Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Ciężar grzechów człowieka, nigdy nie jest większy od Bożej łaski

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 czerwca 2013

W obecnie przeżywanym czasie, w którym tak wiele jest pokus oraz pogoni – przede wszystkim za tym co przyziemne, materialne – jakże wielu ludziom trudno pozostawać wiernymi Bogu, być ludźmi stworzonym na Jego podobieństwo. Żyjemy w okresie wielkich wyzwań, kierowanych zwłaszcza do ludzi młodych. Młodzież – nękana i ulegająca pokusom, kiedy staje u rozwidlenia życiowych dróg, łatwo zbacza z tej właściwej na manowce, a powrót na drogę wiodącą do zbawienia staje się niemożliwy bez pomocy innych. Jednym z drogowskazów, umożliwiającym taki powrót jest wejście w nurt życia oferowanego przez ośrodki „Cenacolo”. W tych wspólnotach przebywają młodzi, których dotychczasowe życie skierowało już na skraj przepaści, bliscy całkowitego pogrążenia się w otchłań. Ośrodki „Cenacolo”, do których zdecydowali się udać po ratunek, potrafią przekonać, że nawet po najtrudniejszych przeżyciach można odnaleźć w sobie nadzieję i siły do innego trybu życia. Liczne świadectwa młodych, którzy we wspólnotach „Cenacolo” odnaleźli właściwy sens życia, przeżyli nawrócenie – nie bez racji nazywają to swoim „zmartwychwstaniem”.
Pierwszy, wspólnotowy ośrodek „Cenacolo” powstał z inicjatywy Siostry Elwiry, w lipcu 1983 roku, we Włoszech, na wzniesieniu Saluzzo; obecnie jest wspólnotowym domem macierzystym. Zdaniem założycielki, „Cenacolo” miało to być jakby widomym przejawem Bożej Miłości, odpowiedzią na rozpaczliwe wołania wielu młodych, pogrążonych w rozpaczy, błądzących i zagubionych na manowcach i bezradnie poszukujących sensu życia. W okresie ponad 20 minionych lat powstało wiele kolejnych ośrodków „Cenacolo”; istnieją już w 40 krajach świata. Każdemu, ktokolwiek postanawia szukać w nich pomocy i schronienia, wspólnota „Cenacolo” zapewnia prosty, prowadzony w rodzinnej atmosferze tryb życia. Pracę przyjmuje się i odkrywa jak coś otrzymanego w darze, podobnie wiarę w Boga, jak i rodzące się we wspólnocie więzy przyjaźni. Kiedy Siostra Elwira zakładała pierwszy ośrodek, nie wiedziała jeszcze na jakich zasadach będzie oparta jego działalność. Z pełnym zaufaniem powierzyła wszystko Bogu, prosząc aby nim pokierował – jak prowadzi tych, których wzywa do pracy w Swojej Winnicy. Aby móc w „Cenacolo” rozpocząć nowe życie, trzeba przestrzegać dwóch głównych, obowiązujących każdego dnia zasad, którymi są MODLITWA I PRACA. Wspólnota „Cenacolo” uczy młodych z różnych środowisk, sposobów prostego życia. Każdy dzień, poza pracą, to również rosnące w siłę więzy przyjaźni i umacnianie wiary w Jezusa Chrystusa. Jedynie On potrafi uzdrowić człowieka i swoją niezmierzoną miłością wskazać właściwą drogę zbłąkanym i zrozpaczonym.
Medziugorje jest miejscem obfitych łask i właśnie tu, Siostra Elwira znalazła szczególnie urodzajną glebę, dla kontynuowania dzieła rozpoczętego na ziemi włoskiej. Często podkreśla, że odczuwając tu obecność samego Boga, młodym łatwiej wkroczyć na nową drogę, pokonać przeszłe, zgubne nawyki, szybciej uzdrowić zbolałe serca.
W Medziugorju „Cenacolo” posiada dwa domy – odrębne dla dziewcząt i chłopców. Tu głoszone są świadectwa młodych ludzi, którzy w życiu wcześniejszym utracili prawie wszystko, a w tej wspólnocie stali się jakby nowo narodzonymi. Stwierdzają, że ciężar grzechów nigdy nie jest większy od Bożej Łaski; wchodząc do wspólnoty ujrzeli całkowicie nowe światło i całkowicie inny sens życia na ziemi – jakże odmienny od dotychczas prowadzonego.
Nazywam się HILARIA SCALI, mam 21 lat, pochodzę z Mediolanu. Ośrodek Siostry Elwiry poznałam wpierw pośrednio przez mego brata, który wszedł do wspólnoty „Cenacolo”, by móc wydostać się ze zgubnego nałogu narkomanii. Zdołał to osiągnąć. Pobyt w ośrodku Siostry Elwiry całkowicie go odmienił, co nie pozostało bez wpływu na mnie. Przed dwoma laty postanowiłam pójść jego śladem i sama doświadczyć życia w „Cenacolo”. Siostra Elwira skierowała mnie do jednego z włoskich ośrodków, w którym spędziłam dwa urlopowe miesiące, następnie wróciłam do domu i podjęłam studia.
Z upływem czasu coraz bardziej ogarniała mnie, może sercem wzbudzana myśl, że powinnam do „Cenacolo” powrócić. Odkrywałam bowiem w sobie pewne cechy, których nie potrafiłam sama zmienić. W domu rodzinnym przybywało różnych problemów, a ja zamiast próby ich rozwiązywania – po prostu odsuwałam je na bok. Nadszedł moment, w którym zadałam sobie pytanie: gdzie jest sens tego wszystkiego co robię? Pojechałam wówczas na spotkanie wspólnoty „Cenacolo”, a był to dzień, w którym również świętowano urodziny Siostry Elwiry. W pewnej chwili zwróciła się do mnie, pytając: co robię? Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że przede wszystkim się nudzę. Siostra Elwira pewnie dostrzegła w moich oczach smutek, zaprosiła do wspólnoty. Powiedziałam, że przyjdę.
Po dwóch tygodniach rzeczywiście znalazłam się znów we włoskim ośrodku i pozostałam przez osiem miesięcy, po upływie których podjęłam decyzję dalszego w nim pozostania, jeszcze przez jeden rok. Wtedy Siostra Elwira skierowała mnie do „Cenacolo” w Medziugorju. Obecnie im dłużej tu pozostaję, coraz wyraźniej odczuwam zachodzące we mnie, w moim sercu – zmiany. Wzrasta zadowolenie z życia. Wyrażę to krótkim zdaniem: wiem, że żyję!
Tu potrafię wiele uczynić dla zmiany trybu i celu życia, zarówno swojego, jak również innych ludzi, którzy mnie otaczają. We wspólnocie nie sposób uciec od samej siebie, przebywam nieustannie wśród osób, przeżywających różne problemy, nieraz podobne do moich. Próbujemy je wspólnie rozwiązywać. To miejsce stało się moją drugą ojczyzną, a wspólnota, w której żyję, uratowała nie tylko moje, ale wcześniej i mego brata – życie, że nie pominę pewnego wpływu na rodziców. Zanim do wspólnoty wstąpiłam, nie bardzo potrafiłam sobie uświadomić, co jest dobre dla mnie i dla mojego życia. Obecnie serce podpowiada różne myśli, różne zamierzenia na przyszłość, nie podjęłam jednak jeszcze ostatecznej decyzji w tej sprawie. Wiem, że pragnę pomagać innym ludziom. Podobne myśli nurtowały mnie już wcześniej, zanim wstąpiłam do wspólnoty, co pewnie wynikało stąd, że wówczas miałam możliwość bliższego poznania wielu kłopotów i problemów, przeżywanych przez ludzi.
Pewne moje obawy dotyczą przeżywanej obecnie czystości, nie chcę jej utracić. Jednak tkwi także we mnie przekonanie, iż jeśli wytrwam w modlitwie, zadomowionej w moim sercu – na pewno się uda.
*
Nazywam się DALILA KAJIC, mam 20 lat, pochodzę z Sarajewa. We wspólnocie „Cenacolo” jestem od dwóch lat, aby uwolnić się od narkomanii. Po raz pierwszy sięgnęłam po narkotyk mając zaledwie 11 lat. Już u kresu, kiedy tylko krok dzielił mnie od otchłani, zażywałam heroinę. Nie wiedziałam, co zrobić, aby to życie zmienić. Cały czas żyłam w przekonaniu, że bieg życia to jedynie bezsensowne rozmowy, narkotyki i unikanie szkoły.
Wcześniej, kiedy miałam 5 lat, wybuchła wojna. Wraz z mamą i siostrą, jako uchodźcy uciekliśmy do Szwajcarii, ojciec pozostał w Sarajewie i to był początek moich zmartwień, niepokojów, nieszczęść, które następowały jedne po drugich. Traciłam wszelką nadzieję. Pochodzę z rodziny islamskiej, w której nigdy nie słyszałam o Bogu, wiedząc jedynie, że istnieje: nic więcej. Po raz pierwszy poznałam Go bliżej właśnie w „Cenacolo”. Wspólnota przyjmuje do swego grona każdego, kto pragnie odmienić swoje życie, bez względu na to, jakiej jest narodowości, rasy i jaką wyznaje religię; jest otwarta dla wszystkich. Początkowo nie wiedziałam, co to jest różaniec, kim jest Jezus Chrystus.
Zmiana w moim życiu nastąpiła w dniu, kiedy mama zauważyła, że jestem narkomanką i zatelefonowała do ośrodka „Cenacolo” z prośbą, aby mnie przyjęto.
Trudno było przyzwyczaić się do radykalnej zmiany trybu życia, jednak z upływem czasu zrozumiałam, że dotychczasowe było pozbawione sensu, prowadziło do ruiny. Obecnie będąc już we wspólnocie uważam, że prawdziwym cudem było, że właśnie tu się znalazłam. Poznałam dziewczyny, które przeżywały i przeżywają problemy podobne do moich. Każdego dnia poprzez wspólne modlitwy i rozważania stajemy się inne, coraz bardziej wzrasta w nas wiara i nadzieja. Jest dla mnie czymś oczywistym, że wiary nie można kupić, trzeba ją w sobie samej rozbudzać i umacniać poprzez osobiste zbliżenia do Jezusa. Odkąd jestem w ośrodku zrozumiałam, że Jezus jest tym, który mnie uratował uwalniając z ciemności, w które zabrnęłam. On zaprosił mnie do tej wspólnoty i również to jest dla mnie prawdziwym cudem. Wiem, że nie weszłam tu tak po prostu z ulicy, lecz za sprawą Boga, urzeczywistniającego pewien plan dotyczący mnie samej. Przygotowuję się teraz do przyjęcia Chrztu Świętego i jest moim pragnieniem służyć odtąd Jezusowi, który postanowił mnie uratować. Pragnę zostać członkiem Jego licznej wspólnoty.
Jezus jest teraz moim Ojcem, opiekuje się mną z każdym dniem coraz bardziej, nawet w chwilach kiedy, podobnie jak inni ludzie, słabnę i ulegam pokusom. Pragnę być Jego córką i pozostać nią na zawsze. Wybrałam chrześcijaństwo, ponieważ prawdziwie wierzę, iż tylko Jezusowi zawdzięczam ratunek. Gdyby nie Jego dotknięcie, nie wiem jak potoczyłoby się moje życie. Bogu dziękuję również za to, że rodzice zaakceptowali mój wybór z przekonaniem, że wybrałam właściwą drogę i są z tego powodu szczęśliwi. Dla mnie to kolejny cud, skoro mieli przecież prawo powiedzieć: nie mamy już z tobą nic wspólnego, nie chcemy cię znać. Dobry, miłosierny Bóg również im wskazał jak winni postąpić.

Źródło: Voxdomini.pl

Advertisements

komentarzy 50 to “Ciężar grzechów człowieka, nigdy nie jest większy od Bożej łaski”

  1. Ewa-Barbara said

    Idzie nowe,do obejrzenia przywitanie Pana Palikota w Kielcach.
    Prosze wpisac-Narodowe Kielce,obejrzec i podac dalej.
    Zostancie z Bogiem.

    • kooool said

      Nie można wołać Bóg, Honor i Ojczyzna, by za chwilę poniżać człowieka, przeklinać, demonstrować siłę fizyczną.
      Zło dobrem zwyciężajmy i Miłością.
      Jak Palikot się ma nawrócić, gdy mu ostrą-złą amunicję się podaje?

      • Aneta said

        Naród , młodzież, ja czy TY nie mamy możliwości przekazać rządowi swojej opinii czy frustracji z powodu ich rządzenia. Bardzo dobrze, ze chociaż w ten sposób społeczeństwo czy młodzież demonstruje niezadowolenie. JA osobiście uważam, ze z wrogiem trzeba postępować ostro. Osądzić i ukarać. Zbroić się i odsunąć od władzy szkodników i morderców. Jak wielu ludzi decyduje się na samobójczą śmierć ! Mamy spokojnie patrzeć jak nas niszczą i spokojnie przyjmować kolejną tragedię ludzką ? Trzeba wreszcie postawić temu kres . Dobrze postulował ostatnio Grzegorz Braun, żebyśmy zaczęli odwiedzać strzelnice. Mam to samo zdanie.Dokąd można ględzić , ze wszystko się zmieni , jak zmieni się sytuacja polityczna w Polsce. Dopóki ich nie odsuniemy od koryta to się nic nie zmieni. Przecież nigdy się nie zdarzyło, żeby okupant, złodziej i przestępca sam z własnej dobrej woli przestał kraść , kłamać i mordować. Modlitwa – to oczywiste – konieczna, żeby mądrze wszystko przeprowadzić, żeby Pan Bóg dał mądrość i pomógł i żeby mieć pewność kiedy i jak wszystko przeprowadzić. A miłość bliźniego ? Kocham Palikota ( Tuska, Bronka itd itp ) jako człowieka i mogę się o Niego modlić ale nie życzę Ich sobie w życiu społecznym tzn nie chcę , aby decydowali o moim życiu i dlatego jeżeli nie mogę w uczciwych wyborach odsunąć ich od władzy ( fałszowane co najmniej ostatnie parlamentarne i na prezydenta ) to trzeba siłą mości Panowie .

      • Weronika said

        Dzieki Bogu, ze w Polsce sa patrioci i odwazni mlodzi ludzi , jak ci na filmie. Czy tylko kibice pilkarscy uratuja Polske? A gdzie reszta? Latwo napietnowac pojedyncze przeklenstwo, kazdy potrafi, ale wyjsc na ulice i wykrzyczec Jeszcze Polska nie zginela…to juz nie kazdy ma odwage. A jak jeszcze zaczynaja aresztowac ludzi za to ze okazuja niechec dla antypolskiego, wyuzdanego Palikota to juz sie niektorzy wogole odwracaja plecami. To kto uratuje nasza Ojczyzne przed palikociarnia i jemu podobnymi?

        • Weronika said

          Ps. Przemoc fizyczna to zademonstrowala przeciwko Polakom tylko policja. Kto zaplacil za tylu policjantow otaczajacych kordonem tego „bohatera narodowego”?

      • Leszek said

        .28 Czerwiec 2013 @ 10:37 W zupełności podzielam wypowiedź Kooola:
        ..Nie można wołać Bóg, Honor i Ojczyzna, by za chwilę poniżać człowieka, przeklinać…
        Powinniśmy przede wszystkim mieć na uwadze to, co ntt. mówi Pismo Święte.
        Tak czytamy w Liście św. Jakuba Apostoła:
        …Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi. Czyż z tej samej szczeliny źródła wytryska woda słodka i gorzka? Czy może, bracia moi, drzewo figowe rodzić oliwki albo winna latorośl figi? Także słone źródło nie może wydać słodkiej wody.” (Jk 3,8-12).
        Zaś Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzynie ze Sieny tak mówi: „Dałem człowiekowi język, aby głosił Me słowo i spowiadał się z błędów, a także przyczyniał się do zbawienia dusz. A on używa go, aby bluźnić Mnie, Stwórcy swemu i dla zguby bliźniego. Pasożytuje na sławie jego, szemrze przeciw niemu, oczernia jego dobre dzieła, a wywyższa złe. Przekleństwa, fałszywe świadectwa, słowa rozpustne, niebezpieczne dla niego i innych, oto zbrodnie języka. Czyż nie język wyrzuca słowa zniewagi, które przeszywają serce bliźniego, jak miecz i wyzywają gniew jego? Ileż nieszczęść, ileż mężobójstw, ileż nieczystości, ileż gniewu, nienawiści i straty czasu zawinił język” (z rozdz. ‚Opatrzność Boża’, CXLIV).

    • Weronika said

    • Weronika said

      Wejdzcie na strone polecana przez Ewe-Barbare. Duzo tam odniesien do Boga i Ojczyzny. Brawo Patrioci z Kielc. Jestesmy z Wami !!!!! Oto czym sie zajmuja:

      http://narodowekielce.bloog.pl/wyniki,1,index.html?_ticrsn=5&smoybbtticaid=61

      Oglądać, nagłośniać! Milicja, na prośbę posła, próbuje aresztować (około 10 min.) chłopaka z ONR za hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna”. Nie udało im się dzięki sprawnej interwencji przyjaciół 🙂 Narodowe Kielce zjednoczone w walce z lewactwem. Dziękujemy wszystkim za przybycie.

      ONR Brygada Świętokrzyska

      Dnia 15 czerwca 2013 roku kilku przedstawicieli Brygady Świętokrzyskiej ONR zapaliło znicze przy pomniku upamiętniającym miejsce udanego zamachu na konfidenta Gestapo Franza Wittka przy ulicy Solnej w Kielcach. Wcześniej działacze ONR obejrzeli rekonstrukcje zamachu przygotowaną przy udziale OMPiO przez grupę rekonstrukcji historycznej „Jodła” z Kielc. W tym miejscu chcemy wyrazić swoje zaniepokojenie faktem, że historia akcji nie jest przedstawiana w sposób dokładny. Organizatorzy wspomnieli o tym że trzej żołnierze: starszy sierżant Józef Mojecki pseud. Sikorka, plutonowy Jan Matejek pseud. Arest oraz plutonowy Władysław Malinowski pseud. Biały, należeli do Narodowej Organizacji Wojskowej, podczas gdy faktycznie należeli do oddziałów Akcji Specjalnej Narodowych Sił Zbrojnych. Wyżej wymienieni tego samego dnia przyjechali po rannego podporucznika Kazimierza Smolaka pseud. Nurek (jednego z wykonawców zamachu na konfidenta Gestapo) i ponieśli śmierć w walce przy ulicy Targowej z oddziałem Niemców (w miejscu znajduje się zapomniany przez mieszkańców Kielc pomnik, o który od wielu lat dba Świętokrzyski Związek Narodowych Sił Zbrojnych oraz Obóz Narodowo Radykalny). Chwała Bohaterom z AK i NSZ!

      ONR BRYGADA ŚWIĘTOKRZYSKA

      Sprzątanie miejsc pamięci w 69. rocznicę odstrzelenia konfidenta Gestapo w Kielcach – Franza Wittka
      Kielce: Upamiętnienie ofiar rzezi na Wołyniu

      Czołem! Pragniemy wszystkich poinformować, że 11 lipca 2013 roku w Kielcach odbędą się uroczystości upamiętniające ofiary rzezi na Wołyniu. Organizatorami jest Kielecka Rodzina Katyńska we współpracy z Brygadą Świętokrzyską Obozu Narodowo Radykalnego, Kieleckim Klubem Gazety Polskiej, Ruchem Narodowym oraz Świętokrzyskim Związkiem Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Śledźcie nasz profil. Więcej informacji wkrótce.
      Ku Pamięci Ofiar Rzezi na Wołyniu!

      UROCZYSTOŚCI W CHMIELNIKU

      Dnia 2 czerwca 2013 roku przedstawiciele Brygady Świętokrzyskiej ONR oraz Świętokrzyskiego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wzięli udział w uroczystościach patriotycznych w Chmielniku. Podczas uroczystości zostały odsłonięte tablice upamiętniające Romana Stradowskiego – kierownika Szkoły Podstawowej w Chmielniku, członka AK, zmordowanego w 1943 roku przez Niemców oraz Stanisława Augusta Grabdę ps. „Bem”, dowódcę oddziału partyzanckiego NSZ, AK, członka WIN, zamordowanego przez UB w Kielcach w 1953 roku. Cześć i chwała Bohaterom!

      Pielgrzymka Narodowych Sił Zbrojnych do Kałkowa-Godowa 23 czerwca 2013 r.

      W dniu 23 czerwca 2013 w Sanktuarium w Kałkowie-Godowie spotkają się po raz kolejny żołnierze i przyjaciele Narodowych Sił Zbrojnych.

      Pielgrzymkę organizuje Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej Pani Ziemi Świętokrzyskiej od wielu lat jest celem dorocznych pielgrzymek żołnierzy i młodych sympatyków Narodowych Sił Zbrojnych.

      Spotkaniom towarzyszy uroczysta Msza święta w intencji poległych i zmarłych żołnierzy NSZ oraz tradycyjny przemarsz pod sztandarami Związku Żołnierzy NSZ do kaplicy Narodowych Sił Zbrojnych, znajdującej się w wysokiej na 33 metry budowli, zwanej Golgotą. Z jej szczytu rozciąga się przepiękny widok na Ziemię Świętokrzyską.

      Sanktuarium w Kałkowie-Godowie jest coraz popularniejszym miejscem spotkań młodych ludzi z legendarnymi Żołnierzami Wyklętymi z NSZ. Dla jednych i drugich jest to unikalna możliwość spotkania się kilku pokoleń ludzi, których łączy patriotyzm i wiara w te same ideały.

    • kasia said

      gdzie my żyjemy?,ze Palikotowcy moga bronić młodym Spiewać,że mundurowi za okrzyki zamykaja,a cały naród im płaci.A ile tam było z aparatami i kamerami.Przecież ci młodzi dobrze krzyczeli.

    • Marti said

      Teksty Stanisława Krajskiego on 29 Czerwiec 2013

      Poniżej przedstawiamy cytat z wypowiedzi o. Johna Bashobory dotyczący jego pielgrzymki do Medziugorja:

      “Pojechałem do Medziugorja. Zastanawiałem się, po co mam tam pojechać. My księża to naprawdę czasami jesteśmy trudni , ciężcy, trudno nam zaakceptować pewne rzeczy . Aby wyglądało to trudniej, wyjechałem z ludźmi ze Stanów Zjednoczonych, których nie znałem, a którzy przysłali mi list. Pytali mnie czy mogę jako ich kapłan pojechać do Bośni, do Medziugorja . I pytam sam siebie: Gdyby to było w Fatmie, to by nie było problemu. Gdyby to było w Lourdes, nie byłoby problemu. Zastanowiłem się i powiedziałem: Poprosiłem o tydzień na namysł. Poszedłem do mojego biskupa i zapytałem: Biskup powiedział: “Ja tam byłem! To cię przecież nie zabije, jedź!” Ale nadal się zastanawiałem i pytałem sam siebie, dlaczego jestem wezwany, aby jechać do Medziugorja? Pojechałem i było to naprawdę straszny dzień dla nas. Ludzie mi powiedzieli, że księża w Medziugorju mają pierwszeństwo w dostępie do miejsca, gdzie przychodzą wizjonerzy. Ostatecznie pojechałem. A tu mówią mi: “Dzisiaj księża nie maja pierwszeństwa, dzisiaj jest dzień dla sierot” A więc cóż, pozostałem przy murze. I pytałem sam siebie: Ale Jezus chciał mi dać jedną lekcję : “Jesteś nauczycielem, sprawiasz, że lud czeka na ciebie często, i teraz ty sam musisz zrozumieć, jak oni się czują, kiedy czekają na ciebie.” Więc teraz wiem, więc naprawdę wiem, co czujecie, kiedy się spóźniam. Przyszła jedna wizjonerka – przeprowadzili ją przez tłum ludzi. Patrzę, patrzę , patrzę – nic. I naglę słyszę – nawet sobie nie wyobrażasz, jak Bóg mocno czasami do nas mówi – widomość brzmiała: “Kocham moich księży, módlcie się za nich, a oni będą was błogosławić.” (…) Ta kobieta powiedziała, że jutro się z nią spotkamy. No, więc wstaliśmy o drugiej w nocy, żeby pojechać do jej domu. Oczywiście ona wtedy spała, a my czekaliśmy tylko po to, aby o ósmej rano ją zobaczyć. Przyszła, i pytam siebie – daleko, daleko od niej stoję – zastanawiam się..i mówię: Ona (widząca przy objawieniu) coś zaczyna mówić . I powiedziałem : . Pomyślałem sobie: Pozostanę w ciszy. Przyszło mi na myśl, że gdyby Maryja naprawdę chciała, żebym ja tutaj był, na wszelki wypadek pomodlę się różańcem. I modlę się, modlę?. I kiedy zacząłem się tam modlić…myślę, że przysnąłem po prostu. Więc czuję, że ktoś mnie stuka w ramię. Sądziłem , że ten ktoś wybrał nie tę osobę , że nie chodzi o mnie . Spośród tysięcy ludzi zawołano akurat mnie, abym przyszedł i pobłogosławił tych ludzi. Więc rozpocząłem błogosławieństwo i wiecie, co się dzieje kiedy my błogosławimy lud? Ludzie zaczęli upadać . Chaos . Kompletny chaos. Słyszałem , że biskup tego miejsca nie lubi tego typu rzeczy, jak spoczynek w Duchu Świętym. A wiec wszystko to zdarzyło się tak szybko. Powiedziałem: I usłyszałem słowo: “Moje dziecko, moje dziecko”. A więc Błogosławiona Maryja Dziewica, wskazała z powrotem na mnie jako część ciała Chrystusa. Aby być nowonarodzonym w mocy Ducha Świętego, do tego charakteru Jezusa Chrystusa… życia Jezusa Chrystusa. W tamtym czasie , kiedy byłem przekonany o tym, znowu przez tłum pięćdziesięciu tysięcy ludzi, byłem wezwany – ksiądz John Babtist Bashobora z Ugandy. “Ty będziesz tym, który będzie prowadził ludzi podczas odprawiania drogi krzyżowej.” Kiedy zacząłem, kiedy zaczęliśmy, ludzie kalecy byli uzdrawiani, doznawali różnych uzdrowień i naprawdę wiele się zdarzyło. Maryja powiedziała, Matka Jezusa mówiła: “Ja jestem waszą Matką i jeżeli narodzisz się na nowo przez moc Ducha Świętego do życia Mego Syna, staniesz się instrumentem mojego Syna”. I widziałem tak wiele cudów, wiele… nawet nikogo nie dotknąłem. Nikogo nie musisz dotykać, Twoja wiara Cię zbawi, wiara…wiara w Jezusa Chrystusa…Amen”.
      Cytat za: http://www.medjugorje.org.pl/dzial-informacyjny/aktualnosci/310-o-john-bashobora-o-medziugorju.html

  2. MariuszInfo said

    (Rdz 17,1.9-10.15-22)
    A gdy Abram miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, ukazał mu się Pan i rzekł do niego: Jam jest Bóg Wszechmogący. Służ Mi i bądź nieskazitelny, Potem Bóg rzekł do Abrahama: Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną. Przymierze, które będziecie zachowywali między Mną a wami, czyli twoim przyszłym potomstwem, polega na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani; I mówił Bóg do Abrahama: żony twej nie będziesz nazywał imieniem Saraj, lecz imię jej będzie Sara. Błogosławiąc jej, dam ci i z niej syna, i będę jej nadal błogosławił, tak że stanie się ona matką ludów i królowie będą jej potomkami. Abraham, upadłszy na twarz, roześmiał się; pomyślał sobie bowiem: Czyż człowiekowi stuletniemu może się urodzić syn? Albo czy dziewięćdziesięcioletnia Sara może zostać matką? Rzekł zatem do Boga: Oby przynajmniej Izmael żył pod Twoją opieką! A Bóg mu na to: Ależ nie! Żona twoja, Sara, urodzi ci syna, któremu dasz imię Izaak. Z nim też zawrę przymierze, przymierze wieczne z jego potomstwem, które po nim przyjdzie. Co do Izmaela, wysłucham cię: Oto pobłogosławię mu, żeby był płodny, i dam mu niezmiernie liczne potomstwo; on będzie ojcem dwunastu książąt, narodem wielkim go uczynię. Moje zaś przymierze zawrę z Izaakiem, którego urodzi ci Sara za rok o tej porze. Wypowiedziawszy te słowa, Bóg oddalił się od Abrahama.

    (Ps 128,1-5)
    REFREN: Błogosławiony, kto się boi Pana

    Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana
    i chodzi Jego drogami.
    Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich,
    szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

    Małżonka twoja jak płodny szczep winny
    w zaciszu twojego domu.
    Synowie twoi jak oliwne gałązki
    dokoła twego stołu.

    Tak będzie błogosławiony człowiek,
    który się boi Pana.
    Niech cię z Syjonu Pan pobłogosławi
    i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem
    przez wszystkie dni twego życia.

    (Mt 8,17)
    Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.

    (Mt 8,1-4)
    Gdy Jezus zeszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. /Jezus/ wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: Chcę, bądź oczyszczony! I natychmiast został oczyszczony z trądu. A Jezus rzekł do niego: Uważaj, nie mów nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich.

    źródło: http://www.mateusz.pl

  3. kooool said

    28 czerwca Żywot świętego Ireneusza, biskupa i Męczennika
    http://dialogsercamilosci.eu/?p=1807
    W dziele zatytułowanym „Przeciwko nauczycielom mylnej religii”, podał św. Ireneusz już przed 1700 laty wskazówki, po których można poznać prawdziwy Kościół Boży i rozróżnić go od wszelkich sekt religijnych. Są one następujące:…

  4. młody said

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/biskup-wsrod-aresztowanych-w-sprawie-banku-watykan,15551029,wiadomosc.html

  5. Małgosia said

    Bogu-serce…Ludziom-usmiech…Sobie-krzyz…

    • MariuszInfo said

      @Małgosiu,
      najcelniejsze kompendium naszej wiary.
      Jezu, ufam Tobie!

      • cox said

        Tylko czasami to tak trudno wcielić w życie.

      • MariuszInfo said

        @Cox, Bracie,
        niestety wszyscy jesteśmy grzesznikami i gdy staniemy
        w pokorze, czyli prawdzie o sobie samych to jesteśmy
        daleko od ideału, ale przy pomocy łaski Bożej i modlitwy
        ciągle do niego dążymy.

  6. AntyNWO said

    http://niezaleznatelewizja.pl/2013/06/alternews-27-06-2013/

  7. AntyNWO said

    http://niezalezna.pl/42909-bank-watykanski-bedzie-reforma

  8. AntyNWO said

  9. AntyNWO said

    WARTO SIĘ TEJ DACIE PRZYGLĄDNĄC JEST BARDZIEJ NIŻ….KONTROWERSYJNA I PRZYRÓWNAĆ JĄ DO PROROCTWA PAPIEŻA LEONA XIII…..

    PAPIEŻ FRANCISZEK JEST 266 PAPIEŻEM

    DATA 29.06.2013= 2+9= 11= 1+1=2.
    06
    2013=2+0+1+3=6 , ==================2.6.6.

    • Pelasia said

      Jak się takie coś ogląda to włosy mimowolnie stają dęba.Wcale się teraz nie dziwię, że na swiecie tyle zła jak Ci co mają być owieczkami są przebiegłymi wilkami.Jak można być tak głupim aby to zrobić po prostu scyzoryk się w kieszeni otwiera.Przykre!!!Jezu gdzie jesteś przychodź żwawo !!!

    • Marti said

      daje do myślenia 🙂 warto być czujnym !

  10. młody said

    Dzisiaj 28 czerwca a więc 57 rocznica Poznańskiego Czerwca 1956.Cześć i chwała Bohaterom !!!Niestety to wielkie święto dla naszego miasta zostanie zabrudzone dzisiejszym wykładem na Festiwalu Malta bandyty Zygmunta Baumana niestety z urodzenia Poznaniaka. A pfu…

  11. Leszek said

    Czytając wpis o wspólnotach „Cenacolo” w Medjugorje (byłem tam w r. 1998) moja szczególną uwagę zwrócił ten oto jego fragment: …Stwierdzają, że ciężar grzechów nigdy nie jest większy od Bożej Łaski…
    1. to słowo ciągle i zawsze aktualne o Łasce Bożej skojarzyło mi się z tym oto fragmentem Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian: „Gdzie wzmógł się grzech, tam tym obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swe królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (Rz 5,20b-21)
    2. Zaś ta prawda, że ciężar grzechów nigdy nie jest większy od potęgi miłosierdzia Bożego (bo tym jest łaska) przywiodła mi na myśl te, oto słowa Boga Ojca do św. Katarzyny ze Sieny w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki”:
    … jeśli dusza przekroczyła próg śmierci bez światła, tylko z wyrzutami sumienia, bez nadziei w krwi, przejęta własnym cierpieniem, bolejąc nad swą zgubą, a nie z powodu obrazy Mojej: dochodzi do potępienia wiecznego. Wtedy sprawiedliwość Moja oskarża ją surowo za niesprawiedliwość i fałszywy sąd, nie tylko w ogólności za niesprawiedliwości i fałszywe sądy, których używała we wszystkich działaniach swoich, lecz także i przede wszystkim za szczególną niesprawiedliwość, którą popełniła w tej ostatniej chwili i za f a ł s z y w y s ą d, który wydała, uważając, ż e n ę d z a j e j
    j e s t w i ę k s z a, n i ż m i ł o si e r d z i e M o j e. Oto grzech niewybaczalny, ani w tym życiu, ani w przyszłym. Dusza odtrąciła miłosierdzie Moje, wzgardziła nim i grzech ten jest cięższy, niż wszystkie inne grzechy, które popełniła (por. Mt 12,31-32). Toteż rozpacz Judasza była bardziej obraźliwa dla Mnie i boleśniejsza dla Syna Mojego, niż jego zdrada. Więc dusza jest oskarżona za ten f a ł s z y w y s ą d, że u w a ż a ł a g r z e ch swój z a w i ę k s z y, niż M o j e m i ł os i e r dz i e i przeto jest karana z szatanami i dręczona wiecznie z nimi. Jest też oskarżona o niesprawiedliwość, którą popełnia wtedy, gdy boleje bardziej z powodu swojej zguby, niż Mojej obrazy. Popełnia istotnie niesprawiedliwośćv bo nie oddaje Mi tego, do czego mam prawo, ani sobie tego, co do niej należy. Mnie winna oddawać miłość i gorycz ze skruchą serca, którą winna ofiarować w obliczu Moim za zadaną mi obrazę. A ona czyni przeciwnie, daje sobie całą miłość, współczuje tylko z sobą, boleje tylko z powodu kary, którą ściągnął na nią grzech…( z rozdz. ‚Nauka o Moście’, XXXVII) i
    …grzech rozpaczy obraża Mnie bardziej i jest dla nich zgubniejszy, niż wszystkie inne grzechy, które popełnili w całym swym życiu. A to dlatego, że inne grzechy popełniają z podszeptu zmysłowości własnej i niekiedy żałują za nie i mogą zbudzić w sobie taką skruchę, że otrzymają Moje miłosierdzie. Lecz do grzechu rozpaczy nie popycha ich ułomność, nie pociąga doń żadna przyjemność, jest w nim tylko nieznośna męka. W rozpaczy tkwi pogarda dla Mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy, niż miłosierdzie i dobroć Moja. Popadłszy w ten grzech, nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą Moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzoną mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne.
    Jak widzisz, tylko ten występek prowadzi go do piekła, gdzie karany jest za ten grzech i za wszystkie inne, które popełnił. Gdyby czuł ból i żal z powodu obrazy, którą Mi wyrządził, gdyby był pokładał nadzieję w moje miłosierdzie, otrzymałby je. Bo, jak ci rzekłem, m i ł o s i er d z i e M o j e j e s t b e z p o r ó w n a n i a w i ę k s z e, n i ż w s z y s t k i e gr z e ch y, k t ó r e m o g ą po p e ł n i ć ws z y s t k i e st w o rze- n i a r a z e m. Toteż najsroższą obelgą, jaką można Mi zadać, jest twierdzenie, że występek stworzenia jest większy, niż dobroć Moja. Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym, ani w tamtym życiu… (z rozdz. ‚Mistyczne Ciało Świętego Kościoła’, CXXXII).

  12. Leszek said

    Modlitwa ateisty
    Joanna Petry Mroczkowska
    Strona washingtonpost.com
    ZOBACZ TAKŻE: Msza dla ateistów Ateizm – nowa generacja Bóg w wąskiej szczelinie O co wam chodzi, ateiści? Cierpliwość wobec tajemnicy Poza szablonem Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę. Z niewierzącym pod rękę Od ateizmu do mistyki

    Mam przed sobą stołeczny dziennik Stanów Zjednoczonych, The Washington Post z wczoraj (25 czerwca). Na pierwszej stronie Metra, codziennej wkładki o sprawach dużej aglomeracji miejskiej, natrafiam na długi artykuł poprzedzony kolorowym zdjęciem modlącej się rodziny. Rodzice i dwoje dzieci, 2 lata i 8. Siedzą przy zastawionym stole, trzymają się za ręce, i modlą się przed posiłkiem.
    Cóż w tym dziwnego? Otóż to, że chodzi tu o ateistów. W wydaniu papierowym pojawił się tytuł tej treści: „Modląc się do wyimaginowego €˜Boga”.
    Parę słów na temat tej historii. Siegfried Gold, ojciec rodziny, 45 – letni informatyk, programista kilka lat temu pogrążony w depresji – otyłość, kryzys rodzinny – wziął udział w 12stopniowym programie antyuzależnieniowym, który, jak wiele innych tego typu, odwołuje się do Boga i modlitwy. Wtedy wydarzył się swoisty cud. Życie Golda uległo zdecydowanej zmianie na lepsze. Jako ateista nie pogodził się z istnieniem uznanego – takiego czy innego – Boga, ale stworzył na własny użytek bóstwo, o cechach notabene kobiecych. Zaczął się modlić, choć też nieco inaczej. Używa bowiem sformułowania „powinienem mieć spokój co do rzeczy, których nie mogę zmienić”, a nie „Udziel mi pokoju itd”, bo to ostatnie zakłada według niego całkowitą niemożność i bierność, podczas gdy druga wersja odznacza się pokorą, poddaniem i otwarciem. (Przyznam, że widzę tu coś na rzeczy. Czasem, z akcentem na czasem, nasza modlitwa może być przykrywką całkowitej bierności.)
    Jak wytłumaczyć nieczęsty w końcu u ateistów zwrot ku modlitwie i kontemplacji? Chyba ludzkim głodem transcendencji. Znany amerykański Instytut Badań nad Religijnością (Pew Research Center) podaje, że 18% ateistów uznaje, że religia ma jakieś znaczenie w ich życiu, 26% twierdzi, że mają potrzebę duchowości, a 14% uważa, że istnieje „Bóg albo jakiś Duch”. 12% Amerykanów, którzy są zdania, że Bóg nie istnieje, przyznaje się do modlitwy. Na znanych uniwersytetach pojawiają się świeccy „kapelani”, rodzice tworzą ateistyczne szkółki niedzielne dla dzieci. Ateiści się organizują i słychać ich głosy, że „duchowość nie jest sprzeczna ze światopoglądem ateistycznym”. Co do tego nie ma oczywiście wśród ateistów zgody. Pomiędzy nimi trwają zagorzałe dyskusje. Ale ludzie, o których tu mówimy, widzą wartość w praktykach religijnych, z modlitwą i obrzędowością na czele.
    Ateiści starsi i młodzi, wykształceni i prości, mówią, że w tej duchowości chodzi o „poczucie łączności z czymś większym niż ja sam, niekoniecznie nadprzyrodzonym”.
    Autorka artykułu zwraca uwagę, że nurt ten rozwinął się szczególnie w Wielkiej Brytanii. Bestsellerowy autor, Alain de Botton, wydał w zeszłym roku książkę „Religion for Atheists”, w której- w przeciwieństwie do angielskich tzw. Jeźdźców Nowego Ateizmu – z Dawkinsem i Hitchensem na czele – rozważa zalety religii.
    Komentując przypadek Golda, naukowi obserwatorzy zjawiska wspominają o cennym użyciu przez niego wyobraźni w modlitwie, choć oczywiście nie nawiązują do Ćwiczeń Duchowych św. Ignacego Loyoli, który niezwykle docenił rolę tej ludzkiej władzy w doświadczeniu Boga.
    Ale najbardziej porusza modlitwa ułożona przez tego ateistę i zamieszczona w opisie jego drogi życiowej: „Boże, jeśli naprawdę chcesz, abym uwierzył w Twoje istnienie, uwierzę, bo nie brałem ślubu z moją intelektualną pychą. Dałeś mi dużo, szepnij teraz do mnie”. Gold uważa, że Bóg ciągle milczy, ale jest nadzieja, bo wiara nie może obyć się bez pokory, którą ateista Gold wyraźnie posiada. O znaczeniu pokory musimy pamiętać też my, chrześcijanie.
    Na marginesie, ten nowy fenomen zastanawia, bo zazwyczaj ludzie odrzucają praktyki religijne, twierdząc równocześnie, że wierzą w Boga. Syndrom wierzącego niepraktykującego. Tutaj dzieje się coś przeciwnego.
    Niektórzy ateiści nie przyjmują istnienia Boga, ale nie stronią od praktyk religijnych, które działają na nich kojąco, a nawet terapeutycznie. Czyżby zaczęli odczuwać pewien brak, którego najwyraźniej domaga się ludzka natura i próbują go w ten sposób uzupełnić? Widocznie w człowieku zachowującym dobrą wolę i szukającym czegoś więcej to naturalna kolej rzeczy.
    http://www.deon.pl

  13. Darek said

    Pan Jezus do Anny Argasińskiej – PRAGNĘ BYĆ OGŁOSZONY PRZEZ KOŚCIÓŁ I RZĄD POLSKI CHRYSTUSEM KRÓLEM

    Orędzie Pana Jezusa, przekazane Annie Argasińskiej w Warszawie w czerwcu 2013 r.

    „Na końcu czasów wyleję mojego ducha na wszelkie ciało. Starzy będą śnić, a młodzi prorokować”.

    DZIECI KOŚCIOŁA – OBUDŹCIE SIĘ!

    Jezus: «W dziejach świata nigdy jeszcze tak nie było, żeby matki masowo zabijały w swoich łonach swe nienarodzone dzieci, zaś te [dzieci], które narodziły się, by były tak dalece demoralizowane od małego. Dlatego w poprzednich orędziach, które ci dyktowałem, nazwałem Europę rozkładającym się trupem.

    Pycha zwiodła człowieka do tego stopnia, że sam sobie ustanawia prawa, nie ludzkie a wyniszczające – mordercze, tak że jeden występuje przeciw drugiemu, a przy tym oszukują się nawzajem, zamiast jeden drugiemu być pomocnym.

    Bóg pragnie odnowić przymierze z narodem polskim, aby tenże naród stał się ludem Bożym, ale w zamian żąda, by naród polski zerwał z grzechem, podporządkowując się nauce Syna Bożego (Ewangelii) i Dekalogowi.

    Ogromny ciężar odpowiedzialności za ocalenie waszej ojczyzny poniesie władza państwowa i zwierzchnicy Kościoła Rzymskokatolickiego. A wy, dzieci Boże, nie wypuszczajcie z rąk Różańca w tej intencji, aby plan Ojca mógł się wypełnić. Jako lud Boży musicie dojrzeć do tego, aby pragnąć i uznać Moją władzę Królewską.

    We wszystkich książkach Anny przygotowywałem was wszystkich i każdego z osobna, wskazując drogę do osobistego nawrócenia się, podając przykłady cierpień jako owoców grzechowej śmierci i po nawróceniu się duszy – [przykłady wyjścia z kryzysu jako] owoców życia. Kto otworzył się na Moje słowo – ten otworzył swoje serce na Moją moc, która miłością Boga przemienia człowieka błądzącego.

    Król pragnie dla swoich poddanych, szlachetnych, czystych serc, aby te serca zostały zanurzone w Sercu Władcy Wszechświata, aby dzieci Boże miały swój udział w Królestwie Niebieskim.

    PRAGNĘ BYĆ OGŁOSZONY PRZEZ KOŚCIÓŁ I RZĄD POLSKI CHRYSTUSEM KRÓLEM. Aby Moje pragnienie mogło się ziścić, wszystkie dzieci Kościoła powinny o to zabiegać, używając potężnej broni, jaką jest Różaniec. W walce tym orężem jednoczycie się z Maryją Matką Kościoła, Matką wszystkich narodów, oraz potężnymi polskimi patronami: św. Maksymilianem Kolbem, ks. kard. Stefanem Wyszyńskim, bł. Janem Pawłem II, bł. ks. Jerzym Popiełuszką. Oni są przy tronie w Moim Królestwie, orędując za ludem polskim.

    Oto [skutki] zaciekłej walki szatana z ludzkością: wynaturzenia, straszne obrzydliwości, których dopuszcza się człowiek, oddając się szatanowi w niewolę i nazywając to „wolnością”. Popatrzcie, dzieci, do czego doprowadziliście: przestaliście oddawać cześć Jedynemu Stwórcy – Bogu, a kłaniacie się szatanowi, będąc na jego usługach. Kłamstwem zastąpiliście prawdę, zaś prawda jest wyśmiewana, poniżana. Człowiek zaprzedał swoją duszę za „garstkę soczewicy”. Jednak, dzieci Kościoła, obudźcie się i powstańcie: nadchodzi czas WIELKIEJ ERY KOŚCIOŁA – zwycięstwa dobra nad złem, zmartwychwstania nad śmiercią!

    Tak jak wcześniej zapowiadałem w książkach Anny – w III i IV części – że po śmierci Jana Pawła II Kościół będzie doświadczany, że świat będzie karmił was igrzyskami, a lud będzie pragnął chleba i pracy*, tak i teraz mówię, że lata następne będą dla świata [związane z] wielką walką, toczącą się pomiędzy dobrem a złem. Bogaci będą jeszcze bardziej się bogacić w sposób niegodziwy, kosztem słabszych od siebie. Biedni materialnie i słabsi duchowo będą sprzedawać swoje człowieczeństwo za ocalenie skóry. Nastanie czas ciemności, w którym będzie panowało zło. Oszuści w jeszcze większym stopniu będą uchodzić za prawdomównych, tak że trudno będzie wam odróżnić prawdę od kłamstwa.

    To będzie czas próby dla ludzkich sumień, aby w płomieniach ognia zostały oczyszczone dusze i dokonały wyboru w prawdzie. Przez krew i cierpienie, przez ofiary dobro zwycięży nad złem i ukaże się w swym olśniewającym blasku. Wielką cenę zapłacą ci, którzy w tym czasie dochowają wierności Bogu. To oni otrzymają palmę zwycięstwa. Choć wcześniej nie znajdą oparcia u nikogo i świat nimi wzgardzi, ale to oni zasiądą po Mojej prawicy.

    Jeżeli Polska padnie przede Mną na kolana, nawróci się i opowie za Moim zwierzchnictwem w urzędach państwowych, opierając się na prawie Bożym – na Dekalogu i na ewangelicznych zasadach życia – wówczas wkroczę na wasze ziemie jako Król Polski, jako Król Wszechświata. Polska będzie przewodzić wraz z Kolumbią, Węgrami i Chorwacją** pozostałym krajom, wszystkim kontynentom.

    Wiara ewangeliczna będzie przenikać serca i umysły ludzkości, tak że będzie służyć Bogu i sobie nawzajem. Wyleję całą swoją Miłość na lud Boży, do którego dołączą wszyscy poganie i ci, co dotychczas Mnie nie poznali. Nie będziecie już oddzielać wiary od prywatnego życia – wasza wiara będzie zakotwiczona w waszym wnętrzu i [obecna w] życiu publicznym. A Ja, wasz Król, będę błogosławił całemu rodzajowi ludzkiemu i pomnażał jego dobra.

    JEZUS CHRYSTUS, KRÓL WSZECHŚWIATA».

    _________________________________

    * Dotyczy to nie tylko obszaru ziem polskich.

    ** Pragnieniem Anny jest, aby to orędzie mogło dotrzeć, przetłumaczone na języki narodowe, do Kolumbii, na Węgry i do Chorwacji, ze względu na jego głębię i wagę. Liczy na pomoc Czytelników.

    • Tomasz said

      Żeby tego dokonać trzebaby najpierw odsunąć od władzy takich ludzi jak Komorowski, Tusk czy….. Nycz. Chyba tylko bieda i ucisk spowoduje że Polski Naród zmądrzeje.

  14. Darek said

    Nowe orędzia Żywego Płomienia z 25,26 czerwca 2013

    http://viviflaminis-deogracias.pl.tl/2013.htm

  15. Leszek said

    W każdy piątek (jako echo Wielkiego Piątku) na myśl powinna nam przychodzić męka i śmierć Pana naszego Jezusa Chrystusa na drzewie Krzyża, gdzie dokonało się nasze zbawienie i odkupienie.
    Dzisiaj w piątek 28 czerwca AD 2013 na Mszach Św. jest czytana Ewangelia o uzdrowieniu przez Pana Jezusa trędowatego (Mt 8,1-4).
    W innych dniach były czytane perykopy ewangeliczne, których świadkami było wielu ludzi o: uzdrowieniu cierpiącej na nieuleczalny z łona krwotok/upływ krwi kobiety (Mt 9,20-22; Łk 8,43-44) i wskrzeszeniu jedynego syna wdowy z Nain (Łk 7,11-15) i rzecz jasna jeszcze wiele innych. Ale poprzestanę na tych trzech wydarzeniach z życia publicznego Pana Jezusa, umieszczonych w Św. Ewangelii przez Ewangelistów (Ef 4,11a.c) napisanych pod natchnieniem Ducha Świętego, o którym Pan mówił swoim Apostołom i uczniom: „Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy… On będzie świadczył o Mnie” (J 16,13 i 15,26).
    Zapytajmy, czy mają – a jeśli tak, to co mają – coś wspólnego ze sobą, te trzy przywołane perykopy ewangeliczne z życia Pana Jezusa, w odniesieniu do wydarzeń z Wielkiego Piątku?
    Na pierwszy rzut oka, wydaje się, że nic wspólnego z piątkiem nie mają. A jednak mają! Co takiego zatem mają wspólnego? Otóż PAN JEZUS WIDZIAŁ W TYCH OSOBACH SAMEGO SIEBIE! WIDZIAŁ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ, GODZINĘ, NA KTÓRĄ BYŁ PRZYSZEDŁ NA TEN ŚWIAT (J12,27), TO CO, GO NIEBAWEM CZEKA w JEROZOLIMIE! (por. J 18,4).
    Zatem pokrótce zobaczmy, co widział Pan Jezus w tych trzech osobach:
    1. Uzdrowienie trędowatego czyli jego całkowity powrót do zdrowia z choroby trądu , będącej następstwem grzechu. Kluczem jest wygląd trędowatego, który by przyszedł do Jezusa, prosząc Go upadłszy na twarz o oczyszczenie z trądu. Otóż z lektury ”Poematu-Boga Człowieka” Marii Valtorty (z ksiąg 2,26 i 3,35), dowiadujemy się, że ów trędowaty (imieniem Abel) był w ostatnim stadium choroby trądu, był bardzo wyniszczony, wrak człowieka o strasznym wyglądzie, z nagim szkieletem, jego dłonie i stopy były powykrzywiane, zniekształcone. Tak jak o tym czytamy w Księdze Kapłańskiej: „Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą. Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem” (Kpł 13,45-46).
    Takim jak ów trędowaty, był po swym strasznym ubiczowaniu i na Krzyżu, Ten, Który był najpiękniejszy pośród synów ludzkich (Ps 45,3) nie przypominał z wyglądu postaci Człowieka, bo jak to zapowiedział już prorok Izajasz: „Nie miał On wdzięku ani blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu by się podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony/zżyty z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca (dosł. skaranego i dotkniętego przez Boga, jak trędowatego), chłostanego przez Boga i zdeptanego. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas , a w jego ranach jest nasze zdrowie/ocalenie. … On poniósł grzechu wielu” (Iz 53,2b-5.12c; por. 1 1P 2,24a).
    W „Poemacie Boga- Człowieka” tak czytamy: „Gdybyś mogła teraz zobaczyć Moje Człowieczeństwo, tak jaśniejące, ujrzałabyś, że ta jasność pochodzi z tysiąca tysięcy ran, które okryły szatą żywej purpury Moje członki zranione, wykrwawione, uderzone, przebite z miłości ku wam. Teraz Moje Człowieczeństwo jaśnieje. Ale był dzień, gdy podobne było do trędowatego, tak było pokryte ranami i poniżone. Bóg-Człowiek, który był doskonale piękny jako Syn Boga i Niepokalanej, ukazał się wtedy oczom wszystkich – brzydki: był bowiem jak ‘robak’… wzgardzony od ludzi, odrzucony przez lud. Miłość ku Ojcu i ku stworzeniu Mojego Ojca doprowadziła Mnie do poddania Mego ciała uderzeniom, do poddania Mego oblicza policzkowaniu i opluciu. A tym, którzy sądzili, że dobrze czynią, pozwoliłem wyrywać Mi włosy, targać brodę, przebijać głowę cierniami. … Izajasz wyraża powód takiego bólu: “On naprawdę obarczył się naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści”. Nasze boleści! Tak, ze względu na was je dźwigał! Aby wasze cierpienia uczynić lżejszymi, łagodniejszymi, aby je usunąć, jeśli będziecie Mi wierni. Ale nie chcieliście być tacy. Cóż z tego miałem? “Patrzyliście na Mnie jak na trędowatego, jak na chłostanego przez Boga”. Tak, był na Mnie trąd waszych niezliczonych grzechów, był na Mnie jakby szata pokutna, niby włosiennica. Jak to się jednak [stało, że] nie potrafiliście ujrzeć Boga przebijającego się w Swojej nieskończonej miłości przez tę szatę narzuconą ze względu na was na Jego świętość? “Zraniony z powodu naszych nieprawości, przebity dla naszych niegodziwości” – mówi Izajasz, który prorockimi oczyma widział Syna Człowieczego będącego jednym sińcem, aby uleczyć ludzkie zranienia…
    (z Księgi 6,1 z rozdz. „Syn Boga i Niepokalanej, stał się jak robak”, str. 9/10).
    W czasie egzorcyzmów opisanych w książce O. Bonawentury Meyera, to powiedział przy opisie Męki Chrystusa, upadły anioł z chóru archaniołów, Belzebub:.
    …Przez to (przez Jego mękę) będziecie mogli wy przeklęte brudne nicponie osiągnąć kiedyś niebo, które jest dla nas zamknięte (wścieka się). Później został Chrystus zmasakrowany: przy biczowaniu zrąbany biczami aż do kości (por. Ps 129,3; Iz 1,6 i 50,6a). Kiedy został ukrzyżowany nie miał ani połowy swych włosów. Prawie wszystkie zostały mu wyrwane, stało się jednak dobrze. Miał on kasztanowate włosy. Był on bardzo delikatnym typem i miał cudowne stopy. Ręce były bardzo delikatne (por. M. Valtorta „PB-C”, księga 6,35, str.410), o wiele za delikatne, aby nieść tak szalony krzyż (krzyczy). … Na krzyżu później, kiedy już wisiał na krzyżu, uczynił to dla was. Musiało to rozniecić wściekłość piekła, że uczynił to dla ludzi. Kiedy wisiał na krzyżu, wtedy był sam jako robak, jak to już powiedział Akabor (demon z chóru Tronów), nie był podobny do człowieka… dla was. Dlaczego uczynił to dla was? Dla nas by tego nie uczynił (jęczy aż do szpiku kości). Robak (Ps 22,7)… nie był On już człowiekiem, został przez wszystkich zmiażdżony (plącze). Wydawało się jakby wziął na siebie winę całej ludzkości, zdawało mu się, że jest największym przestępcą. Miał wrażenie, że jest opuszczony przez Boga Ojca i odepchnięty. Przez swych oprawców został przecież zasztyletowany, posiekany, ubiczowany i pozostawiony we krwi (mruczy). Że On to dla was uczynił! Dlaczego nie mogliśmy temu przeszkodzić (wyje)? Jeżeli sam Pan uczynił dla was tak wiele, dlaczego nie powinniście wy o wiele więcej wzajemnie za siebie wynagradzać, aby inni ludzie nie przyszli do piekła. On, który był Bogiem i nie miał na sobie żadnej winy i dokonał tak wielkiego i szaleńczego (czynu) czego żaden człowiek nigdy nie dokona, gdy On tak straszne męki wziął na siebie, wtedy wy musielibyście całe wasze życie spędzić jakby pod męczeńskimi siekierami. Nie byłoby tego dla was, tego za wiele, mielibyście tylko to na co zasługujecie (zasłużyliście)…(str.113/114).
    …Jego mieszkanie będzie poza obozem… do tego miejsca u Izajasza nawiązuje natchniony Autor listu do Hebrajczyków w tych słowach: „Jezus, aby krwią swoją uświęcić lud, poniósł mękę/cierpiał poza miastem (tj. poza murami Jerozolimy; por. J 19,17 – dop. mój). Również i my wyjdźmy poza obóz, dzieląc z Nim Jego urągania/ Jego hańbę” (Hbr 13,12-13; por. Kpł 16,27). Po swym Zmartwychwstaniu Pan Jezus miał już Ciało chwalebne (Flp 3,21), promieniejące światłością w miejscu zadanych Mu ran (Ha 3,4; Ps 104,1-2a).
    cdn.

    • Piotr said

      Wspaniale napisane Leszek! Piszesz piękne komentarze, tak trzymaj! 🙂 Niech Jezus cię prowadzi dalej i tych, którzy tu piszą, którzy zaglądaja na ten blog w tym czasie ucisku. Matko Zbawienia módl sie za nami!

    • Leszek said

      2. Uzdrowienie kobiety (z dzieła „Żywot i bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa…” wg widzeń bł. Anny Katarzyny Emmerich dowiadujemy się, że miała na imię Enue, miała jedyną córkę, była wdową; jej mąż był żydem z Paneas) cierpiącej na upływ krwi/krwotok z jej łona. Było to powodem, że przez ten cały czas była rytualnie nieczystą (Kpł 15,19-27), wyłączona z tego względu ze społeczności ludu wybranego, żyjącej w odosobnieniu.
      W apokryficznej księdze „Raport Piłata” (ten apokryf znajduje się w pracy zbiorowej pod red. Ks. Marka Starowieyskiego: Apokryfy Nowego Testamentu, tom I, Ewangelie Apokryficzne; KUL Lublin 1986, str. 464) tak czytamy: …była też pewna niewiasta cierpiąca od dłuższego czasu na upływ krwi, który wyniszczył jej ścięgna i żyły tak, że nie miała już ludzkiego ciała i stała się podobna do trupa. Często brakowało jej głosu, a wszyscy lekarze nie byli w stanie jej uleczyć z tego krwotoku, więc nie została jej już żadna nadzieja z życia. A gdy Jezus przechodził w tajemnicy zaczerpnęła mocy z Jego cienia, a gdy dotknęła się z tyłu skraju Jego szaty, natychmiast, tejże godziny zostały zaleczone jej rany i jakby nigdy nie cierpiała żadnej choroby poczęła żywo biec do swego miasta Kafarnaum, gdzie teraz mieszkała…
      Św. Ambroży w „Wykładzie Ewangelii wg św. Łukasza” uważał, że krwotok/upływ krwi z łona Enue symbolizował nieuleczalne żądze, namiętności, choroby ciała i ucha pogan żyjących w stanie grzechu, a Pismo takich ludzi określa mianem umarłych (Ef 2,1-3 i 4,17-19; Kol 3,5-7; 1Tes 4,3-5). Zaś św. Grzegorz z Nazjanzu w swej mowie o chrzcie tak powiada o Enue: „wczoraj kwitnąca, schudłaś od upływu krwi, bo sączył się z ciebie szkarłatny grzech, jak czerwona purpura” (por. Iz 1,18c).
      Gdy swego czasu pisałem obszerny komentarz do tej perykopy ewangelicznej, przez jedną osobę otrzymałem takie oto pomocne słowo Pana Jezusa:
      „Enue to postać dzisiejszej kobiety znękanej i uzależnionej od spraw materii, lecz tu dusze i skarby niebieskie potrzebne są dla dusz wielu, którzy odeszli od stanu łaski uświęcającej. Kobiety i mężczyźni zapędzeni w folgowaniu sobie – używający swego ciała ponad miarę. Enue jest postacią wiodącą w społeczeństwie XX wieku i nie tylko. Jest symbolem waszego pokolenia, a nawet wielu pokoleń. … W szczególny sposób reprezentuje ona te dusze najbiedniejsze, chore kobiety na raka, na różne dolegliwości ciała związane z nieczystością. Wszystkie dusze łakną i pragną sprawiedliwości Mojej, łakną życia według Słowa…”.
      Położenie niewiast cierpiących na krwotok było podobne do położenia dotkniętych trądem, trędowatych. We wspomnianym już dziele A. K. Emmerich „Żywot i bolesna Męka Pana…’ można przeczytać, że Pan Jezus nie raz jeden uzdrawiał takie niewiasty:
      „Jezus wyszedłszy z synagogi w Kafarnaum od południa do samej nocy uzdrawiał chorych na ulicach. Między chorymi znajdowało się kilka kobiet cierpiących na krwotok, które smutne stały w oddali i nie śmiały zbliżyć się do ludu. Jezus wiedział o ich chorobie, zwrócił się więc w ich stronę i uzdrowił je jednym spojrzeniem. Tego rodzaju chorych Jezus nie dotykał nigdy. … Jezus często uleczał chorych modlitwą na odległość, często spojrzeniem, zwłaszcza niewiasty mające krwotok, które nie śmiały się do niego zbliżać, a według prawa żydowskiego nawet nie mogły. … Jezus po nauce zatrzymał się przed synagogą w Kiszot również uzdrowił kilka niewiast, które się przed Nim ukorzyły i powiedziały: ‘Panie, odejmij moją winę i moją ułomność!’ Upadły przed Nim w przedsionku i oskarżały się. Były to niewiasty mające krwotoki i dręczone złymi żądzami, prosiły więc o uwolnienie od pokus…”.
      Chora, cierpiąca z powodu ciągłego krwotoku (tak, że stale jej ubranie było zakrwawione, poplamione krwią, tak jak i jej ręce, nogi) Enue, odrzucona i odepchnięta, wzgardzona przez ludzi, swoim zewnętrznym wyglądem, stanem przypominała naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa w Męce, co proroczo opisał Izajasz (Iz 52,14 i 53,2b-3). Wyniszczone i umęczone Ciało Pana całe było skąpane we krwi (zwłaszcza po straszliwym ubiczowaniu).
      W tym miejscu wsłuchajmy się znowu w słowa Pana Jezusa o Sobie, skierowane do małego Jana czyli Marii Valtorty w „Poemacie Boga-Człowieka”: „Gdybyś mogła teraz zobaczyć Moje Człowieczeństwo, tak jaśniejące, ujrzałabyś, że ta jasność pochodzi z tysiąca tysięcy ran, które okryły szatą żywej purpury Moje członki zranione, wykrwawione, uderzone, przebite z miłości ku wam. … Mario, spójrz na swego Zbawiciela. Nie ma białej szaty ani jasnej głowy. Nie ma szafirowego, znanego ci spojrzenia. Szata Jego jest czerwona od krwi (por. Iz 63,1-3; Ap 19,13), podarta, pokryta nieczystościami i plwocinami. Oblicze Jego obrzękło, spojrzenie zasłania krew i łzy. … Ręce Moje – czy widzisz? – są już jedna raną i czekają jeszcze na ranę ostatnią. Moje kroki zostawiają krwawe ślady. Pot zmywa krew, która sączy się z rozdarć od biczów, która pozostała jeszcze z agonii w Ogrodzie Oliwnym. … Jestem Królem cierpienia i w Mojej królewskiej szacie przyjdę ci mówić o Moim cierpieniu. … Powinnaś bardziej pragnąć kontemplować krew, bo przez nią masz Życie… Ja cały byłem jedna raną…” (z Księgi6,1.5).
      Św. S. Faustyna w pewnym miejscu w «Dzienniczku», tak pisała:
      „Stanął nagle Jezus przede mną obnażony z szaty okryty ranami na całym ciele (por. Iz 1,6), oczy tonęły we krwi i łzach, twarz zeszpecona, pokryta plwocinami…” (Dz 268).
      Podobny opis o ukazaniu właśnie takim Pana Jezusa w czasie sądu szczegółowego, Wiesław (znany działacz polityczny w Polsce Ludowej, niewierzący) w rozmowie z Anną w książce „Świadkowie Bożego Miłosierdzia”: …Wiedziałem, że słusznie należy mi się wyrok potępienia. Ale ci inni, którzy zginą przeze mnie! Ogarnęło mnie przerażenie. Zacząłem prosić Boga (bo wiedziałem, że On jest i będzie mnie sądzić) za tych, wobec których zawiniłem, i błagać, by ich ratował. Wtedy zobaczyłem Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Był w koronie cierniowej, w czerwonym płaszczu obszarpanym u dołu, z plamami krwi. Pod płaszczem, rozchylonym na piersiach, widać było nagie ciało pokryte sińcami, ranami i zaschłą krwią. Patrzył na mnie wzrokiem pełnym współczucia i zrozumienia, nie jak sędzia, a jak przyjaciel, towarzysz niedoli, tak jak gdyby użalał się nade mną, a nie nad sobą. Zapytał: „Żałujesz?” Byłem wstrząśnięty, przerażony takim obrazem, bo była w Panu naszym wielka czystość, niewinność i spokój, a jednocześnie krew spływała z czoła, po policzkach i wzdłuż szyi kroplami i strumykami. Wykrzyknąłem: „Tak! Tak! Tak! Jezu, ratuj ich, bo zginą przeze mnie!” Pan powiedział „A ty, synu?” z taką serdeczną troską, że zdumiałem się; lecz miałem przekonanie, że los mój jest przesądzony: nie miałem nic na swoje usprawiedliwienie i nie chciałem się tłumaczyć, bo wiedziałem, że sam wybrałem dobrowolnie takie życie i do końca nie chciałem o Bogu słyszeć. … To słowo „synu” spowodowało, że zalała mnie wdzięczność połączona z zachwytem i zdumieniem, że On, odepchnięty przeze mnie, znieważony, przyznaje się do mnie. Zbudził się cień nadziei, a Pan szerzej rozchylił płaszcz i wypowiedział swój wyrok: „Patrz, oto jest cena twojego ocalenia. Wykupiłem cię i drogo zapłaciłem, abyś mógł żyć. Dlatego, synu, że kocham cię. Od początku swego istnienia byłeś i jesteś kochany. Krew Ojca usprawiedliwia syna.” Pan nasz przemienił się. Stał się jaśniejący, promienny, szczęśliwy — tak pełen majestatu, że upadłem Mu do nóg, ale nie śmiałem dotknąć stóp. Ogarnęło mnie takie szczęście, że miałem wrażenie, że zginę, rozpadnę się, przestanę istnieć… (z cz.2, z rozdz. VI „Świadectwa dane na życzenie Pana”, str.217-218).
      Św. Piotr pisał do adresatów – ale przecież i do nas odnosi się to słowo – swego Listu, że „Krew Jego zostaliście uzdrowieni” (1P 2,24).
      Gdy Enue dotknęła się frędzli płaszcza Jezusa, natychmiast ustał jej krwotok (Łk 8,44). Św. Ambroży tak o tym pisał: …Ustał krwotok, upływ krwi z łona niewiasty… Krew przestała płynąć, wylewać się. Kiedy? Po skończonej, ale o nieskończonej wartości zadość czyniącej Bogu Ojcu Męce Pana Jezusa. Po niej nastąpiło Jego Zmartwychwstanie… Tak, Pan Jezus Zmartwychwstał, powrócił do życia, ale już nie w poniżonym, lecz cudownie jaśniejącym, chwalebnym ciele. Pan Jezus rzekł: «Ktoś się Mnie dotknął, bo poznałem, że moc wyszła ode Mnie»” (Łk 8,46).
      Na Krzyżu umarł Ten, Który był Życiem, przez nasze grzechy. Taka wydaje się mocy, siły, która opuściła Pana Jezusa, bowiem na Krzyżu stał się słabym wobec atakującego i pozornie zwyciężającego Go zła, jak o tym pisał św. Paweł Apostoł: „Chrystus został ukrzyżowany wskutek swej słabości…”(2Kor 13,4a). Tą słabością była odwieczna do nas ludzi Miłość Syna Bożego, biorąca na siebie wszystkie grzechy, choroby, winy i nieprawości, by je w Krzyżu unicestwić. Krzyż jest mocą uzdrawiającą nas z wszelkiego zła, miejscem sądu Boga nad naszymi grzechami, jest trybunałem Bożej Sprawiedliwości i Miłosierdzia.
      O zbawczej mocy Krzyża i przelanej za nas Swojej Krwi, tak mówi Pan Jezus w rozmowie z Anną: KREW CHRYSTUSA , 23 II 1983 r.
      …- Ciałem moim karmię wasze dusze, a Krwią obmywam was z win. Na krzyżu pojednałem was z Ojcem i Krzyż aż do skończenia świata jest miejscem przebaczenia i powrotu do Ojca Niebieskiego. Przez krzyż przeprowadziłem was Ja sam. Podźwignąłem go i zawisłem na nim, aby Moja miłość do was widoczna się stała dla wszystkich pokoleń ludów ziemi. Krew Moja oczyszcza was w oczach Ojca. Dlaczego tak mało z niej korzystacie…? Zanurzcie w niej wszystkie zbrodnie ziemi, a Ja wam przebaczę. Krew Moja – Miłość Moja – pragnie odpuszczać wam winy, oczyszczać was (św. Jan Apostoł pisał: „krew Jezusa, Syna Ojca, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu”:1J 1,7c – dop. mój) i przebaczać wam. Przychodźcie pod Mój Krzyż. Widoczny jest wszystkim, bo zawiesiłem go nad światem. Przyjdźcie do mnie wszyscy, bo wszyscy potrzebujecie Mnie, aby ocaleć…
      ( Anna „Świadkowie Bożego Miłosierdzia”, z cz.2 , str.259; z rozdz. VII ‘Pan mówi o swoich dzieciach – ludziach’).
      … Dałem wam wszystkim wolność, a anioły Moje miały wspaniały rozum, jasną świadomość i zrozumienie. Wy, ludzie, jesteście wobec nich jak małe dzieci; choć często bardzo złe, ale „ślepe”, „głuche” i nierozumne. Dlatego tak was bronię i osłaniam. Jeśli odnajduję w was najsłabszy cień miłości, a więc choćby ślad podobieństwa do Mnie, nie wydam takiego dziecka na zatratę, gdyż po to właśnie sam na śmierć krzyżową poszedłem, abyście wy mogli być ocaleni. Maryja, Matka Moja i wasza, oręduje wciąż, a Krew Moja przez Nią oddawana Ojcu za wasze winy i zbrodnie wciąż was ratuje, pomimo iż coraz dalej odchodzicie ode Mnie. … Czyściec, dziecko, też jest domem Moim, i nie ma w nim duchów ciemności — ale to jeszcze nie Ja Sam. Ja tylko pielęgnuję was i wciąż potęguję tęsknotę, aby rozpalić miłość w człowieku, gdyż wnętrze domu Mego jest gorejącą Miłością. Im bliżej Mnie, tym większy żar… potrzebna jest wasza pomoc, że wy miłując bezsilnych waszych braci „czyśćcowych” obdarzacie ich największą potęgą przemawiającą za wami: mocą zbawczą Krwi Boga-Człowieka, żywym ogniem miłości, który uzdalnia ich do życia z Bogiem. Krew Jezusa Chrystusa przelana na krzyżu i wciąż płynąca jest ogniem trawiącym wszelaki brud duchowy i może w jednej sekundzie otworzyć człowiekowi Niebo, jeśli jest w nim już tęsknota i pragnienie miłości i jeśli prosicie o to wy słabi, cierpiący, idący wraz ze Mną drogą krzyżową ziemi. Dla waszej słabości i waszych wysiłków pomimo tej słabości i braków przychylam się natychmiast do waszych próśb o ratunek dla bardziej od was cierpiących braci waszych, tak jak ojciec gotów jest natychmiast spełnić prośbę swego małego chorego dziecka. Proszę was, korzystajcie częściej dla dobra konających i zmarłych ze zbawczej mocy Krwi Mojej, gdyż daję ją wam jako miłość Moją, okup Mój dla zbawienia świata. Zwłaszcza teraz jest wam niezbędna Krew Moja, osłaniająca was przed zagładą wieczną. Tak bardzo nie przygotowani jesteście na tragedię, którą ściągnęliście na siebie. Przynajmniej ty, Kościele Mój, szafuj Krwią Chrystusową szeroko i hojnie, gdyż jest to dar Nieskończony. Jedna kropla Krwi Mojej może zbawić całą ludzkość, gdy ona tego zapragnie. Chociaż wy pamiętajcie o tym, przyjaciele Moi” (tamże, 16.03.1989r., str.261i 263/264).
      O tej jednej kropli Krwi Chrystusowej tak mówi demon Belzebub (w imieniu wszystkich upadłych aniołów) w czasie egzorcyzmów: …gdybyśmy się napili Jego rozlanej Krwi, gdybyśmy mogli wypić tylko tysiączną część (płacze) wtedy także i my wielbilibyśmy Go przez całą wieczność. On jednak nie pozwolił nam na to. Dla nas było już za późno (jęczy). – Na krzyżu później, kiedy już wisiał na krzyżu, uczynił to dla was…
      A dla nas, bracia nie jest jeszcze za późno! cd(3)n

  16. nn said

    CIA planuje sierpniową ofensywę w Syrii.
    Kurt Nimmo, Prison Planet.com
    USA
    2013-06-28

    Wall Street Journal donosi dziś, że CIA przenosi broń z tajnych magazynów do Jordanii w przygotowaniu na sierpniową ofensywę w Syrii. Tajny plan został zatwierdzony przez Obamę na początku tego miesiąca, podaje gazeta. Arabskie i europejskie narody są również zaangażowane w realizację tych działań.

    </ iframe><br><br>

    Według amerykańskich urzędników Arabia Saudyjska planuje dostarczyć przenośne, przeciwlotnicze zestawy rakietowe wybranej liczbie terrorystycznych najemników. Wall Street Journal donosi, że USA będzie „monitorować te działania… aby zmniejszyć ryzyko, że przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe mogą wpaść w ręce islamistów.”

    W rzeczywistości, Stany Zjednoczone i ich arabscy i europejscy współpracownicy są niemal wyłącznie zależni od fanatycznych salafickich najemników.

    CIA planuje około dwa tygodnie szkoleń z korzystania z broni strzeleckiej i pocisków przeciwczołgowych dla grup bojowników Salafickich.

    Najskuteczniejszymi najemnikami sponsorowanymi przez CIA są obecnie terroryści z Al-Kaidy, co jest faktem, który niedawno został podkreślony, gdy Szejk Nabil Naiim, który prowadził obóz treningowy al-Kaidy w Egipcie powiedział, że al-Nusra jest kontrolowana przez CIA.

    OGLĄDAJ DALEJ>>>

    „Osobiście uważam, że lider Armii Nusra, który zadeklarował swoje poparcie dla Aymana al-Zawahiri, jest agentem CIA w al-Nusra” powiedział Naiim. Powiedział również, że szef Al-Kaidy, Ayman al-Zawahiri jest podwójnym agentem pracującym dla Stanów Zjednoczonych.

    Al-Nusra i podobne salafickie grupy w Syrii są finansowane przez CIA i sunnicki rządu Kataru. Są one siłą napędową działań mających na celu militarne pokonanie syryjskiego przywódcy Baszara al-Assada.

    „Te ekstremistyczne grupy stały się najlepiej wyposażonymi, najbardziej zorganizowanymi, konsekwentnie, dobrze finansowanymi i odnoszącymi największe sukcesy”, pisze Phil Greaves. „Podczas gdy USA i ich sojusznicy z Zatoki twierdzą, że jedynie uzbroili, wyszkolili i wspierali „sprawdzone” i „umiarkowane” siły rebeliantów, to rzeczywistość wewnątrz Syrii ma niewiele wspólnego z tymi stwierdzeniami.”

    Mimo udowodnienia faktu, iż rząd al-Bashara nie może być obalony bez udziału bojowników al-Nusra i al-Kaidy w Syrii, Stany Zjednoczone nalegają na sierpniową ofensywę, która wzmocni Gen. Salim Idrisa i jego Najwyższe Dowództwo Wojskowe. Idris przyznał, że Wolna Syryjska Armia i inne świeckie siły wewnątrz Syrii nie mogą się równać z zaangażowaniem Salafitów, najemników kontrolowanych przez reżim wahabitów w Arabii Saudyjskiej i Katarze.

    Administracja Obamy nie wydała dodatkowych informacji na temat sponsorowanej przez CIA ofensywy. Bernadette Meehan, rzeczniczka Białego Domu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, odmówiła udzielenia komentarza w sprawie planu

    http://www.prisonplanet.pl/polityka/cia_planuje_sierpniowa,p553369169

    • AntyNWO said

      Oczywiscie oredzia sie wypełniaja w Listopadzie bedzie juz bomba(nie wspomne co na zielonej wyspie bedzie sie działo) takze moze i mamy raptem pare miechow spokoju moze sie przeliczylem z tym rokiem wazne zebysmy byli z naszymi Kochanymi osobami w tym ostatnim czasie nawet pod namiotem……….

      • Adrian said

        myślę że już wcześniej, orędzie jedno mówiło że część zbiorów nie da się uratować, a zbiory zaczynają się pierwsze już licząc od owoców, a zboża za miesiąc…..:(

        • Jantek said

          co do zbiorów wystarczy dwa tygodnie deszczu i wszystko porośnie w kłosach a na niższe tereny nie da się wjechać bo będzie za mokro na ciężki sprzęt

  17. Tomasz said

    Prezydent Lech Kaczyński wyspowiadał się tuż przed śmiercią:
    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/prezydent-lech-kaczynski-wyspowiada-sie-przed-smiercia_333959.html

  18. MamOczy said

    http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/3370-amerykanski-sad-skazal-6-letniego-chlopca-na-bycie-dziewczynka-jak-daleko-siega-ideologia-gender

  19. młody said

    http://pl.gloria.tv/?media=464303

  20. AntyNWO said

    Szewczak o miliardzie kredytu z Banku Światowego: „To zakładanie sobie pętli na szyję. Totalne uzależnianie się od pożyczek zagranicznych”. NASZ WYWIAD

    Nie kręcimy już bata tylko na przyszłe pokolenie które pewnie ucieknie, ale obecne. Problem w tym, że po Platformie Obywatelskiej i rządzie Donalda Tuska nie będzie już śladu, a długi pozostaną

    – mówi portalowi wPolityce.pl Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

    wPolityce.pl: W lipcu resort finansów otrzyma z Banku Światowego 1 mld euro kredytu, dzięki czemu będzie miał sfinansowane 91 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych. Co to oznacza w praktyce?

    Janusz Szewczak: To oznacza dalsze, totalne uzależnianie się od pożyczek zagranicznych na wielką skalę. To niemal narkotyczne uzależnienie. Przypomnijmy, że prawie 220 mld zł w obligacjach Skarbu Państwa jest już w rękach zagranicznych, prawie połowa polskiego długu jest w rękach zagranicy, a ponad 30 proc. jest denominowana w obcych walutach. Warto również wspomnieć, że 700 tys. Polaków ma kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich, co stanowi równowartość ok. 170 mld zł. Każda więc kolejna pożyczka od zagranicznej instytucji jak Bank Światowy, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju czy Europejski Bank Inwestycyjny, od którego już pożyczyliśmy dziesiątki miliardów złotych. To jest zakładanie sobie pętli na szyję. W tej chwili mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją, że polski rząd nie może pożyczyć z własnego banku narodowego na pokrycie deficytu budżetowego, ale może pożyczyć znacznie drożej z cudzego banku – komercyjnego, Banku Światowego czy Międzynarodowego Funduszu Międzywalutowego.

    Czy konsekwencją takiego działania rządzących nie będzie kolejna fala emigracji Polaków?

    Tak, dokładnie! Nie kręcimy już bata tylko na przyszłe pokolenie, które pewnie ucieknie, ale obecne. Problem w tym, że po Platformie Obywatelskiej i rządzie Donalda Tuska nie będzie już śladu, a długi pozostaną. Minister finansów Jan Vincent-Rostowski zadłuża Polskę w tempie astronomicznym. Tak naprawdę z prawie 900 mld zł długu publicznego, 400 mld zł będziemy zawdzięczać panu ministrowi.

    Czy na tym etapie można znaleźć jakieś środki zaradcze?

    Jedynym wyjściem jest obecnie odwołanie rządu, którego działania powodują, że Polacy pójdą z torbami. Niedługo obywatele nie będą w stanie się wypłacić przez pięć pokoleń.

    Tylko czy na zamianę rządu nie jest za późno, skoro wspomniane zobowiązania stały się już faktem?

    Trzeba tego dokonać, ponieważ tylko to może powstrzymać niepohamowaną działalność tej ekipy. Musimy pamiętać, że minister Rostowski kompletnie sobie nie radzi z finansami publicznymi. Państwo ma zapaść w dochodach podatkowych i wali mu się tegoroczny budżet, a rząd co robi? Pożycza za granicą na wysoki procent. Niech pan minister Rostowski powie, na jaki. Mamy do czynienia z radosną twórczością jakiegoś Dyzia-marzyciela, który nie bierze odpowiedzialności za skutki własnych działań.

    Dziękuję za rozmowę.

    Rozmawiał Aleksander Majewski

  21. apostolat said

    Znalezione w sieci:

    „Trik władz polega na stopniowym, powolny wprowadzaniu nieludzkich przepisów i praw – jak w przypadku gotowania żaby na żywo.

    Żabę gotuje się na żywca wrzucając ją do zimnej wody, którą stopniowo się podgrzewa. Kiedy już jest za gorąco, żaba nie ma siły na wyskoczenie i zostaje w ten sposób ugotowana. W taki sposób działają z zimną bezlitosną premedytacją nasze władze.

    Kiedy cały naród się zorientuje – będzie już za późno na jakiekolwiek protesty czy ucieczkę. W tym kontekście wiara w troskę władz o nasze zdrowie i przymusowe szczepienia budzi wręcz odruch politowania dla tych, którzy w jakiekolwiek nobliwe intencje władz jeszcze wierzą.

    Jedynie możemy liczyć na pomoc naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.”

  22. apostolat said

    29 czerwca – Świętych Apostołów Piotra i Pawła

    Kościół już od roku 258 obchodził święto obu Apostołów św. Piotra i św. Pawła razem w dniu 29 czerwca, zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie, co by wskazywało na powszechne przekonanie, że to był dzień śmierci obu Apostołów. Taki bowiem był bardzo dawny zwyczaj, że wspomnienia liturgiczne obchodzono w dniu śmierci męczenników, a od IV w. także dotyczyło to wyznawców.
    Uroczystość św. Pawła wraz ze św. Piotrem umieszczono w jednym dniu nie dlatego, aby równać go w prymacie z pierwszym następcą Chrystusa. Chodziło o podkreślenie, że obaj Apostołowie byli współzałożycielami gminy chrześcijańskiej w Rzymie, że obaj w tym mieście oddali dla Chrystusa życie swoje oraz że w Rzymie są ich relikwie i sanktuaria. Ponadto według tradycji istniała opinia, dzisiaj uznawana za mylną, że obaj Apostołowie ponieśli śmierć męczeńską w jednym dniu i w tym samym roku.

    Święci Piotr i Paweł

    HYMN Z JUTRZNI NA UROCZYSTOŚĆ św. PIOTRA I św.PAWŁA

    Męka Bożych Apostołów uświęciła dzień wschodzący;
    Piotr i Paweł otrzymali wieniec chwały i zwycięstwa.

    Obu mężów połączyła krew przelana bohatersko;
    Szli za Bogiem jako wodzem, Chrystus wiarę ich nagrodził.

    Najpierw złożył swe świadectwo Piotr Apostoł, za nim Paweł,
    Równy chwałą i wybrany, by się stać narzędziem Pana.

    Szymon, aby uczcić Boga, zmarł na krzyżu odwróconym,
    Wspominając przepowiednię niegdyś daną mu przez Mistrza.

    Stąd wyrasta wielkość Rzymu, który gorliwością słynie,
    Utwierdzony krwią tak cenną, godność swą z pasterza czerpie.

    Tu się mogą spotkać ludzie z mieszkańcami jasnych niebios;
    Tu narodów jest stolica, tron nauczyciela świata.

    Dziś prosimy, Zbawicielu, abyś raczył nas, niegodnych,

    Złączyć w szczęściu wiekuistym z pasterzami Twego ludu. Amen.

    Św. Piotr poniósł śmierć męczeńską według podania na wzgórzu watykańskim. Miał być ukrzyżowany według świadectwa Orygenesa głową na dół na własną prośbę, gdyż czuł się niegodnym umierać na krzyżu jak Chrystus. Cesarz Konstantyn Wielki wystawił ku czci św. Piotra nad jego grobem Bazylikę. Obecna Bazylika Św. Piotra w Rzymie pochodzi z wieku XVI-XVII, budowana została w latach 1506-1629. Przy Bazylice Św. Piotra jest usytuowane „Państwo Watykańskie”, istniejące w obecnym kształcie od roku 1929 jako pozostałość dawnego Państwa Kościelnego. Bazylika wystawiona na grobie św. Piotra jest symbolem całego Kościoła Chrystusa. (więcej…)

    Św. Paweł poniósł śmierć męczeńską w Rzymie ok. 67 roku. Wcześniej aresztowany został w Jerozolimie w 60 r. Przebywał w więzieniu w Cezarei Palestyńskiej ponad dwa lata, głosząc i tam Chrystusa. W Rzymie także jakiś czas spędził jako więzień, aż dla braku dowodów winy został wypuszczony na wolność. Ze swojego więzienia w Rzymie Paweł wysłał szereg listów do poszczególnych gmin i osób. Po wypuszczeniu na wolność zapewne udał się do Hiszpanii (Rz 15, 24-25), a stamtąd powrócił do Achai. Nie wiemy, gdzie został ponownie aresztowany.(więcej…)

    http://sanctus.pl/index.php?grupa=1&podgrupa=298&doc=234

  23. AntyNWO said

    Bóg Ojciec: Gdy Mój Syn jest uznany za grzesznika, to wiedzcie, że jest to największe bluźnierstwo

    Moja najdroższa córko, jak zareagowaliby rodzicie, gdyby wiedzieli, że ich dzieci stoją w obliczu śmierci? Czy nie walczyliby, aż do ostatniej kropli krwi, aby ocalić je od każdej krzywdy? Oto właśnie powód dla którego Ja interweniuję obecnie na świecie polecając Mojemu Synowi, aby powiedział Prawdę, po to, aby ocalić życie Moich dzieci.

    To małe rzeczy w życiu wywierają wielkie następstwa na światową skalę. Pszczoła – której zachowanie ulega zmianie, tam gdzie nie wytwarza się pyłek kwiatowy – będzie miała bezpośredni wpływ na życie, które istnieje na ziemi. To dzięki Kościołowi Mojego Syna na Ziemi, podtrzymywane jest życie dusz. Bez Prawdy, Kościół Mojego Syna nie może podtrzymać życia. A więc, jeżeli kłamstwa przenikają przez mury Kościoła, to, bez Mojej interwencji, będzie mieć to silny wpływ na życie dusz.

    Życie to zostanie zniszczone, a stanie się to wówczas, gdy Kościół zwróci się przeciwko Temu, Który Go stworzył. Zaraza ta będzie miała bezpośredni wpływ na cały świat, włącznie z tymi, którzy nie wierzą w życie pozagrobowe. Dotknie ona nawet tych z innych religii, którzy nie pochodzą ode Mnie. Kiedy kłamstwa infekują Mistyczne Ciało Mojego Syna, Jezusa Chrystusa, na ziemi, to wywołają one chorobę. Choroba, jeżeli nie zostanie zwalczona to doprowadzi do śmierci. Dlatego też, jako Bóg i Ojciec całego Stworzenia, nie będę stał z założonymi rękoma i pozwalał na to, aby Moi wrogowie niszczyli dusze Moich dzieci.

    Kiedy macie od czynienia z kłamstwami, to wydobędą się one z ust oszustów, kłębiąc się jak pogmatwana mieszanina bezsensu. Kłamstwa, które w zasadzie już się rozpoczęły, są redagowane językiem ubranym w pokorę, ale maskują największe łgarstwa przeciwko Prawdziwej doktrynie Kościoła. Uznajcie je za to, czym one są – przesłaniem, aby nakłonić was do popełniania grzechu. Kiedy Mój Syn jest uznany za grzesznika, to wiedzcie, że jest to największe bluźnierstwo, gdyż to nie jest możliwe.

    Wysłałem Mojego Syna, jako człowieka w ciele, takiego samego jak wy wszyscy, poza jednym wyjątkiem. Narodził się bez grzechu i dlatego też nie był w stanie go popełnić. Każdy, kto korzysta z Prawdy, a następnie ją przekręca, aby wprowadzić nowe znaczenie dotyczące Ukrzyżowania Mojego umiłowanego Syna – jest kłamcą. Nie przychodzi on ode Mnie i jest wrogiem Mojego Syna.

    Patrzcie teraz, Moje małe dzieci, jak bestia i demony – które ona wysyłała, aby porwać was ode Mnie – włóczą się pośród was. Musicie pozostać mocni. Zawsze musicie wiedzieć, że Mój Syn przekazał wam Prawdę, gdy chodził po ziemi oraz kiedy umarł za wasze grzechy. Złożył On w ofierze Swoje Ciało, aby was odkupić, ale On nigdy nie stał się grzesznikiem, gdyż On nie jest jednym z was.

    Musicie pozostać wierni Mojemu Słowu i Nauczaniu Mojego Syna. Jeżeli tego nie zrobicie wtedy popadniecie w pokusę by zaakceptować kłamstwa, a one nie przyniosą wam nic innego jak wieczne cierpienie.

    Wasz umiłowany Ojciec

    Bóg Najwyższy

    • wiesia said

      No i mamy odpowiedz samego Boga w pewnej kwestii.Lepiej milczmy i módlmy się,aby nie powodować czegoś,czego możemy potem żałować.Panie Boże dziękujemy Ci za Twoje prowadzenie nas,dziękujemy za ostrzeżenia,które są naszym światłem na drodze ku wieczności.Nie ma sensu awantura na blogu,które Orędzia są prawdziwe,każdy ma rozum,wolną wolę i środki wskazane nam przez Boga,którymi mamy możliwość się posiłkować.Wszelkie spory są złem,albo przyjmuję Słowo Boga,albo nie.Wszelkie spory opózniają każdego z nas w dążeniu do Zbawienia,żyjmy Słowem Boga.Każdy z nas jeśli otworzy się na Niego,to zrozumie o co w tym wszystkim chodzi.Pan Jezus,kiedy wstępował do Nieba powiedział,co należy robić,wszelkie zamartwianie się i obwinianie nawet jest złem,bo zamyka nas na Łaskę.Albo wierzymy w Boga i Jemu ufamy całym sobą,albo tylko wargami.

  24. AntyNWO said

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/usa-japonia-przeprowadzaja-manewry-symulujace-odparcie-inwazji-chin-wyspy-senkaku
    http://zmianynaziemi.pl/wideo/wulkan-siwelucz-wyrzucil-kolumne-popiolu-o-wysokosci-10-km
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/niebezpieczne-pajaki-rozprzestrzenily-sie-wschodzie-europy
    http://zmianynaziemi.pl/wideo/w-chinach-przeszedl-tajfun-bebinka
    http://zmianynaziemi.pl/wideo/enterowirus-zaatakowal-w-rosji

  25. Dzieckonmp said

    Glynda Lomax

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: