Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Ania Golędzinowska: z nocnego klubu do Medjugorie

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 lipca 2013


Kolejne wspaniałe świadectwo niesłychanego działania Królowej Pokoju. Świadectwo nawrócenia, bo nawrócenie to odwrócenie się od grzechu, od złego stosunku do innych ludzi, od złego odnoszenia się także do siebie, a potem powrót do Boga. Tylko poprzez nawrócenie każdy z nas ma szansę znaleźć się w niebie. Pielgrzymom udającym sie do Medjugoorje na Festiwal życzę takiego nawrócenia, bo tylko ten który jest nawrócony będzie tak jak święty Franciszek płakać i mówić – muszę się nawrócić. A ci którzy nie są nawróceni powiedzą jestem dobrym chrześcijaninem , nikogo nie zabiłem


GolędzinowskaNie czuję się ofiarą. Dzisiaj myślę, że to wszystko, co mi się zdarzyło, musiało mi się zdarzyć, żebym mogła stanąć dziś przed wami i powiedzieć, że Pan Bóg istnieje i że można przebaczyć naprawdę wszystko – mówiła 12 grudnia 2012 roku do zebranych, szczelnie wypełniających bazylikę oo. Bernardynów w Rzeszowie, Anna Golędzinowska. Była pracownica nocnego klubu, modelka i prezenterka włoskiej telewizji od półtora roku mieszka z siostrami zakonnymi we wspólnocie Oaza Pokoju w Medjugorje, a także spotyka się z młodymi ludźmi, opowiadając historię swojego życia i dając świadectwo tego, gdzie należy szukać prawdziwego szczęścia.

Golędzinowska, rocznik 1983, pochodzi z Warszawy. Rodzina była bardzo biedna, ale czuła się w niej szczęśliwa. Do czasu, kiedy straciła ojca. Miała wtedy 10 lat. – Mama wpadła w depresję, zaczęła sprowadzać do domu różnych mężczyzn – opowiada. – Jeden z nich się do mnie dobrał. Kiedy to opowiedziałam mamie, nie uwierzyła mi.

Życie fikcyjne

Uciekała z domu, ze szkoły, wpadła w złe towarzystwo, w jej życiu pojawiły się narkotyki. Postanowiła ją zaadoptować babcia, ale Anna – jak sama przyznaje – traktowała ją bardzo źle, mimo że ją kochała. – Bałam się, że ona też mnie zostawi – tłumaczy. – Im bardziej chciałam być kochana, tym gorzej ją traktowałam. Kiedy powiedziała, że już mnie nie chce, poczułam się dzieckiem niczyim. Chciałam się zabić, żeby pokazać światu, jak bardzo chcę być kochana.
Marząc o lepszym życiu i realizacji marzeń, skorzystała z propozycji pracy w Mediolanie. Po przyjeździe do Włoch okazało się, że padła ofiarą oszustwa: „werbownicy” zawieźli ją nie do Mediolanu, lecz do Turynu, gdzie zabrali jej dokumenty i zmusili do pracy w nocnym klubie. Miała wtedy 16 lat. Między osobami, które czerpały korzyści z handlu „żywym towarem”, był inspektor włoskiej policji.
Udało się jej uciec stamtąd. – W ucieczce pomógł mi chłopak, którego później już ani razu nie widziałam – opowiada. Nazywa go swoim Aniołem Stróżem. Po latach zeznawała w Polsce przeciwko członkom tej grupy przestępczej, handlującej „żywym towarem”, przyczyniając się do ich aresztowania i skazania. Zaczęła pracować jako modelka w Mediolanie i prezenterka włoskiej telewizji. – Zobaczyłam kolorowy świat, o którym zawsze śniłam: bogatych ludzi, piękne samochody – wspomina. Poznała też bardzo bogatego chłopaka, z którym spotykała się dwa lata. Do czasu, gdy zrozumiała, że może on dać jej wszystko, spełnić jej każdą zachciankę, ale nie może dać jej miłości. Bo miłości nie można kupić za żadne pieniądze.
Zrealizowała swoje marzenia, ale nie czuła się szczęśliwa. – Nie byłam sobą, moje życie było fikcyjne – opowiada. – Miałam doczepiane włosy, doczepiane paznokcie, nie wychodziłam z domu, gdy nie miałam pełnego makijażu na twarzy, nie byłam ubrana tak, jak trzeba było być ubranym czy nie miałam przy sobie torebki od Louisa Vuittona.
Była wówczas daleko od Kościoła. Jak wspomina, kiedy widziała księdza, „dostawała alergii”, a na widok budynku kościoła przechodziła na drugą stronę ulicy. Zażywała narkotyki, bo bez tego – jak tłumaczy – „w show businessie daleko nie zajdziesz” (rzuciła je 8 lat temu).
Historia jej życia zainteresowała włoskiego wydawcę, który chciał ją wydać w formie książkowej. Namówił ją jednak, by wcześniej pojechała z nim do Medjugorje. To było trzy lata temu.
Medjugorje
Pobyt w miejscu objawień Matki Bożej odmienił jej serce. Tam odnalazła szczęście w wierze i przebaczeniu tym, którzy ją skrzywdzili. Po powrocie do Włoch powiedziała wydawcy, że gotowy tekst książki może wrzucić do kosza. – Książka była pełna żalu i nienawiści do tych wszystkich, którzy mnie skrzywdzili – tłumaczy Ania. Opisała swoją historię jeszcze raz, ale już inaczej. Polską wersję książki, pod tytułem „Ocalona z piekła. Wyznania byłej modelki”, wydała w marcu br. Edycja Świętego Pawła.
Po powrocie z Medjugorje Anna chciała porozmawiać z kimś o wielkim szczęściu, jakie tam znalazła. Otwierała telefon z 2 tysiącami numerów i… nie miała do kogo zadzwonić.
Miała dość takiego życia. Półtora roku temu wróciła do Medjugorje, zamieszkała z siostrami zakonnymi we wspólnocie Oaza Pokoju. Miała być tam 10 dni. Ostatnim, jak to określa, węzłem, który trzymał ją przy starym życiu, był podpisany kontrakt na produkcję, przy realizacji której miała pracować m.in. z Paris Hilton, Leonardem DiCaprio, Tiną Turner i Janet Jackson. Kontrakt rozpoczynał się 25 czerwca 2011 r., dokładnie w 30. rocznicę początku objawień maryjnych w Medjugorje. – Po 10 dniach spędzonych z siostrami powiedziałam, że nigdzie nie jadę i zerwałam kontrakt – opowiada.
– Powiedzieli, że po mnie przyjadą, że zwariowałam, że na pewno zrobili mi jakieś „pranie mózgu”. A ja… modliłam się, dawałam jedzenie kurom, obierałam ziemniaki i czułam się szczęśliwa. W pewnym momencie jednak pomyślałam, że zwariowałam. Ale popatrzyłam na te 100 tys. osób, które przyjechały na rocznicę objawień i pomyślałam, że jeżeli ja zwariowałam, to oni wszyscy także są wariatami, bo szukają prawdy, miłości, nadziei.. Pomyślałam, że jeśli to znaczy być wariatem, to ja chcę być wariatką. Zadałam sobie pytanie, czemu ja mam żyć fałszywym szczęściem na ziemi, a później cierpieć całą wieczność, kiedy wolę cierpieć teraz, wykonywać najbardziej upokarzające prace, którymi mogę „zarobić” na wieczność.
Anna opowiada, że – będąc jeszcze modelką – brała jakieś straszne pastylki na odchudzanie. – Podczas pobytu w Medjugorje przytyłam 13 kilo, bo siostry dają dobrze jeść, ale jestem szczęśliwa. Kilka tygodni temu dowiedziałam się, że ginekolog, który przepisywał te pastylki wszystkim gwiazdeczkom, wylądował w więzieniu, więc możecie sobie wyobrazić, co to były za tabletki.

Poznała byłego premiera Silvio Berlusconiego, którego siostrzeńcem jest jej obecny narzeczony. – Parę miesięcy temu umarła na raka siostra mojego narzeczonego – opowiada. – Ważyła 27 kg, miała 36 lat. Widziałam Silvio Berlusconiego, jak klękał przed jej łóżkiem i płakał. W tym momencie zobaczyłam, że jest on tak samo biedny jak my wszyscy, bo nawet z tymi pieniędzmi, które ma, nie mógł nic zrobić dla tej kobiety. Dlatego nasze największe bogactwo to osoby, które nas kochają i które my kochamy oraz wiara w Pana Boga.

Ruch Czystych Serc

Dziś Anna Golędzinowska jest zapraszana w różne miejsca, nie tylko w Polsce, by spotykać się zwłaszcza z młodymi ludźmi i mówić im, że szczęście to życie proste, przebaczenie, wyrzucenie z serca żalu i nienawiści, nie osądzanie bliźnich i kochanie ich, bo „cały świat cierpi dziś na brak miłości”. Siły czerpie z modlitwy i codziennej Eucharystii.
Podczas tych spotkań propaguje także Ruch Czystych Serc, który polega na tym, że młode osoby, które do niego przystępują, postanawiają zachować czystość do ślubu. Ten ruch jest obecny także w Polsce. Anna współzakładała go we Włoszech, po roku ma on ponad 6 tys. członków.
Ile będzie trwał jej pobyt  w Medjugorje, nie wie. Narzeczony cały czas czeka. – Ostatnio poprosił o „pierścionek czystości”, był z nami w Ziemi Świętej. Przyjechał też do Medjugorje, spędził tam dwa tygodnie. Daliśmy mu najgorsze prace i on je wszystkie wykonywał. Nie zamknęłam mu drzwi przed nosem, pozwoliłam mu poznać miłość Pana Boga, którą ja poznałam. A potem co będzie, to będzie.
Źródło: bernardyni.rzeszow.pl

Komentarzy 57 do “Ania Golędzinowska: z nocnego klubu do Medjugorie”

  1. Atanazy said

    Nadal jest sławna p. Anna.

    • MariuszInfo said

      (Rdz 19,15-29)
      Gdy już zaczynało świtać, aniołowie przynaglali Lota, mówiąc: Prędzej, weź żonę i córki, które są przy tobie, abyś nie zginął z winy tego miasta. Kiedy zaś on zwlekał, mężowie ci chwycili go, jego żonę i dwie córki za ręce – Pan bowiem litował się nad nim – i wyciągnęli ich, i wyprowadzili poza miasto. A gdy ich już wyprowadzili z miasta, rzekł jeden z nich: Uchodź, abyś ocalił swe życie. Nie oglądaj się za siebie i nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia w górach, bo inaczej zginiesz! Ale Lot rzekł do nich: Nie, panie mój! Jeśli darzysz twego sługę życzliwością, uczyń większą łaskę niż ta, którą mi wyświadczyłeś, ratując mi życie: bo ja nie mogę szukać schronienia w górach, aby tam nie dosięgło mnie nieszczęście i abym nie zginął. Oto jest tu w pobliżu miasto, do którego mógłbym uciec. A choć jest ono małe, w nim znajdę schronienie. Czyż nie jest ono małe? Ja zaś będę mógł ocalić życie. Odpowiedział mu: Przychylam się i do tej twojej prośby; nie zniszczę więc miasta, o którym mówisz. Szybko zatem schroń się w nim, bo nie mogę dokonać zniszczenia, dopóki tam nie wejdziesz. dlatego dano temu miastu nazwę Soar. Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru. A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana . I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli. Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Panem. I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal. Tak więc Bóg, niszcząc okoliczne miasta, przez wzgląd na Abrahama ocalił Lota od zagłady, jakiej uległy te miasta, w których Lot przedtem mieszkał.

      (Ps 26,2-3.9-12)
      Doświadcz mnie, Panie, wystaw mnie na próbę, wybadaj moje nerki i serce: Bo mam przed oczyma Twoją łaskawość i postępuję w Twej prawdzie. Nie dołączaj mej duszy do grzeszników i życia mego do ludzi pragnących krwi, w ich ręku zbrodnia, a ich prawica pełna jest przekupstwa. Ja zaś postępuję nienagannie, wyzwól mnie i zmiłuj się nade mną! Moja stopa stoi na równej drodze, na zgromadzeniach błogosławię Pana.

      (Ps 130,5)
      W Panu pokładam nadzieję, nadzieję żywi moja dusza: oczekuję na Twe słowo.

      (Mt 8,23-27)
      Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy! A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?

      źródło: http://www.mateusz.pl

      • Leszek said

        …Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź…wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza… (Mt 8,24.26)

        W końcowej części 6-ej homilii wygłoszonej do ludu w Bazylice św. Marcelina i Pawła w 3-cią niedzielę Adwentu Pana opartej na czytaniu z Mt 11,2-10 św. Grzegorz Wielki tak powiada: „Napisane jest w Piśmie: Kto usłyszy, niech mówi (powie): Przyjdź” (Ap 22,17), aby ten, kto usłyszał w sercu głos Najwyższej Miłości, udzielił bliźniemu głosu zachęty. Być może, że ktoś nie ma chleba, aby potrzebującemu mógł go użyczyć, ale mając język, jeszcze coś więcej może udzielić. Ważniejszym jest bowiem pokarmem słowa wzmocnić duszę, która wiecznie żyć będzie, niż ziemskim chlebem nasycić żołądek ciała, które przecież umrze. Nie chciejcie więc, bracia, skąpić waszym bliźnim jałmużny słowa. Jak siebie, tak i was upominam, abyśmy co do próżnych słów byli oszczędni. Unikajmy niepożytecznych rozmów! O ile zdołamy język opanować, niechaj na wiatr słowa nie płyną. Sędzia bowiem powiedział: „Z każdego próżnego słowa, które by ludzie wyrzekli, zdadzą sprawę w dzień sądu” (Mt 12,36). Próżnym zaś słowem jest takie, które nie przynosi pożytku lub nie ma podstawy usprawiedliwiającej jego konieczność wypowiedzenia. Próżne więc słowa zastąpcie takimi, które na celu mają zbudowanie ; myślcie o tym, jak szybko przemija czas tego życia, pamiętajcie o tym, że szybko przybędzie surowy Sędzia. To miejcie przed oczami swego serca. Wiemy, iż w przybytku Boga, z rozkazu Pana znajdowały się nie tylko czasze, ale też i kubki ze szczerego złota. Czasza oznacza wielką wiedzę, kubki zaś naukę mierną i ograniczoną. Jeden upaja umysły słuchaczy pełną prawdy wiedzą; przez to co mówi, prawdziwie czaszę im podaje. Inny tego, co czuje i myśli wyrazić należycie nie potrafi, a prawdziwie w kubku podaje, to co smakuje. Będąc więc w przybytku Boga, tj. w świętym Kościele, jeśli nie zdołacie podawać mądrości nauki czaszami, to przynajmniej wsparci hojnością Bożą, o ile możecie podawajcie waszym bliźnim kubki dobrego słowa. Niechaj tej łaski udzieli wam Bóg, Który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
        Przynaglony tymi słowami św. Grzegorza Wielkiego postanowiłem bracia podać wam kubek dobrego słowa, ufam, że zaprawionego solą (Kol 4,6) z zamiarem by stanowiło siłę i moc oraz skuteczny oręż bojowania – albowiem ‘do bojowania podobny jest byt człowieka na ziemi’ (Hi 7,1) – w walce z mocami ciemności, ze złymi duchami. Inspiracją do tego był mój jakiś czas temu pobyt w Cetniewie, położonym nad samym morzem Bałtyckim. Często wchodziłem na molo pośród zalesionych wydm, by spoglądać na morze z jego falami. Widziałem zarówno morze spokojne jak i wzburzone. W Piśmie Św. – zwłaszcza w Ewangeliach, a także w Dziejach Apostolskich jest często mowa o morzu, po którym pływał w łodzi Pan Jezus ze swoimi apostołami czy uczniami. I właśnie wtedy, widząc to morze zacząłem kojarzyć sobie jego widok i zmieniający się wygląd ze scenami ewangelicznymi. W ślad za tym przyszły mi pewne myśli z tym związane, które teraz pragnę się z Wami podzielić (choć tak naprawdę to one zostały przelane na papier dobre kilka lat temu).
        Najpierw zwróciłem uwagę na grzebienie fal na powierzchni wzburzonego morza i próbowałem sobie odpowiedzieć na pytanie: Czym one są? Co przedstawiają i wyobrażają? I oto do jakich doszedłem wniosków. Otóż te fale, to są trudne fakty naszego życia, sprawiające często, że szemrzemy, wchodzimy w kryzysy wiary w miłość Boga do nas, w cierpienie, ale jest to też obraz pokus szatańskich. Człowiek pyszny przekonany jest, że on sam, o własnych siłach, ufając sobie, stawi czoło tym falom, ale bardzo myli się, bo szybko traci grunt pod nogami, (załamuje się i zniechęca) fala zwala go z nóg i sprawia, że zaczyna tonąć i tonie (osądza wokoło wszystko i wszystkich, winnych według niego zła, które go spotyka) i nigdy nie przyjdzie mu na myśl, żeby zakrzyknąć i zawołać: „Panie! Ratuj mnie, bo tonę! Wyciągnij rękę Twoją z wysoka i wydobądź mnie z toni ogromnej!” (Ps 18,17 i 144,7). Pokorny, przeciwnie, wiedząc, że jest bardzo słaby i nie może absolutnie na siebie liczyć, opiera się tylko na Bogu. Wzywa w modlitwie Jego miłosierdzia i wie o tym, że nie będzie zawstydzony, pamięta, że „(…) błogosławiony jest człowiek, który do Niego się ucieka” (Ps 34,9b) a także „(…) łatwo znaleźć u Niego najpewniejszą pomoc w trudnościach i utrapieniach, w chwilach nieszczęścia” (Ps 46,2).
        Zatrzymam się teraz przy morzu, ze wzburzonymi wichrem falami morskimi…
        W języku biblijnym morze jest wielkim żywiołem, miejscem przebywania i królestwa złych duchów, demonów , ale to też otchłań namiętności ludzkich, zmysłowości, nieokiełznanej wolności i buntu przeciwko Stwórcy. Tylko Bóg, ten buntowniczy chaos ujarzmia . Morze jest też symbolem świata doczesnego, świata będącego w mocy złego ducha, jest też obrazem życia ludzkiego, człowieka będącego we władzy diabła, a fale są jakby złudzeniami. Morze jest w bezustannym, ustawicznym ruchu, cechuje je zmienność kształtów, w przeciwieństwie do lądu, czegoś stałego.
        We wzburzeniu morza można zobaczyć pewną strategię szatana (dokładnie pisał o tym św. Ignacy Loyola, który rozpracował z pomocą Ducha Świętego taktykę demona; można ją też poznać czytając uważnie, zwłaszcza Ewangelię św. Marka, albowiem w tej Ewangelii Jezus Chrystus toczy zwycięską wojnę ze światem demonów, demaskując ich naturę i istnienie). Otóż można zobaczyć, co wyprowadza demona z „pozornego spokoju”, z „równowagi”, co budzi go „jakby ze snu”, chociaż jak wiadomo on zawsze czuwa, powodowany nieustanną nienawiścią, pychą, złością do i wobec Boga, tego co Boże i do nas ludzi, Jego stworzeń, ‘jak lew ryczący krąży i szuka, kogo by pożreć’ (1 P 5,8), to znaczy chce doprowadzić i doprowadza przez grzech ludzkie dusze do upadku i wiecznego potępienia. Śledząc uważnie wydarzenia z życia św. Pawła opisane w Dziejach Apostolskich, Duch Święty poprzez św. Łukasza pokazuje nam sytuacje i okoliczności im towarzyszące, kiedy szatan traci ową „równowagę i spokój”, to, co powoduje jego gwałtowną i wzmożoną wściekłość, gniew i złość (zob.Dz 13,45 i 14,19 i 16,20 i 15,5n.13 i 18,6.13 i 19,23n.29 i 21,27-31.36 i 22,22n i 23,9n i 25,3.7). cdn.

        • Bozena said

          Dodam, do Twoich przemyslen to co mi przychodzi na mysl.
          Lubie patrzec na wysokie fale rozbijające sie o klifowy brzeg, Wiele ludzi uwielbia patrząc jak rozbijają sie one o skały. Dla mnie te skały to jak cnoty, o ktore troszczymy sie, a o ktore rozbijają sie nasze pokusy i szemranie przeciwko Bogu. Taka fala po uderzeniu o skałe zamienia sie w „rozlegle jezioro bąbelkowej wody”, białej piany, jak w praniu, wyglądającej w słoncu jak snieg.
          Raz tez siedząc na kamieniu obserwując to „rozbijanie sie wody”, z kazdym rozpryskiem wody zaczeła pojawiac sie tecza! Ze tak sie stało musiało zaistniec w tym samym momencie kilka elementow – Tak tez podsumowując: pokusa rozbija sie o cnote, co sprawia, ze Bog sie do nas namacalnie usmiecha…

        • Leszek said

          Na natarczywe wezwanie apostołów Chrystus powstał i rozkazał wichrowi i wzburzonemu jezioru (morzu), by się uspokoiło: „Milcz! Ucisz się! Wicher się uciszył, ustał, wzburzone fale się uspokoiły” (Mk 4,39 i Łk 8,24). To, że wzburzone morze jest symbolem obecności i działania złego ducha świadczy fakt, że Pan Jezus też rozkazał duchowi nieczystemu, by ten wyszedł z obecnego w synagodze w Kafarnaum opętanego człowieka: „Milcz i wyjdź z niego!” Na rozkaz Pana Jezusa ucichło wzburzone morze, jak i wyszedł, opuścił opętanego z wielkim rykiem duch nieczysty . Wyszedł z- i opuścił tego człowieka nie wyrządzając mu żadnej szkody i krzywdy (Łk 4,35). Wicher się uspokoił i ustał, i nastała wielka, głęboka cisza,a przestraszeni apostołowie pytali siebie: „Kimże On jest, że nawet wichrom i wzburzonemu morzu rozkazuje a one są Mu posłuszne?” Pan Jezus wstał i rozkazał, a stało się tak, jak powiedział. Tak, bo Zmartwychwstały Chrystus został wywyższony i zasiadł po prawicy Ojca jako Pan = Adonaj nad wszystkimi potęgami zła, nienawiści i namiętności. I to Imię Jezus jest straszne dla szatana, bowiem wzywane z wiarą Imię Jezusa zwycięża wszystkie demony i niszczy jego dzieła. Przed tym Imieniem pierzchają złe moce, złe duchy, tak też o tym mówi psalmista: „Bóg (po)wstaje, a pierzchają i rozpraszają się Jego wrogowie i uciekają przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą” (Ps 68,2) . Tylko Imię Jezusa uratowało apostołów od niebezpieczeństwa śmierci, bowiem sami z siebie nie byli w stanie sprostać, oprzeć się tym przejawom potęgi Złego . Jest to bezcenna dla nas wskazówka: modlitwa z wiarą do Imienia Jezus, bowiem tylko to Imię daje wybawienie z wód śmierci, bowiem ‘nie ma zbawienia w nikim innym, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym (dzięki któremu) moglibyśmy być zbawieni’ (Dz 4,12)!
          O potrzebie wzywania Imienia Jezus, czyli obudzenia śpiącego Chrystusa w ten oto sposób mówi św. Augustyn: „Jeśli wiara jest w nas, Chrystus jest w nas, bowiem tak powiada apostoł: Chrystus przez wiarę mieszka w sercach naszych (Ef 3,17). A przeto twoja wiara jest od Chrystusa i Chrystus jest w twoim sercu. To znaczą słowa, że spał w łodzi. Uczniowie zaskoczeni niebezpieczeństwem śmierci przystąpili do Chrystusa i obudzili Go, a On wstał, rozkazał wiatrom i falom, i stała się cisza wielka. Podobnie dzieje się z tobą. Gdy płyniesz (obraz życia w świecie) wstępują wiatry do twego serca; gdy przebywasz to burzliwe i niebezpieczne morze, zrywają się wiatry, wzburzają fale, wstrząsają łodzią. Jakie to wiatry? Usłyszysz zniewagę, gniewasz się: zniewaga to wiatr, gniew to fala; grozi ci niebezpieczeństwo, przygotowujesz stosowną odpowiedź, jesteś gotów odpłacić złorzeczeniem za złorzeczenie i już bliskie jest rozbicie łodzi. Obudź śpiącego Chrystusa. Dlatego to burzysz się i chcesz odpłacić złem za złe, bo w sercu twoim śpi Chrystus, nie ma w tobie Jego Ducha i panuje zapomnienie wiary. Lecz jeśli budzisz Chrystusa, czyli jeśli się wiara w tobie ożywi, co ci powie Chrystus czuwający w twym sercu? Słyszałem jak mnie znieważano i jak mi mówiono: ‘czarta masz’, a ja modliłem się za nich. Słyszy Pan i z cierpliwością to znosi, słyszy sługa i gniewa się. Lecz ty chcesz się zemścić. Jakże, czyż ja już nie zostałem pomszczony? Gdy ci tak mówi wiara twoja, to jakby rozkazuje wiatrom i falom, a powstaje cisza wielka”.
          O tym jak uniknąć niebezpieczeństwa zatonięcia łodzi na burzliwym morzu w podobny sposób tak mówi grecki pisarz ascetyczny Doroteusz z Gazy (VI w.): „Chcę wam powiedzieć na czym polega różnica i czym są: poruszenie, podniecenie gniewne, gniew i zapamiętliwa mściwość. Wyjaśnię to wam na przykładzie, abyście lepiej mogli zrozumieć, że te rzeczy są czymś innym. Otóż ktoś rozpala ognisko. Najpierw ma mały węgielek. Tym węgielkiem jest słowo brata, który cię obraża. Czymże jest bowiem słowo twego brata? Jeśli je zniesiesz , zgasisz węgielek. Jeśli jednak zaczniesz rozważać: ‘Dlaczego to powiedział? Mam, co by mu odpowiedzieć! Gdyby nie chciał mnie obrazić, nie powiedziałby tego. Niech zobaczą i uwierzą, że i ja go mogę obrazić!’(por. Prz 24,29!). Oto rzucasz drewienka lub też coś innego jak ten, który zapala. Tak sprawiasz, że powstaje dym, a to jest właśnie w z b u r z e n i e. P o r u s z e n i e nie jest niczym innym, jak tylko ruchem i napływem myśli, które pobudzają i podniecają serca. I to jest owo wzburzenie prowadzące ku odwetowi na tym, który cię obraził; z niego rodzi się zuchwalstwo. I jak mawiał abba Marek: „Zło zawarte w myślach podnieca serce, ale gdy (myśli) zostają rozproszone przez modlitwę i nadzieję, powodują skruszenie serca”. Jeśli zniosłeś małe słówko swego brata, gasisz mały węgielek, nim powstanie w z b u r z e n i e. Łatwo też – a nawet szybko – możesz je zgasić milczeniem, modlitwą, aktem skruchy płynącym z serca. A przeciwnie, jeśli będziesz dalej dymił, to jest podniecał i pobudzał serce myśląc: ‘Czemu mi to powiedział? Mam mu co odpowiedzieć’, z samego napływu i starcia myśli krzesanych i rozgrzewających serce rodzi się ogień gniewnego podniecenia, które – jak mówi św. Bazyli – nie jest niczym innym, jak tylko wzburzeniem krwi wokół serca. I tak rodzi się g n i e w n e p o d n i e c e n i e, które też nazywają skorością do gniewu. Jeśli jednak chcesz, możesz je zgasić nim przemieni się w g n i e w. Natomiast, gdy trwasz we wzburzeniu siebie i innych, staniesz się podobny do rzucającego drewna na ognisko (por. Prz 26,21); roznieca się ognisko, a one stają się węglami. To już jest g n i e w, bo ‘słowo raniące pobudza do gniewu’ (15,1b). To właśnie powiedział abba Zosym, gdy proszono go, aby wyjaśnił sentencję: „Gdzie nie ma wzburzenia, nie ma i walki”. Jeśli więc na początku wzburzenia – wtedy, gdy się zaczyna i pojawia dym i jakieś iskry – zostaje ono przychwycone przez oskarżenie się i czynienie pokuty, nim jeszcze wybuchnie płomień i powstanie gniewne podniecenie, uspokaja się. I znowu, gdy powstaje gniewne podniecenie i nie uspokaja się go, ale porusza i podnieca, staje się podobne do zaopatrującego ogień w drewno; płonie aż powstanie wielka żagiew. I podobnie jak żagiew zwęgla się i odłożona może trwać wiele lat bez zniszczenia i gdy się nań wyleje wodę, nawet nie zgnije, tak i gniew: jeśli się zestarzeje, przemienia się w mściwość i trwa dopóty (człowiek) przez wylanie krwi nie uwolni się od niego. (…). Patrzcie więc, jak wielkie zło powstaje z jednego słowa! Jeżeli od początku oskarży się samego siebie, jeśli zniesie się słowo brata swego, jeśli zaniecha się mściwości i nie odpowiada na jego słowo dwoma lub pięcioma, nie odpłaca się złem za zło, możesz wyrwać się od tych wszystkich nieszczęść. Dlatego nie przestaję powtarzać: wyrwijcie namiętności, póki są jeszcze świeże, zanim rozrosną się, bo będziecie żałować, bowiem mówi Pismo: ‘jeżeli pozwolisz duszy swej na upodobanie w namiętnościach, uczynisz z siebie pośmiewisko dla twych nieprzyjaciół’ i ‘kto ma zadowolenie ze swych namiętności, będzie potępiony’ (Syr 18,31 i 19,5). Co innego jest wyrwać małą roślinkę, co innego ogromne drzewo z korzeniami”. cdn.

        • Leszek said

          cd(3). Gdy jestem wewnętrznie poruszony, podrażniony to przypominam rozszalałe morze z pieniącymi się na jego powierzchni falami, bowiem powierzchnia morza jest niczym innym jak tylko moją twarzą, obliczem, z której (z którego) tak wiele czy wszystko można wyczytać, co wewnętrznie przeżywam. Po prostu zewnętrzny wygląd twarzy oddaje stan wnętrza. Podrażniony słowami czy zachowaniem się innych, często bliskich mi ludzi zaczynam sądzić, złościć się, szemrać w stanie wzburzenia. Wygląd twarzy, to mowy bez słów, drzwi do niewidzialnego człowieka, zwierciadła duszy i charakteru. Tak, z wyrazu twarzy wiele można wyczytać, co się naprawdę w człowieku dzieje. Jest takie przysłowie, które oddaje tę prawdę: „Każdego twarz pokazuje, takim jakim się wewnątrz znajduje”, zaś sławny rzymski mówca i filozof Ciceron mówił, że „twarz jest obrazem duszy, a oczy jej tłumaczem”. Czyż nie doświadczamy w sobie (z różnych powodów, w różnych okolicznościach) tego wewnętrznego buntu, który kazał nam mówić do siebie samego: „Dlaczego? To niesprawiedliwość! Muszę upomnieć się o swoje słuszne przecież prawa! Ja mam już tego wszystkiego dość, już tego dłużej nie wytrzymam!” itd. Wtedy, by odeprzeć ten atak, podszepty i niecne propozycje szatana, o którym Pismo mówi: „ustami wróg zwodzi, a w sercu kryje podstęp” (Prz 26,24), a także: „Przemożny niegodziwcze przez cały dzień zamyślasz zgubę, sprawco podstępu. Miłujesz i upodobałeś sobie bardziej zło niż dobro, bardziej kłamstwo niż słowa prawdy. Kochasz się w każdej mowie, która niesie zgubę, język twój jest pełen fałszu” (Ps 52,3-6), należałoby szybko dać mu taką odpowiedź: „Idź precz ode mnie szatanie! Czyż nie mam pić z kielicha, który przygotował mi Ojciec?” Jest to modlitwa – egzorcyzm,by demon odszedł zawstydzony i okryty hańbą. A więc umartwieniem swojego pysznego „ja”, milczeniem, cierpliwością i modlitwą można zwyciężyć demona pychy. Bo to, że człowiek od niego z natury niższy zwycięża go, bardzo go gniewa i rani, jest zadanym mu cierpieniem. Ileż to razy dzieje się tak, że diabeł posługując się innym człowiekiem, jakimś faktem ma na celu „ustrzelenie” nas, bowiem w jego przebiegłych zamysłach mamy stać się jego zdobyczą i łupem tutaj na ziemi, ale też i w wieczności, pokładając swoją „nadzieję” w naszym „ja”, zwłaszcza wtedy, gdy pracujemy dla chwały Boga, dobra duchowego i zbawienia dusz bliźnich, wtedy demonowi to wcale się nie podoba, bowiem jego panowanie ogranicza się. Demon tryumfuje wtedy, gdy zaczynamy mieć i mamy do siebie wzajemne uzasadnione czy nieuzasadnione pretensje, zarzuty, anse…. W takim klimacie można rozpoznać jego obecność. Każdy z nas świadom jest tego, jak często przydarzyło mu się być zranionym przez innych lub ranić powierzchownie czy też głęboko bliźnich, których Bóg postawił czy stawia na naszej drodze życia, np. przez nasze sądy, ostre jak miecz słowa przeszywające na wskroś ich serca, brak delikatności itp., bowiem ‘słowo wnika aż do środka tego, do którego jest powiedziane, wnika aż tam, gdzie nie mógłby dotrzeć nóż!” . I gdy zrozumiemy swoje błędy, nasze złe postępowanie, chcemy się do tej osoby (tych osób) zbliżyć, wytłumaczyć, prosić o przebaczenie, zgodę. A czasami zdarza się i tak, że ktoś jest z nami poróżniony unika nas, bo źle odczytał nasze intencje, motywy postępowania, bądź stało się tak za sprawą osób trzecich, czy w wyniku zbiegu różnych okoliczności życiowych. Tak, trzeba nam wiedzieć, że specjalistą od knucia wszelkiego rodzaju intryg jest nie kto inny, jak tylko działający podstępnie i w ukryciu niewidzialny zły duch, wąż starodawny, ‘nieprzyjaciel udający słodycz wargami, a w sercu zamyślający wtrącić cię do dołu zatracenia’ (Syr 12,16a). Chociaż Pan Bóg o tym wszystkim wie, lecz z Jemu wiadomych powodów dopuszcza do tego, myślę, że dla naszego dobra. I jeśli za sprawą Ducha Świętego zrozumiałeś swoje błędy, ogarnął cię wstyd i żal i pragniesz pojednania, choć wiesz, że „brat obrażony trudniejszy do zdobycia niż miasto warowne” (Prz 18,19a), chcesz wyciągnąć do brata przyjacielską dłoń, ale wtedy demon widząc na co się zanosi, rusza do kontrataku, by „jego dzieło” zostało ocalone, by jego cały włożony „trud” nie poszedł na marne. W jaki sposób? Po czym możemy to poznać? Demon, ten przebiegły myśliwy wie, że gdyby doszło do pojednania, wtedy straciłby swój łup, swoją zdobycz, pochwycony(ą) przez siebie wskutek jego wielu zabiegów, że wtedy jakby „jego praca” poszła na marne, tyle trudu i żadnego efektu. Pojednać się z poróżnionym bratem (siostrą), to jakby przepłynąć to morze, rozmiar naszych win i ich konsekwencji. Co robi demon, widząc to? – doprowadza do wzburzenia morza, do tego, że jego powierzchnia porusza się, że pojawiają się na jego powierzchni fale. A co one oznaczają i co przedstawiają – to nic innego, jak tylko przywrócone do życia, wskrzeszone przez demona w sercu tego brata zadawnione urazy, uprzedzenia (do ciebie, do mnie), rozbudzone na nowo emocje, sądy, nieufność i podejrzenia, wątpliwości w nasze (moje, twoje) dobre intencje, zawiedzione nadzieje, oczekiwania, pamięć o wyrządzonych (przez ciebie, przeze mnie) krzywdach; wracają stare zadawnione żale, złe wspomnienia itp. Oczywiście może być i odwrotnie, że to ktoś przychodzi do ciebie (do mnie) chcąc się pojednać, prosić o przebaczenie, wtedy demon może i w nas rozbudzić i wywołać te „fale wspomnień”, a są to fale destrukcyjne względem tego brata czy siostry. Te „wzburzone fale” są często wywołane naszym (bądź odwrotnie) własnym, błędnym i złym postępowaniem; to są skutki i konsekwencje moich dawnych nieprzemyślanych, raniących słów, gestów czy czynów. To jakby zbierane przez nas owoce naszej głupoty i pychy; ale te „fale” uderzające w nas, przez które trzeba się „przedzierać” to też zrozumienie (za sprawą Ducha Świętego) tego, że za taki stan rzeczy, ja sam jestem odpowiedzialny, że sam jestem winien (bez szukania żadnych tłumaczeń, usprawiedliwień, okoliczności łagodzących, zwalania winy na innych…). Bo ten, do którego wracają te fale wie, zdaje sobie sprawę, że najbardziej zaszkodził sobie samemu przez brak miłości bliźniego, bo przecież Bóg w swoim wielkim Miłosierdziu dopuszcza do tego, żeby uderzały w nas konsekwencje naszej pychy, raniące naszego bliźniego, byśmy mogli doświadczyć na własnej skórze i w sobie samym, jak „smakuje” to zranienie, to co odczuwał ktoś, kogo zraniliśmy; teraz to samo doświadczenie wraca do nas, by ćwiczyć nas w pokorze, podobnie zresztą jest też i z innymi cnotami. cd(4)n

        • Leszek said

          (cd4)…te „fale” uderzające w nas, przez które trzeba się „przedzierać” to też zrozumienie (za sprawą Ducha Świętego) tego, że za taki stan rzeczy, ja sam jestem odpowiedzialny, że sam jestem winien…
          Ta myśl znajduje potwierdzenie, w tym oto fragmencie książki Anny „Świadkowie Bożego Miłosierdzia”: DOBRZY CHRZEŚCIJANIE 10 IV 1988 r.
          … – Dobrze. Ja już więcej nie chcę o przykrościach pamiętać i przypominać ich sobie, a także proszę was o wybaczenie moich win, bo też nie zdaję sobie sprawy, jak ranię ludzi.
          – Dzięki! Jesteśmy szczęśliwi. My nic złego nie pamiętamy. Taka pamiętliwość tutaj, wobec szczęścia, którym nas Pan otoczył, byłaby po prostu zbrodnią wobec was, żyjących na ziemi i stale umęczonych, z takim trudem walczących. Nic złego od pani nie otrzymałem, a Ludwiczek od przyjścia tutaj zrozumiał, że zawiódł panią i nie pomógł, a przeciwnie, szkodził. Tak dawno chcieliśmy to pani powiedzieć, ale nie wiedzieliśmy jak, skoro pani obawiała się rozmowy z nami. Czy teraz jeszcze czuje pani lęki i opory?
          – Nie. Wydaje mi się, że przeszły.
          -To dobrze, to bardzo dobrze. My tu tak bardzo prosiliśmy Pana o przebaczenie, a Chrystus, Pan nasz, uzależnił to od dobrej woli pani. …
          -Jesteśmy obaj, Ludwiczek i Eugeniusz…. Widzi pani, i my byliśmy niespokojni czując pani nastrój i obawy. Teraz wszystko jest jak „spokojna woda”, a przedtem „wyglądało” to tak, jak wzburzone fale, przez które usiłowaliśmy przedrzeć się do Pani. Oczywiście, to porównanie. Pyta pani, przez co „przedrzeć się”. Przez emocje, uczucia, uprzedzenia — i zaraz dodaję: które my sami wywołaliśmy „swego czasu” swoim postępowaniem, a które teraz broniły nam dostępu do pani. Tylko pani wola mogła je „osadzić”. Nikt nie ma prawa wpływać na żadnego człowieka na ziemi… (cz.2, z rozdz. VI ‚Świadectwa dane na życzenie Pana’, str. 187 i 188/189). cd(5)n

        • Leszek said

          cd(5):Te wzburzone przez demona fale bronią dostępu do drugiego człowieka, są przeszkodą wzniesioną przez szatana, ojca wszelkich podziałów, niezgody. Trzeba walczyć więc z tymi falami; tak, z falami, a nie z człowiekiem, którego te fale zalały (zalewają) wedle słów św. Pawła: ‘bracia, nie toczymy walki (boju) z człowiekiem (ciałem i krwią), ale z mocami, potęgami zła, które nim zawładnęły’ (Ef 6,12). Tak więc demon – lew ryczący –czuwa i nie śpi, robi co tylko w jego mocy (a przecież wiele może), by nie doszło do pojednania i zgody. Bo to przecież za jego sprawą opanowują i zatapiają nas te „wzburzone fale”, byśmy potonęli tzn. nie byli zdolni i nie chcieli być zdolni do przebaczenia, pojednania, mimo, iż przecież „jesteśmy wierzący” i za takich się uważamy, zapominając (bo te słowa stają się często, może aż nazbyt często dla nas bardzo niewygodne i gdyby to było możliwe, to byśmy je wykreślili z Ewangelii, no ale diabłowi wystarczy to, że je wykreślimy z naszych serc i umysłów) o tym, co mówi Pan Jezus w Ewangelii. A co mówi Pan? Mówi jasno i bez żadnych niedomówień: … Jeśli przebaczycie (odpuścicie) ludziom ich przewinienia (winy), wtedy i wam przebaczy Ojciec wasz Niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie (odpuścicie) ludziom, to i Ojciec wasz nie przebaczy (odpuści) wam waszych przewinień (win)… . Do pójścia drogą wskazaną nam przez Pana Jezusa zachęca nas w swej mowie św. Jan Chryzostom (350-407): „Dwóch rzeczy Pan tutaj wymaga: abyśmy potępiali w sobie własne grzechy i innym przebaczali nie tylko ustami, ale i sercem. Nie wbijajmy w samych siebie miecza przez pamiętanie uraz. Cóż bowiem przeciwko tobie zawinił twój winowajca, co mogłoby dać się porównać z krzywdą, jaką sam sobie wyrządzasz podtrzymując w sobie gniew i ściągając na siebie wyrok Boga, który cię potępia? Jeśli będziesz nad sobą czuwał i siebie poskramiał, wtedy zło obróci się na jego głowę i on będzie tym, który dozna złego, a jeśli ty w gniewie i zapalczywości trwać będziesz, wtedy szkodę poniesiesz ty, nie od niego, ale od siebie samego. Nie mów więc, że cię znieważył, oczernił i tysięczne krzywdy ci wyrządził, czym więcej bowiem ich wymieniasz, tym bardziej go jako swego dobroczyńcę przedstawiasz. Dał ci bowiem sposobność do obmycia się z grzechów tak, iż czym większą krzywdę ci wyrządził, tym większego odpuszczenia grzechów staje się dla ciebie przyczyną… Patrz tedy, ile zyskujesz, jeśli winy nieprzyjaciół łagodnie znosisz. Pierwszym zyskiem jest odpuszczenie grzechów; drugim – wytrwałość i cierpliwość; trzecim – łaskawość i dobroć. Kto bowiem nie umie się na swoich winowajców gniewać, ten tym bardziej będzie dla miłujących go życzliwym. Czwartym zyskiem jest to, że ustawicznie jesteśmy wolni od gniewu, czemu nie znajdziesz nic równego. Kto zaś wolny jest od gniewu, ten nie doznaje pochodzącego stąd utrapienia i nie marnuje życia na bezowocne trudy i zmartwienia. Tak więc nienawidząc innych, karzemy siebie samych, a znowu miłując innych, sobie samym dobrze czynimy. Prócz tego wszyscy poważać cię będą, nawet sami nieprzyjaciele, chociażby to byli szatani. Czy raczej, gdy będziesz takim, nawet nieprzyjaciela mieć nie będziesz. A co jest najważniejsze – zjednasz sobie Boże miłosierdzie… Doznałeś od nieprzyjaciela krzywdy? Ulituj się nad nim, a nie odwracaj się od niego. Nie ty bowiem jesteś tym, który Boga obraził, ale on; ty zaś zjednasz sobie uznanie, jeżeli cierpliwie zniesiesz zniewagę. Patrz: Chrystus mając ponieść śmierć krzyżową z siebie się radował, a nad tymi, którzy Go krzyżowali, płakał . Takimi i my powinniśmy być i im większych krzywd będziemy doznawali, tym bardziej powinniśmy ubolewać nad tymi, którzy nam krzywdę wyrządzili. Na nas bowiem spływa wiele dobrego, na tamtych – przeciwnie. Więc wobec wszystkich siebie wstydem i hańbą okrył, tysiącom oskarżycieli usta otworzył, tobie natomiast wiele koron zgotował i zebrał wielu, którzy będą chwalili twoją cierpliwość. Ale przed drugimi ciebie spotwarzał? I cóż to znaczy, jeśli Bóg będzie żądał rachunku, a nie ci, którzy słyszeli? Sobie bowiem karę zgotował, aby nie tylko za własne grzechy, ale także za to, co o tobie mówił, odpowiadał. Ciebie spotwarzył przed ludźmi, natomiast samego siebie przed Bogiem oskarżył”.
          Jednym z ważniejszych darów Ducha Świętego jest dar, łaska rozróżniania i rozpoznawania duchów . Po tym możemy rozpoznać działanie sił zła, że te wszystkie fale w nas samych czy też w braciach, siostrach z którymi chcemy się pojednać przywracane są do życia i robimy wtedy to, czego one sobie życzą, gdy podtrzymujemy wyobraźnią i emocjami – obrazy podsuwane nam sprytnie przez te siły, aby wywołać twój czy mój niepokój, niechęć i ożywić nasz żal czy poczucie krzywdy do tego czy innego brata. I takie „wspomnienia” są destrukcyjne, niszczące i burzące wewnętrzny pokój.
          Jeśli w sobie widzimy te złe „powracające fale”, to ratunkiem jest modlitwa – egzorcyzm i wzywanie Imienia Jezus: „Panie Jezu, ratuj nas (mnie), bo giniemy (ginę). Ratuj mnie, Panie, abym nie zatonął w morzu nienawiści, by nie zatopiły mnie fale gniewu, urazy, pychy… Uwolnij mnie od tych zalewających zdradzieckich i zgubnych fal…” . Gdy przeszkody są ze strony brata, z którym chcemy się pojednać, to powinniśmy w duchu miłości modlić się za niego o to samo (zob. Rz 15,2-3!), a to wymaga zaparcia się siebie samego, pewnego zmagania ze sobą. Do tego też zachęcają nas i te słowa Pisma: …kto szuka miłości, cudzy błąd tai, miłość wszelki błąd ukrywa … (Prz 17,9a i 10, 12b). Zatem przez te fale trzeba się przedzierać, pokonywać je z miłością, z pokorą i z cierpliwością (bo ewangeliczna burza na morzu trwała jakiś czas, zanim Pan ją uciszył). Czyż tego wszystkiego, o czym wyżej zostało napisane nie doświadczył sam św. Paweł, który jako Szaweł – po ukamienowaniu przez Żydów św. Szczepana, gdy rozgorzało wielkie prześladowanie kościoła jerozolimskiego – niszczył Kościół, szalał okrutnie przeciwko niemu; wdzierał się do domów, porywał mężczyzn i niewiasty i wtrącał (oddawał) do więzienia. Wciąż siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich, zionął nienawiścią przeciwko nim, grożąc im i mordując .
          W drodze do Damaszku, dokąd podążał z upoważnienia arcykapłana celem zaaresztowania i przyprowadzenia do Jerozolimy chrześcijan , ukazał mu się w drodze Pan Jezus informując go, że – wiedząc o jego przeszłości – ustanawia go swoim sługą i świadkiem . W Damaszku przejrzał, został napełniony Duchem Świętym, ochrzczony i zaczął w synagogach Damaszku głosić, że Jezus jest Synem Bożym, obiecanym Mesjaszem, co budziło zdumienie słuchających go (Dz 9,20-22). Chociaż wrócił do Jerozolimy, Pan Jezus kazał mu ją szybko opuścić, ponieważ słuchający nie zechcą przyjąć świadectwa Pawła o Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym Jezusie (Dz 22,17-18). Po kilku latach ewangelizacji pogan, św. Paweł powrócił ponownie do Jerozolimy, próbował nawiązać kontakt z uczniami Pańskimi i przyłączyć się do nich, lecz bezskutecznie, ponieważ wszyscy bali się go mając w pamięci to, co on dawniej wyprawiał, nie wierząc w jego nawrócenie i w to, że stał się uczniem. I dopiero dzięki świadectwu Barnaby mógł z nimi swobodnie przestawać w Jerozolimie i swobodnie nauczać (Dz 9,26-28). Można sobie wyobrazić, co mogli przeżywać i co przeżywali ludzie, których św. Paweł – ich samych, ich krewnych, wyznawców Jezusa prześladował dawniej z niezwykłą zaciekłością, zadawał cierpienia fizyczne i psychiczne – widząc i słysząc go znowu. Może odżywały dawniejsze uprzedzenia i urazy, może demon próbował przed ich oczami wyświetlić film o tym, ile złego doświadczyli ze strony Pawła (Dz 9,13). Ale też czas goi dawniej zadane rany, a może odwrotnie, była w ich sercu i brzmiała w ich uszach nauka Boża o przebaczeniu w Imieniu Zbawiciela. Nie była to łatwa sytuacja dla obu stron, ale doszło jednak do pojednania. Zabiegi demona zostały udaremnione i nie znalazły podatnego gruntu na jego podszepty.
          Nie są to proste sprawy, bo demon gra na naszych emocjach i nieuleczonych namiętnościach. Warto by, dla zobrazowania tego problemu przytoczyć pewien znamienny fragment „Potopu” Henryka Sienkiewicza. Ci, którzy znają treść „Potopu” wiedzą, co zaszło między księciem Bogusławem Radziwiłłem a Andrzejem Kmicicem, jak stali się dla siebie śmiertelnymi wrogami. W przytoczonym poniżej fragmencie znowu się spotykają, ale zobaczmy, co dzieje się we wnętrzu Kmicica. Oto ten fragment:
          „…Ruszyli. Książę w lektyce, a Kmicic obok konno. W ciemnościach spoglądali jeden na drugiego, nie mogąc jednak twarzy swych wzajemnie dojrzeć. Kmicic oczami chciał przebić ciemność, wśród której głowa i twarz książęca rysowały się w niewyraźnych szarych i białawych zarysach. Na dźwięk Bogusławowego głosu i widok jego postaci, w s z y s t k i e d a w n e u r a z y, s t a r a n i e n a w i ś ć i p a l ą c a c h ę ć z e m s t y wezbrały tak w jego sercu, że zmieniły się prawie w szał…Ręka mimo woli szukała miecza, który mu odjęto, ale za pasem miał buławę o żelaznej głowie, swój znak pułkownikowski, więc d i a b e ł p o c z ą ł mu zaraz w i c h r z y ć w mózgu i s z e p t a ć: – Krzyknij mu w ucho , ktoś jest i rozbij jego łeb w drzazgi… Noc ciemna… Wydostaniesz się… Kiemlicze z tobą. Zdrajcę zgładzisz, za krzywdy wreszcie zapłacisz… Uratujesz Oleńkę, Sorokę… Bij! Bij!… Kmicic zbliżył się jeszcze bardziej do lektyki i drżącą ręką począł wyciągać już buławę i ścisnął za rękojeść jakby ją chciał rozgnieść w dłoni. – Raz, dwa, trzy!… – s z e p n ą ł d i a b e ł. – Ojczyźnie się przysłużysz…Lecz w tej chwili jego koń, czy to, że uderzył nozdrzami w hełm drabanta, czy przestraszył się – dość, że zarył nagle kopytami w ziemię, potem potknął się silnie i Kmicic poderwał go cuglami. Przez ten czas lektyka oddaliła się o kilkanaście kroków. A junakowi włos stanął dębem na głowie. – Matko Najświętsza, trzymaj mi rękę! – szepnął przez zaciśnięte zęby. – Matko Najświętsza, ratuj! Jam tu poseł, ja od hetmana przyjeżdżam, a chcę jako zbój nocny mordować… Jam szlachcic, jam sługa Twój… Nie wódźże na pokuszenie!… .
          To tyle z tego fragmentu „Potopu”, a co się stało dalej, jeśli ktoś jest ciekawy, to niech weźmie do ręki i zacznie czytać owe dzieło Sienkiewicza, a wtedy dowie się, jak sprawa się skończyła. cd(6)n

        • Leszek said

          cd(6): Zapanowała na morzu zupełna cisza. Co to znaczy, że zaległa cisza (między poróżnionymi wcześniej braćmi, krewnymi itd.) – znaczy to, że nastąpiło pojednanie i przebaczenie, nastąpił między nimi pokój, poznanie prawdy, wyjaśnienie sobie wszystkiego , co miało wpływ na to, że byliśmy poróżnieni; to efekt szczerej rozmowy, gdy wyciszyły się i wygasły w nas wszelkie niechęci, urazy, uprzedzenia, bowiem wtedy umiera (umarła) w nas pycha czyli miłość własna; to tez uwielbienie Boga za to, że doprowadził do pojednania, zwłaszcza wtedy, gdy po ludzku, wydaje się to niemożliwe, oraz przyznanie, że istnieją i aktywnie działają siły zła. Znak c i s z y mówi też o tym, żeby nie wchodzić już w rozpamiętywanie zadanych ran przez krzywdzącego, gdy ten prosi o przebaczenie, by nie wracać do popełnio(a)nych błędów, by być sędzią; by w sercu wyryte były słowa Pisma: „nie czyń wyrzutów człowiekowi, który odwraca się od grzechu, pamiętaj, że wszyscy jesteśmy godni kary” (Syr 8,5).
          Św. Paweł też wzywa, by (za)panowała między braćmi cisza, w słowach: …Niech zniknie spośród was i niech nie mają do was dostępu wszelka gorycz, uniesienie (gwałtowność), gniew i wrzaskliwość, znieważanie wraz ze wszelką złością. Bądźcie raczej wobec siebie litościwi, przebaczajcie sobie, tak jak Bóg nam przebaczył w Chrystusie… (Ef 4,31-32)…Odrzućcie od siebie, wyrzućcie z siebie gniew, zapalczywość, niechęć, złość. Znoście jedni drugich z cierpliwością i przebaczajcie sobie wzajemnie, jeżeli ktoś ma powód skargi na drugiego, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu; jak Pan przebaczył(darował) wam wszystko, tak i wy naśladując Go macie sobie przebaczać… (Kol 3,8.13).
          Pojednanie, przetrwanie w cierpliwości i zaufaniu do Boga burzy, przynosi Jemu samemu chwałę, wywyższa Krzyż, pokazuje sens Ofiary Jezusa, a zarazem uderza w podłość szatana (to, jak gdyby wymierzało mu się policzek sprawiedliwości) i jest to dla niego wielkim upokorzeniem i cierpieniem.
          Ale w czasie tej „przeprawy” przez morze na drugą stronę, na drugi brzeg tj. by pojednać się z poróżnionym bratem czy siostrą mogą nam towarzyszyć i przeszkadzać przeciwne wiatry, wiatry braku zrozumienia, właściwego odczytania naszych intencji i motywów postępowania, chcące wprowadzić nas w niecierpliwość, zwątpienie, rezygnację czy zniechęcenie itp… Trzeba im stawić czoła i przetrzymać, oprzeć się im, ale także należy bać i strzec się wiatrów pomyślności, sukcesu, który nadyma pychą.
          Buntownicze morze – ta pustynia morska, obcy i nieprzyjazny człowiekowi żywioł, sięgające w głąb otchłani, przerażające szumem fal, które tylko sam Bóg potrafi uspokoić i uśmierzyć ma związek z o l i w ą.
          Otóż starożytni uważali, że wzburzona powierzchnia morza uspokaja się pod wpływem wylanej na nią o l i w y. Lać oliwę na wzburzone morze to znaczy uspokajać łagodnymi, zachęcającymi do zgody słowami, cierpliwością, za pomocą perswazji, taktu; to też znaczy zanosić modlitwę, modlić się z wiarą, bowiem już Tertulian w homilii o modlitwie pisał, że uspokaja ona wzburzone morze, fale. Z drugiej strony trzeba nam się strzec, by nie dolewać oliwy do ognia, to znaczy by nie pogo(a)rszy(a)ć, zaogni(a)ć konkretnej sytuacji, sprawy, nie podsycać niepotrzebnymi słowami, gestami czyjegoś gniewu, złości, by nie podjudzać itp., bowiem ‘odpowiedź łagodna uśmierza zapalczywość, zaś słowo raniące pobudza do gniewu’ (Prz 15,1). Z jednej więc strony, oliwa uspokaja poruszone wody (fale), a z drugiej podsyca ogień. Ten, kto ma w sobie, w sercu oliwę, ten wypełniony jest Duchem Świętym (jest podobny do drzewa życia, którego owocami są łagodność, cierpliwość, miłość… ). A więc, ten kto ma w sobie Ducha Świętego, w kim w jego szacie człowieczeństwa mieszka sam Jezus Chrystus, ten ma moc uśmierzania wzburzonego morza.
          Oliwa – to też środek leczniczy, uzdrawiający, łagodzący bóle, rany; to błogosławiony balsam niebieski, działający kojąco, uspokajająco, a także łagodnie, przyśpieszający gojenie ran.
          Jest też w powszechnym użyciu i takie przysłowie: „o l i w a z a w s z e n a w i e r z c h w y p ł y w a” oznaczające, że prawda w końcu wychodzi na jaw; czyli dochodzi u poróżnionych braci do porozumienia i zgody. Trzeba nam starać się usilnie, „jeśli to możliwe, o ile to od nas zależy, by żyć w zgodzie i pokoju ze wszystkimi ludźmi” (Rz 12,18), ale jeśli między nami jest zawiść, kłótnie, niechęć do pojednania się, pamięć o doznanym złu, to czyż nie mamy w sobie ciągle ziemskiego usposobienia, czyż nie jesteśmy cieleśni i myślący (postępujący) po ludzku (1Kor 3,3).
          Powie abba Makary, że: „Jeżeli wspominamy zło, którego doznaliśmy od ludzi, pozbawiamy się pamięci o Bogu; jeżeli zaś wspominamy zło zadane nam przez szatanów, stajemy się nie do zranienia”. cd(7)n

        • Leszek said

          cd(7) zakończenie:
          I już na zakończenie chciałbym powiedzieć, że patronką tych morskich rozważań, a zarazem tą osobą, do której można by się zwracać o pomoc – w myśl słów psalmisty: ‘ku świętym, którzy są na Jego ziemi, wzbudził On we mnie miłość przedziwną’ (Ps 16,3) – w sprawach w niej poruszanych mogłaby być św. Franciszka Rzymianka (1384-1440). Urodziła się w Rzymie i w młodym wieku zawarła związek małżeński, w którym miała trzech synów. Żyjąc w czasach pełnych klęsk i nieszczęść rozdała swój majątek i posługiwała ubogim i chorym. Nadzwyczaj uczynna wobec potrzebujących, odznaczała się szczególnie pokorą i cierpliwością. Po stracie dzieci i męża wstąpiła do założonego przez siebie w roku 1425 Zgromadzenia Oblatek Benedyktyńskich. O życiu św. Franciszki wiele możemy się dowiedzieć z opisu dokonanego przez s. Marię Magdalenę Anguillarię, gdzie m.inn. tak czytamy: …Przedwczesna śmierć ukochanych synów ujawniła męstwo Franciszki. Ze spokojem poddawała się woli Bożej i dziękowała za wszystko, co ją spotykało. Z równą cierpliwością zachowywała się wobec tych, którzy źle o niej mówili, którzy ją oskarżali, którzy potępiali jej sposób życia. Nie okazywała niechęci tym, o których wiedziała, że o niej samej i o jej sprawach nie życzliwie się wypowiadali lub sądzili. Odpłacając dobrym za zło modliła się za nimi ustawicznie. Bóg chciał, by otrzymana dary wykorzystywała dla duchowego i materialnego dobra swych bliźnich. Dlatego obdarzył ją tak wielkim wdziękiem, iż ktokolwiek się z nią zetknął, odczuwał najszczerszą miłość i szacunek oraz był gotów spełnić jej życzenie. Jej wskazania odznaczały się tak niezwykłą z mocy Bożej skutecznością, iż wystarczyło kilka słów, aby przynieść pociechę strapionym i udręczonym, usunąć niepokój, powściągnąć gniew, pogodzić nieprzyjaciół, zakończyć zastarzałe nienawiści i urazy, a nierzadko powstrzymać (niczym wspomniana już Abigail) zamierzoną i przygotowaną już zemstę. Krótko mówiąc, wydawało się, iż potrafi kierować uczuciami wszystkich ludzi i prowadzić dokądkolwiek pragnie. Toteż zewsząd uciekano się do Franciszki jako najpewniejszej ostoi, a każdy wracał podniesiony na duchu, chociaż otwarcie karciła grzechy i bez wahania potępiała wszelkie zło oraz to, co się Bogu nie podoba… („Liturgia godzin”, t.III, we wspomnienie tej świętej w dn. 9 marca, str. 1151/1152; Pallotinum 1987).

        • lucek said

          @ Leszek.
          Bog Zaplac za Twoje powyzsze komentarze. Bardzo prosze jesli nie sprawi Ci klopotu wyslij je na moj e-mail.
          Bog zaplac !!!

    • MariuszInfo said

    • MariuszInfo said

      Ruch Czystych Serc założony przez Anię Gałęzowską w Polsce skupia ponad 10 tys. członków.

      http://www.rcs.org.pl – strona główna Ruchu Czystych Serc
      http://www.milujciesie.org.pl – strona „Miłujcie się!” – pisma formacyjnego RCS
      http://sklep.milujciesie.org.pl – sklep „Miłujcie się!”
      http://www.agape.pl – wydawnictwo Agape (wydawca MS!)

      Polecamy także inne ciekawe, wartościowe strony:
      http://www.npr.pl – Naturalne Planowanie Rodziny
      http://www.duchowaadopcja.com.pl – duchowa adopcja dziecka poczętego
      http://www.pro-life.pl – Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka
      http://www.katolickarodzina.pl -portal dla rodzin
      http://www.rws.org.pl oraz http://www.sychar.org – dla osób porzuconych przez małżonka, lecz trwających
      w wierności
      http://www.problemyzplodnoscia.pl – ośrodki Naprotechnologii
      http://www.12krokow.com.pl – 12 kroków do wychodzenia z wszelkich uzależnień
      http://www.sa.org.pl – Wspólnota Anonimowych Seksoholików
      http://www.twojasprawa.org.pl – Stowarzyszenie Twoja Sprawa – przeciwko seksualizacji przestrzeni publicznej
      http://ddak.pl/ – Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
      http://www.kaplani.com.pl – strona poświęcona duchowej trosce świeckich o kapłanów
      http://www.deon.pl – katolicki portal jezuicki
      http://www.biblia.info.pl – Słowo Boże online
      http://www.mateusz.pl – portal katolicki
      http://rekolekcje.jezuici.pl – jezuickie ośrodki rekolekcyjne (rekolekcje, sesje tematyczne)
      http://www.radiomaryja.pl – Radio Maryja
      http://www.pz.lap.pl – Sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie

      • MariuszInfo said

        Ania Golędzinowska – przepraszam.

      • TadeuszTT said

        Mariuszu strona – http://www.12krokow.com.pl – 12 kroków do wychodzenia z wszelkich uzależnień
        to okultyzm !! program stworzony przez okultystów zaakceptowany przez katolików. Jest dokładny opos w czasopiśmie „MIchel”

      • MariuszInfo said

        Dziękuję Tadeuszu, że zwróciłeś uwagę, nie sposób co miesiąc sprawdzać,
        czy na dany nie został podpięty niewłaściwy, a przyznam, że akurat dziś
        zrobiłem to metodą kopiuj – wklej.
        Ale od czego są Przyjaciele na blogu – jeszcze raz dziękuję. Bóg zapłać!

        Któż jak Bóg!

  2. Dzieckonmp said

    Spotkanie modlitewne w Sestola z udziałem Vicki o.Petara, i Ani Golędzinowskiej dnia 29.06.2013. Długie objawienie Matki Bożej w czasie którego wszyscy trwali w wielkim skupieniu.

  3. jamek said

    Cejrowski kontra Frytka (bez cenzury) http://www.youtube.com/watch?v=PfRh_8EtMK0

    • jamek said

      P0zorne nawrócenie http://www.zajawkowo.pl/film/7553/swiadectwo-nawrocenia-mai-frykowskiej/

    • jamek said

      I P0wrót jako aktorka P0rno: http://www.pudelek.tv/video/Frytka-gra-AKTORKE-PORNO-2453/

    • Atanazy said

      A kogo to obchodzi?! Kręci Cię, jak ktoś sobie marnuje życie i daje zgorszenie swoim postępowaniem?
      Mnie się to w ogóle nie podoba. Dzisiaj upadł nasz bliźni, jutro może to być ktokolwiek z nas.

      • jamek said

        Chodziło mi tylko żeby pokazać, że nawet po nawróceniu niektórzy ulekają P0kuszeniu, czego pani Ani w żadnym razie nie życzę.

        • Atanazy said

          Ale po co to robić? Chcesz na siebie i na nas ściągnąć niełaskę u Boga, który – jeśli zechce – może dozwolić, abyśmy stali się gorsi niż nasi bracia i siostry, który osądzamy? Ja nie chcę takiej trucizny i wolę nie widzieć i nie wiedzieć, co złego robią inni (chyba, że trzeba kogoś upomnieć). A może lepiej też nie widzieć, co robią dobrego? Po co w ogóle tak się przypatrywać postępowaniu bliźnich?

          fragment orędzia MBM z dnia 12.06.2013

          „Jeden grzesznik nigdy nie może przebaczyć drugiemu w Moje Imię, chyba, że jest to z Mojego Upoważnienia poprzez Akt Spowiedzi, która uwalnia od grzechu na krótki czas. Żaden grzesznik nie może potępiać drugiego grzesznika w Moje Imię, gdyż nie ma do tego prawa. Kiedy będziecie potępiać innych grzeszników, choćby byli winni nawet najbardziej poważnego czynu przeciwko Bogu, staniecie się jak sczerniała dusza tej osoby, którą otwarcie potępiacie w Moje Imię.”

        • jamek said

          Cyba napisałem po co. I faktycznie czuję że ktoś na mnie ściąga niełaskę panie Atanazy!

  4. Darek said

    Bardzo mocne i długie dzisiejsze (01.07.2013) kazanie ks. Piotra Natanka na podstawie „świeżych” ( z przed paru dni) orędzi Ojca Pio , na temat naszego Polskiego kościoła i podpowiedź co trzeba robić by się obronić

  5. Konarski said

    Ks. Natanek komentuje zgodę biskupów na imprezowanie w piątki

    Episkopat podany pod sąd do Trybunału Rzymskiego.

    http://www.gloria.tv/?media=467116
    szczególnie ważne 48 minuta.

  6. Adrian said

    Matka Boża: Musicie pozostać wierni temu, czego nauczył was Mój Syn. Był On podobny do was we wszystkim, oprócz grzechu

    poniedziałek, 24 czerwca 2013, godz. 14.18

    Jestem waszą umiłowaną Matką, Królową wszystkich aniołów, Matką Boga. Jestem Niepokalanym Poczęciem.

    Moje dzieci, czyż nie wiecie, że w tym obecnym czasie, Mój Syn prowadzi was wszystkich, którzy przychodzicie do Niego z otwartym sercem?

    Po to, aby dawać świadectwo Panu i Bogu, poprzez Jego jednorodzonego Syna, musicie pozostać wierni Jego Naukom. Wykute są one w kamieniu, a jako takie, nigdy nie mogą ulec zmianie. Prawda nigdy nie podlega zmianie. Wszystkim Bożym dzieciom została przekazana Prawda, ale nie wszystkie zaakceptowały to Kim On był oraz skąd przyszedł. Tym, którzy nie przyjmują Prawdy danej ludzkości przez Ukrzyżowanie Mojego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa, nigdy nie wolno zapomnieć tego co On wam powiedział.

    On wam wszystko wyjaśnił. Nic się nie zmieniło. Musicie poprzez cały czas pozostać czujni, ponieważ już zostajecie wprowadzani w błąd, a wkrótce wielu z was wpadnie w błąd.

    Grzech jest grzechem. Jest on nieprzyjemny dla Boga, ale jest on wybaczony, gdy okazujecie skruchę i kiedy prosicie o pokutę. Łaski życia wiecznego są przeznaczone dla wszystkich Bożych, dzieci, o ile one o nie poproszą. Każde dziecko Boże, dzięki Miłosierdziu Mojego Syna, otrzyma czas, a następnie wspaniały Dar, aby przypomnieć im o Prawdzie. W ten sposób większość światowej populacji będzie i może zostać zbawiona, a potem otrzymają oni Dar Życia w Nowym Raju.

    Będąc grzesznikiem, musicie nadal prosić o przebaczenie za przyczyną Mojego Syna, po to, aby pozostać w stanie Łaski. Wasze grzechy nie zostaną wam przebaczone, dopóki nie poprosicie Mojego Syna o Dar Pojednania.

    Musicie pozostać wierni temu czego nauczył was Mój Syn. Był On podobny do was we wszystkim, oprócz grzechu. Bóg Jest Wszechmogący. Bóg jest Miłością. Bóg jest Doskonały. Bóg, w Swoim Synu, nigdy nie mógłby być kuszony do popełnienia grzechu.

    Idźcie w pokoju, drogie dzieci, a gdy pozostaniecie niezłomni i wierni Prawdzie, która tylko może pochodzić od Boga, będziecie żyć obfitym i chwalebnym życiem ciała i duszy oraz w doskonałej harmonii z Moim Synem.

    Wasza Matka

    Matka Zbawienia

    http://ostrzezenie.wordpress.com/

    • jamek said

      Wiadomym jest że Pan Jezus był kuszony przez diabła na pustyni.

      • Leszek said

        Wczoraj późnym wieczorem za wpisem Annah 1 Lipiec 2013 @ 09:39 (poz 33 głown. wpisu: Pielgrzymka do Medjugorje…) o święcie Najdroższej Krwi Pana Jezusa czytając polecony fragment z książki Marii Valtorty „Koniec Czasów”, datow. na 1 lipca 1943r. (ze str.25-28), znalazłem w nim na str. 26-ej te słowa Pana Jezusa: …Czy sądzicie, że byłem kuszony tylko na pustyni. Nie. … Ale, zaprawdę powiadam wam, że Ja, Chrystus, byłem kuszony także kiedy indziej. Ewangelia o tym nie mówi (w tym miejscu jest odnośnik do dołu tej strony tej treści:zob. m.in.”Poemat Boga-Człowieka”, księga 1,59; 2,32 i 2,44; 4,5). Ale, jak powiada Umiłowany: „Gdyby chciano opisać wszystkie cuda, które uczynił Jezus, cały świat nie pomieściłby tych ksiąg” (J 21,25). Zastanówcie się, drodzy uczniowie. Ileż razy szatan kusił Syna Człowieczego, aby go przekonać, że powinien zaniechać swego ewangelizowania?…
        Wspomina Pan Jezus dalej o kuszeniu przez szatana w Ogrójcu: …A jak myślicie, z jaka przebiegłością, w tamtą noc w Getsemani, usiłował wygrać ostatnią walkę między Zbawicielem rodzaju ludzkiego a piekłem?…(PB-C, księga 6,21). O zapowiedzi tego kuszenia jest mowa w św. Ewangelii: Łk 4,13; por. Hbr 5,7).

        • jamek said

          Chodzi mi o to że Orędzie to zostało źle przetłumaczone z j. angielskiego i słowo „kuszony” zamiast „skuszony” całkowicie zmieniło sens i było by herezją.

          ps. Jak wielkie muszą być masońskie naciski na tłumaczy (wordpres, paruzja) by celowo wykrzywiać znaczenie orędzi dla ich ośmieszania?

    • Zamyślony said

      „nigdy nie mógłby być kuszony do popełnienia grzechu”
      oryginalny tekst:
      „could never be tempted into committing sin”
      można to przetłumaczyć też:
      nie mógłby być skłonny do popełnienia grzechu

      Zasadnicza różnica

      Proszę znających dobrze angielski o dodatkową opinię

  7. Tomasz said

    Nie taki ten Berlusconi zły jakim go malują 😉

    A. Golędzinowska w swojej opowieści mówi też o pewnej propozycji od pozornych katolików. Miała złe przeczucia i odrzuciła ją. Podobnie ja mam złe przeczucia wchodząc na stronę obrońców.

    • lucek said

      @ Tomasz
      Cytuje Twoje slowa : ” (…) mam zle przeczucia wchodzac na strone obroncow . ”
      Dlaczego wiec wchodzisz? . A nawet jesli wchodzisz dlaczego o tym piszesz ? Czy jestes osoba lubiaca robic ferment miedzy ludzmi ? Czy prowokujesz do atakow jednych przeciw drugim ?
      Czy mozna wyczuc troske i milosc o drugiego czlowieka ?
      Tylko to pochodzi od Pana Boga .. Przez las belek w swoim oku trudno ujrzec drzazge.
      Prosze przeczytaj komentarze , ktore powyzej zamiescil Leszek
      Ciag komentarzy do podpunktu 1- szego
      Obiecuje modlitwe w Twojej intencji.
      Kroluj nam Chryste !!!

  8. kooool said

    1 lipca Żywot świętego Rumolda, biskupa i Męczennika
    http://dialogsercamilosci.eu/2013/07/01/1-lipca-zywot-swietego-rumolda-biskupa-i-meczennika/
    …Módlmy się i pracujmy, tak jak święty Rumold. Szukajmy tak jak on zbudowania w towarzystwie ludzi świątobliwych i pobożnych, boć Pismo święte mówi: „Mowa dobrego człowieka działa wiele dobrego”, rozmowy zaś ludzi zepsutych zatruwają serce i gorszą….

  9. MamOczy said

    http://www.jankowice.rybnik.pl/czytelnia/msza.html

    TAJEMNICA MSZY ŚWIĘTEJ

    FASCYNUJĄCE ZAPROSZENIE
    MSZA ŚWIĘTA KROK PO KROKU

    WOJCIECH JĘDRZEJEWSKI OP

    • Optymista said

      RZECZ O POBOŻNYM PRZEŻYWANIU MSZY ŚW.

      Msza Św. jest centrum życia Kościoła Katolickiego. Bez Mszy Św. świat już dawno by utonął w kloace swoich grzechów. Jest to jedyna praktyka kościelna gdzie Bóg jest obecny żywy i Swoją Krwią uświęca uczestników Mszy Św. oraz cały świat.
      Podczas Mszy Św. powinniśmy zachować pozycję klęczącą od Święty, Święty aż do Komunii Św. włącznie, na końcowe Błogosławieństwo i w czasie aktu pokuty na początku Mszy Św. Dlaczego?

      1.W objawieniach, zatwierdzonych przez Kościół Katolicki, które miała boliwijska mistyczka Catalina Rivas, Matka Boża ukazała jej, że podczas modlitwy Święty, Święty….całe niebo klęczy oddając pokłon i wielbiąc Boga. Na Mszy Św, tzw trydenckiej wierni również klęczą podczas modlitwy Święty, Święty. Matka Boża przekazała Catalinie „ Powiedz ludziom, że nigdy człowiek nie jest bardziej człowiekiem niż wtedy, gdy zgina kolana przed Bogiem”. Od Podniesienia aż do Komunii Św. Kapłańskiej włącznie jest obecny na Ołtarzu Jezus Chrystus żywy z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem. Jeśli klęczymy na Podniesienie to czy nie powinniśmy klęczeć i po Podniesieniu ? Przecież żywy Bóg nadal jest obecny na Ołtarzu i cierpi za nas na Golgocie. Św. o. Pio przekazał, że kulminacja cierpienia Jezusa przypada na czas Komunii Św. Kapłana. Wtedy to nasz Pan umiera na Krzyżu a Kapłan spożywa święte postacie Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. Następnie Pan Jezus jest zdjęty z Krzyża i w czasie Komunii Św. jest składany do grobu, którym są serca przystępujących do Komunii Św. Z Ewangelii wiemy, że początkowo Jezus po zdjęciu z Krzyża spoczął w ramionach swojej Matki Bolesnej. My też możemy poprosić Matkę Bożą aby w naszym imieniu w sposób doskonały przyjęła do Swego Serca Jezusa a następnie wprowadziła Swego Syna do naszych niedoskonałych serc. Po złożeniu do grobu nastąpiło Zmartwychwstanie Chrystusa. Dla nas tym Zmartwychwstaniem ma być otwarcie naszych serc po Mszy Św. i świadczenie o Zmartwychwstałym w naszym życiu prywatnym i publicznym poprzez nasze czyny i słowa. Na to nasze apostołowanie na końcu Mszy Św. otrzymujemy Błogosławieństwo od samej Trójcy Św. poprzez ręce Kapłana. Wypada więc uklęknąć i podziękować za to Błogosławieństwo. Bez Zmartwychwstania Chrystusa nasza wiara nie miałaby sensu. Tak samo bez Zmartwychwstania naszych serc przemienionych podczas Mszy Św. nasza wiara jest martwa. Grób jest nadal przywalony kamieniem naszych grzechów.

      2.Podczas Spowiedzi św. wyznajemy nasze grzechy na klęcząco. Dlaczego więc podczas aktu pokutnego w czasie Mszy Św. stoimy, czyż nie powinniśmy również klęczeć?
      Przemienieni-przemieniajcie.

      Przypisy:

      1.Marcin z Kohem -Wykład o Mszy Św.-imprimatur

      2.Nicola Bux -Jak chodzić na Mszę i nie stracić wiary-imprimatur

      3.Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort -Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny-imprimatur

      4.Catalina Rivas -Tajemnica Mszy Św.-imprimatur

      5.Nauczanie powszechnego Soboru Trydenckiego

  10. pio0 said

    Ofiarowanie Przenajdroższej Krwi Chrystusa

    Ojcze Przedwieczny,
    przez Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Ci Najdroższą Krew Jezusa Chrystusa
    – na zadośćuczynienie za grzechy całego świata,
    – za konających i za zmarłych w czyśćcu
    – oraz dla odnowienia Kościoła w Duchu Świętym. Amen.
    Błogosławiona Krew Jezusowa – na wieki błogosławiona!
    Koronka zwycięstwa

    Koronkę odmawia się na zwykłej cząstce różańca. Na początku:
    Ojcze nasz. Zdrowaś Maryjo. Wierzę w Boga.
    Na dużych paciorkach:
    P. A oni zwyciężyli dzięki Krwi Baranka – W. I dzięki słowu swojego świadectwa. (Ap 12, 11)
    Na małych paciorkach:
    P. Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy – W. Wybaw nas!
    Litania do Krwi Chrystusa

    Kyrie, eleison. – Chryste, eleison. Kyrie, eleison.
    Chryste, usłysz nas. – Chryste, wysłuchaj nas.
    Ojcze z nieba, Boże, – zmiłuj się nad nami.
    Synu Odkupicielu świata, Boże, – zmiłuj się nad nami.
    Duchu Święty, Boże, – zmiłuj się nad nami.
    Święta Trójco, Jedyny Boże, – zmiłuj się nad nami.
    Krwi Chrystusa, Jednorodzonego Syna Ojca Przedwiecznego, – wybaw nas.
    Krwi Chrystusa, wcielonego Słowa Bożego,
    Krwi Chrystusa, nowego i wiecznego Przymierza,
    Krwi Chrystusa, przy konaniu w Ogrójcu spływająca na ziemię,
    Krwi Chrystusa, tryskająca przy biczowaniu,
    Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony,
    Krwi Chrystusa, przelana na krzyżu,
    Krwi Chrystusa, zapłato naszego zbawienia,
    Krwi Chrystusa, bez której nie ma przebaczenia,
    Krwi Chrystusa, która w Eucharystii poisz i oczyszczasz dusze,
    Krwi Chrystusa, zdroju miłosierdzia,
    Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy,
    Krwi Chrystusa, męstwo Męczenników,
    Krwi Chrystusa, mocy Wyznawców,
    Krwi Chrystusa, rodząca Dziewice,
    Krwi Chrystusa, ostojo zagrożonych,
    Krwi Chrystusa, ochłodo pracujących,
    Krwi Chrystusa, pociecho płaczących,
    Krwi Chrystusa, nadziejo pokutujących,
    Krwi Chrystusa, otucho umierających,
    Krwi Chrystusa, pokoju i słodyczy serc naszych,
    Krwi Chrystusa, zadatku życia wiecznego,
    Krwi Chrystusa, wybawienie dusz z otchłani czyśćcowej,
    Krwi Chrystusa, wszelkiej chwały i czci najgodniejsza,
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – przepuść nam, Panie.
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – wysłuchaj nas, Panie.
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – zmiłuj się nad nami.
    P. Odkupiłeś nas, Panie, Krwią swoją.
    W. I uczyniłeś nas królestwem Boga naszego.
    Módlmy się. Wszechmogący wieczny Boże, któryś Jednorodzonego Syna swego ustanowił Odkupicielem świata i Krwią Jego dał się przebłagać, daj nam, prosimy, godnie czcić zapłatę naszego zbawienia i dzięki niej doznawać obrony od zła doczesnego na ziemi, abyśmy radowali się wiekuistym szczęściem w niebie. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.
    Nowenna

    Panie Jezu Chryste, kiedy w czterdzieści dni po swoim zmartwychwstaniu wracałeś do Ojca, kazałeś swoim uczniom, razem zgromadzonym, oczekiwać na zesłanie Ducha Świętego. Przez dziewięć dni trwali na modlitwie, aby otrzymać dar ponad wszystkie dary, aby stać się prawdziwymi Apostołami. Ufając, że i nam dzisiaj udzielisz swoich darów i błogosławieństwa, prosimy Cię:
    Oświeć nasz rozum i oczyść serce, abyśmy dobrze umieli się modlić. Jak Apostołom, udziel i nam łaski trwania na modlitwie wraz z Maryją. Ona jest przecież Służebnicą Pańską i „Wszechmocą błagającą”.
    Panie, Ty powiedziałeś: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. Zachęceni Twoim słowem, przychodzimy dzisiaj do Ciebie, aby z ufnością przedstawić Ci nasze prośby.
    (chwila ciszy)
    Jezu, ufamy Twojej miłości i Twojemu miłosierdziu, które okazałeś nam przez swoją Najdroższą Krew. Zawsze z cierpliwością pochylałeś się nad biednymi i chorymi, nad wzgardzonymi i grzesznikami. Jak otarłeś łzy wdowy z Nain, wysłuchałeś prośby setnika i nagrodziłeś ufność Marty, tak i nas obdarz radością doznanej od Ciebie pomocy.
    Lecz jeśli nasze pragnienia nie są zgodne z Twoją wolą, umocnij naszą wiarę. Z Tobą chcemy mówić: „Ojcze, nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”. Wzbudź w nas ufność, że Twoje plany względem nas są najlepsze, choć nie zawsze je rozumiemy.
    Dziękujemy Ci już teraz za to wszystko, co dla nas przygotowałeś, bo Ty jesteś Miłością i wszystko, co nam dajesz albo na nas dopuszczasz, służy nam dla naszego uświęcenia. Amen.
    Różaniec do Krwi Chrystusa

    Sposób odmawiania:
    P. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu. W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
    P. Chwała Ojcu. W. Jak była na początku.

    Różaniec Krwi Chrystusa składa się z 7 tajemnic, według 7 przelań Krwi Chrystusa. Przy każdej tajemnicy odmawia się 5 Ojcze nasz, a przy ostatniej 3 (razem 33 według wieku Pana Jezusa). Na końcu każdej tajemnicy mówi się:
    P. Chwała Ojcu. W. Jak była na początku.
    P. Ciebie, Panie, prosimy, wspomóż sługi swoje, W. Które odkupiłeś swoją Przenajdroższą Krwią.

    TAJEMNICA I – PAN JEZUS PRZELAŁ KREW PODCZAS OBRZEZANIA
    Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus. (Łk 2, 21)
    Świętość życia – czystość

    TAJEMNICA II – PAN JEZUS PRZELAŁ KREW PODCZAS MODLITWY W OGRÓJCU
    Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. (Łk 22, 44)
    Samotność – modlitwa – Wola Boża

    TAJEMNICA III – PAN JEZUS PRZELAŁ KREW PODCZAS BICZOWANIA
    Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie. (Mt 27, 26)
    Cierpliwość – przyjęcie niesprawiedliwości

    TAJEMNICA IV – PAN JEZUS PRZELAŁ KREW PODCZAS CIERNIEM KORONOWANIA
    Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: „Witaj, Królu Żydowski!”. (Mk 15, 17-18)
    Szlachetność – godność człowieka

    TAJEMNICA V – PAN JEZUS PRZELAŁ KREW NA DRODZE KRZYŻOWEJ
    A On sam dźwigając krzyż wszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. (J 19, 17)
    Wierność pieczęcią miłości

    TAJEMNICA VI – PAN JEZUS PRZELAŁ KREW PRZY UKRZYŻOWANIU
    Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (Mt 27, 46)
    Ofiara drogą do szczęścia

    TAJEMNICA VII – PAN JEZUS PRZELAŁ KREW I WODĘ PRZY OTWARCIU BOKU WŁÓCZNIĄ
    Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. (J 19, 33-34)
    Otwartość Chrystusowa – misja

  11. pio0 said

    • Małgosia said

      Jestem silniejsza dzięki trudnym chwilom jakie przeżyłam,
      mądrzejsza dzięki popełnionym przeze mnie błędom i
      szczęśliwsza dzięki chwilom smutku jakie doświadczyłam…

    • MariuszInfo said

      @Małgosiu,

      Często słyszymy ewangeliczne słowa ‚Moc w słabości się
      doskonali’. Miłość to jest uczucie, ale nade wszystko ‚wybór’
      od którego w życiu codziennym zależą Twoje wybory.
      Możemy wybrać życie lekkie, łatwe i przyjemne, ale czy to
      jest zgodne z nauką naszego Mistrza Jezusa Chrystusa?
      A sam wiedział, że upadać będziemy, więc ustanowił dla
      nas Sakramenty św. Życzę Ci dalszej siły i szczęścia…

      Jezu, ufam Tobie!

      • Malgosia said

        Drogi Mariuszu-czasem borykam sie z problemami dnia codziennego,lecz nigdy-przenigdy nie przestalam wierzyc,ze sam Pan Bog-prowadzi mnie kazdego dnia sciezkami mojego zycia….Bog Zaplac Mariuszu za wiare we mnie .

  12. Małgosia said

    Pan Jezus przede wszystkich chce uzdrowić w Tobie to, co najważniejsze – Twoje wnętrze, Twojego ducha, Twoje myśli, spojrzenie na świat… Pierw leczy nasze wnętrze, potem jeśli uznaje za dobre to naszą fizyczność, musimy tego chcieć – a zwłaszcza się na tę łaskę otworzyć i trwać w zaufaniu i modlitwie…

  13. Małgosia said

    Szklanka mleka

    Pewnego dnia biedny chłopiec, który chodząc od drzwi do drzwi sprzedawał towary, aby zarobić na naukę w szkole, stwierdził, że została mu jedynie marna dziesięciocentówka, a był głodny. Postanowił, że poprosi o posiłek w następnym domu. Stracił jednak rezon, gdy drzwi otwarła piękna młoda kobieta. Zamiast o jedzenie poprosił o szklankę wody. Ona zaś myśląc, że wygląda na głodnego przyniosła mu dużą szklankę mleka. Wypił mleko powoli po czym zapytał: „Ile jestem winien?” „Nic nie jesteś mi winien” — odpowiedziała. „Mama uczyła nas, by nigdy nie brać zapłaty za uprzejmość”. „Wobec tego dziękuję ci serdecznie” — powiedział chłopiec. Gdy Howard Kelly odchodził od tego domu nie tylko poczuł się silniejszy fizycznie, ale umocniła się w nim też wiara w Boga i ludzi.

    Po latach tamta młoda kobieta ciężko zachorowała. Miejscowi lekarze nie potrafili nic poradzić. W końcu wysłali ją do wielkiego miasta, gdzie byli specjaliści od tej rzadkiej choroby. Na konsultacje sprowadzono dr-a Howarda Kelly’go. Kiedy usłyszał nazwę miasta, z którego przywieziono kobietę, oczy wypełnił mu dziwny blask. Natychmiast wstał i przeszedł przez hol szpitala do jej pokoju. Był ubrany w fartuch lekarza. Od razu ją rozpoznał. Wrócił do gabinetu z mocnym postanowieniem zrobić wszystko, co potrafi, aby uratować jej życie. Od tego dnia ten przypadek traktował ze szczególną uwagą. Po długiej walce bitwa została wygrana.

    Dr Kelly poprosił szpitalne biuro o końcowy rachunek do zaakceptowania. Spojrzał na niego, a potem napisał coś na marginesie i w tej postaci rachunek został zaniesiony do jej pokoju. Bała się otworzyć go, gdyż była pewna, że spłacenie go w całości zajmie jej resztę życia. W końcu zajrzała i jej uwagę przykuło coś na skraju rachunku. Przeczytała następujące słowa „W całości zapłacone szklanką mleka” podpisane: Dr Howard Kelly.

    Łzy radości napłynęły jej do oczu, a uszczęśliwione serce wołało: „Dzięki Ci, Boże, że Twoja miłość rozprzestrzenia się szeroko poprzez ludzkie serca i ręce”.

    Dobro, które czynisz powróci do Ciebie lub tych, których kochasz. Może nie od tych samych osób, ale wróci, w dodatku często w najmniej oczekiwanej chwili.
    A jeśli dobry uczynek nie powrócił to przynajmniej Ty sprawiłeś tym gestem, że świat stał się lepszym a czy nie na tym polega życie? ~ I. ~

  14. Bożena said

    Ania jest super a Medjugorje to najpiękniejsze miejsce na świecie .

  15. kooool said

    Uroczystość Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny
    http://dialogsercamilosci.eu/2013/07/02/uroczystosc-nawiedzenia-najswietszej-maryi-panny/
    …Wypadek powyżej opisany niech nam posłuży za naukę, jak i kogo mamy odwiedzać, ażebyśmy wraz z bliźnimi odnieśli korzyść z odwiedzin i ustrzegli się grzechu….

  16. młody said

    Oto do czego prowadzi modernizm wśród osób duchownych http://www.fakt.pl/Ksiadz-okazal-sie-dilerem-narkotykow-Przesluchuje-go-prokuratura,artykuly,218286,1.html

  17. Udało się jej uciec stamtąd. – W ucieczce pomógł mi chłopak, którego później już ani razu nie widziałam – opowiada. Nazywa go swoim Aniołem Stróżem. Po latach zeznawała w Polsce przeciwko członkom tej grupy przestępczej, handlującej „żywym towarem”, przyczyniając się do ich aresztowania i skazania. Zaczęła pracować jako modelka w Mediolanie i prezenterka włoskiej telewizji. – Zobaczyłam kolorowy świat, o którym zawsze śniłam: bogatych ludzi, piękne samochody – wspomina. Poznała też bardzo bogatego chłopaka, z którym spotykała się dwa lata. Do czasu, gdy zrozumiała, że może on dać jej wszystko, spełnić jej każdą zachciankę, ale nie może dać jej miłości. Bo miłości nie można kupić za żadne pieniądze.

  18. Udało się jej uciec stamtąd. – W ucieczce pomógł mi chłopak, którego później już ani razu nie widziałam – opowiada. Nazywa go swoim Aniołem Stróżem. Po latach zeznawała w Polsce przeciwko członkom tej grupy przestępczej, handlującej „żywym towarem”, przyczyniając się do ich aresztowania i skazania. Zaczęła pracować jako modelka w Mediolanie i prezenterka włoskiej telewizji. – Zobaczyłam kolorowy świat, o którym zawsze śniłam: bogatych ludzi, piękne samochody – wspomina. Poznała też bardzo bogatego chłopaka, z którym spotykała się dwa lata. Do czasu, gdy zrozumiała, że może on dać jej wszystko, spełnić jej każdą zachciankę, ale nie może dać jej miłości. Bo miłości nie można kupić za żadne pieniądze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: