Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Orędzie Matki Bożej z Medziugorja dla Mirjany 2 lipca 2013

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 lipca 2013


„Drogie dzieci,  z macierzyńską miłością proszę was, podarujcie mi swoje serca, abym mogła ofiarować je mojemu Synowi  i wyzwolić was od wszelkiego zła, które was coraz bardziej zniewala i oddala od jedynego Dobra – mojego Syna, od tego wszystkiego co  prowadzi was błędną drogą i pokój wam odbiera. Pragnę prowadzić was  ku wolności zawartej w obietnicy mojego Syna i pragnę, aby tutaj całkowicie wypełniła się wola Boża,  aby przez pojednanie z Ojcem Niebieskim, post i modlitwę zrodzili się apostołowie Bożego pokoju, apostołowie, którzy w wolności i z miłością będą szerzyć miłość Bożą pośród moich dzieci, apostołów, którzy będą szerzyć miłość i zaufanie do Ojca Niebieskiego i otwierać drogę do raju. Drogie dzieci,  obdarzajcie swoich pasterzy radością miłości i wsparciem, podobnie jak tego żądał od nich mój Syn wobec was. Dziękuję wam.”

 

02.07.2013


Komentarze 32 do “Orędzie Matki Bożej z Medziugorja dla Mirjany 2 lipca 2013”

  1. jamek said

    o. John Bashobora http://www.jezusnastadionie.pl/images/artykuly/o_John_Bashobora_garden.jpg

    o. John Baptist Bashobora urodził się 5 grudnia 1946 roku. W wieku 2 lat stracił ojca, ale nie wiedział o tym, gdyż jego wychowaniem zajął się jego wujek wraz ze swoją żoną, którzy nie powiedzieli mu, że nie są jego rodzicami. Aż do swoich święceń kapłańskich żył z tą nieświadomością myśląc, że ci, z którymi mieszka to jego rodzice. W dniu swoich święceń kapłańskich dowiedział się, że jego ojciec nie żyje, a jego matka, którą wypędzono po śmierci męża, mieszka teraz gdzie indziej. Okazało się, że to jego ciotka, ta, która go potem wychowywała, otruła jego ojca, gdyż była zazdrosna o miłość panującą w jego rodzinie, o to, że mały John był bardzo inteligentnym chłopcem, mądrzejszym od jej dzieci. Potem też próbowała otruć o.Johna, gdy był dzieckiem. Podała mu raz zatrutą owsiankę w naczyniu. Gdy mały John zrobił przed jedzeniem znak krzyża, naczynie rozpadło się na drobne kawałki. W dniu święceń kapłańskich ciotka podeszła do o.Johna i poprosiła, żeby wybaczył jej to, co zrobiła. Wybaczył jej w Imię Jezusa. Odszukał potem grób swojego ojca, spotkał się też ze swoją mamą, odzyskał rodzinę.

    o. John poznał Jezusa bardzo wcześnie. Jako mały chłopiec w szkole podstawowej widział na ścianie obrazek Dzieciątka Jezus. Nie bardzo wiedział jeszcze kto to jest, ale z Biblii przeczytano mu, że to Dziecię wzrastało w mądrości, w latach i w łasce Bożej. A więc on też tak chciał wzrastać.

    Gdy miał 7 lat katechista powiedział jemu i innym dzieciom, że są Ciałem Jezusa. A więc mały John zapytał Jezusa: „Skoro jesteśmy Twoim Ciałem, to czy możesz użyć mnie jako swoje narzędzie, że gdy dotkną ludzi, to oni będą uzdrowieni ?” Jezus wysłuchał tej prośby.

    W wieku 10 lat poszedł do niższego seminarium, by być jak Jezus. Nie chciał początkowo być księdzem, bo księża kojarzyli mu się tylko ze śmiercią. Ponieważ kapłanów w Ugandzie było wtedy niewielu, modlitwę w kościele prowadzili katechiści, a kapłan w jego wiosce pojawiał się prawie wyłącznie wtedy, gdy był wzywany do osoby umierającej, żeby udzielić jej sakramentu namaszczenia. A więc gdy przyjeżdżał kapłan, zawsze ktoś umierał. Wiedział też, że nie mógłby zostać księdzem, bo jego ojciec (czyli wujek) był poligamistą, miał drugą żonę, a synowie poligamistów nie mogli przyjmować święceń kapłańskich. Znalazł się jednak mądry kapłan, który zobaczył inteligencję i mądrość w tym chłopcu i pozwolił mu przejść do wyższego seminarium.

    Od najmłodszych więc lat o.John był blisko Jezusa, zawsze traktował Go jak swojego największego przyjaciela. Czytał Biblię i próbował robić tak, jak w niej było napisane, np. pościł przez 40 dni jak Jezus. W dzieciństwie spotkał też dwóch księży z Kanady, którzy pracowali w Ugandzie i byli już wtedy zaangażowani w odnowę charyzmatyczną. Modlili się za chorych, głosili Słowo Boże z mocą. Zaraz po Soborze Watykańskim II ludzie nie rozumieli jeszcze charyzmatyków i myśląc, że to zielonoświątkowcy, odesłali tych kapłanów do domu.

    Czytaj dalej na: http://www.jezusnastadionie.pl/o-j-bashobora

    • MariuszInfo said

      (Ef 2,19-22)
      Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.

      (Ps 117,1-2)
      REFREN: Idźcie i głoście światu Ewangelię
      lub Alleluja

      Chwalcie Pana, wszystkie narody,
      wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
      bo potężna nad nami Jego łaska,
      a wierność Pana trwa na wieki.

      (J 20,29)
      Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

      (J 20,24-29)
      Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

      źródło: http://www.mateusz.pl

      • Leszek said

        Dzisiaj jest wspomnienie św.Tomasza Apostoła, mojego Patrona z bierzmowania,
        „bohatera” dzisiejszej Ewangelii. Wypadałoby więc coś o nim napisać. Zatem:
        1. Najpierw słowo z homilii św. Grzegorza Wielkiego, papieża (Homilia 26, 7-9)
        Pan mój i Bóg mój.
        „Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus”. On jeden był nieobecny, a gdy się zjawił i usłyszał, co się wydarzyło, nie chciał temu dać wiary. Pan przyszedł ponownie i niewierzącemu uczniowi polecił dotknąć swego boku, ukazał mu też swoje ręce ze śladami ran i w ten sposób uleczył w nim ranę jego niedowiarstwa. Cóż o tym sądzicie, najdrożsi bracia? Czyż myślicie, że tylko przypadkiem właśnie wtedy nie było tego wybranego ucznia, który gdy potem przybył i usłyszał – wątpił i pełen zwątpienia dotykał Pana, i dopiero wtenczas uwierzył?
        Nie, nie stało się to przypadkiem, lecz dzięki zrządzeniu Bożej Opatrzności. Cudownie to sprawił ten, który jest najwyższą Dobrocią: oto ów wątpiący uczeń dotykał ran na ciele swego Mistrza, a przez to uzdrowił w nas ranę niewiary. Do naszej wiary więcej się przyczyniła niewiara Tomasza niż wiara pozostałych uczniów, bo gdy on odzyskał wiarę dotknąwszy się Zbawiciela, to tym samym nasz umysł, wyzbywszy się wątpliwości, umocnił się w wierze. W ten sposób uczeń, który wątpił i dotykał się Pana, stał się świadkiem rzeczywistości zmartwychwstania.
        Dotknął się i zawołał: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś?” Święty Paweł mówi: „Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy”. Wynika z tego jasno, że wiara jest dla nas dowodem tych rzeczywistości, których nie sposób jest ujrzeć. Co bowiem widzimy, o tym już wiemy i już nie potrzebujemy w to wierzyć. Otóż Tomasz ujrzał i dotykał; czemu więc powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ mnie ujrzałeś?” Ale Tomasz co innego widział, a w co innego uwierzył. Śmiertelny człowiek nie może ujrzeć Bóstwa. Tomasz ujrzał człowieka, ale wyznał w Nim Boga i rzekł: „Pan mój i Bóg mój”. Ujrzawszy więc, uwierzył. Ujrzawszy Go poznał człowieka i zawołał: „Bóg mój”, bo ujrzał w Nim niewidzialnego Boga.
        Dalsze słowa Ewangelii powinny nas przejąć radością: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Odnoszą się one właśnie do nas, bo my nie widzieliśmy Jezusa w ciele, a wiarę w Niego zachowujemy. O nas więc jest tu mowa, ale tylko wtedy, jeżeli w ślad za naszą wiarą idą i uczynki; bo ten prawdziwie wierzy, kto wykonuje czynem to, w co wierzy. O takich, którzy tylko twierdzą, że wierzą, mówi Paweł: „Utrzymują, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą”. Stąd też święty Jakub mówi: „wiara bez uczynków jest martwa”.
        („Liturgii Godzin”, t. III, str. 1292/1293). cd(2)n

        • Leszek said

          cd(2) ZAMKNIĘTE DRZWI.
          Po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu razem wewnątrz domu i Tomasz był z nimi, Jezus przyszedł/wszedł mimo zamkniętych drzwi, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam»!” (J 20,26). …Znowu… bo wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam (tj. w Wieczerniku – dop. mój) gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł/wszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam»! (J 20,19).
          Chciałbym się odnieść do sprawy zamkniętych drzwi, które nie były żadną przeszkodą do Pana Jezusa, by wejść do miejsca przez te właśnie drzwi, w którym przebywali jego uczniowie. Oczywiście Pan Jezus nie był i nie jest żadnym iluzjonistą w stylu Crissa Angela, który zadziwia(ł) ludzi przechodząc przez lustro bądź metalowe drzwi. Nie, nic z tych i podobnych nim rzeczy.
          Otóż ukazywał się uczniom po swym Zmartwychwstaniu mając Ciało uwielbione, przemienione posiadające przynależną mu właściwość delikatności, tj. przenikania poprzez wszystkie materialne przeszkody. Delikatność jest jedną z czterech właściwości, które posiada przemienione ciało. Tak o tym możemy przeczytać w książce Marii z Agredy „Mistyczne Miasto Boże”: „W tej chwili Dusza Pana Jezusa połączyła się znowu z Ciałem i nadała mu przez to nieśmiertelne życie i chwałę. Najświętsze Ciało uzyskało cztery dary chwały: jasność, niepoddawanie się cierpieniu, zwinność i delikatność. Dary te przeszły z Duszy naszego Zbawiciela na Jego połączone z Bóstwem Ciało. Dary te były tak wspaniałe, jak wielka była wspaniałość Jego Duszy; nie można tego opisać słowami, albowiem rozum ludzki nie jest w stanie pojąć wspaniałości Najświętszej Duszy Chrystusa. W porównaniu z jasnością Jego Boskiego Ciała nawet kryształ wydaje się ciemny. Promieniujące z Niego światło (por. Ps 104,1-2a; Ha 3,4!) przewyższa każde inne, tak jak dzień przewyższa noc, jak tysiąc słońc przewyższa jedną gwiazdę. Piękność wszystkich stworzeń razem wziętych była niczym w porównaniu z pięknością Ciała Chrystusowego, wspaniałość zmartwychwstałego Zbawiciela z niczym się nie da porównać. Ciało Jezusa nie podlegało cierpieniu i było wyższe ponad jakąkolwiek stworzoną potęgę — nic go nie mogło zmienić lub uszkodzić. Ciało to było tak delikatne, że mogło przenikać przez wszystko; nie mając ciężaru mogło błyskawicznie przenosić się z miejsca na miejsce. Święte rany na nogach i rękach promieniały blaskiem, przyczyniając się do podniesienia wspaniałości i urody Najświętszego Ciała. W całej tej piękności i wspaniałości nasz Zbawiciel wstał z grobu. W obecności świętych i patriarchów obiecał całemu rodzajowi ludzkiemu ogólne zmartwychwstanie, jako następstwo swego Zmartwychwstania; każdy człowiek zmartwychwstanie we własnym ciele, a sprawiedliwi będą w swych ciałach uwielbieni (por. Flp 3,21). …
          Nauka Najświętszej Królowej niebios skierowana do czcigodnej Marii z Agredy: „Moja córko! Dary duszy zażywającej niebiańskiej szczęśliwości polegają na oglądaniu i posiadaniu Boga, raczeniu się tym najwyższym Dobrem. Natomiast darami Przemienionego Ciała są: jasność, niepodleganie cierpieniom, delikatność i zwinność. Powinnaś wiedzieć, że każdy dobry uczynek, który człowiek spełni w stanie łaski uświęcającej, pomnaża w odpowiedni sposób każdy z tych darów, chociażby ten dobry uczynek nie był niczym więcej jak podniesieniem słomki lub podaniem szklanki wody z miłości ku Bogu. Dzięki każdemu z takich uczynków, chociażby nieznacznych samych w sobie, człowiek po wejściu do niebiańskiej szczęśliwości zyskuje jasność przewyższającą jasność wielu słońc. Przemienione Ciało nie będzie podlegało cierpieniom, nie zazna rozkładu ani zgnilizny. Dzięki uzyskanej delikatności człowiek uzyska władzę przenikania przez wszystkie przeszkody. Na mocy daru zwinności będzie poruszał się lżej i szybciej od ptaków i wiatru. Wszystkie te dary ciała wynikają z darów duszy, a każdy człowiek sprawiedliwy w oglądaniu Bóstwa odbierze w nagrodę większą jasność i lepsze zrozumienie Boskich przymiotów i doskonałości, aniżeli posiadali je kiedykolwiek wszyscy uczeni w Piśmie i mędrcy Kościoła w swym życiu na ziemi. Pomnożony będzie również dar posiadania Boga, albowiem sprawiedliwi zdobędą pewność i spokój, który cenniejszy jest niż wszystkie doczesne majątki, uciechy i radości. Trzecim darem udzielonym sprawiedliwej duszy jest dar radowania się Istotą Boską. Za każdy dobry uczynek spełniony z miłości ku Bogu sprawiedliwi otrzymają takie dary i dostąpią takiej rozkoszy, jakiej nie można porównać z niczym co istnieje na ziemi”. (z rozdz. XLIV «Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa», str. 272 i 274).
          Potwierdzenie tego znajdziemy w słowach Boga Ojca do św. Katarzyny ze Sieny w «Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki»:
          Z rozdz. ‘Nauka o Moście’, XLI – O chwale błogosławionych.
          …Błogosławieni Pragną też odzyskać swe ciało. Choć nie posiadają go obecnie, nie martwią się tym; radują się z góry pewnością, że posiądą je kiedyś. To, że go obecnie nie posiadają, nie smuci ich i nie umniejsza ich szczęśliwości. Nie doznają z tego powodu cierpienia. Nie myśl, że szczęśliwość ciała po zmartwychwstaniu przysporzy szczęśliwości duszy. Wynikałoby z tego, że dopóki dusza jest oddzielona od ciała, posiada szczęśliwość niedoskonałą. To być nie może, gdyż nie brak jej niczego do doskonałości. Nie ciało czyni duszę szczęśliwą, lecz dusza darzy ciało szczęśliwością; ona wzbogaci je własną obfitością, gdy w ostatni dzień sądu przyodzieje się własnym ciałem, które zrzuciła. Jak dusza jest nieśmiertelna, jak została utrwalona i ustalona we Mnie, tak ciało przez to zjednoczenie staje się nieśmiertelne; straciwszy swą ciężkość staje się subtelne i lekkie. Tedy wiedz, że ciało przyjęte do chwały przeszłoby poprzez mur; ani ogień, ani woda nie wyrządzi mu szkody; nie swą własną siłą, lecz siłą pochodzącą z duszy, będącą darem Mej łaski, udzielonym przez Mą niewysłowioną miłość, która kazała Mi ją stworzyć na obraz i podobieństwo Moje.
          Jakaż rozkosz dla nich widzieć Mnie, który jestem wszelkim dobrem. O jaką radość czuć będą posiadłszy uwielbione ciało. Dobra tego dostąpią dopiero na Sądzie powszechnym, lecz teraz nie czują cierpienia. Niczego nie brak im do szczęśliwości, dusza jest pełna w sobie; ciało będzie uczestniczyć w tej szczęśliwości, jak ci rzekłem…

        • Leszek said

          cd(3): Zamknięte drzwi a Dziewictwo Maryi.
          Wczoraj był u mnie w domu brat w Chrystusie Panu, Czesław z Neokatechumenatu. Rozmawialiśmy na różne ciekawe tematy. W czasie tej rozmowy Czesław powiedział mi, że po raz kolejny spotkał się z twierdzeniami że Matka Boża miała dzieci (osoby, które tak twierdziły podpierały się słowami z Mt 12, 46n i 13, 55n: gdzie jest mowa o braciach i siostrach Pana Jezusa), czyli podważały i zaprzeczały prawdzie o wiecznym Dziewictwie Maryi. Nie pomogły, zresztą dla wielu nie są przekonywujące argumenty (podane zresztą w przypisie u dołu Pisma Świętego do Mt 12,46), że mowa jest tam nie o braciach i siostrach rodzonych, lecz o stryjecznych czy ciotecznych).
          Oczywiście takie poglądy/fałszywe twierdzenia nie są wygłaszane czy podnoszone od dzisiaj, a mają swoja zapewne długą historię.
          Zwraca na to uwagę Maryja choćby w swych Orędziach – poprzez ks. Stefanio Gobbi – do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
          „Mój przeciwnik, czerwony Smok, rozpętał przeciw Mnie atak, wymiotując ze swej gardzieli wodę jak rzekę, aby Mnie zatopić (Ap 12,15). Tę rzekę tworzą wszystkie nowe doktryny teologiczne, usiłujące rzucić cień na postać waszej Niebieskiej Mamy, zaprzeczyć Moim przywilejom, zmniejszyć oddawaną Mi cześć, ośmieszyć wszystkich oddanych Mi. Z powodu tych ataków Smoka pobożność Maryjna zmniejszała się coraz bardziej w ostatnich latach u wielu Moich wiernych, a w niektórych miejscach nawet zupełnie zanikła”. (z Orędzia nr 403, 6.05.1989) i „Obecnie, kiedy niebezpieczeństwo wiecznego potępienia staje się bardzo poważne, zapewniajcie duszom bezpieczeństwo, powierzając je szczególnej opiece waszej Niebieskiej Mamy. Powinno też teraz wzrastać zadośćuczynienie wśród Moich synów, bo coraz bardziej mnożą się zniewagi zadawane Mojemu Niepokalanemu Sercu. Atakuje się Moje Niepokalane Poczęcie, Moje stałe Dziewictwo, Moje Boże i powszechne Macierzyństwo, Moje wizerunki”. (180, 4.08.1979) i
          „Pomiędzy szerzącymi się dziś błędami są i takie, które dotykają Osoby i honoru waszej Niebieskiej Mamy. Niektórzy zaprzeczają Memu Niepokalanemu poczęciu i Mojej pełni łaski. Inni odrzucają wielki przywilej stałego Dziewictwa oraz Boskiego i powszechnego macierzyństwa. Oddalają się ode Mnie właśnie te Moje dzieci, które szczególnie Mnie potrzebują – małe, ubogie, proste i grzeszne. Często usuwa się też Moje wizerunki z miejsc kultu. Dla wynagrodzenia zniewag zadanych Niepokalanemu Sercu waszej Niebieskiej Mamy proszę was znowu o szerzenie dziś nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca. Prosiłam o to na początku waszego wieku, proszę o to ponownie dziś, kiedy obecny wiek dobiega swego najboleśniejszego końca”. (379, 2.04.1988).
          Czesławowi zwróciłem uwagę, żeby mógł się posłużyć argumentem zamkniętych drzwi, o których jest mowa w dzisiejszej Ewangelii Janowej.
          Otóż we przywoływanej już homilii św. Grzegorza Wlk Papieża (wygłoszonej do ludu w Bazylice bł. Jana., w czasie oktawy Paschy, w oparciu o czytanie z J 20,19-31), powiedział na jej początku tak:
          „Pierwsze pytanie, które przy czytaniu tej Ewangelii zajmuje nasz umysł, to jak po zmartwychwstaniu ciało Pana rzeczywistym było, skoro przez zamknięte drzwi mógł On wejść do uczniów? Musimy jednak wiedzieć, że Boże działanie, jeśli rozum je pojmuje, nie jest dziwne, i że wiara nie ma zasługi, jeśli umysł ludzki ja potwierdza (por. Hbr 11,1). Jednakże te czyny naszego Odkupiciela, które same w sobie są niepojęte, należy osądzać na podstawie innych Jego czynów, aby czyny niezwykłe były potwierdzane przez jeszcze niezwyklejsze. To bowiem ciało Pana weszło przez zamknięte drzwi, które przez swe narodzenie dla oczu ludzkich wyszło z zamkniętego łona Dziewicy. Cóż więc dziwnego, iż Ten, Który miał żyć wiecznie, po swym zmartwychwstaniu wszedł przez drzwi zamknięte, skoro, mając umrzeć, wyszedł z Dziewicy nieotwartego łona? Gdy wiara patrzących była pełna wątpliwości co do Jego widzialnego ciała, Pan zaraz im pokazał ręce i bok i pozwolił im dotykać ciała, którym wszedł przez zamknięte drzwi. Przez to okazał dwie rzeczy dziwne i wg ludzkiego rozumu całkiem sprzeczne, iż po swym zmartwychwstaniu pokazał swe ciało nie podlegające skażeniu, a które jednak można było dotykać. To bowiem, co można dotknąć, musi podlegać skażeniu, a czego dotknąć nie można, skażone być nie może. Jednakże nasz Odkupiciel w sposób przedziwny i niepojęty po zmartwychwstaniu pokazał ciało i nieskażone, i dające się dotykać. Pokazując nieskażone wzywał do otrzymania nagrody, a ukazując takie, jakie można było dotykać, umacniał wiarę. Ukazał się więc jako nie ulegający skażeniu (zob. Dz 13,34-37) i dający się dotykać, aby przez to jasno okazać, iż Jego Ciało po zmartwychwstaniu ma tę samą naturę, ale inną chwałę”. (źródło: Pisma starochrześcijańskich pisarzy, tom III; Św. Grzegorz Wielki „Homilie na Ewangelie”, z homilii XXVI, str. 177/178; ATK , Warszawa 1970).
          Św. Grzegorz Wlk. powiedział: … ciało Pana weszło przez zamknięte drzwi, które przez swe narodzenie dla oczu ludzkich wyszło z zamkniętego łona Dziewicy…
          Wielu Ojców Kościoła w kontekście zamkniętych drzwi – dziewiczego łona Maryi, nawiązuje do poniższego tekstu z księgi proroka Ezechiela, mówi o dowodzie biblijnym na wieczne, a więc i te „ziemskie” dziewictwo Maryi:
          „1Potem zaprowadził mnie do zewnętrznej bramy przybytku, która skierowana jest na wschód; była jednakże zamknięta. 2 I rzekł do mnie Pan: „Ta brama ma być zamknięta. Nie powinno się jej otwierać i nikt nie powinien przez nią wchodzić, albowiem Pan, Bóg Izraela, wszedł przez nią. Dlatego winna ona być zamknięta” (Ez 44,1-2; por. Ps 19,6a).
          O swym stałym dziewictwie, tak sama Matka Boża:
          „W tę Noc cały Raj znalazł się w ubogiej i zimnej grocie. Jak promień światła przenika przez kryształ – nie dotykając go – tak Moje Boskie Dzieciątko przeszło przez zasłonę Mojego dziewiczego łona, nie naruszając cudu Mojego doskonałego dziewictwa. W taki to wspaniały sposób dokonały się narodziny Mojego Syna. To jest największy cud, jaki dokonał się w pełni czasów” (395, 24.12.1988). i „Dzisiaj czcicie tajemnicę Jego przyjścia do was. Odwieczne Słowo Ojca przyjmuje w Moim dziewiczym łonie Swą ludzką naturę, pozwalającą Mu stać się człowiekiem takim jak wy – waszym prawdziwym Bratem. … Święto Syna – poczętego we Mnie za sprawą Ducha Świętego – jest również świętem Matki, która Go rodzi, zachowując n a z a w s z e niewypowiedziany wdzięk Swego stałego dziewictwa”. (261, 25.03.1983) i „Moje Ciało było szkatułą przechowującą drogocenny skarb najdoskonalszej czystości umysłu, serca i duszy. Tak więc i Moje ciało otoczone było światłem o nieskalanej czystości. Miałam czyste ciało nie tylko dlatego, że zachowywałam je zawsze wolne od najmniejszego nawet grzechu nieczystości, lecz i dlatego, że Pan zechciał, by rozbłysło w nim w cudowny sposób Jego Boskie arcydzieło. Moje ciało – które z racji swej macierzyńskiej funkcji miało się otworzyć w chwili wydawania na świat Syna i utracić wdzięk swej doskonałości – pozostało nienaruszone dzięki nadzwyczajnemu przywilejowi. Mogłam więc dać wam Syna, zachowując nienaruszony klejnot Mego dziewictwa. Pozostałam n a z a w s z e Dziewicą, nawet w chwili Mojego macierzyńskiego daru. Byłam Dziewicą przed narodzeniem Dziecka, ponieważ to, co się we Mnie dokonało, było wyłącznie dziełem Ducha Świętego. Byłam Dziewicą w czasie rodzenia Dziecka, ponieważ to, co się wtedy działo, stanowiło dzieło Przenajświętszej Trójcy. Otoczona zostałam Światłością Boga i Jego tajemnicą i tylko przed Nim Samym dokonało się cudowne narodzenie Mego Boskiego Syna. Pozostałam Dziewicą po narodzeniu, ponieważ nic nigdy nie zakłóciło cudownej doskonałości Mojego najczystszego ciała, powołanego do jedności z Moją niepokalaną duszą, aby w Osobie waszej Niebieskiej Mamy mógł w sposób doskonały jaśnieć najświętszy blask Boskiej Trójcy. Brońcie tego przywileju, odrzucanego dziś przez wielu w sposób płytki i powierzchowny. Zawsze go brońcie!” (305, 14.02.1985).
          Podsumowaniem zamkniętych drzwi rozumianych jako wieczne – już w odwiecznym zamyśle Stwórcy przed Początkiem Czasów dziewictwo Maryi (por. Prz 8,22-31), tak o tym mówi, Pan Jezus w dyktandzie Marii Valtorcie/małemu Janowi w «Poemacie Boga- Człowieka»: „Maryja jest Dziewicą. Jest Jedyną. Jest Doskonałą. Jest w pełni Doskonałą. Jako taka została pomyślała i taka została zrodzona. Taka też jest nadal. Ukoronowana jako taka. N a w i e k i t a k a. Jest Dziewicą. Jest bezmiarem nienaruszalności, czystości i łaski, zatracającym się w Przepaści, której wytrysnęła: w Bogu. Nienaruszalność, Czystość, doskonała Łaska. Oto odwet Boga w Trójcy Jedynego…” ( z Księgi 1,8; str. 40).

    • MariuszInfo said

  2. KRYSTYNA said

    GORĄCO POLECAM ! ! !

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  3. Małgorzata said

    Proszę Was bardzo o podanie jeszcze raz o podanie tego filmiku o powstaniu nowej ery oświecenia czy coś takiego i filmiku o mszy gdzie na podniesienie śpiewano piosenki żydowskie,chcę to przesłać znajomym po dość ostrej rozmowie ,bardzo proszę bo tego nie mogę znależć. Dzięki

  4. KRYSTYNA said

    ›Profanacja Najświętszego Sakramentu w Neokatechumenacie !!!‹

    http://pl.gloria.tv/?media=430805

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • KRYSTYNA said

      • helenpol said

        nie dziwie sie bo na stole menora satanistyczna i juz nikt nie reaguje ani nie protestuje

        • Bozena said

          Nie wiem dlaczego wielu sprzeciwia sie Menorze i nazywa ja znakiem szatana? Czyzby nienawisc do Boga Starego Testamentu byla az tak wielka? Ten sam Bog dal nam 10 Przykazan, czy je tez tak samo nienawidzicie? Menora zostala zrobiona wedlug nakazu Boga! Jest ona symbolem Judaizmu – ale czyz Bog kazal nam nienawidzic nieprzyjaciol, jezeli juz za takich ich uwazacie?????
          Czytaj w Ks Wyjscia 25 31-40 – „31 Zrobisz też świecznik ze szczerego złota. Z tej samej bryły wykujesz świecznik wraz z jego podstawą i jego trzonem; jego kielichy, pąki i kwiaty będą z jednej bryły. 32 Sześć ramion będzie wychodzić z jego boków; trzy ramiona świecznika z jednego jego boku i trzy ramiona świecznika z drugiego jego boku. 33 Trzy kielichy kształtu kwiatów migdałowych z pąkami i kwiatami będą na jednym ramieniu, i trzy kielichy z pąkami i kwiatami kształtu kwiatów migdałowych – na drugim ramieniu. Tak będzie na sześciu ramionach wychodzących ze świecznika. 34 Na świeczniku zaś będą cztery kielichy kształtu kwiatów migdałowych z pąkami i kwiatami. 35 A pąk jeden będzie pod dwoma wychodzącymi z niego ramionami z jednej bryły i pąk jeden pod dwoma [następnymi] ramionami świecznika z jednej bryły. Tak [niech będzie] pod sześcioma ramionami wychodzącymi ze świecznika. 36 Pąki te i ramiona będą wychodzić z samego świecznika i będą [wykonane] z jednej bryły szczerego złota.
          37 I uczynisz siedem lamp, i ustawisz te lampy w ten sposób, ażeby oświecały tę stronę, która jest przed nimi. 38 Szczypce też i naczynia do knotów uczynisz ze szczerego złota. 39 Z talentu szczerego złota należy wykonać świecznik i wszystkie przybory należące do niego. 40 Uważaj zaś pilnie, aby go wykonać według wzoru, jaki zobaczyłeś na górze.”

  5. KRYSTYNA said

    25.06.2013, 20:45 – Nieliczni znajdują we Mnie pocieszenie. Choć czekam cierpliwie, to jednak oni nie przyjdą do Mnie

    http://www.paruzja.info/oredzia-do-czytania-i-sluchania/44-czerwiec-2013/1122-25-06-2013-20-45-nieliczni-znajduja-we-mnie-pocieszenie-choc-czekam-cierpliwie-to-jednak-oni-nie-przyjda-do-mnie

    Moja szczerze umiłowana córko, płyną dziś Moje Łzy, gdy zwiększa się nędza zła, która ujawnia się w sercach ludzi. Tak stali się twardzi, że w swoich sercach z kamienia nie mają miejsca dla Mnie, Jezusa Chrystusa, aby odnaleźć w nich pocieszenie.

    Moje Serce pogrąża się teraz w smutku z powodu chrześcijan, którzy odpadli od Prawdy i wszystkiego, czego ich nauczałem. Nieliczni znajdują we Mnie pocieszenie. Choć czekam cierpliwie, to jednak oni nie przyjdą do Mnie. Utworzyli mur, który oddziela ich ode Mnie i składają gołosłowne deklaracje wobec Mojej Obietnicy ponownego przyjścia. Jak bardzo zapomnieli tego, co mówiłem, robiłem, aby ich uratować i co powiedziałem im przez Księgę Mojego Ojca, aby oczekiwali czasu, gdy się przybliża.

    Moje bardzo biedne dzieci. Jeśli mają otrzymać pocieszenie i złagodzenie bólu w ich smutnych i trudnych próbach w tym życiu, to najpierw muszę obudzić w ich sercach miłość do Mnie. Jeśli Ja mam uczynić ich przejście bezbolesnym, to teraz, w tym czasie, muszą wyciągać ręce i wołać do Mnie.

    Nie chcę zadawać cierpienia dzieciom Bożym. Ale odrzucając Prawdę Mojego Nauczania i Prawa ustanowione przez Mojego Ojca będą wciągane do straszliwej walki z duchem zła, zanim Moje Miłosierdzie będzie mogło przyciągnąć ich w Moje Ramiona, kiedy będę ich ratował.

    Jak mało w swoich sercach ufają jedynemu Prawdziwemu Bogu. Jak bardzo są niepoważni i jak szybko przyjmują kłamstwa, żeby zaspokoić swoje żądze grzechu. Jak są łatwowierni, gdy akceptują kłamstwa, które odpowiadają ich stylowi życia, aby usprawiedliwić grzech.

    Jedyną drogą, którą wybierają, jest uwiarygodnienie wszystkiego, co usprawiedliwia grzech poprzez ludzki intelekt, aby mogli przeżywać swoje życie tak, jak chcą. Prawda jest tak trudna do przełknięcia i ciężka do strawienia, bo muszą zostać złożone ofiary z ciała, aby ją przyjąć. Jeśli Prawda zostanie przyjęta, daje wielką odwagę i tylko ci, którzy posiadają Dar Pokory mogą naprawdę przyjąć ją z łatwością.

    Ci, którzy szczerze szukają Prawdy Bożej są często wprowadzani w błąd przez tych, którzy twierdzą, że głoszą Słowo Boże. Jedynym miejscem, w którym znajdziecie Prawdę jest Najświętsza Biblia i Moje Święte Słowo przekazane w tych Orędziach. Moje Orędzia podtrzymują Święte Słowo Boże, które zostało złożone w Księdze Mojego Ojca.

    Nie łatwo Mnie kochać, gdyż możecie przyjść do Mnie jedynie, jako proste dzieci. Wasze miny i wdzięki, które pokazujecie światu w waszym codziennym życiu, musicie odstawić na bok. Możecie przyjść do Mnie jedynie, jako proste, ufne dzieci. Musicie upaść przede Mną i prosić Mnie, abym was przyjął, ukształtował, pomógł iść właściwą drogą do świętości i żebyście całkowicie Mi zaufali.

    Gdy poddacie Mi wszystko, podniosę was, zabiorę wasz strach i zaniosę do Mojego Królestwa. Ale nawet wtedy, gdy Miłość Boża będzie w waszych duszach, wasza droga okaże się trudna. Ale gdy pajęczyny zostaną uprzątnięte, ponieważ Prawda stanie się jasna, nie będziecie chcieli już iść inną drogą. Gdyż to jest jedyna droga, która prowadzi do Raju i to jest droga, którą musicie pójść, aby przyjść do Mnie, Jezusa Chrystusa. Ponieważ Ja Jestem Drogą.

    Wasz Jezus

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  6. Daniel said

    Dziękczynienie dla Jezusa
    Panie Jezu, wzywam Twego Najświętszego Imienia
    by wysławiać Cię i dziękować za łaskę poznania i w prawdzie zatapiania.
    Zanurzam się w Twoim słowie, odkrywam Cię na nowo w każdy dzień,
    odsłaniasz etapami swe tajemnice i do siebie przyciągasz mnie.
    A ja chcę szukać i odkrywać, robię to i czuję że w dobrą stronę kierujesz mnie, najważniejsze abym szczerze kochał Cię, proszę naucz mnie,
    wiem że dzięki Twej łasce to możliwe.
    I tak dostałem już wiele dlatego poznawać Cię więcej i więcej chcę.
    Dzielić się Tobą z innymi, to mój problem w tej chwili.
    Daj mi siłę przekazu ewangelii, by napełnić nią serca spotkanych na swej drodze.
    Chcę zaśpiewać Ci hymn uwielbienia, chcę zagrać Ci melodię dziękczynienia,
    moja gitara niech poniesie słowa moc, a muzyka przeniknie ludzi niewiarę,
    by rozpalić ją miłości żarem, który do Ciebie ich poprowadzi.
    W świetle prawdy łaska niech wzrasta by kresem drogi była kraina wieczności
    przy drzewie życia nieba miłości.

  7. apostolat said

    Opowieść o tym, jak katolickiej matce opadają witki.

    autor: Bogna Białecka

    W życiu jeszcze nie krytykowałam KEP. Co jakiś szaraczek katolik, bez wykształcenia teologicznego może mieć do decyzji biskupów?

    Dziś postanowiłam przełamać opór przed krytyką autorytetów ponieważ, Przewielebni Biskupi, próbujemy z mężem budować cztery katedry na chwałę Bożą, czyli po katolicku wychować naszą czwórkę dzieci, a Wy nam to właśnie utrudniacie.

    Jest prawdą, że w szkole, do której uczęszcza nasza najstarsza córka wszystkie imprezy huczne odbywają się w piątek, jak to mówicie: „ze względów praktycznych”. Nasza taktyka do tej pory była prosta. Tłumaczyliśmy dzieciom: piątek jest dniem, w którym nasz największy Przyjaciel oddał za nas osobiście życie, by nas zbawić. Dlatego, że Go kochamy, z wdzięczności chcemy pamiętać o Nim, przez post. Nie twierdzę, że było łatwo. Pokusa zabawy – wielka. A jednak córka sama, któregoś dnia stwierdziła: „To jest przecież oczywiste. Gdyby zmarł ktoś mi bliski nie poszłabym w tym dniu na zabawę!”

    Dziś wytrącacie nam z ręki jedno z ważnych narzędzi wychowawczych, gdyż nie puszczając córki na imprezy piątkowe będziemy już tylko walniętymi fundamentalistami, faryzeuszami itp., próbującymi być bardziej papiescy od papieża.

    Oczywiście, nie narzekam. Poradzimy sobie, bo nie boimy się etykietki walniętych katotalibów, zbyt ważne jest dla nas zbawienie naszych dzieci. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na inną rzecz.

    Ludzie uciekają z Kościoła do sekt bo dają im wyraźniejsze poczucie tożsamości i odrębności, stawiają wymagania, pozwalają pełniej BYĆ, a Wy stopniowo likwidujecie wszystko, co nas różni od współczesnego, nastawionego na folgowanie zachciankom świata.

    Kiedy koniec postu od mięsa w piątek? A może zaakceptujmy konkubinaty? W końcu to też ze względów praktycznych coraz częściej wybierany przez nominalnych katolików styl życia? Wiem o tym, bo ankieta, którą przez szereg kursów małżeńskich puszczałam w obieg wykazała, że 95% par biorących ślub kościelny to osoby legalizujące konkubinat.

    http://www.fronda.pl/blogi/wyznania-matki-wielodzietnej/opowiesc-o-tym-jak-katolickiej-matce-opadaja-witki,34127.html

  8. sonia said

    Kochani,bardzo Was prosze o modlitwę,jutro rozstrzyga się sprawa o mój dom.

  9. AntyNWO said

  10. jowram said

    Msza św. nie jest ucztą

    msza2032k1rl1Szok? Nie, teologiczna prawda. Msza święta jest bowiem Ofiarą, a nie ucztą.

    Jest prawdziwą Ofiarą, bezkrwawą Ofiarą Kalwarii, uobecnieniem męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

    Nie jest ucztą, wspólnotową agapą, bankietem itp. Nie!

    Msza święta jest, powtarzam, Ofiarą. Podczas Mszy Jezus ofiaruje się Ojcu za nasze grzechy, jak uczynił to na krzyżu, tylko w sposób bezkrwawy. Na Mszy stajemy pod krzyżem Chrystusa. Taka jest wiara Kościoła katolickiego.

    No to co z tą ucztą? Tak często słyszy się “Uczta Eucharystyczna”, “Uczta Ciała i Krwi Pańskiej”, “Uczta przy stole Słowa i stole Ciała Bożego”.

    Odpowiadam:

    1. Ucztą jest jedynie część Mszy świętej, zwana inaczej obrzędami komunijnymi. Zaczynają się one od modlitwy Ojcze nasz i trwają do przyjęcia Komunii świętej. To jest uczta ofiarna, bo wtedy spożywamy owoc Ofiary- Ofiarowane Ojcu niebieskiemu Ciało i Krew Chrystusa.

    2. Nie można używać określenia “uczta Eucharystyczna” do całej Mszy świętej, gdyż jest to niepoprawne teologicznie.

    Mój kolega zilustrował to następującym, uważam, że bardzo trafnym przykładem

    – W Wielki Piątek nie sprawuje się Mszy świętej. Wie to każde dziecko. A jednocześnie przyjmuje się Komunię świętą. No właśnie.

    A zatem- spożywamy Ciało i Krew Chrystusa, więc jest uczta, uczta ofiarna.

    Nie ma natomiast Mszy, nie składa się bowiem w ten dzień Ofiary, gdyż wspomina się krwawą Ofiarę na Golgocie i Kościół postanowił z tej przyczyny tego dnia, nie uobecniać Ofiary krwawej w sposób bezkrwawy.

    Jeśli zatem w Wielki Piątek nie ma Mszy, a jest Komunia święta, czyli uczta( bo na czym polega uczta, jak nie na spożywaniu, czyż nie?

    A przecież w Wielki Piątek spożywamy Ciało i Krew zabitego Baranka.), tym samym wniosek z tego taki, że Msza nie jest ucztą. No właśnie- jest Ofiarą.

    3. Podkreślanie niesamowitego charakteru Komunii świętej, tej cudownej uczty dla ducha i ciała, zapewniającej życie wieczne, jest godne pochwały.

    Godne potępienia jest natomiast nazywanie Mszy świętej Ucztą Eucharystyczną.

    To trochę tak jakby np. małżeństwo nazywać wspólnym chodzeniem na spacery. Zapewne każde małżeństwo przynajmniej czasem chodzi wspólnie na spacer, ale małżeństwo nie jest wspólnym chodzeniem na spacery.

    Podobnie też bierzmowanie nie jest modlitwą o wylanie darów Ducha Świętego, chociaż modlitwa taka jest częścią obrzędu sakramentu bierzmowania.

    4. Nie zrozumienie tego, że Msza święta jest Ofiarą. Kropka.

    A częścią owej Ofiary jest spożywanie Ciała i Krwi Chrystusa prowadzi do błędnego przekonania, jakoby Msza miała podobać się ludziom.

    Stąd kiedy rozmawiam z kimś na temat liturgii, często słyszę “ksiądz zlikwidował scholę, która grała na gitarach, a to się ludziom podobało.”

    Hola, hola! Msza NIE MA SIĘ PODOBAĆ LUDZIOM. Msza ma podobać się Bogu, bo jest Ofiarą Jemu składaną, Ofiarą, w której składamy Mu Jego Syna Jednorodzonego, który jest Jedno z Ojcem w Duchu Świętym. W Mszy mamy jak najpiękniej uwielbić Majestat Boga, mamy Go przebłagać Jego własnym Synem, Jego męką za nasze grzechy.

    Dlatego dajemy na Mszę za zmarłych. Bo wtedy mówimy Ojcu – Twój Syn ofiaruje się za nią/niego na krzyżu, za nią/niego umarł. Ulituj się nad nim, przez wzgląd na Krew swojego Syna.

    Jeśli Kościół zabrania, a zabrania, wykonywania na Mszy świętej muzyki o charakterze rozrywkowym lub na instrumentach, na których zwykle wykonuje się muzykę rozrywkową- np. gitara, to zabrania nie dlatego, że ma takie widzimi się, tylko dlatego, że granie na gitarze nawet najbardziej zbożnej pieśni ( a najczęściej są to niestety pieśni banalne, dobre na modlitwę prywatną, na wycieczkę, czy spotkanie po Mszy w salce katechetycznej, ale nie na Ofiarę Mszy świętej) nie licuje z poważnym charakterem składania Ofiary Bogu. Przebłagiwania Jego Majestatu, dziękowania Mu, proszenia itd. Po prostu to nie pasuje!

    Kiedy słyszę taki utwór w rytmie, do którego nogi same ruszają się do tańca, podczas Mszy świętej, jestem naprawdę mocno zdegustowana. Ośmielam się nazwać to “przybijaniem do krzyża w rytmie disco”. Czujecie jak to brzmi? I tak to wygląda.

    Jeśli naprawdę wierzymy, że w czasie Mszy dzieje się coś realnego, a tym czymś jest bezkrwawa Ofiara, stanięcie pod krzyżem, uobecnienie Męki Jezusa Chrystusa, to granie wtedy “Pan mnie strzeże, Pan mnie strzeże, czuwa nade mną Bóg…” albo “Ja kocham Ciebie, Ty zmieniasz mnie” na gitarze, perkusji, bębenku itp. jest nie na miejscu. Na pierwszy rzut oka widać tu dysonans.

    Nie robilibyśmy tego podczas np. reanimowania ofiar wypadku samochodowego, prawda? To czemu robimy to podczas gdy realnie uobecnia się śmierć Chrystusa? I to nic, że ludziom takie disco odpowiada. Można im go zorganizować po Mszy, poza kościołem, niech tańczą, śpiewają i wielbią Boga. Ale nie na Mszy świętej!

    5. To nic, że w Twojej parafii jest gitarowa scholka. To nie znaczy, że Kościół na to pozwala.

    Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego oraz dokumenty Episkopatu Polski na to nie pozwalają! To nic, że może widziałeś biskupa na Mszy przy akompaniamencie gitar lub bębenków. To nic. To jest po prostu łamanie prawa.

    I jako wierny świecki, czuj się odpowiedzialny za liturgię w swojej parafii. Nie bój się zwrócić uwagi proboszczowi, grzecznie, taktownie, że używanie takich instrumentów muzycznych podczas Ofiary Mszy świętej jest niezgodne z przepisami liturgicznymi. Niech to będzie Twój wkład w reformę liturgii, którą stara się przeprowadzić Ojciec Święty Benedykt XVI.

    Popatrz na piękno i majestat odprawianych przez niego Mszy. I proś o coś podobnego w swojej parafii. Proś o chorał gregoriański, o pieśni śpiewane przy akompaniamencie organów, o scholę, która śpiewa a capella ( a to nawiasem mówiąc znaczy “po kościelnemu”) lub przy akompaniamencie organów.

    6. Jeżeli przyjmiemy optykę Uczty, Msza musi podobać się ludziom, bo każde przyjęcie, uczta, bankiet, przygotowywane są tak, aby spodobały się gościom.

    Jeśli zrozumiemy, że Msza święta jest Ofiarą, zauważymy, że składamy Ją Bogu, a więc ma się ona podobać Jemu, Temu, “przed którego Majestatem, aniołowie kryją twarz”.
    Źródło informacji: http://thesunnevergoingunder.blog.onet.pl
    Za; http://rzymskikatolik.blox.pl/2011/02/Msza-sw-nie-jest-uczta.html

    • apostolat said

      Małe dziecko na Mszy św. – wskazówki praktyczne
      Bogna Białecka, ks. Daniel Wachowiak

      Droga Mamo, drogi Tato – pamiętaj, że dziecko uważnie Cię obserwuje w czasie Mszy świętej! Jeżeli Ty się modlisz – ono także tego zapragnie. Jeżeli ulegasz ciągłemu rozproszeniu, a nawet wykorzystujesz „maniery” dziecka do unikania skupienia i modlitwy w kościele – dziecko nigdy nie nauczy się miłości do Boga!

      Błędy:
      • pozwolenie na to, aby dzieci przychodziły ze swoimi zabawkami: większość dzieci nie chce się modlić, ale przekształca posadzkę kościoła w plac zabaw,
      • pozwolenie na to, aby dzieci w trakcie Liturgii mogły swobodnie poruszać się po kościele (tak samo błędem jest chodzenie rodziców z dzieckiem),
      • brak reakcji rodziców, gdy ich małe dziecko hałasuje (krzyczy, rozmawia, gaworzy) w czasie Mszy świętej przez co ci, którzy chcieliby wysłuchać homilii nie mają szans na właściwe jej przeżycie.

      Konsekwencje błędów:
      • traktowanie Mszy świętej w sposób udziecinniony przez co zapominamy, że Eucharystia nie jest zwyczajnym spotkaniem przy udziale gitary i wesołego księdza, ale Ofiarą Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa,
      • małe dziecko może się wręcz zniechęcić do chodzenia na Mszę świętą; dziecko w wieku przedszkolnym potrafi skupić uwagę przez 15 minut, w kościele pełnym ludzi czuje się obco, przeżywa wręcz stres,
      • brak duchowego wzrostu rodziców! (koniecznego do przekazania wiary dzieciom),
      • Eucharystia staje się przedszkolnym placem boju i bieganiem za dzieckiem przy jednoczesnym rozpraszaniu siebie i innych.

      W sprawie Mszy z udziałem dzieci i innych Mszy świętych:
      • ze Mszy świętej z udziałem dzieci niektórzy uczynili „ankietę” na najbardziej wyluzowanego księdza w okolicy, który podczas rozmowy z dziećmi w czasie kazania wyciąga z najmłodszych zabawne historie i anegdoty nigdy nie dotykając spraw ważnych, którymi na co dzień żyją dorośli,
      • Msza święta „dla dzieci” staje się w wielu miejscach najkrótszą Eucharystią w parafii, bez stawiania wymagań, gdzie wszyscy mile spędzili czas, gdzie „nikt się nie czepiał, że nie udaje się nam żyć Ewangelią w życiu codziennym; nikt nie wspomniał, że wiara nie ma przełożenia w sprawach zawodowych, rodzinnych, wszyscy na nowo dowiedzieli się, że Pan Bóg nas wszystkich kocha i dlatego dzieci powinny słuchać rodziców…”. A kiedy rodzice dowiedzą się, że muszą bardziej słuchać Pana Boga? (więcej…)

      http://www.bognabialecka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=29:mae-dziecko-na-mszy-w-wskazowki-praktyczne&catid=13:dla-rodzicow&Itemid=24

      • apostolat said

        „W szczególności trzeba pielęgnować, zarówno podczas celebrowania Mszy św., jak i w kulcie eucharystycznym poza Mszą św., żywą świadomość rzeczywistej obecności Chrystusa, dbając o to, by dawać jej świadectwo tonem głosu, gestami, sposobem poruszania się, całym zachowaniem…
        Jednym słowem, konieczne jest, aby całej postawie względem Eucharystii, zarówno szafarzy jak i wiernych, towarzyszył najwyższy szacunek”.

        – Bł. Jan Paweł II List Mane nobiscum Domine, 18.

      • apostolat said

        Msze św. „dla dzieci”

        Ks. Roman Adam Kneblewski 2013-05-23
        Tzw. Msze św. dla dzieci bynajmniej nie służą dzieciom, lecz im najwyraźniej szkodzą.

        http://pl.gloria.tv/?media=448275

    • saba said

      Psalm 150
      Liturgia Niebiańska

      Alleluja!
      Chwalcie Boga w Jego świątyni,
      chwalcie Go w Jego niebiańskiej twierdzy,
      Chwalcie Go za Jego potężne dzieła,
      chwalcie za niezmierną Jego wielkość.
      Chwalcie Go dźwiękiem rogu,
      chwalcie lirą i cytrą.
      Chwalcie Go bębnem i tańcem,
      chwalcie na strunach i flecie.
      Chwalcie Go na dźwięcznych cymbałach,
      chwalcie na cymbałach brzęczących.
      Wszystko, co żyje, niech chwali PANA.
      Alleluja!

  11. Postępowy Leming said

    Szukam tej piosenki, kiedyś puścili w Radiu Maryja, znacie może wykonawcę lub tytuł? Z góry dzięki
    Każdego dnia me serce woła
    Słyszę ten głos i jakże bardzo pragnę go
    Szukam Cię Panie dookoła
    Szukam Cię też, by móc przytulić Twoją skroń

    Jedna chwila razem z Tobą
    i nie istnieje dla mnie czas
    Jedna chwila razem z Tobą
    cenniejsza niż diamentów blask

    Miłość ma tak bardzo krucha
    Umocnię ją, gdy nasze serca złączą się
    Gdzieś na dnie ogromna pustka
    Wypełnię ją, gdy tylko zechcesz przyjąć mnie

    Jedna chwila razem z Tobą
    i nie istnieje dla mnie czas
    Jedna chwila razem z Tobą
    cenniejsza niż diamentów blask

    Cóż mogę Tobie ofiarować
    Chcę tylko mieć Twe serce tuż przy boku mym
    Jeżeli tak, to proszę prowadź
    Te słowa są tym skarbem, który dajesz mi

    Jedna chwila razem z Tobą
    i nie istnieje dla mnie czas
    Jedna chwila razem z Tobą
    cenniejsza niż diamentów blask

  12. pio0 said

  13. pio0 said

    http://www.gloria.tv/?media=310988

    Akt zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Polski

    Niepokalana Matko Jezusa i Matko moja – Maryjo, Królowo Polski! Biorąc za wzór Błogosławionego Jana Pawła II mówię dziś: cały(a) jestem Twój(a). Twojemu Niepokalanemu Sercu zawierzam całego(ą) siebie, wszystko, czym jestem; mój umysł, serce, wolę, ciało, zmysły, emocje, pamięć, zranienia, słabości, moją przeszłość od chwili poczęcia, teraźniejszość i przyszłość wraz ze śmiercią cielesną – każdy mój krok, czyn, słowo i myśl. Twojemu Niepokalanemu Sercu zawierzam także moją rodzinę i wszystko, co posiadam. Tobie oddaję wszystkie moje prace, modlitwy i cierpienia. Ty, najlepsza Matko, chroń mnie i moich bliskich od Złego. Upraszaj nam łaski potrzebne do przemiany i uzdrowienia. Prowadź po drogach życia i posługuj się nami do budowania Królestwa Twojego Syna Jezusa Chrystusa – jedynego Zbawiciela świata, od którego pochodzi wszelkie dobro, prawda i życie. Amen.

  14. Malgosia said

    Wędrujący Anioł.

    Zbliżał się zmierzch, gdy zmęczony drogą Anioł ujrzał na wzgórzu nikłe światło palące się w oknach starego domu.
    -Wreszcie… Pomyślał zatrzymam się tam na noc odpocznę.
    Ruszył na przód drogą wiodącą w wyznaczonym kierunku
    Rozmyślał o misji, z jaką przybył na ziemię. Jego zadaniem było nauczanie ludzi miłości do bliźniego. Ciężka to była praca
    Oj ciężka-pomyślał Anioł.- mało wdzięczna, gdyż ludzie najbardziej kochali tylko siebie. Tym bardziej jego misja, zdawała się mieć sens.
    Gdy dotarł wreszcie pod stary zniszczony czasem dom, był już naprawdę wyczerpany. Droga była długa i stroma, a i wiek już nie ten. Zapukał…
    -Witamy w naszych skromnych progach rzekła kobieta zapraszając Anioła do środka. Izba była mała, lecz ciepła i przytulna.
    Mały chłopiec bawił się przy piecu, gdzie kobieta szykowała wieczerzę, a jej mąż układał wcześniej narąbane drwa. Miły spokojny wieczór pomyślał.
    -Jestem Aniołem.- rzekł.- Wędruję od domu do domu, nauczając ludzi miłości bliźniego, ale jak widzę dziś będę miał wolne, gdyż wyglądacie na naprawdę szczęśliwą rodzinę.
    -Oj tak!- odparła kobieta.- Kochamy się bardzo, jak tylko można. Po za sobą, nie mamy na świecie nikogo, a rodzina jest dla nas najważniejsza.-
    Anioł pokiwał głową z uznaniem i zasiadł za pięknie nakrytym stołem. Kolacja była skromna, lecz odświętnie podana, najwidoczniej rodzina uznała Wysłannika ,jako szczególnego gościa, a w izbie panowała rodzinna atmosfera.
    -Jeśli byłoby więcej takich rodzin jak Wasza.- Rzekł Anioł- moja misja, nie byłaby potrzebna. Nie skończywszy myśli, ujrzał Anioł w odległym kącie pokoju, gdzie nie dochodziło światło lamp ,rysującą się postać. Kto to? spytał zaciekawiony Anioł
    -To dziadek.- odparł mały chłopiec . Starzec siedział na starym drewnianym stołeczku w ręce trzymał miskę… jadł.
    -Dziadek jest już stary ma problemy z jedzeniem trzęsą mu się ręce i rodzice kazali mu jeść w kącie, bo nie pasował bowiem, do nakrytego stołu, a jego obecność ich denerwowała.- Anioł nic nie odpowiedział podziękował za gościnę i opuszczając dom rzekł do domowników ? – Przyjdzie dzień, gdy zrozumiecie sens słów :Miłuj bliźniego swego jak siebie samego.
    Minęły lata. Anioł powtórnie zawitał do starego domu. Dotarłszy na pamiętne wzgórze, ujrzał młodzieńca siedzącego na progu, który strugał drwa.
    -Co robisz ?- spytał Anioł
    -Strugam stołki dla rodziców, bo już starzy są i niedomagają. Od dziś jeść będą w kącie, gdyż nie pasują do mego zastawionego stołu. Starzy rodzice dopiero teraz zrozumieli, jak wielki popełnili błąd kochać i szanować trzeba każdego, bez względu na wiek stanowisko i poglądy. Zrozumieli jak bardzo egoistyczną była ich miłość i jakiej miłości nauczyli syna. Zapłakali nad własnym losem.Na ten widok drgnęło serce Anioła. Zamknął oczy, a gdy znów je otworzył, siedział przy pięknie nakrytym stole. Mały chłopiec bawił się przy piecu, gdzie kobieta szykowała wieczerzę a jej mąż, układał wcześniej narąbane drwa.- Miły spokojny wieczór.- rzekł do starca, siedzącego po drugiej stronie stołu.

  15. Malgosia said

    Wypełnić Boże powołanie to naśladować słowa i czyny Syna Bożego Aby wierne naśladowanie Chrystusa było możliwe, musimy na co dzień pielęgnować naszą osobistą przyjaźń z Synem Bożym. Życie w obecności Jezusa dokonuje się poprzez słuchanie Jego słowa, poprzez modlitwę, poprzez kształtowanie sumienia, poprzez wypełnianie Bożych przykazań, poprzez sakrament pokuty i trud nawrócenia, poprzez uczestnictwo w ruchach formacyjnych. Miejscem szczególnie ważnym dla odkrycia i realizacji naszego powołania jest Eucharystia. W czasie Mszy św. nie tylko wsłuchujemy się w Słowo Boże i umacniamy się Ciałem Pańskim. Tutaj Chrystus przemienia nas samych, abyśmy stawali się darem miłym Bogu i ludziom, abyśmy stawali się – jak On – połamanym chlebem miłości, złożonym Bogu Ojcu na ofiarę za życie świata. Wierność własnemu powołaniu czerpie się ze źródeł Eucharystii i mierzy się w Eucharystii życia”

  16. Leszek said

    Niedawno była 32 rocznica objawień Matki Bożej w Medjugorje. Znalazłem oto taki bardzo interesujący fragment Orędzia Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów, dot. czasu trwania tych objawień:
    …Jestem Mamą pocieszenia. W tych bardzo niespokojnych czasach staję przy boku każdego z was, aby brać udział w trudnych chwilach waszego życia. Jestem przy was, kiedy modlicie się i pracujecie, kiedy chodzicie i wypoczywacie, kiedy się cieszycie i cierpicie. Ja Sama wybrałam tę ziemię, aby ukazywać się na niej w nowy, dłuższy i wspanialszy sposób. Uczyniłam to, aby dać wam pewny znak Mojej matczynej obecności oraz udzielić radości i pociechy w waszych tak wielkich cierpieniach…
    (298, Zagrzeb, 14.11.1984).

    • Leszek said

      Jednak myślę, że jeszcze by warto dopisać cd. tego Orędzia Maryi:
      …Jestem Mamą pocieszenia. W tych bardzo niespokojnych czasach staję przy boku każdego z was, aby brać udział w trudnych chwilach waszego życia. Jestem przy was, kiedy modlicie się i pracujecie, kiedy chodzicie i wypoczywacie, kiedy się cieszycie i cierpicie. Ja Sama wybrałam tę ziemię, aby ukazywać się na niej w nowy, dłuższy i wspanialszy sposób. Uczyniłam to, aby dać wam pewny znak Mojej matczynej obecności oraz udzielić radości i pociechy w waszych tak wielkich cierpieniach.
      Czyste serca potrafią Mnie zobaczyć. Ubodzy, mali, prości umieją Mnie słuchać. Pokorni, chorzy i grzesznicy potrafią Mnie znaleźć.
      Nie smućcie się, gdy spotkacie się z trudnościami i przeszkodami, gdy nie możecie przybyć na miejsce Moich objawień. Kiedy bowiem modlicie się, czynicie pokutę i słuchacie Mojego matczynego wezwania do kroczenia drogą nawrócenia i miłości, wtedy idziecie duchowo na spotkanie waszej Niebieskiej Mamy, która objawia Swoją obecność pośród was. … Objawiam się, aby wam wskazać drogę zbawienia. Jest nią droga powrotu do Boga. Jeśli ludzkość nie przyjmie Mojego matczynego zaproszenia do powrotu do Pana, zginie bezlitośnie. Dlatego też powtarzam wam wciąż w Moim bolesnym przesłaniu: kroczcie drogą waszego powrotu do Pana. Nawracajcie się, ponieważ jeszcze tylko krótki czas będzie sprzyjał nawróceniu! Nawracajcie się i powróćcie do waszego Boga!…Odmawiajcie zwłaszcza Różaniec Święty. Dzięki niemu możecie otrzymać od Pana wielką łaskę przemiany serc, aby wszystkie otwarły się na miłość i dobroć. W ten sposób pokój wejdzie w serca ludzi, rozszerzy się w rodzinach, narodach i na całym świecie…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: