Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 14 lipca, 2013

Muzyka dla mnie jest najpiękniejszą modlitwą

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 lipca 2013

Wywiad z liderką zespołu Guadalupe, zespołu który jedzie z nami na pielgrzymkę do Medjugorje . Cieszymy się że przygotowania do wyjazdu przebiegają pomyślnie, wszystko już prawie gotowe. Prawdopodobnie powstanie szansa dla 1-3 osób na wyjazd gdyż jest możliwość że ktoś nie będzie mógł pojechać. Proszę o zgłoszenie się 3 osób na rezerwę.

.

GuadalupeZ Agnieszką Beszłej, liderką Zespołu Guadalupe, o jej pasji do muzyki i spotkaniu Pana Boga rozmawiała Aneta Gmitrzak.

Skąd wzięła się pasja do muzyki?

Od małego dziecka śpiewałam i wymyślałam piosenki, czasami bardzo zabawne. Lubiłam zamykać się w pokoju, słuchać muzyki i śpiewać. W piątej klasie podstawówki zaczęłam uczyć się gry na gitarze i pisać piosenki, jak Johnny Cash na trzy akordy. A skąd się wzięła?…chyba od Pana Boga:)

 

Jak spotkałaś na swojej drodze Pana Boga?

Pochodzę z katolickiej rodziny. Od małego wspólnie się modliliśmy, więc wiara w Boga była dla mnie oczywista. Często jednak do kościoła chodziłam z obowiązku i z obawy przed popełnieniem grzechu. Wiedziałam też, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko będzie na swoim miejscu. W pewnym momencie mojego życia stało się to tylko teorią, bo na pierwszym miejscu postawiłam relacje z pewną osobą. Działo się to stopniowo, ale miało bardzo złe skutki. Popsuło to moje relacje z najbliższymi. Mimo posiadania wielu koleżanek i kolegów czułam się bardzo samotna. Często płakałam w nocy, żaląc się do Boga. Pisałam też bardzo smutne piosenki. Teraz wspominam ten czas, jako czas zaślepienia i ciemności. Trwało to około roku. Przed tym czasem miałam wypadek samochodowy z moją mamą. Jechałyśmy do Częstochowy modląc się na różańcu. Na zakręcie pękła nam opona i dachowałyśmy. Samochód był skasowany, a nam nic zupełnie się nie stało. Gdy wyszłyśmy z samochodu, strażak pokazał nam obrazki (w czasie koziołkowania wypadły z Pisma Świętego mamy), które przykleiły się równiusieńko na szybie – Matka Boża Licheńska i Matka Boża z Guadalupe. To Maryja nas uratowała. Wspominam o tym, bo to właśnie w Licheniu dostałam łaskę nawrócenia rok później. Pojechałam tam z rodziną, poszłam do spowiedzi i po raz pierwszy ksiądz mi wytłumaczył wiele rzeczy. Jednak szatan po tej spowiedzi od razu zaczął wzbudzać we mnie wątpliwości, namawiając do letniości. Tego samego dnia udaliśmy się do innego księdza w Licheniu (egzorcysty), który powiedział, że ze mną jest coś nie tak. Troszkę to brzmi przerażająco, ale gdy zostaliśmy sami, zadał mi takie pytanie, które mnie bardzo zaskoczyło, bo nic nie wiedząc o mnie wyczytał to, co miałam w sercu. Wtedy powiedziałam w duchu: „Boże już Ci wierzę” i podjęłam decyzję nawrócenia. W Lublinie po tym wszystkim poszłam na Mszę z modlitwą o uzdrowienie (w 2010 roku). Tam oddałam Bogu całe swoje życie, szczególnie tą relację, która mnie zniewalała. Po Eucharystii było uwielbienie, ludzie śpiewali i podnosili ręce. Ja też bardzo mocno tego zapragnęłam i gdy podniosłam ręce ogarnął mnie wielki pokój, radość i bezpieczeństwo, a patrząc na krzyż, łzy cisnęły mi się do oczu. Teraz wiem, że to był Duch Święty. Czułam wielką miłość Boga ku mnie i że On wziął to wszystko w Swoje ręce. Tego samego dnia ksiądz zaprosił mnie do scholki i po krótkim czasie powstał zespół Razem za Jezusem. Poszłam też na Seminarium Odnowy Wiary. W tym czasie Bóg mi pokazywał prawdę o mnie, o mojej grzeszności, o tej relacji i pomógł mi z nią skończyć, choć było to bardzo trudne dla mnie. Od tego czasu, gdy powierzyłam się Bogu w stu procentach, bez żadnego „ale”, widzę jak mnie prowadzi co dzień, jak uzdrowił moje relacje z najbliższymi, jak dał radość, sens życia i jak z letniości wiary dał mi gorliwość, przez to, że Duch Święty pokazał mi jak bardzo jest blisko. Wtedy dopiero zrozumiałam po co żyję. Miałam w tym czasie (jednego dnia) doświadczenie okropnych pokus przeciw wierze, które doprowadziły mnie do płaczu i poczucia wielkiej pustki i beznadziei. Czułam, że jak Boga nie ma, to życie nie ma sensu. Wtedy powiedziałam: „Boże, Ty jesteś” i momentalnie po tej decyzji wiary doświadczyłam ogromnego pokoju.

Wiem, że to Maryja wyprosiła mi łaskę nawrócenia, bo w tym trudnym czasie codziennie modliłam się na różańcu. A te obrazki z wypadku były jakby proroctwem co do mojego życia, gdyż Pan Bóg  dał mi łaskę uzdrowienia wewnętrznego i nawrócenia właśnie w Licheniu, a Matka Boża z Guadalupe…

Myślę, że warto wspomnieć, że przez cztery i pół roku mieszkaliśmy z rodziną w Meksyku. Gdy wróciliśmy do Polski, moja mama w podzięce za cudowne uzdrowienie za wstawiennictwem Maryi z Guadalupe, z innego wypadku w Meksyku, zaczęła organizować każdego roku Święto Matki Bożej. Przez cztery lata odbywało się u nas w domu. Na początku przyszło kilkanaście osób, potem już nie mogliśmy się pomieścić w domu i za piątym razem święto zorganizowaliśmy w Parafii Wieczerzy Pańskiej i w mojej byłej szkole, Pallotyńskim Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Batorego. Potem dostaliśmy zaproszenie do Archikatedry Lubelskiej i Seminarium Duchownego w Lublinie. W grudniu 2012 roku odbyło się już VII spotkanie w Archikatedrze. W czasie tych lat powstawał zespół. Na początku liczył dwie, trzy osoby. Teraz liczy około 40. Matka Boża jest bardzo obecna w moim życiu. 13 lipca minie rok odkąd oddałam się Jej w „niewolę”. Wiem, że kto się odda Maryi, ten nie zginie. W tym roku odeszłam z zespołu Razem za Jezusem i oficjalnie założyłam zespół Guadalupe, z którym nagraliśmy płytę „Na nowo pragnę”- już wkrótce będzie można ją nabyć. Te decyzje podejmowałam razem z moim kierownikiem duchowym. Czułam, że Bóg mnie do tego powołuje, dawał mi też przedziwny pokój serca.

Misją zespołu jest przede wszystkim uwielbienie Boga z Maryją. To Ona nas zgromadziła i bardzo błogosławi, nawet poprzez ofiarodawców „spadających z nieba”. Odkąd powiedziałam Bogu „tak”, moje życie bardzo się zmieniło. Teraz mogę powiedzieć, że żyję w pełni. Bóg zna nasze pragnienia, te najbardziej ukryte też. Wiąże się to z moim wyborem studiów, który zaskoczył wszystkich, gdyż artystka zdająca historię sztuki na maturze poszła na pielęgniarstwo. Pan Bóg też jasno mi to pokazał, bo bardzo się modliłam, żeby robić w życiu to, do czego On mnie powołuje. Teraz skończyłam II rok i mogę powiedzieć, że Pan Bóg naprawdę uczynił mnie szczęśliwą. Doświadczam Jego miłości każdego dnia, przede wszystkim w Eucharystii. Wiem, że to ten sakrament daje mi tyle siły do działania. Również Adoracja Najświętszego Sakramentu, modlitwa Różańcowa, Słowo Boże, regularna spowiedź i post. To o czym mówi Maryja w Medjugorje. Chwała Panu i cześć Maryi za wszystko, co zdziałali w moim życiu, a to dopiero początek!

 

Czym jest dla Ciebie muzyka?

Muzyka dla mnie jest najpiękniejszą modlitwą, czymś co przenika do głębi i może wyrazić więcej niż słowa. Jest też wielkim darem Bożym dla ludzi.

 

Skąd czerpiesz natchnienie?

Natchnienie czerpię od Ducha Świętego podczas modlitwy. Wiem, że kompozycje, które tworzę nie są moje, ale Jego. Na przykład: pieśń „Niepokalane Poczęcie” napisałam po przeczytaniu rozdziału z książki (którą gorąco polecam) ”Powiedz im o Maryi”. Siadłam przy keyboardzie, a palce „same” poszły w ruch, słowa „same” przyszły. „Ukochany” był owocem wcześniejszych modlitw. Prowadzę dziennik i zauważyłam, że przed napisaniem piosenki, jeden czy dwa dni wcześniej, modliłam się podobnymi słowami. Ciekawa jest też historia „Błogosław duszo moja Pana”. Refren napisała moja przyjaciółka Magda Butrym i nie mogła wymyślić zwrotki. Ja nie wiedząc o tym, napisałam zwrotkę, nie mogąc wymyślić refrenu. Gdy się spotkałyśmy i podzieliłyśmy się swoją twórczością, okazało się, że części pasują jak ulał – nawet były w tej samej tonacji! Tak że od Ducha Świętego  zależy, kiedy podda mi następny utwór.

 

Skąd się u Ciebie wzięło zainteresowanie właśnie taką muzyką?

 

Kiedyś miałam świecki zespół, zwany Beloband, wówczas pisałam też przeważnie ballady rockowe. A większe zainteresowanie muzyką religijną nastąpiło, gdy się nawróciłam i zaczęłam śpiewać z zespołem Razem za Jezusem. Wtedy to zostawiłam muzykę świecką i poświęciłam się uwielbieniu Boga, gdyż świeckie granie było zaspokajaniem mojej pychy, a uwielbiając czuję prawdziwą radość i szczęście. Potem Bóg mi potwierdzał przez swoje Słowo, że to dla Niego mam śpiewać i bardzo mnie od tej pory rozwinął.

W jakich gatunkach muzyki tworzysz?

 

To jest po prostu Uwielbienie.

Dla kogo tworzysz swoje utwory?

Tworzę dla Boga i Maryi. Maryja jest szczególną osobą dla mnie. Bardzo Ją kocham, bo to Ona mnie przybliżyła i przybliża coraz bardziej do Jezusa Chrystusa, Boga Ojca i Ducha Świętego.

Jakie jest Twoje największe marzenie muzyczne?

Hmm…Chciałabym móc śpiewać razem z moją przyszłą rodziną (jeśli taka będzie), chciałabym też móc zaśpiewać Maryi w Bazylice Matki Bożej Guadalupe w Meksyku, i także uwielbić Boga razem z Paddym Kelly.

Czy w swoim życiu miałaś chwile zwątpienia odnośnie swojej pasji?

Myślę, że nie. Kocham muzykę. Czasami brakowało mi „natchnień”. Ale to Pan Bóg uczył mnie pokory, że pieśni są Jego, a nie moje. Natchnienia przychodziły, wtedy, kiedy były potrzebne.

Czy zawsze chciałaś być muzykiem?

Myślę, że to pragnienie zawsze we mnie było, ale Pan Bóg pomógł mi je odkryć. Innym mym zainteresowaniem jest rysowanie, ale teraz mogę powiedzieć, że rysowanie jest takim hobby, a muzyka pasją.

Czy zawsze lubiłaś to, co robisz?

Odkąd robię – zawsze!

Czy zamierzasz kiedyś skończyć z muzyką?

Nie zamierzam.

 

Jeśli miałabyś spróbować w kilku słowach określić najważniejszą rzecz, to co chciałabyś przekazać światu swoją muzyką? Co by to było?

Chciałabym przekazać światu Dobrą Nowinę o Miłości, jaką ma dla nas Bóg. Chciałabym by każdy, kto słucha tej muzyki, mógł doświadczyć spotkania z Bogiem Miłością, z Maryją, Jego Matką, która wskazuje na Niego. Chciałabym, by Ci, którzy słuchają tej muzyki zechcieli uwielbiać Boga razem z nami całym sercem, duszą, ciałem i umysłem, dziękując Mu za Jego dobrodziejstwa i powierzać Mu swoje życie, by to Jezus Chrystus królował i był Panem ich serc!

Źródło: duchowy.pl

 

Posted in Ciekawe, Film, Medziugorje, Śpiew, Świadectwa | Otagowane: , , | 88 Komentarzy »