Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Obchody zwycięstwa czy klęski

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 lipca 2013

Nastaną nowe czasy. Dlatego Siostra Łucja nazywa tych ludzi krótko: „nowe pokolenie”

W 2017 roku masoneria będzie czciła trzechsetną rocznicę swego powstania. Sto lat temu, w roku objawień fatimskich, kiedy obchodziła dwusetną rocznicę swej obecności w świecie, zapowiedziała, że jej działalność wkracza w „trzeci etap”, którego celem jest ostateczna rozprawa z Kościołem. Z jaką obietnicą masoni wiążą zbliżający się kolejny jubileusz? Tego nie wiemy, jedno jest jednak pewne: podczas gdy my chcemy za osiem lat świętować zwycięstwo Kościoła, oni zrobią wszystko, by ludzkość obchodziła inne święto: zwycięstwo nad Kościołem. Pomogą im w tym liczne stowarzyszenia, ruchy i organizacje, które nie mogą znieść tego, że istnieje Dekalog, że jest Ewangelia, że są tradycyjne wartości, które decydują o wartości świata. Ci ludzie nie pozostawią nas w spokoju. Zrobią wszystko,
by przeszkodzić nam w przygotowaniach do zwycięskiego jubileuszu. Tym bardziej że nasze zaangażowanie wiąże się z przyzywaniem Bożej potęgi, zdolnej nie tylko zniszczyć zło,
ale nawet przemienić je w dobro! Przez blisko trzysta ostatnich lat trwała wojna o ludzkie dusze. Masoneria robiła wszystko, by wygrać tę walkę. Po 1917 roku jej konfrontacja z Kościołem stała się szczególnie ostra. Jak będzie ona wyglądała w latach poprzedzających rok 2017? Będziemy atakowani od zewnątrz i od wewnątrz, jawnie i skrycie, przekupywani i zastraszani, wychwalani i wyszydzani… Ktoś będzie chciał uczynić nas bezsilnymi – nieważne czy na drodze strachu, czy dzięki wbiciu nas w pychę. Czeka nas wielka bitwa o Kościół. Każda ze stron będzie w niej używać innej broni. My nie sięgniemy po ten sam oręż, co masoneria. Oznaczałoby to sromotną klęskę, bo samo wzięcie do rąk narzędzi krzywdy – nienawiści i szaleństwa, pociągnęłoby za sobą naszą porażkę. Gdzie jest broń zła, tam nie ma miejsca na pomoc z nieba. A właśnie jej przyzywamy, wpatrzeni w Fatimę, uczący się jej i ożywiający w sobie pragnienie, by „zwycięstwo przyszło przez Maryję”. I przyjdzie. Ale błędem byłoby nie rozpoznać przeciwnika i zlekceważyć jego potęgę. Bylibyśmy bezbronni, wystawieni na śmiertelny cios… Zapowiedź konfrontacji Kto wygra wielką bitwę, w której ważą się losy Kościoła i przyszłość świata? Dla wielu z nas znaki czasu wcale nie są jednoznaczne. Dziś na większości frontów zwycięża idea życia bez Boga i Kościoła i wydaje się, że tej wrogiej nam siły nic już nie powstrzyma. Świat, władza, pieniądze są po ich stronie. A jednak mamy pewność zwycięstwa. Jego źródło sięga 13 października 1917 r., kryte w znaku, który towarzyszył ostatniemu objawieniu Matki Bożej w Fatimie. Przekazany nam – znak cudu słońca. Coraz częściej zwraca się dziś uwagę na fakt, że fatimski cud słońca jest znakiem apokaliptycznym. To bez wątpienia wielopłaszczyznowe ostrzeżenie przed czekającym nas atakiem zła. Jego interpretacje są różnorodne: od groźby wojny atomowej, przez zderzenie z ciałem kosmicznym, po naruszenie równowagi naturalnej w świecie. Podobnie jak wydarzenia spisane przez św. Jana w Księdze Apokalipsy, budzące początkowo lęk, przesuwają czas w kierunku ostatecznego triumfu Boga, tak i fatimska forma „opowiadania przez znaki” najpierw budzi grozę, jednak w momencie gdy wszystko zdaje się już wskazywać na nadejście chwili zagłady, przewraca się mroczna karta historii i oto czytamy o nowym, lepszym świecie – o zwycięstwie dobra nad złem, miłości nad nienawiścią, Kościoła nad jego nieprzyjaciółmi. Słyszymy, że nasze dzieci będą żyć w innych czasach, że z Fatimy tryśnie światło, które zmieni świat, że nadejdzie chwila triumfu Niepokalanego Serca Maryi. Nie będzie to jednak czysta interwencja Nieba, którą będziemy oglądać z bezpiecznej pozycji widzów. Siostra Łucja zapowiada, że z pokoleniem szatańskim walczyć będzie pokolenie Niepokalanego Serca. Chrystusowi zawdzięczamy odkupienie, ale Maryja jest przy Nim obecna i czynnie zaangażowana jako Współodkupicielka. Podobnie spełnienie obietnicy fatimskiej dokona się dzięki działaniu samego Boga, ale wielką rolę odegra tu współdziałanie ludzi, którzy –
choć może rozproszeni po świecie – siłę swą i odwagę będą czerpać z tego samego źródła, z Niepokalanego Serca Maryi. Ono będzie ich nową jakością życia, Ono też doprowadzi do tego, że nastaną nowe czasy. Dlatego Siostra Łucja nazywa tych ludzi krótko: „nowe pokolenie”. Odniesie ono zwycięstwo, ale czy nie będzie jak fatimski znak ostatniego objawienia: zwycięży, gdy zdawać się będzie, że wszystko już stracone? Tak przedstawia się reguła Ewangelii: zdawało się wszystkim, że Chrystus przegrał na krzyżu, że szatan zwyciężył. Tymczasem, gdy została już pogrzebana ostatnia nadzieja, Pan zmartwychwstał… Przypomnijmy sobie, że w godzinie Męki Zbawiciela wszyscy zwątpili i uciekli. Jedna Maryja nie zgasiła w swym sercu wiary w zwycięstwo Boga. Dlatego dziś ma nas Ona prowadzić do zwycięstwa. Jest dla nas wzorem, pomocą i siłą. Wokół już toczy się bitwa. Wcale nie musi być krwawa. Dzisiejsze podboje prowadzi się przy użyciu broni ekonomicznej i medialnej. Wystarczy uzależnić dane państwo od innych przez kontrolę jego surowców, eksportu i miejsc pracy, a wolny kraj stanie się własnością obcych rządów. Zaczynamy pracować już nie dla siebie, lecz dla innych, a troszczymy się o nasz kraj tylko po to, aby okupant mógł żyć w nieskażonym i przyjaznym dla siebie środowisku. Wojsko, zdobywając dane obszary, niszczy je i trzeba je potem odbudowywać. Czy nie lepiej zająć teren bez niepotrzebnych wystrzałów? Tak samo wygląda współczesna wojna cywilizacji zła z cywilizacją dobra. Dobro prześladowane mogłoby wzrastać, lepiej więc zmienić definicję dobra i przekonać ludzi, że nowoczesny człowiek wyzbył się wąskich przesądów i dobrem jest dla niego to, co stanowi synonim egoizmu, przyjemności, niczym nieokiełznanej wolności. Demontaż „od wewnątrz” Dziś jesteśmy świadkami walki opartej na strategii nazywanej w języku Fatimy przemianą „od wewnątrz”. Tak właśnie zapadł się do środka ustrój komunistyczny. Bez jednego wystrzału, bez przelewu krwi, bez interwencji z zewnątrz rozebrano komunizm. To, co było po ludzku niemożliwe – upadek pełnego agresji i posiadającego nieobliczalną moc militarną mocarstwa – dokonało się na drodze pokojowej. Znamy tę historię. Wiemy, że demontaż komunizmu rozpoczął się od poświęcenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Jan Paweł II dał Niebu prawo do interwencji. A przecież Niebo jest nad każdym miejscem i Bóg potrafi (takie są plany Jego Opatrzności) zdemontować każdą machinę zła, nie zapraszając do tego obcych wojsk, nie dopuszczając do pomocy ludzi gotowych podpalić lont trzeciej wojny światowej. Nad każdym punktem świata, nad każdym ludzkim istnieniem pochyla się nisko Niebo, zdolne zmienić świat. Ale pamiętajmy: tak samo jest z piekłem – jego siły są niebezpiecznie blisko, gotowe do rozpoczęcia cichego demontażu dobra. Znów bez jednego wystrzału, bez oficjalnej konfrontacji. Szatan potrafi w ciszy i ukryciu zabić dobro i umieścić na jego miejscu zło. Potrafi przekonać ludzi, że mają oddać złu swoją ziemię uprawną, mają troszczyć się o wzrost ziarna zła, mają niecierpliwie wyglądać jego owoców. Okażą się one upiorne, ale wtedy będzie już za późno. Oddychamy z ulgą, wiedząc, że owoce z drzewa zła nie zdążą spaść na ziemię, że w ostatniej chwili ich dojrzewania wydarzy się coś, co zmieni kierunek dziejów świata. Jak tańczące na niebie nad Fatimą słońce – oderwane już od swego miejsca, zaczęło nieuchronnie spadać na ziemię, by spopielić świat, ale w ostatniej chwili niewidzialna siła włożyła je z powrotem w jej orbitalny krąg… Jak kula zamachowca mająca za tysięczny ułamek sekundy rozszarpać tętnicę Papieża i zabić go, a jakaś siła odchyliła bieg pocisku… Tak będzie też w dniach, kiedy wypełni się wielkie proroctwo Fatimy ogłaszające triumf Niepokalanego Serca Maryi i początek epoki pokoju. Strategia ukrytego działania zła i zajmowania dobra „od wewnątrz” ma według badaczy orędzia fatimskiego, ale i wedle wielu współczesnych objawień, swoją nazwę. Jej imię to właśnie „masoneria”. Znaki z piekła Przyznajmy, mroczny fenomen masonerii niesie ze sobą więcej pytań niż odpowiedzi. Chciejmy więc przyjrzeć się temu, stosując fatimską metodologię: pochylając się nad znakami czasu. Naśladujemy w ten sposób Jana Pawła II, który był niesłychanie wyczulony na znaki czasu i umiał rozpoznawać ich ukryte znaczenie. Jedno jest pewne: dziś mają one dwa odcienie – mroku i światła. Jedne pochodzą z piekła, drugie przychodzą do nas z Bożego Królestwa w Niebie. Wiele jest ciemnych znaków ujawniających prawdę o masonerii. Są one wszędzie; w każdym czasie, w każdym kraju, czasem nawet tuż, tuż przy naszym życiu. Opiszmy tu tylko trzy – te, które wiążą się bezpośrednio z Orędziem fatimskim. Pierwszy znak przynosi nam nasz rodak, wielki święty i sługa Maryi, ojciec Maksymilian Kolbe. Był on naocznym świadkiem podniesienia głowy przez masonerię i odkrył jedyny sposób na pokonanie nieprzyjaciela. Wskazał na Niepokalaną, która „zdepcze głowę węża”. Maksymilian całe swe życie związał z Maryją i dla Niej chciał zdobyć świat, zdobyć świat dla Niepokalanej znaczy bowiem – odebrać go szatanowi. Masoneria i Rzym. Rok 1917 Rozpoczął się rok 1917. W rocznicę śmierci Giordano Bruno (spłonął na stosie 17 lutego) młody Kolbe, który przebywał w Rzymie na studiach teologicznych, był świadkiem masońskiej procesji przez Rzym. Był to ciemny „znak czasu”, który polski franciszkanin odczytał niezwykle trafnie i na który odpowiedział całym swoim życiem. Gdy Maksymilian Kolbe znalazł się w Rzymie, rozpoczynały się właśnie obchody dwusetnej rocznicy powstania pierwszej loży masońskiej i świętowano ogłoszenie przez nią manifestu mówiącego o szybkim końcu Kościoła. Droga ku temu została już wytyczona, a program na nadchodzący czas ustalony. Ogłoszono: „Nie zniszczymy Kościoła rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”. Polski franciszkanin patrzył głęboko wstrząśnięty, jak po ulicach Rzymu przesuwała się bezkarnie parodia kościelnej procesji, a na jej czele niesiono czarny sztandar, przedstawiający świętego Michała Archanioła leżącego pod stopami triumfującego Lucyfera. Widział umieszczone pod oknami Watykanu masońskie chorągwie. Był świadkiem rozdawania ludziom ulotek wzywających policję do wkroczenia do
Watykanu. Czyjaś ręka napisała: „Diabeł będzie rządził w Watykanie, a papież będzie jego gwardią szwajcarską”, czyli najbardziej mu oddanym sługą. To właśnie wtedy w sercu franciszkanina zrodziła się idea, którą można zamknąć w jednym haśle: Niepokalana i Jej Rycerstwo. Bo Maksymilian Kolbe wiedział, że przyjdzie zwycięstwo Niepokalanej, więcej – że przyjdzie ono przez oddanych Jej ludzi. Znak czasu został odczytany i nie pozostawiony bez reakcji… Świętego czekała szaleńcza praca. Resztę już znamy. Po powrocie do Ojczyzny św. Maksymilian zakłada pierwszy Niepokalanów. Potem jeszcze jeden, w dalekiej Japonii. Służy Niepokalanej, a Jej rycerzom nakazuje modlić się za masonerię. Każdy członek Rycerstwa Niepokalanej miał codziennie odmawiać modlitwę: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy… i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają…, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie”. Maksymilian wiedział, że atak na Kościół idzie przez masonerię. Zwycięstwo Niepokalanej oznaczało walkę z tą wszechobecną organizacją, walkę, która zakończy się zwycięstwem Niepokalanej. A Maksymilian został świętym. Czy nie jest to dla nas kolejny znak wskazujący drogę? Masoneria i Portugalia. Początek XX w. Drugim znakiem ukazującym potęgę i determinację masonerii, która ogłosiła, że nie spocznie, dopóki nie zniszczy Kościoła, jest historia Portugalii – kraju objawień fatimskich. Przez wiele wieków była ona zwana „Ziemią Najświętszej Maryi Panny”, jednak w XVIII i XIX wieku zaczęła ulegać siłom antykościelnym. Pierwszy atak masonerii przeprowadzono na tamtejszy Kościół we wrześniu 1759 roku. Joseph de Cavalho, zagorzały wróg katolicyzmu i mason, zmusił króla Józefa I do podpisania edyktu usuwającego jezuitów ze wszystkich stanowisk państwowych. Osłabiony Kościół stał się bezradny wobec antyklerykalnej propagandy, która objęła cały kraj w epoce Wielkiej Rewolucji Francuskiej. W XIX wieku katolicka monarchia coraz bardziej ustępowała wobec wzrastającej nienawiści partii rewolucyjnych popieranych przez intrygi masonerii. W końcu, 1 lutego 1908 roku, dwaj masoni dokonali w Lizbonie zamachu na króla i jego syna, następcę tronu. Dwa lata później masoneria zdołała doprowadzić do ogłoszenia Portugalii republiką. Rozpoczął się okres gwałtownych prześladowań Kościoła. Rozwiązano konwenty i klasztory, skonfiskowano majątki kościelne. Popłynęła rzeka ustaw wymierzonych w Kościół. Te wszystkie wysiłki osiągnęły swój szczyt w ustawie o rozdzieleniu Kościoła od państwa, przegłosowanej 20 kwietnia 1911 roku. Jej twórca, Afonso Costa, oświadczył: „Dzięki temu prawu w ciągu dwóch pokoleń katolicyzm zostanie całkowicie usunięty z Portugalii”. Determinacja i wpływy masonerii były tak silne, że można było przypuszczać, iż te zuchwałe plany rzeczywiście się powiodą, że spełni się buńczuczna zapowiedź masonerii – wymazanie Kościoła z mapy historii. A jednak stało się inaczej. Plany masonerii zostały pokrzyżowane najpierw przez zdecydowane działania Papieża Piusa X, a następnie przez zupełnie nieoczekiwane objawienie się Matki Bożej w Fatimie, która przyniosła Orędzie o zwycięskim, „nowym” nabożeństwie – czci Jej Niepokalanego Serca. Masoneria i Fatima. Rok 1917 Są ludzie, którzy wciąż nie wierzą w masońskie plany wobec Kościoła. Jeśli ktoś w nie wątpi, niech przyjrzy się kolejnemu znakowi – historii objawień fatimskich. W samej Fatimie obecna jest masoneria. Przywołajmy trzy momenty. To nieprzypadkowo mason Oliveira dos Santos porywa małych wizjonerów, by zmusić ich do wyznania sekretu i ogłoszenia, że nie ma objawień, bo nie ma Boga! Arturo Santos, z zawodu kowal, w wieku 26 lat wstąpił do loży masońskiej w Leirii, a następnie założył odrębną lożę w Ourem. 13 sierpnia 1917 r. aresztował Hiacyntę, Łucję i Franciszka i poddał je wielogodzinnemu przesłuchaniu. Groził im torturami. Bez skutku. Jak zakończyły się tamte wydarzenia? Mason Santos musiał szukać pomocy u ojca Hiacynty i Franciszka, groził mu bowiem samosąd. Przegrał, a życie uratowali mu ci, których najbardziej skrzywdził. Dziwny to fatimski znak czasu… Przypomnijmy inną próbę położenia kresu objawieniom Matki Bożej. W nocy z 23 na 24 października 1917 r. grupa masonów z prowincji Santarem próbowała ściąć dąb skalny, na którym ukazywała się Matka Najświętsza. Jest to co najmniej dziwne, ale pomylili drzewa i ścięli zupełnie inne! Nazajutrz rano zorganizowali swoją „manifę” – parodiujący procesje kościelne szyderczy przemarsz, w którym obnosili kawałki „świętego drzewa”, wyśmiewając przy tym Litanię do Najświętszej Maryi Panny. Ale co się stało? Marsz został rozproszony, a jego uczestnicy, którzy chcieli wykpić „łatwowiernych głupców”, sami zostali ośmieszeni. Wieśniacy wyprowadzili na ich spotkanie stado osłów, które swym rykiem zagłuszyło bluźniercze okrzyki. Potem śmiano się, że nawet osły nie chciały słuchać masońskiego krzyku… A czy wiemy, że w dniu 13 października pewien mason czaił się z nożem, by po zakończeniu objawień zabić fatimskich wizjonerów? Pokazywał go tym, których spotykał, i przechwalał się, że zabije tych troje dzieci, tych „fałszerzy”. Zabije, gdy stanie się wreszcie jasne, że oszukiwały i zwodziły ludzi. Zabije, jeśli nie będzie cudu, jeśli nic się nie stanie. Ale cud był. Co się stało z nożownikiem z Fatimy? Po zakończeniu objawienia człowiek ten ruszył w drogę powrotną. Był tak chory, że dotarłszy do pobliskiego Riachos, nie mógł kontynuować podróży. Musiał zatrzymać się dziesięć minut drogi od Cova da Iria. Rankiem znaleziono go martwego… Taki znak pozostawiła nam Matka Najświętsza w dzień po swym ostatnim objawieniu w Fatimie. Pokazała, czym się kończy atak na Nią i Jej dzieci… Objawienia fatimskie były dla portugalskich wolnomyślicieli „żałosną i wsteczną próbą pogrążenia Portugalczyków raz jeszcze w ciemności czasów przeszłych”. Nie dziwi, że ogłosili oni manifest, w którego zakończeniu czytamy: „Wyzwólmy się i oczyśćmy nasze umysły nie tylko z głupawej wiary w takie ordynarne i śmiechu warte sztuczki jak Fatima, ale zwłaszcza z jakiejkolwiek wiary w to, co ponadnaturalne, i w rzekomego Boga wszechmogącego, wszechwiedzącego – i w ogóle „wszech”. Jest to narzędzie łajdaków o wyrafinowanej wyobraźni, którzy dla własnych celów pragną zdobyć łatwowierność ludu”. Nie poprzestano na deklaracjach i zachętach. W dniu 6 marca 1921 r.
grupa masonów podłożyła ładunek wybuchowy pod prowizoryczną kaplicę postawioną na miejscu objawień oraz pod drzewo, którego cztery lata wcześniej nie udało się im ściąć. Eksplodowały trzy ładunki, niszcząc dach kaplicy; bomba podłożona pod drzewem nie wybuchła. Ale figury Matki Bożej Fatimskiej nie udało się zniszczyć. Tej nocy zabrała ją do swego domu pewna pobożna kobieta… Jak odczytujemy te znaki? Znaki Fatimy są jednoznaczne. Zwycięstwo przyjdzie, ale będzie to zwycięstwo nie masonerii, lecz Najświętszej Panny – Maryi Niepokalanej i Jej Niepokalanego Serca. Znaki Nieba Czas przyjrzeć się jasnym znakom przychodzącym z Nieba. Ciekawe, że mnożą się współcześnie objawienia, w których Maryja ogłasza z mocą nadejście swego zwycięstwa. Mówi wprost o Fatimie i mówi jednoznacznie o nadchodzącej klęsce masonerii. Wizja Katarzyny Emmerich Zacznijmy jednak od wcześniejszego proroctwa, przekazanego nam przez św. Katarzynę Emmerich. Oto fragment jej zapisków: „Ujrzałam straszne skutki działań wielkich propagatorów „światła”, widoczne wszędzie tam, gdzie dochodzili oni do władzy i przejmowali wpływy albo dla obalenia kultu Bożego oraz wszelkich praktyk i pobożnych ćwiczeń, albo dla uczynienia z nich czegoś równie próżnego jak używane przez nich słowa: światło, miłość, duch. Usiłowali pod nimi ukryć przed sobą i innymi opłakaną pustkę swych przedsięwzięć, w których Bóg był niczym.(…)Zobaczyłam ludzi z tajnej sekty podkopującej nieustannie wielki Kościół(…)W tym czasie widziałam tu i tam na całym świecie wielu ludzi dobrych i pobożnych przede wszystkim duchownych znieważanych, więzionych i uciskanych i miałam wrażenie, że któregoś dnia staną się męczennikami.(…)Kościół był już w dużej mierze zburzony, tak że pozostawało jeszcze tylko prezbiterium z ołtarzem. Ujrzałam burzących, jak weszli do niego razem z bestią. Wchodząc do Kościoła z bestią, burzyciele zastali tam potężną niewiastę pełną majestatu. Zdawało się, że spodziewała się dziecka, szła bowiem powoli. Nieprzyjaciół ogarnęło przerażenie na jej widok, a bestia nie mogła postąpić nawet o jeden krok.(…)Zobaczyłam wtedy bestię uciekającą w kierunku morza, a nieprzyjaciele biegli w wielkim nieładzie. Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną liczbę ludzi pracującą, by go zburzyć. Ujrzałam też innych, naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi – odstępcy. Ludzie ci, wykonując swą niszczycielską pracę, wydawali się postępować według pewnych wskazań i jakiejś zasady. Nosili białe fartuchy, obszyte niebieską wstążką i przyozdobione kieszeniami z kielniami przyczepionymi do pasa. Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć.(…)Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem.(…)Zobaczyłam, że na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni.(…)Zobaczyłam, że Rzym stoi jak wyspa, jak skała pośrodku morza, gdy wszystko wokół niego obraca się w ruinę. Gdy patrzyłam na burzących, zachwycała mnie ich wielka zręczność. Posiadali wszelkie rodzaje maszyn, wszystko dokonywało się według pewnego planu. Nic nie waliło się samo. Nie robili hałasu. Na wszystko zwracali uwagę, uciekali się do różnorodnych podstępów i kamienie wydawały się często znikać w ich rękach. Niektórzy z nich ponownie budowali; niszczyli to, co było święte i wielkie, a to, co budowali, było próżne, puste i powierzchowne”. Wizja św. Katarzyny w plastyczny sposób ukazuje atak masonerii na Kościół. Ale znów ich działania kończą się niepowodzeniem. W ostatnim niemal momencie przychodzi zwycięstwo. Zwycięstwo Maryi… Współczesny głos Maryi Przytoczmy jeszcze Jej słowa wypowiedziane w maju 1994 r. do ks. Gobbiego: „Moje Orędzie jest przesłaniem apokaliptycznym, ponieważ jesteście w samym sercu tego, co zostało wam ogłoszone w ostatniej i jakże ważnej Księdze Bożego Pisma(…)W Fatimie ogłosiłam wam wielką walkę pomiędzy Mną – Niewiastą obleczoną w słońce, a ogromnym czerwonym Smokiem, który doprowadził ludzkość do życia bez Boga. Przepowiedziałam wam też podstępne i mroczne działanie masonerii, która odwodzi was od zachowywania Prawa Bożego i czyni ofiarami grzechu i nałogów. Jako czuła Matka chciałam was przede wszystkim ostrzec przed wielkim niebezpieczeństwem zagrażającym dziś Kościołowi z powodu licznych diabelskich ataków, usiłujących go zniszczyć”. Na szczęście znamy już zakończenie. Matka Najświętsza ukazała nam, jak będzie wyglądać Wielki Finał. Nadejdzie zwycięstwo Jej Niepokalanego Serca i pokój zstąpi na świat. By jednak tak się stało, Maryja potrzebuje „nowego pokolenia”, walczącego ze złem tą bronią, którą sama wskaże – jedyną skuteczną…

Wincenty Łaszewski

Reklamy

Komentarzy 41 to “Obchody zwycięstwa czy klęski”

  1. Adrian said

    zauważyliście ostatnio że nie ma już dnia, aby coś złego na świecie coś się niewydarzyło, zamach, wypadek, morderstwa…..jakby to przyspiesza więcej….nawet u mnie na ogrodzie, wiśnie zrzucają już liście i pozostałe drzewa jak szła już jesień, wczoraj jak zbierałem wiśnie czułem zapach jesieni, a owoce i warzywa nie pryskam chemią, ale gniją w tym roku bardziej, szybciej oblatują, ktoś z wass ma takie same spostrzeżenia…..

    • młody said

      Oczywiscie że bez żadnego wysiłku myślowego mozna zauważyć ze świat się staje sie coraz gorszy.Pory roku takie jak były kiedyś zanikają coraz wiecej katastrof naturalnych wojen lokalnych rządy zaczyają mówić jednym głosem nikt sie z ludzmi nie liczy coraz wiecej chamstwa zdziczenia obyczajów kłamstwa i manipulacji odrzucanie prawa Bozego Kościoł upada.Czekam na 2017 być moze bedzie to rok przełomowy i wszystko sie zmieni.

  2. bozena2 said

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/czy-ameryka-lacinska-odnowi-kosciol-katolicki/nmk2z
    Msza bez księdza

    Wielu laików samo już udzieliło odpowiedzi na to pytanie: odprawiają nabożeństwa Słowa bez wsparcia duchownych. Modlą się, dzielą się chlebem i winem, nie przejmując się tym, czy taka forma nabożeństwa jest miła Kurii Rzymskiej i zasadzie, że sakrament eucharystii może być udzielany tylko przez księży.

    – Laikat sam przejmuje odpowiedzialność i Kościół żyje dalej – nawet bez proboszcza i księży – i ma się dobrze – potwierdza siostra Lucilene Antonio, wspierająca małą parafię w Amazonii. – Byłam już na nabożeństwach Słowa odprawianych przez kobiety, łamiących się potem chlebem – dodaje.

    Idea wzmocnienia roli laikatu pochodzi z Soboru Watykańskiego II, który miał miejsce w latach 1962-1965, podczas pontyfikatu papieża Jana XXIII. Za jego sprawą odbyło się uwspółcześnienie i aktualizacja dogmatycznych zasad poprzez otwarcie na dialog z innymi wyznaniami (dialog ekumeniczny) i ogólne zarysowanie reformy liturgii. Uczestniczyli w nim m.in. Karol Wojtyła i Joseph Ratzinger, który wtedy opowiadał się za „Kościołem mniej klerykalnym”.
    ……

  3. imburak said

    Ja zauważyłem przyspieszenie czasu … nie wiem jak to określić ale ucieka mi między palcami… Czuję taki bezsens wszystkiego i ogromną tęsknotę za pojednaniem jednocześnie wiedząc że bez ostrzeżenia ciężko będzie coś zmienić … Zły nie odpuszcza nawet na domowym podwórku ciągle aktywny… Cieszę się że znalazłem ten blog i wiem że są ludzie podobni do mnie i podobnie myślący bo fizycznie trudno takich znaleść (ja wymodliłem sobie wspaniałą żonę bez niej nie wiem czy byłbym tą osobą) Oby Bóg był łaskawy i miłosierny dla nas wszystkich

    • Nika said

      Jak sobie można wymodlić dobrego małżonka?

      • imburak said

        długa historia i napewno nie na rozmowę blogową … w wielkim skrucie, gdy już kilka lat szukałem dziewdzyny i nic bo to nie było to (kończyłem na drugiej randce by nie przeciągać) albo zaiskszy wiesz … takie uczucie że 100% to to albo nie i zaczołem prosić Boga … Pamiętam kiedy uroniłem łzę (a nie zawsze mi się to zdarza … no bardzo żadko) i pamiętam gdzie (kościele franciszkanów)… Po pół roku byłem najszczęśliwszym człowiekiem ;-). A żonę poznałem w naj mniej spodziewanym miejscu i powiedziała coś co wiedziałem że było znakiem od Boga … ale to już tajemnica ;-). Każdego dnia dziękuję za nią a wiesz co jest najpiękniejsze … u nas w domu się nie kłamie ani nie zataja niczego … oczywiście kłutnie są ale nigdy kłamstwa … Na Chwałę Boga!!!!

        • szafirek said

          Az milo jak się czyta takie historie. Tylko wlasnie gdzie znaleźć w codziennym zyciu takich ludzi podobnie myslacych żeby byli w naszym zyciu a nie tylko na blogu? chyba to marzenia tylko żeby mieć takich przyjaciol w realu. Opieki Bozej zycze w malzenstwie i ogolnie.

        • imburak said

          Dzięki za życzenia … tobie również życzę podążać ścieszką Pana – jak możesz to powiedz z jakiego województwa jesteś – ja z wielkopolski … może kiedyś…??

        • bozena2 said

          Ja kiedyś może wam napiszę, jaki skutek odniosła moja modlitwa w intencji córki o dobrego dla niej męża, a wszystko toczy się póki co nieoczekiwanym torem.

        • szafirek said

          .Tez dziekuje za zyczenia. Mam nadzieje ze nigdy z mężem nie zbłądzimy ani nikt z naszch bliskich. My jestesmy z województwa lubelskiego. Co do tego co dzieje się na swiecie tez odczuwam zmiany.Chociazby ta pogoda,srodek lata a tak smutno,zimno naprawdę jakby jesien nadchodzila. I wszystko mniej cieszy,tyle zla wokolo.Musialabym chyba ciągle w kościele być żeby mieć radość zycia bo tylko po mszy czuje wielką radość i patrze pozytywnie na świat .A na następny dzień jakby mi ktoś skrzydla podcinał .Chcialabym cześciej chodzic na msze niż tylko w niedziele ale nie zawsze jest taka mozliwosc…

        • cox said

          Ja może trochę nie na temat, ale kiedyś się z wami podzielę świadectwem o skuteczności modlitwy o dobrą śmierć w wypadku mojego tata

        • cox said

          Szafirek- Ja też jestem z Lubelskiego.

        • AntyNWO said

          Ja prosiłem przez oredzia MBM o taka dziewczyne ktora o tym wie i dostałem ja ona takze wie o tym 🙂

        • Antysyjonista said

          AntyNWO jak długo czekałeś na swoją dziewczynę po tym jak poprosiłeś przez orędzia MBM Jezusa? Ciekawy jestem może i mi pomoże.

      • serce333 said

        Szukaj w Bożych środowiskach ludzi oddanych sercem czemuś co kochają, najlepiej Polsce.
        Z Bogiem. Szczęść Ci Boże

      • Imelda said

        Dziękuję Nika,że zadałaś to naprawdę ważne pytanie tak dla młodych ,jak i rodziców: 🙂
        Dziękuję też za odpowiedzi. Bożenko2 słowo się rzeklo, będziemy czekać 🙂

        Z Bogiem!

    • cox said

      Od pewnego czasu mam podobne odczucia.

      • imburak said

        Nie wiem dlaczego ale zawsze czułem jakąś więź do Pana Coxa 🙂 Tu przydała by się moja żona … ona raz spojrzy na człowieka i już zna charakter … taki dar … ja się śmieję że „Wiedźma” ;-)- Pozdrawiam aczkolweiek nasze odczucia powinny dać nam do myślenia … ja myślę i nie wiem co to jest … idą Zmiany????

        • cox said

          Czy idą zmiany? Pewnie tak, ale tak naprawdę to tylko Pan Bóg o tym wie, a my możemy tylko się domyślać.

  4. KRYSTYNA said

    FILMY DOBRE-WARTOŚCIOWE

    ŚWIĘTY CHARBEL – Film

    Charbel urodził się w ubogiej rodzinie chrześcijańskiej w północnym Libanie. Na chrzcie otrzymał imię Józef (Youssef). Już jako dziecko odznaczał się wielką pobożnością, zamiłowaniem do modlitwy i samotności. W wieku 23 lat wstąpił do maronickiego klasztoru w Annaya, gdzie otrzymał zakonne imię Szarbel (Charbel). W Zakonie odznaczał się wielką miłością bliźniego i posłuszeństwem. Z czasem ojciec Szarbel przeniósł się do znajdującej się w pobliżu klasztoru pustelni pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła. Żyjąc w odosobnieniu prowadził niezwykle ascetyczny tryb życia, poszcząc i umartwiając się, większość czasu spędzając na modlitwie. W pustelni żył 23 lata. 16 grudnia 1898 roku podczas odprawiania mszy świętej dostał udaru mózgu. Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia – 24 grudnia 1898 roku

    .
    Po pogrzebie ojca Szarbela miało miejsce niezwykłe zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się jasna poświata, utrzymująca się przez wiele tygodni. Spowodowała ona, że do grobu pustelnika zaczęły przychodzić co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Bardzo wiele osób za wstawiennictwem św. Charbela doznało cudów.
    5 grudnia 1965 roku, na zakończenie Soboru Watykańskiego II papież Paweł VI ogłosił ojca Szarbela Makhloufa błogosławionym.
    9 października 1977 roku w Watykanie Paweł VI kanonizował ojca Szarbela

    DO POBRANIA FILM — http://pawelloo71.bloog.pl/id,337525561,title,SWIETY-CHARBEL-Film,index.html?smoybbtticaid=611022

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  5. młody said

    Musze pochwalić dzisiejszą wypowiedż o.Rydzka z Rozmów niedokończonych-temat o zagrozeniach ideologią gender-który stwierdził ze nastały czasy ostateczne i że szatanowi się spieszy z demoralizacją ludzi bo mało czasu mu zostało oraz że czuje sie rządy antychrysta.Niestety gość programu czyli ks.OKo ktorego sobie cenię i szanauje stweirdził że nie ma czasów ostatcznych i podobne zawirowania moralne jakie panuja dzisiaj w historii świata juz sie zdarzały.Bardzo nieodpowiedzialna wypowiedż ks.Oko.

    • lucek said

      @ Mlody
      popieram. Tak – bylo to rowniez zaskoczeniem dla mnie.
      Mam nadzieje ze na falach eteru Radia Maryja uslyszymy o Intronizacji Chrystusa Krola Polski.
      Apel do wszystkich Polakow .
      Jeszcze nie nadeszla odpowiednia pora … ale wiem ze i TEN CZAS nadejdzie.
      Duch Swiety wieje kiedy chce i jak chce.
      Chwala Panu !!!
      Kroluj nam Chryste !!!

      • bozena2 said

        Tak i ja wierzę, że ten czas nadejdzie , czytałam w wielu miejscach takie zapewnienie naszego Pana.

      • imburak said

        Trzymam kciuki i wytrwale wyczekuję … Polacy wywalczyli (wymodlili) multipleks to i to wymodlimy … A zamiary Boga niezbadane…

    • Atanazy said

      Odpuść księdzu Oko. Robi znakomitą robotę tam, gdzie wielu sie nie odważy. Do pewnych wniosków człowiek musi dojść sam i ks. Oko też na pewno rozpozna znaki czasu. To mądry i dzielny kapłan, o którego nie musimy się martwić. Otoczmy go tylko nasza modlitwą.

      • młody said

        A czy ja coś złego o ks.Oko powiedziałem?Stwierdziłem tylko fakt.Ks.Oko jest dobrym ksiedzem ale też czasem popełnia błedy ktore mogą wiele złego wyrządzić.Trezba pilnowac tego co sie mówi.

        • cox said

          Tylko ten, kto nic nie robi nie popełnia błędów.

        • wiesia said

          Tak., Panowie obydwaj macie rację,ja chciałabym jednak coś nie coś dodać.Otóż ks.Oko ma za zadanie ujawnić skandaliczne zagrożenia Gender i najprawdopodobniej nie wie,że czas przyśpieszył i Pan Bóg skrócił czas,nie czyta (tak myślę)Orędzi Nieba dla świata. Stąd też zajęty tą sprawą, dla której poświęcił swój czas i wysiłek,nie znajduje czasu na śledzenie wydarzeń,na które my patrzymy i widzimy.Każdy najwidoczniej ma inną rolę tutaj do spełnienia i dostrzega przeobrażenia świata w różnym czasie i poznaje znaczenie i cel tego przeobrażenia.

  6. jowram said

    Profanacja Sacrum

    Na Krakowski Przedmieściu stało się coś jeszcze gorszego.

    Do istoty polskości należy katolickie sacrum. Nikt nigdy w naszym kraju, nawet komuniści, nie odważył się podnieść na nie ręki. W społecznej świadomości, obejmującej również świadomość urzędników państwowych wszelkiej maści i elit politycznych, funkcjonował w tej perspektywie zespół nienaruszalnych tabu. Nikt niezależnie od tego co myślał, niezależnie od poglądów, emocji, wyznania, nie ośmielał się tego społecznego tabu naru­szać. Na Krakowskim Przedmieściu zostało publicznie wielokrotnie naru­szone. Sacrum było skrajnie i permanentnie profanowane i nikt nie reago­wał.

    Niektórzy w związku z tym uświadomili sobie, że Polska nie jest już kra­jem katolickim, że tym co dominuje jest pogaństwo i mniej lub bardziej skry­wany satanizm, który można zacząć publicznie akceptować i wyznawać.

    To był jeden z powodów sukcesu formacji Palikota. Czy te działania mógł podjąć ktoś inny niż loża P3?

    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=9963&Itemid=80

    • jowram said

      Aby opanować wprowadzany obecnie, bezsensowny system wprowadza się rozwiązania, które nie przyszłyby nikomu do głowy nawet za Stalina. W Sycewicach na Pomorzu odpadki można wyrzucać tylko od 7 do 9 w dni powszednie i od 18 do 20 w niedzielę. Nad przebiegiem segregacji ma czuwać specjalnie zatrudniony pracownik. Zsypy w blokach są spawane, żeby mieszkańcy nie mogli korzystać z nich zgodnie z przeznaczeniem. Słoiki przed wyrzuceniem mają być wymyte, pozbawione etykiety i zakrętki.

      http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=9969&Itemid=119

  7. Gosia-3 said

    Czytając ten główny wpis zrozumiałam dlaczego w jednym z ostatnich orędzi MBM Matka Boża zażyczyła sobie wybicia medalika z jej wizerunkiem na tle słońca. Pomyślałam po co to słońce. Ale przecież w Fatimie ostatnie orędzie było z Cudem Słońca i te słowa wypowiedziane przez Maryję do ks. Gobbiego :”W Fatimie ogłosiłąm Wam wielką walkę pomiędzy Mną – Niewiastą obleczoną w Słońce a ogromnym czerwonym Smokiem.
    Jestem w trakcie czytania książki „Czwarta tajemnica Fatimska?” Antonio Socci gdzie ,z przemyśleń autora wynika , że nie doszło do zawierzenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryii tak jak sobie tego życzyła ( zawierzono cały świat ).

    • bozena2 said

      Tak nie doszło do zawierzenia Rosji zgodnie z wolą Nieba.

      • Leszek said

        …Maryja prosiła o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu…
        Niedawno będąc w Księgarni Katolickiej przy kościele p.w. Najśw. Serca Pana Jezusa w Szczecinie zwróciłem uwagę na i zacząłem przeglądać książkę autorstwa Pani Aleksandry Polewskiej zatyt. „Zniszczę Twój Kościół”, wydaną właśnie przez Dom Wydawniczy Rafael, Kraków 2012.
        W rozdz. 21-ej tej książki, zatyt. ‘Ojciec Święty poświęci Mi Rosję’, w p-kcie 7-ym na str. 270 Autorka pisze, co następuje:
        Zatwierdzone przez Niebo:
        „Poświęcenie to (tj. Rosji Jej Maryi Niepokalanemu Sercu) stało się faktem 25 marca 1984r. w zjednoczeniu ze wszystkimi biskupami świata, przed figurą Matki Bożej specjalnie przywiezionej do Rzymu z Fatimy, z kaplicy objawień. W jedności z Papieżem i na jego wyraźną prośbę biskupi świata towarzyszyli mu w tym znamiennym akcie. S. Łucja potwierdziła, że to poświęcenie zostało zatwierdzone przez Niebo. Niebo owo zatwierdzenie bardzo szybko potwierdziło faktami, które dzisiaj są już historyczne”.
        Podobne twierdzenia głosi p. Wincenty Łaszewski (często na łamach „Naszego Dziennika”).
        Przykładowo z artykułu ” Misja Jana Pawła II w świetle zamachu”:
        …Są tacy, którzy uważają, że zamach na Ojca Świętego Jana Pawła II miał nie dopuścić do poświęcenia świata Maryi, Matce Kościoła, jakie było zaplanowane na czerwiec 1981 r. Jeśli tak, to Bóg w swej wszechmocy potrafił wykorzystać ludzkie zło dla ludzkiego dobra. Bowiem to właśnie za sprawą tego zamachu Papież zainteresował się głębiej fatimskim orędziem (jeszcze w czasie pobytu w szpitalu zapoznał się z całą dokumentacją objawień) i postanowił zrobić wszystko, aby spełnić prośbę Tej, do której teraz w pełni należał. 13 maja następnego roku i 25 marca 1984 r. odmówił akt oddania świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. To poświęcenie świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi stanowi istotę orędzia z Fatimy. Akt z 25 marca 1984 r. dokonany w łączności ze wszystkimi biskupami świata spełniający, jak zapewniła s. Łucja, wszystkie warunki – doprowadził do spełnienia się pierwszych obietnic Maryi.
        Maryja zapewniła Łucję: „Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga”. Te słowa odnoszą się również do osoby Ojca Świętego i do każdego z nas. Dzień 13 maja 1981 r. i następująca po nich lawina wydarzeń są tego dowodem. Potwierdza to również życie każdego, kto oddał się bez reszty Maryi i stał się Jej „Totus Tuus”. (Wincenty Łaszewski, ‚Nasz Dziennik’ Nr 110, Sobota-Niedziela, 12-13 maja 2001r. )
        Podobną informację możemy przeczytać choćby na str. internetowej Sekretariatu fatimskiego: http://www.sekretariat.fatimski.pl/wielka-nowenna-fatimska
        MODLITWA WIELKIEJ NOWENNY FATIMSKIEJ według słów aktu zawierzenia Jana Pawła II, które zmieniły świat
        Odmawiajmy jak najczęściej słowa tej modlitwy. Powstała ona w oparciu o słowa, jakie Jan Paweł II skierował do Maryi w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca 1984 r.. Wypowiedziany wówczas na placu św. Piotra w Rzymie akt poświęcenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi stanowił wypełnienie prośby Matki Bożej Fatimskiej, która domagała się, by tego poświęcenia dokonał Ojciec Święty w jedności z wszystkimi biskupami świata. Akt ten został przyjęty przez niebo…
        Jednak POWYŻSZE WYMAGA SPROSTOWANIA!
        Otóż w treści Aktu Poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez Papieża JP II 25 marca 1984r. w Rzymie (cała treść tego uroczystego Aktu, została opublikowana na str. 10-ej n-ru 1-2 Styczeń-Luty 1984 L’Osservatore Romano) nie ma z imienia wymienionej Rosji, czego domagała się Matka Boża w Fatimie (i domaga się nadal, bo żaden z Papieży tego do tej pory nie uczynił!) a co było warunkiem koniecznym uznania tego Aktu przez Niebo, Maryję, choć został przez Nią przyjęty z wdzięcznością.
        Na str. 29-ej n-ru 3 z marca 1984r. L’Osservatore Romano możemy przeczytać w krótkim artykule ‘Matka Boska fatimska w Rzymie’, na jego początku, te słowa: „Pod koniec Mszy św. jubileuszowej dla rodzin, Ojciec Święty, klęcząc przed statuą Matki Boskiej Fatimskiej, odmówił akt zawierzenia i poświęcenia świata i wszystkich ludzi Niepokalanemu Sercu Maryi. W tym samym czasie, na wezwanie Papieża, biskupi całego świata w swych diecezjach również dokonali tego aktu”.
        N i e s t e t y nie wszyscy biskupi równolegle Papieżem JPII dokonali tego aktu (jakaś część z nich zlekceważyła sobie tę prośbę Papieża). Wyraźnie o tym Matka Boża poprzez już śp. włoskiego kapłana Stefano Gobbi w swych współczesnych znanych w całym świecie ‘Orędziach do Jej umiłowanych synów, Kapłanów’:
        „Ja Sama objawiłam Moją wolę w Fatimie, gdy ukazałam się w 1917r. wiele razy prosiłam o to poświęcenie Moją córkę Łucję, która jeszcze żyje na ziemi, aby wypełnić powierzona jej przeze Mnie misję. W ciągu ostatnich lat domagałam się tego usilnie również poprzez przesłanie powierzone Mojemu Kapłańskiemu Ruchowi. Dziś znowu proszę wszystkich o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu. Przede wszystkim prosiłam o to Papieża Jana Pawła II, Mojego pierwszego umiłowanego syna. Dokonuje on tego w sposób uroczysty z okazji dzisiejszego święta, po napisaniu do biskupów świata, aby uczynili to samo w łączności z nim (treść tego listu/zaproszenia do biskupów została opublikowana na str. 1-ej n-ru 1-2 L?Osservatore Romano – dop. mój). Niestety, nie wszyscy Biskupi przyjęli to zaproszenie. Szczególne okoliczności n i e p o z w o l i ł y jeszcze Ojcu Świętemu p o ś w i ę c i ć Mi wyraźnie Rosji, o co wiele razy prosiłam. Jak wam już powiedziałam, t o p o ś w i ę c e n i e Mi zostanie dokonane (dopiero wtedy – dop. mój), gdy krwawe wydarzenia będą już się wypełniać. Błogosławię odważny akt Mojego Papieża. Zechciał on powierzyć świat i wszystkie narody Mojemu Niepokalanemu Sercu. Przyjmuję to z miłością i wdzięcznością. Ze względu na ten akt obiecuję przyczynić się do znacznego skrócenia godzin oczyszczenia (świata i Kościoła – dop. mój), a próbę uczynić lżejszą. Proszę jednak o to poświęcenie również wszystkich Biskupów, wszystkich Kapłanów, wszystkie osoby zakonne i wszystkich wiernych. Jest to godzina, w której Kościół powinien zgromadzić się w bezpiecznym schronieniu Mojego Niepokalanego Serca. Prosząc was o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu, daję wam do zrozumienia, że powinniście zdać się na Mnie zupełnie, w sposób całkowity i stały, abym mogła rozporządzać wami zgodnie z wolą Bożą”. (24.03.1984r. w Uroczystość Zwiastowania NMP)
        Poza tym zasadniczym Orędziem odnoszącym się do Aktu poświęcenia Papieża Jana Pawła II z 25 marca 1984r., Matka Boża nawiązuje jeszcze do tej sprawy w innych swych Orędziach, mianowicie: „N i e p r z y j ę t o Mojej prośby o poświęcenie Mi Rosji przez Papieża w zjednoczeniu z wszystkim Biskupami i dlatego rozszerzyła ona swe błędy na wszystkie części świata. Żyjecie w świecie, który zbudował nową cywilizację – ateistyczną i przeciwną człowiekowi” (13.05.1987) i
        „Ten Rok Maryjny, który – zgodnie z wewnętrznym natchnieniem pochodzącym ode Mnie -mój Papież ogłosił całemu Kościołowi, jest nadzwyczajnym źródłem łaski i miłosierdzia. … W tym roku proszę wszystkich o odpowiedź na Moją prośbę o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu. Ta usilna prośba realizuje się praktycznie w Moim Kapłańskim Ruchu Maryjnym. Sama go tworzę i rozszerzam po wszystkich częściach świata, aby wezwać wszystkich ludzi do poświęcenia się, którego pragnę i o które proszę. Szczególne znaczenie dla rozwoju wielkich wydarzeń – które wam przepowiedziałam w Fatimie – m i a ł o b y spełnienie w r e s z c i e, w ciągu tego roku, Mojej prośby, skierowanej do Mojej córki Łucji z Fatimy, o p o ś w i ę c e n i e Rosji przez Papieża razem z wszystkimi Biskupami świata” (10.06.1987) oraz „Rosja n i e z o s t a ł a M i p o ś w i ę c o n a przez Papieża i wszystkich biskupów. Nie otrzymała więc łaski nawrócenia i rozszerzyła swe błędy na wszystkie części świata, wywołując wojny, przemoc, krwawe rewolucje, prześladowania Kościoła i Papieża” (Fatima, 13.05.1990).
        Niestety nie wszyscy biskupi równolegle Papieżem JPII dokonali tego aktu (jakaś część z nich zlekceważyła sobie tę prośbę Papieża). Wyraźnie o tym Matka Boża poprzez już śp. włoskiego kapłana Stefano Gobbi w swych współczesnych znanych w całym świecie ‘Orędziach do Jej umiłowanych synów, Kapłanów’:
        „Ja Sama objawiłam Moją wolę w Fatimie, gdy ukazałam się w 1917r. wiele razy prosiłam o to poświęcenie Moją córkę Łucję, która jeszcze żyje na ziemi, aby wypełnić powierzona jej przeze Mnie misję. W ciągu ostatnich lat domagałam się tego usilnie również poprzez przesłanie powierzone Mojemu Kapłańskiemu Ruchowi. Dziś znowu proszę wszystkich o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu. Przede wszystkim prosiłam o to Papieża Jana Pawła II, Mojego pierwszego umiłowanego syna. Dokonuje on tego w sposób uroczysty z okazji dzisiejszego święta, po napisaniu do biskupów świata, aby uczynili to samo w łączności z nim (treść tego listu/zaproszenia do biskupów została opublikowana na str. 1-ej n-ru 1-2 L?Osservatore Romano – dop. mój).
        A ma to miejsce przecież nieustannie i narastająco w naszych czasach, co nie miałoby miejsca, gdyby ten Akt został rzeczywiście dokonany.
        Owszem: „Medziugorje to kontynuacja Fatimy. Realizacja Fatimy. Dzisiejszy świat zatracił poczucie nadprzyrodzoności, ale odnajduje je w Medziugorju poprzez modlitwę, post i spowiedź sakramentalną”- powiedział Jan Paweł II biskupowi Hnilicy.”
        Ale trzeba koniecznie dodać, że też powiedział co innego biskupowi Hnilicy, a co dot. Aktu Poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi!
        Otóż we wstępie do artykułu zatyt. „Prawa człowieka przeciwko człowiekowi”, zamieszczonego w n-rze 5/2008, na str. 10-ej dwum-cznika «Głos dla Życia», możemy przeczytać takie oto, jakie znamienne słowa, współbrzmiące z powyżej przytaczanymi słowami Maryi:
        „Kilka tygodni przed swoją śmiercią papież Jan Paweł II, w książce uznanej za jego duchową spuściznę dla świata, uczynił jedna z najbardziej kontrowersyjnych uwag swego pontyfikatu. Patrząc wstecz na wiek, w którym ideologie totalitarne (nazizm i komunizm) spowodowały rozlew krwi i cierpienie bez precedensu w historii, uważał za konieczne, aby ostrzec przed nową ideologią zła, w pewnym sensie głębszą i bardziej ukrytą niż ją poprzedzające, usiłującą wykorzystać nawet prawa człowieka (np. aborcja) przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie(Pamięć i tożsamość)”.
        Matka Boża w swym Orędziu z 25.03.1984r.mówiła: „Niestety, nie wszyscy Biskupi przyjęli to zaproszenie Papieża Jana Pawła II do odmówienia w łączności z nim Aktu poświęcenia”.
        Potwierdzeniem tej prawdy jest treść artykułu zatytuł. «Kontynuacja Fatimy», a zarazem będącym przedrukiem wywiadu udzielonego przez ks. bpa Pawła Hnilicę (1921-2006, wieloletniego przyjaciela Jana Pawła II, mieszkającego w Rzymie od czasów swojej ucieczki ze Słowacji, części dawnej Czechosłowacji, w latach 50-ych) dla niemieckiego m-cznika katolickiego ‘Politik und Religion’(wywiad ten ukazał się w nim w n-rze grudniowym 2004r.). Zaś przedruk tego wywiadu został zamieszczony w n-rze 211 m-cznika ‘Echo Medziugorja – Echo Królowej Pokoju’ z sierpnia 2005r. na str. 2-3 w dziale ‘Z życia Kościoła’.
        W tym artykule, gdzie – jak mówi biskup P. Hnilica – papież Jan Paweł II, w trakcie spotkania z nim w 1984r. w jego letniej rezydencji w Pastel Gandolfo, powiedział, że Medziugorje jest kontynuacją, przedłużeniem Fatimy, na pytanie redaktorów: – Niektórzy uważają, że wydarzenia w Medziugorju nie są prawdziwe, gdyż w regionie tym wybuchła wojna, w wyniku czego narody stanęły przeciwko sobie (por. Mt 24,7a): Czyż to nie jest miejsce pokoju, a nie konfliktu? – ks. bp P. Hnilica odpowiedział:
        – W 1991r., 10 lat po pierwszym orędziu: ‘Pokój, pokój i tylko pokój’, kiedy to wybuchła wojna w Chorwacji jeszcze raz widziałem się z Papieżem i wtedy On zapytał mnie: „Jak można wytłumaczyć objawienia w Medziugorju teraz, gdy w Bośni toczy się wojna”? Rzeczywiście, była ta potworna wojna, więc odpowiedziałem tak:”Wydaje się, że mamy do czynienia z tą samą sytuacją, co w Fatimie. Gdyby Roja została od razu poświęcona Niepokalanemu Sercu NMP, to wówczas II Wojna Światowa i ekspansja komunizmu i ateizmu nie doszłyby do skutku. Skoro tylko, Ojcze Święty, poświęciłeś Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi w 1984r. zaczęły następować niezliczone zmiany w Rosji i rozpoczął się upadek systemu komunistycznego. W Medziugorju Matka Boża rozpoczęła od ostrzeżenia przed nadchodzącą wojną, o ile ludzie nie nawrócą się do Boga. Nikt nie potraktował tego ostrzeżenia poważnie. Możliwe, że gdyby biskupi z byłej Jugosławii przyjęli te orędzia bardziej na serio, to sprawy nie zaszłyby tak daleko – w żadnym przypadku nie dawałoby to gwarancji ostatecznego zatwierdzenia objawień ze strony Kościoła, gdyż one do dziś wciąż trwają?’.
        – A zatem biskup Hnilica jest przekonany, że dokonany przeze mnie akt poświęcenia był ważny? Odpowiedziałem: „Oczywiście, że był ważny; pozostaje jedynie zapytać, naprawdę j a k w i e l u biskupów dokonało tego samego poświęcenia w jedności z Ojcem Świętym?”
        Pytanie redaktorów: – dlaczego jest tak istotnym, aby inni biskupi koniecznie uczynili to samo co uczynił Ojciec Święty?
        Bp P.H.: – Jest to wyrazem kolegialności Kościoła: innymi słowy jedność biskupów z Papieżem nadaje temu daleko głębsze znaczenie. Kiedy Karol Wojtyła został obrany Papieżem w 1978r. złożyłem mu gratulacje, mówiąc równocześnie, że w jego Pontyfikacie brakowałoby czegoś, gdyby nie poświęcił Rosji wespół ze wszystkimi biskupami. Powiedział mi wówczas: „Jeżeli uda ci się przekonać do tego biskupów, to uczynię to nazajutrz”. To tłumaczy, dlaczego po poświęceniu (25.03.1984) zapytał mnie: „Ilu biskupów brało udział w koncelebrze wraz ze mną”?. Ponieważ nie byłem w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie Papież rzekł: „Każdy biskup musi przygotować swoją diecezję, każdy ksiądz swoją wspólnotę parafialną, każdy ojciec swoja rodzinę, gdyż Matka Boża powiedziała, że również świeccy muszą poświęcić się Jej Sercu”.
        Tyle z tego artykułu/wywiadu z bpem P. Hnilicą. Warto jednak zauważyć fakt, że z ostatnim zdaniem wypowiedzianym przez Papieża Jana Pawła II (przytoczonym przez bpa P. Hnilicę w tym wywiadzie) jakże mocno współbrzmią te oto cytowane już słowa Maryi z Jej Orędzia z dn. 2503.1984r.: „Proszę jednak o to poświęcenie również wszystkich Biskupów, wszystkich kapłanów, wszystkie osoby zakonne i wszystkich wiernych”.
        Dokładnej analizy dot. wydarzeń związanych z Aktem niedokonanego jednak poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi podjął się ks. Fabrice Delestre w b. interesującym artykule zatyt. “Fatima wzgardzona. poświęcenie Rosji wciąż nie dokonane’ (ze str. http://www.bibula.com/?p=15479).

        Warto jeszcze zaznaczyć, że na potwierdzenie prawdziwości faktu niedokonania jednak poświęcenia Rosji, tak jak tego sobie życzyła Matka Boża w Fatimie będą te oto Jej słowa z r. 2004 przekazane poprzez nieżyjącą już (zmarłą niedawno) amerykańską charyzmatyczkę Louise Starr Tomkiel (członkinię katolickiej grupy modlitewnej ‘Nasza Pani z Fatimy światło dla świata’, mającą kierownika duchowego w osobie kapłana Oblata św. Franciszka Salezego):
        „Mówiłam jeszcze Moim dzieciom w Fatimie o tym, że jeżeli Rosja nie będzie/zostanie Mi poświęcona przez Ojca Świętego i każdego biskupa, wtedy rozszerzy swoje błędy na całej ziemi. To NIGDY NIE ZOSTAŁO ZROBIONE! Tak, zło Rosji jest wszędzie, jest ogólnoświatowe. Jest również obecne w Świętym kościele Katolickim.? Jako wynik bezustannego odwlekania poświęcenia Rosji Mojemu Niepokalanemu Sercu przez każdego biskupa w łączności z waszym Ojcem Świętym zaczęło się wiele nieszczęść i Trzecia wojna światowa oczekuje wszystkich ludzi” (16.05.2004) i
        „Przez Łucję, prosiłam o poświęcenie Rosji Mojemu Niepokalanemu, Sercu przez Ojca Świętego wraz ze wszystkimi Biskupami świata. Jednak nie wszyscy biskupi odpowiedzieli na moja prośbę. Gdyby naprawdę oni to zrobili (to zostało zrobione), dzisiaj mielibyście pokój, a nie wojny. Rosja naprawdę byłaby przemieniona i grom Sprawiedliwości Bożej byłby wstrzymany. Z powodu nieposłuszeństwa Moich duchownych synów, ziemia i wszelkie żywe stworzenie, ludzie (człowiek) i zwierzęta zobaczą (zobaczy) zniszczenia wielu, wielu obszarów, choroby, wojnę. Ponieważ Moje prośby są ignorowane i nie zostały do końca spełnione, człowiek pewnego dnia zobaczy swoją głupotę. Lecz Rosja będzie przemieniona przez poświęcenie, a Ja Matka będę tryumfować, gdy szatan i wszystkie złe duchy będą zwyciężone i przykute łańcuchami w Piekle. Wtedy pokój będzie panował wszędzie”. (23.05.2004)

  8. KRYSTYNA said

    Katolicki układ: Krzyż przed oczami celebransa

    Do prawdziwie absurdalnych zjawisk ostatnich dziesięcioleci zaliczam fakt, że krzyż jest odstawiany na bok, aby nie zasłaniał kapłana. Czy krzyż przeszkadza Eucharystii? Czy kapłan jest ważniejszy od Chrystusa? Ten błąd należy naprawić możliwie jak najszybciej” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii)

    http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2013/07/24/katolicki-uklad-krzyz-przed-oczami-celebransa/

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • imburak said

      Dlaczego doceniamy ludzi jak już odejdą???? … Zawsze tak mam 😦 … Kim był (nadal jest) Benedykt XVI dopiero widzimy porównując do innych a że my Polacy na na pierwszym miejscu był JPII … dopiero teraz widzę jakie zasługi ma BXVI oby wytrzymał na wygnaniu … ja myślę że On jeszcze będzie mieć swoje 5 min.

    • jowram said

      U nas także zniknął krzyż ze stołu posoborowego póżniej jakiś czas stał obok pogięty krzyż JP2, ale i on w końcu przepadł. Dzisiaj natomiast mamy tabernakulum przypominające pisankę wielkanocną i stół posoborowy nazywany niesłusznie ołtarzem,a podobny jest do katafalku w domu pogrzebowym.

  9. ja said

    Modlitwa czyni cuda, ale i moje czyny muszą świadczyć o tym, że nie tylko proszę ale wymagam sam od siebie. Choć ciężko wyrwać się z grzechów, Bóg daje mi co jakiś czas znak, że jest w pobliżu. W ciężkich chwilach naprawdę drobne znaki, wiem że Jest przy mnie. Modliłem się o wiele spraw i uzyskałem pomoc. „Ucieczko moja i Twierdzo, mój Boże któremu ufam”

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: