Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Cud św Anny w święto Jej Zaśnięcia

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 lipca 2013

Eustratios Mamalougkos, mieszkaniec Aigio tak opowiada:

W naszej wsi, Skoupia Proikonisou, miałem wtedy 19 lat, zdarzył sie nastepujący cud św Anny. Moja kuzynka, Kyriaki Kapantai, miała wtedy 20 lat, i była poważnie chora. Przez dwa lata była przykuta do łóżka. Nie mogła siedzieć na krześle i karmiono ją łyżką. Stara kobieta, która mieszka na skraju wsi, słyszała inne kobiety rozmawiające na ten temat.

„Ta dziewczyna”, mówili, „córka Argyrosa,  nie wydobrzeje.”

Z tego powodu, stara kobieta skłoniła się by odwiedzić chorą dziewczynę w jej domu. Widząc ją, zabolało ją serce i powiedziała do rodziny:

„Weźcie ją na odpust św Anny. Teraz, kiedy zbliża się jej święto, weźcie ją, a wydobrzeje.”

„Jak mamy ją zabrać? Ona nie jest w stanie się podnieść.”

„Znajdzie się sposób. Umieśćcie ją na ośle z dwoma poduszkami i dwoje ludzi niech trzyma ją z prawej strony i z lewej.”

W ten sposób postanowiliśmy udać się do Świętej Anny, w dniu jej święta (lipiec 25).

Nadeszła jej kolej aby zostać poświęconą wodą święconą. Położyli ikonę na jej kolanach, podczas gdy ona siedziała, i trzymano jej głowę, bo nie mogła sama się utrzymać.

Wtedy stał się cud. Chora dziewczyna, która nie była w stanie chodzić wstała i poszła do morza wraz z ikoną. Szła plażą przez jakiś czas, aż do odległości dużego kamienia, a następnie wróciła do kościoła. Powróciła z odpustu zupełnie zdrowa i wróciła do domu pieszo na własnych nogach. Żyje do dziś (1983) jako wierna chrześcijanka z dziećmi i wnukami w Aigio.

Tłumaczyła Bożena

Źródło: http://www.johnsanidopoulos.com/2013/07/a-miracle-of-st-anna-on-feast-of-her.html

 

 

Reklamy

Komentarze 103 to “Cud św Anny w święto Jej Zaśnięcia”

  1. kasia 1 said

    cuda zdarzają sie codziennie,wszędzie i każdemu,tylko my w tym zabieganiu,zamartwianiu czasem ich nie dostrzegamy,bądż lekceważymy.Trzeba zwolnić a dostrzeżemy te cuda.

    • MariuszInfo said

      To prawda, ale co bardzo niebezpieczne są poszukiwacze cudów
      i sensacji i tak za tym gonią, tak się gubią, że w tym wszystkim zapominają
      o najważniejszym, – zapominają o Bogu, sprawcy cudów i wierze.
      Nie ma cudu – nie ma wiary… to jest nieporozumienie!

  2. serce333 said

    Kochani. Macie na drogę i pielgrzymkę 2 Msze Św. Intencja:

    „O ochronę duchową i Łaski Boże dla pielgrzymów do Madjugorie z blogu Maryjnego”

    Możecie się duchowo dołączyć 1 sierpnia od godz. 18.00 i 7 sierpnia od godz. 18:00

    Jedździe z Bogiem I Maryją i proszę Maryję i Jezusa, abyście otrzymali mnóstwo Łask i uzdrowienia duszy, ducha i ciała. To będzie piękna pielgrzymka do cudownego miejsca.
    +

    • Nadzieja said

      Podziwiam Twój gest, wzruszyłam się. Serce333 masz Wielkie Serce. Błogosławię Cię i pozdrawiam.

    • Marti said

      kto nie klęka przed Najświętszym Sakramentem ?

      1. Ktoś chory, kto nie jest w stanie sam chodzić, albo ma kolana po operacji i porusza się o kulach 😦
      2. Malutkie dziecko, gdyż nie ma jeszcze świadomości co do powagi sytuacji (chociaż mama powinna od razu nakłonić do klęczenia) ;(
      3. Człowiek, który uważa się za równego Bogu, czyli jest jego zapamiętałym przeciwnikiem 😦

      Kochani Pielgrzymi po tej refleksji z Dni Młodzieży, składam Wam najserdeczniejsze życzenia Opieki Matki Bożej,Ducha Świętego, Błogosławionych Dni, i cudownej pogody. Szczęść Wam Boże ! 🙂

      • Leszek said

        „Słuszną jest rzeczą poddanie się Bogu, a kto jest śmiertelny, nie powinien uważać się za równego Bogu” (2Mch 9,12).
        „Jahwe jest wielkim Bogiem… zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył. albowiem On jest naszym Bogiem, a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku” Ps 95,3a.6n).
        Jaka jest wymowa klęczenia, zgiętych nóg w kolanach/ugiętych kolan w języku biblijnym? Uklęknąć tzn. zmienić z konkretnych powodów pozycję ciała ze stojącej na klęczącą. Czego wyrazem jest pozycja klęcząca? Jest wyrazem poczucia winy ( np. króla Dawida: 2Sm 24,10n.17; Ezd 10,1; Ne 9,1.3b), modlitwy błagalnej (np. Salomona w świątyni jerozolimsk.: 1Krl 8,22.27.54; Eliasza: 1Krl 18,42); Mardocheusza: Est 4,17b-e), usilnej prośby o coś – wielu było takich, którzy klękali przed Jezusem: trędowaty, błagający o uzdrowienie (Mk 1,40), ojciec epileptyka proszący o uzdrowienie syna mającego w sobie złego ducha (Mt 17,14n); przed swoim pojmaniem w Ogrójcu sam Jezus prosił na kolanach Boga Ojca o oddalenie kielicha męki (Łk 22,41), Piotr prosił na kolanach o przywrócenie życia zmarłej Tabicie (Dz 9,40), a także, by za coś podziękować (np. Eleazar, sługa Abrahama: Rdz 24,26.48).
        Pozycja klęcząca – w aspekcie nas najbardziej interesującym – jest wyrazem składanego hołdu i czci należnego Bogu Jahwe (np. 1Krn 29,20; 2Krn 20,18 i 29,29n; Ne 8,6). Kto klęka na obydwa kolana i nie odważa się podnieść i wyprostować jako człowiek wolny, okazuje w ten sposób swoją zależność kogoś wyżej postawionego i mocniejszego. Taką postawą ciała przede wszystkim oddawano w starożytności cześć bóstwu; psalmista powiada, że „wszystkie bóstwa pogan hołd Panu oddają” (Ps 97,7). Jezus Chrystus, w Którym mieszka cała Pełnia Bóstwa przyjąwszy ciało (Kol 2,9) jest prawdziwym Człowiekiem, ale też i prawdziwym Bogiem, PANEM i przed Nim ma zgiąć się każde kolano! (Flp 2,10).
        W bardzo pożytecznej i poczytnej (posiadającej kościelne Imprimatur) książce Romano Guardini (napisanej w r. 1927, która w niczym nie straciła ze swej aktualności; bardzo ważne dla zrozumienia treści tej książki, są: wprowadzenie i słowo wstępne , w kontekście Liturgii) zatyt. ‘Znaki święte’, przy omówieniu znaku klęczenia, możemy przeczytać, co następuje:
        „Jak zachowuje się człowiek, gdy wzbiera pychą? Wyprostowuje się, wznosząc głowę, barki i całą swą postać. Wszystko nim mówi: „Jestem większy niż ty! Więcej znaczę niźli ty!”. Natomiast, gdy ktoś jest pokorny duchem, gdy czuje się mały, wówczas pochyla głowę, zgina całą swą postać, słowem „uniża się”. I o tym głębiej, im większy jest ten, kto przed nim stoi, a im mniej on znaczy w oczach własnych.
        Kiedy zaś odczuwamy wyraźniej swoją małość, jak nie wtedy, gdy stajemy przed Bogiem? Szacunek względem nieskończonego Boga wymaga określonego i stosownego zachowania się. Wielki Bóg, ten Sam, Który był wczoraj, jak i dzisiaj, jak po stu i po tysiącu latach (Ps 102,28; Hbr 13,8)! Bóg, wobec którego wszystko jest jakby pyłek drobny. Święty Bóg, czysty, sprawiedliwy, Bóg nieskończonej wspaniałości… Jakiż On wielki… a ja taki mały! Tak mały, iż nie mogę się z Nim równać; tak mały, iż jestem niczym wobec Niego! (Ga 6,3). Narzuca się samo przez się, że przed Jego obliczem nie można się jawić w dumnej postawie. Człowiek „staje się mały”, rad by swoją postać uczynić jeszcze niższą, by nie wydawała się zarozumiałą – i patrz, już złożył w ofierze połowę swej wysokości: człowiek klęczy. A jeżeli i to nie wystarcza jego sercu, tedy może się jeszcze i pochylić. A schylona postawa mówi: „Ty jesteś wielki Bóg, ja zaś jestem nicością” (Iz 41,4). Gdy zginasz kolana niechże to nie będzie jakaś czynność pospieszna i niedbała. Włóż w nią całą duszę! Ale duszą klękania jest warunek, by i serce w czci głębokiej skłoniło się przed Bogiem. … I w tym właśnie okazuje się pokora i prawda – i to za każdym razem przyniesie dobro twojej duszy”. (str. 29-31; Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, Wrocław 1991).
        W n-rze 3/2004 „Miłujcie się”, zamieszczony został artykuł (został on, zresztą na liczne prośby czytelników powtórzony w n-rze 4/2006, na str. 19-22) zatyt. ‘Eucharystia na nowo odkryta’, zawierający opis Mszy św. przeżytej mistycznie przez Catalinę Rivas (tj. fragmenty jej zapisków). Czytamy w nim m.in. tak:
        …Nastąpił końcowy moment Prefacji i kiedy wierni odmawiali: „Święty, Święty, Święty” (Iz 6,3), nagle wszystko, co znajdowało się z tyłu celebransów zniknęło. Po lewej stronie za arcybiskupem pojawiły się tysiące aniołów. Ubrani byli w tuniki podobne do białych szat kapłanów czy ministrantów. Wszyscy oni uklękli z rękoma złożonymi do modlitwy i skłaniali głowy, oddając Bogu cześć. Słychać było piękną muzykę, tak jakby liczne chóry różnymi głosami śpiewały unisono razem z ludźmi: „Święty, Święty, Święty”. Nastąpił moment Konsekracji, cudu nad cudami. Za arcybiskupem pojawił się tłum ludzi. Ich twarze były promienne, pełne radości. K l ę k n ę l i, podobnie jak przy śpiewie „Święty, Święty, Święty”.
        Matka Boża powiedziała: ‘To są wszyscy święci i błogosławieni. Pomiędzy nimi są dusze twoich krewnych, którzy już cieszą się oglądaniem Boga’. Potem zobaczyłam Matkę Bożą, dokładnie po prawej stronie arcybiskupa, krok za celebransem. Klęczała ze złożonymi rękoma, spoglądała uważnie na celebransa. Mówiła do mnie cicho, prosto do serca: ‘Mój Syn nigdy nie dał mi godności, jaka obdarzył kapłanów – daru kapłaństwa do uobecniania codziennego cudu Eucharystii. Z tego powodu czuję głęboki szacunek dla księży i dla cudu, jaki Bóg czyni przez ich posługę. To właśnie zmusza mnie do klęknięcia tutaj, za nimi’. … Widząc to piękne oblicze Matki oraz wszystkich innych promieniującym twarzami, złączonymi rękoma, czekający na cud, który powtarza się nieustannie, czułam jakbym była w niebie. Matka Boża powiedziała: ‘I pomyśl, że są ludzie, którzy w tym momencie są rozproszeni na rozmowie. Przykro mi to mówić, ale wiele osób stoi z założonymi rękoma, tak jakby składali hołd Panu, jak r ó w n y r ó w n e m u. Powiedz wszystkim ludziom, że człowiek nigdy nie jest bardziej człowiekiem, niż kiedy up a d a n a ko l a n a przed Bogiem’. …” (str.12-15).
        I może człowiek ludu wybranego nie mając w sobie Ducha Prawdy, w swojej pysze powiedzieć do Boga: „Jakże Ty będąc człowiekiem uważasz Siebie za Boga. … czynisz się równym Bogu, którego naszywasz swoim Ojcem” (J 10,33
        i 5,18).

  3. kooool said

    29 lipca Żywot świętej Marty, dziewicy
    W słowach Zbawiciela: „Marto, Marto, troszczysz się około wiela, ale jednego potrzeba!” zawarta jest jak najzbawienniejsza dla nas nauka. Marne są bowiem wszystkie nasze zachody i zabiegi o rzeczy doczesne, jeśli nie będziemy o tym pamiętać, że zbawienie duszy jest najważniejszą sprawą, obok której wszystkie starania, troski, prace i zajęcia nasze mają tylko wartość drugorzędną. Iluż to ludzi troszczy się, co będą jedli i pili, ileż ponoszą trudów i starań, aby dojść do majątku, jakże mocno się frasują i kłopocą o rzeczy ziemskie i doczesne, odwracając uwagę od tego, o co by się przede wszystkim starać i troszczyć powinni. Zbawienie duszy ma być pierwszym i najgłówniejszym naszym zadaniem i staraniem. Jak drobnostkowym i marnym wyda się zajmowanie takimi drobnostkami temu, kto ze stanowiska wieczności zapatruje się na sprawy tego świata! Zamiast się uganiać za marnościami, zamiast martwić się i troszczyć o byle co, nie traćmy nigdy z oczu ostatecznego przeznaczenia swego, stosujmy wszystkie myśli, czyny, postępki do tego celu i pamiętajmy, co mówi Pismo święte Starego Zakonu: „Bój się Boga i zachowaj przykazania Jego, wtedy bowiem dopiero będziesz całym człowiekiem”.
    http://dialogsercamilosci.eu/2013/07/29/29-lipca-zywot-swietej-marty-dziewicy/

  4. MariuszInfo said

    Czytania z poniedziałku 29.07.2013 można znaleźć na stronie: ‚Za 3 dni będziemy w drodze do Królowej Pokoju’ u dołu.

  5. AntyNWO said

    22.07.2013, 19:09 – Zaufajcie Mi, a otworzę wam oczy na Prawdę o waszej chwalebnej przyszłości

    Moja szczerze umiłowana córko, wołam do wszystkich młodych ludzi na świecie, wszystkich wyznań i wszystkich wiar.

    Ja Jestem Jezusem Chrystusem, Zbawicielem świata i wkrótce dam się wam poznać.Gdy to nastąpi podczas nadprzyrodzonego wydarzenia, doświadczonego na całym świecie w tym samym czasie, poznacie Prawdę.

    Możecie nie przyjąć teraz Mojego Wołania. Możecie nie powitać Mnie z radością w waszym codziennym życiu, ale kiedy odczujecie Moją Miłość, nic innego nie będzie już ponownie miało dla was znaczenia. Czas na Powtórne Przyjście jest bliski. To wydarzenie, kiedy przychodzę przynieść Pokój zapowiadając Nowy Raj, przepełni was radością, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyliście. Przyniosę wam życie, przekraczające wasze marzenia – życie, gdy jego przebłysk ujrzycie, okaże się wszystkim tym, czego pragniecie.

    Nie należy się bać Powtórnego Przyjścia, gdyż będzie to najpotężniejsza radosna uroczystość. To jest Moja Obietnica. Nigdy nie wolno wam się martwić ani czuć, że życie się kończy – że zostanie wam zabrany czas dany na świecie – ponieważ życie dopiero się zacznie. Tym razem nie będzie męki, bólu, złości, nienawiści ani podziałów. Tylko miłość będzie rozkwitać, a wraz z nią życie pełne wspaniałości, gdyż będziecie żyli w wielkiej jedności, miłości i pokoju ze swoimi bliskimi.

    Przygotowuję świat do tego wielkiego wydarzenia, które zostało zapowiedziane. Aby się przygotować – tak żeby w mgnieniu oka świat zmienił się na dobre – musicie przyjść do Mnie. Aby otrzymać to życie w Nowym Raju, gdzie zachowacie idealne ciało i duszę, musicie prosić Mnie abym oczyścił wasze dusze. Jednak abym tego dokonał, musicie poprosić Mnie, abym przebaczył wam wasze grzechy. To jest takie proste. Wiem, że jesteście grzesznikami. Wiecie, że jesteście grzesznikami, ale to nigdy nie może was oddzielić od Mnie.

    Jeśli macie kłopoty lub lęki, to powiedzcie Mi o swoich obawach, a Ja ukoję wasz ból. Zaufajcie Mi, a otworzę wam oczy na Prawdę o waszej chwalebnej przyszłości. Kiedy Ziemia zostanie odnowiona i Powtórne Przyjście ogłoszone, będę czekał, żeby was powitać. Zawsze będę was kochał, bo za was oddałem Moje Ciało, kiedy pozwoliłem im, aby Mnie ukrzyżowali. Skoro kocham was tak bardzo, to nic nie powinno wam w tym przeszkodzić, aby dziś się do Mnie zwrócić.

    Czekam na wasze wołanie.

    Wasz Jezus

  6. Malaga said

    Byłam w Medjugorje od piątku ( 26 lipca do niedzieli) cudem udało mi się być na objawieniu w sobotę 27 lipca u Mariji Pavlovic. Niestety nie znalazłam nigdzie tłumaczenia tego orędzia. Czy ktoś wie gdzie mogę znaleźć?

    • pio0 said

      O to orędzie Ci chodzi?
      Ostatnie Orędzie iz Medziugorje, 25. lipiec 2013r.

      „Drogie dzieci! Z radością w sercu wzywam was wszystkich, abyście żyli wiarą i dawali jej świadectwo sercem i przykładem w każdej formie. Dziatki, zdecydujcie się, by być daleko od grzechu i pokusy i niech w waszych sercach będzie radość i miłość do świętości. Dziatki, kocham was i towarzyszę wam przez wstawiennictwo przed Najwyższym. Dziękuję wam, że dpowiedzieliście na moje wezwanie. ”

  7. bozena2 said

    Wizje siostry Yvety

    Orędzie Jezusa na czasy ostateczne
    http://www.polskiesm.pl/dokumenty/22_Dokad_idziesz_czlowieku/06_WIARA/17_Wizje_siostry_Yvety.pdf

  8. młody said

    Przypomniało mi się dzisiaj o babce antychrysta która wg orędzi z La Salette urodziła się 29.9.1896.Może warto by ten wątek rozwinąć.Kiedyś już był ten temat na blogu ale może od tego czasu ktos ma nowe informacje.Warto do niego wrócić.

    • Atanazy said

      JA bym do tych dat nie przywiązywał wielkiej wagi. Bóg może opóźnić niektóre wydarzenia lub nawet zaniechać kary, jeżeli ludzie się nawracają.

      • młody said

        To akurat jest data urodzin której opóznić czy przyspieszyć raczej nie można.Poza tym to musi być prawda ponieważ orędzia z La Salette są prawdziwe.

    • Margaretka said

      Ja tam ufam, że Bóg otworzy moje oczy na prawdę w swoim czasie i nie pozwoli mi się ‚nim’ oczarować. Przyjdzie czas, przyjdą łaski.

  9. Piotr2 said

    Moi Drodzy proszę o modlitwę za duszę piętnastoletniego Mateusza, który utopił się wczoraj około godz. 18-tej w Nogiacie, oraz proszę o otoczenie modlitwą całej jego rodziny: rodzicòw, dziadkòw, wujkòw i ciotek, ktòrzy przyjęli tą śmierć bardzo źle.
    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków. Amen.
    Maryjo Kròlowo Rozin mòdl się za nimi.

    Króluj nam Chryste.

  10. Tomasz said

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14353223,Franciszek__Nie_osadzajmy_gejow__ale_ich_integrujmy.html

    To jest informacja numer jeden we wszystkich liberalnych mediach (czyli 95% mediów na świecie).

    Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą (…)nie odziedziczą królestwa Bożego.
    Źródło: 1 Kor 6, 9–10 (wyd. II, 1971)

    • AntyNWO said

      nastepne show fałszywego proroka ile tego sie juz nazbieralo hmm…?

      • AntyNWO said

        http://wiadomosci.onet.pl/swiat/papiez-franciszek-zabral-glos-ws-kanonizacji-jana-pawla-ii/64tld
        http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Papiez-Franciszek-zakonczyl-wizyte-w-Brazylii,wid,15850808,wiadomosc.html?ticaid=11107f
        http://swiat.newsweek.pl/papiez-franciszek-o-gejach–kim-ja-jestem–by-ich-osadzac,106916,1,1.html
        http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Papiez-Franciszek-jest-za-integracja-homoseksualistow-w-spoleczenstwie,wid,15852705,wiadomosc.html

      • AntyNWO said

        Papież oświadczył, że homoseksualiści nie powinni być osądzani ani marginalizowani w życiu społecznym. Opowiedział się za integracją gejów i lesbijek w społeczeństwie.

        • Pro Publico Bono said

          „Jednocześnie Franciszek powołał się na Katechizm Kościoła Katolickiego, który naucza, że orientacja homoseksualna nie jest grzechem, lecz czyny homoseksualne już tak. – Problemem nie jest taka orientacja sama w sobie, musimy być sobie braćmi. Problemem jest wywieranie nacisku za pomocą tej orientacji, lobby chciwych ludzi, lobby polityczne i masońskie, tak wiele różnych lobby – dodał. ……………”>>>

        • AntyNWO said

          no wiesz nie powie w 100% ze nas zniszczy musi czyms sie zaslonic jakims argumentem 1 % katolicyzmu…

        • Pro Publico Bono said

          Przepraszam, ale dopiero póżniej zauważyłam, że wkleiłeś cały artykuł.
          Wcześniej czytałam tę wypowiedż Ośw i utkwiły mi w pamięci te zacytowane wyżej słowa. Odnosząc się do Twojego wpisu – chciałam jedynie podkreślić, że pomimo wszystko winna ukazać się pełna treść, nie wybiórcze posiłkowanie się zdaniami niejednokrotnie wyrwanymi z kontekstu. Trudno mi wypracować dystans i nie ocenianie zdarzeń, ale staram się. Jestem homofobem, tym bardziej mój stosunek jest bardziej krytyczny do słów, czynów. Nie mniej jednak wypowiedź winna ukazać się w całości, co w konsekwencji uczyniłeś 🙂
          Serdecznie pozdrawiam.
          Całej grupie pielgrzymów udającej się do Medjugorie – ZAZDROSZCZĘ 🙂 i życzę błogosławionej podróży. Mam nadzieję, że i ja tam kiedyś zagoszczę. Pamiętajcie proszę o mnie i moim tacie w swoich modlitwach.
          Oddaję Was w opiekę Matce Bożej Orędowniczce Pokoju.
          Chrystus Królem

      • AntyNWO said

        Papież Franciszek jest za integracją homoseksualistów w społeczeństwie

        Osób homoseksualnych nie należy osądzać ani dyskryminować – powiedział papież Franciszek w drodze powrotnej ze Światowych Dni Młodzieży w Brazylii. Podkreślił, że jest przeciwny święceniom kapłańskim kobiet. – Kościół przemówił i powiedział „nie”. Te drzwi są zamknięte – odpowiedział na pytanie dziennikarzy.

        Papież oświadczył, że homoseksualiści nie powinni być osądzani ani marginalizowani w życiu społecznym. Opowiedział się za integracją gejów i lesbijek w społeczeństwie.
        Wideo
        materiał wideo
        Duszpasterz młodzieży arch.warmińskiej: to ukłon w stronę Jana Pawła II

        Zdaniem duszpasterza młodzieży w archidiecezji warmińskiej, ks. Mariana Matuszka, „wszyscy winniśmy się cieszyć” z decyzji papieża Franciszka o tym, że najbliższe Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Krakowie. Decyzję papieża uznał on jako…

        Powiedział też, że nie potępia księży gejów. – Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, by go osądzać? – powiedział papież.

        REKLAMA Czytaj dalej

        Agencja Reuters zauważyła, że wypowiedź Franciszka jest o wiele bardziej ugodowa niż stanowisko jego poprzednika Benedykta XVI, który w 2005 roku wydał dokument stanowiący, że mężczyźni z głęboko zakorzenionymi tendencjami homoseksualnymi nie powinni zostawać księżmi.

        W „zaskakująco szczerej” – jak pisze Reuters – trwającej ok. 80 minut rozmowie z dziennikarzami, papież nie uchylał się od żadnych pytań.

        Jeden z dziennikarzy przypomniał doniesienia włoskich mediów o tym, że zaufany współpracownik Franciszka był zamieszany w skandal gejowski. Papież powiedział, że zbadał tę sprawę w oparciu o prawo kanoniczne i nie znalazł dowodów na poparcie tezy o winie tego księdza.

        Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, by go osądzać? Papież Franciszek
        Jednocześnie Franciszek powołał się na Katechizm Kościoła Katolickiego, który naucza, że orientacja homoseksualna nie jest grzechem, lecz czyny homoseksualne już tak. – Problemem nie jest taka orientacja sama w sobie, musimy być sobie braćmi. Problemem jest wywieranie nacisku za pomocą tej orientacji, lobby chciwych ludzi, lobby polityczne i masońskie, tak wiele różnych lobby – dodał.

        Odpowiadając na pytanie o rzekome gejowskie lobby wewnątrz Watykanu, Franciszek odpowiedział żartobliwie: „Dużo się o tym pisze, ale ja dotąd nie widziałem w Watykanie nikogo z plakietką mówiącą, że ktoś jest gejem”.

        Franciszek po raz pierwszy od objęcia pontyfikatu wypowiedział się również o święceniach kapłańskich kobiet. Podkreślił, że zakaz wyświęcania kobiet na księży w Kościele katolickim jest definitywny. – Kościół przemówił i powiedział „nie”. Te drzwi są zamknięte – powiedział dziennikarzom.

        Zaznaczył jednak, że chciałby, by kobiety pełniły także bardziej odpowiedzialne role w administracji Kościoła i jego duszpasterskiej działalności. – Nie możemy ograniczać roli kobiet w Kościele do posługi przy mszy albo przewodniczenia organizacjom charytatywnym, musi być coś więcej – dodał Franciszek.

        Biskup Rzymu podkreślił też, że watykański bank IOR, który w ostatnich miesiącach stał się „bohaterem” kilku skandali finansowych, musi stać się „uczciwy i przejrzysty”. Dodał, że decyzję w sprawie uzdrowienia lub zamknięcia banku podejmie po uwzględnieniu zaleceń specjalnej komisji, którą powołał przed kilkoma dniami.

        Komisja ds. struktury ekonomiczno-administracyjnej Stolicy Apostolskiej ma się zająć zapowiadaną reorganizacją Kurii Rzymskiej, uprościć jej funkcjonowanie i ograniczyć wydatki, co najprawdopodobniej oznacza redukcję urzędów i biurokracji oraz wcielenie w życie programu oszczędności.

        Franciszek powrócił przed południem do Rzymu z Rio de Janeiro, gdzie przez tydzień uczestniczył w Światowych Dniach Młodzieży. Brazylia była celem pierwszej zagranicznej podróży pontyfikatu papieża Franciszka, który w ciągu minionego tygodnia spotykał się nie tylko z młodymi ludźmi, ale także z mieszkańcami faweli, byłymi narkomanami i więźniami.

        „Pozyskał osobiście ludzi”

        Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” w opublikowanym w poniedziałek komentarzu uznał za najważniejsze przesłanie pielgrzymki papieża Franciszka do Brazylii myśl, iż to papiestwo ma służyć ludziom, a nie ludzie papiestwu.

        „Franciszek wykazał, że wiara nie jest tylko sprawą duchowości, lecz także doświadczenia, spotkania i kontaktu cielesnego” – pisze komentator opiniotwórczej gazety, dodając, że poprzednik Franciszka – „nieśmiały Benedykt XVI” – uważał takie podejście za „subiektywizm, który prowadzi do rozmienienia wiary na drobne”.

        Zdaniem „SZ” brazylijska pielgrzymka papieża Argentyńczyka była triumfem. Autor komentarza przyznaje, że Franciszek nie rozwiązał problemów kraju i że można dyskutować o jego postawie wobec narkotyków. W sprawach dotyczących seksualności, homoseksualizmu, roli kobiet w Kościele i celibatu papież nie powiedział nic, co mogłoby wskazywać na zmianę stanowiska.

        Zasługą papieża jest to, że „pozyskał osobiście ludzi” – czytamy w „SZ”. „Dał im nadzieję, że świat nie musi być taki zły, a wizja ta nie jest jedynie pocieszeniem, które ma ziścić się dopiero w zaświatach, lecz że nowa rzeczywistość już teraz się rozpoczęła. Ludzie wierzą mu i czują moc, stojącą za tymi myślami” – pisze „SZ”.

        Komentator zauważa, że Franciszkowi można zarzucić „boską błazenadę”, która powoduje, że w swoje przemówienia wplata żarciki i „igra z urzędem i godnością”. „Można krytykować prostotę w jego kazaniach, a nawet zarzucać mu populizm, jednak oznaczałoby to, że go nie doceniamy”.

        Zdaniem „SZ” dotychczasowe posunięcia Franciszka wskazują na to, że ma dokładny plan, jak należy kierować urzędem papieskim – „to urząd ma służyć ludziom, a nie ludzie urzędowi”. „Franciszek uważa, że Bóg przekazał Kościołowi misję bycia z ludźmi” – czytamy w niemieckiej gazecie.

        „SZ” zwraca uwagę, że papież nie opowiedział się po żadnej ze stron politycznego konfliktu w Brazylii, co spowodowało, że lewicowi populiści w Ameryce Łacińskiej poczuli się zawiedzeni. „Franciszek powiedział wiernym, że niesprawiedliwość nie może trwać nadal. Kto chce, może upatrywać w tych słowach naiwność” – ocenia komentator, zastrzegając, że ta pozorna naiwność okazuje się być jednak siłą.

        Udział papieża w Światowych Dniach Młodzieży odmienił zdaniem „SZ” papiestwo, i to „bardziej w wyniku gestów niż słów”. Następcy Franciszka nie będą mogli pominąć w swojej działalności jego wizyty w skromnym mieszkaniu 80-letniej kobiety.

        „SZ” zwraca uwagę na głosy krytyczne, że takie gesty, jakimi posługuje się papież, zużywają się. „Co z tego?” – pyta autor komentarza. „Pewnego dnia zwyczajne staje się to, co kiedyś było uznawane za nadzwyczajne. Jeśli kiedyś za zwyczajne uznamy to, że papież odwiedza slumsy na świecie, to Kościół na pewno na tym nie straci” – konkluduje autor komentarza w „Sueddeutsche Zeitung”.

      • Dzieckonmp said

        Dalej werdykty wydajesz rzucając słowa. Wiedz że nie wazne co do ust wchodzi tylko co z nich wychodzi.

        • AntyNWO said

          jesli chcesz adminie temu komus wierzyc to wierz ale nie wciągaj innych…..

    • AntyNWO said

      Papież Franciszek: Homoseksualiści nie powinni być osądzani i marginalizowani

      Homoseksualiści nie powinni być osądzani i marginalizowani, ale integrowani ze społeczeństwem – powiedział papież Franciszek w rozmowie z dziennikarzami. Stwierdził również, że geje, jeśli szukają Boga i mają dobrą wolę, mogą być księżmi.
      Franciszek, wracając ze Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro, w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie samolotu wypowiedział się nt. homoseksualistów. Powiedział, że geje nie powinni być osądzani i marginalizowani, ale integrowani ze społeczeństwem. Papież bronił homoseksualistów przed dyskryminacją, ale zaznaczył, że chociaż według Katechizmu odmienna orientacja seksualna nie jest grzechem, to akty homoseksualne już nim są.

      Papież nawiązał również do księży gejów. O ile Benedykt XVI twierdził, że mężczyźni z silnymi tendencjami homoseksualnymi nie powinni być księżmi, to Franciszek jest bardziej liberalny w tej kwestii. Powiedział, że takim osobom powinno się wybaczać, a ich grzechy zapomnieć. – Jeśli ktoś jest homoseksualistą, szuka Boga i ma dobrą wolę, jak mogę go osądzać? – powiedział Franciszek.

      • Leszek said

        …Papież nawiązał również do księży gejów…
        Jeszcze raz przytaczam dla pełnej jasności, co o grzechu homoseksualizmu wśród osób duchownych mówił Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzynie ze Sieny:
        Z rozdz. “Mistyczne Ciało Świętego Kościołą”, CXXIV – Jak tymi kapłanami rządzi grzech przeciwny naturze; i o pięknym widzeniu, które w związku z tym przedmiotem miała dusza>.
        “Oznajmiam ci, najdroższa córko, że żądam od was i od kapłanów Moich, w przyjmowaniu tego Sakramentu Eucharystii, tak wielkiej czystości, do jakiej człowiek jest zdolny w tym życiu. Co do was winniście czynić wszelkie wysiłki, aby zdobywać ją bez przerwy. Winniście myśleć, że gdyby natura anielska mogła stać się jeszcze czystsza, sami aniołowie musieliby się oczyścić do tego misterium. Lecz nie jest to możliwe: aniołowie nie potrzebują się oczyszczać, gdyż jad grzechu nie może ich dotknąć. Chcę tylko, abyś przez to wiedziała, jakiej czystości żądam od was i od nich, a zwłaszcza od nich, w tym Sakramencie. Lecz oni czynią przeciwnie. Zbrukani przystępują do tego misterium i to nie tylko z powodu nieczystości, do której jesteście skłonni przez ułomność waszej natury (choć rozum, gdy wolna wola chce tego, może opanować ten bunt), jednak ci nieszczęśni nie tylko nie powściągają tej skłonności, lecz czynią jeszcze gorzej, popełniając p r z e k l ę t y g r z e c h p r z e c i w n a t u r z e. Są jak ślepcy i szaleńcy! Światło ich intelektu gaśnie i nie widzą już zgnilizny i nędzy, w której są pogrążeni. G r z e c h t e n jest tak obrzydliwy dla Mnie, który jestem najwyższą i wieczną czystością, że przez ten jeden grzech zniszczyłem pięć miast z wyroku mej boskiej sprawiedliwości (por. Mdr 10,6; Rdz 19,24-25; Iz 13,19; Rz 9,29), która nie mogła go ścierpieć. Tak wstrętny był Mi t e n g r z e c h. I nie tylko Mnie, lecz i samym diabłom (których ci nieszczęśni obrali sobie za swych panów). Nie aby czuli odrazę do złego: nie lubią oni dobra, lecz z powodu swej natury, która była naturą anielską, odpycha ich widok tego potwornego grzechu, popełnianego obecnie. Wprawdzie rzucają oni zatrutą strzałę pożądliwości, lecz, g d y d o c h o d z i d o samego grzechu, uciekają z powodu, który ci podałem.
        Przed morem (w 1374r.), jeśli pamiętasz, ukazałem ci, jak bardzo jest Mi wstrętny t e n g r z e c h i do jakiego stopnia świat jest nim zarażony. Wzniósłszy cię wtedy ponad ciebie, przez święte pragnienie i wzlot twego ducha, przesunąłem przed twymi oczami cały świat z wszystkimi narodami, które go tworzą, i mogłaś widzieć ten o b r z y d l i w y g r z e c h i diabłów, którzy uciekają na ten widok, jako ci rzekłem. Jak wiesz, tak wielka była twoja boleść i tak nieznośna zaraza, którą odczuwałaś w duchu, iż zdawało ci się, że konasz. Nie widziałaś miejsca, gdzie byś mogła się schronić z innymi sługami mymi, ażeby uniknąć tego trądu. Mali i wielcy, młodzi i starzy, zakonnicy i klerycy, przełożeni i poddani, panowie i słudzy, wszyscy byli zakażeni t ą z a r a z ą. Dałem ci ogólny obraz świata, nie ukazując ci poszczególnych wyjątków, których zaraza nie dotknęła. Bo wśród złych zachowałem kilku Moich, dla których sprawiedliwości powściągam Moją sprawiedliwość (por. Rdz 18,23-32), nie każąc kamieniom kamienować winnych ani ziemi pochłonąć ich, ani zwierzętom pożreć ich, ani diabłom porwać ich dusze i ciała. Znajduję nawet drogi i sposoby, aby uczynić im miłosierdzie, doprowadzając ich do odmiany życia i używam Mych sług, którzy ustrzegli się od trądu i są zdrowi, aby modlili się za nich. Tym ustrzeżonym ukazuję niekiedy te obrzydliwe grzechy, aby żarliwiej pragnęli zbawienia grzeszników i wzywali Mnie z większym współczuciem, z żywszą boleścią z powodu błędów bliźniego i wyrządzonej Mi obrazy i modlili się za nich. Uczyniłem tak i z tobą, jak wiesz o tym. Jeśli pamiętasz, wówczas, kiedy dałem ci poczuć lekkie tchnienie tej zarazy, doznałaś takich mdłości, że nie mogłaś dłużej wytrzymać. „O Ojcze wieczny, rzekłaś, zlituj się nade mną i nad twoimi stworzeniami. Wyrwij duszę mą z ciała, bo zdaje mi się, że nie zniosę tego dłużej. Albo ześlij mi pociechę i wskaż mi miejsce, gdzie byśmy, ja i inni słudzy twoi, mogli się schronić, aby t r ą d t e n nie mógł nas dotknąć, ani odebrać czystości duszom i ciałom naszym”. … Jakże dusza twoja nie mogła zatracić pamięć tej zgnilizny, a oko intelektu tonęło w ciemnościach. Lecz opatrzność Moja przyszła ci z pomocą. Gdyś przyjmowała Ciało i Krew Syna Mojego, całego Boga i całego człowieka, w świętym Sakramencie ołtarza, na znak prawdy słów Moich, odór zgnilizny wyparła woń, którą wchłonęłaś z tym Sakramentem i ciemności rozproszyło światło, które zeń spłynęło. Przez osobliwą łaskę dobroci Mojej, zachowałaś w ustach, w sposób wyraźny i cielesny, woń i smak tej Krwi przez kilka dni.
        Widzisz więc, najdroższa córko, jak wstrętny jest Mi t e n g r z e c h we wszelkim stworzeniu. Pomyśl, o ile bardziej obraża Mnie on w tych, których wezwałem do życia w powściągliwości. Wśród tych powściągliwych są tacy, których oderwałem od świata przez życie zakonne, innych przez włączenie ich w Ciało Mistyczne świętego Kościoła, a wśród nich są Moi kapłani. Nie masz pojęcia, do jakiego stopnia brzydzę się tym grzechem w nich. Obraża Mnie on daleko bardziej, niż u ludzi świata oraz tych, którzy z innych względów ślubowali powściągliwość. Bo postawiłem ich, jak lampy na świeczniku (por. Mt 5,15-16), aby rozdawali Mnie, prawdziwe Słońce, w świetle swej cnoty, przez przykład uczciwego i świętego życia; a oni rozdają Mnie w ciemnościach.
        Są tak pogrążeni w ciemnościach, że nie rozumieją Pisma Świętego. Pismo jest pełne światła, gdyż wybrani moi otrzymali to Pismo ode Mnie, Światła Wiecznego, przez nadprzyrodzone oświecenie ich ducha. Lecz oni nie rozumieją go. Nadęci pychą, skażeni rozpustą, widzą i rozumieją tylko korę, literę, nie znajdując w niej smaku. Ich smak, smak duszy, nie jest zdrowy, jest zepsuty przez miłość własną i pychę; żołądek pełen jest nieczystości, pożądliwości i skąpstwa. Wszystkie chucie łakną zadowolenia w wyuzdanych uciechach. Bez wstydu, jawnie, popełniają grzechy…

    • AntyNWO said

      Franciszek podtrzymał decyzję zakazującą franciszkanom Niepokalanej codziennego odprawiania mszy w rycie trydenckim

      Franciszkanie Niepokalanej muszą porzucić starszą formę rytu rzymskiego.

      Informację tę podaje znany watykanista Sandro Magister. Papież Franciszek zaaparobował decyzję Kongregacji ds. Zakonów praktycznie zakazującą Franciszkanom Niepokalanej codziennego odprawiania starszej i nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Decyzja ta jest przeczna z prawem wyrażonym przez papieża Benedykta XVI w dokumentach „Summorum Pontyficum” oraz „Universae Ecclesiae”, w których dopuszczono możliwość szerokiego dostępu do dawnej liturgii.

      Prawdopodbnie od dekretu nie ma odwołnia jeśli ma on asygnatę papieską – w innej sytuacji byłoby możliwe złożenie jej w Trybunale Sygnatury Apostolskiej kierowanej przez sprzyjającego dawnej liturgii kardynała Burke’a.

      ….I co pierworodny ryt mszy jest przez tego czlowieka niszczony a II SW masonski mowi hura…

  11. młody said

    Pierwsze słowa papieza które mnie zaniepokoiły http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,14871,14353223,Franciszek_Nie_osadzajmy_gejow_ale_ich_integrujmy.html http://www.fronda.pl/a/papiez-franciszek-wystapil-przeciw-wolnosci-odprawiania-liturgii-trydenckiej,29761.html

    • Tomasz said

      Decyzja ta jest sprzeczna z prawem wyrażonym przez papieża Benedykta XVI w dokumentach „Summorum Pontyficum” oraz „Universae Ecclesiae”, w których dopuszczono możliwość szerokiego dostępu do dawnej liturgii.

      Prawdopodobnie od dekretu nie ma odwołania.

    • AntyNWO said

      poczekaj jeszcze troche i cie wryja….

    • Margaretka said

      Poprzednie jego wypowiedzi były trochę dwuznaczne,zawoalowane, jednak dobrze odczytałam to co ‚między wierszami’ bo teraz papież wypowiedział to wprost. Nic mnie już nie zaskoczy, ten kierunek jest oczywisty w którą stronę to idzie ! unia katolików miłosiernych, wyrozumiałych i akceptujących, wraz z kościołem ‚dla ludzi’ rozkręca się !

      • AntyNWO said

        wazne zeby ludzie przejrzeli na oczy ze to…………….no……..

      • Tomasz said

        No i skąd taka euforia różnych wrogów kościoła dla Franciszka. Teraz już mało kto w Kościele ośmieli się wypowiedzieć straszliwą prawdę o tym potwornym zniewoleniu („bo papież powiedział że…). Nikogo nie należy osadzać nawet papieża ale słowa Pisma muszą się wypełnić.

        • bozena2 said

          Sądzić czy nie sądzić? Wersety z Pisma Świętego. Jak się okazuje nie ma jednoznacznej oceny.

        • bozena2 said

          Wiadomo , zapomniałam dopisać: http://www.biblia-wnioski.pl/krotkie-artykuy-mainmenu-5/14-podstawowe-chrzecijaskie-nauczanie/42-sdzi-czy-nie-sdzi.html

        • Margaretka said

          Ja myślę,że to proste jest, nie mamy prawa potępić drugiego człowieka, ale mamy obowiązek stać na straży prawdy i jak ktoś postępuje źle, mamy prawo nazwać to złem. Nadmierny liberalizm na najwyższym szczeblu, zawsze ma zły wpływ na podwładnych.

        • Leszek said

          @Margaretka
          …Ja myślę,że … mamy obowiązek stać na straży prawdy…
          Zaiste, tak bowiem czytamy w Piśmie Św. : „Nie powstrzymuj mowy, gdy jej potrzeba, mądrość bowiem poznaje się z mowy, a naukę – ze słów języka. … (i jeśli zajdzie tego potrzeba – dop. mój) Aż do śmierci stawaj w zapasach o prawdę, a Pan Bóg będzie walczył o ciebie” (Syr 4,23-24.28; por. Mt 26,63-66! i J 18,37).
          Modlitwa psalmisty: „Nie zstąpi na mnie, Panie, Twoja łaska… nie odbieraj moim ustom słowa prawdy” (Ps 119,41a.43)

    • Piotr said

      Jak tak dalej pójdzie to coraz wiecej osób zobaczy kim naprawdę jest ten człowiek. On potrzebuje modlitwy!

    • młody said

      Dla jasnosci,słowa papieża mogą oznaczać ze jest liberałem a nie odrazu fałzsywym prorokiem.Jego słowa nie są zadnym doodem że nim jest.Czekam na owoce.

      • Margaretka said

        nigdy bym nie pomyslała, że akurat Ty będziesz tak zamknięty na oczywiste sygnały. Owoce już są.

        • młody said

          Pokaż mi jakie owoce?To ze papież skandalicznie sie wypowiedział ma być dowodem?A co z setkami liberalnych ksiezy biskupów i kardynałow którzy myśla tak samo jak Franciszek i to już od dawna czy oni też sa potencjalnymi kandydatami na fałszywego proroka?Ze strony papieża moze to być skarajny liberalizm ale niezbitego dowodu na to ze jest on fp nie ma !

        • Chrobry.pl said

          Tu należałoby jeszcze wziąć poprawkę na to – jak media tłumaczą wypowiedzi papieża. Bo tu też można sporo „naginać”

        • AntyNWO said

          owoce sa od jego dzien dobry bez krzyza ogarnij sie klient biskupi i kardynałowie to nie sa falszywi prorocy to mial byc nastepca B16 i tyle gadania….ale to trzeba myslec….

        • Margaretka said

          chrobry, ja nie widze żadnej potrzeby by brać poprawkę na interpretację mediów, bo tak samo jak odebrały to media, tak samo odebrali to ludzie, których to dotyczy. Oni na to czekali i usłyszeli. To są właśnie ‚owoce’
          Nigdy nie popierałam ataków na ludzi homoseksualnych, czy nie opowiadałam się, by ich marginalizować, jednak oni żyją w grzechu i sami sie wykluczają, jeżeli sie nie nawracają. Nie jest prawdą, że „…jeżeli szukają Boga…” to wszystko jest ok.
          Widzę, że co niektórzy czekają na oczywiste wystąpienie papieża, który ogłosi wprost, że prawa Boże nie są istotne, raczej tak się nie stanie, ale czy nie umiecie odczytywać prawdziwych intencji słów które już padły ? czy ten wielki zachwyt nad nim, nie jest OWOCEM? przecież to wszystko zmierza do lekceważenia grzechu i jego konsekwencji!

        • młody said

          No własnie trzeba myśleć Fides et ratio.Tobie tego drugiego brakuje skoro na słowo wierzysz w jakieś oredzia niewiadomego pochodzenia.Nie ma dowodów nie ma oskarzenia.Ślepa wiara w czyjeś słowa jest zgubna..

        • bozena2 said

          Jezuici założeni przez masonów. http://ligaswiata.pinger.pl/m/11714318
          http://zakazanawiedza.wordpress.com/jezuici/

        • Chrobry.pl said

          @Margaretka – trochę się nie rozumiemy. Mi chodzi o to, że powiedzmy nie do końca profesjonalni dziennikarze, korzystający jeszcze dodatkowo z tłumaczy – mogą przeinaczać prawdziwy sens wypowiedzi papieża.

          Trzeba poczekać na oficjalne dokumenty i tyle. Wtedy będziemy poznawać prawdę.

        • Dzieckonmp said

          Zgadzam się z Tobą Margaretko. Dla mnie jeśli grzechy Sodomskie za które Sodomia została na zawsze zniszczona jest rozmiękczany to niedługo okaże się że tak faktycznie nie mamy się z czego spowiadać, ludzie nie będą czuć się grzesznymi, co właśnie to spowodowało według mnie masowe odejście od Kościoła.

        • szafirek said

          Margaretka bardzo dobrze to wszystko ujęłaś , podobnie to widze. A Ty Młody mysle ze chciałbyś mieć wszystko kawa na ławe ale problem w tym ze nie wszystko jest czy będzie oczywiste tak jak Margaretka napisała i dlatego wielu będzie zwiedzionych. Musimy dużo się modlic bo z tych sporow nic dobrego tylko szatan się cieszy a nie tego przecież chcemy. Jezu Ufam Tobie

        • Tomasz said

          Też zgadzam się z Margaretką. Teraz każdy będzie mógł usprawiedliwić swój styl no bo „szuka Boga” np. wspiera ekologię, prawa zwierząt. Podobne herezje słyszałem u pewnego dominikanina który później zrzucił habit. Tą wypowiedzią nie przekreślam Franciszka ale jeśli za chwilę nie wyjaśni dobitnie jaka jest nauka Kościoła w tej sprawie to wyda to złe owoce i to bardzo szybko.

    • Dzieckonmp said

      Nie trzeba się niepokoić tylko modlić za duchowieństwo, księży o czym stale przypomina Królowa Pokoju w Medjugorje.

      • młody said

        No własnie o to chodzi.A wielu mi sie tu dziwi ze jestem taki bojowo nastawiony czy nawet agresywny.Walcze tylko o to o co Maryja prosi czylie o nie ośadzanie !.Kto nam dał prawo osądzać nie tylko papieża ale i inne osoby duchowne i świeckie?Czy my sie mamy za Pana Boga ze mozemy to robić?Matka Boza mowi swoje a ludzie robia swoje.i tacy to my jesteśmy wielcy katolicy.Kazdy z nas powiniem wziać pasek i nie tyle po tyłku sie nim smagac co po plugawych jęzorach.

        • ogarniety said

          mamy sie modlic za ksiezy i ludzi aby nie wpadli w pulapke klamstw Falszywego Proroka, aby ksieza byli wierni nauczaniu Pisma Swietego, aby ksieza w swoim kaplanstwie kierowali sie tym co glosil Jezus, o to aby nie ulegi tlumowi ludzi, ktorzy chca legalizowac grzechy ciezkie, o takie modlitwy chodzi, a ty drogi bracie jak nie widzisz w tej wypowiedzi Franciszka nauczania niezgodnego z Pismem Swietym i dalej uparcie twierdzisz, ze nic sie jeszcze takiego wielkiego nie stalo, to tylko Jezus moze tu pomoc…

          Powiedział też, że nie potępia księży gejów. – Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, by go osądzać? – powiedział papież.

          i w tym oto momecie miliony gejow, lezbijek zostaje utwierdzonych, ze jesli nikogo nie krzywdza, to w zasadzie nic zlego nie robia, a my nie powinnismy potepiac, bo kazde nasze niezadowolenie zostanie pod to podpiete i prawo Boga zostaje zlamane, zlo ubrane w dobro i zly odnosi sukces…

          zerwij ta pajeczyne Mlody, bo wpadasz w pulapke Zlego, tak jak setki milionow ludzi…

        • ogarniety said

          i trzeba duzo, duzo modlitwy za prawdziwego papieza, B16, bo co tam sie musi wokol niego dziac, jak w Oredziach MBM jest powiedziane, zebysmy nigdy nie patrzyli antychrystowi w oczy i mu nie uwierzyli bo to bedzie plama na naszej duszy, a B16 tyle razy widzial i wital sie z 2 osoba po antychryscie pod wzgledem mocy piekielnych, straszne… to dopiero musi byc walka duchowa

          „Teraz musicie przyjąć do wiadomości, że Moje Miłosierdzie wkrótce obmyje ludzkość niczym płomień ognia i pochłonie duszę każdego człowieka. Kiedy tak się stanie, świat posteruje na spokojne wody. Tak wielu się nawróci i to jest dobre. Ale antychryst przyjdzie jak sztorm w nocy i zburzy to poczucie pokoju.
          Będzie on zakłócał ludziom życie, choć z początku tego nie zauważą. Stanie się bardzo potężnym światowym przywódcą i nigdy nie wolno spojrzeć mu w oczy. Spuszczajcie wzrok. Zaufajcie Mi proszę i módlcie się, aby ci, nad którymi on zapanuje, mogli zostać odkupieni.
          Musicie się dobrze przygotować, podobnie jak na nadchodzący huragan, kiedy jesteście o nim uprzedzeni. Nie pozostawiacie żadnej części domu bez ochrony. Uszczelniacie wejścia. Izolujecie siebie i wasze rodziny przed niebezpieczeństwem. Ten człowiek otrzymał wiele mocy od bestii, musicie więc chronić siebie przed nim, bo inaczej doprowadzi on do splamienia waszych dusz.
          Jego złość będzie starannie ukryta przed wami i jeśli się nie przygotujecie, wpadniecie w jego pułapkę.
          Walka między dobrem i złem odbędzie się w tym samym czasie, zarówno na ziemi, jak i poza nią.
          Problem tej wojny będzie polegał na tym, że ci którzy będą stali po stronie antychrysta i fałszywego proroka będą postrzegani, jako czyniący wielkie dobro dla świata.
          Tym, którzy przestrzegają Bożych Praw będzie się przypisywać cechy demoniczne i będą poszukiwani.
          Moje miejsce Schronienia dla was jest właśnie tam, dokąd pragniecie uciec. Każda kropla Mojej Krwi z Mojego Najświętszego Serca będzie wylewać się na was, aby was chronić.” 25.11.2012

        • Leszek said

          …zostaje utwierdzonych, ze jeśli nikogo nie krzywdza, to w zasadzie nic zlego nie robią…
          Wyrocznia jest Pismo Święte, a w nim ntt. tak czytamy ( i to rzecz jasna dot. tez piszącego te słowa):
          „Kto grzeszy, wyrządza krzywdę swojej duszy. Kto ma zadowolenie ze swych namiętności, będzie potępiony” (Syr 19,4b-5) i „kto goni za grzechem – ten zmierza do śmierci”(Prz 11,19b) i „Nie bądź tak pewny darowania ci win, byś miał dodawać grzech do grzechu. nie mów: ‚Jego miłosierdzie zgładzi mnóstwo moich grzechów”. U Niego jest miłosierdzie, ale i zapalczywość, a na grzeszników spadnie Jego gniew karzący. Nie zwlekaj więc z nawróceniem do Pana ani tego nie odkładaj z dnia na dzień: nagle bowiem gniew Jego przyjdzie i zginiesz w dniu wymiaru sprawiedliwości” (Syr 5,5-7).

        • mario said

          A ja popieram Młodego, Całkiem możliwe jest, że prawda nie jest tak oczywista jakby się mogło wydawać, byłoby to zbyt banalne, możliwe, że tu media coś kręcą i nie przedstawiają sensu wypowiedzi Franciszka.

          Była ostatnio dyskusja, że Droga Krzyżowa w trakcie dni młodzieży odbędzie się na plaży Copacabana, która podobno jest plażą nudystów, niektórzy byli tym zgorszeni, ale ja się pytam, jak robił Jezus, przyszedł szukać grzeszników, chorych, bo zdrowi lekarza nie potrzebują … fakt odprawienia drogi krzyżowej w tym miejscu jest wyjściem w stronę człowieka zagubionego, jest to także omodlenie miejsca gdzie panuje grzech …..

          Jeżeli chodzi o wypowiedzi papieża, to są one nieścisłe, to fakt, ale jeszcze takiego złego nic nie powiedział……
          Ja czekam na konkrety ……..

        • Chrobry.pl said

          Nawet Onet przedstawił tak wypowiedź papieża Franciszka:

          „Osób homoseksualnych nie należy osądzać ani dyskryminować – powiedział papież Franciszek drodze powrotnej ze Światowych Dni Młodzieży w Brazylii. Papież bronił ich też przed dyskryminacją i jednocześnie przypomniał zasady zawarte w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Mówią one między innymi o tym, że sama orientacja homoseksualna nie jest grzechem. Czynem zabronionym są natomiast akty homoseksualne”

          http://wiadomosci.onet.pl/swiat/papiez-homoseksualizm-nie-jest-zbrodnia/mq4ly

          „Czynem zabronionym są natomiast akty homoseksualne” – i to w Jego wypowiedzi jest istotne !!! Czyli na nic nowego się nie zgodził.

          Ale niestety „lobby homo” i tak tę wypowiedź wykorzysta pewnie na swoje potrzeby 😦

        • Dzieckonmp said

          Jeżeli homoseksualizm nie jet zbrodnią, to dlaczego Bóg zniszczył homoseksualistów w Sodomie i Gomorze?

          Często w kościele słuchałem kazań o roli kobiety w życiu rodziny . Teraz pewnie dojdą kazania o roli homoseksualisty w życiu społeczeństwa – pewnie niedługo doczekamy tego skoro tak sprawy przyśpieszają.

        • Chrobry.pl said

          W 100 % za „grzechy sodomskie”

        • Radosław said

          „Jeżeli homoseksualizm nie jet zbrodnią, to dlaczego Bóg zniszczył homoseksualistów w Sodomie i Gomorze?”

          Bo w Sodomie i Gomorze były akty homoseksualne, a te są grzechem i papież Franciszek o tym mówi: „Czynem zabronionym są natomiast akty homoseksualne.”

        • Chrobry.pl said

          Powinien też dodać, że grzechem też jest propagowanie homoseksualizmu i obnoszenie się z tym. Tego już w mediach nie było (choć kto wie – może o tym też wspominał, ale tego media już nie miałyby odwagi przytoczyć)

        • Tomasz said

          Nie zrzucajcie całej winy na media. Franciszek nie powinien się w ogóle w taki sposób wypowiadać. Wspomniał coś że akty są niezgodne z katechizmem. Gdyby jakikolwiek ksiądz katolicki twierdził inaczej to powinien zostać upomniany a w przypadku dalszego trwania w błędzie ekskomunikowany.

    • losyziemi said

      Nie ma co się załamywać i myślę, że to co możemy zrobić to modlić się o to, aby człowiek ten jak najmniej zaszkodził Kościołowi. Wszystko w rękach Boga !

      Jezu Ufam Tobie !

    • Radosław said

      Ostatnie orędzie MBM nie pozostawia złudzeń. Według orędzi papież Franciszek to oszust. Grupa dwudziestu, która kontroluje kościół od wewnątrz, wybrała człowieka, który nie pochodzi od Boga.

      „Szczegóły [dotyczą trzeciej Tajemnicy Fatimskiej], które ujawniłam, mówią, że będzie dwóch ludzi noszących Koronę Piotrową przy końcu czasów. Jeden będzie cierpiał z powodu kłamstw, które zostały stworzone, by go zdyskredytować i które uczyniły go faktycznym więźniem. Drugi wybrany przyniesie destrukcję, nie tylko Kościoła Katolickiego, ale wszystkich kościołów, które czczą Mojego Ojca i które przyjmują nauki Mojego Syna, Jezusa Chrystusa, Zbawcę świata.”

      • Radosław said

        To orędzie jest sprzeczne z orędziami Enocha, które określają papieża Franciszka jako Bożego człowieka. Widzimy dwóch wizjonerów, z których jeden kłamie.

        • MamOczy said

          WIDZENIE BŁOGOSŁAWIONEJ ANNY KATARZYNY EMMERICH

          Widziałam kościół św. Piotra (w Rzymie)
          “Widziałam niezmierzoną liczbę ludzi zatrudnionych przy burzeniu kościoła św. Piotra.
          Widziałam także innych, którzy go znowu budowali, (odbudowywali). Ciągły się linie
          robotników pomocniczych przez cały świat, a ja dziwowałam się nad tym związkiem, (jaki on
          ma z tą sprawą). Zrywający zrywali cale kawały muru, a było między nimi szczególnie wiele
          należących do sekt i odszczepieńców. Jakby według przepisu i reguły ci ludzie burzyli, (ktoś
          nimi kierował). Jedni ubrani byli na biało, odziani w fartuchy otoczone niebieską oblamówką z
          kieszeniami, mieli za pasem kielnie murarskie. Inni ubrani byli różnie. Byli przy tym wielcy i
          znaczni ludzie w mundurach, którzy jednak nie pracowali, tylko znaczyli kielnią na murach,
          gdzie i w jaki sposób robotnicy mają burzyć. Niekiedy, kiedy zaraz nie wiedzieli jak powinni
          burzyć, zbliżali się do jednego ze swoich, aby być pewnym, ten miał wielką księgę, w której
          był jakoby opisany cały budynek, w jaki sposób go burzyć.
          Następnie dokładnie oznaczali jakieś miejsce murarską kielnią i prędko te miejsca były
          burzone. Ludzie ci rwali mury, cegły, całkiem spokojnie i bezpiecznie, a wszystko szło przy
          tym zastrachane, ciche i wyczekujące.
          Widziałam modlącego się papieża. Był on otoczony fałszywymi przyjaciółmi, którzy
          często czynili coś przeciwnego aniżeli on zarządził.
          Widziałam pewnego małego czarnego światowego człowieka w pełnej działalności
          przeciwko Kościołowi:
          Podczas gdy jedna strona była burzona, z drugiej strony była znów odbudowywana, ale
          bez entuzjazmu i większego zaangażowania. Widziałam wielu duchownych, a jeden szedł
          nie pozwalając sobie przeszkadzać — właśnie między tymi burzącymi i rozkazał
          wstrzymanie i odbudowę.
          Innych kapłanów widziałam leniwie odmawiających ich brewiarz i w międzyczasie
          przynoszących kamyczek (do odbudowy), który nieśli pod płaszczem, jako wielki “rarytas”,
          albo podawali go innym. Zdawało się, że nie mają oni wszyscy żadnego zaufania, żadnej
          ochoty, żadnego polecenia i nie wiedzieli wcale, o co tu chodzi!
          Przedstawiało się to nędznie, bardzo nędznie!
          Od początku sierpnia aż do końca października 1820 r. trwałam w nieustających
          prośbach, modłach za Ojca św. z powodu tego widzenia, które opisałam i opisuję dalej: —
          Widzę nowych męczenników, nie w chwili obecnej, lecz w przyszłości… Widzę, że już idą
          naprzód… Widziałam — mówiła dalej — ludzi, którzy stale burzyli wielki kościół i widziałam
          przy nich obrzydliwego potwora, zwierzę, które wyszło z morza. Miał on Ogon jak ryba, a
          łapy jak lew i wiele głów, które znajdowały się dookoła jednej wielkiej głowy na wzór korony.
          Miał wielki czerwony pysk. Zwierzę było pocętkowane jak tygrys, a z burzącymi kościół był
          na poufałej stopie. Leżał on często między nimi, podczas gdy oni pracowali, chodzili także
          często do jaskini, w której się niekiedy ukrywał.
          Podczas tego widziałam tu i ówdzie na całym świecie wielu dobrych ludzi, męczonych, a
          szczególnie duchownych, zamykanych i uciskanych i miałam odczucie, ze kiedyś będą oni
          nowymi męczennikami.
          Kiedy kościół był już w dużym stopniu zburzony, tak, że pozostało już tylko prezbiterium z
          ołtarzem, widziałam tych burzących, razem z potworem pchającym się do kościoła… ale
          znaleźli tu (w kościele) wielką piękną Niewiastę, Panią. Zdawało się, że była w
          błogosławionym stanie, ponieważ szła Ona tylko powoli, na ten Jej widok, nieprzyjaciele
          bardzo się przerazili, a potwór nie mógł uczynić ani jednego kroku naprzód… Wyciągnął on
          swoją głowę ze złością za tą Niewiastą jakoby chciał Ją pożreć. Widziałam, więc teraz tego
          potwora jak uciekał znowu do morza, a nieprzyjaciele biegali tu i tam zmieszani. Nastąpił
          wśród nich wielki chaos, ponieważ dookoła kościoła przybliżały się z daleka wielkie kręgi
          obrońców itd.
          Dziesiątego sierpnia mówi: — “Widzę Ojca Świętego w wielkim ucisku. Mieszka on w
          innym pałacu i dopuszcza do siebie tylko niektórych, zauf anych… Gdyby zła partia… znała
          20
          swoją siłę to by już uderzyła… Obawiam się, że Ojciec święty przed swym końcem, będzie
          musiał wycierpieć jeszcze, większe uciski…
          Widzę tylni czarny Kościół jak rośnie, jak rośnie i wywiera zły wpływ na charaktery.
          Zagrożenie dla Ojca św. i Kościoła jest tak wielkie, że trzeba błagać Boga dzień i noc…
          Polecono mi modlić się wiele za Kościół i papieża… Zostałam tej nocy zaprowadzona do
          Rzymu, gdzie ukryty jest jeszcze Ojciec św., który jest w wielkim ucisku. Aby ujść złym
          posądzeniom zamieszkał osobno… Jest on bardzo smutny, słaby, wyczerpany, wyczerpany
          troską i modlitwą. Ukrył się on przede wszystkim dlatego, ponieważ może zaufać tylko
          niewielkiej liczbie ludzi…
          Jest jednak przy nim stary, skromny, bardzo pobożny kapłan, który jest jego przyjacielem,
          którego jako tak prostego nie uważano, żeby go usuwać od papieża, jako człowieka nic nie
          znaczącego… Mąż ten jednak posiadał wiele łask Bożych. Widzi on i spostrzega wiele rzeczy
          i wiernie donosi o tym Ojcu Świętemu… W ten sposób jest on ostrzeżony, przed tym
          człowiekiem, który dotychczas wszystko robił, a teraz nic już nie będzie robił… Papież jest
          tak słaby, że o własnych siłach nie może już iść.
          Pierwszego października: Kościół — biadała ona — jest w wielkim niebezpieczeństwie,
          muszę na rozkaz z góry, prosić każdego, który do mnie przychodzi — o „Ojcze Nasz” w
          intencji Kościoła, papieża. Trzeba błagać Boga, aby papież nie opuszczał Rzymu, bo przez
          to opuszczenie powstałaby wielka szkoda. Trzeba błagać Boga, aby otrzymał On Ducha
          Świętego.
          Czwartego października: Dzisiaj w nocy widziałam św. Franciszka niosącego papieża i
          Kościół…
          Później widziałam Kościół św. Piotra niesiony przez pewnego małego mężczyzną na
          barkach, który ma w twarzy coś żydowskiego. Wydawało się to całkiem niebezpieczne.
          Maryja stała na północnej stronie kościoła i rozciągała chroniący swój płaszcz.
          Mały mężczyzna zdawał się załamywać. Powinni mu pomagać w niesieniu tych dwunastu,
          których widzę stale jako nowych kapłanów, ale przychodzili oni troszkę za powoli. Zdawał się
          on już upadać, w końcu oni jednak przyszli i postąpili pod ten kościół, pomogło nieść także
          wielu Aniołów.
          Pozostała już tylko podłoga i tylna część – wszystko inne było zburzone przez tajną sektę i
          sługi kościoła. Zanieśli oni kościół na inne miejsce i zdawało się, jakby więcej pałaców jak
          pochyla się pole kłosów podczas żniwa.
          Kiedy widziałam kościół św. Piotra w jego zburzonym stanie i tak wielu duchownych
          pracujących przy dziele zburzenia, chociaż czynił to jeden przed drugim skrycie, odczułam z
          tego powodu taki smutek, że gwałtownie zawołałam do Jezusa, aby się ulitował!
          I zobaczyłam mego Niebieskiego Oblubieńca, jako młodzieńca i długo On ze mną
          rozmawiał. Powiedział mi między innymi, co oznacza to przemienienie, przetransportowanie
          Kościoła, ŻE ON POZORNIE CAŁKIEM UPADNIE, ŻE JEDNAK Z TYCH, CO GO
          PRZENOSILI ZOSTANIE ON ZNOWU W SPOKOJU PODNIESIONY, ODRODZONY. Jeżeli
          pozostanie choćby jeden prawdziwy katolik może Kościół znowu zwyciężyć, ponieważ został
          on założony nie z rozumu i rady ludzi (nie z mądrości ludzkiej).
          Pokazał On mi, że nigdy nie brakowało modlących się i cierpiących za Kościół. Zostało mi
          także pokazane, że wtedy nie będzie chrześcijan w starym sensie. Zostałam bardzo
          zasmucona przez ten obraz.
          7 października:, Kiedy szłam z Franciszką i pewnym świętym przez Rzym, widzieliśmy
          wielki pałac od dołu do góry w płomieniach. Byłam bardzo zasmucona, że mieszkańcy
          mogliby spłonąć, bo nikt nie gasił.
          Kiedyśmy się jednak zbliżyli, ogień się zagasił, a dom był czarny i opalony. Szliśmy przez
          wiele wspaniałych sal i doszliśmy do papieża. Siedział on w ciemności i spał w wielkim
          krześle, był on bardzo chory i nieprzytomny, nie mógł wcale chodzić.
          21
          Widzę Kościół całkiem samotny, całkiem opuszczony! Wygląda on jakby wszyscy uciekli.
          Dookoła niego wszystko jest w walce. Wszędzie widziałam wielką biedę i nienawiść, zdradę i
          rozgoryczenie, niepokój, bezsilność i całkowitą ślepotę.
          10 października: Widziałam Kościół św. Piotra, który zburzony był aż do prezbiterium i
          wielkiego ołtarza.
          Św. Archanioł Michał zstąpił opasany i uzbrojony, do Kościoła i bronił swym mieczem
          wstępu wielu złym pasterzom, którzy chcieli się do niego wedrzeć. Cała przednia część
          kościoła była już rozebrana, a pozostało tylko Tabernakulum z Przenajświętszym
          Sakramentem. Wtedy spostrzegłam Majestatyczną Panią. Wznosiła się Ona ponad wielkim
          placem przed Kościołem. Jej szeroki płaszcz spoczywał spięty na ramionach i unosiła się
          cicho w górę. I wreszcie stanęła na kopule i rozciągała szeroko swój płaszcz nad całą
          przestrzenią Kościoła, który to płaszcz promieniował, świecił jak złoto. Ci co burzyli kościół
          właśnie cośkolwiek spoczęli, a gdy chcieli się znowu zabrać do pracy, nie mogli, nie mogli w
          żaden sposób zbliżyć się tam, gdzie Ona osłaniała kościół swym płaszczem!
          Z drugiej zaś strony powstała teraz niezmierna praca budujących. Przyszło wielu silnych
          młodych ludzi, duchownych i świeckich, przyszły kobiety i dzieci. Przyszli także całkiem
          starzy, ułomni, zapomniani mężczyźni, a budynek (kościół) został znowu postawiony.
          Teraz zobaczyłam nowego papieża zbliżającego się z procesją, był on o wiele młodszy i
          surowszy jak poprzedni papież. Przyjęto go z wielką uroczystością. Zdawało się, że chce on
          Kościół poświęcić, ale usłyszałam głos, że nie potrzebuje on nowego poświęcenia, ponieważ
          pozostał Najświętszy Sakrament. Powinna być podwójna wielka uroczystość; Powszechny
          Jubileusz i odbudowa prawdziwa Kościoła.
          Przedtem aniżeli papież zaczął tę uroczystość przygotował już swych ludzi, którzy
          usunęli całkiem bez sprzeciwu wielką ilość znacznych i mniej znacznych duchownych.
          I widziałam, że opuścili oni zebrania, ze złością i szemraniem. I wziął do swej służby
          całkiem innych ludzi, duchownych i świeckich. Wtedy zaczęła się wielka uroczystość w
          Kościele św. Piotra.
          30 grudnia: Znowu widziałam Kościół św. Piotra z jego wysoką kopułą. Na niej stał św.
          Michał w krwawo czerwonej sukni, z wielką bojową chorągwią w ręce. Na ziemi trwała wielka
          wojna. Zieloni i niebiescy walczyli przeciwko białym, a biali, którzy mieli nad sobą czerwony
          miecz zdawali się całkiem ginąć. Wszyscy jednak nie wiedzieli dlaczego walczą.
          Kościół był całkiem krwawo — czerwony jak Anioł i zostało mi powiedziane, że zostanie
          on obmyty krwią. Im dłużej trwała wojna. Anioł zstąpił na ziemię i przystąpił do tych białych
          walczących i widziałam go wielokrotnie przed wszystkimi walczącymi.
          Wtedy wstąpiła w nich cudowna dzielność, nie wiedzieli oni skąd im się to wzięło. On
          wstąpił pomiędzy nieprzyjaciół i pobił ich, i uciekli na wszystkie strony. Ponad zwycięskimi
          białymi zniknął teraz ten płomienny miecz. Podczas walki przechodziły do nich stale wielkie
          gromady przeciwników, a raz nawet cały wielki tłum.
          Nad walczącymi ukazały się w przestworzu Zastępy Świętych, którzy wskazywali i rękami
          oznaczali, wskazywali. Byli oni różni, ale wszyscy jednego ducha. Kiedy Anioł zstąpił z dachu
          Kościoła, zobaczyłam nad nim (Kościołem) na niebie wielki jaśniejący Krzyż, na którym wisiał
          Zbawiciel, z którego Ran wychodziły wiązki świecących promieni rozszerzające się nad
          światem.
          Rany były czerwone jak jaśniejące, promieniujące bramy ze słoneczne żółtym środkiem.
          Nie miał on cierniowej korony, ale ze wszystkich Jego Ran Głowy wychodziły promienie na
          wszystkie strony świata.
          Promienie z rąk, boku i stóp wychodziły w kolorach tęczy i dzieliły się pięknie, tak, że
          większa ilość złączonych, szła na wsie, miasta, domy, przez cały świat. Widziałam je tu i tam,
          daleko i blisko, padające na różnych pracujących i wciągały dusze, które dotknęły się jednej
          z tych kolorów do Ran Pana.
          22
          Promienie padające z Rany Boku, spadały na stojący na dole Kościół w bardzo obfitym,
          szerokim strumieniu. Kościół cały jaśniał od tego, a przez ten wpływ promieni, widziałam
          większość dusz wchodzących do Pana.
          Widziałam także czerwone świecące Serce, unoszące się na niebie, z którego szła wielka
          wiązka, jak droga, promieni do Rany Boku i od którego rozszerzała się inna wiązka promieni
          nad Kościołem i wielu okolicami. — A promienie te wciągały wiele dusz, które przez Serce i
          przez tą wiązkę promieni wchodziły do Boku Jezusa. — Zostało mi powiedziane, że Maryja
          jest tym Sercem. Kiedy walka skończyła się na ziemi, kościół i Anioł, który zniknął, stały się
          białe i świecące. Także krzyż zniknął, a zamiast niego stała na kościele biała, wysoka,
          jaśniejąca Pani i rozciągała swój złoty jaśniejący płaszcz szeroko nad nim. Na placu przed
          kościołem tłumy ludzi w pokorze jednały się ze sobą. Następowało pojednanie. Widziałam
          biskupów i pasterzy zbliżających się i wymieniających swe księgi, a sekty uznały Kościół
          przez jego cudowne zwycięstwo, przez światło objawienia, które same widziały jak na nie
          świeciły. Światła te były z promieni wychodzącymi ze źródła jeziora, które powstało z Jana.
          Kiedy widziałam to zjednoczenie doznałam głębokiego odczucia, że zbliża się Królestwo
          Boże. Odczułam światło i wyższe życie w naturze i świętą ruchliwość we wszystkich
          ludziach, jak w czasie bliskim Narodzenia Chrystusa Pana, i odczułam zbliżanie się
          Królestwa Bożego, tak, że byłam zmuszona biec mu naprzeciw i do wydania radosnych
          okrzyków!”.

        • Radosław said

          Przyszłość wkrótce wszystko wyjaśni.

        • MamOczy said

          ”Dziesiątego sierpnia mówi: — “Widzę Ojca Świętego w wielkim ucisku. Mieszka on w
          innym pałacu i dopuszcza do siebie tylko niektórych, zauf anych… Gdyby zła partia… znała
          20
          swoją siłę to by już uderzyła… Obawiam się, że Ojciec święty przed swym końcem, będzie
          musiał wycierpieć jeszcze, większe uciski…
          Widzę tylni czarny Kościół jak rośnie, jak rośnie i wywiera zły wpływ na charaktery.
          Zagrożenie dla Ojca św. i Kościoła jest tak wielkie, że trzeba błagać Boga dzień i noc…
          Polecono mi modlić się wiele za Kościół i papieża… Zostałam tej nocy zaprowadzona do
          Rzymu, gdzie ukryty jest jeszcze Ojciec św., który jest w wielkim ucisku. Aby ujść złym
          posądzeniom zamieszkał osobno… Jest on bardzo smutny, słaby, wyczerpany, wyczerpany
          troską i modlitwą. Ukrył się on przede wszystkim dlatego, ponieważ może zaufać tylko
          niewielkiej liczbie ludzi…
          Jest jednak przy nim stary, skromny, bardzo pobożny kapłan, który jest jego przyjacielem,
          którego jako tak prostego nie uważano, żeby go usuwać od papieża, jako człowieka nic nie
          znaczącego… Mąż ten jednak posiadał wiele łask Bożych. Widzi on i spostrzega wiele rzeczy
          i wiernie donosi o tym Ojcu Świętemu… W ten sposób jest on ostrzeżony, przed tym
          człowiekiem, który dotychczas wszystko robił, a teraz nic już nie będzie robił… Papież jest
          tak słaby, że o własnych siłach nie może już iść.”

          7 października:, Kiedy szłam z Franciszką i pewnym świętym przez Rzym, widzieliśmy
          wielki pałac od dołu do góry w płomieniach. Byłam bardzo zasmucona, że mieszkańcy
          mogliby spłonąć, bo nikt nie gasił.
          Kiedyśmy się jednak zbliżyli, ogień się zagasił, a dom był czarny i opalony. Szliśmy przez
          wiele wspaniałych sal i doszliśmy do papieża. Siedział on w ciemności i spał w wielkim
          krześle, był on bardzo chory i nieprzytomny, nie mógł wcale chodzić.

        • Dzieckonmp said

          Nie zgadzam sie z taką teorią że jeden z nich kłamie.

        • Radosław said

          Orędzia są zupełnie rozbieżne, dwa różne kierunki. U MBM Franciszek jest oszustem, u Enocha Franciszek ma uciekać, a tron Piotrowy zajmie wróg. Tak to wygląda. Oba orędzia nie mogą być prawdziwe.

        • AntyNWO said

          kłamie Enoch….

        • Dzieckonmp said

          nikt nie kłamie. Orędzia przechodzą przez tak słabe narzędzie jakim jest człowiek. Są zniekształcone myślą danego wizjonera.

        • AntyNWO said

          one sie roznia…..Enoch wybiela falszywego proroka a raz przed nim sotrzega to lipa i tyle natomiast MBM jest konkretna jesli ty tego nie widzisz to ja nie poradze nawet Radoslaw to dostrzegl…..

  12. rafael said

    szkoda chłopca, młodzi powinni żyć a nie umierać, ludzie wiekowi powinni odchodzić, ale to wola Boska, w wieczornym różańcu będę się za duszę tego chłopca modlić, również za tę rodzinę, by pogodziła się z tym

    • Leszek said

      …szkoda chłopca, młodzi powinni żyć a nie umierać…
      Owszem, tak powinno wyglądać z ludzkiego p-ktu widzenia; lecz z Bożego p-ktu co do długości życia ziemskiego rzecz ma się zupełnie inaczej, jak o tym czytamy w:
      1. „Świadkach Bożego Miłosierdzia” Anny:
      “Wiek, którego dożywa się na ziemi, nie ma dla Boga żadnego znaczenia. Znaczenie ma tylko nasz rozwój, przebiegający u każdego z różną, właściwą mu szybkością. Długością życia dysponuje Pan tak, aby każdy mógł osiągnąć dostępną mu pełnię. On wybiera nam czas śmierci, gdy dojrzewamy.
      – Wydaje mi się, że rzadko kto jest dojrzały, tzn. „święty”, w chwili śmierci.
      – Jeśli nawet tak jest, to na pewno Bóg wybierze moment śmierci dla danego człowieka najlepszy. Dotyczy to każdego, chociaż czasem wydaje się to nieprawdopodobne. …
      – Długości waszego życia znać nie możemy. O tym decyduje sam Bóg i On wybiera czas najlepszy – tak jak było ze mną. Tak że nieraz czas śmierci jest zależny od nas samych. Bóg może nasze życie skrócić, abyśmy nie zaszkodzili bardziej sobie i bliźnim. Może też przedłużyć, abyśmy mieli czas na przejrzenie, np. w bólu czy chorobie, lub wykorzystali je jak najlepiej, oddając je wtedy z ufnością Opatrzności Bożej. …
      …Nie wszystko, co ludzie nazywają samobójstwem, jest nim naprawdę. Rzeczywiste samobójstwo jest postanowieniem świadomie powziętym z własnej woli, przeprowadzonym w pełni świadomości w przekonaniu, że właściciel ma prawo stanowić o losie swojego ciała. I dlatego jest błędem, gdyż jesteśmy jedynie użytkownikami „formy fizycznej” otrzymanej od Boga, aby w niej przeżyć życie „ziemskie”, ograniczone w czasie wytrzymałością naszej formy. Oczywiście jej stan jest zależny od naszej dbałości, dlatego samobójstwem, choć powolnym i niezupełnie jeszcze za takie uważanym, jest każde nadużycie typu nałogowego palenia, picia, zażywania narkotyków itp., tak wyniszczające nasze ciało, że nie jest ono zdolne służyć nam sprawnie i do czasu — wiadomego Bogu (nam – nie). Jeżeli jednak założymy, że Bóg, dając nam czas, daje tym samym szansę dokonania najprawidłowszego wyboru, na który składa się przeważnie wiele lat błądzenia, szukania i odwrotów od fałszywych dróg po to, aby szukać od nowa, powinniśmy dostrzec, że czas jest darem niesłychanie cennym, o który należy zabiegać, a nie trwonić go, a tym bardziej skracać. To dotyczy nas samych…
      …Dojrzewanie do dobrej śmierci 23 III 1973 r. Mówi Matka. Nie chodzi o to, by śmierć od każdego odsuwać, bo tego zrobić nie można i nie ma potrzeby. Chodzi o coś o wiele poważniejszego: o to, aby ludzie byli o wiele bardziej dojrzali w momencie śmierci. To nie powinien być przypadek, zaskoczenie, a spokojne przejście do nowego życia.
      – Czy można się nie lękać? Przecież jest strach przed śmiercią.
      – Wiem, że każde rozdarcie więzów miłości napawa nas (ludzi) przerażeniem, dlatego – pomyśl sama – gdybyśmy zawczasu naszą największą miłością uczynili Chrystusa, szlibyśmy ku Niemu z radością.
      – A gdy u m i e r a ktoś m ł o d y? – Tak, masz rację, ludzie młodzi, którzy tu, na ziemi pozostawiają całe swoje otoczenie, przyjmują to jako krzywdę, bo po pierwsze sami zostali wyłączeni ze swojego środowiska, a po drugie mają poczucie, że jeszcze nic nie zrobili, nic z siebie nie dali, albo za mało wzięli, jeśli są na poziomie „Kali brać”.
      – To dlaczego Pan zabiera ich tak wcześnie?
      – Jeśli Bóg jest dawcą życia, On je też zabiera wtedy, kiedy zechce. Jego decyzja jest z Jemu wiadomych powodów najlepsza dla danej osoby. Możesz mi wierzyć, że On oszczędza nam cierpień i tragedii, a przede wszystkim upadków. Pamiętaj, że zabierając kogoś z ziemi nie strąca go „gdzieś w nieszczęście”, a zabiera sobie, najczęściej wprost do siebie. Pomyśl inaczej: masz obiecane wspaniałe możliwości pracy po szkole powszechnej, gimnazjum i studiach wyższych, a jeszcze do tego czeka cię praca magisterska i doktorska. Oczywiście, że wiele się w tych długich latach nauczysz, a oprócz tego wiele przeżyjesz przyjemności, ale tak bardzo zmieszanych z kłopotami, niepowodzeniami, zawodami i przeżywaniem cudzych utrapień, chorób i śmierci, że w gruncie rzeczy ta cała radość na co dzień jest trudna do uzyskania; nie czuje się jej tak, jak by należało. Jeżeli przy tym mało jeszcze możesz z siebie dać, bo mało umiesz albo nie masz warunków, żeby móc tak służyć sobą, jak byś chciała, to te lata pozostają nauką, nauką, nauką… – mozolną i żmudną w codziennym życiu, złożonym z tysięcy kłopotów, zwłaszcza u nas teraz, gdzie życie jest tak jednostajne i tak przyziemne, że pozostawia za sobą tylko niespełnione marzenia i tęsknotę do prawdziwej twórczości. Mówię o życiu wszystkich nas, tzw. szarych ludzi. Bo dla Niego nikt nie jest „szary”; to my się sobie tacy wydajemy i tak widzimy innych. … Widzisz, właściwie umieramy z każdą operacją. Każda narkoza jest poddaniem się opinii specjalistów z zaufaniem, że to będzie dla naszego dobra, a przecież w momencie tym przestajemy „istnieć w czasie”. Nasza zgoda na leczenie się operacyjne jest potwierdzeniem naszej świadomości, że przez cierpienie zyskujemy życie. Za dzieci, wbrew ich chęciom, decydują rodzice. W rodzinie Chrystusowej decyduje za nas zawsze On. Gdybyśmy chcieli zrozumieć, że w zamian za to, co jest względne, przemijające i nie spełni naszych nadziei, otrzymujemy: pewność istnienia, jasność widzenia, obietnicę szczęścia, którego już nikt nigdy nam nie odbierze; lub że zaufawszy Mu całkowicie zyskujemy życie z Nim, a więc szczęście nie objęte czasem ani ubytkiem, a przeciwnie, rosnące nieustannie – pragnęlibyśmy przejść tu jak najprędzej. …Ale czy dzisiaj nie można zaufać i czy może nie tego właśnie On oczekuje? Pomyśl, że człowiek tyle planuje sobie, a tymczasem Chrystus oczekuje od niego może jedynie takiej odpowiedzi: „Ufam ci, cokolwiek ze mną uczynisz. Pójdę, gdziekolwiek Ty zechcesz.” – Taka odpowiedź to już heroizm. To absolutna dojrzałość!” (z cz.1, str. 139 z rozdz. II ‘Bóg-Ojciec nasz a my’ oraz str. 211, 236 i 263 z rozdz. III ‚Miłość łączy ludzi z obu światów’).
      II. z książki Anny “Boże Wychowanie”: O wyborze 13 II 1983 r.
      – Cóż zrozumiałaś, Anno? – Zrozumiałam, Ojcze, że Ty każdego z nas kochasz pojedynczo i prowadzisz indywidualnie. Ze dużo od nas nie chcesz, tylko zgody na takie prowadzenie. A potem to, co mówiłeś, Ojcze, o dwóch warunkach: 1) oddaniu Ci siebie i swojego życia, abyś Ty był jego Panem i 2) zgodzie na wszystko, co Ty z nami robisz, na Twoją metodę nauki. Powiedziałeś, Ojcze, że ten drugi warunek jest trudniejszy i tego Tobie brak u mnie. Zrozumiałam, że zgodą na wszystko jest przyjęcie – a nie odrzucanie – każdego zdarzenia, a także całego życia, jakie nam zaplanowałeś. Na przykład garbu, ślepoty, choroby nieuleczalnej, przedwczesnej śmierci, ale także głodu, biedy, monotonii i zmęczenia naszych dni – wszystkiego, co nam się zdarza, i ta zgoda jest właśnie wyborem, a on może być też uczyniony w ostatnim momencie życia, np. zgoda na śmierć na raka w młodym wieku – „bo Ty tego chcesz”. Wiec taki wybór, czyli zgoda na Twoje zamiary, jest możliwy dla każdego i nie ma zgody „większej” czy „mniejszej”, bardziej „marnej”, jak np. zgoda na śmierć głodującego żebraka Hindusa, czy „wspanialszej”, jak zgoda np. na paraliż u najsławniejszego tancerza. Wszystko jest tłem, a rzeczywistością jest tylko odpowiedź każdego z nas: „Tak, przyjmuję” czy „Nie, nie chcę!”
      – Dobrze zrozumiałaś, córko. Zauważ też, że na wybór pełny składa się wiele wyborów drobnych, które doń prowadzą. Walka z przeciwnościami, z oporami ciała, otoczenia, sytuacji jest stałym mówieniem Mi: „Tak. Pomimo moich upadków i niedoskonałości, tak!”
      Najczęściej początkowo wybory są ślepe, bardzo często błędne, jeśli kieruje nimi egoizm, nieświadomość lub bardzo zły wpływ otoczenia, ale to w Moich oczach niczego nie przesądza. Jestem cierpliwy, a nie rozumiejącym pomagam i p r z e d ł u ż a m c z a s ż y c i a, lub przeciwnie, s k r a c a m j e, dopuszczam cierpienie, strach i ból, np. więzienie, chorobę, biedę, zależnie od tego, co komu bardziej pomoże. Ale nie są to kary, a środki wychowawcze, zatem pomoc Moja… (z cz.1, z rozdz. III, str. 74/75).
      cd(2)n

      • Leszek said

        cd2: z książki jakże pożytecznej dla duszy Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”, z cz.1, z rozdz. ‚Zachęty pomocne do życia duchowego’ , pkt XXIII. O ROZPAMIĘTYWANIU ŚMIERCI
        1. Bardzo szybko będzie tu po tobie, popatrz więc trochę inaczej na swoje istnienie. Człowiek dzisiaj jest jutro już go nie widać. A kiedy zniknie sprzed oczu, szybko zejdzie z pamięci. O, ta tępota i zakamieniałość ludzkiego serca, które myśli tylko o teraźniejszości, a nie potrafi przewidywać tego, co nadejdzie. W każdej chwili, w każdym kroku i w myśli wyobrażaj sobie, że już dziś umrzesz. Gdybyś miał czyste sumienie, nie bałbyś się tak bardzo śmierci. Lepiej unikać grzechu niż uciekać od śmierci. Dziś jeszcze nie jesteś gotowy, a co będzie jutro? Jutro niepewne, skąd wiesz, czy będziesz miał jakieś jutro?
        3. Gdy nadejdzie ranek, pomyśl, że nie doczekasz wieczora. Wieczorem nie obiecuj sobie tak śmiało poranka. Zawsze więc bądź gotowy i żyj tak, aby śmierć nigdy nie zastała cię nie przygotowanym. Tylu ludzi umiera n a g l e i n i e s p o d z i e w a n i e. Bo o godzinie, której się nikt nie spodziewa, przyjdzie Syn Człowieczy. A kiedy nadejdzie już ta ostatnia godzina, zaczniesz zupełnie inaczej patrzeć na całe swoje minione życie i będziesz żałował, żeś był tak niedbały i tak słaby.
        4. Jakże szczęśliwy i mądry jest ten, kto już teraz stara się być takim, jakim chciałby być w obliczu śmierci! Nadzieję szczęśliwej śmierci może dać tylko zupełne odrzucenie światowości, żarliwe pragnienie dobra, umiłowanie dyscypliny, trud pokuty, gorliwe posłuszeństwo, zapomnienie o sobie i znoszenie trudności dla miłości Chrystusa. Wiele możesz zrobić, póki jesteś zdrowy, ale w chorobie nie wiem, co potrafisz. Mało jest takich, którzy stają się lepsi dzięki chorobie, tak jak i ci, co wiele podróżują, niekoniecznie stają się święci.
        5. Nie licz na przyjaciół i bliskich i nie odkładaj spraw zbawienia na nieokreśloną przyszłość, bo szybciej, niż sądzisz, ludzie zapomną o tobie. Lepiej zawczasu przewidywać i póki czas dobrze czynić, niż zdawać się na cudza pomoc. Jeśli ty sam nie troszczysz się teraz o siebie, któż potem zatroszczy się o ciebie? Teraz jest czas drogocenny. Teraz są dni zbawienia, teraz właśnie pora. Ale niestety nie korzystasz z tej pory tak, jak byś mógł, aby zasłużyć na życie wieczne. Przyjdzie czas, że zapragniesz mieć choć jeden dzień, choć jedna godzinę na oprawę, a nie wiem, czy otrzymasz.
        7. Ach, ty głupcze! Dlaczego myślisz , że będziesz żył długo, gdy żaden dzień twój nie jest pewny? Jak wielu ludzi zwiodła ta pewność, a n a g ł a śmierć znienacka wyrwała ich z życia! Ileż to razy słyszałeś, że ten zginął od miecza, tamten u t o n ą ł, ów runął z góry i złamał kark, tego przy stole, tamtego przy zabawie dosięgnął koniec! Jeden zginął w ogniu, drugi od żelaza, trzeci od zarazy, czwarty z rąk zabójców; i tak śmierć jest kresem każdego, a życie ludzkie przemija jak cień.
        8. Któż będzie o tobie pamiętał po twojej śmierci? I któż się za ciebie pomodli? Rób, rób teraz, najmilszy, co możesz zrobić, bo nie wiesz, kiedy umrzesz, i nie wiesz, co cię czeka po śmierci! Póki masz jeszcze czas, gromadź skarby nieśmiertelne. Nie myśl o niczym prócz zbawienia, troszcz się tylko o to, co Boże. Zdobywaj sobie już teraz przyjaciół wielbiąc świętych Pańskich i naśladując ich życie, aby, kiedy opuścisz świat, oni przyjęli cię do przybytków wieczności.
        9. Uważaj się za przechodnia i gościa na ziemi, którego ziemskie sprawy nie powinny wiele obchodzić. Zachowaj serce wolne i uniesione ku Bogu, bo tutaj nie masz dla siebie trwałej ojczyzny. Tam kieruj prośby i westchnienia, i codzienne łzy, aby po śmierci duch twój mógł przejść szczęśliwie wprost do Pana. Amen.
        cd(3)n

        • Leszek said

          Jeszcze jeden fragment z książki Anny „Świadkowie Bożego Miłosierdzia”:
          dający wiele do myślenia 22. VII 1991r.
          – Proszę Cię, Panie, powiedz o Twoim Miłosierdziu … Proszę też o „słowo” o tym, co jest nam konieczne, zwłaszcza kiedy giniemy nagle, nie przygotowani na śmierć. Wiem, że nigdy człowiek nie spotka się z większym miłosierdziem, niż kiedy staje przed Tobą.
          – Cieszę się, że zrozumiałaś to, córeczko. Nawet w nagłej, niespodziewanej śmierci objawiam swoje Miłosierdzie. Jeżeli wybieram ją, to często po to, aby była usprawiedliwieniem dla tych z Moich dzieci, po których nie spodziewam się, że kiedykolwiek zechcą przygotować się na spotkanie ze Mną, natomiast dłuższe życie powiększy ciężar ich win. …
          Patrząc na nagłą śmierć, zaskakującą innego człowieka, nie sposób nie zastanowić się: „A ja, czy jestem gotów? Czy rzeczywiście najważniejsze są dla mnie te sprawy, które mnie pochłaniają? Jaką pamięć pozostawię po sobie? Czy ludzie będą mi wdzięczni, życzliwi, czy też obojętni, ponieważ i ja byłem względem nich obojętny lub może nawet niemiłosierny? Czy zasłużyłem sobie na ich orędownictwo…?”
          Dla człowieka zmarłego w niedojrzałości duchowej straszny jest sąd jego bliźnich o nim, bo słyszy myśli ich i rozumie, lecz wytłumaczyć się nie może. Jeśli jednakże człowiek ginie nagle, opinia ludzka łagodnieje: jest w niej więcej współczucia, a także woli wybaczenia jego win. Ludzie gotowi są zapomnieć jego przewinienia i modlą się o pomoc dla niego. I to też zmarły słyszy i za każdą modlitwę, dobrą myśl lub słowo jest ogromnie wdzięczny…
          ( z cz.2. z rozdz.VII ‚Pan mówi sam o swoich dzieciach – ludziach’, str. 267/268)

  13. serce333 said

    Chwała Bogu że Admin usunął wypowiedzi A i M , które niszczące były dla dusz i naszego blogu. Miało pójść gdy czytałem zmoderowane wypowiedzi ale wklejam dopiero teraz moją prośbę do dwóch naszych braci. Co napisane niech wejdzie do serc.

    „Proszę przestańcie. Nie używajcie takich słów więcej tutaj, nie wolno. To daje pokarm, pożywkę wrogom. Czy chcecie potem widzieć fragmenty swoich wypowiedzi jako etykietę do tego blogu? To uderza w nas..

    Zauważmy w tym z kim się nie zgadzamy, samego Jezusa. Mieszka w każdym z nas od stworzenia nas. Urągając bratu plujemy na samego Jezusa , nienawiść czując, czujemy do Niego. Następnym razem weźmy głęboki oddech i uśmiechnijmy się mówiąc – to mój brat, nie będę dochodził swego. Nie zawsze ja muszę mieć rację i ostatnie słowo.

    Szczęść Wam Boże. Niech to miejsce w sieci będzie czyste i przesiąknięte miłością i dobrem i dyskusją merytoryczną bez jakichkolwiek ataków personalnych. Tak życzy sobie na pewno Maryja , opiekunka tego blogu..”

  14. Gosia-3 said

    Tak jak alkoholik pomimo tego że przestał pić nadal jest alkoholikiem tak też homoseksualista zostanie nim do końca życia. Dlatego uważam, że homoseksualiści mogą pracować w wielu zawodach nikt ich nie powinien marginelizować ale drzwi Kościoła w seminariach duchownych powinny być dla nich szczelnie zamknięte. Tak jak kiedyś przed poborem do wojska sprawdzano mężczyzn pod tym kątem by nie zakażać armii tak tym bardziej nie powinno ich być wśród sług bożych.
    Taki człowiek jak pragnie się nawrócić to jako przyszły ksiądz on nie będzie skupiony ani na sobie ani na nawracaniu wiernych lecz wśród wielu młodych mężczyzn pokusy będą nawracały i będzie żródłem zakażania. Lepiej gdy nawrócenie będzie poza seminarium i dla niego i dla Kościoła. Seminarium nie jest miejscem dla wynaturzeń i ludzi chorych. Stamtąd mają wyjść ludzie mocni duchem by mieć siłę aby pomagać właśnie takim ludziom chorym naznaczonych wielkimi osobistymi tragediami którzy naprawdę chcą wyjść ze swojego grzechu. Kościół ma leczyć chore dusze a nie wprowadzać je do centrum Kościoła by burzyć jego fundamenty. Z Panem Bogiem

  15. KRYSTYNA said

    Światowe Dni Młodzieży: Młodzież koncelebruje Mszę z biskupem Mediolanu

    http://www.bibula.com/?p=69620

    Kilka dni temu, tuż przed rozpoczęciem oficjalnych obchodów Światowego Dnia Młodzieży doszło do poważnego naruszenia liturgii, w którym uczestniczył biskup pomocniczy Mediolanu – Mario Delfini. Jak widać na poniższym zdjęciu, które obiegło blogi tradycjonalistów na całym świecie, młodzież podczas jednej z doksologii wraz z kapłanem wzniosła kielichy z Najświętszą Krwią Chrystusa.

    Link do zdjęcia:

    Rzecz miała miejsce w Sao Paulo podczas jednej z Mszy. Zdziwieni redaktorzy bloga Missa in Latino, skierowali w tej sprawie zapytanie do liturgisty diecezji mediolańskiej ks. Pierantonio Tremolady, który autoryzował do publikacji mailową wymianę zdań pomiędzy nimi.

    W swoim mailu redaktorzy zwracają uwagę na niestosowność, która wynika z zaistniałej sytuacji. Ich zdaniem umniejsza to godności kapłana, który jako jedyny jest predysponowany do odprawiania Eucharystii. W swej stanowczej lecz zgodnej z zasadami szacunku krytyce, zwrócili oni uwagę na fakt iż zachowania tego nie można usprawiedliwić “chęcią umożliwienia młodzieży poczucia się bohaterami światowego tygodnia”.

    W odpowiedzi ks. Pierantonio Tremolada argumentował, że trudno obarczać winą za zaistniałą sytuację biskupa, że takie liturgiczne inicjatywy rodzą się czasem spontanicznie i dotyczą postronnych osób, a nie celebransa. Dopuszcza sytuację, że ktoś inny tę sytuację zaaranżował. Jednocześnie zarzucił on autorom maila, posłużenie się kolokwialnym językiem, który nie przystoi wielkości Eucharystii – chodziło o niefortunne sformułowanie “zrobić Eucharystię”, jakie padło na końcu maila. Nie odniósł się natomiast do meritum błędu i konsekwencji, jakie mogą z niego wynikać, a także do sugestii redaktorów, że z różnych źródeł słyszą oni o częstych przypadkach nadużyć w liturgii.

    Missa in Latino donosi, że omawiane zdjęcie zostało usunięte z oficjalnej strony diecezji w Mediolanie – IncrociNews, zarówno z artykułu o ŚDM 2013, jak i z galerii zdjęć diecezjalnych.

    MCC/MiL/TEF/breviarium.blogspot.com

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • KRYSTYNA said

      Kobiety rozdające Komunie Świętą można zobaczyć w filmiku o:2:06:40 min ; 2:07:10 min ; 2: 07: 51-56 ;

      — minhttp://www.youtube.com/watch?v=q-iZAten9MI

      KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • Tomasz said

      Mnie zszokowały bohomazy za plecami Franciszka podczas wczorajszego pożegnania z wolontariuszami. Te szkaradztwa były obrazą Boga a nie jego uwielbieniem.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: