Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Niezwykła pielgrzymka – Para z Polski przybyła do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 sierpnia 2013

O tej niezwykłej pielgrzymce pisaliśmy już tutaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dziś para z Polski Katarzyna i Andrzej Sieminsky dotarli po 82 dniach do Medjugorje tuż przed godz 10 rano i uklękli przed figurą Matki Bożej z Medjugorje przed kościołem św Jakuba.  Droga z polskiego miasta Kazimierza Dolnego miała długość 1316 km.

Pielgrzymowali przez  82 dni w słońcu i deszczu przez Polskę, Czechy,  Słowację, Węgry, Chorwację oraz Bośnię i Hercegowinę.
Klęcząc w pokornej modlitwie przed figurą Matki Bożej Katarzyna i Andrzej emanowali spokojem i szczęściem że dotarli do miejsca przeznaczenia, że wypełnili ślub jaki obiecali Królowej Pokoju i odpowiedzieli na wezwanie Matki Bożej: „Przyjdźcie do Medziugorja”. Dziękujemy Bogu, że w tej trudnej drodze w czasie  wysokich temperaturach idąc drogami nieznanymi, napotykaliśmy tak wiele dobrych ludzi.
Podczas podróży do Medziugorja odpoczywali i modlili się w katolickich kościołach, w cerkwiach ale  i w meczetach, a o spotykanych  ludziach mówią, że są gościnni, bo wszędzie tam, gdzie potrzebowali kwatery nigdy nikt im nie odmówił. W Medziugorju zatrzymają się na  kilka dni.

kaziemie1

 

kazimie2

 

kazimie3

 

kazimie4

Reklamy

komentarze 82 to “Niezwykła pielgrzymka – Para z Polski przybyła do Medjugorje”

  1. Optymista said

    RZECZ O POBOŻNYM PRZEŻYWANIU MSZY ŚW.

    Msza Św. jest centrum życia Kościoła Katolickiego. Bez Mszy Św. świat już dawno by utonął w kloace swoich grzechów. Jest to jedyna praktyka kościelna gdzie Bóg jest obecny żywy i Swoją Krwią uświęca uczestników Mszy Św. oraz cały świat.
    Podczas Mszy Św. powinniśmy zachować pozycję klęczącą od Święty, Święty aż do Komunii Św. włącznie, na końcowe Błogosławieństwo i w czasie aktu pokuty na początku Mszy Św. Dlaczego?

    1.W objawieniach, zatwierdzonych przez Kościół Katolicki, które miała boliwijska mistyczka Catalina Rivas, Matka Boża ukazała jej, że podczas modlitwy Święty, Święty….całe niebo klęczy oddając pokłon i wielbiąc Boga. Na Mszy Św, tzw trydenckiej wierni również klęczą podczas modlitwy Święty, Święty. Matka Boża przekazała Catalinie „ Powiedz ludziom, że nigdy człowiek nie jest bardziej człowiekiem niż wtedy, gdy zgina kolana przed Bogiem”. Od Podniesienia aż do Komunii Św. Kapłańskiej włącznie jest obecny na Ołtarzu Jezus Chrystus żywy z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem. Jeśli klęczymy na Podniesienie to czy nie powinniśmy klęczeć i po Podniesieniu ? Przecież żywy Bóg nadal jest obecny na Ołtarzu i cierpi za nas na Golgocie. Św. o. Pio przekazał, że kulminacja cierpienia Jezusa przypada na czas Komunii Św. Kapłana. Wtedy to nasz Pan umiera na Krzyżu a Kapłan spożywa święte postacie Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. Następnie Pan Jezus jest zdjęty z Krzyża i w czasie Komunii Św. jest składany do grobu, którym są serca przystępujących do Komunii Św. Z Ewangelii wiemy, że początkowo Jezus po zdjęciu z Krzyża spoczął w ramionach swojej Matki Bolesnej. My też możemy poprosić Matkę Bożą aby w naszym imieniu w sposób doskonały przyjęła do Swego Serca Jezusa a następnie wprowadziła Swego Syna do naszych niedoskonałych serc. Po złożeniu do grobu nastąpiło Zmartwychwstanie Chrystusa. Dla nas tym Zmartwychwstaniem ma być otwarcie naszych serc po Mszy Św. i świadczenie o Zmartwychwstałym w naszym życiu prywatnym i publicznym poprzez nasze czyny i słowa. Na to nasze apostołowanie na końcu Mszy Św. otrzymujemy Błogosławieństwo od samej Trójcy Św. poprzez ręce Kapłana. Wypada więc uklęknąć i podziękować za to Błogosławieństwo. Bez Zmartwychwstania Chrystusa nasza wiara nie miałaby sensu. Tak samo bez Zmartwychwstania naszych serc przemienionych podczas Mszy Św. nasza wiara jest martwa. Grób jest nadal przywalony kamieniem naszych grzechów.

    2.Podczas Spowiedzi św. wyznajemy nasze grzechy na klęcząco. Dlaczego więc podczas aktu pokutnego w czasie Mszy Św. stoimy, czyż nie powinniśmy również klęczeć?
    Przemienieni-przemieniajcie.

  2. MariuszInfo said

    We wszystkich intencjach Osób z blogu oraz polecanych przez nich składam na ręce
    Matki Bożej, Królowej Pokoju. Mateczko, usłysz błaganie Twoich dzieci. Amen.

  3. Jestem Izabela said

    Wszystkim, którzy modlili się w mojej sprawie, doradzali i się przejęli odpisałam w tym starszym wątku, ale tyle nowych tematów się pojawiło, że ciężko szukać tych wpisów, dlatego daję link do tego co napisałam. Jeśli ktoś ma ochotę mi odpowiedzieć to tutaj w tym temacie, bo tamten jest zawalony postami. Tyle jest tematów nowych i nie ma żadnego, w którym mogłabym poruszyć swoją kwestię, więc muszę zaśmiecać inne tematy, ale co ja mam poradzić w takiej sytuacji rozpaczy, kiedy poszukuję wsparcia, odpowiedzi na moje pytania itd. https://dzieckonmp.wordpress.com/2013/08/07/rozpiety-na-ramionach/#comments
    Jest to wpis z 10 sierpnia, z godziny 22:51

    • ogarniety said

      Iza podaj maila, rozmawialismy kilka razy do 4, znam twoja historie, pogadamy sobie 🙂

    • MamOczy said

      Pamiętam Izo z chatu, że Twoje rodzinne miasto to Łódź więc wiem co masz na myśli bo sam jestem z Łodzi . Sam mam masę problemów o , których wie Jezus i wierzę , że kiedyś od tego zostanę uwolniony tak jak uwolniony zostałem z narkomani .
      O finansach nie wspominam ale wtedy gdy już naprawdę jest cienko zawsze jakaś duszyczka pomoże i tak się dzieją małe cuda.
      Oddałem wszystko Matce Bożej i Jezusowi i wiem , że dają mi tyle na ile jestem przygotowany bo gdybym dostał za dużo mógłbym zionąć pychą , że to moja zasługa , a jak za mało to mógłbym zacząć zło wieszczyć Bogu .
      Też miałem wiele niezdrowych relacji ale powiedziałem Jezu jeżeli taka jest Twoja wola to zabierz tych ludzi ale jeżeli chcesz to tą relacje zachowaj . Bóg ”zabrał” mi z 95 % moich relacji z innymi ludźmi widocznie taki był jego plan i wola , a z nią nie śmiem dyskutować skoro oddałem mu swoją wolę 🙂
      Ostatnio otrzymałem tyle radości nie mając nic (jeżeli chodzi i pieniądze ) , że Bóg mi pokazał bym się niczym nie przejmował to niczego mi nie zabraknie ! Otrzymałem więcej radość i pokój ducha i z wielką nadzieją czekam na to co Bóg jeszcze dla mnie przygotował, a przygotował takie rzeczy o jakich jeszcze nawet nie śniłem 🙂 Zyskałem nowych przyjaciół , zyskałem to coś co w tym momencie było mi najbardziej potrzebne na duszy . Jezus zna moje serce i to on jest moim ogrodnikiem serca . Wyrywa z korzeniami chwasty i na miejscu tej luki stawia piękne kwiaty 🙂 To proces , który trwa i nie może być za szybko bo nie jestem gotowy . Proces z , którym trzeba współpracować bo bez współpracy nic się nie dokona . Jak na którymś z kazaniu w Medjugorie była własnie opowieść o tym, że Jezus czeka i puka do drzwi Twojego serca ale co z tego jak klamka jest tylko po jednej stronie po Twojej stronie i Ty musisz ją otworzyć bo gdy powoli te drzwi uchylasz to powoli wkracza Jezus z łaskami i z czasem zaczynam te drzwi otwierać na oścież to i wtedy Jezus może więcej działać , a na końcu to już zdejmujesz to drzwi i żyjesz złączona z Chrystusem Panem ! 🙂
      Byś miała może kiedyś się spotkać pogadać to pisz zawsze dobrze jest się ”wygadać ” wiem jak to jest : )
      Współpracuj z Bogiem on zabrał od Ciebie taką relacje to jego plan ale pamiętaj on już czeka na Ciebie z prawdziwą i szczerą miłość i czeka jak otworzyć serce bo Ty masz klamkę 🙂

      Na końcu dam Ci piosenkę : http://www.youtube.com/watch?v=_rE01GNjpZs

      • MM said

        Mam Oczy, chcę Ci powiedzieć, że to co piszesz jest prawdą. A prawda jest taka, że jeżeli oddasz się Panu całkowicie, to Pan poprowadzi Cię tak jak On to uważa, bo taka jest Pana Wola, nie moja. Ja też się o tym przekonałam, bardzo bolało w pewnym momencie dlaczego tak jest a nie tak jak ja bym chciała. Musiało trochę czasu upłynąć abym to zrozumiała, myślę też że to była zasługa Ducha Św., a nie moja. Ja też straciłam paru przyjaciół, ale i zyskałam przyjaciół, i to tu na tym blogu 🙂 Myślę, też, że Izabela, po upływie pewnego czasu doceni to i podziękuje Panu. Wiem, teraz bardzo cierpi i przeżywa, ale naprawdę niech zaufa bez reszty Panu, a będzie dobrze.

        • wiesia said

          Witaj MM,właśnie wróciłam z Wambierzyc.Oddałam TAM nasze serducha.Wróciłam bardzo szczęśliwa, pomimo ogromnego zmęczenia.Pozdrawiam i do usłyszenia jutro.Jezu,ufam Tobie!

        • MM said

          Wiesiu 🙂
          Byłam w Wambierzycach, parę lat temu Pięknie tam. Pozdrawiam 🙂

      • Dzieckonmp said

        Mam Oczy przepięknie piszesz, piękny owoc czytania tego bloga. Niesamowitą radość sprawiasz wszystkim nam.

        • MamOczy said

          Dziękuję ale to nie moja zasługa ja sam z siebie to doprowadziłem siebie na samo dno . Gdy chwyciłem Maryję za rękę to świat staje się coraz piękniejszy 🙂 Dlatego każdemu będę mówił jak nie widzisz światła to zawierz się Maryji , Naszej Mamusi to ona Ci pokaże prawdziwą miłość 🙂

      • szafirek said

        MamOczy PIĘKNIE napisałeś. Widzę to Twoje serce pełne kwiatów a wśród nich Maryję i Jezusa. Cudowne . Pozdrawiam i życzę by ta radośc i pokój ducha pozostały już na zawsze w twoim sercu. Z Panem Bogiem

    • kooool said

      Przelej swą rozpacz na Jezusa, on Cię wysłucha i odpowie, bo jest Miłością i Cię rozumie.

    • Leszek said

      Pozwól Izabello, że i ja jeszcze raz zabiorę głos w „Twojej sprawie”.
      Proszę wczytaj się uważnie w to, co pisze Barbara z Kanady w komentarzach
      9 Sierpień 2013 @ 05:21 i 11 Sierpień 2013 @ 14:34
      oraz Gosia-3 powiedział/a 9 Sierpień 2013 @ 19:28.
      Też i to, co powiedziała Halina 9 Sierpień 2013 @ 08:45. To, co się stało było bez dwóch zdań zrządzeniem Bożym, bo Boże drogi (postępowanie z nami, walka często przeciwko nam o zbawienie/szczęście wieczne naszych dusz) nie są, nie pokrywają się z naszymi drogami (wedle Iz 55,8n). Wszystkowiedzący Bóg znał pragnienia i marzenia Twojego serca o tzw. szczęściu, ale zauważ On też ma pragnienia i palny co do Twojego życia, bo myśli przede wszystkim o Twoim (jak zresztą o każdym z nas) o wiecznym szczęściu. I by wprowadzić kogoś na taką drogę, ku temu szczęściu używa z miłości a nie z nienawiści ku Tobie radykalnych chirurgicznych środków. Albowiem i dla Ciebie, Izabello „On jest Panem, Twoim Bogiem, pouczającym Cię o tym, co pożyteczne, kierujący Tobą na drodze, którą kroczysz” (Iz 48,17). cdn.

      • Leszek said

        cd(2): Chciałbym jeszcze ważnych wg mnie Tobie, Izabello parę rzeczy powiedzieć i może to być „twarda/trudna do przyjęcia dla Ciebie mowa”, choć mogę się mylić.
        Ale cóż zrobić; powiem, to co powiem, choć może na to jeszcze nie pora, przy Twoim duchowym stanie. W każdym bądź razie nie zamierzam się nad Tobą użalać, ale też z drugiej strony nie chcę powiedzieć: Masz za swoje.
        Wiesz, wynotowałem sobie trochę z Twoich blogowych wypowiedzi. I tak pisałaś:
        1. …Mieszkałam z jego rodziną i z nim będąc od domu rodzinnego własnego kilkaset kilometrów. Jeszcze dosłownie kilka dni temu słyszałam wyznania miłości, byliśmy daleko wybierać meble do mieszkania. Co roku wyprowadzaliśmy się od jego rodziców na okres wiosenno-letnio-jesienny jeszcze dalej kilkaset kilometrów na sam koniec Polki z uwagi na jego pracę, a na zimę przyjeżdżaliśmy do jego rodziców i rodziny…
        Krótko mówiąc przez te 6 lat mieszkaliście razem bez żadnego ślubu (za przyzwoleniem rodzinnym), a więc trwaliście cały czas w grzechu ciężkim. No, chyba, że żyliście jak brat z siostrą. Jak to było to Ty, Izabello sama najlepiej wiesz. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Pisałaś o wartościach, wychowaniu w wierze, przywiązaniu do Pana Boga. Jeśli tak, to powiedz jak mogłaś godzić się na taki sposób życia, który zapewne Panu Bogu się nie podobał, bo w końcu powiedział: „Dość tego.Trzeba temu postawić kres”; na co wpływ może miała Twoja prośba o modlitwę blogowiczów w Twojej sprawie i takowa nasza wspólna modlitwa. I proszę nie nazywaj tego (co Cię wiązało z tym chłopakiem) miłością, bo to, mało co z prawdziwą miłością w Bożym i biblijnym słowa tego znaczeniu miało wspólnego.To było przyznaj, jakieś rozdwojenie. Chyba to czułaś.
        W tym stanie rzeczy robiłaś wszystko, co było w Twojej mocy, co uważałaś za dobre by go nawrócić, sprowadzić na właściwą drogę, poświęciłaś swoje najpiękniejsze lata, ale jak sama pisałaś okazało się to bezskutecznie. Nie mogło być inaczej. Bo Twoja modlitwa, słowa nie miały, że tak powiem „mocy” z racji stanu grzechu, w którym też sama trwałaś. Wiele cierpiałaś, wylewałaś morze łez, a tu nic…
        W książce – której fragmenty często przywołuję na tym blogu często – „Dialog o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny w rozdz. ‚Nauka o łzach’, Bóg Ojciec tak mówi:
        „Wiedz, że każda łza pochodzi z serca: gdyż żaden organ ciała nie współczuje tak z sercem, jak oko. Gdy serce cierpi oko wykazuje to natychmiast. Jeśli ból jest zmysłowy, oko wylewa serdeczne łzy, które rodzą śmierć, gdyż płynąc z serca pochodzą z miłości nieuporządkowanej, która jest Mi obca. Skoro ta miłość jest nieuporządkowana, obraża Mnie, sprawia ból śmiertelny i śmiertelne łzy. Ciężar grzechu i tym samym łez, może być większy lub mniejszy, zależnie od tego, czy miłość jest więcej lub mniej nieuporządkowana. … Wszyscy jesteście drzewami miłości, gdyż was stworzyłem przez miłość, nie możecie żyć bez miłości. Dusza, która żyje cnotliwie, zapuszcza korzeń swego drzewa w dolinie pokory. Lecz ci, co żyją w sposób nędzny, zapuścili go na górze pychy. Ponieważ jest źle umieszczony, wydaje owoce nie życia, lecz śmierci. Te owoce, którymi są ich czyny, są zatrute wszelkiego rodzaju grzechami. Jeśli spełniają jakiś czyn dobry, to co zeń wynika, jest zgniłe, gdyż korzeń jest zepsuty. Dusza w grzechu śmiertelnym nie może spełnić żadnego dobrego czynu, który by zasługiwał na życie wieczne, gdyż czyn ten nie jest dokonany w stanie łaski. Nie powinna ona jednak wyrzekać się dobrych czynów, gdyż każdy dobry czyn otrzymuje nagrodę, a każdy grzech karę. Dobro spełnione poza łaską jest niedostateczne i nie zasługuje na życie wieczne. Lecz Boska dobroć i sprawiedliwość Moja dają jej za czyn niedoskonały nagrodę niedoskonałą. Już to nagradzam ją dobrami doczesnymi, już to użyczam jej czasu potrzebnego, jak ci to wyłożyłem powyżej, aby się mogła poprawić. Niekiedy udzielam jej życia łaski ze względu na pośrednictwo sług Moich, którzy Mi są mili i których wysłuchuję. Tak uczyniłem świętemu Pawłowi, który przez modlitwę świętego Szczepana wyrzekł się niewiary i prześladowania chrześcijan. Widzisz więc, że w jakimkolwiek by stanie dusza się znajdowała, nie powinna zaprzestawać dobrych uczynków. … Człowiek postawiony jest ponad wszystkimi rzeczami stworzonymi, a nie rzeczy,stworzone ponad nim. Może być więc nasycony i odpoczywać tylko w rzeczy większej od niego. Większą od niego jestem tylko Ja, Bóg wieczny i Ja sam przeto mogę go tylko nasycić. Lecz on oddzielił się ode Mnie przez grzech i dlatego żyje w ustawicznej udręce i cierpieniu. Cierpienie wywołuje łzy. Potem przychodzą przeciwne wiatry i chłoszczą drzewo zmysłowej miłości własnej, z której uczynił sobie zasadę życia. … Są cztery wiatry: wiatr pomyślności, wiatr przeciwności, wiatr bojaźni i wiatr sumienia. …
        Potem zaczyna wiać wiatr bojaźni służalczej. Pod jego tchnieniem człowiek boi się własnego cienia, lękając się stracić to, co kocha. Boi się utraty życia, boi się utraty dzieci lub kogo ze swoich; boi się stracić stanowisko, zaszczyty i bogactwa swoje i swoich, przez miłość własną. Obawa ta nic daje mu spokoju, mąci jego radość. Dóbr tych nie posiada w sposób uporządkowany, wedle mojej woli: stąd ta bojaźń służalcza, stąd ten strach. Człowiek ten czyni się nędznym niewolnikiem grzechu. Można uważać, że upodobnił się do rzeczy, której służy przez grzech. Grzech jest niczym; więc niewolnik grzechu stał się niczym (por. Rz 6,15).
        Wiatr bojaźni nie przestał go chłostać, gdy oto nadciąga wiatr udręczenia i przeciwności, którego się boi i odziera go w części lub w całości z wszystkiego, co posiadał. W całości, gdy traci życie, gdyż śmierć pozbawia go wszystkiego; w części, gdy traci to czy owo: albo zdrowie, albo dzieci, albo bogactwa, albo stanowisko, albo zaszczyty, wedle tego, co Ja dobry lekarz, uważam za potrzebne dla jego zbawienia. Gdyż d l a z b a w i e n i a jego z s y ł a m nań te próby. Lecz ułomność jego jest zepsuta, pozbawiona poznania siebie i Mnie, i niszczy owoc cierpliwości. Rodzi więc tylko niecierpliwość, zgorszenie, szemranie, odrazę do Mnie i stworzeń Moich. To co jest d a r e m Mym d l a ż y c i a, przyjmuje jako ś m i e r ć. Boleść jego równa jest miłości tego, co utracił. Odarty z wszelkiej radości, nie ma już nadziei. Radość, miłość, nadzieja były tym dobrem, które posiadał. Pozbawiony go, płacze. Nie same łzy sprowadzają te smutne skutki, lecz nieuporządkowana miłość i boleść serca, skąd pochodzą te łzy. Łzy płynące z oczu nie mogłyby same przez się zadać śmierci i kary, gdyby nie wypływały z tego złego źródła, którym jest miłość własna, nieuporządkowana miłość serca. Gdyby serce było uporządkowane i posiadało życie łaski, same łzy byłyby dobrymi łzami, które zmusiłyby Mnie, Boga wiecznego, do uczynienia miłosierdzia. Czemuż więc rzekłem, że łzy ludzi świata są łzami śmierci? Bo łzy są znakiem zewnętrznym śmierci lub życia, które są w sercu”.
        cd(3)n

        • Leszek said

          cd3: …Łzy mi lecą strumieniami… Nie mogę jeść, pić. Siedzę zapłakana już kilkanaście godzin…
          Izabello! Znam i ja to doświadczenie. Kilka razy w życiu byłem zakochany i też wylewałem łzy z tego powodu, że z tego zakochania i związania się z tymi osobami płci przeciwnej nic nie wyszło. Kiedyś poprzez kolegę poznałem młodą niewiastę, Annę, która też nie mogła się pozbierać z „szoku”, że jej chłopak (był w Odnowie w Duchu Świętym; razem byli ze sobą coś 2-3 lata), z którym wiązała duże nadzieje na przyszłość „nieoczekiwanie” zostawił ją (bo poznał inną dziewczynę), zerwał z nią jakikolwiek kontakt. Wypisz wymaluj, podobna sytuacja (bo też razem ze sobą mieszkali i korzystali z praw przynależnych tylko prawowitym małżonkom) do Twojej (ale zauważ, takich wydarzeń jest w tym życiu wiele, też i niestety w małżeństwach). Długo dochodziła do siebie (dużo trzeba z nią rozmawiać), ale w końcu wewnętrznie wyzdrowiała i teraz z perspektywy czasu jest zadowolona, że tak się stało, że widziała w tym zrządzenie Boże.
          Co do strumienia wylewanych łez. W pewnym miejscu w Piśmie Świętym , natchniony psalmista mówi: „Strumienie łez płyną z mych oczu, o nie zachowano Twojego Prawa” (Ps 119,136) i „łzy stały się dla mnie chlebem we dnie i w nocy” (Ps 42,4).
          Izabello! Jak już powiedziałem, i ja też wiele razy płakałem z powodu „zawiedzionej miłości”, ale mówiłem sobie: „czemu ja tak nie płaczę z powodu moich własnych grzechów. O jak bardzo chciałbym mieć w sobie taki żal za moje grzechy, przez które nie to ,że „utraciłem do siebie miłość niewiasty, stworzenia”, ale coś znacznie więcej! Mianowicie, że przez swoje grzechy (u)traciłem największą Miłość, czyli Boga. Tak, jak to nie raz jeden mówiła w „Dzienniczku” św. S. Faustyna: „Ty Panie, Boże mój, jesteś dla mnie największą miłością!”. Wewnętrznie uświadamiałem sobie, że to była największa strata! Utrata największego Dobra, jak mówił w innym miejscu psalmista: „Tyś jest Panem moim/moją miłością, nie ma dla mnie dobra poza Tobą/Ty jesteś dla mnie dobro jedyne” (Ps 16,2).
          Dar łez połączony z żalem za grzechy jest darem Ducha Świętego. Jeżeli i dzisiaj
          czegoś pragnę, to właśnie takiego żalu za grzechy, któremu towarzyszyły by strumienie, wytryskały fontanny łez z moich oczu z ich powodu.Owszem, takie doświadczenie było kilka razy moim udziałem.
          Bóg przeciął Wasze trwanie w grzechu, a Ty miast opłakiwać utratę prawdziwej miłości,Tego, Który może dać Ci szczęście wieczne, opłakujesz rozstanie z tym, kto był Tobie bliski sercu, którego kochałaś miłością nieuporządkowaną, która jest przeciwieństwem miłości uporządkowanej.
          Czym jest taka uporządkowana miłość, jaka jest jej definicja? O tym tak mówi w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki”, Bóg Ojciec do św. Katarzyny ze Sieny:
          „Światło rozeznania, które, jak ci rzekłem, wypływa z miłości, daje bliźniemu m i ł o ś ć u p o r z ą d k o w a n ą, która nie pozwala duszy czynić sobie szkody przez grzech, aby przynieść pożytek bliźniemu. Gdyby jeden jedyny grzech wystarczył, aby ocalić cały świat od piekła lub dokonać wielkiego czynu, n i e b y ł o b y t o miłością uporządkowaną przez rozeznanie, lecz pozbawioną rozsądku, bo nie wolno stać się winnym grzechu, nawet dla spełnienia czynu wielkiej cnoty lub przyniesienia korzyści bliźniemu. Oto porządek nakazany przez święte rozeznanie. Dusza zwraca wszystkie swe moce ku służeniu Mi mężnie z całą gorliwością i kocha bliźniego miłością tak wielką, że gotowa jest oddać życie ciała dla zbawienia duszy tysiąc razy, jeśliby to było możliwe, znosić wszystkie cierpienia i katusze, by zapewnić bliźniemu ż y c i e ł a s k i, i oddać mienie doczesne dla cielesnego wspomożenia go.To sprawia światło rozeznania, które wypływa z miłości. Widzisz, jakie obowiązki względem bliźniego nakłada na duszę, która pragnie łaski. Winna kochać Mnie miłością nieskończoną i bez miary, bliźniego z miarą, m i ł o ś c i ą u p o r z ą d k o w a n ą, nie czyniąc szkody sobie przez grzech dla pożytku bliźniego. O tym poucza was św. Paweł, gdy mówi, że miłość winno się zaczynać od siebie, inaczej pożytek bliźniego nie byłby doskonały. Bo kiedy w duszy nie ma doskonałości, wszystko, co ona czyni dla siebie i dla innych, jest niedoskonałe.
          Nie godzi się, aby dla zbawienia stworzeń, które są skończone i stworzone przeze Mnie, obrażano Mnie, który jestem Dobrem nieskończonym. Wina ta byłaby daleko cięższa i większa, niż owoc, który by z niej wyniknął. Więc w żadnym razie nie powinnaś popełnić grzechu. Prawdziwa miłość wie o tym, bo nosi w sobie światło świętego rozeznania…” (z rozdz. ‚Nauka o Doskonałości’).
          Św. Katarzyna ze Sieny (1347-1380) jedna z największych mistyczek Kościoła Katolickiego była autorką kilkuset Listów, które dyktował swoim sekretarzom.. W nich kierowała się „wiedzą” zdobytą w mistycznej rozmowie z Bogiem. W jednym z Listów, (Tolomei to znana w Sienie w ówczesnym czasie rodzina szlachecka) datowanym na jesień 1377r. tak m.in. pisała: … Powiedziałam ci, drogi bracie, że jesteśmy zobowiązani do miłowani Boga, a teraz mówię ci, że ten, kto kocha, musi być użyteczny temu, kogo kocha, i musi mu służyć. Widzę jednak, że nie możemy uczynić nic pożytecznego dla Boga, gdyż nie przysłużymy Mu się naszym dobrem, ani tez nie zaszkodzimy Mu naszym złem. Co powinniśmy zatem robić? Powinniśmy oddawać cześć i uwielbienie Jego Imieniu oraz prowadzić bardzo cnotliwe życie, powinniśmy ofiarować naszemu bliźniemu owoc i trud, to znaczy – uczynić coś pożytecznego dla niego oraz służyć mu w sposób miły Bogu, a jego wady znosić i dźwigać z prawdziwą, uporządkowaną miłością. M i ł o ś ć staje się n i e u p o r z ą d ko w a n a wtedy, gdy popełniamy grzech, żeby jakoś przeżyć albo żeby sprawić przyjemność bliźniemu. Inna jest m i ł oś ć u p o r z ą d k o wa n a, nie pozwala ona człowiekowi oddać duszy nawet dla ratowania całego świata. Nie powinno się bowiem grzeszyć, nawet gdyby okazało się możliwe, że za jeden jedyny grzech Bóg obdarzy życiem wiecznym wszystkie rozumne stworzenia. Trzeba natomiast oddać życie ciała za dusze bliźniego i trzeba oddać dobra doczesne dla ratowania ciała. Tak właśnie powinnyśmy k o c h a ć Boga i bliźniego. … Powinniśmy wspierać bliźniego wg naszych możliwości, a więc jeden – nauką, inny – modlitwą, a jeszcze inny – materialna pomocą. Kto zaś nie może udzielić bliźniemu materialnej pomocy, niechaj wspiera go przyjaźnią. Powinniśmy zawsze okazywać miłość bliźniemu, czyniąc coś pożytecznego i dobrego temu, kogo Bóg postawił na naszej drodze…”.
          (źródło: Św. Katarzyna ze Sieny „Listy”, str. 222/223; Wydawnictwo , Poznań 1988). cd(4)n

        • Leszek said

          W cd3: pisałem: …W jednym z Listów…
          brakuje tych słów: Do Piotra, syna Jakuba Tolomei, zwanego Attacusi.
          Wkradł się również błąd w treści źródła. Otóż powinno być: str. 232/233, a nie jak napisałem 222/223. Przepraszam.

        • Jestem Izabela said

          Na wstępie dziękuję wszystkim za tak intensywną reakcję na to co mnie spotkało. Jest to budujące, chociaż w tej sytuacji niestety nie potrafię tak do końca tego odczuć, bo dalej bardzo cierpię, a moje myśli i serce przepełnione są tęsknotą, żalem, rozpaczą i bojaźnią co dalej.. Czytałam wszystkie Wasze odpowiedzi, dokładnie. Z niektórych od razu skorzystałam, w których były pomysły modlitw takich na trudne sytuacje. Z wieloma się jeszcze nie zapoznałam, bo raz, że siły mi brak (nic nie mogę jeść, schudłam 4 kilo w 4 dni), dwa – rozpacz przewyższą jakieś racjonalne myślenie. Do tego dochodzi wiele innych czynników. Ogólnie, sytuacja w jakiej się znalazłam jest patowa i to z różnych względów, bo się nawarstwiły problemy różnego typu. Niemniej jednak, chciałam zwłaszcza Tobie Leszku odpowiedzieć na ten jeden powyższy wpis i tym samym może trochę rozwiać jakieś insynuacje itp. Odniosłeś się do tego, że mieszkałam z chłopakiem (byłym już niestety) 6 lat i, że to grzech, że nie po katolicku itd. Wiesz, ja sobie zdaję doskonale z tego sprawę, że bycie z kimś bez sakramentu małżeństwa pod jednym dachem to grzech. Ja wiem, że to może zabrzmieć jakoś abstrakcyjnie, ale Leszku, moja sytuacja jest zdecydowanie wyjątkowa i to wcale nie tak jak Ty sobie możesz myśleć. Napisałeś: ” No, chyba, że żyliście jak brat z siostrą…” . Nie chcę się rozwodzić w tym temacie, bo to są w sumie już takie bardziej prywatne sprawy, ale tyle co mogę Ci napisać to, że my właśnie żyliśmy poniekąd tak jak brat z siostrą… A to z tego względu, że ja postawiłam chłopakowi takie ultimatum. On albo spał w ogóle w innym pokoju (akurat dlatego, że chrapał maksymalnie), albo spał w tym samym pokoju, ale na drugim łóżku. A już najczęściej to było tak, że ja się kładłam spać dopiero kiedy on się budził i jechał do pracy. Tak było no w 99% przez kilka lat. Z mojej strony nie było jakiś celowych prowokacji wyglądem itd. Wiesz, on doskonale wiedział, że na nic sobie nie może pozwolić przed ślubem, który miał w planach (dalszych, ale to zawsze coś). Powód, że ja z nim zamieszkałam jest absolutnie nietypowy i wynika z mojego pewnego dramatu, który się ciągnął przez 10 lat, związanego z moim ojcem. Kilka osób z tego bloga wie co dokładnie mam na myśli, bo kiedy jeszcze istniał czat blogowy to ja się kiedyś otworzyłam w tej sprawie i opisałam sytuację. Chyba nie mam odwagi ani siły do tego wracać teraz, chyba, że ktoś by bardzo chciał prywatnie o tym porozmawiać. Ten mój największy dramat, poza obecnym stanem już się skończył w grudniu 2012, który był największym przełomem w całym moim życiu i to był dla mnie jedyny szczęśliwy miesiąc. Wtedy się wydarzył wielki cud. Naprawdę cud, a nie jakiś tam zbieg okoliczności itp. tylko cud z prawdziwego zdarzenia. Właśnie przez uwierz mi, że okropnie ciężki problem ja zamieszkałam z chłopakiem, chociaż na początku nie w takiej formie jak przez ostatnie lata. To nie tak, że pełne 6 lat mieszkaliśmy razem. My te 6 lat mieliśmy dzień w dzień kontakt ze sobą i tyle się znaliśmy (poniekąd – to też długa historia), ale zamieszkaliśmy ze sobą trochę później. W między czasie mieszkaliśmy też za granicą itd. itd. Wiesz, żeby tę relację ocenić na zasadzie „grzech” lub „nie ma grzechu” to po prostu trzeba ją znać. Żeby Ciebie uspokoić to powiem Ci, że ja się też radziłam mojego przyjaciela – księdza i on znając sytuację ze szczegółami (bo również się u niego spowiadałam z całego życia po wielu latach przerwy), nie widziałam problemu w tym wspólnym zamieszkaniu, właśnie patrząc przez pryzmat wielu kwestii dziwnych z mojego życia. Również moja kochana Mama, która jest taką prawdziwą katoliczką z krwi i kości, do tego góralką, która ma twarde zasady i jest wyjątkowo mocno praktykująca, znając sytuację, też wiedziała, że nie ma innego wyjścia.
          Moja historia życia jest na wiele tomów książek i tyle się działo dziwnych, trudnych, niesamowitych, emocjonujących sytuacji w tym moim życiu, pomimo wieku (mam 27 lat), że jak sama próbuję to teraz sobie przypomnieć to to jest nie do uwierzenia..
          Nie ma co oceniać z góry, bazując tylko na kilku moim wcześniejszych zdaniach, bo sytuacja sytuacji nie równa i są wyjątki, do których ja należę.

        • Jestem Izabela said

          Jeszcze dodam, że ja nie byłam wcale zakochana, bo etap zakochania to jeszcze nie jest miłość. W moim przypadku to jest szczera miłość, która kiełkowała bardzo powoli i szłam pod wiatr, bo chłopak w wielu kwestiach zawodził, miał różne nałogi itd. itd., Ale ja sama z miłości podjęłam taką, a nie inną decyzję, że zrobię wszystko co w mojej mocy żeby mu pomóc, bo go kocham. Ktoś kto kocha to walczy o tę drugą osobę ile może. Z perspektywy czasu mogę sobie pluć w brodę, że być może mogłam zrobić coś więcej, że może zmieniłabym jakiś scenariusz itd. itd.. To już się nie odstanie, a liczą się moje intencje, które były szczere. Mój chłopak nigdy nie był jakoś szczególnie atrakcyjny wizualnie, życie miał nudne i monotonne, a ja miałam mnóstwo adoratorów, z których każdy czymś mnie próbował skusić. Wybrałam chłopaka najbardziej skromnego z nich wszystkich, ze wsi (chociaż ja z wielkiego miasta), chłopaka który nie miał nic w momencie gdy go poznawałam. Nie miał pracy, studiów. Lenił się. Ale czasem najdrobniejsza rzecz może zaimponować i od niej się wszystko zaczyna, a mnie właśnie zaimponowało jak heroicznie o mnie walczył na początku znajomości. Jeździł setki kilometrów i wystawał dosłownie z kwiatami pod oknem po kilkanaście (!) godzin. Poza tym, on ma małego braciszka i to w jaki on sposób traktuje tego braciszka, z jaką miłością i w ogóle jak on kocha dzieci rokowało na przyszłość, że na pewno byłby dobrym ojcem. Zresztą, jeszcze jeden aspekt tutaj dał mi do myślenia. Mianowicie, moja mama góralka, mój tata z Łodzi i oboje 30-parę lat temu postanowili wyjechać na wakacje w to samo miejsce, do maleńkiej wsi, w której było kilka domów na krzyż. I tak się poznali moi rodzice.. Jest to ogromny zbieg okoliczności, bo rodzice nie dość, że się poznali w tej wiosce setki kilometrów od własnych domów to jeszcze na ulicy gdzie ma dom mój (były) chłopak. Prawie 30 lat później ja poznałam chłopaka mieszkającego w tym miejscu gdzie pierwszy raz rodzice się zobaczyli.. Taki niesamowity zbieg okoliczności jak spotkać znajomego na drugim końcu świata w małej kawiarence.
          Z informacji bieżących to chłopak milczy. Ani sms-a, ani telefonu. Nic. Zero odzewu. Mama i brat siłą mnie namówili żebym ja się nie odzywała w tej sytuacji do niego już, bo to tylko pogorszy. Żebym dała mu czas. Niestety ten czas gdzie telefon milczy jest dla mnie zabójczy i nie do zniesienia. Powiem Wam, że jest ciężko. Powoli zaczęłam jeść, bo już nie miałam siły nawet usiąść na łóżku. Póki co ograniczam się do śniadań i picia wody. To niemal jak post.

        • kooool said

          Co było to było i nie warto nad tym rozpaczać, rozmyślać, bo wszystko to marność – przemija. Bóg przebacza jeśli kroczymy wąską i prostą drogą ku Niemu, bez rozglądania się na boki. To jakie doświadczenie życiowe zdobyłaś wykorzystaj do zbliżenia siebie i innych do Jezusa, bo tego dziś potrzeba. Delikatnie, krok po kroku. Głowa do góry i do przodu tam 🙂

          (1) MÓJ DAR DLA JEZUSA, ABY RATOWAĆ DUSZE
          Mój Najdroższy Jezu, Ty, który tak bardzo nas kochasz, pozwól mi w mój skromny sposób pomóc uratować Twoje cenne dusze. Zmiłuj się nad wszystkimi grzesznikami bez względu na to, jak ciężko Ciebie obrażają. Pozwól mi przez modlitwę i cierpienie pomóc tym duszom, które mogą nie przeżyć Ostrzeżenia, by szukały miejsca obok Ciebie w Twoim Królestwie. Wysłuchaj mojej modlitwy, o słodki Jezu, by pomóc Ci zdobyć te dusze, za którymi tęsknisz. O Najświętsze Serce Jezusa, ślubuję moją wierność Twojej Najświętszej Woli w każdym czasie.

        • Leszek said

          cd(4): Piszę dalej, albowiem jak powiada Elihu w Księdze Hioba: „Niech i ja z kolei coś powiem. Gdyż słów jestem pełen, od wnętrza duch mnie przymusza. Me serce jak wino zamknięte, rwie się jak nowe bukłaki. Musze powiedzieć dla ulgi. otworzę swe usta. Przemówię. Nie trzymam niczyjej strony…” (Hi 32,17-21).
          Izabello! Pisałaś:..Dlaczego mnie to spotkało???…Dlaczego???????!!!!!!!!!! …Nie rozumiem czemu Pan Bóg dopuścił te cierpienia…
          Dlaczego…? Bóg wie dlaczego, On wie dlaczego do tego dopuścił. I to powinno nam wierzącym wystarczyć. Już o tym pisałem. Ale pozwól, co jeszcze Sam Pan Tobie i nam wszystkim powie. Będą to jego słowa pochodzące z rozmów z Anną, zawarte w cz. 1 książki „Boże wychowanie”:
          „W trakcie cichej modlitwy słyszę wyraźnie i zapisuję:
          – Kocham cię, dziecko moje. Kocham cię tak bardzo, że nie mogłabyś znieść siły Mojej miłości – teraz. Dlatego że cię kocham i chcę, żebyś była ze Mną,
          prowadzę cię, uczę i kieruję. Taka, jaką jesteś, nie mogłabyś być teraz ze Mną, d l a t e g o przygotowuję cię i oczyszczam przez doświadczenia. Czynię to z największej ku tobie miłości. Uszanuj Moją miłość i bądź Mi wdzięczna za wszystko, co ci daję. Wszystko, co cię spotyka, jest d a r e m (Mojej) miłości.
          Przekaż to innym, bo miłość Moja jest jednakowa dla was wszystkich, jest bezgraniczna, całkowicie was obejmująca i dąży tylko do waszego dobra — szczęścia w wiekuistym obcowaniu ze Mną we wspólnej miłości… (5.VII.1977r., wtorek, góry; z rozdz. I <Pierwsze rozmowy 1967-1981, str.12) …
          …Ze względu na świętość Boga uczyniłem Maryję poczętą bez grzechu, ale wola Jej tak była wolna jak wasza. Miała też pełną świadomość odpowiedzialności za życie i zdrowie Dziecka, Mesjasza, i znała swoją absolutną słabość. Ale Maryja widziała przede wszystkim Moją wolę i nie stawiała jej sprzeciwu. Tak bardzo pragnę, abyście wzorowali się w tym na Maryi. Nie pytajcie stale: „Dlaczego ja?", „D l a c z e g o m n i e t o s p o t y k a?", „Dlaczego tak, a nie inaczej?" Bo jeśli wierzy Mi się i ufa Mej mądrości i miłości w pełni, to rozumie się, że na zgodzie człowieka Ja buduję swoje plany, a one nie potrzebują waszej oceny czy korekty. Tym bardziej zbędne jest niedowiarstwo w Moje stałe prowadzenie i w ogóle wszelkie wątpliwości, które od was słyszę…. (z Rozmowy XXI, 2.III.1983r., z rozdz. III , str. 95)…
          … – powiedz jej, że kocham ją i pamiętam o niej. Niech nadal ufa w pomoc Moją i zawierzy Mi we wszystkim. Niech nie chowa żalu i złości, i złych życzeń w sercu swoim, ponieważ Ja kocham każdego człowieka i ona prosząc Mnie o pomoc dla siebie powinna prosić tak samo gorąco o pomoc Moją dla tych, którzy jej potrzebują – a potrzebuje Mojej pomocy każdy z was, tym bardziej, im dalej jest ode Mnie. Pragnę, aby Mi zawierzyła całkowicie i nie lękała się o siebie, bowiem Ja o każdego z was troszczę się sam. Kiedy zawierzacie Mi zupełnie, nie stawiając Mi warunków – bo wtedy nie jest to zawierzenie – Ja znajdę środki i czas odpowiedni, aby wam ulżyć. Więc przyjmujcie swoją s y t u a c j ę
          o b e c n ą nie jako karę Moją lub udręczenie, a jako próbę waszej wytrwałej ufności. Ufa się tylko Temu, kto kocha was, nie za to, co wam daje, a dlatego, że Kochający pragnie waszego prawdziwego dobra, które lepiej zna niż wy, gdyż On was ukształtował i przeznaczył do szczęścia wiecznego. Powiedz, że znam ją i nie schodzi z oczu Moich, ale Ja sam jestem Panem czasu i wszystkich wydarzeń i nic bez woli Mojej się nie dzieje. Jeśli naprawdę kocha Mnie, zaufa Mi… (z rozmowy LXXXVII, 23-24.IV.1985, wtorek, W-wa, z rozdz. V ‚Rok 1985’, str. 256/257).
          Zaś w innej książce Anny „Świadkowie Bożego Miłosierdzia”, tak m.in. mówił ojciec Ludwik do Katarzyny: …Właściwą postawą dziecka Bożego jest przyjmowanie tego, co Ojciec mu w tym czasie, teraz, zechce dać. Nie ma innej drogi, jak przyjmowanie wszystkiego, co nas s p o t y k a z Jego woli. Całe nasze dalsze losy zależą od tego, jak przyjmujemy codzienne dary. Życzyłbym Katarzynie (Izabelli – dop. mój), żeby zechciała przyjmować wszystko, co ją spotyka (sprawy zewnętrzne i wewnętrzne), z ochotą i wdzięcznością – ze względu na Niego, a nie na te sprawy… (19.XI.1981r., z cz.1, z rozdz. V ‚Świadectwa dane w odpowiedzi na pytania przyjaciół i znajomych’, str. 123)
          cd(5)n

        • Tomasz said

          Może warto wziąć udział we Mszy św. o uzdrowienie. Kilka miesięcy temu po okresie długotrwałego bezrobocia znalazłem dobrą pracę. Etatową i dobrze płatną. Bardzo mi się tam podobało i po raz pierwszy od dawna czułem się szczęśliwy (w tej dziedzinie życia). I… nagle po 2 miesiącach zostałem z tej pracy zwolniony. Zupełnie nieoczekiwanie i bez jakichkolwiek powodów merytorycznych. Niedługo potem wpadłem w rozpacz, depresję, traciłem chęć do życia. Jedną z ostatnich szans jakie sobie dawałem były lipcowe rekolekcje charyzmatyczne. I… „biedak zawołał i Pan go wysłuchał”. Cała depresja, zniechęcenie, rozpacz i oskarżanie wszystkiego i wszystkich z powodu utraty pracy minęły jak „ręką odjął”. Zostało to w jednej chwili niewytłumaczalnie „zasłonięte” i mijają już prawie 3 tygodnie i poza jednym epizodem te myśli nie wróciły. Pracy dalej nie mam ale z optymizmem patrzę w przyszłość i wiem że „będzie dobrze”. O przeszłości nie myślę bo nic to nie zmieni. Życie jest piękne i jeszcze wiele dobrego możemy w nim zrobić. Dlatego polecam modlitwy o uzdrowienie bo moze tu pomóc. Pozdrawiam

        • Leszek said

          Izabello! Nie jest i nie było moim zamiarem kierować pod Twoim adresem jak piszesz jakiś insynuacji, czy zdyskredytowania Twojego dobrego imienia. Jeśli tak to wyszło czy tak to odebrałaś to bardzo przepraszam.
          Gratuluję takiej moralnej postawy, o jakieś piszesz w ciągu tych 6-iu lat.
          Jedno jest pewne, Pan Bóg i Ciebie bardzo kocha i On wie, dlaczego to się wydarzyło i nie pozostaje nic innego, jak Mu zaufać, bo jak powiada Syracydes: „wszystko uznane będzie za dobre w swoim czasie” (Syr 39,34b).
          Niech umocnieniem i światłem dla Ciebie, Izabello będą te fragmenty z jakże pożytecznej dla duszy zapewne Ci znanej, książki Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”:
          1. .
          ” Synu, pozwól mi czynić z tobą, co zechcę; ja wiem, co dla ciebie dobre. Ty myślisz jak człowiek, tak czujesz, jak podpowiada ci twoje ludzkie serce. Panie, to prawda. Więcej troszczysz się o mnie, niż ja sam mógłbym się troszczyć o siebie. Bo niezbyt pewny jest ten, kto w Tobie nie złożył całej troski o siebie. Panie, byle tylko moja wola z całą mocą i słusznością należała do Ciebie, czyń ze mną, co się Tobie podoba. Bo wszystko, co mógłbyś ze mną uczynić, może być tylko dobre.
          Jeśli chcesz, abym pozostawał w ciemności, bądź pochwalony, a jeśli zechcesz wyprowadzić mnie na światło, także bądź pochwalony. Jeżeli raczysz mnie uradować, bądź pochwalony, a jeżeli zechcesz mojego cierpienia, bądź pochwalony. Synu, taka ma być twoja postawa, jeżeli chcesz być ze mną. Tak więc równie chętnie masz przyjmować cierpienie, jak i radość. Tak samo spokojnie musisz znosić biedę i ubóstwo, jak bogactwo i dostatek.
          Panie, chętnie przecierpię dla Ciebie wszystko, co zechcesz na mnie spuścić. Tak samo pragnę przyjmować z Twojej ręki dobro i zło, słodycz i gorycz, radość i smutek i za wszystko, co mnie spotyka, Tobie dziękować. Chroń mnie od grzechu, a nie ulęknę się śmierci ani piekła. Bylebyś nie odtrącił mnie na wieki i nie wymazał z księgi żywota, niestraszna mi będzie żadna udręka, jakakolwiek mnie spotka”. i
          2.
          „Panie Boże, Ojcze najwyższy, bądź błogosławiony teraz i na wieki, ponieważ chcesz tego, co się stało, a to, co się stało z Twojej woli, jest dobre… Ojcze sprawiedliwy i czcigodny, przyszła na mnie pora próby. Ojcze ukochany, trzeba aby Twój sługa zniósł ten moment dla Ciebie. Ojcze uwielbiony na wieki, przyszła pora, którą Ty przewidziałeś od wieków, abym na pewien czas upadł pozornie, ale przecież żył zawsze w głębi Twojej miłości. Wzgardzony będę przez jakiś czas i upokorzony i upadnę w oczach ludzi, rozpacz przygniecie, a wszystko po to, abym podniósł się znowu w blasku nowej światłości i zajaśniał w niebie. Ojcze najświętszy, Twoje to zrządzenie i Twoja wola i stało się tylko to, co sam przewidziałeś. To także bowiem jest łaska Twojej przyjaźni: cierpieć udręki życia z miłości do Ciebie wtedy, kiedy zechcesz i od kogo zechcesz. Bez Twojego pomyślenia, bez Twojej wiedzy i przyczyny nic się nie dzieje na ziemi. Poniżyłeś mnie, Panie, dla mojego dobra, abym poznał dogłębnie Twoją sprawiedliwość, a odrzucił z serca pychę i zadufanie. Wstyd okrył moje policzki, ale z pożytkiem to dla mnie, abym u Ciebie jedynie, nie u ludzi szukał pocieszenia. Nauczyłem się też dzięki temu bojaźni niepojętych Twoich wyroków, bo zsyłasz smutek i na sprawiedliwego, i na bezbożnego, ale zawsze słusznie i sprawiedliwie. …Ty wiesz, co jest dobre dla mojego rozwoju, i wiesz, że trzeba cierpień do oczyszczenia rdzy moich wad. Czyń ze mną wszystko wedle Twojej woli, nie odwracaj się od mojego grzesznego życia, które znasz i przenikasz najgłębiej…”
          Będą pamiętał o tobie Izabello w modlitwie, by miłosierny Pan ukoił Twój ból serca, uleczył Twego zranionego ducha i obrócił smutek w radość. Pozdrawiam serdecznie.

      • Leszek said

        Jeszcze tytułem uzupełnienia do mojego ostatniego wpisu. Nie wiem dlaczego, ale w moim wpisie nie zostały umieszczone słowa dot. tytułów rozdziałów przytoczonych fragmentów z książki „O naśladowaniu Chrystusa”. A więc ta miało być:
        1. .
        2. .

        • szafirek said

          Leszku piękny wykład 🙂 Bóg zapłać .

        • Jestem Izabela said

          Dziękuję Leszku. No nie znam tej książki, o której napisałeś. Wiesz, no tak trochę nieswojo mi, ale ja nie jestem na etapie takim jak tu wszyscy na tym blogu. Jestem troszkę z innej bajki. Moja mama tu bardziej do Was pasuje, a ja nie mam w sobie takiej gorliwości ani doświadczeń jak Wy. Ja tu wchodzę co jakiś czas tylko, a ogólnie nie siedzę w takich stronach, książkach itp. jak Wy. Absolutnie tego nie neguję żeby się tak wgłębiać w wiarę i sama chciałabym tak potrafić, ale no nie jestem na tym etapie. Miałam w życiu różne przeboje i moja mama, mimo szczerych chęci była trochę nadgorliwa w kwestii wiary, do tego stopnia, że brata zraziła na dobre i odwrócił się od kościoła zupełnie. Mnie też zraziła strasznie, chociaż wiem, że chciała dobrze. Ja dopiero z czasem sama małymi kroczkami sobie budowałam wiarę w sercu i u mnie to jest tak, że np. modlę się swoimi słowami, wielu rzeczy nie rozumiem itd. itd. Np. nie ciągnie mnie w ogóle żeby gdzieś tam jechać na jakieś spotkania młodzieży katolickie czy do jakiś wspólnot itp. Tak samo jest z czytaniem jakiś książek czy z innymi praktykami religijnymi. Mam takie rozdwojenie czyli, że coś rozumiem i nie rozumiem w jednym. Nie umiem tego ubrać w słowa. Do wszystkiego muszę dojrzeć. Może to kwestia charakteru, może kwestia przeszłości szalonej. Wolę się czasem przyglądać z boku na coś i z tego wyciągać wnioski czy się uczyć. Czuję jakby moja relacja z Bogiem była na innej płaszczyźnie niż u reszty. To tak jak grupa dzieci wśród których się znajdzie zawsze jakiś jeden urwis, który mimo, że broi, bo z charakteru jest porywczy to ma dobre serce i się na swój sposób stara. Nie wiem, może Bóg jakoś szczególnie umiłował takich, którym praktyka przychodzi z największą trudnością. Żeby nie było to ja właśnie szanuję takich najbardziej gorliwych ludzi, konsekwentnych, trzymających się ściśle dobrych poglądów, wiary itp. Sama odstaję od tego nieco.

        • kooool said

          Izabelo, ja aby być tu gdzie jestem, byłem na samym dnie bagna, nicości, braku nadziei, stanąłem i chciałem w tym bagnie utonąć.
          To była chwilka, prośba, aby Matka Boża mi pomogła i od tego czasu …. jestem gdzie jestem, mam Pokój w sercu jaki mam, mam cel w życiu i chęci do życia i pomagania innym zagubionym duszom (którą sam byłem).
          Jakby nie Twoja mama nie było by Cię tutaj, na tym blogu i inne rzeczy, którym powiedziałaś NIE, to dzięki mamie. A brat wróci, niebawem.

        • szafirek said

          Wiesz Izo ja tez czasem myśle ze co ja robię tu na tym blogu? Tyle tu osób ma tyle do przekazania mądrych rzeczy i tyle wiedzą i sobie mysle co ja mam do zaoferowania ? Jedynie modlitwę . I myslę ze Izo nie bez powodu się tu znalazlas i nie tylko Ty bo tez na przykład ja , po to by dojrzewać w wierze , by jeszcze bardziej poznawać Boga .Pozdrawiam Cie serdecznie . Jezu Ufam Tobie

        • Bozena said

          Izabela, Kooool ma racje. Pewnie zdziwisz sie, ale na pewno wiekszosc tutaj ma podobną przeszlosc. W zyciu tak jest, ze staje sie na rozstaju drog. Jedynym wyjsciem to jak np dwuletnie dziecko, ukleknij i wezwij Maryje, ale tak od serca, jakby to byla Twoja wlasna Matka i w zalu i placzu powiedz Jej co Ci dolega. Potem tylko ufaj i modl sie, a Ona Cie poprowadzi i bedzie pokazywac dalsze kroki.

  4. Helena said

    KOCHANI ,TO JUZ JUTRO ,JADE DO NASZEJ MATENKI ,CIESZE SIE NIEZMIERNIE,BEDE PAMIETALA O WAS W MODLITWIE I JA TEZ O NIA PROSZE.BARDZO CHCIALABYM SPOTKA TE PARE ,USCISKAM ICH.POZDRAWIAM WAS MOI KOCHANI Z PANEM BOGIEM

  5. Bardzo sie ciesze ze ta para pokonala te dluga i wyczerpujaca droge do Pani w Medjugoryje
    zycze im rychlego powrotu do Ojczyzny i siania dlucha nadzieji posrod swoich.

  6. MamOczy said

    Nie jestem pewien ale jak wracaliśmy już to czy ich nie mijaliśmy na drodze bo była jakaś właśnie para uśmiechnięta w takim stroju 🙂

    • Helena said

      MYSLE ZE TO ONI BYLI ,DOSZLI 13 SIERPNIA,MAJA PROBLEM Z POWROTEM DO DOMU ,PONIEWAZ MAJA PSA ,ZADEN AUTOKAR NIE MOZE ICH ZABRAC ,ROZMAWIALAM Z NIM ,ALE SA PELNI NADZIEI Z PANEM BOGIEM

  7. serce333 said

    Dobre po pokazuje rzeczywiste a nie zakłamane dane plus ciekawe pytania…
    Polecam. Na niezależnym zachodnim serwerze ktoś ma taką ankietę. Można zagłosować i mim zdaniem warto.

    http://votepush.com/
    Z Bogiem

  8. AntyNWO said

    01.08.2013, 15:00 – Zło obecne na świecie jest na skalę niespotykaną od czasów Noego

    Te Orędzia z powodu swojej pilności są jak najszybciej tłumaczone z oryginalnych tekstów na język polski i zaraz publikowane. Jest więc pożądane, by poczekać z przekazywaniem na piśmie nowych tekstów, aż do czasu kiedy uwaga „tłumaczenie robocze” zostanie usunięta. Chociaż nawet później bywa dokonywane ulepszanie tłumaczeń, więc zawsze powinieneś używać aktualnej wersji polskiego tekstu. Podawaj zawsze źródło: paruzja.info / thewarningsecondcoming.com.
    Jest zatem prośba, aby nie robić zestawów z tych tekstów na swoich stronach, tylko podawać źródło, bo teksty muszą być stale aktualizowane, żeby nie dopuścić, aby pozostały w nich jakiekolwiek błędy.
    ================
    tłumaczenie robocze
    ================

    Moja szczerze umiłowana córko, jak bardzo pragnę objąć was wszystkich, Moi drodzy wyznawcy i zabrać was do Mojego Schronienia pokoju i bezpieczeństwa. Jak bardzo chciałbym zabrać was wszystkich i ukryć przed złem, które jest knute przeciwko wszystkim chrześcijanom.
    Zło obecne na świecie jest na skalę niespotykaną od czasów Noego i tworzy jakby niewidzialną sieć, która pokrywa Ziemię. Jest ono tak zabójcze, że bardzo niewielu naprawdę pojmuje związany z nim stopień wyrafinowania. Ale musicie sobie uświadomić, że ten plan – którego szczegóły zostaną podane światu przez tych, którzy twierdzą, że reprezentują Moje kościoły na Ziemi – zostanie wam przedstawiony i będą oczekiwać, żebyście go przyjęli. Wtedy będą się domagali, abyście go pochłonęli i nie dadzą wam wyboru. Poza wszystkimi przekrętami, zażądają od was, abyście się wyrzekli Mnie, Jezusa Chrystusa.
    Ostrzegam ten świat, że gdy będziecie próbowali odrzucić Moją Obecność – wy i wszystkie osoby zaangażowane w ten podstępny spisek – zostaniecie oznakowani, jako wrogowie Boga. Kiedy stajecie po stronie bluźnierczych praw, jesteście winni grzechu przeciwko Bogu.
    Nadal będę was ostrzegał, aby otworzyć wam oczy na Prawdę, ale nie mogę zmusić was do pozostania Mi wiernymi. Nie mogę zmusić was, abyście Mnie kochali. Wasza wolna wola jest waszą własnością, ale jeśli zwrócicie się do Mnie i poprosicie, abym was prowadził, otworzę wam oczy na Prawdę. Gdy przyjmiecie Prawdę, uratuję was.
    Moi biedni wyznawcy, wiedzcie, że gdy świat obróci się przeciwko Bogu, to wszechmoc Mojego Ojca będzie interweniować i zniszczy Jego wrogów, jednego po drugim.

    Wasz Jezus

  9. Adrian said

    Zło na świecie osiągnęło skalę nienotowaną od dni Noego

    czwartek, 1 sierpnia 2013, godz. 15.00

    Moja wielce umiłowana córko, jakże Ja tęsknię za tym, aby was wszystkich, Moich drogich wyznawców, objąć i zabrać do Mojego Schronienia, gdzie panuje pokój i bezpieczeństwo. Jakże Ja pragnę, aby móc was przygarnąć i ukryć przed złem, które jest planowane przeciwko wszystkim Chrześcijanom.

    Zło na świecie osiągnęło skalę nienotowaną od dni Noego i jest ona jak niewidzialna sieć, która spowija Ziemię. Jest ona tak śmiercionośna, że tylko bardzo nieliczni naprawdę pojmują, o jaki poziom wyrafinowania tu się rozchodzi. Ale, ostrzegam was, kiedy ten plan — którego szczegóły zostaną odsłonięte przed światem przez tych, którzy twierdzą, że reprezentują Moje Kościoły na ziemi — zostanie wam przedstawiony, to od was będzie się oczekiwać, że go zaakceptujecie. Następnie będzie się od was wymagać, abyście go przełknęli, i co do tego nie będziecie mieć żadnego wyboru. To, o co zostaniecie poproszeni — poza tymi wszystkimi knowaniami — to będzie wyparcie się Mnie, Jezusa Chrystusa.

    Ostrzegam świat: Gdy próbuje on pozbyć się Mojej Boskości — wy i wszyscy ci, którzy są zaangażowani w ten diabelski spisek, zostaniecie oznaczeni jako wrogowie Boga. Kiedy stajecie po stronie bluźnierczych praw, jesteście winni grzechu przeciwko Bogu.

    Będę nadal was ostrzegał, abyście otworzyli oczy na Prawdę, ale Ja nie mogę was zmusić, abyście pozostali Mi wierni. Nie mogę was zmusić, abyście Mnie kochali. Wasza wolna wola należy do was, ale jeżeli zawrócicie i poprosicie Mnie, abym wami pokierował, to Ja otworzę wasze oczy na Prawdę. A gdy Prawdę zaakceptujecie — wtedy was ocalę.

    Moi biedni wyznawcy, wiedzcie, że kiedy świat zwróci się przeciwko Bogu, to Wszechpotężna Moc Mojego Ojca wkroczy i zniszczy Jego wrogów jeden po drugim.

    Wasz Jezus

    http://ostrzezenie.wordpress.com/

  10. Dawid said

    http://zmianynaziemi.pl/wideo/duza-czesc-swiata-walczy-powodziami

    oredzie o powodziach i upalach wypelnia sie co do joty dalej

  11. Radosław said

    W orędziu do J. Learego z 24.07.2013 pojawia się takie zdanie:

    „Mój ludu, podałem wam kilka orędzi o nadchodzącej komecie Ison, która będzie prawie tak jasna jak Księżyc i będzie znakiem Ostrzeżenia. Widzicie w niebiosach w wizji jak Moi aniołowie, pokazują wam sztandar i trąbią, by ogłosić nadejście Ostrzeżenia. Wielu ludzi nie jest przygotowanych na nadchodzące zło antychrysta i ucisk.”

    • Radosław said

      Kometę 2012 S1 (ISON) odkryto kilka dni temu w okolicach Saturna, 900 mln km od Słońca. Mknie w stronę naszej gwiazdy. Na razie jest słabo widoczna nawet dla bardzo mocnych teleskopów, ale, jak szacują astronomowie, to może się zmienić. W okresie od listopada 2013 do stycznia 2014 roku kometa ma szanse stać się najjaśniejszą kometą od wielu dziesięcioleci. Czy będzie ją można zobaczyć w Polsce?

      Całe szczęście, wszystko wskazuje, że tak. Możemy zacząć wypatrywać jej już na początku października 2013 roku. Stanie się ona wtedy obiektem dostępnym podczas porannych obserwacji za pomocą lornetki. Będzie ona wtedy w konstelacji Lwa, niedaleko jasnego Marsa. Wychodząc na obserwacje godzinę przed wschodem Słońca, kometę dojrzymy około 35 stopni nad wschodnim horyzontem.

      Potem przez cały październik kometa będzie przesuwać się na tle gwiazd konstelacji Lwa zbliżając się do Słońca. Będzie jaśnieć, i to szybko. W październiku pojaśnie 15-krotnie.

      Na przełomie października i listopada kometa przejdzie z Lwa do konstelacji Panny. W pierwszych dniach listopada powinna już być widoczna „gołym okiem”. Będzie się wtedy znajdować w dużej odległości kątowej od Słońca (45-50 stopni), co daje dobre warunki geometryczne do obserwacji.

      http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/695263,Superjasna-kometa-takze-na-polskim-niebie

      • Radosław said

        z wcześniejszych orędzi :

        07.05.2013:

        „Mój ludu, niektórzy z was są świadomi komety Ison, która będzie blisko Ziemi na przełomie listopada i grudnia. Pokazałem wam to we wcześniejszych orędziach, ale nie wspominałem o znaczeniu tej komety. Wasi astronomowie mówią wam, że ta kometa będzie jaśniejsza niż Księżyc. Powiedziałem wam, że meteor nad Rosją był znakiem nadchodzącej wojny. (…) Teraz mówię wam, że ta kometa jest znakiem nadchodzącego Ostrzeżenia. Nie podam wam daty, ale powiedziałem wam, że czas jest bliski. W wizji obracających się gwiazd, mogliście zrozumieć, że jest to powiązane z Ostrzeżeniem. Po Ostrzeżeniu wydarzenia szybko przyspieszą, by doprowadzić antychrysta do władzy.”

      • Radosław said

        24.06.2013

        „Mój ludu, niedawno podałem wam orędzie o nadchodzącej komecie Ison jako znaku Ostrzeżenia. Dzisiaj mówię wam, że ta kometa nie jest tylko znakiem, ale zwiastunem nadchodzących złych wydarzeń, takich jak zło antychrysta w czasie ucisku.”

        • Pokręć said

          Dawniej ludzie wierzyli, że komety sprowadzają nieszczęścia. Przesąd jak o czarnym kocie przebiegającym drogę.
          Wiosną, bodaj 1997 r na naszym niebie wieczorem, jeszcze na tle łuny zachodzącego Słońca widać było gołym okiem kometę Hale-Boppa – jak na kometę – bardzo jasną.
          Latem mieliśmy powódź tysiąclecia…

        • Radosław said

          Tutaj ciekawy post na ten temat. Niestety po ang.

          http://endtimeinfo.com/2013/01/the-coming-ison-comet/

      • Radosław said

        06.07.2013

        „Możecie ujrzeć pewne wydarzenia przed końcem roku, ale dużym znakiem będzie kometa Ison, która może przerazić niektórych ludzi. (…) Moje Ostrzeżenie jest błogosławieństwem dla dusz, by zobaczyły dokąd zmierzają i jeśli zdecydują, mogą wejść na właściwą ścieżkę prowadzącą do nieba. (…) Będziecie mieli sześć tygodni na nawrócenie i zmianę waszych dróg. Niech ta kometa przygotuje was na Moje Ostrzeżenie.”

        • młody said

          Sześć tygodni na nawrócenie ale licząc od ukazania się komety czy po Ostrzeżeniu?

        • młody said

          Nie wiem czy te orędzia są prawdziwe czy nie ale własnie obliczyłem sobie ze jeżeli by liczyć te 6 tygodni na nawrócenie od dnia pojawienia sie komety czyli od 28 listopada br.to daje datę +/- 9 styczeń 2014.A już wcześniej obliczyłem że jedną z wleu możliwych dat dla początku Wielkiego Ucisku moze być 11 styczeń 2014 +1260 dni = 24 czerwiec 2017-300-lecie masonerii.Czy to możliwe że Ostrzeżenie naprawde nastąpi już w grudniu lub styczniu?Moim zdaniem jest to możliwe.Po Ostrzeżeniu media będą zwodzić ludzi ze to była zbiorowa halucynacja i zacznie się prześladowanie tych którzy uwierzyli w Ostrzezenie i będa sie nawracać i wtedy własnie zacznie sie WU.Fantastyka ?Nie,realna rzeczywisość która naprawde moze mieć miejsce i wieiu zszokuje nawet tych którzy już wiedzą o Ostrzeżeniu.Któz to wie co sie teraz zacznie dziać.na wszystko tzreba być przygotowanym na najgorsze równiez.

        • Radosław said

          6 tygodni od Ostrzeżenia, tak wynika z orędzia.

    • messenger said

      Gdzie można przeczytać to orędzie z 24.06.2013?

      • Radosław said

        Ja te orędzia dostaję na maila. Tutaj jest to orędzie, ale po ang.

        http://choosing-him.blogspot.com/2013/07/this-comet-is-omen-of-bad-things-coming.html

        • Leszek said

          Przetłumaczone na na język polski:
          Joseph Candel
          „Osiem rzeczy przynosi kometa, gdy przebiega swą przerażającą drogę na wysokościach swą: wichurę, głód, zarazę i śmierć królów, wojny, trzęsienia ziemi, powodzie i złowieszczą zmianę” (dawny wiersz niemiecki).
          Tego roku być może będziemy świadkami spektakularnego wydarzenia wraz z pojawieniem się ogromnej nowej komety o nazwie „Ison”, która ma być tak „spektakularnie jasna”, że będzie widoczna gołym okiem w biały dzień. Kometę Ison odkryli przypadkowo we wrześniu ubiegłego roku astronomowie Witali Newski i Artiom Nowiczonok. Natknęli się na to, co może być jednym z największych wydarzeń astronomicznych dekady. Astronomowie amatorzy będą mieli najlepszą szansę zobaczyć Ison w listopadzie i grudniu, co doprowadziło naukowców do nazwania jej „kometą Bożego Narodzenia”.
          Ma pojawić się w październiku tego roku, jak mówią eksperci i będzie widoczna gołym okiem już w listopadzie, jego nowo utworzony ogon rozciągać się będzie daleko w niebie nad horyzontem.
          Nie można dokładnie powiedzieć, co ta nowa kometa oznacza, że ale już mówiliśmy, nie jest wykluczone, że może oznaczać zapowiedź końca rzeczy takich, jak one teraz są, w tym obecnych mocarstw, systemów ekonomicznych, itp.
          Pojawienie się każdej większej komety zawsze zwiastowało jakąś istotną zmianę lub nadchodzące wydarzenie. Pierwsze odnotowane w historii pojawienie się gigantycznej komety Halleya w 1066 roku zbiegło się z ważnym punktem zwrotnym w historii – podbojem Anglii przez Wilhelma Zdobywcę, pochodzącego z kontynentu europejskiego, a także bezpośrednio poprzedziło odrodzenie imperium islamskiego pod rządami Turków, które miało wkrótce zagrozić samemu istnieniu Europy.
          Jej pojawianie się w kolejnych wiekach, co 76 lat, zwiastowało takie ważne wydarzenia jak krucjaty, Magna Charta, Czynghis-chan, założenie zakonu przez św. Franciszka, chan Kubilaj w Chinach, Renesans, wielka epidemia czarnej ospy w Europie, Reformacja, odkrycie Ameryki.
          W 1910 roku, kometa Halleya bezpośrednio poprzedziła I wojnę światową i obalenie większości monarchii i dynastii w Europie. W 1912 roku świat był świadkiem tragicznego zatonięcia Titanica, zaprojektowanego jako „statek, którego sam Pan Bóg nie będzie w stanie zatopić”!
          Komety prawie zawsze sygnalizowały jakąś poważne nieszczęście lub upadek imperiów, a wiele potwierdzeń ich znaczenia jako znaków ostrzegawczych dawanych z niebios na ziemię znajduje się w pismach różnych starożytnych historyków. Starożytni prawie zawsze wiązali odwiedziny komet z gwałtownymi katastrofami i śmierci wielkich przywódców i imperiów, jak również z narodzinami nowych!
          Komety sygnalizowały także śmierć tak wielkich postaci jak Attyla, cesarz Walentynian, Wespazjan i Karol Wielki. Wespazjan wyśmiewał wielką kometę z 79 r. n.e., ale zmarł w ciągu roku! Wielki historyk żydowski Józef Flawiusz opisał kometę Halleya z 66 roku n.e. jako ” MIECZ OGNISTY” wiszący nad Jerozolimą na krótko przed jej zniszczeniem przez Rzymian w 70 roku naszej ery! Ta sama kometa sygnalizowała później upadek Konstantynopola w ręce Turków i Brytanii w ręce Normanów!
          Wielka kometa z 1528 r. była tak przerażająca dla Europy, że na widok jej olbrzymiego ogona koloru krwi niektórzy ludzie ze strachu umarli, a wielu innych zachorowało.
          W 1860 roku słynny bostoński kaznodzieja Increase Mather mówił o komecie z owego roku jako o „ALARMIE NIEBA DLA ŚWIATA”, zapowiadającym wielkie zmiany, kataklizmy i spełnienie się wyroków Bożych, jako błyskawicy Bożego ostrzeżenia dla grzesznego świata!
          Więc te niebiańskie wydarzenia mają określony związek z wydarzeniami ziemskimi, i dlatego czas nadejścia każdej wielkiej komety zawsze był czasem szczególnym w ziemskiej historii!
          Czterdzieści lat temu w 1973/74 kometa Kohoutka biegła w kierunku ziemi i w październiku 1973 roku wybuchła „wojna Jom Kippur”. Izrael został zaatakowany przez Egipt i Syrię. W tym samym czasie kraje OPEC ogłosiły embargo na ropę, trwające do początku 1974 roku. Cena ropy wzrosła czterokrotnie w ciągu kilku miesięcy, co doprowadziło do załamania giełdy w 1973-74. Po przejściu tej komety w styczniu 1974 r., w sierpniu tegoż roku prezydent USA Richard Nixon zrezygnował w hańbie afery Watergate.
          Pamiętajmy, historia również pokazuje nam, że czasami wielkie wydarzenia mogą wydarzyć się w 4 lata po ostrzeżeniu – OMEN-ie komety! Najważniejsze bitwy i kataklizmowe zmiany zachodzą za kulisami w świecie duchowym i niekiedy przejawiają się tylko w astronomicznych i astrologicznych znakach na niebie, zanim zaobserwujemy ich faktyczne efekty, wyniki lub spełnienie na Ziemi (Łk 21:11,25). Cztery lata po tym, jak widoczna gołym okiem kometa Hale-Boppa ze świstem przeleciała w 1997 roku, byliśmy świadkami tragicznego wydarzenia 11.09.2001 r., które zmieniło świat, a zwłaszcza USA, z restrykcjami i „zaciskaniem śruby”.
          Bóg, zanim nawiedzi świat karą, wywołuje czasami taki znak na niebie, by obudzić nas z naszego poczucia bezpieczeństwa i otworzyć nasze oczy na „znaki czasu”. Czy kometa Ison może zapowiadać upadek amerykańskiego dolara i innych walut i / lub światowego systemu gospodarczego, lub wielkiego światowego zamieszanie spowodowane przez krach gospodarczy i wojnę, jaka ujawni się wkrótce na Środkowym Wschodzie i ewentualnie wywoła niedobory energii? Czy będziemy świadkami wielkich katastrof, jak wielkie trzęsienia ziemi w różnych miejscach, głód i zarazy itp.?
          Zobaczymy to i odczujemy, bez względu, jakiego rodzaju wpływ ma to być! Jakiekolwiek będą jego skutki i znaczenie, przetnie on – jak bumerang z ręki swego Twórcy – życie nas wszystkich i powróci do Jego ręki, która go rzuciła, gdy zacznie odchodzić od nas w końcu stycznia 2014 r., po tym jak spełni swą misję, posieje spustoszenie czy zapowie kryzysy i postanowi zdarzenia, jakiekolwiek mają być! Czy kometa „Ison” podniesie w naszych umysłach pojęcie Boga? Czy „Ison” sprawi, że zaczniemy myśleć o Panu i Jego przeznaczeniu dla ciebie i dla świata? Nie można od tego uciec! Czy jesteś na to gotowy?

    • kooool said

      Nie rozglądajmy się na boki idąc za Orędziami MBM. 1 Misja 1 Cel 1 Droga.

  12. anzelmik said

    Bardzo sie cieszę że udało im się dotrzeć do celu !
    Oby droga powrotna obyła się bez kłopotów !
    Pozdrawiam i podziwiam tą pare pielgrzymów !
    Oni nie tylko idą dla siebie ale napełniają nas , obserwatorów, dobrą nadzieją.

  13. Miriam said

    Homilia o. Aleksandra Jacyniaka SJ wygłoszona w katedrze warszawskiej podczas Mszy św. w intencji ofiar katastrofy samolotu rządowego Tu-154M pod Smoleńskiem.

    Drodzy członkowie Rodzin i bliscy tych, którzy zginęli w Smoleńsku, z Panem Prezesem Jarosławem na czele,

    Księże Prałacie, Proboszczu Parafii Archikatedralnej i Dziekanie Dekanatu Staromiejskiego,

    Współbracia w kapłaństwie i życiu zakonnym,

    Wszyscy, którzy przeżywacie tę liturgię za pośrednictwem środków społecznego przekazu!

    Drodzy Bracia i Siostry, którym leży na sercu dobro naszej Ojczyzny!

    Nasze obecne, sierpniowe spotkanie przypada w święto św. Wawrzyńca, diakona, któremu Papież św. Sykstus II powierzył administrację dóbr kościelnych i opiekę nad ubogimi Rzymu. Żył on ponad 1750 lat temu.

    Dnia 6 sierpnia 258 r. policja Imperium Rzymskiego aresztowała najpierw Papieża podczas sprawowania przez niego Eucharystii, a następnie patrona dzisiejszego dnia św. Wawrzyńca, którego najpierw ubiczowano, a potem dopełniono męczeństwa, przypalając go na rozżarzonej kracie. I w tym właśnie dniu, w którym Kościół wspomina wytrwanie w wierności Bogu św. Wawrzyńca pośród niezwykle okrutnego męczeństwa, Kościół proponuje nam refleksję nad słowami dotyczącymi tajemnicy śmierci: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga (…). Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę”. Nie sposób nie widzieć w kluczu tych słów dramatu śmierci tych, którzy zginęli w tragedii smoleńskiej, ale także i tych, którzy byli powiązani z tragedią smoleńską i którzy zakończyli swój żywot w tragicznych okolicznościach. Ktoś napisał: „Nad zgonami osób związanych z katastrofą smoleńską wciąż w środkach masowego przekazu panuje grobowa cisza. 10 kwietnia 2010 r. to nie tylko śmierć 96 osób z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. To także śmierć (…) innych, których odejście owiane jest do dzisiaj tajemnicą”.

    Pierwszą z tych śmierci jest śmierć ewangelickiego biskupa Mieczysława Cieślara, który zginął w niedzielę 18 kwietnia 2010 r. w wypadku samochodowym, wracając z nabożeństwa ekumenicznego poświęconego pamięci ofiar 10 kwietnia 2010 roku. Po jego śmierci pojawiła się pogłoska, jakoby tuż po rozbiciu samolotu miał odebrać wiadomość tekstową od ks. Adama Pilcha, że przeżył katastrofę. Biskup Cieślar miał być jego następcą w pełnieniu obowiązków naczelnego kapelana ewangelickiego w Wojsku Polskim. Media sprawę śmierci Cieślara przemilczały.

    Jak napisała Dorota Kania „ta śmierć zapoczątkowała tragiczną serię zgonów osób, które miały kluczowe znaczenie w kontekście dochodzenia do prawdy o smoleńskiej tragedii” (D. Kania, Cień tajnych służb, s. 202).

    Na drugim miejscu w porządku chronologicznym plasuje się śmierć Krzysztofa Knyża, który według oficjalnej wersji zmarł 2 czerwca 2010 r. w Moskwie na sepsę (zespół ogólnoustrojowej reakcji zapalnej wywołanej zakażeniem). Zachodnia prasa pisała, że został zamordowany w jego moskiewskim mieszkaniu. Informacji tej nigdy nie zdementowano. Był moskiewskim operatorem kamery „Faktów” TVN.

    Według dostępnych informacji był jednym z pierwszych reporterów, którym udało się przybyć na miejsce tragedii, zanim rosyjskie siły specjalne zmusiły ich do opuszczenia terenu. Nagrywane przez niego materiały telewizyjne powiązane z katastrofą – zniknęły. Czy były one prawdziwą przyczyną jego śmierci? Na to pytanie media politycznie poprawnego nurtu nie szukały odpowiedzi. TVN, dla którego zmarły operator pracował, podał jedynie krótką informację o jego śmierci.

    Trzecia śmierć zaistniała zaledwie 4 dni później, w niedzielę 6 czerwca. To śmierć prof. Marka Dulinicza, który zginął w wypadku samochodowym. Stał on na czele grupy archeologicznej, która niebawem miała wyjechać do Smoleńska i rozpocząć prace badawcze na miejscu upadku Tu-154M. Dulinicz miał być inicjatorem tej ekspedycji. Aktywnie starał się o przyspieszenie wyjazdu. Do misji archeologicznej w Smoleńsku doszło ostatecznie dopiero pięć miesięcy po jego śmierci. Śmierci Dulinicza media dominującego nurtu nie wiązały z innymi tajemniczymi zgonami po katastrofie.

    W tym samym miesiącu umiera w Stanach Zjednoczonych Siergiej Tretjakov, uciekinier z Rosji, były agent KGB, a potem Służby Wywiadu Zagranicznego, który w roku 2000 podjął współpracę z Amerykanami. Włoskie pismo „L’Espresso” podało, że międzynarodowi obserwatorzy nie wierzą w jego naturalną śmierć. Przyczyną śmierci miał być bowiem zawał serca lub zadławienie się kawałkiem mięsa. Z opublikowanych dokumentów wynika, że agent Tretjakow korespondował z szefem jednej z agend CIA. W korespondencji dokonał rekonstrukcji wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem. 12 dni po katastrofie konkludował: „Rosjanie mają takie plany (scenariusze), aby zabić (…) zachodnich przywódców, które mogą być wykonane”. Tretjakov zwrócił przy tym uwagę, że złe stosunki między Władimirem Putinem a Lechem Kaczyńskim nie były tajemnicą. Sprawą zajęły się media zagraniczne, ale polskie niestety śmierć tę przemilczały.

    Piąta śmierć zaistniała w piątek 15 października 2010 roku. W Zalewie Rybnickim znaleziono wówczas poćwiartowane zwłoki Eugeniusza Wróbla. Był wybitnym ekspertem zajmującym się m.in. sprawami stricte lotniczymi. W niektórych dziedzinach był uważany za największego specjalistę w Polsce. Zajmował się tematyką komputerowych systemów sterowania lotem samolotów, precyzyjną nawigacją satelitarną dla lotnictwa, przepisami i prawem lotniczym. Był wiceministrem transportu w rządzie PiS.

    Według ustaleń prokuratorskich został zabity i poćwiartowany przez własnego syna, który najpierw przyznał się do zbrodni, a następnie jej zaprzeczył. Syn błyskawicznie został uznany za niepoczytalnego i odizolowany poprzez poddanie obserwacji psychiatrycznej. Do śmierci Wróbla jego rodzina była uważana za wzorową. Nic nie wskazywało na chorobę psychiczną syna. Pokój, w którym miał dokonać zbrodni, nie zawierał żadnych śladów świadczących o ćwiartowaniu piłą. Trudno wyobrazić sobie szaleńca tnącego piłą własnego ojca, który następnie z pietyzmem doprowadza pokój do czystości. Minister Wróbel, ekspert komisji sejmowej badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, zdążył wypowiedzieć wiele krytycznych opinii na temat upadku Tupolewa.

    Szósta śmierć zaistniała ponad rok później. W piątek 2 grudnia 2011 r., znaleziono 39-letniego Dariusza Szpinetę, powieszonego w hotelowej łazience w dalekich Indiach, gdzie przebywał na urlopie. Był pilotem i ekspertem lotniczym. W opracowaniu „Operacja »Kłamstwo smoleńskie«” poddał krytycznej analizie dokumentację lotu Tupolewa do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, wskazując, że lot ten był lotem wojskowym. Znajomi z 13-osobowej grupy, z którą pojechał do Indii, zaświadczali, że przed śmiercią był w dobrym nastroju.

    Siódmą śmiercią związaną z tragedią smoleńską jest śmierć twórcy GROM generała Sławomira Petelickiego, który ostro krytykował ustalenia tzw. komisji Millera. Krytykował też Donalda Tuska, że nie zwrócił się do NATO o pomoc przy zbadaniu katastrofy. On także ujawnił treść sms-a, którego otrzymał 10 kwietnia od polityka Platformy Obywatelskiej i którego dostawali posłowie PO, którzy mieli wypowiadać się w mediach o katastrofie smoleńskiej: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”.

    Zginął w sobotę 16 czerwca 2012 r. w czasie, gdy mecz Polska – Czechy zgromadził przed telewizorami miliony widzów, emocjonujących się rozgrywkami Euro. Dlatego też jego śmierć przebiła się do opinii publicznej dopiero następnego dnia. Większość służących poprawności politycznej dziennikarzy jednoznacznie wskazywała na samobójstwo, choć jego bliscy temu zaprzeczali i wskazywali na bardzo dobre jego samopoczucie w dniach poprzedzających tragedię. Zmarł od rany postrzałowej w głowę. Pistolet, z którego oddano strzał był bez tłumika, ale nikt nie słyszał odgłosu wystrzału. Sekcję zwłok przeprowadzono w dwa dni po jego śmierci, choć zdaniem biegłych „im późniejsza sekcja zwłok, tym mniejsze szanse na wykrycie niektórych substancji, które mogły znajdować się w jego ciele przed śmiercią. Przykładem może być Pavulon, który m.in. wpływa paraliżująco na mięśnie oddychania, czy chlorek potasu, który błyskawicznie wstrzymuje akcję serca. Zrobiona po 12 godzinach od momentu zgonu sekcja zwłok nie da jednoznacznej odpowiedzi na pytania, czy substancje te zostały użyte czy też nie” (D. Kania, Cień tajnych służb, s. 170-171).

    Kolejnym zmarłym jest chorąży Remigiusz Muś, technik pokładowy Jaka-40, który wylądował na smoleńskim lotnisku, godzinę przed katastrofą Tu-154M, jeden z najważniejszych świadków w sprawie katastrofy smoleńskiej. Fakty przez niego podawane przeczyły oficjalnym ustaleniom. Ujawnił on m.in., że rosyjski kontroler z wieży na smoleńskim lotnisku, wydał im komendę o zejściu na wysokość 50 metrów. Zapewniał też, że słyszał jak identyczną komendę otrzymała załoga Tu-154M.

    Nie mógł się pomylić, bo komenda była powtarzana trzykrotnie. Mówił również, że tuż przed katastrofą Tupolewa słyszał dwa wybuchy. W sobotę 28 października 2012 r. znaleziono go powieszonego w piwnicy jego domu, choć niewiele wcześniej robił precyzyjne plany na następne dni. Prokurator, po wstępnych oględzinach, zarządził przeprowadzenie sekcji zwłok dopiero w poniedziałek, podobnie jak w przypadku generała Petelickiego.

    Ostatnim tragicznie zmarłym jest Krzysztof Zalewski, „członek Prawa i Sprawiedliwości (…), ekspert lotniczy, który m.in. badał przyczyny katastrofy smoleńskiej, (…) wielokrotnie publicznie podważał oficjalne ustalenia w sprawie przyczyn katastrofy, zarówno te komisji Millera, jak i raportu MAK” (D. Kania, Cień tajnych służb, s. 206, 208). Został zamordowany 10 grudnia 2012 roku.

    Obfitość tych zgonów zachęca do powtórzenia prawdy, którą żyło średniowiecze: „Pośrodku życia otoczeni jesteśmy śmiercią”. Wnikając w ich tragizm, zechciejmy jednak spojrzeć na nie przez pryzmat słów Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”. Przeżywamy czas, w którym mamy świadomość, że ziarno wpadło w glebę historii, obumarło w 96 tych, którzy zginęli w Smoleńsku oraz tych, którzy byli powiązani z wyjaśnianiem przyczyn przebiegu tej tragedii, a zakończyli swój żywot w tragicznych okolicznościach. Ziarno wpadło w glebę naszej ojczystej ziemi, obumarło, ale pęd z tego ziarna nie do końca zdołał się przebić ponad powierzchnię „tej ziemi” i zaowocować.

    Niech ta świadomość przeobraża się w szczerą i serdeczną modlitwę oraz wypływające z niej działania, by pęd z tego ziarna przebił się ponad powierzchnię „tej ziemi” i zaowocował dotarciem, z zaangażowaniem największych specjalistów w stosownych dziedzinach, do pełni prawdy o smoleńskiej tragedii, by zaowocował wielką jednością tych wszystkich środowisk społecznych, medialnych i politycznych, którym leży na sercu prawda i autentyczne dobro naszej Ojczyzny i niech ta jedność owocuje ofiarnym, przesyconym najgłębszym patriotyzmem zaangażowaniem na rzecz wszechstronnego jej rozwoju. Dla tych zaś, którzy stali się sługami zła, niech będą przestrogą słowa, które sformułował jeden z mych podopiecznych duchowych: „Umrzesz. I chociaż o tym nie mówisz, albo się do tego nie przyznajesz, boisz się tej chwili. Nie dlatego, że ona kończy wszystko, ale dlatego, że wszystko zaczyna; zaczyna coś, co nigdy nie będzie miało końca. Umrzesz. A kiedy umrzesz, rozpocznie się sąd (…). Wszystkie twoje ukryte grzechy, myśli i pragnienia, skonstruowane z precyzją kłamstwa zostaną tam ujawnione”.

    Nam wszystkim zaś, którzy tu jesteśmy i tym, którzy przeżywają ból spowodowany śmiercią tylu osób powiązanych z tragedią smoleńską, niech stale i coraz bardziej dodaje optymizmu prawda, która jest w pełni znana tym, którzy przekroczyli już granicę śmierci, iż najpełniej, najdoskonalej umiera się za innych. I tego najdoskonalszy przykład dał nam nasz Pan Jezus Chrystus. Amen.

    • Pokręć said

      Jakiś podejrzany ten jezuita. Ani słowem nie wspomniał o potrzebie tolerancji pedalstwa, czy konieczności przejścia na judaizm…

      • lucek said

        Bardzo plaski dowcip. Nieprzemyslany i nie majacy nic wspolnego z troska o innego czlowieka. Swiadczacy o nie dojrzalosci czlowieka .
        Ja uwazam ze wygloszona homilia jest bardzo bezposrednia , odwazna i narazajaca O.Aleksandra Jacyniaka na jakis ” nieszczesliwy wypadek ” np . z ciezarowka. Obecna opcja rzadzaca nie lubi prawdy i robi wszystko aby uciszyc tych ktorzy osmielaja sie glosic.
        Podobnie zrobili z mlodmi ludzmi , kochajacymi Ojczyzne wyrazajacymi glosno swoje odczucia zwanych ” kibolami”
        Maja ” swoje sposoby ” a my potrafimy im swietnie pomagac.
        Kroluj nam Chryste !!!

      • anzelmik said

        Pokręć znany jest z pisania głupot i niech tak zostanie.

    • lucek said

      @ Miriam
      Prosze podaj link do zrodla gdzie zamieszczona byla w/w homilia.
      Bog Zaplac !

      • Chrobry.pl said

        http://niezalezna.pl/44714-seryjny-samobojca-po-smolensku-niezwykle-kazanie-o-jacyniaka

        • lucek said

          Bog Zaplac !
          Mysle ze powinnismy naglosnic TA HOMILIE zanim stanie sie jakis ” niespodziewany wypadek ” czy tez odezwie sie znow seryjny ” samobojca” . Narazeni sa nie tylko O,Aleksander , ktory wyglosil ta Homilie . ale takze Pani Dorota Kania , przez ukazanie i powiazanie tych przykrych faktow w ” CIEN TAJNYCH SLUZB ” s.202 .
          Miejmy oczy i uszy otwarte licza na nasze uspienie i dzialanie wyeliminowania „szkodliwych osobnikow” nie przebierajac w srodkach. Modlmy sie ale ” PRAWDA SMOLENSKA ” zostala odkryta., a winni zamachu i smierci najbardziej wartosciowej elity Narodu – postawiona zostala do odpowiedzialnosci karnej i otrzymala zosluzona kare.
          Ta zbrodnia nie powinna ujsc bezkarnie i rowniez my w jakims stopniu ponosimy za ta sytuacje odpowiedzialnosc.
          Pozwalismy na niestosowne zachowania wobec Glowy Panstwa. Media ” METNEGO NURTU ” przedstawiali Go w takich a nie innych sytuacji i kreowali falszywy obraz Jego osoby. Przygotowywali nas do tego co sie poizniej wydarzylo.
          CZY NIE TO SAMO ROBIA Z OJCEM SWIETYM FRANCISZKIEM ?
          CZY NIE JEST TO TA SAMA UBECKA METODA ?
          PRZECIEZ TO WIDAC SLYCHAC I CZUC. ! ! !
          Otoczmy modlitwa Ojca Swietego Franciszka . Jak rowniez Benedykta aby jak najdluzej wspieral modlitewnie swojego nastepce.
          Czy rozmowa Kardynala z Ks. Piotrem ma na celu NAPEWNO PoJEDNANIE ??? – NIE – chodzi o zamkniecie ust ktore mowia prawde. POJEDNANIE nastapi – ale na to jeszcze musimy poczekac .
          Kroluj nam Chryste !!!

    • Chrobry.pl said

      Brakuje tutaj przynajmniej dwóch „zejść” :

      – prof. Józef Szaniawski
      – prof. Jerzy Urbanowicz

      http://lubczasopismo.salon24.pl/RadioMaryja/post/445357,profesor-jozef-szaniawski-nie-zyje-spadl-w-przepasc-w-tatrach

      http://niezalezna.pl/32657-j-urbanowicz-byl-autorem-raportu-o-serwerach

      • lucek said

        Mysle ze musimy dodac rowniez ANDRZEJA LEPERA.
        Ktory zdecydowany byl ujawnic ” dzialajacy mechanizm”
        Jego obraz tez kreowaly media metnego nurtu , ukazujac nam Andrzeja jako czlowieka nie zrownowazonego i zdolnego do wszelkich szalenstw. Byl On natomiast CZLOWIEKIM OTWARTYM < SZCZERYM . PRAWYM , KOCHAJACYM POLSKE I DAZACY DO TEGO ABY POLACY BYLI GOSPODARZAMI WE WLASNYM KRAJU.
        Obecnie jest rocznica Jego smierci. Uczcijmy go mimuta ciszy. pochyleniem glowiy i modlitwa. WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ Mu DAC PANIE A SWIATLOSC WIEKUISTA NIECHAJ MU SWIECI. " Niech odbierze nagrode Wieczna Amen.
        Kroluj nam Chryste !!!
        Kroluj nam Chryste !!!

    • anzelmik said

      Bardzo odważna homilia ale prawdziwa.
      Wszystkie te tragedie świadczą o jednym – to nie była zwykła katastrofa lotnicza !
      Do nazwisk należy też dopisać pana Michniewicza , który „popełnił” samobójstwo akurat w dniu w którym przeleciał z remontu Tu-154M, pan Michniewicz miał dostęp do wielu tajnych komórek i pism i być może przeczytał coś czego niepowinien…
      Drugą niewymienioną osobą jest pan Zielonka , szyfrant.
      Też prawdopodobnie odszyfrował przez przypadek coś czego niepowinien.
      Smutne i przykre jest że żyjemy w państwie gdzie dzieją się ‚cuda’
      Wstydem i hańbą jest to że w sejmie zasiadają ludzie o intelekcie oszustów i złodzieji lecz pewne jest że poniosą karę , to tylko kwestia czasu.

      • lucek said

        Wieczny odpoczynek racz im dac Panie , a swiatlosc Wiekuista niechaj Im swieci,
        Chwala Bohaterom !!!

  14. kooool said

    Dźwięki śmierdzące siarką
    Benedykt XVI w książce, którą napisał jeszcze jako kardynał, „Duch liturgii”.
    „Rock z kolei jest wyrazem elementarnych namiętności, przybierających na festiwalach charakter kultyczny; jest on antykultem wobec kultu chrześcijańskiego. Człowieka doświadczającego masowości oraz wstrząsu rytmem, hałasem i efektami świetlnymi uwalnia on niejako od niego samego, sprawiając, że uczestnik festiwalu, poprzez ekstazę zniesienia swoich granic, poddaje się – by tak rzec – pierwotnej władzy wszechświata”
    http://www.pch24.pl/dzwieki-smierdzace-siarka,16858,i.html

  15. Dawid said

    02.08.2013, 15:10 – MATKA ZBAWIENIA: WKRÓTCE ZAŻĄDAJĄ OD WAS, ABYŚCIE ROZDAWALI NAMIASTKĘ NAJŚWIĘTSZEJ EUCHARYSTII, KTÓRA NIE BĘDZIE CIAŁEM MOJEGO SYNA

    Te Orędzia z powodu swojej pilności są jak najszybciej tłumaczone z oryginalnych tekstów na język polski i zaraz publikowane. Jest więc pożądane, by poczekać z przekazywaniem na piśmie nowych tekstów, aż do czasu kiedy uwaga „tłumaczenie robocze” zostanie usunięta. Chociaż nawet później bywa dokonywane ulepszanie tłumaczeń, więc zawsze powinieneś używać aktualnej wersji polskiego tekstu. Podawaj zawsze źródło: paruzja.info / thewarningsecondcoming.com.
    Jest zatem prośba, aby nie robić zestawów z tych tekstów na swoich stronach, tylko podawać źródło, bo teksty muszą być stale aktualizowane, żeby nie dopuścić, aby pozostały w nich jakiekolwiek błędy.
    ================
    tłumaczenie robocze
    ================
    Moje dziecko, stoję przed moim Synem w tym czasie i padam na twarz u Jego Stóp z wielkim smutkiem. Jak musiałam być świadkiem Jego agonii u stóp Jego Krzyża, podczas Jego przerażającego Ukrzyżowania, tak teraz muszę cierpieć Jego ból jeszcze raz.
    Ukrzyżowanie mojego Syna odbywa się ponownie, gdy Jego Ciało, Jego Mistyczne Ciało, którym jest Jego Kościół na ziemi, musi znosić biczowanie od swoich. Wrogowie wewnątrz Jego Kościoła ubiczują Jego Ciało, porozrywają je, wyśmieją Go okrutnie i zbezczeszczą zanim odrzucą je na bok. Kościół Mojego Syna ma teraz zostać ubiczowany, co będzie pierwszym etapem Jego Ukrzyżowania na Ziemi w tych czasach. Wezmą Jego Ciało – przez Eucharystię – i będą Go obrażać, a także poniżać. Wiele znaków tego będzie widocznych, gdyż uczynią każdy obraźliwy i przebiegły gest, aby Go przekląć. Kiedy oszkalują Jego Najświętszą Eucharystię, a następnie ją odrzucą, wkrótce bardzo trudno będzie ją otrzymać. To tylko jeden z wielu planów, który jest w trakcie realizacji, aby wymazać Obecność mojego Syna z Mszy Świętej
    Wielu zobaczy te nikczemne gesty i będą wiedzieli, że obrażają one mojego Syna. Wielu będzie protestowało, ale ich głos nie będzie słyszalny. Wy, biedni kapłani, którzy będziecie cierpieć z powodu tej profanacji, musicie prosić mnie, waszą Matkę, abym pomogła wam znieść ten ból. Nigdy, przenigdy, nie możecie fałszować Eucharystii, gdyż jest ona waszym jedynym pokarmem zbawienia. Bez niej będziecie głodować. Zawsze musi być ona dostępna dla każdego dziecka Bożego. Nigdy nie wolno wam założyć, że jakikolwiek inny rodzaj chleba jest pokarmem życia.
    Wkrótce zażądają do was, abyście rozdawali namiastkę Najświętszej Eucharystii, która nie będzie Ciałem Mojego Syna. Musicie pozostać wierni Darowi Eucharystii, nawet jeśli wam powiedzą, że ona nie jest już istotna – nie jest już do przyjęcia w nowej światowej religii.
    Wasza Matka w Chrystusie
    Matka Zbawienia

    • MariuszInfo said

      Bracie,
      albo występujesz pod nick-iem ‚Dawid’ albo ‚AntyNWO’.
      Nikt CIebie nie oszukuje, dlaczego Ty to robisz [… Admin].
      Pozdrawiam,
      Z Bogiem
      +++

      • AntyNWO said

        Moge wystepowac pdo jakim chce to moja sprawa przynamniej powiedzialem prawde ze to i to to moj nick nie abdz w goracej wodzie kapany

  16. AntyNWO said

  17. kooool said

    12 sierpnia Żywot świętej Klary, ksieni
    Jeszcze raz, pobożni Czytelnicy, rzućmy okiem na klasztor „ubogich niewiast”, w którym panuje ścisła klauzura. Zobaczmy, jakie w tym zakonie panują poglądy na życie; przypatrzmy się, czy te poglądy są rzeczywiście tak ponure, nienaturalne, grobowe, jakimi się wydają krzykaczom, którzy mając się za nieomylnych, chcieliby według swej mody świat przerobić i swoim sposobem go uszczęśliwić. Wystarczą na to następujące dwa przykłady z życia świętej Klary.
    http://dialogsercamilosci.eu/2013/08/12/12-sierpnia-zywot-swietej-klary-ksieni/

  18. Margaretka said

    Bardzo fajny artykuł, polecam http://www.pch24.pl/pragnienie-szczescia-osobistego-nie-usprawiedliwia-rozwodow,16905,i.html#ixzz2bkWHwhLz

  19. kooool said

    Dla reszty Kościoła:

    RÓZNICE POMIĘDZY KLASYCZNYM RYTEM RZYMSKIM A NOVUS ORDO MISSAE
    http://tradycja.koc.pl/art2.htm

    Ojciec Pio a Novus Ordo Missae Ojciec Pio był wzorem czci i poddania się swych duchownym i kościelnym przełożonym, szczególnie w okresie jego prześladowania. Mimo to nie mógł milczeć wobec wypaczeń zgubnych dla Kościoła. Jeszcze przed zakończeniem Soboru Watykańskiego II, w lutym 1965 r., pewien człowiek poinformował go, że wkrótce Ojciec Pio będzie miał odprawiać Mszę św. zgodnie z nowym rytem, ad experimentum, w języku narodowym, zgodnie z wytycznymi soborowej komisji liturgicznej mającymi na celu odpowiedzenie na potrzeby współczesnego człowieka. Natychmiast, zanim jeszcze ujrzał tekst nowego rytu Mszy, napisał do Pawła VI prośbę o dyspensę od tego liturgicznego eksperymentu oraz o umożliwienie mu kontynuowania odprawiania Mszy św. Piusa V. Gdy kardynał Bacci odwiedził go przywożąc odpowiednią zgodę, Ojciec Pio pozwolił sobie na wyrażenie skargi w obecności wysłannika papieskiego: „Na miłość Boską, szybko zakończcie ten Sobór!”. (fragment artykułu opublikowanego w „Listach do Przyjaciół św. Franciszka” wydawnictwa klasztoru Ojców Kapucynów św. Franciszka w Morgon (Francja), tradycyjnego zgromadzenia wspierającego dzieło arcybiskupa Marcela Lefebvre. „Angelus”, maj 1999.)

    Święty Ojciec Pio

    „Niezdolnośd klęczenia okazuje się zatem istotą elementu diabolicznego.”
    Kard. Joseph Ratzinger, Duch liturgii, s. 172.

    „Komunia Sw. na rękę jest godnym ubolewania brakiem czci dla Hostii Eucharystycznej. Dotykanie konsekrowanych postaci Hostii a także rozdawanie ich własnymi rękoma jest właśnie przywilejem wyświęconych.!!!”
    Jan PawełII Dominicae cenae

    Dzielcie się wiedzą, bo będzie jeszcze gorzej:
    Wielu zobaczy te nikczemne gesty i będą wiedzieli, że obrażają one mojego Syna. Wielu będzie protestowało, ale ich głos nie będzie słyszalny.
    http://www.paruzja.info/sierpien-2013/1176-02-08-2013-15-10-matka-zbawienia-wkrotce-zazadaja-od-was-abyscie-rozdawali-namiastke-najswietszej-eucharystii-ktora-nie-bedzie-cialem-mojego-syna

  20. Dzieckonmp said

    W Niemczech po raz pierwszy udzielono ślubu kościelnego parze homoseksualnej

    Kościół ewangelicki Niemiec po raz pierwszy udzielił ślubu kościelnego homoseksualnej parze. Christoph i Rüdiger Zimmermannowie, którzy wcześniej zarejestrowali swoje stosunki jako związek cywilny, otrzymali oficjalne błogosławieństwo kościoła i zostali wpisani do rejestru par po ślubie kościelnym.

    Przedstawiciele niektórych związków protestanckich potępili udzielanie ślubów kościelnych gejom. Powołali się oni na Biblię, gdzie jest napisane, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety.

    W odpowiedzi na krytykę prezydent Kościoła Ewangelickiego Hessenu i Nassau Volker Jung przyznał, że w Biblii homoseksualizm jest traktowany jako choroba i grzech. Jednak, według niego, udzielenie ślubu parze homoseksualnej jest uwarunkowane wymogami współczesności.

  21. MariuszInfo said

    CZYTANIA NA PONIEDZIAŁEK

    (Pwt 10,12-22)
    Mojżesz powiedział do ludu: A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, Bóg twój? Tylko tego, byś się bał Pana, Boga swojego, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył Panu, Bogu twemu, z całego swojego serca i z całej swej duszy, strzegł poleceń Pana i Jego praw, które ja ci podaję dzisiaj dla twego dobra. Do Pana, Boga twojego, należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej. Tylko do twoich przodków skłonił się Pan, miłując ich; po nich spośród wszystkich narodów wybrał ich potomstwo, czyli was, jak jest dzisiaj. Dokonajcie więc obrzezania waszego serca, nie bądźcie nadal ludem o twardym karku, albowiem Pan, Bóg wasz, jest Bogiem nad bogami i Panem nad panami, Bogiem wielkim, potężnym i straszliwym, który nie ma względu na osoby i nie przyjmuje podarków. On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia. Wy także miłujcie cudzoziemca, boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Bójcie się Pana, Boga swego, Jemu się oddajcie, służcie Mu i na Jego imię przysięgajcie. On waszą chwałą, On waszym Bogiem, On dla was uczynił te rzeczy straszliwe, które widziały wasze oczy. W liczbie siedemdziesięciu osób zstąpili przodkowie wasi do Egiptu, a teraz Pan, Bóg wasz, uczynił was licznymi jak gwiazdy na niebie.

    (Ps 147,12-15.19-20)
    REFREN: Kościele święty, chwal swojego Pana

    Chwal, Jeruzalem, Pana,
    wysławiaj twego Boga, Syjonie.
    Umacnia bowiem zawory bram twoich
    i błogosławi synom twoim w tobie.

    Zapewnia pokój twoim granicom
    i wyborną pszenicą hojnie ciebie darzy.
    Śle swe polecenia na krańce ziemi,
    a szybko mknie Jego słowo.

    Oznajmił swoje słowo Jakubowi,
    Izraelowi ustawy swe i wyroki.
    Nie uczynił tego dla innych narodów,
    Nie oznajmił im swoich wyroków.

    (2 Tes 2,14)
    Bóg wezwał nas przez Ewangelię, abyśmy dostąpili chwały naszego Pana Jezusa Chrystusa.

    (Mt 17,22-27)
    Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. I bardzo się zasmucili. Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy dwudrachmy z zapytaniem: Wasz Nauczyciel nie płaci dwudrachmy? Odpowiedział: Owszem. Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych? Gdy powiedział: Od obcych, Jezus mu rzekł: A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę! Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz, i otwórz jej pyszczek: znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie!

    źródło: http://www.mateusz.pl

  22. lucek said

    @ Leszek
    Powiedz skad pochodzi twoja madrosc zyciowa ?
    Bardzo trafne spostrzezenia – gratuluje otwartosci umyslu i podpisuje sie pod Twoimi wywodami 😀 😀 😀

  23. Jestem Izabela said

    I znów proszę o wstawienie mojej wiadomości, która wylądowała w spamie. ;/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: