Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

HYMN MŁODYCH

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 sierpnia 2013

Hymn Młodych – Polska pieśń powstała w 1926 jako hymn Obozu Wielkiej Polski. Autorem tekstu jest Jan Kasprowicz. Pieśń szybko stała się jednym z symboli polskiego ruchu narodowego. Obecnie jest oficjalnym hymnem Młodzieży Wszechpolskiej. Śpiewana jest do melodii Warszawianki z 1831. Filmik oczywiście mojego autorstwa.

Złoty słońca blask dokoła,
Orzeł Biały wzlata wzwyż,
Dumne wznieśmy w górę czoła,
patrząc w Polski Znak i Krzyż,

Polsce niesiem odrodzenie,
Depcząc podłość, fałsz i brud,
W nas mocarne wiosny tchnienie,
W nas jest przyszłość,
Z nami lud,

Naprzód idziem w skier powodzi,
Niechaj wroga przemoc drży,
Już zwycięstwa dzień nadchodzi,
Wielkiej Polski moc to my!
Wielkiej Polski moc to my!

Naprzód idziem zbrojni duchem,
Antychrysta pędzić precz.
Matko Boża nas wysłuchaj,
Błogosław Chrobrego Miecz!
Błogosław Chrobrego Miecz!

Reklamy

komentarzy 20 to “HYMN MŁODYCH”

  1. MariuszInfo said

    Największa Organizacja Ruchu Narodowego

    http://mw.org.pl/

    Młodzież Wszechpolska

  2. MariuszInfo said

    Młodzież Wszechpolska (MW) – działająca w Polsce od 1989 organizacja młodzieżowa o podłożu nacjonalistycznym. W swoich dokumentach programowych deklaruje ona, że jej celem jest wychowywanie młodzieży w duchu katolickim i narodowym. Nawiązuje do działalności przedwojennego Związku Akademickiego „Młodzież Wszechpolska.

    Młodzież Wszechpolska jest (według swego statutu) organizacją społeczną o charakterze ideowo-wychowawczym, działającą na terenie całej Polski i skupiającą młodzież licealną i akademicką. Liczy ok. 3 tys. członków.

    W deklaracji ideowej z grudnia 1989 napisano m.in., że organizacja odwołuje się do kanonu zasad Jedynej, Prawdziwej, Świętej Wiary Katolickiej, wypowiada wojnę doktrynom głoszącym samowolę, liberalizm, tolerancjonizm i relatywizm oraz dąży do zbudowania katolickiego państwa narodu polskiego.

    źródło: fragm. Wikipedia

  3. MariuszInfo said

  4. KRYSTYNA said

    Pozostawiam do rozważenia.

    http://www.nowyruchliturgiczny.pl/2013/08/kto-nie-zrozumie-tradsow.html

    Kto nie zrozumie tradsów [sanaree.blogspot.com/]

    [Zachęcamy do przeczytania tekstu znalezionego w blogosferze]

    Tradycjonalizm katolicki to nie ideologia, lecz sposób na życie. To rodzaj duchowości, podobnie jak duchowość karmelitańska, jezuicka czy franciszkańska. A właściwie, pewna podbudowa dla duchowości, gdyż jej rodzaje mogą budować na wrażliwości i miłości wobec starej liturgii oraz dawnego formułowania dogmatów. A jednak, wielu nie pojmuje tego, co przeżywa obecnie środowisko tradycji łacińskiej. Kto więc nie zrozumie w pełni sytuację i wrażliwość tradycjonalistów?

    Nie zrozumie tradycjonalizmu ten, kto nie zapoznał się z dramatem lat 60. i 70., gdy to, co jeszcze przed rokiem było wielkie i święte, nagle okazywało się być skostniałe i zakazane. Nie uświadomi sobie toku myślenia jego zwolenników człowiek, który nie chce spróbować wejść choć na chwilę w skórę ludzi oddychających dawną duchowością, skupionych często w bractwach, którym nagle dano do zrozumienia, że są zacofani, nie rozumieją „świata” (jakże pojmowanego!), a następnie potratowano jak pariasów. Którym na Zachodzie w imię „ewangelizacji” nakazano natychmiast „nawrócić się” i zmienić myślenie: bezkrytycznie patrzeć na pantomimę w prezbiterium czy sprawowanie Eucharystii na stole ogrodowym. Którym wmówiono, że ortodoksję warto zastąpić kreatywnością, w praktyce okazującą się reżimem jedynie słusznych poglądów progresywnych pod płaszczykiem odnowy, aktywnego uczestnictwa, ekumenizmu i przystosowania.

    Nie zrozumie tradsów ten, kto nie chce się wysilić, by poznać teologię liturgii (w jej pełni, a nie jedynie w wersji posoborowej, sztucznie dorobionej do novus ordo) oraz symbolikę gestów, słów i szat na dawnej Eucharystii. Ten, kto nie wie czym jest archeologizm oraz ciągłość i organiczny wzrost w dziejach kultu, a przy tym ciągle peroruje, że msza tyłem do ludzi to coś strasznego – jakby ważne było, do kogo tyłem, a nie do kogo przodem. Nie zrozumie tradycjonalistów ten, kto niby wrażliwy jest na „inność” i pluralizm w dziedzinie duchowości, wartości tak mocno lansowane przez wielu hierarchów, ale w ostateczności pokazuje, że liczy się dla niego tylko to, co moje i najmojsze.

    Nie zrozumie tradsów ten, kto ma w głowie utarte, schematyczne interpretacje Soboru Watykańskiego II, a właściwie jego „ducha”, wpisujące się w logikę błędnej hermeneutyki zerwania, ani jedyną słuszną wiedzę o jego historii wedle dyktatu szkoły bolońskiej. Ten, kto uwierzył w mit Kościoła przedsoborowego jako czasu stęchlizny, inkwizycji, zasklepienia i zabobonu. Kto w ogóle uwierzył w twierdzenie, że istniał „Kościół przedsoborowy” – jakby ten obecny był jakimś novum. Nie zrozumie tradsów osoba, która zamiast organicznego rozwoju woli patrzeć na historię w marksistowskich kategoriach walki postępu z ciemnotą, urzeczywistniającą się poprzez rewolucje i gwałtowne zerwania z „reakcyjną” przeszłością.

    Nie zrozumie tradsów ten, kto jest ślepy na fakt, że nie wolno deptać rzeczy bliskich ludzkiemu sercu, Ten, kto nie dostrzeże dziwnej symbiozy między rewolucją francuską a rewolucją posoborową, w czasie których ogałacano ołtarze i zezwalano na tańce w kościołach roznegliżowanym kobietom. A także ten, kto nie zauważy uniwersalności wniosku historyka Pawła Jasienicy, który w kontekście walki francuskich republikanów z mieszkańcami Wandei stwierdził, że ludzie, którzy zbytnio umiłowali własne, subiektywne wizje, zdradzili program reformatorski, z kolei ci, którzy zostali napiętnowani jako wstecznicy i zbrodniarze, byli mu właściwie wierni.
    Nie zrozumie tradycjonalizmu człowiek, który nie dokona analizy współczesnego społeczeństwa z jego słowami-kluczami, takimi jak antropocentryzm, homogenizacja, jednolitość, utylitaryzm, banał. Kto nie dostrzeże powszechnej ignorancji i mentalnych pozostałości po homo sovieticus, albo niechęci do autorytetów pokolenia „Y”. Nie zrozumie tradsów ten, kto nie zauważy, że nienawiść rewolucjonistów maja ’68 do wszystkiego, co wiąże się z prawem i przepisem, jest analogiczna do posoborowej niechęci wobec rubryki i rytuału.

    Nie zrozumie w pełni tego środowiska człowiek, który nie uzna, że od prostoty do prostactwa i od ubóstwa do dziadostwa jest bardzo niedaleka droga. Ten, kto nie zauważy, że fenomen „posoborowia” – nieograniczonego czasowo zjawiska (występującego także przed wiekami), przejawiającego się teoretycznie przez pseudoelokwencję architektów nowego porządku, a praktycznie przez barbaryzację, zalew kiczu i tandety pod wzniosłymi hasłami, zintensyfikował się w ostatnich czterech dekadach, gdy za odrzuceniem dawnej modlitwy poszło odrzucenie dogmatów i chrześcijańskiego życia przez wiernych. Kto nie zauważy, że turpizm i „kreatywność” nieprzypadkowo doprowadziły do wyeliminowania ze świątyń tchnących ortodoksją nigryk czy gregoriańskiego chorału.

    Nie zrozumie tradycjonalizmu ten, komu nie chce się odbyć intelektualnej wędrówki w celu zrozumienia motywów, które kierują tradsami, ani ten, który nie jest w stanie zdobyć się na odrobinę zrozumienia i ciepła, a zamiast tego rzuca frazesami o schizmatykach, faryzeuszach, niszczących jedność zacofańcach, względnie, w przypadku wyższego levelu podłości, o katolikach kulturowych i potomkach esbeków.

    Nie zrozumie tradsów ten, kto nie jest w stanie zrozumieć upokorzenia, jakie musiało znieść przez cztery dekady wielu katolików, gdy odważni kapłani, łamiąc biskupi zakaz, odprawiali dla nich Tridentinę potajemnie, po domach lub kościołach przy zamkniętych drzwiach. Gdy byli wyśmiewani i oskarżani o brak miłości do Kościoła, butę, naiwne marzycielstwo, miłość formy, a nie treści – zupełnie tak, jakby sama forma nie wpływała na przekazywaną treść. Nie zrozumie tradsów ten, kto nigdy nie przeżył permanentnego oskarżania o złą wolę i schizmę oraz nieustannego żądania, by udowodnić, że nie jest się wielbłądem.

    Nie da się zrozumieć tradsów bez zapoznania z fenomenem starej liturgii, która sprawiła, że nawet niekatolicy, tacy jak Agatha Christie, podpisali się pod petycją ponad 50 sław ws. zgody na dalsze sprawowanie Tridentiny w Anglii i Walii. Nie zrozumie tradycjonalistów ten, kto wiedział o mało znanej twarzy św. Ojca Pio, który nigdy nie odprawił nowej mszy, a na słowa generała kapucynów – zakonu, do którego należał – o posoborowej „specjalnej kapitule” i „nowych konstytucjach” zakonnych zareagował stwierdzeniem, że to destrukcyjny nonsens. Trudno pojąć logikę tradsów bez poznania gestów np. J. R. R. Tolkiena, odpowiadającego w czasie nowej mszy na cały głos po łacinie, podczas gdy inni modlili się po angielsku – na znak protestu. Ani bez słów żarliwego Evelyna Waugha, który już po pierwszych eksperymentach liturgicznych z 1965 r. prosił Boga, by nigdy nie porzucił wiary, bo obecnie chodzi do kościoła jedynie by wypełnić obowiązek i okazać posłuszeństwo. Nie zrozumie tradsów ten, kto nie zajrzy w duszę Louisa de Funesa, cudownego wesołka, a zarazem gorliwego katolika, który czuł wewnętrzny przymus, by wspierać finansowo tradycjonalistycznych kapłanów, a w testamencie zapisał Bractwu św. Piusa X trzecią część swego pokaźnego majątku. Ani ten, kto nie poznał zapisków Juliana Greena, kipiącego miłością do Kościoła i papiestwa, a równocześnie zwijającego się z bólu na widok tandety i zaniku czci dla Najświętszego Sakramentu.

    Nie zrozumie tradycjonalizmu ten, kto nie dostrzeże żywych pąków tego ruchu: tłumów ludzi na zwykłej mszy trydenckiej w Londynie, których jest więcej niż na największej liturgii anglikańskiej w mieście; tysięcy osób na pieszej pielgrzymce do Chartres; ogromnej liczby powołań kapłańskich i zakonnych oraz wielu nawróceń dzięki pięknu klasycznej liturgii; rozkwitu nowych instytutów życia konsekrowanego oraz świeckich stowarzyszeń; faktu, że na czele wielkich protestów we Francji przeciwko ustawie o małżeństwom homoseksualnym stanęła tradycjonalistka katolicka Frigide Barjot. Nie zrozumie tradi-świata ten, kto nie dostrzeże miłości do Kościoła, świadomej wiary z wyboru, regularnego przystępowania do sakramentów oraz ogromnej wiedzy religijnej większości wiernych o opisywanej wrażliwości.

    Nie zrozumie tradsów ten, kto nie zapoznał się także z mężną walką wielu kapłanów, często złamanych i zgniecionych w kościelnej machinie za to, że ośmieli się nie iść za dyktatem tandety. Począwszy od tych na najwyższych stopniach hierarchii, jak pełnych lęku o liturgiczną reformę kardynałów Ottavianiego i Bacciego, piszących w potajemnym liście do papieża w 1969 r., że nowa, sztucznie wyprodukowana przez „ekspertów” przy stoliku z zielonym obrusem msza wyraźnie oddala się od katolickiej teologii Eucharystii; kończąc na szeregowych proboszczach i duszpasterzach, którzy przez dekady postanawiali „robić swoje”, tworząc oazy na duchowej pustyni i czekając na lepsze czasy.

    Nie da się w końcu pojąć tego ruchu, jeśli nie zapozna się z przekłamywanym życiorysem najbardziej kojarzonego z tradycjonalizmem arcybiskupa Lefebvre’a, choć „głową” ruchu uczyniły go media, a większość wiernych klasycznego rytu mimo wszystko za nim nie poszła. Jeśli nie przeczyta się świadectw jego misjonarskiej gorliwości w Gabonie w latach 30., gdzie doprowadził do niemal trzykrotnego wzrostu liczby katolików; jeśli nie pozna się jego dalszej kariery i pięcia po szczeblach hierarchii, by w końcu zostać po soborze niejako zdegradowanym za konserwatywne poglądy; jeśli nie dostrzeże się dramatycznych pytań arcybiskupa, co takiego musiało się stać z Kościołem, że to, za co przez 50 lat życia był popierany przez papiestwo, nagle stało się po soborze podstawą do „suspendowania a divinis”.

    Dziś znów podnosi się wobec tradsów wiele zarzutów i posługuje krzywdzącymi uproszczeniami. Niech więc adwersarze bardziej poznają zwolenników tej duchowości, wejdą w ich skórę i zrozumieją, co mogą czuć ludzie, który po czterech dekadach zwalczania oraz krótkim okresie rehabilitacji i przyznania słuszności przez Najwyższego Pontyfika, znów widzą przed sobą widmo zejścia do podziemi. Nawet jeśli jest to tylko przesadzona wizja, nie bierze się znikąd. Niestety, doświadczenia są przykre. A zranienie rodzi niezrozumienie, żal i frustrację – przy najlepszych nawet chęciach. Nie chodzi o zgrywanie fałszywych męczenników czy świętych bez skazy. Tradycjonaliści proszą jedynie, by mogli swobodnie modlić się tak, jak czyniono to przez wieki, a stara msza była powszechnie dostępna – nie tylko dla nich, ale także dla osób o wrażliwości posoborowej; dla młodych kapłanów, którzy patrząc na celebrację rytu klasycznego, mogliby nauczyć się miłości do liturgii w formie zwyczajnej. Proszą o życzliwość i akceptację.

    Pozostawiam do rozważenia.

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  5. Bozena said

    Jako ze jeszcze trwa miesiac sierpien – miesiac poswiecony Bogu Ojcu
    przepiekna historia obrazu Boga Ojca:
    http://www.slugi.kielce.opoka.org.pl/ojciec.htm
    i s. Eugenia E. Ravasio:
    http://www.apokalipsa.info.pl/objawienia/ravasio_bog_ojciec.htm
    oraz Nowenna, ktora trwa caly miesiac
    http://en.gloria.tv/?media=180452
    a tu po angielsku tez bardzo piekna Nowenna
    http://www.greenscapular.org/Adobe/CALENDAR/August%20FATHER%20GOD.pdf

  6. bozena2 said

    Kochani pamiętajcie o wezwaniu Pana Jezusa: http://www.duchprawdy.com/intronizacja_czerwiec_2013_anna_argasinska.htm
    Pan Jezus do Anny Argasińskiej

    PRAGNĘ BYĆ OGŁOSZONY PRZEZ KOŚCIÓŁ I RZĄD POLSKI CHRYSTUSEM KRÓLEM

    Orędzie Pana Jezusa, przekazane Annie Argasińskiej w Warszawie w czerwcu 2013 r.
    Adjustacja teologiczna – ks. Adam Skwarczyński

    „Na końcu czasów wyleję mojego ducha na wszelkie ciało. Starzy będą śnić, a młodzi prorokować”.

    DZIECI KOŚCIOŁA – OBUDŹCIE SIĘ!

    Jezus: «W dziejach świata nigdy jeszcze tak nie było, żeby matki masowo zabijały w swoich łonach swe nienarodzone dzieci, zaś te [dzieci], które narodziły się, by były tak dalece demoralizowane od małego. Dlatego w poprzednich orędziach, które ci dyktowałem, nazwałem Europę rozkładającym się trupem.

    Pycha zwiodła człowieka do tego stopnia, że sam sobie ustanawia prawa, nie ludzkie a wyniszczające – mordercze, tak że jeden występuje przeciw drugiemu, a przy tym oszukują się nawzajem, zamiast jeden drugiemu być pomocnym.

    Bóg pragnie odnowić przymierze z narodem polskim, aby tenże naród stał się ludem Bożym, ale w zamian żąda, by naród polski zerwał z grzechem, podporządkowując się nauce Syna Bożego (Ewangelii) i Dekalogowi.

    Ogromny ciężar odpowiedzialności za ocalenie waszej ojczyzny poniesie władza państwowa i zwierzchnicy Kościoła Rzymskokatolickiego. A wy, dzieci Boże, nie wypuszczajcie z rąk Różańca w tej intencji, aby plan Ojca mógł się wypełnić. Jako lud Boży musicie dojrzeć do tego, aby pragnąć i uznać Moją władzę Królewską.

    We wszystkich książkach Anny przygotowywałem was wszystkich i każdego z osobna, wskazując drogę do osobistego nawrócenia się, podając przykłady cierpień jako owoców grzechowej śmierci i po nawróceniu się duszy – [przykłady wyjścia z kryzysu jako] owoców życia. Kto otworzył się na Moje słowo – ten otworzył swoje serce na Moją moc, która miłością Boga przemienia człowieka błądzącego.

    Król pragnie dla swoich poddanych, szlachetnych, czystych serc, aby te serca zostały zanurzone w Sercu Władcy Wszechświata, aby dzieci Boże miały swój udział w Królestwie Niebieskim.

    PRAGNĘ BYĆ OGŁOSZONY PRZEZ KOŚCIÓŁ I RZĄD POLSKI CHRYSTUSEM KRÓLEM. Aby Moje pragnienie mogło się ziścić, wszystkie dzieci Kościoła powinny o to zabiegać, używając potężnej broni, jaką jest Różaniec. W walce tym orężem jednoczycie się z Maryją Matką Kościoła, Matką wszystkich narodów, oraz potężnymi polskimi patronami: św. Maksymilianem Kolbem, ks. kard. Stefanem Wyszyńskim, bł. Janem Pawłem II, bł. ks. Jerzym Popiełuszką. Oni są przy tronie w Moim Królestwie, orędując za ludem polskim.

    Oto [skutki] zaciekłej walki szatana z ludzkością: wynaturzenia, straszne obrzydliwości, których dopuszcza się człowiek, oddając się szatanowi w niewolę i nazywając to „wolnością”. Popatrzcie, dzieci, do czego doprowadziliście: przestaliście oddawać cześć Jedynemu Stwórcy – Bogu, a kłaniacie się szatanowi, będąc na jego usługach. Kłamstwem zastąpiliście prawdę, zaś prawda jest wyśmiewana, poniżana. Człowiek zaprzedał swoją duszę za „garstkę soczewicy”. Jednak, dzieci Kościoła, obudźcie się i powstańcie: nadchodzi czas WIELKIEJ ERY KOŚCIOŁA – zwycięstwa dobra nad złem, zmartwychwstania nad śmiercią!

    Tak jak wcześniej zapowiadałem w książkach Anny – w III i IV części – że po śmierci Jana Pawła II Kościół będzie doświadczany, że świat będzie karmił was igrzyskami, a lud będzie pragnął chleba i pracy*, tak i teraz mówię, że lata następne będą dla świata [związane z] wielką walką, toczącą się pomiędzy dobrem a złem. Bogaci będą jeszcze bardziej się bogacić w sposób niegodziwy, kosztem słabszych od siebie. Biedni materialnie i słabsi duchowo będą sprzedawać swoje człowieczeństwo za ocalenie skóry. Nastanie czas ciemności, w którym będzie panowało zło. Oszuści w jeszcze większym stopniu będą uchodzić za prawdomównych, tak że trudno będzie wam odróżnić prawdę od kłamstwa.

    To będzie czas próby dla ludzkich sumień, aby w płomieniach ognia zostały oczyszczone dusze i dokonały wyboru w prawdzie. Przez krew i cierpienie, przez ofiary dobro zwycięży nad złem i ukaże się w swym olśniewającym blasku. Wielką cenę zapłacą ci, którzy w tym czasie dochowają wierności Bogu. To oni otrzymają palmę zwycięstwa. Choć wcześniej nie znajdą oparcia u nikogo i świat nimi wzgardzi, ale to oni zasiądą po Mojej prawicy.

    Jeżeli Polska padnie przede Mną na kolana, nawróci się i opowie za Moim zwierzchnictwem w urzędach państwowych, opierając się na prawie Bożym – na Dekalogu i na ewangelicznych zasadach życia – wówczas wkroczę na wasze ziemie jako Król Polski, jako Król Wszechświata. Polska będzie przewodzić wraz z Kolumbią, Węgrami i Chorwacją** pozostałym krajom, wszystkim kontynentom.

    Wiara ewangeliczna będzie przenikać serca i umysły ludzkości, tak że będzie służyć Bogu i sobie nawzajem. Wyleję całą swoją Miłość na lud Boży, do którego dołączą wszyscy poganie i ci, co dotychczas Mnie nie poznali. Nie będziecie już oddzielać wiary od prywatnego życia – wasza wiara będzie zakotwiczona w waszym wnętrzu i [obecna w] życiu publicznym. A Ja, wasz Król, będę błogosławił całemu rodzajowi ludzkiemu i pomnażał jego dobra.

    JEZUS CHRYSTUS, KRÓL WSZECHŚWIATA».

    _________________________________

    * Dotyczy to nie tylko obszaru ziem polskich.

    ** Pragnieniem Anny jest, aby to orędzie mogło dotrzeć, przetłumaczone na języki narodowe, do Kolumbii, na Węgry i do Chorwacji, ze względu na jego głębię i wagę. Liczy na pomoc Czytelników.

    • Leszek said

      …po śmierci Jana Pawła II Kościół będzie doświadczany… Nastanie c z a s c i e m n o ś c i, w którym będzie panowało zło. …Przez krew i cierpienie, przez ofiary dobro zwycięży nad złem… Wielką c e n ę zapłacą ci, którzy w tym czasie dochowają wierności Bogu…
      Podobnie mówiła Matka Boża w Orędziach do Swoich umiłowanych synów, Kapłanów:
      …C i e m n o ś ć ogarnie Kościół i stanie się jeszcze intensywniejsza, gdy twoja Niebieska Mama przyjmie duszę Swego pierwszego umiłowanego syna, Papieża Pawła VI, który właśnie dopełnia swej ostatniej ofiary.
      Kościół pogrąży się w błędzie, który zostanie przyjęty i rozprzestrzeni się. Odstępstwo – rozszerzające się już teraz jak oleista plama – osiągnie swój szczyt. Uderzeni zostaną Pasterze i powierzona ich opiece owczarnia. Pan dopuści, że przez jakiś czas Kościół będzie jakby opuszczony przez Niego.
      C i e m n o ś ć zgęstnieje nad światem, który dojdzie do szczytu zdeprawowania. Im bardziej będzie zepsuty, z tym większym uporem będzie szedł drogą buntu przeciwko Bogu, bałwochwalstwa, bluźnierstwa i bezbożności.
      Przez to świat sam ściągnie na siebie to, co dopuściła Boża Sprawiedliwość dla jego całkowitego oczyszczenia: ciemność, ogień i krew.
      Będzie to c z a s m ę c z e n n i k ó w , którzy w wielkiej liczbie przeleją krew oraz czas tych, którzy przeżyją i będą zazdrościć prześladowanym i zabijanym… (147, 10.02.1978)
      …Tak, wkrótce wyznaczony przez Ojca czas dopełni się. Potem straszliwa walka między Moim przeciwnikiem a Mną zaostrzy się i wejdzie w fazę końcową.
      Wielu z was przygotowałam na tę największą próbę. W Moich ramionach zostaniecie ofiarowani jak małe baranki. Wasza krew – złączona z Krwią Jezusa – służy również do oczyszczenia Kościoła i do odnowienia świata.
      Inni będą musieli znieść p r z e ś la d o w a n i a i c i e r p i e n i a, których nie możecie sobie wyobrazić. Miejcie jednak ufność, ponieważ w nadzwyczajny sposób będę przy każdym, aby mu pomóc do końca wypełnić Mój plan…. (182, 8.09.1979)
      …W tych czasach w i e l k i e j c i e m n o ś c i Papież (Jan Paweł II) daje wszystkim światłość Chrystusa. Ze stanowczością utwierdza Kościół w prawdziwej wierze w tych czasach wielkiego odstępstwa. Zaprasza do kroczenia drogą miłości i pokoju w tych czasach przemocy, nienawiści, niezgody i wojny.
      Moje Niepokalane Serce jest zranione, widząc jak wokół niego rozszerza się pustka i obojętność, pełna pychy opozycja wobec jego nauczania, kontestacja ze strony niektórych Moich biednych synów Biskupów, Kapłanów, osób duchownych i wiernych. Z tego powodu Mój Kościół jest dziś dotknięty głębokim podziałem, zagrożony utratą wiary, przeszyty niewiernością, która staje się coraz większa. Kiedy Papież wypełni zadanie powierzone mu przez Jezusa i kiedy Ja zstąpię z Nieba, aby przyjąć jego ofiarę, wszystkich was ogarnie g ę s t a c i e m n o ś ć o d s t ę p st w a, które stanie się wtedy powszechne.
      Wierna pozostanie jedynie mała reszta, która w tych latach przyjmowała Moje matczyne zaproszenie, pozwoliła się zamknąć w niezawodnym schronieniu Mojego Niepokalanego Serca. Ta mała wierna reszta – przygotowana i uformowana przeze Mnie – będzie miała za zadanie przyjąć powracającego do was w chwale Chrystusa, który da początek nowej, czekającej was epoce….
      (449, 13.05.1991)

  7. kooool said

    17 sierpnia Żywot świętego Rocha, patrona przeciw zarazie
    Święty Roch jak najsłuszniej może nam służyć za wzór umartwienia, i to nawet pod trojakim względem, naśladował bowiem Chrystusa Pana co do ubóstwa, rozdzielając swe mienie między ubogich, postępował w czynnym posłuszeństwie, pełniąc posługi około rażonych powietrzem, a wreszcie był biernie posłusznym, przyjąwszy kielich gorzkich cierpień z rąk swego wuja. Abyśmy wszakże dokładniej mogli poznać wartość umartwienia, zważmy, że:…
    Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku – Katowice/Mikołów 1937r.
    http://dialogsercamilosci.eu/2013/08/17/17-sierpnia-zywot-swietego-rocha-patrona-przeciw-zarazie/

  8. kooool said

    Większość braci chce starej Mszy: Mocne słowa prokuratora generalnego Francikszkanów Niepokalanej
    http://www.fronda.pl/a/wiekszosc-braci-chce-starej-mszy-mocne-slowa-prokuratora-generalnego-francikszkanow-niepokalanej,30121.html

    Czas prawie nadszedł. Drzwi Mojego Kościoła wkrótce zostaną zamknięte dla tych, którzy będą domagać się, by pozostać wiernymi tradycyjnym praktykom chrześcijańskim. Zatrzasną wam te drzwi przed nosem, gdy będziecie świadczyli o Mnie. Wasza wiara będzie wyśmiewana w sposób najbardziej przebiegły, tak, że kiedy będziecie bronili Mojego Słowa, zostaniecie uznani za okrutnych, nieżyczliwych i pozbawionych współczucia dla tych, którzy nie wierzą w Boga.
    http://www.paruzja.info/sierpien-2013/1184-05-08-2013-18-33

    • Leszek said

      …Wasza wiara będzie wyśmiewana w sposób najbardziej przebiegły, tak, że kiedy będziecie bronili Mojego Słowa, zostaniecie uznani za okrutnych, nieżyczliwych i pozbawionych współczucia dla tych, którzy nie wierzą w Boga…
      Wtedy, te słowa Pana Jezusa niech będą naszym umocnieniem i lampą dla naszych stóp w czas ciemności:
      „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was (gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą), i gdy z Mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was /łamliwe wszelkie zło zarzucać wam będą. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda/zapłata wielka jest w niebie. Tak bowiem/przecież prześladowali proroków, którzy byli przed wami/którzy was poprzedzili.” (Mt 5,12) i „Błogosławieni [jesteście], jeżeli złorzeczą wam/znieważają was z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch chwały, Boży Duch na was spoczywa” (1P 4,14).

  9. serce333 said

    Kochani. Chciałbym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Temat:

    Wizjonerzy. Postrzeganie i interpretacja objawień.
    Czy wiara lub niewiara w nie jest grzechem? Czy wolno nam krytykować i oceniać wizjonerów?
    Jest to moja prywatna analiza i zdaję sobie sprawę, że jest bardzo uboga.

    Dostrzegam trzy grupy wizjonerów:

    1. Uznani mistycy i osoby głęboko natchnione Duchem Św.
    Ich przekazy są w 100 % pewne w każdym słowie i nie odrzucane przez Kościół Katolicki. Orędzia i przekazy do których nie mamy żadnych watpliwości, powinny być systematycznie czytane i poznawane.
    np. z Madjugorie, Lourde, Fatimy, św.Ojciec Pio,

    2. Osoby bardzo bliskie Boga obarzone Łaskami Bożymi współpracujące stale z katolickimi kapłanami, jednak podające nam przekazy, gdzie widzimy albo nieścisłość albo niewypełnienie się zapowiadanego zdarzenia.
    Mimo to, przekaz odczuwamy jako przepełniony prawdziwą Miłością Bożą, bez krytyki i potępiania personalnie innych Dzieci Bożych, bez agresji i zachęcający do modlitw. Także dobrymi będą przekazy ostrzegające nas i naprowadzające na Prawdę. Następnym elementem, który wskazuje na Boże pochodzeni orędzi jest oddawana cześć Maryi, zachęta do przyjmowania wszelkich sakramentów świętych i obrona potwierdzonych przez papieży i przeszłe dekady metod sprawowania Mszy św, udzielania sakramentów św.

    3. Przekazy, których dobrze jest unikać:
    Wizjonerzy, którzy w swoich przekazach skupiają się bardziej na sobie niż na samych treściach chwały Bożej, Dusz innych.
    Przekazy potępiające innych ludzi ze wskazaniem, w tym innych wizonerów lub krytykujące uznane miejsca kultu na świecie np. Madjugorie.
    Przekazy negujący miejsca czci Maryi lub inne sanktuaria, miejsca kultu lub pielgrzymek, uznane w naszych sercach, niekoniecznie już oficjalnie zatwierdzone. Patrzmy na owoce.
    Przekazy traktujące o tym, że wszyscy pójdą do Nieba lub manipulujące np. że piekło jest puste bo „jakby Bóg mógłby być tak okrutny, żeby na nie skazywać ludzi”.
    Tego typu manipulacje i mącenie w umysłach jednoznacznie wskazują iż dane przekazy i wizjoner pracuje raczej dla szatana niż dla Boga i należy takie orędzia lub przekazy całkowicie ignorować i nie szukać w nich sensacji lub informacji, które akceptujemy cząstkowo.
    Nie powinniśmy też wdawać się w polemiki w miejscach gdzie pracują takie grupy. Ignorujmy je, nie tracąc czasu na ich czytanie i nie atakujmy także , nie potępiajmy nikogo.
    Tylko Bóg ma prawo osądzać publicznie i karać ludzi. Czyny mamy prawo osądzać w trosce o innych ale nie wolno nam osądzać wydając wyroki na ludzi. To różnica, duża.
    Oczywiście można przyjaciołom i bliskim wskazać miejsca niebezpieczne, siedliska kłamstw lub oszczerstw i ostrzec ale na tym powinien się, moim zdaniem, zakończyć nasz wkład w blokowanie dostępu do niuznawanych przekazów, nawet subiektywnie uznawanych za złe. Bo przecieź jesteśmy słabymi ludźmi i możemy się mylić.
    Bogu zaufamy i Jego wszechmocy. On tymi sprawami zajmie się, jeśli taka będzie Jego Święta Wola. Nie stawiajmy się więc nad nim, nigdy!

    Wnioski:
    Nie powinniśmy nigdy krytykować żadnego wizjonera. Powinniśmy czerpać z ich przekazów tyle ile potrafimy, ile Duch Święty i nasze przegotowanie i zrozumienie nam pozwolą.
    W miejscach gdzie się nie zgadzamy mamy dwie możliwości: zapytać kogoś, kto jest blisko Boga np.zaufanego kapłana lub pozostawić daną kwestię jako neutralną i nie roztrząsać jej publicznie, w celu potępiania wizjonera lub co gorsza znalezienie swojego uznania.
    Doceńmy to co otrzymujemy w części przekazu, który do nas trafia, nas ubogaca i za to bądźmy Bogu wdzięczni.
    W miejsca, które naszym zdaniem nie są Boże, po prostu nie wchodźmy i nie czytajmy. Zostawmy to Bogu z ufnością i wiarą.

    Czy wiara w orędzia i objawienia, które okazałyby sie fałszywe jest grzechem?

    NIE, NIE JEST. Mówił o tym już papież Urban VIII. Twierdził „Kto wierzy w prawdziwość i Boże pochodzenie orędzi i przekazów przez wizjonerów a byłyby jednak fałszywe, ma zasługi w Niebie, takie jak gdyby były one prawdziwe”
    Zgodnie z dogmatem o niomylności papieży mamy obowiązek przyjąć tą informację za niepodlegającą dyskusji i wątpliwości.

    Czy wolno nam krytykować i oceniać a tym bardziej atakować i publicznie potępiać wizjonerów?

    Uważam, że NIE WOLNO.
    Jest to stawianiem się w miejsce Boga, który jako jedyny ma prawo do osądzania i potępiania ludzi.
    Jest to grzech wielkiej pychy. Uważanie się za ważniejszego i mądrzejszego od wszystkich uznających dane orędzia.

    Czemu ta analiza może być pożyteczna?
    Mamy tendencję do „ułatwiania sobie życia”. Chcielibyśmy aby wszystko było jednoznaczne i proste. Niestety często tak nie jest.

    Przykład z mojego życia:
    Kiedyś podchodziłem w rozeznawaniu orędzi w sposób następujący:
    Gdy znajdę jakąkolwiek nieścisłość lub kawałek przekazu, który nie jest zgodny z tym co odczuwam wewnętrznie za prawdę, chciałem negować uznając całość za kłamstwo i fałsz.
    Oczywiście pewnych wizjonerów uznałem wewnętrznie za fałszywych i ich nie czytam. Staram się jednak nie prezentować wówczas mojego negatywnego stanowiska publicznie, po prostu uważam, że Bóg ma genialny plan i sam tego wszystkiego pilnuje i ja nie mam prawa do oceny i potępiania innego człowieka a w szczególności wizjonera lub mistyka.

    Natomiast przyznaję, że miałem poważny dylemat co do pewnego wizjonera, którego orędzia są stosunkowo znane.
    Czytając go odbierałem i odbieram wewnętrznie, że przekazuje treści i Boże i bardzo prawdziwe i pomocne naszemu narodowi. Jednak w pewnym momencie zaczęły pojawiać się w tychże przekazach słowa, które wzbudziły duże wątpliwości, czy rzeczywiście są Bożego pochodzenia.
    Dotyczyły właśnie personalnych oceń i negacji innych w tym innego wizjonera. Od tego momentu jestem przekonany, że może być dobry i prawdziwy wizjoner z przekazami „zaburzonymi” i elementami fałszu. Po prostu jest tylko człowiekiem a przekazy wewnętrzne mogą moim zdaniem być „zamazane”. Jest to możliwe ponieważ przekazem jest często delikatne natchnienie i głos wewnętrzny. Stąd jego zapis zdaje się podatny na działanie wroga lub odczytu nie zawsze idealnego.
    No i jest problem. Bo co powinniśmy uczynic? Nie czytac go więcej w ogóle czy też czytać i wybierać to co uważamy za Boże. Dylemat niezwykle trudny. Wymagający też sporej odwagi i modlitwy. Ja przyjąłem strategię czytania i analizy, z pominięciem tego jednego elementu gdzie wizjoner potępia innego wizjonera. Tym bardziej , że ten potępiony czy oceniony wizoner jest prowadzony przez kapłanów katolickich a owoce jego orędzi są obwite i wspaniałe – mnóstwo nawróceń i zbliżenia całym sercem do Boga i Maryi bardzo wielu ludzi.

    Uznałem wewnętrznie , po jakimś czasie, że nie wolno nam jednak odrzucać definitywnie wizjonerów w grupie, ktorą nazwałem drugą na początku analizy. A więc czerpię z tych przejazów tyle ile Duch Święty i Łaska Boża pozwoli mi przyjąć do siebie.

    Najważniejszym czynnikiem, pryzmatem przez który powinniśmy patrzeć wydaje się być Miłość i Miłosierdzie. Tam gdzie są te uczucia prawdziwe i troska o Duszę brata i siostry, tam nie będzie miejsca na zło i kłamstwo.

    Dał nam Bóg wiele Darów i mamy posługiwać się roztropnością, rozeznaniem i Miłością i nie bójmy się myśleć i czerpać z przekazów , które Bóg chce nam dawać by nas naprowadzać swoimi drogowskazami do Nieba. A więc czytajmy, modlmy się, korzystajmy z Mszy św i Eucharystii i nie potępiajmy żadnego wizionera, nawet gdy uważamy , że błądzi.

    +

    « W przypadkach dotyczących Objawień prywatnych lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć. Istotnie, jeżeli wierzysz,
    i jest to właśnie prawdą, będziesz szczęśliwy, że uwierzyłeś, gdyż o to poprosiła Matka Najświętsza. Natomiast
    jeśli uwierzyłeś i zostanie udowodnione, że to było fałszywe, otrzymasz wszystkie łaski, jakby to było
    prawdziwe, gdyż uwierzyłeś, że było prawdziwe ».

    (Jego Świątobliwość Papież Urban VIII)
    +

    http://drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=80&t=47925

    Szczęść Boże
    Z Bogiem i Maryją.

    • serce333 said

      W kwestii uzupełnienia myśli i deklaracji.
      Orędzia Ostrzeżenie i przekazy przez Marię od Bożego Miłosierdzia ( Divine Mercy z Irlandii ) odbieram wewnętrznie i zaliczam z czystym sumieniem i obecnie bez żadnych już wątpliwości do grupy pierwszej, do grupy wizjonerów do których nie mam najmniejszej watpliwości, że pracują dla Trójcy Świętej.
      Nie znalazłem w żadnym (a czytam wszystkie oredzia Ostrzeźenie b.uważnie) nic co by było sprzeczne z nauką Kościoła Katolickiego.
      Po drugie dobre owoce – mnóstwo świadectw nawróceń i szczerego przebudzenia Czci i miłości do Maryi i Boga.
      Po trzecie, uznanie jako „poprawne i nie sprzeczne z KK, kapłanów do których mam wielkie zaufanie.
      Po czwarte, potwierdzające zdarzenia, dopuszczane przez Boga, dla naszego rozeznania. Wiemy o co chodzi…
      I za to tez chwała Panu, Jezusowi i Maryi. To wszystko okazał się potrzebne.

      Z Bogiem i Maryją i szczęść Boże czytającym ten wspaniały blog Maryjny.
      +++

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: