Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Wrzesień 2013

Nadzieja i nawrócenie

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 września 2013


Historia dwóch mężczyzn : kanadyjskiego biznesmena, który porzucił dotychczasowe życie ratując w ten sposób swoje dzieci z ich uzależnień i hazardzisty rozpaczliwie próbującego wyjść z nałogu.
reżyseria: Inka Bogucka

Reklamy

Posted in Film, Nawrócenia | Otagowane: , | 131 Komentarzy »

Adoracja Pana Jezusa 29.09.2013 w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 września 2013


Jest tłumaczone również na język polski.

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 64 Komentarze »

Ważne decyzje związane ze świecącą figurką w domu Vicki

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 września 2013


UWAGA! Drodzy czytelnicy, informuję, że figurka Matki Bożej ze starego rodzinnego domu  Vicki została  przeniesiona do biura parafialnego przy kościele Świętego Jakuba w Medziugorju. Przed wyniesieniem figurki odmówiono Koronkę Pokoju. Eksperci Watykanu mają przyjechać i zabrać do badania aby stwierdzić i odpowiedzieć, dlaczego świeci. W miarę jak będę otrzymywał więcj informacji będę je na blogu umieszczał.

Dzisiejszego wieczoru przy figurce była obecna pani, która 30 lat temu dała tą figurkę Vicce. Proboszcz parafii Medjugorje był aż 3 razy w starym domu Vicki aby zobaczyć ten nadzwyczajny cud.

Tak wyglądał pokój do dziś

aa2

a tak wygląda teraz

aa1

Posted in Ciekawe, Cuda, Medziugorje | Otagowane: , , , | 10 Komentarzy »

Widząca Vicka – To światło jest wstępem do tego, co dopiero przyjdzie

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 września 2013


Z widzącą Vicką Ivanković-Mijatović rozmawiamy o świecącej figurze Matki Bożej, z powodu której do jej rodzinnego domu w wiosce Bijakovići od poniedziałkowej nocy pielgrzymują tysiące wiernych.

Vicka3

Wczoraj widząca Vicka Ivanković Mijatović w Centrum Jana Pawła II, u siostry Kornelii w Vionicy, w parafii medziugorskiej, dawała świadectwo w sprawie objawień Matki Bożej i codziennych spotkań z Królową Pokoju, przed trzema tysiącami Włochów, Amerykanów, Anglików, Irlandczyków, Niemców, Polaków, Czechów, Węgrów, Ukraińców, Rumunów, Francuzów…. Przed świadectwem, udzieliła wyłącznego wywiadu…

Vicka4

Jak skomentujesz to, że w twoim rodzinnym domu zaczęła świecić figura Matki Bożej?

– Przed trzydziestoma laty figura ta została przywieziona z Lourdes. Pewna grupa pielgrzymów, z miłości wszystkich serc przyniosła mi ją jako dar od Matki Bożej z Lourdes. I figura ta została wstawiona do pokoju objawień. Tyle razy Matka Boża ukazała się obok tej figury. Przez te trzydzieści lat, odkąd figura jest tutaj, nigdy nie świeciła. Zawsze się przed nią modlono. Inna jest światłość przychodząca od Matki Bożej, w czasie objawienia, kiedy światłość pojawia się trzy razy, jest to jednak coś szczególnego.

Czy odkąd się to zdarzyło byłaś w rodzinnym domu?

– Byłam w podróży i nie byłam w pokoju, ale powiedzieli mi, że figura Matki Bożej świeci. Całe trzydzieści dwa lata Matka Boże pełnym blaskiem świeci w Medziugorju. Ona jest tu obecna, żywa, obecny jest Jej żywy blask. I Matka Boża widzi, że w dzisiejszym ponurym, ciemnym świecie potrzeba trochę światła. Myślę, że człowiek nie powinien bać się światłości. Należy trochę badać siebie, swoje sumienie. Ludzie, którzy czekają, aby wejść do tego miejsca, powinni rozświetlić tym swoje serce i poznać co daje nam Matka Boża. Matka Boża bowiem często mówiła, że tyle razy dawała swoje małe znaki, znaki je poprzedzające, a my zostawaliśmy ślepi i głusi na nie. Dlatego Matka Boża wzywa nas, abyśmy się modlili, abyśmy przez modlitwę rozpoznali to, co nadejdzie.

Wczoraj widziałaś Matkę Bożą. Rozmawiałyście może o Jej świecącej figurze?

– Nie. Nie rozmawiałyśmy o tym. Wierzę, że jeśli będzie tego potrzebować, Matka Boża sama to powie.

Zgodnie z niektórymi szacunkami, przez twój dom w czasie dwóch dni przewinęło się około piętnastu tysięcy osób. Jak wyjaśnisz to, że ludzie chcą zobaczyć to zjawisko?

– To, że ludzie przychodzą do mojego starego domu nie jest niczym niezwykłym. Przewijała się przez niego masa ludzi i dla mnie była to szczególna radość. To dowodzi tylko tego, jak dzisiaj potrzebna jest ludziom światłość, jak potrzebny jest pokój. Matka Boża tylko z jednym małym blaskiem tak wiele może uczynić. Od nas zależy na ile to zaakceptujemy i jak skorzystamy z tej światłości. Wszystkim zalecałabym – patrzmy oczyma naszego serca, aby weszło do niego trochę światłości. A światłość bez modlitwy nie może wejść. Dlatego Matka Boża zachęciła nas, abyśmy uklękli, wzięli różaniec do ręki i zaczęli się modlić. Zacznijmy się modlić w naszych rodzinach. To co zostało dane, to mała zachęta, ponieważ oddaliliśmy się od wszystkiego tego, co Ona nam daje. Nigdy nie wolno nam stawiać na pierwszym miejscu rzeczy nieważnych. Na pierwszym miejscu jest Jezus, Jej Syn, gdyż Ona mówi „ile łaski On daje mnie, tyle ja mogę dać”, ponieważ Matka Boża jest tylko pośredniczką. Ona też jest na drugim miejscu i dlatego nas wzywa, abyśmy również my, w naszych rodzinach wznowili modlitwę, a najdroższa dla Niej jest modlitwa różańcowa.

Czego Matka Boża w ostatnich objawieniach w szczególności oczekuje od was widzących?

– Matka Boża jest najbardziej zatroskana o młodych ludzi i rodziny będące w bardzo, bardzo trudnej sytuacji. A my możemy tylko pomóc naszą miłością i modlitwą serca. Mówi – „Drodzy młodzi, to co oferuje wam dzisiejszy świat jest przejściowe i przez to nie możecie zobaczyć czy szatan wykorzystuje każdą wolną chwilę dla siebie”. A dzisiaj robi to najczęściej w młodych ludziach i chce zniszczyć nasze rodziny. A szczególnie podkreśliła, że teraz jest czas wielkiej łaski. Pragnie, abyśmy odnowili Jej orędzia i zaczęli je przeżywać sercem.

Od ponad 32 lat codziennie widzisz Matkę Bożą i z Nią rozmawiasz. Czy objawienia tutaj różnią się od tych w Ziemi Świętej?

– Nie. Matka Boża jest taka sama tutaj i tam. Ale znów, w Ziemi Świętej jest coś szczególnego. Jej biskupi, arcybiskupi mówią:

„Matka Boża ponownie do nas wróciła. Wcześniej nas opuściła. Udała się do Medziugorja, aby Vicka przyjechała z Medziugorja i zwróciła nam Matkę Bożą. Prosimy Cię, zostań z nami, nie opuszczaj nas”. Ależ to mocne słowa!

Jakiż to widok, kiedy dwadzieścia tysięcy ludzi pod gołym niebem jest na objawieniu, kiedy widzisz z jakim żarem i z jaką miłością czekają na Matkę Bożą! Jakże Ją kochają! Jak się do Niej modlą! W Ziemi Świętej byłam przed tym spotkaniem siedmiokrotnie. Nigdy nie byłam z rodakami. Zawsze jechałam z przyjaciółmi, jako pielgrzym. Było to szczególne doświadczenie. Jeszcze w zeszłym roku, w listopadzie zadzwonił do mnie arcybiskup z Brukseli, abym uczestniczyła w jego ruchu uzdrowienia ludzkości i abym modliła się w tej intencji. Zgodziłam się i chciałam dać wsparcie katolikom w Ziemi Świętej, aby powiedzieć im, że nie są sami i że modlimy się z nimi.

O czym dzisiaj będziesz mówić pielgrzymom?

– O tym, co najważniejsze, czego oczekuje Matka Boża. Przekażę im orędzie Matki Bożej.

Otrzymałaś dziewięć tajemnic?

– Tak, Matka Boża ujawniła dotąd dziewięć tajemnic, nie ma w tej kwestii żadnych zmian. Ja czekam…

Co przyniesie trzecia tajemnica?

– Trzecia tajemnica ma charakter widocznego znaku, który Matka Boża zostawi w miejscu objawień. Będzie on trwały, niezniszczalny. – Ten znak zostawię, abyście zobaczyli, że byłam tu obecna, między wami – powiedziała kiedyś Matka Boża.

 

Gotowa biografia Matki Bożej

 

Co z biografią Matki Bożej?

– Biografia Matki Bożej jest skończona. Trzy zeszyty. Czekam tylko kiedy Matka Boża powie mi, że mogę ją pokazać.

Papież Franciszek w pewien sposób różni się od dotychczasowych następców Piotra. Co o tym myślisz?

– Każde czasy są inne. Zmarły Jan Paweł II, potem Benedykt XVI i papież Franciszek są trzema różnymi czasami. Pan wysyła osobisty znak, kto jest na dane czasy. Papież Franciszek jest naprawdę dobry i wyjątkowy i powinniśmy modlić się za niego jak najwięcej. Jeśli będziemy się modlić, będzie miał więcej siły i łaski, będzie mógł iść naprzód.

Czy Komisja w sprawie Medziugorja zmieniła swój stosunek wobec widzących?

– Jeśli chodzi o nas widzących, zawsze jesteśmy do dyspozycji. Na każdy telefon, w razie każdej potrzeby, jesteśmy tutaj. Oni wiedzą, że Matka Boża powiedziała kiedyś: „Wy odpowiedzcie ze swojej strony, a to co będzie, zostawcie mnie”.

Na koniec rozmowy Vicka pozdrowiła od serca czytelników Večernjaka i zaleciła:

– Wiecie, że modlę się za was wszystkich, a dzisiaj w szczególności pozdrawiam wszystkich chorych. Dla nich słowo i uśmiech, spojrzenie są wielkim darem. Widzieliśmy to w tych dniach na spotkaniu z inwalidami. Dlatego Matka Boża wzywa, abyśmy nie byli zatwardziali, abyśmy byli nosicielami Jej pokoju. Przyjmijmy Jej orędzie. My wszyscy możemy być Jej światłem, nie tylko Vicka. Ja, jako żywy świadek cieszę się z każdego pielgrzyma, a jeszcze szczęśliwsza jestem, kiedy wy swoimi sercami i z miłością przekazujecie orędzie innym ludziom wokół was.

Većernji list

Źródło: medjugorje.org.pl

Posted in Medziugorje, Znaki czasu | Otagowane: , , , , , | 191 Komentarzy »

Góra Objawień

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 września 2013


„Jestem pod wrażeniem rozmowy z czterdziestoletnią kobietą. Bardzo ładna, ma świetną pracę. Od lat żyje z mężczyzną bez ślubu. Mają siedemnastoletniego syna. Trzy lata temu odkryła Chrystusa. Przez te lata dorastała do decyzji: opuszcza „męża”. Traci dziecko (tzn. tak na zewnątrz, bo nie będzie z nim mieszkać). Zostaje bez pracy – którą załatwił „mąż” u siebie. Teraz pozbawi ją tej pracy. Traci mieszkanie. Nic nie chce. Będzie mieszkać gdzieś w wynajętym pokoju. Wszystko po to by ocalić życie wieczne…”.

Ksiądz Piotr Pawlukiewicz

Chrystus_i_Samarytanka_1

Było tych parę dni, które zupełnie zmieniły moje życie… Choć właściwie jedna chwila zaważyła, jedna sekunda na Górze Objawień w Medżugorje…

Dotarłam tam jako osoba niewierząca, sceptyczna bardzo wobec spraw religii, nie lubiąca księży, nie chodząca właściwie do Kościoła. Traktująca Matkę Bożą jako atrakcję turystyczną, którą tam miałam zobaczyć, mimo że w sumie nie wierzyłam, że to wszystko jest prawdą…
Moja cała rodzina to, „katolicy niepraktykujący”. Bywaliśmy w kościele jedynie z powodu pogrzebów i ślubów. Małżeństwo zawarłam w kościele tylko właściwie na życzenie mamy. Ono bardzo się szybko rozpadło, właściwie nie miało żadnych szans przeżycia. Ja nie zamierzałam ani trwałości tego związku, ani że będę miała dzieci… Właściwie dziecko było jakimś tam przypadkiem w ostatnim okresie tego związku. Żyjąca jeszcze wtedy babcia namówiła mnie, żebym zostawiła dziecko, nie usunęła ciąży… bo nie uważałam aborcji za problem…
Później poznałam kogoś następnego, człowieka, z którym byłam przez wiele, wiele lat, który pomógł mi wychować dziecko. Bardzo dobrego człowieka, ale również żyjącego w taki sam, sposób, jak ja.
Powodziło mi się bardzo dobrze, wyjeżdżałam za granicę, chodziłam na wystawy, byłam przez otoczenie uważana za osobę, której się w życiu powiołlo. Byłam zawsze bardzo atrakcyjna, dbalam o linię, o to, żeby być na czasie, na topie. Ale w tym całym powodzeniu ciągle miałam wrażenie, że coś ma się jeszcze zdarzyć, jakoś ciągle brakowało mi sensu.
I właściwie miałam jeden taki moment w życiu… kiedy nie mogłam już znieść ani tego związku, ani samej siebie… około 12 lat byliśmy razem… I wtedy właśnie wyjechałam na jedną z wycieczek turystycznych do Medżugorje.
Trochę wcześniej moja córka zapisała nas na pielgrzymkę do Częstochowy – mnie i siebie. I ja zdecydowałam, że pójdę dla figury… bardzo dobrze mi to zrobi, jak się troszeczkę przebiegnę…
Początek był dla mnie straszny, po trzech dniach dostałam szału… Nie mogłam znieść tych ludzi, którzy się bez przerwy modlą, nie mogłam znieść tych warunków, nie mogłam znieść, że kremy ze mnie spływają, nie mogłam znieść kurzu… Jak zobaczyłam się w lusterku, to myślałam, że umrę. I powiedziałam do Matki Bożej, żeby coś wymyśliła – pierwszy raz się wtedy osobowo zwróciłam do Matki Bożej – żeby mi pomogła, bo ja tak dłużej nie wytrzymam. No i Matka Boża zareagowała natychmiast. Obok mnie szła pani, która poszła na pielgrzymkę dlatego, że jej mąż popijał za dużo alkoholu, która miała trójkę dzieci… Po dwóch dniach pootwierały jej się rany na nogach i płakała, że nie może… że nie dojdzie. Ja nagle zobaczyłam siebie na jej tle, no i poczułam się trochę nieswojo. Zorganizowałam jej wózek inwalidzki, władowałam na ten wózek i zaczęłam ją pchać. A ważyłam wtedy 50 kilogramów, a ona osiemdziesiąt parę. I to był chyba ten przełom właśnie pierwszy, kiedy ja w ogóle zobaczyłam drugiego człowieka.
Powoli się tam zaczęłam zaprzyjaźniać z tymi ludźmi… no, zaprzyjaźniać to może za dużo powiedziane, zaczęłam słuchać. Ale w pewnym momencie tak się na nich popatrzyłam, jak oni ciągle o tym Bogu. Tak idą i ciągle mówią: – Och, boli mnie serce, i Panie Boże daj mi serce zdrowe. Za chwilę: Syn mi umarł., no to ja słucham tej kobiety i dowiaduję się, że 13 lat temu… Ciągle jakieś jęki i myślę: ten Bóg to jakiś sadysta, a oni to masochiści. Wyrwałam w końcu komuś ten mikrofon i mówię: – Wiesz co, Panie Boże, ja to Ci dziękuję za to, że żyję, że mam udane dziecko, że mam rodziców, że mogłam sobie pojeździć po świecie, i za to nawet, że mam dwa psy… W Częstochowie już na Mszę nie poszłam, bo to już było dla mnie za dużo, nie czułam takiej potrzeby. I wróciłam do domu.
Za kilka dni miałam wyruszyć na pielgrzymkę do Medżugorje. Zapisalam się na nią tylko dlatego, że dowiedziałam się, że jest luksusowy autobus i że pensjonaty są bardzo dobrze wyposażone… To może się dziś wydawać dziwne, ale ja wtedy naprawdę potraktowałam to jako stuprocentowy wyjazd turystyczny. A tu jak tylko wsiadłam do tego autobusu, po kilku chwilach ksiądz mówi: – No to teraz wyciągamy różańce… Myślałam, że dostanę po raz kolejny szału. Miałam różańce, ale zapakowane gdzieś głęboko w torbie…
W Medżugorje pani, z którą akurat w pensjonacie miałam pokój, jak tylko zdążyłam się rozebrać, mówi, żebyśmy poszły na Mszę… No, nie powiem, zareagowalam dość gwałtownie… W końcu jednak przemogłam się i poszłam na ten plac, ale tak za bardzo mnie nie interesowało, że tam ma się coś dziać z tym słońcem. No i kiedy było to objawienie, za dwadzieścia siódma, moje dziecko się obraca i mówi: – Mamo, zobacz, z tego słońca wypływa krzyż. Ja w ogóle nie odwróciłam się, nawet nie spojrzalam. – Dziecko, mówię, tu jest jeden co lepszy wariat, latające słońca, wirujące księżyce, dziecko, ja cię bardzo proszę, pilnuj tego różańca, żeby ci nie gwizdnęli!
Następnego dnia poszliśmy na Górę Objawień, ja sobie usiadlam z boku. I tak patrzę, krzyż jak krzyż, krzaki jak krzaki. Ale jedna z pań widzi, że ja ani się nie modlę, ani nic nie robię, tylko sobie podziwiam – więc wyciągnęłam modlitwę, to była Koronka do Miłosierdzia Bożego, przeczytałam tę Koronkę, nie odmówiłam tylko przeczytałam i odwróciłam ją na drugą stronę i patrzę: jest obrazek, jest Pan Jezus, jest napis „Jezu ufam Tobie”. I tak patrzę, i mówię: ufam, ufam, dufam-ufam, ale w co ufam? W co ufam, o co tu w ogóle chodzi? Bez sensu… Twarz Pana Jezusa i napis „Jezu ufam Tobie”, ale w czym? I w tym momencie usłyszałam głos. To nie był głos we mnie, tylko gdzieś tak jakby obok, trudno mi to opowiedzieć, wszystko się działo bardzo szybko, – No i co, przyszłaś? No więc, ja zawsze byłam taka bardzo pewna siebie, powiedziałam: – No przyszłam. – A po co przyszłaś? – A bo chciałam!
No, ale w tym momencie pomyślałam: zaraz, zaraz. Co? Ja sama ze sobą rozmawiam, coś jest ze mną… Jakoś tak się poczułam dziwnie. Wtedy ten głos mówi: – A powiedzieć ci twoje największe grzechy? A nie był zbyt sympatyczny ten głos. Ja mówię: – No powiedz. I ten głos powiedział mi te dwa grzechy, no i to właśnie było złamanie sakramentu małżeństwa i aborcja. I w tym momencie zrozumiałam, że ten głos nie jest dobry.
Dla kogoś, kto jest niewierzący, to było straszne w ogóle… Nie wierzący, że istnieje diabeł, tylko tam jakieś zło… siły ciemności, o, tak sobie to wyobrażałam… I słyszę: – To ja, szatan… To było tak piorunujące wrażenie, że natychmiast zgniotłam całą tę karteczkę, złapałam dziecko i zaczęłam uciekać. Dobiegłam, nie wiem, jak sobie nóg nie połamałam, do połowy góry i w tym momencie zatrzymałam się i mówię: – Zaraz, zaraz, chwileczkę, diabeł do mnie mówi… Nie, no skociałam, no skociałam zupełnie! Od tych fanatyków religijnych pochrzaniło mi się w głowie po prostu. I mówię: – Koniec, dosyć tej religii, tych wyjazdów, bo ja całkiem zgłupieję…
Wracając szliśmy w stronę Niebieskiego Krzyża, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tam są uzdrowienia… Znowu wszyscy rzucili się pod ten Niebieski Krzyż, ale ja już byłam ostrożna, już do nich w ogóle nie dochodziłam, a krzyże to już omijałam z daleka. Poszłam sobie na polankę, usiadłam, to wszystko ze mnie opadło…
Nagle czuję zapach… – Nieee, no – mówię. – Coś ze mną jest nie tak”, Tak piękny ten zapach, niektórzy mówią, że jest to zapach lilii czy róż, ja nie umiałam tego powiedzieć… był bardzo piękny. Ale pytam, już bardzo ostrożnie: – Dziecko, czujesz ten zapach? – Jaki zapach, mamo? – No, nie czujesz tego zapachu??!! – Nie, mamo, nie czuję… Więc ostrożnie do takiej pani obok: – Ale pani ładnie pachnie… – Ja ładnie pachnę? Mówi patrząc na mnie cokolwiek dziwnie, ponieważ zeszła z Góry Objawień i była spocona, więc nie wiedziała, czy to jest jakaś złośliwość…
W tym momencie rzuciłam się do tego Niebieskiego Krzyża, już nie wybierałam ławeczki, żeby było wygodnie, tylko buchnęłam tam na kolana, na te kamienie i mówię: – Matko Boża, Ty chcesz żebym zwariowała? O to Ci chodzi? Ja mam dwunastoletnie dziecko, ja ją muszę wychować… Zobacz, ci ludzie się modlą, coś czują… Ja nie czuję nic, nie czuję tej Mszy świętej, tej modlitwy… Jestem pusta jak bęben… Jeżeli ten Bóg jest w niebie i tak nas strasznie kocha, daj mi raz w życiu poczuć tę miłość!
I w jednej sekundzie, nie umiem powiedzieć, bo to jest bardzo dziwne… Ciałem byłam tu, ale widziałam swą duszę po drugiej stronie… Nie wiem… jakby po drugiej stronie życia… Widziałam swoją duszę czarną od grzechów, widziałam ją jako taką, taką… kulkę, wiedziałam, że to jestem ja i że idę do piekła. To było straszne. Nie widziałam piekła, czułam je za sobą, ale było tak straszne… nigdy w życiu nie zdawałam sobie sprawy, że ono może być tak straszne…
I w tym momencie poczułam przed sobą Ocean Miłości i Miłosierdzia, On był bez granic i bez końca. Przyciągał mnie z tak niesamowitą miłością i z taką siłą, że po prostu wiedziałam, że całym moim celem w życiu jest przejść przez życie i na koniec zatonąć w Bogu, zostać tam. Że to jest jedynym celem mojego życia… I tak zapragnęłam do tego Boga wrócić!
Ale zdawałam sobie sprawę, że życie, które dotąd prowadziłam, nie daje mi w Bogu zatonąć. To było okropne, bo wtedy moja dusza zaczęła konać z miłości… nie wiem, jak to powiedzieć… na jedną sekundę ona konała kilka razy, sto razy, trudno mi powiedzieć… Podrywała się do lotu w takim oszalałym bólu i upadała z powrotem, i znowu… Nie wiem, chyba ludzie potępieni tak cierpią… Straszne cierpienie… Wybuchłam wtedy takim płaczem… właściwie wypłakałam całe swoje życie, wszystkie swoje grzechy i cały ten ból istnienia…
Wydawało mi się, wtedy tak mi się wydawało, tak sobie myślałam, że przyjmuję jakąś energię… może Ducha Świętego… jakby ta pusta dusza się napełniala i napełniała bez końca… Miłością… trudno mi powiedzieć… To wrażenie się skończyło, mnie się wydawało, że trwało długo, ale to byla sekunda. Wszyscy wokół byli zdziwieni: byłam spokojna i nagle wybuchłam płaczem… a dla mnie trwało to jakiś tam czas. I nagle rozejrzałam się i zobaczyłam świat oczami Boga. Był tak piękny, nigdy nie myślałam, że świat jest taki piękny… te trawy jak szumiały, te ptaki kwiliły i to wszystko śpiewało hymn pochwalny na cześć Boga… Ja nie umiem tego powiedzieć…
Po prostu myślałam, że umrę ze szczęścia. Chciałam chodzić do tych ludzi, całować ich po rękach, powiedzieć, że jak chcą, to mogę oddać życie za nich… Miałam tak rozanieloną buzię, że wszyscy myśleli, że jestem stuknięta, ale było to najwspanialsze uczucie, jakie w życiu kiedykolwiek miałam. I właściwie ta radość życia została we mnie. I właściwie nic nie jest w stanie… mogę jęczeć, uskarżać się, bo taki mam po prostu charakter, taka jestem po prostu słaba, ale gdyby ktoś mi teraz powiedział: – Weź kostur w rękę i rusz do nieba – to bym wszystko zostawiła, w jednej chwili, w ogóle bym się nie zastanawiała. Jak teraz ktoś mi mówi, że chce się dorabiać tego czy tego, to ja na niego patrzę i mówię: – Człowieku, ale ten bagaż w niebie ci w ogóle nie będzie potrzebny, ten balast cię tylko zatrzymuje.
I tak trzeci rok jestem na tej drodze i nie zamierzam z niej zejść. Czasem jest trudno, czasem jest lżej, ale wiem, że to jest droga właściwa.
Kiedy wróciłam do domu, natychmiast przestaliśmy ze sobą sypiać. Po kilku miesiącach powiedziałam, że musi się wyprowadzić, że może sobie mieszkać u siebie. Miał też drugie mieszkanie, swoje. W pierwszej chwili myślał, że zwariowałam, że mi się całkowicie w głowie przewróciło. Mówił, że wszystko może zrozumieć, moje codzienne Msze święte, zgadza się na te modlitwy trzygodzinne, zgadza się nawet na to, że od niego uciekam i że śpię osobno, ale mówi: – Kobieto, ja cię nie będę dotykał, tylko dlaczego ja się muszę wyprowadzić? – Bo Pan Jezus jest na pierwszym miejscu i tak musi być. Nie była to na pewno dla niego łatwa sprawa. Było mu na pewno o wiele ciężej niż mnie. Ale nie miał żadnego wyjścia. Pamiętam jedną z takich rozmów: – Słuchaj, przecież ty nie pracujesz… – zezłościł się… – Jakbym cię teraz zostawił, to jesteś sama z dzieckiem, może nie dostaniesz pracy, nie boisz się? – Co ty, ja jestem już po drugiej stronie tej zasłony… jak nie dostanę pracy, to sprzedam meble, potem sprzedam wszystko, co się da, a potem się położę i umrę z głodu… – Ty jesteś stuknięta, – Nie, ja jestem szczęśliwa…
Nie wyspowiadałam się nawet w Medżugorje, jak wróciłam do Polski, poszłam na Mszę świętą. I na początku było fajnie, nawet nie wiedziałam, że nie przyjmuję Komunii świętej. Tylko dopiero po jakimś czasie tak patrzę, patrzę i myślę: coś jest ze mną nie tak, bo oni tam gdzieś chodzą, a ja nie. Aha, to ja się jeszcze muszę wyspowiadać. Kiedy już przebrnęłam przez spowiedź, byłam bardzo ucieszona. Pierwszy raz przyjęłam, Pana Jezusa, no i szłam do domu bardzo dumna. Szłam w taki bardzo dziwny sposób, chciałabym nawet teraz czasami iść w taki sposób. Po prostu czułam Pana Jezusa tutaj, w klatce piersiowej, w sercu, czułam, że go niosę. To było niesamowite uczucie, szłam bardzo ostrożnie, żeby nawet się nie zabujać. Żeby Panu Jezusowi było tak wygodnie, jak to tylko jest możliwe.

JOLANTA POPŁAWSKA WYSŁUCHAŁ: O. MIROSŁAW PILŚNIAK OP

Zapis jednego z odcinków programu „czarno-biały” wyprodukowanego w 2001 roku przez firmę angel house brulion Itd dla Telewizji Puls.
FRONDA nr 30

Zmartwychwstanie Twojego małżeństwa

medugorje-Jezus-400x218

Źródło:http://sychar.org/gora-objawien

Posted in Ciekawe, Cuda, Film, Małżeństwo, Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , , , , | 75 Komentarzy »

Wolna dyskusja 28.09.2013

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 września 2013


Bioenergoterapia i Radiestezja w kościele, pielgrzymka na Jasną Górę Bioenergoterapeutów. ????

Hm…..

poczytaj sam.

http://www.reiki.pl/?page=specjalne_wyroznienie

Posted in Wolna dyskusja | Otagowane: , , | 38 Komentarzy »

W Biblii jest napisane…

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 września 2013


Objawienie Ojca i Syna

W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.(Łk.10:21)

oraz tuż przed działem Gotowość na przyjście Pana

Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.(Łk.12:32)

W orędziach Ostrzeżenie Jezus wiele razy mówi o tym fragmencie Ewangelii.

Wybrałem dwunastu prostych mężczyzn, którzy byli biednymi rybakami, nieposiadającymi wykształcenia ani znajomości Pisma Świętego

niedziela, 1 września 2013, godz. 11.08

Moja wielce umiłowana córko, kiedy Ja, chodząc po Ziemi, wkroczyłem do Świątyni Boga, aby objawić Prawdę, to na samym początku zostałem potraktowany z cierpliwością. Wielu kapłanów było zaskoczonych Moją wiedzą, jak i Mną Samym, pokornym Synem cieśli. Słuchali więc z uwagą, jak wyjaśniałem, czego się od nich oczekuje, kierując się tym, co jest wyłożone w Księdze Mojego Ojca.

Od dwunastego roku życia wiedziałem, na czym polega Moja Misja, ale rozpocząłem ją bez pośpiechu, nie ujawniając z niej zbyt wiele, zanim nie nastanie odpowiedni czas. Wiedziałem, że muszę przygotować świat na Moje Nadejście jako Mesjasza. Wiedziałem zarazem, że w przeciągu krótkiego okresu czasu Kościół Mojego Ojca na Ziemi się Mnie wyprze i powie, że Ja byłem oszustem.

Wybrałem dwunastu prostych mężczyzn, którzy byli biednymi rybakami, nieposiadającymi wykształcenia ani znajomości Pisma Świętego. Dlaczego tak postąpiłem? Wiedziałem, że wiedza, którą im przekażę, zostanie przyjęta taką, jaką ona jest. Nie posiadając bowiem żadnej uprzednio nabytej wiedzy na temat Pisma Świętego, nie będą mogli porównywać Moich Nauk z Pismem Świętym i poddawać ich drobiazgowej analizie. Oznaczałoby to bowiem, że wielu z nich nie zdobyłoby się na odwagę szerzenia Prawdy. Ci zajmujący wysokie pozycje w Kościele — jako że oni sami zostali pominięci — drwili sobie z nich, twierdząc, że ci ciemni ludzie nie są warci, by zostać wybranym przez Boga do szerzenia Jego Świętego Słowa. Bo przecież z pewnością, mając na względzie ich wykształcenie w sprawach duchowych i ich pozycję w Bożym Kościele, Bóg wybrałby jedynie Swój Kościół do prorokowania Dobrej Nowiny. Nie rozumieli, że Bóg wybiera tylko pokornych i nieoświeconych, bo tacy jak oni o nic się nie wykłócają. I się nie sprzeciwiają,  i nie mają lęku przed odrzuceniem, gdyż nic lepszego nie jest im znane. Pamiętajcie o tym, że Bóg nie wybiera tych, którzy wynoszą się ponad innych. To nigdy nie może mieć miejsca.

Oto dlaczego ty, Moja córko, jesteś znienawidzona w Moim Kościele na Ziemi. Oto dlaczego rozdzierają oni Moje Orędzia na strzępy i je wyśmiewają. Oto dlaczego oni sobie z ciebie drwią: Jesteś przez nich uznawana za niewartą tego, aby rozpowszechniać Moje Święte Słowo. Jakże oni Mnie zasmucają! Na nienawiść, którą ujrzysz, wpływ będzie miał głównie Kościół Katolicki. Oni nigdy nie zaakceptują, że mógłby zostać wysłany prorok, który nie posiada żadnej wiedzy w zakresie Najświętszej Biblii czy Mojego Nauczania. Powiedzą, że szerzysz herezję. Powiedzą tak, ponieważ tak bardzo daleko odeszli od Mojego Nauczania, że zaczęli wierzyć w swoje własne kłamstwa. Wiedzcie, że Mój prorok na czasy ostateczne został wysłany, a nie wybrany — gdyż inaczej być nie mogło, jako że ta Ostatnia Misja  została ustanowiona przez Mojego Ojca, Który wysyła tylko Swoich własnych.

Ostrzegam tych z was, którzy drwią ze Mnie, niewiele robiąc sobie z tych Orędzi — z Mojego Świętego Słowa — że musicie do Mnie teraz przyjść i natychmiast, codziennie Mnie Adorować — tak długo, dopóki nie usłyszycie Mojego Głosu. Tylko wówczas mogę was przyjąć i ukazać wam to, czego od was potrzebuję w tym rozstrzygającym okresie waszej służby dla Boga.

Wasz Jezus

Posted in Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: , , | 90 Komentarzy »

Ciekawe komentarze

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 września 2013


Polecam zwrócić uwagę na bardzo ciekawe komentarze czytelnika o nicku „Leszek”. Komentarze są często porównaniem treści danego orędzia do treści innych orędzi. Wszystkie komentarze Leszka są bardzo cenne, wymagają dużej wiedzy na temat różnych objawień obecnych czasów.

Leszek napisał:

… Plan zduszenia Prawdy już się rozpoczął i niebawem to, że powstaną przeinaczone wersje Mojej Świętej Nauki, stanie się oczywiste dla wielu z was. Lecz gdy tak będą podmieniać Prawdę na kłamstwa, Duch Święty podniesie się przeciwko Moim wrogom…
Z tym fragmentem zdaje się proroczo współbrzmieć ten oto fragment z jednego z Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
…Postawię każdego z was na właściwym miejscu. Niech każdy stara się jedynie dobrze spełnić swoje zadanie. Niczym innym niech się nie zajmuje ani się nie martwi. Na Mnie spoczywa zadanie ułożenia wszystkiego zgodnie z Moim planem, który Moje Niepokalane Serce już dawno przygotowało w świetle Bożej Mądrości. Niektórzy z was będą wezwani, by walczyć na pierwszej linii.
Otrzymają światło i siłę do odparcia ataków ze strony tych, którzy b ę d ą u s i ł o w a l i z n i s z c z y ć Prawdę zawartą w Ewangelii Mego Syna Jezusa.
W waszych ustach będzie miecz obosieczny, by demaskować błąd i bronić Prawdy.
W jednej ręce będziecie trzymać Różaniec, a w drugiej – Krzyż Mojego Syna. Będziecie do Niego przyciągać coraz więcej dusz, w miarę jak coraz intensywniejsza stawać się będzie walka.
Zostaniecie przyobleczeni w ogień najczystszego światła Ducha Świętego, by spalić wszelką c i e m n o ś ć b ł ę d u. Dzięki wam w końcu Prawda go usunie.
Inni będą powołani do pozostawania na linii wsparcia.
Będą musieli wiele się modlić i cierpieć. Wielu z nich będę musiała poprosić o tak wielkie cierpienie, że jego szczytem stanie się ofiara z życia…(126, 29.04.1977)

Inny komentarz Leszka z 17,09,2013

…kiedy Korona Cierniowa została przez nich umieszczona na Świętej Głowie Mojego Syna, to stało się to nie tylko po to … Dopuścili się profanacji Głowy Kościoła, kiedy Go Ukoronowali, i ponownie Go sprofanują w tych dzisiejszych czasach….
O tym Matka Boża sygnalizowała w tych oto fragmentach Orędzi do swych umiłowanych synów, Kapłanów:
1. …Błędy – rozszerzające się w Kościele i przyćmiewające jego wiarę – są koroną cierniową… (267k, 29.06.1983)
2. …dzisiaj Jego Męka się powtarza…Szerzące się błędy i utrata wiary u wielu osób ponownie koronuje Jezusa cierniem… (349h, 17.04.1987, Wielki Piątek)
3. …Następnie żołnierze koronują Jezusa cierniem. Kolce powodują, że z Jego głowy płyną strużki krwi, zniekształcając Jego twarz…Został ukoronowany cierniem w tych, którzy ulegają fałszywym ideologiom i błędom oddalającym od wiary, prowadzącym do pychy i ludzkiego zarozumialstwa… (445ei, Wielki Piątek 29.03.1991).
…Zmienią hostie do Komunii Świętej oraz znaczenie tego, czym jest Święta Eucharystia. Powiedzą, że…Święta Eucharystia będzie kawałkiem chleba…
Z Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
4. …Msza Święta jest codzienną ofiarą – ofiarą czystą składaną Panu na wszystkich ołtarzach od wschodu aż do zachodu słońca (Ml 1,11). Ofiara Mszy Świętej uobecnia ofiarę, którą Jezus złożył na Kalwarii.
Przyjmując p r o t e s t a n c k ą n a u k ę, będzie się mówić, że Msza nie jest ofiarą, lecz jedynie świętą ucztą – to znaczy tylko pamiątką tego, czego dokonał Jezus w czasie Swojej Ostatniej Wieczerzy. Zniesie się w ten sposób odprawianie Mszy Świętej. Na tym właśnie zniesieniu codziennej ofiary polega straszliwe świętokradztwo dokonane przez Antychrysta. Trwać to będzie około trzy i pół roku, to znaczy tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt dni (Dn 12,11; 485g, 31.12.1992).
5. …W Eucharystii Jezus Chrystus jest rzeczywiście obecny ze Swoim chwalebnym Ciałem i Swoim Bóstwem.
Masoneria kościelna (Ap 13,11n) usiłuje na wiele podstępnych sposobów zaatakować w Kościele kult sakramentu Eucharystii. Uznaje w niej jedynie a s p e k t U c z t y, a usiłuje pomniejszyć jej wartość jako Ofiary i zanegować rzeczywistą i osobową obecność Jezusa w konsekrowanych Hostiach. W tym celu stopniowo zostały zniesione wszelkie zewnętrzne oznaki wyrażające wiarę w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii, np. przyklękanie, godziny publicznej adoracji, święty zwyczaj otaczania Tabernakulum światłami i kwiatami… (406q, 13.06.1989)
6. …W tę Świętą Noc Moje matczyne Serce jest na nowo rozdzierane. Widzę bowiem, że nawet wśród samych Kapłanów szerzą się wątpliwości co do Boskiej obecności Mego Syna Jezusa w tajemnicy Eucharystii.
Przez to szerzy się obojętność wobec Sakramentu Eucharystii, zanika adoracja i modlitwa. Mnożą się z dnia na dzień świętokradztwa popełniane przez tych, którzy zbliżają się do tego Sakramentu w stanie grzechu śmiertelnego.
Niestety, wzrasta liczba Kapłanów, którzy sprawują Eucharystię, chociaż już w nią nie wierzą. Jedni z nich p r z e c z ą rzeczywistej obecności Mojego Syna Jezusa, inni chcieliby tę obecność ograniczyć tylko do czasu celebrowania Mszy św. Jeszcze inni sprowadzają ją do obecności czysto duchowej i symbolicznej. B ł ę d y t e s z e r z ą s i ę, mimo że właściwa nauka została jasno potwierdzona przez nauczanie Kościoła – szczególnie przez Papieża.
Niestety przyjdzie czas, że ten błąd będzie miał jeszcze więcej zwolenników, a w Kościele prawie zaniknie woń adoracji i Najświętszej Ofiary. Przez to o h y d a s p u s t o s z e n i a – która już weszła do Świętej Świątyni Bożej – osiągnie swój szczyt… (141, 24.12.1977)
…Każdy jeden Sakrament zostanie zmieniony nie do poznania. Wróg Mojego Syna będzie tak przebiegły, że święte ceremonie będą się wydawać tylko nieznacznie zmienione…
O podobnych zmianach dot. Sakramentów Świętych, a zwłaszcza Sakramentu św. Eucharystii, Pana Jezus tak mówił do już śp. Louise Starr Tomkiel:
“Część Moich duchownych zastępujących Mnie nie będzie ze Mną. Wszystko o czym Ja uczyłem, wszystko czego żądałem chętnie będzie zmieniane, gdy ci ludzie obejma urząd. tego, kogo oni wybiorą na czcigodny urząd będzie zmieniał Mszę, uczył fałszywej doktryny, zmieniał Pismo Święte i karmił was przy ołtarzu chlebem, w którym Mnie już nie będzie. Tam nie będzie żadnych ważnych Sakramentów św., żadnych Sakramentaliów i żadnej pamiątki przypominającej Mnie w Kościele. Tam będzie pustka… (13.X.2003r.)

13,09,2013 Leszek pisał

W początkowej części tego wpisu, jego Autor tak mówi:
…Zasady studiowania Biblii
Podstawą dobrego studium są zasady herementeutyki (gr. hermeneuein – wyjaśniać, interpretować) :
1. Pismo musi być interpretowane wg kontekstu historycznego, gramatycznego, literackiego…
Ta cała hermeutyka (której gorącym zwolennikiem jest np. ks. Henryk Witczyk z KUL; nota bene miałem z nim możliwość dwukrotnego porozmawiania na antenie Radia Maryja. W czasie tej naszej radiowej rozmowy m.in. zdecydowanie negatywnie odnosił się do Osoby i dzieła Marii Valtorty “Poemat Boga-Człowieka” i w ogóle do objawień prywatnych, a przecież cale Pismo Święte jest usiane takimi objawieniami. Tak na marginesie, myślę, że ów kapłan jak to pisał w poz. 21 Krzysztof, jest przykładem typowego “starego bukłaka”) jest naukowym podejściem do interpretacji Pisma Świętego, pozbawionego ducha.
Pan Jezus zapowiadał już po swym Zmartwychwstaniu, a przed Wniebowstąpieniem swoim apostołom i uczniom w “Poemacie Boga-Człowieka” M. Valtorty, że:
…Nadejdą czasy, w których tak samo, jak dzieje się to u nas, w Izraelu – i jeszcze bardziej – Kapłani uwierzą, że są klasą wybraną [z powodu wyjątkowej wiedzy]. Znają jednak rzeczy zbyteczne, a nie mają już znajomości tego, co niezbędne, lub znają to w martwej formie. Tak samo obecnie ich znajomość Prawa [ogranicza się do] szat przesadnie ozdobionych frędzlami, nie znają jednak ducha Prawa. Nadejdą czasy, kiedy Księgę [Pisma] zastąpią inne książki. Nią samą będą się posługiwać tylko mechanicznie jak ktoś, kto musi używać jakiegoś przedmiotu; jak rolnik, który orze, sieje i zbiera, a nie zastanawia się nad cudowną Opatrznością, dzięki której każdego roku zasiew mnoży się ponownie. … Nadejdą czasy, kiedy będzie się nauczać Ewangelii poprawnie pod względem n a u k o w y m, ale źle pod względem duchowym. Pomyślcie, czym jest wiedza, której brak mądrości? To słoma (por. 1Kor 3,12a.g; Jr 23,16.25-28). Słoma, która wzdyma, ale nie syci. Zaprawdę powiadam wam: przyjdzie czas, kiedy bardzo wielu Kapłanów upodobni się do napuszonych, okazałych stogów słomy. Pyszne stogi o wyprężonych dumnie piersiach… tak nadęte, jak gdyby same stworzyły wszystkie kłosy na łodygach i jakby kłosy były jeszcze na szczycie tej słomy… I będą uważać, że są wszystkim, gdyż – zamiast garści ziarna, prawdziwego pożywienia, którym jest duch Ewangelii – będą mieli całe mnóstwo słomy. Mnóstwo! Ale czy słoma wystarcza? Nie zapełni brzucha nawet jucznym zwierzętom. Gdyby właściciel nie wzmocnił ich obrokiem i świeżą paszą, zmarniałyby na samej słomie i nawet padły. A jednak… Powiadam wam, że nadejdą czasy, kiedy Kapłani zapomną, iż Ja niewielką ilością kłosów pouczyłem dusze o Prawdzie. Zapomną też o tym, ile kosztował ich Pana ten prawdziwy chleb dla ducha. Został on cały zaczerpnięty jedynie z Boskiej Mądrości. Został wypowiedziany Bożym Słowem, stosownym do nauczanej treści. Było ono niestrudzenie powtarzane po to, żeby się nie zagubiły raz wypowiedziane prawdy, pokorne w formie, pozbawione blichtru ludzkiej wiedzy i dodatków h i s t o r y c z n y c h i g e o g r a f i c z n y c h. [Kapłani jednak] nie będą się troszczyć o duszę [tego pokarmu], lecz o [jego zewnętrzną] szatę, którą narzucą, żeby pokazać tłumom, jak są n a p e ł n i e n i w i e d z ą . I tak duch Ewangelii zagubi się pod lawiną ludzkiej wiedzy. A jeśli [tego ducha] nie posiądą, jakże będą mogli go przekazywać? Co dadzą wiernym te napuszone brogi? Słomę. Jakie pożywienie znajdą w nich dusze wiernych? Wystarczające tylko do wegetowania…
(z Księgi VII ‘Uwielbienie’, VII,21, str. 230/231). cd(2)n

02,04,2013 Leszek zaś tak pisał

Będę się modlił i za Ciebie Drogi w Panu Adminie i za to, by blog dzieckonmp nie został złożony w grobie. Byłem i całym sercem jestem za Orędziami Marii od Miłosierdzia Bożego z Irlandii, czemu wyraz dawałem kilkanaście razy na tym blogu. Jeździłem swego czasu przez kilka lat z rzędu na obozy biblijne, w czasie których pewien Jezuita posiadający Ducha Bożęgo wyjaśniał całą Księgi Apokalipsy (towarzyszyły temu konkretne przesłania Pana Jezusa). To, co było powiedziane na tych obozach w zupełności współbrzmi z treścią Orędzi Pana dawanych nam w Końcu Czasów poprzez MBM, nie mówiąc już wyjaśnianiu księgi Apokalipsy św. Jana Apostoła przez Matkę Bożą poprzez ks. Stefano Gobbi. Twierdzeń i przestróg ks. A. Skwarczyńskiego i jego zwolenników nie podzielam, zaznaczając jednocześnie, że nie czuję żadnej formy nienawiści do Obrońców Wiary i Tradycji, z której niebawem i oni, a może zwłaszcza oni będą musieli zdawać egzamin. Oby wypadł dla nich pomyślnie w oczach Bożych!

Co do istoty biblijnego terminu: “Czyńcie sobie ziemię poddaną” (Rdz 1,28).
Ów termin myślę, że trzeba rozumieć dwojako:
1. w sensie materialnym: planeta ziemia została stworzona przez Stwórcę, jako miejsce doczesnego życia ludzi ich żywicielka; zatem wymaga jako nasza Siostra (by użyć słów św. Franciszka z Asyżu) traktowania jej z miłością i bojaźnią Bożą, bo w przeciwnym wypadku będzie nam przeciwną (wedle Mdr 16,24; Syr 39,28), będzie narzędziem wymierzania sprawiedliwości Bożej.

2. w sensie duchowym: człowiek jest ziemią (zob. Syr 17,1.32 i 33,10), uczynionym na obraz i podobieństwo Boże przez tchnienie Wszechmocnego (Hi 33,4). Dla wyrażenia tego, co chciałbym powiedzieć, posłużę się tym oto fragmentem świadectwa Jasi z książki Anny “Świadkowie Bożego Miłosierdzia”:
“Istnieje dziedziczenie wartości i dziedzictwo biologiczne. To ostatnie bardzo nas (w życiu) uzależnia, wiąże, tym bardziej, że w biologicznych zależnościach naszego organizmu jesteśmy zdani na siebie. Nikt nas nie wychowuje w całościowym pojmowaniu pojmowaniu naszego zadania życia, tj. że mamy czynić naturę (ziemię) poddaną sobie, zaczynając od własnej natury: od jej pożądań, emocji, pragnień i potrzeb ciała fizjologicznych i emocjonalnych, od porządkowania w sobie tego wszystkiego, co mamy wspólne ze światem zwierzęcym i podporządkowania swojej woli wedle wskazań rozumu (por. Prz 12,11a i Syr 15,3a)” ( z cz.2, str.163/164; Wydawnictwo WAM, Kraków 1997; uwaga: odnośniki do Pisma Św. pochodzą ode mnie).
W dzisiejszym świecie cała armia różnej maści psychologów i psychiatrów nie mających w sobie ducha Bożego potępia już samo pojęcie walki z naturą, jej ujarzmianie. Przychodzi im w sukurs szatan, który robi wszystko i co tylko może, ze swoim hasłem, by przekonać najlepiej wszystkich, że “natura ma swoje prawa i trzeba do nich się dostosować”.
A tymczasem prawdą jest to, co czytamy w Księdze Hioba: “Czyż nie do bojowania/walki podobny jest byt człowieka” (Hi 7,1a)

Posted in Ciekawe, Wolna dyskusja | Otagowane: | 49 Komentarzy »

Cud trzecią noc z rzędu: Madonna znowu świeci dziwnym światłem.

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 września 2013


Najnowsze informacje z Medjugorje.

Cud trzecią noc z rzędu: Madonna znowu świeci dziwnym światłem.

To już trzecia noc z rzędu, gdzie tysiące ludzi jest zgromadzonych na zewnątrz domu wizjonerki Vicki w Medjugorje  zachwyconych blaskiem figurki Matki Bożej. Dziś około 19.30 figurka znowu zaświeciła światłem. Jak się dowiedziałem, przed domem są znów tysięce wiernych, którzy chcą być świadkami cudu w Medziugorje. Na rozpowszechnioną lotem błyskawicy po świecie wiadomość zdołali już dotrzeć pierwsi pielgrzymi z zagranicy którzy też chcą być świadkiem tego cudu.

Gazety donoszą że kiedy matka Vicki zadzwoniła i poinformowała ją o tym, co się dzieje w ich starym domu i że figurka  w jej pokoju zaczęła świecić, a ludzie tam zaczęli się zbierać, Vicka odpowiedziała:

„TO JEST Matki Bożej wola, by więcej się Modlić.
Lepiej jest w świetle niż w płaczu, to dobry znak.”

Poniżej fotka z Góry objawień

Podbrdo1

Posted in Cuda, Medziugorje | Otagowane: , | 24 Komentarze »

Orędzie, 25. września 2013

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 września 2013


„Drogie dzieci! Również dziś wzywam was do modlitwy. Niech wasz kontakt z modlitwą stanie się codziennością.Modlitwa czyni cuda w was i poprzez was, dlatego, dziatki niech modlitwa będzie dla was radością. Wtedy wasz stosunek do życia będzie głębszy i bardziej otwarty i zrozumiecie, że życie jest darem dla każdego z was. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

 

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 43 Komentarze »

Nowy wymiar domu Vicki

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 września 2013


Dom  Vicki, w którym jasnowidz miał tysiące objawień Matki Bożej w tych 32 latach objawień Królowej Pokoju w Medziugorju,  odwiedzio w ostatnim dniu około 5000 ludzi którzy następnie dają świadectwo ze spotkania z Matką Bożą. Dziwne światło przyszło zobaczyć mnóstwo pielgrzymów, którzy byli obecni w Medziugorju. Takich wydarzeń nie można zobaczyć na co dzień, i to może być postrzegane jako koroną wszystkich cudów, które wydarzyły się do tej pory w Medziugorju. To   światło niezwykłe. Światło to, jak mówią pielgrzymi, można jedynie zobaczyć na żywo. Jeden z Chorwatów opowiadał jak wszedł przed figurkę muzułmanin i cały drzał i płakał. Wiele serc nawraca się a wszystko to sprawia Królowa Pokoju.

Gospa4

Przedstawiciele parafii Medziugorje na czele z proboszczem ks Marinko Sakota, udają się do Rzymu na audiencję u papieża Franciszka zaplanowaną na 13 października.  Rzym już nadał Medziugorje tytuł sanktuarium.

W Medjugorje panuje wielkie poruszenie. Mieszkańcy rozważają co Królowa Pokoju chce im przez ten znak powiedzieć.

Mówią że znak jest dla parafian, na pewno!  Dlaczego  w tym domu, i dlaczego teraz, a nie miesiąc temu? W tej chwili nie ma wielu pielgrzymów!

„Tydzień temu, parafianin z Bijakovići powiedział:” Musimy zacząć  modlić się razem, podobnie jak 30 lat temu „Ten znak jest zaproszeniem dla parafian Bijakovići. W samym sercu Bijakovići…. ,

80 procent ludzi, którzy oglądali ten cud było Chorwatami z okolic Medjugorje. Wszyscy to bardzo młodzi ludzie! To ważne, młodzi ludzie z rodzinami. Oni modlili się i płakali. zastanawiają się co powinni zrobić, aby bardziej posłuchać naszej pani. Dziękują za światło, reszta po prostu trzeba nauczyć żyć na ścieżce nawrócenia, i modlić się, modlić się i modlić się.

Wiadomości oparte na relacjach gazet chorwackich i bośniackich, oraz blogów zagranicznych dotyczących Medjugorje.

Posted in Cuda, Medziugorje | Otagowane: , , | 88 Komentarzy »

Niezwykłe zjawisko w Medziugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 września 2013


Gospa3

Wczoraj wieczorem (23 września) w Medziugorje w starym domu rodzinnym widzącej Vicki doszło do niezwykłego zjawiska. Około godz. 21: 20 z figury Matki Bożej z Lourdes znajdującej się w pokoju gdzie Vicka przez wiele lat miała codzienne objawienia zaczęło wypływać niezwykłe światło. W krótkim czasie tysiące ludzi przybyło przed dom, aby być świadkami tego cudownego zjawiska. Światło, które wypływa z figury rozświetla nie tylko sam posąg, ale i cały pokój, w którym się znajduje. Wiadomość rozeszła się bardzo szybko. Potwierdziły ją miejscowe środki przekazu jak również chorwackie wiadomości telewizyjne (Dnevnik.hr) Stacja ta również przekazywała na żywo to, co się dzieje przed starym domem Vicki. Jak podała stacja i inne źródła cud powtórzył się również dzisiejszego wieczoru. Świadkowie mówią, że nie jest możliwe sfotografowanie niezwykłego światła, które wypływa z figury.

światło było bardzo dziwne, nie jest porównywalne z żadnym innym źródłem światła.

Alenka, siostra Vicki Ivanković  widziała na własne oczy zjawisko. Tak  opisała to wydarzenie: ” posąg został oświetlony przez światło, którego nigdy nie widziałam. Figura stała tam przez trzydzieści lat, i od tego czasu nigdy się nic dziwnego nie wydarzyło aż do teraz.

Tłumy na ulicy chcące wejśc do domu Vicki i zobaczyć cud.

Tłumy

A teraz przed domem duża liczba osób oczekujących w długiej kolejce aby być świadkiem tego szczególnego wydarzenia. W ciągu dnia, przez dom Vicki przeszło co najmniej do 5000!

Tłumy1

Żródło:

medjugorje.blogspot.com

http://dnevnik.hr/

Posted in Cuda, Medziugorje | Otagowane: , | 18 Komentarzy »

CI Z WAS, KTÓRZY BARDZO CIERPIĄ I KTÓRZY MOGLI STRACIĆ WSZELKĄ NADZIEJĘ W ŻYCIU, WIEDZCIE, ŻE JESTEŚCIE W MOIM SERCU

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 września 2013


To orędzie jest tak cudowne że umieszczam go jako wpis.

13.09.2013, 23:15

Moja szczerze umiłowana córko, Moje Serce tęskni za światem i każdym, kto na nim mieszka i obiecuję, że zrobię wszystko, aby zjednoczyć was wszystkich, dzieci Boże, w Moim Sercu.
Kocham każdego mężczyznę, kobietę i dziecko, nie ważne, kim są – czy są oni silni, bogaci, wpływowi, skromni, biedni, czy są tylko prostymi ludźmi, prowadzącymi zwykłe życie. Wszyscy z was zostali wybrani przez Mojego Ojca, by się narodzić, On was stworzył. Każda dusza ma swój cel i każdy z was jest drogim dzieckiem Boga.
Ci z was, którzy bardzo cierpią i którzy mogli stracić wszelką nadzieję w życiu, wiedzcie, że jesteście w Moim Sercu i że głęboko odczuwam wasz ból. Cierpię w was. Nigdy nie wolno wam tracić nadziei, gdyż mam dla was miejsce w Moim Raju. Gdy porzucicie nadzieję, odwrócicie się od waszej przyszłości, która jest pełna Mojego Światła. Ta przyszłość jest Moim Darem dla was i cała należy do Mnie. Zabiorę wasze zmartwienia. Wystarczy zawołać Mnie i powiedzieć: “Jezu, zabierz mój straszny ból i cierpienie i pozwól mi odczuć Twoją Miłość.”, a Ja natychmiast podniosę wasz wielki ciężar.
Kiedy czujecie, że jesteście puści i sądzicie, że nikt was naprawdę nie kocha, musicie wiedzieć, że Ja tam Jestem, obok was, gdyż zawsze będę was kochał, nie ważne jak daleko odeszliście. Jeżeli uważacie, że nie macie po co żyć, to wiedzcie, że Mój Nowy Raj daje Życie Wieczne. Ale najpierw musicie wytrwać w swoim cierpieniu w tym życiu. Jednak złagodzę wasze cierpienie, wystarczy, że Mnie poprosicie.
Wielu z was czuje się bezwartościowymi, niekochanymi, nieudanymi, niespełnionymi i mało przydatnymi. Czujecie się tak dlatego, że świat ma obsesję na punkcie tak zwanego sukcesu i ambicji. Tylko nieliczni, elita, wydają się osiągnąć takie wyżyny. Nacisk wytwarzany przez światowe media, aby czcić jedynie bogactwo i piękno, niszczy pewność zwykłego człowieka. Nie ma potrzeby robić na innych wrażenie. To nie jest konieczne ani pożądane, by Mi imponować tak zwanym sukcesem. Pracujcie z pełnym oddaniem. Wykorzystujcie talenty otrzymane od Boga, ale korzystajcie z nich tak, aby służyć innym i dla dobra wszystkich. Ale wiedzcie o tym. Tych, którzy są słabi, pokornego ducha i tych, którzy prostą miłością kochają Mnie, Jezusa Chrystusa, wywyższę do największej chwały w Moim Królestwie. Ci, którzy teraz cierpią, już nigdy nie będą ponownie cierpieli w Moim Nowym Raju.
Moja obietnica zebrania was wszystkich zostanie wypełniona podczas Mojego Powtórnego Przyjścia. Wyglądajcie tego dnia z utęsknieniem i radością, ponieważ nie jest on odległy, a wtedy przyniosę wam Dary miłości, radości, szczęścia i Życia Wiecznego. Bądźcie wytrwali i zbliżcie się do Mnie. Ja Jestem z wami. Nigdy was nie opuszczę, ale nie wolno wam się odsunąć ode Mnie, bo jeśli tak zrobicie, będziecie dla Mnie straceni. Przyjdźcie, połóżcie głowę na Moim Ramieniu. Pozwólcie Mi was pocieszyć. Pozwólcie Mi położyć kres waszemu smutkowi. Pozwólcie Mi otrzeć wasze łzy. Pozwólcie Mi dać wam Mój Pokój.
Udzielam wam teraz szczególnego błogosławieństwa. Weźcie je. Przyjmijcie Moją Dłoń, a wszystko będzie dobrze. Kocham was.

Wasz Jezus

Posted in Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: | 94 Komentarze »

Proroctw nie lekceważcie… (1 Tes 5, 20)

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 września 2013


Zdumiewa ilość interwencji Matki Najświętszej we współczesnym świecie. W ciągu XX wieku było ich – tzn. znaczniejszych i lepiej udokumentowanych – przeszło 60; 13 z nich Kościół uznał, kilku nie uznał, a w bardzo wielu wypadkach nie wyraził swego zdania, czekając do ich zakończenia lub zbierając dokumentację potrzebną do ich oceny.

 

Matka Boża ukazuje się, mówi, uzdrawia, poucza, przestrzega, prosi, płacze, i to często krwawymi łzami.

Liczba oraz waga tych przyjść Maryi na ziemię z przesłaniem dla ludzi powinny wywoływać żywy oddźwięk w sercach i czynach tych, którzy się uważają za ludzi wierzących i czcicieli Matki Bożej. Czy tak się dzieje? Czy orędzia maryjne pozostają bez echa po krótkim okresie zainteresowania, w którym jest więcej poszukiwania sensacji niż rzeczywistej pobożności?

Oby do naszych czasów nie stosowały się słowa Pana Jezusa, które wypowiedział On na widok swego ukochanego miasta Jeruzalem: „Nie poznałeś czasu twego nawiedzenia” (Łk 19, 44).

Z jaką powagą powinny być traktowane objawienia maryjne, pokazuje papież Jan Paweł II, wielki czciciel Matki Bożej, całkowicie Jej oddany. W jego życiu i pontyfikacie można wyczytać rolę i związek – nieraz przedziwne – jakie zachodzą między wydarzeniami a znakami danymi przez Maryję w Jej objawieniach.

Warto więc się przyjrzeć kilku takim wielkim znakom, które miały miejsce w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. Wszystkie wiążą się ze sobą swoim przesłaniem, a towarzyszący niektórym z nich znak krwawych łez mówi o powadze chwili, w której żyjemy.

 

Akita

 

W 1973 r., a więc jeszcze przed wyborem Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, w małym klasztorze Służebnic Eucharystii w Akicie (Japonia) miały miejsce następujące wydarzenia: w kaplicy klasztornej znajdowała się drewniana figura Matki Bożej Pani Wszystkich Narodów (uczyniona według wizji Idy Peerdeman z Amsterdamu z 11 lutego 1951 r.; dziś już uznanej przez kurię biskupią w Haarlemie).

W klasztorze przebywała nowicjuszka, Agnieszka Katsuko Sasagawa, dotknięta głuchotą. W czerwcu biskup John Shojiro Ito, założyciel Instytutu Służebnic Eucharystii, przebywał w Akicie i zgodził się, by Agnieszka, pomimo swego kalectwa, złożyła pierwsze śluby. Kilka dni później na prawej ręce nowicjuszki pojawił się stygmat, krwawiący i sprawiający dotkliwy ból. Za kilka dni podobna rana wystąpiła na dłoni figury Matki Bożej. Później statua zaczęła płakać krwawymi łzami, czego świadkami były nie tylko zakonnice, ale także ludzie zebrani w kaplicy i wielokrotnie biskup ordynariusz Ito, powiadomiony o cudownym zjawisku. Do 1981 r. figura Maryi płakała 101 razy.

Siostra Agnieszka otrzymywała też przesłania od swojego Anioła Stróża: „Nie dziwcie się, że widzicie Matkę Bożą płaczącą. Ona płacze, ponieważ pragnie, by jak najwięcej ludzi się nawróciło”. Innym razem mówił: „Krew przelana przez Maryję ma głębokie znaczenie. Ta bezcenna krew została przelana, by prosić o wasze nawrócenie, prosić o pokój, na zadośćuczynienie za niewdzięczności i obrażanie Pana”. Mówiła też do nowicjuszki sama Matka Boża; wtedy figura jakby ożywała: „Wielu ludzi na świecie zadaje Bogu cierpienia. Dla złagodzenia gniewu Ojca Niebieskiego pragnę dusz, które by Go pocieszały. Pragnę wraz z moim Synem dusz, które przez cierpienia i ubóstwo wynagradzać będą za grzeszników i niewdzięczników”.

W 1984 r. biskup Ito ogłosił nadprzyrodzony charakter objawień w Akicie. Łzy Matki Bożej zaczęły się pojawiać na trzy lata przed wyborem Jana Pawła II; towarzyszyły mu przez cały rok 1979 (74 razy), w 1980 ustały, aby pojawić się na kilka dni przed zamachem na jego życie oraz na kilka dni po zamachu.

Zamach na Ojca Świętego

 

Rola Matki Bożej w tym dramatycznym wydarzeniu została już wielokrotnie nagłośniona, ale dla całości obrazu warto ją tutaj jeszcze raz przypomnieć: Ali Agca, płatny morderca działający na zlecenie „nieznanych” mocodawców (ale powiązanych z mocodawcami z obozu komunistycznego), strzelał do bezbronnego papieża 13 maja 1981 r. o godz.17.13, czyli dokładnie w 64. rocznicę pierwszego objawienia się Matki Bożej w Fatimie. Ojciec Święty uważał, że to Ona, Madonna z Fatimy, spowodowała, że strzały nie zabiły go, chociaż ciężko raniły. Kazał sobie przynieść do szpitala tekst trzeciej tajemnicy fatimskiej, aby w pełni zrozumieć, co Bóg przez te znaki maryjne chciał mu uświadomić. Rok później, po odzyskaniu sił, pojechał do Fatimy podziękować Maryi za ocalenie i złożyć w darze kulę, która go ugodziła.

Matka Boża cały czas dawała swemu wybranemu synowi, który oddał się Jej cały, znaki swojego towarzyszenia w pontyfikacie.

 

Medjugorie

 

Jeszcze trwała rekonwalescencja papieża, kiedy 24 czerwca 1981 r. zaczęły się najdziwniejsze, bo trwające już 29 lat bez przerwy, objawienia Matki Bożej w chorwackiej wiosce Medjugorie. Tu nie ma cudownej, płaczącej figury – tutaj jest sama Matka Boża, ukazująca się szóstce wybranych „widzących”, którym przekazuje orędzia przeznaczone dla nich samych lub do ogłoszenia wszystkim. Jak sama mówi, kontynuuje swoje przesłania z Fatimy, prosząc o post, pojednanie, pokutę, a przede wszystkim o modlitwę – wytrwałą modlitwę, aby świat mógł ocaleć. Nawoływanie do modlitwy powtarza się w każdym orędziu płynącym z Medjugorie.

Dziś, po 29 latach, miejscowość ta stała się jednym z najbardziej nawiedzanych sanktuariów maryjnych na świecie, miejscem modlitwy, nawróceń, przemian duchowych, pielgrzymek oraz pokuty. Choć Kościół nie może wydać swego orzeczenia, bo objawienia jeszcze stale trwają, to jednak wiemy, z jaką uwagą  Jan Paweł II śledził same objawienia i ich owoce. W 1987 r., podczas spotkania z jedną z widzących, Ojciec Święty powiedział: „Gdybym nie był papieżem, już dawno pojechałbym do Medjugorie. Ale nawet jeżeli nie mogę tam pojechać, wiem wszystko i śledzę wszystko, co się tam dzieje. Chrońcie Medjugorie. Jest nadzieją świata”.

W Medjugorie Matka Boża wypowiedziała w 1993 r. znamienne słowa. Prosząc widzących i wszystkich ludzi o modlitwę i nawrócenie, rzekła: „Każde z was jest ważne w moim planie ratunkowym. Wzywam was, abyście zostały nosicielami dobra i pokoju. Bóg może dać wam pokój jedynie wtedy, gdy się nawrócicie i będziecie się modlić”. Innym razem powiedziała: „Modlitwą można zażegnać wojny”. W 1991 r. zaś rzekła: „Dzisiaj zapraszam was do modlitwy, jak nigdy przedtem. Szatan jest silny i chce zniszczyć nie tylko życie ludzkie, ale również przyrodę i planetę, na której żyjecie… Bóg wysłał mnie do was, abym wam pomagała”.

 

Civitavecchia

 

Na początku 1995 r. proboszcz podrzymskiej parafii w Pontano (Civitavecchia), ks. Pablo Martini, odbył pielgrzymkę do Medjugorie i przywiózł stamtąd gipsową figurkę Matki Bożej, aby ją podarować rodzinie swoich parafian, państwu Gregorim.

2 lutego o godz. 16.30 ich najstarsza córka, 5-letnia Jessica, wchodząc do pokoju, w którym ustawiono figurkę, zauważyła w kącie oka Maryi czerwoną kroplę. Zawołała ojca. Wkrótce zbiegli się domownicy i sąsiedzi, aby ujrzeć, że z obu oczu figurki płyną krwawe łzy. W następnych dniach zjawisko się powtórzyło. Wieść o nim rozbiegła się błyskawicznie, budząc różne reakcje.

Najbardziej sceptyczny okazał się biskup Civitavecchia Girolamo Grillo: zabrał figurkę z zamiarem zniszczenia jej, ale chwilowo zamknął ją w szafie w kurii. „Cóż to za okropna historia z tymi płaczącymi Madonnami!” – zanotował w swym dzienniczku. „Zawsze się znajdzie jakiś żartowniś, co to popaprze czymś święte przedmioty”…

15 marca biskup, namówiony przez swoją siostrę, wyjął figurkę z szafy i w towarzystwie siostry, szwagra oraz zakonnic z kurii zaczął odmawiać Witaj, Królowo… Przy słowach „one miłosierne oczy na nas zwróć” figurka zaczęła płakać. Wtedy głęboko wstrząśnięty biskup zrozumiał, że jest świadkiem cudu. „To było doświadczenie, które dokonało mojej przemiany” – powiedział.

Na pierwszą wieść o wydarzeniach w Civitavecchia Ojciec Święty Jan Paweł II zareagował bardzo żywo. Papież, informowany często o zjawiskach mających charakter nadprzyrodzony, w tym wypadku wykazał zainteresowanie, tak jakby w nim dostrzegł znak tylko dla siebie czytelny.

Jan Paweł II na temat swego życia duchowego nigdy z nikim nie rozmawiał. Ale jego otoczenie dostrzegło niejedno. Przeżycia mistyczne miał od czasów swej młodości, od 26. roku życia. Kiedy się modlił, był tak skoncentrowany, że świat otaczający jakby przestawał dla niego istnieć. Nieraz podczas modlitwy wydawało się, że rozmawia z kimś niewidzialnym; o pewnych wydarzeniach wiedział wcześniej, niż się stały. Tu należy szukać źródeł jego reakcji na wieść o tym, że Matka Boża płacze krwawymi łzami w Civitavecchia.

Ojciec Święty zwrócił się do biskupa Grillo z życzeniem, by otoczył on troską cudowną figurkę, a po pewnym czasie poprosił go o przywiezienie jej do Watykanu, gdyż chciałby oddać jej cześć. Tak się stało. Było jasne, że Ojciec Święty jest przekonany o nadprzyrodzonym charakterze łez Matki Najświętszej w jej figurce. W następnym okresie wszystkie dokumentacje i badania przeprowadzone w laboratoriach kliniki Gemelli potwierdziły, że krwawe łzy płynące z figurki są autentycznymi łzami ludzkimi, że nie ma mowy o jakiejś formie fałszerstwa; stały się więc ważnym poświadczeniem cudowności zjawiska.

Zaczęły się też mnożyć nawrócenia i łaski uproszone w Civitavecchia. Figurka wystawiona w kościele parafialnym przyciągała od pierwszej chwili rzesze pielgrzymów, w samym 1996 r. było ich 300.000. W następnych latach przybywali już nie tylko z Włoch i Europy, ale również z Azji, Afryki oraz obu Ameryk. Były i są liczne przypadki nawróceń i cudownych uzdrowień. Do wiary w Boga i Kościoła wracają zagorzali ateiści, innowiercy i sekciarze. Jeszcze w 1996 r. nastąpiło przedziwne nawrócenie i powrót do Kościoła katolickiego całej miejscowej grupy świadków Jehowy, liczącej 120 osób; fakt ten potwierdziła komisja teologiczna badająca zjawisko krwawych łez figurki z Civitavecchia (świadkowie Jehowy nie uznają Maryi za Matkę Boga ani Jezusa Chrystusa za Syna Bożego).

W jubileuszowym roku 2000 Ojciec Święty zdecydował się podać do ogólnej wiadomości tekst trzeciej tajemnicy fatimskiej. W wizji w niej opisanej jest jeszcze jedno naglące wezwanie do pokuty. W ten sposób wielkie objawienia maryjne XX wieku w Fatimie, Akicie, Medjugorie i Civitavecchia znajdują wspólną klamrę: są narzędziem działania i planu ratunkowego Maryi w Jej roli, którą ma spełnić w walce i zwycięstwie nad szatanem, zapowiedzianej już w Księdze Rodzaju: „Położę nieprzyjaźń między ciebie i Niewiastę…”.

Maryja zapewnia bez ustanku, że jest z nami, z każdym, który Ją woła. Była też przy Papieżu, gdy ten kończył swoją posługę piotrową. Figurka w Civitavecchia płakała wtedy, ale nie krwawymi łzami. Chrystus też płakał nad śmiercią swego przyjaciela, Łazarza, choć wiedział, że za kilka godzin go wskrzesi. To łzy żalu i żałoby bardzo ludzkie, ale nie płynące z bólu Bożego wobec zła i niegodziwości człowieka – te są krwawe. Umierający Ojciec Święty swoją ostatnią drogą uwielbił Boga, tak jak to czynił przez całe swoje życie.

Kilka godzin po śmierci Papieża „widzący” Ivan Dragiciević ujrzał Matkę Bożą, a u Jej boku Jana Pawła II – radosnego, odmłodzonego, w złotej szacie. Oboje uśmiechali się do siebie. Maryja rzekła: „Mój drogi syn jest teraz ze Mną”.

Na ziemi walka z szatanem trwa. W orędziu przekazanym jednej pobożnej duszy archanioł Michał powiedział o czasach obecnych: „(…) praktycznie całe piekło wyszło na ziemię. Szatan walczy zawzięcie o każdą duszę”. Prymas August Hlond, sługa Boży, na łożu śmierci wyrzekł prorocze słowa: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie zwycięstwem Maryi”.

Chodzi o to, czego Maryja oczekuje od nas, jakiego chciałaby naszego uczestnictwa w tej walce i w zwycięstwie. W każdym orędziu prosi i upomina się o modlitwę – wytrwałą i ufną. Każde zło wyciska Jej łzy, tak często krwawe, więc oczekuje naszego nawrócenia, pokuty, życia w łasce uświęcającej. Prosi o modlitwę za kapłanów, Jej najdroższych synów, bo szatan chciałby ich zniszczyć.

Można Maryi ofiarować swoje własne życie. Wiadomo, że ofiarowali je Jan Paweł II, ojciec Pio, ale też setki i tysiące anonimowych „przyjaciół Boga”, którzy swoje szare, codzienne życie, chorobę, kalectwo, biedę, prześladowanie, trudności życiowe, mozolne wydobywanie się z upadku moralnego – potrafią ofiarować miłosierdziu Bożemu za zbawienie świata. Za ich przykładem każda i każdy z nas może to uczynić.

Najbardziej marne – zdawałoby się – życie można przekształcić w skarb, gdy przez ręce Maryi zostanie ono oddane Jezusowi, aby włączył je w swoje dzieło zbawcze. Bezcenne jest zwłaszcza cierpienie, przyjęte i ofiarowane. Można z Maryją ratować świat – póki czas.

 

Teresa Tyszkiewicz

Źródło: milujciesie.org.pl

Posted in Cuda, Fatima, Jan Paweł II, Kościół, Medziugorje, Objawienia | Otagowane: , , , , | 27 Komentarzy »

Komunia Św. na rękę oraz tytuł Biskupa Rzymu w świetle prawa kanonicznego

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 września 2013


Doktorant na Wydziale Prawa Kanonicznego pisze jak te kwestie są uregulowane przez prawo kościelne. A trzeba wiedzieć, że są. Już wcześniej chwaliłem Twojego bloga i muszę to zrobić jeszcze raz. Zaglądam na tę stronę kilka razy dziennie i muszę przyznać, że naprawdę materiały, które publikujesz są godne uwagi. Bardzo podoba mi się również jeszcze jedna rzecz – żywa dyskusja, która ma miejsce w komentarzach pod każdym z materiałów. To świadczy o tym, że naprawdę wiele osób odwiedza Twoją stronę i że pragną one wymieniać się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami. Jakiś czas temu zauważyłem, że w tej dyskusji pojawiły się dwa tematy. Mianowicie – udzielanie Komunii Św. przez kobietę w czasie Światowych Dni Młodzieży w Brazylii oraz używanie przez papieża Franciszka tytułu Biskupa Rzymu. I ja również chciałbym się odnieść do tych kwestii.

Komunia Św.

Zgodnie z prawem kanonicznym, należy rozróżnić szafarza Eucharystii i szafarza Komunii Św. Szafarzem jest oczywiście osoba sprawująca sakrament. W przypadku Eucharystii jest nim kapłan, który ważnie przyjął święcenia (kan. 900 § 1 KPK). Z kolei, jeżeli chodzi o szafarza Komunii, należy rozróżnić dwie sytuacje. Mianowicie – warunki zwyczajne i nadzwyczajne. W warunkach zwyczajnych, czyli takich jak zwykle uczestniczymy we Mszy św., szafarzem jest biskup, prezbiter i diakon (kan. 910 § 1 KPK). Natomiast w kan. 910 § 2 KPK postanowiono, że „Szafarzem nadzwyczajnym komunii świętej jest akolita oraz wierny, wyznaczony zgodnie z kan. 230, § 3”. W tym kontekście warto przytoczyć treść kan. 230 § 3 KPK, który posiada następujące brzmienie: „Tam, gdzie to doradza konieczność Kościoła, z braku szafarzy, także świeccy, chociażby nie byli lektorami lub akolitami, mogą wykonywać pewne obowiązki w ich zastępstwie, mianowicie: posługę słowa, przewodniczyć modlitwom liturgicznym, udzielać chrztu a także rozdzielać Komunię świętą, zgodnie z przepisami prawa”. Rozwijając tę myśl należy zauważyć, że w różnych częściach świata istnieją różne warunki. To co dla nas w Polsce jest normalne, w innych krajach, np. w Kazachstanie, niektórych częściach Rosji czy Chin, jest po prostu nieosiągalne. Nie wszędzie bowiem jest wystarczająca liczba kapłanów. Podobnie jest w sytuacjach Mszy papieskich – widocznie w Brazylii istniała konieczność by Komunii udzielała osoba świecka.  

Biskup Rzymu

  Nazwa „papież” nie jest określeniem, które występuje w ustawodawstwie kościelnym. Wystarczy spojrzeć np. na normy dotyczące ustroju Kościoła powszechnego. Przykładowo, w kan. 330 KPK czytamy: ” Jak z ustanowienia Pańskiego święty Piotr i pozostali Apostołowie stanowią jedno kolegium, w podobny sposób są złączeni między sobą Biskup Rzymski, następca Piotra, i biskupi, następcy Apostołów”. Podobnie brzmi również dyspozycja kolejnego kanonu: ” Biskup Kościoła Rzymskiego, w którym trwa urząd udzielony przez Pana samemu Piotrowi, pierwszemu z Apostołów, a który ma być przekazywany jego następcom, jest Głową Kolegium Biskupów, Zastępcą Chrystusa i Pasterzem całego Kościoła tutaj na ziemi. Dlatego, z racji swego urzędu, posiada on najwyższą, pełną, bezpośrednią i powszechną władzę zwyczajną w Kościele, którą może wykonywać zawsze w sposób nieskrępowany” (kan. 331 KPK). Tak więc Biskup Rzymski, to zwrot o charakterze ściśle prawnym. Oczywiście nie ma w tym nic złego by nazywać Biskupa Rzymskiego papieżem. Należy również zwrócić uwagę, że ustrój całego Kościoła ma charakter hierarchiczny. Oznacza to, że Kościół partykularny (np. diecezja) jest zbudowany podobnie do Kościoła powszechnego – tzn. najwyższa władza w diecezji przypada biskupowi diecezjalnemu. W tym miejscu warto jeszcze zwrócić uwagę na kan. 134 § 1 KPK. Otóż zawiera on następującą dyspozycję: „Pod nazwą ordynariusz rozumiani są w prawie, oprócz Biskupa Rzymskiego, biskupi diecezjalni oraz inni, którzy – choćby tylko czasowo – są przełożonymi Kościoła partykularnego lub wspólnoty do niego przyrównanej zgodnie z przepisem kan. 368, jak również ci, którzy w nich posiadają ogólną wykonawczą władzę zwyczajną, mianowicie wikariusze generalni i biskupi, a także – dla własnych członków – wyżsi przełożeni kleryckich instytutów zakonnych na prawie a papieskim i kleryckich stowarzyszeń życia apostolskiego na prawie papieskim, którzy posiadają przynajmniej zwyczajną władzę wykonawczą”. Podsumowując, papież jest jak najbardziej Biskupem Rzymu. Warto również zauważyć, że papieże często używają także innych tytułów, np. Wikariusz Chrystusa (Vicarius Christi), Najwyższy Kapłan Kościoła Powszechnego (Summus Pontifex Ecclesiae Universalis), czy też Sługa Sług Bożych (Servus Servorum Dei).

Przedstawione przeze mnie refleksje są zgodne z prawem kanonicznym. Jeżeli dobrze pamiętam, w jednym z Orędzi Marii Bożego Miłosierdzia Chrystus wspomina, że udzielanie Komunii Św. nie jest zgodne z Jego Najświętszą Wolą. Jednakże prawo kościelne, przynajmniej na razie dopuszcza taką możliwość. Chciałbym prosić o modlitwę w mojej intencji, gdyż przygotowuję się do egzaminu na aplikację adwokacką. Ze swojej strony ofiaruję modlitwę w intencji Admina oraz wszystkich Czytelników bloga. Chciałbym jeszcze podzielić się z Tobą moim pewnym doświadczeniem. Jakiś czas temu dałem ogłoszenie na pewnym popularnym portalu zachęcające do czytania Orędzi Marii Bożego Miłosierdzia. Tego samego dnia odezwała się pewna kobieta, która była żywo zainteresowana Orędziami. Za jakiś czas ogłoszenie wygasło i ponowiłem je. Dostałem kilka niemiłych wiadomość, że „to jakaś sekta” itp. Zignorowałem je tak, jak poleca nam to Chrystus w Swoich przekazach. Wiem więc z własnego doświadczenia, że praca na rzecz rozpowszechniania Orędzi do łatwych nie należy.   Króluj nam Chryste, Paweł  

Posted in Kościół, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 60 Komentarzy »

Izrael będzie pierwszym na świecie państwem”bez gotówki”

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 września 2013


Rząd  powołał komisję która ma przygotować sposoby wyeliminowania gotówki z izraelskiej gospodarki – co ma stać się dobrobytem  dla obywateli gdyż zniknie oszustwo na podatkach. Komitet będzie przewodniczył Harel Locker, dyrektor Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Czytaj więcej w linku

http://tnij.org/0nk0

Posted in Polityka, Warto wiedzieć, Znaki czasu | Otagowane: , , | 49 Komentarzy »

Seminarium przedstawicieli Marii Bożego Miłosierdzia w Westminster, czerwiec 2013

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 września 2013


Zapowiedzią Seminariów był 6 minutowy film

Seminarium przedstawicieli Marii Bożego Miłosierdzia w Westminster, CA, czerwiec 2013, relacja Sou
Ostatniej nocy zebraliśmy w sali jednej z dzielnic Westminster nazywanej „Mały Sajgon”. Rozpoczęliśmy od modlitwy Różańcem oraz odczytania kilku Modlitw Krucjaty, m.in. # 33. Prezenterami byli Tony Martin z Australii i Józef z Irlandii. Przez większość czasu mówił Józef i rozpoczął seminarium od stwierdzenia, że ​​Duch Święty przyprowadził nas wszystkich tutaj z jakiegoś powodu, że jesteśmy „Armią Reszty” i naszym podstawowym zadaniem jest modlitwa o zbawienie dusz. Przeczytał nam orędzie udzielone specjalnie dla USA. W orędziu jest mowa o tym, że Stany Zjednoczone nie obrażają Pana Boga tak bardzo jak inne kraje, i że jeśli pozostaniemy wierni Bożej Prawdzie i stworzymy potężną Armię Reszty to możemy stać się jednym z 12 Plemion.

Józef mówił także o fałszywym chrześcijaństwie, imitacji chrześcijaństwa, które będzie stanowiło nowy kościół. Nastąpi to wówczas, gdy zostanie zmienione Pismo Święte a Eucharystia nie będzie prawdziwą obecnością Chrystusa, a tylko rekonstrukcją. Największym grzechem będzie profanacja Najświętszego Sakramentu.
Józef mówił, że wielu ludzi siedzi jakby „okrakiem na płocie” i nie opowiada się za żadną ze stron. Mówił, że nie ma złotego środka, i „jeśli nie jesteś z Chrystusem, to jesteś przeciwko Niemu”. Pan Jezus pragnie, żebyśmy wiedzieli, że Pan Bóg chce trzymać nas za rękę i że mamy Mu zaufać i nie bać się, tylko się modlić. Wszystkie Modlitwy Krucjaty zostaną przez Pana Boga wysłuchane.

Józef powiedział nam o tym, jak doszło do jego spotkania z Marią Bożego Miłosierdzia. Jest to człowiek napełniony Duchem Świętym. Jego entuzjazm, odwaga i przekonanie stanowią świadectwo o miłości Boga do nas i Jego orędzi, jakich nam udziela. Powiedział nam, że Maria zdecydowała się być duszą ofiarą i dlatego zostanie uratowanych setki tysięcy dusz. Maria chce, żebyśmy wiedzieli, że orędzia, które rozpoczynają się od: „Moja ukochana córko” lub podobnie, są skierowanie do każdego z nas, chce, żebyśmy mieli co do tego pewność. Modlitwy Krucjaty są tak bardzo ważne i wiele cudów będzie miało miejsce w Grupach Modlitewnych Krucjaty. Pan Bóg pragnie, abyśmy się spodziewali cudów. On chce abyśmy się modlili o cud i o uzdrowienie. On chce również abyśmy w grupach poświęcali się Matce Najświętszej. Mam nadzieję, że tak wielu, jak to możliwe, będzie mogło uczestniczyć w tych seminariach.

Seminarium przedstawicieli Marii Bożego Miłosierdzia w St. Louis, MI w dniu 20 czerwca 2013, relacja Rebeki

Maria Bożego Miłosierdzia
„Maria była całkowitym agnostykiem aż do początku 2010. Została określona jako kobieta bardzo, bardzo inteligentna. Miała doskonałe wyniki w pracy, będąc zatrudnioną w szeregu różnych firm międzynarodowych. Pieniądze przynosiły jej w życiu radość oraz przyjemności. Rodzina spędzała wakacje na zagranicznych wojażach. Nic w jej domu w Irlandii nie przypominało o tym, że została ochrzczona jako katoliczka – ani religijne obrazy ani figurki. Nie znała żadnych świętych.

Jesienią 2010 roku Maria została zaproszona przez przyjaciela aby wraz czwórką innych przyjaciół udać się pójść do Groty. Wtedy to po raz pierwszy objawiła się jej Matka Boża. Nie powiedziała ani słowa. Tylko płakała, przez 20 minut. Maria również. Wróciła do domu i Matka Boża objawiła jej się siedem razy … wtedy to, Maria w jakiś sposób dowiedziała się, że będzie siódmym prorokiem. Raz Matka Boża objawiła się jako dziewczynka z długimi czarnymi włosami, i Maria powiedziała, że ​​można by Ją opisać jako najpiękniejszą modelkę. Podczas siódmego Objawienia Matka Boża była w ostatnim stadium ciąży, dając do zrozumienia, że wkrótce urodzi i że jest to tuż przed Jej Triumfem. Podczas tych Objawień, wraz z Matką Bożą pojawiali się inni Święci. (Gdy Maria powiedziała Józefowi, że w tym czasie nie znała jeszcze żadnych świętych, ponieważ była niepraktykującą katoliczką, Józef  powiedział jej że musiała przynajmniej znać Św. Patryka na to Maria odpowiedziała: „Tak, tak, kilka razy wypiłam drinka na jego cześć”. Tak więc musiała opisywać każdego Świętego, żeby można było zidentyfikować, kto to był.
Najpierw przyszła Św. Bernadetta, potem Św. Faustyna. (Józef wskazał na to, najpierw otrzymaliśmy dogmat o Niepokalanym Poczęciu a później Koronkę do Miłosierdzia Bożego). Inni, którzy przyszli, to Św. Benedykt (Józef  spekulował, że być może wszyscy będziemy żyli wg. reguły Św. Benedykta), Św. Józef, Św. Teresa z Avila (za każdym razem była bardzo uśmiechnięta jakby wskazywała, że wszystko jest w porządku), Bł. Jan Paweł II, oraz inni.

Po siódmym objawieniu Matki Bożej, Maria była „już nawróconą katoliczką”. Joseph powiedział, że jej dom wygląda teraz tak jak typowy irlandzki dom, z wieloma religijnymi obrazami. Są tam teraz książki, statuetki, obrazki itp.

Pewnej nocy Maria obudziła się, czując, jakby z jej żołądek rozpadał się w wielu kierunkach. Wszystko w jej ciele działało bardzo dziwnie. Spojrzała na obraz Pana Jezusa, który wisiał teraz z boku jej łóżka a Pan Jezus ożył i zaczął  mówić. Powiedział: „Weź pióro i papier” Wzięła i w 2 minuty miała zapisanych 760 słów, napisane z doskonałą gramatyką, nie jej pismem, wszystkie słowa napisane poprawnie, ze znakami i interpunkcją. Maria odłożyła to i ponownie zasnęła. Obudziła się następnego ranka myśląc, że miała jakiś dziwny sen. Potem rozejrzała się i zobaczyła notatnik. Przestraszyła się, zdenerwowała, zaczęła wykonywać niepewne ruchy, popatrzyła na obraz Pana Jezusa a On powiedział: „Postaraj się uspokoić!”

Zaniosła te orędzia do pięciu kapłanów. Pierwszy powiedział jej, że zwariowała. Maria posiada teraz miał dar czytania dusz i Pan Jezus powiedział żeby powiedziała temu księdzu, że „odrzucił kielich, który Ja mu zaofiarowałem”. To sprawiło, że ksiądz bardzo się zdenerwował i ją wyrzucił. Drugi powiedział jej, że orędzia nie pochodzą „z góry”. Trzeci powiedział, że popatrzy na nie, ale teraz jest bardzo zajęty. Kiedy wróciła kilka dni później wiedziała, że on ich ​​nie przeczytał i że on wie, że ona też to wie. Powiedział jej, że zaczął je czytać, ale to było zbyt zwariowane i już dalej nie kontynuował. Kazał jej iść do domu i przestać robić zamieszanie z tym orędziami – ma być dobrą żoną dla męża i zająć się rodziną. Były jeszcze dwa inne odrzucenia, ale Józef nie wnikał w szczegóły. Maria nie miała się do kogo zwrócić, nie mogła ich pokazać swojej rodzinie, nie miała przyjaciół, aby się z nimi tym podzielić, teraz jeszcze księża Kościoła katolickiego ją odrzucili. Na pocieszenie, gdy pewnego dnia była w kościele i zobaczyła grupę sióstr siedzących z przodu i modlących się, poprosiła jedną z nich czy nie mogłaby przeczytać tych orędzi. Zakonnica przez 10 minut płakała i powiedziała, że są z Nieba. To była jedyna pociecha, jaką Maria wtedy otrzymała.

Maria duszą ofiarną

Po tym, gdy Pan Jezus poprosił Marię, aby chciała zostać duszą ofiarną, poszła do księdza, aby dowiedzieć się, co to znaczy. Ksiądz powiedział jej, że jeśli stanie się duszą ofiarną, to zawrze kontrakt, z którego nie można się wycofać. Kiedy się na to zgodzi to już nie ma odwrotu do końca życia. Ksiądz poradził jej, aby nie robić tego. Powiedział, że swoim postępowaniem już pomogła w zbawieniu tak wielu dusz, że nie ma potrzeby, żeby robić coś więcej, i w rzeczywistości, może to zaszkodzić w jej pracy. Wróciła od niego, mając wiele do myślenia. Następnego dnia poszła do innego księdza, który stał się świadkiem jej aktu poświęcenia się Jezusowi jako duszy ofiarnej.

Natychmiast poczuła zmianę, która się w niej dokonała. Czuła, że ​​wszystkie ziemskie pragnienia ją opuściły. Była wolna od rzeczy, które przywiązywały ją do tego życia. W ciągu najbliższych kilku tygodni, podczas spaceru, ludzie podchodzili do niej, stawali na wprost jej twarzy i mówili jej najpodlejsze, okrutne rzeczy. Ale ponieważ otrzymała już dar rozpoznawania dusz, widziała, że ​​są to demony, które przybrały ludzki kształt i które były zaniepokojone, że będzie ona w stanie uczestniczyć w wyrwaniu wszystkich tych dusz ze szponów szatana.

Kilka tygodni po oddaniu swojego życia jako duszy ofiarnej zauważyła dwa zgrubienia na ramieniu. Zaraz potem okazało się, że ma raka piersi. Przeszła chemo- i radioterapię, ale przez cały ten czas cierpienia nigdy nie zwolniła swojego tempa pracy dla Jezusa. Pewnego dnia Nasz Pan przyszedł do niej i powiedział, że ją całkowicie uzdrowił z raka. Była w 100% czysta. A poprzez swoje cierpienia uratowała tysiące dusz. Był z niej zadowolony, jednak zapytał się, czy byłaby gotową przejść wcześniej zaplanowaną operację (której już nie potrzebowała) podwójnej mastektomii [usunięcia obydwu piersi] co uratuje setki tysięcy dusz. Przyjęła to i poddała się operacji z radością w sercu.

Maria cierpi również z powodów finansowych, chociaż jeszcze kilka lat temu była kobietą wielkiego sukcesu z wystarczająco dużą ilością pieniędzy, aby prowadzić bardzo przyjemne życie. Teraz ma kłopoty. Jest również bardzo odizolowana z powodu całej tej nienawiści i strachu wywołanego orędziami..

Jak Maria opisuje Matkę Bożą, Pana Jezusa i Pana Boga

 

Matka Boża: Bardzo autorytatywna, stale dyktuje Marii co zrobić, tzn., musisz modlić się więcej na Różańcu, musisz poświęcić więcej czasu przed Najświętszym Sakramentem, etc …. Józef myślał, że nie brzmi to jak bardzo kochająca Maryja, jeśli stale prosi o poświęcenie tyle czasu. Maria odpowiedziała, „Nie! Maryja jest tak kochającą i taką prawdziwą Matką. Ona prowadzi mnie do Nieba. Pomaga mi się na każdym kroku, jaki muszę zrobić.”

Pan Jezus: Jest jak dziecko w Swojej miłości do nas i podekscytowany, aby być z nami. Jednak (co było dla mnie zaskoczeniem), jest bardzo nieśmiały i cichy. On chce być z nami, ale będzie czekał, aż my Go zawołamy. On Sam się nie naprasza.

Bóg Ojciec: Całe ciało Marii drży, gdy przychodzi Bóg Ojciec. To drżenie jest poza kontrolą jej umysłu, nie można go opanować z powodu Jego wielkiej mocy Stwórcy Wszechświata i Naszego Ojca. Kiedy przychodzi do niej jest to niezwykle tragiczne, bo On po prostu załamuje się i szlocha z powodu utraty wszystkich tych dusz. Pyta ją: „Jak możemy zbawić wszystkie te dusze, bramy zostaną zamknięte, zanim zdadzą sobie sprawę, że są w piekle! Jak zbawimy wszystkie te dusze na świecie?” Maria trzęsie się jeszcze przez kilka dni po Jego „wizycie”, Jego moc jest tak potężna. Opisuje Go, jako podobnego do Jezusa, ale z czarnymi włosami i czarną brodą…

Józef i Tony:
Józef był dentystą, wg. własnych słów, był „dobrym człowiekiem”. Odszedł od wiary katolickiej. Pewnego dnia poszedł do pracy z pustką w głowie i wchodząc w drzwi, powiedział recepcjonistce, że w październiku (2008) zamierza przejść na emeryturę. Gdy te słowa wyszły z jego ust, sam był tym zszokowany. Skąd się to wzięło? Nigdy nie myślał o przejściu na emeryturę ani też, kiedy przejdzie na emeryturę, zanim nagle wyszło to z jego ust. Teraz jest pewien, że to Duch Święty już przygotowywał go do tej misji.
W zeszłym roku był na weselu, gdy ktoś z rodziny dał mu manuskrypt i powiedział, że może się tym zainteresuje. „Pani ta potrzebuje, aby to wydrukować”. Wziął to z sobą do domu i następnego dnia zabrał do swojego pokoju mając zamiar położyć się i coś lekkiego przeczytać … Orędzia wprost wstrząsnęły nim. Serce waliło mu w piersi. Odczuł fizyczną reakcję na te orędzia. Następnego dnia zadzwonił do pana, który dał mu te orędzia i zapytał: „Kto to jest ta pani? Muszę ją poznać!” Spotkanie z Józefem zostało zorganizowane w hotelu, miał się z kimś zobaczyć, ale nie była to Maria. Z całą pewnością nie planował, że się w to zaangażuje, ale gdy zaczęła mówić, on nagle ​​wygłosił: „Muszę być w to zaangażowany, jak mogę pomóc w tej misji?” Po tych słowach pochodzących z jego własnych ust, on sam był w szoku, zastanawiając się, jak to się stało. Wkrótce potem, zostało zorganizowane spotkanie z Marią w hotelu. To samo stało się z nim również tam. Bez myślenia i be planowania, że coś takiego powie, wyrwało mu się z ust: „Muszę coś zrobić, jak mogę Pani pomóc w tej misji?” Maria zaśmiała się i powiedziała, że Duch Święty powołał go do tego.

Tony jest „misjonarzem Maryi” od 22 lat. Zna profesora Courtney Bartholomew i wielu innych wybitnych uczonych Maryjnych. Mieszka w Australii, gdy odwiedza Irlandię, przebywa u rodziny, która mieszka dwa domy dalej od Józefa. Tak więc w ciągu lat, Tony i Józef stali się przyjaciółmi. Kiedy Józef postanowił, że musi zająć się rozprzestrzenianiem tych orędzi, od razu zadzwonił do Tony’ego, aby mu pomógł w tej misji.

Tony wierzył w prawdziwość orędzi, ale nie był pewien, czy będzie dostatecznie dobry dla zaangażowania się w ich promowanie. Miał list polecający od swojego biskupa, który pomagał mu dostać się tam, gdziekolwiek chciał mówić. Miał na swoim koncie prelekcje na temat zatwierdzonych objawień Maryi i cieszył się dobrą reputacją. Pytał się więc samego siebie, dlaczego powinien wszystko to rzucić dla promowania orędzi, które mówią, że następny papież będzie fałszywym prorokiem? Spędził dużo czasu na rozeznanie, pytając wiele osób, co powinien zrobić. Postanowił, że to zadanie nie jest dla niego. Po powiadomieniu o tym Józefa, stale jeszcze nie mógł o tym zapomnieć. Tymczasem Józef nie słuchał tego, co mówi Tony i zarezerwował bilet na samolot na pierwszą konferencję. Tony w tym czasie podjął decyzję, że powinien się w to również zaangażować. Na prośbę Pana Jezusa rozpoczęli od misji w Australii. (Pan Jezus mówi Marii do jakich miast powinni się udać).

Podczas gdy Tony organizował konferencje, Józef spędzał dużo czasu na modlitwie i na przygotowaniu, bo nigdy dotąd nie występował publicznie. Teraz obydwaj spędzają 3-4 godzin na codziennej adoracji. Gdy się jest wokół nich, czuje się jak bardzo kochają Naszego Pana. Na marginesie chcę dodać, że żona Józefa, i jego dzieci nie wierzą w orędzia MBM, jest to więc duże poświęcenie, aby zostawić rodzinę na 3 tygodnie, żeby oddać się swojej misji.
Grupy Modlitewne

Obaj, Józef i Tony mówili o tym, że spontanicznie pojawiają się one wszędzie, na całym świecie, i że jest to cud i wielkie błogosławieństwo. Józef powiedział, że ważne jest, aby się spotykać i modlić w naszych grupach, bo w ten sposób będziemy duchowo wzrastali i poznawali swoje dusze. Będziemy znali członków naszej grupy dużo lepiej niż kogokolwiek innego. Diabeł próbuje przeniknąć w nasze grupy, ale my będziemy tak ściśle związani ze sobą, że nie będzie mógł on w stanie nam zaszkodzić.”
(Osobista uwaga: odczuwam dokładnie to samo w grupie, do której należę Jest taka moc i rewitalizacja po każdym spotkaniu!).
Orędzie, jakie Pan Jezus dał dla naszego ukochanego kraju. Zostało nam podane na Seminarium. Nie jest dostępne na stronie internetowej:

Orędzie dla Stanów Zjednoczonych od Jezusa, środa 29 maja 2013

Ja Jestem wasz Jezus Syn Człowieczy, narodzony z Maryi Panny Niepokalanej. Moja najmilsza córko, tutaj jest Moje orędzie dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych.
Wasz kraj powstał na bazie chrześcijańskich prawd, i na wiele sposobów pozostaliście Mi wierni bardziej niż inne narody. Ale wasz kraj już nie kocha Mnie, tak jak niegdyś. Tak wiele przepisów, które nie pozwalają wspomnieć o Mnie, Waszym Jezusie, bardzo Mnie zasmuciły.
Kiedy samo wspomnienie Mnie jest w miejscach publicznych zakazane, to bardzo szybko, jestem zapomniany. Kiedy jestem zapomniany, człowiek zaczyna czuć, że jego moc jest wszechmogąca, że sam jest odpowiedzialny za swój los. Tak się dzieje, gdy upadacie.
Kiedy nie widzi się Mnie i nie słyszy o Mnie, nie świadczy o Mnie w waszych szkołach, uczelniach lub miejscach pracy, to zapomina się o Mnie. Zamiast tego, będzie brak ducha wspólnoty, brak miłości i szacunku, a w końcu, gdy nie ma publicznej adoracji Boga, to będzie pustka. Atmosfera będzie przygotowana dla diabła, aby stworzyć pusty i bezosobowy styl życia, aż w końcu będzie manifestowana nienawiść. To spowoduje konflikt i odebranie waszej wolności. Równocześnie będą tworzone niesprawiedliwe prawa, które nie będą oparte na Moich Naukach.
Musicie modlić się bardzo dużo za swój kraj, ażeby mógł zostać jednym z Moich dwunastu plemion w Nowym Niebie i Ziemi. Te dwanaście plemion było przepowiedzianych. Powróćcie do Moich nauk! Wprowadzajcie je w waszym codziennym życiu i módlcie się każdego dnia za waszych braci i siostry, tak, aby Moje Miłosierdzie mogło przykryć ich jako jedność.
Dziękuję wam za to, że Mi ufacie, za zaakceptowanie, że ​​teraz przygotowuję was na Moje Powtórne Przyjście. Kocham was. Jesteście w Moim Sercu i Ja będę prowadził was i ochraniał was, gdy odmawiacie Moje Modlitwy Krucjaty.

Wasz ukochany Zbawiciel, Jezus Chrystus
Syn Człowieczy

Posted in Apokalipsa, Ciekawe, Film, Objawienia, Orędzia Ostrzeżenie, Proroctwa | Otagowane: , | 86 Komentarzy »

Jedna z piękniejszych piosenek o Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 września 2013


Piosenka jest w języku Chorwackim, ale myślę że dla tych co nigdy nie byli w Medjugorje będzie okazja do usłyszenia tego języka.

Posted in Medziugorje, Śpiew | Otagowane: , | 18 Komentarzy »

Dlaczego żebracy trzymają śpiące dziecko? Czy kiedykolwiek się zastanawiałeś ?

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 września 2013


Przeczytałem ten artykuł kilka miesięcy temu.
Nie wiem kto jest jego autorem. Proszę, przeczytaj go
 

Obok stacji metra siedzi kobieta w nieokreślonym wieku. Jej włosy są poplątane i brudne, jej głowa pochylona w smutku.

dzieckoprKobieta siedzi na brudnej podłodze, obok niej leży torba. Do torby ludzie wrzucają pieniądze. W rękach kobiety śpi dwuletnie dziecko. Jest w brudnej czapce i brudnych ubraniach. Madonna z dzieckiem jakaś liczba przechodniów podaruje pieniądze. Ludzie naszego pokroju zawsze czujemy współczucie dla tych, którym gorzej się powodzi. Jesteśmy gotowi oddać im ostatnią koszulkę, ostatniego grosza z własnej kieszeni i nigdy nie myślimy o innej stronie medalu.
Pomaganie jest jak wykonałeś dobrą robotę.
 

Mijałem żebraków miesiącami.
 Nie dawałem im pieniędzy wiedząc, że to sprawka gangu i pieniądze zebrane przez żebraków zostaną przekazane osobie kontrolującej ich w tej okolicy.
 Ci ludzie posiadają po kilka luksusowych nieruchomości i samochodów. Och, żebracy też coś oczywiście dostaną, butelkę wódki wieczorem i doner kebab.
Miesiąc później, minąwszy żebraczkę, nagle mnie to uderzyło.
Stoję na ruchliwym skrzyżowaniu gapiąc się na dziecko ubrane jak zwykle brudne ubrania. Uświadomiłem sobie, że coś jest nie tak z dzieckiem przebywającym na brudnej stacji metra od rana do wieczora
To dziecko spało.
 Nigdy nie łkało ani nie krzyczało, zawsze spało chowając swoją twarzyczkę w kolanach kobiety, która była jego MATKĄ
 

Czy ktoś z Was, drodzy czytelnicy, posiada dzieci?
Przypomnijcie sobie jak często one śpią w wieku 1-2-3 lat? Godzinę, dwie, maximum trzy (rzadko bez przerwy) popołudniowej drzemki i ponownie poruszenie.
 Przez cały miesiąc, każdego dnia kiedy przechodziłem metrem, nigdy nie widziałem tego dziecka nie śpiącego! Spojrzałem na tego maleńkiego chłopca z buzią schowaną między kolanami matki, później na żebraczkę i moja podejrzliwość przybrała na sile.

-Dlaczego on ciągle śpi?
Zapytałem jej, gapiąc się na dziecko.
 

Żebraczka udała, że mnie nie słyszy. Spuściła oczy i ukryła twarz w kołnierzu nędznego płaszcza. Powtórzyłem pytanie. Kobieta spojrzała ponownie. Spojrzała gdzieś za moimi plecami, zmęczona I zupełnie zirytowana. Wyglądała jak kreatura z innej planety.

– Odpieprz się wymamrotała.

-Dlaczego on śpi?! Prawie krzyknąłem (lub: prawie się rozpłakałem)
 

Ktoś za mną położył mi ręke na ramieniu. Spojrzałem do tyłu. Jakiś starszy mężczyzna patrzył na mnie z dezaprobatą:

– Czego od niej chcesz? Nie widzisz jak ciężko ma w życiu? Ech
Wyciągnął z kieszeni kilka monet i wrzucił je do troby żebraczki.

Żebraczka wykonała ręką znak krzyża w powietrzu, przybierając twarz upokorzenia I przejmującego smutku. Mężczyzna zabrał rękę z mojego ramienia i oddalił się ze stacji metra.

Założę się, że w domu będzie opowiadał jak obronił biedną, zrozpaczoną kobietę od bezdusznego mężczyzny na stacji metra.
 
 

Następnego dnia zadzwoniłem do przyjaciela.
To zabawny facet z oczami jak oliwki, Rumun. Udało mu się ukończyć zaledwie 3,5 roku edukacji. Kompletny brak edukacji nie sprawił, że nie przemieszcza się on ulicami miasta bardzo drogimi zagranicznymi autami oraz że nie mieszka w wielkim domu z niepoliczalną ilością okien i balkonów. Od mojego przyjaciela dowiedziałem się, że ten biznes, pozornie spontaniczny , jest dobrze zorganizowany. Jest nadzorowany przez zorganizowane gangi żebraków. Dzieci są wypożyczane z rodzin alkoholików lub zwyczajnie porwane.
 

Potrzebowałem odpowiedzi na pytanie
 dlaczego dziecko śpi? I otrzymałem ją. Mój przyjaciel cygan wypowiedział zdanie zupełnie zwyczajnym, spokojnym głosem, które wprawiło mnie w zdumienie, tak jakby opowiadał o pogodzie:
 

– są na heroinie albo wódce.
 

Zgłupiałem. Kto jest na heroinie? Kto na wódce?!

Odpowiedział:
  dziecko, żeby nie krzyczało.
 Kobieta będzie siedziała z nim tam
cały dzień, wyobrażasz sobie jak mogłoby się nudzić?

Aby dziecko spało cały dzień, faszerowane jest wódką lub narkotykami.
Oczywiście ciałko małego dziecka nie jest w stanie znieść takiego szoku.
 
 Dzieci często umierają. Najbardziej przerażające jest to, że dzieci czasami umierają w czasie dnia pracy . A kobieta udająca matkę musi trzymać martwe dziecko na rękach do samego wieczora. Takie są zasady. A przechodnie będą wrzucać pieniądze do torby i wierzyć, że ich zachowanie jest moralne. Pomagają samotnej matce.
 

Następnego dnia przechodziłem obok tej samej stacji metra. Przybrałem maskę dziennikarza i byłem gotowy na poważną rozmowę. Ale rozmowa nie wypaliła, stało się to co następuje:
 

Kobieta siedziała na podłodze, a w rękach trzymała dziecko.
 Zapytałem jej o dokumenty dziecka i, co najważniejsze, gdzie jest dziecko z wczoraj, co ona po prostu zignorowała.
 

Moje pytanie nie zostało jednak zignorowane przez przechodniów. Powiedziano mi, że zwariowałem, bo krzyczę na biedną żebraczkę z dzieckiem. Koniec końców, zostałem odeskortowany ze stacji metra w poniżeniu.
 Jedyna rzecz która mi pozostała to zadzwonić na policję. Kiedy policja przybyła, kobieta z dzieckiem zniknęła. Zostałem z poczuciem walczę z wiatrakami .
 

Jeśli zobaczysz w metrze, na ulicy lub gdziekolwiek kobietę z dzieckiem, żebrujących, pomyśl zanim twoja ręka sięgnie po pieniądze.
Pomyśl o tym, gdyby tysiące ludzi nie wyciągało do nich rąk, ten biznes by nie istniał. Umarłby biznes, a nie dzieci napompowane wódką lub narkotykami.
 Nie patrz na śpiące dziecko ze współczuciem. Zobacz horror
 Jeśli czytasz ten artykuł to wiesz już dlaczego dziecko w rękach żebraka śpi.
 
 

P.S. Jeśli skopiujesz ten artykuł na swoją tablicę lub choćby klikniesz udostępnij ,
twoi przyjaciele również go przeczytają.
 A kiedy kolejny raz zdecydujesz się otworzyć swój portfel aby wrzucić żebrakowi monetę,
 przypomnij sobie, że ta dobroczynność może kosztować kolejne dziecko życie….

Posted in Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 113 Komentarzy »

Prośba o pomoc

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 września 2013


Kochani czytelnicy. Otrzymałem w ostatnich dniach gorącą prośbę o pomoc. Chcę jednak aby nadsyłane prośby były zweryfikowane. Dlatego proszę o zgłoszenie się chętnych osób z Białegostoku które zechcą zbadać położenie , warunki bytowe osoby proszącej. Jeśli wasze rozeznanie sytuacji potwierdzi konieczność pomocy od razu zrobimy akcję pomocową.

Proszę pisać na maila chęć weryfikacji danych proszącej. Ja w mailu zwrotnym podam bliższe namiary.

Oto list proszącej.

Szcęść Boże,

pisałam, zwracałam się do wielu osób, na wiele stron z wielką prośbą o jakąkolwiek pomoc. Boli mnie to, że nie ma żadnego odezwu. Zaczynam tracić wiarę w sens mojego istnienia, czuję się jak na pustyni.

Jestem 32 letnią kobietą. Mam synka 5 letniego. Całe swoje życie starałam się nieść pomoc ludziom. Pracowałam w organizacjach jako wolontariusz, pomagałam ludziom z szkoły, pracy, rodzinie. W końcu ta chęć pomocy innym mnie bardzo zgubiła. W mojej pracy był bardzo chory kolega. Miał guza w głowie, trudnego do zoperowania. Zgodzili się operować w Warszawie niestety nie za darmo. Potrzebne było 10tyś. Szukaliśmy pomocy. Nie miałam oczywiście takiej sumy bo zarabiałam ok 1tyś zł sama wychowywałam syna. Jak Marek trafił do szpitala i okazało się że operacja potrzebna jak najszybciej, zaczął mnie prosić żebym wzięła pożyczkę. Miałam też swoje zobowiązania, bałam się. Z drugiej strony nie mogłam patrzeć jak cierpi. Prosiłam Boga że jeśli mam mu pomóc to Boże pomóż mi to uczynić. Zaczęliśmy próbować brać na mnie pożyczki. On nie mógł ze względu na niedokończone sprawy sądowe. Miał niby 80tyś na lokatach i nie mógł ich ruszyć. Miała być kwestia 2-3mies jak spłacimy wszystko. Była(jest) to osoba bardzo wierząca, udzielająca się w Kościele. To wszystko sprawiło że uległam uwierzyłam i zaczęłam zbierać te pieniądze. Najpierw Provident potem chwilówka jeden kredyt drugi…. nazbierało się ponad 11tyś. Marek oczywiście na operację pojechał.

Od tego czasu minęło 1,5 roku. Niestety ani nie pomagał mi tego spłacać, ani nie odblokowali niby tych jego lokat. Z mojej pensji nie byłam w stanie tego wszystkiego spłacać. Niestety doszedł w końcu komornik jeden drugi…. W tym miesiącu dostałam wypłaty 611zł z czego automatycznie 300zł zeszło na raty. Załamałam się. Wcześniej prosiłam rodzinę, chrzestną za granicą żeby mi pomogli. Wszyscy się ode mnie odwrócili. Marek się praktycznie nie odzywa. Napisałam o swojej sytuacji nawet się nie zainteresował, nie próbował w żaden sposób pomóc.

W tej chwili do tego wszystkiego jestem w 2 miesiącu ciąży. Będę musiała wyprowadzić się od rodziców. Jestem załamana. Moi rodzice nie są zamożni tato na emeryturze mama bez emerytury i bez pracy. Modlę się codziennie do Boga żeby mi pomógł albo zabrał mnie z tego świata. To nie życie jak ubrań szukam po śmietnikach i na dzień dzisiejszy zostało mi 13zł na 3 tygodnie. Tyle jest potrzeb. Rozumiem nie każdego jest stać na danie pieniędzy. Może ktoś się boi. Ja rozumiem. Ale moje potrzeby są w tej chwili takie duże że moja głowa już się na nie zrobiła za mała. Ubrania dla syna, ja nie mam butów na jesień-zimę, kurtki. Brzuszek bedzie rósł nie mam ubrań. Dla małego wyprawkę. Dach nad głową. Tysiące rzeczy i ja w tym wszystkim sama. Pisałam do telewizji wszędzie. Nie wiem czy nikt mi nie wierzy czy moja sytuacja jest taka beznadziejna że pętelka na szyję…..

Błagam niech ktoś się w końcu odezwie. Da wiarę, nadzieję, siłę że w końcu będzie lepiej. Boli mnie to wszystko tym bardziej że zawsze wierzyłam że jeśli ja będe pomagać to kiedyś dobro do mnie wróci…. PROSZĘ BŁAGAM o jakikolwiek odzew.

Marta

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: | 43 Komentarze »