Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Widząca Vicka – To światło jest wstępem do tego, co dopiero przyjdzie

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 września 2013

Z widzącą Vicką Ivanković-Mijatović rozmawiamy o świecącej figurze Matki Bożej, z powodu której do jej rodzinnego domu w wiosce Bijakovići od poniedziałkowej nocy pielgrzymują tysiące wiernych.

Vicka3

Wczoraj widząca Vicka Ivanković Mijatović w Centrum Jana Pawła II, u siostry Kornelii w Vionicy, w parafii medziugorskiej, dawała świadectwo w sprawie objawień Matki Bożej i codziennych spotkań z Królową Pokoju, przed trzema tysiącami Włochów, Amerykanów, Anglików, Irlandczyków, Niemców, Polaków, Czechów, Węgrów, Ukraińców, Rumunów, Francuzów…. Przed świadectwem, udzieliła wyłącznego wywiadu…

Vicka4

Jak skomentujesz to, że w twoim rodzinnym domu zaczęła świecić figura Matki Bożej?

– Przed trzydziestoma laty figura ta została przywieziona z Lourdes. Pewna grupa pielgrzymów, z miłości wszystkich serc przyniosła mi ją jako dar od Matki Bożej z Lourdes. I figura ta została wstawiona do pokoju objawień. Tyle razy Matka Boża ukazała się obok tej figury. Przez te trzydzieści lat, odkąd figura jest tutaj, nigdy nie świeciła. Zawsze się przed nią modlono. Inna jest światłość przychodząca od Matki Bożej, w czasie objawienia, kiedy światłość pojawia się trzy razy, jest to jednak coś szczególnego.

Czy odkąd się to zdarzyło byłaś w rodzinnym domu?

– Byłam w podróży i nie byłam w pokoju, ale powiedzieli mi, że figura Matki Bożej świeci. Całe trzydzieści dwa lata Matka Boże pełnym blaskiem świeci w Medziugorju. Ona jest tu obecna, żywa, obecny jest Jej żywy blask. I Matka Boża widzi, że w dzisiejszym ponurym, ciemnym świecie potrzeba trochę światła. Myślę, że człowiek nie powinien bać się światłości. Należy trochę badać siebie, swoje sumienie. Ludzie, którzy czekają, aby wejść do tego miejsca, powinni rozświetlić tym swoje serce i poznać co daje nam Matka Boża. Matka Boża bowiem często mówiła, że tyle razy dawała swoje małe znaki, znaki je poprzedzające, a my zostawaliśmy ślepi i głusi na nie. Dlatego Matka Boża wzywa nas, abyśmy się modlili, abyśmy przez modlitwę rozpoznali to, co nadejdzie.

Wczoraj widziałaś Matkę Bożą. Rozmawiałyście może o Jej świecącej figurze?

– Nie. Nie rozmawiałyśmy o tym. Wierzę, że jeśli będzie tego potrzebować, Matka Boża sama to powie.

Zgodnie z niektórymi szacunkami, przez twój dom w czasie dwóch dni przewinęło się około piętnastu tysięcy osób. Jak wyjaśnisz to, że ludzie chcą zobaczyć to zjawisko?

– To, że ludzie przychodzą do mojego starego domu nie jest niczym niezwykłym. Przewijała się przez niego masa ludzi i dla mnie była to szczególna radość. To dowodzi tylko tego, jak dzisiaj potrzebna jest ludziom światłość, jak potrzebny jest pokój. Matka Boża tylko z jednym małym blaskiem tak wiele może uczynić. Od nas zależy na ile to zaakceptujemy i jak skorzystamy z tej światłości. Wszystkim zalecałabym – patrzmy oczyma naszego serca, aby weszło do niego trochę światłości. A światłość bez modlitwy nie może wejść. Dlatego Matka Boża zachęciła nas, abyśmy uklękli, wzięli różaniec do ręki i zaczęli się modlić. Zacznijmy się modlić w naszych rodzinach. To co zostało dane, to mała zachęta, ponieważ oddaliliśmy się od wszystkiego tego, co Ona nam daje. Nigdy nie wolno nam stawiać na pierwszym miejscu rzeczy nieważnych. Na pierwszym miejscu jest Jezus, Jej Syn, gdyż Ona mówi „ile łaski On daje mnie, tyle ja mogę dać”, ponieważ Matka Boża jest tylko pośredniczką. Ona też jest na drugim miejscu i dlatego nas wzywa, abyśmy również my, w naszych rodzinach wznowili modlitwę, a najdroższa dla Niej jest modlitwa różańcowa.

Czego Matka Boża w ostatnich objawieniach w szczególności oczekuje od was widzących?

– Matka Boża jest najbardziej zatroskana o młodych ludzi i rodziny będące w bardzo, bardzo trudnej sytuacji. A my możemy tylko pomóc naszą miłością i modlitwą serca. Mówi – „Drodzy młodzi, to co oferuje wam dzisiejszy świat jest przejściowe i przez to nie możecie zobaczyć czy szatan wykorzystuje każdą wolną chwilę dla siebie”. A dzisiaj robi to najczęściej w młodych ludziach i chce zniszczyć nasze rodziny. A szczególnie podkreśliła, że teraz jest czas wielkiej łaski. Pragnie, abyśmy odnowili Jej orędzia i zaczęli je przeżywać sercem.

Od ponad 32 lat codziennie widzisz Matkę Bożą i z Nią rozmawiasz. Czy objawienia tutaj różnią się od tych w Ziemi Świętej?

– Nie. Matka Boża jest taka sama tutaj i tam. Ale znów, w Ziemi Świętej jest coś szczególnego. Jej biskupi, arcybiskupi mówią:

„Matka Boża ponownie do nas wróciła. Wcześniej nas opuściła. Udała się do Medziugorja, aby Vicka przyjechała z Medziugorja i zwróciła nam Matkę Bożą. Prosimy Cię, zostań z nami, nie opuszczaj nas”. Ależ to mocne słowa!

Jakiż to widok, kiedy dwadzieścia tysięcy ludzi pod gołym niebem jest na objawieniu, kiedy widzisz z jakim żarem i z jaką miłością czekają na Matkę Bożą! Jakże Ją kochają! Jak się do Niej modlą! W Ziemi Świętej byłam przed tym spotkaniem siedmiokrotnie. Nigdy nie byłam z rodakami. Zawsze jechałam z przyjaciółmi, jako pielgrzym. Było to szczególne doświadczenie. Jeszcze w zeszłym roku, w listopadzie zadzwonił do mnie arcybiskup z Brukseli, abym uczestniczyła w jego ruchu uzdrowienia ludzkości i abym modliła się w tej intencji. Zgodziłam się i chciałam dać wsparcie katolikom w Ziemi Świętej, aby powiedzieć im, że nie są sami i że modlimy się z nimi.

O czym dzisiaj będziesz mówić pielgrzymom?

– O tym, co najważniejsze, czego oczekuje Matka Boża. Przekażę im orędzie Matki Bożej.

Otrzymałaś dziewięć tajemnic?

– Tak, Matka Boża ujawniła dotąd dziewięć tajemnic, nie ma w tej kwestii żadnych zmian. Ja czekam…

Co przyniesie trzecia tajemnica?

– Trzecia tajemnica ma charakter widocznego znaku, który Matka Boża zostawi w miejscu objawień. Będzie on trwały, niezniszczalny. – Ten znak zostawię, abyście zobaczyli, że byłam tu obecna, między wami – powiedziała kiedyś Matka Boża.

 

Gotowa biografia Matki Bożej

 

Co z biografią Matki Bożej?

– Biografia Matki Bożej jest skończona. Trzy zeszyty. Czekam tylko kiedy Matka Boża powie mi, że mogę ją pokazać.

Papież Franciszek w pewien sposób różni się od dotychczasowych następców Piotra. Co o tym myślisz?

– Każde czasy są inne. Zmarły Jan Paweł II, potem Benedykt XVI i papież Franciszek są trzema różnymi czasami. Pan wysyła osobisty znak, kto jest na dane czasy. Papież Franciszek jest naprawdę dobry i wyjątkowy i powinniśmy modlić się za niego jak najwięcej. Jeśli będziemy się modlić, będzie miał więcej siły i łaski, będzie mógł iść naprzód.

Czy Komisja w sprawie Medziugorja zmieniła swój stosunek wobec widzących?

– Jeśli chodzi o nas widzących, zawsze jesteśmy do dyspozycji. Na każdy telefon, w razie każdej potrzeby, jesteśmy tutaj. Oni wiedzą, że Matka Boża powiedziała kiedyś: „Wy odpowiedzcie ze swojej strony, a to co będzie, zostawcie mnie”.

Na koniec rozmowy Vicka pozdrowiła od serca czytelników Večernjaka i zaleciła:

– Wiecie, że modlę się za was wszystkich, a dzisiaj w szczególności pozdrawiam wszystkich chorych. Dla nich słowo i uśmiech, spojrzenie są wielkim darem. Widzieliśmy to w tych dniach na spotkaniu z inwalidami. Dlatego Matka Boża wzywa, abyśmy nie byli zatwardziali, abyśmy byli nosicielami Jej pokoju. Przyjmijmy Jej orędzie. My wszyscy możemy być Jej światłem, nie tylko Vicka. Ja, jako żywy świadek cieszę się z każdego pielgrzyma, a jeszcze szczęśliwsza jestem, kiedy wy swoimi sercami i z miłością przekazujecie orędzie innym ludziom wokół was.

Većernji list

Źródło: medjugorje.org.pl

Reklamy

Komentarzy 191 to “Widząca Vicka – To światło jest wstępem do tego, co dopiero przyjdzie”

  1. e said

    „Gdybyś wiedział, jak bardzo Cię kocham, płakałbyś z radości”

    • ania said

      a

      • Marti said

        uwaga! uwaga! uwaga!

        zaszło nieporozumienie

        po pierwsze @Lucek przepraszam Ciebie ogromnie, gdyż ta uwaga, to nie była w ogóle do Ciebie,
        po drugie @Jamek to też nie chodziło o Ciebie

        jakiś człowiek o podobnym nicku mi kiedyś dokopał i jak Lucek napisałeś to mi się skojarzyło, że to Ty, a potem to lawina ruszyła.
        trudno mi to wyjaśnić zły duch miesza od kilku dni pracuje przez dnie i noce i chyba mózg mi się przegrzał.

        Zatem proszę Was bardzo i Lucek (jak mam Ci wynagrodzić tę przykrość?) i Jamek (Tobie tym bardziej to nie o Ciebie chodziło!!!!)

        kompletnie nic do Was nie mam!

        • jamek said

          Nic się nie stało. 🙂 Mi też kiedyś mózg się od różnorakich domysłów przegrzał i jakiś czas temu w zbyt mocnych słowach potraktowałem naszego Admina czego żałuję i też go przepraszam za swoją gorącą głowę. Faktem jest że zły duch bardzo miesza i wystarczy chwila nieuwagi, trochę emocji i można napisać czego się tak naprawdę nie chce.

        • Dzieckonmp said

          ja już dawno zapomniałem o tym incydencie. Poszło w niepamięć.

        • lucek said

          @ Marti
          Nic sie nie stalo , Czlowiek dopuki zyje – robi bledy. Wazne jest aby do nich sie przyznac. Cierpliwosc tez nie jest moja mocna strona. Napisze cos a pozniej zaluje 😀 Pozdrawiam Cie i sciskam Marti 😀 Siostro w Panu. 😀
          Przebaczenie jest najwiekszym okazaniem Milosci .
          Ktoz jak BOG ! ! !

        • jamek said

          re: Dzieckonmp
          Dziękuję. I sił życzę w codziennych zmaganiach dla głoszenia Prawdy.

        • Marti said

          Jamek dziękuję Ci za wybaczenie, masz szlachetne serce Chrystusa!

        • Marti said

          dziękuję Lucek 🙂

        • Basia said

          jak widać jest nas tu więcej, takich zranionych na tym blogu przez krytyczne komentarze . Mnie też kiedys ktoś nadepnął na piętę ! 🙂 Wybaczam ! I przepraszam ,że odreagowywałam w złości , bo czułam sie urażona . Nie pozwólmy ogoniastemu ,żeby nas poróżnił ! W końcu jesteśmy na tym blogu , po to ,żeby się wspierać , bo razem łatwiej sie idzie w tym samym kierunku . Pamiętajmy o II PRZYKAZANIU i nie rańmy sie juz więcej ostrymi komentarzami !!!

    • Marti said

      adminie mam prośbę mógłbyś zamieścić na stronie głównej albo wykasować te moje informacje, które piszą o Jameku, to nie chodziło o Niego. A gdy się nie da to trudno, w każdym razie Jamek jest ok! nic nie mam do Niego

      • jamek said

        Marti proszę się nie przejmować, ja z takiej samej gliny jak większość tu na forum się udzielających /”P0 przejściach”/ i z wadami. Że traktuję to z humorem to zamieszczam ten teledysk:

        🙂 🙂 🙂

        • jamek said

          Widzę że wczytała się cała playlista, a miałem na uwadze drugi w kolejności teledysk: „A ja mam już dość”. 🙂

    • KRYSTYNA said

      MARSZ DLA CHRYSTUSA KRÓLA
      =========================

      DROGIE DZIECKO NMP

      BARDZO PROSZĘ O DANIE TEGO OGŁOSZENIA NA WPIS GŁÓWNY

      Bardzo proszę o przekazywanie i kolportowanie dalej, KRÓLUJ NAM CHRYSTE !!!

      Kwidzyn – Marsz w intencji

      I

      NTRONZACJI PANA JEZUSA NA KRÓLA POLSKI

      Godz. 11.00 Msza Św. w parafii pw Św. Wojciecha ul. Sportowa 3 (przy drodze nr 55). Po Mszy Św. przechodzimy na teren Stadionu Miejskiego naprzeciw Kościoła Św. Wojciecha (ul. Sportowa 1) i rozpoczynamy spotkanie. Parkowanie samochodu po jednej stronie ulicy – przy w/w Kościele i po drugiej na terenie Stadionu.

      Marsz rozpoczniemy pieśnią Bogurodzica. Rozdawane będą stosowne śpiewniczki lub do wydrukowania. Sprawy organizacyjne i odczytanie referatu na temat uznania, czyli „Intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski – Intronizacja czym jest, a czym nie jest.”

      Godz. 12.30 wymarsz ze Stadionu w ul. Żwirową – w czasie marszu odmawiamy Różaniec Święty – pomiędzy dziesiątkami Różańca Św. krótkie pieśni do Chrystusa Króla oraz króciutkie 1-o minutowe rozważanie następnej tajemnicy na kolanach;

      dalej w ul. Południową,

      dalej w ul. Toruńską

      dalej w ul. Grudziądzką,

      dalej w ul. Bat. Chłopskich

      dalej w ul. Targową, do celu – Plac Jana Pawła II na ul. Katedralnej – koniec marszu – zakończenie czasu przemarszu godz. 13.15 – 13.25 najpóźniej. (ok. 2300m.) Bardzo prosimy o zabranie ze sobą stołeczka składanego oraz flagi (Polski, Chrystusa Króla, itp.); lub obrazu; figurki Matki Bożej; Chrystusa Króla; bądź wybranego świętego.

      Godz. 13.30 – 15.00 referaty Intronizacyjne na Placu Jana Pawła II

      Zaproszonych gości przeplatane pieśniami.

      Przed 15-tą dopuszczalne świadectwa z „Marszu…”

      Godz. 15.00 Koronka do Bożego Miłosierdzia.

      15.15 – Błogosławieństwo i rozesłanie.


      mariakog@gmail.com
      Maria-Teresa Kogowska

      KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • Marti said

      Kochani te okropne media poniewierają Księdzem Grzegorzem K.

      Czy wierzyć temu?

      Powiem Wam o nim jedną tajemnicę, wiedział o Smoleńsku, mówił i rozprowadzał książki na ten temat, tzn. te prawdziwe. Wspaniały kapłan, skromny, przyciągał od wielu lat rzesze ludzi do kościoła. Kościół, w których był proboszczem były jak latarnie morskie dla zagubionych. w Otwocku ludzie płakali za Nim jak odchodził …

      A teraz?

      Wiecie co? Wydaje mi się, że to nie jest czysta sprawa, zwłaszcza, że PRLowska TVN-24 ją nagłośniła. a wiadomo….

      Gębę sobie ocierają tym kapłanem mówiąc kolokwialnie … 😦

  2. Margaretka said

    „…Papież Franciszek jest naprawdę dobry i wyjątkowy i powinniśmy modlić się za niego jak najwięcej. Jeśli będziemy się modlić, będzie miał więcej siły i łaski, będzie mógł iść naprzód…”

    • rikoko said

      Zwróćcie uwagę, że szaty Matki Boskiej przybrały zieloną barwę. Taką właśnie miały w 1947 we włoskim Tre Fontane gdy MB zapowiadała masowe odejścia księży z Kościoła. Co za apostazja czeka nas teraz?… Oby Ostrzeżenie nawiedziło ludzkie dusze jak najszybciej.

      • rikoko said

        Gianna Talone Sullivan jest katoliczką z USA. Jej objawienia w Emmitsburgu w Stanie Maryland zaczęły się w 1994 i stanowią wezwanie do nawrócenia dla Ameryki i świata. Oto części bolesne Różańca w oparciu o objawienia Gianny:

        Od Gianny: Jezus mówił do mnie przed każdą z Tajemnic Bolesnych, zaczynając od Tajemnicy 2-giej.

        TAJEMNICA DRUGA – Biczowanie Pana Jezusa

        Ból spowodowany biczowaniem nie pochodził z biczowania, ale z tego, kim byli ci, którzy to czynili. Ten ból ciągle trwa. Ja zawsze pocieszałem, ale gdy przyszedł czas, że Pan, Bóg potrzebował pocieszenia, [to] Moi ukochani nie mogli tego uczynić, bo się bali. Tak, strach, jak i w dzisiejszym świecie! Ludzie żyją w strachu. Gdzie jest ufność Panu, w pocieszenie przez Boga?

        TAJAMNICA TRZECIA – Cierniem koronowanie

        Wtedy zaakceptowałem Moje ciernie w imię strachu Moich ludzi i dla przebaczenia ich grzechów, ale Moi ludzie nie mogą tego zaakceptować. To jest [ten] ból!

        TAJEMNICA CZWARTA – Pan Jezus niesie ciężki Krzyż

        Wtedy niosłem Mój Krzyż dla Moich ludzi. Ale Moi ludzie nie chcą nieść swoich krzyży dla Mnie. Jakże słabej wiary jesteście! Wy wszyscy chcecie, żeby ktoś inny niósł wasz krzyż, i odwiecznego życia też chcecie. Ja mówię wam, „Nieście swój własny krzyż i waszego brata, a potem przyjdźcie do Mojego Królestwa!

        TAJEMNICA PIĄTA – Ukrzyżowanie i Śmierć na Krzyżu

        Moi ludzie nie mogą przestać wydrwiwać Mnie, ale i nieustannie drwią z Mojej Matki, która płakała za was u stóp Mojego Krzyża i która stale za was płacze. Ona żyła Moją boleścią i stale nią żyje. Poczujcie ból jako Ona czuje!

        żródło: laudate.pl

        • rikoko said

          „Moi ludzie nie mogą przestać wydrwiwać Mnie, ale i nieustannie drwią z Mojej Matki, która płakała za was u stóp Mojego Krzyża i która stale za was płacze.” – tu może chodziło o ludzi którzy zostali ochrzczeni, ale porzucili wiarę.

        • rikoko said

          Tu jest najważniejsze z orędzi Gianny, niestety po angielsku:

          Public Message
          Our Lady of Emmitsburg
          To the World
          through Gianna Sullivan
          June 1, 2008

          My dear little children, praised be Jesus!

          Little ones, thank you for coming to pray. Know how much God loves you. He has given you tremendous gifts.

          Children, for the last 20 years I have oftentimes spoken of “change.” I have told you that there is no time for fear; there is only time for change. You must know by now that I have recently spoken of an arising of two suns. When you see the two suns on the horizon, you must know that this is a time of change, a time of this new beginning about which I have spoken to you before. After you see the two suns, there is only a short time before you will see a tremendous change in weather. After this, as you know, there are more changes to come.

          Children, God did not create only the Earth. God is the Creator of the cosmos, with its many galaxies, many orbits, different stars and different planets. God is the Creator! There are other planets like earth, far beyond your understanding.

          I can tell you this: Even your governments and the Church authorities already have knowledge of the stars aligning and its implications upon you. You must not fear but must be prepared, primarily spiritually.

          After awhile, you will see a time when there is another body in orbit around your solar system, coming between Earth and the Sun and leading to tremendous devastation. Approximately 60-70% of the world’s population, as you know it, will cease. Of those who survive, 60% of them could die of disease and starvation.

          Prayer is the answer! Prayer can mitigate much of anything to come. Love and unity must be at the forefront, not survival of the fittest. But I can assure you that secretly those in governmental positions around the world and Church authorities all know. As your Mother and with you as children of God, it is my duty to forewarn you and to draw you to my Son for protection.
          Look not too far before you will see two suns. Make my words known to all people: Life is important because God loves you. Those who are in control of the financial world think differently. But I your Mother know what true Life is!

          So prepare, spiritually prepare. You will always be with my Son if you trust. God has a special plan, a new beginning! Look to Him; and do not fear, but love with all your heart.

          I look to you, and I answer your prayers. Even if you are a sinner, and even if you were wrong, I come for your intercession. Now you must remove your “self” from your desires and look to help all people.

          Peace to you (fading whisper).

          Reflection by Fr. John B. Wang

          Our Heavenly Mother is issuing an extremely serious warning concerning coming cataclysmic events as She outlines the scenario. It seems that our Creator will soon renew, remodel or reshape the earth and its inhabitants as predicted repeatedly for many years. Now the designated time has come. The process will be drastic and painful, but the end result will be glorious and paradisiacal. Death and destruction will be followed by a new world, a new society and a new humanity of love, faith, peace and harmony.

          Our Mother and Queen tells us not to fear, but to trust in God’s Wisdom and Love. We should be concerned about our eternal salvation more than our temporary survival, our spiritual life more than our earthly existence. PRAYER IS THE ANSWER. So pray, pray, pray! Prayer can mitigate what is to come. Be spiritually ready and prepared. Spread this important message to help all people.

        • Czyli najpierw 2 słońca (2 komety), następnie ogromne zmiany pogodowe, po jakimś czasie nieznane ciało niebieskie i śmierć 60-70% ludzkości, z pozostałych przy życiu 60% umrze z głodu i chorób. Na końcu Nowy Raj do którego wejdzie przy sprzyjających warunkach ok 16% obecnej populacji czyli ok. 1,12 mld, co wychodzi na każdy naród (plemię) 93,3 ml. Z tego wynika, że te narody nie będą obejmowały dzisiejszych krajów w ich granicach a raczej bardziej pierwotne i etniczne podziały np. słowianie, celtowie itp.

      • http://adonai.pl/maryja/?id=45

      • mario said

        Kochani, oto fragment czytania z dnia dzisiejszego (29.09.2013)

        (1 Tm 6,11-16)
        Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata – ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen

        Zwróćcie uwagę na to, że jest napisane, że nikt z ludzi Boga nie widział i nikt go nie może zobaczyć ….. teraz jak się to ma do ujawnionych niedawno sensacji, że MBM widzi Boga ???

        Kochani, sorry, jeszcze w 100% nie odniosłem się do orędzi MBM, ale patrząc na to co się ze mną ostatnio dzieje, na to co zostało mi pokazane, zaczynam rozumieć, że łaska Boża wyleje się na ludzi teraz poprzez właśnie takie głoszenie słowa jakie prezentuje papież Franciszek. Poprzez głoszenie miłości i miłosierdzia, widzę, że takie podejście dociera do ludzi. Prosty sposób przekazu, że jest Bóg ale jest i grzech ….

        Najsmutniejsze jest to, że część katolików go już ukrzyżowała …

        • A może dociera dlatego, że słyszą to co chcą usłyszeć? A z tym widzeniem? Chłopie daj sobie spokój z objawieniami MBM przy tak protestanckiej interpretacji.

        • Moja córko, nie musisz reagować lub próbować bronić Moich Słów, gdy padnie żądanie wyjaśnienia, dlaczego mówię w taki sposób. Moje Słowo jest Słowem Boskim. Nie może być zmienione lub poprawione, aby odpowiadało tym, którzy uważają się za ekspertów w zakresie teologicznego prawa. Moje Słowo zostanie dane światu w języku, który dzisiaj będzie jasno zrozumiany przez ludzkość. Wielu zapyta, dlaczego Słowa te nie używają tej samej terminologii i wyrażeń stosowanych przez Moich Proroków i Apostołów z minionych czasów. Odpowiem im teraz:
          Pamiętajcie, Moje Nauki nie zmieniają się nigdy. Bez względu na to, jakiego języka używam dzisiaj do przekazywania w nowoczesnym stylu, Prawda pozostaje ta sama, nienaruszona.
          Uważajcie na wizjonerów i jasnowidzów, którzy twierdzą, że otrzymują ode Mnie wiadomości, przy użyciu starożytnego języka lub fragmentów z Pisma Świętego. To nie jest sposób, w jaki dziś zwracałbym się do ludzkości. Dlaczego miałbym to zrobić? Czy nie wyobcowałbym przez to nowej generacji? Tych, którzy nie znają języka zawartego w Świętej Księdze Mojego Ojca?
          Prostota jest kluczem, Moje Dzieci, przy przekazywaniu Mojego Najświętszego Słowa. Pamiętajcie, gdy będziecie nauczać innych Prawdy o Moim Istnieniu, że prostota jest niezbędna w waszym sposobie nauki. Jeśli tak nie zrobicie, nie będziecie docierać do tych zagubionych dusz, gdyż pozostaną one głuche na wasze słowa.

        • Gosia-3 said

          Do Mario! Tak to prawda Boga nikt nie widział , trzymajmy się mocno Pisma Świętego i nic nie można nam w nim zmienić nawet jednego przecinka.
          Ale zauważmy że tą sensacje panu Bronkowi przesłała jakaś zaufana osoba ( czy na pewno zaufana to wie tylko sam BÓG.) Wcześniej czytałam inne wyjaśnienie jak doszło do pierwszych objawień MBM. Maria wracając ze szpitala od kogoś bliskiego wstąpiła do Kościoła pomodlić się za tą osobę. I tam doznała mimo że była agnostykiem pierwszego doznania duchowego. Nagle pojawia się coś nowego.
          Mam przeczucie że ktoś szuka sposobu by zniszczyć to dzieło Miłosierdzia płynące od samego Boga. W samych orędziach nie ma nic sprzecznego z Pismem Świętym, a to jest prawdziwe żródło z którego powinnyśmy pić i zanurzać swoje życie,
          Widzę jak moja całą rodzina się nawraca czytając orędzia. To są przecudowne chwile w moim życiu gdy poprzez orędzia czuję dłoń Pana Jezusa.
          Nikt nie chce krzyżować papieża Franciszka ale ja chcę go widzieć przed Panem Jezusem utajonym w Przenajświętszym Sakramencie zadumanego w to Misterium na ołtarzu i rozmodlonego na kolanach upadającego nawet w cierpieniu ( poprzednicy byli starsi) i oddającego hołd Najwyższemu Panu. Pragnę by taki przykład miał mój wnuczek i wnuczka. Chce widzieć jego duchowość i nie chcę słyszeć jego ale.
          Chcę żeby odniósł się do gender , do nauczania seksualnego w przedszkolach , do niszczonej rodziny, bo poprzez rozgrzebywanie grzechów Kościoła raczej wielu utraci niż zyska. Te sprawy powinien oczywiście rozstrzygać wewnętrznie a nie rozjątrzać.
          Kościół i tak bardzo cierpi a on go jeszcze pogrąża.
          To prawda ,że Pan Jezus kocha biednych, pokornych i maluczkich ale my tez nie wiemy czy wywiad z Vicką gdzieś po drodze nie nabrał nowych wymiarów.
          Z Panem Bogiem i Maryją.

      • KRYSTYNA said

        ” Moje Plany odkupienia świata zostały doprowadzone do końca. ”
        ===================================================

        http://paruzja.info/wrzesien-2013/1238-15-09-2013-23-50-moje-plany-odkupienia-swiata-zostaly-doprowadzone-do-konca-wszystko-jest-teraz-gotowe

        Moja szczerze umiłowana córko, wszystkie Moje Plany odkupienia świata zostały doprowadzone do końca. Wszystko jest teraz gotowe. Moja Armia powstała. Będą się rozwijać i rozszerzać wszędzie, przyprowadzając ze sobą wiele dusz, za którymi tęsknię. Ta Armia, której zostały udzielone wielkie Łaski przeze Mnie i przez moc Ducha Świętego, będzie podtrzymywać płomień chrześcijaństwa i będzie niosła pochodnię Prawdy, aż do ostatniego dnia. Będą oni nieśli Światło Boga do najciemniejszych zakątków i milionom otworzą oczy na Prawdziwe Słowo Boże, kiedy odstępstwo będzie pożerało Mój Kościół na ziemi. Udzielam im tej Modlitwy Krucjaty, aby pomóc im złożyć Mi przysięgę na wierność.

        Modlitwa Krucjaty (121) O wierność Armii Jezusa Chrystusa

        Stoimy zjednoczeni z Twoim Świętym Sercem, Drogi Jezu.

        Mówimy z mocą Prawdziwe Słowo Boże.

        Pójdziemy na krańce ziemi, aby szerzyć Prawdę.

        Nigdy nie przyjmiemy żadnej nowej fałszywej doktryny w Twoje Imię, innej niż ta, której Ty sam nas nauczyłeś.

        Pozostajemy szczerzy, wierni i wytrwali w wierze.

        Tych, którzy Cię zdradzą otoczymy miłością i współczuciem, w nadziei, że wrócą do Ciebie.

        Będziemy stanowczy, lecz cierpliwi wobec tych, którzy nas prześladują w Twoje Imię.

        Przejdziemy zwycięsko całą drogę do Twojego Nowego Raju.

        Przyrzekamy, że przez nasz ból i cierpienie przyprowadzimy Ci te wszystkie zagubione dusze, które są spragnione Twojej Miłości.

        Prosimy, przyjmij nasze modlitwy za wszystkich grzeszników świata, abyśmy mogli stać się jedną rodziną, zjednoczoną w miłości do Ciebie w Nowej Erze Pokoju. Amen

        Idź, Moja Armio Reszty, wiedząc, że otrzymasz wszelką pomoc i Łaski, aby odnieść sukces w tej ostatniej Świętej Misji na ziemi, abym mógł zebrać wszystkie dzieci Boże z tej ziemi i wprowadzić je do Mojego Nowego Raju.

        Wasz Jezus

        KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • Jest to osobista opinia Vicki i wcale się nie dziwię, że jest tak pozytwna. Nie zmienia to w niczym faktu kim On tak na prawdę jest. Dlatego też nigdy nie należy mieszać treści różnych objawień, bo każde posiada inną rolę do spełnienia. Medjugorie ma na celu złagodzenie skutków nadchodzącej III W.Ś. i demonicznego potopu w duszach ludzkich jak za Noego oraz Sodomy i Gomory. MBM to przygotowanie do końca czasów.

      • Marti said

        bardzo mądra wypowiedź

      • Margaretka said

        A ja powiem, że mnie zaskakuje ta opinia…sama już nie wiem co myśleć, nie jestem osobą wielkiej pobożności, nie jestem całkowicie oddana sprawom Bożym, staram się, ale wiele jest jeszcze do poprawy, jednak pewne zachowania papieża, nie potrafię zaakceptować. Ta Vicki jest osobą wtajemniczoną w wielkie sprawy Boże, jest zaangażowana w nadzwyczajny sposób i ona widzi papieża bardziej pozytywnie niż ja…a przeciw widzimy to samo.

        • Vicka nie jest teologiem. To co uczyni Franciszek dostrzegą w szczegółach tylko prawe umysły teologiczne. Pozostali będą musieli polegać na ich osądzie lub na własnym zmyśle moralnym. Zmiany jeszcze nie zaszły.

        • Margaretka said

          Tylko że ja właśnie, bardziej jestem skłonna ufać prostej, niewyuczonej widzącej, która ma z pewnością szczególny dar rozeznania, niż teologom. Ale może jest tak jak piszesz.

        • Pamiętaj, że ani Vicka, ani żaden z widzących nie ogłosi tajemnic, które zwieńczą dzieło Medjugorie, tylko kapłan katolicki czyli teolog. Prawda musi zawsze przejść przez młyn teologiczny, aby wiedza była wolna od szatańskich niedomówień.

        • szafirek said

          Margaretko powiem Ci, że ja ostatnio mam trochę rozterki co do tego wszystkiego. Już mam zamęt w głowie. Ciągle rozmyślam . Jeszcze ostatnio posłuchałam tego http://www.youtube.com/watch?v=oFXcEPdMoDk i też nie wiem co myśleć. Dziwi mnie co mówi o.Daniel o objawieniach , że więcej żadnych objawień nie będzie ? A co do papieża to skąd o.Daniel wie to co mówi o papieżu Franciszku? czy On sam jest jakimś prorokiem, że już na przyszłość wie, że papież będzie uzdrawiał. Mam rozbicie wewnętrzne ostatnio 😦 Proszę posłuchajcie od początku, szczególnie od 3 do 10 minuty . Dla mnie to dziwne. A dziś jeszcze słowa widzącej Vicki . I znów nic nie wiem. Niech mnie ktoś oświeci bo już nie wiem co myśleć . Szczerze to jak nie miałam wątpliwości co do orędzi to czułam spokój wewnętrzny jak przyszła chwila zwątpienia to straciłam ten spokój i teraz nie mogę do końca odzyskać tego spokoju 😦 Jak wszystko było jasne tak teraz zrobiło się zagmatwane 😦
          Przy okazji czy mógłby mi ktoś napisać czy w którymś orędziu MBM jest napisane na ile dni zgromadzić zapasy i w którym z orędzi? Z góry dziękuje. Z Panem Bogiem

        • No ciekawe spostrzeżenie od 9 min 38s

          Jeśli masz wątpliwości i to takie dręczące to oznaka oczyszczenia. Podczas ich wystąpienia nie należy na siłę się ich jakoś pozbywać. To jest jak choroba, którą każdy musi przejść (nawet Matka Boża je miewała przy Zwiastowaniu i szukaniu Jezusa). W czasie choroby organizm zaczyna produkować przeciwciała dla danego wirusa, aby ten już nigdy więcej nie zaatakował człowieka. Antybiotyki czyli szybkie rozwiązania nie rozwiązują problemu, a tylko przenoszą w czasie. Trzeba poddać się tym wątpliwościom, rozwiązanie przyjdzie samo w swoim czasie i będzie tak jak chwilowe olśnienie. W cierpliwości jest nasze zbawienie.

        • Margaretka said

          to faktycznie dziwne jest, skąd to przekonanie, że będzie czynił cuda??? widać że jest tego pewny

        • G. said

          Szafirku, nie denerwuj się. Ja mam takie jazdy mniej więcej co drugi tydzień. Z najwyższym trudem trwam przy Orędziach, mam ochotę pirzgnąć wszystko w kąt. Ale postanowiłam sobie trwać, najwyżej zrobię z siebie wariatkę (wiem, że taka asekuracyjna postawa pewnie zbyt chwalebna nie jest, ale na razie na inną mnie nie stać), więc będę trwać na przekór. temu, co czuję, bo mój zamęt raczej rośnie niż się zmniejsza, zwłaszcza kiedy widoczne są duże różnice pomiędzy kluczowymi tematami u poszczególnych wizjonerów, Ludzie wcale nie odróżniają, kiedy wizjoner przedstawia swoje prywatne zdanie na temat chociażby papieża Franciszka, jak powyżej owa widząca, a kiedy przemawia z upoważnienia Matki Bożej, nie zauważyliście, że ta różnica jest bardzo płynna w sposobie jaki to przekazują? . Zauważyłam, że jak zmniejszyłam ilość orędzi które czytam, zamęt się zmniejszał. Więc teraz nie czytam nic i nie słucham słów żadnych współczesnych widzących. Kropka.

        • G. said

          Pisałam w komentarzu, który wcięło, że ludzie słuchający widzących nie rozróżniają, czy ta osoba wyraża swoje prywatne zdanie np. o papieżu Franciszku, czy mówi to, co poleciła powiedzieć Matka Boża, tym bardziej, że niektórym jedno z drugim zaczyna sie utożsamiać. I stąd biorą się nieporozumienia i rozdźwięki.

        • Dzieckonmp said

          Mądrze piszesz.

        • Bozena said

          Ja zas nie mysle, by Vicka wiedziala tyle co my wiemy z Oredzi. Do tego jako osoba starająca sie celowac wysoko pewnie bardzo strzeze sie mowy i mysli niepochlebnej innemu czlowiekowi, mowiąc tylko dobrze o innym, a widząc niedociągniecia drugiej osoby ofiarowac za nią modlitwe.

        • Margaretka said

          Coś w tym jest Bożena. Zwłaszcza fakt, że Matka Boża nawet jak żyła na ziemi, nigdy nie wyrażała złego słowa na oprawców Pana Jezusa, była naocznym świadkiem wielkiej ofiary, niesprawiedliwości, a milczała i cierpienie nosiła w sobie. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.
          Mario, to że miłość i miłosierdzie dociera do ludzi, to jedno, a to że ludzie rozumieją to najczęściej na wyrost i wypaczają te argumenty to drugie. Znasz jedną chociaż osobę, która pod wpływem tych słów nawóciła się? dostrzegła błędną drogę? ja najwięcej widzę uspokojonych sumień.

        • Dzieckonmp said

          Widać że następuje zrozumienie sprawy.

        • Margaretka said

          „G.” mi właśnie nie chodzi o to, czy Matka Boża jej cos mówiła, tylko właśnie o prywatne zdanie. Dlaczego nie dostrzega niepokojących sygnałów? a może takie luzackie zachowanie jest faktycznie dozwolone, a to my wyolbrzymiamy? może faktycznie powinniśmy przyklaskiwać osobom-homo i stawać w ich obronie? mnie właśnie prywatna opinia Vicki zaskoczyła. Nie sądzę że przekazała te słowa od Maryi.

        • Dzieckonmp said

          Nie trzeba sie martwić o Vickę. Ona bardzo dobrze swoje zadanie wykonuje. Głosi orędzie pokoju i nie powinna czytać żadnych innych orędzi z objawień. Ma wykonać swoje zadanie. Bardzo dobrze ze dobrze się wypowiada o wszystkich ludziach i osobach kościoła, pokazuje to że nie jest sędzią i ufa że każdy ma szansę się nawrócić przed swoją śmiercią.

        • Gosia-3 said

          Obejrzałam kazanie ojca Daniela i się przeraziłam. Przecież wg Pisma Świętego w Objawieniu Św Jana jest dokładnie napisane, że to fałszywy prorok z Antychrystem będą czynić cuda i wyprowadzą w ten sposób ludzi wierzących na manowce.
          Proszę przeczytać cały Rozdz.13 ” Wizja dwóch zwierząt” :Cytuję fragment : I czyni wielkie cuda, tak że ogień z nieba spuszcza na ziemię na oczach ludzi.
          I zwodzi mieszkańców ziemi przez cuda , jakie dano mu czynić na oczach zwierzęcia, namawiając mieszkańców by postawili posąg zwierzęciu, które ma ranę od miecza, a jednak zostało przy życiu”
          Jak można przyrównać Apostoła Piotra do papieża Franciszka. Przecież nigdzie w piśmie św.nie ma tego by któryś z papieży miał aż takie cuda czynić o których opowiada ojciec Daniel. Taka moc to tylko od szatana. I na jakiej podstawie on to mówi. Skąd on o tym wie? i to już w kazaniu z marca tego roku gdy Franciszek dopiero co objął tron Kościoła.
          Ja rozumiem że w historii Kościoła było wielu Świętych ( cud Jana Pawła II) i czynili cuda , uzdrawiali ludzi ale nikt wcześniej ze zwykłych duchownych nie przepowiadał tego wcześniej , no chyba że ksiądz chce zmienić treść Najświętszej Bibli i wtłoczyć ludziom do głowy herezję .
          Pierwsze zwierzę to fałszywy prorok będzie raniony a odżyje, a więc trzeba się liczyć że poprzez moc od szatana chory lub raniony papież wróci do zdrowia lub niby zmartwychwstanie ( to będzie ten Największy Przekręt) Za tym pójdą następne Cuda na niebie hologramy itd. Obym się myliła i mam nadzieję że to nie dotyczy Papieża Franciszka. Po reformach wprowadzonych do Kościoła będziemy już wiedzieć wszystko.

        • Nigdy nie wolno wam odrzucać prywatnych objawień bez niezbędnych kwalifikacji lub pokory. Ale nawet wtedy, nigdy nie wolno wam osądzać takich wydarzeń. Zachowajcie milczenie.
          Módlcie się zawsze o dar rozeznania. Inaczej winni będziecie najgorszego grzechu w Oczach Mojego Ojca – grzechu uniemożliwiania Mu zbawiania dusz poprzez Święte Słowo Jego Syna.

        • Tomasz said

          @Gosia-3
          Omijam tego Ojca Daniela odkąd prosił (a w zasadzie kazał bo ta prośba była manipulacją) przysięgać (!!!) na papieża Franciszka. Możliwe że dał się zmanipulować różnym wariatom co to kolportują jakieś swoje urojenia o tym że ktoś planuje rozbić Kościół itd. Ale wtedy wykazałby się skrajnym nierozsądkiem i brakiem kontaktu z rzeczywistością. Więc od tej chwili ja dziękuję za opinie takiego „proroka”. Zostaje 30 tysięcy innych kapłanów w Polsce. Poza tym jest on promowany przez blog wowit.

        • bozena2 said

          Anna Argasińska pozytywnie o papieżu. Papież Franciszek jest nam dany dla oczyszczenia „Izraela” (czytaj: Kościoła i świata), a przyczyni się do niego, mobilizując ludzi do padnięcia przed Bogiem na kolana w modlitwie.
          http://prawda-nieujawniona.blog.onet.pl/2013/03/14/anna-argasinskapapiez-franciszek-zmobilizuje-ludzi-do-padniecia-przed-bogiem-na-kolana-w-modlitwie/

        • szafirek said

          Chciałabym dodać że moje rozterki zaczęły się odkąd obejrzałam kazanie pewnego księdza M. Bałwasa które dwa tygodnie temu wstawiła pewna osoba która od tamtej pory nie pokazuje się na blogu. Zaczęłam szukac info o tym ksidzu i znalazłam jego wypowiedz na temat orędzi. Rozbiło mnie to całkowicie. Potem ten o.Daniel. Od tamtej pory nie odczuwam spokoju jak wyżej pisałam .
          Tomasz to co napisałeś, to już wszystko jasne w takim razie. Tylko przykre, że człowiek traci zaufanie do księży. Przestanę chyba oglądać jakiekolwiek kazania ,jak już to tylko ks. Natanka . Jezu Ufam Tobie

        • Tomasz said

          Ks. Bałwas to ta sama „rodzina” i ten sam blog go promuje. Ksiądz który nie jest egzorcystą zabiera się za rzeczy do których nie jest wyznaczony. Czyta ludziom publicznie jakieś „smsy od szatana” do… niego które są co do słowa przepisane z krążących od lat po internecie materiałów. Myli św. s. Faustynę z ojcem Pio. No i oczywiście ocenia orędzia oczywiście „właściwie”. Gdyby nie blog wowit mało by kto o nim słyszał.

        • Tomasz said

          @Bożena2 – akurat Anna Argasińska nie ocenia Franciszka i nie wypowiada się ani pozytywnie ani negatywnie. Gdyby zamiast Franciszek wstawić np. Tusk to zdanie też może być prawdziwe. Jest nam dany dla oczyszczenia i przez jego rządy ludzie padna na kolana przed Bogiem prosząc o wybawienie.

        • Tak mówi prawdziwy papież o objawieniach prywatnych:
          W przypadkach dotyczących Objawień prywatnych lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć. Istotnie, jeżeli wierzysz,
          i jest to właśnie prawdą, będziesz szczęśliwy, że uwierzyłeś, gdyż o to poprosiła Matka Najświętsza. Natomiast
          jeśli uwierzyłeś i zostanie udowodnione, że to było fałszywe, otrzymasz wszystkie łaski, jakby to było
          prawdziwe, gdyż uwierzyłeś, że było prawdziwe ». (Jego Świątobliwość Papież Urban VIII)
          A tak administrator na Stolicy Apostolskiej (przepraszam, w Domu Marty):
          Jest także, mówił dalej, „inna grupa chrześcijan bez Chrystusa – to ci, którzy szukają rzeczy rzadkich, trochę szczególnych, którzy podążają za objawieniami prywatnymi”, tymczasem Objawienie zakończyło się wraz z Nowym Testamentem. Ojciec Święty stwierdza, że jest w tych chrześcijanach chęć oglądania „widowiska objawienia, słuchania nowych rzeczy”. Ale – napomina ich Papież Franciszek – „weź Ewangelię!”. Jako chrześcijan bez Chrystusa Papież wspomniał także „tych, którzy perfumują sobie duszę, ale nie mają cnoty, ponieważ nie mają Jezusa”.
          Przy okazji dołącza, co często czyni, epitet względem wierzących, że nie mają Jezusa. Na innym miejscu o katechetach, że są tchórzami. To mniej więcej taka taktyka: ruga się tych którzy przyszli na niedzielną Mszę Św. że wielu nie chodzi do kościoła – a przecież ci co nie chodzą, nie słyszą tego.

        • Tomasz said

          Vicka w tym tłumaczeniu wywiadu twierdzi że każdy papież jest dany na swój czas. Skoro tak tzn. że czas Benedykta XVI już się skończył. Dlaczego więc Pan Bóg nie powołał go do siebie. Uniknięto by wielu niedomówień i domysłów. A może jednak czas i zadanie Benedykta XVI jeszcze nie zostało zakończone. Dwóch papieży i ten co zrezygnował z urzędu ma się świetnie co pokazały ostatnie publikacje. Ale jest nowy papież 78 letni staruszek. Równie sprawny jak papież emeryt. Przychylam się do tych co sądzą że to prywatne zdanie Vicki przepełnione miłością, szacunkiem i nadzieją że każdy będzie dobry.

        • szafirek said

          Dziękuję, że jesteście i za Wasze wypowiedzi kochani . Po przeczytaniu wraca mi spokój wewnętrzny i znikają wątpliwości. Nederlanden, G. , Tomasz ,dziękuję za słowa otuchy . Z Bogiem i Maryją

        • Weronika said

          Tomasz@ Nie slucham ojca Daniela odkad zmanipulowal ludzi do przysiegi papiezowi Franciszkowi i jego nastepcy!!!!!

        • @Szafirek
          „Nawet na jeden moment nie pozwoli się wam, Moi wyznawcy, na wytchnienie, na modlitwę czy na rozważenie Mojego Najświętszego Słowa.
          Wiedzcie o tym, że bez ochrony, jaką wam daje Święty Różaniec, który musicie codziennie odmawiać, będziecie podatni na wątpliwości, które nie pochodzą ode Mnie.”

      • G. said

        “…Papież Franciszek jest naprawdę dobry i wyjątkowy i powinniśmy modlić się za niego jak najwięcej. Jeśli będziemy się modlić, będzie miał więcej siły i łaski, będzie mógł iść naprzód…”
        Zwłaszcza w świetle Orędzi MBM, życzenie wyrażone przez widzącą, aby papież Franciszek miał więcej siły, by iść naprzód jest dość złowieszcze.

      • Wiktoria said

        Obroncy wykorzystuja wypowiedzi widzacych o Bergolio, aby zniechecac tych, kto wierzy w Oredzia MBM. A co niby ona miala powiedziec? Ze papiez Franciszek jest potworem z czelusci przybranym za aniola swiatlosci? Skoro prawdziwy papiez Benedykt16 milczy, nawet same oredzia nie mowia wprost o Franciszku, nie nazywaja falszywego proroka po imieniu, to sie nie dziwie. Poza tym, nie kazdemu, ze Swych widzacych Bog objawia cala prawde, kazdy ma swe zadanie.

        • G. said

          Nie wiem, może widząca nie dostałą żadnej informacji od Matki Bożej akuratnie w tej sprawie? Jak pisałam powyżej, ludzie nie odróżniają, czy widząca wyraża prywatną opinię, czy tą przekazaną przez Maryję.
          Prywatnie jestem ciekawa, czy widzący z Medjugorie czytają inne Orędzia, np. własnie MBM. Czy wiedzą, że zaczęło się przygotowanie do Paruzji poprzez orędzia dane Marii z Irlandii?

        • Dzieckonmp said

          bardzo słuszna uwaga.

      • mario said

        MBM to najprawdopodobniej kłamstwo, które spowoduje schizmę i podział katolików…

        • G. said

          Schizma się zrobi tak czy inaczej.

        • halina said

          Jak bardzo szybko podejmujecie decyzje odrzucajace , ze aż trudno w to uwierzyć …..Orędzia MBM są prawdziwe , podają pomocną dłoń by wytrwać w Bożej prawdzie , by nie zboczyć z drogi wiodącej do Bożego celu ….Ojciec Daniel mówił z swojego punktu widzenia , nie powoływał sie na żadne wskazówki z Nieba …pobudza on wiare i nakierunkowuje uwagę na sprawy ducha …..Wicka mówiła od siebie według odczucia jej serca , i to odczucie nie jest równoważne z słowami wypowiadanymi z polecenia Maryji ..To jest spojrzenie z człowieczego spojrzenia na sprawy Boże , a one troszkę różnią sie od tego co mówią z Nieba przez przekażniki ….Ten kto ma widzenia ma określone zadanie i nie jest encyklopedią która wszystko wie i wszystko rozumie ..Każdy wie to co mu objawi Bóg , co mu oświeci Duch sw ….Bóg natomiast każdemu daje do wiadomości to co potrzebne jest mu do wykonania danej misji , dlatego nie można traktować wypowiedzi każdego widzącego na równi z przekazami z Nieba ……..Papież Franciszek prosił aby go ludzie pobłogosławili , a ja pytam czemu on nie pobłogosławił wzywajac łaski Boga by ono spoczęło na wiernych kościoła …Toż to on zajął miejsce pośrednika między Niebem a ziemią i to on w zastępstwie sw Piotra ma reprezentować kościół przed Bożym tronem i prowadzić ten kościół do zjednoczenia z Założycielem …A czy tak jest ???/ Ja widze że zajmuje sie humanizmem , nie rozwojem wiary , nie budową łączności z Niebem …i chociażby bardzo chciał poprowadzic dobrze kościół , to nie da rady bo nie dba o wspólprace z Chrystusem Królem , a to od Niego idzie pomoc i łaska …..Według mojego punktu widzenia papież pogubi sie i to co bedzie chciał aby było dobre obróci sie przeciwko kościołowi , bo ten fakt wykorzysta szatan, bo tylko przed Jezusem , przed Maryja ucieka szatan ..A jeżeli sie wydaje człowiekowi ze sam sobie poradzi z tymi problemami które spowodował szatan , to wielki błąd i przegrana tego człowieka ..I szkoda że to papież jest narażony na taką sytuacje bo to rzutować będzie na cały kościół ……..On igra z ogniem tylko nie zdaje sobie sprawy z tego …..Następuje oczyszczenie i kto wytrwa ten będzie szczęśliwy u stóp Chrystusa Króla …..

        • Marti said

          to mocne słowa: orędzia to kłamstwo …

          według mnie na 100 % są prawdziwe 🙂

          Tobie Panie zaufałam, nie zawstydzę się na wieki !

        • Marti said

          schzimę spowoduje zmiana sakramentów, a nie MBM

        • … prawa niezgodne z duchem chrześcijaństwa będą narastać, tak iż morderstwo i aborcja oraz działania skierowane przeciwko Świętym Sakramentom zostaną prawnie usankcjonowane w waszych krajach. Wielu za przyczyną takich praw zostanie doprowadzonych do grzechu i bardzo szybko pojawi się cierpienie spowodowane ciemnością duszy, a tylko nieliczni będą w stanie nic sobie z tego nie robić.

      • mario said

        Do Margeretki, Szafirka i innych….

        Margaretko, podobnie jak i Ty jestem bardziej skłonny przychylić ucha ku prostym, skromnym ludziom wybranym przez Boga niż wielkim teologom. Podobnie było z apostołami i faryzeuszami, Bóg zasłonił wszystko przez pysznymi a objawił prostaczkom. Śmiem twierdzić, że taka widząca, ojciec Daniel czy sam papież mają jakieś rozeznanie, przeczucia, widzenia pochodzące od Ducha Świętego ….

        Dzisiaj było takie czytanie(29.09.2013):

        (1 Tm 6,11-16)
        Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata – ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen

        Zwróćcie uwagę na to, że jest napisane, że nikt z ludzi Boga nie widział i nikt go nie może zobaczyć… teraz jak się to ma do ujawnionych niedawno sensacji, że MBM widzi Boga ??? Druga sprawa, to taka, że Bóg na pewno nie spytał by się z przejęciem MBM: „Jak my te dusze uratujemy?” A czemu by się nie spytał??? Bo on jest wszechmogący, ma moc i plan a w tych słowach czuć słabość. Bóg jest czuły ale i mocny, on ma plan genialny ….

        Ostatnie doświadczenia, które przeżywam przynoszą mi pokój i zrozumienie pewnych spraw. Najciekawsze jest to, że to co zaczynam rozumieć jest przeciwstawne do wizji MBM. Ogólnie rzecz biorąc orędzia MBM są piękne, ale coś mi się w nich cały czas nie zgadza ….. Widzę w nich takie zamknięcie na innych ludzi…

        Widzę, że wielu nie podoba się, że papież cały czas mówi o miłosierdziu, gdy tylko to powie, od razu odzywają się przeciwnicy i z godnie z orędziami MBM mówią, że miłosierdzie i miłosierdzie ale nic nie ma mowy o piekle, że to jest podstęp…..

        A ja właśnie zrozumiałem, że mówiąc w ten sposób dociera się do ludzi zatwardziałych, pokazuje się prawdziwe oblicze Boga, kochającego, miłosiernego i czekającego. Poznałem ostatnio wielu młodych ludzi, do których te słowa właśnie trafiły, ale co najważniejsze spowodowały chęć bycia w zażyłości z Bogiem, a więc spowiedź, adorację i modlitwę. Mówiąc o miłosierdziu, te następne kroki stały się już pragnieniem …..

        Czuję, że mamy świętego papieża. Wróćcie do wypowiedzi papieża jakiej udzielił w samolocie po powrocie z dni młodzieży na temat osób homoseksualnych….. i zastanówcie się czy w ten sposób nie postąpiłby też Jezus…. Popatrzcie ile jest manipulacji ze strony mediów, którym w końcu zaczęliśmy wierzyć jak nigdy, ale też ile osób coś opisuje, chociaż nie zbadało tematu….Czuję, że idzie piękny czas teraz, że rzeczywiście będzie wylanie Ducha Świętego, dużo ludzi teraz się nawraca i będzie ich jeszcze więcej.

        I taka prośba, nie krzyżujmy papieża, my katolicy, bo może się okazać, że w swoim rozumowaniu nie znając spraw ukrytych jesteśmy maili i śmieszni, czekajmy na te wydarzenia w modlitwie a nie czytając i doszukując się coraz to nowszych sensacji ……

        • Tomasz said

          Chyba każdy tu bardziej ufa tzw. „prostaczkom” niż wielkim teologom. Dlatego NIE UFAM żadnym „obrońcom wiary i tradycji”, żadnym promyczkom nadziei z telefonem do najgenialniejszych teologów, żadnym ojcom Danielom co każą przysięgać na człowieka (!), żadnym Wiosnom Kościoła itd. itp. którzy bezustannie zwalczali i zwalczają orędzia pisząc o tym teologiczne elaboraty. Natomiast ufam tym „prostaczkom” którzy dali tu setki świadectw nawróceń, powrotów do Kościoła, dobrych owoców.

        • lucek said

          @ Mario
          Twoje slowa sa natchnieniem Ducha Swietego.
          Chwala Panu. !!!
          Media metnego nurtu wyciagaja zdania z kontekstu naglasniajac to co moga przeinaczycdo swojego perfidnego celu.
          Kazanie ks. Piotra z 24.09.2013 http://gloria.tv/?media=503732
          Obraz jaki kreuje G.W. w artykule wlasnie z 24.09.2013 szczegolnie od 18:00 do 33:00 min.
          Tak dzialaja wszystkie lewackie media – manipulujac nami .
          Otoczmy Ojca Sw. i wspomagajmy modlitwa . Pamietajmy o modlitwie proszac o swiatlo Ducha Swietego wtedy otrzymamy laske wychwycenia kazdej falszywej nuty.
          Kroluj nam Chryste !!!

        • Bozena said

          Czlowiek moze byc natchniony Duchem Sw przede wszystkim kiedy jest w stanie Laski Uswiecającej i z kazdą chwilą stara sie byc blizej Boga, tak jak robila to Matka Boza, tylko wtedy bedziemy w stanie odrozniac falszywe nuty i nuty milosci. Kazdemu kto sie wywyzsza mysląc, ze rozumie wiecej raczej nie ufalabym…
          Pap Franciszek jak to powiem jest swietny we wprowadzaniu ludzi w stan zdumienia a tym samym zwraca na siebie uwage ludzi, ktorzy inaczej nie wiedzieliby ze Kosciol istnieje. Jezeli ma zle zamiary to mam nadzieje, ze dzieki modlitwom Bog sprawi, ze przyniosą one pozytywne skutki dla jak najwiekszej liczby ludzi.

        • Marti said

          Tomasz dzięki 🙂

        • Margaretka said

          Mario, orędzia z irlandii zaskakują mnie nie raz, czasem odwracam się od nich, a jednak przesłania w nich zawarte zostają mi w pamięci, w niespodziewanych momentach odkrywam ich sens, dają mi mnóstwo nadziei i poczucie najważniejsze, że Bóg nas kocha. Nie potrafię wyprzeć tych doświadczeń, wrażeń. Nie jestem im oddana całkowicie, a jednak zupełnie świadomie zaliczam się do grona ich odbiorców. Długo nie miałam w domu pieczęci, ostatnio poczułam że chcę ją mieć, wywołałam ją w formie zdjęcia. Zamierzam wywołać ich więcej by obdarować kilka bliskich osób. Moje obawy[które owszem miałam] co do pieczęci mineły. Długo zwlekałam a teraz czuję spokój że jest w moim domu.

        • Marti said

          słuchajcie dzisiaj w moim kościele Ksiądz komentował właśnie to czytanie Ty natomiast, o człowiecze Boży … i mówił o tym, że na obrazku prymicyjnym ma napisane: broń wiary aż do śmierci, sądzę, że jest przekonany, że niedługo …. może nawet nie znać orędzi, ale to się czuje, tak myślę.Ksiądz ten także wyraźnie mówił, że mamy bronić wiary nie poddać się, chociaż często będziemy się czuć strasznie, cytuję „jak zbity pies”. Taka była wymowa kazania 🙂 Pięknego kazania 🙂 Ten Ksiądz na pewno nie ulegnie.

      • Marti said

        Moja bliska znajoma była na spotkaniu z O. Danielem, i musiano składać specjalna przysięgę na wierność papieżowi Franciszkowi, trochę mnie to zdziwiło, bo jakby akcent przesunął się z Boga na O. Daniela. dziwne….

        • mario said

          Też wtedy byłem, ale spokojnie …..

        • G. said

          Przysięgę? Powiedz, proszę, że się przejęzyczyłaś, Marti, i chodziło o przyrzeczenie czy ślubowanie.

          „Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym.

          W życiu nie złożyłabym żadnej przysięgi tego rodzaju. Ale tak to jest, jak komuś się zaczynają wydawać…różne rzeczy. Są sytuacje, że lepiej jest milczeć.

        • Marti said

          G. ja nie byłam tylko moja znajoma, i na ten moment nie wiem, jak dokładnie brzmiało, w każdym razie musiała przysięgnąć, że będzie wierna papieżowi Franciszkowi. Tak mi się wydaje, że jak ktoś przysięga to nie ma odwrotu w sensie psychologicznym tzn. osoby takie mogą się czuć później złapane w pułapkę. Ksiądz kiedyś mówił na kazaniu, że niedobrze jest przysięgać, i podawał jako przykład czytanie ze Starego Testamentu, że ktoś kogoś musiał zabić (chyba swoją córkę), bo przysiągł…. nie pamiętam o kogo chodziło, zresztą pamiętamy, dlaczego zginął św. Jan Chrzściciel….przysięga nie jest dobra …. można sobie coś przyrzec, ale sobie nie przed kimś …

        • Weronika said

          Ta przysiege o. Daniel stosuje juz od jakiegos czasu. Nie pamietam dokladnie daty, jeszcze przed wakacjami, byla Msza Sw. na wolnym powietrzu, gdzie byl rowniez ksiadz Adam S. i mial intencje za Ewe ze strony znanej nam powszechnie…Tam zmanipulowal ludzi do przysiegi na wiernosc czlowiekowi papizowi Franciszkowi i…..JEGO NASTEPCY!!!! Taka wielka niewiadoma komu ci ludzie przysiegi skladaja zamiast BOGU !!!! Oczywiscie bylo tam rowniez opluwanie MBM i dlosne wycie w tle na dzwiek imienia MBM.

      • I na zakończenie:
        Św. Robert Bellarmin doktor Kościoła o „Dylemacie papieskim”
        Robert Bellarmin zmuszony został rozważyć bardzo delikatną i trudną dla katolika kwestię, w jakiej sytuacji można sprzeciwić się papieskiej decyzji, jeśli tego wymaga Chwała Boża. Napisał rozprawkę O głównym obowiązku papieża, w której wylicza 7 źródeł nadużyć. W innym traktacie dowodził, iż jak sprawiedliwą jest rzeczą sprzeciwiać się papieżowi, który atakuje ciało, tak samo sprawiedliwym jest sprzeciwianie mu się, kiedy atakuje duszę lub gdy zakłóca porządek społeczny, a nade wszystko gdyby podjął próbę zniszczenia Kościoła. Uważam, że sprawiedliwą jest rzeczą sprzeciwianie mu się za pomocą niewykonywania jego rozkazów i przeszkadzania w wypełnianiu jego woli. Zastrzegł jednak, iż nie jest jednakowoż sprawiedliwym osądzanie go (papieża – przyp.), karanie czy obalanie go, gdyż tego rodzaju akty są zadaniem przełożonego.

        • Marti said

          święci nieraz upominali papieży…. pisali listy etc… i są święci 🙂 więc nie zawsze to musi być złe. Ks. Bałemba cały praktycznie czas od wyboru papieża o tym pisze (pod tytułem: Szlachetne nieposłuszeństwo owieczek czujnych i ostrożnych i inne wpisy, np. ostatni super pouczający!)

    • lucek said

      Pragne zwrocic uwage na ciekawe artykuly.

      http://info.wiara.pl/doc/1718610.Papiez-o-plotkarzu-niech-ugryzie-sie-w-jezyk
      http://info.wiara.pl/doc/1719766.Ekskomunika-dla-ksiedza-popierajacego-kaplanstwo-kobiet
      http://info.wiara.pl/1719555.Chcesz-miec-problemy-idz-droga-poznania-Jezusa
      http://info.wiara.pl/doc/1721095.Syria-Znikaja-krzyze

      Swiadectwo Egzorcysty z Jasnej Gory
      http://pl.gloria.tv/?media=286240

      Czas Intronizacji Jezusa Chrystusa
      http://pl.gloria.tv/?media=439880
      Kroluj nam Chryste !!!

      • miriam said

        oryginalna i cała modlitwa papieża LeonaXIII do św.Michała Archanioła
        http://www.gloria.tv/?media=505272
        Modlitwa papieża Leona XIII do św. Michała Archanioła jest prorocza. Ułożona ponad 100 lat temu, a później stłumiona, oryginalna modlitwa jest bardzo ciekawa i kontrowersyjna, odnosi się do obecnej sytuacji, w jakiej znajduje się prawdziwy Kościół Katolicki. 25 września 1888 roku, po porannej Mszy, papież Leon XIII dostał takiego szoku, że upadł. Towarzyszące mu osoby myślały, że zmarł. Po odzyskaniu przytomności papież opisał przerażającą rozmowę jaką usłyszał wychodzącą od strony tabernakulum. W rozmowie uczestniczyły dwa głosy, które papież wyraźnie rozpoznał jako Jezusa Chrystusa i szatana. Szatan przechwalał się, że może zniszczyć Kościół, jeśli dostanie 75 lat na realizację swojego planu [1888+75=1963 początek II SW – OG], albo jak mówią inni, 100 lat. Szatan poprosił także o możliwość “większego wpływu na tych, którzy oddadzą się mojej służbie”. Na prośby szatana Pan udzielił takiej odpowiedzi: “dostaniesz i czas i władzę”.

        Głęboko wstrząśnięty tym co usłyszał, papież Leon XIII ułożył następującą Modlitwę do św. Michała (która jest także proroctwem) i nakazał odmawianie jej po wszystkich cichych Mszach jako ochronę dla Kościoła przed piekielnymi atakami.

        Modlitwa pochodzi ze “Zbioru” [The Roccolta], 1930, Benziger Bros., s. 314-315. “Zbiór” jest kolekcją oficjalnych i błagalnych modlitw posiadających imprimatur Kościoła.

        Modlitwa

        O chwalebny św. Michale Archaniele, Książę wojska niebieskiego, bądź naszą obroną w straszliwej wojnie, którą toczymy z księstwami i mocami, z władcami tego świata ciemności, duchami zła. Przyjdź z pomocą człowiekowi, którego Bóg uczynił nieśmiertelnym, stworzył na swój obraz i podobieństwo, i wykupił za wielką cenę od tyranii szatana.

        Tocz dzisiaj tę bitwę Pana, razem z aniołami świętymi, jak już walczyłeś z liderem dumnych aniołów, Lucyferem i jego odszczepieńczym wojskiem, którzy byli bezsilni by oprzeć się Tobie, a nie było już dla nich miejsca w niebie.

        Ten okrutny, starodawny wąż, którego nazywa się diabłem lub szatanem, który zwodzi cały świat, został rzucony w otchłań ze swoimi aniołami. Oto ten prastary wróg i morderca ludzi nabrał odwagi. Przekształcając się w anioła światłości, wędruje z całym tłumem złych duchów, atakuje ziemię w celu wymazania imienia Boga i Jego Chrystusa, by schwytać, zabić i rzucić na wieczną zgubę dusze przeznaczone do korony wiecznej chwały. Ten niegodziwy smok wylewa jak najbardziej nieczystą powódź, jad swojej złośliwości na ludzi o zdeprawowanym umyśle i skorumpowanym sercu, ducha kłamstwa, bezbożności, bluźnierstwa, i zgubny oddech nieczystości i wszelkiego występku i bezprawia.

        Ci najsprytniejsi wrogowie są przepełnieni i upici goryczą wobec Kościoła, małżonki niepokalanego Baranka, i położyli swoje bezbożne ręce na tym co ma najświętsze.

        W samym Świętym Miejscu, gdzie ustanowiono Stolicę św. Piotra i Tron Prawdy jako światło świata, wyniosą na tron swoją ohydną bezbożność, z niecnym planem, że kiedy uderzą w Pasterza, rozpierzchną się owce.

        Pokaż się, niezwyciężony Książę, udziel pomocy przeciwko atakom zagubionych duchów na lud Boży, i daj mu zwycięstwo.

        Lud czci cię jako swojego opiekuna i Patrona; Tobą chlubi się Kościół Święty jako obroną przed złośliwą mocą piekła; Tobie Bóg powierzył dusze ludzi, które mają być doprowadzone do niebiańskiej szczęśliwości. Oh, módlcie się do Boga pokoju, żeby położył szatana pod naszymi stopami, jak dotąd podbitych, by już nie mógł trzymać ludzi w niewoli i szkodzić Kościołowi. Ofiarujmy nasze modlitwy przed oczyma Najwyższego, żebyśmy mogli szybko zjednać sobie miłosierdzie Pana; i pokonując smoka, starodawnego węża, który jest diabłem i szatanem, byś Ty znowu zniewolił go w otchłani, żeby już nie mógł zwodzić narodów.

        Amen.

        Spójrzcie na Krzyż Pana; rozproszcie się wrogie moce.
        Lew z plemienia Judy podbił, z rodu Dawida.
        Udziel nam Twego miłosierdzia, Panie.
        Bo mamy nadzieję w Tobie.
        Panie, wysłuchaj mojej modlitwy.
        I niech moje wołanie dojdzie do Ciebie.
        Módlmy się.

        Boże, Ojcze naszego Pana Jezusa Chrystusa, wołamy do Ciebie, i jako petenci błagamy o Twoją łaskę, żebyś za wstawiennictwem Maryj zawsze Niepokalanej Dziewicy i naszej Matki, i chwalebnego św. Michała Archanioła, raczył nam pomóc przeciwko szatanowi i wszystkim innym duchom nieczystym, które wędrują po świecie na szkodę rasy ludzkiej i na zgubę dusz. Amen.

    • Andrzej said

      Czemu niektórzy dziwią się słowom Vicki? Zapomnieliście co mówiła Matka Boża do Marii Bożego Miłosierdzia?

      piątek, 15 marca 2013, godz. 22.30
      Proszę, módlcie się o nadzieję i odmawiajcie Mój Święty Różaniec każdego dnia za tych wszystkich, którzy sprawują w Rzymie rządy. Musicie modlić się za wszystkich, którzy zarządzają Kościołem Katolickim. Proszę, włączajcie w to człowieka, który siedzi na Tronie Piotra, gdyż wielce są mu potrzebne wasze modlitwy.

      Nie możemy, ale musimy się modlić za Ojca Świętego Franciszka I i biada mi jeśli bym tego nie robił.
      Czy myślicie że Judasz od pierwszego dnia, wiedział i planował że zdradzi Pana?
      Modlitwy wielu mają bardzo wielką moc, kto wie co może się jeszcze wydarzyć, Bóg wie co będzie, bo wie, czy my odpowiemy na wezwanie do modlitwy czy nie.

      Mario nie zaprzątaj sobie głowy szukaniem czy orędzie MBM są prawdziwe czy nie, tylko módl się. Duchy badajcie, najlepiej na kolanach, modlitwa i jeszcze raz modlitwa,proś o dar rozeznania i jeśli to oddasz Bogu znajdziesz pokój w sercu.
      Pamiętasz jak zabłądziliśmy idąc pod Niebieski Krzyż? Czasami trzeba zbłądzić by potem się odnaleźć i cieszyć się nagrodą jaka tam na Ciebie czeka, a tam nagrodą była bliskość Matki Bożej. 🙂

      • Eliza said

        „Módlcie się za człowieka który siedzi na Tronie Piotra, żeby przyjął prawdę o śmierci Mojego Syna na Krzyżu ii otworzył swoje serce na prośby Mojego Syna o miłosierdzie dla wszystkich dzieci Bożych”…Pomyślcie i przemyślcie to.

  3. Szejk said

    byłem dwa lata na bezrobociu, dzięki żonie która w miarę dobrze zarabia przetrwałem ten smutny okres. Przez dwa lata nikt z rodziny , nikr z sąsiadów nie pomógł chociaż wiedzieli , postanowiłem że będę starał się o dotację na marny biznes czyli usługi ubezp-fin i po napisaniu biznesplanu zakwalifikowałem się , przeszedłem szkolenie i musiałem ponownie złożyć uzupełniony biznesplan , bardziej szczegółowo opisane wraz z wymyślonymi przezemnie danymi moich przyszłych zysków.
    Aby dostać pieniądze musiałem miec min 2-ch żyrantów, jednego miałem 100% a drugi to krewniak żony który w ostateczności odmówił , a któremu z kilka lat temu pozyrowalismy kredyt , którego niespłacał a spłacaniem zajęła się jego mama , przez ten incydent nie mołem wziąść żadnego kredytu bo byłem z zona w BIK .
    Po odmowie ja, zona i teściowa z którą mieszkamy poczuliśmy jak by ktoś rzucił w nas brudną szmata , wszystkiego mi sie odechciało , wziołem psa na spacer i podczas spaceru tak sobie w duchu mówiłem:
    Panie JEZU, Panie BOŻE może taka jest Twoja wola , może prowadzenie dział gosp przezemnie nie jest mi pisane , chcesz mojego dobra ale jak tak dalej nie wytrzymam pomóż mi , rozumiem cie teraz, jak jesteś TY Panie Nasz opuszczony przez ludzi , którzy bardziej wolą szatana aniżeli swego Stwórcę ., że Ciebie to strasznie boli , TY który nas tak kochasz .
    Odrzuciłem w jakimś stopniu żal do krewniaka , bo może bym sie w plątał w jakies tarapaty z ta dotacją .
    No i stał się mały Cud , dnia następnego jechałem po towar najpierw do jednego pktu , potem po ten sam towar do drugiego pktu .
    W drugim pkcie wszedłem do biuro i zobaczyłem obcą osobę ktorej w ogóle nie znałem , poszedłem do znajomego który tam pracował a który nie wiedział o mojej sytuacji i pytam sie co to za obca osoba siedzi w biurze a znajomy że to centrala przysłała kierownika z bydgoszczy do prowadzenia biura na czas znalezienia pracownika biurowego i tak od słowa do słowa powiedziałem że byłbym zainteresowany ta pracą , wszystko mi powiedział jak ta praca wygląda ile bede zarabial i że damy radę .
    Wszedłem do tego kierownika przedstawiłem swoja sprawę a ten ze mam tę pracę i ze od dnia następnego mam przyjść do pracy.
    Okazało sie ze pracownik na którego wszedłem miejsce odszedł bo mu firma przedłuzyło umowe znowu na 3 miesiące i sie zwolnil , mojemu znajomemu tez tak przedłuzyli ale został .
    Co jeszcze dziwniejsze że przedemna były dwie osoby ale wystraszyły się pracy na kompie i odpowiedzialności materialnej .
    Okazało się również ze przysłali mi umowe na 1,5 roku.
    Praca na miejscu kasa niezła , trzeba robic fizycznie jak i umysłowo .
    Przedstawiłem Wam świadectwo moje na to że nie wolno trzymać złości za doznane przykrości , że trzeba się zdać na wolę Bożą ,że trzeba rozmawiać z BOGIEM nie tylko wtedy gdy coś potrzebujemy ale wtedy gdy nam się powodzi , dziękujmy za otrzymywane łaski .
    Co nie ktorzy mówili mi ze to szczęscie a ja na to że to dzięki BOGU mam tę pracę .
    Rozumiem ludzi , którzy sa bez pracy , ile trzeba przejść upokorzenia jeżdżąc do urzędu pracy by tylko powiedziec że nie załatwilem sobie pracy , ile upokorzenia musza przejść biedni ludzie w MOPSach , te dwie instytucje powinny być zlikwidowane i w ludzki sposób ten problem rozwiązany.
    Smutne było dla mnie to że sąsiad , ktorego syn pracuje za granicą wiedząc że jestem bezrobotny nie wsparł mnie , nie powiedzial mi ze pomoże , że może jego syn znajdzie mi pracę za granicą , tak samo z rodziny tez pracuje w anglii i nic , i tak jak wczesniej parę dni temu napisałem że człowiek może umierac z głodu i będzie wył sam do tych czterech ścian i nikt mu nie pomoże .
    Tak bym chciał żeby wszyscy Polacy mieli pracę , mieli normalną pracę bez zniewolenia, bez szykan , bez planów biznesowych potrzebnych tak naprawdę do wyciśnięcia z Nas ostatnich potów ,
    a jesli by nie było tej pracy żeby bylo tak że jesli w rodzinie jest dwóch bezrobotnych to dostaje kase na tyle by utrzymac rodzinę .
    Wcześniej , ktoś pisał że dostal prace po tym jak poprosił wyjeżdżających do Medjugorie o modlitwę w jego intencjach .
    Pracuję w firmie która ma ponad 300 oddziałow i jeslibym slyszał że potrzebuja gdzieś w Polsce to napisze ,
    wymagania to średnie wykszt ale tez moze byc zawodowe , prawo jazdy B i dobrze by bylo miec uprawnienia na wózki widłowe choć nie jest wymagane .
    Niech BÓG ma Nas w swej opiece zwłaszcza nad tymi, ktorzy maja problemy zdrowotne czy też finansowe.

    • Tusia said

      Mam kuzynke w Polsce…zreszta prawie cala rodzine..choc jestem jedynaczka, dlatego kuzynka to dla mnie jak siostra…ona ma 3 dzieci , trzecie najmlodsze to moja chrzesnica, ktora urodzila sie rok temu w maju na kilka dni przed moim przyltem do POlski. Ona nie pracuje..maz jest z zawodu stolarzem..non stop nie ma pracy. albo ma na chwile albo „na czarno”,pracowal juz tez w Niemczech, Angli ale zle znosza rozlake…..jego tez mi zal bo jest z rodziny wielodzietnej i ojciec ich zostawil jak byl dzieckiem, dlatego moze ma tylko wyksztalcenie zawodowe…teraz ma „robote”w budownictwie na chwile i znowu na czarno. Kiedy moge to pomoge, wysle ubrania po moich dzieciach czy jakas kase, ale oni by chcieli normalnie zyc w POlsce, zeby choc on mial jakas prace, jak ktos by cos mial…mieszkaja na Podhalu.

    • Ryszard said

      Witaj Szejk.Twoja Wiara i postawa, przywraca mi wiarę w ludzi.Też mam marzenia ,żeby wszyscy mieli pracę i godne wynagrodzenie, żeby nie musieli zostawiać rodzin i wyjeżdżać do pracy za granicę, bo wiele rodzin już przez to się rozpadło.Proszę Cię o podanie namiaru na oddział firmy na Śląsku.
      Niech BÓG ma w swojej opiece wszystkich szukających pracy.
      Chwała BOGU w TRÓJCY Jedynemu.

      • Szejk said

        niech Admin poda ci mojego meila i przez nie bedziemy korespondować

      • Zorrro said

        Tez bylem bez pracy jakies piec lat tluklem się od okazji do okazji . Na szczęście pracowała żona, mamy trójkę dzieci było mi ciężko. Mimo wykształcenia w róznych zawodach / w tym studia/ rozpocząłem od najższego pospolitego pułapu za tzw minimum płacowe. Jednak równolegle zacząlem nowenny /wiele/ do sw Ekspedyta. Po roku systematycznej modlitwy pojawilo się kilka małych propozycji pracy. Pracuję na tzw umowach śmieciowych jednak trzecia już jest z pełnym ozusowaniem i k. Chorych. Ostatnio przedlużono mi umowę nawt na rok /dotychczas max poł roku/.
        Ciągle modlę się do św. Expedyta – i wiem, że to za jego wstawiennictwem i NMP różancowej patronki mego życia – mam pracę
        Wszystkim polecam to pośrednictwo!

    • Tomasz said

      Wszystko co piszesz to prawda. Trudno o większe upokorzenie i traumę dla mężczyzny gdy nie ma pracy i nie może utrzymać siebie i rodziny. Mimo tak wielkiego ucisku nadal nie ma w kraju żadnych powszechnych demonstracji i wybuchów niezadowolenia. Umarło społeczeństwo, solidarność. Teraz (prawie) każdy zapatrzony w swój nos i ekran telewizora ustawiony na TVN. Jak to już tu pisano dziś w Polsce można umrzeć z głodu w czterech ścianach podczas gdy sąsiad wyrzuca połowę zakupionej żywności. Winę ponoszą rządzący i system bananowo-oligarchiczno-kolonialny. Na Zachodzie ludzie bez pracy mają bony na żywnośc i zasiłki na czynsz. Na wschodzie pomoc rodziny i znajomych. U nas (nie wszyscy oczywiscie) mogą sobie TVN pooglądać póki im padu nie odłączą.

  4. Marti said

    Jako, że osoba imieniem Jamek jakiś czas temu upodobała mnie sobie, jak niegdyś oprawca Marii Valtorty czy kobieta, która dręczyła przez długi czas Rozalię Celak, i nęka mnie ustawicznie na tym blogu oświadczam, że ofiaruję swoje cierpienia jako ofiara tego swoistego mobbingu (a właściwie stalkingu) za dusze w czyśćcu cierpiące 🙂
    Dziękuję Ci Jamek za nękanie mnie!Za to, że mnie szczególnie sobie upodobałeś.
    Nękaj mnie dalej, gdyż tym więcej dusz trafi do nieba.

    • jamek said

      UWAGA – TO JAKAŚ PROWOKACJA (Na blogu każdy może się czimś nickiem podpisać)

      Jak do tej pory nie rozmawiałem z Marti co można łatwo sprawdzić.

      • Marti said

        Jamek jakbym mogła to bym Ci wstawiła ze 100 plusów, przepraszam Cię!

      • Nn said

        Tak to prawda.
        Jakaś osoba miala takiego Samenkörner Nick’a jak mòj.
        Niestety pisala takie Brende , ze ja Admin wykasowal!

    • Dzieckonmp said

      chyba jakieś ogromne nieporozumienie. Proszę wkleić słowa jameka które są nękaniem.

      • Marti said

        no to właśnie są wyjaśnienia, że to nie o Jamka chodzi, jest rzeczywiście osoba o innym nicku, która mi wciąż dokucza, ale już nie bedę pisać kto, tez kończy się na ek i stąd pomyłka. Dzieckonmp proszę jakbyś mógł to wywieś na stronie na początku jak można przeprosiny to nie JAMEK!!!!!

  5. Marti said

    Szejk rozumiem te sprawy oto godzina 3 a ja pracuję na chleb i tak codzień od rana do rana prawie, i starcza mi do 10-ego, a potem inne prace tzw. dodatkowe, aby nie wylądować pod mostem, ale jest ok, a jutro, tzn. dziś święto i dlatego ta litania:

    Litania do archaniołów św.św. Michała, Gabriela i Rafała
    Panie, zmiłuj się nad nami!
    Chryste, zmiłuj się nad nami!
    Panie, zmiłuj się nad nami!
    Chryste, usłysz nas!
    Chryste, wysłuchaj nas!

    Ojcze z nieba, Boże, Stworzycielu wszystkich duchów, zmiłuj się nad nami!
    Synu, Odkupicielu świata, Boże, na którego patrzeć pragną aniołowie, zmiłuj się nad nami!
    Duchu Święty, Boże, radości duchów błogosławionych, który uświęcasz dusze, zmiłuj się nad nami!
    Święta Trójco Jedyny Boże, chwało świętych aniołów, zmiłuj się nad nami!
    Święta Maryjo, Królowo duchów niebieskich; módl się za nami.
    Święty Michale, książę zastępu wiecznego;
    Wodzu aniołów pokoju;
    Najmocniejszy w walce;
    Pogromco pradawnego węża;
    Odwieczny obrońco ludu Bożego;
    Któryś wygnał z nieba Lucyfera i jego popleczników;
    Który przyjmujesz odchodzące dusze i prowadzisz je do raju;
    Pocieszenie wiernych,
    Opiekunie tych, którzy oddali się tobie;
    Święty Gabrielu, któryś objawił Danielowi tajemnice Boskie;
    Który zapowiedziałeś narodziny i misję Św. Jana Chrzciciela;
    Który zwiastowałeś Wcielenie Słowa;
    Stróżu Najświętszej Panienki;
    Czuwający nad dzieciństwem Zbawiciela
    Który pocieszałeś Chrystusa w chwilach męki;
    Wierny sługo Chrystusa;
    Święty Rafale, aniele zdrowia;
    Święty Rafale, jeden z siedmiu duchów stojących przy Tronie Boga;
    Wierny przewodniku Tobiasza;
    Który zmusiłeś diabła do ucieczki;
    Orędowniku naszych modlitw przed Panem;
    Uzdrowicielu ślepego;
    Wspomożycielu w strapieniu;
    Pocieszycielu w trudach;
    Niosący radość twym wiernym podopiecznym.
    Święty Michale, Gabrielu i Rafale, módlcie się za nami.

    Jezu Chryste, błogosławieństwo aniołów, przepuść nam!
    Jezu Chryste, chwało duchów niebieskich, wysłuchaj nas!
    Jezu Chryste, ozdobo wiecznych zastępów, zmiłuj się nad nami!

    Do Św. Michała
    Boże, który sprawiłeś, że błogosławiony Michał, Twój Archanioł, zwyciężył pysznego Lucyfera i nikczemne duchy, błagamy Ciebie, byśmy walcząc pod Krzyżem i za swoje przyjmując dewizę: Któż jak Bóg!?, zwyciężyli wszy­stkich naszych wrogów, pokonali wszelkie przeszkody i uporządkowali nasz żywot zgodnie z Twoją wolą i przykazaniami. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Nszego. Amen.

    Do Św. Gabriela
    Boże, orędowniku zbawienia ludzkości, który posłałeś błogosławionego Gabriela, stojącego przed Twoim tronem, by zwiastował prześwietnej Dziewicy tajemnicę wejścia Twojego błogosławionego Syna w ciało człowiecze, błagamy Ciebie, byśmy poprzez jego wstawiennictwo zyskali pomoc w każdej naszej potrzebie, duchowej i doczesnej. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

    Do Św. Rafała
    Boże, który w swej niewysłowionej dobroci uczyniłeś bło­gosławionego Rafała przewodnikiem wiernych w ich wędrówkach, pokornie prosimy Cię, by poprowadził on nas na drodze zbawienia i byśmy doświadczyli jego pomocy w chorobie duszy. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Naszego. Amen

  6. Marti said

    Od dzisiaj jednak decyduję się zrezygnować z udziału w blogu.Uwziął się na mnie ten człowiek niejaki Jemek czy Jamek a tak nie będzie miał satysfakcji jak zniknę. To dobra decyzja w uroczystość Archaniołów, pewnie Oni mi tak poradzili.

    • Weronika said

      Wolalabym zebys zostala. Bardzo Cie lubie .Kazdy ma swojego Jamka…dlaczego ty masz znikac?

      • Marti said

        Weronika widzisz namieszało się ….. jeszcze Jamek Bogu Ducha winny ode mnie oberwał, zostaję tylko dlatego, aby wynagrodzić Jemu tę przykrość, będę Go plusować i wspierać to może Bóg mi przebaczy. Czuję sie teraz jak św. Piotr, czy Szaweł, etc….. łatwo upaść ….

        Weroniko dzięki Twojemu komentarzowi i przebaczeniu Jameka zostaję jesteście kochani, a ja muszę odespać kilka nocy, bo stąd takie pomyłki ….

        • szafirek said

          Marti tak jak mówisz musisz wypocząć ,bo jak człowiek przemęczony, ktoś dokuczy to emocje wezmą górę i póżniej takie nieporozumienia niemiłe. Jestem pewna, że Jamek i Lucek choć na pewno chwilowo zrobiło Im się przykro to nie będą się gniewać długo. Pozdrawiam . Z Panem Bogiem

        • Marti said

          Szafirek dzięki 🙂 rzeczywiście mam najwyższy stopień wyczerpania, powinnam leżeć w szpitalu już w czerwcu, ale mam przedsądowe polecenie zapłaty za czynsz i po nocach pracuję, aby dorobić do tego co w ciągu dnia, stąd tak noc w noc do 3, 4 a potem znowu od rana i tak od kilku miesięcy … proszę o modlitwy i mam nadzieje, że mi Jamek zapomni to, bo to nie było celowe.

        • Rysiek said

          Marti, wesprzę Cię modlitwą, bo forsą nie mogę.

        • Marti said

          Rysiu dziękuję bardzo, tylko modlitwa pomaga!

        • Weronika said

          Marti, nie mysl juz o tym. Jestes tutaj i to najwazniejsze.

        • Weronika said

          Marti, ile Ty masz tego dlugu? Moze moglibysmy wspolnie pomoc Marti, co myslicie kochani?

    • kooool said

      Co tam blog, gdy się ma stadko na co dzień w życiu.

    • kasia1 said

      proponuję ,abyśmy wszyscy pomodlili sie za tego Jameka,do świętego Rocha może da mu rozumu i nie będzie prześladował ludzi.

    • jamek said

      UWAGA – TO JAKAŚ PROWOKACJA (Na blogu każdy może się czimś nickiem podpisać)

      Jak do tej pory nie rozmawiałem z Marti co można łatwo sprawdzić.

    • szafirek said

      Właśnie miałam pytać o co chodzi. Nie zauważyłam jakiś ataków na Marti ze strony Jamka tym bardziej że jakiś czas nie było Go na blogu a ostatnio pojawia się rzadko . Proszę o jakieś wyjaśnienia .
      Marti nie znikaj , napisz dokładniej o co chodzi ??? Z Bogiem i Maryją

    • Wiktoria said

      Czy nie mozliwe tak zrobic, zeby osoby pod jednym i tym samym nickiem, albo majacym podobne napisanie, wspolbrzmienie nie przedostawaly sie do blogu?

      • Dzieckonmp said

        oprócz nicku każdy używa maila . Własnie mail sprawia że powstaje odpowiednia ikonka piszącego. Jak zauważycie inną ikonkę a nazwę taką samą wiedzcie że ktoś sie podszywa.

    • Atanazy said

      Następna osoba, która chce coś zamanifestowć. Ktoś się uwziął na Ciebie? Nachodzi Cię, straszy czy jak? Czy tylko ma czelność się z Toba czasami nie zgadzać?
      Nie chcesz, nie pisz, ale będzie szkoda dla tego miejsca. Chcesz, pisz.
      Nie rozumiem internautów.
      Pokój z Tobą!

  7. kooool said

    29 września Uroczystość świętego Michała archanioła

    Kościół katolicki wzywa pomocy świętego Michała przy umierających, on bowiem wyznaczony jest od Boga do tego, aby wiódł dusze chrześcijan przed sąd Boży. Dla tych, którzy się w chwili zgonu oddają pod jego opiekę i proszą o jego orędownictwo, jest św. Michał dzielnym pomocnikiem. Dlatego też modli się Kościół przy łożu konającego: „Święty Michale, archaniele, wspomagaj nas w walce, abyśmy na sądzie Bożym nie poszli na zgubę”. A w Mszy żałobnej: „Chorąży Michał święty niech zawiedzie dusze, Panie Jezu, do światła, któreś przyobiecał Abrahamowi i potomkom jego”. Kto przeto pragnie w ostatniej godzinie doznać pomocy tego archanioła, niech się wyrzeknie grzechu, szatana i jego pokus. Hasłem naszym niech będzie święte imię Michała, które znaczy: „Któż jest jak Bóg?” Gdy nas szatan kusi do grzechu, gdy nas łudzi powabami świata, gdy podnieca w nas żądze cielesne i obiecujące nam wszystko, byle byśmy wykroczyli przeciw któremuś przykazaniu, wtedy odegnajmy go tymi słowy: „Któż jest jak Bóg?” Znaczy to: „Któż tak dobry, jak Bóg? Kogo należy się tak obawiać, jak Boga? Kto nagradza tak, jak Bóg? Kto darzy większym szczęściem, jak Bóg? Komu winniśmy większe posłuszeństwo, jak Bogu?” Świat zginie, ciało zgnije, szatan jest kłamcą i oszustem, jeden Bóg tylko jest wiekuisty. Co On przyrzekł, to się stanie; czym On zagroził, to nas nie minie. Miejmy to na pamięci w chwili pokusy. Gdy się tej zasady trzymać będziemy, w ostatniej chwili stanie przy łożu naszym św. Michał i nie dopuści, abyśmy się stali łupem szatana. On nam dopomoże do zwycięstwa, zawiedzie nas przed sąd Boży, przeważy szalę jego na naszą korzyść i wyjedna nam u Boga litość i miłosierdzie.

    http://dialogsercamilosci.eu/2013/09/29/29-wrzesnia-uroczystosc-swietego-michala-archaniola/

    • MariuszInfo said

      XXVI niedziela zwykła, 29 września 2013

      (Am 6,1a.4-7)
      Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Fałszywie śpiewają przy dźwiękach harfy i jak Dawid obmyślają sobie instrumenty do grania. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono hulaków.

      (Ps 146,6-10)
      REFREN: Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego

      On wiary dochowuje na wieki,
      uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
      chlebem karmi głodnych,
      wypuszcza na wolność uwięzionych.

      Pan przywraca wzrok ociemniałym,
      Pan dźwiga poniżonych,
      Pan kocha sprawiedliwych,
      Pan strzeże przybyszów.

      Ochrania sierotę i wdowę,
      lecz występnych kieruje na bezdroża.
      Pan króluje na wieki,
      Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

      (1 Tm 6,11-16)
      Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata – ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.

      (2 Kor 8,9)
      Jezus Chrystus, będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was swoim ubóstwem ubogacić.

      (Łk 16,19-31)
      Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.

      źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

      • Leszek said

        W drugim dzisiejszym czytaniu z 1 Listu do Tymoteusza, św. Paweł pisał: …Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć…
        W Księdze Wyjścia czytamy, że na prośbę Mojżesza, aby mógł ujrzeć chwałę Pańską, Jahwe odpowiedział:” Nie będziesz mógł oglądać Mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać Mojego oblicza i pozostać przy życiu” 33,18.20).
        Uchylenia rąbka tej Tajemnicy możemy znaleźć, w tym oto fragmencie Świadków Bożego Miłosierdzia” Anny:
        OGLĄDANIE BOGA TWARZĄ W TWARZ
        22 IV 1988 r. Ojciec Ludwik odpowiada na prośbę teologa, który zapoznawszy sie z niniejszymi relacjami, zapytał o „oglądanie Boga twarzą w twarz”.
        – „Oglądanie Boga twarzą w twarz” to jest obrazowe określenie „zobaczenia”, a więc poznania, zrozumienia, kim jest Bóg; i o tym mówi ci chyba każdy, kto już znalazł się w Jego królestwie. „Zobaczenie” kogoś — to określenie ludzkie, bo człowiek ogląda przy pomocy wzroku, ale u nas nie „ogląda się”, a pojmuje: natychmiastowo, jasno, bezbłędnie i prawdziwie. Celowo mówię „pojmuje”, a nie „poznaje”, w sensie zgłębienia tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego. To, co należy do istoty Bytu Boga, świadome jest tylko Jemu samemu. Nawet najwyższy Anioł też jest bytem stworzonym: ma swój początek, Bóg — nie. Już to pojęcie tak naprawdę jest nie do zrozumienia.
        Spotkanie z Bogiem nie jest spotkaniem równego z równym, jak spotkanie dwóch filozofów, dwóch mędrców czy dwóch kolegów — to przecież jasne. Jest to spotkanie bytu stworzonego, jednego z nieprzeliczonej liczby bytów powołanych do istnienia przez ojcowską miłość Boga, z Nim samym. Inaczej mówiąc, jest to zaznanie mocy tej miłości, z której każdy z nas powstał, natychmiastowe przyjęcie prawdy o Bogu jako o naszym Ojcu, czyli pojęcie całym sobą — kim jest Bóg w stosunku do bytów powołanych przezeń do istnienia, i indywidualnie — kim jest dla mnie samego. Tu nie ma procesu rozumowania, nie „uczy się”, lecz z niesłychaną jasnością wie —jakim Bóg zawsze był i jest dla mnie, ile mi dał, jak mi zaufał, dając mi taką właśnie a nie inną drogę, zadanie życia, jak pragnie mojego szczęścia, w jaki sposób od początku mojego istnienia opiekował się mną, dbał o mnie, czuwał przy mnie, bronił, osłaniał, po wielekroć ratował (por. Ps 121,7), jak nieskończenie mnie kocha i jak jest szczęśliwy, że ma mnie znów przy sobie.
        Spotkanie rzeczywiste z Tym, którego na ziemi kochaliśmy w wierze (komu ufaliśmy poprzez przyjęcie przez nasz rozum i wolę świadectwa Pisma świętego), jest olśnieniem, zachwytem, niewyobrażalnym szczęściem dla wszystkich władz duchowych człowieka. Wszystko staje się nam jasne. To, co głosił nam Kościół, jest prawdziwe, ale przechodzi wszelkie wyobrażenia. I dlatego człowiek „w ciele” zginąłby natychmiast zobaczywszy Boga (sprawdź, co o tym mówi Stary Testament), gdyż ciało ludzkie jest niesłychanie słabe (to tylko glina… i trochę innych pierwiastków).
        W swoim królestwie Bóg ujawnia się nam, a zarazem objawia w swojej Boskiej naturze. Jest w całej swej mocy, i człowiek poznaje Jego uszczęśliwiającą nas naturę, Jego miłość, a także wedle swej indywidualnej możliwości kochania zostaje „nasycony” Nim, przeniknięty — do pełni, którą może znieść.
        Bóg jest Bogiem żywych (Mk 12,27; Łk 20,38), a to, co żywe, rozwija się, rośnie ku swojej pełni — człowiek ku pełni rozkwitu ducha ludzkiego — a że jesteśmy nieśmiertelni, rozwój nasz trwa i nie ma mu końca. W domu Bożym następuje już bez koniecznego dla świata materii procesu życie — śmierć, bo tu istniejemy w Nim, a On nie zna przemijania.
        Kiedy człowiek staje wobec Boga (a więc w prawdzie), poznaje samego siebie, jakim miał się stać w zamyśle Pana. I im dalej był od miłości, tym gorzej siebie osądza. Pojmuje, na ile sprzeciwiał się sam i jak szkodził bliźnim z własnej winy, bo pojmuje (też wedle indywidualnej możności swej natury) dużo szerzej, mianowicie: plany Boga dla ludzkości, wspaniałe, ożywiające i podtrzymujące życie na ziemi, i swój w nich współudział lub sprzeciw czy bierność. To jest sąd szczegółowy w prawdzie, pierwsze otwarcie oczu duszy w Bożym świecie. Człowiek osądza sam swój stan; ale że Bóg jest i że jest miłością, poznaje to każdy kto przekracza granicę ciała… (z cz.2, z rozdz. VI ‚Świadectwa dane na życzenie Pana’; str. 182-184).

      • Leszek said

        Oglądać Boga twarzą w twarz, to – jak pisał św. Paweł Apostoł w 1-ym Liście do Koryntian – będzie miało miejsce po przejściu do wieczności (1Kor 13,12).
        W „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny, Bóg Ojciec, tak ntt. mówi:
        … Czy wiesz, na czym głównie polega szczęśliwość błogosławionych? Na tym, że mają wolę pełną tego, czego pragną. Pragną Mnie, a pragnąc Mnie, posiadają Mnie i kosztują Mnie bez przeszkody, uwolnieni od ciężaru ciała, które jest prawem powstającym przeciwko duchowi (Rz 7,14-25; Ga 5,16n). Ciało było przeszkodą, która nie pozwalała im poznać doskonale prawdy; uwięzieni w ciele, nie mogli o g l ą d a ć Mnie t w a r z ą w t w a r z.
        Lecz odkąd dusza zrzuciła ciężar ciała, wola jej jest pełna Mnie: gdyż pragnąc widzieć Mnie, widzi Mnie i na tym widzeniu polega wasza szczęśliwość. Widząc poznaje; poznając kocha; kochając kosztuje Mnie, Najwyższego i Wiecznego Dobra; kosztując Mnie nasyca i napełnia swą wolę, zaspokaja pragnienie widzenia i poznania Mnie; jednocześnie pragnąc posiada i posiadając pragnie; i jak ci rzekłem, pragnienie to dalekie jest od cierpienia, a posiadanie od przesytu (por. Ap 7,16-17).
        Więc widzisz, że szczęśliwość sług Moich polega przede wszystkim na w i d z e n i u i poznaniu Mnie; to poznanie i widzenie napełnia ich wolę. Dusza widzi to, czego pragnie, i tak jest nasycona. Jak ci rzekłem, radować się życiem wiecznym, to posiadać to, czego wola pragnie. Teraz wiedz, że życie wieczne, to widzenie Mnie, poznanie Mnie (por. Ps 17,15). Ludzie w tym życiu mają przedsmak życia wiecznego, jeśli w tym kosztują tego samego dobra, jakim będą kiedyś nasyceni.
        Na czym polega ten przedsmak w tym życiu? Odpowiem ci. Na widzeniu dobroci Mej w nich samych i na poznaniu Mej prawdy, poznaniu, które tkwi w intelekcie, tym oku duszy oświeconej przeze Mnie (por, Mt 6,22n). Źrenicą tego oka jest najświętsza wiara, której światło pozwala rozróżnić, poznać i obrać drogę i naukę Mej Prawdy, Słowa Wcielonego. Bez tej źrenicy wiary, dusza nie widziałaby. Byłaby podobna do człowieka, mającego wprawdzie oczy, ale bielmem pokrytą źrenicę, przez którą oko widzi. Tak więc źrenicą oka jest wiara. Jeśli miłość własna zasłoni ją bielmem niewiary, nie widzi; ma kształt oka, lecz nie ma światła, którego się pozbawiła.
        Więc widzisz, że słudzy Moi, widząc Mnie, poznają, poznając Mnie kochają, i kochając unicestwiają i zatracają swą wolę własną. cdn

      • Leszek said

        cd słowa Boga Ojca o Jego widzeniu twarzą w twarz z „Dialogu…” św. Katarzyny ze Sieny:
        Straciwszy swoją wolę, przywdziewają Moją, a ja nie chcę niczego prócz waszego uświęcenia. I natychmiast odwracają się od drogi dołem i zaczynają iść przez most i przechodzą przez ciernie. Stopy ich miłości są obute Moją wolą, nie doznają więc szkody. Jeśli cierpią, jak ci rzekłem, to ciałem, a nie duchem, gdyż zmarła ich wola zmysłowa, która gnębi i dręczy ducha stworzenia. Gdy znikła wola, znikło i cierpienie. Wszystko odtąd znoszą z czcią, uważając sobie za łaskę, że są doświadczani przeze Mnie i pragnąc tylko tego, czego Ja chcę.
        Jeśli pozwalam diabłu dręczyć ich, dopuszczając liczne pokusy dla wypróbowania ich cnót, jak ci rzekłem powyżej, oni opierają się wolą, którą umocnili we Mnie; uniżają się i uważając się za niegodnych pokoju i spoczynku ducha, uznają, że zasłużyli na tę mękę i przechodzą ją z weselem i poznaniem siebie, nie czując przygnębienia.
        Czy przyjdzie udręczenie ze strony ludzi czy choroba, czy ubóstwo, czy utrata stanowiska w świecie, czy śmierć dzieci lub innych stworzeń, które się bardzo kocha (a wszystko to są ciernie {Rdz 3,18}, które zrodziła ziemia po grzechu), oni przyjmują wszystko z światłem rozumu i wiary świętej, patrząc tylko na Mnie, który jestem Najwyższym Dobrem i mogę chcieć tylko dobra; i dopuszczam to dla ich dobra, z miłości nie z nienawiści.
        Poznawszy tak miłość Moją, patrzą w siebie, poznają swe błędy i widzą w świetle wiary, że dobro musi być nagrodzone, a wina ukarana. Widzą, że każda najmniejsza wina zasługiwałaby na karę nieskończoną, bo popełniona została przeciwko Mnie, który jestem Dobrem Nieskończonym; i proszą o łaskę, abym zechciał ukarać ich w tym życiu i w tym czasie skończonym. Tak oczyszczają się zarazem z grzechów skruchą serca i zyskują zasługę doskonałą cierpliwością, i trudy ich będą nagrodzone dobrem nieskończonym.
        Wiedzą też, że każdy trud w tym życiu jest krótkotrwały jak czas. Czas jest drobnym punktem, niczym więcej; gdy minął, minął i trud. Więc widzisz, że” jest drobiazgiem.
        Słudzy Moi cierpliwie znoszą próby i przechodzą przez chwilowe ciernie, które nie ranią ich serca, bo serce ich zostało im odebrane wraz z miłością zmysłową, i zostało złożone we Mnie i zjednoczone ze Mną przez poryw miłości.
        Więc prawdą jest, że mają przedsmak życia wiecznego w tym życiu. Przechodząc przez wodę nie wilgną, przez ciernie nie ranią się, bo poznali Mnie, Najwyższe Dobro i szukali go tam, gdzie się ono znajduje, to jest w Słowie, Jednorodzonym Synu Moim. (z rozdz. ‚Nauka o Moście’, XLV – Kto są ci, którym ciernie nie szkodzą, choć nikt nie może przejść przez to życie bez cierpień).

    • Leszek said

      Dzisiaj jest nie tylko wspomnienie św. Michał Archanioła, ale i dwóch pozostałych
      Archaniołów: Gabriela i Rafała, a może i siedmiu Archaniołów, którzy – jak mówił do obydwu Tobiaszów, Rafał; „Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12,15). Gdzieś czytałem że jeden z pozostałych czterech ma na imię Malachiasz
      Może coś właśnie nt. tych Archaniołów w odniesieniu do dzisiejszych czasów.
      W jakiej to konkretnie dzisiaj sytuacji znajdujemy się? Czas, w którym dane jest nam żyć w ciele, owszem to czas przełomu tysiącleci, ale to przede wszystkim czas, którego znaki/wydarzenia dziejące się na naszych oczach zapowiadają bardzo już bliski (w naszym, ludzkim rozumieniu czasu) KONIEC CZASÓW i przyjście Pana Jezusa w chwale. Żyjemy w zbliżającym się nieuchronnie KOŃCU CZASÓW (proszę nie mylić ten KONIEC z końcem tego świata i Sądem Ostatecznym, ale jeśli już z końcem świata, to tylko z końcem obecnie panującej i zmierzającej do swego apogeum cywilizacji kultury i śmierci, cywilizacji materialistycznej, której patronuje nie kto inny, jak tylko diabeł). Szatan wypowiedział wojnę o człowieka z nienawiści do Boga, wojnę, która trwa przez szereg bitew przez całą ludzką historię, ale zbliża się do decydującego i rozstrzygającego starcia. Powie Maryja: „Walka Mojego przeciwnika z Bogiem staje się coraz silniejsza, bardziej podstępna, stała i powszechniejsza” (1.01.1993). Ta trwająca się wojna zakończy się z KOŃCEM CZASÓW. A teraz jaka z końcowych bitew się rozgrywa? Pan Jezus do włoskiego kapłana Ottavio Michelini, powiedział: „Teraz rozgrywa się największa z bitew, bo znowu św. Michał Archanioł ze swoim wojskiem wystąpił przeciwko buntownikom. W zeszłych wiekach było dużo wielkich bitew, ale żadna nie była podobna do obecnej, bo włączone zostały do niej narody i ludu całego świata” (2.11.1975r.) i … „Od czasu stworzenia świata widzialnego, czyli od bitwy duchów wiernych Bogu z duchami zbuntowanymi na czele których stanął Lucyfer (Ap 12,7-9), bitwy inteligencji, rozumu i woli, która na wieczność rozstrzygnęła przyszłe losy aniołów i ludzi, nigdy jeszcze nie widziano tak strasznego wstrząsu jaki się ujrzy w godzinie oczyszczenia (zob. Ml 3,18n). Powtórzy się wtedy ten straszliwy i niesłychany konflikt bez precedensu w historii ludzkości. Użyte tam będą wszystkie siły zebrane wokół diabła. I to już się niedługo stanie na tym świecie, świecie tak bardzo zwiedzionym kłamstwem tego, kto jest ojcem i rodzicielem całego zła, i wszystkich nieszczęść ludzkości, które ona cierpi i cierpieć będzie, jak jeszcze nigdy nie cierpiała w przeszłości” (23.11.1978r.).
      „Mojemu przeciwnikowi – powie Maryja w Orędziu z dn.18.05.1977r. – udało się zwieść was przez pychę. Umiał przygotować wszystko w sposób bardzo inteligentny. Nagiął do swego planu wszystkie dziedziny nauki i techniki ludzkiej, nakazując wszystkiemu bunt przeciw Bogu. W jego rekach znajduje się już duża część ludzkości. Oszustwem umiał przyciągnąć do siebie uczonych, artystów, filozofów, erudytów i możnych. Zwiedzeni przez niego oddali się dziś na jego służbę, by działać bez Boga i przeciw Bogu”.
      Niestety z biegiem lat sytuacja się coraz bardziej pogarsza, o czym tak mówił Vassuli Ryden, Pan Jezus 26.06.1994r.: „Narody tłumnie wpadają w odstępstwo i w bunt. Dzisiejszy bunt jest większy niż Wielki Bunt znany z przeszłości” („Prawdziwe Życie w Bogu”, z Zeszytu 72).
      A o tym z przeszłości, u Początku Czasów, wielkim Buncie i roli w nim św. Michała tak mówi poniższy fragment wypowiedzi Belzebuba, upadłego anioła z chóru Archaniołów, z egzorcyzmów z książki O. Bonawentury Meyera «Ostrzeżenie z Zaświatów»:
      ANIOŁOWIE W CZASIE PRÓBY – egzorcyzm z 18 czerwca 1977 r.
      B.: Została nam Ona pokazana, że kiedyś przyjdzie jako Wielka Współodkupicielka… Ta Wysoka, Wysoka…
      E.: Czy zostało wam pokazane Niepokalane Poczęcie?
      B.: W naszej wzniosłej naturze anielskiej, w jej wspaniałości jesteśmy ponad Nim (wyżej Niej, jej ludzkiej natury). Tak bardzo o wiele wyżej, że nie chcieliśmy, aby właśnie kobieta była wyżej od nas. To był także jeden z głównych wielkich powodów, że upadliśmy (wskazuje w dół), że doszliśmy do upadku.
      E.: Mów co rozkazuje ci Najświętsza Maryja Panna!
      B.: Stawaliśmy się z dnia na dzień ciemniejsi. Ja myślę w kategoriach wieczności, tam nie mierzy się czasu na dni, jest to powiedziane tylko obrazowo, na sposób ludzki. Stawaliśmy się z dnia na dzień ciemniejsi i coraz mniej wspaniali, traciliśmy coraz bardziej na blasku i wspaniałości aż doszło do tego że Michałek (Archanioł Michał), który poprzednio był takim małym Aniołkiem; och Michałek, Michałek — wtedy oszaleliśmy, że Michałek, który dla nas był malutkim Aniołkiem, teraz stał się najwyższym wodzem i prawie, że mógł nas rozdeptać! Prawie wszystko cośmy stracili, jest dziełem Michałka.
      B.: Czy teraz św. Michał Archanioł jest najwyższym z Aniołów?
      B.: Niestety, teraz jest!
      E.: Czy zajął on w Niebie wasze miejsce i miejsce Lucyfera?
      B.: Ten tam u Góry (wskazuje w górę) musiał mu z pewnością dać wysokie stanowisko, aby mógł wykonywać nad światem władztwo Aniołów, tak jak Ten tam u Góry (wskazuje w górę), tego chce i rozkazuje. (str.147-149) cd(2)n

    • Leszek said

      cd(2): Zatem czasy, w którym dane nam jest żyć w ciele przypadają na ów powtórny konflikt, największa z bitew od tej, z początku Czasów, opisanej w Apokalipsie św. Jana Apostoła (12,7-9). W tej bitwie biorą udział dwa Zastępy: Niewiasty obleczonej w słońce i Smoka. O nich tak mówi Matka Boża, w Orędziach do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
      …Oto czasy wielkiej bitwy między Mną, niewiastą obleczoną w słońce (Ap 12,1) a potężnym zastępem pod rozkazami czerwonego Smoka (12,3) i czarnej Bestii (13,1n). Ateizm marksistowski i masoneria stoją na czele tego zastępu zgromadzonego po to, aby całą ludzkość doprowadzić do zaprzeczenia istnieniu Boga i do buntu przeciw Niemu. Na czele tego zastępu stoi sam Lucyfer, powtarzający dziś swe wyzwanie skierowane przeciwko Panu, aby samemu otrzymać cześć należną Bogu. Walczą po jego stronie wszystkie demony, które obecnie rozeszły się z piekła po ziemi, aby jak największą liczbę dusz doprowadzić do potępienia. Przyłączają się do nich wszystkie duchy potępionych i tych, którzy w tym życiu kroczą odrzucając Boga. Obrażają Go, bluźnią Mu, idą drogą egoizmu i nienawiści, zła i nieczystości. Ich jedynym celem jest poszukiwanie przyjemności, zaspokajanie wszelkich namiętności. Walczą o zwycięstwo nienawiści, zła, nieczystości.
      Oddział, który Sama prowadzę, uformowany jest z wszystkich aniołów i świętych Raju. Dowodzi nimi święty Michał Archanioł, stojący na czele niebieskich zastępów. To wielka bitwa. Toczy się ona zwłaszcza w sferze duchów. Na tej ziemi Mój zastęp tworzą ci wszyscy, którzy – zgodnie z łaską otrzymaną na Chrzcie Świętym – żyją w miłości, uwielbiają Boga i idą pewną drogą doskonałego zachowywania przykazań Pana. Są oni pokorni, ulegli, mali, miłosierni. Omijają zasadzki demona i nie ulegają łatwym pokusom przyjemności. Idą drogą miłości, czystości i świętości. Mój zastęp uformował się ze wszystkich Moich małych dzieci, dających Mi odpowiedź we wszystkich częściach świata i idących dziś za Mną drogą, którą im wyznaczyłam przez te lata. Dzięki Mojemu zastępowi zbliżam dziś zwycięstwo. Wraz z Moim zastępem przybliżam każdego dnia tryumf Mojego Niepokalanego Serca. Z Moim zastępem przygotowuję drogę, po której przyjdzie do was chwalebne Królestwo Jezusa. Będzie ono królestwem miłości, łaski, świętości, sprawiedliwości i pokoju. Z miejsca, w którym się objawiłam, powtarzam dziś Moje matczyne zaproszenie: zgromadźcie się dziś jak najszybciej w Moim zastępie! Nadeszła obecnie godzina wielkiej bitwy. Walczcie bronią Różańca Świętego i kroczcie drogą miłości do Jezusa, pogardy dla świata i samych siebie, drogą pokory, miłości, prostoty i czystości!… (314, Fatima, 13.10.1985)
      Tak wielka bitwa na Końcu Czasów toczy się przede wszystkim w sferze, na poziomie duchów: złe duchy przeciw duchom anielskim; między Aniołami Pana a demonami, pomiędzy Mocami Nieba i mocami piekielnymi, miedzy Niebem a ziemią. Pomiędzy św. Michałem Archaniołem i Lucyferem. My też jesteśmy w tą walkę zaangażowani, w niej uczestniczymy. W tej Bitwie między Niewiastą obleczona w słońce a czerwonym Smokiem Aniołowie mają najważniejsze zadanie do wykonania. Są w nieustannej gotowości na rozkazy swojej Królowej, ponieważ Trójca Przenajświętsza powierzyła Niepokalanemu Sercu Maryi dzieło odnowienia Kościoła i świata (183h, 29.09.1979). cd(3)n

    • Leszek said

      cd(3):O ich roli i zadaniu w tej Wielkiej bitwie tak powie Matka Boża:
      „Dziś obchodzicie święto Archaniołów Gabriela, Rafała i Michała. To są Aniołowie waszego czasu. To są Aniołowie końcowego czasu oczyszczenia i wielkiego ucisku. Została im powierzona szczególna rola w okresie próby i wielkiej kary. Przypada im w udziale gromadzenie na całej ziemi w pewnym schronieniu Mojego Niepokalanego Serca tych, którzy są wezwani, by stać się częścią małej reszty, która pozostanie wierna.
      To są Aniołowie waszego czasu. Są to zwłaszcza ci Aniołowie, którzy ujawniają przed wami ostatnie wydarzenia, opisane w zapieczętowanej księdze.
      Archaniołowi Michałowi powierzono rolę prowadzenia zastępów anielskich i Moich wiernych dzieci w bitwie z przywykłymi do wojny armiami szatana i zła; z siłami szatańskimi i masońskimi zorganizowanymi już na szczeblu światowym w jedną wielką moc, aby walczyć przeciw Bogu i przeciw Jego Chrystusowi. Święty Michał będzie interweniował szczególnie w tym celu, by pokonać starodawnego nieprzyjaciela, Lucyfera, który w ostatniej godzinie ukaże się z całą mroczną potęgą Antychrysta. Św. Michał ma za zadanie walczyć z nim, pokonać, zmiażdżyć go w jego królestwie ciemności i ognia. On ofiarowuje waszej Niebieskiej Mamie łańcuch, którym go zwiąże, i klucz do zamykania bram Czeluści, z której nie będzie już mógł wyjść, aby szkodzić światu.
      Archaniołowi Rafałowi powierzono misję uczestniczenia w wielkiej walce w charakterze niebieskiego lekarza, aby wam dopomagać i leczyć wszystkich tych, którzy zostaną uderzeni i zranieni. Jak przywrócił on wzrok Tobiaszowi, tak też i milionom biednych dzieci – których oślepił grzech, błędy i wielka ciemność waszych dni – przywróci wzrok, aby mogły powrócić do wiary i kontemplować Boski blask Prawdy.
      Archaniołowi Gabrielowi powierzono wielką misję ogłaszania powrotu Jezusa w chwale dla ustanowienia Jego Królestwa na świecie. Od niego przyszła niebiańska zapowiedź pierwszego przyjścia Mojego Syna na świat, on też stanie się promiennym posłańcem drugiego przyjścia Jezusa w chwale. To drugie przyjście dokona się w mocy i w światłości. Jezus ukaże się na obłokach niebieskich, w blasku Swej Boskości, aby poddać Sobie wszystko. I tak Boska moc Mojego Syna Jezusa ukaże się całemu stworzonemu wszechświatu. Archaniołowi nazwanemu Bożą Mocą powierzono rolę ogłoszenia wszystkim bliskiego powrotu Chrystusa w mocy Jego Boskiej potęgi.
      Dlatego właśnie zapraszam was dziś do czczenia, do modlitwy i do wzywania opieki tych trzech Archaniołów. Są oni bowiem powołani do wypełnienia wielkiej misji w końcowym czasie wielkiego ucisku: mają doprowadzić was do serca wielkich wydarzeń, do których przeżycia z ufnością i wielką nadzieją jesteście obecnie wezwani” (528, 29.09.1994).
      W jeszcze innym Orędziu Królowa Aniołów powie:
      „Dziś Kościół obchodzi święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. To także wasze święto, umiłowani synowie. Aniołowie Pana mają bardzo ważną rolę do spełnienia w Moim zwycięskim planie. Oto ich zadanie: pod Moimi rozkazami toczą straszliwą walkę przeciwko szatanowi i wszystkim złym duchom. Ta walka toczy się przede wszystkim na poziomie duchów – to walka przemyślana. Realizowane są w niej doskonale plany dwóch wielkich wodzów stojących do siebie w opozycji: Niewiasty obleczonej w słońce i czerwonego Smoka.
      Zadanie świętego Gabriela polega na przyoblekaniu was mocą samego Boga. Zwalcza on najbardziej niebezpieczną zasadzkę szatana, polegającą na osłabianiu was, doprowadzaniu do zniechęcenia i zmęczenia. Iluż z was zatrzymało się na drodze uczynionego Mi poświęcenia z powodu tej ludzkiej słabości! Słabość ta prowadzi was do zwątpienia, do niepewności, do strachu i zamieszania. Taka jest pokusa, którą atakuje was Mój przeciwnik, aby was unieszkodliwić, uczynić zamkniętymi w sobie, skoncentrowanymi na własnych problemach i niezdolnymi do prawdziwego apostolskiego porywu. Zadanie Archanioła Gabriela polega na udzielaniu wam pomocy we wzroście ufności przez przyoblekanie was mocą Bożą. Każdego dnia prowadzi was drogą odwagi, zdecydowania, wiary heroicznej i czystej.
      Zadanie świętego Rafała polega na wylewaniu balsamu na wasze rany. Ileż razy udaje się szatanowi zranić was grzechem i wciągnąć w podstępne zasadzki! Daje wam odczuć ciężar waszej nędzy, niezdolności, słabości i zatrzymuje was na drodze waszego doskonałego daru. Wówczas święty Rafał spełnia swoje zadanie. Towarzyszy wam na wytyczonej przeze Mnie drodze i daje środki leczące was z wszystkich duchowych chorób. Każdego dnia umacnia wasze kroki. Pomaga, by nie było wahania w waszych postanowieniach i czyni bardziej odważnymi wasze akty miłości i apostolstwa. Dzięki niemu bardziej zdecydowane stają się wasze odpowiedzi na Moje pragnienia, a wasze umysły – bardziej uważne na Mój matczyny plan. Toczycie waszą bitwę umocnieni jego niebiańskim balsamem.
      Zadanie świętego Michała polega na bronieniu was przed strasznymi atakami szatana, skierowanymi przeciwko wam. W tych czasach celem wyjątkowo wściekłych i okrutnych ataków Mojego i waszego przeciwnika stają się Moi umiłowani synowie – którzy przyjęli Moje zaproszenie i poświęcili się Niepokalanemu Sercu – oraz wszystkie Moje dzieci, które wstąpiły do Mego zwycięskiego zastępu.
      Szatan atakuje was w sferze duchowej wszelkiego rodzaju pokusami i namowami, aby was doprowadzić do zła, zdezorientować, zrodzić zwątpienie i zniechęcenie. Często używa swojej ulubionej broni, którą jest diabelska namowa i pokusa nieczystości. Podstępnie was atakuje i często usiłuje wystawić na niebezpieczeństwo. Nawet fizycznie nastaje na wasze życie, na waszą prawość.
      Archanioł Michał, Patron Kościoła powszechnego, interweniuje swą wielką mocą i wkracza do walki, aby was wyzwolić od szatana i jego niebezpiecznych sideł. Dlatego zachęcam was do wzywania jego opieki przez codzienne odmawianie krótkiej, ale jakże skutecznej modlitwy-egzorcyzmu, ułożonej przez Papieża Leona XIII.
      Aniołowie Pana mają więc wielki wpływ na przebieg walki, która właśnie się toczy. Powinniście zawsze pamiętać o ich bliskości. Spełniają cenne i niezastąpione zadania. Są przy was, aby prowadzić tę samą walkę. Dodają wam sił i odwagi, leczą liczne rany, bronią od złego i wraz z wami stanowią najmocniejszą część zwycięskiego zastępu, znajdującego się pod rozkazami Niebieskiego Wodza. (274, 29.09.1983)
      Gdy Pan Jezus był pojmany w Ogrójcu następstwem zdrady Judasza, powiedział do tych, którzy przyszli go pojmać i związać: „to jest wasza godzina i rozpętanie mocy ciemności” (Łk 22,53b). I jak to wtedy była, tak i dzisiaj jest wyznaczona przewidziana w planach Bożych godzina panowania szatana i mocy duchów ciemności. Wydaje się, że i dzisiaj odnoszą zwycięstwo, tryumfują, że ta godzina należy do nich, bo jest im z wyroków Opatrzności Bożej dana do rozporządzenia, lecz czas jaki mają jeszcze do dyspozycji jest krótki i dni ich tryumfu są policzone. Wiedząc o tym demony będą chciały porwać ze sobą do piekła jak najwięcej dusz. By i nas nie porwały w ten nadchodzący czas wielkiego ucisku ze sobą potrzebujemy szczególnej opieki, obrony Aniołów Pańskich.

  8. kooool said

    Cenzura w Sejmie „nie wolno mówić zabijanie dziecka” aborcja
    http://pl.gloria.tv/?media=505043

  9. kooool said

    Papież Benedykt XVI i jego łagodność z dziećmi
    http://pl.gloria.tv/?media=303623

  10. kooool said

    Zatopione rydwany armii faraona / Mojżesz i dowody exodusu
    http://pl.gloria.tv/?media=504837

  11. AntyNWO said

    http://www.fakt.pl/papiez-franciszek-zakazuje-plotek,artykuly,420757,1.html

    Plotkowanie musi być w Watykanie „zakazanym językiem”, bo to dzieło diabła, przed którym trzeba się bronić. To język, który wyrządza zło – powiedział w sobotę papież Franciszek podczas mszy w Ogrodach Watykańskich

    A nim napewno nie mozna…..

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14685628,Papiez_wydalil_peruwianskiego_biskupa_ze_stanu_kaplanskiego_.html
    http://www.niedziela.pl/artykul/6229/Franciszek-potrzebujemy-dobrych
    http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55307,nasladowanie-jezusa-prowadzi-do-krzyza.html

    http://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x71018/reforma-kurii-rzymskiej-bedzie-wymagala-wiele-dyskusji-i-przemyslen/

  12. Eliza said

    Zastanawiam się ciągle…..Jak myślicie, kto zalicza się do Reszty Armii Pana Jezusa?. Chodzi mi o to, czy tworzą ją tylko Grupy Krucjaty, czy pojedyńczy ludzie, którzy modlą się w samotności w swoich domach, też?

    • Każdy kto przejdzie pomyślnie próbę wytrwałości w Wierze, niezależnie od tego czy przeżywa to w samotności czy we wspólnocie. Jeśli zaś masz na myśli wejście do Nowego Raju to imho tylko prawdziwi żołnierze z tej armii: nieustraszeni, w pełni uzbrojeni w Wiarę i wiedzę przekazywaną przez siódmego posłańca. Co ciekawe, wielu z nich odkrywa z czasem swoje wybranie przez znaki im ukazywane, które tak właśnie odczytują.

    • Marti said

      i ci i ci 🙂

    • Tomek said

      Według mnie do Armii Chrystusa należą wszyscy którzy odpowiedzieli na głos Pana zawarty w tych orędziach 🙂

  13. halina said

    Do Armi Chrystusa Króla należa ci którzy sercem przyjęli Boża prawde i będą ja bronić stawiajac opór tym bredniom które bedzie chciał przemycić szatan zapewniając że to prawda …..Tylko ci którzy szczerze kochaja Boga dadza rade ponieśc wszystko by dochować wierności Bogu …..Jest dobrze gdy łaczą sie w grupach , ale i w pojedynkę można prowadić partyzantkę ..Bo tu wazne jest to co w seccu sie dzieje …..Armia Jezusa jest złączona sercem z Królem i Wodzem , jest cały czas w łączności z Nim i wykonuje to o co On prosi w oredziach i przez bezposrednie oddziaływanie na serce …Ważne by wola człowieka zawsze wybierała to co od Boga pochodzi i odrzucała to co szatan wciska podstępem ……Tylko przez postawe serca może być sie zaakceptowanym do przynależności do Armi Chrystusa Króla …..Człowiek sam decyduje o tym czy Jezus powoła go do swojej służby ..Człowiek musi chciec służyż Bogu i dostosować sie kryteriów ustanowionych przez Chrystusa Króla .,,,, to jest jedyny warunek by wejść w szeregi tych którzy pracują dla radości i chwały Boga ….

    • Piotr2 said

      Amen!!!

      Króluj nam Chryste.

    • Margaretka said

      wszystko pięknie napisane, ja bym jeszcze dodała, że rolą reszty Armii Chrystusa jest nie tylko trwanie przy Chrystusie, ale modlitwa za dusze oddalone, zagrożone utratą zbawienia. Każdy kto walczy o zbawienie innych, jest członkiem tej armii duchowej w czasach ostatnich.

  14. serce333 said

    29 WRZEŚNIA – Święci Archaniołowie Michał, Rafał i Gabriel obchodzą swoje święto

    Aniołowie są istotami ze swej natury różnymi od ludzi. Należą do stworzeń, są nam bliscy, dlatego Kościół obchodzi ich święto. Do ostatniej reformy kalendarza kościelnego (z 14 lutego 1969 r.) istniały trzy odrębne święta: św. Michała czczono 29 września, św. Gabriela – 24 marca, a św. Rafała – 24 października. Obecnie wszyscy trzej archaniołowie są czczeni wspólnie – 29 września.

    ŚWIĘTO ARCHANIOŁA MICHAŁA

    Michał jest archaniołem, którego wierni przyzywają w walce przeciw siłom zła. Wierzą, że pomaga odnaleźć wewnętrzne światło. Historycznie jest obrońcą zarówno Izraela, jak i Kościoła katolickiego. Jest patronem policjantów, żołnierzy i małych dzieci, a także opiekuje się pielgrzymami i obcymi ludźmi, jest patronem radiologów, złotników, rytowników, i dobrej śmieci.

    Archanioł Michał jest ognistym wojownikiem, Księciem Niebiańskiej Armii, która walczy w imię sprawiedliwości i prawa. Daje wsparcie wszystkim, którzy znajdują się w strasznym ucisku. Michał jest też dawcą cierpliwości i szczęścia.

    Jest postrzegany różnie, jako Posiadacz Kluczy do Nieba i Wódz Archaniołów, Książę Obecności, Anioł Żalu, Prawości, Litości i Uświęcenia Duszy, Anielski Książę Izraela, Stróż Jakuba, i anioł Gorejącego Krzewu. Jest niezmordowanym mistrzem dobroci i zawsze pomaga podnieść się pokonanym. Michał stosuje reguły samotnego wojownika; zawsze jest skłonny pomóc załagodzić konflikt i rozwiązać kłopot.

    Jest kojarzony z elementem ognia, który symbolizuje spalanie rzeczy tymczasowych i przejściowych, dzięki czemu tylko czyste wewnętrzne światło może oświetlać nam drogę. Jest nazywany życzliwym Aniołem Śmierci, ponieważ przynosi nam oswobodzenie i nieśmiertelność.

    W dniu dzisiejszym warto wezwać AA Michała, przywołujmy Go modlitwą. Chociaż przez 5 minut połączmy się z Jego potężną Energią i prośmy Go o ochronę przed złymi mocami. Szczególnie wskazane dla ludzi uzależnionych.

    Przywoływany przez celebransa w obrzędach egzorcyzmu.

    Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy! A Ty wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, Mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

    Więcej – http://www.drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=79&t=48028

    Z Bogiem i Maryją

    • Marti said

      a swoją drogą to gdzie się podziała Krystyna, tęsknię za Jej wspaniałymi komentarzami …

  15. bozena2 said

    Tagi: apokalipsa, objawienia, przepowiednie, Papież, wizje

    Przed nami straszliwe czasy?

    Wielka rewolucja w Rzymie, kara dla papieża, potężne ciemności, wielkie zniszczenia, osuwanie się gór, wybuchy wulkanów, potężne konstrukcje obrócone w gruzy to tylko część przepowiedni Franceski Leonardi.

    W latach 70. XX wieku całe Włochy obiegła wieść o cudownych objawieniach wdowy z Rzymu. Przedstawiamy najważniejsze proroctwa otrzymywane za sprawą Chrystusa od marca 1975 r. do października 1977 r. Jedno z nich wyraźnie podkreśla, że zło w świecie osiągnęło rozmiar znacznie większy, niż w czasach potopu. Do drugiego potopu raczej nie dojdzie, zgodnie z przepowiednią Leonardi, ale na ludzkość przyjdzie inny rodzaj oczyszczenia. Szczególnie doświadczone mają zostać Włochy.

    Oczyszczenie z grzechów nastąpi za sprawą przerażającego rozlewu krwi. Jak przekazuje Jezus, jest to jedyny sposób na „obmycie z win”. Odpowiedzialność za ludzkość spadnie na głowę papieża, który będzie musiał wiele wycierpieć. Proroctwo wywołuje przestrach, kiedy padają w nim słowa, że czasy będą „straszliwe z najstraszliwszych”. Zgodnie z innym objawieniem z powierzchni ziemi zniknąć ma pięć narodów. Nie ma jednak żadnej wskazówki, które to będą narody. A może kres czeka także i nasze państwo? Proroctwo milczy na ten temat, co jednak nie oznacza, że taki scenariusz trzeba wykluczyć. Zapowiadane jest również nadejście najstraszliwszego w historii świata „płonącego bicza”. Co mogą oznaczać te słowa? Być może dojdzie do niesamowitego pogromu ludzi, skoro według Leonardi wielu ludzi zginie na skutek użycia broni. Wizja wojny jest bardzo realna. Kolejna wskazówka dotyczy czasu trwania owego „bicza” – 70 godzin, i skutków jego działania – „grzesznicy zostaną starci w pył”. Czy możemy się spodziewać wybuchu bomby atomowej o niespotykanej sile rażenia, która po upływie niespełna trzech dni odsłoni nam przerażający obraz świata?

    Kolejna z wizji Leonardi wskazuje na odrodzenie się komunizmu, który od momentu swoich narodzin w samych tylko Chinach uśmiercił ok. 65 milionów istnień, a w ZSRR – 20 mln! Nie wspominając już o liczonych w milionach ofiarach pochodzących z innych krajów świata. Sami zauważamy, że wiele proroctw pokrywa się. Czy pamiętamy wcześniejszą wizję ,,czerwonych i żółtych wojowników”? Elementy układanki pasują do siebie… Komunizm czasów apokalipsy ma siać biedę, strach i zniszczenia oraz zgładzić wielu rządzących. Agresji wroga towarzyszyć mają gwałty i przestępstwa. Zapowiada się, że jeśli przyjdzie nam tego doczekać, będziemy świadkami czasów, wobec których II wojna światowa wydaje się niewielkim zagrożeniem. Słowa Chrystusa wyrażają zasmucenie fatalnym stanem człowieka. Jeśli się nie nawrócimy, przyjdą tragiczne wydarzenia… Leonardi otrzymała orędzie ponad trzydzieści lat temu, więc nie wiemy, czy miłosierdzie Boga nie jest na skraju wyczerpania!

    Przytoczmy fragment kolejnej wizji:

    „Nigdy nie widziany ogień spadnie na ziemię i duża część ludzkości zostanie zniszczona […]. Z wyciem i szatańskimi przekleństwami będą wołali do gór, aby ich przykryły, będą próbowali kryć się w pieczarach, ale na próżno”.

    Czy to kolejne ostrzeżenie przed wybuchem bomby atomowej, przed działaniem której nigdzie nie znajdziemy dobrego schronienia? Nie wiadomo. Bóg donosi nam, że ocaleni znajdą w nim pomoc. Szykuje się także kolejna ekspansja Rosji na kraje europejskie. Zagrozi ona Włochom, ale sama ma zostać zniszczona działaniem ognia. Kolebka kultury łacińskiej uratuje się jednak. Trudno jest jednoznacznie zrozumieć sens tej wizji Leonardi. Jeśli Rosja – nuklearne mocarstwo – zagrozi Europie, to w ostateczności ucieknie się do użycia najstraszliwszej broni. Nie zostało to jednoznacznie powiedziane, ale, jak wiadomo, rozwoju wypadków nikt nie jest w stanie przewidzieć.

    Inne przepowiednie Leonardi powtarzają obrazy znane z wielu innych proroctw: wielka rewolucja w Rzymie, kara dla papieża, potężne ciemności, wielkie zniszczenia, osuwanie się gór, wybuchy wulkanów, potężne konstrukcje obrócone w gruzy. Gdybyśmy przyjęli, że każda z przepowiedni mówi o tym samym, tylko w inny sposób lub skupia się na poszczególnym wydarzeniu, być może odsłoniłyby się przed nami nowe fakty. http://strefatajemnic.onet.pl/przepowiednie/przed-nami-straszliwe-czasy,1,5578339,artykul.html

  16. Piotr2 said

    W dniach 27-29.09.2013 w Gdańsku odbył się VII Zjazd Młodzieży Zmartwychstańczej na której odbyły się różne warsztaty oraz koncerty. Wczoraj wieczorem między innymi odbył się piękny koncert zespołu Anti Babylon System gdzie wokalista złożył wspaniałe świadectwo swojego nawrócenia oraz uleczenia z nałogów przez Boga. Słuchający koncertu utworzyli na placu żywy krzyż z ludzi i zawierzyli swoje życie Jezusowi modlitwą poprowadzoną przez wokalistę. Było to piękne świadectwo wiary.

    http://www.mlodzicr.pl/plan-spotkania.html

    Króluj nam Chryste.

  17. bozena2 said

    niezalezna.pl – strefa wolnego słowa

    Rzym na skraju bankructwa

    Burmistrz Rzymu alarmuje, że miasto pogrążone jest w ogromnych długach. Skala zadłużenia Wiecznego Miasta sięga aż 867 milionów euro. Miejskie władze apelują o pomoc do włoskiego rządu.

    – Albo rząd dokona interwencji, albo grozi nam bankructwo. Jak mają jeździć autobusy i pociągi metra jeśli nie będzie na to nawet euro? – mówi burmistrz Rzymu Ignazio Marino.

    Okazuje się, że niektóre miasta we Włoszech otrzymały wsparcie finansowe z funduszy europejskich, na przykład Sofia otrzymała 1,5 miliarda euro.

    Władze Rzymu mają dwa miesiące na uporządkowanie finansów. Obecnie rozważana jest nawet możliwość podniesienia podatków, a także redukcja wydatków na sumę pół miliarda euro, zmniejszenie wartości kontraktów z dostawcami różnych usług, likwidacja niepotrzebnych spółek, a także sprzedaż części nieruchomości należących do miasta.

    Fatalna sytuacja w kasie miasta zbiega się jednak w czasie z kryzysem rządowym, do którego doszło wczoraj, gdy gdy z gabinetu premiera Enrico Letty wyszli, w rezultacie poważnego sporu koalicyjnego, ministrowie z ugrupowania Silvio Berlusconiego.

  18. miziaforum said

    LECH DZIŚ PRZYJMUJE LISTY TO NIECH I MÓJ DOTRZE

    http://miziaforum.wordpress.com/2013/09/29/dla-lech-walesy-w-dniu-70-urodzin-nekrolog-dedykowany/

  19. Piotr2 said

    @Miziaforum

    Dałem Ci minusa bo uważam, że katolik powinien modlić się za błądzących a nie źle życzyć bliźniemu. Złe życzenia zawsze wracają jak bumerang, natomiast dobro jest wynagradzane przez Boga.

    Króluj nam Chryste.

  20. Piotr2 said

    „Losy świata rozstrzygają się
    przez modlitwy dusz cichych i ofiarnych, często ukrytych i nikomu
    nieznanych. Dzięki takim duszom spływa jeszcze na świat Boże
    Miłosierdzie, oddalając słuszny gniew Bożej Sprawiedliwości.”
    cyt. Jan Paweł II

    Króluj nam Chryste.

  21. Piotr2 said

    @Margaretka

    Zaufaj Bogu, pracuj nad sobą. Też musze nad sobą duzo pracować. Mi też wiele rzeczy sie nie podoba i ciezko mi z tym ale razem tutaj na tym forum damy rade z przeciwnościami.
    Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imie, tam jestem pośrod nich.

    Króluj nam Chryste.

  22. Leszek said

    Kilka myśli do dzisiejszej Ewangelii o bogaczu i Łazarzu (Łk 16,19-31)(Łk 16,19-31)
    …Umarł Łazarz, żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama…
    Czym jest łono Abrahama? Było to w otchłani miejsce odpocznienia wszystkich tych, którzy umierali w łasce Bożej, przed przyjściem na świat Chrystusa Jezusa. Doktorzy Kościoła nazywali to miejsce Limmbum Patrum – tj. otchłanią świętych ojców.
    Na krótko przed śmiercią św. Józefa, Pana Jezus rzekł do niego: „Mój ojcze, spoczywaj w pokoju, w łasce Mego niebiańskiego Ojca i w Mojej łasce! Prorokom i świętym, którzy oczekują cię w otchłani, oznajmij tę wesołą wiadomość, że bliskie jest ich wyzwolenie.” Przy tych słowach Jezusa Chrystusa św. Józef na rękach Zbawiciela oddał swą duszę Bogu. Syn Boży zamknął mu oczy. Zastępy aniołów zanuciły słodkie pieśni pochwalne, a następnie na rozkaz Pana aniołowie towarzyszyli najświętszej duszy Józefa do otchłani, w której przebywali patriarchowie i prorocy. Tam wszyscy po blasku niezrównanej pełni łask poznali w tej duszy żywiciela i wielkiego powiernika Zbawiciela świata i oddali mu należną cześć. Józef oznajmił im wesołą nowinę, że zbliża się ich wybawienie, wywołując niewysłowioną radość w nieprzeliczonym zastępie owych świętych… (Maria z Agredy „Mistyczne Miasto Boże”).
    Zaś w dziele A. K. Emmerich , tak m.in. czytamy o zstąpieniu duszy Pana Jezusa do otchłani: …Teraz skierował się Jezus do prawej, właściwej otchłani; u wejścia zetknęła się z Nim dusza dobrego łotra (Łk 23,42n), idąca w towarzystwie aniołów na ł o n o Abrahama, Przemówiwszy kilka słów do niego, wszedł Jezus do otchłani, gdzie na ł o n i e Abrahama spoczywały dusze sprawiedliwych jego potomków. Przestrzeń ta zdawała mi się wyżej położoną od tamtej. W otchłani tej zebrane były dusze wszystkich świętych Izraelitów, na lewo – Patryarchów, Mojżesza, sędziów i królów, na prawo – Proroków i wszystkich przodków Jezusa i ich krewnych aż do Joachima, Anny, Józefa, Zachariasza, Elżbiety i Jana Chrzciciela. Nie było tu złych duchów, nie było żadnych mąk, tylko tęsknota za spełnieniem obietnicy, danej pierwszym rodzicom, a ta właśnie spełniała się obecnie. Więc błogość niewypowiedziana i szczęśliwość przeniknęła wszystkie dusze, wszystkie otoczyły Zbawiciela, witały Go i cześć Mu oddawały, a spętani czarci musieli chcąc nie chcąc wyznać przed nimi swą nędzę i poniżenie.. Stąd wyruszył pochód tryumfalny z Jezusem na czele w głębszą sferę, stanowiącą pewnego rodzaju miejsce oczyszczenia dla pobożnych pogan, którzy mieli przeczucie prawdy i jej pożądali. Dusze te z rozczulającą radością oddały hołd Zbawicielowi… .
    Ubogi Łazarz został przeniesiony przez aniołów na miejsce przeznaczone dla narodzonych do nowego życia. W łonie matki poczęty człowiek kształtuje się (2Mch 7,22n i Ps 139,13), rozwija i gdy nadejdzie jego godzina opuszcza je, rodząc się do życia. Podobnie sprawa ma się z człowiekiem wewnętrznym. Można więc powiedzieć, że „być, znaleźć się na łonie Abrahama”, to znaczy: być zrodzonym przez wiarę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, wiarę wzbudzoną przez słuchanie Słowa Bożego (Rz 10,17), wiarę w obietnice Boże; celem zaś wiary jest zbawienie duszy (wedle 1P 1,9; por. 1Tes 5,9). Być zrodzonym do nowego życia przez wiarę, tak by „Chrystus przez nią mieszkał w sercach naszych, wraz z Jego Słowem z całym swym bogactwem i mądrością” (Ef 3,17 i Kol 3,16a) – to znaczy naśladować w wierze Abrahama, ojca wszystkich mających wiarę i żyjących nią (Rz 4,16-17), to być jego potomkiem, należeć do jego potomstwa. cd(2)n

  23. Leszek said

    cd(2): …Umarł także (też i ) bogacz i został pogrzebany (pochowany) …
    Inni tłumacze dodają: pogrzebany był (jest) w piekle…
    Po jakimś czasie umarł, odszedł z tego świata bogacz. Jego dusza wyszła z ciała, a ciało namaszczone i owinięte w kosztowne płótna, z wielką pompą złożono do grobu. W przeciwieństwie do ubogiego Łazarza ów bogacz miał zapewne wielce okazały pogrzeb, w którym uczestniczyło wielu jego przyjaciół od stołu, wielu jego pochlebców, a także wielu innych ludzi, którzy chcieli być zauważeni przez przyszłych spadkobierców, licząc na spodziewane korzyści. Ba, należy przypuścić, że całe miasto- wszyscy jego mieszkańcy wiedzieli o jego konaniu i śmierci, jednocząc się w żałobie. Zawodzenie i jęki żałoby wznosiły się do nieba, a wraz z nimi udawane i nieszczere pochwały dla „wielkiego”, dla „dobroczyńcy”, dla „sprawiedliwego”, który był umarł. Padło wtedy wiele, wiele ludzkich słów ukazujących chwałę ludzką owego bogacza, pokazującym go obecnym na pogrzebie w jak najlepszym świetle. Zresztą skąd my to znamy? Wystarczy to, o czym pisze prasa, co się mówi w radiu, czy słyszy i widzi w telewizji przy okazji przekazywanych wiadomości o śmierci i pogrzebach różnych „wielkich” ludzi tego świata ze sfery polityki, kultury i sztuki, nauki, sportu itd. Ale całą prawdę o człowieku, o jego życiu zna tylko Bóg, będący świadkiem wszystkich jego czynów, myśli, wypowiedzianych słów, jak zresztą o tym mówi Pismo: „Czyny wszystkich ludzi są przed Nim i nic nie może się ukryć przed Jego oczami … żadna myśl nie ujdzie Jego uwagi i nie ukryje się przed Nim ani jedno słowo” (Syr 39,19 i 42,20). Wszyscy żyjemy przed obliczem Pańskim i całe nasze życie jest jawne przed Nim, bowiem „oczy Pana, nad słońce dziesięć tysięcy razy jaśniejsze, patrzą na wszystkie drogi człowieka i widzą zakątki najbardziej ukryte” (Syr 23,19). Czyż przypisywana bogaczowi i jemu podobnym przez innych ludzi chwała ludzka może wymazać to, co jest zapisane w księdze życia (Iz 4,3 i Oz 7,2 i Ap 20,12)? Czy słowo ludzkie może zmienić sąd Boży i wyrok, jaki na nim zapadł? Nie, nie może. To, co jest przez Boga osądzone, jest osądzone, a co jest zapisane – jest zapisane. Nic już nie jest w stanie tego zmienić, bo nie jest to możliwe. I tak, mimo okazałego pogrzebu i wielu mów pochwalnych skierowanych pod adresem bogacza, a także modlitw zanoszonych do Boga w jego intencji, nic to nie pomogło i nie mogło zmienić nieodwołalnego wyroku Bożego, mocą którego duch bogacza pogrążył się w piekle. „Najgorsza jest śmierć grzeszników” – mówił komentując jeden z psalmów (tj. 34,22) św. Augustyn. Zobaczcie bracia jaką śmiercią zmarł wspaniale ubierający się w purpurę i bisior, codziennie ucztujący bogacz? Jakaż to mogła być śmierć w purpurze i bisiorze, tak kosztowna, tak pompatyczna? Jak wystawny pogrzeb, a iluż zaproszonych „znamienitych” gości, jak wiele osobistości, ludzi wpływowych. Jakie tam były (musiały być) uroczystości pogrzebowe. A jakież mowy pochwalne tam wygłaszano? Wśród jakich wonności zostało pochowane ciało zmarłego bogacza? A jednak mimo tego wszystkiego znalazł się w piekle. Zrozumcie zatem, co znaczy: „Najgorsza jest śmierć grzeszników” i nie sądźcie na podstawie posłania bogato wyścielonego, ani ciała bogato obleczonego z wielkim bogactwem, czy z zawodzeń wskazujących na wielką uroczystość pogrzebową i nie patrzcie na płaczącą rodzinę, ani na tłum idący z przodu i z tyłu, kiedy wynoszą ciało, ani na marmurowe i złocone grobowce. Jeśli bowiem na to zważać będziecie, wyrobicie sobie fałszywy pogląd, że śmierć wielu już nie lekko grzeszących, ale wręcz zbrodniarzy, jest najlepsza, bo tak ich opłakują, tak ich odprowadzają, tak okrywają, w taki sposób wynoszą i na taki pogrzeb sobie zasłużyli. Zapytajcie jednak Ewangelii, a ta ukaże waszej wierze duszę takiego bogacza płonącą w ogniu piekielnym wśród kar, której nie pomogą wszystkie honory i obrzędy pogrzebowe, które jego martwemu ciału przygotowała próżność żyjących i żegnających… . W innym zaś miejscu św. Augustyn powiedział: … Umarł bogacz i urządzono mu wspaniały pogrzeb. Oto dokąd zwrócili się ludzie: nie zwracają uwagi na to, jak złe życie prowadził tutaj, a jaka otacza go pompa, kiedy umarł. Jakże szczęśliwy, skoro tylu go opłakuje! Biedak natomiast tak żył, że niewielu za nim płacze. Wszyscy powinni opłakiwać tak bardzo źle żyjącego. Wspaniały pogrzeb, składają go (jego martwe ciało) w kosztownym grobowcu, ubierają w drogie szaty, chowa się go wśród ziół i wonności. A jaki później ma pomnik! Jakimi marmurami grób wyłożony! W samym grobowcu będzie żyła jego pamięć? Ów tam umarł. Ludzie uważający to za coś dobrego, odeszli od Boga i nie szukają tego, co prawdziwe, zwiedzeni fałszem. A przecież mówi Pismo: „Żałoba u ludzi jest nad ciałem, imię zaś grzesznika jako niedobre, będzie wymazane z księgi żyjących” (Syr 41,11; por. Ps 69,29)…
    Autor listu do Hebrajczyków powiada, że (Hbr 9,27). Otóż wszyscy jesteśmy śmiertelni, póki żyjemy na tym świecie w ciele. (Mdr 7,6). Śmierć jest najważniejszym momentem naszego ziemskiego życia, albowiem „w chwili zejścia z tego świata dusza na zawsze utwierdzona zostaje w dobrem lub w złem, dobrowolnie przez siebie obranym (por. Syr 15,14.17), jak o tym czytamy w „rozprawie o czyśćcu” św. Katarzyny z Genui: Ubi te invenero- w jakim stanie cię znajdę w chwili śmierci, z wolą pozostania w grzechu czyli w stanie zbuntowania się woli ludzkiej przeciwko woli Bożej albo też obrzydzenia i żalu zań (zob. Ez 36,31), Ibi te iudicabo – według tego sądzić cię będę”… cd(3)n

  24. KRYSTYNA said

    MARSZ DLA CHRYSTUSA KRÓLA
    =========================

    DROGIE DZIECKO NMP

    BARDZO PROSZĘ O DANIE TEGO OGŁOSZENIA NA WPIS GŁÓWNY

    Bardzo proszę o przekazywanie i kolportowanie dalej, KRÓLUJ NAM CHRYSTE !!!

    Kwidzyn – Marsz w intencji INTRONIZACJI PANA JEZUSA NA KRÓLA POLSKI – 6 październik 2013 r.

    Godz. 11.00 Msza Św. w parafii pw Św. Wojciecha ul. Sportowa 3 (przy drodze nr 55). Po Mszy Św. przechodzimy na teren Stadionu Miejskiego naprzeciw Kościoła Św. Wojciecha (ul. Sportowa 1) i rozpoczynamy spotkanie. Parkowanie samochodu po jednej stronie ulicy – przy w/w Kościele i po drugiej na terenie Stadionu.

    Marsz rozpoczniemy pieśnią Bogurodzica. Rozdawane będą stosowne śpiewniczki lub do wydrukowania. Sprawy organizacyjne i odczytanie referatu na temat uznania, czyli „Intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski – Intronizacja czym jest, a czym nie jest.”

    Godz. 12.30 wymarsz ze Stadionu w ul. Żwirową – w czasie marszu odmawiamy Różaniec Święty – pomiędzy dziesiątkami Różańca Św. krótkie pieśni do Chrystusa Króla oraz króciutkie 1-o minutowe rozważanie następnej tajemnicy na kolanach;

    dalej w ul. Południową,

    dalej w ul. Toruńską

    dalej w ul. Grudziądzką,

    dalej w ul. Bat. Chłopskich

    dalej w ul. Targową, do celu – Plac Jana Pawła II na ul. Katedralnej – koniec marszu – zakończenie czasu przemarszu godz. 13.15 – 13.25 najpóźniej. (ok. 2300m.) Bardzo prosimy o zabranie ze sobą stołeczka składanego oraz flagi (Polski, Chrystusa Króla, itp.); lub obrazu; figurki Matki Bożej; Chrystusa Króla; bądź wybranego świętego.

    Godz. 13.30 – 15.00 referaty Intronizacyjne na Placu Jana Pawła II

    Zaproszonych gości przeplatane pieśniami.

    Przed 15-tą dopuszczalne świadectwa z „Marszu…”

    Godz. 15.00 Koronka do Bożego Miłosierdzia.

    15.15 – Błogosławieństwo i rozesłanie.


    mariakog@gmail.com
    Maria-Teresa Kogowska

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  25. Leszek said

    cd(3): O momencie śmierci, tak mówił w jednym z apoftegmatów (227) abba Ewagriusz:
    Powiedział abba Ewagriusz: „Siedź w celi i skupiaj myśli. Pamiętaj o dniu śmierci: wyobraź sobie martwe ciało, zrozum to nieszczęście i przyjmij trud: pogardź światową próżnością, abyś mógł wytrwać stale w skupieniu i nie osłabnąć w tej woli. Rozpamiętuj także los tych, którzy już są w piekle: myśl, w czym tam są pogrążone dusze, w jakim okropnym milczeniu, w jakich gorzkich jękach, w jakim strachu, udręce i oczekiwaniu. Rozważ niekończącą się mękę, łzy bezcielesne i nie ustające. Ale pamiętaj także o dniu zmartwychwstania, w którym staniemy przed Bogiem. Wyobraź sobie ten straszliwy i przerażający trybunał. Rozważ, co tam przygotowano dla grzeszników: zawstydzenie przed Bogiem, przed aniołami i archaniołami, i wszystkimi ludźmi, to jest karę, ogień nieugaszony, robaka, który nie umiera, otchłań, ciemności, zgrzytanie zębów, strachy i męki. Rozważ także i dobra przygotowane dla sprawiedliwych: swobodny przystęp do Boga Ojca i Jego Chrystusa, do aniołów i archaniołów i całej wspólnoty świętych, Królestwo Niebieskie i jego dary, radość i rozkosz. O jednym i drugim pamiętaj bezustannie; i nad sądem na grzeszników płacz i przejmuj się skruchą, ze strachu, abyś i ty się pośród nich nie znalazł; a z losu sprawiedliwych ciesz się i raduj. I staraj się podzielić radość tych drugich, a losu tych pierwszych uniknąć. Bacz, abyś nigdy, czy to w celi, czy poza celą, gdziekolwiek będziesz, nie zapomniał i nie stracił z oczu tej prawdy. W ten sposób, przynajmniej przez pamięć na nią, zdołasz uciec przed nieczystymi i szkodliwymi myślami”.
    A tak o dniu naszej śmierci możemy przeczytać w jakże pożytecznej dla duszy książeczce „O naśladowania Chrystusa” Tomasza a Kempis:
    …Bardzo szybko będzie tu po tobie, popatrz więc trochę inaczej na swoje istnienie. Człowiek dzisiaj jest, jutro go nie widać (zob. 1Mch 2,63 i Ps 146,4). A kiedy zniknie sprzed oczu, szybko zejdzie z pamięci. O jakże to wielka tępota i zakamieniałość ludzkiego serca, które myśli tylko o teraźniejszości, a nie potrafi i nie chce przewidywać tego, co nadejdzie. W każdej chwili, w każdym kroku i w myśli wyobrażaj sobie, że już dziś umrzesz. Gdybyś miał czyste sumienie, nie bałbyś się tak bardzo śmierci. Lepiej unikać grzechu, niż uciekać od śmierci. Dziś jeszcze nie jesteś gotowy, a co będzie jutro? Jutro niepewne, skąd wiesz, czy będziesz miał jakieś jutro?…Szczęśliwy, kto zawsze ma przed oczyma godzinę swojej śmierci i codziennie przygotowuje się do skonu. Może widziałeś kiedy, jak umiera człowiek. Pamiętaj, że i ty odejdziesz w tę samą drogę (por. Syr 38,22 i 41,3). Gdy nadejdzie ranek, pomyśl, że nie doczekasz wieczora. Wieczorem nie obiecuj sobie tak śmiało poranka. Zawsze więc bądź gotowy i żyj tak, aby śmierć nigdy nie zastała cię nieprzygotowanym. Tylu ludzi umiera nagle i niespodziewanie. …Jakże szczęśliwy i mądry jest ten, kto już teraz stara się być takim, jakim chciałby być w obliczu śmierci! …Nie odkładaj spraw zbawienia na nieokreśloną przyszłość. Jeśli ty sam nie troszczysz się teraz o siebie, któż potem zatroszczy się o ciebie? Teraz jest dla ciebie czas drogocenny, teraz właśnie pora nawrócenia (2Kor 6,3a), aby zasłużyć na życie wieczne. Szczęśliwy ten, kto żyje w bojaźni Bożej, pamiętając o śmierci (por. Syr 1,13!) …Dlaczego myślisz, że będziesz żył długo, gdy żaden dzień twój nie jest pewny? Jak wielu ludzi zwiodła ta pewność, a nagła, niespodziewana śmierć znienacka wyrwała ich z życia! Ileż to razy słyszałeś, że ten zginął od miecza, kuli, tamten utonął, ów zginął w wypadku samochodowym, tego przy stole, tamtego przy zabawie dosięgnął koniec! Śmierć jest kresem każdego, a życie ludzkie przemija jak cień (zob. Ps 144,4). Któż będzie o tobie pamiętał po twojej śmierci? I któż się za ciebie pomodli? Rób, rób teraz, najmilszy, co możesz zrobić, bo nie wiesz, kiedy umrzesz, i nie wiesz, co cię czeka po śmierci!…Uważaj się za przechodnia i gościa na ziemi, którego ziemskie sprawy nie powinny wiele obchodzić. Zachowaj serce wolne i uniesione ku Bogu, bo tutaj nie masz dla siebie trwałej ojczyzny. Zrób wszystko, aby po śmierci duch twój mógł przejść szczęśliwie wprost do Pana… (z rozdz. ‚O rozpamiętywaniu śmierci’) cd(4)n

  26. Leszek said

    cd(4): W czasie wakacyjnych audiencji w r. 1999 Papież Jan Paweł II snując rozważania o rzeczach ostatecznych, mówił w ten sposób: „Bóg jest nieskończenie dobrym i miłosiernym Ojcem. Jednakże człowiek, który ma Mu udzielić odpowiedzi w sposób wolny, może niestety dokonać wyboru ostatecznego odrzucenia Jego miłości i przebaczenia, i w ten sposób pozbawić się na zawsze radosnej komunii z Nim. Właśnie na tę tragiczną sytuację wskazuje doktryna chrześcijańska, kiedy mówi o potępieniu lub piekle. Nie jest to kara Boża wymierzona , lecz konsekwencja decyzji podjętych przez człowieka w tym życiu. Samą rzeczywistość nieszczęścia, jaką ta smutna sytuacja niesie z sobą, możemy w pewnej mierze wyobrazić sobie w świetle pewnych tragicznych doświadczeń, które – jak zwykliśmy mówić – czynią z życia .
    Jednakże w sensie teologicznym piekło jest czymś więcej: jest ostateczną konsekwencją grzechu, zwracającą się przeciw temu, kto go popełnił. Jest to sytuacja, w jakiej nieodwołalnie znajduje się człowiek, który odrzucił miłosierdzie Ojca, nawet w ostatniej chwili swego życia. Piekło oznacza nie tyle miejsce, co raczej wskazuje na sytuację ,w jakiej znajduje się człowiek, który w sposób wolny i ostateczny oddala się od Boga, źródła życia, pokoju i radości. Dlatego nie można przypisywać inicjatywie Boga, ponieważ w swej miłosiernej miłości pragnie On jedynie zbawienia istot stworzonych przez siebie. W rzeczywistości to istota stworzona sama zamyka się na Jego miłość. polega właśnie na ostatecznym oddalaniu się od Boga, które człowiek dobrowolnie wybrał i potwierdził ten wybór „pieczęcią” w chwili śmierci. Wyrok Boży jedynie ratyfikuje ten wybór. Bóg nikogo nie potępia, nie chce potępić. Chce, ażeby wszyscy doszli do poznania prawdy i do zbawienia (por. 1Tm 2,4). Jeżeli wbrew tej zbawczej i odwiecznej woli Boga, człowiek odrzuca Jego miłość, Jego zaproszenie do uczestnictwa w życiu Bożym, to w końcu on sam decyduje o swojej wieczności bez Boga, poza Bogiem. . Módlmy się bardzo o to, żeby ta wola człowieka, która odrzuca zbawczą wolę Boga, nie ucieleśniała się w nikim i nigdzie. Módlmy się o zbawienie wszystkich ludzi, o wieczne zbawienie dla każdego człowieka”.
    By zakończyć rozważanie tego ewangelicznego wiersza, powróćmy jeszcze na chwilę do sprawy życia, śmierci i miejsca, w którym Łazarz i bogacz po niej się znaleźli i my możemy się znaleźć. Te rzeczywistości są ze sobą powiązane, bowiem, to jak oni żyli i my żyjemy na tym świecie, ma swoje konsekwencje w wieczności. Tak też o tym czytamy w „Dialogu” św. Katarzyny ze Sieny: …Któż by nie myślał, że Łazarz pogrążony był w największej nędzy, bogacz zaś cieszył się szczęściem i spokojem? Tak jednak nie było. Bogacz ten, mimo swoich skarbów, znosił większe cierpienia niż biedny Łazarz trapiony trądem. W bogaczu żyła wola własna, z której wypływa wszelkie udręczenie. W Łazarzu wola ta była martwa lub żyła we Mnie, który umacniałem i pocieszałem go w cierpieniu. Gdy był opuszczony przez wszystkich, w szczególności przez przeklętego bogacza, gdy nikt nie obmywał jego ran ani go pielęgnował, kazałem nierozumnemu zwierzęciu lizać wrzody jego. U kresu życia, jak widzicie w świetle wiary, Łazarz ma życie wieczne, bogacz tkwi w piekle… (z rozdz. ‚Opatrzność Boża’). cd(5)n

  27. Leszek said

    cd(5): …Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie… (16,23)
    Przebywający w Otchłani bogacz ujrzał szczęśliwego Łazarza na łonie Abrahama. Ujrzał, mimo iż dzieliła ich ogromna, nie do przebycia, bezdenna przepaść. Jakże więc to było możliwe, że ujrzał z tak niewyobrażalnie dalekiej odległości? A jeżeli ujrzał, to czym i z jakiego powodu ujrzał? Zanim odpowiemy sobie na te pytania, przyjrzyjmy się jak ta sprawa wygląda w czasie naszego ziemskiego życia w ciele. Na tym świecie, to co jest widzialne postrzegamy dzięki zmysłowi wzroku, dzięki naszym oczom; choć można też żyjąc w ciele widzieć to, co jest niewidzialne oczami duszy, tak jak to np. było w przypadku św. S. Faustyny, o czym wielokrotnie wspomina w swoim „Dzienniczku”. Można ujrzeć coś na własne oczy – czyli zobaczyć samemu, być naocznym świadkiem czego. Można widzieć coś, kogoś z bliska i z daleka. Można ujrzeć w oddali pasmo gór, można spoglądając w górę ujrzeć w pogodny wieczór czy w pogodną noc rozgwieżdżone niebo, na niebie gwiazdy, ciała niebieskie. Ale przy pomocy przyrządów optycznych lornetki czy teleskopu możemy dostrzec wyraźniej i lepiej obserwowane oddalone przedmioty czy ciała niebieskie. Wtedy jakby znajdowały się bardzo blisko przed naszymi oczami, choć w rzeczywistości są bardzo daleko. A co powiedzieć o telewizji, dzięki której widzimy przesyłane na odległość, często bardzo wielką, mierzoną w tysiącach kilometrów, ruchome obrazy przedmiotów, rzeczy za pomocą fal elektromagnetycznych. A przecież jakość tych obrazów i formy ich przekazywania są coraz bardziej unowocześniane. Włączamy telewizor i podnosząc wzrok na ekranie telewizyjnym widzimy z bliska często to, co dzieje się od nas bardzo, bardzo daleko. I to, co jest tak bardzo daleko możemy ujrzeć, zobaczyć z bardzo bliska naszymi oczami (np. lądowanie i pobyt astronautów amerykańskich na księżycu). Zauważamy wtedy, że jakby ta odległość nie istniała, że nie jest ona przeszkodą, uniemożliwiającą ujrzenie czegoś, kogoś z bardzo daleka. To wszystko możemy ujrzeć naszymi cielesnymi oczami dzięki „ziemskiej” telewizji. Idąc tym torem myślenia, nie byłoby błędnym stwierdzenie, że istnieje też Boża, „niebieska” telewizja, dzięki której – jak możemy o tym wielokrotnie przeczytać w Piśmie Świętym – prorocy czy apostołowie (a szczególnie św. Jan) mieli nadprzyrodzone wizje, oglądając różne obrazy ukazujące się ich oczom duszy; obrazy rzeczy, które działy się w odległych miejscach bądź miały się dziać w dalekiej przyszłości. A zatem zdarzyło się, że bogacz podniósł swe oczy i na „niebieskim” ekranie telewizyjnym ujrzał Abrahama i Łazarza na jego łonie. „Nie mógłby, podnosząc oczy – powiada św. Augustyn – dojrzeć go, gdyby tamten nie był wyżej, w miejscu pełnym pokoju i szczęścia, on zaś niżej, w piekle, gdzie cierpiał męki”. Zaś św. Grzegorz Wielki tak się wyraził: …Bogacz z dala wznosi oczy i widzi Łazarza, gdyż niewierni, będąc za karę potępieni, pozostają w głębi i przed dniem sądu widzą ponad sobą wiernych zażywających pokoju; później ich szczęścia w żaden sposób widzieć nie mogą. Bardzo dalekie jest to, co widzą, ponieważ nie mają zasług, aby się tam mogli dostać…
    Pogrążony w piekielnych ciemnościach ten mieszkaniec kraju pełnego ciemności (Hi 10,21) podniósł swe oczy ku Niebu, które zobaczył jakby w blasku błyskawicy, w ułamku sekundy. Ku Niebu, którego niewysłowione piękno pozostało w nim obecne, a teraz już na całą wieczność utracone, ażeby stać się dodatkową udręką pośród doznawanych straszliwych cierpień. Zobaczył w górze Abrahama, jaśniejącego i szczęśliwego, może zasiadającego na jakimś tronie chwały, a na jego łonie równie szczęśliwego, w blasku chwały Łazarza, niegdyś biednego, pogardzanego przez niego Łazarza, odrażającego w jego oczach. A teraz? Teraz jakby rażony piorunem, pełny zdumienia ujrzał go takim, jakim jest (był) naprawdę, pięknego dzięki światłu Boga i Jego świętości, bogatego w miłość Bożą, podziwianego nie przez ludzi, lecz przez aniołów Bożych. Tak, to widzenie spadło na niego jak grom z jasnego nieba i wywołało w nim tylko ból i wściekłość.
    Opowiadając swoim synom i wychowankom straszny, a zarazem pobudzający do nawrócenia i bojaźni Bożej swój sen o piekle, w którym przebywał św. Jan Bosko w pewnym miejscu tak mówił: …Zrobiłem parę kroków naprzód i zobaczyłem, co przeżywają ci nieszczęśni i biedni potępieni chłopcy. Wtedy nagle cały sufit piekielnej pieczary stał się przejrzysty jak kryształ. Ukazał się skrawek nieba, a w nim ich koledzy radujący się szczęściem wiekuistym. Na ten widok biedni zatraceńcy płonęli wściekłością w szalonym gniewie i zieli zazdrością, bo kiedyś wyśmiewali się ze sprawiedliwego. Przypomniałem sobie wtedy słowa psalmu: „widzi to występny, gniewa się, zgrzyta zębami i marnieje” (Ps 112,10). ‘Dlaczego nie słyszę żadnego głosu?’ – zapytałem przewodnika. Podejdź bliżej – doradził. Poprzez kryształową szybę usłyszałem krzyki i szlochy, bluźnierstwa i przekleństwa pod adresem świętych. Głosy ich zlewały się ze sobą w myśl słów Pisma: „złością buchają usta występnych”(Prz 15,28). Gdy uprzytamniają sobie błogosławiony los swoich dobrych kolegów – powiedział mój przewodnik – muszą wręcz wykrzyknąć: „To ten, co dla nas głupich niegdyś był pośmiewiskiem i przedmiotem szyderstwa: jego życie mieliśmy za szaleństwo, śmierć jego – za hańbę. Jakże więc policzono go między synów Bożych i ze świętymi ma udział? To myśmy zboczyli z drogi prawdziwej… nasyciliśmy się na drogach bezprawia i zguby, drogi Pańskiej nie poznaliśmy”(Mdr 5,4-7). Takie to są ich tragiczne zawodzenia, które powtarzać się będą przez całą wieczność. Lecz ich krzyki, skargi i wszelkie wysiłki są daremne, bowiem ’owładnie nim przerażenie i siła nieszczęścia… taki jest los odstępcy od Boga, dziedzictwo przez Boga mu przyznane’ (Hi 20,22b.25c.29). ‘Już nie istnieje dla nich czas. Jest tylko wieczność’. cd(6)n

  28. Leszek said

    cd(6): ……I (Wtedy) zawołał (głośno) : „Ojcze Abrahamie, ulituj (zmiłuj) się nade mną i poślij Łazarza, niech umoczy (aby umoczył) koniec swego palca w wodzie i ochłodzi(ł) mój (mi) język, bo cierpię strasznie (wielkie męki) w tym płomieniu… (Łk 16,24)
    Bogacz błaga, aby Łazarz choć jedną kropelką wody, końcem swego palca, ochłodził i orzeźwił jego straszliwie rozpalony język, pogrążony w płomieniu ognia piekielnego. Taki oto komentarz do tego faktu daje św. Grzegorz Wielki:
    „Oto teraz bogacz w swych katuszach chce mieć za orędownika tego, nad którym za swego życia zmiłować się nie chciał. O, jaka dokładność sądów Bożych! Jakaż ścisła wypłata za czyny dobre i złe. Oto wcześniej wyraźnie powiedziano, że Łazarz pragnął otrzymać odrobiny spadające ze stołu bogacza, a nikt mu ich nie dawał, teraz zaś bogacz w swych katuszach pragnie, aby Łazarz końcem palca zwilżył wodą jego usta. Z tego, bracia, zrozumiejcie jak ścisła jest surowość Boga. Ów bowiem bogacz, który biedakowi okrytemu ranami i tego, co najdrobniejsze nie chciał udzielić ze swego stołu, teraz będąc w piekle doszedł do tego, iż sam prosił o to, co najmniejsze. Albowiem prosił o kroplę wody ten, który odmówił drobin chleba. Lecz na to trzeba zwrócić pilną uwagę, co to znaczy, iż bogacz pogrążony w ogniu prosił o zwilżenie swego języka. Pismo Święte ma to do siebie, iż niekiedy co innego mówi, a swymi słowy o czym innym poucza. Powyżej Pan nie powiedział, że ów pyszny bogacz oddawał się wielomówstwu, lecz iż ucztował wystawnie. Nie zaznaczył, iż ów grzeszył gadaniną (zob.Prz 10,19 i 2Tm 2,16), lecz skąpstwem i obżarstwem (por. Syr 14,3). Ponieważ jednak na ucztach zwykle pełno jest próżnej i zgubnej gadaniny, ten, o którym powiedziano, iż źle ucztował, w piekle na swym języku większe, od ognia ponosił cierpienia. Najpierw źle ucztujący dopuszczają się winy gadatliwości, po niej jednak następują płoche zabawy, jak o tym świadczy Pismo Święte mówiąc: ’Usiadł lud aby jeść i pić, i wstali, żeby się bawić’(Wj 32,6). Zanim jednak do zabaw ciało się pobudzi, do żartów i próżnych słów pobudza się język (por. Ef 5,3-4 i Mt 12,36). Cóż więc przez to powiedziano, iż bogacz w katuszach prosił o zwilżenie swego języka, jeśli nie to, iż ponieważ na uczcie więcej grzeszył gadatliwością (Syr 19,6 i 20,5b), za karę sprawiedliwie jego język w ogniu większe ponosił cierpienia?” .
    Zaiste dziwną wydawać się może ta prośba bogacza, bo czyż jest mu w stanie pomóc, przynieść ulgę ta odrobina wody? Czy w jakimś, choćby najmniejszym stopniu zmniejszy ona straszliwą moc owego piekielnego płomienia? Czy jest w stanie, choćby troszeczkę, na moment, na chwilkę tylko ugasić, zmniejszyć straszliwą gorączkę jego języka? W żadnym wypadku nie, choć gdyby (za)istniała możliwość dotknięcia rozpalonego języka bogacza ową malutką kropelką wody, to trzeba by wtedy dać odpowiedź twierdzącą, lecz takiej możliwości – o czym nieco później – już nie ma i nigdy być nie może. A więc w żadnym wypadku nie, a jednak bogacz błaga o tę odrobinkę litości, o tę kropelkę miłosierdzia.
    Pogrążony w otchłani piekielnej bogacz prosi, błaga, by nie powiedzieć, że żebrze o tak niewiele, o ochłodzenie swego straszliwie rozpalonego języka, a nie innego jakiegoś członka swego ciała, bowiem w języku szczególniej daje się odczuć pragnienie. Choć niewątpliwie rzeczą pewną jest to, że bogacz grzeszył językiem (wielomówstwem, pychą, słowami pogardy – jak o tym mówił cytowany powyżej św. Grzegorz Wielki), to jednak w tekście ewangelicznym nie chodziło o jakiekolwiek, choćby najmniejsze pokrzepienie fizyczne tego członka ciała, ponieważ ciało, z jego zmysłami, jego członki dopiero po połączeniu się z duszą po swym zmartwychwstaniu, po wyroku potępienia na Sądzie Ostatecznym podzieli wieczne, niewyobrażalne cierpienia duszy (J 5,29b). Tak też o tym mówi Bóg Ojciec w „Dialogu”:
    „Gdy potępieni w ostatnim dniu sądu powszechnego usłyszą trzecie napomnienie, gdy sprawiedliwość Moja zawoła: ’Surgite mortui, venite ad iudicium’, to jest – ’Powstańcie zmarli, stańcie przed sądem’, wtedy odnowią się i wzrosną cierpienia biednej duszy przez zjednoczenie jej z ciałem, pod nieznośnym potępieniem, które przygniata ją pomieszaniem i wstydem…wtedy dusza wróci z ciałem, które w sprawiedliwych będzie uwielbione, a w potępionych udręczone na wieki… W chwili śmierci dusza sama słyszy oskarżenie, lecz na sądzie powszechnym odnosić się ono będzie jednocześnie do duszy i ciała; bo ciało było towarzyszem i narzędziem duszy, w czynieniu dobra i zła, wedle tego, co podobało się woli własnej. Każdy bowiem czyn dobry i zły spełniany jest za pośrednictwem ciała. Toteż słusznie ciała złych będą dzielić ich męki wieczne, gdyż były narzędziem grzechu… Wtedy na głos straszliwy, który usłyszą: ’Idźcie przeklęci w ogień wieczny’, pójdzie ich dusza wraz z ciałem, otoczona całym zaduchem ziemi, żyć z diabłami, bez pociechy nadziei, każda na swój sposób, wedle miary i rozmaitości popełnionych grzechów. Skąpy, pogrążony w smrodzie chciwości płonąć będzie w ogniu wraz z dobrami tego świata, które tak niegodziwie pokochał. Okrutnik płonąć w nim będzie z swym okrucieństwem; rozpustnik ze swą rozpustą i niecnymi pożądaniami; niesprawiedliwy ze swymi niesprawiedliwościami; zawistny i zawzięty na bliźniego ze swą nienawiścią (por. 1Kor 6,7-10!). Ta nieuporządkowana miłość własna, sprzęgnięta z dumą, z której wyszły wszystkie złości, będzie palić i zadawać im mękę nieznośną; tak wszyscy będą ukarani, każdy na swój sposób, zarazem na duszy i ciele” (z rozdz. ‚Nauka o Moście’). cd(7)n

  29. Leszek said

    cd(7): Zatem ta odrobina, kropelka wody mieszcząca się na samym koniuszku palca, w płomieniu, w ogniu cierpienia (pragnienia), która miała zwilżyć, ochłodzić rozpalony i wyschnięty język bogacza nie byłaby w stanie w żadnym wypadku dać jakiekolwiek, choćby najmniejsze z możliwych pokrzepienie fizyczne. Dla ulżenia ciału, byłoby to niczym, by nie powiedzieć, że byłoby to męką.
    Bogaczowi chodziło o choćby najmniejsze pokrzepienie duchowe w tym morzu, oceanie niewypowiedzianego językiem cierpienia, w morzu mąk, których żaden język nie byłby i nie jest w stanie wypowiedzieć, bo żadne słowa nie oddadzą (nie oddałyby) rodzaju tych piekielnych cierpień, straszliwych mąk.
    Czym jest piekło? Tak o tym czytamy w „Świadkach Bożego Miłosierdzia” Anny:
    „Bóg jest Miłością. Tam, gdzie nie ma miłości, nie ma Boga. Nienawiść, pogarda, okrucieństwo – to straszliwa pustka pozbawiona miłości. To aktywny świat duchowy istniejący poza Miłością (…). Ludzie, którzy wybierają w tym życiu drogę odrzucenia miłości, miłosierdzia i w tym stanie wchodzą w wieczność nie giną po swojej śmierci. Istnieją, lecz poza Miłością, włączeni zostają w potworny stan nienawiści – pustki duchowej, w której żaden stwór duchowy nie może się rozwijać; może tylko cierpieć z niezaspokojonego głodu, pragnienia miłości … Bóg jest Miłością. Kto nie ma jej nic w sobie, przeszedłszy przez życie, ten zabił w sobie podobieństwo Boże – nie może tu, w niebie być! Jest obcy do tego stopnia, że znieść miłości nie może, ucieka jak najdalej. Piekło jest brakiem miłości Boga, jest wieczystą udręką, głodem i konaniem z braku obecności tam Boga, ale nie jest pustką – wypełnia je wszystko, co przed Miłością uchyliło się, uciekło, co nienawidzi Miłości. Jest tam zawiść, pycha. Jest pogarda wzajemna i zadawanie sobie bólu(…). Piekło – to stan, przed którym zatrzymała się miłość Boga i tam ona nie ma żadnego dostępu; to absolutny brak atrybutów Boga, a więc: współczucia, litości, miłosierdzia, dobroci, solidarności. Nie ma pociechy, nie ma ulgi, nie ma nadziei. I tam są chrześcijanie, wielu, tysiące! Tam są także ci, których na ziemi czci się publicznie, a to jest dla nich męczarnią”.
    A zatem owe wołanie potępionego bogacza o choćby najmniejsze ochłodzenie straszliwie rozpalonego i płonącego w płomieniach ognia piekielnego jego języka – to nic innego, jak tylko błagalna prośba o choćby najmniejszą oznakę, kroplę miłości Bożej, która mogłaby być dla niego, pogrążonego w ogniu – morzu otaczającej go zewsząd i zawsze nienawiści i pogardy, nadzieją na choćby najmniejszą zmianę swego straszliwego położenia. Ta k r o p l a miłości mogła by mieć postać najmniejszego gestu, aktu litości, współczucia, miłosierdzia, choćby jednego słowa współczucia, pocieszenia, co mogłoby przynieść bogaczowi jakąś ulgę czy nadzieję. I więcej, znaczyłoby to, że on sam miałby w sobie choćby najsłabszy cień, odruch miłości, byłby zdolny do jej wypowiedzenia.
    Bóg w sercu każdego człowieka zawarł pragnienie miłości – swoje znamię. Jedna z dusz czyśćcowych takie oto daje świadectwo nt. potrzeby doświadczania miłości: „Miłość Boga do nas jest odkryciem, które oszałamia nas na progu śmierci, lub lepiej – na progu prawdziwego życia. Ty wiesz, jak bardzo wszyscy spragnieni jesteśmy miłości, jak każda k r o p l a miłości ludzkiej – tak mała i tak rzadka – dodawała nam ochoty do życia, a jej brak powodował smutek, załamanie, rozpacz. Jak często ów brak społecznej miłości prowadzi ludzi do samobójstwa, odejścia od Boga, do zła, to ja wiem – tu. A tutaj nagle staje się źródłem, rzeką, morzem płynącej ku nam nieskończenie fali miłości. Stajemy przed możliwością wejścia w Nią i życia w Niej. Jedynym pragnieniem jest rzucić się w tę objawioną ci miłość całkowicie, natychmiast i na zawsze. Ale zatrzymują cię „szaty” nie dosyć czyste; a brud ich w tym „świetle” jest ujawniany w całej swej cuchnącej szpetocie. Głód bycia z Panem jest głodem niewyobrażalnym, lecz takaż jest nadzieja i pewność Jego miłości. A przyjaźń i miłość bliskich otacza nas i podtrzymuje”.
    Potępiony bogacz w piekle żebrał o jedno, choćby jedyne słowo czy spojrzenie litości, pocieszenia, co byłoby przejawem miłości. Ale w piekle żadnego choćby z możliwie najmniejszych przejawów miłości nie ma, bowiem tam miłość nie ma zupełnie dostępu. Tam jego mieszkańcy konają i cierpią z niezaspokojonego głodu i pragnienia miłości, dla której zostali stworzeni. Że tak jest, świadczą o tym choćby te oto dramatyczne, pełne niewypowiedzianej boleści i rozpaczy wyznania dusz potępionych, zamieszczonych w zapiskach S. Józefy Menendez; która wielokrotnie zwracała w nich uwagę na największą mękę piekła – pozbawienie duszy zdolności do miłowania:
    „To jest moją męką…że chciałabym miłować, lecz nie mogę. Pozostaje mi tylko nienawiść i rozpacz. Gdyby ktoś z nas, tu obecnych mógł raz chociażby uczynić, wypowiedzieć jeden, jedyny akt miłości…nie byłoby to już piekło!…Ale to niemożliwe, my tego nie możemy, żyjemy nienawiścią i złem. Pokarmem naszym jest nienawiść i wzajemny wstręt!” i „Największą tutaj, tego miejsca męką jest nie móc, jest to, że nie możemy miłować Tego, którego musimy nienawidzić. Och! Jak bardzo trawi nas pragnienie i głód miłości, ale już za późno…Ty też odczujesz ten sam głód, to samo trawiące nas pragnienie: jedynie nienawidzić, złorzeczyć, mieć wstręt i pragnąć zguby dusz…Oto nasze jedyne pragnienie i nic innego już nas tu nie obchodzi!” oraz „Na zawsze jestem tu, gdzie już nie można miłować!…O, jakże krótka była przyjemność…a za nią wieczne potępienie… Cóż nam pozostaje?… Nienawidzić piekielną nienawiścią i to na zawsze!”
    W podobnym tonie wypowiada się potępiona dusza Anity:
    „Każde zrozumienie otrzymane w chwili śmierci, każde wspomnienie z życia, które znamy, przemienia się w palący płomień. Wszystko powraca, aby nas dręczyć. Wszystkie te wspomnienia ukazują nam smutną stronę tych łask, które odrzuciliśmy. Jak to nas dręczy! Duchowo przykuci, my potępieńcy przyglądamy się przerażeni naszemu niedoskonałemu życiu, wyjąc i zgrzytając zębami, dręczeni i wypełnieni nienawiścią. Tutaj pijemy nienawiść jak wodę. Nienawidzimy siebie nawzajem. Bardziej niż cokolwiek nienawidzimy Boga. Tamci błogosławieni w niebie powinni Go kochać, ponieważ stale Go widzą w Jego najbardziej majestatycznym pięknie. To czyni ich szczęśliwymi nie do opisania. My to wiemy, a ta wiedza nas rozwściecza. Ludzie na ziemi, którzy poznają Boga poprzez Jego stworzenia i Jego Objawienie, mogą Go kochać, ale nie są zmuszeni, aby tak czynić. Lecz dusza, do której zbliża się Bóg jako straszny Mściciel i Sędzia, ponieważ został przez nią odrzucony, nienawidzi Go tak, jak my Go nienawidzimy. Nienawidzi Go całą siłą swej złej woli. Nienawidzi Go wiecznie, ze względu na fakt, że zakończyła swoje ziemskie życie odrzucając Boga” (‚List zza grobu’, Fronda nr 25/26, s. 354/355).
    W opisie piekła wg bł. Henryka Suzo, tak m.in. czytamy: …Pijacy i łajdacy, służący swemu brzuchowi (Flp 3,9), byli niby zgłodniałe wilki, dotknięci niewiarygodnym głodem i nieznośnym pragnieniem. Pragnęli dostać maleńką k r o p e l k ę wody dla odświeżenia języka spalonego ogniem żaru, ale nikt im jej nie dawał…
    (źródło: O. Dominique Cerbeland „Diabeł… a jednak istnieje”; Edycja św. Pawła, Częstochowa 2001).
    Ta kropelka wody chyba też ma jakiś związek z tą wypowiedzią Pana Jezusa w czasie Jego przesłuchania, skierowaną do arcykapłana Annasza, w jego pałacu: „Jeśli przy pomocy o d r o b i n y wody lustralnej i przez ofiarę z barana jest dozwolone, jak się wierzy, usuwanie grzechu, wynagrodzenie za niego i oczyszczenie z niego, to jakże nie mogłoby tego dokonać Moje łzy, Moja krew, Moje pragnienie?” cd(8)n

  30. Leszek said

    cd(8):…Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz..(16, 25)
    Innymi słowy jakby powiedział: ’- w ziemskim swoim życiu otrzymałeś od kochającego cię Boga takie dobra, które gdybyś nimi mądrze gospodarzył powinny pomóc osiągnąć zbawienie i wieczne szczęście twej duszy, bo na to, zostały ci przecież dane, a ty tymczasem w taki sposób je używałeś, że stały się dla ciebie przyczyną twego potępienia. Możesz mieć tylko żal do samego siebie, bo sam sobie zgotowałeś taki straszny los.
    Znany tobie Łazarz, który za swego życia otrzymał niedolę, potrafił z tego daru, z tego nieszczęścia uczynić dobry użytek, dobro, dzięki któremu teraz doznaje wiecznej pociechy, gdy ty tymczasem nie umiałeś przy pomocy twoich dóbr uczynić nic, co nie byłoby złem w oczach Bożych. Dlatego jest sprawiedliwe, ażeby on tu teraz doznawał pociechy, a ty – żebyś cierpiał. Inaczej nie może być -’.
    Abraham zatem w sposób łagodny, ale zdecydowany odmówił zrobienia czegokolwiek w sprawie prośby bogacza, sprawiając mu niejako zawód, ale tylko z pozoru, bowiem bogacz innej odpowiedzi nie mógł się spodziewać i wiedział o tym dobrze, że jego nadzieje pokładane w Abrahamie były złudne. Jeśli Abraham nie kiwnął – a nie kiwnął – w sprawie bogacza nawet palcem, nie chcąc w nią angażować również Łazarza, to czyż – z pozoru – nie można by dojść do wniosku, że sprawiedliwi i błogosławieni, reprezentowani w osobach Abrahama i Łazarza pozbawieni są odrobiny miłości, że są tak okrutni i nieczuli na straszną niedolę bogacza, że myślą tylko o sobie samych, o swoim szczęściu, a to co się dzieje z ich bliźnimi, zwłaszcza z tymi, którzy podzielają los bogacza nic już nie obchodzi? Czy to jest z ich strony rodzaj „świętej” zemsty? Kto by taki wniosek wyciągnął i postawił takie właśnie i tym podobne zarzuty błogosławionym, ten minął by się z prawdą i to bardzo. Dlaczego?
    Zaraz spieszę z wyjaśnieniem. W przedmowie książki O. F. X. Schuppe poświęconej piekłu tak czytamy: …”Jakże można być szczęśliwym w niebie, wiedząc, o tym że ktoś z najbliższych, ktoś z przyjaciół poszedł na potępienie?” – to zarzut stawiany często nauce Kościoła o piekle. Odpowiedź nie jest skomplikowana, choć nie może nas w pełni zadowolić, jako że na tej ziemi, nasze pojmowanie prawd wiecznych, wyroków Bożych jest z konieczności ograniczone. Całą prawdę pojmiemy dopiero w niebie, w wieczności, radując się wizją uszczęśliwiającą, czyli oglądaniem Boga twarzą w twarz3. Niemniej już tutaj możemy zrozumieć, że w niebie ujrzymy nieskończone miłosierdzie Boże ofiarowujące swe łaski każdej duszy i pojmiemy przyczyny, dla których pewne dusze z własnej woli odmówiły przyjęcia łaski potępiając się na wieki. Ponieważ Bóg jest najwyższą Doskonałością, łączącą nieskończone miłosierdzie z nieskończoną sprawiedliwością, zrozumiemy dlaczego dusze te utraciły Boga i potwierdzimy doskonałość wyroków Najwyższego, nawet w przypadku duszy bliskich …”.
    Że te przypuszczenia są jak najbardziej słuszne, świadczą o tym te oto słowa Boga Ojca, zapisane w „Dialogu” św. Katarzyny ze Sieny: …Sprawiedliwi, których życie skończyło się w miłości bliźniego, nie utracili tej miłości, trwając w nim (w niej) wiecznie. Są tak zgodni z Moją wolą, że mogą chcieć tylko to, czego Ja chcę; wolna wola ich jest związana węzłem miłości, że gdy minie czas, stworzenie obdarzone rozumem, które umiera w stanie łaski, nie może już grzeszyć. Wola ich jest tak bardzo zjednoczona z Moją, że gdy ojciec lub matka widzą syna w piekle, gdy syn widzi w piekle ojca i matkę, nie martwią się tym, są nawet radzi widząc, że są ukarani, jako nieprzyjaciele Moi. Nic nie może poróżnić ich ze Mną; wszystkie pragnienia ich są spełnione. Pragnieniem błogosławionych jest widzieć chwałę Moją w was podróżnych pielgrzymach (Hbr 11,13-16), którzy zawsze biegniecie do kresu śmierci. Pragnąc chwały Mojej, pragną zbawienia waszego, przeto zawsze się modlą do Mnie za was. Pragnienie to spełniam, jeśli nie wierzgacie przeciwko miłosierdziu Mojemu… ( z rozdz. ‚Nauka o Moście’).
    …Wspomnij, że…To słowo ‘wspomnij, że’ jest bardzo istotne i jak najbardziej na miejscu. Abrahamowi znane było życie bogacza, więc przypomina mu, co był otrzymał w darze od kochającego Boga, by tymi dobrami, używając swojej woli, mógł służyć Bogu i bliźniemu w miłości, by tą drogą mógł się zbawić i radować wiecznym szczęściem i pokojem. ‘Wspomnij że’ – staw sobie przed oczy to wszystko, czym cię obdarował Pan, sięgnij pamięcią i wróć myślą do tego w jaki sposób rozporządzałeś tymi darami i jak przez nie wyrażał się twój stosunek do bliźniego.
    Czy ta uwaga Abrahama miała na celu doprowadzenie owego potępionego bogacza do skruchy czy żalu za popełnione grzechy, za sprzeniewierzenie darów Bożych, które spowodowało miast błogosławieństwa wieczne przekleństwo, za nienawiść do cnót sprawiedliwości i miłości, z którą ów bogacz zszedł z tego świata? Bynajmniej. Miała tylko na uwadze, potwierdzenie sprawiedliwego wyroku Bożego, że ‘Bóg jest daleki od grzechu, Wszechmocny – od nieprawości, bowiem według czynów każdemu zapłaci, kto na co zasłużył’ (Hi 34,10-11), a także uświadomienie bogaczowi, że sam sobie jest winny nieszczęściu, wiecznej niedoli, jakie stały się jego udziałem. Jeśli zaś chodzi o skruchę czy żal za grzechy, to dla duszy potępionego bogacza nie są one już możliwe w jego stanie, bowiem tylko w tym życiu ‚dusza strapiona i duch uniżony mogą znaleźć u Pana upodobanie’ (Dn 3,39; por. Ba 2,18 i Ps 51,19).
    To wspomnienie faktów już nieodwracalnych jest dla duszy potępionej, przeżywaniem na nowo i stale straszliwym bólem i męką, jest straszliwą, ciągle powracającą i nigdy nie mającą końca piekielną udręką, jest nieustannie rozdrapywaną, nigdy nie zagojoną i nie do zniesienia (a jednak znoszoną) piekielną żywą raną, której dotknięcie już tylko myślami powoduje dodatkowe cierpienia, powiększające wieczystą mękę. Słowem duszę taką ogarnia i przenika wiecznie palący wstyd. Że tak naprawdę jest, potwierdza to, ten oto fragment wyznania potępionej duszy Anity:
    …”Wszystko powraca, aby nas dręczyć. Każde zrozumienie otrzymane w chwili śmierci, każde w s p o m n i e n i e z życia, które znamy, przemienia się w palący płomień. I wszystkie te wspomnienia ukazują nam smutną stronę tych łask, które odrzuciliśmy, którymi za życia pogardzaliśmy, z których robiliśmy zły użytek. Jak nas to dręczy! Nie jemy, nie śpimy, ani nie chodzimy na własnych nogach. Duchowo przykuci, my potępieńcy przyglądamy się przerażeni naszemu niedoskonałemu życiu, wyjąc i zgrzytając zębami, dręczeni i wypełnieni nienawiścią…
    Bogacz bogato przez Pana obdarowany, albowiem prócz dóbr doczesnych, otrzymał też i dobra duchowe; źle nimi jednak rozporządzał, bowiem sprzeniewierzył się przykazaniu miłości Boga i bliźniego, przestępując i łamiąc istotę Prawa, choć za jego gorliwego wykonawcę i wiernego Panu się uważał, i za takiego był wśród sobie podobnych postrzegany. I w takim to stanie ducha zszedł z tego świata prosto do piekła, gdzie panuje wieczna nienawiść, a wspomnienie o tym, że został stworzony i powołany do praktykowania miłości, którą był odrzucił jest dla niego wieczną męką.
    „Odchodzą ode Mnie na zawsze – mówi Pan – wielkie ilości ludzi, ale są wśród nich ci, którzy zdecydowanie odrzucili wszelką miłość – przede wszystkim jednak miłość do swoich braci, ludzi. Niebo jest wspólnotą miłości. Nie mogą tam wejść ci, którzy kochali wyłącznie siebie, gdyż w takim wypadku jest to postawienie siebie na miejscu Boga, a w skutku jest to nienawiść, pogarda lub obojętność dla wszystkich innych ludzi: inaczej, jest to odmówienie swoim bliźnim należnej im troski, współczucia, litości, pomocy. Dlatego najtragiczniejszy jest los ludzi bogatych we wszelkie rodzaje bogactwa wtedy, gdy oni nie tylko odmawiali ludziom pomocy pieniężnej, lecz szacunku, uwagi, czasu lub podzielenia się z bliźnim swoim szczególnym bogactwem, np. talentem, wiedzą, zaradnością, umiejętnościami działania. (…). Gdy człowiek rozwija w sobie złą wolę, nie zauważa momentu, kiedy zostaje zniewolony przez nieprzyjaciela waszego – szatana – i już od tej pory jest tylko narzędziem własnej zguby… (Anna „ŚBM”, cz.2 , s. 286i 287).
    Jest jeszcze jeden, dość znaczący powód nie wysłuchania błagalnej prośby pogrążonego w płomieniach ognia piekielnego bogacza, o zwilżenie jedną kroplą wody jego rozpalonego języka, prośby bogacza, ‘na którego wspomnienie i cześć – po jego uroczystym pogrzebie – ludzie się upijali i objadali, lecz to jego duszy trawionej ogniem piekielnym w niczym nie pomogło i nie ulżyło, bowiem ani jedna kropla nie spadła na jego rozpalony język; ludzie bowiem służą swoim brzuchom, a nie duchom swoich bliskich, i nie dotrze do ducha zmarłych nic innego poza tym, co za życia na ziemi dla siebie uczynili’ (Ks. Martin von Cochem „Cztery sprawy ostateczne” , str. 166; Wydawnictwo Exter – Gdańsk 2001).
    Otóż prośba bogacza nie miała żadnych szans powodzenia i z tego też powodu, że choć wyznał, iż bardzo cierpi, to tak naprawdę tak małą pomoc, gdyby została mu udzielona – co było niemożliwym – nie przyjąłby jej, pogardziłby ją! Z powodu nienawiści, którą był on sam nasycony, a także nasyceni są nią wszyscy potępieni. O tym, że tak naprawdę jest, w ten oto sposób wypowiada się potępiona dusza Anity: …tutaj (tj. w piekle) już nikt nie otrzymuje żadnej łaski. Nawet jeżeli byśmy ją otrzymali, odrzucilibyśmy ją z nienawiścią… .
    O tej prawdzie wypowiada się też jedna ze zbawionych dusz w podobny sposób:
    „O tych, którzy świadomie wybrali służbę siłom zła i nienawiści, nie mówię. Im nic pomóc nie można, ponieważ NIE CHCĄ żadnej pomocy. Gardzą litością i współczuciem, a nienawiść, która ich otacza, uniemożliwia dostęp miłosierdziu Bożemu. Tam gdzie wybór zła jest świadomy, pomoc nie jest możliwa! Mówię o tych, co są w piekle, natomiast póki żyją, należy prosić Boga o ich nawrócenie, bo mogą z pomocą łaski nawrócić się nawet w ostatniej chwili życia” (Anna „ŚBM”, z cz. 2) .
    Duszom potępionym, a więc i potępionej duszy bogacza nic już nie jest w stanie pomóc, ani dobro uczynione przez te dusze w ich ziemskim życiu(por. Ez 18,24.26), czy też dobro czynione w ich intencjach przez ludzi, żyjących jeszcze w ciele. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy, jest też ta oto, wypowiedź Boga Ojca w „Dialogu”: „Dopóki się żyje, można kochać i nienawidzić wedle upodobania (Syr 15,17). Lecz gdy umiera się w miłości cnoty, otrzymuje się szczęście, które nie skończy się nigdy; a jeśli umiera się w nienawiści trwa się w tej nienawiści bez końca, otrzymując potępienie wieczne. Odtąd potępieńcy pozbawieni są miłosierdzia Mojego… Ani modlitwy, ani jałmużny, ani dobre uczynki nie mogą im w żaden sposób pomóc. Są oni bowiem członkami odciętymi od Mojej miłości, gdy w ciągu życia nie chcieli zjednoczyć się z posłuszeństwem dla Mych Świętych przykazań w mistycznym ciele świętego Kościoła, pod słodką władzą, która rozdaje wam krew nieskalanego Baranka, Jednorodzonego Syna Mojego. Otrzymują owoc potępienia wiecznego, z płaczem i zgrzytaniem zębów. Są to męczennicy diabła: daje on im taką nagrodę, jaką sam otrzymał” (z rozdz. ‚Nauka o łzach’). cd(9)n

  31. Karol said

    Tajemniczy obiekt lecący równolegle z kometą ISON

  32. Leszek said

    cd(9): …A prócz tego (I poza tym wszystkim) między nami, a wami zionie (rozciąga się) ogromna (bezdenna, wielka) przepaść (otchłań), tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może, ani też stamtąd do nas się przedostać… (Łk 16,26)
    Jest jeszcze inny powód – o którym mówi Abraham – uniemożliwiający uczynienie zadość błagalnej prośbie potępionego bogacza o zwilżenie kropelką wody przez Łazarza jego rozpalonego i płonącego w ogniu piekielnym języka. Otóż przeszkodą w sprawieniu bogaczowi choćby najmniejszej ulgi w jego niewypowiedzianym cierpieniu jest istniejąca i nie do przebycia ogromna przepaść, czy jak chcą inni tłumacze biblijni tego wiersza wielka otchłań .
    Czym jest zatem owa przepaść? Skąd się wzięła i jakie jest jej pochodzenie? Spróbujmy sobie na te pytania odpowiedzieć, szukając pomocy przede wszystkim w Piśmie Świętym i w nauce Ojców Kościoła, a także i w innych źródłach.
    Otóż w pierwszych słowach Księgi Rodzaju czytamy, że: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią wód. Wtedy Bóg rzekł: ’Niech się stanie światłość!’ I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nocą. … Stworzył też Bóg dwa duże ciała jaśniejące na sklepieniu nieba: większe, aby rządziło dniem i mniejsze, aby rządziło nocą oraz gwiazdy, aby oddzielały światłość od ciemności” (Rdz 1,1-5).
    Powyższe jest odbiciem tego, co się stało przed stworzeniem świata materialnego. A cóż takiego się stało? Bunt z powodu pychy części aniołów pod wodzą Lucyfera, który zapragnął mieć swoje królestwo i otrzymał wraz z wszystkimi upadłymi aniołami je, a jest nim piekło, królestwo ciemności. Bo jak w niebie zostały oddzielone duchy światłości od duchów ciemności, tak w stworzeniu zostały oddzielone światłość od ciemności, i zostały uczynione dzień i noc.
    Jak Bóg oddzielał światłość od ciemności (Hi 26,10b), a także naród wybrany – Izrael od innych narodów (Kpł 20,24.26), a Syn Człowieczy, gdy przyjdzie w Swej chwale wraz ze wszystkimi aniołami na sąd zasiadając na swoim pełnym chwale tronie, zgromadzone przed Nim narody oddzieli jedne od drugich, tak jak pasterz oddziela owce od kozłów (Mt 25,31-33), podobnie czynił św. Paweł posłany do pogan, by przez głoszoną Ewangelię ’odwrócili się od ciemności do światła, od władzy szatana do Boga’ (Dz 26,18). Otóż św. Paweł przez okres trzech miesięcy nauczał w synagodze w Efezie o Jezusie Chrystusie, usiłując pozyskać dusze dla królestwa Bożego. A gdy niektórzy ze słuchaczy trwali uparcie w swej zatwardziałości i w niewierze nie da(wa)li się przekonać, bluźniąc wobec ludu przeciw nauce Pańskiej, zerwał z nimi, odłączył się od nich i oddzielił od nich uczniów, nauczając codziennie przez dwa lata w szkole Tyranosa (Dz 19,8-9).
    ’Cóż to mamy ze sobą wspólnego? Cóż nam do ciebie i tobie do nas? Cóż nam do siebie!’ – wykrzyczał z siebie demon ustami opętanego w synagodze w Kafarnaum. No właśnie – czyż może coś łączyć Szatana z Panem Jezusem? Czyż może być między nimi coś wspólnego? Zresztą sam Jezus mówił w wieczerniku apostołom: „Nadchodzi władca (książę) tego świata, nie ma on jednak nic do Mnie, nic swego we Mnie” (J 14,30).
    Właśnie, nic ze sobą nie mogą mieć i nie mają wspólnego: miłość z nienawiścią, kłamstwo z prawdą, światłość z ciemnością, cnota z grzechem, świętość z nieprawością! Te rzeczywistości nic ze sobą nie łączy, są bowiem sobie przeciwne, przeciwstawne sobie. Nie bez powodu więc św. Paweł i nas upomina tymi słowami: „Nie wsprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Jakaż jest bowiem łączność między sprawiedliwością a niesprawiedliwością? Cóż ma wspólnego światłość z ciemnością. Jakaż może być wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym” (2Kor 6,14-15; por. 1Mch 1,15b!). Zaś św. Jan Apostoł w swoim liście mówi, że : „Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że jesteśmy z Nim w łączności, a chodzimy w ciemności, wówczas kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą” (1J 1,5-6). Taki oto komentarz do tych słów obu Apostołów daje św. Augustyn: … Skoro Bóg jest światłością i nie ma w Nim ciemności (Ps 92,16), my zaś winniśmy mieć z Nim łączność, musimy wyrzucić z siebie ciemności, aby zajaśniała w nas światłość. Ciemności, bowiem nie mogą uczestniczyć w światłości. Przeto zwróć uwagę na te słowa: ’Jeżeli powiadamy, że jesteśmy z Nim w łączności, a chodzimy (trwamy) w ciemności, kłamiemy’. Również apostoł Paweł pisze: ’Cóż ma wspólnego światłość z ciemnością?’. Twierdzisz, że jesteś w łączności z Bogiem, a chodzisz w ciemności. Przecież ’Bóg jest światłością, nie ma w Nim ciemności’. Jakże więc może światłość łączyć się z ciemnością? … Grzechy są ciemnościami, jako i Apostoł nazywa szatana i jego aniołów „władcami ciemności” (Ef 6,12). Nie nazwałby ich tak, gdyby nie byli władcami grzeszników i panem nieprawych. ’Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnych ciemności’. Nieprawości są ciemnościami, grzechy są ciemnościami, cóż więc mamy czynić?… Chodźmy w światłości, jak sam Bóg jest w światłości, abyśmy zachowali z Nim łączność…” („Homilie na Pierwszy List św. Jana”, cz. II, z homilii 1-ej, pkt 5, s. 386, ATK W-wa 1977).
    Królestwo Chrystusa z królestwem Szatana nic nie łączy, są one bowiem względem siebie krańcowo różne i nie mogą w żadnym wypadku ze sobą współistnieć, a ich mieszkańców oddziela bezdenna przepaść, oddzielająca bezbożnych (Syr 41,8n) od sprawiedliwych.
    Owszem, tu na ziemi, w tym świecie dopóki nie nastąpi kres czasów te królestwa występują obok siebie, często się ze sobą mieszają i są ze sobą wymieszane, jak kąkol z pszenicą (Mt 13,24-28.36-39), a nawet często to, co jest złem, ciemnością nazywane jest dobrem, światłem bądź odwrotnie (Iz 5,20; por. Mt 23,13). Ale w wieczności tak już na pewno nie będzie i nie jest. Tam kłamstwo od prawdy, zło od dobra, miłość od nienawiści, synowie światłości od synów ciemności, królestwo Boże od królestwa szatana będą i są na całą wieczność od siebie oddzielone. Tak, jak dzień od nocy. W ziemskim życiu można przejść ze śmierci do życia, z ciemności do światłości i odwrotnie. Tylko na tym świecie, w tym życiu można przechodzić ze stanu grzechu do stanu łaski Bożej. I ze stanu łaski powrócić do stanu grzechu. Ale z chwilą śmierci ciała wszystko to ustaje, wraz ze śmiercią ta niestałość, upadanie i powstawanie, ta możliwość przejścia (przechodzenia) kończy się nieodwołalnie, bo skończył się czas wyboru dany człowiekowi przez Pana Boga. Wraz ze śmiercią każdy przechodzi w swój stan końcowy, stały i nieodwracalny. Tak o tym mówi św. Katarzyna z Genui: „W chwili zejścia z tego świata dusza zostaje na zawsze utrwalona w dobru lub złu, dobrowolnie przez siebie obranym w myśl słów: ’W jakim stanie cię znajdę w chwili śmierci, z wolą utwierdzoną w grzechu lub też obrzydzenia i żalu zań, według tego sądzić cię będę’. Od tego sądu nie ma odwołania; po śmierci bowiem wola nie posiada już wolności wyboru lecz utwierdzona jest w stanie, w jakim znajdowała się w chwili skonania” („Rozprawa o czyśćcu”, z rozdz. IV,4-5). Wtedy to los zbawionych i potępionych jest rozstrzygnięty nieodwołalnie na zawsze, po wszystkie nie mające końca wieki. Każdy przez Boga będzie osądzony ze swoich czynów. Ci, którzy w Jego oczach znajdą łaskę będą zbawieni i przejdą do królestwa Bożego, królestwa światłości (Mt 25,34), ci zaś, którzy usłyszą z ust Bożych wyrok: ’Precz z Moich oczu’ (Łk 13,27) pójdą na potępienie i przejdą do królestwa umarłych, królestwa ciemności, do piekła (Mt 25,41; Ps 9,18). I tak jak kąkol zostanie zebrany i odłączony od pszenicy, tak przeznaczeni na potępienie zostaną odłączeni od zbawionych, bowiem „aniołowie wyjdą i wyłączą złych spośród sprawiedliwych, a potem wrzucą ich do rozpalonego pieca, a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13,30.40-43.49-50). cd(10)n

    • Leszek said

      cd(10): Dzieli nas ogromna i nie do przebycia, nie do przejścia przepaść – mówił Abraham do potępionego bogacza, bowiem ’nikt z nas, choćby chciał stąd do was przejść nie może, ani też stamtąd nikt z was do nas przyjść nie potrafi’. Nie jest możliwym w żadnym wypadku przebycie tej straszliwej przepaści przez nikogo, zarówno stąd – to jest przez mieszkańców łona Abrahamowego, a później Nieba, świętych i błogosławionych, jak i stamtąd – to jest spośród mieszkańców królestwa umarłych, piekła, spośród potępionych. Jak należy rozumieć tą niemożność przebycia tej przepaści, przejścia z jednego miejsca do drugiego miejsca pobytu, z jednego królestwa do drugiego królestwa?
      Synowie Izraela, których Bóg, Jahwe wyprowadził mocną ręką z Egiptu, z domu niewoli przeszli jednak suchą nogą przez środek morza, zamienione na czas tego przejścia w suchy ląd (Ps 106,9), a następnie prowadzeni przez Jahwe przeszli nie do przebycia pustynię wielką i straszną, ’przeszli ziemię, której nikt nie może przebyć’ (Jr 2,6d), by dojść do wspaniałej Ziemi Obiecanej, będącej kontrastem pustyni .
      Jednak w przypadku owej przepaści – o której wspominał Abraham – rzecz się ma zupełnie inaczej, bowiem jej nie można (było) w żaden sposób przebyć i nikt spośród mieszkańców obydwu królestw dokonać tego nie potrafi. Dlaczego tak jest? Wiemy już, że Bóg tak swoim wyrokiem postanowił, którego nic już zmienić nie może. Z odpowiedzią na postawione pytania dotyczące niemożności przebycia owej przepaści, śpieszy nam z wyjaśnieniem św. Grzegorz Wielki, w tych oto słowach: „Niewątpliwie ci, którzy są w piekle, pragną dostać się tam, gdzie błogosławieni zażywają szczęścia; czy jednak można powiedzieć, iż ci, którzy już do tego szczęścia zostali przyjęci, chcą przejść do tych, którzy w piekle doznają katuszy? Jak jednak odrzuceni pragną przejść do wybranych, to jest wydostać się z miejsca swoich katuszy, tak i sprawiedliwi kierując się miłosierdziem pragnęliby przejść do udręczonych ponosząc męki i uwolnić ich. Jednakże ci, którzy choćby chcieli przejść z siedziby wybranych do tych, którzy cierpią i ponoszą katusze, uczynić tego nie mogą, albowiem dusze w swej dobrej naturze mają miłosierdzie, jednakże już będąc złączone ze sprawiedliwością swego Stwórcy tak są skrępowane tym, co należyte, iż żadnego dla odrzuconych nie odczuwają współczucia. Zgadzają się ze Stwórcą, z którym są złączeni i nie zstępują nawet uczuciem miłosierdzia dla tych, których wyrwać nie mogą w żaden sposób. Widzą ich bowiem dalekimi od siebie i wiedzą, że Ten ich odrzucił, Którego miłują jako swego Stwórcę. Ani więc sprawiedliwi nie mogą przejść do odrzuconych, ponieważ już wywyższeni sprawiedliwym sądem żadnej dla nich nie mają litości czy współczucia, ani też niesprawiedliwi nie przechodzą do szczęścia tych, które jest udziałem błogosławionych, są bowiem skazani na wieczne potępienie”.
      Na postawione pytanie: ’Dlaczego źli zawsze w ogniu piekielnym mają się palić, skoro się nie poprawią?’ św. Grzegorz Wielki tak odpowiada: „Ponieważ wszechmocny Bóg jest łaskawy, nie ma upodobania w tym, że nieszczęśliwi ponoszą kary; będąc jednak sprawiedliwym, przez całą wieczność karać nie przestaje. Wszyscy źli są skazani na wieczne katusze za swą niegodziwość. To jednak, że płoną w ogniu nie jest bez jakiegoś pożytku. Sprawiedliwi widzą w Bogu radości, jakie otrzymują, a w nich męki, jakich uniknęli, aby tym więcej poznali, do jakiej wdzięczności dla łaski Bożej przez całą wieczność są zobowiązani, o ile lepiej widzą, jak karane są wiecznie grzechy, których z pomocą Boga uniknęli, zwyciężając je” („Dialogi”, księga IV,44; str. 204).
      Jest jeszcze inna przeszkoda, która czyni niemożliwym przebycie przepaści, o której wspomina Abraham. Jaką ona jest możemy dowiedzieć się ze słów św. Katarzyny z Genui, która w ten sposób pisze: „Podobnie jak dusza czysta i nieskalana znajduje swój spokój jedynie w Bogu (Ps 62,2.6-8), dla którego jako celu została stworzona, tak dla duszy obciążonej grzechem ciężkim, prócz piekła nie ma odpowiedniejszego miejsca; Bóg je duszom potępionym przeznaczył na ostateczny i wieczny w nim pobyt. …Gdyby natomiast dusza nie mogła znaleźć (znajdować) się w miejscu przeznaczonym przez sprawiedliwy wyrok Boga, wtedy piekło jej cierpień byłoby jeszcze większe; znalazłaby się bowiem gdzie indziej, niż chciał tego Bóg, którego sądy nacechowane są miłosierdziem i łagodzą karę słusznie zasłużoną. Oto dlaczego dusza, nie znajdując miejsca sobie odpowiedniejszego, ani mniejszej kary, rozpaczliwie rzuca się do piekła, wyznaczonego przez Boga, jako miejsca najwłaściwszego. Taka rzecz ma się i z czyśćcem. … Gdyby dusza nie mogła znaleźć się w tym miejscu, przeznaczonym dla oczyszczenia, w tej chwili stworzyłaby sobie piekło, gorsze od mąk czyśćcowych; ujrzałaby, bowiem niemożliwość złączenia się z celem ostatecznym – Bogiem, a to z racji grzechów nie odpokutowanych. Taki stan dużo gorszy jest od mąk czyśćcowych, owszem podobny jest piekłu” („Rozprawa o czyśćcu”, rozdz. VIII, 1.3-5).
      Tak też o tym mówi potępiona dusza Anity: „Nawet teraz Bóg jest miłosierny i nie zmusza nas, abyśmy się do Niego zbliżali, zatem pozostajemy w tej odległej części piekła, która zmniejsza nasze męki. Każdy krok bliżej Boga przyniósłby mi większe cierpienia niż ty byś odczuwała chodząc tuż przy ogniu” („List zza grobu”; Fronda nr 25/26, zima 2001).
      Podsumowując, idąc za Biblią Jerozolimską, trzeba powiedzieć, że owa przepaść – oznacza ’niemożliwość zmienienia przeznaczenia, tak dla wybranych, jak i potępionych’. cd(11)n

  33. Radosław said

    Polecam audycje http://www.radiownet.pl/etery/koloseum

  34. Leszek said

    cd(11): …Tamten rzekł: „Proszę więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! Mam bowiem (jeszcze) pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli (nie dostali się) na to miejsce (mąk) męki”…
    W dalszym ciągu jesteśmy świadkami trwającego dialogu potępionego bogacza z Abrahamem. Teraz uwaga bogacza koncentruje się na jego braciach, żyjących jeszcze na ziemi w jego dawnym rodzinnym domu. Prosi zatem Abrahama, by ten posłał do nich Łazarza, aby sprowadzeni zostali ze złej drogi, jeśli bowiem nie zostaną upomnieni, jeśli nikt ich nie upomni, to będą kiedyś skazani na podobne co on straszliwe męki, to podzielą jego los. ‘Skoro, ojcze Abrahamie – płacząc, wołał bogacz jeszcze głośniej – nie jest możliwym, aby Łazarz przyniósł mi ulgę, zwilżając kropelką wody mój straszliwie rozpalony i trawiony ogniem piekielnym język, to proszę o łaskę, o miłosierdzie dla moich pięciu braci. Wiesz bowiem, ojcze Abrahamie, że na ziemi żyją jeszcze ci moi bracia. Nie chcę, by oni cierpieli te same, co i ja udręki. Zatem proszę cię, ojcze poślij do nich Łazarza, niech im powie, gdzie się znajduję i dlaczego się tu – gdzie jestem – znalazłem. Niech ich ostrzeże, że jeżeli będą tak nadal żyć, jak do tej pory żyją, to podzielą mój los. Niech im Łazarz powie, że w miejscu, gdzie się znajduję, panuje tylko nienawiść. Niech im powie, że teraz rozumiem jak straszną rzeczą jest nie być kochanym, a ja będąc na ziemi nigdy nikomu nie okazywałem miłości, nawet własnym krewnym. Pojąłem czym jest miłość, w tym ułamku sekundy, gdy moja dusza ujrzała Boga. O! Poślij Łazarza, by im powiedział, że piekło istnieje i jest straszliwe, i że ten, kto nie kocha Boga i bliźniego, idzie do piekła. Poślij go, ojcze Abrahamie! Niech się, póki jeszcze mają czas opamiętają, aby nie musieli przyjść tu, do tego miejsca wiecznych udręk i mąk, gdzie ja teraz jestem’.
    Bogacz, nie mając już żadnej nadziei, żeby siebie mógł ocalić, stara się teraz o ocalenie przed piekłem swoich bliskich. Wygląda na to, że bogacz zwierza się Abrahamowi ze swojego zmartwienia o los swoich braci, którzy – ale tylko z pozoru – sprawiają mu ból i są przyczyną tegoż. Boli i martwi go ich postępowanie, boleje nad nieszczęściem, które sobie w wieczności gotują. Wydaje się, że jest mu ich żal, że jest o nich, o ich zbawienie wielce zatroskany. Zatem można by dojść do wniosku, że kieruje nim miłość bliźniego. Jeśli prosi o ratunek dla swoich braci, to ta jego prośba wskazywała by na to, że ma jednak w sobie miłość bliźniego, a zatem w takim razie nie mógłby znajdować się w piekle, lecz w głębokim czyśćcu. Tak mogłoby się wydawać, ale tylko z pozoru, bowiem prawda jest zupełnie inna. Bogacz znajduje się w piekle, a ta jego nowa prośba wypływa nie tylko z pobudek egoistycznych, czyli z myślenia wyłącznie o sobie, ale o tym za chwilę. Postawmy sobie najpierw pytanie natury ogólnej: Czy potępieni naprawdę mogą chcieć i chcą (pragną) naszego zbawienia, zbawienia swoich bliskich? Czy jest to możliwe, żeby ci potępieni, którzy w swym ziemskim życiu gardzili Bogiem, Jego Miłością, za nic mieli miłość bliźniego, żyjąc niejako w nienawiści tej cnoty miłości i w takim to stanie zeszli z tego świata, będąc już na wieki utwierdzeni w woli przeciwnej Woli Bożej (a ta jest taką, abyśmy się miłowali ) i znieruchomieli w niej na wieki, na podobieństwo żony Lota zamienionej w słup soli (Rdz 19,26), przebywający w wiecznym królestwie nienawiści razem z szatanami, pragnęli naszego dobra, byli zatroskani o zbawienie naszych dusz? Czyż nie było już powiedziane, że „pragnieniem błogosławionych, którzy zeszli z tego świata w stanie miłości, jest widzieć chwałę Bożą w nas podróżnych pielgrzymach, zawsze biegnących do kresu śmierci. Pragnąc chwały Bożej pragną zbawienia naszego, przeto zawsze modlą się do Boga za nas”. Czyż zatem jest możliwym to, by równocześnie zarówno błogosławieni, jak i potępieni, oddzieleni od siebie nieprzebytą przepaścią mieli w sobie takie same pragnienia i żywili troskę o zbawienie dusz ludzi żyjących jeszcze na ziemi? Nie, to nie jest możliwym, może być w nich równocześnie i „tak” i „nie”. Tych przeciwstawnych sobie rzeczywistości nie można ze sobą pogodzić, są bowiem nie do pogodzenia.
    Trzeba więc sobie jasno powiedzieć, że nie mogą być w tym zgodni i nie są! Bowiem tylko błogosławieni naprawdę są zatroskani o nasze zbawienie, gdy tymczasem potępieni pragną tego, abyśmy podzielili ich straszny los, ich wieczne nieszczęście. I jest to prawdą, tak bowiem czytamy m.in. w zapiskach S. Józefy Menendez, po jej doświadczeniach z pobytu w piekle: ‘Widzę jasno, że wszystkie cierpienia świata są niczym w porównaniu z bólem, jaki sprawia świadomość, że już więcej nie można miłować, gdyż tam oddycha się tylko nienawiścią i pragnieniem zatracenia dusz !’ A jedna z dusz potępionych tak skarżyła się S. Józefie: „Och! Jak bardzo trawi nas głód miłości, ale już jest za późno … Oto nasze jedyne pragnienie: nienawidzić, złorzeczyć i pragnąć, życzyć sobie zguby dusz … Nic innego już nas tu nie obchodzi!”
    Warto też zauważyć, że dusze potępione odczuwają piekielną radość, gdy jakaś dusza dostaje się do piekła. I tak jeszcze czytamy w zapiskach S. Józefy: „Dusza moja wpadła w ogromną przepaść, której dna nie widać. Natychmiast usłyszałam, jak inne dusze ucieszyły się, widząc mnie w tych samych mękach, usłyszałam inne dusze radujące się, że dzielę ich męki”.
    Podobnie wypowiada się potępiona dusza Anity: „Ja sama nienawidzę demona, lecz mimo wszystko podoba mi się dlatego, że on sam i jego pomocnicy, te upadłe anioły, które upadły z nim na początku czasu, usiłują was zwieść … My potępieńcy nie mamy przyzwolenia, aby was kusić; mogą to czynić upadłe duchy. Prawdę mówiąc, zwiększa się ich i nasza męka z każdym razem, kiedy przyciągają ze sobą kolejną duszę do piekła. Lecz czym to jest wobec nienawiści! Lecz czegóż nie uczyni nienawiść!”.
    Jeśli więc potępiony bogacz w swym ziemskim życiu nie miał w sobie miłości – a więc trwał w śmierci (1J 3,14b) – i w takim stanie wszedł w wieczność, to skąd niby mógł ją mieć będąc w piekle, w miejscu, gdzie panuje tylko wzajemna nienawiść? cd(12)n

    • Leszek said

      cd(12): Prośba bogacza o ratunek dla swoich pięciu braci, którzy w niczym mu nie mogli pomóc, kiedy płonął w ogniu nie wypływała z miłości bliźniego, bowiem trwa on w stanie wiecznej śmierci, tak jak ‘żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi’ (1J 2,21b). Jeśli tak się rzeczy mają, to co było powodem tak sformułowanej drugiej prośby potępionego bogacza do Abrahama? Jeśliby nim kierowała „miłość” bliźniego – choć wiemy, że o żadnej takiej miłości nie mogło być i nie było mowy – to, czego po niej tak naprawdę się spodziewał? Czego oczekiwał? Czyż naprawdę chodziło mu o „dobro” swoich braci, czy też miał na względzie tylko i wyłącznie siebie samego? A jeśli tak było – bo tak rzeczywiście było, o czym za chwilę – to, na co liczył, mając na względzie swoje straszliwe położenie? A może raczej – zapytajmy – czego się obawiał? Co przeczuwał? „O wszystkim, co się dzieje na świecie, mamy jedynie mętną wiedzę – mówi potępiona dusza Anity – . Lecz znamy dobrze, my potępieńcy to, co nas bezpośrednio dotyczy. W ten sposób znam również, Klaro twoje ostateczne przeznaczenie”. Czego się obawiał ze strony swoich braci, o których sposobie życia, o nich samych najlepiej wiedział? W jaki sposób ich życie na ziemi, jak i sami jego bracia miało (mieli) związek – a miało mieć związek w wieczności – ze stanem i położeniem bogacza w piekle? Odpowiedzi na te pytania, legły u podstaw drugiej prośby bogacza, jeśli zauważymy, że: „Tam, gdzie została zabita miłość, wyplenione współczucie i miłosierdzie, tam króluje nienawiść, cynizm i pycha. Człowiek, który w takim stanie wszedł w wieczność jest im przynależny. … Tam nie ma wstydu za swoje postępowanie, bólu z powodu cierpień zadawanych innym, skruchy. Jest tylko strach – o siebie, myśl tylko – o sobie, przerażenie” (Anna „ŚBM”, cz.1, z rozdz. II, s.167).
      ‘Ojcze Abrahamie – wołał bogacz – nie chcę, żeby moi bracia cierpieli moje udręki. Jestem przerażony, bo żyją tak samo jak ja żyłem. I jeśli tak będą dalej postępowali dostaną się do piekła, a ono jest straszliwe i panuje w nim tylko nienawiść. Proszę, poślij Łazarza, niech ich ostrzeże, niech się opamiętają i zmienią swoje życie, bo inaczej będą musieli przyjść tu, do tego miejsca wiecznych udręk’. Dlaczego teraz tak bardzo bogaczowi, odbywającemu w piekle wiekuistą pokutę, po której nie będzie zbawienia, zależało na nawróceniu swoich pięciu braci? Ponieważ w bogaczu przerażenie budziło ich życie, które było dokładnym naśladowaniem, jakby kopiowaniem jego własnego niegodziwego życia, w myśl znanego przysłowia: ‘z kim kto przestaje, takim się staje’, czemu zdaje się odpowiadać to słowo Pisma: „kto z pysznym przestaje, ten do niego się upodobni” (Syr 13,1b; por. 1Kor 5,9 -11). Był on bowiem dla nich wzorem, a jego bracia ukształtowani na jego podobieństwo, mając wpojone jako wartości to, co on sam za wartość uważał, podążają jego śladem, przez co, gdy i oni dostaną się do piekła, męki bogacza jeszcze bardziej wzrosną. Zatem strach i obawa przed zwiększeniem się mąk piekielnych, a nie żadna miłość bliźniego, skłoniły potępionego bogacza do wypowiedzenia drugiej prośby do Abrahama. Tak, nie było mowy o żadnej miłości bliźniego, bowiem jak mówi o sobie i wszystkich innych potępionych, potępiona dusza Anity: „My nie kochamy już tutaj nikogo” (za „Miłujcie się”, nr 1-1/1998, s. 5).
      Dokładnie o tym mówi na kartach „Dialogu” Bóg Ojciec:
      „Tak wielka jest nienawiść, którą żywią potępieńcy, że nie mogą chcieć ani pragnąć żadnego dobra. Nieustannie Mi bluźnią. A wiesz, czemu nie mogą pragnąć dobra? Bo wraz z życiem człowieka kończy się wolna wola. Stracili czas dany im do zdobycia zasług. Nie mogą na nic zasłużyć. Duszę tych, co zmarli w nienawiści, obarczeni winą grzechu śmiertelnego, sprawiedliwość Boska trzyma w pętach nienawiści i dusza ich trwa uparcie w złości, którą nosi w sobie, trawiąc się sama. Ciągle rosną jej męki, a zwłaszcza męki pochodzące od tych, których potępienia była przyczyną. Przypomnij sobie tego potępionego b o g a c z a, który prosił o łaskę, aby Łazarz poszedł do jego braci, pozostałych na świecie i zawiadomił ich o jego mękach. Nie uczynił tego z miłości ani ze współczucia dla braci, bo był pozbawiony miłości i nie mógł pragnąć dobra ani Mojej chwały, ani ich zbawienia. Bo jak ci rzekłem, potępieni nie mogą uczynić nic dobrego bliźniemu i bluźnią Mi; życie ich skończyło się w nienawiści do Mnie i do cnoty miłości. Więc c z e m u t o u c z y n i ł? Uczynił to, gdyż był najstarszy z nich i wychował ich w niegodziwościach, w których sam żył. Tak, był przyczyną ich potępienia i widział, że pogorszy się jego kara, jego męki się jeszcze zwiększą; gdy będą oni dzielić z nim męki tam, gdzie dusze trawią się wiecznie nienawiścią, bo w nienawiści skończyło się ich życie” (z rozdz. ‚Nauka o Moście’).
      Strach przed zwiększeniem się piekielnych mąk, a także bliska ich perspektywa były powodem tej prośby bogacza. Tak też możemy o tym przeczytać w Biblii Łacińsko-Polskiej w komentarzu do słów bogacza: ‘poślij Łazarza do domu ojca mego, aby im świadectwo wydał, iżby też oni nie przyszli na to miejsce’ – modli się nie o zbawienie swych braci, które nie obchodzi potępionych, chociaż to udaje; lecz za siebie, żeby przez postępki braci, którym zostawił zły przykład, nie pomnażały się jego katusze
      Bogacz dobrze wiedział, że znalazłszy się w piekle, jego bracia spotęgowaliby jeszcze jego męczarnie. „Tam towarzysze w potępieniu nie tylko nie przyniosą ulgi cierpieniom – pisał św. Tomasz z Akwinu – ale uczynią je jeszcze bardziej nieznośnymi. Obecność najbliższych będzie szczególnym przekleństwem, gdyż dusze potępione wolałyby przebywać wśród bestii, niż razem ze swymi najbliższymi”.
      Z kolei św. Grzegorz Wielki mówił: „Potępieńcy widzieć będą w ogniu i ciemności, przy świetle płomieni piekielnych tych, których pociągnęli za sobą na potępienie, a widok ten będzie dopełnieniem ich cierpień”.
      cd(13)n

    • Leszek said

      cd(13): Tak, w piekle najgorszymi dla siebie prześladowcami, tymi, którzy będą w piekielnej furii i niesłychanej złości, z największą nienawiścią, wrogością do siebie się odnosić, którzy będą miotać wobec siebie najgorsze obelgi i przekleństwa będą właśnie sobie najbliżsi, będą ci, którzy zostali przywiedzeni i przywodzili do grzechu i potępienia złą radą czy przykładem, którzy „zawdzięczają” sobie i innym swoje zatracenie. Będą tak wzajemnie siebie nienawidzić i tak zaciekle się dręczyć, że zdawać się będą ludzkimi wcielonymi demonami, a tak będzie już przez całą wieczność, a przecież tu zdarza się nam często, że trudno jest wytrzymać z kimś też i najbliższym tutaj na ziemi choćby kilka minut, a tam w wieczności…
      Dobrą ilustracją tego, co zostało powyżej powiedziane, będzie to, oto poniższe opowiadanie z ‘Księgi Żywotów Ojców Pustyni’: „Pewien bogaty, nieuczciwy bankier miał dwóch synów, pomagających mu w niegodnych interesach. Jeden z nich, pod działaniem łaski Bożej, porzucił tą złą drogę i poświęcił się Bogu, obrawszy życie zakonne. Przed swym odejściem prosił i ostrzegał swego ojca i brata, aby pomyśleli o zbawieniu swych dusz. Zlekceważywszy te dobre rady, obydwaj trwali uparcie w złu i zmarli bez pojednania z Bogiem: najpierw zmarł ojciec, niedługo potem poszedł w jego ślady ten drugi syn, dziedzic całego majątku. Ten zaś, który został mnichem, wielce trapił się tym, co też mogło ich spotkać i gorąco w modlitwie prosił Boga Wszystkowiedzącego o ukazanie mu jak im się wiedzie na tamtym świecie. Jego modlitwy zostały w końcu wysłuchane, bowiem otrzymał łaskę poznania ich strasznego – jak się w okazało – losu. Pewnego dnia przeniesiony został duchem do piekła; ujrzał siebie na szczycie góry otoczonej morzem płomieni, z których dobywały się okrutne jęki. W ognistej czeluści zobaczył tych, których chciał ujrzeć złączonych żelaznymi łańcuchami, rozsierdzonych i wzajemnie obrzucających siebie strasznymi obelgami, nawzajem się przeklinających. Ojciec przeklinał syna, obarczając go całą winą za swój los, wołając: ‘bądź przeklęty, synu wyrodny, boś ty jedyną przyczyną mojego zatracenia. Bo to dla ciebie, by zapewnić tobie bogactwo, parałem się lichwą; gdyby nie ty, nie cierpiałbym tej niedoli’. Syn zaś nie pozostawał mu dłużny i mówił: ‘Ty bądź przeklęty, ojcze bezbożny, że doprowadziłeś mnie do zguby swym złym przykładem, bo tylko przez ciebie naraziłem się na potępienie. Gdybyś nie zajmował się lichwiarstwem i nie zapisał mi swych niecnych dochodów, nigdy bym nie posiadł tej niegodziwej fortuny i nie wpędził się w taką niedolę’. I taki był los jego ojca i brata na tamtym świecie, pośród wzajemnych nieustannych przekleństw. A ów mnich po tym, jak powrócił do siebie z płaczem dziękował Bogu, że zszedł z tej drogi zatracenia i jeszcze gorliwiej służył Panu”.
      Cierpienia wynagradzające i ofiarowane z miłości Bogu mogą ocalić od zguby wiecznej wielu ludzi, a zwłaszcza wtedy, gdy są łączone ze zbawczą męką Zbawiciela, który tak mówi: „jedna jest cena, za którą kupuje się dusze – a tą jest cierpienie złączone z cierpieniem Moim na krzyżu. Miłość czysta rozumie te słowa, miłość cielesna, nie pojmie ich nigdy” (‚Dz-czek’, 324). Dlatego Pan Jezus często o tym mówił św. S. Faustynie: „Pragnę, pragnę zbawienia dusz, pomóż Mi, córko Moja, ratować dusze. Złącz swe cierpienia z męką Moją i ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzeszników” i „Łącz swoje cierpienia z Moją bolesną męką, aby miały wartość nieskończoną przed Moim Majestatem” i „Potrzeba Mi cierpień twoich dla ratowania dusz” (Jak wyżej, p-kty: 1032, 1512 i 1612).

  35. KRYSTYNA said

    ks.Jacek Bałemba -Słowo troski pasterskiej w dłuższym dzisiaj wywodzie, wzmacniające i pożyteczne na czasy pomieszania powszechnego.
    =========================================================================================

    http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2013/09/27/slowo-troski-pasterskiej-w-dluzszym-dzisiaj-wywodzie-wzmacniajace-i-pozyteczne-na-czasy-pomieszania-powszechnego/

    Ja jestem (…) prawdą”

    (J 14, 6).

    „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony;

    a kto nie uwierzy, będzie potępiony”

    (Mk 16, 16).

    „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody,

    udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

    Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem.

    A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni,

    aż do skończenia świata”

    (Mt 28, 19-20).

    Nikt i nic nie może nas zwolnić od osobistego podjęcia zaszczytnej i podstawowej kwestii: uczciwego ustosunkowania się do Prawdy. Kwestia fundamentalna, bo poznanie Prawdy jest drogą do wydobycia się z oparów grzechu i błędu, które są najgroźniejszym problemem Kościoła. Tym, którzy chcieliby zamienić Kościół w korporację tolerancyjnej wymiany poglądów i świadczenia humanitarnych usług ludzkości, pacyfistycznie funkcjonującą w ramach powszechnego braterstwa światowego, należy przypomnieć słowo klarowne i prawdziwe: „Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary” (Wyznanie wiary św. Atanazego).

    „W takiej ciszy – tak ucho natężam ciekawie”

    (A. Mickiewicz, Stepy akermańskie).

    Ciekawość spraw Bożych jest bezcenna! Gdzie znajdę Prawdę? Co Pan Bóg objawia? Jaka jest zawartość merytoryczna Prawdy Objawionej przez Pana Boga? Jaka jest Prawda objawiona przez Pana Boga? Na te kwestie – tak ucho natężam ciekawie.

    Jest Prawda objawiona przez Pana Boga, zawarta w Piśmie Świętym i Tradycji. Są też zmutowane wersje Prawdy, czyli fałsz – przez przeinaczenie bądź przemilczenie. Kwestia poważna: fałszowanie nauki Bożej. Fałszowanie Prawdy zawartej w Piśmie Świętym i Tradycji. Św. Augustyn z troską nakazuje „Śpiewaj, ale nie fałszuj!” (Kazanie do Ps 32).

    Są i tacy, którzy fałsz wprowadzają celowo:

    „Mistrz coraz takty nagli i tony natęża;

    A wtem puścił fałszywy akord jak syk węża,

    Jak zgrzyt żelaza po szkle – przejął wszystkich dreszczem

    I wesołość pomięszał przeczuciem złowieszczem.

    Zasmuceni, strwożeni, słuchacze zwątpili:

    Czy instrument niestrojny? czy się muzyk myli?

    Nie zmylił się mistrz taki! On umyślnie trąca

    Wciąż tę zdradziecką stronę, melodyję zmąca,

    Coraz głośniej targając akord rozdąsany,

    Przeciwko zgodzie tonów skonfederowany;

    Aż Klucznik pojął mistrza, zakrył ręką lica

    I krzyknął: «Znam! znam głos ten!

    to jest T a r g o w i c a!»”

    (A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Ks. 12).

    Jest problem aktualny fałszowania Prawdy objawionej przez Pana Boga, zawartej w Piśmie Świętym i Tradycji.

    Już na początku XX. wieku święty Papież Pius X pisał w swojej, niezwykle ważnej, encyklice Pascendi Dominici gregis:

    „Zwolennicy błędów nie znajdują się już wśród otwartych jedynie nieprzyjaciół, ale, nad czym najwięcej boleć i czego lękać się trzeba: kryją się w łonie i wnętrzu Kościoła i o tyle są niebezpieczniejsi, o ile trudniej ich rozpoznać. Mamy na myśli, Czcigodni Bracia, wielu spośród katolików świeckich, a nawet, co najsmutniejsza, spośród kapłanów, którzy z pozornej ku Kościołowi miłości, bez głębszego wykształcenia filozoficznego i teologicznego, a co gorzej, aż do szpiku kości przejęci zapatrywaniami głoszonymi przez przeciwników Kościoła, zuchwale narzucają się na odnowicieli Kościoła i w zwartym szeregu zaczepiają butnie najświętsze sprawy w dziele Chrystusowym, nie oszczędzając nawet Osoby Boskiego Zbawiciela (…).

    Ulegając pewnym z góry postawionym sobie twierdzeniom, niszczą o ile mogą całkiem apriorycznie pobożne tradycje, będące w powszechnym użyciu”.

    I stwierdza Papież: „Ten ich duch nowatorski czepia się wszystkiego, co jest katolickim”.

    Można postawić pytanie, czy jeśli Papież w swoim dokumencie klarownie, jawnie i publicznie werbalizuje ten problem na początku XX. wieku, to na początku XXI. wieku przestał on być aktualny w Kościele?

    Wbrew wciskającym się nachalnie w sam środek Kościoła niekatolickim tendencjom sprowadzenia całej Ewangelii do czynu (facere), sam Pan Bóg poucza nas, że równie ważne jest uczciwe rozpoznanie Prawdy. Mówi Chrystus Pan: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32).

    Słowo Boże autorytatywnie nas wzywa:

    „Myślcie o Panu właściwie

    i szukajcie Go w prostocie serca!” (Mdr 1, 1).

    Nie jest to kwestia marginalna i drugorzędna. Jest to kwestia fundamentalna i pierwszorzędna. Kto fałszuje Prawdę, którą Bóg objawia w Piśmie Świętym i Tradycji, jest de facto wrogiem Prawdy i wrogiem Pana Boga. Strzeżmy się zatem tych, którzy zwalczają Tradycję i przestrzegajmy przed nimi naszych braci w wierze. Można być wrogiem Pana Boga przez złe czyny. I można być wrogiem Pana Boga przez niewłaściwe myślenie. Św. Paweł przypomina i wypomina jedno i drugie nawróconym już Kolosanom: „Byliście niegdyś obcymi dla Boga i Jego wrogami przez sposób myślenia i wasze złe czyny” (Kol 1, 21).

    Św. Paweł, człowiek czynu i mistyk, pisał trzeźwo i niepoprawnie według kryteriów św. Tolerancji:

    „Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 6-9).

    „Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę. Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam nie głosili, lub bierzecie innego ducha, któregoście nie otrzymali, albo inną Ewangelię, nie tę, którąście przyjęli – znosicie to spokojnie” (2 Kor 11, 3-4).

    „Proszę was jeszcze, bracia, strzeżcie się tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia przeciw nauce, którą otrzymaliście. Strońcie od nich! Tacy bowiem ludzie nie Chrystusowi służą, ale własnemu brzuchowi, a pięknymi i pochlebnymi słowami uwodzą serca prostaczków. Wasze zaś posłuszeństwo znane jest wszystkim. A więc raduję się z was, pragnę jednak, abyście byli w dobrym przemyślni, a co do zła – niewinni. Bóg zaś pokoju zetrze wkrótce szatana pod waszymi stopami. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z wami!” (Rz 16, 17-20).

    Tym, którzy dzisiaj w Kościele chorują na pożądliwość nowości, należy przypomnieć, że kwestią elementarną jest trwanie przy starożytności, ściślej: poznanie Prawdy, poznanie Bożego Objawienia zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji. Poznanie i wierność, oczywiście. „To tylko bowiem jest prawdziwe i właściwie katolickie, jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znamienia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością” (Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).

    Św. Ignacy Antiocheński, biskup i męczennik, człowiek, który zdał egzamin z wiary – wierny Prawdzie – pisał pełen pasterskiej troski do Efezjan:

    „«Nie błądźcie», bracia moi. Ci, którzy rujnują rodziny, «królestwa Bożego nie odziedziczą». Jeśli więc ci, którzy tak czynili, postępując według ciała, już zostali ukarani śmiercią, o ileż bardziej powinien być ukarany ten, kto przewrotną nauką fałszowałby wiarę Bożą, za którą Jezus Chrystus został ukrzyżowany. Kto byłby splamiony takim przestępstwem, pójdzie w ogień nieugaszony, podobnie jak i ten, kto go słucha.

    Pan zezwolił namaścić swą Głowę wonnym olejkiem, aby Jego Kościół napełnił się wonią nieśmiertelności. Strzeżcie się śmiercionośnej woni nauki, wywodzącej się od księcia tego świata, aby przypadkiem nie powiódł was w niewolę, z dala od ofiarowanego wam życia. Czemuż to wszyscy nie stajemy się rozumni, otrzymując poznanie Boga, którym jest Jezus Chrystus? Dlaczego giniemy nierozumnie wskutek nieznajomości daru, który Pan rzeczywiście nam zesłał?”.

    Zważmy na wagę tej kwestii poznania Prawdy i wierności Prawdzie!

    Tak ucho natężam ciekawie… „Dlatego jest konieczne, abyśmy z jak największą pilnością zwracali uwagę na to, cośmy słyszeli, abyśmy przypadkiem nie zeszli na bezdroża. Jeśli bowiem objawiona przez aniołów mowa była mocna, a wszelkie przekroczenie i nieposłuszeństwo otrzymało słuszną zapłatę, jakże my unikniemy kary, jeśli nie będziemy się troszczyć o tak wielkie zbawienie? Było ono głoszone na początku przez Pana, a umocnione u nas przez tych, którzy je słyszeli” (Hbr 2, 1-3).

    Do wszystkich, którzy pozostają wierni Bożemu Objawieniu zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji, odnoszą się słowa:

    „Co do was, to namaszczenie,

    które otrzymaliście od Niego, trwa w was

    i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo,

    ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim.

    Ono jest prawdziwe i nie jest kłamstwem.

    Toteż trwajcie w nim tak,

    jak was nauczył” (1 J 2, 27).

    Św. Piotr wzywa z troską: „Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku. Wzrastajcie zaś w łasce i poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa! Jemu chwała zarówno teraz, jak i do dnia wieczności! Amen” (2 P 3, 17-18).

    Prawda nie zmienia się. Pan Jezus modli się do Ojca: „Słowo Twoje jest prawdą” (J 17, 17). Jezus Chrystus, który o sobie mówi: „Ja jestem (…) prawdą” (J 14, 6), nie zmienia się.

    To, co było prawdą dwa tysiące lat temu, pozostaje prawdą dzisiaj.

    To, co było prawdą w IV wieku, pozostaje prawdą dzisiaj.

    To, co było prawdą w XVI wieku, pozostaje prawdą dzisiaj.

    To, co było prawdą w 1958 roku, pozostaje prawdą dzisiaj.

    Słowo Boże wyjaśnia nam – jak dzieciom: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 8-9).

    Czuwajmy zatem, poznawajmy Prawdę, poznawajmy Boże Objawienie zawarte w Piśmie Świętym i Tradycji, czytajmy, módlmy się, rozważajmy, żyjmy w łasce uświęcającej, zachowujmy serce czyste, pracujmy cierpliwie i wytrwale, i realizujmy dobro, bo czas jest trudny. Wilki się rozmnożyły i grasują w Kościele – często bezczelnie i bezkarnie. Niszczą i deformują Prawdę. Wielu daje się usidlić ich błędom i grzechom. Przylgnijmy wiernie do Prawdy, do Bożego Objawienia zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji.

    „Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu” (Ef 4, 14).

    DZISIAJ – hodie – w czasach szalejących burz, niepokojów i pomieszania powszechnego, ze spokojem i z pełnym zaufaniem Panu Bogu mamy zachować wierność krystalicznej nauce Bożej, czyli Bożemu Objawieniu zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji. Jest to możliwe. Jest to naszym obowiązkiem! Taką krystaliczną naukę mamy przekazać następnym pokoleniom. Odpowiedzialność przed Panem Bogiem najpoważniejsza z możliwych. I zaszczyt nobilitujący!

    A zatem? Weźmy sobie mocno do serca słowa proroka Aggeusza. A skoro Słowo Boże jest zawsze aktualne, bez obawy błędu możemy powiedzieć, że są to słowa odnoszące się dzisiaj do Kościoła. Wiele segmentów Prawdy się tutaj odsłania. Kto czyta z uwagą, wiele tu wyczyta:

    „«Powiedzże to Zorobabelowi, synowi Szealtiela, namiestnikowi Judy, i arcykapłanowi Jozuemu, synowi Josadaka, a także reszcie ludu: Czy jest między wami ktoś, co widział ten dom w jego dawnej chwale? A jak się on wam teraz przedstawia? Czyż nie wydaje się wam, jakby go w ogóle nie było? Teraz jednak nabierz ducha, Zorobabelu – wyrocznia Pana – nabierz ducha, arcykapłanie Jozue, synu Josadaka, nabierz też ducha cały lud ziemi! – wyrocznia Pana. Do pracy! Bo Ja jestem z wami, wyrocznia Pana Zastępów. Zgodnie z przymierzem, które zawarłem z wami, gdyście wyszli z Egiptu, duch mój stale przebywa pośród was; nie lękajcie się! Bo tak mówi Pan Zastępów: Jeszcze raz, a jest to jedna chwila, a Ja poruszę niebiosa i ziemię, morze i ląd. Poruszę wszystkie narody, tak że napłyną kosztowności wszystkich narodów, i napełnię chwałą ten dom, mówi Pan Zastępów. Do Mnie należy srebro i do Mnie złoto – wyrocznia Pana Zastępów Przyszła chwała tego domu będzie większa od dawnej, mówi Pan Zastępów; na tym to miejscu Ja udzielę pokoju» – wyrocznia Pana Zastępów” (Ag 2, 2-9).

    Konkluzja umacniająca wielce:

    „Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu. Sam zaś Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam nie kończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi we wszelkim czynie i dobrej mowie!” (2 Tes 2, 15-17).

    Amen.

    * * *

    Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

    * * *

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  36. Piotr2 said

    http://niezalezna.pl/46550-skrywany-sekret-tuska-w-jego-pokoju-byla-najlepsza-marihuana

    Coś mi się zdaje, że układ spisał Tuska na straty bo wyczerpała się jego formuła i próbują odspawać go od stołka. Chłopina chyba już wie, że jego koniec jest bliski i zdaje sobie sprawę z win wobec Narodu. Tak to jest jak wchodzi się w układy ze złem.

    Króluj nam Chryste.

    • Atanazy said

      To już nie dość mamy argumentów przeciwko p. Premierowi, że trzeba takie żałosne plotki rozpowszechniać. Palił, nie palił… Kogo to obchodzi?! Czy to są zwykłe kalumnie, czy faktycznie sobie zapalił trawę – czy nie przystoi katolikom takimi rzeczami się podniecać?
      Ja proponuję 1 Zdrowaś Maryjo za p. Premiera i drugie – byśmy doczekali się nowego, lepszego.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: