Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Listopad 2013

Czy to cień Inkwizycji padł na Marię Bożego Miłosierdzia?

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 listopada 2013


Korzystając z uprzejmości tego bloga pragnę podzielić się z czytelnikami pewnym intrygującym odkryciem. Jako Polakowi znającemu też język angielski wydało mi się to na początku dziwne, że anglojęzyczny paszkwil, sprzed miesiąca, przeciwko Marii Bożego Miłosierdzia ukazał się praktycznie w tym samym czasie na stronie polskojęzycznej, która bardzo blisko współpracuje z inną, a przewodnią stroną angielskojęzyczną poświęconą wyłącznie nienawiści wobec MBM, jej orędzi i Księgi Prawdy. Intryga, która tu zaistniała jest rzeczywiście fascynująca. Dla wspomnianego paszkwilu otworzono w dniu jego publikacji osobną zupełnie stronę internetową! Tylko w tym celu, aby wszystkim zainteresowanym było wygodnie ją cytować bez żadnej obciążającej kogokolwiek przeszłej historii. Po to, aby każdy nawet z innych nieprzyjaznych sobie wzajemnie stron internetowych mógł po prostu zacytować ten link na zasadzie: „wróg, mojego wroga jest moim przyjacielem”. Oczywiście głównym powodem nienawiści łączącym tylu ludzi ze sobą jest osoba Marii Bożego Miłosierdzia. Taka skala nienawiści oraz tempo w jakim ten paszkwil natychmiast ukazywał się we wszystkich głównych międzynarodowych językach, też były zaskakujące, tym bardziej, że jest to długi artykuł. Wobec tego postanowiłem wejść na IP tych stron (w tym strony polskiej) i tutaj moje zaskoczenie zamieniło się w szok! Wszystkie te strony ulokowane są w San Francisco, Kalifornia lub jej najbliższych okolicach! Nasza polskojęzyczna strona też! Ba, serwer: strony polskiej i tego, gdzie jest otwarta ta nowa strona z paszkwilem posiadają identyczną długość i szerokość geograficzną! Więc okazuje się, że cała ta afera prowadzi do tych samych ludzi, tej samej organizacji w San Francisco! A nazwa tej nowej strony pod, którą umieszczony jest ten angielskojęzyczny paszkwil to nazwa z jednej ze znanych ulic San Francisco. A nasi polscy czytelnicy, którzy wiedzą o której ja tu polskiej stronie piszę, niech sobie obejrzą małą mapkę reklamy na tej stronie, gdzie zawsze jest fragment miasta San Francisco. Jedna tylko strona, ta przewodnia angielskojęzyczna jest nieco dalej, bo Mountain View tuż obok Santa Clara w Kalifornii, ale jest to bardzo blisko San Francisco. Wobec powyższego i po pierwszym zdrowym szoku, zacząłem się zastanawiać – dlaczego San Francisco? Co jest i kto jest w San Francisco, że nienawidzi Marii Bożego Miłosierdzia do tego stopnia, że przedsięwziął żmudne badania i poszukiwania tego kim ona jest i to praktycznie na kilku kontynentach, jak kto widać z treści paszkwilu. Aby to zrozumieć, jaką drogą poszło moje rozumowanie, trzeba zrozumieć też to, że MBM była tolerowana w wielu kręgach katolickich do czasu kiedy nie zostały podane proroctwa o fałszywym proroku, a następnie na to stanowisko nie wybrano Kardynała Bergoglio – pierwszego papieża Jezuitę! Ach, a może to Jezuici… Wystarczyło teraz tylko poszukać czy w ogóle są jacyś Jezuici tam, w San Francisco… Moja mapa zaroiła się od ich placówek właśnie tam, ale to nie tylko o to chodzi. Takie żmudne badania prowadzili ludzie inteligentni, oczytani, mający czas i środki wszelkiego rodzaju do własnej dyspozycji… oraz sieć swoich placówek rozsianych po wszystkich kontynentach. Okazuje się, że w San Francisco istnieje jeden z najpotężniejszych uniwersytetów Jezuickich http://www.usfca.edu/SchoolOfEducation , ale o dziwo i w Santa Clara istnieje ich drugi mniejszy uniwersytet http://www.scu.edu/scujesuits/‎ , gdzie w centrum Markkula wykłada się etykę internetu! Jestem tylko ciekawy jak ją stosuje w praktyce ta strona angielskojęzyczna (główna), a najbardziej ziejąca nienawiścią do MBM, która to ostatnio nawet zacytowała Ignacego Loyolę! Może już przestanę się więcej dziwić… Jednym słowem wszystkie drogi prowadzą do San Francisco! Z ciekawości nawet znalazłem dwóch polskich jezuitów tam, choć pewnie jest ich więcej (no, przecież ktoś musi prowadzić z tamtąd stronę polską!), ale nie postąpię wobec nich tak jak oni wobec MBM. Pozostawię ich „za zasłoną”, bo nie mam prawa bez żadnych dowodów po prostu pisać na kogoś paszkwili. Etyka internetu nie pozwala mi na to, ale najbardziej Ten, który widzi i słyszy wszystko co robione w ukryciu. Oni niby to zdarli zasłonę, ale sami za nią siedzą ukryci! Na żadnej ze stron NIE MA ANI JEDNEGO NAZWISKA TYCH, którzy ją prowadzą! Etyka nazywa to hipokryzją…
Mamy motyw, mamy środki i mamy „owoc” ich pracy, który jest dowodem ich ducha Chrystusowego w praktyce! Należy się tylko cieszyć, że ani MBM, ani my nie żyjemy w średniowieczu! Resztę dośpiewajcie sobie sami.
Biedna Maria Bożego Miłosierdzia, czegóż to ona jeszcze nie będzie musiała w tej sytuacji znieść?
Czytelnik
P.S. Ronald Conte, świecki teolog, którym oni się wysługują, sam wysługuje się nimi, cytując jako źródło informacji stronę paszkwilu, tego z ulicą San Francisco. Conte to tylko głośnik i mikrofon dla nich, marionetka w obecnej sytuacji, podczas gdy oni pociągają za sznurki.

P.S. Adresy stron internetowych znane są właścicielowi bloga. Nie podałem ich celowo, aby nie poszerzać kręgu tych, którzy żyją nienawiścią do bliźniego swego. Inni, którzy śledzą te sprawy na bieżąco i tak będą wiedzieć, o które strony chodzi.

Informatyk

Tak wiec jest tez grupka uważających się za najbardziej prawdziwych katolików, którym po głowie ciągle chodzą myśli jak tu innych wyśledzić, uciszyć, zlikwidować aby nie próbowali coś mówić co im się nie podoba, gdyż ich prawda jest zawsze pewną prawdą jak moskiewska prawda za czasów komuny. Metody czysto masońskie. Jako prości ludzie jesteśmy przez nich znienawidzeni bo mamy odwagę interesować sie tym co się w świecie dzieje.

Posted in Ciekawe | Otagowane: , | 74 komentarze »

MIASTO UCIECZKI dla wszystkich duchowo osaczonych i ściganych

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 listopada 2013


GENEZA i CEL GRUPY:

Grupa została założona spontanicznie – można by rzec pod natchnieniem po abdykacji Benedykta XVI w lutym 2013 roku.

Celem głównym i nadrzędnym naszej grupy jest wspieranie i walka o ludzkie dusze. Realizujemy to poprzez wspólną modlitwę, poznawanie duchowości człowieka, rozważania i kontemplację.

KIM JESTEŚMY?

Niezwykle zwykłymi ludźmi starającymi się żyć godnie w świecie, który nas ciągle okłamuje i zniewala….

Rodzicami, małżonkami, osobami żyjącymi samotnie, osobami rozwiedzionymi oraz duchownymi….
Chrześcijanami, chociaż nie wszyscy jesteśmy katolikami.
Przedsiębiorcami, budowlańcami, prezesami, dyrektorami, księżmi, studentami, konserwatorami zabytków, inżynierami, informatykami….

Osobami, które wolą wybrać prawdę, nawet jeżeli wiąże się to z ciężką pracą nad własnymi niedoskonałościami od kłamstwa – chociażby najpiękniejszego, które prowadzi do coraz większej rozpaczy i śmierci duchowej człowieka….

Nasza grupa modlitewna to MIASTO UCIECZKI dla wszystkich duchowo osaczonych i ściganych…, jeśli potrzebujesz wsparcia zapraszamy….

Strona internetowa – http://www.miastoucieczki.com.pl/

Ps. Duża grupa katolików stara się modlić w intencji uratowania dusz, inna zaś grupka bawi się w śledztwa kto gdzie mieszka jak na kogoś  znaleźć haki, jak kogoś oczernić aby raz na zawsze go wyeliminować. Następny wpis będzie dla kontrastu właśnie o tej drugiej grupce niby katolików według mnie działających z inspiracji diabła.

Posted in Ciekawe | Otagowane: , | 83 komentarze »

Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 listopada 2013


Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy. (Mt 10:16-23)

Wiemy, że ten świat, to nie jest świat dobry i wspaniały i piękny. Niejednokrotnie widzimy wiele złośliwości, wiele przewrotności i wiele głupoty wokół nas. Widzimy i doświadczamy jak osoby mieniące się katolikami wyszukują i donoszą do kurii na osoby z zamiarem aby wykluczyć z kościoła. Wiele diabelskiej postawy jest w śród niby katolików. Mimo wszystko my chcemy żyć Ewangelią w takim właśnie świecie. Ponieważ niejednokrotnie znajdziemy się dokładnie w takiej sytuacji, że ten świat nie będzie sobie nas życzył, że będziemy czuli się atakowani, że boleśnie niektórzy z nas zostaną dotknięci czyimś odrzuceniem. W takich sytuacjach potrzebna jest nam czujność modlitwy, żeby wiedzieć, jak reagować; żeby niekiedy uniknąć niepotrzebnego prześladowania, żeby nie prowokować tam, gdzie nie trzeba. Ale żeby też mieć w sobie siłę ducha, by wytrwać w tych wszystkich prześladowaniach, by one nas nie zaskoczyły. Wyjaśniam również sytuację gdy upubliczniono adres w komentarzu. Było zapytanie i dałem odpowiedź daj. Krótko zwięźle gdyż jestem zapracowany. Myślałem że dorośli ludzie wiedza jak to podać. Ja też jako wpis podawałem info o spotkaniach modlitewnych w Warszawie, nie ujawniając rzeczy istotnych. Okazało się że brak było myślenia ze strony piszącego i wszystko ujawnił. Mnie chyba ze 2 godziny nie było przy komputerze, więc tak to publicznie wisiało. Dodam że tego piszącego blokowałem od 2 miesięcy gdyż często coś palnął i po tych 2 miesiącach uznałem że nie będę go dalej blokował i dosłownie 2 dni wcześniej zniosłem blokadę. Wiem co to znaczy ujawnienie danych bo moje już pewien blog już kiedyś ujawnił a na moje monity aby zaprzestał nie reagował. Efekt cały rok mam do czynienia z prokuraturami, sądami, bo mimo że pedały mnie kolosalnie okradli to jeszcze ciągnął po sądach aby zrobić mnie winnym tego że istnieję.   Dziś cieszą się wilki, wykorzystują to chodząc po kuriach z prośbami aby skazać ludzi. Prześladowanie ze strony  głośno wołających że są najprawdziwszymi katolikami  narastają, oni nie spoczną, bo mają islamski charakter. Ja chcę przeprosić wszystkich za fakt że to na moim blogu się wydarzyło.

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , | 105 komentarzy »

Przepowiednia z 1969r. dla Benedykta XVI

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 listopada 2013


Na koniec osobistych przekazów otrzymanych przez Manoli (siostra wybrana przez Boga w Barrio del Pilar, Madryt) w miesiącu maju 2009 lub 2010 roku, przepisywała dokument czy był to raczej list, który jak mówi, znalazł się w jej rękach, sama nie wie w jaki sposób, nie pamięta.

Podajemy tu dzisiaj ten dokument, który zaczynają słowa Manoli i prosimy Ducha Świętego, tak jak zawsze, aby nam pomógł poznać prawdę, według Jego planów pełnych mądrości.

***

  Porządkując swoje papiery znalazłam ten dokument, list, który nie wiem jak znalazł się w moich rękach, czasami myślę, że Oni [odnoszę się do Jezusa i Maryi] umieścili go tak, bym zobaczyła go w odpowiednim czasie.
Myślę, że jest bardzo interesujący, oto co zawiera:

19 kwietnia 2005, prawie pięć lat temu, były kardynał Joseph Ratzinger, po czterech rundach głosowania w przeciągu 24 godzin, został papieżem w jednym z najszybszych  konklawe w historii.
Kilka dni po tym, jak został wybrany na papieża, nasz papież Benedykta XVI, powiedział, że czuł przerażenie gdy Kolegium Kardynalskie wybrało go jako następcę Jana Pawła II, i powiedział, że chociaż nigdy nie wyobrażał sobie, że zostanie papieżem zaakceptował to tylko dlatego, że miał wielką WIARĘ w Boga.

I w jednej ze swoich pierwszych audiencji publicznych, Benedykt XVI powiedział, że czuł, jakby spadła na niego gilotyna, kiedy uświadomił sobie, że został powołany na Katedrę, Tron Św Piotra.
I po tych zaskakujących wypowiedziach wielu będzie zadawać sobie pytanie:
Dlaczego w momencie kiedy dowiedział się, że to on został wybrany czuł się tak, jakby spadła na niego gilotyna?

Niewątpliwie istnieje wiele czynników, które mogą mieć wpływ na to,że Benedykt XVI miał tak pesymistyczne wrażenia. I w tym samym sensie muszę powiedzieć, że kilka dni po tym, jak został wybrany na papieża, otrzymał od bardzo bliskiego sobie kardynała dziwny list, stary z wyglądu, który w wyraźny sposób uwidaczniał datę 21 kwietnia 1969 r. i co dziwniejsze pod datą,  było wskazane na niego, jako ostatecznego odbiorcy tego dokumentu, gdyż można było widzieć jasno czytelne litery: „WIADOMOŚĆ SPECJALNA, wysłana do mojego drogiego syna BENEDYKTA XVI” …

Zaskoczony papież wziął w ręce dziwny list i poprosił, aby zostawić go samego by mógł przeczytać jego treść.
 Rozpoczynając czytanie odkrył ze zdumieniem, że wiadomość została zredagowana przez samego Jezusa Chrystusa, ale napisana ręcznie piórem w kolorze sepia, poprzez jedną  PROROKINIE Z MEKSYKU!
Urodzona w Ocotlan, Jalisco, w 1915 roku, jej nazwisko zawsze pozostawało anonimowe na prośbę jej rodziny i własnej, ponieważ od maleńkości była faworyzowana wieloma bardzo zaskakującymi rewelacjami i uderzającymi zwierzeniami Naszego Pana Jezusa Chrystusa. W życiu, była po prostu znana jako „Głos Jezusa w Meksyku”.

Oto zawartość tego słynnego listu:

    Treść:
” Napisz do mojego ukochanego Wikariusza Benedykta XVI :
Synu Mój bardzo umiłowany, zapowiadam ci, ze dam ci palmę męczeństwa , ale wcześniej będziesz walczyć z wrogami mojego Kościoła  i tu zacznie się twoje męczeństwo! I z tego powodu dam ci ostrzeżenia bardzo dokładne, Mój synu abyś wyszedł im naprzeciw i w międzyczasie przygotował swoje serce, bo … ja przyjdę do ciebie bardzo szybko, aby wzmocnić cię w tej walce .

    1. Chcę abyś uwolnił się od przebiegłych i chytrych mężczyzn, którzy są blisko Ciebie aby wydać ci walkę. Mój Kościół jest panowaniem Pokoju, Przebaczenia i Świętej Sprawiedliwości.
    Zawsze pamiętaj, że mimo, że musisz wycierpieć wiele ucisku i despotyzmu, Ja pozostanę permanentnie z tobą.

    2. Powiedz wszystkim kapłanom, że zgrzeszyli, grzeszą i chcą grzeszyć, aby czynili skruchę i pokutowali, mimo, że wszyscy ci, którzy zabrudzili się niskimi rzeczami tego świata i ciała nigdy nie powinni sprawować już Najświętszej Tajemnicy Mszy Sw, nie powinni tego zrobić więcej w swoim życiu.
    Powiedz wszystkim moim kapłanom, którzy zeszli z drogi, a także biskupom i arcybiskupom,  kardynałom i ich sekretarzom, powiedz im o lojalności dla Mojej doktryny. Niech poznają wszystkie Moje dzieci sztuczki Moich wrogów aby ich nie uwiedziono!

    3. Chcę abyś usunął z urzędu niektórych księży, biskupów, arcybiskupów i kardynałów, którzy jawnie są instrumentami WROGA. Wymienię ci tutaj najbardziej niebezpiecznych … (tutaj lista kilku konkretnych nazwisk). Ostrzegam ciebie, że wszyscy oni są zarejestrowani w sektach okultystycznych, a obecnie zajmują, stanowiska wyższe w sprawach Kościoła.
    Pamiętaj, że ciebie również zaskoczą zanim otrzymasz Mojego Ducha wraz z Berłem Mojego Królestwa.
    A twojego poprzednika, Jana Pawła II, chcieli wziąć jako instrument swoich diabolicznych planów od dnia kiedy doznał ataku na Placu Świętego Piotra, tej ​​pamiętnej daty 13 maja. Dlatego powiadam ci, i będę ci to powtarzał do znudzenia: Nie ważne ile cierpisz, Mój synu! Ten, kto Mnie naśladuje musi iść tędy, którędy ja szedłem do mojego Ojca, kiedy szedłem na ziemię.

    4. Cokolwiek ma być, będzie, w twoich momentach udręczenia, nigdy nie zapominaj Mój synu umiłowany co ci teraz powiem: Tylko przez Krzyż przychodzi się do Królestwa Niebieskiego! A jeśli upadła ludzkość utraciła łaski Boże, teraz, ze Mną na czele musi je odbić, dlatego każdy, kto odda się Moim planom KRZYŻA i BOLEŚCI będzie błogosławiony na wieki. A CIEBIE, CIEBIE WYBRAŁEM DO TEJ WIELKIEJ LASKI…
    A kiedy oddasz mi swoje życie, pozwolę aby przyszedł antypapież, ale nie niepokój się, gdyż będzie to czas, kiedy Ja przyjdę i zdemaskuje go i zniszczę go tchnieniem ust moich. Ty jednakże pójdziesz ze Mną znowu na Ziemię i będziesz po Mojej prawicy głosić Moją Sprawiedliwość.
    Tak, ty na czele wszystkich moich WIERNYCH WIKARIUSZY. Ah!, i  w momencie SADU OSTATECZNEGO, wszyscy zobaczą jak niektórzy z moich WIKARIUSZY nie byli WIERNYMI i pozostaną po lewej stronie z demonem.

    5.  Benedykcie, Mój synu bardzo umiłowany, usiłuj aby wrócił porządek w moim Kościele, integralność w WIERZE i moralne obyczaje.
    Rządź Moim Berłem! Nie szczędzić rygoru, bo teraz go potrzeba!
    Lepiej jest odsłonić hipokrytów, niż pozostawić ich na Moim polu siejących chwasty!
    Nadszedł czas, kiedy wszystko zostanie odkryte, Mój synu!
    Walcz wraz ze mną! Gdyż Ja jestem z Tobą!
    Gdyż znam twoją duszę, twoją sprawiedliwość, twój zapał, i dlatego cię kocham… Spośród wszystkich Moich dzieci.”

Do tego momentu ten tajemniczy i proroczy list wyraźnie sumuje pontyfikat Benedykta XVI.
W dramatyczny sposób ostrzega nas, że pod koniec swojej kadencji poniesie okrutną śmierć, która uwolni Boży Gniew. Oznacza to, że konsekwencje tej bezprawnej śmierci będą nie zmierzalne dla całego świata, gdyż ułatwi to dojście do władzy Maitreya, Antychrysta, a z nim panowanie straszne i okrutne, ale stosunkowo krótkie (trzy i pół „czasu”, zwyciężać będzie ohyda spustoszenia”, nakazująca nazywać się sama Bogiem oraz narzucać panowanie zła i kłamstwa. A potem przyjdzie czas, kiedy wszyscy chrześcijanie będą prześladowani i poniżani za swoją chciwość …

Tłumaczyła: Bożena

Źródło: http://ecosdegarabandal.blogspot.com.es/2013/07/una-profecia-de-1969-sobre-benedicto-xvi.html

Posted in Ciekawe, Cuda, Kościół, Objawienia, Proroctwa, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 262 komentarze »

Ksiądz krytykujący władzę zapłaci 1500 zł kary!!!

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 listopada 2013


prawyDonald Tusk z Leszkiem Millerem wspólnie wzięli się za Kościół katolicki, który „miesza się do polityki” i chcą zamknąć duchownym usta, by nie głosili z ambon patriotycznych kazań.

22 listopada sejm głosami SLD, Platformy i części PSL, skierował do dalszych prac w komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach nowelizację Kodeksu Wyborczego zakazującą agitacji wyborczej w kościołach.

Kapłan, który się do niego nie zastosuje, zapłaci grzywnę, bagatela, półtora tysiąca złotych. „Utracicie tubę medialną przed wyborami w postaci ambon w kościołach” – mówił z satysfakcją eseldowski poseł Piotr Chmielowski. I nie miał tu na myśli przedstawicieli lewicy czy Platformy, którzy do dyspozycji mają media tzw. głównego nurtu.

Sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Wojciech Polak, komentując decyzję sejmu podkreślił, że „Kościół ma prawo wypowiadać się na tematy społeczne. (…) Jeżeli w Konstytucji RP jest mowa o bezstronności państwa w stosunku do Kościoła, to powinno się szanować autonomię Kościoła. Tym bardziej jesteśmy zdziwieni, że ten projekt został przekazany do dalszych prac”.

Biskup jest zdziwiony, a ja wcale. Antykościelny sojusz Donalda Tuska z Leszkiem Millerem był tylko kwestią czasu i okoliczności politycznych. Oczywiście, bardzo ważne są afery w PO, promowanie dewiacji przez środowiska poprawności politycznej, ale w tle tych wydarzeń od dłuższego czasu rozkwita antyklerykalizm i ponawiane są próby wyrugowania Kościoła z życia publicznego, co piątkowe głosowanie tylko potwierdza. A przyjmowana częstokroć linia sojuszu tronu z ołtarzem drugą stronę tylko rozzuchwaliła i dała jej możliwość zastosowania metod rodem z PRL.

Posłowie głosujący za nowelizacją Kodeksu Wyborczego, a przeciw wnioskom PiS-u i Solidarnej Polski o jej odrzucenie w pierwszym czytaniu, złamali konstytucję, zakładającą rozdział Kościoła od państwa. Mówił o tym podczas debaty np. Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu, apelując do lewicy: „Tak jak Kościół nie powinien wtrącać się w to, co świeckie, państwo nie powinno wtrącać się w to, co kościelne. To powinno być zrozumiałe nawet dla towarzyszy z SLD. Litości! Jak coś się dzieje w waszym Kościele, towarzysze katolicy z SLD, to naprawcie to wewnątrz tego Kościoła, ale nie rękami państwa!”. Partia Palikota poparła zresztą opozycję, choć są to zdeklarowani antyklerykałowie.

Jak widać w polskiej polityce nigdy nic nie wiadomo do końca… Z wyjątkiem, rzecz jasna, postawy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ci reprezentanci wsi polskiej, jak lubią siebie nazywać, zachowali się jak zwykle, czyli obrotowo. Nie było dyscypliny klubowej i aż sześciu z partyjnej wierchuszki – m.in. Jan Bury, Stanisław Kalemba, Janusz Piechociński, Tomasz Eugeniusz Grzeszczak – wsparło zamykanie księżom ust. Kierowali się pewnie dewizą „Żywią i bronią”, tyle że w odniesieniu do siebie i swoich rodzin oraz stanowisk i przekrętów. Mógłbym napisać, że Wincenty Witos przewraca się w grobie, ale ten wybitny polityk doby II Rzeczypospolitej przewrócił się w nim już dawno, patrząc co z dziedzictwem ludowców zrobiono w PRL i po 1989 roku.

Konstytucja została złamana, a rząd Tuska nie cofnął się też przed oszukaniem Episkopatu Polski. Jak ujawnił w jednym z wywiadów biskup Wojciech Polak przedstawiciele rządu Donalda Tuska podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu byli o projekt SLD pytani. „Usłyszeliśmy wówczas, że strona rządowa uważa, że projekt ten powinien zostać odrzucony. Większość parlamentarna, w tym duża część posłów PO, jednak przyjęła go w tej formie do dalszego procedowania” – powiedział hierarcha. Pewnie teraz usłyszymy tłumaczenia premiera, że posłowie PO są niezależni od rządu i dlatego głosowali jak głosowali, ale tylko naiwny może na takie bzdury się nabrać.

Podobnie władza grała z Kościołem w PRL. Też mówiła o wtrącaniu się księży do polityki, o kampaniach nienawiści, a niepokornych kapłanów mordowała. Utrudniała budowę świątyń, obiecywała w nieskończoność przydział materiałów na budowę kościoła, czy remont Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego lub traktowała takie wnioski od razu odmownie, a decyzje podejmowano nie tylko w „województwie”, ale też w Urzędzie ds. Wyznań czy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Gdy tak słuchałem niektórych wystąpień z mównicy sejmowej, to wracała antykościelna propaganda z konferencji prasowych rzecznika rządu PRL – Jerzego Urbana, przypominały się wypowiedzi członków KC kompartii, czy Biura Politycznego, a już z Polski pookrągłostołowej – nagonka tzw. lewicy, która dzięki dogoworowi ze styropianową opozycją nigdy z niczego się nie rozliczyła, oraz środowisk Unii Demokratycznej i jej partii-córek z najmłodszą Platformą włącznie.

Towarzysz Dariusz Joński z SLD mówił na przykład, że jego partia zdecydowała się na przygotowanie projektu pod wpływem apeli wiernych, którzy „mają dość polityki w kościołach”, zaś Sojusz chce też „uwolnić polski Kościół od polityki”: „W Polsce obowiązuje zasada rozdziału Kościoła od państwa. Niestety, wielokrotnie byliśmy świadkami tego, kiedy strona kościelna bezpośrednio angażowała się po stronie niektórych polityków, ale również partii politycznych. Takie działania miały miejsce również podczas kampanii wyborczych” – uzasadniał.  Zupełnie jak z klasyków czerwonego systemu. Brakowało mi tylko jeszcze zdania, że „religia to opium dla mas”, ale że proces legislacyjny jeszcze potrwa, to towarzysz Joński będzie miał okazję wykazać się swoją znajomością marksizmu-leninizmu. A jak zapomni, to mu Miller przypomni.

Już sobie wyobrażam, co będzie się działo jeśli nowelizacja Kodeksu Wyborczego wejdzie w życie, a zważywszy na dotychczasową postawę PO, SLD i PSL tak może się stać, chyba że prezydent Komorowski zechce zarobić kilka punktów więcej i ustawę zawetuje. Państwo policyjne wejdzie na nowy poziom. Będą rosły zastępy donosicieli piszących anonimy, że dwa dni przed wyborami ksiądz „X” mówił o dziedzictwie „Solidarności”, i pracowników służb słuchających w okresie przedwyborczym kazań, nagrywających je i analizujących.

To kolejna analogia do peerelu w najczarniejszej odsłonie, gdy meldunki operacyjne esbeków dotyczące Kościoła, które przeglądałem w IPN, obejmowały wszystko, np. udzielenie ślubu przez prymasa Wyszyńskiego.

Zapis o zakazie „agitacji wyborczej” jest tak ogólny, że będzie za nią można uznać praktycznie wszystko np. patriotyczne kazania w Święto Niepodległości, 15 sierpnia czy 3 maja, nie mówiąc już o liście Episkopatu skierowanym do wiernych. Wszystko zależeć będzie od daty głosowania i długości kampanii. Władza przyczepi się do wszystkiego i za „agitację” spokojnie uzna np. pochwałę Armii Krajowej, NSZ, czy WiN, cytowanie kazań antykomunistycznych kapłanów, przypominanie roli Piłsudskiego i Dmowskiego w odzyskaniu niepodległości.

W produkowaniu donosów będzie miała swój interes rządzący oraz „policje widne, tajne i dwupłciowe”, bo przecież im więcej takich „przestępstw” wymierzonych w ład społeczny wyłapią, to więcej pieniędzy wpłynie do kasy państwa, a i funkcjonariusze i donosiciele będą zadowoleni, bo za aktywność dostaną premie. A gdyby jeszcze przywrócono kolegia do spraw wykroczeń, to dopiero byłby zarobek…


Piotr Jakucki

Na zdjęciu: ks. Ryszard Halwa w czasie Mszy Św. przed Marszem Niepodległości,

Źródło:prawy.pl

Posted in Alert, Nasz smutny czas, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Wielki Ucisk, Znaki czasu | Otagowane: , , , , | 184 komentarze »

Orędzie Matki Bożej z 25 listopada 2013

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 listopada 2013


„Drogie dzieci! Dzisiaj wszystkich was wzywam do modlitwy. Dziatki, otwórzcie drzwi serca głęboko na modlitwę, modlitwę sercem, a wtedy Najwyższy będzie mógł oddziaływać na waszą wolność i rozpocznie się nawrócenie. Wiara stanie się mocna, abyście mogli całym sercem powiedzieć: Bóg mój, moje wszystko. Dziatki, zrozumiecie, że tu na Ziemi wszystko jest przemijające. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 17 komentarzy »

Pieczęć Boga Żywego ratuje rodzinę na Filipinach

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 listopada 2013


Świadectwo rodziny, która przeżyła niedawny tajfun na Filipinach, a którym podzielono się na Facebooku

Cudowna historia przeżycia rodziny Lorny Amora w Tacloban! Zgodnie z obietnicą, Bóg ochronił ich swoją Pieczęcią! Chwała niech będzie Bogu!

Pieczęć Boga żywego:TYPHOON HAIYAN (Yolanda), Tacloban, Filipiny,

8 listopada 2013 roku.

Wcześniej tego roku, w styczniu 2013r., kiedy byłam na wakacjach na Filipinach, moja rodzina zaczęła modlić się Pieczęcią Boga Żywego. Po tym jak otrzymałam Księgę Prawdy, pobrałam Pieczęć, poświęciłam ją i zawiesiłam w naszym salonie .
Co wieczór odmawiali oni Pieczęć Boga Żywego wraz z innymi modlitwami krucjaty, Różańcem Sw. i Koronką do Miłosierdzia Bożego. Ja sama odmawiam te modlitwy każdego dnia tu w Kanadzie .
Na Filipinach, moje dzieci zawiesiły oprawioną Pieczęć na głównych drzwiach wejściowych, od zewnątrz.
W dniu tajfunu, byłam ciągle w kontakcie z nimi, aż do chwili kiedy tajfun uderzył w ląd a oni powiedzieli mi, że wyjący wiatr wraz z deszczem był tak silny, że cały budynek wibrował, a dach tak, jakby ktoś strzelał z karabinu maszynowego. Kazałam im uklęknąć i modlić się Pieczęcią Boga Żywego, Różańcem i Koronką Bożego Miłosierdzia, podczas kiedy my modliliśmy się za nich także tu, w Kanadzie.

Tajfun trwał 4-5 godzin .
Kiedy wiatr i deszcz ustąpił usłyszeli oni głośne „pukanie” do drzwi, ale kiedy je otworzyli, nikogo tam nie było .
Co mój syn i córka zobaczyli, była to oprawiona Pieczęć Boga Żywego uderzająca w drzwi mimo, ze nie było już wiatru.
DLACZEGO UDERZAŁA ONA W DRZWI? KTO NIĄ PORUSZAŁ?  Wzięli ją więc  i zawiesili wewnątrz domu .
Nie doświadczyli oni wcale żadnej powodzi, ani zniszczenia i śmierci na ulicy wkoło swojego miejsca zamieszkania. Sąsiedzi zeznali, że po raz pierwszy ich lokalizacja nie została w ogóle zalana. Podczas gdy sąsiednie domy i mieszkania zostały uszkodzone, z dachami pozrywanymi przez wiatr, rozbitymi szybami czy mniejszymi domami całkowicie zabranymi przez wiatr, ich apartament był całkowicie nienaruszony, nawet najmniejsza szyba nie została naruszona. Jest niesamowite, że Pieczęć Boga Żywego wisząca na drzwiach jednej rodziny ochroniła cały budynek!
3 dni oczekiwania na telefon od nich bardzo się dłużyły, ale głęboko w środku czułam spokój i poczucie pewności, że wszyscy byli bezpieczni.
Daję to świadectwo by oddać dziękczynienie, chwałę i cześć Bogu, który jest zawsze wierny swoim obietnicom …  chroń siebie i rodzinę Pieczęcią Boga Żywego.
 
Lorna Amora z rodziną

Tłumaczyła: Bożena

Pieczęć

Ważna pieczęć dla wszystkich wyznawców Boga na ziemi została przekazana Marii Bożego Miłosierdzia przez Boga Ojca. Prosi On, aby wszyscy przyjęli tę Pieczęć jako ochronę dla wszystkich i każdego z was oraz dla waszych rodzin na przyszłe, trudne czasy, w których będziemy musieli żyć.

O, mój Boże, mój kochający Ojcze,
przyjmuję z miłością i wdzięcznością
Twoją Boską Pieczęć Ochrony.

Twoja Boskość obejmuje moje ciało i duszę na wieczność.
Chylę się w pokornym dziękczynieniu i ofiaruję Ci moją głęboką miłość i wierność,
mój Ukochany Ojcze.

Błagam Cię, chroń mnie i moich bliskich tą szczególną Pieczęcią.
Ślubuję moim życiem służyć Ci na wieki.
Kocham Cię, Drogi Ojcze.
Pocieszam Cię w tych czasach, Drogi Ojcze.

Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego
na przebłaganie za grzechy świata i dla zbawienia wszystkich Twoich dzieci.

Amen.

Posted in Ciekawe, Cuda, Orędzia Ostrzeżenie, Świadectwa | Otagowane: , , , | 42 komentarze »

Sprawa dotycząca ” Marii Bożego Miłosierdzia „, papieża Franciszka, i fałszywego proroka.

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 listopada 2013


Bardzo proszę wszystkich  o dostosowanie swojego zachowania do tego co w tym artykule mówi znany w świecie teolog Kelly Bowring. Mamy drogę jak powinniśmy się zachowywać.

Dr Kelly Bowring jest katolickim teologiem, bardzo popularnym w świecie. Gdy w lipcu opublikowałem na blogu jego artykuł zadzwoniło do mnie kilku księży dziękując za artykuł i potwierdzając znaczenie słów tego teologa.  Otrzymał doktorat na Papieskim Uniwersytecie Świętego Tomasza z Akwinu (Rzym)  i Jana Pawła II (Waszyngton). Ma tytuł magistra na Uniwersytecie Franciszkańskim w Steubenville (Ohio).  Dr Bowring został dziekanem, prezydentem i profesorem Wyższej Szkoły Teologicznej, St Charles Seminarium (Southern Catholic College) i College Mariacki z Ave Maria University. Mieszka w Atlancie, Georgia. 

Wpis z dnia 1 października 2013 r. Przez: twohearts
Aktualizacja: październik 2013

Dr Kelly Bowring , autor bestsellera ” The Secrets, Chastisement, and Triumph ” oraz ” The Great Battle Has Begun”

+ + +

Przekazy Marii Bożego Miłosierdzia ( MDM ), które rzekomo otrzymuje z  Nieba są wiarygodne. Przeegzaminowałem wszystkie orędzia, a także wszystkie opublikowane oceny i krytykę jej przekazów …  i nie znalazłem w nich nic, co by mogło dowieść choć jeden błąd w przekazywanych przez nią przesłaniach. A negatywne oceny MBM wysyłane przez krytyków są jak do tej pory w swoich najlepszych chęciach niejednoznaczne i mało przekonywujące .

Nie znalazłem, by jej przekazy były sprzeczne z żadną doktryną, czy zawierały rzeczywisty błąd. Na dzień dzisiejszy jej przesłania nie są potępione przez żaden oficjalny organ Kościoła, który posiada jurysdykcję by to uczynić (a są to biskupi irlandzcy oraz Kongregacja Nauki i Wiary), ani tym samym, nie otrzymały one uznania Kościoła.

Z drugiej jednak strony, kilka z jej proroctw spełniło się, a jej przekazy są zgodne z innymi podobnymi zatwierdzonymi źródłami proroctw podawanych w tych czasach .

Tak samo Modlitwy Krucjat Marii Bożego Miłosierdzia posiadają ten sam status co przekazywane jej orędzia, dlatego jak wskazano powyżej powinno być dopuszczalne aby nimi się modlić.

Jednym słowem, wierni Kościoła mogą czytać i rozpowszechniać przekazy MBM i modlić się jej modlitwami.

+ + +

Potrzeba Przestrogi!

Mimo wszystko, musimy być ostrożni i nieustannie rozeznawać na modlitwie i  w posłuszeństwie Kościołowi i Duchowi Świętemu, pamiętając słowa papieża Urbana VIII : „W sprawach , które dotyczą objawień prywatnych, lepiej jest wierzyć, niż nie wierzyć, ponieważ, jeśli wierzysz  i zostanie udowodnione, że jest prawdą , będziesz szczęśliwy, że uwierzyłeś, ponieważ nasza Święta Matka prosiła o to. Jeśli wierzysz, i zostanie to uznane za fałszywe, otrzymasz wszelkie błogosławieństwa, tak jakby to była prawda, ponieważ wierzyłeś, że to była prawda.”

+ + +

Potencjalny Problem

Jednym z poważnych problemów, jaki pojawił się wskutek niebiańskich przesłań MBM jest jej przesłanie dotyczące papieża Benedykt XVI, że pozostawi on papiestwo ( przed swoją śmiercią ) i że jego następcą będzie fałszywy prorok (dyskusja dotycząca Apokalipsy 13 ). Orędzie to jest trudne i musi być traktowane z najdelikatniejszym rozeznaniem. Czy to orędzie jest prawdziwe czy nie, nie wiemy.

Nawet jeśli to orędzie jest prawdziwe, nigdy nie wolno nam tego przyjąć na własną odpowiedzialność i jako tak zadecydować … musimy poczekać by Kościół pokierował nas w tych sprawach. W każdym wypadku musimy pozostać wierni Kościołowi. Nigdy osobiście nie wolno nam wierzyć, że papież jest nieważny, chyba że najwyższy uzasadniony autorytet Kościoła wskazałby, że tak jest .

+ + +

Ostrożne Odróżnienie

Tak więc, kiedy możemy rozważać i rozpowszechniać orędzia MBM … jako praktykujący katolicy, musimy być także ostrożni (a nawet z nieco krytyczną troską ) co do ostrzeżenia odnoszącego się do nowego papieża, i w tej sytuacji musimy osobiście zadeklarować, co następuje:

1 . Akceptuję nauczanie Powszechnego Kościoła Katolickiego, że Papież, kiedy mówi o wierze i moralności, jest nieomylny.

2 . Akceptuję papieża Franciszka jako legalnie wybranego przez ostatnie konklawe (jako ważnie wybranego papieża) .

Obejmuje to „wszelkie akty Magisterium [które] wynikają z tego samego źródła, to jest od Chrystusa … Z tego samego powodu, decyzje Magisterium w sprawach dyscypliny, nawet jeśli nie są one gwarantowane przez charyzmat nieomylności, są z boskiej opatrzności i wzywają wiernych do ich przestrzegania” (Donum Veritatis), które każdy członek wiary katolickiej jest zobowiązany zaoferować papieżowi Franciszkowi.

+ + +

Czas Wyjaśni Wszystko

Czas uczyni wszystko bardziej jasne w tej delikatnej kwestii, czy orędzia MBM zasługują na odrzucenie ponieważ jest ona w doktrynalnym błędzie a jej przesłania są nieautentyczne, i czy będzie ona słusznie potępiona przez Kościół. Czy na odmian, jej proroctwa nadal będą potwierdzać się jak i wydarzenia rozwijać i spełniać.

+ + +

Ważne Pytanie i Wyjaśnienie

Najczęstszym pytaniem, jakie ludzie zadają obecnie, dotyczącym MBM, jest to czy ważnie wybrany papież może być fałszywym prorokiem, jak donoszą jej przekazy. Odpowiedź brzmi – TAK .

Jednak, kiedy jest to możliwe, może być to zupełnie nieprawdopodobne.

Tak więc, jak to może być, że ważnie wybrany papież może stać się fałszywym prorokiem (nieważnym papieżem czy anty – papieżem)?

Bulla Papieska papieża Pawła IV  Cum ex apostolatus Officio uczy, że jeśli dana osoba była heretykiem przed wyborem na papieża, nie może być ważnym Papieżem, nawet wtedy, kiedy jest (ważnie) jednogłośnie wybrana przez kardynałów.

Jak również, Canon 188,4 (1917 Kodeksu Prawa Kanonicznego) stwierdza, że ​​jeśli duchowny (papież, biskup, itp.) staje się heretykiem, traci swój urząd, bez żadnej deklaracji, na mocy prawa .

Św. Robert Bellarmin, Św. Antoniusz, Św. Franciszek Salezy, Św Alfons Liguori i wielu innych teologów wszyscy uczyli, że heretyk nie może być ważnym papieżem.
” Jeśli jednak Bóg miałby pozwolić by papież został
notorycznym i upartym heretykiem,
 przez taki fakt przestaje on być papieżem,
i katedra apostolska byłaby wolna. „

Święty Alfons Liguori , doktor Kościoła

Oto strona z cytatami dotyczącymi tej możliwości : http://www.protestanterrors.com/pope-heresy.htm

Jednak prawo kościelne wymaga, że wierni muszą zakładać, że mamy ważnego papieża, chyba że najwyższa władza Kościoła oficjalnie zadeklaruje inaczej.

Tak więc, można rozważyć możliwość, że”anty – papież” może potencjalnie pochodzić z ważnego konklawe, i nie będzie to decydować o  fałszywej czy „heretyckiej” pozycji.

Tak więc, jest rzeczywiście możliwe, by jednocześnie dochować wierności Magisterium ORAZ mniemać, że orędzia MBM mogą być potencjalnie wiarygodne, co do tego, że papież jest fałszywym prorokiem… a nawet, że sam Kościół mówi, że JEST TO co co najmniej możliwe.

+ + +

Krytykowanie i Nieposłuszeństwo wobec Papieża

Możemy zapytać, czy jest kiedykolwiek dopuszczalne krytykowanie Papieża. Odpowiedź brzmi „tak”. Przykład tego jest pokazany w Piśmie Sw., przez św Pawła, który konfrontując papieża Piotra, pisząc o tym spotkaniu, mówi: ” Gdy następnie Kefas (papież Piotr) przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył. ” (Ga 2,11-14 ) . Święty Tomasz z Akwinu potwierdza mówiąc: „Kiedy jest bezpośrednie zagrożenie dla wiary, prałaci muszą być kwestionowani przez swoich poddanych, nawet publicznie.” Wyjaśniając poprawność oporu wobec samowolnych duchownych, a nawet papieży, Sw. Augustyn pisze: „Jest możliwe by podwładni mieli odwagę opierać się swoim przełożonym bez strachu, kiedy z miłości mówią otwarcie w obronie prawdy.” Sami papieże tego uczą. czcigodny Pius IX powiedział: „Jeśli przyszły papież naucza czegoś przeciwnego do wiary katolickiej, nie idźcie za nim.” Nawet jeśli wielu będzie podążać za papieżem w herezję, oraz „Nawet jeśli Katolicy wierni Tradycji zostaną zredukowani do garstki, to oni właśnie będą tymi, którzy są prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa”, mówi Święty Atanazy. Św. Robert Bellarmin SJ, napisał nawet w następujący sposób :

” Tak, jak jest to zgodne z prawem opierać się papieżowi, który atakuje ciało, tak również zgodne z prawem jest opierać się temu, kto atakuje dusze, czy temu, kto zakłóca porządek cywilny, a przede wszystkim temu, kto próbuje zniszczyć Kościół. Mówię, że jest to zgodne z prawem by opierać się poprzez nie robienie tego, co on nakazuje, oraz zapobiegać temu, by jego wola była egzekwowana„.

+ + +

Czas sprawi, że sprawa ta stanie się bardziej jasna.

Niech Pan nadal prowadzi nas w Swojej prawdzie i w wierności Jego Kościołowi i w lojalności wobec papieża .

Dla podsumowania przekazów i niebiańskich znaków naszych czasów, również tych od MBM, przeczytaj „Wielka bitwa rozpoczęła się” (www.TwoHeartsPress.com) .

(u nas: https://dzieckonmp.wordpress.com/2013/07/13/ocena-oredzi-dla-marii-bozego-milosierdzia/)

Dr Bowring udziela wywiadu na temat swojej pozycji wobec MBM i odpowiada krytykom, takim jak Mark Miravalle i Jimmy Akin tutaj:

http://associationofcatholicwomenbloggers.blogspot.com/2013/06/the-great-battle-has-begun-part-one.html

Tłumaczyła: Bożena

Źródło: http://twoheartspress.com/

Posted in Apel, KOMUNIKATY, Kościół, Objawienia, Orędzia Ostrzeżenie, Proroctwa, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk, Z prasy, Znaki czasu | Otagowane: , , , , , , , | 175 komentarzy »

Rzeźbiarz Maurizio Lauri ma węża na ręku

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 listopada 2013


W Biblii, jest napisane, że wąż to Szatan  lub smok..
Mimo, że wiele osób uważa, iż tatuaż nie oznacza „nic”, duchowo,  wąż na ręce, ma znaczenie  głębokie,  oznacza poświęcenie swoich utworów dla diabła. Dzieła tych rąk, wykonują przy silnym działaniu  węża. Wszystko, co człowiek robi, jest inspirowane przez określone siły.

Rzeźbiarz nazywa się Maurizio  Lauri, który  wykonał pracę do Watykanu.

wąż

Oglądaliśmy film gdzie biskup Rzymu otrzymuje wyrzeźbiony nowy krzyż . Na filmie od około minuty 1:15 widać faceta w okularach to rzeźbiarz  Maurizio Lauri.

Oto ten film.

Na portalu CatInfor.com

jest potwierdzenie że ten Krzyż wyrzeźbił rzeźbiarz rzymski  Maurizio Lauri

oto link do portalu

http://catinfor.com/fr/2013/11/02/la-nouvelle-ferule-du-pape-francois/

Powyżej wstawiłem fotkę z wężem an ręce tego rzeźbiarza ale żeby nie było ale to wstawiam film .

 

 

Posted in Alert, Ciekawe, Film, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 104 komentarze »

Dziś 13 rocznica Śmierci o.Slavko Barbarića

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 listopada 2013


Dziś w święto Chrystusa Króla wypada 13 rocznica śmierci o.Slavko Barbarića. Kapłana który od początku bronił Medjugorje.

O. Slavko Barbarić OFM zmarł 24. listopada 2000 r. o 15:30. Po zakończeniu nabożeństwa Drogi Krzyżowej, które zwykle co piątek prowadził dla parafian i pielgrzymów na Kriżevacu, odczuł ból. Usiadł na kamieniu, potem się położył na ziemi, stracił przytomność i oddał duszę Panu Bogu.

Barbarić

O. Slavko Barbarić OFM urodził się 11. marca 1946 r. w rodzinie Marka i Lucii z domu Stojić w Dragiczinie (parafia Czerin). Szkołę podstawową ukończył w Czerinie, a do gimnazjum uczęszczał w Dubrovniku. Do zakonu Franciszkanów wstąpił 14. lipca 1965 r. w Humcu. Śluby zakonne złożył 17. września 1971 r., a święcenia kapłańskie otrzymał 19. grudnia 1971 r. Studiował w Sarajewie, Grazu i Fryburgu. Studia zakończył w Grazu (Austria) z tytułem magistra. Po pięcioletniej pracy w prowincji hercegowińskiej w parafii Czaplina od 1978 r. kontynuował studia we Fryburgu, gdzie w 1982 r. obronił doktorat z zakresu pedagogiki religijnej i otrzymał tytuł psychoterapeuty.

władał kilkoma językami europejskimi, oprócz pracy w parafii o. Slavko niestrudzenie oddawał się pracy z pielgrzymami w Medziugorju od powrotu ze studiów w 1982 r. do Medziugorja oficjalnie został przeniesiony w 1983 r. Na żądanie biskupa Żanicia w 1985 r. został przeniesiony do parafii Blagaj, a w 1988 r. do parafii Humac, gdzie był kapelanem i pomocnikiem nauczyciela nowicjuszy.

Na początku wojny w Bośni i Hercegovinie, gdy wszyscy starsi franciszkanie przenieśli się do Tuczepi jako uchodźcy o. Slavko pozostał w Medziugorju dzięki ustnemu zezwoleniu wydanemu przez ówczesnego prowincjała – o. Drago Toljo OFM.

Na początku swojej pracy w Medziugorju zaczął pisać książki o tematyce religijnej: Módlcie się sercem, Daj mi swoje zranione serce, Przeżywaj Mszę św. sercem, W szkole miłości, Adorujcie sercem mego Syna, Z Jezusem i Maryją przez Golgotę ku Zmartwychwstaniu, Módlcie się razem radosnym sercem, Matko prowadź nas do pokoju, Naśladuj mnie sercem, Rozmowy i Pośćcie sercem, która jest obecnie w druku. Książki o. Slavko przetłumaczone zostały na ponad 20 języków i były drukowane w ponad 20 milionach egzemplarzy na całym świecie. Oprócz książek drukował również artykuły w rozmaitych gazetach. Redagował biuletyn św. Franciszka w Czaplinie, współpracował z czasopismami „Krsni Zaviczaj” i „Glas Mira” oraz z radiem „Mir” Medjugorje. Oprócz pisania książek niestrudzenie poświęcał się konferencjom dla pielgrzymów, prowadził adoracje eucharystyczne, adoracje Krzyża, różaniec na Górze Objawień i Drogę Krzyżową na Kriżewacu, gdzie zakończył swoje życie doczesne. Prowadził doroczne spotkania rekolekcyjne dla kapłanów i młodzieży. W domu franciszkańskim „Domus Pacis” prowadził rekolekcje postu o chlebie i wodzie. Z powodu zniszczeń wojennych założył i prowadził instytucję opiekuńczo-wychowawczą „Matczyna Wioska”, gdzie w chwili obecnej mieszka około 60 osób (sierot wojennych, dzieci z rozbitych rodzin, samotnych matek, oraz samotnych starszych osób i chorych dzieci). Jeżeli ktoś potrafił kochać dzieci to właśnie ojciec Slavko. I maluchy kochały jego: zawsze były wokół niego i on umiał je jakoś zebrać tak jak i Jezus! Jego psychoterapeutyczne wykształcenie i wychowanie umożliwiły mu pracę z uzależnionymi od narkotyków we Wspólnocie „Cenacolo”, którą założyła s. Elwira szczególnie tu w Medziugorju w Campo della Vita (Pole życia). Pomoc przesyłaną przez dobroczyńców z całego świata starał się ukierunkować do dwóch fundacji: „Fundacja pomocy dzieciom, których rodzice zginęli w wojnie domowej” i „Fundacja przyjaciół talentów” pomagająca młodym studentom.

Trudno jest wyodrębnić cokolwiek z życia tego wielkiego i niecodziennego człowieka. Lecz jeżeli byśmy spróbowali to uczynić byłby to na pewno okres jego życia, który spędził w Medziugorju. O. Slavko Barbarić objechał cały świat głosząc Maryjne orędzie pokoju i pojednania. Był duszą i sercem ruchu, który zrodził się w Medziugorju przed 19 i pół roku. Uroku dodawały mu niezwykłe cechy: znajomość języków obcych, umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi, wykształcenie, prostota, troska o człowieka w potrzebie, niespożyta energia, w którą nieraz trudno było uwierzyć, że jeden człowiek może tyle zrobić, pracowitość, a przede wszystkim pobożność, pokora i miłość. Wiele się modlił i pościł, a Matkę Bożą kochał miłością dziecka. To była tak naprawdę istota jego życia: przez modlitwę i post doprowadzić dusze ludzkie do Boga przez Maryję Królową Pokoju.

Życie obok niego wydawało się nierzeczywiste, bo on żył tu na świecie, ale równocześnie jakby poza nim. W jego bliskości słowa Jezusa, Najwyższego Kapłana przemieniały się w prawdę: „.. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na  świat posłałem.” (J 17, 16 – 19)

MSZY ŚW. ŻAŁOBNA miała miejsce  26. LISTOPADA 2000 r. w święto chrystusa króla

Co prawda nie po polsku ale można zobaczyć od ołtarza jak o.Slavko prowadził Adoracje Jezusa.

Na uroczystości pogrzebowej tak o o.Slavko mówił JAKOV CZOLO
W IMIENIU WSZYSTKICH WIZJONERÓW

Nasz drogi bracie, ojcze Slavko!

 Jak tu nie pamiętać o wszystkich tych latach, które spędziliśmy razem: każdej naszej wspólnej rozmowie, każdej naszej wspólnej modlitwie i wszystkiemu temu, co razem przeszliśmy? Jak tu nie pamiętać o każdym twoim poświęceniu i każdej twej walce o nas? Jak tu nie pamiętać o twojej dobroci i twej miłości do nas? Często powtarzałeś: „Czy wiecie, że was kocham?!” odczuliśmy tę miłość tyle razy i na tyle różnych sposobów. Przypominamy sobie tyle twoich słów. Często pytałeś nas po objawieniu: „Jak dziś się czuje Matka Boża?” Teraz bracie jesteś z Nią, ty który swe życie Jej poświęciłeś, ty który czyniłeś wszystko, by wszyscy poznali Jej miłość i Jej dobroć, a ta miłość i dobroć była właśnie w tobie i mógł tego doświadczyć każdy człowiek, który cię spotkał. Dziękujemy ci drogi bracie za to, że byłeś nam podporą, której tyle razy potrzebowaliśmy, a ty dawałeś ją w każdej chwili. Dziękujemy ci za każdą radę, której udzielałeś wtedy kiedy było to najbardziej potrzebne. Dziękujemy ci, że prowadziłeś nas przez nasze życie duchowe i że przez modlitwę pomagałeś nam w życiu prywatnym. Dziękujemy ci za każde odwiedziny w naszych domach, który przynosiły nam tyle błogosławieństwa i tyle radości w naszych rodzinach. Dziękujemy ci za każdą zabawę z naszymi dziećmi, które same umiały poznać dobrego i prawdziwego przyjaciela. Dziś drogi bracie płaczemy, ale równocześnie radujemy się, bo jesteś z Tą, którą nieskończenie kochałeś i której oddałeś swoje życie – Matką Bożą. Twoje dzieło, dobroć i miłość zawsze będą żyły z nami, a ty drogi bracie zawsze módl się za nas i zawsze czuwaj nad nami. Teraz bracie powiemy ci to, co ty nam zawsze mówiłeś: czy wiesz bracie jak bardzo cię kochamy?

Źródło: centrummedjugorje.pl

Posted in Film, Medziugorje | Otagowane: , | 28 komentarzy »

Encyklika QUAS PRIMAS

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 listopada 2013


do wszystkich Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i innych Ordynariuszów, którzy pozostają w pokoju i jedności ze Stolicą Apostolską. O ustanowieniu święta Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla

Czcigodni Bracia,
Pozdrowienie i błogosławieństwo Apostolskie!

W pierwszej Encyklice, wydanej na początku Naszego Pontyfikatu do wszystkich Biskupów, zastanawiając się nad najważniejszymi przyczynami nieszczęść i patrząc, jak te nieszczęścia ciężko przygniatają ludzi i jak ludzie z nimi się zmagają, nie tytko – jak wiadomo – zaznaczyliśmy otwarcie, że tego rodzaju wylew zła dlatego nawiedził świat cały, gdyż bardzo wielu usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego; lecz także wskazaliśmy, że nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego. Wzywając tedy do szukania pokoju Chrystusowego w Królestwie Chrystusowym, zapowiedzieliśmy, co zamierzamy uczynić, o ile Nam to będzie dane: mówiliśmy mianowicie, że w Królestwie Chrystusowym nie możemy skuteczniej przyczynić się do odnowienia i utrwalenia pokoju, jak przywracając panowanie Pana naszego. Tymczasem jaśniejszą nadzieję lepszych czasów obudził w Nas, czy to dopiero początkowy czy to już silniej rozbudzony zapał, jaki ogarnął narody dla Chrystusa i dla Jego Kościoła, tego jedynego sprawcy zbawienia; stąd też można było wnioskować, że przygotowuje się i dojrzewa powrót do posłuszeństwa u wielu z tych, którzy, wzgardziwszy panowaniem Odkupiciela, stali się wygnańcami z Jego Królestwa.

A czyż z tego, co było i działo się w ciągu św. Roku, a co zaiste jest godnym trwałego wspomnienia i wiecznej pamięci, nie miał Założyciel Kościoła bardzo wiele czci i chwały? Oto publiczna wystawa misyjna tak żywo przedstawiła umysłom i dała odczuć sercu ludzkiemu te trudy Kościoła, które podjął, aby Królestwo Oblubieńca codziennie coraz to dalej rozszerzać na wszystkie ziemie a nawet na najodleglejsze wyspy oceanu; dała poznać wielką liczbę krain, które dzielni i niezwyciężeni Misjonarze potem i krwią swoją pozyskali dla wiary katolickiej; uświadomiła niezmożone przestrzenie, które trzeba jeszcze pozyskać dla słodkiego i zbawiennego panowania Naszego Króla. A następnie jakiż to cel mieli ci, którzy wśród świętego czasu pod przewodnictwem swoich Biskupów lub Kapłanów do Miasta Wiecznego zdążali, jak nie ten, aby, należycie oczyściwszy duszę z grzechów, wyznać przed grobem Apostołów i wobec Nas, że są i pozostaną w Królestwie Chrystusa. Toż Królestwo Zbawiciela Naszego nowym jakimś zdało się zabłysnąć światłem wówczas, gdyśmy sześciu wyznawców i dziewic, po stwierdzeniu najznakomitszych ich cnót, zaliczyli w poczet Świętych. O, jakąż radością napełniło się serce Nasze, ileż pociechy doznaliśmy, kiedy w majestatycznej Świątyni Piotrowej po wydaniu uroczystego dekretu niezliczone rzesze wiernych wdzięcznym sercem śpiewały: Tyś Królem chwały, Chryste! Gdy bowiem wzniesione płomienie wzajemnej nienawiści i wewnętrznej niezgody gubią od Boga oddalonych ludzi i państwa i do ich zagłady się przyczyniają, to Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast, a Chrystus tych, którzy Mu byli w Królestwie ziemskim wiernymi i posłusznymi poddanymi, nie przestaje powoływać do szczęścia w Królestwie niebieskim. Gdy poza tym w Roku Jubileuszowym przypada szesnastowiekowa rocznica Soboru Nicejskiego, tym chętniej poleciliśmy uczcić to dziejowe zdarzenie i Sami wspomnieliśmy o nim w Watykańskiej Bazylice, ponieważ Sobór ten orzekł i jako prawdę wiary katolickiej wiernym do wierzenia podał, że Jednorodzony Syn Boży jest współistotny z Ojcem, a zarazem, stawiając w skład wiary czyli Symbol słowa: „którego królestwa nie będzie końca”, potwierdził królewską godność Chrystusa Pana.

Ponieważ więc Rok ów święty do wyjaśnienia Królestwa Chrystusowego niejedną nastręczył sposobność, sądzimy, że uczynimy rzecz zgodną przede wszystkim z Naszym Apostolskim urzędem, jeżeli przychylimy się do licznych próśb Kardynałów, Biskupów i wiernych, przedkładanych Nam czy pojedynczo czy zbiorowo, i ten właśnie Rok Jubileuszowy zakończymy wprowadzeniem do liturgii kościelnej szczególnego świata Pana Naszego Jezusa Chrystusa – Króla. Sprawa niniejsza tak serce Nasze raduje, iż pragniemy o niej z Wami, Czcigodni Bracia, nieco pomówić: Waszą zaś rzeczą potem będzie podać wiernym przystępnie do wiadomości, co o czci Chrystusa – Króla powiemy i przedstawić im to w ten sposób, aby przyszła doroczna uroczystość przyniosła im w przyszłości obfite korzyści.

Już od dawna weszło w powszechny zwyczaj, iż w przenośnym tego słowa znaczeniu nazywano Chrystusa Królem, a to z powodu najwyższego stopnia dostojeństwa, przez które przewodzi wszystkiemu i wszystkie stworzenia przewyższa. Mówimy przeto, iż Chrystus króluje w umysłach ludzi nie tak dlatego, że posiada głęboki umysł i ogromną wiedzę, ile raczej dlatego, że On sam jest Prawdą, a ludzie powinni zaczerpnąć prawdy od Niego i przyjąć ją posłusznie: mówi się, że króluje również w woli ludzi, nie tyle dlatego, iż nieskazitelna Jego wola ludzka zupełnie stosuje się do najświętszej woli Bożej i jej słucha, lecz, że On naszą wolną wolę nakłania i natchnieniem swoim sobie ją podbija, abyśmy się zapalili do najszlachetniejszych czynów. Wreszcie Chrystus Pan jest Królem serc z powodu swojej, przewyższającej naukę miłości(1), z powodu łagodności i słodyczy, którą dusze przyciąga do siebie; nie było bowiem i nie będzie nikogo, kto przez wszystkich byłby tak umiłowany, jak Chrystus Jezus. Lecz, jeżeli głębiej wnikniemy w rzecz samą, przekonamy się, że imię i władza króla we właściwym tego słowa znaczeniu należy się Chrystusowi – Człowiekowi; albowiem tylko o Chrystusie – Człowieku można powiedzieć, że otrzymał od Ojca władzę i cześć i królestwo(2), gdyż jako Słowo jedną i tę samą z Ojcem posiadający istotę, musi mieć wszystko z tymże Ojcem wspólne, a więc także najwyższe i nieograniczone panowanie nad całym stworzeniem.

Czyż nie czytamy na wielu miejscach Pisma św., iż Chrystus jest Królem? Nazwany On tam jest Panem, który z Jakuba będzie(3), który od Ojca postawień jest Królem nad Syjonem, górą świętą Jego i otrzyma narody dziedzictwo swoje i posiadłość swoją, kraje ziemi(4); pieśń zaś weselna w której pod figurą i podobieństwem nadzwyczaj bogatego i bardzo potężnego króla sławiony jest prawdziwy król izraelski, który przyjść ma, takie zawiera słowa: „Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków; laska prawości, laska kró1estwa Twego”(5). Pomijając rozliczne tego rodzaju powiedzenia, znajdujemy na innym miejscu, jakby dla jaśniejszego uwydatnienia rysów Chrystusa, przepowiednię, według której Królestwo Jego nieoznaczone żadnymi granicami, przyczyni się do wzmożenia sprawiedliwości i dobra pokoju: Wznijdzie za dni jego sprawiedliwość i obfitość pokoju… I będzie panował od morza aż do morza: i od rzeki aż do krajów okręgu ziemi(6). Dodajmy do tego liczne przepowiednie proroków, a przede wszystkim tak znane Izajaszowe proroctwo: Maluczki narodził się nam i syn jest nam dany i stało się panowanie na ramieniu jego; i nazwą imię jego Przedziwny, radny, Bóg, mocny, ojciec przyszłego wieku, książę pokoju. Rozmnożone będzie państwo jego, a pokoju nie będzie końca: na stolicy Dawidowej i na królestwie jego siedzieć będzie, aby je utwierdził i umocnił w sądzie i w sprawiedliwości, odtąd i aż na wieki(7). Ale i inni prorocy nie prorokują inaczej niż Izajasza: jak Jeremiasz, przepowiadający płód sprawiedliwy, który powstanie z rodu Dawida; syn ów Dawida będzie królował i mądrym będzie i będzie czynił sąd na ziemi(8); jak Daniel, przepowiadający królestwo, które Bóg niebios sam ma założyć, a który się na wieki nie rozproszy… stać będzie na wieki(9), i nieco potem dodaje: Patrzyłem w widzeniu nocnemu, a oto z obłoki niebieskimi jako syn człowieczy przychodził, i aż do starowiecznego przyszedł i stawili go przed oblicze jego. I dał mu władzę, i cześć i królestwo, i wszyscy narodowie, pokolenia i języki służyć mu będą; władza jego władza wieczna, która nie będzie odjęta, a królestwo jego, które się nie skazi(10). Czyliż Ewangeliści święci nie uznali i nie potwierdzili, iż ziściło się to proroctwo Zachariasza o Królu łagodnym, wsiadającym na oślicę i źrebięciu oślicy, który wśród okrzyków radosnych rzeszy jako sprawiedliwy i Zbawiciel wjechać miał do Jerozolimy?(11) Ta zresztą nauka o Chrystusie – Królu, którą podaliśmy z ksiąg Starego Zakonu, nie zniknęła z ksiąg Nowego Testamentu; przeciwnie, znajduje w nich wspaniałe i jasne potwierdzenie. Wspomnijmy tylko, że poselstwo Archanioła, pouczającego Dziewicę, iż porodzi syna, któremu da… Pan Bóg stolicę Dawida ojca jego, i który królować będzie w domu Jakubowym na wieki, a królestwa jego nie będzie końca(12), sam Chrystus do swego panowania odnosił: czy bowiem w ostatniej mowie do ludu przemawiał o nagrodach i karach, które będą udziałem na wieki sprawiedliwych albo niesprawiedliwych, czy to gdy odpowiedział Staroście rzymskiemu, pytającemu Go publicznie, czy jest królem, czy to, gdy po zmartwychwstaniu dał Apostołom zlecenie nauczania i chrzczenia wszystkich narodów, Chrystus Pan korzystając z nadarzającej się sposobności i sam się Królem nazwał(13), i jawnie potwierdził, że jest Królem(14) i uroczyście oświadczył, iż daną Mu jest wszystka władza na niebie i na ziemi(15), którymi to słowy cóż innego oznaczył, jak nie jeno wielkość, potęgę i nieskończone trwanie Swego Królestwa? Czyż można zatem dziwić się, iż ten, który przez Jana zwany jest książęciem królów ziemi(16), a który temuż Apostołowi w owym widzeniu rzeczy przyszłych się objawił, ma na szacie i na biodrze swoim napisane: Król nad królami i Pan nad pany(17). Albowiem Ojciec postanowił Chrystusa dziedzicem wszystkiego(18); a ma królować, ażby przy końcu świata położył wszystkie nieprzyjacioły pod nogi Boga i Ojca(19). Gdy taka jest powszechna nauka ksiąg świętych, trzeba było, aby Kościół, to Królestwo Chrystusa na ziemi, przeznaczone oczywiście dla wszystkich ludzi całego świata, idąc za tą nauką, powitał Sprawce i Założyciela swojego w dorocznym okresie świętej liturgii, i uczcił go jako Króla i Pana i Króla królów przez dodanie nowej uroczystości. Zaiste, różnymi słowy, choć przedziwnie jedno i to samo oznaczającymi, wyrażał Kościół te objawy czci i dawniej w starej psalmodii i starych księgach obrzędowych i wyraża je obecnie w modlitwach publicznych, codziennie zanoszonych przed Majestat Boży i w niepokalanej ofierze Mszy świętej; łatwo też zauważyć można, że w tej czci, oddawanej Chrystusowi – Królowi, panuje przecudna harmonia między liturgią naszą a liturgią wschodnią, tak iż w tym wypadku sprawdza się owo zdanie: Modlitwa przepisana przez Kościół jest prawidłem wiary.

Na jakim zaś fundamencie spoczywa owa godność i owa władza Pana Naszego, dobrze określa św. Cyryl Aleksandryjski: Posiada On, jednym słowem, panowanie nad wszystkimi stworzeniami, nie wymuszone lecz z istoty swej i natury(20), to znaczy, że władza Jego opiera się na tym przedziwnym zjednoczeniu, które zwą hipostatycznym. Z tego wynika, iż Chrystus nie tylko ma być czczony jako Bóg przez aniołów i ludzi, ale, że aniołowie i ludzie posłuszni i poddani być mają panowaniu jego jako Człowieka: tj. iż przez zjednoczenie hipostatyczne Chrystus ma władzę nad wszystkimi stworzeniami. Cóż może być milszego i przyjemniejszego do rozważania, jak to, że Chrystus panuje nad nami nie tylko prawem natury Swojej, lecz także i prawem, które nabył sobie przez odkupienie nasze. Oby wszyscy ludzie, skłonni do zapominania, rozważyli, ileśmy Zbawiciela naszego kosztowali: Nie skazitelnym złotem albo srebrem jesteście wykupieni… ale drogą krwią jako baranka niezmazanego i niepokalanego Chrystusa(21). Już nie należymy do siebie samych, gdyż Chrystus zapłatą wielką(22) nas kupił; a ciała nasze są członkami Chrystusowymi(23).

Abyśmy zaś moc i istotę tego panowania określili, krótko powiemy, że składa się na nie trojaka władza, której, gdyby brakło, nie moglibyśmy nawet zrozumieć panowania. Świadectwa zaczerpnięte z Pisma św. o powszechnym panowaniu naszego Odkupiciela aż nadto dowodzą i musimy w to wierzyć niezachwianie, że Chrystus Jezus dany jest ludziom jako Odkupiciel, w którym pokładać mają nadzieję, ale zarazem jest On prawodawcą, któremu ludzie winni posłuszeństwo(24). Ewangelie bowiem nie tyle opowiadają o Nim, że ustanowił prawa, ile raczej przedstawiają Go, jak ustanawia prawa; o tych wszystkich, którzy przykazania Jego zachowywać będą, w różnych okolicznościach i w różnych słowach, mówi Mistrz Boski, iż dadzą oni dowód swojej miłości względem Niego i w miłości tej wytrwają(25). O władzy zaś sądowniczej, którą Jezus otrzymał od Ojca, sam mówi do żydów, oskarżających Go o znieważenie spoczynku sobotniego, gdy uzdrowił cudownie paralityka: bo Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszystek sąd dał Synowi(26). W tej władzy sądowniczej, jako rzecz nieodłączna od sądu, mieści się także i to, aby sędzia miał prawo nagradzania i karania ludzi jeszcze za ich życia. A ponadto przysługuje Chrystusowi władza tzw. wykonawcza, gdyż wszyscy rozkazów Jego słuchać powinni i to pod groźbą zapowiedzianych kar, których uporni uniknąć nie mogą.

Jednakowoż królestwo to jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych, co i słowa Pisma św., któreśmy powyżej przytoczyli, bardzo jasno wykazują i Chrystus Pan potwierdza swoim sposobem postępowania. Przy różnych bowiem sposobnościach, gdy żydzi a nawet sami Apostołowie błędnie sądzili, iż Mesjasz przywróci wolność i wskrzesi królestwo Izraelskie, zbijał to próżne ich mniemanie i nadzieję im odbierał; gdy otaczająca i podziwiająca Go rzesza miała Go ogłosić królem, uszedł i ukrył się, bo nie chciał imienia i czci królewskiej; przed Starostą rzymskim oświadcza, że królestwo Jego nie jest z tego świata. Jego bowiem królestwo, jak je Ewangelie przedstawiają, jest takie, że ludzie, którzy chcą należeć do niego, przygotowują się przez pokutę, ale wejść nie mogą inaczej, jak przez wiarę i chrzest, który, chociaż obrządkiem zewnętrznym się spełnia, oznacza jednak i sprawia wewnętrzne odrodzenie; królestwo to przeciwstawia się jedynie królestwu szatana i mocom ciemności – a wymaga od swych zwolenników nie tylko, aby, wyrzekłszy się bogactw i dóbr doczesnych, odznaczali się skromnością obyczajów i łaknęli i pragnęli sprawiedliwości, lecz także, aby zaparli się siebie samych i krzyż swój nieśli. Gdy zaś Chrystus jako Odkupiciel nabył Krwią Swoją Kościół, a jako Kapłan złożył ofiarę ze Siebie samego za grzechy nasze i wiecznie ją składa, komuż tu nie widocznym, że władza Jego królewska zawiera w sobie obydwa te urzędy i w nich ma udział? Błądziłby zresztą bardzo, kto odmawiałby Chrystusowi, jako Człowiekowi, władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi, gdyż Chrystus otrzymał od Ojca nieograniczone prawo nad wszystkim, co stworzone, tak, iż wszystko poddane jest Jego woli. Jednak, dopokąd żył na ziemi, wstrzymał się zupełnie od wykonywania tej władzy, a jak niegdyś wzgardził posiadaniem rzeczy ludzkich i nic troszczył się o nie, tak pozostawił je wówczas i dziś je pozostawia ich właścicielom. Co przepięknie wyrażają słowa: Nie odbiera rzeczy ziemskich Ten, który daje Królestwo niebieskie!(27) – Tak więc Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz, Leon XIII, którego słowa chętnie tu przytaczamy: „Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie lub na tych jedynie, którzy przez przyjęcie chrztu według prawa do Kościoła należą, chociaż ich błędne mniemania sprowadziły na bezdroża albo niezgoda od miłości oddzieliła, lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa(28). – I wszystko jedno, czy jednostki, czy rodziny, czy państwa, gdyż ludzie w społeczeństwa zjednoczeni nie mniej podlegają władzy Chrystusa jak jednostki. On jest zaiste źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu: I nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni(29). On jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedyńczych obywateli, jak i dla państwa: Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem łudzi(30). Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać, i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny. To bowiem, cośmy na początku Naszego Pontyfikatu napisali o zmniejszeniu się powagi prawa i poszanowania dla władzy, to samo i do czasów dzisiejszych zastosować można: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa – takeśmy się żalili – usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać. Z tego powodu musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie, gdyż brakło mu stałej i silnej podstawy”(31).

Przeto, jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój. Jak bowiem królewska godność Pana naszego otacza powagę ziemską książąt i władców pewną czcią religijną, tak też uzacnia obowiązki i posłuszeństwo obywateli. Dlatego to Paweł Apostoł, chociaż nakazał żonom, aby w mężach swych, a sługom, aby w panach swych Chrystusa czcili, to jednak polecił im, aby im byli posłuszni nie jako ludziom, lecz jedynie dlatego, iż oni zastępują Chrystusa, gdyż nie godzi się, aby ludzie przez Chrystusa odkupieni służyli ludziom. Zapłatąście kupieni, nie stawajcie się niewolnikami ludzkimi(32). Jeżeli panujący i prawowici przełożeni mieć będą to przekonanie, że wykonują władzę nie tyle z prawa swego, jak z rozkazu i w zastępstwie Boskiego Króla, każdy to zauważy, jak święcie i mądrze będą używać swojej władzy i jak bardzo zważać będą, wydając prawa i polecając je spełniać, na dobro ogółu i na godność ludzką swoich podwładnych. Oczywiście, że wskutek tego zakwitnie pokój i wewnętrzny porządek się ustali, gdyż wszelka przyczyna zaburzenia będzie usunięta; albowiem chociaż obywatel patrzeć będzie na panującego i innych rządców państwa jako na ludzi do niego z natury podobnych lub może nawet z jakiejś przyczyny niegodnych i na naganę zasługujących, to mimo to nie odmówi im swego posłuszeństwa, gdyż w nich samych widzieć będzie obraz i powagę Chrystusa Boga i Człowieka. Co się zaś tyczy dobrodziejstw zgody i pokoju, jasną jest rzeczą, że im szersze się wytwarza królestwo i wszystkich ludzi obejmuje, tym bardziej ludzie stają się świadomi tej łączności, która ich jednoczy; a świadomość ta jak oddala i usuwa częste zatargi, tak też łagodzi i zmniejsza przykrości tych zatargów. Dlaczegoż więc, gdyby Królestwo Chrystusa objęło w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy wątpić o tym pokoju, jaki Król pokoju przyniósł na ziemię, Ten – mówimy – który przyszedł pojednać wszystko, który nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby sam służył i który będąc Panem wszystkich dał Siebie za przykład pokory i ustanowił szczególnie prawo nakazujące miłość, Ten wreszcie, który wyrzekł: jarzmo moje słodkie jest a brzemię moje lekkie? O, jakiegoż zażywalibyśmy szczęścia, jeżeliby poszczególni ludzie i rodziny i państwa pozwoliły się rządzić Chrystusowi. „Wówczas to wreszcie – że użyjemy słów, które poprzednik nasz Leon XIII przed 25 laty do wszystkich biskupów wypowiedział – będzie można uleczyć tyle ran, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca”(33).

Otóż, aby te upragnione korzyści obficie mogły spłynąć na społeczeństwo chrześcijańskie i na stałe w nim pozostać, trzeba rozszerzać wśród ludu jak najbardziej znajomość o królewskiej godności Zbawiciela naszego; a do tego celu nic bardziej się nie przyczyni jak ustanowienie własnego i osobnego święta Chrystusa – Króla. Albowiem celem pouczenia ludzi w prawdach wiary i podniesienia ich przez nie do radości życia wewnętrznego daleko skuteczniejsze są doroczne obchody świętych tajemnic, niż choćby najpoważniejsze dowody Kościoła nauczającego; te bowiem zazwyczaj dostępne są niewielkiej tylko liczbie mężów uczonych, ale tamte zajmują i pouczają wszystkich wiernych; te raz jeden, tamte corocznie i wiecznie, że się tak wyrazimy, do ludzi przemawiają; pierwsze oddziałują przede wszystkim na umysł, drugie na umysł i serce a więc na całego człowieka zbawienny wpływ wywierają. I w rzeczy samej, skoro bowiem człowiek składa się z duszy i ciała, zewnętrzne uroczystości świąt mają go tak poruszyć i pobudzić, aby przez rozmaitość i piękność św. obrzędów pełniej zaczerpnął z prawd Bożych, któryby całą istotę jego przejęły i w ten sposób przyniosły mu obfite korzyści w życiu duchownym.

Historia stwierdza zresztą, że tego rodzaju uroczystości wówczas były zaprowadzane w ciągu wieku jedna po drugiej, gdy potrzeby i korzyści ludu chrześcijańskiego zdawały się ich domagać, a mianowicie: gdy lud miał być umocnionym we wspólnym niebezpieczeństwie albo utwierdzony przed zasadzkami błędów heretyckich, albo gdy miał być poruszonym i zapalonym, aby rozważał z większą pobożnością jaką tajemnicę wiary lub pewne dobrodziejstwo Boże. Jakoż, począwszy od pierwszych wieków, gdy chrześcijanie najokrutniej byli prześladowani, zaczęto czcić pamięć Męczenników w świętych obrzędach, aby uroczystości Męczenników – jak świadczy św. Augustyn – były zachętą do męczeństwa(34); do wydoskonalenia się zaś w cnotach, o które chrześcijanie i w czasach pokoju powinni koniecznie zabiegać, przedziwnie przyczyniły się uroczystości obchodzone w późniejszych czasach na cześć św. Wyznawców, Dziewic i Wdów. Lecz przede wszystkim święta na cześć Najświętszej Panny ustanowione sprawiły, że lud chrześcijański nie tylko pobudził się do żywszej czci ku Bożej Rodzicielce, najłaskawszej Opiekunce swojej, lecz także ukochał Ją serdeczniej jako Tę, którą Odkupiciel jakby testamentem za Matkę mu przeznaczył. Do dobrodziejstw, które spłynęły z obchodów publicznych i prawnie zaprowadzonych na cześć Boga Rodzicy i Świętych, zaliczyć przede wszystkim trzeba to, iż Kościół w każdym czasie oddalał zwycięsko zarazę herezji i błędów. I w tym podziwiajmy mądrość Opatrzności Bożej, która jak nawet ze zła zwykła wyprowadzać dobre, dopuszczała również, aby wiara i pobożność ludów osłabła albo fałszywe nauki na wiarę katolicką nastawały, lecz dopuszczała w tym celu, aby prawda nowym jakimś zajaśniała blaskiem, wiara zaś ze snu zbudzona do wyższych i świętszych rzeczy zdążała. Podobny miały również początek i podobne owoce wydały uroczystości, które w mniej odległych czasach włączone zostały w okres roku liturgicznego; tak np., gdy poszanowanie i cześć Najświętszego Sakramentu zmalały, ustanowiono święto Bożego Ciała, w ten sposób obchodzone, aby wspaniałe obrzędy i modlitwy przez całą Oktawę odprawiane wzywały ludzi do oddania Panu czci publicznej; tak też wprowadzono uroczystość Serca Jezusowego właśnie wówczas, gdy dusze osłabione i zniechęcone przygnębiającą i przesadną surowością Jansenistów zupełnie wyziębły i trwożliwie unikały miłości Bożej i nadziei zbawienia.

Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm, jego błędy i niecne usiłowania; wiadomo Wam zaś, Czcigodni Bracia, że zbrodnia ta nie naraz dojrzała, lecz już od dawna ukrywała się w duszy społeczeństwa. Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od Chrystusa Pana, aby prowadził ludzi do szczęścia wiekuistego. I wtedy to zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie; następnie podporządkowano ją pod władzę świecką i wydano ją prawie na samowolę rządu i panujących; dalej jeszcze poszli ci, którzy umyślili sobie, że należy zastąpić religię Bożą jakową religią naturalną, naturalnym jakimś wewnętrznym odruchem. A nie brakło i państw, które sądziły, że mogą się obejść bez Boga i że ich religią to – bezbożność i lekceważenie Boga. To też z boleścią w sercu skarżyliśmy się w Encyklice: Ubi arcano i dzisiaj bolejemy nad gorzkimi owocami, jakie tego rodzaju odstępstwo od Chrystusa wydało tak dla pojedynczych obywateli, jak i dla państw i to tak często i na tak długie lata, a są nimi: nasienie niezgody wszędzie porozsiewane, płomienie zazdrości i nieprzyjaźni objęły narody, co powoduje dotąd tak wielką zwłokę w pojednaniu ludów; nieposkromione pragnienia, które często pokrywają się płaszczykiem dobra publicznego i miłości ojczyzny, a z których powstaje rozdwojenie wśród obywateli i ślepy a niepomierny egoizm, na nic innego nie zważający, jak tylko na własną korzyść i na własne dobro i tą jedynie miarą wszystko inne mierzący; zburzony zupełnie pokój domowy wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i trwałość rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi wstrząśnięte i ku zagładzie idące. Mamy więc silną nadzieję, że uroczystość Chrystusa – Króla, którą odtąd corocznie obchodzić będziemy, sprowadzi na nowo społeczeństwo do najukochańszego Zbawiciela. Byłoby – oczywiście – rzeczą katolików, aby ten powrót swoją pracą i działalnością przygotowali i przyspieszyli; jednakowoż wielu z nich nie zajmuje w tzw. życiu społecznym tego stanowiska ani niema takiego znaczenia, jakie mieć powinni ci, którzy niosą pochodnię prawdy. To niekorzystne położenie należy może przypisać opieszałości i bojaźliwości dobrych, którzy nie chcą się sprzeciwiać lub zbyt łagodnie się opierają, wskutek czego przeciwnicy Kościoła z większym zuchwalstwem i hardością występują. Lecz, jeżeliby wszyscy wierni zrozumieli, że pod sztandarem Chrystusa – Króla dzielnie i zawsze walczyć powinni, wówczas z apostolskim zapałem usilnie starać się będą, aby dusze zbłąkane i nieoświecone pojednać z Panem i staną na straży, by prawa Boże nienaruszone zostały.

A ponadto, czyż nie jest widocznym, że doroczna uroczystość Chrystusa – Króla, wszędzie odprawiana, przyczyni się do oskarżenia tego publicznego odstępstwa, któremu z wielką szkodą dla społeczeństwa dało początek zeświecczenie – i do naprawienia tego zła? Albowiem, im więcej najsłodsze Imię naszego Odkupiciela niegodziwym milczeniem się pomija na międzynarodowych zebraniach i w parlamentach, tym głośniej wyznawać Je należy i tym usilniej uznawać prawa królewskiej godności i władzy Chrystusa Pana.

A cóż do ustanowienia tego święta przyczyniło się i w czym widzimy już od końca zeszłego wieku pomyślne i znakomite przygotowanie drogi dla tej uroczystości? Oto wszyscy wiemy, jak mądrze i jasno wykazały liczne książki, wydawane na całym świecie w różnych językach, potrzebę tej uroczystości; do uznania panowania i władzy Chrystusa przyczynił się również pobożny zwyczaj, iż niezliczone prawie rodziny oddawały się i poświęcały Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Co prawda, to nie tylko rodziny tak czyniły, lecz i społeczeństwa i państwa, a nawet cały rodzaj ludzki, za sprawą i pod przewodnictwem Leona XIII, poświecił się temuż Boskiemu Sercu – a było to pod koniec Miłościwego Lata, roku tysiąc dziewięćsetnego. Nie należy również pominąć milczeniem, że do uroczystego uznawania tejże królewskiej władzy Chrystusa nad społeczeństwem ludzkim przyczyniły się przedziwnym sposobem bardzo częste Kongresy eucharystyczne, jakie w naszych czasach zbierać się zwykły, gdyż one do tego zdążały by wierni, czy z poszczególnych diecezji, czy krajów, czy narodów, czy nawet z całego świata, zwołani dla oddania czci Chrystusowi – Królowi, pod osłonami sakramentalnymi się ukrywającemu, oddali hołd Chrystusowi, jako Królowi Niebieskiemu, przez wygłoszone przemowy na zebraniach i kazania w świątyniach, przez wspólną adorację przed Najśw. Sakramentem publicznie wystawionym i przez wspaniałe obchody. Słusznie i sprawiedliwie można by powiedzieć, że lud chrześcijański, poruszony niebieskim natchnieniem, pragnie Tego Jezusa, którego ludzie niegodziwi, gdy do swoich przyszedł, przyjąć nie chcieli, wyprowadzić z zacisza i ukrycia świętych przybytków – i wiodąc Go w triumfalnym pochodzie po ulicach miasta, przywrócić Mu wszystkie prawa królewskie.

Także i obecny Rok Święty, dobiegający już do końca, daje nam dogodną sposobność, nad którą nie widzimy lepszej, do wykonania wspomnianego zamiaru Naszego, gdyż Bóg najłaskawszy, podniósłszy dusze i serca wiernych ku pożądaniu dóbr niebieskich, które zmysł wszelki przewyższają, albo ich łaską Swoją na nowo obdarzył albo też, pobudziwszy ich do usilnego starania się o wyższe rzeczy, umocnił ich, aby do zbawienia właściwą szli drogą. Czy więc weźmiemy pod uwagę przedłożone Nam rozliczne prośby, czy też spoglądniemy na to, co się działo w czasie wielkiego Jubileuszu, znajdziemy zupełnie wystarczającą przyczynę, iż nadszedł wreszcie uprawniony przez wszystkich dzień, w którym możemy ogłosić, że należy uczcić Chrystusa jako Króla całego rodu ludzkiego, osobnym i szczególnym świętem. W tym bowiem Roku, jak na początku powiedzieliśmy, ten Król Niebieski, prawdziwie dziwny w Świętych swoich, nowym zastępem bojowników odznaczonych godnością świętych, chwalebnie uwielbion jest; w tym również Roku podziwiać mogli wszyscy na niezwykłej wystawie przedmiotów i prac, odniesione zwycięstwa przez zwiastunów ewangelii dla rozszerzenia Królestwa Chrystusowego; w tym wreszcie roku uczciliśmy uroczystym obchodem pamięć Soboru Nicejskiego, który obronił współistotność Słowa Wcielonego z Ojcem, a na tej prawdzie, jakby na swoim fundamencie, opiera się panowanie Chrystusa nad wszystkimi narodami.

A przeto powagą Naszą Apostolską ustanawiamy święto Pana Jezusa Chrystusa – Króla, które ma być na całym świecie obchodzone rok rocznie w ostatnią niedzielę miesiąca października, tj. w niedzielę, poprzedzającą bezpośrednio uroczystość Wszystkich Świętych. Polecamy również, aby w tym samym dniu corocznie odnawiano poświęcenie się Sercu Pana Jezusa, który to akt śp. Poprzednik Nasz Prus X każdego roku odnawiać nakazał; w tym tylko jednak roku to poświęcenie się chcemy urządzić 31. tego miesiąca, w dniu, w którym sami odprawimy Najświętszą, Ofiarę na cześć Chrystusa – Króla i zarządzimy, by poświęcenie to odbyło się w Naszej obecności. Sądzimy bowiem, że tym sposobem Rok Święty lepiej i stosowniej zakończymy i Chrystusowi, Królowi wieków, nieśmiertelnemu, serdeczniejszą wdzięczność wyrazimy – w czym jesteśmy tłumaczem uczuć wdzięczności całego świata katolickiego – za dobrodziejstwa udzielone w tym czasie świętym Nam samym, Kościołowi i wszystkim wiernym.

Niema też powodu, Czcigodni Bracia, długo i wiele wyjaśniać, dlaczego ustanowiliśmy uroczystość Chrystusa – Króla, jako oddzielną od innych świąt, które również oznaczają i czczą poniekąd Jego królewską godność. Na jedno bowiem należy zwrócić uwagę: że choć we wszystkich uroczystościach Pana naszego Chrystus jest przedmiotem czci, to jednak w powodach tej czci nic jest uwzględniona władza i imię królewskie Chrystusa. Zapowiedzieliśmy zaś tę uroczystość na niedzielę dlatego, by nie tylko duchowieństwo, odprawiając Msze św. i odmawiając pacierze kapłańskie, oddawało cześć niebieskiemu Królowi, lecz by i lud, wolny od zajęć codziennych, sercem radosnym pięknie zaświadczył, że Chrystusowi jest posłuszny i poddany. Na tę zaś uroczystość wydała się nam ostatnia niedziela października dlatego odpowiedniejszą, niż inne, bo ona zamyka prawie okres roku kościelnego; w ten sposób doroczne uroczystości, w których święcimy pamięć tajemnic żywota Jezusa Chrystusa, zakończą się i pomnożą świętem Chrystusa Króla – i – zanim obchodzić będziemy chwałę Wszystkich Świętych, w przód sławić i chwalić będziemy Tego, który triumfuje we wszystkich Świętych i wybranych swoich. Niechaj więc obowiązkiem i staraniem Waszym będzie, Czcigodni Bracia, aby w dniu oznaczonym przed tą doroczną uroczystością wygłoszono w każdej parafii kazania do ludu, w którychby ten lud dokładnie pouczony o istocie, znaczeniu i ważności tego święta, wezwano, by tak życie urządził i ułożył, iżby ono odpowiadało życiu tych, którzy wiernie i gorliwie słuchają rozkazów Boskiego Króla.

Pozwólcie jeszcze, Czcigodni Bracia, że kończąc ten List Nasz, pokrótce zaznaczymy, jakie to korzyści obiecujemy Sobie i jakich się spodziewamy z tej publicznej czci Chrystusa – Króla i dla Kościoła, i dla społeczeństw świeckich i dla poszczególnych wiernych.

Przez oddawanie tej czci publicznej Królowaniu Pańskiemu muszą sobie ludzie przypomnieć, że Kościół, ustanowiony przez Chrystusa jako społeczność doskonała, żąda dla siebie z prawa mu przysługującego, którego zrzec się nie może, pełnej wolności i niezależności od władzy świeckiej, i że w wypełnianiu powierzonego sobie przez Boga posłannictwa – nauczania, rządzenia i prowadzenia wszystkich do wiecznej szczęśliwości, którzy do Królestwa Chrystusowego należą, nie może zależeć od czyjejś woli. Tę samą wolność ma zostawić państwo członkom Zakonów i Kongregacji męskich i żeńskich, którzy są przecież najdzielniejszymi pomocnikami Pasterzy Kościoła i jak najbardziej przyczyniają się do rozszerzenia i utrwalenia Królestwa Chrystusowego, już to zwalczając potrójną pożądliwość świata przez śluby zakonne, już to dążąc do doskonałości i starająć się, by świętość, która według woli Boskiego Założyciela ma Kościół zdobić i znanym go czynić, wiecznie i coraz to wspanialszym blaskiem jasno świeciła przed oczyma wszystkich ludzi.

Doroczny obchód tej uroczystości napomni także i państwa, że nie tylko osoby prywatne, ale i władcy i rządy mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać: przypomni im bowiem sąd ostateczny, w którym ten Chrystus, co Go nie tylko z państwa wyrzucono, lecz przez wzgardę zapomniano i zapoznano, bardzo surowo pomści te zniewagi, ponieważ godność Jego królewska tego się domaga, aby wszystkie stosunki w państwie układały się na podstawie przykazań Bożych i zasad chrześcijańskich tak w wydawaniu praw i w wymiarze sprawiedliwości, jak i w wychowaniu i wykształceniu młodzieży w zdrowej nauce i czystości obyczajów.

A ponadto ileż przedziwnej mocy i siły będą mogli zaczerpnąć wierni z rozważania tych rzeczy, by dusze swoje ukształcić według prawideł życia chrześcijańskiego. Albowiem, skoro Chrystusowi Panu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie najdroższą Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani zostali Jego panowaniu: skoro wreszcie panowanie Jego całą naturę ludzką obejmuje, jasną jest rzeczą, że nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania. Trzeba więc, aby Chrystus panował w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa; niech Chrystus króluje w woli, która powinna słuchać praw i przykazań Bożych; niech panuje w sercu, które, wzgardziwszy pożądliwościami, ma Boga nade wszystko miłować i do Niego jedynie należeć; niech króluje w ciele i członkach jego które jako narzędzia, lub – że słów św. Pawła Apostoła użyjemy(35): jako zbroja sprawiedliwości Bogu, mają przyczynić się do wewnętrznego uświęcenia dusz. Co wszystko, jeżeli wiernym będzie należycie przedstawione do rozpamiętywania i rozważania, o wiele łatwiej będzie ich można pociągnąć do najwyższej doskonałości. Oby się to stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do Kościoła zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia słodkie jarzmo Chrystusowe, a my wszyscy, którzy z miłosiernej Opatrzności Boskiej jesteśmy Jego domownikami, abyśmy nie ociężale, lecz gorliwie, chętnie i święcie to jarzmo nosili: gdy zaś życie nasze dostosuje się do praw Boskiego Królestwa, serdecznie radować się będziemy z obfitości zbawiennych skutków, a jako dobrzy i wierni słudzy Chrystusowi, staniemy się uczestnikami wiecznej szczęśliwości w Jego Królestwie niebieskim.

To życzenie przy zbliżającej się uroczystości Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie dowodem Naszej ojcowskiej miłości względem Was, Czcigodni Bracia; a jako zadatek łask Bożych, przyjmijcie Apostolskie Błogosławieństwo, którego Wam, Czcigodni Bracia, Duchowieństwu i ludowi Waszemu najmiłościwiej udzielamy.

Dan w Rzymie u Św. Piotra, dnia 11 miesiąca grudnia, Roku Świętego 1925, w czwartym roku Naszego Pontyfikatu.

PIUS PP. XI

 

Posted in Jezus Król Polski, Kościół | Otagowane: , | 117 komentarzy »

Będzie wielkie nieszczęście na świecie, tak wielkie, jakiego nigdy wcześniej nie widziano

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 listopada 2013


Wielokrotnie nagradzany naukowiec David Suzuki wykazał w publicznej rozmowie że, w przypadku, gdy przydarzy się kolejne trzęsienie ziemi o sile siedem lub więcej, sprowokuje ono pełną ewakuację dla Ameryki Północnej i ” Pożegnanie z Japonią. ”

„Widziałem badania , które wskazują, że jeśli czwarte piętro faktycznie zawali się z przyczyn trzęsienia ziemi i uwidocznią się pręty, to wtedy do widzenia Japonio, i cały świat zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej będzie musiał być ewakuowany” wskazał Suzuki w wypowiedzi sfilmowanej i opublikowanej na Youtube.
 
Zwycięzca 16 głównych nagród akademickich i gospodarz popularnej serii CBS zatytułowanej „The Nature of Things”, Suzuki był głównym mówcą na sympozjum naukowym ekologii wody na Uniwersytecie Alberty, USA.  Ale zamiast jedynie omawiać ekosystemy morskie i wód słodkowodnych, Suzuki wysłał bardzo poważne ostrzeżenie o przyszłości Fukushimy i jej potencjalnych konsekwencjach dla całej planety .

Mówiąc konkretnie o przyrodzie i bombie zegarowej, która tyka w Fukushimie, Suzuki powtórzył, że fabryka ta jest chyba największym zagrożeniem dla ludzkości i planety z jakim będziemy mieli do czynienia w najbliższej przyszłości.

„Fukushima to najstraszniejsza sytuacja jaką mogę sobie kiedykolwiek wyobrazić”, powiedział zanim zaczął zagłębiać się w temat.” Trzy z czterech części fabryki zostały zniszczone w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami. Czwarta została uszkodzona tak, że jest obawa, że jeśli nastapi kolejne trzęsienie ziemi o sile siedem lub większej, budynek rozpadnie sie rozpętując piekło. A prawdopodobieństwo trzęsienia ziemi tego typu w ciągu najbliższych trzech lat wynosi ponad 95% „, powiedział Suzuki .

Innym wielkim zagrożeniem jakie powstaje jest plan wydobycia radioaktywnego paliwa ze zniszczonej części. Firma odpowiedzialna za elektrownie atomową Fukushima, Tepco, poinformowała, że wkrótce rozpocznie się próba wydobycia ponad 1200 zużytych bloków paliwa jądrowego z jednego z basenów chłodzenia.

Naukowcy całego świata ostrzegają od ponad dwóch lat o zagrożeniach i konsekwencjach w skali globalnej, jakie może wywołać ten proces, który będzie miał miejsce w pobliżu reaktora nr 4, tego najbardziej dotkniętego przez tsunami w 2011 roku.

Pełny tekst : http://actualidad.rt.com/actualidad/view/110655-terremoto-fukushima-evacuacion-eeuu-adios-japon

 

Jezus do Luz de Maria 10.06.2012

„Pośród ludzkości istnieje wielki Kain, a ludzkość jest ignorantem tej rzeczywistości. Energia nuklearna jest dzisiejszym Kainem, która bezlitośnie zabierze ludziom życie i zdewastuje wszystko co napotka na drodze.

 

Przesłanie Naszego Pana  J. Chrystusa do Luz de Maria z dnia 18.09.2011

Będzie wielkie nieszczęście na świecie, tak wielkie, jakiego nigdy wcześniej nie widziano. Duży wybuch jądrowy zanieczyści wodę i wyrządzi szkodę człowiekowi .Ręka człowieka stworzyła swoje własne zniszczenie. Nie myślicie poważnie o klęskach jakie przyjdą na Mój Lud, na Mój Kościół. Niektórzy czują się tak wygodne w tym świecie, w swojej codzienności życia tak, że odrzucają Prawdę”

 

Najświętsza Panna Maryja do Luz de Maria 28.09.2011

„Energia jądrowa zniszczy to, co Ręka Stwórcy dała człowiekowi, który z kolei sam siebie uczyni kaleką.”

 Najświętsza Panna Maryja do Luz de Maria 12.03.2011

„Człowiek będzie żałować za negatywny rozwój nauki „

 Na poniższej mapie widzimy liczbę istniejących elektrowni jądrowych (prawie 500), wiele (20% ) zbudowanych jest w strefach potencjalnie groźnych z powodu aktywności sejsmicznej .

Fuku

http://www.revelacionesmarianas.com/notas%20especiales/accidente%20nuclear.htm

Tłumaczyła: Bożena

Posted in Alert, Apokalipsa, Warto wiedzieć, Znaki czasu | Otagowane: , , | 106 komentarzy »

Ostatnie chwile Jana Pawła II. Wstrząsające wyznanie

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 listopada 2013


„Nigdy nie miałem wątpliwości, że służę świętemu” – tak o Papieżu Janie Pawle II pisze w książce „Miejsce dla każdego. Opowieść o świętości Jana Pawła II” jego drugi sekretarz abp Mieczysław Mokrzycki, który był przy nim przez dziewięć ostatnich lat życia. „Widziałem jego świętość z bliska. Widziałem, jak żył Bogiem. Jak zaczynał dzień, leżąc krzyżem na podłodze sypialni, i jak kończył Apelem Jasnogórskim. Modlił się za każdego, kogo spotkał. Modlitwa była treścią jego życia. I lekiem na każde zło. Nigdy nie rozstawał się z różańcem” – wspomina metropolita lwowski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy.

W „Miejscu dla każdego. Opowieść o świętości Jana Pawła II” abp Mieczysław Mokrzycki opowiada Brygidzie Grysiak o ostatnich dniach życia Jana Pawła II naznaczonych niewyobrażalnym cierpieniem. Przeczytaj jego wstrząsającą relację! Fragmenty książki publikujemy dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.

„Nie wiem, czy wiedział już, że czeka go ostatnia Wielkanoc”

papie¿ Jan Pawe³ IIOstatniej Wielkanocy w papieskich apartamentach abp Mokrzycki nie zapomni nigdy. Papież zaczął się gorzej czuć już na kilka dni przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. „Był 1 lutego – wspomina arcybiskup. Ojciec Święty skarżył się, że nie może przełykać śliny, że go boli. A on bardzo rzadko się na coś skarżył, właściwie nie skarżył się prawie wcale, więc wiedzieliśmy, że sprawa musi być poważna”. Wieczorem zaczęło mu brakować powietrza. Ruszyli do szpitala. Diagnoza: zapalenie krtani i tchawicy. Papież tracił oddech, było ciężko, ale potem dostał leki i było już coraz lepiej. Kolejne badania potwierdzały, że stan zdrowia się poprawia. Ojciec Święty zaczął jeść.

„Kiedy przyszła niedziela, na Anioł Pański wyszedł do okna kliniki Gemelli. Mówił bardzo słabym i cichym głosem. Ale udzielił wiernym błogosławieństwa, podziękował za modlitwę. I pamiętam, że powiedział jeszcze, że nawet w szpitalu nie przestaje służyć Kościołowi i ludzkości. Jakby chciał powiedzieć światu: jeszcze nie umarłem, jestem tutaj i myślę o was. Jestem tutaj i modlę się za was” – wspomina abp Mokrzycki.

„Cierpiał. Bo i parkinson dawał się we znaki. Nie wiem, czy Ojciec Święty wiedział już, że czeka go ostatni Wielki Piątek, ostatnia Wielkanoc. Nie wiem tego. Nigdy nie mówił. Może komuś bliskiemu. Mieliśmy takie myśli, ja miałem, że to może być nasza ostatnia wspólna Wielkanoc. Ale cały czas była ta nadzieja, że Ojciec Święty zacznie się lepiej czuć. I tak było. Raz lepiej, raz gorzej”. Późnym wieczorem, jeszcze w Środę Popielcową, 9 lutego, wrócili do domu.

„Cały świat patrzył jak opadał z sił. Był jak Chrystus, który czeka na Golgotę”

Ojciec Œwiêty w Koszalinie„Cały świat patrzył na Jana Pawła II, który opadał z sił. Są tacy, którzy mówią, że całe jego życie było Wielkim Postem. Ale ten Wielki Post był szczególny – mówi abp Mokrzycki. Patrzyłem na niego i widziałem Chrystusa, który czeka na Golgotę. Mniej się już poruszał. Więcej leżał. Często modliliśmy się przy jego łóżku. Msze poranne celebrował na siedząco. Nie mógł dłużej stać. Po apartamentach woziliśmy go na wózku” – relacjonuje.

Miksowali mu jedzenie. Bo miał kłopoty z przełykaniem. Pomagali się myć, ubierać. „To musiało być dla Papieża trudne. Upokarzające. Nigdy nie dał nam tego odczuć – wspomina były sekretarz. Nigdy się nie skarżył. Czasami mówił tylko: ‚Boli mnie głowa’. Albo: ‚Ta ręka mi dokucza’. Pomoc przyjmował chętnie, z wdzięcznością. Wiedział, że ta pomoc była po prostu konieczna. Co nie oznacza, że było mu łatwo. I denerwował się na siebie, kiedy czuł, że opuszczają go siły. Że nie może zrobić czegoś, co bardzo by zrobić chciał” – czytamy.

„Bardzo pilnowaliśmy tego, żeby brał lekarstwa, żeby się nie przemęczał – wspomina arcybiskup. Lekarze radzili, żeby więcej odpoczywał. Ojciec Święty pokornie wypełniał ich zalecenia, choć pewnie jeszcze parę lat wcześniej nic by sobie z tego nie robił – uśmiecha się. Ile razy było tak, że lekarze mówili, żeby się nie przemęczał, a on i tak szedł do ludzi. To, jak żył i sprawował swój urząd w ostatnich latach, było ponad jego siły. Byłoby ponad siły niejednego zdrowego człowieka w jego wieku. A on przecież był bardzo schorowany”.

„To choroba Parkinsona wzmagała ataki, nie mógł już kontrolować mięśni przełyku…”

Tydzień później Jan Paweł II poczuł się lepiej. Na tyle dobrze, żeby poprowadzić modlitwę Anioł Pański. „Myśleliśmy, że kryzys już za nami – opowiada abp Mokrzycki. Ale radość nie trwała długo. Do środy. Wieczorem – atak. Jakieś skurcze. Kardynał Jaworski udzielił Ojcu Świętemu namaszczenia chorych. Źle to wyglądało. A Ojciec Święty jak zwykle był spokojny. Przyjechał doktor Buzzonetti i powiedział, że trzeba pojechać do szpitala na badania. Papież tracił oddech. Szybko zapadła decyzja, że trzeba jechać do szpitala. Pojechali do Gemelli. Lekarze od razu powiedzieli, że należy operować” – wspomina były papieski sekretarz.

Lekarze tłumaczyli, że to choroba Parkinsona wzmagała ataki. W płucach zbierał się płyn. Ojciec Święty nie mógł już kontrolować mięśni przełyku. Jak mówi arcybiskup, Jan Paweł II nie chciał operacji, wolał odłożyć ją do lata, ale nie tłumaczył dlaczego. Lekarze nie mieli wątpliwości, że czekać nie wolno. Chodziło o tracheotomię. „Bardzo go prosiliśmy. I w końcu się zgodził. Chciał tylko wiedzieć, czy po tej operacji odzyska głos. Obiecywaliśmy – zgodnie z tym, co nam mówili lekarze – że głos wróci, że będą robić, co w ich mocy, żeby tak było. To go uspokoiło” – czytamy.

„Po operacji okazało się, że nie może mówić. Bardzo to przeżywał”

Po operacji okazało się, że Jan Paweł II nie może mówić. Bardzo to przeżywał. Napisał coś, co wstrząsnęło arcybiskupem. „Napisał: ‚Co ze mną zrobiliście? Ale totus Tuus’ – wspomina były sekretarz. Na początku pomyślałem, że Ojciec Święty ma do nas żal. Było mi bardzo przykro. Ale popatrzyłem na ten napis raz jeszcze i dopiero go zrozumiałem. Ojciec Święty, jak zawsze, ufał Panu Bogu. I oddawał się Mu cały. Byłem tym bardzo poruszony, bo widziałem, jak cierpiał. Nie mógł jeść. Pościł razem z Chrystusem”.

Arcybiskup opowiada, jak Papież uczył się jeść od nowa. W tchawicy miał rurkę. „Bolało go bardzo, ale się nie skarżył – wspomina. Pokazywał tylko ręką na tę ranę, tam gdzie była operacja. Widać było, że cierpi. Ani mówić, ani jeść nie mógł. Nawet z odkaszliwaniem był kłopot. Kroiliśmy mu jedzenie na malutkie kawałeczki, ale i to nie pomagało. To był dramat. Miksowaliśmy, ale nawet tak nie zawsze się udawało. Potwornie się męczył, dusił, ale próbował dalej. Nie protestował. Dużo w tym było pokory”.

„On zawsze czuł wspólnotę z każdym chorym i cierpiącym człowiekiem – mówi arcybiskup. Jestem przekonany, że także wtedy swoje cierpienie ofiarował za innych chorych i cierpiących”.

Po operacji powikłań nie było. Papież z dnia na dzień czuł się lepiej. Nie odżywiał się jednak regularnie, bo nie był w stanie przełykać. Ćwiczył też oddychanie i mowę. „To były nieprzyjemne ćwiczenia – mówi były sekretarz. Ojciec Święty bardzo się starał, ale postępy nie przychodziły tak szybko, jak by chciał. Denerwował się”.

„Życie po szpitalu normalne już nie było”

1 marca Papież zaczął mówić. „Ojciec Święty rozmawiał z trudem, bardzo cicho – opowiada abp Mokrzycki. Ale mówił”. Jak dodaje, Jan Paweł II pokazywał światu, że cierpienia usunąć się nie da i że ukrywać go nie warto. „Że krzyż jest integralną częścią życia każdego z nas – mówi abp Mokrzycki. Ta ostatnia Wielkanoc była nam wszystkim bardzo potrzebna. To, że pozwolił całemu światu patrzeć na swoje cierpienie, było niezwykłym dowodem zawierzenia i miłości. Do Boga i ludzi”.

Rodolfo Proietti, szef zespołu lekarzy zajmujących się Papieżem w klinice Gemelli, opowiadał gazecie „L’Avvenire”, że dla niego radosnym dniem był właśnie 11 marca. Wtedy zobaczył, jak Jan Paweł II ze smakiem zajada sycylijską rurkę z kremem. „Oniemiałem z wrażenia i nie dowierzałem własnym zmysłom – wspominał. Gdy Jan Paweł II z wielkim uśmiechem powiedział: ‚Pyszne, bardzo pyszne. Dziękuję, dziękuję'” – czytamy.

Dwa dni później przemówił z okna kliniki Gemelli. Podziękował pielgrzymom. Pozdrowił Wadowice. Arcybiskup zapewnia, że Ojciec Święty przemawiał na żywo. Tego samego wieczoru wyszedł ze szpitala. „Ojciec Święty jechał specjalnym mikrobusem. Siedział z przodu, w samochodzie paliło się światło, więc pielgrzymi, którzy witali go przed kliniką i potem na ulicach Watykanu, mogli dobrze widzieć, że uśmiecha się do nich i pozdrawia ich szerokim gestem. Widać było, że bardzo się cieszył”. Arcybiskup opowiada, że Papież tęsknił do domu. Że chciał jak najszybciej wrócić do pracy. Do normalnego rytmu, który lubił, do którego przywykł. „Nie było w tym myśli, że chce umrzeć w domu – mówi. Tak sądzę. On naprawdę chciał jeszcze wrócić do normalnego życia. Choć to życie po szpitalu normalne już nie było”.

„To zabrzmiało jak testament”

Jan Paweł II bardzo mało jadł, bo ciągle miał kłopoty z przełykaniem. Chudł w oczach. Był coraz słabszy. Mimo to dzielnie walczył, ćwicząc oddech i mowę. Do najbliższych współpracowników mówił szeptem. Kilka dni przed Niedzielą Palmową łączył się za pomocą telebimu z tysiącami młodych ludzi, którzy modlili się w bazylice Świętego Jana na Lateranie. Odczytano jego przemówienie, w którym przypomniał też, że od Boga „otrzymaliśmy dar życia, które tym bardziej uważamy za bezcenne od początku aż do śmierci, im bardziej jest ono zagrożone i manipulowane”. Zabrzmiało to jak jego testament.

Arcybiskup wspomina ostatnią Niedzielę Palmową Jana Pawła II: „Wyszedł do okna. Nigdy tego nie zapomnę. Z gałązką oliwną. Machał nią i błogosławił. Ludzie wiwatowali, a on nie mógł nic powiedzieć. Chciał, ale nie mógł. Był nawet taki moment, kiedy chwycił się za głowę z tej niemocy. To było wstrząsające”. Mówi, że bali się o niego i kiedy sekretarze zobaczyli, że Papież nie może nic powiedzieć, że się zdenerwował, próbowali go nawet delikatnie odsunąć od okna. Ale zaprotestował. „Pamiętam, że uderzył ręką w fotel – wspomina abp Mokrzycki. Było dla nas jasne, że zostanie w oknie tak długo, jak długo da radę”. Trwało to może kilka minut. Do apartamentu wrócił wykończony. Nie miał siły.

„Lekarze powiedzieli, że nadziei już nie ma”

„Przyszła Wielka Niedziela i chwila próby – opowiada arcybiskup. Byliśmy pewni, że wszystko pójdzie dobrze, bo wcześniej Ojciec Święty naprawdę dobrze sobie już radził. Pojawił się w oknie, żeby pobłogosławić wiernych. Podałem mu tekst, a on mówi cichutko: ‚Nie mam głosu’. Nie wiedziałem, co zrobić. Czekałem. A Ojciec Święty śledził tylko tekst błogosławieństwa na kartce. A potem zrobił znak krzyża. To było jego ostatnie Urbi et orbi. Milczące. Nie powiedział ani słowa. Tysiące ludzi na placu Świętego Piotra wiwatowały na jego cześć. Ale na wielu twarzach było widać smutek i łzy” – czytamy.

Poniedziałek Wielkanocny od rana był trudny. Papież czuł się gorzej. Po raz pierwszy nie odmówił z wiernymi modlitwy maryjnej „Regina coeli”. We wtorek dużo odpoczywał. „Czuł się jakby trochę lepiej – opowiada arcybiskup. Na tyle dobrze, by w środę zaskoczyć wszystkich po raz ostatni. Chyba czuł, że zbliża się koniec, i chciał bez względu na wszystko pokazać się w oknie młodym ludziom, którzy czuwali na placu Świętego Piotra. Audiencja była odwołana, ale Ojciec Święty postanowił, że w oknie się pokaże. Choć na chwilę. I pokazał się. Na pięć minut” – wspomina.

Współpracownicy Papieża bardzo długo mieli nadzieję, że wszystko idzie ku dobremu. „Żyliśmy tą nadzieją. Złe myśli pojawiły się dopiero po Wielkanocy, w czwartek, kiedy lekarze stwierdzili zakażenie organizmu. I powiedzieli, że nadziei już nie ma. Papież był już bardzo cierpiący” – wspomina abp Mokrzycki.

„Gdyby jej nie dostał, to byłaby eutanazja polegająca na zaniedbaniu”

„Lekarze powiedzieli nam wprost – mówi arcybiskup – że jeśli Ojciec Święty nie dostanie jedzenia przez sondę, może umrzeć. Potem któryś z profesorów komentował, że gdyby tej sondy Ojcu Świętemu wtedy nie wprowadzono, byłaby to eutanazja polegająca na zaniedbaniu. Lekarze sondę założyli. Przez nos do żołądka. I tak Ojciec Święty dostawał pożywienie. Gotowe odżywki podawali mu osobisty lekarz Renato Buzzonetti i siostra Tobiana. Dużo odpoczywał. Dużo leżał, godzinami siedział w fotelu. Odprawiał mszę świętą w prywatnej kaplicy. Ale też na siedząco. Jego ciało odmawiało posłuszeństwa, ale umysł był ciągle jasny. Rozmawiał z nami ściszonym głosem” – czytamy w „Miejscu dla każdego”.

Nadszedł kolejny kryzys. Papież tracił oddech, miał wysoką gorączkę. „Byliśmy przerażeni – wspomina arcybiskup. Lekarze powiedzieli, że to wstrząs septyczny, od zakażenia dróg moczowych. I że to koniec. Nie dziś, nie jutro, to za kilka dni. Mówili, żeby jechać do szpitala, ale Ojciec Święty się nie zgodził. Nie chciał. Pragnął zostać w domu. Powiedział to Stanisławowi, a ten przekazał lekarzom wolę Ojca Świętego”.

Abp Mokrzycki opowiada dalej: „Pada pytanie, czy lekarze mogą zapewnić Ojcu Świętemu wszystko to, co miałby zapewnione w szpitalu. Mówią, że tak. Dlatego zostajemy w domu. To nie była decyzja o przerwaniu uporczywej terapii, jak przez ostatnie lata niektórzy to interpretowali. Papież miał pełną opiekę medyczną i do końca przyjmował leki. Na początku dostał antybiotyki i tlen. Oddychał za pomocą maski tlenowej. Lekarze opanowali gorączkę i dreszcze. Antybiotyki na szczęście zaczęły działać. Około 23 Ojciec Święty uspokoił się, już nie walczył o każdy oddech i zaczął oddychać bez maski”.

Wtedy opowiadają mu, że cały świat się za niego modli. Że na placu Świętego Piotra są tłumy młodych ludzi. Papież jest pogodny, ale bardzo słaby. Lekarze mówią: stan stabilny, jednak bardzo ciężki. „O 19.17 Ojciec Święty przyjął Komunię Świętą i sakrament chorych od kard. Mariana Jaworskiego. Był cały czas przytomny. Wymieniał nas po imieniu, kiedy podchodziliśmy do niego, by ucałować dłoń” – opowiada. Abp Konrad Krajewski wspomina, jak Jan Paweł II wyciągnął rękę do bp Piera Mariniego, a ten płakał jak dziecko. Dodaje, że widział, jak umiera święty.

„Serce odmawiało posłuszeństwa. Lekarze interweniowali”

W piątek Papież obudził się przed szóstą. Przytomny i spokojny. „Już o siódmej koncelebrowaliśmy mszę świętą – wspomina arcybiskup Mokrzycki. Ojciec Święty miał pogodną twarz. Mimo że noc była ciężka. Serce odmawiało posłuszeństwa. Lekarze interweniowali”. Nad zdrowiem Papieża czuwał jego osobisty lekarz Renato Buzzonetti. Razem z nim dwaj specjaliści od reanimacji, kardiolog, laryngolog i dwaj pielęgniarze.

„Ojciec Święty poprosił w pewnej chwili, żeby mu przeczytać czternaście stacji drogi krzyżowej. Czytają mu siostry. A on słucha w skupieniu. I modli się. Zaczynają schodzić się goście. Każdy chciał się pożegnać. Wieczorem tylu młodych ludzi na placu się modli. Mówimy o tym Ojcu Świętemu. A on coś pokazuje. Początkowo nie rozumiemy. Stanisław (Dziwisz – przyp. js) podpytuje. Ojciec Święty potwierdza. ‚Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję’. Uśmiecha się”.

W sobotę o siódmej trzydzieści rano przy łóżku Papieża odprawiają mszę świętą. Przy Janie Pawle II są dwaj sekretarze, pięć sióstr zakonnych i jego osobisty lekarz. Renato Buzzonetti powie po śmierci Papieża dziennikowi „La Repubblica”, że umierający Jan Paweł II przypominał mu Chrystusa, z tą różnicą, że Chrystus na krzyżu mógł mówić, Papież zaś odchodził w milczeniu. Zapewnia, że wraz z kolegami uczynił wszystko, by Papieżowi pomóc.

„Jego twarz była piękna, kiedy umierał”

Ok. 14 Ojciec Święty zaczął tracić świadomość. „Potem co jakiś czas jeszcze do nas wraca i uśmiecha się wtedy lekko. Mniej więcej o 16 żegnamy się z nim. Każdy po kolei podchodzi, całuje jego dłoń i mówi, co chce Ojcu Świętemu na koniec powiedzieć. Pobłogosławił mnie. Jego twarz promieniała. Widziałem, że towarzyszymy w ostatniej drodze świętemu człowiekowi. Mówiłem to już kiedyś, powtórzę i teraz: Jan Paweł II był piękny, kiedy umierał. Jego twarz była piękna. Tak umierają tylko święci” – relacjonuje arcybiskup.

Zanim o godz. 19 zapadł w śpiączkę, wypowiedział ostatnie słowa, które brzmiały: „Pozwólcie mi odejść do Pana”. „Zapaliliśmy wtedy gromnicę i postawiliśmy w oknie sypialni – wspomina arcybiskup. O 20 odprawiliśmy mszę świętą w wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Stanisław podał Ojcu Świętemu kilka kropli krwi Chrystusa jako wiatyk. Po mszy siostry odmówiły różaniec. Płakały. Jest dwudziesta pierwsza trzydzieści siedem. Monitor pokazuje, że serce Jana Pawła II przestało bić. Doktor Buzzonetti nachyla się nad Ojcem Świętym, a potem mówi nam: ‚Powrócił do domu Ojca’. Stanisław intonuje Te Deum. Dziękczynienie zamiast rozpaczy. Najpierw nie mogłem tego pojąć. Pękało mi serce. Ale szybko zrozumiałem. To była piękna chwila. Pożegnanie pięknego, świętego życia” – czytamy w „Miejscu dla każdego”.

Fragmenty książki „Miejsce dla każdego. Opowieść o świętości Jana Pawła II” abp Mieczysława Mokrzyckiego i Brygidy Grysiak publikujemy dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.

Źródło: wp.pl

Posted in Jan Paweł II | Otagowane: | 90 komentarzy »

APOKALIPSA – Końcowe wydarzenia według Proroctw Biblijnych

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 listopada 2013


Posted in Apokalipsa, Film | Otagowane: | 135 komentarzy »

Niezwykła pocztówka od Benedykta XVI?

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 listopada 2013


Objawienia Najświętszej Maryi Dziewicy w San Sebastian de Garabandal

Rozdział 190

 Pielgrzym Camino de Santiago podpisał się w następujący sposób:
” Przyszły papież Benedykt XVI »

Dwóch gospodarzy domów gościnnych na Camino de Santiago pamięta, że widzieli i rozmawiali z przyszłym papieżem w Roku Jubileuszowym 2000 .

pocztówka

.Pocztówka którą Alfredo otrzymał w roku 2000.

poczt

 Pielgrzym podpisał się w następujący sposób:
Louis Joseph przyszły papież Benedykt XVI.

 Bada się, czy w roku 2000, roku św Jakuba, ówczesny kardynał Joseph Ratzinger, odbył anonimowo pielgrzymkę trasy Camino de Santiago.

Według zeznań Alfredo Alvarez, który prowadzi schronisko na szlaku Camino de Santiago w Molinaseca w pobliżu Ponferrada, w Bierzo, przemiły pielgrzym mówił o przyszłości Kościoła i wysłał mu z Francji, w kilka dni po wizycie w hostelu, pocztówkę podpisaną w następujący sposób: „Louis Joseph, przyszły papież Benedykt XVI.”

Alfredo Alvarez twierdzi, że posiada pocztówkę, którą pięć lat temu, z Montpellier we Francji wysłał mu obecny papież, na której podpisał się tak: „przyszły papież Benedykt XVI”. Alfredo jest jednym z tych miłych gospodarzy, którzy sprawiają, że Camino de Santiago jest ścieżką gościnności.

Okazuje się, że jak tylko nowy papież pojawił się na Placu Świętego Piotra, temu  dobremu gospodarzowi przypomniała się ta twarz. Te sygnały wspomnień zostały potwierdzone kiedy poznał imię wybrane przez nowego papieża. Benedykt XVI nie tylko odwiedził hostel zaledwie pięć lat temu, ale wtedy również kardynał pielgrzym wysłał do hostelu, do jego właściciela miłą pocztówkę z Montpellier .

 W Galicji przydarzyło się to samo :

W Guitiriz, Lugo, Camino de Santiago, D. Romualdo opowiedział następującą historię :

 Około pięciu lat temu, zatrzymał się w mojej posiadłości, w schronisku dla pielgrzymów  Camino, człowiek z obcym akcentem. Był z trzema młodymi towarzyszami wyglądającymi na księży. Wszyscy byli bardzo przyjaźni, dyskretni i uprzejmi. Starszy pan o miłej twarzy ze stałym uśmiechem, odpoczywał tu dwa dni kurując drobne urazy długiej pielgrzymki po szlaku, na którym w tym czasie  panowało piekielne gorąco, jakie w tych dniach nawiedziło prowincję. Wyczułem że byli to ludzie wysoko postawieni, wszyscy bardzo delikatni, ujmujący w rozmowie jak i w grzeczności osobistej. Naprawdę było przyjemnie im usługiwać.”

D. Romualdo wziął oddech . Wszedł do domu i wyszedł z kopertą, z której wyjął kartkę i kontynuując mówił:

” Dwa tygodnie po wyjeździe tych zagranicznych turystów, otrzymałem tę kopertę i list ze znaczkiem pocztowym francuskiego miasta. Tekst listu jest następujący:

Najdroższy przyjacielu Romualdzie. Po spełnieniu naszego pragnienia odbycia podróży do grobu Świętego Jakuba i wracając z powrotem do codziennego życia, z głębi naszych serc pragnę napisać te słowa podziękowania za ciepłą życzliwość Twoją i Twojej rodziny, w tamtych dniach na drogach Hiszpanii, rozjaśnioną wiarą i nadzieją, dzieląc radość tylu pielgrzymów w poszukiwaniu światła emanującego z Prawdy. Niech Pan w swej nieskończonej dobroci  oświeci wasze chrześcijańskie serca. Chcemy oddać panu i wszystkim domownikom naszą wdzięczność za wszystkie otrzymane przysługi. Joseph Luis przyszły papież Benedykt XVI.”

Właściciel hostelu wyjaśnił dziennikarzom, że zachował on ten list, gdyż był on  najdziwniejszym jaki kiedykolwiek otrzymał w swoim życiu. List leżał bezpiecznie w szafie w domu Romualdo aż do wtorku 19 kwietnia, kiedy biały dym ogłosił wiadomość, że nowym papieżem jest kardynał Ratzinger, Benedykt XVI.

Wszystko to jest w rękach ekspertów i specjalistów grafologii. W tej chwili technicy zapewniają, że ​​porównując cechy graficzne pocztówki z pismem formalnym papieża, nie ma powodu, by wątpić ze Ratzinger jest autorem listu .

Tłumaczyła: Bożena

Źródło: http://www.virgendegarabandal.org/mita190.htm

Posted in Ciekawe, Cuda, Kościół, Objawienia, Z prasy, Znaki czasu | Otagowane: , | 92 komentarze »

Garabandal – Proroctwo o trzech papieżach

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 listopada 2013


Objawienia Najświętszej Maryi Panny w San Sebastian de Garabandal

Najświętsza Dziewica powiedziała, że będzie jeszcze trzech papieży, a potem przyjdą czasy ostateczne.

Wypełniło się proroctwo, które mówiło, że przyjdzie papież  związany ze Sw Benedyktem, wielkim ewangelistą Europy, spełniło się także proroctwo Matki Bożej jakie powiedziała w Garabandal o trzech papieżach.

Bardzo ważna rozmowa Anicety z Conchitą znajduje się na tej stronie w języku niemieckim :
Gdzie podane są teksty Albrechta Webera , autora książki ” Garabandal – Zeigefinger Der Gottes ” ” Garabandal – Palec Boży ” . Tytuł ten odnosi się do tego, co Bóg objawił w Garabandal, co do lasku sosnowego i Cudu, znaku Jego obecności, który pozostanie tam na zawsze, aż do końca świata .

Fragment rozmowy tłumaczonej na j. hiszpański:

Als die Nachricht vom Tode Papst JOHANNES XXIII. das Dorf erreicht hatte, verkündeten die kleinen Glocken der Dorfkirche das Ableben des Papstes mit wehmütigem Geläute. Conchita befand sich mit ihrer Mutter Aniceta und Frau Ortiz auf dem Weg zur Kirche. Dabei kam es zu folgendem Gespräch: „Der Papst ist gestorben, ” sagte die Mutter. „Achja, derPapst ist gestorben. Es kommen noch drei Päpste, ” gab Conchita zur Antwort. Soweit so gut. Zuhause aber ließ es Aniceta keine Ruhe und sie versuchte tiefer in das Wissen ihrer Tochter einzudringen, was sie klugerweise in Gegenwart der Frau von Dr. Ortiz vermieden hatte. ” Woher weißt du denn, daß nur noch drei Päpste kommen ?” fragte sie, nicht ohne Furcht über einen möglichen Irrtum ihrer Tochter, der sie nur allzu schnell wieder ins Gerede bringen könnte. ” Von der Heiligen Jungfrau. ,Eigentlich, , sagte sie, ,sind es noch vier’, aber einen zählt sie nicht mit. ” ” Warum zählt sie einen nicht mit?” „Das hat sie nicht gesagt; sie sagte nur, daß sie einen nicht mitzählt. Sie sagte aber, daß einer nur kurze Zeit regieren wird. ” darauf die Frage: „Zählt sie den vielleicht nicht mit?” „Das weiß ich nicht. ” „Und was kommt dann?” „Das hat sie nicht gesagt. ”

Buch über Garabandal: ” Garabandal – Der Zeigefinger Gottes” von Albrecht Weber

Conchita

Treść tekstu :
Kiedy wiadomość o śmierci papieża Jana XXIII dotarła do miasta, małe dzwony kościoła żałobnym tonem ogłosiły śmierć Papieża.

Conchita była ze swoją matką Anicetą i panią Ortiz w drodze do Kościoła. Rozwiązała się następująca rozmowa :

-Nie żyje papież.

Powiedziała jej matka .

Conchita odpowiedziała :

– Ah, papież umarł. Pozostaje więc tylko TRZECH papieży .

W tej chwili, wszystko było w porządku. Jednakże po powrocie do domu, Aniceta była niespokojna i chciała bardziej poznać myśli swojej córki, która wydawała się powściągliwa w obecności pani Ortiz .

W domu, w spokoju , obawiając się ewentualnego błędu swojej córki matka zapytała :

– Skąd wiesz, że pozostało tylko TRZECH papieży?

Conchita odpowiedziała :

– Od Najświętszej Maryi. Właściwie powiedziała mi, ze będzie CZTERECH  papieży, ale jednego nie liczyła.

Mówi Aniceta:

– Ale wobec tego, dlaczego pomijać jednego?

Conchita odpowiedziała:

– Tego nie powiedziała, powiedziała mi tylko, ze jednego nie brała pod uwagę. Jednakże powiedziała, że będzie on rządzić Kościołem na krótki czas .

 Na pytanie :

– Myślisz, że dlatego go nie liczyła ?

Conchita mówi:

– Nie wiem.

Jej matka :

A co będzie dalej :

– Tego nie powiedziała .

Rozważmy pierwszy fragment rozmowy.

Maryja Dziewica mówi wyraźnie, że po Janie XXIII  będzie czterech papieży, ale jednego z nich nie bierze pod uwagę. Aniceta nie rozumie dlaczego i pyta córkę czy będzie to z tego powodu, że będzie on rządził Kościołem przez krótki czas . Ale Matka Boska nie wyjaśnia przyczyny nagłej śmierci Jana Pawła I, ani konkretnego powodu z jakiej przyczyny go nie liczy, ale wyraźnie wskazuje, że Ten, którego Ona nie bierze pod uwagę, będzie tym, który będzie rządził przez krótki czas, czyli papież Jan Paweł I.

Tak więc czterema papieżami po Janie XXIII  są: Paweł VI , Jan Paweł I, Jan Paweł II i Benedykt XVI i tym, którego Maryja Dziewica nie liczy kiedy powiedziała, ” pozostaje tylko TRZECH papieży ” jest Jan Paweł I. Trzeba to zrozumieć: pozostaje tylko TRZECH papieży, którzy będą rządzić Kościołem gdyż Jan Paweł I nie miał czasu by zrealizować nawet pierwszej wielkiej reformy jaką planował.

Tą rozmowę opowiedziała Conchita czterem świadkom wieczorem 13 listopada 1965r, podczas ostatniego objawienia Matki Bożej w Garabandal. W czasie tej rozmowy Conchita opowiada to, co pamiętała z jednego z objawień Najświętszej Maryi Panny w grudniu 1962 roku i następnie wyjaśnia inne rzeczy o których mówiła jej Dziewica z większą ilością szczegółów, z różnych ekstaz z lat 1962 i 1963, a w szczególności z 8 grudnia 1963, kiedy mówiła jej o „rzeczach przyszłych, które nadejdą” oraz z lokucji i ekstaz lat późniejszych .

Następujące słowa Conchity są bardzo ważne :

– Wiedziałam, co się stanie z papieżami, ponieważ Dziewica mi to powiedziała.

– Wiedziałam, że Jan Paweł II nie zginie w ataku z 1981 roku.

Conchita poznawała wszystko podczas różnych ekstaz. Dla większości najbardziej znany jest dialog w kuchni Anicety napisany przez P. Eusebio Garcia de Pesquera i przez innych autorów. Wiemy, że w kuchni swojego domu powiedziała: ” pozostaje TRZECH papieży, a potem przyjdzie KONIEC czasów, który NIE jest KOŃCEM świata.

Według zeznań ks Turnera i innych, Benedykt XVI zna w szczegółach objawienia Matki Bożej w Garabandal, gdyż był wtedy prefektem Kongregacji Nauki i Wiary. Kardynał Ratzinger otrzymał pełną dokumentację Komisji ustanowionej na mocy biskupa Santander D. Juan Antonio del Val i wszystkie raporty kardynała Ottaviani, które zawierają wywiady z Conchitą w Watykanie .

Ostrzeżenie zerwie na zawsze pęta, którymi szatan związał świat. Ostrzeżenie oznacza, że każdy człowiek znajdzie się w obecności Boga i już nigdy więcej nie będzie się wątpić w istnienie Boga. Mówi o tym Św. Jan w Apokalipsie ( 12:9-10 ) :

” I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym.”

Conchita mówi:
Najświętsza Dziewica poinformowała mnie o Wielkim Cudzie, jaki zdziała Bóg Nasz Pan za Jej wstawiennictwem.

Fragment z pamiętnika gdzie Conchita mówi o Cudzie.  (tekst z pamiętnika)

Ten wpis z pamiętnika Conchity mówi:

 Tak, jak kara będzie tak bardzo, bardzo wielka na jaką zasługujemy, tak Cud także będzie niezmiernie wielki, jakiego świat potrzebuje. Najświętsza Dziewica powiedziała mi datę Cudu i jego istotę i osiem dni wcześniej muszę powiedzieć o tym ludziom aby przyszli. Papież zobaczy go tam gdzie będzie się znajdował także Padre Pio. Chorzy, którzy będą obecni przy nim zostaną uzdrowieni, grzesznicy się nawrócą i wszyscy którzy ujrzą Cud nie będą wątpić, że Bóg, nasz Pan, czyni go przez wstawiennictwo Maryi Dziewicy. A teraz wszyscy oczekujemy na wielki dzień Cudu by zobaczyć czy świat się zmieni i kara nie nadejdzie.

Tłumaczyła: Bożena

Źródło: http://www.virgendegarabandal.org/lospapas.htm

Posted in Ciekawe, Cuda, Objawienia, Proroctwa, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 151 komentarzy »

Przechodziłam śmierć kliniczną

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 listopada 2013


Ania pisze:

radze przeczytać księge Koheleta tam pisze co się dzieje z człowiekiem po śmierci
niektóre cytaty
‘jak człowiek umiera już nie ma udziału w tym co się dzieje pod słońcem;
‘w chwila śmierci wszystkie zmysły zanikają’
‘jaki los bydlęcia taki los człowieka’
Bóg w genezis powiedział
‘ z prochu powstałeś w proch się obrócisz’ nauka o duszy i świadomości po śmierci jest błędna
Bóg nie powiedział z prochu powstałeś w dusze się obrócisz’
puenta: człowiek z chwilą śmierci przestaje istnieć tylko zmartwychwstanie w Chrystusie może ludziom przywrócić życie;

Halina odpowiada:

Aniu , —przechodziłam śmierć kliniczną i wiem że po śmierci tzn po oddzieleniu ducha od ciała człowiek żyje ..To że czujesz że myślisz że pragniesz że czynisz , to wszystko jest za sprawą ducha który jest zamknięty w ciele jak w pokrowcu, po to by mógł być obecnym w wymiarze świata ziemskiego ..Z chwilą gdy człowiek wychodzi z ciała dostaje się w inny wymiar w wymiar duchowy i zabiera ze sobą wszystkie wspomnienia , wszystkie przeżycia ,wszystkie dążenia i czyny ..I tam jest dalszy ciąg życia , tylko tam jest inne zaszeregowanie , nie tak jak tutaj przynależysz do rodziny itd . Tam jest inna przynależność , a miejsce zaszeregowania dają Ci lata przeżyte na ziemi ..Na co zapracowałaś to dostajesz ..Tam nie ma znajomości , tam jest sprawiedliwość i miłość ..Ile uczyniłaś z miłości i w kryteriach Bożej sprawiedliwości to tam ma wartość ..Wszystko inne jest bez wartości , a w bardzo dużo przypadkach obciążeniem , przeszkodą , w byciu szczęśliwą …Nie daj się wciągać w błąd ..Jest tyle przypadków powrotu po śmierci klinicznej , które świadczą o tym że prawdą jest to co mówię , a błędem jest to co Ty głosisz …Pomyśl o swoim szczęściu po śmierci , nie daj się wciągnąć w błąd a potem mieć problemy …Poszukaj wiadomości na ten temat i zaakceptuj Bożą prawdę taką jaka faktycznie jest , odrzuć wszystkie błędne dodatki dla swojego dobra …..Niechaj Duch św. oświeci Cię i dopomoże pojąć zrozumieć i sercem przyjąć Bożą prawdę , do niej się dostosować i zgodnie z nią żyć , a przez to podążać Bożą drogą i osiągać Boży cel i cieszyć się szczęściem do jakiego masz prawo tylko szatan chce Cię tego pozbawić ….

Halina

Posted in Wolna dyskusja | Otagowane: | 11 komentarzy »

KOLEJNY FAŁSZYWY PROROK

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 listopada 2013


Powoli wychodzi na jaw kto kim jest z 8 doradców biskupa Rzymu. Dokąd oni zaprowadzą Kościół??
reinBiskup Franciszek powołał 8 kardynałów na swych doradców.
Niemiecki kardynał Reinhard Marx , arcybiskup Monachium i Freising, został wybrany jako reprezentant kontynentu Europa.
Kardynała Reinhard Marx jest również przewodniczącym Komisji Konferencji Unii Europejskiej (COMECE) a wiosną 2014 pretenduje do prezydentury Niemieckiej Konferencji Biskupów. 
Kardynał Reinhard Marx w dniu 9 Listopada w  Erdingu w Bawarii, prowadził wykład  „o zmartwychwstaniu”.
Głosił tam chrześcijaństwo bez piekła i czyśćca, tylko z większym rajem, by tak rzec.
Kardynał próbował wyjaśnić chrześcijańską doktrynę zmartwychwstania: „Każdy człowiek jest niepowtarzalny, wieczną myślą  Boga, która jest przemyślana i nie rozpada się w nicość.”
Głosił nową religię wygłaszając takie np. tezy.

– Kościół  uczynił że piekło i czyściec budzi w nas strach – musimy za to żałować.

– nie ma piekła, nie ma czyśćca, jest tylko niebo

Bardzo proszę o znających język o przetłumaczenie całego artykułu i wtedy wstawię tłumaczenie w tym wpisie.

Źródło: http://www.katholisches.info/2013/11/18/c8-kardinalsrat-1-kardinal-marx-korrigiert-jesus-und-schafft-hoelle-und-fegefeuer-ab/

w miarę (bardzo “w miarę” ;) ) poprawne tłumaczenie

Kardynał Marx i Jezus – sprostowanie dotyczące istnienia piekła i czyśćca
Kardynał Marx nowy arcybiskup Monachium i Freising , głosi Chrześcijaństwo bez piekła i czyśćca , a tylko z rajem, można by to określić jako „SPA” Chrześcijaństwo. Kardynał Marx należy do grupy ośmiu kardynałów – doradców papieża Franciszka powołanych przez tego ostatniego 13 kwietnia b.r. (…). Kardynał Marx w dniu 9 Listopada w ramach dyskusji na temat zmartwychwstania w Erding w Bawarii, próbował wyjaśnić chrześcijańską doktrynę zmartwychwstania , mówiąc: „ Każdy człowiek jest niepowtarzalny , jego myśli o Bogu muszą być przemyślane i nie mogą się obracać w nicość. Gdyby Bóg zechciał, to każdy żyłby w wieczności i miłości, i nie istniałaby śmierć”. Według kardynała, gdy uwierzymy w słowa Chrystusa „istnieje uzasadniona nadzieja, że śmierć otwiera bramę do czegoś niezniszczalnego”. Następnie mówił on o „ciasnych poglądach” na temat śmierci i wiary w zmartwychwstanie. Mówił „Wierzymy w to, co można dotknąć”. Kardynał mówił następnie, że w kościele silnie zakorzenione są obrzędy i symbole, np. umieszczanie trumny na katafalku w kościele podczas pogrzebu. Dzieci również nie powinny powstrzymać się od konfrontacji ze śmiercią , na przykład, na widok osoby zmarłej , ale trzeba im umożliwić, aby mogły ją zobaczyć i towarzyszyć jej. Kościół ma jednak również zaświadczyć, że po śmierci nie stajemy przed nicością. Kościół musi dawać nadzieję na zmartwychwstanie, a nie mówić o istnieniu piekła i straszyć czyśćcem. Kardynał powiedział następnie, że Bóg daje nam pewność zmartwychwstania, ale bez moralizowania i grożenia torturą piekła. Według kardynała, kościół od lat epatował obrazami czyśćca i piekła, bazując na lęku przed śmiercią. Kościół nie tylko musi odpokutować za budzenie paniki, ale sprawić, że złośliwość tych „wynalazków” kościoła stanie się oczywista dla katolików. Kardynał dosłownie powiedział, że musimy żałować za to wprowadzenie ludzi w błąd. Wreszcie kardynał odwołał się do praw logiki, mówiąc, że Jezus przebywając na ziemi, nie wypominał napotkanym osobom grzechów, ale uzdrawiał i zbawiał. Kościół musi wypędzić z ludzi strach. Katolicy, aby sobie wyobrazić, co będzie po śmierci, potrzebują obrazów pełnych ufności, nadziei, nawet wówczas, gdy nie dadzą pełnej odpowiedzi, co dzieje się z nami, gdy umieramy. Arcybiskup wydaje się uważać, że kościół podczas 2000 tys. lat swojego istnienia, nie pozwala na radosne show dotyczące zbawienia i odkupienia dusz. Należy jednak pamiętać, że Jezus mówił także: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Łk 12:05 ) albo w Jego mowie na górze Oliwnej : “Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny!” (Mt 25, 41). Negowanie piekła i czyśćca jest zdradą Chrystusa i wierzących. Kto tak naucza, może słuchających go zaprowadzić na manowce i spowodować, że zatracą własne dusze. Każdy, kto daje „gwarancję”, że po śmierci czeka nas niebo i tym samym zaprzecza, że istnieje czyściec, okrada zmarłych przebywających w tym miejscu z łask, które może im zapewnić pośrednictwo kościoła walczącego. To oszustwo, biedne dusze.

Tłumaczyła: Marti

Posted in Alert, Kościół | Otagowane: , , | 138 komentarzy »

Papież jest tym, który zgodnie z nakazem naszego Pana, Jezusa Chrystusa, ma umacniać braci w wierze

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 listopada 2013


Ciepłe słowa, Papieża Franciszka o wspólnotach tradycyjnych nie budzą mego entuzjazmu – powiedział dla fronda.pl Arkadiusz Robaczewski z Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1863.

Ciepłe słowa,  Papieża Franciszka o wspólnotach tradycyjnych, te które przesłał przełożonym Bractwa Kapłańskiego św. Piotra, i te, które relacjonował na niedawnym spotkaniu Una Voce w Rzymie kard. Castrillon Hoyos, nie budzą mego entuzjazmu

. Są miłe, i jako takie cieszą, ale nic więcej. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to Papież, który chce być miły dla wszystkich wspólnot, miły dla wszystkich w ogóle. Chce mieć ciepłe relacje ze światem i je ma. Świat go nie nienawidzi. Nawet walczące z Kościołem osoby i media go chwalą i mówią, parafrazując Ewangelię, „wszystko co dobre na niego”.

Tymczasem papież jest tym, który zgodnie z nakazem naszego Pana, Jezusa Chrystusa, ma umacniać braci w wierze. Nie poprzez miłe

słowa, tylko przez głoszenie prawdy, tej, która jest obecna w tradycyjnym nauczaniu Kościoła, a w ostatnich dziesięcioleciach, została rozmyta. Katolicy są pogubieni, nie wyznają integralnej wiary, wielu nie ma pojęcia o katolickiej wierze, o tym co jest jej treścią i co mieści się w katolickiej doktrynie. To samo dotyczy poglądów na chrześcijańską moralność. Dopóki na papieskim urzędzie będą gesty i słowa, które budzą wątpliwości, zamiast tych, które umacniają w wierze i nawracają, dopóty ciepłe słowa, nawet o wspólnotach tradycyjnych, pozostaną tylko ciepłymi słowami. Póki co zbyt wiele jest dwuznaczności, wypowiedzi i gestów nawzajem się wykluczających. Wciąż modlimy się za Papieża Franciszka, by był dla świata i Kościoła na ziemi Opoką.

Arkadiusz Robaczewski

Źródło: fronda.pl

Posted in Kościół, Z prasy | Otagowane: | 72 komentarze »

Matko Boża! Rozlej na całą ludzkość działanie Twojego Płomienia Miłości

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 listopada 2013


Jezus i Maryja do Elżbiety Szanty:

Wiek XX-XXI to wiek szczególnego Miłosierdzia Bożego. Właśnie wtedy gdy zło szaleje, to Miłosierdzie Boże objawia się jeszcze mocniej. Dzisiejsi służalcy szatana jak nigdy przedtem  szerzą „cywilizację śmierci” głosząc w podległych im mediach i różnych publikacjach „śmierć Boga”.

Kościół powszechny znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie i temu nie można nic zaradzić ziemskimi środkami i wysiłkami. Jedynie Trójca Przenajświętsza wraz z Matką Bożą, z wszystkimi Aniołami i Świętymi, jak również współdziałanie wszystkich przez was uwolnionych dusz czyśćcowych mogą jeszcze pomóc Kościołowi Wojującemu!

Słowa Matki Bożej: „Od zaraz dodajcie do każdej modlitwy, którą kierujecie do Mnie następującą prośbę”:

Matko Boża! Rozlej na całą ludzkość działanie Twojego Płomienia Miłości teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Zdrowaś Maryjo….

Kto powołując się na Mój Płomień Miłości odmówi 3x Zdrowaś Maryjo…-uwalnia w ten sposób jedną duszę z Czyśćca!

Kto w listopadzie powołując się na Mój Płomień Miłości odmówi 1x Zdrowaś Maryjo…-uwalnia w ten sposób 10 biednych dusz z Czyśćca!

Obecnie jesteśmy w kulminacyjnym momencie walki z tyranią złego.
Tyle razy odmawiamy dziennie
Zdrowaś Maryjo…, Dodajmy tą krótką modlitwę a w obecnym miesiącu każdorazowo będzie uwalnianych aż 10 biednych dusz z czyśćca, które zgodnie z obietnicą Jezusa i Maryi będą wspomagać Kościół Wojujący.

„Moje dzieci, słuchajcie, ramię Mojego Boskiego Syna jest podniesione do uderzenia. Nie mogę go już prawie powstrzymać. Pomóżcie mi!-Jeżeli przyjmiecie Mój Płomień Miłości, wspólnie uratujemy świat!”

Proście św Józefa, Najczystszego Oblubieńca, Patrona na czasy ostateczne!  On będzie szukał przytułku  w sercach ludzkich dla Mojego Płomienia  Miłości!
Wiemy z orędzi Ostrzeżenie, iż sw Józef jest opiekunem Marii Bożego Miłosierdzia – proroka ostatniej misji ratowania Ludzkości!.

1.1
.
1.2
.
1.3

Posted in Objawienia | Otagowane: , | 64 komentarze »