Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Bóg z nami śpiewane w wielu językach

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 listopada 2013

Czytelnicy którzy byli w tym roku na naszej pielgrzymce mogą sobie przypomnieć dzień w którym Eucharystię sprawowało 630 kapłanów i kolejnych 50 w tym momencie spowiadało. Mogą również zobaczyć od ołtarza jak sprawnie to wszystko wyglądało. Jednocześnie jest okazja do wysłuchania pieśni „Emmanuel” czyli „Bóg z nami” w wielu językach. Myślę że przyczyni się ta krótka filmowa relacja do napełnienia serc czytelników większym pokojem,że sprawi iż ogarnie nas większa ufność Jezusowi, że nasza uwaga będzie skierowana w większym stopniu na tym co jest dobrem. 

Przy okazji chcę zadać pytanie w ankiecie gdyż rozważam zaplanowanie kilku pielgrzymek w przyszłym roku. Moje pytanie jest związane właśnie z tymi planami. Dlatego taka ankieta w celu jak najlepiej podjętej decyzji.  Cena około 1300 zł , 2 posiłki dziennie, wyjazd z Lublina.

Reklamy

Komentarze 84 to “Bóg z nami śpiewane w wielu językach”

  1. Dzieckonmp said

    Draga djeco, molitvom
    se otvorite Bogu kao
    cvjetovi suncu. Želim od vas
    napraviti prelijepi buket
    spreman za vječnost.

    Vi ste djeco nježno cvijeće
    kojem Božja ljubav treba,
    u vama je titraj svijeće,
    miris sjaja, okus neba.

    Prihvatite put života,
    gdje se vjera kušnjom gradi,
    gdje su radost i ljepota
    hrana srcu, krila nadi.

    Dok vas Isus svjetlom krijepi,
    dok vas svojom suzom rosim,
    cvjetovi ste moji lijepi,
    stručak koji Bogu nosim.

    Dopustite da vas vodim,
    nek vas moja brižnost dira,
    dok vas pratim, s vama brodim
    prema rajskoj luci mira.

    Odvest ću vas u puninu,
    Kući sjaja, vječnom piru,
    predat ću vas dobrom Sinu,
    Spasitelju i Pastiru.

  2. édyta said

    Szczesc Boze Wszystkim. 13 list. o godz. 20 prosze o modlitwe w intencji zwyciestwa Niepokalanego Serca Maryi Panny slowami Koronki do Milosierdzia Bozego. Jak ktos ma ochote to prosze o innej porze np o 15. Ja pracuje, ale o 15 tez postaram sie zmowic. http://www.faustyna.pl. Moze ktos zechce podjac sie modlitwy przez dluzszy okres to na stronach faustyna.pl mozna sie zadeklarowac, oczywiscie w intencjach prywatnych jak i Maryjnych
    Z Panem Bogiem

  3. Szejk said

    Wszyscy ci , którzy wsparli Małgosię i chcieliby jej pomagać proszeni są o pilny kontakt ze mną.
    Mam plan i przy niewielkim nakładzie pieniężnym jesteśmy wstanie jej pomóc.
    Wszystkim BÓG zapłać .
    O mojego meila piszcie do Admina i jak będziecie pisać to się przedstawiajcie nikami z tego bloka
    sprawa oczywiście bardzo pilna

    • Szejk said

      mogą być także wszystkie osoby które chciałaby pomóc

    • serce333 said

      A jak się z Tobą Szejku skontaktować? Nie mam e-maila do Ciebie
      Z Bogiem i Maryją.

    • Szejk said

      odpisały dwie osoby i jak Serce333 by doszło to nas już będzie czworo
      wieczorem około 22 będę pisał , bo przyjdę z pracy , odmówię Różaniec z RM , pójdę z psem na spacer i będę miał czas wolny około 22
      wszystkich ciepło pozdrawiam

  4. Piotr2 said

    Kochani ostatnio przeżywałem ciężkie chwile duchowe. Dane mi było odczuć jak to jest gdy nie ma Najświętszej Eucharystii. Gdy popełniłem grzech, obojętnie czy myślą, słowem, gestem, czynem, dane mi było zaraz odczuć gorycz grzechu. Najgorsze w tym wszystkim było to, że gdy chciałem pójść do spowiedzi to znajdowało się dziesiątki powodów aby tylko odsunąć spowiedź, nawet gdy już się wybierałem to następowała zmiana planów w ostatniej chwili. Słyszałem wyraźnie głos- ” odpuść sobie i tak nie wytrwasz bo zaraz zgrzeszysz, pójdziesz później w dogodniejszym terminie”. Czułem się tak jakbym był sam i tylko od mojej woli zależało którą drogą pójdę.
    W czasie Mszy gdy kapłan wypowiada słowa- ” Oto Baranek Boży…..Błogosławieni, którzy zostali wezwani na ucztę Baranka…” odczuwałem głęboki żal, smutek i wstyd, że nie mogę przystąpić do Komunii.
    Mogło by się wydawać z tego co napisałem, że żyję w pernamentnym grzechu, ale tak nie jest. Dużo się modlę, w domu, pracy, w autobusie, samochodzie nawet w nietypowych sytuacjach życiowych kieruję myśli do Boga.
    Proszę was o pomoc modlitwą abym jak najdłużej wytrwał w stanie łaski uświęcającej.
    Sądzę, że to tylko jakieś próby lub pokuta, które Dobry Bóg dopuścił na mojej osobie.
    Jeszcze raz proszę o modlitwę abym wytrwał.

    Króluj nam Chryste.

    • Gosia-3 said

      Piotrze2 jeszcze dzisiaj wspomnę Panu Bogu za Tobą. Nie jesteś sam, przecież wszyscy jesteśmy grzesznikami. I musimy wspierać się modlitwą, żeby trwać w łasce uświęcającej. Pomódl się do naszego Św Michała Archanioła a odpędzi od Ciebie złe myśli. Staraj się zaczynać dzień z Tą modlitwą. Dobranoc . Z Panem Bogiem

      • édyta said

        Akt oddania się Panu Jezusowi

        (przeciw niepokojom i zmartwieniom) –

        Don Dolindo Ruotolo

        Ksiądz Dolindo Ruotolo, świątobliwy kapłan urodzony w Neapolu, cieszył się wielkim szacunkiem ojca Pio, który zwykł mawiać do przybywających do San Giovanni Rotondo Neapolitańczyków: „Macie księdza Dolindo, po co do mnie przychodzicie?”. Pozostawił on akt oddania Jezusowi, a właściwie zapis słów przez Niego wypowiedzianych – podobnie jak zapisywała je s. Faustyna. Cały tekst tchnie nawoływaniem do dziecięcej ufności:

        „Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje. Oddanie się Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, abym podążał za wami. Oddanie się, oznacza zamianę niepokoju na modlitwę. Oddanie się oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i poddanie się Mnie, bo tylko dzięki Mnie poczujecie się jak dziecko uśpione w objęciach matki, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg.
        To co wami wstrząsa, co was boli bezgranicznie te wasze wątpliwości, wasze przemyślenia, wasze niepokoje i chęć przedsięwzięcia odpowiednich kroków za wszelką cenę, aby zapobiec temu, co was trapi.
        Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: „TROSZCZ SIĘ TY”…

        zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy się męczycie i dręczycie, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym oddaniem się Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym oddalił je od was, ale w taki sposób, jaki wy sobie tego życzycie…
        Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do waszych planów. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: „Święć się imię Twoje”, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; „Przyjdź Królestwo Twoje”, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twojego w nas i na świecie; „Bądź wola Twoja” to znaczy Ty decyduj. Ja wkroczę z całą Moją wszechmocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. Czy widzisz, że nieszczęścia następują jedne po drugich, że sytuacja wciąż się pogarsza, zamiast się poprawiać? Nie przejmuj się, zamknij oczy i powiedz Mi z ufnością: „Bądź wola Twoja, troszcz się Ty”. Powiadam ci, że się zatroszczę, że interweniuję jak lekarz, a nawet uczynię cud, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dostrzegasz, że stan chorego się pogarsza? Nie przerażaj się, ale zamknij oczy i powiedz: „Troszcz się Ty”. Zapewniam cię, że się zatroszczę.
        Sprzeczne z oddaniem się Mnie jest zamartwianie się, niepokój, chęć rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Przypomina to zamieszanie spowodowane przez dzieci, które domagają się, aby mama troszczyła się o ich potrzeby, a jednocześnie wszystko chcą zrobić samodzielnie, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie się ponieść nurtowi Mojej Łaski, zamknijcie oczy i pozwólcie Mi działać, zamknijcie oczy i nie myślcie o chwili obecnej, odwróćcie myśli od przyszłości jako od pokusy.

        Oddajcie się Mnie, uwierzcie w Moją dobroć, a przysięgam wam na Moją Miłość, że kiedy z takim zamiłowaniem mówicie: „Troszcz się Ty”, Ja w pełni się zatroszczę, pocieszę was, wyzwolę i poprowadzę. A gdy zmuszony jestem poprowadzić was drogą odmienną od tej, jaką widzielibyście dla siebie, wówczas pouczam was, noszę w moich ramionach, bo nie istnieje skuteczniejsze lekarstwo nad interwencję Moją Miłością. Jednak troszczę się tylko wtedy, kiedy zamkniecie oczy.

        Jesteście bezsenni, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim, albo jeszcze gorzej – ludziom, pokładając zaufanie w ich interwencję. A to właśnie stoi na przeszkodzie Moim słowom i Moim zamiarom. O! Jak bardzo pragnę tego waszego całkowitego oddania się Mnie, abym mógł was obdarować i jakże smucę się widząc, że jesteście niespokojni!
        Szatan do tego właśnie zmierza: aby was podburzyć, by oddzielić was ode Mnie i od Mojego działania i rzucić na pastwę ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, spocznijcie we Mnie, oddajcie Mi się we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego pełnego oddania się Mnie, a nie do waszego zaufania w was samych. Wylewam na was skarby łask, kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie!

        Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, który jest często utrudniany przez szatana. Żaden człowiek rozumujący i rozważający tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów, nawet spośród Świętych.

        Na sposób Boski działa ten, kto odda się Bogu. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: „Jezu, troszcz się Ty!”. I odwróć swoją uwagę w inną stronę, bo dociekliwość twego umysłu utrudnia ci dostrzeżenie zła. Zawierzaj Mi często nie skupiając uwagi na samym sobie. Czyń tak we wszystkich swoich potrzebach. Czyńcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na Moją miłość. Zapewniam was, że Ja się zatroszczę.

        Módlcie się zawsze z tą gotowością do oddania się Mnie, a zawsze będziecie odczuwać wielki spokój ducha i osiągać znaczne korzyści, również wtedy, gdy udzielam wam łaski ofiary, zadośćuczynienia i miłości, która nakłada na was cierpienie. Wydaje to ci się niemożliwe? A zatem zamknij oczy i powiedz całą swoją duszą: „Jezu, troszcz się Ty!”. Nie lękaj się, ja się zatroszczę.

        A ty błogosławić będziesz Imię Moje, nie dbając o siebie samego. Twoje modlitwy nie mają takiej wagi, jak ten akt pełnego ufności oddania się Mnie; zapamiętaj to sobie dobrze. Nie ma skuteczniejszej Nowenny od tej: „Och Jezu, oddaję się Tobie, troszcz się Ty”.

        „Oddaj się Mojemu Sercu… a zobaczysz”.

        Chcę, żebyś wierzył w Moją wszechmoc, a nie w twoje poczynania, żebyś pozwolił działać Mnie, a nie innym. Szukaj Mojej bliskości, spełń Moje pragnienie posiadania cię, wzbogacenia i kochania tak, jak tego chcę. Zapomnij się, pozwól, abym spoczął w tobie, pozwól, aby Moja wszechmoc nieustannie znajdowała w tobie ujście.

        Jeśli pozostaniesz blisko Mnie, nie będziesz się martwił, że działasz samodzielnie, że żyjesz w ciągłym pośpiechu po to, żeby ci się udało, żeby stwierdzić, że coś zrobiłeś, udowodnisz Mi, iż wierzysz, że jestem wszechmogący, a Ja intensywnie będę pracować z tobą: kiedy będziesz mówił, chodził, pracował, modlił się lub spał, bo „moim umiłowanym dam to, czego potrzebują nawet gdyby byli jak we śnie” (Psalm 12-6). Jeśli będziesz ze Mną i nie będziesz się chciał spieszyć, ani nie będziesz się martwił o nic dla siebie, a zwrócisz się do Mnie z bezgranicznym zaufaniem, dam ci wszystko, czego będziesz potrzebował, zgodnie z Moim zamysłem wiecznym. Dam ci uczucia, których wymagam od ciebie, dam ci ogromne współczucie dla bliźniego i spowoduję, że będziesz mówił i czynił to, co Ja będę chciał. Wówczas twoje działanie pochodzić będzie z Mojej Miłości. Tylko Ja, a nie ty wraz ze wszystkimi twoimi poczynaniami stworzę nowe dzieci, które zrodzą się ze Mnie. Stworzę ich tym więcej, im bardziej będziesz chciał się stać moim prawdziwym synem, jak mój Jednorodzony. Albowiem wiesz, że „jeśli wypełnisz Moją wolę, będziesz Mi bratem, siostrą i matką”, pozwalając mi, abym zrodził się w innych, bo Ja stworzę nowe dzieci, posługując się prawdziwymi dziećmi. Twoje poczynania dążące do osiągnięcia celu to tylko pozory w stosunku do tego, czego Ja dokonuję w tajemnicy serc tych, którzy kochają. „Trwajcie w Miłości Mojej… jeśli trwać będziecie we Mnie i trwać będą w was Moje Słowa, proście o cokolwiek byście chcieli, a będzie wam dane” (Jan 15).
        Z: „Nazwałem się Dolindo, to znaczy boleść”. Autobiografia kapł. Dolindo Ruotolo, (1882-1970) tercjarza franciszkańskiego, który został przeniesiony i pochowany w parafii MB Niepokalanej z Lourdes i św. Jana dei Vecchi w Neapolu.
        Dzíekuje Ci Jezu za ta modlitwe i za tych co ja propaguja, dziala cuda.

    • MamOczy said

      Piotrze to piękne , że nie możesz żyć bez Jezusa . To jest łaska gdy odczuwasz , że nie ma go w Twoim serce to znak , że jesteś z Nim zjednoczony . I świadomie wiesz jaką wartość ma Jezus w Eucharystii . Bo Jezus jest życiem i tylko on daje je Nam obficie bo on jest Chlebem życia . A, wiesz jesteś ”głodny” miłości Boga , a to doświadczenie tylko Cię umocni . Święta Faustyna pisała gdy przechodziła trudne chwile to modliła się więcej niż zazwyczaj by wytrwa w takich momentach , By jeszcze więcej zjednoczyć się z Bogiem i czerpać z miłości jaką Bóg przejawia do stworzenia . Udaj się do źródła do źródła miłości . Spotkaj się z Jezusem Chrystusem w Najświętszym Sakramencie i zacznij z nim rozmawiać on Cię przyjmie i zacznie przemienia Twoje serce . Jak on Ciebie pragnie właśnie spotkać w kaplicy jak woła Cię tam bo chce Cię nasycić i wylać na Ciebie miłość ! Nie odrzucaj go tylko w miarę możliwości udaj się na adorację nawet na kilka chwil czy chociaż wejdź do kościoła powiedz Jezu Kocham Cię pragnę byś przemienił me serce bo słaby jestem i tylko z Tobą mogę przejść przez pustynię na której jestem ! O Panie daj mi pić bo mdleje z braku twej obecności ! Dziękuję , że jesteś i za to ze zawsze będziesz mi pomagał za to ze nigdy mnie nie opuścisz i Twoja miłość jest tak wielka , że życie za mnie oddałeś . Jezu przyjdź oddaję Ci te moje małe serce , poranione i stęsknione . Daj mi Jezu pić bo pragnę !

    • Marti said

      Piotrze jesteś niezwykle wrażliwym człowiekiem i nie daj sobie pod żadnym pozorem zabrać tej wrażliwości. Nie daj sobie nigdy wmówić, że masz skrupuły czy przesadzasz, czasami płytcy ludzie mogą zinterpretować niewłaściwie to, co w Tobie najcenniejsze. Taką właśnie drogę Bóg Ciebie prowadzi. Masz zdolność odczuwania żalu doskonałego, a to jest rzadkie, mnie rzadko się to udaje, o ile w ogóle 😦 Nie słuchaj tego głosu, który odradza Ci sakramenty, św. Teresa z Lisieux powiedziała kiedyś, że gdy uda się szatanowi zniechęcić człowieka do Komunii Świętej to już zyskał wszystko. Pamiętaj, że Chrystus nie jest dla doskonałych, którzy nie kochają Jego, tylko swoją doskonałość, ale dla chorych, zmęczonych, zranionych, etc. Ja gdy ledwo się czasem dowlokę do kościoła, i to z bagażem wad, win, które uczyniłam, idę do Komunii świętej, bo jak nie pójdę, to Chrystus mnie nie uleczy i w ogóle się pogrążę, a potem już będzie za późno. Więc proszę, aby mi Jezus dał siły, żebym chciała chcieć. Nie sądzę, że Twoje grzechy są śmiertelne, pewnie wolałbyś umrzeć niż zgrzeszyć w ten sposób. Przepraszam za sformułowanie, ale czasami trzeba wrzucić niższy bieg, i dać Bogu wytchnienie w sobie, jak mówił św. Jan od Krzyża wtedy odczujesz jakby delikatny powiew, radość Bożą w sobie. Czasami właśnie w chwilach zmęczenia sobą, człowiek mówi pas i wtedy w tej słabości, działa Bóg. I pamiętaj, że cierpienie ma wielką wartość, gdy jest ofiarowane za kogoś, zwłaszcza w płomieniach czyśćca.
      Na koniec Piotrze dopuść do siebie to, co Bóg dopuszcza, gdy będziesz chciał być idealny, to dla Boga nie będzie miejsca, a przecież Ty tego nie chcesz, koniecznie Piotrze jak najczęstsza Komunia Święta !!!! Nie wierzę, że mógłbyś na nią nie zasługiwać 🙂 to jest jak transfuzja krwi dla umierającego na anemię. Wszystkiego dobrego, Z Bogiem 🙂 🙂 🙂

    • pio0 said

      Piotrze wytrwaj, Pan Bóg tak czasem wypala w ogniu abyś był Święty jak On jest Święty.
      Jest się z czego cieszyć: czujesz wstręt do grzechu? Tak? To dobrze!
      Pamiętaj: Bóg Cię kocha.
      „lecz /Pan/ mi powiedział: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.” 2 Kor.12
      Dla Ciebie Piotrze ( i nie tylko 😉 ) :

    • Tomasz said

      Bo taka jest prawda jak piszesz. Ani dobra ani zła strona duchowej mocy nie moze nas do niczego zmusić. Każdy grzech nawet pierwszy upadek uzaleznionego jest jego osobistą decyzją. W przypadku poważnego uzaleznienia (nieczystośc, alkoholizm, narkomania) liczy się czy człowiek walczy tzn. jak szybko powstaje. Bitwa idzie o to czy zwycięży pokora i przez spowedź powstanie się z grzechu czy pycha i trwanie w grzechu. Dlatego tak bardzo warto mieć stałego spowiednika bo bieganie od jednego do drugiego z tłumaczeniem wszystkiego może być cięzkie. Szkoda że polski Kościól tak mało poświeca temu zagadnieniu. Wsród młodych mamy już niemal tylko uzlaeznionych walczących i …. niewalczących.

    • halina said

      Piotrze —to jest wzmaganie sie z szatanem , tak własnie wygląda walka z szatanem ..Bo on robi wszystko by Cie odciągnąć od Jezusa , a Twoje przywiązanie do nauki Chrystusa prowadzi Cię Bożą drogą ..Ty widzisz oczyma serca i czujesz skutki i konsekwencje Twoich czynów i wyborów ….Być może jesteś tym wybranym przez Jezusa by przezwycieżyć to ..Bo tymi odczuciami szatan blokuje kazdego , a jezeli Ty czujesz to w tak oczywisty i namacalny sposób to jestes powołany do tego by przerwać ta droge dostepu szatana do człowieka kazdego …Po prostu swoją wola i determinacja zwalczasz szatana na swoim odcinku w sprawi w której Jezus chciał byś walczył …Nie poddawaj sie , walcz o to byś zawsze był w działaniu Jezusa , o każdej sprawie mów Jezusowi i proś Go o pomoc i łaskę , a napewno prawidłowo wykonasz zadanie zlecone Ci przez Boga ..Niech Cie Bóg błogosławi i strzeże

    • Nn said

      Piotrze , ja mam podobnie, zaraz, gdy popelnie nawet maly grzech danejest mi zaraz odczuć gorycz grzechu. W niedziele po spowiedzi prawie ze lzami w oczach czekalam na Hostie.

      • Marti said

        Nn, Piotrze etc. jesteście świętymi ludźmi jak św. Faustyna ….

      • halina said

        Macie wrażliwe sumienie kształtowane przez Ducha sw …Jesteście na dobrej drodze do zycia bez grzechu bez przewinienia wzgledem Boga …Nalezycie do tych , którzy w pierwszym szeregu pójdą do Nowego Raju i bedziecie wylewać łzy szczescia i radości na spotkaniu z Jezusem ….Niech Was Bóg błogosławi i strzeże…..

        • Nn said

          Nie jestem swieta.
          Jezus raczyl wyciagnać mnie swoimi swietymi , ukrzyzowanymi rekoma , raniac sie przy tym sam, z sidel szatana.
          Potem zaniòsl mnie w bezpieczne miejsce i opatrzyl rany. Dal mi dobra o ktòrych nie śmialam marzyć.
          Mòj dlug wdzieczności dla mojego Wybawcy jest większy niz ocean.

          Uwazam Was dziewczyny oraz wiele, wiele osòb na tym blogu za wspaniale, madre i szlachetne.
          Niech Wam Pan Bòg blogoslawi!!!

    • i.want.to.be.saint said

      Drogi Piotrze, niedawno również prosiłem czytelników o modlitwę, było mi bardzo ciężko znaleźć czas i siłę na chwilę zadumy, modlitwy… Dziś mam jeszcze więcej zajęć… przez tak krótki czas zamiast ich odjąć Pan Bóg dał dodatkowe, w pracy jeszcze więcej obowiązków, które wychodzą poza ramy czasowe typowej pracy, mam 2 małe Szkrabiki, którymi opiekuję się jak tylko mogę bo ostatnio tylko na mnie mogą polegać bo Pan Bóg pobłogosławił nas 3 ciążą i mdłościami… 😉 Cięgle brak mi czasu żeby wszystko ogarnąć, ale dzięki modlitwą w mojej intencji, czytelników o gorących, pełnych miłości sercach i u mnie zapanował spokój(taki nie do opisania, nie ludzki, jak gdyby ktoś wyciągnął ze mnie wszystkie obawy, niepokoje). Adoracja Najświętszego Sakramentu, Spowiedź Św. , Eucharystia to najlepszy sposób na wszelkie troski tego świata i pamiętaj, do końca życia będziesz upadał, grzeszył bo taka nasza cena za grzech naszych pierwszych Rodziców, nie mniej jednak liczy się to, że Ty i każdy z nas będzie z całego serca walczył o bycie lepszym w oczach Pana Jezusa. Ofiaruj swe słabości Panu Bogu, a on zajmie się resztą. Dołączam Ciebie oraz wszystkich czytelników tego bloga do skarbnicy intencji przedstawianych Najwyższemu Bogu podczas codziennej Koronki do Bożego Miłosierdzia.

      PS. dziękuje wszystkim, którzy się za mnie modlili/modlą i odwdzięczam się Wam kochani tym samym

  5. Dzieckonmp said

  6. małgosia said

    Kochani polecam książkę pt.”Rady Dobrego Pasterza”
    gdzie szukać pomocy:
    w egzorcyzmie,modlitwie,przebaczeniu,uwolnieniu
    http://www.rdp.p.az.pl/

  7. Marti said

    Kochani proszę o modlitwę za Pana Sławka, który zmarł niedawno, zostawił żonę i dwójkę dzieci …. Rodzina musi sprzedać dom i spłacać długi
    Wieczny Odpoczynek Racz Mu dać Panie …..

  8. pio0 said

    Zapomniałbym, dodaję poniżej wypowiedź prezydenta Gruzji-jakby ktoś nie widział.

    Proszę rozpowszechniać, bo tak powinno się wspominać wszystkich zmarłych, tak władza powinna wspominać wszystkich z lotu Tu-145. A czego w mediach pewnie się nie zobaczy często.
    Można rzec: to jest mężczyzna, prawdziwy mąż stanu, co ceni tych co odeszli:

  9. Bożena said

    Widzę mój termin do wyjazdu do Medjugorje koniec kwietnia i początek maja zawsze wtedy jadę bo jest już ciepło ale też nie za ciepło jak jest potem .

  10. Piotr2 said

    Moi Drodzy próbuję pisać do was po raz drugi. Pierwszy tekst pisany tuż po Różańcu z RM w intencjach blogowej Rodziny sam się wykasował. A miałem tylko dopisać Króluj nam Chryste i kliknąć wyślij.
    Dziękuję za modlitwę i dobre słowo, daje się to odczuć i póki co jest dobrze.
    Mogłem się przekonać, że bez Łaski Bożej nic nie możemy. Na pozór prosta sprawa jaką jest pójście do konfesjonału staje się niemożliwa gdy nie jest nam to dane z Nieba. A zły duch tylko czeka aby omotać nas swoimi intrygami/grzechami.
    Wierzę, że kiedyś dane mi będzie poznać sens tego doświadczenia. Pan Bóg nie obarcza człowieka ponad to co może unieść.

    Chciałbym podzielić się dwoma doświadczeniami które miałem w ostatnich tygodniach.
    Kiedyś obiecałem Koronkę z RM w czyjeś intencji. W tym czasie byłem w pracy i w trakcie odmawiania ” napatoczył się” klient. Tak mnie to wzburzyło, że załatwiłem go bez zaangażowania się w problem tak bezdusznie aby go zbyć i tylko powrócić do modlitwy.
    Drugie doświadczenie miało miejsce gdy byłem a Jasnej Górze 14 sierpnia. Gdy szedłem z synem na miejsce zbiórki grupy w pobliżu gł. bramy widziałem mężczyznę rozdającego jakieś kartki, gdyby do mnie w tym momencie podszedł to mógłbym powiedzieć mu parę słów gorzkich( kiedyś spotkała mnie przykra sprawa w Częstochowie na to nałożyło się ogólne zmęczenie i głód). Całe szczęście minęliśmy się bez słowa.
    Wyobraźcie sobie moje zdumieni gdy moja Żona i Szwagierka pokazały mi te kartki, które otrzymały kilkanaście minut wcześniej. Była to …..Pieczęć Boga Żywego….
    Rozumiem te wszystkie doświadczenia tak, że nie tylko modlitwa człowiekowi wystarcza ale musimy przyjmować jak najczęściej Pana Jezusa do serca aby obronić się przed diabłem. Wiem, że niektórzy powiedzą, że nalezy jak najczęściej się spowiadać np. co dwa tygodnie. Zrobiłem tak raz i spotkała mnie przykra reprymenda od Kapłana -po co się spowiadasz skoro po dwóch tygodniach tu wracasz. Nie oceniam tego Kapłana, doświadczenie to niesie kolejną naukę.

    Jeszcze raz dziękuję za modlitwę.

    Króluj nam Chryste.

    • Bożena said

      Ja słyszałam kiedyś jak ksiądz nasz mówił że księża się spowiadają co tydzień lub co dwa tygodnie .

      • Sara 28 said

        Tak, księża spowiadają się co tydzień. Ja też się spowiadam co tydzień lub co półtora tygodnia u tego samego Księdza i widzę jak Pan Bóg przez Niego mnie prowadzi. Dobrze jest mieć jednego kapłana. Tak samo jak Wy mam problemy z modlitwą nawet napisaniem tu parę zdań,często zdarza mi się,że komputer mi się wyłączy lub nie mam zasięgu albo znika mi wszystko co napiszę.Obiecałam,że napiszę tu świadectwo, napisałam dwa razy już miałam wysłać i wszystko mi zniknęło. Codziennie tu zaglądam i sercem jestem z Wami, jutro jadę do Kalisza polecę Was wszystkich Świętemu Józefowi. Z Panem Bogiem. PS. Wnuk mi coś w mim komputerze pozmieniał i musiałam się na nowo logować ale twarz chyba ta sama. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

    • Bożena said

      Jeszcze jedno Piotrze musisz się pozbyć żalu że ktoś Cię kiedyś skrzywdził i nie mieć pretensji o to że ktoś Ci przeszkadza w modlitwie tylko normalnie przerwać modlitwe i zobaczyć co ten ktoś chce ja tak robie po prostu przerywam modlitwe i idę do drzwi i pytam się co ten ktoś chce cierpliwość to jest droga do Nieba i brak urazy jakiejkolwiek .

      • Piotr2 said

        @Bożena 10.43

        Bożenko masz rację i tak zrozumiałem to doświadczenie.

        Króluj nam Chryste.

    • Sebastian said

      To ciekawe co piszesz. W mojej parafii czasem się zdarza, że do spowiedzi idę tydzień po tygodniu wyznając grzechy, jak to nazywam, dnia codziennego, czyli jakieś nerwy, złe myśli czy słowa o innych, ale nigdy jeszcze żaden ksiądz mi nie powiedział, że skoro i tak znowu grzeszę, to po co w ogóle się spowiadam. Przeciwnie, zawsze mówi, że się cieszy, że nawet z tak drobnymi grzechami przychodzę i że to dowodzi, że kocham Pana Jezusa i że Pan Jezus też się cieszy widząc mnie u spowiedzi. Zresztą, sam Pan Jezus w orędziach MBM mówi nam, żeby do spowiedzi przystępować nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie, bo my z naszymi skłonnościami nie jesteśmy w stanie wytrzymać dłużej w stanie łaski uświęcającej.

      • halina said

        To masz szczerze kochajacego Boga spowiednika , który rozumie swoje powołanie i zadanie którego sie podjął …Oby wszyscy mieli Boga w sercu i świadomie prowadziliswoje owieczki na spotkanie z Panem ….

    • Marti said

      Piotrze, poproś Boga za mną, wszystko mi się wali, po kolei ….a Ty musisz mieć szczególne łaski u Pana, ja jestem mądra tylko na pokaz cytuję świętych, a w rzeczywistości … 😦

      • Piotr2 said

        @Marti 13.43
        Myślę, że nie jest tak jak mówisz. Każdemu z Nas Dobry Bóg dał zadanie do wykonania. Z blogiem DKP jestem związany bardzo długo choć piszę od niedawna. Wszyscy jesteśmy obsypywani łaskami. Mnie Dobry Bóg doświadcza ostatnimi czasy- może źle powiedziałem- dopuścił duchową pustynię, Ciebie doświadcza problemami mateialnymi. Ale wiedz, że swego czasu też miałem głębokie problemy materialne i zarazem duchowe ale zawsze trwałem na modlitwie do Matki Boskiej. Mam mnóstwo kłopotów. Martwię się i zarazem dużo modlę o to aby moja córka trwała przy Jezusie i to samo dotyczy syna. I dopuki oczekiwałem, że dzieci będą przy Bogu wg mojego widzimisię to często były nieporozumienia międzypokoleniowe.
        Dzisiaj modlę się za nie a resztę pozostawiam Bogu i teraz dopiero widzę jak wszystko się zmienia na lepsze. Córka rozpoczęła studia, należy do Oazy i śpiewa w zespole kościelnym a syn szykuje się do bieżmowania, jest ministrantem i zajął się tańcem. I tak jak kiedyś wręcz wyganiałem ich do sakramentu pokuty, bo bałem się, że zbłądzą, tak teraz pozostawiłem to łasce Bożej .
        Mówisz, że otrzymuję dużo łask od Boga i jestem „święty” ale pamiętaj: „…. bo gdzie
        grzech się pojawia tam jeszcze
        mocniej rozlewa się łaska….”
        Wierzę, że na tym blogu wieje wiatr Ducha Św. i Pan Bóg ma cel dla którego nas tu zebrał.
        Piszę bardzo haotycznie bo nie potrafię przelewać myśli w słowo pisane. W głowie wszystko układa się w poematy, gorzej z zapisaniem tego.

        Będę się modlił za Ciebie i lpozostałych Blogowiczów. – „…gdzie dwòch albo trzech gromadzi się w Moje Imię, tam jestem pośród nich…”

        Króluj nam Chryste.

  11. Piotr2 said

    Chyba się naraziłem diabłu wczorajszym wyznaniem bo nie mogę dodać komentaża od rana.

    Króluj nam Chryste.

  12. Małgosia said

    Gdy ogarną zwątpienia i troski
    ciężki kamień leży na duszy
    pomódlmy się do Matki Boskiej
    ona naszym losem się wzruszy

    Matka odpędzi smutki i rozterki
    podzieli się dobrem serdecznym
    swej miłości żar podsyci wielki
    i szepnie o życiu wiecznym…

    Ogrzeje ciepłem udręczoną duszę
    wyzwoli radosne i przyjemne myśli
    a po modlitwie już tak być musi
    że co najmilsze i dobre się przyśni

    Matko Boska kochana jedyna
    napełniaj zbłąkanych swą wiarą
    trzymaj w opiece jak swego syna
    osłoń od złego szczęścia kotarą.

  13. kooool said

    6 listopada Żywot błogosławionej Salomei, królowej halickiej

    Każdy człowiek jest pasterzem nad duszą i ciałem swoim; jest pasterzem nad zmysłami i namiętnościami, które powinien ujarzmiać. Ciało powinno być posłuszne duchowi, dusza zaś ma być posłuszna prawu Ewangelii i natchnieniom Bożym, to jest, aby się zawsze kierowała nauką i wolą Bożą. Kiedy ciało, zmysły, namiętności nie czują nad sobą rządów pasterza, zostają pod cudzym kierownictwem, to jest grzechu. Człowiek staje się najemnikiem względem swej duszy i nie ma pieczy o nią, bo tak żyje, jak gdyby go własna dusza nic nie obchodziła. Staje się najemnikiem swego ciała, kiedy mu nie zadaje żadnego umartwienia, a zmysły, wiedząc, że nie mają rządów nad sobą, pędzą jak rumak nieokiełzany, kędy im się spodoba. Kto nie panuje nad sobą, gdy widzi nadchodzącą pokusę, opuszcza owce, to jest nie wzbrania przystępu do swego serca namiętności, to ta, znalazłszy w nim miejsce, oddaje go w niewolę grzechu. Oby nam przykład takich Świętych, jak błogosławiona Salomea, oczy otworzył i nauczył nas, jak nam żyć należy.

    http://dialogsercamilosci.eu/2013/11/06/6-listopada-zywot-blogoslawionej-salomei-krolowej-halickiej/

    • MariuszInfo said

      środa, 6 listopada 2013

      (Rz 13,8-10)
      Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

      (Ps 112,1-2.4-5.9)
      REFREN: Miłosiernemu Pan Bóg błogosławi

      Błogosławiony człowiek, który boi się Pana
      i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
      Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
      dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

      On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
      łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
      Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza,
      i swymi sprawami zarządza uczciwie.

      Rozdaje i obdarza ubogich,
      jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
      wywyższona z chwałą
      będzie jego potęga.

      (1 P 4,14)
      Błogosławieni [jesteście], jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch Boży na was spoczywa.

      (Łk 14,25-33)
      Wielkie tłumy szły za Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

      źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

      • kooool said

        Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością.

        Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

        Miłosiernemu Pan Bóg błogosławi

        Błogosławieni [jesteście], jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch Boży na was spoczywa.

        Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

        Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

      • Leszek said

        Kilka słów do dzisiejszych czytać z Pisma Świętego. Najpierw z listu św. Pawła Apostoła do Rzymian: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo… Miłuj bliźniego swego jak siebie samego.
        W „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny (1347-1380), Bóg Ojciec, tak mówi:
        …Nie żądam od was niczego innego, tylko miłości i ukochania Mnie i bliźniego. Możecie to czynić w każdym czasie, w każdym miejscu i w każdym stanie, kochając Mnie i korzystając z każdej rzeczy ku chwale i sławie imienia Mego. … Żądam od was, abyście kochali Mnie tą miłością, jaką Ja was kocham. Wprawdzie nie możecie tego uczynić, bo Ja pokochałem was, zanim byłem kochany i wszelka miłość, którą żywicie dla Mnie, jest d ł u g i e m, z którego się wywiązujecie, nie łaską, którą Mi czynicie, podczas gdy miłość Moja jest łaską, a nie powinnością. Więc nie możecie Mi oddać miłości, której od was żądam; lecz d a ł e m wam b l i ź n i e g o, abyście czynili dla niego to, czego dla Mnie nie możecie czynić, to jest kochać go bez zastrzeżeń i bez oczekiwania jakiejś korzyści. Wtedy uznam, że czynicie dla Mnie, co uczyniliście dla niego. Toteż miłość ta musi być szczera. Tą miłością, którą kochacie Mnie, winniście kochać bliźniego. Wiesz, po czym poznać miłość niedoskonałą? Niedoskonale kocha ten, co kochając nawet miłością duchową, doznaje cierpienia i jest zgnębiony, gdy stworzenie, które on kocha, nie zdaje się odwzajemniać miłości jego, lub kochać go tak, jak on zdaje się kochać; aby gdy widzi, że pozbawiony jest jego towarzystwa i pociechy, którą stąd czerpał; albo gdy czuje, że kocha ono kogo innego bardziej, niż jego…” (z rozdz. ‘Nauka o Moście’). i
        “… Należy więc trwać bez przerwy w m i ł o ś c i b l i ź n i e g o z prawdziwym poznaniem siebie. W ten sposób żywi w sobie ogień Mej miłości. Miłość b l i ź n i e g o wypływa z miłości ku Mnie (por. 1J 4,19-21), to jest z poznania, przez które dusza poznaje siebie i dobroć Mą w sobie. Wtedy widzi, że kocham ją niewymownie i miłością tą, którą jest kochana, kocha każde stworzenie rozumne. Oto powód, dlaczego dusza, skoro tylko Mnie pozna, rozszerza miłość swą, aby nią objąć bliźniego (por. Ps 119,32). Widząc go, kocha go już niewymownie, aby kochać to, co jak widzi, kocham najbardziej.
        Potem poznaje, że nie może przynieść Mi żadnej korzyści, ani oddać Mi tej czystej miłości, którą jak czuje, jest przeze Mnie kochana. Wtedy zaczyna Mi świadczyć swą miłość przez pośrednika, którego jej dałem, to jest, przez bliźniego, któremu winniście oddawać usługi. Każdą cnotę, jak ci rzekłem, spełnia się za pośrednictwem bliźniego, w ogóle i w szczególności, według darów (zob. Rz 12,4-8; 1P 4,10n), któreście otrzymali ode Mnie i których rozdawnictwo wam powierzyłem. Winniście więc kochać tą czystą miłością, która ja was kocham, ale wy nie możecie tego czynić względem Mnie. Bo pokochałem was nie będąc przez was kochany, pokochałem was bez korzyści własnej, zanim zaczęliście istnieć. Miłość skłoniła Mnie, bym stworzył was na obraz i podobieństwo Moje (Rdz1,27 i 5,1n). Tego nie możecie oddać Mnie, lecz winniście to oddać stworzeniom obdarzonym rozumem i kochać je, nie będąc przez nie kochani i nie licząc na żadną korzyść osobistą, czy to duchową, czy doczesną. Winniście kochać je jedynie dla chwały i sławy imienia Mojego, bo Ja je kocham. Tak spełnicie przykazanie prawa, aby kochać Mnie nade wszystko, a bliźniego, jak siebie samego…” ( z rozdz. “Nauka o łzach’). cd(2)n

      • Leszek said

        To powiedziała Matka Boża do V. Ryden w „Prawdziwym Życiu w Bogu”:
        …Przyszłam z Nieba w wielkim smutku i we łzach, aby wam uświadomić, jak bardzo oddaliliście się od Boga. Przyszłam do was wszystkich prosić o pojednanie się z Bogiem i wzajemnie ze sobą i o to, abyście nie robili więcej różnic między sobą, «albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony». Nigdy nikogo nie zawiodłam. Przyszłam ze słowami pokoju, nawet do najmniejszych spośród was, ogłosić Pokój Boży i błagać to pokolenie o wzniesienie wzroku, szukanie Boga i składanie Bogu ofiar. Przybyłam w czasie, kiedy tak wielu z was oddaliło się od życia Bożego. Przyszłam przypomnieć wam wszystkim, że prawdziwym apostołem Bożym jest ten, kto czyni wolę Boga:1433
        Kochać to czynić wolę Bożą.
        Vassulo, Bóg przysłał Mnie, aby uzdrowić wielu z was, lecz Moich wezwań nie uszanowano ani nie doceniono. Najwyższy wysłał Mnie, abym was zgromadziła w wielkie tłumy i nauczyła was, że m i ł o ś ć jest i s t o t ą całego P r a w a. Moja córko, smutna jest Moja dusza, aż do dziś bowiem gardzi się błogosławieństwami niebieskimi. Niezdolni do uznania słuszności i istoty Orędzia pochodzącego od Boga, ludzie próbują obecnie tworzyć swe własne idee. W ten sposób Słowo zostało zręcznie przysłonięte, a ślady Moich stóp zostały zakryte ludzkimi rękami, z obawy przed szemraniem świata. Gdyby tylko we Mnie złożyli nadzieję i gdyby Mi zaufali… O ileż bardziej skorzystaliby z nawrócenia tych, których nadal odrzucają! Pracuj dla Pana, Moja mała, i pozwól Mu wyryć na tobie cały Jego Plan. Nadchodzi czas, kiedy Pan postawi każdemu z was następujące pytania: «Czy kochałeś bliźniego jak siebie samego? Czy to możliwe, że ciągle nie pojmujesz woli Boga? Czy wszystko uczyniłeś, aby utrzymać pokój? Kiedy twój wróg był głodny, czy ofiarowałeś mu posiłek przy twoim stole? Kiedy był spragniony, czy dałeś mu pić? Jak to się dzieje, że to co dajesz, dajesz bez miłości?» … (6-8.12.1993, z początku Zeszytu 69)

  14. Małgosia said

    Dzięki Ci Boże za dar miłości
    który zesłałeś z wysokiego nieba
    za krew i ciało Syna Jedynego
    cudownie ukrytego pod postacią chleba
    Kielich ofiarą krwi napełniony
    darem dla ludu od Pana z nieba
    maleńki opłatek ciałem Chrystusa
    potrzebny ludziom jak kromka chleba
    Biały opłatek jest chlebem życia
    Bożą miłością posmarowany
    kielich nadzieją i wybawieniem
    dla duszy zbawienia ofiarowany

  15. Małgosia said

    Kiedy świat tonie w ciemności grzechu
    Tyś nam ostoją pośród zawiei
    Ty jak jutrzenka oświetlasz drogę
    prowadzisz do Syna światłem nadziei

    Na Medjugorskiej górze Kriżevac
    w Lourds czy Fatimie zawsze ta sama
    z różańcem w ręku co bronią przed złem
    jednako o los swych dzieci stroskana

    Chociaż Twe serce kona z cierpienia
    Ty nie dochodzisz jaka przyczyna
    i zawsze się wstawiasz za Swoim ludem
    i nigdy nie liczysz jak wielka wina

    Cicha pokorna piękna jak wiosna
    wskazujesz modlitwą jak żyć nam trzeba
    po ścieżkach skalistych bastionu wiary
    przynosisz orędzia od Pana z nieba

  16. kooool said

    Ks Marek Dziewiecki
    http://www.radiorodzina.kalisz.pl/nasze-audycje/karykatury-chrzescijanstwa/page:2

  17. MariuszInfo said

    środa, 6 listopada 2013

    (Rz 13,8-10)
    Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

    (Ps 112,1-2.4-5.9)
    REFREN: Miłosiernemu Pan Bóg błogosławi

    Błogosławiony człowiek, który boi się Pana
    i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
    Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
    dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

    On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
    łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
    Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza,
    i swymi sprawami zarządza uczciwie.

    Rozdaje i obdarza ubogich,
    jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
    wywyższona z chwałą
    będzie jego potęga.

    (1 P 4,14)
    Błogosławieni [jesteście], jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch Boży na was spoczywa.

    (Łk 14,25-33)
    Wielkie tłumy szły za Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

    • MariuszInfo said

      Bycie uczniem Chrystusa, życie Ewangelią, wypełnianie Bożych przykazań podobne jest do budowania wieży albo stoczenia bitwy. Jest trudne. Wymaga odwagi i wielkiego wysiłku. Czy wystarczy nam siły, pobożności, dobrych chęci, aby codziennie brać swój krzyż i trwać przy Chrystusie? Wyrzec się wszystkiego, co posiadamy, to uznać, że wszystko, co mamy, to za mało, aby osiągnąć chwałę nieba. Zbawienie jest darem Boga.

      Anna Nowak, „Oremus” listopad 2007, s. 38

    • Leszek said

      O miłości bliźniego jak siebie samego tak możemy przeczytać w “Poemacie Boga – Człowieka” Marii Valtory:
      …Jezus wychodzi na środek polany usianej krzewami w kwiatach, pośrodku
      której musiała być wcześniej jakaś statua. Teraz pozostała tylko jej podstawa,
      otoczona niskim parkanem z mirtu i małych róż. Jezus staje tyłem do tego parkanu i zaczyna mówić. Wszyscy milkną i otaczają Go.
      «Pokój niech będzie z wami. Posłuchajcie.
      Jest powiedziane: “Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. Kogo jednak nazywamy tym imieniem? Cały rodzaj ludzki razem wzięty. Potem, zacieśniając [to pojęcie] – współrodaków; następnie, jeszcze bardziej uściślając – mieszkańców tego samego miasta; dalej, zacieśniając jeszcze bardziej [pojęcie bliźniego] – wszystkich krewnych; wreszcie, w ostatnim kręgu miłości – ściśniętym jak płatki róży wokół serca kwiatu –
      jest miłość do rodzonych braci, pierwszych z bliźnich. Ośrodkiem serca kwiatu miłości jest Bóg. Miłość do Niego jest pierwszą [miłością], jaką trzeba posiadać. Wokół centrum [kwiatu] jest miłość do krewnych – druga, jaką trzeba mieć. Ojciec bowiem i matka to jakby mali “bogowie” tej ziemi, stwarzający nas i współpracujący z Bogiem przy stwarzaniu, a także troszczący się o nas z niestrudzoną miłością. Tak więc wokół tej zalążni – z której jak płomienie [wychodzą] słupki i która wydziela najwyborniejsze zapachy miłości – ściśnięte są kręgi rozmaitych miłości. Pierwsza – to miłość do braci zrodzonych z tego samego łona i z tej samej krwi, z której my się rodzimy. Jak jednak trzeba kochać brata? Czy tylko dlatego, że jego ciało i krew są takie same jak nasze? Tyle potrafią robić też ptaki zgromadzone w jednym gnieździe. One w rzeczywistości mają tylko to wspólne, że zrodziły się z tego samego lęgu i że mają na języku ten sam smak matczynej i ojcowskiej śliny. My, ludzie, jesteśmy czymś więcej niż ptaki. Posiadamy coś więcej niż ciało i krew. Mamy Ojca [w Niebie], prócz tego, że posiadamy ojca i matkę [na ziemi]. Posiadamy duszę i mamy Boga, który jest Ojcem wszystkich. Dlatego też trzeba umieć kochać brata jako brata z powodu ojca i matki, którzy nas zrodzili, oraz jako brata z powodu Boga, który jest Ojcem wszystkich. Mamy więc k o c h a ć miłością duchową, prócz miłości cielesnej. Powinniśmy kochać nie tylko przez wzgląd na ciało i krew, lecz z powodu ducha, który jest u wszystkich. Winniśmy kochać ducha właściwie i bardziej niż ciało naszego brata, gdyż duch jest czymś więcej niż ciało, a Bóg Ojciec – kimś więcej niż ojciec – człowiek. Wartość ducha przewyższa wartość ciała. Nasz brat byłby o wiele bardziej nieszczęśliwy tracąc Boga – Ojca niż człowieka – ojca. Osierocenie przez ojca – człowieka jest bolesne, lecz czyni nas tylko połowicznie sierotami. Ono rani jedynie to, co ziemskie: naszą potrzebę [doświadczania] pomocy i pieszczot. Ducha jednak – o ile potrafi [mocno] wierzyć – śmierć ojca nie rani.
      Przeciwnie, duch syna, chcąc podążyć tam, gdzie znajduje się [jego] sprawiedliwy [ojciec], wznosi się, jakby przyciągany siłą miłości. I zaprawdę powiadam wam, że to jest m i ł o ś ć: miłość do Boga i do ojca, uniesiona przez ducha do miejsca, [w którym mieszka] mądrość. [Miłość syna] wznosi się ku tym miejscom, którym Bóg jest najbliższy. Syn działa z największą prawością, gdyż nie brak mu prawdziwej pomocy, jaką są modlitwy ojca, który teraz potrafi całkowicie kochać, oraz [hamującego] wędzidła, jakim jest pewność, że teraz jego ojciec widzi, lepiej niż za życia, dzieła swego dziecka. To budzi pragnienie spotkania ojca przez święte życie.
      Trzeba się zajmować bardziej duchem niż ciałem swojego brata. Miłość byłaby bardzo biedna, gdyby kierowała się tylko ku temu, co zniszczalne, lekceważąc to, co nie ulega zniszczeniu i co, jeśli to zaniedbamy, może utracić radość wieczną. Zbyt wielu jest tych, którzy trudzą się dla rzeczy bezużytecznych, wyczerpują się dla tego, co przynosi jedynie względną korzyść, a tracą z oczu to, co jest naprawdę konieczne. Prawdziwe siostry, dobrzy bracia nie powinni troszczyć się jedynie o uszycie i wypranie szat, o przygotowanie posiłków lub o pomoc braciom w ich pracy. Muszą się pochylić nad duchami [rodzeństwa], wsłuchać się w ich głosy, zauważać ich braki. Z cierpliwością pełną miłości powinni starać się o przywrócenie im ducha oddychającego zdrowiem i świętością, o ile w głosach [ich duchów] i w ich brakach widzą niebezpieczeństwo dla ich życia wiecznego. Muszą też, jeśli zgrzeszono przeciw nim, dołożyć starań, żeby przebaczyć i żeby otrzymać dla nich przebaczenie Boże przez ich powrót do miłości, bez której Bóg nie przebacza.
      Jest powiedziane w Księdze Kapłańskiej: “Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu.” Jednak pomiędzy nieobecnością nienawiści a miłością jest przepaść. Może się wam wydawać, że antypatia, brak kontaktów i obojętność nie są grzechami, gdyż nie są nienawiścią. Nie [jest tak]. Przychodzę rzucić wam nowe światło na miłość i koniecznie na nienawiść. Co bowiem oświetla miłość pod każdym jej względem, może też oświetlić we wszystkich szczegółach i nienawiść. Samo wzniesienie miłości ku wyższym sferom powoduje większe oddalenie się od nienawiści. Im bardziej bowiem pierwsza się wznosi, tym bardziej druga spada niżej, coraz niżej.
      Moja nauka to doskonałość, subtelność uczucia i osądu. To Prawda bez metafor i peryfraz. Mówię wam więc, że antypatia, brak kontaktów i obojętność to już nienawiść. Po prostu dlatego, że t o n i e j e s t m i ł o ś ć. Przeciwieństwem miłości jest nienawiść. Czy możecie nazwać inaczej antypatię? A oddalenie się od jakiejś istoty? A obojętność? Człowiek, który kocha, darzy sympatią tego, kogo kocha. Zatem, kto odczuwa antypatię, już nie kocha. Kto kocha, nawet jeśli go życie oddala fizycznie od osoby kochanej, nadal jest jej bliski duchem. Jeśli więc ktoś oddziela się od drugiego duchem, to już nie kocha. Kto kocha, ten nigdy nie jest obojętny wobec miłowanego, lecz przeciwnie, wszystko, co się do niego odnosi, interesuje go. Jeśli więc ktoś jest obojętny wobec drugiego, to znak, że go już nie kocha. Widzicie więc, że te trzy postawy są trzema odgałęzieniami jednej rośliny: nienawiści. A co się dzieje, kiedy ktoś, kogo kochamy, obraża nas?Dziewięćdziesiąt razy na sto, jeśli nie pojawia się nienawiść, to pojawia się antypatia, oddalenie lub obojętność. Nie. Nie działajcie w ten sposób. Niech nie lodowacieje wasze serce przez te trzy formy nienawiści. Kochajcie.
      Zadajecie sobie pytanie: “Jak możemy to uczynić?” Odpowiadam wam: “Tak samo jak [czyni] to Bóg, kochający nawet tego, który Go znieważa. Miłość bolesna, lecz zawsze dobra.” Pytacie: “Ale jak to zrobimy?” Daję nowe prawo dotyczące odnoszenia się do winnego brata. Mówi ono: “Jeśli twój brat cię znieważa, nie upokarzaj go publicznie, napominając g o publicznie, lecz niech miłość skłoni cię do ukrycia winy brata przed oczyma świata”. Będziesz miał wielką zasługę w oczach Boga, bo miłością zamkniesz drogę wszelkiej formie zaspokojenia swojej pychy.
      O! Jakże człowiek lubi dawać poznać, że został znieważony i jak cierpiał z powodu zniewagi! Chodzi jak szalony żebrak, który nie szuka jałmużny złota u króla, lecz idzie do innych głupców i żebraków, podobnych do niego, prosić ich o garść popiołu i gnoju oraz o łyk palącej trucizny. To właśnie daje świat człowiekowi, który został obrażony i chodzi, skarżąc się i żebrząc o pociechę. Bóg – Król daje czyste złoto temu, który – znieważony – idzie bez urazy wypłakać swój ból tylko u Jego stóp i prosić Jego, Miłość i Mądrość, o pociechę miłości oraz o pouczenie w tej strasznej sytuacji. Jeśli więc pragniecie pociechy, idźcie do Boga i postępujcie z miłością…
      (z Księgi 3-iej, cz. 4-ej, 3/141).

    • Leszek said

      O tym, że nie można miłować bliźniego jak siebie samego z pominięciem miłości Boga, tak mówi Matka Boża w jednym ze swych Orędzi, a konkretnie w Orędziu nr 120 (które chyba dzisiaj nic nie straciło ze swej aktualności) Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
      …Chcę, byście byli czyści sercem i stali się przez to prawdziwie zdolni do miłości. Wasza miłość musi być nadprzyrodzona i Boża. Wszelkie nieuporządkowane przywiązanie do siebie samego lub do stworzeń rzuca cień na jej wewnętrzną czystość. Powinniście kochać Mojego Syna Jezusa i dusze – ze względu na Niego. Czyż można miłować bliźniego, a nie kochać Boga? Istnieje dziś tendencja – zupełnie fałszywa, a tak rozpowszechniona nawet wśród wielu Moich synów – polegająca na usiłowaniu miłowania bliźniego z pominięciem Boga (por. 1J 5,2).
      Zawsze możecie czynić dobro i pomagać swoim bliźnim. Aby jednak wasza miłość była nadprzyrodzona i doskonała, musi pochodzić od Boga. Miłujcie Trójcę Przenajświętszą Sercem Mojego Syna, a siebie wzajemnie tak, jak On Sam was umiłował. Dzięki temu wasza m i ł o ś ć będzie coraz czystsza i staniecie się zdolni pragnąć prawdziwego dobra dla waszych braci.
      Jedynie ten, kto jest czystego serca (Mt 5,8), może otworzyć się na ogromną moc miłości i żyć tą cnotą. Tylko serca czyste mogą dziś widzieć Boga i w Jego świetle rozumieć i kochać ludzi… (11.02.1977).
      I w tym samym duchu/podobnym tonie (przepraszam, jeśli zestawienie tych dwóch wypowiedzi jest nie na miejscu): z wypowiedzi demona ludzkiego, potępionej (niestety) duszy francuskiego kapłana Verdi Garandieu z diecezji Tarbes, żyjącego w XVII w. w czasie egzorcyzmów 5.04.1978r. na rozkaz Trójcy Świętej i Najśw. Maryi Panny z książki O. Bonaventury Meyera “Ostrzeżenie z zaświatów”:
      …Jakże można mówić o miłości bliźniego, o wzajemnym zbliżeniu jednych ku drugim, jeśli zapomina się o głównym: “Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca twego, z całej duszy twojej i ze wszystkich sił twoich”? Przepis miłości bliźniego przychodzi dopiero na drugim miejscu. Jeśli kapłan wpierw zawrze pokój z Tymi u góry (wskazuje do góry) miłość bliźniego zjawi się natychmiast. Masońską maskaradą jest mówić: trzeba się wzajemnie miłować, wzajemnie sobie pomagać, popierać się wzajemnie”. Lecz gdzie to wszystko się kończy? Nawet gdy się mówi o miłosierdziu, albo o przebaczaniu, albo o pomaganiu sobie, zobaczcie rezultat, niech będzie to liczba obecnych samobójstw. To prawda, że jest przykazanie miłości bliźniego jak siebie samego, ale to przychodzi dopiero po uczczeniu i uwielbianiu Boga. Trzeba zacząć od początku tego przykazania, i wpierw kochać Boga, co za sobą pociąga miłość bliźniego. W pierwszej części zawarte jest całe przykazanie. Gdyby Boga kochano naprawdę nie mówiono by ciągle o miłości bliźniego, o popieraniu go, o pomaganiu mu, czyniono by to. Lecz nic podobnego się nie dzieje. Gada się cały czas, w salkach parafialnych, na konferencjach biskupów, a nawet w Rzymie. Gada się, dyskutuje, ustala, ujmuje, uczynić się chce wszystko w sposób, który Ci z góry (wskazuje do góry) nie akceptują. Ci u góry (wskazuje do góry) nie są tylko miłosierdziem, Oni są także sprawiedliwością, ja wiem nieco o tym, ja, Verdi-Garandieu. Gdybym ćwiczył się w cnotach, modlił się, czynił pokutę, nie dowiedziałbym się tego na własnej skórze, jak to teraz wiem. Powinienem był prosić o krzyże, aby pomóc moim owieczkom, uświęcić się, i siebie samego uświęcić: ale o to wszystko zapomniałem prosić.
      Za naszych dni, większość kapłanów zapomina, że powinna iść drogą krzyża, uświęcać się, modlić się za drugich, o sobie zapominać. Dzisiaj krzyczeć się powinno z ambony do naszych wiernych, aby czynili pokutę na zadośćuczynienie z błota tych wszystkich, którzy się tam przewalają. To byłby sposób praktykowania miłosierdzia w prawdzie.
      To wszystko (wszystkie sposoby pomagania bliźnim) ma oczywiście swoją ważność, lecz zapada się w pył, tym bardziej, że Sam Bóg obiecał nam dać to, co potrzebne do życia, zwłaszcza w naszej epoce, gdzie rzeczy materialne rozprowadzane są w sposób organizacyjny. Dlatego nie powinny stać się celem naszego miłosierdzia lecz środkiem, który nam pozwoli dotrzeć do drugiego, tego Miłosierdzia Bożego. Oczywiście, pomóc trzeba temu, kto jest w potrzebie, ale nie należy przesadzać do tego stopnia, że zapomina się o obowiązkach względem Boga. Należałoby raczej zająć się zachęcaniem wiernych z ambony: do modlitwy za tych i tych, którzy znajdują się w wielkich trudnościach duchownych, a więc w wielkim niebezpieczeństwie; żądać aby zapalali święcone świece, albo aby posługiwali się krzyżem, krzyżem zmarłych (krzyż z odpustem zupełnym dla umierających) i wodą święconą, nie zapominając różańca, aby na odległość przynieść tym duszom ratunek. To wszystko przynosi błogosławieństwa, nawet kiedy wykonują to ludzie świeccy; to odbywa się w dyskrecji i milczeniu, a my wobec tych sprała musimy ulec. … Za wiele kapłani głoszą o sprawach życia bieżącego i o miłości bliźniego, ogólnie i w szczególności zapominając, że to właśnie miłość Boga jest tą, która prowadzi do miłości bliźniego i prawdziwego miłosierdzia. Taki sposób działania, przez praktykowanie wyrzeczenia i pokuty pozwoliłoby zbawić tysiące i tysiące dusz, gdyby naprawdę wprowadzony był w czyn. Tyle dusz, jak płatki śniegu wpada do piekła, jak to często przypominają dusze uprzywilejowane. … Jaki pożytek ma człowiek, który cały świat zdobył, ale sam siebie zgubił lub zaszkodził swej duszy? (Mt 16,26). Muszę wam powiedzieć, ja Verdi-Garan-dieu, że nasza epoka jest bardzo źle w tej sprawie objaśniona. To jest epoka, w której nie ma żadnej miłości bliźniego i w tej epoce kościół winien głosić wyłącznie miłość do Boga, aby rozpalić miłość do bliźniego.
      P r a w d z i w a m i ł o ś ć b l i ź n i e g o zaczyna się od troski o jego duszę nie o ciało. Czyż nie jest lepiej, aby ludzie ginęli od zarazy i wojny i wszelkiego rodzaju cierpień, a ratując dusze zdobyli chwałę Bożą? Poza tym, ludzie żyjący w luksusach i przyjemnościach ziemskich, są w wielkim niebezpieczeństwie zgubienia swych dusz. Miłosierdzie świadczone na sposób masoński czuć zgubieniem. To jest zatracenie tylu dusz, bo to nie jest prawdziwa miłość bliźniego tylko hipokryzja. Gdyby (kapłani) wiedzieli na jakie zatracenie narażają swoich wiernych nie przemawialiby nigdy tak jak teraz. Jasne jest, że drugim trzeba pomóc materialnie zwłaszcza jeśli nędzę cierpią, ale to nie jest główna sprawa. Główną sprawą jest wierność nauce; której powinno się bronić, aby swojej duszy nie zaprzedać.
      P r a k t y k o w a ć m i ł o ś ć b l i ź n i e g o znaczy sprowadzić go na drogę prawa. Niestety tysiące kapłanów, pod kierownictwem swych biskupów i kardynałów narzucili kościołowi ten sposób praktykowania miłosierdzia; co czyniąc zmienili cnotę, która już nie jest tym, czego Bóg sobie życzy.
      P r a w d z i w a m i ł o ś ć b l i ź n i e g o nie przedstawia się nigdy bez troski o jego duszę, nawet jeśli on cierpi kiedy wykazuje mu się prawdę, jest to także uczynek miłości bliźniego. On później pozna, że w skutkach było to dla niego prawdziwe lekarstwo. W swojej mowie z ambony kapłan winien używać bicza i mocnych słów ponieważ w wieczności istnieje sprawiedliwość; i ponieważ istnieje piekło o którym już więcej nie mówią, bo sami w nie nie wierzą. Nie wierzą nawet w niebo, w jego najwyższej rzeczywistości. Gdyby wierzyli nie wprowadzaliby w błąd tysiące ludzi, których powinni by prowadzić do nieba…

    • Leszek said

      …Kto nie nosi/dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być Moim uczniem… (Łk 14,27).
      Z jakże pożytecznej, ubogacającej duchowo i umacniającej w wierze książki Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”/z cz. II:
      I. z rozdz. XI ‚O tym, jak mało jest tych, co miłują krzyż Jezusowy’
      1. Wielu ma dzisiaj Jezus tych, co kochają Jego Królestwo niebieskie, ale mało takich, którzy dźwigaliby Jego krzyż. Wielu ma spragnionych Jego pocieszenia, lecz mało pragnących dzielić z Nim ból. Wielu znajdzie przyjaciół do stołu, ale mało do postu. Wszyscy chcą się z Nim cieszyć, mało pragnie dla Niego i z Nim cierpieć. Wielu idzie za Jezusem do momentu łamania chleba, lecz niewielu aż do wychylenia kielicha męki. Wielu podziwia Jego cuda, mało postępuje za hańbą krzyża. Wielu kocha Jezusa, dopóki nie zjawią się trudności. Wielu Go chwali i błogosławi, dopóki otrzymuje od Niego jakieś łaski. Gdy zaś Jezus się ukryje i choć na chwilę ich opuści, skarżą się albo całkiem upadają na duchu.
      2. Kto kocha Jezusa dla Jezusa, a nie dla własnego zadowolenia, błogosławi Go i w męce, i w bólu serca tak samo, jak w uniesieniu radości. A nawet gdyby Jezus nigdy nie zechciał zesłać mu pociechy, i tak by Go zawsze chwalił i dziękował.
      3. O, jak wiele może czysta miłość Jezusa bez domieszki żadnego własnego dobra czy miłości! Czyż ci, co tylko samej pociechy szukają, nie powinni się nazywać płatnymi wyrobnikami? Czyż nie kochają bardziej siebie niż Chrystusa ci, co mają na oku tylko własną wygodę i korzyść? Gdzież jest ten, kto pragnie służyć Bogu za darmo?
      4. Rzadko spotyka się kogoś tak uduchowionego, aby był ogołocony ze wszystkiego. Któż znajdzie prawdziwie ubogiego duchem i wolnego od wszelkich przywiązań? Daleko on i bezgraniczna jego cena. Chociażby człowiek oddał całą swoją istotę – nic to jest. A choćby czynił wielką pokutę, i to mało. I choćby zdobył wielką wiedzę, jeszcze mu daleko. I choćby odznaczał się wielką cnotą i głęboką pobożnością, jeszcze wiele mu brak, a właściwie brak mu jednej rzeczy, najpotrzebniejszej. Jakiej? Aby, porzuciwszy wszystko, siebie także porzucił, z siebie samego się wyzuł całkowicie i nic nie zatrzymał dla siebie z miłości własnej. I niechby wiedział, że kiedy uczynił już wszystko, co powinien był uczynić, nie uczynił nic zgoła.
      5. Nie ceń sobie za bardzo tego nawet, co bardzo może być cenione, ale mów, żeś sługą nieużytecznym w prawdzie, jak mówi sama prawda: Gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie: Słudzy my nieużyteczni. Wówczas będziesz naprawdę ubogi w duchu i nagi i będziesz mógł rzec z Psalmistą: Bom jest samotny i ubogi. A jednak któż jest bogatszy, kto możniejszy i bardziej wolny niż ten, kto siebie samego i wszystko swoje umiał porzucić i najgłębiej się poniżyć? cdn

      • Leszek said

        Nast. rozdz. XII ‚O królewskiej drodze Krzyża’. Jeżeli ktoś jest zainteresowany treścią (a jest dosyć długa, dla tego nie będę ja wpisywał) tego rozdz. niech sobie wpisze w Google tytuł książki i podanego w/rozdziału, albo jeśli posiada ta książkę niech do niej zajrzy i poczyta o drodze krzyża.

    • Leszek said

      Z komentarza św. Grzegorza Wielkiego do dzisiejszej św. Ewangelii:
      1. 14,26: Nasuwa się pytanie: dlaczego nam nakazano nienawidzić rodziców i krewnych, skoro mamy nakaz kochania i nieprzyjaciół? W listach św. Paweł mówi o ich miłowaniu. Czy więc Sędzia oświadcza co innego, niż Jego herold? Czy możemy równocześnie nienawidzić i miłować? Jeśli jednak znaczenie tego nakazu dokładnie rozważymy, to możemy z należytym rozróżnieniem czynić jedno i drugie; winniśmy kochać bliskim nam, a nienawidzić i unikać, i nie znać tych, którzy stawiają przeszkody na naszej drodze do Boga. Przez nienawiść bowiem miłujemy tego, kogo nie słuchamy, gdy kierując się cielesną mądrością chce nas nakłonić do złego. Aby jednak wykazać, iż ta nienawiść dla bliskich nie pochodzi z niechęci, lecz z miłości, Pan zaraz dodał: „a nadto życia swego/duszę swoją”. Nakazano nam więc nienawidzić bliskich, nienawidzić i swego życia. Jest więc pewne, że ten bliźniego kocha nienawiścią, kto go tak kocha jak siebie samego. Wtedy bowiem nienawidzimy swego życia jak należy, gdy nie ulegamy jego cielesnym pragnieniom, gdy przełamujemy jego żądze, odmawiamy mu tego, co sprawia grzeszną przyjemność. Gdy się więc nim gardzi i ku lepszemu je kieruje, to jakby nienawiścią się je kocha. Z takim rozróżnieniem winniśmy naszym bliźnim okazywać nienawiść, iż w nich i kochamy to, czym są i nienawidzimy w nich to, czym stawiają przeszkody na drodze do Boga.
      Św. Paweł w przemowie do braci w Efezie mówił: „przynaglany Duchem, udaję się do Jerozolimy, gdzie czekają mnie więzy i utrapienia … lecz ja zgoła nie cenię sobie ponad miarę swego życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania/zadania, które otrzymałem od Pana Jezusa, bylebym dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej” (Dz 20,22-24). Oto jak swego życia, kochając je, nienawidził, owszem nienawiścią kochał. Czerpmy więc z tego rozróżniania wzór, jak mamy nienawidzić bliźniego. Należy kochać na tym świecie każdego, nawet nieprzyjaciela, tego jednak, kto stoi nam na przeszkodzie na drodze Bożej (por. Mt 16,22n!), miłować się nie powinno, choćby to był nasz krewny. Kochać więc należy bliźnich; trzeba miłować wszystkich i krewnych i obcych, jednak że z powodu tej miłości nie należy się załamywać w kochaniu Boga.
      2. 14,27: Jak zaś tę nienawiść względem własnego życia należy okazywać, oświadcza to Prawda dodając: „Kto nie dźwiga krzyża swego, i nie idzie za Mną, nie może być Moim uczniem”. Krzyż ma swa nazwę od ukrzyżowania. W dwojaki sposób go niesiemy, gdy albo przez wstrzemięźliwość ciało umartwiamy, albo też przez współczucie dla bliźniego jego niedostatek za swój uważamy. Kto bowiem współczuje z cudzą biedą (fizyczną, duchową, moralną – dop. mój), nosi krzyż w duchu. Wiedzieć należy, iż niektórzy zachowują wstrzemięźliwość ciała nie dla czy z powodu Boga, lecz dla zyskania próżnych pochwał. Wielu jest też takich, którzy okazują bliźniemu litość nie duchową, lecz cielesną, tak iż przez to nie do cnoty, lecz jakby prze fałszywe politowanie sprzyjają ich grzechom. Tacy zdają się nieść krzyż, ale nie idą za Panem. Toteż słusznie Prawda mówi: „„Kto nie dźwiga krzyża swego, i nie idzie za Mną, nie może być Moim uczniem”. Niesieniem bowiem krzyża i dążeniem za Panem jest gorliwość w staraniu się o osiągnięcie wiecznego celu czy to przez wstrzemięźliwość ciała, czy tez przez litość dla bliźniego. Kto jednak to czyni dla doczesnych korzyści, krzyż wprawdzie niesie, ale nie chce iść za Panem.
      3. 14,28-30: Ponieważ dano wzniosłe przepisy, zaraz dołączono porównania dot. przedsięwzięcia budowy wieży: „Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Wszystko co czynimy, winniśmy poprzedzać należytą rozwagą. Jeśli więc chcemy wznieść wieżę pokory, musimy się przedtem przygotować do zniesienia przeciwności ze strony tego świata. Taka bowiem istnieje różnica między budowlą ziemską a niebiańską, iż ziemską budowlę się wznosi po zebraniu na to środków, niebiańską zaś przez ich rozdanie. Na tamtą przygotowujemy środki zbierając te, których nie mieliśmy, na tę zaś, gdy porzucamy te, które były naszą własnością . We wszystkim, co czynimy, musimy mieć na uwadze ukrytych naszych przeciwników., którzy przy każdej naszej czynności na nas nacierają, pobudzają nas do złego i cieszą się naszymi winami, śmiejąc się z nas (por. Ps 25,3 i 52,9).
      4. 14,31-32: Dalej Pan powiedział: „Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.…..”. Król przeciwko królowi wyrusza na wojnę, skoro się jednak zastanowi, czy da radę, wysyła posłów i prosi o zawarcie pokoju. Dziesięć tysięcy pomnożone dwukrotnie stanowi dwadzieścia tysięcy. … Ten zaś, kto na sąd przybywa, rozsądza sprawy zewnętrzne i wewnętrzne, ocenia czyny i słowa. Z podwójnym więc wojskiem (Pan przybywa na sąd ze swymi aniołami: Mt 16,27 i 25,31; Łk 12,9 – dop. mój) wyruszy przeciw jednemu, gdy nas, przygotowanych tylko do złożenia rachunku z czynów, i co do myśli bada. Cóż więc bracia, mamy uczynić widząc iż mając przeciw swemu wojsku dwukrotnie silniejsze oprzeć się nie zdołamy, jak wysłać poselstwo (zob. Syr 35,3! – dop. mój). Gdy to wojska jeszcze daleko i prosić o pokój (zob. historię Jakuba i Łzawa: Rdz 27 (27,41!) i 32 (32,21) i 33,1-4 ; też 1Krl 18,13n; 1Mch 6,60 i 7,10.27n i 9,70n – dop. mój). Dalekim bowiem nazwano tego, którego jeszcze osobiście na sądzie się nie widzi. Wyślijmy więc do niego nasze łzy, wyślijmy czyny miłosierdzia, jałmużny, modlitwę; myślmy o potędze jego mocy, i o ty, że nie ma względu na osobę, prośmy o zawarcie pokoju. Tj. nasze poselstwo, które przybywającego króla łaskawie usposabia. Pomyślcie bracia, jaka to łaskawość, iż ten, który przybędzie na sąd, zwleka z przybyciem (por. 2P 3,9! – dop. mój). Wyślijmy więc, jak powiedzieliśmy nasze poselstwo płacząc, udzielając jałmużny (zob. Tb 12,9!), ofiarując Msze św. do przybywającego Pana. Amen

  18. Gossja said

    Idą, ida komentarze, Piotrze, czasem tylko z niczyjej winy wpadają do spamu, ale Admin jak siądzie do komputera, to je wyciąga ręcznie :).

    ja z kolei mam taka refleksje, pytanie, którym chciałam się z wami podzielić.
    |W Oredziach MBM jest napisane, ze antychryst zostanie przedstawiony/przedstawi się jako Jezus Chrystus, co zostanie powitane przez ogół ludzi z wielką radością i ulgą. I mam taką zawozdkę – jak to się stanie? Przecież ludzie w obecnych czasach wcale nie czekają na Jezusa, wcale a wcale. Było wielu ludzi, którzy nazywali się mesjaszami i nie robiło to żadnego większego wrazenia, nawet Sai Baba był lokalną ciekawostką i pomimo internetu – niewielu o nim wiedziało. Tak więc ludzie nie czekają na Mesjasza – to raz, dwa – nie robi na nich wrażenia, a już na pewno nie takiego, aby upadli na kolana.
    Zastanawiałam się, co byłoby musiało sie stać, aby ludzie padli na kolana przed kimś, kto obwoła sie Jezusem? Pewnie owo totalne załamanie się równowagi chwiejnej w której świat sie dzis znajduje…

    • kooool said

      Myślę, że ludzie przestają myśleć i dlatego wierzą w to co byle jakie. Więcej i szczegółowo wyjaśnia ks. Marek Dziewiecki, link podałem wyżej.
      ks.Marek Dziewiecki, ks.Aleksander Posacki i ks.Piotr Natanek to trójca nie bojąca się mówić Prawdy. Psycholog, demolog i historyk. Jak się w nich wsłuchać co mają do powiedzenia, to szybciej zrozumieć absurdy ludzi chcących kierować naszym życiem.

    • Anna said

      Myślę, że ogólnoświatowe kataklizmy i głód mogą utorować drogę osobie, która obieca to naprawić.

    • Tak jak pisze Anna, ludzkość najpierw przede wszystkim doświadczy IIIwś, między czasie ekonomia łupnie tak że szkoda gadać i jeszcze FP przygotuje podłoże tzn. „religijność” ludzi wzrośnie jak poczują i usłyszą, że chędożyć nie jest grzechem. To wszystko jest świadomie sterowane na zasadzie sprzężenia i rozprzężenia. II wś już to wykazała, że gdy ludzie wyszli z traumy to zrobili w 1968 rewolucję obyczajową. I najważniejsze. Gdy FP zniesie sakramenty zablokowana zostanie jednocześnie moc z nich płynąca. A wiadomo tam gdzie pustka to i demony się zagnieżdżą, które będą nachalnie mówić że to jest mesjasz i wielu uwierzy. Po zniesieniu sakramentów wielu też porzuci ścieżkę rozwoju duchowego i stanie się już całkowicie cielesnymi, bo będą się czuli usprawiedliwieni nową doktryną. Takich bożków to na pewno będą czcili. Nawet media już wtedy nie będą szatanowi potrzebne (tak jak jest w tej kreskówce illuminatów). No i w to wszystko wejdzie ten co „czyni pokój” przywraca ekonomię do życia, a na dodatek czyni cuda.

      • Gossja said

        Wielce to prawdopodobne, co piszesz, Nederlandenie.

        • Acha i jeszcze jedno. USA są najlepszym przykładem. Najpierw w latach chyba 80 tych wprowadzili karty kredytowe dla każdego, biednego i bogatego. Ludzie oczywiście zapożyczali się na zabój. W 2008 przyszedł sterowany ” kryzys”. Ludzie nie dość że potracili pracę, ale i domy i często emerytury. Teraz w USA wprowadza się przepis, że bezdomność jest przestępstwem: idziesz albo do więzienia albo do tzw. campu (ogrodzone drutem kolczastym). A tam każdy będzie musiał śpiewać jak mu obama zagra. To już jest gotowy materiał dla antychrysta, który nakłoni z pewnością nierząd amerykański do zniesienia tych restrykcji. Ludzie jak już nie mają nadziei zwrócą się i do samego diabła o pomoc.

      • Gossja said

        Cenzura mediów
        Dla mediów mam do powiedzenia to: wkrótce arogancja, z jaka odnosicie sie do
        waszych odbiorców ustapi miejsca waszemu przeraeniu, kiedy zobaczycie, e
        wasze słowa nie sa ju słyszane. Wkrótce zrozumiecie wage modlitwy, kiedy
        ludzkosc odwróci sie od prawdy. Dzisiaj wasze słowo wcia moe byc nosnikiem
        niezalenej prawdy. Ale ten dar zostanie wam zabrany. Prawda zostanie ukryta
        przed ludzmi, poprzez dyktature, której doswiadczycie w czasie Wielkiego Ucisku.
        Wtedy wasze słowo zostanie odrzucone, tak jak teraz Moje Słowo jest odrzucane.
        Sekretny Kanał komunikacji
        Nikt nie bedzie was słuchac, bo jedyne słowa jakie beda przekazywane ludziom,
        beda dostarczane przez sekretny Kanał. I poczujecie sie jak na pustkowiu, próbujac
        komunikowac sie ze swiatem, ale wasze słowo ju nie bedzie słyszane.

        Z orędzia 01.01.2011

      • halina said

        Było powiedziane że antychryst będzie przystojny , z punktu ludzkiego patrząc będzie mądry , a jeszcze dostanie takie moce od szatana że bedzie mógl robić cuda…A więc wszystkie przesłanki by zostać idolem ….A kto goni za nowościami za czymś co wyróżnia co pozwala szpanować i być na topie ???Tylko ten kto jest pusty w środku małej wiary , by przecedzić przez sito Bożej prawdy , to co jest kreowane no i w pułapce jest bardzo duży % społeczeństw …..Mało kto zna sercem Jezusa i każdy falcyfikat może być uznawany za Niego …A w dodatku antychryst będzie miał sukces w rozwiazniu kryzysu Palestyńsko –Izraelski ..A ponieważ jego rozwiązanie zaakceptują rządy to narzucą to swoim narodom do zaakceptowania ..No i będzie w poważaniu , każdy rządzacy bedzie sie liczył z jego zdaniem, a on bedzie robił wszystko by w rece szatana wpadli wszyscy którzy pójdą za nim , a gdy się ockną bedzie już za póżno ……A w dodatku na tron piotrowy ma wprowadzić go obecny papież , ma otworzyc drzwi kościoła ,na to co on wnosi ze soba ..Jeżeli będzie miał na uwadze miłość bliżniego i będzie ją chciał wykorzystać by była lepcem do którego wszyscy sie przykleją , a którzy uciekną będą zmuszani sila zaakceptować nowe prawa i wizje , ideologie piekła …Tak że w moim odczuciu nic wielkiego sie nie wydarzy to nastapi samoistnie , wszystko jest na to nastawione …..Tylko interwencja z Nieba przekresli zamiary zniewolenia człowieka i świata przez szatana za pomocą antychrysta i organizacji do tego powołanych

  19. Darek said

    Dostałem taki wierszyk na email

    Bez tytułu”
    Zmarł Tadeusz Mazowiecki,
    – znany też od ,,Grubej Kreski”.
    I powiedzieć tu nie wstyd,
    – to był Wielki Polski Żyd.

    Kraj dziękuje mu za zmiany,
    – że do biedy jest zapchany.
    I za przemysł rozłożony,
    – nędzę widać z każdej strony.

    Za fabryki też sprzedane,
    – a następnie zamykane.
    I do cna likwidowane,
    – i zasiłki rozdawane.

    Za zniszczone też kopalnie,
    – za Śląsk co wygląda marnie.
    Za Kraj Żydom co sprzedany,
    – długi których nie oddamy.

    I za wielu dziś bogaczy,
    – i za wyzysk także pracy.
    Za umowy dziś śmieciowe,
    – za umysły też nie zdrowe.

    Za umysły zniewolone,
    – obcych sprawy wywyższone.
    Za Rząd co jest dziś uległy,
    – choć kraj niby niepodległy.

    Są w żałobie pogrążeni,
    – ludzie na bruk wyrzuceni.
    Rozpaczają dziś bezdomni,
    – chociaż głodni są przytomni.

    Młodzież bardzo go żałuje,
    – ta co w Polsce nie pracuje.
    Co poza granicami siedzą,
    – co dobrobyt,.. w Polsce wiedzą.

    I stoczniowcy Go żałują,
    – Ci co statków nie budują.
    Za zniszczone dzisiaj stocznie,
    – teraz Premier więc odpocznie.

    Szkoda jest Mazowieckiego,
    – zrobił Polsce coś wielkiego.
    Dziś jest Polska najważniejsza,
    – bo dla Świata coraz mniejsza.

    Żydzi Go tu opłakują,
    – bo się też samotni czują.
    Wielu Go dziś opłakuje,
    – płaczą nawet za Nim Zbóje.

    Płakać ma też Polska cała,
    – bo ,,komuna” nic nie dała.
    Trzeba też zamówić ,,wiela” ,
    – płaczek prosto z Izraela.

    • Gossja said

      Wieczne odpoczywanie, racz mu dać, Panie.

    • Marti said

      nigdy przenigdy nie można tak kpić z nieżyjącego to jest postawa antychrześcijańska, całkowicie sprzeczna z Chrystusem mam zasadę, że minusuję, ale mam ochotę wstawić 100 minusów 😦

  20. Marcin said

    Chciałbym Wam powiedzieć, że nie mam w ogóle ochoty ani pomysłu na pisanie pracy magisterskiej, którą mam bronić w następnym roku. Jestem już bardzo długi czas osobą bezrobotną, to że sobie zrobię magisterkę z przedmiotu, który mnie nie interesuje nie wprowadzi mi nic dobrego do życia. Nadal nie będę miał pożądanego na rynku pracy doświadczenia, marnuję tylko mój czas i pieniądze, które mi się kończą. Z pokorą przyjmuję to, że nie dane mi było iść na studia, które naprawdę dawałyby mi satysfakcję i były rozwinięciem moich zainteresowań (a takie są). Prawie z zazdrością patrzę na osoby, które robią to co lubią i jeszcze im za to płacą. Nie jestem osobą szczęśliwą. Chciałbym zrezygnować z tych studiów i pójść już do byle jakiej pracy, aby zacząć wreszcie żyć. Wiem jednak, że ta moja decyzja wywołałaby w domu burzę. Chciałbym założyć jakąś własną działalność, ale nie mam na to pieniędzy. Czasami zastanawiam się dlaczego pieniądze odgrywają tak dużą rolę, dlaczego nic nie można zrobić bez pieniędzy? Niektórzy moi rówieśnicy pozakładali już rodziny bądź też mają dziewczyny. Też bym tak chciał, lecz ja teraz muszę użerać się z jakimiś studiami, które mi nic nie dadzą. Nie mogę się pogodzić z tym, że jestem taką ciepłą kluchą, to co mi każą robić, to robię. Nie umiem powiedzieć „nie” i zacząć żyć tak jak chce. Dlatego też od pewnego czasu usilnie wyczekuję na Ostrzeżenie mając nadzieję, że Pan Jezus zabierze mnie stąd. Po cichu miałem nadzieję, że może Ostrzeżenie będzie miało miejsce w listopadzie, bo astronomowie mówią o pewnej komecie, którą będzie widać nawet w dzień (owe 2 słońca?). Wiem, że być może grzeszę, ponieważ ludzie mają na głowie gorsze problemy i tragedie niż moja wyjątkowa indolencja.

    • Atanazy said

      Przestań jęczeć, weź się w garść i napisz tę pracę!
      Nie licz, że problemy same się rozwiążą po Ostrzeżeniu. Może być wręcz na odwrót.

      Miałem podobnie jak Ty. Poradziłem sobie w taki sposób, że każdego dnia siadałem do pracy choćby na 10-15 min. Najpierw modlitwa, potem pisanie pracy. Nienawidziłem tego, ale w końcu mi się udało ją zrobić i obronić.
      Dzisiaj jestem bardzo zadowolony, że nie porzuciłem tamtych studiów, bo – chociaż ich nie lubiłem – dały mi dodatkowe atuty na rynku pracy.

      Odwagi!

    • młody said

      W dzisiejszych czasach magistrów jak mrówek.Studia nie są zadną gwarancją na znalezienie pracy.Ogólnie rzecz biorąc wiekszość studentów to analfabeci (cyt.profesorów) o skłonnosciach narkotyczno-alkoholowych którymi można manipulować jak sie chce.Widze to w moim miescie gdzie jest ich bardzo dużo.To sa degeneraci moralni których ma już serdecznie dosć większośc mieszkanców mojego miasta ze mną włącznie.Nie ma dnia żeby nie było czegoś zdemolowanego czy obrzyganego przez te hołotę.

    • Tomasz said

      Dziś w Polsce najtrudniej z pracą. Studia liczyły się kilkanaście lat temu. Dziś tylko w zamkniętych zawodach np. lekarskim. Jest bardzo cieżko szczególnie dla absolwentów. Nie jest to wyłącznie ich wina. Tak zostali wychowani gdzie wszystko im dawano. A teraz wszystko jest tylko pracy nie ma.

    • Atanazy said

      Nie słuchaj Młodego i Tomasza!
      Utyskiwanie na poziom szkolnictwa to bajdurzenie nie na temat. Jeśli się czegoś podjąłeś, a pewnie rodzice Cię utrzymywali (finansowali studia), to rzucenie ich byłoby z wielką szkodą. Przepłynąłeś taki długi dystans, żeby zatonąć u samego portu przeznaczenia? Lepiej dokończyć, co się zaczęło. Nie zaszkodzi Ci to w karierze zawodowej. Zmienić branżę zawsze zdążysz.

      • Tomasz said

        Ale ja mu nie odradzam kończenia studiów. Niech robi co chce. Tylko że na rynku pracy i tak jest straszliwie. Problemem chłopaka jest brak pracy i wszystko co z tego wynika m.in. lekka depresja.

    • szafirek said

      Marcinie nie poddawaj się. Też mam takie myśli że czekam na Ostrzeżenie,mam wiele problemów i każdego dnia walczę z moją chorobą i pragnę by to się wydarzyło bo liczę że Pan Jezus mnie uwolni od tej męki na tym świecie . Ale tak naprawdę nie wiemy kiedy to się wydarzy dlatego postaraj się skończyć studia które już rozpocząłeś bo później możesz żałować że się poddałeś. A póżniej możesz próbować robić coś co da Ci radość . I pamiętaj tylko by być w kontakcie z Panem Jezusem ,a wtedy wszystko się ułoży pomyślnie, Pan Jezus Cię poprowadzi tylko Mu ufaj i trzymaj się Jego ręki.
      Wierze w Ciebie ,życzę powodzenia.

      Z Bogiem i Maryją

      • Moni said

        Marcinie nie poddawaj się, wierzę że napiszesz i obronisz prace. Pamiętam jak ja pisałam swoją, jak mi się nie chciało, jak jęczałam, siadałam przed komputerem , za chwile wstawałam, kręciłam się i szukałam tysiąca zajęć by nie pisać. Mgr przed nazwiskiem szczerze nie wiele daje w dzisiejszych czasach nie ma co się oszukiwać ale zrób to dla siebie!! zawsze lepiej mieć te 3 litery przed nazwiskiem niż ich nie mieć, jedna jest podstawowa sprawa rozmawiaj codziennie z Jezusem, swoim największym przyjacielem, On da Ci natchnienie i siłe której potrzebujesz.
        Nie tylko Ty czekasz na Ostrzeżenie, to na pewno odmieni nasze dotychczasowe życie i myślę że gdy ono nastąpi sprawy nabiorą tępa i już niedługo się pomęczymy na tym łez padole – oczywiście jeśli zasłużymy !!

        Jezu Ufam Tobie

    • dykanes said

      Pamiętaj o tym iż Bogu nie zależy na twoim mgr. ale na twoim trudzie i pokonywaniu przeciwności jakie przed tobą stawia , skąd wiesz że szatan celowo nie sączy ci tych myśli które cię dręczą , być może twoje poświęcenie i pokora jest ważniejsza niż zawód wyuczony .
      Zdopinguj się podwójnie i ofiaruj to Jezusowi a na efekty twego wysiłku dostrzeżesz z czasem , obecnie widzisz tylko górę na którą musisz się wspiąć . Pamiętaj gdy Jezus wprowadzał uczniów na górę nie wiedzieli oni że doświadczą obecności Boga.
      Życzę wytrwałości .
      KRÓLUJ NAM CHRYSTE

    • halina said

      Do tej pory robiłeś to co Ci kazali , a teraz rób to co Ci będzie kazał robić Jezus …Oddaj Mu swoje zycie i powiedz Mu by zrobił z nim co zechce , bo Ty chcesz wykonać zadanie dla którego realizacji z woli Boga przyszedles na ten swiat ….Tak sobie zorganizuj czas bys jaknajwiecej czasu poswiecil na kontakt z Jezusem , rozmawiaj z Nim jak z najlepszym Przyjacielem ..On nie zawiedzie , On nie zdradzi On pomoże …Mówie to po swoim doswiadczeniu ….Gdy już z Nim przejdziesz kilka kroków za oddziaływanie szatana , horyzonty Ci sie rozwidnia , zobaczysz to czego nie widziałes …Przed każdym człowiekiem jest droga którą wskazuje drogowskaz KOCHAJ BOGA ..Na tej drodze jest pomoc błogoslawieństwo wszystko co prowadzi do prawdziwego szczescia i radości …Chciej pracowqac dla radości i chwały Boga współpracując z Chrystusem Królem …Gdy rozwiązesz sobie sprawy swiata duchowego , to sprawy swiata ziemskiego poukładają sie tak jak wogóle byś sie nie spodziewal

      • Atanazy said

        Halino, droga siostro w Chrystusie, pisz proszę z użyciem interpunkcji polskiej.
        Mądrze piszesz, ale fatalnie się to czyta, bo za nic masz zasady interpunkcji polskiej oraz tzw. netykiety, która też do niej się odnosi. 😦

        • szach said

          Marcinie. Po pierwsze, to bierz ten swój krzyż i w drogę. Żadne tam rzucanie studiów tuż przed finiszem. Krzyż , to nie zawsze cierpienie fizyczne. Najtrudniej właśnie nieść krzyż dnia codziennego.Takie małe trudy. Weź się w garść i nie trać czasu na rozmyślania nad tym, co ty byś chciał robić, tylko rób to co trzeba zrobić. Wszystko ofiaruj Bogu, a jeszcze wiele zasług zyskasz dla siebie i dla innych. Pamiętajmy,że tylko będąc na tym świecie możemy zdobywać zasługi. Wraz ze śmiercią, ta możliwość się kończy. Po co więc się tak spieszyć na tamten świat ? 🙂 🙂 🙂 Jak mnie dobija jakaś depresja , to wyznaczam sobie intencję , w jakiej każdą drobną pracę, każdy mały trud dnia podejmuję. Na razie nie masz pracy, więc studiów nie ma na co zamienić.Zawierz tę sprawę Niepokalanemu Sercu Maryi.Czasem dziś nieistotna umiejętność, może ocalić życie w przyszłości. Jak np. gra na instrumencie ,ocaliła kogoś od komory gazowej w Oświęcimiu. Życie to nie ciągła sielanka ale krwawy bój. Więc bądź mężczyzną i do roboty. Raczej to nie objaw słabości,że słuchałeś rodziców ,tylko właśnie rozsądne działanie. Bo rodzice dłużej żyją na świecie i Cię kochają,więc warto ich słuchać.
          Mam nadzieję,że to co dziś przeżywasz, uczyni Cię mocniejszym . Dasz radę ! Czasy się zmieniają a po nocy zawsze przychodzi w końcu dzień. Masz być silny ,więc nie ulegaj melancholii , tylko bierz „młot” i rozwal te piętrzące się przed Tobą skały. Jako ojciec w przyszłości, musisz wyrobić w sobie rozwagę i zdecydowanie ,by zapewnić rodzinie poczucie bezpieczeństwa pod swoim kierownictwem. Nie musi być zawsze dobrobyt. Nigdy nie jest tak źle,żeby nie mogło być gorzej. Więc cieszmy się z tego co mamy i Bogu za to dziękujmy, bo gdyby nam i tego zabrakło…. a może 🙂 . Wielu ludzi nie ma nawet części tego ,co my mamy. Więc do dzieła .Zakończ co zacząłeś i powodzenia !!!! Nie czekaj na Ostrzeżenie tylko żyj już dziś tak, jakbyś go doświadczył. A to oznacza iść przez życie z podniesioną głową i w każdej sytuacji Bogu za wszystko dziękować.
          3maj się .

  21. serce333 said

    Syria: Chrześcijanie na celowniku rebeliantów

    http://prawy.pl/z-zagranicy2/4181-syria-chrzescijanie-na-celowniku-rebeliantow

  22. Grazyna. said

    Marcinie, podziwiam Twoja szczerosc w samoocene i otwartosc – rowniez na Boze dzialanie. Mysle, ze nie tak wielu robi to co lubi. Trzeba pokochac to co sie robi, jesli to cos podoba sie Bogu. Jesli wykonuje sie prace dla Bozej Chwaly dla Jezusa i z Jezusem, pracuje sie z sercem i taka praca cieszy.Dyplomy nie przydadza sie nam w przyszlosci. Mowil o tym Pan Jezus, w kontekscie, ze cos innego jest wazniejsze i o to cos mamy zadbac przede wszystkim.
    Przemodl Swoja decycje pierwsze porzadnie . Zycze Ci „miekkiego ladowania” z rodzicami. Zycze znalezienia pracy i obiecuje modlitwe w intencji, ktora opisales.
    Pozdrawiam cieplo !
    „Jesli Bog z nami, ktoz przeciwko nam ?” KTOZ JAK BOG !

    P.s. Rozumiem, ze jestes przygotowany do Ostrzezenia 🙂

    • Gosia-3 said

      A ja Marcinie zachęcam abyś jednak napisał i obronił tę pracę magisterską. Przecież włożyłeś sporo trudu i pieniędzy w te studia. Trzeba to skończyć co rozpocząłeś. Łatwiej Ci będzie znależć pracę z tytułem mgr niż bez.
      Dlatego zawierz tę sprawę w modlitwach Panu Bogu, idz przed Najświętszy Sakrament a Pan Jezus na pewno Ci odpowie. I pamiętaj u Pana Boga 1000lat jest jak 1 dzień, a 1 dzień jak 1000 lat. I tutaj jest tajemnica, którą tylko wiara może dopełnić. Większość z nas jest zmęczona tym światem i oczekuje Przyjścia Pana ale zanim to nastąpi to wg Pisma Świetego czeka nas wiele do przejścia. Wg Biblii część ludzi ma być porwana zanim to się wszystko wypełni , może właśnie podczas Ostrzeżenia. Ale to tyko nasze gdybania. Sądzę że wybranym ludziom dobry Bóg zaoszczędzi tego piekła z Antychrystem na Ziemi. Ale to tylko moje własne przemyślenie.Módl się i pisz pracę. Powodzenia

  23. Piotr2 said

    To dla tych którzy nie wierzą w Orędzia

    Przekonają Moich
    wyznawców do adaptacji
    Praw Mojego Kościoła,
    przeprowadziwszy
    referendum
    środa, 31 lipca 2013, godz.
    18.56
    Moja wielce umiłowana
    córko, miej zawsze na
    uwadze, jak działa diabeł.
    Jest on bardzo ostrożny,
    aby nie wyszło na jaw, że
    to on. Dlatego też miesza
    ze sobą prawdę i kłamstwa
    — aby wprowadzać
    zamieszanie. Jest to jego
    ulubiona metoda
    oszukiwania dusz. On
    nigdy nie powie prawdy,
    która umożliwiłaby
    dostrzec innym, jaki
    naprawdę on jest, ale,
    ponieważ jest on pełen
    pychy, jego buta oraz jego
    nienawiść w stosunku do
    Mnie zawsze wyjdą na
    wierzch. Ci, których oczy
    są otwarte, natychmiast
    rozpoznają zniewagi, które
    będą rzucane Mi w twarz i
    przed Moimi ołtarzami.
    Szatan — nie zapominaj —
    jest dumny i arogancki,
    chełpliwy i bardzo,
    bardzo przebiegły. Kiedy
    przebywa on w jakiejś
    duszy, to ma on o sobie
    wysokie mniemanie,
    które rodzi się z pychy i
    arogancji oraz
    przekonania, że stoi on
    ponad Bogiem. On zawsze
    będzie przejawiał oznaki,
    które są obrazą dla Boga,
    ale tylko ci, którzy
    wiedzą, co w trawie
    piszczy, zdołają je
    zauważyć. Ci, którzy czczą
    szatana i którzy spędzają
    wiele czasu, przebywając w
    grupach zajmujących się
    przygotowywaniem
    rytuałów, oddających mu
    cześć, będą — widząc te
    oznaki — zachwyceni.
    Wszyscy ci, którzy
    sprzedali swoje dusze
    szatanowi, komunikują się
    za pomocą tych symboli,
    będących zuchwałym i
    buntowniczym gestem
    przeciwko Mnie, Jezusowi
    Chrystusowi.
    Ci, którzy was w Moim
    Imieniu oszukują,
    przekonają Moich
    wyznawców do adaptacji
    Praw Mojego Kościoła,
    przeprowadziwszy
    referendum. Wszyscy
    zostaną wezwani do
    uznania nowych praktyk,
    które sprowadzą się do
    dwóch rzeczy. Pierwszą
    będzie usunięcie Mojej
    Obecności z Najświętszej
    Eucharystii. Drugą —
    przyzwolenie na grzech,
    celem zachęcenia ludzi
    do przychylności dla
    praw człowieka, tych,
    którzy nie wierzą w
    Jezusa Chrystusa.
    Referendum to zostanie
    sfałszowane i kłamstwa
    zostaną przedstawione jako
    Prawda. Kiedy jedna nowa
    światowa religia zostanie
    wprowadzona, Mój Kościół
    na ziemi — Prawdziwy
    Kościół — zejdzie do
    podziemia, aby nadal Mnie
    czcić.
    To Mnie bestia ma na
    celowniku. Ja Jestem Tym,
    którego szatan chce zranić.
    Wie on o tym, że nie może
    Mnie zniszczyć, będzie
    więc w zamian próbował
    zniszczyć rasę ludzką, na
    którą w każdej sekundzie
    rzuca klątwę. Jego słudzy
    nie poprzestaną jedynie na
    znieważeniu Mojej
    Obecności w Tabernakulach
    świata. Nie
    usatysfakcjonuje ich
    zniszczenie Sakramentów,
    umożliwiające im rzucanie
    przeciwko Mnie
    bluźnierstw. Będą
    usatysfakcjonowani tylko
    wtedy, kiedy będą mogli
    ukraść dusze, fabrykując
    największe ze wszystkich
    bluźnierstw. Nastąpi to
    wtedy, kiedy zaimitują
    Moje Pierwsze Przyjście,
    stwarzając wrażenie, że
    wysłany został Jan
    Chrzciciel. Człowiek, który
    powie, że jest prorokiem
    Pańskim — będzie kłamał,
    ale wywoła wielki podziw,
    kiedy oświadczy, że
    antychrystem jestem Ja,
    Jezus Chrystus.
    Antychryst, dzięki mocy
    szatana, uzna się za Mnie,
    Jezusa Chrystusa. Biada
    tym duszom, które
    przyjmą go w swoje
    ramiona, gdyż będą wobec
    niego bezsilne. Jeżeli
    pozwolicie tym dwóm
    wessać was w próżnię ich
    kłamstw, zostaniecie tak
    daleko ode Mnie odsunięci,
    że jedynie poprzez
    Interwencję Mojego Ojca
    będziecie mogli zostać
    doprowadzeni do Mojego
    Wielkiego Miłosierdzia.
    Jeżeli ktokolwiek
    przyjdzie w przyszłości i
    stwierdzi, że jest Mną,
    Jezusem Chrystusem —
    wiedzcie, że jest on
    kłamcą. Ja nie przyjdę w
    ciele po raz drugi. Szatan
    nie potrafi wypowiedzieć
    następujących słów:
    „Jezus Chrystus, Który
    przyszedł w ciele.”
    To, co on powie, ustami
    bestii, antychrysta, będzie
    brzmiało następująco:
    “Ja jestem Jezusem
    Chrystusem, przychodzę
    teraz w ciele, aby przynieść
    wam zbawienie.”
    Kiedy to się wydarzy, Moja
    Boska Interwencja będzie
    szybka, lecz do tego czasu
    fałszywy prorok i
    antychryst skradną wiele
    dusz.
    Módlcie się, módlcie się,
    módlcie się, aby wszyscy
    ci, którzy twierdzą, że są
    Moi — pozostali Moimi.
    Módlcie się, abyście
    wszyscy mieli siłę i
    odwagę, żeby w owym
    czasie, podczas tego
    największego
    prześladowania Mojego
    Ciała — Mojego
    Mistycznego Ciała, Mojego
    Kościoła na ziemi — nieść
    mój Krzyż.
    Wasz Jezus

    ostrzezenie.wordpress.com

    Króluj nam Chryste.

  24. Piotr2 said

    @Marti

    Droga Marti, może jestem na ścieżce ale do świętości to jeszcze mi daleko. Ba, gdy czytam wasze komentarze to wręcz czuje się mały przy Was.

    Króluj nam Chryste.

    • Marti said

      Piotrze, Piotrze, jakbyś wiedział jaka jestem uwsteczniona duchowo, to byś uciekł na drugą półkulę …

  25. apostolat said

    Ks. Sławomir Kostrzewa

    Dzieci ubrane w śmierć

    Powszechna moda na przedmioty odwołujące się do symboliki śmierci nie ominęła branży odzieżowej. Producenci ubrań od dłuższego czasu proponują towary wpisujące się w nekro-estetykę. Niestety, znaczna część tej mody kierowana jest do dzieci…

    Kilkumiesięczne dziecko radośnie raczkuje w śpioszkach przyozdobionych… trupimi czaszkami. Na moją uwagę, czy aby taki motyw na śpioszkach jest odpowiedni dla dziecka, jego rodzice wzruszają ramionami: Przecież dziecko tego nie rozumie…

    Innym razem zwróciłem uwagę pewnej matce, czy ma świadomość, co oznacza napis Live 4 Death pod wizerunkiem kilkorga smutnych dzieci na bluzce jej dziecka. Przestraszona chyba po raz pierwszy przyjrzała się jej bliżej. Stwierdziła, że nigdy dotąd nie zastanawiała się nad tym, co oznaczają obrazki na bluzce, ale bluzkę obiecała wyrzucić. Niedawno na pewnym portalu społecznościowym pojawił się taki wpis: Moja siedmioletnia córka na urodziny otrzymała między innymi: torebkę „zombie”, pamiętnik z diamentową czaszką, pamiętnik z motywem „w trupy” i trupi budzik… Czy ludzie już w ogóle nie widzą co kupują i zupełnie się nie zastanawiają komu…?

    – Ja dostałam śpioszki w trupie czaszki dla noworodka i rajstopki z motywem trumien i krzyży dla trzylatki – odpowiedziała inna internautka.

    Od dłuższego czasu zauważamy kontrowersyjne działania producentów odzieży, polegające na umieszczaniu na dziecięcych ubrankach symboliki i motywów odwołujących się do kultury śmierci. Sklepy odzieżowe zalewają towary upstrzone motywami czaszek, śmierci, krwi, zabójstw, przemocy, satanizmu bądź subkultur związanych z kultem ciemności i śmierci. Zaskakują próby łączenia przestrzeni z dwóch diametralnie przeciwnych biegunów: przestrzeni dzieciństwa i śmierci; przestrzeni beztroski, radości i afirmacji rozwijającego się życia z przestrzenią cierpienia i umierania.

    Okradanie z radości i nadziei

    Przemysł odzieżowy stanowi dziś część wielkiej machiny marketingowej usiłującej zarabiać pieniądze bez pogłębionej refleksji, czy to, co proponują klientom, jest dla nich dobre czy nie. O ile znaczna część treści umieszczanych na ubraniach jest moralnie obojętna dla użytkownika, o tyle pewne treści, znaki i symbole wpływają na rozwój człowieka, jego psychikę i moralność. Są ludzie, którzy przez ubiór starają się wyrazić własną tożsamość. Noszone ciuchy stają się dla nich formą komunikatu, przez który chcą ukazać społeczeństwu swoją postawę, światopogląd i stosunek do świata. Producenci odzieży starają się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów. Produkowane przez nich ubrania coraz bardziej pomagają klientowi w samookreśleniu się wobec zjawisk zachodzących we współczesnym świecie oraz manifestowaniu nawet najbardziej mrocznych idei.

    Oswajanie dzieci z motywami śmierci odbiera im nadzieję, radość, beztroskę i poczucie bezpieczeństwa. Obecność tych uczuć jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju psychiki dziecka i jego duchowości. Ich brak połączony z epatowaniem symboliką demoniczną lub turpistyczną to wstęp do niewiary w dobroć i wszechmoc Boga, to podważenie wiary w obecność obiektywnego źródła dobra i piękna, to narastające poczucie strachu, zagrożenia i wszechpotęgi śmierci. Dopóki przez kontakt z pozytywnymi treściami i bodźcami nie ukształtuje się w dziecku psychika, sfera estetyczna i duchowa, dopóty kontakt dziecka z symboliką śmierci będzie szkodził fundamentom jego psychiki i duchowości…

    Cały tekst ks. Stanisława Kostrzewy opublikowany został w najnowszym numerze dwumiesięcznika „Polonia Christiana”. Magazyn już od środy w kioskach!

    Read more: http://www.pch24.pl/dzieci-ubrane-w-smierc,18832,i.html#ixzz2js7c2B3h

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: