Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Niezwykła pocztówka od Benedykta XVI?

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 listopada 2013

Objawienia Najświętszej Maryi Dziewicy w San Sebastian de Garabandal

Rozdział 190

 Pielgrzym Camino de Santiago podpisał się w następujący sposób:
” Przyszły papież Benedykt XVI »

Dwóch gospodarzy domów gościnnych na Camino de Santiago pamięta, że widzieli i rozmawiali z przyszłym papieżem w Roku Jubileuszowym 2000 .

pocztówka

.Pocztówka którą Alfredo otrzymał w roku 2000.

poczt

 Pielgrzym podpisał się w następujący sposób:
Louis Joseph przyszły papież Benedykt XVI.

 Bada się, czy w roku 2000, roku św Jakuba, ówczesny kardynał Joseph Ratzinger, odbył anonimowo pielgrzymkę trasy Camino de Santiago.

Według zeznań Alfredo Alvarez, który prowadzi schronisko na szlaku Camino de Santiago w Molinaseca w pobliżu Ponferrada, w Bierzo, przemiły pielgrzym mówił o przyszłości Kościoła i wysłał mu z Francji, w kilka dni po wizycie w hostelu, pocztówkę podpisaną w następujący sposób: „Louis Joseph, przyszły papież Benedykt XVI.”

Alfredo Alvarez twierdzi, że posiada pocztówkę, którą pięć lat temu, z Montpellier we Francji wysłał mu obecny papież, na której podpisał się tak: „przyszły papież Benedykt XVI”. Alfredo jest jednym z tych miłych gospodarzy, którzy sprawiają, że Camino de Santiago jest ścieżką gościnności.

Okazuje się, że jak tylko nowy papież pojawił się na Placu Świętego Piotra, temu  dobremu gospodarzowi przypomniała się ta twarz. Te sygnały wspomnień zostały potwierdzone kiedy poznał imię wybrane przez nowego papieża. Benedykt XVI nie tylko odwiedził hostel zaledwie pięć lat temu, ale wtedy również kardynał pielgrzym wysłał do hostelu, do jego właściciela miłą pocztówkę z Montpellier .

 W Galicji przydarzyło się to samo :

W Guitiriz, Lugo, Camino de Santiago, D. Romualdo opowiedział następującą historię :

 Około pięciu lat temu, zatrzymał się w mojej posiadłości, w schronisku dla pielgrzymów  Camino, człowiek z obcym akcentem. Był z trzema młodymi towarzyszami wyglądającymi na księży. Wszyscy byli bardzo przyjaźni, dyskretni i uprzejmi. Starszy pan o miłej twarzy ze stałym uśmiechem, odpoczywał tu dwa dni kurując drobne urazy długiej pielgrzymki po szlaku, na którym w tym czasie  panowało piekielne gorąco, jakie w tych dniach nawiedziło prowincję. Wyczułem że byli to ludzie wysoko postawieni, wszyscy bardzo delikatni, ujmujący w rozmowie jak i w grzeczności osobistej. Naprawdę było przyjemnie im usługiwać.”

D. Romualdo wziął oddech . Wszedł do domu i wyszedł z kopertą, z której wyjął kartkę i kontynuując mówił:

” Dwa tygodnie po wyjeździe tych zagranicznych turystów, otrzymałem tę kopertę i list ze znaczkiem pocztowym francuskiego miasta. Tekst listu jest następujący:

Najdroższy przyjacielu Romualdzie. Po spełnieniu naszego pragnienia odbycia podróży do grobu Świętego Jakuba i wracając z powrotem do codziennego życia, z głębi naszych serc pragnę napisać te słowa podziękowania za ciepłą życzliwość Twoją i Twojej rodziny, w tamtych dniach na drogach Hiszpanii, rozjaśnioną wiarą i nadzieją, dzieląc radość tylu pielgrzymów w poszukiwaniu światła emanującego z Prawdy. Niech Pan w swej nieskończonej dobroci  oświeci wasze chrześcijańskie serca. Chcemy oddać panu i wszystkim domownikom naszą wdzięczność za wszystkie otrzymane przysługi. Joseph Luis przyszły papież Benedykt XVI.”

Właściciel hostelu wyjaśnił dziennikarzom, że zachował on ten list, gdyż był on  najdziwniejszym jaki kiedykolwiek otrzymał w swoim życiu. List leżał bezpiecznie w szafie w domu Romualdo aż do wtorku 19 kwietnia, kiedy biały dym ogłosił wiadomość, że nowym papieżem jest kardynał Ratzinger, Benedykt XVI.

Wszystko to jest w rękach ekspertów i specjalistów grafologii. W tej chwili technicy zapewniają, że ​​porównując cechy graficzne pocztówki z pismem formalnym papieża, nie ma powodu, by wątpić ze Ratzinger jest autorem listu .

Tłumaczyła: Bożena

Źródło: http://www.virgendegarabandal.org/mita190.htm

Advertisements

komentarze 92 to “Niezwykła pocztówka od Benedykta XVI?”

  1. czwartek, 21 listopada 2013

    (1 Mch 2,15-29)
    Do miasta Modin przybyli królewscy wysłańcy, którzy zmuszali do odstępstwa przez uczestnictwo w składaniu ofiary. Wielu spomiędzy Izraelitów przyszło do nich. Gdy jednak zebrali się Matatiasz i jego synowie, wtedy królewscy wysłańcy zwrócili się do Matatiasza słowami: Ty jesteś zwierzchnikiem, sławnym i wielkim w tym mieście, a powagę twoją umacniają synowie i krewni. Teraz więc ty pierwszy przystąp i wykonaj to, co jest polecone w królewskim dekrecie, tak jak to uczyniły już wszystkie narody, a nawet mieszkańcy Judy i ci, którzy pozostali w Jerozolimie. Za to ty i synowie twoi będziecie należeli do królewskich przyjaciół, ty i synowie twoi będziecie zaszczytnie obdarzeni srebrem, złotem i innymi darami. Na to jednak Matatiasz odpowiedział donośnym głosem: Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie. Niech nas Bóg broni od przekroczenia prawa i jego nakazów! Królewskim rozkazom nie będziemy posłuszni i od naszego kultu nie odstąpimy ani na prawo, ani na lewo. Zaledwie skończył mówić te słowa, pewien człowiek, Judejczyk, przystąpił do ołtarza w Modin, ażeby złożyć ofiarę, zgodnie z królewskim dekretem. Gdy zobaczył to Matatiasz, zapłonął gorliwością i zadrżały mu nerki, i zawrzał gniewem, który był słuszny. Pobiegł więc i zabił tamtego obok ołtarza. Zabił wtedy także królewskiego urzędnika, który zmuszał do składania ofiar, ołtarz zaś rozwalił. Zapałał gorliwością o Prawo i tak uczynił jak Finees Zambriemu, synowie Saloma. Wtedy też Matatiasz zaczął w mieście wołać donośnym głosem: Niech idzie za mną każdy, kto płonie gorliwością o Prawo i obstaje za przymierzem. Potem zaś on sam i jego synowie uciekli w góry, pozostawiając w mieście wszystko, co tylko posiadali. Wtedy wielu ludzi, którzy szukali tego, co sprawiedliwie i słuszne, udało się na pustynię i tam przebywali.

    (Ps 50 1-2.5-6.14-15)
    REFREN: Boże zbawienie ujrzą sprawiedliwi

    Przemówił Pan, Bóg nad bogami,
    i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
    Bóg zajaśniał z Syjonu,
    korony piękności.

    „Zgromadźcie Mi moich umiłowanych,
    którzy przez ofiarę zawarli ze Mną przymierze”.
    Niebiosa zwiastują Jego sprawiedliwość,
    albowiem sam Bóg jest sędzią.

    „Bogu składaj ofiarę dziękczynną,
    spełnij swoje śluby wobec Najwyższego.
    I wzywaj Mnie w dniu utrapienia,
    uwolnię ciebie, a ty Mnie uwielbisz”.

    (Ps 95,8ab)
    Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

    (Łk 19,41-44)
    Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

    • kooool said

      21 listopada Uroczystość Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny

      Miłościwi bracia i siostry w Chrystusie Panu! W dniu dzisiejszym obchodzimy pamiątkę najmilszej ofiary, jaką ludzie Panu Bogu kiedykolwiek złożyć mogli, bo pamiątkę ofiarowania się Mu istoty po Nim najświętszej i najdoskonalszej. Czyż więc dzień dzisiejszy nie przywodzi wam na pamięć nic takiego, czym byście, naśladując przykład Przeczystej Dziewicy, mogli okazać tęsknotę do utajonego w Przenajświętszej Hostii Pana i Zbawiciela waszego? Wszakżeśmy wszyscy cudem łaski Bożej ofiarowali się Bogu przy akcie chrztu świętego, wszakżeśmy się wszyscy wychowali pod skrzydłami opieki Kościoła świętego, ustanowionego przez Chrystusa. Wszakże wszyscy wierzymy, nie jak Najświętsza Panna, w obiecanego i dopiero przyjść mającego, lecz w rzeczywistego i obecnego Pana i Zbawiciela naszego. Zastanówmy się przeto, czy serce nasze jest istotnie przejęte tęsknotą i ofiarnością dla Niego, czy jesteśmy gotowi wszystko Mu poświęcić, myśli, mowy i uczynki nasze, i czy szczerze pragniemy mieć w Najświętszej Pannie Opiekunkę i Orędowniczkę naszą.

      http://dialogsercamilosci.eu/2013/11/21/21-listopada-uroczystosc-ofiarowania-najswietszej-maryi-panny/

      • kooool said

        Polskę uratuje Różaniec Święty.

        Za ojca Różańca Świętego uważa się św. Dominika (ok. 1171-1221), któremu objawiła się Matka Najświętsza i poprosiła o rozpowszechnianie tej modlitwy na całym świecie.
        Nazwa „różaniec” wywodzi się ze średniowiecza. Często ofiarowywano kwiaty Bogu i ukochanym osobom. Modlitwy traktowane były jako duchowe kwiaty. Odmawianie Różańca porównywano z ofiarowaniem Matce Bożej róż. Stąd modlitwę tę nazwano wieńcem z róż, czyli Różańcem (Rosarium).
        Już w XI wieku „Reguła benedyktyńska” nakazywała braciom zakonnym codziennie odmawiać 150 razy „Ojcze nasz”, na wzór kapłańskiego oficjum złożonego ze 150 psalmów.
        W XV wieku kształtowała się obecna forma „Zdrowaś Maryjo”. Zatwierdził ją Pius V w 1566 r. Z czasem do modlitwy „Ojcze nasz” zaczęto dodawać „Zdrowaś Maryjo”. Te dwie modlitwy dały początek Różańcowi.
        Skuteczności tej modlitwy to zwycięska bitwa morska pod Lepanto w 1571 roku, w której starły się ze sobą floty chrześcijańska i turecka. Pius V, świadom, Komu zawdzięcza cudowne ocalenie Europy, uczynił dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej.
        Papież Klemens XI, rozszerzył święto Matki Bożej Rożańcowej na cały Kościół.
        W 1885 r. papież Leon XIII polecił odmawiać Różaniec przez cały październik i wprowadził do Litanii Loretańskiej wezwanie: „Królowo Różańca Świętego, módl się za nami!”.
        1 września 1883 r. Leon XIII, ogłosił encyklikę „Supremi apostolatus officio”, którą zapoczątkował serię encyklik o Różańcu.
        16 października 2002 r. Jan Paweł II opublikował list apostolski „Rosarium Virginis Mariae”, którym ogłosił Rok Różańca Świętego. Dołączył w nim do modlitwy różańcowej tajemnice światła.
        Do rozpropagowania Różańca przyczyniła się też sama Maryja. W swoich objawienia w Lourdes, Fatimie, w polskim Gietrzwałdzie i wielu innych mniej znanych Objawieniach, Maryja wzywa nas do modlitwy różańcowej.
        Cud związany z modlitwą różańcową, to ocalenie kilkunastu osób w Hiroszimie i Nagasaki. Na sześć miesięcy przed atomowym atakiem lotnictwa USA w tych miastach pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy głosili konieczność nawrócenia, odmawiania Różańca i pokuty jako jedynego ratunku przed zbliżającym się nieszczęściem. Nawoływali do życia w stanie łaski uświęcającej, częstego przyjmowania sakramentów, do noszenia sakramentaliów, do trzymania w swoich domach wody święconej oraz gromnicy i do codziennego odmawiania Różańca (przynajmniej jednej części). Po ataku atomowym okazało się, że w Hiroszimie i Nagasaki prawie wszystko zostało zrównane z ziemią — z wyjątkiem dwóch budynków. W jednym było 12 osób, a w drugim 18. (tylko) Oni przeżyli. Otaczające dom podwórka, a nawet trawa, również pozostały niezniszczone. Nie została zniszczona ani jedna szyba czy dachówka! Jeden z ocalonych został księdzem (ks. Hubert Schiffler). Powiedział, że od czasu ataku atomowego setki ekspertów zastanawiało się, czym mógłby różnić się ów ocalały dom od kompletnie zburzonych. Ks. Schiffler twierdził, że różnił się jednym: w tym domu posłuchano wezwań Matki Bożej do codziennego odmawiania Różańca!
        Kolejnym przykładem mocy modlitwy różańcowej może być sytuacja Portugalii w czasie II wojny światowej. Większość mieszkańców przejęła się objawieniami w Fatimie i orędziem przekazanym przez Matkę Bożą i Portugalia prawie nie ucierpiała w czasie II wojny światowej.

        • kooool said

          Czym dla mnie jest Różaniec Święty?

          Różaniec jest modlitwą, którą można dojść do samych wyżyn świętości.
          To droga mistycznego zjednoczenia, aż do samego Nieba.
          Wiara w moc Różańca to pokora.
          Pokora obejmuje posłuszeństwo i cierpliwość.
          Cierpliwość – wysiłek modlitewny.
          Małość duszy, która spełnia co jej przykazano bez oczekiwania pociechy i nadzwyczajności.
          Kontemplacja, która jest drogą poznania Boga, zawiera się w pragnieniu poznania życia Maryi i doskonalszego zjednoczenia z życiem Syna Bożego.
          W rozważaniu tajemnic Różańca, dusza człowieka zanurza się w największych tajemnicach życia Boga.
          Różaniec zawiera w sobie wszystkie tajemnice i wszystkie łaski, które potrzebują dusze, do zjednoczenia z Bogiem.
          To zupełnie prosta droga do Nieba, którą może iść każdy.
          Nie potrzeba tutaj żadnych specjalnych zdolności, ani miejsc, bo Różaniec jest modlitwą maluczkich, którzy nie posiadają niczego.
          Rozważanie tajemnic Różańca, powinno być próbą, zjednoczenia się z życiem, jakie uwielbiało Boga, z jakim Mu się podobało, z życiem Maryi.

        • Leo said

          Pięknie napisane.Prawda dopuszczona do głosu.Dawniej ludzie różańcowi pilnowali wiary i obyczajów. To stanowiło sprawdzian dla odmawiających Psałterz Maryi. Kto dziś się upomina, z ludzi różańcowych, o Wigilię Bożego Narodzenia, post piątkowy, Balaski ze świeżym białym, lnianym obrusem,język liturgii rzymskokatolickiej oraz wiele innych zwyczajów, których nauczyli nas wielcy Święci Pańscy?Historia Maryjna I różańcowa. Czego uczył Anioł dzieci fatimskie? Kto o tym pamięta i to przedstawia na wizerunkach z Fatimy? Kto chce dziś słuchać pouczenia anioła fatimskiego? Kto z ludzi różańcowych to rozważa w swoim sercu? Franciszkanie ? Jezuici? Ave Maria gratia plena!

      • Leszek said

        Ponad dobrą godzinę temu, po odmówieniu wieczornego Różańca niespodziewanie przyszła myśl o tym, by pamiętać o Orędziach Matko Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów datowanych na dzień 21 listopada, czyli wspomnienie Ofiarowania NMP. Tych Orędzi jest cztery, spośród których wybrałem do poczytania fragmenty dwóch poniższych:
        1. Najmilsi synowie, patrzcie na waszą Niebieską Mamę, prowadzoną do świątyni, by doskonale służyć Panu.
        Chociaż od Mojego poczęcia byłam już przygotowana do wzniosłego zadania, jakie zostało Mi powierzone, to jednak i dla Mnie był konieczny pewien okres milczenia i intensywniejszej modlitwy.
        W świątyni Moja dusza otwierała się na Światło Ducha. On prowadził Mnie do miłości i zrozumienia Jego Słowa. Dzięki temu zostałam wewnętrznie doprowadzona do udziału w najgłębszych tajemnicach i coraz jaśniej ukazywało Mi się prawdziwe znaczenie Boskiego Pisma.
        W świątyni Moje Ciało było składane w nieustannej ofierze na służbę Bogu. Spełniałam tę służbę modląc się i radując doskonałym wypełnianiem powierzonych Mi skromnych, zadań.
        W świątyni Moje Serce otwierało się na akt czystej i nieustannej miłości do Pana. Oderwanie od świata i stworzeń czyniło Mnie gotową, by coraz doskonalej mówić «tak» Jego Boskiej woli… (185, 21.11.1979)
        2. Najmilsi synowie, przeżywacie w tym dniu radosną tajemnicę Mojego ofiarowania w Świątyni Pańskiej. Jest to tajemnica milczenia, ofiary, modlitwy i osobistego złożenia siebie w ofierze z miłości łagodnej i nieskalanej. Składam siebie w ofierze na chwałę Mojego Pana. Odtąd należę do Niego na zawsze: radosna z powodu oddania się na Jego służbę w modlitwie i ciszy, dla Jego większej chwały.
        Również dla was wszystkich, synowie Mi poświęceni, nadeszła pora wejścia do świątyni Mojego Niepokalanego Serca.
        W świątyni Mojego Niepokalanego Serca wychowuję was coraz bardziej do głębokiej ciszy. Mojemu przeciwnikowi udało się obecnie zwieść ludzkość słowami. Jesteście zatem powołani do dawania świadectwa głęboką ciszą tam, gdzie zgiełk głosów i nadmiar obrazów uczynił ze świata nową wieżę Babel. Cisza potrzebna jest, aby przyjmować tylko Słowo Boże, rozmyślać nad nim w sercu i zachowywać z miłością, aby żyć nim i dawać wszystkim pełnię jego światła. Mówcie zatem waszym życiem. Niech życie staje się słowem. Spragnione dusze przyjmują je jak niebieską rosę, która zstępuje, aby przynieść światło i życie tej ogromnej wysuszonej pustyni… (460, 21.11.1991)

    • kooool said

      Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie. Niech nas Bóg broni od przekroczenia prawa i jego nakazów! Królewskim rozkazom nie będziemy posłuszni i od naszego kultu nie odstąpimy ani na prawo, ani na lewo.

      I wzywaj Mnie w dniu utrapienia, uwolnię ciebie, a ty Mnie uwielbisz

      Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

      Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.

    • Nn said

      Na kartach Ewangelii Pan Jezus płacze tylko dwa razy:
      po śmierci swojego przyjaciela Łazarza i na widok Jerozolimy – ukochanego miasta.

      Bezradność Boga wobec wolności człowieka jest jedną z trudnych do pojęcia prawd naszej wiary. Ten, który objawił siebie jako Miłość cierpi, bo jest odrzucany przez swoje stworzenie, które nie rozpoznaję Pana, gdy przychodzi do niego w Słowie, w liturgii, w bliźnim.

      Miłość Pana jest często bezradna, lecz nigdy nie ustaje.

      Po raz pierwszy zapłakał Jezus nad swym przyjacielem. Nie powinnien nikogo dziwić, szczery i serdeczny płacz za umiłowanym człowiekiem.
      Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: Oto jak go miłował!” J 11, 35-36

      Drugim razem zapłakał Pan na widok swego ukochanego miasta Jeruzalem,
      o którym wie, że wkrótce odrzuci Zwiastuna Dobrej Nowiny, a na orędzie pokoju odpowie nienawiścią.
      „Nie poznałeś czasu twego nawiedzenia” (Łk 19, 44)

      Tu wzruszył się On nad grzechami ludźmi. Same łzy Jezusa pokazują, jak bardzo Jemu zależy, abyśmy w naszym życiu odnaleźli właściwe ścieżki.

      Bóg uczyni wszystko, aby człowieka doprowadzić do siebie.

      Wielokrotnie na kartach Biblii Pan woła: „Nawróćcie się i odwróćcie się od wszystkich waszych przestępstw (…) Gdyż nie mam upodobania w śmierci śmiertelnika, mówi Wszechmocny Pan. Nawróćcie się więc, a żyć będziecie!” (Ez 30-32).
      Wyraźnie w tych słowach widać, że czynnikiem decydującym jest chęć, wola człowieka. Pan Bóg stworzył człowieka po to, by z własnej nieprzymuszonej woli Go chwalił. (Ps. 102:19, Mat 5:16)

      Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, 4 który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.
      (1 Tm 2,3-4).

    • Leszek said

      Może kilka słów nt. dzisiejszej św. Ewangelii z Łk 19,41-44:
      Najpierw jednak niech zabierze głos w komentarzy do niej św. Grzegorz Wielki:
      cz. 1 „Krótki fragment św. Ewangelii, o ile zdołam, chcę pokrótce wyjaśnić, a ci wyciągną z tego obszerniejsze wnioski, którzy umieją z niewielu sów dużo się domyślić. Jest tu opisane opowiadane z płaczem przez Pana zburzenie Jerozolimy dokonane przez cesarzy rzymskich Wespazjana i Tytusa. Wie o tym każdy, kto czytał historie tego zburzenia. O cesarzach bowiem rzymskich jest mowa w słowach: „Albowiem przyjdą na ciebie dni i otoczą cię nieprzyjaciele twoi wałem i oblegną cię, i ścisną cię zewsząd; i na ziemie powalą ciebie i dzieci twe, które w tobie są” (19,43). To co dodane „Nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu” zostało potwierdzone przez przeniesienie miasta w inne miejsce. Jest ono bowiem teraz wzniesione tam, gdzie Pan poza bramą został ukrzyżowany (Hbr 13,12), dawna bowiem Jerozolima, jak mówią, doszczętnie została zniszczona. Powód, dlaczego Jerozolimę spotkała kara zburzenia, jest podany: „Dlatego, żeś nie poznała czasu nawiedzenia swego” (19,44). Stwórca bowiem wszystkiego zechciał ja łaskawie nawiedzić przez tajemnicę swego Wcielenia (Kol 1,26), ale ona nie pamiętała o należnej Mu czci, bojaźni i miłości. Toteż prorok Jeremiasz i ptaki powołuje na świadectwo i ci niezawodnego instynktu, karcąc serce ludzkie, tak mówi: „Nawet bocian w przestworzach zna swoją porę, synogarlica, jaskółka i żuraw zachowują czas swego przylotu, a lud Mój nie poznał czasu sądu Pańskiego” (Jr 8,7).
      Najpierw jednak zbadajmy, co znaczą słowa: „Ujrzał miasto, zapłakał nad nim mówiąc: «Gdybyś i ty poznało». Pierwej bowiem Pan opłakiwał ruinę przewrotnego miasta, zanim to miasto wiedziało, co na nie przyjdzie. Słusznie Pan płacząc mówi: «Gdybyś i ty poznało». To znaczy: i ty byś płakało, a teraz weselisz się nie wiedząc, co cię czeka. Toteż dodano: «Właśnie w ten dzień twój to, co służy pokojowi twemu». Gdy bowiem Jerozolima oddawała się uciechom cielesnym, nie przeczuwała przyszłych nieszczęść; miała to w jeden dzień, co do pokoju służyć nie mogło. Dlaczego jednak dobra teraźniejsze maiła dla swego pokoju, wyraża to, co powiedziano: «Teraz jest zakryte przed oczami twymi». Gdyby bowiem przed oczami jej serca nie były zakryte nieszczęścia, jakie ja czekają, nie mogłaby się cieszyć z teraźniejszych pomyślności.Wnet potem nadeszła kara, o której powiedziałem, a która groziła od władców rzymskich. …
      cd(2)n

    • Leszek said

      cd(2)/cz.2: Ponieważ już wiemy o zburzeniu Jerozolimy i o jej ruinie, musimy z zewnętrznych zdarzeń przez podobieństwo wyprowadzić jakieś wewnętrzne zastosowanie i patrząc na zrujnowane ściany budynków lękać się runy obyczajów. „Ujrzał miasto i zapłakał nad nim mówiąc: o gdybyś i ty poznało”. Raz to uczynił zapowiadając zgubę miasta. To sam nasz Odkupiciel przez swych wybrańców nie przestaje czynić codziennie, gdy widzi, iż niektórzy porzucając dobre życie oddają się złym obyczajom. Płacze nad tymi, którzy nie wiedzą, dlaczego są opłakiwani. Bo gdyby poznali potępienie, jakie im grozi, to płakaliby nad sobą łącząc się ze łzami wybranych. Następujące słowa dobrze stosują się do duszy, która czeka zguba: „właśnie w ten dzień twój, co jest ku pożytkowi twemu, a teraz jest zakryte przed oczami twymi”. Ma tutaj swój dzień przewrotna dusza, która się raduje w czasie, który przemija. To, co ma służy jej do pokoju, gdy bowiem cieszy się posiadaniem rzeczy doczesnych, gdy zaszczytami się wynosi, gdy oddaje się żądzom ciała, gdy się nie lęka kary, jaka ja czeka, ma swój pokój w dniu swoim, jednakże w dniu cudzym będzie maiła hańbę potępienia. Tam bowiem będzie karana, gdzie sprawiedliwi cieszyć się będą i wszystko, co teraz jej Suzy ku pokojowi, wówczas obróci się na gorycz kłótni, zacznie się bowiem ze sobą kłócić, dlaczego nie lękała się potępienia, jakie znosi; dlaczego zamknęła oczy swego ducha na przewidywanie nieszczęść, jakie ja czekały. Toteż powiedziano: „A teraz jest zakryte przed oczami twymi”. Przewrotna bowiem dusz, oddana temu co doczesne, pogrążona w ziemskich uciechach, ukrywa przed sobą nieszczęścia, jakie ja czekają. Unika przewidywania przyszłości, tego, co niepokoi teraźniejszą radość. Ponieważ w rozkoszach życia się zaniedbuje, to czyż nie idzie z zamkniętymi oczami w ogień? Toteż dobrze powiedziano: „W dzień nieszczęścia nie zapominaj o nieszczęściu” (por. Syr 11,25). Jeśli bowiem na tym świecie jest jakaś radość, to tak należy się zachowywać, aby w niej nigdy gorycz mającego nadejść sądu nie wychodziła z pamięci. Jeśli duch jest zamknięty bojaźnią ostatecznego sądu, to tak obecna radość jak i przyszły gniew są w równowadze. Napisano bowiem: „błogosławiony mąż, który zawsze się boi, trwa stale w bojaźni Bożej, lecz ten , który jest twardego serca, w nieszczęście wpadnie” (Prz 28,14). Gniew bowiem przyszłego sądu o tyle wówczas trudniejszy będzie do zniesienia, o ile mniej teraz przy popełnianiu grzechów się go obawia.
      Powiedziano dalej: „Albowiem przyjdą na ciebie dni i otoczą cię nieprzyjaciele twoi wałem”. Czyż dusza ludzka ma większych wrogów, jak złe duchy, które gdy opuszczą ciało, ją oblegają, a którą, gdy miłuje ciało, otaczają zwodniczymi uciechami? Otaczają ja wałem, bo przed oczami jej ducha stawiają występki, jakie popełniła i ciągną ją, aby stała się towarzyszką ich potępienia, żeby zaskoczona w ostatniej chwili życia widziała, jacy wrogowie ja otaczają, a jednak ujść im nie mogła. Nie zdoła już dobrze postępować, kto, gdy mógł, nie chciał tego czynić. Ze względu na to łatwo rozumieć następujące słowa: „Otoczą cię i oblegną zewsząd”. Złe duchy bowiem ze wszystkich stron dręczą duszę przedstawiając jej niegodziwości, jakich się dopuściła nie tylko czynem, ale i mową, a nawet myślami, tak iż ta, która była chętna w dopuszczaniu się wielu występków, teraz na końcu przy wyoblacie jest przez nie wszystkie ścieśniona, zawiedziona. A dalej: „I na ziemię powalą ciebie i dzieci twoje”. Wówczas dusza poznając swe winy na ziemie zostanie rzucona, gdy ciało, które uważała za swe życie, będzie zmuszone w proch się obrócić. Wówczas i jej dzieci śmiercią ulegną, gdy zakazane jej teraźniejsze myśli przy ostatniej na życie mszczącej się karze zostaną rozproszone, jak tj. napisane: „ W on dzień zginą wszystkie myśli/zamiary ich” (por. Ps 146,4). Owe ze myśli można również uważać za kamienie, gdyż tak jak dalej napisano: „I nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu”. Gdy przewrotny umysł przewrotne myśli dodaje jedne do drugich, to czyż nie kładzie kamienia na kamieniu? Jednakże w zburzonym mieście kamień na kamieniu nie zostanie, gdy bowiem dusza na ostatni sąd jest wiedziona, cały gmach jej myśli zostaje zburzony.
      Dodane jest wyjaśnienie, dlaczego dusza tak cierpi: „żeś nie poznała czasu nawiedzenia swego”. Złą bowiem duszę Bóg zwykł nawiedzać wielu sposobami. Nieustannie ja nawiedza dając jej swe nakazy, niekiedy zaś czyni to przez jakieś nieszczęścia, niekiedy znowu jakimiś cudami, aby usłyszała to co prawdziwe, a czego nie znała. Żeby będąc pyszna i gardzącą Bogiem nawróciła się skruszona cierpieniami lub zwyciężona dobrodziejstwami Bożymi, zawstydziła się zła, jakie czyniła (por. 2 Kor 7,8-11). Ponieważ jednak czasu swego nawiedzenia wcale nie poznaje, w ostatniej chwili swego życia jest oddana wrogom, z którymi jako ich towarzyszka na wiecznym sądzie będzie skazana na wieczne potępienie, jak tj. napisane: „Gdy tedy idziesz z przeciwnikiem do władz, usiłuj się w drodze uwolnić od niego, aby cię nie powiódł do sędziego, a sędzia oddałby cię dozorcy, a dozorca wtrącił do więzienia” (Łk 12,58). Naszym przeciwnikiem w drodze jest słowo Boże, które w tym życiu sprzeciwia się naszym żądzom. Uwalnia tego, kto z pokorą mu ulega. W przeciwnym razie nieprzyjaciel odda go sędziemu, a sędzia dozorcy, ponieważ na rozprawie sędzia uzna grzesznika za winnego pogardzenia słowem Bożym. Sędzia oddaje go dozorcy, pozwala bowiem złemu duchowi ciągnąć go na wymierzenie kary, aby ten udręczona duszę na karę wyciągnął z ciała, któremu na popełnienie grzechu dobrowolnie przyzwoliła. Dozorca wtrąca ją do więzienia, gdyż w dzień sądu przez złego ducha do piekła zostaje wepchnięta, w którym warz z nią już i on w ogniach piekielnych ponosi katusze”. (Źródło: Św. Grzegorz Wielki „Homilie na Ewangelie”, z Homilii XXXIX, str. 306-310; ATK, Warszawa 1970) cd(3)n

    • Leszek said

      cd(3): w cz.2 mojego wpisu św. Grzegorz mówił o obleganiu duszy przez nieprzyjaciół tj. złe duchy. A tak o tym, mówił Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” do św. Katarzyny ze Sieny (1347-1380):
      1. …Tej bramy wolnej woli nie pozwalam nieprzyjaciołom otworzyć. Wolno diabłom i innym nieprzyjaciołom człowieka wyłamywać inne bramy z wyjątkiem tej bramy głównej, od której zależy los m i a s t a d u s zy. Straż nad tą bramą powierzyłem wolnej woli. Ja uczyniłem wolę wolną (por. Syr 17,6a); jej rzeczą jest rzec tak lub nie, wedle jej upodobania.
      Wiele bram posiada to miasto. Lecz trzy z nich są najważniejsze. Główną jest ta, o której ci mówiłem, wola, jest ona niezdobyta, jeśli nie chce się poddać, i strzeże dwóch innych, którymi są pamięć i intelekt. Jeśli wola zgodzi się, wchodzi n i e p r z y j a c i e l, miłość własna, z innymi nieprzyjaciółmi, którzy wkraczają za nią. Wtedy intelekt ogarniony zostaje ciemnością, nieprzyjaciółką światła. Pamięcią owłada nienawiść, przez wspomnienie krzywdy, która jest wrogiem miłości bliźniego; opada ją wspomnienie tysiąca uciech świata, tak licznych, tak rozmaitych, jak rozmaite są grzechy, które są wrogami cnót.
      Skoro tytko poddadzą się te bramy, otwierają się wszystkie inne wejścia, zmysły ciała, które są narządami odpowiadającymi władzom duszy. Nieuporządkowane pożądanie człowieka, które otwarło swe bramy, jest w łączności z tymi narządami, które przeto są skażone zepsuciem woli i skalane są same ich czyny.
      Oko zadaje tylko śmierć, bo wpatruje się w przedmioty martwe, na które patrzeć nie powinno, spojrzeniem bezwstydnym z wyrazem wyzywającym, oznaką próżności i płochości serca. W ten sposób człowiek jest dla samego siebie i dla innych przyczyną śmierci. O nieszczęsny! Dałem ci to wszystko, abyś spoglądał w niebo. Piękność Mych stworzeń miała cię doprawdzić do Mnie, abyś oglądał tajemnice Moje, a ty patrzysz w błoto i nędzę, z których czerpiesz śmierć!
      Ucho także lubuje się w rzeczach nieuczciwych, słucha o czynach bliźniego, aby go móc sądzić. Dałem mu je aby słuchał słowa Mojego i dowiadywał się o potrzebach bliźniego.
      Dałem człowiekowi język, aby głosił Me słowo i spowiadał się z błędów, a także przyczyniał się do zbawienia dusz. A on używa go, aby bluźnić Mnie, Stwórcy swemu i dla zguby bliźniego. Pasożytuje na sławie jego, szemrze przeciw niemu, oczernia jego dobre dzieła, a wywyższa złe. Przekleństwa, fałszywe świadectwa, słowa rozpustne, niebezpieczne dla niego i innych, oto zbrodnie języka. Czyż nie język wyrzuca słowa zniewagi, które przeszywają serce bliźniego (por. Syr 28,17n), jak miecz i wyzywają gniew jego? Ileż nieszczęść, ileż mężobójstw, ileż nieczystości, ileż gniewu, nienawiści i straty czasu zawinił język (por. Jk 3,6).
      Czyż i powonienie nie grzeszy także przez nieumiarkowane przyjemności, których szuka w swych wrażeniach? A smak ze swym nienasyconym łakomstwem, z niepowściągliwą zachłannością, wiecznie chciwy licznych i rozmaitych potraw, dbały tylko o napełnienie brzucha! Biedna dusza nie zważa, że otwiera w ten sposób bramę wszystkim nadużyciom, że nadmiar pożywienia rozpala w jej ułomnym ciele nieuporządkowane pragnienia, które zgubią ją samą. Ręce znajdują przyjemność w kradzieży cudzego dobra i w szpetnym, nieczystym dotykaniu, te ręce, które stworzyłem, by służyły bliźniemu w chorobie i wspomagały go jałmużną w biedzie. Nogi dałem człowiekowi, aby służyły ciału jego i nosiły go na miejsca święte lub tam, gdzie wzywa go korzyść własna lub cudza, dla chwały i sławy imienia Mojego, a on używa ich, by biec do miejsc zatraty przy każdej sposobności grzechu, pleść i bawić się nieprzystojnie, wciągając do złego i siebie, i innych, według upodobania swej wyuzdanej woli…(z rozdz. ‚Opatrzność Boża’, CXLIV – O opatrzności Boskiej względem tych, co tkwią jeszcze w miłości niedoskonałej). cd(4)n

    • Leszek said

      cd(4): Dalej czerpmy naukę dla naszych dusz ze słów Boga Ojca w „Dialogu…”:
      2. … Jacyż to n i e p r z y j a c i e l e czyhają zewnątrz? Głównym jest miłość własna, która stwarza pychę, nieprzyjaciela miłości i pokory; dalej niecierpliwość, która niszczy cierpliwość, nieposłuszeństwo wrogie posłuszeństwu; niewiara gasząca wiarę; zarozumiałość i zaufanie do siebie przeciwne prawdziwej nadziei, którą dusza powinna pokładać we Mnie; niesprawiedliwość niezgodna ze sprawiedliwością; głupota z roztropnością; nieumiarkowanie z umiarkowaniem; przekraczanie obyczajów Zakonu z wiernością obserwancjom zakonnym. Nadto złe obyczaje tych, którzy żyją w grzechu i nie mogą dostosować się do prawidłowego życia dobrych zakonników.
      Oto okrutni nieprzyjaciele posłuszeństwa. I ileż innych! Gniew wrogi życzliwości; okrucieństwo wrogie litości, zapalczywość wroga dobrotliwości; nienawiść cnoty wroga miłości cnoty; nieczystość wroga czystości; niedbałość wroga gorliwości; ciemnota wroga poznaniu i długi sen wrogi czuwaniu i ciągłej modlitwie.
      Gdy dusza, dzięki światłu wiary, zrozumiała że wszystko to są nieprzyjaciele gotowi znieważyć oblubienicę jej, posłuszeństwo, wzywa nienawiść, aby wygnała wszystkich n i e p r z y j a c i ó ł, i miłość, aby otoczyła ją przyjaciółmi. Nienawiść mieczem swym zabija przewrotną wolę, która, żywiona przez miłość własną dawała życie wszystkim nieprzyjaciołom prawdziwego posłuszeństwa. Uciąwszy głowę temu głównemu wrogowi, który utrzymywał wszystkich innych, dusza jest wolna i mieszka w spokoju niezmąconym. Nie boi się wojny, gdyż pozbyła się wszystkiego, co mogło być dla niej przyczyną goryczy i smutku.
      Cóż mogłoby ją zaniepokoić? Zniewaga? Nie, bo jest cierpliwa, a cierpliwość jest siostrą posłuszeństwa. Ciążą jej przepisy Zakonu? Nie, bo posłuszeństwo każe jej ich przestrzegać. Czy samo posłuszeństwo jest dla niej ciężkim brzemieniem? Nie, bo zdeptała swą wolę własną i nie chce badać ani osądzać woli przełożonego. Dzięki światłu wiary widzi w jego woli moją wolę. Czy przełożony rozkazuje czy milczy, ona we wszystkim widzi tylkoMoją dobrotliwość, która zrządza wszystko dla jej zbawienia. Czy doznaje odrazy czy nudy mając spełniać niskie posługi Zakonu, albo znosząc szyderstwa i naigrawania, nagany, upokorzenia i wzgardę, które ją spotykają ze strony ludzi? Czy cierpi dlatego, że mają ją za nic? Nie, bo umiłowała samowyrzeczenie i samopogardę; żywi do siebie doskonałą nienawiść; lubuje się w swej cierpliwości, drży z radości, jest pełna wesela w towarzystwie swej oblubienicy, prawdziwego posłuszeństwa. Smuci się tylko na widok obrazy, wyrządzonej Mnie, jej Stwórcy. Przestaje tylko z tymi, co boją się Mnie prawdziwie. Jeśli jednak musi stykać się z tymi, co powstali przeciw Mojej woli, to nie dlatego, aby naśladować ich błędy, lecz aby ich wyrwać z ich nędzy. W swej miłości bratniej chciałaby dzielić się z nimi dobrem, które nosi w sobie, bo widzi, że więcej chwały i sławy przybędzie imieniu Mojemu, jeśli zwiększy dokoła siebie liczbę tych, co przestrzegają porządku. Więc stara się przypomnieć ich obowiązki zakonnikom i laikom, słowem, modlitwą, każdym możliwym sposobem, pragnąc tylko wydobyć ich z ciemności grzechu śmiertelnego. Więc czy obcuje ze sprawiedliwymi czy z grzesznikami, wszystkie stosunki prawdziwie posłusznego są dobre i doskonałe, kierowane przez miłość szczodrobliwą i pełną ładu… (z rozdz. „Posłuszeństwo”, CLIX – O dostojności zakonników wiernych posłuszeństwu i o nędzy nieposłusznych) cd(5)n

    • Leszek said

      cd(5): I jeszcze tak czytamy w „Dialogu o …”:
      3. … O, jakiż ład panuje w ich (tj. doskonałych – dop. mój) władzach pod dobrą i słodką strażą, którą sprawuje wolność wyboru u bramy woli. Wszystkie uczucia ich wydają harmonijne dźwięki, wewnątrz miasta duszy, którego wszystkie bramy są jednocześnie otwarte i zamknięte. Wola zamknięta jest dla miłości własnej, a otwarta dla pragnienia, dla troski o chwałę Moją i dla miłości bliźniego. Intelekt zamknięty jest dla zaprzątania się uciechami, marnościami i nędzami świata, które wszystkie są nocą zaciemniającą przyglądający się im intelekt; jest on otwarty na świetlany przedmiot postawiony przez Moją Prawdę. Pamięć jest zamknięta na wspominanie świata oraz własnych przeżyć zmysłowych, a jest otwarta na wspomnienie Moich dobrodziejstw. Wtedy uczucie wybucha radością i zawodzi pieśń, której dźwięki zestrojone roztropnie wiążą się zgodnie w hymn na cześć i chwałę imienia Mego.
      W tę samą harmonię, w którą stapiają się wielkie struny władz duszy, spływają się też małe struny zmysłów i organów ciała. Jak ludzie źli wydają dźwięk śmierci, przyjmując n i e p r z y j a c i ó ł swoich, tak ci, doskonali, grają hymn życia i przyjmując swych p r z y j a c i ó ł, prawdziwe i rzetelne c n o t y, dają zespół dobrych i świętych czynów. Każdy członek wykonywa czynność, do której jest przeznaczony i każdy sprawia się doskonale według stopnia swego. Oko stara się widzieć, ucho słyszeć, powonienie wąchać, smak smakować, ręka dotykać i pracować, noga kroczyć. Wszystkie zestrajają się w jeden ton, aby służyć bliźniemu, dla chwały i sławy imienia Mego i dla postępu duszy, przez dobre, święte i cnotliwe czyny, w posłuszeństwie względem woli, jako jej narzędzia. Ten zestrój miły jest Mnie, miły aniołom, miły prawdziwym miłośnikom, którzy słuchają go w radości i weselu, uczestnicząc wzajemnie w szczęściu swoim. Miły jest też światu. Ludzie źli, chcąc nie chcąc, muszą czuć słodycz tej harmonii. Bardzo wielu ulega jej czarowi i powab jej wyrywa ich ze szponów śmierci i przywraca do życia.
      Wszyscy święci przyciągali duszę tą muzyką. Pierwszym słodkim dźwiękiem, który zabrzmiał życiem, było Słowo miłości, kiedy przybrawszy wasze człowieczeństwo, aby zjednoczyć je z Bóstwem, wydało na krzyżu głos tak słodki, że przyciągnęło do siebie rodzaj ludzki i ujarzmiło diabła, odbierając mu władzę, którą tak długo posiadał przez grzech człowieka.
      Od tego Mistrza nauczyliście się tej harmonii. Tą sztuką Jego działali apostołowie siejąc słowo Jego po całym świecie; męczennicy, wyznawcy, doktorzy, panny, wszyscy pociągali dusze swą muzyką… (z rozdz. „Opatrzność Boża”, CXLVII – Jak jedni są zręczniejsi od innych w zapuszczaniu sieci i łowią więcej ryb. O dostojności doskonałych). cd(6)n

    • Leszek said

      cd(6): Z Apoftegmatów Ojców pustyni o ty, że najlepiej zwyciężać naszych nieprzyjaciół złe duchy przez pokorę:
      1. Powiedział abba Antoni: „Zobaczyłem wszystkie sidła nieprzyjaciela rozpostarte na ziemi, jęknąłem więc i powiedziałem: „A któż się im wymknie?” I usłyszałem głos mówiący do mnie: „Pokora”. (7)
      2. Abba Makary wracał kiedyś z bagna do swojej celi, niosąc gałazki palmowe. Drogę zaszedł mu diabeł z sierpem. Chciał go uderzyć tym sierpem, lecz nie mógł. Rzekł więc: Strasznie cierpię z tego powodu, Makary, gdyż nie mogę cię pokonać. Czynię to wszystko co i ty: ty pościsz, a ja wcale nie jadam. Ty czuwasz, a ja w ogóle nie sypiam. W jednym tylko mnie przewyższasz. – W czym? – spytał abba Makary – W pokorze, dzięki której nie mogę cię pokonać – odrzekł diabeł. (464)
      3. Pewien brat wyrzekł się świata i rozdał swą majętność ubogim, ale trochę jeszcze dla siebie zostawił. I przyszedł do abba Antoniego; starzec zaś, skoro się o tym wszystkim dowiedział, dał mu taki nakaz: „Jeśli chcesz zostać mnichem, idź do tej a tej wioski, kup tam mięsa, obłóż nim swoje ciało i tak wróć tutaj”. Kiedy brat tak zrobił, psy i ptaki drapieżne poszarpały mu ciało. I wrócił do starca, a ten zapytał go czy usłuchał rady. I kiedy brat mu pokazał poranione ciało, powiedział święty Antoni: „Tych, którzy wyrzekają się świata, a chcą coś jeszcze posiadać, tak własnie atakują i szarpią złe duchy” (20). cd(7)

    • Leszek said

      cd(7): Co Pan Jezus mówił z całą powagą w kontekście dzisiejszej św. Ewangelii w odniesieniu do naszych czasów w „Prawdziwym Życiu w Bogu” Vassuli Ryden:
      1. …To, co powiedziałem niegdyś Jerozolimie mówię wam teraz z bólem: „O, gdybyście tylko zrozumieli Wspaniałość Mojego Orędzia Pokoju! Ale niestety! Ukryta jest ona przed waszymi oczami!” Gdyby tylko porwała was Wspaniałość Mojego Świętego Ducha wylewającego błogosławieństwo za błogosławieństwem na was wszystkich… Ale niestety! Wy ani nie ujrzeliście, ani nie usłyszeliście Pocieszyciela, Ducha Świętego – posyłanego przez Mojego Ojca w Moim Imieniu (J 15,26), pouczającego was i przypominającego wszystkie prawdy, które wam dałem – ponieważ książę tego świata posługuje się waszą wolnością, aby doprowadzić was do upadku… (27.06.1991, z Zeszytu 52)
      2. …Ach, pokolenie… Nadchodzi godzina, w której Nieprzyjaciel wszystkich was przesieje. Właściwie już jest ta godzina. Nieprzyjaciel wznosi szaniec za szańcem wokół Moich Tradycji i wokół was wszystkich! Kiedy was okrąży i o t o c z y ze wszystkich stron, doświadczy was w palenisku utrapienia. Nie okłamujcie samych siebie sądząc, że jeszcze macie czas. Popatrzcie wokół siebie. Kiedy tylko – dzięki Mojej Łasce – zły człowiek odrzuca swą złość i czyni to co słuszne w Moich Oczach, wtedy Nieprzyjaciel rzuca się na niego, używając wszelkich sposobów, aby go zniechęcić i wprowadzić z powrotem do Doliny Śmierci… Nieprzyjaciel chwyta go ponownie i żłobi dla niego głęboki grób (Łk 11,24n)… Właśnie dlatego z e ł z a m i w Oczach stale w o ł a m do was jak kiedyś, gdy p ł a k a ł e m nad Jerozolimą: «Gdybyście teraz wy zrozumieli to Orędzie Pokoju! Lecz niestety, jest ono ukryte przed waszymi oczyma! A wszystko to dlatego, że nie rozpoznaliście ani Czasów, ani szansy dla was, kiedy – boso i odziany w płócienny wór – przyszedłem, aby wam je ofiarować w waszej komnacie.» Tyś, nie zrozumiało Mojej Woli, pokolenie. Dziś bardzo niewielu zrozumiało Moją Wolę… (12.04.1994, z końca Zeszytu 70)

  2. syriusz said

    haha dobry żart.widać od razu żę facet szuka poklasku i sensacji,oraz darmowej reklamy swojego hotelu,
    Nawet nie zadał sobie tródu sprawdzając jaki kar.Ratzinger ma charakter pisma i jak podpisywał się Benedykt XVI.
    wystarczy otworzyc Jego pierwszą leprzą encyklike

    http://myvimu.com/exhibit/45411817-benedykt-xvi-obrazek-inauguracyjny

    • Michał said

      Dla mnie sprawa prosta – albo data jest prawdziwa i wtedy pocztówkę wysłał ktoś kto znał objawienia z Garabandal, albo pocztówka jest sfałszowana, co też da się sprawdzić.

      Wystarczy sprawdzić datę nadania z pieczątki pocztowej. Myślisz, że ten człowiek sam do siebie wysłał pocztówkę 13 lat temu w perspektywie zrobienia kariery? Nawet jeśli, to skąd wiedział, że akurat Benedykt XVI?

  3. Warka said

    Wydaję mi się, że Ci dobrzy papieża którzy mieli zostać wybrani na Stolicę Piotrową dużo wcześniej wiedzieli, że tak się stanie poprzez kontakt z „Górą”:) Dlatego mimo tego historia piękna i niezwykła, jakoś tak bardzo nie dziwi, pozdrawiam.

    Jezus Panem!

  4. syriusz said

    Franciszek: Nie gońcie za religijnymi sensacjami!

    – Autentyczna wiara polega na życiu w mądrości Ducha Świętego, nie zaś na doszukiwaniu się nowych objawień czy orędzi Matki Bożej. Królestwo Boże nie przychodzi w sposób widzialny – powiedział papież Franciszek.
    Jak podkreślił Ojciec Święty, autentyczni chrześcijanie żyją mądrością Ducha Świętego. – Jest to duch pokoju, miłości, braterstwa. I tym właśnie jest świętość. Jest ona tym, czego Bóg żąda od Abrahama – „Chodź w mojej światłości i bądź nienaganny” – to właśnie podążanie pod natchnieniem Ducha Bożego i tej mądrości. Można powiedzieć, że ludzie, którzy podążają w ten sposób, są ludźmi mądrymi, gdyż idą pod natchnieniem cierpliwości Boga –mówił Papież do zgromadzonych.

    Taka postawa, zdaniem Franciszka, jest sprzeczna z „duchem szukania ciekawostek” któremu ulega dziś wielu chrześcijan. – Ma to miejsce wówczas, gdy chcemy zawłaszczyć Boże plany, przyszłość, rzeczy, wiedzieć wszystko, wziąć wszystko w swoje ręce… Faryzeusze zapytali Jezusa, kiedy przyjdzie Królestwo Boże? Ciekawi! Chcieli znać datę, dzień… Duch ciekawości oddala nas od ducha mądrości, gdyż interesują nas jedynie szczegóły (…). Duch ciekawości nie jest dobrym duchem, jest duchem rozpraszania, oddalenia od Boga, duchem gadulstwa.– dodał Franciszek.

    Papież przestrzegał przed szukaniem sensacyjności w wierze, „uganiania się za wizjonerami, otrzymującymi listy od Matki Bożej, jakieś orędzia.” – Tymczasem Matka Boża jest Matką i kocha nas wszystkich. Nie jest dyrektorką poczty, codziennie wysyłającą orędzia – podkreślał. – Te nowinki oddalają od Ewangelii, od Ducha Świętego, oddalają od pokoju i mądrości, od Bożej chwały, od Bożego piękna, gdyż Jezus mówi, że Królestwo Boże nie przychodzi w sposób przyciągający uwagę: przychodzi w mądrości.

    – „Królestwo Boże jest pośród was”, mówi Jezus, jest ono tym działaniem Ducha Świętego, które daje nam mądrość, pokój. Królestwo Boże nie przychodzi w zamęcie, tak jak Bóg nie mówił do proroka Eliasza w wichurze, w burzy, ale w łagodnym powiewie wiatru, w powiewie mądrości – powiedział Franciszek.– Pozwólmy, by Duch Święty prowadził nas naprzód, z tą mądrością, która jest jak łagodny powiew wiatru. To jest Duch Królestwa Bożego, o którym mówi Jezus.

    • Michał said

      Rozumiem, że ludzie się przyzwyczaili do prawdziwych papieży, którzy chcą dobra dla Kościoła i wiernych, ale warto może patrzeć na znaki i owoce jego działania. Im ktoś bardziej gorliwy, tym większym celem ataku staje się dla Bergogliego. Ministrant składa rączki – rozłączyć. Ludzie słuchają Matki Bożej – uciszyć i odsądzić od czci i wiary, zabrać im mądrość. Ludzie ofiarowują tysiące odmówionych Różańców za Bergogliego – pocisnąć im, że to prymitywne podejście liczyć ile się Różańców odmówiło. Ludzie walczą o prawo, aby nie dopuszczało zdrożności – uciszyć ich i nakazać przestać mówić o Prawdzie, bo to „mało ważne”. Katolicy walczą o wiarę – nasilić dialog ekumeniczny oraz ten z laickim światem, aby lewactwo wychwalało pana w białej szacie pod niebiosa. Ludzie bojkotują lewactwo – pierwszy duży wywiad zrobić w La Repubblica (naszej wyborczej). Ktokolwiek walczy o COKOLWIEK dobrego i słusznego, zostanie zgaszony i sponiewierany przez Bergogliego. Taka jest prawda! W Niemczech w niektórych diecezjach błogosławi się pary homo, ale akurat o tym to papa nie mówi. Ciśnie za to po tych, co chcą umocnić swoją wiarę oddając cześć Matce Zbawienia.

      Słowa Jezusa w tej wypowiedzi Bergogliego zostały wyjęte z kontekstu i użyte w konkretnym celu. Nie oceniam już nawet samego celu, ale fakt, że to jest manipulacja ze strony Bergoglio. Jakim prawem ten człowiek wyśmiewa Matkę Bożą? Skąd ma w sobie tyle pychy, aby stwierdzić z pełnym przekonaniem, że Matka Boża nie udziela komuś codziennych objawień? Najwyraźniej Bergoglio naszej Matce zabronił tego robić i Ona biedna musi słuchać. Jakim prawem bez jakiejkolwiek wiedzy i weryfikacji potępia w ten sposób Medjugorie? Jakim prawem mówi, że objawienia przynoszą zamęt i odciągają od Ewangelii?

      Niech to powie tym setkom milionów ludzi, którzy nawrócili się, lub przynajmniej bardzo umocnili swoją wiarę na przestrzeni wieków właśnie dzięki objawieniom Matki Bożej. Ciekawe, czy w równie bezczelny sposób byłby gotów powiedzieć to tym ludziom, którzy zyskali życie wieczne i wyrwali się z więzów diabła dzięki objawieniom Maryjnym.

    • Margaretka said

      ” Pozwólmy, by Duch Święty prowadził nas naprzód, z tą mądrością, która jest jak łagodny powiew wiatru. To jest Duch Królestwa Bożego, o którym mówi Jezus”

      „Kto chce iść za Mną, NIECH WEŹMIE SWÓJ KRZYŻ i mnie naśladuje”…
      jaka mądrość się kryje za „łagodnym” powiewem wiatru, to ja nie wiem i to jest niby nauka samego Jezusa? od kiedy?
      Zgadzam się z Toba Michał, subtelnie i dwuznacznie są wbijane szpile „obejmijmy wyrozumiałością jawnogrzeszników, zawstydźmy składających ręce ministrantów”

    • Ela said

      Syriusz, Ty nam tu nie cytuj słów wypowiedzianych przez Franciszka, bo wszyscy wiemy, że często są bardzo kontrowersyjne, choćby wczorajsze do kapłanów: „spowiednik nie może maltretować wiernych”
      Może niedługo już wogóle nie będzie spowiedzi……

      • Ela said

        I kolejny kwiatek:
        Papież Franciszek powiedział podczas spotkania z przedstawicielami wspólnoty imigrantów z Filipin, że i on zadaje sobie pytanie, dlaczego dochodzi do takich kataklizmów, jak tajfun, który przeszedł nad tym krajem. – Tego nie można wyjaśnić – dodał.

        • Leszek said

          Nie chcę mi się wierzyć, by nikt Papieżowi nie podpowiedział by zajrzał do Pisma Św. gdzie jest to jasno wyjaśnione, mianowicie choćby w tych dwóch miejscach:
          1. „Są wichry, które stworzone zostały jako narzędzie pomsty, gniewem swym wzmocnił On ich smagania, w czasie zniszczenia wywierają swą siłę i uśmierzają gniew Tego, który je stworzył”. (Syr 39, 28)
          2. „Przyroda bowiem Tobie, Stwórco, poddana, sroży się jako kara przeciw niegodziwym, a jako dobroć łagodnieje dla tych, co Tobie zaufali”. (Mdr 16,24)

  5. Wiesia said

    Żegnam się i do wieczora.
    Jezu ,ufam Tobie!

    Wklejam Orędzie jeszcze nieprzetłumaczone:

    Pierwszy znak będzie, że Ziemia obraca się szybciej . Drugi znak dotyczy słońca, które będzie krosna większe, jaśniejsze i zacząć wirowania

    Wtorek, 12 listopada 2013 @ 20:30
    Moja ukochana córko, jak zbliża się mój czas , wiele będzie spał , ale tych, którzy są błogosławieni z otwartymi oczami do Mojego Światła , będzie znać objawy . Będą też mieć błogosławieństwa przygotowanie i tylko ci, którzy lgną do mnie będzie w stanie wytrzymać zmiany.

    Bliżej Dzień Mojego Wielkiego Przyjścia rysuje , tym więcej ludzi , którzy mówią, że kochają Boga , wycofa się ze Mnie . Nawet ci, którzy mówią, że są święte i wywyższy się w hierarchii Mojego Kościoła na ziemi , nie będzie w stanie zobaczyć Prawdę . Nie zobaczą prawdę , ponieważ będą one tak zajęty zajmujące się sprawami i uroczystości , które będą obraźliwe dla mnie .

    Pierwszy znak będzie, że Ziemia obraca się szybciej . Drugi znak dotyczy słońca, które będzie krosna większe, jaśniejsze i zacząć kręcić . Obok niego pojawi się drugie słońce. Potempogoda spowodujeświat trząść , a zmiany oznaczają, że w wielu częściach Ziemi zostanie zniszczony . Kary – i nie będzie wielu – będzie rozebrać człowieczeństwo jego arogancji , tak, że dusze będą błagać o Miłosierdzie Boże . Nic innego nie mieszaj serca kamień tych, którzy zamknęli miłości Boga ze swojego życia .

    Grzech ludzkości będzie eskalować szybko i grzech bałwochwalstwa zawinie się trzykrotnie wokół Ziemi . Pogaństwo , ubrany jak królewskiej monarchii , przeniknie Mój Kościół na Ziemi . Gdy poganie objąć Mój Kościół , to nie będzie się chwalić Boga . Gdy poganie , ateiści i inni niewierzący , którzy na zewnątrz odrzucają istnienie Boga , objąć Mój Kościół , to nie będzie do Mnie, Jezusa Chrystusa , będą zginać swoje kolana . Gdy Mój Kościół oświadcza, że ​​przyjmuje wszystko , nie daj się zwieść . To nie znaczy, że są przyjemne pogan w Moim Kościele , tak aby mogły one łuk przed Moim Tabernakulum . Nie, to będzie do parady bałwochwalstwa , spowodowane przez grzech pychy , zanim mnie , zbezczeszczenie świętej i Sacred Namiotów . Będą umieszczać symbole pogańskie w Moje ołtarze i domagać się niczego nie podejrzewających zgromadzenia łuk i zaakceptować ich kolegów bracia i siostry, z łaski i hojności . Wszystko zostanie poproszony zaprzeczyć Prawdzie , tak, aby powitać fałszywych czcicieli , którzy będą deptać Moich ołtarzy . Następnie ,Ręka Boga spadnie .

    Wojny rozprzestrzeni ; trzęsienia ziemi wstrząśnie czterech narożnikach ziemi i głód woli ludzi i każdy uścisk zły gest i obraza się przed Bogiem spowoduje straszliwą karą . Gdy ci, którzy przyjmują Moje Miłosierdzie prowadzić Mój Kościół – każdy demon będzie przeklinać te dzieci Boże . Aby chronić je , Bóg interweniuje i biada tym, którzy plują w twarz swojego Stwórcy .

    Nadszedł czas . Ci, którzy przeklinają mnie poniesie . Ci, którzy idą za mną , będzie żył przez ten prześladowań , aż do dnia , kiedy przyszedł do zamiatania ich do swego miłosiernego Arms. A potem , tylko tych, którzy pozostają , ponieważ odmówili My Hand Miłosierdzia , zostanie przekazany do bestii one przeceniać i do kogo szukali przyjemność z .

    Tak wielu ludzi odrzuca mnie , aż do końca . Dwie trzecie będą pluć na mnie , walczyć Mój interwencji i krzyczeć każdy rodzaj nieprzyzwoitości na mnie. Jako Dzień zwraca coraz bliżej ,nienawiść przeciwko Mnie , będzie świadkiem dla wszystkich. Nawet ci, którzy dają światu wrażenie, że czczą Boga przeklnie mnie cicho.

    Dzień, w którym oszustwo Bestii będzie narażony na wszystko zobaczyć będzie dzień nikt nie zapomni . W tym dniu , jak świat zobaczy oszusta , antychrysta , wzrośnie z moją koronę na głowie – ubrany w szaty czerwone – będzie dzień, kiedy pożar wyleje się z jego ust . Jak w końcu opada w przerażenie , ogień będzie mu kopertę i on i wszyscy, którzy zobowiązali się do niego wierność wrzuceni do otchłani . A potem przyjdę jak już mówiłem. Ja wzbudzę Mój Kościół i doprowadzić świat razem w jedności ze Stolicą wolę mojego Ojca, i spokoju , w końcu, będzie panował .

    Wszystko, co wam powiedziałem , jest prawdą. Wszystko, co się stanie, będzie się działo , jak wam powiedział . Stanie się to szybko , bo mimo złości , co jest spowodowane przez hipokryzji i niewdzięczności człowieka , przychodzę tylko do doprowadzenia tego cierpienia , wreszcie końca. Przychodzę , aby zapisać wszystkich grzeszników , ale wielu nie chce być zbawiony .

    Bądź silny , Moi umiłowani wyznawcy , bo będzie chronić wszystkich grzeszników , którzy akceptują My Hand Miłosierdzia podczas ostrzeżenie . Tak więc każde dziecko Boże , wierzących i niewierzących , będą zawarte w tym Wielkiej Interwencji z nieba. Ale po tym czasie Anioł Boży będzie dzielić dobre od złych . Czas jest krótki .

    Twój Jezus

    • Wiesia said

      łuk przed Moim Tabernakulum .

      z Bogiem Trójjedynym i Matką Zbawienia!

    • Bozena said

      Mnie jednak brzmia w glowie slowa z jednego z ostatnich oredzi, ze jestesmy jak ta glucha sciana, forteca. Niebo mowi do dzisiejszych ludzi, a my dalej jak „grochem o sciane”!!!
      A niedlugo bedzie za pozno i niebo zatrzasnie przed nami drzwi, jak przed tymi glupimi pannami. Tyle ostrzezen w samym Pismie swietym dotyczacym NASZYCH CZASOW, nie potrzeba wierzyc prorokom, wystarczy uwierzyc w to co jest napisane w Pismie Sw.
      „Moje dziecko, moją rolą, jako Matki Zbawienia jest przypominanie wam wszystkim o tym, co powiedziałam wam na przestrzeni wieków. Miłujcie się wzajemnie, tak jak mój Syn was miłuje. Wszystkim okażcie współczucie, a zwłaszcza tym, którzy was prześladują. Słuchajcie tego, co objawiłam wizjonerom w La Salette i Fatimie i rozważajcie to w najdrobniejszych szczegółach. Bardzo niewiele z tego, co poleciłam, zostało przez was zrealizowane. Moje ostrzeżenia zostały odrzucone i z powodu zignorowania tego, co wam przekazałam, stanie się to teraz rzeczywistością.

      Kiedy Niebiosa objawiają orędzia ludzkości, to jest to podobne do nawiązywania kontaktu z wielką kamienną fortecą. Niektóre z moich objawień przesączyły się i posłuchano ich. Wiele z nich po prostu zostało odrzuconych przez tych, którzy mają małą wiarę i twierdza stała się nieprzenikniona dla interwencji z Nieba, danej wam, aby zwiększyć waszą wiarę i aby chronić was w Ramionach Boga.”
      http://www.paruzja.info/listopad-2013/1311-10-11-2013-15-20-matka-zbawienia-zbawienie-osiagniecie-wylacznie-poprzez-pojednanie-z-bogiem

  6. Mateusz said

    “Słowa Matki Bożej: “Od zaraz dodajcie do każdej modlitwy, którą kierujecie do Mnie następującą prośbę”:

    Matko Boża! Rozlej na całą ludzkość działanie Twojego Płomienia Miłości teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

    Zdrowaś Maryjo….”

    I w związku z tym, dzisiaj nastąpiło w moim umyśle zwątpienie.
    Co to znaczy do każdej modlitwy? To znaczy że po zmówieniu tej prośby, mogę zmówić TYLKO jedną modlitwę Zdrowaś Mario a po Zdrowaś Mario znów muszę tą prośbę powtórzyć? To znaczy że na 10 x Zdrowaś Mario przypada 10 x Prośba o rozlanie Płomienia Miłości Matki Bożej? Tak?

    Ja dzisiaj i wczoraj zmówiłem po 100-parę Zdrowaś Mario ale tą prośbę tylko raz na samym początku. To znaczy że pozostałe Zdrowaś Mario nie liczą się jako uwalniające dusze czyśćcowe?
    Czyli tak na prawdę zamiast ok.1070 dusz wczoraj i ok. 1200 dusz dzisiaj pomogłem uwolnić TYLKO 20?!

    Przed chwilą jak nad tym rozważałem, to parę razy moja matka kichnęła a podczas pisania tego komentarza usłyszałem głos w głowie: “Tak, tylko 20″.. I teraz nie wiem czy to był głos mój własny spowodowany autosugestią czy rzeczywiście Bóg przemówił..

    • Wiesia said

      Nie wytrzymałam i musiałam Ci to znalezć.Przeczytaj proszę dokładnie,wszystko tu jest na ten temat.

      • Wiesia said

        http://www.echochrystusakrola.org/assets/files/starsze/plomien-milosci-niepokalanego-serca-maryi.pdf

        • Mateusz said

          Czytam właśnie – strona 20 pkt. 8:
          „Kto powołując się na Mój Płomień Miłości odmówi 3 razy Zdrowaś Maryjo… – uwalnia w ten sposób jedną biedną duszę z Czyśćca. – Kto w listopadzie, powołując się na Mój Płomień Miłości, odmówi 1
          raz Zdrowaś Mario… – uwalnia 10 biednych dusz z czyśćca.”

          Nadal nie rozumiem. Tutaj nigdzie nie ma napisane że przed każdą JEDNĄ modlitwą TRZEBA powołać się na Płomień Miłości. To wygląda na luźną interpretację, tzn. że mogę raz powołać się na Płomień a potem pod rząd zmówić 100-parę modlitw i one wszystkie zostaną zaliczone jako uwalniające dusze czyśćcowe..

    • Wiesia said

      Mateusz,przeczytaj tam 9pkt. na str.20.Jeżeli zależy Ci bardzo na tym,aby duża liczba dusz czyśćcowych była uwolniona,to zrób tak,jak tam pisze.Ja mam przez Kapłana wyznaczony poniedziałek na post.O samym chlebie i wodzie.Przeczytaj uważnie ten punkt,bo on nie tylko tyczy się kapłanów.

      • Wiesia said

        Właśnie w poniedziałek jak pościsz najwięcej dusz czyśćcowych uwalniasz z czyśćca..,ale koniecznie pamiętaj o tym aby w tym tygodniu przyjmować Komunię Świętą.Wiesz co to oznacza?te dusze są Ci tak wdzięczne,że obmodlają Ciebie całego i pamiętają o Tobie.Powiem Ci,że byłam zaskoczona,jak Kapłan dał mi poniedziałek,bo myślałam o środzie i piątku.W tamte dni ja też poszczę,ale już nie tak restrykcyjnie.Oczywiście w piątki nie jadam mięsa i w środy staram się o tym pamiętać.Ale zauważ,że Pan Jezus mocno cierpi,jak ranią Go Jego wybrani,dlatego możesz za Nich ten dziń także przeznaczyć.

        • Mateusz said

          „Właśnie w poniedziałek jak pościsz najwięcej dusz czyśćcowych uwalniasz z czyśćca..,ale koniecznie pamiętaj o tym aby w tym _tygodniu_ przyjmować Komunię Świętą.”

          Czyli w poniedziałek mogę ściśle pościć a Komunię Świętą przyjąć w innym dniu, ważne aby to był ten sam tydzień.

        • Leszek said

          Właśnie Wiesiu, kiedyś czytałem w jakimś Orędziu, że poniedziałek jest szczególnym dniem w tygodniu, kiedy można przez modlitwę, odpusty, ofiary najwięcej pomóc duszom czyśćcowym. Ja osobiście od wielu lat modlę się właśnie w poniedziałek tylko za dusze w czyśćcu cierpiące; zaś w listopadzie modlę się na Różańcu tylko i wyłącznie za dusze czyśćcowe.

  7. Małgosia said

    Skarb świętego Franciszka

    Spotkał Franciszek we śnie
    Anioła na dróg skrzyżowaniu
    z poleceniem od Stwórcy
    by sprostał Jego wezwaniu

    -Mój przyjacielu kochany
    dostałeś ważne zadanie
    od dziś każde stworzenie
    pomoc od Ciebie dostanie

    Tyś ojcem i lekarzem
    każdej chorej istoty
    opiekuj się nią troskliwie
    czeka Cię wiele roboty

    Każde źdźbło trawy na drodze
    kwiatek czy mrówka mała
    ma prawo żyć na tym świecie
    bo dar ten od Boga dostała

    Ty także masz skarb bezcenny
    to miłość do świata i ludzi
    a każdy najmniejszy owad
    zachwyt w Tobie obudzi

    Wszystkie żywe stworzenia
    zwierzęta ludzie i kwiaty
    Franciszku kochaj szczerze
    boś biedny lecz w miłość bogaty-

  8. Małgosia said

    Wielki Jan Paweł II

    Ty Byłeś gwiazdą co prowadziła
    przez drogi bezdroża świata naszego
    Byłeś nam wsparciem byłeś przykładem
    Byłeś jak Ojciec dla ludu Swojego

    Pokorny i cichy a jakże Wielki
    Twoim orężem laska pielgrzyma
    ona Cię wiodła do tych najmniejszych
    których przy życiu nadzieja trzyma

    Uśmiech i dobroć miałeś dla ludzi
    chlebem powszednim modlitwa była
    wiara i troska Cię prowadziły
    miłość pokora w Twym sercu żyła

    Mądrze dzieliłeś te Boże dary
    w spadku dla ludzi je zostawiłeś
    za to świat ceni Wielkiego Papieża
    skromnego dobrego bo Takim Byłeś

    I Jesteś bo żyjesz w pamięci i sercach
    rodaków i ludzi na całym świecie

  9. Joanna Dark said

    Mateuszu ,mysle ze swoim aktem milosci bliźniego mogles uwolnić o wiele więcej dusz nawet niż te 1200 , modlitwa to nie zaklecie .

    • Mateusz said

      Ja też tak myślę. W końcu Bóg to nie jest biurokratyczny formalista – liczy się dla niego przede wszystkim wola głoszenia Ewangeli płynąca z serca.
      Ja zmawiałem te modlitwy z sercem, bo wierzę że rzeczywiście to pomaga.
      Dla ateistów to science-fiction dla ubogich, ale ja mam sporo powodów żeby wierzyć w to.

      Ale dzisiaj zmuszę się i zmówię parędziesiąt Zdrowaś Mario dodając przed każdą to prośbę o Płomień Miłości Matki Bożej. Będzie więcej roboty, ale też dowód, że mi zależy.

  10. szafirek said

    Piszę tutaj bo na poprzednich stronach wszystko mi się zawiesza.

    Leszku po pierwsze nie miałam na myśli Ciebie za prowokatora żeby było jasne. Po prostu któryś raz z kolei poczułam sie wywołana do tablicy więc bronię tego co mam w sercu i odpowiadam. Odniosłam wrażenie że któryś raz z kolei zagłebiasz sie i drążysz temat „usługiwania” . Powiem szczerze bardzo mnie to zaczęło irytować bo skupiać zaczęła sie dyskusja nie na tym co trzeba. Wezmy pod uwagę że nasze wypowiedzi czyta miliony ludzi, musimy brać odpowiedzialność za to co tu piszemy aby nie rozsiewać nie prawdy. Wałkując temat „usługiwania” można by kogoś całkowicie „zielonego” w wierze utwierdzić w przekonaniu że „usługiwanie”=sługa,że Jezus jest sługą co jest NIE PRAWDĄ I HEREZJĄ!!!
    Więc nie mogę być obojętna na ten temat i stąd moje lekkie zdenerwowanie. I nie dziwmy się póżniej że tak ciężko z Intronizacją. Musimy podkreślać że Pan Jezus jest KRÓLEM naszym PANEM i MISTRZEM a nie skupiać się na tym akurat „usługiwaniu”.

    I szczerze też powiem Leszku że zdziwiło mnie to że tak zahaczyłeś o ten akurat mój komentarz ,że byłam zbulwersowana tym co ksiądz powiedział i zaczęło sie to rozciągać, a nie zauważyłeś ważnego tematu jaki był trochę powyżej mianowicie że ktoś stwierdził że „wszyscy jesteśmy wybrańcami Bożymi” . Czytasz oredzia ,bronisz ich więc wiesz co oznacza słowo WSZYSCY. Jak również jako osoba ,która głosi słowo Boże na blogu wiesz doskonale że w Piśmie św. jest napisane ,że NIE WSZYSCY. Oczywiscie że wielu jest POWOŁANYCH ale NIE WSZYSCY zostaną wybrani, bo na to trzeba zasłuzyć by być wybranym do Królestwa Niebieskiego.Nie można czuć sie pewnym zbawienia.

    “Podobieństwo o uczcie weselnej”
    “14. Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych” Mt. 22,1-14

    Jest jasno napisane że nie WSZYSCY. Jeśli nawet coś żle zrozumiałam z tymi wybrańcami to niech mnie ktoś poprawi ale zobaczcie co przy tej okazji odkryłam niesamowitego. Nadrabiałam zaległości w czytaniu oredzi i zobaczcie jak oredzia są niesamowicie zbieżne z Pismem św. Przy okazji dla tych którzy uważają orędzia za fałszywe i je opluwają:

    07.11.2013,”Jeśli powiecie, że grzech wypływa z natury i że tylko sprawiedliwy i czysty Bóg może przebaczyć każdy grzech, to jest prawda. Ale jeśli uważacie, że życie wieczne jest waszym naturalnym prawem i że nie ma potrzeby żałować, wtedy zaprzeczacie Prawdzie. Kocham każdego z was. Nigdy nie mógłbym być okrutny, niedobry, złośliwy, czy obrazić lub zranić jakiegokolwiek dziecka Bożego. Ale Ja nigdy nie otworzę drzwi do Mojego Królestwa któremukolwiek grzesznikowi, dopóki nie okaże on prawdziwej skruchy za wyrządzone krzywdy. Kiedy prowadzę was do zbawienia, otwieram wszystkie drzwi, abym mógł przyjąć was z radością w ostatnim dniu. Wiele drzwi się teraz otwiera, ale niewielu nimi wchodzi. Nikt z was nie wejdzie do Mojego Królestwa, chyba że będziecie posłuszni Mojemu Słowu danemu w Świętej Ewangelii. Wasza wiara musi być czysta. Wasza wzajemna miłość, musi być prawdziwa, a dzięki waszemu posłuszeństwu Mojemu Słowu uzyskacie dla siebie Dar życia wiecznego.”

    Moje małe porównanie:

    Pismo św.:“14. Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych” Mt. 22,14

    Orędzie:”Wiele drzwi się teraz otwiera, ale niewielu nimi wchodzi. ”

    I znów tutaj słowa z tego samego rozdziału o uczcie weselnej:

    Pismo św.: „12.I rzecze do niego:Przyjacielu,jak wszedłes tutaj ,nie mając szaty weselnej?A on oniemiał”Mt.22,12

    Orędzie: „Nikt z was nie wejdzie do Mojego Królestwa, chyba że będziecie posłuszni Mojemu Słowu danemu w Świętej Ewangelii. Wasza wiara musi być czysta. ”

    Wiadomo że nie jest to identycznie to samo ale sens moim zdaniem jak najbardziej,czyli kto wejdzie a kto nie do Królestwa Niebieskiego.Sami możecie sobie przeczytać i ocenić.

    I na koniec dodam Leszku że nie jestem ekspertem ani teologiem ,dlatego więcej nie będę spierać się o słowo Boże bo nie czuję się godna ani nie posiadam wiedzy takiej a także upoważnienia ,by je interpretowć ,nie chcę mieć też grzechu z tego powodu.
    I Leszku wybaczam choć nie mam co wybaczać bo się nie gniewam. I ja przepraszam i mi wybacz jeśli czyms Ciebie obraziłam. Ja chcę tylko by ludzi zbliżać do Boga nic więcej by PANU JEZUSOWI oddawano należytą chwałę, a nie skupiać się na czyms przeciwnym.

    Jezu Ufam Tobie!
    KRÓLUJ NAM CHRYSTE!!!!!

    • Wiesia said

      Tak Szafirku,problem w tym,że diabeł celowo nam miesza i przeinacza.Zauważ,że Słowa Jezusa „wielu”też już są przeinaczane,bo zrównuje się je z „wszyscy”. Wielki Dzień Sądu nadejdzie, a wtedy wypełnią się te uroczyste słowa: „Wielu będzie chciało wejść, ale nie będą mogli”.Nadejdzie czas, gdy szukanie Boga będzie bezużyteczne. Wtedy ludzie przypomną sobie te słowa i zapragną szukać Boga! Pan Jezus mówi, że wielu nigdy nie zostanie wpuszczonych do nieba. Nie mówi tu o „jednym” lub „dwóch”, lecz o „wielu”. Wielu zrozumie prawdę zbyt późno – prawdę o ich własnej grzeszności i o Bożej świętości, prawdę o ich potrzebie Ewangelii. Wielu upamięta się zbyt późno. Będą płakać i szlochać na myśl o swoich grzechach. Ciężar winy będzie nie do zniesienia, lecz wtedy będzie już za późno. Wielu uwierzy po czasie. Nie będą już dłużej mogli przeczyć bożej rzeczywistości i prawdzie Bożego Słowa. Podobnie jak diabeł, ostatecznie będą wierzyć i drżeć. Wielu po raz pierwszy zapragnie przebaczenia, lecz będzie na to już za późno.Nadchodzi czas, gdy wszystkie wartości, jakimi żyje ten świat, zostaną postawione na głowie. Bogactwo, sława, luksus i inne rzeczy, którymi ludzie żyją dzisiaj – staną się bezwartościowe. Natomiast zbawienie, którym ludzie dzisiaj gardzą, stanie się przedmiotem najwyższego pożądania wszystkich. Lecz będzie już za późno: „Wielu będzie chciało wejść, ale nie będą mogli”. Przeczytaj straszny opis tych wydarzeń w Przypowieściach Salomona 1:24-31.Faktem jest,że powstaje co raz więcej herezji,złych interpretacji.Nie mnie osądzać,czy są one celowo robione,czy też nie.Jestem laikiem,ale nawet jako laik widzę sprzeczności.Jezus mówił na ziemi bardzo obrazowo,przejrzyście,posługiwał się przypowieściami,aby każdy zrozumiał.Niestety nastała epoka niepokoju,zagmatwania i odejścia od Boga,stąd to wszystko,pycha zapędza nas w kozi róg.Ale mamy „broń” i to nie byle jaką.

      Tę Prawdę każdy musi sam rozważyć w swym sercu.

    • Weronika said

      Szafirku piekna analiza. Na mnie slowo sluga jesli chodzi o naszego Pana, Zbawiciela i Krola Jezusa Chrystusa rowniez popycha do natychmiastowych reakcji i wyjasnien. Bog zaplac, ze tak dzielnie walczysz o Jezusa Chrystusa Krola!!!
      KROLUJ NAM CHRYSTE!!!!

      • szafirek said

        Dziękuję Ci kochana Weroniko za te słowa. Ty też widzę jak zawsze walczysz dzielnie o prawdę i Tobie też Bóg zapłać za to.
        Pozdrawiam Cię od serca.
        Niech Pan Bóg Ci błogosławi i ma w swojej opiece.

        Jezu Ufam Tobie!

      • Gosia-3 said

        Szafirku, Weroniko! brońmy prawdy w kwestii przeprowadzenia Intronizacji Chrystusa i ogłoszenia go Królem Polski. Schowanie do serca tego wielkiego aktu każdy indywidualnie bądź przeprowadzenie Intronizacji samego serca jako organu to obłuda.
        Oczywiście nie widzę w tym nic złego jak każdy sam go ogłosi Królem, ale to może być tylko i wyłącznie oprócz tej wielkiej Uroczystości Narodowej. Jeszcze co dotyczy określenia Pana Jezusa sługą on mógł tak nam o sobie powiedzieć bo ukazał tym swoją pokorę ale my tego nie powinniśmy wykorzystywać co on powiedział o sobie tylko przytaczać wersety z Pisma Świetego o jego Wielkim Majestacie Królowania . Przecież on nam obiecał Królestwo Niebieskie , a my go mamy nazywać sługą, za dużo już jego obrażania.

  11. szafirek said

    Panie Bronku proszę o wydobycie mojej wypowiedzi ze spamu bo to ważne.

    Z Panem Bogiem

  12. ON30 said

    Jeśli papież Benedykt miałby tak pisać na pocztówkach do mnie, to odniósłbym wrażenie że ma dużą pychę. Bo mnie takie żarty nie bawią. No ale papier przyjmie wszystko. Nie chciałbym by moją korespondencję ktoś publicznie umieszczał do netu. Więc traktuję to jako żart pocztówkowy.

  13. Atanazy said

    Może napisał, może nie napisał.
    Jakie to ma znaczenie, kiedy Kościół płonie, a ogień wdarł się już do samego jego serca…

    Króluj nam, Chryste!

  14. abdullah said

    Szanowni Państwo!

    Bardzo szybko zbliża się zimowa pora roku, no i przed nam święta Bożego Narodzenia. Czy ktoś z Państwa pomyślał o pomocy materialnej dla ludzi potrzebujących? Tym co los sprawił że prawie nic nie mają? A przecież i oni chcieliby mile spędzić ten świąteczny czas, bez żadnych trosk i kłopotów. Proponuję za pomocą Administratora strony, wytypować rodziny którym pomożemy w miarę swoich możliwości. Co szanowni czytelnicy na to? Ja proponuję rodzinę Pani Ireny Mozdzen-Wolanin z Żywca. Pozdrawiam!

    • Wiesia said

      Witaj Abdullah,jeżeli mówimy o rzeczach poważnych i ważnych,to skoro jesteśmy na blogu katolickim przedstawiamy się poważnie.Nie chodzi mi o wstawienie Twojego prawdziwego imienia,ale miejmy szacunek dla naszego Boga.Bo Abdullah-imię oznacza sługi Allaha.Nie wiem dlaczego akurat takie imię wybrałeś,ale odnoszę wrażenie ,że kpisz.Dlatego już na „dzień dobry” rzuca się w oczy to imię.Mam nadzieję,że nie obraziłam Ciebie.Słownik Polski jest naprawdę bogaty.

      • abdullah said

        Nie widzę w tym imieniu nic złego! A przecież nie jest to istotą sprawy! Nie kpię z nikogo i niczego. Mam szacunek do każdej religii. A gdybym był muzułmaninem lub żydem, to byłbym w oczach Twoich przekreślony? Nie jest ważne kto i jak się podpisuję, ważne jest kto jakie ma intencje. Moim zdaniem nie tędy droga! Dla mnie tylko zależy na pomocy potrzebującym. Ale widzę że zostałem storpedowany nie za pomoc, lecz za imię którym się podpisałem! Pozdrawiam! Szczęść Boże!

        • Wiesia said

          Abdullah, Abdallah, Abd Allah (عبد الله) to popularne wśród muzułmanów imię pochodzenia arabskiego oznaczające sługa Allaha. Jest ono często przybierane przez osoby nowo nawrócone na islam.(WIKIPEDIA). Nie ,absolutnie nie skreśliłabym Ciebie.Myślałam,że to kolejny atak na nasz blog.

        • Wiesia said

          PRZEPRASZAM

        • Anka said

          +
          A za co?

        • imburak said

          Abdullah – wiesz jak mówią strzeżonego Pan Bóg strzeże … ja mam taką zasadę jeżeli wierzę że istnieje diabeł i uważam go za wroga to nie zakładam koszulki z jego wizerunkiem ani nie nadaję sobie niku jego imieniem … a tak bo go nie lubię i na wszelki … Wiesia ma rację należy na każdym kroku być ostrożnym i mówić jak jest. Wiesia cię nie oceniała a tylko twój nik .. który jest co najmniej nie trafiony … od ciebie zależy intencja a nie od nas jeżeli twierdzisz że przyświeca ci szczytny cel chwała ci za to ale nie obrażaj się na krytykę która zawsze jest konstruktywna … Pozdrawiam cię i szanuję za chęć pomocy innym

        • Weronika said

          Podziwiam czujnosc i reakcje na to prowokacyjne imie.
          W krajach islamskich skracaja o glowe za znaki chrzescijanskie, a Biblie pala bez problemu. Jesli wiec czulosc na znaki wiary i symbole jest dla muzulmanow tak gleboko zakorzeniona to dlaczego nie wyznaja tego samego tutaj, na blogu katolickim? Nick to imie wybrane…wybrane celowo . I nie ma za co przepraszac.

        • abdullah said

          Dwa tysiące lat temu, gdy Chrystus chodził po ziemi i nauczał, faryzeusze też wyczekiwali przyjścia Mesjasza … . Tak byli zajęci sobą i badaniem Starego Testamentu, że nie rozpoznali iż Mesjasz właśnie chodzi wśród nich! To samo widzę tu i teraz na tym blogu. Czepiacie się szczegółów tak jak faryzeusze, a nie zwracacie w ogóle uwagi na rzeczy istotne! Pozdrawiam!

        • Dzieckonmp said

          abdullah coś ze zrozumieniem u ciebie źle

      • Danuta Cecylia said

        Prosze skupmy sie na propozycji pomocy dla Pani Ireny z Zywca i innych rodzin znajdujacych sie w trudnej sytuacji.

  15. AntyNWO said

    http://vod.gazetapolska.pl/5557-biznes-czy-pochlebstwa

    Z czym przyjechał John Kerry? O wizycie Sekretarza Stanu USA w Polsce Magdalena Michalska rozmawia z Głównym Ekonomistą SKOK Januszem Szewczakiem.

  16. młody said

    http://pl.gloria.tv/?media=529234

  17. KRYSTYNA said

    Podejmujemy triduum (czwartek, piątek, sobota) przed Uroczystością Chrystusa Króla
    ============================================================

    http://www.malirycerze.koszalin.opoka.org.pl/start/index.php/pl/dzielmy-sie-wiara/intronizacja/2664-podejmujemy-triduum-czwartek-pitek-sobota-przed-uroczystoci-chrystusa-krola

    Podejmujemy triduum (czwartek, piątek, sobota) przed Uroczystością Chrystusa Króla poprzez przyjęcie Komunii św. wynagradzającej za grzechy Ojczyzny z jednoczesną intencją zanurzenia narodu w Krwi Pana Jezusa i w Jego Ranach.

    Dziękujemy za zaagażowanie Czytelników oraz za korespondencję emailową. (Było jej ostatnio bardzo dużo). Wielu kapłanów przyjęło tę formę przygotowania do uroczystości z wielką radością. JE ks. Arcybiskup A. Dzięga udzielił wszystkim, którzy w ten sposób łączą się w duchu ekspiacji, swoje błogosławieństwo.
    W czwartek (21.listopada) obchodzimy wspomnienie ofiarowania Matki Bożej w świątyni.

    Pan Jezus do św. s. Faustyny: „W dzień Wniebowzięcia Matki Bożej nie byłam na Mszy św., pani doktór nie pozwoliła, ale modliłam się gorąco w celi. Po chwili ujrzałam Matkę Bożą w niewypowiedzianej piękności i rzekła do mnie: córko moja, żądam od ciebie modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy za świat a szczególnie za Ojczyznę swoją. Przez dziewięć dni przyjmij Komunie św. wynagradzającą, łącz się ściśle z Ofiarą mszy św. Przez te dziewięć dni staniesz przed Bogiem jako ofiara, wszędzie, zawsze, w każdym miejscu i czasie – czy w dzień, czy w nocy, ilekroć się przebudzisz, módl się duchem. Duchem zawsze trwać na modlitwie można.” (Dz 325)
    Wieczorem ujrzałam Matkę Bożą, z obnażoną piersią i zatkniętym mieczem, rzewnymi łzami płaczącą i zasłaniała nas przed straszną karą Bożą. Bóg chce nas dotknąć straszną karą, ale nie może, bo nas zasłania Matka Boża. Lęk straszny przeszedł przez moją duszę, modlę się nieustannie za Polskę, drogą mi Polskę, która jest tak mało wdzięczna Matce Bożej. Gdyby nie Matka Boża, na mało by się przydały nasze zabiegi. Pomnożyłam swoje wysiłki modlitw i ofiar za drogą Ojczyznę, ale widzę, że jestem kroplą wobec fali zła. Jakże kropla może powstrzymać falę? O, tak. Sama z siebie kropla jest niczym, ale z Tobą Jezu, śmiało stawię czoło całej fali zła i nawet piekłu całemu, Twoja wszechmoc wszystko może.” (Dz 686)

    Bóg zapłać
    Admin

    Rex Christe primogenite, Agnelle Dei mistice, Virtutum fons vita, mundi caro viva! Divinitatis Hostia, Aeterni Patris victima, omnium Creator, mundi Restaurator! Tuo nos Corpore refice, sacroque Sanguine ablaue, sordes nostrae culpae, Jesu Christe. Amen

    Królu Chryste Pierworodny, mistyczny Baranku Boży, cnót Źródło, życie! Świata Ciało żywe! Boska Hostio, Przedwiecznego Ojca Ofiaro, wszystkiego Stworzycielu, świata Naprawicielu, Twym Ciałem nas posil, świętą Krwią obmyj brudy naszej winy, Jezu Chryste. Amen.

    Wszechmogący Boże, Ojcze nasz Przedwieczny! Oto ja syn/córka tej ziemi, na której z Twojej Woli żyję, przed Twe ołtarze zanoszę błagalną prośbę, abyś wejrzał okiem nieograniczonego miłosierdzia na cierpienia i potrzeby Ojczyzny mojej. Odwróć Wszechmogący Panie, ucisk, niepokoje, choroby i wszelkie niebezpieczeństwa, jakie Ojczyznę moją dotykają, a inne narody, z którymi nas Wola Twoja święta związała, oświeć i natchnij sprawiedliwością oraz miłością bliźniego, nakazaną przez Ciebie, wszystkim ludom ziemi.
    Udziel też nam, Wszechmogący Panie, upragnionego pokoju, pociesz tych rodaków, którzy cierpią, a wszystkich nas natchnij zgodą i miłością ku tej ziemi zasianej popiołami i przepojonej krwią przodków naszych, którzy Ciebie, Boże, od wieków wielbili. Amen.

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  18. jamek said

    .
    PIERWSZY ZNAK BĘDZIE TAKI, ŻE ZIEMIA ZACZNIE SIĘ SZYBCIEJ OBRACAĆ. DRUGI ZNAK BĘDZIE DOTYCZYŁ SŁOŃCA, KTÓRE WYŁONI SIĘ WIĘKSZE, JAŚNIEJSZE I ZACZNIE SIĘ OBRACAĆ

    12.11.2013, 20:30 – Orędzie Ostrzeżenie

    Moja szczerze umiłowana córko, gdy Mój Czas się zbliża, wielu będzie pogrążonych we śnie, ale ci, którzy są pobłogosławieni otwartymi oczami na Moje Światło, rozpoznają znaki. Otrzymają błogosławieństwa, aby się przygotować i tylko ci, którzy się Mnie trzymają będą w stanie przetrwać te zmiany.
    Im bliżej do Dnia Mojego Wielkiego Powrotu, tym więcej ludzi, którzy mówią, że kochają Boga, oddali się ode Mnie. Nawet ci, którzy mówią, że są święci i będą się wywyższali w hierarchii Mojego Kościoła na Ziemi, nie będą w stanie ujrzeć Prawdy. Nie zobaczą Prawdy, ponieważ będą się oddawali sprawom i uroczystościom, które będą dla Mnie zniewagą.
    Pierwszy znak będzie taki, że Ziemia zacznie się szybciej obracać. Drugi znak będzie dotyczył słońca, które wyłoni się większe, jaśniejsze i zacznie się obracać. Obok niego zobaczycie drugie słońce. Wtedy pogoda sprawi, że świat będzie wstrząsany, a te zmiany spowodują, że wiele części Ziemi zostanie zniszczonych. Kary – a będzie ich wiele – pozbawią ludzkość zuchwałości tak, że dusze będą błagały o Miłosierdzie Boże. Nic innego nie poruszy kamiennych serc tych, którzy wykluczyli ze swojego życia miłość Boga.
    Grzech ludzkości będzie szybko narastał, a grzech bałwochwalstwa owinie się trzykrotnie wokół Ziemi. Pogaństwo, w stroju królewskiej monarchii, przeniknie Mój Kościół na Ziemi. Gdy poganie obejmą Mój Kościół, nie będzie uwielbiania Boga. Gdy poganie, ateiści i inni niewierzący, którzy otwarcie odrzucają istnienie Boga, obejmą Mój Kościół, to nie będą oni zginać swoich kolan przede Mną, Jezusem Chrystusem. Gdy Mój Kościół oświadczy, że wita z radością wszystkich, nie dajcie się oszukać. Nie znaczy to, że powitają z radością pogan w Moim Kościele, by i oni mogli pokłonić się przed Moim Tabernakulum. Nie, to będzie parada bałwochwalstwa przede Mną, spowodowana przez grzech pychy, aby bezcześcić Poświęcone i Święte Tabernakula. Będą umieszczać pogańskie symbole na Moich Ołtarzach i będą domagać się, aby niczego nie podejrzewający parafianie witali swoich współbraci i współsiostry życzliwie i z hojnością. Od wszystkich będzie się wymagać zaprzeczenia Prawdzie, tak, by z radością powitać fałszywych czcicieli, którzy będą tratować Moje ołtarze. Wtedy Ręka Boga opadnie.
    Będą rozprzestrzeniać się wojny; trzęsienia ziemi wstrząsną czterema krańcami ziemi i ludzkość ogarnie głód, a wszystkie nikczemne gesty i zniewagi czynione przed Bogiem doprowadzą do strasznych kar. Kiedy ci, którzy przyjmują Moje Miłosierdzie będą prowadzili Mój Kościół – każdy demon będzie przeklinał te dzieci Boże. Bóg będzie interweniował, aby je ochronić i biada tym, którzy będą pluli w Twarz swojego Stwórcy.
    Nadszedł czas. Ci, którzy Mnie przeklinają, będą cierpieli. Ci, którzy idą za Mną, przeżyją te prześladowania, i doczekają dnia, kiedy przyjdę, aby objąć ich Moimi Miłosiernymi Ramionami. A potem, tylko ci, którzy pozostaną, ponieważ odrzucili Moją Miłosierną Dłoń, zostaną przekazani bestii, którego ubóstwiali i u którego szukali przyjemności.
    Tak wiele osób będzie odrzucało Mnie, aż do końca. Dwie trzecie będą pluły na Mnie, walczyły z Moją Interwencją i będą wykrzykiwali na Mnie wszelkiego rodzaju nieprzyzwoitości. W miarę, jak ten Dzień będzie się przybliżał, nienawiść wobec Mnie, będzie widoczna dla wszystkich. Nawet ci, którzy przed światem stwarzają pozory, że oddają cześć Bogu, po cichu będą Mnie przeklinali.
    Dzień, w którym oszustwo bestii zostanie odsłonięte, aby wszyscy je zobaczyli, będzie dniem, którego nikt nie zapomni. Gdyż ten dzień, kiedy świat zobaczy oszusta, antychrysta, wynoszącego się z Moją Koroną na swojej głowie – ubranego w czerwone szaty – będzie dniem, gdy ogień wyleje się z jego ust. Gdy ohyda wreszcie dotrze do świadomości ludzi ogień obejmie go, a on sam i wszyscy, którzy ślubowali mu wierność, zostaną wrzuceni do otchłani. A potem przyjdę tak, jak wam powiedziałem. Wzbudzę Mój Kościół i doprowadzę świat do jedności ze Świętą Wolą Mojego Ojca i w końcu zapanuje pokój.
    Wszystko, co wam powiedziałem, jest Prawdą. Wszystko, co ma się wydarzyć, wydarzy się tak, jak wam powiedziałem. Stanie się to szybko, gdyż mimo Mojego Gniewu, który jest spowodowany przez zakłamanie i niewdzięczność człowieka, przyjdę tylko po to, aby wreszcie doprowadzić to cierpienie do końca. Przyjdę zbawić wszystkich grzeszników, ale wielu nie będzie chciało być zbawionych.
    Bądźcie silni, Moi umiłowani wyznawcy, gdyż ochronię wszystkich grzeszników, którzy przyjmą Moja Miłosierną Dłoń podczas Ostrzeżenia. Tak więc każde dziecko Boga, wierzące i niewierzące, zostanie uwzględnione w tej Wielkiej Interwencji z Nieba. Ale po tym czasie, anioł Boży oddzieli dobrych od złych. Czas jest krótki.

    Wasz Jezus

    http://paruzja.info/

    • saper said

      Gdyż ten dzień, kiedy świat zobaczy oszusta, antychrysta, wynoszącego się z Moją Koroną na swojej głowie – ubranego w czerwone szaty – będzie dniem, gdy ogień wyleje się z jego ust.

      Czerwone szaty czyli w kolorze męczenników. Jest mowa o bestii, czy innego papieża ?
      Co przez to rozumiecie to zdanie.

  19. Tomasz said

    Bliski znajomy ze szkoły średniej przyjaciela popełnił wczoraj samobójstwo. Od kilku lat przebywał w Anglii. Miał 31 lat. Kto moze to poproszę o modlitwę za niego.

    • Tomasz said

      Miał na imię Wojciech.

      • lucus said

        Wieczny Odpoczynek racz Mu dac Panie!
        A Swiatlosc Wiekuista niechaj Mu Swieci , niech odpoczywa w Pokoju Wiecznym . Amen.

        • cox said

          Minusować kogoś za to, że pomodlił się za zmarłego? Jakim trzeba być człowiekiem, by to zrobić?! No chyba, że to jakiś program.

    • Leszek said

      O samobójstwie i jego konsekwencji z książki „Święta Pani” Stefanii Fulli Horak:
      „CO ZYSKUJE SAMOBÓJCA .
      „Jeżeli człowiek popełniając samobójstwo działał w zamroczeniu, a zatem nie jest w pełni za czyn swój odpowiedzialny, to dusza jego, dzięki doskonałej Sprawiedliwości Bożej, nie będzie potępiona na wieki. Musi jednak w żałośnie bolesnym, a bezużytecznym dla swej przyszłej szczęśliwości opuszczeniu, odczekać taką ilość lat, jaka jeszcze
      człowiekowi do naturalnej śmierci brakowała. Potem dopiero przystąpi do odrabiania należnej jej i właściwej kary. Samobójca, zatem od żadnych cierpień nie ucieka i nic na czasie nie zyskuje. Zamienia tylko mniejszy znajomy już ból na niepojęcie sroższy i nowy, przekreśla niektóre zdobyte do tej pory zasługi, dodaje dobrowolnie do przetrwanych już trosk doczesnych i do przyszłych mąk czyśćcowych (lub wiecznych!) owe brakujące mu do śmierci lata, pełne na pewno gorszych cierpień od tych, przed którymi chciał umknąć”. (str.195; Wydawnictwo ‘Maria Vincit’, Wrocław 2003) cd(2)n

    • Leszek said

      cd(2): Sporo światła na problem samobójstwa może nam dać lektura “Świadków Bożego Miłosierdzia” Anny, gdzie są opisane okoliczności i historie śmierci samobójczych dwóch osób. Najpierw może ten fragment o Kazimierze: Samobójstwo jest odmową służenia.
      10—12 V 1970 r. Rozmawiałam z Markiem o jego matce, pani Kazimierze. Była biologiem. Podczas wojny służyła w Armii Polskiej na Bliskim Wschodzie. Zginęła w wypadku w takich okolicznościach, że Marek pewien był, iż popełniła samobójstwo. Po wyjściu Marka zapytałam Bartka.
      – Nie martw się dłużej. Nic podobnego nie było. Słyszałem wasza rozmowę i słyszała też pani Kazimiera. Chcę ci powtórzyć jej słowa, posłuchaj.
      Mówi matka Marka.
      – Moje dziecko. Widzę, jak bardzo przejęłaś się słowami mojego syna. Boisz się, że wszystko, co piszesz, jest twoim urojeniem, ze względu na to, że gdybym popełniła samobójstwo, nie mogłabym teraz mówić z tobą, prawda? Nie byłabym tu, w królestwie Chrystusowym…? Chciałabym ci wytłumaczyć pewną rzecz.
      Nie wszystko, co ludzie nazywają samobójstwem, jest nim naprawdę. Rzeczywiste samobójstwo jest postanowieniem świadomie powziętym z własnej woli, przeprowadzonym w pełni świadomości w przekonaniu, że właściciel ma prawo stanowić o losie swojego ciała. I dlatego jest błędem, gdyż jesteśmy jedynie użytkownikami „formy fizycznej” otrzymanej od Boga, aby w niej przeżyć życie „ziemskie”, ograniczone w czasie wytrzymałością naszej formy. Oczywiście jej stan jest zależny od naszej dbałości, dlatego samobójstwem, choć powolnym i niezupełnie jeszcze za takie uważanym, jest każde nadużycie typu nałogowego palenia, picia, zażywania narkotyków itp., tak wyniszczające nasze ciało, że nie jest ono zdolne służyć nam sprawnie i do czasu — wiadomego Bogu (nam — nie). Jeżeli jednak założymy, że Bóg, dając nam czas, daje tym samym szansę dokonania najprawidłowszego wyboru, na który składa się przeważnie wiele lat błądzenia, szukania i odwrotów od fałszywych dróg po to, aby szukać od nowa, powinniśmy dostrzec, że czas jest darem niesłychanie cennym, o który należy zabiegać, a nie trwonić go, a tym bardziej skracać. To dotyczy nas samych.
      A teraz inna sprawa, nasi bliźni. Jesteśmy im potrzebni. Chrystus liczy na nas. Szczególnie liczy na tych, którzy dokonując wyboru, opowiedzieli się za Nim. Opowiedzieć się za Bogiem — to uznać Go swoim Stwórcą, Ojcem, Nauczycielem i Przyjacielem, a więc uznać Jego zwierzchnictwo, Jego mądrość i miłość w pełni, jaką człowiek jest zdolny pojąć. W konsekwencji jest to poddanie się Jego woli, Jego kierownictwu, złączenie swojej woli z Jego wolą. A On nam dał prawo: „Abyście się wzajemnie miłowali”, czyli Jego wolą w stosunku do każdego z nas jest życzenie, abyśmy kochali naszych bliźnich, nasze otoczenie.
      Kochać znaczy udzielać się, służyć swoją osobą, być gotowym do każdej pomocy, której od nas mogą ludzie potrzebować i którą powinniśmy dawać z całych sił wedle naszych umiejętności. Samobójstwo jest odmową służenia, jest zwróceniem się ku sobie, zamknięciem w sobie do tego stopnia, że już nigdy i nikomu pomóc nie chcemy. Ponadto jest cofnięciem Bogu swojego zaufania, jest stwierdzeniem, że „Bóg za wiele od nas wymaga” i że „my sami wiemy lepiej, na ile nas stać”.
      Tymczasem to Bóg sprawia, że my pokonując przeszkody sprawdzamy samych siebie; sami sobie wykazujemy, że stać nas na o wiele więcej, niż sądziliśmy. On pragnie, abyśmy poznali naszą siłę i wedle niej działali. Tak więc popełniając samobójstwo przyznajemy się do porażki, do niemożliwości sprostania wymaganiom stawianym nam przez życie czy „los”. Fałszywie rozumując, popełniamy błąd już nie do odrobienia — dlatego tak tragiczny. Załamujemy się, gdy myślimy tylko o sobie i opieramy się tylko na własnych siłach. Tam, gdzie poświęcamy siebie dla dobra innych, nie może być mowy o samobójstwie. Nie jest nim praca badawcza, nawet najszkodliwsza dla zdrowia, tak jak nie nazwiemy samobójstwem śmierci kogoś, kto dla ratowania innych wbiegł do palącego się domu.
      Pokusa samobójstwa
      Jeżeli warunki, w których człowiek się znalazł, przekraczają jego odporność psychiczną (która może być o wiele mniejsza niż innych w jego otoczeniu), to stan jego nerwów jest tak zły, że człowiek ulega presji, naciskowi sił zła i nie wiedząc, że jest „wodzony na pokuszenie”, ulega, poddaje się. Przyjmuje inspiracje, myśli destrukcyjne, podsuwane niezwykle logicznie, przemyślnie, z ogromną znajomością charakteru ludzkiego — jako swoje własne, i wtedy im ulega. Zostaje przekonany tylko nie wie przez kogo. Gdyby to rozumiał, umiałby walczyć.
      – Po czym poznać działanie sił zła?
      – Otóż, dziecko, ZAWSZE PO BRAKU NADZIEI. Jest logika, nawet „humanizm” (jak u Kotarbińskiego, gdzie od razu odczułaś zło, które tam zawarł), jest doprowadzenie do krańcowej konsekwencji, śmierci, jako jedynego, słusznego, mądrego, właściwego, a nawet pożytecznego (!) kroku — ale zawsze oderwawszy człowieka od Boga i od innych ludzi, wykazawszy mu jego samotność, wyizolowanie, brak sensu i celu dalszego życia, a przede wszystkim wmawiając samodzielność decyzji, prawo do niej (skoro „Boga nie ma” i nic nie istnieje po śmierci, to człowiek ma prawo skrócić sobie cierpienia…). -To podłe! — pomyślałam.
      – To jest podłe! A więc pamiętaj: zawsze będzie brak Boga, brak nadziei, brak miłości i miłosierdzia, zimna logika; i zawsze atak będzie podstępny, w najgorszym dla człowieka momencie, bo tylko wtedy ma szansę powodzenia. Człowiek w pełni świadomości potrafi się obronić, szczególnie człowiek, który czemuś służy, wie, że jest potrzebny. Dlatego tak często atak idzie w kierunku wmówienia nam, że jesteśmy niepotrzebni, niezdatni do niczego i nikomu już nic nie damy. (To, trzeba, aby wiedział mój syn). Z tego, co ci podałam, zorientowałaś się, jak mało jest wśród tzw. „samobójców” świadomych i planowo zrealizowanych decyzji. Większość to są ofiary przeprowadzonego na nich zamachu. Zamachu zdradzieckiego, podstępnego, bo niewidzialnego, dokonanego przez wroga, przy którym gestapo jest marną imitacją prawdziwego terroru (masakrowania nie ciała, a psychiki człowieka). Widzisz, wytrzymałość ludzka jest bardzo różna. Jedni odporni są na ból fizyczny, inni na presję psychiczną, przy czym w wypadku choroby, używania środków przeciwbólowych kojących czy usypiających samokontrola słabnie i człowiek staje się bardziej bezbronny. Także wszelkie momenty załamania okolicznościami zewnętrznymi (tak jak w przypadku Bartka, który nie tylko był bardzo wyczerpany i chory, ale i wstrząśnięty nieumyślnym spowodowaniem wypadku) powodują, że człowiek może się ugiąć, przyjmując pokusę jako coś dla niego najlepszego — gdyż tylko w takim „opakowaniu” będzie ona zaakceptowana. Ale nigdy nie będzie wtedy odwrócenia się od ludzi i Boga, odrzucenia, pogardzenia Bogiem i ludźmi. To tak, jak nieumyślne zabójstwo różni się od morderstwa z premedytacją, chociaż wynik jest równie tragiczny. Ale nie skutki. Pragnę cię uspokoić, ja nie popełniłam samobójstwa z premedytacją, to był wypadek. I tylko tak należy moją śmierć rozumieć”. (z cz.2, str. 236-239)

  20. lucus said

    TAJEMNICZA SMIERC POLSKIEGO NAUKOWCA

    Piotr Kulesza mial zaledwie 46 lat i byl obiecujacym lekarzem i profesorem. Czy mial powody aby popelnic samobojstwo ?
    Policja na Florydzie wciaz nie ma zielonego pojecia , jak doszlo do tego strasznego wypadku.
    Czy polski lekarz sam wyskoczyl z balkonu swego pokoju w luksusowym hotelu Weston w Hollywood , czy tez zostal zen zepchniety . Pewne jest jedno : w srodku nocy przelecial przez szklany dach i wyladowal w recepcji . Zapanowalo tam przerazenie .
    Piotr Kulesza pochodzil z Warszawy , ale w USA spedzil wiele lat , tam tez studiowal , stopniowo osiagajac coraz wyzsze szczeble specjalizacji i kariery. W chwili smierci byl profesorem nadzwyczajnym , patologiem , od 2009 r, pracujacym zarowno na uniwesytecie Northwestern w Chicago, jak i w uniwesyteckiej klinice .
    Do Hollywood przyjechal , by uczestniczyc , w konferencji naukowej , dotyczacej onkologii, w ktorej sie specjalizowal i wynajal luksusowy pokoj z balkonem i pieknym widokiem na 23 pietrze. Co sie stalo , ze nagle wyladowal na parterze tuz obok baru ? Nie wiadomo. Wiadomo jednak , ze po wypadku jeszcze chwile zyl i zmarl w hotelu.
    Zrodlo:Gazeta Polska 19 listopad 2013r.

    Prosze o modlitwe za dusze PIOTRA KULESZY.
    Wieczny Odpoczynek racz Mu dac Panie , a swiatlosc wiekuista niechaj Mu Swieci . Niech Odpoczywa w Pokoju Wiecznym . Amen.

  21. Wiesia said

    Przeczytajcie to proszę:http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/szatan-opetal-egzorcyste-najslynniejszy-demonolog-odwolany_365950.html

    • Wiesia said

      Odnoszę wrażenie,że właśnie szatan tak boi się tego Kapłana,że doprowadza Go do zamknięcia.Z tego co pamiętam, przez to przechodziło wielu mistyków,a m.in.Św.Matka Teresa z Kalkuty,Św.Ojciec Pio,Św.Maria od Krzyża(mała arabka) i wielu innych.Oj,oj,oj,ufffff…,wydaje mi się,że będą musieli pozamykać wszystkich egzorcystów…,a wtedy właśnie ci „zdrowi”będą pomagać opętanym.Najlepszy jest motyw tam o Medjugorju,czekałam kiedy się to zacznie i czułam,że to o to chodzi.Oddaję część Różańca dzisiaj w intencji tego Kapłana i tych „zdrowych”.

    • Wiesia said

      Oooo..szybciutko reagujesz,szybciutko Ci to idzie.Św.Michale Archaniele,broń nas….

    • Krzysztof said

      – Może i ojciec Posacki miał kontrowersyjne poglądy. Ale to nie ze względu na poglądy dostał zakaz. Ważne jest osobiste dobro ojca Posackiego – powiedział.

      Ważne jest osobiste dobro ojca Posackiego!!!!

      Jak to ojcowie Jezuici dbaja o swoich wspolbraci!!!

      W tym czasie jezuici opcji liberalnej czynili wszystko, by zdyskredytować posłannictwo Rozalii, a zwłaszcza wszystkie działania związane z Intronizacją Pana Jezusa na Króla Polski. Już w lutym 1998 r. o. prowincjał Adam Żak podczas egzorty wygłoszonej do członków wspólnoty jezuickiej na Przegorzałach w Krakowie stwierdził, że misją Kościoła nie jest szerzenie Królestwa Bożego na ziemi, a tylko działalność charytatywna.

      działalność charytatywna!!! działalność charytatywna.!!! działalność charytatywna!!!

      Czy ta melodia nie jest dzisiaj jeszcze glosniej grana.

      Przez prawie 30 lat coraz bardziej przygniatała mnie świadomość, że Towarzystwo Jezusowe zdradziło swe szczytne ideały, demonstrując w obliczu współczesnych zagrożeń przerażającą pasywność lub – w osobach poszczególnych kapłanów – jawnie spiskując przeciwko Chrystusowi i Jego Królestwu.

      Przy okazji z przykrością muszę stwierdzić, że poziom moralny, jak również poziom świadomości teologicznej Ojca Prowincjała, które ujawniły się zwłaszcza w prowadzonych ze mną rozmowach, były dla mnie w najwyższym stopniu gorszące. Jestem głęboko przekonany, że prowadzi Ojciec Prowincję sobie powierzoną do duchowego samozniszczenia, szkodząc tym samym całemu Kościołowi.

      Jakos nikt nie widzial opentania!!!!

      KAPŁAN przed plutonem egzekucyjnym:
      Chciałbym pokrótce przedstawić dramat mego życia poświęconego dziełu Intronizacji Jezusa Króla w naszym Narodzie. Od kilkunastu lat władze duchowne zmuszały mnie, bym zaparł się Jezusa Króla i bym wraz z narodem Izraelskim wybrał Barabasza, tak jak to uczyniły one na fali soborowych przemian.

      Gdy sztandaru Jezusa Króla Polski mimo wszelkich gróźb, kar i nacisków nie chciałem wypuścić z dłoni, postawiono mnie, tak jak ongiś górników z „Wujka”, przed plutonem „egzekucyjnym”, którym dowodził sam kard. Stanisław Dziwisz, i nie strzelano do mnie z broni palnej, lecz popełniono na mnie mord moralny przy użyciu broni, znanej dobrze siłom ciemności. Zanim opiszę te smutne wydarzenia, by były one zrozumiałe, krótko przedstawię historię mego życia, umieszczając w niej linki do najważniejszych dokumentów.

      http://www.rozalia.krakow.pl/wiadomosci/-news,12.htm

    • kooool said

      Poniżono kapłana przerabiając jego oblicze. Czy Episkopat lub Jezuici zareagują?

      Ciekawe dlaczego zawieszono stronę ks.Aleksandra Posackiego? Dla czyjego dobra?
      http://www.aleksanderposacki.pl/

    • Pro Publico Bono said

      „W jednym ze swoich tekstów Posacki przyznał, że szatan objawił mu się pod fałszywą postacią „anioła światłości”. Prawdopodobnie to on podpowiadał mu, by zakonnik wysławiał objawienia w Medjugorie, których Kościół nie uznaje. Wpadł w pychę, a jego wykłady zaczęły przynosić odwrotny skutek – zamiast przestrzegać przed złem, budziły fascynacje nim.”

  22. Mateusz said

    Ale tak na serio, co jest potrzebne do Zbawienia?
    Wystarczy że będę zmawiał 3 x Anioł Pański, 1 x Koronka do Miłosierdzia Bożego, przynajmniej 1 część Różańca Świętego dziennie (wszystko najlepiej w intencji oddania tych modlitw do dyspozycji Trójcy Przenajświętszej za pośrednictwem Niepokalanej Matki Bożej), plus modlitwy dziękczynno-błagalne (w swoich intencjach) nad ranem po wstaniu i w nocy przed spaniem, oraz chodził do Kościoła (obowiązkowo niedziela i święta kościelne) i za każdym razem spowiadał się i przyjmował Eucharystię?

    Oczywiście pomaganie innym w miarę możliwości też biorę pod uwagę. Ale co znaczy dzielenie się z innymi? To znaczy że jak sam mam mało i nie mogę się czymś podzielić bo nie będzie starczyło dla mnie i moich najbliższych, to i tak mam zamknąć się i oddać co sobie ktoś zażyczy ode mnie? Lub jeśli nawet będzie bezprawnie wymagać ode mnie ten „bliźni” to też mam pokornie oddać mu?
    A jeśli będę atakowany i nie tylko moje ale też życie moich najbliższych będzie zagrożone to mam dać za wygraną i zamiast obraniać innych pozwolić żeby zginęli?

    W wielu miejscach w Biblii jest napisane że trzeba „nadstawiać drugi policzek” ale tak samo jest napisane że człowiek ma prawo się bronić jeśli mu grozi niebezpieczeństwo.

    Jest też napisane o tym, że wszyscy ludzie są braćmi, ale w jednej z przypowieści (o Miłosiernym Samarytaninie) Jezus sam powiedział że bliźnim jest tylko ten, kto pomaga drugiemu człowiekowi. Czyli ktoś kto mi szkodzi, jest moim wrogiem a nie bliźnim. MOŻE BYĆ bliźnim, ale jeśli się nawróci, przeprosi mnie i naprawi swoje błędy.
    Do tego czasu będzie po prostu wrogiem.

    Zgodnie z moimi poglądami, starałbym się modlić o swojego wroga (piszę „starałbym”, bo to nie łatwe), ale zgodnie z rozsądkiem nie powinienem mu nadstawiać się, bo on(a) to wykorzysta i nie tylko zaszkodzi mnie ale moim najblliższym.

    Tak że nawet sam Jezus dał dyskretnie do zrozumienia parę razy, że prawdziwy Chrześcijanin wcale nie ma OBOWIĄZKU być podległym popychadłem, w dodatku biednym, prostackim i nie wykształconym.
    Ale to znaczy też, że nie wolno nam popadać w samozachwyt, przesadną dumę czy w końcu pychę.

    Dobrze rozumiem, czy nie jestem zbyt pokorny w tym momencie?

    Proszę o wyjaśnienie.

    • Dzieckonmp said

      Pytasz tak na serio, co jest potrzebne do Zbawienia?

      Wydaje mi się że człowiek większość swego czasu spędza na zdobywaniu coraz więcej poprzez pracę czy zdobywaniu uciech poprzez rozrywkę i w pewnym momencie odchodzi z tej Ziemi.Patrząc z ludzkiego punktu widzenia co zapamiętają pozostali na Ziemi, jak będą mówić o nim i jak długo. Ci co znali tego który odszedł będą przez jakiś krótki czas wspominać że zbudował dom, rozwinął firmę, że pewnie jest w niebie bo tak często chodził do kościoła. To znajomi. A co na Sądzie Bożym? Czy człowiek ten będzie opowiadał że zbudował dom, rozwinął firmę, często chodził do kościoła , nikogo nie okradł? Czy to nie będzie wywyższanie samego siebie? Czy to nie będzie stawianiem się wyżej innych ludzi, innymi wierzącymi ludźmi? To nie jest według mnie drogą drogą do zbawienia. Czy Jezus będzie kierował sie taka filozofią i pytał ile różańców zmówiłeś , ile Koronek odmówiłeś? Według mnie nie. Jezus poprosi o odpowiedź na jedno pytanie co dobrego w życiu uczyniłeś?

      A oto zbliżył się do Niego pewien człowiek i zapytał: «Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?» 17 Odpowiedział mu: «Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry8. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania». 18 Zapytał Go: «Które?» Jezus odpowiedział: «Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, 19 czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego!»9 20 Odrzekł Mu młodzieniec: «Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?» 21 Jezus mu odpowiedział: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» 22 Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

      • imburak said

        Przepraszam nie zauważyłem wpisu a o ten fragment mi chodziło

      • cox said

        Patrząc na to z drugiej strony, to modlitwa też jest bardzo ważna. Liczy się też nastawienie z jakim podchodzimy do pomagania bliźnim. Często zdażają się sytuacje, że pomagamy innym z myślą, że oni lub ktoś inny nam się kiedyś zrewanżuje (sam też się na tym łapię). A taka postawa też nie jest właściwa, bo wtedy odbieramy swoją nagrodę już tutaj na ziemii.

    • imburak said

      A pamiętasz przypowieść o sprawiedliwym który pyta się co ma zrobić a Jezus mu odpowiada „sprzedaj wszystko i rozdaj” weź krzyż i idź za mną … łatwe a jednocześnie najtrudniejsze dla nas wszystkich 😉

    • Tomasz said

      Tylko Miłość będzie sie liczyć. Jeden akt Miłości Boga i/lub bliźniego przekreśli 100 przejazdów bez biletu biedaka. Jeden akt bezinteresownej nienawiści przekreśli 100 różańców.

    • kooool said

      Gdy zdobędziesz wroga, zyskasz przyjaciela.

  23. Pragnę serdecznie zachęcić do odwiedzenia portalu
    http://www.urbietorbi-apocalypse.net/polski.pl.html

    O nowym papieżu czytajcie na http://www.urbietorbi-apocalypse.net/Papiez.pl.html

  24. Wiesia said

    WARTOŚĆ CIERPIENIA.
    JEZUS CHRYSTUS: Kiedyście się narodzili, wpisałem na pergaminie waszego
    życia również i cierpienie. Obecnie wyjaśnię jego wartość. Im bardziej zbliżacie się do Mnie, tym więcej rozjaśnia Mój blask wartośd waszego cierpienia. I gdy
    do Mnie przyjdziecie, wtedy będziecie mogli przed tronem Ducha Świętego
    przypatrywad się jego nigdy nie ginącej wartości i piękności. Ja je tam jeszcze
    „rozwinę” i w połączeniu z Moimi zasługami powstanie dla was przecudna
    zasługa, która zanurzy dusze wasze w pełnym rozkoszy upojeniu. Przypomnij
    sobie tylko odbijanki, którymi się w swych dziecięcych latach tak chętnie
    bawiłaś. Musiałaś je tylko zwilżyd, trochę pocierad i już pojawiał się w pięknych
    kolorach wspaniały krajobraz, jakiś książę, jakiś smok lub coś innego. Widzę, że
    patrzysz na mnie zdumiona. Moja nauka jest prosta, dziecięca. Niebo należy do
    dusz dziecięcych, które niczego nie analizują, do tych, którzy zdumiewając się
    darzą Mnie posłuchem i wiarą. Zauważ, że nie mówię do was językiem
    uczonych. Ten jeszcze nikogo nie uświęcił. Przyjmijcie Moją naukę, którą
    wszczepiłem już w wasze dziecięce dusze. Widzisz, do nich należy Moje
    Królestwo

    • kooool said

      Maryja była najbliżej Boga i najbardziej cierpiała wraz z Jezusem z czystej Miłości od Zwiastowania Pańskiego, gdy zgodziła się być Matką Boga. Wynikało to z Jej Pokory i Wiedzy – Pisma Świętego zapowiadającego śmierć Mesjasza.
      Dlatego Współodkupicielka i Matka Zbawienia jak najbardziej są Jej Imionami.

      Każdy z nas, gdy zbliża się do Boga, zaczyna być prześladowany, gnębiony i cierpi, gdyż poznał Boga, kroczy za Nim, Kocha, chce jak najlepiej dla zbawienia innych dusz, a inni-najbliżsi dokładają mówiąc, „dlaczego ranisz swoich bliskich?

  25. Krzysztof said

    KAPŁAN przed plutonem egzekucyjnym:
    Chciałbym pokrótce przedstawić dramat mego życia poświęconego dziełu Intronizacji Jezusa Króla w naszym Narodzie. Od kilkunastu lat władze duchowne zmuszały mnie, bym zaparł się Jezusa Króla i bym wraz z narodem Izraelskim wybrał Barabasza, tak jak to uczyniły one na fali soborowych przemian.

    Gdy sztandaru Jezusa Króla Polski mimo wszelkich gróźb, kar i nacisków nie chciałem wypuścić z dłoni, postawiono mnie, tak jak ongiś górników z „Wujka”, przed plutonem „egzekucyjnym”, którym dowodził sam kard. Stanisław Dziwisz, i nie strzelano do mnie z broni palnej, lecz popełniono na mnie mord moralny przy użyciu broni, znanej dobrze siłom ciemności. Zanim opiszę te smutne wydarzenia, by były one zrozumiałe, krótko przedstawię historię mego życia, umieszczając w niej linki do najważniejszych dokumentów.

    Moja droga życia
    Nazywam się Tadeusz Kiersztyn i mam obecnie 62 lata. Do zakonu jezuitów wstąpiłem w sierpniu 1971 roku. Studia z zakresu duchowości ukończyłem w Rzymie w roku 1980. Rok wcześniej zostałem wyświęcony również w Rzymie przez papieża Jana Pawła II. W zakonie jezuitów pełniłem funkcje prefekta kleryków, a potem Krajowego Dyrektora Apostolstwa Modlitwy i redaktora naczelnego „Posłańca Serca Jezusowego”. Jednakże cały czas specjalizowałem się w formacji duchowej świeckich.
    Rok 1996 był rokiem przełomowym w moim życiu, gdyż pod wpływem pism Rozalii Celakówny Pan Bóg pozwolił mi przewartościować całą dotychczas zdobytą wiedzę pod kątem Jego królewskiej godności. Dogłębnie zrozumiałem, że to Bóg króluje nad narodami (Ps 47,9) i że On jest jedynym Władcą, Królem królów i Panem panujących (1Tm 6,15). Raduj się ziemio opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla Wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa (Exultet).
    W przeciągu dwóch miesięcy doprowadziłem do otwarcia procesu kanonizacyjnego Rozalii Celakówny, apostołki Jezusa Króla Polski, na terenie Archidiecezji Krakowskiej przez ks. kard. Franciszka Macharskiego, co miało miejsce 5.11.1996 r. Od tej chwili „nasza Rózia” otrzymała tytuł Służebnicy Bożej, a ja poświęciłem cały wolny czas, by z jednej strony wspierać czynności procesowe, a z drugiej strony by głosić Polsce misję Rozalii – wezwanie do ogłoszenia Pana Jezusa Królem Polski przez władze kościelne i państwowe.
    W niecały miesiąc po otwarciu procesu S.B. Rozalii Celakówny ofiarowałem Panu Jezusowi w Bazylice Serca Jezusa w Krakowie, wśród dość dramatycznych okoliczności, wotum – złotą koronę. To wydarzenie spowodowało, że ujawniły się ukryte dotąd w zakonie jezuitów i w Kurii krakowskiej siły liberalne, niewiele mające wspólnego z Objawieniem i z religią katolicką, wrogo nastawione do idei panowania Boga w naszym Narodzie. Głównymi wtedy przeciwnikami Jezusa Króla Polski objawili się: prowincjał jezuitów Prowincji Polski Południowej o. Adam Żak oraz metropolita krakowski ks. kard. Franciszek Macharski, co skutkowało tym, że na drodze zakazów i poprzez różnego rodzaju ostracyzmy próbowano zniechęcić mnie do szerzenia posłannictwa Rozalii. Po dwóch latach utarczek, gdy zorientowano się, że wyżej cenię obowiązek wiary niż względy ludzkie, postanowiono mój problem rozwiązać definitywnie. W czerwcu 1998 r. złożono mnie ze stanowiska Krajowego Dyrektora AM oraz z redaktora naczelnego „PSJ”, a w trzy miesiące potem zażądano ode mnie, bym opuścił Polskę na nieokreślony czas.
    W tym czasie jezuici opcji liberalnej czynili wszystko, by zdyskredytować posłannictwo Rozalii, a zwłaszcza wszystkie działania związane z Intronizacją Pana Jezusa na Króla Polski. Już w lutym 1998 r. o. prowincjał Adam Żak podczas egzorty wygłoszonej do członków wspólnoty jezuickiej na Przegorzałach w Krakowie stwierdził, że misją Kościoła nie jest szerzenie Królestwa Bożego na ziemi, a tylko działalność charytatywna. Ten nieporównywalnie heretycki pogląd, godzący w samą istotę Ewangelii, uświadomił mi, jak dalece Towarzystwo Jezusowe zatraciło ducha swego charyzmatu, a także jak groźne może to być dla Kościoła. W tym czasie bowiem szeptano między jezuitami, że o. A. Żak wraz z bp. T. Pieronkiem oraz bp. J. Życińskim przygotowywali razem przemówienia papieskie przed kolejną podróżą do Polski Jana Pawła II.
    Rozwój wydarzeń, o których należałoby swoją drogą napisać obszerne sprawozdanie, nie pozostawiał złudzeń, że z chwilą mego wyjazdu z Polski zniszczony zostanie proces Rozalii oraz zniszczona zostanie założona przeze mnie Fundacja Serca Jezusa – powód (łac. actor) w procesie kanonizacyjnym S.B. Rozalii Celakówny (dla wyjaśnienia dodam, że powód to „osoba” zajmująca się finansowaniem procesu oraz prowadzeniem Biura Postulacji przez wskazanego przez siebie postulatora kanonicznie zatwierdzonego). Zważywszy na głęboki kryzys wiary w zakonie jezuitów oraz potrzebę wzięcia w obronę Fundacji Serca Jezusa – pełniącej rolę powoda w procesie – i Biura Postulacji S.B. Rozalii Celakówny, moja decyzja brzmiała: Jeśli zakon zmusza mnie do opuszczenia Polski, to wolę opuścić zakon, by zostać w Polsce dla wyżej wymienionych racji. Moją decyzję przedstawiłem w liście do prowincjała z dnia 30 września 1998:
    Powiadamiam, że przed Panem Bogiem i własnym sumieniem podjąłem definitywną decyzję opuszczenia Towarzystwa Jezusowego. Wstąpiłem do Towarzystwa Jezusowego z niezłomną wolą służenia w nim Chrystusowi i bronienia Jego Królestwa na ziemi przed atakami szatana, działającego przez ludzi mu uległych (por. ĆD, Medytacja o dwóch sztandarach). Przez prawie 30 lat coraz bardziej przygniatała mnie świadomość, że Towarzystwo Jezusowe zdradziło swe szczytne ideały, demonstrując w obliczu współczesnych zagrożeń przerażającą pasywność lub – w osobach poszczególnych kapłanów – jawnie spiskując przeciwko Chrystusowi i Jego Królestwu.
    Rozwój wydarzeń z ostatnich miesięcy, dotyczących mojej osoby i mojej działalności, przekonał mnie o beznadziejności co do dalszych prób zrealizowania mego powołania na drodze, którą obecnie kroczy Towarzystwo Jezusowe. Przy okazji z przykrością muszę stwierdzić, że poziom moralny, jak również poziom świadomości teologicznej Ojca Prowincjała, które ujawniły się zwłaszcza w prowadzonych ze mną rozmowach, były dla mnie w najwyższym stopniu gorszące. Jestem głęboko przekonany, że prowadzi Ojciec Prowincję sobie powierzoną do duchowego samozniszczenia, szkodząc tym samym całemu Kościołowi.
    Biorąc to wszystko pod uwagę, dalsze przebywanie w Towarzystwie Jezusowym niesie dla mnie nieuchronną groźbę zmarnowania życia i budzi poważne obawy o zbawienie wieczne. Dlatego też, doświadczając wielkiej udręki duchowej, którą powoduje powyższa świadomość, jak też psychicznej niemożności dalszego wywiązania się ze ślubów zakonnych, złożonych przeze mnie w dobrej wierze w Towarzystwie Jezusowym, ze swej strony w sposób całkowicie wolny i świadomy z dniem dzisiejszym zrywam te więzy, które łączą mnie z Zakonem poprzez śluby, równocześnie komunikując, że rozpoczynam stosowne starania, by zerwanie tych więzów zostało także uznane od strony formalnej przez kompetentną władzę kościelną.
    Dom Zakonny, w którym obecnie przebywam, opuszczę w terminie podanym mi przez Ojca w liście z dnia 29 września 1998 r., tj. do dnia 8 października 1998 r.
    Zgodnie z zapowiedzią opuściłem zakon w październiku 1998 roku, przenosząc się do Wspólnoty św. Klaudiusza, jednostki prawnie działającej w ramach Fundacji Serca Jezusa. Jednakże oficjalne rozwiązanie więzów z zakonem według prawa mogło nastąpić wyłącznie na drodze dymisji udzielonej mi przez zakon. Po rocznym oczekiwaniu dymisję z zakonu otrzymałem w dniu 25 września 1999 r. Rozpocząłem wtedy starania, by znaleźć przychylnego mi biskupa i tu objawiła się twarda rzeczywistość: zbyt potężnych miałem wrogów, by moje poszukiwania zostały uwieńczone sukcesem.
    Chcąc uratować mą godność bezlitośnie szarganą przez dawnych współbraci, ujawniłem powody mego odejścia z Towarzystwa Jezusowego listem otwartym Do Jezuitów. Natomiast, by uratować me kapłaństwo, musiałem uciec się do niezamierzonego zresztą fortelu. W 2000 roku zwróciłem się do ks. kard. Macharskiego z pisemną prośbą o zezwolenie mi na wykonywanie święceń na rzecz Wspólnoty św. Klaudiusza. Ponieważ na mój list nie otrzymałem odpowiedzi od ks. Kardynała, pozwoliło mi to uchwycić się prawa do wykonywania czynności kapłańskich w oparciu o pozwolenie domniemane (zdjęcie 1, zdjęcie 2). Dla wyjaśnienia dodam, że „Kodeks Prawa Kanonicznego” zostawia w tym względzie dość szeroki margines, dzięki któremu mogłem rościć sobie prawo do wykonywania święceń (kan. 269, 693, 701, 1335). Jedynie suspensa (dekret zakazujący wykonywania święceń) udzielona mi w formie deklaratywnej przez kompetentną władzę kościelną mogła pozbawić mnie nabytego w powyższy sposób prawa do wykonywania święceń na rzecz Wspólnoty św. Klaudiusza. Suspensy nigdy nie otrzymałem. Jednakże Kuria krakowska i jezuici z Krakowa robili wszystko, by zmusić mnie do zaprzestania posługi kapłańskiej, co praktycznie pozbawiłoby mnie możliwości szerzenia misji Rozalii.

    http://www.rozalia.krakow.pl/wiadomosci/-news,12.htm

  26. Leo said

    Nie widzącym jeszcze Przyjaciołom aplikuję:http://www.libriselecti.pl/pl/p/o.-Tomasz-Pegues-OP-Katechizm-Katolicki-wedlug-Summy-teologicznej-sw.-Tomasza-z-Akwinu/1049 Ave Maria… Sancta Maria Mater Dei ora pro nobis peccatoribus!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: