Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Objawienie Królowej Pomocy 3 .11.2013

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 grudnia 2013


Objawienia mają miejsce w Czechach w miejscowości Dechtice.  Proszę zobaczcie zwłaszcza od 12 minuty jak piękne twarze w czasie objawienia mają widzący. Klikać na obrazek i odeśle do filmu.

Orol

Komentarzy 166 do “Objawienie Królowej Pomocy 3 .11.2013”

  1. kooool said

    1 grudnia Żywot świętego Eligiusza, biskupa

    Pracując dla króla i wysokich panów, nie zapominał o koronie, którą pragnął w Królestwie niebieskim przyozdobić swe skronie. Pod kosztowną, złotolitą szatą nosił włosiennicę; podczas pracy stale odmawiał modlitwy i miał przed sobą książkę do nabożeństwa. Jadał zwykle dopiero wieczorem, a dochody dzielił między biednych. Szczególnie litował się nad jeńcami wojennymi, których wystawiano na sprzedaż na rynku.
    W powyższym opisie żywota świętego Eligiusza uderza nas nade wszystko jego nieposzlakowana uczciwość i rzetelność, jakiej dał dowody, gdy się trudnił złotnictwem. Bez ściągnięcia na siebie podejrzeń mógł sobie przywłaszczyć resztki powierzonego sobie złota i klejnotów, ale byłby się dopuścił grubego wykroczenia przeciw uczciwości, tak rzadkiej w naszych czasach cnocie. Zastanówmy się pokrótce, na czym polega uczciwość i w czym się pokazuje.
    1) Uczciwym jest ten, kto względem bliźniego tak się zachowuje, że każdej chwili może zdać jemu, Bogu i własnemu sumieniu ścisły rachunek ze swego postępowania. Uczciwym jest, kto każdemu oddaje, co mu się należy; kto dotrzymuje danego słowa i obietnicy, kto nikomu nie schlebia, nie kłamie, nie oszukuje, nikogo nie wyzyskuje; kto nikomu nie pomaga do pokrzywdzenia czy oszukania trzeciej osoby; kto nie słucha plotek i oszczerstw, lecz otwarcie gani potwarców i szyderców; kto staje po stronie osoby, którą ktoś chce pokrzywdzić, kto się za nią tak ujmuje, jakby sam został pokrzywdzony i tym sposobem postępuje za radą świętego Pawła: „Niech każdy patrzy nie na to, co swoje, lecz co jest cudzą własnością”.
    2) Uczciwość jest niejako wypływem i wynikiem prawdziwości Boga. Jeśli mówimy: „Bóg jest prawdą”, przyznajemy tym sposobem, że nie błądzi, nie kłamie; wola Jego jest święta i dlatego wstrętna Mu jest wszelka obłuda i kłamstwo. „Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje”. Znaczy to, że dał człowiekowi wolę na to, aby umiłował i wyznawał prawdę. Jeśli cała istota i godność nasza polega na podobieństwie do Boga, to też pierwszym i najgłówniejszym obowiązkiem naszym winno być, abyśmy się stali rzeczywiście podobnymi Bogu, jak Bóg miłowali prawdę, i zawsze mówili prawdę jak On, bo tylko prawda podnosi nas wobec Boga i ludzi.

    http://dialogsercamilosci.eu/2013/12/01/1-grudnia-zywot-swietego-eligiusza-biskupa/

    • I niedziela Adwentu, 1 grudnia 2013

      (Iz 2,1-5)
      Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pana stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pana do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!

      (Ps 122,1-2.4-9)
      REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

      Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
      „Pójdziemy do domu Pana”.
      Już stoją nasze stopy
      w twoich bramach, Jeruzalem.

      Tam wstępują pokolenia Pańskie,
      aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
      Tam ustawiono trony sędziowskie,
      trony domu Dawida.

      Proście o pokój dla Jeruzalem:
      Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
      Niech pokój panuje w twych murach,
      a pomyślność w twoich pałacach.

      Ze względu na braci moich i przyjaciół
      będę wołał: „Pokój z tobą”.
      Ze względu na dom Pana, Boga naszego,
      modlę się o dobro dla ciebie.

      (Rz 13,11-14)
      Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.

      (Ps 85,8)
      Okaż nam, Panie, łaskę swoją i daj nam swoje zbawienie.

      (Mt 24,37-44)
      Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

      źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

      • kooool said

        Niebiosa, rosę spuście nam z góry

      • Leo said

        PIUS BISKUP
        SŁUGA SŁUG BOŻYCH
        NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ

        WSTĘP

        NIESKOŃCZENIE HOJNY BÓG,

        który wszystko może, a którego plan opatrznościowy polega na mądrości i miłości, tajemniczym zarządzeniem swego rozumu łagodzi cierpienia narodów i poszczególnych jednostek przeplatając je radościami, aby tym, którzy Go miłują, wszystko, choć z różnych powodów i na różny sposób „pomagało do dobrego”(1).
        Albowiem i na naszym Pontyfikacie podobnie jak na czasach obecnych spoczywa przytłaczającym ciężarem tyle trosk, niepokojów i obaw z powodu niezwykle ciężkich klęsk oraz masowych odstępstw od prawdy i cnoty. Jednakże wielką dla nas pociechą jest stwierdzenie, że podczas gdy wiara katolicka wyznawana jest publicznie i czynnie, nabożeństwo do Bogarodzicy Dziewicy wzmacnia się i rozpala z każdym dniem coraz bardziej, wieszcząc na całym niemal świecie poprawę i uświęcenie życia. Gdy bowiem Najświętsza Dziewica z niewymowną czułością spełnia swe macierzyńskie powinności względem ludzi odkupionych Krwią Chrystusową, umysły i serca (Jej) dzieci doznają tym silniejszej podniety do pilniejszego rozważania Jej przywilejów.
        I. STWIERDZENIE OBJAWIONEGO CHARAKTERU PRAWDY O WNIEBOWZIĘTEJ BOGURODZICY
        I rzeczywiście Bóg, który z przeogromną i szczególną łaskawością spogląda na Pannę Maryję, skoro nadeszła „pełność czasów”(2), w ten sposób urzeczywistnił zamiary swej Opatrzności, że wszystkie przywileje, wszystkie dobrodziejstwa, jakich Jej udzielił ze swej nieograniczonej hojności, zajaśniały wtedy wśród doskonałej harmonii. I chociaż Kościół zawsze uznawał taką właśnie hojność i tę doskonałą harmonię łask, a w ciągu wieków coraz bardziej w nią wnikał, to jednak przywilej cielesnego Wniebowzięcia Bogarodzicy Dziewicy Maryi dopiero za naszych czasów rozbłysnął jaśniejszym światłem.

        Wniebowzięcie jest następstwem Niepokalanego Poczęcia

        Ten też przywilej na skutek uroczystego ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu błogosławionej Boga Rodzicielki przez nieśmiertelnej pamięci Poprzednika Naszego Piusa IX, zajaśniał nowym blaskiem. Te bowiem oba przywileje jak najściślej ze sobą się łączą. Bo Chrystus zwyciężył grzech i śmierć własną Swą śmiercią; a kto przez chrzest, w sposób nadprzyrodzony, na nowo się narodził, zwyciężył grzech i śmierć dzięki temuż Chrystusowi. Jednakże Bóg nie chce przed końcem świata udzielić sprawiedliwym, jako prawa ogólnego – pełnego skutku zwycięstwa nad śmiercią. Dlatego też również i ciała sprawiedliwych po śmierci rozpadają się i w ostatni dopiero dzień połączy się każde ze swoją duszą uwielbioną.
        Ale spod tego rodzaju ogólnego prawa zechciał Bóg wyjąć Najświętszą Maryję Pannę. Ona to, na mocy zupełnie szczególnego przywileju, swoim Niepokalanym Poczęciem zwyciężyła grzech, i dlatego nie podlega temu prawu trwania w rozkładzie grobowym, ani nie musiała aż do końca świata czekać na wybawienie swego ciała.
        Toteż gdy ogłoszono uroczyście, że Bogarodzica Dziewica Maryja od pierwszej chwili swego istnienia była wolna od dziedzicznego skażenia, wówczas dusze wiernych chrześcijan poruszyła jakaś gorętsza nadzieja, że najwyższy Urząd Nauczycielski Kościoła wkrótce ogłosi dogmat cielesnego Wniebowzięcia Najświętszej Panny Maryi(3).
        Jednomyślne przeświadczenie wiernych o Wniebowzięciu Bogarodzicy w ciele uwielbionym
        Można więc było zauważyć w gronie proszących o to z naciskiem Stolicę Apostolską nie tylko poszczególnych wiernych, ale tych także, którzy reprezentują Narody oraz prowincje kościelne, jak również wielu Ojców Soboru Watykańskiego.
        Z biegiem zaś czasu, tego rodzaju prośby i życzenia nie tylko nie ustawały, ale z dnia na dzień wzrastały coraz bardziej tak pod względem liczby, jak i nasilenia. W tej intencji powstały pobożne współzawodnictwa w modlitwach; wielu wybitnych teologów z ogromną gorliwością wzmogło studia nad tym zagadnieniem zarówno prywatnie jak i na powierzonych sobie publicznych uniwersytetach kościelnych czy też innych uczelniach teologicznych. W różnych częściach świata katolickiego urządzano kongresy maryjne już to w granicach jednego narodu już to międzynarodowe. Te właśnie staranne badania rzuciły jaśniejsze światło na to, że w depozycie wiary chrześcijańskiej, powierzonym Kościołowi, zawiera się również dogmat Wniebowzięcia (Najśw.) Panny Maryi. I stąd też najczęściej wypływały owe prośby pokorne a usilne, domagające się od Stolicy Apostolskiej uroczystego określenia tej prawdy.
        W tym zbożnym ubieganiu się wierni przedziwnie łączyli się ze swymi Pasterzami. Ci, zaś ze swej strony przesłali do Stolicy Piotrowej pokaźną ilość podobnych próśb. Toteż w chwili Naszego wyniesienia na tron papieski było już wiele tysięcy tego rodzaju petycji, które napłynęły ze wszystkich stron świata i od wszystkich stanów, a więc od Umiłowanych Synów naszych Kardynałów Świętego Kolegium, od Czcigodnych Braci Arcybiskupów i Biskupów, od Diecezji a także parafii.
        Dlatego też, zaniósłszy usilne modły do Boga, aby raczył udzielić Nam światła Ducha Świętego do rozstrzygnięcia w tej tak niezwykłej wagi sprawie, wydaliśmy specjalne przepisy. Nakazaliśmy w nich, by rozpoczęto wspólnymi siłami poważniejsze studia nad tą sprawą, oraz by zebrano tymczasem i dokładnie rozważono wszystkie petycje, które przesłano do Stolicy Apostolskiej od czasów ś.p. Poprzednika naszego Piusa IX aż do naszych dni w sprawie Wniebowzięcia cielesnego Najświętszej Panny Maryi.

        Jednomyślny sąd Biskupów o Wniebowzięciu

        W obliczu tak ważnej, tak doniosłej sprawy, uznaliśmy za stosowne wezwać bezpośrednio i urzędowo wszystkich Braci Biskupów, by każdy z nich wypowiedział wobec Nas wyraźnie swoje zdanie. W tym celu skierowaliśmy do nich dnia 1 maja 1946 roku list Deiparae Virginis Mariae, tej treści: „Czy sądzicie, Czcigodni Bracia odznaczający się mądrością i roztropnością, że Wniebowzięcie cielesne Najświętszej Dziewicy może być ogłoszone za dogmat wiary i czy życzycie sobie tego Wy, duchowieństwo i lud?”.
        Oni zaś, których „Duch Święty ustanowił biskupami, aby kierowali Kościołem Bożym”(4), prawie jednomyślnie odpowiedzieli twierdząco na jedno i drugie pytanie. Ta „szczególna zgodność katolickich biskupów i wiernego ludu”(5), że cielesne Wniebowzięcie Matki Bożej może być określone jako dogmat wiary, ukazała Nam jednomyślną doktrynę Urzędu Nauczycielskiego i jednomyślną wiarę ludu chrześcijańskiego, którą tenże urząd podtrzymuje i kieruje. Przez to samo z całą pewnością i wykluczeniem możliwości błędu ujawniło się, że przywilej ten jest prawdą objawioną przez Boga i zawartą w tym Boskim Depozycie, który powierzył Chrystus Pan Swej Oblubienicy celem wiernego strzeżenia i nieomylnego wyjaśniania(6). Wspomniany zaś Urząd Nauczycielski Kościoła spełnia powierzone sobie zadanie nie środkami czysto ludzkimi, lecz mocą Ducha Świętego(7). Wskutek tego bez błędu wywiązuje się ze zleconego sobie zadania i poprzez wieki przechowuje prawdy objawione czyste i nietknięte. A przeto te prawdy przekazuje jako nieskażone nic do nich nie dodając, ani też niczego nie odejmując. Jak uczy Sobór Watykański: „Duch Święty został przyrzeczony następcom Piotrowym nie po to, by za jego objawieniem mieli podawać nową naukę, lecz po to, by dzięki Jego czujnej opiece święcie strzegli objawienia podanego za pośrednictwem Apostołów, czyli depozytu wiary, oraz wiernie go wykładali”(8). Dlatego z powszechnej zgody zwyczajnego urzędu nauczycielskiego Kościoła bierze się argument pewny i mocny, dowodzący, że cielesne Wniebowzięcie N.M.P. – które odnośnie tego samego stanu „chwalebności” dziewiczego Ciała łaskawej Matki Boga nie mogło być przedmiotem poznania dla żadnej z władz ludzkiego ducha na podstawie jej sił przyrodzonych – jest prawdą objawioną przez Boga, a jako taka ma być przedmiotem wiary mocnej i trwałej dla wszystkich dzieci Kościoła. Jak bowiem stwierdza tenże Sobór Watykański: „Należy wierzyć wiarą boską i katolicką w to wszystko, co zawiera się w słowie Bożym pisanym czy ustnie przekazanym i co Kościół czy to uroczystym orzeczeniem czy w zwykłym i powszechnym nauczaniu podaje do wierzenia jako prawdy przez Boga objawione”(9).

        II. NA PODSTAWIE TRADYCJI POCHODNEJ O WNIEBOWZIĘCIU BOGARODZICY

        Za faktem powszechności tej wiary w całym Kościele przemawiają różne w ciągu wieków świadectwa, wzmianki i ślady. Wiara ta z dnia na dzień ukazuje się w coraz to jaśniejszym świetle.
        Powszechne przeświadczenie o niepodległym rozkładowi ciele Bogurodzicy
        Wierni bowiem kształceni i kierowani przez swych pasterzy nauczyli się z Pisma św., że (Najśw.) Maryja Panna podczas doczesnej wędrówki, pędziła życie pełne trosk, udręk, boleści, że spełniło się nadto, co wieścił święty starzec Symeon – ostry bowiem miecz przeszył Jej serce pod Krzyżem Boskiego Jej Syna, a naszego Odkupiciela. Podobnie łatwo im było przyjąć, że wielka Matka Boża zeszła z tego świata tak, jak przedtem Jej Syn jedyny. Ale to bynajmniej nie stanęło na przeszkodzie ich jawnie wyznawanej wierze, że święte Jej ciało nie zaznało skażenia grobowego, że nigdy ów dostojny przybytek Słowa Bożego nie uległ rozkładowi, zamieniając się w zgniliznę i proch. Przeciwnie, oświeceni łaską Bożą, przejęci czcią ku Tej, która jest Bożą Rodzicielką i zarazem naszą najczulszą Matką – coraz to jaśniej widzieli zgodność oraz wewnętrzny związek między tymi przywilejami, jakich udzieliła Opatrzność Boża Tej ukochanej Towarzyszce naszego Odkupiciela. Dosięgły one tak bardzo wzniosłego szczytu, jakiego poza Nią nikt przez Boga stworzony, wyjąwszy ludzką naturę Chrystusa, nigdy nie osiągnął.
        Wiarę tę potwierdzają wyraźnie liczne świątynie oddane Bogu pod wezwaniem (Najśw.) Maryi Panny Wniebowziętej. Również święte obrazy tamże wystawione do czci ze strony wiernych stawiają wszystkim przed oczy ten szczególny tryumf Najświętszej Dziewicy. Poza tym miasta, diecezje, krainy całe oddane są szczególnej pieczy i ochronie Bogarodzicy Dziewicy Wniebowziętej. Podobnie powstają instytuty zakonne zatwierdzone przez Kościół, które przybierają nazwę od tego przywileju. Nie należy też pomijać milczeniem faktu, że w maryjnym Różańcu, którego odmawianie Stolica Apostolska tak bardzo poleca, jest jedna tajemnica do pobożnego rozmyślania, jak wszyscy wiedzą dobrze, która dotyczy właśnie Wniebowzięcia Najświętszej Dziewicy.

        Liturgiczny wyraz przeświadczenia o Wniebowzięciu

        Powszechnie i jeszcze wspanialej jaśnieje ta wiara Pasterzy i wiernych, w tym, że już od czasów chrześcijańskiej starożytności na Wschodzie i Zachodzie z tej racji zaczyna się obchodzić uroczystości liturgiczne na cześć tej tajemnicy. Z nich bowiem nie przestawali czerpać światła Ojcowie i Doktorowie Kościoła, bo jak każdemu z pewnością wiadomo, liturgia święta „ponieważ jest wyznaniem niebieskich prawd, które podlegają najwyższemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, może dostarczać dowodów i świadectw niemałej wagi dla rozstrzygnięcia poszczególnych punktów nauki chrześcijańskiej”(10).
        W księgach liturgicznych, które wykazują to święto jako „Zaśnięcie”, lub „Wniebowzięcie Świętej Maryi”, zachodzą terminy zgodnie stwierdzające, że gdy Bogarodzica Dziewica przeszła z ziemskiego wygnania do nieba, święte Jej Ciało z woli Opatrzności Bożej doznało tego, co odpowiadało godności Matki Słowa Wcielonego i pozostałym przywilejom Jej udzielonym. Stwierdza to, by użyć dostojnego przykładu, Sakramentarz wysłany przez nieśmiertelnej pamięci Poprzednika Naszego Hadriana I – Karolowi Wielkiemu. Czytamy tam: „Panie, we czci jest u nas obchód tego dnia, w którym Święta Boża Rodzicielka zaznała śmierci doczesnej, ale nie mogła podlegać więzom śmierci Ta, która z siebie zrodziła Wcielonego Syna Twego a Pana naszego”(11).
        Inne księgi wschodniej i zachodniej liturgii starożytnej podkreślają wyraźniej i obszerniej to, co poprzedni tekst czyni z powściągliwością właściwą dla liturgii rzymskiej. Sakramentarz Gallikański – że podamy jeden przykład – tak mówi na ten temat: „Niewytłumaczona tajemnica, tym bardziej godna wysławiania, że wśród ludzi jedyna na skutek Wniebowzięcia Dziewicy”. Również w liturgii bizantyjskiej cielesne Wniebowzięcie (Najśw.) Panny Maryi ciągle łączy się nie tylko z godnością Matki Boga, lecz i z innymi przywilejami, szczególnie z dziewiczym Jej macierzyństwem, z góry postanowionym przez Opatrzność: „Tobie dał Król wszystkich rzeczy, Bóg, to, co wykracza ponad naturę, jako bowiem zachował Cię dziewiczą przy rodzeniu (Syna), tak i w grobie Twe ciało zachował nieskażonym i wsławił je przez boskie przeniesienie”(12).

        Stolica Apostolska autoryzuje liturgię o Wniebowziętej

        Stolica Apostolska, spadkobierczyni obowiązku, zawierzonego Księciu Apostołów, umacniania we wierze braci(13) – swoją powagą czyniła to święto coraz uroczystszym. To z pewnością skutecznie wpływało na ducha gorliwości u wiernych w stronę coraz głębszego rozważania wielkości wspomnianej tajemnicy. I tak święto Wniebowzięcia zostało podniesione z tego stopnia godności, jaki miało od początku wśród świąt maryjnych, do rzędu większych uroczystości całego cyklu liturgicznego, Poprzednik Nasz św. Sergiusz I, wprowadzając Litanie, czyli procesje stacyjne w cztery uroczystości maryjne, wylicza razem święto Narodzenia, Zwiastowania, Oczyszczenia i Zaśnięcia (Najśw.) Panny Maryi(14). Następnie Leon IV poleca uroczyście obchodzić święto, mające już wtedy nazwę Wniebowzięcia Świętej Bożej Rodzicielki, przez wprowadzenie wigilii do niego, a potem jeszcze przez zarządzenie nabożeństwa błagalnego w oktawę uroczystości. Sam nawet korzystając chętnie z tej sposobności, brał udział w tych uroczystościach wraz z tłumem wiernych(15). Ponadto w przeddzień tego święta już od dawna był nakazany post, jak widać ze słów Naszego poprzednika św. Mikołaja I o przepisach postnych: „jakie święty Kościół Rzymski od dawna przyjął za zwyczaj i tego się trzyma”(16).

        Świadectwo Ojców i Doktorów Kościoła

        Liturgia Kościoła nie rodzi katolickiej wiary, lecz raczej idzie w ślad za nią i jak owoce z drzewa, tak z wiary wywodzą się różne obrzędy kultu religijnego. Dlatego Ojcowie Kościoła, wielcy Doktorowie w homiliach, czy kazaniach na ten dzień nie czerpali nauki o Wniebowzięciu z liturgii jako ze źródła pierwszorzędnego, lecz mówili o nim jako o rzeczy już znanej wiernym i już przez nich przyjętej. Tłumaczyli tę naukę jaśniej, podawali istotny jej sens przez przytaczanie głębszych racji, zwłaszcza to naświetlając silniej, czego tylko pobieżnie dotykały często księgi liturgiczne. Mianowicie, jak twierdzili, to święto przypomina nie tylko fakt, że martwe Ciało Najświętszej Maryi Panny nie zaznało żadnego skażenia, lecz również triumf odniesiony nad śmiercią – jej niebiańskie „uwielbienie” na wzór Swego Jednorodzonego Jezusa Chrystusa.
        Pośród nich wybija się nad innych św. Jan Damasceński jako szczególny głosiciel tej przekazanej prawdy. Porównując cielesne Wniebowzięcie dostojnej Matki Bożej z innymi Jej darami i przywilejami, tak się wyraża w porywającej swej wymowie: „Potrzeba było, by Ta, która rodząc zachowała nienaruszone dziewictwo, zachowała również i po śmierci swe ciało bez żadnego skażenia. Potrzeba było, by Ta, która Stwórcę w swym łonie jako Dziecię nosiła, przebywała w Boskich przybytkach. Potrzeba było, by Oblubienica poślubiona przez Ojca zamieszkała w niebieskich komnatach. Potrzeba było, by Ta, która widziała Syna swego na krzyżu i doznała w serce ciosu miecza boleści, uniknąwszy go przy rodzeniu, oglądała tegoż Syna zasiadającego wraz z Ojcem. Potrzeba było, by Matka Boża posiadała to, co do Syna przynależy i otrzymywała cześć od całego stworzenia jako Matka Boga i służebnica zarazem”(17).
        Głos św. Jana Damasceńskiego wiernie zgadza się z głosami innych, potwierdzających tę samą naukę. Znajdujemy bowiem niemniej jasne i dokładne wyrażenia w tych kazaniach, które wygłosili głównie z okazji tego święta późniejsi czy współcześni Ojcowie. I tak, że posłużymy się innymi przykładami, św. German, biskup Konstantynopolitański uważał za odpowiadające nie tylko Boskiemu Macierzyństwu, ale także wyjątkowej świętości dziewiczego ciała Bogarodzicy Dziewicy Maryi, że ciało to nie uległo rozkładowi, lecz zostało wzięte do nieba: „Ty jak jest napisane, zjawisz się w piękności. Twe ciało dziewicze całe jest święte, całe czyste, całe Bożym mieszkaniem tak, że dzięki temu odtąd dalekie jest od rozsypania się w proch. Przemienione wprawdzie jako ciało ludzkie, dostosowane do wzniosłego życia nieskazitelności, zawsze przecież żywe i uwielbione, uczestniczące w życiu pełnym i doskonałym”(18). Inny zaś starożytny pisarz stwierdza: (Maryja)… „więc jako najchwalebniejsza Matka Chrystusa Zbawiciela naszego i Boga Dawcy życia i nieśmiertelności – przez Niego obdarzona jest na nowo życiem w wiecznej niezniszczalności jednakiego ciała. On to ją z grobu obudził i zabrał do siebie, jak to jemu samemu, wiadomo”(19).
        Asumpcjonistyczna interpretacja tekstów Pisma Św.
        Gdy zaś to święto liturgiczne rozpowszechniało się z dnia na dzień, obchodzone z żywszą pobożnością, coraz to liczniejsi biskupi i kaznodzieje poczytywali sobie za obowiązek tłumaczyć wiernym otwarcie i jasno tajemnicę, jaką ono przypomina i pouczać o jej bardzo ścisłym związku z innymi objawionymi prawdami wiary.
        Wśród teologów scholastyków nie brakło takich, którzy chcąc głębiej wniknąć w prawdy przez Boga objawione i wykazać zgodność zachodzącą między omawianą racją teologiczną a wiarą katolicką, uważali za wskazane zwrócić uwagę na to, że przywilej Wniebowzięcia Maryi Dziewicy w przedziwny sposób zgadza się z Bożymi prawdami, podanymi nam przez Pismo Święte.
        Postępując dalej w tym rozumowaniu, wysuwali różne argumenty, naświetlając ten przywilej maryjny. W argumentach tych podkreślali jako moment pierwszorzędnej wagi to, że Jezus Chrystus ze względu na miłość swej Matki chciał Jej Wniebowzięcia. Siła tych dowodzeń opiera się na nieporównanej godności Jej Boskiego Macierzyństwa i na tych darach, jakie z niego płyną. A są nimi: niezmierna Jej świętość, przewyższająca świętość wszystkich ludzi i aniołów, głęboka więź Maryi z Synem i zwłaszcza miłość, jaką darzy Syn tak godną swą Matkę.
        Bardzo często występują tacy teologowie i kaznodzieje, którzy w ślad za Ojcami Kościoła(20) dla zobrazowania swej wiary we Wniebowzięcie z pewną swobodą podają fakty i słowa zapożyczone z Pisma św. I tak – żeby wspomnieć tylko niektóre częściej w tej sprawie używane – przytacza się niekiedy zdanie Psalmisty: „Powstań więc, Panie, wnijdź już do miejsca Twego odpoczynku, Ty i Arka Twego majestatu”(21), w Arce zaś przymierza zrobionej z niepsującego się drzewa i umieszczonej w świątyni Bożej, widzą jakby obraz przeczystego ciała Dziewicy Maryi, które zostało zachowane wolnym od wszelkiego Skażenia grobowego i wyniesione do tak wielkiej chwały w niebie. Podobnie rozprawiając o tym przedmiocie, opisują królowe, wstępującą triumfalnie do królewskiej komnaty niebios i zasiadającą po prawicy Boskiego Odkupiciela(22). Jak również przytaczają Oblubienicę z Pieśni nad Pieśniami: „Która wstępuje przez puszczę jako słup dymu w wonności mirry i kadzidła”, aby Ją uwieńczono koroną(23). Te momenty służą autorom jako obrazy Królowej Nieba i niebieskiej Oblubienicy, wstępującej razem z Boskim Oblubieńcem do komnaty niebios. Zresztą uczeni scholastycy dostrzegli znak Wniebowzięcia Bogarodzicy Dziewicy nie tylko w różnych figurach Starego Testamentu, lecz także w owej Niewieście odzianej w słońce, którą oglądał św. Jan Apostoł na wyspie Patmos(24). Następnie te słowa z kart Nowego Testamentu wzięli za przedmiot swych szczególnych rozważań: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami”(25). Widzieli bowiem w tajemnicy Wniebowzięcia dopełnienie tej najobfitszej łaski udzielonej Najświętszej Dziewicy i szczególne błogosławieństwo, jako przeciwstawienie dla przekleństwa Ewy.

        Teologiczne racje odpowiedniości

        Dlatego to już w początkach teologii scholastycznej pobożny biskup Lozanny Amadeusz twierdzi, że ciało Maryi Dziewicy pozostało nieskażonym; nie godzi się bowiem przypuszczać, że ciało Jej zaznało skażenia skoro prawdziwie połączyło się znów z duszą i wraz z nią zostało uwieńczone dostojeństwem chwały w niebieskim przybytku, „Była bowiem pełną łaski – i błogosławioną między niewiastami(26). Ona jedna zasłużyła na to, by począć Tego, który był Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego, którego porodziła jako Dziewica, wykarmiła mlekiem piastując na swym łonie i we wszystkim Mu służyła z matczyną troskliwością”.
        Z grona zaś pisarzy, którzy w tym okresie wyjaśniali i umacniali pobożnie wyznawaną naukę o Wniebowzięciu przy pomocy zdań z Pisma Świętego i różnych podobieństw czy porównań – szczególne miejsce zajmuje św. Antoni Padewski, doktor ewangeliczny, On bowiem komentując w dzień Wniebowzięcia słowa proroka Izajasza: „Miejsce nóg moich uwielbię”(27), twierdził z całym przekonaniem, że Boski Odkupiciel ozdobił najwyższą chwałą Swą najmilszą Matkę, z której wziął ludzkie ciało. „W tym masz jasno zawarte, jak się wyraża, że Najświętsza Dziewica została wniebowzięta z ciałem, które było miejscem nóg Pana. Przeto święty Psalmista pisze: „Powstań więc, Panie, wnijdź już do miejsca Twego odpoczynku, Ty i Arka Twego majestatu”. Jak bowiem sam twierdzi, Jezus Chrystus powstał z martwych po triumfie odniesionym nad śmiercią i wstąpił na prawicę Ojca, tak również „powstała i święta Jego Arka przez to, że w tym dniu Matka – Dziewica wzięta została do niebieskiego przybytku”(28).
        Gdy zaś w średniowieczu scholastyczna teologia doznała pełnego rozkwitu, wtedy św. Albert Wielki po przytoczeniu na uzasadnienie tej prawdy różnych dowodów opierających się czy to na Piśmie św., czy na świadectwach z tradycji, czy wreszcie na liturgii i tak zwanej racji teologicznej, tak kończy swe wywody: „Na podstawie tych oraz wielu innych racji i powag jest rzeczą jasną, że Najświętsza Matka Boża z duszą i ciałem została wzięta do nieba ponad chóry anielskie. Wierzymy, że jest to prawda pod każdym względem”(29). W mowie zaś wygłoszonej w dniu święta Zwiastowania Najświętszej Dziewicy, wyjaśniając te słowa Anioła pozdrawiającego „Bądź pozdrowiona łaski pełna…” Doktor Wszechstronny porównując Najświętszą Dziewicę do Ewy, jasno, jednoznacznie stwierdza, że była Ona wolną od tego poczwórnego przekleństwa, któremu Ewa podlegała(30).
        Doktor Anielski, idąc w ślady swego wielkiego mistrza, chociaż w specjalnym dziele nie omawia tej kwestii, jeśli ją jednak okazyjnie tu i ówdzie porusza, to utrzymuje mocno z Kościołem katolickim, że ciało Maryi zostało wzięte do nieba(31).
        Wśród wielu innych powag trzyma się tego samego zdania Doktor Seraficki. On uważa to za całkiem pewne, że podobnie jak Bóg zachował Najświętszą Maryję przy poczęciu wolną od naruszenia dziewictwa zarówno duchowego jak cielesnego, tak nie pozwolił, by ciało Jej miało zamienić się w zgniliznę i proch(32). Wyjaśniając i odnosząc do Najświętszej Dziewicy drogą pewnego przystosowania sensu słowa Pisma św. „Któraż to jest, która wstępuje z puszczy, opływająca rozkoszami, oparta o miłego swego?”(33), tak dowodzi: „Stąd zaś można wnioskować, że jest tam cieleśnie… Ponieważ szczęśliwość nie byłaby pełna, gdyby Maryja nie była tam osobowo, a dusza sama nie stanowi osoby, lecz połączenie jej z ciałem. A więc jasne, że jest tam w połączeniu, tj. z ciałem i duszą. Inaczej nie cieszyłaby się pełnym używaniem szczęścia”(34).
        U schyłku zaś teologii scholastycznej, tj. w wieku XV-ym, św. Bernardyn ze Sienny streściwszy i pilnie sprawdziwszy wszystkie wypowiedzi i spory teologów średniowiecznych w tej sprawie nie ograniczył się do przytoczenia rozważań uczonych minionej epoki, lecz dodał jeszcze własne podobieństwo; mianowicie Matki Bożej i Bożego Syna, co do szlachetności i godności ducha i ciała. Ze względu na to podobieństwo nie możemy ani pomyśleć nawet, by Królowa Nieba miała być odłączoną od Króla Nieba. Wymaga ono bezwzględnie, by Maryja „była tam tylko, gdzie jest Chrystus”(35). Poza tym całkowicie jest zgodne z rozumem, by dusza i ciało Niewiasty podobnie jak i Mężczyzny osiągnęło już wieczną chwałę w niebie. Dowodu, który można by określić jako „prawie namacalny”(36) dostarcza również fakt, że Kościół nigdy nie poszukiwał relikwii Najświętszej Dziewicy i nie wystawiał ich ku czci publicznej.
        W nowszych zaś czasach przytoczone wyżej wypowiedzi Ojców Kościoła i Doktorów były już powszechnie przyjęte. Św. Robert Bellarmin ujmując tę zgodę chrześcijan przekazaną przez wieki minione, zawołał: „I któż, proszę, mógłby w to wierzyć, że Arka świętości, Mieszkanie Słowa i Świątynia Ducha Świętego miałyby runąć? Wzdryga się wprost mój duch na samą już myśl, by to dziewicze ciało, które poczęło, zrodziło, karmiło i piastowało Boga, miało być zamienione w proch lub stało się pastwą robactwa”(37).
        Podobnie św. Franciszek Salezy, stwierdziwszy, że nie godzi się wątpić o wypełnieniu przez Jezusa Chrystusa w sposób najdoskonalszy Boskiego nakazu czci dla rodziców ze strony dzieci, stawia sobie takie pytanie: „Któryż syn, gdyby mógł nie wskrzesiłby swej matki i nie zaprowadził jej po śmierci do nieba”(38). Św. Alfons zaś pisze: „Jezus nie chciał, by ciało Maryi uległo po śmierci rozkładowi, gdyż to byłoby ujmą dla Niego, gdyby zamieniać się miało w zgniliznę dziewicze ciało Tej, z której On sam wziął Ciało”(39).
        Gdy zaś tajemnica będąca przedmiotem tego święta znalazła się we właściwym świetle, nie brakło uczonych, którzy zamiast zastanawiać się nad dowodami teologicznymi, wykazującymi, że wiara we Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Dziewicy jest zupełnie stosowna i właściwa, raczej zwracali całą swą uwagę na wiarę Kościoła Mistycznej Oblubienicy Chrystusa, nieskalanej i bez zmazy(40), Kościoła nazwanego przez Apostoła „filarem i podwaliną prawdy”(41). Opierając się na tej powszechnej wierze, uważali zdanie przeciwne za nierozważne żeby nie powiedzieć – heretyckie. Św. Piotr Kanizjusz skoro, jak i wielu innych, wyjaśnił, że sam wyraz Wniebowzięcia, oznacza nie tylko stan chwalebny duszy, lecz i ciała, i że Kościół już od wieków czcił i uroczyście obchodził maryjną tajemnicę Wniebowzięcia, zauważa: „Przekonanie to trwa już przez kilka wieków i do tego stopnia tkwi w duszach ludzi pobożnych oraz jest przez cały Kościół uznane, iż tych, którzy przeczą Wniebowzięciu cielesnemu Maryi nie tylko nie należy spokojnie słuchać, lecz wszędzie piętnować, jako zbyt kłótliwych i wręcz nierozważnych i przepojonych bardziej duchem błędnowiernym niż katolickim”(42).
        W tym samym czasie Doktor Znakomity podając następującą zasadę dotyczącą mariologii: „Nie należy mierzyć zwykłymi prawami tajemnic łaski, jakie Bóg zdziałał w Najświętszej Dziewicy, lecz brać pod uwagę wszechmoc Bożą, zakładając stosowność rzeczy przy braku sprzeczności lub niezgodności z Pismem świętym”(43), oparłszy się na wspólnej wierze całego Kościoła w tajemnicę Wniebowzięcia, mógł wyprowadzić wniosek, że w tę tajemnicę należy wierzyć z taką mocą ducha, jak w Niepokalane Poczęcie Najświętszej Dziewicy. Już wtedy sądził, że tego rodzaju prawdy mogą być określane jako dogmaty.

        III. UZASADNIENIE I OGŁOSZENIE DOGMATU

        Wszystkie powyższe dowody i rozważania Ojców Kościoła i teologów, opierają się jako na ostatecznym fundamencie, na Piśmie świętym. Ono stawia nam niejako przed oczy Matkę Bożą najściślej złączoną z Boskim Synem, dzielącą zawsze Jego Losy. Dlatego wydaje się rzeczą wprost niemożliwą, widzieć oddzieloną od Niego po ziemskim życiu, jeśli nie duchem to przecież ciałem, Tę która Go poczęła, porodziła, mlekiem własnym wykarmiła, na rękach piastowała i do serca swego tuliła. Zbawiciel nasz będąc Synem Maryi, nie mógł po prostu jako najdoskonalszy wzór zachowywania Bożego Prawa obok Ojca Przedwiecznego nie czcić także Swej umiłowanej Matki. A ponieważ mógł Ją ozdobić tak wielkim zaszczytem, jakim jest zachowanie wolną od skażenia grobowego, należy wierzyć, że naprawdę tak uczynił.
        Przede wszystkim zaś należy przypomnieć to, iż od drugiego wieku Ojcowie Kościoła przedstawiają Maryję Dziewicę jako nową Ewą, która choć poddana nowemu Adamowi – łączy się z Nim najściślej w walce przeciwko piekielnemu wrogowi. Walka ta zapowiedziana już w protoewangelii(44) ma zakończyć się zupełnym zwycięstwem nad grzechem i śmiercią, które zawsze łączą się ze sobą w pismach Apostoła Narodów(45). Jak przeto chwalebne Zmartwychwstanie Chrystusa było istotnym składnikiem a zarazem ostatecznym trofeum zwycięstwa, tak też wspólna walka Najświętszej Dziewicy i Jej Syna winna być zakończona „uwielbieniem” Jej dziewiczego ciała. Tenże bowiem Apostoł mówi: „A gdy to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, tedy wypełni się słowo, które jest napisane: pochłonęło śmierć zwycięstwo”(46).
        Dla tej przyczyny dostojna Matka Boga „jednym i tym samym aktem Bożej woli”(47), złączona odwiecznie w tajemniczy sposób z Jezusem Chrystusem, niepokalana w Swym poczęciu, w Boskim Swym macierzyństwie nienaruszona dziewica, wielkodusznie współdziałająca z Boskim Odkupicielem, który odniósł pełny triumf nad grzechem i jego następstwami, osiągnęła wreszcie to jak gdyby najwyższe uwieńczenie swoich przywilejów przez to, że zachowana została od skażenia grobowego i tak jak Syn Jej, zwyciężywszy śmierć, z ciałem i duszą wzięta została do niebieskiej chwały, gdzie ma jaśnieć jako Królowa po prawicy tegoż Syna swojego, nieśmiertelnego Króla wieków(48).
        Ponieważ więc cały Kościół, w którym przejawia działalność Duch Prawdy, kierujący go nieomylnie do doskonałego poznania prawd objawionych na przestrzeni wieków wielokrotnie okazał swą wiarę, i ponieważ biskupi z całego świata prawie jednomyślnie proszą, by określić jako dogmat wiary Boskiej i katolickiej prawdę o cielesnym Wniebowzięciu Najświętszej Dziewicy Maryi – a opiera się ta prawda na Piśmie świętym, jest głęboko zakorzeniona w duszach wiernych, potwierdzona od najdawniejszych czasów przez kult liturgiczny, w najwyższym stopniu zgodna z innymi prawdami objawionymi, wspaniale uwydatniona i wyjaśniona staraniem, wiedzą i mądrością teologów – sądzimy, że nadeszła już chwila, z góry wyznaczona w zamiarach Bożej Opatrzności, byśmy uroczyście ogłosili ów wspaniały przywilej Dziewicy Maryi.
        My, którzyśmy powierzyli swój pontyfikat szczególnej pieczy Najświętszej Dziewicy, do której uciekaliśmy się w tylu kolejach bardzo smutnych losów, My, którzyśmy publicznym aktem poświęcili cały rodzaj ludzki Jej Niepokalanemu Sercu i tyle razy doznaliśmy Jej przemożnej opieki, ufamy bezwzględnie, że to uroczyste ogłoszenie i określenie dogmatu Wniebowzięcia nie mało przyczyni się ku pożytkowi ludzkiej społeczności. Obraca się ono bowiem na chwałę Trójcy Przenajświętszej, z którą Boga-Rodzica Dziewica złączona jest szczególnymi więzami. Można bowiem mieć nadzieją, że wszyscy wierni zostaną pobudzeni do gorętszego nabożeństwa ku czci Niebieskiej Matki, że wszyscy, którzy chlubią się imieniem chrześcijan, rozbudzą w sobie pragnienie uczestnictwa w jedności Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa i powiększania miłości ku Tej, która do wszystkich członków tego dostojnego Ciała po macierzyńsku się odnosi. Należy się również spodziewać, że ci, którzy rozważają chwalebny przykład Maryi, będą się przekonywali coraz więcej, ile jest warte życie ludzkie, jeśli w całości jest poświęcone wypełnianiu woli Ojca Niebieskiego i trosce o dobro innych. A gdy zepsucie obyczajów grozi zagładą blasków cnoty i zgubą wielu istnieniom ludzkim, niechaj w ten okazały sposób oczom wszystkich jawi się w pełnym świetle, jak wzniosły jest kres przeznaczenia naszej duszy i ciała. Oby wreszcie wiara w cielesne Wniebowzięcie Maryi, uczyniła mocniejszą i żywszą wiarę w nasze zmartwychwstanie.
        Bardzo wielką radość sprawia Nam fakt, że to uroczyste wydarzenie odbywa się z woli Bożej Opatrzności w Roku Świętym. Tak więc dane jest Nam podczas obchodu Wielkiego Jubileuszu przyozdobić skroń Bogarodzicy Dziewicy tym oto jaśniejszym klejnotem i pozostawić trwalszy nad spiż pomnik Naszego najgorętszego nabożeństwa względem Matki Boga.

        Definicja dogmatu

        Dlatego zaniósłszy do Boga wielokrotne korne błaganie i wezwawszy światła Ducha Prawdy, ku chwale Boga Wszechmogącego, który szczególną Swą łaskawością obdarzył Maryję Dziewicę, na cześć Syna Jego, nieśmiertelnego Króla wieków oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci, dla powiększenia chwały dostojnej Matki tegoż Syna, dla radości i wesela całego Kościoła, powagą, Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony,
        ŻE NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY.
        Publikacja dogmatu i sankcje

        Zakończenie

        Dlatego też, gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu cośmy określili przeczyć, lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary Boskiej i katolickiej.
        Aby to Nasze określenie (dogmatu) cielesnego Wniebowzięcia Dziewicy Maryi dotarło do wiadomości całego Kościoła, zechcieliśmy, aby to Nasze pismo apostolskie pozostało na wieczną rzeczy pamiątkę, polecając, by jego odpisom i przedrukom opatrzonym podpisem jakiegokolwiek publicznego notariusza i pieczęcią osoby należącej do hierarchii kościelnej wszyscy dawali zupełnie taką samą wiarę, jak i oryginałowi, jak gdyby był wręczony lub pokazany.
        Niech więc nikt z ludzi nie odważy się naruszać tekstu tego Naszego orzeczenia, ogłoszenia i określenia, ani też w niebacznej zuchwałości sprzeciwiać się mu i przeciwdziałać. Gdyby jednak ktoś spróbował się na to odważyć, niech wie, że narazi się na gniew Wszechmogącego Boga i świętych Jego Apostołów Piotra i Pawła.
        Dan w Rzymie, u św. Piotra, roku Wielkiego Jubileuszu tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego, dnia pierwszego listopada, w uroczystość Wszystkich Świętych, w dwunastym roku Naszego Pontyfikatu.
        Ja PIUS, Biskup Kościoła Powszechnego tak określając podpisałem
        PIUS PP. XII

        • Leo said

          Definicja dogmatu

          Dlatego zaniósłszy do Boga wielokrotne korne błaganie i wezwawszy światła Ducha Prawdy, ku chwale Boga Wszechmogącego, który szczególną Swą łaskawością obdarzył Maryję Dziewicę, na cześć Syna Jego, nieśmiertelnego Króla wieków oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci, dla powiększenia chwały dostojnej Matki tegoż Syna, dla radości i wesela całego Kościoła, powagą, Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony,

          ŻE NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY.

          Publikacja dogmatu i sankcje

          Zakończenie

          Dlatego też, gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu cośmy określili przeczyć, lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary Boskiej i katolickiej.
          Aby to Nasze określenie (dogmatu) cielesnego Wniebowzięcia Dziewicy Maryi dotarło do wiadomości całego Kościoła, zechcieliśmy, aby to Nasze pismo apostolskie pozostało na wieczną rzeczy pamiątkę, polecając, by jego odpisom i przedrukom opatrzonym podpisem jakiegokolwiek publicznego notariusza i pieczęcią osoby należącej do hierarchii kościelnej wszyscy dawali zupełnie taką samą wiarę, jak i oryginałowi, jak gdyby był wręczony lub pokazany.
          Niech więc nikt z ludzi nie odważy się naruszać tekstu tego Naszego orzeczenia, ogłoszenia i określenia, ani też w niebacznej zuchwałości sprzeciwiać się mu i przeciwdziałać. Gdyby jednak ktoś spróbował się na to odważyć, niech wie, że narazi się na gniew Wszechmogącego Boga i świętych Jego Apostołów Piotra i Pawła.
          Dan w Rzymie, u św. Piotra, roku Wielkiego Jubileuszu tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego, dnia pierwszego listopada, w uroczystość Wszystkich Świętych, w dwunastym roku Naszego Pontyfikatu.
          Ja PIUS, Biskup Kościoła Powszechnego tak określając podpisałem
          PIUS PP. XII

        • Leo said

          Definicja dogmatu

          Dlatego zaniósłszy do Boga wielokrotne korne błaganie i wezwawszy światła Ducha Prawdy, ku chwale Boga Wszechmogącego, który szczególną Swą łaskawością obdarzył Maryję Dziewicę, na cześć Syna Jego, nieśmiertelnego Króla wieków oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci, dla powiększenia chwały dostojnej Matki tegoż Syna, dla radości i wesela całego Kościoła, powagą, Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony,

          ŻE NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY.

        • Leo said

          Największy skrót. Za przeczytanie całego dokumentu ogłaszającego dogmat jest odpust.

          Definicja Dogmatu.

          NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY.

    • Leszek said

      Może kilka słów do dzisiejsze św. Ewangelii. Najpierw zatrzymam się przy – nader interesującym i ważnym w kontekście czasów, w których dane jest nam żyć, bo sytuacja jest podobna, ale o w wiele większym stopniu, o czym będzie dalej mowa – potopie za czasów Noego, o którym czytamy w Piśmie Św., że: Bóg darzył go życzliwością, bo, będąc człowiek prawym, wyróżniał się nieskazitelnością wśród współczesnych sobie ludzi; więc w przyjaźni z Bogiem żył Noe (Rdz 6,8.9); dzięki temu, że będąc sprawiedliwym stał się okupem w czasie gniewu Bożego, ocalała Reszta dla ziemi, kiedy przyszedł potop (Syr 44,17), był heroldem sprawiedliwości tzn. ogłaszał współczesnym, że Bóg ukarze ich, jeśli nie porzucą swojego, bezbożnego postępowania (por. 2P 2,5a). W św. Ewangelii Pan Jezus mówiąc o znakach wskazujących na czas swojego Przyjścia odwołał się do podobieństwa czasów Noego, w którym to czasie: „w czasie przed potopem (ówcześni ludzie) jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki (i otwarły się zasuwy nieba), i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich” (Mt 24,37n; por. Łk 17,26n). Ówcześni żyli w nieświadomości tego, co ich czekało, wśród wielkiej obojętności i niedowierzania, szyderczo i z pychą twierdząc: ” Idź precz! A cóż nam może zrobić Wszechmocny” (Hi 22,17; por. Jr 5,12 i Ps 14,1)
      Pismo mówi, że potop spadł na stary świat świat ludzi bezbożnych (2P 2,5); jakiego pokroju byli (ale też i są) ludzie bezbożni: to ludzie, którzy porzucili prawo Boga Najwyższego, i jako swój dział odziedziczą przekleństwo Boże (wedle Syr 41,8n).
      W jakim konkretnie świecie przyszło żyć, pośród jakich ludzi mieszkać Noemu, coś nie coś możemy dowiedzieć się, że wizji bł. A. k. Emmerich z książki «Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa…» z rozdz. ‘Noe i jego potomkowie’: …Strasznie było wtenczas na świecie. Ludzie popełniali najrozmaitsze występki nawet przeciwko naturze. Każdy kradł co mu się podobało. Pustoszyli sobie wzajemnie i pola, zabierając ze sobą niewiasty i dziewice. Im bardziej rosło plemię Noego, tym bardziej ono się psuło, a nawet Noego okradali i mu się sprzeciwiali. Tych obyczajów najgorszych nie mieli ci ludzie dlatego, że byli nieokrzesani i dzicy, lecz dlatego, że byli zepsuci; żyli bowiem bardzo wygodnie i wszystko mieli uporządkowane. Oddawali się najstraszniejszemu bałwochwalstwu, każdy zrobił sobie bożka z tego, co mu się najbardziej podobało. Za pomocą sztuk szatańskich chcieli uwieść dzieci Noego… W takich to warunkach przyszło Noemu, kierujacemu się wiarą zabrać się do budowy arki (na pustyni) z polecenia Boga, jak o tym mówi Pismo: 6 „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Bo kto chce dojść do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest/istnieje i że wynagradza tych, którzy Go szukają. 7 Noe pouczony cudownie przez /otrzymawszy ostrzeżenie od/ Boga o tym, czego jeszcze nie można było ujrzeć, wiedziony wiarą i pełen bojaźni /podjął się budowy arki/ zbudował arkę, aby zbawić/ratować swą rodzinę. Przez wiarę też potępił /wydał sąd na/ świat i stał się dziedzicem sprawiedliwości, którą otrzymuje się przez wiarę/otrzymał usprawiedliwienie, które wiara daje” (Hbr 11,6-7).
      O sytuacji, w jakiej Noe budował arkę, tak jeszcze czytamy w widzeniu bł. A. K. Emmerich: …„Obłok stanął przed nim, a w tym obłoku była postać ludzka. Noe klęczał, i widziałam, że poznał, iż Pan Bóg wszystko chce zniszczyć i że ma zbudować korab. Widziałam, że Noe wskutek tego bardzo był zasmucony, widziałam też, że prosił Boga o p r z e b a c z e n i e. Nie rozpoczął roboty natychmiast, dwa razy jeszcze ukazał mu się Pan Bóg, rozkazując mu, by pracę około arki rozpoczął, gdyż inaczej wraz z nimi zginie (Rdz 6,14.22). Widziałam, że potem z rodziną opuścił tę okolicę … mieszkał Noe w okolicy wysoko położonej, obfitującej w lasy, odludnej, a mieszkał z ludźmi, którzy z nim razem wyszli, w namiotach. Posiadał też ołtarz, na którym Panu Bogu ofiary składał. Noe i jego rodzina nie budowali żadnych stałych domów, ponieważ wierzyli, że potop nastąpi; zaś bezbożni ludzie w okolicy wystawili już sobie murowane gospodarstwa i rozmaite budynki na przyszłość i przeciw nieprzyjaciołom… Trudno wypowiedzieć, jak wiele cierpieć musiał Noe budując arkę, wskutek złośliwości i podstępu robotników, którym trzodą płacił. Śmiali się, szydzili z niego w najrozmaitszy sposób, nazywając go głupim. Pracowali za dobrą zapłatę, lecz pomimo to szydzili bez ustanku. Nikt nie wiedział, dla kogo Noe arkę budował i dlatego wiele znosił szyderstwa…
      Ale w końcu budowa arki (trwająca 120 lat) została ukończona i tak jeszcze/dalej czytamy w dziele bł. A. K. Emmerich: …Widziałam, jak ukończywszy dzieło, dziękował Panu Bogu, i jak mu się Pan Bóg ukazał, nakazując mu, by z wszystkich czterech stron świata zwołał zwierzęta piszczałką z trzciny. Im bardziej dzień sądu się zbliżał, tym bardziej zachmurzało się niebo. Wielka trwoga panowała na ziemi; słońce nie świeciło, a bez ustanku grzmiało. …Gdy arka unosiła się na wodzie, gdy mnóstwo ludzi zewsząd na górach i wysokich drzewach od licznych ludzi się roiło, gdy trupy i drzewa woda przypędzała, Noe wraz z rodziną znajdował się już w arce (Rdz 7,1.7). Nim Noe z żoną, trzema synami i ich żonami wszedł był do arki, prosił jeszcze raz Boga o miłosierdzie. Potem, wciągnąwszy pomost za sobą, drzwi zamknęli. Wszystko pozostawił, nawet bliskich krewnych i tychże małe dzieci, którzy, gdy arkę budował, byli go opuścili. Powstała okropna burza, spadały błyskawice jako słupy ogniste, a deszcz lał się strumieniami. Pagórek, na którym stała arka, wkrótce w wyspę się zamienił. Nieszczęście było tak straszne, iż mam nadzieję,
      że jeszcze wielu ludzi się nawróciło*. Widziałam jak czarny szatan o strasznej postaci ze spiczastą paszczą unosił się w powietrzu, pędząc ludzi do rozpaczy…
      *Gdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie, postanowił położyć temu kres poprzez potop (Rdz 6,5.11-12), by zło zostało zatopione w wodach (a wody są w języku biblijnym miejscem przebywania złych duchów, ich królestwem), czyli ówcześni niegodziwie żyjący ludzie zostali wydani w moc złego, dzięki czemu jakaś niewielka ilość ludzi została uratowana, jako że miłosierdzie Boże przywiodło ich, przez karę śmierci w potopie do opamiętania i żalu, jak to czytamy w 1-ym Liście św. Piotra Apostoła, że Dusza Chrystusa po zstąpieniu do otchłani poszła ogłosić zbawienie nie tylko sprawiedliwym, ale też i duchom (tj. duszom ludzi) zamkniętym, przetrzymywanym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym i zbuntowanym, gdy za dni Noego, Bóg pełen cierpliwości oczekiwał na zbudowanie przez Noego arki, który to czas (120 lat) był zarazem czasem danym tamtym ludziom na nawrócenie, opamiętanie się (1P 3,19-20). Ci ludzie w tej małej liczbie „poniósłszy ongiś karę na ciele, jaka przypadła (też i ówczesnej) ludzkości – zyskali jednak życie Boże dla swojej duszy” (1 P 4,6). cd(2)n

    • édyta said

      ………..

      • Andrzej said

        Nie mogę zrozumieć dlaczego zwolennicy MBM oczekują od księży święcenia Pieczęci Boga Żywego.Są to pieczęcie przygotowane na podstawie objawienia MBM.Jak to się ma do opisu z 7 rozdz. Apokalipsy św. Jana o opatrzaniu pieczęcią sług Boga przez aniołów bożych.Już na pierwszy rzut oka dostrzegamy tu poważny konflikt proroczy.Czyżby Pan Bóg zmienił niespodzianie swoje plany z przed 1900 lat.Wydaje mi się iż wiarygodność Apokalipsy św. Jana znacznie przewyższa objawienia MBM.Proponuję więc w tej sprawie szanować postępowanie księży.Nie mogą oni przecież postępować w sprzeczności do księgi, która zalicza się do kanonu ksiąg objawionych tak jak Ewangelie.

        • KRYSTYNA said

          JEŻELI WIERZYMY BOGU I JEGO SŁOWOM DO MBM ,TO TEŻ CHCEMY BYĆ POSŁUSZNYMI DZIEĆMI.

          „Mój Dar Pieczęci Boga Żywego uczyni was niewidzialnymi dla waszych wrogów. Odmawiajcie ją od teraz codziennie. Trzymajcie ją przed sobą w waszych domach i niech będzie poświęcona przez księdza.” 16.05.2012, 03:10

          SAMA ZNAM KILKU KSIĘŻY, KTÓRZY WIERZĄ W TE ORĘDZIA I CHĘTNIE ŚWIĘCĄ PIECZĘCIE BOGA OJCA

          BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI !

    • Leszek said

      cd(2): Przenieśmy się do naszych czasów, a te są Końcem Czasów, a więc czasem pełnym już biblijnych zapowiadanych w Piśmie Św. już wypełniających się i tych, które za „chwilę” się wypełnią znaków i wydarzeń, zwiastujących powrót Syna Człowieczego na ziemię. O stanie moralno-duchowym świata tych czasów nie trzeba dużo pisać, bo wiadomo jak jest. Ale jak ten dzisiejszy, współczesny nam świat ma się do tego, który został zalany wodami potopu za czasów Noego? Sytuacja jest wielce zatrważająca, skoro tak, o tym mówi Niebo, a konkretnie Matka Boża w poniższych fragmentach Jej Orędzi do swych umiłowanych synów, Kapłanów:
      1. …W tej godzinie potęgi i tryumfu Mojego przeciwnika liczni Moi synowie wystawieni są na niebezpieczeństwo wiecznej zguby. Popatrzcie, w jak ciężkiej sytuacji znajdujecie się dzisiaj! Ludzkość zbuntowała się przeciw Bogu Miłości i kroczy drogą nienawiści i grzechu, który środki społecznego przekazu przedstawiają jej jako dobro (por. Iz 5,20). Żyjecie w niezdrowej atmosferze zepsucia Tak więc każdego dnia coraz więcej Moich biednych dzieci pozwala się zwieść przez niepohamowany egoizm, zazdrość i nieczystość. Przypadł wam los życia w latach, gdy ś w i a t s t a ł s i ę g o r s z y, n i ż b y ł w c z a s a c h p o t o p u (249, 13.08.1982)
      2. … Moje dzieci, które nigdy przedtem nie byłyście w takim stopniu zagrożone przez lód grzechu, nawałnicę nienawiści, burzę buntu przeciw Bogu i Jego prawu, przez zalew nieporządku moralnego, niebezpieczeństwo wojny, zniszczenia i głodu! Ś w i a t s t a ł s i ę g o r s z y n i ż w c z a s a c h p o t o p u. Dlatego grozi wam prawdziwe niebezpieczeństwo zagubienia się na złych drogach grzechu i niewierności w tym życiu i zguby wiecznej – w życiu przyszłym. I rzeczywiście, ileż dusz idzie każdego dnia do piekła, bo nie przyjęto jeszcze prośby – którą też tu do was skierowałam – o powrót do Boga, drogą modlitwy, pokuty i wewnętrznego nawrócenia… (252, 13.10.1982)
      Podobne zatrważające słowa (wpisuję je w tym miejscu, by trzymać się chronologii lat) Matki Bożej, możemy znaleźć w ‘Orędziach Zbawienia’, u Centurii: „Moje dzieci żyjecie w czasach gorszego rozkładu moralnego, jakimi były c z a s y N o e g o czy czas Sodomy i Gomory. Wasze grzechy przerastają wszystkie tamte grzechy. Wydaliście walkę św. Bogu (por. Hi 15,25) i Jego Prawu” (21.12.1984; t. III, z p-ktu 163, s. 291).
      3. …Szatan zwiódł całą biedną ludzkość. Odciągnął ją bardzo daleko od Boga i utworzył dla niej bożki zepsucia: przyjemność, pieniądze, pychę, egoizm, rozrywki i nieczystość (por. Mdr 14,12-14). Dlatego też ludzkość jest dziś bardzo zagrożona przez przemoc, nienawiść, bunt i wojnę. Zobaczycie w tych latach wielką karę, przez którą Boża Sprawiedliwość oczyści ten ś w i a t. S t a ł s i ę on t y s i ą c r a z y g o r s z y n i ż w c z a s i e p o t o p u. Tak bardzo opanowały go duchy zła!.. (507, 8.12.1993)
      4. …Żyjecie w czasie wielkiego zdeprawowania, kiedy ludzkość stała się ponownie pogańska i b a r d z i e j zepsuta n i ż w c z a s a c h p o t o p u… żyjecie pośrodku głębokiej ciemności grzechu, która zstąpiła na świat… (537, 2.02.1995).
      Zatem świat, w którym dane jest nam żyć, jest też w oczach Bożych światem starym, coraz bardziej bezbożnym, czeka podobna – co tamten – zagłada tym razem przez potop ognia (2P 3,7) w dniu Pański, by mógł zostać całkowicie odnowiony (Dz 3,21) i nastała zapowiadana w Piśmie Epoka Ducha Świętego tj. Czas Nowego Nieba i Nowej Ziemi (Ap 21,1nn), ziemi, która jest o wiele większym stopniu skażona grzechem niż za czasów Noego (zob. Iz 24,1-6.19n). Czy jest ratunek? O tym już cd(3)n

    • Leszek said

      cd(3): Jak ratunkiem i ocaleniem przed wodami potopu dla Noego i jego rodziny było schronienie się w zbudowanej arce, tak dzisiaj, w tym dzisiejszym świecie pogrążonym w wielkim potopie grzechu i ciemności duchowej, nad którym jest już wyciągnięta i mająca spaść na niego i jego mieszkańców, Ręka Sprawiedliwości Bożej, taka Arką schronienia/ocalenia jest Niepokalane Serce Maryi, Poświęcenie się Jej Sercu, o którym Matka Boża, tak mówi:
      1 …Oto czas kary i zbawienia, sprawiedliwości i miłosierdzia. Przewidując te czasy, przygotowałam wam bezpieczne schronienie, w którym musicie się zgromadzić, aby doznać umocnienia i ocalenia. Tym schronieniem jest Moje Niepokalane Serce… (252, 13.10.1982_
      2 …Wejdźcie do schronienia, przygotowanego wam przez Niebieską Mamę dla waszego ocalenia, abyście mogli w Moim Niepokalanym Sercu spędzić bezpiecznie straszliwe dni wielkiej zawieruchy, która właśnie nadeszła. Oto właściwy moment, byście się wszyscy schronili we Mnie, ponieważ jestem Arką Nowego Przymierza.
      W czasach Noego, bezpośrednio przed p o t o p e m, weszli do arki ci, których Pan zechciał ocalić w czasie straszliwej kary. Obecnie zapraszam was do wejścia do Arki Nowego Przymierza, którą zbudowałam w Moim Niepokalanym Sercu. Zapraszam do niej wszystkie Moje dzieci, abym mogła pomóc im znieść krwawe brzemię wielkiej próby, poprzedzającej przyjście Pana. Nie patrzcie wokół siebie. Wszystko toczy się dziś jak za czasów potopu i nikt nie myśli o tym, co was czeka. Wszyscy zbyt są zajęci myśleniem jedynie o sobie, o swoich ziemskich sprawach, o przyjemnościach, o zaspokajaniu wszelkimi sposobami swych nieuporządkowanych namiętności…. (328, Arka Nowego Przymierza, 30.07.1986)
      3. …musicie teraz wszyscy jak najszybciej wejść do bezpiecznego schronienia Mojego Niepokalanego Serca. Jak N o e w imię Pana zaprosił do wejścia do arki tych, którzy mieli być ocaleni od p o t o p u, tak i ty teraz, Mój najmniejszy synu, w imię twojej Niebieskiej Mamy powinieneś zaprosić do wejścia do schronienia Mego Niepokalanego Serca tych, którzy mają być ocaleni, ochronieni i wybawieni od wielkiej próby, jaka właśnie przyszła na Kościół i całą ludzkość (Ap 3,10). …powinieneś przekazać wszystkim, że obecnie, począwszy od tego roku, rozpoczynają się wydarzenia przepowiedziane wam przeze Mnie i zawarte w trzeciej części tajemnicy, która jeszcze nie została ujawniona. Obecnie stanie się ona jawna poprzez same wydarzenia, które właśnie mają nadejść w Kościele i na świecie. Mój Kościół zostanie wstrząśnięty przez gwałtowny wiatr odstępstwa i niewiary. Ten, który sprzeciwia się Chrystusowi, wejdzie do Kościoła, wprowadzając ohydę spustoszenia, którą przepowiedziało wam Pismo Święte.
      Ludzkość pozna krwawą godzinę kary. Zostanie ona uderzona biczem epidemii, głodu i ognia. Wiele krwi rozleje się na waszych drogach. Wszędzie rozszerzą się wojny, powodując niezmierne zniszczenie świata. Wy wszyscy, Moi biedni synowie, będziecie musieli nieść ciężar wielkich cierpień i niewypowiedzianych boleści. Wszystkim ujawni się wielki cud Bożej Sprawiedliwości i Miłosierdzia. Dziś, w Moim Sanktuarium w Fatimie, ponawiam Moje naglące zaproszenie do schronienia się we Mnie poprzez wasze poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu… (489, Fatima, 15.03.1993).
      cd(4)n

      • Leo said

        Bł. Pius IX – bulla Ineffabilis Deus

        UKŁAD TREŚCI

        PODSTAWY DO SFORMUŁOWANIA PRAWDY O NIEPOKALANYM POCZĘCIU
        1. Przywilej Niepokalanego Poczęcia objęty jest dekretem Bożym o Wcieleniu Słowa Bożego.
        2. W Kościele istniała powszechnie zgodna Tradycja o prawdzie Niepokalanego Poczęcia wyrażanej praktycznie w życiu Kościoła.
        3. Liturgiczny wyraz prawdy o Niepokalanym Poczęciu był uznawany i kierowany przez wszystkich Biskupów Rzymskich.

        DOWÓD OBJAWIONEGO CHARAKTERU PRAWDY O NIEPOKALANYM POCZĘCIU
        I. Z Tradycji w znaczeniu głównym (zasada Ireniańska o wyjątkowej roli Kościoła Rzymskiego)
        1. Papieże ustanawiając kult Niepokalanej, pierwszą chwilę Poczęcia określili jako przedmiot tego kultu.
        2. Papieże piętnowali naukę przeciwną tak pojętemu Poczęciu przyszłej Bogurodzicy.
        3. To stanowisko papieża podzielali biskupi, teologowie i zakony.
        4. Sobór Trydencki zgadza się z powyższą Tradycją.
        5. Zalążkowy wyraz tej prawdy w depozycie Objawienia.

        II. Z Tradycji w znaczeniu pochodnym
        1. Ojcowie Kościoła sens Niepokalanego Poczęcia nadają powszechnie tekstom Protoewangelii, wielu figurom opisów starotestamentowych, wypowiedziom proroków i słowom Pozdrowienia Anielskiego.
        2. Sens ten wyrażają oni w paralelnym zestawianiu Ewy z Maryją.
        3. W tym też sensie mówią oni o wyjątkowej świętości i łaskach Maryi.
        4. Ta nauka Ojców znalazła swój wyraz w liturgii.

        PODANIE TEJ PRAWDY PRZEZ KOŚCIÓŁ DO WIERZENIA

        I. Przygotowanie do ogłoszenia dogmatu
        1. Prośby biskupów, kapłanów, zakonników, panujących i ludu zasyłane do Stolicy Apostolskiej w sprawie ogłoszenia dogmatu Niepokalanego
        Poczęcia.
        2. Pius IX powołuje specjalną Kongregację i rozsyła ankietę do wszystkich biskupów całego świata – „Sobór korespondencyjny”
        3. Zgodne stanowisko wszystkich i prośby o ogłoszenie dogmatu przesłane w odpowiedzi Papieżowi.
        4. Ta sama prośba kardynałów na Konsystorzu.

        II. Definicja dogmatu
        1. Pius IX świadom jest wpływu Ducha Świętego, który wspiera go w urzeczywistnieniu definicji.
        2. Definicję wydaje mocą pełni najwyższego swego autorytetu.
        3. Treścią definicji: Niepokalane Poczęcie szczególniejszym skutkiem Odkupienia.

        ZASTOSOWANIE ŻYCIOWE DOGMATU
        1. Radość wewnętrzna Papieża nagrodą dokonanej definicji.
        2. Wezwanie do większej ufności wiernych ku Niepokalanej.
        3. Sposoby upowszechnienia Listu apostolskiego.
        4. Sankcje ochronne.

        List apostolski ogłaszający dogmat
        o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny
        1854

        PRZYWILEJ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA W BOŻYM DEKRECIE O WCIELENIU SŁOWA BOŻEGO

        Niewypowiedziany Bóg, którego drogami są miłosierdzie i prawda, którego wolą jest wszechmoc, a którego mądrość potężnie dosięga wszystkiego od końca do końca i wszystkim rządzi łagodnie, gdy przed wiekami przewidział najsmutniejszy upadek całego rodzaju ludzkiego w grzech odziedziczony po przestępstwie Adama, w zakrytej od wieków tajemnicy postanowił pierwsze dzieło swej dobroci urzeczywistnić jeszcze bardziej tajemniczym cudem przez Wcielenie Słowa. A postanowił Bóg tak uczynić w tym celu, by człowiek, wbrew zamiarom miłosierdzia Bożego, szatańskim podstępem upadły w nieprawość grzechową, nie zginął, a nawet jeszcze wyżej był wydźwignięty z upadku, niż się znajdował pierwszy Adam przed upadkiem. Na samym tedy początku i przed wszystkimi wiekami wybrał Bóg i swemu Synowi przeznaczył Matkę, z której wcielony po szczęśliwym wypełnieniu się czasów miał się narodzić. I umiłował Ją Bóg miłością wyższą niż kogokolwiek ze stworzeń w stopniu tak wielkim, iż po prostu w Niej samej znalazł najpełniejsze upodobanie. A przeto daleko więcej niż kogokolwiek z duchów anielskich i wszystkich innych niebian obsypał Ją obfitością darów zaczerpniętych ze skarbnicy bóstwa w sposób tak cudowny, że Ona sama ustawicznie była wolna od jakiejkolwiek skazy grzechowej, a cała piękna i doskonała jaśniała tak wielką niewinnością i świętością, o jakiej po Bogu u nikogo innego nawet pomyśleć nie można, a której nikt poza Bogiem choćby już tylko umysłem dosięgnąć nie zdoła.

        Jakoż ze wszech miar przystało, by tak Czcigodna Matka, jaśniejąca ustawicznie blaskiem najdoskonalszej świętości i niedotknięta nawet pierworodną zmazą grzechową, odniosła największy tryumf nad starodawnym wężem. Zaiste jest to czcigodna Matka, skoro Bóg Ojciec postanowił Jej oddać za Syna swego Syna jedynego, którego urodziwszy umiłował z serca swego jako równego sobie. A uczynił to Bóg Ojciec w ten sposób, by jeden i ten sam był naturalnym Synem wespół dla Boga Ojca jak i dla Dziewicy, sam zaś Syn wybrał Ją sobie za Matkę rzeczywistą, a Duch Święty chciał i sprawił to, że z Dziewicy począł się i narodził ten, od którego On sam pochodzi.

        NIEPOKALANE POCZĘCIE W TRADYCJI ŚWIĘTEGO KOŚCIOŁA

        Kościół katolicki ustawicznie pouczany przez Ducha Świętego jest ostoją i utwierdzeniem prawdy. A właśnie ten Kościół wielorakim sposobem i wymownymi czynami z dnia na dzień nie przestawał nigdy wyjaśniać, nauczać i ugruntowywać przeświadczenia o pierworodnej niewinności tej Bożej Dziewicy, która to niewinność jest nieodłączna od Jej zadziwiającej świętości i wspaniałej godności jako Bogurodzicy. Naukę zaś tę uważał Kościół za przekazaną Mu przez Boga i zawartą w depozycie niebieskiego Objawienia. Nauka ta bowiem była uznawana od najdawniejszych czasów i zakorzeniła się głęboko w umysłach wiernych, a starania i zabiegi zwierzchników Kościoła wspaniale ją rozkrzewiały po całym świecie katolickim. A przeto sam Kościół święty najwidoczniej o niej świadczył, skoro nie wahał się tejże Dziewicy Poczęcie czynić przedmiotem publicznej czci i wysławiania. Ta wymowna praktyka dotyczyła Poczęcia tej Dziewicy jako czegoś szczególnego, dziwnego i całkiem różnego od poczęcia wszystkich innych ludzi. Owszem, Poczęcie to uważane było za święte, gdyż Kościół obchodzi uroczystości tylko świętych. Dlatego to tymi samymi słowami, które w Piśmie Świętym odnoszą się do niestworzonej Mądrości i oznaczają Jej odwieczne pochodzenie, Kościół zwykł jest posługiwać się zarówno w pacierzach kapłańskich, jak i we Mszy świętej, odnosząc je do Poczęcia tejże Dziewicy, które zostało postanowione w jednym i tym samym dekrecie, co Wcielenie Mądrości Bożej. Skoro tego rodzaju praktyka przyjęła się u wszystkich wiernych i wszędzie, świadczy to o szczególniejszym poparciu nauki o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy przez Kościół Rzymski jako matki i mistrzyni wszystkich innych Kościołów. Jednak świetne czyny tegoż Rzymskiego Kościoła zasługują na szczególniejszą uwagę, by je szczegółowo rozpatrzyć, a to ze względu na godność i powagę tego Kościoła właściwą mu jako centrum katolickiej prawdy i jedności; w tym tylko Kościele przechowała się religia nieskażona i z niego jak z pnia gałązki mają czerpać swą wiarę wszystkie inne Kościoły. A właśnie tenże Kościół Rzymski o nic bardziej nie zabiegał, jak o to, by w sposób najwymowniejszy samo Niepokalane Poczęcie jako kult i naukę przepowiadać, zachowywać, rozkrzewiać i strzec od błędu.

        PAPIEŻE BYLI PRZYCHYLNI KULTOWI NIEPOKALANEJ

        Najwyraźniejszym i najdobitniejszym tego dowodem jest tyle znakomitych czynów zdziałanych przez Biskupów Rzymskich, Naszych Poprzedników. A im to przecież w osobie Księcia Apostołów przez samego Chrystusa Pana w sposób Boski została zlecona najwyższa troska i władza paść baranki i owce, utwierdzać braci oraz rządzić i kierować całym Kościołem.

        I rzeczywiście Poprzednicy Nasi poczytali sobie za wielką chwałę, że powagą swą Apostolską mogli i w Kościele Rzymskim zaprowadzić uroczystość Poczęcia, ustanawiając specjalne o tym pacierze kapłańskie i formularz Mszy świętej, w których najwyraźniej jest mowa o przywileju wolności od dziedzicznej zmazy. Kult zaś tak zaprowadzony starali się powiększyć, rozszerzyć, dodać mu blasku, ubogacić czy to nadaniem odpustów, czy to pozwoleniem udzielanym dla miast, prowincji i państw, aby Bogurodzicę pod tytułem Niepokalanego Poczęcia mogły sobie obrać za patronkę. Ponadto potwierdzali Bractwa, Zgromadzenia i Zakony ustanawiane ku czci Niepokalanego Poczęcia. Pochwalali przy tym tych wszystkich, którzy tytułem Niepokalanego Poczęcia naznaczali klasztory, szpitale, ołtarze i Kościoły lub którzy zobowiązywali się przysięgą gorliwie bronić Niepokalanego Poczęcia Bogurodzicy. Bardzo się również cieszyli, gdy przyszło im uroczystość Poczęcia w całym Kościele umieścić w liczbie tak wielkich uroczystości, jaką było dotychczas Narodzenie, nakazując ją obchodzić w całym Kościele z oktawą oraz sam dzień czyniąc świątecznym. W Naszej zaś Patriarszej Bazylice Liberiańskiej co roku dnia tego nakazane zostały występy Naszej papieskiej kapeli. Ponadto życzyli sobie Nasi Poprzednicy, żeby nauka o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy z dnia na dzień była wszczepiana w umysły wiernych, a w duszach ich była rozniecana pobożność czcząca i wysławiająca tę Dziewicę bez zmazy pierworodnej poczętą; z całą radością pozwalali w litanii loretańskiej i w prefacji mszalnej wysławiać Dziewicy tej Niepokalane Poczęcie: a tak przepisem modlenia się wytyczony został właściwy przedmiot dla wiary.

        My przeto, wstępując w ślady Poprzedników, nie tylko potwierdziliśmy i przyjęliśmy to, co oni z głęboką pobożnością i mądrością postanowili, ale zgodnie z postanowieniem Sykstusa IV potwierdziliśmy pacierze kapłańskie o Niepokalanym Poczęciu i radośnie rozszerzyliśmy je na cały Kościół.

        PAPIEŻE WYJAŚNIALI PRZEDMIOT KULTU NIEPOKALANEJ

        Przepisy odnoszące się do nabożeństw najściślej są związane z przedmiotem kultu i dlatego nie mogą być prawomocne ani trwałe, jeśli przedmiot ten jest nieustalony i wątpliwy. Dlatego to Poprzednicy Nasi jako Biskupi Rzymscy z całą troskliwością rozpowszechniając kult Poczęcia, najstaranniej zabiegali o wyjaśnienie przedmiotu tej czci, wyjaśnioną naukę następnie wpajając wiernym. Jasno przeto i otwarcie pouczali, że uroczystość dotyczy Poczęcia Dziewicy, pogląd zaś tych, co sądzili, że Kościół obchodzi nie uroczystość samego Poczęcia, lecz uświęcenia, ogłaszali za fałszywy i obcy myśli Kościoła. Nie zamierzali też łagodniej postępować z tymi, którzy dla osłabienia nauki o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy wymyślili różnicę miedzy pierwszą a drugą chwilą Poczęcia, twierdząc, że uroczystość odnosi się do Poczęcia, lecz nie do pierwszej jego chwili. Natomiast Poprzednicy Nasi w sprawie tej uważali za swą powinność stanąć w obronie uroczystości Poczęcia Najświętszej Dziewicy, pierwszą chwilę Poczęcia określając jako prawdziwy przedmiot tego kultu.

        Stąd pochodzą owe stanowcze słowa, w jakich Poprzednik Nasz Aleksander VII wyjaśnił prawdziwą o tym myśl Kościoła, mówiąc: „zaiste, dawna to jest pobożność wierzących w Chrystusa, która wyraża się w przeświadczeniu, że dusza Dziewicy Maryi Matki Jego w pierwszej chwili stworzenia i połączenia z ciałem była zachowana wolną od zmazy pierworodnej, a to dla zasług Jezusa Chrystusa Jej Syna i Odkupiciela rodzaju ludzkiego; w tym właśnie sensie obchodzą oni uroczystość i czczą Poczęcie” [1]

        Ci sami Poprzednicy Nasi poczytywali sobie za szczególnie święty obowiązek, by z największą troskliwością, starannością i gorliwością ochraniać naukę o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy. Albowiem nie tylko, że nie dopuszczali, aby ktokolwiek tę naukę kwestionował lub wyszydzał, lecz posunęli się dużo dalej, skoro wyraźnie oświadczali, i to niejednokrotnie, że wyznawanie Niepokalanego Poczęcia Dziewicy jak najsłuszniej jest uważane za zgodne z określonym przez Kościół przedmiotem kultu. Co więcej, naukę tę przedstawiali jako bardzo dawną i niemal powszechną, tj. taką, jaka może być przez Kościół Rzymski pielęgnowana i popierana oraz zasługuje na to, aby była przeszczepiona na grunt liturgii brewiarzowej i mszalnej.

        PAPIEŻE PIĘTNOWALI NAUKĘ PRZECIWNĄ NIEPOKALANEMU POCZĘCIU

        Poprzednicy nasi nie zadowalali się samą tylko pozytywną obroną nauki o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy, lecz ponadto stawali w Jej obronie przeciwko wysuwanym zarzutom. Najsurowiej więc zakazywali głosić czy to publicznie, czy prywatnie naukę przeciwną, co do której życzyli sobie, aby pod razami obrony całkowicie zanikła. Dlatego nie poprzestawali na jasnych i często powtarzanych oświadczeniach, lecz starali się je uczynić skutecznymi przez dodanie im sankcji.

        O tym wszystkim sławny Nasz Poprzednik Aleksander VII tak powiada: „Zastanowiliśmy się nad tym, że przecież święty Kościół Rzymski okazale obchodzi uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi zawsze Dziewicy, ustanawiając osobne i dostosowane do tej uroczystości przepisy brewiarzowe, wytyczone pobożnym, świątobliwym i chwalebnym rozporządzeniem wydanym przez Sykstusa IV. Przeto i My chcemy temu nabożeństwu, tej chwalebnej pobożności i samej uroczystości oraz obrzędom od czasu wprowadzenia ich przez Kościół Rzymski nie zmienianym okazać swe poparcie, idąc tu za przykładem Biskupów Rzymskich Naszych Poprzedników. Chcemy także szczególną opieką otoczyć pobożność i praktyki religijne zmierzające do czci i wysławiania Najświętszej Dziewicy, którą uprzedzająca łaska Ducha Świętego zachowała od grzechu pierworodnego. Pragniemy w owczarni Chrystusowej zachować jedność ducha w pokoju przez usunięcie wzajemnych napaści i wymyśleń i przez usunięcie zgorszenia. W odpowiedzi, więc na przedłożone nam żądania i prośby od wymienionych wyżej biskupów z ich Kapitułami oraz z Filipem królem i jego państwami niniejszym odnawiamy konstytucję i dekrety przez Naszych Poprzedników, a szczególnie Sykstusa IV, Pawła V i Grzegorza XV, wydane na korzyść zdania twierdzącego o tym, że dusza Najświętszej Dziewicy Maryi w Jej stworzeniu i połączeniu z ciałem obdarzona była łaską Ducha Świętego i zachowana od grzechu pierworodnego. Ponieważ rozporządzenia powyższe wydane były na korzyść uroczystości i nabożeństwa o Poczęciu tejże Bogurodzicy Dziewicy obchodzonych w sensie wyżej podanym, wznawiamy je przeto i nakazujemy zachowywać pod cenzurami i karami w tych rozporządzeniach wymienionymi.

        Do kar i cenzur wymienionych w konstytucjach Sykstusa IV dodajemy jeszcze karę pozbawienia prawa do kazań, prawa do publicznych wykładów, do nauczania i czytania, prawa do czynnego i biernego głosu przy wszelkich wyborach. Karom tym bez żadnego już dodatkowego oświadczenia podlegają następujące osoby: ci wszyscy i każdy z osobna, który by wyżej wymienione rozporządzenie tłumaczył w sensie przeciwnym wyżej wymienionemu zdaniu lub przeciwko uroczystości i kultowi, którego przedmiot wytyczony jest w owym zdaniu; także ci wszyscy, którzy zdanie to, uroczystość albo przedmiot kultu usiłowaliby uczynić tematem dyskusji; również ci, którzy by wprost czy ubocznie, choćby nawet pod pretekstem przygotowania pod przyszły dogmat, albo pod pozorem wyjaśniania Pisma Świętego, dzieł Ojców Kościoła i Doktorów, lub pod jakimkolwiek innym pozorem i przy sposobności na piśmie lub ustnie mówić, kazania głosić, rozprawiać, lub dysputować chcieli przeciw powyższemu stanowisku; wystarczy, ażeby ktokolwiek z nich inaczej twierdził albo wyszukiwał przeciwne temu zarzuty, sam ich nie rozwiązując, albo w jakikolwiek inny sposób temu się przeciwstawiał. Wszyscy zaciągający powyższe kary stają się też niezdolni do godziwego wykonywania czynności, które zostały im zakazane. Zwolnić zaś od powyższych kar możemy My tylko sami lub Nasi Następcy, tj. Biskupi Rzymscy. A wszystkie te kary mogą być jeszcze uzupełnione także innymi karami.

        Zakazujemy również wydawać książki, w których powyższe zdanie, uroczystość lub kult w powyższym sensie są podawane w wątpliwość albo w których w jakikolwiek sposób jest mowa powyższemu przeciwna; stosuje się to do książek zawierających tego rodzaju przemówienia, kazania, rozprawy i dysputy. Książki te, wydane po wyżej wymienionym dekrecie Pawła V lub w jakikolwiek sposób na przyszłość wydawane, odtąd są zakazane pod karami i cenzurami zawartymi w indeksie ksiąg zakazanych; kary zaś te zaciąga się przez sam fakt bez jakiegokolwiek dodatkowego oświadczenia”.

        STANOWISKO TEOLOGÓW, BISKUPÓW I ZAKONÓW W SPRAWIE NIEPOKALANEGO POCZĘCIA

        Wszyscy zaś wiedzą, z jaką gorliwością nauka ta o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy Dziewicy była wykładana, uzasadniana i broniona przez najpoważniejsze zakony i przez sławniejsze akademie teologiczne oraz przez najwybitniejszych uczonych z zakresu teologii. Również wszyscy wiedzą, jak troskliwie zabiegali biskupi pojedynczo i na synodach o wyznawanie tej prawdy, że Najświętsza Bogurodzica Dziewica Maryja dla przewidzianych zasług Chrystusa Pana Odkupiciela nigdy nie podlegała grzechowi pierworodnemu, lecz całkowicie była zachowana od zmazy pierworodnej, a przeto w sposób bardziej wzniosły niż wszyscy inni odkupiona.

        SOBÓR TRYDENCKI PRZEŚWIADCZONY JEST ZGODNIE Z CAŁĄ TRADYCJĄ

        Do tego wszystkiego dochodzi niewątpliwie najbardziej ważka i największa racja: oto Sobór Trydencki, wydając dekret dogmatyczny o grzechu pierworodnym, zgodnie z Pismem Świętym, świadectwami Ojców i najpoważniejszych synodów, chociaż postanowił i określił, że wszyscy ludzie rodzą się w grzechu pierworodnym, to jednak najuroczyściej zaznaczył, że nie było jego zamiarem zasięgiem tego dekretu obejmować błogosławionej i Niepokalanej Dziewicy Bogurodzicy Maryi. Tym bowiem oświadczeniem Ojcowie Trydenccy, jak na owe stosunki i czasy, dostatecznie przyświadczyli, że Najświętsza Dziewica wolna jest od zmazy pierworodnej. Stanowisko zaś swe jasno uzasadnili tym, że ani z Pisma Świętego, ani z Tradycji, ani ze świadectw Ojców niczego nie można poprawnie przytoczyć, co by się sprzeciwiało w jakikolwiek sposób przywilejowi tak wielkiej Dziewicy.

        ZALĄŻKOWY WYRAZ TEJ PRAWDY W DEPOZYCIE OBJAWIENIA

        I rzeczywiście nauka ta o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Dziewicy z dnia na dzień coraz bardziej a zawsze wspaniale była wyjaśniana, przedkładana i umacniana przy użyciu najwyższego autorytetu Kościoła, jego władzy nauczania, i jego gorliwości, wiedzy i mądrości. To sprawiło, że nauka ta rozszerzyła się w sposób wspaniały między wszystkimi narodami i państwami katolickiego świata. Znamienne przy tym, że było ustawiczne przeświadczenie w Kościele o pochodzeniu tej prawdy od przodków, a wspaniałe pomniki czcigodnej starożytności Kościoła tak wschodniego jak i zachodniego dostarczają najsilniejszego argumentu, że prawda ta nosi na sobie cechę nauki objawionej.

        Kościół Chrystusowy „ten czujny stróż powierzonych sobie dogmatów oraz ich obrońca, niczego z nich nigdy nie ujmuje, niczego nie dodaje. Owszem, z największą troskliwością rozpatruje rzeczy stare w sposób wierny i mądry: jeśli o czymś świadczy starożytność a zasiała to wiara Ojców, Kościół stara się to tak zgłębić i zbadać, żeby owe pierwotne dogmaty niebieskiej nauki uzyskały oczywistość, jasność i wyrazistość, zatrzymując swą zupełność, całość i charakter objawiony; mają takie prawdy wzrastać w swych granicach, to jest z zachowaniem tegoż samego dogmatu, tego samego znaczenia i tej samej treści” [2]. Toteż Ojcowie i Pisarze kościelni, czerpiąc prawdę ze źródeł Objawienia, w rozmaity i zadziwiający sposób prześcigali się wzajemnie, by przepowiadać i na jaw wydobywać prawdę o najwyższej świętości Dziewicy, o Jej godności i Jej zachowaniu przed każdą zmazą grzechową oraz o Jej wspaniałym zwycięstwie nad szkaradnym nieprzyjacielem rodzaju ludzkiego. Czynili zaś to jako swe największe zadanie, w dziełach wyjaśniających Pismo Święte, w rozprawach w obronie dogmatów i książkach przeznaczonych dla nauki wiernych.

        PROTOEWANGELIA

        Wszyscy Ojcowie i pisarze Kościelni argumentowali następująco: Pan Bóg, na samym początku dziejów ludzkich zapowiadając środki przez dobroć Jego przygotowane dla odnowienia rodzaju ludzkiego, poskromił zuchwałość oszukańczego węża i nadzieję naszego rodu cudownie podniósł, mówiąc: „Położę nieprzyjaźń między tobą a niewiastą i nasieniem twoim a nasieniem jej”. W tym Boskim proroctwie zapowiedziany był jasno i wyraźnie miłosierny Odkupiciel rodzaju ludzkiego, mianowicie Jednorodzony Syn Boży Chrystus Jezus, oraz oznaczona była Najświętsza jego Matka Dziewica Maryja, a także najwyraźniej uwidoczniona nieprzyjaźń obojga w stosunku do szatana. A przeto jak Chrystus, pośrednik między Bogiem a ludźmi przyjąwszy naturę ludzką, ścierając wyrok w dekrecie przeciwko nam wymierzonym, tryumfalnie go przygwoździł do krzyża, tak i Najświętsza Dziewica złączona z Nim najściślejszym i nierozerwalnym węzłem, wraz z Nim i przez Niego urzeczywistniając nieprzyjaźń przeciwko wężowi jadowitemu, jak najpełniej nad nim tryumfując, niepokalaną stopą starła łeb jego.

        STAROTESTAMENTOWE FIGURY NIEPOKALANEJ

        Ten olbrzymi i szczególny tryumf Dziewicy, najwznioślejszą Jej niewinność, czystość, świętość oraz wolność od wszelkiej zmazy grzechowej, a zarazem i niewymowny zasób wszystkich łask niebiańskich, cnót i przywilejów Ojcowie ci upatrywali w owej arce Noego, która według pouczenia Bożego zbudowana, bez żadnej szkody i nienaruszona wyszła z potopu powszechnego na całym ówczesnym świecie. Upatrywali również podobieństwo do owej drabiny sięgającej od ziemi aż do nieba, jak ją oglądał we śnie Jakub: po szczeblach jej wstępowali i zstępowali Aniołowie Boży, a u jej szczytu sam Pan się wspierał. Wszystkie te cechy Maryi upatrywali oni ponadto w owym krzaku, który Mojżesz oglądał na miejscu świętym, jak zewsząd płonął, a jednak wśród trzaskających płomieni nie tylko, że nie gorzał ani też żadnej choćby najmniejszej szkody nie doznawał, lecz nawet pięknie się zielenił i kwitnął. Upatrywali tu podobieństwo do owej wieży niezdobytej w obliczu nieprzyjaciela, z której widnieje tysiąc tarcz i wszelka zbroja walecznych, albo podobieństwo do owego ogrodu zamkniętego, którego nic nie zdoła uszkodzić, jako też nie potrafią go zniszczyć zasadzki zdradliwe; albo znów do lśniącego owego miasta Bożego, którego fundamenty założone są na świętych wzgórzach; albo na najwspanialszej owej świątyni Boga, która lśniąc Bożymi promieniami, napełniona jest chwałą Pana. W takich to i innych tego rodzaju obrazach Ojcowie wyczytywali zapowiedzianą wzniosłą godność Bogurodzicy, Jej nieskalaną niewinność i świętość, nieskażoną nigdy żadną plamą.

        PROROCY O NIEPOKALANEJ

        Powyższy zaś opis zespołu Bożych darów i pierworodnej nieskażoności Dziewicy, z której się narodził Jezus, uzupełniają wypowiedzi Proroków, którzy mówią o Niej nie inaczej, jak tylko: przeczysta gołębica, święte Jeruzalem, wzniosły tron Boży, arka uświęcenia, dom wybudowany dla siebie przez Mądrość przedwieczną, królowa, która opływając w rozkosze i wsparta o swego Oblubieńca, wyszła z ust Najwyższego we wszystkim doskonała, śliczna i pod każdym względem miła Bogu, a żadną nigdy skazą nie skalana.

        „AVE MARIA” I „MAGNIFICAT”

        Ojcowie ci i pisarze Kościoła, rozmyślając nad słowami anioła Gabriela, zwiastującego Najświętszej Dziewicy najwyższą godność Matki Bożej, „pełna łaski”, dostrzegali, że to szczególne i uroczyste pozdrowienie wypowiedziane w imieniu Boga, poza tym jedynym wypadkiem nigdy nie spotykane, ujawnia Bogurodzicę jako siedlisko wszystkich łask Boskich, ozdobioną wszelkimi darami Ducha Świętego oraz ukazuje Maryję jako nieskończoną niemal skarbnicę tych darów oraz ich niewyczerpaną głębię – tak dalece, że nigdy przekleństwu nie podpadając, a wraz z Synem uczestnicząc w wieczystym błogosławieństwie, zasłużyła na okrzyk natchnionej Elżbiety: „błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławion owoc żywota Twojego”. Równie jasne jak zgodne jest zdanie tych wszystkich Ojców o tym, że najchwalebniejsza Dziewica, której ,”wielkie rzeczy uczynił ten, który jest możny”, jaśniała taką mocą wszystkich niebieskich darów oraz taką pełnością łaski i taką niewinnością, iż była niewymownym jakimś cudem Bożym, owszem – cudem nad cudami i godną Matką Boską. A stanąwszy przy Bogu w bliskości najbardziej możliwej dla natury stworzonej, okazała się wyższą nad wszystkie ludzkie i anielskie wysławianie.

        ZESTAWIENIE Z EWĄ

        Z tego względu broniąc pierworodnej niewinności Bogurodzicy i jej sprawiedliwości, Ojcowie ci nie poprzestawali na porównywaniu Jej z Ewą dziewiczą jeszcze, niewinną, niezepsutą i jeszcze nie uwiedzioną zabójczym podstępem zdradliwego węża, lecz wynosili Ją ponad tamtą Ewę, posługując się specjalnym doborem słów i uderzającym układem myśli. Ewa bowiem nędznie usłuchawszy węża i niewinność pierworodną utraciła, i stała się jego niewolnicą, podczas gdy Najświętsza Dziewica, dar pierworodny ustawicznie powiększając, nie tylko, że wężowi nigdy nie nastawiła ucha, lecz moc jego i władzę mocą od Boga otrzymaną całkowicie ubezwładniła.

        WYSŁAWIANIE MARYI

        Nieustannie tedy wysławiano Bogurodzicę tytułami: lilia między cierniami, rola nigdy nietknięta, dziewicza, nienaruszona, niepokalana, zawsze błogosławiona i wolna od wszelkiej skazy grzechowej, ta, z której utworzony został nowy Adam. Innym razem Maryja jest nazywana nienagannym, najjaśniejszym i najprzyjemniejszym niewinności, nieśmiertelności i wszelkich rozkoszy rajem zaszczepionym przez samego Boga i uchronionym przeciwko wszelkim jadowitego węża zasadzkom, nazywana jest ona stale niewiędnącym drzewem, którego robak grzechu nigdy nie stoczy, to znów źródłem nigdy niezamąconym i naznaczonym mocą Ducha Świętego, to znów najbardziej Boską świątynią, skarbem nieśmiertelności lub jedną i jedyną córą nie śmierci, lecz życia, nie gniewu, lecz łaski latoroślą, która zieleniejąc, dzięki specjalnej Opatrzności ponad stałymi powszechnymi prawami zakwitła z korzenia zepsutego i zatrutego.

        Ale jakby wszystko to, choć wspaniałe, zdawało się być nie wystarczające, dołączali więc własne i zdecydowane zdania, w których twierdzili, że nie może być żadnego zagadnienia grzechu w stosunku do świętej Dziewicy Maryi, która posiadała największy zasób łaski potrzebnej do przezwyciężenia wszelkiego grzechu. Ponadto wyznawali, że najchwalebniejsza Dziewica była naprawicielką przodków, ożywicielką potomków, wybraną od wieków, przez Najwyższego sobie przysposobioną, zapowiedzianą przez Boga mówiącego do węża: „położę nieprzyjaźń między tobą a niewiastą”, ona to niewątpliwie starła głowę jadowitą tego węża. Na tej podstawie twierdzili, że błogosławiona ta Dziewica dzięki łasce pozostała nieskażona grzechem i wolna od wszelkiej zmazy na ciele i duszy, i umyśle, zawsze obcowała z Bogiem, a złączona z Nim wiecznym przymierzem, nigdy nie była w ciemnościach, lecz zawsze w światłości, była przeto mieszkaniem Chrystusowi najbardziej przystosowanym, a to nie ze względu na zdatność cielesną, lecz ze względu na łaskę pierworodną.

        Należą tu jeszcze najwspanialsze wyrażenia, którymi posługując się w wypowiedziach o poczęciu Dziewicy, tym samym świadczyli, że natura cofnęła się przed łaską i ze drżeniem stanęła, nie mogąc tu kroczyć naprzód. Albowiem Bogurodzica Dziewica nie prędzej się miała z Anny począć, ażby wpierw łaska owoc wydała: wypadało pierworodną być w poczęciu tej, z której miał się począć pierworodny wszelkiego stworzenia. Dowodzą oni, że ciało Dziewicy wzięte z Adama, skazy Adamowej nie przyjęło. I dlatego Najświętsza Dziewica jest przybytkiem przez samego Boga stworzonym, przez Ducha Świętego ukształtowanym i ozdobionym w purpurę przez nowego Beseleela przetkaną złotem. Słusznie więc czci się Ją jako pierwsze z dzieł Bożych, jakie się uchroniło przed ognistymi strzałami złośnika piekielnego: z przyrodzenia piękna i nie znająca po prostu żadnej skazy, jak jutrzenka zewsząd promienista wystąpiła na świecie w swym Niepokalanym Poczęciu.

        Nie wypadało bowiem, by to naczynie wybrane było uszkodzone wspólną dla wszystkich nieprawością: różniąc się jak najbardziej od innych, uczestniczyła w naturze, ale nie w winie. Ale najbardziej wypadało, by Jednorodzony, jak na niebie ma Ojca trzykroć świętym wielbionego przez Serafinów, tak by na ziemi miał Matkę jaśniejącą ustawicznym blaskiem świętości.

        Nauka ta do tego stopnia pochłonęła umysły i dusze poprzednich pokoleń, iż stąd powstał szczególny i zadziwiający sposób mówienia, w którym Bogurodzicę jak najczęściej nazywali Niepokalaną, i to Niepokalaną pod każdym względem, niewinną i najniewinniejszą, nienaruszoną i to jak najbardziej, świętą i jak najbardziej obcą wszelkim brudom grzechowym, piękniejszą nad piękność, powabniejszą nad powab, świętszą nad świętość i jedynie świętą, najczystszą na duszy i ciele. Ona to przewyższyła wszelką nieskazitelność i dziewictwo i sama jedna stała się zamieszkaniem wszelkich łask Ducha Świętego. Ona, poza Bogiem, wszystkich przewyższa, nawet Cherubinów i Serafinów, a pod względem natury wyposażonej w łaskę piękniejsza nad wszystkie zastępy aniołów, od nich przystojniejszą i świętszą. Takiej nie zdoła wysławić żaden język ziemski ani niebieski.

        Zwyczaj ten wysławiania Maryi tego rodzaju wyrażeniami samorzutnie przeszedł do pomników liturgii mszalnej i brewiarzowej, a każdemu jest wiadomo, jak często w nich zachodzi i po prostu tam dominuje. Wzywa się tam i wysławia Dziewicę jako jedyną nieskażoną gołębicę piękności, jako różę zawsze świeżą, jako pod każdym względem najczystszą, zawsze Niepokalaną i zawsze błogosławioną; wysławia się Maryję jako samą niewinność, która nigdy nie doznała skazy, i jako drugą Ewę, która porodziła Emanuela.

        ZGODNE PRZEŚWIADCZENIE O NIEPOKALANYM POCZĘCIU PRZEDSTAWIONE W PROŚBIE O OGŁOSZENIE DOGMATU

        Nauka o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy Dziewicy, zdaniem Ojców zawarta w Piśmie Świętym, przekazana została przez ich doniosłej wagi świadectwo, wyrażona i uczczona została w tylu wspaniałych pomnikach czcigodnej starożytności, a co najważniejsze i najbardziej doniosłe, że przez autorytet Kościoła została przedłożona i ugruntowana. Nic przeto dziwnego, że pasterze samego Kościoła i lud wierny z wielką religijnością, pobożnością i miłością z dnia na dzień coraz bardziej wyznawali tę naukę. A nic im nie było milszego ani też droższego nad cześć stale oddawaną z najgorętszym uczuciem dla Bogurodzicy Dziewicy bez grzechu pierworodnego poczętej, nad Jej uwielbienie, wzywanie Jej opieki i wysławianie.

        Z tych względów od najdawniejszych już czasów biskupi, kapłani, zakonnicy, a nawet sami cesarze i królowie usilnie prosili Stolicę Apostolską, by Niepokalane Poczęcie Najświętszej Bogurodzicy było podniesione do godności dogmatu. Żądania te ponowione zostały również w naszych czasach. Szczególnie działo się to za śp. Grzegorza XVI. Również i nam przedłożyli je zarówno biskupi, jak duchowieństwo świeckie, zakony oraz panujący i lud wierny. My zaś ze szczególną radością w duszy dowiadując się o tym i głęboko nad tym zastanawiając się, wyrokiem Opatrzności Bożej wyniesieni na tę wzniosłą Stolicę Piotrową, zaledwie z poczuciem niegodności wzięliśmy do rąk ster całego Kościoła, zaprawdę nic zaiste nie mieliśmy pilniejszego, jak przez najwyższą cześć od dzieciństwa ku Najświętszej Bogurodzicy Dziewicy Maryi, przez nabożeństwo ku Niej i miłość uczynić wszystko, co dotychczas było pragnieniem Kościoła, by Najświętszej Dziewicy powiększyć cześć i by Jej przywileje w pełniejszym zajaśniały blasku.

        WYSIŁKI NAD PRZYGOTOWANIEM DOGMATU

        Chcieliśmy, by sprawa należycie dojrzała. W tym celu powołaliśmy specjalną Kongregację złożoną z czcigodnych Naszych Braci Kardynałów Kościoła Rzymskiego, odznaczających się pobożnością, roztropnością i wiedzą teologiczną. Wybraliśmy do tego księży z duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego, wykształconych w teologii, aby wszystko to, co dotyczy Niepokalanego Poczęcia Dziewicy, jak najdokładniej zbadali i własny sąd o tym do nas przesłali.

        Chociaż z otrzymanych próśb w sprawie ostatecznego ogłoszenia dogmatu Niepokalanego Poczęcia widocznym było stanowisko w tej sprawie licznych biskupów, jednak przesłaliśmy do wszystkich biskupów encyklikę wydaną w Gaecie 2 lutego 1849 roku, by zaniósłszy modły do Boga odpisali nam, jaką jest pobożność i nabożeństwo wiernych ku Niepokalanemu Poczęciu Bogurodzicy, oraz co przede wszystkim sami biskupi sądzą o ogłoszeniu dogmatu i czego by sobie życzyli dla uświetnienia momentu wydawania przez nas ostatecznego sądu w tej sprawie.

        Niemałej zaiste doznaliśmy pociechy z odpowiedzi nadesłanych nam przez tych Czcigodnych Braci. Albowiem z wielką przyjemnością, radością i starannością nam odpisując, nie tylko potwierdzili oni swe przeświadczenie i szczególniejszą pobożność swoją, duchowieństwa sobie podległego i ludu wiernego ku Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Dziewicy, lecz przedstawili nam jakby powszechne żądanie, by Dziewicy Tej Niepokalane Poczęcie ogłoszone i zawyrokowane zostało naszym sądem i powagą. Nie mniejszej też doznaliśmy radości, gdy Czcigodni Bracia Kardynałowie wchodzący w skład wymienionej wyżej Kongregacji oraz wymienieni wyżej teologowie radcy, zbadawszy zagadnienie, również prosili Nas o zawyrokowanie w sprawie Niepokalanego Poczęcia Bogurodzicy.

        Po tym wszystkim, idąc w ślady Naszych Poprzedników, a pragnąc postąpić poprawnie i sprawiedliwie, naznaczyliśmy i odbyliśmy Konsystorz, na którym przemówiliśmy do Czcigodnych naszych Braci Kardynałów Rzymskiego Kościoła. Od nich zaś z wielką pociechą duszy naszej usłyszeliśmy naleganie, byśmy zdecydowali się wydać dogmatyczne orzeczenie o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy Dziewicy.

        I tak najwięcej w Panu ufając, uznaliśmy, iż nadeszła pora najstosowniejsza do zawyrokowania o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Rodzicielki Bożej Dziewicy Maryi, o której to prawdzie świadczą Księgi natchnione, czcigodna Tradycja, ustawiczne przeświadczenie Kościoła, osobliwa jednomyślność w tej sprawie katolickich biskupów i wiernych oraz doniosłe akty i konstytucje Naszych Poprzedników. Rozważywszy najpilniej wszystkie okoliczności i zaniósłszy do Boga gorące i wytrwałe modły osądziliśmy, że już nie należy zwlekać, lecz najwyższym Naszym wyrokiem Niepokalane Poczęcie Dziewicy uświęcić i określić. W ten sposób uczynimy zadość najpobożniejszym życzeniom całego świata katolickiego oraz pobożności Naszej w stosunku do Najświętszej Dziewicy, przysparzając przez to czci Jednorodzonemu Jej Synowi Panu Naszemu Jezusowi Chrystusowi: na Syna bowiem spływa wszelka cześć i chwała okazana Matce.

        DEFINICJA DOGMATU

        Zanieśliśmy przeto nieustanne modły i posty prywatnie i publicznie wraz z całym Kościołem do Ojca Niebieskiego przez Syna Jego, aby mocą Ducha Świętego, umysłem naszym raczył kierować i utwierdzać. A tak wezwawszy pomocy całego dworu niebieskiego i z westchnieniem przywoławszy Ducha Świętego za Jego natchnieniem ku chwale świętej i nierozdzielnej Trójcy, ku czci i sławie Bogurodzicy Dziewicy, dla podniesienia wiary katolickiej i dla wzrostu religii chrześcijańskiej powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą oświadczamy, stanowimy i wyrokujemy, że od Boga jest objawiona, a przeto przez wszystkich wiernych mocno i stale ma być wiarą wyznawana nauka, według której Najświętsza Dziewica Maryja w pierwszej chwili swego Poczęcia za szczególniejszą łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na przyszłe zasługi Jezusa Chrystusa Zbawiciela rodzaju ludzkiego zachowana była wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej winy [3].

        Z tego powodu jeśliby ktoś inaczej, Boże uchowaj, miał sądzić, niż My o tym zawyrokowaliśmy, niechże pozna i na przyszłość o tym wie, że sam na siebie wydał wyrok potępienia, że stał się rozbitkiem w sprawach wiary i odpadł od jedności z Kościołem, a nadto przez sam ten fakt ściągnął na siebie kary prawem przewidziane, jeżeli błędną swoją myśl przekazuje innym w słowie, piśmie albo jakimś innym sposobem to uzewnętrznia.

        NADZIEJE CO DO PRZYSZŁOŚCI ZŁOŻONE U STÓP NIEPOKALANEJ

        Słowa Nasze wieszczą radość, a język Nasz opowiada wesele, Jezusowi Chrystusowi Panu naszemu ślemy i zawsze zasyłać będziemy najpokorniejsze a zarazem i największe podziękowanie, że przez szczególne swe dobrodziejstwo zezwolił Nam, niegodnym, to postanowić i złożyć w ofierze czci, chwały i wysławienia Najświętszej Matki Jego. Ta najświętsza Dziewica, cała piękna i Niepokalana, potwornego smoka jadowitą głowę starła, przynosząc światu zbawienie. Ona jest chwałą proroków i apostołów, Ona chlubą męczenników, a wszystkich świętych weselem i koroną. Ona jest ucieczką dla wszystkich zostających w niebezpieczeństwie, Ona najwierniejszą wspomożycielką, a dla całego świata najmożniejszą u Jednorodzonego Syna swego pośredniczką i orędowniczką. Ona jest najwspanialszą krasą i ozdobą Kościoła świętego, a jako najmocniejsza obrona, Ona pokonała wszelkie herezje. Lud wierzący i całe narody z największych wszelkiego rodzaju nieszczęść Ona wyrwała, a i Nas samych uwolniła od tylu grożących niebezpieczeństw. Toteż pełni nadziei i z całkowitym zaufaniem zwracamy się do Niej, że raczy Ona przemożną swoją opieką sprawić, by święta Matka nasza Kościół katolicki, pokonawszy wszelkie przeciwności i błędy, u wszystkich narodów na całej ziemi umacniał się z dnia na dzień, kwitł i panował „od morza do morza i od rzeki aż po krańce ziemi”, by zażywał wszelkiego pokoju, swobody i wolności. Raczy też Ona sprawić, że winni otrzymają przebaczenie, chorzy lekarstwo, małoduszni siłę, strapieni pociechę, a pozostający w niebezpieczeństwie pomoc; wszyscy błądzący, odrzuciwszy błąd umysłu, powrócą na drogę prawdy i sprawiedliwości, a tak nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.

        Niechże wszyscy najmilsi Nam synowie katolickiego Kościoła usłyszą te Nasze słowa, a z tym gorętszym oddaniem w pobożności, religijności i miłości czczą, wzywają i upraszają Najświętszą Rodzicielkę Boga Dziewicę Maryję bez grzechu pierworodnego poczętą. Niech we wszystkich niebezpieczeństwach, uciskach, potrzebach, wątpliwych i groźnych okolicznościach z całym zaufaniem biegną do Tej najmilszej Matki miłosierdzia i łaski. Niczego bowiem bać się, o niczym rozpaczać nie potrzeba, gdy Ona przewodzi, gdy Ona radzi, gdy Ona sprzyja, gdy Ona broni: macierzyńskie bowiem mając serce dla nas, zabiegając o nasze zbawienie, troszczy się o cały rodzaj ludzki. Pan Ją przecież ustanowił królową nieba i ziemi, a wyniesiona ponad wszystkie chóry aniołów i zastępy świętych, stojąc po prawicy Jednorodzonego Syna swego Pana naszego Jezusa Chrystusa, najprzemożniej wyprasza wszystko swymi matczynymi błaganiami i czego szuka, znajduje, czyli nigdy nie zawodzi.

        Na koniec, żeby ten wyrok Nasz o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Dziewicy Maryi doszedł do wiadomości całego Kościoła, chcemy, by ten list apostolski pozostał na wieczną rzeczy pamiątkę. Polecamy tedy, by wszyscy z poszanowaniem należnym obecnemu egzemplarzowi dawali wiarę odpisom niniejszego, jak również egzemplarzom wydrukowanym, ilekroć je ktoś okaże, jeśli są potwierdzone przez jakiegoś notariusza publicznego i opatrzone pieczęcią osoby piastującej jakąś godność kościelną.

        Nikomu więc z ludzi nie wolno niweczyć egzemplarza tego Naszego oświadczenia, ogłoszenia i wyroku; nie wolno mu się zuchwale sprzeciwiać ani też przeciwdziałać. Jeśliby zaś kto śmiał o to się pokusić, niechże wie, że gniew Wszechmocnego Boga i błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła na siebie ściągnie.

        Dan w Rzymie, u św. Piotra, roku Pańskiego tysiąc osiemset pięćdziesiątego czwartego, dnia ósmego grudnia, w dziesiątym roku Naszego Pontyfikatu.

        Przypisy:

        1. Aleksander VII, Const. Sollicitudo omnium Ecclesiarum, 8.XII.1661.
        2. Niemal dosłowny cytat słów Wincentego z Lerynu, Commonitoria XXIII (28), powtórzonych przez Sobór Watykański (DBU 1800).
        3. Temu samemu tekstowi łacińskiemu można nadać inne określenie w tłumaczeniu polskim, a więc: zachowana była wolną od obciążenia czymkolwiek z tego, co w zmazie pierworodnej jest winą; albo: była zachowana od udziału w tym wszystkim, co w zmazie pierworodnej jest winą; albo: była zachowana przed popadnięciem w zmazę winy pierworodnej.

        • Leo said

          Sankcje. Odrzucenie dogmatu. Potęga Magisterium Kościoła. Wywyższenie Wiary Katolickiej.

          !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Z tego powodu jeśliby ktoś inaczej, Boże uchowaj, miał sądzić, niż My o tym zawyrokowaliśmy, niechże pozna i na przyszłość o tym wie, że sam na siebie wydał wyrok potępienia, że stał się rozbitkiem w sprawach wiary i odpadł od jedności z Kościołem, a nadto przez sam ten fakt ściągnął na siebie kary prawem przewidziane, jeżeli błędną swoją myśl przekazuje innym w słowie, piśmie albo jakimś innym sposobem to uzewnętrznia.
          !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        • serafin(ka) said

          fragment z wizji Marii Valtorty, Poemat Boga Człowieka.

          To objawienie, które umieściłem poniżej, jest zwarte w książce Poemat Boga Człowieka, Marii Valtorty.

          Na okładce pierwszego wydania była aprobata Papieża Pius XII. W następnych wydaniach zostało skasowane, komu zależało aby wykasować aprobatę samego Papieża. Jednak w środku na stronie 13 aprobata papieska pozostała, choć poprzednio w wydaniu pierwszym znajdowała się na stronie 17. Czemu zmieniła się strona ? Strona zmieniła się, ponieważ zostały powycinane jeszcze inne ważne teksty dotyczące modernistów wewnątrz kościoła.

          Oto aprobata Papieża Piusa XII dotycząca Poematu Boga Człowieka Marii Valtorty:

          „Wydajcie to dzieło takim, jakie ono jest, nie wypowiadając się

          czy ono jest pochodzenia naturalnego czy nadprzyrodzonego. Kto przeczyta to zrozumie”.

          ŚLUB ZŁOŻONY PRZEZ JOACHIMA I ANNĘ

          Widzę wnętrze jakiegoś mieszkania. Przy warsztacie tkackim siedzi jakaś niewiasta. Wygląda na 50 lat. Ma czarne włosy, dobrze szpakowate. Musi być wysoka i dobrze zbudowana. Ma na sobie fioletową skromną suknię, a na głowie niebieskawy welon. Rysy ma wyraźnie semickie, ale czarne oczy mają wyraz łagodny, choć smutny. Bóg nie dał im dzieci i żyją z mężem tak samotnie! Jest to wielką wspólną boleścią ich serca.

          Oto wchodzi z ogrodu starszy już mąż – widać trochę niższy od Anny – czuprynę ma zupełnie białą. Oblicze jasne z niebieskimi, jak dwa turkusy, oczyma. Brwi, broda i wąsy są w kolorze jasno kasztanowatym: jest blondynem. Szatę ma ciemno-brązową. Gładzi pieszczotliwie żonę po głowie i pyta:

          – Znowu jesteś taka smutna?

          – O, Joachimie – odpowiada z westchnieniem – zawsze jestem sama! Pewno obraziłam w czymś Pana, że zamknął moje łono!

          – Anno droga, czymżeś ty, taka zawsze dobra, mogła obrazić Jahwe? Posłuchaj, udajmy się jeszcze na dłuższą modlitwę do świątyni, może wreszcie zostaniemy wysłuchani. Łzy twoje i smutek są dla mnie boleśniejsze, niż brak dzieci!

          – Dziękuję ci, ale może uczynimy ślub Panu, że jeśli nas wysłucha, poświęcamy Mu nasze dziecię: gdy ukończy ono 3 lata, będzie już należało do Niego.

          Widzenie skończyło się na tym…

          Zrozumiałam, że będzie to cykl poświęcony Maryi. Bardzo się z tego ucieszyłam i pewno podoba się to również NMP. Powiedziała mi nawet: „Pisz o Mnie, Moja córko, a pocieszę cię w twoich cierpieniach”.

          BÓG WYSŁUCHAŁ MODLITWY ZACNYCH MAŁŻONKÓW

          Jezus mówi:

          Moi Dziadkowie byli sprawiedliwi i dlatego posiadali mądrość Bożą. Anna z rodu Aarona była niewiastą mężną. A Joachim, potomek króla Dawida, starał się raczej o cnoty, niż o majątek. Anna posiadała wielką cnotę, godną stanąć przed tronem Boga. Pragnęła tylko jednego, by połączyć swe życie z mężem prawym. Brakowało im tylko do szczęścia potomstwa, któremu mogliby przekazać swą wzajemną miłość. Lecz gdy nareszcie spełniły się ich marzenia, otrzymali NMP, Matkę Moją. Pragnęli syna, a dana im została Matka Boża. Słowa Księgi Mądrości zdawały się być napisane dla nich: „Przez Nią zdobędę nieśmiertelność i zostawię wieczną pamięć potomnym” (Mdr 8, 13).

          Lecz by to otrzymać, powinni byli posiadać cnoty prawdziwe: cnotę wiary, miłości, nadziei i czystości.

          Czystość małżonków! Mogą ją mieć, bo nie trzeba być koniecznie dziewicą, by być czystym. Aniołowie strzegą czystości małżeństwa, a od nich pochodzą dobrzy potomkowie, dla których normą życia jest świętość rodziców. Ale gdzie są teraz tacy rodzice? Teraz nie chcą mieć dzieci, ale nie chcą również zachować czystości. Toteż mówią, że teraz miłość i łoże jest sprofanowane.

          24 sierpnia 1944 r.:

          Widzę znowu dom Joachima i Anny. Anna tka coś białego i śpiewa radośnie, powtarzając już po raz czwarty tę samą strofkę. Wchodzi Joachim i pyta o powód radości. Wtedy Anna wstaje i wyciągając ku niemu ręce woła, że jest już matką! Wie już o tym na pewno? Opowiedziała mu teraz, że gdy tak modliła się ostatniego dnia w świątyni, jakiś głos powiedział jej: „O coś prosiła, to otrzymasz”! Czuję już teraz wyraźnie, jak bije we mnie małe serduszko, jak u ptaszka, trzymanego w ręku. Dziecię nasze nie obrazi na pewno Pana, bo zostało Mu ofiarowane, zanim się narodziło. Nacieszmy się Dziecięciem przez 3 lata, a potem oddamy Je Panu. Dla chwały Bożej ofiarujemy się razem z nim!…

          Więcej już nic nie widziałam, ani nie słyszałam.

          BĘDĄC BEZ ZMAZY, MYŚLAŁA ZAWSZE O BOGU

          Jezus mówił:

          Ten, który widział zbliżający się swój kres odkupienia: Ja, Chrystus, wnuk Anny, około 50 lat potem, Słowem Moim działałem cuda, lecząc wszelkie nędze ziemi. Tymczasem, przemówiłem tamte słowa w świątyni do Tej, która miała stać się nową i prawdziwą Świątynią zawierającą pewność Nieba dla całej ziemi i to na wieki wieków – aż do końca świata. To Moje Słowo uczyniło płodną tę, która była dotąd niepłodną i dała Mi Matkę, która miała świętych rodziców. Wzrastała tam nie tylko ciągle w świętości, nie tylko miała ciało niepokalane, ale miała, jedyna wśród stworzeń, niepokalanego ducha.

          Pomyśl, jakie musiało być piękno tej duszy, którą Bóg wybrał, zanim nastał czas, która stanowiła rozkosz Trójcy Świętej, którą Trójca chciała ozdobić Swoimi darami, by Ją wziąć dla Siebie. O cała Święta, którą Bóg stworzył dla Siebie i dla zbawienia ludzi! Nosiłaś Zbawiciela i byłaś pierwsza przez Niego zbawiona. Żywy Raju, Swoim uśmiechem zaczęłaś uświęcać ziemię. Duszo stworzona, by być duszą Matki Boga! Gdy Bóg zstąpił ożywić Twe ciało, uczynił to zupełnie inaczej, niż u innych, bo zstąpił tak potężnie ze Swym ogniem, że dusza Twa nie była zmazana winą i zamknęła się czysta w świętym łonie.

          Ziemia miała już, nie wiedząc o tym, swój kwiat, który zakwitł na wieki. Matka Moja zaczęła miłować od chwili Swego poczęcia. Maryja uśmiechnęła się najpierw do Boga, potem do świata. Maryja, będąc bez zmazy, myślała zawsze o Bogu, o Jego bliskości, Jego miłości, jasności, mądrości.

          Potem podam ci kontemplację głębokości dziewictwa u Maryi. Pomyśl, co by to było, gdyby Adam i Ewa będąc niewinnymi, rodzili niewinne dzieci, tak jak Bóg tego chciał. Byliby to jakby „nadludzie”, gdy teraz zbliżają się tylko do „super-szatana”. Gdybyście umieli, nie ulegająć wpływowi szatana, postępować godnie i pozostawić Bogu kierownictwo swym życiem, nie pragnąc niczego, ponad Niego, Bóg by dał wam synów, którzy by zatriumfowali nad szatanem, zwycięstwo nad nim byłoby wyprzedzone na tyle wieków, a z nim usunięte byłoby tyle zła.

          NARODZINY NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

          Widzę, jak Anna wraca z ogrodu. Opiera się na ręce zapewne krewnej, bo jest do niej podobna. Jest zmęczona i zdaje się, że ma astmę, podobnie do mnie. Chociaż ogród jest cienisty, jednak powietrze jest duszne pod niebieskim, rozpalonym słońcem. Musi tam panować susza, bo ziemia wyschła na biały prawie piasek tam, gdzie nie była podlewana w ogrodzie.

          Joachim pracuje bardzo pilnie w ogrodzie, mimo swego wieku i ma 2 pomocników. Lecz ujrzał Annę i idzie z nią razem do domu. Tym-czasem nadeszła gwałtowna burza, tak jakby szatan rzucał się czegoś w piekle, bo chmury były takie czarne.

          Niewiasty, biegnące po wodę do kuchni, oznajmiły szczęśliwemu ojcu, że dziecię urodziło się pomyślnie i wszystko jest dobrze. Nagle rzecz niewidziana: olbrzymia tęcza pokryła niebo, a choć słońce jeszcze nie zaszło zupełnie, na niebie rozbłysła śliczna gwiazda, jakby zwiastując coś na ziemi…

          To mała Maryja ukazała się na ziemi: na różowej buzi błyszczą niebieskie oczęta, a główkę pokrywają włoski koloru jasnego miodu. Maluchne nóżki, jak dadzą potem radę, by wejść na Kalwarię i stać pod Krzyżem?…

          Teraz uradowany ojciec stara się złożyć swój pierwszy pocałunek na Sercu Dzieciny, nie wiedząc o tym, że jest to jedyne Serce Niepokalane na ziemi, na które czekała tak długo! Widać od razu, że jest we wszystkim podobna do Joachima, podczas gdy potem wnuk będzie miał dostojną postawę babki Anny i jej wysoki wzrost. Nazywać się będzie Maryja – mówią. Należy do Boga zanim przyszła na świat, a u rodziców będzie tylko przez 3 zbyt krótkie lata…

          Widzenie zakończyło się snem Anny i jej córki.

          DUSZA MARYI BYŁA PIĘKNA I NIEPOKALANA

          27 VIII 1944 r. Jezus mówił:

          Pospiesz się, mała duszyczko. Pragnę bardzo wprowadzić cię w błękit kontemplacji Dziewicy Maryi, tego arcydzieła Bożego. Chodź i czytaj o Jej chwale: „Bóg posiadł mnie na początku dzieł Swoich… Od wieków jestem stworzona, nim ziemia powstała. Jestem zrodzona, gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał… i zanim góry stanęły… Gdy Niebo umacniał, z Nim byłam… Gdy morzu stawiał granice… gdy kreślił fundamenty pod ziemię… ja byłam przy Nim… Cały czas trwając przy Nim (Prz 8, 22-30)…

          Słowa te stosują się do Maryi, Matki Pięknej Miłości. Bóg stworzył człowieka i pozwolił mu żyć, postanowił mu przebaczyć, by mieć tę Dziewicę Świętą, Niepokalaną, Ukochaną, Córę Umiłowaną, Matkę Najczystszą, Oblubienicę pełną radości! Tyle dał Bóg i dałby jeszcze byleby posiadać to Słońce swego słońca, ten kwiat Swego ogrodu. I tyle wam daje nadal dla Niej, na Jej prośby, dla Jej radości… Jej bowiem radość łączy się z radością Boga, zwiększając błyski światła, a każda taka iskra jest łaską dla wszechświata i dla wszystkich ludzi, którzy odpowiadają okrzykiem: „Alleluja” na każde zjawienie się cudu Bożego, powstałego na pragnienie Boga w Trójcy Jedynego, który chciał widzieć jaśniejący uśmiech radości Dziewicy. Bóg chciał dać ziemi króla, stworzenie z niczego. Obdarzył Go też łaską niewinności na początku Jego dnia. Ale Wszechwiedzący Bóg, który zna wypadki najdalszych wieków, którego oczy widzą nieustannie to co było, jest i będzie: patrząc na przyszłość, widzi obecność i przenika spojrzeniem ostatnią chwilę przyszłości… Wie też jaką będzie śmierć ostatniego człowieka. Wiedział więc dobrze, że ten człowiek popełni zbrodnię zabicia w sobie łaski i ukradnie sarn siebie Niebu. Po cóż więc go stworzył? Pyta się tak wielu. Czy wolelibyście nie istnieć? Czyż nie warto żyć, choćby tak licho, by móc poznać i podziwiać to nieskończone piękno, jakie ręka Boża rozsiała po świecie?

          Dla kogóż uczynił Pan te gwiazdy i planety, które przebiegają firmament, kierują światłem i porami roku, niezmiennie, a wciąż się zmieniające, piszą na niebie coraz to nowe stronice każdego wieczora, każdego miesiąca i roku, jakby chciały powiedzieć: zapomnijcie o więzieniu, porzućcie wasze pisma, pełne ciemnych rzeczy, spraw zepsutych, brudnych, trujących, kłamliwych, przeklinających, psujących – a wznieście się choć spojrzeniem na nieograniczoną swobodę firmamentu, patrzcie na wszystko pogodnie, zanieście do waszych ciemnych więzień światło, czytajcie to, co piszemy na niebie, te słowa miłości, bo zawsze jesteśmy wobec Tego, Który jest. Kochamy Go za to, że nam dał istnienie, te możność przebiegania firmamentu. Słuchajcie jak głosimy wam o Bogu tym naszym światłem i ciepłem i pięknem, wsłuchajcie się w te wszystkie głosy: szmer wody, głos fal, śmiech dziecięcy, westchnienia starców, te beczenia, te myczenia, wszystko to mówi: Bóg jest!

          Dla kogo Bóg uczynił te niezliczone rodziny zwierząt i ptaków: wszystkie one są sługami człowieka: biegną, pracują, karmią go i zabawiają. Dla kogo te niezliczone gatunki roślin, owoców, kwiatów?… Bóg niczego nie potrzebował. Wystarcza On Sam Sobie. Całe stworzenie nie zwiększyło ani na atom Jego nieskończonej radości, piękna istnienia i mocy.

          Uczynił to wszystko dla człowieka, tylko dla człowieka. Warto żyć dla poznania tego wszystkiego i dla wdzięczności za to. A choć jesteście teraz tak bardzo niewierni, pyszni, nieczyści, i zabójcy, Bóg pozwala wam jednak cieszyć się pięknem i dobrem wszechświata i obchodzi się z wami jak gdybyście byli jego dobrymi synami. Wszelkie inne poznania i odkrycia, które mają na sobie znamię zła, pochodzą od szatana.

          Bóg wiedział, zanim stworzył człowieka, że stanie się on potem łotrem i zabójcą. A ponieważ Dobroć Przedwieczna nie ma granic w swej dobroci, zanim wina powstała, myślał już o sposobie zgładzenia jej. Tym środkiem miałem być Ja, Słowo Ojca – Zbawiciel. Ale do tego była potrzebna Matka, z której by wziął Ciało. I wtedy Maryja Dziewica została stworzona we wzniosłej myśli Boga. A wszystkie rzeczy były stworzone dla Mnie, Umiłowanego Syna Ojca. Musiałem stać się Ciałem, by zbawić ciało i pociągnąć za sobą do Nieba. A ponieważ ciało ożywione duchem jest arcydziełem Boga, dla niego zostało uczynione Niebo.

          By stać się Ciałem, potrzebowałem Matki. By być Bogiem potrzebowałem, by ojcem Moim był Bóg. Wtedy Bóg powołał Oblubienicę i rzekł do Niej: „Przyjdź i zobacz, co czynię dla Syna naszego. Widzę, jaką będziesz, o Niepokalana. Widzę Cię i nadaję lazur Twych oczu morzu i firmamentom, kolor twych włosów będzie kolorem pszenicy, kolor Twej cery stanie się bielą lilii i barwą róży. Słowikowi dam dźwięk Twego głosu, a turkawkom – łzy Twego płaczu. Czytam Twe przyszłe myśli i słyszę uderzenia Twego Serca. Przyjdź i zamieszkaj świat, gwiazdy niech Cię otoczą koroną, a sierp księżyca niech legnie u Twych stóp. Przyjdź i naucz wszystko kochać Twego Boga i istnieć tylko dla Niego. Przyjdź i skasuj gorycz nieposłuszeństwa ludzkiego, nierządu z szatanem i ludzką niewdzięcznością. A Ja z Tobą weźmiemy górę nad piekłem.

          Bóg Ojciec stworzył mężczyznę i niewiastę z tak doskonałym prawem miłości, że nie możecie nawet pojąć takiej wzniosłości. Mylicie się myśląc o tym, jak by nastąpiło rozmnożenie, gdyby człowiek nie uległ pouczeniom diabła.

          Rośliny mają owoc i nasienie. Czy ich płodność odbywa się jak u ludzi? Nie. Pyłek z kwiatu męskiego, kierowany prawami meteorycznymi i magnetycznymi, niesiony jest do kwiatu żeńskiego. Otwiera się on, przyjmuje pyłek i zapładnia się. Nie ulega zmazie, a potem odrzuca, tak jak to wy czynicie, bo chcecie już następnego dnia przeżywać tę samą sensację. Roślina wydaje owoc i do nowej pory roku już nie kwitnie. A jeśli kwitnie, to po to, by wydać nowy owoc.

          Ciąg dalszy w książce Poemat Boga Człowieka, Marii Valtorty

      • Leszek said

        cd(4): Do schronienia się w Arce/Niepokalanym Sercu Maryi, tak stanowczo mówi Pan Jezus w „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden:
        …«Bracia, siostry, przyjdźcie! Niech nas okryje Płaszcz Łaski Tej, która jest pełna Łaski (Łk 1,28). Przyjdźcie, niech nas okryje Światłość Królowej. Pójdźmy, niech nas okryje cień Tej, którą okrył Swym cieniem Duch Święty».
        Czy nie słyszałeś, że narody przyjdą do Jej Światła (por. Iz 2,2n) i że królowie przybędą do Jej rodzącej się jasności, kiedy na koniec zatryumfuje Jej Serce wespół z Moim? To tajemnica dla bogatych w sercu, lecz dla ubogich i pokornych – tak bardzo upragnione Błogosławieństwo…
        O, przyjdźcie! Zanim nie zaleje was p o t o p g r z e c h u! Wejdźcie do tej Arki (Arką jest Niepokalane Serce Maryi – z przypisu) która może was ocalić. Nie bądźcie jak wasi przodkowie z a d n i N o e g o, którzy nie posłuchali. W e j d ź c i e d o A r k i, a z o s t a n i e c i e o c a l e n i od burzliwych wód grzechu i od śmierci w ich zalewie. Przyjdźcie, a staniecie się obiecanymi dziećmi (Rdz 3,15) Pośredniczki, dzięki nabożeństwu, jakie będziecie do Niej mieli. Poprzez nabożeństwo do Niej Mnie będziecie oddani. Każde nabożeństwo ku czci Jej Serca zostaje powiększone i wznosi się do Mnie, gdyż Nasza jedność jest doskonała. Dzięki nabożeństwu ku czci Jej Serca, w Jego świetle, zostaną lepiej zrozumiane wszystkie Moje postanowienia, bo Jej Serce poprowadzi wasze kroki, a rękę waszą pochwyci sama Siedziba Łask. Jakże będziecie błogosławieni powracając do nabożeństwa ku czci Jej Serca! Przyjdźcie do Tej tak Błogosławionej, która ukazuje matczyną Miłość Swoim dzieciom, wskazuje im drogę do Nieba. Przyjdźcie do Współodkupicielki współdziałającej z waszym Odkupicielem, której Serce gorejące Miłością ofiarowało się, aby zostać przeszyte (por. Łk 2,35) z waszego powodu. Przyjdźcie uczcić to Serce jaśniejące jak lampa, całe płonące blisko Mojego Serca. Kiedy mówicie: «Nie potrzebujemy Jej Serca», wiedzcie, że w rzeczywistości mówicie: «Nie potrzebujemy Serca Pana!». Dowiedz się, słaby człowiecze, że Moje Najświętsze Serce i Niepokalane Serce waszej Matki są tak zjednoczone, że w ich doskonałej jedności te Dwa Boskie Serca stają się tylko Jednym…» (25.03.1996, z Zeszytu 83).
        I może jeszcze z tego źródła odniesienia do dzisiejszej św. Ewangelii w kontekście okoliczności przyjścia Syna Człowieczego w naszych czasach:
        1. … Jestem zanurzony we Własnej Krwi z powodu wszystkiego, co widzą Moje Oczy i co słyszą Moje Uszy. Odwagi, córko. Wielu będzie nadal prowadziło życie bezbożne i wielu nadal będzie grzeszyć i obrażać Moją Świętość, nie zważając na Moje ostrzeżenia, nie zdając sobie sprawy ze z n a k ó w, które daję dziś światu. Niegodziwość będzie w dalszym ciągu powodować wypełnianie się Mojego Kielicha Sprawiedliwości (Mt 24,37n). Ci ludzie noszą jak sygnet: niegodziwość i ateizm, pragnienie władzy i racjonalizm… (16.01.1992, z początku Zeszytu 57)
        2. w kontekście zbliżającego się Wielkiego Ostrzeżenia
        …Wtedy twoje serce ponownie ujrzy swe grzechy i zostanie ogarnięte wyrzutami sumienia. W ogromnym ucisku i wielkiej agonii będziesz cierpiał z powodu twego braku szacunku dla Prawa, zdając sobie sprawę, w jakim stopniu znieważałeś ustawicznie Moje Święte Imię i jak Mnie odrzucałeś, Mnie, twojego Ojca… W przerażeniu zadrżysz i wzdrygniesz się, gdy zobaczysz samego siebie, jakby rozpadającego się trupa, pożeranego przez robaki i sępy.
        (3) A jeśli jeszcze utrzymasz się na nogach, to pokażę ci, czym twoja dusza – Moja Świątynia i Moja Siedziba – żywiła się przez wszystkie lata życia. Ku twemu wielkiemu przerażeniu zobaczysz, że – zamiast Mojej Ustawicznej Ofiary – kochałeś Żmiję i że, w najgłębszej sferze swojej duszy, wzniosłeś Ohydę Spustoszenia, o której mówi prorok Daniel (Mt 24,15): Bluźnierstwo.
        Bluźnierstwo, które zrywa wszystkie więzy niebiańskie łączące cię ze Mną, twoim Bogiem; które tworzy przepaść między tobą a Mną, twoim Bogiem. Gdy nadejdzie ten Dzień, łuski z twoich oczu opadną, abyś ujrzał, jak bardzo jesteś nagi (por. Ap 3,17) i jak twoje wnętrze podobne jest do wysuszonej krainy… Nieszczęsne stworzenie, twój bunt i wypieranie się Najświętszej Trójcy uczyniły z ciebie buntownika, odstępcę i prześladowcę Mojego Słowa. Twoje skargi i jęki jedynie ty sam usłyszysz. Powiadam ci: będziesz lamentował i płakał, lecz tylko twoje własne uszy usłyszą twe skargi. Ja mogę tylko sądzić, jak Mi zostało nakazane sądzić, a Mój sąd będzie sprawiedliwy. J a k b y ł o z a c z a s ó w N o e g o, tak będzie wtedy, gdy otworzę Niebiosa i ukażę wam Arkę Przymierza (Ap 11,19). „Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego” (Mt 24,37n).
        Powiadam wam, gdyby ten czas nie został skrócony, dzięki wstawiennictwu waszej Najświętszej Matki, świętych męczenników i dzięki morzom krwi przelanej na ziemi, od Sprawiedliwego Abla aż do krwi wszystkich Moich proroków (Mt 23,35) nikt z was by nie ocalał!
        Ja, wasz Bóg, posyłam anioła za aniołem, aby głosił, że Mój Czas Miłosierdzia dobiega końca i że Czas Mojego Królestwa na ziemi jest w zasięgu ręki (Mk 1,15). Posyłam wam Moich aniołów, aby świadczyli o Mojej Miłości „wśród tych, którzy żyją na ziemi, wśród każdego narodu, szczepu, języka i ludu” (Ap 14,6). Posyłam ich wam jako apostołów ostatnich dni, by głosili, że: „Królestwo na tym świecie stanie się jak Moje Królestwo w górze i że Mój Duch będzie królował na wieki wieków!” (Ap 11,15) wśród was. Na tę pustynię posyłam wam Moje sługi -proroków, aby wołali:
        „Ulęknijcie się Mnie i oddajcie Mi chwałę, bo godzina sądu Mojego nadeszła” (Ap 14,7).
        Moje Królestwo zstąpi nagle na was, dlatego powinniście być stali i wierzyć do końca… (15.09.1991)

      • serafin(ka) said

        myślę @Leszku, że z tego Twojego wpisu trzeba zrobić ulotkę, na koniec dodać jeszcze akt poświęcenia się niepokalanemu sercu Maryji zawarty w „Do kapłanów umiłowanych..” i poroznosić gdzie sie da.

    • Leo said

      Niebywałej urody! Blog maryjny w języku polskim. Zbliża się Uroczystość Niepokalanego Poczęcia. Nie widzę wpisów o dogmacie o Niepokalanym Poczęciu. Nie dostrzegam propozycji Nowenny. Nie zauważam tekstów prawdziwego świętego – Św. Maksymiliana.

      • Leo said

        DEFINICJA DOGMATU

        Zanieśliśmy przeto nieustanne modły i posty prywatnie i publicznie wraz z całym Kościołem do Ojca Niebieskiego przez Syna Jego, aby mocą Ducha Świętego, umysłem naszym raczył kierować i utwierdzać. A tak wezwawszy pomocy całego dworu niebieskiego i z westchnieniem przywoławszy Ducha Świętego za Jego natchnieniem ku chwale świętej i nierozdzielnej Trójcy, ku czci i sławie Bogurodzicy Dziewicy, dla podniesienia wiary katolickiej i dla wzrostu religii chrześcijańskiej powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą oświadczamy, stanowimy i wyrokujemy, że od Boga jest objawiona, a przeto przez wszystkich wiernych mocno i stale ma być wiarą wyznawana nauka, według której Najświętsza Dziewica Maryja w pierwszej chwili swego Poczęcia za szczególniejszą łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na przyszłe zasługi Jezusa Chrystusa Zbawiciela rodzaju ludzkiego zachowana była wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej winy [3].

        Z tego powodu jeśliby ktoś inaczej, Boże uchowaj, miał sądzić, niż My o tym zawyrokowaliśmy, niechże pozna i na przyszłość o tym wie, że sam na siebie wydał wyrok potępienia, że stał się rozbitkiem w sprawach wiary i odpadł od jedności z Kościołem, a nadto przez sam ten fakt ściągnął na siebie kary prawem przewidziane, jeżeli błędną swoją myśl przekazuje innym w słowie, piśmie albo jakimś innym sposobem to uzewnętrznia.

      • Leszek said

        Leo! poczekaj jeszcze chwilkę a zapewne doczekasz się wpisów ntt.
        Ja też mam coś przygotowane w zanadrzu, ale swój wpis chcę dokonać 8 grudnia AD 2013, w samą Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP!

      • serce333 said

        Jest od kilku dni. Była o tym mowa i link do Nowenny , zachęta.
        http://drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=79&t=48324
        Z Bogiem i Maryją.

      • Bozena said

        Jak i jak wkleilam link do nowenny zaczynajacej sie w ub piatek. Kto nie zauwazyl, nie myslal o 9 dni wczesniej, ten przegapil… Badzcie uwazni w kazdym momencie, tu nie przedszkole…
        http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/

    • Pablo said

      http://www.wiadomosci24.pl/artykul/do_ziemi_zbliza_sie_kometa_ison_mozliwe_potworne_zderzenie_289485.html

      Do Ziemi zbliża się kometa ISON. Możliwe potworne zderzenie!

      W noc noworoczną zapłonie ogień na niebie i nastąpią uderzenia wielu dużych meteorytów. 4 stycznia 2014 z naszym światem może zderzyć się rozbite jądro komety. W Wigilię ma nastąpić potwierdzenie albo odwołanie alarmu.

      Jak doniosła agencja RIA Novosti, rosyjscy i białoruscy astronomowie, którzy w ubiegłym roku wykryli to ciało niebieskie i od tego czasu dokładnie je obserwują – Nowiczonok i Newskij – są przekonani, że po zderzeniu z heliosferą rozbita na dwa roje meteorów kometa zbliża się w kierunku naszej planety. Znaczna część z nich jest na tyle mała, że powinna spłonąć w atmosferze, ale najprawdopodobniej wiele dużych odłamków pierwszego roju spłonie tylko częściowo. Tak więc mogą nastąpić nadzwyczajne, ale i być może niebezpieczne fajerwerki w noc noworoczną. Cztery dni później przelecą nad Ziemią albo w nią uderzą znacznie większe meteoryty, których wielkości i trajektorii na razie jeszcze nie da się określić. W przypadku ich uderzenia w obszary zamieszkale mogłoby dojść do katastrofalnych skutków. Dokładne pomiary będzie można przeprowadzić dopiero 24 XII. Główne rosyjskie obserwatorium astronomiczne podało oficjalny komunikat w tej sprawie.

      4.01.2014 nastąpi (co jest już dzisiaj stuprocentowo pewne) koniunkcja planet; Merkury, Ziemia, Jowisz i Pluton ustawią się na jednej linii ze Słońcem. Zdaniem astrologów może to zwiastować przełomowe, a być może katastrofalne wydarzenia w skali kosmicznej

  2. młody said

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/35-jednoczesnych-erupcji-wulkanicznych-swiecie

    • As said

      Powiadają, że ISON podczas przelotu koło Marsa zmienił do na chwilę w….kometę, a dodatkowo wybuchło na nim kilka wulkanów…

      • Selbi said

        Warszawa Jelonki 25.05.2011r.
        Pozwoliłem aby Anioł wykonawca Sprawiedliwego Gniewu Bożego prowadził ku Ziemi pewien obiekt, bolid, który jest ukryty przed wzrokiem ludzkości. Tylko nieliczni o nim wiedzą lecz milczą. Jest to obiekt o szczególnych właściwościach, ciało ogniste o wielkiej sile magnetycznej. Przelatując obok Słońca nic mu nie zrobi, lecz spowoduje potężne zakłócenia w pracy Słońca, powodując burze magnetyczne o potężnej sile rażenia. Wyssie ze Słońca potężną erupcję plazmy, energii słonecznej, która będzie pędzić ku Ziemi.Obiekt minie słońce i poleci między Księżycem a Ziemią a siła magnetyczna sprawi, że ściągnie Ziemię na chwilę z jej orbity.Gruz kosmiczny poruszający się za tym obiektem uderzy w wiele miejsc na całej planecie. Pojawią się wielkie burze geomagnetyczne…

        • Bozena said

          A masz ci, księzyc jest tym, co trzyma ziemie w grawitacji, jak cos go zachwieje to faktycznie będziemy mieli nieprzyjemną hustawkę. Jak księzyc zacznie się oddalac, nasze dni zaczną się proporcjonalnie skracac… co jeszcze? sila grawitacji pociagnie za sobą morza i oceany, tak więc biada tym co maja domy z widokiem na morze…
          Choc tak naprawde osobiscie nie wierze temu co nadaje w Jelonkach…

        • halina said

          Z przekazów mojej babci pamietam że mówiła iż na końcu świata słońce bedzie 3 razy wschodzić i zachodzić w ciągu dnia , ludzie będą mdleć z przerażenia …..to by sie potwierdzało , bo ziemia ma przyspieszyć , ale o 3 razy to byłaby makabra bo co wtedy z wodą w oceanach , a siła odśrodkowa nie wyrzuciłaby nas w powietrze ? , coś wzięło mnie na gdybanie ,,,,przepraszam …. Mam sie zjąć modlitwą by dobrze sie przygotować na ten czas , i oddać wszystko w ręce Boga ..Co ma przyjść niech przychodzi z reki Boga bo to potrzebne jest by mogło wrócić do stanu z przed ingerencji szatana w raju …….

        • 2012 said

          „Pozwoliłem aby Anioł wykonawca Sprawiedliwego Gniewu Bożego prowadził ku Ziemi pewien obiekt, bolid, który jest ukryty przed wzrokiem ludzkości. Tylko nieliczni o nim wiedzą lecz milczą”

          Pewnie to ten obiekt


          http://www.giurfa.com/dwarf_x.jpg

  3. KRYSTYNA said

    GORĄCO POLECAM !!!

    Centralne uroczystosci ku czci Chrystusa Króla Świata w Kościele św. Konstancji w Chicago.
    ================================================================

    Pax Christi.
    Odpustowa Uroczystość Chrystusa Króla w Kijowie w parafii pod wezwaniem Chrystusa Króla Wszechświata.
    ===============================================================================

    Na filmie umieszczone są cytatu z encykliki „Quas Primas”. Wydaje się, że jest ogromny problem nieznajomości tej Encykliki, nawet wśród kapłanów i biskupów. Tymczasem jej nauka nie może być podważona w Kościele, więc jest ogromnie silnym atutem i argumentem dla spraw Intronizacji.

    Ks. Wiesław Pęski
    Kijów

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  4. Bogdan said

  5. As said

    „…- Przyjechaliśmy, żeby wesprzeć dążenia społeczeństwa ukraińskiego do integracji z Unią Europejską, dążenia do tego, żeby być razem – powiedział Jarosław Kaczyński w Kijowie…”

    Proszę, Pan Jarosław Kaczyński w całej okazałości, pcha Ukraińców wprost w paszczę lwa.

    • cox said

      Nie powinien tam jechać. Chyba, ża chodzi mu ,,tylko” o poszanowanie demokracji.

    • młody said

      Jestem całym sercem za PiSem i Jarosławem Kaczyńskim ale tu przyznaję ze popełnia wielki błąd który może kosztować PiS utratę kilku procent poparcia.Nikt nie powinien wtrącać się w wewnętrzne sprawy Ukrainy.Niech sami wybiorą z kim chcą trzymać czy z Rosją czy UE.Prawdę mówiąc niezazdroszcze im bo są między młotem a kowadłem ponieważ zarówno Rosja jak i UE są siebie warte.Jedno i drugie jest wielka nierządnicą.

      • As said

        Tu nie chodzi o wtrącanie się w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Chodzi o to, że chłop dobrze wie, czym jest UE i co dała nam Polakom, czyli zgniliznę, zboczenia, tolerancję i „dialog”. Dostaliśmy kilka kilometrów najdroższych autostrad, kupa naszych firm padła, a pieniądze i tak wypłynęły na zachód. Podsumowując, nie dość, że dopłaciliśmy do interesu, to jeszcze musimy walczyć z wszechobecnym lewactwem, które swoje źródło posiada właśnie w Brukseli. Tym jest właśnie UE. Mało tego, zaprasza tam Sikorskiego i Kwaśniewskiego! Przecież to na odległość śmierdzi interesem ponad podziałami, szkoda tylko, że interesem zachodnim. Ten gość tak samo reprezentuje interesy zagraniczne, tylko, że żydowskie i robi to trochę inną drogą. Pobudza elektorat konserwatywny, który identyfikuje się z Chrześcijaństwem.

        • młody said

          Masz rację że UE to zgnilizna moralna dlatego nalezy Ukrainę uświadomić i przestrzec że bybyło lepiej dla nich by nie wchodzili do UE ale ostateczna decyzja powinna nalezec do Ukrainców i PiS nie powinien sie wtrącać.Osobiście marzy mi sie UE środkowo-wschodnia z Polską na czele do ktorej należałyby jeszcze Białoruś Ukraina Rosja (nie-Putinowska) Słowacja Czechy Węgry Bułgaria Rumunia oraz kraje bałkanskie która byłaby przeciwwagą dla zgnitej moralnie UE zachodniej.Kazdy by był traktowany na równych warunkach z poszanowaniem wiary tradycji mentalnosci i zwyczajów.To by była wspólnota gospodarcza a nie prawna.Nie było by jednego prawa dla wszystkich tylko kazdy kraj byłby niezależny ze swoim prawem.

        • As said

          Racja, słowianie powinni trzymać się razem.

        • Weronika said

          Sp. Lech Kaczynski podpisal Traktat Lizbonski czyli w tym momencie utracilismy wolnosc, niepodleglosc, suwerennosc..
          Sprowadzil menore so Sejmu.Sprowadzil do Polski masonska loze zydowska Bnai’Birth. Przemawiajac w Izraelu zapewnial, ze polska polityka w stosunku do Izraela sie nie zmieni. No i nie zmienia sie…staje sie coraz bardziej opresyjna w stosunku do Polakow za rzadow PO.
          Wyjechal agitowac Ukraincow do zydowkiej, komunistycznej niewoli zwanej UE, a z Warszawy uciekl do Krakowa 11 listopada 2013.
          UE kosztowala Polakow utrate Polski. Prywatyzacja byla bezczelnym okradnieciem nas z calego majatku narodowego, rozbijane sa rodziny, promowane sa zboczenia, przesladowany jest Krzyz Swiety i Kosciol , stracilismy przemysl, tracimy ziemie, rolnictwo, jestesmy zatruwani w jedzeniu, wodzie, lekach. Rodziny zdewastowane sa emigracja zarobkowa, gdzie Polacy pelnia role niewolnikow, a Kaczynski nadal zamiast sluzyc Polakom, sluzy interesom zydowskim…Jak mozna wiedzac i widzac to wszystko chciec niewoli dla innych ludzi?
          Polsko jakas Ty biedna. Boze pomoz Polakom i Ukraincom…

        • édyta said

          No i dlatego lezy w grobie Weroniko, bo sie sprzedal ;). Hm.. i tak sie tworzy nowa historie tzw manipulacje ludzmi ktorzy to czytaja. Papier przyjmie wszystko. Prywatyzacje rozpoczeto pod banderami bylych komunistow a Kaczynski lezy w grobie bo chcial niezaleznosci energetycznej Polski, wytwarzania gazu lupkowego. Walczyl o pozycje Polski w EU.

        • Weronika said

          Edyto, ja nie wiem czy Kaczynski sie sprzedal, czy nie i komu jesli tak, ale fakty niezaprzeczalne wymienilam na wstepie i nie sa jedynie historia na papierze, niestety…Ty tez nie wiesz dlaczego lezy w grobie, tylko wydaje ci sie ze wiesz… Premierzy i Prezydenci roznych krajow sa dzis zniewoleni przez rzadzacych syjonistow…albo przez nich na urzedy wsadzeni. Nie twierdze, ze za wszystko odpowiadaja Kaczynscy. Dlaczego Kaczynski lezy w grobie to tak naprawde nie wiemy. Polityka zmienna jest. Popieral USA i tarcze antyrakietowa, a tu nagle zwrot historii nastapil . Tarcza zeszla z licznika, Obama sprezentowal Polske Rosji i to z usmiechem na ustach powiedzial nam w twarz 17 wrzesnia 2007 czyli w rocznice zbrojnej napasci Rosji na Polske w zamian za zgode na przewroty na Bliskim Wschodzie, w Libii, Egipcie, Syrii….Nikt nigdy nie widzial, ze Kczynski z Litwy powrocil 8 kwietnia 2010. Podobnie zreszta jak nikt nie widzial, ze polska delegacja wyleciala do Smolenska z Warszawy 10.kwietnia 2010.

      • cox said

        Fakt. Ukraińcom niema czeczego zazdrościć. Janukowycz nie powinien jednak w ten sposób rozpędzać tych ludzi, bo w ten sposób tylko utwierdza ich w tym, że ten protest jest słuszny. Powinien sprubować im wytłumaczyć, że unia nie jest żadnym rajem.

        • z said

          Mają dobrego prezydenta który potepia zbrodnie UPA tzw. rewolucja czy tez protesty są finansowane z zagranicy tak samo jak w Polsce w latach 80tych. Tutaj nie chodzi wcale o demokrację a o wyrwanie Ukrainy z Rosyjskiej strefy wpływów do której była oficjalnie zaliczana.PiS a raczej kaczyński (kalkenstein matka zydówka) pochodzi z okolic odessy na ukrainie gdzie przed wojną było duże skupisko żydów. W Polskim interesie jest siedziec cicho i czekac aż któras ze stron wykosi konkurencję bo teraz żadna ze stron nie moze pokonac tej 2. Działając tak jak Kaczyński szkodzi to interesom Polski bo nie wolno popierac żadnej ze stron do czasu aż całkowicie nie zwycięzy. Kaczyński to żyd i prowadzi politykę syjonistów czyli tzw. okrązania Rosji a raczej wyrywania jej państw z jej stref wpływów. Takie działania prowokują Rosję do jawnego użycia siły w tym zapewne nuklearnej bo tutaj chodzi o byc albo nie być Rosji.

        • cox said

          Janukowycz potępia UPA, (i bardzo dobrze). Jak do tej pory nie zdobył się jednak na potępienie komunistów, którzy wg. mnie per saldo zasłurzyli na potępienie w dużo większym stopniu. Ot taki paradoks.

        • édyta said

          Kaczynski walczy o strefe wplywow, wiec chyba powinien miec jakiegos sojusznika. A zreszta Lech tez byl tak krytykowany, wiec kontynuacja gwarantowana. I te biedne sondaze manipulujace ludzmi ktorzy chca sie przylaczyc do wiekszosci (stada. Chyba pora na glosowanie na tych co przegrywaja z partia prowadzaca w sondazach.

      • Wiktoria said

        Absolutnie i calkowicie z Toba sie zgadzam. Nigdy nic nie pisalam na temat polityki i postaram sie tego nie robic na tym blogu, z powodu chociaz by roznicy pogladow, ale tym razem to przesada z Jaroslawem . Mozecie mnie obrzucic kamieniami, ale Polska calym pedem tyle lat pchala sie ku Zachodowi, moze i uzyskala troche przywielejow, ale czy tak naprawde dobrze materialnie zyjecie? I czy ten duchowy dym szatana nie wdarl sie czasem z wejsciem do Unii Europiejskiej?

        • Weronika said

          Wiktorio Polska sie nie pchala ku zachodowi, tylko byla pchana przez komunistow , ktorzy zmienili forme komunizmu na UE.
          Rosja to nigdy nasz przyjaciel rowniez nie byl. Miliony Polakow zginely w czasie ostatniej wojny. Niemcy i Rosja sa za to odpowiedzialni. Przed wojna bylo nas 35 milionow, tuz po 23 miliony. Ludnosc Polski zmniejszyla sie o 12 milionow, 6 milionow wymordowano, reszta zostala wywieziona, czy rozproszyla sie w zawierusze wojennej.
          Mnostwo ludzi w Polsce glosowalo przeciwko wejsciu do UE w 2004. Tak, ze nie ma co mowic a dobrze wam tak…

    • Józef Piotr said

      A mnie się to wszystko nie podoba!
      „wszystkie siły polityczne oficjalnie i koncesyjnie wystepujące w Polsce dziwnie sa zgodne. Wszyscy razem na jedną nutę wtykają NOSY w wewnetrzne sprawy wschodniego sasiada (-ów).
      Nikt nie pomni o ZBRODNIACH na osamotnionej podczas lat wojny (1939 – 1948) biednej ludności POLSKIEJ co działo się szczególnie w zachodniej części dzisiejszej ukrainy. Ofiar Polskich było do ok pół mil;iona . Jesteśmy świadkami zabiegow propagandowych pomniejszania ilości tych ofiar oraz zacierania śladów tego ludobójstwa i martyrologi naszego Narodu.
      Doswiadczenie z tych grożnych lat mowi nam o tym że Polak mógł liczyć na przyjażń i opiekę na WSCHODNIEJ ukrinie bo tamtejsza ludność sprzyjała LACHOM.
      Natomiast na Zachodniej Ukrainie będącej w większości terytorium II RP Polacy byli znienawidzeni co objawiało się w masowych mordach bezbronnej ludności.
      Tym siłom będącym potomkami ZBRODNIARZY których reprezentowali Tymoszenko Julia (corka generała Krasnoj Armii jednocześnie posiadającym „korzenie” w narodzie dobranym popisał się również pacyfikacjami Rzeszowszczyzny po 1944 roku) jak i Wiktor Juszczenko gloryfikator UPA wywodzący się z diaspory Kanadyjskiej kombatantów UPA jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności sprzyjają wodzowie oficjalnie działających po okrągłym stole w Polsce PARTII.
      Rosja dała przyzwolenie na pacyfikację protestu Kijowskiego , co znaczy że czuje się MOCNO a jak czuje sie mocno to znaczy że jest gotowa uczynić następny krok. Nawet militarny!
      Wtykajac „nosa” w tej chwili w Kijowie można sprowokować kontruderzenie powodujące jego rozbicie i to w stopniu olbrzymim.
      Wetknięcie ” pięciu groszy” w wydarzenia GRUZIŃSKIE spowodowało nieszczęście dla 96 osób w 2010.
      Czyżby mało było nauczki ?
      Ktoś ustawia nas w roli wyciągającego kasztany z ognia i to gołymi rękami .
      Aktualnie nam panujący okupant zadbał o to aby Polskie Siłe Zbrojne zlikwidować do ZERA. Taka jest rzecvzywistość .
      To powoduje że nawet Armia Białoruska jest w stanie w trzy dni zająć Warszawę. Nie mówiąc o armi Ukraińskiej.
      Pamietać należy o tym że likwidacji Polskim Siłom Zbrojnym przyświecał cel wyższy. Tym celem było spowodowanie bezradności NARODU podczas rabunku Dorobku pokoleń Polaków oraz dezintegracji KRAJU n/ wislą.

      • KRYSTYNA said

        „Chcemy kontynuować dzieło mojego brata”
        =================================

        Jarosław Kaczyński powiedział do zebranych: – Jednocześnie przyjeżdżamy tutaj także, bo chcemy kontynuować to wszystko, co było dziełem mojego świętej pamięci brata, prezydenta Rzeczpospolitej, który prowadził politykę, zmierzającą do tego,

        żeby ta część Europy była razem z UE i mogła się integrować w tej wielkiej całości, jaką jest Europa.
        =============================================================================

        http://www.fronda.pl/a/kaczynski-na-majdanie-chcemy-kontynuowac-dzielo-mojego-brata,32382.html

        KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

        • Józef Piotr said

          Cyrk na majdanie. I jak to w cyrku bywa : małpy się zmieniaja.

          http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=463

        • jowram said

          Kaczyński w Kijowie agitujący za UE – po doświadczeniach Polski !! – a przeciw demokratycznie wybranemu rządowi obcego państwa. Dowód, jak ordynacja partyjniacka może człeka skundlić, a nam odebrać możność jakiegokolwiek wyboru. Czy naród dojrzeje wreszcie, dojrzy konieczność wymuszenia JOW, czyli szansy wyboru odważnych i patriotów…

        • Atanazy said

          PO i PiS ramię w ramię chcą wepchnąć Ukrainę w ramiona bezbożnej UE, bestii z dziewięcioma rogami, jak ją nazwał Pan Jezus w Orędziach MBM.

      • KRYSTYNA said

        KS.PIOTR NATANEK

        Polsko! Stałaś się NIEpolska! Bitwa o Polskę Trwa!
        ==================================

        http://gloria.tv/?media=534110

        KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

        • apostolat said

          Ten film dedykowany jest dla wszystkim kapłanom i Rycerzom, pragnącym uznać Jezusa Chrystusa, KRÓLEM Polski !

          KRÓLUJ NAM CHRYSTE !!!

        • KRYSTYNA said

          BÓG ZAPŁAĆ ! ! !

          ((( 🙂 )))

        • apostolat said

        • apostolat said

          Pomyłka-chciałam wkleić to z okazji zbliżających się urodzin ks.Piotra

        • apostolat said

          Przeszłość moją o Panie, polecam Twemu Miłosierdziu. Moją teraźniejszość polecam Twojej Miłości. Przyszłość moją oddaję Twojej Opatrzności.

    • antonio said

      „po owocach ich poznacie” Nie wierze dzis ani lewicy ani prawicy .Tylko wiara w Boga

      • cox said

        To jest najważniejsze.

      • Zorrro said

        Do wszystkich pomstujących na EU – nie znacie smoka -Putina i jego KGBowskiej świty na Kremlu!!! oni szykują się na Europę!!! (MBM).
        Niestety jesteśmy między młotem a kowadłem , między dziesięcioma królami Nowego Babilonu. Teraz jesteśmy w strefie wpływów szatańskiej UE ale szatni z Kremla nie ustępują im wiele a do tego mają przygotowane głowice termo-jądrowe!!!
        Nam pozostaje grać tak, by znów obce wojska nie przemaszerowały w pożodze wojennej przez nasz kraj. Jest pewne, że tzw III wojna światowa zacznie się od uderzenia Rosji (Kaliningrad) na Niemcy!!! Przejdą lądem czy rzucą desant???
        Irlmayer twierdził że widzi pancerne kolumny prące na północny zachód od strony Belgradu(!) Autostradami dotrą od południa do Niemiec i północynych Włoch. Zatem uderzenie pójdzie z dwóch stron!
        CZY TYM RAZEM POLSKA BĘDZIE OSZCZĘDZONA??? A JEŚLI NAWET, TO CZY FALA 300 METROWA WIDZIANA W OKOLICY PARYŻA PRZEZ O KLIMUSZKĘ DOTRZE DO POLSKI NA TYLE WYPŁASZCZONA, ŻE NIE ZALEJ DRASTYCZNIE NASZEGO KRAJU??? Mówi dalej, że taka stu-metrowa obmyje północną i zachodnią Polskę (zob Klimuszko i Centuria -Z. Nosko, także Żywy Płomień!!!)
        Innymi słowy, nie szukajmy sojuszy w Wielkim Babilonie (Bruksela i Moskwa) oni sami muszą się zetrzeć ( na proch) a w tym nasza wielka szansa przetrwania – tak nam obiecał Bóg w wielu orędziach (A. Dąbska, Nosko , Biskup Cieplak i wielu innych…
        Groza tego co na Niebie poruszy sumienia wielu obyśmy przetrwali jako naród zjednoczeni w Chrystusie… na razie zdrajcy w episkopacie nie chcą Chrystusa koronować na króla Polski… oby nie było za późno jak przed II wojna światową

        • Dzieckonmp said

          Całkowicie się zgadzam z tym zdaniem

          „Do wszystkich pomstujących na EU – nie znacie smoka -Putina i jego KGBowskiej świty na Kremlu!!! oni szykują się na Europę!!!”

          Dlatego Jarosław Kaczyński wie co to za smok.

        • młody said

          Nie zgadzam się.Wyrywanie Ukrainy z łap czerownego potwora i wpychanie jej w łaby tęczowego potwora uważam za skrajną głupotę.Nie można namawiać ani do „należenia” do Rosji ani do UE bo oba te twory to imperium szatana.

        • cox said

          @Dzieckonmp- Myślę, że Jarosław doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Z drugiej jednak strony nie powinien jednak namawiać Ukraińców do wstąpienia do UE. Wg mnie najlepszym rozwiązaniem dla Polski i Europy Wschodniej zamiast wstępowania do unii lepiej byłoby utworzyć coś w rodzaju federacji, do której powinny jeszcze przystąpić Węgry i ewentualnie niektóre kraje bałkańskie.

        • Dzieckonmp said

          Tak. tzw. Międzymorze do którego usilnie dązył Lech Kaczyński i między innymi dlatego go zlikwidowali bo to wszystkim wkoło nie pasowało.

  6. bozena2 said

    Orędzie, otrzymane przez Annę A.
    1 grudnia 2013 r. – Pierwsza Niedziela Adwentu
    http://osuch.sj.deon.pl/2013/12/01/oredzie-otrzymane-przez-anne-a-otoz-powiadam-wam-ze-godzina-na-opamietanie-ludzkosci-juz-wybila/

    • messenger said

      Nie wiem jak to wytłumaczyć ale to orędzie już wczoraj było na tej stronie a 1-go jest dopiero dzisiaj.

    • KRYSTYNA said

      TA STRONA, JEST STRONĄ JEZUICKĄ.

      CZY MOŻNA JEJ ZAUFAĆ ???

      • KRYSTYNA said

        Modlitwa Krucjaty (129) O Dar Miłości:
        ==============================

        O Boże, napełnij mnie swoją Miłością.

        Pomóż mi dzielić się Darem Miłości ze wszystkimi, którzy potrzebują Twojego Miłosierdzia.

        Pomóż mi bardziej Cię kochać.

        Pomóż mi kochać wszystkich, którzy potrzebują Twojej Miłości.

        Pomóż mi kochać Twoich wrogów.

        Pozwól, abym ogarnął miłością, jaką Ty mnie Błogosławisz, serca wszystkich z którymi się spotykam.

        Tą Miłością, którą przenikasz moją duszę, pomóż mi pokonać wszelkie zło, nawrócić dusze i zwyciężyć szatana oraz wszystkich jego nikczemnych przedstawicieli, którzy starają się zniszczyć Prawdę Twego Świętego Słowa. Amen.

    • Tomasz said

      Śmierdząca manipulacja jest tam na dole na bordowo. Poza tym te „wyjaśnienia teologiczne”. Orędzie jest podane w jasnej formie. Gdyby trzeba było inaczej to by było więc po co to narzucanie „interpretacji” jakby człowiek nie miał swojego rozumu i musiał mieć tłumaczone przez „wszechwiedzącą alfe omege”.

  7. cox said

    Wyraz ich twarzy jest rzeczywiście cudowny!

  8. Wiktoria said

    Czy działalność Illuminati i budowa Nowego Porządku Świata zostały przepowiedziane przez samego Mahometa? Kim jest Jednooki Oszust – Dajjal?
    http://www.google.by/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCsQFjAA&url=http%3A%2F%2Fartelis.pl%2Fartykuly%2F58073%2FIlluminati-i-Dajjal.-Konspiracjonizm-muzulmanski-w-The-Arrivals&ei=_i-bUp6oKIO_kQeXwoDYDg&usg=AFQjCNE1Fxp4GsVURzPosVrz6uila_aqag&sig2=6rY6fKEpg8UOLokAXFrFEg

  9. szafirek said

    Płynie łódź życia mojego
    Wśród mroków i nocy cieni,
    I nie widzę wybrzeża żadnego,
    Jestem na głębi morskiej przestrzeni.

    Najmniejsza burza zatopić mnie może,
    Pogrążając mą łódź w wód odmęcie,
    I gdybyś Ty sam nade mną nie czuwał, Boże,
    W każdej chwili życia mego, w każdym momencie.

    Wśród wycia, huku fal
    Płynę spokojnie z ufnością
    I patrzę, jak dziecię, bez lęku w dal,
    Boś Ty mi, Jezu, światłością.

    Wokoło groza i przerażenie,
    Lecz głębszy spokój mej duszy niż głębina morza,
    Bo kto jest z Tobą, Panie, ten nie zginie –
    Tak mnie upewnia Twa miłość Boża.

    Choć niebezpieczeństw pełno wokoło,
    Nie lękam się ich, bo patrzę w niebo gwiaździste.
    I płynę odważnie, wesoło,
    Jak przystoi na serce czyste.

    Lecz ponad wszystko dlatego jedynie,
    Żeś Ty jest sternikiem moim, o Boże,
    Tak spokojnie łódź życia mojego płynie –
    Wyznaję to w najgłębszej pokorze.

    Dzienniczek s.Faustyny (1322)

    • szafirek said

      „Najuroczystsza chwila w życiu moim to chwila, w której przyjmuję Komunię świętą. Do każdej Komunii świętej tęsknię i za każdą Komunię świętą dziękuję Trójcy Przenajświętszej.
      Aniołowie, gdyby zazdrościć mogli, to by nam dwóch rzeczy zazdrościli: pierwszej – to jest przyjmowania Komunii świętej, a drugiej – to jest cierpienia.”

      Dzienniczek s.Faustyny (1804)

    • apostolat said

      Przyjdź… (!) Kocham Cię całym sercem swym… Kocham Cię całą duszą mą… Kocham Cię ze wszystkich moich sił bo JESTEŚ WSZYSTKIM dla mnie dziś… Przyjdź…(!) bo potrzebuję Cię… Przyjdź (!) o to błagam Cię.. …Oblubienica woła Cię…

  10. Luki77 said

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.Ja oczywiście wierzę w różne objawienia, tylko od wczoraj proroctwa Marii Miłosierdzia Bożego nie dają mi spokoju.
    Przez Pismo Św, przez Kościół Katolicki, przez Katarzynę Emmerich jest uznane, że Pan Jezus wisiał na krzyżu 3 godziny.
    A w jednym z proroctw Marii jest napisane, że Pan Jezus wisiał na krzyżu przez 5 godzin.
    Z listu Św Pawła do Galatów:
    1(8) Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! (9) Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty! (10)

    Proroctwo te od Marii jest z 29.03.2012 r.

    • serafin(ka) said

      to samo tyczy się ilu liczby współukrzyżowanych, u MBM jest więcej łotrów

      • Weronika said

        a ty taka oblatana jestes w tych oredziach, czy tez chcesz powiedziec ze w nie nie wierzysz?
        Dawaj tych lotrow, bo zdaje sie , ze i dzisiaj ich nie brakuje…

      • Dzieckonmp said

        czemu nie piszesz na swoim blogu??? Na siłę próbujesz serafinko coś przemycić zasiać niepewność.

        • Karol said

          To ,że jest napisane że Pan Jezus wisiał na Krzyżu przez 5 godzin nie oznacza że nie umarł wcześniej po trzech godzinach, bo jak po jego śmierci nastąpiły grzmoty, trzęsienia ziemi to wówczas musiał wisieć na krzyżu proste i oczywiste.A potem dopiero został zdjęty z krzyża.Nie trzeba wiedzy teologicznej aby to zrozumieć.

        • Karol said

          To druga kwestia ws zarzutów które były na wiadomym blogu

          MBM „a sześciuset żołnierzy zajętych było organizowaniem i nadzorowaniem ukrzyżowania Mnie i sześciu innych.”

          a poniżej fragment Kopi listu Oracji znalezionej w Grobie Naszego Pana Jezusa Chrystusa w Jerozolimie
          „Żołnierzy którzy prowadzili Mnie na Kalwarię było 608”

          To ,że prowadziło go 608 nie oznacza że wszyscy uczestniczyli w ukrzyżowaniu

          http://obrazmojegoserca2.blog.onet.pl/2011/02/01/ten-list-daje-ci-gwarancje/

          poniżej kopia tego listu do pobrania

          https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCoQFjAA&url=http%3A%2F%2Ffiles.internetgebetskreis.com%2F200000324-2e3bb2eb74%2FList%2520Pana%2520Jezusa%2520-%2520wersja%2520IIang%25201.doc&ei=f2SbUo-fD4SatAbl7YCoCA&usg=AFQjCNGQGaQZBtmjdul-3VW-hgYTOVDYTQ

        • Karol said

          Po za tym Jezus nakłaniał w Orędziach do odmawiania Koronki o 15 godzinie.
          Jestem w stanie się z tym księdzem skonfrontować ,bo mam odpowiednie argumenty i nie byłby w stanie mnie zagiąć.

        • Karol said

          Oczywiście dzięki pomocy Ducha Świętego,bo sam jestem zbyt mały aby dojść do wielu wniosków

        • Karol said

          To jak czytałem u Marii z Agredy jakby chciano spisać wszystkie cuda jakie Pan uczynił nie starczyłoby miejsca na świecie aby to pomieścić. Czyli tyczy się to tak samo szczegółów życia Jezusa. Moim zdaniem w ewangelii skupiono się na 2 łotrach którzy byli najbliżej jego więc mieli z nim najbliższy kontakt.Chodziło oto aby ukazać dwie strony dobrą i złą jednego łotra który żałuje za grzechy podkreślam żałuje i dostępuje Miłosierdzia Bożego czego dowodem są słowa Jutro będziesz ze mną w raju. Pokreślony jest tu żal za grzechy jako warunek dostąpienia Łaski przebaczenia. Ukazane są tu dwa oblicza dobra i zła jak już wspomniałem.

          Ew.Łukasza 23 39-43

          39 Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. 40 Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? 41 My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. 42 I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. 43 Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.
          http://www.nonpossumus.pl/ps/Lk/23.php

          Pisze jeden ze złoczyńców co nie oznacza że nie było ich więcej, bo jakby było napisane pierwszy ze złoczyńców to co innego.

        • serafin(ka) said

          Przykro mi adminie, że posądzasz mnie o obcowanie z jakimś blogiem, podejrzewam że z tym, o który tu nieraz piszecie. Myślę, ze mogłeś to sprawdzić. Valtorta inaczej opisuje Mękę Pana Jezusa i dlatego mam wątpliwości, a nie chcę siać niepewności. Już więcej nie będę wchodzić w dyskusję na ten temat. Wybaczcie. http://www.voxdomini.com.pl/valt/valt/v-06-028.htm

        • Zamyślony said

          Ewangelia Mk.15.16 – „16 Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę.”

          Kohorta wg wikipedii: „W czasach Juliusza Cezara liczyła 600 ludzi”

          Nawet w Piśmie Świętym jest jasno napisane że było zwołanych ok 600 żołnierzy a wielu nawet to kwestionuje…

      • As said

        Gdyby ktoś chciał oszukiwać, to na pewno nie w takiej banalnej rzeczy. Wszyscy przecież znają Ewangelie i wiedzą, ilu jest w niej wymienionych łotrów. To byłoby po prostu zbyt głupie, po ludzku.

      • serafin(ka) said

        Do Twojej Weroniko wypowiedzi sie nie odniosę, bo odnoszę wrażenie, że zdanie o łotrach mnie się tyczy, chba, że sie mylę.

        • Weronika said

          Wszystko mozna podwarzyc, poddac w watpliwosc. Pismo Swiete jest tez podwazane i Valtorta i Medjugorje i Fatima i Oredzia MBM, czy inne.
          Jesli wierzysz w Slowo Boze zawarte w Pismie Swietym a ktos ciagle ci mowi, ze to falsz, bzdura, nieprawda bo to czy tamto to przestajesz w to wierzyc? Co czujesz? Zamiast zajac sie czyms pozytecznym, analiza Slowa Bozego to bronisz Go ciagle przed atakami na lewo czy prawo? Czy o to chodzi aby ktos utracil wiare? Sprobuj nawracac pogan, ktorzy szydza z Jezusa. Nikt nie ma zamiaru przekonywac Cie abys uwierzyla w Oredzia MBM, wiec i ty nie nawracaj nas przeciwko nim…Bo jesli one sa prawdziwe a Ty innym wiare odbierasz to znaczy, ze walczysz z samym Bogiem.

    • Weronika said

      Luki na biblia.wiara.pl znalazlam taka odpowiedz:

      Jak długo Pan Jezus wisiał na krzyżu, zanim zmarł? ODPOWIEDŹ: Nie można tego precyzyjnie stwierdzić. Wprawdzie w Ewangelii wg. św. Marka czytamy: A była godzina trzecia, gdy go ukrzyżowali. (…) A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: Patrz, woła Eliasza. Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [ krzyża]. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha. (Mk 15,25.33-37) Wynikłoby zatem, że trwało to sześć godzin (wg. naszej rachuby czasu od ok. dziewiątej rano do piętnastej), jednakże św. Jan pisze: Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: Oto król wasz! A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Piłat rzekł do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla. Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. (J 19,13-18) To z kolei sugeruje, że męka Pana Jezusa na krzyżu trwała około trzech godzin. Komentarze biblijne (np. w BT czy Biblii Jerozolimskiej) sugerują, że Markową „godzinę trzecią” należy rozumieć w znaczeniu szerszym – jako czas między dziewiątą, a południem. Większość biblistów przyjmuje zatem drugą wersję, czyli Janową. W związku jednak z powyższymi rozbieżnościami i niejasnościami (których szersze omówienie tutaj pomijam) uznana zostanie odpowiedź w granicach od 3 do 6 godzin.

      • Gosia-3 said

        Weroniko! dziękuję Ci skarbie za te cytaty, bo widzę że ktoś ciągle ma zamiar podważyć prawdziwość orędzi MBM. Ja ciągle kieruję się słowami: ” Co dla zmysłów nie pojęte niech dopełnia wiara w nas” Ale tym razem Pismo Św odpowiada na tę różnicę czasową. Bóg Ci zapłać za to wyjaśnienie.

        • Weronika said

          Kochana Gosiu, zrobilo mi sie tak cieplo kolo serca jak sie odezwalas. Bog Ci zaplac

          ” Co dla zmysłów nie pojęte niech dopełnia wiara w nas”
          Piekne slowa, zapamietajmy je i przestanmy ciagle „wierzyc” rozumowo…serce jest pewniejszym tutaj narzedziem.
          Zycze Tobie Gosiu, Twojej Rodzince oraz wszystkim Blogowiczom i ich Rodzinom Blogoslawionej Niedzieli.

        • Gosia-3 said

          Weroniko ja również Tobie , Twoim najbliższym sercu oraz wszystkim żołnierzom Armii Pana Jezusa strzegącym wiary miłego wieczoru i spokojnej nocy. Z Panem Bogiem i Maryją.

    • halina said

      Z tego co ja wiem Pan Jezus konał na krzyżu przez 3 godziny , a wisiał na krzyżu znacznie dłużej , nie widzę tutaj żadnego powodu do podejrzliwo.sci … wszystko sie zgadza , ..Po co szukać dziurę w całym ?????

  11. gal anonim said

    USA przygotowuje wojnę domową na Ukrainie. Deputowany parlamentu Ukrainy z Partii Regionów, Olieg Cariew, ujawnił przygotowania przez USA wojny domowej na Ukrainie. Powiedział on o tym z mównicy parlamentarnej podczas porannego posiedzenia w środę 20 listopada b.r. „Do mnie jako deputowanego Ukrainy zwrócili się działacze organizacji społecznej „Wolia”, ktorzy przedłożyli przekonywujące dowody na to, że na terytorium naszego państwa, przy poparciu i bezpośrednim udziale amerykańskiej ambasady, realizowany jest projekt „Techcamp” w ramach którego prowadzone są przygotowania do wzniecenia wojny domowej na Ukrainie”- poinformował Cariew. Według stwierdzenia członka Partii Regionów ten projekt ma na celu przygotowanie specjalistów ds. wojny informacyjnej i dyskredytacji instytucji państwowych w nowoczesnych mediach, potencjalnych rewolucjonistów do organizacji działań protestacyjnych i obalenia rządzącej władzy. Kuratorem tego projektu jest, rzekomo, ambasador USA na Ukrainie, Jeffrey Payette. Według informacji Cariewa, pod pretekstem szkoleń w posługiwaniu się nowoczesnymi mediami, amerykańscy instruktorzy przekazują wiedzę o wykorzystywaniu sieci społecznościowych i technologii internetowych, do celowego oddziaływania na opinię publiczną, aktywizacji potencjału protestacyjnego w celu organizacji akcji siłowych i radykalizacji walki o władzę. „Absolwenci szkoleń projektu „Techcamp” teraz aktywnie realizują działalność wywrotową na Ukrainie, otwarcie rekrutują w sieci internetowej podobnie myślących ludzi do organizowania masowych zamieszek, prowokacji i akcji protestacyjnych, powołując się przy tym na poparcie Ambasady USA”- powiedział deputowany. Ponadto poprosił on żeby potraktować jego wystąpienie „jako parlamentarną interpelację o podjęcie przez odpowiednie organy państwowe wyczerpujących środków w celu powstrzymania i niedopuszczenia w przyszłości, ze strony innych państw, w tym USA, do przypadków ingerencji w wewnętrzne sprawy naszego państwa”. (według materiałów http://www.obozrevatel.com).

    Źródło: http://obozrevatel.com/politics/35108-ssha-gotovyat-grazhdanskuyu-vojnu-v-ukraine-regional.htm

    Za: http://3rm.info/41230-ssha-gotovyat-grazhdanskuyu-voynu-v-ukraine.html

    Data publikacji: 21.11.2013

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/usrael-przygotowuje-wojne-domowa-na-ukrainie-2013-11

  12. AntyNWO said

  13. Weronika said

    Kochani podziekujmy Luki,ze ponownie przeczytamy to tak wazne oredzie. Ukleknijmy przeprosmy Boga za nasze grzechy i podziekujmu Mu za ten wielki Dar oraz za to oredzie.

    Czwartek, 29.03.2012, godz.13.15

    Moja droga, umiłowana córko, czas nasilenia się Mojego cierpienia nadejdzie, gdy upamiętniana będzie Moja Męka na Krzyżu.

    Żaden człowiek nie rozumie rozmiaru Mojego cierpienia podczas Mojego Ukrzyżowania ani sposobu, w jaki byłem biczowany.

    Najgorsze było Moje biczowanie. Zostałem brutalnie pobity przez dziesięciu mężczyzn i pocięty został każdy cal Mojego Ciała.

    Ciało na Moich plecach zostało rozdarte i widoczne były Moje łopatki.

    Ledwo mogłem stać, a jedno oko zostało podbite i zmiażdżone.

    Widzieć mogłem tylko na Moje lewe oko.

    Kiedy zabierali Mnie przed Poncjusza Piłata i umieścili koronę cierniową na Mojej głowie, ledwo mogłem się podnieść.

    Następnie obnażyli Mnie, zanim nałożyli krótki czerwony płaszcz przez Moją głowę, a następnie umieścili palmową gałąź w Mojej prawej ręce.

    Każdy cierń był igła, tak były ostre. Jeden z tych cierni przebił również Moje prawe oko, tak że ledwo mogłem widzieć.

    Straciłem tyle krwi, że wymiotowałem i cierpiałem na zawroty głowy, a gdy zacząłem Moją wspinaczkę na Kalwarię, nie mogłem utrzymać krzyża.

    Upadałem tak wiele razy, że minęło wiele godzin, zanim dotarłem na szczyt wzgórza.

    Na każdym kroku tej drogi byłem biczowany i bity.

    Całe Moje Ciało było zakrwawione i pokryte grubą warstwą potu spowodowanego przez upalne słońce.

    Kilka razy zemdlałem.

    To, co było bardziej niż to bolesne i rozdzierające, najbardziej przerażające ze wszystkiego, to była okazywana wobec Mnie nienawiść, nie tylko przez dorosłych wzdłuż drogi, ale też przez małe dzieci, które kopały Mnie biorąc przykład z rodziców.

    Okrzyki wydawane z ich ust i ich nienawiść, były niczym w porównaniu ze strachem, który czuli wobec Mnie.

    Bo poza tym wszystkim, wciąż jeszcze nie byli pewni, czy nie byłem w rzeczywistości Mesjaszem, na którego oni tak długo oczekiwali.

    Dlatego było im łatwiej nienawidzić Mnie i potępić Mnie, zamiast Mnie takim zaakceptować, gdyż to oznaczałoby, że musieliby zmienić swoje postępowanie.

    Najbardziej rozdzierający moment dla Mnie nastąpił, gdy leżąc na Moim boku na ziemi, znowu ponownie kopany po plecach, zobaczyłem Moją ukochaną Matkę patrzącą na Mnie.

    Miała złamane serce i musiała być podtrzymywana przez dwóch Moich uczniów.

    Mogłem zobaczyć Ją tylko jednym, pozostałym Mi okiem, i nie mogłem znieść widoku Jej udręki.

    Szyderstwa, krzyki i wycie tłumu setek ludzi odczuwalne były z ziemi, na której leżałem, a sześciuset żołnierzy zajętych było organizowaniem i nadzorowaniem ukrzyżowania Mnie i sześciu innych.

    Ja byłem głównym celem ich uwagi, więc inni nie cierpieli tak, jak Ja.

    Kiedy Moje nadgarstki, u podstawy Moich kciuków, zostały przybite do krzyża, nie mogłem już nic odczuwać.

    Moje ciało było tak poobijane i posiniaczone, że znajdowałem się w szoku.

    Moje barki były przemieszczone, a Moje ręce zostały wyrwane ze stawów.

    Najgorsze fizyczne uszkodzenia zadane zostały Mojemu Ciału, zanim zostałem przybity do krzyża.

    Nie wydałem żadnego okrzyku.

    Żadnego protestu.

    Tylko szept.

    To rozzłościło Moich katów, którzy chcieli reakcji, aby zaspokoić swoje żądze.

    Nigdy nie zajmowałem się nimi, gdyż uczynienie tak oznaczałoby, że musiałbym zająć się szatanem i jego demonami, które zaatakowały ich dusze.

    To dlatego ich brutalność wobec Mnie była tak intensywna.

    Przez pięć godzin wisiałem na krzyżu.

    Było upalne słońce, bez chmur, które pomogłyby zmniejszyć rozognienie Mojej skóry.

    Gdy tylko wydałem ostatnie tchnienie, Mój Ojciec zesłał czarne chmury oraz grzmoty i błyskawice.

    Burza, która miała miejsce była tak przerażającej skali i tak nagła, że Moim obserwatorom nie zostały pozostawione na tym etapie żadne wątpliwości, że to rzeczywiście Ja byłem Zbawicielem, który został posłany przez Boga Ojca.

    Ujawniam ci to Moja córko, jako dar dla ciebie w zamian za twój ogromny akt cierpienia już ofiarowany dla Mnie.

    Powiedz Moim dzieciom, że nie żałuję Mojej Męki na Krzyżu.

    To, czego żałuję, to że Moja Ofiara została zapomniana, i że tak wielu zaprzecza, że Moje Ukrzyżowanie miało miejsce.

    Wielu nie ma pojęcia, co Ja musiałem wycierpieć, gdyż wielu Moich Apostołów nie było świadkami Mojej wspinaczki na Kalwarię.

    To, co Mnie dzisiaj rani, to że tak wielu nadal się Mnie wypiera.

    Mój apel do was, Moi wyznawcy, jest następujący: Nie pozwólcie, aby Moje Ukrzyżowanie poszło na marne.

    Umarłem za WSZYSTKIE grzechy, włącznie z tymi popełnianymi dzisiaj.

    Chcę i muszę ocalić nawet tych, którzy wypierają się Mnie nawet dzisiaj.

    Wasz Ukochany Zbawiciel

    Jezus Chrystus

  14. Luki77 said

    Dziękuje wszystkim za odpowiedzi.Ja nie powiedziałem tego (Weroniko), że nie wierzę w te orędzia.Po prostu chciałem znać wasze zdanie na ten temat.
    Nie będe oczerniał i nienawidził orędzi Marii tak jak niektórzy to robią, skrycie lub publicznie.Od 2011 r. do teraz czytałem i czytam te proroctwa a nawet
    wydrukowałem modlitwy krucjaty.Najlepiej będzie jak będe się modlił do Ducha Św. i innych Świętych o rozeznanie co do prawdziwości wszystkich orędzi.
    Z Panem Bogiem.

    • Weronika said

      Luki ja naprawde jestem Ci wdzieczna. Dzieki Tobie moglismy znowu przeczytac o Mece Pana Jezusa. Sam wiesz, ze nie mamy zbyt wielu swiadkow naocznych. Dlatego tym bardziej cenne jest Oredzie MBM z ktorego mozna sie dowiedzic tyle szczegolow i co czul nasz ukochany Zbawiciel. A jesli do kogos to nie przemawia to nie mam zamiaru nikogo przekonywac. Czas przekonywania minal.
      Z Bogiem.

      • Luki77 said

        Dziękuje Weroniko za miłe słowa.Jeśli chodzi o szczegółową Mękę Naszego Pana Jezusa Chrystusa, proponuję przeczytać ” Pasję ” Katarzyny Emmerich i ” Armię Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa”.Z Panem Bogiem.

        • Weronika said

          Czytalam, mam te ksiazki w domu, Valtorte rowniez. Oredzia MBM sa jednak nie do zastapienia…

  15. Bogdan said

  16. TadeuszTT said

    Walka z Kościołem Katolickim i Rodziną Polską!!
    Niesamowity wykład Krystyny Pawłowicz

    http://gloria.tv/?media=527723

  17. Wiesia said

    W 1943 r. papież Pius XII pisał: Umierając na Krzyżu, Jezus zniósł Zakon przykazań i przepisów oraz przekreślił pismo Starego Testamentu przybiwszy go do Krzyża, a ustanowił mocą Krwi, przelanej za cały rodzaj ludzki, Testament Nowy. Tak naocznie dokonało się wtedy przerzucenie z Prawa na Ewangelię, z Synagogi na Kościół, z ofiar licznych na jedną – jak wyraża się św. Leon Wielki o Krzyżu Pańskim – że, gdy Pan oddał ducha, rozdarła się z gwałtowną siłą od wierzchu aż do spodu mistyczna zasłona, zakrywająca sobą wnętrze świątyni i tajemnice świętości (Mystici Corporis Christi, 28).

    Warto poczytać: http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/2
    49

  18. Nn said

    23.03.2013, 23:45 – MATKA BOŻA: CIAŁO MOJEGO SYNA ZOSTAŁO ROZDARTE NA STRZĘPY

    | Drukuj | Email
    Szczegóły
    Nadrzędna kategoria: Orędzia
    Kategoria: marzec 2013
    Odsłony: 3867
    Zmiana rozmiaru czcionki:
    Moje dziecko, wielu nie rozumie mojej roli Współodkupicielki. Ponadto nie wiedzą oni dlaczego tak jest.
    Kiedy przyjęłam wezwanie, aby stać się Matką Boga, zostałam związana z Przymierzem Bożego Zbawienia dla ludzkości.
    Kiedy urodziłam mojego Syna czułam tę samą miłość, którą każda matka miałaby dla swojego dziecka. Ten czysty, piękny, mały chłopiec był częścią mnie, mojego ciała i krwi. Jednak miałam też świadomość, że był On nie tylko zwyczajnym dzieckiem. Jego Duch wszedł w moją duszę, gdy tylko zobaczyłam Go po raz pierwszy. On i ja zostaliśmy spleceni w jedno tak, że czułam każde Uczucie, Radość, Ból i Miłość, które Go przenikały. Wiedziałam także, że był On Boży i że ja, jako taka, jestem tylko Jego służebnicą, choć nigdy nie dał mi powodu, abym się tak poczuła.
    Jako dziecko, często kładł swoją Boską Głowę blisko mojej piersi i szeptał słowa Miłości z takim uczuciem, że wypełniało ono moje serce i czułam jakby szczęście miało je rozsadzić. On, to moje dzieciątko, stał się wszystkim dla czego żyłam. Każdy dotyk napełniał mnie tak niewiarygodną czułością i radością. Wszyscy, którzy Go widzieli, nawet jako dziecko, często mówili, jak bardzo jest szczególny. Jego przenikliwe Oczy często poruszały ich dusze, a wielu z nich nie wiedziało dlaczego.
    Ta niezwykła więź między mną i moim Umiłowanym Synem nigdy nie mogłaby zostać zerwana. Wiedziałam, że urodziłam się tylko po to, abym mogła stać się Jego Matką. Ta rola była jedynym powodem mojego istnienia.
    I tak odpowiadałam na każdą Jego potrzebę, a On z taką Miłością i Współczuciem przedkładał wszystkie moje potrzeby przed swoimi. Zawsze spełniałam Jego pragnienia, jako Jego Matka, Jego pokorna służebnica.
    Płakałam gorzkimi łzami, gdy nie wierzono Mu, że jest Synem Człowieczym, kiedy głosił Prawdę i czynił tak, jak pragnął Jego Ojciec. Serce mi pękało, kiedy musiałam przyglądać się Jego prześladowaniu.
    Przeżywałam Jego ból, nie tylko tak, jak każda matka – która widzi ból zadawany swojemu dziecku – Jego ból stał się moim, a mój ból stawał się Jego.
    Zmusili Go, by szedł z rękami związanymi linami z przodu wokół pasa, co sprawiało, że mógł chodzić – jedynie bardzo małymi krokami i tylko suwając nogami. Kiedy Krzyż został zarzucony na Jego poszarpane i zniszczone Ciało, mój ból był tak rozdzierający, że ciągle mdlałam.
    Mój ból nie był tylko bólem fizycznym, mój smutek przeszył mi Serce i rozdarł je na pół. Do dziś, moje Serce jest splecione z Sercem mojego Syna, a więc w czasie Wielkiego Tygodnia będę na nowo przeżywała cały ból, udrękę i prześladowanie mojego Syna.
    Dzieci, niemożliwe jest wyjaśnić tak, aby można było pojąć bestialstwo wyrządzone mojemu Synowi, jak i okrucieństwo biczowania. Ciało mojego Syna zostało rozdarte na strzępy.
    Nigdy nie zapominajcie, że był On Synem Człowieczym, wysłanym dla odkupienia każdej duszy na ziemi, w tym tych, którzy żyją w dzisiejszym świecie. Umarł w strasznych męczarniach, aby zbawić każdego z was. Jego Cierpienie nie skończyło się na Kalwarii. Będzie je nadal odczuwał aż do Wielkiego Dnia Jego Powtórnego Przyjścia.
    Ci, którzy ignorują te ostrzeżenia z Nieba, mają do tego prawo . Nie będą sądzeni z powodu ich odrzucenia. Ale, jeśli odejdą dalej od Prawdy tych objawień z Nieba, będą kuszeni do popełnienia grzechów. A będą to te grzechy, które już przestaną być uznawane za grzech przez wrogów Kościoła mojego Syna na ziemi.
    Dziękuję wam, dzieci, za otwarcie waszych umysłów, serc i dusz na wezwanie z Nieba, zesłane wam z Miłości, którą Bóg obdarza wszystkie swoje dzieci.
    Wasza Ukochana Matka
    Matka Zbawienia

  19. KRYSTYNA said

    OSTRZEŻENIE MA NOWĄ STRONĘ
    =============================

    Drodzy Czytelnicy!

    Ta nowa witryna powstała na jesieni roku 2013 i jest dostępna pod nazwą

    http://www.ostrzezenie.net

    lub

    http://ostrzezenie.net/wordpress/

    Jest ona wynikiem połączenia dwóch portali: http://www.ostrzezenie.wordpress oraz http://www.ostrzeżenie.net.

    Będą tu nieprzerwanie publikowane dalsze Orędzia Ostrzeżenia, które do tej pory były publikowane na stronie http://www.ostrzezenie.wordpress.

    Odwiedzający stronę http://www.ostrzezenie.net będą tutaj automatycznie przekierowywani, a na stronie http://www.ostrzezenie.wordpress.com znajduje się odpowiedni link.

    PS. Nasze archiwum (w prawym, dolnym rogu) jest jeszcze aktualizowane, dlatego też podział na poszczególne miesiące i lata nie zawsze jeszcze odpowiada rzeczywistej zawartości. Postaramy się jak najszybciej tę aktualizację zakończyć.

    http://ostrzezenie.net/wordpress/2013/11/23/milosc-rozkwita-poniewaz-jest-ona-darem-bozym-i-posiada-moc-niszczenia-zla/

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  20. Karol said

    Do Ziemi zbliża się kometa ISON. Możliwe potworne zderzenie! Grzegorz Wasiluk Data dodania: 2013-12-01 15:41

    W noc noworoczną zapłonie ogień na niebie i nastąpią uderzenia wielu dużych meteorytów. 4 stycznia 2014 z naszym światem może zderzyć się rozbite jądro komety. W Wigilię ma nastąpić potwierdzenie albo odwołanie alarmu.
    Jak doniosła agencja RIA Novosti, rosyjscy i białoruscy astronomowie, którzy w ubiegłym roku wykryli to ciało niebieskie i od tego czasu dokładnie je obserwują – Nowiczonok i Newskij – są przekonani, że po zderzeniu z heliosferą rozbita na dwa roje meteorów kometa zbliża się w kierunku naszej planety. Znaczna część z nich jest na tyle mała, że powinna spłonąć w atmosferze, ale najprawdopodobniej wiele dużych odłamków pierwszego roju spłonie tylko częściowo. Tak więc mogą nastąpić nadzwyczajne, ale i być może niebezpieczne fajerwerki w noc noworoczną. Cztery dni później przelecą nad Ziemią albo w nią uderzą znacznie większe meteoryty, których wielkości i trajektorii na razie jeszcze nie da się określić. W przypadku ich uderzenia w obszary zamieszkale mogłoby dojść do katastrofalnych skutków. Dokładne pomiary będzie można przeprowadzić dopiero 24 XII. Główne rosyjskie obserwatorium astronomiczne podało oficjalny komunikat w tej sprawie. 4.01.2014 nastąpi (co jest już dzisiaj stuprocentowo pewne) koniunkcja planet; Merkury, Ziemia, Jowisz i Pluton ustawią się na jednej linii ze Słońcem. Zdaniem astrologów może to zwiastować przełomowe, a być może katastrofalne wydarzenia w skali kosmicznej.

    Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/do_ziemi_zbliza_sie_kometa_ison_mozliwe_potworne_zderzenie_289485.html

    • 2012 said

      Z obserwatorium w Lizbonie wyciekły ważne informacje na temat komety ison.
      Twierdzą, że fragmenty komety ison trafi ziemię w grudniu, jest to oparte na emulacji, wykonywane za pomocą superkomputera ‚Tiger 2’

      Twierdzą oni, że gdy kometa wejdzie w atmosferę słońca lód zmieni stan, zamieniając się w materiał pędny, zmieniając trajektorię komety.

      Twierdzą, że fragmenty komety będą rozprzestrzeniać się w kształcie stożka o średnicy podstawy 300.000 kilometrów, czyli odległość od Ziemi do Księżyca, kometa po przekroczeniu słońca będzie nadzwyczaj rozdrobniona na fragmenty, począwszy od piłki nożnej do wielkości statku. materiał pędny zmienia trajektorię fragmentów, powodując prysznic z fragmentów komet, które dotkną Ziemię w grudniu.

      Kometa ison wymaga jedynie zmiany o 2 stopnie do trafienia Ziemi

      Były informacje na kilku forach, ale będą mówić otwarcie z około miesiąc gdy kometa przechodzi punkt kalibracja, aby sprawdzić swoje obliczenia ,droga fragmentów jest bardzo podobna do ścieżki wyrzucania masy koronalnej od słońca.

      Więcej http://wingsoflyra.blogspot.co.uk/2013/07/comet-isons-fragments-will-hit.html
      Wiele jest znaków zapisków bardzo starych np. Biblia jak i nowych podawanych tu na blogu i w całym Internecie .Jest to zapowiedz powtórnego nadejścia SYNA BOŻEGO
      to może tyle bo tego jest cała masa

      • KRYSTYNA said

        ISON — J SON — JA SYN
        ===================

        • AntyNWO said

          RACJA 🙂

        • serce333 said

          Myślałem nieco inaczej coś pokrewne z napisem INRI
          IzuS..(.tu mam lukę)…. Nazareth
          Z Bogiem i Maryją

        • 2012 said

          Dorzucę coś jeszcze język angielski i francuski

          Kryptonim antychrysta i fałszywego proroka oficjalnego przybycia. I tu zaczyna się oblężenie Jerozolimy, jak Nabuchodonozor w przeszłości; zobacz Jeremiasza 39: 1 i 2
          PODRÓŻ DO KOŃCA CZASÓW

        • 2012 said

          nie wiem dlaczego się nie otwiera z linku wyżej , z tego poniżej skopiować bez nawiasów i wkleić w przeglądarkę

          ]http://www.youtube.com/watch?v=qDq31ui_D3U&feature=c4-overview-vl&list=PLAGoc02xifBESMdf4KZxyTMjViu3ZCAtdAN[

        • 2012 said

          tak musze to wleic skopiować bez nawiasow
          ]http://www.youtube.com/watch?v=qDq31ui_D3U&feature=c4-overview-vl&list=PLAGoc02xifBESMdf4KZxyTMjViu3ZCAtdAN[

        • Radosław said

          Przecież to post z lipca 2013. To już nieaktualne. Kometa ISON praktycznie przestała istnieć.

          „Gdy wszyscy pogodzili się ze śmiercią C/2012 S1 (ISON), 29 listopada jej blask zaczął rosnąć, a sama kometa przybrała postać dość wyraźnego obiektu w kształcie wachlarza. Nadzieje na to, że spory kawałek jądra komety przetrwał przejście przez peryhelium zaczęły rosnąć. Niestety obłok szybko zaczął słabnąć i się rozwiewać. Obecnie jego blask szacuje się na około 8 magnitudo – to nie daje jednak żadnych szans na spektakl, który zapowiadano na grudniowym niebie. ”

          http://odkrywcy.pl/kat,111402,title,Co-zostalo-po-komecie-C2012-S1-ISON,wid,16219407,wiadomosc.html

          @AntyANO zapowiadałeś ostrzeżenie w listopadzie na 100%…

  21. Małgosia said

    Matko łąk i pól zielonych
    co stoisz na rozstaju dróg
    niestrudzona w czekaniu

    Matko przydrożnej kapliczki
    z sercem gorącym jak lato
    zapraszasz do modlitwy
    Tych co tu przychodzą

    Matko łanów pszenicznych
    co ręką żeńca zbierasz kłosy
    by nie zabrakło chleba
    Matko wędrowców i pątników
    chłodzisz wiatrem znojne czoła
    Tym co zbyt trudna marszu droga

    Matko Dobroci Królowo Nieba
    wyproś u Syna łaski dla ludu Swego

  22. KRYSTYNA said

    Komunia święta dla cudzołożników?
    ===============================

    http://www.fronda.pl/a/komunia-swieta-dla-cudzoloznikow-zdaniem-sekretarza-synodu-trzeba-o-tym-dyskutowac-bez-tabu,32386.html

    Komunia święta dla cudzołożników? Zdaniem sekretarza Synodu trzeba o tym dyskutować bez tabu
    Dyskusja nad komunią święta dla cudzołożników, czyli dla osób rozwiedzionych w ponownych związkach powinna się odbywać bez tabu. Taką opinię wyraził abp Lorenzo Baldisseri, sekretarz generalny Synodu Biskupów.

    Arcybiskup podkreślił, że samo umieszczenie pytania o komunię dla rozwodników w ponownych związkach w ankiecie oznacza, że Synod chce o tym poważnie dyskutować. – Fakt, że pytanie takie zostało umieszczone w ankiecie oznacza, że naszą intencją jest, by omówić tę kwestię bez żadnych tabu. Gdyby było inaczej pytanie takie nie zostałoby postawione. To wydaje mi się oczywiste – podkreślił arcybiskup. A z jego odpowiedzi wynika, że „bez tabu” dyskutowane mają być także kwestie odnoszące się do „duszpasterstwa” osób homoseksualnych czy stosunku do „Humanae vitae”.

    Hierarcha podkreślił także, że w pracach synodu pomocne może być doświadczenie Kościoła Wschodniego. – To może nam pomóc w oświetleniu drogi – powiedział abp Baldisseri, zaznaczając, że nie czas jeszcze na rozstrzygnięcia. – Są to kwestie, które będą rozważane na Synodzie. Rozpoczęliśmy nowe podejście do tych kwestii, odmienne od tego z przeszłości, prosząc diecezje i paragie, aby wspomogły nas ideami i informacjami – podstawą tego nowego podejścia – i to będzie dla nas wielka pomoc – podkreślił arcybiskup.

    TPT/Vaticainsider.com

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • kooool said

      Wj 20.
      14 Nie będziesz cudzołożył.
      17 Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego

      Może w rozważaniach ludzkich, zapomniano o Przykazaniach Bożych?

      18 Wtedy cały lud, słysząc grzmoty i błyskawice oraz głos trąby i widząc górę dymiącą, przeląkł się i drżał, i stał z daleka. 19 I mówili do Mojżesza: Mów ty z nami, a my będziemy cię słuchać!
      Ale Bóg niech nie przemawia do nas, abyśmy nie pomarli!
      20 Mojżesz rzekł do ludu: „Nie bójcie się! Bóg przybył po to, aby was doświadczyć i pobudzić do bojaźni przed sobą,
      żebyście nie grzeszyli”.

  23. Małgosia said

    Podnieś głowę, porzuć smutek, by chwycić Jezusa za rękę i pójść z Nim przez grudniowe dni i noce. Przyjmij z pokorą wszystko, co ci daje. Cóż złego może ci się stać, kiedy On jest z Tobą?
    Trwaj w radosnym oczekiwaniu, a On narodzi się w Tobie nawet wtedy, gdy czujesz się samotny, brak ci sił i wszystko wokół zawodzi. Pozwól Mu, by cię poprowadził, a radość twoja będzie wielka. Nie lękaj się poddać Jego woli!

  24. Małgosia said

    Czekam na Ciebie, Jezu
    W ten czas adwentowy
    Byś tęsknotę moją, radością Narodzin wypełnił
    Na światło czekam pośród ciemnych nocy
    By w świętej spowiedzi
    W mroku zostawić, zagubienia moje
    Czekanie moje drogą się staje
    Czas na niej zanika
    To czas adoracji życia Twojej Matki
    Czas unoszenia się ku Betlejem
    Serce me, wiara przepełnia święta
    W Twe Przyjście, Jezu, powtórne
    A wtedy ręką swoją zgarniesz wszelką ciemność
    I światło napełni ziemię

    Czekam na Ciebie, Jezu
    Drzwi duszy otwieram szeroko
    I choć lęk ludzki w pamięć się zamienia
    O sprawiedliwości, która czyny sądzi
    Na cud czekam światła miłości
    Na głos Twojego Miłosierdzia
    To dusza moja wybiega poza mnie
    Jakby chciała czas oczekiwania skrócić
    I to, co we mnie słabe i takie przyziemne
    Na skrzydłach unieść tajemniczej mocy
    Już nie ma czasu, godzin mozolnie bijących
    Oczekiwanie na Ciebie, Panie, tęsknota przejęła
    Z nią, Dobry Jezu, tym darem od Ciebie
    Adwentem się staje całe życie moje.

  25. AntyNWO said

    http://www.pch24.pl/pakistanskie-kobiety-mordowane-poniewaz-sa-matkami,19501,i.html

    http://www.pch24.pl/jeffrey-sachs-w-onz–na-swiecie-jest-zbyt-tloczno,19495,i.html

    http://www.pch24.pl/egipt–kolejne-antychrzescijanskie-rozruchy,19527,i.html

    http://www.pch24.pl/100-tysiecy-z-unii-europejskiej-na-zabawe-andrzejkowa-,19530,i.html

    http://www.pch24.pl/na-majdanie-znowu-tlumy–policja-odmawia-wykonywania-rozkazow,19529,i.html

    http://www.pch24.pl/chorwacja–referendum-w-sprawie-obrony-malzenstwa,19531,i.html

    http://www.pch24.pl/pakistan–skazany-na-smierc-chrzescijanin-wyszedl-na-wolnosc,19532,i.html

  26. AntyNWO said

    ks. Jan Kung zadowolony z najnowszego franciszkowego dokumentu

    Jak donosi prasa, szwajcarski über-apostata, ks. Jan Kung (Kongregacja Nauki Wiary w 1979 r. odebrała mu prawo nauczania w imieniu Kościoła, natomiast do emerytury wykładał ekumenizm na uniwersytecie w Tybindze oraz nie jest suspendowany) jest zadowolony z treści „Radości Ewangelii” i twierdzi, że „reforma Kościołą ruszyła naprzód”. Jednocześnie krytykuje abpa Müllera, obecnego prefekta KNW za uporczywe obstawanie przy tradycyjnej nauce katolickiej dotyczącej nierozerwalności małżeństwa.
    Reforma Kościoła idzie naprzód. (…) papież Franciszek (…) otwarcie mówi, że jest zwolennikiem reformy Kościoła „na wszystkich płaszczyznach”. Popiera zwłaszcza reform strukturalne takie jak decentralizacja [władzy] do diecezji i lokalnych wspólnot, reforma urzędu papieskiego, promowanie świeckich, walka z nadmiernym klerykalizmem, zwiększenie obecności kobiet w koscielnych organach decyzyjnych. Otwarcie również popiera ekumenizm i dialog międzyreligijny, zwłaszcza z judaizmem i islamem. Papież Franciszek posiada niezbędne kwalifikacje aby być kapitanem, który przeprowadzi łódź Kościoła poprzez sztormy czasów obecnych, a zaufanie Ludu Bożego będzie go wspierać. W konfrontacji z silnym oporem kurialnym będzie prawdopodobnie musiał od czasu do czasu zmieniać kurs (płynąć zygzakiem), ale mamy nadzieję, że on pokieruje swoją łodzią według kompasu Ewangelii a nie prawa kanonicznego i utrzyma stały kurs na odnowę, ekumenizm i otwarty umysł. Evangelii Gaudium to ważny etap tej podróży, ale do końcowej przystani jeszcze daleko.
    Wrogowie Kościoła mruczą z zadowolenia, apostaci się radują, a księża w śląskich parafiach coraz częściej przyznają się, że prywatnie modlą się o rychłe konklawe.

  27. AntyNWO said

    Agencja NASA twierdzi, że przebiegunowanie Słońca jest kwestią najbliższych tygodni

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/agencja-nasa-twierdzi-ze-przebiegunowanie-slonca-jest-kwestia-najblizszych-tygodni

    Ziemia sie zacznie szybciej obracac pamietacie?

  28. AntyNWO said

    Irak: Blisko 950 ofiar śmiertelnych przemocy w listopadzie

    Radio Maryja

    W sumie 948 osób, głównie cywilów, poniosło śmierć w Iraku w samym listopadzie – poinformowała agencja AFP, powołując się na irackie ministerstwa zdrowia, spraw wewnętrznych i obrony.
    Według najnowszych danych rządowych wskutek aktów przemocy zginęło 852 cywilów, 53 policjantów i 43 żołnierzy.

    W październiku śmierć poniosło 946 osób i był to najkrwawszy miesiąc od 2008 roku. Bilans ofiar zamachów od początku roku sięga już 7 tys.

    Coraz częstsze akty przemocy skierowane były do niedawna głównie przeciwko szyickiej większości i instytucjom zdominowanego przez nią rządu. Ataki te podejmują sunniccy rebelianci zachęceni przykładem swych syryjskich współwyznawców, którzy walczą z popieranym przez szyicki Iran reżimem prezydenta Baszara el-Asada. Iraccy sunnici czują się marginalizowani przez rząd premiera Nuriego al-Malikiego, a ponadto sunniccy ekstremiści z Al-Kaidy uznają często szyitów za heretyków. Teraz wygląda jednak na to, że również szyickie grupy szukają zemsty na sunnitach.

    W komentarzach mediów pojawia się opinia, że największa od pięciu lat fala przemocy, która przetacza się przez cały kraj i pochłania średnio 900 ofiar miesięcznie, spycha ponownie Irak w otwarty konflikt na tle wyznaniowym. Niektóre społeczności szyickie apelują o utworzenie “społecznych komitetów” powiązanych w jakiś sposób z siłami bezpieczeństwa, by przeciwstawić się atakom sunnitów.

    Jak pisze AP, może to tym bardziej oznaczać powtórkę z najbardziej mrocznego okresu po amerykańskiej inwazji na Irak, gdy wspierane przez Iran szyickie szwadrony śmierci mordowały sunnitów w rewanżu za ich ataki bombowe.

    ONZ wezwał ostatnio przywódców rywalizujących formacji politycznych w Iraku do podjęcia dialogu i położenia kresu przemocy, która nasila się nieustannie, odkąd w grudniu 2011 roku z kraju wycofano wojska amerykańskie.

    PAP/RIRM

  29. KRYSTYNA said

    Walka na Ukrainie toczy się nie o wolność tylko inny rodzaj zniewolenia
    ===========================================================

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/walka-ukrainie-toczy-sie-nie-o-wolnosc-tylko-inny-rodzaj-zniewolenia

    Ostatnie perypetie Ukrainy i niedoszłego podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE pokazały kto prowadzi w tej chwili realną politykę i jest to Rosja. Unia Europejska się skompromitowała i mimo rezygnacji z wszystkich warunków, jakie postawiono Ukrainie tamtejsi rządzący dali do zrozumienia, że nie są zainteresowani stowarzyszeniem z UE.

    Ukraina nie jest krajem jednolitym i do dzisiaj wyraźnie przebiega tam podział na Zachodnią Ukrainę, czyli obszary wchodzące niedawno w skład Rzeczpospolitej i Wschodnią Ukrainę tradycyjnie prorosyjską. Obecny prezydent Wiktor Janukowicz pochodzi właśnie z tej prorosyjskiej części społeczeństwa. Niewątpliwie rzutowało to na postawę Ukrainy w nieudanych negocjacjach.

    To, co obserwujemy obecnie, czyli wielkiej demonstracje zwolenników UE, to nic innego jak nowe oblicze tego samego konfliktu, który zarysował się już w czasie słynnej Pomarańczowej Rewolucji. Wtedy to właśnie podobne siły do tych, które przeobraziły Polskę próbowały zmienić tez Ukrainę. Okazało się jednak, że więcej atutów ma Rosja, która powoli i skutecznie przesuwała naszego wschodniego sąsiada w swoją strefę wpływów. Oczywiście nie obyło się przy tym od gróźb, wśród których są standardowe środki wyrazu stosowane przez Rosję, czyli dyktat gazowy oraz sankcje gospodarcze w postaci ceł lub wydumanych na wątłych podstawach zakazów importu danych towarów.

    Niewątpliwie dla Polski lepiej byłoby gdyby Ukraina weszła do UE, tak jak dla Niemiec korzystne było wejście do Unii Polski. Prounijna propaganda wbiła ludziom do głowy, że dzięki funduszom z Brukseli każdemu z nas ocieli się krowa i zyskujemy jak diabli, podczas gdy projekt europejski jest wymierzony w naszą suwerenność. Dzięki temu zlikwidowano granice, a przeniesienie zależności Warszawy z Moskwy na Brukselę, spowodowało, że dla Niemców otworzyła się możliwość niezauważalnej integracji obszarów wchodzących w skład naszego kraju, zwłaszcza zachodnich jego części. Nie można wykluczyć, że po wstąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej, Polska mogłaby postępować podobnie i dzięki temu znacznie bardziej zaznaczyć swoją obecność na Zachodniej Ukrainie.

    Sytuacja, która obecnie panuje na Ukrainie może się jeszcze niebezpiecznie wyeskalować, bo nie wydaje się, aby którakolwiek ze stron trwającego tam konfliktu politycznego mogła ustąpić. Sytuacja jest na tyle poważna, ze w dłuższym horyzoncie czasowym nie można wykluczać nawet podziału tego kraju na cześć zachodnią i wschodnią. Aby do tego jednak doszło musiałby się na to zgodzić Kreml, a na to się nie zanosi.

    Gdy polskojęzyczne media relacjonują protesty na Majdanie i ich brutalne stłumienie przez milicję, dobiega z nich ton, jakby toczona była walka o niepodległość i wolność, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. Zniewolenie Ukrainy jest stuprocentowo pewne i teraz decyduje się tylko czy utraci swą suwerenność z powodu zbliżenia z Moskwą czy z Brukselą.

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  30. AntyNWO said

    Papież zakwestionował środki bezpieczeństwa

    Papież Franciszek publicznie zakwestionował środki bezpieczeństwa zastosowane w rzymskiej parafii, którą odwiedził w niedzielę wieczorem. Wiernym powiedział, że nie zgadza się z „nadmiarem środków bezpieczeństwa i strachu” wprowadzonych z okazji jego wizyty.
    Na zakończenie mszy odprawionej w parafii w dzielnicy Tor Sapienza we wschodniej części Wiecznego Miasta Franciszek zwrócił się do wiernych, których wyjątkowo mało było w kościele: – Jeżeli coś w organizacji tej wizyty wam przeszkodziło, być może nadmiar środków bezpieczeństwa i strachu, wiedzcie, że ja się z tym nie zgadzam, ja jestem z wami.

    Nie lękać się upadków
    W homilii w czasie mszy Franciszek mówił, że „życie jest drogą”. – Musimy ją przebyć, by dojść na spotkanie z Jezusem – powiedział papież. Apelował, by nie lękać się upadków.

    Franciszek prosił wiernych, by nie zniechęcała ich myśl o tym, że są grzesznikami. – Wszyscy jesteśmy grzesznikami – podkreślił przypominając, że Jezus wybacza. – To jest życie chrześcijańskie – podążać naprzód jak bracia, kochając się nawzajem- powiedział Franciszek.
    W czasie mszy udzielił sakramentu bierzmowania dziewięciu nastolatkom.

  31. AntyNWO said

    Papież wyraził solidarność z chorymi na AIDS

    W przypadający w niedzielę Światowy Dzień Walki z AIDS papież Franciszekwyraził solidarność z chorymi, szczególnie z dziećmi. Modlił się za osoby dotknięte tą chorobą orazza lekarzy i naukowców prowadzących nad nią badania.
    Zwracając się do wiernych podczas południowego spotkania w Watykanie na modlitwie Anioł Pański,papież mówił o „cichym zaangażowaniu” misjonarzy i innych osób niosących pomoc chorym. „Módlmy się za wszystkich, także za lekarzy i badaczy” – powiedział Franciszek.
    Niech każdy chory, bez wyjątku, ma dostęp do kuracji, której potrzebuje
    – dodał. W pierwszą niedzielę Adwentu papież przypomniał, że rozpoczyna on nową drogę Ludu Bożego z Jezusem.
    Zachęcił wiernych, by odkrywali „na nowo piękno wspólnego podążania wszystkich; Kościoła – z jego powołaniem i misją, całej ludzkości, narodów, cywilizacji, kultur, wszystkich idących po ścieżkach czasu”.
    Jest to pielgrzymka do „Królestwa sprawiedliwości i pokoju” – wskazał Franciszek. Przypomniał słowa proroka Izajasza: „Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny”.
    „Ale kiedy to nastąpi? Kiedy nadejdzie ten piękny dzień, w którym broń zostanie rozłożona na części i zamieniona na narzędzia pracy?” – pytał Franciszek, po czym odparł, że „jest to możliwe”.
    „Postawmy na nadzieję, na pokój, który będzie możliwy” – wezwał Franciszek.

  32. AntyNWO said

    Papieski sekretarz będzie czuwał nad reformą finansów

    Franciszek mianował swego osobistego sekretarza, ks. prał. Alfred Xuereb delegatem przy komisjach ds. reformy Banku Watykańskiego i struktury ekonomiczno-administracyjnej Stolicy Apostolskiej.

    Jak zaznaczono ks. prał. Xuereb ma czuwać i we współpracy z Sekretariatem Stanu informować papieża na bieżąco o procedurach pracy i ewentualnej potrzebie podjęcia inicjatyw. Rzecznik Stolicy Apostolskiej, ks. Federico Lombardi SJ zaznaczył, że funkcję tę papieski sekretarz pełni już od pewnego czasu, a dzisiejszy komunikat jest jej publicznym potwierdzeniem.

    24 czerwca br. Ojciec Święty utworzył Komisję ds. reformy Banku Watykańskiego (IOR), na której czele stanął kardynał Renato Farina.

    Natomiast 18 lipca papież ustanowił Komisję ds. reformy struktury ekonomiczno-administracyjnej Stolicy Apostolskiej. Wśród pierwszych ośmiu jej członków znaleźli się: Joseph F.X. Zahra (Malta), przewodniczący; ks. prałat Lucio Angel Vallejo Balda (sekretarz Prefektury Spraw Ekonomicznych), sekretarz; Jean-Baptiste de Franssu (Francja); Enrique Llano (Hiszpania); Jochen Messemer (Niemcy); Francesca Immacolata Chaouqui (Włochy); Jean Videlain-Sevestre (Francja); George Yeo (Singapur). Zahra i Messemer są międzynarodowymi rewidentami Prefektury Ekonomicznych Spraw Stolicy Apostolskiej.

    Natomiast na audiencjach prywatnych papież przyjął prefekta Kongregacji Nauki Wiary, abp. Gerharda Ludwiga Müllera, nuncjuszy w Szwajcarii i Lichtensteinie, abp Diego Causero oraz Bośni i Hercegowinie a także Czarnogórze – abp Luigi Pezzuto.

    Ponadto Ojciec Święty przyjął przeora ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, brata Aloisa.

    KAI zastrzega wszelkie prawa do serwisu. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwis

  33. AntyNWO said

    Rozwiązywanie małżeństw ważnych, ale nie dopełnionych

    Za wnioskiem o rozwiązanie małżeństw zawartych, ale nie dopełnionych, kryje się przede wszystkim pragnienie wierzących mężczyzn i kobiet, by móc zawrzeć nowy ważny związek małżeński, co pozwoliłoby im w pełni uczestniczyć w Eucharystii i życiu kościelnym – napisał Franciszek do ks. Pio Vito Pinta, dziekana Trybunału Roty Rzymskiej.

    Trybunał ten zorganizował niedawno kurs dotyczący wniosków o rozwiązanie małżeństw zawartych, ale nie dopełnionych, czyli w sytuacji, gdy nie zostało podjęte współżycie małżeńskie.

    Franciszek przyznał, że co miesiąc docierają do Sekretariatu Stanu wnioski o rozwiązanie takich małżeństw na mocy władzy od wieków sprawowanej w tym zakresie przez jego poprzedników. Papież zaznacza, że praktyka ta ma wielkie znaczenie duszpasterskie ze względu na wspomniane już pragnienie wnioskodawców, by zawrzeć nowy ważny związek i móc w pełni uczestniczyć w życiu Kościoła.

    Tym samym również kurs poświęcony tej tematyce wpisuje się w troskę o duszpasterstwo rodzin, któremu będzie też poświęcone przyszłe zgromadzenie Synodu Biskupów.

  34. AntyNWO said

    Franciszek do studentów Rzymu: nie pozwólcie się okraść z młodzieńczego entuzjazmu!

    Do odważnego zaangażowania w wierze i życia zgodnego z Ewangelią wezwał Papież Franciszek młodzież akademicką. Zgodnie z tradycją swych poprzedników, ze studentami rzymskich uczelni Franciszek odmówił dziś wieczorem Nieszpory z Pierwszej Niedzieli Adwentu. Papież wezwał ich, by nigdy nie byli biernymi obserwatorami rzeczywistości, ale zawsze brali przyszłość w swoje ręce.

    „Jest wiele wyzwań, którym wy młodzi studenci macie stawić czoło z wewnętrzną siłą i ewangeliczną mądrością. Kontekst społeczno-kulturowy, w którym przychodzi wam żyć niejednokrotnie obarczony jest przeciętnością i nudą – mówił Papież. – Nie można poddawać się monotonii codziennego życia, trzeba rozwijać wielkie projekty, wykraczać poza to, co pospolite: nie pozwólcie okraść się z młodzieńczego entuzjazmu! Błędem byłoby także dać się uwięzić słabemu myśleniu i myśleniu ujednoliconemu, czy też globalizacji rozumianej jako uniformizacja. By przezwyciężyć te zagrożenia, wzorem do naśladowania nie jest kula, na której zniwelowane są wszelkie wybrzuszenia i zanikają wszelkie różnice. Wzorem jest wielościan, który zawiera wielość elementów i szanuje jedność w różnorodności”.

    Nawiązując do świadectwa wiary bł. Pier Giorgio Frassatiego Papież zachęcił studentów Rzymu, by za jego przykładem nie wegetowali, ale prawdziwie żyli. Podkreślił, że na nie można się swemu życiu przyglądać z balkonu, ale trzeba podejmować wyzwania. „Żyjcie, walczcie o godność człowieka, walczcie z biedą, brońcie wartości” – mówił Papież. Podkreślił, że ten kto nie podejmuje stojących prze nim wyzwań, ten nie żyje w pełni.

    „Myśl jest naprawdę owocna, gdy jest wyrazem otwartego umysłu, który rozeznaje, zawsze oświecony prawdą, dobrem i pięknem. Jeśli nie pozwolicie się podporządkować dominującym opiniom, ale pozostaniecie wierni chrześcijańskim zasadom etyczno-moralnym, odnajdziecie odwagę do tego, by iść pod prąd – mówił Franciszek. – W zglobalizowanym świecie możecie przyczynić się do zachowania swej specyfiki i własnych cech nie obniżając przy tym poziomu etycznego. W istocie bowiem wielość myśli i osobowości odzwierciedla różnorodność mądrości Bożej, gdy przybliża się do prawdy z uczciwością i intelektualną rzetelnością, tak by każdy mógł stać się darem dla dobra wszystkich”.

    Na zakończenie spotkania Franciszek życzył wszystkim owocnego przeżycia Adwentu i „dobrej drogi ku Betlejem”.

    Spotkanie w bazylice watykańskiej poprzedziła wspólna modlitwa przed ikoną Maria Sedes Sapientiae. Młodzież ponowiła wyznanie wiary, a następnie odmówiła Różaniec. Po Nieszporach delegacja Brazylii przekazała maryjną ikonę francuskim studentom. W najbliższych miesiącach będzie ona pielgrzymować po uczelniach Francji.

  35. AntyNWO said

    Papież na Anioł Pański: dzięki Adwentowi odkrywamy horyzont niezawodnej nadziei

    Rozpoczęty okres Adwentu uświadamia nam, że wszyscy jesteśmy w drodze, wraz z narodami, cywilizacjami i kulturami. Jej celem jest Jezus Chrystus – prawdziwa świątynia Boża. Mówił o tym w południe Papież Franciszek, nawiązując do liturgicznego czytania z Księgi proroka Izajasza z dzisiejszej niedzieli. Zapowiada ono przybycie wszystkich narodów do świątyni jerozolimskiej wyniesionej ponad góry i pagórki.

    „Jest to powszechne pielgrzymowanie do wspólnego celu, którym w Starym Testamencie jest Jerozolima, gdzie wznosi się świątynia Pana – mówił Papież. – Bo właśnie tam, w Jerozolimie, miało miejsce objawienie się oblicza Boga i Jego prawa. To objawienie znalazło w Jezusie Chrystusie swoje wypełnienie, a świątynią Pana został On sam, wcielone Słowo. On jest przewodnikiem a zarazem celem naszego pielgrzymowania, pielgrzymowania całego Ludu Bożego, a w Jego świetle także i inne narody mogą podążać ku Królestwu sprawiedliwości i pokoju”.

    Franciszek dwukrotnie odczytał w tym momencie proroctwo Izajasza o „przekuciu mieczy na lemiesze, a włóczni na sierpy”. I dodał: „Ale kiedy to się stanie? Jakże piękny będzie to dzień, gdy broń zostanie rozłożona i przekształcona w narzędzia pracy! Co za piękny będzie to dzień! I to jest możliwe! Postawmy na nadzieję, na nadzieję pokoju, a będzie to możliwe!”

    Jak przypomniał Papież, ta wędrówka ku Królestwu sprawiedliwości i pokoju nigdy się nie skończyła. W życiu każdego człowieka istnieje potrzeba powstania i wyruszenia w drogę, poszukiwania sensu i celu istnienia. Jest to horyzont nadziei, który odkrywamy dzięki Adwentowi, a nadzieja ta nie zawodzi, bo jest oparta na Słowie Bożym.

    „Wzorem tej duchowej postawy, tego sposobu bycia i kroczenia przez życie, jest Maryja Panna. Prosta wiejska dziewczyna, która nosi w sercu całą Bożą nadzieję! W Jej łonie Boża nadzieja przyjęła ciało, stała się człowiekiem, stała się historią: Jezusem Chrystusem. Jej Magnificat jest pieśnią wędrującego Ludu Bożego i wszystkich ludzi, którzy pokładają nadzieję w Bogu, w mocy Jego miłosierdzia. Pozwólmy się Jej wieść jako Matce, która umie prowadzić. Pozwólmy się przez Nią prowadzić w tym czasie oczekiwania i aktywnego czuwania” – powiedział Ojciec Święty.

  36. Leo said

    Jak szaleć to w dobrym towarzystwie.
    Proroctwo św. Nila

    Zdając sobie sprawę, że postać św. Nila jest prawie nieznana dla większej części wiernych Kościoła, poniżej prezentujemy krótką notkę biograficzną Świętego pochodzącą z Encyklopedii Katolickiej (wydanie z 1911 r. – w j. angielskim):

    Święty Nil był jednym z uczniów i żarliwych obrońców Jana Chryzostoma. Był on żołnierzem pełniącym służbę na dworze cesarskim w Konstantynopolu; żonatym, miał dwóch synów. W czasie gdy św. Jan Chryzostom był patriarchą, przed swoim wygnaniem (w latach 398 – 403), Nil pobierał u niego nauki w zakresie studiów nad Pismem św. i uczynków pobożności.

    Święty Nil pozostawił żonę i jednego syna i wraz z drugim synem Theodulosem, wybrał się na górę Synaj aby zostać mnichem. Biskup Eleusy wyświęcił ich obu do stanu duchownego. Matka i drugi syn również wybrali życie zakonne w Egipcie.

    Przebywając w klasztorze na górze Synaj św. Nil stał się dobrze znaną osobistością w Kościele Wschodnim. Poprzez swoje pisma i korespondencje odegrał on ważną rolę w historii. Był znany jako teolog, nauczyciel Pisma św. i i pisarz ascetyczny, tak że ludzie wszystkich stanów, od cesarza począwszy a na niewolniku skończywszy, słali do niego listy z prośbami o radę.

    Treścią jego licznych pism, włączając w to bogaty zbiór listów, były potępienia wszelkich występków, w tym szczególnie herezji i pogaństwa oraz nadużyć dyscypliny. Szeroko omawiał prawa i reguły ascetyzmu ze szczególnym uwzględnieniem maksym dotyczących życia zakonnego.

    Nie obawiał się też napominać a nawet grozić ludziom na wysokich stanowiskach, opatom i biskupom, gubernatorom i senatorom, nawet samemu cesarzowi. Korespondował on z przywódcą Gotów Gainą, usiłując nawrócić go z Arianizmu. Energicznie potępił on prześladowanie św. Jana Chryzostoma przez cesarza Arkadiusza i jego dwór.

    Świętego Nila trzeba zaliczyć do czołowych pisarzy ascetycznych piątego stulecia. Jego święto jest obchodzone 12 listopada w bizantyjskim kalendarzu; w tym samym dniu jest też czczony w Martyrologium Rzymskim. Święty Nil prawdopodobnie umarł ok. roku 430, gdyż brak jest dowodów na jego działalność po tej dacie.

    Treść proroctwa:

    Ludzie po 1900 roku, w połowie XX stulecia, zmienią się nie do poznania. Kiedy nadejdzie czas nadejścia Antychrysta, cielesne namiętności zaćmią umysły ludzi, hańba i bezprawie będzie rosnąć w siłę. Wtedy to świat będzie się zmieniać nie do poznania. Wygląd ludzi się zmieni tak, że nie można będzie odróżnić mężczyzn od kobiet, z powodu bezwstydności w ubiorze i uczesaniu. Ludzie ci będą okrutni i podobni do dzikich zwierząt z powodu pokus Antychrysta.

    Nie będzie żądnego szacunku dla rodziców i starszych ludzi, miłość będzie gasnąć, a katoliccy duchowni, biskupi i księża, będą stawać się próżnymi ludźmi, zupełnie nie odróżniającymi prawdy od fałszu.

    W tym czasie zmieni się moralność i tradycje chrześcijan i Kościoła. Ludzie porzucą skromność, i zapanuje rozwiązłość. Kłamstwo i chciwość przybierze wielkie rozmiary, a biada tym co gromadzą skarby. Żądza, cudzołóstwo, homoseksualizm, tajemne niegodziwości i zbrodnia zapanują w społeczności.

    W tym czasie który nadejdzie, z powodu ogromu tych wielkich zbrodni i rozwiązłości, ludzie zostaną pozbawieni łaski Ducha Świętego, jaką otrzymali na Chrzcie świętym, a także wyrzutów sumienia.

    Domy Boże będą pozbawione bogobojnych i pobożnych duszpasterzy, i biada chrześcijanom jacy pozostaną na świecie w tym czasie. Wielu zupełnie straci Wiarę, ponieważ nie znajdą nikogo, kto by im pokazał światło prawdziwej wiedzy.

    Wtedy to będą się oni separować od świata w święte „okopy” w poszukiwaniu ulgi w ich duchowych cierpieniach, ale wszędzie będą napotykać przeszkody i ograniczenia.

    I wszystko to będzie wynikać z faktu, że Antychryst będzie chciał być panem ponad wszystkim i stanie się władcą całego świata, i będzie czynić „cuda” i znaki kłamliwe. Udzieli też nieszczęśliwemu człowiekowi zdeprawowanej inteligencji tak, że odkryje on sposób w jaki jeden człowiek będzie mógł prowadzić rozmowę z innym z jednego końca ziemi do drugiego. W tym czasie ludzie będą latać jak ptaki i docierać do dna morskiego jak ryby. I kiedy dokonają tego wszystkiego, ci nieszczęśliwi ludzie będą wieść życie w wygodach nie wiedząc, biedne dusze, że jest to oszustwo Antychrysta. I co jest świętokradztwem – Antychryst tak napełni naukę próżnością, że zboczy ona z prawdziwej drogi i spowoduje, że ludzie stracą wiarę w istnienie Boga i w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej.

    Wtedy to dobry Bóg zobaczy upadek ludzkiego rodu i skróci te dni przez wzgląd na tych niewielu, którzy będą zbawieni, ponieważ nieprzyjaciel stara się wprowadzić w błąd (jeżeli to możliwe) nawet i wybranych (1)… Wtedy to miecz kary nagle się ukarze i zgładzi bezbożnika(2) i jego pachołków (3).

    Przypisy: 1) por. Mt 24, 24.; 2) tj. Antychrysta; 3) por. 2 Tes 2, 8.

  37. Weteran said

    Wazna informacja blokowana przez LZEMEDIA
    Protest Ukraincow przeciwko wejsciu do Unii bo wiedza ze to nie jest rozwiazanie dla mlodych ludzi.
    Kroluj Nam Chryste Zawsze i Wszedzie to Nasze Rycerskie Haslo !

  38. kooool said

    2 grudnia Żywot świętej Bibianny, dziewicy i Męczenniczki

    Ze złością i chytrością istnego szatana próbował ją starosta pozbawić niewinności, a widząc się bezsilnym wobec jej niezłomnej stałości, kazał ją przywiązać do słupa i zatłuc na śmierć kijami, a ciało rzucić psom. Bóg ustrzegł święte zwłoki od takiego znieważenia, gdyż w drugą noc po męczeńskiej śmierci Bibianny przybył Jan, kapłan i pochował ją w jej własnym domu.
    Nie rozłączajmy się z tą świętą rodziną, której żywot powyżej opisaliśmy, dopóki nie zbudujemy się nauką, jaką nam dała swym życiem. Jakaż jest owa nauka?
    1) Nie godzi się zbytnio miłować świata, gdyż świat jest wierutnym kłamcą; łudzi nas obietnicą rozkoszy, przyjemności, zabaw, pochwał, zaszczytów, wziętości u ludzi, zaspokojenia żądz zmysłowych. Spojrzyj tylko w oczy i w serce tych, którzy go miłują. Jedni nadęci są pychą i dumą, która ich czyni porywczymi i nieczułymi, inni żółkną z nienawiści, zazdrości i gniewu, że drugim lepiej się powodzi. Są i tacy, którzy w wygodach i bezczynności do tego stopnia zniewieścieli, że ustawicznie skarżą się na śmiertelne nudy. Inni są opętani nieszczęsnym duchem lubieżności i spieszą od rozkoszy do rozkoszy, póki nadużycie nie podkopie ich zdrowia i nie przyprawi ich o śmierć. Takimi to obietnicami wabi nas świat, byle byśmy się wyrzekli wiary katolickiej, jako też nadziei w spadek Chrystusowy, i byle byśmy bili pokłony przed jego bożyszczami. Świat nęci nas dobrami doczesnymi, abyśmy się wyrzekli wiekuistych; wskazuje nam przemijające rozkosze, abyśmy je odpokutowali w miejscu męczarni wiekuistej. Odwróć my oczy od świata.
    2) Nie lękajmy się świata. Cóż nam może wziąć, w czym nam może zaszkodzić? Tylko w tym chyba, do czego mu dał moc Ojciec nasz niebieski, drogi nasz przybity na krzyżu Zbawiciel. Ale wolno światu tylko tyle nam uczynić, ani o włos więcej, ile jest potrzebne dla dobra naszego, ile jest korzystne i pożyteczne dla zbawienia naszego. Mądrość Ojca niebieskiego dopuścić może, że świat nas nienawidzi, że nami gardzi, że nas znieważa i szkodzi nam na sławie, pozbawia nas majątku, wtrąca do więzienia, jak tego doświadczyła rodzina Flawiana; ale dobroć i wszechmoc Boga stokrotnie nam to wynagrodzi, pokrzepi duszę, doda sił woli naszej i ostatecznie sprawi, że w tym kielichu, zaprawionym według zdania świata goryczą, znajdziemy nadprzyrodzoną słodycz i osadzeni w ciemnym więzieniu nucić będziemy hymny opiewające chwałę Bożą. Nie lękajmy się świata; weźmie on nam tylko to, co nam i tak śmierć zabierze. Jeśli Bóg nas rychlej od tych cierpień nie oswobadza, czyni to dlatego, że cierpienia te służą na dobro i korzyść naszą.

    http://dialogsercamilosci.eu/2013/12/02/2-grudnia-zywot-swietej-bibianny-dziewicy-i-meczenniczki/

  39. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
    Pragnę serdecznie zachęcić do odwiedzenia portalu
    http://www.urbietorbi-apocalypse.net/polski.pl.html

  40. kooool said

    Zauważyłem, że księża zaczęli częściej (wyłącznie) mówić o Adwencie jako oczekiwaniu na Powtórne Przyjcie Pana Jezusa. Wczoraj podczas Ofiary Mszy Św 4 razy o tym było przypominane. Nawet kazanie dla dzieci było na temat Radości z Powtórnego Przyjścia Pana Jezusa, bo wiele znaków już widać. Mnie to zaskoczyło, chodź sam tego pragnąłem i nie byłem zaskoczony, czyżby księża zaczęli rozpoznawać owe znaki? Nie wiem, ale wcześniej-rok i więcej – tego nie zauważyłem. Były odniesienia do historii Narodzin Pana Jezusa, ale temat Powtórnego Przyjścia jakoś nie był podejmowany, a tym bardziej, że żyjemy w tym czasie ostatecznym.

    Czy macie podobne doświadczenia?

    • serafin(ka) said

      U mnie to samo. I w modlitwie wiernych była prośba do Pana Jezusa, aby księża mieli odwagę głosić prawdę o Powtórnym Przyjściu.

    • Bożena said

      U mnie w Kościele też ostatnio księża zaczęli mówić o powtórnym przyjściu Pana Jezusa aż się ucieszyłam bardzo bo wcześniej to nie słyszałam .

    • Leszek said

      Pozostaje jednak pytanie, jak owi kapłani to powtórne Przyjście Pana rozumieją? Bo przecież czym innym jest Przyjście Pana na Końcu Czasów (przyjście jest dosłownie w drzwiach), a czym innym Przyjście Pana na Sąd Ostateczny. To są dwa (poza rzecz jasna Pierwszym w Ciele), które dzielą pewien czas. Tak o tym mówi np. Matka Matka w jednym ze swych Orędzi do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
      …Jego drugie przyjście podobne będzie do pierwszego, najmilsi synowie. Powrót Jezusa w chwale – p r z e d Jego ostatecznym przyjściem na sąd ostateczny – podobny będzie do Jego narodzenia w tę Świętą Noc. Godzina ta należy jednak do tajemnic Ojca (Dz 1,6n). Świat będzie całkowicie ogarnięty ciemnością negacji Boga por. Mdr 18,14n), uporczywego odrzucania Go i buntu przeciwko Jego prawu Miłości. Chłód nienawiści na nowo spustoszy drogi tego świata. Prawie nikt nie będzie gotowy na Jego przyjście.
      «Czy jednak Syn człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» Łk 18,8). Przybędzie niespodziewanie, a świat nie będzie gotów na Jego przyjście. Przybędzie na sąd, na który człowiek nie będzie przygotowany. Przyjdzie, aby – po pokonaniu i zniszczeniu Swych wrogów – ustanowić Swoje Królestwo na świecie. Po raz drugi Syn przybędzie do was również poprzez Swoją Matkę. Jak Słowo Ojca posłużyło się Moim dziewiczym łonem, by dotrzeć do was, tak Jezus posłuży się Moim Niepokalanym Sercem, aby przybyć i zapanować wśród was… (166, 24.12.1978).
      I w związku z tym pierwszym pytaniem, pozostaje też i drugie, mianowicie te:
      „Czy są świadomi tego, jakie fakty i wydarzenia w świecie i w kościele będą poprzedzać to Przyjście (właściwie trzeba by napisać Przyjścia)? Czy dają tym faktom/zapowiedziom wiarę; a jeśli tak, to czy mają w sobie tyle odwagi, by o tym głośno z przekonaniem mówić? Czy będą o tym milczeć, mając na uwadze względy ludzkie? Słowem w podsumowaniu: nie wystarczy tylko mówić ot tak sobie o Powtórnym Przyjściu Pana!

      • Leszek said

        W moim wpisie zauważyłem pojawiły się pewne braki słów, które chciałbym uzupełnić:
        1. (przyjście jest dosłownie w drzwiach); powinno być: (a to przyjście jest dosłownie w drzwiach)
        2. To są dwa… powinno być:To są dwa przyjścia…

    • młody said

      U mnie w parafii to samo.Teraz to już chyba tylko głupiec albo skrajny ignorant może nie zauważać znaków końca czasów albo negować je.Księża otwierają oczy co cieszy ale ilu z nich gdy nadejdzie WU pozostanie wiernym Panu Bogu?Oto jest pytanie.

    • Leszek said

      Może jeszcze słówko o Adwencie. Każdy co roku przeżywany Adwent jest wpisany w czas Drugiego Adwentu, którego Matką jest Maryja. Tak bowiem o tym Matka Boża mówi w swych Orędziach do kapłanów:
      1. …Ja jestem Matką Nadziei i Ufności. Ze Mną przeżyjcie czas waszego Drugiego Adwentu. Jak byłam dziewiczą Matką pierwszego przyjścia Jezusa, tak dziś jestem chwalebną Matką Jego Drugiego Przyjścia. Żyjcie w tym oczekiwaniu, a będziecie szczęśliwi! Pośród wszelkiego rodzaju prób i cierpień będziecie radośni, mając pewność, że godzina obecnego ucisku przygotowuje czas chwalebnego powrotu Mojego Syna Jezusa… (316, 1.12.1985)
      2. …Jestem Matką Drugiego Adwentu.
      Przygotowuję was na Jego nowe przyjście. Otwieram drogę Jezusowi, który powraca do was w chwale. Wyrównajcie pagórki wzniesione przez pychę, nienawiść, przemoc. Zasypcie doliny wyżłobione nałogami, namiętnościami, nieczystością. Usuńcie ziemię wyjałowioną przez grzech i odrzucenie Boga.
      Jako łagodna i miłosierna Matka zapraszam dziś was, Moje dzieci, oraz całą ludzkość, do przygotowania drogi Panu, który przychodzi. Na początku tego ostatniego dziesięciolecia waszego wieku Pan powierzył Mi zadanie przygotowania Jego przyjścia do was. Dlatego też proszę was wszystkich o powrót do Pana drogą nawrócenia serca i życia. Jest jeszcze czas sprzyjający temu, przydzielony wam przez Pana… (417, 1.01.1990)
      3. …Duch Święty otwiera i zamyka bramy drugiego Adwentu. Cały okres Drugiego Adwentu, w którym obecnie żyjecie, jest czasem Ducha Świętego. Żyjecie w czasie należącym do Niego… (426, 3.06.1990)
      4. …Przygotujcie się wszyscy na Jego Drugie Narodzenie. Lód grzechu pokrywa znowu życie ludzi i narodów. Ciemność błędów ogarnia cały świat. Odrzucenie Boga i Jego Prawa miłości ustanowiono normą ludzkiego postępowania. Szerzy się nienawiść, nieczystość, egoizm, podziały. Groźba nowej straszliwej wojny staje się dziś bardziej widoczna i bliska.
      Weszliście w przepowiedziane wam czasy. Weszliście w czasy ostateczne.
      Przyjmijcie więc prorockie zapowiedzi, które na tyle różnych sposobów wskazują wam zbliżanie się Jego Drugiego Narodzenia. Głęboka noc ciąży znowu nad światem i tak wiele chłodu czyni oschłymi ludzkie serca, wy jednak otwórzcie wasze dusze na ufność oraz nadzieję i posłuchajcie z radością Mojej prorockiej zapowiedzi. Jako Matka Drugiego Adwentu przygotowuję was na nowe Narodzenie Chrystusa… (24.12.1990)
      5. … Proszę dziś wszystkich o otwarcie drzwi przychodzącemu Jezusowi Chrystusowi. Jestem Matką Drugiego Adwentu i bramą otwierającą się na nową epokę. W tej nowej epoce nastąpi największy tryumf Eucharystycznego Królestwa Jezusa… (443, 26.02.1991)
      6. …Jestem Bramą otwierającą się na nową epokę, która czeka was i właśnie ma przyjść na świat. Dlatego w waszych czasach nazywana jestem Matką Drugiego Adwentu. Jak przeze Mnie Jezus przyszedł do was w słabości i pokorze Swej ludzkiej natury, tak również przeze Mnie Jezus powróci do was we wspaniałości Swej chwały, dla ustanowienia Swego królestwa na świecie. … Jestem Bramą, która otwiera się na nowe, czekające was czasy. Wejdźcie wszyscy do Mojego Niepokalanego Serca przez wasze poświęcenie się. W tych czasach Drugiego Adwentu czuwajcie na modlitwie i w wierze. Czekajcie z zapalonymi lampami – wewnątrz Bramy Nieba waszej Niebieskiej Mamy – na bardzo bliski powrót Pana Jezusa w chwale… (461, 8.12.1991)
      7. …Zostało Mi powierzone zadanie przygotowania ludzkości na przyjęcie niebiańskiej rosy Bożego Miłosierdzia. Weszliście teraz w lata przygotowujące was do tego nowego i Drugiego Adwentu. Są to lata najważniejsze i najtrudniejsze, najboleśniejsze i najbardziej krwawe, ponieważ muszą się w nich wypełnić ostatnie wydarzenia, które wam przepowiedziałam… (536, 1.01.1995)

    • kooool said

      Nawet Watykan Intencja Misyjna na grudzień 2013:
      Aby chrześcijanie, oświeceni światłem wcielonego Słowa, przygotowali ludzkość na przyjście Zbawiciela (Jezusa).
      http://www.ampolska.co/Intencje-AM/Rok-2013/art-909-Wyjasnienie-papieskich-intencji-AM-grudzien-2013.htm

  41. poniedziałek, 2 grudnia 2013

    (Iz 2,1-5)
    Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!

    lub

    (Iz 4,2-6)
    W owym dniu Odrośl Pana stanie się ozdobą i chwałą, a owoc ziemi przepychem i krasą dla ocalałych z Izraela. I będzie tak: Ten, kto pozostał żywy na Syjonie, i który się ostał w Jeruzalem, każdy będzie nazwany świętym i wpisany do księgi życia w Jeruzalem. Gdy Pan obmyje brud Córy Syjońskiej i krew rozlaną oczyści wewnątrz Jeruzalem tchnieniem sądu i tchnieniem pożogi, wtedy Pan przyjdzie spocząć na całej przestrzeni góry Syjonu i na tych, którzy się tam zgromadzą, we dnie jako obłok z dymu, w nocy jako olśniewający płomień ognia. Albowiem nad wszystkim Chwała Pana będzie osłoną i namiotem, by za dnia dać cień przed skwarem, ucieczkę zaś i schronienie przed nawałnicą i ulewą.

    (Ps 122,1-2.4-9)
    REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

    Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
    „Pójdziemy do domu Pana”.
    Już stoją nasze stopy
    w twoich bramach, Jeruzalem.

    Tam wstępują pokolenia Pańskie,
    aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
    Tam ustawiono trony sędziowskie,
    trony domu Dawida.

    Proście o pokój dla Jeruzalem:
    Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
    Niech pokój panuje w twych murach,
    a pomyślność w twoich pałacach.

    Ze względu na braci moich i przyjaciół
    będę wołał: „Pokój z tobą”.
    Ze względu na dom Pana, Boga naszego,
    modlę się o dobro dla ciebie.

    (Ps 80,4)
    Panie, Boże nasz, przyjdź, aby nas uwolnić, okaż swoje oblicze, a będziemy zbawieni.

    (Mt 8,5-11)
    Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go. Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! – a idzie; drugiemu: Chodź tu! – a przychodzi; a słudze: Zrób to! – a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

    • kooool said

      Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki.

      Ten, kto pozostał żywy na Syjonie, i który się ostał w Jeruzalem, każdy będzie nazwany świętym i wpisany do księgi życia w Jeruzalem.

      Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: „Pójdziemy do domu Pana”.

      Ze względu na braci moich i przyjaciół będę wołał: „Pokój z tobą”.

      Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. (mowa o setniku – Rzymianinie i poganinie)

  42. AntyNWO said

    Marranci dyrektorem generalnym banku watykańskiego

    Dotychczasowy wicedyrektor Instytutu Dzieł Religijnych IOR – banku watykańskiego, Rolando Marranci, został jego dyrektorem generalnym. Jak poinformowano 30 listopada w Watykanie, zaproponowanie jego kandydatury przez Radę Nadzorczą Instytutu zaakceptowała Komisja Kardynałów. Marranci dopiero na początku lipca został wicedyrektorem IOR.

    „Przez ten czas okazał się niezwykle skuteczny” – powiedział w rozmowie z Radiem Watykańskim szef Rady Nadzorczej, Ernst von Freyberg. I wyraził zadowolenie, że to właśnie Rolando Marranci stanie na czele banku watykańskiego.

    Dyrektor generalny kieruje pracami operacyjnymi IOR i regularnie informuje Radę Nadzorczą o działalności banku. Według informacji Radia Watykańskiego Marranci przez wiele lat pracował głównie dla włoskiego banku BNL, m.in. w Londynie. Założony w 1942 roku Instytut Dzieł Religijnych IOR co pewien czas wstrząsany był skandalami. Prowadzonym obecnie procesem odnowy kieruje Niemiec Ernst von Freyberg.

    Dla kontroli swoich finansów Watykan utworzył Urząd Informacji Finansowej (Autorità di Informazione Finanziaria – AIF). Instytucję tę powołał 30 grudnia 2010 Benedykt XVI, a jego następca papież Franciszek rozszerza obecnie jej kompetencje na wszystkie urzędy watykańskie prowadzące regularną działalność finansową.

    24 czerwca br. papież Franciszek powołał komisję ds. reformy Banku Watykańskiego (IOR), na której czele stanął kardynał Renato Farina. Od 28 listopada br. „łącznikiem” między papieżem a AIF i komisją ds. reformy jest ks. prałat Alfred Xuereb, osobisty sekretarz papieża.

  43. kooool said

    http://gloria.tv/?media=534832
    Tłumacz
    Podwójne zabójstwo : Ojciec Hipolito Villalobos ,proboszcz w diecezji Tuxpan i jego wikariusz , ks Nicolas de la Cruz zostali zamordowani w Ixhuatlan de Madero we wschodnim Meksyku wcześnie piątek rano przez czterech złodziei . Są zaskoczeni ks Villalobos i zażądał pieniędzy . Gdy opór został pobity i zasztyletowany . Fr de la Cruz , który przyszedł mu na ratunek został uderzony kamieniem i pobity na śmierć .

    Rzadkie gatunki : Liberalizm triumfalizmu po wyborach liberalnego papieża nie jest uzasadnione . Linda Woodhead ,religijny liberalne i profesor socjologii religii na Uniwersytecie w Lancaster , Wielka Brytania przeprowadziła badanie naukowe opinii katolickiej . Wynik : W Wielkiej Brytanii wierni katolicy są – cytuję – ” rzadkie i zagrożone gatunki . „Kościół stoi w obliczu kryzysu z niezadowolenia , nawet wśród tych, którzy – cytuję – ” jeszcze ” chodzą do kościoła .

    Nie słowem o Bogu i modlitwie : Hamburg arcybiskup Werner Thissen okazało 75 i złożył dymisję . Niemiecka gazeta zapytała go, jak on będzie spędzić emeryturę . Odpowiedź : ” Pozostanę w Hamburgu i szukać mieszkania nie daleko od katedry . Będę cieszyć się o więcej czasu : do opery , kina, znajomych – i oczywiście dla Hamburger SV , lokalnej drużyny piłkarskiej .

    Ziołolecznictwa :Małe dzieci z Matka Boska Sióstr w Zimbabwe niedawno otworzył fabrykę przetwórstwa ziół zbudowany z pomocą ambasady USA i innych partnerów . Będzie zapewnienie wysokiej jakości produktów i usług ziół leczniczych . Zakonnice rosnąć , żniwa, proces i zrobić pakowanie roślin zielarskich , takich jak aloes, piołunu lub krwawnika .

  44. jowram said

    Twoja przeglądarka nie jest dłużej wspierana! Taki komunikat pojawia się gdy chcę otworzyć bankowość elektroniczną i pojawiają się przeglądarki pewnie nowszej generacji. Ściągnąłem chrome google i problem pozostał ten sam i nie mogę wykonać żadnego przelewu. Co robić ?

  45. Leo said

    We wielu parafiach w Polsce obserwujemy obecnie zjawisko, które do niedawna jeszcze było tu całkowicie nieznane. Zwłaszcza na terenach uniwersyteckich często zobaczyć można plakaty zapowiadające wyjazd na kolejne spotkanie do Taize. Czym jednak jest wspólnota z Taize i co oferuje ona młodym ludziom? Bez wątpienia jest to fenomen współczesny, coś o czym wzmianki nie znajdziemy ani w Ewangeliach ani w Tradycji Kościoła – czym więc ona jest i jakie są jej cele? O tym właśnie chciałbym dziś mówić – pragnę pokazać wam czym jest Taize i dokąd ono prowadzi. Ostatecznie, jeśli ktoś decyduje się na wyjazd do Taize powinien mieć jakieś pojęcie o tym, gdzie się udaje. Czym więc jest Taize i jakie są jego cele?

    Taize wywiera wielki wpływ na współczesny Kościół, o czym świadczą nie tylko plakaty informacyjne, pielgrzymki i spotkania organizowane przez ten ruch, ale też fakt, iż wedle samego Benedykta XVI pieśni wykonywane w Taize rozbrzmiewały nawet w bazylikach rzymskich.

    Możemy więc zadać sobie pytanie: jaki jest w skutek owych wpływów? Dokąd prowadzi to katolików, którzy angażują się w ów ruch? Jaki ma to wpływ na Kościół katolicki? I w końcu: czy katolicy mogą rzeczywiście uczestniczyć w spotkaniach w Taize?

    Historia Taize

    Ci którzy słyszeli jedynie o Taize, nie wiedzą jednak zbyt wiele o tym ruchu, powinni zapoznać się nieco z jego historią.

    Zwolennicy Taize podkreślają w swych materiałach fakt, iż nie stanowią oni w istocie ruchu, że Taize nie jest organizacją czy kościołem. Fundamentalna zasada wspólnoty Taize brzmi, że nie jest ona bynajmniej ruchem czy Kościołem i że osoby z nią związane powinny angażować się w pracę w obrębie swych własnych wspólnot wyznaniowych.

    Fakty mówią jednak coś wręcz przeciwnego. Celowo lub nie, ludzie ci stanowią w istocie ruch oraz kościół zgodnie z grecką etymologią tego słowa – zwoływania zgromadzenia. Faktem jest, że gromadzą oni swych zwolenników na modlitwę, podobnie jak to czyni kościół. Faktem jest też, że rozpowszechniają informacje dotyczące własnej działalności, podobnie jak to czyni każdy inny ruch. Są więc oni bez wątpienia ruchem, organizacją, a nawet mają ambicję by stać się czymś więcej niż kościół. Za chwilę powiemy więcej czym jest ów kościół i jakie są jego ambicje – zacznijmy jednak od przedstawienia krótkiej historii Taize.

    Historia ta związana jest nierozerwalnie z biografią założyciela wspólnoty, Rogera Schutza. Urodził się on w Szwajcarii jako najmłodsze z dziewięciorga dzieci pastora protestanckiego Charlesa Schutza oraz pochodzącej z Burgundii matki, wywodzącej się od hugenotów. W młodości był podobno bardzo pobożny i wskutek znajomości z wieloma dobrymi katolikami czuł pewien pociąg do katolicyzmu.

    Studiował teologię w Lozannie i Fryburgu, zgodnie z życzeniem i wolą swego ojca, który pragnął by w przyszłości został on pastorem protestanckim. Podczas II wojny światowej zaangażował się w działalność szwajcarskiego Ruchu Studentów Chrześcijańskich, należącego do Światowej Federacji Studentów Chrześcijańskich, międzywyznaniowego i ekumenicznego ruchu młodzieżowego, który stanowił prawdopodobnie później inspirację dla założenia wspólnoty z Taize.

    Jednakże w trakcie swych studiów oraz pod wpływem znajomych Schutz zaczął doceniać i podziwiać wiele elementów katolicyzmu, między innymi monastyczny ideał życia wspólnotowego. Napisał również wiele książek broniących życia monastycznego jako całkowicie zgodnego z Pismem Świętym. Podziwiał też liturgię Kościoła katolickiego i starał się naśladować ją w codziennych modlitwach. Jego poszukiwanie prawdy doprowadziło go nawet do uznania oraz wcielenia we własnym życiu ideału celibatu.

    Jako protestant był on świadkiem niekończących się konfliktów będących skutkiem prywatnej interpretacji Pisma Świętego i gorąco pragnął położyć ostateczny kres wszystkim tym różnicom i sporom pomiędzy różnymi denominacjami protestanckimi. Z tego powodu od swych młodzieńczych lat angażował się w działalność licznych organizacji pan-chrześcijańskich, których celem było wypracowanie jakiegoś rodzaju jedności pomiędzy protestantami. W udzielonym pod koniec życia wywiadzie, wspominając motywy, które doprowadziły go do założenia wspólnoty z Taize powiedział, że to chodziło mu przede wszystkim o zasypanie podziałów między chrześcijanami.

    „Byłem zdumiony widząc chrześcijan mówiących o Bogu miłości, a równocześnie marnotrawiących tak wiele energii na usprawiedliwianie swych sprzecznych wzajemnie poglądów. I powiedziałem sobie: Czyż może być coś skuteczniejszego dla przepowiadania Chrystusa niż prowadzenie życia, w którym każdego kolejnego dnia dokonuje się konkretne pojednanie?”

    Tak więc już w latach studiów w umyśle jego zrodził się pomysł założenia wspólnoty, która koncentrowałaby się na „pojednaniu” między chrześcijanami, stanowiącej pomost pomiędzy wszelkiego rodzaju denominacjami. Celem było zminimalizowanie różnic poprzez spotkanie i koncentrowanie się raczej na tym co łączy, niż na tym, co dzieli. Podczas II wojny światowej, w roku 1940, Roger Schutz udał się do Francji, by nieść pomoc swej rozdartej wojną ojczyźnie. Nieopodal wielkiego klasztoru w Cluny, zniszczonego podczas rewolucji francuskiej, założył wówczas swą nową wspólnotę – w małym miasteczku Taize, od którego wzięła ona później swą nazwę. Podczas wojny przyjmował uchodźców politycznych, wśród których było wielu skazanych na wygnanie Żydów. Po dwóch latach złożono na niego donos na policję i zmuszony był uciekać do Genewy, gdzie spotkał wkrótce kilku młodych mężczyzn którzy czytali jego broszurę o życiu wspólnotowym i byli gotowi przyłączyć się do niego.

    Po wojnie tytułujący się obecnie „bratem Rogerem” Schutz pomagał niemieckim jeńcom wojennym przetrzymywanym w obozach nieopodal Taize. Jego wspólnota rozrosła się do siedmiu braci, którzy prowadzili skromne życie i w roku 1949 złożyli śluby celibatu oraz życia wspólnotowego – wszyscy oni byli protestantami. W pewien sposób życie jakie wybrali oraz złożone przez nich śluby pozostawały w bezpośredniej sprzeczności z naukami Marcina Lutra, tak więc można by oczekiwać, że kolejnym logicznym krokiem będzie ich powrót na łono Kościoła katolickiego.

    Jeśli czyta się biografię Rogera Schutza, nawet pisaną przez jego apologetów, nieuchronnie nasuwa się wniosek, że normalne działanie łaski doprowadziłoby go ostatecznie do Kościoła katolickiego. Z pewnością miał on dobrą wolę, był bardzo szlachetny i pobożny, prowadził zaś życie benedyktyńskiego mnicha. Byłoby czymś naturalnym i logicznym, gdyby wspólnota jego stała się kolejnym zgromadzeniem zakonnym w ramach Kościoła katolickiego. By odnaleźć to, czego poszukiwał, potrzebował on jedynie Magisterium oraz Tradycji Kościoła. Zgromadzenia zakonne niejednokrotnie zakładane były przez konwertytów, przykładem mogą być Misjonarze Ducha Świętego, zgromadzenie założone przez nawróconego z judaizmu syna rabina – czcigodnego Libermanna. Do zgromadzenia tego należał również abp Lefebvre.

    Jednakże – i jest to być może najtragiczniejsze w historii Taize – Kościół nie chciał tego rodzaju nowych zgromadzeń zakonnych, jako że sam przyjął obecnie całkowicie inną perspektywę. Po II Soborze Watykańskim nie było już miejsca na konwersje, ale jedynie na dialog. Tak więc zamiast postępować wedle tchnienia łaski, co doprowadziłoby do nawrócenia członków tej wspólnoty, ich szlachetność i wspaniałomyślność zdradzona została przez najwyższą hierarchię Kościoła.

    Biografowie stwierdzają jednoznacznie, że przed II Soborem Watykańskim członkowie owej wspólnoty pragnęli porzucić swe błędy i prosili o przyjęcie do Kościoła katolickiego. Wówczas jednak otrzymali od jego władz zdumiewającą odpowiedź: „Nie, poczekajcie. Po soborze staniecie się mostem pomiędzy katolikami a protestantami”. Odmówiono im kanonicznego powrotu do Kościoła, ponieważ władze jego nie chciały, by stali się katolikami, ale by byli rodzajem mostu pomiędzy katolikami a protestantami.

    Odpowiedź ta oznaczała, że hierarchowie owi pragnęli czegoś innego niż Kościół katolicki, czegoś „mniej inkluzywnego” czy też „szerszego” i jak napisali: „nie związanego z żadną tożsamością wyznaniową”. Zamiast starać się o jedność Kościoła poprzez zapraszanie swych zagubionych synów do owczarni Chrystusowej, zapragnęli stworzyć nowy rodzaj owczarni, która skupiałaby w sobie wszystkich chrześcijan. Zamiast obdarzyć wspólnotę z Taize łaską przynależności do Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła katolickiego sprawili, iż stała się ona elementem nowego planu oraz nowej wizji, który wedle ich własnych słów „uwzględniałby bardziej autentyczną wizję pojednania wszystkich denominacji”.

    Tak więc po II Soborze Watykańskim wspólnota z Taize rozpoczęła swa nową misję – i stając się stopniowo coraz bardziej wpływową zaczęła pracować nie dla Kościoła katolickiego, ale wykorzystywała jego autorytet dla realizacji nowej ekumenicznej wizji wyrażonej przez Vaticanum II. Niestety , owa nowa ekumeniczna wizja nie jest ani katolicka, ani nie prowadzi do Kościoła katolickiego. Co więcej: zarówno w swej genezie jak i skutkach jest ona w istocie antykatolicka a nawet destrukcyjna dla religii w ogóle.

    „Jak to?” – zapytacie jednak. Czyż sam Zbawiciel nie modlił się, aby wszyscy Jego uczniowie stanowili jedno, jak jedno stanowi On sam ze swym Ojcem? Czyż nie powinniśmy koncentrować się raczej na tym, co nas łączy, niż na tym, co nas dzieli? Co jest złego w istnieniu międzywyznaniowej wspólnoty, w której wszyscy żyją w zgodzie, bez waśni i żadnych barier? Co dobrego wynika z uwypuklania wszystkich tych różnic wiary – czy nie moglibyśmy po prostu zapomnieć o tym i iść naprzód? Co złego jest w tej wizji ekumenizmu?

    Problem doktrynalny

    Zastanówmy się jednak nad całą tą koncepcją wspólnoty międzywyznaniowej i zobaczmy co ona za sobą pociąga. Zgodnie z ideą ekumenizmu rodzaj ludzki, a zwłaszcza chrześcijanie, powinni stanowić jedno, a wszelkie podziały jakie miały miejsce w historii, zwłaszcza podziały w obrębie chrześcijaństwa, stanowią wielkie zgorszenie zarówno dla tych, którzy chrześcijanami nie są, jak i dla samych chrześcijan. Wedle brata Rogera oraz ludzi o podobnych mu przekonaniach ów brak jedności czy też podziały między chrześcijanami stanowią przeszkodę w głoszeniu Ewangelii.

    Cóż, nie ulega wątpliwości że nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus pragnął, by Jego Kościół był jeden – i rzeczywiście ustanowił dla nas jeden Kościół: „Ty jesteś Piotr – Opoka i na Opoce tej zbuduję Kościół Mój” (Mt 16, 18). Zwróćmy uwagę, że Chrystus Pan mówi tu o jednej opoce – w liczbie pojedynczej oraz o jednym Kościele. Pan Jezus modlił się również za swych Apostołów, by stanowili oni jedno, podobnie jak jedno stanowi On sam ze swym Ojcem Niebieskim:

    „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy” (J 17, 20-22).

    Chrystus Pan podkreśla w sposób szczególny, że mogą oni stanowić jedno jedynie ze względu na swą wiarę oraz dzięki zjednoczeniu z Nim samym. Zbawiciel mówi jednak również o tych, którzy nie uwierzą w Niego i nie będą mieli udziału z Nim, ale zostaną wrzuceni w ogień wieczny. Stwierdza też, że ten kto nie wierzy już został potępiony (Mk 16, 16). Tak więc widzimy, że istnieje pewien naturalny podział na tych którzy wierzą, a niewiernymi, na tych, którzy otrzymają życie wieczne oraz tych, którzy zostaną potępieni. Podział na tych, którzy wchodzą do życia wiecznego oraz tych, którzy są odrzuceni i potępieni ma fundamentalne znaczenie dla samej idei chrześcijaństwa.

    Zbawiciel nie obiecał bynajmniej, że wszyscy którzy będą Go podziwiać lub naśladować będą Mu prawdziwie wierni. Co więcej, powiedział nawet, że nie wszyscy spośród tych, którzy mówią „Panie, Panie, wejdą do Królestwa Niebieskiego, ale ten który czyni wolę Ojca Mego, który jest w niebie” (Mt 7, 21). Zbawiciel zaręcza wręcz, że pojawią się zgorszenia, że są one de facto czymś koniecznym dla rodzaju ludzkiego: „Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18, 7).

    Chrystus Pan zapowiedział, że będą istniały między ludźmi podziały, jako naturalna konsekwencja dokonywanych przez nich wyborów. Co więcej, zapowiedział nawet, że podziały te pojawią się wewnątrz rodzin:

    „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej” (Łk 12, 51-53).

    Tak więc Pan Jezus mówi jasno, iż nie przyszedł by dać nam ziemski pokój, ale raczej by przynieść rodzajowi ludzkiemu pokój z Bogiem: „Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję” (J 14, 27). Mówi nawet bardziej jeszcze jednoznacznie, że nie modli się za świat, ale jedynie za tych, którzy wierzą w Niego: „Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi” (J 17, 9).

    Wszelkie inicjatywy na rzecz ziemskiego pokoju z konieczności skazane są na niepowodzenie, jako że sam Chrystus go nie pragnie i nie modli się o niego. Pismo Święte stwierdza nawet, że bojowaniem jest żywot człowieka na ziemi (Job 7, 1) – jest wojną toczona przez diabła przeciwko duszom, które pragną uratować się w dzień sądu. Jedynym prawdziwym pokojem jest pokój jaki daje Chrystus, pokój który pochodzi od zwycięstwa nad światem, ciałem oraz szatanem.

    Również św. Paweł powtarza to nauczanie Zbawiciela, pisząc iż pomiędzy chrześcijanami pojawią się herezje oraz rozłamy, co więcej – stwierdza nawet, iż jest to czymś koniecznym: „Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani” (1Kor 11, 19). Prawda z samej definicji wyklucza wszelki błąd, tak więc przez sam fakt iż ktoś głosi prawdę odrzuca błąd oraz fałsz.

    Chrześcijanin nie ma być przyjacielem świata, gdyż sam Chrystus Pan nie wstawia się światem ani nie szuka z nim przyjaźni. Św. Jakub pisze: „Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” (Jkb 4, 4).

    Tak więc widzimy, że fundamentalna teza ruchu ekumenicznego, owo dążenie do zjednoczenia wszystkich ludzi w pokoju, musi być nieuchronnie skazane na niepowodzenie i nigdy nie może się urzeczywistnić. Po prostu nie jest to nauka Chrystusa Pana, On sam też niczego takiego nie obiecywał. Zbawiciel zapowiedział nam prześladowania i cierpienia, jakie znosić będziemy musieli dla Jego Imienia, zbawienia zaś dostępujemy jedynie przez Krzyż, a nie dzięki jakiemuś nieokreślonemu pokojowi.

    Nawet sam zdrowy rozsądek podpowiada nam, że nie da się zadowolić wszystkich ludzi równocześnie – z konieczności muszą pojawiać się między nimi podziały – nikt bowiem nie jest doskonały.

    Pan-Chrześcijaństwo

    A jednak mógłby ktoś powiedzieć, że Chrystus Pan prawdziwie obiecywał pokój swym uczniom i modlił się z Apostołami, by pozostali oni zjednoczeni tak, jak On sam zjednoczony jest z Ojcem (J, 17, 21). Podobnie św. Paweł pisze, że Mistyczne Ciało Chrystusa również musi być utrzymywane w jedności przez miłość: „ by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem” (1Kor 12, 25). Zbawiciel mówi, że cechą rozpoznawczą Jego uczniów jest właśnie wzajemna miłość: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35). Wydawać by się mogło więc, iż winniśmy nieustannie starać się o umacnianie więzi jedności pomiędzy uczniami Chrystusa. Jeśli pokój na świecie jest niemożliwy, czy nie może on istnieć przynajmniej miedzy chrześcijanami?

    Główna zasada wspólnoty z Taize brzmi: podkreślajmy raczej to, co nas łączy, zamiast koncentrować się na tym, co nas dzieli. Budujmy wspólnie lepsze społeczeństwo współpracując w tym co nas łączy i pomagajmy sobie wzajemnie stawać się coraz doskonalszymi wyznawcami religii, w których zostaliśmy wychowani. Na takiej właśnie naiwnej idei opiera się cała ta filozofia.

    Mortalium animos

    Wiemy jednak, drodzy wierni, że jeśli Bóg przemówił do nas (a możemy udowodnić iż tak rzeczywiście było), naszym obowiązkiem jest okazywać posłuszeństwo Bożemu Objawieniu. Zbawiciel założył swój Kościół właśnie po to, by zjednoczyć wszystkie dusze pod swym panowaniem – a Kościół ten jest jeden. Cechę tę wyrażają szczególnie dobitnie słowa św. Pawła: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest” (Ef 4, 5). Tak więc ci, którzy pragną być nazywani chrześcijanami muszą stanowić część owego jednego Kościoła Chrystusowego. Muszą również wyznawać ową jedną wiarę, która pochodzi od Apostołów i podlegać tej samej władzy, o której Chrystus Pan mówi: „ Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał” (Łk 10, 16). Dlatego właśnie człowiek który odłącza się od Kościoła gardzi jasno wyrażoną wolą Zbawiciela i przestaje być w istocie chrześcijaninem, nawet jeśli w dalszym ciągu tak się określa.

    Nie można twierdzić, by Kościół katolicki oraz chrześcijanie nie należący do niego mieli ze sobą coś wspólnego – poza pewnymi cechami bardzo powierzchownymi. Z samej definicji protestant różni się od członków Kościoła tym, iż zachowuje swe własne zdanie w kwestiach wiary. Jest protestantem nie dlatego, że ma coś wspólnego z Kościołem, ale dlatego że pragnie się od niego odłączyć i odseparować. Nikt jednak nie dostępuje zbawienia poprzez wiarę w swe własne opinie, ale jedynie wówczas, gdy wiara jego zgodna jest z tym, co przekazał nam nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. Co więcej, różnice zapatrywań pomiędzy różnymi sektami są tak liczne, iż nie sposób przyjąć ich wszystkich równocześnie bez zanegowania zasady niesprzeczności. Katolicy wierzą w siedem sakramentów, jednak w przypadku denominacji protestanckich każda grupa wierzy w inną ich liczbę – a niekiedy negują je w ogóle.

    Budowa lepszego społeczeństwa, czy nawet poszukiwanie wzajemnego zrozumienia, wymaga budowania na jasnych i konkretnych prawdach. Na przykład bardzo praktyczne kwestie, jak: co będziemy robili w niedzielę – zależą całkowicie od naszych przekonań. Dla katolików jest to dzień w którym należy powstrzymać się od pracy i iść na Mszę. Wyznawcy innych sekt i denominacji nie wierzą często nawet w Mszę, a niektórzy z nich za dzień odpoczynku uważają sobotę. Jak można zbudować coś spójnego wobec tak sprzecznych przekonań odnośnie obowiązków moralnych?

    Nie można też twierdzić, że pewne prawdy wiary są ważniejsze niż inne, tak że można by jedne z nich uwypuklać inne zaś lekceważyć. Kto miałby decydować, co jest bardziej a co mniej ważne? A co ważniejsze – kto dał mu władzę rozstrzygania o ich znaczeniu? Jeśli usunie się Magisterium Kościoła, który posiada dane mu przez Boga upoważnienie do nauczania i sądzenia, pozostanie jedynie anarchia prowadząca do coraz to nowych podziałów. Z samej swej natury Taize nie działa więc na rzecz żadnej jedności – prawda jest wręcz przeciwna, wspólnota ta promuje bowiem wszelkie rodzaje podziałów i wypaczeń prawdziwego nauczania Chrystusa Pana.

    Jedynym sposobem, by zaakceptować tę zasadę o różnych stopniach znaczenia doktrynalnego, innymi słowy tezę, iż jedne prawdy wiary są ważniejsze niż inne i możemy dowolnie między nimi wybierać byłoby przyznanie, że wszystkie te doktryny pochodzą tak naprawdę od człowieka i dlatego może je on traktować wedle swej woli. Oznaczałoby to, że wszystkie doktryny różnych wspólnot nie pochodzą w istocie od Chrystusa ale są wytworem ludzkim – a w konsekwencji za opinię ludzką trzeba by uznać nawet doktrynę katolicką.

    Gdyby była to prawda, musielibyśmy przyznać, iż obietnica Zbawiciela, iż Jego słowa nie przeminą, że bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła, nie spełniła się. Sama idea jednoczenia różnych denominacji jest niesłychanie destrukcyjna dla całej religii chrześcijańskiej. W istocie niewiele różni się to od ateizmu, który również twierdzi, iż wszystkie wyznania się w istocie wytworami ludzkimi.

    Jest nawet czymś gorszym od ateizmu, prowadzi bowiem do pewnego rodzaju schizofrenii i usiłowania godzenia ze sobą opinii całkowicie się wykluczających. Jest to wręcz rodzaj choroby umysłowej – jak bowiem inaczej określić moglibyśmy usiłowanie traktowania każdej opinii jako prawdziwej czy przypisywanie sobie autorytetu samego Boga i decydowanie w co należy wierzyć a w co nie.

    Konsekwencje moralne

    Zastanówmy się jednak nad kwestią bardziej praktyczną: czy katolicy mogą uczestniczyć w spotkaniach organizowanych przez wspólnotę z Taize oraz promować w jakikolwiek sposób jej działalność?

    Po pierwsze zaznaczyć trzeba, że nawet jeśli dałoby się powiedzieć coś dobrego o praktykach, modlitwach czy muzyce wspólnoty z Taize, nie oznaczałoby to jeszcze, iż są to praktyki stosowne dla katolików. Fakt, iż wspólnota ta chwalona była przez kilku papieży nie oznacza jeszcze, że jej praktyki są katolickie.

    Powinniśmy również powiedzieć wyraźnie, że wspólnota z Taize nie jest formalnie w jedności z Kościołem katolickim ani z papieżem – co więcej, nie ma wcale takiej intencji. W istocie członkowie jej podkreślają z dumą fakt, że nie są związani z żadną konfesją – uczynili z tego niejako swą cechę charakterystyczną.

    Brat Roger zawsze utrzymywał, iż nigdy nie porzucił wiary protestanckiej i nigdy nie uważał się za członka Kościoła katolickiego.

    Kodeks Prawa Kanonicznego jasno przedstawia nam obowiązki katolika. Kanon 210 stwierdza, że „wszyscy wierni chrześcijanie muszą starać się prowadzić święte życie oraz przyczyniać się do wzrostu Kościoła oraz jego nieustannego uświęcenia, stosownie do swego stanu życia”. Tak więc chrześcijanom nie każe się działać na rzecz budowy jakiego mętnego i bliżej nieokreślonego „chrześcijaństwa”, ale pracować dla wzrostu Kościoła. Królestwem Bożym jest Kościół – jeden i katolicki. Mamy więc obowiązek pracować dla wzrostu Kościoła katolickiego – przez osobisty przykład i cnotliwe życie.

    Nie sposób zrozumieć, w jaki sposób angażowanie się w promowanie bezwyznaniowego, ekumenicznego ruchu miałoby prowadzić do wzrostu Kościoła katolickiego. Taize świadomie unika wszelkich więzów konfesyjnych i nie stara się o formalną jedność z Kościołem.

    Musimy też pamiętać, że mamy obowiązek (oraz prawo) zdobywać coraz lepszą znajomość doktryny chrześcijańskiej, a nawet bronić jej publicznie stosownie do naszego stanu życia. Jak jednak można twierdzić, że żyje się wedle doktryny katolickiej oraz głosi się ją i broni, jeśli równocześnie należy się do organizacji, która celowo stara się pomniejszać znaczenie specyficznie katolickich prawd wiary?

    Zwłaszcza kapłani mają obowiązek nauczania wiary katolickiej w całej jej integralności, a nie jedynie tych jej punktów, które osobiście uważają za ważne. Trzeba też zauważyć, że pomijanie pewnych elementów doktryny, które mogłyby być „kłopotliwe” czy „trudne do przyjęcia” dla innych jest po prostu nieuczciwością. Z pewnością roztropność duszpasterska wymaga stopniowego doprowadzania innych do przyjęcia całego depozytu wiary, podobnie jak nauczyciel musi do pewnego stopnia dostosować się do zdolności pojmowania swych uczniów – jednak pomijanie pewnych elementów doktryny całkowicie oznaczałoby poważne zaniedbanie obowiązku. Nie można osładzać prawd wiary ani wynikających z niej obowiązków. Rzeczywistość jest nauczycielem znacznie bardziej brutalnym.

    Przykładowo: nie wspominanie o konieczności korzystania z sakramentu pokuty tym, którzy popełniają grzech z tego jedynie powodu, iż mogłoby to „urazić ich sumienie” przypomina postępowanie nauczyciela fizyki, który nie nauczałby o grawitacji, ponieważ ludzie mogliby upaść i zrobić sobie krzywdę. To właśnie dzięki nauczaniu ważnych i częstokroć trudnych prawd dusze ratowane są przed katastrofą.

    Duszpasterze mają obowiązek nauczać wiary katolickiej, a nie głosić jakieś mętne pan-chrześcijaństwo. Materiały oraz modlitwy wspólnoty z Taize są ze swej natury mętne, dwuznaczne i komponowane w taki sposób, by unikać promowania jakiejś konkretnej denominacji, a zwłaszcza wiary katolickiej. W istocie w szczególny sposób starają się one nie promować właśnie katolicyzmu. W rzeczywistości wspólnota z Taize nie różni się niczym od innych grup protestanckich, które poszukują jedności innej niż ta, która bierze się z wyznawania jedynej prawdziwej wiary.

    Tak więc zachęcanie ludzi do wyjazdów do Taize jest de facto zachęcaniem ich, by stali się protestantami. Oznacza zachęcanie ludzi do ignorowania dogmatów wiary, których wyznawanie konieczne jest do zbawienia, nakłaniając ich równocześnie do budowania życia duchowego bez prawdy. Kiedy próbujemy budować życie duchowe bez dogmatów, w najlepszym razie grozi nam popadnięcie w sentymentalizm, w najgorszym zaś w prawdziwy obłęd.

    Nie można stać się świętym ignorując równocześnie kwestie doktrynalne. Wszystko co uważamy za dobre pozostaje w relacji do pewnych norm czy standardów wiary – to nasza wiara stanowi fundament dla naszych czynów i to nasza wiara jest początkiem naszego usprawiedliwienia. Traktowanie wszystkich wyznań jednakowo oznacza de facto zanegowanie samego pojęcia prawdy – gdyby bowiem wszystkie religie głosiły różne rzeczy, a równocześnie wszystkie były prawdziwe, wówczas prawda jako taka nie istniałaby, byłaby jedynie słowem pozbawionym jakiegokolwiek znaczenia.

    Kiedy czyta się świadectwa ludzi, którzy osobiście jeździli do Taize, uderzają nas w nich przede wszystkim dwa fakty:

    Często mówią oni o prostocie życia, o warunkach biwakowych i bezpośrednich kontaktach z innymi ludźmi. Samo to nie jest w sobie złe i częstokroć ludzie uważają, że odbywają w ten sposób jakieś ćwiczenia duchowe, podczas gdy w rzeczywistości odrywają się jedynie na jakiś czas od telewizorów i mają trochę czasu na rozmyślanie w ciszy i milczeniu. Już samo to mogłoby przynieść wielką korzyść rzeszom współczesnej młodzieży, której codzienne życie toczy się w nieustannym hałasie i koncentruje się na rzeczach powierzchownych. Musimy jednak jasno powiedzieć, że nie jest to duchowość ani nawet jej początki – jest to po prostu oderwanie się od zgiełku i prowadzenie bardziej ludzkiego życia przez kilka kolejnych dni.

    Można by argumentować, że każda prawdziwa pielgrzymka przynosi te same zbawienne skutki, pozwalając na głębszy kontakt z rzeczywistością. Niebezpieczeństwo Taize polega na tym, że przedstawia ono sam powrót do natury jako rodzaj doświadczenia religijnego, co jest fałszem. Powrót do życia bardziej zgodnego z naturą człowieka jest z pewnością czymś wspaniałym, niekoniecznie zbliża go jednak do Boga. Wielu bałwochwalców jest równocześnie miłośnikami natury.

    Inną rzeczą, o której wspominają wszyscy pielgrzymi do Taize, są wykonywane tam pieśni. To właśnie dzięki nim wspólnota ta zyskała w znacznym stopniu swą popularność oraz wpływy. Co jednak ciekawe, jeśli wejdzie się na stronę internetową tej wspólnoty i posłucha owych nagrań odkryje się, że 90 procent z nich wykonywanych jest po łacinie. W większości oparte są one na chorałach gregoriańskich, czyli na śpiewie Kościoła katolickiego. Wiele z nich skomponowanych zostało w stylu szesnastowiecznej muzyki sakralnej. We wielu przypadkach można by nawet mówić o plagiatach – choć autorzy dostosowali te śpiewy w taki sposób, by stały się one bardzie przystępne dla ucha współczesnego człowieka. Trzeba też zauważyć, że brat Alois, jeden z głównych aranżerów tej muzyki, był przed dołączeniem do wspólnoty z Taize katolikiem.

    To naprawdę przygnębiające, że dzisiejsza młodzież musi udawać się do Taize by słuchać muzyki, która zaledwie 50 lat temu rozbrzmiewała we wszystkich katolickich kościołach. Obecnie w świątyniach naszych wykonywane są prostackie i banalne kompozycje, mało mające wspólnego z sacrum, nic więc dziwnego, że młodzi ulegają urokowi wykonywanych w Taize pieśni i znajdują w nich pewien rodzaj pokarmu duchowego. Dla tych dusz, zmuszonych żyć na co dzień w jałowej atmosferze nowej Mszy, może to rzeczywiście stanowić pewien urok.

    Istnieje pewna legenda o fleciście z Hameln, który muzyką swą ściągnął zgubę na młodzież swego miasta. Istnieje też mit o Orfeuszu, który potrafił oczarować całe stworzenie swą muzyką. Nie ulega wątpliwości, iż muzyka wywiera potężny wpływ na psychikę ludzką. Chorał gregoriański posiada wielką siłę oddziaływania a polifonia sakralna towarzyszyła liturgii katolickiej przez wiele stuleci. Gdyby przywrócono jej należne miejsce młodzi nie musieliby podążać za fletnistą nad przepaść dezorientacji doktrynalnej i łatwo byłoby wyprowadzić ją z mroków ignorancji oraz błędu.

    Wiele osób, które były osobiście w Taize pisze również o tym, iż doświadczyły „większej potrzeby poszukiwania i zawierzenia” , co praktyce nie oznacza kompletnie nic. Przez sam fakt, iż wspólnota ta pragnie być międzywyznaniową wyklucza ona jakiekolwiek poszukiwanie głębszego zrozumienia prawd wiary, proponując zamiast tego nieokreślne i niejasne pojęcie ufności i zawierzenia. Ludzie opuszczają Taize pełni entuzjazmu, jednak bez jasnego wyobrażenia o własnych obowiązkach religijnych, a entuzjazm ich szybko znika lub wykorzystywany jest dla różnych podejrzanych celów.

    Ostatnią cechą Taize, która jest zdecydowanie niekatolicka, jest mające tam miejsce nadużycie polegające na udzielaniu Komunii św. niekatolikom. Zgodnie z panującą tam praktyką w niedzielę Komunia św. udzielana jest każdemu, kto wierzy iż obecne są w niej Ciało i Krew Pańska, bez względu na wyznanie. Wszystkie te wyznania mają jednak całkowicie różne rozumienie Komunii. Anglikanie postrzegają ją po prostu jako symbol, luteranie uważają, że Chrystus Pan obecny jest wraz z chlebem i winem etc. Twierdzi się, że papież zezwolił na tę praktykę w roku 1986, faktem jest jednak że sam papież osobiście wyraźnie zakazał jej w dokumencie Redemptoris Sacramentum. Bracia z Taize podkreślają też, że Msza sprawowana jest zwłaszcza dla pielgrzymów z krajów Europy Wschodniej, którzy byliby sfrustrowani, gdyby w niedzielę nie mogli w niej uczestniczyć. Jeśli jednak jest to Msza, należy podczas niej przestrzegać katolickiej dyscypliny sakramentalnej. Jest to niestety tylko jedno z wielu nadużyć, jakie
    mają miejsce w Taize ze względu na ich rażące lekceważenie przez tą wspólnotę zakazu communicatio in sacris.

    Konkluzja

    Tak więc konkludując możemy bez wahania stwierdzić, że cały ruch Taize nie jest w żaden sposób katolicki ani nie respektuje doktryny Kościoła, co więcej – nie ma on takiej intencji. Nie tylko praktykuje on indyferentyzm religijny, ale też czynnie go propaguje. W tej sytuacji katolikom absolutnie nie wolno angażować się w tego rodzaju inicjatywy. Taize stanowi ogromne zagrożenie dla wiary katolickiej, promuje bowiem indyferentyzm religijny i w sposób świętokradczy udziela sakramentów. Co grosza, usiłując połączyć ze sobą wszystkie konfesje, propaguje w ten sposób rodzaj religijnej schizofrenii. Wiele pisało się o Taize przy okazji uroczystości pogrzebowych Jana Pawła II, w których uczestniczył osobiście brat Roger – a nawet otrzymał Komunię św. z rąk ówczesnego kardynała Ratzingera. Niektórzy usprawiedliwiali to twierdząc, że przeszedł on potajemnie na katolicyzm. Jednak on sam natychmiast zdementował te plotki, a wspólnota z Taize energicznie protestowała przeciwko tego rodzaju
    sugestiom. Wielu publicystów usiłowało dojść, jaką religię w istocie wyznawał Roger Schutz – ostatecznie jednak jedynym nasuwającym się wnioskiem musi być, że wyznawał on religię stworzoną przez siebie samego, posiadał własną wizję która mało miała wspólnego z tym, co nazywamy wiarą, jako że odpowiadała ona jego własnym pragnieniom, a nie woli Boga.

    Hinduiści mówią o tak zwanej „karmie”, będącej rodzajem poetyckiej sprawiedliwości, która przenika wszechświat i w pośredni sposób doprowadza wszystkie rzeczy do pierwotnego ładu. Nie ulega wątpliwości, że sprawiedliwość Boża działa niekiedy w sposób tajemniczy. Brat Roger zmarł w tragicznych okolicznościach, zasztyletowany przez chorą psychiczniekobietę cierpiącą na schizofrenię. Z pewnością nie był on winny jej choroby, jest jednak coś znamiennego w fakcie, iż człowiek nie zdający sobie sprawę ze swych czynów odbiera życie innemu człowiekowi, który nie wie kim w istocie jest. Dla duszy takiej możemy jedynie błagać Boga o miłosierdzie, gdyż faktem jest, iż został on wykorzystany przez hierarchię oraz skażony jej fałszywym ekumenizmem.

    Pojednanie jest szlachetnym celem – a tym bardziej pojednanie całego rodzaju ludzkiego. Jest jednak tylko jedna Osoba, która może pojednać nas z Bogiem a poprzez Boga ze wszystkimi innymi – a jest nią nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. Jedynie przez wierność Jego nauce w całej jej integralności możemy dostąpić zbawienia, nie w żaden inny sposób. Podziały między ludźmi mają jedno tylko źródło, a jest nim grzech. Jedynie poprzez sakramenty Chrystusa Pana grzechy te mogą zostać nam odpuszczone, a jedyną arką zbawienia jest Kościół katolicki. Nie może być prawdziwej jedności między ludźmi, aż wszystkie dusze zjednoczone będą z Kościołem, dzięki łasce samego Zbawiciela.

    Tak więc, drodzy przyjaciele, nie módlmy się o jakieś nieokreślone i bezsensowne pojednanie, ani o jakiś rodzaj przyszłej międzyludzkiej solidarności, co jest nie tylko absurdalne ale i destrukcyjne dla prawdy, ale raczej o nawrócenie grzeszników, o nawrócenie heretyków oraz powrót zagubionych do owczarni Jezusa Chrystusa – Dobrego Pasterza – który jest drogą, prawdą i życiem.

  46. Leo said

    Tyle tych wpisów. Przeczytać wszystko to naprawdę wielka praca!
    We wielu parafiach w Polsce obserwujemy obecnie zjawisko, które do niedawna jeszcze było tu całkowicie nieznane. Zwłaszcza na terenach uniwersyteckich często zobaczyć można plakaty zapowiadające wyjazd na kolejne spotkanie do Taize. Czym jednak jest wspólnota z Taize i co oferuje ona młodym ludziom? Bez wątpienia jest to fenomen współczesny, coś o czym wzmianki nie znajdziemy ani w Ewangeliach ani w Tradycji Kościoła – czym więc ona jest i jakie są jej cele? O tym właśnie chciałbym dziś mówić – pragnę pokazać wam czym jest Taize i dokąd ono prowadzi. Ostatecznie, jeśli ktoś decyduje się na wyjazd do Taize powinien mieć jakieś pojęcie o tym, gdzie się udaje. Czym więc jest Taize i jakie są jego cele?

    Taize wywiera wielki wpływ na współczesny Kościół, o czym świadczą nie tylko plakaty informacyjne, pielgrzymki i spotkania organizowane przez ten ruch, ale też fakt, iż wedle samego Benedykta XVI pieśni wykonywane w Taize rozbrzmiewały nawet w bazylikach rzymskich.

    Możemy więc zadać sobie pytanie: jaki jest w skutek owych wpływów? Dokąd prowadzi to katolików, którzy angażują się w ów ruch? Jaki ma to wpływ na Kościół katolicki? I w końcu: czy katolicy mogą rzeczywiście uczestniczyć w spotkaniach w Taize?

    Historia Taize

    Ci którzy słyszeli jedynie o Taize, nie wiedzą jednak zbyt wiele o tym ruchu, powinni zapoznać się nieco z jego historią.

    Zwolennicy Taize podkreślają w swych materiałach fakt, iż nie stanowią oni w istocie ruchu, że Taize nie jest organizacją czy kościołem. Fundamentalna zasada wspólnoty Taize brzmi, że nie jest ona bynajmniej ruchem czy Kościołem i że osoby z nią związane powinny angażować się w pracę w obrębie swych własnych wspólnot wyznaniowych.

    Fakty mówią jednak coś wręcz przeciwnego. Celowo lub nie, ludzie ci stanowią w istocie ruch oraz kościół zgodnie z grecką etymologią tego słowa – zwoływania zgromadzenia. Faktem jest, że gromadzą oni swych zwolenników na modlitwę, podobnie jak to czyni kościół. Faktem jest też, że rozpowszechniają informacje dotyczące własnej działalności, podobnie jak to czyni każdy inny ruch. Są więc oni bez wątpienia ruchem, organizacją, a nawet mają ambicję by stać się czymś więcej niż kościół. Za chwilę powiemy więcej czym jest ów kościół i jakie są jego ambicje – zacznijmy jednak od przedstawienia krótkiej historii Taize.

    Historia ta związana jest nierozerwalnie z biografią założyciela wspólnoty, Rogera Schutza. Urodził się on w Szwajcarii jako najmłodsze z dziewięciorga dzieci pastora protestanckiego Charlesa Schutza oraz pochodzącej z Burgundii matki, wywodzącej się od hugenotów. W młodości był podobno bardzo pobożny i wskutek znajomości z wieloma dobrymi katolikami czuł pewien pociąg do katolicyzmu.

    Studiował teologię w Lozannie i Fryburgu, zgodnie z życzeniem i wolą swego ojca, który pragnął by w przyszłości został on pastorem protestanckim. Podczas II wojny światowej zaangażował się w działalność szwajcarskiego Ruchu Studentów Chrześcijańskich, należącego do Światowej Federacji Studentów Chrześcijańskich, międzywyznaniowego i ekumenicznego ruchu młodzieżowego, który stanowił prawdopodobnie później inspirację dla założenia wspólnoty z Taize.

    Jednakże w trakcie swych studiów oraz pod wpływem znajomych Schutz zaczął doceniać i podziwiać wiele elementów katolicyzmu, między innymi monastyczny ideał życia wspólnotowego. Napisał również wiele książek broniących życia monastycznego jako całkowicie zgodnego z Pismem Świętym. Podziwiał też liturgię Kościoła katolickiego i starał się naśladować ją w codziennych modlitwach. Jego poszukiwanie prawdy doprowadziło go nawet do uznania oraz wcielenia we własnym życiu ideału celibatu.

    Jako protestant był on świadkiem niekończących się konfliktów będących skutkiem prywatnej interpretacji Pisma Świętego i gorąco pragnął położyć ostateczny kres wszystkim tym różnicom i sporom pomiędzy różnymi denominacjami protestanckimi. Z tego powodu od swych młodzieńczych lat angażował się w działalność licznych organizacji pan-chrześcijańskich, których celem było wypracowanie jakiegoś rodzaju jedności pomiędzy protestantami. W udzielonym pod koniec życia wywiadzie, wspominając motywy, które doprowadziły go do założenia wspólnoty z Taize powiedział, że to chodziło mu przede wszystkim o zasypanie podziałów między chrześcijanami.

    „Byłem zdumiony widząc chrześcijan mówiących o Bogu miłości, a równocześnie marnotrawiących tak wiele energii na usprawiedliwianie swych sprzecznych wzajemnie poglądów. I powiedziałem sobie: Czyż może być coś skuteczniejszego dla przepowiadania Chrystusa niż prowadzenie życia, w którym każdego kolejnego dnia dokonuje się konkretne pojednanie?”

    Tak więc już w latach studiów w umyśle jego zrodził się pomysł założenia wspólnoty, która koncentrowałaby się na „pojednaniu” między chrześcijanami, stanowiącej pomost pomiędzy wszelkiego rodzaju denominacjami. Celem było zminimalizowanie różnic poprzez spotkanie i koncentrowanie się raczej na tym co łączy, niż na tym, co dzieli. Podczas II wojny światowej, w roku 1940, Roger Schutz udał się do Francji, by nieść pomoc swej rozdartej wojną ojczyźnie. Nieopodal wielkiego klasztoru w Cluny, zniszczonego podczas rewolucji francuskiej, założył wówczas swą nową wspólnotę – w małym miasteczku Taize, od którego wzięła ona później swą nazwę. Podczas wojny przyjmował uchodźców politycznych, wśród których było wielu skazanych na wygnanie Żydów. Po dwóch latach złożono na niego donos na policję i zmuszony był uciekać do Genewy, gdzie spotkał wkrótce kilku młodych mężczyzn którzy czytali jego broszurę o życiu wspólnotowym i byli gotowi przyłączyć się do niego.

    Po wojnie tytułujący się obecnie „bratem Rogerem” Schutz pomagał niemieckim jeńcom wojennym przetrzymywanym w obozach nieopodal Taize. Jego wspólnota rozrosła się do siedmiu braci, którzy prowadzili skromne życie i w roku 1949 złożyli śluby celibatu oraz życia wspólnotowego – wszyscy oni byli protestantami. W pewien sposób życie jakie wybrali oraz złożone przez nich śluby pozostawały w bezpośredniej sprzeczności z naukami Marcina Lutra, tak więc można by oczekiwać, że kolejnym logicznym krokiem będzie ich powrót na łono Kościoła katolickiego.

    Jeśli czyta się biografię Rogera Schutza, nawet pisaną przez jego apologetów, nieuchronnie nasuwa się wniosek, że normalne działanie łaski doprowadziłoby go ostatecznie do Kościoła katolickiego. Z pewnością miał on dobrą wolę, był bardzo szlachetny i pobożny, prowadził zaś życie benedyktyńskiego mnicha. Byłoby czymś naturalnym i logicznym, gdyby wspólnota jego stała się kolejnym zgromadzeniem zakonnym w ramach Kościoła katolickiego. By odnaleźć to, czego poszukiwał, potrzebował on jedynie Magisterium oraz Tradycji Kościoła. Zgromadzenia zakonne niejednokrotnie zakładane były przez konwertytów, przykładem mogą być Misjonarze Ducha Świętego, zgromadzenie założone przez nawróconego z judaizmu syna rabina – czcigodnego Libermanna. Do zgromadzenia tego należał również abp Lefebvre.

    Jednakże – i jest to być może najtragiczniejsze w historii Taize – Kościół nie chciał tego rodzaju nowych zgromadzeń zakonnych, jako że sam przyjął obecnie całkowicie inną perspektywę. Po II Soborze Watykańskim nie było już miejsca na konwersje, ale jedynie na dialog. Tak więc zamiast postępować wedle tchnienia łaski, co doprowadziłoby do nawrócenia członków tej wspólnoty, ich szlachetność i wspaniałomyślność zdradzona została przez najwyższą hierarchię Kościoła.

    Biografowie stwierdzają jednoznacznie, że przed II Soborem Watykańskim członkowie owej wspólnoty pragnęli porzucić swe błędy i prosili o przyjęcie do Kościoła katolickiego. Wówczas jednak otrzymali od jego władz zdumiewającą odpowiedź: „Nie, poczekajcie. Po soborze staniecie się mostem pomiędzy katolikami a protestantami”. Odmówiono im kanonicznego powrotu do Kościoła, ponieważ władze jego nie chciały, by stali się katolikami, ale by byli rodzajem mostu pomiędzy katolikami a protestantami.

    Odpowiedź ta oznaczała, że hierarchowie owi pragnęli czegoś innego niż Kościół katolicki, czegoś „mniej inkluzywnego” czy też „szerszego” i jak napisali: „nie związanego z żadną tożsamością wyznaniową”. Zamiast starać się o jedność Kościoła poprzez zapraszanie swych zagubionych synów do owczarni Chrystusowej, zapragnęli stworzyć nowy rodzaj owczarni, która skupiałaby w sobie wszystkich chrześcijan. Zamiast obdarzyć wspólnotę z Taize łaską przynależności do Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła katolickiego sprawili, iż stała się ona elementem nowego planu oraz nowej wizji, który wedle ich własnych słów „uwzględniałby bardziej autentyczną wizję pojednania wszystkich denominacji”.

    Tak więc po II Soborze Watykańskim wspólnota z Taize rozpoczęła swa nową misję – i stając się stopniowo coraz bardziej wpływową zaczęła pracować nie dla Kościoła katolickiego, ale wykorzystywała jego autorytet dla realizacji nowej ekumenicznej wizji wyrażonej przez Vaticanum II. Niestety , owa nowa ekumeniczna wizja nie jest ani katolicka, ani nie prowadzi do Kościoła katolickiego. Co więcej: zarówno w swej genezie jak i skutkach jest ona w istocie antykatolicka a nawet destrukcyjna dla religii w ogóle.

    „Jak to?” – zapytacie jednak. Czyż sam Zbawiciel nie modlił się, aby wszyscy Jego uczniowie stanowili jedno, jak jedno stanowi On sam ze swym Ojcem? Czyż nie powinniśmy koncentrować się raczej na tym, co nas łączy, niż na tym, co nas dzieli? Co jest złego w istnieniu międzywyznaniowej wspólnoty, w której wszyscy żyją w zgodzie, bez waśni i żadnych barier? Co dobrego wynika z uwypuklania wszystkich tych różnic wiary – czy nie moglibyśmy po prostu zapomnieć o tym i iść naprzód? Co złego jest w tej wizji ekumenizmu?

    Problem doktrynalny

    Zastanówmy się jednak nad całą tą koncepcją wspólnoty międzywyznaniowej i zobaczmy co ona za sobą pociąga. Zgodnie z ideą ekumenizmu rodzaj ludzki, a zwłaszcza chrześcijanie, powinni stanowić jedno, a wszelkie podziały jakie miały miejsce w historii, zwłaszcza podziały w obrębie chrześcijaństwa, stanowią wielkie zgorszenie zarówno dla tych, którzy chrześcijanami nie są, jak i dla samych chrześcijan. Wedle brata Rogera oraz ludzi o podobnych mu przekonaniach ów brak jedności czy też podziały między chrześcijanami stanowią przeszkodę w głoszeniu Ewangelii.

    Cóż, nie ulega wątpliwości że nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus pragnął, by Jego Kościół był jeden – i rzeczywiście ustanowił dla nas jeden Kościół: „Ty jesteś Piotr – Opoka i na Opoce tej zbuduję Kościół Mój” (Mt 16, 18). Zwróćmy uwagę, że Chrystus Pan mówi tu o jednej opoce – w liczbie pojedynczej oraz o jednym Kościele. Pan Jezus modlił się również za swych Apostołów, by stanowili oni jedno, podobnie jak jedno stanowi On sam ze swym Ojcem Niebieskim:

    „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy” (J 17, 20-22).

    Chrystus Pan podkreśla w sposób szczególny, że mogą oni stanowić jedno jedynie ze względu na swą wiarę oraz dzięki zjednoczeniu z Nim samym. Zbawiciel mówi jednak również o tych, którzy nie uwierzą w Niego i nie będą mieli udziału z Nim, ale zostaną wrzuceni w ogień wieczny. Stwierdza też, że ten kto nie wierzy już został potępiony (Mk 16, 16). Tak więc widzimy, że istnieje pewien naturalny podział na tych którzy wierzą, a niewiernymi, na tych, którzy otrzymają życie wieczne oraz tych, którzy zostaną potępieni. Podział na tych, którzy wchodzą do życia wiecznego oraz tych, którzy są odrzuceni i potępieni ma fundamentalne znaczenie dla samej idei chrześcijaństwa.

    Zbawiciel nie obiecał bynajmniej, że wszyscy którzy będą Go podziwiać lub naśladować będą Mu prawdziwie wierni. Co więcej, powiedział nawet, że nie wszyscy spośród tych, którzy mówią „Panie, Panie, wejdą do Królestwa Niebieskiego, ale ten który czyni wolę Ojca Mego, który jest w niebie” (Mt 7, 21). Zbawiciel zaręcza wręcz, że pojawią się zgorszenia, że są one de facto czymś koniecznym dla rodzaju ludzkiego: „Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18, 7).

    Chrystus Pan zapowiedział, że będą istniały między ludźmi podziały, jako naturalna konsekwencja dokonywanych przez nich wyborów. Co więcej, zapowiedział nawet, że podziały te pojawią się wewnątrz rodzin:

    „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej” (Łk 12, 51-53).

    Tak więc Pan Jezus mówi jasno, iż nie przyszedł by dać nam ziemski pokój, ale raczej by przynieść rodzajowi ludzkiemu pokój z Bogiem: „Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję” (J 14, 27). Mówi nawet bardziej jeszcze jednoznacznie, że nie modli się za świat, ale jedynie za tych, którzy wierzą w Niego: „Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi” (J 17, 9).

    Wszelkie inicjatywy na rzecz ziemskiego pokoju z konieczności skazane są na niepowodzenie, jako że sam Chrystus go nie pragnie i nie modli się o niego. Pismo Święte stwierdza nawet, że bojowaniem jest żywot człowieka na ziemi (Job 7, 1) – jest wojną toczona przez diabła przeciwko duszom, które pragną uratować się w dzień sądu. Jedynym prawdziwym pokojem jest pokój jaki daje Chrystus, pokój który pochodzi od zwycięstwa nad światem, ciałem oraz szatanem.

    Również św. Paweł powtarza to nauczanie Zbawiciela, pisząc iż pomiędzy chrześcijanami pojawią się herezje oraz rozłamy, co więcej – stwierdza nawet, iż jest to czymś koniecznym: „Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani” (1Kor 11, 19). Prawda z samej definicji wyklucza wszelki błąd, tak więc przez sam fakt iż ktoś głosi prawdę odrzuca błąd oraz fałsz.

    Chrześcijanin nie ma być przyjacielem świata, gdyż sam Chrystus Pan nie wstawia się światem ani nie szuka z nim przyjaźni. Św. Jakub pisze: „Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” (Jkb 4, 4).

    Tak więc widzimy, że fundamentalna teza ruchu ekumenicznego, owo dążenie do zjednoczenia wszystkich ludzi w pokoju, musi być nieuchronnie skazane na niepowodzenie i nigdy nie może się urzeczywistnić. Po prostu nie jest to nauka Chrystusa Pana, On sam też niczego takiego nie obiecywał. Zbawiciel zapowiedział nam prześladowania i cierpienia, jakie znosić będziemy musieli dla Jego Imienia, zbawienia zaś dostępujemy jedynie przez Krzyż, a nie dzięki jakiemuś nieokreślonemu pokojowi.

    Nawet sam zdrowy rozsądek podpowiada nam, że nie da się zadowolić wszystkich ludzi równocześnie – z konieczności muszą pojawiać się między nimi podziały – nikt bowiem nie jest doskonały.

    Pan-Chrześcijaństwo

    A jednak mógłby ktoś powiedzieć, że Chrystus Pan prawdziwie obiecywał pokój swym uczniom i modlił się z Apostołami, by pozostali oni zjednoczeni tak, jak On sam zjednoczony jest z Ojcem (J, 17, 21). Podobnie św. Paweł pisze, że Mistyczne Ciało Chrystusa również musi być utrzymywane w jedności przez miłość: „ by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem” (1Kor 12, 25). Zbawiciel mówi, że cechą rozpoznawczą Jego uczniów jest właśnie wzajemna miłość: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35). Wydawać by się mogło więc, iż winniśmy nieustannie starać się o umacnianie więzi jedności pomiędzy uczniami Chrystusa. Jeśli pokój na świecie jest niemożliwy, czy nie może on istnieć przynajmniej miedzy chrześcijanami?

    Główna zasada wspólnoty z Taize brzmi: podkreślajmy raczej to, co nas łączy, zamiast koncentrować się na tym, co nas dzieli. Budujmy wspólnie lepsze społeczeństwo współpracując w tym co nas łączy i pomagajmy sobie wzajemnie stawać się coraz doskonalszymi wyznawcami religii, w których zostaliśmy wychowani. Na takiej właśnie naiwnej idei opiera się cała ta filozofia.

    Mortalium animos

    Wiemy jednak, drodzy wierni, że jeśli Bóg przemówił do nas (a możemy udowodnić iż tak rzeczywiście było), naszym obowiązkiem jest okazywać posłuszeństwo Bożemu Objawieniu. Zbawiciel założył swój Kościół właśnie po to, by zjednoczyć wszystkie dusze pod swym panowaniem – a Kościół ten jest jeden. Cechę tę wyrażają szczególnie dobitnie słowa św. Pawła: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest” (Ef 4, 5). Tak więc ci, którzy pragną być nazywani chrześcijanami muszą stanowić część owego jednego Kościoła Chrystusowego. Muszą również wyznawać ową jedną wiarę, która pochodzi od Apostołów i podlegać tej samej władzy, o której Chrystus Pan mówi: „ Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał” (Łk 10, 16). Dlatego właśnie człowiek który odłącza się od Kościoła gardzi jasno wyrażoną wolą Zbawiciela i przestaje być w istocie chrześcijaninem, nawet jeśli w dalszym ciągu tak się określa.

    Nie można twierdzić, by Kościół katolicki oraz chrześcijanie nie należący do niego mieli ze sobą coś wspólnego – poza pewnymi cechami bardzo powierzchownymi. Z samej definicji protestant różni się od członków Kościoła tym, iż zachowuje swe własne zdanie w kwestiach wiary. Jest protestantem nie dlatego, że ma coś wspólnego z Kościołem, ale dlatego że pragnie się od niego odłączyć i odseparować. Nikt jednak nie dostępuje zbawienia poprzez wiarę w swe własne opinie, ale jedynie wówczas, gdy wiara jego zgodna jest z tym, co przekazał nam nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. Co więcej, różnice zapatrywań pomiędzy różnymi sektami są tak liczne, iż nie sposób przyjąć ich wszystkich równocześnie bez zanegowania zasady niesprzeczności. Katolicy wierzą w siedem sakramentów, jednak w przypadku denominacji protestanckich każda grupa wierzy w inną ich liczbę – a niekiedy negują je w ogóle.

    Budowa lepszego społeczeństwa, czy nawet poszukiwanie wzajemnego zrozumienia, wymaga budowania na jasnych i konkretnych prawdach. Na przykład bardzo praktyczne kwestie, jak: co będziemy robili w niedzielę – zależą całkowicie od naszych przekonań. Dla katolików jest to dzień w którym należy powstrzymać się od pracy i iść na Mszę. Wyznawcy innych sekt i denominacji nie wierzą często nawet w Mszę, a niektórzy z nich za dzień odpoczynku uważają sobotę. Jak można zbudować coś spójnego wobec tak sprzecznych przekonań odnośnie obowiązków moralnych?

    Nie można też twierdzić, że pewne prawdy wiary są ważniejsze niż inne, tak że można by jedne z nich uwypuklać inne zaś lekceważyć. Kto miałby decydować, co jest bardziej a co mniej ważne? A co ważniejsze – kto dał mu władzę rozstrzygania o ich znaczeniu? Jeśli usunie się Magisterium Kościoła, który posiada dane mu przez Boga upoważnienie do nauczania i sądzenia, pozostanie jedynie anarchia prowadząca do coraz to nowych podziałów. Z samej swej natury Taize nie działa więc na rzecz żadnej jedności – prawda jest wręcz przeciwna, wspólnota ta promuje bowiem wszelkie rodzaje podziałów i wypaczeń prawdziwego nauczania Chrystusa Pana.

    Jedynym sposobem, by zaakceptować tę zasadę o różnych stopniach znaczenia doktrynalnego, innymi słowy tezę, iż jedne prawdy wiary są ważniejsze niż inne i możemy dowolnie między nimi wybierać byłoby przyznanie, że wszystkie te doktryny pochodzą tak naprawdę od człowieka i dlatego może je on traktować wedle swej woli. Oznaczałoby to, że wszystkie doktryny różnych wspólnot nie pochodzą w istocie od Chrystusa ale są wytworem ludzkim – a w konsekwencji za opinię ludzką trzeba by uznać nawet doktrynę katolicką.

    Gdyby była to prawda, musielibyśmy przyznać, iż obietnica Zbawiciela, iż Jego słowa nie przeminą, że bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła, nie spełniła się. Sama idea jednoczenia różnych denominacji jest niesłychanie destrukcyjna dla całej religii chrześcijańskiej. W istocie niewiele różni się to od ateizmu, który również twierdzi, iż wszystkie wyznania się w istocie wytworami ludzkimi.

    Jest nawet czymś gorszym od ateizmu, prowadzi bowiem do pewnego rodzaju schizofrenii i usiłowania godzenia ze sobą opinii całkowicie się wykluczających. Jest to wręcz rodzaj choroby umysłowej – jak bowiem inaczej określić moglibyśmy usiłowanie traktowania każdej opinii jako prawdziwej czy przypisywanie sobie autorytetu samego Boga i decydowanie w co należy wierzyć a w co nie.

    Konsekwencje moralne

    Zastanówmy się jednak nad kwestią bardziej praktyczną: czy katolicy mogą uczestniczyć w spotkaniach organizowanych przez wspólnotę z Taize oraz promować w jakikolwiek sposób jej działalność?

    Po pierwsze zaznaczyć trzeba, że nawet jeśli dałoby się powiedzieć coś dobrego o praktykach, modlitwach czy muzyce wspólnoty z Taize, nie oznaczałoby to jeszcze, iż są to praktyki stosowne dla katolików. Fakt, iż wspólnota ta chwalona była przez kilku papieży nie oznacza jeszcze, że jej praktyki są katolickie.

    Powinniśmy również powiedzieć wyraźnie, że wspólnota z Taize nie jest formalnie w jedności z Kościołem katolickim ani z papieżem – co więcej, nie ma wcale takiej intencji. W istocie członkowie jej podkreślają z dumą fakt, że nie są związani z żadną konfesją – uczynili z tego niejako swą cechę charakterystyczną.

    Brat Roger zawsze utrzymywał, iż nigdy nie porzucił wiary protestanckiej i nigdy nie uważał się za członka Kościoła katolickiego.

    Kodeks Prawa Kanonicznego jasno przedstawia nam obowiązki katolika. Kanon 210 stwierdza, że „wszyscy wierni chrześcijanie muszą starać się prowadzić święte życie oraz przyczyniać się do wzrostu Kościoła oraz jego nieustannego uświęcenia, stosownie do swego stanu życia”. Tak więc chrześcijanom nie każe się działać na rzecz budowy jakiego mętnego i bliżej nieokreślonego „chrześcijaństwa”, ale pracować dla wzrostu Kościoła. Królestwem Bożym jest Kościół – jeden i katolicki. Mamy więc obowiązek pracować dla wzrostu Kościoła katolickiego – przez osobisty przykład i cnotliwe życie.

    Nie sposób zrozumieć, w jaki sposób angażowanie się w promowanie bezwyznaniowego, ekumenicznego ruchu miałoby prowadzić do wzrostu Kościoła katolickiego. Taize świadomie unika wszelkich więzów konfesyjnych i nie stara się o formalną jedność z Kościołem.

    Musimy też pamiętać, że mamy obowiązek (oraz prawo) zdobywać coraz lepszą znajomość doktryny chrześcijańskiej, a nawet bronić jej publicznie stosownie do naszego stanu życia. Jak jednak można twierdzić, że żyje się wedle doktryny katolickiej oraz głosi się ją i broni, jeśli równocześnie należy się do organizacji, która celowo stara się pomniejszać znaczenie specyficznie katolickich prawd wiary?

    Zwłaszcza kapłani mają obowiązek nauczania wiary katolickiej w całej jej integralności, a nie jedynie tych jej punktów, które osobiście uważają za ważne. Trzeba też zauważyć, że pomijanie pewnych elementów doktryny, które mogłyby być „kłopotliwe” czy „trudne do przyjęcia” dla innych jest po prostu nieuczciwością. Z pewnością roztropność duszpasterska wymaga stopniowego doprowadzania innych do przyjęcia całego depozytu wiary, podobnie jak nauczyciel musi do pewnego stopnia dostosować się do zdolności pojmowania swych uczniów – jednak pomijanie pewnych elementów doktryny całkowicie oznaczałoby poważne zaniedbanie obowiązku. Nie można osładzać prawd wiary ani wynikających z niej obowiązków. Rzeczywistość jest nauczycielem znacznie bardziej brutalnym.

    Przykładowo: nie wspominanie o konieczności korzystania z sakramentu pokuty tym, którzy popełniają grzech z tego jedynie powodu, iż mogłoby to „urazić ich sumienie” przypomina postępowanie nauczyciela fizyki, który nie nauczałby o grawitacji, ponieważ ludzie mogliby upaść i zrobić sobie krzywdę. To właśnie dzięki nauczaniu ważnych i częstokroć trudnych prawd dusze ratowane są przed katastrofą.

    Duszpasterze mają obowiązek nauczać wiary katolickiej, a nie głosić jakieś mętne pan-chrześcijaństwo. Materiały oraz modlitwy wspólnoty z Taize są ze swej natury mętne, dwuznaczne i komponowane w taki sposób, by unikać promowania jakiejś konkretnej denominacji, a zwłaszcza wiary katolickiej. W istocie w szczególny sposób starają się one nie promować właśnie katolicyzmu. W rzeczywistości wspólnota z Taize nie różni się niczym od innych grup protestanckich, które poszukują jedności innej niż ta, która bierze się z wyznawania jedynej prawdziwej wiary.

    Tak więc zachęcanie ludzi do wyjazdów do Taize jest de facto zachęcaniem ich, by stali się protestantami. Oznacza zachęcanie ludzi do ignorowania dogmatów wiary, których wyznawanie konieczne jest do zbawienia, nakłaniając ich równocześnie do budowania życia duchowego bez prawdy. Kiedy próbujemy budować życie duchowe bez dogmatów, w najlepszym razie grozi nam popadnięcie w sentymentalizm, w najgorszym zaś w prawdziwy obłęd.

    Nie można stać się świętym ignorując równocześnie kwestie doktrynalne. Wszystko co uważamy za dobre pozostaje w relacji do pewnych norm czy standardów wiary – to nasza wiara stanowi fundament dla naszych czynów i to nasza wiara jest początkiem naszego usprawiedliwienia. Traktowanie wszystkich wyznań jednakowo oznacza de facto zanegowanie samego pojęcia prawdy – gdyby bowiem wszystkie religie głosiły różne rzeczy, a równocześnie wszystkie były prawdziwe, wówczas prawda jako taka nie istniałaby, byłaby jedynie słowem pozbawionym jakiegokolwiek znaczenia.

    Kiedy czyta się świadectwa ludzi, którzy osobiście jeździli do Taize, uderzają nas w nich przede wszystkim dwa fakty:

    Często mówią oni o prostocie życia, o warunkach biwakowych i bezpośrednich kontaktach z innymi ludźmi. Samo to nie jest w sobie złe i częstokroć ludzie uważają, że odbywają w ten sposób jakieś ćwiczenia duchowe, podczas gdy w rzeczywistości odrywają się jedynie na jakiś czas od telewizorów i mają trochę czasu na rozmyślanie w ciszy i milczeniu. Już samo to mogłoby przynieść wielką korzyść rzeszom współczesnej młodzieży, której codzienne życie toczy się w nieustannym hałasie i koncentruje się na rzeczach powierzchownych. Musimy jednak jasno powiedzieć, że nie jest to duchowość ani nawet jej początki – jest to po prostu oderwanie się od zgiełku i prowadzenie bardziej ludzkiego życia przez kilka kolejnych dni.

    Można by argumentować, że każda prawdziwa pielgrzymka przynosi te same zbawienne skutki, pozwalając na głębszy kontakt z rzeczywistością. Niebezpieczeństwo Taize polega na tym, że przedstawia ono sam powrót do natury jako rodzaj doświadczenia religijnego, co jest fałszem. Powrót do życia bardziej zgodnego z naturą człowieka jest z pewnością czymś wspaniałym, niekoniecznie zbliża go jednak do Boga. Wielu bałwochwalców jest równocześnie miłośnikami natury.

    Inną rzeczą, o której wspominają wszyscy pielgrzymi do Taize, są wykonywane tam pieśni. To właśnie dzięki nim wspólnota ta zyskała w znacznym stopniu swą popularność oraz wpływy. Co jednak ciekawe, jeśli wejdzie się na stronę internetową tej wspólnoty i posłucha owych nagrań odkryje się, że 90 procent z nich wykonywanych jest po łacinie. W większości oparte są one na chorałach gregoriańskich, czyli na śpiewie Kościoła katolickiego. Wiele z nich skomponowanych zostało w stylu szesnastowiecznej muzyki sakralnej. We wielu przypadkach można by nawet mówić o plagiatach – choć autorzy dostosowali te śpiewy w taki sposób, by stały się one bardzie przystępne dla ucha współczesnego człowieka. Trzeba też zauważyć, że brat Alois, jeden z głównych aranżerów tej muzyki, był przed dołączeniem do wspólnoty z Taize katolikiem.

    To naprawdę przygnębiające, że dzisiejsza młodzież musi udawać się do Taize by słuchać muzyki, która zaledwie 50 lat temu rozbrzmiewała we wszystkich katolickich kościołach. Obecnie w świątyniach naszych wykonywane są prostackie i banalne kompozycje, mało mające wspólnego z sacrum, nic więc dziwnego, że młodzi ulegają urokowi wykonywanych w Taize pieśni i znajdują w nich pewien rodzaj pokarmu duchowego. Dla tych dusz, zmuszonych żyć na co dzień w jałowej atmosferze nowej Mszy, może to rzeczywiście stanowić pewien urok.

    Istnieje pewna legenda o fleciście z Hameln, który muzyką swą ściągnął zgubę na młodzież swego miasta. Istnieje też mit o Orfeuszu, który potrafił oczarować całe stworzenie swą muzyką. Nie ulega wątpliwości, iż muzyka wywiera potężny wpływ na psychikę ludzką. Chorał gregoriański posiada wielką siłę oddziaływania a polifonia sakralna towarzyszyła liturgii katolickiej przez wiele stuleci. Gdyby przywrócono jej należne miejsce młodzi nie musieliby podążać za fletnistą nad przepaść dezorientacji doktrynalnej i łatwo byłoby wyprowadzić ją z mroków ignorancji oraz błędu.

    Wiele osób, które były osobiście w Taize pisze również o tym, iż doświadczyły „większej potrzeby poszukiwania i zawierzenia” , co praktyce nie oznacza kompletnie nic. Przez sam fakt, iż wspólnota ta pragnie być międzywyznaniową wyklucza ona jakiekolwiek poszukiwanie głębszego zrozumienia prawd wiary, proponując zamiast tego nieokreślne i niejasne pojęcie ufności i zawierzenia. Ludzie opuszczają Taize pełni entuzjazmu, jednak bez jasnego wyobrażenia o własnych obowiązkach religijnych, a entuzjazm ich szybko znika lub wykorzystywany jest dla różnych podejrzanych celów.

    Ostatnią cechą Taize, która jest zdecydowanie niekatolicka, jest mające tam miejsce nadużycie polegające na udzielaniu Komunii św. niekatolikom. Zgodnie z panującą tam praktyką w niedzielę Komunia św. udzielana jest każdemu, kto wierzy iż obecne są w niej Ciało i Krew Pańska, bez względu na wyznanie. Wszystkie te wyznania mają jednak całkowicie różne rozumienie Komunii. Anglikanie postrzegają ją po prostu jako symbol, luteranie uważają, że Chrystus Pan obecny jest wraz z chlebem i winem etc. Twierdzi się, że papież zezwolił na tę praktykę w roku 1986, faktem jest jednak że sam papież osobiście wyraźnie zakazał jej w dokumencie Redemptoris Sacramentum. Bracia z Taize podkreślają też, że Msza sprawowana jest zwłaszcza dla pielgrzymów z krajów Europy Wschodniej, którzy byliby sfrustrowani, gdyby w niedzielę nie mogli w niej uczestniczyć. Jeśli jednak jest to Msza, należy podczas niej przestrzegać katolickiej dyscypliny sakramentalnej. Jest to niestety tylko jedno z wielu nadużyć, jakie
    mają miejsce w Taize ze względu na ich rażące lekceważenie przez tą wspólnotę zakazu communicatio in sacris.

    Konkluzja

    Tak więc konkludując możemy bez wahania stwierdzić, że cały ruch Taize nie jest w żaden sposób katolicki ani nie respektuje doktryny Kościoła, co więcej – nie ma on takiej intencji. Nie tylko praktykuje on indyferentyzm religijny, ale też czynnie go propaguje. W tej sytuacji katolikom absolutnie nie wolno angażować się w tego rodzaju inicjatywy. Taize stanowi ogromne zagrożenie dla wiary katolickiej, promuje bowiem indyferentyzm religijny i w sposób świętokradczy udziela sakramentów. Co grosza, usiłując połączyć ze sobą wszystkie konfesje, propaguje w ten sposób rodzaj religijnej schizofrenii. Wiele pisało się o Taize przy okazji uroczystości pogrzebowych Jana Pawła II, w których uczestniczył osobiście brat Roger – a nawet otrzymał Komunię św. z rąk ówczesnego kardynała Ratzingera. Niektórzy usprawiedliwiali to twierdząc, że przeszedł on potajemnie na katolicyzm. Jednak on sam natychmiast zdementował te plotki, a wspólnota z Taize energicznie protestowała przeciwko tego rodzaju
    sugestiom. Wielu publicystów usiłowało dojść, jaką religię w istocie wyznawał Roger Schutz – ostatecznie jednak jedynym nasuwającym się wnioskiem musi być, że wyznawał on religię stworzoną przez siebie samego, posiadał własną wizję która mało miała wspólnego z tym, co nazywamy wiarą, jako że odpowiadała ona jego własnym pragnieniom, a nie woli Boga.

    Hinduiści mówią o tak zwanej „karmie”, będącej rodzajem poetyckiej sprawiedliwości, która przenika wszechświat i w pośredni sposób doprowadza wszystkie rzeczy do pierwotnego ładu. Nie ulega wątpliwości, że sprawiedliwość Boża działa niekiedy w sposób tajemniczy. Brat Roger zmarł w tragicznych okolicznościach, zasztyletowany przez chorą psychiczniekobietę cierpiącą na schizofrenię. Z pewnością nie był on winny jej choroby, jest jednak coś znamiennego w fakcie, iż człowiek nie zdający sobie sprawę ze swych czynów odbiera życie innemu człowiekowi, który nie wie kim w istocie jest. Dla duszy takiej możemy jedynie błagać Boga o miłosierdzie, gdyż faktem jest, iż został on wykorzystany przez hierarchię oraz skażony jej fałszywym ekumenizmem.

    Pojednanie jest szlachetnym celem – a tym bardziej pojednanie całego rodzaju ludzkiego. Jest jednak tylko jedna Osoba, która może pojednać nas z Bogiem a poprzez Boga ze wszystkimi innymi – a jest nią nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. Jedynie przez wierność Jego nauce w całej jej integralności możemy dostąpić zbawienia, nie w żaden inny sposób. Podziały między ludźmi mają jedno tylko źródło, a jest nim grzech. Jedynie poprzez sakramenty Chrystusa Pana grzechy te mogą zostać nam odpuszczone, a jedyną arką zbawienia jest Kościół katolicki. Nie może być prawdziwej jedności między ludźmi, aż wszystkie dusze zjednoczone będą z Kościołem, dzięki łasce samego Zbawiciela.

    Tak więc, drodzy przyjaciele, nie módlmy się o jakieś nieokreślone i bezsensowne pojednanie, ani o jakiś rodzaj przyszłej międzyludzkiej solidarności, co jest nie tylko absurdalne ale i destrukcyjne dla prawdy, ale raczej o nawrócenie grzeszników, o nawrócenie heretyków oraz powrót zagubionych do owczarni Jezusa Chrystusa – Dobrego Pasterza – który jest drogą, prawdą i życiem.

    • KRYSTYNA said

      DROGI LEO

      W ORĘDZIACH DO MBM ,TEŻ JEST WIELKA PROŚBA O MODLITWĘ ZA NAWRÓCENIE GRZESZNIKÓW

      I MY SIĘ TYMI MODLITWAMI MODLIMY PONIEWAŻ NIE MA NIC WAŻNIEJSZEGO JAK RATOWANIE DUSZ.

      Modlitwa Krucjaty przekazana wraz z orędziem z 25.03.2012, 15:30

      O mój Jezu, pomóż Twoim biednym dzieciom,

      które są ślepe na Twoje obietnice zbawienia.

      Błagam Cię, abyś przy pomocy moich modlitw i cierpień

      otworzył oczy niewierzących, aby mogli zobaczyć Twoją

      czułą Miłość i by schronili się w Twoich Świętych Ramionach.

      Pomóż im odnaleźć prawdę i prosić o przebaczenie wszystkich swoich grzechów,

      aby mogli zostać zbawieni i jako pierwsi wejść przez Bramy Nowego Raju.

      Modlę się za te biedne dusze, włączając w to mężczyzn, kobiety i dzieci. Błagam Cię o odpuszczenie im grzechów.

      Amen.

      KRÓLUJ NAM CHRYSTE !!!

  47. Przyszłość Słowian… Dowiedz się, o co chodzi! http://www.urbietorbi-apocalypse.net/Slowianie.pl.html

  48. Objawienie Królowej Pomocy 6.01.2013 r. w Dechticach na Słowacji …
    dzieckonmp.wordpress.com/…/objawienie-krolowej-pomocy-6-01-2013…‎
    13 sty 2013 – 6 Stycznia 2013 r., w pierwszą niedzielę miesiąca, pogoda była chłodna, ale wielu pielgrzymów nie zniechęciło sie tymi kaprysami pogody i …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: