Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Godzina Łaski – 8 grudnia od 12:00 do 13:00

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 grudnia 2013

Jest mym życzeniem, by każdego roku, w dniu 8 grudnia, w południe, obchodzono godzinę łaski dla świata. Przez to nabożeństwo uzyskacie wiele łask duchowych i cielesnych. Nasz Pan, mój Boski Syn Jezus, ześle swe przeobfite miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą stale modlić się za swych grzesznych braci.

Matka Boża w Montichiari

Godzina Łaski dla świata

Jest taka jedna godzina w roku, gdy Niebo pochyla się tak nisko nad ziemią, że Bóg jest na wyciągnięcie ręki. I Jego odwieczne skarby miłości. Jest taka jedna godzina w roku, gdy wszystko jest możliwe. Obietnica z nią związana jest naprawdę wielka! Oto Matka Najświętsza ogłasza, że przez sześćdziesiąt minut w roku Niebo staje nad nami otworem, że każdy, kto w tym czasie zamknie trzymany nad głową parasol niewiary, otrzyma od Boga to, co mu najbardziej potrzebne.

Nie jest to bynajmniej przyrzeczenie związane z samym tylko wymiarem duchowym. Bóg nam przypomina, że stworzył nie tylko nasze dusze; On powołał do życia także nasze ciało i nadał mu wielką godność. W Godzinie Łaski niejeden z nas przekona się, że Bóg nie neguje znaczenia ciała.

Dostąpi uzdrowienia.

Wyrwie się z nałogu.

Przestanie być niewolnikiem grzechu.

Większość z nas dozna innych łask. To wielkie dary, które jak potężny dźwig wyrywają nas z kolein codziennego zła, z naszej opieszałości, gotowości do kompromisu i dogadywania się ze światem, by postawić nas na zupełnie nowej ziemi, wśród zupełnie nowych (o ile piękniejszych) krajobrazów. A spod naszych stóp ku dalekim horyzontom wije się wąska ścieżka.

To ścieżka naszej świętości.

A w duszy zamieszka pragnienie, by biec tą drogą.

Bo nie ma większego szczęścia, jak iść w stronę szczęścia, które jest pełne, doskonałe, bez końca, które zanurza w sobie wszystkich bliskich i kochanych (nie ma w nim przecież miejsca na egoizm).

Będą też tacy, którzy w Godzinę Łaski nie poproszą o nic dla siebie. Będą modlić się za dziecko, które zgubiło drogę, za żonę, która ciężko choruje. Może znajdą się tacy, którzy będą się nawet modlili za swoich wrogów.

Jest jeszcze ostatnia grupka – modlących się o nawrócenie grzeszników, o ocalenie dusz idących do piekła. To ludzie najcenniejsi w oczach Maryi. To Jej słudzy, zaczyn nowego pokolenia, które czerpiąc moc z Niepokalanego Serca Matki Najświętszej, wyrwie świat spod władzy szatana i przekaże panowanie Sercu Matki…

Pisała o tym wiele Siostra Łucja. Stanie się to na naszych oczach.

Godzina Łaski… Nie przegap tych sześćdziesięciu minut nasyconych bliskością Nieba.

Montichiari – droga ocalenia świata przez Kościół

Może powinniśmy zacząć nasze rozważania od rozmowy na temat kryzysu, jaki opanował świat? Ale nie. Skupmy naszą uwagę na kryzysie Kościoła… Bo Kościół to Boski weksel wystawiony światu. Gdy Kościół jest silny i święty, świat może się chwiać, ale nie upadnie. Podtrzymają go święci: ich modlitwa, ich ofiara, pokuta, jeśli trzeba – męczeństwo. Gdy jednak sam Kościół wchodzi w głęboką niemoc duchową, wówczas świat staje przerażająco blisko apokaliptycznej przepaści.

Porozmawiajmy więc o Kościele.

Gdyby ktoś zapytał nas o sytuację Kościoła we współczesnym świecie, nasze odpowiedzi różniłyby się od siebie, ale z pewnością we wszystkich pojawiłyby się słowa mówiące o kryzysie, który ogarnął dzisiejsze chrześcijaństwo. Wielu ludzi odeszło od Kościoła, wielu żyje tak, jakby był on rodzajem partii politycznej, do której się należy i może nawet płaci składki, ale co najwyżej oczekuje od niej jakichś profitów, nigdy wymagań.

Kryzys Kościoła oznacza kryzys świata. Ten zaś pobłądził już do tego stopnia, że zasłużył sobie na haniebną nazwę “cywilizacji śmierci”. Miano to nie oznacza jedynie tego, że dzisiejsze społeczeństwo najpełniej definiuje się już nie tyle przez liczbę odkryć naukowych, zdobyczy technicznych i rozwoju ekonomicznego, ile przez ilość śmierci zadawanej człowiekowi przez człowieka. Dziś na świecie zasiadła na tronie aborcja i eutanazja. Ale jest coś jeszcze bardziej posępnego w tytule “cywilizacja śmierci”. Jan Paweł II uczył, że świat współczesny zmierza ku niechybnej zagładzie. Zamieszkujemy cywilizację, która przyniesie nam wszystkim śmierć!

Czy Kościół zdoła go jeszcze ocalić? Czy zmieni przeznaczenie, które wydaje się już niechybne?

Tak. Niebo mówiło o tym tak wiele razy! A wszystkie słowa o zagładzie świata – i o tym, że można uchylić Boże wyroki – padły po roku 1945…

Zapytacie, dlaczego.

Okazuje się, że coś niedobrego stało się po zakończeniu drugiej wojny światowej. W 1945 r. rozpoczął się kryzys, który dosięgnął też naszego pokolenia i który dziś wydaje się szczególnie niebezpieczny. Aby to potwierdzić, wcale nie musimy odwoływać się do kościelnych statystyk czy przytaczać faktów z naszej historii. Lepiej przypomnieć sobie wypowiedzi samego Nieba. W całej historii Kościoła nie było chyba kryzysu duchowego, na który by tak bezpośrednio zareagował Bóg. W 1947 r. posłał na ziemię swoją Matkę, by za Jej pośrednictwem wskazać nam drogę ocalenia.

Dynamika zła

Nie przebrzmiały jeszcze echa drugiej wojny światowej, a już można było dostrzec gołym okiem spustoszenia, jakie pociągnęły za sobą lata wojny rozpętanej przez Hitlera i Stalina. Najstarsze pokolenie pamięta jeszcze tamte dni. Nie chodzi tu jedynie – a może nawet przede wszystkim – o ogrom strat określanych wspólnym mianownikiem “materialnych”. Nie chodzi nawet o zatrważającą liczbę zabitych żołnierzy i cywilów. Naszą uwagę powinno przykuć jeszcze poważniejsze spustoszenie – to “duchowe”. Zniszczone miasto można odbudować, gorzej z odbudową ładu moralnego. Tym bardziej że w odróżnieniu od rzeczywistości materii świat ducha jest nasycony dynamiką, którą niełatwo sterować i którą mało kto potrafi wyhamować. Gdy podczas drugiej wojny światowej przestał – jak w każdej wojnie – obowiązywać kanon tradycyjnych wartości moralnych, zaczął się czas budowania postawy “wszystko mi wolno”. Tym razem okazał się on początkiem procesu, który współcześnie doprowadził do powstania – użyjmy słów Ojca Świętego Jana Pawła II – “cywilizacji bez Boga”, “życia tak, jakby Boga nie było”. Człowiek zaczął postępować tak, jakby miał prawo stwarzać nowy katalog wartości i sam wybierać, co jest dobre, a co złe. Dobrym stało się to, co łatwe, przyjemne, co zapewnia szybki sukces. Złem nazwano wszystko, co stawia wymagania i co ogranicza ludzką wolność.

Po wojnie proces negacji wartości duchowych stał się faktem i zaczął nabierać tempa. Dotknęło to nawet najbardziej wrażliwego w oczach Bożych wymiaru, ścieżki do Nieba najbardziej prostej: maryjności. Bo trudno, by w takim świecie, w którym króluje egoizm, Maryja była szanowana i miłowana. Przecież była pokorna, a pokora stała się wadą. Przecież była uboga, a bieda stała się przekleństwem. Nie dorobiła się majątku, nie zdobyła doczesnej sławy, nie była człowiekiem sukcesu. Nadchodziła epoka niemaryjna, nieświęta, niemądra, skazana na klęskę.

Bo kto odrzuca Maryję i Jej Syna, wybiera pustkę. A pustka ta ma na imię Szatan!

Może dlatego tak ważna jest grudniowa Godzina Łaski? Podczas tych sześćdziesięciu minut grawitacja Nieba jest tak potężna, że potrafi zmienić całe ludzkie życie, poprzewracać utrwalone od lat chore hierarchie wartości, uporządkować to wszystko, co wiąże się z ciałem: sposób życia, odżywiania, instynkty, potrzeby, nawet spojrzenie na cierpienie.

Wróćmy do głównego tematu. Czy świat skazany jest na to, że będzie przechylać się coraz bardziej, aż straci równowagę i przewróci się, rodząc dla nas i naszych dzieci straszliwy czas apokalipsy? Nie, bo proces nasycania się złem można było zatrzymać już pół wieku temu. Można go było cofnąć, usunąć z mapy życia następnych pokoleń. Niebo wskazało drogę w Montichiari.

Rok objawień

Współczesny, narastający lawinowo kryzys Kościoła i wzrost zagrożenia postawami permisywizmu (można po polsku powiedzieć “wszystkomiwolizmu”) rozpoczęły się wraz z zakończeniem drugiej wojny światowej. Na progu tej nowej “złej epoki” Bóg wielokrotnie ostrzegał świat przed błędnie wybraną drogą. Rok 1947 pełen był Maryjnych objawień. Poza słynnym włoskim Tre Fontane (dzielnica Rzymu) i francuskim L’Ile Bouchard Matka Boża niosła światu orędzie w holenderskim Vorstenbosch, we włoskich Varz, w Montepoli, Grottamare i Casanova, w Urucaina w Brazylii, w słowackiej Tyromestice, w niemieckich Tannhausen, Monachium i Forstweiler, w Stockport leżącym opodal angielskiego miasta Manchester, we francuskim Pieskop, w Kayl (Luksemburg) i w Hasznos na Węgrzech. Wszędzie wzywała do nawrócenia i do umacniania Kościoła w obliczu podwójnego zagrożenia: komunizmu i fałszywie pojętej demokracji. Można by napisać o tym grubą książkę…

Ale najtrwalsze przesłanie pozostawiła w 1947 r. w Montichiari.

Włoskie Jasne Góry

U podnóża włoskich Alp rozsiadła się skromnie miejscowość o dźwięcznej nazwie Montichiari. Dla nas, Polaków, nazwa ta budzi najpiękniejsze skojarzenia, jej tłumaczenie brzmi bowiem “Jasne Góry”. Dziś z tamtejszego sanktuarium rozchodzi się po świecie sława Maryi wzywanej jako “Róża Duchowna”, zaś nazwa miasteczka nabrała nowego sensu: mówi o nadziei na “jasne dni”, jeśli człowiek podejmie trud wspinaczki na szczyty zjednoczenia z Bogiem. Samo miejsce wybrane przez Matkę Najświętszą na objawienia opowiada też wiele o sytuacji Kościoła: jest on chory i wymaga leczenia, a ludzie świeccy mają się nim zaopiekować… Wskazuje na to choćby fakt, że na miejsce objawień Matka Najświętsza wybrała szpital, a za wizjonerkę obrała osobę świecką – Pierinę Gilli, pielęgniarkę.

Była wiosna 1947 roku Trzydziestosześcioletnia Pierina Gilli, skromna pielęgniarka, ujrzała w podległej jej nadzorowi sali szpitalnej niezwykłego gościa z Nieba. Przed kobietą stanęła Matka Najświętsza ubrana w fioletową szatę, ze łzami w oczach i trzema mieczami wbitymi w serce. Może przyszła właśnie do szpitala, aby prosić o pomoc. Czyżby w Montichiari miano wyjąć z Jej obolałego serca te trzy głęboko wbite ostrza? W jaki sposób?

Wizja jest smutna, a Maryja ogranicza się do wypowiedzenia trzech słów. To “Modlitwa. Ofiara. Pokuta”.

Pozostawia nam trzy wezwania. Czy odwołują się one do trzech ran zadanych Jej sercu? Czyżby właśnie modlitwa, ofiara i pokuta miały moc wyprowadzenia Kościoła z pogłębiającego się kryzysu i postawienia go na drodze chwały? I obdarzenia Matki radością?

Róże bez cierni i Fatima

Kiedy 13 czerwca Pierina ponownie ujrzała   Matkę Najświętszą, oglądana przez nią wizja była zaprzeczeniem pierwszej. Maryja miała na sobie jasną szatę, uśmiechała się, a w miejscu mieczy znajdowały się trzy róże. Nie zadawały ran, były ozdobą, jakby znakiem, że choroba minęła, choć może po ranach pozostały blizny; kwiaty je ukrywają. A może cierpienie zamieniło się w radość? Może to, co było przyczyną bólu, jest teraz powodem wesela? To bardzo prorocze przesłanie, jakby wizja przesunięta w czasie, wypchnięta z szeregu dat, by ustawić się w nieznanej nam przyszłości. Matka Boża z trzema różami na piersiach zapewnia: Nadejdzie dzień, kiedy modlitwa, pokuta i ofiara zaowocują świętością Kościoła! Będzie to dzień radości i triumfu!

Trzy róże, a każda inna. Jedna była biała, druga czerwona, trzecia złota. Dlaczego róże? Co oznaczają te kolory? Pierwsza mówi o czystości i wierności w wierze, druga opowiada o dawaniu siebie i o trwaniu przy Bogu, jeśli trzeba – aż po męczeństwo. Trzecia śpiewa o świętości… Gdy ludzie Kościoła będą jak te trzy kwiaty, Serce Maryi wypełni radość…

Podczas drugiego objawienia Matka Boża powiedziała więcej. Przedstawiła się: “Jestem Matką Jezusa i was wszystkich”. Określiła swą misję: “Nasz Pan posyła mnie, abym objawiła nowe maryjne nabożeństwo dla wszystkich instytutów męskich i żeńskich, zgromadzeń zakonnych i księży diecezjalnych. Obiecuję opiekować się tymi zakonami i instytutami, które będą mnie czcić w sposób szczególny. Pomnożę ich powołania i wyjednam dla nich łaskę większego pragnienia świętości”.

Mamy więc wskazówkę, jaką drogą dojdziemy do epoki świętości: jest nią “nowe nabożeństwo”. Za pół roku Matka Najświętsza wyjaśni, czym ono jest i na czym polega.

Na razie mówi, że pragnie, aby każdy 13. dzień miesiąca stał się szczególnym dniem Maryjnym. Zapewnia, że w tym dniu będzie obdarzać łaską świętości wszystkie wspólnoty zakonne, które Ją miłują i czczą.

Znawca objawień Maryjnych od razu zauważy zbieżność między tym, co praktykuje się w wielu naszych świątyniach – nabożeństwami fatimskimi odprawianymi 13. dnia każdego miesiąca, a tym, o czym mówi Matka Boża w Montichiari. Oto Montichiari spotyka się z Fatimą. W dniu fatimskim do Serca Matki Najświętszej mają się przytulić wspólnoty zakonne. Nabożeństwo wynagradzające w duchu orędzia fatimskiego staje się nabożeństwem, w którym dużo będzie modlitw za kapłanów, zakonników i zakonnice.

I znowu Fatima potwierdza ten kierunek. Dość sięgnąć po listy Siostry Łucji, by znaleźć tam potwierdzenie naszej intuicji. Niemal w każdej wypowiedzi wizjonerka z Fatimy dopominała się o posty i modlitwę w intencjach, które wskazuje Maryja z Montichiari. Siostra Łucja wciąż ostrzegała przed kryzysem, jaki będzie kładł się coraz głębszym cieniem na Kościele. Wzywała do wynagradzania za grzechy, szczególnie za brak wiary, brak ubóstwa i trwania w czystości, a także za naszą niewierność powołaniu otrzymanemu od Boga.

Wzmianek o kryzysie Kościoła było w listach Siostry Łucji tak wiele, że powszechnie sądzono, iż o nim właśnie mówi utajniona do 2000 r. trzecia część tajemnicy fatimskiej!

Czas sprawiedliwości

22 października dochodzi nowy element orędzia. Pojawia się ostrzeżenie przed konsekwencjami grzechu. Gdy Pierina znowu widzi Matkę Bożą w szpitalnej kaplicy, Maryja ostrzega, że Bóg jest już zmęczony niekończącymi się obelgami i oburzony wzgardą, jaką się Go otacza. Mówi: “Pan już chce odwołać się do swej sprawiedliwości!”.

Droga do ocalenia jest jedna. Matka Najświętsza określa ją krótkim zdaniem: “Żyjcie miłością!”. Od tego każe nam zacząć. Jakby chciała przypomnieć słowa Apostoła Pawła: “Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, i posiadał wszelką wiedzę, a ciało swe wystawił na spalenie – a miłości bym nie miał, na nic to się nie przyda” (1 Kor 13, 1). Maryja chce, abyśmy uświadomili sobie, że modlitwa, pokuta i ofiara nie zdadzą się na nic, jeśli zabraknie w nich miłości do Boga, miłości do Niej, miłości do nieszczęsnych grzeszników.

Miłość nieprzyjaciół i modlitwa za nich. To niełatwy test dla każdego z nas. Dobrze wiemy, jak trudno obudzić w sercu szczerą miłość do kogoś, kto zadał nam ból, i jak trudno w akcie prawdziwej miłości modlić się czy podjąć wyrzeczenie w jego intencji. Jezus tak czynił, choćby z wysokości krzyża. Święci to potrafili. Kardynał Stefan Wyszyński wiele lat modlił się za Bolesława Bieruta, który go uwięził i ani myślał kiedykolwiek uwolnić. A my? To trudne? Po prostu nie jesteśmy jeszcze święci. Nie umiemy modlić się za nieprzyjaciół i wynagradzać ofiarami za tych, którzy popełniają tak wiele zła, że już sami siebie skazali na piekło. Jeszcze nie umiemy…

W kolejnym objawieniu – w listopadzie 1947 r. – Maryja ogłasza: “Nasz Pan nie może już patrzeć na grzechy przeciwko czystości. Chce zesłać na ziemię rzekę swych kar. Błagałam Go, by raz jeszcze okazał miłosierdzie! Dlatego proszę o modlitwę i pokutę, by przebłagać za te grzechy”. Matka Boża zapewniła, że “ktokolwiek będzie wynagradzał za te grzechy, otrzyma od Niej błogosławieństwo i łaskę”.

Jak widać, w Montichiari pojawia się drugi wątek. Pierwszy był skierowany do osób duchownych i zakonnych – mówił o konieczności modlitwy i praktykowaniu “nowego nabożeństwa”. Powie ktoś: To objawienie jest skierowane nie do nas, świeckich. Ale drugi element musimy już odnieść do siebie (był zresztą obecny od początku, bo Maryja od razu wezwała ludzi świeckich do modlitwy, pokuty i ofiary). To apel, by osoby świeckie podjęły trud przebłagania Boga za grzechy świata!

Piękne powołanie! Matka Najświętsza zaprasza nas do powstrzymywania ramienia Jej Syna, który chce wymierzyć światu sprawiedliwość. Mamy wspólnie z Nią błagać Jezusa i wynagradzać za grzechy. Mamy stać się Jej drużyną, a może nawet inaczej – Jej “pomnożeniem”. Kiedy otrzymujemy powołanie tożsame z Jej powołaniem, stajemy się alter Maria – drugą Maryją, a naszym udziałem jest Jej rola wstawiennicza przed Bogiem i misja rozdawania łask. A także – gwarancja wniebowzięcia.

Kiedy wizjonerka zapytała, czy ludzie mogą mieć nadzieję na przebaczenie, Maryja odpowiedziała: “Tak, jak długo te grzechy nie będą popełniane”.

Następują kolejne objawienia, a Matka Najświętsza nie przestaje wzywać ludzi do porzucenia grzechów nieczystości i wejścia na drogę modlitwy, ofiary i pokuty. Wyjaśnia, że “pokuta polega na przyjmowaniu w duchu ofiary małych krzyży i obowiązków, które niesie każdy dzień”. (To znowu element tożsamy z tym, co znajdujemy w orędziu fatimskim: tam Maryja prosi, byśmy nie szukali specjalnych wyrzeczeń i form pokuty, bo codzienność niesie wystarczająco wiele okazji.) Ogłasza też czas łaski w południe 8 grudnia: “Ósmego grudnia, w południe, ukażę się znowu w tej bazylice. Będzie to godzina łaski”.

To miała być pierwsza Godzina Łaski. Godzina niezwykła, bo powiązana z objawieniem się Matki Najświętszej w świątyni w Montichiari, bo towarzyszyła jej niezwykła obietnica, która zachowała aktualność w każdej następnej Godzinie Łaski. A do dziś było ich sześćdziesiąt. W sześćdziesiątej pierwszej, jaka przypada z końcem 2007 r., poniższe słowa Matki Bożej pozostają wiążące.

Bo kiedy wizjonerka pyta, czym jest owa Godzina Łaski, słyszy: “Zaowocuje ona wieloma nawróceniami. Serca zatwardziałe i zimne jak ten marmur zostaną dotknięte Bożą łaską i staną się wiernymi czcicielami naszego Pana, i będą Go szczerze miłować”.

To ma się stać również 8 grudnia 2007 roku.

Dzieci fatimskie w Montichiari

W przeddzień uroczystości Niepokalanego Poczęcia Matka Najświętsza ukazuje się w bazylice w Montichiari. Ma na sobie biały płaszcz, podtrzymywany przez dwoje dzieci: chłopca z prawej, dziewczynkę z lewej strony. Jak sama wyjaśni, to Franciszek i Hiacynta, błogosławieni wizjonerzy z Fatimy. “Oni pomogą ci przetrwać czas próby i cierpienia. Oni także cierpieli. Oczekuję od ciebie prostoty i dobroci tych dwojga dzieci”.

Otrzymujemy kolejną wskazówkę: pastuszkowie z Fatimy wyniesieni na ołtarze w 2000 r. mają stać się dla nas wzorem wypełniania próśb Matki Najświętszej i życia Jej orędziem. Ta droga nie będzie pozbawiana trudów i cierpień, ale widocznie tak być musi: szlak Maryjny biegnie w cieniu krzyża…

Maryja ogłasza: “Jutro ukażę ludziom swe Serce, o którym tak mało wiedzą. W Fatimie prosiłam o rozpowszechnienie nabożeństwa do mego Serca”. I dodała słowa, które kierują naszą uwagę już nie tyle ku Fatimie, ile ku mało znanemu innemu miejscu objawień, którego prawdziwość sama potwierdza: “Chciałam ofiarować me Serce rodzinom chrześcijańskim w Bonate”. To małe miasteczko we Włoszech, w pobliżu Bergamo, gdzie Matka Najświętsza ukazała się w 1944 roku. I zaraz wyjaśnia sens objawienia się w Montichiari: “Tu chcę być czczona jako Rosa Mystica w połączeniu z nabożeństwem do mego Serca…”.

Objawienie w majestacie

8 grudnia bazylikę w Montichiari wypełniała rzesza ludzi, w tym bardzo liczni kapłani. Kościół był tak pełen, że Pierina z trudem dostała się do wnętrza. Uklękła na środku bazyliki i zaczęła odmawiać Różaniec. Nagle przerwała pełnym zachwytu okrzykiem: “O, Matka Najświętsza!”.

Zapanowała cisza. Pierina spoglądała na Maryję, która ukazała się jej na szerokich, białych schodach ozdobionych białymi, czerwonymi i złotymi różami – symbolami czystości, wierności i świętości. Najpierw powtórzyła z uśmiechem słowa, które w 1858 r. wypowiedziała w Lourdes: “Jestem Niepokalanym Poczęciem”, po czym uroczyście, z powagą i majestatem zaczęła zstępować po schodach. Po zejściu kilku stopni ogłosiła: “Jestem Maryja, pełna łaski, Matka mego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa”. Znowu zeszła kilka stopni, by odezwać się raz jeszcze: “Przez swe przyjście do Montichiari chcę być znana jako Rosa Mystica. Jest mym życzeniem, by każdego roku, w dniu 8 grudnia, w południe, obchodzono godzinę łaski dla świata. Przez to nabożeństwo uzyskacie wiele łask duchowych i cielesnych. Nasz Pan, mój Boski Syn Jezus, ześle swe przeobfite miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą stale modlić się za swych grzesznych braci”.

Matka Najświętsza poprosiła, by przekazano Jej życzenie Papieżowi Piusowi XII, chce bowiem, aby Godzina Łaski dla świata była znana i rozpowszechniana na całym świecie. Wyjaśniła zasadę nabożeństwa: “Jeśli ktoś nie może w tym czasie nawiedzić kościoła, a będzie modlił się w południe w domu, ten także otrzyma za moim pośrednictwem wiele łask. Każdy, kto będzie modlić się w tej intencji i wylewał łzy pokuty, odnajdzie pewną drabinę niebieską, przez me macierzyńskie Serce będzie też miał zapewnioną opiekę i łaskę”.

W tym momencie Matka Najświętsza ukazała wizjonerce swe Serce, mówiąc: “Spójrz na to Serce, które tak umiłowało ludzkość, ale większość ludzi tylko rzuca w nie obelgami. Jeśli dobrzy i źli zjednoczą się w modlitwie, dostąpią przez to Serce miłosierdzia i otrzymają dar pokoju”. Maryja wyjaśniła: “Z powodu mego wstawiennictwa Pan wciąż powstrzymuje czas wielkiej kary”. Zapewniła, że już przygotowała dla swych dzieci morze łask. Jest ono dla tych, którzy “słuchają moich słów i zachowują je w swoich sercach”.

Minęło dziewiętnaście lat

Kończą się objawienia w Montichiari. Przed odejściem do Nieba Matka Najświętsza zapewnia jeszcze Pierinę, że w stosownym czasie powróci, a wówczas będzie ona mogła upublicznić za pośrednictwem władz kościelnych jakiś sekret przekazany jej.

Pierina czekała na Maryję dziewiętnaście lat. Zamknęła się w klasztorze w pobliskiej miejscowości Fontanelle, gdzie ukryta przed światem służyła w kuchni. 17 kwietnia 1966 r., w Białą Niedzielę, którą dziś obchodzimy jako Niedzielę Miłosierdzia, Matka Najświętsza ukazała się naszej wizjonerce raz jeszcze. Było to jedno z czterech “nowych” objawień koło źródełka, które Matka Boża uczyniła Źródłem łaski, szczególnie dla ludzi chorych. 19 maja 1970 r. Matka Boża miała jeszcze zażądać wybicia specjalnego medalika.

Co na to Kościół?

Mijały lata, a pielgrzymki do miejsca objawień nie ustawały. W 2000 r. wobec przykładów autentycznej pobożności, licznych dobrze udokumentowanych cudów i rozszerzania się kultu Maryi Róży Duchownej po całym świecie, tamtejszy biskup zdecydował się na zaakceptowanie kultu w miejscu objawień. Czciciele Róży Duchownej czekają teraz na kolejny krok Kościoła: potwierdzenie, że w Montichiari Matka Boża rzeczywiście przyszła do swych dzieci. Bo na razie stanowisko kościelne jest nacechowane daleko posuniętą ostrożnością.
Dziś można mieć uzasadnioną nadzieję, że objawienia te zostaną uznane przez Kościół. Figura Róży Duchowej jest najpopularniejszym obok figury Matki Bożej z Lourdes przedstawieniem Matki Najświętszej. W bardzo wielu kościołach odprawia się Godzinę Łaski. Katolickie media oficjalnie zachęcają wiernych do jej odprawienia. Z wszystkich stron świata docierają do nas informacje o niezwykłych cudach, nawróceniach i dotknięciach łaską. Potwierdzi to również nasze własne życie…

żródło: Wincenty Łaszewski “Nasz Dziennik”

Reklamy

Komentarzy 31 to “Godzina Łaski – 8 grudnia od 12:00 do 13:00”

  1. Nn said

    Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi jest dogmatem wiary. Ogłosił go uroczyście 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus papież Pius IX w bazylice św. Piotra w Rzymie w obecności 54 kardynałów i 140 arcybiskupów i biskupów. Papież pisał tak:

    Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć.

    Tym samym kto by tej prawdzie zaprzeczał, sam wyłączyłby się ze społeczności Kościoła, stałby się odstępcą i winnym herezji.

    Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Mater podkreślił, że poprzez swe Niepokalane Poczęcie Maryja była jakby zwiastunką nadchodzącego odkupienia. Porównał ją do gwiazdy porannej (Stella Matutina), która odbijając światło słoneczne, zwiastuje bliski wschód słońca:
    Wówczas, gdy definitywnie przybliżyła się „pełnia czasu”, gdy zbawczy adwent Emanuela stał się bliski swego wypełnienia, Ta, która została odwiecznie przeznaczona na Jego Matkę, była już na ziemi (…) pośród „nocy” adwentowego oczekiwania zaczęła świecić jako prawdziwa „Gwiazda zaranna” (Stella Matutina). Istotnie, tak jak gwiazda owa, „jutrzenka”, poprzedza wschód słońca, tak Maryja, od swego Niepokalanego Poczęcia, poprzedziła przyjście Zbawiciela, wschód Słońca sprawiedliwości w dziejach rodzaju ludzkiego (Redemptoris Mater, 4)

    • Andrzej said

      Nadszedł czas ,gdy ten dogmat i wiele innych można potwierdzić w sposób czysto naukowy.Taka możliwość pojawiła się już w roku1985 po odkryciu ,że każdy człowiek posiada swój własny kod DNA.Dowód o Niepokalanym Poczęciu NMP przestałby być dogmatem a stałby się naturalną prawdą.Jest to bardzo proste badanie.Nie potrafię pojąć dlaczego nikt po nie nie sięga.W ten sposób można również udowodnić większość dogmatów Kościoła Katolickiego.Jest to również sposób nowej ewangelizacji wszystkich narodów , nawet narodu żydowskiego.Człowieka , który by się jej opierał można by porównać do takiego , który jeszcze wierzy , iż Ziemia jest płaska , czy że Słońce krąży dookoła Ziemi.Dokładnie można o tym przeczytać pod niżej przedstawionym linkiem.

      htpp://teologiawnauce.blogspot.com/2013/11/traktat-o-naukowych-i-niepodwazalnych-dowodach-na-istnienie-Boga-w-Trojcy-Jedynego.html

      • Andrzej said

        Przepraszam , błędnie podałem link.

        http://teologiawnauce.blogspot.com/2013/11/traktat-o-naukowych-i-niepodwazalnych-dowodach-na-istnienie-Boga-w-Troicy-Jedynego.html

      • Leszek said

        Andrzeju! …Dowód potwierdzony w sposób naukowy o Niepokalanym Poczęciu NMP przestałby być dogmatem a stałby się naturalną prawdą…
        Nie wiem, czy jest to dobry pomysł, by dowodami naukowymi potwierdzać dogmaty wiary katolickiej, w tym i ten, o Niepokalanym Poczęciu NMP.
        Dzisiaj jest niebezpieczny trend dla wiary, że jeśli coś nie można potwierdzić naukowo (właściwie trzeba by powiedzieć bożka nauki i rozumu) to tego nie ma. W Księdze Apokalipsy św. Jana Apostoła czytamy w rozdz. 13-ym jest opisany wygląd Bestii wychodzącej z morza, mającej 7 głów, a na na nich imiona bluźniercze (tj. na każdej z tych głów jedno imię bluźniercze; Ap 13,1).
        I tak pierwsza z tych głów nosi bluźniercze imię pychy. Przeciwstawia się ona cnocie wiary i prowadzi do oddawania czci bożkowi, którym staje się ludzki rozum, wyniosłość, technika, nauka i postęp.
        Nawet, gdyby nie było tego ogłoszonego dogmatu, to i tak prawda jest zawsze prawdą, a Niepokalane Poczęcie Maryi jest prawdą wiary! Tam, gdzie można by wszystko udowodnić nauką, nie ma miejsca dla wiary (zob. Hbr 11,1)!

  2. Nn said

    Maryja, Matka Pana określona jest w (Łk 1:28) terminem „pełna łaski”. Świadczy to o tym, że tak jak jej Syn, Jezus Chrystus, który jest „pełen łaski” (J 1:14) nie popełniła żadnego grzechu.

    28 Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona11, pełna łaski, Pan z Tobą, ». (Łk 1:28)

    14 A Słowo stało się ciałem9
    i zamieszkało9 wśród nas.
    I oglądaliśmy Jego chwałę,
    chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
    pełen9 łaski i prawdy. (J 1:14)

    Jest Ona wiec obdarzona Łaską bezgrzeszności, więc i zwolnienia od grzechu pierworodnego, Bóg obdarował Ją nia już w chwili, gdy była Ona poczęta, bo Pan swoich szczególnych sług powołuje „już w łonie matki”:
    15 Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie6 i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym(Łk 1:15)
    15 Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał5 łaską swoją(Ga 1:15)
    Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. (Iz 49:1)

    Maryja jest jedyną osobą pełną łaski przed ofiarą Jezusa.

    ST ukazuje równiez zapowiedzi dotyczące bezgrzeszności Maryi i wybawienia Chrystusowego Kościoła z grzechów:

    „Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie ma w Tobie skazy”(Pnp 4:7)

    ,,jedyna moja gołąbka, moja nieskalana „(Pnp 6:9)

    Maryja jest taka, jaki ma być Kościół (Ona jest jego wzorem), więc jest

    „czystą dziewicą” (2Kor 11:2),
    chwalebną nie mającą skazy czy zmarszczki, świętą i nieskalaną (Ef 5:27).

    Maryji nie można odłączać od Jezusa, bo tekst (Łk 1:42) łączy, a nie rozdziela, Chrystusa ze swą matką:

    „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona”.

    Jeśli błogosławimy Jezusowi, błogosławimy i Maryi.
    Jeśli uznajemy bezgrzeszność Chrystusa, uznajemy bezgrzeszność Jego Matki.

    Św. Efrem żyjący w IV w. pisał:
    „W Tobie, Panie, nie ma skazy, nie ma jej także w Twojej Matce”.

    „Ty, który kiedyś mówiłeś z Mojżeszem na Synaju, przyjąłeś teraz w Niepokalanej Dziewicy ciało czyste, bo wolne od wszelkiego grzechu… A my pełni wiary chwalimy Twą Matkę i Tobie, Dzieciątko, śpiewamy”.
    (Anonim Egipski III-IV w.)

    W czasie prywatnych objawień Matki Bożej (Lourdes – 1858 r., Gietrzwałd w Polsce – 1877 r., Fatima – 1917 r.)

    Maryja sama określała siebie jako „Niepokalanie Poczętą”.

  3. AntyNWO said

    Jest nowe oredzie zwiazane wlasnie z tym tematem z wypraszaniem łask poprzez post i nowa Krucjata Modlitwy do tego ale jeszcze po ang niestety

    • Moni said

      Matka Zbawienia: Proszę was, abyście teraz rozpoczęli Nowennę Zbawienia
      Orędzia Ostrzeżenia
      niedziela, 1 grudnia 2013, godz. 16.12

      Moje dziecko, jestem niewiastą obleczoną w słońce, i to słońce reprezentuje w świecie Światło Boga. Bez słońca nie ma Światła. Bez Światła nie ma Życia. Bez Boga istnieje tylko śmierć.

      Moja rola jako Matki Zbawienia — polegająca na tym, że pomagam Mojemu Synowi w Jego Ostatniej Misji, w Jego Planie sfinalizowania Przymierza Jego Ojca i przyniesienia każdej duszy zbawienia — oznacza, że uczynię wszystko, co tylko w Mojej mocy, aby sprowadzić do Niego dusze, za którymi On tęskni. Pragnę, aby się dowiedziano, że zostałam mianowana nie tylko Królową Nieba, ale także Królową dwunastu pokoleń Izraela. Dwunastu narodów, które będą władać w Nowej Jerozolimie. Dwanaście gwiazd w Mojej Koronie, którą Mój umiłowany Syn, Jezus Chrystus, umieścił na Mojej Głowie podczas koronacji, odnosi się do tego proroctwa. Każda z tych gwiazd reprezentuje jeden z dwunastu narodów, które wyłonią się w Dniu Sądu.

      Wszystkie dusze, łącznie z tymi, które powstaną ze śmierci, jak i z tymi, które żyją w świecie dzisiaj, a które trwają w Bożym Świetle, dokonają przejścia do Nowego Nieba i Nowej Ziemi. Złączą się one w jedną całość, w jedności z Moim Synem, i nastąpi ich zmartwychwstanie w doskonałym ciele i duszy, tak samo jak to się odbyło, kiedy Mój Syn zmartwychwstał. Ten stan doskonałości jest Największym Darem od Boga i dowodzi, jak bardzo jest On miłosierny. Jest to zbawienie, które Mój Syn obiecał, kiedy znosił Swoją Agonię na Krzyżu. I z powodu Swojej wielkiej Miłości do ludzkości, pragnie On zbawić każdą jedną duszę, a w szczególności tych, którzy są dla Niego straceni.

      Teraz przekazuję wam wszystkim szczególny Dar, pobłogosławiony przez Mojego Syna, tak aby wszystkim duszom został przyznany immunitet od ogni piekła oraz podarowane im zostało zbawienie. Mój Syn pragnie, aby każda dusza została zbawiona, bez względu na to, jak ciężkimi są jej grzechy. Proszę was, abyście teraz rozpoczęli Nowennę Zbawienia. Musicie ją rozpocząć natychmiast oraz kontynuować, tak jak was pouczam, do końca czasu. Musicie odmawiać tę Modlitwę przez pełnych siedem dni z rzędu, podczas każdego miesiąca kalendarzowego, rozpoczynając ją w poniedziałek w godzinach porannych. Musicie ją odmawiać trzy razy dziennie podczas każdego z tych siedmiu dni, a w ciągu jednego z tych dni musicie pościć. Kiedy pościcie, wymagane jest od was, abyście w czasie tego dnia spożywali tylko jeden główny posiłek, a następnie jako dwa pozostałe posiłki przyjmowali wyłącznie chleb i wodę.

      Oto modlitwa, którą musicie odmawiać trzykrotnie każdego z tych siedmiu dni.

      Krucjata Modlitwy (130)

      Nowenna Zbawienia Krucjaty Modlitwy

      Moja umiłowana Matko Zbawienia, proszę, pozyskaj dla wszystkich dusz Dar wiecznego zbawienia — dzięki Miłosierdziu Twojego Syna, Jezusa Chrystusa.

      Błagam Cię, abyś poprzez Twoje wstawiennictwo wymodliła uwolnienie wszystkich dusz z niewoli szatana.

      Proszę, zwróć się do Twojego Syna z prośbą, aby okazał Miłosierdzie i przebaczenie tym duszom, które Go odrzucają, które Go ranią swoją obojętnością i które oddają hołd fałszywym doktrynom i fałszywym bożkom.

      Błagamy Cię ponad wszystko, droga Matko, wypraszaj łaskę otwarcia serca dla tych dusz, które najbardziej potrzebują Twojej pomocy. Amen.

      Moja obietnica wspomożenia Mojego Syna, Jezusa Chrystusa, w Jego Planie dla ludzkości, polega na zjednoczeniu was wszystkich — którzy rozpoznajecie Moją rolę jako Pośredniczki Wszelkich Łask i jako Współodkupicielki — tak aby cały świat mógł się połączyć w Jedną Całość z Jezusem Chrystusem, waszym Zbawicielem i Odkupicielem.

      Idźcie w pokoju. Zawsze będę się za was modlić, drogie dzieci, i zawsze odpowiem na wasze wezwanie, aby odkupić ludzkość w Oczach Bożych.

      Wasza Matka

      Matka Zbawienia

  4. Leszek said

    Witam – po kilkudniowej przerwie na tym blogu maryjnym – w Niedzielę 8 grudnia AD 2013 w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najśw. Maryi Panny!
    Zatem nadszedł stosowny czas, by moc napisać trochę nt. historii tego dogmatu naszej wiary, potwierdzonej – jak to w poz. 1 napisała Nn – uroczyście 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus przez papieża Piusa IX w bazylice św. Piotra w Rzymie.
    Ten mój wpis zawrę w kilku punktach. A zatem:
    1. Uroczyste ogłoszenie dogmatu/prawdy wiary o Niepokalanym Poczęciu.
    W dziewiętnastym wieku istnienia Kościoła, w piątek 8 grudnia 1854 r., w trakcie uroczystej Mszy Świętej w Bazylice św. Piotra w Watykanie, Papież Pius IX ogłosił słowami bulli ,,Inefabilis Deus” dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi:
    ,,Najświętsza Maryja Dziewica od pierwszej chwili swego poczęcia, przez łaskę i szczególny przywilej Boga Wszechmogącego, na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodne-go” (por. KKK 49l).
    Świadkowie tamtego wydarzenia potwierdzają, że w chwili ogłoszenia tego dogmatu oblicze Piusa IX rozświetlił wyjątkowy, nie dający się opisać w naturalny sposób blask, snop światła. Przyczyny tego świata wszyscy upatrywali w nadprzyrodzoności. Sam Papież zapytany, co czuł w chwili ogłoszenia dogmatu, tak odpowiedział:
    „To, czego doświadczyłem i co poznałem, ogłaszając ten dogmat, jest tak wielkie, że żadne ludzkie słowa tego nie wyrażą. Kiedy zacząłem obwieszczać dekret dotyczący dogmatu, obawiałem się, że mój głos będzie zbyt słaby, aby usłyszał go niezmierny tłum (50tys. osób) w Bazylice Watykańskiej. Ale kiedy doszedłem do formuły zdefiniowania dogmatu, Bóg nadał głosowi swojego Zastępcy taką moc i siłę nadprzyrodzoną tak wielką, że rozbrzmiewał w całej Bazylice. Kiedy Bóg obwieszczał dogmat ustami swojego Zastępcy, objawił mojej duszy poznanie tak przejrzyste i tak ogromne niezrównanej czystości Najświętszej Maryi Panny, że jak w przepaści zatraciłem się w głębi tego poznania, które żadne słowa nie są w stanie opisać, a moją duszę wypełniła niewypowiedziana rozkosz, rozkosz, która nie jest z tego świata i można jej doświadczyć jedynie w niebie. Żadne szczęście, żadna radość ziemska nie jest w stanie dać nawet namiastki tej rozkoszy; i nie obawiam się stwierdzić że Zastępca Jezusa Chrystusa potrzebował specjalnej łaski, aby nie umrzeć ze szczęścia pod wrażeniem tego poznania i tego uczucia nieporównywalnego piękna Niepokalanej Maryi” (z artykułu ‚150 lat dogmatu o Niepolanym Poczęciu’, z m-cznika „Przymierze z Maryją”, z r. 2004)
    .Wielce znamiennym był historyczny czas ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi , albowiem działo się to w wieku ataku racjonalizmu i naturalizmu, negowania faktu istnienia grzechu pierworodnego, jego konsekwencji.
    Potwierdzeniem tego nadprzyrodzonego doświadczenia Papieża, co do Osoby Maryi, jest fakt, że Kościół w liturgii Uroczystości Niepokalanego Poczęcia, 8grudnia, właśnie do Niej, odnosi te słowa z Pisma Świętego:
    ,,Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja i nie ma w tobie skazy”(Pnp 4,7; KKK 2177).

    Sama zaś Maryja we współczesnych swych Orędziach, skierowanych do kapłanów poprzez włoskiego kapłana, Stefano Gobbi, o Sobie, tak mówi(ła):
    ,,Jestem Niepokalanie Poczęta! Przyszłam z Nieba, Moje dzieci i potwierdziłam w Lourdes prawdę, którą Kościół krótko przedtem oficjalnie zdefiniował. Dzięki wyjątkowej łasce, jestem w o l n ą od wszelkiego grzechu, nawet pierworodnego, który każdy z was zaciąga w momencie poczęcia (por. Ps 51,7). Zostałam uchroniona od grzechu, ponieważ we Mnie – pokornym stworzeniu – Trójca Przenajświętsza chciała odzwierciedlić Swój świetlisty obraz w sposób nienaruszony. Zostałam uchroniona od grzechu, napełniona ł a s k ą (Łk 1,28), ponieważ zostałam wybrana na Matkę Słowa i przeznaczona, aby dać wam Mojego Syna, Jezusa” (8.12.1975) i ,,Nigdy nie znałam grzechu. Mój Syn chciał, aby w ten sposób zajaśniał we Mnie pierwszy i najwspanialszy owoc Jego Odkupienia. Obdarzył Mnie przywilejem polegającym na tym, że od pierwszej chwili Mego poczęcia nigdy nie byłam skażona grzechem” ( 8.l2.1977) i ,,Wolność od wszelkiej zmazy grzechu, nawet pierworodnego pozwoliła: Mojej duszy – być całkowicie napełnioną życiem Bożym; Mojemu umysłowi – być wypełnionym duchem Mądrości (Mdr 1,4), który pozwolił Mi zrozumieć Boskie Słowo; Mojemu Sercu – otworzyć się na najdoskonalszą formę miłości; Mojemu Ciału – być ogarniętym niepokalaną jasnością dziewiczej czystości” ( 8.12.1988 ) i ,,Najświętsza Trójca udzieliła Mi szczególnego przywileju niepokalanego Poczęcia, ponieważ zostałam przeznaczona, by być Matką Słowa, które stało się człowiekiem w Moim najczystszym łonie. W przewidywaniu Mojego Boskiego Macierzyństwa zostałam zachowana od grzechu pierworodnego, od wszelkiego cienia i jakiegokolwiek grzechu osobistego. Zostałam napełniona łaską i świętością” ( 8.12.1994).
    Maryja powiedziała: …Zostałam uchroniona od grzechu, napełniona ł a s k ą…
    ,,Ł a s k a – to życie Samego Boga, które jest wam przekazywane. Rodzi się ona w łonie Ojca, a została wam wysłużona przez Słowo, które w Moim dziewiczym łonie stało się człowiekiem, aby dać wam przez Ducha Świętego udział w Jego własnym Boskim życiu” ( z Orędzia Maryi z dn. 16.07.1980 r.).
    Co to jest ł a s k a? – pyta Pan Jezus, Marię Valtortę i tak jej odpowiada: ,,Łaska to posiadanie w sobie światła, mocy, mądrości Bożej. Inaczej mówiąc jest to posiadanie podobieństwa duchowego do Boga – tego, co jest niepowtarzalnym znakiem waszego Boskiego synostwa.(…). Łaska to posiadanie Ojca, życie w Ojcu; łaska to posiadanie Syna, radowanie się nieskończonymi zasługami Syna; łaska to posiadanie Ducha Świętego, korzystanie z Jego siedmiu darów. Łaska zatem to posiadanie Nas, Boga w Trójcy Jedynego, i posiadanie wokół waszej śmiertelnej osoby zastępów aniołów, które adorują Nas w was. Dusza, która traci łaskę traci wszystko. Dla niej nadaremno Ojciec ją stworzył; niepotrzebnie Syn ją odkupił ; na próżno Duch Święty wlał w nią Swe dary; dla niej bezowocne są
    Sakramenty. Jest martwa(…). Grzech śmiertelny niszczy łaskę (Rz 6,23a), grzech powszedni ją kruszy, niedoskonałości ją osłabiają… – Maria Valtorta ,,Koniec Czasów”, Wyd., ’Vox Domini’ , Katowice 2005. cd(2)n

  5. Leszek said

    cd(2): 2. Jest takie powiedzenie, że ,,młyny Boże mielą powoli”. To powiedzenie w pełni można odnieść do historii i czasu ogłoszenia w Kościele Rzymskokatolickim dogmatu – prawdy o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Więc trochę b. interesującej historii – jak doszło do ogłoszenia tego dogmatu wiary.
    Fundamentem ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy Maryi, była nauka błog. Jana Dunsa Szkota (l265-1308), kapłana z Zakonu Franciszkanów Konwentualnych, w której wyłożył prawdę o Niepokalanym Poczęciu i bronił jej, stając się jej męczennikiem (utrata katedry, podejrzenia i posądzenia o herezję, zniesławienie, przedwczesna śmierć), czym zasłużył sobie na tytuł ‘Doktora Maryjnego’.
    O nim w trakcie homilii wygłoszonej podczas jego beatyfikacji, 20 marca 1993r. w Bazylice Watykańskiej, Papież Jan Paweł II, powiedział: ,,Wszystkich zachęcam, by wielbili imię Pana, którego chwała jaśnieje poprzez doktrynę i świętość życia bł. Jana, piewcy Wcielonego Słowa i obrońcy Niepokalanego Poczęcia Maryi. W naszej epoce, zasobnej w bogactwa ludzkiej myśli, techniki i nauki, w której jednak wielu zatraciło zmysł wiary i oddaliło się od Chrystusa i Jego Ewangelii, Jan Duns Szkot jest przykładem nie tylko wielkiego intelektu i niezwykłej umiejętności przenikania tajemnic Bożych, lecz także godnym naśladowania wzorem świętości życia. W jego nauce – jak stwierdził mój czcigodny poprzednik Paweł VI – można znaleźć skuteczny oręż, który pozwoli odegnać czarną chmurę ateizmu (Ps 18,10b), wiszącą nad naszą epoką. Zwłaszcza dla teologów, kapłanów, w szczególny zaś sposób dla franciszkanów, bł. Duns Szkot stanowi wzór wierności prawdzie objawionej” (L’ Osservatore Romano, nr 5-6/1993, str. 7-8) .
    Bł. Jan Duns prawdy o Niepokalanym Poczęciu bronił w epoce, kiedy zaprzeczali jej (odrzucali ją) tacy ówcześni wielcy mistrzowie, a późniejsi święci, jak Albert Wielki (1193-1280), Tomasz z Akwinu (1225-1274 ) , czy Bonawentura (1221-1274), którzy wierni byli doktrynie św. Augustyna (354-430), opartej na głoszonej przez św. Pawła nauce o powszechności Odkupienia, zakładającej powszechność grzechu pierworodnego (zob. Rz 3,23n i 5,12-19; por. Ps 51,7 i 143,2; Hi 14,4 i 15,14 i 33,9), przekazywanego poprzez skażenie ciała i przez pożądliwość. Według tej doktryny, na którą zresztą powoływało się wielu teologów, uważano, że powszechnemu odkupieniu ze względu na skutki grzechu pierworodnego podlegają wszystkie dzieci Adama (Tb 8,6 ; Dz 17,26), a więc także i Maryja. Ponieważ odkupienie było powszechne, zatem i Maryja musiała być też odkupiona przez mękę Chrystusa, jak wszyscy ludzie. Bł. Szkot Duns stanął więc przed rozwiązaniem dwóch kluczowych problemów, a mianowicie wobec problemu powszechności odkupienia, zakładającego powszechność grzechu u potomków Adama, albowiem: ,,wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, lecz dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez o d k u p i e n i e, które dokonało się w Chrystusie” (Rz 4,23n), oraz problemu pożądliwości i skażenia ciała, które od czasów św. Augustyna było uważane za element przekazujący grzech pierworodny.
    Uwaga do Rz 4,23: Św. Paweł mówi o tym, że Bóg w swojej niepojętej dobroci i wielkiej do nas miłości, przyszedł nam z pomocą w darze i Osobie swego Jednorodzonego Syna, Jezusa Chrystusa, który przez swą mękę i śmierć krzyżową o d k u p i ł nas, wszystkich ludzi od następstw grzechu Adama. Tak o tym mówi(ł) Bóg Ojciec w ’Dialogu’, św. Katarzynie ze Sieny:
    ,,Ja stworzyłem człowieka na obraz i podobieństwo Moje, aby posiadł życie wieczne, dzielił ze Mną i kosztował najwyższej i wiecznej dobroci Mojej. Przez grzech swój nie doszedł do tego celu, bo grzech zamknął niebo i bramę Mego miłosierdzia. Ponieważ nie wytrwał w posłuszeństwie, przekroczył Mój rozkaz (Rdz 2,17 i 3,3) i zasłużył na śmierć wieczną duszy i ciała” i ,,Byliście niewolnikami szatana, lecz Jednorodzony Syn Mój uwolnił was z tej niewoli. Stał się Sam niewolnikiem, aby oswobodzić was z niewoli (J 8,36). Nakazał sobie posłuszeństwo, aby zniszczyć nieposłuszeństwo Adama; poniżył się aż do haniebnej śmieci na krzyżu(Flp 2,8), aby zawstydzić pychę. Przez swą śmierć zniszczył wszystkie występki, aby nikt nie mógł rzec: ten grzech pozostał i nie został ukarany, i przekuty męką” – z rozdz. ‘Dialog’ i ‘Nauka o Moście’; Wyd. „W Drodze” , Poznań 1987).
    O tej prawdzie, tak też mówiła Matka Boża:
    „Jezus naprawdę cierpiał dla was wszystkich. Przez to odkupił was z grzechów i dał wam możliwość Bożego życia, które zostało dla wszystkich stracone w chwili grzechu pierworodnego, popełnionego przez naszych pierwszych rodziców” (8.08.1986) i „Tryumf Bożego miłosierdzia wypełnia się przez spłacenie długu, jakiego wymagała Boża Sprawiedliwość z powodu popełnionego przez pierwszych rodziców grzechu, który zrodził potępienie dla całego ich potomstwa, czyli całej rodziny ludzkiej” ( 16.04.1995). cd(3)n

  6. Rafał said

    Boże, który nie chcesz śmierci grzesznika, lecz pragniesz, aby się przez pokutę nawrócił, który nie odrzuciłeś Mojżeszowej, chociaż z naleganiem, modlitwy za ludzi grzesznych i który utyskujesz nawet, gdy Cię nikt nie zatrzymuje w gniewie przeciw grzeszącym; znam się być Panie w wielu i ciężkich grzechach! ale że sam kazałeś nam się modlić jednym za drugich, abyśmy zbawieni byli; otóż stąd powziąwszy ufność, odważam się przystąpić do Tronu łaskawości Twojej z pokorną prośbą o miłosierdzie dla wszystkich zostających w grzechu. Odpuśćże im więc, Ojcze Niebieski, bo nie wiedzą, co czynią. Odsłoń ich oczy, a daj im poznać, jak zła i gorzka jest rzecz, że Cię Pana Boga swojego, grzesząc odstąpili, i jak ciężkie im biada! gdy się też Ty oddalisz Panie! Otwórz im uszy, a daj im usłyszeć, jak łaskawie ich wzywasz do siebie, a jak im surowo grozisz sądem i piekłem jeżeli się do Ciebie nie nawrócą.

    Zmiękcz zatwardziałe ich serca i daj im się tem brzydzić, w czem się kochali, a w tem się kochać co nienawidzili. Wspomagaj ich, o Boże! tak skuteczną łaską, aby w gorzkości duszy swojej przypominali sobie wszystkie grzechy swoje; aby za nie serdecznie dla Twojej miłości żałowali, i przyzwoicie pokutowali; aby je z siebie wyrzucili przez świętą spowiedź i nigdy się do nich nie wracali. A Ty miłosierny i dobrotliwy Boże! odpuść im wszystkie nieprawości, również i nam grzechy nasze. Amen.

  7. Leszek said

    cd(3): Opierając się na nauce św. Anzelma (1033-1109), Jan Duns występuje przeciw poglądowi fizycznego przekazywania grzechu pierworodnego, przez ciało i jego pożądliwości. Grzech bowiem należy do porządku moralnego, a nie fizycznego, tkwi zasadniczo w niematerialnych: duszy i woli, a więc nie w ciele, które nie może je skazić. Z tego też powodu wystarczyłoby, żeby właśnie dusza była oczyszczona lub
    ustrzeżona od grzechu, aby cała osoba była czysta i wolna od zmazy grzechy grzechu. Ponieważ grzech Adama dotyczył duszy, wystarczyłoby, aby – argumentował bł. Duns Szkot – w pierwszej chwili jej istnienia Bóg zachował ją od wszelkiej zmazy pierworodnej, aby poczęcie Maryi było niepokalane:
    „Bóg mógł, w pierwszej chwili istnienia tej duszy, dać tę samą łaskę, jaka daje innym w chwili obrzezania czy chrztu. Tak więc już w pierwszej chwili nie miała Ona grzechu pierworodnego, podobnie jak ktoś inny, przedtem obarczony grzechem, nie ma go po chrzcie; a jeśli nawet było skażenie ciała w pierwszej chwili, to nie pociąga ono za sobą ani grzechu, ani skażenia duszy, podobnie jak po chrzcie – według wielu – pozostaje skażenie ciała, ale nie duszy”.
    W ,,Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny. Bóg Ojciec powiedział:,,Ciało jest towarzyszem i narzędziem duszy, w czynieniu dobra i zła, wedle tego, co podobało się woli własnej” i
    „Skoro tylko dusza otrzyma chrzest święty, zdjęty jest z niej grzech pierworodny i zlana jest na nią łaska. Skłonność do złego, która jest blizną pozostała po grzechu pierworodnym, słabnie i dusza może ją powściągnąć, jeżeli chce. Naczynie duszy jest wtedy przysposobione do przyjęcia i mnożenia w sobie łaski w stopniu większym lub mniejszym, według upodobania jej w woli przysposobienia siebie samej, przez chęć i pragnienie kochania Mnie i służenia Mi. Lecz może ona przysposobić się tak do dobrego, jak do złego, mimo łaski, która otrzymała na chrzcie świętym. Doszedłszy do wieku rozeznania, może ona przez wolny wybór skłonić się do dobrego lub złego (por. Syr 15,l4.l7), według upodobania swej woli…”.
    W innym źródle tj. w ‘Rękopisie z Czyśćca’, na str. 60 czytamy, że: „dusza jest rzeczywistą sprawczynią popełnionych grzechów, śmiertelne ciało bowiem mogło być tylko jej posłuszne i nie należy mu przypisywać jakiejkolwiek złośliwości” (Wydawnictwo Michalineum 1998).
    Szkot nie zgadzał się z tym, że skażenie ciała, tzn. pożądliwość, która pozostaje jeszcze po chrzcie, miałoby pociągnąć za sobą grzech bądź ciała, bądź duszy. A ponieważ dusza została ustrzeżona od grzechu pierworodnego przez natychmiastowe wlanie łaski, cała osoba Maryi jest poczęta bez grzechu.
    {Sama Maryja, tak ntt. mówiła: ,,Ponieważ miałam być Matką mojego Syna Jezusa, naszego Odkupiciela i Zbawiciela, Pan uczynił Mnie niepokalaną od chwili Mojego poczęcia. Pragnął bym była całą piękna, pełna łaski i przyobleczona w świętość. Jestem piękna jak księżyc (Pnp 6,10b), który świeci światłem odbijanym od słońca, ponieważ piękno Moje pochodzi od piękna samej ogarniającej Mnie, Trójcy Przenajświętszej (por. Mdr 13,5). To pełnia Łaski Bożej Mnie przemienia, to Boża Świętość Mnie otacza. Jaśnieję jak słońce (Pnp 6,10c), ponieważ zostałam powołana na Matkę Jezusa Chrystusa – odwiecznego odblasku Ojca” – z Orędzia z 8.09.1990r. ; por. Mdr 7,26 i Hbr 1,3 }.
    Uporawszy się z twierdzeniem o przenoszeniu grzechu pierworodnego przez skażenie ciała, Duns Szkot stawia tezę o pogodzeniu możliwości zachowania powszechności odkupienia z niepokalanym poczęciem Maryi. Dla wielu teologów, teza ta wydawała się błędną, bo jak powiadali: jeśli Maryja została ustrzeżona przed grzechem pierworodnym, to nie została odkupiona przez Chrystusa, a tym samym odkupienie nie było powszechne, a przecież św. Paweł twierdzi, że wszyscy potomkowie Adama zgrzeszyli i potrzebowali odkupienia przez Chrystusa. Szkot twierdził jednak, że Maryja nie miała grzechu pierworodnego, a mimo to została odkupiona przez Chrystusa, gdyż inaczej musiałaby być dotknięta tym grzechem, gdyby nie została od niego ustrzeżona dzięki zasługom odkupienia: Maryja została więc odkupiona przez odkupienie uprzednie. A zatem pozostają prawdziwe zarówno niepokalane poczęcie Maryi, jak i powszechność Chrystusowego odkupienia. Pismo Święte mówi, że jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi jest Jezus Chrystus, który wydał samego Siebie na okup za wszystkich. cd(4)n

  8. Selbi said

    Na wieki wieków. Amen. 🙂

  9. Czytelniczka said

    Poświęciłam całą godzinę, dokładnie każdą minutę na modlitwę, dziękuję Maryi że dowiedziałam się nie tak dawno a dokładnie 3 dni temu o tej godzinie. Szkoda że tak mało się o niej mówi, księżą powinni zawsze przypominać a nie tylko wspominać że dziś Święto Niepokalanego Poczęcia.

  10. Leszek said

    cd(4): Duns Szkot dla udowodnienia prawdy o Niepokalanym Poczęciu Maryi, posłużył się argumentem, że Chrystus jest doskonałym pośrednikiem łaski nie tylko wtedy, kiedy oczyszcza z zaciągniętego grzechu, lecz jest nim w sposób jeszcze doskonalszy, gdy zachowuje od grzechu, jaki z sobą niesie pochodzenie od Adama:
    „Najdoskonalszy pośrednik dokonuje najdoskonalszego aktu pośrednictwa wobec osoby, którą chce obdarzyć dobrodziejstwem. Ponieważ Chrystus jest najdoskonalszym Pośrednikiem, dokonał On najdoskonalszego aktu pośrednictwa wobec osoby, w stosunku do której jest Pośrednikiem. Nie było doskonalszego aktu niż pośrednictwo wobec Maryi.(…).Ten najdoskonalszy akt polegał nie na uwolnieniu, ale na u s t r z e ż e n i u od zła; a więc Chrystus uzyskał ustrzeżenie Maryi od grzechu pierworodnego”.
    Właśnie sam fakt tego pośrednictwa poprzez uprzednie odkupienie obalał główny zarzut stawiany Niepokalanemu Poczęciu: nie tylko nie przeciwstawia się ono powszechności odkupienia przez Chrystusa, ale czyni odkupienie w tym wypadku jeszcze bardziej doskonałym, gdyż u s t r z e ż e n i e umiłowanej osoby od zła jest czymś doskonalszym niż uwolnienie od niego, pozwoliwszy najpierw na skażenie jej przez to zło. W ten sposób odpadał również zarzut teologów sugerujący, jakoby Niepokalane Poczęcie Maryi ujmowało coś z zaszczytu i chwały Chrystusa, bo rzekomo odbierałoby mu zasługę odkupienia swojej Matki. Ale Chrystus nie tylko Ją odkupił, ale uczynił to w sposób najdoskonalszy i najbardziej godny swej miłości, mając zasługę w tym, że u s t r z e g ł Ją od wszelkiej zmazy grzechowej.
    ,,Większym jest bowiem dobrodziejstwem – argumentował Duns Szkot – ustrzeżenie kogoś od zła niż pozwolenie, aby popadł w grzech, żeby go potem od niego wyzwolić”.
    Dlatego Niepokalane Poczęcie nie tylko nie ujmuje niczego chwale Chrystusa, ale jeszcze ją bardziej powiększa, bo Maryja bardziej potrzebowała pomocy Chrystusa, aby być ustrzeżoną, niż gdyby miała być uwolnioną od zła. Duns Szkot, tak o tym mówi: ,,Maryja faktycznie najbardziej potrzebowała Chrystusa Odkupiciela, bo zostałaby dotknięta grzechem pierworodnym z racji jego powszechności, gdyby nie została u s t r z e ż o n a dzięki łasce Pośrednika; a jeśli inni potrzebowali Chrystusa, aby im został odpuszczony grzech już zaciągnięty, to Ona tym bardziej potrzebowała Pośrednika (zob. 1Tm 2,5n; Mk 10,45 i Hbr 9,14), aby przeszkodził w zaciągnięciu tego grzechu”.
    Szkot podkreślał to, że owszem Chrystus był Odkupicielem wszystkich ludzi, lecz najdoskonalszym Odkupicielem swej Matki, co wyraził następująco: ,,Nie byłby najdoskonalszym Odkupicielem, gdyby nie wysłużył, aby Maryja została u s t r z e ż o n a od grzechu pierworodnego”.
    O tym ustrzeżeniu, uchronieniu od tego grzechu, tak jeszcze mówi, sama Maryja:
    ,,Nie ma we Mnie cienia grzechu – nawet pierworodnego, od którego zostałam zachowana dzięki szczególnej łasce – dlatego mogłam stać się doskonałym odzwierciedleniem planu, jaki Ojciec miał w odniesieniu do stworzonego świata” (8.12.1981) oraz ,,Przez Moje ukazanie się Lourdes chciałam potwierdzić Moimi słowami wielki przywilej, którego Pan Mi udzielił, chroniąc Mnie przed potęgą szatana i grzechu już w momencie Mego ludzkiego poczęcia” (8.12.1997).
    Tak, Niepokalana Maryja, jest odpowiedzią na pytanie natchnionego autora Księgi Przysłów: „kto powie: ustrzegłem czystości serca, wolny jestem od grzechu?”, bowiem śmiało może powiedzieć za psalmistą: „Jahwe mnie (duszę moją) uchronił od zła wszelkiego!” (Ps 121,7).
    Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi, wyśpiewywana jest w Kościele {Jedno z wezwań Litanii Loretańskiej, brzmi: ‘Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta módl się za nami’; jest też wezwanie: ‘Przyczyno naszej radości …’. O tym wezwaniu, w innym swoim Orędziu, Matka Boża, tak mówi: „Dzisiaj znajdujesz się w kraju Ameryki Centralnej (tj. w Nikaragui), w którym należące do Mnie dzieci szczególnie Mnie kochają, wzywają i uwielbiają. Słyszałeś, jak często powtarzają ten okrzyk, wyraz ich wiary i miłości: – Co jest przyczyną naszej wielkiej radości? – Niepokalane Poczęcie Maryi” ( 11.01.1992)} w porannych Godzinkach ku czci Jej czci: „Ciebie, Pełna łaski Monarcha Wieczny od wieków swojemu, za Matkę obrał Słowu Jednorodzonemu. Przestępstwo Adama nie ma prawa w Tobie … Pierwej święta w żywocie matki, niż zrodzona. Przystało, aby Cię Syn tak zacny od winy Pierworodnej zachował i zmazy Ewinej. Ziemia jesteś kapłańska i błogosławiona, święta i pierworodną zmazą nie dotkniona. Zmaza pierworodna nigdy w Tobie nie postała … Tać to różdżka, w której ani pierworodnej ani uczynkowej skaza nie postała. W poczęciu swoim, Panno niepokalanaś była”. cd(5)n

  11. Leszek said

    cd(5): Chciałbym jeszcze powrócić do sygnalizowanej na stronie pierwszej, historii poprzedzającej uroczyste ogłoszenie Kościele przez Papieża Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi w r.1854. W Katechizmie Kościoła Katolickiego, w punkcie 491, tak czytamy: „W ciągu wieków Kościół uświadomił sobie, że Maryja, napełniona ‘łaską’ przez Boga, została odkupiona od chwili swego poczęcia”.
    Tak zaiste było, lecz dokonywało się to w wielkich bólach, długich wiekowych zmaganiach i walkach, wśród wielu przeciwności i przeszkód; nie działo się łatwo i przyjemnie, bowiem przebiegało nader burzliwie.
    By to zilustrować, posłużę się stosownym opracowaniem {To opracowanie pochodzi z książki A. Nicolas – ks. Eugeniusz Dąbrowski „Życie Maryi Matki Bożej”; Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań 1964, str. 303 – 324} ks. Rene Laurentina, który poddał analizie prace różnych autorów, wydanych z okazji stuletniej rocznicy ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu.
    Prace wydane na stulecie wykazują dokładnie, jak dalecy byli Ojcowie Kościoła od wyraźnej idei Niepokalanego Poczęcia. Dla przykładu z analizy stanowiska Ojców syryjskich, wynikało, że wszyscy, z Efremem(306-373) włącznie oświadczają mniej lub więcej wyraźnie, że Maryja aż do Zwiastowania była w stanie grzechu pierworodnego i że wówczas została od niego uwolniona. Przeciwnikiem wolności Maryi w chwili poczęcia od grzechu pierworodnego, był św. Augustyn, największy teolog starożytności chrześcijańskiej; uważał bowiem, że grzech pierworodny pierwszych rodziców przeszedł na całe ich potomstwo, wskutek czego każdy człowiek rodzi się z zaciągniętą winą grzechu pierworodnego. W konsekwencji każdy człowiek, jeśli ma być zbawiony, musi być odkupiony przez jedynego Odkupiciela Jezusa Chrystusa. Absolutna powszechność grzechu i absolutna konieczność Odkupienia. On sam i wielu podzielających jego stanowisko, poparte Pismem Świętym, nie widział jakiegokolwiek wyjątku; Maryja, ponieważ jest tylko człowiekiem, też musiała być odkupiona. A jeśli musiała być odkupiona, to przedtem musiała podlegać grzechowi pierworodnemu (co do grzechów osobistych, zgadzano się powszechnie, że nigdy żadnego grzechu Maryja osobiście nie popełniła).Ta teza augustiańska na temat grzechu pierworodnego i brak dialogu pomiędzy starożytnym Zachodem i Wschodem, który uznawał w pełni prawdę o Niepokalanym Poczęciu, na długi czas opóźnił wyjaśnienie tego dogmatu wiary aż do XII w. Ale rzecz ciekawa, wzrastająca wrogość pomiędzy Wschodem a Zachodem chrześcijańskim doprowadziła do tego, że Wschód sformułowawszy tę prawdę przy końcu okresu patrystycznego, stopniowo od niej się oddalał i oddalił, w miarę jak Zachód się do niej przybliżał. To całkowite oddalenie się Wschodu, przejawiło się odrzuceniem dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi, ogłoszonego w r.1854, w Kościele Rzymskokatolickim. Zanim dojdziemy do wydarzeń, mających miejsce w i po XII w., warto wspomnieć o fakcie przechodzenia od IX w., przyjętego na całym Wschodzie święta Poczęcia Maryi ( o cudownym, dziewiczym poczęciu Maryi przez Jej matkę, św. Annę, opowiedzianej w apokryficznej Protoewangelii Jakuba) do południowej Italii i dalej do Irlandii i Anglii.
    cd(6)n

    • Leszek said

      Adminie! Nie wiem czego nie wkleiła się cz. 6-a (w przeciwieństwie do pozostałych części) mojego wpisu o historii opisującej jak doszło do ogłoszenia dogmatu wiary w Kościele o Niepokalanym Poczęciu NMP?

  12. Leszek said

    cd(6): Wiek XII – to ważny okres, w którym Święto Poczęcia poczyna coraz bardziej przenikać Zachód, a pod wpływem uchwał synodu w Londynie (1127-29), ulega zmianie jego teologiczna treść. Podkreśla się teraz uświęcenie Maryi w momencie poczęcia, zachowanie Maryi od skażenia grzechem od pierwszego momentu. Zachował się z tego okresu, pewien jakże ważny tekst, w którym znajduje się formalna teza o zachowaniu od grzechu pierworodnego:
    „Niektórzy teologowie mówią, że Dziewica, według prawa powszechnego, podlegała grzechowi pierworodnemu. Byłaby nim obarczona, gdyby Bóg Wszechmogący nie zachował Jej od niego (prese-rvasset). Ale w tymże samym momencie (in eodem instant), kiedy ta dusza tak wzniosła została złączona z ciałem, była ona zdolna do przyjęcia łaski Bożej, której Bóg udzielił jej w sposób szczegól-ny; On też zachował ją (preservavit) od grzechu, któremu podlegają ci wszyscy, co są poczęci z męskiego nasienia”.
    Pierwszym teologiem, który – jak można wnosić z aktualnego stanu badań – bronił Niepokalanego Poczęcia Maryi, był benedyktyn Eadmer z Anglii (†1141). Nie dopuszczał on żadnej zmazy w Maryi: ani na ciele, ani na duszy i to w żadnej chwili Jej istnienia. Miał przeczucie prawdy, lecz nie potrafił rozwiązać trudności wypływającej z powszechności odkupienia, zakładającej z kolei powszechność grzechu. Jego głównym opozycjonistą był św. Bernard (1090-1153).
    W r. 1209, św. Franciszek z Asyżu, wielki czciciel i naśladowca Maryi, założył Zakon Franciszkanów, który Jej, jako obranej Patronce oddał w opiekę. Zakon Franciszkanów cechuje wiekowa tradycja maryjna, w myśl rozkazu swego św. założyciela: „Rozkazuję wszystkim moim braciom, którzy są teraz i będą w przyszłości, ażeby zawsze poważali i uwielbiali Najświętszą Dziewicę we wszelki możliwy sposób, z największą czcią i pobożnością. Chcę również, ażeby zawsze byli Jej wiernymi sługami”.
    Wkrótce centralnym tematem teologicznego zainteresowania i dyskusji w Zakonie stała się teza o przywileju Niepokalanego Poczęcia Maryi. Synowie św. Franciszka stali się obrońcami tej tezy, która w r. 1854, w Kościele katolickim przyjęta została uroczyście jako obowiązująca prawda wiary. Pierwszym, który w Szkole Franciszkańskiej wykładał naukę o Niepokalanym Poczęciu, był Robert Grosseteste(†1253), mistrz z Oksfordu. W 1278r. franciszkanin Jan Olivi głosił nieobecność wszelkiego grzechu w duszy Maryi, dając pierwszą odpowiedź teologiczną na zastrzeżenia związane z dogmatycznym zarzutem o powszechności odkupienia. Podzielał on opinie anonimowych autorów:
    „Niektórzy powiedzieli, że Maryja, dzięki łasce Chrystusa, została ustrzeżona od wszelkiej winy i wszelkiego pożądania… Maryja byłaby z konieczności dotknięta zmazą pierworodną, gdyby nie działała pośrednicząca łaska Zbawiciela… Podobnie jak święci zranieni zmazą grzechu pierworodnego zostali z niego oczyszczeni dzięki łasce i zostali usprawiedliwieni dzięki zasłudze Chrystusa, tak też Maryja – powiadają – została ustrzeżona od zmazy pierworodnego w ten sposób, że w chwili wlania duszy w ciało, została Ona całkowicie oczyszczona ze zmazy pierworodnej”.
    Była to jedna z pierwszych prób rozwiązania problemu powszechności odkupienia, ale nie była to jeszcze prawda o Niepokalanym Poczęciu. Olivi i wspomniani anonimowi autorzy trzymali się jednak ciągle augustyńskiej idei grzechu pierworodnego przekazanego poprzez skażenie ciała i przez pożądliwość. Dusza Maryi jest ustrzeżona, ale ciało jest poczęte w grzechu i będzie oczyszczone przez wlanie duszy. Nie jest to więc nieobecność wszelkiej zmazy pierworodnej. Skażenie ciała jako podłoża grzechu pierworodnego jest odrzucone po raz pierwszy w r. 1295, w piśmie św. Piotra Paschazjusza, ale bez uwzględnienia związku z uprzednim odkupieniem Maryi. W r.1298 Rajmund Lullus broni Niepokalanego Poczęcia Maryi, ale nie rozwiązuje wyraźnie trudności, które się temu przeciwstawiają. W Oksfordzie natomiast mistrz Dunsa Szkota, Wilhelm z Ware, wykładając powszechnie głoszoną naukę przeciw Niepokalanemu Poczęciu, jednocześnie dodaje: „Według innej opinii, Maryja nie została skażona grzechem pierworodnym. Obstaję przy tej opinii, bo gdybym miał się mylić, to – nie będąc pewny opinii przeciwnej – wolę zbłądzić przesadą, przyznając Maryi ten przywilej, niż popełnić błąd niedomiaru przez pomniejszenie lub odmawianie Jej jakiegoś uprzywilejowania”. cd(7)n

  13. Leszek said

    cd(6): Wiek XII – to ważny okres, w którym Święto Poczęcia poczyna coraz bardziej przenikać na Zachód, a pod wpływem uchwał synodu w Londynie (1127-29), ulega zmianie jego teologiczna treść. Podkreśla się teraz uświęcenie Maryi w momencie poczęcia, zachowanie Maryi od skażenia grzechem od pierwszego momentu. Zachował się z tego okresu, pewien jakże ważny tekst, w którym znajduje się formalna teza o zachowaniu od grzechu pierworodnego:
    „Niektórzy teologowie mówią, że Dziewica, według prawa powszechnego, podlegała grzechowi pierworodnemu. Byłaby nim obarczona, gdyby Bóg Wszechmogący nie zachował Jej od niego (prese-rvasset). Ale w tymże samym momencie (in eodem instant), kiedy ta dusza tak wzniosła została złączona z ciałem, była ona zdolna do przyjęcia łaski Bożej, której Bóg udzielił jej w sposób szczegól-ny; On też zachował ją (preservavit) od grzechu, któremu podlegają ci wszyscy, co są poczęci z męskiego nasienia”.
    Pierwszym teologiem, który – jak można wnosić z aktualnego stanu badań – bronił Niepokalanego Poczęcia Maryi, był benedyktyn Eadmer z Anglii (†1141). Nie dopuszczał on żadnej zmazy w Maryi: ani na ciele, ani na duszy i to w żadnej chwili Jej istnienia. Miał przeczucie prawdy, lecz nie potrafił rozwiązać trudności wypływającej z powszechności odkupienia, zakładającej z kolei powszechność grzechu. Jego głównym opozycjonistą był św. Bernard (1090-1153).
    W r. 1209, św. Franciszek z Asyżu, wielki czciciel i naśladowca Maryi, założył Zakon Franciszkanów, który Jej, jako obranej Patronce oddał w opiekę. Zakon Franciszkanów cechuje wiekowa tradycja maryjna, w myśl rozkazu swego św. założyciela: „Rozkazuję wszystkim moim braciom, którzy są teraz i będą w przyszłości, ażeby zawsze poważali i uwielbiali Najświętszą Dziewicę we wszelki możliwy sposób, z największą czcią i pobożnością. Chcę również, ażeby zawsze byli Jej wiernymi sługami”.
    Wkrótce centralnym tematem teologicznego zainteresowania i dyskusji w Zakonie stała się teza o przywileju Niepokalanego Poczęcia Maryi. Synowie św. Franciszka stali się obrońcami tej tezy, która w r. 1854, w Kościele katolickim przyjęta została uroczyście jako obowiązująca prawda wiary. Pierwszym, który w Szkole Franciszkańskiej wykładał naukę o Niepokalanym Poczęciu, był Robert Grosseteste(†1253),
    mistrz z Oksfordu. W 1278r. franciszkanin Jan Olivi głosił nieobecność wszelkiego grzechu w duszy Maryi, dając pierwszą odpowiedź teologiczną na zastrzeżenia związane z dogmatycznym zarzutem o powszechno-ści odkupienia. Podzielał on opinie anonimowych autorów:
    „Niektórzy powiedzieli, że Maryja, dzięki łasce Chrystusa, została ustrzeżona od wszelkiej winy i wszelkiego pożądania… Maryja byłaby z konieczności dotknięta zmazą pierworodną, gdyby nie działała pośrednicząca łaska Zbawiciela… Podobnie jak święci zranieni zmazą grzechu pierworodnego zostali z niego oczyszczeni dzięki łasce i zostali usprawiedliwieni dzięki zasłudze Chrystusa, tak też Maryja – powiadają – została ustrzeżona od zmazy pierworodnego w ten sposób, że w chwili wlania duszy w ciało, została Ona całkowicie oczyszczona ze zmazy pierworodnej”.
    Była to jedna z pierwszych prób rozwiązania problemu powszechności odkupienia, ale nie była to jeszcze prawda o Niepokalanym Poczęciu. Olivi i wspomniani anonimowi autorzy trzymali się jednak ciągle augustyńskiej idei grzechu pierworodnego przekazanego poprzez skażenie ciała i przez pożądliwość. Dusza Maryi jest ustrzeżona, ale ciało jest poczęte w grzechu i będzie oczyszczone przez wlanie duszy. Nie jest to więc nieobecność wszelkiej zmazy pierworodnej. Skażenie ciała jako podłoża grzechu pierworodnego jest odrzucone po raz pierwszy w r. 1295, w piśmie św. Piotra Paschazjusza, ale bez uwzględnienia związku z uprzednim odkupieniem Maryi. W r.1298 Rajmund Lullus broni Niepokalanego Poczęcia Maryi, ale nie rozwiązuje wyraźnie trudności, które się temu przeciwstawiają. W Oksfordzie natomiast mistrz Dunsa Szkota, Wilhelm z Ware, wykładając powszechnie głoszoną naukę przeciw Niepokalanemu Poczęciu, jednocześnie dodaje: „Według innej opinii, Maryja nie została skażona grzechem pierworodnym. Obstaję przy tej opinii, bo gdybym miał się mylić, to – nie będąc pewny opinii przeciwnej – wolę zbłądzić przesadą, przyznając Maryi ten przywilej, niż popełnić błąd niedomiaru przez pomniejszenie lub odmawianie Jej jakiegoś uprzywilejowania”. cd(7)n

  14. Leszek said

    cd(7): Jak już to było wcześniej powiedziane, zasadniczą rolę w obronie tezy i rozwoju ruchu propagującego N i e p o k a l a n e P o c z ę c i e, który – mimo bardzo skromnych początków – rośnie, rozprzestrzenia się i podbija opinię w ciągu jednego wieku, odegrał bł. Jan Duns. Z nakazu papieża Bonifacego VIII , odbyła się publiczna dysputa na paryskiej Sorbonie nt. przywileju niepokalanego poczęcia Maryi, w której Szkot odpierając zarzuty przeciwników, w nowym świetle ustawił ten problem, odnosząc nad nimi druzgocące zwycięstwo. Odtąd paryski uniwersytet prawdę o Niepokalanym Poczęciu uznał za własną, choć przedtem do niej był wrogo usposobiony, była uważana za herezję. Posiew myśli Szkota toruje sobie drogę poprzez dziesiątki autorów, którzy (powołując się na niego lub nie) przejmują jego terminologię i argumenty, bądź po to, aby je zbijać, bądź by je sobie przyswoić. W ten sposób podejrzany „pogląd” staje się w kilka dziesiątków lat potem – poglądem większości. I tak np. między 1309 a 13ll r. Oksford był miejscem dysputy między franciszkaninem Robertem z Cowton, biorącym dosłownie ze Szkota najlepszą część swych argumentacji, a dominikaninem, Tomaszem z Sutton, wiernym nauce św. Tomasza z Akwinu, zresztą też z Zakonu Dominikanów. Zaś pomiędzy r. 1314 a 1316 francuski franciszkanin Piotr Auriol (ok. 1280-1332), zredagował pierwszy traktat scholastyczny o Niepokalanym Poczęciu, posunął sprawę naprzód, przedstawiając w nim bardziej systematyczne rozwiązanie trudności. Wobec opinii, która jeszcze panowała w 1315r., mógł on przedstawić swoja tezę tylko z wielką przezornością, broniąc przed tym długo jej prawowierność i przeciw tłumom tych, którzy uważali ją za heretycką; wyrażał on w niej swe niezbite przekonanie:
    „Są rzeczy, które się zna (za pośrednictwem wiedzy pewnej) i są takie, w które trzeba wierzyć, jako w artykuły wiary – i są takie wreszcie, które są przedmiotem pobożnego wierze-nia. W ten sposób właśnie utrzymuję i wierzę z całą pobożnością, że błogosławiona Dziewica nie została dotknięta grzechem”.
    I tak powoli przychodzi uświadomienie, że ten „pogląd” jest wiarą Kościoła. W ponad sto lat później, w 1439r., na Soborze w Bazylei, większość doktorów będzie zgodna, by ogłosić odpowiednią definicję.
    Przesuwamy się dalej w czasie. Podstawami wiary w Maryję mocno zachwiał kryzys protestancki i choć na zwołanym Soborze Trydenckim, problem Niepokalanego Poczęcia został poruszany i był żywo dyskutowany przy okazji sprawy grzechu pierworodnego, to jednak Ojcowie obecni na tym Soborze nie byli jednomyślni i zajęli stanowisko kompromisowe, odkładające w czasie jego rozwiązanie. Warto tu zaznaczyć pewien istotny fakt; mianowicie zabierający głos na V sesji Soboru w 1546r. Franciszkanie pomijają punkt widzenia swej szkoły i proszą o definicję w imię aktualnej wiary Kościoła. Tą drogą będzie się kierował Pius IX w 1854r.
    …kryzys protestancki… Ten kryzys zapoczątkowało wystąpienie Lutra w r.1517 przeciw handlowaniu odpustom w Kościele i zmaterializowaniu duchowieństwa, co w konsekwencji doprowadziło do rozłamu w Kościele Katolickim i powstania nowych wyznań chrześcijańskich. O tym okresie historycznym, tak mówi, Matka Boża, w swych Orędziach: „W okresie protestanckiej reformacji odrzuca się Tradycję jako źródło Bożego Objawienia i akceptuje się tylko Pismo Święte. Ono jednak musi być interpretowane przy pomocy ludzkiego rozumu – jako jedynego kryterium prawdy, odrzuca się więc uporczywie autentyczny Urząd Nauczycielski Kościoła hierarchicznego, któremu Chrystus powierzył zadanie strzeżenia depozytu wiary. Każdy jest wolny, może więc czytać i przyjmować Pismo Święte zgodnie z własną osobistą interpretacją. W ten sposób wiara w Słowo Boże ulega coraz większemu zniszczeniu. W tym okresie dzieło szatana ujawnia się także w podziale Kościoła, w formowaniu się nowych i licznych wyznań chrześcijańskich, popychanych stopniowo do coraz głębszej utraty prawdziwej wiary w Słowo Boże” (17.06.1989) i „Wszystkie zróżnicowane wyznania chrześcijańskie, które przez wieki oddzieliły się od Kościoła katolickiego stanowią zwycięstwo Przeciwnika nad jednością Kościoła – tak upragnioną przez Chrystusa, o którą tak żarliwie błagał On Ojca”(22.02.1996). cd(8)n

  15. Leszek said

    cd(8): Wiek XVII i XVIII obfitował w ważne, choć wielce burzliwe wydarzenia, przyśpieszające uroczyste ogłoszenie prawdy o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy Maryi. Szczególną w tym zasługę trzeba przypisać hiszpańskim franciszkanom, którzy podjęli wielki wysiłek na rzecz Niepokalanego Poczęcia. Nieocenioną w tym rolę odegrali siedemnastowieczni franciszkanie hiszpańscy i ich starania na rzecz Niepokalanego Poczęcia, a także cała działalność królewskiego Komitetu Niepokalanego Poczęcia między 1616 a 1820 r., by spowodować definicję dogmatyczną. Wysyłane były liczne poselstwa zwolenników Niepokalanego Poczęcia do Rzymu, z drugiej strony nie próżnowali jego przeciwnicy, podejmując kontrataki. Była to nieustająca walka – sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie – o definicje Niepokalanego Poczęcia. I tak, na początku XVII w., w r.1617 i 1622 następstwem wizyt w Rzymie, delegacji wysłanej przez króla Filipa III było to, że Papież , Paweł V wydał dekrety, zakazujące publicznego negowania Niepokalanego Poczęcia, mimo że pomiędzy szkołami zakonnymi mogły być kontynuowane badania i dysputy. Z kolei w 1644r. Święte Oficjum wydało dekret zakazujący używania terminu Niepokalane Poczęcie. Przymiotnik Niepokalana winien odnosić się do słowa Dziewica (a nie do słowa Poczęcie), czyli, że należało mówić „Poczęcie Dziewicy Niepokalanej”, a nie „Niepokalane Poczęcie Dziewicy”. Zaś 8 grudnia 1661 r., Papież Aleksander VII ogłosił bullę Sollicitudo, wyrażającą zgodę na to, by w Hiszpanii, dzień 8 grudnia został ustanowiony jako obowiązkowe święto poczęcia Dziewicy Niepokalanej, jednak w przedmiocie święta w znaczeniu, poczęcia bez zmazy grzechu pierworodnego tj. „Maryja była ochroniona przez łaskę i szczególny przywilej, z uwagi na zasługi Chrystusa” . Formuła definicji Niepokalanego Poczęcia Maryi, użyta przez
    Papieża Piusa IX w r.1854 została dosłownie zapożyczona z tej bulli Aleksandra VII, z tym, że dokonana została zasadnicza zmiana, bowiem zostało powiedziane, że Maryja jest „wolna od wszelkiej pierworodnej winy”. Dodano zostało słowo „wszelkiej”, co w sposób jednoznaczny usuwało wątpliwości natury: była wolna – od grzechu, jak to stwierdzała definicja. Ale czy była całkowicie wolna od POŻĄDLIWOŚCI, od skłonności do zła właściwej skażonej naturze ludzkiej? Otóż pożądliwość jeśli nie jest grzechem, jest jednak zmazą pierworodną. I właśnie dodanie w bulli Ineffabilis Papieża Piusa IX, słowa „wszelkiej” było decydujące dla ostatecznej definicji Niepokalanego Poczęcia. By zamknąć sprawę historii wątku hiszpańskiego Niepokalanego Poczęcia, należałoby by jeszcze wspomnieć o mających wielkie znaczenie, masowych przysięgach składanych przez kolejne, w końcu wszystkie uniwersytety hiszpańskie w obronie Niepokalanego Poczęcia w XV – XVII w., a także o składanym, dodatkowym zakonnym ślubie przez mnichów rycerzy z zakonu Calatrava, tej treści: „ Przysięgamy że zawsze będziemy bronić, twierdzić i podtrzymywać, iż chwalebna Dziewica Maryja, Pani Nasza, była poczęta bez zmazy grzechu pierworodnego i nie zgrzeszyła w Adamie. Aby bronić owej niezaprzeczalnej prawdy, która przyczynia czci tak wzniosłej Dziewicy, będziemy walczyć z Bożą pomocą hasta la muerte (aż do śmierci)”. I jeszcze ci kawalerowie Niepokalanej, gotowi raczej umrzeć, niż wyrzec się Niepokalanego Poczęcia, wypowiadali takie słowa: „Ślubujemy i przysięgamy nie przyjmować nikogo do naszego szlachetnego zakonu, jeśli nie wypowie owego specjalnego ślubu i przyrzeczenia, zanim podejmie inne zobowiązania religijne”. cd(9)n

  16. Leszek said

    cd(9): I na koniec rzecz wielce zastanawiająca. Gdy nastał rok 1854 i uroczyście ogłoszono w Rzymie , jako prawdę wiary, dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi, w Hiszpanii rządził antyklerykalny rząd kontrolowany przez generałów O’Donnela i Espartero, zaś relacje ze Stolicą Apostolską zostały zerwane.
    Zakazano wtedy opublikowania papieskiej bulli o Niepokalanym Poczęciu!, co było moim zdaniem, dziełem demona, jego zemstą; podobną do tej, dotyczącej bł. Jana Dunsa Szkota. O co chodzi? Niejaki Paweł Giovio (1483-1552) był twórcą paszkwilu, kłamliwej legendy, pełnej obelg i oszczerstw; twierdził on, że Szkot był pochowany w letargu i po obudzeniu umarł w rozpaczy. Tę legendę propagował potem polski dominikanin Abraham Stanisław Bzowski (1588–1667). Ale pamiętajmy, że był to czas niezwykle ostrych dysput o niepokalanym poczęciu, a demon w takich sytuacjach, pełnych niezdrowych emocji, czuje się jak ryba w wodzie. Dzisiaj, po przenosinach i ekshumacji ciała Doktora Maryjnego, okazuje się, że to była potwarz, o cechach bajki. To był niewątpliwie znak rozpoznawczy demona.
    Dodam jeszcze tylko i to, że duży wpływ na oficjalne uznanie w Kościele prawdy o Niepokalanym Poczęciu, miał wyniesiony na ołtarze, niedawno beatyfikowany (16.07.2007r. w Licheniu), bł. O. Stanisław Papczyński (1631-1701). Był on założycielem (w r.1673) pierwszego w całym Kościele powszechnym męskiego Zgromadzenia Zakonnego Księży Marianów, które w swej nazwie nosi tytuł Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Pisał on o sobie, że miał w duszy wyryty przez Ducha Świętego obraz nowego Zakonu. W tym obrazie na pierwsze miejsce wybijała się cześć Matki Najświętszej w tajemnicy Jej Niepokalanego Poczęcia. W r.1671 przystępując do dzieła założenia nowego Zakonu przywdział na podobieństwo lilii, biały habit na cześć Niepokalanego Poczęcia Maryi. W ułożonej Regule życia („Norma Vitae”) dla nowo powstałego Zakonu O. Stanisław, na pierwszym miejscu umieścił kult niepokalanego Poczęcia. Tak zdecydowanie opowiedzenie się za prawdą Niepokalanego Poczęcia Maryi, wyrażenie gotowości do jej szerzenia i obrony kosztem własnego życia oraz założenie nowego Zakonu, było podczas toczących się jeszcze ostrych teologicznych dyskusji jej zwolenników i przeciwników, aktem wielkiej odwagi. Bł. O. Stanisław miłość i zaufanie do Matki Bożej (miało to związek z jego narodzeniem, oddaniem go przez jego matkę, będącą w niebezpieczeństwie śmierci, Maryi) wyrażał na co dzień, posługując się często wezwaniem: „Niepokalane Poczęcie Maryi Dziewicy niech będzie naszym (moim) ocaleniem i obroną”.
    W swym liście skierowanym do uczestników Kapituły Generalnej Zgromadzenia Księży Marianów, z 10 marca 2005r. Papież Jan Paweł II, tak m.in. się wyraził:
    „Drodzy Bracia! Wierni charyzmatowi, który was wyróżnia, bądźcie oddanymi synami Niepokalanego Poczęcia. Niedawno Kościół obchodził 150 rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Dziewicy. Jak wiadomo, wasz Założyciel czcigodny Sługa Boży Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński potrafił rozszerzać i odważnie bronić prawdy o Niepokalanym Poczęciu zanim jeszcze została ona zdefiniowana jako dogmat wiary. Idźcie wiernie za jego przykładem i propagujcie wokół siebie pobożność maryjną”.
    O szczególnej roli w Kościele Zakonu Marianów, za swego życia proroczo wypowiedział się, jego świątobliwy członek (wszczęty jest jego proces beatyfikacyjny), dwukrotny generał i prokurator generalny, O. Kazimierz Wyszyński(1700-1755): „Przekazuję to potomnym, że ten nasz Zakon w swoim czasie stanie do wielkiej walki z Antychrystem, który zostanie przez zakon pokonany, bo Najświętsza Maryja Panna starła głowę starodawnego węża, gdy w pokorze swej zrodziła Syna Bożego”.
    Zaiste można powiedzieć, że przez wieki trwała wielka batalia o to, by prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi, której przeciwników nie brakowało, ujrzała światło dzienne i została oficjalnie w Kościele uznaną. Jej uznaniu sprzeciwiał się i nadal się sprzeciwia poprzez konkretnych ludzi, zarówno pośród duchownych jak i świeckich, wielki Przeciwnik prawdy, ów wąż starodawny, który zwie się diabeł i szatan (Ap 12,9), ten, o którym Pan Jezus powiedział: „Od początku w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy kłamie, od siebie samego mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44). To szatan, o którym św. Paweł pisał, że „ podaje się za, przybiera na siebie postać anioła światłości” ( 2Kor 11,14), na którego służbie do czasu swego nawrócenia, przejrzenia na oczy był właśnie, wspomniany Paweł Apostoł (zob. Dz 9,17n i 22,3-15 i 26,5-2; Ga 1,11-16 i 1Tm 1,12-17).

  17. Leszek said

    A teraz krótko o tym, jak starodawny wąż diabeł,i szatan, Przeciwnik Niewiasty obleczonej w Słońce dawniej i dzisiaj walczy z prawda o Niepokalanym Poczęciu NMP.
    Wąż za Niewiastą wypuścił ze swej gardzieli wodę jak rzekę, żeby …
    W dwunastym rozdziale Apokalipsy św. Jana Apostoła, tak czytamy:
    „A wąż za Niewiastą wypuścił ze swej gardzieli(paszczy) wodę jak rzekę, żeby ją (ta) rzeka uniosła(zatopiła, porwała). Lecz ziemia przyszła z pomocą Niewieście i otworzyła ziemia swą gardziel, i po(w)chłonęła rzekę, którą Smok ze swej gardzieli wypuścił” (Ap 12,l5).
    Wiadomo, że szatan jest pełen pychy, która nie pozwala mu zobaczyć prawdy. Z jednej strony Pismo Święte powiada, że „nie dla ludzi stworzona jest pycha”, a z drugiej stwierdza, że „człowiek pyszny traci rozsądek i spokój: gardziel szeroko rozwiera jak Szeol”(Ha 2,5).
    W powyższym fragmencie Apokalipsy – mowa jest o inspirowanych, wzbudzanych przez wieki przez szatana w Kościele, zarówno ‘starych’, odradzających się na nowo, jak i nowych (tj. jej dopływach) naukach, doktrynach, ruchach antymaryjnych, o propagandzie antymaryjnej, mającej za cel ośmieszyć i zniszczyć pobożność maryjną; o nie do końca (z)rozumianej roli, przywilejach Maryi w dziele i historii zbawienia.
    Ale, jak dalej czytamy w Apokalipsie: „Ziemia przyszła z pomocą Niewieście: otworzyła ziemia swoją gardziel i pochłonęła rzekę, którą Smok ze swej gardzieli wypuścił” (Ap 12,16) – co oznacza, że ludzie wystąpili w obronie Maryi, nie przyjmując do wiadomości, nie dając wiary, nie wierząc w całą tą propagandę antymaryjną, kłamstwa o Osobie Maryi, nadal pielęgnowali w sobie miłość i cześć do Niej, rozszerzając je z całych sił w świecie, albowiem: „wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki”(Pnp 8,7). Innymi słowy, te wypuszczane rzeki z gardzieli Smoka nie zaszkodziły , nie wyrządziły im duchowej szkody, tak jak tym, którzy uwierzyli Ewangelii o Synu Bożym, Jezusie Chrystusie, ‘jeśliby nawet co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić, nie zaszkodzi im’ (Mk 16,18). Więcej, jest zapowiedzia-ne w Piśmie nadejście takiego czasu15 na ziemi, w którym: „Wody z morza znikną i rzeki wprzód wyschną doszczętnie”(Hi 14,11), bowiem „Pan powie do otchłani wód: ’Wyschnij’ i wysuszy jej rzeki (Iz 44,27). cdn

    • Leszek said

      Tak na ten temat, mówi sama Matka Boża, w swoich współczesnych Orędziach do Kapłanów:
      „Teraz Jezus jest bardzo smutny, a nawet rozgniewany widząc, że wielu Kapłanów usunęło Mnie ze swoich umysłów, zapomniało o Mnie w swoim życiu, wymazało Mnie z dusz tak wielu wiernych. Z ich winy oddawanie Mi czci – zawsze tak żywe w Kościele – obecnie bardzo osłabło, a gdzieniegdzie prawie wygasło. Mówią, że Ja, przyćmiewam chwałę i cześć należną jedynie Mojemu Synowi. Biedne Moje dzieci! Jakże są nierozumne, jak zaślepione! Jakże s z a t a n potrafił je z w i e ś ć! Doszły do tak w i e l k i e j ś l e p o t y , ponieważ nie słuchały ani Jezusa, ani Mnie. Pozwoliły się prowadzić jedynie samym sobie, swojemu rozumowi, swej pysze. I tak szatan posłużył się nimi w grze, polegającej na doprowadzeniu do tego, by usunąć M n i e w cień w Kościele i wymazać Mnie z dusz!” ( 1.08.1973) i
      „Coraz bardziej mnożą się zniewagi zadawane Mojemu Niepokalanemu Sercu. Atakuje się M o j e N i e p o k a l a n e P o c z ę c i e, Moje stałe Dziewictwo, Moje Boże i powszechne Macierzyństwo, Moje wizerunki” (4.08.1979) i „Czerwony Smok, chcąc zawładnąć ziemią, zaczął przede wszystkim prześladować Niewiastę obleczoną w słońce. Wąż wypuścił za Niewiastą z gardzieli wodę jak rzekę, żeby Ją zatopiła i uniosła. Cóż jest tą wodą jak rzeka, jeżeli nie nowe teorie teologiczne, za pomocą których usiłowano i usiłuje się usunąć waszą Niebieską Mamę z miejsca przyznanego Jej przez Trójcę Przenajświętszą? Udało mu się przysłonić Mnie w duszach, życiu i pobożności wielu Moich dzieci. Doszło nawet do zanegowania części szczególnych łask, którymi zostałam przyozdobiona przez Mojego Pana”(14.06.1980) i „Pomiędzy szerzącymi się dziś błędami są także takie, które dotykają Osoby i honoru waszej Niebieskiej Mamy. Niektórzy zaprzeczają M o j e m u N i e p o k al a n e m u Poczęciu i Mojej pełni łaski (Łk 1,28). Inni odrzucają wielki przywilej Mojego stałego Dziewictwa oraz Boskiego i powszechnego macierzyństwa. Przez to oddalają się właśnie te Moje dzieci, które szczególnie Mnie potrzebują – małe, proste i grzeszne. Często usuwa się też Moje wizerunki z wielu miejsc kultu” ( 2.04.1988) oraz
      „W waszych czasach mogę korzystać z wielkiej pomocy udzielonej Mi przez Przenajświętszą Trójcę. Dzięki niej unieszkodliwiłam atak, który Mój przeciwnik, czerwony Smok, rozpętał przeciw Mnie wymiotując ze swej gardzieli wodę jak rzekę, aby Mnie zatopić. Tę rzekę tworzą wszystkie nowe doktryny teologiczne, usiłujące rzucić cień na postać waszej niebieskiej Mamy, zaprzeczyć Moim przywilejom, zmniejszyć oddawaną Mi cześć, ośmieszyć wszystkich oddanych Mi. Z powodu tych ataków Smoka pobożność Maryjna zmniejszała się coraz bardziej w ostatnich latach u wielu Moich wiernych, a w niektórych miejscach nawet zupełnie zanikła. Pomocą dla Mnie stały się dwa skrzydła wielkiego orła (Ap 12,14). Wielki orzeł to Słowo Boże, zwłaszcza Słowo zawarte w Ewangelii Mojego Syna Jezusa. Orzeł symbolizuje Ewangelię według świętego Jana (Ap 4,7d), ponieważ wznosi się wyżej niż inne i wchodzi w samo Serce Przenajświętszej Trójcy. Ewangelia ta głosi z mocą Boskość, odwieczność i współistotność Słowa, a także – Bóstwo Jezusa Chrystusa. Dwa skrzydła orła – to Słowo Boże słuchane, kochane i zachowywane z wiarą, to Słowo Boże stosowane z miłością w życiu dzięki łasce. Dwa skrzydła wiary i miłości – czyli Słowo Boże, którego słuchałam i którym żyłam – pozwoliły Mi wznieść się ponad rzekę wszystkich ataków skierowanych przeciwko Mnie, ponieważ ukazały światu Moja prawdziwą wielkość” (6.05.1989).

    • Leszek said

      …Więcej, jest zapowiedziane w Piśmie nadejście takiego czasu na ziemi, w którym: „Wody z morza znikną i rzeki wprzód wyschną doszczętnie”(Hi 14,11)…
      Tak, o tym czasie mówi Maryja:
      „Muszę więc wyruszyć w drogę, by szukać wśród Kapłanów tych, którzy pozostali wierni, którzy Mnie słuchają i kochają. Dzięki nim, p o w i e l k i m o c z y s z c z e n i u, z a j a ś n i e j ę na nowo w Kościele – bardziej niż przedtem promienna” (1.08.1973) i „Dziś bardziej niż kiedykolwiek musicie pamiętać, że kto Mnie znajdzie, znajdzie życie i otrzyma zbawienie od Pana (Prz 8,35). Mój przeciwnik tylko tego się obawia. Robi więc wszystko, by jeszcze bardziej oddalić serca Moich wiernych ode Mnie. Usiłuje jeszcze bardziej usunąć Mnie w cień w Kościele. Rozpoczął przeciwko Mnie największą i decydującą bitwę, w której jedno z nas dwojga poniesienie klęskę na zawsze. Obecnie wiele pozorów wskazuje, że zwycięzcą jest on – Mój przeciwnik. Bliskie są jednak czasy Mojego największego powrotu i Mojego zupełnego zwycięstwa” (1.11.1973).

  18. Leszek said

    Znaczenie Niepokalanego Poczęcia Maryi na tle pierwotnych zamysłów Stwórcy wobec ludzi. Ale zanim o tym, cofnijmy się najpierw w najdalszą przeszłość, do początków dzieła stworzenia, kiedy to Bóg w Trójcy Jedyny, powiedział: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” (Rdz 1,26). Tak, o tym jest powiedziane w mistycznym dziele świątobliwej Marii od Jezusa, przeoryszy klasztoru Franciszkanek(†1665) w hiszpańskiej Agreda (z początku rozdz. IV ‚‘Stworzenie pierwszych ludzi’, str.23; por. Syr 17,1-12):
    „Szóstego dnia stworzenia Bóg ukształtował i stworzył Adama jako mężczyznę 33-letniego; był to wiek, w którym miał umrzeć Jezus Chrystus. Adam został utworzony na podobieństwo Najświętszego Człowieczeństwa Chrystusa – pod względem ciała nie różnił się prawie od Niego, a i pod względem duszy był bardzo podobny do Chrystusa. Z Adama Bóg utworzył Ewę na podobieństwo Najświętszej Panny tak, że co do wszystkich rysów i postaci swojej była Jej podobną. Z największym upodobaniem i pełen życzliwości spoglądał Bóg na te dwa obrazy pierwowzorów, które swego czasu postanowił stworzyć. Ze względu właśnie na te pierwowzory udzielił pierwszym ludziom rozlicznych łask, pragnąc radować się nimi i ich potomkami, aż ostatecznie nadejdzie dzień, w którym stworzy Chrystusa i Maryję”.
    Na tak zarysowanym tle chciałbym podjąć próbę ukazania znaczenia wyjątkowości Niepokalanego Poczęcia Maryi na tle zamysłów Stwórcy, co do naszych Prarodziców i ich potomstwa, w ogóle rodzaju ludzkiego.
    Jest też powiedziane w Piśmie, że: „Bóg stworzył człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27 i 5,1n); udzielił im też daru swego błogosławieństwa i płodności, z poleceniem rozmnażania się w sposób święty i czysty, tak jak dla nich przewidział(Rdz 1,28). Adam i Ewa – jak to Pan Jezus, objawił włoskiej mistyczce, Marii Valtorcie (w Księdze I) – od chwili, kiedy zostali stworzeni, dlatego, że mieli poznanie swoich doskonałości, posiadali zdolność miłowania, ponieważ poznawali doskonałość Boga. Łaska oraz otrzymane wraz z życiem inne dary do tego ich uzdolniły. Bóg powołał ich do istnienia z prawem tak doskonałym, że dzisiaj nie jesteśmy w stanie zrozumieć jego doskonałości. Byli posiadaczami Łaski, nigdy nie zaznali muśnięcia Niełaski. Dusza w stanie łaski posiada miłość. Kiedy zaś ma miłość, posiada Boga, to znaczy Ojca, który ją zachowuje, Syna, który ją poucza i Ducha, który ją oświeca. Dusza ma więc Poznanie, Wiedzę, Mądrość. Posiada Światło. Łaska jest światłem, a ten (ta), który (która) ją posiada, zna to czego poznanie jest pożyteczne i dobre. Nieskończony był dar Łaski udzielony im przez Boga. Ale przez nieposłuszeństwo Stwórcy, ten dar Łaski bezpowrotnie utracili. Utracili go przez grzech pierworodny.
    O utracie tego daru Łaski, tak mówi Bóg Ojciec w „Dialogu…” św. Katarzyny ze Sieny:
    „Ja stworzyłem człowieka na obraz i podobieństwo Moje, aby posiadł życie wieczne, dzielił je ze Mną i kosztował najwyższej i wiecznej słodyczy, i dobroci Mojej. Przez grzech swój nie doszedł do tego celu i nie spełniła się prawda Moja. Bo grzech zamknął niebo i bramę Mego miłosierdzia. Ponieważ nie wytrwał w stanie, w którym go postawiłem, przekroczył Mój rozkaz (Rdz 2,17 i 3,3) i zasłużył na śmierć wieczną duszy i ciała” oraz „Adam nie poznał godności swojej, nie rozważywszy, z jaka troskliwością i niewymowną miłością go stworzyłem. Popadł więc w nieposłuszeństwo, a z nieposłuszeństwa w nieczystość, przez pychę i upodobanie w niewieście, woląc przypodobać się i ustąpić towarzyszce swojej, niż usłuchać Mego rozkazu. Choć nie wierzył temu, co mu rzekła, wolał dopuścić się nieposłuszeństwa, niż ja zasmucić. Z tego nieposłuszeństwa wynikły wszystkie nieszczęścia”.
    (z rozdz. ‘Dialog’ i ‘Opatrzność Boża’, z p-któw: XXI str.53 i CXXXV str.260/261). cd(2)n

    • Leszek said

      cd(2): Adam i Ewa popełnili w odniesieniu do siebie samych zbrodnię zabicia w sobie Łaski i kradzieży polegającej na pozbawieniu siebie i swego potomstwa nieba. Zapragnęli bowiem, za namową Złego, poznać i zakosztować ‘mądrości zmysłowej i szatańskiej’ (Jk 3,15), nie bacząc na to, że ‘nie jest mądrością znajomość złego’ (Syr 19,22a). Bo, jak czytamy dalej w ‘Poemacie Boga – Człowieka’, Marii Valtorty: szatan zepsuł tych, którzy zostali stworzeni jako niewinni i poprowadził ich do współżycia, i do poczynania krętą drogą rozpusty. Zaatakował Boga w Jego stworzeniu, pozbawiając Go radości bycia Dawcą dzieci według zasad, które – gdyby były zachowane – zapewniłyby na ziemi równowagę między osobami odmiennej płci i rasami. To pozwoliłoby uniknąć wojen między ludami i nieszczęść w rodzinach. Dzięki posłuszeństwu poznaliby miłość. Jedynie przez posłuszeństwo poznaliby miłość i posiedliby ją. Mieli poznać radość posiadania dzieci bez doznawania cierpienia, radości rodzenia się – bez strachu przed śmiercią. Wszystkim, którzy – od Prarodziców począwszy – wytrwaliby w niewinności i byliby dziećmi Bożymi, przypadłoby rodzenie bez bólu, co byłoby słuszne, gdyż umieliby współżyć i poczynać życie bez pożądliwości. Umieraliby też bez strachu (por. Syr 40,1n i 41,3-4a). Gdyby nasi Prarodzice nie pragnęli niczego ponad to, co Bóg im dał i chciał dać ich potomstwu, wtedy – w ustawicznej ewolucji ku doskonałości – mogłyby się rodzić dzieci, które byłyby ludźmi w ciele i synami wyższej Inteligencji w duchu. To znaczy byłyby zwycięzcami, mocnymi, olbrzymami większymi od szatana, który zostałby pokonany wiele tysięcy lat przed godziną, w której stanie się to z nim oraz z całym jego złem. Gdyby nie było upadku Pierwszych Rodziców, ludzie byliby poczynani w sposób czysty, niepokalany, odpowiedni stanowi pierwotnej sprawiedliwości według zamysłu Stwórcy, na kształt i podobieństwo czystego i świętego współdziałania Joachima i Anny, Rodziców Maryi, w Jej niepokalanym poczęciu. I ten pierwotny z a m y s ł S t w ó r c y, który miał był udziałem Adama i Ewy i ich potomstwa, wypełnił się był w Osobie Niepokalanie Poczętej z duszą i ciałem, Maryi. Tak, o tym mówiła Trójca Święta:
      „Wszystkie inne istoty, które obdarzyliśmy istnieniem, okazały się niewdzięczne i zbuntowały się przeciwko Naszej woli; z własnej woli utraciły pierwotną sprawiedliwość, której udzieliliśmy Pierwszym rodzicom, przez co udaremniły plan Naszej miłości. Nie należy jednak dopuścić do tego, aby Nasza wola zupełnie miała się zmienić. Dlatego stworzymy tę czystą Istotę w doskonałej świętości i doskonałości, aby grzech pierworodny nie był Jej udziałem. Stworzymy duszę według Naszego upodobania, owoc Naszych doskonałości, dzieło cudowne Naszej wszechmocy; nie splami Jej wina grzechu Adama. Stworzymy dzieło, które będzie cudem Naszej wszechmocy i obrazem tych doskonałości, które przygotowaliśmy dla naszych dzieci; będzie to ostateczny cel Naszych zamiarów, jakie mieliśmy na początku stworzenia. Podczas, gdy z wolnej woli pierwszego człowieka zgrzeszyli wszyscy (por. Rz 3,23 i 5,12), w tej jednej Istocie naprawimy wszystko to, co tamci zniszczyli przez złamanie Naszej woli. Będzie Ona w szczególny sposób obrazem na podobieństwo Naszego Bóstwa i wiecznie trwać będzie przed Naszym obliczem. Ona właśnie będzie doskonałym spełnieniem Naszej woli i Naszego upodobania. W Niej złożymy wszystkie łaski i przywileje, które pierwotnie przeznaczyliśmy dla aniołów i ludzi, gdyby pozostali w stanie łaski. Ponieważ oni jednak lekkomyślnie pozbawili się sami tych darów, więc odnowimy je w tej Istocie, dodając jeszcze inne liczne przywileje. W ten sposób Nasz pierwotny wyrok nie pójdzie w zapomnienie, ale dopełni się w sposób doskonały. Ponieważ wszystko, co święte, doskonałe i zasługujące na nagrodę przygotowaliśmy pierwotnie dla stworzonych przez Nas istot, które to wszystko utraciły, strumień Naszej dobroci skierujemy teraz na tę ukochaną Istotę. Będzie ona wyłączona spod prawa, któremu podlegają przy stworzeniu wszyscy ludzie i nasienie węża nie będzie Jej udziałem. Ja Sam zstąpię z nieba do Jej łona i tam wezmę na Siebie Jej własną substancję i naturę ludzką. I chociaż Matka Słowa musi być córką Adama, to jednak na mocy wyjątkowej łaski będzie uwolniona od jego winy.(…). Nie mogła Jej nigdy dotknąć wina grzechu pierworodnego, posiadła natomiast sprawiedliwość i to w stopniu o wiele wyższym i doskonalszym aniżeli Adam i Ewa w momencie ich stworzenia. Została przyozdobiona wszystkimi rodzajami cnót i to w stopniu najwyższej ich doskonałości. Przede wszystkim otrzymała trzy cnoty boskie: wiarę, nadzieję i miłość. Oprócz nich posiadała cnoty moralne i naturalne w stopniu nadprzyrodzonym; szczególnym zaś objawem łaski były przeznaczone dla Niej dary i owoce Ducha Świętego”. (Maria z Agreda „Mistyczne Miasto Boże”, z rozdz. VI ‘Niepokalane Poczęcie Maryi’ , str. 34-41). cd(3)n

    • Leszek said

      cd(3): Sama Maryja, tak jeszcze na ten temat, mówiła:
      „Jako przeznaczoną od całej wieczności do stania się Matką Wcielonego Słowa, Najświętsza Trójca zachowała Mnie od wszelkiego grzechu, w tym grzechu pierworodnego, który wszelkie stworzenie zaciąga w chwili ludzkiego poczęcia (Ps 51,7). W ten sposób widzicie we Mnie odblask pierwotnego planu Ojca, który stworzył człowieka na Swój obraz i dla Swej największej chwały” (8.12.1996) i „Grzech jest następstwem pierwotnego nieporządku, który niestety przeszkodził, byście byli poczynani i rodzili się nieskalani jak Ja” (8.12.1983) oraz „Zostałam obdarowana przywilejami, łaską i pełnią świętości przez Swego Pana. Wolność od wszelkiej zmazy grzechu, również grzechu pierworodnego, uczyniła z Mojego życia czyste odbicie życia Bożego. Moja dusza została napełniona łaską i usiłowała wszystkimi uzdolnieniami doskonale współpracować z planem Bożym. Mój umysł otwierał się na poszukiwanie woli Bożej, a Moje serce zawsze ja miłowało i tylko ją pragnęło wypełniać – z radością i całkowitym zawierzeniem” (8.12.1984).

      W rozważaniach o Swoim Wniebowzięciu z duszą i ciałem, Maryja tak mówiła:
      „Dla poświadczenia swej pierwszej myśli stwórczej w tym co dotyczy człowieka, przeznaczonego przez Niego, jako Stworzyciela, do życia i przejścia bez śmierci z Raju ziemskiego do niebiańskiego, do wiecznego Królestwa, Bóg chciał mieć w Niebie Mnie, Niepokalaną, z duszą i z ciałem, i to zaraz po zakończeniu ziemskiego życia. Ja jestem prawdziwym świadectwem tego, co Bóg zamyślił i chciał był dla człowieka: niewinnego, nie znającego grzechu życia i spokojnego przejścia z tego życia do Życia wiecznego, jak gdyby ktoś przekraczał próg domu, by wejść do pałacu. Składający się z materialnego ciała i duchowej duszy człowiek przeszedłby z Ziemskiego Raju do Niebieskiego po pomnożeniu podczas życia na Ziemi doskonałości swojego, danego mu przez Boga ‘ja’. Bożym zamysłem było, ażeby to przejście nastąpiło po osiągnięciu przez człowieka pełnej, cielesnej i duchowej doskonałości. Człowiek przeszedłby wtenczas z Ziemskiego Raju do niebieskiego, tak jak Ja przeszłam z Ziemi do nieba. Miało to być przeznaczeniem każdej ludzkiej istoty, która żyjąc na Ziemi pozostałaby wierna Bogu i Łasce. Jednakże całkowita doskonałość zostałaby osiągnięta dopiero w pełnym świetle, jakie istnieje w Niebiosach, przychodząc z najwyższych rejonów Niebios od Boga, – Wiekuistego Słońca – który je Sobą rozświetla” – (Maria Valtorta „Poemat Boga-Człowieka”, z księgi VII zatyt ‘Uwielbienie’).

      Sam zaś Bóg Ojciec, w powyższym źródle dodaje, o Maryi:
      „Oto doskonałe dzieło Stworzyciela. Oto jest to, com Ja stworzył na Swój najprawdziwszy obraz i podobieństwo wśród wszystkich synów ludzkich, jako owoc i arcydzieło twórczości Bożej, jako cud wszechświata, co ukazał się zawarty w jedynej ludzkiej Istocie, Boskiej jak Bóg.(…). To jest Ta, co s p r o w a d z a c z a s y d o p i e r w s z y c h c z a s ó w i daje Moim Boskim Oczom radość oglądania Ewy, taką, jaką ją stworzyłem bez jakiejkolwiek plamy grzechowej”.

      • Nn said

        Leszku,
        Jezeli napiszesz kiedy jakaś ksiazke , to prosze o (najlepiej darmowy;)) egzemplarz . Moze być z dedykacja!

  19. stellina said

    Nowa ustawa o środkach przymusu bezpośredniego Podczas gdy telewizja zalewa nas informacjami o powodziach i sędzinie obrzuconej tortem, przez sejm została przepchnięta nowa ustawa o stosowaniu środków przymusu bezpośredniego przez służby porządkowe.Ustawa weszła w życie 5 czerwca 2013 roku i w założeniu „ma ułatwić pracę wszystkich służb mundurowych”. Wprowadza ona nowe środki przymusu bezpośredniego, takie jak materiały wybuchowe, granaty hukowo-błyskowe, petardy. Policjanci będą mogli również użyć kaftana bezpieczeństwa czy specjalnego kasku zabezpieczającego. Wiadomo również, że funkcjonariusze będą mieli więcej swobody jeśli chodzi o użycie broni palnej, między innymi od teraz strzelać będą mogli do agresywnych zwierząt.

    To jednak nie wszystkie nowości. Jak się okazuje zgodnie z tą ustawą możliwe będzie użycie wojska do zapewnienia bezpieczeństwa publicznego w przypadku, gdy siły policji okażą się niewystarczające. Wojsko będzie mogło zostać użyte na podstawie postanowienia prezydenta na wniosek rządu, a w sytuacjach nie cierpiących zwłoki na mocy decyzji ministra obrony narodowej na wniosek ministra spraw wewnętrznych.

    Zastanawiać może fakt, że nowe przepisy weszły w życie teraz, gdy niemal cały świat żyje wydarzeniami rozgrywającymi się w Turcji. Cała sprawa wygląda tak, jakby nasz rząd bał się, że Polacy podłapią rewolucyjną ideę Turków i wyjdą na ulice. Nowe przepisy skutecznie udaremniłyby taki bunt społeczeństwa, tym bardziej ostatni z wymienionych środków, czyli wojsko.

    Wcześniej w wypadku różnego rodzaju protestów, jak na przykład przeciwko pamiętnej ACTA, naprzeciw demonstrantom stawały najwyżej prewencyjnie oddziały policji ze sprzętem do tłumienia zamieszek (tarcze, kaski, gumowe kule itd.), a teraz jeśli rząd poczuje się w jakiś sposób zagrożony to po prostu wyśle na ulice wojsko i zamiast „zwykłej” nierównej walki możemy mieć do czynienia z brutalną pacyfikacją, jak to miało miejsce na Placu Tahrir w Kairze.http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/nowa-ustawa-o-srodkach-przymusu-bezposredniego

  20. stellina said

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rosja-trenuje-naloty-polske-szwecje

  21. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
    Pragnę serdecznie zachęcić do odwiedzenia portalu
    http://www.urbietorbi.gbzl.pl/polski.pl.html

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: