Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Dzieciątko Jezus płacze w Cochabamba, Boliva

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 lutego 2014

j1

.

j11

.

j111

Figurka Dzieciątka Jezus po raz pierwszy płakała w dniu 25 grudnia 2012 roku w domu u właścicieli, którzy otrzymali figurkę jako prezent i na Boże Narodzenie 2012,. Jeden z kuzynów kupił ją na targu i dał jako prezent rodzinie. Właściciel figurki, Maribel Méndez, mówi że w Boże Narodzenie 2013 r jest już trzeci raz jak figurka dzieciątka płacze. Drugi raz płakało  w czasie Wielkiego Tygodnia, a trzeci teraz  25 grudnia 2013. 

Źródło: http://www.lostiempos.com/diario/actualidad/local/20131227/imagen-del-nino-vuelve-a-llorar_239870_521569.html

Advertisements

komentarze 104 to “Dzieciątko Jezus płacze w Cochabamba, Boliva”

  1. DAWID said

    • DAWID said

      Zachecam do ogladania ktos kto robil ten film wierzy w oredzia MBM wedlug niego III WS bedzie w 2014 roku!

      • Okto said

        Również polecam ten film, bardzo dobra „pigułka” jeśli chodzi o przyszłe wydarzenia światowe.
        Naprawdę autor filmu się postarał, aby połączyć tę „układankę w jedną całość”, aby ukazać to całe zło przez pryzmat orędzi Marii od Miłosierdzia Bożego.

        Pierwsza część filmu została w całości poświęcona tematowi przemysłowi muzycznemu i filmowemu – głównie amerykańskiemu….a zatem, w uproszczeniu można rzecz, światowemu; w skrócie chodzi o programowanie, oddziaływanie poprzez muzykę i film na jak najmłodsze pokolenia ludzi…głownie na ich podświadomość…

        Wezwanie do wszystkich kościołów i wyznań o zjednoczenie w walce ze złem Orędzie nr 16 z serii Ostrzeżenie Otrzymano niedziela, 21 listopad 2010, godz. 15.00

        Obsesja na punkcie sławnych ludzi

        Młodzi ludzie, którym od tak dawna brakuje dobrego wzorca, zostali teraz wciągnięci w otchłań bałwochwalstwa, która jest wyraźna i widoczna dla wszystkich. Idole, którzy są uwielbiani przez Moje młode dzieci, w większości nie pochodzą ze Światła. Wielu z nich zaprzedało dusze diabłu, czym publicznie się szczycą.
        Ich hipnotyczne przesłanie, poprzez muzykę i słowa przekonuje Moje dzieci, że to jest prawdziwa ścieżka, którą należy podążać. Ich pociągająca niemoralność zachęca ich fanów do naśladownictwa. Kiedy to zrobią, to i one, Moje dzieci, blokują Światło, ponieważ one również są wtedy wciągnięte w odwieczną ciemność. Obsesja na punkcie sławnych ludzi, oznacza, że Moje dzieci usilnie dążą do tego, by wznieść się na te same wyżyny jak ci, którzy podążają za wezwaniem zwodziciela do zabawy.

        Albo inny fragment:

        Wzywajcie wierzących do nawracania zagubionych dusz Orędzie nr 20 z serii Ostrzeżenie
        Otrzymano piątek, 26 listopad 2010, 00.00

        Ta idea dla której odbywa się indoktrynacja ludzi by na pierwszym miejscu stawiali swoje potrzeby w imię swojego poczucia wartości ma miejsce już od długiego czasu. Wartości te wpajane są do ludzkiej psychiki. Ta filozofia zostaje jeszcze wzmacniana poprzez środki masowego przekazu. Kiedy moje dzieci prawie codziennie słyszą to przesłanie w telewizji, w mediach, w kinach oraz za pośrednictwem muzyki i internetu, uznają to przesłanie za ważne.
        Wierzenia te są bardzo popularne i trudno je odrzucić, gdyż oferują samozadowolenie. Pomimo tych fałszywych obietnic, są jednak kłamstwem, które Moje dzieci przyjmują. Kłamstwem, które zostało zaszczepione przez zwodziciela– szatana.

        W drugiej części filmu ukazany jest krok po kroku proces, który ma zbudować grunt pod imperium Antychrysta

        To że żyjemy w złych czasach to każdy z nas widzi i to odczuwa. Depopulacja idzie pełną parą. !!! Jeśli nie dobrowolnie będą nas ludzi likwidować (poprzez szczepionki, aborcje, eutanazje, itp.) to na siłę (zatruta żywność, skażona woda, zrzuty chemiczne, itp). To wszystko przeraża i szokuje, ten totalnybrak szacunku do życia innego człowieka. Traktują nas jak jakieś bydło, na którym można eksperymentować lub wyeksploatować do granic naszych możliwości, a kiedy stajemy się już nieprzydatni wówczas można nas uśmiercić – a wszystko to w imię projektuj zwanym NWO, gdzie człowiek będzie pod totalną kontrolą poprzez jeden światowy rząd, jedną światową religie, jedną światową walutę (mikroczip, bioczip) – jednym słowem chodzi o totalną, całkowitą kontrole tego co mamy robić, jak żyć, jak myśleć, w co wierzyć, w jaki sposób wyrażać swoje uczucia, itp. Zabierają nam podstawowy dar jakim obdarzył nas Jezus – wolną wolą Ci ludzie odpowiedzialni, za to zło są bezduszni, bez serca. Ileż oni bólu i cierpień już zadają niewinnym ludziom, a co dopiero kiedy pojawi się na scenie antychryst – on wówczas ile przyniesie zła na cały świat (już jesteśmy tego po części świadkami , spójrzmy co dzieje się na Bliskim Wschodzie, na Ukrainie, w Afryce co ci zwyrodnialcy z NWO robią z tymi tam ludźmi, a nas to dotyka bezpośrednio przez zaprojektowany kryzys finansowy , ileż rodzin już cierpi z powodu utraty pracy, braku pieniędzy, braku podstawowej opieki medycznej) Człowieka aż strach ogarnia do czego są jeszcze ci bezwzględni ludzie zdolni byleby osiągnąć swój cel. Ale w tym wszystkim ujawnia się również wielkość Boga, Jego Miłosierdzie – to dzięki niemu mamy świadomość tego co dzieje się obecnie na świecie właśnie dzięki orędziom (i nie tylko) Marii od Miłosierdzia Bożego, jak i uczciwym i odważnym ludziom, którzy są w stanie demaskować to cale zło, zwane NWO.

        Musimy po prostu trzymać się wszyscy razem, bez zbędnych podziałów i modlić się o Miłosierdzie Boże dla nas wszystkich.

        Ps:

        Dawidzie, jeśli chodzi o tę III wojnę światową to ona się odbędzie (i sam przecież wiesz, jak i inni, jeśli czytają Księgę Prawdy, że Bóg prosi nas już przeszło od trzech lata o to, żeby magazynować żywności na te złe czasy), i to w takim terminie , w jakim W O L A B O G A wyznaczy. Zapewnić ciebie mogę w stu procentach, że nie będzie to ani moją wola, ani twoją, ani tych zwyrodnialców co ja planują i realizują, ani nikogo tu na Ziemi, ani tym bardziej szatana, bowiem Bóg określa siebie, że jest TWÓRCĄ I PANEM WSZYSTKIEGO, I WSZYSTKO CO DZIEJE SIĘ TU NA ZIEMI I WSZĘDZIE POZA NIĄ ZALEŻNE JEST OD JEGO ŚWIĘTEJ WOLI…

    • Andrzej said

    • lucus said

      Msza Swieta za SP. ZBIGNIEWA ROMASZEWSKIEGO w Archikatedrze o godz 13-tej.
      Czesc Jego Pamieci !
      Wieczny odpoczynek racz Mu dac Panie , a Swiatlosc Wiekuista niechaj Mu Swieci, niech odpoczywa w Pokoju Wiecznym . Amen.

  2. DAWID said

  3. DAWID said

  4. Józef Piotr said

    Wstawiam powtornie bo coś jest ze stroną żle.
    **********************************************************
    Jeśli jest to prawdziwe to należy uważać że jest powód do takiego ZNAKU jakim jest płacz Dzieciątka .
    Mnie się kojarzą wydarzenia związane z degeneracją Świata jak chociażby masowe mordowanie dzieci nienarodzonych lub tuż po urodzeniu.
    Ostatnio “kulturę śmierci dla dzieci” uchwalił Parlament BELGI.
    Więc oto mamy Rzeż niewiniątek A zaczął to jako pierwszy HEROD pożnieJ był to HITLER a teraz dołącza do tej sztafety MORDERCÓW król Belgów FILIP I Koburg , jeśli podpisze to co uchwalił belgijski parlament.
    Aha , nalezy jeszcze wspomnieć o Polsce. Kto to wprowadził w Polsce po II WS aborcję ?
    Czy przypadkiem nie b ył to GOMUŁKA ?
    Więc jego też włączamy do tej sztafety.

  5. Józef Piotr said

    Jest jeszcze jeden obok wielu powód a mianowicie DEMORALIZACJA Niewiniątek.
    artykuł pt: Chcą uczyć dzieci masturbacji
    http://fakty.interia.pl/prasa/news-fakt-chca-uczyc-dzieci-masturbacji,nId,1107657

  6. szafirek said

    „Pod koniec drogi krzyżowej, którą odprawiałam, zaczął się skarżyć Pan Jezus na dusze zakonne i kapłańskie, na brak miłości u dusz wybranych. – Dopuszczę, aby były zniszczone klasztory i kościoły. – Odpowiedziałam: Jezu, przecież tyle dusz Cię wychwala w klasztorach. – Odpowiedział Pan: Ta chwała rani serce Moje, bo miłość jest wygnana z klasztorów. Dusze bez miłości i poświęcenia, dusze pełne egoizmu i samolubstwa, dusze pyszne i zarozumiałe, dusze pełne przewrotności i obłudy, dusze letnie, które mają zaledwie tyle ciepła, aby się same przy życiu utrzymać. Serce Moje znieść tego nie może. (74) Wszystkie łaski Moje, które codziennie na nich zlewam, spływają jak po skale. Znieść ich nie mogę, bo są ani dobrzy, ani źli. Na to powołałem klasztory, aby przez nie uświęcać świat; z nich ma wybuchać silny płomień miłości i ofiary. A jeżeli się nie nawrócą i nie zapalą pierwotną miłością, podam ich w zagładę świata tego… Jakżeż zasiędą na przyobiecanej stolicy sądzenia świata, gdy winy ich cięższe są niżeli świata – ani pokuty, ani zadośćuczynienia… Ach, serce, któreś Mnie przyjęło rankiem, w południe pałasz nienawiścią przeciw Mnie pod najrozmaitszymi postaciami. Ach, serce przeze Mnie szczególnie wybrane, czy na to, abyś Mi więcej zadawało cierpień? Wielkie grzechy świata są zranieniem serca Mego jakby z wierzchu, ale grzechy duszy wybranej przeszywają serce Moje na wskroś…
    Kiedy chciałam się wstawiać za nimi, nic nie mogłam znaleźć na ich (75) usprawiedliwienie, a nie mogąc nic ani pomyśleć w danej chwili ku ich obronie, ból mi ścisnął serce moje i płakałam gorzko. Wtem spojrzał się łaskawie Pan – i pocieszył mnie tymi słowy: Nie płacz, jest jeszcze wielka liczba dusz, które Mnie kochają bardzo, ale serce Moje pragnie być od wszystkich kochane, a że miłość Moja jest wielka, dlatego im grożę i karzę.”

    Dz. s.Faustyny (1702-1703)

  7. Marana Tha said

    szeroka dyskusja na powyższy temat : http://forum.protestanci.info/vietopic.php?t=10625

    • Weronika said

      Dlaczego wstawiasz materialy protestanckie? Nie pierwszy juz raz. Przeciez oni nie uznaja Eucharystii, ani Sakramentu Spowiedzi…
      W ten sposob mozesz skierowac wielu na niewlasciwe tory….

      • Marana Tha said

        zobacz na użytkowników – pełno jest rzymskich katolików wypowiadających się – ty też możesz się zarejestrować i pisać więc nie jest to materiał protestancki ale forum na którym rozmawiają różni ludzie

        • Weronika said

          Zobaczylam i nie polecam. Dlaczego polecac cos co moze zniszczyc w ludziach wiare, albo upewnic ich, ze ich brak wiary jest w porzadku?

          Co tam znalazlam :

          „Chyba znalazłem przepis jak sie robi te figurki (placzace)”
          „Jak zrobić cud? ”
          „Nawet fałszywi porocy mogli czynić cuda:”

          „Jak widać cuda jeszcze o niczym nie świadczą. Katolickie cuda mogą być nawet od Boga, i są one po to, by wystawić wiernych na próbę. Niestety wierni katoliccy zamiast słuchać Słowa lgną gromadnie do takich cudów i widzą w tym potwierdzenie własnych wierzeń, nurzają się jeszcze bardziej w bałwochwalstwie.”

          Takie teksty i tacy uzytkownicy nie zbuduja prawdziwej wiary, moga ja co najwyzej oslabic. Zamulasz katolicki blog zlymi tekstami.

        • bozena2 said

          Po co dyskryminować ludzi ze względu na wiarę. Bo to taka dyskryminacja.

        • Weronika said

          Bozena2@
          Masz zapewne na mysli nazywanie katolikow balwochwalcami???
          Zgadzam sie z Toba. To jest dyskryminacja tak pisac o katolikach .
          Mysle, ze nikt tutaj protestantow podobnie nie obrazal.
          Zreszta jak komus blizej do protestantow niz katolikow to nie powinien wybierac tego forum.

        • bozena2 said

          Nie wolno dzielić i wartościować ludzi zwłaszcza za wiarę.
          …”A więc posyłam was, abyście darzyli – nie brali. Bądźcie tam samarytaninem, lekarzem, przyjacielem. Ja pójdę z wami i pomogę wam wedle waszej bezinteresowności i rzeczywistej miłości bliźniego. (…)

          A wszędzie, gdzie pójdziecie, nieście Mnie – nie „katolickiego” czy „prawosławnego”, a prawdziwego: Ojca kochającego każdego człowieka. Moją księgę przyjaźni („Pozwólcie ogarnąć się Miłości”) podałem z myślą o zaspokojeniu oczekiwania głodnych Mnie i spragnionych, opuszczonych i zalęknionych, tych, którzy mało Mnie znają, lękają się Mnie i nic o tym nie wiedzą, że kocham ich i serce moje tęskni i pragnie ogarnąć ich, nasycić i rozgrzać….”
          http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-07.html

        • Weronika said

          „Nie wolno dzielić i wartościować ludzi zwłaszcza za wiarę.”

          To moze islam bylby bardziej na czasie? Jak szalec to szalec….

        • Weronika said

          Protestancki naród, Wielka Brytania, wkrótce nawróci się na Moje Drogi

          Poniedziałek, 17.09.2012, 21.15

          Moja droga, umiłowana córko, pragnę ujawnić wam cud, który zaplanowałem.

          Protestancki naród, Wielka Brytania, wkrótce nawróci się na Moje Drogi, Moje Nauki i Prawdę.

          Tak długo ten chrześcijański kraj dostosowywał i poprawiał Boże Prawa dla zaspokojenia swoich butnych metod.

          Niegdyś wielki chrześcijański kraj, przez wieki grzeszyli przeciwko Prawom Boga i przekonywali siebie, że podążali za prawami ustanowionymi przez Mój Kościół na ziemi.

        • Gossja said

          Weroniko, czy aby nie przesadzasz? Z przykrością się ciebie czyta.
          Na szczęście dla protestantów i innych wyznawców, a nawet co poniektórych katolików, Bóg jest znacznie bardziej miłosierny niż moznaby sądzić po twoich wypowiedziach. Niebo nie jest zamknięte dla żadnej skruszonej i nawróconej duszy. Nawet z pochodzenia islamskiej.

        • Gossja said

          Refleksja: 1B_37
          Moje dziecko, nie szukaj skomplikowanych dróg; wybierz drogę prostoty, tu gdzie Ja jestem. Naucz się nie osądzać tego, co dzieje się na zewnątrz, ponieważ to co zewnętrzne ma małe znaczenie. Ważne jest to, co się dzieje we wnętrzu. To tam dokonuje się obecnie prawdziwa walka, to tam Ja chcę odbudować to, co Wróg zniszczył lub myśli, że zniszczył.

          Dzisiejsza Refleksja Dnia jest zaczerpnięta z książki Dla szczęścia Moich, Moich wybranych – Jezus, napisanej przez Léandre Lachance

        • Weronika said

          Gossja@
          Pisz na temat ,bez wycieczek osobistych.To zemsta za ta kokoszke??? To byl tylko zart.
          Ciebie czyta sie z ogromna przykroscia juz nie pierwszy raz.
          Poza tym nic nie rozumiesz co napisalam. Gdzie wyczytalas te rewelacje ktorych nie ma???Nikomu nie odmawiam zbawienia, ani milosierdzia Bozego w przeciwienstwie do ciebie.
          Zamiast nawrocic heretykow na prawde czyli katolicyzm, ty popierasz szerzenie herezji na forum. Czujesz sie balwochwalca katolickim, jak mozna wyczytac na forum protestanckim polecanym przez Marane Tha i Bozene 2 , bo ja nie.
          Pokazujesz wiec brak milosci blizniego skoro nie zalezy ci na nawroceniu protestantow na jedyna Prawde, Droge i Zycie.

        • Ewa DM said

          Dlaczego mamy stosować urawniłowkę – że niby wiara wierze równa; nie osądzać, bo z zewnątrz co innego a w środku co innego …? Pan Jezus przyszedł po to, aby dać świadectwo Prawdzie! A Prawda jest jedna a nie taka, którą każdy tworzy na własny użytek. Jezus sam nieraz ostro pouczał błądzących, a potem Jego apostołowie i uczniowie dawali odpór pierwszym herezjom – choćby wtedy, gdy upominali mówiących: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. I do dzisiaj niewiele się zmieniło. Ludzie lubią filozofować i nie przejmować się dogłębną wiedzą, studiowaniem źródeł i autorytetem tych, którzy zęby zjedli na prawomyślnym prowadzeniu Kościoła Chrystusowego.

        • bozena2 said

          Weroniko przecież wiesz , że nasz Pan Jezus sam był uznany za heretyka, który proponował nieco inny sposób wierzenia w Boga, aniżeli głosili to ówcześni kapłani w Izraelu. TY niestety też nie skąpisz innym tego tytułu.
          …”Kiedy stałem naprzeciw Moich katów, oskarżony o herezję i o to, że odważyłem się głosić Prawdę, Moi apostołowie uciekli i nie można było ich nigdzie znaleźć. Ci, którzy podążali za Mną i przyjęli Moje Nauczanie, zdradzili Mnie, gdy Moje Słowo zostało zakwestionowane przez tych u władzy. Zaczęli tracić do Mnie zaufanie i zaczęli we Mnie powątpiewać.

          Niektórzy z Moich wyznawców uwierzyli, że dopuściłem się przestępstwa herezji, o które zostałem oskarżony, i uważali, że to oskarżenie jest usprawiedliwione. Tak potężni byli Moi oskarżyciele — mężowie na wysokich stanowiskach, odziani w egzotyczne szaty oraz działający i wypowiadający się z pozycji rzeczywistej władzy — iż tylko niewielu im nie dowierzało.

          Byłem przesłuchiwany, prowokowany, wyszydzany, poniżany, wyśmiewany i wyszydzany za mówienie Prawdy. Ludzie padali na kolana przed tymi władcami — mężami o potężnych wpływach i autorytecie, których władza nigdy nie była podważana. Mój głos pozostał jak szept pośrodku ryku Moich oskarżycieli.

          — Heretyk! — krzyczeli. Powiedzieli, że przemawiałem językiem diabła, że zbluźniłem przeciwko Bogu i że chciałem zniszczyć ich kościół. I w ten sposób zamordowali Mnie z zimną krwią….”
          https://ostrzezenie.wordpress.com/2013/03/17/jego-tron-zostal-skradziony-jego-moc-nie/

        • bozena2 said

          ….”Ja nie dzielę ludzi…” http://ostrzezenie.net/wordpress/2014/02/14/przyjmujcie-cierpienie-w-milczeniu-podczas-kiedy-bedziecie-dreczeni-w-haniebny-sposob-poddawani-okrucienstwom-kiedy-w-moje-imie-bedziecie-oczerniani-zniewazani-i-wysmiewani/

        • Weronika said

          Bozena@
          W tym oredziu chodzi o brak podzialu ludzi ze wzgledu na status spoleczny, a nie akceptacje wszystkich wyznan.

          „Ja nie poszukuję tych, którzy są inteligentni, kompetentni czy zasłużeni dla społeczeństwa — choć ich zapraszam i obejmuję, tak jak wszystkie Boże dzieci. Ja nie szukam aprobaty uczonych ani tych wysokich rangą, ani przywódców waszych krajów czy kościołów. Ja nie ubiegam się o pieczęć aprobaty, której człowiek tak żarliwie pożąda. Natomiast poszukuję cichych, pokornych i tych, którzy troszczą się jedynie o dobro innych, wznosząc się poza swoje własne potrzeby.”

          Kto to jest heretyk? ► heretyk

          1. wyznawca herezji, poglądu religijnego sprzecznego z dogmatami.

          Pan Jezus byl dla faryzeuszy heretykiem, bo zaprzeczal dogmatom wyznawanym przez faryzeuszy.

          Czy wyznawcy innych religii sa dla katolikow heretykami????

          Tak.Bo nie uznaja Boga Trojjedynego, Eucharystii, Spowiedzi Swietej.

          Czy to oznacza ponizanie innych ludzi i brak milosci do nich?
          Nie, bo daje szanse do nawrocenia na wlasciwa droge.

          Czy katolik jest dla protestanta, czy islamisty heretykiem???
          Tak, bo nie wyznanie dogmatow ich wiary.

          Nie obrazisz mnie nazywajac mnie heretyczka, jesli jestes innego wyznania niz katolicyzm.Nazwiesz tylko rzecz po imieniu ze swojego punktu widzenia.

          Co kazdy dla siebie wybierze to Jego wola. Jako katolicy wiemy, ze jedynie tutaj mozna sie zbawic bez czyscca, przy spelnieniu warunkow oczywiscie.
          Jesli nie mowilibysmy o tym innym nie kochalibysmy blizniego z innych wyznan.

          Urawnilowka jak to trafnie nazwala Ewa DM nie wchodzi w gre u Pana Boga.

          Wiesz jak jest a nadal odrzucasz Jezusa Krew i Cialo, Dusze i Bostwo ,to oznacza ze sam sie potepiasz.
          Nie ma tu absolutnie zadnych moich osobistych wymyslow.
          Takie sa dogmaty wiary katolickiej.

  8. On30 said

    Czy w Polsce też figurki płaczą? Ktoś może wie?

    • Gosia-3 said

      Miało być przez pana Bronka.

    • O figurkach płaczących nic nie wiem,
      ale to, że obraz Matki Bożej na Jasnej Górze to słyszałem.
      Są osoby które mówią, że Matka Boża bardzo płacze.

      Na Apelu Jasnogórskim widać jakieś plamy – krople na Twarzy Matki Bożej
      Kiedyś zbliżenia kamerą pokazywały oczy Matki Bożej
      ale ostatnio nie ma tak bliskich zbliżeń.

      • Weronika said

        To bardzo ciekawe. Czy ktos cos wie wiecej na ten temat?
        Zreszta co sie dziwic jak tam tak koncertuja i profanuja to miejsce muzyka i swiatlami…Widzialam zdjecia na Twojej stronie Krzysztofie. Istne pieklo.
        Bog zaplac za Twoja strone. Polecam goraco.
        http://www.apokalipsa.info.pl/

      • KRYSTYNA said

        MATKA BOŻA PŁACZE…
        ==================

        Film pokazujący ZAPŁAKANE OBLICZE MATKI BOŻEJ JASNOGÓRSKIEJ. Stan istniejący w czasie Apelu Jasnogórskiego w dniu 10 lutego AD 2013.

        KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

        • Józef Piotr said

          Znaczy , że coś się dzieje lub ” lada chwila” dziać się będzie.

      • Nie ma co się dziwić, że Matka Boża płacze
        przyczyn jest wiele, skupiając się tylko na Jasnej Górze to już głowa boli,
        Obraz Pana Jezusa zamknięty od trzech lat w ciemnicy,
        pod koniec roku 2013 Obraz Chrystusa Króla był wystawiony na kilkanaście dni w miejscu publicznym
        ale znowu gdzieś zniknął w jakiejś ciemnicy, sami niektórzy Paulini nie wiedza gdzie.

        W Kościele, obok kaplicy organizowane są koncerty, niby pobożne, ale bezbożne.
        Tutaj http://tv-pustelnia.pl/ostatnie_kazanie_9.htm
        jest trochę więcej materiałów do poczytania i słuchania.

        Kilka wybranych zdjęć z Częstochowy można obejrzeć tutaj.

        Pan Jezus:
        „Zalejcie” Paulinów swoimi „poleceniami” ,
        gdyż Jasna Góra jest polskiego narodu a „BÓG z wami”.
        I nie idźcie z nimi na żadne układy,
        bo wszyscy jesteście tylko pielgrzymami.

        Czy Paulini zarządzają Chrystusem Królem i Jego pałacami?
        Niech sami się wyprowadzają, gdyż są tylko Królowej poddani.
        Niech oddadzą pałac Królowej dla Narodu,
        który pragnie zgody na świecie i POKOJU.

        Tak, tak – Moi rycerze, Moi przyjaciele,
        wkrótce Jezus Chrystus przybędzie do was w Ciele
        i zadrży Gród Królowej – Jasna Góra
        a przyszłość szykuje się dla was ponura.

        Tak długo już jestem waszym niewolnikiem,
        a Paulini nie liczą się absolutnie z nikim.
        Nadejdzie ten czas, że będziecie bili głowami o posadzkę
        a Ja czekam już na ich wyprowadzkę.

        (…)

        Biskupie, co biskup wyprawia w tej Częstochowie ?
        Czy to jest jeszcze Święty Kościół Katolicki, czy już sala koncertowa,
        a może Synagoga Szatana ?

        Czy te zdjęcia z Jasnej Góry nie są odpowiedzią na DYREKTYWĘ numer 6

        DYREKTYWA 6:

        Skończcie z organową muzyką sakralną. Wnieście do kościołów gitary, żydowskie harfy, bębny, “tupanie nogami” i “święty śmiech”. To powstrzyma ludzi od osobistych modlitw oraz od rozmów z Panem Jezusem. Nie dajcie Jezusowi czasu na powołanie dzieci do życia religijnego. Wystawiajcie tańce liturgiczne w podniecającej odzieży, sztukę i koncerty na ołtarzu.

    • Imelda said

      Gosia-3 , dobrze,że przypomniałaś tą historię rodzinna , bo ja jakoś w sierpniu ją przeoczyłam 🙂
      Piękne sa takie nasze swiadectwa,zwyczajne , a jednak niezwyczajne, bo jakiś pierwiastek boski się w nich
      wyczuwa.Wyobraż sobie, ja też się urodziłam 22.o3. tylko tak dawno ,że nie pamiętam 🙂

      Niech Wam Bóg błogosławi i Matka Boża z całym Niebem!

      Pozdrawiawm 🙂

      • Gosia-3 said

        Imeldo! no to niedługo Twoje urodziny, postaram się Tobie także pożyczyć wszystkiego najlepszego, jakbym zapomniała to droga Imeldo życzę Ci byś dostała się do Nieba a ja mogłabym też do Ciebie dołączyć i następne urodziny byśmy świętowały z chórem Aniołów przy Niebiańskim Torcie w obecności Jezusa i Maryi. Ale wiem ,że to nie tak łatwo się tam dostać, niemniej z całego serca już dzisiaj Ci tego życzę. Zdjęcia do tego naszego rodzinnego Cudu wysłałam panu Bronkowi tylko nie wiem czy ma czas się tym zająć. Z Bogiem i Maryją.

      • Imelda said

        Tak Gosiu-3 , Niebo ,to jest cudowne marzenie kazdego z nas, aby się tam kiedyś dostać, ale mam nadzieję ,że Bóg pozwoli nam jeszcze tu pożyć na Ziemi i cieszyć się , rodziną, dziećmi,wspaniałymi kochanymi wnukami. Może się chociaż troche przysłużymy dzięki łasce Bożej ,że zapanuje wsród ludzi miłość i pokoj 🙂

        MARANA THA JEZU!

      • Gosia-3 said

        Imeldo! Ty widzę że jesteś przywiązana do Świata , ja mam dwoje wnucząt i także chciałabym by im było dobrze na tej Ziemi. Ale gdy ciągle widzę tyle smutku, biedy i nieszczęścia na świecie, tyle grzechu porównywalnego a może przewyższającego grzech Sodomy i Gomory to serce mi pęka ,że maja żyć na takim świecie. Ja zawsze byłam optymistką, zawsze radosna umiejąca cieszyć się z drobiazgów darowanych przez Boga. Ale ten Świat z ogromną ilością znaków masońskich , tym trendem bogacenia się za wszelką cenę , tym brakiem czasu dla dzieci przez rodziców ( niekoniecznie z ich winy), to mnie przerasta ale nie tylko mnie moją młodą rozpoczynającą życie córką , której nic nie brakuje także. I nad tym się zastanówmy, dokąd zmierza świat ?
        Ale droga Imeldo ! przepraszam Cię za te życzenia, bo złożyłam Ci je pod własne pragnienia, dlatego odwołuję je dla Ciebie ( sobie zostawiam),życzę Ci po porostu spełnienia Twoich marzeń 🙂

      • Imelda said

        Ufff…Gosiu-3 ,dziękuję Ci,żeś odwołała te życzenia dla mnie…..wprawiły mnie w wielką konsernacje!
        Chyba masz rację,że jestem przywiązana do Świata,ale Niebo jest w nas ,bo przecież jesteśmy Dziećmi Bożymi !
        Wszyscy wiemy ,że żle się dzieje na świecie…ale czytam ostatnio Ojca Badeniego, który wręcz błaga ,żeby się modlić bez ustanku:
        MARANA THA JEZU! PRZYJDŻ PANIE JEZU !

      • Imelda said

        GOSIU-3
        Doszłam do wniosku ,że te słowa życzeń skierowane do mnie wbrew pozorom NIEBIAŃSKIEGO DOBRA, pochodzą jednak od ŻŁA!!! Słowa pochodzące z BOSKIEGO natchnienia , jak wiem i czuję nie wywołują takich negatywnych odczuć, co u mnie objawiło się najpierw zdziwieniem, konsternacją ,a potem niepokojem i lękiem, więc Gosiu zanim się coś takiego napisze, trzeba się głęgoko zastanowić…dlatego w IMIĘ JEZUSA CHRYSTUSA przekreślam i niszczę te życzenia !

        Z PANEM BOGIEM i MARYJĄ!

        PS. NIżej dam linka do pięknej pieśni i zobacz na datę jej nadania 🙂

      • Imelda said

      • Gosia-3 said

        Imeldo! chyba wcześniej to już odwołałam bo widzę ,że nie śpieszno Ci do Nieba, jeszcze pewnie masz tu dużo do załatwienia. Ja naprawdę nie miałam nic złego na myśli ,przecież nie napisałam,żeby Ciebie Bóg powołał, tylko pisałam i o sobie i myślałam o nas wszystkich wierzących w oredzia MBM ,że znajdziemy się już za rok w Raju który obiecuje Nam BÓG. Myślę ,że jak ktoś boi się Nieba to takie myśli pochodzą od Złego. Jeśli Cię czymś uraziłam to przepraszam i jeszcze raz to odwołuję. Bo tak mówiąc szczerze to co napisałaś to dla mnie konsternacja , a tak w ogóle o jaką datę CI chodzi. Imeldo! to naprawdę Ty czy ktoś inny napisał za Ciebie.

    • Antysyjonista said

      Gosia-3 myślałem że masz nieco ponad 20 parę lat a ty widzę babcią już jesteś:)

      • Gosia-3 said

        Ale młodą babcią :), a usposobienie licealistki , no i wyglądam nie najgorzej.
        Puszczam oko! Zawsze byłam wesoła i lubiłam żartować i nawet z wnuczkiem czołgam się pod stołem. To ostatnie nasze wspólne osiągniecie.

    • Donna said

      Jeśli będziesz pragnąć, mieć ten obraz to Matka Boża sprawi, że do Ciebie wróci. Miałam podobną sytuację, z obrazem Pana Jezusa. Niespodzianie wrócił do nas, na swoje pierwotne miejsce. Teraz wisi w salonie na głównej, centralnej ścianie. Pan wie co jest w naszych sercach, jakie pragnienie.
      Króluj nam Chryste!

    • lucus said

      @ Gosia-3
      Bog Zaplac za Twoje swiadectwo !. Nie ma przypadku u Pana Boga. !
      Wszystko jest mistrzowsko zaplanowane.Cuda dzieja sie na naszych oczach , tyle tylko ze nie zawsze je zauwazamy.
      Chwala Panu !!!

      • Gosia-3 said

        Tak Lukus! to prawda dla mnie najbardziej było zastanawiające ,że Bóg planuje poczęcie każdego istnienia zanim tak po ludzku nie ma żadnych przesłanek tego zapowiadających. Gdy pierwszy raz spojrzałam na to odbicie pod obrazem od razu skojarzyłam z embrionem ale przecież w mojej rodzinie nikt nie spodziewał się dziecka.Poza tym ten sen, który wydawał mi się tak głupi aż do ubiegłego roku. Dlatego tylko sam Bóg może nam wyjaśnić nasze sny i tylko wtedy gdy uzna to za stosowne.

  9. westendgodzina0 said

    W Brazylii też płakała orędzie Matki Bożej 14.02.2014
    Płacze z bólu jest powiedziane że są przyczyny tego ale nie może ich ujawnić

    można włączyć napisy a potem wybrać tłumaczenie na polski

    tu jest piękne zdięcie

  10. bolek12345 said

    http://www.paruzja.info/oredzia-przeglad/63-luty-2014/1426-13-02-2014-13-43-matka-zbawienia-to-jest-czas-kiedy-dusze-beda-musialy-znosic-bol-czyscca-na-ziemi

    13.02.2014, 13:43 – Matka Zbawienia: To jest czas, kiedy dusze będą musiały znosić ból Czyśćca na Ziemi

    Moje słodkie dziecko, dlaczego martwisz się trudnościami jakie napotykasz każdego dnia w tej Misji? Czyż nie wiesz, że Wszelka Władza leży w Rękach Mojego Ojca, Boga Najwyższego?

    Gdy ludzkość będzie doznawała końcowego oczyszczenia, nie będzie to przyjemne, ale bez tego dusze nie zostaną oczyszczone. To jest czas, kiedy dusze będą musiały znosić ból Czyśćca na Ziemi. Tylko ci, którzy są czyści i o nieskazitelnej duszy mogą wejść do Nowego Raju, który jest Królestwem Bożym. Zatem wzywam was wszystkich, byście zamiast się lękać, zaakceptowali Interwencję Boga w świecie. Poddajcie się temu, co musi nastąpić, co musi mieć miejsce jak również wszelkim niezbędnym działaniom, aby chronić was wszystkich od niegodziwości i niesprawiedliwości, które zostaną wyrządzone ludzkiej rasie przez tych, którzy są wierni tylko sobie i przez tych, którzy są przedstawicielami szatana.

    Pragnieniem mojego Syna jest najpierw zjednoczyć wszystkie te niewinne dusze, które nie wierzą w Boga. Mój Syn wie, że ci, którzy kochają Boga, ale mogą Go teraz nie przyjmować, z czasem zwrócą się do Niego. On pokłada ufność w tych, którzy naprawdę Go kochają, ale odrzucają Jego Interwencję daną przez te Boskie Orędzia, gdyż oni także przybiegną do Niego. To ci, którzy Go nie znają i którzy nie chcą zaakceptować tego, Kim On Jest, stanowią Jego największe zmartwienie. Zatem zawsze pamiętajcie, że te zagubione dusze będą pierwszymi duszami, których mój Syn najbardziej pragnie. Są to ludzie, którzy najbardziej Go ranią, którzy sprawiają straszny ból i cierpienie i którzy byli przyczyną Jego Krwawych Łez, gdy cierpiał wielkie Męki w Ogrodzie.

    Kary zsyłane są nie tylko jako kary za grzechy ludzkości, lecz jako sposób doprowadzenia ludzkości do rozumu i do pokory na kolanach . Kiedy człowiek jest oczyszczany ze swojej zuchwałości, wiary we własną wielkość i błędnego przekonania, że jego moc jest większa od Bożej, to tylko tego rodzaju oczyszczenie sprawi, ze może on stać się gotowy, by stanąć przed Bogiem.

    Osoba, która jest w grzechu śmiertelnym i która odmówi okazania skruchy, nigdy nie będzie w stanie wytrzymać bólu Światła Boga. Zatem jest to Akt Miłosierdzia, że Bóg interweniuje, aby przygotować tę duszę, by i ona mogła także uczestniczyć w Chwale Bożej. Z powodu Bożej Miłości i Jego Hojności, pozwoli On, aby miało to miejsce w tych trudnych czasach, które już się zaczęły. Nie dlatego, że chce po prostu ukarać swoje dzieci za ich nieprawości, ale aby sprawić, by stały się one godne Życia Wiecznego.

    Wasza ukochana Matka

    Matka Zbawienia

  11. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
    Pragnę serdecznie zachęcić do odwiedzenia portalu http://urbietorbi-apocalypse.net/

    • stellina said

      Męka i śmierć Chrystusa według świadectwa Całunu i dzisiejszej medycyny

      Krwawy pot w Ogrójcu

      Jezus „pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił a Jego pot był jak gęste krople krwi sączące się na ziemię” (Łk 22 44).

      Jezus widząc morze niezgłębionego zła wszystkich czasów a także czując rzeczywistą trwogę i lęk przed czekającą Go kaźnią której każdy szczegół przewidywał – pocił się krwawym potem a stan stresowy pogłębiał się powtarzając się wielokrotnie! Dogłębna i wstrząsająca walka wewnętrzna którą przeżył Jezus w Getsemani wywołała u Niego wstrząs psychiczny który objawił się na zewnątrz krwawym potem. Krwawy pot jest zjawiskiem znanym w medycynie zwłaszcza u ludzi młodych umierających „trudną śmiercią” jako skutek stresowy duchowej udręki. Następuje wówczas gwałtowne przemieszczanie się krwi w organizmie: jej odpływ do wnętrza a następnie parcie masy krwi całą mocą przyspieszonej akcji serca na obwód ciała przez co następuje „tłok” krwinek w naczyniach włosowatych i przechodzenie ich do gruczołów potowych.

      Te ogromne masy czerwonych ciałek krwi znajdujących się od początku konania Jezusa w Ogrójcu w Jego tkance podskórnej skórze i gruczołach potowych spowodowały że najdrobniejsze nawet urazy fizyczne w niedalekiej już kaźni Jezusa powodowały krwawienie które pozostawiły odbicia na Całunie.

      Policzkowanie i oplwanie

      Od chwili pojmania Chrystus Pan był bardzo często bity po twarzy. Mówią o tym wszyscy Ewangeliści (Mt 26 67; Mk 14 65; Łk 22 63-64; J 18 22;19 3). Najhaniebniejszym sposobem poniżenia człowieka u Żydów było bicie pięściami po twarzy z jednoczesnym pluciem w nią. Bito stojąc naprzeciwko skazanego prawą ręką zwiniętą w kułak. A bito zawsze z rozmachem od strony lewej do prawej wskutek czego ogromna większość razów spadała na prawą stronę twarzy.

      Można to stwierdzić patrząc na całunowe oblicze Jezusa. Niewątpliwie najboleśniejszym był cios zadany Jezusowi przez sługę arcykapłana. W polskim przekładzie Ewangelii Jezus po otrzymaniu tego uderzenia zawołał: „Dlaczego Mnie bijesz?” W tekście greckim i łacińskim znajdujemy wyrażenie które oznacza: „Dlaczego Mnie ranisz?” A więc ten cios byłby wymierzony nie pięścią ale jakimś narzędziem tępokrawędzistym lub kijem. Potwierdza to Całun. Po prawej stronie oblicza Jezusa widać długą dość szeroką ranę rozpoczynającą się na grzbiecie nosa i oddzielającą część chrzęstną nosa od obu kości nosowych które nie są złamane. Rana powyższa przechodzi w prawy fałd nosowopoliczkowy wywołując ogromne podbiegnięcie krwawe okolicznych tkanek miękkich.

      Na czole Najświętszego Oblicza widać trzy ogromne otarcia naskórka aż do skóry właściwej włącznie. Być może powstały one wskutek upadków podczas drogi krzyżowej. Łuki brwiowe podbiegnięte krwawo wykazują dodatkowo powierzchniowe rany miażdżone. Ogromne krwiaki są w okolicy obu oczodołów przede wszystkim po prawej stronie tak że szpara powiekowa zupełnie zanikła. Okolica kości jarzmowej wykazuje ogromny obrzęk i podbiegnięcie krwawe z otarciem naskórka. U podnóża prawego skrzydełka nosa niewielka trójkątna rana. Prawy kącik ust zraniony wykazuje wyciek wydzieliny krwistej prawdopodobnie śliny zmieszanej z krwią. Po tej samej stronie wąs jest częściowo wyrwany podobnie jak prawa połowa brody. Broda w znaczeniu anatomicznym czyli najbardziej wystająca część żuchwy wykazuje silne stłuczenie. Większość więc tych okrutnych obrażeń zadanych pięścią dotyczy prawej połowy Oblicza. Natomiast lewa strona wykazuje znacznie mniej opisanych urazów ale nie jest od nich wolna.

      Kończąc opis okrutnego znęcania się nędznego stworzenia nad swym Panem i Bogiem zastanówmy się gdzie i kiedy Jezus otrzymał najwięcej tych uderzeń.

      Z relacji świętego Jana wnioskujemy że między skazaniem Jezusa na śmierć na pierwszym posiedzeniu Sanhedrynu około godziny 1 w nocy a posiedzeniem drugim czysto formalnym z którego „wczesnym rankiem” zaprowadzono Jezusa do pretorium mogło upłynąć około czterech godzin. W tym czasie Jezusa wtrącono do podziemi pałacu Kajfasza i właśnie tam Chrystus Pan doznał największych upokorzeń. To w tych ponurych lochach na Jego Najświętsze Oblicze spadło najwięcej razów.

      Biczowanie

      W czasach Jezusa każdy wyrok skazujący na śmierć musiał być zatwierdzony przez namiestnika Judei. Urząd ten pełnił wówczas Poncjusz Piłat. Dlatego Jezus został zaprowadzony do niego w piątek wczesnym rankiem. Piłat starał się obronić Jezusa. Odesłał Go nawet do Heroda tetrarchy Galilei aby nie mieć z Nim kłopotu jednak na próżno. Chcąc uspokoić podburzony tłum Piłat rozkazał Jezusa ubiczować. Nie uspokoiło to jednak rozwydrzonego tłumu dlatego wydał wyrok skazujący Jezusa na ukrzyżowanie.

      Biczowanie w rzymskim prawie było karą dodatkową do kary ukrzyżowania. Te kary były stosowane tylko wobec narodów podbitych i niewolników nigdy w stosunku do obywateli rzymskich. Bicz składał się z dwóch lub trzech rzemieni osadzonych w jednej rękojeści z twardym zakończeniem jak: ołów żeliwo kości lub krzemienie. Biczowano w dwu okolicznościach: aby zmusić oskarżonego do złożenia zeznań i do przyznania się do winy oraz jako wstęp do kary ukrzyżowania.

      W obu wypadkach była to raczej kara która prowadziła do śmierci skazanego. Chrystusa Pana biło dwóch żołnierzy z których jeden był wyższy a drugi nieco niższy. Żołdacy wykonujący tę katowską czynność należeli do Syrofenicjan a więc rasy szczególnie nienawidzących Żydów. Słysząc że to ma być ich król biczowali tym okrutniej. Pan Jezus podczas biczowania był przywiązany do niskiego słupa ugięty w pasie. Do tej kaźni użyto biczów zakończonych podwójnymi kulkami ołowianymi. W zależności od siły uderzenia powstawały różne rany: spłaszczenie i uraz powierzchowny skóry uszkodzenie skóry właściwej wraz z jej zmiażdżeniem przerwanie ciągłości skóry właściwej z wniknięciem zakończeń biczów w głąb ciała aż do kości. W pierwszych dwóch przypadkach skutkiem były wybroczyny lub podbiegnięcia krwawe natomiast w trzecim ciosy powodowały zawsze ogromne zniszczenia wewnątrz tkanek miażdżąc wszystko po drodze nierzadko docierając do kości. Brzegi takich ran nie były zbyt ostro obrysowane zaś wnętrze samej rany było pełne resztek ciała i uszkodzonych naczyń krwionośnych. Takie rany silnie krwawiły lub były wypełnione osoczem. Na Całunie policzono 121 ran ósemkowych z wyraźną przerwą na poprzeczne połączenie zakończeń biczów. Stąd liczba uderzeń musiała się wahać od 60 do 70 gdyż nie wszystkie zakończenia mogły naraz spowodować głębokie rany. Bito całe ciało Jezusa oszczędzając tylko podbrzusze i okolice serca. Najwięcej uderzeń spadło na Jego plecy. Biczowanie oprócz ran na powierzchni ciała powodowało również zmiany w osierdziu a przede wszystkim w opłucnej najbardziej narażonej na urazy okolicznych tkanek miękkich. Uszkodzenie w nich naczyń krwionośnych mogło powodować niewielkie krwawienia do jamy opłucnej i spowodować krwotoczne pourazowe zapalenie opłucnej. A to oprócz niemal kompletnego wykrwawienia mogło być powodem stosunkowo szybkiej śmierci Chrystusa Pana na krzyżu.

      Ukoronowanie cierniem

      Chrystusowa korona cierniowa była upleciona z gałązek krzewu cierniowego które posiadały niezwykle ostre kolce zdolne do przeniknięcia poprzez czepiec ścięgnisty aż do okostnej płaskich kości czaszki. Nie była to tylko opaska jak zwykle przedstawiana jest przez artystów na obrazach czy rzeźbach ale coś w rodzaju kasku czy czepca ciernistego które otaczał obwód całej głowy Jezusa łącznie z jej sklepieniem. Ta straszliwa „korona” spowodowała w obrębie owłosionej skóry głowy Zbawiciela około 70 głębokich silnie krwawiących niezwykle bolesnych ran kłutych. Rozdarte zostały żyły i tętnice znajdujące się na czole i obu skroniach w tyle głowy i na karku strumyki krwi popłynęły z ran. Ewangelia podaje że Pana Jezusa bito trzciną po tak ukoronowanej głowie. Nie była to trzcina znana z naszych stawów ale coś w rodzaju kija bambusowego zdolnego do zadania niezwykle bolesnych razów po tak „ukoronowanej” głowie. To spowodowało nowe rany i cierpienia. I trzeba dodać że Pan Jezus miał na głowie koronę cierniową także na krzyżu co było źródłem dodatkowych cierpień.

      Koronowanie cierniem skazanych na śmierć nie było w zwyczaju ani u Rzymian ani u Żydów. Również Piłat nie wydał takiego rozkazu. To był szatański wymysł syrofenickich żołdaków – oprawców nienawidzących fanatycznie Żydów. Lecz fakt ten został zapisany w Ewangeliach i zanotowany na Całunie z Turynu. To mówi samo za siebie!

      Droga krzyżowa

      Długość drogi krzyżowej od twierdzy Antonia na szczyt Golgoty wynosi około 670 metrów. Wznosi się ona ku górze i posiada ostrokamieniste podłoże. Według większości badaczy powołujących się na ówczesny zwyczaj u Rzymian Pan Jezus nie niósł całego krzyża tylko jego poprzeczną belkę. Jej długość wynosiła 200 cm przekrój 20 na 30 cm mogła ważyć około 55-60 kg. Po zatwierdzeniu wyroku skazującego przez Piłata Jezus został ubrany we własne szaty: tunikę czyli rodzaj koszuli tkaną jako całość oraz szatę wierzchnią znacznie grubszą co było odpowiednikiem rzymskiej togi. Jest to ważny fakt gdyż pomiędzy straszliwie poranionymi plecami Jezusa a dźwiganą poprzeczką były dwie warstwy tkaniny które w pewnym stopniu łagodziły cierpienie wywołane samym ciężarem belki jej szorstkością i ruchami zwłaszcza podczas licznych upadków Zbawiciela na drodze krzyżowej.

      Przerażająca kara biczowania zamieniła całe ciało Zbawiciela w jedną ranę. Do najbardziej bolesnych należała okolica prawego ramienia. Tu zostały doszczętnie zniszczone: skóra cienka tkanka podskórna wszystkie mięśnie i powięzi. W ten okrutny sposób został odsłonięty potężny splot nerwowy zwany barkowym. Już samo odsłonięcie tego splotu musiało być katuszą trudną do zniesienia. Dodajmy do tego ocieranie się krawędzi poprzeczki krzyża o to tak strasznie bolesne miejsce. Rozpostarcie obu rąk wzdłuż poprzeczki do której były przywiązane sznurami podczas drogi krzyżowej stanowiło dodatkową torturę.

      Poprzeczka leżała na plecach Chrystusa Pana ukosem. Jej prawa połowa znajdowała się na wysokości górnego kąta łopatki prawej i nieco powyżej niego zaś jej lewa część związana z kostką lewej nogi – nieco poniżej kąta łopatki po tej samej stronie. Te dwie okolice wykazują wyraźne ślady uciskania i przesuwania się poprzeczki w obu kierunkach oczywiście tylko w ograniczonym stopniu.

      Sznur opasujące oba ramiona i przedramiona łączył Jezusa z obu łotrami których prowadzono przed Nim. Byli to ludzie młodzi nie poddawani przedtem takim udrękom fizycznym jak Jezus. Karę bicza rzymskiego wymierzano im zgodnie z prawem właśnie teraz podczas wspólnej z Jezusem drogi na Golgotę. Uderzani biczem łotrowie uchylali się w marszu uskakując w bok lub do przodu. Wówczas sznur łączący ich z Jezusem napinał się gwałtownie i rozluźniał powodując przesuwanie się poprzeczki i przechylanie się ciała Jezusa w jedną i drugą stronę. To z kolei powodowało zachwianie równowagi coraz to słabszego Jezusa i Jego upadek na lewe kolano a potem na Najświętsze Oblicze. Prawe kolano o wiele mniej obciążone znacznie mniej też ucierpiało. Zatem główny ciężar każdego upadku spoczywał na kolanie lewym. I tak działo się wiele razy. Podczas gwałtownych przechyłów całego ciała Jezusa kiedy to całość poprzeczki została raptownie przesunięta w prawo i ku przodowi sznur łączący jej lewy koniec z kostką lewej nogi gwałtownie się napinał i „szorował” po starych skrzepach ran zadanych biczami powodując ich zdarcie nowe krwawienie i nowe skrzepy. W ten sposób powstały na lewej nodze dobrze widoczne na Całunie ukośne pręgi będące śladami nowych skrzepów w liczbie 13-18. I przypuszczalnie tyle razy Jezus walił się na lewe kolano a niekiedy z pewnym wyhamowaniem siły upadku uderzał o ziemię Najświętszym Obliczem. Ręce przywiązane sznurem do poprzeczki nie mogły temu zapobiec.

      Przy końcu drogi krzyżowej stan lewego kolana przedstawiał żałosny widok. Potwierdzają to ślady na Całunie. Na zewnętrznej stronie tego stawu zauważamy wielkich rozmiarów ranę miażdżoną. Skóra która pokrywa tę właśnie okolicę została w postaci potężnego sfałdowania odsunięta ku górze na bok i ku dołowi. Silne ścięgno rzepkowe zostało poważnie uszkodzone. Rzepka uległa zwichnięciu i została przesunięta ku górze i ku środkowi. Staw kolanowy lewy jako całość jest tak poważnie uszkodzony że pod koniec drogi krzyżowej Pan Jezus nie był w stanie iść sam. Wtedy to ciężar poprzeczki bierze na swe barki Szymon Cyrenejczyk a Jezusa oprawcy wloką za ręce i włosy w nieludzki wprost sposób.

      Tradycja podaje że podczas drogi krzyżowej Weronika otarła Oblicze Jezusa z potu krwi brudu i plwocin oprawców. Taka niewiasta choć może miała inne imię była i spełniła taki uczynek miłosierdzia wobec Jezusa dźwigającego krzyż. Świadczy o tym wolne od plwocin i całkowitego zalania krwią Oblicze Jezusowe na Całunie Turyńskim.

      Obnażenie z szat

      Gdy zawleczono Jezusa pod pal krzyża na Golgocie najpierw oprawcy zdjęli z Niego grubą szatę wierzchnią a następnie tunikę zadając straszliwy ból Zbawicielowi zmaltretowanemu do ostatecznych granic możliwości. Bowiem tunika przyschnięta do kilkudziesięciu ran pokrywających całe plecy i ramiona nierzadko wciągnięta w głąb zranionej tkanki zostaje nagle gwałtownie wyrwana wraz z jej zawartością w postaci mniej lub więcej świeżych skrzepów. Nikt i nic nie jest w stanie opisać tej nowej męczarni po której Jezus ponownie spłynął krwią. Podczas tej brutalnej czynności zostały oderwane przede wszystkim te skrzepy które były przyklejone do tylnej części tuniki co jest zrozumiałe z uwagi na dźwiganie poprzeczki krzyża.

      Ze zwleczeniem szat łączy się problem nagości Chrystusa Pana. Tradycja Kościoła niczego w tym względzie nie przechowała i nie przekazała. Podczas biczowania Chrystus miał z całą pewnością dość szeroką przepaskę na biodrach jak udowadnia to z całą wyrazistością Święty Całun. Na tej części ciała są widoczne ślady biczowania ale bez krwawienia które zostało wchłonięte przez przepaskę. Zgodnie z rytuałem pogrzebu żydowskiego nagie Ciało Jezusa zostało owinięte w Całun dzięki czemu mamy dokładne odbicie umęczonego ciała Zbawiciela. Natomiast po zdjęciu szat przed ukrzyżowaniem być może przez chwilę Jezus był nagi. Ale Rzymianie raczej nie obrażali poczucia skromności u Żydów i ten fakt przemawia za nałożeniem Jezusowi opaski na biodra. W każdym razie tak jest On przedstawiany w sztuce od samego początku.

      Ukrzyżowanie

      Śmierć na krzyżu należała do najsroższych i najokrutniejszych. Podczas konania na krzyżu cierpiał cały organizm skazanego – fizycznie i duchowo. Fizycznie – z powodu bólu ran zadanych uprzednio oraz wskutek narastającego bólu mięśni szkieletowych. Duchowo – ponieważ skazany odczuwał lęk przed śmiercią zwłaszcza jeśli miała ona charakter powolny z pragnienia i wyczerpania gdyż męczarnia krzyża nierzadko przeciągała się do kilku dni.

      Krzyż Chrystusa miał kształt litery „T” (krzyż o czterech ramionach pojawia się dopiero w V wie-ku). Do katowskich czynności ukrzyżowania przystąpiono natychmiast gdy przywleczono nie mogącego już iść Jezusa pod wkopany w ziemię pal krzyża. Wówczas do leżącej na ziemi poprzeczki „dopasowano” ramiona Jezusa rozciągając je niemal pod kątem prostym a następnie przybito je dwoma gwoździami za nadgarstki. Następnie poprzeczkę z przybitym Jezusem wciągnięto na czubek drzewca pionowego który był uprzednio odpowiednio zaciosany. Natomiast poprzeczka miała w swej środkowej części właściwej wielkości prostokątny otwór. Całość zabito klinami i przystąpiono do przybicia stóp. Ponieważ lewa noga była bezwładna kaci nie widzieli sensu przybijać tej stopy osobno. Umieszczono więc ją na grzbiecie prawej stopy i przybito razem jednym potężnym gwoździem. Aby jednak było to możliwe trzeba było zwichnąć prawą stopę w stawie skokowym. I na tej zwichniętej prawej stopie Jezus dźwigał się aby zaczerpnąć nieco powietrza. A starał się czynić to możliwie często i utrzymać się w tej pozycji jak najdłużej o czym świadczy krwawienie z lewego nadgarstka. Pomyślmy co za nieludzki ból! Dodatkowo wymagało to przybrania wymuszonej niezwykle niedogodnej pozycji która polegała na wyprężeniu się i wyrzuceniu całego ciała ku górze i nieco ku przodowi. Stąd też brak kontaktu uwieńczonej cierniem głowy z drzewcem krzyża.

      Zdjęcie z krzyża martwego ciała Jezusa nie przedstawiało specjalnych trudności. Najpierw wyjęto potężny gwóźdź uwalniając obie stopy. Potem odklinowano poprzeczkę i opuszczono delikatnie wraz z Ciałem Pańskim na Całun kładąc je na plecach. Wtedy uwolniono nadgarstki. Na razie nie zakrywano przedniej powierzchni ciała aby najbliżsi zgodnie z obyczajem mogli złożyć na czole zmarłego ostatni pocałunek. Tradycja przekazała iż ciało Jezusa w celu dokonania tego rytualnego aktu pożegnania zostało nieco uniesione i położone na kolanach Najświętszej Maryi Panny w pozycji określonej jako Pieta – Opłakiwanie. Następnie zakryto Całunem przód ciała i zaniesiono je do grobowca Józefa z Arymatei by tam obsypać je wonnościami.

      Rany dłoni

      Najwięcej informacji przekazuje nam Całun w sprawie przebicia dłoni. Wiemy jak olbrzymia większość sławnych malarzy i rzeźbiarzy przedstawiała sposób przybicia dłoni Chrystusowych do krzyża: gwoździe są umieszczone w samym środku dłoni. Ale miejsce to jest zbyt słabe aby utrzymać ciężar ciała dłużej niż 12-15 minut. A przecież Jezus żył na krzyżu przez trzy godziny i wykonywał stosunkowo energiczne ruchy ciała wzwyż i ku dołowi.

      Miejscem w którym gwoździe przeszyły ręce Chrystusa Pana były oba nadgarstki w których jest niewielka ukośna szczelina międzykostna. W tym miejscu kości i więzadła wzajemnie się uzupełniają stanowiąc wystarczającą zaporę do utrzymania ciężaru ciała. Wiedzieli o tym kaci rzymscy potwierdza to Całun i badania współczesnych lekarzy.

      Z faktem przebicia dłoni w okolicy nadgarstka łączy się inna bardzo bolesna sprawa. Gwóźdź wnikając w tym miejscu w ciało musiał przewiercić lub silnie zranić przebiegający tu nerw należący do splotu barkowego a jego zranienie wywołało straszliwy ból całej ręki barku i szyi i skurcz kciuków. Na odbiciach całunowych oba kciuki są po prostu wciągnięte w głąb każdej dłoni i tam jakby schowane. Jest to następstwo tej strasznej tortury.

      Unoszenie się Chrystusa Pana ku górze musiało pociągać za sobą tarcie zewnętrznych powierzchni dłoni mocno przygwożdżonych do szorstkiej powierzchni poprzeczki krzyża. Taki ruch spowodował zniszczenie naskórka i skóry właściwej na tej części dłoni. Całun uwidacznia zmiany o nieregularnych obrysach na grzbietowych powierzchniach obu dłoni Chrystusa.

      Jedynymi z genialnych malarzy którzy prawidłowo umieli wskazać miejsca przebicia dłoni gwoźdźmi to jest w nadgarstkach byli dwaj wielcy Flamandowie: Rubens i Van Dyck. Obaj jednak znali doskonale anatomię człowieka i obaj studiowali Całun.

      Rany stóp

      Obie stopy Jezusa były przebite jednym wspólnym i mocnym rzymskim gwoździem o długości co najmniej 20 cm i średnicy 2 cm. Wykonując tę czynność najpierw zraniono stopę lewą a dopiero potem prawą znajdującą się tuż pod nią i przylegającą do trzonu krzyża. Obie stopy były ze sobą skrzyżowane przy czym prawa musiała zostać siłą zwichnięta w stawie skokowym. Świadczą o tym ślady krwawienia podeszwy tej stopy wynika to także z układu obu stóp i z funkcji stopy prawej.

      W konsekwencji tego układu na odbiciu na Całunie prawa noga wydaje się usytuowana głębiej i nieco dłuższa w porównaniu z lewą która jest bardziej wysunięta do przodu. Aby mogło dojść do tego obie nogi w stadium zwisania były ugięte w kolanach a gdy Jezus unosił się ku górze prostował je na ile to było możliwe.

      Pan Jezus był silnym i do chwili swej męki zupełnie zdrowym fizycznie człowiekiem. Dlatego w chwili swego ukrzyżowania zachował jeszcze tyle sił życiowych że był zdolny opierając się na jednej tylko stopie w dodatku zwichniętej oraz na jednym tylko gwoździu walczyć ze śmiercią przez trzy godziny. Mimo straszliwego bólu dźwigania się ku górze na zwichniętej stopie uniesienie ciała o 25-30 cm wystarczyło by rozluźnić mięśnie barkowe i klatki piersiowej oraz wyzwolić na nowo proces oddychania. W miarę upływu czasu czynność ta stawała się coraz trudniejsza osiągając coraz niższe poziomy o czym świadczą ślady krwawienia na Całunie. Ale to unoszenie się opóźniło śmierć Chrystusa o trzy godziny.

      Tuż przed złożeniem ciała na Całunie lewa stopa wobec natychmiastowego stężenia pośmiertnego została siłą odciągnięta z grzbietu stopy prawej na bok gdyż rytuał pogrzebu żydowskiego zabraniał chowania zmarłych ze skrzyżowanymi stopami. Że tak się stało świadczą wyraźne odciski czterech palców na zewnętrznym brzegu obu stóp wyraźniejsze na podeszwie stopy lewej.

      Rana boku

      Żadna z ran Chrystusowych nie zawiera tyle wspaniałej symboliki co rana boku i serca zarazem. Z tej rany wypłynęła bowiem krew i woda – symbole odkupienia i miłosierdzia Bożego.

      Ranę tę zadał rzymski żołnierz wkrótce po śmierci Chrystusa Pana. Stał on na ziemi. Sama rana powstała w wyniku silnego pchnięcia włócznią typu lonche według zasad rzymskiej szermierki. Kierunek ciosu był więc lekko ukośny. Cios włócznią musiał przekonać Piłata że Jezus już nie żyje. Żołnierz uderzył w bok Jezusowy z odpowiednim rozmachem i dużą siłą wykonał zlecone mu zadanie tak jak to było zwykle praktykowane – przez przebicie serca. Grot włóczni przebił skórę mięśnie opłucną płuco a następnie serce Jezusa.

      Święty Jan w swojej Ewangelii pisze że po przebiciu boku Jezusa „natychmiast wypłynęła krew i woda”. Krew wypłynęła z otwartego Serca Jezusa. Przebicie boku nastąpiło prawie pięć godzin po biczowaniu które spowodowało krwotoczne pourazowe zapalenie opłucnej. W tym czasie krew która dostała się do opłucnej rozdzieliła się: czerwone ciałka krwi i inne jej elementy opadły a powyżej został barwy słomkowej płyn podobny do wody czyli osocze krwi. I to on wypłynął z otwartej rany boku Jezusa. Krew utworzyła na skórze klatki piersiowej ogromny skrzep o barwie czerwonej. Wokół niego widnieje ślad osocza odcinający się lekkim zażółceniem od tła Całunu.

      Śmierć na krzyżu

      Różne są hipotezy dotyczące ostatecznej bezpośredniej przyczyny śmierci Jezusa. Jednak wszystkim z punktu widzenia nauk medycznych towarzyszy w ostatniej fazie całkowita nieprzytomność. A nieprzytomny nie mógłby unosić ciała dla nabrania oddechu i musiałby skonać przez uduszenie w pozycji zwisu. Tak nie było. Ewangeliści świadczą że Jezus umierał przytomnie i to głośno wołając co było możliwe tylko w stanie uniesienia ciała na krzyżu. I ten stan jest najwyraźniej utrwalony na Całunie turyńskim. Na proces umierania Chrystusa trzeba spojrzeć przede wszystkim w świetle wiary.

      „Miłuje Mnie Ojciec bo Ja życie moje oddaję aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10 17-18).

      Chrystus ma więc moc oddać swe życie w momencie przez siebie wybranym. Wiedząc że Jego ludzka natura już nic więcej w cierpieniu dać z siebie nie jest w stanie i że za kilkanaście sekund ogarną Go mroki nieprzytomności uprzedził ten moment i mocą swej Boskiej natury świadomie w stanie uniesienia ciała na krzyżu odłączył duszę od ciała i odszedł do Ojca.

      Żołnierzom nawykłym do widoku śmierci ten moment skonania wydawał się niezwykły. „Setnik zaś który stał naprzeciw widząc że w ten sposób oddał ducha rzekł: Prawdziwie ten człowiek był Synem Bożym” (Mk 15 39).

      Jezus Chrystus złożył w ofierze krzyżowej swoje konające człowieczeństwo i w tym momencie czynił to z całą ludzką świadomością. Syn Boży przyjął naszą ludzką naturę by służyła Mu za narzędzie naszego zbawienia i Jego dzieło zbawcze osiąga swój szczyt w konaniu na krzyżu. Nad swoim życiem panował do końca i rozstał się z nim kiedy uznał to za stosowne. Całopalna ofiara Chrystusa była do końca świadoma była więc doskonała

  12. stellina said

    Męka i śmierć Chrystusa według świadectwa Całunu i dzisiejszej medycyny

    Krwawy pot w Ogrójcu

    Jezus „pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił a Jego pot był jak gęste krople krwi sączące się na ziemię” (Łk 22 44).

    Jezus widząc morze niezgłębionego zła wszystkich czasów a także czując rzeczywistą trwogę i lęk przed czekającą Go kaźnią której każdy szczegół przewidywał – pocił się krwawym potem a stan stresowy pogłębiał się powtarzając się wielokrotnie! Dogłębna i wstrząsająca walka wewnętrzna którą przeżył Jezus w Getsemani wywołała u Niego wstrząs psychiczny który objawił się na zewnątrz krwawym potem. Krwawy pot jest zjawiskiem znanym w medycynie zwłaszcza u ludzi młodych umierających „trudną śmiercią” jako skutek stresowy duchowej udręki. Następuje wówczas gwałtowne przemieszczanie się krwi w organizmie: jej odpływ do wnętrza a następnie parcie masy krwi całą mocą przyspieszonej akcji serca na obwód ciała przez co następuje „tłok” krwinek w naczyniach włosowatych i przechodzenie ich do gruczołów potowych.

    Te ogromne masy czerwonych ciałek krwi znajdujących się od początku konania Jezusa w Ogrójcu w Jego tkance podskórnej skórze i gruczołach potowych spowodowały że najdrobniejsze nawet urazy fizyczne w niedalekiej już kaźni Jezusa powodowały krwawienie które pozostawiły odbicia na Całunie.

    Policzkowanie i oplwanie

    Od chwili pojmania Chrystus Pan był bardzo często bity po twarzy. Mówią o tym wszyscy Ewangeliści (Mt 26 67; Mk 14 65; Łk 22 63-64; J 18 22;19 3). Najhaniebniejszym sposobem poniżenia człowieka u Żydów było bicie pięściami po twarzy z jednoczesnym pluciem w nią. Bito stojąc naprzeciwko skazanego prawą ręką zwiniętą w kułak. A bito zawsze z rozmachem od strony lewej do prawej wskutek czego ogromna większość razów spadała na prawą stronę twarzy.

    Można to stwierdzić patrząc na całunowe oblicze Jezusa. Niewątpliwie najboleśniejszym był cios zadany Jezusowi przez sługę arcykapłana. W polskim przekładzie Ewangelii Jezus po otrzymaniu tego uderzenia zawołał: „Dlaczego Mnie bijesz?” W tekście greckim i łacińskim znajdujemy wyrażenie które oznacza: „Dlaczego Mnie ranisz?” A więc ten cios byłby wymierzony nie pięścią ale jakimś narzędziem tępokrawędzistym lub kijem. Potwierdza to Całun. Po prawej stronie oblicza Jezusa widać długą dość szeroką ranę rozpoczynającą się na grzbiecie nosa i oddzielającą część chrzęstną nosa od obu kości nosowych które nie są złamane. Rana powyższa przechodzi w prawy fałd nosowopoliczkowy wywołując ogromne podbiegnięcie krwawe okolicznych tkanek miękkich.

    Na czole Najświętszego Oblicza widać trzy ogromne otarcia naskórka aż do skóry właściwej włącznie. Być może powstały one wskutek upadków podczas drogi krzyżowej. Łuki brwiowe podbiegnięte krwawo wykazują dodatkowo powierzchniowe rany miażdżone. Ogromne krwiaki są w okolicy obu oczodołów przede wszystkim po prawej stronie tak że szpara powiekowa zupełnie zanikła. Okolica kości jarzmowej wykazuje ogromny obrzęk i podbiegnięcie krwawe z otarciem naskórka. U podnóża prawego skrzydełka nosa niewielka trójkątna rana. Prawy kącik ust zraniony wykazuje wyciek wydzieliny krwistej prawdopodobnie śliny zmieszanej z krwią. Po tej samej stronie wąs jest częściowo wyrwany podobnie jak prawa połowa brody. Broda w znaczeniu anatomicznym czyli najbardziej wystająca część żuchwy wykazuje silne stłuczenie. Większość więc tych okrutnych obrażeń zadanych pięścią dotyczy prawej połowy Oblicza. Natomiast lewa strona wykazuje znacznie mniej opisanych urazów ale nie jest od nich wolna.

    Kończąc opis okrutnego znęcania się nędznego stworzenia nad swym Panem i Bogiem zastanówmy się gdzie i kiedy Jezus otrzymał najwięcej tych uderzeń.

    Z relacji świętego Jana wnioskujemy że między skazaniem Jezusa na śmierć na pierwszym posiedzeniu Sanhedrynu około godziny 1 w nocy a posiedzeniem drugim czysto formalnym z którego „wczesnym rankiem” zaprowadzono Jezusa do pretorium mogło upłynąć około czterech godzin. W tym czasie Jezusa wtrącono do podziemi pałacu Kajfasza i właśnie tam Chrystus Pan doznał największych upokorzeń. To w tych ponurych lochach na Jego Najświętsze Oblicze spadło najwięcej razów.

    Biczowanie

    W czasach Jezusa każdy wyrok skazujący na śmierć musiał być zatwierdzony przez namiestnika Judei. Urząd ten pełnił wówczas Poncjusz Piłat. Dlatego Jezus został zaprowadzony do niego w piątek wczesnym rankiem. Piłat starał się obronić Jezusa. Odesłał Go nawet do Heroda tetrarchy Galilei aby nie mieć z Nim kłopotu jednak na próżno. Chcąc uspokoić podburzony tłum Piłat rozkazał Jezusa ubiczować. Nie uspokoiło to jednak rozwydrzonego tłumu dlatego wydał wyrok skazujący Jezusa na ukrzyżowanie.

    Biczowanie w rzymskim prawie było karą dodatkową do kary ukrzyżowania. Te kary były stosowane tylko wobec narodów podbitych i niewolników nigdy w stosunku do obywateli rzymskich. Bicz składał się z dwóch lub trzech rzemieni osadzonych w jednej rękojeści z twardym zakończeniem jak: ołów żeliwo kości lub krzemienie. Biczowano w dwu okolicznościach: aby zmusić oskarżonego do złożenia zeznań i do przyznania się do winy oraz jako wstęp do kary ukrzyżowania.

    W obu wypadkach była to raczej kara która prowadziła do śmierci skazanego. Chrystusa Pana biło dwóch żołnierzy z których jeden był wyższy a drugi nieco niższy. Żołdacy wykonujący tę katowską czynność należeli do Syrofenicjan a więc rasy szczególnie nienawidzących Żydów. Słysząc że to ma być ich król biczowali tym okrutniej. Pan Jezus podczas biczowania był przywiązany do niskiego słupa ugięty w pasie. Do tej kaźni użyto biczów zakończonych podwójnymi kulkami ołowianymi. W zależności od siły uderzenia powstawały różne rany: spłaszczenie i uraz powierzchowny skóry uszkodzenie skóry właściwej wraz z jej zmiażdżeniem przerwanie ciągłości skóry właściwej z wniknięciem zakończeń biczów w głąb ciała aż do kości. W pierwszych dwóch przypadkach skutkiem były wybroczyny lub podbiegnięcia krwawe natomiast w trzecim ciosy powodowały zawsze ogromne zniszczenia wewnątrz tkanek miażdżąc wszystko po drodze nierzadko docierając do kości. Brzegi takich ran nie były zbyt ostro obrysowane zaś wnętrze samej rany było pełne resztek ciała i uszkodzonych naczyń krwionośnych. Takie rany silnie krwawiły lub były wypełnione osoczem. Na Całunie policzono 121 ran ósemkowych z wyraźną przerwą na poprzeczne połączenie zakończeń biczów. Stąd liczba uderzeń musiała się wahać od 60 do 70 gdyż nie wszystkie zakończenia mogły naraz spowodować głębokie rany. Bito całe ciało Jezusa oszczędzając tylko podbrzusze i okolice serca. Najwięcej uderzeń spadło na Jego plecy. Biczowanie oprócz ran na powierzchni ciała powodowało również zmiany w osierdziu a przede wszystkim w opłucnej najbardziej narażonej na urazy okolicznych tkanek miękkich. Uszkodzenie w nich naczyń krwionośnych mogło powodować niewielkie krwawienia do jamy opłucnej i spowodować krwotoczne pourazowe zapalenie opłucnej. A to oprócz niemal kompletnego wykrwawienia mogło być powodem stosunkowo szybkiej śmierci Chrystusa Pana na krzyżu.

    Ukoronowanie cierniem

    Chrystusowa korona cierniowa była upleciona z gałązek krzewu cierniowego które posiadały niezwykle ostre kolce zdolne do przeniknięcia poprzez czepiec ścięgnisty aż do okostnej płaskich kości czaszki. Nie była to tylko opaska jak zwykle przedstawiana jest przez artystów na obrazach czy rzeźbach ale coś w rodzaju kasku czy czepca ciernistego które otaczał obwód całej głowy Jezusa łącznie z jej sklepieniem. Ta straszliwa „korona” spowodowała w obrębie owłosionej skóry głowy Zbawiciela około 70 głębokich silnie krwawiących niezwykle bolesnych ran kłutych. Rozdarte zostały żyły i tętnice znajdujące się na czole i obu skroniach w tyle głowy i na karku strumyki krwi popłynęły z ran. Ewangelia podaje że Pana Jezusa bito trzciną po tak ukoronowanej głowie. Nie była to trzcina znana z naszych stawów ale coś w rodzaju kija bambusowego zdolnego do zadania niezwykle bolesnych razów po tak „ukoronowanej” głowie. To spowodowało nowe rany i cierpienia. I trzeba dodać że Pan Jezus miał na głowie koronę cierniową także na krzyżu co było źródłem dodatkowych cierpień.

    Koronowanie cierniem skazanych na śmierć nie było w zwyczaju ani u Rzymian ani u Żydów. Również Piłat nie wydał takiego rozkazu. To był szatański wymysł syrofenickich żołdaków – oprawców nienawidzących fanatycznie Żydów. Lecz fakt ten został zapisany w Ewangeliach i zanotowany na Całunie z Turynu. To mówi samo za siebie!

    Droga krzyżowa

    Długość drogi krzyżowej od twierdzy Antonia na szczyt Golgoty wynosi około 670 metrów. Wznosi się ona ku górze i posiada ostrokamieniste podłoże. Według większości badaczy powołujących się na ówczesny zwyczaj u Rzymian Pan Jezus nie niósł całego krzyża tylko jego poprzeczną belkę. Jej długość wynosiła 200 cm przekrój 20 na 30 cm mogła ważyć około 55-60 kg. Po zatwierdzeniu wyroku skazującego przez Piłata Jezus został ubrany we własne szaty: tunikę czyli rodzaj koszuli tkaną jako całość oraz szatę wierzchnią znacznie grubszą co było odpowiednikiem rzymskiej togi. Jest to ważny fakt gdyż pomiędzy straszliwie poranionymi plecami Jezusa a dźwiganą poprzeczką były dwie warstwy tkaniny które w pewnym stopniu łagodziły cierpienie wywołane samym ciężarem belki jej szorstkością i ruchami zwłaszcza podczas licznych upadków Zbawiciela na drodze krzyżowej.

    Przerażająca kara biczowania zamieniła całe ciało Zbawiciela w jedną ranę. Do najbardziej bolesnych należała okolica prawego ramienia. Tu zostały doszczętnie zniszczone: skóra cienka tkanka podskórna wszystkie mięśnie i powięzi. W ten okrutny sposób został odsłonięty potężny splot nerwowy zwany barkowym. Już samo odsłonięcie tego splotu musiało być katuszą trudną do zniesienia. Dodajmy do tego ocieranie się krawędzi poprzeczki krzyża o to tak strasznie bolesne miejsce. Rozpostarcie obu rąk wzdłuż poprzeczki do której były przywiązane sznurami podczas drogi krzyżowej stanowiło dodatkową torturę.

    Poprzeczka leżała na plecach Chrystusa Pana ukosem. Jej prawa połowa znajdowała się na wysokości górnego kąta łopatki prawej i nieco powyżej niego zaś jej lewa część związana z kostką lewej nogi – nieco poniżej kąta łopatki po tej samej stronie. Te dwie okolice wykazują wyraźne ślady uciskania i przesuwania się poprzeczki w obu kierunkach oczywiście tylko w ograniczonym stopniu.

    Sznur opasujące oba ramiona i przedramiona łączył Jezusa z obu łotrami których prowadzono przed Nim. Byli to ludzie młodzi nie poddawani przedtem takim udrękom fizycznym jak Jezus. Karę bicza rzymskiego wymierzano im zgodnie z prawem właśnie teraz podczas wspólnej z Jezusem drogi na Golgotę. Uderzani biczem łotrowie uchylali się w marszu uskakując w bok lub do przodu. Wówczas sznur łączący ich z Jezusem napinał się gwałtownie i rozluźniał powodując przesuwanie się poprzeczki i przechylanie się ciała Jezusa w jedną i drugą stronę. To z kolei powodowało zachwianie równowagi coraz to słabszego Jezusa i Jego upadek na lewe kolano a potem na Najświętsze Oblicze. Prawe kolano o wiele mniej obciążone znacznie mniej też ucierpiało. Zatem główny ciężar każdego upadku spoczywał na kolanie lewym. I tak działo się wiele razy. Podczas gwałtownych przechyłów całego ciała Jezusa kiedy to całość poprzeczki została raptownie przesunięta w prawo i ku przodowi sznur łączący jej lewy koniec z kostką lewej nogi gwałtownie się napinał i „szorował” po starych skrzepach ran zadanych biczami powodując ich zdarcie nowe krwawienie i nowe skrzepy. W ten sposób powstały na lewej nodze dobrze widoczne na Całunie ukośne pręgi będące śladami nowych skrzepów w liczbie 13-18. I przypuszczalnie tyle razy Jezus walił się na lewe kolano a niekiedy z pewnym wyhamowaniem siły upadku uderzał o ziemię Najświętszym Obliczem. Ręce przywiązane sznurem do poprzeczki nie mogły temu zapobiec.

    Przy końcu drogi krzyżowej stan lewego kolana przedstawiał żałosny widok. Potwierdzają to ślady na Całunie. Na zewnętrznej stronie tego stawu zauważamy wielkich rozmiarów ranę miażdżoną. Skóra która pokrywa tę właśnie okolicę została w postaci potężnego sfałdowania odsunięta ku górze na bok i ku dołowi. Silne ścięgno rzepkowe zostało poważnie uszkodzone. Rzepka uległa zwichnięciu i została przesunięta ku górze i ku środkowi. Staw kolanowy lewy jako całość jest tak poważnie uszkodzony że pod koniec drogi krzyżowej Pan Jezus nie był w stanie iść sam. Wtedy to ciężar poprzeczki bierze na swe barki Szymon Cyrenejczyk a Jezusa oprawcy wloką za ręce i włosy w nieludzki wprost sposób.

    Tradycja podaje że podczas drogi krzyżowej Weronika otarła Oblicze Jezusa z potu krwi brudu i plwocin oprawców. Taka niewiasta choć może miała inne imię była i spełniła taki uczynek miłosierdzia wobec Jezusa dźwigającego krzyż. Świadczy o tym wolne od plwocin i całkowitego zalania krwią Oblicze Jezusowe na Całunie Turyńskim.

    Obnażenie z szat

    Gdy zawleczono Jezusa pod pal krzyża na Golgocie najpierw oprawcy zdjęli z Niego grubą szatę wierzchnią a następnie tunikę zadając straszliwy ból Zbawicielowi zmaltretowanemu do ostatecznych granic możliwości. Bowiem tunika przyschnięta do kilkudziesięciu ran pokrywających całe plecy i ramiona nierzadko wciągnięta w głąb zranionej tkanki zostaje nagle gwałtownie wyrwana wraz z jej zawartością w postaci mniej lub więcej świeżych skrzepów. Nikt i nic nie jest w stanie opisać tej nowej męczarni po której Jezus ponownie spłynął krwią. Podczas tej brutalnej czynności zostały oderwane przede wszystkim te skrzepy które były przyklejone do tylnej części tuniki co jest zrozumiałe z uwagi na dźwiganie poprzeczki krzyża.

    Ze zwleczeniem szat łączy się problem nagości Chrystusa Pana. Tradycja Kościoła niczego w tym względzie nie przechowała i nie przekazała. Podczas biczowania Chrystus miał z całą pewnością dość szeroką przepaskę na biodrach jak udowadnia to z całą wyrazistością Święty Całun. Na tej części ciała są widoczne ślady biczowania ale bez krwawienia które zostało wchłonięte przez przepaskę. Zgodnie z rytuałem pogrzebu żydowskiego nagie Ciało Jezusa zostało owinięte w Całun dzięki czemu mamy dokładne odbicie umęczonego ciała Zbawiciela. Natomiast po zdjęciu szat przed ukrzyżowaniem być może przez chwilę Jezus był nagi. Ale Rzymianie raczej nie obrażali poczucia skromności u Żydów i ten fakt przemawia za nałożeniem Jezusowi opaski na biodra. W każdym razie tak jest On przedstawiany w sztuce od samego początku.

    Ukrzyżowanie

    Śmierć na krzyżu należała do najsroższych i najokrutniejszych. Podczas konania na krzyżu cierpiał cały organizm skazanego – fizycznie i duchowo. Fizycznie – z powodu bólu ran zadanych uprzednio oraz wskutek narastającego bólu mięśni szkieletowych. Duchowo – ponieważ skazany odczuwał lęk przed śmiercią zwłaszcza jeśli miała ona charakter powolny z pragnienia i wyczerpania gdyż męczarnia krzyża nierzadko przeciągała się do kilku dni.

    Krzyż Chrystusa miał kształt litery „T” (krzyż o czterech ramionach pojawia się dopiero w V wie-ku). Do katowskich czynności ukrzyżowania przystąpiono natychmiast gdy przywleczono nie mogącego już iść Jezusa pod wkopany w ziemię pal krzyża. Wówczas do leżącej na ziemi poprzeczki „dopasowano” ramiona Jezusa rozciągając je niemal pod kątem prostym a następnie przybito je dwoma gwoździami za nadgarstki. Następnie poprzeczkę z przybitym Jezusem wciągnięto na czubek drzewca pionowego który był uprzednio odpowiednio zaciosany. Natomiast poprzeczka miała w swej środkowej części właściwej wielkości prostokątny otwór. Całość zabito klinami i przystąpiono do przybicia stóp. Ponieważ lewa noga była bezwładna kaci nie widzieli sensu przybijać tej stopy osobno. Umieszczono więc ją na grzbiecie prawej stopy i przybito razem jednym potężnym gwoździem. Aby jednak było to możliwe trzeba było zwichnąć prawą stopę w stawie skokowym. I na tej zwichniętej prawej stopie Jezus dźwigał się aby zaczerpnąć nieco powietrza. A starał się czynić to możliwie często i utrzymać się w tej pozycji jak najdłużej o czym świadczy krwawienie z lewego nadgarstka. Pomyślmy co za nieludzki ból! Dodatkowo wymagało to przybrania wymuszonej niezwykle niedogodnej pozycji która polegała na wyprężeniu się i wyrzuceniu całego ciała ku górze i nieco ku przodowi. Stąd też brak kontaktu uwieńczonej cierniem głowy z drzewcem krzyża.

    Zdjęcie z krzyża martwego ciała Jezusa nie przedstawiało specjalnych trudności. Najpierw wyjęto potężny gwóźdź uwalniając obie stopy. Potem odklinowano poprzeczkę i opuszczono delikatnie wraz z Ciałem Pańskim na Całun kładąc je na plecach. Wtedy uwolniono nadgarstki. Na razie nie zakrywano przedniej powierzchni ciała aby najbliżsi zgodnie z obyczajem mogli złożyć na czole zmarłego ostatni pocałunek. Tradycja przekazała iż ciało Jezusa w celu dokonania tego rytualnego aktu pożegnania zostało nieco uniesione i położone na kolanach Najświętszej Maryi Panny w pozycji określonej jako Pieta – Opłakiwanie. Następnie zakryto Całunem przód ciała i zaniesiono je do grobowca Józefa z Arymatei by tam obsypać je wonnościami.

    Rany dłoni

    Najwięcej informacji przekazuje nam Całun w sprawie przebicia dłoni. Wiemy jak olbrzymia większość sławnych malarzy i rzeźbiarzy przedstawiała sposób przybicia dłoni Chrystusowych do krzyża: gwoździe są umieszczone w samym środku dłoni. Ale miejsce to jest zbyt słabe aby utrzymać ciężar ciała dłużej niż 12-15 minut. A przecież Jezus żył na krzyżu przez trzy godziny i wykonywał stosunkowo energiczne ruchy ciała wzwyż i ku dołowi.

    Miejscem w którym gwoździe przeszyły ręce Chrystusa Pana były oba nadgarstki w których jest niewielka ukośna szczelina międzykostna. W tym miejscu kości i więzadła wzajemnie się uzupełniają stanowiąc wystarczającą zaporę do utrzymania ciężaru ciała. Wiedzieli o tym kaci rzymscy potwierdza to Całun i badania współczesnych lekarzy.

    Z faktem przebicia dłoni w okolicy nadgarstka łączy się inna bardzo bolesna sprawa. Gwóźdź wnikając w tym miejscu w ciało musiał przewiercić lub silnie zranić przebiegający tu nerw należący do splotu barkowego a jego zranienie wywołało straszliwy ból całej ręki barku i szyi i skurcz kciuków. Na odbiciach całunowych oba kciuki są po prostu wciągnięte w głąb każdej dłoni i tam jakby schowane. Jest to następstwo tej strasznej tortury.

    Unoszenie się Chrystusa Pana ku górze musiało pociągać za sobą tarcie zewnętrznych powierzchni dłoni mocno przygwożdżonych do szorstkiej powierzchni poprzeczki krzyża. Taki ruch spowodował zniszczenie naskórka i skóry właściwej na tej części dłoni. Całun uwidacznia zmiany o nieregularnych obrysach na grzbietowych powierzchniach obu dłoni Chrystusa.

    Jedynymi z genialnych malarzy którzy prawidłowo umieli wskazać miejsca przebicia dłoni gwoźdźmi to jest w nadgarstkach byli dwaj wielcy Flamandowie: Rubens i Van Dyck. Obaj jednak znali doskonale anatomię człowieka i obaj studiowali Całun.

    Rany stóp

    Obie stopy Jezusa były przebite jednym wspólnym i mocnym rzymskim gwoździem o długości co najmniej 20 cm i średnicy 2 cm. Wykonując tę czynność najpierw zraniono stopę lewą a dopiero potem prawą znajdującą się tuż pod nią i przylegającą do trzonu krzyża. Obie stopy były ze sobą skrzyżowane przy czym prawa musiała zostać siłą zwichnięta w stawie skokowym. Świadczą o tym ślady krwawienia podeszwy tej stopy wynika to także z układu obu stóp i z funkcji stopy prawej.

    W konsekwencji tego układu na odbiciu na Całunie prawa noga wydaje się usytuowana głębiej i nieco dłuższa w porównaniu z lewą która jest bardziej wysunięta do przodu. Aby mogło dojść do tego obie nogi w stadium zwisania były ugięte w kolanach a gdy Jezus unosił się ku górze prostował je na ile to było możliwe.

    Pan Jezus był silnym i do chwili swej męki zupełnie zdrowym fizycznie człowiekiem. Dlatego w chwili swego ukrzyżowania zachował jeszcze tyle sił życiowych że był zdolny opierając się na jednej tylko stopie w dodatku zwichniętej oraz na jednym tylko gwoździu walczyć ze śmiercią przez trzy godziny. Mimo straszliwego bólu dźwigania się ku górze na zwichniętej stopie uniesienie ciała o 25-30 cm wystarczyło by rozluźnić mięśnie barkowe i klatki piersiowej oraz wyzwolić na nowo proces oddychania. W miarę upływu czasu czynność ta stawała się coraz trudniejsza osiągając coraz niższe poziomy o czym świadczą ślady krwawienia na Całunie. Ale to unoszenie się opóźniło śmierć Chrystusa o trzy godziny.

    Tuż przed złożeniem ciała na Całunie lewa stopa wobec natychmiastowego stężenia pośmiertnego została siłą odciągnięta z grzbietu stopy prawej na bok gdyż rytuał pogrzebu żydowskiego zabraniał chowania zmarłych ze skrzyżowanymi stopami. Że tak się stało świadczą wyraźne odciski czterech palców na zewnętrznym brzegu obu stóp wyraźniejsze na podeszwie stopy lewej.

    Rana boku

    Żadna z ran Chrystusowych nie zawiera tyle wspaniałej symboliki co rana boku i serca zarazem. Z tej rany wypłynęła bowiem krew i woda – symbole odkupienia i miłosierdzia Bożego.

    Ranę tę zadał rzymski żołnierz wkrótce po śmierci Chrystusa Pana. Stał on na ziemi. Sama rana powstała w wyniku silnego pchnięcia włócznią typu lonche według zasad rzymskiej szermierki. Kierunek ciosu był więc lekko ukośny. Cios włócznią musiał przekonać Piłata że Jezus już nie żyje. Żołnierz uderzył w bok Jezusowy z odpowiednim rozmachem i dużą siłą wykonał zlecone mu zadanie tak jak to było zwykle praktykowane – przez przebicie serca. Grot włóczni przebił skórę mięśnie opłucną płuco a następnie serce Jezusa.

    Święty Jan w swojej Ewangelii pisze że po przebiciu boku Jezusa „natychmiast wypłynęła krew i woda”. Krew wypłynęła z otwartego Serca Jezusa. Przebicie boku nastąpiło prawie pięć godzin po biczowaniu które spowodowało krwotoczne pourazowe zapalenie opłucnej. W tym czasie krew która dostała się do opłucnej rozdzieliła się: czerwone ciałka krwi i inne jej elementy opadły a powyżej został barwy słomkowej płyn podobny do wody czyli osocze krwi. I to on wypłynął z otwartej rany boku Jezusa. Krew utworzyła na skórze klatki piersiowej ogromny skrzep o barwie czerwonej. Wokół niego widnieje ślad osocza odcinający się lekkim zażółceniem od tła Całunu.

    Śmierć na krzyżu

    Różne są hipotezy dotyczące ostatecznej bezpośredniej przyczyny śmierci Jezusa. Jednak wszystkim z punktu widzenia nauk medycznych towarzyszy w ostatniej fazie całkowita nieprzytomność. A nieprzytomny nie mógłby unosić ciała dla nabrania oddechu i musiałby skonać przez uduszenie w pozycji zwisu. Tak nie było. Ewangeliści świadczą że Jezus umierał przytomnie i to głośno wołając co było możliwe tylko w stanie uniesienia ciała na krzyżu. I ten stan jest najwyraźniej utrwalony na Całunie turyńskim. Na proces umierania Chrystusa trzeba spojrzeć przede wszystkim w świetle wiary.

    „Miłuje Mnie Ojciec bo Ja życie moje oddaję aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10 17-18).

    Chrystus ma więc moc oddać swe życie w momencie przez siebie wybranym. Wiedząc że Jego ludzka natura już nic więcej w cierpieniu dać z siebie nie jest w stanie i że za kilkanaście sekund ogarną Go mroki nieprzytomności uprzedził ten moment i mocą swej Boskiej natury świadomie w stanie uniesienia ciała na krzyżu odłączył duszę od ciała i odszedł do Ojca.

    Żołnierzom nawykłym do widoku śmierci ten moment skonania wydawał się niezwykły. „Setnik zaś który stał naprzeciw widząc że w ten sposób oddał ducha rzekł: Prawdziwie ten człowiek był Synem Bożym” (Mk 15 39).

    Jezus Chrystus złożył w ofierze krzyżowej swoje konające człowieczeństwo i w tym momencie czynił to z całą ludzką świadomością. Syn Boży przyjął naszą ludzką naturę by służyła Mu za narzędzie naszego zbawienia i Jego dzieło zbawcze osiąga swój szczyt w konaniu na krzyżu. Nad swoim życiem panował do końca i rozstał się z nim kiedy uznał to za stosowne. Całopalna ofiara Chrystusa była do końca świadoma była więc doskonała

  13. stellina said

    http://www.katolik.pl/ku-czci-bozego-oblicza,22415,818,cz.html?idr=10633

  14. stellina said

    Krwawy pot w Ogrójcu

    Jezus „pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił a Jego pot był jak gęste krople krwi sączące się na ziemię” (Łk 22 44).

    Jezus widząc morze niezgłębionego zła wszystkich czasów a także czując rzeczywistą trwogę i lęk przed czekającą Go kaźnią której każdy szczegół przewidywał – pocił się krwawym potem a stan stresowy pogłębiał się powtarzając się wielokrotnie! Dogłębna i wstrząsająca walka wewnętrzna którą przeżył Jezus w Getsemani wywołała u Niego wstrząs psychiczny który objawił się na zewnątrz krwawym potem. Krwawy pot jest zjawiskiem znanym w medycynie zwłaszcza u ludzi młodych umierających „trudną śmiercią” jako skutek stresowy duchowej udręki. Następuje wówczas gwałtowne przemieszczanie się krwi w organizmie: jej odpływ do wnętrza a następnie parcie masy krwi całą mocą przyspieszonej akcji serca na obwód ciała przez co następuje „tłok” krwinek w naczyniach włosowatych i przechodzenie ich do gruczołów potowych.

    Te ogromne masy czerwonych ciałek krwi znajdujących się od początku konania Jezusa w Ogrójcu w Jego tkance podskórnej skórze i gruczołach potowych spowodowały że najdrobniejsze nawet urazy fizyczne w niedalekiej już kaźni Jezusa powodowały krwawienie które pozostawiły odbicia na Całunie.

    • stellina said

      Policzkowanie i oplwanie

      Od chwili pojmania Chrystus Pan był bardzo często bity po twarzy. Mówią o tym wszyscy Ewangeliści (Mt 26 67; Mk 14 65; Łk 22 63-64; J 18 22;19 3). Najhaniebniejszym sposobem poniżenia człowieka u Żydów było bicie pięściami po twarzy z jednoczesnym pluciem w nią. Bito stojąc naprzeciwko skazanego prawą ręką zwiniętą w kułak. A bito zawsze z rozmachem od strony lewej do prawej wskutek czego ogromna większość razów spadała na prawą stronę twarzy.

      Można to stwierdzić patrząc na całunowe oblicze Jezusa. Niewątpliwie najboleśniejszym był cios zadany Jezusowi przez sługę arcykapłana. W polskim przekładzie Ewangelii Jezus po otrzymaniu tego uderzenia zawołał: „Dlaczego Mnie bijesz?” W tekście greckim i łacińskim znajdujemy wyrażenie które oznacza: „Dlaczego Mnie ranisz?” A więc ten cios byłby wymierzony nie pięścią ale jakimś narzędziem tępokrawędzistym lub kijem. Potwierdza to Całun. Po prawej stronie oblicza Jezusa widać długą dość szeroką ranę rozpoczynającą się na grzbiecie nosa i oddzielającą część chrzęstną nosa od obu kości nosowych które nie są złamane. Rana powyższa przechodzi w prawy fałd nosowopoliczkowy wywołując ogromne podbiegnięcie krwawe okolicznych tkanek miękkich.

      Na czole Najświętszego Oblicza widać trzy ogromne otarcia naskórka aż do skóry właściwej włącznie. Być może powstały one wskutek upadków podczas drogi krzyżowej. Łuki brwiowe podbiegnięte krwawo wykazują dodatkowo powierzchniowe rany miażdżone. Ogromne krwiaki są w okolicy obu oczodołów przede wszystkim po prawej stronie tak że szpara powiekowa zupełnie zanikła. Okolica kości jarzmowej wykazuje ogromny obrzęk i podbiegnięcie krwawe z otarciem naskórka. U podnóża prawego skrzydełka nosa niewielka trójkątna rana. Prawy kącik ust zraniony wykazuje wyciek wydzieliny krwistej prawdopodobnie śliny zmieszanej z krwią. Po tej samej stronie wąs jest częściowo wyrwany podobnie jak prawa połowa brody. Broda w znaczeniu anatomicznym czyli najbardziej wystająca część żuchwy wykazuje silne stłuczenie. Większość więc tych okrutnych obrażeń zadanych pięścią dotyczy prawej połowy Oblicza. Natomiast lewa strona wykazuje znacznie mniej opisanych urazów ale nie jest od nich wolna.

      Kończąc opis okrutnego znęcania się nędznego stworzenia nad swym Panem i Bogiem zastanówmy się gdzie i kiedy Jezus otrzymał najwięcej tych uderzeń.

      Z relacji świętego Jana wnioskujemy że między skazaniem Jezusa na śmierć na pierwszym posiedzeniu Sanhedrynu około godziny 1 w nocy a posiedzeniem drugim czysto formalnym z którego „wczesnym rankiem” zaprowadzono Jezusa do pretorium mogło upłynąć około czterech godzin. W tym czasie Jezusa wtrącono do podziemi pałacu Kajfasza i właśnie tam Chrystus Pan doznał największych upokorzeń. To w tych ponurych lochach na Jego Najświętsze Oblicze spadło najwięcej razów.

      • stellina said

        Biczowanie

        W czasach Jezusa każdy wyrok skazujący na śmierć musiał być zatwierdzony przez namiestnika Judei. Urząd ten pełnił wówczas Poncjusz Piłat. Dlatego Jezus został zaprowadzony do niego w piątek wczesnym rankiem. Piłat starał się obronić Jezusa. Odesłał Go nawet do Heroda tetrarchy Galilei aby nie mieć z Nim kłopotu jednak na próżno. Chcąc uspokoić podburzony tłum Piłat rozkazał Jezusa ubiczować. Nie uspokoiło to jednak rozwydrzonego tłumu dlatego wydał wyrok skazujący Jezusa na ukrzyżowanie.

        Biczowanie w rzymskim prawie było karą dodatkową do kary ukrzyżowania. Te kary były stosowane tylko wobec narodów podbitych i niewolników nigdy w stosunku do obywateli rzymskich. Bicz składał się z dwóch lub trzech rzemieni osadzonych w jednej rękojeści z twardym zakończeniem jak: ołów żeliwo kości lub krzemienie. Biczowano w dwu okolicznościach: aby zmusić oskarżonego do złożenia zeznań i do przyznania się do winy oraz jako wstęp do kary ukrzyżowania.

        W obu wypadkach była to raczej kara która prowadziła do śmierci skazanego. Chrystusa Pana biło dwóch żołnierzy z których jeden był wyższy a drugi nieco niższy. Żołdacy wykonujący tę katowską czynność należeli do Syrofenicjan a więc rasy szczególnie nienawidzących Żydów. Słysząc że to ma być ich król biczowali tym okrutniej. Pan Jezus podczas biczowania był przywiązany do niskiego słupa ugięty w pasie. Do tej kaźni użyto biczów zakończonych podwójnymi kulkami ołowianymi. W zależności od siły uderzenia powstawały różne rany: spłaszczenie i uraz powierzchowny skóry uszkodzenie skóry właściwej wraz z jej zmiażdżeniem przerwanie ciągłości skóry właściwej z wniknięciem zakończeń biczów w głąb ciała aż do kości. W pierwszych dwóch przypadkach skutkiem były wybroczyny lub podbiegnięcia krwawe natomiast w trzecim ciosy powodowały zawsze ogromne zniszczenia wewnątrz tkanek miażdżąc wszystko po drodze nierzadko docierając do kości. Brzegi takich ran nie były zbyt ostro obrysowane zaś wnętrze samej rany było pełne resztek ciała i uszkodzonych naczyń krwionośnych. Takie rany silnie krwawiły lub były wypełnione osoczem. Na Całunie policzono 121 ran ósemkowych z wyraźną przerwą na poprzeczne połączenie zakończeń biczów. Stąd liczba uderzeń musiała się wahać od 60 do 70 gdyż nie wszystkie zakończenia mogły naraz spowodować głębokie rany. Bito całe ciało Jezusa oszczędzając tylko podbrzusze i okolice serca. Najwięcej uderzeń spadło na Jego plecy. Biczowanie oprócz ran na powierzchni ciała powodowało również zmiany w osierdziu a przede wszystkim w opłucnej najbardziej narażonej na urazy okolicznych tkanek miękkich. Uszkodzenie w nich naczyń krwionośnych mogło powodować niewielkie krwawienia do jamy opłucnej i spowodować krwotoczne pourazowe zapalenie opłucnej. A to oprócz niemal kompletnego wykrwawienia mogło być powodem stosunkowo szybkiej śmierci Chrystusa Pana na krzyżu.

        • stellina said

          Ukoronowanie cierniem

          Chrystusowa korona cierniowa była upleciona z gałązek krzewu cierniowego które posiadały niezwykle ostre kolce zdolne do przeniknięcia poprzez czepiec ścięgnisty aż do okostnej płaskich kości czaszki. Nie była to tylko opaska jak zwykle przedstawiana jest przez artystów na obrazach czy rzeźbach ale coś w rodzaju kasku czy czepca ciernistego które otaczał obwód całej głowy Jezusa łącznie z jej sklepieniem. Ta straszliwa „korona” spowodowała w obrębie owłosionej skóry głowy Zbawiciela około 70 głębokich silnie krwawiących niezwykle bolesnych ran kłutych. Rozdarte zostały żyły i tętnice znajdujące się na czole i obu skroniach w tyle głowy i na karku strumyki krwi popłynęły z ran. Ewangelia podaje że Pana Jezusa bito trzciną po tak ukoronowanej głowie. Nie była to trzcina znana z naszych stawów ale coś w rodzaju kija bambusowego zdolnego do zadania niezwykle bolesnych razów po tak „ukoronowanej” głowie. To spowodowało nowe rany i cierpienia. I trzeba dodać że Pan Jezus miał na głowie koronę cierniową także na krzyżu co było źródłem dodatkowych cierpień.

          Koronowanie cierniem skazanych na śmierć nie było w zwyczaju ani u Rzymian ani u Żydów. Również Piłat nie wydał takiego rozkazu. To był szatański wymysł syrofenickich żołdaków – oprawców nienawidzących fanatycznie Żydów. Lecz fakt ten został zapisany w Ewangeliach i zanotowany na Całunie z Turynu. To mówi samo za siebie!

          Droga krzyżowa

          Długość drogi krzyżowej od twierdzy Antonia na szczyt Golgoty wynosi około 670 metrów. Wznosi się ona ku górze i posiada ostrokamieniste podłoże. Według większości badaczy powołujących się na ówczesny zwyczaj u Rzymian Pan Jezus nie niósł całego krzyża tylko jego poprzeczną belkę. Jej długość wynosiła 200 cm przekrój 20 na 30 cm mogła ważyć około 55-60 kg. Po zatwierdzeniu wyroku skazującego przez Piłata Jezus został ubrany we własne szaty: tunikę czyli rodzaj koszuli tkaną jako całość oraz szatę wierzchnią znacznie grubszą co było odpowiednikiem rzymskiej togi. Jest to ważny fakt gdyż pomiędzy straszliwie poranionymi plecami Jezusa a dźwiganą poprzeczką były dwie warstwy tkaniny które w pewnym stopniu łagodziły cierpienie wywołane samym ciężarem belki jej szorstkością i ruchami zwłaszcza podczas licznych upadków Zbawiciela na drodze krzyżowej.

          Przerażająca kara biczowania zamieniła całe ciało Zbawiciela w jedną ranę. Do najbardziej bolesnych należała okolica prawego ramienia. Tu zostały doszczętnie zniszczone: skóra cienka tkanka podskórna wszystkie mięśnie i powięzi. W ten okrutny sposób został odsłonięty potężny splot nerwowy zwany barkowym. Już samo odsłonięcie tego splotu musiało być katuszą trudną do zniesienia. Dodajmy do tego ocieranie się krawędzi poprzeczki krzyża o to tak strasznie bolesne miejsce. Rozpostarcie obu rąk wzdłuż poprzeczki do której były przywiązane sznurami podczas drogi krzyżowej stanowiło dodatkową torturę.

          Poprzeczka leżała na plecach Chrystusa Pana ukosem. Jej prawa połowa znajdowała się na wysokości górnego kąta łopatki prawej i nieco powyżej niego zaś jej lewa część związana z kostką lewej nogi – nieco poniżej kąta łopatki po tej samej stronie. Te dwie okolice wykazują wyraźne ślady uciskania i przesuwania się poprzeczki w obu kierunkach oczywiście tylko w ograniczonym stopniu.

          Sznur opasujące oba ramiona i przedramiona łączył Jezusa z obu łotrami których prowadzono przed Nim. Byli to ludzie młodzi nie poddawani przedtem takim udrękom fizycznym jak Jezus. Karę bicza rzymskiego wymierzano im zgodnie z prawem właśnie teraz podczas wspólnej z Jezusem drogi na Golgotę. Uderzani biczem łotrowie uchylali się w marszu uskakując w bok lub do przodu. Wówczas sznur łączący ich z Jezusem napinał się gwałtownie i rozluźniał powodując przesuwanie się poprzeczki i przechylanie się ciała Jezusa w jedną i drugą stronę. To z kolei powodowało zachwianie równowagi coraz to słabszego Jezusa i Jego upadek na lewe kolano a potem na Najświętsze Oblicze. Prawe kolano o wiele mniej obciążone znacznie mniej też ucierpiało. Zatem główny ciężar każdego upadku spoczywał na kolanie lewym. I tak działo się wiele razy. Podczas gwałtownych przechyłów całego ciała Jezusa kiedy to całość poprzeczki została raptownie przesunięta w prawo i ku przodowi sznur łączący jej lewy koniec z kostką lewej nogi gwałtownie się napinał i „szorował” po starych skrzepach ran zadanych biczami powodując ich zdarcie nowe krwawienie i nowe skrzepy. W ten sposób powstały na lewej nodze dobrze widoczne na Całunie ukośne pręgi będące śladami nowych skrzepów w liczbie 13-18. I przypuszczalnie tyle razy Jezus walił się na lewe kolano a niekiedy z pewnym wyhamowaniem siły upadku uderzał o ziemię Najświętszym Obliczem. Ręce przywiązane sznurem do poprzeczki nie mogły temu zapobiec.

          Przy końcu drogi krzyżowej stan lewego kolana przedstawiał żałosny widok. Potwierdzają to ślady na Całunie. Na zewnętrznej stronie tego stawu zauważamy wielkich rozmiarów ranę miażdżoną. Skóra która pokrywa tę właśnie okolicę została w postaci potężnego sfałdowania odsunięta ku górze na bok i ku dołowi. Silne ścięgno rzepkowe zostało poważnie uszkodzone. Rzepka uległa zwichnięciu i została przesunięta ku górze i ku środkowi. Staw kolanowy lewy jako całość jest tak poważnie uszkodzony że pod koniec drogi krzyżowej Pan Jezus nie był w stanie iść sam. Wtedy to ciężar poprzeczki bierze na swe barki Szymon Cyrenejczyk a Jezusa oprawcy wloką za ręce i włosy w nieludzki wprost sposób.

          Tradycja podaje że podczas drogi krzyżowej Weronika otarła Oblicze Jezusa z potu krwi brudu i plwocin oprawców. Taka niewiasta choć może miała inne imię była i spełniła taki uczynek miłosierdzia wobec Jezusa dźwigającego krzyż. Świadczy o tym wolne od plwocin i całkowitego zalania krwią Oblicze Jezusowe na Całunie Turyńskim

        • stellina said

          Ukoronowanie cierniem

          Chrystusowa korona cierniowa była upleciona z gałązek krzewu cierniowego które posiadały niezwykle ostre kolce zdolne do przeniknięcia poprzez czepiec ścięgnisty aż do okostnej płaskich kości czaszki. Nie była to tylko opaska jak zwykle przedstawiana jest przez artystów na obrazach czy rzeźbach ale coś w rodzaju kasku czy czepca ciernistego które otaczał obwód całej głowy Jezusa łącznie z jej sklepieniem. Ta straszliwa „korona” spowodowała w obrębie owłosionej skóry głowy Zbawiciela około 70 głębokich silnie krwawiących niezwykle bolesnych ran kłutych. Rozdarte zostały żyły i tętnice znajdujące się na czole i obu skroniach w tyle głowy i na karku strumyki krwi popłynęły z ran. Ewangelia podaje że Pana Jezusa bito trzciną po tak ukoronowanej głowie. Nie była to trzcina znana z naszych stawów ale coś w rodzaju kija bambusowego zdolnego do zadania niezwykle bolesnych razów po tak „ukoronowanej” głowie. To spowodowało nowe rany i cierpienia. I trzeba dodać że Pan Jezus miał na głowie koronę cierniową także na krzyżu co było źródłem dodatkowych cierpień.

          Koronowanie cierniem skazanych na śmierć nie było w zwyczaju ani u Rzymian ani u Żydów. Również Piłat nie wydał takiego rozkazu. To był szatański wymysł syrofenickich żołdaków – oprawców nienawidzących fanatycznie Żydów. Lecz fakt ten został zapisany w Ewangeliach i zanotowany na Całunie z Turynu. To mówi samo za siebie!

        • stellina said

          Droga krzyżowa

          Długość drogi krzyżowej od twierdzy Antonia na szczyt Golgoty wynosi około 670 metrów. Wznosi się ona ku górze i posiada ostrokamieniste podłoże. Według większości badaczy powołujących się na ówczesny zwyczaj u Rzymian Pan Jezus nie niósł całego krzyża tylko jego poprzeczną belkę. Jej długość wynosiła 200 cm przekrój 20 na 30 cm mogła ważyć około 55-60 kg. Po zatwierdzeniu wyroku skazującego przez Piłata Jezus został ubrany we własne szaty: tunikę czyli rodzaj koszuli tkaną jako całość oraz szatę wierzchnią znacznie grubszą co było odpowiednikiem rzymskiej togi. Jest to ważny fakt gdyż pomiędzy straszliwie poranionymi plecami Jezusa a dźwiganą poprzeczką były dwie warstwy tkaniny które w pewnym stopniu łagodziły cierpienie wywołane samym ciężarem belki jej szorstkością i ruchami zwłaszcza podczas licznych upadków Zbawiciela na drodze krzyżowej.

          Przerażająca kara biczowania zamieniła całe ciało Zbawiciela w jedną ranę. Do najbardziej bolesnych należała okolica prawego ramienia. Tu zostały doszczętnie zniszczone: skóra cienka tkanka podskórna wszystkie mięśnie i powięzi. W ten okrutny sposób został odsłonięty potężny splot nerwowy zwany barkowym. Już samo odsłonięcie tego splotu musiało być katuszą trudną do zniesienia. Dodajmy do tego ocieranie się krawędzi poprzeczki krzyża o to tak strasznie bolesne miejsce. Rozpostarcie obu rąk wzdłuż poprzeczki do której były przywiązane sznurami podczas drogi krzyżowej stanowiło dodatkową torturę.

          Poprzeczka leżała na plecach Chrystusa Pana ukosem. Jej prawa połowa znajdowała się na wysokości górnego kąta łopatki prawej i nieco powyżej niego zaś jej lewa część związana z kostką lewej nogi – nieco poniżej kąta łopatki po tej samej stronie. Te dwie okolice wykazują wyraźne ślady uciskania i przesuwania się poprzeczki w obu kierunkach oczywiście tylko w ograniczonym stopniu.

          Sznur opasujące oba ramiona i przedramiona łączył Jezusa z obu łotrami których prowadzono przed Nim. Byli to ludzie młodzi nie poddawani przedtem takim udrękom fizycznym jak Jezus. Karę bicza rzymskiego wymierzano im zgodnie z prawem właśnie teraz podczas wspólnej z Jezusem drogi na Golgotę. Uderzani biczem łotrowie uchylali się w marszu uskakując w bok lub do przodu. Wówczas sznur łączący ich z Jezusem napinał się gwałtownie i rozluźniał powodując przesuwanie się poprzeczki i przechylanie się ciała Jezusa w jedną i drugą stronę. To z kolei powodowało zachwianie równowagi coraz to słabszego Jezusa i Jego upadek na lewe kolano a potem na Najświętsze Oblicze. Prawe kolano o wiele mniej obciążone znacznie mniej też ucierpiało. Zatem główny ciężar każdego upadku spoczywał na kolanie lewym. I tak działo się wiele razy. Podczas gwałtownych przechyłów całego ciała Jezusa kiedy to całość poprzeczki została raptownie przesunięta w prawo i ku przodowi sznur łączący jej lewy koniec z kostką lewej nogi gwałtownie się napinał i „szorował” po starych skrzepach ran zadanych biczami powodując ich zdarcie nowe krwawienie i nowe skrzepy. W ten sposób powstały na lewej nodze dobrze widoczne na Całunie ukośne pręgi będące śladami nowych skrzepów w liczbie 13-18. I przypuszczalnie tyle razy Jezus walił się na lewe kolano a niekiedy z pewnym wyhamowaniem siły upadku uderzał o ziemię Najświętszym Obliczem. Ręce przywiązane sznurem do poprzeczki nie mogły temu zapobiec.

          Przy końcu drogi krzyżowej stan lewego kolana przedstawiał żałosny widok. Potwierdzają to ślady na Całunie. Na zewnętrznej stronie tego stawu zauważamy wielkich rozmiarów ranę miażdżoną. Skóra która pokrywa tę właśnie okolicę została w postaci potężnego sfałdowania odsunięta ku górze na bok i ku dołowi. Silne ścięgno rzepkowe zostało poważnie uszkodzone. Rzepka uległa zwichnięciu i została przesunięta ku górze i ku środkowi. Staw kolanowy lewy jako całość jest tak poważnie uszkodzony że pod koniec drogi krzyżowej Pan Jezus nie był w stanie iść sam. Wtedy to ciężar poprzeczki bierze na swe barki Szymon Cyrenejczyk a Jezusa oprawcy wloką za ręce i włosy w nieludzki wprost sposób.

          Tradycja podaje że podczas drogi krzyżowej Weronika otarła Oblicze Jezusa z potu krwi brudu i plwocin oprawców. Taka niewiasta choć może miała inne imię była i spełniła taki uczynek miłosierdzia wobec Jezusa dźwigającego krzyż. Świadczy o tym wolne od plwocin i całkowitego zalania krwią Oblicze Jezusowe na Całunie Turyńskim

  15. KRYSTYNA said

    „Bolesne objawienia” Matki Bożej — Aleksander Posacki SJ

    Tajemnica Matki Bożej Bolesnej nie jest jedynie liturgicznym wspomnieniem (15 IX), ale, jak się wydaje, aktualizuje się ona w sposób wstrząsający we współczesnym świecie. Nie sposób bowiem nie zwrócić uwagi na zjawiska, które polegają na płaczu (czasem krwawymi łzami) obrazów oraz figur Matki Bożej na całym świecie. Wielokrotnie z obrazów poświęconych Matce Bożej Bolesnej ciekły łzy (np. w 1972 r. w Rendinara czy w Cinquefrondi we Włoszech). Zjawisko to dotyczy także ikon u prawosławnych (np. w 1960 r. w Nowym Yorku czy w 1986 r. w Chicago).

    Nie chodzi jednak o naiwność, która wszystkie tego rodzaju manifestacje traktuje jednoznacznie jako odsłonę nadprzyrodzoności czy transcendencji. Z drugiej strony byłoby jednak nieuczciwością intelektualną i moralną zaprzeczać mnogości faktów, siląc się na sceptyczne interpretacje, zwłaszcza że w wielu przypadkach laboratoryjnie potwierdzono prawdziwość ludzkich łez i krwi, które płynąc z maryjnych obrazów i figur były i są na tyle częste, że można tu stworzyć bogatą chronologię.

    Maryja płacze od wieków

    Wiele fenomenów mówi samych za siebie i dostarcza bogatego materiału przynajmniej do refleksji dla tych, którzy nie chcą być ślepi czy głusi. Ważne są manifestacje szczególnie w XX stuleciu, gdyż można je było bardziej zweryfikować, wykorzystując osiągnięcia techniki, przy pomocy których można wyeliminować np. fakt oszustwa. Jednakże już wiele wieków wcześniej kroniki historyczne zarejestrowały zjawiska tego rodzaju, o czym warto wspomnieć, by uświadomić sobie zakres i wagę problemu. Ciągłość czasowa podobnych fenomenów daje bowiem wiele do myślenia, nawet jeśli nie przesądza się tutaj sprawy. I tak np. w Görgsöny koło Pécs na Węgrzech cudowny obraz „Maryja Stolica Mądrości”, według zapisów źródłowych z 30 IV 1464 r., broczył krwią, niekiedy tak obficie, że krew spływała na ziemię. Zjawisko to powtórzyło się kilka razy w okresie od 30 IV do 18 V 1464 r. Podobnie było w 1583 r. w Copacabana w Boliwii.

    Krwawiąca figurka stała się przedmiotem kultu także w 1603 r. w Scherpenheuvel-Montaigu w Belgii. Krwawe łzy z obrazu popłynęły w 1660 r. w Klokoosko na Węgrzech. Podobnie było w 1715 r. w Szent-Antal na Węgrzech, gdzie obraz Maryi Wspomożycielki płakał krwawymi łzami. W 1813 r. polski żołnierz z Lichenia, Tomasz Kłossowski, gdy zwrócił się ciężko ranny w modlitwie do Maryi, ujrzał Matkę Bożą smutną i płaczącą. Po uzdrowieniu Kłossowski znalazł w 1836 r obraz odpowiadający tej wizji, który od 1848 r. zgodnie z Jej życzeniem czczony jest publicznie. W 1846 r. w La Salette we Francji dokonały się słynne objawienia Matki Bożej, ostrzegające przed grzechami, takimi jak przekleństwa czy zaniedbywanie modlitwy, gdzie dała Ona do zrozumienia, że te grzechy są powodem Jej łez.

    W XX wieku fenomen łez i płaczu Maryi objawił się w takich miejscowościach jak San-Tai-Dse (Mandżuria, 1900), Bordeaux (Francja, 1907) czy też w Tourtres (Francja, 1910). Siostra Amalia (1901-1977), współzałożycielka Instytutu Jezusa Ukrzyżowanego, wśród wielu niebiańskich wizji ujrzała też Chrystusa, który rzekł do niej: O cokolwiek ludzie będą Mnie prosić ze względu na łzy Mojej Matki, tego udzielę im z życzliwością. Matka Boża, którą widziała, nauczyła ją odmawiać różaniec łez, który zamiast krzyżyka posiada medalik z przedstawieniem Madonny Płaczącej i z napisem: Matko Bolesna, Twoje łzy zniweczą panowanie piekła.
    W 1949 r. w Lublinie z kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w katedrze lubelskiej przez dwa dni płynęły łzy wobec naocznych świadków (R. Ukleja).

    Płacz Róży Duchownej i Matki Bożej Fatimskiej

    W 1947 r. w Montichiari-Fontanelle (Włochy) Pierina Grilli, pielęgniarka, ujrzała pierwszy raz Matkę Bożą, która była bardzo smutna, a Jej oczy były pełne łez, spływających na ziemię. Jej pierś przeszywały trzy duże miecze. Maryja powiedziała tylko trzy słowa: Modlitwy ofiary pokuty. Ukazując się wielokrotnie (zawsze z trzema różami na piersiach), Maryja nazwała się Różą Duchowną (Rosa Mystica), domagając się realizacji tych trzech życzeń. Dalsze objawienia miały miejsce w latach 60. przy źródle w Fontanelle oraz w latach 1974-1976. Ukazując się 8 IV 1975 r., zalana łzami Maryja w nieopisanym cierpieniu wyrzekła rozdzierającą skargę: O, gdybyś wiedziała, jak wiele moich dzieci kroczy drogą zatracenia. Innym zaś razem powiedziała: Ludzkość pędzi na własną zgubę. Wiele dusz ginie. W czasie procesji w Fontanelle w listopadzie 1985 r. z kilku małych figur Róży Duchownej płynęły obficie łzy, czego świadkami było wielu uczestników nabożeństwa, a 8 XII 1985 r. płakała także drewniana statua Róży Duchownej w katedrze w Montichiari.

    Jednakże już w 1982 r. w parafii Matki Bożej w Maasmechelen (Belgia) płakała pielgrzymująca figura Madonny Róża Duchowna, co potwierdziło tysiące przybyłych pielgrzymów. Podobnie figura Róży Duchownej płakała w Montenaken w Belgii, w jednym z domów. Także w Nowym Yorku w 1984 r. płakała figura Róży Duchownej obfitymi łzami, tak że zbierano je do kielicha. W Chicago w 1984 r. na oczach ks. proboszcza R. Jasińskiego i jego parafian wydarzył się fenomen płynących łez, co dogłębnie poruszyło wiernych i spowodowało ożywienie życia religijnego. Odnotowano też liczne uzdrowienia i nawrócenia. Także w 1984 r. obraz Madonny Róży Duchownej wylewał krwawe łzy (Los Charcos, Kolumbia). Cud łez figury Róży Duchownej miał też miejsce w 1984 r. w Neuental-Zimmersrode (Niemcy), w 1984 r. w Cartagena (Kolumbia), w Jambeiro (Brazylia), w Tumbes (Peru), w 1985 r. w Hamont (Belgia), w Montrealu (Kanada), w Dublinie (Irlandia), ostatnio także w 1990 r. w Louveira (Brazylia), gdzie pielgrzymująca figura Róży Duchownej płacze często prawdziwymi łzami, co zostało potwierdzone laboratoryjnie.

    W 1972 r. także figura Matki Bożej Fatimskiej płakała w Montrealu (Kanada), w Nowym Orleanie (USA), w Porziano k. Asyżu, w Ravennie Włochy (łzy były krwawe, udowodniono laboratoryjnie ich prawdziwość). W Damaszku (Syria) w 1977 r. w kościele Matki Bożej płakała obficie Jej figura, co robiło wrażenie na tysiącach chrześcijan i mahometan. W 1974 r. w Gusago (Włochy) figura płakała w mieszkaniu ks. proboszcza. W 1983 r. w Akita (Japonia) potwierdzająca Fatimę drewniana figura bardzo często płakała i krwawiła. Płakała również figura Matki Bożej z Lourdes w Caltamisetta (Sycylia), jak również w 1985 r. w Melleray (Irlandia).

    Odsłona tajemnicy zbawienia

    Współczesne przebudzenie religijnej wyobraźni nie oznacza automatycznie otwarcia się na transcendencję. Można zapytać: Czy objawienia maryjne nie są wraz ze swoim dramatyzmem właściwym wskazaniem na transcendencję? Czy Ona jest jednak rzeczywiście obecna w sensie czasowo-przestrzennym, czy może Jej wizje u rozmaitych ludzi na przestrzeni wieków są wyrazem mniej realistycznego, ale za to prawdziwego wyrazu intuicyjnego otwarcia się na tajemnicę bytu (K. Rahner)? Dla wielu chrześcijan „wyobraźnia religijna” będzie zbyt pojemna czy zbytnio narażona na religijny pluralizm. Jednakże człowiek odbiera głos transcendencji poprzez swoje uwarunkowania. Objawienia maryjne były różne w różnych epokach. Ogólnie rzecz biorąc, płacz (zwłaszcza krwawymi łzami) to rodzaj informacji, która może pochodzić od Boga, wskazującej np. na Boże współczucie, apelujące także do ludzkich serc.

    Może też oznaczać, że w życiu ludzkim panuje jakaś dysharmonia czy nawet chaos. W tym kontekście pojęć „kary”, „końca świata” (obecnych od początku w Objawieniu biblijnym) czy zapowiadanych „cierpień człowieka” jako skutków owej dysharmonii, nie można traktować jako doświadczeń, które są jedynie subiektywne, neurotyczne czy marginalne. Jak stwierdza L. Scheffczyk, objawienia Matki Bożej nigdy nie mogą być traktowane jako marginalne, także dlatego, że Maryja nie była i nie jest osobą prywatną (L. Scheffczyk, Obietnica pokoju). Informacja przekazywana przez Matkę Bożą dotyczy istoty wiary. W istocie chodzi o przypomnienie faktu, iż człowiek musi dokonać wyboru między zbawieniem a potępieniem, a nie o jakieś emocjonalne straszenie czy zasmucanie człowieka. Jednakże cierpienia i płaczu nie można w prosty sposób zignorować, ale należy je przeciwstawić fałszywej radości „świata”.

    Interwencja Maryi odnosi się do człowieka, aby przestał grzeszyć, co zresztą jest zawsze aktualizacją orędzia Objawienia (Mt 7,13-27; Łk 13,1-9). Według R. Laurentina orędzia Maryi mają sens pedagogiczny, ale także znaczenie proroczego wstrząsu. Istotną cechą jest według niego zbieżność wszystkich posłań maryjnych, w których jednym z powtarzających się elementów jest zapowiedź kary za grzechy, tj. cierpień, które mogą być tylko zmniejszone, a nie usunięte. Jednakże zawężanie orędzi jedynie do wyroku immanentnej sprawiedliwości: zbrodni i kary, fałszowałoby ich sens. Najistotniejszym posłaniem jest to, że grzech krzyżuje Chrystusa; właśnie z tej strasznej zbrodni wypływa wszelkie zło (R. Laurentin, Współczesne objawienia Najświętszej Marii Panny). Płacz Maryi jest wezwaniem do modlitwy i do pokuty, czyli do tego, co było istotą orędzia biblijnego, a także patrystycznej nauki ascetycznej czy też świadectwa świętych.

    Aleksander Posacki SJ

    http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=716

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • jowram said

      Mason profesor Czesław Dźwigaj jako król kurkowy podczas procesji Bożego Ciała na krakowskim rynku:

      prof. Czesław Dźwigaj jest autorem masonsko-satanistycznej drogi krzyżowej zwanej
      Golgota Beskidów w poblizu wsi Radziechowy koło Żywca na szczycie wzgórza Matyska. Radziechowy to rodzinna wies bpa Tadeusza Pieronka zarejestrowany przez SB jako TW Feliks.

      Związki masonskiego Bractwa Kurkowego w Krawkowie z Janem Pawłem II:
      http://bractwo-kurkowe.pl/pl/jan_pawel_ii.html

  16. stellina said

    reszte mozna doczytac tutaj http://www.katolik.pl/ku-czci-bozego-oblicza,22415,818,cz.html?idr=10633

  17. stellina said

    Obietnice Zbawiciela dla czcicieli Przenajświętszego Oblicza

    Dla zachęcenia do tego nabożeństwa na którym bardzo zależy Zbawicielowi uczynił On różnym duszom wybranym wielu obietnic. Oto niektóre z nich:

    * Czciciele Oblicza Pańskiego otrzymają na ziemi wewnętrzne i stałe światło a w niebie będą jaśnieć szczególną światłością.

    * Czciciele Przenajświętszego Oblicza Zbawiciela na ziemi posiądą Królestwo niebieskie i tam oglądać będę Jego uwielbione Oblicze.

    * Ofiarując Ojcu Niebieskiemu Święte Oblicze Jezusa otrzymywać będę nawrócenie wielu grzeszników.

    * Przez to ofiarowanie Oblicza Chrystusa złagodzony będzie sprawiedliwy gniew Boży i zapewnione ocalenie grzeszników od zguby.

    * Przez Święte Oblicze zaspokojone będą wszystkie potrzeby domu Bożego czyli całego Kościoła.

    * Tak samo jak w jakimś królestwie za monetę na której znajduje się wyobrażenie panującego można dostać wszystko czego się żąda tak za drogocenne wyobrażenie Przenajświętszego Oblicza otrzyma się w Królestwie niebieskim wszystko czego się zapragnie zwłaszcza dobra duchowe dla siebie i innych.

    * Przez to Święte Oblicze wierzący będą działać cuda.

    * Pan nasz – mówiła s. Maria od św. Piotra – obiecał wyryć w duszach tych którzy będą czcić Jego Przenajświętsze Oblicze rysy Boskiego z Nim podobieństwa (21 stycznia 1847).

  18. stellina said

    Modlitwa na uroczystość Najświętszego Oblicza – piątek przed Popielcem

    Panie Jezu w najgłębszej pokorze uwielbiam Twój Boski majestat. Z sercem przepełnionym wdzięcznością dziękuję Ci że powołałeś mnie do wyłącznej służby i czci Bolesnego Oblicza. Pragnę zawsze kochać Cię za Twoją bezgraniczną miłość.

    Dziś uroczyście odnawiam swoje przyrzeczenie i na nowo oddaję się Twojemu Najświętszemu Obliczu. Racz przyjąć Najdroższy Zbawicielu moją ofiarę i złącz ją ze swoją Najświętszą Ofiarą Krzyżową. Daj o Jezu abym z gorliwości o Twoją chwałę zachęcał wszystkich do wynagradzania i czci Najświętszego Oblicza. Amen.

  19. bolek12345 said

    http://www.paruzja.info/oredzia-przeglad/63-luty-2014/1426-13-02-2014-13-43-matka-zbawienia-to-jest-czas-kiedy-dusze-beda-musialy-znosic-bol-czyscca-na-ziemi

    13.02.2014, 13:43 – Matka Zbawienia: To jest czas, kiedy dusze będą musiały znosić ból Czyśćca na Ziemi

    Moje słodkie dziecko, dlaczego martwisz się trudnościami jakie napotykasz każdego dnia w tej Misji? Czyż nie wiesz, że Wszelka Władza leży w Rękach Mojego Ojca, Boga Najwyższego?

    Gdy ludzkość będzie doznawała końcowego oczyszczenia, nie będzie to przyjemne, ale bez tego dusze nie zostaną oczyszczone. To jest czas, kiedy dusze będą musiały znosić ból Czyśćca na Ziemi. Tylko ci, którzy są czyści i o nieskazitelnej duszy mogą wejść do Nowego Raju, który jest Królestwem Bożym. Zatem wzywam was wszystkich, byście zamiast się lękać, zaakceptowali Interwencję Boga w świecie. Poddajcie się temu, co musi nastąpić, co musi mieć miejsce jak również wszelkim niezbędnym działaniom, aby chronić was wszystkich od niegodziwości i niesprawiedliwości, które zostaną wyrządzone ludzkiej rasie przez tych, którzy są wierni tylko sobie i przez tych, którzy są przedstawicielami szatana.

    Pragnieniem mojego Syna jest najpierw zjednoczyć wszystkie te niewinne dusze, które nie wierzą w Boga. Mój Syn wie, że ci, którzy kochają Boga, ale mogą Go teraz nie przyjmować, z czasem zwrócą się do Niego. On pokłada ufność w tych, którzy naprawdę Go kochają, ale odrzucają Jego Interwencję daną przez te Boskie Orędzia, gdyż oni także przybiegną do Niego. To ci, którzy Go nie znają i którzy nie chcą zaakceptować tego, Kim On Jest, stanowią Jego największe zmartwienie. Zatem zawsze pamiętajcie, że te zagubione dusze będą pierwszymi duszami, których mój Syn najbardziej pragnie. Są to ludzie, którzy najbardziej Go ranią, którzy sprawiają straszny ból i cierpienie i którzy byli przyczyną Jego Krwawych Łez, gdy cierpiał wielkie Męki w Ogrodzie.

    Kary zsyłane są nie tylko jako kary za grzechy ludzkości, lecz jako sposób doprowadzenia ludzkości do rozumu i do pokory na kolanach . Kiedy człowiek jest oczyszczany ze swojej zuchwałości, wiary we własną wielkość i błędnego przekonania, że jego moc jest większa od Bożej, to tylko tego rodzaju oczyszczenie sprawi, ze może on stać się gotowy, by stanąć przed Bogiem.

    Osoba, która jest w grzechu śmiertelnym i która odmówi okazania skruchy, nigdy nie będzie w stanie wytrzymać bólu Światła Boga. Zatem jest to Akt Miłosierdzia, że Bóg interweniuje, aby przygotować tę duszę, by i ona mogła także uczestniczyć w Chwale Bożej. Z powodu Bożej Miłości i Jego Hojności, pozwoli On, aby miało to miejsce w tych trudnych czasach, które już się zaczęły. Nie dlatego, że chce po prostu ukarać swoje dzieci za ich nieprawości, ale aby sprawić, by stały się one godne Życia Wiecznego.

    Wasza ukochana Matka

    Matka Zbawienia

  20. jamek said

    W przyszłą środę 26.02 z „Gazetą Polską” genialna płyta „Tadka” – „Burza 2014” ZOBACZ JEDNĄ Z PIOSENEK >>> https://www.youtube.com/watch?v=3JpOyTth2ts

  21. Nn said

    12.02.2014, 23:00 – WYGŁASZAJĄ PUSTE SŁOWA NA TEMAT TEGO CO OZNACZA MOJE POWTÓRNE PRZYJŚCIE

    Moja szczerze umiłowana córko, co człowiek myślał, że jak długo będę czekał, zanim ponownie nawiążę z nim kontakt przed Moim Powtórnym Przyjściem? Czy sądził, że zrobię to rok wcześniej? Miesiąc wcześniej? Tydzień wcześniej? A może uważał, że w ogóle go nie ostrzegę?
    Przed Moim narodzeniem światu obiecano Mesjasza. Mój Ojciec mówił przez proroków, aby dać ludzkości nadzieję, mądrość i Łaskę do przyjęcia Słowa Bożego, by była gotowa na Moje przybycie. Czy oni słuchali? Wielu słuchało i przygotowywało się na Mój Czas. Niestety, gdy się urodziłem, nie byli gotowi. Następnie Jan Chrzciciel dał im Słowo i ostrzegał ich, aby się przygotowali. Byli gotowi? Nie, bo mu nie wierzyli. A jednak wielu zostało uratowanych, bo przez Moją śmierć na Krzyżu, spowodowaną przez odrzucenie Mnie przez nich, odkupiłem ich w Oczach Mojego Ojca.
    Tylu walczyło wówczas przeciwko Mojej Misji, a jednak wielu poszło za Mną. Teraz świat jest przygotowywany ponownie, ze względu na Miłość Mojego Ojca do wszystkich Jego dzieci. Tym razem to będzie trudniejsze. Mimo całej ich wiedzy o Mnie, nadal nie będą przyjmowali faktu, że Bóg interweniuje i przygotowuje ich przez swojego proroka. Im dalej odsuwają się od Boga, tym mniej wiedzą o Mojej Obietnicy. Wygłaszają puste słowa na temat tego co oznacza Moje Powtórne Przyjście, ponieważ wielu z nich w rzeczywistości w ogóle nic o tym nie wie.
    Tym razem pozostanie im niewielka możliwość wyboru, sprowadzająca się tylko do ujrzenia znaków, których muszą być świadkami, gdyż objawię wszystko. Kiedy powiem, że coś się wydarzy i kiedy to się stanie, oni nadal będą zaprzeczali, że proroctwo pochodzi ze Słów wypowiedzianych przez Moje Usta. Gdy zobaczą, że Ziemia przekręca się i wstrząsa oraz inne kary wylewane na nich, nadal będą twierdzili, że istnieje tego naukowe wyjaśnienie.
    Kiedy wielka apostazja ogarnie świat i zniszczy chrześcijaństwo na rzecz pogaństwa, to czy będą oni mówili, że to jest dobre? Odpowiedź brzmi: tak. Skoro Moja Obecność jest coraz mniej czczona przez tak wielu, to jakie szanse ma świat aby przeciwstawić się szatanowi? Dlatego właśnie Mój Ojciec teraz was przygotowuje, gdyż On nigdy nie zaprzestanie przygotowywać swoich dzieci na Jego Wielkie Miłosierdzie.
    Przygotowanie ludzkości nadal będzie trwało, a światu zostanie dana Prawda, aby uratować człowieka od ostatecznej zagłady. Mój czas jest bliski, a cała ludzkość musi przeznaczyć czas, niezbędny do przygotowania swoich dusz. Nie wolno wam marnować czasu, kiedy przygotowujecie się, aby powitać Mnie z radością. Nigdy nie wolno wam odrzucać Słowa danego prorokowi Boga. Gdy tak robicie, policzkujecie Mnie, waszego Jezusa.
    Wasz ukochany Zbawiciel
    Jezus Chrystus

  22. Nn said

    13.02.2014, 13:43 – MATKA ZBAWIENIA: TO JEST CZAS, KIEDY DUSZE BĘDĄ MUSIAŁY ZNOSIĆ BÓL CZYŚĆCA NA ZIEMI

    Moje słodkie dziecko, dlaczego martwisz się trudnościami jakie napotykasz każdego dnia w tej Misji? Czyż nie wiesz, że Wszelka Władza leży w Rękach Mojego Ojca, Boga Najwyższego?
    Gdy ludzkość będzie doznawała końcowego oczyszczenia, nie będzie to przyjemne, ale bez tego dusze nie zostaną oczyszczone. To jest czas, kiedy dusze będą musiały znosić ból Czyśćca na Ziemi. Tylko ci, którzy są czyści i o nieskazitelnej duszy mogą wejść do Nowego Raju, który jest Królestwem Bożym. Zatem wzywam was wszystkich, byście zamiast się lękać, zaakceptowali Interwencję Boga w świecie. Poddajcie się temu, co musi nastąpić, co musi mieć miejsce jak również wszelkim niezbędnym działaniom, aby chronić was wszystkich od niegodziwości i niesprawiedliwości, które zostaną wyrządzone ludzkiej rasie przez tych, którzy są wierni tylko sobie i przez tych, którzy są przedstawicielami szatana.
    Pragnieniem mojego Syna jest najpierw zjednoczyć wszystkie te niewinne dusze, które nie wierzą w Boga. Mój Syn wie, że ci, którzy kochają Boga, ale mogą Go teraz nie przyjmować, z czasem zwrócą się do Niego. On pokłada ufność w tych, którzy naprawdę Go kochają, ale odrzucają Jego Interwencję daną przez te Boskie Orędzia, gdyż oni także przybiegną do Niego. To ci, którzy Go nie znają i którzy nie chcą zaakceptować tego, Kim On Jest, stanowią Jego największe zmartwienie. Zatem zawsze pamiętajcie, że te zagubione dusze będą pierwszymi duszami, których mój Syn najbardziej pragnie. Są to ludzie, którzy najbardziej Go ranią, którzy sprawiają straszny ból i cierpienie i którzy byli przyczyną Jego Krwawych Łez, gdy cierpiał wielkie Męki w Ogrodzie.
    Kary zsyłane są nie tylko jako kary za grzechy ludzkości, lecz jako sposób doprowadzenia ludzkości do rozumu i do pokory na kolanach . Kiedy człowiek jest oczyszczany ze swojej zuchwałości, wiary we własną wielkość i błędnego przekonania, że jego moc jest większa od Bożej, to tylko tego rodzaju oczyszczenie sprawi, ze może on stać się gotowy, by stanąć przed Bogiem.
    Osoba, która jest w grzechu śmiertelnym i która odmówi okazania skruchy, nigdy nie będzie w stanie wytrzymać bólu Światła Boga. Zatem jest to Akt Miłosierdzia, że Bóg interweniuje, aby przygotować tę duszę, by i ona mogła także uczestniczyć w Chwale Bożej. Z powodu Bożej Miłości i Jego Hojności, pozwoli On, aby miało to miejsce w tych trudnych czasach, które już się zaczęły. Nie dlatego, że chce po prostu ukarać swoje dzieci za ich nieprawości, ale aby sprawić, by stały się one godne Życia Wiecznego.
    Wasza ukochana Matka
    Matka Zbawienia

  23. anzelmik said

    Miałem nadziej że choć raz wejde tu i przeczytam że figurka sie uśmiecha lecz płonne moje nadzieje…
    Figurka płacze bo na świecie dzieje się dużo zła !
    W każdym kraju…codziennie jakaś tragedia…promowanie gender i homoseksualizmu…afery i oszustwa…morderstwa i gwałty…wiele nieszczęśc dotyka dzieci…człowiek drugiego człowieka wykorzystuje oszukuje pomiata niszczy morduje okrada…codziennie…dzień w dzień…nawet dzieci które powinny być szczególnie chronione i odseparowane od zła tego świata padają ofiarami złych ludzi …
    To wszystko sprawia że nie dziwię się że figurka płacze…niestety.
    Róbmy tak by pan Jezus był z nas dumny i nie dawajmy nikomu powodu do płaczu.
    Widzimy zło – reagujmy i przeciwstawiajmy się.
    Zamiast gender promujmy trzy słowa które nam Polakom są szczególnie ważne – Bóg Honor Ojczyzna !

    • Weronika said

      Figurka Vicki swiecila niebianskim blaskiem, ale ja Ci panowie z Watykanu uprowadzili i schowali….

      • Lucjusz said

        czy chciałabyś o tym opowiedzieć?

      • Eva said

        “Jak widać cuda jeszcze o niczym nie świadczą. Katolickie cuda mogą być nawet od Boga, i są one po to, by wystawić wiernych na próbę. ,,
        co to oznacza,ze sa katolickie cuda i inne ,czy Wy potraficie je rozroznic ,
        katolicy przestali sluchac slow z Bibli ,czy zapomnieliscie juz co mowi Eangelia Sw Mateusza ,
        ,,wielu przyjdzie pod moim imieniem ,,
        prosze mi wytlumaczyc ,bo wchodze na ten blog od paru dni ,ale nic nie rozumie ,czym sa te cale oredzia ,ktore cytujecie tutaj-
        Droga corko………….
        czy Wy rozmawiacie z Matka Boska lub z Jezusem Chrystusem ,czy oni do was przemawiaja ?

  24. Steven55 said

    Trzeba przewinąć, to przestanie płakać…

  25. Apostoł Różańca said

    Mamy gdzie mieszkać! Polecam świadectwo Anny ze strony:
    http://www.pompejanska.rosemaria.pl

    Bylismy w sytuacji bez wyjscia, beznadziejnej (sprawy finansowe oraz mieszkaniowe), przez przypadek siostra podala mi Nowenne pompejańska. Pierwsze pare dni sobie pomyslalam, ze przeciez i tak sie modle, co to za roznica jaka modlitwa ale sytuacja zmusila mnie do tego sama, nie bylo nawet iskierki , ze jakos sie ulozy, kompletnie zalamana ze lzami w oczach ukleklam i zaczelam sie modlic, juz od pierwzego dnia wierzylam, ze Mateczka jest z nami…

    oczywiscie byly dni kryzysu i zwatpienia, jak wszyscy ale nie moglam przerwac…modlilam sie , zeby Bog pomogl mi w zaufaniu i zebym w wierze mogla skonczyc te modlitwe. W trakcie odmawiania nowenny dostalam „poswiadczenia” ze moje modlitwy sa wysluchiwane i dawalo mi to wieksza wiare..

    Poszlismy na ostanie umowione spotkanie, ktore mialo rozsadzic nasza sytuacje mieszkaniowa(przez ostatnie 2 miesiace bronilismy sie rekoma i nogami abysmy nie musieli sie wyprowadzac, nikt nam nie mogl pomoc)

    Dostalismy dom! wkoncu jakas normalna osoba, ktora sie zainteresowala naszym problemem a ja nie moglam uwierzyc.. to cud!!..Mamy gdzie mieszkać! Moglabym opisac jescze ze 3 str. ale tylko my wiemy jak dlugo staralismy sie i ile lez bylo wylanych… od razu po spotkaniu pojechalismy do kapliczki (jezdzilismy codziennie ) zapalic swiatelko i podziekowac Mateczce..

    Wszyscy, ktorzy watpia, ze nic sie zmieni niech odrzuca takie mysli.. Oddajcie wszystko Mateczce i Bogu, powiezcie Im swoje problemy ale naprawde z wiara..„Proscie a bedzie wam dane”!
    ===========
    Zapraszam do Nowenny Pompejańskiej wszystkich mających jakiekolwiek problemy!

  26. Weronika said

    Prosze bardzo. Wklejam co bylo na ten temat na tym blogu wlasnie.

    https://dzieckonmp.wordpress.com/2013/09/28/widzaca-vicka-to-swiatlo-jest-wstepem-do-tego-co-dopiero-przyjdzie/

    https://dzieckonmp.wordpress.com/2013/09/29/wazne-decyzje-zwiazane-ze-swiecaca-figurka-w-domu-vicki/

  27. DAWID said

    http://www.prisonplanet.com/another-jp-morgan-banker-leaps-to-his-death.html

    7 Bankier popełnia samobójstwo z JP Morgan się powtarza znów to nie żarty idzie załamanie giełdowe globalne wybierajcie gotówkę z banków apeluje o to…..

    • Konarski said

      W siedzibie wielkich banków grasuje seryjny samobójca. A trupy charakteryzują się tym, że milczą.

    • Weronika said

      Zalamanie gieldowe czy tez kara Boza na przestepcow??? W ktoryms z Oredzi Pan Bog zapowiadal, ze usunie zloczyncow szybko.
      Oni raczej na zalamaniu nie ucierpia….

  28. DAWID said

    Japonia przygotowuje się do wojny z Chinami

    http://www.infowars.com/japan-prepares-for-war-with-china/

  29. pio0 said

  30. bozena2 said

    http://obrazmojegoserca2.blog.onet.pl/2010/05/15/nizankowice-i-placzaca-figurka/

  31. Dzieckonmp said

    I kto stoi za tym że we wszystkich krajach rządy sa zmuszane do legalizacji pedalstwa??

    Pierwsze śluby pedałów w Synagodze w Londynie

    http://tachles.ch/news/erste-gleichgeschlechtliche-hochzeiten-in-synagoge

  32. Weronika said

    Arcybiskup Jan Cieplak: wielki świadek wiary katolickiej – Przepowiednia z roku 1888
    Posted on Luty 18, 2014

    17 lutego 1926Arcybiskup Jan Cieplak (*17 VIII 1857 †17 II 1926), obraz Leonarda Mierkiewicza.

    Arcybiskup Jan Cieplak

    To postać dziś już legendarna. Repre- zentuje tych wszystkich polskich ka- płanów, którzy cierpieli z rąk bolsze- wików.

    Dwukrotnie przez nich aresztowany, skazany na karę śmierci, cudem ocalo ny dzięki interwencjom Stolicy Apo- stolskiej i rządu Rzeczypospolitej.

    Przed wojną każdy Polak o nim sły- szał. I o jego dzielnym wikariuszu generalnym ks. Konstantym Budkiewiczu, którego nie udało się wyrwać z rąk bolszewickich oprawców.

    Sługa Boży arcybiskup Jan Cieplak urodził się w Dąbrowie Górniczej i tam pa- mięć o nim do dziś się zachowała. Pamięć o dobrym kapłanie, duszpasterzu, duchowym przywódcy powierzonych mu wiernych. Jego ojciec Jacek był gór- nikiem, matka Julia z Bugajskich wcześnie odumarła synka. Wychowywał się u babci, potem u ks. Jana Bugajskiego z rodziny mamy. Po gimnazjum w Kiel- cach i Seminarium Duchownym tamże, studiował a później wykładał w Aka- demii Duchownej w Petersburgu, co miało decydujący wpływ na jego dalsze życie.

    W czerwcu 1908 r. został biskupem pomocniczym diecezji mohylewskiej – naj większej obszarowo diecezji katolickiej na świecie. Został tam zapamiętany jako duszpasterz całkowicie oddany wiernym, przy tym powszechnie akcepto wany przewodnik duchowy na nadciągające bardzo trudne czasy dla katoli- ków w Rosji. W roku 1909 odbył pierwszą wizytację duszpasterską na Syberii.

    W ciągu 5 miesięcy wybierzmował ponad 20 tysięcy wiernych! Miało to szcze- gólne znaczenie dla porozrzucanych po całej Syberii Polaków.

    Rosjanie prawosławni bali się kapłana o takiej sile duchowej jako przedstawi- ciela Kościoła katolickiego w Rosji. Donoszono na biskupa, że zwalcza prawo- sławie, że nie modli się za cara, że jest animatorem polskich manifestacji na- rodowych.

    Za wystąpienia „w kierunku antypaństwowym” rząd rosyjski go represjono- wał, policja nadzorowała. Sługa Boży arcybiskup metropolita mohylowski, administrator apostolski diecezji mińskiej ks. Wincenty Kluczyński wstawiał się za nim, ale po wizytacji parafii katolickich w Rosji środkowej zaczęły się nowe represje. Oskarżono biskupa Cieplaka m.in. o uprawianie „polskiej po- lityki”.

    Rzeczywiście, biskup Cieplak rozbudzał ducha polskiego, traktował Polaków nie tylko jako bliskich sercu rodaków, ale też jako ostoję katolickości w Rosji.

    Po rezygnacji arcybiskupa Kluczyńskiego, biskup Jan Cieplak został admini-stratorem archidiecezji mohylewskiej. Bronił praw katolików w Rosji.

    W początkach rewolucji bolszewickiej wydawało się, że uciemiężony w Rosji carskiej Kościół katolicki zdobędzie wreszcie wolność. Niestety, okazało się wkrótce, że nietolerancyjnego cara zastąpił sam diabeł…

    Nowy arcybiskup mohylewski Edward Ropp został przez bolszewików uwięzio ny, biskup Cieplak znów kierował archidiecezją, w warunkach ekstremalnie trudnych. W warunkach bolszewickiego bezprawia, chaosu i głodu bronił wiary świętej katolickiej i Kościoła.

    Pojawiły się nowe problemy, trzeba było starać się o uwolnienie aresztowa- nych i prześladowanych kapłanów, których było za mało jak na potrzeby roz ległej archidiecezji.

    W roku 1920 – w okresie wojny z Polską – biskup Cieplak został uwięziony przez bolszewików, którzy „nacjonalizowali” kościoły i zabraniali nauczania religii.

    W czerwcu 1922 r. został ponownie aresztowany a w marcu 1923 r. osadzony w moskiewskim więzieniu. Skazany na śmierć przez bolszewików 25 marca za „akcję kontrrewolucyjną”. Zachował się z godnie, jak przystało na hierarchę Kościoła katolickiego.

    Cały świat był pod wrażeniem tej sprawy.

    Wtedy jeszcze Europą nie rządzili socjaliści, kuzyni bolszewików… Bolszewia musiała się jednak liczyć z opinią Europy. Zamieniono karę śmierci na więzie nie a potem wypuszczono biskupa na wolność. W kwietniu 1924 r. wrócił do Polski, witany manifestacyjnie jako bohater narodowy i obrońca wiary kato- lickiej.

    Nie radował się z wolności.

    Wiedział, że pozostawił w Rosji setki tysięcy bezbronnych, wystawionych na najdziksze bolszewickie prześladowania wiernych. Płakał nad losem swego najwierniejszego kapłana i współpracownika, ks. Konstantego Budkiewicza, którego bolszewicy też skazali na śmierć i zamordowali 31 marca lub 1 kwiet- nia 1923 r. na Łubiance.

    Biskup wyjechał do Rzymu i złożył Piusowi XI dokładny raport z tego, co się dzieje z Kościołem katolickim pod rządami bolszewizmu. Podziękował za wstawiennictwo.

    Był gorącym orędownikiem kanonizacji bł. Andrzeja Boboli, którego relikwii bronił przed zbezczeszczeniem w Bolszewii.

    Przez kilka mięsięcy wizytował z poświęceniem kościoły katolickie w Stanach Zjednoczonych. Pracował ponad siły, co nadszarpnęło jego zdrowie.

    Z woli Piusa XI został 14 grudnia 1925 r. arcybiskupem wileńskim.

    Rząd Rzeczypospolitej za zasługi dla narodu polskiego uhonorował go wielką wstęgą Orderu Polonia Restituta.

    Do ingresu wileńskiego już nie doszło, arcybiskup umarł 17 lutego 1926 r. w Passaic (Jersey City). Ciało sprowadzono na koszt państwa do Wilna, gdzie 16 marca 1926 r. zostało uroczyście złożone – z honorami wojskowymi, w obecności Prezydenta RP – w katedrze wileńskiej.

  33. Weronika said

    Przepowiednia z roku 1888

    Autorstwo przypisywane arcybiskupowi Janowi Cieplakowi

    Anioł na gwiazdy pokazał i rzecze:
    Patrz, to wszechświata pisane są losy
    I ręką Bożą rzucone w kolei tak,
    Jak Bóg ułożył losy człowiecze.

    A tej, o którąś się modlił i płakał,
    Ojczyźnie twojej, Bóg wyznaczył dzieje.
    Lecz patrz, już dla niej lepsze jutro dnieje,
    Niedługo będzie jęczeć pod przemocą.

    Gdy od tej chwili ćwierć wieku przeminie,
    Świat się pożogą zrumieni i rzeka krwi się przeleje,
    A z łun tych pożarów Polska wyjdzie wolna
    Mąż ją wywiedzie, pomazaniec Boży,

    Na straży ziem tych swe serce położy.
    Lecz odrzuć radość i módl się w pokorze,
    Ciężko doświadczą was wyroki Boże.
    Nim się następne ćwierćwiecze przechyli

    Wilk z krwawą paszczą, wiecznie mordu głodny,
    Co się pod znakiem krzyża zawsze chowa,
    Krzyż splugawiony znów weźmie za godło,
    Pocznie narody pożerać dokoła.

    Krwawe swe ślepia ku wschodowi zwróci
    Zastęp pancerny na kształt chmury ptactwa
    Całą potęgę na kraj twój rzuci.
    A drugi niedźwiedź zdradziecki, co młotem kościoły wali,

    Który prawo Boże wokół depta, nóż wam w plecy wrazi.

    Próżno dobywać będziecie oręża,
    Na ten raz w walce on zwycięża!
    Lecz zginie własnym jadem zatruty.
    Wicher z południa zawieje na państwa,
    Runie najeźdźca i przemoc tyrańska!

    Wilk z krwawą paszczą, zewsząd osaczony
    Choć wszystkim groził, dokoła ściśnięty,
    Próżno się miotać będzie jak szalony –
    W bitwie nad rzeką w pień będzie wycięty!

    Niedźwiedź, co dotąd zżerał własne dzieci
    Krwią się zachłyśnie własną i upadnie.

    Ten niby „olbrzym” przed karłem z północy
    Drugi cios straszny z południa otrzyma,
    A smok ze wschodu dobije olbrzyma.

    Wszechmocny Pan Bóg kartę dziejów zmieni.
    W stolicy Pańskiej tajne dokumenta
    Ze 113 papież wyjmie szafy.

    W Rzymie się pocznie odrodzenie świata.
    Bóg wstrząśnie ziemią, powalą się domy.
    Gdy zacznie mijać strasznie sroga zima,
    Od Boga danym będzie znak widomy.
    Od gór i stepów idzie wybawienie.

    Pokój się Boży ustali w Warszawie,

    Wielka w przymierzach, bogactwie i sławie
    Polska ku morzom granicami sięgnie.
    Dla tych co cierpią, przyjdzie dzień wesela,
    Dla tych co wątpią, dzień sądu i kary.

    Tak mówił Anioł i uleciał w gwiazdy
    A jam się ocknął na swoim klęczniku

    I jeszczem słyszał jak mówił z daleka:

    Niech się twój naród burzy nie ulęknie,
    Gdy Bogu ufa to w gromach nie pęknie.
    Ręka go Boża przywiedzie wśród nocy
    I nim nadejdą dni lata gorące,
    W proch zetrze wrogów i wynijdzie słońce.

    ___________________________

  34. Dzieckonmp said

    Ciekawe

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/antychryst-bedzie-witany-dzwiekami-gongow-2014-02

  35. Adioss said

    Niech dusz patriotyzmu żyje w nas: https://www.youtube.com/watch?v=9TYKxbfGD6Y&feature=youtu.be

  36. MariuszInfo said

    środa, 19 lutego 2014

    (Jk 1,19-27)
    Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Gniew bowiem męża nie wykonuje sprawiedliwości Bożej. Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Jeżeli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo, Prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo Jeżeli ktoś uważa się za człowieka religijnego, lecz łudząc serce swoje nie powściąga swego języka, to pobożność jego pozbawiona jest podstaw. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.

    (Ps 15,1-5)
    REFREN: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie

    Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie,
    kto zamieszka na Twej górze świętej?
    Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
    i mówi prawdę w swym sercu.

    Kto swym językiem oszczerstw nie głosi,
    kto nie czyni bliźniemu nic złego;
    nie ubliża swoim sąsiadom,
    ale szanuje tego, kto się boi Pana.

    Kto dotrzyma przysięgi dla siebie niekorzystnej,
    kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
    i nie da się przekupić przeciw niewinnemu.
    Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

    (Ef 1,17-18)
    Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

    (Mk 8,22-26)
    Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: Czy widzisz co? A gdy przejrzał, powiedział: Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał /on/ zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: Tylko do wsi nie wstępuj.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

  37. DAWID said

    Przyjmujcie cierpienie w milczeniu — podczas kiedy będziecie dręczeni, w haniebny sposób poddawani okrucieństwom, kiedy w Moje Imię będziecie oczerniani, znieważani i wyśmiewani
    Orędzia Ostrzeżenia
    piątek, 14 lutego 2014, godz. 22.00

    Moja wielce umiłowana córko, jeżeli ktoś mówi, że posiada naukowe kompetencje, to musi on to udowodnić, aby mu wierzono. Jeżeli nauczyciel mówi, że posiada rozległą wiedzę, to stanie się dla was wiadome, czy jest on dobry, o ile się czegoś od niego nauczycie. Jeżeli człowiek będący blisko Boga mówi, że wie o Bogu wszystko, to może on wam te informacje przekazać i zyskacie wiedzę. Ale jeżeli ów będący blisko Boga człowiek wam mówi, że jest on natchniony przez Ducha Świętego, to rozpoznacie to po tym, jakie owoce to przyniesie, a nie ze względu na przekazywaną przez niego wiedzę.

    Jeżeli stoi za tym Duch Święty, to przyniesie to wiele owoców, które będą tak wyglądały: Ludzie, którzy zostaną pociągnięci do Ducha Świętego, zostaną przyciągnięci bliżej Boga. Będą także innych ludzi kochali z większą intensywnością niż przedtem. Będą dzielili się swoją miłością. Ponadto będą chcieli spędzać więcej czasu na modlitwie, a przede wszystkim będą się modlić raczej za dusze innych ludzi, niż w swoich własnych intencjach.

    Miłość Boga stanie się głębsza i bardziej osobista. Pozwalając zaś Duchowi Świętemu sobą owładnąć, odczują naglącą potrzebę zupełnegopoddania się Woli Bożej. Ci, którzy są natchnieni Duchem Świętym, nie będą okazywali nienawiści tym, którzy nimi pogardzają. Natomiast będą się starali Mnie ubłagać w modlitwie, abym te dusze ocalił.

    Miłość Boga może duszę przeniknąć jedynie dzięki Mocy Ducha Świętego. Dusza zawsze będzie odczuwać pokój i wyciszenie, mimo cierpienia, które nieuchronnie musi znosić, im bliżej znajdzie się przy Mnie, jej Jezusie.

    Ja nie dzielę ludzi. Ja przyciągam błogosławionych — tych, którzy mają tyle miłości do Mojego Najświętszego Serca — miłości wyniesionej z poczucia głębokiej pokory wobec Boga. Jeżeli raz się we Mnie zadomowią, pragną jedynie sprowadzać Mi dusze. Ale jeżeli prawdziwie staną się Moimi i są w jedności ze Mną, to staną się przedmiotem nienawiści. I okazywana im nienawiść nie będzie mieć dla nich znaczenia, bo oni Mnie nie opuszczą, o ileich miłość do Mnie jest wystarczająco mocna. Mogą oni od czasu do czasu upadać, kiedy będą się stawali obiektem prześladowań. I będą odczuwali ból odrzucenia, tak jak Ja go odczuwam. Staną się obiektem kpin, będą karceni i nazywani głupcami, jak samo jak było ze Mną. Będą odczuwali ciężkie brzemię ze względu na to, w jaki sposób zostaną wyeliminowani — tak samo jak Ja zostałem. Ich wiedza iich mądrość, dane im przez Ducha Świętego, będzie zaciekle zwalczane — a jednak ich wypowiadane w Moje Imię słowa odcisną się w pamięci tych, z którymi będą wchodzili w kontakt.

    Tak więc, Moi umiłowani uczniowie, myślcie o Mnie, kiedy kroczę pośród was. Ale nawet jeżeli Mnie nie widzicie, nie możecie Mnie dotknąćczy dojrzeć ŚwiatłościMojej Twarzy, to wiedzcie, że Ja Jestem z wami, tak samo jak wtedy, kiedy chodziłem po Ziemi z Moimi umiłowanymi uczniami. Ja nie poszukuję tych, którzy są inteligentni, kompetentni czy zasłużeni dla społeczeństwa — choć ich zapraszam i obejmuję, tak jak wszystkie Boże dzieci. Ja nie szukam aprobaty uczonych ani tych wysokich rangą, ani przywódców waszych krajów czy kościołów. Ja nie ubiegam się opieczęćaprobaty, której człowiek tak żarliwie pożąda. Natomiast poszukuję cichych, pokornych i tych, którzy troszczą się jedynie o dobro innych, wznosząc się poza swoje własne potrzeby. Są to dusze, które są pobłogosławione Moją Dłonią. Ich miłość do innych odzwierciedla Moją Własną Miłość. Akceptują oni cierpienie tak samo, jak i Ja; i to, że cierpią, nie ma dla nich większego znaczenia. Tacy ludzie stanowią kręgosłup chrześcijaństwa, a Duch Święty jest zakorzeniony w ich duszach, dla dobra wszystkich Bożych dzieci.

    Nigdy nie wstydźcie się Daru Ducha Świętego. Przyjmujcie cierpienie w milczeniu — podczas kiedy będziecie dręczeni, w haniebny sposób poddawani okrucieństwom, kiedy w Moje Imię będziecie oczerniani, znieważani i wyśmiewani, bo gdy spuścicie swoją głowę, diabłu i tym wszystkim nieszczęśliwym duszom, którymi on się posługuje, nie powiodą się próby oderwania was ode Mnie.

    Powstańcie i zadeklarujcie Mi swoją wierność — z lekkim sercem i z czystą duszą — a Ja pobłogosławię was Darem Pokoju i Wyciszenia.

    Wasz Jezus

  38. DAWID said

    Kolejna perełka.
    Rząd Słowenii ukradł inwestorom na polskiej giełdzie 150 mln zł, w zasadzie ukradł giełdzie i Polsce, a sowicie opłacani urzędnicy mają to w dupie.
    Gdyby pilnowali polskich interesów, to Słowenia zapłaciłaby nie 150 milionów ale 2X tyle przy tylko niewinnym ostrzeżeniu, że żadna słoweńska firma nie będzie już mogła emitować akcji w Polsce, a sprawa zostanie nagłośniona na świecie.

    Ale urzędnik ma to w dupie.
    On bierze pensję, jest ważny i już.

    Urzędnik o niczym nie decyduje. Ma wytyczne, oraz żonę i dzieci.

  39. DAWID said

    Syryjscy rebelianci szykują się do ofensywy na Damaszek

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/syryjscy-rebelianci-szykuja-sie-ofensywy-damaszek

    Czyli rozmowy nie pomogły atak juz wiosną…..

  40. Inka said

    http://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2013/12/08/ukraina-masonski-majdan-czyli-eurosodomie-sprzedaj-ojczyzne-za-100-hrivien/

  41. Małgosia said

    Łzy

    Cóż mogę Ci ofiarować, Matko Święta
    Co darem byłoby świętym, czystym i godnym?
    Człowiekiem jestem, pomazańcem ziemskiego prochu
    Skażonym grzechem i ciągłą pokutą

    Lecz są w mym życiu przedziwne chwile
    Stworzone z pragnień spotkania z Bogiem
    Anielska je zdobi cisza, radością przenika serce
    I darem łez, po twarzy mej spływa

    Chcę Ci Maryjo, Matko Święta Jezusa
    Łzy te ofiarować, bo nie ma w nich żadnej goryczy
    Są kwiatem, darem dla mej nieśmiertelnej duszy
    Który rozkwita, zroszony Miłością Krzyża

    I nie pogardzisz Pani, tym darem człowieczym
    W rękach Twych, w czyste perły się zamienią
    Do serc je włóż grzeszników smutnych
    Niech „Pod Twą Obronę” na wieczność się skryją.
    Barbara Kacperska

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: