Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Kolejni biskupi chcą zmiany doktryny Kościoła

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 marca 2014

biskDwaj brytyjscy biskupi katoliccy mają nadzieję, że Kościół zmieni swoje nauczanie w sprawie ludzkiej seksualności. Jeden z nich wymienia homoseksualizm, życie bez ślubu, antykoncepcję…

Bp Terence Drainey z Middleborough udzielił wywiadu lewicowemu magazynowi „The Tablet”. Wyznał, że ma nadzieję, iż Kościół dokona „radykalnej rewizji ludzkiej seksualności”. Powinna ona zostać jego zdaniem dokonana „w świetle współczesnego wglądu psychologii i antropologii i doświadczenia życiowego osób świeckcih”.

To powinno zdaniem biskupa doprowadzić do „rozwoju” nauczania Kościoła w takich materiach jak: antykoncepcja, homoseksualizm, rozwód, powtórne małżeństwo, wspólne zamieszaknie bez ślubu oraz pozycja kobiet w Kościele.

W podobnym tonie wypowiedział się na łamach tego samego magazynu inny brytyjski biskup, bp Tom Burns. „Bądźmy między pierwszymi, którzy przebudowują Kościół – z dobrymi małżeństwami, dobrymi rodzinami – a także z dobrymi ponownymi małżeństwami!” – napisał.

Wcześniejszy artykuł na frondzie.

Biskup mężołożnik chce od papieża, by ten zmienił doktrynę Kościoła w sprawie homoseksualizmu

biGene Robinson, episkopalny biskup, który porzucił żonę i dzieci, a obecnie żyje w związku z mężczyzną, apeluje do papieża Franciszka, by ten zmienił doktrynę Kościoła w sprawie homoseksualizmu.

Robinson chciałby, żeby papież odwołał jasne stanowisko Kościoła (i Pisma Świętego również), wedle którego „homoseksualizm jest nieuporządkowaniem”. – Takie stanowisko jest fundamentem dyskryminacji, odrzucenia i przemocy – oznajmił biskup mężołożnik.

Wedle biskupa Robinsona papież powinien podjąć wysiłek zmiany doktryny, a także praktyki Kościoła (i – o czym nie wspomniał – zmiany nauczania Pisma Świętego), tak by móc rzeczywiście służyć gejom i lesbijkom. Episkopalny duchowny gej zapewnił także, że codziennie modli się za Franciszka, który jest dla niego bohaterem walki z ubóstwem, i który jego zdaniem zmienił ton Kościoła w odniesieniu do osób homoseksualnych.

 

Źródło: fronda.pl

 

Moja wielce umiłowana córko, podczas gdy odstępstwo rozchodzi się falami w Moim Kościele, przed wielką próbą staną ci, którzy wewnątrz Kościoła Mi służą. Kryzysy w Moim Kościele na Ziemi będą oznaczały, że wielu duchownych będzie cierpieć, kiedy staną w obliczu strasznego dylematu. Wiara wielu z nich została już wstrząśnięta i wielu z nich będzie się musiało zdecydować, czy chcieliby, czy też nie chcieliby przyjąć nowego substytutu jako doktryny, która zastąpi Słowo Boże, czy woleliby pozostać wierni Prawdziwej Wierze. Nawet ci najpobożniejsi spośród nich poczują się przytłoczeni donośnymi głosami oszustów i zaczną stawiać pod znakiem zapytania znaczenie Moich Nauk w dzisiejszym świecie, gdzie grzech zostanie ogłoszony jako rzecz niemająca już jakiegokolwiek znaczenia.

 

Reklamy

Komentarze 63 to “Kolejni biskupi chcą zmiany doktryny Kościoła”

  1. Dzieckonmp said

    Odbudują mój Kościół??

    Bądźmy pierwszymi, którzy odbudują (sic!) Kościół z dobrymi małżeństwami, dobrymi rodzinami i… dobrymi małżeństwami rozwodników – stwierdził.

  2. Dzieckonmp said

    Nasze media lubują się w tropieniu księży pedofilów często niesłusznie oskarżając danego księdza. Czytając nasze media wydawałoby się że pedofilami są tylko księża, mimo wiedzy że jest to tylko 0.0001 % a największy odsetek pedofilów jest wśród polityków.

    księży należy wsadzać do więzienia krzyczą media. Są jednak środowiska które nie każe się za pedofilię z wyższych pobudek.

    Pedofil-muzułmanin do więzienia nie trafi

    0-letni Suleman Maknojioa molestował 11-letnią dziewczynkę, ale nie odbędzie kary pozbawienia wolności. Brytyjski sąd uznał, że… mężczyzna musi przecież opiekować się swoją żoną, która nie zna angielskiego.

    Maknojioa jest szanowanym w swoim środowisku nauczycielem islamu. Został aresztowany w drodze na lekcje Koranu, których miał udzielić 30 dzieciom w pobliskim meczecie. W 2012 roku małżeństwo muzułmanów poprosiło go o trzy tygodniowo lekcje islamu dla ich trójki dzieci: dwóch chłopców i dziewczynki.

    W trakcie rozprawy sąd usłyszał zeznania dzieci. Dziewczynka wyznała, ze nauczyciel Koranu dotykał jej regularnie w trakcie lektury Koranu. – Używał tylko jednej ręki. Drugą zazwyczaj coś pisał lub wskazywał moim braciom, by modlili się mocniej. (…) Moi bracia pytali mnie, co on robił, a ja nie wiedziałam, jak to opisać. Powiedziałam im, że mnie dotykał. Odpowiedzieli mi, żebym powiedziała o tym mamie i tacie – ale ja nie chciałam o tym nikomu mówić – zeznawała. „Lekcje” Koranu trwały od września 2012 do czerwca 2013 roku. Kiedy o ich przebiegu dowiedział się ojciec, postanowił dokonać konfrontacji.

    Sąd skazał islamskiego „uczonego” na karę pozbawienia wolności przez 40-tygodni w zawieszeniu na dwa lata. Sąd uznał, że żona Maknojioa nie zna angielskiego, mężczyzna ma problemy ze zdrowiem a razem mają dzieci, spośród których jedno ma problemy z nauką. – To hańba! Co wyrok ten mówi pedofilom? Za takie nadużycia powinien siedzieć za kratkami. Jesteśmy przerażeni! – komentuje przyjaciel rodziny, który chciał zachować anonimowość.

    źródło: pch24.pl

    • Gossja said

      Moim zdaniem każde zetknięcie się dziecka z pedofilem jest dla niego tragedią, a zwłaszcza w takich okolicznościach, w których dzieciak ma prawo oczekiwać wsparcia, zaufania, opieki, bo wtedy jego naturalna niewinność doznaje zwielokrotnionego uszczerbku. Niestety, molestowanie dzieci to nie sprawa żadnej grupy zawodowej, politycznej, religijnej. Skąd ty w ogóle masz takie dane, że wśród polityków najwięcej???? Z jakiś konkretnych badan, czy tak sobie napisałes, żeby udowodnić swoją niechęć do takich czy innych srodowisk? Ze statystki OIK-ów i innych ośrodków niosących pomoc pokrzywdzonym dzieciakom (choć to tylko czubek góry lodowej, bo jest to rodzaj przestepstwa o niewielkiej zgłaszalności) wynika, że krzywda na tle seksualnym wbec dzieci to kwestia przede wszystkim domowa – molestuje ojciec, ojczym, dziadek, wujek. Iluż polityków może być wśród nich?

  3. Marta said

  4. pustelnik said

    U nas mlody kaplan ,ktory chodzil po koledzie byl w szoku odwiedzajac rodziny zyjace w grzechu ciezkim ,mowily dobrze ,ze mamy papieza Franciszka to on wszystko pozmienia w Kosciele .Ten w szoku odpowiadal ,tylko praw bozych nie zmienia sie koscielne moze, ,mowil o tym na kazaniu.Za grzechy nieczystosci ludzi jest najwiecej w piekle .My mozemy ich uratowac modlitwa .Bog nawraca przez Droge Krzyzowa ,mozemy pomoc przez nowenne do Jezusa Krola czyli lapanie aniolow dla danej osoby grzesznej .Ostatni aniolowie nawracaja ludzi.Bog nawraca przez chorobe.Straszne to pasterze opetani ,a my nie lepsi ,Zniewolenie duchami nieczystymi jest przerazajace ,Straszne jest zniewolenie duchem nieczystym niedopuszczania prawdy o Bogu.Pierwszym etapem nawrocenia jest chec wyspowiadania sie .Obecnie zyjemy w swiecioe zachipnotyzowanym przez szatana ,trzeba pilnie wyrzocic wszystkie telewizory przez nich przemawia szatan,jaki ma latwy dostep .Na ziemi trwa codzienna walka aniolow potepionych z wojskiem anielskim ,dlatego mamy do pomocy sakramentalia wode ,olej sol egzorcyzmowana ,trzy modlitwy egzorcyzmy do codziennego odmawiania dla ochrony codzienne kropienie woda e. Jezu zanurzam w Twojej Przenajdrozszej krwi caly rozpoczynajacy sie dzien ,ktory jest darem Twojej nieskonczonej milosci Zanurzam w Twojej Krwi siebie samego wszystkie osoby ,ktore dzis spotkam ,o ktorych pomysle czy w jakikolwiek sposob czegokolwiek sie o nich dowiem….przepiekna modlitwa .Bardzo skuteczna modlitwe mamy w ratowaniu ludzi konajacych w grzechu ciezkim jest to wyrywanie duszy szatanowi w ostatniej chwili. Ojcze Niebieski wejrzyj w Twe Boskie Serce przepelnione bolem i tesknota za tymi ,ktorzy ida na wieczne potepienie…. Ratujmy dusze po drugiej stronie bedziemy mieli duzo przyjaciol ,a najwazniejsze,ze beda za nami oredowac.Nsze serca powinny byc czyste bez nawisci .Przywiazmy sie do Boga ukryjmy sie w Sercu.

    • Temi said

      Za malo sie modlimy, Za malo otwieramy sie na innych ludzi. – naszych bliznich. WIARA BEZ UCZYNKOW MARTWA JEST .
      W pierwszych slowach Ojciec Swiety powiedzial : JESLI KTOS NIE MODLI SIE DO BOGA – MODLI SIE DO DIABLA. Slowa te zszokowaly swiat. Bardzo mocne slowa, ktorych jeszcze NIKT wczesniej nie wypowiedzial – w ramach ” poprawnosci ” MOGLBY SIE JESZCZE KTOS OBRAZIC. …. )
      Matka Teresa z Kalkuty na pytanie : – Dlaczego na Swiecie jest tyle zla ? – odpowiadala – BO WE MNIE JEST ZA MALO DOBRA.
      Czynmy DOBRO i pietnujmy zlo – nie pzebierajac w slowach . Czyni tak ks. Piotr nazywa zlo po imieniu – inaczej nie mozna.
      Kroluj nam Chryste !!!

      • pustelnik said

        Zawsze i wszedzie! tak powinno byc prosty przekaz nalezymy ,albo do Boga ,albo do szatana,ale szatan nie spi wymysla ty jestes ateista ,ty jestes niewierzacy,ty masz inny swiatopoglad itd w tych slowach nie ma szatana i to z pozoru wyglada ,ze wszyscy sa dobrzy wszyscy sie zbawia.

    • sonia said

      Pustelniku@ pamiętam Cię z przed lat ,zawsze mądrze i ciekawie pisałaś,nawet niekiedy myślałam dlaczego zniknęłaś,a dzisiaj znów pięknie piszesz,tak te modlitwy mają ogromną moc,ja również codziennie je odmawiam,jak również codziennie słucham mszy św. od ks. Natanka. Serdecznie pozdrawiam i błogosławieństwa Bożego życzę.Pisz częściej.

      • pustelnik said

        Widze ,ze jestesmy w jednym timie,ja tez slucham sa pouczajace .Milo mi ,ze mnie pamietasz Z Panem Bogiem Zmeczona jestem powiekszam ogrod walcze z perzem i kamieniami tych jest poddostatkiem.

    • Temi said

      @ Pustelnik.
      Dziekuje do Twoich pieknych modlitw pragne dodac jeszcze jedna bardzo MOCNA :

      OFIAROWANIE
      ——————–
      OJCZE PRZEDWIECZNY , PRZEZ NIEPOKANANE I MIECZEM PRZEBITE SERCE MARYI OFIARUJE CI NAJDROZSZA KREW I RANY JEZUSA CHRYSTUSA , ABY MARYJA NASZA MATKA STARLA GLOWE SZATANA I Z ARCHANIOLEM MICHALEM ORAZ ZE WSZYSTKIMI ANIOLAMI STRACILA DO PIEKLA ZLE DUCHY I WSZYSTKIE ICH DZIELA I PLANY ZNISZCZYLA – SZCZEGOLNIE OBECNE W TEJ GODZINIE I NADE WSZYSTKO W NASZEJ OJCZYZNIE .

      Modlitwe te najlepiej nauczyc sie na pamiec i czesto powtarzac.
      Mozna zmieniac miejsce w zaleznosci gdzie zlo i niesprawiedliwosc ma miejsce. Efekt niesamowity , namacalny , dostrzegalny – widac zmiane prawie natychmiast.
      @ Pustelnik
      Dziekuje za Twoje piekne modlitwy . Jesli mozesz wydobadz je z tekstu , aby byly bardziej dostrzegalne . Bog Zaplac . !
      Zycze Blogoslawienstwa Bozego.

      • pustelnik said

        Za kilka dni napisze te modlitwy ,Za dobre slowa Bog zaplac i zawsze pamietajmy naszemu Kochanemu Bogu potrzebna jest ,tylko nasza milosc .

  5. halina2468 said

    Nic dodać ,nic ująć , wszystko co było powiedziane w orędziach staje sie rzeczywistością .Jest próba usuwania wszystkiego co sie da co stanowiło podstawe założenia kościoła Chrystusowego . Jest tylko pytanie ilu zaakceptuje takie nowomodne spojrzenie na życie . Są próby przejęcia kościoła Jezusowego by służył wrogowi Jezusa i człowieka . Trzeba być slepym by tego nie widzieć , lub pustym by przyjąć za dobrą monete odcięcie sie od Jezusa Założyciela . Czas pokaże po której stronie każdy z nas sie znajdzie .Teraz dopiero będzie wychodzić na światło dzienne to co serce kryje i jaką ma wartośc prawdziwą . Na ile jest upodobnione nasze serce chociażby do serca SW Józefa , bo to on prosty człowiek a tak bardzo pomocnym był Bogu w tym by Najswietsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryji mogło spełniać swoje zadanie oczekiwane przez Boga Stworzyciela . Jakimi okażą sie nasze serca . Chryste wspieraj , Chryste ratuj . Chryste nie pozwól upaść . Mateńko rozpalaj w nas miłośc do Boga . Józefie św bądz nam wsparciem tak jak byłeś wsparciem Jezusowi i Maryji . Proszę o Waszą pomoc by nasze serca mogły wzorować sie na Waszych sercach i przyjmować te cechy i wartosci które charakteryzują Wasze Serca . By na Wasz wzór były pomocne Bogu Stworzycielowi w realizacji Jego planów jakie ma względem człowieka i swiata .. By na Wasz wzór odrzuciły szatana i wszystko co on wprowadza … Chrystus Wodzem Chrystus Królem Chrystus Władcą nam …A szatan do piekła na zawsze już ..

  6. MariuszInfo said

    czwartek, 20 marca 2014

    (Jr 17,5-10)
    To mówi Pan Bóg: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków.

    (Ps 1,1-4.6)
    REFREN: Błogosławiony, kto zaufał Panu

    Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
    nie wchodzi na drogę grzeszników
    i nie zasiada w gronie szyderców,
    lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
    i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

    On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
    które wydaje owoc w swoim czasie,
    liście jego nie więdną,
    a wszystko, co czyni, jest udane.

    Co innego grzesznicy:
    są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
    Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
    a droga występnych zaginie.

    (Łk 8,15)
    Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże i wyda ją owoc przez swoją wytrwałość.

    (Łk 16,19-31)
    Jezus powiedział do faruzeuszów: Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

    • MariuszInfo said

      W drodze nawrócenia chodzi o wrażliwość, o odwagę widzenia drugiego człowieka i siebie samego jako kogoś w potrzebie. Łazarz potrzebuje chleba i opatrzenia ran; bogacz potrzebuje zobaczyć Łazarza, tak jak widzi się brata. Ewangelia wyraźnie zachęca, by stać się jak „drzewo zasadzone nad płynącą wodą” i wydawać dobre owoce. A to jest możliwe tylko tu i teraz.

      O. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Wielki Post 2008, s. 63

    • MariuszInfo said

    • kooool said

      20 marca Żywot świętego Joachima, Ojca Najświętszej Maryi Panny
      (Żył około roku 10 przed przyjściem Pańskim)
      Święty Joachim jest ojcem Najświętszej Maryi, Bożej Rodzicielki. Pismo święte oprócz imienia nic więcej o nim nie wspomina, ale stare podanie uzupełnia ten brak bliższych wiadomości.
      Pochodził on z pokolenia Judy i urodził się w Nazarecie. Od samej młodości służył Bogu z wielką gorliwością, prowadził życie ciche i skromne, a największą jego uciechą było, gdy mógł ratować bliźnich. Anna, żona jego, pochodziła z pokolenia Lewi. Oboje byli bogaci tak w dobra doczesne, jak i w cnoty; uszczęśliwiali się też wzajemnie czułą miłością i zachęcali się do bojaźni Bożej. Jedno tylko trapiło ich ciężko, to jest, że nie mieli dzieci. Poszcząc i modląc się prosili Boga, aby raczył odjąć od nich hańbę niepłodności; w tym celu pielgrzymowali często na górę Karmel i rozdawali hojne jałmużny.

      Pewnego razu poszedł Joachim sam do Jerozolimy na święta wielkanocne i chciał ofiarować baranka, ale kapłan, imieniem Ruben, odepchnął go, mówiąc: „Nie godzieneś zbliżyć się do ołtarza, gdyż Bóg karze was za grzechy bezdzietnością”. Zawstydzony i zasmucony wyszedł Joachim z świątyni. Ból jego był tak wielki, że nie śmiał stanąć przed Anną, lecz udawszy się w góry do swej trzody, tam na poście, płaczu i modlitwie spędził pięć miesięcy; Anna zaś, dowiedziawszy się od wracających z Jerozolimy pielgrzymów, co zaszło w świątyni, zamknęła się w izdebce i błagała Boga o zmiłowanie.
      ….
      Rozstanie się było bolesne, chociaż oboje wiedzieli, że Maryja jest Oblubienicą Ducha świętego, mającą zostać Matką Zbawiciela świata. Gorące łzy trysnęły Joachimowi z oczu, kiedy zabierał się do odejścia z kościoła; uściskał jeszcze raz córeczkę i rzekł: „Pamiętaj o mojej duszy!”
      Żył potem jeszcze sześć miesięcy. Tydzień przed śmiercią objawił Bóg Maryi godzinę zgonu ojca, posłała tedy swych Aniołów Stróżów, aby go pocieszali i oznajmili mu, że Maryja wybrana jest na Matkę Mesjasza, którego przyjście już bliskie

      Skutek modlitwy zawsze jest niezawodny, ponieważ zasadza się na dobroci Boga, na Jego obietnicy i na zasługach Męki Jezusa Chrystusa; niepodobną jest rzeczą, aby modlitwa, która ma wszystkie potrzebne warunki, była bezskuteczna. Własnością dobroci ludzkiej jest dobrze czynić bliźniemu; własnością nieskończonej dobroci Boga jest wyświadczać swemu tworzeniu łaski bez granic. Ojcowie Kościoła uwidoczniają dobroć Boga przez podobieństwa; np. jak słońce nie oszczędza swego światła, ale promienie jego cały świat oświecają, a słońce nie traci na swym świetle, tak gdy wzniesiesz swe serce na modlitwie do Boga, dobroć Jego wszystkie miejsca w nim zapełnia. Skutek modlitwy naszej zasadza się na uroczystej obietnicy Jezusa Chrystusa. „Zaprawdę, zaprawdę wam powiadam: jeśli o co prosić będziecie Ojca w Imię Moje, da wam” (Jan 16,23). Bóg jest wierny w obietnicach swoich, więc słowa dotrzyma. Uwłaczamy obietnicom Boskim, gdy Go z nieufnością prosimy. Wątpić o wierności Boskiej, znaczy tyle, co być niewiernym. Skutek modlitwy naszej zasadza się na zasługach Męki Jezusa Chrystusa: Pan Jezus prosi z nami Ojca swego o te rzeczy, o które my przez Niego prosimy; a czyż Ojciec odmówi swemu Synowi? Nie masz nic takiego, co jest godziwe i zgodne z wolą Bożą, czego nie moglibyśmy uprosić przez zasługi Jezusa Chrystusa, jeżeli zatem dotąd Pana Boga nie uprosiliśmy, to wina jest z naszej strony.

      Mądrość i dobroć Boża nie chciała też, aby święty Joachim błyszczał cudami albo świetnymi czynami, ale by się odznaczał cnotą, którą wszyscy mogą naśladować. Tą cnotą zaś jest wytrwałość w modlitwie. Jeżeli bowiem po pierwszej i drugiej modlitwie tracisz nadzieję, nie masz dostatecznej wytrwałości i chciałbyś aby Pan Bóg na pogotowiu z cudami czekał na ciebie, to nie dziw, że twa modlitwa nie odnosi skutku. Joachim przez trzydzieści lat prosił Pana Boga o dziecię – i otrzymał je. Pan Bóg wyznacza czasy i granice swego miłosierdzia. Zastanów się, jaka jest przyczyna, że nie otrzymujesz o co prosisz; zważ twe modlitwy na szali sprawiedliwości, przypatrz się, czy mają warunki potrzebne, a poznasz, dlaczego nie otrzymujesz upragnionych skutków modlitwy.

      http://dialogsercamilosci.eu/2014/03/20/20-marca-zywot-swietego-joachima-ojca-najswietszej-maryi-panny/

    • Leszek said

      Może parę słów do dzisiejszej św. Ewangelii o Łazarzu i bogaczu, czyli o rzeczach ostatecznych.
      Z wstępu od ks. L.G. de Segur, Autora książki „Piekło. Czy istnieje? Czym jest?”: Pewien świątobliwy kapłan, który z apostolską gorliwością przez 40-ści lat odprawiał we Francji misje, był na audiencji u Papieża Piusa IX w Rzymie i w szczerej rozmowie zdawał sprawę ze swej misyjnej pracy. Przy tej okazji Papież udzielił mu takiej rady” „Często nauczaj o wielkich sprawach zbawienia, a nade wszystko mów o piekle. Nie owijaj rzeczy w bawełnę, lecz całą prawdę o piekle głoś jasno i dobitnie. Nic tak bardzo nie prowadzi do opamiętania i nic lepiej nie nawraca do boga biednych grzeszników”. Zaś św. Hieronim pobudzając kogoś do myśli o sądzie Bożym tak powiedział: „territus terreo – przestraszony straszę”. A zatem:
      …Umarł żebrak imieniem Łazarz i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama…(16,22a)
      Kohelet powiada, że „wszystko ma swój czas i na wszystko jest wyznaczona godzina, że jest czas rodzenia i czas umierania”(3,1-2a). Tak, jest czas narodzenia się i życia na tym świecie, a także czas jego opuszczenia.
      Tylko Bogu jest znana liczba lat życia człowieka na ziemi, w ciele. I gdy ta liczba osiąga swój kres, nieśmiertelna dusza opuszcza śmiertelne ciało, które staje się wtedy już tylko martwymi zwłokami, gotowymi do złożenia i składanymi do łona ziemi, do grobu podlegającemu zepsuciu i rozkładowi w oczekiwaniu na ostateczne zmartwychwstanie do życia w niebie, jako chwalebne bądź na zmartwychwstanie potępienia (wedle J 5,29) podzielając wieczny los duszy.
      Od śmierci ciała nikt nie ucieknie i od niej nikt z ludzi wykupić się nie może, jak o tym przekonuje nas natchniony psalmista w tych oto słowach: „nikt okupu za siebie Bogu nie złoży, bo okup za duszę jest zbyt kosztowny – i nie wystarczy nigdy, by człowiek mógł żyć wiecznie i nie oglądać grobu..”(Ps 49,8-10). Zaś Syracydes dodaje: „Taki jest wyrok wydany przez Pana na wszelkie ciało i po co odrzucać to, co się podoba Najwyższemu”(41,4a), a także „Pan stworzył człowieka z ziemi i znów go jej zwróci”(17,1).
      Nadszedł i dla Łazarza dzień, w którym umarł, zakończył swoje życie na tym pełnym łez padole, życie w ubóstwie i w poniżeniu, pełne upokorzeń i pogardy, ale znoszone z cierpliwością, w posłuszeństwie przykazaniu miłości do Boga i do bliźniego. Zapewne niewielu, a może nawet nikt nie przybył na jego pogrzeb; nikt go nie opłakiwał i został pochowany w zapomnieniu.
      Z wyroków Bożych szczęśliwa dusza Łazarza znalazła się na łonie Abrahama (16,23b). Co to za miejsce to łono Abrahama, ojca mających wiarę w obietnice dane przez Boga, który ożywia umarłych i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia (wedle Rz 4,17)?
      W przypisie do tego wiersza w Biblii Jerozolimskiej w języku włoskim możemy przeczytać co następuje: Łono Abrahama: – wyrażenie hebrajskie, równoważne starożytnemu wyrażeniu biblijnemu „być połączonym ze swoimi ojcami”, „być przyłączonym do swoich ojców”, to jest patriarchów (Sdz 2,10; podobne wyrażenie jest w Rdz 15,15 i 47,30 oraz w Pwt 31,16).
      Natomiast w przypisie w Biblii Łacińsko-Polskiej tak czytamy: Na łono Abrahamowe. Na miejsce spoczynku, nie do nieba, które jeszcze nie było otwartem. Patrz Wujka: Odniesion był od aniołów – tak teraz aniołowie dusze świętych odnoszą do nieba, jako na onczas duszę Łazarzową na łono Abrahamowe. A obacz zapłatę ubóstwa, nędzę i cierpliwości; a z drugiej strony koniec i zapłatę dostatku i rozkoszy ziemskiej, z niemiłosierdziem złączonej. Zobacz zatem, że przy śmierci każdego dzieje się jakiś sąd osobny: a iż dusza nie umiera, ani śpi, ani bywa zawieszona aż do dnia sądnego, ale zaraz po śmierci ciała bierze swą zapłatę. Na łono Abrahamowe – Łono Abrahamowe było miejscem odpocznienia wszystkich tych, ktorzy umierali w łasce Bożej, przed przyjściem na świat Pana Chrystusowem: póki jeszcze niebo nie było otworzone świętą śmiercią Jego. To miejsce Zachariasz zowie dołem, w którym nie masz wody (Za 9,11; por. Mt 26,28), Izajasz ciemnicą (Iz 42,7; por. Ps 86,13) a doktorowie Kościoła (św. Ambroży, Ireneusz, Hieronim, Augustyn) pospolicie limmbum Patrum, otchłanią ojców świętych. I dlatego Pan Zbawiciel nasz do piekieł raczył zstąpić, aby stamtąd wybawił dusze ojców. cdn

      • Leszek said

        cd.: Zajrzyjmy jeszcze do dwóch innych źródeł, w których jest dobrze wyjaśnione, co należy rozumieć przez miejsce nazwane przez Jezusa: łonem Abrahama.
        W pierwszym z tych źródeł, tj. w książce służebnicy Bożej Marii z Agredy „Mistyczne miasto Boże”, w rozdz. 31-ym opisującym błogosławioną śmierć św. Józefa, tak czytamy: …Dzień przed swoją śmiercią św. Józef miał stan wielkiego zachwycenia. W tym wielkim zachwyceniu Józef dostąpił jasnego oglądania Istoty Boga. Widział teraz bez zasłony to wszystko, co poznał dotąd dzięki swej wierze; oglądał niepojętą Istotę Boga, tajemnice Wcielenia i Odkupienia, Kościół wojujący i powierzone temu Kościołowi sakramenty. Trójca Przenajświętsza kazała Józefowi, aby im oznajmił ich bliskie wybawienie i aby przygotował ich na nawiedzenie Pana, który przyjdzie po to, aby ich z łona Abrahama zaprowadzić do wiecznego pokoju i wiecznej szczęśliwości… Zbawiciel świata udzielił mu swego błogosławieństwa i rzekł: „Mój ojcze, spoczywaj w pokoju, w łasce Mego niebiańskiego Ojca i w Mojej łasce! Prorokom i świętym, którzy oczekują cię w otchłani, oznajmij tę wesołą wiadomość, że bliskie jest ich wyzwolenie”…. następnie na rozkaz Pana aniołowie towarzyszyli najświętszej duszy Józefa do otchłani, w której przebywali patriarchowie i prorocy. Tam wszyscy po blasku niezrównanej pełni łask poznali w tej duszy żywiciela i wielkiego powiernika Zbawiciela świata i oddali mu należną cześć. Józef oznajmił im wesołą nowinę, że zbliża się ich wybawienie, wywołując niewysłowioną radość w nieprzeliczonym zastępie owych świętych… .
        Zaś w dziele świątobliwej Anny Katarzyny Emmerich „Żywot Jezusa Chrystusa..” tak czytamy: …W szabat nauczał Jezus w synagodze w mieście Ginnea. Czytano o pochodzie Izraelitów przez pustynię, o rozdziale kraju Kanaan, a prócz tego księgi Jeremiasza. Jezus tłumacząc to, stosował wszystko do zbliżania się królestwa Bożego.. Uczył Jezus także o tym, jak Izraelici, niezadowoleni sędziowskim urzędem Samuela, domagali się koniecznie króla i jako otrzymali Saula. Teraz, gdy spełniło się już proroctwo, że dla ich bezbożności odjęte będzie berło od Judy, teraz znowu żądają króla i odbudowania królestwa. Bóg ześle im króla i to króla z ich rodu, ale oni go odepchną i zabiją… Nauce przysłuchiwało się dwunastu zatwardziałych faryzeuszów i ci rozprawiać poczęli z Jezusem. Pokazawszy Mu pismo, zapytali co to ma oznaczać, że Jonasz przez trzy dni przebywał we wnętrznościach wieloryba? Jezus odrzekł na to: „Tak, król wasz, Mesjasz, spocznie przez trzy dni w grobie, zstąpi do otchłani na ł o n o Abrahama, a potem zmartwychwstanie”. Faryzeusze wyśmiali to tłumaczenie… .
        Ten fragment kieruje nas do tajemnicy zstąpienia duszy Jezusa do otchłani, o której to czytamy: …Gdy Jezus głośno wołając, skonał na krzyżu (Mk 15,37; Łk 23,46), dusza Jego w postaci świetlistej, otoczona aniołami spłynęła w ziemię, do otchłani u stóp krzyża… skierował się Jezus do prawej, właściwej otchłani; u wejścia zetknęła się z Nim dusza dobrego łotra (Łk 23,42n, idąca w towarzystwie aniołów na łono Abrahama, Przemówiwszy kilka słów do niego, wszedł Jezus do otchłani, gdzie na ł o n i e A b r a h a m a spoczywały dusze sprawiedliwych jego potomków. W otchłani tej zebrane były dusze wszystkich świętych Izraelitów, na lewo – Patryarchów, Mojżesza, sędziów i królów, na prawo – Proroków i wszystkich przodków Jezusa i ich krewnych aż do Joachima, Anny, Józefa, Zachariasza, Elżbiety i Jana Chrzciciela. Nie było tu złych duchów, nie było żadnych mąk, tylko tęsknota za spełnieniem obietnicy, danej pierwszym rodzicom, a ta właśnie spełniała się obecnie. Więc błogość niewypowiedziana i szczęśliwość przeniknęła wszystkie dusze, wszystkie otoczyły Zbawiciela, witały Go i cześć Mu oddawały…

    • Leszek said

      cd(2): …Umarł także bogacz i został pogrzebany… w Otchłani, pogrążony w mękach…
      Po jakimś czasie umarł, odszedł z tego świata bogacz. Jego dusza wyszła z ciała, a ciało namaszczone i owinięte w kosztowne płótna, z wielką pompą złożono do grobu. W przeciwieństwie do ubogiego Łazarza ów bogacz miał zapewne wielce okazały pogrzeb. Zawodzenie i jęki żałoby wznosiły się do nieba, a wraz z nimi udawane i nieszczere pochwały dla „wielkiego”, dla „dobroczyńcy”, dla „sprawiedliwego”, który był umarł. Padło wtedy wiele, wiele ludzkich słów ukazujących chwałę ludzką owego bogacza, pokazującym go obecnym na pogrzebie w jak najlepszym świetle. Zresztą skąd my to znamy? Wystarczy to, o czym pisze prasa, co się mówi w radiu, czy słyszy i widzi w telewizji przy okazji przekazywanych wiadomości o śmierci i pogrzebach różnych „wielkich” ludzi tego świata ze sfery polityki, kultury i sztuki, nauki, sportu itd. Ale całą prawdę o człowieku, o jego życiu zna tylko Bóg, będący świadkiem wszystkich jego czynów, myśli, wypowiedzianych słów, jak zresztą o tym mówi Pismo: „Czyny wszystkich ludzi są przed Nim i nic nie może się ukryć przed Jego oczami … żadna myśl nie ujdzie Jego uwagi i nie ukryje się przed Nim ani jedno słowo” (Syr 39,19 i 42,20).
      Czyż przypisywana bogaczowi i jemu podobnym przez innych ludzi chwała ludzka może wymazać to, co jest zapisane w księdze życia (zob. Iz 4,3 i Oz 7,2 i Ap 20,12)? Czy słowo ludzkie może zmienić sąd Boży i wyrok, jaki na nim zapadł? Nie, nie może. To, co jest przez Boga osądzone, jest osądzone, a co jest zapisane – jest zapisane. Nic już nie jest w stanie tego zmienić, bo nie jest to możliwe. I tak, mimo okazałego pogrzebu i wielu mów pochwalnych skierowanych pod adresem bogacza, a także modlitw zanoszonych do Boga w jego intencji, nic to nie pomogło i nie mogło zmienić nieodwołalnego wyroku Bożego, mocą którego duch bogacza pogrążył się w piekle. cdn

      • Leszek said

        „Najgorsza jest śmierć grzeszników” – mówił komentując psalm 49, św. Augustyn. Zobaczcie bracia jaką śmiercią zmarł wspaniale ubierający się w purpurę i bisior, codziennie ucztujący bogacz? Jakaż to mogła być śmierć w purpurze i bisiorze, tak kosztowna, tak pompatyczna? Jak wystawny pogrzeb, a iluż zaproszonych „znamienitych” gości, jak wiele osobistości, ludzi wpływowych. Jakie tam były (musiały być) uroczystości pogrzebowe. A jakież mowy pochwalne tam wygłaszano? Wśród jakich wonności zostało pochowane ciało zmarłego bogacza? A jednak mimo tego wszystkiego znalazł się w piekle. Zrozumcie zatem, co znaczy: „Najgorsza jest śmierć grzeszników” i nie sądźcie na podstawie posłania bogato wyścielonego, ani ciała bogato obleczonego z wielkim bogactwem, czy z zawodzeń wskazujących na wielką uroczystość pogrzebową i nie patrzcie na płaczącą rodzinę, ani na tłum idący z przodu i z tyłu, kiedy wynoszą ciało, ani na marmurowe i złocone grobowce. Jeśli bowiem na to zważać będziecie, wyrobicie sobie fałszywy pogląd, że śmierć wielu już nie lekko grzeszących, ale wręcz zbrodniarzy, jest najlepsza, bo tak ich opłakują, tak ich odprowadzają, tak okrywają, w taki sposób wynoszą i na taki pogrzeb sobie zasłużyli. Zapytajcie jednak Ewangelii, a ta ukaże waszej wierze duszę takiego bogacza płonącą w ogniu piekielnym wśród kar, której nie pomogą wszystkie honory i obrzędy pogrzebowe, które jego martwemu ciału przygotowała próżność żyjących i żegnających… . W innym zaś miejscu św. Augustyn powiedział: … Umarł bogacz i urządzono mu wspaniały pogrzeb. Oto dokąd zwrócili się ludzie: nie zwracają uwagi na to, jak złe życie prowadził tutaj, a jaka otacza go pompa, kiedy umarł. Jakże szczęśliwy, skoro tylu go opłakuje! Biedak natomiast tak żył, że niewielu za nim płacze. Wszyscy powinni opłakiwać tak bardzo źle żyjącego. Wspaniały pogrzeb, składają go (jego martwe ciało) w kosztownym grobowcu, ubierają w drogie szaty, chowa się go wśród ziół i wonności. A jaki później ma pomnik! Jakimi marmurami grób wyłożony! W samym grobowcu będzie żyła jego pamięć? Ów tam umarł. Ludzie uważający to za coś dobrego, odeszli od Boga i nie szukają tego, co prawdziwe, zwiedzeni fałszem. A przecież mówi Pismo: „Żałoba u ludzi jest nad ciałem, imię zaś grzesznika jako niedobre, będzie wymazane z księgi żyjących”. cdn

      • Leszek said

        Autor listu do Hebrajczyków powiada, że „postanowione jest człowiekowi (ludziom) raz umrzeć, a potem nastąpi sąd” (Hbr 9,27). Otóż wszyscy jesteśmy śmiertelni, póki żyjemy na tym świecie w ciele. „Jedno dla wszystkich wejście w to życie i wyjście z niego (przez bramę śmierci ciała) to samo” (Mdr 7,6). Śmierć jest najważniejszym momentem naszego ziemskiego życia, albowiem „w chwili zejścia z tego świata dusza na zawsze utwierdzona zostaje w dobrem lub w złem, dobrowolnie przez siebie obranym (por. Syr 15,14.17), jak o tym czytamy w „Rozprawie o czyśćcu” (w rozdz. IV) św. Katarzyny z Genui: „Ubi te invenero – w jakim stanie cię znajdę w chwili śmierci, z wolą pozostania w grzechu czyli w stanie zbuntowania się woli ludzkiej przeciwko woli Bożej albo też obrzydzenia i żalu zań, Ibi te iudicabo – według tego sądzić cię będę”.
        „Wielka udręka stała się udziałem każdego człowieka i ciężkie jarzmo dla synów Adama – zauważa Syracydes – od dnia wyjścia z łona matki, aż do dnia powrotu do matki wszystkich, do ziemi. Przedmiotem ich rozmyślań i obawą serca jest myśl o tym, co ich czeka – dzień śmierci” (40,1-2).
        Do rozmyślania o śmieci pośród naszej ziemskiej pielgrzymki zachęca nas Tomasz a Kempis w jakże pożytecznej dla duszy znanej książki „O naśladowaniu Chrystusa” w rozdz. ‚O rozpamiętywaniu o śmierci”
        zob.: http://www.ugrewicz.internetdsl.pl/kempis/zachety/zachety23.html
        Jedna z widzących z Medjugorje Vicka mówiła, że pewnego razu Maryja tak powiedziała: „Wielu żyje tylko dla tego świata, sądząc, że po śmierci wszystko się kończy, że po śmierci nie ma już niczego … Nie – to jest wielki błąd. Życie trwa w dalszym ciągu. Po śmierci jest wieczność!” (Echo Maryi Królowej Pokoju, styczeń-luty 2000, nr 149, str. 7).
        Zaś w książce „Mistyczne Miasto Bożę Marii z Agredy, tak mówi do niej:
        „Pomiędzy wszystkimi szaleństwami i złudzeniami, jakie zły duch sprowadził na ten świat, nie ma większego i niebezpieczniejszego niż te, że ludzie zapominają o śmierci i o tym wszystkim, co spotka ich na sprawiedliwym sądzie surowego Sędziego. Wiedz o tym, że są to drzwi, którymi grzech wszedł na świat. Już na początku wąż usiłował pierwszej niewieście, Ewie wmówić przede wszystkim to, że nie umrze (Rdz 3,4) i nie powinna wcale mówić o śmierci. To złudzenie trwa do dziś i dlatego niezliczona jest liczba ludzi nierozsądnych, którzy żyją nie myśląc o śmierci, gdy tymczasem Pismo mówi, że „wszelkie ciało starzeje się jak odzienie i to jest odwieczne prawo: ‚Na pewno umrzesz’ (Syr 14,17). Ludzie umierają jak gdyby nic nie wiedzieli o nieszczęsnym losie, jaki ich czeka. Abyś i ty nie popadła w to szaleństwo pamiętaj o tym, że niewątpliwie kiedyś musisz umrzeć i zdać rachunek ze swego życia”. (str. 235, z rozdz. LVI ‚Bóg przez Archanioła Gabriela powiadamia Maryję, że będzie żyła jeszcze trzy lata’).
        W innym miejscu objaśniania psalmu 49, św. Augustyn tak powiada o śmierci:
        „Czy śmierć jest to coś takiego, jak jakaś rzecz albo jakaś siła? Wszak śmierć to oddzielenie duszy od ciała. To, czego obawiają się ludzie jest oddzieleniem duszy od ciała. Jednak śmierć prawdziwa, której ludzie się nie boją, to oderwanie się duszy od Boga. I często bojąc się tej, która odłącza duszę od ciała, ludzie popadają w tę, w której dusza odrywa się od Boga. Otóż to jest śmierć…” .
        Co dzieje się w momencie śmierci ciała, z duszą? Dusza z martwego już ciała wychodzi i natychmiast staje przed obliczem Bożym, by dokonał się nad nią sąd szczegółowy, albowiem jak mówi św. Paweł Apostoł: „Wszyscy musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, by o sobie samym zdać sprawę Bogu, by otrzymać zapłatę za uczynki dokonane w ciele złe lub dobre” (2 Kor 5,10 i Rz 14,10c.12). cdn

        • Leszek said

          …Dusza po śmierci ciała „otwiera oczy”, budzi się z błędów, złudzeń, fałszywych wyobrażeń, gdyż staje wobec światła Bożej prawdy i w niej zobaczyć może tylko to, co jest: rzeczywistość Bożej miłości do siebie i swoją na nią odpowiedź – całe życie na ziemi. To jest stan nazywany sądem szczegółowym… – mówi w rozmowie z Anną, jej Matka (str. 162, cz. 1, rozdz. II „Świadkowie Bożego Miłosierdzia). Zaś w cz. 2 tej książki (gdzie jest wiele opisów przebiegu sądu szczegółowego osób, które go przeszły) sam Pan Jezus, tak mówi:
          …Każdy człowiek przechodząc przez bramę śmierci cielesnej, staje przed Moją Prawdą. Widzi sam siebie w przebiegu swego życia, jakim ono było w rzeczywistości – w Moim świetle i nie jest możliwe, aby mógł pozostawać w kłamstwie. Chyba, że je wybierze świadomie; wtedy staje się niewolnikiem ojca kłamstwa na wieczność całą. Lecz ci, którzy poznając siebie w Moich Oczach, takimi jakimi byli w rzeczywistości w stosunku do Miłości do Mnie i do siebie wzajem, żałują i boleją nad wszelkim popełnionym złem i błędem – już teraz nie do naprawienia – ci skruszeni otrzymują Moją łaskę, przebaczenie i pomoc w oczyszczaniu się, o ile tego potrzebują. Ja tak bardzo boleję nad waszymi cierpieniami, że tym, którzy tu przychodzą z wielkiego ucisku, otwieram Mój Dom szybko, jak najprędzej pragnąc ich uszczęśliwić. Dlatego choroba, cierpienie, zło, które tak często was prześladuje, bywa często waszym usprawiedliwieniem… i …Każdy z was od momentu śmierci ciała żyje w świecie duchowym – w świecie Mojej prawdy. Odpadają zeń wszelkie mity, złudzenia, zakłamanie i fałsz – jeśli w nich żył. Obecność Boża jest żywą miłością i wobec niej człowiek, zrozumiawszy, że jest kochany bezwarunkowo i na zawsze – a to poznaje natychmiast – nie chce kłamać, oszukiwać i udawać. Wie, że jest kochany taki, jakim był i jest. Wie też, że Chrystus Pan jest jego Orędownikiem i Obrońcą wobec sprawiedliwości Bożej. Człowiek poznaje prawdę o Bogu; Stwórcy, Ojcu i Zbawicielu swoim, i poznaje swoją odpowiedź na wszystko, co otrzymał: jest nią jego życie, jego czyny, słowa i miłość lub jej brak – niekoniecznie brak miłości do Mnie samego, bo mógł Mnie nie znać lub wychowany został w nienawiści do Mnie, lecz do bliźnich swoich. Dlatego taki nacisk kładę na słowo z Sądu Ostatecznego (Mt 25, 34-40), bo wypełnianie miłosierdzia usprawiedliwiać was może w oczach Moich. Ostatnią zaś szansą ocalenia waszego może stać się wasza nagła śmierć. Wtedy gotów jestem wysłuchać waszego sądu o sobie: „„Ojcze, nie jestem godzien, abyś przyjął mnie do domu Twego, ale wejrzyj na swoje nieskończone miłosierdzie i przebacz mi winy przeciw Tobie i braciom moim”” Kto odwołuje się do miłosierdzia, odrzucony nie będzie. Natomiast sąd człowieka nad sobą samym może być straszliwym bólem i trwać długo, aczkolwiek poza czasem… (odpowiednio str. 242 {28.VIII.1984r.} i 268/269 {22.VII.1991r.} z rozdz. VII ‚Pan mówi sam o swoich dzieciach – ludziach’)
          http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-7.html

    • Leszek said

      cd(3): …w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie….(Łk 16,23)
      Przebywający w Otchłani bogacz ujrzał szczęśliwego Łazarza na łonie Abrahama. Ujrzał, mimo iż dzieliła ich ogromna, nie do przebycia, bezdenna przepaść. Jakże więc to było możliwe, że ujrzał z tak niewyobrażalnie dalekiej odległości? A jeżeli ujrzał, to czym i z jakiego powodu ujrzał? Zanim odpowiemy sobie na te pytania, przyjrzyjmy się jak ta sprawa wygląda w czasie naszego ziemskiego życia w ciele. Na tym świecie, to co jest widzialne postrzegamy dzięki zmysłowi wzroku, dzięki naszym oczom; choć można też żyjąc w ciele widzieć to, co jest niewidzialne oczami duszy, tak jak to np. było w przypadku św. S. Faustyny, o czym wielokrotnie wspomina w swoim „Dzienniczku”.
      Można ujrzeć coś na własne oczy – czyli zobaczyć samemu, być naocznym świadkiem czego. Można widzieć coś, kogoś z bliska i z daleka. Można ujrzeć w oddali pasmo gór, można spoglądając w górę ujrzeć w pogodny wieczór czy w pogodną noc rozgwieżdżone niebo, na niebie gwiazdy, ciała niebieskie. Ale przy pomocy przyrządów optycznych lornetki czy teleskopu możemy dostrzec wyraźniej i lepiej obserwowane oddalone przedmioty czy ciała niebieskie. Wtedy jakby znajdowały się bardzo blisko przed naszymi oczami, choć w rzeczywistości są bardzo daleko. A co powiedzieć o telewizji, dzięki której widzimy przesyłane na odległość, często bardzo wielką, mierzoną w tysiącach kilometrów, ruchome obrazy przedmiotów, rzeczy za pomocą fal elektromagnetycznych. A przecież jakość tych obrazów i formy ich przekazywania są coraz bardziej unowocześniane. Włączamy telewizor i podnosząc wzrok na ekranie telewizyjnym widzimy z bliska często to, co dzieje się od nas bardzo, bardzo daleko. I to, co jest tak bardzo daleko możemy ujrzeć, zobaczyć z bardzo bliska naszymi oczami (np. lądowanie i pobyt astronautów amerykańskich na księżycu). Zauważamy wtedy, że jakby ta odległość nie istniała, że nie jest ona przeszkodą, uniemożliwiającą ujrzenie czegoś, kogoś z bardzo daleka. To wszystko możemy ujrzeć naszymi cielesnymi oczami dzięki „ziemskiej” telewizji. cdn

      • Leszek said

        cd.: Idąc tym torem myślenia, nie byłoby błędnym stwierdzenie, że istnieje też Boża, „niebieska” telewizja, dzięki której – jak możemy o tym wielokrotnie przeczytać w Piśmie Świętym – prorocy czy apostołowie (a szczególnie św. Jan) mieli nadprzyrodzone wizje, oglądając różne obrazy ukazujące się ich oczom duszy; obrazy rzeczy, które działy się w odległych miejscach bądź miały się dziać w dalekiej przyszłości.
        A zatem zdarzyło się, że bogacz podniósł swe oczy i na „niebieskim” ekranie telewizyjnym ujrzał Abrahama i Łazarza na jego łonie. Nie mógłby, podnosząc oczy – powiada św. Augustyn w objaśnieniu psalmu 86,13 – dojrzeć go, gdyby tamten nie był wyżej, w miejscu pełnym pokoju i szczęścia, on zaś niżej, w piekle, gdzie cierpiał męki. Zaś św. Grzegorz Wielki tak się wyraził: …Bogacz z dala wznosi oczy i widzi Łazarza, gdyż niewierni, będąc za karę potępieni, pozostają w głębi i przed dniem sądu widzą ponad sobą wiernych zażywających pokoju; później ich szczęścia w żaden sposób widzieć nie mogą. Bardzo dalekie jest to, co widzą, ponieważ nie mają zasług, aby się tam mogli dostać… („Homilie na Ewangelie”, z homilii XL, str. 319).
        Bogacz, znajdując się w straszliwym więzieniu piekielnym, gdzie doświadczał nienawiści i udręczenia ze wszystkich stron i w każdym momencie wieczności, podniósł oczy ku górze, ku miejscu wiecznego pokoju i niewysłowionego szczęścia, słowem ku Niebu. Spojrzał w górę. Jak długo mogło trwać to widzenie i jakie mogły być jego następstwa? Do zjawisk przyrody, które robią na człowieku największe wrażenie, należą burze z piorunami i błyskawicami wywołującymi deszcz (Ps 135,7b). Pojawiające się nagle i niespodziewanie na zaciemnionym niebie bądź w ciemności błyskawice rozjaśniają na krótko, na bardzo krótko niebo. Tak jak szybko się pojawiają, równie szybko znikają, jakby w mgnieniu oka. Takie też, zapewne krótkie, bardzo krótkie było widzenie bogacza. Pogrążony w piekielnych ciemnościach (Ps 143,3c) ten mieszkaniec kraju pełnego ciemności (Hi 10,21) podniósł swe oczy ku Niebu, które – bo mu zostało ukazane -zobaczył jakby w blasku błyskawicy, w ułamku sekundy. Ku Niebu, którego niewysłowione piękno pozostało w nim obecne, a teraz już na całą wieczność utracone, co było dla niego dodatkową udręką pośród doznawanych straszliwych cierpień. Zobaczył w górze Abrahama, jaśniejącego i szczęśliwego, a na jego łonie równie szczęśliwego, w blasku chwały Łazarza, niegdyś biednego, pogardzanego przez niego Łazarza, odrażającego w jego oczach. A teraz? Teraz jakby rażony piorunem, pełny zdumienia ujrzał go takim, jakim jest (był) naprawdę, pięknego dzięki światłu Boga i Jego świętości, bogatego w miłość Bożą, podziwianego nie przez ludzi, lecz przez aniołów Bożych. Tak, to widzenie spadło na niego jak grom z jasnego nieba i wywołało w nim tylko ból i wściekłość. cdn

        • Leszek said

          cd.: Opowiadając swoim synom i wychowankom straszny, a zarazem pobudzający do nawrócenia i bojaźni Bożej swój sen o piekle, w którym przebywał św. Jan Bosko, w pewnym miejscu, tak mówił: … zobaczyłem, co przeżywają ci nieszczęśni i biedni potępieni chłopcy. Wtedy nagle cały sufit piekielnej pieczary stał się przejrzysty jak kryształ. Ukazał się s k r a w e k n i e b a, a w nim ich koledzy radujący się szczęściem wiekuistym. Na ten widok biedni zatraceńcy płonęli wściekłością w szalonym gniewie i zieli zazdrością, bo kiedyś wyśmiewali się ze sprawiedliwego. Przypomniałem sobie wtedy słowa psalmu: „widzi to występny, gniewa się, zgrzyta zębami i marnieje” (Ps 112,10). ‘Dlaczego nie słyszę żadnego głosu?’ – zapytałem przewodnika. Podejdź bliżej – doradził. Poprzez kryształową szybę usłyszałem krzyki i szlochy, bluźnierstwa i przekleństwa pod adresem świętych. Głosy ich zlewały się ze sobą w myśl słów Pisma: „złością buchają usta występnych”(Prz 15,28). Gdy uprzytamniają sobie błogosławiony los swoich dobrych kolegów – powiedział mój przewodnik – muszą wręcz wykrzyknąć: „To ten, co dla nas głupich niegdyś był pośmiewiskiem i przedmiotem szyderstwa: jego życie mieliśmy za szaleństwo, śmierć jego – za hańbę. Jakże więc policzono go między synów Bożych i ze świętymi ma udział? To myśmy zboczyli z drogi prawdziwej… nasyciliśmy się na drogach bezprawia i zguby, drogi Pańskiej nie poznaliśmy” (Mdr 5,4-7). Takie to są ich tragiczne zawodzenia, które powtarzać się będą przez całą wieczność. Lecz ich krzyki, skargi i wszelkie wysiłki są daremne, bowiem ’owładnie nim przerażenie i siła nieszczęścia… taki jest los odstępcy od Boga, dziedzictwo przez Boga mu przyznane’ (Hi 20,22b.25c.29). ‘Już nie istnieje dla nich czas. Jest tylko wieczność’… („Sny i wizje”, fragment ze snu ^Do piekła i z powrotem^, str.161/162).
          S. Józefa Menendez w swoich zapiskach w pewnym miejscu tak pisze: „Udręka duszy widzącej, że jest na wieki odrzucona od Boga jest tak wielką katuszą, że żadne inne cierpienie nie może być z nią porównane”. Tak też o tym mówi Bóg Ojciec do św. Katarzyny ze Sieny w „Dialogu…”: …Pierwszą męką w piekle jest ta, że potępieni są pozbawieni Mojego widoku, co jest tak wielką męką, że gdyby to było dla nich możliwe, woleliby cierpieć ogień i srogie męki, ciesząc się Mym widokiem, niż nie czuć mąk, a nie widzieć Mnie…” (z rozdz. ‚Nauka o Moście’). cdn

        • Leszek said

          cd.: …Pewien świątobliwy kapłan dokonywał egzorcyzmów i zapytał złego ducha zamieszkującego ofiarę, jakie męki cierpi w piekle. Usłyszał taką odpowiedź: – Wieczny ogień, wieczne przekleństwo, wieczny szał i rozpacz, gdyż nigdy nie dane mi będzie spojrzeć na Tego, który mnie stworzył. Kapłan zapytał następnie: – Cóż byś dał, aby móc oglądać Boga? – By Go ujrzeć, chętnie znosiłbym cierpienie przez tysiące lat. Ale to na nic. Męki moje są wieczne i nigdy Go nie ujrzę!…

      • Temi said

        @ Leszek
        dzisiaj czwartek – niezapomnij o modlitwie w intencji KAPLANOW .
        Czy juz dolozyles cos do tego czwartku ? Czy w inne dni znajdziesz chwile aby westchnac do Boga w ich intencji ?
        Pozdrawiam serdecznie . Dziekuje za przyblizenie Otchlani i lona Abrahama jest to bardzo wazne , ale spojrzmy oczami serca jak atakowani sa nasi kaplani . Najpierw Ojciec Swiety . Teraz biskupi i kaplani … a pozniej bedzie nasza kolej … )
        Martwimy sie o to co nie do nas nalezy . Naszym obowiazkiem jest modlitwa za Pasterzy Kosciola , a reszte zostawmy Panu Bogu . Najlepiej kupic ksiazke ” TEOLOGIA KSIEDZA NATANKA ” ktora jest juz dostepna.
        Kroluj nam Chryste !!!

    • Leszek said

      cd(4): Ponieważ zbyt dużo miejsca i czasu zajęło by mi odnoszenie się (choćby pokrótce) do każdego z następnych wierszy, zatrzymam się tylko (jeszcze) na poniższych dwóch ewangelicznych wierszach ( i też pokrótce):
      …między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać… (16,26)
      Jest jeszcze inny powód – o którym mówi Abraham – uniemożliwiający uczynienie zadość błagalnej prośbie potępionego bogacza o zwilżenie kropelką wody przez Łazarza jego rozpalonego i płonącego w ogniu piekielnym języka. Otóż przeszkodą w sprawieniu bogaczowi choćby najmniejszej ulgi w jego niewypowiedzianym cierpieniu jest istniejąca i nie do przebycia ogromna przepaść, czy jak chcą inni tłumacze biblijni tego wiersza wielka otchłań.
      Abraham powiedział potępionemu bogaczowi, że między nami – to jest sprawiedliwymi i błogosławionymi, a wami – czyli potępionymi, zionie ogromna przepaść. Gdy sprawiedliwi żyli na ziemi razem z przewrotnymi i bezbożnymi, ci ich bez miłosierdzia prześladowali (zob. np. Ps 34,20.22 i 109,16n; Hbr 12,35nn), dręczyli na wszelkie sposoby, uważali ich za godnych pogardy, wbrew miłości. Teraz zaś są (jesteśmy) rozdzieleni tą przepaścią. W pewnym miejscu prorok Izajasz powiedział: ’to wasze grzechy wykopały przepaść między wami, a waszym Bogiem; wasze grzechy zasłoniły Mu oblicze przed wami tak, iż was nie słucha’ (Iz 59,2) , czyli innymi słowy: jesteście oddzieleni od Świętego Boga nieskończonym oceanem waszych grzechów.
      Dzieli nas ogromna i nie do przebycia, nie do przejścia przepaść – mówił Abraham do potępionego bogacza, bowiem ’nikt z nas, choćby chciał stąd do was przejść nie może, ani też stamtąd nikt z was do nas przyjść nie potrafi’. Nie jest możliwym w żadnym wypadku przebycie tej straszliwej przepaści przez nikogo, zarówno stąd – to jest przez mieszkańców łona Abrahamowego, a później Nieba, świętych i błogosławionych, jak i stamtąd – to jest spośród mieszkańców królestwa umarłych, piekła, spośród potępionych. Jak należy rozumieć tą niemożność przebycia tej przepaści, przejścia z jednego miejsca do drugiego miejsca pobytu, z jednego królestwa do drugiego królestwa?
      Synowie Izraela, których Bóg, Jahwe wyprowadził mocną ręką z Egiptu, z domu niewoli przeszli jednak suchą nogą przez środek morza, zamienione na czas tego przejścia w suchy ląd (Ps 106,9), a następnie prowadzeni przez Jahwe przeszli nie do przebycia pustynię wielką i straszną, ’przeszli ziemię, której nikt nie może przebyć’ (Jr 2,6d), by dojść do wspaniałej Ziemi Obiecanej, będącej kontrastem pustyni (zob. Wj 14,21nn; Pwt 8,14nn i Ne 9,19.23n) cdn

      • Leszek said

        cd.: Jednak w przypadku owej przepaści – o której wspominał Abraham – rzecz się ma zupełnie inaczej, bowiem jej nie można (było) w żaden sposób przebyć i nikt spośród mieszkańców obydwu królestw dokonać tego nie potrafi. Dlaczego tak jest? Wiemy już, że Bóg tak swoim wyrokiem postanowił, którego nic już zmienić nie może. Z odpowiedzią na postawione pytania dotyczące niemożności przebycia owej przepaści, śpieszy nam z wyjaśnieniem św. Grzegorz Wielki, w tych oto słowach:
        „Niewątpliwie ci, którzy są w piekle, pragną dostać się tam, gdzie błogosławieni zażywają szczęścia; czy jednak można powiedzieć, iż ci, którzy już do tego szczęścia zostali przyjęci, chcą przejść do tych, którzy w piekle doznają katuszy? Jak jednak odrzuceni pragną przejść do wybranych, to jest wydostać się z miejsca swoich katuszy, tak i sprawiedliwi kierując się miłosierdziem pragnęliby przejść do udręczonych ponosząc męki i uwolnić ich. Jednakże ci, którzy choćby chcieli przejść z siedziby wybranych do tych, którzy cierpią i ponoszą katusze, uczynić tego nie mogą, albowiem dusze w swej dobrej naturze mają miłosierdzie, jednakże już będąc złączone ze sprawiedliwością swego Stwórcy tak są skrępowane tym, co należyte, iż żadnego dla odrzuconych nie odczuwają współczucia. Zgadzają się ze Stwórcą, z którym są złączeni i nie zstępują nawet uczuciem miłosierdzia dla tych, których wyrwać nie mogą w żaden sposób. Widzą ich bowiem dalekimi od siebie i wiedzą, że Ten ich odrzucił, Którego miłują jako swego Stwórcę. Ani więc sprawiedliwi nie mogą przejść do odrzuconych, ponieważ już wywyższeni sprawiedliwym sądem żadnej dla nich nie mają litości czy współczucia, ani też niesprawiedliwi nie przechodzą do szczęścia tych, które jest udziałem błogosławionych, są bowiem skazani na wieczne potępienie”
        („Homilie na Ewangelie”, z homilii 40,7; str. 324/325. ATK Warszawa 1970).
        cdn

        • Leszek said

          cd.: Jest jeszcze inna przeszkoda, która czyni niemożliwym przebycie przepaści, o której wspomina Abraham. Jaką ona jest możemy dowiedzieć się ze słów św. Katarzyny z Genui, która w ten sposób pisze w „Rozprawie o czyśćcu”: „Podobnie jak dusza czysta i nieskalana znajduje swój spokój jedynie w Bogu, dla którego jako celu została stworzona, tak dla duszy obciążonej grzechem ciężkim, prócz piekła nie ma odpowiedniejszego miejsca; Bóg je duszom potępionym przeznaczył na ostateczny i wieczny w nim pobyt. …Gdyby natomiast dusza nie mogła znaleźć (znajdować) się w miejscu przeznaczonym przez sprawiedliwy wyrok Boga, wtedy piekło jej cierpień byłoby jeszcze większe; znalazłaby się bowiem gdzie indziej, niż chciał tego Bóg, którego sądy nacechowane są miłosierdziem i łagodzą karę słusznie zasłużoną. Oto dlaczego dusza, nie znajdując miejsca sobie odpowiedniejszego, ani mniejszej kary, rozpaczliwie rzuca się do piekła, wyznaczonego przez Boga, jako miejsca najwłaściwszego. Taka rzecz ma się i z czyśćcem. … Gdyby dusza nie mogła znaleźć się w tym miejscu, przeznaczonym dla oczyszczenia, w tej chwili stworzyłaby sobie piekło, gorsze od mąk czyśćcowych; ujrzałaby, bowiem niemożliwość złączenia się z celem ostatecznym – Bogiem, a to z racji grzechów nie odpokutowanych. Taki stan dużo gorszy jest od mąk czyśćcowych, owszem podobny jest piekłu” (z rozdz. VIII,1.3-5).
          Tak też o tym mówi potępiona dusza Anity: „Nawet teraz Bóg jest miłosierny i nie zmusza nas, abyśmy się do Niego zbliżali, zatem pozostajemy w tej odległej części piekła, która zmniejsza nasze męki. Każdy krok bliżej Boga przyniósłby mi większe cierpienia niż ty byś odczuwała chodząc tuż przy ogniu”. („List zza grobu”, Fronda nr 25/26, zima 2001, str. 355).
          Podsumowując, idąc za Biblią Jerozolimską, trzeba powiedzieć, że owa przepaść – oznacza ’niemożliwość zmienienia przeznaczenia, tak dla wybranych, jak i potępionych’.

    • Leszek said

      cd(5): …Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki… (Łk 16,27n)
      Bogacz, nie mając już żadnej nadziei, żeby siebie mógł ocalić, stara się teraz o ocalenie przed piekłem swoich bliskich. Wygląda na to, że bogacz zwierza się Abrahamowi ze swojego zmartwienia o los swoich braci, którzy – ale tylko z pozoru – sprawiają mu ból i są przyczyną tegoż. Boli i martwi go ich postępowanie, boleje nad nieszczęściem, które sobie w wieczności gotują, jeśli będą tak żyli, jak żyją dotychczas. Wydaje się, że jest mu ich żal, że jest o nich, o ich zbawienie wielce zatroskany. Zatem można by dojść do wniosku, że kieruje nim miłość bliźniego. Jeśli prosi o ratunek dla swoich braci, to ta jego prośba wskazywała by na to, że ma jednak w sobie miłość bliźniego, a zatem w takim razie nie mógłby znajdować się w piekle, lecz w głębokim czyśćcu. Tak mogłoby się wydawać, ale tylko z pozoru, bowiem prawda jest zupełnie inna.
      Bogacz znajduje się w piekle, a ta jego nowa prośba wypływa tylko z pobudek egoistycznych, czyli z myślenia wyłącznie o sobie, ale o tym za chwilę. Postawmy sobie najpierw pytanie natury ogólnej: Czy potępieni naprawdę mogą chcieć i chcą (pragną) naszego zbawienia, zbawienia swoich bliskich? Czy jest to możliwe, żeby ci potępieni, którzy w swym ziemskim życiu gardzili Bogiem, Jego Miłością, za nic mieli miłość bliźniego, żyjąc niejako w nienawiści tej cnoty miłości i w takim to stanie zeszli z tego świata, będąc już na wieki utwierdzeni w woli przeciwnej woli Bożej (a ta jest taką, abyśmy się miłowali) i znieruchomieli w niej na wieki, na podobieństwo żony Lota zamienionej w słup soli (Rdz 19,26), przebywający w wiecznym królestwie nienawiści razem z szatanami, pragnęli naszego dobra, byli zatroskani o zbawienie naszych dusz? Przecież Bóg Ojciec powiedział św. Katarzynie ze Sieny w „Dialogu”, że „pragnieniem błogosławionych, którzy zeszli z tego świata w stanie miłości, jest widzieć chwałę Bożą w nas podróżnych pielgrzymach, zawsze biegnących do kresu śmierci. Pragnąc chwały Bożej pragną zbawienia naszego, przeto zawsze modlą się do Boga za nas”. (z rozdz. ‘Nauka o Moście’, z p-ktu XLI).
      Czyż zatem jest możliwym to, by równocześnie zarówno błogosławieni, jak i potępieni, oddzieleni od siebie nieprzebytą przepaścią mieli w sobie takie same pragnienia i żywili troskę o zbawienie dusz ludzi żyjących jeszcze na ziemi? Nie, to nie jest możliwym, bowiem nie może być w nich równocześnie i „tak” i „nie”. Trzeba więc sobie jasno powiedzieć, że nie mogą być w tym zgodni i nie są! Bowiem tylko błogosławieni naprawdę są zatroskani o nasze zbawienie, gdy tymczasem potępieni pragną tego, abyśmy podzielili ich straszny los, ich wieczne nieszczęście. I jest to prawdą, tak bowiem czytamy m.in. w zapiskach S. Józefy Menendez, po jej doświadczeniach z pobytu w piekle: ‘Widzę jasno, że wszystkie cierpienia świata są niczym w porównaniu z bólem, jaki sprawia świadomość, że już więcej nie można miłować, gdyż tam oddycha się tylko nienawiścią i pragnieniem zatracenia dusz !’ A jedna z dusz potępionych tak skarżyła się S. Józefie: „Och! Jak bardzo trawi nas głód miłości, ale już jest za późno … Oto nasze jedyne pragnienie: nienawidzić, złorzeczyć i pragnąć, życzyć sobie zguby dusz … Nic innego już nas tu nie obchodzi!” (Ks.L.G. de Ségur „Piekło. Czy istnieje? Czym jest?”, str. 97 i 104).
      cdn

      • Leszek said

        cd.: Dusze potępione odczuwają piekielną radość, gdy jakaś dusza dostaje się do piekła, jak o tym czytamy jeszcze w zapiskach S. Józefy:
        „Dusza moja wpadła w ogromną przepaść, której dna nie widać. Natychmiast usłyszałam, jak inne dusze ucieszyły się, widząc mnie w tych samych mękach, usłyszałam inne dusze radujące się, że dzielę ich męki”.
        Podobnie wypowiada się potępiona dusza Anity: „Ja sama nienawidzę demona, lecz mimo wszystko podoba mi się dlatego, że on sam i jego pomocnicy, te upadłe anioły, które upadły z nim na początku czasu, usiłują was zwieść … My potępieńcy nie mamy przyzwolenia, aby was kusić; mogą to czynić upadłe duchy. Prawdę mówiąc, zwiększa się ich i nasza męka z każdym razem, kiedy przyciągają ze sobą kolejną duszę do piekła. Lecz czym to jest wobec nienawiści! Lecz czegóż nie uczyni nienawiść!” (‚List zza grobu’, Fronda nr 25/26 z r. 2001, str. 359/360).
        Zaś w jednym ze swych orędzi tak mówi św. Józef, opiekun Najświętszej Rodziny: „Diabli starają się wyrwać Bogu jak najwięcej dusz. Pełni są oni nienawistnej przewrotności i tylko chęć odebrania dusz Bogu i potępienia uśmierza na moment ich rozpaczliwe piekło, lecz potem podwaja to ich nieskończone cierpienie. Chcieliby zadać ból Bogu, lecz nie mogą dosięgnąć Go i wszystko spada na nich. … Diabeł nie może inaczej zemścić się na Bogu, jak tylko poprzez sprowadzenie was wszystkich na drogę zguby w swej wielkiej nienawiści ku Niemu i ku wam. Za każdym razem, gdy jakaś dusza wpada w jego sieci, słychać wrzask; to wszyscy potępieni i diabli wrzeszczą razem: ‘jest ona nasza! nasza! nasza!’ . Krzyczą ze wściekłością, bo wiedzą, że jeden potępieniec większe sprawia wzmożenie cierpień dla wszystkich i to na całą wieczność”. (Don Domenico Bernardini „Święty Józef mówi do Was …”, str. 6 i 10; ‘Dzieło Miłości’ 1981). cdn

      • Leszek said

        cd.(5): Prośba bogacza o ratunek dla swoich pięciu braci , którzy w niczym mu nie mogli pomóc, kiedy płonął w ogniu nie wypływała z miłości bliźniego, bowiem trwa on w stanie wiecznej śmierci, tak jak ‘żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi’ (1J 2,21b). Jeśli tak się rzeczy mają, to co było powodem tak sformułowanej drugiej prośby potępionego bogacza do Abrahama? Jeśliby nim kierowała „miłość” bliźniego – choć wiemy, że o żadnej takiej miłości nie mogło być i nie było mowy – to, czego po niej tak naprawdę się spodziewał? Czego oczekiwał? Czyż naprawdę chodziło mu o „dobro” swoich braci, czy też miał na względzie tylko i wyłącznie siebie samego? A jeśli tak było – bo tak rzeczywiście było, o czym za chwilę – to, na co liczył, mając na względzie swoje straszliwe położenie? A może raczej – zapytajmy – czego się obawiał? Co przeczuwał?
        ‘O wszystkim, co się dzieje na świecie, mamy jedynie mętną wiedzę – mówi potępiona dusza Anity -. Lecz znamy dobrze, my potępieńcy to, co nas bezpośrednio dotyczy’. W ten sposób znam również, Klaro twoje ostateczne przeznaczenie’ ( „List zza grobu”, Fronda nr 25/26, str. 367).
        Czego się obawiał ze strony swoich braci, o których sposobie życia, o nich samych najlepiej wiedział? W jaki sposób ich życie na ziemi, jak i sami jego bracia miało (mieli) związek – a miało mieć związek w wieczności – ze stanem i położeniem bogacza w piekle? Odpowiedzi na te pytania, legły u podstaw drugiej prośby bogacza, jeśli zauważymy, że: „Tam, gdzie została zabita miłość, wyplenione współczucie i miłosierdzie, tam króluje nienawiść, cynizm i pycha. Człowiek, który w takim stanie wszedł w wieczność jest im przynależny. … Tam nie ma wstydu za swoje postępowanie, bólu z powodu cierpień zadawanych innym, skruchy. Jest tylko strach – o siebie, myśl tylko – o sobie, przerażenie” (Anna „Świadkowie Bożego Miłosierdzia”, cz. 1, z rozdz. II, str. 167; Wydawnictwo WAM, Kraków 1997). cdn

        • Leszek said

          Adminie Bronisławie! Proszę byś odnalazł mój „zaginiony” wpis z po g. 18.15 będący zakończeniem cz.5 rozważań o o bogaczu i Łazarzu. Dziękuję i pozdr. w Panu.

      • Leszek said

        cd. (5): Ojcze Abrahamie – wołał bogacz – jestem przerażony tym, że ci moi bracia żyją tak samo, jak ja żyłem. I jeśli tak będą dalej postępowali dostaną się do piekła, a ono jest straszliwe i panuje w nim tylko nienawiść. Proszę, poślij Łazarza, niech ich ostrzeże, niech się opamiętają i zmienią swoje życie, bo inaczej będą musieli przyjść tu, do tego miejsca wiecznych udręk, gdzie ja jestem’. Dlaczego teraz tak bardzo bogaczowi, odbywającemu w piekle wiekuistą pokutę, po której nie będzie zbawienia, zależało na nawróceniu swoich pięciu braci? Ponieważ w bogaczu przerażenie budziło ich życie, które było dokładnym naśladowaniem, jakby kopiowaniem jego własnego niegodziwego życia, w myśl znanego przysłowia: ‘z kim kto przestaje, takim się staje’, czemu zdaje się odpowiadać to słowo Pisma : „kto z pysznym przestaje, ten do niego się upodobni” (Syr 13,1b). Był on bowiem dla nich wzorem, a jego bracia ukształtowani na jego podobieństwo, mając wpojone jako wartości to, co on sam za wartość uważał, podążają jego śladem, przez co, gdy i oni dostaną się do piekła, męki bogacza jeszcze bardziej wzrosną. Zatem strach i obawa przed zwiększeniem się mąk piekielnych, a nie żadna miłość bliźniego, skłoniły potępionego bogacza do wypowiedzenia drugiej prośby do Abrahama. Tak, nie było mowy o żadnej miłości bliźniego, bowiem jak mówi o sobie i wszystkich innych potępionych, potępiona dusza Anity: „My nie kochamy już tutaj nikogo”.
        Dokładnie o tym mówi w „Dialogu” Bóg Ojciec:
        „Tak wielka jest nienawiść, którą żywią potępieńcy, że nie mogą chcieć ani pragnąć żadnego dobra. Nieustannie Mi bluźnią. A wiesz, czemu nie mogą pragnąć dobra? Bo wraz z życiem człowieka kończy się wolna wola. Stracili czas dany im do zdobycia zasług. Nie mogą na nic zasłużyć. Duszę tych, co zmarli w nienawiści, obarczeni winą grzechu śmiertelnego, sprawiedliwość Boska trzyma w pętach nienawiści i dusza ich trwa uparcie w złości, którą nosi w sobie, trawiąc się sama. Ciągle rosną jej męki, a zwłaszcza męki pochodzące od tych, których potępienia była przyczyną. Przypomnij sobie tego potępionego b o g a c z a, który prosił o łaskę, aby Łazarz poszedł do jego braci, pozostałych na świecie i zawiadomił ich o jego mękach. Nie uczynił tego z miłości ani ze współczucia dla braci, bo b y ł pozbawiony miłości i n i e m ó g ł pragnąć dobra ani Mojej chwały, ani ich zbawienia. Bo jak ci rzekłem, potępieni nie mogą uczynić nic dobrego bliźniemu i bluźnią Mi; życie ich skończyło się w nienawiści do Mnie i do cnoty miłości. Więc czemu to uczynił? U c z y n i ł t o, g d y ż był najstarszy z nich i wychował ich w niegodziwościach, w których sam żył. Tak, był przyczyną ich potępienia i w i d z i a ł, ż e pogorszy się jego kara, jego męki się jeszcze zwiększą; gdy będą oni dzielić z nim męki tam, gdzie dusze trawią się wiecznie nienawiścią, bo w nienawiści skończyło się ich życie” (z rozdz. ‘Nauka o Moście’, pkt XL). cdn

        • Leszek said

          Strach przed zwiększeniem się piekielnych mąk, a także bliska ich perspektywa były powodem tej prośby bogacza. Tak też możemy o tym przeczytać w Biblii Łacińsko-Polskiej w komentarzu do słów bogacza: ‘poślij Łazarza do domu ojca mego, aby im świadectwo wydał, iżby też oni nie przyszli na to miejsce’ – modli się nie o zbawienie swych braci, które nie obchodzi potępionych, chociaż to udaje; lecz za siebie, żeby przez postępki braci, którym zostawił zły przykład, nie pomnażały się jego katusze.

  7. myszka2 said

    PO CO MEDIA TAK NAGŁASNIAJĄ „jednego” KSIĘDZA KTÓRY CHCE ZMIENIAC DOKTRYNE ,A NIC NIE PISZA O „99” KTÓRZY CHCĄ POZOSTAC PRZY PRAWDZIE? A MAJA W TYM SWÓJ DIABELSKI CEL – I MY WSZYSCY WIEMY JAKI KONKRETNIE.

  8. Józef piotr said

    ” Kolejniu Biskupi chcą zmiany dotkryny Kościoła”

    Ilu to już takich ? Nie wiemy bo nie ma kto podać to do wiadomości. Ale raczej za dużo.
    Dokładając to że , jak media donoszą , sam Franciszek też coś kombinuje to wyłania się nie ciekawy obraz.

    I teraz warto pomyśleć o prawdzie zawartej w przepowiedniach „…….o ustaniu codziennej ofiary………”
    I wtedy prządek rzeczy przywrócą Aniołowie Pańscy.

    Warto odnieść się do Orędzi MBM

    • Leszek said

      Z Apokalipsy św. Jana Apostoła:
      “Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a m ó w i ł a j a k S m o k” (13,11)
      Z Orędzia {nr 406, z 13.06.1989} Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów, opisującego Bestię podobną do Baranka:
      …Baranek w Piśmie Świętym zawsze był symbolem ofiary. I tak w noc Wyjścia baranek zostaje złożony w ofierze, a odrzwia domów Hebrajczyków – pokropione jego krwią (Wj 12,5-7), dla uchronienia przed karą dotykającą wszystkich Egipcjan. Żydowska Pascha co roku przypomina ten fakt przez ofiarę z baranka, którego składa się w ofierze i spożywa.
      Na Kalwarii Jezus Chrystus składa siebie w ofierze dla Odkupienia ludzkości. On sam staje się naszą Paschą (1Kor 5,7b) i prawdziwym Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata (J 1,29.34).
      Bestia ma na głowie dwa rogi, podobne do rogów baranka. Z symbolem ofiary głęboko wiąże się symbol kapłaństwa: dwa rogi. W Starym Testamencie najwyższy kapłan nosił nakrycie głowy z dwoma rogami. W Kościele Biskupi noszą mitrę – z dwoma rogami – oznaczającą pełnię ich kapłaństwa. {w księdze liturgicznej Pontificale Romanum są opisane ryty konsekracji biskupów. Konsekrujący modle się przed Prefacją poświęcenia:
      „Wysłuchaj łaskawie, pokornych próśb naszych i nachyliwszy nad tym sługa Twoim r ó g łaski kapłańskiej wylej na niego nadprzyrodzoną moc Twego błogosławieństwa”. Nakładając zaś mitrę mówi: „Nakładamy, Panie, na głowę tego kapłana i zapaśnika hełm ku obronie i zbawieniu, aby z tak ozdobionym obliczem i głową zbrojną w r o g i obu Testamentów wydawał się strasznym nieprzyjaciołom prawdy; niech stanie się niezłomnym ich przeciwnikiem, skoro użyczasz mu swej łaski, Panie, który oblicze Twego sługi Mojżesza, ozdobione wskutek bezpośredniej rozmowy z Tobą (Wj 34,29-35), przystroiłeś jasnoświecącymi promieniami Twojej chwały i prawdy, a na głowę Aarona, Twojego arcykapłana, włożyć kazałeś tiarę. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen” – źródło: Doropthea Forstner OSB „Świat Symboliki Chrześcijańskiej”, str. 256; Instytut wydawniczy PAX, W-wa 1990}.
      Bestia o dwóch rogach, podobna do baranka, oznacza masonerię, która wniknęła w łono Kościoła. Symbolizuje masonerię kościelną, która rozszerzyła się zwłaszcza wśród członków Hierarchii. To przeniknięcie masonerii do wnętrza Kościoła przepowiedziałam wam już w Fatimie ogłaszając, że szatan wejdzie na sam szczyt Kościoła. Zadaniem masonerii jest prowadzenie dusz na zatracenie – przez doprowadzanie ich do kultu fałszywych bogów. Celem zaś masonerii kościelnej jest zniszczenie Chrystusa i Jego Kościoła, przez utworzenie nowego bożka, to znaczy fałszywego Chrystusa i fałszywego Kościoła…

    • Ewelina said

      Ten drugi biskup (może i pierwszy) musiał być anglikaninem, skoro miał żonę i dzieci. Być może po to wstępują do KK, by rozwalać go od środka.

  9. szafirek said

    „Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam:
    -pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga;
    -drugie – ustawiczny wyrzut sumienia;
    -trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni;
    -czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym;
    -piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje;
    -szósta męka – jest ustawiczne towarzystwo szatana;
    -siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa.
    Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez (161) wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest. Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego, musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem.”

    Dzienniczek św. s.Faustyny (741)

  10. Małgosia said

    O mój Jezu, jak smutne jest Twoje oblicze
    Ile bólu w Twym wzroku, czy ludzie widzicie?
    Łzy w Twych oczach jaśnieją, jak czyste diamenty
    W każdym grzech się odbija, co w świecie poczęty

    Każde tępe i głuche w gwoździe uderzenie
    To jest nasze bezmyślne i złe przewinienie
    Każda kropla Krwi Świętej co z ran Twoich spływa
    To jest grzech popełniany, co wciąż Cię zabija

    Ale my, nie patrzymy na Ciebie o Panie
    Ale my, przysłaniamy Twych oczu błaganie
    Ale my, uciekamy przed smutkiem oblicza
    I przed bólem Twojego skrwawionego lica

    Jezu, przywróć nam wzrok- byśmy Ciebie ujrzeli
    Jezu, odmień nam serca – byśmy Cię zrozumieli
    I nie pozwól nam uciec przed Tobą mój Panie
    I nam przebacz i okaż swoje zmiłowanie

  11. KRYSTYNA said

    Panie Jezu, pomóż nam, uczyń cud i natchnij gospodarzy klasztoru naszej Królowej Matki Bożej
    w Częstochowie ojców Paulinów, aby zechcieli wystawić Twój piękny i święty wizerunek Chrystusa KRÓLA POLSKI dla wiernych. Pragniemy wyprosić zmiłowanie się nad Polską, bo tylko w Tobie jest ratunek na pokój na świecie, który jest bardzo zagrożony przez pazerność i chciwość człowieka chcącego panować nad światem.

    Pan Jezus:
    ” Powiedziałem – ten obecny okres jest pobłogosławiony przez TRÓJCĘ ŚWIĘTĄ dla
    obfitego działania w was DUCHA ŚWIĘTEGO, a natchnienia Boże pochodzą od Niego.
    To, że słyszą Nas z Nieba ludzie – wierni świeccy, gdyż wy jesteście Nam oddani i na was
    możemy liczyć. W Episkopacie prawie wszyscy są przeciwko NAM. Jest to bardzo smutna wiadomość
    lecz prawdziwa. Już tak dużo razy mówiłem, że każdy człowiek stanie przede Mną i znam miliardy tych, którzy bardzo żałują, lecz niestety za późno na naprawienie krzywd i na wynagrodzenie Bogu
    w Trójcy Świętej Jedynemu za bluźnierstwa, za ohydę, za oszczerstwa, za hańbienie Nas i za
    pozwalanie ludziom na popełnianie grzechów przeciwko NAM. Dlatego tak bardzo, tak uporczywie,
    tak usilnie ostrzegam, proszę i upominam się:

    BĄDŹCIE DOBRZY I PRZESTRZEGAJCIE WSZYSTKIE PRZYKAZANIA BOŻE.

    Powtarzam: TYLKO JEZUS CHRYSTUS KRÓL może przemienić serca wasze i uczynić cuda nad cudami.
    Powtarzam: kładę przed wami BŁOGOSŁAWIEŃSTWO – ŻYCIE i PRZEKLEŃSTWO – ŚMIERĆ.

    Wybierajcie BŁOGOSŁAWIEŃSTWO
    i chciejcie żyć w zgodzie z Bogiem- Stworzycielem i Przyjacielem waszym.
    Nie odrzucajcie Mojej rady i pomocy. Ja bardzo pragnę, aby na ZIEMI mogło panować DOBRO,
    MIŁOŚĆ, POSZANOWANIE, ZGODA I POKÓJ MIĘDZY NARODAMI.
    Obecnie są ostatnie chwile na ZAWARCIE POROZUMIENIA ZE MNĄ, bo wróg jest przygotowany,
    aby niszczyć was pod każdym względem: ZDROWIA, PRZYRODY, ATMOSFERY i waszego życia.
    Wróg już wznieca potyczki, niezgodę i wojny. Wróg jest przygotowany do wywoływania kataklizmów, aby wzbudzić w was strach, bo bardzo lubi patrzeć na wasze nieszczęścia.

    Gdy narody obiorą Mnie KRÓLEM państw – JA zaprowadzę zgodę między ludźmi, unormuję wszelkie działania przedsiębiorstw produkcyjnych i żywności zdrowej.
    ZAMIENIĘ SERCA WASZE NA MIŁOSIERNE, OCZY NA LITOŚCIWE, USZY NA WRAŻLIWE – PRZECIEŻ TO MNIE ZALEŻY, ABY NA ZIEMI MOGŁA PANOWAĆ HARMONIA I PRZYJAŹŃ MIĘDZY LUDŹMI
    A PRZYRODĘ PODDAM WAM, ABYŚCIE MOGLI ŻYĆ W DOSTATKU, ABY NIE BRAKOWAŁO NIKOMU
    POŻYWIENIA I PRACY.
    POWTARZAM – WYBIERAJCIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO I MIŁOŚĆ.

    MAM TYLKO JEDNĄ PROŚBĘ – PORZUĆCIE GRZECH – WASZ JEZUS CHRYSTUS KRÓL

    http://nachwaletrojcyswietej.pl/dzienniczek/2014-03-marzec.html

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  12. Piotr2 said

    Moi Drodzy, proszę Was o modlitwę za Duszę Basi K.
    Basia została zaszczuta przez przełożonych i prokuraturę. Jej winą było to, że wykonywała polecenia przełożonych. Chodziło o przyśpieszenie pewnych czynności przez skrócenie procedur, jednocześnie nie zmieniając treści merytorycznej wykonywanej pracy ( treść merytoryczna była bez zarzutu, jedynie pewne procedury zostały skrócone ). Basi postawiono 140 zarzutów i wszyscy się odwrócili od niej plecami w szczególności przełożeni.
    W dniu wczorajszym w wieku 56 lat targnęłą się na życie.

    Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie a Światłość Wiekuista niechaj jej Świeci na wieki wieków Amen.

    Króluj nam Chryste.

    • Małgosia said

      Boże, który nam rozkazałeś
      miłować wszystkich ludzi jak braci i siostry,
      a nie zniosłeś tego rozkazu względem tych,
      których śmierć z tej ziemi zabrała,
      wszyscy bowiem żyjemy w Tobie,
      wszyscy kiedyś połączymy się wspólną wiarą i miłością Twoją
      i wszyscy w Tobie zjednoczymy.

      O! Dopomóż nam, Boże miłosierny,
      abyśmy wszyscy i zawsze ku temu zjednoczeniu dążyli
      i wszystkim bliźnim braciom naszym,
      żyjącym radą i dobrym przykładem,
      a zmarłym modlitwą i zasługą z dobrych uczynków naszych
      z miłością dopomagali.
      Nie odrzucaj, o Panie, tej modlitwy naszej,
      a przez nieskończone miłosierdzie Twoje,
      przez Mękę i śmierć Jezusa Chrystusa,
      Zbawiciela i Odkupiciela naszego,
      zmiłuj się nad duszami w Czyśćcu zatrzymanymi,
      które jeszcze dla grzechów swoich, za które pokutować muszą,
      wejść do chwały Twojej nie mogą.

      Ześlij im Ducha Twego Pocieszyciela,
      aby je światłem i łaską Twoją oświecił,
      w nadziei Twego miłosierdzia umacniał
      i za przyczyną Przenajświętszej Maryi Panny
      i wszystkich Świętych Twoich,
      tudzież świętego Kościoła Twojego
      i nas wszystkich, niegodnych sług Twoich,
      którzy za nimi zlitowania Twego błagamy,
      do Królestwa chwały Twojej wprowadzić je raczył.

      Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie,
      a światłość wiekuista niechaj im świeci,
      niech odpoczywają w pokoju.

      Amen

    • Temi said

      Czy mozna byc do tego stopnia oslepionym i nie zdawac sobie sprawy co sie robi ?
      NIESAMOWITE !!!!
      Obiecuje modlitwe : WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ JEJ DAC PANIE , A SWIATLOSC WIEKUISTA NIECHAJ JEJ SWIECI. NIECH ODPOCZYWA W POKOJU WIECZNYM . AMEN

  13. KRYSTYNA said

    Aborcja to prawdziwa radość dla szatana.
    ==============================

    Aborcja to prawdziwa radość dla szatana. Często prowadzi nie tylko do zabójstwa dziecka, ale także do innych zbrodni i ogromnego cierpienia! Ojciec zabił matkę i dziecko, bo bał się odpowiedzialności.

    Władze Meksyku ujawniły, że 31-letnia kobieta w ciąży została zamordowana przez zabójców nasłanych przez jej partnera. Powód? Nie chciała dokonać aborcji, a ojciec dziecka bał się odpowiedzialności finansowej!

    Karla Lopez była w piątym miesiącu ciąży, gdy zabili ją oprawcy wynajęci przez ojca jej dziecka, Manuela Forcelledo.

    Wcześniej Forcelledo wielokrotnie domagał się, by Lopez zabiła swoje dziecko. Kobieta jednak chciała urodzić i odmawiała jego żądaniom. Forcelledo uczestniczył w egzekucji osobiście. Własnoręcznie bił kobietę, aż straciła przytomność. Wtedy dwóch wynajętych zbirów zadusiło ją na śmierć. Ciało ukryli w samochodzie, który wywieźli do stolicy Meksyku i tam pozostawili.

    Karla Lopez oddała życie w obronie swojego nienarodzonego dziecka. Módlmy się za jej duszę, za nawrócenie nieludzkich opraców i za kres zbrodni aborcji!

    pac/lsn

    http://www.fronda.pl/a/zamordowali-kobiete-w-ciazy-za-odmowe-aborcji,35609.html

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • szafirek said

      Wizje zmarłej w opinii świętości siostry MEDARDY
      Zofii Wyskiel (zm. 16.05.1973 – Poznań)

      Kary czyśćcowe za grzechy dzieciobójstwa

      „Niedawno miałam straszne widzenie dusz cierpiących w czyśćcu, które traciły swoje dzieci… widziałam je jak stały, a było ich bardzo wiele a wkoło nich małe kościotrupki i czaszki… ciągle miały je dookoła przed oczyma i nie mogły ich z oczu stracić, bo gdziekolwiek się obróciły, te czaszki o strasznym wyglądzie ciągle do nich przystępowały jako straszne widma… Matki te miały na rękach jakieś szmaty i zasłaniały sobie oczy i całą głowę. Z chwilą jak zakrywały głowę i oczy, aby ich nie widzieć, chusty te nasiąkały krwią i zalewały je tak, jakby na nie spadała fala krwawego deszczu… Matki te strasznie jęczały… jęk był taki, jakoby to była rzeź czy coś podobnego okropnego co nie da się opisać… Niektóre widziałam że ścinano im głowy a te głowy z powrotem im odrastały, aby na nowo się męczyć… w rękach ich było pełno krwi… krew przelewała się z ich rąk. Dane mi było do zrozumienia, że jest to cierpienie za morderstwa, za mordowanie własnych dzieci, które jeszcze nie przyszły na świat. Słyszałam nad nimi głosy, że zwierzęta nie były do takich morderstw zdolne jak człowiek, który stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże… zabijając te niewinne istoty zabijają Samego Boga i stają się bogobójcami, bo dusza to odbicie Boga. Zabijając przeszkadzają Bogu w spełnieniu Jego zamiarów w stosunku do tych dusz, ileż tu na ziemi miałby z nich chwały i jak wiele uwielbienia przez całą wieczność, w której by Go te dusze wysławiały. A teraz, przez wolną wolę, którą Bóg daje człowiekowi patrzeć musi na zbrodnie i zabójstwa niewinnych dzieci…
      Widziałam również te przez matki zamordowane dzieci. Nie są ochrzczone bo matki nie dopuściły aby przyszły na świat. Dusze tych dzieci są w światłości w jakiej być powinny. Te dzieci widziałam jakby w jakiejś oazie, gdzie nie doznawały cierpień ale jednak były smutne. Nie były radosne bo nie były w tej szczęśliwości dla której były stworzone, a którą osiągnęłyby, gdyby były ochrzczone. Jakkolwiek zawsze widzę Boga Miłosiernego, widok tych matek cierpiących przejął mnie wielką troską. Gdybym nie wiedziała że to jest czyściec, myślałabym, że są w czeluściach piekła.
      Aniołów Stróżów tych dusz widziałam bardzo smutnych, nic im pomóc nie mogli… Słyszałam głos tych dusz: zlitujcie się nad nami, bo ręka Pańska nas dotknęła…
      Widziałam dusze ojców tych dzieci, którzy pozwalali na te morderstwa. Byli w samych ciemnościach, gdziekolwiek się obrócili była jedna ciemna noc… szukali wyjścia i nie mogli wydostać się z tej ciemności. Chwilami zabłysło jakieś światło nad nimi z czego wiedziałam, że to czyściec. Widziałam też, że z ich rąk płynęła krew a gdy chcieli się stamtąd wydostać napotykali na wielkie kamienie, upadali na nie, rozbijali się i wracali z powrotem… Męka ich polegała również na. wyrzutach sumienia i na rozpaczy. Było to coś strasznego, że myślałam że są w piekle, bo tam jest rozpacz i wyrzuty sumienia, ale te przebłyski światła wskazywały, że to nie jest piekło lecz czyściec. Widziałam także ich Aniołów Stróżów tak smutnych jak tam nad matkami, że nie mogli im nic pomóc. Zrozumiałam więc, że to nie było. piekło ale czyściec chociaż męki ich były straszne, nie do opisania…
      Widziałam dusze lekarzy, którzy przyczynili się do tych zbrodni i sami byli zbrodniarzami. Widziałam takich, którzy te zabiegi czynili dla zysku. Widziałam, że ich pieniądze były takie jak judaszowskie, za zabicie Boga. Oni także Boga zabili w duszy dziecięcia a zapłata to 30-ci srebrników judaszowskich. Widziałam jak wielu z nich szło po wysokiej górze, jakby szklanej z workiem pieniędzy. Niektórzy byli już na samym szczycie, inni w połowie drogi. Potem spadali, pieniądze rozsypywały się z tych worków a oni znowu wracali i znowu szli zbierać pieniądze… i znowu wspinali się na tę górę i znowu staczali się w dół… Męka ich była straszna i byli bezradni, nie mogli sobie nic pomóc… Potem widziałam wysokie kamienie. Oni stali pod kamieniami a domy te zwalały się na nich i byli juk zdruzgotani. Byłam pewna że wszyscy są zabici, ale nie, wychodzili spod gruzów, wspinali się na pozostałe mury i brak im było powietrza, dusili się. Dane było mi zrozumieć, że to są domy kupowane za nieuczciwe pieniądze.
      Widziałam wielu lekarzy, którzy mieli noże w rękach i jakby chcieli zabić samych siebie. Przebijali siebie a jednak żyli. Wielka to była dla nich męka a tym bardziej, że był lęk przed śmiercią, przed tym, że sami muszą się zabić a jednak zabić się nie mogli.
      Pytałam się tych dusz, które w tak ciężkich pokutach widziałam, dlaczego mimo takich zbrodni nie są potępieni a są w czyśćcu – odpowiedzieli, że mimo wszystko mieli w godzinie śmierci akt skruchy i wiele dobrych uczynków poza sobą. Na przykład – lekarze otrzymali wiele miłosierdzia za okazane miłosierdzie i poświęcenie się dla chorych… Niech każdy weźmie to. pod uwagę, że to tylko nadzwyczajna łaska, że otrzymali ten akt skruchy, a nie wiemy czy ją każdy otrzyma.
      Po napisaniu tego strasznego widzenia zrozumiałam dopiero, dlaczego nawiedził mnie przedtem Anioł Pocieszenia dając mi potrzebną pomoc. Widzenie to było dla mnie szczególnie przykre i męczące…”

  14. KRYSTYNA said

    Paszporty gratis! Żydzi masowo dostają polskie obywatelst​wo…
    ==============================================

    http://www.fronda.pl/a/paszporty-gratis-zydzi-masowo-dostaja-polskie-obywatelstwo,35620.html

    „W kolejkach do polskiego konsulatu w Tel Awiwie zaledwie jedna na 20 osób mówi w języku polskim. Dochodzi nawet do tego, że niektóre z nich nie wiedzą nawet… gdzie Polska leży !

    Rozdajemy izraelskim Żydom obywatelstwa jak ulotki. Problem w tym, że miażdżąca większość nowych Polaków nie ma o naszym kraju bladego pojęcia. ….”

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  15. młody said

    Kiedy w końcu jakiś duchowny sie odważy w tv powiedzieć że za takie herezje powinna grozić natychmiastowa ekskomunika ?Ile można wysłuchiwać tych bzdur z ust pseudoduchownych ?

    • Wiesia said

      Zobacz kto chodzi do tv,zobacz kto jest dopuszczany tam i czym nas karmią.TV jest w czyich rękach..,dlatego nie liczyłabym na Prawdę w tv.
      Odchodzę od kompa na Modlitwę połączmy się teraz wszyscy w Koronce.
      Jezu,ufam Tobie!

  16. Wiesia said

    16.03.2014, 18:00 – RAJ STWORZONY PRZEZ MOJEGO OJCA DLA JEGO DZIECI MA W KOŃCU DO NICH POWRÓCIĆ W CAŁEJ SWOJEJ PIERWOTNEJ CHWALE
    Moja szczerze umiłowana córko, kiedy Słowo stało się Ciałem, poprzez Moje narodziny, oznaczało to, że Święte Słowo Boga zmaterializowało się tak, jak to zostało przepowiedziane w Księdze Mojego Ojca.
    Słowo Boże jest bardzo jasne i nie zmienia się. Będzie trwało przez wieczność. Każdy, kto rozrywa Słowo Boże i dopasowuje je do potrzeb własnych lub innych ludzi jest winny herezji. Kiedy przyszedłem na świat, dzieci Boże – szczególnie Jego uczeni słudzy w Jego Świątyniach na Ziemi – znali proroctwa zawarte w Księdze Mojego Ojca. Nie było tajemnicą, że Mój Ojciec wyśle swojego Mesjasza, aby odkupił ludzkość i tego faktu nauczano w świątyniach, a także był on włączony do każdego czytania Pisma Świętego. Wszystko, co pochodzi od Mojego Ojca jest Prawdą. On nie kłamie. Słowo Boże jest odciśnięte w kamieniu. To, co Mój Ojciec powiedział na początku, stanie się. To, co On obiecał, spełni się, niezależnie od tego czy ludzkość zaakceptuje ten fakt czy nie.
    Mój Ojciec dał światu swoje Słowo, a następnie swoje Ciało, przez Moje narodzenie – Jego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa – a następnie obiecał człowiekowi Wieczne Zbawienie. Każde Słowo zawarte w Piśmie Świętym, jak to zostało podane w pierwotnej formie, łącznie z Księgą Apokalipsy, jest Prawdą. Dlatego Obietnica Mojego Ojca dana światu, że ponownie pośle On swego Syna – tym razem, aby sądzić żywych i umarłych – nigdy nie może zostać odrzucona. Okres przed tym Wielkim Dniem będzie burzliwy, a szczegóły czasu przygotowania do Mojego Powtórnego Przyjścia są zawarte w Księdze Apokalipsy, jak zostały podyktowane Janowi przez Anioła Pańskiego.
    Kiedy mówi się, że się akceptuje jedną część Księgi Mojego Ojca, a nie przyjmuje innej, oznacza to odrzucenie Słowa Bożego. Nie można przyjąć jednej części Prawdy i twierdzić, że reszta Słowa Bożego jest kłamstwem. Księga Prawdy została przepowiedziana Danielowi, a następnie podana w częściach Janowi Ewangeliście. Wiele z tego, co jest zawarte w Księdze Apokalipsy dopiero się odsłoni. Wiele osób boi się jej zawartości i będą starali się odrzucić ją, jako taką, ponieważ Prawda jest gorzką pigułką do przełknięcia. A jednak kiedy Prawda zostanie przyjęta, będzie czymś, dzięki czemu będziecie mogli dużo lepiej pojmować, gdyż wraz z nią przyjdzie jasność. Jasność oznacza, że będziecie mogli się łatwiej przygotować i ze spokojem w duszy, a radością w sercu, skoro będziecie wiedzieli, że Ja przychodzę odnowić świat. Będziecie wiedzieli, że Raj stworzony przez Mojego Ojca dla Jego dzieci ma w końcu do nich powrócić w całej swojej pierwotnej Chwale.
    Żaden człowiek nie może naprawdę zrozumieć Księgi Apokalipsy, gdyż nie wszystkie wydarzenia są zapisane w szczegółach lub w kolejności, a również nie miała ona być zrozumiała. Ale wiedzcie o tym. Możecie być pewni, że to jest okres, kiedy panowanie szatana dogorywa, a gdy dobiega końca, to szatan będzie wymierzał Mi wszelkie ciosy. Będzie to robił przez przenikanie do Mojego Kościoła na Ziemi od wewnątrz. Ukradnie Mi dusze i zbezcześci Najświętszą Eucharystię. Jednak Ja Jestem Kościołem i będę prowadził Mój lud. Szatan nie może Mnie zniszczyć, gdyż jest to niemożliwe. Może on jednak zniszczyć wiele dusz, zwodząc je tak, by uwierzyli, że on jest Mną.
    Tak jak świat został przygotowany na Moje Pierwsze Przyjście, tak też teraz jest przygotowywany na Moje Powtórne Przyjście. Wy, którzy sprzeciwiacie się Mi w Moich wysiłkach ratowania dusz i którzy hołdujecie Moim wrogom, wiedzcie to. Nigdy nie pokonacie Mocy Boga. Nigdy nie zniszczycie Słowa. Gdy zbezcześcicie Moje Ciało, nigdy nie będzie już wam wolno pozostawać dalej w pozycji stojącej.
    Gdy odsłaniają się proroctwa zawarte w Księdze Apokalipsy, nigdy nie wolno wam rozpaczać, gdyż możecie mieć pewność, że Miłość Boga do Jego dzieci oznacza, że surowo potraktuje On swoich wrogów i będzie starał się przyprowadzić wszystkie swoje dzieci, które rozpoznają Mnie, Jego jedynego Syna, do Jego Boskiej Przystani Pokoju. I podczas, gdy wrogowie Boga będą kradli dusze wielu, przez pozory wdzięku oraz oszustwa, wielu ludzi wyleje pogardę dla Prawdziwego Słowa Bożego.
    Wy, którzy jesteście pobłogosławieni wizją, nie bójcie się Moich wrogów, lecz Gniewu Bożego, gdy zstępuje na tych, którzy próbują kraść dusze tych, którzy nie pojmują, co się dzieje.
    Miłość Boża jest Wszechmocna, a Jego Wierność obietnicy ocalenia każdego człowieka jest nieskończona. Ale Jego Kara dla Jego wrogów jest sroga, gdyż jest ostateczna.
    Wasz Jezus

  17. MamOczy said

    http://www.deon.pl/po-godzinach/rozrywka–relaks/muzyka/art,890,ta-zakonnica-po-prostu-zmiazdzyla-system.html?fb_action_ids=695873293784162&fb_action_types=og.recommends

    Przykre ale prawdziwe .. Zakonnica w programie show . Proszę zobaczyć 6:50 min pokazuje znak szatana pod publikę .. Zawsze mi się wydawało i tak czytałem różnych świętych np św Jana od Krzyża , który mówi , że oddanie się Chrystusowi to zaprzeczenie się samego siebie . Życie w cichości dla świata , pełen wyrzeczeń nie dla siebie ale dla Jezusa . Tak naprawdę to trzeba ”umrzeć” dla tego świata .

    • Wiesia said

      Szatan robi swoje, ryczeć się chce,bo widząc szatana w takich szatach, wypada nam tylko modlić się.Kiedyś Pan Jezus powiedział,że Zakony są po to,aby Adorować Jezusa i modlić się szczególnie mocno za Kapłanów.”Obsceniczne gesty”

  18. Wiesia said

    http://paruzja.info/wrzesien-2013/1250-24-09-2013-11-18-cztery-czesci-swiata-o-ktorych-wspominam-to-cztery-wielkie-mocarstwa-usa-rosja-europa-i-chiny

    http://www.paruzja.info/lipiec-2013/1135-03-07-2013-13-30-wkrotce-nastapia-silne-trzesienia-ziemi-w-rosji-i-chinach-jedno-po-drugim

    http://paruzja.info/luty-2012/518-19-02-2012-03-00-bestia-z-dziesiecioma-rogami-jest-unia-europejska

    Warto to jeszcze raz przeczytać,aby coś dostrzec[(zaznaczam-dostrzec).Celowo to wkleiłam po raz drugi,ale o tym nie chcę mówić z pewnych przyczyn)]
    Pozdrawiam Jezu,ufam Tobie!

  19. Wiesia said

    APELUJĘ DO WSZYSTKICH ODDANYCH BOGU TRÓJJEDYNEMU I MATCE ZBAWIENIA!
    Ponieważ są Czasy Ostateczne i nastało takie rozluznienie,mocne atakowanie szatana i działanie poprzez swoje narzędzia,a są nimi także osoby Konsekrowane,to pozostaje nam do Modlitw naszych wołać obowiązkowo dosłownie Całe Niebo i duszyczki,aby nam pomogły,aby nas było więcej.Wielu Świętych nie wzywanych,Aniołów i Archaniołów stoi bezczynnie z naszego powodu-Wołajmy Ich.Ja to zrozumiałam w zeszłym roku i od tamtej pory robię to codziennie,modlitwy nasze muszą być SZTURMOWE,bo zobaczcie,jak działa szatan,paranoja!.Wyć mi się chce patrząc na zachowania niektórych osób Konsekrowanych..,a przybywa takich osób,a właściwie coraz więcej jest atakowanych przez złe duchy,które za wszelką cenę chcą nas..,właśnie nas przejąć.Przecież Kapłani i Zakonnice są nam ogromnie potrzebni i szatan o tym doskonale wie..,dlatego to robi.Nie możemy sami na sobie polegać dlatego wołajmy Wszystkich Mieszkańców Nieba,bo nie damy sobie rady,a jest coraz gorzej.Często też w ciągu dnia odmawiajmy egzorcyzmy przed każdą Modlitwą,aby się chronić jest to ogromnie ważne.Pamiętajmy,że jest to walka nierówna,jak mamy inaczej walczyć z szatanem..,przecież na to jedyna BROŃ TO OGROM MODLITW a nie broń nuklearna.

    • Wiesia said

      Osoby zaatakowane nie są sobą.., to dlatego walka jest nierówna,bo siedzi w tych zaatakowanych diablisko i to nie jakaś bajeczka.Księża egzorcyści i osoby,które uczestniczą pomagając Kapłanom wiedzą o czym mówię.Człowiek często słysząc o szatanie nie ma kompletnie pojęcia jak to wygląda,jak to działa.NAPRAWDĘ NIE MA ŻARTÓW MÓDLMY SIĘ ZAPRASZAJĄC NIEBO.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: