Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia, 2029
    Pozostało: 9 lata.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

W Medziugorju płakałem z radości

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 marca 2014


Wywiad dla „Glasnika mira” przeprowadzony z ojcem Radkiem Mahačem, kapelanem z Czech, który w Medziugorju poczuł kapłańskie powołanie. Życie zgodne z orędziami Królowej Pokoju – mówi ksiądz Radek – jest drogą Jezusa Chrystusa, po której prowadzi nas Maryja.

Przygotował Krešo Šego

czech

– Proszę o przedstawienie się naszym czytelnikom.

 

– Jestem ojciec Radek Mahač, pochodzę z Czech. Od trzech lat jestem księdzem, kapelanem w jednej parafii, a jeszcze przed dwudziestoma laty w ogóle nie byłem wierzący, byłem ateistą. Pierwszym, dużym krokiem w kierunku Boga i wiary był mój pierwszy przyjazd do Medziugorja w sierpniu 1995 roku. Dziś chce mi się śmiać, kiedy pomyślę wstecz, ale wtedy, dwadzieścia lat temu nie było mi do śmiechu, było mi bardzo ciężko. Chciałem się ożenić, znaleźć piękną kobietę, narzeczoną, ale żadna nie chciała się mną zainteresować. W 1995 roku poznałem pewną dziewczynę, która bardzo mi się podobała, otworzyłem przed nią serce i powiedziałem, że bardzo ją kocham, ale jej odpowiedź brzmiała: „Jesteś dobrym chłopakiem, ale do miłości potrzeba dwojga ludzi.” Chodziłem potem jakbym był bez duszy i muszę powiedzieć, że do dziś wszystko to wydaje mi się dziwne. Byłem bardzo smutny i myślałem, że już nigdy więcej się nie uśmiechnę. Pytałem Boga dlaczego mi to robi, dlaczego, co złego uczyniłem. Wpadłem w rozpacz, myślę jednak, że ważne było to, że nie przestałem rozmawiać z Bogiem. Powiedziałem wtedy Bogu: „Boże, może Ty chcesz, abym został księdzem?” Prosiłem Boga, aby uzdrowił moją duszę. Była to modlitwa zrozpaczonego człowieka, modlitwa która wypływała z serca, i Bóg odpowiedział na nią. I z wielu stron poczułem, że coś mnie ciągnie, a kierunkiem, w którym miałem pójść było Medziugorje.

– Co ksiądz wiedział wówczas o Medziugorju?

– O Medziugorju dowiedziałem się kilka lat wcześniej. Czytałem orędzia Matki Bożej i książki o objawieniach w Medziugorju, nie mając wątpliwości co do ich autentyczności. Wierzyłem, że Matka Boża naprawdę się ukazuje, ale nie przyszło mi do głowy, aby samemu udać się na pielgrzymkę. Dla mnie Medziugorje było bardzo daleko. Zresztą, ze swojego kraju najdalej wyjeżdżałem do sąsiedniej Słowacji.

– Jednak przyjechał ksiądz do Medziugorja. Jak to się stało?

– Przyjechałem z grupą pielgrzymów, którą przywiózł dr Mraciek. Czułem, że Bóg tam mnie wzywa, ale jako student nie miałem zbyt wiele pieniędzy i nie było mi łatwo sfinansować taki wyjazd. Dzięki Bogu, dostałem zniżkę i mogłem pojechać. Pojechałem z wielką nadzieją, nie wiedząc co się wydarzy. Zadawałem sobie pytanie co będę robić między tymi wszystkimi świętymi osobami. Ludzie opowiadali mi o adoracjach odbywających się w Medziugorju, byłem więc bardzo szczęśliwy, że pierwszy raz w życiu będę na takiej adoracji. Bardzo byłem jednak zmęczony i całą adorację przespałem. Powiedziałem: „Boże wybacz mi”.

– Czy był ksiądz na kolejnej adoracji?

– Tak, w czasie tej adoracji przeżyłem najpiękniejsze chwile swojego życia. Wydarzyło się coś, czego do dzisiaj nie mogę zrozumieć. W czasie adoracji śpiewali chłopcy ze Wspólnoty Cenacolo i w pewnej chwili przestałem widzieć oczami, a zacząłem widzieć sercem. Zobaczyłem otwarte niebo i olbrzymie fale łaski, spływające na wszystkich ludzi będących na adoracji. I widziałem jak na wszystkich ludzi spływa łaska, i że wszyscy razem powiązani jesteśmy z niebem, a wszystko to w obliczu wielkiej miłości Boga. Nigdy nie myślałem, że coś takiego może się zdarzyć, nie wiem jak długo to trwało, ile czasu minęło, może pół minuty, jedna sekunda, a może 10 sekund… Całkowicie nie czułem otoczenia, a kiedy się ocknąłem, zobaczyłem gdzie jestem – w Medziugorju, przed Najświętszym Sakramentem. Płakałem ze szczęścia i radości, jak nigdy w życiu. Łzy same mi płynęły i nie mogłem ich powstrzymać.

– Co działo się później?

– Powiedziałem: „Dziękuję Ci Boże za to, co przeżyłem”. Nie wiedziałem, że za jakieś 5-10 minut to znów się powtórzy. Ten drugi raz był znacznie bardziej intensywny, poczułem że stoję przed Chrystusem i jeśli jednym słowem miałbym opisać nieskończonego Boga, powiedziałbym, że jest to przyjaciel, przyjaciel, który wszystko rozumie, który wie dlaczego zgrzeszyłem. On wie przez jakie cierpienia w życiu przeszedłem i pierwszą rzeczą, jaką Jezus mi powiedział było: „Dlaczego nie lubisz samego siebie?” Od dziecka miałem kompleks niższości, nie mogłem siebie zaakceptować, nie lubiłem siebie, a Jezus powiedział mi wówczas: „Właśnie takiego jakim jesteś, takiego Cię pragnę i potrzebuję i takiego Cię kocham”. Byłem szczęśliwy, a moje wnętrze jakby wołało: „Jezu, powiedz czego ode mnie chcesz? Co tylko zechcesz, nawet jeśli jest to najtrudniejsze w świecie, zrobię to.” Studiowałem wtedy maszynoznawstwo, byłem na czwartym roku, zdecydowałem się jednak opuścić uczelnię i pójść do seminarium, studiować teologię i zostać księdzem. Powiedziałem: „Jezu chcę żyć dla Ciebie”. Czułem jednak jak Jezus mówi mi, abym skończył szkołę. I tak się stało. Ukończyłem maszynoznawstwo, powołanie kapłańskie dojrzało we mnie i zostałem księdzem.

– Kiedy odprawił ksiądz swoją pierwszą Mszę?

– Swoją pierwszą Mszę świętą odprawiłem 24 czerwca 2007 roku. Chociaż w ogóle wcześniej tego nie planowałem, spostrzegłem później, że 24 czerwca był dniem pierwszych objawień Matki Bożej w Medziugorju.

– Czy dzięki księdza pielgrzymce do Medziugorja i powołaniu kapłańskiemu zmieniło się coś w księdza rodzinie? Powiedział ksiądz, że był ateistą.

– Gdy po raz pierwszy przyjechałem do Medziugorja, byłem już wierzący i chodziłem na Msze święte. Pierwsze spotkanie z Medziugorjem całkowicie zmieniło moje życie, a stopniowo również moją rodzinę. Choć chodziłem na Msze święte, wiele się nie modliłem. Na pierwszej pielgrzymce kupiłem figurkę Matki Bożej, w domu klęczałem potem i odmawiałem różaniec. Mam dwóch braci, którzy są ateistami, ale jako bracia bardzo się kochamy. Pewnego dnia przyszedł mój brat i zobaczył jak na kolanach modlę się przed figurką Matki Bożej. Był zaskoczony, powiedział, że zwariowałem. Nie zwracałem uwagi na to co mówił i co myślał.

– Jakie znaczenie ma Medziugorje w księdza życiu i służbie kapłańskiej?

– Kiedy przyjeżdżałem, poczułem, że jest to miejsce pełne miłości. Widziałem jak w wielu ludziach na nowo rozpoczyna się ich wiara. I stwierdziłem, że kiedy będę księdzem, pojadę z wiernymi do Matki Bożej. Przyjeżdżając z nimi, czułem jak się zmieniają, jak ich wiara staje się silniejsza. Teraz po raz trzeci przywiozłem pielgrzymów ze swojej parafii. Przyjechali czterema autobusami. Pierwszy raz przyjechałem z dwoma autobusami wiernych, tak samo po raz drugi.

– Jak przeżywa ksiądz orędzia Matki Bożej?

– Gdy za pierwszym razem przyjechałem do Medziugorja, powiedziałem sobie, że chcę żyć zgodnie z tym wszystkim, co Matka Boża przekazuje w swoich orędziach. Prosiłem Boga, aby dał mi siłę, abym mógł to uczynić i zacząłem odmawiać różaniec trzy razy dziennie. Początkowo było to łatwe, ale później każda modlitwa była coraz trudniejsza i pytałem siebie dlaczego nie potrafię się modlić, co jest nie tak? Byłem nieszczęśliwy, myślałem, że jest to moja wina. Po kilku latach dowiedziałem się, że jest to normalne, nawet Ojcowie Kościoła wskazywali na to, że kapłani przechodzą w modlitwie przez pustynię. Ale wytrzymałem. I z dnia na dzień podjąłem decyzję, że w każdą środę i piątek będę pościł o chlebie i wodzie. Każdego dnia, również zanim wstąpiłem do seminarium, byłem na Mszy świętej. Matka Boża pragnie, abyśmy każdego dnia czytali Biblię, co wcześniej mi się nie udawało. Zacząłem parę lat później, kiedy wstąpiłem do seminarium. Codziennie odmawiam modlitwę brewiarzową. Każdego dnia przez co najmniej pół godziny mamy osobistą adorację Najświętszego Sakramentu, jestem kapłanem w parafii, w której wiara jest bardzo żywa.

– Co zaleciłby nam ksiądz, mieszkającym tutaj, a także innym pielgrzymom?

– Wszystkim polecam rozpoczęcie życia zgodnego z orędziami Matki Bożej, ponieważ Ona wie, że chcemy być radośni i pragniemy mieć szczęśliwe życie. Matka Boża wie, jaka droga do tego prowadzi, Jej drogą jest Jezus Chrystus, który pragnie nas prowadzić dając swoje wskazówki. Nasze życie może znaleźć się na drodze Chrystusa tylko jeśli się modlimy, jeśli modlimy się żarliwie. Bądźcie wdzięczni, że Matka Boża wybrała to miejsce i wszystko co Ona powie, przeżywajcie sercem. Spoczywa na Was wielka odpowiedzialność, ponieważ wszyscy oczekują od Was, że będziecie dawać przykład, który można naśladować. To Wy musicie być przykładem dla całego świata!

 

Glasnik mira, czerwiec 2010 r.

Źródło: medjugorje.org.pl

Komentarzy 39 to “W Medziugorju płakałem z radości”

  1. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
    Pragnę serdecznie zachęcić do odwiedzenia portalu http://urbietorbi-apocalypse.net/

  2. Dzieckonmp said

    Wiktorio streść nam ten artykuł. Jest on z 2008 r i mówi o tym że Obama rozpocznie 3 wojnę światową na Krymie

    http://www.utro.ru/articles/2008/12/26/789711.shtml

    • halina said

      A mnie sie marzy taka sytuacja że jeżeli Putin i Obama ma parcie do wojny , to niech obaj stana do walki wrecz , a my bedziemy kibicować . Nie sztuka to całe narody pchac do wojny a samym kryć sie w pozłacanych bunkrach i pałacach .Sztuka jest nadstawić karku dla swojego narodu , i wypracować to co będzie służyło i owocowało dobrem przez całą przyszłośc .

      • Piotr2 said

        Gdy był zamach smoleński politycy i dziennikarze darli się w niebogłosy aby nie drażnić Rosji bo to grozi wojną. Dzisiaj ci sami głupcy wręcz nawołują do wojny prowokując Putina i Rosję. Komu ci głupcy służą ( pytanie retoryczne). Przestałem nawet zaglądać na niezalezną bo tam też szaleju się opili. wszystko jest tak zakłamane, że tyko Boża interwencja może to wszystko naprawić.

        Króluj nam Chryste.

        • Dzieckonmp said

          To samo ja twierdze.

        • apostolat said

          „Fałszywe pijaństwo generała – to był całkiem trzeźwy plan”

          …Żeby świat nie szukał prawdy, nie podejrzewał, tylko rechotał z ofiar. I świat rechotał… – zauważa Janusz Wojciechowski, europoseł. Kto i dlaczego miałby to zrobić?

          1. Dlaczego Rosjanie sfałszowali badanie krwi generała Błasika? Bo wreszcie wiemy, po czterech latach, że generał był trzeźwy.

          Nie sądzę, żeby to była pomyłka czy niedopatrzenie. To wygląda na część całkiem trzeźwego planu – żeby świat nie szukał prawdy, nie podejrzewał, tylko rechotał z ofiar.

          I świat rechotał. Media pełne były drwin o pijanym już od rana polskim generalne, który wlazł z buciorami do kabiny i przepychał się do sterów.

          2. Najpierw była próba. Gdy w 2008 roku w Gruzji padły strzały w kierunku polskiego prezydenta, na rechot durniów, i to z wysokiej góry, nie trzeba było długo czekać.

          Chłe, chłe… jaka wizyta, taki zamach… chłe, chłe…ślepy snajper trafiłby lepiej.. chłe chłe…

          Autorzy planu już wtedy mogli liczyć, że durnie będą rechotać, nawet jeśli samolot spadnie. I że łykną każdą brednię, każdą bzdurę.

          I łykali – pijanego od rana generała, pancerną brzozę, porcelanowe skrzydło i samolot, który po uderzeniu w bagno, roztłukuje się na tysiące kawałków, niczym rzucony o marmury kryształ .

          I można było durniom wmówić, że do badania katastrofy nie potrzeba ani sekcji zwłok, ani czarnych skrzynek, ani wraku. Protokół przepisany, podpisany – wszystko jasne, mgła, błąd pilotów i oczywiście to śmieszne poranne pijaństwo generała Błasika…

          I durnota śmieje się z tego do dziś, nie wiedząc, że jak u Gogola – śmieje się z siebie…

          3. Jeśli rosyjskie władze sfałszowały badanie krwi generała, to trzeba zapytać – co mogły sfałszować jeszcze?

          Odpowiedź brzmi – wszystko! I wyniki sekcji zwłok i zapisy czarnych skrzynek i odłamki metalu w brzozie i złamane skrzydło.

          Jaka jest zatem wiarygodność rosyjskiego badania katastrofy? Żadna!

          Jaka jest wiarygodność polskiego badania, opartego na rosyjskich dowodach – też żadna!

          4. Kto dziś, widząc Putina anektującego Krym, kto widząc jego szyderczy uśmiech i środkowy palec, pokazany wobec świata, kto dziś poznając kolejne matactwa śledztwa smoleńskiego – nadal jeszcze wyklucza zamach i wciąż dałby się pokroić za wersję pancernobrzozowej katastrofy – ten daje już tylko wyraz bezgranicznej naiwności i nieuleczalnej głupoty.

          5. Psioczę na prokuraturę i zapewne nie przestanę, ale dziś dziękuję prokuraturze wojskowej i jej biegłym za to, że po czterech latach jednak zdjęli to piętno z pamięci generała i ciężar z serca pani Ewy Błasik.

          Janusz Wojciechowski

          http://www.fronda.pl/a/falszywe-pijanstwo-generala-to-byl-calkiem-trzezwy-plan,35687.html

        • Atanazy said

          Zgadzam się, ale…
          Za Smoleńsk Polacy sami sobie winni. Źle chronili Prezydenta. Dobrze przygotowany lot nie skończyłby się katastrofą niezależnie od tego, co by zrobił Putin.

        • Piotr2 said

          Jak na to wszystko patrzę z perspektywy czasu to nachodzą mnie myśli czy to aby napewno putinowska Rosja stoi za tym zamachem a nie naprzykład ” sojusznicy” z zachodu i nasi krzykacze. No bo prezydent Rosji był na pogrzebie a sojuzniki z zapada żadne się nie pojawiły.
          I stąd wysnówam wniosek, że jedni i drudzy grają do tej samej bramki. Nasi politykierzy realizują interesy obu stron, bo napewno nie Polski.

          Druga rzecz o której chcę powiedzieć to zobaczcie w jaką rozpacz potrafi wpaść człowiek, który pokłada nadzieję w sprawach ziemskich skoro już dzisiaj w Polsce jest 13 prób samobójczych z czego 11 zakończonych śmiercią. W moim środowisku, w którym się obracam, znajomi, współpracownicy, rodzina z regionu, spotkałem się z pięcioma próbami samobójczymi, wszystkie zakończone śmiercią. A co nas czeka gdy antychryst się ujawni i przejmie pełnię władzy nad światem? Czy to nie świadczy, że jesteśmy w ucisku, presja środowiska wobec naszych czynów wpływa na nasze postępowanie doprowadzając Duszę do rozpaczy. I ta rozpacz w świecie wzrasta proporcjonalnie wraz z rugowaniem Boga z naszego życia.

          Króluj nam Chryste.

      • cox said

        To by było najlepsze, ale raczej tak niestety nie będzie.

  3. kooool said

    22 marca Żywot świętego Ubalda, biskupa
    (Żył około roku Pańskiego 1160)
    Święty Ubald urodził się około roku 1084 we Włoszech, w prowincji spoletańskiej, w mieście Gubio. Pochodził ze starożytnej i znakomitej rodziny. Straciwszy ojca w dziecięctwie, oddany został w opiekę stryja, człowieka bardzo pobożnego, który w pierwszych latach sam się zajmował jego wychowaniem, a później umieścił go w konwikcie przy kościele św. Mariana, utrzymywanym przez kanoników regularnych.
    Były to czasy wielkiego zepsucia obyczajów, wszakże Ubald, wyniósłszy z domu pobożne wychowanie, a szczególnie wsparty opieką Matki Bożej, do której miał wielkie nabożeństwo, stanowił rzadki wyjątek wśród rozpustnej młodzieży. Doszedłszy do lat dojrzałych, chcąc się tym lepiej utwierdzić na drodze wyższej pobożności, uczynił ślub dozgonnej czystości.

    Lecz Pan Bóg chciał umieścić swego sługę na wyższym jeszcze świeczniku. Po śmierci biskupa Perugii duchowieństwo i mieszkańcy tego miasta, obrali jego następcą Ubalda. Święty ukrył się przed wysłanymi do niego posłami, a dowiedziawszy się, że się udali do papieża, sam pospieszył do Rzymu i tyle usilnymi prośbami dokazał, że Ojciec święty nie zatwierdził jego wyboru. W dwa lata potem, gdy po śmierci biskupa miasta Gubio duchowieństwo nie mogło pogodzić się co do wyboru nowego, został święty Ubald wysłany do papieża, aby on mocą swej najwyższej władzy położył koniec sporowi. Ojciec św., który poprzednim razem niechętnie uległ prośbom Ubalda i zwolnił go od przyjęcia biskupstwa Perugii, rad skorzystał z tej sposobności, aby go zamianować biskupem jego rodzinnego miasta. Napróżno Święty ze łzami w oczach prosił o uwolnienie od tej godności. Papież nie miał już względu na jego pokorne wymówki i sam wyświęcił go na biskupa, roku Pańskiego 1129.

    Spomiędzy wszystkich cnót, którymi jaśniał, pokora i łagodność były najgłówniejszymi. Pewien mieszkaniec miasta Gubio chciał nieprawnie wznieść mur na gruncie swojego sąsiada, wskutek czego wszczęła się między nimi gwałtowna, całe miasto gorsząca kłótnia. Święty biskup, pragnąc ich pogodzić, udał się sam na miejsce, ale wdzierca, człowiek nadzwyczaj gwałtowny, nie tylko nie usłuchał jego upomnień, czynionych z wielką łagodnością, lecz uniósł się do tego stopnia, że porwawszy się na niego obalił go na ziemię i wrzucił w dół napełniony wapnem. Święty odszedł spokojnie i nie zamierzał dochodzić swej krzywdy, lecz sam lud upomniał się o krzywdę swojego ukochanego pasterza i zaczął się domagać od władzy świeckiej, aby winowajcę jak najsurowiej ukarano. Gdy doniesiono o tym Ubaldowi, zażądał, aby tę sprawę, jak nakazuje prawo, oddano pod jego sąd. Przyprowadzono obwinionego i święty Ubald zapytał, czy uznaje wielkość swojej winy, że biskupa tak srodze znieważył. Winowajca odrzekł, że dobrze czuje jak bardzo wykroczył. „A czy gotów jesteś poddać się wszelkiej karze?” – pytał dalej święty Ubald. „Gotów jestem na to – odpowiedział znowu obwiniony – chciażby mnie na śmierć skazano”. Wtedy Święty zstąpił z tronu biskupiego i rzucił się skruszonemu grzesznikowi na szyję, mówiąc: „Uściskaj mnie, bracie kochany! Ten pocałunek pokoju niech ci będzie jedyną karą, byłeś szczerze obżałował i ten i inne swoje grzechy”.

    Niech sposób, w jaki święty Ubald postąpił z owym mieszkańcem miasta Gubio, który go ciężko znieważył, a którego on ukarał tylko pocałunkiem pokoju, nauczy cię, jak masz zachowywać się wobec tych, którzy tobie jakąkolwiek krzywdę lub przykrość wyrządzili.
    Wrodzona człowiekowi samolubna miłość wywołuje w jego sercu pewien wstręt do tego, który go skrzywdził. Serce ludzkie trudno jest nakłonić, aby kochało swego przeciwnika; a przecież ta cnota, aby kochać nieprzyjaciół, jest najpotrzebniejsza. Takiego przykazania nikt nie mógł dać człowiekowi, tylko sam Bóg; ale też nikt nie może go wypełnić, tylko prawdziwy chrześcijanin.
    Pan Bóg wymaga od człowieka, aby wierzył w artykuły czyli dogmaty wiary świętej, choć niewszystkie są przystępne dla rozumu ludzkiego. – Wymaga również, aby przykazanie o przebaczaniu uraz, jakkolwiek się nie zgadza z zepsutą wolą człowieka, było ściśle zachowane. I brzydzi się Bóg człowiekiem, nie przyjmuje jego ofiary, każe mu ją zostawić daleko od ołtarza i iść pojednać się z bratem, a dopiero wtenczas, gdy jego serce będzie już odmienione, pozwala złożyć dar na ołtarzu. Więc choć serce, rozum i wola są przeciwne, to Bóg rozkazuje, Bóg tak chce i tego żąda od ciebie. Nie możesz okazać Bogu większego posłuszeństwa, poddaństwa i czci nad to, gdy z serca przebaczasz swemu nieprzyjacielowi. Jeżeli ci to trudno przychodzi, to pomyśl, że Pan Bóg więcej dla ciebie uczynił. Powiedz sobie: Bóg mi to rozkazuje! Czyż Go słuchać nie będę? Dla jakiejś wysoko postawionej osoby, dla króla wszystko gotów jestem uczynić; a czyliż dla Pana Boga nie mogę uczynić tej małej ofiary z serca mego? – Oddać złym za złe, jest to zemścić się po ludzku, odpłacić dobrym za złe, to zemścić się po Bożemu. „Nie mów: {Oddam złość!} Czekaj na Pana, a wybawi cię” (Przyp. 20, 22).

    http://dialogsercamilosci.eu/2014/03/22/22-marca-zywot-swietego-ubalda-biskupa/

  4. basiaka said

    W najbliższych miesiącach nie bedzie III wojny światowej wszystko na to wskazuje

  5. jan said

    http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=25

    3.06.88

    – Mój Panie?

    – Jestem, Vassulo, nigdy się nie zniechęcaj. Przypominaj sobie o Mojej Miłości do ciebie, najdroższa duszo. Kocham cię w twej słabości. Jesteś krucha. Pozwól Mojemu Duchowi prowadzić cię. Zatop się we Mnie, w Mojej Sile. Zanurz się we Mnie i Mnie pozwól wszystko uczynić, aby widziano, że całą tę pracę Ja wykonuję. Ty jesteś niczym. Pozostań niczym i zrób miejsce Mojemu Duchowi, aby w tobie wzrastał. Tak, pozwól Mi oddychać w twej nicości, pozwól Mi znajdować w tobie Moją rozkosz. Pozwól Mi posługiwać się tobą w taki sposób dla zbawienia i zjednoczenia was wszystkich.

    Kwiecie, w tych dniach nauczę cię odróżniania prawdziwych objawień i prawdziwych wizji od fałszywych objawień, fałszywych nauk i wizji. Wszystko, co jest fałszywe, pochodzi od szatana. Sieje on ziarno zamieszania dla splamienia Prawdy jak w Pescarze.882 On sieje chwast między dobrym ziarnem883 po to, by was wszystkich doprowadzić do zamętu.884 Rozwścieczony z powodu objawień w Medziugorju, usiłuje wszystkich was oszukać i przekonać, że te Boskie Dzieła nie pochodzą ode Mnie. Córko, kiedy czytasz o objawieniu, które wyraża otwarcie brak jedności z Moim Kościołem, odrzuca Piotra, wypiera się waszej Najświętszej Matki, wiedz, że nie pochodzi ono ode Mnie, Pana, twojego Boga. To pochodzi od Mojego przeciwnika, który pojawia się, przybierając Mój Obraz, dla spełnienia swego zamiaru podzielenia was jak tylko to możliwe. Wiedz, że Ja, Pan, nie chcę, by Moje baranki były rozproszone. Chcę, abyście byli zjednoczeni pod przewodnictwem Piotra – wszyscy w jednej owczarni. Pragnę, abyście się wszyscy zgromadzili.885

    Powtarzam jeszcze raz, że Ja, Jezus Chrystus, Pan, wasz Zbawiciel, wybrałem Piotra, tego Piotra, którym jest aktualnie Jan Paweł II, aby was karmił i czuwał nad Moimi barankami i owieczkami aż do Mego Powrotu. Posłuchajcie, co Duch mówi do kościołów.886

    Szatan wie, że jego dni są policzone. Z tego powodu czerwony smok887 próbuje pociągnąć za sobą jak najwięcej dusz. Do wielu z tych umysłów, które powinny były być wypełnione duchowością i świętością, wprowadził wszelkie rodzaje rozproszeń oddalające je od Prawdy i wszystkiego, co święte. Popatrz wokół siebie, Moja umiłowana, a zrozumiesz. Jak za czasów Sodomy i Gomory, wszystkie te rozrywki zostały wprowadzone między was, dzieci, aby zająć waszego ducha i nie pozostawić już miejsca na to, co jest święte; nie pozostawić już miejsca dla Mnie, waszego Stworzyciela i Boga.

    Tak, Moja Vassulo, czuję się odrzucony.888 Czuję się zapomniany i nie kochany. Czy widzisz, jak oni postępują ze Mną, z Tym, który umarł na Krzyżu z Miłości do was, który jest Duchem Miłości? Czy na to zasługuję?

    – Mój Boże, czuję się rozdarta, Panie. Dlaczego tak jest? Panie, o Panie… Uczyń cud, proszę! Nie powinnam prosić o cuda, jednak kocham Cię i nie chcę Cię widzieć tak zranionego, Panie.

    – Vassulo, módl się, módl się, módl się o to nawrócenie. Szatan wzmaga oddziaływanie na Moje stworzenie, by was pociągnąć za sobą do Otchłani. O stworzenie! Jakże jesteś słabe! Jakże jesteście straszliwie słabi! Każde objawienie – które wypiera się Eucharystii Świętej, nazywając ją «rytuałem»,889 albo zaprzecza Niepokalanemu Sercu waszej Najświętszej Matki – nie pochodzi ode Mnie. Ja, Pan, kocham was nieskończenie i pragnę jeszcze raz ostrzec was przed fałszywymi prorokami.890

    – Dziękuję Ci, Panie.

    – Kochaj Mnie.

    – Uwielbiam Cię, Panie.

    – My?

    – Tak, Panie.

    http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=25

  6. Bolek said

    Wszysko jest ok problem na tym blogu jest tylko z tzw mbm skoro Kosciol twierdzi ze mbm jest nawidzozna przez SZATANA to publikacja jej tzw oredzi jest bluznierstweme

    • halina said

      Bolek – skąd Ci sie to wzieło Prosze udowodnij swoja teze , bo rzucanie takich pustych i w bład wprowadzjacych słow jest niestosowne . . . Widząc że to co było powiedziane w oredziach staje sie rzeczywistoscia i zabierac głos dla potepienia jest dla mnie wysoce niezrozumiałe .A może ferment chesz wywołać . . . Wybrałeś zly adres . . Życzę powodzenia w śród swojego grona . . Niechaj Cie Bóg błogosławi i wspiera , a Duch sw oswieca poucza byś odnalazł zrozumienie sercem Bożej prawdy i zgodnie z nią podazał droga zycia , mając wielkie osiagniecia i zasługi w budowaniu Bozego królestwa na ziemii

    • Bolku na twój niepokój trochę kojącej muzyki w Dzień Pański.

    • Bozena said

      Kosciol? To znaczy kto dokladnie? Specjalna komisja do tego powolana czy jest to osobista opinia kogos uznajacego sie za swietobliwego? Jak czytasz Pismo Sw to wiesz ze wszyscy prorocy byli tepieni I przesladowani.
      Jezusa tez nazywali synem belzebuba…

    • cox said

      @Bolek- To już jest jakaś oficjalna opinia Kościoła? Czy tylko są przemyślenia niektórych biskupów? Bo jeżeli tylko to drugie, to wierni mogą bez przeszkód czytać te orędzia i w nie wierzyć jeśli chcą.

  7. apostolat said

    Ojciec Grgur Blažević: „Jako dziecko cały czas przyjeżdżałem z rodzicami do Medziugorja”

    Ojciec Grgur Blažević jest członkiem franciszkańskiej prowincji św. Cyryla i Metodego. Urodził się w 1978 roku w Zagrzebiu, gdzie 15 czerwca ubiegłego roku został wyświęcony na księdza. Dziś jest wikariuszem w parafii św. Mikołaja Biskupa w Čakovcu. Jego ojciec Grga regularnie pielgrzymuje do Królowej Pokoju, a do tego, już od dziesiątek lat, jest organizatorem pielgrzymek.
    Ojciec Grgur podkreśla, że Medziugorje ukształtowało jego rodzinę, jego rodzice wnosili do rodziny duch Medziugorja: „Po tym jak moi rodzice poczuli wyjątkowe przywiązanie do Medziugorja zaczęli dosłownie stosować wszystkie orędzia Matki Bożej i chcieli to przenieść na nas. Szczerze, często tego nie rozumieliśmy, byliśmy „dziećmi świata” , które nie mogły zrozumieć, że rodzice chcą dla nas dobrze i że ważne jest by żyć po chrześcijańsku, tak jak nas wzywa Matka Boża, modlić się w rodzinie, prowadzić życie sakramentalne, czytać Biblię. Moi drodzy rodzice każdego wieczoru zapraszali nas do modlitwy. Dla mnie wtedy to było dość nudne i nużące. Nie rozumiałem tego. Ale to co rodzice przez długie lata siali, a była to rodzinna modlitwa, później dało owoce” – powiedział ojciec Grgur, który jako dziecko cały czas przyjeżdżał z rodzicami do Medziugorja. Pamięta pierwszy przyjazd w 1984 roku: „Byłem mały, ale wszystko pamiętam. Wiedziałem, że jadę do jakiegoś wyjątkowego miejsca, ponieważ mama mi o tym opowiadała, miałem nadzieję, że zobaczę Matkę Bożą. Spaliśmy w kościele, w autobusie, wszystko było inaczej niż teraz. Nie było żadnego luksusu. Dzięki Bogu, że dzisiaj Medziugorje się rozwinęło, że pielgrzymi mają gdzie spać, jeść i kupować pamiątki. To co najbardziej utkwiło mi w pamięci to była wielka radość mojej mamy, a ja jak to dziecko, nic nie rozumiałem co się tam dzieje, tylko jak najszybciej chciałem wrócić do domu. Pomimo tego, że byliśmy zmęczeni, głodni i wyczerpani moja mama była cały czas szczęśliwa i mówiła mi, że wszystko będzie w porządku. Później dowiedziałem się, że wtedy w Medziugorju wyzdrowiała.” Ojciec Grgur podkreśla, że zaczął pielgrzymować z miłością do Medziugorja dopiero po tym jak otrzymał powołanie. Jego powołanie nie jest bezpośrednio owocem objawień Matki Bożej w Medziugorju, ale na pewno można powiedzieć, że wpłynęły one na jego powołanie przez rodziców, którym Maryja zmieniła życie i przywiodła ich do Jezusa: „Przede wszystkich wpływ miało to, że w naszej rodzinie się modliliśmy, a wierzę, że w takiej atmosferze, bez względu na to, że nikt z nas o tym nie marzył, zrodziło się moje powołanie” – powiedział młody franciszkanin.

    http://www.centrummedjugorje.pl/PL-H4/aktualnosci/443/ojciec-grgur-blazevic-jako-dziecko-caly-czas-przyjezdzalem-z-rodzicami-do-medziugorja.html

  8. apostolat said

    Głos Pokoju – kwartalnik Medziugorja

    Drodzy przyjaciele Medziugorja z radością informujemy, że 25 marca 2014 roku zostanie oddany do druku pierwszy numer „Głosu Pokoju”.
    „Głos Pokoju” ukazuje się z inicjatywy parafii św. Jakuba w Medziugorju i jest polską wersją wydawanego tam miesięcznika „Glasnik Mira”.
    Już dzisiaj możecie zamówić prenumeratę oraz uzyskać więcej informacji na naszej stronie internetowej w zakładce Głos Pokoju.

    W tym jakże trudnym czasie, kiedy świat stanął bez mała przed groźbą wojny jakże potrzebujemy wszyscy głosu pokoju.
    Mamy nadzieję, że poprzez nasze pismo adresowane w sposób szczególny do wszystkich Polaków na całym świecie będziemy mogli przekazać Orędzie Pokoju, które od wielu lat rozlewa się na cały świat z Medziugorja.

    Dziękujemy parafii św. Jakuba w Medziugorju oraz całej redakcji „Glasnika Mira”, że jako pierwsi na świecie możemy wydawać oficjalną wersję tego pisma w języku polskim.
    To zarazem wyraz wielkiego zaufania do całego zespołu Polskiego Centrum Informacyjnego „MIR” Medjugorje jak i wielka odpowiedzialność za przekaz treści jakie ukazują się na łamach Glasnika Mira.

    Co prawda ukazał się jeden numer pisma w języku włoskim przygotowany i wydany na miejscu w Medziugorju przez Redakcję Glasnika Mira, jednak polskie wydanie to pierwszy przypadek przygotowania i druku pisma poza granicami Bośni i Hercegowiny.

    To przedsięwzięcie jest też niezwykle trudne ze względu na wysoki koszt tłumaczenia, druku, redakcji, korekty i składu pisma. Mamy jednak nadzieję, że odpowiedzieliśmy w ten sposób na wezwanie Królowej Pokoju i potrzebę ludzkich serc.
    Mamy świadomość, że „Głos Pokoju” nie będzie się mógł utrzymać bez waszego wsparcia finansowego i modlitwy. Wierzymy, że Orędzie z Medziugorja jest wam bliskie i dzięki waszym darowizną uda się utrzymać pismo dlatego wpłaty na prenumeratę lub wsparcie prosimy kierować w formie darowizny . Z góry dziękujemy za wszelką pomoc. Więcej informacji będziemy zamieszczać na bieżąco w zakładce Głos Pokoju.

    Zespół Redakcyjny Głosu Pokoju.

    http://www.centrummedjugorje.pl/PL-H4/aktualnosci/445/glos-pokojukwartalnik-medziugorja.html

  9. MariuszInfo said

    III niedziela Wielkiego Postu, 23 marca 2014

    (Wj 17,3-7)
    Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, ale lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia? Mojżesz wołał wtedy do Pana i mówił: Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie! Pan odpowiedział Mojżeszowi: Wyjdź przed lud i weź kilku ze starszych Izraela ze sobą. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie. Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej. I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i wystawiali Pana na próbę, mówiąc: Czy też Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy nie?

    (Ps 95,1-2.6-9)
    REFREN: Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem

    Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
    wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
    Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
    radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

    Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padajcie na twarze,
    zegnamy kolana przed Panem, który nas stworzył.
    Albowiem On jest naszym Bogiem,
    a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

    Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
    „Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
    jak na pustyni w dniu Massa,
    gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
    doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

    (Rz 5,1-2.5-8)
    Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.

    (J 4,42.15)
    Panie Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata, daj nam wody żywej, byśmy nie pragnęli.

    (J 4,5-42)
    Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

    • MariuszInfo said

      Lud na pustyni zapragnął wody, tej dla ciała, by móc żyć. Staje z tym roszczeniem przed Mojżeszem, a ten czyni cud i wyprowadza ją ze skały. Samarytanka idzie do studni po wodę, tak jak to czyni każdego dnia, a tam spotyka Jezusa, który daje jej żywą wodę. Daje jej siebie, przywraca prawdziwe spojrzenie na własne życie. Woda od Jezusa nie tylko poi, ale i obmywa. Jezus staje się źródłem.

      O. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Wielki Post 2008, s. 78

      • apostolat said

        SŁOWO BOŻE W PRAKTYCE

        Człowiek pragnie żyć. Całe jego istnienie na tym świecie aż woła o nieśmiertelność, jednak pokusy tego świata zwracają ludzkie serca ku temu, co doczesne. Dlatego też Jezus nawołuje, aby przyjść do Niego. Tylko on ma słowa życia wiecznego. Tylko z Jego boku wypływają ożywcze strumienie łask. Ten, kto zatrzyma się jedynie na pragnieniach kierowanych ku doczesności, nie zazna radości wiecznej, której przedsmak daje życie w łączności z Jezusem Chrystusem.

        Czy stać nas na to, aby przyjść do Jezusa i prosić go o dar wody żywej, dającej życie wieczne?

    • MariuszInfo said

    • Leszek said

      Z Księgi Hioba:”Niech ja z kolei coś powiem, od wnętrza duch mnie przymusza. Me serce jak wino zamknięte, rwie się jak nowe bukłaki. Muszę powiedzieć dla ulgi. Otworzę swe usta. Przemówię” (Hi 32,17-20).
      może parę odniesień do dzisiejszej św. Ewangelii Janowej o spotkaniu i rozmowie Pana Jezusa z Samarytanką (miała na imię Dina):
      Może najpierw ten oto fragment z cz.1 „Świadków Bożego Miłosierdzia” Anny:
      Jak czcić Boga – rozmowa z Samarytanką
      3 II 1972 r. Mówi ojciec Ludwik, którego prosiłam o objaśnienie rozmowy Chrystusa z Samarytanką.
      – Rozmowa pomiędzy Chrystusem a Samarytanką jest niesłychanie ważna, gdyż wówczas pierwszy raz padły słowa: „Jestem nim (Mesjaszem), Ja, który z tobą mówię”. Przez usta Samarytanki przemawia ufność w zapowiedzi proroków. Kobieta pragnie wiedzieć, gdzie jest prawda, nie wątpi, że przyjdzie Ten, który wszystko nam oznajmi. Czyli jest w niej głód prawdy; odczuwa potrzebę wiedzy o tym, jak należy prawdziwie czcić Boga. I dlatego, pomimo że jej życie osobiste dalekie jest od prawidłowego, Jezus odpowiada jej poważnie i jasno, jednoznacznie: „Duchem jest Bóg, a ci którzy Go czczą, winni oddawać Mu cześć w duchu i w prawdzie” (J 4,24).
      To są słowa rewolucyjne, burzące wszelkie dotychczasowe pojęcia. Pomyśl, co znaczyło w tamtych czasach, gdy do każdego boga „chodziło się” nosząc ofiary, czyli handlowało się z bogami na zasadzie: „ja ci złożę ofiarę, a ty mi daj w zamian to a to”, gdy każdy bóg miał swoją świątynię, miejsce, ołtarz, odpowiednich kapłanów i szereg przepisowych ceremonii – co znaczyło przekreślenie tego wszystkiego, aby ustąpiło „duchowi i prawdzie”.
      W religii judaizmu niesłychanie rozbudowana była forma. Ona właściwie stanowiła cel sam w sobie. Szczegółowe przestrzeganie tysięcy przepisów stanowiło treść wewnętrzną. Chrystus Pan obala swoimi słowami cały ten pracowicie wznoszony misterny gmach formy i obnaża istotę stosunku Bóg – człowiek: Bóg jest duchem – człowiek ma się stosować do Boga. Ducha nie interesuje forma zewnętrzna, a tylko prawda, ponieważ sam jest Prawdą. Uczcić Boga można jedynie przez uczczenie jej w sobie. My sami stanowimy świątynię Pańską. Każdy z nas świadczy sobą, czy Bóg jest przezeń czczony, czy nie, i żadne pozory nie przesłonią w oczach Boga prawdy o nas, o naszym stosunku do Boga. (z rozdz. III ‚Miłość łączy ludzi z obu światów’).
      http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-3a.html cd(2)n

    • Leszek said

      cd(2): …Rozmowa Pana Jezusa z Samarytanką Diną miała miejsce w samo południe, w czasie sprzecznym ze zwyczajami ludzi tej ziemi, niewiasty bowiem szły zazwyczaj po wodę wieczorem, po zachodzie słońca (Rdz 24,11), a więc Dina przyszła czerpać wodę ze studni Jakuba (która stanowiła jedyną łączność z Żydami) poza wyznaczonym czasem. Co wiemy o tej Samarytance? Przynależała do Samarytan, którzy uznawali tylko świętość pięciu zwojów Mojżesza, odrzucali Księgi Psalmów i Proroków, ich wiara w Mesjasza z rodu Dawida uległa zniekształceniu. W oczach synów narodu wybranego, Izraela, Samarytanie byli sektą. Osoba tej kobiety uosabiała całą tą sektę samarytańską, którą pobłądziła w wierze, co do Osoby Mesjasza, z którą był się spotkał Pan Jezus by ją doprowadzić do całej prawdy, udzielając jej daru wody żywej czyli Ducha Świętego, Ducha prowadzącego do poznania całej prawdy o Bogu Mesjaszu, którym jest Sam, do wiary w Niego.
      …A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem… (J 4,16-19)
      W tym dialogu Pana z Samarytanką nakładają się na siebie dwie warstwy: jedna historyczna dot. ludu Samarii, druga zaś osobista dot. życia Diny.
      O historii Samarytan możemy dowiedzieć się z lektury 2Krl 17,24-41.
      Owych 5-ciu mężów uosabiało pięciu bożków, którym lud Samarytan oddawał bałwochwalczą cześć i kult, wymieszanym z fałszywie pojmowanym kultem Boga Prawdziwego, Jahwe (2Krl 17,33).
      O głębi tego duchowego dialogu, tak możemy przeczytać w dziele A.K.Emmerich „Żywot i męka Pana naszego Jezusa Chrystusa…”:
      …rzekł Jezus do niej: „Idź do domu, zawołaj twego męża i wróć tu razem z nim!” Dwa razy powtórzył te słowa Jezus, dodając, że nie przyszedł tu po to, aby tylko ją nauczać. Tymi słowy odzywał się zarazem Zbawiciel do całej sekty: „Samario! Przyzwij tu tego, do kogo należysz, tego, który związany jest z tobą prawnie uświęconym węzłem”.
      Dina odrzekła na to Panu: „Nie mam męża!”
      Przez jej usta wyznawała Samaria oblubieńcowi dusz, że nie jest z nikim
      związana i do nikogo nie należy. Jezus odrzekł Dinie: „Masz słuszność, gdyż miałaś już wprawdzie pięciu mężów, lecz ten, z którym teraz żyjesz, nie jest twym mężem”. Tymi słowy mówił Mesjasz do całej sekty: „Samario, prawdę mówisz; zaślubiona byłaś bożkom pięciu narodów, a teraźniejszy twój związek z Bogiem nie jest związkiem małżeńskim”. Słysząc to, odrzekła Dina ze spuszczonymi oczyma i ze schyloną głową: „Panie, widzę, że jesteś prorokiem”, i opuściła znowu zasłonę na twarz. Przez usta jej uznawała sekta samarytańska Boskie posłannictwo Jezusa i wyznawała swą winę.
      Dina, jak gdyby rozumiejąc prorockie znaczenie słów Jezusa: „a ten, z którym
      teraz żyjesz, nie jest twym mężem” tj. obecny twój związek z prawdziwym
      Bogiem jest nieprawnym, niesłusznym, służba Boża Samarytan oddzieliła się
      przez grzech i samowolę od związku Boga z Jakubem, całkiem, jak gdyby
      przeczuwała znaczenie tych słów…
      …Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów… (J 4,22)
      …I dalej mówił: „Wy nie wiecie, co czcicie, lecz my wiemy,
      gdyż zbawienie spłynie od żydów”. Tu przydał Jezus porównanie o wilkach
      drzew, które wprawdzie rozgałęziają się i okrywają liśćmi, lecz nie przynoszą
      owocu. Przez to mówił znów Zbawiciel do sekty: „Samario, w kulcie twym dla
      Boga nie masz pewności, nie masz przymierza, sakramentów, rękojmi, arki
      przymierza, ni owoców; wszystko to, obietnicę i jej spełnienie mają żydzi, z nich pochodzi Mesjasz”… Dina odrzekła (po słowach Pana o czcicielach Boga w duchu i w prawdzie: J 4,23n) na to Jezusowi:
      „Wiem, że Mesjasz ma przyjść, kiedy więc nadejdzie, wszystko nam objawi”.
      Przez nią zaś mówiła tu przy studni Jakubowej ta część sekty samarytańskiej,
      która mogła rościć sobie jakieś prawo do otrzymania danej obietnicy: „Ufam i
      wierzę, że Mesjasz przybędzie i poda nam rękę pomocną”. Na to rzekł Jezus: „Ja nim jestem, który z tobą mówię”.
      Znaczyło to tyle, jak gdyby rzekł do wszystkich Samarytan, chcących się
      nawrócić: „Samario! Przybyłem do studni Jakuba, pragnąc za tobą, ty wodo
      źródlana! A gdyś Mnie nasyciła, obiecałem ci żywą wodę, która usuwa na zawsze pragnienie; wtedy ty z wiarą i ufnością wyznałaś Mi twą tęsknotę za tą wodą. Oto, udzielam ci nagrody, gdyż pragnieniem twym za mną zaspokoiłaś Moje pragnienie za tobą, Samario, Ja jestem źródłem żywej wody, Ja, który z tobą mówię, jestem Mesjasz”… cdn

      • Leszek said

        cd: Teraz o równie ważnym wątku osobistym Samarytanki Diny dot. jej życia egzystencjalnego, też dalekiego (jak wiara Samarytan) w prawdziwej wierze.
        Z tegoż dzieła A.K. Emmerich dowiadujemy się nast. rzeczy o Samarytance, mającej na imię Dina:
        Była pojętną, roztropną niewiastą (mającą ok. 30 lat), pochodziła z mieszanego małżeństwa, z ojca poganina, z matki żydówki; urodziła się na wsi
        pod Damaszkiem. Rodziców straciła wcześnie, a karmiła ją rozpustna mamka, z której złe skłonności wyssała. Dorósłszy, miała pięciu mężów jednego po drugim, a wszyscy zeszli z tego świata, częścią przez zgryzoty, częścią uprzątnięci przez jej miłośników. Miała trzy córki i dwóch prawie dorosłych synów; dzieci te pozostały u krewnych swych ojców, gdy sama zmuszona była opuścić Damaszek. Synowie jej dostali się później w poczet 72 uczniów. Człowiek, z którym żyła obecnie, był to bogaty kupiec, krewny jednego z poprzednich jej mężów. Ponieważ należała do sekty samarytańskiej, przeniosła się z nim do Sychar i żyła z nim bez ślubu. W Sychar uchodzili za małżeństwo. Mniemany jej mąż był to silny, rosły mężczyzna, liczący ok. 36 lat. Dina miała w swym życiu wiele wspólnego z Maria Magdaleną, tylko, że niżej upadła. Dina była nadzwyczaj roztropną, dobroduszną, powolna niewiastą, odznaczała się wdziękiem, żywością i szybkością ruchów. Wciąż jednak miała wyrzuty sumienia. Teraz prowadziła już nieco lepsze życie. Mieszkała ze swoim mniemanym mężem w odosobnionym domku, przy drodze prowadzącej do studni. W Sychar nie pogardzano nią, jednak mało z nią obcowano, gdyż miała odrębne zwyczaje i wyróżniała się od innych ozdobniejszym strojem, czego jej jednak, jako obcej, nie brano za złe.
        …odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego… (J 4,29n)
        „W pobliżu miasta wybiegła naprzeciw Niego Samarytanka Dina, załatwiwszy już polecenie. Z pokorą w sercu, lecz zarazem z radością i otwartością przyłączyła się zaraz do Jezusa, a Ten rozmawiał z nią jeszcze wiele, już to idąc wolno ku miastu, już to przystając chwilami. Podczas rozmowy powtórzył jej wszystkie dawniejsze jej czyny i w y j a w i ł cały j e j stan duchowy. Niewiasta, poruszona bardzo, przyrzekła Mu w swoim i męża imieniu, opuścić wszystko i pójść za nim, a Jezus, widząc jej skruchę, wskazał jej odpowiedni sposób, w jaki ma odbyć pokutę i zmazać osobiste przewinienia…
        Z dalszego fragmentu z pobytu Pana w Sychar, dowiadujemy się u/przez A.K. Emmerich, że …Dina mniemanego swego małżonka wysłała do Jezusa, który w kilku słowach dał mu napomnienie, a on wzruszył się zaraz i wstydem spłonął za swoje grzechy… Przyszedłszy nazajutrz do Sychar, nauczał tam Jezus… z całej okolicy zeszła się ludność. Dina jest zawsze na przedzie, zawsze najbliżej Jezusa. Uważa bacznie, jest wzruszoną i poważną. Mówiła już o tym z Jezusem, że c h c e s i ę natychmiast r o z ł ą c z y ć ze swym mniemanym mężem. Stosownie do Jego woli chcą cały swój majątek oddać na przyszłą gminę i na ubogich. Co do tego, dał jej Jezus odpowiednie wskazówki. Bardzo wielu ludzi było wzruszonych i mówili do niej:
        „Miałaś słuszność, otóż teraz sami słyszeliśmy Go na własne uszy i widzimy, że jest Mesjaszem.” Niewiasta ta ma teraz cześć ogólną, jest poważną a zarazem pełną radości… cdn

        • Leszek said

          Czytamy w Ewangelii, że: …On im/uczniom rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie… Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło… (J 4,32.34)
          Pan Jezus miał na myśli nawrócenie mieszkańców, których zbawienia łaknęła Jego dusza, poprzez głoszenie nauki. A czego Samarytan nauczał? Tam o tym czytamy jeszcze u A.K.Emmerich:
          …Jezus nauczał o wzięciu Jana do niewoli, o prześladowaniu
          proroków, o zwiastunie, przygotowującym drogi, o synu posłanym do winnicy,
          który zostanie zabitym. Zaznaczał zaś wyraźnie, że Jego to Ojciec posłał. Nauczał także o tym wszystkim, co już mówił niewieście przy studni, tj. o żywej wodzie, o górze Garizim, o zbawieniu nadchodzącym dla Żydów, o bliskości królestwa i sądu i o karze na złe sługi, którzy zabili syna właściciela winnicy. Wielu zapytywało Go, gdzie mają się dać ochrzcić i oczyścić, kiedy Jana pojmano. Na to rzekł im Jezus, że uczniowie Jana chrzczą znowu obok Ainon z tamtej strony Jordanu, i że, dopóki On sam tam nie przybędzie i nie każe chrzcić, do nich powinni się po chrzest udawać…

        • Leszek said

          Jeszcze wrócę do rozmowy Pana Jezusa z Samarytanką, która po tym ,jak Pan wyjawił jej prawdę o niej, o prowadzonym przez nią życiu, powiedziała: „Panie, widzę, że jesteś prorokiem/Ty jesteś Widzącym (por. J 9,17)… pójdźcie zobaczcie człowieka, który mi powiedział, wszystko co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem” (4,19.29)
          Kompletnym zaskoczeniem było dla Samarytanki Diny, to, że Ten Człowiek, który widząc ją po raz pierwszy w życiu, a z którym ona nigdy się nie spotkała wszystko o niej wie, że o wyjawił jej całą prawdę o całej nędzy jej życia. Myślała sobie: To musi ktoś, kto jest obdarzony Bożym darem przenikania ludzi i ukrytych zdarzeń, skoro widzi to, co ukryte, jak sam Bóg.
          Zaiste miała dobrą intuicję, albowiem o Panu powiada Syrach: „Żadna myśl nie ujdzie Jego uwagi i nie ukryje się przed żadne słowo… Czyny wszystkich ludzi są przed Nim i nic nie może ukryć się przed Jego oczami” (Syr 42,2 i 39,19; por. 23,19).
          Ze świadectwem Diny o Panu, jakże współbrzmią słowa Apostoła Pawła:
          „Starajcie się posiąść miłość, troszczcie się o dary duchowe, szczególnie zaś o dar proroctwa!…Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich napomnieniu i pociesze…Kiedy zgromadzi cały Kościół i wszyscy poczną korzystać z daru języków, a wejdą podczas tego ludzie prości oraz poganie, czyż nie powiedzą, że szalejecie? 24 Gdy zaś wszyscy prorokują/mówią z natchnienia proroczego, a wejdzie [podczas tego] jakiś poganin lub człowiek prosty/zwykły wierny, będzie przekonany przez wszystkich, osądzony 25 i jawne staną się tajniki jego serca; a tak, upadłszy na twarz, odda pokłon Bogu, oznajmiając, że prawdziwie Bóg jest między wami/wśród was” (1Kor 14,1.3.23-25; por. J 16,8!; Iz 45,14; Dn 2,47 i Za 8,23) oraz z Listu do Efezjan: „Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda… I nie miejcie udziału w bezowocnych czynach ciemności, a raczej otwarcie piętnując, nawracajcie [tamtych]! Natomiast wszystkie te rzeczy piętnowane stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, na jaw wydobyte jest światłem” (Ef 5,9-13).
          Samarytanka doświadczyła jeszcze w tym życiu łaski sądu szczegółowego.
          Nie inaczej było tez z królem Dawidem, do którego został posłany przez Pana, jego sługa prorok Natan, by objawić całą prawdę o postępowaniu Dawida wobec Batszeby i jej męża Uriasza Chetyty. Cała ta histria jest opisana w 2Sm 12. Można by jeszcze wiele podać podobnych przypadków z Pisma Świętego, ale niech to, co zostało napisane wystarczy. A zbliża się Wielkie Ostrzeżenie.

    • Leszek said

      …Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu… (J 4,14)
      Mowa jest o Bogu Duchu Świętym, ale też o obecności tegoż Ducha (poprzez Jego dary: jak w1Kor 12,4.7-11), w kimś kto obdarzony został tą łaską.
      Dobrą ilustracja powyższego będzie ten oto apoftegmat Ojców pustyni, o św. Efremie: „Kiedy pewien święty zobaczył w widzeniu zastęp aniołów schodzących z nieba na rozkaz Boży: trzymali w rękach zwoje zapisane po obu stronach stronach i pytali jeden drugiego: „Komu należy je wręczyć?” I jedni mówili, że temu, inni innemu, a jeszcze inni odpowiedzieli na to: „Zaiste, oni wszyscy są święci i sprawiedliwi, ale tego daru nikt inny nie może otrzymać, tylko Efrem”. I starzec zobaczył, że dali zwoje Efremowi; wstał więc rano, by słuchać Efrema (zob. Syr 6,36) i zdawało mu się, jakby ź r ó d ł o
      biło z jego ust, kiedy dyktował. Poznał więc, że to, co wychodzi z warg Efrema, pochodzi od ducha Świętego”. (214)

      • Leszek said

        Oczywiście powinno być na końcu apoftegmatu: …od Ducha Świętego”.

      • Leszek said

        I może coś z rozważań o Osobie Boga Ducha Świętego!
        Z „Bożego Wychowania” Anny:
        1. z cz.1: XXXVIII ROZMOWA – O Duchu Świętym i Bogu w Trójcy Jedynym
        4 V 1983 r., środa, Warszawa
        – Panie, oddaję Ci mój czas i proszę, wytłumacz mi, kim jest Duch Święty, jaka jest Jego rola w historii zbawienia, o co powinniśmy Go prosić? Jak Go słuchać i jak Go pokochać, skoro nie ma oparcia dla Jego wyobrażenia? Wiem, że Duch Święty nigdy nie mówi o sobie, lecz o Ojcu i Synu, ale jest też Osobą, i też wszechmocną, więc jaki jest Jego zakres zainteresowania nami? Czy jeśli przyjaźnię się z Tobą, Jezu, to równie przyjaźnię się z Duchem Świętym, czy też przyjaźń z Nim jest inna, osobna? Czy w ogóle można zawiązać przyjaźń z Duchem Świętym?
        Ja jestem Bogiem Jedynym. W trzech Osobach, z których każda posiada pełnię bóstwa bez żadnych braków. Żadna z Osób Trójcy Świętej nie uzupełnia sobą pełni drugiej (Osoby), ponieważ Bóg nie zna ograniczeń, które mogłyby stanowić przeszkodę przenikaniu się, udzielaniu się sobie wzajemnie. Natomiast wy żyjecie w świecie przestrzeni i czasu, a formy cielesne stanowią przeszkody nie tylko w udzielaniu się, lecz nawet w zrozumieniu się nawzajem. Tylko miłość zdolna jest przekroczyć wszelkie ograniczenia, i im bardziej dajecie się jej przenikać, tym więcej poszerzacie teren spotkania ze Mną i ze sobą wzajemnie. Miłość to Ja, i nie istnieje nic, co by nie powstało z miłości i w czym miłość nie podtrzymywałaby istnienia.
        Abyście nie zginęli na wieczność, Słowo Boże stało się człowiekiem, a odkupując was sprawiedliwości Ojca zachowało braterstwo z wami tak bliskie, że Jezus Chrystus staje się przyjacielem każdego z was, kto tego stosunku bliskości zapragnie. Przyjacielem człowieka staje się Bóg w całej swej pełni i mocy. Ojciec tak was miłuje, jak Syn Boży, jak i Duch Boży – Osoba niewidzialna i niewyobrażalna, sprawcza Miłość rozwijająca was ku życiu z Ojcem i Synem. Kiedy miłujesz Mnie, Anno, miłujesz też Ojca niebieskiego i Osobę Ducha Świętego, gdyż niemożliwe jest kochanie Boga „częściowo”, a nie w pełni Bóstwa.
        6 V 1983 r., piątek, Warszawa
        – Słuchaj uważnie. Nad każdym z was, kto prosi o to i zezwala na to, trudzi się cała Trójca Święta, by uzdatnić go ku życiu z Bogiem. Ojciec niebieski jest Tym, który powołał do istnienia i podtrzymuje życie każdego swojego stworzenia, troszcząc się o nie z czułością matki i ojca. Nie jest inny w naturze swojej od Syna, który objawił się wam i będąc Jezusem, mówił i świadczył sobą o Ojcu niewidzialnym i niewyobrażalnym. Oto jak Ojciec stanął wśród was w Synu – Słowie swoim.
        Jezus, objawiające się wam Słowo Boga, żył w pełni Ducha Świętego. W pełni Ducha Świętego ofiarował się i zamordowany został Człowiek ukrywający w swoim człowieczeństwie naturę Boga. Jego ofiarowanie się – za ludzkość całą – objęło pełne wyniszczenie natury ludzkiej i wyzwoliło pełnię miłosierdzia natury Boskiej, które udziela się odtąd aż do skończenia świata. Natura Boża jest niezmienna, wieczysta, nieogarniona w swojej mocy. Nieogarnione, wieczyste, niezmienne jest braterstwo rodu ludzkiego zawarte przez Jezusa Chrystusa, miłosierne Słowo Boga, z Bogiem w Trójcy Jedynym.
        Duch Pański, Duch Święty, obecny w Synu na Golgocie, niewidzialny a Święty, uwielbił Ojca w ofierze Syna, i bezgraniczna, wszechmocna miłość przebaczająca i oczyszczająca wylała się na rodzaj ludzki.
        Duch Święty buduje wciąż Kościół Pański, jest tą „miłością” Pawłową (z I Listu do Koryntian), która trudzi się nad uświęceniem człowieka kierując go ku przyjaźni z Synem, by w Nim uwielbić wszechmocnego i nieskończenie miłosiernego Ojca. http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-03a.html cdn

      • Leszek said

        cd. o Osobie Boga Ducha Świętego:
        2. z cz. 2: Nic oprócz Ofiary Boga wybawić was nie mogło
        29 XII 1987 r., wtorek, Warszawa
        Pragnęłaś, córko, abym ci wyjaśnił, czy może z tobą mówić tylko Jezus Chrystus, wasz Zbawca, a Ja odpowiedziałem ci, że żyje w was, wspomaga was i uczy Duch Święty, Duch Prawdy, Ten, który zstąpił na Maryję, a od dnia, który nazywacie „Zesłaniem Ducha Świętego” (na pamiątkę pierwszego spoczęcia na was Jego mocy), podtrzymuje Kościół mój, a uczniami swymi czyni tych, którzy w sakramencie bierzmowania proszą o Jego dary, o Jego rady, o Jego przewodnictwo. Tak więc Ten, którego wy nazywacie trzecią Osobą Trójcy Świętej, uświęca was i przy was stoi jako Przyjaciel najbliższy i niezawodny. On oczy wasze i serca kieruje ku Jezusowi, Zbawicielowi waszemu, i ku Mnie, Ojcu waszemu…
        Jezus Chrystus, Bóg, stał się człowiekiem, aby przybliżyć wam Boga nieogarnionego, niewidzialnego, niedostępnego poznaniu waszych władz cielesnych, waszych zmysłów. Stał się człowiekiem, aby Krwią swoją móc was odkupić, bowiem nic oprócz Ofiary Boga wybawić was nie mogło. Lecz Bóg jest duchem (J 4,24). Dlatego związał bezmiar Boży z naturą ludzką i stał się człowiekiem widzialnym, słyszanym, oglądanym, żyjącym z wami, nauczającym i uzdrawiającym was i… straszliwie przez was zamordowanym.
        Duch Święty był z Nim, bo Bóg jest jednością, lecz Duch nie cierpiał (cierpieć cieleśnie może tylko to, co cielesne). Duch Święty uwielbiał Ojca w każdej sekundzie życia ziemskiego – Syna, a chwałą otoczył Go na Golgocie. Tam ujawniła się wam w pełni natura Boga, Jego miłość do was; i zaprawdę, nigdy nie ujrzycie większej.
        A teraz odpowiedz Mi. Czy, zanim Jezus narodził się w Betlejem, rozmawiałem z wami Ja, Ojciec wasz, pierwsza Osoba Trójcy Świętej?
        – Mówiłeś z nami, Panie, Ty sam w swej pełni, w Trójcy Świętej.
        – Słusznie mówisz, bo Duch Święty wspomaga cię. Rozmawiałem z wami Ja sam w swej pełni. Syn był przy Ojcu i Duch obecny był także, gdyż Miłość odwieczna i bezgraniczna zespala nas w Jedność. Bóg trwa w jedności i kiedy rozmawia z wami Syn Boży – JESTEŚMY RAZEM; kiedy Duch Święty poucza was – JESTEŚMY RAZEM…
        http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-07b.html

      • Leszek said

        Jeszcze słowo o tym, kto otrzymuje Ducha Świętego:
        O darze Ducha Świętego
        18 III 1977 r. Mówi ojciec Ludwik.
        – Otrzymuje Ducha Świętego ten, kto pragnie służyć Bogu, kochać Go bardziej i skuteczniej pracować dla Niego, kto zdecydowany jest być Mu posłusznym, nawet gdyby to burzyło wszystkie jego osobiste plany czy perspektywy „szczęścia ludzkiego”. Bóg musi mieć w człowieku wolność działania dla przygotowania go do królestwa Bożego, a także po to, aby mógł on być rzeczywiście pożyteczny swoim bliźnim.
        http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-2.html

  10. MariuszInfo said

    18.03.2014, 16:20 – O WIELE LEPIEJ JEST ZNOSIĆ BÓL W MOJE IMIĘ, NIŻ BYĆ UWIELBIANYM PRZEZ GRZESZNIKÓW ZA WYRZĄDZANIE ZŁA W MOICH OCZACH

    Moja szczerze umiłowana córko, niech żaden człowiek nie wstydzi się prześladowań, jakie mogą go spotkać, gdyż broni on Mnie, jako chrześcijanin. Nigdy nie wolno wam obawiać się prześladowań w Moje Święte Imię, ponieważ gdy się okaże, że jesteście krytykowani za mówienie Prawdy, wiedzcie wtedy, że jesteście Moimi prawdziwymi sługami.

    Tylko ci, którzy są we Mnie i ze Mną cierpią wyśmiewanie lub nienawiść w Moje Imię. Wy, którzy jesteście naprawdę Moi i kiedy poddajecie swoją wolę, tak, że staje się Moją, najbardziej ucierpicie. Zawsze musicie pamiętać o tym, że gdy nienawiść przeciwko jakiemukolwiek Mojemu ukochanemu wyznawcy jest najbardziej intensywna, możecie być wówczas pewni, że Moja Obecność jest najsilniejsza. O wiele lepiej jest znosić ból w Moje Imię, niż być uwielbianym przez grzeszników za wyrządzanie zła w Moich Oczach.

    Moi najdrożsi wyznawcy, pozwólcie Mi zapewnić was, że Moja Ręka prowadzi was każdego dnia w tej Mojej ostatniej Misji na Ziemi. Moje Słowo poruszy wasze dusze i miliardy dusz tych wszystkich, którzy pójdą za wami – gdyż świat wkrótce usłyszy Mój Głos. Niech żadne przeszkody nie staną wam na drodze, gdy mówicie o Mnie, gdy przypominacie ludziom o Moim Nauczaniu i kiedy przypominacie Moim wyświęconym sługom o obowiązku pozostania wiernym Mojemu Słowu zawartemu w Świętej Ewangelii.

    Gdy poproszą was o odrzucenie Mnie, czy przez Eucharystię czy poprzez zmienioną wersję Pisma Świętego, musicie odmówić otwarcie i bez wstydu. Musicie bronić Słowa odmawiając przyjęcia kłamstw w Moje Imię. W celu ochrony was przed prześladowcami, którzy znieważają Mój Kościół i wszystkich, którzy pozostają wierni Słowu Bożemu, proszę, odmawiajcie tę Modlitwę Krucjaty.

    Modlitwa Krucjaty (141) O ochronę przed prześladowaniem

    Drogi Jezu, broń mnie w mojej walce o pozostanie wiernym Prawdzie Twojego Słowa za wszelką cenę. Chroń mnie przed Twoimi wrogami. Chroń mnie przed tymi, którzy mnie prześladują z Twojego powodu.

    Dziel mój ból. Złagodź moje cierpienie. Podnieś mnie w Światłości Twojego Oblicza, aż do Dnia, kiedy przyjdziesz ponownie, aby przynieść światu Wieczne Zbawienie.

    Przebacz tym, którzy mnie prześladują. Wykorzystaj moje cierpienie, aby odkupić ich grzechy, aby w swoich sercach mogli odnaleźć pokój, a ostatniego Dnia witali Cię ze skruchą w swoich duszach. Amen.

    Idźcie i znajdźcie pociechę w nadziei, że zabiorę wszystkich Moich wrogów i tych, którzy prześladują kogokolwiek z was w Moje Imię, do Schronienia Mojego Wielkiego Miłosierdzia.

    Wasz Jezus

    http://www.paruzja.info/marzec-2014/1473-18-03-2014-16-20-o-wiele-lepiej-jest-znosic-bol-w-moje-imie-niz-byc-uwielbianym-przez-grzesznikow-za-wyrzadzanie-zla-w-moich-oczach/

  11. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
    Pragnę serdecznie zachęcić do odwiedzenia portalu http://urbietorbi-apocalypse.net/polski.pl.html
    Zachęcam również do obejrzenia Listy Stron Patriotycznych: http://patriotyczna.listastron.pl/?we=m2014

  12. Nn said

    III Niedziela Wielkiego Postu
    J 4,5-42
    Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które Jakub dał synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić». Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem nie utrzymują stosunków z Samarytanami. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, prosiłabyś Go wówczas, a dałby Ci wody żywej».
    Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie, i jego bydło?»
    W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj». A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: „Nie mam męża”. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem: To powiedziałaś zgodnie z prawdą». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, niewiasto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, i takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego Kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem Nim Ja, który z tobą mówię». Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: «Czego od niej chcesz?» lub «Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: «Czyż Mu kto przyniósł coś do jedzenia?» Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

    • apostolat said

      Jest środek dnia. Upał jest aż nadto dokuczliwy. Jednak o tej godzinie spotyka się Samarytanka z Jezusem przy studni. Ona usycha z pragnienia. Przychodzi zdesperowana – nie może czekać do wieczora lub ranka, kiedy zwyczajowo wychodzi się po wodę. Ona pragnie…

      Jezus daje ci wodę, dzięki której możesz żyć. Tą wodą jest Duch Święty. Życie w chwale Boga – oddawanie Mu czci – to trwanie przy Źródle Życia. Pragnieniem Boga jest napoić cię w twoim przeżywaniu suszy i pragnienia. To woda radości, sensu, miłości. To obecność samego Boga w tobie. Obecność, która przemienia twoje samotne trwanie w radosną wspólnotę z Bogiem.

      Przyjrzyj się swojemu życiu. Jak przeżywasz niepowodzenia, trudności, cierpienia? Czy jesteś zdolny pomimo bólu podejść do Źródła Życia? Czy nie rezygnujesz z modlitwy i Eucharystii w momentach strapienia? Czy potrafisz nieść innym miłosierdzie?

      Na koniec tej modlitwy stań wobec Jezusa, który jest twoim przyjacielem. Podziękuj Mu za wszystkie te chwile w twoim życiu, w których mogłeś się z Nim spotkać w sakramentach, modlitwie, czynie miłosierdzia.

      http://modlitwawdrodze.pl/modlitwa/?uid=711

    • Nn said

      O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi:

      Daj Mi się napić — prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej.

      Gdybyś znała dar Boży…, to znaczy, gdybyś rozpoznała miłość Boga.

      Miłość Boga do człowieka jest zawsze największym darem.

      Wszystkie inne dary są przejawem tego pierwszego daru.

      Dar Jezusa Chrystusa objawia miłość Boga do człowieka.

      Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3, 16).

  13. Dana said

    Przyjdźcie do Mnie wszyscy

    1. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy!” – Głos z przybytku woła,
    „We Mnie źródło szczęścia, Ja orzeźwię was,
    I ocierać będę pot, płynący z czoła,
    I ziemskiego znoju wam osłodzę czas”.
    O pójdźmy wszyscy z pokłonem ofiarę serc naszych nieść
    Przed Jego padając tronem, miłością złóżmy Mu cześć.
    2. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, o biedni grzesznicy;
    Ja dla was tu jestem, by łańcuchy te,
    Które ciążą na was, piekła niewolnicy,
    Skruszyło na zawsze miłosierdzie Me! O pójdźmy wszyscy …
    3. Przyjdźcie do mnie wszystkie zbłąkane owieczki;
    Jam jest Pasterz Dobry! Tu w objęciu mym.
    W sercu Moim dla was jest miejsce ucieczki.
    Bezpiecznie i słodko odpocznijcie w Nim. O pójdźmy wszyscy …
    4. Przyjdźcie do Mnie wszyscy smutni uciśnieni.
    Którym ziemskie szczęcie już pochłonął grób,
    Radość wam niebieską duszę rozpłomieni,
    Gdy się przytulicie tu do Moich stóp. O pójdźcie wszyscy …
    5. Pójdźcie! Ja tu zawsze na was oczekuję,
    Wzywam we dnie, w nocy, by wam łaski dać,
    Każdą prośbę waszą, każdą łzę przyjmuję,
    I wszystkie pociechy na was pragnę zlać. O pójdźcie wszyscy …
    6. O gdybyście znali ukryty dar Boży.
    Każdy by zawołał: Panie daj nam pić.
    Każdy by uwierzył, że się dlań otworzy
    Zdrój, z którego czerpiąc wiecznie będzie żyć. O pójdźmy wszyscy …
    7. Przyjdźcie do Mnie wszyscy! Drogę wam ukażę
    Matka Ma kochana, którą dałem wam.
    Ona was prowadząc przed Moje ołtarze,
    Kiedyś do niebieskich przyprowadzi bram. O pójdźmy wszyscy …

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: