Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Kwiecień 2014

Walka Sodomitów ze mną

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 kwietnia 2014


Efekty już któregoś z kolei procesu sądowego jaki wytoczyli mi Sodomici pięknie odpowiadają słowom które wkleił Leszek w komentarzu. Złodzieje oskarżają się nawzajem, wszystko wskazuje że kłamstwami sami się pogrzebali.  Śledztwo w ósmej sprawie ( wielkiej kradzieży) się toczy zeznają . a zeznaniami jeden drugiego obciąża. Dlatego odpowiadają  temu  słowa z Pisma Świętego jaki wkleił Leszek i ja je tu wstawiam.

 

Z Księgi Psalmów:
„Oto tamten począł nieprawość… wykopał dól i pogłębił go, lecz sam wpadł do jamy, którą przygotował. Jego złość obróci się na jego głowę…” (7,15-17)
„Sami wpadli w jamę, którą wykopali, noga ich uwięzła w sidle przez nich zastawionym” (9,16)
„Bez przyczyny zastawili na mnie sieć swoją, bez przyczyny dól kopali dla mnie. sidło, które zastawiali na mnie, ich samych pochwyciło; sami wpadli w dół, który wykopali. A moja dusza będzie radować się w Panu, będzie się weselić z Jego ratunku” (35,7-7-9)
„Zastawili siec na moje kroki i pognębili moją duszę. Przede mną dół wykopali, ale sami wpadli do niego” (57,7).
Z Księgi Przysłów:
„Kto kopie dół – weń wpada, a kamień wraca na tego, co go toczy” (Prz 26,27; por. Koh 10,8a).
Z Księgi Syracha:
„Ten, kto kopie dół, sam w niego wpada, a kto zastawia sidła, sam w nie zostanie schwytany” (Syr 27,26)  

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , | 63 komentarze »

Matko Boża bądź ze mną

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 kwietnia 2014


królowa pokoju pomózMatko Boża i Matko nasza, Maryjo, Królowo Pokoju! W Twoje ręce oddaję swoje ręce, swój intelekt, umysł, abyś poprzez moje trudności mogła doprowadzić mych oskarżycieli do Twego Syna Jezusa. Bądź dzisiaj ze mną, zwłaszcza o godz. 11 gdzie znów stanę jako oskarżony przez Twoich wrogów, waginosceptyków. Bądź ze mną Maryjo, Królowo Pokoju.

 

.

 

Posted in Prośba o modlitwę | Otagowane: | 80 komentarzy »

Matka Boża modliła się z nimi

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 kwietnia 2014


Matka Boska  modliła się z nimi.
Dzielę  się z wami tą  piękną fotografią z wizerunkiem Matki Boskiej. Zdjęcie to zostało zrobione w Wietnamie. Figura Matki Boskiej została zmiażdżona przez żołnierzy. Wszyscy zasmuceni tym faktem klękali i modlili się. Nie wiedzieli, że nasza Matka Maryja przyszła i modliła się z nimi. To cud, który uchwycił aparat fotograficzny, czego gołe oko nie widziało.

wietnam

Posted in Cuda | Otagowane: , | 64 komentarze »

Orędzie Matki Bożej przekazane przez Ivana, 25.04.2014.

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 kwietnia 2014


Medziugorje, Podbrdo, Niebieski Krzyż, godz 22

niebieski krzyż

 

Relacja widzącego Ivana:

Dziś, podobnie jak po każdym spotkaniu z Matką Bożą, pragnę wam opisać i przybliżyć to, co w tym spotkaniu było najważniejsze. Matka Boża przyszła dziś wieczorem radosna i szczęśliwa i  jak zwykle na początku pozdrowiła nas swoim macierzyńskim błogosławieństwem :

„Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, moje drogie dzieci”.  Następnie Matka Boża z wyciągniętymi  rękami przez dłuższy czas  modliła się nad nami wszystkimi, szczególnie nad obecnymi tutaj  chorymi.

Następnie Matka Boża  powiedziała:

„Drogie dzieci, również dziś wzywam was do modlitwy o pokój. Otwórzcie się drogie dzieci na pokój, módlcie się w tym momencie. Szczególnie, drogie dzieci, módlcie się o pokój w świecie, w którym dziś jest tak wiele trwogi i tak wiele niepokoju w ludzkich sercach. Módlcie się o pokój w ludzkim sercu, a wtedy będzie pokój w świecie. Modlę się za was i oręduję za wami u mojego Syna. Módlcie się, drogie dzieci, módlcie się! Dziękuję, drogie dzieci, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Następnie Matka Boża pobłogosławiła nas wszystkich Swoim Macierzyńskim Błogosławieństwem i pobłogosławiła dewocjonalia.  Ja poleciłem Jej was wszystkich, wasze potrzeby, wasze intencje, wasze rodziny, szczególnie osoby chore oraz obecnych tutaj kapłanów. Matka Boża kontynuowała modlitwę, a potem odeszła w znaku Światła i Krzyża ze słowami: „Idźcie w pokoju, Moje drogie dzieci”

Źródło:medziugorje.blogspot.com

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , , | 124 komentarze »

Koronka do Bożego Miłosierdzia

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 kwietnia 2014


Zupełne odpuszczenie win i kar w Święto Miłosierdzia Bożego

Koronka do Bożego Miłosierdzia

cz.2

Posted in Prośba o modlitwę, Śpiew | Otagowane: , | 119 komentarzy »

HOMILIA JANA PAWŁA II w Łagienikach w 2002 r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 kwietnia 2014


jezus_bc582ofosc582awi11

O niepojęte i niezgłębione Miłosierdzie Boże/ Kto Cię godnie uwielbić i wysławić może/ Największy przymiocie Boga Wszechmocnego/ Tyś słodka nadzieja dla człowieka grzesznego (Dzienniczek, 951).

Umiłowani Bracia i Siostry! Powtarzam dzisiaj te proste i szczere słowa św. Faustyny, by wraz z nią i z wami wszystkimi wielbić niepojętą i niezgłębioną tajemnicę Bożego miłosierdzia. Podobnie jak ona chcemy wyznać, że nie ma dla człowieka innego źródła nadziei, jak miłosierdzie Boga. Pragniemy z wiarą powtarzać: Jezu ufam Tobie!

To wyznanie, w którym wyraża się ufność we wszechmocną miłość Boga, jest szczególnie potrzebne w naszych czasach, w których człowiek doznaje zagubienia w obliczu wielorakich przejawów zła. Trzeba, aby wołanie o Boże miłosierdzie płynęło z głębi ludzkich serc, pełnych cierpienia, niepokoju, zwątpienia, poszukujących niezawodnego źródła nadziei. Dlatego przychodzimy dziś tu, do łagiewnickiego sanktuarium, aby na nowo odkrywać w Chrystusie oblicze Ojca, który jest „Ojcem miłosierdzia, oraz Bogiem wszelkiej pociechy” (por. 2 Kor 1,3). Pragniemy oczyma duszy wpatrywać się w oczy miłosiernego Jezusa, aby w głębi Jego spojrzenia znaleźć odbicie własnego życia oraz światło łaski, którą już po wielokroć otrzymaliśmy i którą Bóg zachowuje dla nas na każdy dzień i na dzień ostateczny.

Za chwilę dokonamy konsekracji tej nowej świątyni poświęconej miłosierdziu Bożemu. Zanim to nastąpi chcę serdecznie podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do jej powstania. Dziękuję szczególnie księdzu kardynałowi Franciszkowi, który tyle troski włożył w to dzieło, dając dowód osobistego nabożeństwa do miłosierdzia Bożego. Serdeczną myślą obejmuję Siostry Matki Bożej Miłosierdzia i dziękuję im za dzieło rozpowszechniania przesłania, jakie pozostawiła św. siostra Faustyna. Pozdrawiam obecnych tu kardynałów i biskupów z Polski, na czele z Kardynałem Prymasem, jak również biskupów z różnych stron świata. Cieszę się z obecności kapłanów diecezjalnych i zakonnych oraz seminarzystów.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestniczących w tej liturgii, a szczególnie przedstawicieli Fundacji Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, która administruje jego budową, jak też samych budowniczych z różnych przedsiębiorstw. Wiem, że wielu spośród tu obecnych szczodrze wspierało materialnie tę budowę. Proszę Boga, aby wynagrodził waszą hojność i wasz trud swoim błogosławieństwem.

Bracia i siostry! Kiedy konsekrujemy ten nowy kościół, możemy zadawać sobie pytanie, jakie nurtowało króla Salomona, gdy oddawał Bogu na zamieszkanie świątynię jerozolimską: „Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem” (1 Krl 8,27). Tak, na pierwszy rzut oka wiązanie obecności Boga z pewnym określonym miejscem może się wydawać niestosowne. A jednak trzeba pamiętać, że czas i miejsce należą całkowicie do Boga. Choć każdy czas i cały świat można uważać za Jego „świątynię”, to jednak są czasy i miejsca, które Bóg obiera, aby w nich w sposób szczególny ludzie doświadczali Jego obecności i Jego łaski. I ludzie wiedzeni zmysłem wiary przychodzą do tych miejsc, bo mają pewność, że rzeczywiście stają przed Bogiem, który jest tam obecny.

W tym samym duchu wiary przybyłem do Łagiewnik, aby konsekrować tę nową świątynię. Jestem bowiem przekonany, że jest to takie szczególne miejsce, które Bóg obrał sobie, aby tu wylewać łaskę swego miłosierdzia. Modlę się, by ten kościół był zawsze miejscem głoszenia orędzia o miłosiernej miłości Boga; miejscem nawrócenia i pokuty; miejscem sprawowania ofiary eucharystycznej – źródła miłosierdzia: miejscem modlitwy – wytrwałego błagania o miłosierdzie Boże dla nas i całego świata. Modlę się słowami Salomona „O Panie, Boże mój (…) wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę, w której dziś Twój sługa stara się ubłagać Cię o to, aby w nocy i w dzień Twoje oczy patrzyły na tę świątynię. (…) Wysłuchaj błaganie Twego sługi i Twego ludu, (…) ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz!” (1 Krl 8, 28-30).

„Nadchodzi (…) godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec” (J 4, 23). Kiedy odczytujemy te słowa Pana Jezusa w sanktuarium Miłosierdzia Bożego, w szczególny sposób uświadamiamy sobie, że tu człowiek nie może stanąć inaczej, jak w Duchu i prawdzie. To duch Święty, Pocieszyciel i Duch prawdy wprowadza nas na drogi Bożego miłosierdzia. Przekonując świat „o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie” (J 16, 8), równocześnie odsłania pełnię zbawienia w Chrystusie. To przekonywanie o grzechu dokonuje się w dwojakim odniesieniu do Krzyża Chrystusa. Z jednej strony Duch Święty pozwala nam przez Krzyż Chrystusa poznać każdy grzech, w pełnej skali zła, jakie w sobie zawiera i kryje. Z drugiej strony, przez Krzyż Chrystusa Duch Święty pozwala nam zobaczyć grzech w świetle mysterium pietatis, czyli miłosiernej, przebaczającej miłości Boga (por. Dominum et vivificantem, 32). Tak oto „przekonywanie o grzechu” staje się równocześnie przekonywaniem o tym, że grzech może być odpuszczony, a człowiek może odzyskać poczucie godności umiłowanego dziecka Bożego. Krzyż bowiem „stanowi najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad człowiekiem (…). Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji człowieka” (Dives in misericordia, 8). Tę prawdę będzie stale przypominał kamień węgielny tej świątyni, który został wzięty z góry Kalwarii – niejako spod Krzyża, na którym Jezus Chrystus pokonał grzech i śmierć.

Gorąco wierzę, że ta nowa świątynia pozostanie na zawsze miejscem, w którym ludzie będą stawać przed Bogiem w Duchu i w prawdzie. Będą przychodzić tu z ufnością, jaka towarzyszy każdemu, kto z pokorą otwiera swe serce na działanie miłosiernej miłości Boga – tej miłości, której grzech nie zdoła przezwyciężyć. Tu w ogniu Bożej miłości ludzkie serca pałać będą pragnieniem nawrócenia, a każdy, kto szuka nadziei, znajdzie ukojenia.

„Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego” (Dzienniczek 476). Dla nas i świata całego… Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy. Dlatego dziś w tym sanktuarium, chcę dokonać uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu. Czynię to z gorącym pragnieniem, aby orędzie miłosiernej miłości Boga, które tu zostało ogłoszone przez pośrednictwo św. Faustyny, dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniało ich serca nadzieją. Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat. Niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść „iskra, która przygotowuje świat na ostateczne Jego przyjście” (por. Dzienniczek, 1732).

Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście! To zadanie powierzam wam drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego miłosierdzia, którzy przybywać będą z Polski i z całego świata. Bądźcie świadkami miłosierdzia!

Boże Ojcze miłosierny,
który objawiłeś swoją miłość
w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
i wylałeś ja na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka,
Pochyl się nad nami grzesznymi,
ulecz nasza słabość,
przezwycięż wszelkie zło,
pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi
doświadczyć Twojego miłosierdzia,
aby w Tobie trójjedyny Boże,
zawsze odnajdywali źródło nadziei.
Ojcze przedwieczny,
dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twego Syna,
miej miłosierdzie dla nas i całego świata!
Amen.

Posted in Jan Paweł II, Kościół | Otagowane: , | 9 komentarzy »

Święty Jan Paweł II

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 kwietnia 2014


Jan Paw

 

Transmisja z kanonizacji Jana Pawła II na żywo

Janie Pawle II, nasz święty orędowniku, wspomożycielu w trudnych sprawach. Ty, który swoim życiem świadczyłeś o wielkiej miłości do Boga i ludzi, prowadząc nas drogą Jezusa i Maryi, w umiłowaniu obojga, pragnąc pomagać innym. Przez miłość i wielkie cierpienie, ofiarowane za bliźnich, co dzień zbliżałeś się do świętości. Pragnę prosić Cię o wstawiennictwo w mojej sprawie… wierząc, że przez Twoją wiarę, modlitwę i miłość pomożesz zanieść ją do Boga. Ufam w miłosierdzie Boże i moc Twej papieskiej modlitwy. Pragnę przez Jezusa i Maryję za Twoim przykładem zbliżać się do Boga.

Ojcze nasz…Zdrowaś Maryjo…Chwała Ojcu…

Kamerka z Wadowic

Kamerka z Wrocławia

TV Miłosierdzie z Łagiewnik

Posted in Jan Paweł II | Otagowane: | 18 komentarzy »

Beatyfikacja Jana Pawła II

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 kwietnia 2014


Jutro kanonizacja. Niestety przez to iż złodzieje i waginosceptycy  mnie atakują nie mogłem pojechać do Rzymu. Zbyt dużo pracy mam. Ale na beatyfikacji byłem, przeżycie niesamowite, polecam zobaczyć film a zwłaszcza moment ogłaszania Jana Pawła II błogosławionym. Byłem również na pogrzebie Jana Pawła II. Wystąpiła chęć aby tam być koniecznie, żeby choć tyle dać z siebie dla naszego Wielkiego Papieża. Jechałem specjalnym pociągiem których bardzo dużo podstawiło PKP. Pieniążki były nie duże za podróż. Przeżycia ktorych człowiek doświadczył już w podróży były niesamowite. Na stacjach gdzie pociąg się zatrzymywał miejscowi ludzie przez okna dawali nam jedzenie picie papier toaletowy, Przychodzili podzielić się z nami naszym bólem. Było tego tak dużo że wystarczyło by dla 3 pociągów. Niezapomniana stacja to Udine we Włoszech. Tam darów było niesamowite ilości. Na miejscu w Rzymie spanie na stadionie, ale Włosi są niesamowicie uczynni. Nas było tysiące, a mimo to każdemu dali gratis przynajmniej 2 kołdry, herbatę , coś do jedzenia. Jedna kołderka na trawkę drugą się przykryło i mało który hotel dorównuje. Podróż dała mi przekonanie że wszędzie jest bardzo dużo bardzo dobrych ludzi, powtarzam wspaniałych ludzi, niezależnie od kraju czy regionu. Zresztą to zawsze odczuwa się też w Medjugorje. Ciesze się że Jan Paweł II jutro zostanie ogłoszony świętym. Benedykt XVI czy Franciszek nie mieli wyboru gdyż w tym przypadku wierni już w czasie pogrzebu zadecydowali „Santo Subito” tzn. Natychmiast święty.  Jest to niesamowity święty. Gdybyście się zaznajomili z życiem innych osób żyjących w tym czasie co Karol Wojtyła i zobaczyli jakie mieli miedzy sobą różne powiązania, wtedy odkrylibyście tą wielkość papieża. Niektóre z tych osób są już świętymi jak o. Pio czy Matka Teresa, siostra Łucja. Inni mają procesy w toku jak Marta Roben czy Madre Speranza mistyczka która nosiła rany Chrystusa. Madre Speranza prosiła Boga o uratowanie życia Jana Pawła II po zamachu w zamian za jej życie. Madre Speranza zmarła w kilkanascie miesięcy po odwiedzinach papieża. Jan Paweł II jeszcze bardzo słaby w 5 miesięcy po zamachu helikopterem poleciał podziękować siostrze Madre Speranza.  Bóg niesłychanie wszystkim kieruje. Siostra Madre Speranza będzie ogłoszona Błogosławioną   miesiąc po kanonizacji Jana Pawła II.   Proszę osoby znające języki zwłaszcza hiszpański i włoski o poszukanie i przetłumaczenie dobrych artykułów o życiu , proroctwach i dziełach wielkiej mistyczki Madre Speranza która już za miesiąc będzie Błogosławioną. Niestety nie mam telewizora , nie mają też moi znajomi i nie dam radę zobaczyć transmisji z Watykanu a chciałbym. A ja proszę Jana Pawła II o to by ……………….. był ze mną na rozprawach sądowych w najbliższym miesiącu .

Posted in Jan Paweł II | Otagowane: | 90 komentarzy »

Umieranie i śmierć Jana Pawła II

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 kwietnia 2014


Chyba nigdy w dziejach świata nie było takiego tygodnia żeby miliony litrów łez popłynęło. Myślę że przy tym wpisie znów poleca obficie łzy.

jan p

.

Wszystkie ulice im. Jana Pawła II w różnych miastach były wzdłuż całej swojej długości obstawione zniczami . Kibice pozawierali zgody między sobą. Każdy czuł że musi coś zrobić , że musi coś zmienic w sowim życiu od teraz. Czy długo wytrzymaliśmy?

Posted in Jan Paweł II | Otagowane: , | 12 komentarzy »

Orędzie Królowej Pokoju 25.04.2014

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 kwietnia 2014


“Drogie dzieci! Otwórzcie wasze serca na łaskę, którą przeze mnie daje wam Bóg, jak kwiat, który otwiera się [dzięki] ciepłym promieniom słońca. Bądźcie modlitwą i miłością dla wszystkich tych, którzy są daleko od Boga i Jego miłości. Jestem z wami i oręduję za wszystkimi przed moim Synem Jezusem i kocham was niezmierną miłością. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 51 komentarzy »

Papież wszystkich narodów

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 kwietnia 2014


jan

Przemawiał z mocą

Tłumy szły za Janem Pawłem II

Pielgrzymka do Chorwacji

.

Posted in Jan Paweł II | Otagowane: | 25 komentarzy »

Światowe dni młodzieży z Janem Pawłem II

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 kwietnia 2014


Częstochowa i 2 mln pielgrzymów. Ja stałem wtedy w środku jakiegoś osiedla. Wszędzie były tłumy ludzi, nie szło dotrzeć nawet na Al.Najświętszej Maryi Panny.

Posted in Jan Paweł II | Otagowane: | 108 komentarzy »

Jan Paweł II i dzieci

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 kwietnia 2014


Posted in Jan Paweł II | Otagowane: | 22 komentarze »

Rozmowa miłosiernego Boga z siostrą Faustyną

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 kwietnia 2014


– Jezus: Duszo, widzę cię tak bardzo cierpiącą, widzę, że nie masz siły nawet mówić ze Mną. Oto Ja sam będę mówił do ciebie, duszo. Chociażby cierpienia twoje były (86) największe, to nie trać spokoju ducha ani się poddawaj zniechęceniu. Jednak powiedz Mi, dziecię Moje, kto się odważył zranić twoje serce? Powiedz Mi o wszystkim, powiedz Mi o wszystkim, bądź szczera w postępowaniu ze Mną, odsłoń Mi wszystkie rany swego serca, Ja je uleczę, a cierpienie twoje stanie się źródłem uświęcenia twego.

– Dusza: Panie, tak wielkie i rozmaite są moje cierpienia, a wobec ich długotrwałości ogarnia mnie już zniechęcenie.

– Jezus: Dziecię Moje, zniechęcać się nie można; wiem, że Mi ufasz bez granic, wiem, że znasz Moją dobroć i miłosierdzie – więc może pomówimy w szczegółach o wszystkim, co ci najwięcej na sercu leży.

– Dusza: Tak dużo mam różnych rzeczy, że nie wiem, o czym wpierw mówić, jak to wszystko wypowiedzieć.

– Jezus: Mów do Mnie po prostu, jak przyjaciel z przyjacielem. No, powiedz Mi, dziecię Moje, co cię wstrzymuje na drodze świętości?

– Dusza: Brak zdrowia wstrzymuje mnie na drodze świętości, nie mogę spełniać obowiązków, ot, jestem takim popychlem. Nie mogę się umartwiać, pościć surowo, jak czynili święci; (87) to znów nie dowierzają, że jestem chora, i przyłącza się do fizycznego cierpienia – moralne, i wiele z tego wypływa upokorzeń. Widzisz, Jezu, jak tu zostać świętą?

– Jezus: Dziecię, prawda, to wszystko jest cierpieniem, ale innej drogi nie ma do nieba, prócz drogi krzyżowej. Ja sam przeszedłem ją pierwszy. Wiedz o tym, że jest to najkrótsza i najpewniejsza droga.

– Dusza: Panie, znowu nowa przeszkoda i trudność na drodze świętości; dlatego, że jestem Ci wierna, prześladują mnie i wiele z tego powodu zadają mi cierpień.

– Jezus: Wiedz o tym, że dlatego, że nie jesteś z tego świata, świat cię ma w nienawiści. Mnie on wpierw prześladował; to prześladowanie jest znakiem, że wiernie idziesz Moimi śladami.

– Dusza: Panie, znowu mnie zniechęca [to], że mnie nie rozumieją ani przełożeni, ani spowiednik w moich wewnętrznych cierpieniach. Ciemności zamroczyły umysł mój, i jak tu postępować naprzód? Tak mnie jakoś to wszystko zniechęca i myślę, że to nie dla mnie wyżyny świętości.

– Jezus: Oto, Moje dziecię, tym razem dużoś Mi powiedziała. Wiem o tym, że jest to wielkie cierpienie być (88) niezrozumianą i to jeszcze przez tych, których się kocha i przed którymi nasza szczerość jest wielka, ale niech ci wystarczy to, że Ja cię rozumiem we wszystkich biedach i nędzach twoich. Cieszy Mnie twoja głęboka wiara, jaką masz mimo wszystko dla zastępców Moich, ale wiedz o tym, że ludzie duszy całkowicie nie zrozumieją, bo jest to nad ich możność; dlatego Ja sam zostałem na ziemi, aby twe serce zbolałe pocieszyć i krzepić twą duszę, abyś nie ustała w drodze. Mówisz, że ciemności wielkie zasłaniają ci umysł, a więc czemuż nie przychodzisz w tych chwilach do Mnie, który jestem światłością i mogę w jednej chwili wlać w duszę twoją tyle światła i zrozumienia świętości, że w żadnych księgach nie wyczytasz tego, żaden spowiednik nie jest zdolny tak pouczyć i oświecić duszy. Wiedz jeszcze, że te ciemności, na które się żalisz, wpierw przeszedłem dla ciebie w Ogrodzie Oliwnym. Dusza Moja była ściśniona śmiertelnym smutkiem i tobie daję cząstkę tych cierpień, dla Mojej szczególnej miłości ku tobie i dla wysokiego stopnia świętości, jaki ci (89) przeznaczam w niebie. Dusza cierpiąca jest najbliżej Mego serca.

– Dusza: Ale jeszcze jedno, Panie: co robić, jeśli jestem odepchnięta i odrzucona od ludzi, a szczególnie od tych, na których miałam prawo liczyć, i to w chwilach największej potrzeby?

– Jezus: Dziecię Moje, zrób sobie postanowienie, aby nigdy nie opierać się na ludziach. Wiele dokażesz, jeżeli zdasz się całkowicie na Moją wolę i powiesz: nie jako ja chcę, ale jako jest wola Twoja, o Boże, niech mi się stanie. Wiedz, że te słowa, wypowiedziane z głębi serca, w jednej chwili wynoszą duszę na szczyty świętości. W takiej duszy mam szczególne upodobanie, taka dusza oddaje Mi wielką chwałę, taka dusza napełnia niebo wonią swej cnoty; ale wiedz, że tę siłę, którą masz w sobie do znoszenia cierpień, musisz zawdzięczać częstej Komunii świętej, a więc przychodź często do tego źródła miłosierdzia i czerp naczyniem ufności, cokolwiek ci potrzeba.

– Dusza: Dzięki Ci, Panie, za Twoją dobroć niepojętą, żeś raczył zostać z nami na tym wygnaniu i mieszkasz z nami jako Bóg miłosierdzia (90), i siejesz wokoło siebie blask swej litości i dobroci, a w świetle Twych promieni miłosierdzia poznałam, jak bardzo mnie miłujesz.

Wstawię jeszcze radę ks.dr. Sopoćki – spowiednika Faustyny

Rada ks. dr Sopoćki.

Bez pokory nie możemy się podobać Bogu. Ćwicz się w trzecim stopniu pokory, to jest nie tylko się nie tłumaczyć i uniewinniać, jak nam coś zarzucają, ale cieszyć się z upokorzenia.

Jeżeli te rzeczy, które mi mówisz, prawdziwie od Boga pochodzą, to przygotuj duszę swoją na wielkie cierpienia. Spotkasz się z nieuznaniem, z prześladowaniem, będą na ciebie patrzeć jak na histeryczkę, dziwaczkę, ale Bóg łaski swojej nie poskąpi. Prawdziwe dzieła Boże zawsze napotykają na trudności i nacechowane są cierpieniem. Jeżeli Bóg będzie chciał coś przeprowadzić, czy wcześniej, czy później przeprowadzi, pomimo trudności przeprowadzi, a ty tymczasem uzbrój się w wielką cierpliwość.

Źródło: faustyna.pl

Posted in Kościół, Objawienia | Otagowane: , , | 85 komentarzy »

Ojciec Pio i kary kościelne

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 kwietnia 2014


Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku poświęcił karom kościelnym dużo więcej miejsca, niż obecny. Między innymi przewidywał możliwość  nałożenia kary bez przeprowadzania procesu (ex informata conscientia). Dzięki temu nie musiano Ojcu Pio przedstawiać żadnych zarzutów ani przeprowadzać postępowania sądowego. O podjętych krokach Watykan informował kurię generalną kapucynów, a przełożeni zakonni przekazywali decyzję zainteresowanemu.

Wizytatorzy z Watykanu nie znajdowali podstaw do ukarania Stygmatyka z San Giovanni Rotondo. Nadzwyczajna pobożność i znaki męki Chrystusa na ciele mogły ich drażnić, ale nie podlegały kanonom kodeksu prawa. Co najwyżej sugerowano potrzebę przebadania i ewentualnie leczenia zakonnika. Poza nielicznymi wyjątkami (o czym pisałem w poprzednim odcinku) nie kwestionowano jego pokory i świętości życia. Natomiast prawdziwie twardym orzechem do zgryzienia było to fanatyczne uwielbienie, jakim tłum otaczał zakonnika. Dlatego też kroki dyscyplinarne podejmowane wobec Ojca Pio tłumaczono koniecznością opanowania niezdrowej atmosfery, egzaltacji i szerzenia się zabobonów.

 

W 1922 r. Święte Oficjum po raz pierwszy zaleciło, by Ojciec Pio nie odprawiał mszy świętej o stałej porze, nie błogosławił ludzi, nie pokazywał stygmatów i nie odpisywał na listy. Zabroniono mu kontaktów z dotychczasowym spowiednikiem i kierownikiem duchowym, ojcem Benedyktem. Polecono też władzom zakonnym, by przeniosły Ojca Pio do innego klasztoru, oddalonego od San Giovanni Rotondo, najlepiej w północnych Włoszech.

 

Powyższych poleceń nie wykonano. Co prawda w rozporządzeniu nie było kategorycznych nakazów, a raczej zalecenia, jednak takiego pisma, podpisanego przez samego papieża, na pewno nie można było lekceważyć. Tymczasem kapucyni z San Giovanni Rotondo zastosowali się tylko do jednego punktu – ojciec Benedykt zmienił klasztor i do końca życia nie spotkał się już z Ojcem Pio. Można się było spodziewać, że kolejne pisma z Watykanu będą miały ostrzejszą formę.

 

Biografowie zużyli morze atramentu, aby usprawiedliwić niesubordynację zakonników. Najczęściej przytacza się opinię, że kapucyni ulegli wzburzonym mieszkańcom San Giovanni Rotondo, którzy domagali się, by Ojciec Pio nadal odprawiał poranną mszę i udzielał błogosławieństwa zebranym. Oczywiście stygmaty od samego początku były skrywane przed oczami tłumów pod wełnianymi rękawiczkami, a Ojciec Pio pokazywał je bardzo niechętnie i tylko na wyraźne polecenie przełożonych. Ale już pocałowanie w rękę Świętego, czy to po spowiedzi, czy w czasie, gdy przechodził wśród tłumów, było największym pragnieniem pielgrzymów i nikt nie zamierzał im tego zabraniać. Łamano też zakaz korespondencji, bo Ojciec Pio dostał pozwolenie od gwardiana a nawet samego prowincjała na pisanie listów do niektórych osób „w drodze wyjątku i w ścisłym sekrecie”.

 

Prawdziwym zarzewiem konfliktu na linii San Giovanni Rotondo – Watykan, i to na wiele lat, stał się nakaz przeniesienia Ojca Pio do innego klasztoru. W połowie 1923 roku dostarczono oficjalne pismo (tzw. obediencję)  nakazujące przeprowadzkę Ojca Pio do Ankony. Zakonnik powtarzał, że gotów jest wyjechać „choćby zaraz, w środku nocy, jeśli tylko taka jest wola przełożonych”, ale nie było to proste. Klasztor od dłuższego czasu dzień i noc był pilnowany przez uzbrojone straże mieszkańców, którzy postanowili bronić „swojego Świętego”. Gdy tylko w pobliżu pojawiała się jakakolwiek nieznana osoba, zwłaszcza w sutannie, wszczynano alarm. Zdarzało się, że uzbrojone bojówki wyważały bramę i wkraczały do klasztoru, by zrewidować podejrzanych gości. W 1924 roku burmistrz powiedział wprost wizytatorowi z Rzymu: „Jeśli przeniesiecie Ojca Pio, kilka kościołów pójdzie z dymem i kilka głów spadnie, w tym głowa biskupa Manfredonii”. 

 

Mieszkańcy San Giovanni Rotondo nie tylko kochali Ojca Pio i uznawali za świętego. Wiedzieli, że zawdzięczają mu wszystko – żyli z wynajmowania pokoi, zakładania hoteli i restauracji dla pielgrzymów, organizowania transportu, produkcji pamiątek (pierwsze obrazki Stygmatyka pojawiły się w sprzedaży już w 1919 r.). Przyklasztorny biznes był solą w oku dla wielu. Biskupi w pasterskich listach, a księża w niedzielnych kazaniach zakazywali „pielgrzymek do Ojca Pio”. Ekonom parafii San Giovanni Rotondo, ks. kanonik Palladino, mówił z ambony, że „kapucyni to żarłoki i oszuści. Zrobili w klasztorze burdel. Gdybym mógł, spaliłbym ich klasztor razem z tym całym Ojcem Pio”. A biskup Gagliardi, ordynariusz diecezji, stawiał sprawę jasno: „Albo odejdzie Ojciec Pio, albo ja”. Przeszedł na emeryturę w 1929 r.

 

Władze kościelne i zakonne bały się przenosin Ojca Pio i próbowały zrzucić odpowiedzialność na administrację państwową. Jednak mimo dobrych stosunków między faszystowskim reżimem a Kościołem, lokalne władze odmówiły spełnienia tej prośby. Co więcej, członkowie milicji faszystowskiej („czarne koszule”) stanowili trzon bojówek broniących klasztoru a głównym organizatorem obrony był burmistrz Francesco Morcaldi – członek partii faszystowskiej, cieszący się poparciem władz regionalnych i centralnych.

 

„Obediencja” nie została wykonana, ku oburzeniu jednych, a satysfakcji drugich. Ojciec Luigi d’Avelino, zastępca prowincjała, który osobiście zdecydował o wstrzymaniu przeniesienia, został za karę wydalony z prowincji i zakazano mu pełnienia jakichkolwiek funkcji kierowniczych w zakonie. Trzech innych zakonników z San Giovanni Rotondo przeniesiono do różnych klasztorów. Ojciec Pio pozostał.

 

Wydawało się, że sprawa przycichła i nawet Święte Oficjum odpuściło. Jego sekretarz, kardynał Merry de Val, zdecydował o odłożeniu przeniesienia Ojca Pio do czasu, aż władze świeckie będą w stanie zagwarantować bezpieczeństwo tej operacji. Żeby jednak nie pomyślano, że Kościół zapomniał o problemie, Święte Oficjum wydawało w miarę regularnie komunikaty odnoszące się do wydarzeń w San Giovanni Rotondo.

 

W 1923 roku ogłoszono, że „fakty przypisywane Ojcu Pio nie mają charakteru nadprzyrodzonego”. W rok później ostrzeżono wiernych, by nie kontaktowali się z Ojcem Pio w żaden sposób, ani bezpośrednio, ani listownie. Na indeksie umieszczono książki szerzące kult Ojca Pio, które w tym czasie się pojawiły. Wyłączono klasztor w San Giovanni Rotondo spod jurysdykcji prowincjała i podporządkowano go bezpośrednio generałowi zakonu. Zlikwidowano przyklasztorne „niższe seminarium”, w którym Ojciec Pio był spowiednikiem a przez pewien czas nawet dyrektorem.

 

Równocześnie trwała wojna na donosy i kompromitujące oskarżenia,  którą prowadził z jednej strony biskup Gagliardi wraz z niektórymi księżmi z diecezji, a z drugiej – zwolennicy Ojca Pio pod wodzą burmistrza Morcaldiego i Emanuela Brunatto, zaufanego „syna duchowego” Ojca Pio. Sam Brunatto zasługuje, by poświęcić mu oddzielny odcinek naszej serii, gdyż walka, jaką przez lata prowadził w obronie czci Stygmatyka, była bezpardonowa i przyniosła wiele ofiar.

 
 

W końcu cierpliwość hierarchów została wyczerpana. 23 maja 1931 roku Stolica Apostolska wydała dekret, w którym zakazywano Ojcu Pio wykonywania posługi kapłańskiej z wyjątkiem odprawiania mszy świętej „prywatnie”, tzn. w kaplicy klasztornej, przy zamkniętych drzwiach i z udziałem tylko jednego ministranta. Była to zatem, zgodnie z kanonem 2279 Kodeksu Prawa Kanonicznego, jedna z najpoważniejszych kar, jaką Kościół mógł nałożyć na kapłana – tzw. suspenda częściowa.

 

Dekret dotarł do klasztoru San Giovanni Rotondo 9 czerwca wieczorem. Dwa dni później Ojciec Pio odprawiał już mszę w wewnętrznej kaplicy. Jego zwolennicy rozpoczęli szeroką akcję mającą na celu odwołanie decyzji. Dotarli do najwyższych władz państwowych i kościelnych. Wspomniany już Emanuel Brunatto zagroził opublikowaniem książki, w której umieścił materiały kompromitujące biskupów i kardynałów (w tym najbliższych współpracowników papieża). Książka pt. „Antychryst w Kościele” ukazała się w Paryżu w pierwszych miesiącach 1933 roku. W lipcu tego samego roku Święte Oficjum, w akcie łaski z okazji Roku Jubileuszowego, odwołało zakaz odprawiania przez Ojca Pio mszy w kościele. Prawo spowiadania przywrócono mu w marcu 1934 roku.

 

Mówiąc o karach nakładanych na Ojca Pio należy jeszcze wspomnieć o całym szeregu drobnych, ale niezwykle uciążliwych ograniczeń, jakim poddawany był Stygmatyk aż do ostatnich dni swego życia. Nie były to kary w sensie ścisłym, bo nie przewidywał ich żaden kodeks. Raczej chodziło o zwykłe złośliwości, podejrzenia, dokuczliwe uwagi, które miały utrudnić mu życie. A wszystko w myśl zasady, że upokorzyć zakonnika nigdy nie zaszkodzi – jeśli jest kłamcą i oszustem, należy mu się taka kara, jeśli zaś okaże się niewinnym – powinien przyjąć wszystko w milczeniu, jako Boże doświadczenie i pomoc w osiągnięciu świętości…  

 

W tego rodzaju prześladowaniach przodowali już nie kardynałowie czy biskupi, ale zakonni współbracia Świętego. Gwardian klasztoru, o. Rosario, zakazał braciom udzielania jakiejkolwiek pomocy Ojcu Pio, a nawet podtrzymywania go w czasie wchodzenia po schodach (Ojciec Pio miał już wtedy ponad siedemdziesiąt lat). Za zgodą wyższych władz zakonnych zainstalowano pod łóżkiem Świętego podsłuch, podobnie jak w rozmównicy, gdzie spotykał się z kobietami, które od lat wiernie mu służyły i które uważał za swe „najbliższe córki duchowe” (prawdopodobnie podsłuch zainstalowano także w konfesjonale). Nakazano mu odprawiać mszę świętą nie dłużej niż 30-35 minut („wzorem innych pobożnych kapłanów”), a na spowiedź jednej osoby przeznaczać maksymalnie 3 minuty. Wreszcie konfesjonał otoczono dwoma kratami, co wierni uznali za symbol uwięzienia (chodziło o to, by tłum nie stał zbyt blisko i nie przyglądał się spowiedziom innych osób). Ojciec Rosario miał też zwyczaj zakładania drążków i łańcuchów na ławki, w których siedziały najbardziej wierne „pobożne kobiety”, żeby przez cały czas nabożeństwa nie mogły ruszyć się z miejsca…

Źródło: glosojcapio.pl

Posted in Kościół | Otagowane: | 44 komentarze »

Cud uzdrowienia w Pompejach

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 kwietnia 2014


sparaliżowana od 11 lat, zostaje uzdrowiona podczas modlitwy w Sanktuarium w Pompejach.

Rosa Benigno Michelina, 74 lata :

„poczułam pieczenie w całym ciele i intensywny zapach kwiatów”. POMPEJE. Dla wierzących to jest „znak”.

Matka Boża nie dokonuje cudów, tylko wtedy, gdy podróżuje się aż do Lourdes, Fatimy, czy Medjugorje. Wiara rzeczywiście uzdrowiła Michelin`ę Comegna, 74 lata, kilka kilometrów od domu, podczas przyjmowania Komunii św w Pompejach, podczas mszy niedzielnej 23 marca, w Sanktuarium poświęconemu Błogosławionej Dziewicy Różańca Świętego. Michelina, która mieszka w Castellammare di Stabia, dotknięta była paraliżem ramienia i prawej nogi, od 11 lat, od kiedy 04 kwietnia dostała wylewu, podczas przygotowywania posiłku dla swoich najdroższych. Matka 5 synów i babcia 12 wnucząt, już wtedy walczyła z rakiem piersi, na który była już raz operowana. Po wylewie, który unieruchomił ją w łóżku na 3 lata, była operowana kolejne 4 razy. Poddawana była kolejnym chemio- i radioterapiom. Męka, którą wielu zna, która upokarza i wycieńcza. „Ale ja zawsze prosiłam Matkę Bożą,żeby mi zwróciła zdolność chodzenia – opowiada Miechelina – przy 5 synach, to mąż pomagał mi we wszystkim. Musiał prowadzać mnie także do łazienki, a ja bardzo się wstydziłam.” Teraz Michelina chodzi i porusza się po domu w pełni sprawnie. Pozostało jej chore serce i płuco spalone przez radioterapię. Wraz z mężem Giovanni Passaro, z którym są w małżeństwie od 55 lat, są teraz szczęśliwi i poruszeni. Monsignor Giuseppe Adamo, wikariusz Sanktuarium maryjnego, potwierdza, że jest świadkiem opowiadania kobiety. W każdym razie dodaje: „wiem, że będzie wystawiona dokumentacja medyczna, aby poświadczyć to, co się wydarzyło, my zrobimy konieczne kontrole” Wszystko wydarzyło się na mszy o godz. 10, odprawianej przez ojca Adamo. Pani Comegna, stanęła w kolejce do przyjęcia Komunii. ” Przyjęłam Eucharystię i kiedy trzymałam ją jeszcze w ustach, zaczęłam odczuwać silne pieczenie, które postępowało od stóp, przez nogi w górę przez całe ciało, jednocześnie czułam silną woń kwiatów – wyjaśnia kobieta. Odczuwałam wszystko tak silnie, że byłam przerażona. Zapomniałam, że byłam w kościele ponieważ pieczenie, które odczuwałam kazało mi myśleć, że się palę i rozglądałam się przekonana ,że zaraz zobaczę moje ubranie w płomieniach.” „Zdjęłam szalik,, płaszcz, było mi gorąco i byłam cała zlana potem – kontynuuje kobieta – mój mąż myślał,że się rozchorowuję. Powiedziałam mu,że czuję wielką radość i wielką chęć chodzenia.” Mąż opowiada: „Podniosła się i żwawym krokiem przeszła przez nawę. Bałem się, że może upaść, ale ona szła naprzód i nie było widać śladu po paraliżu po wylewie.” Michelina, delikatnie wskazuje na kulę, unosi ją uzdrowioną ręką i mówi: „Teraz do Pompei, chcę iść pieszo.” Małżeństwo Passaro, zlecili już odlew w srebrze, małego ramienia i nogi, które to zostawią w Bazylice w Pompejach, na znak otrzymanej łaski uzdrowienia.

Arcubiskup Caputo :

„TU dochodzi do wielu cudownych wydarzeń. Teraz czas na medycynę , aby dała naukowy dowód tego, co zaszło.”

POMPEJE. Biuro komunikacji społecznej Sanktuarium Błogosławionej Dziewicy Różańca Świętego wydało monsignore Tommaso Caputo, arcybiskupowi Pompei, ostrożne oświadczenie na wieść o nagłym uzdrowieniu Micheliny Comegna. „Zważywszy,że pani Michelina Comegna stwierdza, że doznała poprawy stanu zdrowia, za co dziękuje Bogu i Maryi Dziewicy, biuro przyznaje, że zostaną przeprowadzone dogłębne badania naukowe, przed wiążącym ustosunkowaniem się. Od momentu ufundowania Sanktuarium, wiele cudownych wydarzeń zaszło tu za wstawiennictwem Dziewicy z Pompei i błogosławionego Bartolo Longo. Zadaniem medycyny jest stwierdzić i udokumentować to naukowo.” Zaiste, także główny wikariusz sanktuarium, Giuseppe Adamo, który osobiście towarzyszył temu fenomenowi, jest ostrożny i twierdzi;” Cudów za wstawiennictwem Matki Bożej wysłuchałem wiele w konfesjonale, ale też nie wszyscy wracają z potwierdzeniem medycznym, także dlatego, że choremu, trudno jest poddać się nowym badaniom i wizytom w szpitalach, po to aby uzyskać świadectwo medyczne. Wolą żyć w radości z uzdrowienia i zapomnieć o bólu.”

Tłumaczyła: Justyna

Źródło: http://62.75.141.31/ar1/pompei-guarigione/index.html

Posted in Cuda, Uzdrowienia | Otagowane: , , | 68 komentarzy »

Zmartwychwstanie Pańskie wg widzeń bł. Anny Katarzyny Emmerich

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 kwietnia 2014


Nadeszła wreszcie chwila tak uroczysta dla całego świata, chwila zmartwychwstania Zbawiciela. Ujrzałam najświętszą duszę Jezusa, unoszącą się nad grotą między dwoma Aniołami z hufców wojowniczych, otoczoną zastępem zjawisk świetlanych. Przeniknąwszy skałę, spuściła się dusza na święte zwłoki i pochyliwszy się niejako nad nimi, stopiła się z nimi w jedną całość.

W tej chwili widać było przez przykrycia, że członki się poruszają, a oto z boku, z pośród całunów, ukazało się jasne, żywe ciało Pana, z duszą i z Bóstwem złączone; zdawało się, że wychodzi z rany boku prawego, co przywiodło mi na myśl Ewę, powstałą z boku Adama. Wszystko dokoła otoczone było blaskiem.
W tym samym czasie miałam widzenie, jakoby z głębokości gdzieś z pod grobu wychylił się ogromny smok z ludzką twarzą. Miotając na wszystkie strony wężowatym ogonem, zwrócił zjadliwie swą paszczę ku Panu a zmartwychwstały Odkupiciel stanął mu na głowę i cienkim, białym drzewcem chorągiewki, którą trzymał w ręce, uderzył go trzykroć po ogonie. Potwór za każdym uderzeniem kurczył się coraz bardziej i niknął w oczach tak, że wnet tylko głowę było mu widać, a i ta wkrótce zapadła się w ziemię i tylko dojrzeć było można jego twarz ludzką. Podobnego węża widziałam czyhającego w zasadzce przy poczęciu Jezusa. Naturą swą przypominał mi ten potwór owego węża w Raju i sadzę, że to widzenie odnosi się do słów obietnicy: Nasienie niewiasty zetrze głowę węża.”
Całość zdawała mi się być tylko znakiem widzialnym tryumfu nad śmiercią; w chwili bowiem tego widzenia zniknął mi z oczu grób Jezusa, a widziałam tylko Pana, depczącego głowę smoka.
Teraz znowu ujrzałam Zbawiciela w chwale świetlistej, jak przeniknąwszy skaliste sklepienie, uniósł się ponad grotę. Ziemia zadrżała w posadach, a równocześnie spłynął z nieba na grób, jak błyskawica Anioł w postaci wojownika, odwalił kamień na prawą stronę i usiadł na nim. Wstrząśnięcie ziemi było tak silne, że aż kagańce zachwiały się, migocąc żywym płomieniem. Strażnicy, ogłuszeni, padli na ziemię, zesztywnieni, i pokurczeni, leżeli jak martwi. Kassius widział wprawdzie blask wkoło świętego grobu, widział, jak Anioł odwalił kamień i usiadł na nim, ale nie widział samego zmartwychwstałego Zbawiciela. Oprzytomniawszy szybko, przystąpił do grobu i dotknął rękami próżnych już całunów, potem pozostał jeszcze chwilę w pobliżu, pragnąc gorąco być świadkiem jakiego nowego, cudownego zjawiska. W tej samej chwili, gdy ziemia zadrżała i Anioł spuścił się z nieba pojawił się już Jezus Matce Swojej Najświętszej obok Kalwarii. Piękny był nad wyraz i majestatyczny, a blask bił od Niego. Okrywała Go na kształt szerokiego płaszcza suknia fałdzista, koloru blado niebieskiego, połyskująca podobnie jak dym w świetle słonecznym; gdy szedł, powiewały za Nim fałdy sukni w powietrzu. Na rękach i nogach znać było błyszcząco rany tak rozwarto, że np. w rany u rąk można było włożyć palec. Brzegi ran biegły liniami na kształt trzech równoramiennych trójkątów, zbiegających się wierzchołkami w jednym punkcie środkowym. Od środka rąk biegły ku palcom promienie. Tak stanął Jezus przed Swą Matką, otoczony duszami praojców; te ostatnie oddały pokłon Najśw. Pannie, a Jezus mówił coś do Niej o widzeniu powtórnym i pokazał Jej Swe rany. Maryja pochyliła się ku ziemi, by ucałować stopy Jego, a wtedy Jezus ujął Ją za rękę, podniósł Ją i zaraz zniknął. Święte niewiasty znajdowały się właśnie, gdy Jezus zmartwychwstał, w pobliżu furtki Nikodema. Nie zauważyły znaków cudownych, jakie się przy tym działy, jak również nie wiedziały wcale o tym, że postawiono straż przy grobie, bo przez cały szabat wczorajszy siedziały zamknięte w wieczerniku. Pragnęły gorąco oddać najświętszemu Ciału ostatnią przysługę, polać je wodą nardową i olejkami, obsypać kwiatami i ziołami, a to tym bardziej, że dotychczas nic na ten cel nie ofiarowały, bo wszystkie maści i wonności, użyte przy pogrzebie, zakupił Nikodem; teraz więc postanowiły złożyć w ofierze najświętszemu Ciału swego Pana i Mistrza, co tylko mogły dostać najkosztowniejszego. Największą ilość zakupiły Salome i Magdalena. Ta Salome nie była to matka Jana, lecz pewna bogata niewiasta z Jerozolimy, krewna świętego Józefa. ? Zajęte spełnieniem tego przedsięwzięcia, nie pomyślały niewiasty o kamieniu, którym przywalony był grób. Teraz dopiero, gdy zbliżały się do grobu, przyszło im to na myśl, więc z troską pytały się jedna drugiej: ?Kto nam odwali kamień z przede drzwi?” Umyśliły wreszcie złożyć tymczasem wonności przed grobem na kamień i czekać, aż przyjdzie który z uczniów, by im grób pomógł otworzyć. Tak sobie rzecz ułożywszy, zwróciły się ku ogrodowi. Kamień grobowy, jak wspomniałam, odwalony był od drzwi na prawą stronę, tak, że łatwo można było otworzyć drzwi, obecnie przymknięte. (Przymknął je prawdopodobnie Kassius). Chusty, w które owinięte było Najśw. Ciało, leżały na grobie w takim porządku: Wielki całun leżał tak jak przedtem, ale zmięty, zapadły, bo nie było w nim nic, tylko zioła. Opaska, którą przy krępowane były całuny, leżała skręcona, jakby tylko zsunięta wzdłuż przedniej krawędzi grobu. Chusta zaś, w którą Maryja owinęła była Jezusowi głowę, leżała osobno na prawo w głowach grobu, zupełnie tak, jakby dopiero co okrywała głowę, tylko, że zasłona twarzy była odwinięta. Gdy niewiasty zbliżywszy się, ujrzały światła i żołnierzy, leżących w koło, zatrwożone, nie wchodząc do ogrodu, zboczyły nieco ku Golgocie. Magdalena tylko, zapominając o wszelkim niebezpieczeństwie, pospieszyła do ogrodu, a za nią w pewnym oddaleniu poszła powoli Salome; inne niewiasty pozostały poza murem. Magdalena, natknąwszy się na strażników, cofnęła się w pierwszej chwili trwożnie ku Salome, lecz wnet nabrawszy otuchy, weszła wraz z nią do groty, mijając leżących żołnierzy. Kamień znalazły odwalony, a drzwi od grobu przymknięte. Salome zatrzymała się przy wejściu, a Magdalena w trwodze wielkiej podbiegła do grobu, otworzyła jedną połowę drzwi i zajrzała do środka. Blask uderzył jej oczy, ujrzała, że całuny są próżne, rozrzucone, a po prawej stronie siedzi u grobu Anioł. Osłupiała na ten widok, pędem wybiegła z groty, uciekła przez furtkę z ogrodu i nie zatrzymując się, pospieszyła do wieczernika, by oznajmić Apostołom o tym, co zaszło. Salome, w strachu wielkim, wybiegła za nią przed ogród i oznajmiła czekającym niewiastom, jak się rzecz ma; te przestraszone i ucieszone równocześnie, wciąż jeszcze wahały się wejść do ogrodu. Wtem wybiegł z ogrodu i Kassius, spiesząc do Piłata, by donieść mu o tym, co zaszło; mijając niewiasty, oznajmił im w krótkich słowach to samo, co już słyszały od Salome, i zaraz poszedł spiesznie do miasta przez bramę, którą wyprowadzono Jezusa. Zachęcone jego słowy, odważyły się wreszcie niewiasty wejść do ogrodu. Wszedłszy lękliwie do groty, ujrzały przy grobie świętym dwóch Aniołów, w białych, świetlistych szatach kapłańskich. Strwożone, skupiły się w gromadkę i ukrywszy twarze w dłoniach, pochyliły głowy, nie śmiejąc się ruszyć. Wtem jeden z Aniołów tak przemówił do nich: ?Nie lękajcie się i nie tutaj szukajcie Ukrzyżowanego! Żyw jest, zmartwychwstał i nie masz Go w grobach umarłych. Oto próżne miejsce po Nim. Oznajmijcie uczniom, coście widziały i słyszały! Jezus uprzedzi ich do Galilei. Niech przypomną sobie, co powiedział im w Galilei: ?Syn człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie.” Drżąc z trwogi, uczuły jednak niewiasty radość w sercu; oglądnąwszy grób i całuny, odeszły z płaczem ku bramie, przez którą niedawno poszedł Kassius. Szły powoli, nie ochłonąwszy jeszcze ze strachu, a co chwilę zatrzymywały się i rozglądały w koło, czy nie ujrzą gdzie przypadkiem Pana i czy nie powraca Magdalena. Magdalena, jak mówiliśmy, pobiegła prosto do wieczernika i zadyszana z pośpiechu, zapukała mocno do drzwi. Uczniowie, zebrani w sali, częścią spoczywali jeszcze na łożach pod ścianami, częścią wstali już i rozmawiali ze sobą. Na pukanie Magdaleny otworzyli Piotr i Jan drzwi, a ta, nie wchodząc nawet, zawołała: ?Wzięto Pana z grobu, nie wiemy dokąd!” To rzekłszy, pobiegła zaraz spiesznie z powrotem do ogrodu. Piotr i Jan wybrali się zaraz za nią; Jan szedł prędzej i wnet pozostawił Piotra w tyle. Przemoczona nocną rosą, wbiegła Magdalena na powrót do ogrodu. Płaszcz opadł jej z głowy na barki, długie włosy rozwiązały się i opadały falą na plecy. Nie mając nikogo przy sobie, nie odważyła się Magdalena wejść zaraz do groty; zatrzymawszy się więc na skraju u wejścia, schyliła się, zaglądnęła do groty przez niżej położone drzwi, by ujrzeć grób; opadające bujne włosy odgarnęła i przytrzymała rękoma. Zaglądając tak ciekawie, ujrzała dwóch Aniołów w białych szatach kapłańskich, siedzących u wezgłowia i w nogach grobu. Równocześnie doszły jej uszu słowa: ?Niewiasto, dlaczego płaczesz?” ? Zawołała więc żałośnie: Wzięto Pana mego; nie wiedzieć, dokąd.” A widząc, że w grobie leżą tylko próżne całuny, rozglądnęła się w koło, jak gdyby spodziewała się ujrzeć gdzie Jezusa. Jakieś nieokreślone przeczucie mówiło jej, że Pan jest gdzieś blisko, a nie zbiło ją z tropu nawet zjawienie się Aniołów. Nie zastanawiając się prawie nad tym, że to Aniołowie mówią do niej, myśl jej zajęta była wyłącznie tym jednym zagadnieniem: ?Niema tu Jezusa! Gdzież jest Jezus?” Odszedłszy nieco od grobowca, zaczęła błądzić w koło, jak ktoś, co szuka trwożnie zgubionego przedmiotu. Bujne włosy rozsypały się jej po plecach na obie strony, więc usunąwszy je na prawo, ujęła w obie ręce, przygładziła trochę, odrzuciła w tył i znowu zaczęła się rozglądać. Wtem o dziesięć może kroków na wschód od grobowca, w miejscu, gdzie ogród podnosi się ku murom, ujrzała w mroku wysoką, białą postać, stojącą wśród zarośli za drzewem palmowym. Podbiegła w tę stronę i znowu usłyszała słowa: ?Niewiasto, czego płaczesz? kogo szukasz?” Magdalena myślała, że to ogrodnik, bo rzeczywiście postać ta trzymała łopatę w ręku, a na głowie miała płaski kapelusz, podobny do używanej tu kory, przywiązanej nad czołem dla ochrony od słońca, zupełnie tak, jak przedstawił mi się ogrodnik w przypowieści, którą Jezus opowiadał niewiastom w Betanii tuż przed Swą męką. Postać, zjawiająca się Magdalenie, nie była świetlistą, lecz podobną zupełnie do zwyczajnego człowieka, jakby przedstawiał się o zmierzchu, ubrany w białą suknię. Na zapytanie, kogo szuka, zawołała Magdalena natychmiast: ?Panie, jeśliś ty Go wziął, to powiedz, gdzieś Go podział? a ja Go zabiorę.” I znowu zaczęła się rozglądać, czy nie ujrzy gdzie Pana w pobliżu. Wtedy Jezus ? On to był bowiem ? rzekł zwykłym, znanym jej głosem: ?Mario!” ? Magdalena, poznawszy Pana po głosie, zapomniała o ukrzyżowaniu, śmierci i pogrzebie, upadła przed Nim na kolana i wyciągnąwszy ręce ku Jego stopom, zawołała, jak zwykła była Go dawniej nazywać: Rabboni (Mistrzu)!” Jezus powstrzymał ją jednak, wyciągnąwszy rękę przed Siebie, i rzekł: ?Nie dotykaj się Mnie! Nie wstąpiłem jeszcze do Ojca Mego. Wracaj do Mych braci i powiedz im te słowa: ?Idę do Ojca Mego i Ojca waszego, do Boga Mego i Boga waszego!” Po tych słowach znikł Jezus w jednej chwili z przed oczu Magdaleny. ? Otrzymałam objaśnienie, dlaczego Jezus zabronił Magdalenie dotykać się Go, ale już nie potrafię tego dokładnie powiedzieć; zdaje mi się, dlatego, że Magdalena z taką gwałtownością rzuciła się do uściśnięcia stóp Jego, z tym uczuciem, jakoby żył jeszcze, jak przedtem, i jakoby nić się nie zmieniło. Słowa Jezusa: ?Nie wstąpiłem jeszcze do Ojca Mego” oznaczały, jak się dowiedziałam, że jeszcze po zmartwychwstaniu nie stawił się przed Swym Ojcem niebieskim i nie podziękował Mu za zwycięstwo nad śmiercią i odkupienie ludzkości. Chciał przez to niejako powiedzieć Jezus Magdalenie, że pierwsze radości Bogu się należą, że więc i ona powinna się najpierw zastanowić i podziękować Bogu za dopełnienie tajemnicy odkupienia i zwycięstwo nad śmiercią. Gdy Jezus zniknął, podniosła się Magdalena i niepewna, sen li to był, czy jawa, pobiegła jeszcze raz do grobu. Widząc próżne całuny i aniołów, doszła wreszcie do przekonania, że rzeczywiście Jezus zmartwychwstał cudownie, więc pospieszyła do swych towarzyszek. Jezus pojawił się Magdalenie mniej więcej o godzinie pół do trzeciej. Zaledwie Magdalena się oddaliła, poszedł do ogrodu najpierw Jan, a za nim po chwili Piotr. Jan zatrzymał się u wejścia do groty, schylił się i zaglądnąwszy do środka, ujrzał, że drzwi grobu są w połowie otwarte, a całuny leżą próżne. Piotr, śmielszy, wszedł bez wahania do groty i zbliżył się do grobu, czym zachęcony Jan, odważył się także wejść do środka. Zaglądnąwszy do grobu, ujrzeli, że całuny leżą na środku zwinięte, wraz z ziołami, i owinięte opaską tak, jak zwykle kobiety składały chusty na schowanie. Chusta z twarzy leżała osobno na prawo przy ścianie, zwinięta także. Widząc to, uwierzyli zaraz obaj, że Jezus zmartwychwstał, równocześnie zrozumieli jasno odnośne słowa Jezusa i przepowiednie Pisma św., które przedtem brali tylko powierzchownie. Piotr zabrał całuny z grobu pod płaszcz, po czym opuścili obaj ogród furtką Nikodema i puścili się z powrotem do wieczernika. Jan znowu szedł prędzej, wyprzedzając Piotra. Dwaj aniołowie, którzy przez cały czas spoczywania Jezusa w grobie odbywali przy Nim jakby straż świętą, pozostali jeszcze i po zmartwychwstaniu; widziały ich niewiasty, a byli jeszcze i wtenczas, gdy obaj Apostołowie przyszli do grobu. Zdaje mi się jednak, że Piotr ich nie widział. Słyszałam, jak później Jan mówił do uczniów z Emaus, że będąc przy grobie, widział anioła. W ewangelii nie wspominał jednak o tym, pewnie z pokory, by nie dać poznać, że widział więcej, niż Piotr. Długi czas minął, nim strażnicy, leżący na ziemi bez przytomności, przyszli do siebie. Zerwali się z ziemi, strwożeni bardzo, nie umiejąc sobie zdać sprawy z tego, co zaszło. Zaraz też zabrali włócznie i płonące kagańce, ustawione dotychczas u wejścia dla oświetlenia groty, i powlekli się lękliwie do miasta przez bramę, którą wyprowadzono Jezusa. Magdalena, wybiegłszy z ogrodu, napotkała niewiasty i opowiedziała im o zjawieniu się Pana, po czym zaraz pobiegła do miasta przez pobliską bramę, niewiasty zaś zawróciły znowu ku ogrodowi. Nie doszły jednak jeszcze na miejsce, gdy pojawił się im Jezus w długiej, białej szacie, okrywającej Mu zupełnie ręce. ? Bądźcie pozdrowione, ? rzekł im, a one, drżąc, upadły, Mu do nóg. Jezus wyrzekł kilka słów, wskazał ręką w jakąś stronę i znikł. Uradowane niewiasty pospieszyły przez bramę betlejemską na Syjon, by podzielić się radosną wieścią z uczniami, zebranymi w wieczerniku. Ci nie chcieli z początku dać wiary ani im, ani Magdalenie, uważając ich opowiadania za urojenie bujnej ich wyobraźni i nie dali się przekonać aż do powrotu Piotra i Jana. Jan i Piotr ? ten ostatni skupiony bardzo i zamyślony nad dziwnymi wypadkami ? spotkali, wracając do wieczernika, Jakuba Młodszego i Tadeusza, którzy wybrali się za nimi do grobu; i im w pobliżu wieczernika pojawił się Pan, co wielce wstrząsnęło ich umysły. Piotrowi musiał także w drodze pojawić się Jezus, bo widziałam, jak nagle odmalowało się na jego twarzy wielkie wzruszenie. Jan pewnie tego nie zauważył.
Źródło: malirycerze.koszalin.opoka.org.pl

Posted in Objawienia | Otagowane: | 84 komentarze »

Chrystus Zmartwychwstał

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 kwietnia 2014


Wszystkim czytelnikom i kibicom tego bloga, życzę by moc Wielkanocy pokonała wszelkie zwątpienia i wszelki grzech.Niech nadchodzące Święta Wielkanocne będą przepełnione Błogosławieństwami dla każdego z Was, dla Waszych rodzin i znajomych.
Życzę trwania w dobrej myśli i pełnej nadziei. Nie pozwólcie by strach zniszczył nadzieję, a przerażenie by zniszczyło miłość. Życzę  Wam tej Miłości i Świętości. Niech przenajświętsze Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa będą dla Ciebie najmilszym schronieniem.Niech Bóg wszystkim Wam Błogosławi. Radujmy sie bo Chrystus Zmartwychwstał . Alleluja.
 
zmartwychwstał
.
.

Posted in Kościół | Otagowane: | 44 komentarze »

Orędzie Paschalne

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 kwietnia 2014


Pięknie wyśpiewane orędzie paschalne. Kochani nie chcę dyskusji w komentarzach na temat Neokatechumenatu, tu chodzi o  bardzo ważne dzisiejsze orędzie paschalne.

EXULTET

K. Niech się cieszą zastępy aniołów w niebie.
Niech się cieszy zgromadzenie niebieskie,
a hymn pochwalny niech przywita tryumf Pana Zmartwychwstałego!
Niech się cieszy ziemia zanurzona w nowym świetle.

WSPANIAŁY BLASK KRÓLA ZWYCIĘŻYŁ CIEMNOŚCI,
CIEMNOŚCI TEGO ŚWIATA! (x2)

K. Niech się cieszy Matka Kościół,
jaśniejąca blaskiem niezmiernej chwały swojego Pana.
W tym zaś miejscu niech zabrzmi jednogłośny
śpiew ludu radującego się świętem.

K. Pan z wami.
W. I Z DUCHEM TWOIM.
K. W górę serca.
W. WZNOSIMY JE DO PANA.
K. Dzięki składamy Panu, Bogu naszemu!
W. GODNE TO I SPRAWIEDLIWE (x2)

K. Zaprawdę godne to i sprawiedliwe
wyrażać śpiewem uniesienie ducha
i wysławiać Ojca Wszechmogącego
oraz Jego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana.
On to spłacił za nas dług Adama
Przedwiecznemu Ojcu,
a krwią swoja przelana z miłości
zmazał skazujący wyrok starodawnej winy.

Oto Święto Paschy, gdy zabija się Baranka.
Oto właśnie ta noc, gdy uwolniłeś naszych ojców z niewoli egipskiej.
Oto właśnie ta noc, która nas wyrywa z ciemności zła
Oto właśnie ta noc, w której On zwyciężył ciemności grzechu!

W.TO JEST TA NOC, W KTÓREJ CHRYSTUS SKRUSZYŁ
WIĘZY ŚMIERCI I Z OTCHŁANI POWRACA ZWYCIĘSKI! (x2)

K. O jak przedziwna wyrozumiałość Twej darmowej łaski,
jak niepojęta czułość Twej miłości:
by wyzwolić niewolnika, poświęciłeś Syna!
Bez grzechu Adama Chrystus by nas nie odkupił!

W. SZCZĘŚLIWA WINA, SKORO JA ZGŁADZIŁ
TAK WIELKI ODKUPICIEL, SZCZĘŚLIWA WINA! (x2)

K. O nocy, zaiste błogosławiona,
któraś poznała godzinę zmartwychwstania Chrystusa!
O nocy, zaiste błogosławiona,
któraś ograbiła Egipcjan, by wzbogacić Izraela!
O nocy, która zło zwyciężasz, obmywasz winy!
O nocy, naprawdę chwalebna,
która łączysz człowieka z jego Bogiem!

W.TO JEST TA NOC, W KTÓREJ CHRYSTUS SKRUSZYŁ
WIĘZY ŚMIERCI I Z OTCHŁANI POWRACA ZWYCIĘSKI! (x2)

K. W tę noc pełna łaski przyjmij Ojcze Święty ofiarę pochwalna,
która Kościół Tobie składa rekami Twoich sług,
w uroczystej liturgii paschalnej świecy,
znaku nowego światła.

Prosimy Cię, o Panie, aby ta świeca
ofiarowana na cześć Twojego Imienia rozbłysła światłem.
Niech się wzniesie do Ciebie jako woń przyjemna,
niechaj się złączy z gwiazdami nieba.
Niech ja znajdzie zapalona gwiazda poranna,
ta gwiazda, która nie zna zachodu.
Chrystus, Twój Syn, powstały z martwych,
jaśnieje swoim pogodnym światłem!

W. AMEN, AMEN, AMEN (x2)

Posted in Kościół | Otagowane: , | 28 komentarzy »

Droga Krzyżowa z bł. Janem Pawłem II

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 kwietnia 2014


.

cz.2

 

Posted in Jan Paweł II, Kościół | Otagowane: | 31 komentarzy »