Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Arcybiskup Dublina Diarmuid Martin chce aby uznano związki tej samej płci

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 kwietnia 2014


Irlandzki hierarcha kwestionuje stanowisko Kościoła w kwestii związków homoseksualnych!

 

martinKolejny zachodni hierarcha odpada w swoim nauczaniu od jedności z Kościołem. Arcybiskup Dublina Diarmuid Martin zasugerował, by uznać prawnie związki partnerski osób tej samej płci.

W ten sposób hierarcha włączył się w debatę nad „małżeństwami homoseksualnymi”. Jego zdaniem zamiast dyskutować na ich temat można by wprowadzić do systemu prawnego homozwiązków, co miałoby być lepszym rozwiązaniem niż małżeństwa gejowskie. – Sądzę, że są lepsze sposoby zagwarantowania gejom i lesbijkom prawnej ochrony ich uprawnień, niż małżeństwo. To może być rejestracja cywilna – podkreślił arcybiskup. – Mogą istnieć inne sposoby, na których geje celebrują swój związek, swoją miłość do siebie, ale to nie jest małżeństwo – podkreślił arcybiskup.

A problem z jego wypowiedzią jest taki, że jest ona sprzeczna z jasnym nauczaniem Kościoła, który jednoznacznie zakazuje katolikom opowiadanie się za jakąkolwiek próbą wprowadzania do systemu prawnego związków osób tej samej płci. „W wypadku prawnego zalegalizowania związków homoseksualnych bądź zrównania prawnego związków homoseksualnych i małżeństw wraz z przyznaniem im praw, które są właściwe temu ostatniemu, konieczne jest przeciwstawienie się w sposób jasny i wyrazisty. Należy wstrzymać się od jakiejkolwiek formalnej współpracy w promowaniu i wprowadzaniu w życie praw tak wyraźnie niesprawiedliwych, a także, jeśli to możliwe, od działania na poziomie wykonawczym. W tej materii każdy może odwołać się do prawa odmowy posłuszeństwa z pobudek sumienia” – podkreśla Kongregacja Nauki Wiary.

„Jeśli wszyscy wierni mają obowiązek przeciwstawienia się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych, to politycy katoliccy zoobowiązani są do tego w sposób szczególny, na płaszczyźnie im właściwej. Wobec projektów ustaw sprzyjających związkom homoseksualnym trzeba mieć na uwadze następujące wskazania etyczne. W przypadku gdy po raz pierwszy zostaje przedłożony Zgromadzeniu ustawodawczemu projekt prawa przychylny zalegalizowaniu związków homoseksualnych, parlamentarzysta katolicki ma obowiązek moralny wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw i głosować przeciw projektowi ustawy. Oddanie głosu na rzecz tekstu ustawy tak szkodliwej dla dobra wspólnego społeczności jest czynem poważnie niemoralnym” – uzupełniają autorzy „Uwag dotyczących projektów legalizacji związków między osobami tej samej płci”.

Niewierność pasterza nauczaniu Kościoła zszokowała irlandzkich katolików i obrońców rodziny. – Wypowiedzi arcybiskupa są niepokojące – podkreśla Anthony Murphy, szef organizacji Catholics United for the Faith Ireland. – Szkoda, że arcybiskup nie wykorzystał wywiadu do promowania nauczania Kościoła na temat życia w czystości – mówił Murphy. – Nic dziwnego, że jest tak wiele zamieszanie wokół tych kwestii wśród świeckich, jeśli Pasterze nie mają odwagi, by głosić prawdę – dodał.

Przypomnę że arcybiskupowi temu według miejsca podlega wizjonerka Maria Bożego Miłosierdzia.

Na stronie internetowej Archidiecezji Dublińskiej umieszczono komunikat Arcybiskupa Diarmuida Martina, orzekający, że wizje popularnej także w Polsce wizjonerki, nie powinny być promowane!

W oświadczeniu czytamy, że do Archidiecezji Dublińskiej napływały liczne prośby o wypowiedź Arcybiskupa w sprawie autentyczności rzekomych wizji i komunikatów otrzymanych przez osobę, która nazywa siebie „Maria Miłosierdzia Bożego” i która najprawdopodobniej mieszka na terenie Archidiecezji Dublińskiej.

Arcybiskup Diarmuid Martin pragnie przypomnieć, że te wiadomości i domniemane wizje nie mają zgody kościelnej, a wiele jej tekstów stoi w sprzeczności z teologią katolicką.

Komunikaty te nie powinny być promowane lub wykorzystywane w ramach katolickich stowarzyszeń kościelnych.

Źródlo: fronda.pl

Komentarzy 97 do “Arcybiskup Dublina Diarmuid Martin chce aby uznano związki tej samej płci”

  1. Dzieckonmp said

    W parafii Saint Joan d’Arc w Minnesocie w Stanach Zjednoczonych doszło do profanacji. W Palmową Niedzielę ksiądz sprawował liturgię w masce. Wierni byli przebrani za zwierzęta.

    Do profanacji doszło w parafii Saint Joan d’Arc w archidiecezji Saint Paul i Minneapolis w stanie Minnesota. W Niedzielą Palmową zorganizowano na Mszy „rodzinnej” ohydny spektakl. Wraz z „teamem liturgicznym” miejscowy ksiądz przygotował inscenizację zatytułowaną „Serce Bestii” (Heart of the Beast). Zarówno on sam jak i wierni przebrali się za lalki, zwierzęta i rośliny.

    „Mogę tylko protestować przeciwko prostytuowaniu Najświętszej Tajemnicy (…) Mam nadzieję, że Kongregacja ds. Litrugii zrobi coś w tej sprawie” – napisał hiszpański historyk Kościoła i bloger, Francisco de la Cigoña.

    pac/katholisches.info
    Źródlo: fronda.pl

    • Dzieckonmp said

      .

      • Kasia1 said

        to są wyznawcy szatana.

        • Okto said

          Zgadzam się w pełni z tobą Kasia1 – to są wyznawcy szatana

          Przyjrzyjcie się dokładnie temu ołtarzowi: gdzie jest Krzyż? Gdzie jest Jezus na Krzyżu? CO TO ZA KRZYŻ TAM Z TYŁU!!!! Nie komentuje więcej tego już widoku co to może być za Eucharystia? Komu oni tak naprawdę oddają cześć Bogu, czy szatanowi? Okropne i zarazem przerażające jest to co ma nadejść w przyszłości, jeśli chodzi o zmiany w Kościele Katolickim. Jak tak ma wyglądać w przyszłości „nowa liturgia mszy świętej” to ja już teraz wypisuję się z tego Jednego Światowego Kościoła …Jestem ciekaw jakie będą szły głosy usprawiedliwienia ze strony reformatorów i modernistów….za tego typu „porządkiem liturgii” Dla mnie sam widok tego zdjęcia budzi już wstręt. Z kolej jaki piękny widok jest ukazany kapłanów umieszczony w temacie „Życzenia dla kapłanów”. Ten piękny ołtarz i Krzyż Pana Jezusa i ci pokorni kapłani na klęczkach i na leżąco oddający cześć Jedynemu Zbawicielowi Świata – Jezusowi Chrystusowi. To jest prawdziwy obraz czci dla Boga – Jezusa Chrystusa i taki obraz promują orędzia Marii od Miłosierdzia Bożego!!! I żadne głosy fałszywych proroków (reformatorów liturgii i innych modernistów) nie usuną głosu Boga w tych Orędziach i chwała za to Bogu w Trójcy Jedynego, po Trzykroć Świętego…

          Cytat z ostatnich orędzi: Krzyż jest waszym promem do Życia Wiecznego. Nigdy Krzyża się nie wypierajcie

          Moje wysiłki, aby przygotować świat poprzez Księgę Prawdy, będą zwalczane przez Moich wrogów, i to wszędzie. Jeszcze gorsze ataki nadejdą ze strony grup satanistycznych, z których wiele symuluje, że są chrześcijanami, aby móc wyładować swoją złość, udając, że niby bronią swojej wiary. W taki sposób szatan wykorzystuje tych, którzy są jego dobrowolnymi ofiarami, aby atakować Moje Dzieło. Jakże nędzne są ich dusze i jaki Ja Jestem zmartwiony, podczas gdy oni nadal Mnie zdradzają, ciskając we Mnie błotem i rozsiewając kłamstwa o Moim Słowie, i usiłując skraść dusze Mojemu Miłosiernemu Sercu.
          (…) Wam — temu pokoleniu — powiadam: Wy, którzy jesteście ze Mną, nie zaznacie śmierci — nie zaznacie nawet śmierci ciała. Ale ci, którzy Mnie zdradzą — przez grzech — choć Prawda jest wam dana — nie będą mieli życia. Tak więc, Moi umiłowani wyznawcy, nigdy nie wolno się wam obawiać tej Misji. Zabiorę was i obsypię was wszelkimi Darami, którymi was wszystkich Mój Ojciec tak gorąco pragnie obdarzyć, gdy wreszcie zgromadzi On wszystkie swoje dzieci w Swoim Królestwie, które wam obiecał, gdy zesłał Mnie, Swojego jedynego Syna, aby uratować wasze dusze przez Moją Śmierć na Krzyżu. Krzyż jest waszym promem do Życia Wiecznego. Nigdy Krzyża się nie wypierajcie. Moja śmierć jest drogą do Życia Wiecznego. Bez Mojego Krzyża stanie się to — śmierć zapanuje nad tymi, którzy Go odrzucają.
          Wasz Jezus

          A od siebie dodam, że szczęśliwe to pokolenie, które nie zazna śmierci ciała i duszy…

      • cox said

        Tego nawet się nie da skomentować!

        • zmajcek said

          definitywnie, czasy ostateczne, a symbolika podobna jak w „Golgocie Beskidów” i jeszcze te baranie łby.

          A stanowisko arcybiskupa to kolejny dowód na prawdziwość przesłań MBM.

    • Gossja said

      Co za ohyzda, bleee. Na dodatek w parafi pod wezwaniem mojej ukochanej świętej! Oczywiscie ohyzda byłaby ohyzdą w każdej parafii, ale tak czuję sie podwójnie zgorszona.
      Ciekawe tylko co zespół patafialny wymysli z okazji \wielkiego Czwartku. Tańce na rurze? kankan na ołtarzu?

    • M. said

      Ze strony internetowej tej parafii wynika również, że funkcjonuje w niej grupa GLBT (gay, lesbian, bisexual, transsexual):
      http://www.saintjoanofarc.org/parish-life/glbt-group

  2. Michał z Radomia said

    Przykra wiadomość: Zablokowano Orędzia MBM. http://www.thewarningsecondcoming.com/messages/latest-messages/
    The requested URL /messages/latest-messages/ was not found on this server.

    • lapp said

      U mnie otwiera się bez problemu.

    • Wiesia said

      Głównym powodem jest PRAWDA,a PRAWDA boli.Nie chodzi o MBM,to chodzi o kneblowanie Ust Chrystusowi.W takim razie wszyscy wizjonerzy i Ci Święci są kłamcami??
      Przecież wszyscy ONI mówili o rozłamie w Kościele,przecież czytając Apokalipsę Św.Jana też tam jest o tym mowa,czy to też jest kłamstwo??.A Kościół to CHRYSTUS,to On Kościół założył.Ktoś tu się zapomina chyba,to On jest na I miejscu.Jeżeli do Kościoła wtargnął zły duch i tego ducha się hołubi,to nic dziwnego,że tak namiętnie tego ducha się broni.Nikt tutaj nie chce żadnego linczu,my chcemy Prawdy,my chcemy Chrystusa Nauki,a nie ideologii narzucanej przez człowieka.Siejąc zamęt nam w głowach, pociąga się wiernych ku przepaści,ku chwale szatana.Bądzmy bardzo czujni,bo zwodziciele na tym nie poprzestaną,sądząc,że ogłupiały lud, w imię wierności stanie przeciwko tradycjonalistom,a więc i doktrynie i Słowom,które pozostawił nam Bóg Człowiek.
      Codziennie ją odmawiam i bardzo polecam: MODLITWA KRUCJATY (121) O WIERNOŚĆ ARMII JEZUSA CHRYSTUSA.
      Stoimy zjednoczeni z Twoim Świętym Sercem, drogi Jezu.
      Mówimy z mocą Prawdziwe Słowo Boże.
      Pójdziemy na krańce ziemi, aby szerzyć Prawdę.
      Nigdy nie przyjmiemy żadnej nowej
      fałszywej doktryny w Twoje Imię, innej niż ta, której Ty sam nas nauczyłeś.
      Pozostajemy szczerzy, wierni i wytrwali w wierze.
      Tych, którzy Cię zdradzą otoczymy miłością i współczuciem, w nadziei, że wrócą do Ciebie.
      Będziemy stanowczy, lecz cierpliwi wobec tych, którzy nas prześladują w Twoje Imię.
      Przejdziemy zwycięsko całą drogę do Twojego Nowego Raju.
      Przyrzekamy, że przez nasz ból i cierpienie przyprowadzimy Ci te wszystkie zagubione dusze, które są spragnione Twojej Miłości.
      Prosimy, przyjmij nasze modlitwy za wszystkich grzeszników świata, abyśmy mogli stać się jedną rodziną, zjednoczoną w miłości do Ciebie w Nowej Erze Pokoju. Amen.

    • Nanker said

      Nie jest zablokowana a powstałą sytuacja jest dosyć często spotykana. Ma miejsce w przypadku zmian w sekcji „listy” – ma tam miejsce moderowanie i admini wyłączają wtedy część strony. Proszę nie siać paniki a uzbroić się cierpliwość. To będzie miało miejsce jeszcze nie jeden raz.

  3. Dzieckonmp said

    Rozłam w brytyjskim Kościele przez akceptację gejów

    W Kościele Szkocji doszło do rozłamu. Dwie kongregacje zamierzają opuścić wspólnotę, ze względu na decyzję o wyświęcaniu homoseksualistów obu płci na duchownych. Prawo wchodzi w tym roku w życie.

    Wspólnoty z St. Catherine’s Argyle w Grange oraz New Restalrig w Willowbrae zamierzają opuścić Kościół Szkocji. Powodem jest decyzja na temat stosunku do homoseksualistów, podjęta w maju zeszłego roku.

    Wówczas Kościół Szkocji zdecydował w głosowaniu, że będzie wyświęcać na duchownych osoby homoseksualne obu płci. Prawo częściowo wejdzie w życie w tym roku i dlatego dopiero teraz wymienione kościoły zamierzają opuścić wspólnotę.

    Prezbiteriański Kościół Szkocji w 2005 roku skupiał 42 proc. ludności kraju. Jest członkiem Światowego Aliansu Kościołów Reformowanych.
    Źródlo: fronda.pl

  4. Dzieckonmp said

    Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?». Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga»

  5. Atanazy said

    Z punktu widzenia logiki:

    z faktu, że abp Martin wypowiedział się wbrew nauczaniu Kościoła nie wynika, by inne jego wypowiedzi – np. w kwestii Orędzi MBM – miały być automatycznie niegodne uwagi czy w jakiś sposób zdyskredytowane.

    • Powiew ze wschodu said

      Z punktu widzenia logiki:
      Jeżeli ktoś, a tym bardziej duchowny katolicki wypowiada się wbrew tezom zawartym w Piśmie Świętym z uwagi na naciski lobby homo to czy miałby siłę aby powiedzieć swojemu zwierzchnikowi (a tym jest przecież nie zanegowanie Orędzi MBM):
      Jesteś Fałszywym Prorokiem masz związek co najmniej pośredni z usunięciem Benedykta XVI ze stanowiska?!
      Wiec Arcybiskup Dublina Diarmuid Martin wydał taki komunikat o MBM a nie inny.
      Ja się tego spodziewałem.
      Ten komunikat o MBM i tak jest względnie łagodny, póki co…

      • bozena said

        Ja tez sie tego spodziewalam.
        Czyzby to nie ten „kopniak w brzuch”?
        Przeciez zadnemu prorokowi w Pismie sw nie hołdowano, a wrecz ponizano i zabijano nie chcac słuchac słow przestrogi.

    • cox said

      Tyle tylko, że skoro myli się w jednej kwestii, to tak samo może się mylić w innej.

  6. Powiew ze wschodu said

    Maria Valtorta – POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA fragmenty

    CZWARTEK PRZED PASCHĄ. DZIEŃ
    Napisane 3 kwietnia 1947. A, 11346-11377

    „Głos Ojca” «I uwielbiłem, i znowu uwielbię.»

    «Tak. Przyszła godzina, w której Syn Człowieczy ma być otoczony chwałą przez ludzi i przez duchy.»
    Teraz ludzie na nowo otaczają Jezusa, z tą jednak różnicą, iż poganie znajdują się w pierwszym rzędzie, a inni – z tyłu.
    «Skoro jest to godzina otoczenia Ciebie chwałą, nie umrzesz, jak mówisz lub jak zrozumieliśmy. Taka śmierć nie jest przecież otoczeniem chwałą. Jak zjednoczysz świat pod Twoim berłem, jeśli umrzesz, zanim to uczynisz? Jeśli Twoje ramię znieruchomieje w śmierci, jakże będziesz mógł odnieść zwycięstwo i zgromadzić ludy?»
    «Umierając, daję życie. Umierając, buduję. Umierając, tworzę nowy Lud. To w ofierze jest zwycięstwo. Zaprawdę powiadam wam, jeśli ziarno pszenicy wrzucone do ziemi nie umrze, pozostanie bezowocne. Jeśli natomiast umrze, przynosi wielki owoc. Kto miłuje swoje życie, straci je. Kto ma w nienawiści swoje życie na tym świecie, ocali je dla życia wiecznego. Ja muszę umrzeć, aby dać wieczne życie wszystkim tym, którzy idą za Mną, aby służyć Prawdzie. Kto chce Mi służyć, niech przyjdzie. Nie jest ograniczone miejsce w Moim królestwie do tego lub tamtego narodu. Kto chce Mi służyć, niech przyjdzie i niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, będzie także Mój sługa. A kto Mi służy, tego uczci Ojciec Mój, Jedyny, Prawdziwy Bóg, Pan Nieba i ziemi, Stwórca wszystkiego, co istnieje, Myśl, Słowo, Miłość, Życie, Droga, Prawda: Ojciec, Syn, Duch Święty – Jeden będący Trójcą, Trójca będąca Jednym, Jedynym Prawdziwym Bogiem. Teraz jednak Moja dusza doznaje lęku. I co powiem? Powiem może: “Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny?”. Nie. Przyszedłem przecież w tym celu, aby dojść do tej godziny. Powiem więc: “Ojcze, uwielbij Imię Twoje!”»
    Jezus rozpościera ramiona w formie krzyża. Jest to krzyż purpurowy na tle bieli marmurów portyku. Podnosi oblicze, składając Siebie w ofierze, modląc się, wznosząc duszę do Ojca.
    A oto głos, mocniejszy niż grzmot, niematerialny – w tym znaczeniu, iż nie przypomina on żadnego ludzkiego głosu, lecz jest dobrze słyszalny dla każdego ucha – wypełnia pogodne niebo wspaniałego kwietniowego dnia i wibruje, potężniejszy niż akord gigantycznych organów, ogłaszając bardzo pięknym tonem:
    «I uwielbiłem, i znowu uwielbię.»
    Ludzie przestraszyli się. Ten potężny głos – który sprawił, iż zadrżała ziemia i to, co na niej się znajduje, ten tajemniczy głos, różny od każdego innego, pochodzący z nieznanego źródła, ten głos wypełnił całą przestrzeń, od północy na południe, od wschodu po zachód – przeraził Hebrajczyków i zaskoczył pogan. Pierwsi, na ile mogą, rzucają się na ziemię, szepcząc w przerażeniu:
    «Teraz pomrzemy! Usłyszeliśmy głos z Nieba. Anioł do Niego przemówił!»
    I bijąc się w piersi, oczekują śmierci. Drudzy krzyczą:
    «Grzmot! Huk! Uciekajmy! Ziemia zahuczała! Poruszyła się!»
    Nie można jednak uciec z tego ścisku, ciągle wzrastającego, tym bardziej że ludzie, którzy byli jeszcze poza murami Świątyni, biegną do jej wnętrza wołając:
    «Litości dla nas! Biegnijmy! Tutaj jest miejsce święte. Nie obsunie się góra, na której znajduje się ołtarz Boga!»
    Każdy więc pozostaje na swoim miejscu, zablokowany przez tłum i przerażenie. Na tarasy Świątyni wbiegają kapłani, uczeni w Piśmie, faryzeusze, którzy byli rozproszeni w jej labiryntach, a także lewici i dowódcy straży świątynnej. Są wzburzeni, zaskoczeni. Nikt z nich nie schodzi jednak do ludzi, prócz Gamaliela i jego syna. Jezus widzi go przechodzącego, całego w bieli swej lnianej szaty, która jest tak biała, że aż błyszczy w promieniach dotykającego go słońca. Jezus spogląda na Gamaliela, a podniesionym głosem mówi tak, jakby zwracał się do wszystkich:
    «Głos ten rozległ się z Nieba nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was.»
    Gamaliel staje, odwraca się i spojrzeniem swych głębokich i bardzo ciemnych oczu – które przyzwyczajenie bycia nauczycielem, czczonym jak półbóg, czyni mimo woli twardymi jak u drapieżnika – przeszywa oczy Jezusa, szafirowe, przejrzyste, łagodne w swym majestacie…
    Jezus mówi dalej:
    «Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz Książę Ciemności zostanie precz wyrzucony. A Ja, kiedy zostanę wywyższony, przyciągnę wszystkich do Siebie, bo w ten sposób zbawi Syn człowieczy.»

    • Powiew ze wschodu said

      „Chór szydzących demonów”

      To słowa światłości, które wpadają w ciemność, już gromadzącą się w sercach! Gamaliel, który na chwilę zatrzymał się, z pochyloną głową kontynuuje swój marsz… Inni idą za nim, potrząsają głowami lub śmieją się szyderczo. Jezus także odchodzi… Przedtem jednak zwraca się do Judasza z Kariotu:
      «Idź, dokąd masz iść.»
      A do innych:
      «Każdy jest wolny, by iść tam, dokąd iść musi lub chce. Niech pozostaną ze Mną uczniowie – pasterze.»
      «O! Weź i mnie ze Sobą, Panie!» – prosi Szczepan.
      «Chodź…»
      Rozdzielają się. Nie wiem, dokąd idzie Jezus. Wiem jednak, dokąd udaje się Judasz z Kariotu. Idzie ku Bramie Pięknej. Wchodzi na stopnie, prowadzące z dziedzińca Pogan na dziedziniec niewiast. Po przejściu go, wchodzi na sam szczyt po innych stopniach, rzuca okiem na dziedziniec Izraelitów i, rozzłoszczony, tupie nogą, bo nie znajduje tego, kogo szuka. Wraca. Widzi jednego ze strażników świątynnych. Wzywa go i nakazuje ze swą zwykłą arogancją:
      «Idź po Eleazara, syna Annasza. Niech zaraz przyjdzie do Pięknej Bramy. Judasz, syn Szymona, oczekuje go w ważnych sprawach.»
      Opiera się o kolumnę i czeka. Po chwili, Eleazar, syn Annasza, Elchiasz, Szymon, Doras, Korneliusz, Sadok, Nahum i inni biegną w swych szatach powiewających na wietrze.
      Judasz mówi ściszonym, lecz podnieconym głosem:
      «Dziś wieczorem! Po wieczerzy. W Getsemani. Przyjdźcie tam i ujmijcie Go. Dajcie pieniądze.»
      «Nie. Damy ci je, kiedy przyjdziesz po nas dziś wieczorem. Nie ufam ci! Chcemy, żebyś był z nami. Nigdy nie wiadomo» – śmieje się złośliwie Elchiasz. Inni potwierdzają to chórem.
      To podejrzenie powoduje, że Judasz czerwieni się ze złości. Przysięga:
      «Przysięgam na Jahwe, że mówię prawdę!»
      Sadok mu odpowiada:
      «No dobrze. Lecz lepiej tak będzie. Gdy nadejdzie godzina, przyjdziesz, weźmiesz tych, którzy mają za zadanie Go ująć, i pójdziesz z nimi… żeby się nie zdarzyło, że głupi strażnicy zatrzymają przez przypadek Łazarza i wywołają nieszczęście. Wskażesz im tego mężczyznę znakiem… Musisz zrozumieć! To noc… Będzie niewiele światła… strażnicy będą zmęczeni, zaspani… Lecz jeśli ty ich poprowadzisz! Tak! Co na to powiecie? Proponuję pocałunek jako znak. Pocałunek! Najlepszy znak dla wskazania zdradzanego przyjaciela. Cha! Cha!» – mówi i [śmieje się] nikczemny Sadok, zwracając się do swoich towarzyszy
      Wszyscy się śmieją – to chór szydzących demonów. Judasz jest wściekły, lecz się nie wycofuje. Nie wycofuje się już. Cierpi z powodu lekceważenia, jakie mu okazują, lecz nie z powodu tego, co ma uczynić. Mówi:
      «Pamiętajcie jednak, że chcę pieniądze przeliczone, w sakiewce, zanim wyjdę stąd ze strażnikami.»
      «Będziesz je miał! Będziesz je miał! Damy ci nawet sakiewkę, abyś mógł zachować pieniądze jako relikwię twojej miłości. Cha! Cha! Cha! Żegnaj, wężu!»
      Judasz jest siny. Już jest siny. Nigdy więcej nie pozbędzie się tego koloru i tego potwornego wyglądu szaleńca. Przeciwnie, wraz z upływem godzin, będzie to przybierać na sile, aż do osiągnięcia widoku nie do zniesienia, gdy zawiśnie na drzewie… Ucieka…

      http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-06-017.html

    • Powiew ze wschodu said

      OSTATNIA WIECZERZA

      Napisane 9 marca 1945. A, 11467-11533

      „Obmycie nóg Apostołom”

      [por. J 13,1-20] A teraz, przed wypiciem trzeciego kielicha, poczekajcie chwilę. Powiedziałem wam, że największy jest równy najmniejszemu, że Ja mam szaty sługi przy tym stole i że jeszcze bardziej was obsłużę. Dotąd dawałem wam pokarm. [Było to] służenie ciału. Teraz chcę wam dać pokarm dla ducha. Nie jest to danie należące go dawnego obrzędu. [Należy do] obrzędu nowego.
      por. Mt 3,13 Mk1,9; Łk 3,21; Chciałem przyjąć chrzest, zanim byłem ‘Nauczycielem’. Dla rozsiewania Słowa wystarczał tamten chrzest. Teraz zostanie przelana Krew. Potrzeba innego obmycia, nawet dla was, którzy już zostaliście oczyszczeni przez Chrzciciela, za jego czasów, a także dzisiaj w Świątyni. Ale to jeszcze nie wystarcza. Przyjdźcie, abym Ja was oczyścił. Przerwijcie posiłek. Jest coś bardziej wzniosłego i koniecznego niż pokarm dany dla napełnienia żołądka, nawet jeśli jest pokarmem świętym, jak ten [stanowiący część] obrzędu paschalnego. To duch czysty, gotowy przyjąć Dar Niebios, który już zstępuje, aby uczynić sobie tron w was i dać wam Życie – dać Życie temu, kto jest czysty.»
      Jezus podnosi się, każe wstać Janowi, aby Mu było łatwiej opuścić Swe miejsce. Idzie w stronę ławy i zdejmuje czerwoną szatę, kładąc ją złożoną na już poskładany płaszcz. Opasuje się dużym ręcznikiem. Potem podchodzi do innej miski, jeszcze pustej i czystej. Wlewa do niej wody, przenosi na środek pokoju. Apostołowie patrzą na Niego, zaskoczeni.
      «Nie pytacie Mnie, co robię?»
      «Nie wiemy. Mówię Ci, że jesteśmy już oczyszczeni» – odpowiada Piotr.
      «Powtarzam ci, że to nie ma znaczenia. Moje oczyszczenie pomoże stać się jeszcze czystszym temu, kto już jest czysty.»
      Klęka. Odwiązuje sandały Iskariocie i obmywa mu nogi, jedną po drugiej. Łatwo to zrobić, bo łoża biesiadne są ustawione w taki sposób, że nogi są po zewnętrznej stronie. Judasz jest oszołomiony i nic nie mówi. Jedynie wtedy, gdy Jezus – przed włożeniem sandała na lewą nogę i powstaniem – całuje jego prawą stopę, już obutą, cofa gwałtownie nogę i uderza podeszwą boskie usta. Robi to nieumyślnie. Nie jest to mocne uderzenie, sprawia mi jednak tak wielkie cierpienie. Judasz pyta Go:
      «Nie sprawiłem Ci bólu? Nie chciałem… Wybacz.»
      Jezus, uśmiechając się do apostoła, odpowiada mu:
      «Nie, przyjacielu. Uczyniłeś to bez złośliwości, dlatego nie sprawia bólu.»
      Judasz patrzy na Niego… Ma spojrzenie zmieszane, unikające… Jezus przechodzi do Tomasza, potem do Filipa… Przechodzi wzdłuż wąskiej części stołu i dochodzi do Swego kuzyna Jakuba. Obmywa go, a powstawszy, całuje go w czoło. Przechodzi do Andrzeja, który rumieni się, zawstydzony, i stara się nie płakać. Obmywa go, głaszcząc jak dziecko. Potem jest Jakub, syn Zebedeusza, który nie przestaje szeptać:
      «O! Nauczycielu! Nauczycielu! Nauczycielu! Tak się uniżasz, Mój wspaniały Nauczycielu!»
      Jan już zdjął sandały i kiedy Jezus schyla się, by mu wytrzeć nogi, zgina się, by pocałować Jego włosy. Ale Piotr!… Nie jest łatwo przekonać Piotra do poddania się temu obrzędowi!
      «Ty mi nogi myjesz? Nawet o tym nie myśl! Jak długo będę żył, nie pozwolę na to. Ja jestem robakiem, a Ty – Bogiem. Każdy ma swoje miejsce» [– protestuje Piotr.]
      «Tego, co Ja czynię, Ty nie możesz teraz zrozumieć, lecz potem zrozumiesz to. Pozwól Mi to uczynić.»
      «Wszystko, co chcesz, Nauczycielu. Chcesz mi obciąć głowę. Zrób to. Ale myć mi nogi… tego nie zrobisz.»
      «O, Mój Szymonie! Czy nie wiesz, że jeśli cię nie obmyję, nie będziesz miał udziału w Moim Królestwie? Szymonie, Szymonie! Potrzebujesz tej wody dla twojej duszy i na tę drogę, którą musisz przebyć. Czy nie chcesz iść ze Mną? Jeśli cię nie obmyję, nie wejdziesz do Mego Królestwa.»
      «O! Mój błogosławiony Panie! Zatem umyj mnie całego! Nogi, ręce, głowę!» [– woła Piotr.]
      «Kto, jak wy, jest wykąpany, potrzebuje tylko umyć sobie nogi, gdyż jest całkowicie czysty. Nogi… Człowiek bowiem wchodzi nogami w brud. A to jeszcze byłoby niewiele, bo – powiedziałem wam już – że nie to, co wchodzi i wychodzi z pokarmem, czyni nieczystym, ani nie to, co się osadza na stopach w czasie chodzenia, zanieczyszcza człowieka, ale to, co wylęga się i dojrzewa w jego sercu i stamtąd wychodzi, aby skazić jego czyny i jego członki. A nogi człowieka o nieczystej duszy prowadzą go tam, gdzie jest obżarstwo i pijaństwo, rozpusta, niedozwolony handel, zbrodnie… Dlatego [nogi] są pośród części ciała tymi, które muszą być w wielkim stopniu oczyszczane… wraz z oczami, z ustami… O, człowieku, człowieku! Doskonałe stworzenie któregoś dnia, na początku! A potem tak zepsute przez Zwodziciela! Nie było w tobie złości, o człowieku, ani grzechu!… A teraz? Cały jesteś złością i grzechem i nie ma w tobie części, która by nie grzeszyła!»
      Jezus obmył stopy Piotra, całuje je. Piotr zaś płacze i bierze, i ściska swymi dużymi dłońmi ręce Jezusa, przysuwa do oczu, a potem całuje je.
      Także Szymon zdjął sandały i bez słowa pozwala się obmyć. Ale potem, gdy Jezus już miał przejść do Bartłomieja, klęka i całuje Jego stopy, mówiąc:
      «Oczyść mnie z trądu grzechu, jak mi oczyściłeś z trądu ciało, abym nie był zawstydzony w godzinie sądu, mój Zbawicielu!»
      «Nie bój się, Szymonie. Przyjdziesz do Miasta niebieskiego, biały jak śnieg z wysokich gór.»
      «A ja, Panie? Co powiesz Twojemu staremu Bartłomiejowi? Widziałeś mnie w cieniu figowca i czytałeś w moim sercu. A teraz, co widzisz i gdzie mnie widzisz? Uspokój biednego starca, który obawia się, że nie będzie miał sił ani czasu, aby stać się takim, jakim Ty chciałbyś go mieć.»
      Bartłomiej jest bardzo wzruszony. [Jezus mówi mu:]
      «Ty również nie obawiaj się. Powiedziałem wtedy: “Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Teraz mówię: “Oto prawdziwy chrześcijanin, godny Chrystusa.” Gdzie cię widzę? Na wiecznym tronie, przywdzianego w purpurę. Zawsze będę z tobą.»
      Teraz kolej na Judę Tadeusza. Widząc u swych stóp Jezusa, nie potrafi się pohamować. Pochyla głowę na ramieniu opartym o stół i płacze.
      «Nie płacz, miły bracie. Teraz jesteś jak ktoś, kto musi przecierpieć oderwanie nerwu, i wydaje ci się, że nie będziesz umiał tego znieść. Ale ból będzie krótki. Potem… o, będziesz szczęśliwy, bo Mnie kochasz. Nazywasz się Juda. I jesteś jak nasz wielki Juda, jak olbrzym. Jesteś tym, który strzeże. Twoje czyny są jak lew i ryczące lwiątka. Spłoszysz bezbożnych, którzy przed tobą cofną się, a nieprawi będą przerażeni. Wiem. Bądź mocny. Wieczna jedność zacieśni i uczyni doskonałym nasze pokrewieństwo w Niebie.» Jego także całuje w czoło, jak drugiego kuzyna.
      «Jestem grzesznikiem, Nauczycielu. Mnie nie…» [ – odzywa się Mateusz.]
      «Byłeś grzesznikiem, Mateuszu. Teraz jesteś apostołem. Jesteś jednym z Moich ‘głosów’. Błogosławię cię. Ileż dróg przemierzyły te stopy, aby iść ciągle naprzód, ku Bogu… Dusza je pobudzała i porzuciły każdą drogę, która nie była Moją drogą. Postępuj tak dalej. Czy wiesz, gdzie prowadzi ta ścieżka? Na łono Ojca Mojego i twojego.»
      Jezus skończył. Podnosi kawałek płótna, myje ręce w czystej wodzie, ponownie nakłada szatę, powraca na Swoje miejsce i – gdy je zajmuje – mówi:
      «Teraz jesteście czyści, ale nie wszyscy. Tylko ci, którzy tego chcieli.»

      • Powiew ze wschodu said

        „Ustanowienie Eucharystii”
        [por. Mt,26,26-30; Mk 14,22-25; Łk 22,19-20] Jezus siada, nie kładzie się [na łożu biesiadnym]. Pozostaje w pozycji siedzącej, jak my, i mówi:

        «Teraz, kiedy dawny obrzęd został spełniony, sprawuję obrzęd nowy. Przyrzekłem wam cud miłości. Jest czas dokonania go. Dlatego pragnąłem tej Paschy. Odtąd ta Hostia będzie składana w ciągłym obrzędzie miłości. Kochałem was przez całe życie na ziemi, umiłowani przyjaciele. Kochałem was przez całą wieczność, dzieci Moje. I kochać was chcę do końca. Nie ma nic większego od tego. Pamiętajcie o tym. Odchodzę, ale pozostaniemy na zawsze zjednoczeni za pośrednictwem cudu, który teraz spełniam.»
        Jezus bierze cały jeszcze chleb. Kładzie go na napełnionym kielichu. Błogosławi, ofiarowuje i chleb, i wino. Potem zaś dzieli chleb, robiąc z niego trzynaście kawałków. Podając po jednym każdemu z apostołów, mówi:
        «Bierzcie i jedzcie. To jest Moje Ciało. Czyńcie to na Moją pamiątkę – Tego, który odchodzi.»
        Podaje kielich i mówi:
        «Bierzcie i pijcie. To jest Moja Krew. To kielich nowego przymierza we Krwi i przez Moją Krew, która zostanie przelana za was na odpuszczenie waszych grzechów i aby dać wam Życie. To czyńcie na Moją pamiątkę.
        Jezus jest smutny. Wszelki uśmiech, jakikolwiek ślad światła, koloru, opuściły Go. Jego twarz już wyraża agonię. Apostołowie patrzą na Niego, zasmuceni. Jezus wstaje, mówiąc:
        «Pozostańcie na miejscach. Zaraz powrócę.»
        Bierze trzynasty kawałek chleba, zabiera kielich i wychodzi z wieczernika.
        «Idzie do Swojej Matki» – szepcze Jan.
        A Juda Tadeusz wzdycha:
        «Biedna niewiasta!»
        Piotr pyta całkiem cicho:
        «Czy sądzisz, że Ona wie?»
        «Ona wie wszystko. Zawsze wszystko wiedziała.»
        Wszyscy mówią cicho, jakby przy umarłym.
        «Czy sądzicie jednak, że naprawdę…» – dopytuje się Tomasz, który jeszcze nie potrafi wierzyć.
        «I ty w to wątpisz? To jego godzina» – odpowiada mu Jakub, syn Zebedeusza.
        «Niech Bóg da nam siłę bycia wiernymi» – mówi Zelota.
        «O! Ja…» – zamierza powiedzieć coś Piotr, lecz Jan, który bacznie obserwuje, mówi:
        «Ciii!… Oto On.»
        Jezus wchodzi. Ma w dłoniach pusty kielich. Na dnie jest tylko ślad po winie i w świetle lampy wygląda jak kropla krwi. Judasz Iskariota, który ma przed sobą ten kielich, patrzy na niego jak zaczarowany, a potem odwraca wzrok. Jezus obserwuje go i drży, co odczuwa Jan, wsparty nadal na Jego piersi.
        «Ależ powiedz! Ty drżysz…» – woła.
        «Nie, nie drżę od gorączki… Wszystko wam powiedziałem i wszystko wam dałem. Nie mogłem dać wam więcej. Samego Siebie dałem wam.»
        Wykonuje Swój słodki gest rękami, które – najpierw złożone – teraz rozdziela i rozkłada, spuszcza głowę, jakby chciał powiedzieć: “Wybaczcie Mi, jeśli nie mogę więcej. Tak to jest.”
        «Wszystko wam powiedziałem i wszystko wam dałem. I powtarzam. Nowy obrzęd dokonał się. Czyńcie to na Moją pamiątkę. Obmyłem wam nogi, aby was pouczyć, że [powinniście] być pokorni i czyści jak wasz Nauczyciel. Zaprawdę powiadam wam: jaki jest Nauczyciel, tacy powinni być i uczniowie. Pamiętajcie o tym, pamiętajcie o tym. Także wtedy, gdy będziecie [postawieni] wysoko, pamiętajcie o tym. Nie jest uczeń nad Nauczyciela. Jak Ja was obmyłem, tak i wy czyńcie między sobą. To znaczy miłujcie się jak bracia, pomagając jeden drugiemu, okazując sobie wzajemnie szacunek, będąc przykładem jeden dla drugiego. I bądźcie czyści, aby być godnymi spożywania Chleba żywego, który zstąpił z Nieba, i aby mieć w sobie dzięki Niemu moc bycia Moimi uczniami w świecie nieprzyjaznym, który was znienawidzi z powodu Mojego Imienia.

        http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-06-019.html

      • Leszek said

        Z opisu obmycia nóg Apostołom przez Pan Jezusa w czasie Ostatniej Wieczerzy z wizji bł. A. K. Emmerich:
        „Wstawszy od wieczerzy ubrali biesiadnicy znów zwykłe swe ubranie i uporządkowali je tak, jak zwykle czynili to przy uroczystych modłach. Wtedy wszedł do sali gospodarz z dwoma sługami, by sprzątnąć ze stołu i wysunąć go z pośród rozstawionych w koło siedzeń. Gdy to już załatwił, polecił mu Jezus przynieść wody do przedsionka, więc zaraz wyszedł, by spełnić polecenie. Jezus tymczasem stanął w gronie Apostołów i długą chwilę przemawiał do nich z wielkim namaszczeniem. Tyle już dotychczas słyszałam i widziałam, że niemożliwym mi jest, powtórzyć dokładnie treści tej nauki Jezusa, — niektóre jednak urywki pamiętam. I tak mówił Jezus o królestwie Swym, o tym, że wnet odejdzie do Ojca (J 13,3), a przedtem pozostawi im wszystko, co ma. Dalej nauczał o pokucie, o uznaniu swej winy i wyznaniu jej (Ps 32,5 i 51,3nn i 65,3a-4), o skrusze i oczyszczeniu się. Czułam, że to wszystko odnosi się do mającego nastąpić umycia nóg i że wszyscy uznawali w duchu swe grzechy i żałowali za nie, z wyjątkiem Judasza. Mowa cała długa była i uroczysta.
        Po skończeniu jej posłał Jezus Jana i Jakuba Młodszego do przedsionka po zamówioną wodę, Apostołom zaś kazał ustawić siedzenia w półkole. Potem sam wyszedł do przedsionka (J 13,4), zdjął płaszcz, pod pasał się i owinął chustą, której dłuższy koniec zwieszał się ku ziemi. Tymczasem rozpoczęła się między Apostołami żywa sprzeczka o to, kto zajmie między nimi pierwsze miejsce (Łk 22,24). Jezus bowiem mówił z taką pewnością, że ich opuści i że zbliża się Jego królestwo, więc to utwierdziło ich na nowo w przekonaniu, że ma oparcie w jakiejś tajemnej mocy, że w ukryciu przygotowuje jakiś świetny tryumf dla swych stronników.
        J 13,5: W przedsionku kazał Jezus Janowi wziąć do rąk miednicę, Jakubowi Młodszemu zaś kazał trzymać przed sobą worek z wodą; od worka szła rura przez ramię, którą wypływała woda. Nalawszy wody na miednicę, kazał im Jezus iść za Sobą do sali, gdzie już na środku ustawił gospodarz obszerne próżne naczynie. Wszedłszy do sali zaraz na wstępie zganił Jezus Apostołom ich sprzeczkę niewielu słowy, a wreszcie rzekł: „Ja sam jestem teraz waszym sługą. Usadówcie się dogodnie, bym mógł umyć wam nogi”. Wszyscy usadowili się na oparcia siedzeń w tym samym porządku, w jakim siedzieli przy stole, a bose nogi oparli na poduszkach siedzeń. Jezus szedł od jednego, do drugiego, czerpał ręką wodę z miednicy, podtrzymywanej przez Jana, i polewał nogi, podstawiane po kolei przez Apostołów. Następnie ujmował w obie ręce długi koniec chusty, którą był przepasany, ocierał nią lekko nogi i zaraz szedł z Jakubem do następnego. Jan zaś za każdym razem wylewał użytą wodę do naczynia, stojącego na środku sali, i wracał znowu z miednicą. Wtedy Jezus poprzez nogi apostoła nalewał znowu wody z wora, trzymanego przez Jakuba, i tak szło dalej tą samą koleją. Jak w czasie całej wieczerzy tak i teraz przebijała się w zachowaniu Jezusa niezwykła czułość, uprzejmość i serdeczność. Upokarzające zajęcie umywania nóg spełniał z sercem, przepełnionym miłością, nie spełniał go, jako czczą ceremonię, lecz jako świętą przysługę miłosną, wywnętrzał przed nimi całe Swe serce, wynurzał i wylewał przed nimi całą Swą miłość. cdn

      • Leszek said

        cd. Po kolei przyszedł Jezus do Piotra, by umyć mu nogi (J 13,6a), lecz on z pokory nie chciał na to pozwolić, mówiąc: „Panie, Ty mnie masz nogi myć!”
        (J 13,6b). A Jezus rzekł: „Co Ja czynię, ty nie rozumiesz teraz, ale później się dowiesz” (J 13,7).
        Zdaje mi się, że prócz tego powiedział po cichu do niego: „Szymonie, zasłużyłeś na to, by dowiedzieć się od Ojca Mego (Mt 16,17), kto Ja jestem, skąd przychodzę i dokąd idę; ty jeden poznałeś to i dałeś o tym świadectwo; na tobie zbuduję Mój kościół, a bramy piekielne nie zwyciężą go (16,18). Moc Moja zostanie przy twoich następcach aż do skończenia świata”.
        Potem zaś rzekł do wszystkich, wskazując na niego, że gdy odejdzie od nich, to Piotr ma zastąpić Jego miejsce w rządach kościołem i w rozsyłaniu uczniów.
        Piotr jeszcze rzekł: „W żaden sposób nie będziesz mi, Panie, mył nóg” (J 13,8a); na co Jezus mu odrzekł: „Jeśli nie umyję ci nóg, nie będziesz miał cząstki ze Mną” (13,8b).
        Wtedy dopiero zawołał Piotr: „Panie, jeśli tak, to umyj mi nie tylko nogi; ale także ręce i głowę!” (13,9). Lecz Jezus powstrzymał jego zapał, mówiąc:
        „Kto jest umyty, ten jest czysty i potrzebuje tylko umyć nogi. Wy także jesteście czyści, ale nie wszyscy” (13,10).
        Przy ostatnich słowach miał Jezus na myśli Judasza.
        W nauce Swej rozumiał Jezus przez umycie nóg oczyszczenie się z grzechów powszednich, bo nogi, przy chodzie wciąż stykające się z ziemią, zawsze na nowo się brudzą; więc też Jezus miał tu także na myśli o b m y c i e duchowe, rodzaj rozgrzeszenia. Piotr zaś w swej gorliwości brał rzecz tylko materialnie i widział w tej czynności tylko zbytnie upokorzenie się swego Mistrza. Nie przeczuwał, że Jezus, by go zbawić, upokorzy się jutro z miłości aż do haniebnej śmierci na krzyżu. cd(3)n

        • Leszek said

          …Piotr jeszcze rzekł: „W żaden sposób nie będziesz mi, Panie, mył nóg”
          (J 13,8a); na co Jezus mu odrzekł: „Jeśli nie umyję ci nóg, nie będziesz miał cząstki (tak, jest też i w innych tłumacz. tego miejsca w Ewangelii – dop. mój) ze Mną” (13,8b).
          Jak należy rozumieć ową cząstkę czyli dział?
          Cyryllonas (IV/V w., pisarz, kapłan syryjski) tak, to miejsce św. Ewangelii, słowo Pana Jezusa interpretuje: „Jeśli to się nie stanie, nie będziesz miał udziału Piotrze ze Mną w tronie. Jeśli to się nie stanie, zwróć mi powierzone ci przeze mnie klucze. Jeśli to się nie stanie, odjęta ci będzie władza. Jeśli to się nie stanie, nie możesz być Moim uczniem. Jeśli to się nie stanie, nie będziesz mógł skosztować Mego ciała!…
          (źródło: „Karmię was tym, czym sam żyję”. Ojcowie Kościoła prowadzą przez święta roku kościelnego. Z komentarzy na Wielki Czwartek, str.129; ATK W-wa 1984).
          A tak, o tej cząstce mówi Hiob, który broni swojej niewinności, nie poczuwając się do grzechu, unikając go, bo gdyby było inaczej, to czyż wówczas mógłby mieć nadzieję, by móc powiedzieć: „Czy mógłbym mieć cząstkę w górze u Boga, u Wszechmocnego dziedzictwo?” (Hi 31,2).
          Zaś do skarżącej się Marty, na jej siostrę Marię Magdalenę (że pozostawiła ją samą, na jej głowie ze wszystkimi pracami domowymi, związanymi z przygotowaniem uczty dla Pana) zasłuchanej w naukę Pana, On tak jej odpowiedział: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a tylko jednego potrzeba. Maria obrała cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (Łk 10,42; por. Dz 6,2-4).

      • Leszek said

        cd(3): Myjąc nogi Judaszowi, okazywał mu Jezus większą jeszcze czułość i uprzejmość, niż innym; pomimo, iż zdrada Judasza bolała Jezusa najwięcej ze wszystkich Jego mąk, a przyłożywszy twarz do jego nóg, rzekł cicho:
        „Namyśl się jeszcze. Rok już nosisz w sercu zdradę i niewierność”.
        Judasz zdawał się nie słyszeć tego i umyślnie mówił coś do Jana. Widząc to Piotr, krzyknął rozgniewany: „Judaszu! Mistrz mówi do ciebie”.
        Teraz dopiero zwrócił się Judasz do Jezusa i dał jakąś ogólnikową, wymijającą odpowiedź, coś jakby: „Panie, uchowaj!
        Inni nie słyszeli słów Jezusa, wyrzeczonych do Judasza; Jezus bowiem mówił cicho, a zresztą nie zwracali na to uwagi, zajęci nakładaniem sandałów.
        Umył jeszcze Jezus nogi Janowi i Jakóbowi; najpierw usiadł Jakób, a Piotr potrzymał wór z wodą, potem siadł Jan, a Jakub tymczasem trzymał miednicę. Jezus nauczał jeszcze o upokarzaniu się (J 13,12); mówił, jak to usługujący jest największym, i że na przyszłość mają sobie także myć nawzajem nogi w pokorze (13,14); dalej poruszył jeszcze sprawę niedawnej sprzeczki, kto jest między nimi największy, jak to napisano jest w Ewangelii (Łk 22,26n).
        Jezus przebrał się potem, z powrotem w Swe suknie; i Apostołowie rozpuścili znowu swobodnie suknie, które przy spożywaniu baranka wielkanocnego mieli podpasane”.

        • Dana said

          W nauce Swej rozumiał Jezus przez umycie nóg oczyszczenie się z grzechów powszednich, bo nogi, przy chodzie wciąż stykające się z ziemią, zawsze na nowo się brudzą; więc też Jezus miał tu także na myśli o b m y c i e duchowe, rodzaj rozgrzeszenia.
          Dlaczego Biskupi Polscy uważają ,że Pan Jezus jest naszym i ich Sługą ,bo umył uczniom nogi.Przecież ta czynność wykonana przez Pana Jezusa ma wymiar duchowy i uświęcający

  7. anzelmik said

    Może ktoś wie o co chodzi w konflikcie ks. Lemańskiego z arcb.Hoserem ?
    Dlaczego kościół jest zamknięty i co złego wprowadza ks.Lemański ?
    Z góry dziękuje za informacje.

    • Dzieckonmp said

      No o to aby zniszczyć ostatnich porządnych biskupów. Ksiądz Lemański razem z wyborczą walczą z biskupem. Cel wybić dobrych by ukształtować Kościół po swojemu.

    • atryda said

      Źródło problemów ksiądz – biskup, leży w tym, że ksiądz głosi tezy niezgodne z nauką Kościoła, a na co nie może zgodzić się biskup, któremu podlega ten ksiądz i biskup korzysta z tych środków, którymi dysponuje.

    • Powiew ze wschodu said

      Atak na abp Hoser zwiększył się po zorganizowaniu „Jezus na stadionie”.
      Modlących się kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Manifestacje demoniczne – sam byłem świadkiem i ta MOC Modlitwy.
      Spotkanie było organizowane pod patronatem diecezji warszawsko-praskiej której biskupem diecezjalnym jest Henryk Franciszek Hoser.

      • anzelmik said

        Dziękuje wszystkim za wytłumaczenie.
        Trzymam strone b.Hosera.
        Moja siostra była na stadionie i opowiadała mi co tam sie działa.
        Czegoś takiego nie przeżyła nigdy w życiu i dziękowała że mogła w tym uczestniczyć.

  8. Piotr2 said

    13. 04. 2014, 19 :00 – GDY PRZYBLIŻA SIĘ WIELKI PIĄTEK, CI KTÓRZY MNIE DRĘCZĄ I STARAJĄ SIĘ ZNISZCZYĆ
    WSZYSTKIE MOJE ŚLADY, BĘDĄ TEGO DNIA BARDZO CIERPIELI

    ================
    tłumaczenie robocze
    ================
    Moja szczerze umiłowana córko, Moim Pragnieniem jest, aby ci, którzy naprawdę Mnie
    kochają, podczas Wielkiego Tygodnia zadośćuczynili poprzez Dar Pojednania. Kiedy okażecie
    Mi prawdziwą skruchę za swoje grzechy, wyleję na was szczególny Dar Akceptacji, zgodnie z
    Moją Świętą Wolą. Zachęcam was, byście Mi zaufali w tym momencie historii, jak nigdy dotąd,
    bo jeśli będziecie uważnie słuchali, będę w stanie sprawić, by Moje Słowo usłyszeli wszyscy,
    także ci – którzy Mnie w ogóle nie znają.
    Kiedy Moi wrogowie Mnie ścigali, dokładali wszelkich starań, aby Mnie skompromitować. Dali
    upust swojej wściekłości na wielu biednych niewinnych ludziach i torturowali ich, myśląc, że
    są Mną. Rozprzestrzeniali kłamstwa o Moich apostołach, a w atakach wściekłości, starali się
    kompromitować Mnie na różne sposoby, gdy nie mogli Mnie zaatakować fizycznie. Jeśli by
    Mnie złapali, zabiliby Mnie przed Wielkim Piątkiem – gdybym się nie ochronił..
    Rozpowszechniali swoją nienawiść, kłamstwa i oszczerstwa o Mojej Misji, a swoje fałszywe
    oskarżenia przeciwko Mnie rozprzestrzeniali w każdym mieście i miejscowości przed dniem,
    gdy w końcu zostałem zdradzony przez jednego z Moich.
    Jad, który wylewał się z ust Moich wrogów pochodził od węża, który opanował ich dusze. Oni
    naśladowali go na wszystkie sposoby – krzyczeli w agresywnej wściekłości przeciwko Mnie,
    chociaż ich zarzuty były fałszywe i pozbawione sensu. Pluli na Moich apostołów, torturowali
    Moich uczniów, jak i tych nieszczęsnych ludzi, których brali za Mnie. Starali się nastawić
    innych przeciwko Mnie, tych, którzy o Mnie nie słyszeli i mówili nikczemne rzeczy przeciwko
    tym, których nie mogli przekonać, by Mnie odrzucili. Wszystkie diabły z wnętrzności piekła
    dręczyły Mnie podczas Moich ostatnich tygodni na Ziemi, gdy Moje Słowo przeszywało serca
    wielu i nawracało tysiące.
    Kiedy Moja Obecność była najsilniejsza, nienawiść nasilała się i ryki tych, którzy sprzeciwiali
    się Mnie, przypominały te, które wydają dzikie zwierzęta. Ludzie, którzy dołączyli do grup
    Faryzeuszy, aby Mnie ukarać, stali się tak źli, jak ci, którzy podżegali ich do nikczemnej
    wściekłości wobec Mojej Osoby. Zostałem oskarżony o to, że jestem nieczysty na Ciele i
    Duszy. Mówili, że Moje Słowo pochodzi od duchów nieczystych. Powiedzieli, że złożyłem
    fałszywe świadectwo przeciw Mojżeszowi i że zostałem wysłany przez złego ducha, by
    zdemoralizować ich dusze. Zignorowali oni Miłość, którą rozpowszechniałem, nawracanie na
    miłość wzajemną, którą tworzyłem pomiędzy nimi i cuda, które czyniłem. Gdy skandowali
    przekleństwa przeciwko Mnie, stali z dumnie podniesioną głową, a jednocześnie bluźnili
    przeciwko Bogu twierdząc, że przemawiają w Jego Imieniu. Dokładnie tak szatan zwodzi ludzi.
    Ci, którzy bluźnili przeciwko Mnie podczas Mojego Ukrzyżowania nie mieszkają w Moim
    Królestwie, gdyż ponieśli najgorszą karę. Mój Ojciec zniszczy każdego, kto twierdzi, że Ja
    mówię głosem szatana. Tak więc wy, którzy utrzymujecie, że Mój Głos pochodzi od złego
    ducha, wiedzcie, że wasze cierpienie będzie gorsze niż śmierć. Wasze języki nie będą już
    wylewały jadu którym szatan, napełnił wasze dusze; wasze oczy nie będą już widziały,
    ponieważ pragniecie jedynie ciemności – i niech tak będzie. Wasze uszy nigdy nie usłyszą
    słodyczy Mojego Głosu, gdyż nie chcą słuchać – i niech tak będzie. Wasze serca nie mają
    miłości, zatem nigdy nie będziecie odczuwali miłości, kiedy odetniecie się od Miłości Boga.
    Wasze słowa będą waszym upadkiem i kiedy oskarżacie Mnie, swojego Pana Boga, Zbawiciela
    i Odkupiciela ludzkości o niegodziwą mowę – nie będą one już dłużej słyszane. Umrą.
    W tym czasie Mój Gniew wobec hipokrytów, którzy przemierzają świat, udając, że są ode Mnie,
    jest nie do zniesienia, a Moja Kara spotka każdego z was, który będzie na Mnie pluł. Precz ode
    Mnie -niewiele możecie uczynić przeciwko Mnie. Odrzucę was.
    Kiedy słyszę te krzyki ludzi o duszach opętanych nienawiścią szatana, którzy odważają się
    publicznie deklarować przywiązanie do Mnie, czuję mdłości. Brzydzę się nimi i są oni nie lepsi
    od tych, którzy się bili o to, kto wbije pierwszy gwóźdź do Mojego Ciała.
    Gdy przybliża się Wielki Piątek, ci którzy Mnie dręczą i starają się zniszczyć wszystkie Moje
    ślady, będą tego dnia bardzo cierpieli. W tym dniu, cierpiąc Mój Ból dany wam, abyście się
    opamiętali, będziecie wiedzieli, że was wzywam. Robię to nie dlatego, że zasługujecie na
    odrobinę Mojej Sympatii, ale dlatego, że was kocham – mimo wszystko. W tym dniu proszę
    was, abyście wołali do Mnie w następujący sposób:
    „Jezu, przebacz mi krzywdy wyrządzone Twojemu Ciału, Twojemu Słowu i Twojej Boskości.”
    Odpowiem i pomogę wam przyjść do Mnie z Miłością i Radością w sercu.

    Wasz Jezus

    Króluj nam Chryste.

  9. Piotr2 said

    13.04 .2014 , 19 :00 – GDY PRZYBLIŻA SIĘ WIELKI PIĄTEK , CI KTÓRZY MNIE DRĘCZĄ I STARAJĄ SIĘ ZNISZCZYĆ WSZYSTKIE MOJE
    ŚLADY, BĘDĄ TEGO DNIA BARDZO CIERPIELI

    ================
    tłumaczenie robocze
    ================
    Moja szczerze umiłowana córko,
    Moim Pragnieniem jest, aby ci, którzy
    naprawdę Mnie kochają, podczas
    Wielkiego Tygodnia zadośćuczynili
    poprzez Dar Pojednania. Kiedy
    okażecie Mi prawdziwą skruchę za
    swoje grzechy, wyleję na was
    szczególny Dar Akceptacji, zgodnie z
    Moją Świętą Wolą. Zachęcam was,
    byście Mi zaufali w tym momencie
    historii, jak nigdy dotąd, bo jeśli
    będziecie uważnie słuchali, będę w
    stanie sprawić, by Moje Słowo
    usłyszeli wszyscy, także ci – którzy
    Mnie w ogóle nie znają.
    Kiedy Moi wrogowie Mnie ścigali,
    dokładali wszelkich starań, aby Mnie
    skompromitować. Dali upust swojej
    wściekłości na wielu biednych
    niewinnych ludziach i torturowali ich,
    myśląc, że są Mną. Rozprzestrzeniali
    kłamstwa o Moich apostołach, a w
    atakach wściekłości, starali się
    kompromitować Mnie na różne
    sposoby, gdy nie mogli Mnie
    zaatakować fizycznie. Jeśli by Mnie
    złapali, zabiliby Mnie przed Wielkim
    Piątkiem – gdybym się nie ochronił..
    Rozpowszechniali swoją nienawiść,
    kłamstwa i oszczerstwa o Mojej Misji,
    a swoje fałszywe oskarżenia
    przeciwko Mnie rozprzestrzeniali w
    każdym mieście i miejscowości przed
    dniem, gdy w końcu zostałem
    zdradzony przez jednego z Moich.
    Jad, który wylewał się z ust Moich
    wrogów pochodził od węża, który
    opanował ich dusze. Oni naśladowali
    go na wszystkie sposoby – krzyczeli
    w agresywnej wściekłości przeciwko
    Mnie, chociaż ich zarzuty były
    fałszywe i pozbawione sensu. Pluli na
    Moich apostołów, torturowali Moich
    uczniów, jak i tych nieszczęsnych
    ludzi, których brali za Mnie. Starali
    się nastawić innych przeciwko Mnie,
    tych, którzy o Mnie nie słyszeli i
    mówili nikczemne rzeczy przeciwko
    tym, których nie mogli przekonać, by
    Mnie odrzucili. Wszystkie diabły z
    wnętrzności piekła dręczyły Mnie
    podczas Moich ostatnich tygodni na
    Ziemi, gdy Moje Słowo przeszywało
    serca wielu i nawracało tysiące.
    Kiedy Moja Obecność była
    najsilniejsza, nienawiść nasilała się i
    ryki tych, którzy sprzeciwiali się
    Mnie, przypominały te, które wydają
    dzikie zwierzęta. Ludzie, którzy
    dołączyli do grup Faryzeuszy, aby
    Mnie ukarać, stali się tak źli, jak ci,
    którzy podżegali ich do nikczemnej
    wściekłości wobec Mojej Osoby.
    Zostałem oskarżony o to, że jestem
    nieczysty na Ciele i Duszy. Mówili, że
    Moje Słowo pochodzi od duchów
    nieczystych. Powiedzieli, że złożyłem
    fałszywe świadectwo przeciw
    Mojżeszowi i że zostałem wysłany
    przez złego ducha, by
    zdemoralizować ich dusze.
    Zignorowali oni Miłość, którą
    rozpowszechniałem, nawracanie na
    miłość wzajemną, którą tworzyłem
    pomiędzy nimi i cuda, które czyniłem.
    Gdy skandowali przekleństwa
    przeciwko Mnie, stali z dumnie
    podniesioną głową, a jednocześnie
    bluźnili przeciwko Bogu twierdząc, że
    przemawiają w Jego Imieniu.
    Dokładnie tak szatan zwodzi ludzi.
    Ci, którzy bluźnili przeciwko Mnie
    podczas Mojego Ukrzyżowania nie
    mieszkają w Moim Królestwie, gdyż
    ponieśli najgorszą karę. Mój Ojciec
    zniszczy każdego, kto twierdzi, że Ja
    mówię głosem szatana. Tak więc wy,
    którzy utrzymujecie, że Mój Głos
    pochodzi od złego ducha, wiedzcie, że
    wasze cierpienie będzie gorsze niż
    śmierć. Wasze języki nie będą już
    wylewały jadu którym szatan, napełnił
    wasze dusze; wasze oczy nie będą już
    widziały, ponieważ pragniecie jedynie
    ciemności – i niech tak będzie. Wasze
    uszy nigdy nie usłyszą słodyczy
    Mojego Głosu, gdyż nie chcą słuchać
    – i niech tak będzie. Wasze serca nie
    mają miłości, zatem nigdy nie
    będziecie odczuwali miłości, kiedy
    odetniecie się od Miłości Boga.
    Wasze słowa będą waszym upadkiem
    i kiedy oskarżacie Mnie, swojego
    Pana Boga, Zbawiciela i Odkupiciela
    ludzkości o niegodziwą mowę – nie
    będą one już dłużej słyszane. Umrą.
    W tym czasie Mój Gniew wobec
    hipokrytów, którzy przemierzają
    świat, udając, że są ode Mnie, jest
    nie do zniesienia, a Moja Kara spotka
    każdego z was, który będzie na Mnie
    pluł. Precz ode Mnie -niewiele
    możecie uczynić przeciwko Mnie.
    Odrzucę was.
    Kiedy słyszę te krzyki ludzi o duszach
    opętanych nienawiścią szatana, którzy
    odważają się publicznie deklarować
    przywiązanie do Mnie, czuję mdłości.
    Brzydzę się nimi i są oni nie lepsi od
    tych, którzy się bili o to, kto wbije
    pierwszy gwóźdź do Mojego Ciała.
    Gdy przybliża się Wielki Piątek, ci
    którzy Mnie dręczą i starają się
    zniszczyć wszystkie Moje ślady,
    będą tego dnia bardzo cierpieli. W tym
    dniu, cierpiąc Mój Ból dany wam,
    abyście się opamiętali, będziecie
    wiedzieli, że was wzywam. Robię to
    nie dlatego, że zasługujecie na
    odrobinę Mojej Sympatii, ale dlatego,
    że was kocham – mimo wszystko. W
    tym dniu proszę was, abyście wołali
    do Mnie w następujący sposób:
    „Jezu, przebacz mi krzywdy
    wyrządzone Twojemu Ciału, Twojemu
    Słowu i Twojej Boskości.”
    Odpowiem i pomogę wam przyjść do
    Mnie z Miłością i Radością w sercu.

    Wasz Jezus

    Króluj nam Chryste.

  10. Piotr2 said

    13.04 .2014 , 19 :00 – GDY PRZYBLIŻA SIĘ WIELKI PIĄTEK , CI KTÓRZY MNIE DRĘCZĄ I STARAJĄ SIĘ ZNISZCZYĆ WSZYSTKIE MOJE
    ŚLADY, BĘDĄ TEGO DNIA BARDZO CIERPIELI

    tłumaczenie robocze
    ================
    Moja szczerze umiłowana córko,
    Moim Pragnieniem jest, aby ci, którzy
    naprawdę Mnie kochają, podczas
    Wielkiego Tygodnia zadośćuczynili
    poprzez Dar Pojednania. Kiedy
    okażecie Mi prawdziwą skruchę za
    swoje grzechy, wyleję na was
    szczególny Dar Akceptacji, zgodnie z
    Moją Świętą Wolą. Zachęcam was,
    byście Mi zaufali w tym momencie
    historii, jak nigdy dotąd, bo jeśli
    będziecie uważnie słuchali, będę w
    stanie sprawić, by Moje Słowo
    usłyszeli wszyscy, także ci – którzy
    Mnie w ogóle nie znają.
    Kiedy Moi wrogowie Mnie ścigali,
    dokładali wszelkich starań, aby Mnie
    skompromitować. Dali upust swojej
    wściekłości na wielu biednych
    niewinnych ludziach i torturowali ich,
    myśląc, że są Mną. Rozprzestrzeniali
    kłamstwa o Moich apostołach, a w
    atakach wściekłości, starali się
    kompromitować Mnie na różne
    sposoby, gdy nie mogli Mnie
    zaatakować fizycznie. Jeśli by Mnie
    złapali, zabiliby Mnie przed Wielkim
    Piątkiem – gdybym się nie ochronił..
    Rozpowszechniali swoją nienawiść,
    kłamstwa i oszczerstwa o Mojej Misji,
    a swoje fałszywe oskarżenia
    przeciwko Mnie rozprzestrzeniali w
    każdym mieście i miejscowości przed
    dniem, gdy w końcu zostałem
    zdradzony przez jednego z Moich.
    Jad, który wylewał się z ust Moich
    wrogów pochodził od węża, który
    opanował ich dusze. Oni naśladowali
    go na wszystkie sposoby – krzyczeli
    w agresywnej wściekłości przeciwko
    Mnie, chociaż ich zarzuty były
    fałszywe i pozbawione sensu. Pluli na
    Moich apostołów, torturowali Moich
    uczniów, jak i tych nieszczęsnych
    ludzi, których brali za Mnie. Starali
    się nastawić innych przeciwko Mnie,
    tych, którzy o Mnie nie słyszeli i
    mówili nikczemne rzeczy przeciwko
    tym, których nie mogli przekonać, by
    Mnie odrzucili. Wszystkie diabły z
    wnętrzności piekła dręczyły Mnie
    podczas Moich ostatnich tygodni na
    Ziemi, gdy Moje Słowo przeszywało
    serca wielu i nawracało tysiące.
    Kiedy Moja Obecność była
    najsilniejsza, nienawiść nasilała się i
    ryki tych, którzy sprzeciwiali się
    Mnie, przypominały te, które wydają
    dzikie zwierzęta. Ludzie, którzy
    dołączyli do grup Faryzeuszy, aby
    Mnie ukarać, stali się tak źli, jak ci,
    którzy podżegali ich do nikczemnej
    wściekłości wobec Mojej Osoby.
    Zostałem oskarżony o to, że jestem
    nieczysty na Ciele i Duszy. Mówili, że
    Moje Słowo pochodzi od duchów
    nieczystych. Powiedzieli, że złożyłem
    fałszywe świadectwo przeciw
    Mojżeszowi i że zostałem wysłany
    przez złego ducha, by
    zdemoralizować ich dusze.
    Zignorowali oni Miłość, którą
    rozpowszechniałem, nawracanie na
    miłość wzajemną, którą tworzyłem
    pomiędzy nimi i cuda, które czyniłem.
    Gdy skandowali przekleństwa
    przeciwko Mnie, stali z dumnie
    podniesioną głową, a jednocześnie
    bluźnili przeciwko Bogu twierdząc, że
    przemawiają w Jego Imieniu.
    Dokładnie tak szatan zwodzi ludzi.
    Ci, którzy bluźnili przeciwko Mnie
    podczas Mojego Ukrzyżowania nie
    mieszkają w Moim Królestwie, gdyż
    ponieśli najgorszą karę. Mój Ojciec
    zniszczy każdego, kto twierdzi, że Ja
    mówię głosem szatana. Tak więc wy,
    którzy utrzymujecie, że Mój Głos
    pochodzi od złego ducha, wiedzcie, że
    wasze cierpienie będzie gorsze niż
    śmierć. Wasze języki nie będą już
    wylewały jadu którym szatan, napełnił
    wasze dusze; wasze oczy nie będą już
    widziały, ponieważ pragniecie jedynie
    ciemności – i niech tak będzie. Wasze
    uszy nigdy nie usłyszą słodyczy
    Mojego Głosu, gdyż nie chcą słuchać
    – i niech tak będzie. Wasze serca nie
    mają miłości, zatem nigdy nie
    będziecie odczuwali miłości, kiedy
    odetniecie się od Miłości Boga.
    Wasze słowa będą waszym upadkiem
    i kiedy oskarżacie Mnie, swojego
    Pana Boga, Zbawiciela i Odkupiciela
    ludzkości o niegodziwą mowę – nie
    będą one już dłużej słyszane. Umrą.
    W tym czasie Mój Gniew wobec
    hipokrytów, którzy przemierzają
    świat, udając, że są ode Mnie, jest
    nie do zniesienia, a Moja Kara spotka
    każdego z was, który będzie na Mnie
    pluł. Precz ode Mnie -niewiele
    możecie uczynić przeciwko Mnie.
    Odrzucę was.
    Kiedy słyszę te krzyki ludzi o duszach
    opętanych nienawiścią szatana, którzy
    odważają się publicznie deklarować
    przywiązanie do Mnie, czuję mdłości.
    Brzydzę się nimi i są oni nie lepsi od
    tych, którzy się bili o to, kto wbije
    pierwszy gwóźdź do Mojego Ciała.
    Gdy przybliża się Wielki Piątek, ci
    którzy Mnie dręczą i starają się
    zniszczyć wszystkie Moje ślady,
    będą tego dnia bardzo cierpieli. W tym
    dniu, cierpiąc Mój Ból dany wam,
    abyście się opamiętali, będziecie
    wiedzieli, że was wzywam. Robię to
    nie dlatego, że zasługujecie na
    odrobinę Mojej Sympatii, ale dlatego,
    że was kocham – mimo wszystko. W
    tym dniu proszę was, abyście wołali
    do Mnie w następujący sposób:
    „Jezu, przebacz mi krzywdy
    wyrządzone Twojemu Ciału, Twojemu
    Słowu i Twojej Boskości.”
    Odpowiem i pomogę wam przyjść do
    Mnie z Miłością i Radością w sercu.

    Wasz Jezus

    Króluj nam Chryste.

  11. kooool said

    ks. Stanisław Małkowski został wezwany na dywanik do kard. Kazimierza Nycza. Być może duchowny zostanie odesłany na wcześniejszą emeryturę.
    „Ks. Małkowskiemu zagrożono, że jeśli nadal będzie działał w dotychczasowy sposób (jaki? co on robi takiego?) to może zakończyć się to zakazem odprawiania
    mszy na Wólce Węglowej,
    a także skierowaniem na wcześniejszą emeryturę.
    Ksiądz znosi to jednak bardzo dobrze. Robi przede wszystkim to w co wierzy. Ma przy tym ogromne wsparcie od ludzi. Byłem z nim ostatnio na jego pierwszym wyjeździe zagranicznym. Tysiące ludzi przyszło na spotkanie w Antwerpii. Ks. Małkowski widzi słuszność swojej sprawy i straszenie go przez kogokolwiek nie jest w stanie go złamać”
    http://www.fronda.pl/a/ks-malkowski-na-dywaniku-u-kard-nycza-bedzie-wczesniejsza-emerytura,36506.html

    • Dzieckonmp said

      W kontekście ks.Małkowskiego i tego co wyprawiają z nim wszyscy, jak myślicie – gdyby dziś żył ks.Jerzy Popiełuszko to współczesni też by go zamordowali??

      • Aneta said

        No masz, oczywiście . Byłby jak trędowaty nie tylko dla POstkomunistów ale co gorsza dla kurii i episkopatu. Za komuny był wrogiem jedynie władzy świeckiej , teraz byłby i kościelnej. Daj Mu wieczne spoczywanie , Panie Boże.

  12. młody said

  13. Piotr2 said

    Kochani, czy to prawda?
    Bo jeśli tak to Ksiądz Piotr już dawno to przewidział.

    „……..środa, 19 marca 2014
    W Wielki Piątek już można urządzić
    wesele albo pójść poszaleć na
    dyskotece
    zadecydowała Konferencja Episkopatu
    Polski
    Przypominamy, że zgodnie z
    posoborowym kalendarzem
    liturgicznym, Wielki Post rozpoczyna
    się w Środę Popielcową, a kończy się
    Liturgią Wielkiego Czwartku.
    Arcybiskupom i biskupom polskim
    zebranym na – gratulujemy poczucia.
    Napisał Dextimus dnia 19.3.14……”

    http://breviarium.blogspot.com/?m=0

    Króluj nam Chryste.

    • lucus said

      W Wielki Czwartek rozpoczyna sie TRIDUUM PASCHALNE – najwazniejszy okres dla chrzescijanina. Zycze obfitego Blogoslawienstwa Bozego dla nas wszystkich. Abysmy mogli w poranek Wielkanocny Radosne ALLELUJA !
      JEZUS ZYJE ! ALLELUJA !

  14. KRYSTYNA said

    12 osób, w tym kobieta i muzułmanin…
    =========================

    Podczas wieczornej liturgii Wieczerzy Pańskiej w ośrodku dla osób niepełnosprawnych i starszych Santa Maria della Provvidenza w Rzymie Ojciec Święty obmyje dziś stopy 12 osobom. Będzie wśród nich 9 Włochów, muzułmanin z Libii, młody człowiek z Zielonego Przylądka oraz kobieta z Etiopii – podała amerykańska agencja CNS.

    W celebracji, która rozpocznie się o godz. 17.30 wezmą udział osoby goszczone w tym ośrodku oraz ich rodziny, personel i kierownictwo. Transmisję tego wydarzenia zapowiedziało na swych stronach Radio Watykańskie. Jak wiadomo przed rokiem Ojciec Święty sprawował liturgię Wieczerzy Pańskiej w rzymskim więzieniu dla nieletnich „Casal del Marmo”. Umył wówczas stopy 12 osadzonym różnych narodowości i religii, w tym 2 dziewczętom – jednej z Włoch i jednej z Serbii – muzułmance…

    http://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1784,12-osob-w-tym-kobieta-i-muzulmanin.html

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT ! ! !

  15. KRYSTYNA said

    Dzięki kanonizacji przepchną seksedukację?
    ================================

    Jest obawa, że projekt ustawy o edukacji seksualnej, firmowany nazwiskiem Wandy Nowickiej, może być przepchnięty przez Sejm pod nieobecność posłów, którzy wyjadą na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII.

    Projekt ten – jak przyznają jego twórcy w oficjalnym uzasadnieniu – ma na celu wdrożenie w polskich szkołach seksedukacji, prowadzonej według wielokrotnie krytykowanych (także w GN) standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

    Ma on już za sobą pierwsze czytanie. Sprawozdanie z prac sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży ma być przedstawione Sejmowi na posiedzeniu, zaplanowanym na 23-24 kwietnia. Komisja chce odrzucenia projektu. Negatywną opinię o nim wydał także rząd. I można by się spodziewać, że projekt Nowickiej bez większych problemów zostanie odrzucony, gdyby nie to, że Sejm ma się nim zająć w czasie, gdy część posłów wyjedzie do Rzymu na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII. Można się spodziewać, że zostaną inni – choćby z SLD i Twojego Ruchu – którzy będą głosować za tym projektem.

    Jak się dowiedzieliśmy w biurze prasowym Sejmu, jeśli do projektu nie zostaną zgłoszone poprawki i nie zostanie on skierowany do dalszych prac w komisji, to teoretycznie możliwe jest, że już podczas najbliższego posiedzenia dojdzie do trzeciego czytania, a nawet zasadniczego głosowania nad tą ustawą. Pod nieobecność posłów uczestniczących w kanonizacji może więc dojść do przyjęcia ustawy przez Sejm. Oczywiście, nie zakończyłoby to procesu legislacyjnego, ale stanowiłoby duży krok w stronę przepchnięcia w parlamencie wysoce szkodliwego prawa.

    http://gosc.pl/doc/1965764.Dzieki-kanonizacji-przepchna-seksedukacje

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT ! ! !

  16. Dzieckonmp said

    Biskup Rzymu zezwolił na wyświecenie na kapłanów żonatych mężczyzn w Brazylii

    http://www.infovaticana.com/hombres-casados-podrian-ser-ordenados-sacerdotes-si-los-obispos-estan-de-acuerdo/

    • Radosław said

      Nie zezwolił, tylko w rozmowie z biskupem przyznał, że jest otwarty na rozwiązanie problemu braku księży. Decydujące głos w tej sprawie mają mieć biskupi.

      • kooool said

        Jeśli w firmie szef daje wolną rękę podwładnym oznacza to koniec. „Święty Spokój” oznacza koniec. Bez pracy, nie ma kołaczy. Jak się pościelisz tak się wyśpisz. Nic na tym świecie nie bierze się z niczego. itp…

      • Dzieckonmp said

        czyli róbta jak chceta, inaczej możecie czyli pozwolenie

        • kooool said

          Dokladnie. Gdy na drodze nie beda obowiazywac przepisy ruchu drogowego, zaczniemy jezdzic jak nam sie podoba, drogi beda, ale bezużyteczne

        • Antysyjonista said

          Bzdura w wielu krajach Azji ludzie nie jezdzą według żadnych przepisów drogowych był zresztą kiedyś poświęcony temu tematowi odcinek galileo na tv4 i o dziwo wypadków jest mniej niż w przypadku krajów gdzie stosuje się do tzw. przepisów. Także nie zawsze przepisy ustanowione przez człowieka się sprawdzają wręcz powodują zagrożenie życia bo nie kazdy ich rozumie. Także podałeś zły przykład. W ogóle mam wrażenie że wiekszość w Polsce tzw.przepisów powinna być zlikwidowana a wprowadzone jasne dla wszystkich góra 2-3 strony papieru prawa łatwe do interpretacji z zrozumiałe dla każdego nawet małego dziecka. Tak już jesteśmy zaślepieni tym komunizmem w połączeniu z oligarchią w POlsce że nie dostrzegamy że kiedyś było inaczej i że można żyć bez tego wszystkiego.

  17. Dzieckonmp said

    W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, (wielu kardynałów, biskupów, kapłanów (pastorów, kapelanów) a objawiłeś je prostaczkom (prostym biskupom, kapłanom, zakonnikom, mężczyznom, kobietom, młodzieży i dzieciom). Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

    • Aneta said

      Protestancka ideologia – wszyscy jesteśmy jednakowo obdarowani darami duchowymi ; nawet kobiety i dzieci. Po równi pochyłej do zeświecczenia chrześcijaństwa i zlikwidowania sacrum w kościele. Ratunek – sakramenty , Eucharystia, Najświętszy Sakrament. Według Orędzi będziemy w przyszłości ( kiedy? niedługo, jak widać) szukać Najświętszego Sakramentu i świętych kapłanów. Boże nie opuszczaj nas, chcemy być blisko Ciebie ………

    • bozena said

      Duch Swiety udziela sie tylko tym, ktorzy są pokorni i nie posiadają pychy. Tak, jak Maryja, ktora jest Oblubienicą Ducha Sw.

  18. Dzieckonmp said

    Okropności piekła

    http://www.gloria.tv/?media=54444

  19. Dzieckonmp said

    Do czego są zdolni ludzie. Nie ma na YouTube tego filmiku więc daję link do strony na której jest

  20. Leszek said

    W dzisiejszych wpisach w poz.6 zarówno Powiewu ze Wschodu, jak i mojego jest mowa o obmyciu nóg Apostołom przez Pan Jezusa w trakcie Ostatniej Wieczerzy (z M. Valtorty i bł. A.K. Emmerich), jak o tym mówi, dzisiejsza św. Ewangelia:
    …4 Jezus wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło im się przepasał. 5 Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. 6 Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» 7 Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». 8 Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». 9 Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę».10 Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». 11 Wiedział bowiem, kto Go wyda,dlatego powiedział:«Nie wszyscy jesteście czyści». (J 13,4-11)
    Chciałbym zatrzymać się na symbolice umycia nóg przez Pana Jezusa, a także na symbolu samych nóg.
    W wizji bł. opisanej przez bł. A.K. Emmerich, tak czytamy:
    …Dalej Jezus nauczał o pokucie, o uznaniu swej winy i wyznaniu jej, o skrusze i oczyszczeniu się. Czułam, że to wszystko odnosi się do mającego nastąpić umycia nóg i że wszyscy uznawali w duchu swe grzechy i żałowali za nie, z wyjątkiem Judasza. … W nauce Swej rozumiał Jezus przez umycie nóg oczyszczenie się z grzechów powszednich, bo nogi, przy chodzie wciąż stykające się z ziemią, zawsze na nowo się brudzą; więc też Jezus miał tu także na myśli o b m y c i e duchowe, rodzaj rozgrzeszenia…
    Wiadomo, że my ludzie stworzeni, obdarowani istnieniem przez Stwórcę jesteśmy istotami duchowo-cielesnymi. Mamy w sobie nieśmiertelną duszę, ukrytą w naszym śmiertelnym ciele, przyobleczoną w nie (owszem mamy też w sobie ducha, najgłębszą część naszej duszy: wedle 1Tes 5,23; „duch ludzki – to nasza rzeczywista nieśmiertelna osobowość – po odrzuceniu tego, co już zbędne, rozkładające się, tymczasowe, pozostaje w nagiej swej istocie, jednak ze wszystkim, co ta istota przyswoiła sobie w życiu na ziemi, czyli ze wszystkim, co wybrała z pojęć, wyobrażeń, przywiązań; a więc wraz z ciałem nie ginie świat uczuć, intelektu i woli” – czytamy na str. 66 {30.V.1979r.}, w cz.2 „Świadków Bożego Miłosierdzia”, w rozdz. IV ‚Relacje bliskich ze śmierci, spotkania z Bogiem i Jego miłosierdziem’). I nasze ciało posiada członki, z których każdy wykonuje/powinien wykonywać czynność, do której został przeznaczony. I tak oko stara się/powinno widzieć, ucho słyszeć, powonienie wąchać, smak smakować, ręka dotykać i pracować, noga kroczyć. W zamyśle Bożym wszystkie te członki powinny zestrajać się w jeden ton, grając hymn życia, aby służyć bliźniemu, dla chwały i sławy Imienia Bożego i dla postępu duszy, przez dobre, święte czyny, w posłuszeństwie względem woli, jako jej narzędzia. Św. Paweł w 1-ym Liście do Koryntian (1Kor 12,12nn) przenosi/porównuje obraz członków naszego ciała na członki/do członków Kościoła, którego Głową jest sam Pan (wedle Ef 1,22b-23; Kol 1,18a). cdn

    • Leszek said

      cd.: Pan Jezus powiedział do Piotra, że «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty…».
      Nogi dźwigają, niosą nasze ciała tu i tam, wedle naszej woli; po jakieś pracy albo na końcu dnia (Ps 104,23) myjemy też w czystej wodzie nasze nogi, która bierze/przejmuje od nich brud. Nasze nogi są czyste, ale woda, w które były myte za to jest brudna. Przedziwna zamiana. I ten stan rzeczy Pan przenosi na świat duchowy. W „Poemacie Boga-Człowieka” M. Valtorty”, tak mówi: «Nogi… Człowiek bowiem wchodzi nogami w brud. A to jeszcze byłoby niewiele, bo – powiedziałem wam już – że nie to, co wchodzi i wychodzi z pokarmem, czyni nieczystym (Mk 7,18n), ani nie to, co się osadza na stopach w czasie chodzenia, zanieczyszcza człowieka, ale to, co wylęga się i dojrzewa w jego sercu i stamtąd wychodzi, aby skazić jego czyny i jego członki (Mk 7,20-23). A n o g i człowieka o nieczystej duszy prowadzą go tam, gdzie jest obżarstwo i pijaństwo, rozpusta, niedozwolony handel, zbrodnie…
      Podobnie czytamy w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny, gdzie Bóg Ojciec, tak mówił:
      … Nogi dałem człowiekowi, aby służyły ciału jego i nosiły go na miejsca święte lub tam, gdzie wzywa go korzyść własna lub cudza, dla chwały i sławy imienia Mojego, a on używa ich, by b i e c do miejsc zatraty przy każdej sposobności grzechu, pleść i bawić się nieprzystojnie, wciągając do złego i siebie, i innych, według upodobania swej wyuzdanej woli…
      (z rozdz. ‚Opatrzność Boża’).
      A, co o nogach, które i w jaki sposób brudzą duszę i przestrogach przed tym moglibyśmy przeczytać, np. w Księgi Przysłów ?:
      1. Prz 1,10nn: „Kiedy cię synu, wabią grzesznicy, nie waż się z nimi iść, choćby rzekli: «Pójdź z nami! Zasadźmy się na cichych/na krew! Znajdziemy wszelkie kosztowności i napełnimy domy swym łupem. Przyłącz swój los do naszej wspólnoty, jedna sakwa niech łączy nas wszystkich!» Synu mój, nie chodź ich drogą, przed ścieżką ich strzeż swojej stopy, gdyż n o g i ich pędzą do zbrodni, śpieszno im: krew chcą wytoczyć. Lecz próżno ich sieć zarzucona, na oczach wszelkiego ptactwa. Na własną krew raczej czyhają, czatują na swoje życie, bo taki jest los chciwych zysku: zabiera on własne ich życie” i
      2. Prz 6,16-18: 16Tych sześć rzeczy w nienawiści ma Pan, a siedem budzi u Niego odrazę:17 wyniosłe oczy, kłamliwy język, ręce, co krew niewinną wylały, 18 serce knujące złe plany, n o g i, c o b i e g n ą prędko do zbrodni, 19 świadek fałszywy, co kłamie, i ten, kto wznieca kłótnie wśród braci”.
      3. Natchniony psalmista świadomy grożącego mu niebezpieczeństwa dziękuje Bogu, ze ocalił mu życie od śmierci (którą chcieli mu zadać jego wrogowie; chodzi o grzech prowadzący do śmierci duchowej – dop. mój) i
      n o g i od upadku (Ps 56,14 i 116,8), zaś inny mówi: „powstrzymuję n o g i od wszelkiej złej ścieżki, bo zachowują/aby zachowywać Twoje, Panie postanowienia” (119,101); podobnie w swej mowie obronnej Hiob zapewnia: „Czym chodził do bożyszcz? Czy n o g a moja do oszustwa (dosł. marności – z przypisu) spieszyła?” (Hi 31,5). cd(3)n

    • Leszek said

      cd(3): Pan powiedział: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». Wiedział bowiem, kto Go wyda,dlatego powiedział:«Nie wszyscy jesteście czyści».
      Tym rzecz jasna, który nie był czystym, który Go wydal/zdradził był rzecz jasna Judasz, w którego sercu były zbrodnicze zamysły, nogi gotowe biec do złego, biec do zbrodni, spieszyć do rozlania krwi niewinnej (Iz 59,7; Rz 3,15).
      W samym słowie Pana o umyciu nogach była ukryta aluzja do zamysłów Judasza, a zarazem jeszcze jedna próba odwiedzenia go gotowości do popełnienia zbrodni zdrady. O, gdyby wtedy Judasz powiedział Panu: „odwróć nogi moje od złego!”, ale nic z tych rzeczy. Serce Judasza posiadł całkowicie demon. Nogi Judasza; tak o nich czytamy w wizji A.K. Emmerich:
      … Judasz, skąpiec rozzłoszczony do żywego postępkiem Magdaleny (Mt 26,6n), postanowił sobie w duchu, że już nie zniesie dłużej takiej gospodarki. Nie dał jednak nic poznać po sobie, zdjął suknię godową, i oddalił się pod pozorem, że musi dopilnować w jadalni zebrania resztek potraw dla ubogich. Zamiast jednak tam pójść, p o b i e g ł p ę d e m do Jerozolimy. Przez całą drogę widziałam przy nim diabła smukłego, spiczastego, czerwonego. Był on raz przed nim, to znowu za nim, jak gdyby mu przyświecał, i rzeczywiście, chociaż ciemno było, b i e g ł Judasz pewnie, bezpiecznie, nie potknąwszy się ani razu. Przybywszy do Jerozolimy, pospieszył do domu, w którym później wyszydzano Jezusa. Faryzeusze i arcykapłani zebrani jeszcze byli na naradzie… i po tym, jak Pan Jezus powiedział do Judasza, gdy wszedł w niego szatan w trakcie Ostatniej Wieczerzy, po ustanowieniu Najśw. Sakramentu: „Co chcesz/masz czynić, czyń prędzej!” (J 13,27) i gdy wyszedł z Wieczernika (J 13,30a): …Przez cały czas wieczerzy widziałam u nóg Judasza małego, czerwonego potworka, spinającego się mu czasami aż do serca; jedna jego noga wyglądała jak nagi piszczel szkieletu. Gdy Judasz wychodził za drzwi, widziałam koło niego trzech czartów; jeden wpadł mu w usta, drugi popychał go, trzeci biegł przed nim. Noc już była (J 30,30b), lecz diabli zdawali się oświecać mu drogę: jak szalony pobiegł Judasz naprzód…
      cd(4)n

      • Leszek said

        cd(4): Na słowa Piotra, by Pan, umył mu nie tylko jego nogi, ale i ręce i głowę, Pan odpowiedział mu: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty» (J 13,9-10).
        W „Poemacie Boga-Człowieka” M Valtorty w odniesieniu tego tego fragmentu Ewangelii, czytamy, że Pan Jezus powiedział: …[nogi] są pośród części ciała tymi, które muszą być w wielkim stopniu oczyszczane… wraz z oczami, z ustami… O, człowieku, człowieku! Doskonałe stworzenie któregoś dnia, na początku! A potem tak zepsute przez Zwodziciela! Nie było w tobie złości, o człowieku, ani grzechu!… A teraz? Cały jesteś złością i grzechem i nie ma w tobie części, która by nie grzeszyła!»
        Po, co Pan przyszedł w ciele na ten świat, by rozbić namiot swojej obecności wśród synów i córek ludzkich? Wiadomo, by wypełnić wolę i dzieło Ojca, a te miało na celu zbawienie i odkupienie z niewoli szatana ludzi, które dokonało się w męce na Krzyżu (J 19,30!).
        W swym pierwszym liście św. Piotr Apostoł powiada o Chrystusie, że „On, który grzechu nie popełnił, w którego ustach nie było podstępu/nie znalazła się zdrada, cierpiał za nas i sam w swoim ciele poniósł i wniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliśmy uzdrowieni” (1P 2,21n.24).
        zdanie: … Krwią Jego ran zostaliśmy uzdrowieni… – w innym tłumacz. tak brzmi:
        …ciało jego krwawymi ranami pokryte, uleczyło nas…
        Chrystus po ubiczowaniu i w swojej męce zadośćczyniącej za wszystkie nasze grzechy (1J 2,2 i 4,10) był jedną wielką krwawą ranę, nie przypominał z wyglądu człowieka, najpiękniejszego spośród synów ludzkich (Iz 53,2nn; Flp 2,7n). W jego krwi jest nasze ocalenie!
        Dobrze ten stan rzeczy oddają prorocze słowa Izajasza: „od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w nim części nietkniętej: rany i sińce i opuchnięte pręgi, nie opatrzone ani przewiązane, ni złagodzone oliwą” (Iz 1,6).
        Temu, co widział i mówił w duchu Izajasz odpowiadają te słowa Pana, z Valtorty:
        …człowieku cały jesteś złością i grzechem i n i e m a w tobie części, która by nie grzeszyła! Nie ma w tobie, człowieku nic zdrowego! w sensie duchowym (Syr 42,18!). I tą naszą śmierć, śmierć naszego wewnętrznego człowieka, zaprzedanego grzechowi i przejawiającą się zewnętrznie w swoich członkach (Rz 7,14nn) wziął na siebie Pan Jezus na krzyż, w zamian za to dając nam zdrowie, Boże życie duchowe w sobie, o czym tak pisał św. Paweł:
        „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale g r z e c h, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!” (Rz 7,18-24) cdn

        • Leszek said

          cd.: A.K. Emmerich w oglądanej przez siebie wizji umycia nóg Apostołom przez Pana Jezusa, mówiła:… W nauce Swej rozumiał Jezus przez umycie nóg oczyszczenie się z grzechów powszednich, bo nogi, przy chodzie wciąż stykające się z ziemią, zawsze na nowo się brudzą; więc też Jezus miał tu także na myśli o b m y c i e duchowe, rodzaj rozgrzeszenia…
          I właśnie każda spowiedź, każde przystąpienie do Sakramentu Pokuty (który każdorazowo jest jakby zstąpieniem do sadzawki chrztu św.): wyznanie grzechów i otrzymanie rozgrzeszenia jest niczym innym jak obmyciem się (najpierw rzecz jasna w wodzie chrztu świętego), ale później we krwi Zbawiciela, jak o tym pisze św. Jan Apostoł: „Jeżeli wyznajemy nasze grzechy,
          [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości…krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu” (1J 1,9.7c).
          Tak też, mówi Bóg Ojciec w „Dialogu…” św. Katarzyny ze Sieny:
          …Nakazałem Słowu, Jednorodzonemu synowi Mojemu wielkie posłuszeństwo, aby oczyścić was z jadu, którym przez nieposłuszeństwo Adama zatruł się rodzaj ludzki. Więc On, prawdziwie posłuszny, pobiegł jakby pijany miłością na haniebną śmierć na najświętszym krzyżu i przez śmierć swoją dał wam życie. Nie mocą swego człowieczeństwa, lecz mocą swego Bóstwa, zjednoczonego przez opatrzność Moją z naturą ludzką, aby uczynić zadość za grzech, który został popełniony przeciw Mnie, Dobru nieskończonemu i który wymagał zadośćuczynienia nieskończonego. Natura ludzka, grzeszna i skończona, musiała być zjednoczona z istotą nieskończoną, aby dać Mnie, Nieskończonemu, zadośćuczynienie nieskończone i za całą naturę ludzką, za ludzi przeszłych, obecnych i przyszłych. Chciałem, aby człowiek, ilekroć Mnie obrazi, mógł znaleźć doskonałe zadośćuczynienie dla Mnie, gdy zechce wrócić do Mnie za swego życia. To doskonałe zadośćuczynienie jest wam zapewnione przez zjednoczenie natury Boskiej z naturą ludzką. Jest to dzieło Mej opatrzności: ona to zrządziła, że za czyn skończony, jakim jest męka na krzyżu, otrzymaliście w Mym Słowie owoc nieskończony mocą Boskości…(z początku rozdz. ‚Opatrzność Boża’)

    • Leszek said

      I już na koniec tych rozważań (choć jeszcze można by coś więcej napisać, ale niech to już wystarczy, to, co zostało napisane) jeszcze odniesienie słów Pana, z „Poematu Boga-Człowieka” M. Valtorty: …[nogi] są pośród części ciała tymi, które muszą być w wielkim stopniu oczyszczane… wraz z oczami, z ustami… O, człowieku, człowieku! …
      O tej rzeczywistości, tak mówi Bóg Ojciec w „Dialogu o Opatrzności Bożej czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny:
      …bramy wolnej woli nie pozwalam nieprzyjaciołom otworzyć. Wolno diabłom i innym nieprzyjaciołom człowieka wyłamywać inne bramy z wyjątkiem tej bramy głównej, od której zależy los miasta duszy. Straż nad tą bramą powierzyłem wolnej woli. Ja uczyniłem wolę wolną (Syr 17,6a); jej rzeczą jest rzec tak lub nie, wedle jej upodobania (Syr 15,14.16n).
      Wiele bram posiada to miasto. Lecz trzy z nich są najważniejsze. Główną jest ta, o której ci mówiłem, wola, jest ona niezdobyta, jeśli nie chce się poddać, i strzeże dwóch innych, którymi są pamięć i intelekt. Jeśli wola zgodzi się, wchodzi nieprzyjaciel, miłość własna, z innymi nieprzyjaciółmi, którzy wkraczają za nią. Wtedy intelekt ogarniony zostaje ciemnością, nieprzyjaciółką światła. Pamięcią owłada nienawiść, przez wspomnienie krzywdy, która jest wrogiem miłości bliźniego; opada ją wspomnienie tysiąca uciech świata, tak licznych, tak rozmaitych, jak rozmaite są grzechy, które są wrogami cnót.
      Skoro tylko poddadzą się te bramy, otwierają się wszystkie inne wejścia, zmysły ciała, które są narządami odpowiadającymi władzom duszy. Nieuporządkowane pożądanie człowieka, które otwarło swe bramy, jest w łączności z tymi narządami, które przeto są skażone zepsuciem woli i skalane są same ich czyny.
      Oko zadaje tylko śmierć, bo wpatruje się w przedmioty martwe, na które patrzeć nie powinno, spojrzeniem bezwstydnym z wyrazem wyzywającym, oznaką próżności i płochości serca. W ten sposób człowiek jest dla samego siebie i dla innych przyczyną śmierci. O nieszczęsny! Dałem ci to wszystko, abyś spoglądał w niebo. Piękność mych stworzeń miała cię doprowadzić do Mnie, abyś oglądał tajemnice moje, a ty patrzysz w błoto i nędzę, z których czerpiesz śmierć!
      Ucho także lubuje się w rzeczach nieuczciwych, słucha o czynach bliźniego, aby go móc sądzić. Dałem mu je aby słuchał słowa mojego i dowiadywał się o potrzebach bliźniego. cdn

      • Leszek said

        cd.: Dałem człowiekowi j ę z y k, aby głosił me słowo i spowiadał się z błędów, a także przyczyniał się do zbawienia dusz. A on używa go, aby bluźnić Mnie, Stwórcy swemu i dla zguby bliźniego. Pasożytuje na sławie jego, szemrze przeciw niemu, oczernia jego dobre dzieła, a wywyższa złe. Przekleństwa, fałszywe świadectwa, słowa rozpustne, niebezpieczne dla niego i innych, oto zbrodnie języka. Czyż nie język wyrzuca słowa zniewagi, które przeszywają serce bliźniego, jak miecz i wyzywają gniew jego? (Syr 28,17n. Ileż nieszczęść, ileż mężobójstw, ileż nie¬czystości, ileż gniewu, nienawiści i straty czasu zawinił język (por. Jk 3,6).
        Czyż i p o w o n i e n i e nie grzeszy także przez nieumiarkowane przyjemności, których szuka w swych wrażeniach? A smak ze swym nienasyconym łakomstwem, z niepowściągliwą zachłannością, wiecznie chciwy licznych i rozmaitych potraw, dbały tylko o napełnienie brzucha! Biedna dusza nie zważa, że otwiera w ten sposób bramę wszystkim nadużyciom, że nadmiar pożywienia rozpala w jej ułomnym ciele nieuporządkowane pragnienia, które zgubią ją samą.
        R ę c e znajdują przyjemność w kradzieży cudzego dobra i w szpetnym, nieczystym dotykaniu, te ręce, które stworzyłem, by służyły bliźniemu w chorobie i wspomagały go jałmużną w biedzie. N o g i dałem człowiekowi, aby służyły ciału jego i nosiły go na miejsca święte lub tam, gdzie wzywa go korzyść własna lub cudza, dla chwały i sławy imienia mojego, a on używa ich, by biec do miejsc zatraty przy każdej sposobności grzechu, pleść i bawić się nieprzystojnie, wciągając do złego i siebie, i innych, według upodobania swej wyuzdanej woli.
        Wszystko to rzekłem ci, najdroższa córko, abyś miała powód do płaczu widząc, do jakiej nędzy doszło szlachetne miasto duszy i abyś uświadomiła sobie, ile zła wnika przez główną bramę woli… (z rozdz. ‚Opatrzność Boża’)
        http://sienenka.blogspot.com/2011/10/opatrznosc-boza-cxliv.html

  21. KRYSTYNA said

    Myśl na dziś
    ========

    Wiem, że Bóg pozwala szatanowi na te ataki, aby Boże miłosierdzie uczyniło was drogimi Mu. Chce również, abyście upodabniały się do Jezusa w udrękach pustyni, Ogrodu Oliwnego i krzyża. Powinniście jednak bronić się przed szatanem, odpędzając go i gardząc jego złośliwymi podszeptami w imię Boga i świętego posłuszeństwa.

    Św. Ojciec Pio

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT ! ! !

  22. zmajcek said

    W Ogrodzie Oliwnym

    http://www.pch24.pl/w-ogrodzie-oliwnym,22381,i.html

  23. Powiew ze wschodu said

    Korea Południowa – Zatonął prom z 477 osobami na pokładzie, zaginęło ponad 300 osób, większość pasażerów to uczniowie szkół średnich
    Na razie nie ma dokładnych informacji co do liczby poszukiwanych pasażerów promu. Agencja Associated Press, powołując się na anonimowego przedstawiciela rządu w Seulu, informuje o 295 zaginionych ludziach, agencja Yonhap pisze o 290 poszukiwanych, a Reuters o ponad 300.

    http://losyziemi.pl/korea-poludniowa-zatonal-prom-z-477-osobami-na-pokladzie-zaginelo-ponad-300-osob-wiekszosc-pasazerow-to-uczniowie-szkol-srednich#more-28922

    Na pokładzie promu miało znajdować się 477 osób – wynika z informacji agencji Yonhap, które potwierdziła straż przybrzeżna, na którą powołuje się agencja Reutera.

    W akcji ratowniczej bierze udział 18 śmigłowców i około 40 jednostek pływających w tym okręty straży przybrzeżnej. Do akcji ratunkowej ma się włączyć amerykański okręt, który przebywa na okolicznych wodach. Część osób zabrały z pokładu promu helikoptery; pozostałym pasażerom kazano skakać za burtę w kamizelkach ratunkowych.

    Według przedstawiciela służb ratunkowych woda w miejscu, gdzie doszło do wypadku, miała temperaturę około 12 stopni Celsjusza; była na tyle zimna, by spowodować hipotermię po przebywaniu w niej od 1,5 godziny do 2 godzin.

    Ratownicy obawiają się, że wiele osób może być uwięzionych wewnątrz statku. Istnieje też możliwość, że część z rozbitków została uratowana przez małe łodzie rybackie, jednak te informacje nie zostały potwierdzone.

    Wśród pasażerów było aż 325 uczniów szkół średnich z Inczhonu, którzy płynęli w ramach szkolnej wycieczki na położoną w Cieśninie Koreańskiej wyspę Czedżu. Prom Sewol wypłynął z Inczhonu we wtorek.

    Według świadków cytowanych przez telewizję YNT, zanim statek zaczął tonąć, można było poczuć wstrząs, jakby w coś uderzył. Jednostka nadała sygnał SOS około godz. 9 czasu miejscowego (godz. 2 w Polsce), gdy prom przebywał w odległości ok. 3 km na południowy zachód od wyspy Gwanmae.

    Na razie nie ma dokładnych informacji co do liczby poszukiwanych pasażerów promu. Agencja Associated Press, powołując się na anonimowego przedstawiciela rządu w Seulu, informuje o 295 zaginionych ludziach, agencja Yonhap pisze o 290 poszukiwanych, a Reuters o ponad 300.

    Na pokładzie promu miało znajdować się 477 osób – wynika z informacji agencji Yonhap, które potwierdziła straż przybrzeżna, na którą powołuje się agencja Reutera.

    W akcji ratowniczej bierze udział 18 śmigłowców i około 40 jednostek pływających w tym okręty straży przybrzeżnej. Do akcji ratunkowej ma się włączyć amerykański okręt, który przebywa na okolicznych wodach. Część osób zabrały z pokładu promu helikoptery; pozostałym pasażerom kazano skakać za burtę w kamizelkach ratunkowych.

    Według przedstawiciela służb ratunkowych woda w miejscu, gdzie doszło do wypadku, miała temperaturę około 12 stopni Celsjusza; była na tyle zimna, by spowodować hipotermię po przebywaniu w niej od 1,5 godziny do 2 godzin.

    Ratownicy obawiają się, że wiele osób może być uwięzionych wewnątrz statku. Istnieje też możliwość, że część z rozbitków została uratowana przez małe łodzie rybackie, jednak te informacje nie zostały potwierdzone.

    Wśród pasażerów było aż 325 uczniów szkół średnich z Inczhonu, którzy płynęli w ramach szkolnej wycieczki na położoną w Cieśninie Koreańskiej wyspę Czedżu. Prom Sewol wypłynął z Inczhonu we wtorek.

    Według świadków cytowanych przez telewizję YNT, zanim statek zaczął tonąć, można było poczuć wstrząs, jakby w coś uderzył. Jednostka nadała sygnał SOS około godz. 9 czasu miejscowego (godz. 2 w Polsce), gdy prom przebywał w odległości ok. 3 km na południowy zachód od wyspy Gwanmae.

    http://losyziemi.pl/korea-poludniowa-zatonal-prom-z-477-osobami-na-pokladzie-zaginelo-ponad-300-osob-wiekszosc-pasazerow-to-uczniowie-szkol-srednich#more-28922

  24. Jestem Izabela said

    Mam takie pytanko. Tylko proszę o wyrozumiałość i nie przemądrzanie się.
    Czy mam grzech jeśli podczas Mszy nie przystąpię do Komunii Św., a mogłabym, ponieważ jestem wyspowiadana? A dokładniej mówiąc, to czy mam grzech jeśli nie przystąpię do Komunii, ponieważ rozdawana jest przez jakieś baby na stojąco do ręki, a ja nie chcę się na takie coś godzić? Ktoś mi powie „to zmień kościół”.. No niby tak, ale ja jestem za granicą i będąc na zagranicznych Mszach zawsze jest w ten sposób udzielana Komunia, a jak już pofatygowałam się Mszę prowadzoną przez polskich dwóch księży (gdzie było bardzo mało osób w kościele), a Komunii udzielały cztery stare baby to mnie się włos zjeżył na głowie 😦 W żadnym z kościołów, w których byłam nie uświadczę też Pana Jezusa na krzyżu przykrytego fioletową płachtą w obecnym czasie. Takich rzeczy mogę wymieniać i wymieniać. Przepraszam, może się zbyt unoszę, ale coraz bardziej mi to ciąży na sercu i idąc na różne msze tu gdzie jestem to nie czuję się wcale jakbym uczestniczyła we Mszy lecz w jakimś przedstawieniu.. Ja nie wiem czy Wy w ogóle jesteście mi w stanie uwierzyć co tu się dzieje. Ja już widziałam różne cyrki w wielu krajach, ale to co się wyrabia tu gdzie teraz jestem to mnie przerasta. Ja to chyba muszę nagrać.. No. np. podczas Mszy, a właściwie na samym początku ksiądz zaprasza wszystkie dzieci przed ołtarz, prosi aby poczekały, po czym przychodzą po nie jacyś ludzie i biorą na zaplecze na pół Mszy.. W tym czasie te dzieci malują gdzieś w jakimś pokoiku obrazki, wycinają, lepią coś.. Później w połowie z tym wracają i niosą to kładąc na ołtarzu. Nie mam zbyt wiedzy teologicznej i nie znam się aż tak na przepisach kościelnych, dlatego poprawcie mnie jeśli się mylę, ale zdaje się, że na ołtarzu nie wolno kłaść takich przedmiotów. To jest miejsce tylko na określone „rzeczy” i nie wolno tego nagiąć…
    To jeszcze nic.. Te dzieci składają te swoje dzieła na ołtarzu, następnie otaczają cały ołtarz i zaczynają z księdzem odprawiać dalszą część Mszy. Niekiedy bywa i tak, że są również ubrane w stroje takie jak ma kapłan tylko takie miniaturkowe. Później ksiądz przy ołtarzu zadaje im pytania, one odpowiadają przez mikrofon, ich rodzice się cieszą i duma ich rozpiera. Wygląda to jak jakieś przedstawienie. Jestem totalnie wybita z rytmu i ciężko jest mi się skupić na Mszy. Zdarza się, że kielichy są przeźroczyste, a ktoś mi kiedyś tłumaczył, że tak nie wolno.
    Na całe ogromne miasto, w którym jestem jest 3 polskich księży z czego dwóch działa wspólnie, a jeden jest z innej parafii i się z nimi nie zna. Ten jeden z innej parafii jest starszym kapłanem i to jest jedna jedyna nadzieja tego miasta, ponieważ celebruje on Mszę z wielkim oddaniem, u niego się klęczy podczas Komunii, którą tylko on udziela, a po Mszy jest odmawiana modlitwa do św. Michała Archanioła, jak przed laty (tzn. wiem z opowieści mojej Mamy, bo osobiście się pierwszy raz z tym spotkałam i to właśnie tutaj). Jedyny minus, że Msza odprawiana przez tego księdza w maleńkim kościółku jest o takich porach, że nijak mi pasuje z uwagi na moją pracę, chociaż już raz się udało na niej być.
    W najbliższej perspektywie nie planuję opuszczać tego kraju ani miasta, z wielu względów i jakoś próbuję się uporać z tym moim uciskiem związanym z postępowaniem podczas Mszy. Być może to ja się mylę, to niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu.
    Być może ktoś też mieszka za granicą i ma podobnie, więc jestem ciekawa jak sobie radzi w takiej sytuacji.

    • Bozena said

      U mnie jest podobnie z dziecmi wokol oltarza, ale staram sie w „ramach pokory” nie mysec o tym, wszak P Jezus lubial miec dzieci wokol siebie . One jeszcze maja cYste serca. Jesli chodZi o Komunie Sw to nigdy nie biore na reke, ale jak nie moge isc do kaiedza to wtedy zistaje szafarz. CZesto nie umieja dawac Komunii do ust I mozesz dostac po zebach, raz babce malo co kielich nie upadl…
      Jednak wole przyjac od baby niz wcale. Bol psychiczny jaki czujesz z tego powodu podaruj Jezusowi, bo z czas em bedziemy sie spotykac z coraz to wieksza profanacja…
      Nie wiem co Ci poradZic, moze postaraj sie porozmawiac na ten temat z tym ksiedzem ktory wydaje Ci sie najbardziej bliski zrozumieniu ciebie…

    • Gossja said

      Izo, nie myśl o szafarkach per „stare baby”. Może spróbuj myśleć, że one pobłądziły, nikt ich nie zatrzymal w tym bładzeniu, łacznie z miejscowym biskupem (bo o ile pamiętam, to biskup wyznacza nadzwyczajnych szafarzy, prawda?) Szafarz jest instytucją nadzywczajna, dla specjalnych, niecodziennych okoliczności. Może trzeba się zapytać miejscowych kapłanów, jakaż to sytuacja jest tak nadzwyczajna, że kapłani nie są w stanie udzielać Komunii i musza posiłkować się świeckimi? Ktoś tu kiedyś napisał, że mamy taki rząd na jaki zasługujemy. Najwyraźniej – kapłanow tez mamy takich, na jakich zasługujemy. Może czas, aby od kapłanów wymagać, domagać się, a zacząć od siebie? Choć czasem myśle, że za późno, ale ja to pesymistka jestem.

    • Leszek said

      Witaj Jestem Izabela! Przeglądając wpisy braci i sióstr w komentarzach nawiązujących do Gł. Wpisu o tym Arcbp z Dublina, który… i mając zamiar do niego/jego treści się odnieść, zjechałem myszką na dół i trafiłem na Twój Izabelo wpis. A więc jesteś, pracujesz już za granicą, ale jak czytam kłopoty tym razem innej poważniejszej natury – niż poprzednie sercowe „polskie” – nazwę je „duchowymi” (bo dot. życia Twojej nieśmiertelnej duszy) towarzyszą Ci tam gdzie jesteś. Dobrze, że o Twoim zagranicznym „kościelnym” w materii ducha doświadczeniu, na które włos się jeży na głowie, napisałaś.
      Czując się wywołany do tablicy, chciałbym i ja coś odpowiedzieć Ci, Izabelo na Twoje pytanie, co do przyjmowania Komunii św. w opisanych przez Ciebie trudnych warunkach, mając nadzieję, że znajdę dla Ciebie wyrozumiałość i nie będę się przemądrzał, a zarazem pisząc to, co piszę i jeszcze napiszę, chciałbym sprostać zaleceniom św. Pawła Apostoła: „Pouczajcie się i udzielajcie sobie wzajemnie napomnień we wszelkiej mądrości. … Mowa wasza niech będzie miła, zaprawiona solą, abyście wiedzieli, jaka odpowiedź każdemu dać należy” (Kol 3, 16 i 4,6; por. Ef 4,29). I o to pomodliłem się do Ducha Świętego, gdy zrodziła się we mnie myśl napisania tą drogą do Ciebie, Izabelo, czego ufam za złe mi nie weźmiesz. No to zapewniony Twoją zgodą, przystępuje do kontynuowania pisania.
      Trudno jak piszesz przeżyć na pustyni tego dużego miasta, gdzie „zielonymi oazami” zdają się być dwie polskie parafie katolickie, w których z jednej z nich (tam gdzie pracują dwaj kapłani) dzieje się coś złego. Nie do pomyślenia bowiem jest fakt, że owi kapłani w czasie rozdawania Komunii św. sobie siedzą, a ich powinności wypełniają „w zastępstwie” kobiety/szafarki. W jednym z egzorcyzmów (31.10.1975r.) demon ludzki, Judasz (choć zdrajca, to przecież był jednym z Dwunastu Apostołów) przymuszony mocą Boża, tak mówi:
      „Najgorsze jest to, kiedy wyznacza się kobiety do rozdawania Komunii św. To nie przynosi wcale błogosławieństwa ani łask. Nie są to poświęcone, konsekrowane ręce, są to tylko ręce kobiece. Chrystus przeznaczył tylko i jedynie mężczyzn do kapłaństwa, a nie kobiety. Ale tj. pycha, pycha, pierwszy główny grzech aniołów upadłych. Tak jest, kobiety te pysznią się, chełpią się z tego, kiedy mogą stać na przedzie i wykonywać funkcje posługi kapłańskiej… Ci modernistyczni kapłani tak daleko zaszli w tej odnowie, że aby się ludziom podobać i im dogodzić, już sami nie wiedzą, co jeszcze wymyśleć, aby jakoś pociągnąć ludzi do Kościoła. Jednym z z tych pomysłów jest wprowadzenie przez niektórych duszpasterzy kobiet do służby ołtarza” (źródło: O. Bonawentura Meyer „Ostrzeżenie z Zaświatów”, str. 67/68).
      Co masz/powinnaś zrobić wg mnie z Twoim problemem? Może tak, co ja bym zrobił na Twoim, Izabelo miejscu?
      1. Przedstawił bym te problem w rozmowie Panu Jezusowi i swemu Aniołowi Stróżowi, swemu Patronowi najlepiej – jeśli byłoby to możliwe – przed Przenajśw. Sakramentem.
      2. Gdybym uczestniczył we Mszy Św. w tej Parafii, gdzie komunię rozdają miast kapłanów, szafarki świeckie n i e p r z y s t ą p i ł b y m do Komunii św., by z ich „nieczystych” rąk przyjąć ją i to na stojąco do ręki.
      Próbowałbym porozmawiać (po wcześniejszej modlitwie), z tymi kapłanami, prosząc, a nawet żądając (nie zrażając się tym, bym sobie znalazł inny kościół, gdzie „moje żądania zostaną spełnione”), bym mógł otrzymać Komunię św. z ich rąk i to na kolanach i do ust, bo przecież przyjmuję samego Boga.
      To jest zadziwiające, że w czasie Ostatniej Wieczerzy umycia nóg Apostołom prze Pana Jezusa Boga-Człowieka, klęczał On przed człowiekiem, a grzeszny człowiek nie chce uklęknąć i nie pozwala mu się przez sługi Ołtarza uklęknąć przed Bogiem, obecnym w św. konsekrowanej Hostii! Z tego powodu zapewne bardzo jest zagniewany Bóg i nie pozostawi tego bez konsekwencji!
      3. Gdybym nic nie wskórał, to pozostawała by mi tylko rozmowa z tym kapłanem z drugiej Parafii, który sprawuje Sakrament Eucharystii tak jak to powinno być. Jeśli rzeczywiście pora odprawiana tutaj Mszy Św. koliduje z czasem Twojej pracy, to zapytałbym tego kapłana, czy mógłbym uczestniczyć we Mszy Św. w tamtej Parafii bez przyjmowania komunii św. z rąk tych kobiet, a od niego przyjmować samą Komunię Św. na kolanach i do rąk w stosownej dla Ciebie, Izabelo i niego porze. Wtedy mógłby być i wilk syty i owca cała.
      3. Piszesz, że raz udało ci się być na tej Mszy Św. w tym małym starym kościółku, może pomódl się i poproś Pana Jezusa ( w ramach rozmowy z p-ktu 1), by takich razów mogło być więcej, ku dobru Twojej duszy, o której (każdej duszy) tak mówi, Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny”, ale to już w cd.

      • Leszek said

        cd.: … Co się tyczy duszy i życia jej, wiesz, że dałem jej sakramenty świętego Kościoła. Oto jej pokarm! Nie jest to chleb materialny, który służy ciału i który dałem ciału! Bo dusza jest niematerialna, potrzebuje niematerialnego pokarmu i żyje słowem moim. Toteż rzekła Prawda moja w świętej Ewangelii: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi ode Mnie” (Mt 4,4; Łk 4,4). Powinna więc z żarliwością ducha iść za nauką Mego wcielonego Słowa, które mocą swej krwi w sakramentach daje jej ż y c i e.
        Sakramenty te są duchowe i dane są duszy, choć są zarządzane i rozdawane za pośrednictwem ciała. Sam ten akt nie udzieliłby duszy życia łaski, gdyby dusza nie przygotowała się do duchowego przyjęcia go przez prawdziwe i święte p r a g n i e n i e, które mieszka w duszy, nie w ciele. Przeto rzekłem ci, że sakramenty są duchowe i udzielane są duszy niematerialnej. Choć podawane są za pośrednictwem ciała, przeznaczone są dla duszy, która je przez pragnienie przyjmuje.
        Aby wzmóc ten głód i to święte p r a g n i e n i e, wzbudzam w niej tęsknotę do nich i sprawiam, że ich otrzymać nie może, ta niemożność podnieca jej głód i uczy ją poznawać siebie, co doprowadza ją przez pokorę do osądzenia siebie niegodną. Wtedy czynię ją godną, używając często różnych sposobów, aby opatrzyć ją tym sakramentem.
        Wiesz o tym ze słyszenia i doświadczyłaś tego sama, jeśli pamiętasz. Łaskawość Mego Ducha Świętego, którego dobroć moja oddała jej na usługi, natchnie jakiegoś księdza myślą, że powinien udzielić jej tego pokarmu. Duch Święty naciska go ogniem Mej miłości i pobudza jego sumienie. Pod tym naporem wewnętrznym kapłan godzi się zaspokoić głód tej duszy i spełnić jej
        ż y c z e n i e. Czasem każę duszy czekać do ostatniej chwili i kiedy straci wszelką nadzieję, otrzymuje to, czego pragnie.
        Czy pamiętasz tę duszę, która przyszła do świętego Kościoła z wielkim pragnieniem przyjęcia komunii? Gdy kapłan podszedł do ołtarza, poprosiła go o Ciało Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka. Odpowiedział, że go jej nie da. W duszy wzrósł żal i pragnienie. Kapłan poczuł niepokój w sercu i gdy podniósł kielich, doznał tak silnych wyrzutów sumienia, że rzekł do ministranta: Spytaj ją, czy chce Komunii, dam ją jej chętnie. To Duch Święty, służebnik przydatny tej duszy przez opatrzność moją, trapił tak serce tego kapłana, by skłonić go do zaspokojenia jej pragnienia. Jakąż korzyść odniosła ta dusza przez tę odmowę? To, co było w niej tylko iskierką wiary i miłości, urosło w wielki pożar i pragnienie to tak rozpaliło jej serce, iż zdało się, że życie uleci z jej ciała. Przeto zezwoliłem na tę zwłokę tylko dlatego, aby wytępić w niej wszelką miłość własną, wszelkie wahanie, wszelkie zadufanie w sobie…
        Dalej czytaj: http://sienenka.blogspot.com/2011/10/opatrznosc-boza-cxlii.html
        Izabelo! Może z lektury/treści tego rozdz. ułożyć sobie modlitwę i podstawę do rozmowy z Panem Jezusem.
        I tym akcentem kończę już ten nie wpis, ale zdaje się ten e-mailowy piątkowy list do Ciebie, a miało być przecież zwięźle i krótko i bez przemądrzania się. No cóż, proszę o wybaczenie. Serdecznie pozdrawiam i przekacuje Ci Pawłowy św. pocałunek pokoju i miłości (wedle 1Kor 16,20). Pokój, Łaska i miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego z miłości do i za nas grzeszników i Zmartwychwstałego niech będzie i Twoim udziałem, Izabelo.
        Ps. Życzenia świąteczne zwykłem wysyłać nie przed, a w czasie Świąt Wielkanocnych, najwcześniej w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, więc wybacza, że ich teraz nie przesyłam.

      • Leszek said

        Czy możesz Izabelo powiedzieć, w jakim kraju i mieście jesteś, gdzie dzieją się takie rzeczy, o których piszesz?

        • Jestem Izabela said

          Witaj Leszku i witajcie wszyscy, który odpowiedzieli na moje pytania. Dziękuję bardzo.
          Mam nadzieję, że odczytasz moją odpowiedź Leszku. Przepraszam, że dopiero teraz, ale sam wiesz jak to jest w okresie świątecznym. Mnóstwo obowiązków, przygotowań itp.
          Nawet nie masz pojęcia jak ja doceniam Twój trud i wkład w odpowiedzi dla mnie. Tak samo jak kiedyś poświęcałeś się mojej sprawie, tak i teraz widzę, że można na Ciebie liczyć. Wiesz, to mnie bardzo podnosi na duchu. W ogóle podziękuj też Twojej przyjaciółce Małgosi za cenne słowa. Nie sposób raz przeczytać Twoją wiadomość, bo jest bardzo pogada w porady i nie tylko i to tak jak z Pismem Świętym, że można czytać to samo mnóstwo razy, a za każdym razem wyniesiemy coś nowego, cennego.
          Szczerze chyba właśnie takiej odpowiedzi jak Twoja oczekiwałam. Może to głupie i nie obiektywne, bo pomimo moich wątpliwości i pytań, które zadałam tu do wszystkich to ja już swój pogląd wcześniej miałam, ale podbudowało mnie na duchu, że są ludzie, którzy myślą tak jak ja, a jeszcze kiedy to w tak bogaty sposób argumentują to już w ogóle wspaniale, bo wyjaśniają mi to co niby sama wiem, ale nie umiem często nazwać po imieniu, co też wynika np. z braku wiedzy, z faktu, że jestem mało oczytana itd. itd.
          Zapytałeś w jakim kraju i mieście jestem. W Szkocji, w Glasgow. I co najśmieszniejsze to Dzieckonmp kilka wpisów wyżej w ogóle napisał newsa właśnie o szkockim kościele i ohydzie jaką tutaj zamierzają wprowadzić i to w tym wątku. Także niejako potwierdził w jakiś sposób mój pierwszy tu wpis, że ogólnie tu się źle dzieje.
          Kilka osób doradziło mi tutaj żebym może porozmawiała z tym polskim księdzem z małego kościółka i tak też właśnie zrobiłam. Wielki Tydzień spędziłam właśnie w tym kościele, bo akurat nie miałam w tych dniach pracy, no i przy okazji święcenia pokarmów też poszłam do spowiedzi. Chociaż był wolny inny ksiądz to ja naciskałam na tego starszego, o którym wspominałam. Powiedziałam mu podczas spowiedzi te wszystkie swoje wątpliwości, powiedziałam, że nie jestem w stanie przyjąć Komunii z rąk kobiet, że jestem wychowana w duchu tradycji. Powiedziałam też o swoich wątpliwościach jeśli chodzi o papieża Franciszka, co bardzo mi ten ksiądz starał się wybić z głowy i nie przemawiały zbytnio do niego moje argumenty. Ale wracając do kwestii przyjmowania Komunii to ksiądz zasugerował żebym może pomyślała o zmianie pracy skoro koliduje mi ona z uczestnictwem na Mszy właśnie w tym kościele. Był dość wyrozumiały dla mnie w tej kwestii, bo rozumiał moje wychowanie, tradycje itp., chociaż nie negował przyjmowania Komunii od szafarzy itp. Zaprosiłam tego księdza do siebie na kawkę. Zgodził się oczywiście i jak dogadam z nim termin to będę być może miała okazję szerzej z nim porozmawiać na ten temat. Szczerze rozmawiało mi się troszkę ciężko, mimo wszystko, bo ksiądz nie dał mi się tak do końca wypowiedzieć. Ucinał w połowie moje pytania odpowiadając pospiesznie, przez co czułam się lekko poganiana i nie miałam okazji omówić wszystkich wątpliwości i pogadać o argumentach z obu stron. Ale może tak było, bo to była rozmowa podczas Spowiedzi i ksiądz myślał, że ktoś jeszcze czeka w kolejce pewnie.
          Ksiądz doradził, że jak nie mogę być na polskich Mszach lub nie chcę być na takich gdzie są szafarze to żebym jeździła na Mszę do zakonu Jezuitów. Sami pewnie Szkoci. Ale szczerze mówiąc mnie to nie pasuje mimo wszystko, bo z Mszy czy kazania chciałabym cokolwiek rozumieć, a mój angielski nie jest w ogóle wystarczający jak na szkocki super skomplikowany akcent. Ciężko się tu dogadać 🙂
          Mimo wszystko, pozostaję przy swoim i Komunii od szafarzy przyjmować nie będę. Pan Jezus na pewno to zrozumie. Na stojąco też przyjmować nie będę i nie przemawiają do mnie argumenty, że to zgodne z prawem kościelnym, że to nie jest złe itd. Bo co stoi na przeszkodzie uklęknąć, choćby cała reszta stała i patrzyła na mnie jak na debila (już miałam dokładnie taką sytuację – o zgrozo, w Polsce ! i wtedy ksiądz mnie pominął i nie chciał udzielić Komunii początkowo) ? Szczerze mówiąc, skoro wierzę w Boga, wierzę w Pana Jezusa, który jest moim królem to chyba oczywiste, że przed królem się zgina kolana.. Dziwi mnie, że nawet tu na tym blogu, gdzie większość jest bardzo tradycyjna i pobożna to ludzie tego nie rozumieją i idą za tłumem. Teraz jakoś to tak głębiej rozumiem i sprawa dla mnie jest prosta. Przed zwykłym królem ludzie by upadli, a przed samym Bogiem już nie? No to jaka jest ranga Boga w życiu ludzi?
          Leszku, ja już kiedyś o to prosiłam i chyba przeoczyłeś, ale czy byłaby szansa żeby móc się z Tobą kontaktować jakoś bezpośrednio? Czasem mam różne przemyślenia, pytania itp., ale z całym szacunkiem do innych to Twój pokorny ton, masa argumentów, spokój, wiedza i stonowanie imponują mi, wspierają i też w jakiś sposób uczą.. Może e-mail? Cokolwiek. Nie bój się, nie jestem natarczywa ani nic 🙂
          Wszystkiego dobrego z okazji Świąt.

      • Perła said

        Leszku mówisz że „Nie do pomyślenia bowiem jest fakt, że owi kapłani w czasie rozdawania Komunii św. sobie siedzą, a ich powinności wypełniają “w zastępstwie” kobiety/szafarki”. W mojej parafii jest podobnie, choć nie na każdej Mszy Św. Zaznaczam, że mieszkam w Polsce i chodzi o niewielką parafię. Mój proboszcz bardzo się stara by w parafii rosła liczba szafarzy. Mamy ich już chyba 8. Podczas dużych uroczystości takich jak święta Bożego Narodzenia lub Wielkanocy, kiedy przybywa drugi kapłan do pomocy proboszczowi, księża podczas Komunii Św siedzą , a szafarze rozdają Ciało Chrystusa. Zdarzyło się to już kilka razy m.in. na pasterce. Kiedy spytałam proboszcza dlaczego tak się dzieje to zdziwił się bardzo i powiedział, że nie pamięta by coś takiego miało miejsce.

        • cox said

          W mojej parafii jest na szczęście tylko jeden szafarz. Na początku było ich dwóch, ale jeden zrezygnował.

        • Leszek said

          Perło! Moje słowa: „Nie do pomyślenia jest…”świadomy twego, że takie fakty istnieją i w Polsce (sam tego byłem świadkiem np. w Lidzbarku Warmińskim, ale tam było tak, że spośród kapłanów część siedziała sobie, część rozdawała Komunię św. przy współudziale szafarza świeckiego, którego omijałem z daleka) pisałem w nieco innym znaczeniu, mianowicie w tym, że „tą zarazą” dotknięci są polscy księża na Zachodzie (a ich liczba niestety wzrasta ku uciesze rzecz jasna złych duchów) i nic sobie z tego nie robią, stracili poczucie
          wyjątkowości sacrum Eucharystii, wpisując się w rozkład Kościoła, parafii katolickich na Zachodzie. Jeśli idzie o Twojego proboszcza i jego staranie, by rosła liczba świeckich szafarzy (chyba chodzi o mężczyzn?) to nie jest to właściwy kierunek, bowiem prowadzi do postępującego zaniku czci (w jaki sposób rozdawana jest u Ciebie Komunia św.?) wiary w Bóstwo Pana Jezusa Chrystusa, co w sumie obróci się przeciw niemu i stanowi duchowemu Parafii, bo tego typu pomysły na pewno nie podobają się Panu Jezusowi, który może przyjść do niego i poruszyć świecznik z jego miejsca (Ap 2,5).
          Pozdr.

        • Perła said

          tak chodzi o szafarzy-mężczyzn. Komunia rozdawana jest na stojąco do ust lub rąk. Proboszcz wyraźnie zaznacza że przyjmujemy w postawie stojącej.Ja się od tej zasady wyłamuję i klękam, choć coraz rzadziej uczestniczę w Mszach w swojej parafii.

      • Leszek said

        Poprosiłem też o radę dla Ciebie, Izabelo, moją siostrę w Panu, przyjaciółkę Małgosię, przesyłając jej e-mailem Twój wpis. Oto jakiej rady Ci udzieliła (zgadzając się na jej umieszczenie przeze mnie na blogu):
        „Poprosiłabym w tej parafii kapłana o zwolnienie mnie z przyjętej formy przyjmowania Komunii ( na stojąco , na rękę, i od szafarzy ) ze względu na przylgnięcie do tradycji jaką miałam we własnym domu ( wychowanie ) i pragnienie szczególnego uczczenia Pana Boga. Jeśli kapłan się nie zgodzi, porozmawiałabym z księdzem z sąsiedniej parafii, który odprawia całą Mszę we właściwej formie, tzn. tej którą mi przekazano, którą znam. I szczerze powiedziawszy starałabym się za wszelką cenę właśnie tam chodzić i przystępować do Komunii, aby nie profanować Pana Jezusa w moim sercu. Nigdy nie przyjmowałabym Komunii na rękę, na stojąco , od szafarza, gdyż mam ukształtowaną świadomość tzn. wiem ( nie czuje, nie domyślam się, ale WIEM! – jestem o tym całkowicie przekonana ) że profanuję Boga w takiej postawie. Starałabym się może nawet zmienić coś w pracy, aby dopasować się do Mszy godnych sprawowanych w sąsiedniej parafii, z „normalnym” księdzem… bo czy Msze św. sprawowane wraz z dziećmi przy ołtarzu są godne? Śmiem twierdzić, że nie…

      • Leszek said

        Izabelo! Poprosiłem też mojego internetowego brata w Panu, a zarazem imiennika Leszka, jakiej by rady udzielił Tobie. Oto jego odniesienie się do Twojego problemu, a zarazem i b. interesują wg mnie rada (wyraził zgodę, że mogę ja umieścić na blogu) z dzisiejszego dnia:
        Trudno mi sprostać zadaniu Leszku szczególnie że sporo już zostało napisane. Jednak odnosząc się do sposobu odprawiania Mszy przez tych młodszych księży to rzeczywiscie komuś tu rozum i pracowitosc odebrało. Skoro nie uczestniczy we mszach zbyt dużo osób, to w czym trudność sprawowania jej zgodnie z czcią jaka powinna jej towarzyszyć. Jeśli chodzi o powołanie szafarek przez takowych kapłanów to Izabela mogłaby zapytać : kiedy i która z tych pań mogła by przyjąć ją do
        sakramentu spowiedzi, . Kolejne pytanie samo ciśnie sie na usta: kiedy zastąpią ich całkowicie, bo w tym wypadku wydaje się że księża ci są już zbędni, tym bardziej że nie widzą sami jakie spustoszenie robią w obrzędzie odprawiania Mszy Świętej?-czyli szkodzą. Zachowanie tych księzy wychodzi poza wszelkie ramy stania na czele wartości i czystości Komunii Świętej. Przecież gdy byli jeszcze w Seminarium to chyba uczono ich że dopiero po otrzymaniu święceń kapłańskich można sprawować/ odprawiać Mszę Świętą w czasie której jest Konsekracja Wina w Krew a Opłatka w Ciało Chrystusa, i tylko kapłan mający święcenia kapłańskie może je dotykać. Zatem podawanie świeckimi łapami przez kogokolwiek jest niedopuszczalną profanacją Najświętszego Sakramentu i szkodzi tym którzy Jego dotykają i nie przynosi łask tym, którzy z tych rąk świadomie Go przyjmują. Takie jest moje zdanie i myślę że jest tu wiele słuszności, choć też jestem tylko świeckim człowiekiem
        Jesli chodzi o to, czy Izabela ma przyjmowac Komunię z rąk : myślę, że jej postępowanie jest dotychczasowo słuszne i powinna korzystać z Komunii po odprawieniu należytą Czcią i Pobożnością Mszy Świętej u tego starszego i dobrego kapłana, jeśli rozmowy o których Leszku pisałeś w swojej odpowiedzi nie przyniosą skutku.
        Pozdrawiam serdecznie Ciebie Leszku i Izabelę życząc Radosnego Przeżywania Świąt Wielkiej Nocy.

        • Jestem Izabela said

          Leszku, serdeczne dzięki również za te słowa od drugiego Leszka. Dodają mi otuchy. Odpisałam Ci wczoraj wieczorem kilka wpisów wyżej, także zobaczysz po dacie który to wpis, bo można się tu łatwo pogubić. Proszę, przeczytaj go. Serdecznie Ciebie pozdrawiam, drugiego Leszka o Twoją przyjaciółkę.

    • kooool said

      Ga 1. 7 Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. 8 Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!

      Księga Liczb 16

      Nie łącząc się z tym co Cię otacza, niejako nie podzielisz ich losu.

  25. Jestem Izabela said

    Dzięki Bożena. To wcale nie jest głupi pomysł żeby faktycznie z tym księdzem pogadać.

  26. Leszek said

    Z wypowiedzi Abp Dublina D. Martina: … – Sądzę, że są lepsze sposoby zagwarantowania gejom i lesbijkom prawnej ochrony ich uprawnień, niż małżeństwo. To może być rejestracja cywilna – podkreślił arcybiskup. – Mogą istnieć inne sposoby, na których geje celebrują swój związek, swoją miłość do siebie, ale to nie jest małżeństwo – podkreślił arcybiskup…
    Dalej w tym Gł. Wpisie (za frondą.pl) jest słusznie powiedziane, że: „A problem z jego wypowiedzią jest taki, że jest ona sprzeczna z jasnym nauczaniem Kościoła, który jednoznacznie zakazuje katolikom opowiadanie się za jakąkolwiek próbą wprowadzania do systemu prawnego związków osób tej samej płci…
    Ja pragnąłbym zwrócić uwagę (chciałem to uczynić wczoraj, ale nie miałem ku temu możliwości) na te słowa tego abpa: …geje celebrują swój związek, swoją miłość do siebie…Z tych słów wynika, jakoby taki „szatański” związek zbudowany był na miłości!
    …geje celebrują swoją miłość do siebie…
    Od kiedy to życie w grzechu śmiertelnym, jest celebrowaniem miłości do siebie?!
    O jakiej miłości ów Arcybiskup mówi? Taką „miłość” (która jest zniewagą, całkowitym zaprzeczeniem dla prawdziwej miłości), którą celebrują/praktykują i obnoszą się publicznie, ale też i po kryjomu ci ludzie, św. Paweł Apostoł nazywa bez ogródek i po imieniu: b e z w s t y d em!, tak o tym/o nich pisząc:
    …21 utracili wszelki rozum, znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione/w ciemności porążone zostało bezrozumne ich serce… Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo… 26 Dlatego wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze.Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem niepohamowaną żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając b e z w s t y d i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. 28 A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi/co jest obłędem” (Rz 1,21.26-28) i w hymnie o miłości: „miłość, która nie wyrządza zła bliźniemu nie dopuszcza się bezwstydu” (1Kor 13,5a; Rz 13,10).
    O takich publicznych poglądach tego hierarchy i jemu podobnych, których niestety nie brakuje, a ich głosy coraz bardziej mnożą, tak mówi jasno Matka Boża w jednym ze swych Orędzi do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
    …Jezus jest dzisiaj znowu wzgardzony, biczowany i raniony w Swoim Mistycznym Ciele. Jak bardzo rani Jego Boskie Serce postawa wielu Kapłanów pozwalających na wszystko i niektórych Biskupów, usprawiedliwiających nawet najgorsze czyny nieczyste! Szczególnie tu, w tym właśnie miejscu (Detroit, w stanie Michigan, w USA – dop. mój), gardzi się Sercem Jezusa, rani Je i znieważa przez popieranie tak wielu Moich biednych dzieci, opanowanych przez ten straszliwy nałóg i przez publiczne zachęcanie ich do kroczenia drogą grzechu nieczystego, przeciwnego naturze. Nieczyste akty przeciwne naturze są grzechami wołającymi o pomstę przed obliczem Boga (zob. Mdr 14,26). Te grzechy ściągają na was i na wasze narody płomienie Bożej Sprawiedliwości. W tym czasie t r z e b a wszystkim g ł o s i ć jasno i odważnie, że szóste przykazanie dane przez Boga Mojżeszowi: «Nie popełniajcie czynów nieczystych», zachowuje ciągle swą pełną ważność (Ps 111,7b-8) i powinno być przestrzegane także przez to zepsute i przewrotne pokolenie.
    K a ż d y P a s t e r z, k t ó r y b y w jakikolwiek sposób usprawiedliwiał te grzechy, ściąga na swoją osobę i na swoje życie płonący ogień Bożej sprawiedliwości. Kielich nieprawości jest już pełny, przepełniony i przelewa się ze wszystkich stron… (354, 2.06.1987) cdn

  27. Leszek said

    Adminie! Kilkanaście minut temu wysłałem komentarz odnoszący się do słów tego irlandzkiego Arcybiskupa, którego wypowiedzi są tematem Gł. Wpisu, ale gdzie „zaginął”. Czy mógłbyś go odnaleźć i umieścić na blogu, bo chciałbym do niego dopisać przygotowaną już cz. 2-ą. Dziękuję i pozdr. w Panu.

    • Leszek said

      cd.: Jak grzech homoseksualizmu wygląda w oczach Bożych, niech powie nam sam Bóg Ojciec, w przytaczanym nie raz jeden przeze mnie, nadprzyrodzonym dziele św. Katarzyny ze Sieny „Dialogu… „(XIV w.) :
      …ci nieszczęśni popełniając przeklęty grzech przeciw naturze są jak ślepcy i szaleńcy! Światło ich intelektu gaśnie i nie widzą już zgnilizny i nędzy, w której są pogrążeni. Grzech ten jest tak obrzydliwy dla Mnie, który jestem najwyższą i wieczną czystością, że przez ten jeden grzech zniszczyłem pięć miast z wyroku Mej Boskiej sprawiedliwości (por. Mdr 10,6; Rdz 19,24-25; Iz 13,19; Rz 9,29), która nie mogła go ścierpieć. Tak wstrętny był Mi ten grzech. I nie tylko Mnie, lecz i samym diabłom (których, ci nieszczęśni obrali sobie za swych panów). Nie aby czuli odrazę do złego: nie lubią oni dobra, lecz z powodu swej natury, która była naturą anielską, odpycha ich widok tego potwornego grzechu, popełnianego obecnie. Wprawdzie rzucają oni zatrutą strzałę pożądliwości, lecz, gdy dochodzi do samego grzechu, uciekają z powodu, który ci podałem.
      Przed morem (z przypisu: chodzi o zarazę w 1374r.), jeśli pamiętasz, ukazałem ci, jak bardzo jest Mi wstrętny ten grzech i do jakiego stopnia ś w i a t j e s t n i m z a r a ż o n y. Wzniósłszy cię wtedy ponad ciebie, przez święte pragnienie i wzlot twego ducha, przesunąłem przed twymi oczami cały świat z wszystkimi narodami, które go tworzą, i mogłaś widzieć ten obrzydliwy grzech i diabłów, którzy uciekają na ten widok, jako ci rzekłem.
      Jak wiesz, tak wielka była twoja boleść i tak nieznośna zaraza, którą odczuwałaś w duchu, iż zdawało ci się, że konasz. Nie widziałaś miejsca, gdzie byś mogła się schronić z innymi sługami Mymi, ażeby uniknąć tego trądu. Mali i wielcy, młodzi i starzy, zakonnicy i klerycy, przełożeni i poddani, panowie i słudzy, wszyscy byli zakażeni tą zarazą. Dałem ci ogólny obraz świata, nie ukazując ci poszczególnych wyjątków, których zaraza nie dotknęła. Bo wśród złych zachowałem kilku Moich, dla których sprawiedliwości powściągam Moją sprawiedliwość (por. Rdz 18,23-32), nie każąc kamieniom kamienować winnych ani ziemi pochłonąć ich, ani zwierzętom pożreć ich, ani diabłom porwać ich dusze i ciała. Znajduję nawet drogi i sposoby, aby uczynić im miłosierdzie, doprowadzając ich do odmiany życia i używam Mych sług, którzy ustrzegli się od trądu i są zdrowi, aby modlili się za nich… (z rozdz. ‚Mistyczne Ciało Świętego Kościoła’)
      http://sienenka.blogspot.com/2011/02/mistyczne-cialo-swietego-kosciola-cxxiv.html

  28. Nn said

    Izabelo!

    13 Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i [innych] w błąd wprowadzając. 14 Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, 15 które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie.
    2Tm 3, 13-16)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: