Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Święty Jan Paweł II

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 kwietnia 2014


Jan Paw

 

Transmisja z kanonizacji Jana Pawła II na żywo

Janie Pawle II, nasz święty orędowniku, wspomożycielu w trudnych sprawach. Ty, który swoim życiem świadczyłeś o wielkiej miłości do Boga i ludzi, prowadząc nas drogą Jezusa i Maryi, w umiłowaniu obojga, pragnąc pomagać innym. Przez miłość i wielkie cierpienie, ofiarowane za bliźnich, co dzień zbliżałeś się do świętości. Pragnę prosić Cię o wstawiennictwo w mojej sprawie… wierząc, że przez Twoją wiarę, modlitwę i miłość pomożesz zanieść ją do Boga. Ufam w miłosierdzie Boże i moc Twej papieskiej modlitwy. Pragnę przez Jezusa i Maryję za Twoim przykładem zbliżać się do Boga.

Ojcze nasz…Zdrowaś Maryjo…Chwała Ojcu…

Kamerka z Wadowic

Kamerka z Wrocławia

TV Miłosierdzie z Łagiewnik

Komentarzy 18 do “Święty Jan Paweł II”

  1. Bogdan, said

    ŚWIĘTY OJCZE JANIE PAWLE II . WSTAWIAJ SIĘ ZA NAMI I ZA CAŁYM ŚWIATEM DZIĘKUJEMY CI.. .DZIĘKUJĘ CI

    • Marana Tha said

      https://www.google.pl/search?q=%C5%9Bwi%C4%99ty+hagios+oddzielony&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a&channel=sb&gfe_rd=cr&ei=c8BcU6CiF-SG8QeAxIH4Cg

    • Marana Tha said

      Tylko PAN JEZUS się wstawia bo żeby słyszeć prośby, modlitwy milionów ludzi z różnych rejonów świata trzeba być wszechwiedzącym, wszechmogącym a taki jest JEZUS CHRYSTUS – zaden człowiek ani inne stworzenie nie może tego dokonać. PAN I BÓG JEZUS JEZUS jest jedynym pośrednikiem – 1 list do Tymoteusza 2:5 , JEST JEDYNĄ DROGA do OJCA : Ewangelia Jana 14:6 i JEGO IMIĘ JEST JEDYNE : Dzieje Apostolskie 4:12 , JEST JEDYNYM FUNDAMENTEM : 1 list do Koryntian 3:11_

      • Dzieckonmp said

        Piszesz nie prawdę. Jan Paweł II zwracał się do Ojca Pio o modlitwę za chorych i ta prośba była wysłuchiwana. Wstawiać się czyli prosić Boga moze każdy człowiek

        • Powiew ze wschodu said

          Kochani!
          W ten szczególny dzień można wyprosić wiele u Pana Zastępów. Prośmy o uwolnienie od demonów naszych braci i sióstr. Jeżeli już ktoś jest w kościele to jest spełniony podstawowy warunek: z wolnej woli chce przynależeć do Boga.
          W Kościele pełnym ludzi odmawiajcie egzorcyzmy (Dostojna Niebios Królowo.., Egz. do sw Michała ), silna modlitwą jest Salve Regina/Witaj Królowo, modlitwy Krucjaty (te związane z ochroną przed szatanem) zwłaszcza 33, 104, Litanie.
          Zobaczycie co będzie się działo.
          Ja tak zrobiłem i byłem zszokowany:
          1. Ludzie w znacznej ilości zaczęli kaszleć , dławić się.
          2. Było nawet głośne warcznie.a nawet wycie!
          Emmerich opisywała jak widziała „mary” (złe duchy) wychodzące z ust ludzi.
          i to Prawda!

      • Dana said

        Pan Jezus jest drogą,dał nam przykład jak żyć.aby dojść do domu Ojca. A święci są naszymi powiernikami.Przekazujemy im swoje prośby ,a Oni zanoszą je do Boga i proszą za nami.

  2. Leszek said

    Może parę słów do dzisiejszej – w Niedzielę Miłosierdzia Bożego – św. Ewangelii wg
    J 20,19-31:
    1. Jezus, Syn Człowieczy zmartwychwstały bez pukania/kołatania (jak to było w przypadku Piotra: wedle Dz 12,12-17) mimo zamkniętych, zawarowanych drzwi dwukrotnie wszedł do miejsca (a tym miejscem był Wieczernik), w którym przebywali Jego uczniowie (J 20,19.26). Wszedł tam, ukazując się uczniom mimo zamkniętych drzwi, które dla Jego, tego samego, a jednak innego Ciała nie stanowiły żadnej przeszkody, jakby je przeniknął.
    Już św. Grzegorz Wielki (Papież, VI w.) w swojej homilii na tą Ewangelię, mówił:
    „Pierwsze pytanie, które przy czytaniu tej Ewangelii zajmuje nasz umysł, to jak po zmartwychwstaniu ciało Pana rzeczywistym było, skoro przez zamknięte drzwi mógł On wejść do uczniów? Musimy jednak wiedzieć, że Boże działanie, jeśli rozum je pojmuje, nie jest dziwne, i że wiara nie ma zasługi, jeśli umysł ludzki ja potwierdza (por. Hbr 11,1). Jednakże te czyny naszego Odkupiciela, które same w sobie są niepojęte, należy osądzać na podstawie innych Jego czynów, aby czyny niezwykłe były potwierdzane przez jeszcze niezwyklejsze. To bowiem ciało Pana weszło przez zamknięte drzwi (zob. Ez 44,2), które przez swe narodzenie dla oczu ludzkich wyszło z zamkniętego łona Dziewicy. Cóż więc dziwnego, iż Ten, Który miał żyć wiecznie, po swym zmartwychwstaniu wszedł przez drzwi zamknięte, skoro, mając umrzeć, wyszedł z Dziewicy zamkniętego łona? Gdy wiara patrzących była pełna wątpliwości co do Jego widzialnego ciała, Pan zaraz im pokazał ręce i bok (J 20,20) i pozwolił im dotykać ciała, którym wszedł przez zamknięte drzwi. Przez to okazał dwie rzeczy dziwne i wg ludzkiego rozumu całkiem sprzeczne, iż po swym zmartwychwstaniu pokazał swe ciało nie podlegające skażeniu, a które jednak można było dotykać. To bowiem, co można dotknąć, musi podlegać skażeniu, a czego dotknąć nie można, skażone być nie może. Jednakże nasz Odkupiciel w sposób przedziwny i niepojęty po zmartwychwstaniu pokazał ciało i nieskażone, i dające się dotykać. Pokazując nieskażone wzywał do otrzymania nagrody, a ukazując takie, jakie można było dotykać, umacniał wiarę. Ukazał się więc jako nie ulegający skażeniu (zob. Dz 13,34-37) i dający się dotykać, aby przez to jasno okazać, iż Jego Ciało po zmartwychwstaniu ma tę samą naturę, ale inną chwałę”.
    Pan Jezus zmartwychwstały ukazał się swoim uczniom (pośród których byli i Apostołowie) w ciele już przemienionym: uwielbionym i chwalebnym. O właściwościach tego uwielbionego ciała Zmartwychwstałego Pana możemy dowiedzieć się z lektury z rozdz. XLIV ’Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa’, książki Marii z Agredy «Mistyczne Miasto Boże», a mianowicie:
    „Gdy dusza Pana Jezusa połączyła się znowu z Ciałem, nadała mu przez to nieśmiertelne życie i chwałę. Najświętsze Ciało uzyskało cztery dary chwały:
    jasność, niepodawanie się cierpieniu, zwinność i delikatność.
    Dary te przeszły z Duszy naszego Zbawiciela na Jego połączone z Bóstwem Ciało. Dary te były tak wspaniałe, jak wielka była wspaniałość Jego Duszy; nie można tego opisać słowami, albowiem rozum ludzki nie jest w stanie pojąć wspaniałości Najświętszej Duszy Chrystusa.
    W porównaniu z jasnością Jego Boskiego Ciała (por. Ps 104,1-2a) nawet kryształ wydaje się ciemny. Promieniujące z Niego światło (por. Ha 3,4) przewyższa każde inne, tak jak dzień przewyższa noc, jak tysiąc słońc przewyższa jedna gwiazdę. Piękność wszystkim stworzeń razem wziętych (por. Mdr 13,5) była niczym w porównaniu z pięknością ciała chrystusowego, wspaniałość zmartwychwstałego Zbawiciela z niczym się nie da porównać.
    Ciało Jezusa nie podlegało cierpieniu i było wyższe ponad jakąkolwiek stworzona potęgę – nic go nie mogło zmienić lub uszkodzić. Ciało to było tak delikatne, że mogło przenikać przez wszystko, nie mając ciężaru mogło błyskawicznie przenosić się z miejsca na miejsce. Święte rany na nogach i rekach promieniały blaskiem (por.Ha 3,4), przyczyniając się do podniesienia wspaniałości i urody Najświętszego Ciała. W całej tej piękności i wspaniałości nasz Zbawiciel wstał z grobu. W obecności świętych i patriarchów obiecał całemu rodzaju ludzkiemu ogólne Zmartwychwstanie, jako następstwo swego Zmartwychwstania; każdy człowiek zmartwychwstanie we własnym ciele (por. J 5,29), a sprawiedliwi będą w swych ciałach uwielbiani”. cd(2)n

  3. Leszek said

    cd(2): W liście do Filipian pędzący ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie, św. Paweł, pisał:
    „Nasza ojczyzna jest w Niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przemieni nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować” (Flp 3,20n).
    Zaś w liście do Koryntian, tak dopowiadał:
    „Lecz powie ktoś: ‘A jak zmartwychwstaną umarli? W jakim ukażą się ciele?’ O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie umrze. …Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; zasiewa się ciało zmysłowe (podlegające prawom fizycznego rozkładu) – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało zmysłowe, powstaje też ciało duchowe. … Zapewniam was, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego (por. 1Kor 6,9nn), tak, jak to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne. … Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność” (1Kor 15,35n.42-44.50.53).
    Św. Atanazy (ok. 296-373) bp i dr Kościoła w ‘Liście do Epiketa’, tak wyraża tą myśl:
    „Dzięki temu, że Słowo wzięło na Siebie naturę ludzką i z nią się złączyło, natura ta dostąpiła niebywałej godności: ciało śmiertelne staje się nieśmiertelne; z poddanego prawom materii staje się duchowe; a powstałe z prochu ziemi, przenika bramy niebios”. (źródło: Liturgia Godzin, t. I, str. 429, Pallottinum 1992) cd(3)n

  4. Leszek said

    cd(3): W „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki”, Bóg Ojciec w kontekście Sądu Ostatecznego i zmartwychwstania ciał, tak mówił do św. Katarzyny ze Sieny:
    „Pragnieniem błogosławionych jest widzieć chwałę Moją w was podróżnych pielgrzymach, którzy zawsze biegniecie do kresu śmierci. Pragnąc chwały Mojej, pragną zbawienia waszego, przeto zawsze modlą się do Mnie za was. Pragnienie to spełniam, choć tam, gdzie wy ciemni nie wierzgacie przeciwko miłosierdziu Mojemu.
    Pragną też odzyskać swe c i a ł o. Choć nie posiadają go obecnie, nie martwią się tym; radują się z góry pewnością, że posiądą je kiedyś. To, że go obecnie nie posiadają, nie smuci ich i nie umniejsza ich szczęśliwości. Nie doznają z tego powodu cierpienia. Nie myśl, że szczęśliwość ciała po zmartwychwstaniu przysporzy szczęśliwości duszy. Wynikałoby z tego, że dopóki dusza jest oddzielona od ciała, posiada szczęśliwość niedoskonałą. To być nie może, gdyż nie brak jej niczego do doskonałości. Nie ciało czyni duszę szczęśliwą, lecz dusza darzy ciało szczęśliwością; ona wzbogaci je własną obfitością, gdy w ostatni dzień sądu przyodzieje się własnym ciałem, które zrzuciła.
    Jak dusza jest nieśmiertelna, jak została utrwalona i ustalona we Mnie, tak ciało przez to zjednoczenie staje się nieśmiertelne; straciwszy swą ciężkość staje się subtelne i lekkie. Tedy wiedz, że ciało przyjęte do chwały przeszłoby poprzez mur; ani ogień, ani woda nie wyrządzi mu szkody; nie swą własną siłą, lecz siłą pochodzącą z duszy, będącą darem Mej łaski, udzielonym przez Mą niewysłowioną miłość, która kazała Mi ją stworzyć na obraz i podobieństwo Moje.
    Oko intelektu twego nie zdoła zobaczyć, ani ucho twoje usłyszeć, ani język twój opowiedzieć, ani serce pomyśleć, jak wielkie jest dobro wybranych (por. l Kor 2,9). Jakaż rozkosz dla nich widzieć Mnie, który jestem wszelkim Dobrem. O jaką radość czuć będą posiadłszy uwielbione ciało. Dobra tego dostąpią dopiero na sądzie powszechnym, lecz teraz nie czują cierpienia. Niczego nie brak im do szczęśliwości, dusza jest pełna w sobie; ciało będzie uczestniczyć w tej szczęśliwości, jak ci rzekłem.
    Cóż ci rzec o dobru, którego doznawać będą ciała uwielbione w uwielbionym człowieczeństwie Jednorodzonego Syna mojego, dającym wam pewność waszego zmartwychwstania. Radować się będą na widok Jego ran zawsze świeżych, na widok blizn zawsze otwartych w Jego ciele, które wołają ustawicznie o miłosierdzie dla was do Mnie, najwyższego i wiecznego Ojca. Wszyscy weselić się będą podobieństwem z Nim. Oko ich będzie podobne do Jego oka, ręce ich do Jego rąk, całe ich ciało do ciała słodkiego Słowa, Syna Mojego. Będąc we Mnie, będą w Nim, który jest jednym ze Mną. Oko ich ciała będzie rozkoszować się w uwielbionym człowieczeństwie Słowa, Jednorodzonego Syna Mojego.
    Czemuż to? Bo życie ich skończyło się w umiłowaniu Mej miłości i przeto miłość ich trwać będzie wiecznie. .. Oni nie czekają ze strachem sądu Bożego, lecz z weselem. Oblicze Syna Mojego nie wydaje się im strasznym, ani pełnym nienawiści, gdyż zmarli pełni miłości dla Mnie i życzliwości dla bliźniego. Widzisz więc, że oblicze Jego nie zmieni się w sobie, kiedy On przyjdzie z majestatem Moim sądzić świat, lecz zmieni się dla części tych, którzy będą przez Niego sądzeni. Potępionym ukaże się pełen nienawiści i surowości, zbawionym pełen miłości i miłosierdzia”.
    (z rozdz. XXXIX i XLI ‘Nauka o Moście’) cd (4)n

    • Leszek said

      Z tym co Bóg Ojciec powiedział w św. Katarzynie ze Sieny, wydaje mi się, że bardzo współbrzmią, te oto przytoczone poniżej fragmenty niezwykłego snu św. Jana Bosko z 5/6 grudnia 1876r., w którym miał widzenie św. Dominika Savio:
      …Są to rzeczy niezwykle. Ale, jak wiecie, dla swych synów mam serce otwarte i nie umiem przed nimi nic ukryć w tajemnicy. Wolno wam o tym śnie myśleć, co się komu podoba, lecz jeśli znajdziecie w nim coś pożytecznego dla swej duszy, skorzystajcie z tego. Kto nie chce wierzyć, niech nie wierzy, to nie ma znaczenia, lecz niech nikt nie podaje na pośmiewisko rzeczy, o których za chwilę będę mówił….
      „Ujrzałem wówczas w ogrodach tłumy ludzi, którzy się tam zabawiali wesoło i swobodnie. Jedni grali, inni śpiewali. Każdy głos, każdy dźwięk był tak bogaty, że zdawało się, jak by w nim dźwięczało tysiąc różnych instrumentów. Słyszało się równocześnie różne melodie o niezwykłej rozpiętości tonów, od najniższego do najwyższego, jakie tylko można sobie wyobrazić, a wszystkie w najdoskonalszej harmonii. Ach, aby to opisać, nie wystarczą najlepsze ludzkie porównania.
      Z twarzy owych szczęśliwych mieszkańców widać było, że nie tylko ich własny śpiew sprawiał im niezwykłą przyjemność, lecz że jednocześnie rozkoszowali się bez miary, słuchając śpiewu innych. A im więcej śpiewali, tym goręcej śpiewać pragnęli, im więcej słuchali pieśni innych, tym bardziej pragnęli ich słuchać. Oto ich pieśń: „Zbawienie cześć, chwała Bogu Ojcu Wszechmogącemu… Stwórcy świata, który był, który jest, który przyjdzie sądzić żywych i umarłych, na wieki wieków”.
      Gdym jeszcze słuchał, jak w ekstazie, tej niebiańskiej melodii, nagle ukazała się niezmierna liczba chłopców. Wielu z nich znałem, byli w Oratorium i w innych naszych zakładach, ale większość była mi całkiem nieznana. Ten tłum nieprzeliczony szedł ku mnie. Na czele kroczył Dominik Savio…
      Zapytałem sam siebie: – Czy to sen, czy jawa… – I klasnąłem w dłonie i biłem się w piersi, aby się upewnić, że prawdą, a nie złudzeniem jest to, co widzę. Cała ta rzesza młodzieży zbliżyła się do mnie i zatrzymała w odległości ośmiu do dziesięciu kroków. … Z oczu wszystkich chłopców promieniowała niezmierna radość, a na ich twarzach widniał spokój doskonałego szczęścia. …Sam tylko Dominik posunął się jeszcze kilka kroków i stanął tak blisko, że gdybym wyciągnął rękę, dotknąłbym go na pewno. Milczał i przyglądał mi się również z uśmiechem. Jakże był piękny! …Wszyscy jego towarzysze również promienieli światłością. … – Jak to się stało, że cię tutaj widzę? – spytałem, wciąż jeszcze zmieszany i onieśmielony.
      A Savio odpowiedział serdecznie: – Przyszedłem pomówić z tobą. Tak często rozmawialiśmy z sobą na ziemi. Nie pamiętasz, jak mnie kiedyś kochałeś? Tyle okazywałeś mi przyjaźni, tyle mi dawałeś dowodów życzliwości. A ta twoja miłość serdeczna nie byłaż odwzajemniona przeze mnie? Wielkie było moje zaufanie do ciebie. Dlaczego więc się boisz? Dlaczego drżysz? Śmiało zadawaj mi pytania.
      Na te słowa odzyskałem równowagę wewnętrzną i powiedziałem do niego: – Drżę, bo nie wiem, gdzie jestem. – Jesteś w miejscu szczęśliwości – odrzekł Savio – gdzie się doznaje wszelkich radości i rozkoszy. – Ta więc jest nagroda sprawiedliwych.
      – Nie, nie – jesteśmy w miejscu szczęśliwości nie wiekuistej tylko doczesnej, chociaż wielkiej. – To wszystko jest więc naturalne? – Tak, ale upiększone mocą Bożą. A mnie się zdawało -zawołałem – że to musi być niebo. … – A wy, czymże się cieszycie w niebie?
      – Niepodobna ci tego opowiedzieć. Czym są radości nieba, nie dowie się żaden człowiek śmiertelny, dopóki nie pożegna się z życiem i nie połączy się ze Stwórcą. W niebie cieszymy się Bogiem – to wszystko. … Czy masz jeszcze, inne pytania? – A co do mnie?
      – O, gdybyś wiedział, jakie przejścia czekają cię jeszcze. Ale pospiesz się, bardzo niewiele zostało czasu, którego mi udzielono na widzenie się z tobą. Wtedy z uniesieniem wyciągnąłem ręce, pragnąc objąć tego świętego młodzieńca, ale jego ramiona były jakby z powietrza i… uścisnąłem próżnię.
      – Niemądry, co robisz – rzekł mi Savio z uśmiechem. – Boję się, że mi uciekniesz – zawołałem. – Ależ ty jesteś bez ciała… – Oczywiście. Ciało uwielbione przywdzieję kiedyś. – Cóż w takim razie znaczy twoja powierzchowność? Przecież widzę w tobie dokładnie postać Dominika Savio.
      – Słuchaj – powiedział mi – gdy dusza jest odłączona od ciała, a za zezwoleniem Bożym ma się ukazać jakiemuś śmiertelnikowi, przybiera na nową swą postać i wygląd zewnętrzny ze wszystkimi rysami, jakie miała, żyjąc na ziemi. Te rysy, choć znacznie piękniejsze, zachowuje aż do połączenia się z ciałem w dniu Sądu Ostatecznego. Odtąd będzie w niebie razem z ciałem. To też zdaje się, że mam ręce, nogi, głowę, ale nie mógłbyś mnie uchwycić, ponieważ jestem czystym duchem. To jest tylko postać zewnętrzna, która sprawie, że możesz mnie poznać…

  5. Leszek said

    cd(4): 2. Po słowach: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam, Zmartwychwstały Pan Jezus tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!» (J 20,22).
    W dalszej części przytaczanej już homilii, św. Grzegorz Wielki mówił:
    „Winniśmy zbadać dlaczego nasz Pan raz udzielił Ducha Świętego za swego pobytu na ziemi, po Swoim zmartwychwstaniu i raz, gdy już wstąpił do nieba. Zostało tu jasno powiedziane o udzieleniu Ducha Świętego, który jest otrzymany przez tchnienie, a potem gdy zstąpiwszy z nieba ukazał się w postaci języków. Gdy nie dlatego został uczniom pierwej dany na ziemi, a potem zesłany z nieba, iż są dwa przykazania: miłości Boga i miłości bliźniego? Na ziemi Duch jest dany, aby kochać bliźniego; z nieba zaś jest zesłany dla miłowania Boga. Jak więc jest jedna miłość i dwa przykazania, tak też jeden Duch, który dwukrotnie został udzielony. Po raz pierwszy, gdy Pan przebywał na ziemi, potem z nieba, ponieważ miłość bliźniego uczy, jak dojść należy do miłowania Boga. Dlatego mówi Jan: „Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, jakże może miłować Boga, którego nie widzi?” (1J 4,20).
    …tchnął na nich i powiedział… Tak to opisuje bł. A.K. Emmerich:
    „Światłość wychodziła z ust Jego, gdy mówił. …Następnie rozpoczął Jezus naukę i udzielał Swej władzy i mocy. Obecni zebrali się koło Niego w potrójne koło, najbliżej Apostołowie, z wyjątkiem Tomasza. Zauważyłam, że niektóre Jego słowa, niektóre nauki, odczuwali i pojmowali sami tylko Apostołowie; nie mówię: słyszeli, bo nie widziałam, by Jezus poruszał wargami. Jaśniał tylko blaskiem, światło wychodziło na nich z Jego rąk (Ha 3,4), nóg, boku i ust, jakby tchnął na nich ducha Swego; światło to wpływało w ich wnętrza, a oni pojmowali i rozumieli (ale powtarzam, że nie było to mówienie ustami i słuchanie uszami), co Jezus chciał im dać pojąć; pojmowali jasno, że Jezus daje im władzę odpuszczania grzechów, chrzczenia, uzdrawiania i wkładania rąk, że mogą pić truciznę bez szkody dla siebie (Mk 16,18). Nie wiem, jakim to sposobem się odbywało, ale czułam, że Jezus nie mówił im tego słowami, lecz wlewał w nich niejako istotnie, jakby przez jakieś promieniowanie w nich Swych myśli i mocy. Nie wiem, czy oni także odczuwali to tak tylko wewnętrznie, czy zdawało im się, że słyszą uszami w sposób naturalny, ale tego byłam pewna, że tylko Apostołowie, stojący w środku odczuwali to i przyjmowali niejako w siebie. Była to więc jakby mowa wewnętrzna, duchowa, różna zupełnie od cichego mówienia lub szeptania”.

  6. młody said

    Święty Janie Pawle II módl się za nami Polakami i naszą Ojczyzną.

  7. Wiesia said

    Święty Janie Pawle II Orędowniku nasz,uproś nam Łaskę przemiany serc, naszego całego narodu.

  8. cox said

    Dla mnie tak naprawdę nie było potrzebne żadne oficjalne potwierdzenie świętości naszego papieża. Ja wiedziałem o tym już w dniu jego śmierci!

  9. Wiesia said

    …” Zwołując Sobór, Jan XXIII okazał taktowne posłuszeństwo Duchowi Świętemu, dał się Jemu prowadzić i był dla Kościoła pasterzem, przewodnikiem, który sam był prowadzony. To była jego wielka posługa dla Kościoła. Był papieżem posłuszeństwa Duchowi Świętemu.

    W tej posłudze Ludowi Bożemu Jan Paweł II był papieżem rodziny. Kiedyś sam tak powiedział, że chciałby zostać zapamiętany jako papież rodziny. Chętnie to podkreślam w czasie, gdy przeżywamy proces synodalny o rodzinie i z rodzinami, proces, któremu na pewno On z nieba towarzyszy i go wspiera.”
    -*-*-*-*-*-*-
    Duchu Święty, który napełniasz okrąg ziemi i przenikasz tajniki naszych serc, odnów nas swą ożywczą łaską i spraw, abyśmy byli wiernymi świadkami Twojej prawdy. Ty, który mieszkasz w nas, aby wspomagać naszą słabość, ześlij ogień Twej Bożej mocy, aby oczyścił nas, umocnił i obudził tęsknotę za nową ziemią i nowym niebem. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

    • Wiesia said

      Celowo ten fragment wkleiłam,bo poczułam pewnego rodzaju ból.Zabolało mnie,że Jan Paweł II,tylko i wyłącznie miałby tak zostać zapamiętany.Uważam,że Duch Święty właśnie Jego prowadził bardzo wyraznie od początku Jego życia.Wystarczy przeczytać Jego biografię.Przez co przechodził od małego dziecka,aż po ostatni dzień swego życia.Był szlifowany aż do końca,odszedł w I sobotę m-ca przed Świętem Miłosierdzia.Na naszych oczach stawał się pięknym diamentem.Kolejne ukłucie było wtedy,gdy zobaczyłam udzielenie przez bp.Franciszka Komunii Kapłanom w pozycji stojącej i to przy Stole Pańskim,pierwszy raz widziałam coś takiego i chciało mi się płakać.Jeszcze jedno,jak zaczyna się Eucharystia,to na początku jest znak Krzyża,tu tego zabrakło.Może ktoś powie,że czepiam się szczegółów,powinnam się cieszyć…hmmmmm,może i tak.

  10. „Czas łagodny powoli się kończy, a trwać będzie do czasu kanonizacji Jana Pawła II. Po tym czasie czas będzie przyspieszony o połowę, co także przyspieszy wasze wyniszczanie. Po tym czasie rządzący rozpoczną oficjalną walkę z kościołem polskim. Nadchodzi czas, kiedy kościoły wasze będą zamykane jeden po drugim.”
    „Nigdy nie lękajcie się oddania życia za wiarę lub prawdę. Za swoją niezłomność będziecie wynagrodzeni. Czekam jeszcze trochę, aż dokona się kilka wyznaczonych dzieł i spraw, jako jedna z ostatnich dokona się kanonizacja Jana Pawła II. Po tym czasie uwolnię z więzów demony niszczyciele, by szerzyły zamęt i wszelką destrukcję.”
    http://urbietorbi-apocalypse.net/JP2.pl.html

    • Powiew ze wschodu said

      W Końcu Czasów (czyli czasy nam współczesne) wszystkie demony wyjdą z piekła na ziemię. W czasie Trzech Dni Ciemności na ziemi będzie Walka. Czas Przed Trzema Dniami Ciemności to będzie (jest) dla ludzi czyściec na ziemi…
      W zeszłym roku na pielgrzymce z Białegostoku do Częstochowy była młoda dziewczyna „budziła się” w nocy modliła się, budziła innych prosząc o modlitwę, mówiła za mało ofiar Trzy Dni Ciemności coraz Bliżej, widziała dużo demonów w kościele w ludziach w czasie mszy… Przez religijną katolicką rodzinę uznana za niepoczytalną i leczona w szpitalu psychiatrycznym. Z pielgrzymki rodzinka zabrała ją po 2 dniach. Dla wielu chrześcijan „gorliwych” terminy: demony, szatan, opętanie, piekło są mówiąc delikatnie nie wygodne. Nazywając rzecz po imieniu: po prostu nie chcą wierzyć, gdyż to im zakłóca koncepcję budowania „raju i dostatku” tu na ziemi, jednocześnie odrzucając koncepcję iż ziemia to miejsce „walki i świadectwa” człowieka aby zasłużył na właściwy Dom Boży. Dlatego wielu zwiedzie „nowy ekumeniczny kościół”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: