Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Maj 2014

Z wózka inwalidzkiego wstaje włoski nastolatek i chodzi

Posted by Dzieckonmp w dniu 31 Maj 2014


Na początku wpisu komunikat dotyczący pielgrzymki

Autobus już opłacony. Miejsca noclegowe na nas czekają.

2 noclegi w Ludbregu ( w drodze tam i z powrotem ze śniadaniem i obiadem) 

6 noclegów w Medjugorje (ze śniadaniami i obiadem)

Kliknij i zobacz hotel

Jedzie z nami osoba grająca na gitarze.

Ważne:

Kilka osób zrezygnowało i pojawiło się 2 miejsca wolnych.

Proszę się zgłaszać na maila . Zgłaszają się tylko osoby zaproszone przez Matkę Bożą. Każdy kto się zapisał został zaproszony osobiście przez Królową Pokoju, nikt tam nie jedzie z własnej woli, to Ona was zaprosiła bo ma chce z Wami pobyć, coś Wam przekazać, do czegoś zachęcić.  Tam w Medjugorje każdy będzie miał okazję sobie tak od serca z Matką Boża porozmawiać.

 Tutaj kliknij otworzy się mail .

Zgłaszając się na maila proszę zawsze wpisać swój numer telefonu.

Bardzo ważne:

Proszę również o modlitwę do Królowej Pokoju w intencjach księdza który ma z nami pojechać.  Niech Matka Boża wskaże tego którego wybrała.W tych intencjach modli się już z nami Wspólnota Błogosławieństw w Medjugorje. Znów  jak przy pierwszej pielgrzymce blogowej.

Tutaj wszystko o pielgrzymce

 

królowaczłowiek

Medjugorje – Ostatnio jakby więcej tajemniczych zdarzeń dzieje się w małym miasteczku w Bośni i Hercegowinie.

Z wózka inwalidzkiego wstaje włoski nastolatek i normalnie chodzi.

wózekO małym miasteczku Medjugorje znów w mediach coraz głośniej. W dniu 24 marca 2014 r. wiodący chorwacki dziennik Slobodna Dalmacija poinformował o ciekawym przypadku 19-letniego włoskiego pielgrzyma który nagle wstał z wózka inwalidzkiego i zaczął chodzić po latach ciągłego przebywania na wózku. Pielgrzym ten przed wstaniem z wózka został przyniesiony przed figurkę Królowej pokoju na Podbrdo.

Według świadectwa, które złożył przed kamerami telewizyjnymi, młody Andrea de Luce, rodzice de Luce zabrali go do Medjugorje pokładając ostatnią nadzieję na uzdrowienie ciężkiej choroby kości, która spowodowała że został przykuty do wózka inwalidzkiego .

Mówił że, rodzice de Luce zabrali go do Medjugorje we wrześniu 2009 roku, w nadziei, że już tylko modlitwa może pomóc. Gdy siedział przed figurą Matki Bożej pod wieczór, został uderzony przez promień światła w twarz.

Gdy przyszedł czas powrotu do domu, do swojej rodzinnej Castelmar di Stabia jego rodzice przygotowali w autobusie wózek dla niego, a Andrea de Luce poczuł że już może chodzić.

Od tego dnia, de Luce wyjaśnił w telewizji, że jest z jego zdrowiem wszystko w porządku, jest w stanie prowadzić normalnie wszystkie czynności, takie jak jazda na rowerze czy gra w piłkę nożną, coś zupełnie nie do pomyślenia przed wizytą w Medjugorje.

„Jedyne wytłumaczenie jest taki iż dokonał się cud uzdrowienia przez Matkę Bożą z Medjugorje”. Mama i ciotka Andrei żarliwie modlili się o uzdrowienie, i nastąpiła kulminacja podczas odwiedzin tego sanktuarium. ” To wszystko opowiadał o sobie na żywo w TV RAI.

królowapodbrdo

Posted in Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , | 95 komentarzy »

Mam Talent polski i chinski

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Maj 2014


Myślę ze warto porównać jak poziom kultury prezentują  w programie Mam Talent nasi polscy sędziowie w chrześcijańskim kraju i chińscy sędziowie  w kraju ateistów. U nas buta, wyśmiewanie, poniżanie młodego talentu, w chinach występ Mongoła, a ileż w tych osobach serca z ciała a nie z kamienia. Gorąco polecam wszystkim zobaczenie obydwu filmików od początku do końca. Czy rozumiecie dlaczego  narody innej wiary jak Islam , Buddyzm nienawidzą nas chrześcijan?? Bo  głowni reprezentanci naszych krajów którzy tak się zachowują w stosunku do swoich krajanów, prawdopodobnie o wiele gorsze świadectwo dają w stosunku do obcych. To dzięki tym reprezentantom naszym istnieje nienawiść do nas chrześcijan.  Czy teraz dziwicie się że osoby z mediów nami tak manipulują?

Zobacz Mam talent  z Polsatu

 

A teraz porównaj Mam Talent chiński.  Polecam bardzo bo mimo ateizmu jest tam dużo o niebie

 

Posted in Ciekawe, Dziwny jest ten świat, Film, Śpiew, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 95 komentarzy »

Przez to wszystko do mnie

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Maj 2014


Umieszczam pieśń której nie ma jeszcze w internecie, a którą świeżo umieściłem na swoim kanale YouTube. Mój kanał nazywa się Bacalublin42.

Posted in Śpiew | Otagowane: , , | 11 komentarzy »

prowadzmniejezu.pl

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 Maj 2014


Kasia jedna z naszych czytelniczek od chyba 3 lat, bardzo zaangażowana z bilbord i w produkcję ulotek założyła swój własny blog  z katolickimi materiałami audio –  do słuchania lub pobrania. Chce Wam wszystkim polecić ten blog a jego adres jest taki jak tytuł wpisu. Kasi zaś życzę dużo radości , szczęścia i miłości na nowej drodze życia, niech tak jak tytuł jej bloga, Jezus  prowadzi Cię przez życie. Kasia zawarła związek małżeński w święto Matki Bożej Fatimskiej 13 maja 2012 r. Kasi dedykuję pieśń Maria. 

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: | 47 komentarzy »

Będą drwić z Jezusa – nie możemy na to pozwolić!

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 Maj 2014


Bluźniercza sztuka uderza w katolików. Autorzy przedstawiają Chrystusa jako zadufanego w sobie egoistę i antyspołecznego oszusta, patrona kościoła promującego molestowanie nieletnich. O zgrozo, wszystko to jest finansowane z naszych pieniędzy. Nie możemy na to pozwolić! Przyłączmy się do protestu organizowanego przez Krucjatę Młodych i zwróćmy się do Michała Merczyńskiego – dyrektora festiwalu, aby wycofał tę haniebną sztukę. Mamy niewiele czasu, bowiem pierwsze przedstawienie ma się odbyć 27. czerwca 2014 r.

Tu jest strona z której można wysłać protest i numery do wszystkich ludzi którzy za tym „stoją”. A poniżej link z którego przesyłane są protesty do organizatora festiwalu w Poznaniu na którym właśnie ma odbyć się to wszystko:

http://www.protestuj.pl/beda-drwic-z-jezusa—nie-mozemy-na-to-pozwolic-,13,k.html Akcja jest również na profilu społecznościowym facebook.pl i można się do niej dołączyć również tam:

https://www.facebook.com/events/853095971385523/?ref=3&ref_newsfeed_story_type=regular

Prosimy jeżeli to możliwe o jak najszybszą reakcje.
===================================================================================

Twój protest ma wielkie znaczenie! Jednak chciałbym Cię prosić o jeszcze jedną rzecz…

…serwis, na którym właśnie jesteś, wystartował niedawno. To innowacyjne narzędzie do gromadzenia i organizowania aktywności obywatelskiej.

Protestuj.pl to owoc sukcesów organizowanych przez nas akcji, takich jak obrona krzyża w Sejmie w 2011 r., czy też „Nie idę na koncert Madonny” – internetowy protest z 2012 r., którego konsekwencje rządzący odczuwają do dzisiaj.

Korzystając z tej strony, chcemy sprzeciwiać się wszelkim inicjatywom uderzającym w wartości chrześcijańskie.

Aby działać skutecznie, potrzebujemy Twojego zaangażowania. Bez tego nie będziemy mogli dotrzeć do szerszego grona obywateli.

Liczy się każdy podpis pod naszym protestem, dlatego kieruję do Ciebie ważną prośbę: zaproś do naszej kampanii Twoich znajomych, rodzinę, przyjaciół. Bardzo zależy nam na Twojej pomocy w promocji naszego serwisu.

Nie pozostawiaj mojej prośby bez odpowiedzi – wypełnienie znajdującego się obok formularza zajmie Ci tylko chwilę, natomiast nam pozwoli włączyć do działania kolejnych ludzi.

 

Z wyrazami szacunku,

Sławomir Olejniczak

prezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: | 59 komentarzy »

Uzdrowienie przy nocnej światłości Nieba

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Maj 2014


Kochani mamy komplet pielgrzymów do Medjugorje. Jesli osoby które zadeklarowały że pojadą wpłacę część złotówkową to autobus będzie kompletny. Proszę te ostatnie osoby o szybką wpłatę, decyduje kolejność wpłat. Można się zapisać na listę rezerwową , myślę że 2 a może 3 osoby z tej listy mogą mieć nawet dużą szansę pojechać. Jeśli by znalazły się osoby które jeszcze zechcą drobną kwotą wesprzeć osoby które ostatnio się zapisały bylibyśmy bardzo wdzięczni. Wpisały się ostatnio osoby bardzo ubogie które bardzo pragną pojechać. Jeszcze tylko ustalamy kto będzie jechał w roli grającego na gitarze, i który z księży pojedzie z nami. Wszystkim serdecznie dziękuję że przyjęli zaproszenie Królowej Pokoju. Chcę Wam powiedzieć że każdy z Was jedzie na Jej osobiste zaproszenie, tu nie zdecydowała tylko wasza wola, tu była wasza odpowiedź na zaproszenie Królowej Pokoju. Proszę już rozpocząć modlitwę w intencjach osobistego spotkania z Matką Bożą i Jej Synem. Poniżej piękne świadectwo uzdrowienia które wydarzyło się właśnie w dokładnie takim samym czasie tj. w dniach rocznicy objawień.

Niewielu jest ludzi, w tym również niekatolików, którzy nie słyszeliby o świętym Antonim.

Za jego wstawiennictwem wielu odnalazło zgubione przedmioty, zagubione serca, wiarę, zagubioną pewność. Istnieje nawet dowcip, że ze świętym Antonim można negocjować. Ogólnie, św. Antoni – jak to niektórzy lubią mówić – jest zawsze pod ręką.
W Padwie, włoskim mieście położonym około 30 km na zachód od Wenecji, w regionie Veneto, nazywają go jednym słowem – Święty. Znajduje się tu przepiękna bazylika, mieszcząca grób św. Antoniego, w której przechowywane są także jego relikwie. Całe rodziny w Padwie regularnie odwiedzają jego grób, modląc się o jego wstawiennictwo. Również małżeństwo Buso często tu bywa. Sylwię, swoje jedyne dziecko, od najmłodszych lat przynosili do bazyliki i prosili, aby Święty je pobłogosławił. I tak było przez całe szesnaście lat, aż niespodziewanie Sylwię dotknęła poważna choroba.
O tym, co naprawdę wydarzyło się w rodzinie Buso, której dom opierał się na duchowości ich Świętego, opowie nam sama Sylwia.

Swoje świadectwo rozpoczęła słowami Maryi wypowiedzianymi przy świętej Elżbiecie: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. (Łk 1,46)

Nazywam się Sylwia, mam 22 lata. Moim rodzinnym miastem jest Padwa, znana – jak sądzę – wszystkim z naszego Świętego – św. Antoniego Padewskiego. Jestem jedynaczką, miałam zdrowe i szczęśliwe dzieciństwo. Chodziłam do szkoły, zajmowałam się tańcem i pływaniem, podobnie jak może koleżanki. Rodzice w każdym względzie troszczyli się o mój rozwój. Nagle, wszystko się zmieniło. 4 października 2004 roku, w dniu święta świętego Franciszka z Asyżu, mając zaledwie 16 lat, po kilku dniach wysokiej gorączki, poczułam, że nie mogę chodzić. Wyniki wszystkich badań klinicznych były negatywne… Lekarze nie przypuszczali przez jak ciężkie i bolesne chwile będę musiała przejść. Swój szybki krok po ulicach Padwy musiałam zmienić na wózek inwalidzki. Moi rodzicie, którzy zawsze byli religijni, teraz w szczególny sposób uciekali się do Matki Bożej z prośbą o Jej matczyną pomoc. Prosili Ją o to, aby nie pozostawiała nas samych w chwilach tej jakże bolesnej próby. Mój stan szybko się pogarszał. Zaledwie w ciągu kilku miesięcy straciłam sporo na wadze, zaczęłam odczuwać bóle i skurcze mięśni, coś w rodzaju napadów padaczkowych. Rodzice nie odstępowali mnie na krok, byli przy wszystkich moich atakach, szukając sposobu na złagodzenie mojego cierpienia.

Dopóki byliśmy w kościele, nie myślałam o chorobie

Podczas gdy styczniowe słońce oświetlało moje miasto, słyszałam dzwony bazyliki naszego Świętego. Moja mama rozmawiała wówczas z jednym z kapłanów, prowadzących grupę modlitewną poświęconą Matce Bożej. W każdy piątek, moja mama, tata i ja uczęszczaliśmy na modlitwę różańcową, na Mszę świętą i adorację Najświętszego Sakramentu. Dawało mi to niezwykłą siłę, dopóki byliśmy w kościele, nie myślałam o swojej chorobie. Wbrew wszystkiemu, pragnęłam żyć z tym wewnętrznym spokojem i oddaniem.

Pewnego wieczoru, w okresie przedwielkanocnym, po spotkaniu modlitewnym w kościele, podeszła do mnie jakaś kobieta i włożyła mi w dłonie medalik Matki Bożej, mówiąc że został pobłogosławiony w czasie objawienia w Medziugorju. Spojrzałam na nią czule, a wtedy powiedziała, że ma tylko ten jeden, ale w tej chwili czuje w sercu, że powinna mi go dać. Przyjęłam medalik z wdzięcznością i wracając do domu zawiesiłam na szyi. Ten pobłogosławiony medalik z wizerunkiem Matki Bożej był dla mnie pocieszeniem i ochroną.

Po świętach wielkanocnych zadzwoniłam do dyrektora swojej szkoły z prośbą o przysłanie mi programu szkolnego trzeciej klasy liceum, do której uczęszczałam, tak abym mogła przez dwa następne miesiące uczyć się i przygotowywać do egzaminów. I tak się stało.

W maju, miesiącu poświęconym Matce Bożej, każdego dnia chodziłam z rodzicami na modlitwę różańcową i na Mszę świętą. Mówiąc szczerze, początkowo uważałam to za obowiązek, ale później coraz bardziej tego potrzebowałam. Za każdym razem, gdy byłam w kościele i modliłam się, znajdowałam odwagę, aby zmniejszyć ból, jaki powodowała świadomość, że nie mogę być taka jak moi rówieśnicy i robić tego wszystkiego, co oni robią. W pierwszej połowie czerwca, zdałam wszystkie szkolne egzaminy. Oczywiście, była to dla mnie dodatkowa przyjemność.

W Medziugorju

Pamiętam dobrze, był to poniedziałek 20 czerwca. Moja pani doktor fizjolog powiedziała, że przez parę dni jej nie będzie, ponieważ wybiera się ze swoją matką na pielgrzymkę do Medziugorja. Spontanicznie, bez żadnego zastanawiania się zapytałam czy mogłaby wziąć mnie ze sobą. Odpowiedziała bez wahania, że dowie się czy będzie to możliwe. I wierzcie mi, trzy dni później razem z tatą i grupą pielgrzymów siedziałam już w autobusie do Medziugorja.

Przyjechałam tam w piątek 24 czerwca 2005 roku. Uczestniczyliśmy we wszystkich programach tego dnia, a w Żółtej Sali spotkaliśmy się z widzącym Ivanem, który w godzinach wieczornych miał mieć objawienie na wzgórzu Podbrdo.

Wieczorem, kiedy zapytano mnie czy chcę pójść na wzgórze, odmówiłam tłumacząc, że mój wózek inwalidzki nie zdoła tam podjechać i nie chcę przeszkadzać innym pielgrzymom. No, ale ci mili ludzi nie przyjęli mojego tłumaczenia. Zostawili mój wózek u podnóża wzgórza, wnosząc mnie na rękach.

Było sporo ludzi, ale udało nam się przejść. Kiedy podeszliśmy bliżej, zobaczyłam piękny wizerunek Matki Bożej. Spokojnie usiadłam i zaczęłam się modlić. Nie modliłam się za siebie, ani nie prosiłam o łaskę, abym znów mogła chodzić, gdyż wydawało mi się to tak bardzo nierealne. Modliłam się za innych ludzi, którzy wówczas cierpieli. Pamiętam, że te dwie godziny modlitwy minęły wówczas bardzo szybko. Jest to pierwsze wspomnienie dotyczące tej modlitwy, którą wypowiedziałam swoim sercem.

Tuż przed objawieniem, przewodnik naszej grupy, siedzący obok mnie powiedział, abym poprosiła Matkę Bożą o co tylko chcę. Ona zstąpi z nieba na ziemię, będzie tu przed nami, wysłuchując wszystkich jednakowo. Pomodliłam się wówczas o to, abym miała siłę na pogodzenie się z moim inwalidztwem. Miałam 17 lat i przyszłość na wózku bardzo mnie jednak przerażała.

Około godziny 22:00 nastąpiła dziesięciominutowa przerwa i kiedy modliłam się, moją uwagę przyciągnął świetlisty punkt, który ujrzałam ze swojej lewej strony. To było piękne światło, relaksujące, delikatne, w odróżnieniu od błysków, które nieprzerwanie zapalały się i gasły. Wokół mnie było wiele innych osób, ale w tym momencie wszystko było przytłumione. Istniało tylko to światło, które wywierało na mnie duże wrażenie, nie rozumiałam go, wielokrotnie podnosiłam i szybko spuszczałam wzrok, ale kątem oka cały czas je widziałam. Kiedy skończyło się objawienie Ivana, światło zniknęło.

Po przetłumaczeniu na język włoski przekazu Matki Bożej, dwie osoby z mojej grupy wzięły mnie na ręce i zaniosły do mojego wózka. Zaraz potem upadłam do tyłu, tam jakbym zemdlała. Uderzyłam głową, szyją i plecami o kamienie. Co ciekawe, nie doznałam najmniejszego zadraśnięcia. Czułam się jakbym znalazła się na miękkim i wygodnym materacu, a nie na tamtejszych twardych i ostrych, hercegowińskich kamieniach. Usłyszałam pełen słodyczy głos, uspokajający i otaczający mnie swoim urokiem. Po upływie pięciu, dziesięciu minut otworzyłam oczy i zobaczyłam swojego ojca jak płacze. Pierwszy raz od dziewięciu miesięcy, poczułam swoje nogi. Wtedy rozpłakałam się i drżącym głosem powiedziałam: „Wyzdrowiałam, chodzę.” Wstałam tak, jak gdyby była to normalna rzecz.

Wszyscy głęboko tym poruszeni, chcieli do mnie podejść, aby pomóc mi zejść ze wzgórza, obawiając się, aby nic mi się nie stało. Byłam bardzo podekscytowana. Był to taki stan wewnętrzny, którego nie da się opisać. Kiedy zeszliśmy i kiedy podano mi wózek, nie wzięłam go. Wierzyłam, że więcej nie będę go potrzebowała.

Droga Matka Boża swoją matczyną miłość tej nocy przelała na mnie. Od tamtej chwili zaczęłam chodzić. Następnego ranka, już o piątej rano, sama i o własnych siłach wspięłam się na Križevac. Przez pierwsze dni mięśnie moich nóg były osłabione, w wyniku zanikania spowodowanego paraliżem. Ale nawet przez chwilę nie bałam się, że upadnę, ponieważ czułam, że moje ramiona mocno trzymają jakieś niewidzialne siły.

Moje życie się zmieniło

Muszę przyznać, że nie myślałam jadąc do Medziugorja na wózku inwalidzkim, że mogę wrócić stamtąd o własnych siłach. Był to mój pierwszy wyjazd do Medziugorja. Było wspaniale, z powodu łaski, którą przyjęłam i ze względu na atmosferę pokoju, ciszy, równowagi ducha i radości, która tam panowała.

Na początku nie dawałam świadectwa, gdyż byłam o wiele bardziej wstydliwa i bojaźliwa, niż obecnie. Przy tym, nadal często miewałam kryzysy związane ze skurczami mięśni, a we wrześniu 2005 roku nie mogłam przez to kontynuować nauki w czwartej klasie liceum.

Kiedy pod koniec lutego przyjechał ojciec Ljubo, aby odbyć spotkanie modlitewne w Piossasco , moi przyjaciele zaczęli mnie namawiać, abym tam pojechała i dała świadectwo miłości Boga. Nie byłam do końca pewna, ale w końcu pojechałam. Dałam świadectwo i odmówiłam modlitwę różańcową. Zanim odjechałam, ojciec Ljubo pobłogosławił mnie i przez chwilę pomodlił się nade mną. Za parę dni moje dolegliwości ustąpiły. Moje życie uległo przemianie, ale nie tylko dlatego, że zostałam uzdrowiona fizycznie. Największą łaską było dla mnie to, że odkryłam wiarę i poczułam jak wielką miłość Jezus i Matka Boża mają dla każdego z nas. Z nawróceniem jest tak, jakby Bóg rozniecił ogień wewnątrz, który stale jest podtrzymywany i podsycany modlitwą i Eucharystią… Niekiedy jakiś wiatr z przeciwnego kierunku może zawiać, ale ogień tak podsycany nigdy nie zagaśnie. Niezmiernie dziękuję Bogu za ten wielki dar! Teraz, w mojej rodzinie wszystkie problemy rozwiązujemy siłą różańca, który odmawiamy każdego dnia w trójkę, mój tata, mama i ja. W domu jesteśmy spokojniejsi, w lepszym nastroju. Jesteśmy szczęśliwi, ponieważ wiemy, że prowadzi nas Bóg, dobry święty Bóg, któremu w pełni ufamy, ciesząc się, że to On i Matka Boża kieruje nami i nam towarzyszy. Dlatego, z całego serca życzę, aby każdy poczuł i zaznał miłości Matki Bożej i Jezusa, gdyż to jest najpiękniejsze i najważniejsze w życiu.

Sylwia nadal przychodzi przed grób swojego Świętego w pięknej padewskiej bazylice, ale często powraca i do Medziugorja, gdzie – jak sama powiada – urzeczywistniły się na niej słowa: „Wstań i idź!”

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 70 komentarzy »

Orędzie dla Luz de Maria 21.05.2014

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Maj 2014


Przesłanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa
do Swojej ukochanej córki Luz de Maria
21 maja 2014

Ludu Mój umiłowany, błogosławię wam:

Moja Ręka pozostaje nad wami w każdej chwili, nie drżyjcie.

Kontynuujcie będąc silnymi w Mojej Prawdzie.

W tej chwili w której kształtują się pakty pokojowe i sojusze, wypełnia się Moje Słowo; to kiedy jesteście bliżej rezultatów wszystkich nawoływań Moich i Mojej Matki.

Trzymamy was w Naszych Rękach, prowadząc was, abyście się nie zagubili ani nie pozwolili by kłamstwo was dosięgło by żyć w fałszywym pokoju.

Wszyscy, którzy rządzą krajami, którzy kierują instytucjami, ci naukowcy, którzy ukrywają prawdę i nawet Mój Kościół utrzymują was w kłamstwie i ciemności.

Moja Prawda nie jest w pełni ujawniona, stąd też poprzez Moje wierne Instrumenty kieruję Moim Ludem aby kłamstwo i fałsz nie doprowadziły was do upadku, abyście nadal pozostawali przestrzegając Moich Zyczeń i Mojej Woli.

MOJE PRAWO JEST JEDNO I JEST ZAPISANE I NIE MOZE I NIE POWINNO BYC PRZEKSZTALCONE DLA WYGODY ISTOT LUDZKICH, dlatego Moje Stado jest takie małe… Moje Słowo jest zniekształcane po to, aby pomieścić kłamstwo w którym człowiek dzisiejszej chwili się znajduje.

ZAPRASZAM WAS BYSCIE SZLI W MOJEJ PRAWDZIE, BYSCIE BYLI PRAWDZIWI, NIE WAHAJACY SIE, POZOSTAWALI CZUJNI NA KAZDE SLOWO I KAZDĄ LITERE ZASAD JAKIE DO WAS DOCIERAJĄ, PONIEWAZ ZAWIERAJĄ ONE W SWOJEJ ISTOCIE DOMNIEMANIA PRZECIWNE MOJEJ WOLI.

Uzbrójcie się w moc, moc Mojego Ducha Świętego aby ci, którzy paktowali od dawna z szatanem w tym momencie was nie okrążyli i nie zwiedli ani nie doprowadzili do stania się ich częścią i łupem.

KLAMSTWO KRÓLUJE W CZLOWIECZENSTWIE, KRÓLUJE POPRZEZ TYCH, KTÓRZY POSIADAJą WLADZE NA ZIEMI, ALE JA PRZYJDE WKRÓTCE BY URATOWAC MÓJ LUD.

SĄ to trudne chwile, w których znajdują się Moje prawdziwe dzieci, potykając się na każdym kroku który stawiają, ale nie upadajcie, gdyż wkrótce spotkam się z Moim Ludem.

Nie bójcie się, nie opuszczę was, wręcz przeciwnie, z radością oczekuję na chwilę w której ujrzymy się twarzą w twarz.

Módlcie się, drogi Ludu Mój, za Stany Zjednoczone; ich przywódca jest w chwili podpisania fałszywych sojuszy.
Módlcie się, drogi Ludu Mój, za Moje dzieci w Wenezueli, którzy są stale biczowani plagą komunizmu.

Umiłowany Ludu Mój:

Nie pozwólcie, by kłamstwo doprowadziło was do fałszywych iluzji, ale przeciwnie,
patrzcie, jak za każdym oświadczeniem międzynarodowym jest spełnienie się tego, co wam zapowiedziałem.

Błogosławię was, trwajcie w Miłości Mojej, pozostawajcie w Prawdzie, pozostawajcie w Chrystusie.

Niech Mój pokój pozostanie w każdym z was.
Wasz Jezus.

Ave Maryja Najczystsza, bez grzechu poczęta.
Ave Maryja Najczystsza, bez grzechu poczęta.
Ave Maryja Najczystsza, bez grzechu poczęta.

Tłumaczyła : Bożena

Posted in Orędzia Maria de Luz | Otagowane: , | 34 komentarze »

Orędzie z Medjugorje 25.05.2014

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Maj 2014


królowa pokoju211

„Drogie dzieci! Módlcie się i bądźcie świadomi, że bez Boga jesteście prochem. Dlatego, zwróćcie wasze myśli i serce ku Bogu i modlitwie. Zaufajcie Jego miłości. Dziatki, w Bożym Duchu jesteście wezwani, by być świadkami. Dziatki, jesteście drogocenni i wzywam was do świętości, do życia wiecznego. Dlatego bądźcie świadomi, że życie [na ziemi] jest przemijające. Kocham was i wzywam do nowego, nawróconego życia. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

 

Zdjęcie z dzisiaj z Medjugorje

25,05,2014

 

==============================================================

BRAKUJE NAM już tylko 5 OSÓB

Bardzo proszę o zgłaszanie się chętnych.

Już wszystkie 6 miejsc ze zniżką zostały zarezerwowane przez osoby chętne pojechać

Poszukujemy osoby umiejącej i lubiącej grać na gitarze pieśni religijne do wyjazdu na pielgrzymkę. Osoba taka płaci 50% ceny pielgrzymki, ale ja tej osobie dofinansuję 500 zł tak więc pozostanie tej osobie do zapłaty tylko 250 zł na konto. Poszukujemy osoby grającej na gitarze do wyjazdu za 250 zł do Medjugorje.

 

Proszę również o modlitwę w moich sprawach. Jutro od 10:40  3 rozprawy sądowe wytoczone przez ludzi  opanowanych przez szatana

 

 

Kliknij i przeczytaj program pielgrzymki

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 204 komentarze »

W Medjugorje kolejny cud na Górze Objawień ?

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Maj 2014


Człowiek płacze krwawymi łzami przed figurą Matki Bożej na Górze Objawień Podbrdo.

Pielgrzym z Włoch poszedł wraz z przyjaciółmi uczestnikami wspólnej pielgrzymki modlić się na Górze Objawień Podbrdo w Bijakovići i nagle zaczął płakać krwawymi łzami, a wszystko zostało nagrane na filmie!

Według źródeł z Medjugorje ten Włoch był też miesiąc wcześniej u Vicki która się modliła nad nim i wtedy też pociekły mu z oczu krwawe łzy.

Po licznych niewyjaśnionych uzdrowieniach, po tysiącach pojednań, po milionach niesamowitych spowiedzi pielgrzymów i przemianie swoich serc, to chyba kolejny dowód na to, że w małej miejscowości w Medjugorje naprawdę dzieje się coś cudownego i tajemniczego.

Nagranie rozprzestrzeniło się  wśród mieszkańców Medjugorje bardzo szybko i teraz rozprzestrzenia się po świecie.

O tym zdarzeniu pisze miejscowa prasa, między innymi tutaj.

Przy okazji apeluję o dalsze zapisywanie się na pielgrzymkę do tego miejsca. Nie rezygnujcie z tej laski jakiej tam doświadczycie.

Zobaczcie sami co kilka dni temu się wydarzyło. Co sądzić o tym  zdarzeniu ja nie wiem.

==========================================================

3 Ostatnia pielgrzymka blogowa do Medjugorje

 

BRAKUJE NAM już tylko 5 OSÓB

Bardzo proszę o zgłaszanie się chętnych.

Już wszystkie 6 miejsc ze zniżką zostały zarezerwowane przez osoby chętne pojechać

Poszukujemy osoby umiejącej i lubiącej grać na gitarze pieśni religijne do wyjazdu na pielgrzymkę. Osoba taka płaci 50% ceny pielgrzymki, ale ja tej osobie dofinansuję 500 zł tak więc pozostanie tej osobie do zapłaty tylko 250 zł na konto. Poszukujemy osoby grającej na gitarze do wyjazdu za 250 zł do Medjugorje.

 

Proszę również o modlitwę w moich sprawach. Jutro od 10:40  3 rozprawy sądowe wytoczone przez ludzi  opanowanych przez szatana

 

 

Kliknij i przeczytaj program pielgrzymki

Posted in Cuda, Medziugorje | Otagowane: , , | 66 komentarzy »

A Ty nie potrafisz odsunąć złodziei od koryta

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Maj 2014


hitler

Posted in Nasz smutny czas, Polityka | Otagowane: | 66 komentarzy »

Komunikat związany z pielgrzymką do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Maj 2014


3 Ostatnia pielgrzymka blogowa do Medjugorje

Tak brzmiał komunikat w dniu 3 Maj 2014 (kolor niebieski, czerwony to stan na dziś)

28 osób ma wpłaconą zaliczkęNa dzisiejszy dzień jest to 35 osób

 

Osoby które się zapisały ale nie wpłaciły. Jest to 13 osób. Niech te osoby definitywnie odpowiedzą TAK lub NIE. – Wszystkie te osoby nie jadą

 

BRAKUJE NAM 11-13 OSÓB

Bardzo proszę o zgłaszanie się chętnych.

 

Darczyńcy wpłacili 5400 zł: 

2 darczyńców zadeklarowało swoje pieniążki dla 2 pielgrzymów jako pełna opłata pielgrzymki. Tak wiec pozostała mi kwota 2600 zł na dofinansowanie osobom którym ciężko jest opłacić pełną kwotę a jeszcze nigdy nie były w Medjugorje.

 Proponuję zniżkę 100 EUR dla 6 osób które się zapiszą teraz. Jest to dla osób ubogich które jeszcze nie były w Medjugorje.

 

Nikt się nie zgłosił na wyjazd ze zniżką. W Wyniku tego rozszerzam mozliwość skorzystania z tej oferty wyjazdu ze zniżką dla wszystkich.

Proszę zgłaszać się na maila ( u góry po lewej kontakt na stronie).  Sprawa bardzo pilna.

Kliknij i przeczytaj program pielgrzymki

Jest bardzo fajny skład pielgrzymki. Osoby które już zdecydowały się jechać sa wśród nich takie które jadą się nawrócić , takie które jadą prosić o pomoc w trudnym swoim życiu , prosić o pomoc , o uzdrowienie i takie które jadą Królowej Pokoju dziękować. Jeśli chodzi o sytuację powodziową to chcę przekazać wszystkim że powódź była w Bośni w miejscach odległych od Medjugorje o ponad 400 km. W Medjugorje nie ma żadnych skutków odległej powodzi. Medjugorje organizuje paczki, zbiera dary dla powodzian. Jadąc na pielgrzymkę nie zobaczymy  żadnych śladów powodzi, gdyż trasa jak i miejsce docelowe są oddalone o setki kilometrów od miejsc powodzi.

Zdjęcie z wczoraj w Medjugorje, Cieplutko, słonecznie.

Medjugorje12

Obiecuję każdemu pielgrzymowi że w drodze powrotnej będzie z radością śpiewał tą pieśń

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: | 121 komentarzy »

Chciałam tylko wypełnić Bożą wolę

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Maj 2014


Ursula Herberg z Niemiec w Medziugorju, w roku 2009 wyzdrowiała z raka trzustki. „Mam pięćdziesiąt dwa lata, jestem mężatką, mam ośmioro dzieci, z których dwoje jest w niebie. Trzy córki są już mężatkami i jestem dumną babcią siedmiorga wnucząt. Chce wam opowiedzieć co zrobił dla mnie Bóg.”

Wszystko zaczęło się w sierpniu 2008 roku. Ciągle miałam podwyższoną temperaturę, byłam tak zmęczona, że mogłam się poruszać tylko z pokoju do kuchni, po czym musiałam długo odpoczywać, aby dojść do siebie. Spędziłam szesnaście dni w szpitalu, gdzie wykonano wiele badań, nic jednak nie zostało stwierdzone. Przez krótki czas było mi nieco lepiej, ale wiosną 2009 roku znów wszystko zaczęło się od nowa – podwyższona temperatura, zmęczenie i wiele nowych badań. Tomografia komputerowa wykazała guz pankreasu – guz na trzustce. Bardzo się bałam, gdyż 90 procent pacjentów z taką diagnozą umiera w ciągu roku, a wielu już w ciągu trzech miesięcy.

Przez tydzień byłam smutna i zmartwiona tym jak moja rodzina z tym sobie poradzi. Potem całkiem się uspokoiłam i nawet znów odnalazłam zagubioną radość. Modliłam się o Bożą pomoc i ochronę dla swojej kochanej rodziny. Więcej w ogóle nie bałam się tego, co mnie czeka. Bóg dawał mi wielką siłę, abym mogła to wszystko udźwignąć. Z głębokim przekonaniem i z całego serca mogłam powiedzieć Boże, niech będzie Twoja wola, Jezu, ufam Tobie. Byłam całkowicie pewna, że Jezus będzie ze mną, że mi pomoże i będzie mnie prowadzić jeśli będę musiała przyjąć naświetlania lub gdy będę mieć silne bóle. Wielu dobrych ludzi, moja rodzina, przyjaciele i wiele modlących się osób było ze mną. Z serca im dziękuję, a w szczególności bardzo dziękuję Matce Bożej. Jeśli już muszę umrzeć, myślałam, mogę powiedzieć Bogu, że i na to jestem całkowicie przygotowana. Chciałam tylko wypełnić Jego wolę. Czeka mnie Jego pokój i Jego chwała, i na to przygotowywałam się z wielką wdzięcznością. Cóż, dobry Bóg miał coś innego w planie.

Przesunięte badanie

7 maja 2009 roku ponownie poszłam do szpitala na badania. Trzeba było wykonać jedno badanie, w którym należało połknąć rurkę do punkcji guza, ale do badania tego nie doszło, ponieważ trzy dni wcześniej miałam inne badania, przy których doszło do uszkodzenia gardła. Lekarz przesunął termin badania za tydzień, kiedy gardło się zaleczy. Miało to być 14 maja, ale mój mąż i ja już od dawna mieliśmy zaplanowaną podróż do Medziugorja, z wyjazdem ustalonym na 19 maja. Poprosiłam lekarza, aby przesunął badanie, aż wrócimy z urlopu. Powiedziałam, że jedziemy na urlop, ponieważ nie odważyłam się powiedzieć, że lecę do Medziugorja. Lekarz wyjaśnił mi jak bardzo poważna jest choroba i jakie są moje rokowania i w żadnym razie nie zalecał podróży, nie wyrażał na nią zgody, ale ja absolutnie musiałam pojechać do Medziugorja. Była to moja druga podróż do Medziugorja. Powiedziałam lekarzowi, że ten urlop jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ jeśli będę musiała długo leżeć w szpitalu, wspomnienia tego urlopu będą mi dawały siłę. Jeśli muszę umrzeć, chcę przynajmniej przed tym przeżyć jeszcze coś pięknego, razem ze swoim mężem. Lekarz przekonywał mnie, że nie będę mieć spokoju, że ciągle będę myśleć o guzie… Ostatecznie zapytałam go co on by zrobił na moim miejscu, jako chory, a nie jako lekarz. Po krótkim namyśle powiedział, abym spędziła jeszcze z rodziną święto Zesłania Ducha Świętego i przyszła do szpitala 3 czerwca.

Silnie odczuwałam obecność Jezusa

Mój mąż i ja pojechaliśmy więc z pewną grupą pielgrzymów do Medziugorja. Przybyliśmy do Medziugorja nocą 20 maja. Czułam się bardzo źle. Po raz pierwszy miałam też silne bóle. Zadawałam sobie pytanie, czy na pewno podjęliśmy dobrą decyzję. Podróż była naprawdę męcząca. Każdego ranka szłam na Mszę świętą, a wieczorem na program wieczorny. Tyle mogłam zrobić. Na Križevac i Wzgórze Objawień nie miałam sił, nie mogłam pójść i bardzo mi tego brakowało. Byłam jednak bardzo wdzięczna, że w ogóle mogę tu być. Silnie odczuwałam obecność Jezusa, w szczególności w czasie Komunii świętej, adoracji i modlitwy o uzdrowienie. Każdego wieczoru prosiłam Boga, aby mnie uzdrowił, ale przede wszystkim myślałam o swojej duszy, modliłam się o łaskę, abym mogła wypełnić Jego wolę i przyjąć swoją chorobę. Właściwie już ją przyjęłam, ale modliłam się o siłę, abym mogła ją udźwignąć. Gdzieś mimochodem modliłam się też o uzdrowienie ciała, ale naprawdę mimochodem. Uzdrowienie fizyczne nie było dla mnie najważniejsze.

Guz zniknął

Po tym jak przez sześć dni czułam się bardzo źle, 26 maja razem z mężem powoli wspięłam się na Wzgórze Objawień. Z pielgrzymki wróciłam do domu wzmocniona. Drogiego Boga zabrałam ze sobą. W domu mąż i ja z całą rodziną świętowaliśmy jeszcze uroczystość zesłania Ducha Świętego. 2 czerwca nasz proboszcz udzielił mi namaszczenia chorych, które było dla mnie bardzo ważne, a 3 czerwca zostałam przyjęta do szpitala. Byłam bardzo zdenerwowana, ponieważ jednak nie była to mała rzecz. Kiedy lekarz wykonał badania – endoskopowe USG z punkcją guza, nie znalazł go. Wierzyli lub nie, mojego guza więcej nie było! Kiedy wybudziłam się z narkozy i kiedy lekarz powiedział mi, że nie ma guza, że nic nie ma, nie mogłam tego pojąć. Myślałam, że może nie popatrzył dobrze, że go przeoczył. Zwłaszcza, że mój ojciec umarł na guza trzustki. Dlatego martwiłam się, aby lekarz czegoś nie pominął. Lekarz wykonał jeszcze jedno badanie – USG kontrastowe – i niczego nie było. Nie było guza. Znów byłam zdrowa, ale potrzebowałam dużo czasu, aby to wszystko zrozumieć. Dziękuję naszej drogiej Matce Bożej i naszemu drogiemu, miłosiernemu Jezusowi.

Glasnik mira, czerwiec 2011 r.

Posted in Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , | 3 komentarze »

Zresetuj Europę

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Maj 2014


Szanowni Państwo,

dziękuję serdecznie za Państwa zaangażowanie w akcje, które wspólnie prowadzimy za pośrednictwem CitizenGO!

Bardzo ważne jest, abyśmy w niedzielnym głosowaniu wybrali tych kandydatów, którzy stanowczo stoją po stronie życia i rodziny, a także tych praw i wolności, które bezpośrednio wynikają z godności każdego człowieka. 

Fundacja Novae Terrae zaproponowała wraz z 30 europejskimi organizacjami pozarządowymi (wśród których są m.in.: CitizenGO, Fundacja Jeden z Nas, Fundacja Mamy i Taty, Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisZobowiązanie (klikając w link można zobaczyć aktualną listę kandydatów, którzy podpisali Zobowiązanie) dla kandydatów do Parlamentu Europejskiego, w którym potwierdzają oni, że – jeśli zostaną wybrani – będą promować i bronić wartości wymienionych poniżej oraz wezmą aktywny udział we wspieraniu konkretnych inicjatyw związanych z tymi wartościami. Deklaracja wymienia poniższe wartości i obszary działania:

1. Godność człowieka i prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, włącznie z ochroną tych wartości poprzez inicjatywę Jeden z Nas.

2. Rodzina oparta na prawnym związku kobiety i mężczyzny, w szczególności wspieranie młodych małżeństw i rodzin wielodzietnych.

3. Poszanowanie wolności religijnej (w tym zwalczanie dyskryminacji religijnej), poszanowanie wolności myśli i sumienia, także w dziedzinie medycyny.

4. Zasada pomocniczości, walka z biedą i wykluczeniem społecznym.

5. Wolność edukacji i promocja praw rodziców.

CitizenGO zachęca wszystkich obywateli Europy, którzy podzielają powyższe wartości (życie, rodzina, wolność edukacji i sprawiedliwość społeczna) do podpisania niniejszej petycji, w której pokazujemy kandydatom, że ich postawa wobec życia i rodziny jest dla nas bardzo ważna. Przydatne informacje na temat kandydatów mogą Państwo również znaleźć na stronie Katolickiego Latarnika Wyborczego.

Link do akcji:

http://citizengo.org/pl/6743-odbudujmy-europe

Z wdzięcznością za Państwa życzliwość i zaangażowanie,

serdecznie pozdrawiam w imieniu międzynarodowego Zespołu CitizenGO, w tym pomysłodawcy Zobowiązania, którym jest Luca Volontè (Prezes Fundacji Novae Terrae oraz Członek Zarządu CitizenGO)

Magdalena Korzekwa

Poniżej Kliknij i otworzy się link do listy na której sa umieszczeni kandydaci do PE którzy podpisali sie pod tymi punktami. Kandydaci z Polski i z całej Europy.

KLIKNIJ

Posted in Warto wiedzieć | Otagowane: | 4 komentarze »

DYWERSJA MASOŃSKA I MASONOIDALNA WEWNĄTRZ KOŚCIOŁA

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 Maj 2014


1. Duchowni katoliccy w szeregach masonerii. Wspomnieliśmy powyżej o adeptach lóż w sutannach, habitach i fioletach. Informacja taka słusznie szokuje, wydaje się nie do wiary, budzi gniew i odrazę. Urzędowi, konsekrowani słudzy Kościoła pracujący świadomie przeciw Kościołowi? Słudzy Chrystusa oddający się na służbę Szatanowi? A jednak! Nie wnikajmy tu w kwestię sumienia tych zdrajców. Jest to straszliwe „mysterium iniquitatis” – wciąż żywa tajemnica duchowego znieprawienia (2 Tes 2, 7)! Faktem jest, że głównymi współtwórcami masonerii angielskiej byli duchowni, wprawdzie protestanccy, ale jednak! Faktem też jest, że w w. XVIII, a więc już w pierwszym okresie dziejów masonerii, wbrew wyraźnemu stanowisku Stolicy Apostolskiej, do lóż wstępowało wielu zwłaszcza wyższych duchownych katolickich, wcale nierzadko stali na ich czele, i to nie tylko we Francji, lecz i w innych krajach, także w Polsce. A nie była to bynajmniej przynależność formalna, rezultat ówczesnej mody czy układów środowiskowych i politycznych. Już wtedy planowano w kręgach tych księży-filozofów”, księży- „patriotów”, radykalne zmiany w Kościele i „pogodzenie” chrześcijaństwa z naturalizmem i racjonalizmem, „pogodzenia” katolicyzmu z laickim, antychrześcijańskim duchem Oświecenia. Jasno też zdawano sobie sprawę, że oznaczałoby to odrzucenie Objawienia Bożego i zniszczenie tożsamości i duszy Kościoła

Tajna przynależność do masonerii wyższych zwłaszcza duchownych trwała odtąd bez przerwy, przez pokolenia, i ma swoją smutną historię. W czasach zaś powojennych i posoborowych z powodów, o których mówiliśmy wyżej, ten proces infiltracji i rekrutacji masońskiej we wnętrzu Kościoła dokonał się i dokonuje w nieporównanie szerszej skali. Nie warto nawet podkreślać bijącego w oczy faktu, że ze swymi „braćmi” spośród kleru współdziałają legiony świeckich wolnomularzy, „pełniących obowiązki katolików”.

2. Charakterystyka współczesnych adeptów lóż masońskich. Cóż robią ci dywersanci, te „wilki w owczych skórach” (Mt 7, 15)? Robią ostatnio, od dziesiątków już lat, wiele i – niestety – również z powodzeniem. Są dynamiczni, ruchliwi, pracowici, wydajni, stanowią pono intelektualną elitę Kościoła (tak przynajmniej prezentują ich mass media, dziwnie dla nich dostępne i łaskawe). Są oczywiście jak najbardziej katolikami, ale przecież nie integrystami ani ortodoksami, ani fanatykami, nie hołdują bynajmniej dogmatyzmom, starym, przeżytym formułom ustalanym w zupełnie innych czasach, i irracjonalnym, nienaukowym- przesądom. Wręcz przeciwnie: są postępowi, otwarci na świat, na nowe prądy, na rozsądne kompromisy. Rozumiejąc współczesność, a także dobrze życząc swojemu w końcu Kościołowi, pragną jedynie unowocześnić go, przystosować do ducha czasu, uczynić go strawnym i – dzięki temu – po prostu umożliwić mu przetrwanie Są zdecydowanymi przeciwnikami prozelityzmu, jakiegokolwiek nawracania. Ponad wszystko natomiast cenią dialog, idee humanistyczne, poszukiwanie porozumienia i jedności – wraz z całym światem – ponad nieistotnymi w końcu podziałami. Czyż nie ekumenizm jest znakiem czasu? Ekumenizm już nie wyłącznie chrześcijański, lecz otwarty na wszystkie religie świata?…

Skoro współcześni, zlaicyzowani ludzie potrzebują mimo wszystko odrobiny sacrum, jakiejś nadbudowy, jakiegoś kontaktu z innym wymiarem, jakichś obrzędów – czy to tak istotne, k t o im to daje i w jakiej postaci? I któż chciałby w tych oświeconych czasach pluralizmu i ekumenizmu być fundamentalistą „na tyle szalonym, aby na pewno coś mniemać, albo i nie mniemać”, utrzymywać na przykład, że chrześcijaństwo, i to jeszcze w wersji katolickiej, jest jedyną religią prawdziwą?… Trzymają się też oni mądrej taktyki: by – „jak ongiś ten szaleniec Luter” – nie wystąpić, Boże broń, z Kościoła, który im się w obecnym kształcie wcale nie podoba, i nie dać się też z niego usunąć, gdyż tylko pozostając wewnątrz niego mogą skutecznie wypełnić swoją misję, powiedzmy otwarcie: szatańską misję

3. Próba zniszczenia fundamentów Kościoła – jego wiary i zasad moralnych. Wiedzą oni doskonale, że fundamentem Kościoła Chrystusa są prawdy objawione przez Boga i wiara Ludu Bożego w te prawdy, gdyż na tym fundamencie i tylko na nim opiera się to wszystko, co w sumie nazywa się chrześcijaństwem i cywilizacją chrześcijańską, konkretnie: katolicyzmem i katolickim stylem życia. Prawdy i zasady moralne (oczywiście bezwzględnie obowiązujące w sumieniu) stanowią zwarty system, opierający się ostatecznie nie na żadnych „naukowych” argumentach (choć one mogą być pomocne), lecz wyłącznie na autorytecie objawiającego je Boga i na nieomylnym Magisterium Kościoła. Zanegowanie, przez próbę rzekomej „reinterpretacji”, którejkolwiek z tych prawd i zasad jest zanegowaniem całego Objawienia Bożego. Bo jeśli w imię jakichkolwiek racji ktoś się waży kontestować choćby drobną cząstkę Objawienia Bożego, dotychczasowej wiary Kościoła katolickiego, równie logicznie może się ważyć na zakwestionowanie całego Objawienia Bożego i samego faktu Objawienia, a więc wprost duszy i tożsamości Kościoła. Masoneria to właśnie uczyniła, a jej pomocnicy w Kościele do tego najoczywiściej zmierzają. Ci dywersanci „pełniący obowiązki katolików”, owszem, „teologów”, są jak najbardziej świadomi, co stanowi fundament Kościoła, toteż na „reinterpretacji dogmatów” i na „uwspółcześnieniu” moralności katolickiej skoncentrowali wszystkie swoje wysiłki. Raczyli przy tym zapomnieć, że Kościół nie jest ani twórcą, ani właścicielem tych prawd i praw, nie posiada więc żadnych uprawnień do ich „rewidowania”, „uwspółcześniania” czy „ustalania na nowo”, aby były „bardziej zgodne z duchem czasu”. Najświętszą bowiem powinnością Kościoła, racją jego istnienia – z woli samego Chrystusa – jest strzec w całości depozytu wiary, bronić go przed jakimkolwiek zamachem czy zafałszowaniem i wiernie, w całej rozciągłości, bez zmieniania lub przemilczania czegokolwiek, przekazywać go, wraz z łaską sakramentów, następującym po sobie ludzkim pokoleniom tak długo, „aż Pan przyjdzie”. Niezależnie od tego, co o tym myśli świat przeciwny Chrystusowi. Gdyby Kościół katolicki, uwiedziony „nowoczesnością” (ileż tych „nowoczesności” było dotychczas!), sprzeniewierzył się temu zadaniu, tym samym przestałby być prawdziwym Kościołem Chrystusa i straciłby rację bytu; opuszczony przez Boga i „przemożony przez bramy piekielne” po prostu przestałby istnieć. To się jednak nigdy nie stanie i stać się nie może. Krótkowzroczni pomocnicy Szatana i o tym raczą nie pamiętać. Szkoda. Pracują więc obecnie ze wszystkich sił, rozwijają, uzasadniają, przemycają, narzucają tę swoją „opcję teologii”, którą bezwstydnie i obłudnie odważają się nadal nazywać „katolicką”. A oto do czego się posunęli: -Zakwestionowali z rozgłosem niemal wszystkie, nawet najbardziej podstawowe prawdy wiary, niektórzy z nich nawet bóstwo Jezusa Chrystusa, oczywiście w imię „wolności badań naukowych”, w imię „wolności przekonań i słowa”. – Próbują wylansować pojęcia o Bogu, które niewiele albo i nic nie mają wspólnego z Bogiem Objawienia, z Bogiem Prawdziwym. – Zakwestionowali, jakby unieważnili wiele podstawowych norm moralnych. „Odkryli” mianowicie, że „zasady są dla człowieka, a nie człowiek dla zasad”, z czego wynika, że byłoby nieludzkie, gdyby jakiekolwiek przykazania, nawet Boskie, obowiązywały zawsze, bez względu na okoliczności. Etyka po prostu zależy i musi zależeć od sytuacji, od „sumienia danego człowieka w danej chwili”, swoją zaś sytuację człowiek s a m ocenia… co najoczywiściej oznacza, że każdy człowiek, niezależnie od prawa Bożego, ma prawo decydować, przynajmniej dla siebie, co jest dobre, a co złe. (Zauważmy, że taka jest właśnie doktryna masonerii i taka też była „przyjacielska rada” Szatana w raju: „…Gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i t a k j a k B ó g będziecie znali dobro i zło”). – Zachowanie przykazań Bożych jako warunek zbawienia? Po cóż te rygory, to jarzmo dla sumień, dla wolności człowieka, tak odstręczające współczesnych ludzi od Kościoła! Zbawienie jest przecież dane z góry i powszechne… C a ł a ludzkość zmierza ewolucyjnie do punktu Omega, przez „noosferę” do „teosfery” (Teilhard de Chardin)… Czyż Kościół nie jest Kościołem grzeszników?… I czyż Bóg nie jest Miłością, samą Miłością i tylko Miłością?… Postawili nawet pytanie, czy może istnieć coś takiego, jak grzech naprawdę śmiertelny, i odpowiedzieli, że nie, a jeśli już, to praktycznie się nie zdarza. – Zalecają zrozumienie i przyzwolenie w sferze seksualnej. Rozwody, małżeństwa cywilne, „prawdziwa miłość” – nie powinny absolutnie pozbawiać prawa do sakramentów. – Antykoncepcja to współczesna norma współżycia małżeńskiego i niechże się Kościół do tych spraw nie miesza. – Nierozerwalność małżeństwa? Wyjdźmy wreszcie naprzeciw ludzkim problemom i oczekiwaniom. Czyż Kościół nie powinien być Matką?… – Nieomylny w rzeczach wiary Kościół, Urząd Nauczycielski Kościoła, naucza inaczej? Ta nieomylność „opcji watykańskiej” to czyste urojenie, absolutystyczna, przestarzała teoria! W żadnym razie nikt niczego nie ma prawa narzucać ani dyktować teologom! – Ale jest przecież władza pasterska w Kościele, władza z ustanowienia Chrystusa! – Czy nie za wiele tej władzy? Czy to nie uzurpacja, z którą czas skończyć? Po pierwsze, jesteśmy, wszyscy na równi, Ludem Bożym, mieszkaniem tego samego Ducha Świętego, a po wtóre, społeczeństwa są dojrzałe, żyjemy w demokracji i pora się przystosować, skończyć z paternalizmem i „Watykanu”, i kleru! A całe zło, nienadążanie Kościoła za ewolucją ludzkości z tego, że brak w nim wolności ducha, miłości i wzajemnego zaufania i wciąż ten dogmatyzm i konserwatyzm, i wciąż ta dyktatura Rzymu, na szczęście coraz mniej uznawana! – Papież, jeśli już zachować – na razie – ten obciążony historycznie tytuł, może być jedynie honorowym przewodniczącym kolegium biskupiego, wybieranym naprawdę demokratycznie, powiedzmy, na 4- lub 6 lat, a wymienianym po upływie kadencji… – Sakramenty? Chrzest niemowląt to nieporozumienie i nadużycie, chrztu powinno się udzielać dorosłym, żeby mieli możność wyboru. – Eucharystia? – Nie mówmy nawet o żadnej tam realnej Obecności, nie jest to nic innego jak symbol braterstwa chrześcijan niezależnie od ich wyznania; powinni też otrzymywać ją wszyscy biorący udział w Liturgii… We Mszy świętej? – O, właśnie, poniechajmy już tej nieekumenicznej nazwy z minionej, przedsoborowej epoki! Czyż nie piękniej brzmi „liturgia”, „zgromadzenie eucharystyczne”, jak u braci ewangelików? – Spowiedź? Ach, tylko nie to! Jest niegodna człowieka i zupełnie niepotrzebna! Najzupełniej wystarczy ten „akcent pokutny” na początku „liturgii – Co do liturgii w ogóle – nadal za wiele tu rzymskiego formalizmu i sztywnych przepisów. Powinno być w niej dość miejsca dla ewolucji, dla świeżych pomysłów, dla improwizacji, dla działania wreszcie Ducha Świętego, który przecież „tchnie, kędy chce”

… – Przestańmy też bez końca mówić o Bogu i wieczności, tego już nikt nie chce. Chrześcijaństwo, jeśli chce przetrwać, powinno stać się bardziej ludzkie, horyzontalne, humanistyczne, nie tonąć w abstrakcjach, lecz zająć się rzeczywistymi problemami ludzi, sprzyjać ludzkiemu szczęściu. Mówmy więc nie o prawach Boga, a o prawach człowieka… – A ten przesadny w Kościele kult Maryjny, który tak odstręcza braci protestantów? Podtrzymuje on tylko dewocję i zacofany, nieaktualny już model kobiecości i wprawia w słuszne zażenowanie bardziej oświeconych katolików. – Oczywiście trzeba też raz skończyć z nieludzkim, przymusowym celibatem księży, i to jak najprędzej! – Również z dyskryminacją kobiet w Kościele! Co w końcu stoi na przeszkodzie, żeby kobietom, na równi z mężczyznami, udzielać święceń kapłańskich i sakry biskupiej i włączać je normalnie do duszpasterstwa i Hierarchii? Że Chrystus wybrał mężczyzn? To dowód, że i On ulegał przesądom epoki, ale my nie musimy

. – W imię wolności sumienia, którą Kościół wreszcie uznał, powinno być uprawnione istnienie w Kościele i swobodne działanie opozycji, doktrynalnej i wszelkiej innej. Na czym w końcu ma polegać demokracja, a także wolność dzieci Bożych?

Takie poglądy i postulaty i wiele, wiele innych, im podobnych, były w okresie posoborowym i są nadal głoszone, czasem jawnie i zuchwale, częściej podstępnie, z finezyjną wieloznacznością, w rozlicznych periodykach teologicznych, w publicystyce „katolickiej” i dziełach, owszem, jak najbardziej „katolickich”, częstokroć z aprobatą urzędową „światłych” i „postępowych” biskupów, a jest ich niemało i jakby coraz więcej. Dla ułatwienia sobie bezszmerowego demontażu wiary i moralności katolickiej i podstawowych struktur Kościoła (papiestwa, ale nie tylko), oraz głównie dla stłumienia reszty oporu, mafia wolnomularzy-dywersantów, o których mowa, wprowadziła i z powodzeniem stosuje dogodną dla siebie, a paraliżującą miałkie umysły i lękliwe charaktery grę słów, mianowicie rozróżnienie między teologią „przedsoborową”, a więc konserwatywną, ciasno konfesyjną, a teologią „posoborową”: naukową, otwartą, ekumeniczną, postępową i jaką tam jeszcze. A skoro „wczorajszość” i .konserwatyzm” mają konotacje zdecydowanie ujemną (od dziesiątków lat starały się o to sterowane przez masonerię środki przekazu), a „śmiałość”, „oryginalność” i „postępowość” (w obrębie dogmatów wiary!) mają konotację dodatnią, wzmacnianą zgranym chórem progresistów i mass mediów?… I skoro przyszłość, jak na brodę Mahometa przysięga się Hegel, zawsze należy do „antytezy”, do tego, co dzisiaj wydaje się nowe i szokujące, a jutro opanuje świat?… I skoro rozdawcami recenzji, opinii, reklamy, cenzurek i epitetów, możliwości publikowania (często także stanowisk w hierarchii kościelnej…) są „sami swoi”, porozmieszczani, gdzie trzeba, i reklamowani jako najświatlejsze i najtęższe umysły niezaprzeczalnie katolickie (bo i któż miałby odwagę im się wprost przeciwstawić, zdemaskować agentów Nieprzyjaciela, nazwać ich po imieniu?)… Cóż, za bardzo – niestety – .jesteśmy ludźmi”, instynkt samozachowawczy jest czujny i przekonywający… W rezultacie niejeden z tych, którzy chcą zabierać głos, publikować, Uczy się z tym, że może zostać pogardliwie przemilczany lub wręcz napiętnowany jako konserwatysta i niedouczeniec. Któż by nie pragnął, by jego artykuły i książki miały dobrą prasę, nie zalegały w magazynach księgarskich, nie zapadały w nicość? I oto nawet ludzie nie zaprzedani mafii mówią i piszą nie dla chwały Boga i prawdy, nie dla podtrzymania świętej wiary synów i córek Kościoła, nie zgodnie ze swoim katolickim sumieniem, lecz zgodnie z modną i jakby obowiązującą (prawem kaduka!) Unią modernistyczną, piszą pod kamarylę ukrytych decydentów! Klasycznym dowodem, bynajmniej nie jedynym, jak skuteczne jest działanie swoistego „terroru umysłowego”, mafijnej dyktatury nad umysłami i sumieniami wielu, jest „teologiczna kariera” kogoś takiego, jak nieszczęsny Teilhard de Chardin, jeden z głównych proroków i patronów „New Age”, daleki od katolicyzmu jak wschód od zachodu, jak „Wielki Wschód” od Rzymu Pierwszym komplementarnym przedstawieniem modernistycznej, heretyckiej wersji wiary katolickiej, zapowiadającym rozdwojenie i ruinę w Kościele, był osławiony ..Katechizm holenderski”, zaaprobowany – niestety – przez tamtejszych biskupów, wydany tuż po Soborze (1966), a więc znacznie wcześniej opracowany. Jego ukazanie się spowodowało prawdziwy szok: jednych przeraziło, innych ośmieliło do jeszcze dalej idących kontestacji

Trzeba dodać, że w okresie, o którym mówimy, powołano do istnienia niezliczone mnóstwo ruchów, klubów, organizacji, nominalnie katolickich, mających jakoby na celu, a jakże, wyłącznie „odnowę” katolicyzmu, w istocie często dwulicowych i dywersyjnych, pozostających w zamaskowanej opozycji, swoiście „charyzmatycznych” i „ekumenicznych”, w rzeczy samej zarażonych protestantyzmem, liberalizmem i gnozą, a sterowanych przez ukrytych w nich ludzi Antykościoła. Zadbano też starannie o naszpikowanie swoimi ludźmi wyższych uczelni katolickich i seminariów duchownych, co fatalnie rokuje na przyszłość

4. Rezultat dywersji. Wszystko to stało się w latach posoborowych tak szybko, niespodziewanie, jakby z zaskoczenia. W znacznej mierze również dzięki temu, że centralne władze Kościoła, jak sparaliżowane, nie reagowały na najbardziej zuchwałe wystąpienia samozwańczych „postępowych reformatorów”. Zmiana sytuacji rychło dała znać o sobie. Jawna, bezkarna, jakby uprawniona rebelia i kontestacja spowodowała zamęt, dezorientację, niepewność i w szeregach duchowieństwa, i zwłaszcza wśród wiernych. Nie było już w końcu wiadomo, w co Kościół jeszcze wierzy i czego się trzyma, co jeszcze obowiązuje, a co już nie. Wpłynęło to, rzecz jasna, jak najgorzej na wewnętrzny stan Kościoła, na jego zwartość i autorytet, osłabiło wolę praktykowania i obrony wiary i obyczajów. Prędko też w wiem krajach przerzedziły się szeregi duchowieństwa, opustoszały seminaria duchowne i nowicjaty zakonne, młode pokolenie poczęło odwracać się od prawowiernej wykładni wiary (i od samego Kościoła również), świątynie katolickie zaczęły jeszcze bardziej świecić pustkami, otwarło się pole dla inwazji „misjonarzy” protestanckich i sekciarskich (Ameryka Łacińska!). Jak widzimy, ten drugi front, dywersyjny, wewnątrz Kościoła, zgrany w działaniu z frontem zewnętrznym, umiejętnie i aż nazbyt skutecznie spełnił i spełnia wyznaczoną sobie destrukcyjną rolę. Z rozległości i szybkości tej akcji możemy wnioskować, od jak dawna i jak starannie była przygotowywana. Tragiczną prawdę wypowiedział Paweł VI, już przed laty (1972), gdy mówił, iż „spodziewaliśmy się wiosny, a przyszła burza; spodziewaliśmy się odrodzenia, a nastąpiło samozniszczenie Kościoła”. Dodajmy z bólem, iż modernistyczna, otwarcie antykatolicka, działalność „braci fartuszkowych” w Kościele i proces jego samozniszczenia i rozkładu bynajmniej nie zostały dotąd zahamowane, to wszystko trwa i napór dywersji raczej się wzmaga, nie napotykając na zdecydowany odpór, nawet na nazwanie rzeczy i spraw po imieniu. Dlaczego? Oto jest pytanie.

 

5. Ostateczny cel dywersji. Zapytajmy, jakiż w końcu cel przyświeca tym strasznym ludziom, przebranym w „mundury katolickie”, także w szaty duchowne, a przeto trudniejszym do rozpoznania (zresztą nadal nie widać nikogo, kto by ich chciał identyfikować, by ostrzec nieświadomych)! Zdradzili oni w swym sercu Jezusa Chrystusa, obrócili się przeciwko Niemu, na swoim poziomie wykształcenia i świadomości muszą „wiedzieć, co czynią”, lecz czyżby sądzili, że można Boga pokonać i zniszczyć Jego Kościół na ziemi, któremu On sam przyobiecał przetrwanie do końca czasów? Jakiekolwiek by nie były ich motywy i wizje przyszłości, przyświeca im ten sam cel, jaki postawiła przed sobą cała masoneria, z tym, że sposoby jego realizacji mają własną specyfikę, swoisty kamuflaż pojęciowy i słowny. Zdążają oni mianowicie do tego, by zachowując (na razie) katolicką terminologię religijną i zewnętrzne struktury Kościoła, w sposób zasadniczy odmienić jego duszę, tożsamość i samoświadomość, zmienić, rozmydlić, rozmyć treść jego wiary, system wartości i normy moralne, doprowadzić do końca d r u g ą , zwycięską już R e f o r m a c j ę w jego łonie, to znaczy całkowicie go sprotestantyzować i zliberalizować, co się j u ż w pewnym stopniu dokonało. Gdyby jeszcze udało im się, do czego dążą, osłabić rolę i władzę papiestwa, Kościół już tylko z nazwy byłby katolicki. Jego wpływ na umysły i dusze, i tak malejący, spadłby do zera, proces zanikania autentycznej wiary katolickiej w świecie doszedłby do punktu krytycznego, wtedy nastąpiłaby masowa, już nieodwracalna apostazja milionów, a jakaś pozostała reszta quasi -katolików (z nazwy) zostałaby przez swoich „pasterzy” przygotowana do „ekumenicznego” rozpłynięcia się w masońskiej synkretycznej Religii Uniwersalnej, w jakimś „New Age”, gdy przyjdzie na to czas Takie są cele rewolucji wewnątrzkościelnej i taki scenariusz wydarzeń znajduje się w trakcie daleko posuniętej realizacji. W kontekście tego scenariusza w kręgach „odnowicieli” mówi się też od dawna o Trzecim Soborze, już niekoniecznie watykańskim, raczej j e r o z o l i m s k i m . . . Czy do ruiny Kościoła naprawdę mogłoby dojść? Poszukajmy odpowiedzi u św. Mateusza (16,18, także 24,4-14 i 23-24), u św. Łukasza (18, 8) i w Apokalipsie. W każdym razie ta ocena i to odczytanie działań dywersji wewnątrzkościelnej, ponad wątpliwość związanej z masonerią, nie jest wytworem wyobraźni wziętym z powietrza. Są to nieodparte wnioski, które narzuca dziejąca się na naszych oczach rzeczywistość.

* * * Nie tak dawno temu jeden ze znanych kardynałów, dobrze notowany w kręgach, o których mówimy, w przystępie szczerości tak się wypowiedział: „Kościół przyszłości widzę jako izolowane grupy i grupki świadków Jezusa w pluralistycznym społeczeństwie”. Eminencja jest światłym człowiekiem, więc wie, co mówi i co ma na myśli, wie też doskonale, że nawet samo przetrwanie, nie mówiąc już o spełnianiu uniwersalnej, Boskiej misji, takich „izolowanych grup i grupek” w umasowionym i nieprzyjaznym społeczeństwie, wcale nie tak „pluralistycznym”, jak sugeruje eminencja, na dłuższą metę nie jest w ogóle możliwe. Lecz kardynał św. Rzymskiego Kościoła wcale się nie wydawał przejęty ani zmartwiony zarysowaną przez siebie wizją upadku Kościoła. Być może była ona projekcją jego własnych pragnień?

 

Pytamy ponownie: czy jednak te zamysły mogą stać się rzeczywistością? Owszem, mogą, w czasach Antychrysta. * * * Uświadamiając sobie całą chwiejną, wieloma podkopami podminowaną sytuację współczesnego świata, bezpośrednio zagrożonego dominacją Zła, obserwując sukcesy niszczycielskiej ofensywy Nieprzyjaciela na podstawowe wartości, na ducha i pozycję społeczną Kościoła Jezusa Chrystusa, a zarazem postępy jego wewnętrznego samozniszczenia; przypominając sobie owe butne słowa: „Godzina masonerii wybiła” – powinniśmy, musimy wreszcie się obudzić. Tu naprawdę idzie o wierność do końca Bogu i Chrystusowi, idzie o nas samych, o naszą wieczność, o cały świat, tym razem idzie o wszystko.

 

PRZYPISY   Audiencja publiczna, 15 lipca 1970 r.

Patrz: List wysokiej rangi karbonariusza, pseudonim „Vindice”, do podobnego sobie przyjaciela, pseudonim „Nubius”, 9 sierpnia 1838 r. Cyt. A. de Lassus: Masoneria, czyżby papierowy tygrys? Warszawa 1994, s. 134. „Rozpoczęła się jedna z tych godzin zmierzchu, które poprzedzają załamanie się całej cywilizacji i zapowiadają nową epokę. Dokoła wszystkie układy religijne, polityczne i społeczne istniejącego porządku wydzielają woń zgnilizny i śmierci. Pseudocywilizacja tzw. demokracji plutokratycznej i militarystycznej weszła w stadium agonii: agonii niespokojnej i budzącej lęk, w której zaczęły umierać wszystkie fałszywe wartości moralne (chrześcijańskie – H.C.), jakie jeszcze do wczoraj dominowały nad światem. Wyznawców Parakleta (gnostyków – uw. H.C.) ta agonia nie mogła i nie może trwożyć, ponieważ cii, posiadając Świętą Wiedzę Hermetyczną, dobrze wiedzą, że zgnilizna i rozpad są konieczne dla dopełnienia Wielkiego Dzieła i że z każdej nocy wylania się jutrzenka”. (Przypomnijmy tu jedno z podstawowych haseł programowych masonerii: Dissolve et coagula – Doprowadzaj do rozkładu i składaj na nowo – H.C). Vincenzo Soro: La Chiesa del Paracleto, s. 377-378, Todi, 1922. Wśród b. wielu podobnych projektów i uchwał: „Masoneria powinna powziąć inicjatywę organizacji zarówno w Paryżu, jak zwłaszcza na prowincji, świąt świeckich związanych z datami dziejów wolnej myśli, w rocznice naszych wielkich poprzedników – encyklopedystów i tych wszystkich, co byli założycielami Republiki. Robiłaby to oczywiście z dyskrecją, której nigdy nie powinna się pozbywać. Przy pomocy propagandy i funduszów, jakimi rozporządza, powinna powołać do życia instytucje, które by się zajęły organizacją tych świąt. Jest to propaganda konieczna”. Konwent Wielkiego Wschodu Francji, 1927, s. 242. Cyt.: A.G. Michel: Państwo w okowach masonerii, s. 167. „Byłaby to świątynia wolnej myśli, gdzie odbywałyby się wszystkie ceremonie świeckie jak: święta dzieci (adoptowanych przez ciała społeczne lub osoby prywatne); święta narzeczonych i małżonków; obchody żałobne i wspomnienia po zmarłych”. Konwent W. W. Francji, 1930, s. 60. Cyt.: A.G. Michel, op. cit., s. 167.

Najgłówniejszym celem naszym jest oderwanie mężczyzny od rodziny, zepsucie go. Ze swej natury ma on skłonność do usuwania się od codziennych kłopotów, do uganiania się za przyjemnościami i zakazanymi rozkoszami. Wciągajcie go, przytrzymujcie, obudźcie w nim zniechęcenie do codziennych obowiązków, a oderwawszy go w ten sposób od żony i dzieci i dawszy mu odczuć cały ciężar rodzinnych powinności, rozbudźcie w nimpragnienie zmiany sposobu życia. Człowiek rodzi się buntownikiem, podniecajcie to pragnienie… Kiedy już wlejecie w jego duszę pogardę obowiązków rodzinnych i religijnych – jedno idzie zazwyczaj z drugim w parze – podsuńcie jakby od niechcenia radę zaciągnięcia się do loży masońskiej… Któryś z naszych przyjaciół powiedział: „Chcąc wytępić katolicyzm, trzeba usunąć kobiety”. W pewnym znaczeniu zdanie to jest słuszne. Że jednak kobiet ze społeczeństwa usunąć się nie da, należy je zepsuć… Cel to na tyle piękny, ażeby skusić ludzi nam podobnych. Nie cofajmy się przed tym z tego powodu, że to po części i na nas odbić się może. Najpewniejszym sztyletem do przebicia serca Kościoła jest zepsucie. Do dzieła więc, dopóki nie dobijemy do końca”. „Piccolo Tigre”, członek Wysokiej Wenty Włoskiej, w liście do swego przyjaciela „Vindice”, r. 1819. Cyt. Historia masonerii, Warszawa 1904, s. 327-328.

„Trzeba zniszczyć samą religię, zniszczyć wiarę w zabobony i w rzeczy nadprzyrodzone, zniszczyć dogmat. Aby dojść do tego, trzeba przede wszystkim przejąć kobiety ideami masońskimi”. „Brat” Cocq na międzynar. kongresie masońskim r. 1900, cyt. J.S. Pelczar: Masonerya, s. 58. Kraków 1914. „Gdy uwolnimy nasze kobiety i dzieci z więzów przesądu, dokonamy naszego zadania”. „Brat” Adriano Lemmi, Wielki Wschód Italii, pismo do „braci” w Rzymie, 20 EX 1886, cyt J.S. Pelczar: Masonerya, s. 58. „Kościół został zdetronizowany. Narody przestały wierzyć. Kościół nie mówi już wiernym o religii, lecz o moralności i o kwestii społecznej… Mąż, głowa rodziny, tracąc swój prestiż, który miał wobec swej rodziny, a który odnowiony został przez Kościół katolicki, przestał być jej kierownikiem. Żona uniezależniła się. Jedność w rodzinie zanika…” Żąda się niemal jednogłośnie, by masoneria znowu ujęła w swe ręce kierownictwo ruchu, prowadzonego przez nią w w. XVJTI”. „Brat” Aubertie na Konwencie W. W. Francji w r. 1931 (Cyt. Verax, op. cit., s. 54). „W naszych czasach rozwija się fenomen społeczny, doniosły ze względu na swe konsekwencje w wielu dziedzinach, z których rodzina, tzw. tradycyjne struktury podtrzymywane przez moralność…, okazuje się już niezdolna do utrzymania równowagi społecznej, w jakiej żyliśmy dotąd. Zmiany komórki rodzinnej powinny spowodować redukcję jej zbyt sztywnych ram, aby dostosować ją lepiej do aktualnych imperatywów. Wikler (specjalista od prawa małżeńskiego) uważa, że z punktu widzenia prawnego małżeństwo, jako kontrakt definitywny, powinno być ograniczone w czasie i odnawiane co pięć lob dziesięć lat”. A. de Lassus: Connaisance élémentaire de la F.M., s 141-142. Voltaire: „(W walce z Kościołem) kłamcie, kłamcie bezczelnie, zawsze coś z tego zostanie!” – „Zniszczcie tego nikczemnika!”. Patrz: Aneks I, s. xx. „Jeżeli chrześcijaństwo chce przetrwać… jedna jest tylko możliwa droga, jest nią Jedność. Lecz aby tę Jedność osiągnąć, czy naprawdę można się spodziewać, że będzie ona dogmatyczna i oparta na dyscyplinie, lub też przeciwnie – zawsze według myśli kardynała Bea – należy działać etapami i na razie zadowolić się wzajemnym zrozumieniem i zwłaszcza duchem miłości?” Yves Marsaudon, op. cit., s. 61. NOTA AUTORA W dalszych przypisach wielokrotnie przytaczane będą teksty z dzieł ks. Roca, teksty szokujące w zestawieniu z tytułem „ksiądz”. Kimże był ów „ks. Roca”? Był Francuzem; urodzony w r. 1830, wychowany w karmelitańskiej szkole zakonnej, święcenia kapłańskie przyjął w r. 1858, w r. 1869 otrzymał tytuł kanonika honorowego kapituły w Perpignan (południowa Francja). Wkrótce potem wyjechał do Hiszpanii. Tu dał się pozyskać ideom gnostyckim i stał się apostatą w najgorszym tego słowa znaczeniu. Od r. 1880 podróżuje po Stanach Zjednoczonych i po różnych krajach europejskich. Nawiązuje bliskie kontakty z najwybitniejszymi wolnomularzami owych czasów i zostaje przyjęty do wysokich gremiów wtajemniczonych. Zdolny publicysta i pisarz, oddał się całkowicie namiętnej propagandzie idei gnostyckich zwłaszcza wśród duchowieństwa katolickiego i młodzieży. Ekskomunikowany przez Stolicę Apostolską, mimo to w najlepsze, jak gdyby nic nie zaszło, nadal swoje publikacje podpisuje jako ksiądz, posługuje się też z wielką biegłością i zręcznością stylem „eklezjastycznym” (ze względu na adresatów) i cytatami z Pisma św. W swoich pięciu podstawowych dziełach , z wielką pasją i siłą talentu pisarskiego, precyzyjnie i plastycznie rysuje wizję „Nowego Kościoła” przyszłości według wyobrażeń najwyższych kręgów masonerii „mistycznej”, wizję, która nakreślona przed sta laty, dopiero teraz, to znaczy w ostatnich 30 latach, znajduje się w taka pełnej realizacji. Oto tytuły tych jego dzieł w kolejności ich ukazywania się: Le Christ, le Pape et la Démocratie (Chrystus, Papież i Demokracja), r. 1884. La crise fatale (Nieunikniony przełom), r. 1885. La/m de l’Ancien Monde (Zmierzch starego świata), r. 1886. Glorieux Centenaire 1889 (Chwalebne stulecie 1889), r. 1889. Credo de l’abbé Gabriel (Wyznanie wiary ks. Gabriela), r. 1890.

„Ksiądz” Roca zmarł w r. 1893. Wyżej wymienione jego dzieła są praktycznie nieosiągalne, niedostępne dla „niepowołanych”. Nawet osoba tego apostaty, mimo iż w swoim czasie był w masonerii człowiekiem znanym, wybitnym i zasłużonym, w masońskich publikacjach okryta jest milczeniem. Być może dlatego, że jego misja wobec Kościoła jeszcze trwa i rozsądniej jest nie ujawniać pewnych źródeł i osób, które ongiś programowały dokonującą się obecnie „odnowę” Kościoła katolickiego. Do niżej cytowanych wyjątków z jego dzieł warto dorzucić jeszcze dwie jego wypowiedzi, jakże znaczące: 1) „Mój Chrystus nie jest bynajmniej Chrystusem Watykanu.!”; 2) „Przestańcie wreszcie, na miłość Boską, piętnować jako rewolucjonistów i łotrów tych, co wam zapowiadają generalną odnowę… Anarchistami będziecie prędzej wy, wstecznicy!” (Dziś napisałby na pewno: Wy, tradycjonaliści, wy, integryści, których, gdy na to przyjdzie czas, my usuniemy z Kościoła). „Księża tworzą obecnie ogniwo, które zostanie przełamane na pół i każda z tych połówek utworzy inne ogniwo. Ów rozłam się dokonuje: powstanie ogniwo wsteczników i ogniwo postępowców”. Roca: Glorieux Centenaire 1889, s. 447. „Nadeszła godzina chrześcijaństwa otwartego, wiedzy krytycznej i pozytywnej, metodycznej i racjonalnej, doświadczalnej i praktycznej. Mówi się – i jest to prawda – że żyjemy w wieku oświecenia, a już nie w wieku wiary. Roca: Glorieux Centenaire 1889, s. 317. „My pragniemy gorąco, aby się realizowała jedność chrześcijaństwa. Zdecydowanie też popieramy wszystko to, co zbliża, a ubolewamy nad tym wszystkim, co rozdziela… Czytelnik tej książki nie będzie zaskoczony naszą bezwarunkową akeeptaqa, jakiej udzielamy wysiłkom mającym na celu ekumenizm w obrębie chrześcijaństwa. Mimo to zależy nam bardzo na tym, by czytelnik wiedział, że dla nas te wysiłki to tylko pierwszy krok na drodze do Ekumenizmu, który według nas powinien być totalny”. Charles Riandey, b. wielki mistrz Wielkiej Loży Franq’i, w przedmowie do cytowanego dzieła Yves Marsaudona, s. 14. „Niech nam wolno będzie dodać, że jeśli to zjednoczenie (Kościołów protestanckich – uw. H.C.) zdaje się być dzisiaj na dobrej drodze, przynajmniej jeśli chodzi o wyznania nie rzymskie, jest to – w pewnej mierze – zasługą naszego Zakonu. Już od czasu pierwszych kongresów ekumenicznych decydujące znaczenie miała interwencja naszych braci anglosaskich i skandynawskich, nadal zresztą działają oni niestrudzenie w kierunku zjednoczenia chrześcijaństwa”. „Brat” Yves Marsaudon w Le Temple, 1946, s. 31. Cyt. P. Virion, op. cit., s. 131. „Zamiast uciekać z Kościoła, jak ten szaleniec Luter, on pozostaje w nim, aby go reformować od wnętrza”. „Brat” Paul Vulliaud o ks. Melinge, proboszczu w Morigny, diec. wersalskiej, który pod pseudonimem „Dr Alta” przez długie lata współdziałał z masonerią w zwalczaniu Kościoła. Cyt. P. Virion: op. cit., s. 41. „To wszystko to dopiero początek. Czego nam dzisiaj potrzeba, to realizacji dekretów soborowych, a potem wyciągnięcie konsekwencji, które jeszcze nie są zawarte w tych dekretach. …Teologowie powinni być awangardą Kościoła i w tym sensie powinni nie tylko nadążać za ludem chrześcijańskim, ale go wyprzedzać. Bez wątpienia powinni utrzymywać kontakt z większością ludu chrześcijańskiego, ale dziś wielu świetlejszych chrześcijan uskarża się, że teologowie nie idą naprzód dostatecznie szybko. …Prawda objawia się tylko w wolności. Jeśli się stłumi wolność, tłumi się też prawdę. Objawienie prawdy potrzebuje wolności. To nie wolność szkodzi prawdzie, ale arbitralność… Hans Kùng, wywiad dla Le Figaro, 7 m 1967 r., cyt. P. Virion: Mystère d’Iniquité, -1967, s. 198-199. „Czyż upadek władzy papieskiej w Kościele nie jest pewnym wskaźnikiem prawdopodobieństwa zwycięstwa Kościoła Uniwersalnego, wynikającego z uroczystego uznania równości i braterstwa wszystkich kościołów narodowych, zwróconych ku ich żywemu posłannictwu?” Saint-Yves d’Alveydre: Mission de Souverains (Posłannictwo władców), około r. 1880, s. 403.

„Papiestwo, takie jakie jest, zniknie bez najmniejszej wątpliwości, gdyż jest ono jedynie kamieniem przydrożnym, zalążkiem organu w stadium ewolucji. Najwyższy Kapłan boskiej Synarchii nie będzie w niczym podobny do papieża epoki współczesnej…”. Saint-Yves d’Alveydre, op. cit., s. 452. „Papiestwo epok dawnych nie ma już nic do powiedzenia epoce nowoczesnej, która nadchodzi i która zresztą niema zamiaru go słuchać. Ono nie ma już nic do roboty w nowym porządku społecznym, który z wyższych racji musiał zacząć funkcjonować, choć jeszcze w sposób niedoskonały – poza Rzymem, bez Rzymu, pomimo Rzymu i przeciw Rzymowi… Stare papiestwo przerwie milczenie w godzinie, gdy zostanie ukończone ewangeliczne dzieło tej chwalebnej palingenezy. Wtedy, przewracając się w grobie, Piotr potwierdzi zapowiedź Chrystusa i „utwierdzi braci swoich”, to znaczy wszystkie ludy chrześcijańskie, na ich nowej drodze, na którą ich Odkupiciel wprowadzi je przed nim. On dokona konsekracji nowoczesnej cywilizacji, ogłosi ją Córą Świętej Ewangelii, dziedziczką Pańskich obietnic i prawdziwego Ducha przypowieści. Oznajmiając własny upadek, papiestwo rzymskie oświadczy urbi et orbi, że kończąc swoją misję i swą rolę kierowniczą, samo, dobrowolnie, w swoim starym kształcie rozwiązuje się, aby dać wolne pole wyższego rzędu działaniom nowego Pontyfikatu, nowego Kościoła i nowego Kapłaństwa, które ono samo kanonicznie ustanowi, zanim wyda ostatnie tchnienie. A potem, do cna wyczerpane, mnie ponownie na śmiertelne łoże i zaśnie na zawsze snem śmierci…” L’abbé Roca: Glorieux Centenaire 1889, s. 457. „Przygotowuje się złożenie krwawej ofiary, która będzie uroczystą ekspiacją… Papiestwo upadnie; zginie od poświęconego sztyletu, wykutego przez ojców ostatniego Soboru. Papieski Cezar jest hostią ukoronowaną po to, by ją złożyć na ofiarę”. Trawiony nienawiścią do Kościoła, którego kamieniem węgielnym na ziemi jest papiestwo, autor dodaje z furią: „Wielka uroczystość jubileuszu (Leona XIII – H.C.), która odbywała się u św. Piotra i która skupiła tyle milionów przy osobie klerykalnego imperatora, mogłaby całkiem dobrze być pogrzebową galą, którą Sprawiedliwość ofiaruje skazańcowi, zanim się go zaprowadzi do ołtarza, wzniesionego dla ekspiacyjnej ofiary”. Ostatnie zdanie zamieszczone w Ami de l’Humanité, 4 III 1888 r., ex-ksiądz Roca cytuje z pełną aprobatą w swoim Glorieux Centenaire 1889, s. 455. „Jestem przekonany, że święte obrzędy regulowane przez liturgię,. ceremoniał, rytuał i przepisy Kościoła Rzymskiego, ulegną niebawem na Soborze ekumenicznym przeobrażeniom, które przywracając im czcigodną prostotę złotego wieku czasów apostolskich, zharmonizują je z nowym stanem świadomości i cywilizacji współczesnej”. L’abbé Roca, Credo de l’abbé Gabriel. Cyt. P. Virion, op. cit., s. 33. „Prawdziwi i rzetelni pozytywiści… wciąż to powtarzają, że nowy porządek rzeczy, religijny i społeczny, który głoszą, owszem, uważają się za jego pionierów i apostołów, nie jest obaleniem i kresem, lecz raczej wyłonieniem się w szacie naukowej i postępowym, prawidłowym przedłużeniem katolicyzmu. Ten pogląd jest jak najbardziej słuszny… Chrześcijaństwo znajduje się w punkcie zetknięcia się z tymi wszystkimi zadaniami ekonomicznymi, społecznymi, religijnymi i pozytywnymi, które Zbawiciel świata miał na uwadze w swoich boskich przypowieściach. Przystąpienie kobiety do ołtarza, jej wyświęcenie, jej konsekracja jako upoważnionej ofiarniczki, wszystko to wyrasta ze świętej Gnozy i stanowi istotną część wielkiego depozytu tradycji (okultystycznej – H.C). Oto dlaczego o tym wszystkim raz po raz znajdujemy napomknienia w programach reformatorów naszej epoki, w dziełach A. Comte’a, Fouriera, Saint-Simona, o. Enfantina i innych. Oni wprawdzie działają na planie wyraźnie świeckim, lecz kapłaństwo, o które upominają się dla kobiety, w ich niewątpliwym przekonaniu wynika z roli Dziewicy Maryi, tak związanej z rolą Człowieka-Boga, Jezusa Chrystusa, że te dwa kapłaństwa zlewają się w jedno w momencie najwyższej ofiary na ołtarzu Kalwarii (…). Obecność kobiety przy Tabernakulum Nowego Przymierza nie wykluczy oczywiście obecności mężczyzny, podobnie jak obecność Człowieka-Boga na skrwawionym ołtarzu Golgoty nie wykluczyła obecności Dziewicy Maryi. Tych dwoje stanowili nierozerwalne jedno w tej całopalnej ofierze; obecnie dwoje stanowić będą jedno w nowej świątyni (dans le Temple nouveau). Pod dwiema podobnymi tiarami i w dymie tych samych kadzideł można będzie zobaczyć, jak razem sprawuje pontyfikat tych dwoje małżonków świętego dwumianu, dwie siły, męska i żeńska, Duch i Dusza, dwa główne elementy niebiańskiej Diady i kapłańskiej androgynii, analogicznie do kapłańskich par małżeńskich u saintsimonistów”. L’abbé Roca: Glorieux Centenaire 1889, s. 506-508.

„Po długich wiekach rzymskiej centralizacji, będącej przyczyną sklerotycznego zestarzenia się „bazy”, co za szczęście widzieć Kościół, który czuje się wolny i który zwraca własną osobowość ludziom, wchodzącym w jego skład i stanowiącym jego fundament i zasadniczą strukturę. …Kościół Holandii otwiera właśnie drogę całemu Kościołowi i zaiste nie widać niczego, co by go mogło powstrzymać”. O. Adolphe, teolog holenderski, prezentowany w przeglądzie Le Courrier Communautaire (r. 1966), cyt. Pierre Virion: Mystère d’Iniquité, s. 199-200. „Przedstawiciele różnych dziedzin wiedzy, filozofowie i metafizycy, zbliżają się do siebie. Między wolnomularską formułą Wielkiego Architekta Świata a punktem Omega Teilharda de Chardin trudno dostrzec coś, co mogłoby przeszkodzić ludziom myślącym o wzajemnym porozumieniu. Właśnie teraz Teilhard de Chardin jest niewątpliwie najwięcej czytanym autorem zarówno w lożach, jak i w seminariach”. Yves Marsaudon: L’Oecuménisme vu par un franc-maçon de la Tradition, Paris, 1964; s. 60. Patrz także o Teilhardzie de Chardin: A. de Lassus: New Age – Nowa religia?, Warszawa, „Fulmen”, 1993, s. 62-64. „Oto co stanowi wielką nadzieję Soboru: Sobór nie obraduje sam, cały Kościół będzie go wspierać. Ten Kościół większy i silniejszy, aniżeli Sobór, chce iść naprzód i pójdzie naprzód. Nawet gdyby Sobór miał być sztucznie hamowany, oni nie dopuściliby do tego, by ich zatrzymano”. Hans Kûng, z wywiadu dla Commonweal, Nowy Jork, 12 lutego 1965 r. cyt. P. Virion: Mystère d’Iniquité, s. 152. „Czasy despotyzmu i samowładztwa w Kościele przeminęły. Potrzebne jest współdziałanie wszystkich wierzących w decyzjach Kościoła, bo wszyscy wierzący są Kościołem. Potrzebna jest kolegialność na wszystkich płaszczyznach (parafia, naród, Kościół uniwersalny)”. Hans Kiing, w wywiadzie dla Le Figaro, 7 marca 1967 r. Cyt. P. Virion: dz. cyt. s. 200. „Kościół rzymski zostanie dobity głównie dzięki rozkładowi doktrynalnemu wśród kleru, a to doprowadzi wreszcie do upadku oderwany od życia rzymski sposób myślenia i jego ostatni, zapóźniony bastion integrystyczny… Rozkład Rzymu jest, chwała Bogu, na ukończeniu dzięki naciskowi młodego pokolenia duchowieństwa, które wkrótce nie będzie miało nic wspólnego z klerykalnym obskurantyzmem, żywym szczególnie w okresie od XIV do początku XX wieku… Wtedy Rzym chrześcijański zostanie alchemicznie zasztyletowany… krócej niż w ciągu godziny… dzięki nieubłaganemu naciskowi z zewnątrz na Rzym papieski”. „Brat” J. Breyer: Arcanes solaires, 1959, Éditions de la Colombe. Cyt. P. Virion: Bientôt un gouvernement mondial?, 1967, s. 182. ,,W obecnej sytuacji, pewien akceptacji niemalże powszechnej, stwierdzam, że zbliżamy się do ostatecznego kreso dawnego łado religijnego, politycznego i ekonomicznego, i zapowiadam otwarcie cyklu pod każdym względem absolutnie nowego – w Kościele, w państwie, w rodzinie, we wszystkich dziedzinach ludzkiej działalności. Wszyscy widzą, że to nadchodzi”. L’abbé Roca: Glorieux Centenaire 1889, s. 13-14. Nowe chrześcijaństwo, wzniosłe, otwarte, głębokie, naprawdę uniwersalistyczne, bezwzględnie encyklopedyczne, które w końcu dokaże na pewno tego, że – jak powiedział Victor Hugo – całe niebo zstąpi na ziemię, by znieść granice, sekciarskie zaścianki, Kościoły lokalne i etniczne, zawistne świątynie dzielące ludzi, ciasne cele, w których więzione są cierpiące cząstki wielkiego społecznego ciała Chrystusa”. L’abbé Roca: Glorieux Centenaire 1889, s. 123. „Saint-Yves d’Alveydre (1842-1909) był kabalistą, przyjacielem Stanisława de Guaita i martynistą; wraz z Papusem otrzymał formację okultystyczną, studiując Fabre’a d’Olivet. „Uniwersalny Kościół” opisywany w jego dziełach jest to synkretyczne połączenie wszystkich religii uważanych za równe sobie, jednak pewną rolę wiodącą i animującą przyznaje on Kabale, a w ostatnich latach życia specjalne znaczenie przypisuje hinduizmowi. Oto religie mające się włączyć do tego „Kościoła Uniwersalnego”: 1. Kościół ewangeliczny (sic!) z Ewangelią i swymi autorytetami: episkopatem, papieżem i soborem. 2. Kościół mojżeszowy z Torą i swym autorytetem, gaonem z Jerozolimy. 3. Kościół wedyjski ze swoim autorytetem, lożą „Agartha”, którą, jak mówi, inspirują bezpośrednio aniołowie.

Dodaje przy tym: „Protestantyzm Lutra, islam Mahometa, buddyzm Sakyamuni, to trzy konary wyrastające z tego troistego uniwersalnego pnia”. (…) Nowy Kościół, inna wiara, inny kult – oto ekumenizm, zaplanowany przez masonerię”. P. Virion: Mystère d’Iniquité, s. 7-8. „Aby nadal istnieć i pomagać ludzkości (pobudzając ją do wzmożenia poszukiwań w pokojowym i wyższym kierunku), religie muszą szybko znaleźć formułę zjednoczenia, aby dać w ten sposób przykład „powrotu we wszystkim”. Religie muszą wyjaśnić, przyznać, że ich bóstwa są podobne, że są jedynie postaciami głównej zasady, przystosowywanej, zmienianej zależnie od rasy i epoki (co jest prawdą i co pozwoli uniknąć wielu konfliktów)…. Te alchemiczne gody, do których realizacji doprowadzi dzieło Mędrców, są niezbędne”. J. Breyer: Arcanes Solaires (Arkana – Tajemnice Słoneczne), Paryż, 1959. Éditions de la Colombe. Cyt. P. Virion: Bientôt un gouvernement mondial, 1967, s. 181. „Niejednokrotnie już słyszeliśmy radosne głosy, które zapowiadają odnowę Kościoła, zwiastują nowe kapłaństwo, witają z aplauzem księży przyszłych czasów. Posłuchajcie jeszcze i tego głosu, który dołącza się do chóru: „Syjonie, rozraduj się na nowo! oto na pobliskich górach nogi tych, którzy przynoszą ci wieści szczęśliwe i ogłaszają powszechny pokój” (Nahum 1, 15). Rzymie, obudź się! Nastaw uszu na ten całkiem nowy pean chwały: „Oto ja dźwigam moją świątynię, odnawiam moje kapłaństwo. Oto już kroczą naprzód ci, których moja łaska wybrała, ci, których moja miłość uprzedziła, których mój duch oświecił. Przekazując im wiedzę (Gnozę – uw. H .C.) sprawiłem, iż są oni współcześni wszystkim epokom, gdyż dałem im w ręce nici wszystkich tradycji, klucz, który otwiera wszystkie sanktuaria. Biblie wszystkich ludów, święte księgi wszystkich Świątyń są otwarte dla ich oczu i zrozumiałe. Ich myśl pozostaje w ścisłym zjednoczeniu z powszechną myślą ludzkości. Na ich oczach świeci synteza wszystkich zdobyczy ludzkiego geniuszu od początku czasów aż do naszych dni. Nie mają dla nich tajemnic hieroglify, symbole, figury, przypowieści. Sfinks przemówił, zasłona Izydy opadła, natura się odsłoniła, a Dzieło Stworzenia ukazuje się ich oczom takie, jakie jest w swej prawdzie: boski poemat, którego mowę, rytm, takt i harmonię oni dobrze znają”. I dalej: „Teurgia, biała magia, psychurgia, liturgia, alchemia, astrologia, cała wiedza tajemna – wszystko to ponownie stało się dostępne dla ich doświadczeń i przemyśleń. Oni na nowo odkryli drabinę Jakubowa, wstępują na nią i schodzą po jej szczeblach. Przed ich wzrokiem ukazały się tajemne związki Nieba z Ziemią i niewidzialnego z widzialnym. Oni to urzeczywistnią na Ziemi głębokie rojenia Wschodu, namiętne aspiracje Zachodu i wszystkie nadzieje Ludzkości. W ich kapłaństwie dopełnią się wszystkie kapłaństwa

, te anielskie i te ludzkie, kapłaństwo księdza i uczonego, pontifeksów i proroków, kapłaństwo ewangelisty, apostoła i króla”. (Tablice Henocha, s. 687; ogłoszone razem z Ewangelią wieczną w Londynie, r. 1857). L’abbé Roca, Glorieux Centenaire, s. 432-433). „Przyszły świat stworzy coś nowego po zasymilowaniu chrześcijaństwa i innych współczesnych nam form duchowości i, być może, przez analogię do fizycznego zjawiska całkowitej kolektywizacji, da początek odmianie panteizmu, w którym stopią się wszystkie obecne myśli i poglądy, odmłodzone, skierowane ku jeszcze w tej chwili niepojmowalnym celom”. Charles Riandey, wielki mistrz Wielkiej Loży Narodowej Francji, r. 1946. Cyt. P. Virion: Mystère d’Iniquité, s. 112. „To, czego powinniśmy oczekiwać, jak Żydzi czekają Mesjasza, to papieża odpowiadającego naszym potrzebom… Papież, jakikolwiek by był, nigdy nie przyjdzie do towarzystw tajnych, to stowarzyszenia tajne powinny zrobić pierwszy krok w kierunku Kościoła, aby zwyciężyć jednego i drugi (tj. papieża i Kościół – uw. H.C). Praca, którą mamy przedsięwziąć, nie jest dziełem jednego dnia ani nawet jednego wieku, ale w naszych szeregach żołnierz umiera, lecz walka trwa dalej. Nie chcemy zjednać papieży dla naszej sprawy, uczynić neofitami naszych zasad, propagatorami naszych idei, byłby to śmieszny sen… Aby zapewnić sobie papieża, posiadającego cechy przez nas wymagane, postarajmy się wykształcić pokolenie godne rządów, o których marzymy… Pozostawcie na boku starych i wiek dojrzały; idźcie do młodzieży i, jeżeli to możliwe, aż do dzieci… Do młodzieży to iść należy, ją to trzeba zaciągnąć pod nasze sztandary tajnych stowarzyszeń. Aby posuwać się krokiem pewnym po tej drodze niebezpiecznej, ale rokującej nadzieję, starajcie się o dobrą opinię. Gdy raz ustali się wasza opinia w szkołach, gimnazjach, uniwersytetach i seminariach, starajcie się, by ci przede wszystkim wstępowali do stanu duchownego, którzy lubią rozmowy z wami i was poszukują… Ta wasza reputacja sprawi, iż wasze nauki dotrą do grona młodych duchownych i w głąb klasztorów. Z biegiem lat ci młodzi duchowni siłą rzeczy zajmą wszystkie urzędy kościelne, będą rządzić, będą sądzić, stworzą radę przy papieżu, a ten papież, jak większość jemu współczesnych, będzie z konieczności przeniknięty zasadami humanistycznymi, które my właśnie będziemy propagować… Niechaj duchowieństwo kroczy pod waszymi sztandarami zawsze święcie przekonane, że kroczy pod sztandarem kluczy apostolskich. Zakładajcie sieci tak jak Szymon bar Jona: rozciągajcie je w głębi zakrystii, seminariów i klasztorów… a jeżeli nie będziecie zbyt pospiesznie działali, obiecujemy wam połów bardziej cudowny niż jego. Ułowicie rewolucję w tiarze i ornacie, rewolucję, którą wystarczy tylko nieco podniecić, aby podpaliła świat na czterech rogach”. Z instrukcji „Piccolo Tigre”, członka Wysokiej Wenty, do kierowników Związku Węglarzy Piemontu, luty 1819 r. Cytuje George Virebeau: Infiltrations ennemies dans l’Eglise, Paryż, 1970, s. 15-16.

Autor ks.dr.Czepułkowski

Źródło : zapiski parafianina

 

 

Posted in Kościół, Nasz smutny czas, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: | 46 komentarzy »

DZIAŁANIA SIŁ MASOŃSKICH NA ZEWNĄTRZ KOŚCIOŁA

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Maj 2014


Wykorzystywanie wszystkich dostępnych terenów i środków działania Na terenie, który umownie nazwijmy świeckim, to jest ogólnospołecznym, utajnione siły, o których mówimy, do walki z Kościołem i katolicyzmem wykorzystują oczywiście do maksimum swą obecność, a często i wszechwładzę w wielkiej międzynarodowej finansjerze, w administracji państwowej, w parlamentach, sądownictwie, w oświacie i wychowaniu, w partiach politycznych, w środowiskach opiniotwórczych, czego w jakiejś mierze i w Polsce jesteśmy świadkami. Najgroźniejszym jednak, bo najbardziej skutecznym narzędziem w ich ręku są mass media, nowoczesne środki masowego przekazu, posługujące się coraz doskonalszymi systemami i technikami informatyki i propagandy. W tej kluczowej dziedzinie współczesnego, umasowionego życia praktycznie posiadają oni monopol, monopol informacji publicznej. Dzięki dysponowaniu całą niemal prasą, radiem i zwłaszcza telewizją, także rynkiem wydawniczym, a przy braku liczących się mediów autentycznie katolickich, mogą oni łatwo, aż nazbyt łatwo realizować swoje złowrogie zamierzenia i rzeczywiście to im się w znacznym stopniu udaje, czego obecnie również w Polsce jesteśmy świadkami. Działania konkretne. Jakież więc są konkretne, dzisiaj obserwowane, najbardziej przejrzyste, zamierzenia i wynikające z nich poczynania masonerii? Wymieńmy kolejno najważniejsze z nich:

1. Kształtowanie opinii publicznej. Na pierwszym bez wątpienia miejscu wymienić trzeba jej usilne starania o kształtowanie opinii publicznej, o urabianie tak zwanej nowoczesnej umysłowości czy wręcz nowej mentalności, o sterowanie opinią w kierunku laicyzacji i liberalizacji chemicznie wypranej z chrześcijaństwa, chrześcijaństwu przeciwstawnej, i o formowanie poglądów, postaw, sposobów zachowania szerokich warstw społecznych, zwłaszcza inteligencji. Dla osiągnięcia tego celu: – Relatywizuje się przede wszystkim samo pojęcie prawdy, wmawia się nam na różne sposoby, że to, co potocznie nazywamy prawdą, jest czymś względnym, podatnym na sytuacyjność, umownym, w realnym życiu właściwie mało ważnym. Nie ma -ich zdaniem – żadnych prawd absolutnych, żadnych dogmatów, są tylko mniemania i poglądy, zmienne jak cała rzeczywistość, jak nasze preferencje, interesy, nawet nastroje. Tę rzekomą „prawdę” można przecież, stosownie do potrzeby, naginać i ustawiać, poddawać obróbce, zakłamywać, wręcz kreować! I wszyscy to robią! Jakąkolwiek prawdę absolutyzować? O, nie! To byłby zamach na wolność myśli! Nie ma, powtarzamy, żadnych prawd raz na zawsze ustalonych, wystarczy w zupełności, że do jakiejś swojej prawdy dążymy, że jej poszukujemy! Istotnie, czyż nie obserwujemy płynności i zmienności wszystkiego, jak w kalejdoskopie? Z niewielką przesadą powiedzieć można, że co wczoraj było prawdą, dziś uznaje się już za nieaktualne i zapomniane. Czego się nie wyczyta w świeżym numerze gazety, którą się zresztą zaraz wyrzuci do kosza, czego się nie zobaczy świeżo w telewizji, to tak, jakby w ogóle nie istniało. To, co najnowsze, najświeższe, ma wypierać ze świadomości to, co może i miało znaczenie, ale wczoraj. Trzeba przecież być au courant, a la mode, na czubku fali… Tak się właśnie wciąga ludzi w sztuczne światy, podtrute fałszem, dalekie od rzeczywistych prawd i praw życia. Bo i czymże jest samo życie? Ich zdaniem – tylko przypadkiem, grą wrażeń krótkim błyskiem na tle otaczającej nas nicości… Zżymamy się, protestujemy na przykład przeciw temu, czym zalewa nas nasza telewizja, przeciw różnym zafałszowaniom i szkodliwościom, którymi nas zatruwa. Ale bogowie, którzy nią rządzą, nie przejmują się tym wcale, robią swoje dalej. Oni, po pierwsze, wiedzą, kogo mają słuchać, wiedzą też, po wtóre, że protesty ucichną. Ludzie się przyzwyczają, oswoją, zaczną po prostu inaczej odczuwać i myśleć. I o to właśnie chodzi. Tak niepostrzeżenie prowadzi się do zaniku w społeczeństwie katolickiego, chrześcijańskiego myślenia i wartościowania, a z biegiem czasu i samego chrześcijaństwa, gdyż kiedy ustaje sprzeciw wobec fałszu i zła, następuje poddanie się tej fali, a tym samym rozejście się z wiarą i jej wymaganiami. A właśnie to jest zamierzone: zobojętnienie na prawdę i na fałsz, na dobro i na zło, wyczulenie tylko na własną korzyść i wygodne miejsce w życiu. Co pozostaje? Oportunizm życiowy, płynięcie z prądem, którym wiadomi „bracia” kierują. I czy ktoś mógłby to nazwać walką z religią, niszczeniem samych fundamentów Kościoła i wiary? To przecież tylko promowanie oświecenia, postępu, szacownej tolerancji, otwartości i pluralizmu… – Nie wszystko jednak jest objęte tą zgodliwą tolerancją, o, nie! Są rzeczy, których „nowoczesny umysł” nie toleruje i nie może tolerować, takie na przykład, jak dogmatyzm, fanatyzm religijny, niebezpieczny dla pokoju społecznego fundamentalizm, a już zwłaszcza klerykalizm i autorytaryzm Kościoła, „Watykanu”, roszczącego sobie pretensje do posiadania Prawdy i nawet nieomylności w jej głoszeniu. Wywołuje się tez i utrzymuje ogarniający nas zewsząd, bezgraniczy już zamęt i chaos pojęć, zasad, zaleceń, targowisko idei i pseudoidei, które się krzyżują i nawzajem sobie przeczą. Dba się jednak o to, żeby w tym szumie informacyjno-propagandowym wyraźniej słyszalne były takie mimo wszystkich relatywizmów fundamentalne i nienaruszalne super-wartości, jak

niezależność myśli, wolność, samorealizacja, prawo do szczęścia, i takie również, jak naukowość, postępowość, nowoczesność… Idzie o to, aby przygotować społeczeństwa do pełnego przewrotu, do porzucenia wszystkiego, co Loże wskażą jako konserwatywne, przestarzałe i nie akceptowane, do akceptacji natomiast wszystkiego, co Loże wskażą jako właściwe, nowoczesne i postępowe. W sumie jest to przemyślana, systematycznie uprawiana manipulacja prawdą i umysłami ludzi, „pranie mózgów” na wielką skalę, prowadzone profesjonalnie, wszechobecne, w niemałym stopniu skuteczne, nieporównanie skuteczniejsze, niż była przedtem toporna propaganda komunistyczna. Jakże wielu bowiem pogubionych, tylekroć oszukiwanych i zdezorientowanych ludzi przestaje s e r i o wierzyć komukolwiek i w cokolwiek, a i Kościół dla wielu spośród nich przestał być oparciem, ostatecznym punktem odniesienia, tym bardziej że teraz i w samym Kościele nie wszystko wydaje się być czyste i pewne. Tak więc mnóstwo ludzi staje się coraz bardziej podatnych na duchowe uwiedzenie, na podszminkowane mody i nowości, które z niezmienną prawdą Bożego ładu i ludzkiego przeznaczenia nie mają nic wspólnego. I o to właśnie idzie, o unieważnienie Prawdy Bożej, a przynajmniej jej przesłonięcie i zagłuszenie.

 2. Deprawacja moralna społeczeństwa. Drugim z kolei, równie przewrotnym i groźnym zamierzeniem masonerii jest deprawacja i demoralizacja społeczeństwa, pozbawienie go jakichkolwiek, a już szczególnie chrześcijańskich kryteriów moralnych, trwałych i o b o w i ą z u j ą c y c h wartości i zasad. Aby to osiągnąć: – Szerzy się wszystkimi kanałami hedonistyczną, płaską, jak najbardziej egoistyczną „filozofię” życia: kult pieniądza, sukcesu, komfortu – przecież tylko to się naprawdę Uczy. I oto mamy ten powszechny, zwłaszcza na Zachodzie, zachłanny konsumpcjonizm, ten ostry wyścig do uczty życia, który zagłusza sumienie i wyłącza wszystkie inne wartości i dążenia. Mamy też nie szokującą już nawet i niemal powszechną sprzedajność i nieuczciwość, prawdziwe znamię epoki, a także brutalizację stosunków międzyludzkich i wzbierającą falę przestępczości. Uderza przy tym (choć i nie dziwi!) systemowo niska karalność, albo i bezkarność nawet znacznych przestępstw. Trudno nie przyznać, że ten styl życia „na luzie” bardzo wielu imponuje, ta pogoń za pieniądzem, komfortem i użyciem wciąga, ta nihilistyczna filozofia uwalnia od „skrupułów” i rozgrzesza z najbardziej haniebnych postępków, ten amoralny, permisywny klimat staje się jakby coraz bardziej przyjęty, swojski, no, po prostu normalny. – Można tylko podziwiać reżyserski geniusz deprawatorów… – Jednocześnie deprecjonuje się i ośmiesza podstawowe wartości, bez których człowiek przestaje być człowiekiem, a staje się bestią: religijność, wierność przekonaniom, wierność tradycji, honor, odpowiedzialność, powściągliwość, nawet uczciwość, tę całą „staroświecczyznę”. Za to ileż pobłażliwego wyrozumienia, owszem, uznania dla „nonkonformizmu”, „odmienności”, „zachowań niekonwencjonalnych”, czyli dla wykolejeńców, zboczeńców, aferzystów… – Frontalnie, ba, „naukowo”, podważa się, usiłuje się wyeliminować nawet samo pojęcie sumienia. Słowo to znikło od dawna z laickiej, liberalnej nowomowy. Zaciera się granicę między dobrem a złem. Nie istnieje bowiem pono żadne absolutne dobro, ani żadne absolutne zło, są tylko pewne przyjęte konwencje, różne w różnych czasach i różnych rejonach świata. Cała ta strefa, tłumaczą nam, jest relatywna i płynna, zależy po prostu od zmiennych mniemań i zmiennych uwarunkowań społecznych i kulturowych.

– Ośmiesza się oczywiście pojęcie grzechu. Skoro człowiek sam sobie jest bogiem i sędzią?… Jako psychiczną anomalię zwalcza się nawet poczucie winy… – Jaka więc wreszcie wizja człowieka przyświeca temu „Związkowi Uczynnych Grabarzy”? Dokąd prowadzą? – Haniebnie traktuje się życie ludzkie i samą ludzką naturę: lansuje się do nieskrępowanego użytku, jako nietykalną zdobycz nowoczesnej cywilizacji, masowe i „zgodne z prawem” uśmiercanie dzieci nienarodzonych. Coraz zuchwałej zaleca się, a tu i ówdzie już się szerzej praktykuje, eutanazję. Prowadzi się zaawansowane badania nad szczególnie groźną tzw. inżynierią genetyczną, m.in. nad sławetnym „klonowaniem”, ale nie tylko. Przygotowuje się bowiem „naukową” hodowlę określonych gatunków ludzi. – W tej dziedzinie rozporządzania się życiem i naturą człowieka przekracza się obecnie wszelkie granice, jesteśmy świadkami rzeczy urągających Bogu, a człowieka degradujących do rzędu hodowlanych zwierząt. – Nieszczere jest traktowanie tak niszczących patologii, jak alkoholizm, ciągle wzrastający, a zwłaszcza narkomania, którą się zwalcza – zaiste – tylko pozornie. Wiadomo nawet, że w pewnych środowiskach i organizacjach, sterowanych przez masonerię, systemowo stosuje się narkotyki przy różnych okultystycznych obrzędach i wtajemniczeniach. – Widać również i stąd, jak bardzo ciemnym siłom zależy na psychicznej i moralnej degeneracji istot ludzkich, aby w przyszłości łatwiej było narzucić im „łagodne” i zarazem absolutne uzależnienie w świecie „nowej cywilizacji”. – Prowadzi się też, co jest logiczne, zasadniczą walkę z samym pojęciem prawa naturalnego. O prawnym, a więc i etycznym porządku życia ma przeto odtąd decydować nie poczucie moralne, nie sumienie, zakodowane w samej ludzkiej naturze, lecz wyłącznie prawo stanowione, arbitralnie ustalane przez tych, którzy są u władzy. – Wreszcie w skali dotąd w dziejach nie znanej propaguje się rozwiązłość i znieprawienie obyczajów. Jest to realizacja wciąż aktualnej masońskiej zasady: „Zepsujcie serca, bo to jest najskuteczniejsza broń przeciw Kościołowi! Zdemoralizujcie mężczyzn, kobiety, młodzież, niech ludzie piją zepsucie wszystkimi pięciu zmysłami, a katolicyzm wygaśnie sam przez się!” Panseksualizm, czyli akceptacja swobody obyczajów bez żadnych barier, bez żadnych już „tabu”, odłączony nawet od więzi uczuciowych, jest nie tylko zewsząd chórem zachwalany, lecz wprost wmuszany, bo „taki jest nowoczesny styl i fason życia”, bo „tak teraz robią wszyscy”, bo „niby w imię czego mamy sobie czegokolwiek odmawiać”… Z seksu robi się naczelną wartość, sens i motor życia, „kosmiczną mistykę”, niemal religię: kult ciała, kult rozkoszy, kult nagości, kult wiecznej młodości… Czy nie widzimy dokoła w świecie tego zalewu pornografii we wszelkich odmianach, naturyzmu, narzucających się podniet, masowo, komercyjnie stwarzanych ułatwień, urągających Bogu i naturze sodomickich wynaturzeń, publicznego bezwstydu? – Słudzy Szatana dobrze wiedzą, że zwłaszcza serce nieuczciwe i nieczyste odwraca się od Boga i zamyka się przed Nim. I o to właśnie chodzi, żeby się wreszcie wszystkie ludzkie serca od Boga odwróciły i przed Bogiem zamknęły. – Czy ludzie wyjdą na tym dobrze? Deprawatorom o to właśnie idzie, żeby wyszli jak najgorzej! Najgroźniejsze w tej ofensywie przeciw wartościom, których respektowanie stanowi o człowieczeństwie i warunkuje samo istnienie chrześcijaństwa, jest to, że jest ona nakierowana głównie na uwodzenie młodych i najmłodszych, właściwie bezbronnych wobec profesjonalnej, wyrafinowanej i zmasowanej propagandy „luzu” i beztroskiego użycia od najwcześniejszych lat

Na tych złowrogich poczynaniach, to jest na intencjonalnym deprawowaniu umysłów i sumień głównie za pośrednictwem mass mediów, masoneria jednak nie poprzestaje, równolegle prowadzi inne kampanie przeciw chrześcijaństwu i Kościołowi, przeciw obecności Jezusa Chrystusa w świecie.

Oto niektóre z nich:

3. Forsowanie całkowitej laicyzacji życia. Nadal planowo poszerza się i ugruntowuje laicyzację już nie tylko życia publicznego, lecz także rodzinnego i osobistego. Wspomnijmy tu, tylko dla przykładu, o laickiej obrzędowości, od dawna wprowadzanej, a mającej z czasem całkowicie zastąpić sakramenty i religijne obrzędy Kościoła

. Pełna, do gruntu, laicyzacja życia ludzkiego oznacza w istocie eliminację chrześcijaństwa i to jest właśnie to, do czego masoneria najusilniej dąży. W niektórych krajach Zachodu dochodzi nawet do tego, że normalna jawność religii (tylko chrześcijańskiej!) jest źle widziana, a nawet zaczyna być traktowana jako naruszanie tolerancji i wolności przekonań innych obywateli. Bóg musi odejść, nie ma dla Niego miejsca – nigdzie, jest niepotrzebny i niepożądany! I Krzyż niech dłużej nie razi ludzkich oczu! Miejsce Kościoła – tymczasem – to ołtarz i zakrystia! Do niczego innego nie ma prawa! I niech się nie miesza do „nieswoich spraw”! Przytoczę tu kuriozalny fakt, drobny może sam w sobie, który jak błyskiem magnezji oświetla miejsce, w jakim już się znajdujemy. Otóż pewien polski biskup kilka lat temu głosił w pew-nym mieście we Francji rekolekcje dla polskich księży pracujących wśród tamtejszej Polonii. Po zakończeniu rekolekcji złożył kurtuazyjną wizytę miejscowemu ordynariuszowi. Ów Francuz uprzejmie przyjął naszego biskupa, zaproponował mu nawet, że go obwiezie po swojej, niewielkiej zresztą diecezji, aby mu pokazać ciekawsze miejsca. W pewnym momencie zatrzymuje auto: „A tutaj, ekscelencjo, jest nowy kościół, któryśmy właśnie wybudowali”. Wysiadają, nasz biskup rozgląda się: żadnego kościoła nie widać. Francuz prowadzi go na małe wzniesienie, na nim jakiś okrąglak: „To jest właśnie nasz nowy kościół”. Polski biskup osłupiał: że niema żadnej wieży, dzwonnicy, to nic, ale nad kościołem nie ma krzyża, nawet nad wejściem do kościoła nie ma w ogóle żadnego znaku, że to jest kościół. Zaszokowany Polak pyta francuskiego kolegę: „Nie widzę krzyża, dlaczego tu nigdzie nie ma krzyża?” A na to biskup francuski, biskup, następca oblanych męczeńską krwią Apostołów Chrystusa, odpowiada: „Bo my tu żyjemy w atmosferze tolerancji, nie chcemy widokiem krzyża ranić uczuć inaczej myślących”… Narzuca się pytanie, jak się to ma do nakazu Jezusa Chrystusa, danego Apostołom i ich następcom: „Idźcie na cały świat i nauczajcie… Będziecie błogosławieni, jeżeli z tego powodu przyjdzie wam doznać wrogości i cierpienia, nawet śmierci!” Nie narzucajcie, ale nauczajcie! Nauczanie zaś to coś znacznie więcej, niż tylko nietajenie własnych przekonań, lecz gdy sieje zataja, gdy się je przemilcza, gdy się przestaje o nich mówić, nawet już nie umieszczając Krzyża n a k o ś c i e l e , to w jakim świecie my jesteśmy?

4. Polityka antyrodzinna. Z kolei, obok laicyzowania życia, prowadzi się przemyślaną politykę coraz skuteczniejszego podkopywania i rozkładania rodziny jako czegoś trwałego, a mam tu na myśli nie tyle i nie tylko ułatwianie rozwodów i aborcji, co jest szczególną domeną aktywności masonerii, lecz głównie stwarzanie niekorzystnych dla rodziny warunków społecznych i ekonomicznych z jednoczesnym lansowaniem tzw. różnych alternatyw, które mają zastąpić normalną ludzką rodzinę. Masoneria, nawiasem mówiąc, „od zawsze” traktowała nierozerwalne, trwałe małżeństwo jako niezgodne z naturą, zwłaszcza męską, a wierność małżeńską i obowiązki rodzinne jako nieznośne jarzmo krępujące wolność człowieka. Idzie też i o to, że trwałą rodzinę uważa ona za przekaźnik tradycyjnych, czyli chrześcijańskich w gruncie rzeczy wartości i postaw, tym bardziej przeto pragnie doprowadzić do jej rozpadu i zaniku

5. Popieranie ruchów sekciarskich i New Age..Masoneria patronuje też – na całym świecie – ruchom sekciarskim, zwłaszcza wschodnim, na podłożu gnostyckim, które mnożą się i rozwijają lawinowo, dysponują zazwyczaj zadziwiająco wielkimi środkami, a których zadaniem, oprócz siania zamętu, jest podkradanie wyznawców, zwłaszcza młodych, tzw. Kościołom oficjalnym, głównie Kościołowi katolickiemu. Znaczniejsze spośród nich są przez nią bezpośrednio kontrolowane. Specjalnie bliskie jej duchowi są sekty okultystyczne i satanistyczne. Najszczególniejszym zaś jej poparciem cieszy się sterowany przez nią, szybko rosnący w siły, synkretystyczny ruch „New Age”, który jest forpocztą przyszłej jedynej dozwolonej religii zjednoczonego pod egidą masonerii świata; jego zaś cechy to głównie naturalizm, panteizm i okultyzm, te same, które najgłębiej określają ducha masonerii. W kontekście ukazanej lawiny osaczających nas zewsząd zagrożeń duchowych nie wolno nam przeoczyć faktu o kapitalnym znaczeniu, mianowicie wielkiego uzależnienia poszczególnych ludzi, niemal wszystkich, uzależnienia wprost bytowego, od układów i presji środowiska, zwłaszcza w wysoko zorganizowanych społeczeństwach. Gęsta jest i coraz gęstsza sieć wielorakich, nieuniknionych i niemal absolutnych uzależnień od różnych szczebli administracji, od stosunków w miejscu pracy i na rynku pracy, od związków zawodowych, partii politycznych, różnych form inwigilacji, różnorakich lobbies itp. Dotyczy to głównie ludzi w aglomeracjach wielkomiejskich, i to nie tylko tzw. szarych ludzi, lecz jeszcze bardziej tzw. elit, wyższych warstw społecznych, inteligencji, tych, którym najbardziej zależy na zachowaniu lub zdobyciu wyższego statusu materialnego i społecznego. Wymienione przed chwilą środowiska życia i pracy raczej nie bywają chrześcijańskie z ducha i polityki, wręcz przeciwnie. To te „inne siły” im patronują i są władne sprawić, że jednym, akceptowanym, udziela się poparcia, innych pozostawia się własnemu losowi, a jeszcze innym blokuje się wszelkie możliwości. Iluż ludzi, już podtrutych ogólną atmosferą i oszołomionych hurrapropagandą relatywizmu i luzu moralnego, staje przed dylematem: albo sumienie, albo kariera i „chleb”. Nasze osobiste doświadczenie chyba nam powie, że bohaterów na straconej pozycji, tych „wiernych do końca”, nigdy nie było i nie ma zbyt wielu. Tak więc „Książę Tego Świata” w y d a j e s i ę mieć dodatkową przewagę sytuacyjną. Możemy też być pewni, że ją w pełni wykorzystuje.

 6. Wykorzystywanie mass mediów przeciw Kościołowi. Pomimo niby-odprężenia w stosunkach między masonerią i Kościołem potężne, światowe mass media, niemal w całości przez nią kontrolowane, nadal prowadzą systematyczną kampanię antykatolicką. Problematyka związana z Kościołem dość często bywa w nich obecna, lecz jak jest przedstawiana i naświetlana! Korzysta się z każdej sposobności, by wszystko, co autentycznie katolickie, przedstawiać w krzywym zwierciadle, nieżyczliwie i napastliwie. Podważa się prawdy wiary, krytykuje się jako wsteczne i niezgodne z duchem czasu katolickie zasady moralne, kwestionuje się Kościoła autorytet duchowy, prawa, inicjatywy, samą obecność i udział w życiu społeczeństw, na cenzurowanym stawia się przede wszystkim tzw. Kościół oficjalny, teologię „watykańską” i osobiście papieża Jana Pawła II. Zuchwale żąda się od Kościoła po prostu wyrzeczenia się własnej wiary i tożsamości. Popiera się natomiast i krzykliwie nagłaśnia wszelkie kontestacje i rozdźwięki w Kościele i rozdmuchuje zdarzające się w nim zgorszenia. Masoneria uważa, że skoro prowadzi walkę, to dla zdyskredytowania i zniszczenia przeciwnika („Ecrasez I’infame!”) wszystkie chwyty są dozwolone, a prawda, jak wiemy, nie należy do uznawanych przez nią wartości Lecz w żadnym wypadku nie jest to przecież walka z religią ani z chrześcijaństwem jako takim, to co najwyżej usprawiedliwiony i zdrowy antyklerykalizm, demaskowanie i ukrócanie imperializmu i antydemokratycznych uroszczeń „Watykanu” i kleru, nieprawdaż? * * * Tragicznym wynikiem tych wszystkich, od dawna przez loże prowadzonych, a dziś nasilonych akcji destrukcyjnych (..Dissolve et coagula”!) jest bijąca w oczy dechrystianizacja świata zachodniego. Od lat mówi się szeroko, i nie bez podstaw, o erze postchrześcijańskiej. Kościół jest w defensywie, a jego siły obronne, odpornościowe, wyraźnie słabną. Dzieje się zaś tak nie tylko z powodu antychrześcijańskiej rewolucji w umysłach i obyczajach, rozniecanej na terenie „świeckim”, na zewnątrz Kościoła, o której mówiliśmy dotychczas, lecz jeszcze bardziej na skutek równoczesnej i równoległejkontestacji i dywersji w samym Kościele.

Autor ks.Henryk Czepułkowski

Źródło: zapiski parafianina

Posted in Nasz smutny czas, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , | 101 komentarzy »

Ulubiony kandydat wyborczy naszych czytelników – tragedia Polski ciąg dalszy

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Maj 2014


Prowadzenie bloga i próba przybliżenia czytelnikom Jezusa , przybliżenia sedna wiary, nawrócenia jak i wyzwolenia patriotyzmu okazała się porażką. Uświadomiłem sobie że czytelnicy albo udają że są wierzącymi albo są typowymi wysłannikami agentów. Wiemy że w Polsce trwa jakby gra w szachy gdzie przeciwnikami są siły polityczne nazwijmy je ZŁO i Dobro. Małe partyjki w tej grze to pionki które mają przeciwnikowi zaszkodzić, odebrać kilka procent głosów. Używa się odpowiednie pionki w odpowiedzi na zapotrzebowanie danej chwili. Obecnie postawiono pionka Korwina Mikke gdyż zbadano że okaże się silnym pionkiem i da dobre rezultaty. Wiele osób niby katolików już została złapana na lep, i bębnią że to najlepszy kandydat. Pociągający za sznurki znów odnieśli sukces i to gdzie – niby w bastionie katolicyzmu tradycyjnego. Boże chroń Polskę, nie pozwól nigdy takim ludziom dojść do władzy.

 

Poniższe cytaty pochodzą z wywiadu rzeki „Korwin Mikke – Wolnościowiec z misją”

JKM: Odróżnijmy trzy podstawo we rzeczy: wiarę, bycie wierzącym w Boga; religię, która już jest objawem pewnej deklaracji, jeśli nie ideowych, to obyczajowych – i Kościół, który jest organizacją czysto ziemską, jedynie opierającą się na religii. To są bardzo skomplikowane rzeczy. Ja w każdym razie jestem GŁĘBOKO przekonany, że jeśli chodzi o kwestie wiary, to Panu Bogu jest dokładnie wszystko jedno, czy ludzie żegnają się od prawej do lewej, czy od lewej do prawej. Tak że myślę, że Panu Bogu nie robi szczególnej różnicy FORMA wyznania. Konkretna religia to – powtarzam – kwestia pewnych obyczajów…

JKM: Za religiami idą kwestie obyczajowe, bardzo poważne – ale dotyczące ziemskiej rzeczywistości. Społeczeństwo muzułmańskie jest inne niż chrześcijańskie; co więcej – społeczeństwo sunnickie jest inne niż szyickie, a społeczeństwo katolickie, w którym panuje kult św. Franciszka, biedaczyny z Asyżu, jest diametralnie odmienne od społeczeństwa katolickiego, w którym czci się św. Marcina czy św. Ignacego Loyolę! Gdyby w Polsce Kościół nauczał, że trzeba iść drogą św. Franciszka – to ZARAZ BYM ZOSTAŁ muzułmaninem albo co najmniej protestantem!

JKM: Ja jestem konwencjonalistą i w związku z tym wszystkie religie nie tyle monoteistyczne, co wywodzące się z Pisma Świętego, czyli odwołujące się do Biblii, uważam za prawdziwe. Pan Bóg objawił się przecież Mojżeszowi czy Mahometowi i paru innym ludziom i ci ludzie się do niego odwołują.

JKM: Oczywiście każdy widzi tego Boga inaczej: chrześcijanie Boga dobrotliwe go i miłosiernego, muzułmanie Boga karzącego, żydzi jeszcze innego. W każdym razie odwołujemy się do tego samego Boga. Ja nie mogę orzec na pewno, które z tych wyjaśnień jest najbliższe prawdy. Tylko na tamtym świecie będę mógł sprawdzić, który sposób oddawania czci Bogu jest mu bardziej miły. Być może Panu Bogu ta kwestia jest obojętna, być może nie. Jak Pan słusznie powiedział, uważam to z punktu widzenia wiary za obojętne. Czym innym są kwestie obyczajowe i cywilizacyjne związane z religią. Tutaj już sprawa religii nie jest mi obojętna.

DEIZM

Tomasz Sommer (TS): Czyli wierzy Pan w koncepcję „Boga-zegar mistrza”, który z pewnej izolacji nakręca wszystkie sprężyny i ustawia trybiki, a sprawa wyznań jest mu akurat zupełnie obojętna?
JKM: Wierzę oczywiście w Boga, który stworzył świat. Natomiast myślę, że Pan Bóg jest Doskonały i jeżeli stworzył świat, to taki, w który nie musi interweniować. Świat, w który Pan Bóg musiałby interweniować, byłby złym światem – dlatego stworzył taki, w który nie musi ingerować.

TS: Jednak obecnie kluczowe pojęcie w doktrynie katolickiej to łaska. Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna i właśnie wierzy się w tę ingerencję. Ingerencję całkowitą i w żaden sposób nie zracjonalizowaną.
JKM: To z kolei jest dla mnie herezją kalwińską. Poważnie jest coś takiego w katolicyzmie? Toż ja całe życie jestem katolikiem, a nie słyszałem

TS: Rozumiem, że jeśli chodzi o cuda, to delikatnie mówiąc, zachowuje Pan agnostycyzm? Prawie jak Michnik?
JKM: W tych sprawach rzeczywiście zachowuję agnostycyzm. Dobrze, że ludzie wierzą w takie rzeczy (cuda –dop. mój), bo to generalnie podbudowuje w ludziach wiarę. Gdy wierzą, że Matka Boska czuwa, to będą mniej kradli…

JKM (w kontekście sporu z sedewakantystami): Kościół jest organizacją (…)
TS: Tylko organizacją? To nie jest Mistycznym Ciałem Chrystusa?
JKM: Eee tam – ja po prostu zwrotu „jest mistycznym ciałem Chrystusa” nie rozumiem. Wie Pan, trwa dyskusja, czy Komunię świętą można dawać na rękę. Jestem wrogiem tego oczywiście, bo to jest desakralizacja Hostii. Ale np. dyskusja, czy Chrystus w tej Hostii „jest” – jest bezsensowna. Bo w takim fizycznym sensie oczywiście Go nie ma. Pytanie tylko: czy mamy traktować Hostię tak, jak by w Niej był. Uważam, że tak – bo sakralizacja jest potrzebna, gdyż człowiek potrzebuje sacrum. I z tego właśnie powodu jestem wrogiem dawania komunii na rękę…

TS: Do kościoła, z tego, co wiem, chodzi Pan regularnie?
JKM: – Tak – i przyjmuję komunię.

Posted in Polityka | Otagowane: | 141 komentarzy »

Niosła Go Polska

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Maj 2014


Polecma wszystkim oglądnąć cały film. Zobaczycie jak funkcjonował przemysł POgardy w stosunku do Polskiego Prezydenta, zrozumiecie dlaczego POlscy politycy brali udział w zamachu na Prezydenta. Polecam też wszystkim tu piszącym którzy zrównują PIS z SLD , PO i PSL. Wszyscy którzy tak piszą dali się zwieść wypuszczanym przez ubecje kłamstwom typu Kalkstein. Musicie wiedzieć że 1 procentowe partie najbardziej prawicowe też mogą być ubeckimi tworami aby z wszystkich stron niszczyć to co może odrodzić Polskę. Wy uważający się za najbardziej patriotycznych Polaków którzy doradzacie aby nie iść na wybory mówiąc wprost jesteście agentami obcych Państw zwalczający patriotyzm, Polskę. Dzięki wam mamy dziś Komoruskiego Prezydentem który jako jedyny wraz z całym SLD głosował przeciw rozwiązaniu WSI, i płemiera Tuska największego kłamcę  który za pieniądze służy Merkel. Za tydzień wybory , mniemający o sobie że są największymi patriotami kraju nie pójdą do urn. Do nich nie apeluję. Apeluję do katolików, idźcie i kartką do głosowania zawalczcie o więcej prawdy, o więcej sprawiedliwości w Polsce i w Europie.

Posted in Polityka | Otagowane: , | 128 komentarzy »

Kardynał Christoph Schönborn broni Conchity Wurst

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Maj 2014


Wpływowy kardynał broni Conchity Wurst. „Takie osoby zasługują na szacunek i tolerancję”

Gdy w Polsce, Rosji, czy na Białorusi zwycięstwo Conchity Wurst na Eurowizji zostało przyjęte jako kolejny dowód na upadek wszelkich wartości na Starym Kontynencie, zupełnie inną ocenę tego wydarzenia przedstawia właśnie wpływowy austriacki hierarcha kard. Christoph Schönborn. „Takie osoby, jak Thomas Neuwirth występujący pod artystycznym pseudonimem Conchita Wurst, zasługują na szacunek i tolerancję” – przekonuje.

Schon

 

Głos w sprawie zamieszania wywołanego przez zwycięstwo na Eurowizji austriackiej drag queen Conchity Wurst kard. Christoph Schönborn postanowił zabrać w swoim felietonie dla pisma „Heute”. I jest to głos znacznie różniący się od tego, który zabrali w tej sprawie wcześniej ludzie związani z Kościołem w Polsce. Gdy nad Wisłą mówi się o upadku moralnym i skandalicznym przesunięciu granic estetyki, kardynał z Austrii przekonuje, że występ Conchity Wurst to coś zupełnie normalnego.

„Nie wszyscy, którzy urodzili się jako mężczyźni, czują się mężczyznami, to samo dotyczy też kobiet” – czytamy w felietonie hierarchy, który jest uznawany za jednego z najważniejszych reformatorów współczesnego Kościoła. Kard. Christoph Schönborn zdaje sobie jednak sprawę, że dla wielu ludzi istnienie środowiska LGBT jest trudne do zaakceptowania, więc przypomina im, iż osoby nie mieszczące się w tradycyjnym podziale płciowym „zasługują na nasz szacunek, tak jak wszystkie istoty ludzkie”.

Inaczej niż polscy ludzie Kościoła kard. Schönborn zrozumiał też podziękowania, które Conchita Wurst skierowała do fanów po ogłoszeniu wyników Eurowizji. Kilka dni temu Jacek Kurski z Solidarnej Polski ostrzegał, że padła wówczas zapowiedź, że „ludzie tacy, jak Wurst idą na podbój Europy”, a ks. Dariusz Oko oceniał, iż „do zwycięstwa Conchity Wurst przyłożyło się propagowanie genderyzmu”.

Hierarcha z Austrii zwraca tymczasem uwagę, że Conhita Wurst ze sceny mówiła o „wielkim, realnym temacie”, jakim w ocenie kardynała jest brak akceptacji dla inności. W felietonie dla „Heute” kard. Christoph Schönborn nie kryje też tego, iż jest bardzo zadowolony, iż to właśnie Austria wygrała tegoroczny konkurs Eurowizji.

Źródło: natemat.pl

Link do Houte

http://www.heute.at/news/oesterreich/wien/art23652,1017204

Posted in Nasz smutny czas, Szatan | Otagowane: , , , | 104 komentarze »

Fatima

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Maj 2014


Polecam wszystkim zobaczyć wspaniały film

Posted in Fatima, Film | Otagowane: | 8 komentarzy »

Ave Maryja

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Maj 2014


Posted in Śpiew | Otagowane: | 46 komentarzy »