Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Niezwykła moc Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Maj 2014

Krótkie świadectwa ludzi o wielkiej mocy Medjugorje. Teksty zebrane z archiwalnych wydań Echa Medjugorje .

„W imię Jezusa wstań i idź”.

Pani Duncan Hearther przez 5 lat pozostawała unieruchomiona na wózku, przymocowana paskami opasującymi piersi i górne partie ciała. Był to skutek wypadku drogowego, z którego wyszła sparaliżowana. W październiku 1990 r. przybyła z pielgrzymką szkocką, w której uczestniczył również służący jej pomocą ojciec Peter Roocky z pochodzenia Irlandczyk. Gdy ksiądz pomodlił się nad kobietą na wózku, wstała i zaczęła chodzić, jak pokazuje to zdjęcie zrobione w danym momencie. 25 marca tego oku pani Duncan wróciła do Medziugorja, by podziękować Panu za doznaną ogromną łaskę. Towarzyszyła jej telewizja szkocka, by nakręcić film dokumentalny. Jak wykazywały zdjęcia radiologiczne potwierdzały to diagnozy lekarzy — kobieta normalnie nie powinna móc chodzić, a nawet zakładając, że któregoś dnia stałoby się to możliwe, najmniejszy ruch miał sprawiać jej wielki ból. Tym razem pani Duncan przywiozła ze sobą oświadczenia lekarza, które stwierdzało: nie ma powodu, by wątpić w uzdrowienie, które pozwoliło p. Duncan chodzić.

Słynny śpiewak operowy i jego tajemnica.

Krunosłav Cigoj zgłosił się wraz z żoną do biura parafialnego 2 kwietnia późnym popołudniem. Okazało się. że była to jego piąta podróż do Medziugorja. Wcześniej przyjeżdżał zawsze sam, nie ujawniając się. Po raz pierwszy przybył ciężko chory — oddychał z wielkim trudem. Odpowiadał: „Przybyłem tu sam, zupełnie pusty, nic pragnąłem niczego, poza tym, żeby znaleźć się tu w Medziugorju. Poszedłem na Podbrdo. Byłem przygotowań) na wszystko. W Boga wierzę, ale na swój sposób. Kiedy zszedłem z Góry Objawień, poszedłem do restauracji zamówiłem posiłek. W czasie czekania na ten posiłek — doznałem przedziwnego wrażenia: poczułem w całym ciele, jakby mrowienie, coś w rodzaju prądu, coś nie dającego się opisać. Można powiedzieć — wielka radość. Po tym wszystkim znów mogłem normalnie oddychać, czułem, jakbym się od czegoś uwolnił. Wróciłem do domu, sam. Teraz czuję się dobrze, jestem zdrowy. Lekarze z Zagrzebia, Paryża i Ameryki dawali mi zaledwie trzy miesiące życia. Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia również dlatego, że dało mi ono wiele. O ile dotąd przyjeżdżałem do Medziugorja prywatnie, następnym razem wystąpię publicznie śpiewając na cześć Matki Najświętszej. ( Z Chorwackiego tłum. s. Marg. Makarović — Udine)

Studentka niemiecka 

Przyjechała do Medziurgorja bez wiary, bez Boga, żyła uwikłana w grzech (alkohol, seks, narkotyki), wróciła do domu całkowicie odmieniona. Pisze: „… weszłam tam, gdzie inni klęczeli modląc się i adorując Najświętszy Sakrament. Nie miałam zamiaru ich naśladować, ponieważ nie wierzyłam. Ale gdy zaczęli śpiewać, poczułam, że jakaś siła ciągnie mnie ku ziemi. Nie umiem powiedzieć co wtedy czułam. To wielka łaska dla mnie. Bóg mi się objawił. Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem i umarł za mnie na krzyżu. Wierzę; że w tej Hostii jest prawdziwy Jezus, który tak bardzo mnie kocha. Płaczę… Dziękuję Matce Najświętszej Królowej Pokoju, że przyprowadziła mnie do Swojego Syna. Teraz codziennie chodzę na Mszę Świętą i jest to dla mnie pierwsza i najważniejsza rzecz w ciągu dnia… Przyjmuję Komunię, przyjmuję Króla Królów, który mnie kocha i który napełnia mnie miłością, którą mogę przekazywać innym. Jestem teraz najszczęśliwszą osobą na świecie i wierzę w Jezusa”.

 Mohamet nawrócony w Medziugorju

Pracuje na rzecz jedności pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami. 2 sierpnia 1990 r. nie przypadkowo, w sam dzień inwazji na Kuwejt pewna Austriaczka zapoznała mnie z Mohamedem, Arabem z Bliskiego Wschodu. Ten czterdziestolatek, który poślubił Niemkę w Koścele Katolickim w Niemczech, był w Medziugorju z żoną i z dziećmi, Matka uczyła dzieci Biblii, a ojciec — Koranu. Małżonkowie ustalili, że »boje będą wychowywać dzieci swobodnie. On żył zgodnie z nakazami proroka Mohameda (Mahometa), swego imiennika. W 1985 r. jego żona dostała od przyjaciół książkę o objawieniach w Medziugorju, którą w czasie wakacji przeczytał także Mohamed. tak w 1986 r. oboje przybyli po raz pierwszy do Jugosławii. Mohamed zareagował na Medziugorje z gorącym entuzjazmem. Już w Niemczech, Dzięki żonie katoliczce miał on liczne kontakty z księżmi, lecz nigdy nie przyszło mu do głowy, by dać się ochrzcić. Ale w Medziugorju zdecydował, że przyjmie chrzest. Księża okazali się nieufni i powiedzieli, że powinien dobrze się przygotować. On sam zaczął rozważać Biblię Mszę Świętą i na Wielkanoc 1988 r. został ochrzczony w kościele w Medziugorju. Szczęśliwe wydarzenie, jak sam powiedział i po chrzcie zasłona spadła mu z oczu: teraz widzi wszystko jasno. „Teraz — mówi — poznaję miłość Chrystusa. Tolerancja lepsza od zemsty, lepiej cierpieć z powodu niesprawiedliwości, niż ją popełniać. Miłością można osiągnąć więcej, niż jakąkolwiek inną metodą. Widzę to dzięki łasce mego chrztu. I jestem bardzo szczęśliwy, że duch Medziugorja przeniknął całą moją rodzinę, że same dzieci są motorem modlitwy, która towarzyszy wszelkim zajęciom naszego domu. Jest to dla mnie źródłem wielkiego szczęścia. Moje dzieci są ochrzczone od dzieciństwa zgodnie z życzeniem ich mamy

Reklamy

komentarzy 13 to “Niezwykła moc Medjugorje”

  1. Nn said

    Poruszająca autobiografia nawróconej modelki
    http://gosc.pl/doc/1104480.Poruszajaca-autobiografia-nawroconej-modelki

  2. kooool said

    15 maja Żywot św. Zofii, Wdowy, i trzech jej córek Wiary, Nadziei i Miłości, Męczenniczek
    (Żyły około roku Pańskiego 122)
    Święta Zofia, żyjąca pod koniec pierwszego wieku, była jedną ze znakomitszych pań rzymskich. Mając trzy córki, nadała im na chrzcie świętym imiona cnót chrześcijańskich: Wiary, Nadziei i Miłości, i wychowywała je jak najpobożniej. Tak matka jak i córki odznaczały się pięknością ciała i duszy, i w całym Rzymie były znane pomiędzy wiernymi z wielkiej świątobliwości.

    Czasu tego użyła Zofia na utwierdzanie córek swoich w wierze świętej i przygotowanie ich na ciężką próbę, jaka je niechybnie czekała. „Pomnijcie, najmilsze dzieci moje – mówiła do nich – żem was nie tylko w ciężkich boleściach na świat wydała, ale także uczyłam was bojaźni Bożej i wszystkiego, co się naszej świętej wiary tyczy. Teraz nadchodzi chwila, W której okaże się, czy moja praca około waszych dusz przyniosła pożądane owoce. Pamiętajcie, abyście ani groźbą, ani ułudną obietnicą, ani mękami od Chrystusa odwieść się nie dały. Widząc, jak jeszcze młode jesteście (najstarsza z nich miała lat dwanaście), niewiele bym na was liczyć powinna; lecz ufna w pomoc, jakiej wam udzieli Chrystus, który będzie z wami, niczego się nie obawiam. On da wam moc niezwyciężoną; stańcie się przeto najwyższą pociechą waszej matki, a sobie wysłużcie niewiędnący wieniec nieśmiertelności i radości wiekuistej, których dostąpicie po śmierci i których nikt nie będzie wam mógł nigdy odjąć. Bądźcie mądrymi dziewicami (Mat. 25,4), nie przekładajcie chwilowej doczesnej korzyści nad dobra wiekuiste. Wielkie to szczęście i nie każdemu dane, za trochę krwi dostąpić Królestwa niebieskiego!” Słowa Zofii trafiły do serc jej córek, które od kolebki w takim duchu wychowywała. Święte dzieweczki upadły do nóg matce i dziękując jej za święte upomnienie, prosiły ją o błogosławieństwo, i polecały się jej modlitwom, po czym rzekły: „Nasz niebieski Oblubieniec Jezus ziści na nas obietnicę swoją, przez którą przyrzekł wspierać dusze ufające w Nim, i okaże moc swoją, żebyśmy nie uległy bezbożności pogańskiej i trwając przy wierze mogły otrzymać zwycięstwo”.

    Trzeciego dnia po ich przejściu do Nieba, Zofia poszła na grób swoich córek, i uklęknąwszy na nim zaczęła się modlić: „Najmilsze dzieci moje, o drogie Bogu ofiary, przyjmijcie też i matkę waszą do tych przybytków niebieskich, w których mieszkacie!” Wymówiwszy to, zaraz zasnęła w Panu, po czym pobożne niewiasty złożyły jej ciało w grobie córek.

    Szczęśliwi rodzice, którzy podobnie jak święta Zofia w dziatkach swoich zaszczepiają zasady naszej świętej wiary tak silnie, aby wystawione na różne pokusy, jakich ten świat jest pełny, umiały za łaską Bożą oprzeć się im i odnieść nad nimi zwycięstwo. Niech rodzice pamiętają, że zwykle ten tylko jest dobrym chrześcijaninem, kogo od dzieciństwa do tego wdrożono. Jakże szczęśliwymi czuły się owe święte panienki, że mogły młodość swoją złożyć w ofierze Chrystusowi Panu, a jakże godna pożałowania jest owa młodzież, która najpiękniejsze lata życia swego spędza na próżności, na służbie świata, obiecując sobie, że na starość zabierze się do służby Bożej i szczerej pobożności. Tym czasem od początku świata sprawdza się to, że czym skorupa nasiąknie za młodu, tym trąci na starość. Kto się za młodu nie nauczył gardzić marnościami świata, ten się i w starości tego nie nauczy. Namiętności, które w młodości poskromione i umorzone nie zostały, rosną z latami i nie dadzą się w starości ujarzmić.

    całość
    http://dialogsercamilosci.eu/2014/05/15/15-maja-zywot-sw-zofii-wdowy-i-trzech-jej-corek-wiary-nadziei-i-milosci-meczenniczek/

  3. kooool said

    Papieskie homilie – bestsellerem!

    Książka zawierająca improwizowane homilie, które papież wygłasza w czasie porannych Mszy w kaplicy Domu św. Marty, była też najlepiej sprzedającym się tytułem podczas Międzynarodowego Salonu Książki w Turynie.
    http://gosc.pl/doc/2002562.Papieskie-homilie-bestsellerem

  4. kooool said

    Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii.
    J13. 20 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”.

  5. Szczepan said

    http://blog.citizengo.org/usa/2014/05/14/devil-not-welcome-harvard/ Ponoć udało się niedopuścić do Czarnej Mszy na Harvardzie.

  6. kooool said

    Bądźcie ostrożni, baczcie na ludzi w swoich krajach, na których głosujecie. Zwróćcie uwagę na słowa w jakich się wam przedstawiają. Słuchajcie tych, którzy próbują was ostrzegać.
    26.11.2010

    • kooool said

      Nabierz odwagi i idź do przodu. Spoglądaj z miłością krocząc tą cenną ścieżką, która prowadzi do Trójcy Świętej. Wszyscy Oni są z tobą. Będziesz cierpiała, ale wiedz, że to jest łaska, bo bez cierpienia nie możesz pozostać blisko Serca mojego Syna.
      20.12.2010

  7. kooool said

    38. POŻEGNANIE Z DZIEŁEM Poemat Boga Człowieka
    Mówi Jezus:
    W czasach modernizmu, potępionego przez Mojego Świętego Wikariusza Piusa X, powodującego gnicie w postaci szerzenia się coraz to bardziej szkodliwych nauk, chcę, aby Kościół Święty, reprezentowany przez Mojego Wikariusza, miał dodatkowy materiał do zwalczania tych, którzy zaprzeczają:

    — nadprzyrodzoności dogmatów;

    — Boskości Chrystusa; Prawdzie o Chrystusie, Bogu i Człowieku, prawdziwym i doskonałym, jak przekazuje to wiara i historia (Ewangelia, Dzieje Apostolskie, Listy Apostolskie i Tradycja);

    — nauczaniu Pawła, Jana i Soborów: Nicejskiego, Efeskiego i Chalcedońskiego, jako Mojej prawdziwej nauce, którą ustnie przekazywałem;

    — Mojej wiedzy nieograniczonej: Boskiej i doskonałej;

    — Boskiemu pochodzeniu dogmatów o Sakramentach Kościoła jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego;

    — powszechności Ewangelii, danej przeze Mnie dla wszystkich ludzi, oraz jej ciągłości aż do końca wieków;

    — doskonałości Mojej nauki, która była taką od początku i nie ukształtowała się przez kolejne przemiany, lecz jako taka została dana: nauka o Chrystusie, o czasie Łaski, o Królestwie Niebieskim i o Królestwie Bożym w was. To Dobra Nowina, Boska, doskonała, niezmienna dla wszystkich spragnionych Boga.

    Głupotą byłoby posługiwanie się jedną metodą w odniesieniu do wszystkich dusz. Inny jest sposób pociągania do Doskonałości człowieka sprawiedliwego, który skłania się ku niej spontanicznie, innym zaś sposobem trzeba się posłużyć wobec wierzącego, ale grzesznika. Jeszcze innej metody trzeba użyć wobec poganina. A macie ich tak wielu również pośród was, jeśli uznacie za pogan – podobnie, jak czynił to wasz Nauczyciel – biedne istoty, które prawdziwego Boga zastąpiły bożkiem władzy i przemocy, złota albo rozwiązłości lub też pychą ze swej wiedzy. Jeszcze innego sposobu trzeba użyć dla ocalenia współczesnych prozelitów, czyli tych, którzy przyjęli ideę chrześcijaństwa jednak bez chrześcijańskiego obywatelstwa, należąc do Kościołów odłączonych. Nikim nie pogardzajcie, a najmniej tymi zabłąkanymi owieczkami. Kochajcie je i starajcie się je przyprowadzić do Jedynej Owczarni, żeby się spełniło pragnienie Pasterza-Jezusa.

    [Maryja] kochała Syna z całym żarem doskonałej wierzącej, która wie, że Jej Syn jest – nie w przenośni, ale rzeczywiście – Synem Boga. Ci zaś, którzy uważają, że miłość Maryi do Jezusa była zbyt uczuciowa, niech sobie uświadomią, kim Ona była. Była Niewiastą bez grzechu, a więc bez ograniczeń w Swojej miłości do Boga, krewnych, małżonka, Syna i bliźniego. Niech uwzględnią, co widziała Matka we Mnie ponad to, że byłem Synem Jej łona. Niech wezmą na koniec pod uwagę narodowość Maryi. Należała do rasy hebrajskiej, do rasy wschodniej czasów bardzo odległych. To wyjaśnia pewne mocne słowa miłości, które wam mogą się wydawać przesadą. Styl orientalny i hebrajski był stylem kwiecistym i uroczystym, nawet w mowie zwyczajnej. Wszystkie pisma przedstawicieli tej rasy, z tamtego okresu, są tego świadectwem. [A nawet] z upływem czasu styl wschodni niewiele się zmienił.

    Czy wy, dwadzieścia wieków później – kiedy przewrotność życia zabiła tak wielką miłość – spodziewacie się, że na tych kartach przedstawię wam Maryję z Nazaretu taką, jaką jest kobieta waszych czasów, oschła i powierzchowna? Maryja jest, jaka jest, i nie można zmienić miłej, czystej, czułej Dzieweczki z Izraela, Małżonki Boga i Dziewiczej Matki Boga, w kobietę nadmiernie i chorobliwie egzaltowaną albo w chłodną egoistkę waszego wieku.

    Tym, którzy uważają miłość Jezusa do Maryi za zbyt serdeczną, radzę zauważyć, iż w Jezusie był Bóg i że Bóg w Trójcy Jedyny znajdował pociechę miłując Maryję. Ona bowiem wynagradzała Mu za boleść doznaną od całego rodzaju ludzkiego. Dzięki Niej Bóg mógł znów szczycić się Swoim Stworzeniem, które zaludni Jego Niebiosa. Niech wreszcie pojmą, że każda miłość staje się grzeszna wtedy i tylko wtedy, gdy jest nieuporządkowana, czyli kiedy sprzeciwia się Woli Boga i powinności, jaką ma spełnić.

    [Dając wam to Dzieło, pragnę] również ukazać moc Mego Słowa i jego różne skutki. Zależały one od tego, czy przyjmujący je był człowiekiem dobrej woli, czy też miał wolę [skażoną pożądaniami] zmysłowymi, nie odznaczającą się prawością.

    Apostołowie – z powodu swej niewiedzy, a Mojej pokory – traktowali Syna Człowieczego z nadmierną poufałością. [Uważali Mnie] tylko za dobrego nauczyciela: za nauczyciela pokornego i cierpliwego, przy którym można było czasami nadużywać wolności. Nie było to z ich strony brakiem szacunku. Wynikało to z nieświadomości, która została im wybaczona.

    Apostołowie – egoistyczni, zazdrośni o swoją i Moją miłość – kłócili się między sobą. Okazywali niecierpliwość wobec ludzi, wywyższali się nieco z powodu tego, że byli „apostołami”. Drażnił ich fakt, że zdumione tłumy przypisywały im nadzwyczajną moc. Jednak powoli, ale nieustannie, przekształcali się w nowych ludzi. Opanowywali najpierw swoje przyzwyczajenia, żeby Mnie naśladować i sprawić Mi radość. Potem, poznając coraz lepiej Moje prawdziwe Ja, zmieniali swe postępowanie i miłość, aż wreszcie zobaczyli Mnie i pokochali jako Boskiego Pana.

    Czy przy końcu Mojego życia na ziemi są może jeszcze powierzchownymi i wesołymi towarzyszami z pierwszego okresu? Czy są może, zwłaszcza po Zmartwychwstaniu, przyjaciółmi, traktującymi Syna Człowieczego [tylko] jak Przyjaciela? Nie. Są najpierw sługami Króla. Potem stają się Kapłanami Boga. Są zupełnie inni, całkowicie przemienieni.

    Pokój tobie, Mój mały niestrudzony głosie. Pokój tobie. Pokój i błogosławieństwo. Nauczyciel mówi ci: „Dziękuję”. Pan powiada ci: „Bądź błogosławiona”. Jezus, twój Jezus, mówi ci: „Będę zawsze z tobą, albowiem miło Mi przebywać z tymi, którzy Mnie miłują”.

    [Daję ci] Mój pokój, mały Janie. Chodź i odpoczywaj na Mojej Piersi.»

  8. bozena2 said

    prawdziwy CUD! http://www.se.pl/wydarzenia/swiat/dziecko-dotknelo-matke-w-czasie-aborcji-a-ona-je-pokochala-to-prawdziwy-cud_399041.html
    Dziecko dotknęło MATKĘ w czasie ABORCJI, a ona je nagle POKOCHAŁA! To prawdziwy CUD!

    Ważąca zaledwie 30 dkg Emily Cressey miała nigdy się nie urodzić. Stało się inaczej. Maleństwo przyszło na świat w 16. tygodniu – podczas aborcji dokonanej przez matkę Claire Cressey (34 l.). I wtedy stał się cud – mała dziewczynka chwyciła za palec matki, a ona pokochała maleństwo.
    Dotyk dziecka odmienił matkę
    Gdy mała Emily przyszła na światAgencja foto: Archiwum

    Kobieta, będąc w czwartym miesiącu ciąży, postanowiła połknąć pigułki poronne we własnym domu w miejscowości Coldstream w Szkocji. Ale dziewczynka urodziła się żywa! Maleństwo niespodziewanie dotknęło jej ręki, krusząc zimne serce niedoszłej zabójczyni. – Ten dotyk mnie zmienił – opowiada wzruszona Claire. Od razu wezwała pogotowie, które zabrało Emily do szpitala. Lekarze podłączyli maluszka do respiratora i urządzenia zastępującego płuca.
    Dotyk dziecka zdziałał cud!

    Dziewczynka przeżyła. Dziś ma 10 tygodni i ssie już butelkę z mlekiem. – To prawdziwy cud – mówi jej matka. O życie dzieciątka modliła się cała jej rodzina. Tata Emily Alan Coultas oraz jej rodzeństwo Caitlin (8 l.), Millie (4 l.) i Brooke (1,5 roku) tygodniami odmawiali litanię do Matki Boskiej. Dziewczynka jest najmłodszym dzieckiem, które przeżyło aborcję. Miała dużo szczęścia, gdyż abortowane dzieci w szkockich klinikach są wkładane do chłodziarek, gdzie często w samotności umierają.

  9. Powiew ze wschodu said

    We Francji nakazano chłopcom przyjść do szkoły w spódnicach

    W piątek, 16 maja w kilku francuskich miastach odbędzie się prowokacyjny happening nazwany „Ce que Soulève la Jupe”, czyli „podniesienie kiecki”. Na stronie internetowej wydziału oświaty miasta Nantes pojawiło się zaproszenie do uczniów i nauczycieli, w którym wzywa się, aby przyjść do szkoły w spódnicach. Akcja ma podobno przeciwdziałać „seksizmowi”.

    Oczekuje się, że 16 maja w 27 męskich szkół zlokalizowanych w miastach Laval, Nantes, Angers, Chateaubriand, Le Mans odbędą się lekcje, w trakcie których uczniowie i nauczyciele będą ubrani w sukienki. Na szczęście spełnienie tego wymogu nie jest jeszcze konieczne. Ci chłopcy i mężczyźni, którzy nie chcą się ubierać w damskie ubrania mogą po prostu zapiąć na ubraniu plakietkę z napisem „Mam do czynienia z seksizmem, a ty.?”.

    więcej:
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/we-francji-nakazano-chlopcom-przyjsc-szkoly-w-spodnicach

  10. mentronik said

  11. Karolina said

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: