Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Byliśmy u Mamy

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 czerwca 2014

Relacja najmłodszego uczestnika pielgrzymki.

.

W komentarzach uczestnicy pielgrzymki nie opisują Wam wrażenia.

Advertisements

komentarzy 50 to “Byliśmy u Mamy”

  1. MariuszInfo said

    • Apostoł Różańca said

      Siostra Łucja z Fatimy powiedziała: „Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać za pomocą Różańca”. Widzimy to doskonale w tych licznych świadectwach, które można przeczytać w każdym numerze „Królowej Różańca Świętego”. Poprzez ten kwartnik chcemy dawać nadzieję tam gdzie jej nie ma, docierać tam gdzie potrzeba informacji o tym czym jest nowenna pompejańska. Chcemy pomagać, zrzeszać, modlić się za siebie nawzajem. Czynimy to na łamach czasopisma, a także na naszych stronach internetowych. Łączymy wszystkich, którym bliska jest Matka Boża, tych którzy chcą Jej służyć. Dołącz i Ty. Zapraszam do zapoznania się z „Królową Różańca Świętego”!
      http://pompejanska.rosemaria.pl/2014/06/numer-10-krolowej-rozanca-swietego/

  2. MariuszInfo said

    Sobota Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, 28 czerwca 2014

    (Iz 61,9-11)
    Plemię narodu mego będzie znane wśród narodów i między ludami ich potomstwo. Wszyscy, co ich zobaczą, uznają, że oni są szczepem błogosławionym Pana. Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwała wobec wszystkich narodów.

    (2Sm 2,1.4-8)
    REFREN: Całym swym sercem raduję się w Panu.

    Raduje się me serce w Panu,
    moc moja dzięki Panu się wznosi,
    rozwarły się me usta na wrogów moich,
    gdyż cieszyć się mogę Twoją pomocą.

    Łuk mocarzy się łamie,
    a słabi przepasują się mocą.
    Za chleb najmują się syci, a głodni odpoczywają,
    niepłodna rodzi siedmioro, a więdnie bogata w dzieci.

    To Pan daje śmierć i życie,
    w grób wtrąca i zeń wywodzi.
    Pan uboży i wzbogaca,
    poniża i wywyższa.

    Z pyłu podnosi biedaka,
    z barłogu dźwiga nędzarza,
    by go wśród możnych posadzić,
    by dać mu stolicę chwały.

    (Łk 2,19)
    Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo, zachowałaś słowa Boże i rozważałaś je w sercu swoim.

    (Łk 2,41-51)
    Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca”? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.

    źródło: http://www'mateusz.pl/czytania

    • MariuszInfo said

      W niepokalanym sercu Maryi odnajdujemy całą gamę ludzkich uczuć: radość z Bożego wybrania, uniesienie na widok wielkich Bożych dzieł, zdziwienie i ból z powodu niezrozumiałego zachowania dwunastoletniego Jezusa, cierpienie u boku ukrzyżowanego Syna. Jej wielkość polega jednak na tym, że potrafiła w życiu opierać się nie na uczuciach, ale na wierze w słowo Boga. I my, jak Ona, będziemy błogosławieni, jeśli wśród wielu przeżyć, jakie niesie każdy dzień, zdołamy zachować słowa Boże i rozważać je w swoim sercu.

      Mira Majdan, „Oremus” czerwiec 2004, s. 81

      • pio0 said

        Archiwum serca

        nawet Maryja, Ta która była najbliższa Jezusowi na tej ziemi, nie zawsze rozumiała zamysły Boże. Nigdy się jednak nie sprzeciwiała , cierpliwie zachowując wszystko w żywej pamięci serca i czyniąc to swoją modlitwą. Jej słuchające serce stało się z czasem skarbcem wspomnień o Jezusie, z którego czerpali apostołowie, ewangeliści i pierwotna wspólnota chrześcijan.

        Modlitwa

        Jezu, moje serce często zamiast być zasłuchane, jest zbuntowane wobec niezrozumiałych dla mnie wydarzeń. Proszę Cię o łaskę czystego, posłusznego serca na wzór Twojej Matki. Amen.

    • MariuszInfo said

      Dzisiejsze Słowo pochodzi z Ewangelii wg Świętego Łukasza (Łk 2, 41-51)
      Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca»? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.

      Spójrz na dzisiejszą Ewangelię: Maryja z Józefem wracają z Jerozolimy, ze świątyni. Wydaje się, że wszystko powinno być jak najlepiej – spełnili swój obowiązek, zrobili coś dobrego, wracają do swojego normalnego życia. Wtedy nagle okazuje się, że zgubił im się Jezus, ich ukochany Syn. Zobacz, czy także w twoim życiu nie dzieje się coś podobnego: czy czasem wśród całego dobra, jakie czynisz, coś ważnego ci nie umyka i nie ginie?

      Gdy Maryja z Józefem zauważają swoją stratę, nie obwiniają się nawzajem, nie szukają winnych, ale robią wszystko, by rozwiązać problem. Wyruszają w drogę i szukają tak długo, aż w końcu znajdują Jezusa. Próbują wtedy dowiedzieć się, dlaczego tak się stało. Zastanów się, jak reagujesz w podobnych sytuacjach?

      Pewnych rzeczy jednak nie da się od razu zrozumieć. Ich sens nam umyka, jest przed nami ukryty. Nie znaczy to, że należy o nich zapomnieć, że nigdy ich nie zrozumiemy. W takich chwilach warto spojrzeć na Maryję i postąpić tak jak Ona: wziąć te sprawy do swojego serca, nosić je w nim, rozważać. I dopiero w odpowiednim momencie, może po bardzo długim czasie, zrozumiemy, dlaczego tak się stało, jakie to miało dla nas znaczenie.

      http://modlitwawdrodze.pl/modlitwa/?uid=3050

    • kooool said

      28 czerwca Żywot świętego Ireneusza, biskupa i Męczennika
      (Żył około roku Pańskiego 200)

      Święty ten zasługuje na naszą szczególniejszą cześć, ponieważ już w pierwszym stuleciu chrześcijańskim był jednym z najuczeńszych i najgruntowniejszych dziejopisarzy kościelnych. Nadto zaliczyć go można do największych i najżarliwszych obrońców wiary katolickiej przeciwko przewrotnym wichrzycielom.

      Panowała wówczas niezgoda pomiędzy katolikami, mieszkającymi na Wschodzie a katolikami z Zachodu o ustanowienie czasu, w którym miała się odbywać uroczystość Wielkanocy. Kilka synodów, jeden nawet przez Ireneusza zwołany, oświadczyło się za praktyką, jakiej się trzymał Kościół zachodni czyli rzymski, ale biskupi azjatyccy wzbraniali się iść za nim i stale obstawali przy starym zwyczaju żydowskim. Papież Wiktor groził im za to wyklęciem z Kościoła świętego, gdy w tem wystąpił Ireneusz i upomniał Ojca św., aby był wyrozumiałym i nie narażał Kościoła św. na rozdwojenie.

      Ofiarą tej rzezi padło około dwadzieścia tysięcy ludzi. Wierny pasterz owieczek swoich, Ireneusz, pierwszy padł pod mieczem okrutników. Stało się to w roku 203. Święte ciało jego było czczone jako cenny skarb. W roku 1562 protestanci zburzyli jego grobowiec i rozrzucili relikwie. Zachowała się tylko czaszka, którą dotąd z wielką czcią przechowują w kościele świętego Jana w Lyonie.

      Kościołem prawdziwym jest ten, w którym rozmaite społeczeństwa i narody przez wiarę ściśle są złączone i tworzą jedność, podczas gdy
      odszczepieńcy tylko to mają wspólne, że ich przekonania są niestałe i że często zmieniają swe przekonania.
      Dalej Kościołem prawdziwym jest ten, który był zapowiedziany przez proroków, i który działa cuda w imieniu Jezusa Chrystusa, za którym liczni Męczennicy gotowi byli życie położyć i który posiada Pismo święte oraz podania ustne jako niechybną broń przeciwko wszelkiej mylnej i fałszywej nauce.

      dialogsercamilosci.eu/2014/06/28/28-czerwca-zywot-swietego-ireneusza-biskupa-i-meczennika/

    • Leszek said

      Z Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów (choć skierowane są do kapłanów, szczególnie tych, którzy poświęcili się Niepokal. Sercu Maryi, to jednak i świeccy członkowie Kościoła mogą wiele dla siebie skorzystać)
      we wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi w Kościele:
      1. …Nadszedł czas, w którym Moje Niepokalane Serce powinno zostać otoczone czcią przez cały Kościół i całą ludzkość. W tych czasach odstępstwa, oczyszczenia i wielkiego ucisku Moje Niepokalane Serce jest bowiem jedynym schronieniem i drogą prowadzącą was do Boga zbawienia i pokoju. Moje Niepokalane Serce staje się dziś przede wszystkim znakiem Mego pewnego zwycięstwa w wielkiej walce (Ap 12,17), toczącej się pomiędzy zwolennikami ogromnego czerwonego Smoka, a uczniami Niewiasty obleczonej w słońce… (405b, 3.06.1989)
      2. … Kościół świętuje dziś liturgiczne wspomnienie Mego Niepokalanego Serca.
      Wchodzicie w Moje czasy. Dokonują się właśnie tajemnicze i wielkie wydarzenia, które wam przepowiedziałam. Nadszedł moment, w którym Moje Niepokalane Serce powinno zostać otoczone czcią przez Kościół i przez całą ludzkość. Czcicie Moje Niepokalane Serce, kiedy pozwalacie się ulegle prowadzić drogą czystości, miłości i świętości.
      Czcicie Moje Niepokalane Serce, kiedy dajecie wszystkim codzienne świadectwo heroicznej wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii, stając się dziś odważnymi świadkami wiary.
      Czcicie Moje Niepokalane Serce, kiedy dajecie przykład silnej jedności z Papieżem (JP II) i doskonałego posłuszeństwa jego nauczaniu.
      Czcicie Moje Niepokalane Serce, kiedy stajecie się płomieniami gorejącymi miłością i gorliwością dla Jezusa obecnego w Eucharystii; kiedy przyprowadzacie do Niego wszystkie dusze wam powierzone i kiedy mnożycie uroczyste godziny adoracji i wynagrodzenia, wystawiając na ołtarzu Najświętszy Sakrament, otoczony światłem i kwiatami – widocznymi znakami waszej pobożności.
      W ten sposób przygotowujecie czas drugiej Pięćdziesiątnicy dla Kościoła i dla całego świata. Przez drugą Pięćdziesiątnicę Duch Święty da doskonałe świadectwo Jezusowi i ustanowi na ziemi chwalebne Królestwo miłości, aby Jezus Chrystus był kochany, adorowany i uwielbiany przez całkowicie odnowioną ludzkość. Dopiero wtedy Moje Niepokalane Serce odniesie Swój tryumf. (427, 23.06.1990) cdn

    • Leszek said

      W Orędziach Matka Boża bardzo akcentuje wagę poświęcenia się Jej Niepokalanemu Sercu. O tym, czym jest to poświęcenie mówi w ten sposób:
      „Proszę o to poświęcenie także wszystkich Biskupów, wszystkich Kapłanów, wszystkie osoby zakonne i wszystkich wiernych. Jest to godzina, w której Kościół powinien się zgromadzić w bezpiecznym schronieniu Mojego Niepokalanego Serca. Dlaczego proszę was o poświęcenie?
      Gdy jakaś rzecz zostaje poświęcona, nie używa się jej już do innych celów, lecz przeznacza do użytku sakralnego. Tak dzieje się, gdy jakiś przedmiot przeznacza się do kultu Bożego. … Cechą charakterystyczną aktu poświęcenia jest jego pełnia. Kiedy poświęcacie się, jesteście oddani całkowicie i na zawsze.
      Prosząc zatem was o poświęcenie się Memu Niepokalanemu Sercu, daję wam do zrozumienia, że powinniście zdać się na Mnie zupełnie, w sposób całkowity i stały, abym mogła rozporządzać wami zgodnie z wolą Bożą.
      Macie powierzyć się całkowicie, oddając Mi wszystko. Nie powinniście Mi dawać tylko niektórych rzeczy, zachowując jeszcze coś dla siebie. Macie prawdziwie i całkowicie należeć do Mnie.
      Nie powinniście też zdawać się na Mnie tylko od czasu do czasu ani na tak długo, jak wam się podoba, lecz – na zawsze.
      Podkreślając ten ważny aspekt całkowitej i trwałej przynależności do Mnie, waszej Niebieskiej Mamy, proszę o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu… (287, 25.03.1987) http://www.voxdomini.com.pl/gobbi/84.htm cdn

      • Leszek said

        Maryja z poświęceniem wiąże takie obietnice:
        1. …wspominacie dziś Moje zstąpienie na ziemię w biednej dolinie Cova da Iria w Fatimie. Przyszłam z Nieba, aby prosić was o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu. Teraz przeżywacie chwile, w których czerwony Smok, czyli marksistowski ateizm (Ap 12,3), rozszerza się po całym świecie i dokonuje coraz większego spustoszenia w duszach. Naprawdę udaje się mu zwieść i strącić z nieba trzecią część gwiazd (Ap 12,4a). Tymi gwiazdami na firmamencie Kościoła są Pasterze: to wy, Moi biedni synowie Kapłani… Nadeszła więc pora, byście uciekali się do wielkiego lekarstwa, jakie daje wam Ojciec dla oparcia się zwodzeniu szatana i dla przeciwstawienia się prawdziwemu odstępstwu – szerzącemu się coraz bardziej wśród Moich biednych dzieci. Poświęćcie się Mojemu Niepokalanemu Sercu.
        Tym, którzy poświęcają się Mojemu Niepokalanemu Sercu, ponownie o b i e c u j ę ocalenie: wybawienie od błędu na tym świecie i zbawienie – w wieczności. Otrzymacie je dzięki Mojej specjalnej matczynej interwencji. Ustrzegę was przed wpadnięciem w zasadzki szatana…Niech każdy poświęci się Mojemu Niepokalanemu Sercu. To dzięki wam, Kapłani, i za waszym pośrednictwem wiele Moich dzieci dokona tego poświęcenia. Oto szczepionka, którą – jako Mama pełna dobroci – daję wam, aby was uchronić od epidemii ateizmu, zarażającej tak wiele Moich dzieci i prowadzącej je do duchowej śmierci… (99, 13.05.1976) http://www.voxdomini.com.pl/gobbi/76.htm

      • Leszek said

        I jeszcze jeden bardzo interesujący „apokaliptyczny” aspekt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu NMP, o którym tak mówi Matka Boża:
        1. …dzisiejsze święto Niepokalanego Serca waszej Niebieskiej Mamy jest również waszym świętem, ponieważ temu Sercu się poświęciliście…
        Czerwony smok (Ap 12,3) chcąc zawładnąć ziemią, zaczął przede wszystkim prześladować Niewiastę obleczoną w słońce. Wąż wypuścił za Niewiastą z gardzieli wodę jak rzekę, żeby ją zatopiła i uniosła (Ap 12,15).
        Cóż jest tą wodą jak rzeka, jeżeli nie nowe (bądź odradzające się stare) teorie teologiczne, za pomocą których usiłowano/usiłuje się usunąć waszą Niebieską Mamę z miejsca przyznanego Jej przez Trójcę Przenajświętszą? Udało się przysłonić Mnie w duszach, życiu i pobożności wielu Moich dzieci. Doszło nawet do zanegowania części szczególnych łask, którymi zostałam przyozdobiona przez Mojego Pana.
        Aby Niewiasta mogła umknąć przed wodą wielką jak rzeka, dano Jej «skrzydła orła wielkiego». Dzięki temu mogła znaleźć schronienie na pustyni. (12,14).
        Czymże jest pustynia, jeżeli nie miejscem ukrytym, cichym, odosobnionym i suchym? Miejscem ukrytym, cichym, wysuszonym przez wiele walk i ran – w którym Niewiasta znajduje teraz Swoje schronienie – są dusze i serca Moich umiłowanych synów i wszystkich osób poświęconych Mojemu Niepokalanemu Sercu. Dokonuję największych cudów na pustyni, na której się znajduję. Czynię je w milczeniu, w skrytości, aby przekształcić dusze i życie Moich dzieci, które Mi się całkowicie powierzyły… (201, 14.06.1980) cdn

        • Leszek said

          2. …Mój przeciwnik, czerwony Smok, rozpętał przeciw Mnie atak, wymiotując ze swej gardzieli wodę jak rzekę, aby Mnie zatopić. Tę rzekę tworzą wszystkie nowe doktryny teologiczne, usiłujące rzucić cień na postać waszej Niebieskiej Mamy, zaprzeczyć Moim przywilejom, zmniejszyć oddawaną Mi cześć, ośmieszyć wszystkich oddanych Mi. Z powodu tych ataków Smoka pobożność Maryjna zmniejszała się coraz bardziej w ostatnich latach u wielu Moich wiernych, a w niektórych miejscach nawet zupełnie zanikła.
          Pomocą jednak dla waszej Niebieskiej Mamy stały się dwa skrzydła wielkiego orła. Wielki orzeł to Słowo Boże, zwłaszcza Słowo zawarte w Ewangelii Mojego Syna Jezusa.
          Orzeł symbolizuje jedną z czterech Ewangelii: Ewangelię według świętego Jana, gdyż wznosi się wyżej niż inne i wchodzi w samo Serce Przenajświętszej Trójcy. Ewangelia ta głosi z mocą Boskość, odwieczność i współistotność Słowa a także – Bóstwo Jezusa Chrystusa.
          Dwa skrzydła orła – to Słowo Boże słuchane, kochane i zachowywane z wiarą; to Słowo Boże stosowane z miłością w życiu dzięki łasce. Dwa skrzydła wiary i miłości – czyli Słowo Boże, którego słuchałam i którym żyłam – pozwoliły Mi wznieść się ponad rzekę wszystkich ataków skierowanych przeciwko Mnie, ponieważ ukazały światu Moją prawdziwą wielkość.
          Następnie znalazłam schronienie na pustyni. Tą pustynią, na której wzniosłam Moją stałą siedzibę, są serca i dusze wszystkich Moich dzieci przyjmujących i słuchających Mnie, całkowicie powierzających Mi siebie, poświęcających się Mojemu Niepokalanemu Sercu. Na tej pustyni, na której się znajduję, dokonuję dziś największych cudów. Czynię je w sercach i w duszach, to znaczy w życiu wszystkich Moich najmniejszych dzieci. Sprawiam, że idą za Mną drogą wiary i miłości. Przygotowuję je do przyjmowania, kochania i zachowywania Słowa Bożego. Pomagam im żyć nim każdego dnia konsekwentnie i odważnie.
          W ciszy i ukryciu – to znaczy na pustyni, na której się znajduję – działam z mocą, aby poświęceni Mi synowie wierzyli dziś w Ewangelię, pozwalali się prowadzić jedynie Mądrości Ewangelii i byli zawsze żywą Ewangelią.
          Wielkie cuda – jakich dokonuję dziś na pustyni, na której się znajduję – polegają na takiej zupełnej przemianie życia Moich małych dzieci, by stały się odważnymi świadkami wiary i przykładami jaśniejącymi świętością. W ten sposób każdego dnia w ciszy i ukryciu przygotowuję Moje wielkie zwycięstwo nad Smokiem – przez tryumf Mojego Niepokalanego serca w świecie. (403, 6.05.1989(

        • Leszek said

          O tym, że jeszcze przez krótki czas Maryja pozostaje/pozostanie na pustyni:
          1. …Jeszcze przez połowę czasu (Ap 12,14b) muszę pozostać w schronieniu na pustyni. Tutaj dokonuję największych cudów, w ciszy i pokorze. Pustynia, na którą się chronię, to wy, synowie poświęceni Niepokalanemu Sercu, to wasze serca wysuszone licznymi ranami, zadanymi w świecie zbuntowanym przeciwko Bogu i Jego prawom, w świecie ogarniętym rozszerzającą się groźnie nienawiścią i przemocą… (202, 29.06.1980)
          2. … Nadszedł Mój czas. Już wkrótce – w decydującej fazie Mej bitwy – wyjdę z pustyni, na której się znajduję… (205h, 8.08.1980)
          3. …Nadeszły Moje czasy i mam właśnie opuścić pustynię, na której się znajduję, dla dokonania Moich wielkich cudów i odniesienia Mojego zapowiedzianego zwycięstwa… (381b, 1.05.1988)

    • Powiew ze wschodu said

      El Magnificat

    • Powiew ze wschodu said

      Modlitwa do Serca Maryi
      (Wielce skuteczna)
      Święta Maryjo, Matko mego Boga i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, któraś była bez zmazy grzechu pierworodnego poczęta, módl się za mną teraz i w godzinę śmierci mojej, uproś mi nawrócenie, opiekuj się wszystkimi przedsięwzięciami moimi, bądź zawsze moją Pocieszycielką, uchroń od wszelkiego niebezpieczeństwa, miej staranie o moje zbawienie. W Tobie po Bogu całą ufność położyłem, o Matko Miłosierdzia, na której skaza najmniejszego grzechu nie powstała nigdy, módl się za nami, którzy się do Najświętszego Serca Twojego uciekamy; a duszom ratunku potrzebującym, szczęśliwą wieczność wyjednaj. Amen.
      (Osobiste doświadczenie osób dowiodły skuteczności tej modlitwy, trzeba ją odmawiać pobożnie. Pius VII tekst tej modlitwy nosił przy sobie w czasie swej niewoli).

  3. apostolat said

    Synu, czemuś nam to uczynił? Wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny (28 czerwca 2014)

    Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? (Łk 2,49).

    Ta scena z 12-letnim Panem Jezusem w świątyni wymaga wyjaśnienia. Przede wszystkim 12-letni chłopiec był uważany za dorosłego. Więc nie należy się dziwić, że rodzice nie pilnowali Go tak, jak by to robili dzisiejsi rodzice w odniesieniu do 12-letniego chłopca. Zresztą miał iść wśród swoich krewnych i rówieśników.

    Pytanie Pana Jezusa jest odpowiedzią na pretensje rodziców skierowane do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie (Łk 2,48). Następuje zderzenie oczekiwania rodziców i zasadniczego powołania Pana Jezusa. Oczekiwania rodziców są bardzo ludzkie: chcą, by był im poddany tak, jak inne dzieci są poddane swoim rodzicom, co ewangelista stwierdza po Jego powrocie do Nazaretu na końcu tej sceny .To oczekiwanie jednak nieco zaciemnia im spojrzenie. Dlaczego szukali Go przez trzy dni w całej Jerozolimie i dopiero trzeciego dnia odnaleźli w świątyni? Czyż nie powinni wiedzieć, Kim On jest i gdzie można Go znaleźć? Dlaczego nie poszli od razu do świątyni?

    Dzisiejsze czytania liturgiczne: Iz 61, 9-11; Łk 2, 41-51

    Wydaje się, że ta scena jest sygnałem dla nich. Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Pan Jezus przyszedł na ziemię w określonym celu. Rodzice powinni o tym wiedzieć. Wezwanie Boże jest o wiele ważniejsze od zwykłych obowiązków wynikających nawet z przykazań. Ponadto ta sytuacja uprzytamnia, że Bóg patrzy i działa zupełnie inaczej niż człowiek. Kiedy przychodzi, zawsze zaskakuje. Jednocześnie Jego działanie odsłania naszą ciasnotę patrzenia. Jan Paweł II powiedział, że Najświętsza Maryja Panna nieustannie się uczyła Bożej mądrości. I ta scena ukazuje to w sposób szczególny. Zobaczyła ograniczoność swojego naturalnego spojrzenia. Istotne jest zakończenie, jakie podaje ewangelista: A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu (Łk 2,51). To jest jednocześnie wspaniała rada dla nas w naszym życiu. Nikt z nas nie jest mądry po Bożemu, wszyscy myślimy po ludzku, a to myślenie nie jest dobre w odniesieniu do Boga i wiary w Niego. Dlatego nieustannie jesteśmy jedynie uczniami w szkole Bożej mądrości. Trzeba świadomie i bardzo konsekwentnie przyjąć postawę ucznia. Taką miała Maryja w swoim sercu.

    Nieraz spotkamy się z sytuacjami, które nas zaskakują i przerastają, a bywają i takie, które są dla nas zgorszeniem. Staramy się wobec nich zachować tak, jak nam na to wskazuje mądrość. Jednak musimy pamiętać, że Pan Jezus konsekwentnie mówi nam, abyśmy nie sądzili. Wynika to stąd, że sprawa wygląda zupełnie inaczej w Bożej perspektywie. Nieraz słyszymy w odniesieniu do tej sceny, a także w odniesieniu do innych, wątpliwości ludzi: „No jak Pan Jezus mógł zrobić coś takiego swoim rodzicom?”. Ale właśnie może takie zaskakujące, czy wręcz oburzające nas sceny, uczą najwięcej, bo uczą inności Boga, uczą przekraczania schematów, które nas więżą i czynią nieautentycznymi.

    Wielką przeszkodą na drodze do Boga są nasze wyobrażenia i oczekiwania. A myśmy się spodziewali! (Łk 24,21) – tak już po zmartwychwstaniu mówili uczniowie, bo jeszcze nie zrozumieli Bożego działania, które zupełnie inaczej doprowadza do wypełnienia danych obietnic. Bóg jest inny i inaczej przychodzi do nas, niż byśmy się tego spodziewali!

    W pierwszym czytaniu odnajdujemy wspaniałą perspektywę i nadzieję:

    Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwalba wobec wszystkich narodów (Iz 61,11).

    To także owoc przedziwnego działania Boga. Patrząc po ludzku, nie bardzo widzimy, aby następowało rozszerzanie się sprawiedliwości. Od czasów Izajasza minęło ponad dwa i pół tysiąca lat, a człowiek jak był bardzo egocentryczny, tak nim jest do dzisiaj. Ta jego postawa wywołuje konflikty – aż po wojny. Pokoju jednak nie da się narzucić siłą. On musi wypłynąć z głębi serca i dlatego działanie Boga wydaje się nam „niesprawiedliwe”, bo toleruje niesprawiedliwość. Ono jednak odnosi się do serca, czego nikt z nas nie jest w stanie zobaczyć ani zrozumieć nawet w odniesieniu do siebie samego, a tym bardziej do innych. Kiedy jednak konsekwentnie „w sercu rozważamy wszystkie” Boże sprawy, stopniowo uczymy się, podobnie jak Maryja, rozpoznawać Boże działanie i jego niezwykłą głębię.

    Włodzimierz Zatorski OSB

    http://ps-po.pl/synu-czemus-nam-to-uczynil-wspomnienie-niepokalanego-serca-najswietszej-maryi-panny-28-czerwca-2014/

  4. Slodziutka dziewczynka 🙂 Niech Wam Rodzice i Waszemu Dziecku Bog Najswietszy Blogoslawi i Matuchna Niepokalana otacza plaszczem Swojej Opieki. Pieknie wspolpracujecie z Bogiem w wychowaniu Waszego Dziecka.

    • apostolat said

      „O! Jakże są drogie Mojemu sercu dzieci. W nich nie ma ani pychy, ani obłudy, ani rozwiązłości! Mówię wam: stańcie się podobni do tych małych, jeśli chcecie wejść do Mojego Królestwa. Kochajcie dzieci jako posiadany przez was anielski przykład. Macie się stać jak aniołowie. Usprawiedliwiając się moglibyście jednak powiedzieć: “Nie widzimy aniołów”. Bóg daje wam więc dzieci za wzór i macie je wśród was.”

      POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA http://www.voxdomini.com.pl/valt/valt/v-04-040.htm#nj2

      „…Uczcie się od dzieci. Ojciec odkrył przed nimi prawdę tak, jak jej nie objawił mądrym.”

      • apostolat said

        Konferencja

        „Jeśli nie staniecie się jak dzieci…” (Mt 18,1-5)

        (…) Sprawa dziecięctwa, tak naprawdę dotyczy każdej duszy, każdego człowieka. Tylko nie każdy chce słuchać i nie każdy przyjmuje pouczenia do siebie. A Jezus wyraźnie mówi: Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa Bożego. Nie wskazuje tutaj wybranych osób, mówi do wszystkich. Bowiem wszyscy mają stać się niczym dzieci. I chociaż ten temat tak często jest przez nas omawiany, to nadal będziemy się w niego zagłębiać, ponieważ serca nasze bardziej skore są do dorosłości, niż do umniejszania się.

        Otóż dzisiaj zajmiemy się jednym z aspektów tego dziecięctwa, a mianowicie, całkowite poddanie się woli Bożej. Całkowite posłuszeństwo, słuchanie, tak jak ma to miejsce u dzieci. Dziecko, maleńkie dziecko jest całkowicie zależne od swoich rodziców i ono czeka, oczekuje od rodziców wszystkiego. Oczekuje zarówno spraw, które dotyczą zwykłego bytu życia, a więc jedzenia, ubrania, iż rodzice zaspokoją podstawowe potrzeby dziecka. I to jest tak naturalne, tak oczywiste, że dziecko o tym nie myśli, ono po prostu otrzymuje, bo tak jest. Ale dziecko zależne jest od rodziców we wszystkim i od rodziców oczekuje w każdym momencie różnych rzeczy i spraw, zarówno pozwolenia na coś, przyzwolenia, bądź też oczekuje otrzymania pewnych rzeczy. Dziecko nie zamartwia się o nic, nie kombinuje w myślach jak coś załatwić, jak czemuś zapobiec. Ono po prostu od rodziców oczekuje wszystkiego. Rodzice są wszystkim dla dziecka, zaspokojeniem wszystkiego.

        Nasza postawa ma być podobna. Jednak ludzkie serce jest takie, iż stale o coś się troszczy, zabiega, czymś się martwi, smuci, kłopocze. Jeśli nie idzie coś po myśli człowieka dorosłego zaczyna on obmyślać plan – co zrobić, gdyby…. I cały czas właściwie jest czymś zatroskany, zajęty, cały czas jego serce zamiast trwać w pokoju Bożym zajmuje się tym, czym właściwie serce nie powinno się zajmować, bowiem wszystko zależy od Boga i Bóg zaspokaja wszystkie potrzeby. To prawda, człowiek dorosły ma swoje obowiązki, musi pewne rzeczy załatwić, zrobić, wykonać pracę. To prawda. Jednak chodzi tutaj o właściwe nastawienie serca, iż, gdy coś nie wychodzi, nie idzie po myśli, to należy tę sprawę oddać Bogu, poprosić, by Bóg wszystkim pokierował i nie zajmować tym serca. Nie myśleć, nie kombinować, nie obmyślać planu działania, tylko pozwolić działać Bogu. Jeśli Bóg uzna, że lepiej będzie inaczej sprawę załatwić, sprawa potoczy się inaczej, nie po naszej myśli. I to też trzeba przyjąć. Dziecko jest niejako w takim ciągłym oczekiwaniu i przyjmowaniu tego, co rodzice dają i nasza postawa powinna być właśnie taka – oczekiwania i przyjmowania tego, co Bóg daje. Przyjmowania w posłuszeństwie, w zgodzie na wolę Bożą. I to dotyczy różnych spraw codziennych, spraw, które toczą się z minuty na minutę, z godziny na godzinę. Dotyczą naszego życia prywatnego, pracy, czy też Wspólnoty. Chodzi o ty, żeby za każdym razem zrobić to, co jest w naszych możliwościach, a resztę ufnie pozostawić Bogu. I jeśli nawet coś nie toczy się zgodnie z naszymi myślami, to modlić się i w sercu przyjmować to, co się wydarza, ze spokojem.

        Tylko dusza, która jest cała zanurzona w Bogu, która trwa w Bogu, tylko ta dusza zaznaje prawdziwego pokoju. I choćby przyszły nawałnice i burze, ten pokój w duszy jest, bo ona trwa w Bogu. Bo tak naprawdę nie chodzi o to, by realizować swoje plany. Nawet jeśli chodzi o Wspólnotę, myślimy, że takie, czy inne działanie jest najlepsze, wyjdzie na dobre Wspólnocie, że tak trzeba postąpić, że w tym trzeba uczestniczyć, że takie, czy inne podjąć działania. A sprawy potoczą się inaczej – to co możliwe wykonać, resztę pozostawić Bogu, z ufnością, by pokój w sercu cały czas trwał w nas. Pozwolić Bogu działać w czasie, w którym On chce dokonywać swoich dzieł. Pozwolić Mu działać tak, jak On tego chce. Nie wyznaczać Mu godziny, nie wyznaczać Mu drogi, nie wyznaczać sposobu działania. Pozwolić Bogu, by On działał. To oddanie serca, takie pokorne poddanie serca woli Bożej dokona o wiele więcej w tym dziele, niż serce, które bardzo zaangażowane, na siłę stara się przeprowadzić po swojemu różne sprawy.

        Posłuszeństwo wobec Boga, słuchanie i oczekiwanie, to postawa dziecka. My mamy słuchać, mamy oczekiwać i przyjmować, godzić się na to co jest, co się zdarza. Co niekoniecznie musi być łatwe, bowiem jesteśmy ludźmi i między nami zachodzą różne relacje. Każdy ma nieco inne wyobrażenie na ten temat, inne nieco pragnienia, dążenia, cele, inny sposób zrealizowania czegoś. Różnimy się, jesteśmy różnorodni, ale to często jest powodem jakichś napięć, albo i konfliktów. Dziecięca dusza, to taka, która ustąpi, która, to co może zrobi, resztę pozostawia Bogu. Przy tym prosi, aby to On przeprowadził, chociażby najmniejsze dzieło, czy to w duszy, w innych duszach, we Wspólnocie. I nawet jeśli okaże się, że sprawa zostanie załatwiona inaczej, nie po naszej myśli, chociaż wydaje nam się, że, to będzie o wiele gorszy skutek, że powinno być inaczej, nie denerwujmy się, pozwólmy, aby sprawa tak została załatwiona. To, co mogliśmy zrobić, zrobiliśmy, resztę zostawmy Bogu. On ma swoje sposoby, drogi dojścia. On potrafi z prostego uczynić krzywe, a z krzywego proste. W Jego możliwościach jest wszystko. Nawet kwadratura koła.

        Tak więc dziecko słucha, dziecko oczekuje. Od dziecka niewiele zależy, natomiast wszystko zależy od rodziców. Wszystko zależy od Boga. Swoje serca osadźmy na pokoju, niech nasze serca będą pokorne w oczekiwaniu, a to co Bóg będzie czynił, niech nasze serca słuchają i przyjmują to, co Bóg chce i w jaki sposób dać. Niech nasze serca będą w pełni uniżone przed Bogiem, radosne, że oto Bóg przeprowadza swój plan, po swojemu, nie tak jak serca sobie obmyśliły. Lepiej, bo to Boży plan i Boże działanie. Choć niewiele z tego serce może zrozumieć, choć sercu może wydawać się zupełnie co innego, to jednak pokornie przyjmować. Stawać przed Bogiem jako dziecko, wyciągać dłonie, prosić, by Bóg dał. Prosić, by poprowadził, prosić, by zrealizował i godzić się na to, w jaki sposób On to robi. Bo często dusza prosi, a potem się buntuje, gdy otrzymuje, bo nie tak sobie to wyobrażała. Bo dziecko jest za małe, by sobie wyobrażać, bo nie ma doświadczenia. Więc to co otrzymuje, przyjmuje jako najlepsze, najpiękniejsze. Spróbujmy tak patrzeć, że to co otrzymujemy, to w jaki sposób Bóg przeprowadza, jest najpiękniejsze i najlepsze dla nas. Staje się dla nas łaską, darem Boga. Choćby wydawało się trudne, choćby wydawało się krzywe, nieładne. Odrzućmy swoje myśli, doświadczenia, pragnienia i stawajmy wolni przed Bogiem. Wolni od wszystkiego, co ludzkie, aby w tej wolności przyjąć dokładnie to, co Bóg daje. Dziękując Mu, wielbiąc Go, ciesząc się, że oto otrzymaliśmy z Jego rąk kolejne dobro.

        Najtrudniej człowiekowi zrezygnować z własnych planów i z własnych pragnień, z własnych wyobrażeń na temat danej sprawy. Nawet my, we Wspólnocie, kiedy chcemy coś zrealizować, to nastawiamy się, iż ma to być zrealizowane tak, jak to sobie wyobrażamy. Uznajemy swój sposób za najlepszy, za najwłaściwszy. Przed Bogiem trzeba stanąć bez niczego, mieć puste ręce, aby przyjąć to, co Bóg daje, by w te ręce, to coś się zmieściło, bo jeżeli w tych rękach trzymamy swoje, to jak przyjmiemy Boże? A gdybyśmy mieli czyste spojrzenie na wszystko, wtedy tym wzrokiem, duszą potrafilibyśmy przenikać to wszystko, co jest wokół nas, to co się wydarza i wtedy nasz duch od razu by rozpoznawał to co Boże i to co dobre. Od razu by wybierał wszystkie łaski, które spływają na nas, odrzucałby to, co nasze.

        Módlmy się, by Bóg dał nam takie spojrzenie przenikające istotę. Takie spojrzenie duchowe, które pomaga człowiekowi rozeznawać, gdzie jest Bóg, gdzie leży dobro, gdzie jest miłość. Prośmy, by Bóg nam dawał tę postawę dziecka. By nasze serca tak usposabiał, by stawały się małe, pokorne i otwarte. By odrzucały swoje doświadczenie i zaczęły patrzeć na nowo na wszystko co jest wokół. Prośmy, byśmy nie przyzwyczajali się do tego co ludzkie, do tego co nasze, nie przywiązywali się zbytnio, ale potrafili odrzucić, by w wolności przyjmować to, co jest Bożym darem, łaską. Po raz kolejny złóżmy swoje serca na ołtarzu. Wraz z Jezusem zostaną ofiarowane Bogu Ojcu, przemienione Najświętszą Ofiarą, zwrócone nam zostaną nowe. Prośmy, by Bóg usposabiał je ku dziecięctwu, a Matka Najświętsza niech uprasza nam ten dar.

        http://www.malenkadroga.pl/?id=23&li=3&k=15

  5. Wiesia said

  6. DAWID said

  7. Darek said

    Czas juz wygrac dla Pana Jezusa wybory w Polsce cz. 1, 2 i 3

    Ted Sokalski

    Już czas dla Pana Jezusa wygrać wybory w Polsce (1).

    Już najwyższy czas zacząć o tym myśleć!

    Sprawa ta ma swój oczywisty i kluczowo ważny wymiar odnoszący się do Objawień udzielonych sł. Bożej Rozalii Celakównie. A przecież zawierają one objawioną Wolę Bożą dla naszego narodu! Uznania Pana Jezusa za Króla Polski mają dokonać jednocześnie najwyższe władze Kościoła i państwa polskiego. Na władze Kościoła nie mamy bezpośredniego wpływu – możemy jednak prosić Pana Jezusa – Wszechwładnego Króla – aby skutecznie je upomniał. A jeżeli i tego nie posłuchają – aby je wymienił. Tylko On może hierarchom przypomnieć, kto naprawdę rządzi w Jego Kościele. A nam pozostaje modlitwa.

    Natomiast władze świeckie nadal odrzucające Wolę Bożą – a te to możemy i powinniśmy wymienić – z Bożą pomocą – my sami.

    Powie ktoś, że to niemożliwe – tak po prostu wygrać wybory. Postkomuna ma wielką kasę i wszelkie media. A Ojciec dyrektor Rydzyk też podporządkował się masonerii, rycerzom Kolumba konkretnie. (A co, może nieprawda, Ojcze dyrektorze?) W praktyce zaś lansuje PiS – partię niebezpiecznych oszustów. PiS poprzez popieranie rezunów na Ukrainie jedynie pokazał swoją prawdziwą twarz. (Na ideologii rezunów nie można zbudować państwa. Można jedynie wywołać konflikt wojenny, bez którego, odpowiednio dużego, Niemcy swojej granicy na wschód nie przesuną.) A co było z PiS wcześniej? Inicjowali lustrację, potem ją sami torpedowali. W roku 2007 posłusznie oddali władzę – głosowanie za poprawką Konstytucji w sprawie ochrony ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci pokazało, że w Sejmie z 2005 roku większości 2/3 głosów za traktatami z Lizbony nie będzie. Przykładem rażącej nieuczciwości Jarosława Kaczyńskiego było jego postępowanie wobec koalicjantów, a ostatnio – wobec kandydatów Radia Maryja do parlamentu europejskiego (umieścił ich na takich miejscach, że nie mieli szansy przejść). I kto tu skacze tak, jak mu masoneria zagra?

    Nieporozumieniem jest też lansowany medialnie ruch narodowy – a konkretnie pan Winnicki i pan Bosak. Pan Winnicki powinien otwarcie powiedzieć, że pochodzi z narodu tzw. starszych i mądrzejszych. Wtedy byłaby przynajmniej prawda. Wyraźnie widać – choćby z telewizyjnej rozmowy z panem Celińskim – ten ostatni posłusznie robił z siebie błazna, że pan Winnicki to jeden z lansowanych na przyszłość wariantów przez obecnych „sterników systemu”. Czyli tę opcję ubecy już „obsadzili”. Natomiast prawdziwy ruch narodowy to zdaje się pan Leszek Bubel. Ale bez wsparcia finansowego i organizacyjnego ten ruch raczej sobie nie poradzi. Jego zaletą jest, że ma dwie, chyba zarejestrowane, partie. Prawdziwy polski ruch narodowy nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem w stylu zachodniej Europy czy ukraińskich rezunów (ci ostatni to zresztą pochodna niemieckiego nazizmu). Polscy narodowcy zaczęli od „walki o byt” w stylu Darwina, a szybko doszli do odkrycia, że przestrzeganie praw człowieka nie jest możliwe bez przestrzegania praw narodu (wielkie odkrycie Romana Dmowskiego) i do unikalnej ideologii obrony cywilizacji łacińskiej (bazującej na wielkiej myśli prof. Feliksa Konecznego, ten ostatni to po Koperniku najwybitniejszy polski uczony). A ta ideologia jest już bardzo chrześcijańska… Tu by można rozmawiać o współpracy…

    Ale wróćmy do tematu: powie ktoś, że to niemożliwe – tak po prostu wygrać w Polsce wybory. Nadto – by przeprowadzić Intronizację według Objawień sł. Bożej Rozalii – trzeba by wygrać konstytucyjną większością głosów. A ubecy mają wszystko: wielką siłę medialną i już lansowane, siejące zamęt w umysłach swoje partie: PiS i Winnickiego.

    Odpowiem tak: Szach Mohammad Reza I Pahlavi miał w Iranie wszystko. Niewyobrażalnie wielkie pieniądze i dosłownie wszystkie telewizje, radia i gazety. Jego przeciwnicy mieli tylko ludzi – i to oni wygrali.

    A jak to zrobić od strony technicznej? To jest znowu względnie proste. W Polsce jest około 8 milionów adresów domowych. Wystarczy około 400 tysięcy ludzi – i każdy z nich musiałby obejść 20 takich adresów, wręczyć nasze ulotki i zamienić kilka słów z chcącymi rozmawiać. Musiałby „obejść” te adresy ze trzy razy. Bo ulotek byłoby trzy. Pierwsza z naszym programem. Druga z krytyką systemu, czy innych ugrupowań. I trzecia – z naszymi kandydatami… A jak wydrukować ulotki? To proste: jakiś komputer i drukarkę co drugi dorosły Polak ma. A reszty dopełni kampania w Internecie. W tym niezbędne szkolenia naszych ludzi. A wspomniane 400 tysięcy ludzi to 100 tysięcy Drużyn Rycerskich. My taką Bożą armię zaczęliśmy w Chicago formować. Jak na razie nie idzie to łatwo. Ludzie mają bardzo namącone w głowach. Nadto skomplikowana jest sytuacja wśród samych zwolenników jak najszybszego dokonania Intronizacji pana Jezusa jako Króla Polski. I to zarówno w Polsce, jak i w Chicago. Ale – jak na razie – dzieło jednak posuwa się do przodu!

    Znowu powie ktoś: Nie można samym Internetem i trzema ulotkami wygrać wyborów. Znowuż jednak – a to zależy, jak się to zrobi i co zawierają takie ulotki. Słowo jest ciągle najważniejszą z wszystkich broni. Spróbujmy więc zastanowić się, jak powinien wyglądać nasz program? O tym w następnym odcinku. Póki co wszystkim gorąco polecam telewizję internetową http://www.podziemnatv . Akurat dobry przykład, ile może zrobić jeden człowiek. Oczywiście, ów młody człowiek pewnych zagadnień, zdaje się, jeszcze nie zna. Na przykład, że prawdziwe wyrażenie woli przez naród i wyłonienie skutecznego rządu jest możliwe głównie przy jednomandatowych okręgach wyborczych. Ordynacja proporcjonalna to masoński bull sheet. Temat zresztą ciekawy… Np. po II wojnie światowej Konrad Adenauer chciał w Niemczech JOW – alianci narzucili mu jednak ordynację proporcjonalną. Ta ostania przesuwa też rzeczywiste sprawowanie władzy z wyborców na zakulisowe elity formujące listy kandydatów. A wiadomo, zakulisowe elity kontrolują zakulisowe siły… Jednak w demaskowaniu oszust medialnych i socjotechnicznej obróbki, jakiej są poddani obywatele PRL-bis, ów młody człowiek jest wręcz świetny. Po prostu znakomicie operuje prawdą…

    I to jest właśnie droga: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli!” (Kto to powiedział?) Zapraszam do lektury propozycji naszego programu w następnym odcinku.

    Ted Sokalski

    Już czas dla Pana Jezusa wygrać wybory w Polsce (2).

    Nasz program

    Jest pewną oczywistością w sprawach moralnych, nazwijmy to ogólnych. A więc – wyliczając w punktach:

    1. Pan Jezus zostaje uznany i uroczyście ogłoszony Królem Polski;

    2. W Konstytucji zostaje wprowadzona preambuła: „Normy moralne Dziesięciu Przykazań Bożych i Ewangelii Jezusa Chrystusa stanowią nadrzędny wzór i zasady praw stanowionych w Polsce”;

    3. Konsekwentnie do powyższego: w Konstytucji pojawia się zapis o prawnej ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz definicja małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety; zostają też prawnie zakazane wszelkie zbrodnicze działania sprzeczne z Przykazaniami Bożymi – np. doświadczenia na ludzkich embrionach.

    4. Zostaje powołana na szczeblu sejmowym specjalna komisja otwarta na propozycje społeczne – mająca na celu reformę całości prawa i usunięcie z niego całego antyludzkiego i antyobywatelskiego absurdu.

    To są jakby oczywiste oczywistości. Nie mniej ciekawe dla wyborców z pewnością będzie w jaki sposób – zdobywszy władzę – mamy zamiar rozwiązać problemy kraju.

    Otóż wydaje mi się zasadne zaproponowanie następującego programu:

    1. Odnośnie dotychczasowych posłów, polityków, obsady urzędów państwowych – konieczna jest opcja zerowa. Opcja zerowa oznacza po prostu: Wszyscy won! Rzecz w tym, że te osoby zbyt długo tkwiły w kłamstwie, oszukiwaniu wyborców i obywateli, układach korupcyjnych i koligacjach – że jest to jedyne rozwiązanie.

    I gdyby kto wątpił – takie wydarzenia w historii już się wydarzyły. Prezydent USA Andrew Jackson, wygrawszy wybory w 1828 roku – wyrzucił z pracy wszystkich urzędników rządowych. O dziwo, administracja obsadzona zupełnie nowymi ludźmi zaczęła znacznie lepiej działać! Andrew Jackson był też jedynym prezydentem USA, który spłacił do zera dług publiczny – a społeczeństwo wybrało go jako jednego z czterech do upamiętnienia wielką skalną rzeźbą w Górach Rushmore (wraz z Waszyngtonem, Jeffersonem i Teodorem Roosveltem).Aby być dokładnym – na polecenie prezydenta zwolniono 95% urzędników – bowiem okazało się, że niektórzy widzieli patologie i próbowali z nimi walczyć np. pisząc raporty do szefów i proponując sensowne rozwiązania. Ci zostali w pracy.

    2. Konieczne jest kilka kluczowych ustaw prawnych:

    a. Uznanie okresu postkomunizmu od 1989 roku za kontynuację państwa totalitarnego, a tzw. III RP za państwo przestępcze;

    b. Wprowadzenie zasady nie przedawniania zbrodni postkomunistycznych, podobnie jak faszystowskich czy komunistycznych;

    c. Wprowadzenie zasady, że mienie zdobyte w wyniku przestępstwa podlega konfiskacie.

    3. Stosownie do powyższych ustaw stanowiących stan prawny po prostu zgodny z prawdą – powinno nastąpić powołanie Trybunału Narodowego, który na wzór osądzenia zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze – będzie sądził decydentów i kluczowych wykonawców systemu komuny i postkomuny. A nadto rozpatrzy wszelkie oszukańcze prywatyzacje i kłamstwa oraz zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu. Osądowi tegoż Trybunału powinna też podlegać praca szczególnie oszukańczych mas-mediów w okresie postkomuny.

    4. Konieczne jest ustanowienie dekomunizacji według tzw. wzoru norweskiego.

    W Norwegii po II wojnie światowej dokonano bardzo konsekwentnej denazyfikacji. Hitler w 1940 roku oddał władze w Norwegii kolaborującemu rządowi Vidkuna Quislinga. Ten kolaborancki rząd nie tylko pomagał Niemcom grabić Norwegię, ale zwalczał ruch oporu i wydawał obywateli Norwegii Gestapo. W 1945 roku nie tylko osądzono i powieszono kluczowych zbrodniarzy wojennych (wraz z samym Quislingiem) – ale przyjęto też zasadę, że potomkowie każdego urzędnika czy osoby współpracującej w jakikolwiek sposób z tym rządem, nie mogą do trzeciego pokolenia być urzędnikiem, policjantem, wojskowym, nauczycielem, nauczycielem akademickim, nie będą też mogły kandydować w żadnych wyborach. Bo jaką politykę mogą lansować i jakich wartości nauczać – dzieci związane zwykle więzami lojalności z rodzicami? A ci rodzice byli zdrajcami, zbrodniarzami, pomocnikami zbrodniarzy? Dzieci mają zawsze trudności z obiektywną oceną przeszłości swoich rodziców… Wydarzenia w Polsce w pełni potwierdziły tę teorię. Dzieci, a nawet wnuki stalinowskich decydentów i aparatczyków… Pokazały w Polsce, co to jest postkomuna! Tylko, że u nas, teraz, w ramach dekomunizacji – trzeba wprowadzić analogiczne zakazy, jak w Norwegii wobec nazistów – tyle że aż do czwartego pokolenia!

    5. Stosownie do wyżej wspomnianych ustaw musi być uchwalona także ustawa o naprawieniu krzywd osobom poszkodowanym w czasach postkomunizmu. A to wielka rzesz ludzi skrzywdzonych przez sądy, prokuratury i urzędników…

    To tyle odnośnie naszego programu w sprawach prawnych. Te kwestie muszą być umieszczone na pierwszym miejscu – bowiem bez rozwiązania tych problemów, gospodarka nigdy nie ruszy do przodu! Bo jak ma ruszyć przy urzędniku niszczącym przedsiębiorcę, bezczelnym, skorumpowanym i bezkarnym, czy polityku świadomie torpedującym interesy własnego kraju???

    Ale największy szok, to wiedzieć jak szybko i prosto można poprawić polską gospodarkę i finanse.

    O tym w następnym odcinku.

    Ted Sokalski

    Już czas dla Pana Jezusa wygrać wybory w Polsce (3).

    Nasz program – gospodarka i finanse

    Najbardziej zdumiewające jest to, że polskie finanse mogą poprawić się bardzo szybko, a polska gospodarka zacząć się szybko rozwijać. Taki efekt wywoła po prostu oparcie się na sprawiedliwości i prawdzie!

    W tym celu należy:

    1. Przyjąć zasadę, że na terytorium Polskie wszelkie prawo unijne obowiązuje jedynie, o ile nie wchodzi w kolizję z polską Konstytucją. Jeżeli wchodzi – nasza Konstytucja jest ważniejsza!

    Dokładnie taka zasada obowiązuje w Niemczech!

    2. Konsekwencją powyższego jest zniesienie wszelkich ograniczeń produkcji przemysłowej i rolnej – bowiem takie limity narzucane polskim producentom są z naszą Konstytucją i zasadą wolności gospodarczej – po prostu sprzeczne.

    3. Musi również nastąpić anulowanie szeregu nieprawnych decyzji gospodarczych.

    Na przykład polskie prawo przewiduje pierwszeństwo do wydobycia bogactw naturalnych dla odkrywców tych bogactw – czyli dla firmy, która prowadziła wiercenia badawcze. Tylko, że Polska została już dokładnie przebadana geologicznie do głębokości 4 km. 15-letni państwowy program badawczy zapoczątkowany przez Edwarda Gierka skończył się dokładnym raportem w roku 1985 – tylko Sowieci nie pozwolili Polsce na wydobycie gazu i ropy. Obecne rozdawanie koncesji na wiercenia poszukiwawcze zagranicznym firmom ma na celu pozbawienie prawa pierwszeństwa państwowego koncernu PGNiG. Nadto na całym świecie firma, która eksploatuje bogactwa naturalne – musi władzom państwa płacić opłatę za wykorzystanie bogactw kraju. Ta opłata w USA wynosi 20% od wartości wydobycia, w Anglii – 50% (Morze Północne), w Norwegii – 70%, a w Arabii Saudyjskiej – 65%. Natomiast rząd – zarówno PO jak i uprzednio PiS – ustanowiły tę opłatę w Polsce w wysokości… Jednego procenta! Nawet firmy z USA były gotowe płacić co najmniej 10% – i nie mogły zrozumieć takiej „hojności” polskiego rządu. Obecna Konstytucja nakazuje rządowi RP chronić dobro własnego kraju i polskich obywateli…

    4. Należy szybko uruchomić w Polsce eksploatację naszych w tej chwili dwóch największych bogactw: złóż polimetalicznych na Suwalszczyźnie oraz zasobów geotermalnych.

    Złoża polimetaliczne na Suwalszczyźnie to m.in. dwa miliardy ton najlepszej możliwej jakości rud żelaza i 50 milionów ton tytanu plus bezcenne dla techniki złoża metali ziem rzadkich. Wartość złóż na Suwalszczyźnie jest tak wielka, że pokrywa całe obecne zadłużenie Polski, wewnętrzne i zewnętrzne. A w całej Europie i krajach Sowieckich aż po Władywostok – nie ma innych rud żelaza. Bowiem szwedzkie, fińskie, uralskie – właśnie się wyczerpały. Dodajmy, że w parze z bogactwami Suwalszczyzny idą bogactwa Jury krakowsko-częstochowskiej – niewyobrażalnie bogate złoża molibdenu i wolframu. Metali bezcennych dla lotnictwa i zbrojeniówki…

    Niemcy obecnie „wciskają” Polsce drogą i niskoefektywną energetykę wiatrową. Sami zaś u siebie rozwijają geoenergetykę – bowiem to energia elektryczna najtańsza i najczystsza. Ot – wsadza się w ziemię rurę do głębokości 4 km (a nawet płycej) – i bucha para do napędu turbin produkujących prąd. Tylko Niemcy mają słabe zasoby geotermalne – a Polska ogromne. Ich wartość w Polsce w przeliczeniu na tony tzw. paliwa umownego jest co najmniej 70 razy większa niż wartość zasobów ropy i gazu pod dnem Morza Północnego. I geoenergię można w Polsce produkować na 75% powierzchni kraju – tylko na północnym wschodzie ten fenomen nie występuje. Energetyka geotermalna w Polsce to nie tylko bardzo tani prąd elektryczny – i po przejściu pary przez turbiny na dodatek praktycznie darmowa energia cieplna. To także możliwość eksportu energii elektrycznej do krajów sąsiednich i baza rozwoju energochłonnego przemysłu.
    A o zasobach ropy naftowej i gazu w Polsce – nie mówmy, bo Państwo w to nie uwierzycie. Możecie sobie sprawdzić fakt, że o wielkich złożach gazu na Podlasiu wiedziała już II Polska – i między Zambrowem, Grodnem i Mostami chciała budować drugi COP. Zaś nowe szyby gazowe czy naftowe na Mazowszu czy pod Ustrzykami – a to proszę sobie popatrzeć: Pracują!

    5. Gdy do tego dodamy wycofanie się ze sprzecznymi z prawem polskim (i nawet obecną Konstytucją) absurdalnych opłat – np. za emisję dwutlenku węgla (w bardzo prostej interpretacji odwołującej się do Konstytucji prawo polskie nie pozwala pod pozorem zagranicznych traktatów na torpedowanie rozwoju własnej gospodarki i obciążanie obywateli kosztami takich traktatów)… Czy dziwi, że bardzo szybko dochody budżetu państwa polskiego znacząco wzrosną? A gdy jeszcze cofnie się zabójcze dla przedsiębiorców obciążenia podatkowe, choćby z powodu zatrudnienia pracownika… (Obecnie przedsiębiorca za zatrudnienie człowieka na umowę o pracę i danie mu miesięcznie do ręki 1000 zł musi odprowadzić dla państwa 2500 zł różnych opłat. Miesięcznie!) Czy dziwić będzie, że gospodarka bardzo szybko ruszy do przodu?

    I to wszystko jedynie, gdy oprzemy się na sprawiedliwości i prawdzie!

    Ale powie ktoś – Polska ma przecież ogromne długi… I skąd tu ma być dobrobyt w kraju, skoro jeszcze ze 100 lat będziemy spłacać, to co napożyczały kolejne rządy od 1989 roku? Tak – tylko tu można odpowiedzieć – a gdzie jest sprawiedliwość i prawda?

    A co zrobiła Islandia? Ogłosiła bankructwo! (Przy ogłoszeniu bankructwa nic się nie płaci.) Premiera i ministrów, tak samo jak parlamentarzystów i dziennikarzy, którzy oszukiwali obywateli – wsadzili za kratki. Chcecie bankierzy, to dochodźcie sobie należności na ich osobistym majątku, aferałów z którymi podpisywaliście pożyczki wobec nieświadomego i oszukiwanego społeczeństwa. I dzisiaj jest Islandia po Norwegii najszybciej rozwijającym się krajem Europy. Okazało się też, że kraj doskonale sobie radzi z własnych dochodów i nie musi nic pożyczać!

    Czy Polska powinna ogłosić bankructwo? Niekoniecznie. Można na przykład:

    1. Zamrozić obecne długi do czasu uzyskania odszkodowań za II wojnę światową. O które należy wystąpić: do Niemiec, Rosji, i tzw. zachodnich aliantów za zdradę sojusznika.

    Gdyby kto wątpił – zamrożenie polskich płatności – to już było. Zrobił to generał Jaruzelski w styczniu 1982 roku w odwecie za amerykańskie sankcje. Przez prawie dekadę Polska nic nie płaciła, a wartość polskiego długu na giełdach spadła tak znacznie, że można było skupować polskie długi po cenie 5 centów za dolara. I po cichu Jaruzelski tak kazał robić – tylko za tak skupione obligacje rząd w Warszawie płacił już 45 centów – i na tym polegała afera FOZZ.

    Należne Polsce odszkodowania co najmniej 3 razy przekraczają wszelkie nasze zadłużenie!

    2. W parze ze powyżej wspomnianymi odszkodowaniami należnymi dla Polski, należy podjąć konsekwentną obronę przed fałszywymi żądaniami wobec Polaków. Z promocją prawdy historycznej i krokami sądowymi wobec oszczerców w rodzaju J.T.Grossa.

    I czy to nie jest rozsądnie po prostu oprzeć się na prawości, sprawiedliwości i prawdzie? Na tych owocach Ducha Świętego – a ten wszak jest darem Boga Ojca i Jego Syna – Króla Jezusa?

    Znowu powie ktoś: Polska nie może prowadzić takiej polityki. Polska jest krajem faktycznie bezbronnym. Tak, ale znowu:

    1. Polski przemysł zbrojeniowy nadal istnieje. Nadto można go bardzo szybko rozwinąć i unowocześnić. To nie tylko szybko możliwe unowocześnienie i rozbudowa regularnego wojska. W ciągu około pół roku do roku można sformować armię obrony terytorialnej, nazwijmy ją AKP (Armia Korony Polskiej). To mężczyźni w każdej wiosce czy mieście, posiadający w domu broń. W tym ręczną przeciwpancerną i przeciwlotniczą. Skuteczna natychmiastowa obrona przed wszelkim desantem czy „wjechaniem” obcych wojsk. Musieliby też posiadać lekkie pojazdy terenowe. Ale z pojazdami to nie ma u nas obecnie problemu… Oczywiście, chodzi o ludzi normalnie pracujących, tylko przeszkolonych i mających w domu broń.

    Produkujemy w Polsce znakomite lekkie rakiety przeciwlotnicze GROM. Odpalanie rakiet do niżej lecących samolotów czy śmigłowców – z ramienia, podobnie jak amerykańskie rakiety Stinger – to nie nowość w obecnej technice. Podobnie z działami bezodrzutowymi czy pociskami przeciwpancernymi. Przy nawet mniej niż 700 tysiącach takich uzbrojonych, w każdej chwili gotowych do akcji mężczyzn – wszelkie zajęcie kraju przez kogokolwiek przestaje być opłacalne i możliwe. A co dopiero, gdy takich mężczyzn będzie milion, dwa, czy trzy. Polski naród będzie uzbrojony i tragedia Wołynia nigdy się już nie powtórzy. A polscy mężczyźni dobrze posługiwać się bronią potrafili zawsze. Tylko komuna i postkomuna zrobiła z nich poniewierane, bezradne, ogłupione popychadła…

    A gdyby kto wątpił – taki system od dawna istnieje. W USA nazywa się to „minuteman” – gotowy do akcji w minutę!

    Ciekawe, jak by w takim kraju uzbrojonych mężczyzn grasowali złodzieje, czy napadała mafia?

    I co, nie byłoby to dobrze mieć za Króla Pana Jezusa – Króla Polski – i rządzić się w oparciu o Jego Święte Prawo, normy Jego Ewangelii – prawo, sprawiedliwość i prawdę?

    Narodzie polski – zbudź się!

    Ted Sokalski – Komandor sługa.

    http://nachwaletrojcyswietej.pl/dzienniczek/2014-06-czerwiec.html

  8. bozena2 said

    Pyza o badaniu wraku Tu-154M: „Jesteśmy w takim punkcie, że wątek wybuchu musi zostać podjęty od nowa. Seremet musi się wycofać ze wszystkiego”

    opublikowano: 28 czerwca 2014, 12:40 · aktualizacja: 28 czerwca 2014, 15:16

    O opublikowanych przez tygodnik „wSieci” ustaleniach w sprawie skandalicznego badania przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Polski próbek wraku Tu-154M mówili w drugiej części Salonu Dziennikarskiego publicyści: Marek Pyza, Piotr Zaremba, Stanisław Janecki i Wojciech Surmacz.

    http://wpolityce.pl/smolensk/202760-pyza-o-badaniu-wraku-tu-154m-jestesmy-w-takim-punkcie-ze-watek-wybuchu-musi-zostac-podjety-od-nowa-seremet-musi-sie-wycofac-ze-wszystkiego

    Prokuratura ujawniła tylko ogólny zapis, bez wykresów

    — przypominał Pyza i wyjaśniał:

    Badano tak, aby nic nie wykryć. Dwoje naukowców, wybitnych chemików, przeanalizowało całą ekspertyzę, którą przygotowało CLKP, przeanalizowało kilkaset stron dokumentów i każdy wykres z każdego badania, których nie poznaliśmy.

    — A jednak materiały wybuchowe? Biegli jeszcze przed badaniem próbek z TU-154 wiedzieli, co napiszą w raporcie. Tuskowi to się podoba!

    — „wSieci”: Cała prawda o trotylu. Dlaczego prokuratura badała wrak tak, aby nic nie wykryć?

    Policja zrobiła te badania tak, by nie można było postawić tezy, że jest materiał wybuchowy

    — mówił szef portalu wPolityce.pl.

    Tymczasem w ponad 150 próbkach nie ma wątpliwości – to musi być heksogen. (…) Dodatkowo policja wymyśliła taki model badania, że każdą z próbek przebada czterema metodami – ale to modele niekomplementarne, technologia niestosowana nigdzie na świecie. Mówią to ludzie, którzy się na tym znają, kładą na szali cały swój autorytet. To ludzie, którzy od dekad pracują w tej dziedzinie w najwybitniejszych jednostkach naukowych w Polsce. Nie ma powodów, by podważyć ich ekspertyzę

    — dodawał Pyza i podkreślał:

    Co jest ważne – w większości te próbki, które wskazały na heksogen, to próbki z foteli tupolewa. Dlaczego to jest ważne? Za pierwszym razem śledczy mieli tylko dostęp do złomu, który leży na płycie Siewiernego. Dopiero później Seremet zapowiedział, że będzie kolejna wyprawa – dopiero wtedy pobrano próbki z foteli, które lepiej zakonserwowały środki, wskazały obecność materiałów wybuchowych.

    Pytany, czy to wynik nieudolności czy też świadoma próba sfałszowania wyników badań, Stanisław Janecki zauważył:

    W nauce jest tak, że można przyjąć takie założenia, by wykluczyć dany wynik. (…) To dowodzi, że można tak zaprogramować eksperyment, by ten wykazał wszystko, co się chce.

    Z kolei Zaremba przypominał dramatyczne pytanie z jednej z dyskusji Adama Szostkiewicza z Polityki: „A co jeśli pojawiłyby się dowody na winę Rosji. Czy Polska ma to ujawnić?”

    Ten klimat takiego pytania wciąż się unosi

    — podkreślał publicysta i dodawał:

    To, że publikacja Marka została przyćmiona przez aferę taśmową jest symboliczna – to dwa oblicza tej samej monety słabego państwa

    — zaznaczał Zaremba.

    Dokonałbym mocnego porównania, ale dla mnie odpalenie afery taśmowej w Polsce jest porównywalne z katastrofą w Smoleńsku – w sensie uderzenia w struktury państwa

    — dodawał Wojciech Surmacz, redaktor naczelny wGospodarce.pl.

    Nie jestem w stanie pogodzić się z tym, że ta sprawa została przemilczana. Nie chodzi o to, że to mój artykuł, ale to sensacyjna ekspertyza podważająca tezę na temat tego, co stało się w Smoleńsku. To, że nie podjęli tematu Wyborcza, TVN etc. rozumiem, ale to, że nie zrobiły tego media z „naszej” strony – że nie zrobiły tego „Gazeta Polska”, „Gazeta Polska Codziennie”, Telewizja Republika, „Nasz Dziennik” – nie rozumiem tego i poprzez takie działania tracą kompletnie wiarygodność. Są takie sprawy, w których konkurencja nie ma znaczenia

    — mówił Marek Pyza.

    Oni wielu rzeczy nie badali. A jeśli mówią, że było inaczej, to kłamią i jestem w stanie iść do sądu w tej sprawie

    — kontynuował wątek badania wraku tupolewa Pyza.

    Wywołano w Polakach wrażenie, że to jest dziesięć razy przemielone i zbadane

    — wskazywał Zaremba.

    Jesteśmy w takim punkcie, że wątek wybuchu musi zostać podjęty od nowa. Seremet musi się wycofać ze wszystkiego. Gdy zapytaliśmy premiera o tę sprawę, to on opowiedział się po stronie ekspertów i biegłych, którzy te badania skręcili. Premier inteligentnie unika prawdy

    — podsumowywał dyskusję Marek Pyza.

  9. pio0 said

    Maryja pod wpływem nadmiaru cierpień stała skamieniała pod krzyżem. Kto więcej kocha, ten i więcej cierpi. -św. Ojciec Pio

    http://pl.gloria.tv/?media=455019

  10. Powiew ze wschodu said

    NIE dla usuwania Bożego Narodzenia z darmowego podręcznika dla 1-klasistów!
    petycję można podpisać tutaj:
    http://citizengo.org/pl/8994-nie-dla-usuwania-bozego-narodzenia-z-darmowego-podrecznika-dla-1-klasistow?m=5&tcid=4877760

  11. HELENA said

    PIEKNIE ,RODZICOM GRATULUJĘ WYCHOWANIA ,NA TAKIE POKOLENIE MOZNA LICZYC

  12. Nn said

    De Mattei: czy Kościół jest na krawędzi schizmy?

    Aktualizacja: 2014-06-22 9:29 am
    Wybitny włoski historyk Kościoła, profesor Roberto de Mattei wygłosił na początku czerwca wykład, próbując odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy dziś w przededniu kolejnej wielkiej schizmy w Kościele. Przyznał, że do postawienia takiej tezy bardzo przyczyniła się abdykacja Benedykta XVI.

    – Pytanie o schizmę może wydawać się prowokacyjne, niektórym może wydać się za mocne. Ale sprawy o których mówimy nie są tematem, o którym można mówić szeptem. Przeciwnie, trzeba o nich rozmawiać podniesionym głosem – powiedział prof. de Mattei.

    Według historyka dziś bardzo poważną sprawą jest kwestia wypowiedzi kardynała Kaspera, który na nadzwyczajnym konsystorzu 20 lutego podniósł kwestie „rozważenia zmian w duszpasterstwie osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach”.

    – Wszyscy odrzucający zagrożenie nową schizmą twierdzą, że dziś w Kościele nie dzieje się nic wyjątkowego. Kto mówi o tym niebezpieczeństwie nazywany jest „burzycielem porządku”. Jest więc dokładnie tak, jak ponad dwieście lat temu, kiedy wiele osób w dniu zdobycia Bastylii uważało, że nic się nie dzieje, że to „dzień jak co dzień”. Zwykli ludzie potrafią szybko przyzwyczaić się do wszystkiego. Ludzie patrzący szerzej, powinni starać się jednak dostrzec głęboki sens ostrzeżeń – dowodził włoski uczony. Przywołał w tym kontekście postać Johanna Wolfganga Goethego, który znalazł się pod Valmy 20 września 1792 roku – w dniu w którym francuska armia rewolucyjna powstrzymała pruską ofensywę. – Goethe wypowiedział wtedy pamiętne słowa: „W tym miejscu i w tym czasie zaczyna się nowa historia świata” – przypomniał de Mattei. – Inni tego nie dostrzegali, dla przeciętnych ludzi wszystko nadal pozostało po staremu. Wielkie dusze natomiast zrozumiały wyjątkową lekcję historii, już wtedy dostrzegając nadchodzące konsekwencje. Są bowiem takie dni i takie wydarzenia, które po prostu zmieniają historię.

    Według profesora de Mattei, jednym z takich nadzwyczajnych dni był 11 lutego 2013 r., dzień w którym dowiedzieliśmy się o abdykacji Benedykta XVI. – Był to akt niezwykły i wyjątkowy, akt, który zmienił historię Kościoła. Wyjątkowym nie jest sam fakt zrzeczenia się urzędu, które pozostaje przecież w granicach prawa, chociaż jest nadzwyczajne, ponieważ zdarzyło się po raz pierwszy po sześciuset latach. Wyjątkowość polega przede wszystkim na braku proporcji pomiędzy wyjątkowością tego gestu a banalnością powodów podanych, by go uzasadnić. Wyjaśnienia podane przez samego papieża Benedykta są tak zwyczajne, tak banalne, że wielu katolików nie może oprzeć się wrażeniu, że za oficjalnymi powodami znajdują się inne – rzeczywiste, ukryte i głębsze powody – twierdzi historyk.Wymienia w tym kontekście osoby wspominające o poważnej chorobie papieża, o powodach natury moralnej lub naciskach politycznych, czy o dostrzeganym przez papieża podziale Kościoła.

    – Mimo abdykacji, w obliczu jej wyjątkowości papież Benedykt zachował tytuł papieża emeryta i biały habit. Pozostawiło to wrażenie kontynuacji i w konsekwencji pozostawania papieżem. I również to stanowi wyjątkowy fakt, który przyczynił się zamieszania – zauważa de Mattei. – Zarówno media katolickie jak i niekatolickie były zmuszone opisać tę anomalię. Dziennikarz katolicki Antonio Socci w lutym tego roku opublikował w „Quotidiano Libero” czteroodcinkowe dochodzenie w sprawie współobecności dwóch papieży. Całkiem niedawno 28 maja w „Corriere della Serra” Vittorio Messori zauważył, że po raz pierwszy w historii Kościoła mamy dwóch papieży rządzącego (regenta) oraz emeryta. Messori uważa, że Benedykt XVI nie musiał wcześniej rezygnować z funkcji i zadań w Stolicy Piotrowej, ale mógł zrezygnować z właściwości „ministerium”, czyli rządzenia, zachowując właściwość bierną, czyli tytuł papieża. Jest to nie do zaakceptowania zgodnie w świetle doktryny katolickiej, ale doskonale obrazuje wyjątkowy stan, w którym się znajdujemy – mówił profesor.

    Włoski uczony przypomniał także, że 25 maja podczas podróży do Ziemi Świętej papież Franciszek został zapytany czy również mógłby abdykować. Ojciec święty powiedział wówczas: „Wierzę, że kiedy biskup Rzymu poczuje, iż opuściły go siły, musi postawić sobie te same pytania, które postawił sobie papież Benedykt. Siedemdziesiąt lat temu nie istniała pozycja biskupów emerytów. Jak będą funkcjonować papieże-emeryci – dowiemy się z historii Benedykta XVI. To on otworzył drzwi dla papieży emerytów. Zobaczymy, czy znajdą się kolejni”.

    – Drzwi jednak otworzyły się nie tylko dla papieży emerytów, ale także dla słów, gestów, czy nieoczekiwanych inicjatyw. Po abdykacji Benedykta XVI oraz wyborze papieża Franciszka tempo zmian znacznie przyspieszyło. Taka sytuacja rodzi liczne pytania wśród katolików – kontynuował historyk.

    Według prof. Roberto de Mattei abdykacja Benedykta XVI wydaje się mieć znaczenie epokowe, porównywalne z upadkiem muru berlińskiego w 1989 r. czy atakiem na World Trade Center w 2001 r. – Jednak w przypadku spraw, o których mówimy, upadek dotyczy instytucji papiestwa, a to sprawa poważniejsza, gdyż nie zapominajmy iż mówimy o Kościele, a więc o mistycznym ciele Chrystusa. Akt abdykacji Benedykta XVI nosi znamię bezsilności i stąd urząd papieża jako instytucja mocno osłabł. Wydaje się dziś zbyt kruchy i zbyt wrażliwy na ataki, tak z wewnątrz i z zewnątrz – twierdzi uczony. – W takiej sytuacji mówienie o osłabieniu papiestwa oraz o przededniu schizmy nie powinno być uznane za prowokację lub chęć wywołania skandalu, ale za logiczną konkluzję, do której może dojść każdy dość uważny obserwator historii Kościoła.

    (Bibula)

  13. Tusia said

    Witam!! Mam pytanie do tych ktorzy byli w Medjugorie a najlepiej wlasnie do tych co byli tam z dziecmi…..czy w miescie sa jakies „atrakcje ” dla dzieci tzn. czy mozna gdzies dzieci zabrac po modlitwach zeby sie „wyszumialy” czy cos im pokazac???nie zrozumcie mnie zle…..wiem po co sie jedzie do Medjugorie, ale wiadomo ze dzieci calego dnia na modlitwach nie wytrzymaja…..chodzi mi o jakis park czy basen itp.???

    • pio0 said

      Oczywiście na pielgrzymkę jak sama pisałaś wiadomo po co się jedzie, ale dla dzieci myślę że znajdzie się wiele atrakcji, kwestia tego chyba jak dziecko się zaciekawi, jak się mu opowie. Przy Hotelach/domach wczasowych na pewno się coś dla dzieci znajdzie.

      Myślę, że wyjazd do Makarskiej -morze, plaża etc, starówka, Adriatyk, góry Biokovo ,wodospady kravica -takich widoków dziecko raczej nie zapomni 🙂 Dubrownik robi wrażenie, Mostar, Wzgórze objawień w Medjugorie, Kriżevac
      Modlitw nie jet cały dzień, przeważnie wieczorem, a tak to wyjazdy na spotkania w widzącymi, do Matczynej Wioski, Cenacolo itd itd

      Może opiszą to też sami pielgrzymi co byli z dziećmi, poproś Pana Bronka o szczegóły, on już tyle lat jeździ i na pewno wie i zna wiele ciekawych miejsc.

  14. KRYSTYNA said

    Petycja do MEN w sprawie elementarza

    NIE dla usuwania Bożego Narodzenia z darmowego podręcznika dla 1-klasistów!

    http://citizengo.org/pl/8994-nie-dla-usuwania-bozego-narodzenia-z-darmowego-podrecznika-dla-1-klasistow?sid=OTMwNTI0NjgyODkwMjU%3D

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT ! ! !
    ___________________________________________________________

  15. pio0 said

    Super macie małego pielgrzyma ! 🙂 Niech Pan Bóg błogosławi i strzeże to dziecko i jego rodziców. Niech was Maryja prowadzi przez życie.

  16. KRYSTYNA said

    Czytanie „Golgota Picnic” w wałbrzyskim teatrze

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT ! ! !
    ____________________________________________________

  17. pio0 said

    Trzeba nam chwytać Pana Boga za serce, bo to jest Jego słaba strona. – św. Teresa Wielka

  18. KRYSTYNA said

    KS.JACEK BAŁEMBA — Nie ma zgody na obrażanie Pana Jezusa i znieważanie Jego Męki!

    http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2014/06/26/nie-ma-zgody-na-obrazanie-pana-jezusa-i-zniewazanie-jego-meki/

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT ! ! !
    ______________________________________________________

  19. KRYSTYNA said

    UWAGA KROSNO !

    W najbliższą niedzielę, będącą jednocześnie świętem Apostołów Piotra i Pawła – 29 czerwca br. o godz.13.00 w kaplicy świętej Anny znajdującej się w bazylice mniejszej pw. Świętej Trójcy w Krośnie (kościół farny) będzie sprawowana uroczysta Msza święta w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

    Kolejne Msze święte w NFRR będą sprawowane w tej świątyni w każdą ostatnią niedzielę miesiąca o godz. 13.00.

    za: http://www.unacum.pl/2014/06/krosno-nowe-miejsce-z-regularna-msza.html

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT ! ! !
    ______________________________________________________

    • KRYSTYNA said

      Grunwald: Msze święte w czasie Dni Grunwaldu

      Msza w kaplicy obozu Wielkiego Mistrza

      Stało się już tradycją, że podczas corocznych Dni Grunwaldu, obchodzonych z okazji rocznicy bitwy z 1410 roku, oprócz inscenizacji samego starcia i licznych atrakcji rycerskich, sprawowane są także Msze święte trydenckie.

      W tym roku zaplanowano trzy celebracje:

      Piątek, 11 lipca, godz. 13.00 – Msza święta oprawie średniowiecznej w obozie Wielkiego Mistrza

      Sobota, 12 lipca, godz. 9.00 – Msza święta z formularza De Divisione Apostolorum

      Niedziela, 13 lipca, godz. 10.00 – Msza św. według formularza z niedzieli w oprawie średniowiecznej

      Źródło: http://www.grunwald1410.pl

      CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT ! ! !
      ______________________________________________________

    • apostolat said

      Msze święte na żywo po polsku

      http://msza-online.net/?page_id=5

  20. TadeuszTT said

    Relacja z soboty godz 12 pod sejmem – ruch Narodowy – przemówienia !

    http://new.livestream.com/premiummediapl/events/3131227

  21. MariuszInfo said

    Niedziela Uroczystość św. Apostołów Piotra i Pawła, 29 czerwca 2014

    (Dz 12,1-11)
    W owych dniach Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi. Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga. W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia. Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. Trąceniem w bok obudził Piotra i powiedział: Wstań szybko! Równocześnie z rąk [Piotra] opadły kajdany. Przepasz się i włóż sandały! – powiedział mu anioł. A gdy to zrobił, rzekł do niego: Narzuć płaszcz i chodź za mną! Wyszedł więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł, jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta. Ta otwarła się sama przed nimi. Wyszli więc, przeszli jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego. Wtedy Piotr przyszedł do siebie i rzekł: Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi.

    (Ps 34,2-9)
    REFREN: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.

    Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
    Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
    Dusza moja chlubi się Panem,
    niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

    Wysławiajcie razem ze mną Pana,
    wspólnie wywyższajmy Jego imię.
    Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
    i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

    Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
    oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
    Oto biedak zawołał i Pan go usłyszał,
    i uwolnił od wszelkiego ucisku.

    Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
    aby ich ocalić.
    Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
    szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

    (2 Tm 4,6-9.17-18)
    Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

    (Mt 16,18)
    Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej Opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.

    (Mt 16,13-19)
    Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

    źródło: http://www'mateusz.pl/czytania

    • MariuszInfo said

      Uroczystość dwóch wielkich świętych początków Kościoła katolickiego: św. Piotra, któremu Pan powierzył władzę nad chrześcijanami pochodzącymi z Żydów, i św. Pawła, któremu Chrystus powierzył władzę nad chrześcijanami pochodzącymi z pogan.

      Św. Piotr był prostym rybakiem, powiedzielibyśmy dzisiaj: pochodził z robotniczej rodziny, niewykształcony, pełen energii, żywo reagujący na wszystko, ale mało wytrwały, przy trudnościach opuszczał ręce. Św. Paweł, obywatel rzymski, wykształcony, uczony w Prawie. Należał do bardzo szanowanej grupy ludzi w ówczesnym Izraelu, do faryzeuszów. Człowiek o stalowej woli, wielkiej konsekwencji, niezrażający się żadnymi trudnościami, zawsze zwycięski. Dwaj zupełnie różni ludzie.

      Nie byli to jednak ludzie bez skazy. Bezkompromisowy Szaweł prześladował Kościół Chrystusowy. Był uczestnikiem morderstwa. Zgadzał się, by na jego oczach rozbili kamieniami głowę jego przyjaciela św. Szczepana. Sam należał do grupy, która aresztowała innych, i to nie tylko na terenie Jerozolimy, ale daleko poza miastem. Jego ręce były splamione niewinną krwią a serce krzywdą wyrządzaną sprawiedliwym i uczciwym ludziom. Św. Piotr, który blisko trzy lata chodził za Mistrzem, był Jego zastępcą, trzykrotnie przysięgał, że Go nie zna. Zaparł się Go. I oto takich ludzi Chrystus uczynił Apostołami, i takim ludziom oddał władzę w Kościele. Ludziom świadomym popełnionych przez siebie win. Św. Paweł wyznał: „Jestem najmniejszy spośród Apostołów, ponieważ prześladowałem Kościół Boży”.

      W wychowaniu do spełnienia trudnego zadania w Kościele Chrystus uwzględnia bolesne upadki, aby nauczyć człowieka pokory. Pokora jest podstawą mądrości. Człowiek niepokorny nie może być sprawnym narzędziem w ręku Boga.

      Świadomość słabości stawia człowieka w prawdzie wobec Boga i wobec ludzi. Własny grzech może być trudną, ale niezwykle ważną lekcją w życiu człowieka, lekcją mądrości. Bóg zgadza się na to, żebyśmy popełnili zło, aby nas nauczyć pokory, abyśmy potrafili zobaczyć siebie w prawdzie. Iluż to ludzi z powodu wygórowanej ambicji popełnia wielkie błędy w swoim życiu płacąc za nie olbrzymią cenę. Pokora jest istotnym elementem mądrości człowieka.

      Za wstawiennictwem dwu wielkich świętych, których Bóg z powodu grzechu nie odrzucił, lecz wybrał jako narzędzia do uświęcenia świata, prośmy Ojca, byśmy umieli doskonalić pokorę.

      Ks. Edward Staniek

      • pio0 said

        Najważniejsze pytanie

        Trzeba być z kimś blisko, aby móc go spytać: „Kim dla ciebie jestem?” Pytanie to najczęściej zadają sobie przyjaciele, zakochani, dzieci i rodzice, krewni, czyli ci wszyscy, których łączą więzy miłości. Tak naprawdę odkrywamy wtedy coś z własnej tajemnicy, przeglądając się w pełnym miłości spojrzeniu bliskiej osoby. Także Jezus pytał swoich apostołów: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Rozradowało Go, że Piotr odkrył Jego sekret, iż jest oczekiwanym Mesjaszem. Kim Jezus jest dziś dla mnie? i kim ja jestem dla Niego?

        Modlitwa

        Jezu, pragnę coraz bardziej Cię poznawać, bo w Twoim człowieczeństwie będę umiał rozpoznać prawdę, piekno i dobro ukryte we mnie i w każdym innym człowieku, a to napełni moje serce błogosławieństwem! Amen.

    • MariuszInfo said

      Kto chce zreformować świat, musi zacząć od siebie. I jeśli się to uda, to może nie myśleć o reformowaniu świata, a środowisko, w którym żyje, zostanie przez niego w wielkim stopniu zreformowane. Kto nie podejmuje zreformowania siebie, niszczy i burzy świat, w którym żyje.

      Ten, kto uważnie czyta Ewangelię, odkryje, że niewiele jest wskazań dotyczących poprawiania drugiego człowieka. Chrystus, poza upomnieniem braterskim, takich wskazań nie podaje. On nie zajmuje się reformą świata, w którym żyje. Zdecydowana większość wypowdzi Chrystusa dotyczy reformy samego siebie. Bo jeśli to potrafimy uczynić, to powoli świat, który tworzymy, również zostanie zreformowany. Im wcześniej człowiek to odkryje, tym mniej bólu i cierpienia czeka go na tej ziemi. Odkryje również, że reformować siebie samego to dzieło przerastające jego siły. To trudne zadanie. Pokornie sięgnie w stronę Boga i będzie prosił, aby Ten udzielił mu łaski potrzebnej do przeprowadzenia tej najpotrzebniejszej — reformy własnego wnętrza.

      Święty to człowiek, który zreformował samego siebie. Na tym polega świętość, nie bójmy się tego słowa. Staje przed nami Piotr i mówi: „Nie zrażajcie się swoimi słabościami, one nie mogą wam przeszkodzić w reformowaniu samego siebie. Ja też byłem słaby, nawet nie chciałem iść za Mistrzem, powiedziałem ‘odejdź ode mnie, bo jestem człowiek grzeszny’, ale Mistrz zaangażował mnie w swoim dziele. W Wielki Piątek powiedziałem trzy razy, że Go nie znam. Później też były chwile słabości. Próbowałem iść na kompromisy, bałem się ludzkich opinii, byłem słaby. Słuszna jest również ta legenda, że nawet przed śmiercią próbowałem uciec, bo byłem słaby, zawrócił mnie Pan do Rzymu, abym dał świadectwo. Ale mimo tych słabości nie zrezygnowałem z reformowania siebie”.

      Dziś staje również przed nami św. Paweł, który ma ręce powalane krwią chrześcijan. W swoich listach wiele razy mówi, że nie łatwo jest reformować siebie. Ale jeśli mamy przeprowadzić jakąkolwiek reformę, to tylko tę jedną, bo jeśli bez tej reformy zaczniemy poprawiać świat, w którym jesteśmy, więcej zepsujemy, niż zbudujemy. Św. Piotr i św. Paweł, którzy na ziemi nie bardzo umieli się dogadać, spotkali się w sumie niewiele więcej niż piętnaście dni, dziś stają przed nami ramię w ramię i mówią: jest tylko jedno dzieło reformy, które trzeba przeprowadzić, reformy samego siebie.

      Prośmy Boga, abyśmy umieli zrezygnować z reformowania i poprawiania świata, w którym jesteśmy, nawet wtedy, kiedy się nam w nim nic nie podoba. Zacznijmy reformę od siebie samego. Dzieło trudne, ale podejmowane codziennie wyda trwały owoc.

      Ks. Edward Staniek

    • Dana said

      Święty Piotr i Paweł są patronami Poznania.

  22. Piotr2 said

    Porównajcie Mnie do
    matki, która musi
    oddzielić się od swojego
    dziecka przy
    narodzinach

    Orędzia Ostrzeżenia

    poniedziałek, 23 czerwca
    2014, godz. 1.45

    Moja wielce umiłowana
    córko, dzisiaj przynoszę
    tobie i wszystkim Moim
    umiłowanym wyznawcom
    wielkie Błogosławieństwa.
    Moje Serce rozpływa się w
    miłości do was wszystkich.
    Zdaję sobie sprawę, że
    wasza podróż, w czasie
    której Mi służycie, może
    być czasami uciążliwa, ale
    chcę, abyście wiedzieli, że
    przewodzę wam w każdej
    sekundzie. Żadna z prób,
    jakim być może jesteście
    poddawani, nie jest dla was
    nie do przezwyciężenia.
    Dlatego też, nawet jeżeli
    czujecie się bezsilni i
    przerażeni, to nie wolno
    wam się poddawać, jeżeli
    zaś obdarzacie Mnie
    zaufaniem, wszystko wydaje
    się łatwiejsze.
    Porównajcie Mnie do matki,
    która musi oddzielić się od
    swojego dziecka przy
    narodzinach i która może już
    w swoim życiu tego dziecka
    ponownie nie ujrzy. Matka
    nigdy nie zapomni o swoim
    dziecku i spędza całe dnie,
    usychając z tęsknoty za
    swoim ciałem i krwią — w
    nadziei, że nadejdzie czas,
    kiedy połączy się ze swoim
    dzieciątkiem. Nie ma dnia,
    kiedy by o nim nie myślała,
    modli się o jego lub jej
    pomyślność i głęboko w
    swoim sercu odczuwa z
    powodu swojej straty
    nieustanny ból. Nic i nigdy
    jej nie zadowoli, dopóki nie
    będzie mogła jeszcze raz
    przytulić swojego dziecka.
    Jest bardzo cierpliwa, ma
    wielką nadzieję i odczuwa
    głęboką tęsknotę, aby
    stanąć twarzą w twarz z
    dzieckiem, które zrodziło jej
    łono, i nie ma dla niej
    znaczenia, ile lat będzie
    czekała na tę chwilę.
    Wszystko, co się dla niej
    liczy, to to, żeby ona i jej
    dziecko stali się na powrót
    całością — jedno splecione z
    drugim.
    Ja Jestem jak każdy inny
    rodzic, który musi znosić
    taką udrękę. To oczekiwanie
    jest dla Mnie bolesne. Ale
    ból utraty — ból, jaki ma
    miejsce z powodu dawno
    zaginionego dziecka, które
    odmawia powrotu do rodzica
    — jest największy ze
    wszystkich. Ból, który
    odczuwam, kiedy jestem
    odrzucony przez Boże
    dzieci, jest dla Mnie
    nieustanną torturą. Uczynię
    wszystko, aby przyciągnąć
    te dusze te do Siebie. Użyję
    innych dusz — ich braci i
    sióstr, którzy chcą Mnie
    pocieszyć — w Moim
    dążeniu, aby przebudzić ich
    uśpione dusze. Potrzebuję
    Moich umiłowanych
    wyznawców — rodzeństwa
    tych zagubionych Bożych
    dzieci — aby rozproszyli się
    po świecie i połączyli Moją
    rodzinę.
    Musimy zjednoczyć się
    przeciwko duchowi
    ciemności, który uczyni
    niemal niemożliwym, aby te
    dusze rozszyfrowały
    zagadkę o Prawdzie ich
    narodzin. Ludziom tym
    trzeba powiedzieć o ich
    przywileju z racji ich
    narodzin, o ich dziedzictwie
    i o ich Wiecznym Zbawieniu.
    Blisko bowiem jest czas,
    kiedy Prawda zostanie
    objawiona. Z waszą pomocą,
    Moi umiłowani wyznawcy,
    oni do Mnie powrócą —
    powrócą do Mojej rodziny,
    gdzie ostatecznie
    połączymy się w jedno. Tak
    jak to miało być.
    Kocham was wszystkich,
    będąc przepełnionym
    głęboką czułością, i cieszę
    się, kiedy odpowiadacie z
    miłością w waszym sercu na
    Moje Wezwanie.

    Wasz Jezus.

    Króluj nam Chryste.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: