Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Czy można przeżyć wojnę nuklearną?

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Wrzesień 2014

2009-06-03
Autor: Krzysztof Pławski
Od kiedy tylko dowiedziałem się o istnieniu broni nuklearnej i ogólnych sposobach jej użycia, zastanawiałem się, jak by wyglądał świat po pełnoskalowej wojnie nuklearnej. Czy życie na Ziemi zostałoby unicestwione do ostatniej bakterii? A może przetrwają owady i bakterie, może trochę ryb głębinowych , ale wyginą wszystkie wyżej zorganizowane gatunki? A może w ogólnym zarysie życie na Ziemi przetrwa bez większych strat, tylko wyginie ludzkość? Być może ludzkość też przetrwa, tylko zginie cywilizacja? Czy możliwe jest, że nawet cywilizacja nie zginie, tylko dozna potężnego wstrząsu i zmiany?
Jaka jest rzeczywista siła broni nuklearnej? Jakie są skutki krótko – i długofalowe poważnej wymiany ciosów między mocarstwami?
Od końca drugiej wojny światowej ludzie zaczęli się zastanawiać, jak będzie wyglądała trzecia wojna światowa. Użycie pierwszych bomb atomowych przeciwko Cesarstwu Japonii zapoczątkowało erę atomową. Od chwili gdy Związek Sowiecki posiadł technologię produkcji tej broni powszechnie uświadomiono sobie, że następna wojna będzie miała charakter wojny atomowej. Arsenały atomowe obu mocarstw rosły w zastraszającym tempie.

1 listopada 1952 roku dokonano udanej eksplozji kolejnej generacji broni atomowej. Tak zwana bomba wodorowa miała moc (w równoważniku trotylowym) 700 razy większą niż bomba zrzucona na Hiroszimę. Pojawienie się broni o tak wielkiej mocy zmieniło poglądy na skutki przyszłej wojny teraz już zwanej nuklearną.

Jak działa ładunek nuklearny.

Wybuch jądrowy bierze swą siłę z rozszczepienia atomu ciężkich pierwiastków, plutonu lub uranu. Rozszczepienie atomów powoduje wydzielenie się ogromnej energii i dodatkowych wolnych neutronów, które trafiają w kolejne atomy, powodując ich rozszczepianie i wydzielanie się ogromnych energii – czyli reakcję łańcuchową. Tymczasem ładunek termojądrowy jest bombą, w której bomba atomowa jest tylko jakby zapalnikiem. Powstanie kuli ognia wybuchu atomowego stwarza warunki nie do rozszczepienia atomów ciężkich pierwiastków tylko do syntezy (gigantyczne ciśnienie i temperatura sięgająca milionów stopni) pierwiastków lekkich np. deuteru i trytu (izotopy wodoru). Stąd nazwa bomba wodorowa. Daje to wielokrotnie większą moc wybuchu niż klasycznej bomby atomowej. Ze względu na to że reakcja zaczyna się w temperaturach sięgających milionów stopni bombę taką nazwano termojądrową. Około 30 procent mocy dzisiejszych bomb termojądrowych bierze się z energii rozszczepienia, a 70 proc. z energii syntezy.

Czy wybuch wojny nuklearnej jest w ogóle możliwy? Jakie mogłyby być przyczyny i jak bardzo jest możliwa wojna nuklearna? Na to pytanie można odpowiedzieć tylko mając dostęp do super tajnych danych wywiadów największych państw. Być może co roku ludzkość staje na progu wojny nuklearnej i tylko danina krwi różnych Jamesów Bondów ratuje nas w ostatniej chwili przed katastrofą. A może wręcz przeciwnie – zabezpieczenia są tak potężne, że nie ma najmniejszego ryzyka, że coś podobnego może się stać. Każde mocarstwo atomowe siedzi na swoich głowicach jak kwoka na jajach i ani myśli z nich skorzystać. Za tego typu poglądem przemawiałyby doświadczenia historyczne. W czasie drugiej wojny światowej, stojąc w obliczu wojny totalnej i klęski tak fanatyczne mocarstwo jakim była Niemiecka Trzecia Rzesza, walczące z ideologicznie znienawidzonymi wrogami nie zdecydowało się na użycie swoich zapasów broni chemicznej. A mogli przecież użyć jej przeciw miastom Wielkiej Brytanii, ZSRR albo nawet teoretycznie USA. Nic takiego się jednak nie stało. Być może i dzisiaj by do tego nie doszło, nawet gdyby świat podzielił się znów na dyszące nienawiścią obozy wojskowe. Mocarstwa wolałyby żeby, zginęły dziesiątki milionów od tradycyjnych bomb i pocisków, niż nawet przegrywając zniszczyć wszystko.

Czytaj więcej na temat wojny w Afganistanie

Masowe użycie broni nuklearnej przekreśla twierdzenie Clausewitza, że wojna jest przedłużeniem polityki. Polityka jest walką o władzę i wpływy. Po użyciu broni nuklearnej żadna władza ani wpływy się nie ostaną. Czy ludzkość mogłaby przetrwać, postaram się rozważyć dalej, ale na pewno nie mogłaby przetrwać żadna dzisiejsza władza polityczna – więc z punktu widzenia decydentów wojna tego typu jest bezsensowna. Jeśli wielką globalną politykę porównać do gry w karty przy przykrytym zielonym suknem stoliku, to globalna wojna nuklearna jest wywróceniem stolika. Z drugiej strony w klasycznej teorii wojny nuklearnej ogromną przewagę uzyskuje ta strona, która pierwsza rozpocznie atak. Żeby tę przewagę zniwelować, opracowano system automatycznej odpowiedzi. Powiązane są z nim mobilne wyrzutnie, których pozycję trzeba śledzić na bieżąco, żeby mieć szansę ich zniszczenia, jak również głowice umieszczone w silosach i najtrudniejsze do zniszczenia atomowe okręty podwodne. Urządzenie zwane martwą ręką, powoduje że jeśli choć jedna z głowic międzykontynentalnych przebędzie połowę drogi do celu, wyśle sygnał do wszystkich pozostałych, aby się odpaliły na swoje cele.

Wszystko to spaja się w system wzajemnego powiązania, napięty do granic możliwości. Odpalenie nawet przypadkowe jednej rakiety może w teorii zostać zinterpretowane jako przygotowanie do ataku i wywołać pełną odpowiedź.

20 minut później głowice spadną na cele na wszystkich kontynentach, a kilka godzin później bombowce dolecą do swoich celów. Wbrew temu, co pokazują niektóre filmy sensacyjne, odpalonej rakiety balistycznej nie da się zawrócić ani nakazać jej samozniszczenia. Obecność takiego systemu dawałaby zbyt wiele możliwości działania dla przeciwnika. Natomiast odwołanie misji lecących już bombowców jest możliwe tylko w ograniczonym zakresie.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Kilkakrotnie świat znalazł się w sytuacji skrajnie niebezpiecznej, gdy niewinne z pozoru działania wpisywały się w scenariusz rozpoczęcia ataku. Ostatni taki przykład miał miejsce po upadku Związku Radzieckiego, gdy Norwegia odpaliła rakietę meteorologiczną. Pomimo że Rosja została o tym poinformowana, w bałaganie nie dotarło to do wojsk rakietowych. Eksplozja pojedynczej rakiety w okolicach Norwegii na bardzo dużej wysokości wywołałaby impuls EMP, który zakłóciłby działalność radarów i łączności w europejskiej części Rosji. Przez to okno mógłby następnie wlecieć pierwszy atak nuklearny Zachodu. Prezydent Jelcyn został natychmiast poinformowany o tym przez oficera wojsk rakietowych, a otwarta teczka atomowa (urządzenie do wydania rozkazu o odpaleniu i starcie bombowców) leżała na jego kolanach. Przez kilkadziesiąt sekund staliśmy na krawędzi wojny. Potem okazało się, że kurs rakiety nie jest zgodny z kursem pasującym do tego scenariusza ataku i gotowość odwołano.

Typowe dla filmów sensacyjnych scenariusze, w których grupa terrorystów przejmuje kontrolę nad silosem atomowym, są całkowicie oderwane od rzeczywistości. Każde mocarstwo spodziewało się ataku wydzielonych oddziałów wroga na swoje wojska rakietowe i lotniska. Zarówno ukryci agenci jak i grupy Specnazu miały za zadanie ich atakowanie i niszczenie. W związku z tym zostało to tak zorganizowane, żeby żadne nawet największe i najlepiej przygotowane grupy agentów czy sił specjalnych nie mogły tego dokonać. Zgrupowania czy to mobilnych czy stacjonarnych wyrzutni są umieszczone w rejonach o najwyższej możliwej kontroli bezpieczeństwa (np. rakietowe wojska francuskie są umieszczone na silnie umocnionym płaskowyżu Albion). Żeby przejąć kontrolę nad choćby jednym silosem (z reguły są umieszczone w grupach przypominających kilkunastokilometrowy okrąg) wymagałoby stoczenia wielogodzinnej bitwy potężnych oddziałów spadochronowych, a do tego czasu przybędzie dowolnie silna odsiecz wojsk zmechanizowanych. Zaś przejęcie jej przy pomocy agentury wymagałoby wieloletniego budowania siatki agentów, bez trudu wykrywalnej dla kontrwywiadu gospodarza. Czym innym jest dostarczenie informacji, kopiowanie danych i map, a czym innym osadzenie siatki przygotowanej do przejęcia siłą tak ściśle chronionego obiektu. Żaden pojedynczy szpieg nie mógłby tego dokonać. Nawet James Bond. Terroryści być może z czasem zdobędą pojedyncze urządzenia niewielkiej mocy i użyją ich do zniszczenia jakiegoś miasta Zachodu. Jednakże z cała pewnością nie spowoduje to globalnej wojny nuklearnej – może jednak spowodować użycie broni nuklearnej w odwecie przez zaatakowane państwo, co zwiększy napięcie międzynarodowe i teoretycznie może w konsekwencji doprowadzić do katastrofy.

Wejście w atmosferę głowic MIRV, (US Army) Wejście w atmosferę głowic MIRV. Każda z tych linii w warunkach wojny byłaby zakończona eksplozją. (US Army)

Reasumując, możliwości wybuchu globalnej wojny nuklearnej są trzy:
1. Celowe rozpoczęcie takiej wojny przez jakieś mocarstwo (nieprawdopodobne/niemożliwe).
2. Przypadkowy atak lub błędna ocena działań przeciwnika lub wadliwe działanie urządzeń np. błędne oprogramowanie lub działanie systemu ostrzegawczego, przytoczony przypadek rakiety norweskiej, błąd radarów które zinterpretowały deszcze meteorytów jako atak rakietowy w latach 60., przypadkowe zadziałanie systemu automatycznego, podjęcie decyzji przez sztuczną inteligencję. ( bardzo mało prawdopodobne).
3. Działalność wywrotowa/terrorystyczna – wzrost napięcia między mocarstwami, który w konsekwencji doprowadzi do nerwowych działań i zwiększy ryzyko błędnej oceny wroga i przypadkowego rozpoczęcia wojny (mało prawdopodobne).

Z tej oceny wynika, że globalna wojna nuklearna może właściwie wybuchnąć tylko przypadkowo z wcześniejszym ostrzeżeniem lub bez ostrzeżenia. Muszę tu jednak zastrzec, że ta ocena wynika z analizy dostępnej wiedzy powszechnej, a ta może mieć charakter propagandowo-uspokajający. Być może tajne dane wywiadu sugerują coś zupełnie innego.

Strategia nuklearna

Broń nuklearną dzieli się ze względu na zasięg i przeznaczenie.
Broń strategiczna służy do niszczenia wrogich państw. Ma zasięg globalny (lub przynajmniej kontynentalny) i charakteryzuje się dużą mocą przenoszonych głowic ze względu zarówno na możliwą niedokładność trafienia jak i duże powierzchnie potencjalnych celów (np. metropolia). Broń operacyjna ma za zadanie być użyta przeciwko głębi operacyjnej wojsk wroga, czyli na ok. 500-600 km. Służy do niszczenia zgrupowań wojsk, ale może też być użyta w charakterze strategicznym. Moc głowic jest różna: od tak dużych jak w broni strategicznej do relatywnie małej. Broń taktyczna ma być użyta bezpośrednio przeciwko wojskom wroga rozwiniętym w terenie. Ma ona zasięg ok. 300 km i charakteryzuje się bardzo małymi mocami głowic, podobnej skali do tej jaką użyto przeciwko Hiroszimie.

W zależności od scenariusza wojny różna będzie kolejność ataków, ale najprawdopodobniej będzie miała ona taki przebieg. Pierwsze swoje cele osiągną głowice rakiet taktycznych po około 15 minutach od rozpoczęcia wojny i potwierdzenia rozkazów. Następnie spadną pociski z głowic międzykontynentalnych – osiągają cele po około 25 minutach. Po nich do celów dolecą pociski wystrzelone z okrętów podwodnych, które bardzo często powtarzają trafienia w cele zarezerwowane dla głowic międzykontynentalnych, na wypadek gdyby tamte nie zniszczyły swoich celów (tzw. przekopywanie gruzów). Samoloty taktyczne zrzucą swoje bomby po około 30 min do 2 godzin od otrzymania rozkazu startu.

Niszczenie silosów za pomocą eksplozji naziemnych Niszczenie silosów za pomocą eksplozji naziemnych

Ostatnie dolecą bombowce strategiczne (nawet po kilku godzinach) – odpalą swoje rakiety na cele strategiczne, które dotychczas uniknęły zniszczenia – każdy bombowiec ma wskazany cel główny, poboczny i trzeciorzędny. Gdyby się okazało, że zanim bombowiec doleciał do celu zniszczeniu uległy wszystkie cele, które miał zaatakować, załoga ma swobodę wyboru działania, może zaatakować jakiś inny cel, powtórzyć atak na zniszczone cele lub wrócić do bazy, nie dokonując ataku, zachowując swoje głowice jako rezerwę dla dalszej wojny.

Celami dla głowic nuklearnych są przede wszystkim duże miasta, centra przemysłowe, centra komunikacyjne, elektrownie atomowe, wielkie lub szczególnie ważne jednostki wojskowe. Cele te rażone są na dwa sposoby. Głowica może eksplodować w pobliżu ziemi (w taki sposób, że kula ognia dotyka powierzchni ziemi) lub w pewnej wysokości nad ziemią. Wybuch naziemny jest skuteczny w niszczeniu urządzeń podziemnych i bunkrów, ale ma mniejszy zasięg zniszczeń, zaś wybuch powietrzny jest bardzo skuteczny przy niszczeniu celów takich jak miasta i okręgi przemysłowe. Wybuch naziemny wywołuje wstrząs – lokalne trzęsienie ziemi, a kula ognia podnosząca się z miejsca eksplozji wsysa bardzo dużą ilość ziemi, pary i pyłów które będą później opadać w postaci pyłów radioaktywnych powodując dużo większe skażenie niż taki sam wybuch powietrzny.

Kto mógłby walczyć

Istnieją obecnie dwa mocarstwa mające bardzo duże arsenały głowic termojądrowych USA i Rosja. Mają one w swych arsenałach po ok. 10000 głowic. Istnieją też państwa o średnim potencjale, takie jak Francja, Wielka Brytania, Chiny, Izrael (mające po kilkaset głowic). Pozostaje jeszcze lista państw o małej potędze nuklearnej (Indie, Pakistan), i takie, które dopiero mają ambicję ją rozbudować (Korea Pn., Iran).
Z dużym prawdopodobieństwem można wskazać bloki państw, które dokonałyby wymiany ciosów. Wymiana ta miałaby miejsce pomiędzy państwami NATO a Rosją. Jedyną niewiadomą jest ChRL która mogłaby atakować zarówno państwa NATO jak i Rosję lub być z Rosją w sojuszu. Przebieg wojny atomowej na bliskim wschodzie oraz między Indiami a Pakistanem z ew udziałem Chin to temat na oddzielną analizę. Pewne jest, że celami staną się wszystkie prawie państwa, ponieważ ten kto nie uczestniczyłby w wymianie ciosów stałby się w nowym porządku mocarstwem, a na to żadne dzisiejsze mocarstwo nie chce pozwolić. Dla Polski znaczenie ma tylko arsenał nuklearny Rosji, bo tylko ona dokonałaby ataku na nasze terytorium.

Siły strategiczne Rosji

Siły strategiczne Rosji na dzień dzisiejszy stanowi 667 urządzeń nośnych, które przenoszą w sumie 3070 głowic. Strategiczne siły rakietowe liczą 415 rakiet czterech typów wyposażonych w 1575 głowic. Flota składa się z 14 okrętów podwodnych niosących 173 pociski z 611 głowicami. Siły powietrzne liczą 79 bombowców niosących 884 rakiety manewrujące. Międzykontynentalne rakiety balistyczne są uzbrojone w różną liczbę głowic o mocy 500 kt albo 5 Mt. Pociski odpalane z okrętów podwodnych mają moc 100 kt, a rakiety manewrujące odpalane z bombowców mają głowice o mocy 200 kt. Lista potencjalnych wrogów dla Rosji jest bardzo długa (USA, Chiny, Japonia, Korea pd. Australia, Kanada, Państwa UE zwłaszcza WB, Francja i Niemcy i inne). Nie można ocenić jak skuteczne są systemy obrony NATO i ile z tych głowic i bombowców zostanie zniszczonych lub w inny sposób zneutralizowanych przed dotarciem do celu. Przyjmuje się, że ok. 10% rakiet nie opuści silosów z powodu różnych usterek (wiele rakiet rosyjskich ma już ponad 30 lat – trudno przewidzieć czy są w stanie wystartować, dolecieć do celu i w niego trafić – tak samo stare głowice nuklearne – nie wiadomo z jaką skutecznością mogłyby działać – cały czas przedłużane są resursy a reforma sił strategicznych Rosji stoi pod znakiem zapytania). Prawdopodobnie nie więcej niż 20 % rakiet balistycznych i bombowców zostanie zneutralizowanych przed dotarciem do celu. Budowa i testy różnych systemów zwalczania pocisków balistycznych i nerwowe reakcje Rosji na te działania sugerują, że skuteczność amerykańskich systemów obrony przeciwrakietowej może być bardzo wysoka.

Siły taktyczno-operacyjne Rosji

Bardzo duża liczba urządzeń nuklearnych jest przewidziana do użytku nie-strategicznego. Głowice te są zarezerwowane do celów obrony powietrznej (niszczenie nadlatujących rakiet i bombowców za pomocą eksplozji powietrznych na dużych wysokościach lub nawet w kosmosie) oraz pozostają w dyspozycji dowódców frontów. Rakiety taktyczne mają zasięg 300-400 km i przenoszą głowice o mocy 1 Mt. Bomby lotnicze muszą być dostarczone do celu przez samoloty i maja moc 250, 350 kt lub od 5 aż do 50 (sic!) Mt. (Dokładne wagomiary nie są ujawnione).

Wyrzutnia Iskander Wyrzutnia Iskander

Ostatnie pogłoski o rozmieszczeniu rakiet Iskander w obwodzie Kaliningradzkim świadczą o tym, że w razie konfliktu globalnego przeciwko Polsce zostaną użyte właśnie głównie głowice taktyczne, zaś siły strategiczne przeciwko bardziej odległym i ważniejszym celom. Doktryna przewiduje, że około 20-30% broni nie-strategicznej może zostać użyta w pierwszych 100 godzinach wojny. Pozostałe zostaną zachowane dla rezerwy na wypadek przedłużania się wojny, ujawnienia się nowych ważnych celów oraz część po prostu zostanie zniszczona przez wojska NATO. Siły powietrzne Rosji dysponują około 3500 głowicami taktycznymi o różnej mocy. Daje to około 900 głowic do użycia w pierwszej fazie walki. Celami dla tych głowic będą wszystkie kraje wrogie w zasięgu rakiet taktycznych i lotnictwa nie-strategicznego.

Schemat działania Tarczy antyrakietowej

Schemat działania Tarczy antyrakietowej

Nie znając planów strategicznych Rosji, nie można ocenić, jaka część i jakich pocisków zostanie użyta przeciwko Polsce. Można jedynie spekulować.

Zależnie od wielkości i stopnia rozwoju wrogiego państwa żeby dokonać jego zniszczenia potrzebna jest różna ilość eksplozji. Państwo takie jak Francja zostałoby całkowicie zniszczone na skutek wybuchu ok. 200 głowic. Dodatkowe 50-70 głowic jest potrzebne dla zniszczenia sił strategicznych i wojsk takiego państwa. Dodając do tego możliwości obrony i wadliwe lub niecelne ataki należy przeznaczyć na zniszczenie Francji ok. 350-400 głowic.

 

 

 

Siły strategiczne Rosji prawdopodobnie zostaną podzielone w mniej więcej taki sposób:
45% – USA
10% Chiny
20 % Wielka Brytania, Francja, Niemcy
5% Japonia
10% rezerwa strategiczna
10% inne wrogie państwa (np. kraje skandynawskie, arabskie itd.)

Oceny przewidują, że na państwo wielkości i stopniu rozwoju Polski użytych zostanie ok. 150 głowic. Jednakże doktryna przewiduje, że na skutek awarii i oddziaływania przeciwnika realnie do celu dotrzeć może tylko ok. 35 % zaplanowanych pocisków. Jak byłoby w rzeczywistości, trudno przewidzieć. Należy się spodziewać, że około 50-70 głowic nie-strategicznych może być użytych przeciwko Polsce. Nie da się przewidzieć, ile z nich zdoła zestrzelić nasza obrona przeciwlotnicza. Przyjmijmy, że 20 %. Daje to szacunkowo 59 głowic z rakiet dalekiego zasięgu, 26 z bombowców strategicznych i ok. 55 głowic przenoszonych przez lotnictwo nie-strategiczne i rakiety taktyczne. Należy się spodziewać, że żadne pociski odpalane z okrętów podwodnych nie zostaną użyte przeciwko nam.

Oznacza to, że na terytorium Polski spadnie szacunkowo:
12 głowic o mocy 5 Mt,
18 głowic o mocy 1 Mt,
37 głowic o mocy 500 Kt
45 głowic o mocy 200-450 Kt..

Razem ok. 110 celów na terenie Polski zostanie porażonych eksplozją nuklearną wielkiej lub znacznej mocy.
Prawdopodobny rozkład głowic na najważniejsze cele:

Warszawa – 5 Mt jako pierwszy atak i dwie głowice po 1 Mt na wypadek gdyby tamta pierwsza zawiodła z jakiegoś powodu i dla pokrycia całej powierzchni metropolii.
Katowice – 2 x po 5 Mt + 3 x po 1 Mt dla zniszczenia przemysłu i ludności.
Trójmiasto – 2 x po 5 Mt + fala tsunami na Bałtyku wywołana eksplozjami.
Kraków, Szczecin, Wrocław, Poznań – po 5 Mt i po jednej 1 Mt w ramach przekopywania gruzów.
Większość średnich miast i okręgów przemysłowych po 1 Mt.
Średnie miasta, węzły komunikacyjne, obszary przemysłowe i wydobywcze – głowice po 200-500 Kt.
Na pewno zbombardowane zostaną wszystkie miasta o wielkości 100 tys. mieszkańców lub większe.
Obszary koncentracji dużych jednostek Wojska Polskiego – głowice po 200-500 kt.

Jeśli ktoś uważa, że Polska będzie ciężko pokrzywdzona, muszę go wyprowadzić z błędu. Najbardziej oberwie się głównym graczom – USA i Rosji i wszystkim potęgom nuklearnym. Silne ciosy otrzymają rozwinięte gospodarczo kraje (Japonia, Niemcy itd.), bardzo mocno zbombardowane będą Chiny – ich ogromna populacja byłaby wielką siła w „wojnie po wojnie atomowej” – ataki zniszczą centra koncentracji ludności, komunikację i okręgi przemysłowe, pozostawiając ocalałą ludność Chin możliwości ruchu i zaopatrzenia. Polska będzie krajem stosunkowo mało zbombardowanym w porównaniu z Europą zachodnią i USA. Najgorszym miejscem (lub najlepszym z innego punktu widzenia) będzie Moskwa – obszar moskiewski jest gigantycznym miastem, stolicą imperium, siedzibą władz politycznych i administracyjnych, ośrodkiem przemysłowym, obszarem wojskowym z dużą obecnością podziemnych instalacji. Moskwę zbombardują USA w odwecie za Waszyngton, Francja w odwecie za Paryż, Wielka Brytania w odwecie za Londyn, Chiny w odwecie za Pekin. Obrona przeciwatomowa Moskwy składa się z pocisków, które mają eksplodować w atmosferze, niszcząc nadlatujące głowice falą uderzeniową – one też przyczynia się do skażenia w okolicach Moskwy. Wszystko to sprawia, że na Moskwę będą spadać głowice jedna po drugiej, a wiele z nich będzie miało charakter eksplozji naziemnych. W razie wojny atomowej z Moskwy nie uciekną nawet szczury – zamieni się ona w równo zmielone radioaktywne gruzowisko od czasu do czasu urozmaicone kraterem po naziemnym wybuchu termojądrowym i równo przysypane grubą warstwą radioaktywnego pyłu i popiołu. Podobny los spotka zresztą wszystkie duże miasta Rosji. Ogólna ilość głowic, jakie mocarstwa NATO mogą użyć przeciwko Rosji, gwarantuje, że nie ocaleje żadne miasto większe niż 15 tys. mieszkańców.

Wymiana ciosów będzie trwać prawdopodobnie nie dłużej niż 100 godzin. Ataki nuklearne będą przychodziły słabnącymi falami żeby utrudnić obronę. Po tym czasie wszystkie walczące strony prawdopodobnie zgodzą się na zawieszenie broni. Rządy (lub ich następcy w sukcesji) będą zbyt przerażone skalą zniszczeń i koniecznością ratowania tego co zostało, żeby kontynuować wojnę. Mimo ogromnej nienawiści, jaką będą do siebie odczuwały, dalsze prowadzenia działań zarówno siłami nuklearnymi jak i wojskami konwencjonalnymi w obliczu strat 50-70 proc. jednostek i całkowitego przerwania logistyki nie będzie po prostu możliwe.

W jednej tysięcznej sekundy w miejscu, gdzie była głowica, pojawia się kula ognia o rozmiarach kilkuset metrów i temperaturze kilku milionów stopni. Przez pierwszych kilka-kilkanaście sekund od wybuchu powstaje niewyobrażalnie silne światło. Każdy, kto bezpośrednio patrzy w miejsce eksplozji z odległości mniejszej niż 40 km zostanie oślepiony na kilka dni i może doznać trwałego uszkodzenia wzroku. Drugim skutkiem jest ogromne promieniowanie cieplne, które zapala wszystko, co może się palić w zasięgu wielu kilometrów od miejsca eksplozji – domy, drzewa, samochody, ubrania na ludziach. Wszystko, co się nie pali, zostaje głęboko przysmażone, np. ludzka skóra. Powstają wówczas straszne ślady znane z Hiroszimy – wypalony cień człowieka na ulicy itp. Zaczynają się pożary miast i lasów. W wybuchach dużej mocy, w przeciwieństwie do tego z Hiroszimy, osoby poparzone promieniowaniem cieplnym nie przetrwają, bo zabije je fala uderzeniowa mająca większy zasięg niż promieniowanie cieplne przy głowicy tej mocy.

W ciągu tych pierwszych sekund uwalnia się też bardzo silne promieniowanie przenikliwe, które poraża każdego, kogo nie osłaniało od wybuchu coś gęstego i grubego (najlepiej beton). Z szybkością początkowo ponaddźwiękową, a później dźwięku od miejsca eksplozji zaczyna iść fala uderzeniowa. Jest to fala niezwykle wysokiego ciśnienia – podmuch, który burzy betonowe domy, rozrzuca samochody, powala drzewa. Nie można tego porównać nawet z najsilniejszym tornado znanym z natury. Wywołuje ogromne ciśnienie, które powoduje implozję i zawalenie budynków do środka ze względu na różnicę ciśnień wewnątrz i na zewnątrz. Podmuch fali uderzeniowej niszczy też budynki, powodując gwałtowny napór i uderzenie na jedną stronę budynku, co dosłownie powoduje ich przewrócenie.

Kiedy fala uderzeniowa przejdzie, podciśnienie powoduje, że tworzy się potwornie silny ciąg powrotny, skutkiem tego fala uderzeniowa jakby wraca z powrotem w kierunku punktu zero. Człowiek znajdujący się w zasięgu fali uderzeniowej zostanie zabity przez nagły skok ciśnienia kompresujący i dekompresujący wodę znajdującą się w organizmie (70% ciała), na skutek rozerwania płuc przez skok ciśnienia oraz na skutek podmuchu rzucającego ciałem jak szmatką i uderzającego go tysiącami odłamków i przedmiotów, często bardzo dużych, lecących z prędkością liczoną w setkach kilometrów na godzinę. Fala uderzeniowa razi często nawet na znacznych odległościach osoby, które stoją w oknie i oglądają straszny spektakl. Kiedy do nich dociera, rozbija okno na tysiące odłamków. Te odłamki wbija w ciało ciekawskiego widza na głębokość nawet 15 cm, przy okazji go najczęściej oślepiając. Gdyby ludzie nie stali w oknie, fala by ich pewnie tylko rzuciła o ziemię bez większych skutków. Kula ognista zaczyna gwałtownie stygnąć, z milionów do tysięcy stopni, i zaczyna się unosić w górę. Podnosząc się, zasysa z powierzchni ziemi wszystkie materiały (ziemię, pył, parę wodną, dym) – w ten sposób powstaje charakterystyczny grzyb. Początkowo jest on czarny, później robi się biały.

Wszystko co było w okolicy i zostało poddane promieniowaniu cieplnemu zaczyna się palić. W Hiroszimie powstało zjawisko burzy ogniowej – gigantycznych rozmiarów pożar, który zasysa powietrze z okolicy z siłą huraganu, podsycając tym samym mocniej pożar. Siła wiatru jest tak wielka, że podnosi w górę nawet dachy budynków i samochody. Wysysa on także tlen z okolicy, zabijając ludzi ukrytych w schronach. Po eksplozji w Hiroszimie burza ogniowa szalała przez 6 godzin. Jednakże współczesne betonowe miasta nie są takie łatwopalne i nie należy się spodziewać powstania burzy ogniowej, tylko licznych normalnych pożarów budynków i lasów (zależy od pory roku i wilgotności). Powstanie mega pożarów obejmujących kompleksy leśne i miejskie, nieraz stawiających w ogniu całe prowincje, jest bardzo mało prawdopodobne. Tylko w korzystnych warunkach (suche lato) powstaną duże pożary.
Eksplozja nuklearna wywołuje jeszcze jeden efekt – impuls elektromagnetyczny. Szczególnie silny impuls można wywołać za pomocą wybuchu w górnych warstwach atmosfery. Zjawisko to indukuje ładunek elektryczny we wszystkim co przewodzi prąd na gigantycznych obszarach – całe kontynenty od jednej bomby. Dla człowieka ten efekt jest nieszkodliwy i niewyczuwalny, ale wszystkie urządzenia i maszyny zostaną uszkodzone lub zniszczone. Staną samochody, spalą się komputery, skasowane zostaną dyski twarde. Jedynie urządzenia znajdujące się pod ziemią (około 1 metr) lub ukryte w klatce Faradaja przetrwają to zjawisko bez szwanku.

Promieniowanie

Każdy, kto był wystawiony na promieniowanie przenikliwe w momencie wybuchu bomby (oświetliło go bezpośrednio białe światło lub odgradzała go od niego cienka osłona) został napromieniowany zewnętrznie. Skutki napromieniowania są różne i zależą od dawki. Dawka zmienia się w zależności od wielu czynników, ale najważniejsza jest odległość i materia odgradzająca od źródła. Jeżeli ktoś znajdował się tak blisko wybuchu, żeby zostać napromieniowany w stopniu powodującym śmierć – nie powinien się martwić i tak zabije go fala uderzeniowa. Dlatego warto rzucić się za jakąkolwiek osłonę jak najszybciej od chwili błysku eksplozji.

Opad promieniotwórczy

Po przeminięciu pierwszych skutków eksplozji pozostaje już tylko jeden, choć wyjątkowo przykry – opad promieniotwórczy.
Opad promieniotwórczy zaczyna się w miejscu eksplozji i osiada na wszystkim zgodnie z kierunkiem wiatru. Im bliżej punktu zero tym większy opad, gdyż największe napromieniowane cząstki ziemi i pyłu opadają pierwsze.

Kierunki wiatru są różne na różnych wysokościach, a grzyb wynosi opad promieniotwórczy na wiele warstw atmosfery. Kształt opadu promieniotwórczego przypomina więc dłoń z rozcapierzonymi palcami od miejsca eksplozji w kierunku wiatru – najczęściej w kierunku wschodnim. Najgroźniejsze skażenie następuje w pierwszych kilku godzinach do pierwszej doby. Cały opad może się unosić w atmosferze nawet przez miesiąc i dłużej, podróżując przez całe kontynenty. Jeżeli znajdujemy się około stu lub więcej kilometrów od miejsc wybuchu, mamy co najmniej kilka godzin zanim opad do nas dotrze. Do opadu spowodowanego eksplozjami naziemnymi (powietrzne powodują o wiele mniejszy opad) dochodzi jeszcze skażenie ze zniszczonych elektrowni atomowych, których w Europie są dziesiątki (a materiał radioaktywny w nich zawarty zostanie rozpylony przez eksplozje). Największe skażenie nastąpi na odległości ok. 150 km od elektrowni – co oszczędza Polskę, ale jest mordercze dla całej zachodniej Europy. Promieniowanie najczęściej wyraża się w Rentgenach na godzinę. Można też je podawać w remach (roentgen equivalent in man lub mammal) jeżeli dotyczy ona człowieka lub ssaka o podobnej wielkości. W tym sensie remy to przeliczenie rentgenów na żywy organizm. Przykładowo dawka promieniowania 200 rentgenów na godzinę powoduje że człowiek po dwóch godzinach przebywania w takim miejscu jest napromieniowany do 400 remów. Dawka powodująca chorobę zaczyna się od 150-200 R, ale rzadko taka dawka kończy się śmiercią. Przy napromieniowaniu 450-500 remów umiera połowa ludzi. 2000 remów powoduje śmierć po ok. dwóch tygodniach praktycznie każdego napromieniowanego. 10 tys remów zabije jeszcze tego samego dnia.

Ochrona przed opadem zależy od tego, gdzie się schronimy. Wyraża się ją w wartości ochronnej PF (protection factor). Wyraża ona ile razy jest zmniejszona dawka promieniowania w danym miejscu w stosunku do osoby będącej na zewnątrz – mającej PF 0. Na przykład PF 10 oznacza, że dawka została zmniejszona 10 razy. Osoby schowane w piwnicach domów lub wewnątrz dużych betonowych budynków są chronione przed promieniowaniem w wartości ochronnej PF około 40-50. Przygotowany specjalnie schron przeciwopadowy daje osłonę nawet PF 100-300. Profesjonalne wojskowe schrony dają osłonę około 1000 PF. Realne skażenia okolicy opadem promieniotwórczym w wysokości 200-300 Rentgenów na godzinę nawet osoby schowane tylko w piwnicy mogą bez trudu przeżyć. W takiej piwnicy należy wytrzymać przez co najmniej kilka dni, a najlepiej przez miesiąc (40 dni). W tym czasie promieniowanie spada już do bardzo małej dawki 0,25 R na godzinę, co pozwala na stałe przebywanie na zewnątrz – jednakże spać należy w dalszym ciągu w miejscu zabezpieczonym.

Czy można to w ogóle przeżyć? Powszechne poglądy.

Od początku ery atomowej ludzie są przekonani, że wojna atomowa zakończy istnienie życia na Ziemi. W najlepszym wypadku spotka nas los dinozaurów, a życie jakieś może przetrwa. Dinozaury zabił jeden meteoryt, a my przecież zrzucimy sobie ich na głowę tysiące.

Potworne promieniowanie zabije każdą wyżej zorganizowaną istotę – powoli przeniknie na południową hemisferę i tam też zabije wszystko – tak przedstawiono to w powieści i filmie „Ostatni brzeg”. W „Dniu Tryidów” świat opanowały bardzo mocno zmutowane organizmy powstałe na skutek promieniowania. Długo można by wyliczać tytuły filmów i książek oraz broszury grup rozbrojeniowych, które wmawiały ludziom, że wojna nuklearna to całkowita i totalna zagłada życia na Ziemi dlatego Zachód powinien się jej pozbyć i pozwolić podbić ZSRR. W ostateczności, jeżeli nawet przeżyjemy wojnę, to i tak zabiją nas trucizny popromienne Jod-131, Stront-90, Cez-137. Trucizny te dostają się do organizmu człowieka i osiadają w tarczycy (Jod-131), w mięśniach (Cez-137) i w kościach (Stront-90). Rozpadają się tam, wydzielając promieniowanie, i zabijają ludzi i zwierzęta promieniowaniem lub nowotworami.
Ponadto pyły i dymy z miast i lasów zasłonią słońce i spowodują nuklearną zimę, która może wywołać epokę lodowcową lub nawet efekt Ziemi-kuli śnieżnej. Zanik warstwy ozonowej spowoduje śmierć roślin poddanych nadmiernemu promieniowaniu UV i poważne poparzenia ludzi już po kilku minutach na słońcu oraz tzw. ślepotę śnieżną.

Na pewno miło nie będzie, ale czy na pewno będzie aż tak źle?
Moc upadku meteorytu, który zabił dinozaury, wynosiła 192 Terra tony. Tymczasem potencjalna wojna nuklearna miałaby moc ok. 10 000 Mt, czyli dziesięciu Gigaton – sto tysięcy razy mniej! Żeby spowodować zatrucie promieniotwórcze całej Ziemi takie, jak przedstawiono w „Ostatnim brzegu”, należałoby stworzyć arsenał nuklearny 500 tys. razy większy niż ten, który istnieje obecnie. Przy obecnym arsenale żadne masowe mutacje nie nastąpią – napromieniowane organizmy albo wyzdrowieją, albo umrą, ale nie zmutują.

Jod-131 ma okres połowicznego rozpadu 8 dni. Już po miesiącu praktycznie zanika, po kilku miesiącach można o nim zapomnieć całkiem. Dzieciom należy podać płyn lugola, aby jod nie dostał się do ich rozwijających się tarczyc. Jeżeli przez miesiąc nie wychodzimy z piwnicy jesteśmy bezpieczni, zaniknie i promieniowanie z opadu i Jod-131. Stront i Cez mają okres połowicznego rozpadu około 30 lat. Nawet jeśli osiądą w ciele człowieka, to po około 15-30 latach wywołać mogą nowotwory – w świecie postnuklearnym 30 lat życia to abstrakcyjna długość. Będzie 1000 rzeczy mogących łatwiej zabić niż te pierwiastki. Większość ludzi zdąży przeżyć całe życie i odchować dzieci zanim rozwinie się nowotwór od tych pierwiastków. Dzieci nie będą niosły wad genetycznych najwyżej kilka procent więcej niż dzisiaj. Osoby mocno napromieniowane umrą, a te słabo napromieniowane nie będą miały uszkodzonych gamet na tyle, żeby nastąpiły wady genetyczne. Jedynie rozwijające się płody w momencie wybuchu wojny mogą być uszkodzone przez promieniowanie.

A więc jak będzie?

Efektem dostania się pyłów i dymów do wyższych warstw atmosfery może być kilkunasto-procentowe zmniejszenie światła słonecznego. To spowoduje poważne ochłodzenie i przyśpieszone przyjście zimy nawet w środku lata. Okresy wegetacji roślin będą skrócone. Ale nie nastąpi epoka lodowcowa ani kula śnieżna.

Nastąpi jednakże zanik warstwy ozonowej. Spowoduje to, że skóra, zwłaszcza białych ludzi, będzie w ciągu kilku minut doznawała poparzeń słonecznych. Trzeba też będzie nosić osłonę oczu. Prawdopodobnie trzeba będzie przejść na tryb życia nocnego, a w dzień wychodzić tylko dokładnie owiniętym w materiały i z okularami na oczach. Ten sam efekt oraz opad promieniotwórczy spowoduje śmierć wielu większych zwierząt. Małe zwierzęta spędzają większość czasu pod ziemią i są aktywne nocą, więc nie ucierpią tak bardzo. Około 50-70 % mieszkańców wielkich miast zginie od razu. Opad promieniotwórczy zabije ludzi żyjących na jego trasie zwłaszcza jeśli nie będą wiedzieli że powinni się schować i jak to zrobić – winne temu jest też powszechne przekonanie, że tego kataklizmu nie można przeżyć.

Na sutek ataku i opadu ludność Polski zmniejszy się o około 10-20 mln w pierwszym miesiącu po wojnie. Dla zmniejszenia strat wywołanych bronią nuklearną niezbędna jest świadomość ludności – co zrobić, żeby przeżyć. Bardzo duże znaczenie ma przygotowanie się zawczasu do przetrwania i zgromadzenie zapasów wody i żywności (zarówno przygotowanie osobiste jak i w ramach obrony cywilnej). Równie wielkie znaczenie jak przygotowanie fizyczne i zaopatrzeniowe ma przygotowanie psychiczne – wola i wiara w przeżycie . Bez tego skutki psychiczne mogą mieć równie niszczycielskie efekty jak opad promieniotwórczy.

Wszystkie te warunki są obecnie spełnione na przerażająco niskim poziomie. Ludzie nie wiedzą, co zrobić żeby uniknąć opadu promieniotwórczego, nie maja zapasów żywności i leków i są przekonani, że wszelkie działania są pozbawione sensu, bo jedyne szanse przeżycia na Ziemi mają ukryci w tajnych bazach rządowych. A nawet gdyby się przeżyło, to po co przecież życie w takim świecie jest bezcelowe.

Pierwsze dni i tygodnie po wojnie.

Ludzie mieszkający w centrach dużych miast zginą w pierwszych sekundach i minutach. Ci, którzy mieszkają na przedmieściach, poparzeni, poranieni i napromieniowani, będą się starali uciec przed opadem promieniotwórczym. Pieszo oczywiście – żaden samochód nie będzie działał (efekt EMP), ze stanem dróg też będzie kiepsko. Setki tysięcy ludzi z miast będzie się starało uciec do okolicznych wsi i miasteczek – będą tam witani różnie. Uciekinierzy przechodzący przez obszary skażone zostaną śmiertelnie napromieniowani i umrą najdalej dwa tygodnie później. Bez jedzenia, opieki medycznej, poranieni i napromieniowani nie odejdą zbyt daleko – kilkadziesiąt może sto kilometrów od miast. Jeżeli wojna wybuchnie w okresie zimnym, większość uchodźców nie przeżyje pierwszych dni, nie mając schronienia i właściwego ubrania. Większość albo zginie albo zostanie przyjęta przez mieszkańców wsi. Część już teraz stanie się bandami rabusiów atakującymi innych uchodźców lub samotne domy. Być może rząd będzie się starał zorganizować jakieś obozy dla uchodźców. Z każdym dniem sytuacja w nich będzie się pogarszać z powodu kłopotów z dostarczeniem zaopatrzenia. Siły zbrojne dosyć szybko będą się rozpraszać. Utrzymanie dyscypliny w takich warunkach będzie niemożliwe. Żołnierze będą chcieli odnaleźć swoje rodziny. Część z nich zdezerteruje z bronią, stając się bandami rabunkowymi. W wojsku pozostaną tylko ci, którzy będą uważali że to im daje największe szanse przeżycia zwłaszcza nie mający rodzin lub zakładający, że rodzina nie żyje. Z czasem rząd będzie tracił coraz bardziej wpływ na siły zbrojne. Brak zaopatrzenia, brak paliw, utrudniona komunikacja i transport będą powoli wyniszczały możliwości zarządzania państwem i wojskiem.
Pojawi się potężna fala samobójstw – zwłaszcza wśród uciekinierów z miast i żołnierzy. Ludzie na wsi, którzy nie stracili ani domów ani rodzin, będą popełniali samobójstwa znacznie rzadziej, ale wielu z nich to uczyni ze strachu przed przyszłością lub sądząc, że choroba popromienna i śmierć jest nieunikniona.

Zasłonięcie nieba przez dymy i pyły spowoduje znaczne ochłodzenie w następnych tygodniach. Niezależnie od pory roku (lato czy zima) wiele osób zginie w następstwie, braku jedzenia i schronienia – wystarczy jedna noc na chłodzie dla wyczerpanych zestresowanych ludzi. Pomoc medyczna nie będzie funkcjonować poza obozami uchodźców. Szerzyć się więc zaczną choroby, których nazwy już zapomnieliśmy, jak cholera, tyfus i inne.
Przyśpieszone nadejście chłodów spowoduje, że zbiory tego roku będą bardzo mizerne. Ale prawdopodobnie wystarczą, żeby wyżywić wsie. Wiele zwierząt gospodarskich padnie nawet w obszarach niedotkniętych opadem promieniotwórczym. Ten sam los czeka zwierzynę w lasach.

Pierwsze pół roku po wojnie.

Promieniowanie już praktycznie zanikło. Pozostaje oczywiście Stront i Cez, ale one zostaną z nami przez najbliższe kilkaset lat, więc nie myślmy o nich.
Zależnie od tego, kiedy nastąpi wojna zima tego roku przyjdzie szybko lub będzie przedłużona. Zapewne nawet połowa roku będzie śnieżna i mroźna. Będą to warunki wyniszczające dla uciekinierów. Mieszkańcy wsi zimę zniosą dosyć dobrze starając się zdobyć jak najwięcej informacji o świecie. Na spóźnioną wiosnę rolnicy zaczną wysiewać. Zwierzęta gospodarcze z trudem zniosą zimę – zacznie brakować paszy. W nadchodzącym roku będzie brakować nawozów i środków chwasto i owadobójczych – nie działają już fabryki chemiczne i nie działa transport. Niektórzy rolnicy będą mieli jeszcze zapasy. Być może jakieś przedsiębiorcze jednostki zorganizują jakiś handel tymi materiałami. Tak czy siak na pewno będzie ich za mało. W połączeniu ze słabymi zbiorami w poprzednim roku, silnym promieniowaniem UV i obniżonymi temperaturami da to wyjątkowo słabe zbiory. Brak działających maszyn rolniczych i brak paliw płynnych do tych nielicznych, które będą działać, da szansę na pracę uciekinierom z miast. Będą pracować za jedzenie i wyć z tego powodu ze szczęścia. Ataki band rabunkowych staną się coraz dotkliwsze. Zimę spędziły one na ustalaniu hierarchii i rozpoznawaniu celów. Ponadto głód zwiększył ich determinację. Na wiosnę zaczynają atakować wsie i gospodarstwa. Chłopi organizują siły samoobrony dochodzi do coraz krwawszych walk. Najgroźniejsze grupy bandyckie składające się z byłych żołnierzy maja jednak przewagę i wiele wsi zostaje spalonych. Grupy bandyckie cywilów będą się skupiały na atakowaniu samotnych gospodarstw.
Walki między ludźmi i coraz gorsze zbiory wraz z brakiem opieki medycznej i lekarstw powodują dużą śmiertelność ludności. W wielu wsiach i miasteczkach wybuchną epidemie. Ludzie powoli zaczną się uczyć żyć w nowych warunkach. Każdy błąd lub infekcja będzie opłacany śmiercią. Zwiększone zagrożenie życia, brak antykoncepcji i brak innych rozrywek spowodują zwiększony przyrost naturalny. Ludzie powrócą do naturalnego cyklu posiadania pierwszych dzieci niedługo po osiągnięciu dojrzałości płciowej.

Pierwszy rok po wojnie

Kto miał zginąć, już nie żyje. Ludzie już wiedzą, co działa, a co nie. Wiedzą jak zdobyć żywność, leczyć się, bronić i atakować. Wokół lokalnych przywódców (czy to bandyckich czy grup obronnych) powstają drużyny. Wzrasta doświadczenie i umiejętności walki po obu stronach. Słabsze grupy bandyckie zostają wyeliminowane. Mimo wszystko liczba ludności ciągle spada na skutek braków żywności, chorób i walk. Pojawia się pierwsze pokolenie dzieci po wojnie. Jest liczne. Ocalałe miasteczka stają się ośrodkami handlu i przemysłu. Udaje się naprawić wiele maszyn i urządzeń. Powoli odtwarza się transport dalekosiężny w postaci kolei napędzanej parą. Niebo zaczyna się przejaśniać. Wraz z powolnym odtwarzaniem przemysłu i handlu oraz poprawieniem się warunków klimatycznych plony wreszcie są wystarczające. Lokalni władcy organizują drużyny zwalczające bandytów. Pojawiają się też drużyny najemników. Drużyny te każą sobie płacić za ochronę – staje się to nowym zawodem (często są trudno odróżnialne od bandytów). Odradza się zwierzyna leśna. Coraz łatwiej wyżywić się z polowania i zbieractwa. Powoli odtwarzana jest władza polityczna. Być może na tym etapie doszło by do powstania lokalnych państewek i wojen między nimi.

Jaka przyszłość

Polska w następnych latach po wojnie przypominałaby Polskę w XIX wieku (pomieszaną z dzikim zachodem i średniowiecznym rozbiciem dzielnicowym) poprawioną o to, że ludzie mieliby dostęp do wiedzy o wielu nowoczesnych technologiach (w postaci książek i innych źródeł). Mieliby możliwość wyprawiać się do ruin miast i zakładów przemysłowych w poszukiwaniu technologii. Rozwój byłby gwałtowny. Szybko rosnąca populacja, nowe stosunki społeczne. Być może cywilizacja zatoczyła by koło, ale potem by gwałtownie wystrzeliła naprzód.

Wojna nuklearna byłaby największą katastrofą w dziejach ludzkości. Najgorszym dniem w historii przyćmiewającym wszystkie inne plagi. Niewyobrażalne ilości ludzi by zginęły straszną śmiercią. Jednak nie tylko nie skończyło by się życie na Ziemi, ale nawet cywilizacja by przetrwała. Nastąpiła by ogromna zmiana, podobna do upadku imperium rzymskiego. Cywilizacja, która by się po tym podniosła miałaby inne oblicze, charakter i zwyczaje.

Bibliografia:
– Henryk Michalski, Pierwsze 100 godzin wojny nuklearnej, MON Warszawa 1969
– Wacław Świątnicki, Zbigniew Świątnicki, Wojna w kosmosie, MON Warszawa 1990
– Ryszard Szepke, 1000 słów o atomie i technice jądrowej, MON, Warszawa 1977
– Zbigniew Schneigert, Broń i strategia nuklearna, Epoka, 1983
– Jerzy Zakrzewski, Miasto w wojnie jądrowej, Biblioteka polskiej myśli wojskowej, Warszawa 1964
– Bruce D. Clayton Ph.D, Life after doomsday, Paladin Press, 1979
– “Long term worldwide effects of multiple nuclear weapons detonations” raport National Academy of Sciences, 1975
– Samuel Glasstone, Philip J. Dolan, the effects of nuclear weapons, United States Department Of Defense And The Energy Research And Development Administration, 1977
– Gunnar Arbman, Charles Thornton, Russia’s Tactical Nuclear Weapons, Swedish Defence Research Agency, Stockholm, 2005
– Worldwide effects of nuclear war – some perspectives, U.S. Arms Control and Disarmament Agency, 1975.
– Center for Defense Information, http://www.cdi.org
– Russian strategic nuclear forces http://russianforces.org/
– Captain John W. Dorough, Jr. Soviet Civil Defense U.S.S.R. preparations for industrial-base war survival Air University Review, March-April 1977
– Dr. Nikolai Sokov, Tactical Nuclear Weapons, Monterey Institute of International Studies May 2002

Źródło: Mojeopinie.pl

 

Odpowiedzi: 56 to “Czy można przeżyć wojnę nuklearną?”

  1. MaranaTha said

    Kto oddał życie Jezusowi Chrystusowi – to znaczy postanowił zostać Jego uczniem – w każdym czasie, okolicznościach i miejscu – ten przeżyje wszystko, nawet własną śmierć🙂

    ze dwa lata temu jeszcze, nakręciłem się różnymi wiadomościami o wojnie, krachu itp i żyłem w strachu – straciłem z pola widzenia Jezusa Chrystusa. Jeśli ktoś z was żyje w ciągłym lęku o jutro, boi się wojen i ich następstw ten niech powierzy życie Chrystusowi i pójdzie za nim.

    Kto się boi ten niech nie karmi się pogłoskami o wojnach, o zagładzi itp, niech zacznie karmić się Chrystusem. „Potem usłyszycie o wojnach i wieści wojenne. Baczcie, abyście się nie trwożyli, bo musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec. (7) Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu, i będzie głód, i mór, a miejscami trzęsienia ziemi. (8) Ale to wszystko dopiero początek boleści” – Ewangelia Mateusza 24:6-8

    Jeśli się ktoś boi, żyje w lękach to ma deficyt wiary – gdzie wiara w takie słowa jak np : ” Powiadam zaś wam, przyjaciołom moim, nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie mają już nic do zrobieni” – Łukasza 12:4

    „Rzekł jej Jezus: Jam jest zmarwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. (26) A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to? ” – Ewangelia Jana 11:25-26 – kto lęka się przyszłości ten nie ma pełnej wiary w te słowa, gdyby miał nie bałby się. Sam Pan Jezus powiedział, że gdy usłyszycie wieści o wojnach, i wieści wojenne ABYŚCIE SIĘ NIE TRWOŻYLI – Mt 24:6 – WIĘC JEST TO DOSTĘPNE I MOŻLIWE – ALE TRZEBA MIEĆ WIARĘ W SŁOWA BOŻE

    Gdy Piotr z wiarą patrzył na JEZUSA CHRYSTUSA to szedł po wodzie i doszedł do PANA : „A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa. (30) A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. (31) A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? ” – Mateusza 14:29-31

    JEDNAK GDY ZACZĄŁ PATRZEĆ NA WICHURĘ JEGO WIARA SKRUSZYŁA SIĘ, ZWĄTPIŁ i co się stało ??? ZACZĄŁ TONĄĆ. Tak samo będzie z ludźmi którzy zbudowali swoją wiarę na ludzkich naukach i którzy mają słabę wiarę – ZACZNĄ TONĄĆ a może już toną bo patrzą nie na JEZUSA CHRYSTUSA ale na świat, na pieniądze, doczesne sprawy, na pożądliwości. Patrzą może na WICHURY ?? – JAK WOJNY, POGŁOSKI O WOJNACH, POGŁOSKI O PANDEMIACH, KRACHU, I PODOBNYCH SPRAWACH. ——– ZAMIAST PATRZEĆ TYLKO NA JEZUSA CHRYSTUSA – KTO NA NIEGO PATRZY USTAWICZNIE TEN NIE ZLĘKNIE SIĘ, NIE BĘDZIE MAŁOWIERNY, NIE ZACZNIE TONĄĆ

    kto nie chce się trwożyć ani zacząć tonąć niech odwróci oczy, uszy, serce od świata i jego wydarzeń – niech nie powtarza błędu Piotra. Może kogoś nęci aby zobaczyć co tam słychać w świecie, szkoda że tak samo nie nęci co tam słychać w Królestwie Bożym i co słychać w biblijnych naukach, szkoda, że nie nęci aby zobaczyć czym jest prawdziwe NOWONARODZENIE – bez którego nikt nie będzie zbawiony. http://www.youtube.com/watch?v=r7eqctc84ZI

    • Okto said

      Dobrze mówisz, że jedynym ratunkiem jest Jezus Chrystus…na te całe zło. Ale czy każdy z nas zaakceptuję Wyroki Boskie o tym jak będziemy przeżywać ten Wielki Ucisk

      • MaranaTha said

        to nie będzie jeszcze wielki ucisk ale początek boleści, w wielkim ucisku świat ma się radować bo będzie wtedy wielki dobrobyt a chrześcijanie nowonarodzeni będą powszechnie znienawidzeni i zabijani nawet przez swoich bliskich. Pos rządami antychrysta ma być wielki dobrobyt dla tych którzy pójdą za nim, ale wielka bieda i prześladowanie dla tych którzy odrzucą go. Ale na obecny czas jeszcze nie rozpoczął się początek boleści – później dopiero nastanie ostatni tydzien czyli 7 lat z proroctwa Daniela. W Połowie tego okresu zacznie się globalny dobrobyt dla bezboznych, religijnych ludzi ale dla uczniów nadejdzie wielki ucisk jak pisałem

        Jedni będą się radować ale krótko, drudzy będą smucić się ale też krótko, pierwsi odrzucając Jezusa jako jedyną drogę i życie stracą wszystko, drudzy którzy uznawać będą Jezusa jako jedyną drogę, życie, prawdę zyskają wszystko

        „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy płakać i narzekać będziecie, a świat się będzie weselił; wy smutni będziecie, ale smutek wasz w radość się zamieni” – Ewangelia Jana 16:20

        • Okto said

          To według ciebie kiedy będzie ten Wielki Ucisk, bo ja wierzę, że on już trwa, ale to tylko dzięki orędziom Ostrzeżenie. Myślisz, że tylko wojna globalna jest głównym znakiem Wielkiego Ucisku? A teraz co dzieje się na świecie nie napawa optymizmem…

        • MaranaTha said

          w wielkim ucisku nie bezie globalnej wojny ale fałszywy pokój i bezpieczeństwo -1 Tesaloniczan 5:3. Nie wiem kiedy ale wiem, że jeszcze nie rozpoczęło się ostatnie 7 lat. W połowie tych 7 lat nastanie wielkie zwiedzenie, globalny dobrobyt i chrześcijanie będą wielkiej próbie, ognistej próbie. Zanim rozpocznie się 7 lat wpierw nadejdą wielkie wojny i globalny chaos – jakis czas po nich dopiero rozpocznie się 7 lat. więc wielki ucisk wg mnie nie rozpocznie się wcześniej niż w 2018 roku ale ta data nic nie znaczy bo jak pisze wpierw muszą nadejść inne rzeczy, których jeszcze nie ma. Jeśliby się okazało że to będzie i 20 lat to nie zdziwiłbym się. Czuwać trzeba codziennie a jeśli ktoś się nie narodził na nowo, nie wydaje owocu ducha – Galacjan 5:22-23 ten niech lepiej skupi się na nowym narodzeniu – niech szuka informacji na ten temat w Biblii i prosi Pana Jezusa o nawrócenie, zbawienie

        • Miko said

          Myślę, że brakuje jeszcze jednej rzeczy do rozpoczęcia Dni Ostatecznych – Świątyni Jerozolimskiej.

        • Okto said

          A ja sobie tak myślę, kto wytrzyma te straszne czasy…przecież Jezus mówi, że gdyby one nie były skrócone to nikt z nas by ich nie przeżył…przy takiej technice..to grupa Antychrysta jest w stanie nas wykończyć w ciągu paru miesięcy…a gdzie tu mowa o latach….
          Już teraz niektórzy ludzie nie wytrzymują i popełniają samobójstwa…a mają nastąpić takie kataklizmy…na widok których ludzkie serca się zatrzymają…

        • MaranaTha said

          wytrzyma ten kto prawdziwie jest w Chrystusie, wtedy okażę się kto jest prawdziwym chrześcijaninem – wiara to m.in jest przestrzegać przykazan miłości w każdym miejscu czasie i okolicznościach. Wszystko się wali a człowiek nadal chodzi w światłości, przestrzega przykazan miłosci i innych nauk Jezusa Chrystusa. To jest wiara ale gdy nadejdzie chaos wielu chrześcijan nie będzie tak czynić i stracą zbawienie.

          Jedni chrześcijanie będą wydawać i nienawidzić innych – miłość ich oziębnie i będą się gorszyć prześladowaniami dla Jezusa i cieżkimi czasami — ” I wówczas wielu się zgorszy i nawzajem wydawać się będą, i nawzajem nienawidzić. (11) I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu. (12) A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie” –

          o tym zgorszeniu się ze względu na prześladowanie dla Pana Jezusa mowa też tutaj : „A posiany na gruncie skalistym, to ten, kto słucha słowa i zaraz z radością je przyjmuje, (21) ale nie ma w sobie korzenia, nadto jest niestały i gdy przychodzi U-C-I-S-K lub PRZEŚLADOWANIE dla słowa, wnet się G-O-R-S-Z-Y ” – Mateusza 13:20-21

        • krystynka said

          Okto też jestem zdania,że dni tego chaosu będą skrócone.Przez ostatnie parę miesięcy dowiedziałam się,że parę osób odebrało sobie życie przez powieszenie.Dziwne,bo ludzie przeciętni tacy jak my a jednak coś ich po prostu dobiło.Jeśli tacy nie dają sobie teraz rady,to nawet sobie nie wyobrażam co by miało się dziać za parę lat.Przecież wyraźnie Pan Jezus powiedział, ,,ŻE JAK BY TE DNI NIE BYŁY SKRÓCONE NIE OCALAŁABY ŻADNA ISTOTA,,.Ale ze względu na nas je skróci,bo dobry Bóg wie,że to skończyłoby się dla nas tylko śmiercią,obłąkaniem i ogólnym szaleństwem.

        • Okto said

          Powiem ci szczerze Krystynka, że liczba samobójstw wzrosła…nawet dopuścili się tego czynu moi znajomi, których nikt by nie podejrzewał, że zdolni są do tego…nie wiadomo kogo dopadnie czarna rozpacz
          MaranaTha tak pewnie mówisz i dobrze prawisz, ale nikt tak naprawdę nie zna Wyroków Boskich..wiesz słabi stają się silnymi, a silni słabymi…wiesz nagle słyszysz, że taka a taka osoba dobrze zapowiadająca się z perspektywami odbiera sobie życie…i każdy zdziwiony dlaczego? A na zewnątrz wyglądała na szczęśliwą, a jednak sobie odebrała życie…albo ludzie udający twardych…a tu słyszysz, że nie ma go bo popełnił samobójstwo…

        • Stanisław II said

          Czy nie czytacie Orędzi MBM? Wielki ucisk już trwa, proszę tylko poczytać wcześniejsze przekazy.

        • Okto said

          Stanisław II wcześniej napisałem, że Wielki Ucisk trwa…lecz odniosłem się do tych słów MaranaTha, że dobrze mówi, cytuję: (…) wytrzyma ten kto prawdziwie jest w Chrystusie, wtedy okażę się kto jest prawdziwym chrześcijaninem – wiara to m.in jest przestrzegać przykazan miłości w każdym miejscu czasie i okolicznościach. Wszystko się wali a człowiek nadal chodzi w światłości, przestrzega przykazan miłosci i innych nauk Jezusa Chrystusa. To jest wiara ale gdy nadejdzie chaos wielu chrześcijan nie będzie tak czynić i stracą zbawienie.

          Pozdrawiam

        • MaranaTha said

          wielki ucisk ma trwać 3.5 roku i zacząć się od ohydy spustoszenia – „Gdy więc ujrzycie na miejscu świętym ohydę spustoszenia, którą przepowiedział prorok Daniel – kto czyta, niech uważa ……….Wtedy bowiem nastanie wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd, i nie będzie” – Mateusza 24:15,21

          wielki ucisk ma trwać około 3.5 roku – „Od czasu zniesienia stałej ofiary codziennej i postawienia obrzydliwości spustoszenia upłynie tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt dni. (12) Błogosławiony ten, kto wytrwa i dożyje do tysiąca trzystu trzydziestu pięciu dni. ” – Daniela 12:11-12

          zanim nadejdzie ohyda spustoszenia, wpierw Jerozolima będzie otoczona wojskami – Łukasza 21:20 – wszystkie te rzeczy są kwestią przyszłości

        • Okto said

          MaranaTha będę z tobą bardzo uczciwy….dla mnie Wielki Ucisk już trwa, gdyż rozpoczął się od grudnia 2012 r zgodnie z orędziem Ostrzeżenie jak i przekazami z nieba danymi Conchiglii. Nie będę ukrywał przed tobą, że jeśli chodzi o interpretację Boskiego czasu i porównywanie go z ludzkim skazane jest z góry na niepowodzenie, gdyż BÓG – JEZUS JEST WIECZNY, A MY LUDZIE ŚMIERTELNI W NASZYM WYMIARZE CIELESNYM, NIE DUCHOWYM!!!. DLATEGO TEŻ SŁOWA JEZUSA TAM ZAWARTE TRAKTUJE JAKO PRAWDĘ POMIMO TEGO, ŻE BYŚ MÓGŁ MI UDOWODNIĆ PO LUDZKU ŻE TAK NIE JEST….ŻE TO JEST NIEPRAWDA!!!. Ale w tym momencie uruchamia się u mnie wiara i po prostu wierzę w słowa zawarte w tych pismach….
          Oczywiście czasami zdarza mi się i nie będę ukrywał tu przed nikim, że chciałbym wiedzieć i rozumieć co Jezus i Jego Matka mają na myśli w danym orędziu i przekazie z nieba, tak po ludzku, ale nieraz widzę, że PRZEKRACZA TO MOJE MOŻLIWOŚCI ROZUMOWE…Takim dobrym przykładem, który mi w jakim stopniu pomógł zrozumieć mi moje ograniczone możliwości poznawcze jest przykład z okręgiem i kulą. Wyobraź sobie, że ja jestem okręgiem i istnieje tylko w dwóch wymiarach, natomiast ty jesteś kulą i istniejesz w trzech wymiarach. I teraz postanowiłem zrozumieć twój wymiar przestrzeni. To jak wiesz, zawsze dla mnie w moim wymiarze będziesz okręgiem, a tak naprawdę jesteś kulą, a ja ciebie postrzegam jako okręg. Podobnie myślę, że jest z czasem Boga a ludzkim.

          Pozdrawiam.

      • EWA DM said

        Brzeg morza. Na morzu niezliczona ilość okrętów gotowych do ataku.
        Nagle na środku wielkiego oceanu wyrosły dwie kolumny w bliskiej od siebie odległości. Na wierzchołku jednej widniał posąg Niepokalanej Dziewicy. U jej stóp znajdował się napis: Auxilium Christianorum – Wspomożenie Wiernych. Na drugiej kolumnie większej i wyższej pojawiła się ogromnych rozmiarów monstrancja z Najświętszą Hostią. Poniżej był napis: Salus credentium – Zbawienie wierzących.
        Ojciec Święty, dowódca najwyższego okrętu, widząc zaciekły atak wroga i niebezpieczeństwo zebrał kapitanów mniejszych statków. Atak nasilał się.
        W tej sytuacji Papież stanął przy sterze i statek zaczął płynąć w kierunku dwóch kolumn, z których zwisały kotwice i duże haki umocowane na stalowych łańcuchach.
        Cumuje statek z jednej strony przy kolumnie z Najświętszym Sakramentem a z drugiej z Najświętszą Niepokalanie Poczętą Dziewicą Wspomożycielką.
        Po ogromnym chaosie i wstrząsie okręty nieprzyjacielskie uciekają; inne, które z obawy przed niebezpieczeństwem wycofały się, powoli zaczęły podpływać do statku papieskiego i tam przy kolumnach zakotwiczyły się. Na morzu zapanował spokój.
        http://medziugorje.blogspot.com/2009/02/triumf-koscioa-wg-wizji-sw-jana-bosko.html

  2. Leszek said

    Przepraszam, że nie w temacie, lecz chcę nawiązać do daty tego Gł. Wpisu.
    Otóż, dzisiaj jak wiadomo jest czwartek 18 września AD 2014. Co takiego przypomina nam ta data? Owszem, dzisiaj w Kościele jest wspomnienie św. Stanisława Kostki.
    Czy ktoś z blogowiczów słyszał o salezjaninie ks. Władysławi Szembeku. Ów kapłan, którego właśnie dzisiaj 18 września mija 74-a rocznica jego męczeńskiej śmierci ofiarował swoje cierpienia i życie za nawrócenie komendanta obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu Rudolfa Hoessa; na podobieństwo przyjętej przez Boga ofiary ze swego życia św. Szczepana za nawrócenie Szawła, który otrzymał w darze drugie życie, z czym było związane nadanie mu nowego imienia, Paweł (Dz 13,9). Tej sprawie został poświęcony artykuł z Pisma „Fronda” z jesieni 2006r. zatył. „Łzy nawróconego nazisty”.
    Można o tym poczytać wpisując w Google:
    Fronda 2006, ‚Łzy nawróconego nazisty’ Beniamin Malczyk Pessimus
    i kliknąć na stosowny plik w PDF-ie. Ja mam ten plik przetworzony na Worda, ale umieszczenie w całości tego bardzo interesującego artykułu zajęłoby by dużo miejsca na blogu, więc przytaczam to początkowy fragment tego artykułu:

    …Auschwitz jest symbolem XX wieku, osią, wokół której kręciła się karuzela upadku człowieka. To nieprawda. W Auschwitz Bóg dał się spotkać człowiekowi. Znów. Katowany swoje życie ofiarowuje za nawrócenie kata. Pan przyjmuje ofiarę. Oprawca spowiada się i przystępuje do Komunii świętej…

    • Okto said

      Czyli każdy z nas uczestniczy w dziele odkupienia człowieka…i również ten przykład świadczy o tym, że Bóg jest Nieskończenie Miłosierny…dla grzesznika z prawdziwą skruchą….oraz, że Niezbadane są Wyroki Boskie

  3. Okto said

    Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad opisem dotyczącym pieczętowania ludzi przez Aniołów Bożych w czasach Wielkiego Ucisku…czy to będzie jakiś znak rozpoznawalny….

    • messenger said

      PIECZĘĆ BOŻA NA TWYM CZOLE
      Mimo że pieczęć Boga znajduje się w Jego przykazaniu o dniu odpoczynku, Bóg mówi, że sabat będzie znakiem między Nim a Jego ludem. (Ezech. 20,12+20) Rozumiemy, że ta pieczęć, którą dzieci Boże otrzymają na swym czole, zanim walka na ziemi się skończy, będzie mieć szczególny charakter. Pieczęć ta będzie dana wierzącym, którzy wytrwają i zwyciężą w walce ze „znakiem bestii”.
      „Pieczęć Boża” jest znakiem, że Bog akceptuje swoje dzieci. Pismo Święte mówi, że ci, którzy żałują swych grzechów i wierzą w Chrystusa, mają obecanego Ducha Świętego jako pieczęć. Wierzący tak długo jest zapieczętowany Duchem Świętym w swoim życiu, jak trwa w związku z Chrystusem i czyni Jego wolę. (Efez. 1,13 i Dz. Ap. 5,32)
      Przyjrzymy się teraz pieczętowaniu, którego dokona anioł Boży krótko przed powrotem Chrystusa. Pismo Święte mówi, że anioł Boga umieści „pieczęć Bożą’’ na czole tych, którzy wzdychają i płaczą nad obrzydliwościami, praktykowanymi wśród tych, którzy są duchowymi przywódcami ludu Bożego. „Pieczęć Boża” na czole jest znakiem, który aniołowie (lecz nie ludzie) mogą zobaczyć (Ezech. 9,4-6). „Pieczęć Boża” na czole to ugruntowanie w prawdzie, rozumowo i duchowo, tak że stan Bożych dzieci nie może ulec zmianie (Obj. 14,1-6).
      Ci, którzy w sobie nie pokładają zaufania, lecz okazują pokorę przed Bogiem i z mocą Ducha Świętego żyją w harmonii z boską wolą, przyjmują niebiańską pieczęć i przygotowują się na otrzymanie „pieczęci Bożej”. Gdy zostanie ona umieszczona na ich czole, ich charakter na wieki pozostanie czysty i bez skazy. Dlatego „pieczęć Boga”, stempel uznania, dany będzie tym, którzy mają Ducha Świętego; w ten sposób będą oni umocnieni w Duchu tak, że ich stan nie ulegnie zmianie. Nikt nie będzie mógł ich skrzywdzić, gdy przyjdą plagi; są przygotowani by być z Chrystusem, gdy On powróci, by zabrać swych naśladowców ze sobą
      .http://www.endtime.net/polsk/Kbkpolish.html

    • Gosia 3 said

      Ja uważam że ten znak będzie tylko widoczny dla Boga. A czymże jest pobłogosławiona przez kapłanów Pieczęć Boga Żywego którą mamy w swoich domach wg orędzi MBM. Przyjmując ją zaakceptowaliśmy mowę Boga na te czasy do nas. Z własnej nie przymuszonej woli poprosiliśmy tym gestem: Panie opieczętuj nas przez Anioła na czasy ostateczne. Bóg czekał na tę deklarację wiary. I gdy będziemy żyli wg Dekalogu to na pewno otrzymamy Pieczęć i nie będziemy widzialni dla wrogów. Tym sposobem przetrwamy.
      A ten czas będzie znacznie skrócony , bo Bóg ma wzgląd nawet na kilku wierzących i ufających mu. Odkąd mam Pieczęć przy sobie niczego się nie lękam a kiedyś byłam taka pietrucha. JEZU UFAM TOBIE!!!!!!!!!
      Ten filmik o tym co ma być na Niebie w przeciągu 4 -5lat ( 4 zaćmienia Księżyca, 2 zaćmienia słońca i Gwiazdozbiór Panny przyobleczony w Słońce, wszystko wg kalendarza hebrajskiego i pokrywające się ze świętami żydowskimi) to rychła zapowiedz Powtórnego Przyjścia Chrystusa. Przed nami trudne tylko 4-5 lat. Wytrzymamy. W międzyczasie Ostrzeżenie i Wielki Cud. Zostało już mało czasu aby się poprawić. Istnieją jeszcze inne sprawy , które dają mi tak to rozumieć ale więcej już nic nie mogę powiedzieć. Czas jest krótki . Z Bogiem i Maryją.

      • krystynka said

        Gosia też mam wydrukowaną pieczęć i noszę ją zawsze w torebce.Miesiąc temu uniknęłam tragicznego wypadku,byłam w domu i miałam jechać do sklepu,nie wiem dlaczego ale weszłam na strone tego bloga,bo miałam coś sprawdzić ale tak naprawdę,to nie wiem już co i gdzieś po 3 minutach usłyszałam straszny huk.Zderzyły się dwa auta,jeden skasowany tylko na złom,drugi poobijany,dzwoniłam po karetkę,ale okazało się ,że tylko jeden kierowca był trochę skaleczony w rękę.Wróciłam do domu i sama się zastanawiałam jak by to się dla mnie skonczyło.Czytanie bloga uratowało mnie,także pomyślałam o pieczęci którą zawsze noszę.

        • Gosia 3 said

          Krystynko! ja tez ją mam przy sobie i mąż i 2 córki i zięciowie. Piękna modlitwa jest na niej ,to żadne czary to codzienne wyznanie naszej wiary przed Panem Bogiem przez tą piękną modlitwę. Ale moje siostry nie chcą tego zaakceptować, trzymam kilka na zapas ,że może dalsza rodzina zmieni zdanie. Tak Krystynko! Twoja wiara Cię ocaliła. Twoje bezgraniczne zaufanie do Pana Boga w Trójcy Przenajświętszej. Pozdrawiam Cię i cieszę się że jesteś pośród nas i jak pięknie wyznałaś swoją wiarę. Módlmy się za siebie w rodzinie blogowej by Bóg dał nam łaskę przetrwania tego trudnego okresu, byśmy nigdy się jego nie wyparli.

      • Okto said

        Raczej skłaniam się do tego, że będzie to znak widzialny tylko dla Boga, bo w Piśmie była mowa, że sługi Boga, będą pieczętowane podczas Wielkiego Ucisku, a jak wiemy on już trwa….

    • Stanisław II said

      Znak po chrzcie i bierzmowaniu jest widoczny na czole człowieka nawet w piekle przez szatanów i innych potępionych. Ale nie widzą jego ludzie żyjący na ziemi.

      • Okto said

        Zadałem to pytanie, bo w którymś przekazie była mowa, że po tym znaku będziemy w stanie się rozpoznawać

  4. Dzieckonmp said

    Co się uczy już dzieci na Ukrainie??

    Przerażające.

    • Okto said

      Już małym dzieciom robi się pranie mózgu….chore….

    • Stanisław II said

      W Rosji od dawna szkoli się chłopców z domów dziecka na zabójców. Obeznawani są z każdą bronią którą można zabić.
      To samo dzieje się w kilku innych państwach, także w USA, Brazylii, Argentynie i krajach Ameryki Łacińskiej. Wklejanie takich filmików propagandowych w stylu Gebelsa niczemu nie służy. Albo mówimy o wszystkich sprawach albo milczymy. Nie można dawkować informacji wybiórczo gdyż to wypacza prawdę. Jeżeli nie wierzycie w to o czym piszę to zaleję ten blog linkami do filmików z makabrycznymi scenami z całego świata. Ale znając upór i ślepotę pewnych ludzi i tak to ich nie przekona. Raczej nie wstawiajmy takich rzeczy gdyż i tak to nic nie zmieni a stajemy się tubą przestepców.

      • Okto said

        Cytuję (…) Albo mówimy o wszystkich sprawach albo milczymy. Nie można dawkować informacji wybiórczo gdyż to wypacza prawdę. (…) Jestem tego samego zdania, ale szczerze przyznam, że mnie zaskoczyłeś tym, że to samo dzieje się w kilku innych państwach, także w USA, Brazylii, Argentynie i krajach Ameryki Łacińskiej.

  5. Dzieckonmp said

    szejk wyjaśnia sprawy Ukrainy

  6. młody said

    Zrzucenie jednej bomby atomowej da sie przeżyć ale juz wojny nuklearnej z uzyciem kilkunastu nie ponieważ te zmiatą wszystko na swojej drodze a ci co sie przed nią ukryją np. w podziemnych bunkrach predzej czy póżniej umrą od choroby popromiennej.

    • Atanazy said

      Artykuł mówi co innego. Są wskazane źródła informacji. Możesz podać swoje argumenty i też podać źródła?

      • Dzieckonmp said

        On tak zawsze chce się nie zgadzać tylko nie potrafi podać podstaw.

        • Okto said

          Taka już natura młodych ludzi….🙂

        • Dzieckonmp said

          Tylko on nie jest młodym. Tylko nick taki.

        • młody said

          Mów za siebie wszystkowiedzący”ęą”.Moje poglądy na wiele spraw różnią sie od twoich o 180 st .Jesteś ode mnie o wiele lat starszy a często myślisz jak dzieciak.

        • młody said

          Jak już sie ktos z tobą nie zgadza to zaczynasz swoje oszczertswa na te. osobe ze zmanipulowana albo ze nie wie co sie na świecie dzieje.Takie zachowanie to buractwo.i bamberstwo w jednym.Słoma z butów ci wystaje..

        • cox said

          Być może w krótkiej perspektywie jednostki się uratują, ale na dłuższą metę?

        • Tomasz said

          Dusza kilkulatka choć ciało może i dobiega 30-tki bo kiedyś pisał że chce wstąpić do zakonu…. Nie żyje sakramentami (przynajmniej nie na codzień) bo strasznie dużo w nim agresji i nerwów. To nie osąd tylko ocena.

        • Weronika said

          Nie ma sensu przeliczac lat innym ludziom. Wiek duszy, wiek ciala…. Ksiadz Natanek zyje Sakramentami na codzien , a charakter jak sam mowi ma porywczy po swoim sp.Tacie.

      • młody said

        Ogladaj Discovery Channel a się dowiesz.

        • Atanazy said

          Ja w telewizji oglądam tylko sport, bo informacje są często zmanipulowane. A piłki nożnej póki co się nie da. Gol to gol.🙂
          Kiedy na Discovery było coś na temat wojny nuklearnej?

    • Stanisław II said

      Nie używa się już dzisiaj brudnej broni atomowej – tej co była zrzucona na Hiroszimę. Dzisiaj rządzą bomby wodorowe i nie wspominane tu bardzo groźne bomby neutronowe które w zasadzie niszczą wszystko co żywe a pozostawia to co stałe. Kilka chwil po ataku można wejść w taki obszar i spokojnie przejąć całą infrastrukturę. Tego należy się bać a nie choroby popromiennej. Przed bombą neutronową chroni organizmy płaszcz wodny lub specjalne tworzywa sztuczne. Sprzęt wojskowy jest tym obłożony w bogatych armiach. O broni neutronowej się nie wspomina ale nie wierzę że mocarstwa w ukryciu jej nie posiadają. Kto się przyzna?

  7. CZY POLSKA ZOSTANIE ZNÓW ZAATAKOWANA PRZEZ ROSJĘ? http://urbietorbi-apocalypse.net/2014-09-17.pl.html

  8. vas5051 said

    Moim zdaniem świat po takiej wojnie – wróciłby do normalności. Może mnie zakrzyczycie ale – wrócą tradycyjne zdrowe wartości, kobieta zajmie się tym co dla niej naturalne, i mężczyzna zajmie się tym co dla niego naturalne, wróci tradycyjny zdrowy model rodziny. Samotne mamusie wypasione na alimentach w większości razem z dziećmi takiego świata nie przetrwają.

    • vas5051 said

      dodam jeszcze, że przetrwa ten co naprawdę coś umie, umie zbudować schronienie, skonstruować cokolwiek, zna się na prądzie, maszynach, technice – tacy ludzie będą cenni. Wszelkie gryzipiórki, managery – będą się w wiekszosci nadawać tylko do kopania rowu łopatą jaką uda im się zdobyć.

    • Hoplita said

      Myślisz naiwnie. Świat po takiej wojnie zmieniłby się w piekło. Wrócą tradycyjne wartości znane z kamienia łupanego, kobieta zajmie się tym co dla niej naturalne, będzie rodzić dzieci i będzie łupem, towarem seksualnym. Mężczyzna zajmie się tym co dla niego naturalne czyli łupieniem, wojną, podbojem bo to jest naturalne dla mężczyzny a nie siedzenie w domciu patrz historia ludzkości. Będzie jak za starych dobrych biblijnych mojżeszowych i abrahamowych czasów jeden mężczyzna 7 żon 35 dzieci stado kóz , owiec, namiot, plemienne wojny o dostęp do wody do pastwisk, jednym słowem natura. Historia kołem się toczy.Nie ma cudów kolego/koleżanko!

    • Okto said

      Czemu myślisz, że mamy ciebie zakrzyczeć..Każdy z nas ma takie samo prawo do wyrażania swoich własnych opinii….

  9. Stanisław II said

    W jednym z Orędzi MBM było powiedziane że użyta broń zniszczy każde urządzenie elektryczne i elektroniczne – będące aktualnie w użyciu. Luzem leżące procesory, układy scalone i tranzystorki czy tam jakieś silniki nie padną – to logiczne. Jednak wszystko co będzie włączone padnie, to nie ulega wątpliwości. Wyobraźcie sobie załamanie całej łączności, energetyki w jednej chwili. Wracamy do średniowiecza i przepadają wszystkie wirtualne pieniądze w bankach, bazy danych etc. Aby to zrobić wystarczy kilka rakiet z głowicami atomowymi detonowanymi w jonosferze. Ludzie żyją ale już nie mają nic poza sobą i chaosem.

    • Hoplita said

      właśnie w tym tekście powiedziana jest totalna bzdura: Wszystkie urządzenia elektryczne w tym samochody z wyjątkiem tych znajdujących się w tzw klatce faradaya przestaną dzialać z powodu impulsu elektromagnetycznego wywołanego eksplozją nuklearną. Przecież samochód to klatka faradaya. Jak piorun uderzy w samochód to nic nikomu ani niczemu się nie dzieje – ani człowiekowi ani elektronice.

      • Stanisław II said

        Dopowiem o co chodzi z tym niszczeniem elektroniki głównie a wraz nią wszystkiego co jest powiązane. Dzisiejszy świat zarządzany jest systemami komputerowymi – wszystko od łączności po energetykę, banki, szpitale etc. Nie sposób tego wymieniać. Wracając do impulsu elektromagnetycznego – to ON jest niszczycielski w stosunku do linii energetycznych. Zaindukowane wysokie napięcia zniszczą wszelkie urządzenia włączone w „porażone” linie energetyczne. Ale to nie wszystko. Urządzenia typu laptopy, telefony, komputery w samochodach i wszelkich innych urządzeń włączonych w danej chwili to one zostaną uszkodzone przez zmianę struktury układów scalonych. Zwyczajnie się po elektronicznemu usmażą – tak jak przy potraktowaniu elektroniki ładunkiem statycznym. Niby będą całe fizycznie ale elektronicznie bezużyteczne. Przetrwają stare urządzenia bez sterowania elektroniką ale nie będące po napięciem, Stare motory i samochody sobie pojadą dalej – tam nie ma komputerów. Temat rzeka ale nie warto dywagować.

  10. kooool said

    Mi 7.
    11 Oto dzień odbudowy twych murów!
    W owym dniu granica [twoja] będzie sięgać daleko.
    13 Lecz ziemia będzie na spustoszenie
    z powodu jej mieszkańców, przez owoc ich postępków.
    15 Jak za dni Twego wyjścia z ziemi egipskiej
    ukaż nam dziwy!
    17 Proch lizać będą jak wąż,
    jak to, co pełza po ziemi;
    wyjdą dygocąc z warowni swoich przed Pana, Boga naszego,
    drżeć będą i lęk odczuwać przed Tobą.
    19 Ulituje się znowu nad nami,
    zetrze nasze nieprawości
    i wrzuci w głębokości morskie
    wszystkie nasze grzechy.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: