Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Związek Różańca św. z Apokalipsą Św.Jana

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 Październik 2014

Ujrzałem anioła zstępującego z nieba, który w ręku swym miał klucz do przepaści i wielki łańcuch…. Związał nim węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan…” (Ap 20,1-2).

O związku Różańca Świętego z Apokalipsą św. Jana Apostoła – z fragmentów Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów przekazywanych włoskiemu kapłanowi Stefano Gobbi:

1. „Nie zaniedbujcie nigdy modlitwy różańcowej: modlitwy, którą szczególnie miłuję i o którą przyszłam was prosić z Nieba. Sama nauczyłam was dobrze go odmawiać, przesuwając w palcach ziarenka różańcowe, kiedy przyłączyłam się do modlitwy Mojej małej córki (Bernadetty), której ukazałam się w massabielskiej grocie.

Odmawiając Różaniec, zapraszacie Mnie do modlitwy z wami i naprawdę zawsze przyłączam się do niej. Jesteście wtedy małymi dziećmi, modlącymi się ze swą Niebieską Mamą. Dlatego właśnie Różaniec staje się najpotężniejsza bronią, stosowaną w strasznej walce z szatanem i jego armią zła”.

(11.02.1978; wspomnienie Najśw. Maryi Panny z Lourdes)

2.Cały Różaniec – który odmawiacie – jest jakby ogromnym łańcuchem miłości i zbawienia, którym możecie otoczyć osoby i sytuacje, a nawet wpływać na przebieg obecnych wydarzeń. Odmawiajcie Różaniec Święty z większą wytrwałością i wspaniałomyślnością. Różaniec to modlitwa, a którą Sama przyszłam was prosić z Nieba. Przez tę modlitwę udaje się wam wykryć zasadzki Mego przeciwnika i ustrzec się od jego licznych podstępów. Modlitwa ta chroni was przed wieloma niebezpieczeństwami, które szatan wam gotuje. Różaniec zachowuje was od zła i zbliża się coraz bardziej do Mnie, a wtedy mogą być prawdziwie waszą Przewodniczką i Obroną”.

(7.10.1979; Lourdes we wspomnienie Najśw. Maryi Panny Różańcowej)

3. Modlitwa posiada potężną moc. Dziedzinie dobra wznieca ona reakcję łańcuchową, mocniejsza niż reakcje atomowe. Moją szczególnie ulubioną modlitwą jest Różaniec Święty. W czasie Moich licznych objawień zawsze zapraszam do odmawiania go. Dlaczego Różaniec jest tak skuteczny? Ponieważ jest modlitwą prostą, pokorną, która kształtuje was duchowo do małości, łagodności i prostoty serca.

Szatanowi udaje się zdobyć dziś wszystko przez ducha pychy i buntu wobec Boga. Rodzą w nim przerażenie ci, którzy postępują za waszą Niebieską Mamą, drogą małości i pokory. Modlitwa różańcowa – którą gardzą wielcy i pyszni – odmawiana jest z wielką miłością przez bardzo wielu wiernych, którzy przyjęli Moje zaproszenie.

Pycha szatana zostanie znowu pokonana przez pokorę małych. Czerwony Smok poczuje się ostatecznie upokorzony i pokonany, kiedy go zwiążę. Nie posłużę się w tym celu grubym łańcuchem, lecz słabym sznurkiemRóżańcem Świętym. Jest to modlitwa, która odmawiacie ze Mną. Kiedy zapraszacie Mnie do tej modlitwy, wysłuchuję waszą prośbę i dołączam Mój głos do waszego. Łączę Moją modlitwę z waszą. Modlitwa taka jest zawsze skuteczna, ponieważ wasza niebieska Mama – to wszechmoc błagająca.

Różaniec to modlitwa jednocząca głosy Kościoła i ludzkości, ponieważ nigdy nie jest zanoszona tylko w swoim własnym imieniu, lecz w imieniu wszystkich. Rozważając jego tajemnice dochodzicie do zrozumienia planu Jezusa, widocznego w całym Jego życiu – o Wcielenia do urzeczywistnienia się Jego chwalebnej Paschy. Przez to wnikacie coraz bardziej w tajemnicę Jego Odkupienia. … Przez częste powtarzanie w czasie Różańca modlitwy, której nauczył was Jezus: «Ojcze nasz, któryś jest w niebie; święć się Imię Twoje; przyjdź Królestwo Twoje…» – uczycie się oddawać Ojcu doskonałą chwałę.

Odmawianie: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu… wychowuje was do stałego adorowania Trójcy Przenajświętszej. … Odmawiajcie często Różaniec, wtedy potężny czerwony Smok zostanie całkowicie związany tym łańcuchem i zakres jego działania będzie się coraz bardziej zmniejszał. Na końcu, bezsilny, zostanie całkowicie unieszkodliwiony”.

(7.10.1983)

4. „Czcicie Mnie jako Dziewicę Różańca Świętego. Różaniec jest Moją modlitwą Jest to modlitwa, o którą przyszłam was prosić z Nieba. Chodzi o broń, jakiej powinniście używać w tych czasach wielkiej bitwy. Broń ta jest znakiem Mego zwycięstwa. Moje zwycięstwo dokona się, gdy szatan – wraz ze swoja potężną armią wszystkich duchów piekielnych – zostanie zamknięty w swym królestwie ciemności i śmierci. Nie będzie już mógł stamtąd wyjść, aby szkodzić światu.

Dlatego też zstąpi z Nieba Anioł, któremu zostanie dany klucz do Czeluści i łańcuch. Zwiąże on wielkiego Smoka, starodawnego węża, szatana i wszystkich jego popleczników. Anioł jest Duchem, którego Bóg wysyła w celu wypełnienia szczególnej misji. Ja jestem Królową Aniołów. Plan odnoszący się do Mnie obejmuje także to, że jestem wysłana przez Pana, aby zrealizować największe i najważniejsze zadanie: zwyciężyć szatana. Już od początku jestem przedstawiana jako nieprzyjaciółka węża, która z nim walczy i w końcu zmiażdży mu głowę (Rdz 3,15).

Moim potomstwem jest Chrystus. On was odkupił i wyzwolił z niewoli grzechu. W nim też dokona się Moje całkowite zwycięstwo. Został mi powierzony klucz, którym można otwierać i zamykać bramy Czeluści.

Klucz jest znakiem władzy posiadanej przez kogoś, kto jest panem i właścicielem jakiegoś miejsca. W tym sensie Posiadającym klucz stworzenia jest jedynie Wcielone Słowo, ponieważ przez Nie wszystko się stało. Jezus Chrystus jest Panem i Królem całego wszechświata, to znaczy – Nieba, Ziemi i Czeluści. On jest tym Kluczem Dawida, który otwiera i nikt nie może zamknąć, który zamyka i nikt nie może otworzyć (Ap 3,7). Jezus przekazuje Mi ten klucz symbolizujący Jego Boską władzę. Mnie bowiem – Jego Matce i Pośredniczce pomiędzy wami a Moim Synem – zostało powierzone zadanie zwyciężenia szatana i całej jego potężnej armii. Tym właśnie kluczem mogę otworzyć zamknąć bramę Czeluści (Łk 8,31). Łańcuch, którym ma być związany Smok,

jest utworzony z modlitwy zanoszonej ze Mną i przeze Mnie. Tą modlitwą jest Różaniec Święty. Pierwszym celem zastosowania łańcucha jest ograniczenie działania, a następnie uwięzienie i w końcu udaremnienie wszelkiej działalności tego, kto zostanie nim związany.

Łańcuch Różańca Świętego ma przede wszystkim ograniczyć działania Mojego przeciwnika. Każdy odmawiany ze Mną Różaniec ogranicza działanie szatana, broni dusze przed jego złym wpływem i udziela większej siły dobru, aby rozszerzało się w życiu wielu Moich dzieci.

Skutkiem odmawiania Różańca Świętego jest także uwięzienie szatana, tzn. uniemożliwianie mu działania, zmniejszanie i coraz większe osłabianie siły jego diabelskiej władzy. Dobrze odmawiany Różaniec zadaje potężny cios potędze zła i powoduje zawalenie się części jego królestwa.

Łańcuch Różańca czyni szatana zupełnie nieszkodliwym. Jego wielka władza właśnie się kończy. Wszystkie złe duchy zostaną strącone do jeziora ognia i siarki. Zamknę jego bramy kluczem Mocy Chrystusa i dzięki temu nie będą już mogły wychodzić na świat, by szkodzić duszom (Ap 20,3). …

Wzywam was do odmawiania Różańca Świętego, rozmyślania nad Moimi słowami i do waszego poświęcenia się Memu Niepokalanemu Sercu. Przez to dajecie Niebieskiej Mamie możliwość działania celu związania szatana łańcuchem. Dzięki temu będę mogła wypełnić Moje zadanie i zmiażdżyć mu głowę, tzn. pokonać go na zawsze, zamykając go w jego czeluści ognia i siarki (Ap 20,10). Skromny i delikatny sznurek Różańca Świętego tworzy silny łańcuch. Dzięki niemu uczynię Moim więźniem mrocznego władcę tego świata, nieprzyjaciela Boga i Jego wiernych sług. W ten sposób pycha szatana zostanie na nowo pokonana mocą małych i pokornych”.

(7.10.1992)

W książce Szatan największy wróg człowieka istnieje naprawdę na str. 29-ej (wydawnictwo ‘Arka’, Wrocław 1991) możemy przeczytać, co następuje:

Bardzo silną bronią duchową w walce z szatanem okazuje się umiłowana modlitwa Matki Najświętszej jest Różaniec. Przy jego pomocy dokonało się wiele zwycięstw nad piekłem i jego pomocnikami. Szatana okropnie lęka się Różańca. Zabierz ten łańcuch – odzywa się przez usta opętanego, któremu został nałożony Różaniec. Modlitwa różańcowa działa szatanowi na nerwy, bowiem w ten sposób odczuwa on potęgę Królowej Różańca Świętego”.

Ze słowami Matki Bożej o mocy Różańca, współbrzmi ten oto poniższy jeden ze snów św. Jana Bosko, o którym opowiedział na słówku wieczornym w Oratorium 20 sierpnia 1862r.:

„Chcę opowiedzieć wam sen, który miałem parę dni temu, chyba w wigilię święta Wniebowzięcia. Zdawało mi się, że znajduję się wraz ze wszystkimi moimi chłopcami w domu mojego brata w Castelnuovo d’Asti. Podczas ogólnej zabawy podszedł do mnie zupełnie nieznany człowiek poprosił, bym z nim poszedł. Zaprowadził mnie do ogromnego, obrzydliwego węża, liczącego ok. 6m długości, który wił się wśród traw na łące znajdującej się obok boiska. Przerażony, chciałem uciec, lecz ten obcy człowiek, zatrzymał mnie i poprosił, bym poszedł z nim.

«Czego ty chcesz ode mnie? – wykrztusiłem ze strachem. Czy nie zdajesz sobie sprawy, że ten potwór może rzucić się na mnie i pożreć w ułamku czasu?»

«Nie obawiaj się. Nic podobnego nie nastąpi, pójdź tylko ze mną».

«Nie ma mowy. Jeszcze nie zwariowałem!»

«A zatem stój, gdzie jesteś» – odparł obcy człowiek. Odszedł, a za chwilę powrócił, trzymając jakiś sznur w ręku. «Chwyć za koniec powrozu – powiedział, i trzymaj go mocno oburącz. Ja złapię za drugi koniec i razem pobujamy nim nad wężem.

«A potem?» «Później szybko zwiążemy go».

««Zwariowałeś chyba! Wąż rzuci się na nas i rozerwie na kawałki».

«Nie, nie rozszarpie nas. Pozostaw to już mnie».

Chciałem znowu uciec, lecz nieznany ponownie zapewnił mnie, że nie ma się czego obawiać, bo wąż nie zrobi mi żadnej krzywdy. Perswadował tak przekonywująco, że pozostałem i zgodziłem się na jego propozycję. Sam podszedł z drugiego boku straszliwego węża. Rozciągnęliśmy sznur i błyskawicznie zarzuciliśmy na płaza. Potwór, podskakując jak w konwulsjach, sam wplątał się w jego zwoje.

«Trzymaj mocno – krzyczał obcy człowiek – nie pozwól, by nam uciekł». Pobiegł szybko do pobliskiej gruszy i przywiązał do niej koniec trzymanego przez siebie sznura. Następnie szybko wrócił do mnie i przymocował drugi koniec sznura do żelaznych krat okiennych domu. Wąż w międzyczasie walczył z prawdziwą furią, by się uwolnić z sideł. Wił się i skręcał, podrzucał swoje cielsko i walił o ziemię. Na skutek tego miotania się jego cielsko rozrywało się na kawałki, rozlatując się w strzępach wokoło. W końcu pozostał z niego sam szkielet. Nieznany rozwinął linę i skręcił ja w zwój.

«A teraz uważnie przypatrz się, co będę robił». Po tych słowach włożył zwinięty sznur do jakiegoś pudełka i zamknął je. W tym czasie otaczało nas już sporo chłopców. Obcy po paru minutach otworzył pudełko. Zobaczyliśmy ze zdumieniem, że sznur w pudełku ułożył się w kształt napisu: AVE MARIA – Zdrowaś Maryjo!

«Co to wszystko znaczy?» – zapytałem.

«Wąż – tłumaczył ów człowiek – jest symbolem szatana, a sznur to po prostu modlitwa różańcowa. Ona zapewnia opiekę Najświętszej Maryi Panny, dzięki której możemy walczyć, zwyciężać i niszczyć piekielnych demonów».

To pierwsza część snu. Dalszy jego ciąg jest jeszcze bardziej zadziwiający i niezwykły.

Posłuchajcie! Podczas rozmowy z owym nieznanym mężczyzną, o sznurze, wężu i symbolach, które one wyrażają, odwróciłem się i ujrzałem chłopców, jak podnosili kawałki wężowego cielska i zjadali je.

«Co wy robicie? – krzyknąłem – Czyście oszaleli? Przecież to mięso jest zatrute».

«Ale nam bardzo smakuje!» – odpowiedzieli.

W chwilę później zwalili się ciężko na ziemię (por. Ps 107,17). Zaczęli momentalnie puchnąć, stając się twardzi jak kamień. Poczułem się zupełnie bezradny. A tymczasem coraz więcej młodzieńców zjadało kawałki tego mięsa (Ef 4,22). Krzyczałem i wrzeszczałem na nich, za nawet uderzałem z lekka. Ani mój głos ani potężne szturchańce czy kułaki nie odnosiły żadnego skutku (por. Jr 8,4-6; Ef 4,17nn; 1Tes 2,11n). Na miejsce każdego, który padł bez sił, zjawiał się inny. Zawołałem wówczas kleryków i nakazałem im, by weszli między chłopców i wszelkimi sposobami powstrzymywali ich od zjadania tej zatrutej padliny wężowej (por. Syr 21,2!). Moje polecenie pozostało bez echa! Gorzej, bo niektórzy z kleryków także dołączyli się do jedzących i padali rażeni śmiercionośnym jadem.

Wstrząśnięty widokiem tylu leżących w tak okropnym stanie, zwróciłem się do nieznajomego: «Co to wszystko ma znaczyć? Dlaczego wszyscy, choć świadomi, że to

ścierwo wężowe pozbawia ich życia (zob. Ef 2,1n), chętnie je spożywają? Dlaczego?»

Ponieważ człowiek zmysłowy nie rozumie spraw Bożych (zob. 1Kor 2,14; Mt 16,23). Oto masz wyjaśnienie!» – odpowiedział obcy.

«Czy nie ma zatem sposobu, by tych biedaków uratować?»

«Owszem jest!» «Jaki?» «Kowadło i młotek». «Kowadło i młot? Po co?»

«Aby tym chłopcom znów przywrócić ich pierwotny kształt».

«Uważasz, że mam ich położyć na kowadło i bić młotkiem?

«Słuchaj – rzekł obcy i kowadło i młotek to symbole. Młotek jest symbolem spowiedzi św., a kowadła zaś oznacza Komunię św. to są środki, które musisz stosować».

Zabrałem się do pracy i moje poczynania przyniosły skutki, ale niestety nie w stosunku do wszystkich. Podczas, gdy większość z nich powróciła do życia i odzyskała zdrowie, kilku pozostało martwych, ponieważ źle się spowiadali”.

(Źródło: Sny i wizje św. Jana Bosko; sen zatyt. ‘Wąż i Różaniec’, str. 116-119; Wydawnictwo Salezjańskie, Łódź 1984)

Opracował : Leszek P.

Odpowiedzi: 172 to “Związek Różańca św. z Apokalipsą Św.Jana”

  1. kooool said

    Czym jednak jest adoracja? Czym różni się od wyobrażenia cyklu dawania i brania, które tak powszechnie determinowało świat kultów przedchrześcijańskich?
    Papież Benedykt XVI

    • Jola said

      http://laurentius-media.gloria.tv/xg/mediafile-YmkTTitTo8y-1-sd.mp4?upstream=bonifacius-media.gloria.tv%2fe&sum=L7RGH4Ww1RF0NCpsb8mK-g&due=1412630170

      Kolejna profanacja kościoła w Polsce, jestem tym przerażona , obejrzyjcie do końca.

      • halina said

        Jest pytanie
        —- po co człowiek przychodzi do kościołła —-

        – czy aby sie spotkać z Bogiem w miejscu do tego przeznaczonym ,,,i oddać Mu pokłon cześc i w cichości wsłuchać sie w to co On mówi do serca człowieka ….Aby Bóg i człowiek dobrze sie czuli na tym spotkaniu …….I aby obopólne korzyści z tego wypłyneły ……

        – czy idzie sie pobawic popisać pokazać Bogu na co go stać … bo nie wystarcza mu już publiczność ludzka , to trzeba Boga do tego na siłę zaangażować …..

        – czy idzie po to by narzucić Bogu swoją woplę i zmusic Go do oglądania tego co jest bez wartości i wyrazu , do oglądania wygibusów i wielkiego hałasu jaki zdoła wokół siebie wytworzyć człowiek zadufany w sobie …… By popisać sie swoimoi zdolnościami , nie zwracając na to uwagi czy Bóg chce w tym uczestniczyć i czy jest to odpowiednie do tego miejsca spotkań Boga z człowiekiem ……. na tym spotkaniu dobrze sie bawił człowiek , ale czy mozna to samo powiedzieć o Bogu ???

        — Czy tym hałasem chce uszczęśliwić Boga ?????

        A gdzie powaga , gdzie oddanie należnej czci i szacunku Królowi .
        Czy to nie wstyd wtargnąć do domu Pana i zakłócić Mu spokój ???

        Ile razy z Nieba kontaktuja sie z ludzmi , to zawsze robia to w ciszy spokoju , z powagą godnością poszanowaniem , tak by wszyscy sie dobrze czuli i by to spotkanie przyniosło owoce ….

        Czemu miała służyć ta hucpa .

        Chyba temu by znichęcic Boga do przychodzenia do człowieka , bo człowiek słucha sam siebie , a Jego pozostawia na boku jakby nic nie znaczył ….

        Czy człowiek XXI wieku jest slepy głuchy i nie myślący ??

      • Jola said

        Widzę, że dzisiaj nie da się oglądnąć filmiku, diabeł jest wszędzie i działa szybko, niestety.

        Boże miej nas w swej opiece.

    • jowram said

      Trzyletni „Joel” (na zdjęciu) wracał z kościoła do domu w niedzielę 1 lipca, trzymając mocno swoją Biblię dla dzieci. Nagle usłyszał i zobaczył, jak mężczyźni w maskach strzelają z wielkich czarnych karabinów. To islamiści z Boko Haram wtargnęli do Attagary, jego wioski na północnym-wschodzie Nigerii. Joel zaczął biec do domu, ale trzech bojowników chwyciło go i zażądało, by oddał im Biblię. Gdy Joel odmówił, jeden z bojowników wyrwał mu ją z ręki i wrzucił do płonącego obok stosu. Joel pobiegł za swoją Biblią i próbował wygrzebać ją patykiem z płomieni. Wtedy jeden z bojowników uderzył go w głowę Kałasznikowem i wepchnął do ognia. Następnie przygniótł go butem i przytrzymał w płomieniach. „Ty uparty bezbożniku” – syknął i zostawił chłopca na wpół umarłego.

      /Źródło: The Voice of the Martyrs USA/

      • Okto said

        Cudowny Aniołek z ciebie. Uczysz mnie pokory….i jeszcze raz pokory ty dzielny Aniołku….abym ja znalazł tyle odwagi co ty Aniołku….

      • cox said

        Nowy Wyznawca, który cierpiał dla Chrystusa! Oby każdy z nas miał taką odwagę!

  2. EWA DM said

    Moderator Krajowy Żywego Różańca kieruje apel do wszystkich członków Żywego Różańca, aby codziennie w październiku do tajemnicy różańcowej dołączyli tajemnicę ukoronowania Matki Bożej na Królową nieba i ziemi i ofiarowali tę modlitwę w intencji pokoju na świecie.

    http://www.katedrabialostocka.pl/news.php?id=187

    • MaranaTha said

      • krystynka said

        Marana Tha, skoro ty jesteś chrzecijaninem i ja też nim jestem, więc po co są te podziały między nami ?.Czego nie znalazłeś w kościele katolickim, że znalazłeś to w innym wyznaniu ?Jakie widzisz rozwiązanie abysmy razem modlili się w jednym kościele ? Pewnie znowu nie odpowiesz na pytania jak zwykle,taki to z ciebie chrześcijanin.

        • apostolat said

          Prezydent Poznania Ryszard Grobelny organizuje mszę św.

          Tego jeszcze w historii akademickiego Poznania nie było. Ryszard Grobelny wyprzedził duszpasterzy i sam zabrał się za organizację mszy św. na inaugurację roku. – To jest skandal! – nie kryje oburzenia prof. Krzysztof Podemski, socjolog z UAM.
          Artykuł otwarty
          Tradycją w całej Polsce jest, że na inaugurację roku akademickiego odprawiane są msze św. Najczęściej stosowne zaproszenia na modlitwę kierują do wykładowców i studentów duszpasterze akademiccy, czasami włączają się w to poszczególni rektorzy albo biskupi. Nie ma żadnego przymusu. Na nabożeństwa przychodzą ci, którzy czują taką potrzebę. W Poznaniu wszyscy zawsze wiedzieli, że w połowie października odbywa się jedna msza św. dla całego miasta w jednym z akademickich ośrodków duszpasterskich. W tym roku taka formacyjna inauguracja roku odbędzie się w kościele pw. św. Rocha, w niedzielę 12 października.

          Ale wszystkich postanowił zaskoczyć prezydent Ryszard Grobelny, który zabrał się za organizację mszy św. w poznańskiej katedrze – już w tę niedzielę, 5 października. W oficjalnym piśmie do rektorów pisze m.in. (pisownia oryginalna):

          „Chciałbym, abyśmy rozpoczęli nowy rok akademicki Mszą św. w Bazylice Archikatedralnej z udziałem przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich miasta Poznania. W ten sposób moglibyśmy podkreślić konsolidujący charakter wartości nadrzędnych i kluczowych dla rozwoju Poznańskiej Akademii oraz położyć szczególny nacisk na szerzenie idei Wspólnoty poznańskiej społeczności akademickiej” – zachęca Grobelny i podkreśla wyraźnie, że o odprawienie uroczystej Eucharystii poprosił abp. Stanisława Gądeckiego, metropolitę poznańskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski oraz ks. Jana Ostryka, współprzewodniczącego Poznańskiej Grupy Ekumenicznej zrzeszającej m.in. prawosławnych, luteran i ewangelików. W piśmie prosi rektorów o przekazanie zaproszenia studentom i pracownikom uczelni. Poznańscy rektorzy chyba się jednak pismem nie przejęli, bo na oficjalnych stronach UAM, Uniwersytetów – Ekonomicznego i Przyrodniczego oraz Politechniki Poznańskiej nie ma zaproszenia na niedzielną mszę św.

          Żeby oprawa była godna

          Dlaczego prezydent wyręcza akademickich duszpasterzy i sam zabiera się za organizację nabożeństwa? – W ubiegłym roku na inauguracji roku akademickiego był w Poznaniu prezydent Bronisław Komorowski. Wiadomo było, że w tym roku do nas nie przyjedzie, a chcieliśmy, żeby inauguracja była godna. Stąd pomysł wspólnej mszy św. z udziałem przedstawicieli różnych Kościołów z odpowiednią rangą i oprawą – tłumaczy Paweł Marciniak, rzecznik prezydenta Poznania. Władze Poznania nie widzą w takim przedsięwzięciu nic niestosownego.

          Prof. Krzysztof Podemski, socjolog z UAM, nie ma żadnych wątpliwości: – To jest skandal. Większy niż sprawa „Golgoty Picnic”. To jest oczywiste przekroczenie granicy świeckości władzy i swoisty szantaż emocjonalny wobec rektorów. Mam nadzieję, że mu nie ulegną. Do tego nawet nie posunął się Kościół, a tylko on mógłby zapraszać na modlitwę. Prezydent nie może wchodzić w rolę duchownych – podkreśla profesor.

          Organizacja mszy św. na inaugurację roku akademickiego przez prezydenta miasta jest ewenementem na skalę kraju. Nawet w Lublinie, najbardziej katolicko-uczelnianym mieście w Polsce, na jedną mszę św. dla wszystkich uczelni zaprasza abp Stanisław Budzik, tamtejszy metropolita i Wielki Kanclerz KUL. W Szczecinie do modlitwy także zachęca metropolita, abp Andrzej Dzięga. W Opolu są to z kolei wszyscy duszpasterze akademiccy. W Warszawie i Krakowie msze św. mają najczęściej poszczególne uczelnie, ale do modlitwy zawsze zachęcają rektorzy wraz z kapłanami, którzy pracują na co dzień ze studentami.

          Dlaczego prezydent Grobelny wystąpił przed szereg?

          – Nie wiem, co siedzi w głowie prezydenta, może ma rzeczywiście poczucie jakieś religijnej misji. Tego nie można wykluczyć. Może został „świeckim zakonnikiem” jak minister Królikowski? Raczej jednak podejrzewam, że to zwyczajny cyniczny chwyt przedwyborczy, który bardzo źle rokuje naszemu miastu. Dziwię się, że prezydent się do tego posuwa, bo przecież najpewniej i tak wygra wybory. Może walczy o to, aby wygrać już w pierwszej turze? Ale chyba ma złych doradców, bo kto myśli, że wybory wygrywa się na klęczkach, ma błędne i krzywdzące mniemanie o poznaniakach. No cóż, zbyt długie sprawowanie funkcji odrywa od rzeczywistości – podkreśla prof. Podemski.

          Rzecznik prezydenta odpiera zarzuty: – Mówienie o kontekście wyborczym jest śmieszne. Co roku prezydent włącza się w inaugurację roku akademickiego i to na różne sposoby. Tym razem jest to msza św., a będą i inne niespodzianki – podsumowuje Marciniak.

          – Modlitwy nigdy mało, ale prezydent mógł włączyć się do naszej tradycyjnej Eucharystii w połowie października. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu pomodli się z nami – mówi jeden z poznańskich duszpasterzy akademickich.

          Wbrew pragnieniom Ryszarda Grobelnego „prezydenckiej” mszy św. nie będzie przewodniczył abp Gądecki. Hierarcha wylatuje do Rzymu na synod biskupów poświęcony rodzinie. W niedzielę zainauguruje go razem z papieżem Franciszkiem w Bazylice św. Piotra.

          Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,16748662,Prezydent_Poznania_Ryszard_Grobelny_organizuje_msze.html#ixzz3FMA1l8gv

        • halina said

          Bo on nie słucha tego co my mamy do powiedzenia tylko chce nam narzucić protestancki styl myślenia .
          My jednak szukajmy Bożej Prawdy i trwajmy w niej .
          Bo to własnie katolicy jeszcze utrzymują sie na drodze którą chceBóg by podążał człowiek . bo to jest ta droga która prowadzi go do Bożego celu .
          My robimy mało zgiełku mało huku , w cichości odmawiamy różanioec i przez to zbieramy punkty w niebie .
          A to jest najważniejsze .

        • halina said

          moja odpowiedz tyczyła sie do MARANA THA

        • krystynka said

          Halinka widzisz z Marana tak jest zawsze pomądrzy sie po swojemu i ucieka,gdzie pieprz rośnie.Z takimi tchórzami się nie polemizuje, bo każdy prawdziwy chrześcijanin broni swojego wyznania, ale jednocześnie wysłucha inną osobę,tym bardziej ,że zagląda tu jak nieproszony intruz.Do tej pory tylko widzę,że nas atakuje swoimi tekstami,ale robi to z nienacka i się ukrywa,bo boi się coś sypnąć,bądź skompromitować.Katolicy na tym blogu piszą,czasami wręcz upieraja się przy swoim aż nieraz prawie iskry lecą z tych komentarzy a innowiercy co? alb coś wkleją od siebie albo obrażają nas katolików.Poziom intelektualny dziecka,więc nie ma sensu zwracać uwagi na takiego człowieka,ale niestety denerwuje mnie to,że próbują nas zniechęcic do Matki Przenajświętszej,wyśmiewają się z różańca,spowiedzi itd,itp.Dla mnie i moich dzieci to niech sobie żyją jak chcą ale nie maja prawa z nas się naśmiewać,bo mnie ich życie duchowe zupełnie nie interesuje.Trzeba w końcu pisać prawdę,bo to nie jest wszystko jedno czy jest sie katolikiem czy protestantem albo jechowym.

        • krystynka said

          Z rozpędu napisałam jechowy,a miało być jehowy,widać,że się sektami niezbyt interesuję.

        • MaranaTha said

          znalazłem w Chrystusie i tylko w Nim bo On jest jedynym fundamentem – 1 Koryntian 3. Jedyną droga prawdą i życie. Wierzysz że Biblia jest jedynym żródłem zdrowej Bożej, natchnionej nauki ?? na tym fundamencie i w Chrystusie, w nowym narodzeniu można budawać jedność. Jedność jest możliwa tylko w naśladowaniu Chrystusa – w przemianianej na Jego podobieństwo osobie i jej charakterze na podobieństwo Chrystusa. Jeśli ktoś ma jakieś pytanie to może napisać na email : Charis2007@wp.pl

        • Weronika said

          Dobry ojciec kocha wszystkie swoje dzieci.To nie przeszkadza mu kochac rowniez swoja matke.Czy dobry syn powinien kochac tylko swojego ojca, a odrzucic wszystkich innych, nawet matke ojca??? To czy to sie spodoba temu ojcu,ze masz za nic Jego Matke???
          Tylko czlowiek pyszny i malej wiary moze tak rozumowac.
          Czy Bog przestal sie komunikowac ze swoimi dziecmi 2000lat temu? Na Biblii zakonczyl ten kontakt? Slaby to bylby ojciec, ktory nie chcialby kontaktu ze swoim ludem przez tyle lat. Bog jest zywy i daje nam tyle lask, tyle znakow, a glupcy to odrzucaja,bo mysla ze beda madrzejsi od innych w ten sposob.Nie beda i nie sa.
          Jednosc nie polega na odrzuceniu.

        • krystynka said

          Marana nie odpowiedziałeś nie tylko na moje ale i innych pytania.Nie mam zamiaru pisać na twoja prywatną pocztę,bo nie mam tu nic do ukrycia przed innymi.Ja nie wstydzę się tego,że jestem katoliczką,Pismo Święte zawsze leży w moim domu na pierwszym miejscu ale Wyd.Pallotynów a nie brytyjka,krzyz wisi nad drzwiami a różaniec leży na półce a u dzieci nad łózkami wiszą obrazki z komuni i bierzmowania.Często jemy też kaszankę jeśli mamy na nią ochotę ale nie naśmiewamy się z tego,że z moimi dziećmi chodzą do klasy i protestanci i jehowi.Każdy ma wolną wolę,a my katolicy nie narzucamy innym swojego wyznania,nie chodzę po domach i nie rozdaję różańców na siłę.Także zamiast pisać banialuki wolę zmówić różaniec czy Koronkę w pokorze i o tobie również pamiętam.

      • Dana said

        Wydaje mi się ,że jak można się przemieścić lub wyjechać ,oddalić się w inne miejsce to należy to zrobić chyba ,że nie ma możliwości.

      • pio0 said

        Bóg zapłać MaranaTha za filmik, jakże ważne jest teraz wsparcie modlitewne dla sióstr i braci prześladowanych.
        Niech Maryja cię prowadzi do Jezusa.

        • Okto said

          Pio0 pozwól, że twoimi słowami ocenię wartość filmu: Bóg zapłać MaranaTha za filmik. Twoje dalsze słowa Pio0 ważne jest teraz wsparcie modlitewne dla sióstr i braci prześladowanych. zaraz skojarzyły mi się z tym orędziem.

          Wezwanie do wszystkich kościołów i wyznań o zjednoczenie w walce ze złem
          Orędzie nr 16 z serii Ostrzeżenie. Otrzymano niedziela, 21 listopad 2010, godz. 15.00

          Wzywam wszystkie Moje kościoły na całym świecie by usłyszały Moje wołanie. Wy wszyscy, Moje dzieci i moi naśladowcy, należycie do Mnie. Tak wielu z was podąża za nauczaniem waszych kościołów, oraz za nauczaniem Boga, Stwórcy ludzkości. To co robicie jest dobre. Jednak wielu z was interpretuje nauczanie Mojego Przedwiecznego Ojca na różne sposoby. Różnice spowodowane są różną interpretacją słów proroków od początku czasów.
          Wielu proroków interpretowało nauczanie Boga w sposób w jaki otrzymali przesłanie. Niektóre słowa Moich proroków zostały sfałszowane. Wszyscy Moi prorocy otrzymali Prawdę. Nie wszyscy jednak prorocy zdołali zabezpieczyć to by ich naśladowcy pozostali na ścieżce prowadzącej do Życia Wiecznego.
          Wszystkie drogi prowadzą do Boga, Stworzyciela ludzkości. Wyznawcy Boga interpretują Jego nauczanie na różne sposoby, co prowadzi do zamieszania. Kiedy dojdzie to tej dezorientacji bądźcie pewni, ze jedyne wyjście to uproszczenie waszej wiary. Po prostu wierzcie w waszego Stworzyciela i czcijcie go. Wzywam wszystkie kościoły, religie i wyznania na całym świecie do modlitwy za ludzkość i za niewierzących– natychmiast. Miłość do Boga nie ma nic wspólnego z niszczeniem życia. Żaden człowiek nie ma prawa w Moje imię, lub w imię Mojego Przedwiecznego Ojca odbierać życia. Zamiast tego, w obliczu zła, które szybko wokół was narasta, zbierzcie się i zjednoczcie się w miłości do waszego Stwórcy.
          Moje dzieci, pozwólcie bym wam przypomniał Prawo Boże. Dziesięć Przykazań danych wam przez Mojego Przedwiecznego Ojca najbardziej Świętemu i oddanemu prorokowi, Mojżeszowi. Zasady te powstały by instruować dzieci Boga w jak sposób mają mu oddawać cześć i po to by zaprowadzić je do prawdy. Tak wielu ludzi obecnie o tym zapomniało. A ci którzy nie zapomnieli, rzadko rozważają to, co te przykazania naprawdę znaczą. Ci którzy nie rozumieją Dziesięciu Przykazań, interpretują je w sposób daleki od prawdy. Do nich mówię: Proszę, przeczytajcie Dziesięć Przykazań i wypełniajcie je lub ryzykujcie gniew Boga. Ich znaczenie nie może być osłabione przez fałszywą miłość, fałszywe miłosierdzie, lub po prostu przez usprawiedliwianie grzechu w obliczu tego co wam powiedziano.(…)

          Ważna jest teraz modlitwa za całą ludzkość i nie ważne jest kto kim jest – jakiego wyznania, jeśli robi to z miłości do prawdziwego Stwórcy – Jezusa Chrystusa, Króla królów, Pana panów….

          Oby twoje słowa Pio0 Niech Maryja cię prowadzi do Jezusa i Wiktorii były prorocze

          Wiktoria said
          21 Wrzesień 2014 at 20:40

          sadzilam, ze Marana Tha to dziewczynka🙂 Moim zdaniem jest, ze skoro tak dlugo jest ta pani (pan) z nami, to nie koniecznie tylko po to, by nas nawracac czy dyskrydytowac Kosciol. Bo po tylu radach i zauwagach pycha, urazona milosc wlasna, obraza czesto zmuszaja do rezygnacji. Pozostaje na forum, bo tej dusze jest dobrze z Krolowa Pokoju i z nami. Trzeba kochac wszystkich. Nie mysle, zeby ktos z nas odszedl z powodu tych wpisow do protestantow, raczej ona(on) sie nawroci. Nadprzyrodzonosc, Pokoj, laska, ktore mamy przez sakramenty sw. -jak to mozna porownywac nawet z najlepszymi ewangelikami

          Pokój ludziom dobrej woli….

        • kooool said

          Okto oby tak było w sercu MaranaTha i w jego intencjach „Pozostaje na forum, bo tej duszy jest dobrze z Królową Pokoju i z nami.”

          Ale czy tak jest? Stara się nam przypodobać tutaj, po ludzku, aby się zbliżyć. Czy MaranaTha na innych forach, w życiu codzienny jest taki wyrozumiały, miły dla Katolików?

          Przypominam, nie jesteśmy jednego ducha, bo Katolik Wierzy w ciemno Bogu i przyjmuje Jego Wolę jak Hiob, Protestant kalkuluje i racjonalnie przyjmuje lub nie Słowo Boże, jak sierota.

          Wczorajsze czytanie:
          Ga 1, 6-12 Jedna jest Ewangelia Chrystusa
          Bracia:
          Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii (Protestanckiej). Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty. Już przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście, niech będzie przeklęty.
          A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa.
          Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka (Marcina Lutra itp.), lecz objawił mi ją Jezus Chrystus.

          Kochamy wszystkich, ale trzeba uważać, aby naszego ducha kto nie zwiódł przez miłość na pokaz, której jest dziś zbyt dużo.

        • Okto said

          Kooool jesteś ty i wielu innych, którzy pilnują MaranaTha jeśli chodzi o czystość nauk Pisma Świętego na tym blogu….i myślę, że wielu z was będzie alarmować jak będzie coś nie tak….

          Czy MaranaTha na innych forach, w życiu codzienny jest taki wyrozumiały, miły dla Katolików?
          Tego nie wiem…dlatego nie mogę ci na to pytanie odpowiedzieć…musisz sam się o to go zapytać. Ale wiem jedno na pewno chłopak nawrócił się dzięki Jezusowi Chrystusowi..i dzieli się tu swoim świadectwem, tą prawdą….jak każdy z nas…i powiem szczerze, że niektóre jego myśli mi się podobają – ten ostatni jego filmik o prześladowanych chrześcijanach bardzo mnie ujął…

          Przypominam, nie jesteśmy jednego ducha, bo Katolik Wierzy w ciemno Bogu i przyjmuje Jego Wolę jak Hiob, Protestant kalkuluje i racjonalnie przyjmuje lub nie Słowo Boże, jak sierota.

          Może i tak jest jak mówisz…Ale dla mnie istnieje TYLKO JEDEN PAN – I JEST NIM BÓG W TRÓJCY JEDYNY.…i wierz mi my wszyscy zostaliśmy stworzeni Jego ręką…i dlatego uważam, że z tego SAMEGO ŹRÓDŁA POCHODZIMY

          Bez względu na waszą religię – istnieje tylko jeden Bóg Orędzie nr.191 z serii Ostrzeżenie. Otrzymano niedziela, 11 września 2011, godz.19.15

          (…) Zapamiętajcie dzieci, Ja [Jezus] Jestem waszym pokarmem. Tylko przeze Mnie odnajdziecie prawdziwy pokój, zadowolenie i czystą miłość w waszych sercach. Uzyskanie tego rodzaju pokoju nie jest możliwe nigdzie indziej. Zwróćcie się do Mnie teraz, każdy z was, cierpiących smutek w waszych sercach. Pozwólcie Mi objąć was i pocieszyć. Wy, Moje dzieci, jesteście Moimi zagubionymi, ale drogimi duszami. Wielu z was odeszło daleko i nie zna drogi powrotnej do Mego stada. Niektórzy z was wybrali inne stado – nie Moje. Słuchajcie Mojego wezwania, a kiedy usłyszycie Mój głos w waszych duszach, poznacie Prawdę. Ja Jestem waszą drogą do Mojego Przedwiecznego Ojca. Pamiętajcie, że wielu z was, dających różne imiona Bogu Wszechmogącemu Ojcu, być może nadal czci tego samego Boga – Istnieje tylko jeden Bóg. Teraz nadszedł czas, kiedy jego Chwała ujawniona zostanie światu. Bez względu na waszą interpretację, Bóg Ojciec jest Miłością. Jego Miłosierdzie obejmuje wszystko. Przyjdźcie, zwróćcie się do Niego teraz, gdziekolwiek jesteście na świecie. On czeka na wasze wołanie. (….)

          A jeśli chodzi o te słowa Kochamy wszystkich, ale trzeba uważać, aby naszego ducha kto nie zwiódł przez miłość na pokaz, której jest dziś zbyt dużo. to ja ma takie samo zdanie jak Jezus w tym orędziu

          Nigdy nie groźcie innym w Moim Imieniu Orędzie nr.190 z serii Ostrzeżenie. Otrzymano w sobotę, 10 wrzesień, godz.15.30

          Moja droga, najmilsza Córko, dzisiaj rozmawiam z tobą o potrzebie posłuszeństwa Mi we wszystkim. Moja córko, wszyscy Moi wyznawcy, aby zasługiwali na Moją miłość i oddanie, muszą dotrzymywać przykazań Mojego Ojca. Chociaż mogą zachwiać się od czasu do czasu, muszą przez cały czas dążyć do postępowania zgodnie z przykazaniem miłości. Miłujcie się wzajemnie i stawiajcie potrzeby bliźniego przed własnymi, a wtedy wszystko inne też się ułoży. Ci, którzy nazywają siebie Moimi wyznawcami muszą być bardzo ostrożni w tym, jak rozprzestrzeniają Moje Najświętsze Słowo. Jeśli wpadną w pułapkę arogancji, wyniosłości lub gdy potępiają innych w Moim Imieniu, bardzo Mnie obrażają. Nigdy nie groźcie innym karami, których mogą oczekiwać ode Mnie. Nigdy nie mówcie innym, że będę ich karać, gdy z jakiegoś powodu czujecie wobec nich gniew. Jeżeli tak uczynicie, będziecie winni zaprzeczeniu Mnie, gdyż będzie to zniekształcanie Prawdy dla waszych własnych potrzeb. Nigdy nie czujcie się lepsi od innych, ponieważ jesteście przez Prawdę uprzywilejowani.Dzieci, Ja kocham wszystkie Moje dzieci, nawet jeśli się mylą i błądzą. Módlcie się za nie w każdej chwili, jeżeli uważacie się za Moich prawdziwych wyznawców. Jak najbardziej głoście Prawdę. Mówcie im zawsze o Mojej głębokiej Miłości do Moich dzieci. Ale nigdy nie możecie ich osądzać. Nigdy nie mówcie innym, że za ich grzechy, lub to, co uznajecie za grzechy, zostaną ukarani przeze Mnie w jakiś sposób, ponieważ nie macie do tego prawa.Moje przesłanie dzisiaj jest proste. Jeżeli Mnie kochacie i mówicie w Moim Imieniu, nigdy nie możecie wywyższać się z tego powodu. Nigdy nie możecie grozić waszym braciom lub siostrom, albo rzucać oszczerstw w Moim Imieniu.
          Pamiętajcie, ponieważ jesteście Moimi wyznawcami, będziecie na celowniku oszusta właśnie ze względu na waszą wiarę. Musicie więc uważać, by podstępem nie skłonił was do popełnienia grzechu przeciwko waszym braciom lub siostrom.Musicie być silne, Moje dzieci. Daję wam to orędzie, aby poprowadzić was i utrzymać na właściwej drodze do Mnie.

          Wasz ukochany Jezus Król ludzkości

          Módlmy się za nas wszystkich.

          Pozdrawiam.

        • EWA DM said

          Jeśli ktoś odrzuca Kościół, który stworzył Jezus, jeśli ignoruje posługę odpuszczania bądź zatrzymania swoich grzechów, jeśli nie zrozumiał ustanowionej przez Najwyższego Kapłana Eucharystii, jeśli nie stanął jeszcze pod Chrystusowym krzyżem i nie usłyszał, że otrzymał Matkę i nie wziął Jej do siebie – to powinien zapewne niejeden jeszcze raz przeczytać Pismo Święte. To jest dobra rada, bo czasu coraz mniej.

      • kooool said

        Najtrudniej jest rozmawiać z dzieckiem, które nie uznaje swojej matki.

    • halina said

      W Oławie , podczas objawień Matka Boża mówiła , żee różaniec jest bronia przeciwko szatanowi . Wciąż nawoływała o wiecej i wiecej modlitwy , a lud wierny szczerze kochajacy Boga i Mateńkę z serca Jej odpowiadał i łączył sie w modlitwę wraz z Nią . …..
      I tak potem przekazywała że dzięki rozmodlonemu narodowi polskiemu związany został szatan , najwpierw skrzydło , potem następne części szatana zostały skrepowane …
      W Oławie Matka Boża mówiła że Polska jej naród wraz z Nią ma stoczyć bój z Jej wrogiem szatanem . No i naród Polski nie zawiódł swojej Królowej , którą tak bardzo kochał i kocha .
      To w Oławie padły słowa podzięki od Mateńki do rozmodlonego narodu Polskiego , za to , że dzieki tej współpracy doprowadzone zostało do tego , że Ona i Bóg może posługiwać sie człowiekiem tak jak narzędziem , które czyni to co oni z Nieba zlecają do wykonania i szatan w tym nie może przeszkodzić , bo człowiek współpracujący z Nią doprowadził dio tego że zostało zamknięte i oddzielone w sercu to co przeszkadzało i zakłócało prawidłową współprace Boga Stwórcy z człowiekiem żyjącym wśród świata …

      Po tych wydarzeniach w Oławie posypały sie przypadki tych którzy mieli bezposredni kontakt z niebem , którzy nazywani byli PRZEKAŹNIKAMI , którzy mieli przekazy z Nieba i dzieki ich wskazaniom każdy człowiek mógł naprowadzić swoja uwagę swiadomośc i chęć współpracy na sprawy Boga . A przez to wzrastało zainteresowanie Bożą Prawdą , rodzeniem sie pragnienia aby włączyć sie w prawidłową współprace z Niebem w zwalczanie szatana , .
      I mimo iż były trudności w swiecie ziemskim piętrzone przez podstęp szatana , naród Polski starał sie wykonywać prawidłowo to , co sercem odbierał , że tego właśnie Bóg oczekuje by uczynionym było tu i teraz .

      Teraz wszyscy wiedzą jak ważnym jest różaniec i kazdy jest świadom tego że to broń przeciwko szatanowi i jest ona ważniejsza niż wszystkoe czołgi i najnowsza broń zniszczenia .

      Teraz po zwycięstwie , po związaniu i zamknieciu szatana w piekli w wymiarze który ma przygotowany przez Boga , nie będzie nikogo kto by chciał szkodzić drugiemu człowiekowi ,bo nie będzie miał parcia na złe czyny , na robienie przykrości Bogu .
      Gdy nie będzie szatana bo bedzie zwiazany i zamkniety w piekle , to wówczas cały wymiar człowieka dostanie sie w działanie Ducha św . I Duch św będzie miał szanse wypełnienia Woli Boga Ojca , tej dla wykonania której został przysłany na ten swiat .I nie bedzie mógł Mu przeszkadzać szatan , bo go nie będzie .
      I kto wyobrażałby sobie taką sytuacje aby Duch św powodował wojny w świecie i pchałby człowieka na człowieka . Pytanie i po co by to miał robić ? ……
      A skoro Duch św wypełni każdego człowieka i cały świata , to w każdym sercu pojawią sie wyrzuty i będą przykrością i bólem wszystkie czyny które nie wypływały z miłości do Boga , będą dla człowieka takim bólem jakim sa teraz dla Chrystusa króla .

      .Bo Duch św będzie oswietlał wszystko Bozym swiatłem , Boza Jasnościa w której każdy bedzie mógł widzieć wszystko tak jak widzi to Bóg ………..
      Oj przerażeniem będzie dla niektórych widok swego wnętrza ,,…
      I tak jak było w przepowiedniach mówione ze ludzie beda płakac i chodząc po ulicach i publicznie grzechy wyznawać , bo sumienie nie da im spokoju . .

      • halina said

        W Oławie także podczas jednego z przekazów do narodu Polskiego , padły takie słowa do któregoś z Polaków który pytał jaką ma drogę życia wybrać .Bo zastanawia sie czy ma iść na księdza , czy innymi czynnościami sie zajać ….
        Wtedy padła odpowiedz Mateńki [ tak w skrócie ]——–że ty jesteś Piotr i że ty masz poprowadzić kosciół Chrystusowy ….——–
        Wydarzyło sie to dawno , a ja jestem cierpliwa i w dalszym ciągu szukam odpowiedzi i dalszego ciągu tego zdarzenia .Szukam tego wówczas młodego chłopca , bo jestem bardzo ciekawa czy sprostał on temu co chciał mu zlecić Bóg do wykonania , czy może uwikłał sie w różnego rodzaju pułapki zastawione przez szatana .
        Jedno jest pewne — stwierdzenie że ty jesteś Piotr , to znaczy że masz poprowadzić kościół tak jak prowadził go pierwszy Piotr …… św Piotr .
        A teraz patrząc na to co robi następca Sw Piotra na Watykanie , to nasuwa sie pytanie , czy to nie w Polsce ukrył Bóg tego kto miał sprostać temu zadaniu i wyprowadzić kościół z tej pułapki w której chce go zamknąć podstępem szatan .

        Moje podejrzenia mkną ku Piotrowi Natanek .
        I zadaje sobie pytanie czy to rzeczywisci on wtedy pytał i wytrwał na tej drodze powołania , przyjmując wskazówki z Nieba , czy może ktoś inny i nie sprostał swojemu zadaniu i zastępuje go Ks Natanek .

        Zadaję sobie także pytanie czy to nie jego mama orędowała u Mateńki wtedy prosząc by Mateńka dała mu wskazówki na dalsze życie , . Czy to nie ona prosiła o to by to jej syn był rozkochany w Bogu i by słuzył Bogu jak najlepiej .

        Nie mam sie kogo zapytać , ale ja zawsze gdy szukam odpowiedzi to ona sama mi w ręce wpada , więc poczekam jeszcze troszke w cierpliwości , aż Bóg odkryje nastepne karty jakie sa zakryte odnośnie świata …..
        Wiem że szatan robi wszystko aby człowik był niezorientowany w sytuacji , by nie rozumiał tego co sie dzieje . By w dalszym ciągu był odciety od Nieba .

        A ja cały czas dąże do tego aby było usunięte wszystko to co odcina człowieka i świat od Boga . By było wśród swiata zrozumienie Bozej Prawdy . Bo ja chcę żyć w prawdzie i cały czas walczę z kłamstwem , chcę żyć świadomie w rzeczywistości jaka faktycznie istnieje i rozumieć to co mnie otacza , nie chcę tej iluzji i fikcji którą podaje podstępem i kłamstwem szatan z zapewnieniem że to szczera prawda że trzeba ja przyjąc i zaakceptować …
        ..Chcę , by to szatan został odciety od wymiaru człowieka . A człowiek i świat by został włączony w skład Królestwa Jezusa .By nie było niczego coby przeszkadzało człowierkowi w prawidłowej współpracy z Bogiem . W życiu świadomie w rzeczywistości jaka faktycznie istnieje i podążać droga którą wyznaczył Bóg człowiekowi umieszczając go w raju . Chcę kontynuować ta współprace z Bogiem która była przed ingerencja szatana w raju . I mam do tego prawo by szatan mi w tym nie przeszkadzał .
        Przez blisko 40 lat szatan robił wszystko by wybic mi te pragnienia i dażenia z głowy , ale nie udało mu sie , . Dalej pragne i dążę do tego aby nastały dogodne warunki wśród świata do pełnienia woli Boga ,. By człowieka wszystko wspierało w pełnieniu woli Boga tak jak wspiera Anioła w Niebie . By było usuniete wszystko to co przeszkadza i w błąd wprowadza . A skoro wiem że powodem dla którego nie może być tak jak ustanowił Bóg jest szatan , więc swiadomie i dobrowolnie walczę z nim ,sciśle współpracując z Mateńką i Bogiem w Trójcy św . I nie spocznę aż nastana dogodne warunki wśród swiata do pełnienia woli Boga .
        Bo tylko wtedy da sie życ wśród tego świata .
        A ponieważ jestem świadoma tego że nie wystarczy tylko szatana usunąć z swojego własnego podwórka i cieszyć sie szczęściem i sukcesem , to zaczęłam usuwać go z całego świata , by usunąc to niebezpieczeństwo , że moge być zaatakowana z innej strony , Bo on nie spocznie tylko będzie przeszkadzał jak tylko nadarzy mu sie okazja i będzie sie chciał znowu podstepem wedrzeć sie i nigdy nie będę bezpieczna , Więc z Boża pomocą zawalczyłam o całośc . O to by został wyrzucony szatan z każdego zakątka człowieka i swiata . By człowiek zyjący wśród świata był b3ezpieczny i pewien że nic mu nie grozi , ze z żadnej strony nie zaatakuje wróg . By7 oddał sie pracy dla radości Boga a nie wciąż tylko odpieraniem ataków i wychodzeniem z problemów i trudności jakie szatan podstępem czyni .
        Człowiek ma za zadanie zbudować wśród świata Królestwo Boże na wzór jak zbudowane jest Niebo i to tej pracy ma sie oddać człowiek , bo na to ma wyznaczony czas pobytu wśród świata , .Bo po smierci jest osądzany z tego na ile pomagał Bogu , a na ile przeszkadzał Bogu w zbudowaniu tego co On pragnie zbudować wśród świata .
        Ja człowiek chcę właśnie to osiągnąc i mam do tego prawo by w tym mi szatan nie przeszkadzał .
        Chcę aby szatan opuścił wymiar człowieka , wyrzucam go stąd , chcę pełnic wolę Boga ..

        . A Boża Sprawiedliwośc dokona reszty …..

        To jest sprawa miedzy Bogiem a szatanem ..

        Tak szatan jak i człowiek to stworzenia Boże , które miały wyznaczone swoje wymiary do godnego i spokojnego zycia ..

        . A ponieważ szatan wyszedł z swojego wymiary i przyszedł w wymiar człowieka by szkodzić człowiekowi , by unieszczęśliwiać go w jego wymiarze i przeszkadzać mu w pełnieniu woli Boga mimo iż człowiek mówi mu NIE , to tą kwestie rozstrzygnie Boża Sprawiedliwośc .

        I nastaną dogodne warunki dla człowieka żyjącego wśród świata by mógł pracować dla chwały i radości Boga .By nikt i nic mu nie przeszkadzało w wywiązywaniu sie z zadań i obowiązków jakie On mu zleca do wykonania w wymiarze materii .

        Człowiek i swiat ma Jedynego Króla Jezusa i Królową Mateńkę , których wybrał i z Nimi chce pracować i osiągać cel Boga Ojca .. Chce być wypełniony przez Ducha św , który włączy go w zjednoczenie z Bogiem Ojcem i usunie wszystko to co oddziela go od tego co stanowi jednośc z Bogiem …

        Tak ma wyglądać przyszłośc człowieka żyjącego wśród świata .Bo jest ona zgodna z zyczeniem i oczekiwaniem Boga , oraz z pragnieniem i dązeniem rozmodlonego i pielgrzymujacego człowieka żyjącego wsród swiata .
        Z Bożą pomoca zostanie usuniete wszystko to co wprowadził i spowodował szatan bo to stanowi zakł€cenie tego co było w raju przed ingerencją szatana .
        Jest szansa zaistnienia nowego człowieka i nowego swiata którego pragnie Mateńka Królowa i Bóg w Trójcy św , oraz człowiek żyjący wśród swiata .

  3. MariuszInfo said

    Poniedziałek, Wspomnienie św. Faustyny Kowalskiej,
    6 października 2014

    (Ga 1,6-12)
    Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty! A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa. Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelią nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus.

    (Ps 111,1-2.7-10)
    REFREN: Pan Bóg pamięta o swoim przymierzu

    Z całego serca będę chwalił Pana
    w radzie sprawiedliwych i na zgromadzeniu.
    Wielkie są dzieła Pana,
    zgłębiać je mają wszyscy, którzy je miłują.

    Dzieła rąk Jego są sprawiedliwe i pełne prawdy,
    wszystkie Jego przykazania są trwale,
    ustalone na wieki wieków,
    nadane ze słusznością i z mocą.

    Zesłał odkupienie swojemu ludowi,
    na wieki ustanowił swoje przymierze.
    Imię Jego jest święte i wzbudza trwogę,
    a Jego sprawiedliwość będzie trwać na wieki.

    (J 13,34)
    Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

    (Łk 10,25-37)
    Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2014/

    • kooool said

      6 października Żywot świętego Brunona, założyciela zakonu
      (żył około roku Pańskiego 1101)
      Święty Brunon urodził się około roku Pańskiego 1032 w Kolonii, jako potomek znakomitego rodu. Już jako drobne dziecię odznaczał się statecznością i powagą. Pod troskliwą opieką i nadzorem bogobojnych rodziców rozwinęły się jego nadzwyczajne zdolności tak pięknie, że towarzysze nazywali go „poetą, filozofem i teologiem”, a sława jego uczoności rozeszła się po wielu krajach europejskich. Studia wyższe odbył z odznaczeniem w miastach Tours, Paryżu i Reims. Już jako młody kapłan został powołany na kanonika katedralnego w Reims, gdzie jako nauczyciel i kierownik wszystkich szkół wyższych rozwinął błogą działalność. Bogobojne życie, jasny i natchniony wykład, jako też niezwyczajna żarliwość w wyjaśnianiu prawd odwiecznych, tak potężnie działały na młodociane serca jego słuchaczy, że wielu z nich zyskało wielką sławę swą pobożnością i głęboką nauką, i stali się ozdobą Kościoła katolickiego.

      Ludzie nie wierzący twierdzą, jakoby zakony były niepotrzebne; że nie tylko nie ma z nich żadnego pożytku, ale co gorsza są szkodliwe dla społeczeństwa. Ponieważ i u nas dość często rozlegają się takie głosy, dlatego z okazji rozważania żywotu św. Brunona, założyciela zakonu, choćby pokrótce zajmijmy się tą sprawą.

      1) Zakony jako zgromadzenia ludzi, którzy wyrzekli się własności a nawet wolności osobistej, dają światu przykład dobrowolnego umartwienia, życiem swoim upominają i zachęcają ludzi żyjących w świecie do panowania nad sobą i walki ze zmysłowymi skłonnościami. Dla wielu przykład ten jest bardzo pożyteczny, ale ludziom nie mającym Boga w sercu jest on niemiły, tak samo jak pogrzeby i cmentarze, które w nieodparty sposób śmierć na myśl przywodzą. Drugą przyczyną, że tacy ludzie nienawidzą zakonów, jest to, że te pobożne zgromadzenia są silnym wałem obronnym przeciw niewierze. Nie mówiąc już o nabożeństwach, odprawianych w kościołach klasztornych, o kazaniach, które głoszą kaznodzieje zakonni itd., iluż prac pożytecznych dla wiary, a nawet innych dziedzin życia ludzkiego, dokonano i dokonywa się w klasztorach! Dość wspomnieć liczne dzieła i pisma pobożne, które opracowują i wydają zakony, albo olbrzymie zasługi zakonów dla sztuki i nauki. Dlatego

      2) ci, którzy twierdzą, że zakonnicy prowadzą próżniaczy tryb życia, to ludzie złej woli albo nieświadomi rzeczy. „Nie jedzą chleba, próżnując” (Przyp. 31,27). Pisarz francuski Wiktor Hugo mówi: „Zawsze modlę się za tych, którzy się nie modlą”. Zasada „Módl się i pracuj” nie jest w klasztorach pustym zwrotem. Widzimy przecież, iż zakonnicy obsługują chorych (jak na przykład Bonifratrzy, Siostry Miłosierdzia), nauczają młodzież (Pijarzy, Jezuici, Bracia szkolni), dopomagają w duszpasterstwie – głoszą kazania, słuchają spowiedzi (Franciszkanie, Dominikanie, Redemptoryści), uprawiają rolę (Trapiści, dawniej Benedyktyni). A choćbyśmy wzięli pod uwagę nawet zakony bogomyślne, nie prowadzące działalności zewnętrznej, których zresztą jest bardzo mało, to i ich istnienie nie jest bez pożytku dla społeczeństwa. Pomińmy już to, że ich klasztory, zwłaszcza zasobniejsze, czynią dużo dobrego dla okolicznej ludności; co ważniejsza, to że te zakony przez swe modlitwy i ćwiczenia pokutne spełniają rolę pośredników między Bogiem a grzesznym światem.

      Krótko mówiąc, zakony należą do najpożyteczniejszych filarów, na których wspiera się Kościół, dlatego nie słuchajmy niedowiarków, lecz brońmy sławy tych zgromadzeń Bożych.

    • MariuszInfo said

      Bóg nieustannie ściga swą miłością tych, którzy jeszcze nie przylgnęli do Niego „całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem”. W ten pościg włącza całą chrześcijańską społeczność wezwaniem do miłowania bliźniego. Ścigać bliźniego w imię Bożej miłości jednocześnie oznacza być ściganym. Udział w tej misji, podobnie jak w przypadku Jonasza, Bóg obliczył na pochwycenie i ściganego, i ścigającego. Sieć zależności splata społeczność eucharystyczną z całą ludzkością.

      ks. Mariusz Jedliczka, „Oremus” październik 2003, s. 27

    • pio0 said

      Wieczność to miłosierdzie

      To miłosierdzie sprawia, że człowiek zaczyna żyć życiem wiecznym, prawdziwym, Bożym. Staje się podobny do Boga. Jezus poprzez swoją przypowieść odwraca pytanie znawcy Prawa. Nie tyle jest ważne to, „kto jest moim bliźnim”, ile to, „dla kogo ja staję się bliźnim”, czyli tak bliskim, aby zabliźniły się jego rany.

      Modlitwa

      Jezu, wpatruję się dziś w Ciebie, Dobrego Samarytanina, i chcę uczyć się od Ciebie postaw miłosierdzia )widzieć, ulitować się, zbliżyć, opatrzyć rany, zaopiekować się, pielęgnować, zapłacić). Pragnę iść za Tobą i czynić podobnie. Amen.

  4. apostolat said

    KOMUNIKAT

    Komandor Rajdów Katyńskich Wiktor Węgrzyn jadąc motocyklem na zakończenie sezonu motocyklowego do Gietrzwałdu uległ wypadkowi.
    Samochód wymusił pierwszeństwo doprowadzając do wypadku.
    Wiktor leży w szpitalu pod dobrą opieką.
    Jest przytomny lecz ma trudności z mówieniem.
    *** PROSIMY NIE DZWONIĆ ***
    Prosimy o modlitwę za zdrowie Komandora i o jak najszybsze dojście do zdrowia.
    Niechaj Matka Boża ma Wiktora w swej opiece i niechaj będzie przy Nim w każdej chwili.
    Sercem i myślami jesteśmy z Wiktorem wierząc, że niedługo będzie jak nowy.
    Jesteśmy w stałym kontakcie z Wiktorem.

    ***

    WIKTOR JEST BARDZO WZRUSZONY PAMIĘCIĄ O NIM,
    DZIĘKUJE ZA MODLITWĘ I WSZELKIE DOBRO.

    ***

    ZAKOŃCZENIE SEZONU MOTOCYKLOWEGO – KONCERT MACIEJA WRÓBLEWSKIEGO

    • apostolat said

      04-10-2014 * Koncert Macieja Wróblewskiego. MIĘDZYNARODOWY MOTOCYKLOWY RAJD KATYŃSKI. II ZLOT JESIENNY. Zakończenie sezonu motocyklowego w Gietrzwałdzie.

    • apostolat said

      Wiktor Węgrzyn – Rajd Katyński

      http://www.rajdkatynski.net/

      • apostolat said

        Otoczmy modlitwą Wiktora Węgrzyna

        Radio Maryja

        Komandor Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego Wiktor Węgrzyn czuje się lepiej. Jego stan po wypadku jest ciężki, ale stabilny. O komandorze w modlitwie pamięta Rodzina Radia Maryja oraz wszyscy, którzy poznali go jako wielkiego Patriotę.

        Witold Węgrzyn od czternastu lat organizuje międzynarodowy rajd katyński. W czasie jego trwania motocykliści docierają do najdalszych kresów dawnej rzeczypospolitej w jednym celu.

        Motocykliści oddają hołd pomordowanym rodakom, spotykają się z Polakami na kresach oraz z miejscową ludnością wspierając ją darami z Polski. Rajd od kilku lat dociera nie tylko na kresy.

        Wiadomość o wypadku Komandora Wiktora Węgrzyna bardzo zasmuciła uczestników II Zlotu Jesiennego w Gietrzwałdzie gdzie motocykliści uroczyście zakończyli swój sezon motocyklowy. Komandor uległ wypadkowi w drodze do Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.
        – Te modlitwy, które odmawialiśmy, Msza św. i różaniec były w intencji Wiktora, jego powrotu do zdrowia i żeby wrócił do nas – powiedział Leszek Kowalczyk.
        – Życzę mu powodzenia, żeby jeszcze jeździł z nami długo, długo. Mam nadzieje, że z tego wyjdzie – powiedział Wojciech Wiśniewski.

        Swoją modlitwą komandora Rajdu Katyńskiego otacza również Rodzina Radia Maryja. Potwierdzają to m.in. wpisy słuchaczy Radia Maryja na naszym portalu.

        W wielu miejscach w Polsce oraz poza jej granicami sprawowane są Mszę św. w intencji Komandora Rajdu Katyńskiego. Wiktor Węgrzyn wie od swoich bliskich o tym ogromnym wsparciu modlitewnym, za które bardzo dziękuje.

        Wiktor Węgrzyn, komandor Międzynarodowych Rajdów Katyńskich został ranny w wypadku drogowym podczas podróży do Gietrzwałdu. Drogę zajechał mu duży samochód.

        TV Trwam News

        http://www.radiomaryja.pl/polecamy/otoczmy-modlitwa-wiktora-wegrzyna/

  5. MaranaTha said

    „A jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, na jakąż wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy miłują tych, którzy ich miłują. (33) Jeśli bowiem dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy to samo czynią. (34) A jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, aby to samo odebrać z powrotem. (35) Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy jest i dla niewdzięcznych, i dla złych. (36) Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz.” – Ewangelia Łukasza 6:33-36


    „…Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. „

    Powyższy fragment cytatu pochodzi z Ewangelii Łukasza rozdziału 6 werset 37. Wybaczanie jest jedną z bardziej godnych podziwu cnót chrześcijanina. Trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby ludzie w ogóle, a wierzący w szczególności nie wybaczyli sobie wzajemnie krzywd i urazów .
    Pismo Święte wielokrotnie wzywa wiernych, aby przebaczali sobie wzajemne urazy. W Ewangelii Mateusza czytamy: ” Wtedy przystąpił Piotr do Niego i rzekł mu: ” Panie, ile razy mam odpuścić bratu memu, jeżeli przeciwko mnie zgrzeszy? Czy aż do siedmiu razy? Mówi mu Jezus: Nie, powiadam ci: Do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu siedmiu razy. ” (Mat. 18:21-22). Te słowa naszego Zbawiciela są radością dla naszych serc i poprzez nie Pan postawił nam na nieznanym dotąd poziomie zasadę przebaczania, która wynika z Jego nauk, oraz z nowego przykazania o miłości. Ale zastanówmy się, dlaczego Apostoł Piotr zadał to pytanie o przebaczaniu w takiej formie: ” Czy aż do siedmiu razy? ” Prawdopodobnie uzmysławiał sobie liczbę „siedem” – która wyraża pełnię boskości. Bądź co bądź, Apostoł Piotr wiedział, że w Starym Testamencie według zakonu Mojżeszowego należało ukarać sprawcę taką samą szkodą, jaką on spowodował pokrzywdzonemu – ” Oko za oko, ząb za ząb… „. Apostoł Piotr chciał znać zdanie Jezusa tyczące się kwestii przebaczania. I Pan dał mu wyczerpującą odpowiedź popartą przypowieścią o niemiłosiernym słudze, któremu król darował jego wielki dług, a który, nie darował niewielkiego długu swojemu współsłudze – dłużnikowi . ” Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu:” Sługo zły ! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? I rozgniewał się pan jego i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług. Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu. (jego przewinień). ” (Mat. 18:23-35 ).
    Gdy czytamy lub słyszymy tę przypowieść, nieświadomie odczuwamy uczucie oburzenia na „złego sługę”. Ale zapominamy, że wszyscy jesteśmy tak bardzo podobni do tego sługi: Pan przebaczył nam całą naszą przeszłość. On i teraz przebacza nam tak wiele, a my tak i nie jesteśmy w stanie wybaczyć grzechów innym: osądzamy innych, podczas, gdy powinniśmy przebaczać z miłością. A przy tym sądzimy, że my czynimy mniej złego niż inni, jednocześnie bezlitośnie osądzając innych. Nasze serce przepełnione jest zimnymi wymaganiami i w nim nie ma już miejsca na przebaczenie. Zauważmy, że w tej przypowieści Jezus mówi, że Ojciec Niebieski postąpi z nami surowo, jeśli nie przebaczymy bliźniemu. Stąd wypływa wniosek, że niewystarczająco jest nie czynić zła, nie wyrządzać nikomu szkody, ale ważne jest, aby przebaczyć innym, jak Bóg nam przebaczył. O Bogu powiedziane jest, że On kocha wybaczyć ” … Ale Ty jesteś Bogiem odpuszczenia, Miłosiernym i litościwym, Cierpliwym i wielce łaskawym…” (Neh. 9:17). Ale o kim z nas można podobnie powiedzieć, choć każdy z nas powinien okazywać te same cechy, które są właściwe Ojcu Niebieskiemu. Nasz Pan jest wielce miłosierny, tak i Jego dzieci muszą być również miłosierne. Krótko mówiąc, u nas muszą być takie same uczucia, jak u Jezusa Chrystusa. Ten sam duch Chrystusowy powinien napełnić nas wszystkich, bo ” kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego.” Tak, to jest bardzo istotne.
    Ale co to znaczy wybaczyć ? Wybaczać – to znaczy, nie pamiętać krzywd, urazów, zakrywać wszystko miłością, czynić dobro, a w żadnym wypadku nie mścić się. „A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują. Abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie…” (Mat. 5:44-45 ). Zauważmy, że postępując tak, odbieramy pragnienie u naszych sprawców postępowania z nami niesprawiedliwie. Apostoł Piotr mówi, że czyniąc dobro, my zamykamy usta niewiedzy ludzi głupich. (1Piot. 2:15 ) .
    My powinniśmy nieustannie wybaczyć dlatego, ponieważ przebaczenie rozładowuje napięcie i zmniejsza zło. Pan przypomina nam o potrzebie przebaczania, mówiąc: ” A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia. Bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści przewinień waszych. „(Mar. 11:25- 26). A w modlitwie ” Ojcze nasz „, Jezus Chrystus uczy nas modlić się : ” I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom.” Często zapominamy o tych słowach Pana i prosimy Go o przebaczenie, nie odpuszczając bliźnim ich przewinień. Pamiętajmy, że Bóg chce nas nauczyć najwyższego dobra, a droga do tego, prowadzi przez przebaczenie z naszej strony. ” Zapamiętajmy te słowa: ” Miłosierdzia chcę, a nie ofiary… „- mówi Pan w (Mat. 9:13).
    Aby łatwiej było wybaczyć musimy uświadomić sobie, że zło weszło w człowieka z zewnątrz, że człowiek jest niewolnikiem grzechu. Każdy niewolnik jest jak więzień, jest człowiekiem cierpiącym, a dla strapionego musi być współczucie (Job. 6:14 ). Przebaczenie jest więc balsamem dla cierpiącej duszy .
    Musimy wybaczać, ponieważ dopuszczamy się wszyscy wielu uchybień (Jak. 3:2) i dlatego potrzebujemy przebaczenia; przebaczajmy więc sobie wzajemnie.
    Niektórzy mówią, że jeśli cały czas będziemy wybaczać, to niektórzy ludzie będą wykorzystywać to, a nawet nadużywać naszego przebaczenia i jeszcze bardziej będą gardzić nami. Sądząc po ludzku jest to prawda. Ale u Pana, nie. U Niego są tysiące sposobów, by bronić i chronić ludzi prostodusznych i umiejących wybaczyć. Apostoł Paweł mówi: ” Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu … Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan.” (Rzym. 12:19 ).
    Ci, którzy żyją według tej zasady: „jak ty mnie, tak ja tobie ” – być może coś i osiągną, ale sami siebie pozbawiają łaski i opieki Bożej. Pan mówi, że ” błogosławieni są miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. ” ( Mat. 5:7). Bądźmy więc niewinni jak gołębice, prostoduszni, jak dzieci, a Pan, będzie chronić i bronić nas.
    Pismo Święte mówi: ” Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu. ” (Łuk. 17:3 ).
    Podsumowując, trzeba przyznać, że my mało wybaczamy i czasami nie umiemy przebaczać, jak należy. Wydaje się nam, że odpuściliśmy, a nawet mówimy ” wybaczam ci „, ale przy następnej okazji przypominamy krzywdy i urazy ponownie – to nie jest przebaczenie. Pan wybaczył niewierność Swoim uczniom bez słów o przebaczeniu. On po prostu powiedział: ” Pokój wam! ” – i ani słowa o ich zdradzie.
    Muszę powiedzieć, że nie jest łatwo wybaczyć. Wiele osób mówi, że nie może wybaczyć bratu bezpodstawnej urazy. Tym niemniej wybaczyć trzeba, bo inaczej Bóg nie odpuści nam przewinień naszych. Tak więc módlmy się i prośmy miłosiernego Pana, by dał nam siłę, byśmy mogli nieustannie przebaczać bliźniemu, a to dlatego, ponieważ wybaczanie jest podstawową nauką praktycznego chrześcijaństwa. „

    • krystynka said

      Marana Tha mam do ciebie pytanie co sądzisz o modlitwie różańcowej?
      Wstawiasz w wątku o różańcu wątek o przebaczeniu,masło maślane.

    • kooool said

      Marana Tha tydzień temu (komentarz do cud w Medjugorje, figura Matki Bożej świeci nieziemskim światłem )
      demony potrafią czynić cuda, Biblia wielokrotnie o tym mówi. Wielu ludzi myśli że jak dzieje się cud to jest to działanie Jezusa Chrystusa ale Biblia ma inne zdanie i mówi aby rozsądzać wszystko
      _____ Google : sprzedają nieskończony skarb za 80 złotych ____ Google : Świadkowie Jehowy w śmiertelnej pułapce _____ Google : Forum Biblia o kulistej ziemi ___ Youtube : znam twoje uczynki

    • kooool said

      Rewelacyjny wykład, po którym można zrozumieć dzisiejsze przemiany na świecie zapoczątkowanych przez źródło Marcina Luter.
      Marana Tha do Ciebie również, bo bijemy się tutaj o twą duszę.

      Reforma Lutra i zanik wychowania – ks. prof. Tadeusz Guz
      http://gloria.tv/media/omxePgv7cqY

    • Piotr2 said

      Obietnice Matki Bożej dla odmawiających różaniec święty,
      dane błogosławionemu Alanowi de la Roche.
      Znany w historii apostoł różańca świętego i założyciel bractw różańcowych
      – bł. Alan, miał otrzymać od Matki Bożej następujące obietnice,
      przekazywane w tradycji zakonu dominikańskiego:

      Wszyscy, którzy wiernie mi służyć będą odmawiając różaniec święty otrzymają pewną szczególną łaskę.
      Wszystkim odmawiającym pobożnie mój różaniec przyrzekam moją szczególniejszą opiekę i wielkie łaski.
      Różaniec będzie najpotężniejszą bronią przeciw piekłu, wyniszczy pożądliwości, usunie grzechy, wytępi herezje.
      Cnoty i święte czyny zakwitną – najobfitsze zmiłowanie uzyska dla dusz od Boga; serca ludzkie odwróci od próżnej miłości świata, a pociągnie do miłości Boga i podniesie je do pragnienia rzeczy wiecznych; o, ileż dusz uświęci ta modlitwa.
      Dusza, która poleca mi się przez różaniec – nie zginie.
      Ktokolwiek odmawiać będzie pobożnie różaniec święty, rozważając równocześnie tajemnice święte nie dozna nieszczęść, nie doświadczy gniewu bożego, nie umrze nagłą śmiercią; nawróci się, jeśli jest grzesznikiem, jeśli zaś sprawiedliwym – wytrwa w łasce i osiągnie życie wieczne.
      Prawdziwi czciciele mego różańca nie umrą bez sakramentów świętych.
      Chcę, aby odmawiający mój różaniec, mieli w życiu i przy śmierci światło i pełnię łask, aby w życiu i przy śmierci uczestniczyli w zasługach świętych.
      Codziennie uwalniam z czyśćca dusze, które mnie czciły modlitwą różańcową.
      Prawdziwi synowie mego różańca osiągną wielką chwałę w niebie.
      O cokolwiek przez różaniec prosić będziesz – otrzymasz.
      Rozszerzającym mój różaniec przybędę z pomocą w każdej potrzebie.
      Uzyskałam u syna mojego, aby wpisani do bractwa mojego różańca – mieli w życiu i przy śmierci za braci wszystkich mieszkańców nieba.
      Odmawiający mój różaniec są moimi dziećmi, a braćmi Jezusa Chrystusa, Syna mojego jednorodzonego.
      Nabożeństwo do mego różańca jest wielkim znakiem przeznaczenia do nieba.

      Króluj nam Chryste.

    • Dana said

      Wybaczamy ci ,a jak ty masz na imię człowieku.

  6. apostolat said

    ŚWIĘTY OJCIEC PIO O RÓŻAŃCU

    Różaniec był wielkim pocieszeniem w jego życiu ofiarowywanym wciąż za innych.
    Nie wypuszczał go nigdy z ręki.

    Mawiał: Niech ci Maryja przemieni w radość wszystkie cierpienia.
    „Ona przychodzi, ilekroć Jej pomocy potrzebuję”.

    Różaniec nazywał „bronią Madonny” i wszystkich wzywał:
    „Przylgnijcie do różańca.
    Okazujcie wdzięczność Maryi, bo to Ona dała nam Jezusa”.

    Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : Zawsze odmawiaj różaniec”.

    Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec.
    Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się
    – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach.
    A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny.

    Z tą swoją bronią przeciwko atakom szatana nie rozstawaj się nigdy.
    Zawsze odmawiaj różaniec”.

    Gdy jedno z jego duchowych dzieci zwróciło się z prośbą, by nauczył je modlitwy, która sprawi przyjemność Matce Najświętszej, Ojciec Pio odrzekł:
    „A czyż jest inna, piękniejsza i przyjemniejsza niż ta, której Ona sama nas nauczyła; piękniejsza od modlitwy różańcowej? Zawsze odmawiaj różaniec”.

    Pewnego dnia jeden z penitentów rzekł do o. Pio:
    „Ojcze, mówi się dzisiaj, że
    różaniec jest modlitwą, która należy już do przeszłości,
    że minęła”moda” na różaniec.
    W tylu kościołach już się go nie odmawia”.
    O. Pio odpowiedział:
    „Czyńmy to, co czynili nasi ojcowie, a znajdziemy dobro
    .A ów człowiek dodał: „Przecież szatan rządzi dzisiaj światem”.
    O. Pio odpowiedział:
    „Ponieważ dają mu możność rządzenia; czy może jakiś duch, tak sam z siebie rządzić, jeśli nie złączy się z ludzką wolą?
    Nie mogliśmy się narodzić w bardziej nieszczęsnym świecie.
    Kto dużo się modli na różańcu, ten się zbawia,
    kto mało się modli, ten jest narażony na niebezpieczeństwo.
    Kto się nie modli na różańcu jest już w niebezpieczeństwie.
    Kto się nie modli, ten się potępia.

    „Tym się zwycięża szatana” – mówił, biorąc do ręki koronkę Różańca

    Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro.Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi.

    Modlitwa różańcowa jest syntezą naszej wiary, podporą naszej nadziei, żarem naszej miłości.

    „A szatan tak lęka się Maryi, że kiedy człowiek wypowiada Jej imię, on pierwszy stawia się na jego wołanie, by uniemożliwić, przeszkodzić, wytrącić z ręki różaniec…

    Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem.
    Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec

    Na dwa dni przed swoją śmiercią o. Pio powiedział i powtórzył jeszcze raz tę myśl: „Kochajcie Madonnę i czyńcie wszystko, by Ją kochano. Odmawiajcie różaniec, odmawiajcie go zawsze, jak tylko możecie”.

    Inny świadek relacjonuje: „Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

    http://bog-w-moim-balaganie.blog.onet.pl/2012/09/23/swiety-ojciec-pio-o-rozancu/

    • apostolat said

      Z RÓŻAŃCEM PRZEZ ŻYCIE

      NA DOBRE I NA ZŁE

      „Proszę was, abyście zrobili pewną próbę. Zwracam się z tym szczególnie do trzech grup ludzi: do zrozpaczonych, do uwikłanych w grzechy oraz do wątpiących, to jest do tych, którzy wyczerpali wszystkie ludzkie źródła w poszukiwaniu pokoju, do tych, którzy czują przesyt życia i mają głębokie poczucie winy, i do tych, którzy żyją w zwątpieniu lub cynizmie.

      Proszę was, zacznijcie mówić różaniec i odmawiajcie go przez trzydzieści dni. Nie odpowiadajcie mi: „Jak mogę się modlić, kiedy brak mi wiary”. Bo gdybyście zagubili się beznadziejnie w lesie, to choćbyście i wątpili w to, czy ktoś jest w pobliżu, wołalibyście jednak z całych sił. A więc zacznijcie wołać. Zacznijcie się modlić. Będziecie zaskoczeni: Maryja odpowie – ręczę wam” (Sługa Boży Fulton John Sheen).

      „Każdy Polak odmawia co dzień swój Różaniec ! Jest to wezwanie całej Polski do nowego wysiłku modlitwy… Do Was więc, umiłowani bracia kapłani, do Was, dziatwo mała i droga młodzieży, do Was, utrudzone matki i spracowani ojcowie, do Was, prości i uczeni, zwracam się z gorącym wezwaniem: weźmy różaniec do ręki” (Sługa Boży Stefan Wyszyński).

      „Jeśli świat w swej pysze Różaniec ośmiesza i odrzuca, to nieprzejrzany wręcz zastęp świętych ze wszystkich wieków i każdego stanu, nie tylko serdecznie go pokochał i pobożnie odmawiał, ale używał go też zawsze jako potężnego oręża w walce z szatanem, dla zachowania czystości życia, dla skutecznego uzyskania cnót i w końcu dla szerzenia pokoju wśród ludzi. Nie zbywało też na wielu bardzo wybitnych uczonych, którzy mimo nawału wyczerpujących studiów i badań naukowych, nie opuszczali żadnego dnia, żeby nie uklęknąć przed obrazem Matki Bożej i nie odmówić pobożnie Różańca” (Ojciec Święty Pius XI fragm. Z encykliki Ingravescentibus Malis).

      (więcej…)

      http://rozaniec.maryjni.pl/

    • apostolat said

      Ojciec Św. Jan Paweł II o Różańcu Świętym

      Odmawiajmy wytrwale Różaniec we wspólnotach kościelnych i naszych rodzinach. W trakcie powtarzanych wezwań zjednoczy on serca, doprowadzi do zgody, ożywi nadzieję i obdarzy nas wszystkich pokojem i radością Chrystusa, który dla nas się narodził, umarł i zmartwychwstał.

      Odmawiać różaniec to znaczy udać się do szkoły Maryi i uczyć się od niej, Matki i apostołki Chrystusa, jak żyć całkowicie zgodnie z wymaganiami wiary chrześcijańskiej.

      Ona pierwsza uwierzyła, a w Kościele w Wieczerniku jednoczyła w miłości pierwszych uczniów swego Syna.
      Przy odmawianiu różańca nie chodzi o powtarzanie formułek, lecz raczej o nawiązanie intymnego dialogu z Maryją, o okazanie jej zaufania, powierzenie trosk, otwarcie przed nią serca, ukazanie własnej gotowości na przyjęcie planów Bożych i obietnic wytrwania w wierności dla niej we wszystkich, szczególnie trudnych i bolesnych sytuacjach, będąc pewnym jej pomocy w uzyskaniu wszelkich potrzebnych dla naszego zbawiania łask od jej Syna.

      Podczas modlitwy różańcowej kontemplujemy Chrystusa, patrząc na Niego uprzywilejowanym wzrokiem Jego Matki Maryi; rozważamy tajemnicę życia, cierpienia i zmartwychwstania Pana oczami i sercem Tej, która była Mu najbliższa.
      (Z przemówienia wygłoszonego przed „Anioł Pański” 2 października 1988, Oservatore Romano [niem.] 7 października 1988)

      „Różaniec jest moją codzienną modlitwą – i muszę powiedzieć, że jest modlitwą cudowną, cudowną w swojej prostocie i w swej głębi…
      W tej modlitwie powtarzamy wiele razy te same słowa, lecz są to słowa, które Dziewica Maryja usłyszała od Archanioła i od swej krewnej Św. Elżbiety. Z tymi słowami łączy się cały Kościół.

      Równocześnie zaś w te same dziesiątki Różańca – w serca nasze wprowadzić mogą wszystkie sprawy, które składają się na życie człowieka; narodziny, narodu, Kościoła i ludzkości. Sprawy osobiste, sprawy naszych najbliższych zwłaszcza tych, którzy są nam najbliżsi, tych o których najbardziej się troszczymy, którzy nam leżą na sercu. W ten sposób i ta prosta modlitwa różańcowa pulsuje niejako życiem ludzkim.

      (Dn. 29.X.1978r. w pierwszym przemówieniu po wyborze na papieża)

      „Modlitwa różańcowa jest modlitwą wdzięczności, miłości i ufnej prośby… Do tej modlitwy różańcowej zachęcam was i zapraszam. Odmawiajcie różaniec!.
      Ufam, że ta tradycja odmawiania różańca w mojej Ojczyźnie będzie dalej podtrzymywana i rozwijana. Tego życzę z całego serca duszpasterzom i rodakom w mojej Ojczyźnie”.

      (Dn. 7.X.1981r. na pierwszej audiencji po zamachu).

      Różaniec jest modlitwą do Niej, Do Maryi, i jest naszą modlitwą, którą odmawiamy z Maryją.
      Proszę was, odmawiajcie różaniec. „Wy chorzy i cierpiący, nie wypuszczajcie z rąk różańca! Modlitwa wsparta cierpieniem jest wielką siłą”.
      (Dn. 28.X.1981. na audiencji dla Polaków)

      „Błagam was usilnie, w imię miłości, jaką żywię do was w Jezusie i Maryi, byście odmawiali codziennie, o ile starczy czas Różaniec, a błogosławić będziecie w chwili śmierci każdy dzień i godzinę kiedyście mi uwierzyli”.

      Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort

      Gdyby Polacy bez przerwy odmawiali Różaniec w Gietrzwałdzie, nie musieliby walczyć o wolną Polskę, mieliby ją bez walki wolną”.

      Błogosławiony Ojciec Honorat Koźmiński

      http://rozaniec.web-portals.pl/

      • apostolat said

        Wtorek, 7 października 2014

        Wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Różańcowej

        Garść informacji:

        Święty Pius V ustanowił to wspomnienie, aby upamiętnić zwycięstwo floty chrześcijańskiej pod Lepanto w roku 1571, które zostało wyproszone modlitwą różańcową. W modlitwie tej rozważamy tajemnice naszego odkupienia pod przewodnictwem Maryi, która w tych tajemnicach uczestniczyła.

        HYMN

        Sławimy Ciebie, Pani radosna,
        Która Przedwieczne Słowo przyjęłaś
        I pełna łaski dałaś Je ludziom,
        Stając się sama bramą zbawienia.

        Sławimy Ciebie, Matko bolesna,
        Z sercem przebitym mieczem cierpienia;
        Widziałaś mękę Syna Twojego,
        Który na krzyżu za nas umierał.

        Sławimy Ciebie, nasza Królowo;
        Bóg Cię wywyższył ponad aniołów
        I odtąd jesteś grzesznych nadzieją,
        Gwiazdą przewodnią pośród ciemności.

        Niech będzie chwała dziś i na wieki
        Ojcu, Synowi z Duchem pociechy;
        Niech modłów róże wieńczą Maryję,
        Pięknej miłości źródło przeczyste. Amen.

        Z Różańcem w ręku – Ks. Stefan Ceberek

        śpiewa: Ks. Stefan Ceberek
        album: Powrót do Ojca

        tekst:
        Z Różańcem w ręku u boku Maryi
        zapraszam Chrystusa w nasz dom.
        W tajemnic głębiach twą miłość odkrywam
        nadziei promień na lepszy dzień.

        Powierzam dzieci ich drogi zastania
        i by nie wchłonął ich świat.
        O jedność rodzin modlę się dzisiaj
        Matko pokój im daj.

        Z Różańcem w ręku u boku Maryi
        zapraszam Chrystusa w mój dom.
        Do Polski mojej co nie ma już siły
        wznosi ku niebu wychudłą dłoń.

        Powierzam ludzi ich myśli zmieszane,
        serca ściśnięte przez ból,
        bo są jeszcze dusze tobie oddane,
        jeszcze nie zwietrzała sól.

        Ty coś piękniejsza od słońca, / x4
        od gwiazd jaśniejsza Maryjo,
        daj nam zapłakać z radości dziś,
        kiedy poznamy Twą miłość.

  7. Małgosia said

    Jak trudne jest to poddanie,
    gdy cierpienie przekracza ludzką miarę,
    gdy ból fizyczny, ból serca,
    niespełnione marzenia,
    rozczarowania,
    zawiedzione nadzieje
    budzą niewiarę w sens istnienia
    i kłócą się z poczuciem sprawiedliwości,
    rodzą zwątpienie w Twoje,
    o Panie, miłosierdzie.

    Ile głębokiej wiary trzeba,
    by rzec z oddaniem:
    – „Bądź wola Twoja, Panie”
    i zaufać, i uwierzyć
    w sens cierpienia.
    Bo przecież musi ono sens mieć
    – w Twoim Boskim planie.

    Ty dajesz każdemu krzyż
    na jego miarę,
    by mógł go donieść do Ciebie
    nawet wtedy, gdy pod nim
    nieraz upadnie.
    Ty też upadałeś pod swego krzyża
    ciężarem!

    Wspieraj nas, ratuj, wspomagaj,
    bo jesteśmy zbyt słabi bez Ciebie.
    Daj nam łaskę , moc i wolę
    wytrwania przy Tobie.
    Niech wola Twoja się stanie
    o Wielki, Mocny, M i ł o s i e r n y
    Panie!

    Krystyna Kermel

    (George Yepes)

  8. KRYSTYNA said

    SYNOD – zmienić BOŻE PRAWO ? – KS .PIOTR NATANEK

    http://gloria.tv/media/UYcHCo9Ysmo

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    _____________________________________________________

    • KRYSTYNA said

      Jezuita: zezwolenie na drugie małżeństwo możliwe

      Włoski jezuita i historyk o. Giancarlo Pani stwierdził że pozwolenie na ponowne małżeństwo jest w pewnych szczególnych wypadkach w Kościele możliwe. Przytoczył przykład soboru trydenckiego.

      O. Giancarlo Pani SJ napisał na łamach „Civiltà Cattolica”, że sobór trydencki, który zdefiniował nierozerwalność małżeństwa, dopuścił regionalnie ograniczone wyjątki.

      „Civiltà Cattolica” to pismo prowadzone przez włoskich jezuitów; przed wydaniem każdy numer jest czytany przez watykańskiego sekretarza stanu, stąd „CC” uchodzi za wyjątkowo prestiżowe i de facto półficjalne watykańskie czasopismo.

      O. Pani przypomniał, że reprezentanci Wenecji doprowadzili na soborze trydenckim do szczególnej decyzji. Otóż uznano, że na terytorium Wenecji ci chrześcijanie, którzy podlegają wprawdzie biskupom łacińskim, ale praktykują w obrządku wschodnim, będą posiadać możliwość zawarcia drugiego małżeństwa w rycie orientalnym. Miało to dotyczyć przede wszystkim Grecji, Krety i Cypru. Mężczyźni, którzy zostaliby zdradzeni przez żonę, mieli możliwość zawierania drugiego małżeństwa. Wenecjanie argumentowali, że bez takiego pozwolenia wybuchłyby we wschodniej części ich republiki rozruchy. Wniosek ten przyjęto 97 głosami przeciwko 80. Sobór zarazem zrezygnował z potępienia orientalnej praktyki. Podkreślono także, że zwolennicy tego wyjątku nie podważyli prawdy o nierozerwalności małżeństwa.

      Warto tu przypomnieć, że na synodzie ma zostać omówiona ewentualność przejęcia prawosławnej praktyki błogosławienia kolejnych związków po rozpadzie pierwszego sakramentalnego małżeństwa. Zarazem nawet zwolennicy zmian w podejściu do rozwodników w nowych związkach, jak kard. Walter Kasper, odrzucają możliwość przejęcia prawosławnej praktyki przez Kościół katolicki w całej jej rozciągłości.

      pac/katholisch.de

      za:http://www.fronda.pl/a/jezuita-zezwolenie-na-drugie-malzenstwo-mozliwe,42463.html

      CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
      _____________________________________________________

    • Leszek said

      Z psalmu 111: „Wszystkie przykazania Boże są trwałe, ustalone na wieki, na zawsze, nadane ze słusznością i mocą” (111,7b-8).

  9. KRYSTYNA said

    W kościelnej heraldyce pojawił się nowy element. Drzewo wszystkich religii!

    Arcybiskup-nominat Julian Leow Beng Kim postanowił uwspółcześnić kościelną heraldykę. W swój herb wpisał… „Drzewo Wszystkich Religii”, inaczej „Drzewo Koegzystencji”. Dziś otrzyma sakrę.

    Ks. Julian Leow Beng Kim został mianowany 3 lipca mianowany na stanowisko metropolity Kuala Lumpur. Przedtem kierował międzydiecezjalnym seminarium Malezji, zlokalizowanym w Tanjong Bunga. Święcenia biskupie zaplanowano na 6 października.

    Ksiądz Beng Kim postanowił, że w swej posłudze będzie szedł razem z duchem czasów. Dał temu także wyraz w zaprezentowanym już herbie arcybiskupim. Kościelna heraldyka wzbogaciła się o kolejny symbol, tym razem o „Drzewo Wszystkich Religii”. Kuria Kuala Lumpur tłumaczy, że ma ono wskazywać na „umiejętność rozpoznawania Boga w każdej napotykanej osobie, otwarcie na dialog i poszukiwanie dobra innych ludzi”.

    Wierni z archidiecezji, którą obejmie ks. Julian Leow Beng Kim są całą sprawą zaskoczeni. Zwrócili się już do kurii z prośbą o wyjaśnienia i… wprowadzenie zmian w herbie arcypasterza.

    Źródło: rorate-caeli.blogspot.com/archkl.org

    za:http://www.pch24.pl/w-koscielnej-heraldyce-pojawil-sie-nowy-element–drzewo-wszystkich-religii-,31345,i.html

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    _____________________________________________________

    • KRYSTYNA said

      • Beata said

        Nie wiem może mi się wydaje, ale po prawej stronie „drzewka” mniej więcej pośrodku widnieje odwrócony krzyż. W powiększeniu też wygląda to na odwrócony krzyż. Nie dziwię się reakcji wiernych, bardziej zastanawia mnie jaka była i jest świadomość tego arcybiskupa.

      • wiesia said

        Przecież to jest integracja z pogaństwem.Tam jest też
        ying yang,diana i lucyfer…..,wstążka przeplatana,skarabeusz,a to się dzisiaj chce nazwać religią??
        Słuchajcie oni sprawdzają naszą czujność,bo i tak cichaczem robią swoje,ale tak dla sprawdzenia naszej reakcji puszczą to tu,to tam namiastkę tego,co uczynią.To o czym mówisz @ Beato,to wygląda wg.mnie,jak krzyż z kokardą.Ja tam widzę symbole satanistyczne,a nie żadną religię.Po prostu rozkręcają się!

      • Piotr2 said

        A pamiętacie to?

        Króluj nam Chryste.

  10. apostolat said

    Św. Jan Maria Vianney

    Rodzice, opowiadajcie dzieciom o Zbawicielu!

    W dzieciach odbija się przewrotność rodziców. I przeciwnie, cnoty ich przechodzą na dzieci. Prośmy Boga gorąco, by zmienił serca rodzicielskie, a niezawodnie zmieni się także usposobienie domowników. Jak piękną byłoby rzeczą, gdyby ojciec lub matka wskazywali od czasu do czasu malcom na wizerunek ukrzyżowanego Zbawiciela i uczyli je, jak wielka jest złość grzechu i jak nieskończenie miłosierny jest Bóg! Niestety, w obecnych czasach rodzice wstydziliby się to uczynić! Nic tak nie wzrusza młodego umysłu, jak wspomnienie o Zbawicielu, który z miłości ku ludziom umarł na krzyżu. Na dowód tego opowiem wam prawdziwe zdarzenie.

    Mała dziewczynka po stracie swej matki szukała czegoś w jej skrzyni i znalazła krzyż. Zaniosła go więc do ojca i pytała: „Ojcze, co to jest?”. – „Moje dziecko, rzecze ojciec, to krucyfiks.” – „Nie rozumiem tego słowa.” – „Już ci to raz wyjaśniłem; musiałaś zapomnieć. Krucyfiks przedstawia ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Wiesz, że Syn Boży zstąpił dla naszego zbawienia z nieba, że bez Niego poszlibyśmy wszyscy na zatracenie. On dla naszego zbawienia całe życie pokutował i nauczył nas, co mamy czynić, by pozyskać niebo. Żydzi obchodzili się z Nim okrutnie i skazali Go przez ręce Rzymian na śmierć krzyżową. Ukoronowali Go cierniem, ubiczowali i przybili do krzyża, na którym umarł, wylawszy do ostatniej kropli swą Krew Przenajświętszą. Przed śmiercią błagał dla nas o przebaczenie. Oto, co nam ten krzyż przypomina”. Kiedy widział ojciec, że córeczka słuchała z wielką uwagą, dodał jeszcze te słowa: „Czy wiesz, kto się obszedł tak okrutnie z Jezusem Chrystusem, kto oprócz Żydów był przyczyną Jego śmierci?”. – „Nie wiem”, odrzekło dziecko. – „Grzechy nasze i świata całego były powodem Jego cierpień i śmierci. Ile razy zgrzeszysz, tyle razy odnawiasz cierpienia Jezusa Chrystusa i przyczyniasz się do Jego śmierci”. Kiedy rzęsiste łzy spływały z oczu dziecka i skrapiały jego oblicze, dodał ojciec: „O moje dziecko, czy chciałobyś jeszcze zasmucać Jezusa Chrystusa? Czy nie miłowałobyś Go odtąd serdecznie?”.

    Rozczulona dziewczyna wzięła krzyż z rąk ojca i mówiła z płaczem: „Ojcze, proszę cię, daj mi ten krzyż”. A kiedy go otrzymała, zamknęła się w pokoju, upadła na kolana przed nim, skrapiała go łzami i mówiła: „O Boże, to ja niegodziwa zadałam Ci tyle boleści. Błagam Cię o przebaczenie. Gdybym wiedziała, jak Cię zasmuca grzech, wystrzegałabym się go jak najpilniej. Daruj nam, Panie, tę nieświadomość”. – Łaska Boża nie opuszczała dziewczęcia, które było wzorem pobożności dla całej parafii. W największych cierpieniach znajdowała pociechę u stóp Zbawiciela. Największym wrogom chętnie przebaczała, pamiętając, jak Chrystus modlił się na krzyżu za swych nieprzyjaciół. Kiedy ją raz niesłusznie skrzywdził pewien człowiek, okazała takie zaparcie siebie samej, że mu osobiście przyniosła w potrzebie zapomogę do domu. Na jej widok rozpłakał się ów człowiek, podziękował za wyświadczoną łaskę i prosił o przebaczenie. Pewnego razu żaliła się przed nią sąsiadka, że mąż wszystko, co posiada, trwoni po szynkach. Na to rzekła pobożna dziewczyna: „Czy nie masz krzyża w domu?” – „Mam”, brzmiała odpowiedź. – „Idź, moja droga przyjaciółko, i uklęknij u jego stóp, a tam nauczysz się cierpieć z miłości ku Bogu bez szemrania”. Te słowa ogromne zrobiły wrażenie na kobiecie, tak iż stała się wzorem cierpliwości i z czasem doczekała się nawrócenia męża. Zaś nasza młoda osoba umarła jako święta. Komu zawdzięcza tę łaskę, jeżeli nie nauce swego ojca o cierpieniach Jezusa Chrystusa? Niestety, teraz często rodzice nie mają krzyża w domu i nie wspominają dzieciom nigdy o niesłychanej dobroci i miłości Jezusa Chrystusa względem ludzi! Jeżeli niekiedy krzyż znajdzie się w ich domu, to leży gdzieś w kącie pokryty kurzem lub pajęczyną. Wielkie zaślepienie takich rodziców, którzy też smutne zbierają owoce swego niedbalstwa. Z ich winy żyją dzieci bez wiary, bez bojaźni Bożej i giną na wieki.

    Św. Jan Maria Vianney, Kazania, t. I, Sandomierz 2010, s. 199-201.

    Read more: http://www.pch24.pl/rodzice–opowiadajcie-dzieciom-o-zbawicielu-,25631,i.html#ixzz3FM4sWSof

  11. ... said

    Wywiad z bp. Fellayem po jego spotkaniu z kard. Müllerem

    Wywiad z bp. Bernardem Fellayem, przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, przeprowadzony po jego spotkaniu z kard. Gerardem Ludwikiem Müllerem, prefektem Kongregacji Nauki Wiary.

    23 września br. Wasza Ekscelencja spotkał się z kard. Müllerem. Komunikat Biura Prasowego Watykanu powtarza sformułowania znane z komunikatu wydanego w 2005 r. po spotkaniu z papieżem Benedyktem XVI, w którym również była mowa o tym, że obie strony będą „procedować stopniowo, w rozsądnym okresie czasu (…) i z zachowaniem perspektywy pełnej komunii”. Z drugiej strony tegoroczny komunikat mówi o „pełnym pojednaniu”. Czy to znaczy, że wszystko zaczyna się znów od początku?

    I tak, i nie – w zależności od przyjętego punktu widzenia. Nie jest to nic nowego w tym sensie, że zarówno nasi rozmówcy, jak i my sami zdajemy sobie sprawę, że wciąż mamy do czynienia z różnicami doktrynalnymi – jasno określonymi podczas dyskusji teologicznych [prowadzonych] w latach 2009–2011 – i że z tego powodu nie mogliśmy podpisać preambuły doktrynalnej, przedłożonej przez Kongregację Nauki Wiary w 2011 r.

    A co jest nowego?

    Mamy nowego papieża, a na czele Kongregacji Nauki Wiary stoi nowy prefekt. To niedawne spotkanie pokazuje, że ani oni, ani my nie chcemy przerwy we wzajemnych relacjach: obie strony podkreślają, że wyjaśnienie kwestii doktrynalnych jest niezbędne przed jakąkolwiek formą uznania kanonicznego. To dlatego władze rzymskie domagają się wyraźnego uznania [przez Bractwo] preambuły doktrynalnej, a z kolei my nie możemy jej podpisać z powodu zawartych w niej dwuznaczności.

    Kolejnym nowym faktem jest zaostrzenie się kryzysu w Kościele. W przeddzień Synodu o Rodzinie (chodzi o III Nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów, które ma się odbyć w dniach od 5 do 19 października br. – przyp. red.) wychodzą na jaw wysunięte przez kilku kardynałów poważne i dobrze umotywowane zarzuty pod adresem propozycji kard. Kaspera dotyczących udzielania komunii osobom rozwiedzionym i żyjącym w nowych związkach. Podobna sytuacja nie miała w Rzymie miejsca od czasu interwencji kardynałów Ottavianiego i Bacciego i upublicznienia ich Krótkiej analizy krytycznej nowego porządku Mszy w 1969 r.

    Ale to, co się nie zmieniło, to fakt, że władze rzymskie wciąż nie biorą pod uwagę naszej krytyki soboru, ponieważ w porównaniu z poważnymi problemami w dzisiejszym Kościele wydaje im się ona sprawą drugorzędną czy wręcz wydumaną. Hierarchowie dostrzegają kryzys, który wstrząsa Kościołem na jego najwyższym szczeblu – teraz dotyka on kardynałów – ale nie uważają, że jego przyczyną może być właśnie sobór. To jest jak dialog głuchych.

    Czy Wasza Ekscelencja może podać konkretny przykład?

    Przykładem tego, o co obwiniamy sobór, są propozycje kard. Kaspera umożliwienia komunii osobom rozwiedzionym, pozostającym w nowych związkach. W przemówieniu, które kardynał wygłosił podczas konsystorza 20 lutego br., zaproponował, aby uczynić to samo, do czego doszło na soborze, to znaczy: potwierdzić naukę katolicką, ale jednocześnie zaoferować „rozwiązania duszpasterskie”.

    W licznie udzielanych wywiadach kard. Kasper ponawia rozróżnienie pomiędzy nauczaniem a praktyką duszpasterską. Twierdzi, że teoretycznie nie można zmienić doktryny, ale jednocześnie zastrzega, że konkretnie, w rzeczywistości, zdarzają się sytuacje, w których doktryna nie znajduje zastosowania. Wówczas, zgodnie z jego opinią, rozwiązanie można znaleźć tylko dzięki podejściu duszpasterskiemu… kosztem nauczania. Winimy sobór za stworzenie tego sztucznego podziału między doktryną a praktyką duszpasterską, ponieważ ta praktyka musi wynikać z doktryny. Na skutek wielu ustępstw poczynionych ze względów duszpasterskich w Kościele zostały wprowadzone istotne zmiany, a jego doktryna została naruszona. Oto, co wydarzyło się podczas i po soborze, a my potępiamy właśnie tę strategię, której dziś używa się przeciwko moralności małżeńskiej.

    Ale czy zmiany wprowadzone podczas soboru, które pośrednio naruszały doktrynę, były tylko pastoralne?

    Nie, rzeczywiście trzeba zauważyć, że poważne zmiany zostały dokonane również w samej doktrynie: wolność religijna, kolegializm, ekumenizm… Jednak jest prawdą, że te zmiany wyraźniej przejawiają się w swoich konkretnych zastosowaniach duszpasterskich, ponieważ w dokumentach soborowych są one przedstawione jako nieśmiałe sugestie, podane nie wprost, pełne niedopowiedzeń… co czyni z nich – by użyć słów mego poprzednika, ks. Schmidbergera – „bomby zegarowe”.

    Gdzie wśród propozycji kard. Kaspera Wasza Ekscelencja dostrzega rozwiązania duszpasterskie, które uwypuklają zmiany doktrynalne wprowadzone podczas soboru? Gdzie można zobaczyć „bombę zegarową”?

    W wywiadzie udzielonym 18 września watykaniście Andrzejowi Torniellemu kardynał powiedział: „Doktryna Kościoła nie jest systemem zamkniętym – II Sobór Watykański naucza o jej rozwoju, co oznacza, że ​​jest możliwe jej pogłębienie. Zastanawiam się, czy pełniejsze zrozumienie, podobne do tego, jakie widzieliśmy w eklezjologii, jest możliwe także w tym przypadku (tzn. rozwiedzionych katolików żyjących w związkach cywilnych – przyp. A.T.). Chociaż Kościół katolicki jest prawdziwym Kościołem Chrystusa, to również poza instytucjonalnymi granicami Kościoła istnieją elementy eklezjalności. Czy niektóre elementy małżeństwa sakramentalnego nie mogłyby być, w pewnych przypadkach, uznawane również w małżeństwach cywilnych? Na przykład zobowiązanie na całe życie, wzajemna miłość i opieka, chrześcijańskie życie i publiczna przysięga wierności, która nie występuje w wolnych związkach.”

    To, co mówi kard. Kasper, jest całkiem logiczne i doskonale spójne. Proponuje on – w dziedzinie małżeństwa – duszpastersko zastosować nowe zasady dotyczące Kościoła, w imię ekumenizmu wyrażone na soborze: istnieją elementy eklezjalności poza Kościołem. Kardynał logicznie przechodzi z dziedziny ekumenizmu kościelnego do ekumenizmu małżeńskiego. Zatem, jego zdaniem, istnieją elementy małżeństwa chrześcijańskiego poza sakramentem [małżeństwa]. Mówiąc wprost, trzeba by zapytać małżonków, co pomyśleliby o [propozycji] „ekumenicznej” wierności małżeńskiej albo „wierności w różnorodności”! I analogicznie, co my mamy myśleć o tak zwanej „ekumenicznej” jedności doktrynalnej, która jest jednością w różnorodności? To są konsekwencje tego, co potępiamy, ale Kongregacja Nauki Wiary albo tego nie dostrzega, albo nie chce dostrzec.

    Jak należy rozumieć wyrażenie „procedować stopniowo”, obecne w watykańskim komunikacie?

    Jako wspólne – Rzymu i Bractwa Świętego Piusa X – pragnienie kontynuowania rozmów doktrynalnych w szerszych, mniej formalnych ramach niż to miało miejsce podczas poprzednich dyskusji.

    Ale skoro rozmowy doktrynalne z lat 2009–2011 nie przyniosły żadnego rezultatu, to po co je wznawiać, choćby i w szerszym zakresie?

    Ponieważ – idąc za przykładem abp. Lefebvre’a, który nigdy nie odrzucał zaproszeń władz rzymskich – zawsze rozmawiamy z tymi, którzy pytają nas o przyczyny naszej wierności Tradycji. Nie możemy uchylać się od tej powinności i będziemy wypełniać ją w duchu i w ramach obowiązków, które zostały określone podczas ostatniej Kapituły Generalnej FSSPX.

    Ale, skoro wspomniał Ksiądz moją audiencję u papieża Benedykta XVI w 2005 r., to pamiętam, iż powiedziałem wówczas, że chcieliśmy wykazać, że w dzisiejszym świecie Kościół byłby silniejszy, gdyby stał na straży Tradycji. Chciałbym też dodać: gdyby z dumą wspomniał na swoją dwutysiącletnią Tradycję. Raz jeszcze powtórzę, że pragniemy dać nasze świadectwo – jeśli Kościół chce zakończyć ten tragiczny kryzys, w którym jest pogrążony, to lekarstwem nań jest Tradycja. W ten sposób manifestujemy naszą synowską cześć dla wiecznego Rzymu, dla Kościoła, Matki i Nauczycielki prawdy, któremu jesteśmy głęboko oddani.

    Wasza Ekscelencja powiedział, że to jest dawanie świadectwa; czyż nie jest to raczej wyznanie wiary?

    Jedno nie wyklucza drugiego. Nasz Założyciel zwykł mawiać, że teologiczne argumenty, przez które wyznajemy wiarę, nie zawsze są rozumiane przez naszych rzymskich rozmówców, ale to nie zwalnia nas z obowiązku ich przywoływania. Co więcej, Arcybiskup, ze swoim charakterystycznym nadprzyrodzonym realizmem, dodawał, że konkretne osiągnięcia Tradycji, takie jak seminaria, szkoły, przeoraty, liczba księży, braci i sióstr, seminarzystów i wiernych świeckich, również ma wielką wartość jako dowód. Wobec tych namacalnych faktów nie sposób użyć bałamutnych argumentów: contra factum non fit argumentum (łac. ‘z faktami się nie dyskutuje’). A w tym przypadku możemy wytłumaczyć znaczenie tej łacińskiej sentencji słowami Pana Jezusa: „przeto z owoców ich poznacie ich”. I w tym sensie, wyznając wiarę, musimy dawać świadectwo żywotności Tradycji.

    http://www.bibula.com/?p=76929

  12. jamek said

  13. KRYSTYNA said

    Niezmienność Bożej prawdy – KS.JACEK BAŁEMBA

    Sermo tuus veritas est.
    „Słowo Twoje jest prawdą” (J 17, 17)

    Boże Objawienie zawarte w Piśmie Świętym i Tradycji jest prawdą.
    Prawdziwość Bożego Objawienia zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji nie zależy od okoliczności i od ludzkich groteskowych i uzurpacyjnych ocen, poglądów i opinijek, czy postulatów zmiany.
    Nawet gdyby nie było na świecie żadnego katolika i żadnego człowieka, który rozpoznaje i uznaje prawdziwość Bożego Objawienia, to i tak ta Boża prawda prawdą pozostaje. Najszlachetniejszy obiektywizm prawdy! Obiektywizm zakorzeniony w Bożym przymiocie niezmienności.

    Słowo Boże poucza nas o niezmienności Pana Boga i niezmienności prawdy, którą Pan Bóg objawia:
    „Twoje słowo, Panie, jest wieczne,
    niezmienne jak niebiosa” (Ps 119, 89).
    „Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności” (Jk 1, 17).
    „Dlatego Bóg, pragnąc okazać ponad wszelką miarę dziedzicom obietnicy niezmienność swego postanowienia, wzmocnił je przysięgą, abyśmy przez dwie rzeczy niezmienne, co do których niemożliwe jest, by skłamał Bóg, mieli trwałą pociechę, my, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei” (Hbr 6, 17-18).
    „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 8).
    Św. Paweł wzywa: „Niech moc Jego chwały w pełni was umacnia do okazywania wszelkiego rodzaju cierpliwości i stałości” (Kol 1, 11).
    A św. Piotr nalega: „Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku” (2 P 3, 17).

    Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.
    To, co wchodzi w zakres Objawienia Bożego zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji, czego Kościół nieomylnie nauczał przez dwa tysiące lat, nie wymaga najmniejszych modyfikacji, unowocześnień, uwspółcześnień czy zmian.
    To, co wchodzi w zakres Objawienia Bożego zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji, czego Kościół nieomylnie nauczał przez dwa tysiące lat, jest prawdą.
    Na niej możemy i powinniśmy spokojnie i bezpiecznie oprzeć swoje życie – także w perspektywie wieczności.

    za:http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2014/10/06/niezmiennosc-bozej-prawdy/

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    _____________________________________________________

  14. Rafał said

    Nie żyje Anna Przybylska. Aktorka zmarła w niedzielę po ciężkiej chorobie. Miała 36 lat.

    ”Z trudnym do wyrażenia bólem w sercu pragnę zawiadomić, że w dniu 5 października 2014 roku po ciężkiej walce z chorobą zmarła Anna Przybylska. Odeszła w spokoju, w gronie najukochańszej rodziny. W imieniu rodziny i najbliższych proszę wszystkich o zrozumienie i uszanowanie prywatności tych, dla których od dziś tak wiele się zmieniło…”

    oświadczenie Małgorzaty Rudowskiej, menedżerki aktorki

    Wieczny odpoczynek racz jej dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj jej świeci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym na wieki wieków, Amen.

    • Piotr2 said

      Wieczny odpoczynek racz dać jej Panie a Światłość Wiekuista niechaj jej świeci. Przez Miłosierdzie Boże niech odpoczywa w pokoju wiecznym na wieki wieków. Amen.

    • KRYSTYNA said

      Requiem aeternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis. Requiescant in pace. Amen

    • szafirek said

      5 pażdziernika o godz. 22.45 umarła św.s.Faustyna.W jak znaczącym dniu odeszła Anna…
      Panie Boże okaż Annie swoje Miłosierdzie.

    • Dana said

      Zmarła na raka trzustki.Nowotwór staje się numer jeden przyczyną śmierci

    • Tomasz said

      Niedługo przed śmiercią wyspowiadała się po 13. latach przerwy. Wcześniej była daleko (aborcja, związek niesakramentalny, szczucie na Kościół itd.). Czasem Bóg dalej ciężką, bolesną chorobę (rak trzustki należy bo najpotworniej bolesnych) aby złamać upór człowieka. Wtedy ta choroba jest błogosławieństwem które ratuje przed piekłem.

      • Leszek said

        Tytułem dopowiedzenia. Z cz.2 „Świadków Bożego Miłosierdzia” Anny:
        TYLKO CIERPIENIE MOGŁO GO URATOWAĆ
        3 VII 1980 r. Mówi ojciec Ludwik o synu mojej koleżanki.
        – Możesz przekazać przyjaciółce dla waszej koleżanki szkolnej, matki Bogusława, że został on uratowany przez krew Chrystusa za nas przelaną. Pan nasz jego c i e r p i e n i e połączył ze Swoim i tak wybronił go przed sprawiedliwością Boga. Tylko c i e r p i e n i e mogło go uratować, gdyż sam robił wszystko, aby się zabić na wieki. Ponieważ wiele dobra odrzucił i wielekroć Boga odrzucał świadomie, nie było dla niego innej drogi, jak c i e r p i e n i e, które powoduje, że Bóg lituje się wtedy nad człowiekiem niewdzięcznym i zbuntowanym. To, coś słyszała, on usiłował ci przekazać, gdyż teraz rozumie cierpienie matki swojej i pragnie jej ulżyć. Mało rozumie, lecz to przynajmniej, że nigdy już cierpieć nie będzie, bo Bóg jest Miłością, a Miłość wszystko przebacza, że został ocalony, bo był kochany, i Pan, który znał go i rozumiał, osłonił go i przygarnął, odpuszczając mu wszystko i całkowicie. Teraz odczuwa radość uwolnienia od bólu, świadomość wolności, istnienia bez zagrożenia na wieki już i świadomość tego, że był, jest i będzie kochany. Tyle na razie jest w stanie przyjąć. Gdy rozwinie się, poczuje wdzięczność i uwielbienie dla takiej Miłości.
        Słyszałam na modlitwie wspólnej – po tym, jak opowiedziałam o nim i wspólnie prosiliśmy – mniej więcej to:
        – „ Proszę cię, przekaż mojej Matce, że nigdy już cierpieć nie będę, ani chwili. Czy słyszysz? Czy słyszysz mnie? Powiedz, że jestem szczęśliwy, szczęśliwy, szczęśliwy…! Powiedz to. Czy słyszysz mnie? Proszę cię, powiedz to Matce?”
        http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-5.html

      • Leszek said

        To mówił Annie, Pan 28 VIII 1984 r.:
        …Powiedz że… każdy człowiek przechodząc przez bramę śmierci, staje przed Moją Prawdą. Widzi sam siebie w przebiegu swego życia, jakim ono było w rzeczywistości – w Moim świetle i nie jest możliwe, aby mógł pozostawać w kłamstwie… Ja tak bardzo boleję nad waszymi cierpieniami, że tym, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, otwieram Mój dom szybko, jak najprędzej pragnąc ich uszczęśliwić. Dlatego c h o r o b a, c i e r p i e n i e, zło, które tak często was prześladuje, bywa często waszym usprawiedliwieniem…
        Powiedz Krystynie, że c i e r p i e n i e tych, którzy odrzucali lub lekceważyli Prawa Moje znając je, jest bardzo ciężkie, gdyż łamie się ich pycha, ich fałszywe wyobrażenie o sobie samych i sami nic na swoje usprawiedliwienie znaleźć nie mogą, gdyż oskarżają ich ci, którzy mniej ode Mnie otrzymali. Sądzi ich odrzucanie wszelkiego dobra, którym ich obdarzyłem. Jest nim: wejście w obręb Mojego Kościoła, możliwość poznania Mnie i życia ze Mną w bliskiej zażyłości, możliwość niesienia Mnie innym, służenia Mi sobą w obdarzaniu świata Moim dobrem, które stawiam dzieciom Moim do dyspozycji. Zaprawdę, w i e l e c i e r p i e n i a trzeba wam przejść, aby miłosierdzie Moje przeważyło nad sprawiedliwością…
        CIERPIENIE JEST SKARBEM WASZYM… 30 III 1983 r.
        …Kto z cierpienia do Mnie przychodzi, przeżywa szczęście nieskończone.
        Ból jest konieczny dla tych, którym chcę go oszczędzić w moim świecie. Ból jak strumień czystej wody obmywa resztki brudu u tych, którzy nie potrzebują gruntownego oczyszczenia, bo przyjęli moją propozycję i wykorzystali ją. Spowiedź i sakrament chorych, który przygotowuje was na spotkanie ze Mną, są moimi ogromnymi darami. Jeśli są wykorzystane, otwierają przed wami mój dom. Lecz cierpienie zniesione bez narzekania i złorzeczenia Mi powoduje, że sam przychodzę, by wprowadzić umęczone moje dziecko. Cierpienie jest skarbem waszym. A daję go tylko tyle, ile jest niezbędne…
        http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-7.html

      • Leszek said

        Z „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księgi Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny – To mówi Bóg Ojciec:
        „Jam jest lekarz, wy jesteście chorzy: daje każdemu z was to, co jest mu konieczne i potrzebne do zbawienia duszy… Ja sprawiam, że nadciąga wiatr udręczenia i przeciwności, którego człowiek oddzielony ode Mnie przez grzech boi się i odziera go w części lub w całości z wszystkiego co posiadał. W całości, gdy traci życie, gdyż śmierć pozbawia go wszystkiego (por. Ps 144,3n i 146,4; Syr 41,1); w części, gdy traci to czy owo: albo zdrowie, albo dzieci, albo bogactwa, albo stanowisko, albo zaszczyty, wedle tego, co Ja dobry lekarz, uważam za potrzebne dla jego zbawienia. … Lecz oto nadchodzi wiatr sumienia… jako że kocham ludzi niewymownie, zsyłam niektórym wyrzuty sumienia, aby wreszcie otwarli usta i wyrzucili z siebie zgniliznę grzechu przez świętą spowiedź… (z rozdz. ‚Nauka o Łzach’)
        …Wierzący widzi i uznaje, że to Ja, przez opatrzność Mą, zrządzam wszystko i tylko w celu zbawienia człowieka. niekiedy, gdy ześlę na ciało stworzenia Mego grad lub burzę, lub piorun, czy śmiertelną chorobę, ludzie uważają to za okrucieństwo, sądząc, że nie dbałem o ich życie, podczas gdy Ja dopuściłem te nieszczęścia, aby uchronić tę duszę od śmierci wiecznej…
        (z rozdz. ‚Opatrzność Boża’).

      • Piotr2 said

        Myślę Tomku, że Bóg w swojej ekonomii wybrał dla niej najlepszą drogę do zbawienia. Po za tym śmierć młodej, ładnej i pełnej życia kobiety myślę, że wstrząśnie środowiskiem w którym się obracała, iż nie ważna jest w życiu tylko kariera ale Bóg.

        Króluj nam Chryste.

      • Vesper said

        Skąd wiesz o aborcji? Jeśli to nie jest potwierdzone info radzę nie zamieszczać publicznie takich niesprawdzonych wiadomości. Anna Przybylska przyznała kiedyś w wywiadzie, że rozważała aborcję, ale ostatecznie jej nie wykonała, a to ogromna różnica!!!

    • cox said

      Niech aniołowie wprowadzą ją do Raju

      • Gosia 3 said

        Najważniejsze że pojednała się w chorobie z Bogiem. To cierpienie było jej oczyszczeniem, Bóg powołał ją teraz aby zdobyć jej duszę. Słuchając jej wywiadu widać było że rodzina była dla niej świętością. Spakowała manatki i z dziećmi pojechała do Turcji za „mężem” ( planowała ślub). Tylko Jezus zna nasze serca a w młodości wszyscy błądzimy.
        Wierzę ,że to że zmarła w ten dzień wspomnienia Św Faustyny w Kościele jest znakiem dla nas.
        Bóg jest miłosierny i wierzę w jej prawdziwe nawrócenie. Nawet dzisiaj pomodliłam się za nią. JEZU UFAM TOBIE!!!!!!!

        • przeklejka said

          Wszystkim chorym na raka trzustki(ale nie tylko) polecam naturalną i prawie darmową metodę
          dr.Askhara.
          Metodę tę mam przetestowaną i sam ją stosuję .Widoczne efekty po 2-3 miesiącach
          To chyba jedyna z niewielu naturalnych metod pozwalających odtruć i oczyścić organizm.
          Wszechobecna chemia w wodzie powietrzu i żywności jest główną przyczyną powstawania raka.
          Nasz organizm nie rozpoznaję tej chemii i nie jest w stanie się jej pozbyć poprzez nerki, wątrobę,
          skórę czy płuca gromadzi ją w danym organie np w trzustce. Nagromadzona chemia po przekroczeniu stężenia granicznego doprowadza do rakowacenia tkanek.
          A radioterapia i chemioterapia to największe lekarskie oszustwo XX i XXIw

          tu pierwszy odcinek opisu tej metody

          a tu więcej
          http://www.lekarstwonaraka.com.pl/

          Dla zainteresowanych mogę podać więcej szczegółów

        • Weronika said

          Zostaje nieprzyjemna blizna….Osoba, ktora ja stosowala nie miala raka, stosowala to profilaktycznie , bodajze przez 6 miesiecy. Tuz po zakonczeniu stosowania zachorowala na zapalenie pluc. Czy ta metoda nie powinna wzmocnic ukladu immunologicznego ?

    • Nn said

      • przeklejka said

        !@Weronika
        To nie jest blizna .Tylko tak wygląda. Pod skórą czego z zewnątrz nie widać wokół tej”blizny”tworzy się
        wiązka naczyń krwionośnych które odprowadzają na zewnątrz wszystkie niepotrzebna toksyny,
        Jak komuś komu zależy bardziej na estetyce kawałka skóry niż na ratowaniu życia musi wybrać
        inną metodę oczyszczania organizmu.

        • Weronika said

          Powstaje dosyc gleboka, wypukla blizna i nie da sie tego nazwac inaczej. Mowie o sytuacji po zakonczeniu tego oczyszczania.Czy ty jestes juz po zakonczeniu oczyszczania???
          Nie chodzi tylko o estetyce, skoro niedlugo po tym ta osoba o ktorej pisalam powyzej zachorowala na zapalenie pluc.Rana do dzisiaj niespecjalnie sie tej osobie zagooila., wyglada brzydko i miejmy nadzieje ze nic gorszego z tego nie powstanie….Ta osoba zaluje tego ze to stosowala.

    • Nn said

    • Nn said

    • Leszek said

      Na kanwie śmierci ciała , a zarazem przejścia do wieczności duszy śp. Anny Przybylskiej i wpisów nawiązujących do tejże śmierci blogowiczów, warto by sobie przypomnieć i wziąźć sobie do serca te słowa Pana (które mogą być pomocnym argumentem w rozmowach nt. śmierci z…) z „Poematu Boga-Człowieka” M. Valtorty:
      1. … «Człowiek popada w błąd, kiedy rozmyśla nad życiem i śmiercią i kiedy posługuje się tymi dwoma pojęciami. Nazywa “życiem” czas, gdy – zrodzony przez matkę – zaczyna oddychać, odżywiać się, poruszać, myśleć, działać. “Śmiercią” nazywa chwilę, w której przestaje oddychać, jeść, poruszać się, myśleć, pracować i kiedy zamienia się w zwłoki – zimne i niewrażliwe, gotowe do złożenia w łonie grobu. A to nie jest dokładnie tak. Pragnę dać wam zrozumieć, czym jest “życie”, wskazać dzieła właściwe dla życia.

      Życie nie jest [samym tylko] istnieniem. Istnienie nie musi być życiem. Latorośl przyczepiona do tej kolumny istnieje, a nie ma życia, o którym mówię. Ta becząca owieczka – przywiązana do drzewa, tam dalej – również istnieje, ale nie ma życia, o którym mówię. Życie, o którym mówię, nie zaczyna się wraz z istnieniem [cielesnym] i nie kończy się równocześnie ze [śmiercią] ciała. Życie, o którym mówię, nie ma początku w łonie matki: zaczyna się, kiedy w Myśli Bożej rodzi się stworzona dusza, by zamieszkać w ciele. [Nadprzyrodzone życie duszy] ginie, gdy je zabija grzech.
      …od chwili kiedy w to ludzkie poczęcie wniknęła część bezcielesna – najpotężniejsza jednak w swej bezcielesności, zdolna wznosić [ciało] na wyższy poziom – oto wtedy ten niby zwierzęcy kiełek istnieje nie tylko z biciem [cielesnego] serca, ale “żyje” według Myśli Stworzyciela i jest człowiekiem stworzonym na obraz i podobieństwo Boże, jest dzieckiem Boga, przyszłym mieszkańcem Nieba. Zamieszka tam jednak, jeśli życie [nadprzyrodzone] będzie [w nim] trwało. Człowiek bowiem może istnieć i – przy zachowanym wyglądzie ludzkim – nie być już człowiekiem, lecz grobem, w którym życie [nadprzyrodzone] się rozpada.

      Dlatego też mówię: “Życie nie zaczyna się wraz z zaistnieniem [ciała] i nie kończy się, kiedy ono ginie.” Życie zaczyna się przed narodzeniem. Życie nie ma już końca, gdyż dusza nie umiera, to znaczy nie unicestwia się. [Jeśli umiera, to] umiera tylko dla swego przeznaczenia, którym jest Niebo, a żyje dla swej kary. Umiera dla tego szczęśliwego losu, gdy umiera dla Łaski. Życie to – dotknięte gangreną śmierci swego przeznaczenia – trwa przez wieki potępienia i udręk. Zachowane zaś życie [nadprzyrodzone] osiąga [po śmierci] swą pełnię, staje się wieczne, doskonałe i szczęśliwe jak jego Stwórca…
      więcej i dalej: http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-02-085.html cdn

      • Leszek said

        2. …«Pokój wam wszystkim! Z pewnością śmierć nie podoba się bogatym i młodym: bogatym – jedynie dzięki posiadaniu pieniędzy, a młodym – z powodu niewielu [przeżytych] lat. Jednakże dla tych, którzy są bogaci w cnoty, a młodzi dzięki czystości swych obyczajów, śmierć nie jest bolesna (por. Mdr 3,7.13). Prawdziwy mędrzec, odkąd używa rozumu, tak kieruje swym postępowaniem, aby przygotować sobie śmierć spokojną. Życie jest przygotowaniem do śmierci, podobnie jak śmierć jest przygotowaniem do najpełniejszego Życia. Prawdziwy mędrzec, od chwili w której pojmuje tę prawdę o życiu i śmierci – o śmierci dla zmartwychwstania – usiłuje na wszelkie sposoby oderwać się od wszystkiego, co jest bezużyteczne. Ubogaca się natomiast tym, co pożyteczne, czyli cnotami, dobrymi czynami. Dzięki temu zdobywa bagaż dóbr dla Tego, który go do Siebie wzywa na sąd, aby go wynagrodzić lub ukarać w sposób doskonale sprawiedliwy… Śmierć. Ciężka to myśl? Nie. Słuszny wyrok dla wszystkich śmiertelnych. Wielki niepokój jedynie dla tych, którzy nie wierzą i są obciążeni winami. Na próżno człowiek – dla wyjaśnienia licznych lęków kogoś umierającego, kto w czasie swego życia nie był dobry – mówi: “On chciałby jeszcze żyć, aby wynagradzać. Nie chce umrzeć, bo nie zrobił nic dobrego lub uczynił niewiele”. Daremnie mówi: “G d y b y ż y ł d ł u ż e j, otrzymałby większą nagrodę, bo uczyniłby więcej”. Dusza wie, przynajmniej niewyraźnie, ile dano jej czasu: niemal nic w porównaniu z wiecznością. Dlatego dusza skłania całe ja do działania. Jednak… biedna dusza!… Ileż razy jest miażdżona, deptana, tłumiona, aby nie słyszano jej słów!… W Niebie nie patrzy się na liczbę lat, lecz na sposób, w jaki się je przeżyło.
        Okazuje się żałobę nad zwłokami, płacze się nad nimi. Zwłoki jednak już nie płaczą. Drży się przed koniecznością umierania, lecz nie troszczy się o życie w taki sposób, który by nie wywoływał drżenia w godzinie śmierci. Ale dlaczego się nie płacze i nie okazuje żałoby nad zwłokami żyjącymi, nad zwłokami bardziej prawdziwymi, które jak grób noszą w swych ciałach martwą duszę? I dlaczego ci, którzy płaczą na myśl, że ich ciało musi umrzeć, nie płaczą nad zwłokami, jakie noszą w swoim wnętrzu? Widzę wiele trupów śmiejących się i żartujących, nie opłakujących samych siebie! Iluż widzę ojców, ile matek, małżonek, braci, synów, przyjaciół, kapłanów, nauczycieli, opłakujących syna, małżonka, brata, ojca, przyjaciela, wiernego, ucznia. Oni zaś umarli w jawnej przyjaźni z Bogiem, po życiu, które było wieńcem doskonałości. Tymczasem nie płaczą nad zwłokami dusz syna, małżonka, brata, ojca, przyjaciela, wiernego, ucznia, a przecież ci umarli z powodu występku i grzechu. Umrą na zawsze, zatracą się na zawsze, jeśli się nie opamiętają! Dlaczego nie próbuje się ich wskrzesić? To byłoby miłością, wiecie? Największą miłością. O! Głupie łzy nad prochem, który na powrót stał się prochem! Bałwochwalstwo uczuć! O, nieszczerość uczuć! Płaczcie, lecz nad umarłymi duszami tych, którzy są wam najdrożsi. Usiłujcie ich doprowadzić do Życia. I mówię szczególnie do was, niewiasty, które tak wiele możecie [zdziałać] w stosunku do tych, których kochacie…
        więcej i dalej: http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-04-073.html cdn

      • Leszek said

        3. …On chciał wody pokuty, ale bez nadprzyrodzonego ducha. Chciał jej, rozumując tylko po ludzku, jako magicznej praktyki, która by go uleczyła z choroby i wyzwoliła z nieszczęścia. [Chodziło mu tylko o] jego ciało i zbiory, nie miał innego celu. Nic dla swej biednej duszy. Ona nie liczyła się dla niego. Tylko życie i pieniądz miały dla niego wartość.

        Mówię: serce jest tam, gdzie jest skarb, a skarb jest tam, gdzie serce. Tak więc w sercu znajduje się skarb. [Człowiek ten] posiadał w sercu tylko jedno pragnienie: żyć i posiadać dużo pieniędzy… Wystarczyłby szczery żal za jego długie grzeszne życie, aby mu zapewnić świętą śmierć – a nawet to, co mógł mieć sprawiedliwie na ziemi. On jednak był zatwardziały. Nigdy bowiem nie kochał nikogo oprócz siebie, doszedł do tego, że nie miał już miłości [nawet] do samego siebie. Nienawiść bowiem zabija nawet miłość zwierzęcą i egoistyczną, którą człowiek darzy siebie. To łzy szczerego żalu miały być jego wodą na oczyszczenie. I niech tak będzie z wami wszystkimi, którzy Mnie słuchacie. Nikt nie jest bez grzechu (por. Ps 143,2), dlatego potrzebujecie tej wody. Ona wypływa, wyciśnięta z serca, obmywa, przywraca czystość temu, kto był splamiony; podnosi tego, kto upadł; przywraca moc temu, kogo grzech całkowicie wykrwawił. Ten człowiek przejmował się tylko nieszczęściami ziemskimi. Tymczasem istnieje tylko jedno nieszczęście, nad którym człowiek ma się zastanawiać: wieczne nieszczęście utraty Boga. … Teraz, w jego bogatym pałacu, krewni i płaczki odprawiają żałobę nad zwłokami, które wkrótce zostaną zaniesione do grobu. O! Prawdziwa żałoba i prawdziwe zwłoki! Nie ma już nic więcej jak tylko zwłoki! Nic więcej jak tylko żałoba bez nadziei. Bo dusza, która jest martwa, będzie na zawsze oddzielona od tych, których lubiła ze względu na pokrewieństwo lub podobieństwo myśli. Nawet jeśli identyczne miejsce zamieszkania zjednoczy ich na zawsze, to nienawiść, która tam panuje, ich rozdzieli. I w tym wypadku śmierć jest “prawdziwym” rozłączeniem. Lepiej byłoby, żeby to [sam] człowiek płakał nad swą duszą, którą zabił, a nie inni, i żeby przez te łzy skruchy i pokorę serca przywrócił duszy życie dzięki Bożemu przebaczeniu…
        http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-02-094.html

  15. Dario_NL said

    http://gloria.tv/media/XdWU4vnGCRk

  16. KRYSTYNA said

    POMORSCY RCHK ZAPRASZAJĄ NA PIELGRZYMKĘ DO CZĘSTOCHOWY

    RYCERZE CHRYSTUSA KRÓLA Z GDAŃSKA I LĘBORKA,RAZEM ORGANIZUJĄ PIELGRZYMKĘ DO CZĘSTOCHOWY NA DROGĘ KRZYŻOWĄ

    Z KS. PIOTREM NATANKIEM. PLANOWANY WYJAZD Z LĘBORKA DN. 17.10.2014R. O GODZ.21.00.

    PO DRODZE BĘDĄ ZABIERANI ZAPISANI PIELGRZYMI .

    WYJAZD Z CZĘSTOCHOWY ODJEDZIE SIĘ 19.10.2014R. OK. GODZ.9.00 .PRZEWIDYWANY KOSZT PIELGRZYMKI – 130 ZŁ.

    ZAPISY I BLIŻSZE INFORMACJE

    U ANI Z LĘBORKA – TEL.784 – 969 – 789

    U EDWARDA Z GDAŃSKA – TEL.501 – 219 – 012

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    _______________________________________________________

  17. Nn said

    29.09.2014, 20:50 – BÓG OJCIEC: MOJA MIŁOŚĆ ZWYCIĘŻY ZŁO I NIENAWIŚĆ

    Moja najdroższa córko, gdy akceptujecie Moją Miłość, rodzi ona wspaniałe owoce. Ale kiedy człowiek ją odrzuca, prowadzi to do obumieranie ziemi. Bez Mojej Miłości nie ma życia, nie ma radości, nie ma pokoju. Odczuwanie Mojej Miłości wywołuje wielkie zdumienie, zachwyt i uczucie głębokiej wdzięczności w duszy osoby, której tego Daru udzielono.
    Moje drogie dzieci, kiedy doświadczacie miłości od drugiego człowieka w jakiejkolwiek formie, to odczuwacie Moją Miłość. Ona może pochodzić jedynie ode Mnie, gdyż Ja Jestem Miłością. Miłość jest darem i trzeba ją przyjąć, kiedy poczujecie, że porusza ona wasze serca. Wy, którzy zaakceptujecie Moją Miłość, wiedzcie, że napełnię was obficiej Moim Darem, gdy podzielicie się nim z tymi, którym nie udzielono tej łaski.
    Moja Miłość zwycięży zło i nienawiść. Miłość usuwa nienawiść, gdyż zły duch, cierń w boku człowieka, nie jest zdolny do miłości. Kiedy mówicie, że Mnie kochacie, to musicie mocno walczyć, aby nie dopuścić, aby jakiegokolwiek rodzaju nienawiść splamiła wasze dusze. Jeśli Mnie kochacie, wybaczycie swoim wrogom, ponieważ ujrzycie ich takimi, jakimi Ja ich widzę. To wymaga z waszej strony wytrwałości i dyscypliny, która was powstrzyma od krzywdzenia innej osoby, słownie czy fizycznie.
    Gdy pozwolicie, by Moja Miłość popłynęła w waszych żyłach, będziecie odczuwali pełnię pokoju i wolności. To dlatego, że nie będziecie czuli żadnej złośliwości, żadnej złości, żadnej urazy, ani żadnego pragnienia zemsty wobec innego Mojego dziecka. To jest Dar Mojej Miłości w jej najczystszej postaci. Przyjmijcie go ode Mnie poprzez odmawianie tej modlitwy.
    Modlitwa Krucjaty (168) O Dar Bożej Miłości
    O Najdroższy Ojcze,
    O Przedwieczny Ojcze,
    Boże Najwyższy,
    Uczyń mnie godnym Twojej Miłości.
    Proszę, wybacz mi krzywdzenie innych i wszelki grzech,
    który sprawił cierpienie któremuś z Twoich dzieci.
    Otwórz moje serce, abym mógł Cię przyjąć do swojej duszy i obmyj mnie z wszelkiej nienawiści, jaką mogę odczuwać wobec innej osoby.
    Pomóż mi przebaczyć moim wrogom i rozsiewać Twoją Miłość wszędzie gdzie się udaję i pośród tych, których spotykam na co dzień.
    Daj mi, Drogi Ojcze, Dary Wytrwałości i Ufności, abym mógł podtrzymywać Twoje Święte Słowo, a dzięki temu w ciemnym świecie utrzymywać żywym, płomień Twojej Wielkiej Miłości i Miłosierdzia.
    Amen.
    Dzieci, proszę czerpcie pociechę z wiedzy, że kocham was wszystkich, bez względu na to, kim jesteście, jakie grzechy popełniliście lub czy Mnie przeklinaliście czy nie. Moja Miłość do was jest bezwarunkowa.
    Muszę jednak oddzielić tych, którzy starają się oślepić Moje dzieci na Prawdę o ich zbawieniu, od tych, którzy są Moi. Gdybym nie zainterweniował, wielu byłoby dla Mnie straconych, a nie jestem gotowy na to, by oddać te dusze tym, którzy pomimo wszelkich starań z Mojej strony, odrzucą Mnie w dniu ostatecznym.
    Proszę, abyście całkowicie Mi zaufali i trzymali Moją Pieczęć Ochrony w jakiejkolwiek formie blisko siebie. Walka już się rozpoczęła i wymierzę sprawiedliwość karząc tych, którzy starają się zniszczyć Moje dzieci.
    Nigdy nie zapominajcie, Kim Ja Jestem. Jestem początkiem i końcem. Wszyscy, którzy przyjdą do Mnie, znajdą Życie Wieczne. Pozwólcie Mi zabrać was do schronienia i do chwalebnego życia w jedności z Moją Wolą. Ujawnię Nowy Raj w Moim Własnym Czasie i pragnę, abyście okazali cierpliwość. Przeżywajcie swoje życie w harmonii z innymi. Opiekujcie się swoimi rodzinami, jak dotąd. Przychodźcie do Mnie w waszych kościołach, tak jak wcześniej. Ale zawsze pamiętajcie, że Prawda, Prawdziwe Słowo Boże nigdy nie może się zmienić, gdyż Ja Jestem Prawdą. Ja nigdy się nie zmienię, bo tak nigdy stać się nie może.
    Kocham was. Błogosławię was. Chronię was.
    Wasz Kochający Ojciec
    Bóg Najwyższy

  18. młody said

    Rózaniec powinien być odmawiany nie tylko w domach ale i w kościele i to nie tylko przez miesiac pażdziernik tylko cały rok.modlitwa ta jest bardzo potrzebna ponieważ zło cały czas z dnia na dzień rośnie w siłę i to się staje coraz bardziej widoczne.Nie ma dnia zebym nie czytał o jakiś dziwadztwach czy obleśnych wypowiedziach czy to lewactwa liberałow i masonów w garniturkach czy sutannach.Czytam codzienne wiadomosci i niedowierzam w te brednie.A to chcą zmieniać doktrynę Koscioła oraz majstrują przy treści Pisma Św.a to popierają i zatwierdzają wszelakiej maści dziwne antyBoze i antyludzkie prawa a to dyskutują o homoseksualiżmie transseksualizmie kazirodztwie poligamii a to jakaś kobieta na swiecie wzięła sama ze sobą slub a to propaguje sie w Polsce satanizm za sprawą pseudośpiewaka Nergala etc etc.Przeciez to donokąd proadzi a raczej do przepasci piekła ! jak zwrócisie komuś uwagę czy bronie Pana Boga i katolicyzmu to zaraz pojawia sie 20 komentarzy które są przepełnione nienawiścią i diabelskim jadem.To juz sie staję przerażajace jak luzdei sa pod władaniem diabła.Nic ich już nie przekonuje ! wystarczy napisać czy powiedzieć komuś z nich zeby sie nawrócicli toodrazu by cię z miejsca rozszarpali i pastwili sie nad tobą przez godzine.Szatanski świat.

    • Okto said

      Mlody trafne spostrzeżenia….widać jak na każdym kroku celowo i systematycznie niszczą fundament rodziny i prawa Boże w imię wolności i tolerancji

      Cytuję (…) jak zwrócisie komuś uwagę czy bronie Pana Boga i katolicyzmu to zaraz pojawia sie 20 komentarzy które są przepełnione nienawiścią i diabelskim jadem (…)

      Mam nadzieje, że tu na blogu nie będzie takiego jadu

      Pozdrawiam.

    • cox said

      Nic dodać, nic ująć!

  19. Nn said

    • Okto said

      11 sierpnia 2003 – 05.00 – Jezus

      „(…) Musiałem zainspirować Ojca Świętego… Mojego umiłowanego Jana [Pawła II]
      aby przypomnieć niektóre ważne ustępy z Ewangelii
      które nie są medytowane.
      TAJEMNICE ŚWIATŁA…
      służą one przypomnieniu wam… że Ja Jestem Światłem świata.
      Chrzest w Jordanie…
      aby przypomnieć wam… że zgładziłem Grzech Pierworodny
      Światło wchodzi do waszej duszy.
      Wesele w Kanie…
      aby przypomnieć wam… owszem… sakralność małżeństwa
      ale również… aby przypomnieć wam… że nawet Bóg…
      jest posłuszny Najświętszej Maryi… by oddać jej cześć i chwałę
      zezwalając na pierwszy cud publiczny.
      Głoszenie Królestwa Bożego…
      aby przypomnieć wam… że wkrótce powrócę w Chwale na waszą ziemię
      i musicie więc być gotowi i nawrócić się.
      Przemienienie…
      aby przypomnieć wam zapowiedź Mojej Chwały

      którą oznajmiłem Piotrowi… Jakubowi… i Janowi
      aby wesprzeć ich w ich Misji
      która jest związana potrójną nicią z Conchiglią.
      Ustanowienie Świętej Eucharystii…
      aby przypomnieć wam… że Jestem Obecny Ciałem… Krwią… Bóstwem i Duszą
      w małym kawałku Konsekrowanego Chleba.
      Tak…dzieci Moje…
      Tajemnice Światła są dla waszych czasów!
      Wszystko to… co powiedziałem i uczyniłem…
      odnosiło się zasadniczo do waszych czasów.
      Tych waszych czasów!

      Albowiem to jest okres wybrany i ustanowiony przez Ojca
      dla odnowienia wszystkich rzeczy…
      poprzez ponowne wywyższenie i uwielbienie Syna… którym Ja Jestem.
      Tajemnice Światła…
      aby prowadzić was poprzez Światło… którym Ja Jestem
      ażebyście nie popadli w ciemności.
      Tajemnice Światła…
      aby pokonać wroga Bożego
      który na widok Mojego Światła ucieka w przerażeniu
      albowiem on jest w istocie czystą ciemnością.

      Tajemnice Światła…
      aby przypomnieć światu… że po różnych przejściach
      Mojego Życia na Ziemi… i Śmierci…
      i Zmartwychwstaniu…
      jest Prawdziwe Życie w Bogu… które jest Światłem… Światłem… Światłem…
      a Światło jest Życiem.”

      • Weronika said

        Czy ta herezja ma na celu uzasadnic destrukcje tradycji katolickiej?

      • Nn said

        • Okto said

          Różaniec i modlitwa do Maryi jest czymś cudownym

          06 stycznia 2002 – 07.00 – Jezus

          „ Przyjdzie chwila… w której Moja Matka
          Błogosławiona Dziewica Maryja… poczuje się bardzo samotna
          ponieważ będzie opuszczona przez wiele Swoich dzieci.
          Stójcie blisko Niej… dzieci Moje.
          Wy… którzy Ją kochacie… pocieszajcie Ją.
          I odmawiajcie z Nią Różaniec Święty.
          Proście za Jej pośrednictwem… Boga Ojca o Łaski.
          Herezje przeciwko Niej szybko będą jawne
          i wy… dzieci Moje… będziecie przez to bardzo cierpieć.
          Dziewica Maryja… będzie jeszcze bardziej zhańbiona
          i odstawiona na bok w ukrytym kącie Kościołów świata.

          Uczyni się z Maryi… prostą kobietę…
          czystą i cichą… ale tylko kobietę.
          Tak… Maryja jest Kobietą…
          i cześć oraz chwała wszystkim kobietom… które Bóg zechciał na świecie.
          Lecz Maryja jest szczególną Kobietą.
          Jest Matką Bożą.
          Jest Oblubienicą… i Kobietą Ojca.
          Jest również Oblubienicą i Matką Ducha Świętego.
          Jest Królową całego Wszechświata oraz Aniołów i Świętych.
          Jest rozdawczynią Łask.
          Jest Współodkupicielką Świata.
          Jest najpiękniejszą i najcenniejszą Gwiazdą… jaka istnieje.
          Jest Wieczną Kapłanką… upragnioną przez Ojca.
          To Ona porodziła w duchu wszystkie Swoje dzieci na świecie.
          To Ona Jest zbawieniem dla rodzaju ludzkiego
          i to Jej Niepokalane Serce… szybko Zatriumfuje.

          Muszę jeszcze powiedzieć wiele innych rzeczy
          o Mojej Matce… Błogosławionej Dziewicy Maryi…
          która dziś… tak jak wtedy
          przedstawia wam Syna… którym Ja Jestem… w dzień Objawienia Pańskiego.
          Maryja… Maryja… Maryja.
          czcijcie Ją… wychwalajcie Ją… i adorujcie Ją…
          ponieważ nie można adorować Trójcy Świętej…
          wykluczając Maryję.”

          Panie spraw bym jeszcze bardziej pokochał Twoją Matkę dzięki objawieniom Conchiglii…. bo Twoje wyroki są niezbadane….a Twoja Mądrość Niezgłębiona….

        • Weronika said

          Powstanie czlowieka wedlug Conchigli….

          „W świecie zwierzęcym jest wiele gatunków zwierząt
          i zanim stworzyłem człowieka… musiałem stworzyć
          kogoś… kto by się nadawał… w swej istocie zwierzęcej…
          aby być inkubatorem
          dla przyjęcia Pierwszego Zarodka Życia
          który miał dać pochodzenie Pierwszemu Człowiekowi
          wyposażonemu… w swej istocie… duchowości i materialności
          we wszystkie dary… które dla niego przeznaczyłem.
          Ostatni gatunek zwierzęcy… stworzony przeze Mnie…
          przeznaczyłem do przyjęcia… nieświadomie
          jako funkcja inkubatora … w jedynym egzemplarzu
          wyjętym od tego jedynego egzemplarza rodzinno-zwierzęcego
          od razu później wymarłego
          w SAMICY-PRZEDCZŁOWIECZEJ nazywanej przez was EWĄ.
          Za sprawą Ducha Świętego
          Ja Sam… Bóg…
          zaimplantowałem dwie Gamety:
          jedną Męską i jedną Żeńską
          ażeby z ich spotkania
          wyniknął… z tego ciała zwierzęco-preludzkiego…
          Pierwszy Człowiek… Adam.
          Kiedy Pierwszy Człowiek… Adam… urósł i był gotowy
          w odrętwieniu duchowym… lecz świadomy w swej fizyczności
          z Mojej Woli…
          połączył się z tą samą SAMICĄ-PRZEDCZŁOWIECZĄ – EWĄ
          z której się urodził.
          Jako że Adam… Pierwszy Człowiek
          był w stanie ofiarować własną Gametę Męską
          czystą genetycznie… gdyż pochodzącą ode Mnie…
          w SAMICY-PRZEDCZŁOWIECZEJ – EWIE
          zaimplantowałem jedynie Gametę Żeńską.
          Te dwie Gamety… spotykając się ze sobą
          dały początek życiu PIERWSZEJ KOBIETY.
          Pierwszej Kobiety… która była córką Adama ze strony męskiej
          i która miała zostać również jego kobietą
          aby dać kontynuację gatunkowi… doskonałemu po ludzku
          wyposażonemu w dary… które Bóg postanowił.
          KOBIETA-NIEMOWLĘ… zaraz po urodzeniu
          a później Mała Dziewczynka… w bardzo wczesnym dzieciństwie…
          nie miała żadnej odpowiedzialności jeśli chodzi o Grzech Pierworodny……….
          Adam… będąc nieposłusznym Woli Boga
          nie znając… z Woli Boga
          struktury i funkcji genetycznej
          Drzewa Genealogicznego-DNA…
          połączył się z « SAMICĄ-PRZEDCZŁOWIECZĄ -EWĄ ».
          Lecz tym razem…
          jako że nie było w niej Interwencji Boga
          gdyż Pierwsza Para już została stworzona
          urodziła ona Adamowi…
          istotę… która miała w sobie
          jedną część Drzewa Genealogicznego Adama
          i jedną część drzewa genealogicznego
          « SAMICY-PRZEDCZŁOWIECZEJ -EWY ».
          Owocem połączenia była krzyżówka między dwoma gatunkami.
          Owocem była hybrydacja człowieka
          który odziedziczył wszystkie zwierzęce cechy oraz związane z nimi instynkty
          które w człowieku są powodem innego grzechu odmiennego typu.
          ŚMIERĆ CZŁOWIEKA… ADAM JĄ SPOWODOWAŁ…
          gdyż zwierzęta…
          były przeznaczone do wymarcia i śmierci w ich gatunku.
          Człowiek…
          był przeznaczony do bezbolesnego przejścia do innego wymiaru
          bez przechodzenia przez śmierć cielesną.
          KAIN JEST OWOCEM GRZECHU ADAMA
          GDYŻ KOBIETA OD ZAWSZE BYŁA NIEWINNA.
          Istotnie… kiedy Dziewczynka była gotowa i Adam połączył się z Nią…
          urodził się później ABEL.
          Wiedząc o tym… łatwiej jest przeczuć powód
          zabicia Abla przez Kaina.
          Kain miał instynkty zwierzęce… a więc…
          łącząc je z innymi cechami ludzkimi

          http://www.bentornatomiosignore.net/libri/PO_libri/PO_GENESI_r.11.1.pdf strona 81-83 conchiglia

        • wiesia said

          Ja radziłabym przeczytać od str.73,a jeszcze lepiej się zrobi czytając od str.71,bo to,co @Weronika wkleiła jest wyrwane z kontekstu.

        • Weronika said

          To co wkleila Wiesia@ i Okto@ jest rowniez wyrwane z kontekstu. Ciezko wkleic calosc.

        • wiesia said

          Owszem,ale Ty wskazałaś fragment,który już był w toku,tego co tam wyjaśnia Pan Jezus.To dlatego napisałam,że lepiej zacząć od str.71,bo jest tam początek wyjawienia nam Tajemnicy(w zakresie tego ona co Ty wskazałaś).Pomijając to… można odnieść takie wrażenie,że może to być jakaś totalna bzdura.Rozumiem Ciebie,że nie ufasz,ja też podchodzę ostrożnie.Nawet jeśli mówię,że wierzę.Pan Jezus wie na jakim jestem etapie i to On sam mnie prowadzi dzięki temu,że do Niego się zwracam,a nie polegam na swoich interpretacjach i jak tylko przestanę się do Niego zwracać,to pobłądzę i mnie rozliczy.Mówię,że wierzę,bo tak czuję.Jestem na razie spokojna,bo nie muszę wszystkiego rozumieć,na tym polega wiara.Dlatego: ”Jeszcze wiele miałbym wam do powiedzenia, ale nie znieślibyście …”
          pozdrawiam

    • Weronika said

      Różaniec w swej tradycyjnej postaci, jako 150 Zdrowaś Maryjo odpowiadających 150 Psalmom został Kościołowi przekazany przez św. Dominika, który z kolei został pouczony o tym nabożeństwie przez samą Matkę Bożą.

      Matka Boża zalecała modlitwę Różańcową we wszystkich objawieniach, szczególnie w Lourdes i Fatimie.

      W Lourdes Matka Boża uczyła Bernadetę odmawiania Różańca, w Fatimie oznajmiła, że jest Królową Różańca św. a Modlitwę Różańcową nazwała ostatnią deską ratunku dla świata, obok Nabożeństwa ku czci Jej Niepokalanego Serca.

      Matka Boża prosiła w Fatimie o odmawianie w pierwsze soboty miesiąca jednej części Różańca św. i o rozważanie o wszystkich 15 Tajemnic Różańca św. w intencji wynagrodzenia Jej Niepokalanemu Sercu, za grzechy, które ranią Jej Niepokalane Serce.

      Wraz z opublikowaniem encykliki «Rosarium Virginis Mariae»

      — tradycyjna forma Różańca, kanonizowana przez św. Piusa V w bulli «Consueverunt», została obalona.[…]

      Kiedy Matka Boża ogłosiła s. Łucji nabożeństwo pierwszych sobót, mówiła nie tylko o — „piętnastu tajemnicach Różańca” i „towarzyszeniu Mi przez 15 minut”,

      — ale również o odmawianiu „um terço” – jest to portugalski termin oznaczający pięć dziesiątek albo jedną trzecią Różańca.

      (W Portugalii, kiedy ktoś mówi: — „Odmówmy Różaniec”, — ma na myśli piętnaście dziesiątek. Kiedy natomiast mówi: „um terço” – jedną trzecią – ma na myśli jedynie pięć dziesiątek).

      Co więcej, wraz z wprowadzeniem tej innowacji, 150 pozdrowień Matki Bożej, odpowiadających 150 Psalmom, przekształci się w 200 pozdrowień, nie odpowiadających… niczemu.

      Tak więc, wyrażając szacunek dla „powszechnie przyjętej struktury modlitwy”, RVM w zasadzie ją obala.

      Wedle powyższego ustępu, cała historia Różańca i „doświadczenie niezliczonych świętych” — nie stanowią przeszkody dla przeróbki modlitwy, którą Matka Boża sama przekazała św. Dominikowi.

      Zwróćmy uwagę, w jaki sposób RVM degraduje Różaniec do — „ jedynie metody kontemplacji”, która może być „ulepszana”, zamiast traktować go jako dar z Nieba.

      Jednak Matka Boża nie poczyniła w Fatimie żadnej wzmianki o — „ulepszeniu” Różańca, nalegając, by trójka wizjonerów odmawiała go codziennie, a „um terço” w pierwsze soboty.

      RVM twierdzi, że innowacja ta ma

      „pomóc wiernym, by zrozumieli ją w jej aspektach symbolicznych, pozostając w zgodzie z wymogami życia codziennego”.

      W jaki sposób pomaga się wiernym w odkryciu symboliki Różańca?
      Poprzez dodanie pięciu kolejnych tajemnic, których symbolikę będą musieli zrozumieć?
      W jaki sposób dłuższy Różaniec, składający się z czterech części, może być bardziej — „w zgodzie z wymogami życia codziennego”, — skoro dzień, podobnie jak Różaniec (do tej pory), podzielony jest na trzy części: rano, południe i wieczór?

      To odniesienie do rytmu ludzkiej egzystencji widzimy również w modlitwie Anioł Pański, odmawianej o świcie, w południe i o zmierzchu.

      Jak na ironię, pod tym względem nowy, antropocentryczny Różaniec przywiązuje mniejsze znaczenie do natury człowieka niż tradycyjny, który współgra znacznie lepiej z — „rytmem życia ludzkiego” wielu kapłanów, zakonników i wiernych, którzy odmawiają cały Różaniec każdego dnia. […]

      Jak zauważyliśmy, Rosarium Virginis Mariae (dalej: RVM) proponuje, by nowe tajemnice światła zostały włączone do Tradycyjnego cyklu różańcowego w czwartki.

      Aby umożliwić to „włączenie”, — tradycyjne Tajemnice Radosne zostaną przesunięte na sobotę – skąd z kolei wyprą tradycyjne Tajemnice Chwalebne, rozważane obecnie w środy, soboty i niedziele.

      To przetasowanie tradycyjnego cyklu usprawiedliwiane jest kuriozalnie tym, że

      „sobota miała zawsze specyficznie Maryjny charakter”,

      mimo że w rezultacie tej zmiany wierni nie będą już rozważali w soboty (również w pierwsze soboty) zwieńczenia tajemnic Maryjnych całego Różańca – Wniebowzięcia i Ukoronowania Matki Bożej.

      Już ta jedna zmiana zniszczy harmonijny cykl Różańca: — od Narodzenia przez Mękę do Zmartwychwstania.

      Tradycyjny cykl różańcowy wygląda następująco:

      poniedziałek – Narodzenie.
      wtorek – Męka.
      środa – Zmartwychwstanie.
      czwartek – Narodzenie.
      piątek – Męka.
      sobota i niedziela – Zmartwychwstanie.

      Po wprowadzeniu proponowanych zmian cykl ten przeobrazi się w mieszaninę niepowiązanych ze sobą wydarzeń, następujących w tygodniu liturgicznym […]

      • Weronika said

        Po wprowadzeniu proponowanych zmian cykl ten przeobrazi się w mieszaninę niepowiązanych ze sobą wydarzeń następujących w tygodniu liturgicznym w następującym porządku:

        poniedziałek – Narodzenie.
        wtorek – Męka.
        środa – Zmartwychwstanie.
        czwartek – Życie publiczne (tajemnice światła).
        piątek – Męka.
        sobota – Narodzenie (!).
        niedziela – Zmartwychwstanie.

        Zauważmy, że zgodnie z — „proponowanym dodatkiem do tradycyjnego wzoru”

        — sugeruje się, by Kościół przeszedł od rozważania Zmartwychwstania Pańskiego w środę do rozważania życia publicznego Chrystusa w czwartek, pomijając Jego Narodzenie.

        Co gorsza, Kościół przechodziłby od rozważania męki Pańskiej w piątek z powrotem do Narodzenia Zbawiciela w sobotę, pomijając Zmartwychwstanie,

        — a następnie od Narodzenia w sobotę do Zmartwychwstania w niedzielę, pomijając Mękę Chrystusa.

        Paweł VI zauważył, że Różaniec jest — „mądrze podzielony na trzy cykle” i że

        — ten układ oddaje schemat głoszenia wiary [przez Zbawiciela] i przedstawia raz jeszcze tajemnicę Chrystusa w ten sam sposób, w jaki czyni to św. Paweł w swym sławnym „Hymnie” Listu do Filipian – kenosis, śmierć i wyniesienie (por. 2, 6–11).

        Jednak po wprowadzeniu nowego cyklu Biblijna harmonia pomiędzy Tajemnicami Radosnymi, Bolesnymi i Chwalebnymi — oraz kenosis, śmiercią i wywyższeniem Chrystusa — zanikłaby całkowicie.Choć neokatolicki establishment wkrótce o tym zapomni, sam RVM przedstawia tę innowację jako opcję dla wiernych.

        Tak więc, korzystając z tej wolności, tradycjonaliści mają prawo wysuwać wobec niej zastrzeżenia.

        Ogólną obiekcję można ująć w pytanie:

        — biorąc pod uwagę, że nawet Paweł VI nie zmienił układu Różańca, — jaki naglący powód miał po temu Jan Paweł II?

        RVM powodu takiego nie podaje, stwierdza jedynie, iż — papież „wierzy”, że zmiana ta jest pożądana:

        Różaniec w formie, jaka przyjęła się w najbardziej rozpowszechnionej praktyce, zatwierdzonej przez władze kościelne, wskazuje tylko niektóre spośród tak licznych tajemnic życia Chrystusa.

        Taki wybór podyktował pierwotny schemat tej modlitwy, nawiązujący do liczby 150 Psalmów.

        Uważam jednak, że aby rozwinąć chrystologiczny wymiar Różańca, stosowne byłoby uzupełnienie, które – pozostawione swobodnemu wyborowi jednostek i wspólnot – pozwoliłoby objąć także tajemnice życia publicznego Chrystusa między chrztem w Jordanie a męką.

        Jest to kolejny przykład znanego nam od czasu soboru zjawiska, polegającego na odkrywaniu nie zauważonych do tej pory „braków” w katolickim kulcie i pospiesznym ich „korygowaniu”.

        Podobnie jak w przypadku nowej Mszy, tu mamy do czynienia z odwróceniem naturalnego procesu rozwoju tradycji kościelnej,

        — stopniowego powstawania wśród wiernych pobożnego zwyczaju, który ostatecznie otrzymuje aprobatę Magisterium, jako powszechny zwyczaj Kościoła.

        W taki właśnie sposób św. Pius V zaaprobował tradycyjną formę Różańca, która rozwijała się przez wieki jako forma pobożności ludowej.

        W przypadku RVM dzieje się odwrotnie: — nowość zostaje podana w postaci gotowej i wprowadzona odgórnie.

        Ten sam destrukcyjny w skutkach schemat zastosowano w przypadku nowej Mszy.

        Jak to jednak możliwe, że ani św. Pius V, ani żaden z jego następców – włączając w to Pawła VI zaledwie 28 lat temu – nigdy nie dostrzegł, że Różańcowi brak jest „chrystologicznej głębi”, ponieważ obejmuje tylko trzy cykle medytacyjne, a nie cztery?

        Jeśli nagle odkryto, że jedynym sposobem na „wyrażenie w pełni” Różańcowej „chrystologicznej głębi” — jest dodanie medytacji do „tradycyjnego wzorca” – dlaczego jedynie pięciu?

        W jaki sposób wyliczono, że akurat pięć jest liczbą wystarczającą do osiągnięcia wystarczającej „chrystologicznej głębi”?
        Dlaczego nie dodać kazania na górze, cudownego rozmnożenia chleba, wskrzeszenia Łazarza, przeklęcia drzewa figowego etc.?

        Możliwości są niemal nieograniczone.

        Dokument inicjuje prawdziwą lawinę: — nic nie stoi na przeszkodzie, by dodać jakieś nowe cykle tajemnic różańcowych,

        — podobnie jak do lekcjonarza Novus Ordo dodane zostały niezliczone nowe czytania, burząc roczny cykl czytań z Pisma św. w tradycyjnym rycie rzymskim.

        RVM wzmacnia też przekonanie, że Różaniec, podobnie jak liturgia, podlega nieustannemu procesowi „ulepszania”,

        — którego coraz to nowe produkty narzucane być mogą co jakiś czas odgórnie, — nawet przez lokalnych biskupów, — a nie czymś przechodzącym z pokolenia na pokolenie, czymś, co Kościół otrzymał w dziedzictwie.

        http://forumdlazycia.wordpress.com/2012/10/07/nowy-rozaniec-cz-iii-krzysztof-a-ferrara-2/

        • Weronika said

          Zauważmy, że zgodnie z — proponowanym dodatkiem do tradycyjnego wzoru

          — sugeruje się, by Kościół przeszedł od rozważania Zmartwychwstania Pańskiego w środę do rozważania życia publicznego Chrystusa w czwartek, pomijając Jego Narodzenie.

          Co gorsza, Kościół przechodziłby od rozważania męki Pańskiej w piątek z powrotem do Narodzenia Zbawiciela w sobotę, pomijając Zmartwychwstanie,

          — a następnie od Narodzenia w sobotę do Zmartwychwstania w niedzielę, pomijając Mękę Chrystusa.

      • wiesia said

        16 października 2002 roku Ojciec Święty Jan Paweł II opublikował list, w którym wezwał Kościół do rozważania nowej części różańca świętego. Została ona umiejscowiona między tajemnicami radosnymi i bolesnymi, Papież zaś określił je mianem „Tajemnic światła”. Jak sam pisze: „To uzupełnienie o nowe tajemnice, w niczym nie szkodząc żadnemu z istotnych aspektów tradycyjnego układu tej modlitwy, ma sprawić, że będzie ona przeżywana… z nowym zainteresowaniem jako rzeczywiste wprowadzenie w głębię Serca Jezusa Chrystusa, oceanu radości i światła, boleści i chwały.”
        Nowe tajemnice różańcowe mają być odmawiane w czwartki. Pochylmy się wraz z Papieżem nad nowymi tajemnicami różańcowymi, ukazującymi życie publiczne Zbawiciela. Uczyńmy to podczas wspólnej modlitwy różańcowej, prosząc Matkę Najświętszą, by nauczyła nas z pokorą zgłębiać tajemnicę życia Jej Syna. Niech nasze serca zaleje światło łaski, światło prawdy, światło świętości.
        http://pustkow.freehost.pl/fatima/rozaniec4.php

        • Gosia 3 said

          Wiesiu!!!! tak któregoś dnia siedziałam i rozmyślałam ,że Jan Paweł II wprowadzając czwartą część Różańca miał w tym swoje głębokie zamyślenie. On miał głębokie zanurzenie w Najświętszym Sakramencie a stamtąd płynie tylko prawda. Czuł że musi nam powiedzieć ,że nadchodzi już Królestwo Boże i żebyśmy wzywali do nawrócenia bo ono jest już blisko. Prosił żeby odmawiać ją w czwartki i być może w czwartek przyjdzie to Miłosierdzie Boże. W czasie Miłosierdzia zobaczymy Światło Boga tak jak podczas Przemienienia na górze Tabor twarz Jezusa rozświetliła się jak słońce. Spotkamy się twarzą w twarz z obliczem Boga i Jezus rozświetli nam naszą duszę. Jan Paweł zaczyna Różaniec od tajemnicy Chrztu Pana Jezusa czyli podkreśla wagę Sakramentu Świętego włączającego nas do Kościoła , prowadzi nas przez Cud w kanie Galilejskiej podkreślając to że będzie czynił cuda i błogosławi przez to Sakrament Małżeństwa gdzie uczynił ten cud na weselu na prośbę Matki Maryi a na koniec uwieńczył to Ustanowieniem Eucharystii skąd mamy czerpać siły do spotkania z nim na wieczność . Innej drogi nie ma przez nie zmienione Sakramenty Święte do żródła- Najświętszego Sakramentu i przeistoczenia na Ołtarzu. Ta tajemnica Światła jest naszym drogowskazem , który nakreślił nam na Różańcu nasz Święty Jan Paweł II. A Różance muszą już zostać naszą codziennością bo tylko Maryja nas poprowadzi do Jezusa!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        • Gosia 3 said

          Zauważmy jeszcze ta część Światła Różańca zawiera w sobie aż 3 Sakramenty Święte. czyli Chrzest, Sakrament Małżeństwa i Eucharystia . Przez to Jan Paweł II pokazuje nam wielkie znaczenie tych sakramentów. Nie mógł wymienić wszystkich bo zabrakło by tajemnic różańcowych. Ale po środku Różańca umieścił bliskie Królestwo Boże i Światło jakie zobaczymy po drodze do niego czyli Miłosierdzie Boże ( to szansa na przemienienie naszego życia).

        • wiesia said

          🙂 Witaj Gosiu3
          Najświętsza Maryja Panna do Conchiglii
          17 sierpień 2002 – 05.45
          Odniesienie do „Witaj Mój Panie “ (Bentornato Mio Signore) Tom VI – str.166

          „ A świat milczy!
          A świat milczy nad tym, co zamierza uczynić mój umiłowany syn Jan Paweł II
          Święty Papież, którego sobie wybrałam.
          Nie jest to zwykła podróż do Ojczyzny ta, której się teraz podjął…
          ale jest to przesłanie, które chce dać światu poprzez gesty i fakty
          albowiem uniemożliwiają mu mowę.
          On idzie przypieczętować ważne objawienie
          które nie jest innym, jak tym o ŚWIETLISTYM KRZYŻU
          zarysowującym się na niebie, który widziała Święta Kowalska (1), jak go ujrzała Magdalena (2).
          To on jest ważnym znakiem z nieba, który cały świat ujrzy!
          I Ojciec Święty mówi to wam przez swoje czyny wykalkulowane… dokładne… i ciche.
          Lecz jego milczenie jest wymownym językiem dla tych, którzy znają fakty
          i zwracają uwagę…na każdy jego gest, który nigdy nie jest dokonany przypadkowo.
          Śledzi on bardzo dokładny plan, który sam przygotował
          ze skrupulatną siłą woli… gdyż jest wyczerpany i zmęczony.
          Niech ten święty Papież będzie przykładem dla tych nieudolnych i zmęczonych Kapłanów
          którzy odpoczywają zamiast gromadzić rozproszone stado!
          Oh… moi umiłowani synowie
          gdybyście wiedzieli ilu z was nie osiągnie szczęścia wiecznego!
          Łzy świata nigdy nie dorównają moim, gdy widzę was umierających w Duszy.”

          (1) Święta Faustyna Kowalska: „… Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę jako Król Miłosierdzia.
          Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki: zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi.
          Wtenczas ukaże się Znak Krzyża na niebie… a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, będą wychodziły wielkie światła,
          które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym…”
          (zeszyt 1, par. 45 – str. 44 „ Dzienniczek”, Ed, Vaticana 1992)

          Tajemnica Światła jest nam dane na te czasy,aby już teraz przemieniać nasze życie,NASZE SERCA.Góra Karmel i Góra Tabor są ze sobą mocno powiązane.Eliasz i Zbawiciel.Eliasz wrócił,aby przygotować drogę dla Jezusa i go nie rozpoznano(Jan Chrzciciel).Tajemnica Światła pokazuje mi drogę w kierunku Nieba:po pierwsze Chrzest,który wprowadza do życia w Bogu i z Bogiem,Po drugie posłuszeństwo Bogu.Po trzecie postępowanie wg.Dekalogu.Po czwarte zaufanie do Chrystusa i przyjęcie Woli Boga .Po piąte łączenie się z Bogiem przez Eucharystię,która jest dla mnie pokarmem na życie wieczne.Tak,że Tajemnica Światła jest wskazówką,jak mam żyć,aby nie pobłądzić.

        • Gosia 3 said

          Wiesiu! dziękuję że przytoczyłaś te słowa choć Tych objawień Conchiglii nie znam całych, wiem tylko tyle Św Faustyna jest dla mnie przewodnikiem i Jezus wciąż mnie upewnia że orędzia MBM są prawdziwe. Jan Paweł II jest także dla mnie autorytetem a to dlatego ,że widziałam jak był rozmodlony przed Najświętszym Sakramentem i jaki mu oddawał hołd i te jego słowa były natchnione Duchem Św i na jego cierpieniu potwierdziła się Fatima. To było dla mnie znakiem , którego nie można zignorować. Zamach na jego życie 13 maja i ta kula która przeszła między organami- to nie przypadek to znak dla niedowiarków takich jak ja.
          Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i doceniam Twoje zaangażowanie w Ewangelizację.

      • Weronika said

        Św Ludwik żyjący na przełomie 17/18 wieku, cytuje mistyka bł. Alana de la Roche (de Rupe), który miał objawienia od Maryi: “ile razy odmawia się pobożnie Różaniec, wkłada się na głowę Jezusa i Maryi koronę ze 150 róż białych i szesnastu czerwonych róż Nieba: róż, które nie stracą nigdy nic ani ze swej świeżości, ani ze swego blasku”

        “Dzięki Pozdrowieniu Anielskiemu (Zdrowaś Mario) Bóg stał się człowiekiem, Dziewica stała się Matką Boga, dusze sprawiedliwych zostały uwolnione z otchłani, ruiny Nieba zostały odrestaurowane, puste trony wypełniły się, grzech został przebaczony, została dana nam łaska, chorzy ozdrowieli, umarli zmartwychwstali, powrócili wygnańcy, Przenajświętsza Trójca zaniechała swego gniewu, a ludzie otrzymali życie wieczne. Jednym słowem, Pozdrowienie Anielskie (Zdrowaś Mario) jest tęczą, znakiem łaskawości Bożej udzielonej światu.”

        MARYJA mówi [do bł. Alana de la Roche (de Rupe), objawienie z lat 1460-1475 ], : „[Różaniec] jest to modlitwa bardzo pożyteczna i bardzo mi przyjemna: odmawianie 150 razy Pozdrowienia Anielskiego [Zdrowaś Mario]. Jednak podoba Mi się o wiele więcej i o wiele lepiej czynią ci, którzy do odmawiania Zdrowaś dodadzą rozmyślanie życia i męki, i chwały Jezusa Chrystusa, bo właśnie rozmyślanie jest duszą tej modlitwy.”

        „Wiedz, że jakkolwiek są już liczne odpusty udzielone Mojemu Różańcowi, Ja ubogacę go jeszcze więcej na każdą pięćdziesiątkę Zdrowaś Mario dla tych, którzy będą go odmawiali bez grzechu śmiertelnego i pobożnie na kolanach; każdemu zaś, który wytrwa w odmawianiu go rozmyślając jego 15 tajemnic, uproszę, jako nagrodę za tak dobrą przysługę, aby w końcu życia zostały mu całkowicie odpuszczone i winy, i kara za wszystkie jego grzechy. Niech ci się to nie wydaje niemożliwym, ponieważ łatwo mi jest to uczynić, gdyż jestem Matką Króla Niebios, tego, który nazywa Mnie Pełną Łaski; jeżeli naprawdę jestem nią wypełniona, mogę ją rozdzielać i udzielę jej obficie Moim drogim synom.”

        JEZUS: „Jeżeli ci biedni grzesznicy odmawialiby często Różaniec, uczestniczyliby w zasługach Mojej męki, a Ja jako ich Adwokat, załagodziłbym boską sprawiedliwość.”

        Źródło: Przedziwny Sekret Różańca Świętego – Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. Tajemnica łaski i zbawienia

        http://www.duchprawdy.com/rozaniec_obietnice.htm

        • Weronika said

          15 Obietnic Matki Bożej dla odmawiających Różaniec Święty

          dane Błogosławionemu Alanowi de la Roche (de Rupe)

          Znany w historii apostoł Różańca św. i założyciel Bractw Różańcowych – bł. Alan, miał otrzymać od Matki Bożej następujące obietnice, przekazywane w tradycji Zakonu dominikańskiego:

          1. Wszyscy, którzy wiernie Mi służyć będą odmawiając Różaniec św. otrzymają pewną szczególną łaskę.

          2. Wszystkim odmawiającym pobożnie mój Różaniec przyrzekam Moją szczególniejszą opiekę i wielkie łaski.

          3. Różaniec będzie najpotężniejszą bronią przeciw piekłu, wyniszczy pożądliwości, usunie grzechy, wytępi herezje.

          4. Cnoty i święte czyny zakwitną – najobfitsze zmiłowanie uzyska dla dusz od Boga; serca ludzkie odwróci od próżnej miłości świata, a pociągnie do miłości Boga i podniesie je do pragnienia rzeczy wiecznych; o, ileż dusz uświęci ta modlitwa.

          5. Dusza, która poleca Mi się przez Różaniec – nie zginie.

          6. Ktokolwiek odmawiać będzie pobożnie Różaniec św., rozważając równocześnie Tajemnice Święte nie dozna nieszczęść, nie doświadczy gniewu Bożego, nie umrze nagłą śmiercią; nawróci się, jeśli jest grzesznikiem, jeśli zaś sprawiedliwym – wytrwa w łasce i osiągnie życie wieczne.

          7. Prawdziwi czciciele Mego Różańca nie umrą bez Sakramentów Świętych.

          8. Chcę, aby odmawiający Mój Różaniec, mieli w życiu i przy śmierci światło i pełnię łask, aby w życiu i przy śmierci uczestniczyli w zasługach Świętych.

          9. Codziennie uwalniam z czyśćca dusze, które Mnie czciły modlitwą różańcową.

          10. Prawdziwi synowie Mego Różańca osiągną wielką chwałę w niebie.

          11. O cokolwiek przez Różaniec prosić będziesz – otrzymasz.

          12. Rozszerzającym Mój Różaniec przybędę z pomocą w każdej potrzebie.

          13. Uzyskałam u Syna Mojego, aby wpisani do Bractwa Mojego Różańca – mieli w życiu i przy śmierci za braci wszystkich mieszkańców nieba.

          14. Odmawiający Mój Różaniec są Moimi dziećmi, a braćmi Jezusa Chrystusa, Syna Mojego Jednorodzonego.

          15. Nabożeństwo do Mego Różańca jest wielkim znakiem przeznaczenia do Nieba.

          http://www.duchprawdy.com/rozaniec_obietnice.htm

        • Weronika said

          ile razy odmawia się pobożnie Różaniec, wkłada się na głowę Jezusa i Maryi koronę ze 150 róż białych i szesnastu czerwonych róż Nieba: róż, które nie stracą nigdy nic ani ze swej świeżości, ani ze swego blasku”

    • Piotr2 said

      RÓŻANIEC ze Sługą Bożą s. Leonią Nastał

      RÓŻANIEC UŁATWI CI PRZEJŚCIE DO OJCA NIEBIESKIEGO

      Fragmenty Dziennika Sługi Bożej s. Marii Leonii Nastał

      TAJEMNICE RADOSNE

      1. ZWIASTOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE

      Córko, niech Maryja będzie dla Ciebie wzorem posluszeństwa. Maryja czyni to, czego od Niej żąda Bóg. Ona w Nim żyje, od Niego czeka rozporządzeń, a skoro je pozna, poddaje się im natychmiast.

      (Dz. VII.219)

      2. NAWIEDZENIE ŚW. ELŻBIETY

      O, gdybyś wiedziała, jak bardzo kocham dusze całkowicie mej służbie oddane – o, gdybyś wiedziała, jak bardzo je kocham. One gaszą pożerające pragnienia mego Serca, by być kochanym przez moje stworzenia. Niczego takim duszom odmówić nie mogę, a zwłaszcza kiedy idzie o postęp tej duszy, o jej wzrost w świętości.

      (Dz. I. 33)

      3. NARODZENIE PANA JEZUSA

      Niemowlęctwo duchowe to umieranie sobie, to naśladowanie Niemowlęcia Jezus, a On żył w bardzo trudnych warunkach. Przypomnij sobie żłób kamienny, stajnię bydlęcą, a przede wszystkim świadomość ofiary i cierpień za ludzkość całą. Już ci mówiłem, że Jezus w swym niemowlęctwie wycierpiał w swej duszy i na swym ciele wszystkie cierpienia i katusze późniejszej męki.

      (Dz. III.142)

      4. OFIAROWANIE PANA JEZUSA W ŚWIĄTYNI

      Od ciebie, moja oblubienico, żądam ofiary, bo więcej sił czerpiesz z mojego Serca. Chcę cię widzieć ukrzyżowaną przez umartwienie. Złóż na stosie umartwienia wszystkie twoje upodobania, pragnienia i wysiłki. Ja poświęcę ofiarę, przyjmę ją i połączę ze swoją kalwaryjską i ołtarzową ofiarą.

      (Dz. V.167)

      5. ZNALEZIENIE PANA JEZUSA W ŚWIĄTYNI

      Uwielbiaj Mnie w światyniach tych serc, które ledwie zapalą słabiutko płonącą lampkę miłości, a same nie odwiedzą Mnie w ciągu dnia ani razu. Wiedz moja Mario, że nie opuściłbym tych świątyń za najwspanialsze świątynie materialne, wystawione dla Mnie z całym przepychem, tak Mi jest drogi nawet ten słabiutki płomyk miłości, ale Mi smutno bez towarzystwa osoby ukochanej.

      (Dz. I. 68)

      TAJEMNICE ŚWIATŁA

      1. CHRZEST PANA JEZUSA W JORDANIE

      Od każdej z trzech Osób Boskich otrzymasz pomnożenie miłości, ale zarazem wzrost cierpienia. Bóg za pomocą cierpień wewnętrznych potrafi dokonać tego, co dokonuje przez choroby. Jednym aktem cierpienia miłości możesz wynagrodzić mojemu Sercu za oziębłość i obojętność tysiąca dusz.

      (Dz. I. 111)

      2. OBJAWIENIE JEZUSA NA WESELU W KANIE

      Niepokalana. – Czy Ją kochasz moja siostrzyczko? […]. Ona jest Matką twoją, cieszy się, że przyjdziesz niedługo do nieba. Gdybyś wiedziała, jak Ja kocham moją Matkę Niepokalaną […]. Oddaj się Jej na przepadłe. Ona jest tuż przy tobie, oddaj jej pokłon najgłębszy i kochaj Ją bardzo.

      (Dz. I. 86)

      3. GŁOSZENIE KRÓLESTWA BOŻEGO I WZYWANIE DO NAWRÓCENIA

      Ja tobie wystarczam. […] A jednak polecasz Mi świat cały, jako coś, co ma wypełnić jeszcze pragnienia twojej duszy. I Ja w sercu twoim nie pragnę ani łaknę, bo Mi oddałaś całą jego miłość, ale każda dusza i świat cały również leży Mi na Sercu i powierzam go tbie. Moja mała siostrzyczko – ofiaruj się za drugich, pozwól Mi zmiażdżyć ciebie za drugich. Sprawy moje niech będą twoimi, jak Ja jestem twoim, a ty Moją na wieki na mocy związku miłości.

      (Dz. I. 115)

      4. PRZEMIENIENIE NA GÓRZE TABOR

      W czasie 40-godzinnego nabożeństwa Pan Jezus ukazał się mojej duszy […] Pośrodku – w miejscu, gdzie się znajduje serce – jasniała Hostia, nieco większa niż taka, jaką ma kapłan w czasie Mszy świętej. Hostia promieniowała również nieziemskim blaskiem. Jezus zapraszał mnie : Zbliż się, przyjmij Mnie w Komunii św. Ale ja odpowiedziałam: Jezu ja nie mogę. A Pan Jezus powiedział: Rozumiesz Mnie, moje dziecię, dlaczego ukrywam się w Hostii, dlaczego nie odkrywam blasków majestatu swojego? Nikt nie ośmieliłby się przyjąć Mnie, a Ja tak bardzo tego pragnę. […] Pan Jezus zbliżył się następnie do mnie i podał mi zwyczajną, małą Hostię, dając mi poznać, że w Komunii duchowej przychodzi do mnie jak i w sakramentalnej, bez pomocy kapłana – sam.

      (Dz. I. 84)

      5. USTANOWIENIE EUCHARYSTII

      Otrzymalam znak, by zbliżyć się do Trójcy Przenajświętszej. Uczyniłam to z najgłębszą pokorą, ze złożonymi rękami i na klęczkach. Pan Jezus podał mi kielich i rzekł: Daję ci kielich zbawienia. Przycisnęłam go do serca, a zwracając się do Ojca przedwiecznego rzekłam: Ojcze – przyjm ten kielich Krwi Jezusowej jako okup za grzechy moje i za grzechy całego świata. Ojciec niebieski ujął kielich i przyłożył do moich warg. Ja jeszcze nie przyjmowałam Komunii św. – To ją przyjmij.

      (Dz. III. 140)

      TAJEMNICE BOLESNE

      1. MODLITWA PANA JEZUSA W OGRÓJCU

      Dziecino – niegdyś, przy pojmaniu Mnie, mówiłem […] o moich uczniach: Pozwólcie tym odejść. Do ciebie dziś kieruję inne zdanie. Pozwólcie jej zostać. Pozwólcie pozostać niemowlęciu, bo chcę by była świadkiem moich utrapień. Pozwólcie pozostać dziecku najmniejszemu, które wam nie będzie przeszkadzać w waszej niecnej robocie, bo wie, że spełnić się musi wszystko, co napisano o Synu Człowieczym, który dobrowolnie przyjął na siebie bóle męki i katusze. Pozwólcie jej zostać. Ja chcę mieć przy sobie obecną duszę kochającą. Miłość jej będzie Mi osłodą wśród cierpień bolesnej męki. Pozostań, ale nie oddalaj się ode Mnie, ani na krok.

      (Dz.I.66)

      2. BICZOWANIE PANA JEZUSA

      Pan Jezus ukazał mi się skrępowany, w majestacie cierpienia i spokoju. Ja jestem Król królów – rzekł – a patrz, na rękach mam pęta niewolnika. Jestem Sędzią wieków, Sędzią dusz – a Mnie sądzi Piłat. Jestem Prawdą, a tłum ogłasza Mnie za zbrodniarza, a Ja milczę…

      (Dz. II. 123)

      3. CIERNIEM UKORONOWANIE PANA JEZUSA

      Leonio moja – w czasie męki jestem w poniżeniu, jestem wzgardzony od wszystkich, wyśmiany, łachmanem okryty, za głupca poczytany, ale maleńkie, kochające Mnie dusze, ach wy, których sobie wybrałem, wy się Mnie nie zaprzecie. Moje Serce liczy na was.

      (Dz. I. 66)

      4. DROGA KRZYŻOWA PANA JEZUSA

      Wchodzę do serca twego, by w nim spocząć po trudach krzyżowych, ale niech to serce będzie dla Mnie ogrodem kwiatowym – jest ono tym przez miłość.

      (Dz. I.120)

      5. ŚMIERĆ PANA JEZUSA NA KRZYŻU

      Moja Leonio – przygotowuję dla ciebie krzyż. Czy jesteś gotowa wyciągnąć nań swe ramiona? Tak, mój Najmilszy – odpowiedziałam. Popatrz jakim uszczęśliwieniem darzy krzyż. Spojrzałam. Jakaś postać ukrzyżowana spoglądała na mnie, a oczy jej były pełne blasku, pełne żaru i takiego piękna, a takiej szczęśliwości, że mimo woli wyrwało mi się z duszy wołanie : Warto być ukrzyżowanym – Jezu pozwól mi wejść na ten krzyż. Jezus szepnął: Inny dla ciebie przygotuję.

      (Dz. I.110)

      TAJEMNICE CHWALEBNE

      1. ZMARTWYCHWSTANIE PANA JEZUSA

      Duszę moją przykuł widok Pana Jezusa w takiej postawie, w jakiej Go dotąd nie widziałam. Był niepojęcie piękny. Oblicze Jego pełne było młodości, szlachetności, a zarazem majestatu królewskiego […]. Mój Jezu – powtarzałam pełna upojenia – więc już nie ma cierniowej korony na Twej skroni? O, jak to dobrze, jak się tym cieszę. Więc już Twoje ręcę nie są skrępowane łańcuchami, lecz jaśniejące niepojętą pięknością, a z ran Twoich nie płynie już Krew, lecz wychodzą pełne chwały blaski. Jak to dobrze, że w ręku Twoim już nie trzcina, dana na pośmiewisko, lecz palma zwycięstwa i chwały.

      (Dz. III. 141)

      2. WNIEBOWSTĄPIENIE PANA JEZUSA

      Tak, moja droga – moim niebem jest każda dusza w stanie łaski uświęcającej. Ile razy dusza przyjmuje Mnie w Komunii św., tyle razy odnawiam w niej triumf mego Wniebowstąpienia. Aniołowie spoglądają w zdumieniu, na jakie gody wybiera się ich Król, a On wstępuje do dusz prostych, czystych, do dusz maleńkich i tak je tuli do siebie, tak się nimi cieszy, jak gdyby one stanowiły całe Jego niebo.

      (Dz. I.98)

      3. ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

      Nie przywiązuj do niczego swojego serca, jedynie do miłości Jezusowej. Oddaj się pod kierownictwo Ducha Świętego. Jeżeli rozbudzi w twoim sercu żal, nie tłum go, ale nie zacieśniaj twojego serca – nie przestawaj w takich chwilach powtarzać Jezusowi, że Go kochasz.

      (Dz.I.90)

      4. WNIEBOWZIĘCIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

      Leonio, zabiorę cię do nieba wówczas, gdy przez umartwienie dojdziesz do tego, czego już dawno żądałem od ciebie, tj. uduchowienia twego ciała. W niebie ciało będzie mieć udział w chwale i szczęściu duszy, ale by było zdolne zażywać takich rozkoszy, musi przejść przez próbę ogniową. Ja sam przeprowadzam przez nią. Taki cel mają choroby, którymi doświadczam ukochanych moich, do tego celu ma służyć praca lub umartwienie.

      (Dz. I.104)

      5. UKORONOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY NA KRÓLOWĄ NIEBA I ZIEMI

      Maryja ukoronowana była pięknością i chwałą niepojętą; była nieskończenie szczęśliwa i zanuciła Magnificat, którego w milczeniu słuchała cała Trójca Przenajświętsza i wszyscy niebianie. Gdy ukończyła, zaczęli śpiewać hymny powitalne aniołowie i grali przecudne preludia. Nie wiem jak to się stało, że ja na strunach duszy grałam razem z aniołami. Szkoda, że nie ejstem kompozytorem i nie mogę odtworzyć tej melodii. Wszystko to trwało w czasie jednej Mszy świetej.

      (Dz. III.149)

      Króluj nam Chryste.

  20. Nn said

    Była cała rozpromieniona, emanowało z niej wielkie szczęście i radość, cieszyła się, że niebawem będzie składać zakonne śluby wieczyste – wspomina swe pierwsze spotkanie z siostrą Faustyną siostra Beata Piekut, której przypadła istotna rola w procesie kanonizacyjnym przyszłej świętej. To był marzec 1932 roku – opowiada siostra Beata. – Byłam ledwie pierwszoroczną nowicjuszką, kiedy do domu Zgromadzenia w Krakowie przyjechały dwie siostry. Ta wyższa, Teresita, była śliczną kobietą, której piękne rysy przykrywało zmęczenie długą podróżą. Jednak poza urodą nic szczególnego w niej nie wzbudziło mojej uwagi. Przeciwnie z tą drugą, niższą, drobniejszą. Była radosna, uśmiechnięta, jakby z wszystkimi chciała podzielić się swoim szczęściem. To była Faustyna…
    .
    Przepowiednia w Walendowie

    Wówczas nie zamieniły ze sobą ani słowa. Po siedemdziesięciu latach od tamtej chwili dokładnie jednak pamięta jej zachowanie, rysy twarzy i tę promieniującą na otoczenie radość. Kiedy teraz o tym opowiada, także i w jej oczach pojawia się wymowny błysk. Widać, że lubi wracać do wspomnień z przeszłości, która wcale nie była usłana różami i pozbawiona trosk. Zwłaszcza ciężko się żyło w latach wojennej pożogi, a i po wyzwoleniu również nielekko, gdy pod eskortą uzbrojonych funkcjonariuszy obywatelskiej milicji siostry przepędzano z zajmowanego domu zakonnego. Trudne też były dla niej lata spędzone w Walendowie pod Warszawą, gdzie kierowała prowadzoną przez Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia… kolonią karną dla kobiet skazanych przez sądy. Trafiła tam w 1936 roku, oddelegowana z Warszawy przez matkę generalną tylko na miesiąc. Znacznie dłuższą, bo trwającą całe 10 lat, misję w Walendowie przepowiedziała jej Siostra Faustyna.

    – Broniłam się przed taką decyzją jak mogłam, tłumaczyłam, że nie mam odpowiedniego przygotowania i doświadczenia, by pełnić rolę naczelnika ośrodka, że nie złożyłam jeszcze ślubów wieczystych, ale wszystko na nic. W zakonie trzeba być posłusznym, więc z pokorą przyjęłam i to polecenie – opowiada siostra Beata. – Ale zanim dowiedziałam się o takiej decyzji matki generalnej, byłam absolutnie przekonana, że – tak jak pierwotnie planowano – na Święta Wielkanocne wrócę do Warszawy. Na dłuższy pobyt w Walendowie nie byłam nawet przygotowana. Tymczasem przyjechała tam Siostra Faustyna. Pamiętam, był 25 marca, słoneczny, pogodny dzień, a ja wlepiwszy wzrok w okno snułam marzenia o zbliżających się świętach. Wtedy podeszła do mnie Faustyna i zapytała:
    – Dlaczego siostra taka smutna?
    Opowiedziałam jej o tęsknocie za Warszawą, gdzie miałam się dłużej zatrzymać. A ona mi na to:
    – Ale przecież siostra tak szybko stąd nie wyjedzie…
    – To co, mam tutaj umrzeć? – odburknęłam zła.
    – Nie, siostra zostanie tu jednak nieco dłużej niż sobie planuje. A ja, w przeciwieństwie do siostry, długo tutaj nie będę… – usłyszałam w odpowiedzi.
    – Siostra chyba jakimś prorokiem się robi – próbowałam przerwać ten dialog. – To niemożliwe, ja mam zostać w Walendowie dłużej, choć zostałam oddelegowana tylko na miesiąc, a siostra chce nas szybko opuścić, mimo że przyjechała tutaj na stałe?!
    – Może dla siostry byłoby lepiej, żeby wyjechała, ale Pan Bóg to siostrze wynagrodzi – powiedziała spokojnie, bez emocji.
    Tego było już dla mnie za dużo. Nie kryję, że rozzłościła mnie, ale zarazem jej słowa bardzo mnie zainteresowały. Intrygowało mnie to jej proroctwo. Skądże miała wiedzieć to, co się wydarzy, skoro żadnej nowej decyzji względem mnie nie podjęła matka generalna?
    Okazało się, że miała rację. W Wielki Piątek otrzymałam od matki generalnej małą karteczkę, na której napisała, że bardzo jej przykro, ale nie może mnie odwołać z Walendowa, zaś powody takiego postanowienia wyjaśni mi po świętach. Niebawem, ze względu na stan zdrowia, Siostra Faustyna opuściła Walendów.

    Teolog

    Zanim jednak Siostra Faustyna wyjechała, siostra Beata pilnie ją obserwowała. Nie dawało jej spokoju, jakimi sposobami dowiedziała się o decyzji matki generalnej. Szukała choćby najmniejszego śladu, skąd dotarły do niej takie informacje. Bez skutku…
    – Nie kontaktowałam się z nią, lecz obserwowałam, rozmawiałam z będącymi bliżej niej siostrami – mówi siostra Beata. – Zawsze była pogodna, uczynna, życzliwa, nigdy nie sprzeciwiała się poleceniom przełożonych. A nie było jej lekko, bo choroba szybko się rozwijała. Nazywano ją „teologiem”, czego długo nie rozumiałam. Dopiero pozornie nieistotny epizod z polnym zielskiem, jakie przyniosła na stół siostra ogrodniczka, wyjaśnił wszystko. Otóż Siostra Faustyna po-trafiła w każdej łodyżce odnaleźć fascynujący szczegół, najdrobniejszą kropeczkę zdobiącą nieefektowną roślinę. – „No popatrzcie, skoro Pan Bóg potrafił tak pięknie przyozdobić zwyczajne zielsko, to jakżesz cudownie musi wyglądać nieśmiertelna ludzka dusza stworzona na obraz i podobieństwo Boże?” – tłumaczyła. W każdym przedmiocie, w każdej sprawie i myśli potrafiła odnaleźć Boży ślad.

    Zaczęłyśmy od ogona

    Siostra Beata Piekut zdecydowanie więcej szczegółów z niezwykłego życia Siostry Faustyny poznała znacznie później, kiedy z woli ówczesnego kardynała Karola Wojtyły zaczęła gromadzić dowody i świadków w procesie beatyfikacyjnym.
    – Zebrane świadectwa potwierdzały słuszność rozpoczęcia procesu, ale były też i niechętne relacje świadków – opowiada siostra Beata. – Niektóre współtowarzyszki Faustyny raziło na przykład to, że była ona „strojnisią”. Zawsze elegancko ubrana, nie wkładała habitu roboczego – mówiły z zazdrością. W 1959 roku przyszła Notyfikacja Stolicy Apostolskiej, zakazująca rozszerzania -kultu Miłosierdzia Bożego według wskazań Siostry Faustyny. Ktoś uznał, że w „Dzienniczku” nie ma nic nadprzyrodzonego. A ja sobię myślę, że ten ktoś wcale nie przeczytał „Dzienniczka”…
    Przełom nastąpił w latach sześćdziesiątych.
    – W 1964 roku zwróciłam się do -księdza arcybiskupa Wojtyły z prośbą, by podczas swego pobytu w Watykanie rozeznał sytuację, czy jest odpowiednia pora i klimat, by rozpocząć proces beatyfikacyjny Siostry Faustyny. Od razu mnie zaskoczył, witając słowami: „Mnie tu bombardują w sprawie inauguracji tego procesu, a ja nic nie wiem o . Jutro jadę do Rzymu, niech więc siostra szybciutko napisze mi przynajmniej życiorys Faustyny i… prośbę o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego”. Kiedy się broniłam, mówiąc że nie mam takich kompetencji, że powinna to napisać matka generalna, on ponaglał: „Niechże siostra pisze, o resztę się nie martwi, bo przecież za to siostry nie powieszą”. Podpisałam więc w imieniu matki ge-neralnej napisaną naprędce prośbę, a kiedy arcybiskup wrócił z Rzymu, zawezwał mnie, by poinformować, że prefekt Kongregacji nie tylko nie zabronił, ale wręcz nakazał rozpoczęcie takiego procesu. – „Gdybyście go od razu rozpoczęły, Faustyna byłaby już na ołtarzach. Każdy by wiedział, skąd wziął się obraz i kult Miłosierdzia w nowej formie, ale wy zaczęłyście od ogona” – dodał z wyrzutem. Tak powiedział: „zaczęłyście od ogona…”. Dostałam polecenie szukania świadków, zbierania dowodów i organizowania trybunału.

    Proces rozpoczęty

    Rozpoczęcie procesu najpierw informacyjnego, a następnie beatyfikacyjnego Siostry Faustyny stało się faktem. Pierwsza sesja odbyła się 21 października 1965 roku. Zrodził się jednakże problem, bo jeszcze wówczas kobieta nie mogła być ani postulatorem, ani notariuszem procesowym – to były funkcje przeznaczone wyłącznie dla kapłanów po święceniach. Kardynał Wojtyła wyznaczył więc do niej franciszkanina, ojca Izydora Borkiewicza. De facto jednak to siostra Beata Piekut gromadziła dowody i kompletowała stosowne dokumenty. Zaczęła od przepisania „Dzienniczka”, dołączając do niego krytyczne opracowanie.
    – To była mozolna praca – opowiada z wyraźnym entuzjazmem. – Nad znaczeniem każdego zdania i słowa musiałam się głęboko zastanowić i wczytać, by rozwikłać ich prawdziwy sens. Wbrew temu, co ktoś kiedyś napisał, z całą stanowczością mogę stwierdzić, że „Dzienniczek” to sama naprzyrodzoność. W teologicznej rozprawie potwierdził to także ksiądz profesor Ignacy Różycki.

    To nie ta koronka

    Siostra Beata Piekut o objawieniach Siostry Faustyny oraz o przekazanych przez nią nowych formach kultu Miłosierdzia Bożego dowiedziała się w 1940 roku.
    – Matka generalna zebrała wszystkie siostry i oficjalnie poinformowała nas, że podobno – podkreślam: podobno – to wszystko miało miejsce. Na koniec powiedziała: „Niech siostry o tym wiedzą, ale nikomu o tym nie rozpowiadają”.

    Tymczasem tego samego dnia, tylko nieco wcześniej, przytrafiło mi się zaskakujące zdarzenie. Gdy szłam warszawską ulicą, podeszła do mnie pewna -kobieta, prosząc bym nauczyła ją odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego. Spieszyłam się bardzo, więc zaproponowałam, by szła za mną, a ja będę się modlić na głos. Zaraz jednak jak zaczęłam odmawiać modlitwę, ona mi przerwała i mówi, że to nie ta koronka. Byłam zdumiona, bo innej nie znałam, co zgodnie z prawdą jej powiedziałam. A ona mi na to odrzekła z wyrzutem: „Siostry są takie zazdrosne o kult Miłosierdzia Bożego…”. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Dopiero wieczorem, po spotkaniu z matką generalną, zrozumiałam słowa tej napotkanej kobiety.

    Przesyłka w śmieciach

    „Dzienniczek” Siostry Faustyny nadal znajduje się pod opieką siostry Beaty. Zgodnie z życzeniem Papieża, nie pozwala nikomu nie tylko na kartkowanie, ale i dotykanie poszczególnych stron sześciu odręcznie zapisanych zeszytów. Nie dziwi to, skoro przez wiele lat rękopis był tak pilnie strzeżony, że poza kilkoma osobami, ogół Zgromadzenia nie wiedział o jego istnieniu.

    Na usilną prośbę siostra Beata przynosi jeden brulion w twardych czerwonych okładkach i otwiera na stronie, na której święta Faustyna opisała pierwsze objawienie się jej Pana Jezusa. Nie wgłębiając się w treść, przetłumaczoną na kilkanaście języków, podziw wzbudzają starannie zapisane wersy: równiutko, linijka pod linijką, wprawną ręką wyćwiczoną zapewne na lekcjach kaligrafii. Podziw jest tym większy, że Siostra Faustyna uczęszczała do szkoły przez niespełna trzy lata.
    Z przepisywaniem „Dzienniczka”, który trzeba było przesłać do Watykanu, wiążą się i takie niepozbawione dramaturgii wspomnienia:
    – Dla bezpieczeństwa nie godziłam się na wysłanie rękopisu, wymyśliłam więc, żeby „Dzienniczek” sfotografować – mówi siostra Beata. – I tak z każdej strony zrobiono zdjęcie, a że wówczas nie było tak delikatnych materiałów fotograficznych, jakie są dostępne obecnie, przesyłka urosła do pokaźnych rozmiarów. Wysyłałyśmy ją więc w częściach, podobnie jak i inne obszerniejsze dokumenty, za pośrednictwem poczty, ale tylko do czasu, kiedy cudem jedną z przesyłek odnalazła pewna kobieta w magistrackim koszu na śmieci. Od tej pory, by ominąć cenzurę, wykorzystywałyśmy inne sposoby przekazywania dokumentów do Watykanu. Najczęściej zabierał je kardynał Wojtyła.

    Odnalezione wyniki badań

    W długim, trwającym 35 lat procesie, zakończonym włączeniem Siostry Faustyny do grona świętych, nie brakowało przeszkód i trudnych momentów. Byli też i niechętni jego prowadzeniu. Siostra Beata wspomina, jak u przewodniczącego Trybunału Kongregacyjnego interweniował pewien zakonnik, bernardyn, który nawoływał do przerwania procesu, bo kontynuowanie go miałoby jakoby kompromitować powagę krakowskiej Kurii Metropolitalnej. „Siostra Faustyna to jakaś wizjonerka” – twierdził. Wtedy jednak siostra Beata Piekut odnalazła żyjącą wówczas jeszcze lekarkę, która przeprowadzała Faustynie badania. Zachowały się też świadectwa lekarskie i wyniki badań, które nie wykazały absolutnie żadnych odchyleń od normy.

    Siostra Beata uważa, że nad całą sprawą czuwała Opatrzność, bo w efekcie obalanie zarzutów stawało się kolejnymi dowodami świadczącymi o niezwykłości posłannictwa Siostry Faustyny.
    – O genezie tych badań opowiedział mi ksiądz Michał Sopoćko, spowiednik Faustyny – kontynuuje swe wspomnienia siostra Beata, która wielokrotnie rozmawiała z nim i była przy jego śmierci. – Gdy Siostra Faustyna przybyła do domu Zgromadzenia w Wilnie, ksiądz profesor Sopoćko wykładał na Uniwersytecie im. Stefana Batorego. Spowiadał również siostry naszego Zgromadzenia. Po któtkim czasie udał się do siostry przełożonej i kazał wysłać Faustynę na kompleksowe badania. Oczywiście niczego te badania nie wykazały, ale jakże bardzo nam się potem przydały w prowadzonym procesie?!

    Chwile zwątpienia

    Siostra Beata opowiada z wielką swadą, z niesłychaną precyzją przytacza fakty i szczegóły zdarzeń, dotyczące odkrywanych śladów związanych z życiem przyszłej świętej. Jest skromna, nie powiększa swej roli. Zapytana, czy nie miała wątpliwości, że jej praca pójdzie na marne, bez zastanowienia zaskakuje kolejnym wyznaniem:
    – Kiedy zaczynałam się tym zajmować, nawet sobie nie wyobrażałam, że ona pójdzie na ołtarze. Owszem, miałam chwile zwątpienia, że te wszystkie starania na nic. Aż wstyd się przyznać, ale chyba nie za dużo modliłam się wtedy do Faustyny…
    Po chwili znajduje w pamięci zdarzenie, potwierdzające trud podjętego zadania.
    – W pewnym momencie napotkałam na przeszkodę, której – zdawało mi się – nie będę w stanie pokonać – opowiada. – Bardzo długo bezskutecznie szukałam notariusza do rozpoczętego procesu, bo – jak już zaznaczyłam – nie mogła nim być kobieta. Chodziłam więc od jednego zgromadzenia zakonnego do dru-giego, ale nigdzie nie znajdowałam wsparcia. Wierzyłam, że pomogą mi jezuici, ale ich prowincjał oznajmił mi, że nie ma choćby jednego życzliwego dla tej sprawy. Przyznaję, powoli traciłam nadzieję, ale postanowiłam pójść jeszcze do salezjanów. Pamiętam ten upalny dzień, kiedy idąc polną drogą topiłam się w skwarze. Byłam zmęczona i zła, nawet modlić się nie mogłam. W duchu nakrzyczałam wtedy na Faustynę: „Ty siedzisz sobie u Pana Jezusa, patrzysz w oblicze Boże, a ja się tak męczę dla ciebie. Jeśli nie dasz mi natychmiast tego notariusza, to nie będę dalej prowadziła tej sprawy. Odłożę do szuflady i niech sobie leży!” – zagroziłam. I wyobraźcie sobie – ona mnie wysłuchała. Prowincjał Zgromadzenia Księży Salezjanów zlitował się nade mną, umordowaną i spoconą. Dał mi na notariusza swego osobistego sekretarza.

    1800 relikwii

    Dnia 25 listopada 1966 roku przeprowadzono ekshumację zwłok Siostry Faustyny i przeniesiono je do kaplicy, a od 1993 roku spoczywają na ołtarzu pod łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego w sanktuarium w Krakowie Łagiewnikach. Z pewnym żalem siostra Beata mówi, że nie udało się przekonać dokonujących ekshumacji do zabalsamowania ciała. – Moglibyśmy oglądać Faustynę jak żywą – mówi z wyczuwalnym w głosie wyrzutem.
    Rozszerzający się w błyskawicznym tempie kult Miłosierdzia Bożego sprawił, że powstaje coraz więcej miejsc czci, do których siostra Beata Piekut przekazuje relikwie. Znajdują się już w 1800 punktach na całym świecie. – Matka generalna zwróciła mi -kiedyś uwagę, bym była „oszczędniejsza”, bo całą naszą Świętą rozdam – żartuje siostra Beata.
    Pod opieką siostry Beaty znajduje się kilka pamiątek po Siostrze Faustynie. Wraz z „Dzienniczkiem” pozwala obejrzeć i sfotografować różańczyk w skromnym, skórzanym etui w kształcie podkówki, srebrną zakonną obrączkę z wygrawerowanym napisem: „Jezus, Maryja, Józef” oraz dowód osobisty, wydany przez prezydenta miasta Warszawy. W rubryce „zawód” widnieje wpis: „zakonnica – Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia”.

    Dzieło uświęcone

    Dnia 18 kwietnia 1993 roku Ojciec Święty Jan Paweł II, który jako metropolita krakowski rozpoczynał proces w diecezji, na Placu Świętego Piotra w Rzymie dokonał aktu beatyfikacji Siostry Faustyny. Siedem lat później, 30 kwietnia 2000 roku, po zakończeniu ceremonii kanonizacji, Papież przywitał siostrę Beatę słowami: „No, to ukoronowałaś swoje dzieło!” Odpowiedziała z radością: „To nasza wspólna sprawa…”.

    Żegnając się z siostrą Beatą Piekut, długo nie możemy ochłonąć, będąc pod wrażeniem wielkiej osobowości sędziwej zakonnicy. – Ciągle nowych sił dodaje mi Siostra Faustyna, bym mogła świadczyć i opowiadać o jej wielkim posłannictwie. No bo po cóż miałabym tak długo żyć? – uśmiecha się dobrodusznie na do widzenia…

    Siostra Beata Piekut
    Jedna z kilku żyjących zakonnic, które pamiętają Siostrę Faustynę. Pochodzi z Czerwińska koło Płocka. W 1965 roku na polecenie ówczesnego arcybiskupa Karola Wojtyły rozpoczęła kompletowanie dowodów i świadków do procesów informacyjnego oraz beatyfikacyjnego Siostry Faustyny. Własnoręcznie przepisywała „Dzienniczek”, jest też autorką jego krytycznego opracowania, z wszystkimi przypisami tekstowymi i indeksami. Do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia wstąpiła w 1932 roku, po ukończeniu dwóch lat prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Przebywała w domach: w Warszawie, Walendowie (przez 10 lat była naczelnikiem kolonii karnej), Płocku (przez 4 lata, do czasu zlikwidowania go przez władze w 1950 roku), Częstochowie, Wrocławiu (była asystentką matki przełożonej). Od 1956 roku, przez trzy 6-letnie kadencje pełniła odpowiedzialną funkcję ekonomki Zgromadzenia. Od 1974 roku przebywa w Krakowie Łagiewnikach, gdzie 26 kwietnia 2002 roku celebrowała 70. rocznicę wstąpienia do zakonu.

  21. KRYSTYNA said

    Ósmego października na niebie pojawi się „Krwawy Księżyc”

    Oczekuje się, że 08 października na niebie pojawi się tzw. „Blood Moon”, który swój wygląd będzie zawdzięczał rozproszeniu światła słonecznego. Najpierw księżyc będzie ciemny, a potem stanie się szkarłatny.

    Mistycy wierzą, że to astronomiczne zjawisko jest rodzajem znaku i kojarzą go z początkiem konfliktów geopolitycznych na świecie.

    „Krwawy Księżyc” pojawi się na niebie po raz drugi w tym roku. Pierwsze zjawisko tego typu odnotowano 15 kwietnia (br). Astronomowie twierdzą, że dwa kolejne „Krwawe Księżyce” spodziewane są w 2015 roku.

    Lekarze zalecają, aby nie planować ważnych wydarzeń w czasie zaćmienia – pisze Ermak Info.

    za:http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/osmego-pazdziernika-niebie-pojawi-sie-krwawy-ksiezyc

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    _____________________________________________________

    • Nn said

      12 9 I ujrzałem:
      gdy otworzył pieczęć szóstą,
      stało się wielkie trzęsienie ziemi
      i słońce stało się czarne jak włosienny wór,
      a cały księżyc stał się jak krew.
      13 I gwiazdy spadły z nieba na ziemię,
      podobnie jak drzewo figowe wstrząsane silnym wiatrem zrzuca na ziemię swe niedojrzałe owoce.
      Apokalipsa 6,12-13

      20 słońce zamieni się w ciemności,
      a księżyc w krew,
      zanim nadejdzie dzień Pański,
      wielki i wspaniały.
      21 Każdy, kto wzywać będzie imienia Pańskiego,
      będzie zbawiony.
      Dz Ap 2:20-21

      Czerwony Księżyc, Zaćmienia księżyca maja nastąpić wkrótce:

      8 października 2014
      4 kwietnia 2015
      28 września 2015

  22. KRYSTYNA said

    x. Jacek Bałemba SDB: Stosowny strój w kościele

    Wśród haseł zwodniczych i rozpowszechnionych, którymi nurt rewolucyjny posługuje się w celach destrukcyjnych, jest i to: „Nieważne to, co zewnętrzne, ważne to, co w sercu”. Ten postulat, który nie liczy się z duchowo-cielesną strukturą człowieka, został bezkrytycznie zasymilowany przez wielu katolików. Skutki są takie, że rozpowszechnił się i nadal się rozpowszechnia grzech nonszalancji, zwłaszcza w sferze kultu. Problem dotyczy między innymi ubioru.

    Jak to się dzieje, że w kontaktach dyplomatycznych, urzędowych, uniwersyteckich i artystycznych przykłada się niejednokrotnie większą wagę do godnego stroju, aniżeli w kontekście spraw najświętszych – modlitwy, kultu, kościoła, Mszy Świętej? Ubiór świadczy o szacunku, bądź o jego braku, dla osoby, wobec której się znajduję. Jest jeszcze kwestia okoliczności i stosowności adekwatnej do czasu i miejsca. Mówimy: strój świąteczny.

    W sobotę wieczorem wypastowane buty stoją już przygotowane do kościoła. Pięknie, rodzinnie i po Bożemu.

    Rzymski katolik nie prezentuje bylejakości stroju. O nieprzyzwoitości nawet nie mówimy. Rzymski katolik nie prezentuje bylejakości stroju w kościele. Rzymski katolik przywiązuje wagę do godnego stroju, zwłaszcza wtedy, kiedy wybiera się na Mszę Świętą. Dotyczy to dorosłych – mężczyzn i kobiet, oraz młodzieży i dzieci.

    Jest kwestia zróżnicowania: inaczej ubierają się mężczyźni a inaczej powinny ubierać się niewiasty.

    Także idąc do kościoła, inaczej ubierają się mężczyźni a inaczej powinny ubierać się niewiasty.
    Zróżnicowanie, o którym mowa nie jest arbitralnym i przypadkowym, oddolnym wyborem, ale ma swój obiektywny fundament w zamyśle Bożym:

    „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
    na obraz Boży go stworzył:
    stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1, 27).

    Zróżnicowanie jest szlachetną powinnością – zawsze w połączeniu z kryterium stosowności, przyzwoitości, skromności oraz dyskretnego piękna i godnej elegancji.

    Szlachetne nakrycie niewieściej głowy w kościele jest wyrazem jej pokory wobec majestatu Pana Boga.

    Szlachetne nakrycie niewieściej głowy w kościele jest wyrazem jej szacunku dla Pana Boga.

    Szlachetne nakrycie niewieściej głowy w kościele przynosi więcej dobrych owoców niż niejedno kazanie.

    Mówiąc o szlachetnym zróżnicowaniu, pisze św. Paweł między innymi o takich szczegółach: „Osądźcie zresztą sami! Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga? Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, podczas gdy dla kobiety jest to właśnie chwałą?” (1 Kor 11, 13-15).

    Tenże Apostoł tak poleca: „Kobiety – w skromnie zdobnym odzieniu, niech się przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem, nie przesadnie zaplatanymi włosami albo złotem czy perłami, albo kosztownym strojem, lecz przez dobre uczynki, co przystoi kobietom, które się przyznają do pobożności” (1 Tm 2, 9-10).

    Kwestia jest istotna i bardziej sięga głębi człowieka, niż by się to na pozór mogło wydawać.
    Kto czyta, niech rozumie. Kto nie uległ rewolucyjnemu postulatowi, który przywołałem w pierwszym zdaniu dzisiejszego słówka, ten rozumie.

    Błogosławionej niedzieli!

    Niech Bóg Was błogosławi, da Wam noc spokojną,
    przyszłość dobrą i wieczność szczęśliwą

    za:http://rzymski-katolik.blogspot.com/2014/10/x-jacek-baemba-sdb-stosowny-stroj-w.html

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    ___________________________________________________________

  23. KRYSTYNA said

    ks.Małkowski na Uniwersytecie Opolskim 04.10.2014r.

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    ___________________________________________________________

  24. KRYSTYNA said

    Wiktor Węgrzyn z Rajdu Katyńskiego jest w stanie ciężkim

    Wiktor Węgrzyn, komandor Międzynarodowych Rajdów Katyńskich został wczoraj ranny w drodze do Gietrzwałdu. Duży samochód zajechał mu drogę. Leży w szpitalu w stanie ciężkim – informuje portal Solidarni2010.pl i profil pana Węgrzyna na Facebooku.

    Ojcowie z Radia Maryja proszą wszystkich o modlitwę w jego intencji. My również dołączmy się do tej prośby.

    za:http://niezalezna.pl/60124-wiktor-wegrzyn-z-rajdu-katynskiego-jest-w-stanie-ciezkim

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    ___________________________________________________________

    • KRYSTYNA said

      Sub tuum praesidium confugimus, sancta Dei Genitrix, nostras deprecationes ne despicias in necessitatibus nostris, sed a periculis cunctis libera nos semper, Virgo gloriosa et benedicta, Domina nostra, Mediatrix nostra, Advocata nostra, Consolatrix nostra. Tuo Filio nos reconcilia, tuo Filio nos commenda, tuo Filio nos repraesenta.

    • Piotr2 said

      Pod Twoją obronę
      uciekamy się,
      święta Boża
      Rodzicielko,

      naszymi prośbami
      racz nie gardzić
      w potrzebach
      naszych,

      ale od wszelakich
      złych przygód
      racz nas zawsze wybawiać,
      Panno chwalebna
      i błogosławiona.

      O Pani nasza,
      Orędowniczko nasza,
      Pośredniczko nasza,
      Pocieszycielko nasza.

      Z Synem swoim nas
      pojednaj,
      Synowi swojemu nas
      polecaj,
      swojemu Synowi nas
      oddawaj.

      Amen.

      Króluj nam Chryste.

  25. małgosia MK said

    Nikt Cię nie kocha tak jak Ja- Guadalupe (Nadie Te ama como Yo-en polaco)

    • Okto said

      Małgosia MK piękna piosenka… Nikt Cię nie kocha tak jak Ja – ciekawe kiedy te słowa staną się dla mnie prawdziwe w 100 %, żebym ja tak swoim sercem śpiewał….zbyt wiele jeszcze ciąży na mnie zaszłości….

      Pozdrawiam.

  26. ... said

    Nie o Mary Wagner – Abp. Henryk Hoser, Grzegorz Braun i Mary Wagner w Katedrze Warszawsko-Praskiej

    Pokaz filmu Grzegorza Brauna „NIE O MARY WAGNER” w Sali Kurialnej Archikatedry Warszawsko-Praskiej, połączona ze spotkaniem z Mary Wagner, kanadyjską katoliczką więzioną za obronę życia poczętego. W spotkaniu udział wziął JE Abp. Henryk Hoser, który wygłosił słowo wstępne i udzielił pasterskiego błogosławieństwa Mary Wagner i wszystkim wspierającym działanie na rzecz obrony życia poczętego. Po premierze filmu w spotkaniu udział wzięli, obok w/w również m.in.: Mariusz Dzierżawski i Jacek Kotula a także osoby współpracujące przy powstaniu filmu.

    „”Nie o Mary Wagner” to bez wątpienia jeden z najważniejszych filmów na świecie ostatnich lat dotykających problematyki obrony życia. Nie jest to jednak zwykły film edukacyjny mający przekonać widzów, że życie zaczyna się od poczęcia, a aborcja to brutalne morderstwo, choć trudno o obraz, który robi to lepiej. Opowiadając historię kanadyjskiej działaczki pro-life, która spędziła kilka lat w więzieniu, gdyż proponowała rozmowę kobietom udającym się do kliniki aborcyjnej, odkrywamy z przerażeniem potworności przemysłu śmierci. Nie mamy wątpliwości, że jego kapłani nie cofną się już przed niczym. To już nie spór naukowy; przy dzisiejszym stanie wiedzy i techniki badań zaprzeczanie, że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia, to pogląd równie uprawniony jak ten, że ziemia
    jest płaska. To walka między cywilizacją a barbarzyństwem…”

  27. bozena2 said

    Spośród komentarzy ze strony: http://www.natanek.ksiegagosci.info/wpisyod-100.htm
    173. .Długo Pan kazal mi czekac na potwierdzenie moich spostrzeżeń. Jan Pawel II po wyborze wybrał sobie pastorał z Krzyżem patryjalchalnym. PO ZAMACHU NA NIEGO W 1981 DANO MU PASTORAL PO PAWLE VI.Pastorał ten to nic innego jak zakamuflowane znaki szatanistyczne. Jest to złamany krzyz nerona zapowiadający upadek chrześcijaństwa, krucyfiks to nie jest Jezus tylko karykatura przypominajaca nietoperza,która ma tak przybite ręce na złamanej/wygietej/ belce ,ze daje trójkąt równo ramienny ,który ma trzy katy po 60 st a to liczba 666 czyli symbol szatana, dalej 3×60 st daje koło w które jest wpisany krzyż nerona tzw. pacyfka noszona przez szatanistów. Czcigodny ks.Piotrze w homilii z Niedzieli Palmowej potwierdzasz ten fakt Jan Paweł o wszystkim wiedział ale nic nie mógł nic zrobić .Sam zamachowiec Ali Akcza powiedzial że zlecenie zabicie Papieża wydano w samym Watykanie Prawda jest bolesna i nieraz trzeba wielu lat żeby ujrzała światło dzienne ale prawda was wyzwoli.Króluj nam Chryste.
    Jerzy
    Data wpisu: 10:38:56 02-04-2012

    Odpowiedź admina: Ten wpis jest nie na temat, miałem go skasować. Ale warto go przeczytać, aby zdać sobie sprawę, w jakiej bitwie mamy udział. Pisze Pan, że Jan Paweł II „wybrał” sobie pastorał, czy nie warto pomyśleć, że został podetknięty, albo wciśnięty do ręki Papieża ? Jest wiele innych symboli ukrytych w szatach liturgicznych i nie tylko, które dziś jeszcze bardziej widać.

  28. ... said

    Fatima. To trzeba przeczytać

    Seria ważnych książek przed stuleciem objawień w Fatimie

    Senator Czesław Ryszka napisał:

    „Zastanawiam się , co wydarzy się przed, jak i w samym roku 2017, w którym zbiegają się liczne rocznice i jubileusze wydarzeń, które wstrząsnęły Kościołem i światem. Między innymi 500 lat temu dokonała się schizma Marcina Lutra; 400 lat temu urodził się Elias Ashmole, słynny angielski mason; 300 lat temu powstała w Londynie Wielka Macierzysta Loża Świata. Jeszcze w tym samym wieku masoneria wznieciła Rewolucję Francuską, po niej zaś w 1917 roku Wielką Rewolucję w Rosji. Odpowiedzią Nieba były objawienia w Fatimie. Mając na uwadze obecnie nową eksplozję nienawiści do Kościoła i ludzi wierzących, prześladowanie i zabijanie chrześcijan na niespotykaną skalę, podeptanie świętości życia, małżeństwa i rodziny, prawne usankcjonowanie zboczeń, nasuwa się pytanie: Jaka dziś będzie odpowiedź Nieba? Czy nie zbliżamy się do fatimskiego finału, do Wielkiej Godziny Maryi, do Jej zapowiadanego zwycięstwa?”

    http://konserwatysta100.salon24.pl/609147,fatima-to-trzeba-przeczytac

  29. małgosia MK said

    Siostra Emmanuela cz.1/3
    http://gloria.tv/media/G4MVYnGVFaT

  30. zmajcek said

  31. pio0 said

    Uśmiech kosztuje znacznie mniej niż elektryczność i daje więcej światła. -przysłowie szkockie

  32. Weronika said

    Oświadczenie 38 letniego st. kpr. Rezerwy

    Ja 38 letni, st.kpr. rezerwy uroczyście oświadczam, że w przypadku napaści Rosji na Polskę stanę jako patriota w DRUGIM szeregu do walki z najeźdźcą!
    W drugim szeregu, zaraz za pierwszym w którym atak na wroga przeprowadzać będą: Kaczyński, Tusk, Kulczyk, Michnik,Solorz, Macierewicz, Piechociński, Palikot, Miller, Korwin Mikke, członkowie Sejmu i Senatu (i ich synowie i córki), komornicy, sędziowie i prokuratorzy.

    Gdyby ci najwięksi patrioci z jakichś przyczyn nie mogli się stawić na polu walki każde wezwanie skierowana do mnie w sprawie mobilizacji będzie przeze mnie ignorowane!

    Oświadczam, że nie mam zamiaru nadstawiać łba za celebrytów: polityków, premierów, prezydentów, Zbawcy Jarosława, Wszechwiedzącego Macierewicza, Dzielnego Sakiewicza nieomylnego Palikota albo Milera.

    Nie mam najmniejszej ochoty ginąć za komorników, prokuratorów, urzędników państwowych, straż miejską, UOP, SBŚ, i inne instytucje reżimowe, sędziów ich limuzyny, wille, konta w banku, kochanki.

    Nie zamierzam ginąć za płatne autostrady, zrujnowany system ochrony zdrowia, policjantów, fotoradary, podsłuchy.

    Na pewno nie zginę broniąc majątków Kulczyka, Solorza, właściciela SKOK-ów, prezesów banków.

    Więc już dzisiaj możecie mnie zamknąć.

    Tak naprawdę to jest przykład pięknej obywatelskiej postawy. Nasi przywódcy od kołyski staja dla nas w pierwszym szeregu. Byli pierwszakami a postawówce, prymusami w liceum, studia wieńczą co najmniej doktoratem lub profesurą. Pierwsi do prześladowania pierwsi do internowania.Teraz pierwsi do rządu, pierwsi na trybunach, w pierwszych ławach w Sejmie i w pierwszych w kościele.

    Jak można im odmówić prawa walki w pierwszej linii frontu?

    PS. Jak myślę, jedna jaskółka nie czyni wiosny i jedna wątpliwość nie zachwieje zdolności obronnej naszego mocarstwa wzmocnionego 15 tys. comando z NATO (które prawdopodobnie wystawi dzielne Wojsko Polskie). Nasze siły obronne zostaną wzmocnione milionami nowych dobrze wyszkolonych żołnierzy którym przydziela się już polskie obywatelstwo. Przygotowuje się też środki w kwocie iluś tam miliardów na pokrycie kosztów podróży. W międzyczasie nasz mądry rząd wysłał kilka milionów nieporadnych na zmywaki co pozwoli przygotować miejsca na kwatery dla nowej generacji obywateli.

    Wszystko będzie dobrze.

    http://www.monitor-polski.pl/oswiadczenie-na-wypadek-wojny-z-rosja/#more-9672

    • anzelmik said

      Świetne – cała prawda !
      Niech na pierwszy ogień idą ci co konflikt spotęgowali !
      Swoją drogą rząd musiałby mieć niezłego pietra dając nam broń do ręki bo ja najpierw zrobiłbym porządek u siebie a potem z najezdzcami…

    • cox said

      A za Polskę jest gotów zginąć?

  33. jowram said

    Na studiach medycznych uczą, ze przyczyny szumu w uszach są następujące:
    1. Wibracja blaszek cholesterolowych podczas przepływu krwi
    2. Nasz mózg reaguje tak jak niepodstrojony telewizor. Nie odbiera pewnych sygnalow i szumi.
    Nie wiem czy z takich teorii się śmiać czy płakać.

    Mam ten problem od ponad 30 lat. Były takie okresy, ze chciałem wybiec na ulice, biegać i krzyczeć;
    – mamo ja wariat, kup mi lotnisko.

    Z mojego doświadczenia mogę stwierdzić, ze te dolegliwości mogą wywoływać dwa zjawiska:
    1, Grzybica.
    Od dzieciństwa walczę z tym paskudztwem. Candida spp. Ten grzyb może przez trąbkę Eustachiusza dostać się do ucha środkowego i osadzając się na rzęskach ślimaka uruchamia sensory, które przesyłają sygnał do mózgu w postaci szumu.
    Potwierdzeniem tej tezy jest fakt, ze po rozpoczęciu leczenia Candydozy w lewym uchu zniknął szum, a w prawym zmniejszył się o 50%. Jednak przy zmęczeniu szum się nasila i pojawia się również w lewym uchu.

    2. Zwapninie ucha srodkowego.
    Przy nadmiernej podaży wapnia w organizmie tworzą się nierozpuszczalne sole tego pierwiastka. Te sole mogą się odkładać w dowolnym organie. Mamy kamienie nerkowe, wątrobowe, zwapnienie naczyń krwionośnych, zwapnienie mózgu, zwapnienie stawów i td.
    Jeśli nastąpi zwapnienie elementów ucha środkowego to możemy mieć rożnego rodzaju szumy w uszach i utratę słuchu.

    Jako wapniak rozpocząłem kuracje odwapniająca. Odwapnianie może następować tylko przy kwaśnej reakcji krwi (kwaśna krew). W kwaśnym środowisku nierozpuszczalna sol wapnia (kalcyt) reaguje z kwasem tworząc rozpuszczalny wodorowęglan wapnia, wg wzoru

    CO₂*+*Н₂O*+*CaCO₃О**Сa(НСО₃ )₂
    który łatwo się wydala z organizmu przez nerki.

    Ps.Bylem wychowany na mleku i przetworach mlecznych. W okolicy gdzie się wychowywałem była bardzo twarda woda. Pokłady kredy w ziemi. Właśnie z tym wiąże powstanie tych dolegliwości.
    Jak się odżywiałeś w dzieciństwie i jaka była woda pitna w okolicy?

    Czy macie jakieś skuteczne recepty na szumy uszne?

    • kasia1 said

      jest taki masaz uszu,ale muszę poszukac ,bo gdzieś mam zapisane,Pomogło to mojemu ojcu bo miał z tym wielki problem.A może to też być z kręgów szyjnych,Sprawdz.Pozdrawiam.

  34. małgosia MK said

    Catalina Rivas Sakrament pojednania
    http://gloria.tv/media/Zz7ea62S5UF

  35. MamOczy said

    Jak to jest tylko w tym roku 4 pracodawców oszukało mojego ojca i nie zapłaciło mu pieniędzy za pracę . Już nie mówię o poprzednich latach ale jak można komuś nie zapłacić za uczciwą pracę nieraz po 12h dziennie 6 dni w tygodniu .. Przecież to się nie mieści w żadnych kategoriach wytłumaczenia . Oczywiście sądy tyle czasu działają , że nawet jednej sprawy ze stycznia z 1 pracodawcą nie wyjaśnili .
    A, przecież to naprawdę ciężki grzech jak mówi katechizm :
    Grzechy wołające o pomstę do Nieba
    umyślne zabójstwo
    grzech sodomski
    uciskanie ubogich, wdów i sierot
    zatrzymywanie zapłaty robotnikom (pracownikom)

    Jak widzimy te grzechy to już codzienność czy naprawdę ludzie już idą na samo dno ? To straszne budować swój majątek na cudzej krzywdzie . Proszę o modlitwę za mojego ojca by mógł znaleźć pracę z pracodawcą , który opiera swoje fundamenty na Bogu nie mamonie jak i tych pracodawców by się opamiętali . Bóg zapłać .

    • Piotr2 said

      MamOczy będę pamiętał w modlitwie o Twoim Ojcu.

      Święty Józefie, Opiekunie Dzieciątka Jezus, przeczysty Oblubieńcze Maryi, który wypełniając wiernie swoje obowiązki, pracą rąk zarabiałeś na utrzymanie Świętej Rodziny Nazaretańskiej, weź nas w swoją opiekę, kiedy z ufnością się do Ciebie zwracamy. Ty znasz nasze potrzeby, troski, na-dzieje. Ty również przeżywałeś chwile próby, doświadczenia i niepokoju. Do Ciebie się uciekamy ufni, że w Tobie znajdziemy opiekuna.

      Wśród rozlicznych zajęć codziennego życia Twoja dusza znajdowała pokój i ukojenie w głębokim zjednoczeniu z Jezusem i Jego Matką, Twojej pieczy powierzonym. Dopomóż i nam zrozumieć, że w naszych potrzebach nie jesteśmy opuszczeni, byśmy w naszej pracy też spotykali Jezusa i przy Nim trwali, podobnie jak Ty to czyniłeś.

      Uproś nam tę łaskę, by w naszych rodzinach, w zakładach i miejscach pracy, wszędzie gdzie chrześcijanin pracuje, wszystko było nacechowane miłością, cierpliwością i sprawiedliwością. Niech każdy usiłuje czynić wszystko dobrze, by kiedyś otrzymał bogactwo darów nieba. Amen.

      Króluj nam Chryste.

    • Aneta said

      A ja w swojej firnie dbam o potrzeby klienta tak, jak o swoje (budowlanka) a wystarczy, ze przyjdzie projektant i obciąży mnie swoimi błędami a już wszystkiemu jesteśmy winni my. Najgorsze, że wbrew faktom , których nagle nikt nie chce znać. Oczywiście jeśli my coś źle zrobimy natychmiast poprawiamy . Mnóstwo niesprawiedliwości, manipulacji i kłamstwa doświadczam w pracy. Przeżywam te sytuacje i słowa oskarżenia kilka dni. Ale po uspokojeniu emocji i wypłakaniu się przed Maryją wiem, ze robię dobrze a to Oni mają problem, bo kłamią .

    • kasia1 said

      mój syn nie dostał zapłacone za dwa miesiące ubiegłego roku,listopad i grudzień.Jeżdził samochodem i wykonywał pracę od rana do nocy.Gdzieś złapał go fotoradar straży miejskiej i wczoraj przyszedł urzędnik ze skarbowego po 160 złotych.Taka wściekłość mnie ogarnęła,bo ciężko z kasa a straszył komornikiem.

      • cox said

        Mnie też straszyli komornikiem jeśli nie zapłacę mandatu, a na pytanie skąd mam wziąć kasę, pojechać do Irlandii i zarobić, czy też okraść bank padła odpowiedź- co nas to obchodzi, poradzisz sobie. Tak mi niedawno odpowiedziała nasza ,,kochana” Polska policja.

  36. MariuszInfo said

    Wtorek, Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej,
    7 października 2014

    (Ga 1,13-24)
    Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego /tylko/ piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego. A Bóg jest mi świadkiem, że w tym, co tu do was piszę, nie kłamię. Potem udałem się do krain Syrii i Cylicji. Kościołom zaś chrześcijańskim w Judei pozostawałem osobiście nie znany. Docierała do nich jedynie wieść: ten, co dawniej nas prześladował, teraz jako Dobrą Nowinę głosi wiarę, którą ongiś usiłował wytępić. I wielbili Boga z mego powodu.

    (Ps 139,1-3.13-15)
    REFREN: Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną

    Przenikasz i znasz mnie, Panie
    Ty wiesz kiedy siedzę i wstaję.
    Z daleka spostrzegasz moje myśli
    przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
    i znasz moje wszystkie drogi.

    Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
    i utkałeś mnie w łonie mej matki.
    Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył
    godne podziwu są Twoje dzieła.

    I duszę moją znasz do głębi.
    Nie byłem dla Ciebie tajemnicą,
    kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
    utkany we wnętrzu ziemi.

    (Łk 11,28)
    Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.

    (Łk 10,38-42)
    Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2014/

    • MariuszInfo said

      Dzisiaj Kościół czci Najświętszą Maryję Pannę Różańcową. W Różańcu rozważamy tajemnice życia Chrystusa i uczymy się otwarcia się na Boga na wzór Matki Bożej. Dzięki temu możemy stawać się świadkami Ewangelii. Różaniec jest także modlitwą miłosierdzia, którą ogarniamy różne osoby i rozmaite ludzkie sprawy. Uczestnicząc dziś w Eucharystii, umacniajmy się w dobru, abyśmy umieli dostrzegać naszych bliźnich, nieść im Dobrą Nowiną i spieszyć z pomocą.

      Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 31

      • pio0 said

        Niech się stanie

        Otwartość i dyspozycyjność Maryi sprawiły, że całe Jej życie oparło się na słowach: „Niech się mi stanie według twego słowa”. Wszystkie słowa Boga rozważała i kontemplowała w swoim sercu. Dziś uczy także nas żyć słowami Boga i medytować je poprzez tajemnicę Różańca. Dzięki tej prostej modlitwie możemy sprawić, aby życie Jezusa coraz bardziej stawało się widzialne w naszym postępowaniu.

        Modlitwa

        Maryjo, naucz mnie wspominać Jezusa z Tobą, przechodzić przez wszystkie tajemnice Jego życia w radości, świetle, cierpieniu i chwale, z uwielbieniem i zawierzeniem. Amen

    • kooool said

      Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Różańcowej
      Prawie żadne z nowszych Świąt Matki Boskiej nie zawdzięcza swego istnienia tak ważnemu a radosnemu w darzeniu, jak uroczystość Różańca świętego. Przypomina nam ona ważne wypadki, a między innymi zwycięstwo odniesione pod opieką Królowej Nieba, które dało powód do zaprowadzenia tej uroczystości. Od piętnastego do siedemnastego wieku chrześcijaństwo nie miało groźniejszych nieprzyjaciół nad Turków. Wojowniczy ten naród, wyznający wiarę mahometańską, a nienawidzący wszystko co chrześcijańskie, zdobywszy w roku 1453 Konstantynopol, posuwał się stąd pod dowództwem swych potężnych cesarzy coraz dalej w głąb Europy. Niestety, zamiast im wspólnie stawić czoło, władcy chrześcijańscy na zachodzie zwalczali się wzajemnie, i papieże na próżno napominali ich do zgody i wspólnej obrony przeciw zewnętrznemu nieprzyjacielowi. Jedynie Polska powstrzymywała Turków i staczała z nimi walki, broniąc całego zachodu od nawały pogańskiej, tak że nazwano ją „przedmurzem chrześcijaństwa”.
      Dopiero gdy sułtan Selim II zdobył wyspę Cypr, udało się papieżowi Piusowi V przyprowadzić do skutku przymierze przeciw Turkom pomiędzy Hiszpanią, Wenecją i niektórymi państwami włoskimi, przy czym papież dostarczył wojska i okrętów. Było to w niedzielę, dnia 7 października 1571 roku, kiedy obie floty spotkały się pod Lepanto. Chrześcijanie mieli 200 statków, Turcy 270. Gdy obie floty stanęły w szyku bojowym, wtedy chrześcijanie zatknęli na statku dowódcy chorągiew darowaną przez papieża, a kapłani wezwali wojsko do modlitwy, natomiast Turcy kazali grać muzyce i ze straszliwym wrzaskiem rzucili się do bitwy. Walka trwała pięć godzin i zakończyła się świetnym zwycięstwem chrześcijan nad przewagą pogan. Straty Turków były niezmierne: 130 ich okrętów stało się zdobyczą chrześcijan, 90 zatonęło, a ludzi poległo około 20.000.
      Podczas tej bitwy bractwa Różańca świętego wszędzie odprawiały swe nabożeństwa, w Rzymie było ustawiczne wystawienie Najświętszego Sakramentu, a sam Ojciec święty bez ustanku przebywał na modlitwie. Nagle podnosi się, biegnie do okna, otwiera je i kilka chwil stoi nieruchomy, wpatrując się w dal, a na jego twarzy maluje się wielkie wzruszenie. Następnie odwraca się do obecnych, wołając radośnie: „Spieszcie do kościoła dziękować Bogu! Pan dał nam wielkie zwycięstwo!” Była to właśnie chwila zwycięstwa pod Lepanto, że zaś wszędzie przypisywano je przyczynieniu się Najświętszej Panny, papież rozporządził, aby co roku w 1. niedzielę października obchodzono pamiątkę „Maryi Zwycięskiej”.

      Wielkich zaiste pozbawiamy się pożytków dla duszy, jeżeli nie odmawiamy Różańca do Matki Bożej, albo jeżeli nie mając przeszkody nie należymy do tego świętego Bractwa. Widzieliśmy, jakie cudowne pomoce upraszało to niebieskie nabożeństwo u Boga w ciężkich potrzebach Kościoła. Niech i nas to pobudzi do uciekania się do niego z wielką ufnością, ile razy pragniemy otrzymać od Boga jakie dobrodziejstwo.

      Bo czyż może być czcigodniejsza i pobożniejsza modlitwa? Wszystko w niej tchnie duchem Biblii, wszystko jest apostolskie. Zuchwalstwem byłoby czynić jakieś zarzuty jednej lub drugiej części, a niedorzecznością grzeszyłby, kto by chciał zaprzeczyć porządkowi i ładowi w Różańcu zaprowadzonemu. Modlitwa jest rzeczywiście wieńcem różanym, ofiarowanym Najświętszej Pannie, którą litania nazywa „Różą duchowną”. Jest to wieniec w chwalebnej tajemnicy cudownie kwitnących i woniejących róż; w tym wieńcu bolesne tajemnice stanowią kolce, a radosne zielony liść, pnący się naokoło róż.

      Modlitwa ta jest nie tylko cenna, ale również i korzystna.

      Korzystną i płodną czynią ją:

      1) Składowe części. Modlitwa Pańska z pewnością będzie wysłuchana; Pozdrowienie Anielskie jest Panu miłe; westchnienia Kościoła dosięgną Panny świętej; cześć Bogu okazana będzie Mu przyjemna; pobożne rozpamiętywanie świętych tajemnic wpłynie skutecznie na życie nasze, wywoła w nim korzystną zmianę i zachęci nas do naśladowania przykładu Chrystusa Pana i Matki Boskiej.

      2) Łączenie się w modlitwie wszystkich chrześcijan, wspólnie zasyłających prośby i westchnienia do Niebios.

      3) Odpusty kościelne, przywiązane do Różańca, których można dostąpić tak na korzyść żywych jak i umarłych.

      Tak więc Różaniec święty jest łańcuchem łączącym żywych z umarłymi, węzłem spajającym Kościół wojujący, cierpiący i triumfujący.

      Zarzuty czynione nabożeństwu różańcowemu nie mają najmniejszej podstawy. Mówią np., że jedno „Ojcze nasz”, zmówione pobożnie więcej warte, aniżeli bezmyślna paplanina stu modlitw Pańskich. – Słusznie, ale trudno zaprzeczyć, że Ojcze nasz dziesięć razy nabożnie odmówione więcej warte niż jeden raz. Różaniec trzeba pobożnie mówić, nie paplać.

      Inni twierdzą, że częstsze powtarzanie jest niestosowne. Ależ od pierwszych czasów chrześcijaństwa było zwyczajem powtarzać „Ojcze nasz” i „Zdrowaś”, liczyć modlitwy i do liczenia używać kulek lub kamyczków, jak się o tym przekonano przy otwieraniu dawnych grobów chrześcijańskich! Potem weszło w zwyczaj takie powtarzanie, a nikomu nie przyszło na myśl nazwać je niestosownym. Tak np. Dawid powtarza w 136. psalmie 26 razy słowa: „Wyznawajcie Panu, bo na wieki miłosierdzie Jego”. Trzej młodzieńcy w piecu ognistym wznoszą pieśń, w której trzydzieści jeden razy powtarzają się słowa: „Błogosławcie Panu: chwalcie i wywyższajcie Go na wieki”, cherubinowie i serafinowie śpiewają przed tronem Bożym: „Święty, Święty, Święty!”, a żywe istoty śpiewają to samo w Objawieniu bez odpoczynku. Stąd wynika, że i częstszym powtarzaniem tej samej modlitwy można oddać cześć Bogu.

      Mówią też, że przy takim ustawicznym powtarzaniu nie ma mowy o nabożnej modlitwie, gdyż myśl buja gdzie indziej. Jest to fałsz zupełny. Z początku uwaga zwykle nie jest skupiona, ale rozpamiętywanie modlitwy budzi ducha pobożności, a im bardziej się zatapiamy w rozmyślaniu, tym szczerszymi stają się modły nasze.

      Modlitwa

      Boże, którego Syn Jednorodzony swoim życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem zapewnił nam nagrodę wieczną, spraw, prosimy, niechaj czcząc tajemnice Różańca Najświętszej Maryi Panny, naśladujemy to, co wyrażają, i otrzymamy to, co nam przyobiecują. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

      http://dialogsercamilosci.eu/2014/10/05/6-pazdziernika-uroczystosc-najswietszej-maryi-panny-rozancowej/

    • kooool said

      7 października Żywot świętego Pawła od Krzyża, założyciela zakonu
      (Żył około roku Pańskiego 1775)
      Święty ten urodził się w roku 1694 w Ovade w górnych Włoszech i otrzymał na chrzcie świętym imiona Paweł Franciszek. Bogaci rodzice starali się wszczepić ziarno pobożności w serce uzdolnionego chłopięcia i w tym celu opowiadali mu o życiu dawnych pustelników. Franciszek zapałał takim pragnieniem modlitwy, że często w nocy zrywał się i zatapiał w rozważaniu tajemnic wiary. Każdej wolnej chwili biegł do kościoła służyć do Mszy, albo leżeć krzyżem przed utajonym w Sakramencie Ołtarza Panem Jezusem, jako też co dzień odmawiał Różaniec. Co piątek biczował się aż do krwi, jadł tylko chleb, a pijał ocet z żółcią.
      Nauki początkowe pobierał w niedalekim Kremolino, a czynił w nich szybkie postępy i był ulubieńcem kolegów. Z kilkoma z nich zawarł ścisłą przyjaźń i rozniecił w ich sercach gorącą miłość Boga i nabożeństwo do Męki Pańskiej.

      Twarz jego płonęła, gdy z kazalnicy wzywał lud do ufności i wiary w Boga utajonego w Sakramencie Ołtarza, gdy zachęcał do gorącego brania udziału w łaskach Ofiary bezkrwawej, albo gdy polecał nabożeństwo do Matki Boskiej Bolesnej.

      Zakon świętego Pawła powstał w czasach, kiedy masoneria rozpanoszyła się w Europie i utorowała drogę krwawej rewolucji francuskiej i niemniej zgubnemu józefinizmowi w Niemczech. W tak smutnym okresie spoglądanie na krzyż i zwrócenie uwagi na Mękę Pańską było najskuteczniejszym środkiem ożywienia wiary. O wielkiej skuteczności rozpamiętywania Męki Pańskiej możesz się łatwo przekonać, jeżeli rozważysz dzieje i obrządki Kościoła.

      1) Rzućmy okiem na Dzieje Kościoła. Szymon Piotr był gorliwym apostołem, świadkiem nauk i cudów Chrystusa, Jego przemienienia na górze Tabor, lecz osłabł, a nawet wyparł się swego Mistrza; ale kiedy spojrzał na Jego oblicze, oszpecone uderzeniami, ocknął się z uśpienia, zapłakał i nawrócił się. Łotr Dyzma zestarzał się w nieprawościach, dopiero widok cierpień Jezusa przeniknął duszę jego promieniem łaski Bożej, rozrzewnił jego serce i skłonił go do odezwania się w te słowa: „Panie, pamiętaj o mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego”. Pan Jezus pocieszył go, mówiąc: „Jeszcze dziś będziesz ze Mną w raju”. Również i setnika rzymskiego nie wzruszyły cierpienia Zbawiciela, chociaż był świadkiem Jego nauk i cudów i był przekonany o Jego niewinności; dopiero gdy Go ujrzał na krzyżu, uderzył się w piersi i publicznie przyznał, mówiąc: „Zaiste, ten jest Synem Bożym!” Rany Chrystusowe natchnęły Męczenników świętych bohaterstwem, męstwem i wytrwałością w znoszeniu mąk i katuszy, a widok krzyża dodał siły pokutnikom do oparcia się pokusom i pozostania na stromej drodze cnoty.

      2) Kościół przypomina nam ciągle Mękę Pańską w ofierze Ołtarza świętego i zobowiązuje pod grzechem wiernych, aby przynajmniej co niedzielę i święto słuchali nabożnie Mszy świętej. W Wielki Czwartek i Wielki Piątek zarządził Kościół osobne na tę pamiątkę nabożeństwa, gromadzi jak najczęściej wiernych przed Hostią Przenajświętszą wystawioną w monstrancji, proteguje stowarzyszenia mające na celu uwielbienie cierpiącego Chrystusa, popiera przez zakon świętego Franciszka nabożeństwa stacyjne, przywiązuje do nich rozliczne odpusty, opatruje przywilejami słynące z cudów miejsca pielgrzymek, słowem, czyni wszystko, co tylko może się przyczynić do rozkrzewienia czci, jaka się należy pamiątce Męki Pańskiej. Pytamy się teraz, czy katolicy korzystają w całej rozciągłości z tych łask przez Kościół udzielanych? Niestety, bardzo o tym wątpić należy.

      http://dialogsercamilosci.eu/

    • Gosia 3 said

      Mariuszu!!!! dziękuje Ci za Słowo Boże , które codziennie zamieszczasz. Czytając wczorajsze i dzisiejsze czytanie List do Galatów Św Pawła zauważyłam analogię do obecnej sytuacji w Kościele. Na synodzie biskupów porusza się tematy , które nigdy wcześniej nie były poruszane tak otwarcie. Tak jakby chciano zmienić na siłę Ewangelię w Piśmie Świętym.( dopust do Komunii Św przez rozwodników, nie mówię o tym że są sytuacje że od początku małżeństwo jest nieważne bo są małe wyjątki). Ale na synodzie zamiast przedstawić przykład prawdziwej Rodziny Chrześcijańskej to próbuje się zniszczyć jeden z Sakramentów właśnie Sakrament Małżeństwa. Tak jakby temat poruszany był powszechnością. A we wczorajszym czytaniu właśnie Bóg kieruje słowa do biskupów na synodzie: ” tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii . Innej jednak Ewangelii nie ma, są tylko jacyś ludzie , którzy sieją wśród Was zamęt ……. ” dalej czytamy gdyby choć sam anioł z nieba zmienił Ewangelię niech będzie przeklęty.
      Dzisiejsze czytanie też św Pawła odzwierciedla to co chce się nam wmówić że każdy Bóg jest dobry ten bez Chrystusa także. Jednak Św Paweł przyznaje się nam do swojego błędu do tego że zrozumiał że broniąc judaizmu czyli wiary w Boga bez uznania Chrystusa bardzo żle postępował prześladując Chrześcijan.
      Teraz Słowo Boże idzie na biężąco w parze z tym co się dzieje na świecie i to wyrażnie daje się odczuć. Z Bogiem w Trójcy Świętej i Maryją

      • Gosia 3 said

        Może troche żle to ujęłam bo faktycznie rozwody są powszechnością ale prawa Bożego nie możemy dostosowywać do grzechów świata.

      • Leszek said

        Gosiu 3! Gratuję jakże cennego i celnego wpisu. Powiedziałbym za Panem Jezusem o Tobie: „nie objawiły ci tego (prawdy o…) ciało i krew, lecz Ojciec Mój, który jest w niebie” (Mt 16,17). Pozdr. w Panu + Ps 134,3

        • Gosia 3 said

          Leszku!!! chciałabym tak jak Ty to zrobiłeś podziękować Ci za te ciepłe słowa również cytatem z Pisma Świętego. Ale ponieważ nie jestem uczona w Piśmie tak jak Ty odpowiem Ci tym samym przepięknym Psalmem.: Niech Ci również błogosławi z Syjonu Pan, który uczynił Niebo i Ziemię. Bóg zapłać i Szczęść Boże!!!!!!

      • MariuszInfo said

        Gosiu 3 – Twoja uwaga jest jak najbardziej słuszna – najpierw prawo Boże, potem wszelkie ludzkie. Co do zamieszczania Słowa Bożego na blogu to robię to nawet jeśli nie pasuje, jestem chory itp. zawsze jakoś sobie muszę radzić.
        Jezu, ufam Tobie!

        • Gosia 3 said

          Pozdrawiam Cię Drogi Mariuszu!!!!! i pracuj tak dalej dla Winnicy Pana a Pan da Ci za to Wieniec Chwały. On zna Twoje słabe zdrowie , Twoje troski i ułomności i na pewno Cię w nich nie opuści. Ufajmy Panu bo jest dobry i zna swoje owce. Z Panem Bogiem w Trójcy Świętej i Maryją Matką Jego.

        • MariuszInfo said

          Gosiu 3 – Bóg Ci zapłać za dobre słowo. Życzę błogosławionego dnia. Pozdrawiam.

        • Gosia 3 said

          Ja też Cię Mariuszu pozdrawiam i życzę wielu łask Bożych.

    • Leszek said

      Może parę słów odniesień do dzisiejszej św. Ewangelii o Marcie i Marii Magdalenie, którym Pan Jezus dał stosowne świadectwo.
      Pan Jezus w drodze do Jerozolimy, zatrzymał się w Betanii, gdzie został podjęty w domu przez Martę, siostrę Łazarza i Marii Magdaleny. Podczas, gdy Marta miała głowę zaprzątniętą tylko rozmaitych posług domowych, w tym czasie Maria Magdalena z całą uwagą słuchała tego, co miał w tym czasie do powiedzenia Pan Jezus, słuchała Jego nauki, pouczenia. Tylko tym była zainteresowana, zapominając „o całym Bożym świecie”, tak jak mówi psalmista: „Gdy jestem z Tobą/Gdy przebywam w Twojej obecności/ nie cieszy mnie ziemia… mnie dobrze jest być blisko Boga” (Ps 73,25.28).
      Taka postawa Marii Magdaleny podobała się Panu Jezusowi i znalazła uznanie w Jego oczach, czemu dał wyraz w słowach: „potrzeba tylko jednej rzeczy, tylko tego jednego (tj. słuchania słów Bożych, z którego rodzi się w sercu wiara {bo Rz 10,17!}, konieczna do zbawienia duszy: 1P 1,9, potwierdzana uczynkami życia wiecznego: Jk 2,14.20.24). Maria obrała najlepszą c z ą s t k ę, której nie będzie pozbawiona(ą)/która nie będzie jej odjęta(ą)” (Łk 10,42).
      Cóż jest tą c z ą s t k ą? Co ją stanowi i jak należy ją pojmować, skoro jest tak ważną?! Ma myślę ona nie tylko jedno znaczenie.
      Najpierw, tak o niej mówił Pana Jezus do Vassuli Ryden:
      – Vassulo, słuchaj i pisz:
      Demon i jego aniołowie są zdecydowani rozwinąć swe zgubne plany i – z dobrych rzeczy, które wam zsyłam – uczynić drogi pełne złości. Spoglądam na ziemię ze smutkiem, bo wielu lekceważy p o u c z e n i a, których wam udzieliłem. Śmierć wnika w liczne domy, mimo to wielu odmawia zrozumienia, że zło przyciąga zło. Moje dziecko, świat w swym odstępstwie doprowadza się do samozniszczenia… – Panie?
      – Ja Jestem. Tak, powierz Mi siebie. Ulżyj swemu sercu mówiąc Mi wszystko. Słucham.
      – Dlaczego ten zakonnik chce mi przeszkodzić w przychodzeniu do Ciebie w ten sposób? Jestem szczęśliwa będąc tak z Tobą. Ty i ja, sami. Poza tym jest to Dar, którego mi udzieliłeś…
      – Tak, to jest M ó j D a r dla ciebie, a ty jesteś Moim Darem dla wszystkich. Powiedziałem kiedyś do Marty: “Marto! Troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą c z ą s t k ę, której nie będzie pozbawiona.” I tak samo mówię jemu oraz tym wszystkim, którzy wchodzą na twoją drogę, aby zakazać ci przychodzenia do Moich Stóp jak teraz, aby Mnie s ł u c h a ć, aby pisać i aby stale być razem:
      “Troszczycie się i niepokoicie o wiele rzeczy, których Ja nie potrzebuję! W rzeczywistości potrzebuję dziś tylko jednego:
      rozmowy serca z sercem,
      modlitwy, która trwa nieustannie,
      adoracji u Moich Stóp.
      Zjednoczcie wasze serce z Moim. To jest n a j l e p s z a c z ą s t ka…”.
      A ty, Moja córko, raduj się, udzieliłem bowiem ci tego Daru darmo. Nie może ci zostać odebrany. („Prawdziwe Życie w Bogu”, Orędzie z 9.10.1992r. ,z Zeszytu 62)
      oraz
      …Czekałem na ciebie dniem i nocą! Szanuj Moje zasady. Dlaczego odrzuciłaś nasze spotkania? Teraz zaś, choć trwało to tylko kilka minut, pytasz: “jak długo będzie to trwać?”, podczas gdy Ja czekałem na ciebie kilka dni! Jak długo mam cię znosić? Mówisz, że twoja radość polega na byciu blisko Mnie. … Czy proch może Mnie uwielbiać? Czy może wznosić uwielbienia dla Mnie? Nie, chyba że Mój Duch żyje we wnętrzu tego prochu. Beze Mnie jesteś niczym. Światło w twoich oczach pochodzi od Mojej Światłości. Nauczę cię być Mi posłuszną, bo zrównam cię z ziemią. Jak inaczej mógłbym stać się widoczny? Pragnę sprawić, byś postępowała w świętości. Wszystkie Moje plany ukoronuję powodzeniem. Nie odmawiaj Mi więc spotykania Mnie. Wykonuj twą pracę, jak możesz, ale czuwaj nad tym, aby nie zaniedbać n a j l e p s z e j cz ą s t k i. Licz na Mnie, że cię podtrzymam i umocnię… (2.02.1993, z Zeszytu 64). cdn

    • Leszek said

      cd. o c z ą s t c e, którą obrała Maria Magdalena.
      Słuchanie słowa Chrystusa rodzi w sercu wiarę, która działa przez miłość, jest czynna w miłości (Ga 5,6). Marcie brakowało jednego tj. miłości Bożej, do której zmierzała Maria drogą słuchania słów Pańskich.
      Pan Jezus mówiąc o najlepszej c z ą s t c e, która nie będzie Marii odjętą, nie chciał, ażeby ona porzuciwszy słowo Boże, wstała i pomagała Marcie; co jeśliby uczyniła tej cząstki byłaby pozbawioną. Maria bowiem mogłaby wtedy rzec Marcie, gdyby odeszła od stóp Pana: „Czyż wtedy mogłabym mieć c z ą s t k ę w górze u Boga, u Wszechmocnego dziedzictwo?” (Hi 31,2).
      Tak też postąpili Apostołowie mówiąc: „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły, podejmując w zamian obsługiwanie stołów. … My oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa” (Dz 6,2.4).
      Słuchanie słowa Bożego jest swego rodzaju egzorcyzmem, a zarazem forma kształtowania w sobie zdolności miłowania, z którego przecież będziemy zdawać sprawę na Sądzie Bożym.
      Tak, o tym możemy przeczytać w cz. 2 „Świadków Bożego Miłosierdzia” Anny:
      Z rozmowy z Jasią, 2-6.V.1988r.:
      „Ktokolwiek przychodzi tu, zaniedbawszy kształtowania w sobie zdolności kochania, biedniejszy jest od najuboższego, najnędzniejszego żebraka na ziemi… http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-6.html
      Z rozmowy z Eugeniuszem, 16.V.1988r.
      …Im więcej człowiek otrzymał, tym trudniej mu „obrócić” dobrem Pana. Największym darem Bożym jest brak widocznych darów, np. brak zdolności, brak dobrych warunków, choroba, kalectwo, ubóstwo umysłowe i fizyczne, słowem – to wszystko, czym inni gardzą. Bo braki owocują pokorą, ufnością, prostotą i zawierzeniem. Braki chronią przed pychą.
      Lecz Bóg, Ojciec nasz kocha nas i pragnie obdarzać – również dlatego, byśmy mieli z czego służyć Mu, nie mając nic własnego. Biada tym, którzy wiele otrzymali, a nie rozumieją i nie chcą zrozumieć, że to są dobra wypożyczone – Jego, nie nasze – i do ostatniego szelążka przyjdzie się nam wyliczyć. Czyściec to sąd nad sobą, sąd oczyszczający z kłamstwa, obłudy, ze wszystkiego, cośmy otrzymali, a i „wypożyczyliśmy” od przeszłych pokoleń (jak np. uczył nas Słowacki, Norwid, a i Paweł, Augustyn, Jan od Krzyża), w cośmy się ubierali i ukazywali innym, jakby te skarby były nasze własne. Wszystko to opada z nas, osypuje się, a pozostaje to tylko, co własne, czasem po prostu nic. Częściej coś tam mamy: jakąś szatę, ale nie białą, jakieś prace, trudy, wysiłki, lecz prawie nigdy bezinteresowne.
      Zdarza się tak, że ktoś przybywa tu w pełności swoich zasług, osiągnięć, dzieł napisanych, akcji wykonanych, lat wykładów, odczytów, prelekcji, kazań, lub w „odzieży służbowej”: ministra, posła, generała, polityka lub działacza i spotyka się z pytaniem: „Czy kochałeś bliźniego swego? Co zrobiłeś z bezinteresownej miłości? Co wybrałeś jako miłowania godne? Czy wyborowi swemu byłeś wierny…?” Wtedy „odzienie” nasze rozsypuje się w proch i pył i pozostajemy w świetle prawdy Bożej nadzy, najczęściej brudni, chorzy, kalecy, pokryci wrzodami, trędowaci. Tak jest. Na oczach wszystkich stajemy obnażeni ze wszystkiego, co sprzeniewierzyliśmy, co zmarnowaliśmy z dóbr Pana. Opada z nas również wszystko, za co już wzięliśmy sobie sami nagrodę, za co płaciliśmy sobie hojnie i bez pohamowania zaszczytami, powodzeniem, karierą, sławą, bogactwem. Im więcej nabraliśmy na siebie „ciężarów” i im prymitywniejsze, bardziej powiedzmy przyziemne, materialne one były, tym z nami gorzej…
      (cz.2, z rozdz. VI ‚Świadectwa dane na życzenie Pana’).
      http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-6a.html

      Postawa Marty ma w sobie coś z wszechobecnego dzisiaj przejawiającego się w różnych formach aktywizmu, w świecie, też i w Kościele. Gdy tymczasem Pan Jezus choć mógł jeszcze kogoś uzdrowić, powiedzieć jeszcze inne przypowieści, dokonać kolejnych licznych cudów, to jednak często miast tego udawał się na miejsca ustronne na modlitwę i rozmowę ze Swoim Ojcem.

      • Leszek said

        Adminie Bronisławie! Proszę o umieszczenie powyżej cz.1 mojego „zaginionego” dzisiejszego wpisu (z g. 0k. 14.20) dot. postawy Marty i Mari Magdaleny w obecności Pana Jezusa. Dziękuję i pozdr. w Panu.

      • szafirek said

        Leszku ,chyba ostatnio Cię nie było i chcę powiedzieć,że miło Cię widzieć.
        Pozdrawiam.

        Ave Maryja!

  37. kooool said

    W roku 1069 uzyskał pewien kapłan, imieniem Manasses, drogą intryg i przekupstwa godność arcybiskupią w Reims. Z początku pełnił obowiązki swego urzędu dość gorliwie i roztropnie, mianował kanclerzem zasłużonego Brunona i umiał sobie pozyskać najdzielniejszych mężów, ale gdy uznał, że już dostatecznie ustalił swoje stanowisko, zrzucił maskę i zaczął sobie przywłaszczać majątki kościelne i klasztorne, a otoczywszy się żołdactwem i pasożytami pomiatał duchowieństwem.
    http://dialogsercamilosci.eu/2014/10/06/6-pazdziernika-zywot-swietego-brunona-zalozyciela-zakonu/

  38. kooool said

    Po długich duchowych poszukiwaniach powróciłem do Kościoła katolickiego. Nie patrzę na życie w takich kategoriach, że ja mam jakiś plan, ale traktuję je jako część większego, Boskiego zamysłu. Cieszę się z dobrze wykonanej pracy, nie przebieram nogami, ilu przyjdzie widzów.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Patryk-Vega-dla-WPPL-dziennikarze-dostali-embargo-na-moj-film-To-zasluga-sluzb,wid,16929580,wiadomosc.html
    Film podzieli społeczeństwo. Budzi albo ekstatyczne opinie, że to najbardziej profetyczny film o naszej rzeczywistości od czasu „Psów”, albo wywołuje agresywne reakcje. Dla mnie ważne jest to, że przez wszystkich jest oglądany w skupieniu.

    Jego najnowszy film „Służby specjalne” właśnie wszedł na ekrany kin.

    • Okto said

      Zwrócę waszą uwagę na tę część rozmowy, fragment:

      Oficerowie WSI, dawni esbecy, ludzie szkoleni przez GRU i rządzący Polską „układ”. Już na jednym z portali pojawiły się komentarze, że nakręciłeś dwugodzinny spot wyborczy PiS.

      W Polsce nie ma wolnych mediów politycznych. Telewizyjni dziennikarze polityczni dostali embargo na mój film. Kilka stacji TV w ciągu jednego dnia odwołało wszystkie wcześniej umówione rozmowy. Jeden z dziennikarzy bał się nawet rozmawiać przez telefon. Oficjalna wersja jest taka, że w związku z sytuacją w Rosji stacje mają unikać tematów, które mogłyby budzić wewnętrzne niepokoje. A ten film w ich mniemaniu może je wywoływać.

      Kto odpowiada za tę blokadę?

      – To było polecenie od państwowych służb. Ten sam mechanizm stosowano wielokrotnie wobec innych nośnych medialnie wydarzeń, które zostały wyciszone. Co się stało np. z aferą Amber Gold? Dziennikarze, którzy się tym tematem zajmowali, opowiadali mi o zrealizowanych materiałach, które nie mogły zostać wyemitowane. Często mają poczucie, że coś jest sterowane, ale nie wiedzą, z czyjej inicjatywy to następuje – szefa, właściciela czy kogoś z zewnątrz. Nie widzą jednej grupy, która tym zawiaduje.

      A może wytłumaczenie jest inne: brak zainteresowania odbiorców tematem?

      Uwierzyłbym w to, gdyby nie fakt, że w przypadku mojego filmu, seria odmów była zsynchronizowana. A wielu najbardziej znanych dziennikarzy w tym kraju otwarcie mówi, że boją się, że po wyborach mogą stracić pracę w telewizji z powodu poruszenia niewygodnego dla kogoś tematu. Działają w sposób wyrachowany, zabezpieczają swoje przyszłe interesy.

      Chcesz powiedzieć, że media kłamią, dlatego należy postąpić tak jak ty, wyrzucić telewizor i szukać informacji na własną rękę?

      Pozbyłem się telewizora, żeby sobie nie zaśmiecać głowy. Jak włączałem kanał informacyjny, miałem wrażenie, że zaraz nastąpi koniec świata. Teraz zamiast dawać się zalewać potokiem bzdur, raz w roku wchodzę na amerykańską stronę, która serwuje mi wyselekcjonowaną wiedzę o tym, co się dzieje na świecie.

      Ale ich spokój też został zburzony, o czym świadczą wypowiedzi Wojciecha Zielińskiego.

      Takie zadanie przed sobą stawiam: wyciągać ludzi z iluzji. Nasz film dopiero wchodzi do kin, więc nie wiadomo, jakie fakty dotyczące naszej rzeczywistości, wyjdą na światło dzienne za miesiąc.

      Kto odpowiada za blokadę prawdziwych informacji, mediów?

      Gdy odebrana jest wolność słowa, Prawda jest ukryta.Piątek, 30.11.2012, 15:55

      Moja droga, umiłowana córko, przepowiednie o końcu wolności narodów, która pozwala im mówić bez kajdan, zaczną się wypełniać.W Moim Orędziu do was z 1 stycznia 2011 powiedziałem, że głos ludzi poprzez media zostanie ukryty przed ludzkością i odebrany jej.Kiedy wolny głos mediów zostaje wyciszony, to wiecie, że żyjecie w dyktaturze.Wiele zmian zostało narzuconych narodom poprzez kontrolę nad mediami. Gdy odebrana jest wolność słowa, Prawda jest ukryta. Następnie naród po narodzie karmiony będzie kłamstwami podyktowanymi przez pogan.Księga Prawdy została dana światu, tak żeby ludzkość mogła czuć Miłość Boga i była kierowana ku Prawdzie, abyście znaleźli wolność.Wolność dokonywania własnego wyboru została wam odebrana przez elitarną grupę.[Antychrysta] Jesteście jak jagnięta prowadzone na rzeź i wielu z was zostanie wprowadzonych w błąd oraz stanie się ślepymi na Prawdę.
      Wolność jest Darem danym każdemu człowiekowi przez Boga, który szanuje wolną wolę Swoich dzieci.
      Poprzez waszą wolną wolę możecie dokonać wielu wyborów. Niektóre z tych wyborów nie są mile widziane przez Mojego Ojca, a jednak On nigdy nie ingeruje w waszą wolną wolę, ponieważ nie może, ani nigdy wam jej nie zabierze.Niewolnicy szatana zawsze będą atakować waszą wolną wolę. Robią to kusząc narody, aby zabierać wolność tym, którymi rządzą. Robią to z wielu powodów.Jednym z powodów jest, aby uczynić z was niewolników dla ich własnej samolubnej korzyści. Drugim jest kontrolowanie wzrostu populacji. Trzecim powodem jest wymazanie wszelkich śladów Boga.Od Mojej Śmierci na Krzyżu, wiele krajów doświadczyło tego planu. Jednak zachodniemu światu udało się pozostać wolnym od dyktatury, na ile to możliwe. Wszystko to zmieni się teraz. Poszczególne narody zostaną opanowane przez inne. Będą walczyć między sobą o władzę. Wiele narodów zacznie wprowadzać prawa, które są równoznaczne z komunizmem.
      Następnie nadejdzie czas, kiedy Czerwony Smok i Niedźwiedź kontrolować będą wszystko, ale wiele osób nie zda sobie z tego sprawy, ponieważ znaczna część tej dyktatury zostanie ukryta przed publicznymi oczami.

      Cytuję (…) Takie zadanie przed sobą stawiam: wyciągać ludzi z iluzji.(…) Czyli każdy kto mówi w jakimś stopniu prawdę ma poczucie, że żyje w świecie iluzji…I taką iluzję na poziomie narodowym nam fundują służby specjalne i rządy marionetkowe. A ja sobie myślę, że iluzja w skali świata jest celowo skonstruowana przez grupę Antychrysta po to, aby ukryć przed opinią publiczną ich zasadniczy cel: dyktaturę w postaci reżimu komunistycznego zarządzaną przez Chiny – Czerwonego Smoka i Rosję – Niedźwiedzia…i przyspieszają te wydarzenia poprzez sankcję ekonomiczne….jak i eskalację wojen na Bliskim Wschodzie….

      Pozdrawiam.

  39. kooool said

    Zanim zajmiemy się tą kluczową kwestią, chciałbym jeszcze wskazać na tekst z Księgi Wyjścia, niejako wieńczący prawodawstwo dotyczące kultu Bożego. Tekst ten — poprzez swoją konstrukcję — wyraźnie nawiązuje do opisu dzieła stworzenia. Siedem razy jest tutaj powiedziane: „Mojżesz wykonał wszystko tak, jak mu to Pan nakazał uczynić” (Wj 40,16), dzięki czemu dzieło budowy przybytku okazuje się kontynuacją siedmiodniowego dzieła stworzenia.
    Papież Benedykt XVI

  40. ... said

    MARY WAGNER – GDAŃSK 2014

  41. ... said

    Pół miliona Francuzów żądało odwołania małżeństw homoseksualnych

    • młody said

      Mimo młodego wieku nigdy mi do głowy nie przychodzilo ze nadejdą takie czasy gdzie będzie trzeba głośno manifestować na ulicy w obronie normalności rodziny i wartości które od wieków były kształtowane przez ludzkość w tym naszych przodków.Moim przeciwnikom na różnych portalach wkólko powtarzam czy nie widzą jak chore prawo wymyslone przez określoną grupę zła masonerię jest wprowadzane na wszystkich kontynentach świata.Oczywiscie te argumenty do nich nie dochodza i wyzywają ,mnie od ciemnogrodu i katolstwa.Szczerze mówiac juz sie do tego przyzwwyczaiłem,na tych ludzi nie ma bata.Dzisiaj znowu wiadomość ze w kolejnych 6 stanach USA zalegallizowano albo jest juz blisko legalizacji tzw.”małzenstw” jednopłciowych”.Jest tyle poważnych problemów na swiecie i wojny i głod bezrobocie i choroby a ci bogaci i rządzacy światem dewianci cały czas nachalnie wprowadają pedalskie prawa ani nikomu nie słuzace ani nie dające nikomu nic dobrego.Chorzy na umyśle ludzie powinni się leczyć w szpitalach psychiatrycznych a nie zajmować sie rządzeniem.

  42. EWA DM said

    Dziś Mary Wagner w Radiu Maryja godz. 18:15.
    Rozmowy niedokończone: Więziona za promocje i obronę życia w Kanadzie

  43. małgosia MK said

    NAJŚWIĘTSZA DZIEWICA MARYJA – PRZESŁANIE 05-10-2014 – OLIVETO CITRA (SA) ITALIA
    http://gloria.tv/media/u1mR5168RU4

  44. KRYSTYNA said

    O. Volpi bezprawnie suspendował sześciu Franciszkanów Niepokalanej

    Komisarz przeprowadzający destrukcję Franciszkanów Niepokalanej przekroczył kolejną granicę. Tym razem – ignorując normy kanoniczne – suspendował sześciu braci chcących opuścić zgromadzenie. Dlaczego? Duchowni, obserwując obecny stan ich instytutu życia konsekrowanego, chcieli rozpocząć posługę w diecezjach. Biskupi przywitali ich z otwartymi rękami.

    O. Fidenzio Volpi, komisarz wyznaczony przez Kongregację ds. Instytutów Życia Konsekrowanego, nałożył suspensę a divinis na sześciu Franciszkanów Niepokalanej. Dlaczego? Duchowni ubiegają się o zwolnienie ze ślubów złożonych w tym instytucie, biskupi chcą ich przyjąć w swoich diecezjach, gdzie pełniliby zwyczajną posługę duszpasterską. Każdego roku Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego rozpatruje tysiące takich wniosków. O. Volpi postanowił jednak ukarać braci… karą suspensy – nakładaną za ciężkie przewinienia. Jakich to „zbrodni” dopuścili się zakonnicy? Komisarz tłumaczył, że… znajdują się poza klasztorem.

    Kary zostały nałożone na zakonników z naruszeniem Kodeksu Prawa Kanonicznego, zdrowego rozsądku i zwykłej uczciwości. Prawo kościelne wymaga, by duchowni – przed nałożeniem kary – otrzymali stosowne ostrzeżenie. Jak mówi kanon 1341, jeśli „braterskie upomnienie”, nagana ani „inne środki pasterskiej troski” nie przynoszą skutku, wówczas należy wszcząć postępowanie sądowe. O. Volpi postanowił jednak sięgnąć po środki pozasądowe, odmawiając Franciszkanom prawa do obrony.

    Zakonnicy równocześnie otrzymali listy z upomnieniami oraz listy informujące ich o nałożonej suspensie. Formalne wymagania stawiane przez Kodeks Prawa Kanonicznego nie miały dla komisarza żadnego znaczenia. Jak się po raz kolejny okazu, o. Volpi wprowadza w zgromadzeniu nowe, totalitarne porządki.

    Sześciu Franciszkanów Niepokalanej zaczęło starać się o zwolnienie ze ślubów – wiążących ich z władzą o. Volpiego – ze względu na celową destrukcję, jakiej poddawany jest ich instytut życia konsekrowanego. Poprzednio bracia złożyli prośbę o ustanowienie nowego instytutu, podlegającego tym razem komisji Ecclesia Dei, co pozwoliłoby na unormowanie sytuacji. Prośba ta nie doczekała się odpowiedzi.

    Duchowni, troszcząc się o stan własnej wiary i zdrowia, zaczynają opuszczać zgromadzenie. Biskupi z Europy, Azji i Afryki chcą ich przyjąć do swoich diecezji – co w praktyce Kościoła nie jest niczym zaskakującym. Każdego roku Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego zwalnia ze złożonych ślubów tysiące zakonników i zakonnic. W przypadku Franciszkanów Niepokalanej po raz pierwszy w sprawie tak poważnej pogwałcono prawa osób prowadzących życie konsekrowane.

    O. Alfonso Bruno – lider progresywnej grupki wewnątrz zgromadzenia, a obecnie prawa ręka komisarza – twierdzi, że przez kolejne trzy lata żaden ze współbraci nie otrzyma dyspensy. Taka ma być „wola papieża”. Powody dla których bardzo duża liczba zakonników chce opuścić zgromadzenie go nie interesują. Nowe władze zgromadzenia stawiają przed Franciszkanami prostą alternatywę: podporządkowanie bezprecedensowym represjom bądź całkowita rezygnacja z życia zakonnego i kapłaństwa. Podobny wybór oficjalnie przedstawiono braciom odbierającym formację i oczekującym na święcenia kapłańskie.

    Źródło: rorate-caeli.blogspot.com

    za:http://www.pch24.pl/o–volpi-bezprawnie-suspendowal-szesciu-franciszkanow-niepokalanej,31364,i.html

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    ____________________________________________________

  45. KRYSTYNA said

    Wyciąg ze skórek winogron: naturalna metoda leczenia cukrzycy

    Czy wiesz że. . . nowe badania oferują nadzieję naturalnego leczenia cukrzycy – jednej z najbardziej śmiertelnych chorób nowoczesnego wieku?

    Naukowcy w Wayne State badają naturalną metodę leczenia, która nie pozostawia żadnych szkodliwych skutków ubocznych. Jest to bardzo dobra wiadomość dla 26 mln Amerykanów zdiagnozowanych z cukrzycą (90-95% z nich ma cukrzycę typu 2).

    “Typ 2 cukrzycy jest jedną z głównych chorób przewlekłych nowoczesnego społeczeństwa” – mówi dr Gloria Heppner, wiceprezes badań na Wayne State University. Naukowcy z Wayne State uważają, że wyciąg ze skórki winogron [grape skin extract – GSE] może skutecznie wpływać na cukrzycę typu 2.
    Zatrzymanie wielkiej epidemii cukrzycy metodą naturalną

    Jeśli obecny trend będzie trwał dalej, to w 2050 1 na 3 dorosłych Amerykanów zachoruje na cukrzycę. Pacjent zdiagnozowany na cukrzycę umrze do 6 lat wcześniej niż ten bez cukrzycy, dlatego kluczowe jest znalezienie bezpiecznego naturalnego leczenia cukrzycy.

    Naukowcy w Wayne State otrzymali fundusze w wysokości $2.1 mln od Narodowego Centrum Medycyny Komplementarnej i Alternatywnej [Narodowego Instytutu Zdrowia], co pokazuje, że rząd może zaczynać rozumieć znaczenie do podejścia do alternatywnych środków zdrowotnych do chorób przewlekłych takich jak cukrzyca.

    Dr Kequan Zhou, kierujący tym badaniem, uważa, że badanie to doprowadzi do rozwoju „bezpiecznej naturalnej metody zapobiegania cukrzycy i jej leczenia”.
    Niezwykłe skutki Resweratrolu

    Jednym ze składników GSE jest dobrze znany z niezwykłej skuteczności – resweratrol. Znajduje się w niektórych owocach i warzywach (w dużej ilości w skórce i pestkach winogron), i jest naturalnym środkiem produkowanym przez rośliny w reakcji na stres i zagrożenia środowiskowe.

    Po spożyciu przez ludzi, resweratrol wydaje się produkować wiele takich samych korzyści, jak ćwiczenia i ograniczenia kalorii. Jedną z istotnych korzyści, zwłaszcza dla diabetyków, jest jego umiejętność normalizacji poziomu insuliny. Jest tak dlatego, że cukrzyca typu 2 ingeruje w zdolność organizmu do wykorzystania insuliny. Początkowo organizm kompensuje zwiększając produkcję insuliny.
    Ale w końcu trzustka nie może wytwarzać wystarczającej ilości insuliny by przeciwdziałać insulino-oporności, która charakteryzuje cukrzycę typu 2. To dlatego diabetycy muszą uzupełniać i wspierać organizm produkcję insuliny – i dlatego GSE może być tak cenne, jako naturalna metoda regulacji insuliny!
    GSE leczy wiele schorzeń

    Według Web MD, są silne dowody na to, że wyciąg z pestek winogron wpływa korzystnie na liczne schorzenia, w tym:

    Choroby sercowo-naczyniowe
    Słaby krwiobieg – przewlekła niewydolność żył (chronic venous insufficiency)
    Wysoki cholesterol
    Obrzęki spowodowane urazami
    Powiązane z cukrzycą choroby oczu.

    Naukowcy badają również potencjał GSE zmniejszania ryzyka zachorowalności na niektóre nowotwory, ale nie ma jeszcze jasnych wyjaśnień w tej kwestii.
    Poprawa stanu zdrowia dzięki wyciągowi z pestek winogron

    GSE uważa się za ogólnie bezpieczny, i jest dostępny w sklepach ze zdrową żywnością i online. „Nie ma stanowczo ustalonej dawki wyciągu z pestek winogron” – mówi Web MD, ale „dawki 100-300 mg dziennie stosowano w badaniach i zalecano w niektórych krajach europejskich”.

    GSE: A Natural Diabetes Treatment

    Źródło: http://undergroundhealthreporter.com/gse-a-natural-diabetes-treatment/

    za:http://wolna-polska.pl/wiadomosci/wyciag-skorek-winogron-naturalna-metoda-leczenia-cukrzycy-2014-10

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    __________________________________________________________

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: