Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Franciszek reformator ma rok czasu na nawrócenie niektórych biskupów .

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Październik 2014

Wizja Katarzyny Emmerich opisująca burzenie Kościoła:
Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną ilość ludzi pracującą by go zburzyć. Ujrzałam też innych naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi – odstępcy.(…) Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć. Z przerażeniem ujrzałam wśród nich także katolickich kapłanów. Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem.

schizma

Jak zrealizować hasło: Kościół Franciszka nie boi się jeść i pić z homosiami i rozwodnikami.
Na stronach różnych portali ożywiona dyskusja na temat ustaleń Synodu. Da się zauważyć że niezależnie czy piszą o tym  portale katolickie czy świeckie ( nie licząc drobnych blogów uważających Franciszka za Chrystusa), wszyscy są zaskoczeni tym iż na Synodzie o Rodzinie pojawił się temat pedałów. Jak Kierujący pracami Synodu mogli przemycić do Raportu z Synodu o Rodzinie związki pedalskie. Sam fakt że ten temat jest w Raporcie  sprawia że można powiedzieć iż burzyciele Kościoła zaczęli pracować jawnie.  Skuteczna zasada targu w handlu mówi: Jeśli zapragnąłeś kupić samochód, a sprzedający wycenia go na 30 tys zł. a ty jesteś gotowy dać 25 tys zł. powinieneś zaproponować sprzedającemu że zapłacisz 20 tys zł. Tylko wtedy masz szansę na osiągnięcie w drodze negocjacji ceny 25 tys zł i odjechania swoim wymarzonym samochodem. Franciszek na Synodzie postąpił jak zawodowy negocjator handlowy. Za pomocą różnych manipulacji i przekrętów  o których mówiło wielu kardynałów na półmetku obrad Synodu puścił w obieg medialny Raport do którego nikt nie chciał się przyznać. W ten sposób postawił przed ścianą uczestników Synodu wołając cenę 30 tys zl. Zaskoczeni niektórzy członkowie Synodu  zaczęli się burzyć również poprzez zachowanie typu gwizdy czy buczenie – to było tymi 20 tys zł. Aby zejść się w połowie drogi czyli 25 tys zł pozwolono burzącym się kardynałom zredagować wiele zdań i wstawić do Raportu, ale zachowano wszystkie furtki dotyczące komunii św. dla rozwodników i dyskusji na Synodzie dotyczącym Rodziny, na temat par pedalskich. Tak w skrócie komentuję to co się wydarzyło na Synodzie. Zauważyłem też że  jest wiele dyskusji na portalach o ustaleniach Synodu ale nikt z ośrodków katolickich nie odważył się przetłumaczyć ani połowicznego raportu ani końcowego, jakby uznano że wstyd przekazywać te treści Polakom. Jedyne portale jakie znalazłem które postarały się przetłumaczyć  połowiczny raport to gejowskie strony.

Ponieważ jest ważne aby został ślad po tym co Franciszek zaproponował nam za 30 tys zł więc wstawię 3 punkty z raportu połowicznego.

„Osoby homoseksualne mają przymioty i dary do zaoferowania wspólnocie chrześcijańskiej; czy jesteśmy w stanie przyjąć te osoby gwarantując im braterską przestrzeń w naszych wspólnotach? Często pragną one spotkać Kościół, który będzie dla nich gościnnym domem. Czy nasze wspólnoty są w stanie im to zapewnić, akceptując i ceniąc ich orientację seksualną, bez narażania doktryny katolickiej w sprawie rodziny i małżeństwa?

Kwestia homoseksualności prowadzi nas ku poważnej refleksji nad tym, w jaki sposób wypracować realistyczne drogi rozwoju uczuciowego oraz ludzkiej i ewangelicznej dojrzałości, biorącej pod uwagę również wymiar seksualny; wydaje się zatem, iż stanowi ona ważne, pouczające wyzwanie. Kościół potwierdza zarazem, że związki między osobami tej samej płci nie mogą być uważane za równoważne małżeństwu mężczyzny i kobiety. Nie jest również dopuszczalne wywieranie presji na duszpasterzy oraz to, by instytucje międzynarodowe uzależniały pomoc finansową od wprowadzenia regulacji inspirowanych ideologią gender.

Nie negując problemów natury moralnej związanych ze związkami homoseksualnymi, trzeba zauważyć, że są przypadki, w których wzajemna pomoc aż do poświęcenia stanowi cenne wsparcie dla życia partnerów. Co więcej, Kościół szczególną uwagę kieruje na dzieci zamieszkujące z parami osób tej samej płci podkreślając, że potrzeby i prawa najmłodszych muszą być zawsze na pierwszym miejscu”.
Te punkty obecnie zastąpiono taką treścią

[55]. Niektóre rodziny doświadczają, iż pośród nich znajdują się osoby o orientacji homoseksualnej. Jeśli chodzi o ten przypadek, to była poruszona kwestia jakie podejście duszpasterskie byłoby odpowiednie w tej sytuacji, w odniesieniu do tego co Kościół naucza: „Nie ma absolutnie żadnych podstaw do uznania związków homoseksualnych do bycia podobnym w jakikolwiek sposób podobny lub odzwierciedlały analogię do Bożego planu dla małżeństwa i rodziny . „Niemniej jednak mężczyźni i kobiety o skłonnościach homoseksualnych muszą być przyjęte z szacunkiem i delikatnością. „Należy unikać jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji w stosunku do nich.” (Kongregacja Nauki Wiary, Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi, 4)] [Niniejszy ustęp nie osiągnął wymaganej 2/3 Ojców: 118 za, 62 przeciw]
Zobaczcie aż 118 głosów za tym by w raporcie o Rodzinie znalazł się punkt o pedałach. Wstawię również 2 punkty które mają zmienić naukę Jana Pawła II o Komunii dla rozwodników.
 [52. Została wzięta pod uwagę. możliwość przystąpienia do sakramentów pokuty i Eucharystii rozwiedzionych i tych którzy ponownie weszli w związek małżeński. Kilka Ojców synodalnych nalegało na rzecz pozostawienia obecnej dyscypliny, z uwagi na wiążącą zależność pomiędzy uczestnictwem w Eucharystii i komunii z Kościołem i nauczaniem Kościoła o nierozerwalności małżeństwa. Inni wyrażali swoje poparcie za częściowym zaproszeniem do eucharystycznego stołu, lecz w niektórych szczególnych sytuacjach i w bardzo szczególnych okolicznościach, w szczególności w przypadkach, które są nieodwracalne i wynikają ze zobowiązań moralnych wobec dzieci, które [inaczej] byłyby poddane niesprawiedliwemu cierpieniu. Ewentualny dostęp do sakramentów powinien być poprzedzony drogą pokuty pod nadzorem biskupa diecezjalnego. Sprawa powinna nadal być rozeznawana, biorąc pod uwagę różnicę między obiektywną sytuacją grzechu i okolicznościami łagodzącymi, uznając, że „Poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione, ” przez kilka „czynników psychicznych lub społecznych.” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1735)] [Niniejszy ustęp nie osiągnął wymaganej 2/3 Ojców: 104 za, 74 przeciw]

[53. Niektórzy Ojcowie podtrzymali przekonanie że rozwodnicy żyjący w nowych związkach mogą owocnie przystąpić do komunii duchowej. Inni Ojcowie zapytali, dlaczego nie mogą teraz przystąpić do tej sakramentalnej. Pogłębienie ostatniej wątpliwości jest pożądane aby jasno określić specyfikę obu form i ich związku z teologią małżeństwa] [Niniejszy ustęp nie osiągną wymaganej 2/3 Ojców. 112 za, 64 przeciw]

Popatrzcie aż 112 kardynałów dopuszcza komunię św. dla rozwodników. Wydaje mi się że może się za tym kryć kolejna manipulacja w stylu manipulacja wynikami wyborów w Polsce. Ale to by była kolejna wstrętna manipulacja Franciszka. Biskup Gądecki powiedział że te 3 punkty zostały odrzucone. Franciszek natomiast pomimo odrzuconych punktów, postanowił je opublikować w raporcie i rozesłać jako część całego tekstu do diecezji na całym świecie w celu „dyskusji”, w ramach przygotowań do przyszłorocznego zgromadzenia. Tak, nawet jeśli zostały one odrzucone.

Nauka Kościoła i Jana Pawła Ii o Komunii św. dla rozwodników.
Katolicy żyjący w związkach niesakramentalnych nie mogą przystępować do sakramentu pokuty i Komunii świętej.
Wyjaśnienie tego zagadnienia odnajdujemy na kartach Pisma świętego, w oficjalnym nauczaniu Kościoła, w wypowiedziach Międzynarodowej Komisji Teologicznej, w nauce teologów. Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych nie mogą uzyskać rozgrzeszenia, ponieważ nie posiadają dyspozycji potrzebnej do otrzymania przebaczenia i pojednania z Bogiem i Kościołem. Tą dyspozycją jest szczera wola nawrócenia się i nie grzeszenia więcej. Ten brak dobrej woli przejawia się w niedochowaniu wierności małżeńskiej pierwszemu małżonkowi. Według prawa Bożego tylko małżonkowi sakramentalnemu można oddać powinność małżeńską, prawo do ciała. U osób o błędnym sumieniu może nawet istnieć świadomość, że mają obowiązek oddawania powinności małżeńskiej również małżonkowi  niesakramentalnemu.

Spowiednik, który pełni urząd nie tylko lekarza i szafarza Bożego miłosierdzia, ale także sędziego i szafarza sprawiedliwości Bożej (kan. 978 § l KPK), musi brać pod uwagę obiektywny stan penitenta. Spowiednik jest obowiązany działać stosownie do dyspozycji penitenta i Magisterium Kościoła (kan. 978 § 2 KPK). Świętość małżeństwa wyklucza możliwość współżycia cielesnego z osobą trzecią, zarówno na mocy przykazania Bożego: „Nie cudzołóż”, jak i na mocy cnoty wierności małżeńskiej i na mocy kardynalnej cnoty sprawiedliwości wobec pierwszego małżonka. Stanowisko spowiednika nie może być inne. Chodzi bowiem o prawdę religii katolickiej, zawartą w Ewangelii świętej, wyrażoną przez Chrystusa: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo” (Mk 10,11; Łk 16,18).

Jeżeli małżonek cywilny uważa cudzołóstwo za normalne życie małżeńskie, to postępuje obiektywnie w sprzeczności z Ewangelią Chrystusową. Kościół byłby niewierny Chrystusowi, gdyby akceptował to, co sprzeciwia się Ewangelii. Spowiednik nie może udzielić absolucji małżonkowi o błędnym sumieniu, będącemu w dobrej wierze, lecz jest obowiązany taki błąd skorygować i winien żądać od penitenta właściwej dyspozycji między innymi uznania nauki Kościoła jako normy postępowania. Oficjalna nauka Kościoła, zdefiniowana na Soborze Trydenckim, podaje, że osoba będąca w stanie grzechu śmiertelnego, może przyjąć Komunię świętą po uprzednim uzyskaniu absolucji sakramentalnej (kan. 916 KPK). Współżycie seksualne w związku niesakramentalnym Kościół ocenia jako stan grzechu ciężkiego, śmiertelnego i bez nawrócenia niemożliwe jest uzyskanie rozgrzeszenia osobom trwającym z uporem w jawnym grzechu ciężkim (kan. 915 KPK).

Ostatnie wypowiedzi Stolicy Apostolskiej, zarówno cytowany list Kongregacji Nauki Wiary z 14 IX 1994 roku, jak i wcześniejszy list tejże Kongregacji z 11 IV 1973 roku, skierowany do biskupów całego świata, przypominają naukę i praktykę Kościoła o udzielaniu sakramentu Pokuty i Komunii świętej osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych (por. kan. 915 KPK). Także Międzynarodowa Komisja Teologiczna w 1978 roku podała racje teologiczne dla odmowy sakramentów świętych. tym, którzy żyją w związkach niekanonicznych. Mianowicie małżonkowie rozwiedzieni i zawierający nowe związki pozasakramentalne pozostają w sytuacji sprzecznej z tą rzeczywistością, którą jest małżeństwo i Eucharystia. Żyjąc w oczywistej sprzeczności z nauką Chrystusa, nie mogą przyjmować Komunii świętej, która jest sakramentem jedności z Chrystusem.

Ponieważ Chrystus potępił rozwody, założone przez rozwiedzionych małżonków nowe związki są nielegalne, są grzeszne. Św. Paweł Apostoł zakazuje przyjmowania Eucharystii w sposób niegodny. Mówi on: „Kto spożywa chleb i pije kielich Pański niegodnie, winnym się staje Ciała i Krwi Pańskiej. Niech, przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa ten chleb i pije, nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije” (l Kor 11, 27-29).

Jasne stanowisko w sprawie odmowy sakramentów świętych katolikom rozwiedzionym i żyjącym w związkach cywilnych zajął także VI Synod Biskupów w 1980 roku oraz papież Jan Paweł II w przemówieniu na zakończenie tego Synodu: „Ojcowie Synodu raz jeszcze potwierdzają nierozerwalność małżeństwa i praktykę Kościoła niedopuszczania do Komunii Eucharystycznej małżonków rozwiedzionych, którzy zawarli nowe małżeństwa wbrew ustalonym normom” (L’Osservatore Romano z 26 X 1980, n. 249, s. 1-2). Także w Adhortacji Apostolskiej Jana Pawła II „Familiaris consortio” z 1981 roku czytamy: „Kościół na nowo potwierdza swoją praktykę, oparta na Piśmie świętym, nie dopuszczania do Komunii Eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczani do Komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem a Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia.”

Istnieje też inny szczególny motyw duszpasterski: „Dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadziłoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt, co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa. Podobnie szacunek należny sakramentowi małżeństwa zabrania każdemu duszpasterzowi dokonania na rzecz rozwiedzionych, zawierających nowe związki, jakiegokolwiek aktu kościelnego czy jakieś ceremonii. Sprawiłoby to wrażenie nowego ślubu i mogłoby wprowadzić w błąd, co do nierozerwalności (pierwszego) małżeństwa. Postępując w ten sposób Kościół wyznaje wierność Chrystusowi i Jego prawdzie” (FC, n. 84). Utrzymana w tym duchu dyscyplina Kościoła wynika z przesłanek i zasad teologicznych. Nie jest tylko zakazem czysto kościelnym, kanonicznym, ale płynie z pewnością z samego prawa Bożego.

Podsumowując wpis stwierdzam że Synod pokazał poglądy obecnego papieża, mimo że nie wypowiadał się na synodzie. Dobór sekretariatu synodu mówi wszystko. W świetle ich wystąpień stały się lepiej zrozumiałe liczne niejednoznaczne dotąd wypowiedzi papieża. Ale to zrozumienie, szczerze mówiąc, przeraża. W historii byli różni papieże, ale nawet najbardziej niegodni z nich, nie uderzali w doktrynę. Ryzyko podziału, jeśli nie wręcz schizmy, silnego i trwałego podziału między papieżem Franciszkiem a kapłanami i świeckimi, jest ogromne. Franciszek ma wiele wsparcia, aby zmienić doktrynę katolicką … ale głównie wśród ludzi, którzy rzadko chodzą do kościoła, jeśli w ogóle można ich nazwać katolikami.
Dodatkowy punkt dotyczy kardynała Burke, ten przykładny sługa Kościoła, On jest niczym, jest pokorny, przyjmuje wszystkie upokorzenia cierpliwie. Sposób, w jaki został potraktowany przez Franciszka jest kłopotliwy dla samego Franciszka, a nie dla niego. Zobaczmy, jak Jan Paweł II czy Benedykt XVI postępował z dysydentami, takimi jak anty-afrykański niemiecki kardynał Walter Kasper, i wiele innych w podobnym tonie głoszącym swe nauki. Oni nigdy nie byli poniżani i zagrożeni degradacją i wygnaniem, mimo swojej pozycji. To nie dlatego, że papieże ci byli miękkcy, ale dlatego, że walczyli o jedność Kościoła.
Franciszek, zaś gra z ogniem i zaprowadził Kościół na skraj przepaści, do najpoważniejszego podziału w ostatnich pięciu wiekach, w celu wykonania tego, czego domagają się możni tego świata. Członkowie  Synodu, pod dowództwem kardynała Baldisseri którzy zostali wybrani przez Franciszka byli w stanie osiągnąć nawet 2/3 głosów w kwestiach bliskich sercu Franciszka, nawet po tym, jak kardynał Baldisseri został znacznie osłabiony. Porównać to do Soboru Watykańskiego  II , gdzie nawet najbardziej kontrowersyjne kwestie nie osiągały tego poziomu niezgody z wyraźnej woli papieża – i nawet wtedy, odsetek głosów przeciwnych osiągał mniej niż 10%.
Podsumujmy:
1. Za komunią dla rozwodników opowiedziało się 104 biskupów, przeciwko tylko 74
2. Za komunią duchową dla nich 112 za, przeciwko 64
3. Za „otwarciem się” na homoseksualistów 118 było za, 62 przeciw.
Istotnie. Drodzy czytelnicy. Jeszcze leci z nami pilot. Jeszcze chce mu się na nas patrzeć. Kiedy zbrzydniemy mu, to odwróci od nas swój wzrok?
Teraz tylko post i modlitwa w intencji Kościoła.

Odpowiedzi: 86 to “Franciszek reformator ma rok czasu na nawrócenie niektórych biskupów .”

  1. Weronika said

    Bog zaplac Bronislawie za Twoja ciezka prace zebrania wszystkich informacji na temat tego synodu i przedstawienia nam tutaj calosci.
    Mysle, ze nastapilo kilka manipulacji i klamstw ze strony Franciszka i jego swity, zarowno tekst merytoryczny jak i wyniki glosowania wydaja sie absolutnie niewiarygodne.
    Sadzac po zachowaniu sie kardynalow w czwartek postawa wiekszosci Ojcow Synodowych byla godna najwyzszej pochwaly i wyrazow wdziecznosci. W czwartek arcybiskup Pell sprzeciwil sie ostro probie oszustwa, kiedy Baldissari chcial podac do prasy jedynie tekst ogolny na temat dyskusji jakie mialy nastapic jako wnioski z synodu. W tradycji oraz zgodnie z wczesniejszymi zapowiedziami powinni podac wnioski dyskusji z poszczegolnych grup dyskusyjnych.
    Atmosfera byla bardzo goraca , z gwizdami , oklaskami i buczeniem wlacznie. W zwiaku z tym wycofano sie z wczesniejszej manipulacji, ale jak widac tylko na chwile.
    Jesli na 10 grup mniej niz polowa (3) wogole dyskutowala na temat homo i jeszcze zazadala dodatkowych danych , bo mieli tylko 3 przyklady to jakim cudem sa mozliwe takie wyniki jak powyzej?? Jakim cudem 3 kontrowersyjne punkty na ktore kardynalowie sie nie zgodzili aby byly we wnioskach koncowych jednak sie tam pojawily?
    Dymisja obroncy wiary i prawdy kardynala Burke jest przejawem ich bezczelnosci i pewnosci siebie. Kto bedzie nastepny? Ja stawiam na kardynala Dolana z Nowego Jorku i kardynala Pella z Australii….
    Jak widac Franciszek i jego otoczenie nie licza sie juz zupelnie ani z wiernymi ani z kardynalami ani z Bogiem….

    • Wiktoria said

      ja tez dolaczam sie do podziekowania, z czasem bedzie coraz trudniej pisac prawde. Chwala Panu, ze nie jestesmy sami w tym.

  2. Maria said

    Zbyt duże zamieszanie w umyśle by komentować. Poza tym wierzyć mi się nie chce.. Maria

  3. Niedzwiadek said

    Widzieliscie pewnie karty iluminantow , mowiace o ,, nieuchronnych” zaplanowanych wydarzeniach.Jedna z nich przedstawia papieza w tiarze na ktorej jest znak piramidy z okiem a w tle wschodzace slonce.Jak wszystkim chyba wiadomo slonce jest we fladze Argentyny.To jest bardzo zastanawiajace.Roznica pomiedzy tym co nam usiluja wmowic iluminanci ze nie mamy najmniejszego wplywu na przyszlosc jest Jezus Chrystus , ktory dal nam wolnosc I to od naszej postawy zalezy jutro jakie nas czeka.Tylko w Bogu jest nadzieja!

    • Weronika said

      Prawo Boze jest ponad prawem ludzkim. Oddajmy Bogu co Boze. A co jest Boze ????Swiat, czas i cale nasze zycie, czyli wszystko!!!! Wszystko do Niego nalezy, wiec badzmy spokojni. Tylko w Bogu jest zycie.Jesli Bog z nami to kto przeciwko nam?

  4. MaranaTha said

    http://mieczducha888.blogspot.com/2014/10/prawdziwa-przyczyna-rozwodow.html

    W ubiegłym roku na 181 tys. zawartych związków rozstało się 66 tys. par. Oznacza to, że, wskaźnik rozwodów (czyli ich proporcja w stosunku do nowo zawartych małżeństw) wyniósł 36,4 proc. Okazuje się, że współczynnik ten z roku na rok rośnie. Jeszcze dekadę temu sięgał 25 proc., a w 2010 r. przekroczył 26,6 proc. (61,3 tys. rozwodów na 230 tys. małżeństw).

    • Dana said

      A ty się ożeniłeś.

      • MaranaTha said

        Nie bo Zmartwychwstały Zbawiciel dał mi dar celibatu – prawdziwego celibatu. zostałem uwolniony od wszeteczeństwa, od pornografii, masturbacji, ogólnie od pożądliwości seksualnych a z czasem Pan widzę że dał mi dar o którym mowa tutaj : „A wolałbym, aby wszyscy ludzie byli tacy, jak ja, lecz każdy ma własny dar łaski od Boga, jeden taki, a drugi inny. (8) A mówię tym, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz wdowom: Dobrze zrobią, jeśli pozostaną w tym stanie, w jakim ja jestem.” – 1 Koryntian 7:1-2 BW

        ” są również trzebieńcy, którzy się wytrzebili sami dla Królestwa Niebios. Kto może pojąć, niech pojmuje!” – Ewangelia Mateusza 19:12b

        od dłuższego czasu nie mam pragnienia bycia z kobietą, nie mam pragnień seksualnych – widzę marność w tych rzeczach, szkoda mi czasu, energii na te rzeczy, widzę w nich straty i raduję i dziękuję Panu że dał mi taki dar. Nie pogardzam tymi którzy żyją w małżeństwie, nie uważam ich za gorszych. Jak powiedział apostoł Paweł jeden ma taki dar a drugi inny.

        • szach said

          a ja jestem mężatką , mam gromadkę dzieci i wiem, że kiedy wszystkie moje dzieci trafią do Raju i będą wielbić Boga (taką żywię nadzieję), to moje szczęście wieczne będzie zwielokrotnione , bo dodatkowo zwiększy się o przyczynienie się do szczęścia moich dzieci ,które Bóg mi dał, ale ja przyjęłam dar i wychowałam w wierze katolickiej. Teraz moda jest na singli, bo to i wygodniejsze niż troska o całą rodzinę i bardziej na czasie a przy okazji mniejsza odpowiedzialność . Tylko, że wielu przywdziewa na siebie płaszczyk wyższości ,jakoby stosowali się do rad P.Jezusa. To się wam chwali, że żyjecie w celibacie. Ale o ile trudniej mają ci, co są żonaci, ale z powodu uczciwości małżeńskiej zachowują okresową wstrzemięźliwość ? A Pan Jezus przede wszystkim nauczył nas tego, że tylko wtedy, gdy postępujemy zgodnie z planem Bożym wobec nas, możemy być naprawdę szczęśliwi. A jeszcze Marana Tha @ ,jak nie masz już pokus w tej materii, nie masz też zasług. Więc według mnie, raczej coś z Tobą jest nie tak .

        • Leszek said

          Szach …jeszcze Marana Tha @ ,jak nie masz już pokus w tej materii, nie masz też zasług. Więc według mnie, raczej coś z Tobą jest nie tak…

          Z „Dzienniczka św. S. Faustyny:
          1. …Kiedy wyszłyśmy z klęczników i zaczęłyśmy mówić formułę ślubów, nagle stanął Jezus obok mnie w szacie białej, przepasany pasem złotym (Ap 1,13; Dn 10,5 i rzekł do mnie: – udzielam ci wieczystej miłości, aby czystość twoja była nieskalana i na dowód, że nie będziesz nigdy doznawać pokus nieczystych – zdjął Jezus pas zloty z Siebie i przepasał nim biodra moje. Od tej chwili nie doznaję żadnych poruszeń przeciwnych cnocie ani w sercu, ani w umyśle. Zrozumiałam później, że to jedna z największych łask, którą mi wyprosiła Najświętsza Maryja Panna, bo o tę łaskę prosiłam Ją przez wiele lat. Od tej pory większe mam nabożeństwo do Matki Bożej… (z pkt-u 41)

          2. „A w parę lat później raczył mnie utwierdzić w niej i od tej pory nie doznaję buntu zmysłów przeciw duszy. Mam to zapisane w innym dzienniczku dokładniej. Ile razy wspomnę sobie na tę niepojętą łaskę, tyle razy nowy płomień wybucha z serca mojego – miłości i wdzięczności ku Bogu, a miłość ta prowadzi mnie aż do zupełnego zapomnienia o sobie”. (1096)

        • Leszek said

          Szachu! Jeśli mi wolno, to chciałbym jeszcze Ci coś powiedzieć. Ja myślę, że to Ty jednak patrzysz z góry na Marana Tha. Patrzysz na niego ze swojego p-ktu widzenia i masz mu za złe, że… miast wesprzeć do dobrym słowem, że kieruje się w swym życiu jak kompasem słowem Bożym. Skoro dokonałaś takiego, a nie innego życiowego wyboru to trwaj i wytrwaj w nim do końca (tego Ci z serca życzę), a nagrodę otrzymasz od Pana. w myśl psalmu 128.
          Zresztą niech w tej sprawie zabierze głos sam św. Paweł, który w Liście do Galatów (ale przecież to słowo odnosi się i do nas): „Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby/chwały znajdzie tylko w sobie samym, a nie w zestawieniu siebie z drugim” (Ga 6,4). Albowiem „każdy z nas o sobie samym/za siebie zda sprawę Bogu” (Rz 14,12).

        • szach said

          ja nie oceniam, tylko właśnie nie lubię, kiedy ci bezżenni tak się obnoszą z tym,że to oni właśnie są lepszymi niż wszyscy, którzy pozakładali rodziny. Teraz właśnie kiedy Polska się wyludnia, przejawem patriotyzmu jest wychowywać małych Polaków. Każda droga jest dobra,jeśli jest zgodna z tym,co dla nas Bóg przygotował. Jeśli Marana Tha widzi siebie na takiej drodze, to niech tak trwa. Ale to wcale nie oznacza,że dla kogoś innego to jest dobra droga albo,że jest lepsza niż inna . Nie zapomniałam o tym fragmencie z Dzienniczka. Nie przypuszczam jednak,by aż takie przeżycia duchowe dotyczyły Marany i siostra Faustyna modliła się o tę łaskę przez wiele lat. Jeśli Marana jej dostąpił, to raczej niech dziękuje Bogu a nie chlubi się tym.

          Przepraszam,że jestem surowa ,ale tak już mam .Zbyt długo żyję na świecie i dużo czasu poświęcam na rozmyślanie a będąc sama wielkim grzesznikiem , przed sobą nie raz się usprawiedliwiałam na różne sposoby .Dlatego dokopuję się do głębszych motywów niż te,które ktoś sam podaje.

        • kooool said

          come follow me

        • kooool said

          “Nie pożądaj żony bliźniego” stanowi jedno z: “nie cudzołóż”. Ponieważ pragnienie zawsze poprzedza działanie. Człowiek jest zbyt słaby, by móc pragnąć i nie zaspokoić swego pragnienia. A nadzwyczaj smutne jest to, że człowiek nie potrafi tak samo uczynić ze swymi dobrymi pragnieniami. W złu jest pragnienie, a potem – spełnienie. W dobru jest pragnienie, a potem – zatrzymanie się albo nawet robi się krok do tyłu. Co powiedziałem już jemu, to mówię i wam wszystkim, bo grzech pragnienia jest rozpowszechniony jak perz, który sam się rozrasta: czy jesteście dziećmi, żeby nie wiedzieć że ta pokusa jest trucizną i że trzeba przed nią uciekać? “Byłem kuszony”. To odwieczne słowo! A ponieważ przykład ten również jest dawny, człowiek powinien przypomnieć sobie o konsekwencjach i umieć powiedzieć: “Nie”. W naszej historii nie brak przykładów czystości, która potrafiła przetrwać, pomimo seksualnych pokus i zagrożenia gwałtem. Czy pokusa jest złem? Nie. To dzieło Złego, a zamienia się w chwałę dla tego, który nad nią tryumfuje. Mąż, który ma inne miłości, jest zabójcą żony, swoich dzieci oraz samego siebie. Kto wdziera się do domu drugiego, dla popełnienia cudzołóstwa, jest złodziejem – i to najgorszym. Podobny do kukułki korzysta, bez ponoszenia kosztów, z cudzego gniazda. Kto zawodzi zaufanie przyjaciela, ten jest [człowiekiem] fałszywym, bo udaje przyjaźń, a w rzeczywistości jej nie ma. Kto tak działa, ten hańbi samego siebie i hańbi swoich rodziców. Czy może jeszcze mieć Boga w sobie?

        • krystynka said

          Marana znam wielu nieżonatych mężczyzn,wspaniali koledzy w pracy,nie spotkali kobiety swojego życia,ale może po prostu tak chciał Bóg jak powiedział jeden z nich.Są radośni, szczęśliwi,ostatnio rozmawiałam z jednym,który poszedł na pielgrzymkę na Jasną Górę i to z intencją o zdrowie dla koleżanki z pracy.Tak masz rację Bóg powołuje człowieka w takim stanie jak On chce i to jest najlepsze co może spotkać dziecko od swojego ojca.Od drugiego kolegi usłyszałam,że pewnie tak mu pisane,że nie ma żony i rodziny ale wcale nie rwie włosów z głowy z tego powodu.A ja mu mówię,że nie zbadane są wyroki Boże.

    • kooool said

      Najmniej rozwodów (liczone w promilach) jest w małżeństwach Katolickich, które razem uczęszczają na Ofiarę Mszy Świętej i się w domu razem modlą. Po prostu żyją w Bogu, z Bogiem.

      Tego MaranaTha nie dopuści do siebie, a co dopiero podzieli się z innymi.

  5. Vesper said

    Skoro jasnym jest, że właśnie za powszechny homoseksualizm Bóg zmiótł z powierzchni ziemi Sodomę i Gomorę samo dywagowanie na temat jego usprawiedliwienia stawia nas na początku drogi do zagłady.

    • MaranaTha said

      Boże cuda i sądy są podważane np przez podważanie bezpośredniej Bożej ingerencji. Mówi się że np Sodoma i Gomora to tylko wulkan był a nie ogień z nieba – czyli nadnaturalny ogień. Szatan podważa w ten sp[osób Boży sąd, inny diabelskim podważaniem jest podważanie innego cudownego sądu – globalnego potopu – szatan wmawia że albo go nie było albo że była to tylko lokalna powódź a nie globalny potop na który są dowody naukowe jak i na Gomorę, Sodomę i okoliczne miasta

      • szach said

        a jakie to miało znaczenie dla mieszkańców Sodomy i Gomory, czy zginęli od ognia z nieba czy z ziemi ? Bóg nie musi gubić w sposób nadnaturalny, żeby komuś coś udowadniać. Czasem tylko komuś rozum odbiera i ten sam na siebie ściąga karę. A jak już kara spada, to liczy się za co i jaka , a nie skąd .

  6. Nn said

    • Nn said

      Największym niebezpieczeństwem stojącym przed współczesnym społeczeństwem, niebezpieczeństwem, które obróciło w ruiny dawne cywilizacje i które doprowadzi do upadku naszą cywilizację, o ile temu nie zapobiegniemy, jest utrata poczucia grzechu. (…) Powszechnie zaprzecza się temu, że cokolwiek jest złe lub cokolwiek jest dobre; powszechnie twierdzi się również, że to, co starsze pokolenia teologów nazywały „grzechem”, jest jedynie psychicznym złem lub błędem procesu ewolucyjnego.

      Źródło: „The Hymn of the Conquered”, 1933r., str. 72.

      Arcyb. Fulton

  7. Zorrro said

    Ten Boży dopust ujawnia zgnilizne na najwyższych szczeblachy KK. Teraz widać dlaczego te rzeczy muszą się dziać. Niestety to nie koniec..
    Schizma jest od dawna ale oficjalnie jej nie ma. Teraz nastaje czas prawnego się jej ukonstytuowania. Każdy będzie miała szansę wybrać drogę wiary: katakumby czy zaszczyty i splendor oficjalny.
    ” przed tobą kładę życie i śmierć, wybieraj…”
    W latach pięćdziesiątych Jezus Chrystus w Porto San Stefano w roku 1973 przekazał :
    Szatan idzie teraz w najstarszym szyku Rzymu. Kościół zajęty jest obecnie przez bestię, a gdy Watykan jest zajęty, to co się stanie?
    Moi księża są wspolwinnymi temu, mają poważny grzech.
    Moje Sakramenty dawane są nieraz samemu szatanowi…
    Bestia wykonczy krok po kroku was wszystkich…
    Rzymie, jak wiele cierpień przeszywa moje serce, Rzymie, który nie zrozumiałeś pierwszego piania koguta…

    Przypomnę, to czasy Pawła VI, a właściwie harcowania jego sobowtóra reprezentującego interesy masonerii.

  8. Dzieckonmp said

    Relacja biskupa Gadeckiego o tym co działo się na Synodzie w Piątek, 17 października 2014 r.

    W piątek, dnia 17 października przed południem nie było żadnej kongregacji generalnej, dlatego że komitet redakcyjny przygotowywał relację przeznaczoną dla Ojca Świętego. Po południu zaś, o godz. 16.30, zaczęła się kongregacja generalna. Na jej początku Ojciec Święty ofiarował wszystkim Ojcom Synodalnym i innym członkom Synodu maleńki medal. Na jego awersie znajduje się napis: „Franciscus Pontifex Maximus anno II”, z drugiej natomiast: „Familia christiana ecclesia domestica” („Rodzina chrześcijańska domowym kościołem”). Otrzymaliśmy też, jako zapowiedź niedzieli, bardzo detaliczną biografię Pawła VI, która opisuje dzieje Montiniego od samego dzieciństwa, a nawet od jego dziadków.

    Przy 178 obecnych przystąpiono do czytania orędzia przygotowanego pod kierunkiem kard. Ravasiego, biblisty. Na początku kardynał wytłumaczył rodzaj literacki orędzia. Miałoby to być, według niego „logos tes parakleseos”, czyli po grecku „słowo pocieszenia i umocnienia” dla wszystkich – nie tylko chrześcijańskich – rodzin na świecie. Ten rodzaj literacki jest zaczerpnięty z Listu do Hebrajczyków. Po odczytaniu tekstu przez samego kard. Ravasiego, przystąpiono do dyskusji. Tekst miał tę dobrą cechę, że był bardzo krótki, miał nieco ponad trzy strony. Był chwalony za swoją zwięzłość i za to, że da się czytać – nawet najprostszy człowiek może wziąć ten tekst i sobie go przyswoić, a przynajmniej z nim się zapoznać.

    Łatwo natomiast wyobrazić sobie, jaka potem wywołała się dyskusja, dlatego że powstały aż 152 poprawki do tego krótkiego, trzystronicowego tekstu. To pokazuje, jak uważnie Ojcowie Synodalni śledzą ten tekst, który ma już formę końcową i który, poza relacją przeznaczoną dla Ojca Świętego i oddaną do jego decyzji, ma być opublikowany na zakończenie Synodu i jako orędzie trafić do wszystkich.

    Tutaj mówiono o różnych poprawkach. Mianowicie o tym, że brakuje wzmianki o powołaniu do świętości – a przecież Kościół nie jest tylko stowarzyszeniem miłosierdzia. Nie mówi się ani słowa o młodych i o wyzwaniach, które przed nimi stają i są dla nich związane z trudnym momentem decyzji. Nie było mowy o podziękowaniu za modlitwę, która towarzyszyła Synodowi. Niektórzy odnosili wrażenie, jakoby w międzyczasie zostało zmienione nauczanie Kościoła w materii małżeństwa i rodziny.

    Dalej stwierdzono też, że pierwszym adresatem tego orędzia są jednak rodzinnych chrześcijańskie, a dopiero potem wszystkie inne rodziny na świecie. Wspomniano także o braku podziękowania dla kapłanów – za to wszystko co czynią dla małżeństw i rodzin oraz za duszpasterskie towarzyszenie im, jak również o podziękowaniu dla stowarzyszeń, dla zakonnic i zakonników – za to, co robią w tej materii. Zauważono też, że brakuje apelu do młodych generacji i że trzeba patrzeć na rodziny, które znajdują się poza Kościołem.

    Zasadniczy jednak punkt trudny, najmocniejszy w dyskusji – poza wspomnieniem samotnych matek czy ojców wychowujących dzieci a także diakonów permanentnych, którzy żyją w małżeństwie, razem ze swoimi dziećmi – dotyczył słowa „attualmente”, czyli: „w tej chwili”, „aktualnie”, „w tym momencie”. Chodziło mianowicie o ostatni punkt orędzia, który kończy się słowami takimi: „W pierwszym etapie drogi synodalnej reflektowaliśmy nad towarzyszeniem pastoralnym i nad tym, że aktualnie rozwiedzeni, którzy zawarli nowe związki małżeńskie, nie mogą przystępować do komunii świętej”. To słowo „aktualnie” wzbudziło dużo kontrowersji, bo zakładało, że w tej chwili jest to niemożliwe, ale być może w przyszłości się zmieni. Słowo to ostatecznie zostało wyeliminowane z tekstu, który – poza tym zdaniem – skoncentrował się na tym, że Synod rozważał też sprawę przystąpienia do sakramentów ludzi rozwiedzionych, którzy zawarli nowe związki.

    Na tym stanęło właściwie to wszystko, czego dokonano w piątek, dnia 17 października, po południu.

    • Gossja said

      Mhm, ten Ksiądz Biskup czuje właściwego bluesa, jak na razie. „Kościół nie jest stowarzyszeniem miłosierdzia”, „nastąpiła zmiana nauczania Kościoła”. Ciekawe, kiedy Ks. Biskupa przesuną do jakieś papierkowej, nieistotnej roboty, ku uciesze gawiedzi.

    • Nn said

    • Nn said

      Sługa Boży abp Fulton J. Sheen

      ***
      Brak szacunku dla autorytetu będący efektem idiotyzmu, w myśl którego każdy człowiek jest swoim własnym wyznacznikiem tego, co jest dobre, a co złe, przerodził się obecnie w epidemię samowoli.

      Źródło: „Way to Happiness”, 1954 r., str. 95.

  9. Dzieckonmp said

    Relacja biskupa Gądeckiego z Sobota, 18 października 2014 r.

    Gdy idzie o sobotę 18 października, tutaj kongregacje generalne miały miejsce zarówno przed południem, jak i po południu. Pierwsza z nich rozpoczęła się o godzinie dziewiątej tercją i medytacją. Potem nastąpiła lektura projektu relacji Synodu, który po południu miał zostać przegłosowany punkt po punkcie. Tę lekturę przeprowadził kard. Erdő. Trwała ona prawie godzinę, aż do 10.30, a sam tekst miał około dwudziestu stron. Projekt ten nie miał już być poddawany po południu żadnej dyskusji, tylko aprobowany albo nieaprobowany punkt po punkcie.

    To więc była pierwsza część tej kongregacji generalnej, skupiona przede wszystkim na lekturze projektu „Relatio Sinodi”. Natomiast po przerwie, o godzinie jedenastej, rozpoczęła się lektura Orędzia, które nie dopuszczało już żadnych następnych uwag ani emendacji, tylko zostało poddane pod głosowanie i przeszło bardzo dużą większością głosów. Tak więc w praktyce Orędzie zyskało duży aplauz.

    Tyle o przedpołudniowej kongregacji generalnej. Natomiast po południu, począwszy od godz. 16.30, odbyło się głosowanie nad Relacją Synodu. Przy obecności 183 Ojców Synodalnych, zwrócono uwagę na to, że przechodzą te punkty, które zyskują większość dwóch trzecich, czyli przynajmniej 123 głosy. Relacja miała być przekazana Ojcu Świętemu do decyzji, czy będzie chciał ją opublikować razem z wynikami Synodu, czy też nie. To głosowanie poszło stosunkowo szybko, bo jego mechanizm jest dosyć prosty.

    Przy pierwszej części Relacji, która dotyka „status quo” małżeństwa i rodziny w świecie współczesnym, poszło gładko. Druga część dotycząca „ewangelii małżeństwa i rodziny” również przeszła bez większych trudności. Przy trzeciej części zostały wstrzymane trzy punkty, które nie zyskały wymaganej większości, dlatego że Ojcowie Synodalni nie zgadzali się z ich treścią. Nie znaczy to, że w ogóle zostały puszczone w niepamięć, ale że zawierały treści, co do których istniały wątpliwości.

    Podniesiono więc sprawę komunii duchowej, kwestię cywilnych związków homoseksualnych oraz zagadnienie spowiedzi i komunii świętej dla osób rozwiedzionych żyjących w ponownych związkach. Te trzy z sześćdziesięciu dwóch zawartych w „Relatio” punktach nie przeszły. Praktycznie więc Relacja w zasadniczej swojej większości została zaakceptowana. Trzeba powiedzieć, że przynosi ona dosyć pozytywny obraz – w stosunku do tego, co istniało w drugiej wersji „relatio post disceptationem” (czyli relacji po dyskusji), gdzie zostały przekazane idee budzące dużo kontrowersji, skorygowane potem mocno w grupach językowych. Tak więc, poza tymi trzema punktami, wszystkie inne przeszły, zyskując aplauz i to w bardzo dużej większości.

    Ten tekst trafia do rąk Ojca Świętego, co dokonało się w czasie sobotniej sesji popołudniowej. Nastąpiło podziękowanie dla Ojca Świętego wygłoszone przez kard. Assis z Brazylii, który z radością podziękował za jego obecność i towarzyszenie całemu Synodowi. Potem Sekretarz Synodu, kard. Baldisseri, przypomniał o beatyfikacji Pawła VI jako uroczystości zamykającej Synod. Wspomniał, że podczas obrad tego zgromadzenia odczuwalny był „sensus Ecclesiae”. Wezwał też Najświętszą Maryję Pannę, aby wspomagała dalszy ciąg dojrzewania Synodu aż do roku 2015.

    Ojciec Święty powiedział na koniec, konkludując cały Synod w sobotę wieczorem, że jest pełen uznania i wdzięczności wobec wszystkich: sekretarza, podsekretarzy, relatorów, sekretarzy specjalnych, przewodniczących delegacji, wszystkich Ojców Synodalnych, delegacji braterskich, ekumenicznych, audytorów i tłumaczy. Dziękował za kolegialność i synodalność, co zresztą wróci jeszcze w niedzielę w homilii wygłoszonej podczas beatyfikacji Pawła VI. Dziękował za solidarny tok wspólnej drogi, która wskazuje na troskę duszpasterską prawdziwych pasterzy, na świadectwo rodzin, także na momenty trudne, które wynikały ze świadectw i na różnego rodzaju kuszenia. Wspomniał o „ruchu duchów” opisywanym przez św. Ignacego Loyolę, założyciela jezuitów. Przede wszystkim jednak wspomniał o „paresia” czyli otwartości w mówieniu, jaka towarzyszyła Synodowi, gdzie każdy mógł się wypowiedzieć i przedstawić swoje zdanie. Mówił o „Kościele otwartych drzwi”, który podnosi tych, którzy upadli, oraz o tym, że Kościół jako komunia nie może się potknąć ani błądzić. Na wzburzonym morzu Duch Święty nam towarzyszy i gwarantuje wewnętrzny pokój, który papież zachowuje i pragnie, aby przez zamykający się Synod został on przekazany także innym kościołom. Papież ma bronić jedności Kościoła i karmić lud Boży, ma podnosić to, co jest zagubione. Jego zadaniem jest więc przede wszystkim służba, ponieważ jest on najwyższym sługą Kościoła. Najbliższy rok określił jako rok dojrzewania, który przyniesie odpowiednie owoce.

    Na końcu wspomniano, że Relacja przekazana papieżowi ma zostać dana do rozważenia wszystkim konferencjom episkopatów na całym świecie i że konferencje mają to potraktować jako „Lineamenta” do przyszłego Synodu., czyli do zgromadzenia zwyczajnego w 2015 roku.

    Tyle może o sprawach, które dotyczyły soboty 18 października, zarówno kongregacji przedpołudniowej, jak i popołudniowej.

  10. MariuszInfo said

    Poniedziałek, Wspomnienie św. Jana Kantego, prezbitera,
    20 października 2014

    (Ef 2,1-10)
    I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata, według sposobu Władcy mocarstwa powietrza, to jest ducha, który działa teraz w synach buntu. Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

    (Ps 100,1-5)
    Refren: Bóg sam nas stworzył, my Jego własnością

    Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie,
    służcie Panu z weselem.
    Stawajcie przed obliczem Pana
    z okrzykami radości.

    Wiedzcie, że Pan jest Bogiem,
    On sam nas stworzył;
    Jesteśmy Jego własnością
    Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

    W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem,
    hymnami w Jego przedsionki,
    chwalcie i błogosławcie Jego imię.
    Albowiem Pan jest dobry,
    Jego łaska trwa na wieki,
    a Jego wierność przez pokolenia.

    (Mt 5,3)
    Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

    (Łk 12,13-21)
    Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2014/

    • kooool said

      http://dialogsercamilosci.eu/2014/10/20/20-pazdziernika-zywot-swietego-jana-kantego-wyznawcy/

    • pio0 said

      Komu to przypadnie?

      Ileż to razy, mniej czy bardziej świadomie, czynimy Boga odpowiedzialnym za nasze błędne wybory lub ich konsekwencje! A ile problemów rodzi się z naszej chciwości i zaborczości? Ile gromadzimy jedynie dla siebie, aby poczuć się bezpiecznie? Dobra materialne, intelektualne, uczuciowe, duchowe…A tylko Bóg jest dawcą całkowicie hojnym i bezinteresownym. Człowiek, jeśli daje z siebie i od siebie, to odrywa, że jest bogaty, radosny, szczęsliwy, spełniony. Jeśli natomiast zatrzymuje zazdrośnie jedynie dla siebie, to zauważa, że jest coraz bardziej ubogi, smutny, zniechęcony, nieszczęsliwy.

      Modlitwa

      Jezu, wszystko, co otrzymałem od Ciebie, jest w moich dłoniach. Ode mnie zależy, czy pozostaną zaciśnięte w chciwości, czy otwarte w darze. Wszystko, co zatrzymuję dla siebie – umrze razem ze mną, nie uszczęśliwi już nikogo. Naucz mnie więc dzielić się! Amen.

  11. Dana said

    Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

  12. Dzieckonmp said

    Tak się zastanawiam jaka jest przyczyna aby na siłe do raportu z Synodu o Rodzinie wstawić te 2 zdania:
    „Niemniej jednak mężczyźni i kobiety o skłonnościach homoseksualnych muszą być przyjęte z szacunkiem i delikatnością. „Należy unikać jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji w stosunku do nich.”
    Przecież te 2 zdania już od 1992 roku zawarte są w Katechizmie Kościoła katolickiego i w dokumentach kościoła. Jaki był cel aby się powtarzać? Może aby taki punkt w debacie na temat Rodziny zaistniał to postanowili wstawić zdania z Katechizmu aby przeciwnikom powiedzieć że sa przeciw Katechizmowi.Sprytna zagrywka kiedy chce się osiągnąć taki cel by było coś o pedałach w dokumencie o Rodzinie, żeby zaistniała otwarta furtka na przyszłość.

  13. Dzieckonmp said

    Argentyński dziennikarz Ceferino Reato naprawdę był prorokiem naszych czasów. Już 28 marca 2013 r. kilka dni po wyborze Franciszka pisał: „Francisco pozwoli na komunię dla rozwiedzionych”. Co ciekawe specjaliści watykańscy zgadzali się z tym , że będzie to pierwsza istotna zmiana nowego Papieża. W tym kontekście nie dziwi że takie sprawy sa zawarte w Raporcie z Synodu i były one na siłę forsowane przez otoczenie Franciszka. Polecam przeczytać ten artykuł jest bardzo ciekawy.
    Artykuł z 28 marca 2013 r poniżej link

    http://tnij.org/5ghqoyp

  14. apostolat said

    III Konferencja Smoleńska

    III Konferencja Smoleńska w Warszawie w dniu 20 października 2014 roku. – od 9.00 godz. TRANSMISJA NA ŻYWO

    http://konferencjasmolenska.pl/

  15. halina said

    W przepowiedniach o których mówiła moja babcia była wzmianka o tym że na Watykanie będą sie działy takie rzeczy że stolica kościoła katolickiego bedzie przeniesiona i najprawdopodobniej do Polski .
    Nie umiała mi tego dokładnie wytłumaczyć …

    Ale jak tak patrze na te wydarzenia które nastepują , to dochodzę do wniosku że zostanie ona przeniesiona do Łagiewnik do miejsca gdzie zapoczatkowany był kult MIŁOSIERDZIA BOŻEGO , do miejsca do którego przyszedł Chrystus Król i powiedział namaluj to co widzisz .
    To tu przyszedł Jezus do s Faustyny , i powiedział czego sobie zyczy …To tutaj widać że przychodzi z pomoca łaska błogosławieństwem .
    Chce otrzymac od człowieka insygnia władzy królewskiej

    Czy mu da człowiek zyjący na Polskiej ziemi , by mógł tutaj budować swoje Królestwo Miłości , to którego pragnał i pragnie .. Żydzi Mu nie pozwolili , czy naród Polski Mu pozwoli ???

    W orędziach także Jezus mówi że poprowadzi sam Reszte Armii że On sam będzie wyznaczał zadania do wykonania przez łącznośc serca .
    Jestem coraz bardziej niz przekonana że takie sa zamiary Boga , że Watykan zostanie zniszczony , a stolica kościoła bedzie u stóp Króla Miłości i Miłosierdzia w Krakowie ….

    Że jest duże prawdopodobieństwo że Benedykt , jeżeli będzie wypędzany z Rzymu to tutaj może dokończyc swoich dni w wierności Chrystusowi , u stóp Jego …

    prawdą jest że Bóg odzyskuje świat w skali mikro , nie marko jakby wszyscy chcieli ..
    Mikro to stan w którym wybrane osoby wykonuja to co potrzebne jest i w zależnosci od osiagnięc tych osób rzutuje wszystko na całośc .

    Weźmy na przykład sprawy kościoła , a sciślej mówiąc sprawe ks Natanka .
    On sercem ukochał Boga , on zaufał Mateńce Królowej , on chce być Jej synem na wzór Wyszyńskiego i Wojtyły .On stoi w obronie Bozej Prawdy.On przyjął do serca Boża Prawde zrozumiał ja i to co z prawdy jest z niego wypływa .Wsławia sie mądrością i swietością która wypływa z miłości do Boga .
    Za ta postawe że ważniejsze dla niego sa sprawy Boże niż człowieka został usuniety z koscioła ….
    On jako pierwszy został usuniety z kościoła przez swoich przełożonych …

    A co robi Franciszek ???? Także wyrzuca z koscioła tych którzy chca pracowac dla Jezusa , nie dla niego , tych którzy nie akceptuja jego wizji koscioła według podszeptu szatana ….

    Natanek w pokorze wyszedł pozostawił wszystkie funkcje jakie dawał mu kościół , otrzymał wolność by nikt i nic nie przeszkadzało mu w czynieniu tego co sercem rozkochanym w Bogu odczuje że tego właśnie oczekuje od niego Bóg że do tego zachęca go Mateńka Maryja ,. że to oświeca mu Duch św jako zadanie na tu i teraz .On odpowiada tylko przed Bogiem za to co robi i ma samokontrole w sumieniu prawidłowo ukształtowanym które zaraz wyrzuca mu to co jest nie tak jak by oczekiwał Bóg ..

    Ks Natanek jest w prawidłowej współpracy z Bogiem . Jego serce zostało naprawione , stał sie narzędziem w ręku Boga do prowadzenia Bozych owieczek Bozymi drogami by osiągneły Bozy cel .
    To samo robił Benedykt , on stał na strazy by nikt nie szkodził Bozym sprawom .
    Dlatego został usuniety ,.
    A teraz wszyscy ci którzy chcą by w kościele sprawy Chrystusa Króla były na pierwszym miejscu są powolutku usuwani by pozostali tylko reformatorzy na usługach piekła …
    Stolica Piotrowa zostaje przejęta przez tych którym sie wydaje że kosciół jest ich własnością i mogą po swojemu czynic wszystko co zapragną bo mają władze ….Nie zdają sobie sprawy z tego że oni wykonuja polecenia szatana ktore sa mu potrzebne do zabrania Chrystusowi to co jest Jego własnością .

    Gdybym miała władze i cos do powiedzenia w kościele , to zaprosiłabym zdymisjonowanego Burke by przyjechał tutaj do polski by doprowadził do tego aby Jezus w obrazie JEZU UFAM TOBIE został ukoronowany na Króla i by tutaj u Jego stóp bydować stolicę koscioła katolickiego . Koscioła wiernego Bogu , którego poprowadzi Chrystus Król a nie nastepca św Piotra .

    Tutaj obok Krakowa jest Ks Natanek , który jako pierwszy wzmagał sie z problemem który robi kościołowi szatan . On wytrwał i to wokół niego powinni sie gromadzic ci którzy nie chcą iśc za tym co samozwańczy władcy koscioła czynic chca na polecenie szatana .

    To własnie ten Ks Natanek jeżdzi po swiecie i nie wstydzi sie robić manifestacji że on i jego wierni służą Chrystusowi Królowi ….

    Zostało już wypracowane to co umozliwia że człowiek może być użytecznym narzędziem w ręku Boga i może miec bezposredni kontakt i łączność z Bogiem poprzez serce i poprzez serce może byc prowadzony przez Ducha św i byc mieszkaniem dla Ducha św ..

    Wszystko wskazuje na to ze w Polsce tworzy sie front u stóp Chrystusa Króla .

    Tam w Watykanie nasi biskupi powiedzieli nie dla fałszu i podstepu , i chwała im za to .
    Teraz niechaj mobilizuja siły by ukoronować Jezusa na Króla Polski .Bo od Polski ma sie uczyc cały świat prawidłowej współpracy z Bogiem .
    .Moim pragnieniem jest by do naszych biskupów dołaczyli jeszcze inni z całego swiata którzy którzy wierności Chrystusowi królowi dochowują i by wspólnymi siłami dać Jezusowi władze nad całym Swoatem , by wszędzie mógł mieć władze dana Mu od człowieka taka jaką dał Mu Bog Ojciec .

    Tak bardzo tego pragne i wciąż prosic będę Boga w Trójcy św przez wstawiennictwo Mateńki Królowej , o pomoc o łaske o błogosławieństwo by moje pragnienia mogły sie stac rzeczywistością ….
    Boże Wszechmogący w Trójcy św proszę pobłogosław moje prosby i pragnienia by mogły stać sie rzeczywistością . By mogło budowac sie Twoje królestwo wsród swiata na wzór jak w Niebie zbudowanym jest.
    Proszę udziel pomocy i łaski by szatan nam nie przeszkadzał w pracy dla radości i chwały Twojej .
    Proszę spraw by szatan opuścił wymiar człowieka
    Chcemy pełnic wole Chrystusa Króla .
    Jego ukochało nasze serce , Jemu zaufało i radościa dla niego jest pełnic wole Jego ..
    Chcemy pomocnymi być Mu w zbudowaniu tego co On pragnie zbudować w wymiarze materii .
    Polski my naród Polski ród w szeregach Mateńki Królowej służyc Ci pragniemy .

    • megi said

      Boże błogosław

    • gosc said

      Chyba wkradly Ci sie jakies herezje🙂 czlowiek Bogu nie moze dac zadnej wladzy,moze jedynie otworzyc sie na Jego dzialanie.Pomysl o tym🙂 chyba,ze to ja sie myle… Z Panem Bogiem cyt.” Moim pragnieniem jest by do naszych biskupów dołaczyli jeszcze inni z całego swiata którzy którzy wierności Chrystusowi królowi dochowują i by wspólnymi siłami dać Jezusowi władze nad całym Swoatem , by wszędzie mógł mieć władze dana Mu od człowieka taka jaką dał Mu Bog Ojciec .”

    • Tomasz said

      Bryła nowego Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach nie za bardzo mi się podoba (wizualnie). „Ktoś” o to zadbał.

    • szach said

      a ja się nie zgodzę z tobą w sprawie ks. Natanka. Właśnie nie wytrwał .Ślubował posłuszeństwo biskupowi i powinien dochować. Mógłby czuć się zwolniony ze ślubów, gdyby biskup nakazał mu czynienie zła. Ale on mu zła czynić nie kazał. Może właśnie Bożą Wolą było ,aby ks. Natanek pił kielich goryczy i hartował się do walki zwycięskiej o Królowanie Chrystusa w Polsce ? Ale nie przyjął kielicha i idzie swoimi drogami. Czy lepszymi ?

      • cox said

        Kard Dziwisz nigdy nie wytłumaczył się z dziwnych kontaktów z masonerią i o to właśnie ks Natankowi chodziło.

        • krystynka said

          Cox,przy tej okazji napiszę coś na forum,miałam kiedyś sen ale dobre już kila lat temu,że w zamachu na Jana Pawła II brał udział w spisku Kardynał Dziwisz i nie jest on prawdziwym księdzem.Sen wstrząsnął mną do głębi,nawet powiedziałam to paru osobom,bo mam takie to nazwijmy to ,,dziwne sny,,,pamiętam ,że wtedy jeszcze żył nasz Papież,ale wkrótce zmarł.Osoba,która rozmawiała ze mna powiedziała,że kiedyś się wszyscy o tym dowiemy i będzie to jeszcze za życia Dziwisza i wszyscy będą o tym mówić.Możecie się śmiać,pożyjemy zobaczymy.

        • szach said

          sen mara. Jak człowiek o czymś myśli, to potem ma majaki senne. Jeśli o ks. Dziwisza chodzi, to mnie tylko dziwiło to, że dopiero kiedy JPII chorował ,uczynił Go biskupem. Dziwne i różne myśli chodziły mi po głowie. Ale pewnie szukamy dziury w całym. A ks.Natankowi nie chodziło o nagrodę od masonów, bo wtedy jeszcze o tym nie wiedział, tylko ks.Dziwisz był i jest chyba nadal , przeciwny Intronizacji Ch. Króla Polski a ks. Natanek zapalił się do tego dzieła. Choć i w gronie zwolenników Intronizacji istnieją podziały, więc brak wspólnego frontu opóźnia dzieło. A dodając działania przeciwne Intronizacji, wszystko idzie jak po grudzie. Tak to już jest, że im większe dzieło,w tym większym bólu się rodzi. A ks. Natanek niestety nie potrafił okiełznać swojego temperamentu i poddać się choćby i niesłusznym decyzjom biskupa. Całkiem inaczej postępował śp.ks. T.Kiersztyn . Myślę,że kiedyś zostanie to przez KK docenione należycie a już dziś odbiera nagrodę od Chrystusa Króla.

  16. Józef Piotr said

    Obawiam się , co można podejrzewać, że zastosowano teorię niejakiego Lenina „.Dwa kroki do tyłu po to aby zrobić krok do przodu”
    I niech ktoś powie czy petraktacje z diabłem na dobre wychodzą?
    Pamietając oczywiście Kto i Którzy to są roznosicielami ideologi niszczącej cywilizację chrzescijańską.

    vide rodowów głownych bohaterów a w tym i wielu czł. KEP Polski

  17. kooool said

    Na synodzie było poruszane często Miłosierdzie Boże, ale w jaki sposób?

    O Miłosierdziu Bożym pisze wizjonerka, doktor Kościoła Katolickiego, [color=#0000BF]święta Katarzyna ze Sienny[/color], w dziele „Dialog o Bożej Opatrzności”

    Niekiedy wykorzystując upodobanie czyli ufność, jaką dusza ma w moje miłosierdzie mówi do niej: „Po co tyle trudu? Raduj się tym życiem; w chwili śmierci czas będzie poznać siebie i otrzymać przebaczenie”. [u]I w ten sposób diabeł odwodzi ich od bojaźni, od której zaczęli.[/u]
    http://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-xlix.html
    Z tych wszystkich i innych powodów odwracają głowę, nie są stali ni wytrwali. A wszystko to pochodzi stąd, że korzeń miłości własnej nie został w nich całkowicie wyrwany. Przeto są niewytrwali. [b]Zuchwale ze zbytnią nadzieją liczą na miłosierdzie moje.[/b] [u]Chwytają je, nie tak, jak należy, ale niemądrze.[/u] Pokładają [b]zarozumiale [/b]ufność w moim miłosierdziu, przez co je nieustannie [b]obrażają[/b].
    [b]Nie dałem i nie daję miłosierdzia, aby posługiwali się nim dla grzechu[/b], [u]lecz aby się z jego pomocą bronili od złości diabła i od nieuporządkowania błądzącego umysłu.[/u] [b]Lecz oni czynią wprost przeciwnie, bo obrażają Mnie ramieniem mego miłosierdzia.[/b] A pochodzi to stąd, że nie uczynili dalszego kroku, dźwigając się z nędzy grzechu śmiertelnego przez bo jaźń kary i pod bodźcem licznych udręczeń. [b]Stanąwszy w miejscu nie doszli do miłości cnoty, nie wytrwali.[/b]

    J8.11 Rzekł Jezus do códzołóżnicy: „I Ja ciebie nie potępiam. – [color=#FF0000]Idź, a od tej chwili już nie grzesz![/color]”
    Mimo przebaczenia, złym jest trwanie dalej w grzechu!

    Artykuł z 2007r
    http://www.milujciesie.org.pl/nr/rodzina/czy_jezus_akceptowal_rozwod.html
    „Problem polega na tym, że przyzwolenie na rozwód byłoby zdradą podstawowej nauki Jezusa o małżeństwie.”

    Mt19.6 A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. [color=#FF0000]Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela[/color]

    Nie powinno być w ogóle rozpatrywane na Synodzie czy w przemyśleniach Katolika kochającego Jezusa, żadne ustępstwo na rzecz grzechu i to w dodatku pod płaszczykiem miłosierdzia.

    Syr 21, 1 Synu zgrzeszyłeś? Nie czyń tego więcej
    i za poprzednie swe [grzechy] proś o przebaczenie!
    Syr 13, 1 Kto się dotyka smoły, ten się pobrudzi,
    a kto z pysznym przestaje – do niego się upodobni.
    Syr 21, 6 Kto nienawidzi upomnienia, idzie śladem grzesznika,
    ale kto Pana się boi, z serca się nawróci.
    Ez 18. 21 A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: 22 [u]nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył [/u]dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. 23 Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył?
    24 [color=#FF0000][u]A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył?[/u] Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu poczytany, ale umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. [/color]25 Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej [color=#FF0000]wasze postępowanie jest przewrotne?[/color] 26 Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. 27 A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. 28 Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze.

    • kooool said

      Bez html:

      Na synodzie było poruszane często Miłosierdzie Boże, ale w jaki sposób?

      O Miłosierdziu Bożym pisze wizjonerka, doktor Kościoła Katolickiego, święta Katarzyna ze Sienny, w dziele „Dialog o Bożej Opatrzności”

      Niekiedy wykorzystując upodobanie czyli ufność, jaką dusza ma w moje miłosierdzie mówi do niej: „Po co tyle trudu? Raduj się tym życiem; w chwili śmierci czas będzie poznać siebie i otrzymać przebaczenie”. I w ten sposób diabeł odwodzi ich od bojaźni, od której zaczęli.
      http://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-xlix.html
      Z tych wszystkich i innych powodów odwracają głowę, nie są stali ni wytrwali. A wszystko to pochodzi stąd, że korzeń miłości własnej nie został w nich całkowicie wyrwany. Przeto są niewytrwali. Zuchwale ze zbytnią nadzieją liczą na miłosierdzie moje. Chwytają je, nie tak, jak należy, ale niemądrze. Pokładają zarozumiale ufność w moim miłosierdziu, przez co je nieustannie obrażają.
      Nie dałem i nie daję miłosierdzia, aby posługiwali się nim dla grzechu, lecz aby się z jego pomocą bronili od złości diabła i od nieuporządkowania błądzącego umysłu. Lecz oni czynią wprost przeciwnie, bo obrażają Mnie ramieniem mego miłosierdzia. A pochodzi to stąd, że nie uczynili dalszego kroku, dźwigając się z nędzy grzechu śmiertelnego przez bo jaźń kary i pod bodźcem licznych udręczeń. Stanąwszy w miejscu nie doszli do miłości cnoty, nie wytrwali.

      J8.11 Rzekł Jezus do códzołóżnicy: „I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!”
      Mimo przebaczenia, złym jest trwanie dalej w grzechu!

      Artykuł z 2007r
      http://www.milujciesie.org.pl/nr/rodzina/czy_jezus_akceptowal_rozwod.html
      „Problem polega na tym, że przyzwolenie na rozwód byłoby zdradą podstawowej nauki Jezusa o małżeństwie.”

      Mt19.6 A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela

      Nie powinno być w ogóle rozpatrywane na Synodzie czy w przemyśleniach Katolika kochającego Jezusa, żadne ustępstwo na rzecz grzechu i to w dodatku pod płaszczykiem miłosierdzia.

      Syr 21, 1 Synu zgrzeszyłeś? Nie czyń tego więcej
      i za poprzednie swe [grzechy] proś o przebaczenie!
      Syr 13, 1 Kto się dotyka smoły, ten się pobrudzi,
      a kto z pysznym przestaje – do niego się upodobni.
      Syr 21, 6 Kto nienawidzi upomnienia, idzie śladem grzesznika,
      ale kto Pana się boi, z serca się nawróci.
      Ez 18. 21 A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: 22 nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. 23 Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył?
      24 A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu poczytany, ale umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. 25 Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? 26 Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. 27 A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. 28 Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze.

  18. Dzieckonmp said

    Polska się wyludnia w zastraszającym tempie

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rz-polska-sie-wyludnia-w-zastraszajacym-tempie/mchmn

  19. ... said

    Ks.Piotr Natanek o Synodzie

    http://gloria.tv/media/9FxbS7ZSXEv

  20. ... said

    Młodzi Żydzi chcą do Berlina. Zostali „zdrajcami”?

    Młodzi Izraelczycy od dziesięciu lat chętnie wyjeżdżają do… Berlina. Przyciągają ich dużo niższe koszty utrzymania niż w Tel Awiwie i życie kulturalne tamtejszej bohemy. Izraelscy politycy oraz profesorowie ubolewają nad exodusem młodych zdolnych. Zarzucają im „zdradę syjonizmu”.

    Młodzi Izraelczycy od dziesięciu lat chętnie wyjeżdżają do… Berlina. Przyciągają ich dużo niższe koszty utrzymania niż w Tel Awiwie i życie kulturalne tamtejszej bohemy. Izraelscy politycy oraz profesorowie ubolewają nad exodusem młodych zdolnych. Zarzucają im „zdradę syjonizmu”.

    Ojciec Ori Habera uciekł z Niemiec z powodu Holocaustu. Teraz jednak popiera decyzję swojego syna, 35-letniego technika komputerowego, który sfrustrowany wysokimi kosztami życia w Izraelu zamierza poszukać szczęścia w wychwalanym na Facebooku Berlinie. – Nie widzę przyszłości tutaj – mówi Haber bez emocji na sugestię, że izraelski Żyd szuka lepszego życia w Niemczech. – Klasa średnia w Izraelu podupada. Żyje się nam coraz gorzej – dodaje.

    Młodych Żydów z Izraela przyciąga berliński kosmopolityczny styl życia i żywa scena artystyczna. W mieście powstaje coraz więcej kawiarni i koszernych sklepów. Wydawany jest dwumiesięcznik w języku hebrajskim, powstają wypożyczalnie książek itp. Na specjalnej stronie Facebooka – Olim L’Berlin, Żydzi z Izraela zachęcają rodaków do przyjazdu. Zamieszczają zdjęcia wystaw sklepowych z niskimi cenami koszernych przysmaków.

    Eksperci i politycy potępiają młodych opuszczających Izrael. Uważają ich za antysyjonistycznych zdrajców. Media roją się od polemicznych tekstów, kwestionujących wysokie koszty utrzymania w Izraelu. Dziennikarze za wszelką cenę próbują odstraszyć od wyjazdu do Berlina.

    Jeden z autorów strony na facebooku – anonimowo opowiadał redaktorowi „The New York Times’a”, że media izraelskie go szkalują i piszą, iż zachęca do przyjazdu do Berlina, bo rzekomo płaci mu za to duża niemiecka agencja nieruchomości, co – jak zapewnił – nie jest prawdą.

    Izraelskie media mają też straszyć „europejskim antysemityzmem” i ubolewają nad odpływem najzdolniejszych Żydów.

    „Izrael jest jak niezwykle nieufny mąż, który stale musi być zapewniany przez żonę, że wciąż go kocha” – napisał w niedawnym artykule Aviad Kleinberg, historyk na Uniwersytecie w Tel Awiwie. „Żyjemy w stanie ciągłego zagrożenia egzystencjalnego. To uczucie – jakby dzieliło nas zaledwie kilku minut od wywozu do Auschwitz – zawsze nam będzie towarzyszyć” – dodał.

    Chęć wyjazdu młodych do Berlina wzbudza ogromne emocje. „Ludzie przenoszą się do miejsca, gdzie Hitler zaprojektował ostateczne rozwiązanie i chcą tam być szczęśliwi” – grzmiał kilka dni temu Aluf Benn, redaktor dziennika „Haaretz”. Benn ubolewał, że młodzi nie wyciągają wniosków z Holokaustu, a „nauka o Holokauście to najważniejszy filar edukacji Izraela”. Dziennikarz ubolewał nad klęską syjonizmu.

    Wg oficjalnych szacunków w Berlinie mieszka od 5 tys. do ponad 15 tys. Izraelczyków. Różnice w szacunkach biorą się stąd, że niemieccy urzędnicy nie uznają za Izraelczyków Żydów mających paszporty także innych państw europejskich, a Izrael nie odnotowuje jako emigrantów Żydów, którzy powracają do kraju w ciągu roku od wyjazdu.

    Asaf Mojżesz twierdzi, że jeszcze dziesięć lat temu, gdy przeniósł się do Berlina, prawie w ogóle nie spotykał rodaków. Teraz już po przejściu kilometra od domu wszędzie słychać hebrajski język. W dzielnicy Prenzlauer Berg, w pobliżu synagogi i cmentarza żydowskiego są co najmniej trzy izraelskie restauracje.

    – Nasza społeczność rośnie każdego dnia – przekonuje Diana Reizman, która przeniosła się do Berlina jako studentka, a obecnie jest właścicielką koszernej kawiarni. – Izrael zawsze będzie miejscem, gdzie możesz się udać, gdy nie masz dokąd pojechać, ale w końcu trzeba płacić rachunki – zauważa.

    Sergio DellaPergola, wiodący demograf izraelski twierdzi, że obecna emigracja jest na niższym poziomie niż w dowolnym okresie w 66-letniej historii Izraela. Znacznie więcej osób opuściło Izrael w latach 1970 – 1980, kiedy gwałtownie wzrosła inflacja.

    http://www.pch24.pl/mlodzi-zydzi-chca-do-berlina–zostali-zdrajcami-,31618,i.html

  21. kooool said

    Prawda kosztuje dużo, lecz wyzwala. Bł Jerzy Popiełuszko

    Zwyciężać zło dobrem, to zachować wierność Prawdzie.
    Obowiązek Chrześcijanina to stać przy Prawdzie, choćby miała drogo kosztować… tylko plewy nic nie kosztują.
    Aby zwyciężać zło dobrem trzeba troszczyć się o cnotę męstwa.
    Bać się należy zdrady Chrystusa za parę srebrników jałowego spokoju.
    Aby zwyciężać zło dobrem nie należy walczyć przemocą.

    Zachęcam słuchać, słuchać, słuchać…

    • MamOczy said

      Wczoraj przed snem słuchałem tego kazania i miałem umieścić dzisiaj jak widać taki był zamysł by dać go do szerszej publiczności na blogu🙂

  22. ... said

    Franciszek gra w baseball

  23. Nn said

    08.04.2014, 20:20 – POZNACIE TYCH ZDRAJCÓW PO ICH SYMBOLICZNYCH GESTACH, KTÓRE OBRAŻAJĄ MOJĄ BOSKOŚĆ

    Nie wszyscy spośród nich rozumieją dlaczego Mnie nienawidzą, przy czym można ich podzielić na dwa obozy.
    Pierwsza grupa nie lubi Prawdy. Chętnie uczestniczą oni w grzesznych działaniach, usprawiedliwiając wszystkie złe postępki i czyny i spełniają jedynie swoje własne żądze, kosztem potrzeb innych ludzi. Dbają tylko o siebie i naśladują wszystkie cechy diabła. Następnie są ci, którzy wiedzą Kim Ja Jestem i Czym Ja Jestem, ale którzy całkowicie Mnie odrzucają na rzecz szatana, pod urokiem którego zostali usidleni. Są to ludzie, którzy zrobią nie tylko wszystko, co jest przeciwieństwem tego, czego ich uczyłem, ale którzy zawsze będą Mnie obrażali, przy każdej okazji.
    Tak, jak satanistyczny kult łączy się z symbolami, tak samo ci Moi zdrajcy będą drwili ze Mnie umieszczając te nikczemne symbole diabła przede Mną. We wszystkich rytuałach, w których uczestniczą, aby czcić szatana, będą bezcześcili Mój Krzyż i wszystko, co jest związane z Moją Męką.

    Poznacie tych zdrajców po ich symbolicznych gestach, które obrażają Moją Boskość.

    • Bulinek said

      to zdjęcie z wyboru papieża ,ze niby jest cień diabła nie jest prawdziwe jest przerobione . widziałam oryginalne zdjęcia i cień jest normalny.

  24. ... said

    Rewolucja francuska w Kościele katolickim – ks. prof. Michał Poradowski

    Przez przeszło dwieście lat, rewolucja francuska daremnie usiłowała rozciągnąć się także i na Kościół katolicki, a osiągnęła to dopiero w czasie Drugiego Soboru Watykańskiego (DSW). Co więcej, osiągnęła nie tylko pewne wpływy na obrady tegoż Soboru, ale także i oczywiste triumfy. Już na początku Soboru, wśród jego uczestników, wyraźnie zamanifestowały się trzy pozycje: gorących entuzjastów ideologii rewolucji francuskiej, zdecydowanych wrogów tejże, oraz osób niezdecydowanych. Tak entuzjaści, jak i wrogowie ideologii rewolucyjnej usiłowali pozyskać owych niezdecydowanych.

    Ale kim byli ci “niezdecydowani”? Byli to prawie wyłącznie biskupi z krajów pozaeuropejskich, a więc azjatyckich, afrykańskich, amerykańskich, australijskich, czyli osoby, które niewiele wiedziały o historycznej roli rewolucji francuskiej, a przede wszystkim o jej zdecydowanie antychrześcijańskim charakterze.

    Dlaczego jednak znaczna część biskupów z krajów europejskich z takim entuzjazmem odnosiła się do ideologii rewolucji francuskiej? Odpowiedź jest bardzo prosta: bo albo byli masonami, albo też byli zwolennikami ideologii masońskiej, bo przecież rewolucję francuską przygotowała masoneria i to głównie jeśli chodzi o samą ideologię rewolucji i jej charakter antychrześcijański. Jak wielu było masonów wśród Ojców Soboru świadczą ich przemówienia jakby żywcem brane z encyklik papieskich, które potępiały masonerię i jej ideologię. Wystarczy zajrzeć do owych encyklik papieskich, poczynając od Klemensa XII z roku 1738 aż do Piusa XII, aby stwierdzić, że opinie te dziwnie pokrywały się lub co najmniej zbliżały do błędów potępionych przez papieży we wspomnianych wyżej encyklikach. Zresztą porównanie między rewolucją francuską i Soborem przyszło niemal w początkach obrad i to ze strony entuzjastów rewolucji francuskiej, gdyż porównanie to po prostu narzucało się, zwłaszcza jeśli chodzi o przebieg początkowych obrad soborowych. Przypomnijmy, że zwołanie Stanów Generalnych przez króla Francji Ludwika XVI i z jego inicjatywy (choć można podejrzewać, że inicjatywa ta została mu przez kogoś podsunięta), oraz drobiazgowe przygotowania tematów obrad, które miały na celu unowocześnienie ustroju państwa, to wszystko zostało już w pierwszej sesji odrzucone, lub co najmniej nie brano tego pod uwagę, gdyż zgromadzeni postanowili zrobić wszystko po swojemu i z własnej inicjatywy. To samo stało się z Drugim Soborem Watykańskim, jako iż Ojcowie Soboru odrzucili materiał przygotowany przez Stolicę Apostolską i postanowili wszystko zacząć na nowo, według własnej inicjatywy, okazując w ten sposób zupełny brak szacunku dla Kurii Rzymskiej i jej pracowników, a więc postąpili zupełnie tak samo jak stało się w czasie rewolucji francuskiej. Ale nie ograniczono się tylko do owych porównań formalnych, lecz świadomie żądano, aby “duch” rewolucji francuskiej zapanował na Soborze. Wszyscy pamiętamy, jak kardynał Suenens oświadczył, że “Vaticanum II to jest rok 1789 w Kościele”, a więc porównał Drugi Sobór Watykański z rewolucją francuską, nadto dominikanin Yves Congar poszedł jeszcze dalej i porównał Sobór do rewolucji październikowej (i słusznie, gdyż rewolucja październikowa była tym dla Rosji co rewolucja francuska dla Francji). A obaj powiedzieli to z zachwytem i z wielką radością. W ten sposób prawie wszyscy uczestnicy DSW uznali jednogłośnie, że triumfuje na nim ideologia rewolucji francuskiej; jedni stwierdzili to z radością, a drudzy z ubolewaniem, ale opinia na ten temat była niemal jednomyślna.

    Wkrótce okazało się, że zwolennicy ideologii rewolucji francuskiej stanowili większość, stąd też bez większych trudności narzucali swoje opinie i żądali całkowitej zmiany, tak co do ustroju prawnego Kościoła, jak też co do tradycyjnej nauki Kościoła. Usiłowano więc wszystko zmienić, ale nie zawsze w sensie udoskonalania, lecz raczej z zamiarem zrobienia wszystkiego na odwrót.

    I tak, na przykład, od czasów apostolskich aż do II Soboru Watykańskiego, Kościół był zawsze monarchią i to nie jakąkolwiek, gdyż nawet Mesjasz był zapowiadany przez proroków jako król. Królowie, przybywający do Palestyny kierowani przez gwiazdę, zapytywali Heroda: gdzie się narodził przyszły król Izraela, stąd też i rzeź niewiniątek, zarządzona przez Heroda. Jezus z Nazaretu został skazany jako Bóg-człowiek, ale także jako król i sam bardzo często nauczał o Królestwie Bożym. Dlatego też Kościół od początku przyjął ustrój monarchiczny i zachował go aż do DSW, czego nie należy mieszać ze sprawą Państwa Kościelnego i jego ustroju monarchistycznego. Cały ustrój Kościoła, aż do DSW, był zawsze monarchiczny i to w sensie takim, że władza jego szła z góry, od Boga, od papieża aż do proboszcza wiejskiego, a prawo kanoniczne drobiazgowo określało odnośną jurysdykcję. Kościół był więc monarchią “par excellence” i to zupełnie niezależnie od zmiennych sytuacji politycznych, będąc już monarchią przed posiadaniem własnego Państwa, jak i też po jego utraceniu, czy też kiedy odzyskał je symbolicznie jako Citta del Vaticano. Miało to swoje ogromne konsekwencje praktyczne, jak na przykład pełnia władzy papieża, niezależność władzy biskupa w swej diecezji, czy też proboszcza w swej parafii, oczywiście zawsze według przepisów prawa kanonicznego.

    Cała ta monarchiczna struktura Kościoła została zniszczona przez Drugi Sobór Watykański, a to głównie dlatego, że DSW, będąc entuzjastą ideologii rewolucji francuskiej, wprowadził do wewnątrz Kościoła ustrój demokratyczny i to demokracji nie starożytnej, a wiec ateńskiej, lecz demokracji rewolucji francuskiej, a wiec demokracji totalitarnej, bo russonianej 1). To już nie wola Boga, Chrystusa Króla, rządzi Kościołem-monarchią, przez swego wikariusza-papieża, ale “Lud Boży” przez nowoczesne struktury demokratyczne. Po DSW bowiem papieże nie mają już władzy królewskiej i we wszystkim, zgodnie z prawem kanonicznym już zdemokratyzowanym, muszą odwoływać się do najrozmaitszych instytucji demokratycznych, jak Sobory, Synody itd. i działać według “woli ludu”, jak w każdym ustroju demokratycznym. Podobnie też zmieniła się sytuacja wszystkich biskupów, gdyż zostali pozbawieni pełni władzy, którą mieli w dawnym ustroju monarchistycznym Kościoła, a obecnie zależą nie tylko od Rzymu, czyli od Stolicy Apostolskiej, lecz także od Synodów i ich postanowień, a przede wszystkim od Episkopatu i jego “demokratycznych” uchwał. To samo odnośnie proboszczów, którzy dawniej, w ustroju monarchistycznym Kościoła, mieli pełnie władzy w swych parafiach, podczas gdy obecnie ich władza została bardzo ograniczona, a to głównie przez swych własnych parafian, których muszą się radzić niemal we wszystkich sprawach i prosić o pozwolenie “rady parafialnej”. Stąd też zupełna zmiana w nowym kodeksie prawa kanonicznego.

    Można dyskutować, czy ustrój poprzedni, a więc monarchistyczny, był lepszy od obecnego ustroju demokratycznego, ale nas interesuje tutaj zupełnie co innego, a mianowicie stwierdzenie, że rewolucja francuska, a według niektórych, jak widać, rewolucja październikowa czyli bolszewicka, odniosły triumf w Kościele, narzucając mu swoją ideologię polityczną, w miejsce zasad jakie dał mu sam Chrystus Pan. Łatwo jest zdać sobie sprawę z tej zasadniczej zmiany, porównując treść poprzedniego i obecnego Kodeksu Prawa Kanonicznego, i to nie tylko co do sprawy ustroju Kościoła, ale także i przede wszystkim odnośnie wszystkich zwyczajów życia chrześcijańskiego; wiele z tego co w dawnym Kodeksie Prawa Kanonicznego było zakazane, w obecnym Kodeksie jest nakazane lub co najmniej dozwolone 2). A nie są to sprawy banalne, bo za nimi znajdują się bardzo ważne zasady moralne i dogmatyczne. W dawnym ustroju monarchicznym spełniała się wola Boża, wola Chrystusa Pana, a w ustroju demokratycznym, obecnie zaprowadzonym, spełnia się wolę człowieka, wolę ludu i jego zachcianki, często całkowicie sprzeczne z wolą Boga i z nauką Chrystusa Pana. Nadto, ta “wola ludu” w praktyce sprowadza się do woli “większości głosów”, a więc decyduje liczba, a nie racja czy słuszność. Widzimy obecnie jak często, w parlamentach krajów tradycyjnie chrześcijańskich, przechodzą większością głosów ustawy całkowicie niezgodne z wolą Boga. Bóg mówi: “nie zabijaj”, a wola ludu uchwala ustawy pozwalające na zabijanie nienarodzonych. Bóg mówi przez słowa liturgii ślubnej do małżonków: “nie porzucę cię aż do śmierci”, a “wola ludu” uchwala ustawy o rozwodach. Trzeba pamiętać, że demokracja rewolucji francuskiej nie uznaje ani prawa naturalnego, ani też Dekalogu.

    Wejście demokracji rewolucji francuskiej do wnętrza Kościoła spowodowało także zasadniczą zmianę roli Kościoła w społeczeństwie jako takim. Kościół monarchistyczny, rządzony przez Chrystusa Króla, służył Bogu, a obecny Kościół demokratyczny sam podkreśla w dokumentach II Soboru Watykańskiego, iż służy człowiekowi i ludzkości, a ta “ludzkość” często utożsamia się z tzw. “światem”, a przecież Chrystus Pan przestrzega nas przed “światem”, jako iż ten “świat” jest jeszcze często pod władzą szatana (wystarczy przypomnieć czasy Hitlera w Niemczech, czy też Stalina w Rosji). św. Jakub pisze: “…czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem?” (4,4). Niektóre idee rewolucji francuskiej wtargnęły do Kościoła już uprzednio, ale były przez autorytety kościelne zwalczane; dopiero w czasie Vaticanum II niektóre z nich zostały częściowo lub całkowicie przyjęte przez dokumenty soborowe, a wśród nich przede wszystkim sprawa poszanowania przekonań osobistych, czyli “głosu sumienia” i jego skutków, a więc uznania innych religii, nawet pogańskich, jako równych religii katolickiej. Przypomnijmy, że według biskupa Dillona był to główny postulat masonerii 3).

    Cały szereg zasad i idei całkowicie obcych tradycyjnej nauce Kościoła, głoszonych przez entuzjastów rewolucji francuskiej, zaczęło przenikać do wnętrza życia religijnego Kościoła, mimo iż były one wielokrotnie przez poprzednich papieży odrzucane i napiętnowane jako heretyckie, lub co najmniej jako całkowicie niezgodne z nauką Kościoła, zwłaszcza przez ostatnich papieży przedsoborowych, a więc przez Piusa IX, Piusa X, Piusa XI i Piusa XII. Tak zwana “nowa teologia”, oparta na potępionym modernizmie, ukazuje się jeszcze przed drugą wojną światową, ale to dopiero po zwołaniu Vaticanum II i w czasie jego obrad zaczyna się proces asymilacji tych herezji wśród katolików i przesiąkanie ich do dokumentów II Soboru Watykańskiego, a zwłaszcza do ich interpretacji. Ta “nowa teologia” zrywa całkowicie z “teologią tradycyjną” Kościoła katolickiego, z nauką Kościoła niemal dwutysiącletnią, bo od czasów Chrystusa Pana i Apostołów aż do DSW. Teologia tradycyjna była i jest aż do dzisiaj oparta na tzw. “philosophia perennis”, czyli na filozofii chrześcijańskiej, wypracowanej przez Ojców Kościoła, jako podstawy teologii katolickiej, nie każda bowiem filozofia może być przydatną dla teologii katolickiej, a tylko takie filozofie, które szanują metafizykę, szukającą prawdy, jako iż właśnie z prawdą utożsamia się Chrystus Pan i Jego nauka. Nadto, aby prawda mogła być zrozumiale przedstawiona, konieczna jest odpowiednia terminologia, czyli dokładne określenie znaczenia słów i właśnie philosophia perennis jest jedyną filozofią, która dzięki nieustannej i żmudnej pracy filozofów, wypracowała konieczną terminologie. Było to dzieło wielu wieków, a skromne lecz bardzo ważne jej podstawy przygotowała już filozofia Sokratesa, Platona i Arystotelesa, dzięki czemu pierwsi Ojcowie Kościoła mogli wypracować podstawy terminologii teologicznej. Trudno tu nie wspomnieć głośnego filozofa chrześcijańskiego jakim był Boethius, który najbardziej przyczynił się do wypracowania terminologii filozoficzno-teologicznej, dzięki której powstała philosophia perennis, pozwalająca na uprzystępnienie wiernym największych tajemnic Wiary, jak np. Trójcy Przenajświętszej, czyli istnienia jednego Boga w trzech osobach, Ojca, Syna i Ducha świętego, czy też tajemnicy Chrystusa Pana jako Boga i człowieka, a więc jednej osoby, ale dwóch natur: boskiej i ludzkiej. Ta philosophia perennis pierwszych wieków została nadzwyczajnie wzbogacona i pogłębiona przez św. Tomasza z Akwinu, dając tak zwany “tomizm”, który stał się podstawą filozoficzną teologii.

    Dopóki teologia chrześcijańska, a przede wszystkim teologia katolicka posługiwała się ową filozofią, a zwłaszcza tomizmem, wszystko w Wierze było jasne, zrozumiałe i poprawne, tak było w Kościele katolickim mniej więcej aż do drugiej wojny światowej, a jeśli pojawił się jakiś niedouczony teolog to Stolica Apostolska zabierała głos. Stąd też tak liczne encykliki wspomnianych już uprzednio papieży Piusów, od IX aż do XII. Przez niedouczonych teologów należy rozumieć tych, którzy odrzucili philosophia perennis, a przede wszystkim tomizm i zaczęli posługiwać się współczesnymi filozofiami, które absolutnie nie nadają się do rozważań teologicznych. Wspomniana już “nowa teologia” właśnie posługuje się owymi pseudofilozofiami współczesnymi, jak np. egzystencjonalizmem lub fenomenologią, a tym bardziej tzw. “filozofią działania” (Blondel). Wyjątkowo można by w pewnych wypadkach posługiwać się w teologii tzw. “filozofią czynu” Augusta Cieszkowskiego, ponieważ filozofia ta daje pierwszeństwo “prawdzie”, gdyż ta prawda metafizyczna dla Cieszkowskiego utożsamia się z Chrystusem Panem (zob. Cieszkowskiego Ojcze nasz).

    Wszystkie współczesne pseudoteologie opierają się albo na egzystencjonalizmie, albo też na fenomenologii, stąd też nie są teologiami, lecz mają charakter wyłącznie osobistych opinii, a opinie te, jeśli chodzi o pisarzy przed II Soborem Watykańskiem, a więc jeszcze za życia papieży Piusów, zostały potępione i uznane za heretyckie. Niestety, mimo tych potępień, naucza się ich obecnie w Seminariach i na katolickich Wydziałach Teologicznych, stąd też zamęt jaki panuje obecnie w naszym życiu religijnym. Stąd też tylko powrót do philosophia perennis może położyć kres tym bałamuctwom.

    Wielkim triumfem rewolucji francuskiej w Kościele katolickim jest porzucenie “teocentryzmu” i zastąpienie go “antropocentryzmem”. Cały światopogląd chrześcijański jest zbudowany na teocentryzmie i nie może istnieć światopogląd chrześcijański bez teocentryzmu, stąd też porzucenie teocentryzmu jest unicestwieniem chrześcijaństwa. Sprawa ta jednak nie jest taka prosta, gdyż wchodzi tutaj w grę także i fakt Wcielenia, a więc przyjęcia przez Słowo Boże natury człowieka. Stąd też kiedy papież Paweł VI z dumą głosił światu, oświadczając: “My również mamy kult człowieka”, wierzący katolicy odnieśli to oświadczenie do Jezusa z Nazaretu, czyli do człowieczeństwa Chrystusa Pana, który przez przyjęcie natury ludzkiej w łonie Najświętszej Dziewicy, stał się Bogiem-człowiekiem, stąd to i wyłącznie to człowieczeństwo Chrystusowe może odbierać kult religijny wśród chrześcijan, ale nigdy, w żadnym wypadku, jakiejkolwiek innej osoby, a nawet nie osoby Najświętszej Marii Panny. Kościół, w ciągu całej swej historii, zawsze rozróżniał między kultem religijnym Boga i kultem świętych, wyniesionych na ołtarze (figury, obrazy itd.). Kult Boga w Kościele katolickim zawsze był i jest uważany jako adoracja, zwany “latria”, kult zaś świętych tylko jako czczenie, a więc jako “dulia”, natomiast kult religijny Matki Bożej jako “superdulia”, a więc Kościół zawsze bardzo wyraźnie rozróżniał między kultem Boga i stworzeń boskich.

    Tak więc, w czasie DSW, mimo dążności do zastąpienia tradycyjnego teocentryzmu przez antropocentryzm, istniała nadal świadomość, że “kult człowieka”, tak wychwalany przez papieża Pawła VI, nie ma nic wspólnego z antropocentryzmem ideologii rewolucji francuskiej, ale obecnie, trzydzieści lat po DSW, już nie przypomina się tajemnicy Wcielenia, lecz wprost mówi się o człowieku jako takim. Stąd też poprzedni antropocentryzm, usprawiedliwiany przez dogmat Wcielenia, został zastąpiony zwykłym i wulgarnym antropocentryzmem. Co więcej, zwolennicy Teilhard’a de Chardin, nawiązują nawet do ewolucji, uważając, że to dzięki niej małpa stała się człowiekiem. Jest to więc antropocentryzm zoologiczny, a więc jak najbardziej zgodny z ideologią rewolucji francuskiej. Tak zwana “nowa teologia” właśnie jest budowana na tym ewolucyjnym antropocentryzmie, a więc jest też całkowicie sprzeczna z teologią tradycyjną.

    Ten ewolucyjny antropocentryzm, głoszony w czasie DSW, jeszcze bardziej zapanował w życiu religijnym katolików, kiedy po Soborze zaczęto przeprowadzać najrozmaitsze reformy i zmiany w liturgii Kościoła katolickiego. Cała liturgia dwutysiącletnia była liturgią teocentryczną, poczynając od stylu budowy świątyń, kościołów i kaplic, które własną strukturą były skierowane ku Bogu, ku Niebiosom, ku wieczności. Przepiękne katedry średniowiecza do dziś mówią nam o Bogu, o Trójcy Przenajświętszej, o wieczności. Bardziej jeszcze mówią do nas witraże, obrazy, rzeźby, a to dlatego, że panował wśród wiernych teocentryzm. Obecnie, po reformach posoborowych, to co nowe, czy to budowle, czy malowidła, obrazy, figury, ołtarze niewiele mówią nam o Bogu i wieczności, gdyż są już przesiąknięte antropocentryzmem. Najbardziej widać to w zmianie liturgii. Ołtarz już nie jest ukierunkowany ku Bogu, ale ku ludziom. Celebrant też jest zwrócony ku wiernym, biorącym udział w ceremonii, a nie ku Bogu. Najświętszy Sakrament dawniej znajdował się w centrum kościoła, a dziś nieraz trudno go znaleźć. Cała liturgia Mszy świętej została tak zmieniona, że nic w niej nie zostało z teocentryzmu, gdyż wszystko zostało podporządkowane antropocentryzmowi. Nieliczni świeci, którzy ocaleli w okresie nowego obrazobórstwa posoborowego, chyba ze zdumieniem patrzą na to co się w świątyni obecnie dzieje; zapewne zapytują czy owe ceremonie mają coś wspólnego z dawną Mszą świętą, czy też są to jakieś protestanckie zebrania; i nic dziwnego skoro obecna liturgia mszalna została wzięta z protestanckiej ceremonii. Tak to antropocentryzm wyrugował teocentryzm.

    Największe jednak spustoszenie dokonał w tak zwanej “nowej teologii”, której “nowość” polega właśnie na całkowitym zerwaniu z teologią tradycyjną i na powrocie do wszelkich poglądów heretyckich, jakie ukazywały się w ciągu dwutysiąclecia chrześcijaństwa.

    Ta “nowa teologia” daje nam nowe pojęcie Kościoła, całkowicie niezgodne z pojęciem tradycyjnym. Aż do II Soboru Watykańskiego Kościół był pojmowany przede wszystkim jako Ciało Mistyczne Chrystusa Pana, według teologii św. Pawła. Do Kościoła należały tylko i wyłącznie osoby wierzące w Chrystusa Pana, jako Boga-człowieka i w naukę Kościoła, a przyjmowani byli do Kościoła przez Chrzest św. Natomiast “nowa teologia” pojmuje Kościół jako wspólnotę wszystkich ludzi, żyjących na planecie Ziemia, a więc także i nie wierzących i nie ochrzczonych, a nawet takich, którzy o Kościele nic nie słyszeli i go nie znają, ale przez “nową teologię” są uważani jako “chrześcijanie anonimowi”. Takie pojęcie Kościoła zrujnowało misjonarstwo, bo po co misjonarze mają nawracać pogan, jeśli ci, będąc poganami, i tak należą do Kościoła i będą zbawieni?

    “Nowa teologia” narzuciła także katolikom nowe pojęcia ekumenizmu, który jest pojmowany jako zjednoczenie wszystkich religii, nawet pogańskich, które, aż do II Soboru Watykańskiego uważane były jako szatańskie, a to na podstawie psalmu 95, który mówi: “ąuoniam omnes dii gentium daemonia”, czyli: bożkowie pogan są demonami.

    Tę “nową teologię” naszych czasów charakteryzuje także przesadny subiektywizm, czyli szukanie pewności tylko i wyłącznie we własnej świadomości, a więc w sobie samym, a nie w świecie zewnętrznym, czyli w Objawieniu zawartym w Piśmie św. i w Tradycji, ani też w oficjalnej nauce Kościoła, głoszonej w ciągu wszystkich wieków jego istnienia. Ta “nowa teologia” nie bierze więc pod uwagę Depositum Fidei, o którym tak gorliwie przypominał św. Paweł w liście do Tymoteusza (2 Tym. l, 12). Także tradycyjna nauka Kościoła nie interesuje tej “nowej teologii”, stąd też jej najrozmaitsze dziwactwa i bałamuctwa, jak np. że wszyscy ludzie będą zbawieni, niezależnie od tego w jaki sposób żyją, a więc że nie istnieje piekło, a przecież Chrystus Pan powiedział: “Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, zbawion będzie, a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (św. Mk 16, 15-16).

    Ukazał się też w tej “nowej teologii” nowy personalizm, zupełnie inny niż ten tradycyjny, oparty na filozofii Boethiusa i św. Tomasza z Akwinu. Ten “nowy personalizm” to pogański kult człowieka, nawiązujący do myśli Spinozy, Kanta i Hegla, a przesiąknięty panteizmem.

    Głównymi przedstawicielami tej “nowej teologii”, potępionej wielokrotnie przez ostatnich papieży przedsoborowych, są Karl Rahner, Yves Congar, Alois Grillmeier, Hans Kung, De Lubac, Semmelroth, Urs von Balthazar i Schillebeeck.

    Oto niektóre triumfy rewolucji francuskiej w Kościele katolickim.

    Największym jednak triumfem rewolucji francuskiej jest to, że w miejsce tradycyjnej zasady: “wszystko dla większej chwały Boga”, II Sobór Watykańskie wprowadził zasadę: “wszystko na ziemi powinno być podporządkowane człowiekowi” (Gaudium et Spes, 12, 1), czyli triumf antropocentryzmu nad teocentryzmem.

    ks. prof. Michał Poradowski

    Przypisy:

    1) Zob. I.L. Talmon, Los origenes de la dcmocracia totalitaria.

    2) Na przykład: poprzednie prawo kanoniczne zabraniało koncelebracji (c. 803), a obecne prawo kanoniczne na nią pozwala. Sprawa ta jest bardzo ważna, bo kiedy stu księży koncelebruje jest tylko jedna Msza święta, a nie sto, co bardzo interesuje dusze w czyśćcu cierpiące.

    3) G.F. Dillon, Antychryst w walce z Kościołem, Fulmen, 1994.

    (Ks. Michał Poradowski, Dziedzictwo rewolucji francuskiej, Wrocław 2001, ss.192-199)

    Za: Organizacja Monarchistów Polskich – Oddział Lublin

    http://www.bibula.com/?p=2589

  25. szafirek said

    • szafirek said

      ♥♥♥ Kocham Cię Maryjo!!! ♥♥♥

    • szafirek said

      • Nn said

        • szafirek said

          „Ks. Andrzej Adamski

          Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste

          Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą

          Konferencja formacyjna

          Co oznacza wyrażenie „czystość serca”?

          Można je rozumieć na kilka sposobów…

          Wyraz „czystość” w kontekście religijnym kojarzy się przede wszystkim ze sferą seksualną. Mówimy o zachowaniu czystości, zakonnicy ślubują czystość… Jezusowe błogosławieństwo ma jednak szerszy zakres.

          „«Czyste serca» oznaczają tych, którzy dostosowali swój umysł i swoją wolę do Bożych wymagań świętości, zwłaszcza w trzech dziedzinach: miłości, czystości, czyli prawości płciowej, umiłowania prawdy i prawowierności w wierze” — czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego (nr 2518). Katechizm wskazuje też na zależność między czystością serca, ciała i wiary: fundamentem czystości wiary i ciała jest czystość serca. A zatem „mieć serce czyste to być nowym człowiekiem, przywróconym przez odkupieńczą miłość Chrystusa do życia w komunii z Bogiem i z całym stworzeniem, tej komunii, która jest jego pierwotnym przeznaczeniem” — mówił Jan Paweł II w Sandomierzu 12 czerwca 1999 r.

          Zadanie długotrwałe

          Czystość serca nie jest skutkiem jednorazowej decyzji. Jest długotrwałym zadaniem, które realizuje się przez całe życie. Jest to walka, która codziennie toczy się w sercu człowieka: walka przeciw siłom zła, które chcą oderwać człowieka od Boga, a działają zarówno od zewnątrz, jak i wewnątrz ludzkiego „ja”. „Aby zwyciężyć w tej walce, człowiek musi się zwrócić ku Chrystusowi. Może zwyciężyć tylko umocniony Jego mocą, mocą Jego krzyża i Jego zmartwychwstania. «Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste» (Ps 51, 12) — woła Psalmista, który świadomy jest swojej słabości i wie, że aby być sprawiedliwym wobec Boga, nie wystarczy sam ludzki wysiłek” — przypomina Jan Paweł II. Natomiast owocem tej walki jest wielki dar: Ludzie czystego serca już tu, na ziemi, potrafią dostrzegać w całym stworzeniu to, co jest od Boga; potrafią odkrywać we wszystkim to, co od Boga pochodzi, i to, co do Boga prowadzi. A zatem czystość serca przysposabia do oglądania Boga twarzą w twarz w wieczności. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Będą oglądać w wieczności, ale będą też umieli dostrzec Jego obecność w świecie już tu, na ziemi.

          Sposoby walki o czystość

          Jak konkretnie powinna wyglądać walka o czystość serca w naszym życiu? Katechizm Kościoła Katolickiego podsuwa kilka propozycji. Po pierwsze, walka o oczyszczenie serca dokonuje się przez cnotę i dar czystości. Czystość pozwala kochać sercem prawym i niepodzielnym. Drugim polem tej walki będzie walka o czystość intencji we wszystkim, co czynimy. Polega ona na szukaniu zawsze woli Bożej. Tę czystość intencji podkreśla bardzo mocno św. Ignacy Loyola w swych Ćwiczeniach duchownych. Pytanie, czy podejmuję jakieś dzieło ze względu na większą chwałę Bożą, jest dla niego podstawowym kryterium oceny danej decyzji.

          Kolejnym polem walki o czystość jest czuwanie nad czystością spojrzenia — tak zewnętrznego, przez zmysł wzroku, jak i wewnętrznego — to znaczy uczuć i wyobraźni. Dążenie do czystości serca nakłada konieczność odrzucenia jakiegokolwiek upodobania w nieskromnych myślach lub obrazach. Wreszcie czwartym polem walki o czystość jest modlitwa i korzystanie z sakramentów świętych, a zwłaszcza sakramentu pokuty.

          Czystość serca domaga się także wstydliwości — rozumianej jako cierpliwość, skromność i dyskrecja. Nie należy jednak zawężać wstydliwości tylko do sfery seksualnej — wstydliwość chroni całą intymność osoby, strzegąc jej także przed niezdrową ciekawością i niedyskrecją. Daje prawo do zachowania tajemnicy. W najgłębszym wymiarze wstydliwość stoi na straży godności ludzkiej.

          Walka trwa

          Podstawowym polem walki o czystość serca jest ludzkie sumienie. Trzeba jednak pamiętać, że nikt z nas nie żyje na świecie sam. Żyjemy w rodzinach i społeczeństwie. Spotykamy innych ludzi, korzystamy z mediów, rozmawiamy ze sobą. Na tych wszystkich obszarach lansuje się dziś styl życia, który z czystością serca ma niewiele wspólnego, a który określa się jako „cywilizację śmierci”. „Cywilizacja śmierci chce zniszczyć czystość serca. Jedną z metod tego działania jest celowe podważanie wartości tej postawy człowieka, którą określamy cnotą czystości. (…) Cywilizacja, która w ten sposób rani lub nawet zabija prawidłową relację człowieka do człowieka, jest cywilizacją śmierci, bo człowiek nie może żyć bez prawdziwej miłości” — to znów słowa Jana Pawła II z Sandomierza. W homilii tej (poświęconej zresztą w całości rozważanemu przez nas błogosławieństwu) Ojciec Święty podkreślił, że wyjątkowo ważnym miejscem walki o czystość serca jest rodzina i przypomniał rodzicom o ich obowiązku zdecydowanej obrony czystości swoich progów domowych i godności każdej osoby. Wzorem zaś czystości serca jest dla nas Maryja Niepokalana — wolna całkowicie od grzechu, cała święta i czysta. Jej przeto zawierzmy walkę o czystość naszych serc — walkę, od której zależą losy świata.

          Pytania do refleksji:
          – Czy dbam o czystość moich myśli, spojrzeń i uczynków? Czy swoim zachowaniem nie daję zgorszenia innym w tej dziedzinie?
          – Czy zachowuję czystość intencji? Czy podejmując jakiekolwiek dzieło, zastanawiam się nad jego zgodnością z wolą Bożą? Czy szukam w podejmowanych pracach chwały Boga, czy raczej własnego zadowolenia?
          – Czy potrafię zachować dyskrecję, nie ulegam pokusie wścibstwa, szanuję sekrety innych osób?”
          http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/rozaniec200805-stworz.html

        • szafirek said

  26. Bożena said

    ZACZĘŁO !!! się nic dodać nic ująć

  27. Dzieckonmp said

    ksiądz James Martin, juz ponad rok temu ostrzegał przed schizmą w Kościele ze względu na potencjalne zmiany proponowane przez Franciszka. Warto przeczytać komentarze od tekstem jak równiez zobaczyć zobaczyć film. Niestety jest chyba w języku hiszpańskim to może ktoś nam go streści.

    http://tnij.org/alpg7fw

  28. szafirek said

    „+ W czasie Adwentu obudziła się w duszy mojej tak wielka tęsknota za Bogiem. Duch mój rwał się do Boga całą swą mocą, jaką ma w swoim jestestwie. W tym czasie Pan udzielił mi wiele światła poznania Jego przymiotów.

    Pierwszym przymiotem, jaki mi Pan dał poznać – to Jego świętość. Świętość ta jest tak wielka, że drżą przed Nim wszystkie Potęgi i Moce. Duchy czyste zasłaniają swoje oblicze i pogrążają się w nieustannej adoracji, a jeden ich tylko wyraz największej czci, to jest: Święty… Świętość Boga rozlana jest na Kościół Boży i na każdą w nim żyjącą duszę, jednak nie w równym sobie stopniu. Są dusze na wskroś przebóstwione, a są też dusze zaledwie żyjące.

    Drugie poznanie, [którego] udzielił mi Pan – to jest Jego sprawiedliwość. Sprawiedliwość Jego jest tak wielka i przenikliwa, że sięga w głąb istotnej rzeczy i wszystko wobec Niego staje w obnażonej prawdzie, i nic się ostać by nie mogło.

    Trzecim przymiotem – jest miłość i miłosierdzie. I zrozumiałam, że największym przymiotem jest miłość i miłosierdzie. Ono łączy stworzenie ze Stwórcą. Największą miłość i przepaść miłosierdzia poznaję we Wcieleniu Słowa, w Jego odkupieniu, i tu poznałam, że ten przymiot jest największy w Bogu.”
    Dz. św.s.Faustyny (180)

  29. młody said

    Na niektórych katolickich portalach ludzie cieszą się z wyników Synodu i są żli na tych którzy „niepotrzebnie panikowali i mówili o jakiejś schizmie”.Ślepota tych ludzi rzekomo katolików jest porażająca.Za rok miny im zrzedną jak zobaczą co Synod zwyczajny zrobi z Kościołem.Ten kto sie upiera i mówi że w Kościele jest wszystko ok moim zdaniem ciężko grzeszy bo wprowadza ludzi w błąd.Nie wiem czy moje tłumaczenia żeby poczytali Pismo św i orędzia mówiące o upadku Kościoła coś ich przekonają.Czasami zdaje mi sie ze ci ludzie sa niereformowalni w swoim uporze i ślepocie.Modlić się za nich dużo trzeba i za Kościoł Święty.Jednak co ma być to będzie.

    • szach said

      metoda małych kroczków sprawdzała się wielokrotnie (czy to sprawy aborcji, czy eutanazji, manipulacji genetycznych, LGBT, rozwodów, pozbawiania ludzi środków do życia =bez zasiłku dla bezrobotnych ,jedynych żywicieli rodzin…) i tu jest widać stosowana przez Franciszka. Zaczęło się mówić o Komunii św. dla cudzołożników, o jakichś darach jakimi homoseksualiści mieli by „obdarowywać” wspólnoty katolickie… Czyli takie oswajanie ludzi z tematem. Metoda stara jak świat. I niestety skuteczna. Bo przytępia wrażliwość i pozwala uniknąć początkowego oburzenia. Tzw. gotowanie żaby. A co do Franciszka, to mam tyle wątpliwości,że głowa boli. Choćby jego mina na modlitwie przypomina mi minę ucznia, który wywołany do odpowiedzi chce przekonać nauczyciela, że myśli a wie,że nie ma pojęcia o temacie. Poza tym, już kilkakrotnie słyszałam z ust Franciszka o tym,że Bóg nie boi się nowości, a to jakoś podejrzanie mi się kojarzy. W homilii z okazji beatyfikacji Pawła VI ,używa takich sformułowań w odniesieniu do Synodu
      ” Zasialiśmy i nadal będziemy siać cierpliwie i wytrwale, będąc pewnymi, że Pan daje wzrost, temu co zasialiśmy”. A co zasiali ? Z pewnością wiele dobrych ustaleń , ale najgłośniej wybrzmiało to, co niedopuszczalne w sumieniu katolika . I takie zdanie z homilii : ” poczuliśmy moc Ducha Świętego, który prowadzi i nieustannie odnawia Kościół wezwany do niezwłocznego opatrzenia krwawiących ran i rozpalenia nadziei dla wielu ludzi pozbawionych nadziei. ”
      Nie przychodzi mi tu co innego na myśl, jak właśnie te odrzucone fragmenty wniosków synodalnych ,zamieszczone we wpisie. O jakich ludziach pozbawionych nadziei mowa ? Katolik ,starający się żyć zgodnie z nauczaniem Kościoła nie jest nigdy pozbawiony nadziei , bo ma nadzieję szczęśliwości wiecznej . Pozbawionym nadziei może być tylko ktoś, kto nie karmi się Chlebem Żywym lub jest poza Kościołem z jakichś względów .
      Ale może ja źle to odbieram ?

    • Atanazy said

      Nie można wykluczyć, że modlitwa doprowadziła do odroczenia w czasie bolesnych wydarzeń dla Kościoła. Ludzie się cieszą i może słusznie, bo wydłużył się czas na nawrócenie.
      Tylko spekuluję, może wszystko od początku było tak zaaranżowane przez Biskupa Rzymu.

      • Zorrro said

        Nie.wiem.czy ten.czas da więcej nawrocen, czy jeszcze większą apostazję. W moim wojewódzkim mieście zarówno w koscielenkatedralnym jak i tych największych optycznienwidqc, jak bardzo spada frekwencja na niedzielnych Mszach
        Moim zdaniem odsuwane są straszne kary, jakie zapowiadane są na ludzkosc za te niszczenie KK.

        • szach said

          ludziom za dobrze jest, najedzeni do syta, to o Bogu nie myślą. Ale jak przyjdzie trwoga, to zobaczysz .. A w Polsce jest jeszcze nieźle. Raczej Bogu dziękujmy ,bo jakość Polskiego katolicyzmu jest niezła , żeby nie powiedzieć -jeszcze dobra . Przynajmniej jeszcze nieźle znamy katechizm KK , działa wiele ruchów i stale mamy powołania kapłańskie i zakonne ,a nasi księża, w większości ,są wspaniali. Pewnie,że nie jest dobrze ,bo naród w większości ogłupiony ,ale ta 1/3 narodu ciągle nieźle się orientuje i prawidłowo wyznacza swój kurs .

    • Dzieckonmp said

      Takim miny nigdy nie zrzedną Chyba jedynie w kwietniu po ostrzeżeniu

      • szach said

        a ja myślę, że teraz czas na ich na wierzchu aż do wtrącenia Antychrysta w otchłań Piekła. Będzie co Bóg da.

  30. Piotr2 said

    Bóg Ojciec: Ląd zostanie oczyszczony, tak samo jak Moje dzieci zostaną oczyszczone z wszelkich nieprawości

    Orędzia Ostrzeżenia
    niedziela, 12 października 2014, godz. 18.40

    Moja najdroższa córko, nadejdzie wiele zmian, jako że przybliża się czas Powtórnego Przyjścia Mojego Umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa.

    Nie lękajcie się, Moje dzieci, bo te rzeczy muszą się wydarzyć, aby Moje dzieci zostały oczyszczone, tak aby mogły się radować, kiedy ów Dzień nadejdzie i rozpocznie się świat bez końca. Moje Obietnice zawsze się wypełniają i zawsze wszystko dobrze się kończy.

    Pragnę, abyście błagali o Miłosierdzie dla każdej duszy żyjącej na świecie, tak aby ludzka rasa, w Moich Oczach, zjednoczyła się w jedno. Wkrótce nienawiść, zło i niesprawiedliwości tego świata spotka nagły koniec, a światło Mojego Królestwa zajaśnieje nad wami. Gdy Nowy Raj odsłoni całą swoją wspaniałość, wówczas zapanuje pokój, a miłość wypełni ziemię. Moja Sprawiedliwość wykorzeni wszelkie zło, a ci, którzy — pomimo Mojej Interwencji — będą trzymali się diabła, zostaną przegnani. Wtedy nie będą już wylewane łzy i ostatnia część Mojego Przymierza zostanie sfinalizowana.

    Powstańcie, Moje dzieci, wznieście wasze serca w nadziei i zaufaniu. Zainterweniuję na wiele sposobów, aby nie dopuścić, żeby zniszczyły was niecne postępki, oszukańcze zdrady i herezja. Mój Czas nastał i Moi wrogowie zostaną powaleni, gdyż Ja walczę o to, aby nadać wszystkiemu właściwy porządek, tak aby wszyscy byli przygotowani. Ląd zostanie oczyszczony, tak samo jak Moje dzieci zostaną oczyszczone z wszelkich nieprawości, a Ja podniosę cichych i pokornych oraz tych o czułych sercach, aby zajęli swoje miejsca w Nowym Niebie i w Nowej Ziemi.

    Nigdy nie traćcie nadziei, bo wszelka Moc należy do Mnie. Przyjdźcie do Mnie, Moi maleńcy, i znajdźcie pocieszenie w bezwarunkowej Miłości, jaką was obdarzam. Zaufajcie Mi, a cała chwała będzie należeć do was.

    Wasz umiłowany Ojciec

    Bóg Najwyższy

    Króluj nam Chryste.

  31. Powiew ze wschodu said

    BBC: Papież Franciszek przegrał walkę o prawa gejów
    Papież Franciszek zalecał przyjęcie dokumentu, który radykalnie zmienić miał postawę Kościoła katolickiego do homoseksualistów. Jego inicjatywa zakończyła się fiaskiem, podaje BBC.
    http://zmianynaziemi.pl/wideo/bbc-papiez-franciszek-przegral-walke-o-prawa-gejow

    • Gosia 3 said

      Powiewie!! to nieprawda że on przegrał , to co się pojawiło w Kościele nie miało prawa zaistnieć nawet w propozycjach pod rozważanie. Ale oni teraz będą go chwalić za to że coś na krótko odpuścił.
      To będzie mu przypisywane jako zasługa. Jego miłosierna pokora dla przeciętnego katolika jest nie do odrzucenia. Dlatego tak dużo za nim pójdzie i będzie wywyższany za to że jednak tego nie wprowadził. Tak będzie postrzegany, my się interesujemy to wiemy co się działo na Synodzie. Wielu ludzi nie ma dostępu do internetu. Z relacji mediów wynika, że to nie Franciszek lecz niedobrzy biskupi tak chcieli zniszczyć Kościół. On przecież milczał i to miał zobaczyć świat. On nie wprowadził tego grzechu do Kościoła. Niech dalej milczy Kościół ( Radio Maryja i TV Trwam) w tej sprawie to poprowadzi owieczki prosto do Piekła. Przecież sprawy Kościoła to nie polityka. o tym mogą mówić kapłani.
      Jest jeszcze czas na prawdomówność i otwarcie naszych polskich kapłanów w Kościele ale zostało go naprawdę niewiele. Jezus Chrystus na to czeka.

      • Powiew ze wschodu said

        Akurat BBC napisał prawdę.
        Poprzez swoje postępowanie (mianowanie odpowiednich osób) Franciszek zalecał przyjęcie dokumentu o homoseksualistach…
        Ale czy przegrał walkę, niekoniecznie rozejrzał się kto po jakiej stoi stronie itd… i „zadba” o oponentów.

        Zresztą Franciszek od dawna pokazuje jaki jest jego stosunek do homoseksualistów.

        Francis holds hands with pro-homo priest

        http://www.traditioninaction.org/RevolutionPhotos/A579-Ciotti.htm

        • Gosia 3 said

          Masz rację BBC napisał prawdę ale zauważ Powiewie takich zdjęć nie oglądają wszyscy Polacy i dlatego mają inny obraz rzeczywistości. Przekaz z TV tego nie odzwierciedla ,że za tym stoi Franciszek. I na to tylko chciałam zwrócić uwagę. Pozdrawiam

  32. CZY OBECNY PAPIEŻ JEST FAŁSZYWYM PROROKIEM? http://urbietorbi-apocalypse.net/2014-08-20-falszywy_prorok.pl.html

  33. Powiew ze wschodu said

    Lewactwo cieszy się z potwierdzenia plotek o odwołaniu kard. Burke
    Jak donosi brytyjski Telegraph:

    Papiez Franciszek zamierza usunąć ze stanowiska arcykonserwatywnego kardynała, który tępo sprzeciwił się pomysłom reformatorów, aby zwiększyć poziom akceptacji Kościoła katolickiego dla homoseksualistów i rozwodników. (…)
    Kardynał Burke, który mocno sprzeciwia się papieskim pomysłom większego otwarcia Kościoła na homoseksualistów jest obecnie szefem kościelnego Sądu Najwyższego (…) i ma zostać wyrzucony z Kurii Rzymskiej na czysto honorowe i niedecyzyjne stanowisko opiekuna Kawalerów Maltańskich. (…)
    Wraz z innymi konserwatystami był wysoce krytyczny w stosunku do pierwszej wersji dokumentu synodalnego ujawnionego w poniedziałek zawierającej ustępstwa na rzecz homoseksualistów i rozwodników (…) oskarżył papieża Franciszka o szkodzenie Kościołowi poprzez pozwolenie na dyskusję na takie tematy doktrynalne. (…)
    Kard. Burke utrzymuje twardogłowe, tradycjonalistyczne katolickie podejście i naucza, że homoseksualiści są „wewnętrznie nieuporządkowani” i że akty homoseksualne są grzechem. On posuwa sie nawet dalej twierdząc, że są one „niewłaściwe i złe”! (…)
    Z dokumentu końcowego synodu usunięto proponowane nowe zapisy o rozwodnikach i homoseksualistach, głównie za sprawą konserwatywnych biskupów z Afryki i z USA (…)
    o. Tom Reese SJ dla Telegraph: „Macie takich ludzi jak Burke, którzy są niezadowoleni z tego, o czym się dyskutuje na synodzie. Jest wielu biskupów, którzy myślą, że używany przez nas język jest zbyt ugodowy i boją się, że to w efekcie doprowadzi do tego, że zwykli ludzie dojda do wniosku, że to przecież wszystko jedno czy jesteś żonaty, rozwiedziony, czy mieszkasz z kimś, czy cokolwiek. Oni z pewnością nie chcą, aby do tego doszło” (…)

    ————–

    Drodzy Czytelnicy

    W minionym tygodniu wyszło szydło z worka. Od roku jestście świadkami żenującego spektaklu pod tytułem zarzynanie naśladujacych swojego mistrza św. Maksymiliana Kolbego – Franciszkanów Niepokalanej. Teraz widzicie, jak „kochający wszystkich” Franciszek traktuje biskupa, którego jedynym pragnieniem jest zachowanie i przekazywanie tego, co otrzymał. Stanie na strazy kościelnej praworządności. Trwanie przy katolickiej ortodoksji. Strzeżenie depozytu świętej wiary katolickiej.
    Porównajcie sobie teraz sposób potraktowania kard. Burke z pobłażliwością, jaką od wielu dziesiątków lat cieszą się pospolici kłamcy, apostaci i szkodniki chociażby pokroju Waltera kard. Kaspera, których dawno temu należałoby wyrzucić do prac ziemnych.
    Porównajcie i wyciągnijcie wnioski.
    I pomódlcie się za Kościół katolicki.
    Bramy piekielne Go nie przemogą. Ale – jak widać – mimo to próbują.
    http://breviarium.blogspot.com/

  34. agnes said

    Ojciec Święty Franciszek podsumował mówił jeszcze w sobotę wieczorem o obradach Synodu Biskupów. Stwierdził, że na hierarchów czekały liczne pokusy. Jedną z nich była w jego ocenie „pokusa wrogiej nieustępliwości”, a  więc trzymania się „tego, co napisane”. Dziś jest to pokusa „tak zwanych tradycjonalistów, a także intelektualistów” – powiedział papież.

    „Pokusa wrogiej nieustępliwości, czyli trzymać się tego, co napisane (litery), i nie pozwalać Bogu, by nas zaskoczył, Jemu, który jest Bogiem niespodzianek. Trzymać się prawa, pewników, tego, co znamy, a nie tego, czego mamy się jeszcze nauczyć i co mamy osiągnąć. W czasach Jezusa była to pokusa zelotów, skrupulantów, zapaleńców, a dziś tak zwanych tradycjonalistów, a także intelektualistów” – stwierdził Ojciec Święty.

    Z drugiej strony na biskupów czyhała biskupa, jak to określił, „buonizmu” – czyli „zgubnej pobłażliwości, która w imię zwodniczego miłosierdzia pozostawia niezagojone i niewyleczone rany” – powiedział papież. Pokusa ta „zajmuje się objawami, a nie przyczynami. Jest to pokusa ludzi pobłażliwych, zalęknionych oraz tak zwanych progresistów i liberałów” – dodał.

    Franciszek powiedział następnie o pokusie „przemienienia kamienia w chleb”, co ma przerwać doskwierający nam i długi już post.

    Z drugiej strony jest pokusa „przemiany chleba w kamień”, aby rzucić nim w grzeszników, słabych i chorych, a więc uczynić z niego brzemię nie do uniesienia.

    „Dalej pokusa zejścia z krzyża, aby zadowolić ludzi, zamiast pozostać na nim, by wypełnić wolę Ojca; pokusa ulegania duchowi świata, zamiast oczyszczać go podporządkować Duchowi Bożemu” – powiedział Franciszek. „Dalej pokusa zaniedbywania depositum fidei – depozytu wiary, jakby się nie było jego stróżami, lecz właścicielami i panami. A z drugiej strony pokusa nie liczenia się z rzeczywistością, posługiwania się językiem bardzo skrupulatnym i gładkim, by mówiąc dużo niczego nie powiedzieć!” – stwierdził.

    Papież zaznaczył zarazem, że są to normalne pokusy, pokusy, bez których nie byłoby burzliwych dyskusji. Franciszek dodał, że trzeba wszystko przeżywać wpokoju, bo Synod odbywa się cum Petro et sub Petro – z Piotrem i pod Piotrem, a więc z papieżem. Ojciec Święty stwierdził, że to właśnie jego obowiązkiem jest zachowanie jedności Kościoła.

    Dodał też, że dokument końcowy wiernie odzwierciedla wypowiedzi i dyskusje na synodzie. Teraz zostanie przekazany episkopatom jako lineamenta do kolejnego synodu. Kościół czeka zatem rok duchowego rozeznania – powiedział Ojciec Święty.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: