Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Niemcy? Jacy Niemcy? – Historia Europy 600 – 1000 A. D.

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Październik 2014

Co nam mówią w szkole?

W szkole powiedziano mi tak:

  • Polska powstała w 966 r. w momencie „przyjęcia chrztu”
  • Polacy wzięli chrzest od Czechów, bo nie chcieli wpływów niemieckich
  • Niemcy to Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego

Logicznie myślący uczeń wnioskuje z tego, że:

  • Przed 966 r. Polski nie było
  • Czeskie państwo jest starsze od polskiego
  • Niemieckie państwo to mocarstwo i cywilizacja, a polskie to smród, brud i ubóstwo

Gdzie jest wałek?

O ile wszystkie podane fakty są prawdziwe, to logicznie myślący człowiek wyciągnie z takich faktów błędne wnioski!

Gdyby podać te same fakty inaczej, lub z adnotacją, każdy zrozumiałby je prawidłowo:

  • Przed 966 r. Polska oczywiście była, ale miała inne nazwy
  • Czeskie państwo i polskie państwo to jest to samo państwo, po prostu różne części federacji, różne plemiona lub na dzisiejsze: różne województwa
  • Niemieckie państwo jeszcze 100 lat wcześniej nie istniało zupełnie, powstało na zachodnich ziemiach polskich (zwanych obecnie Połabiem).
  • Polska (pod inną nazwą) jest starsza od Niemiec i to sporo.

Dowody?

Należy zrozumieć trzy rzeczy:

  1. Nie ma w historii czegoś takiego jak dowody, są tylko poszlaki. Nie ma naocznych świadków, są tylko kroniki. Kronikarze też nie są świadkami wydarzeń, a po prostu spisują to, co ludzie mówią, albo przepisują kroniki wcześniejsze.
  2. Z ludzkiej skłonności do obrony poglądów wynika, że jeśli mamy już coś w głowie, to ciężko to wyplenić. Dlatego tak ciężko wytłumaczyć coś osobom starszym, one wiedzą „coś” i „koniec”. Nie zmienią poglądu niezależnie od argumentów.
  3. Kiedy jesteśmy dziećmi, pakuje nam się do głowy „fakty” bez dowodów. Następnie, jeśli ktoś chce nam powiedzieć, że prawda może być inna, to jeśli w ogóle chcemy z nim rozmawiać, to każemy mu to „udowodnić”, że ma rację. Ale w historii niezbitych dowodów nie ma!

Wnioskując z powyższego, należy po prostu porównać materiał dowodowy i poszlakowy na to „co wiedzieliśmy” i na to „co się dowiadujemy”. I własnym osądem należy wybrać „bardziej prawdopodobną” wersję. Inaczej do końca życia będziemy wierzyć bezkrytycznie w to, co nam mówiono w szkole!

W tym artykule na podstawie „oficjalnej” wersji historii pokażę, że nawet w wersji oficjalnej, jest tam o Polsce lepiej, niż w wersji szkolnej.

Mapy

W polskich szkołach, nie pokazuje się map sprzed 1000 r., bo po co? Jeszcze by ktoś zaczął zadawać niewygodne pytania. No jak już pokażą, to Grecję, Rzym, czy Persję, ale Polskę? Kogo taki pogański kraj może zainteresować?

1000 A. D.

ma1

Europa 1000 A. D.

Taka mapa to jest mapa idealna na lekcje historii, Niemcy są wielkie, a Polska przy nich mała. Psychologicznie cel osiągnięty. Wyjaśnienia może wymagać „Rus Land”, to NIE ROSJA, to RUŚ, od której Rosja przygarnęła sobie nazwę, tak jak Germanie przygarnęli tę nazwę od Słowian! Warto zwrócić uwagę, że Chorwacja jest już na Bałkanach, a Bułgarzy zajmują pół Grecji. Jest to jeszcze spadek po naszym zwycięskim najeździe na Rzym 500 lat wcześniej. Warto zapamiętać, że na tej mapie jezioro Wan (tr: „Van Golu”), leży w Armenii (to jest ta niebieska plama przy granicy z Turcją). Po co nam to jezioro Wan? Będzie o nim w innym artykule (uprzedzam pytania: tak, ma związek z Polską).

900 A. D.

ma2

Europa 900 A. D.

Oto mapa pokazująca Europę „zaledwie” 100 lat wcześniej! Polska na środku jest jak zawsze, ale zaraz, zaraz… gdzie podziały się Niemcy? No taka mapa to się do szkoły już kompletnie nie nadaje. I dlatego zapewne nigdy wcześniej jej nie widzieliście 🙂.

Z istotnych rzeczy, jakie należy zapamiętać, to Borussia na terenie Elbląga i Olsztyna. Borussia to Prusy. Prusy to NIE NIEMCY, jak nam wmawiano na lekcjach historii! Prusowie tu naród Bałtosłowiański (jak Żmudzini, Jadźwingowie czy Litwini). Dopiero pod wpływem niemieckiego chrześcijaństwa zaczął mówić po niemiecku. Dlatego Niemcy w sporym procencie mają słowiańską i bałtosłowiańską haplogrupę krwi!

Proszę zwrócić uwagę, że Chorwacja jest zapisana jako „Chrobacja” oraz na to, że na mapie jest… druga Chorwacja, na terenie dzisiejszego Lwowa, podpisana jako „White Chrobati”. Tak, Chorwaci pochodzą z Małopolski, a na Bałkanach zostali po kampanii przeciw Rzymowi w VI w. Kolejną istotną kwestią są Serbowie w miejscu dzisiejszego Drezna. Oni też brali udział w kampanii przeciw Rzymowi w VI w. i dlatego dziś, Serbia leży na Bałkanach. Przodkowie Serbów żyją do tej pory na terenie obecnych Niemiec, a więcej o nich znajdziesz tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Serbo%C5%82u%C5%BCyczanie. Nie jest przypadkiem, że obecny premier Saksonii (landu w Niemczech), Stanislaw Tillich  mówi biegle po polsku, czesku i serbsku. On jest właśnie Serbem Łużyckim. Na terenie Serbii bałkańskiej jest napis „Rascia” czyli „Raszka„. Nazwa wzięła się od ówczesnej stolicy Serbii bałkańskiej.

Na terenie obecnego Berlina na mapie są Hevelians (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawelanie), też o nich nie słyszałeś, bo założyli Berlin i Brandenburg! Od nich pochodzią nazwy i nazwiska: Václav Havel, Jan HeweliuszHawela oraz Hobolin.

Teraz już wiesz, dlaczego każde miasto w Niemczech ma polską nazwę. Każdego kolejnego orędownika teorii o „ziemi niemieckiej” poczęstuj powyższą mapą.

800 A. D.

ma3

Europa 800 A. D.

Cofamy się o jeszcze 100 lat. Poprzednia mapa nie kłamała. Nadal nie ma tu żadnych Niemców!

W Hiszpanii jest „Al-Andalus”. Nazwa nie jest nam obca, bo pochodzi od „Wandalów” z Krakowa, którzy założyli tam państwo 250 lat wcześniej, a później przenieśli się do Afryki. W języku arabskim „Al” to przedimek określony, a litera „W” nie istnieje wcale, dlatego jest „Al-Andalus” zamiast po naszemu „Wandalus”. Od tego słowa pochodzi współczesna nazwa: „Andaluzja”.

Na terenie Hamburga i Bremy są „Saxons” czyli Saksończycy. Są to Słowianie, a nie Germanie jak mówi Wikipedia, bo Germanów, w tym czasie tam po prostu NIE BYŁO! Nazwa Saksończycy to zgermanizowana nazwa ludzi, którzy posługują się siekierami (porównaj nazwę Drewlanie, którzy zamieszkują dokładnie ten sam teren w tym czasie). Ważnym odnotowania jest fakt, że podczas totalnej lechickiej inwazji na Rzym w VI w. Sasi mieli za zadanie odbić od Rzymu Wielką Brytanię. Spadkiem po tych wydarzeniach są brytyjskie hrabstwa: Essex, Wessex i Sussex czyli Wschodnia, Zachodnia i Południowa Saksonia.

Widać też lud Madziarów (Magyars) zbliżający się od wschodu, który z Avarami zrobi w ciągu 200 lat to samo, co Niemcy z Połabianami. Słowiański naród pod wpływem kultury zmieni język na odpowiednio niemiecki i węgierski. Węgrzy tak samo jak Polacy czy Chorwaci twierdzą, że są potomkami Sarmatów. Teraz już jasnym jest, dlaczego Węgrzy wyglądają jak Polacy, mówią po angielsku z polskim akcentem, ale dogadać w ojczystych językach się zbyt łatwo nie możemy 🙂.

700 A. D.

ma4

Europa 700 A. D.

Ta mapa niewiele różni się od poprzedniej. Pojawia się na niej „Bavaria”. Bawaria nazwę bierze od ludu Bajuwarów lub Bojowarów, które oznacza nie mniej nie więcej niż Bojowie Warowni. Literkę J z Bojuwarów słychać jeszcze w niemieckim określeniu Bawarii czyli Bayern. Nazwa Bawaria jest nazwą łacińską.

Na mapie też pojawia się Bohemia. Jest to jedna z rzymskich nazw Słowian. Pochodzi od słowa „Bóg” / „Boh”. Bohemia znaczy tyle, co kraj Bogów. Nie jest to przypadkowa nazwa. Porównaj z nazwą „Lech„, albo „Got” (Goci w tym czasie mieszkali w Polsce). Są też określenia „Pan” oraz „Pol” / „Polak”, ale o tym będzie obszerniej innym razem. W późniejszym czasie nazwa ta zostaje scedowana na Czechów, dlatego na studiach nie ma „czechistyki”, a jest „bohemistyka”.

600 A. D.

ma5

600 A. D.

Kolejna mapa potwierdzająca, że Niemiec między Francją, a Polską po prostu NIE BYŁO!

Z ciekawostek: Baskonia jest opisana jako Vasconia. Ważne ze względu na to, żeby zapamiętać, że B i W są wymienne między językami. A Bułgaria leży nad… Morzem Azowskim 🙂 Druga Bułgaria jest w Rumunii. Nie jestem w stanie na ten moment powiedzieć, czy to te same Bułgarie, czy tylko zbieżność nazw. Rzymu zachodniego już nie ma, a Rzym wschodni to jeszcze potęga.

Dlaczego nie idę dalej? Bo wiek VI n. e. jest bardzo ważnym wiekiem w naszej historii. Wtedy podbiliśmy całą Europę, a to zasługuje na co najmniej jeden oddzielny artykuł.

Co było, jak nic nie było?

Co bardziej spostrzegawczy ludzie zauważą, że pełno jest różnych krajów, plemion czy ludów w całej Europie poza jej słowiańską częścią. Słowianie mają swoje nazwy i kolory w zasadzie tylko przy granicy z (dawnym) Rzymem. Nasi mądrzy historycy interpretują to następująco:

„Polski nie było, była dzicz, lasy i niedźwiedzie polarne, no przy granicy z Rzymem może  była jakaś prymitywna cywilizacja”.

A może jednak to nie tak było? Przecież te WSZYSTKIE mapy powstały na podstawie kronik rzymskich, frankońskich, angielskich czy niemieckich! Po kiego grzyba pisać to o jakichś ludach na Syberii, których nikt na oczy nie widział. Idąc tym tokiem rozumowania, należy przyjąć, że cały świat był wyludniony, tylko dookoła zachodniej Europy byli jacyś ludzie. Każdy przecież pisał o sobie i o najbliższych sąsiadach, których znał i z którymi handlował.

Nagle jak się pojawiła jakaś wielka inwazji „obcych”, to się o nich napisało pod ich nazwą (bo rodzimej często nie było dla nieznanych ludów) i nie pisało się jacy to oni są bohaterscy, tylko się pisało, że to zwierzęta brodate, garbate, diabły wcielone, niemyte, obskórne, barbarzyństwo pieprzone, brodate i zapuszczone itd. Nikt im świątyń nie stawiał, chyba że wygrali, popili i sami sobie postawili 🙂.

Daleko nie trzeba szukać analogii. Każdy kto oglądał „Grę o tron”, wie w jaki sposób pisze się o „barbarzyńcach zza muru”, my z punktu widzenia Grecji i Rzymu byliśmy właśnie takimi barbarzyńcami, a Dunaj i Łaba/Ren były takim murem.

Lecz chwilę pomyślmy, dlaczego do stworzenia tych map nie użyto analogicznych kronik słowiańskich, przecież wiadomo, że byli Arabowie czy Chińczycy, to nie wiadomo, że byli Słowianie? Na mapie tak samo nie ma Arabów, chyba że przy samym morzu lub granicy. A Chińczycy mieli własne kroniki. Nasze natomiast zostały wszystkie zniszczone i spalone niedługo po przyjęciu chrześcijaństwa. Dlaczego? Bo zawierały „szatańskie znaki”, Słowianie przed chrześcijaństwem przecież nie pisali po łacinie, a normalnymi runami słowiańskimi (bukwami).

Jedyne co w zasadzie wiemy o przedkatolickiej historii Polski, to przepisane kroniki (każdy nowy kronikarz często nawiązywał do poprzednich kronik), historię przekazuje się też z ustnie z pokolenia na pokolenie, dlatego każdy pobieżnie ją znał (nawet kronikarz) i to co teraz dla nas jest często szokiem informacyjnym, dla naszych przodków było oczywistą oczywistością.

Masowe wymazywanie polskiej historii miało miejsce dopiero pod zaborami. Do tego czasu każdy Polak wiedział, że jest Lechitą, Sarmatą, potomkiem bogów czy Panem (do dziś tytułujemy się per Pan, Pani, a zbiór Polaków nazywamy „państwem”) i wszystkie polskie kroniki to potwierdzają. W zasadzie to nie tylko polskie, bo zachodnie również.

Skąd się w takim razie wzięła wersja szkolna? Procedura jest bardzo prosta. Bierzemy polską kronikę i czytamy: „Bolesław koronowany w Gnieźnie”. Sprawdzamy kronikę niemiecką: „Bolesław koronowany w Gnieźnie”. Wszystko gra, wpisujemy do podręcznika. Znów bierzemy polską kronikę i czytamy: „Aleksander Wielki podbił Kraków”. Sprawdzamy kronikę niemiecką, a tu nic na ten temat. No ale jak ma tam coś takiego być, jak Niemiec w 900 roku jeszcze nie było, a Aleksander najechał Kraków 1400 lat wcześniej! Jednak „historykom” to w niczym nie przeszkadza! Ich wniosek? Polski kronikarz za dużo się lulka napalił i nie wiedział co pisze. Kasujemy z podręcznika. Ale zaraz, tak pisze jeszcze 2 innych kronikarzy! No to oni na pewno przepisali od tamtego! Kasujemy i kropka.

Mam nadzieję, że już każdy teraz wie, skąd się wzięła „Historia” w polskich szkołach. Zapraszam do polskich kronik oraz słowników. Historię możesz wymazać stosunkowo łatwo, języka tak łatwo z narodu nie wyplenisz.

Źródło: w-sercu-polska.org

Odpowiedzi: 93 to “Niemcy? Jacy Niemcy? – Historia Europy 600 – 1000 A. D.”

  1. krystynka said

    Języka nie wyplenisz tak samo jak nie pozbędziesz sie perzu,Dziwne może porównanie,ale to prawda,bo kto ma działkę to wie jaka syzyfowa jest praca z perzem,no chyba,że by się po prostu wypaliło glebę.Z językiem jest tak samo,trzeba byłoby wybić w pień ludzi aby ten język się nie odrodził.Prosty przykład Polski pod zaborami,państwo nie istniało ponad sto lat,przewinęło się kilka pokoleń a język przetrwał,bo miłość była w sercach ludzi do ojczyzny.Patrzę w ten sposób na moją rodzinę,kilka pokoleń uczyło się w domu pisać i czytać.

    • Apostoł Różańca said

      Obficie obdarowani łaskami czciciele Królowej Różańca Świętego składają za pośrednictwem niniejszej książki świadectwa łask nowenny pompejańskiej. Skłania ich do tego miłość do Maryi i bliźnich.
      Byłoby zaniedbaniem wielkiego dobra, powstrzymywanie się od głoszenia łask otrzymanych przez Matkę Bożą. Głosimy te łaski poprzez czasopismo „Królowa Różańca Świętego”, strony internetowe, a także niniejszą książkę, do nabycia na tej stronie. ( Kupując tę książkę – wspierasz Fundację Królowej Różańca Św.!)

      http://pompejanska.rosemaria.pl/category/sklepik/ksiazki-o-nowennie-pompejanskiej/

      • szach said

        Apostole Różańca@.
        Może sam dasz świadectwo o Nowennie Pompejańskiej w Twoim życiu ? Bo każdy, kto tę Nowennę odmawia, obiecuje głosić , jak z nim dobrotliwie obeszła się Maryja .

        • krystynka said

          Tu chodzi Szachu o reklamę sprzedaży i nic więcej,czysty marketing.Smutne to z drugiej strony w jakim celu wykorzystuje się ten blog.

      • krystynka said

        Apostole nie bądź naiwny,kto ci kupi taką książkę? ja kilka razy próbowałam się zabrać za odmawianie nowenny pompejskiej ale niestety nie dałam rady,mogę tylko podziwiać osoby,które wytrwały przez te 54 dni.

    • cox said

      Dobry przykład! Ja mam działkę i wiem co to znaczy walka z perzem.

    • jowram said

      Chorwaci, to nazwa powstala od Har Wod, Straznicy Ogrodu,a dokladniej Har Sagu, Ogrodu Glownego, ktory znajdowal sie w dzisiejszym Libanie. Tutaj jest mapka, na ktorej znajdziemy Chorwat zapisane jak Arvad, sasiadujace z plemieniem Aram, czyli Haram, tzn. Rolnicy, Oracze, ktorzy w tym, i innych ogrodach HAROWALI:

      Chorwaci stacjonowali tam jeszcze po przegranej Rodziny Archanielskiej, czyli zwyciestwie ljudi (judi) pod przywodztwem Dawida. ale po nastaniu rzadow Sidonu, zniechecili sie ostatecznie i przeniesli sie na polnoc, w slad za gigantami Niebianami, czyli Paljakami, swoimi pracodawcami.
      Poszli w dwoch kierunkach, jeden na polnoc od wschodu Karpat, a drugi na Dalmacje. W Europie znani sa rowniez jako Helweci, Chrobaci itp. Helwet to silne znieksztalcenie, ale lingwistycznie pozostaje identyczne z Chorwatem, od nich tez pochodzi slowo Chwat, Karpaty, i Harbut – najpopularniejsze nazwisko wsrod naszych Gorali, wiem to z wywiadow srodowiskowych. Ich ulubionym miejscem zasiedlenia byly zawsze gory – kontynowali trzymanie strazy Rodziny Archanielskiej, ktora tam sie zawsze lokowala w podziemiach.
      W Europie byli znani w zaleznosci od koloru wlosow jako Chorwaci Biali, Czerwoni i Czarni.
      Najkrocej mowiac – Chorwaci to bezposredni przodkowie Polakow, ale i mnostwa innych grup etnicznych Europy, plemie najlepiej poinformowane o zyciu prywatnym Rodziny Archanielskiej, gdyz swego czasu to oni obcowali z nimi na codzien, pilnujac ich Rajskiego Ogrodu, Har Sagu.

      http://poloneum.com/Harsagp.html

  2. MariuszInfo said

  3. MariuszInfo said

    Środa, Wspomnienie św. Jana Pawła II, papieża,
    22 października 2014

    (Ef 3,2-12)
    Słyszeliście przecież o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was, że mianowicie przez objawienie oznajmiona mi została ta tajemnica, jaką pokrótce przedtem opisałem. Dlatego czytając [te słowa] możecie się przekonać o moim zrozumieniu tajemnicy Chrystusa. Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha świętym Jego apostołom i prorokom, to znaczy, że poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię. Jej sługą stałem się z daru łaski udzielonej mi przez Boga na skutek działania Jego potęgi. Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich – zgodnie z planem wieków, jaki powziął [Bóg] w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. W Nim mamy śmiały przystęp [do Ojca] z ufnością dzięki wierze w Niego.

    (Iz 12,2-5)
    REFREN: Będziecie czerpać ze zdrojów zbawienia

    Oto Bóg jest moim zbawieniem.
    Będę miał ufność i bać się nie będę.
    Bo Pan jest moją mocą i pieśnią,
    On stał się dla mnie zbawieniem.

    Wy zaś z weselem czerpać będziecie wodę
    ze zdrojów zbawienia.
    Chwalcie Pana.
    Wzywajcie Jego imienia.

    Dajcie poznać Jego dzieła między narodami,
    przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego.
    Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy.
    Niech to będzie wiadome po całej ziemi.

    (Mt 24,42a.44)
    Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

    (Łk 12,39-48)
    To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2014/

    • Dana said

      Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę.- Wydaje mi się,że to zdanie dotyczy wyznawców innych religii,które nie znają Pana Jezusa.

    • MariuszInfo said

      Wymagania, które Bóg nam stawia, są wyrazem Jego miłości do nas. On pragnie dla nas pełni dobra. Nie sądzi z pozorów i wie, na co każdego stać. Współdziała z nami, byśmy się nie sprzeniewierzyli Jego darom, byśmy byli czujni, roztropni, wierni. Tak bardzo chce być blisko nas, że stał się człowiekiem. Ufni w Jego niewyczerpane miłosierdzie, ofiarujmy Mu podczas tej Eucharystii całe nasze życie, z jego radościami i bolączkami, abyśmy rozpoznali Jego wolę i otrzymali moc do jej wypełniania.

      Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 93

    • Leszek said

      Tak do tego słowa z dzisiejszej św. Ewangelii (w kontekście naszych czasów, stanu Kościoła) nawiązuje – wspominając patrona dnia dzisiejszego św. Papieża JPII – Pan Jezus w jednym Orędzi (które nic a nic nie straciły ze swojej aktualności) w „Prawdziwym Życiu Boga” V. Ryden:
      …Prowadzę cię, aby ci pokazać, w jakim stanie znajduje się Mój Kościół. Mój Kościół doznał brutalnego zranienia… i w bardzo krótkim czasie zadrżą Fundamenty Kościoła. Następnie zostaną usunięci wszyscy, którzy spowodowali Jego Rany i którzy zgromadzili się w Moim Ciele po to, by zadawać Mu ból. Jego Utrapienia dopiero się zaczynają. Runą mury Jeruzalem, zamieniając się w stertę prochu, aby mogło zostać zbudowane Moje Nowe Jeruzalem (Ap 21,2). To Ja, Pan, odbuduję Je. Odnowię Jego mury, upiększę Je, abyście wszyscy mogli żyć pod Jego Nowym Dachem, pod Nowym Niebem i na Nowej Ziemi (Ap 21,1)… Nastaną liczne udręki, bowiem z Domu Mego uczyniono pustynię, ograbiono Go. Czy rozumiesz? Dzieje się tak, jak ze sługami, którym Pan Domu powierzył swą własność. Chociaż otrzymali ścisłe polecenia, aby pilnować porządku w Jego Domu i strzec Go przed złodziejami, byli nieposłuszni Jego Rozkazom z powodu niedbałości i beztroski. Kiedy Pan powróci, znajdzie Swe sługi śpiące. W czasie gdy spali Dom został splądrowany, a cenne przedmioty – skradzione. Nieposłuszni słudzy, którzy zbuntowali się przeciw Rozkazom Pana, zostaną surowo potraktowani po Jego powrocie.
      Kiedy powrócę, znajdę Mój Dom w ruinie, a Moje Podstawowe Zasady usunięte (Dn 7,25) Moje baranki – rozproszone i zagłodzone na śmierć. … Ciernie i kolce (por. 2Sm 23,6; Iz 5,6 i Mi 7,4) zastępują lilie i róże zasadzone Moją własną Ręką. Zadusiły one Moje kwiaty, jeden po drugim. Z pomocą szatana wzrosły, aby otoczyć i wziąć w pułapkę Mój Kwiat (z przypisu: Papieża JP II) Zbliżają się każdego dnia coraz bardziej i teraz są już całkiem blisko, aby mu się naprzykrzać i dać mu odczuć swe zatrute ukłucia. Te ciernie go zaduszą. Piotr znajduje się w pułapce i jest wśród nich bezsilny.
      – Vassulo? – Słucham, Najświętsza Matko.
      – Wierz, wszystko to bowiem właśnie nadchodzi. Ciało Mego Syna będzie krwawić jeszcze bardziej obficie. Koniec Piotra jest bliski… Brakuje Miłości.
      (26.07.1988) http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=26

    • pio0 said

      Być dobrym menedżerem własnego życia

      Czas jest bezcennym bogactwem, przemija bezpowrotnie i już nie będzie drugiej takiej szansy, może będzie inna, ale ta przepada bezpowrotnie. Dlatego tak ważne jest dobrze poznać „instrukcje obsługi”. Jeśli wiem i rozumiem, kim jest człowiek w oczach Boga, jakie możliwości złożył we mnie Bóg, mogę lepiej i bardziej świadomie kierować swoim życiem. Warto znać wolę Boga. I nie chodzi tu o lęk przed karą, małą czy dużą chłostą. Po prostu nie znając , nie rozwijając się, jestem mniej szczęsliwy, bardziej podatny na zranienia i porażki. Nie współpracując z darem Boga, tracę. Taka współpraca z moim Ojcem i Architektem po prostu się opłaca.

      Modlitwa

      Proszę, Cię, Jezu, o łaskę poznania woli Ojca względem mojego życia i mojej osoby. Proszę o odwagę twórczego odpowiadania na ten dar. Amen.

  4. MariuszInfo said

  5. MariuszInfo said

  6. Piotr2 said

    Najpierw przychodzę do
    tych, którzy są najmniej
    godni Mojego
    Miłosierdzia

    Orędzia Ostrzeżenia
    niedziela, 12 października
    2014, godz. 21.20

    Moja wielce umiłowana
    córko, Ja Jestem Obrońcą
    wszystkich Bożych dzieci —
    każdego jednego z was,
    niezależnie od płci, wieku
    czy wyznania. Jestem
    Obrońcą Mojego Kościoła na
    ziemi i żaden człowiek go
    nie przemoże. Pozostanie on
    nienaruszony, chociaż wielu
    Mnie porzuci.
    Ci, którzy Mnie porzucają,
    którzy zmieniają Słowo
    Boże, nie mogą powiedzieć,
    że są z Mojego Kościoła, bo
    Ja nie mogę bronić kościoła,
    który nie mówi Prawdy.
    Prawdziwa próba waszej
    wiary już się rozpoczęła i
    wkrótce będziecie
    zdezorientowani, nie
    wiedząc, dokąd macie się
    zwrócić. Zapewniam was, że
    chociaż Jestem miłosierny,
    to nigdy nie będę stał
    bezczynnie, pozwalając
    zdrajcom na
    bezczeszczenie Mojego
    Ciała. Będą mogli oni
    posunąć się tylko do
    pewnych granic, zanim —
    jak grzmot — nie stanie się
    słyszalna interwencja Bożej
    Ręki.
    Musicie skupić się na Mnie i
    zaakceptować, że Ten Ucisk
    się nasilił i że musicie stać
    się świadkami wszystkich
    tych przepowiedzianych
    rzeczy. Tylko wtedy, kiedy
    proroctwa od Początku
    przekazywane Światu, staną
    się oczywiste, człowiek w
    pełni zrozumie, że Mój Czas
    prawie nieomal już
    nadszedł. Nigdy nie wolno
    się wam Mnie obawiać, bo
    Moja Miłość i Miłosierdzie
    są przeogromne. Bójcie się
    jedynie tych, którzy nie
    przychodzą ode Mnie,
    ponieważ to zły duch nimi
    kieruje, by czynili te okropne
    rzeczy. Już dzięki samej
    modlitwie możecie dopomóc
    w zadośćuczynieniu za ich
    grzechy i poprzez ten tak
    szczodrobliwy akt
    rozproszyć swąd szatana.
    Jego wyziewy pochłaniają w
    obecnym czasie świat,
    jednak zdać sobie sprawę z
    Jego obecności jest sprawą
    trudniejszą, niż moglibyście
    sobie wyobrazić. Jego
    oddziaływanie jest zawsze
    ukryte za maską troski, za
    humanitarnymi czynami i
    przejawia się w najbardziej
    nieoczekiwany, ale pełen
    respektu sposób. Człowiek,
    który jest pobłogosławiony
    darem rozeznania, zrozumie,
    jak działa szatan. Rozpozna
    on jego dokonania bez
    względu na to, jak starannie
    zawoalowane będą one
    prezentowane światu, który
    jest ślepy na Prawdę.
    Wkrótce Mój Głos przebudzi
    w ludzkich sercach ich
    duchowość; poczucie tego,
    kim oni są; zrozumienie, do
    kogo przynależą; oraz
    świadomość Życia
    Wiecznego, które im
    przyniosę. Wiedzcie, że
    kiedy to przebudzenie się
    rozpocznie, Moc Bożą
    będzie się odczuwać tak,
    jakby Boża Sprawiedliwość
    wydobywała się z popiołów i
    kiedy Światło odrodzi na
    nowo życie na ugorach, jakie
    w zdewastowanym stanie
    pozostawił po sobie diabeł.
    Mój Głos zostanie
    usłyszany i wielu będzie w
    szoku, kiedy nastanie ów
    dzień. Mój głos zadudni jak
    grzmot i każdy prawy
    człowiek w akcie
    uwielbienia odda hołd Bogu.
    Najpierw przychodzę do
    tych, którzy są najmniej
    godni Mojego
    Miłosierdzia. To są ci,
    którzy powinni być ostatnimi
    ze względu na to, w jaki
    sposób Mnie potraktowali. A
    jednak oni jako pierwsi
    zostaną przywołani do
    Mojego Królestwa.
    Sprawiedliwi przybędą jako
    ostatni. Nikczemnicy
    zostaną pominięci.
    Aż do ostatniej sekundy
    będzie robione wszystko, co
    możliwe, i ci, którzy będą
    wołać o Moje Miłosierdzie,
    otrzymają je. Ci, którzy Mnie
    przeklinają, zostaną
    przeklęci.
    Wasz Jezus

    Króluj nam Chryste.

  7. Piotr2 said

    Klucze do Mojego
    nadchodzącego
    Królestwa — przyszłego
    świata — zostały
    przygotowane

    Orędzia Ostrzeżenia
    wtorek, 14 października
    2014, godz. 18.15

    Moja wielce umiłowana
    córko, wypełni się wszystko,
    co objawiłem światu poprzez
    te orędzia. Niestety wielu z
    tych, którzy znają te orędzia,
    nadal będzie tłumić Moje
    Słowo. Inni — ci, którzy w te
    orędzia nie są
    wtajemniczeni — będą
    przeciwstawiać się Mojemu
    Słowu, danemu im w
    Świętych Ewangeliach.
    Wzywam was wszystkich,
    którzy kroczycie ze Mną po
    tej ziemi, i proszę was,
    zaufajcie Mi. Żyjcie według
    Mojego Słowa, a nie
    umrzecie. Przeżywajcie
    wasze życie zgodnie z
    Prawdą, a Ja wyleję
    wspaniałe Łaski na was i na
    tych, których imiona przede
    Mną wymieniacie. Kiedy
    świat pogrąży się w
    ciemności — kiedy wszędzie
    wybuchną wojny, a choroby i
    głód dopadną ludzkość —
    staniecie się świadkami
    Mojej Interwencji. Będę
    chronił wszystkich tych,
    którzy zawierzą się Mojemu
    Najświętszemu Sercu.
    Podźwignę tych, których
    serca mogą być
    przytłoczone, i przyniosę
    pokój i ukojenie duszy tym,
    którzy proszą Mnie o te
    Dary.
    Jedynie Ja, Jezus Chrystus,
    mogę uczynić lżejszym
    wasze brzemię. Jedynie Ja
    mogę pokonać waszych
    wrogów, którzy nadużywają
    władzy i wpływów, aby was
    zniszczyć dla swojego
    własnego pożytku. Tylko wy,
    Moi umiłowani wyznawcy,
    możecie Mi sprowadzić
    dusze tych, którzy Mnie
    odrzucają, którzy nie chcą
    Mnie przyjąć i którzy się
    Mnie wypierają. Wielu z nich
    nigdy do Mnie nie przyjdzie,
    chociaż Ja otwieram dla
    nich Moje Miłosierdzie.
    Musicie nadal posługiwać
    się modlitwami, które
    zostały wam dane. Bądźcie
    blisko Mnie, bo kiedy to
    czynicie, dana jest wam
    wszelka ochrona przed
    złem. Musicie być silni,
    odważni i zachować spokój,
    bo Ja zawsze pozostanę
    przy was. Będę was
    pocieszał. Obetrę każdą łzę,
    a za niedługo obejmę was i
    waszych najbliższych Moimi
    Kochającymi Ramionami.
    Klucze do Mojego
    nadchodzącego Królestwa —
    przyszłego świata — zostały
    przygotowane i są dostępne
    dla tych wszystkich, których
    imiona znajdują się w
    Księdze Życia. Ale Moje
    Miłosierdzie jest tak wielkie,
    że powitam w Moim Nowym
    Raju także tych, których
    imiona nie są w niej
    wymienione, jeżeli
    sprowadzicie Mi te dusze
    poprzez wasze modlitwy.
    Wasz umiłowany Jezus

    Króluj nam Chryste.

  8. MariuszInfo said

  9. MariuszInfo said

  10. MariuszInfo said

  11. Małgosia said

    Litania do św. Jana Pawła II

    Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson
    Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas
    Ojcze z nieba, Boże – zmiłuj się nad nami
    Synu Odkupicielu świata, Boże – zmiłuj się nad nami
    Duchu Święty, Boże – zmiłuj się nad nami
    Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami

    Święta Maryjo – módl się za nami
    Święty Janie Pawle – módl się za nami
    Zanurzony w Ojcu, bogatym w miłosierdzie,
    Zjednoczony z Chrystusem, Odkupicielem człowieka,
    Napełniony Duchem Świętym, Panem i Ożywicielem
    Całkowicie oddany Maryi i przyodziany Jej szkaplerzem,
    Przyjacielu Świętych i Błogosławionych,
    Następco Piotra i Sługo sług Bożych,
    Stróżu Kościoła nauczający prawd wiary,
    Ojcze Soboru i wykonawco jego wskazań,
    Umacniający jedność chrześcijan i całej rodziny ludzkiej,
    Gorliwy Miłośniku Eucharystii,
    Niestrudzony Pielgrzymie tej ziemi,
    Misjonarzu wszystkich narodów,
    Świadku wiary, nadziei i miłości,
    Wytrwały Uczestniku cierpień Chrystusowych,
    Apostole pojednania i pokoju,
    Promotorze cywilizacji miłości,
    Głosicielu Nowej Ewangelizacji,
    Mistrzu wzywający do wypłynięcia na głębię,
    Nauczycielu ukazujący świętość jako mia-rę życia,
    Papieżu Bożego Miłosierdzia,
    Kapłanie gromadzący Kościół na składanie ofiary,
    Pasterzu prowadzący owczarnię do nieba,
    Bracie i Mistrzu kapłanów,
    Ojcze osób konsekrowanych,
    Patronie rodzin chrześcijańskich,
    Umocnienie małżonków,
    Obrońco nienarodzonych,
    Opiekunie dzieci, sierot i opuszczonych,
    Przyjacielu i Wychowawco młodzieży,
    Dobry Samarytaninie dla cierpiących,
    Wsparcie dla ludzi starszych i samotnych,
    Głosicielu prawdy o godności człowieka,
    Mężu modlitwy zanurzony w Bogu,
    Miłośniku liturgii sprawujący Ofiarę na ołtarzach świata,
    Uosobienie pracowitości,
    Zakochany w krzyżu Chrystusa,
    Przykładnie realizujący powołanie,
    Wytrwały w cierpieniu,
    Wzorze życia i umierania dla Pana,
    Upominający grzeszników,
    Wskazujący drogę błądzącym,
    Przebaczający krzywdzicielom,
    Szanujący przeciwników i prześladowców,
    Rzeczniku i obrońco prześladowanych,
    Wspierający bezrobotnych,
    Zatroskany o bezdomnych,
    Odwiedzający więźniów,
    Umacniający słabych,
    Uczący wszystkich solidarności,

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami

    K: Módl się za nami święty Janie Pawle.
    W: Abyśmy życiem i słowem głosili światu Chrystusa, Odkupiciela człowieka.

  12. wiesia said

  13. wiesia said

  14. MariuszInfo said

  15. wiesia said

  16. MariuszInfo said

  17. Nn said

    No comments

    • Gossja said

      No przecież ktoś rzucił różańcem w papieża Franciszka… Sam sobie nie powiesił. Raczej ubolewałabym nad tym, który rzucał rózańcem, na którym przecież jest krzyż.

    • Christophor said

      Nn , nie złej manipulacji sie dopuściłeś ! Z Bogiem

  18. Nn said

  19. MariuszInfo said

  20. MariuszInfo said

  21. ... said

    Z księgarskiej półki: Paweł VI błogosławiony? (beatyfikowany)

    x. dr Luigi Villa – PAWEŁ VI BŁOGOSŁAWIONY?

    To bolesna książka, która niewątpliwie należało wydać – nie da się zaprzeczyć wielkiemu spustoszeniu w Kościele od czasu pontyfikatu Pawła VI, nie można nie zauważyć, iż ten który powinien stać na straży, umywał ręce, gdy można było na samym początku położyć kres rewolucji.

    Książka jest jednak o wiele głębsza, niż tylko poruszająca powierzchnię zjawiska. Żyjąc pod okupacją sowiecką byliśmy odcięci od wielu wiadomości na temat Pawła VI, uchronieni przed tajfunem wprowadzanych zmian pasterską troską ks. Prymasa Wyszyńskiego, nie dostrzegaliśmy wyraźnie tego, o czym wtedy krzyczano na Zachodzie na głos.

    Krzyk protestu, niosący wtedy proroctwo ruiny i kryzysu, stłumiony został przez Pawła VI.

    Dziś już nie ma tego wielkiego i ogarniającego niemal cały ówczesny katolicki świat głosu sprzeciwu. Wystarczył upływ czasu, który nieubłagalnie zabrał z tego świata katolików starej dobrej wiary, wystarczyła DEZORIENTACJA i DEZINFORMACJA aktywnych.

    Tym ważniejsze jest to świadectwo dla nas, tlą się jeszcze pokłady tego na czym można byłoby rozniecić ognisko sprzeciwu, kontrrewolucji i kontrreformacji! Czyż w Polsce od dwudziestu lat nie czeka się na wymarcie katolików starej dobrej wiary? Czyż nie stosuje się wobec nas usypiającej DEZINFORMACJI i DEZORIENTACJI? Odrzucenie złudnego oczekiwania na hasło od innych, które nie nadchodzi i nie nadejdzie, mogłoby popchnąć do czynu i wzmożenia wiary u tej reszty, która mogłaby ciężką modlitwą i ciężką pracą a nie lekkoduchostwem ocalić Ojczyznę i Matkę Kościół.

    Zmarli świeccy i duchowni mają zrobić grzecznie miejsce „dzieciom rewolucji” – zrewolucjonizowanym świeckim i duchownym, którzy ze swoim katolicyzmem gitarowym, katolicyzmem pacyfistycznym, zakompleksionym i wiecznie winnym wszystkiemu, nie zdobędą się na jakąkolwiek serio KONTRAKCJĘ? Skomlenie i skarga (ale na świat i wobec świata a nie wobec Boga) – oto, na co jedynie stać będzie otwartego na świat „katolika”, na którego wartości ów świat nie chce się jakoś poznać.

    Książka, którą oddaję do rąk polskiemu czytelnikowi, została doceniona przez Kościół. Jej wielkość została uznana – bowiem proces wynoszenia na ołtarze Pawła VI został zatrzymany!

    Ks. dr Luigi Villa dobrze pamięta czasy Jana XXIII i Pawła VI. Był przecież sekretarzem słynnego kard. Ottavianiego – czołowego obrońcy Tradycji i Wiary katolickiej na Soborze Watykańskim II. W dziele ks. Villa można zapoznać się nie tylko z tymi wiadomościami, które znane były w tamtym okresie (choć nie za żelazną kurtyną), lecz w książce zapoznamy się z wieloma innymi, do niedawna stanowiącymi tabu w ogóle.

    Nie miejmy złudzeń – nasze czasy doczekają się krytycznego omówienia w przyszłości, która naszemu zobojętnieniu i tchórzostwu wobec konieczności wyznawania wiary „zawdzięczać” będzie cierpienie i męczeństwo pokoleń, które po nas nastąpią. To nieuchronne i nie będą mieć owe pokolenia dla nas żadnej taryfy ulgowej, bo nie będą mdleć przed tymi „autorytetami” i „mediami” przed którymi my mdlejemy.

    SPIS TREŚCI:

    Przedmowa

    Wstęp

    Rozdział I Jego “Nowa Religia”

    Rozdział II Jego “otwartość na Świat”

    Rozdział III Jego “otwartość na Modernizm”

    Rozdział IV Jego “otwartość na Masonerię”

    Rozdział V Jego “otwartość na Demokrację Uniwersalną”

    Rozdział VI Jego tolerancja i współudział

    Rozdział VII Jego “otwartość na Komunizm”

    Rozdział VIII Jego “Msza ekumeniczna”

    Aneks 1 Jego Przysięga koronacyjna

    Aneks 2 Gwiazda pięcioramienna: ‘Podpis’ pontyfikatu Pawła VI

    Poniżej fragment książki:

    Niech nikomu nie wydaje się naiwnie, że przed przyszłymi pokoleniami, przyszłymi historykami, wreszcie przed przyszłym ostatecznym osądem rzeczywistości, uda się ukryć jakiekolwiek brudy dnia dzisiejszego a poprzez zakłamanie i przemilczenia współczesności uda się zwieść tych, którzy bezlitośnie szukać będą w naszych czasach źródeł cierpień i męczeństwa przyszłych wieków.

    Tak jak dzisiejsi i wczorajsi historycy krytykują słusznie małość niektórych przywódców (w tym i kilku papieży) dawnych wieków, którzy powodując lub tylko tolerując zgorszenie spowodowali kryzys Kościoła, czy Ojczyzny, tak i nasi „nietykalni” i „święci” mogą być i będą rozliczeni ze swych czynów i zaniechań.

    W tym strachliwym tłumie współcześnie milczących, gdy na ich oczach własna ich Matka Kościół, ale też i Matka Ojczyzna, doznaje od lat wielu rewolucyjnego gwałtu, nie chcę stać i nie stoję!

    Wydawca polskiej edycji książki.

    „Prawda was wyzwoli”
    (J 8, 32)

    „Bracia, jako strażnicy Bożych tajemnic
    powstańcie i przystąpcie do działania,
    wy, którzy macie przed oczyma zniszczenie,
    jakie inni nam gotują!”
    (św. Atanazy, PG 27, 219)

    SEMPER SUB SEXTO ROMA PERDITA FUIT

    „Słyszę wokół siebie głosy nowinkarzy, którzy chcą zburzyć Przybytek Świątyni, zagasić płomień powszechności Kościoła, zrzucić jego ozdoby, kazać mu się kajać za swą heroiczną przeszłość! Otóż, moi drodzy, jestem przekonany, że Kościół Piotrowy powinien w pełni przyznawać się do swojej przeszłości, w przeciwnym bowiem razie sam wykopie sobie grób… Nadejdzie dzień, gdy cywilizowany świat zaprze się swojego Boga i gdy Kościół zwątpi tak, jak zwątpił Piotr. Przyjdzie nań pokusa, aby wierzyć, że człowiek stał się Bogiem i że jego Syn jest jedynie symbolem albo filozofią, jakich wiele. W swych kościołach chrześcijanie na próżno będą szukać tej czerwonej lampy, gdzie oczekuje na nich Bóg; [będą] jak owa grzesznica, która na widok pustego grobu wykrzyknęła: gdzie go położyli?”

    („Pius XII wobec historii”)

    PRZEDMOWA

    Paweł VI zawsze stanowił dla wszystkich zagadkę. Przyznał to nawet sam papież Jan XXIII. Ale dziś, po jego śmierci, nie wydaje mi się już możliwe, by coś podobnego nadal utrzymywać. Otóż postać Pawła VI – w świetle jego licznych pism i przemówień, a także jego rzeczywistych działań – wcale nie jest dwuznaczna. Co prawda niełatwo to udowodnić, gdyż był on osobowością wielce złożoną: niejednokrotnie mówił w sposób aluzyjny bądź między wierszami o swych „preferencjach”; przeskakiwał raptownie od jednej myśli do drugiej: np. opowiadał się za Tradycją, by za chwilę witać z zadowoleniem „nowości” – a wszystko to przy pomocy języka, któremu często brakowało precyzji.

    Wystarczy przeczytać jego przemówienia wygłaszane podczas Audiencji Generalnych, by wyłonił się obraz Pawła VI zmagającego się z niemożliwą do przezwyciężenia dwoistością myślenia, z czymś w rodzaju ustawicznego konfliktu między jego własnym myśleniem a myślą Kościoła, którą był przecież obowiązany wyrażać i reprezentować.

    Jeszcze gdy przebywał w Mediolanie, wielu nazywało go „człowiekiem utopii”, „arcybiskupem goniącym za iluzjami, za mrzonkami tyleż szlachetnymi, co nierealnymi”. Przypomina to nam poniekąd to, co św. Pius X mówił niegdyś o „przywódcach ‘Sillon’ ” [1] : „…Ich egzaltacja, ślepa dobroć ich serc, ich mistycyzm filozoficzny pomieszany w jakiejś mierze z Iluminizmem, zawiodły ich ku nowej Ewangelii, w której zdawało im się widzieć prawdziwą Ewangelię Zbawiciela…” [2].

    Już ta wstępna analiza historyczno-religijnej sylwetki Pawła VI prowadzi do smutnego wniosku: „religia” głoszona przez Pawła VI nie zawsze pokrywała się z autentyczną nauką wiary, przepowiadaną w sposób nieprzerwany na przestrzeni dwóch tysiącleci przez Magisterium, jak również przez wszystkich Świętych i Doktorów Kościoła.

    Nie poddając w wątpliwość szczerości Pawła VI, gdyż jeden Bóg potrafi „przeniknąć serca i nerki” [3], chcemy jednak podzielić się tu z czytelnikami przykrymi konkluzjami naszego studium dotyczącego jego osoby, w przekonaniu, że pociągnął on wiernych ku „nowej religii”, która nadal nosi etykietę „katolickiej”.

    W celu przygotowania niniejszego opracowania jego autor – zdając sobie sprawę z „ciężaru gatunkowego” sprawy, którą ośmiela się poruszyć, a zarazem nie bacząc na to, że może stać się niepopularny, jako iż zazwyczaj veritas odium parit – zapoznał się przez dziesięć ostatnich lat z 30 tysiącami stron encyklik, przemówień, dokumentów soborowych, przeglądów historycznych, rozmaitych komentarzy i innych materiałów, by zyskać całościowe, jak najbardziej adekwatne spojrzenie, a tym samym móc się pokusić o ocenę pontyfikatu Pawła VI, który przeszedł już do historii, a którego dorobek może podlegać ewentualnej dyskusji.

    Rzecz jasna, nie pretenduję do tego, że w oparciu o tak zgromadzony materiał przeprowadziłem dogłębne studium całego dorobku Pawła VI. Jednak przedstawiane przeze mnie cytaty zapewne nie mogą posiadać innego znaczenia niż to, które posiadają, więc nawet gdyby ktoś przeciwstawił im inne wypowiedzi, potwierdzałyby one jedynie ogólny typ umysłowości (mens) tego „Hamleta”, a mianowicie: podwójne oblicze Pawła VI.

    Uczciwy czytelnik będzie ostatecznie zmuszony uznać, że w przedstawionych tu materiałach znajduje odbicie prawdziwa, dominująca umysłowość tego papieża – tak bardzo dominująca i tak silnie zakorzeniona, iż wpłynęła ona w fatalny sposób na całą działalność Pawła VI, zarówno w wymiarze duszpasterskim, jak i nauczycielskim.

    Składamy tedy w ręce czytelnika to dzieło nie po to bynajmniej, by czerpać stąd jakąś niezdrową satysfakcję, ale przeciwnie – ze smutkiem i goryczą. Skoro bowiem Wiara jest dziś otwarcie atakowana, nie możemy dłużej milczeć. Naszym obowiązkiem jest zdemaskowanie antychrześcijańskiej mentalności, będącej rezultatem przygotowywanego od dawna planu, a która znalazła niestety podatny grunt w pontyfikacie Pawła VI.

    Oczywiście, nie jest łatwo o nim pisać – wszak Paweł VI znalazł się jako Papież w samym środku największego kataklizmu, jaki kiedykolwiek nawiedził Kościół. Jednak gdy się o nim pisze, nie powinno się niczego owijać w bawełnę, wynajdując jakieś sensacyjne epizody po to tylko, by upiększyć albo zgoła przykryć prawdę, a konkretnie: odpowiedzialność jego nieszczęsnego pontyfikatu za to, co działo się w trakcie Soboru Watykańskiego II.

    Chcąc wyrobić sobie po ludzku sprawiedliwy osąd na temat myśli Pawła VI oraz jego odpowiedzialności, musiałem sięgnąć do lektury „oficjalnych wersji” jego pism, a także do słów wypowiedzianych przez niego podczas Vaticanum II oraz później, w okresie realizacji postanowień soborowych. Był to jedyny sposób na rzetelne zmierzenie się z poważnym problemem jego odpowiedzialności w kontekście potwornego dramatu, jaki jest od tamtej pory udziałem Kościoła.

    Bez wahania podpisałbym się pod przestrogą, którą zawarł Manzoni w swej słynnej książce pt. „Uwagi na temat moralności katolickiej” (rozdział VII):

    „…Należy rozliczać doktrynę z uprawnionych konsekwencji, jakie z niej wypływają na gruncie logiki, nie zaś z konsekwencji, jakie może z niej wyprowadzić ktoś kierujący się emocjami”.

    Zbadajmy obecnie fragment pierwszego przemówienia soborowego, w którym Paweł VI jednoznacznie przyjął zasadę „herezji modernistycznej”, wyrażoną już wcześniej przez papieża Jana XXIII w mowie inauguracyjnej wygłoszonej na otwarcie Soboru w dniu 11 października 1962 roku (przy czym podkreślmy, że jej główne tezy zostały podsunięte przez ówczesnego arcybiskupa Mediolanu, G.B. Montiniego):

    „Neque opus nostrum, quasi ad finem primarium, eo spectat, ut de quibusdam capitibus præcipuis doctrinæ ecclesiasticæ disceptetur, sed potius ut ea ratione pervestigetur et exponantur, quam tempora postulant nostra”.

    Istota tej wypowiedzi jest następująca:

    „Nade wszystko niechaj ta doktryna chrześcijańska będzie studiowana i prezentowana zgodnie z metodami badawczymi i ujęciami właściwymi dla myśli współczesnej”.

    Zasada ta jest na tle całej, wielowiekowej historii Magisterium Kościoła Katolickiego czymś bezprecedensowym, gdyż wypiera zasadę „dogmatyczną”, tj. jedyną zasadę, która daje rękojmię prawdy katolickiej. Urząd nauczycielski zawsze bowiem podkreślał, że „racja wiary” nie opiera się na naukowych zdobyczach ludzkiego intelektu, lecz jedynie na AUTORYTECIE BOGA, który przekazał swoje OBJAWIENIE, oraz na autorytecie NAJWYŻSZEGO MAGISTERIUM KOŚCIOŁA, który od Jezusa Chrystusa otrzymał władzę przepowiadania go w sposób oficjalny i nieomylny.

    Zasada wyłożona przez Pawła VI – przeciwnie – jest zanegowaniem zasady TRADYCJI APOSTOLSKIEJ, ustanowionej z woli Boga, oraz znosi tradycyjne Magisterium Kościoła, przedkładając ponad BOGA, KTÓRY SIĘ OBJAWIŁ i ponad KOŚCIÓŁ, KTÓRY NAUCZA, autonomiczną, ludzką metodę badawczą i arbitralne ujęcia czysto ludzkiej doktryny, typowe dla stylu filozoficzno- literackiego współczesnego człowieka (człowieka danej epoki, człowieka zmieniającego się w czasie), a tym samym zapominając, że tylko prawda objawiona przez Boga jest wiekuista i niezmienna.

    Jest to zasada, zgodnie z którą badanie „danej treści Objawienia” ma się opierać na formalizmie typowym dla myśli współczesnej, a nie na autentycznym nauczaniu Kościoła. To zaś aż nadto trąci herezją!

    Nie wymyśla się dogmatu. Nie można go też zredukować do wygodnej formułki, jak to czyniono w tych ostatnich latach buntu i pychy, lekceważąc fakt, że tylko Chrystus jest i zawsze pozostanie prawdą absolutną.

    Miał przed czym drżeć Paweł VI – za to, że sprowadził na Kościół Chrystusowy tę gigantyczną katastrofę, pod płaszczykiem rzekomego Soboru ekumenicznego.

    Nie stracił nic ze swej aktualności drugi rozdział z II Listu św. Pawła do Tesaloniczan:

    „…Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i w niwecz obróci samym objawieniem swego przyjścia. Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, albowiem nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość” [4].

    I właśnie dlatego, pomni na Tradycję Kościoła, kierując się światłem Ewangelii, przedkładamy czytelnikowi niniejszą książkę.

    Nie czułem pociągu do stanu duchownego, który niekiedy wydawał mi się statyczny, zamknięty (…), implikujący rezygnację z przyziemnych skłonności wskutek wyrzeczenia się świata (…). Jeżeli ja to tak odczuwam, świadczy to o tym, że jestem powołany do jakiegoś innego stanu, w którym będę się realizował w sposób bardziej harmonijny, dla wspólnego dobra Kościoła”.

    (Paweł VI w wypowiedzi dla Jeana Guittona, na podstawie książki pt. „Dialogi z Pawłem VI”, s. 285).

    * * *

    „Zdałem sobie sprawę, jak bardzo jego myślenie jest typu laickiego. Odnosiło się przy nim wrażenie, iż ma się do czynienia nie z duchownym, lecz z osobą świecką, która nieoczekiwanie została wyniesiona do godności papieża”.

    (Jean Guitton, fragment z książki „Tajemniczy Paweł VI”)

    WSTĘP

    W trakcie prac XXXV Zebrania Plenarnego włoskich biskupów kardynał Ruini, przewodniczący CEI (Konferencji Episkopatu Włoch) ogłosił w obecności papieża i biskupów swoją decyzję o wszczęciu „sprawy beatyfikacji” Pawła VI. Chociaż została już uzyskana odpowiednia zgoda Rady Stałej Konferencji Episkopatu Włoch, taka procedura w odniesieniu do papieży przewidywała zasięgnięcie opinii całego lokalnego episkopatu. Wynika to z tego, że papież jest nie tylko biskupem Rzymu, ale także prymasem Włoch. Stąd „placet” biskupów włoskich był koniecznym etapem, wymaganym przez procedurę kanoniczną wprowadzoną notabene przez samego Pawła VI, a następnie ogłoszoną przez Jana Pawła II w dokumencie „Divina perfectionis magister”.

    Rzym jest diecezją Papieża. To Rzym powinien więc występować jako oficjalny interlokutor Kongregacji ds. Świętych. Kardynał Ruini, wikariusz papieski dla miasta Rzymu, wydał dnia 13 maja 1992 roku opublikowany w tygodniku diecezjalnym „Roma sette” edykt, którego jeden z fragmentów brzmi: „Zachęcamy wszystkich wiernych do przekazywania nam lub nadsyłania do sądu diecezjalnego Wikariatu Rzymu wszelkich informacji, z których będzie można w jakiś sposób wyciągnąć wnioski sprzeczne z opinią świętości wspomnianego ‘sługi Bożego’ ”.

    Dlatego też, ponieważ absolutnie nie zgadzam się z tą inicjatywą beatyfikacji Pawła VI, odczekawszy mniej więcej rok, nim ostatecznie zdecydowałem się na przedłożenie moich „informacji” mogących świadczyć przeciwko „opinii świętości” Pawła VI – która to zwłoka była podyktowana zarówno szacunkiem dla „wysokich rekomendacji” otwierających drogę do wszczęcia procedury beatifykacyjnej, jak i chęcią przypatrzenia się początkowej fazie procesu w nadziei, że ktoś wytoczy argumenty uzasadniające poważne wątpliwości choćby co do zasadności rozpoczynania tej procedury kanonicznej – poczułem się wreszcie w obowiązku, by sformułować na piśmie niniejsze informacje, które przemawiają przeciwko tej opinii świętości.

    Nie bez znaczenia były tutaj dwa wyraźne impulsy, które wyszły od Jana Pawła II. Pierwszy z nich pojawił się dnia 13 maja 1993 r. w przemówieniu do biskupów z CEI:

    „Zostałem powiadomiony o wszczęciu procesu kanonizacyjnego (?!) mojego poprzednika Pawła VI. Dla mnie był to Ojciec – w sensie bardzo osobistym. Mogę więc tylko wyrazić swoją wielką radość i wdzięczność”…

    Druga znacząca wypowiedź miała miejsce w 15. rocznicę śmierci Pawła VI:

    „Pragnę, by w bardzo krótkim czasie mógł się szczęśliwie zakończyć proces beatyfikacyjny Pawła VI. Módlmy się, aby Pan rychło pozwolił nam ujrzeć swego Sługę wyniesionego do chwały ołtarzy”[5].

    Wcześniej, 25 maja 1992 roku, zadzwoniłem do Sekretariatu Stanu, do biskupa Nicolino Sarale, szczerego i wiernego współpracownika „Chiesa viva” [6], prosząc go o bliższe informacje na temat owego „pronunciamento” kardynała Ruiniego w „sprawie beatyfikacji” Pawła VI. Biskup Sarale odpowiedział mi, że to „pronunciamento” było czymś w rodzaju arbitralnego aktu władzy, czy też faktu dokonanego stworzonego przez Wikariusza Rzymu, „gdyż większość włoskiego episkopatu tego sobie nie życzyła” (sic!).

    Teraz, gdy został on wezwany do Pana, jemu pozostawiam odpowiedzialność za owo wyjaśnienie, które uważam jednak za prawdziwe: po pierwsze dlatego, że jest mi znana niezwykła uczciwość tego, który mi je przekazał, a po drugie z uwagi na fakt skonfrontowania go z innymi źródłami informacji, jakie w międzyczasie udało mi się zgromadzić na temat owego manewru, którego celem było wyniesienie na ołtarze obu Papieży Soboru Watykańskiego II, aby w ten sposób uwydatniony został „nadprzyrodzony charakter” tego Soboru, a w konsekwencji tego Nowego Kościoła z jego reformami, mimo wyraźnej wypowiedzi samego Pawła VI na temat dokonującego się w Kościele samozniszczenia (za które notabene on sam był w pierwszym rzędzie odpowiedzialny).

    Mógłbym podać także inne motywy stojące za niniejszą pracą o Pawle VI, a zwłaszcza fakt, że od niepamiętnych czasów historycy i teologowie dokonywali ocen i podsumowań „pontyfikatów”. Nie ma przeto nic dziwnego w tym, że formułuję tu swój własny osąd na temat pontyfikatu Pawła VI.

    Skoro wolno synowi poskarżyć się na ojca, owszem, wyrzucać mu jego postępowanie, jeśli urąga ono jego ojcowskim powinnościom, czemuż i ja nie miałbym, jako ksiądz, członek „Ecclesia mater”, mieć prawa, a nawet obowiązku bronienia doktryny, która została mi przekazana jako niezmienna, wieczna, przez „Ecclesia docens”?

    A może moja „rozumna służba” Bogu [7] poprzez wiarę winna polegać na tym, że zostawiam gdzieś na boku to, co było nam przekazywane dawniej, by zrobić miejsce temu, co jest przekazywane dziś – w imię „nowości” i „zmiany”?

    Czyż odpowiedzialnym, wspólnikiem, współpracownikiem wszystkiego tego, co zdarzyło się podczas Vaticanum II, nie jest ten, który stał na szczycie hierarchii?

    Doprawdy, nigdy wcześniej nie doszło do tak konsternującego konfliktu ani do tak jaskrawych sprzeczności między „prawdami przeszłości” a „prawdami teraźniejszości”!

    Trzeba być wyzbytym wszelkiej miłości do Kościoła i do dusz, nie mówiąc już o zdrowym rozsądku, aby ośmielać się wystąpić z inicjatywą mającą na celu ogłoszenie Pawła VI „błogosławionym”! To już byłby szczyt wszystkiego – dokonać kanonizacji papieża, który tak otwarcie uchybił swym obowiązkom Najwyższego Pasterza. A tak! Papież, jak każdy wierny, ma obowiązek poświęcać się na rzecz wypełnienia obowiązków wynikających z jego stanu.

    Otóż, zważywszy, że w niniejszym studium historyczno- teologicznym będę się starał wykazać, że Paweł VI nie wypełnił swojego obowiązku, pozwoliłem sobie stanąć po stronie „adwokata diabła”, a więc tego, który w każdym procesie beatyfikacyjnym ma poważną powinność przyglądania się życiu i pismom kandydata, po to właśnie, by wynajdywać tam wszelkie elementy, które mogą stanowić argument przeciwko kanonizacji.

    Bo chociaż Zwierzchnik Kościoła rzymskokatolickiego jest oficjalnie nazywany „Ojcem Świętym”, nie jest czymś oczywistym, rozumiejącym się samo przez się, iż w jego szczytnej misji zawsze towarzyszy mu ta domniemana „świętość”. Na 261 papieży, którzy stali na czele Kościoła katolickiego, tylko 76 zostało „kanonizowanych”. Ostatnim z nich był św. Pius X.

    Trzeba też wiedzieć, że w ramach wymaganej procedury „wykazania heroiczności cnót”, będącej etapem wstępnym i warunkiem sine qua non beatyfikacji i kanonizacji, bada się cały szereg tzw. pośmiertnych cudów, przypisywanych wstawiennictwu kandydata w niebie.

    Jest to procedura prawna, którą trzeba zachować, gdyż idzie tu o honor Kościoła i o wiarygodność jego decyzji wobec wszystkich: zarówno wierzących, jak i niewierzących. Niestety, zdarzyły się już w przeszłości pewne odstępstwa od tych kanonicznych wymagań, co otworzyło drogę do nadużyć.

    Owe niewytłumaczalne naciski, zmierzające do szybkiego zakończenia „procesu beatyfikacyjnego” Pawła VI, noszą więc wszelkie znamiona gwałcenia prawa kanonicznego, żeby doprowadzić do pozytywnego rezultatu, nawet, gdyby to było nieuzasadnione, bezprawne, a wreszcie nieuczciwe, tzn. gdyby doprowadzono do sfinalizowania procesu w oparciu o wyłącznie pozytywne zeznania, świadczące na korzyść Pawła VI, pomimo, że zdradził on Piusa XII, z którym współpracował, że jego życie moralne było bardzo niejasne [8], że jego pontyfikat został zeszpecony przez poważne odstępstwa od „depozytu wiary”, ze wszystkimi błędami, który stąd wynikły.

    Cóż można było uczynić lepszego, by dać świadectwo prawdziwej myśli Pawła VI, a tym samym jego odpowiedzialności za przerażający dramat, jaki jest dziś udziałem Kościoła, niż przytoczenie jego przemówień soborowych i jego orędzi niedzielnych, a także słów wypowiadanych przy innych, szczególnych okazjach, na mocy pełnionego przezeń urzędu Zwierzchnika Kościoła Chrystusowego?

    Ileż to razy dane mi było skonstatować, jak dalece Paweł VI zajmuje stanowisko sprzeczne ze stanowiskiem swoich poprzedników, czemu towarzyszyło niemało złudnych, światowych oklasków. Ileż razy miałem okazję analizować jego „Wielki Plan”, który kłócił się tak bardzo z Tradycją katolicką; niczym memento pobrzmiewały mi wówczas słowa napisane przez Piusa X:

    „Triumf Boga nad jednostkami i nad całym społeczeństwem, to nic innego, jak powrót do Boga zabłąkanych owiec przez Chrystusa, a do Chrystusa przez Jego Kościół. Oto nasz program” [9].

    Tymczasem programem Pawła VI było doprowadzenie do utopienia Królestwa Bożego w powszechnym ekumenizmie wiary w człowieka oraz kultu człowieka, co nieuchronnie musi prowadzić do deistycznego humanizmu, który jest po myśli masońskiej ONZ.

    Przypominam sobie to osobliwe zwierzenie, wypowiedziane przez Pawła VI do pielgrzymów podczas środowej audiencji generalnej dnia 12 kwietnia 1967 roku:

    „Ale oto ujawnia się w Nas dziwny fenomen: chcąc dodać wam otuchy, udziela się Nam poniekąd woń niebezpieczeństwa, któremu chcielibyśmy zaradzić; przychodzi Nam na myśl zarówno świadomość Naszej ograniczoności, jak i wspomnienie słabości Szymona, syna Jana, powołanego przez Chrystusa i uczynionego przezeń Opoką. Wątpliwość… lęk… pokusa nagięcia wiary do nowoczesnej mentalności…”.

    Niestety, Kościół Chrystusowy podczas jego pontyfikatu obumarł właśnie z powodu jego innowacyjnych, reformujących i zakłócających działań. Paweł VI do tego stopnia sobie to uświadamiał, że w poruszających słowach musiał przyznać dn. 7 grudnia 1968 roku, w trzecią rocznicę ogłoszenia kultu człowieka:

    „Dzisiaj Kościół przechodzi przez moment niepokoju. Niektórzy ćwiczą się w samokrytyce; należało by raczej rzec: w autodestrukcji. Jest to jakby wewnętrzny, ostry i złożony wstrząs, którego po Soborze nikt by się nie spodziewał. Myślano o rozkwicie, o spokojnym rozprzestrzenianiu się koncepcji wypracowanych podczas wielkich posiedzeń soborowych. Ten aspekt też występuje w Kościele – ma tam miejsce rozkwit; ale… jeszcze bardziej trzeba dostrzegać aspekt bolesny. Oto Kościół otrzymuje razy ze strony tych, którzy do niego należą!”

    29 czerwca 1972 r. jego ocena na temat tego, co dzieje się w Kościele, była jeszcze bardziej pesymistyczna:

    Przez jakąś szczelinę do świątyni Boga przedostał się dym Szatana: to wątpliwość, niepewność, niepokój, konfrontacja. Już się nie polega na Kościele, a na pierwszym lepszym, światowym proroku, który mówi do nas z łamów gazet, albo na jakimś ruchu społecznym; dalej więc, przyłączać się doń, pytać się go, czy nie posiada sekretu prawdziwego życia. Nie zauważamy, że przecież sami jesteśmy w jego posiadaniu. Wątpliwość wślizgnęła się do naszych sumień; 25 wślizgnęła się oknami, które powinny być otwarte na światło…”.

    „Również w Kościele zapanował ten klimat niepewności. Sądzono, że po Soborze nad historią Kościoła zajaśnieje słoneczny dzień. Tymczasem nastał dzień pochmurny, burzowy; dzień ciemności, poszukiwania, niepewności. Głosimy ekumenizm, a coraz bardziej oddalamy się od innych. Trudzimy się, by wykopywać przepaści, miast je zasypywać”.

    „Jak do tego doszło? Podzielimy się z wami naszą refleksją: nastąpiła interwencja nieprzyjacielskiej mocy. A imię jej: diabeł – ów tajemniczy byt, o którym napomyka św. Piotr w swoim liście. Zresztą często na kartach Ewangelii, a także z ust samego Chrystusa, pada imię tego nieprzyjaciela ludzi. Wierzymy w coś nadnaturalnego (późniejsza korekta: pozanaturalnego), co przyszło na świat po to właśnie, by zamącić, stłamsić cały Sobór ekumeniczny, nie dopuścić do tego, by Kościół wybuchnął hymnem radości, że oto odzyskał świadomość siebie” (!!).

    Tak więc sam Paweł VI rozpoznał dzieło Szatana w Kościele soborowym i posoborowym! Ale co uczynił, by uratować ten Kościół przed panowaniem Szatana, którego niszczycielską rzeczywistość dostrzegał? Nic. Co gorsza, to on rzucił łódź Piotrową w te szalejące odmęty.

    Czy nie powinien był sam, poprzez kategoryczne i energiczne działania, zepchnąć ją z mielizny, na którą wcześniej ją wmanewrował? Tymczasem umył ręce jak Piłat:

    „Papież nie uważa za stosowne przyjmować innej linii niż linię ufności w Jezusa Chrystusa, któremu bardziej niż komukolwiek zależy na Jego Kościele. To on uciszy burzę. Ile razy Boski Mistrz powtarzał: ‘Confidite in Deum. Credite in Deum et in Me credite!’ Papież będzie pierwszym, który wykona ten nakaz Pana i podda się, bez niepotrzebnego lęku i trwogi, owej tajemniczej, niewidzialnej lecz niezawodnej pomocy, jaką Jezus niesie swojemu Kościołowi” [10].

    Piłat nie wypowiedziałby się inaczej! Czy na trzy lata przed tym, jak wszystko wysadził w powietrze reformując, odnawiając, zmieniając, to nie on, Paweł VI, rządził, narzucał swoje koncepcje, przygotowując tym samym grunt pod tę burzę, która się rozpętała w Kościele? A skoro tak, nie miał prawa stać z założonymi rękami, puszczać steru łodzi Piotrowej, pod pretekstem, że sam Bóg sprawi cud i przyniesie ocalenie.

    Mimo to 21 czerwca 1972 r. Paweł VI powtórzył raz jeszcze swoją fałszywą doktrynę, próbując przekonać (kogo?), że to do Boga należy ocalenie Kościoła:

    „W pewnych osobistych zapiskach znajdujemy na ten temat, co następuje: być może Pan powołał mnie do pełnienia tej posługi nie dlatego, że miałem ku temu jakieś zdolności, ani po to, bym rządził i wybawił Kościół od trapiących go dzisiaj trudności, lecz po to, bym coś dla Kościoła wycierpiał i żeby okazało się, że to On, i nikt inny, prowadzi go i zbawia”.

    Wyjawiamy wam to uczucie nie po to, by dokonać publicznego, a więc próżnego aktu pokory, lecz po to, by i wam dane było cieszyć się spokojem, jakiego sami doświadczamy na myśl, że to nie nasza słaba i niewprawna dłoń spoczywa na sterze łodzi Piotrowej, lecz niewidzialna, a przecież silna i niezawodna dłoń Pana Jezusa”.

    To kolejny fałszywy i obłudny wykręt, gdyż nie po to postawił Bóg papieża przy sterze łodzi Piotrowej, by pozwolił jej dryfować z nurtem „reform”, lecz by potrafił nią sterować zgodnie z kursem, jaki wyznacza Tradycja – tak, jak czynili jego poprzednicy. Paweł VI nie powinien tedy żądać od Boga cudu, by Kościół raz jeszcze był przez Niego zbawiony, lecz powinien ukorzyć się i samemu naprawić własne błędy, starając się ratować Kościół i w ten sposób spełnić swój obowiązek.

    Innymi słowy, powinien był przestać wywyższać człowieka, który czyni siebie bogiem, a pomyśleć o tych miliardach ludzi, którzy nadal pozostają w cieniu śmierci i oczekują objawienia im prawdziwego Boga, Jezusa Chrystusa, jedynego, który ich uświęca i zbawia. Czyż nie tak właśnie brzmi pierwsza prośba kierowana 28 do naszego Ojca: „sanctificetur Nomen tuum”? A czymże są te „Oenzety”, „Unesca” i inne tzw. Instytucje międzynarodowe, jeśli nie dziełem Szatana, który chce zniszczyć Królestwo Chrystusa – Jego Kościół? Po co więc trwonić siły na budowanie zamków na piasku, zapominając o „ADVENIAT REGNUM TUUM” – tej jedynej „Międzynarodówce”, która naprawdę będzie trwała wiecznie? Jakże mógł on hołdować tym mrzonkom w dziedzinie polityki międzynarodowej, podczas gdy jego obowiązkiem – zgodnie z otrzymanym powołaniem – mogło być wyłącznie nieustanne poszukiwanie „woli Boga, jako w niebie, tak i na ziemi”?

    Czyżby Paweł VI nie zorientował się, czym stała się Ziemia po wygnaniu Boga przez Wielką Rewolucję Francuską, a więc odkąd królują Wolność, Równość i Braterstwo, czyli trzy zwodnicze zasady roku 1789, które w miejsce Bożego Prawa wprowadziły Prawa Człowieka? Powinien był wiernie trwać na straży Honoru Boga i Bożych Praw, aby została uszanowana Wola Boga – czemu się sprzeniewierzył! Może zapomniał o przykazaniu Jezusa: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” [11]. Zapomniał, że przyszłość należy do Boga, do Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Zbawcy świata, i że na końcu czasów „władca tego świata zostanie precz wyrzucony” [12], by zrobić miejsce wyłącznie Kościołowi Boga: Świętemu, Katolickiemu, Apostolskiemu Kościołowi Rzymskiemu!

    Jak, widząc to wszystko, miałbym się nie zastanawiać, czy Paweł VI miał prawdziwe powołanie do kapłaństwa? Tym bardziej, że wielce zastanawiające są słowa zawarte w książce Jeana Guittona, jego najlepszego przyjaciela, pt. „Dialogi z Pawłem VI”:

    „Miałem mocne powołanie do tego, by być ze świata w świecie; być świeckim, jak się dzisiaj mówi. Nie czułem pociągu do stanu duchownego, który niekiedy wydawał mi się statyczny, zamknięty, bardziej zainteresowany konserwowaniem niż nadawaniem impulsów, implikujący rezygnację z przyziemnych skłonności wskutek wyrzeczenia się świata. Czy czując to w taki sposób, mimo wszystko można w XX wieku zostać księdzem? Jeżeli ja to tak odczuwam, świadczy to o tym, że jestem powołany do jakiegoś innego stanu życia, w którym będę się realizował w sposób bardziej harmonijny, dla wspólnego dobra Kościoła” [13].

    To słowa bardzo znamienne, przywodzące na myśl jeszcze jedną refleksję, którą jego „przyjaciel” zawarł w książce pt. „Tajemniczy Paweł VI”: „

    Zdałem sobie sprawę, jak bardzo jego myślenie jest typu laickiego. Odnosiło się przy nim wrażenie, iż ma się do czynienia nie z duchownym, lecz z osobą świecką, która nieoczekiwanie została wyniesiona do godności papieża” [14]

    W świetle powyższego Paweł VI byłby zatem „osobą świecką” (a nie „duchowną”), uczynioną papieżem. Jest to zdanie, które mną wstrząsnęło: właśnie dlatego, że ta „osoba świecka” – czyli Giovanni Battista Montini – została „papieżem” Pawłem VI!

    * * *

    O! Niech Niepokalane Serce Maryi wyprosi mi łaskę, abym umiał przekazać na tych kartach prawdę, dochowując wierności wierze w Jezusa Chrystusa, naszego Pana, przekazanej przez Jego Kościół, jedynego strażnika „depositum fidei”!

    ks. Luigi Villa

    Doktor teologii

    PRZYPISY:

    1.Sillon: ruch społeczny założony w 1893 r. we Francji przez Marca Sangniera. Organem prasowym ruchu był dziennik „Le Sillon” (Bruzda). Początkowo jego linia była zgodna ze wskazaniami papieży. Leon XIII i Pius X chwalili Sangniera. Jednak koło 1903 r. ruch ten zaczął się wyradzać. Skłaniając się ku pewnym koncepcjom polityczno-społecznym obwołał się „ośrodkiem jedności moralnej”, całkowicie uniezależnionym od nauczania Kościoła. Stało się to powodem potępienia ruchu przez Piusa X (1910).
    2.Zob. Św. Pius X, „List w sprawie Sillon” z 25 sierpnia 1910.
    3.Por. Ps. 7, 10.
    4.II Tes 2, 7-12.
    5.Przemówienie z 7 sierpnia 1993.
    6.Współpracował z tym czasopismem od ponad 12 lat – m.in. przy redagowaniu strony „Osservatorio Romano” i przy „Il Vangelo delle feste”.
    7.Por.: Rz 12, 1 oraz Piusa IX „Qui pluribus”, DB 1737.
    8.Aby „Kongregacja ds. Świętych” mogła uznać „nadprzyrodzone znaki” Bożej aprobaty, takie, jak cuda wynikające ze wstawiennictwa tego, który ma być uznany godnym najwyższych zaszczytów, winna ona najpierw – również w przypadku Pawła VI – uzyskać jasność co do jego „opinii świętości życia”, nim zajmie się „heroicznością cnót”. Nie może się to opierać wyłącznie na stwierdzeniu faktów, ani tylko na zapoznaniu się z ocenami, lecz trzeba uzyskać świadectwo osób, które znały go za życia, a przynajmniej zbadać wiarygodne pisma i dokumenty. Otóż zważywszy, że bezsprzecznie jego reputacja moralna nie jest jasna, wielce poważną powinnością moralną Kongregacji ds. Świętych jest sprawdzenie każdego związanego z tym elementu. Bo choć beatyfikacja nie podpada pod nieomylność papieskiego Magisterium (z drugiej zaś strony nie ma w niej miejsca dla zasady: „Vox populi, vox Dei”), czymś nieuczciwym byłoby przekonywanie wiernych o domniemanej świętości kandydata i o jego domniemanych cnotach, w sposób mogący zamazywać autentyczne pojmowanie Boskiej prawdy.
    9.Zob. „Communium Rerum” z 21 kwietnia 1909.
    10.Słowa wypowiedziane 7 grudnia 1968 r.
    11.Mt 6, 33.
    12.Jn 12, 31.
    13.Zob. J. Guitton, „Dialogi z Pawłem VI”, Fayard 1967.
    14.Zob. J. Guitton, „Tajemniczy Paweł VI”.
    15.Pius VI, Bulla „Auctorem fidei” z 28 sierpnia 1794.

    Wydawnictwo: ANTYK DYBOWSKI, Komorów 2010

    ISBN: 978-83-89920-67-0

    Format, ss. 402, op. miękka, cena: 48,00 zł

    do nabycia w księgarni internetowej wydawcy http://www.ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016335-23010001__PZTA_2.html

    Za: Rzymski katolik (19 października 2014)

    http://www.bibula.com/?p=77298

    • Atanazy said

      A jeśli był sobowtór?

    • ... said

      http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2014/04/04/list-p-wincklera-do-o-guerarda-des-lauriers/

    • bozena2 said

      Te słowa były prawie ostatnimi jakie wyrzekł prawdziwy Paweł VI , jego dalszą rolę przejął już sobowtór upodobniony przez chirurgów. Św Łucja chciała ostrzec papieża, lecz nie zdążyła. Siostra Łucja próbowała ostrzec papieża Pawła VI
      13.05.1967 roku, po Mszy odprawionej przed bazyliką w Fatimie, siostra Łucja doszła do Paa)ła VI I poprosiła: „chcę porozmawiać prywatnie.” Powtórzyła tę prośbę wiele razy. Było jasne, że miała dla niego ważną wiadomość. Ale Paweł VI odmówił jej prośbie i odpowiedział: „proszę spojrzec, to nie jest właściwy moment.”
      S. Łucja odeszła. Paweł VI wstał i skierował sie w kierunku figury MBF, chciał umieścić w jej dłoniach srebrny różaniec, ale ponieważ nie mógł do nich dostać, złożył go u stóp figury.
      Tłum krzyczał: „Łucja, Łucja, Łucja!”. I wtedy bp Hnilica przyprowadził siostrę Łucję do przodu podium. Kiedy setki tysięcy pielgrzymów ujrzały ją obok papieża, zaczęli klaskać. Ale dziennikarze TV i setki kamer sfilmowały przedziwne wydarzenie:: s. Łucja płakała. Dlaczego?
      …”Przez jakąś szczelinę do świątyni Boga przedostał się dym Szatana: to wątpliwość, niepewność, niepokój, konfrontacja. Już się nie polega na Kościele, a na pierwszym lepszym, światowym proroku, który mówi do nas z łamów gazet, albo na jakimś ruchu społecznym; dalej więc, przyłączać się doń, pytać się go, czy nie posiada sekretu prawdziwego życia. Nie zauważamy, że przecież sami jesteśmy w jego posiadaniu. Wątpliwość wślizgnęła się do naszych sumień; 25 wślizgnęła się oknami, które powinny być otwarte na światło…”.
      http://www.tldm.org/News3/impostor.htm
      Oszustwo stulecia – Trzecia Tajemnica Fatimska (fragmenty)
      Matka Boża Fatimska – 2.10.1975:
      „Ostrzegłam cię, że w tej chwili w Rzymie jest trzech papieży [Villon, Casarolli and Benelli]. Oni wprowadzili, powtarzam, oszusta, i zniszczyli Pawła VI, twojego prawdziwego Ojca św. Jest to oszustwo stulecia!”
      Matka Boża Fatimska – 13.05.1978:
      „Ostrzegałam i ostrzegałam, że szatan wejdzie do najwyższych sfer hierarchii w Rzymie. Trzecia Tajemnica, moje dziecko, jest taka, że szatan przedostanie się do Kościoła Mojego Syna.”
      Matka Boża Fatimska – 7.09.1978:
      „Szatan, Lucyfer w ludzkiej postaci, wkradł się do Rzymu w roku 1972. Odsunął od władzy Ojca Św. Pawła VI.”

      Jedną z najbardziej wstrząsających rewelacji MBF był przekaz odnoszący się do „oszustwa stulecia,” w którym aktor zastępował Pawła VI podczas pewnych wystąpień publicznych od około 1975 roku. Brzmi to nieprawdopodobnie? Jest bardzo wiele dowodów to potwierdzających: zdjęcia, wydruki głosu, oświadczenia pielgrzymów w Rzymie, którzy byli tego świadkami, doniesienia o egzorcyzmie w Szwajcarii oraz objawienie się MBF w Nowym Jorku.
      Siostra Łucja próbowała ostrzec papieża Pawła VI
      13.05.1967 roku, po Mszy odprawionej przed bazyliką w Fatimie, siostra Łucja doszła do Paa)ła VI I poprosiła: „chcę porozmawiać prywatnie.” Powtórzyła tę prośbę wiele razy. Było jasne, że miała dla niego ważną wiadomość. Ale Paweł VI odmówił jej prośbie i odpowiedział: „proszę spojrzec, to nie jest właściwy moment.”
      S. Łucja odeszła. Paweł VI wstał i skierował sie w kierunku figury MBF, chciał umieścić w jej dłoniach srebrny różaniec, ale ponieważ nie mógł do nich dostać, złożył go u stóp figury.
      Tłum krzyczał: „Łucja, Łucja, Łucja!”. I wtedy bp Hnilica przyprowadził siostrę Łucję do przodu podium. Kiedy setki tysięcy pielgrzymów ujrzały ją obok papieża, zaczęli klaskać. Ale dziennikarze TV i setki kamer sfilmowały przedziwne wydarzenie:: s. Łucja płakała. Dlaczego?

      Objawienia w Bayside (USA): to Paweł VI był w wizji Hiacynty
      Z trojga dzieci wizjonerów z Fatimy, tylko mała Hiacynta miała przywilej wizji papieża w Trzeciej Tajemnicy. Opis tej wizji zapisała s. Łucja w „Pamiętnikach”. „Przekaz Hiacynty” odnosił się do objawień w Bayside:
      „Znowu cię proszę byś modliła sie za Ojca św. [Pawła VI] w Rzymie. On jest bardzo chory i potrzebuje licznych modlitw, gdyż jest krzyżowany poprzez swoich. On jest naprawdę tym małym w przekazie do Hiacynty. – MBF – 1.06.1978.

      […]„Moje dziecko, przynosze ci smutną prawdę, którą musi poznać cała ludzkość. Musisz to czynić bez strachu. Ludzkość powinna to wiedzieć. Nasz ukochany wikariusz Papiez Paweł VI bardzo cierpi z rąk tych, którym ufa.

      „Moje dziecko, krzycz o tym z dachów budynków. On nie może wypełniać swojej misji. Oni spowodowali, że jest chory. Moje dziecko, chory, bardzo chory. Ale jest ktoś kto rządzi tym miejscem, sobowtór stworzony w umysłach agentów szatana. Operacja plastyczna. Moje dziecko, skorzystano z usług najlepszych chirurgów by go wykreować. krzycz z dachów budynków, jego trzeba ujawnić i usunąć. Za nim, moje dziecko, stoi trzech oddanych szatanowi. Nie otrzymujecie prawdy ani w twoim kraju ani na świecie. Wasz Wikariusz jest uwięziony.
      „Antoni Casaroli, skazujesz sie na piekło! Giovanni Benelli, jaką wybrałeś drogę? Jesteś na drodze do piekła i potępienia! Villot, przywódco zła, odejdź od tych zdrajców; nie jesteś nieznany Wiekuistemu Ojcu. Ułożyłeś się z synagogą szatana. Czy myślisz, że nie zapłacisz za zniszczenie dusz w Domu Mojego Syna?”

      „Wróg ma dobrze zorganizowany plan”
      Już w roku 1971 nasza Pani ostrzegała o spisku przeciwko Pawłowi VI: „Wasz wikariusz , ojciec na ziemi, będzie potrzebował pocieszenia. Jest rozżalony z powodu nieposłuszeństwa ze strony otoczenia. Jest wielu spiskujących na jego życie.” [MBF – 14.09.1971] Jej przekaz zawierał również „dobrze opracowany plan” przeciwko Pawłowi VI: „Trwajcie w modlitwach i ofiarach za waszego wikariusza. Wróg ma dobrze zorganizowany plan usunięcia go z tronu Piotra.” [MBF – 1.04.1972]
      Co to był za „dobrze zorganizowany plan”? I co się naprawdę działo w Watykanie?
      Świadkowie na istnienie nieprawdziwego papieża: dwa świadectwa pielgrzymów w Watykanie
      Moja córka Doroty i ja widziałyśmy nieprawdziwego w maju 1977, kiedy byłyśmy na środowej audiencji papieskiej. Ona zrobiła mu zdjęcie kiedy zatrzymał się w odległości około 1 m od niej…” (RMR 30.11.1989)
      […]Ale w pokoju zobaczyła Papieża Pawła VI. Wyszła ponownie na Plac św. Piotra, spojrzała w górę, gdyż wszyscy obecni patrzyli na balkon. Zobaczyła tam papieża błogosławiącego zebranym. I moja siostra powiedziała do siebie ‚skoro widziałaś dwóch papieży na własne oczy, dlaczego nie wierzysz w Bayside?’ Tak – ona nie jest uświadomiona, nie ma łaski, wtedy powiedziała: ‚och, wszyscy ważni ludzie mają sobowtóry.’ Takie było jej wyjaśnienie. Nie chciała uwierzyć, nawet kiedy to zobaczyła. Ale pozostałe zakonnice usłyszały kiedy mówiła, że widziała tych dwóch papieży.”[…]

  22. MariuszInfo said

  23. MariuszInfo said

  24. wiesia said

    Coś wspaniałego,bardzo polecam:
    ZOBACZ BOGA IDĄCEGO ULICAMI NOWEGO JORKU
    „Tak właśnie przebiega ewangelia współczesnego świata. Nie poprzez przeintelektualizowane rozmowy, ale poprzez świadectwo! Najświętszy Sakrament to postać Boga, dlatego My sami musimy podjąć ten krok by przybliżyć się do Tego Najświętszego Serca Jezusowego. I nie bać się wyjść ze swej komnaty! Musimy kroczyć pewnie przed siebie niosąc Chrystusa tam, gdzie jest nieobecny, gdzie Go nie chcą. Bo to jedyna Prawda i jedyny Sens Życia.
    http://www.fronda.pl/a/zobacz-boga-idacego-ulicami-nowego-jorku,42983.html

  25. MariuszInfo said

  26. wiesia said

    GORĄCO POLECAM
    List do Rzymian 1,18-32
    Usprawiedliwienia potrzebują poganie

    18 Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. 19 To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. 20 Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy5. 21 Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. 22 Podając się za mądrych stali się głupimi. 23 I zamienili chwałę6 niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. 24 Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. 25 Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. 26 Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. 27 Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. 28 A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.
    29 7 Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; 30 potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, 31 bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. 32 Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=270

  27. Dana said

    Okultyzm i Tajne Bractwa – struktura Nazizmu i NWO

    Wkrótce po zdobyciu władzy naziści zaczęli się przygotowywać do światowej dominacji. Pierwszym ich celem była odbudowa armii – tym samym złamanie postanowień Traktatu Wersalskiego, który formalnie zakończył I wojnę światową.

    Głównym elementem ideologii nazistowskiej było ustanowienie Tysiącletniej Rzeszy. Chciano tego dokonać poprzez wypaczenie historii i stworzenie nowej religii opartej na aryjskiej mitologii – tej samej, którą propagowali wiktoriańscy okultystyczni „prorocy” i fantastycznonaukowa powieść „Nadchodząca rasa”.

    Ahnenerbe

    1935 – Himmler pod skrzydłami SS założył biuro do spraw badań okultystycznych, zwane Ahnenerbe.

    Cel: udowodnić wyższość rasową Niemiec poprzez łączenie ich z mityczną rasą starożytnych Aryjczyków. [18]

    Była to jedyna znana w historii struktura, która zajmowała się badaniem magii, mistyki przy oficjalnym poparciu i finansowaniu państwa. Dlatego też, Ahnenerbe zorganizowało serię wypraw w poszukiwaniu starożytnych miast aryjskich ukrytych w Himalajach, na Środkowym Wschodzie oraz w Boliwii. Organizacja plądrowała starożytne obiekty na całym świecie. Nie jest więc niespodzianką, iż Ahnenerbe stanowiło inspirację dla nazistowskich archeologów w „Poszukiwaczach Zaginionej Arki”. Ahnenerbe wkładało dużo wysiłku w zgłębianie zjawisk paranormalnych takich jak ESP, psychokineza, wróżenie z wody, astrologia i czarna magia. W rzeczy samej, organizacja wydała na badania sumę równą 10 miliardów obecnych funtów brytyjskich. To mniej więcej tyle samo, ile Alianci wydali na program budowy bomby atomowej. Ahnenerbe zatrudniało astrologów, wróżbitów runicznych i całą masę osób obdarzonych zdolnościami psychicznymi, by poznać i zbadać przyszłość. Jeden z astrologów, Karl Krafft, szybko zyskał uznanie po tym, jak prawidłowo przepowiedział w Monachium w 1939 roku próbę zamachu na życie Hitlera.[19] Poprzez Ahnenerbe naziści zaczęli tworzyć okultystyczną cywilizację, by wyprzeć naszą, chrześcijańską.
    Hermann Rauschning, przyjaciel Hitlera i autor jego przemówień, powiedział: „Jest jedna rzecz, która nie pozwala nie nazwać Hitlera medium – medium jest opętane. Nie ulega wątpliwości, że Hitler był opętany przez siły, które miały nad nim władzę i dla których taka indywidualność zwana Hitlerem była jedynie tymczasowym narzędziem„.[20]

    http://newspaper.hvs.pl/okultyzm-i-tajne-bractwa-struktura-nazizmu-i-nwo/

  28. ... said

    Narasta agresja wobec ludzi Kościoła w Meksyku.

    Meksyk ma smutny prymat w całej Ameryce Łacińskiej, gdy chodzi o akty czynnej nienawiści wobec ludzi Kościoła. W żadnym innym państwie tego regionu nie popełniono na nich tylu morderstw.

    W dwóch pierwszych latach, w których prezydentem Meksyku jest Enrique Pena Nieto z Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej (PRI), zamordowano tam sześciu księży, a trzech innych zaginęło bez wieści – przypomina działające w stolicy tego kraju Katolickie Centrum Multimedialne.
    Wskazuje, że oznacza to wzrost o 80 proc. w porównaniu z takim samym okresem poprzedniej prezydentury.
    Jednak i sześciolecie rządów Felipe Calderona Hinojosy z Partii Akcji Narodowej (PAN) uważa się za okres nieszczęśliwy dla duszpasterzy.
    Odnotowano wtedy 22 morderstwa.
    Wśród ofiar było 14 księży, trzech zakonników, czterech zakrystianów i katolicka dziennikarka.
    W ostatnich 24 latach zamordowano w Meksyku 38 takich osób, w tym jednego kardynała, 28 księży i jednego diakona.

    Katolickie Centrum Multimedialne zwraca uwagę, że w meksykańskim społeczeństwie istnieją pewne wąskie kręgi aprobujące przemoc wobec ludzi Kościoła. Grupy te, agresywne wobec księży, usiłują ograniczyć katolickie duszpasterstwo czy działania na polu służby zdrowia i edukacji, a przede wszystkim kościelną pomoc dla przechodzących przez Meksyk migrantów. Na terenach, gdzie czynna jest zorganizowana przestępczość, władze nie dbają o bezpieczeństwo duchownych. Centrum Multimedialne z Miasta Meksyk apeluje zatem, by zapewniły im one możliwość pełnienia tam kapłańskiej posługi.

    http://www.niedziela.pl/artykul/12052/Narasta-agresja-wobec-ludzi-Kosciola-w

    • Józef Piotr said

      Zasiane na południu ziarno przez stany z północy daje takie zbiory już , chociaż jeszcze nie ma żniw.
      A kto to zasiewy zrobił w Rosjii Carskiej ?

  29. wiesia said

    Aby móc się obnażać publicznie, obmyślili plan,że to my jesteśmy winni,że musza się ukrywać ze swymi zboczeniami.I nie ważne,że patrzą na to dzieci,bo można je też tego nauczyć… i robią to bardzo skutecznie.Chore jest podejście rządów,chore tez zaczyna porządnie być podejście kościoła.Diabeł tak to sobie ułożył,abyśmy nie mogli otworzyć ust w tej sprawie,bo kto z katolików się odezwie,ten jest wrogiem kościoła.A dlaczego?!,dlatego,że na czele teraz stoją ci,co twierdzą,że możemy wiele się od homoseksualistów nauczyć.Wmawia się nam na każdym kroku,że jesteśmy nietolerancyjni,bezduszni i na dodatek niemiłosierni.OCZYWIŚCIE MÓWIĘ O KOŚCIELE BP.RZYMU FRANCISZKA.To bardzo ciekawe.Obnażając się publicznie,bez „hamulców” ci,co nas w to wszystko chcą wepchać,zapomnieli o paru istotnych rzeczach Dekalogu,Piśmie Świętym i o czymś takim jak przyzwoitość.Powiedz dziś o przyzwoitości,a będziesz wyśmiany,nic dziwnego…skoro Prawo Boże jest dostosowywane do człowieka,a nie odwrotnie.Powiedzcie mi,czy to,co jest tutaj na filmie świadczy o tym,że to my katolicy ich atakujemy,czy też odwrotnie?!Jeżeli nie będziemy pielęgnować naszej wiary,to będziemy tacy sami,więc PILNUJMY TESTAMENTU PANA JEZUSA.

  30. Józef Piotr said

    Jako lektury uzupełniające z zakresu wiedzy historycznej polecam wykłady z tej serii i jako przyklad
    to: z serii
    3500 lat historii POLSKI

    jeden z wykladow:
    64.Od Krakusa do Mieszka I. Królowie Polski w Imperium Lechitów.-Starożytni Polacy cz.3. Historia

    Jest tych wykładów tego ż autora dużo – wystarczy poszukać – bo to cala seria

    Zalinkowany film ktorego autor przywołuje bibliografię (zapis pod filmem) to:

    Przedkatoliccy królowie Polan według Długosza,biskupów Boguchwała i Kadłubka,kroniki Franciszkańskiej i Bielskiego, i o Imperium Polan.. Najwiecęj alternatywnych wersji cudów związanych z otrzymaniem korony przez Piasta podają Bielski i Długosz w rozdziale o Piaście. Link do Kroniki Bielskiegohttps://archive.org/details/kronikapo… Link do Kroniki Wielkopolskiej http://historiapolski.eu/kronika-lech…. Kronika Kadłubkahttp://poetica.freehost.pl/kronika.html Kronika Długosza http://www.polona.pl/item/192557/4/ Link do Białczyńskiego który zajmuje się naukowo genetyką i pochodzeniem Słowian a ponadto wyjaśnia kosmiczną naturę bogów czczonych przez Polan.http://bialczynski.wordpress.com/slow
    Dla chcących nabyć kroniki Bielskiego linkhttp://www.amazon.co.uk/Marcin-Bielsk… O pochodzeniu Polan źródła http://wieczorna.pl/tajemnice-histori
    Dzieje Słowiańszczyzny” które obejmują wojny Popielidów z Rzymem.Słowiańsko/Sarmackie imie Popiela I było Ariowit, którego Rzymianie nazywali Ariovistus.Współcześni historycy z Ariovistus zrobili Jarowit. Ariowit po ślubie z córką/siostrą J.Cezara przybrał rzymskie imie Pompiliusz. Z Pompiliusza/Ariowita polska tradycja zrobiła Popiela I. O wojnach Ariovistusa z Cezarem tu w Dziejach Słowiańszczyzny: https://archive.org/details/dziejesow

    Nie mniej jednak: warto poznać ostatnie wpisy z tego tematu na stronie-blogu Pana Gajowego Maruchy. i oto pierwszy z brzegu:
    http://marucha.wordpress.com/2014/10/20/mieszko-i-ostatni-poganski-cesarz-polnocy/

    Dyskusja pod tym wpisem zainspirowała dalsze publikacje na tej stronie.

    Uważam że to są fakty z historii arcyciekawe. Dlatego że tej POLSKIEJ historii nie znamy. Nie znali jej nasi ojcowie jak i Dziadkowie. Dlatego że podawaną historię pisał nam WROG i to wrogowie różnej maści.
    Ciekawych zachęcam do repetytorium z wiedzy historycznej. Co też sam będę czynił.

    A tak jeszcze coś z pamięci (czyli to o czym kiedyś czytałem):
    Przełom ery nazywanej STARĄ i NOWEJ ery.
    Fakt Narodziń w Stajence Betlejemskiej musiał dotrzeć do naszych słowiąńskich przodków.
    No i Dotarł ———- to też jest w staropisach odnotowane.

    • Dawid said

      dokładnie nasza historia to jedno wielkie oszustwo żeby sie dowiedziec prawdy trzeba głęboko szukać….

      • Dawid said

        my pokonaliśmy Rzym mielismy zachod na smyczy jakby polacy poznali kim są dlaczego tego pytania sobie nie zadają kim jesteśmy to by tą UE wynieśli sami z Polski…….

  31. ... said

    Kto tak naprawdę odrzucił punkt o homoseksualistach?

    Odrzucenie wypowiedzi na temat homoseksualizmu z końcowego dokumentu Synodu nie jest wcale triumfem „konserwatystów” – mówi jeden z liberalnych biskupów. Przeciwko głosowali też progresiści.
    „Corriere della Sera” cytuje jednego z Ojców Synodu, który wyjaśnia kulisy odrzucenia z ostatecznego dokumentu synodu passusu dotyczącego homoseksualizmu. Stwierdził on anonimowo, że ustęp ten nie został wcale odrzucony wyłącznie przez konserwatystów. W istocie sprzeciwiło mu się także wielu liberałów, którzy – tak jak on sam – uznali tekst za zbyt ograniczony.
    Do przyjęcia rzeczonego passusu zabrakło bardzo niewielu głosów Ojców Synodu. Wywołało to zdziwienie u wielu komentatorów, bo poprawiona wersja tekstu miała być zupełnie niekontrowersyjna i po prostu powtarzać wcześniejszą naukę Kościoła.
    Jeżeli wziąć pod uwagę cytowanego przez „Corriere della Sera” biskupa, to może się okazać, że nie przyjęcie tego tekstu jest tak naprawdę klęską konserwatystów. Liberałowie odrzucili go, niezadowoleni z jego zachowawczej formy, by kwestie te omówić jeszcze dogłębniej i podejmować dalsze próby pewnej zmiany stanowiska Kościoła czy też rozłożenia akcentów.

    http://gloria.tv/media/ByMhqYr2nYk

    http://www.kath.net/news/48002

    • Józef Piotr said

      No, ale wynik głosowań budzą PRZERAŻENIE !!!!!!
      Nie zdawałem sobie sprawy z tego , że tak duży procent uczestników SYNODU jest przeciw Prawu Bożemu.

      FI dał Rok na przemyślenia . Więc za jeden rok znowu uderzą !!!

      • Leszek said

        Jeszcze raz z mocą powtarzam Ci z purpuratów/książąt Kościoła za paragrafami stającymi w jawnej sprzeczności z nieodmiennym Prawem Bożym (Ps 111,7b-8) zapisanym na dwóch tablicach kamiennych symbolizujących jego wieczną trwałość (Wj 32,15n) są głosem Drugiej Bestii wychodzącej z ziemi o dwóch rogach na głowie, podobnych do rogów baranka, mówiącej jak Smok (Ap 13,11). Owe dwa rogi są symbolem kapłaństwa. W ST najwyższy kapłan nosił nakrycie głowy z dwoma rogami. W Kościele Biskupi noszą mitrę – z dwoma rogami – oznaczaj. pełnię ich kapłaństwa.
        W Orędziu nr 406 {z 13.06.1989r.) Matka Boża mówiła:

        …Bestia o dwóch rogach, podobna do baranka, oznacza masonerię, która wniknęła w łono Kościoła. Symbolizuje masonerię kościelną, która rozszerzyła się zwłaszcza wśród członków Hierarchii. To przeniknięcie masonerii do wnętrza Kościoła przepowiedziałam wam już w Fatimie ogłaszając, że szatan wejdzie na sam szczyt Kościoła. Celem masonerii kościelnej jest zniszczenie Chrystusa i Jego Kościoła, przez utworzenie nowego bożka, to znaczy fałszywego Chrystusa i fałszywego Kościoła (Ap 13,15)…

  32. Dana said

    LEKARSTWO MATKI BOŻEJ

    Moje kochane dzieci, Moja troska o was i o wasze dusze jest oznaką Mojego Macierzyństwa. Pamiętajcie jednak, że wypraszam dla was u Mojego Boskiego Syna łaski uzdrowienia dla ciała. Dałam temu wyraz podczas Moich objawień na wielu miejscach, ponieważ dobrze wiem, czego potrzebują Moje dzieci dla umocnienia ich wiary.
    Dlatego dzisiaj pragnę wam przekazać lekarstwo, abyście nie bali się żadnej epidemii, a we wszystkim zaufali Bogu. Przygotujcie następujący napój: suszone owoce głogu zalejcie szklanką gorącej wody. Dodajcie szczyptę imbiru oraz łyżeczkę miodu lipowego. Do tego dodajcie łyżeczkę soku z cytryny oraz łyżeczkę mocnego naparu z lipy. Podgrzejcie, ale tak, aby się cały napój nie zagotował i ciepłe pijcie rano i wieczorem. To was uchroni przed wszelkimi bakteriami. ”

  33. młody said

    http://gloria.tv/#1-media%3DEeH8eAXWKyq%26language%3DYiwzPCkSG6u

  34. ... said

    Pierwszy taki eksperyment na świecie! Lekarze z Borowskiej „uzdrowili” sparaliżowanego pacjenta

    Zespół lekarzy z Wrocławia opracował eksperymentalną terapię, dzięki której osoby skazane na wózek inwalidzki mają szansę na ponowne poruszanie się o własnych nogach. Wszystko to za sprawą zastosowanej po raz pierwszy na świecie terapii opartej na komórkach glejowych pobranych z opuszki węchowej pacjenta, która jest fragmentem mózgu.

    We wtorek, 21 października w telewizji BBC One w programie „Panorama”, o godzinie 23.35 ukazał się godzinny film o wynikach ich eksperymentalnej terapii komórkowej zastosowanej u pacjenta z całkowitym z przerwaniem rdzenia kręgowego.

    ZOBACZ FILM

    Pacjent, Darek Fidyka, lat 40, został zoperowany autorską metodą polegającą na przeszczepie własnych komórek gleju węchowego połączoną z rekonstrukcją rdzenia nerwu wszczepami z nerwów obwodowych. Fidyka od 2010 roku był skazany na wózek inwalidzki, po tym jak pchnięto go nożem w plecy. – Kiedy nie czujesz połowy ciała, jesteś bezradny, jednak kiedy czucie wraca, czujesz się, jakbyś się rodził na nowo – mówi BBC Darek Fidyka.

    Metoda eksperymentalnej terapii komórkowej opracowana została w kierowanym przez prof. Włodzimierza Jarmundowicza oraz dr Pawła Tabakowa interdyscyplinarnym zespole lekarzy z kliniki neurochirurgii USK we Wrocławiu oraz instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu. Podczas prowadzonych badań zespół polski aktywnie współpracował z zespołem naukowców University College London kierowanym przez prof. Geoffrey’a Raismana, światowej klasy naukowca, który jest uważany za odkrywcę właściwości naprawczych komórek gleju węchowego.

    – Od 12 lat prowadzimy badania nad możliwością uzyskania pomocy pacjentom z całkowitym uszkodzeniem rdzenia kręgowego, którzy do końca życia są skazani na wózek inwalidzki – wyjaśnia dr Paweł Tabakow – Wynika to z powszechnie panującego poglądu w medycynie, że nie jest możliwe uzyskanie regeneracji włókien nerwowych w rdzeniu kręgowym u człowieka.

    Bohaterem filmu jest czwarty z siedmiu pacjentów, u których stopniowo stosowano tą pionierską terapię. Wcześniej zaobserwowano u niego nieomal całkowite przerwanie rdzenia kręgowego w wyniku urazu nożem. Intensywna półtoraroczna rehabilitacja przedoperacyjna nie przyniosła żadnej poprawy. Dlatego w USK podjęto ryzyko zastosowania w jego leczeniu, po raz pierwszy na świecie, terapii opartej na komórkach glejowych pobranych z opuszki węchowej pacjenta, która jest fragmentem mózgu. Dzięki temu zespołowi udało się potwierdzić możliwość regeneracji rdzenia kręgowego człowieka. Terapia spowodowała częściowy powrót czucia i ruchu w nogach. Obecnie pacjent może samodzielnie poruszać się w ortezach. Jest nadal rehabilitowany. Z miesiąca na miesiąc jego stan ulega dalsze poprawie.

    – Uzyskane optymistyczne wyniki leczenia zachęcają nas do leczenia kolejnych pacjentów przy użyciu tej metody – dodaje prof. Włodzimierz Jarmundowicz, kierownik Kliniki Neurochirurgii USK we Wrocławiu – Należy jednak pamiętać, że to początek długiej i trudnej drogi, w której trzeba będzie udowodnić, że ta terapia przyniesie efekt u kolejnych pacjentów z podobnym uszkodzeniem rdzenia kręgowego.

    – Wyniki pracy wrocławskiego zespołu neurochirurgów zostały także dziś opublikowane w renomowanym czasopiśmie medycznym Cell Transplantation w USA – mówi dr Wojciech Fortuna z Instytutu Immunologii PAN oraz z kliniki Neurochirurgii USK – Zostały także pozytywnie ocenione przez niezależnego eksperta w dziedzinie leczenie urazów rdzenia kręgowego u ludzi, prof. Wagiha El Masri z Wielkiej Brytanii.

    Eksperyment polsko-brytyjskiego zespołu medycznego pojawił się na pierwszych stronach gazet największych tytułów prasowych, tj. The Independent , The Times, The Telegraph czy Daily Mail.

    Za:http://dza.doba.pl/

  35. wiesia said

    Pan Bóg ma Władzę dać i odebrać wszystko,co mamy,bo to JEST JEGO.Pokazał nam SWOJĄ WOLĘ przez 10 Przykazań Bożych,dawał i daje nam proroków,dał nam Pismo Święte.Wiemy jaka JEST JEGO WOLA.Dlatego mówić,że wszystko należy do Niego nie wystarczy!
    Skoro mówi się co innego,a co innego pokazuje swoim zachowaniem.A czy nasza wola zgadza się z WOLĄ BOGA??
    Skoro codziennie wypowiadamy Słowa Modlitwy Ojcze nasz,modlimy się,a chyba jednak nie wiemy co mówimy,my tych Słów po prostu nie słyszymy.Gdyby było inaczej,to Intronizacja nie byłaby czymś szkodliwym,a wręcz przeciwnie, zgodzeniem się z wypowiadanymi Słowami.”PRZYJDZ KRÓLESTWO TWOJE,BĄDZ WOLA TWOJA JAKO W NIEBIE,TAK I NA ZIEMI”
    Dopóki to nie zostanie zrozumiane sercem,dopóki umysł i serce nie będą współgrać razem,to nie pojmiemy tego.Fakt wszyscy powinniśmy być wierni Panu Bogu,wszyscy powinniśmy żyć Dekalogiem,ale zawsze będą wierzący i niewierzący,czy też już nawet dzisiaj udający wierzących..,bo nawet tacy już są.To prawda,że nie ma w nas jeszcze tej pokory,która powinna nas cechować,ale pracujemy nad tym teraz bardzo mocno.Dlatego błagamy Episkopat o Intronizację Pana Jezusa na Króla Polski.Zakończył się synod,dalszy ciąg za rok.Będzie to trudny dla nas rok…,bo to co zostało tam zasiane i o mały włos nie przeszłoby na teraz,to odbieram jako szanse od Pana Boga,jaką nam daje.Polski Kościół ma dać przykład innym krajom i Kościołom na świecie,przyjmijmy i wypełniajmy Wolę Pana Boga.Pozwólmy działać Panu Jezusowi u nas w kraju.Maryjo,Królowo nasza,módl się za nami i wraz z nami w tej intencji.Amen.

  36. Dana said

    Ksiądz Jerzy Popiełuszko ;
    Ma­my wy­powiadać prawdę, gdy in­ni mil­czą. Wy­rażać miłość i sza­cunek, gdy in­ni sieją niena­wiść. Za­mil­knąć, gdy in­ni mówią. Mod­lić się, gdy in­ni przek­li­nają. Pomóc, gdy in­ni nie chcą te­go czy­nić. Prze­baczyć, gdy in­ni nie pot­ra­fią. Cie­szyć się życiem, gdy in­ni je lekceważą.

  37. halina said

    Historię warto znać i warto o niej mówić i odkrywać to co umyka i zaciera sie …

    Polska to kraj który jest cały czas wymazywany z kart historii i wciąż sie odradza i wciąż wraca do swoich korzeni .
    Bo jest wielki duchem i wobec niego ma swoje plany Bóg .
    Tego faktu nikt nie zmieni , chociażby bardzo chciał .

    W każdej społeczności jest czynnik łaczący wspólnotę w jedna całośc

    .Początkowo były plemiona które róznymi sposobami jednoczyły sie by przetrwać i trwać w wspólnocie .
    I jeżeli to był sprawiedliwy związek to trwało to w symbiozie
    Jeżeli którys odczuwał ze jest wykorzystywany , ze nie spełniane sa jego oczekiwania odchodził i łaczył sie z innym albo trwał w osamotnieniu i sam budował swoje dobro i przyszłośc .
    Ten mechanizm trwa do dziś .

    Najgorszą formą było to zeby siła narzucic drugiemy swoja wyższośc i doprowadzic go do rangi służącego , niewolnika , podbitego ubezwłasnowolnionego , któremu nic nie wolno i nic mu sie nie należy .. Ma służyc pracowac na rzecz domniemanego pana i władcy .

    Teraz w dobie XX wieku własnie z tym mamy doczynienia .
    Są uruchamiane wszystkie drogi wyzysku pasożytnictwa podstepu oszustwa celem zawładnięcia światem .
    Teraz nie chodzi o podbój plemienia narodu , teraz chodzi o władzę w całym swiecie .
    Chodzi o zrobienie całego ogólnoświatowego bałaganu by nie było kraju narodu tego co łączy i utożsamia sie z danym narodem , aby potem po swojemu kształtować rzeczywistośc według własnego rozeznania własnych wartości które sa na siłe narzucane dla podstępnych własnych korzyści .

    I byłoby to wszystko w spokoju gdyby to było budowane dla dobra wszystkich , by wszyscy mieli równe prawa by wszyscy sie równo dzielili i równy wkład mieli w wypracowane dobro .

    Szkopuł jest w tym że człowiek ma ukrytego wroga który cichaczem podstępem i kłamstwem manipuluje i robi wszystko by szkodzic człowiekowi by zniewalać go i do tego wykorzystuje tych którzy dali sie wciągnac pychą i egoizmem w pułapkę i stali sie marionetkami służącymi sprawom szatana w swiecie ,.Bo zostali wprowadzeni w iluzje , że oni moga wszystko w swiecie …
    Szatan zawsze niweczy wszystkie plany człowieka swoim podstępem i kłamstwem i zawwsze wszystko wprowadzi na złą droge . Tak że w przeciągu historii , człowiek nigdy nic nie osiągnął , nawet jeżeli cały swój plan podboju osiągnął . Bo jego prace wykorzystywał podstępem szatan ..
    A człowieka spotykało rozczarowanie że nie jest tak jak chciał aby było .
    Zawsze było nie tak jak byc powinno .
    A każdy uciśniony wykorzystany który spotkał sie z niesprawiedliwością mobilizował sie do walki o swoje prawa o sprawiedliwosc o prawde .

    I tak czyni do dzisiaj …

    Cału czas człowiek wciąż popełnia jeden i ten sam bład w który wprowadza go szatan , by szkodzic współbratu i na jego krzywdzie budowac swój dobrobyt do którego pcha podstępem szatan ,.

    Zapędy wyznawców szatana przebiegały w utajoności od lat , bo oni podstępem wykorzystywali ufnosc szczerośc wyrozumiałość i ustepliwośc dobrego prawidłowo ukształtowanego człowieka w Bożych kryteriach i prawach .
    I bez konfliktu ten proceder nastepował , aż do chwili gdy ci którzy maja parcie na przejecie kontroli nad swiatem na polecenie szatana , nie zaczęli wchodzic sobie w drogę …
    Możni tego świata zawładnęli juz tym czym mogli ale jeszcze rywalizują który wyżej siądzie ….

    Dochodzi do konfliktu USA Rosja Chiny Unia Europejska i każdy pręży muskuły który cwańszy który ma szanse wyjść na prowadzenie . , no i wszedobylska masoneria żydowska która wszędzie ma swoje macki , z wszystkiego korzysta i wszystkimi manipuluje by to ona była zwycieska by to ona była tą która wszystkich okiełza i podporządkuje sobie na polecenie szatana .
    Bo żyje w przekonaniu ze ma prawo do tego aby rządzić światem i podporządkować go antychrystowi .Masoneria żydowska robi wszystko by panować nad swiatem .
    I przyjacielem dla niej jest tylko ten z którego korzysta i kto pomocny jest jej do realizacji jej planów i zamiarów .
    Z chwilą gdy napotyka problemy traktuje każdego jako wroga do wykończenia , bo tylko masoneria ma prawo do realizacji swoich planów na zyczenie szatana .
    To właśnie ta masoneria zdradzi wszystkich którzy sie z nia układaja .
    Zapedy tych ludzi na usługach piekła sa tak wielkie ze nie cofna sie przed niczym .
    To nie rządy państw sa winne wszystkiemu , ich wina polega na tym że wchodza w kooperacje z tymi sługusami piekła i w swoich narodach czynia to do czego zostaja zmuszeni przez podstep i kłamstwo , przez uległośc własnemu egoizmowi i pysze którą rozpala szatan w ich sercach by była przewodnią siłą w podejmowaniu decyzji . Bo to dla tych cech i wartości sa zdolni do zdradzenia swojego narodu i wprowadzaniu szatańskiego planu zniewolenia i upodlenia , byleby tylko uzyskac poklask u tych z wyższej półki .

    No i naród Polski doswiadcza teraz tej szatańskiej nagonki od lat .
    Naród Polski jest ograbiany i okradany podstepem dosłownie z wszystkiego co możnaby mu było zabrać ..
    Teraz te ubezpieczenia na życie o których słysze w telewizji , cóz za pazernośc w tych zwyrodnialcach . Serce z bólu peka .

    Ale po raz pierwszy we śnie zobaczyłam w oddali Jezusa przychodzącego do świata jako Król w koronie w płaszczu królewskim z berłem , ten z obrazu Jezu ufam Tobie .
    I to dla mnie radośc wielka , bo przychodzi Jezus do swoich .Przychodzi Chrystus Król do wymiaru człowieka ..Już nie będzie osamotniony i wykorzystywany oraz krzywdzony przez podstepnego przekletego szatana .
    Z nim będziemy budować nową prawidłowa rzeczywistośc która zachwyci Boga Ojca i spowoduje to że wszyscy będa dla wspólnoty dawać z siebie a nie beda pasozytować na zlecenie przekletego szatana .

    Czy jesteście gotowi by powitać Chrystusa Króla ???
    Czy wysprzątaliście juz wszystko w sobie i wokół siebie , byscie sie nie wstydzili że przybył Król a u was taki bałagan życiowy ???

    Ja na kolanach oczekuje przyjścia mojego Króla Jezusa , to dla Niego ja pracuje świadomie i dobrowolnie od blisko 40 lat .
    Moje serce jest omdlałe z tesknoty za Nim ..
    Oby to nastapiło jak najszybciej ….

    Niechaj buduje sie drzewo genealogiczne , a zwalczana zostanie ta piramida działaniem z świata duchowego ..

    Gdy uporządkują sie sprawy w świecie duchowym to samoistnie zacznie nachodzic na swoja droge swiat ziemski …
    Jakże ja pragnę tego …..
    Jakże ja pragne aby było wyeliminowane wszystko to co przeszkadza Jezusowi w zbudowaniu wśród swiata Królestwa Miłości . By jedynym Królem wymiaru człowieka był Chrystus król …….By na zawsze szatan był wyrzucony z wymiaru człowieka …..By mogło wszystko odnależ Bożą droge i podążyć do Bożego celu

  38. Cichykatolik said

    Często można spotkać w komentarzach owoce Nowenny Pompejańskiej, chciałbym Wam powiedzieć, że i mi pomogła. Spotkałem osobę która mi pomogła w sposób który ciężko nazwać przypadkiem. W Nowennie podałem jeszcze jedną prośbę, ale jestm cierpliwy.
    Z Bogiem

  39. Leszek sas said

    Z pokorą Cześć i Chwała należy się jedynemu zbawcy Synowi przez Ducha Swiętego poczętego .Ojciec Święty w zamiarze odwiecznym ustanowił Syna przez ,Te Jedyne Imię Jezus przyjdzie zbawienie dla ludzkości

  40. Leszek said

    Dzisiejszego dnia przedpołudniem otrzymałem na swojej poczcie tą oto interesującą poniższą wiadomość, która być może- tego nie wiem – już była zamieszczona na blogu:

    Przykre to, ale P.Franciszek zachowuje się nie jak głowa Kościoła, który powinien jednoznacznie przedstawić stanowisko Kościoła w tej sprawie (przez wieki określone i jasno sprecyzowane w sprawie rodziny i małżeństwa) ale jak sędzia na boisku, między walczącymi stronami… nawet sędzia nieraz podnosi żółtą kartkę…
    Tu nie ma na co czekać przez rok, bo w nauce Kościoła w tej materii nic się nie zmieni, Duch Święty na kartach Ewangelii wszystko jasno i klarownie określił i z Nim nie można dyskutować… każda kolejna dyskusja w temacie zamkniętym jest głosem diabła, który chce rozwalić Kościół od środka….
    Franciszek o pokusach tradycjonalistów i progresistów
    Ojciec Święty Franciszek mówił o pokusach, jakie czyhały na Synodzie Biskupów na tradycjonalistów i na progresistów. Mówił też, że Kościół musi iść razem z Duchem Bożym, a nie z duchem świata. Ojciec Święty Franciszek podsumował mówił jeszcze w sobotę wieczorem o obradach Synodu Biskupów. Stwierdził, że na hierarchów czekały liczne pokusy. Jedną z nich była w jego ocenie „pokusa wrogiej nieustępliwości”, a
    więc trzymania się „tego, co napisane”. Dziś jest to pokusa „tzw. tradycjonalistów, a także intelektualistów” – powiedział papież.
    „Pokusa wrogiej nieustępliwości, czyli trzymać się tego, co napisane (litery), i nie pozwalać Bogu, by nas zaskoczył, Jemu, który jest Bogiem niespodzianek. Trzymać się prawa, pewników, tego, co znamy, a nie tego, czego mamy się jeszcze nauczyć i co mamy osiągnąć. W czasach Jezusa była to pokusa zelotów, skrupulantów, zapaleńców, a dziś tak zwanych tradycjonalistów, a także intelektualistów” – stwierdził Ojciec Święty.
    Z drugiej strony na biskupów czyhała biskupa, jak to określił, pokusa „buonizmu” – czyli „zgubnej pobłażliwości, która w imię zwodniczego miłosierdzia pozostawia niezagojone i niewyleczone rany” – powiedział papież. Pokusa ta „zajmuje się objawami, a nie przyczynami. Jest to pokusa ludzi pobłażliwych, zalęknionych oraz tak zwanych progresistów i liberałów” – dodał.
    Franciszek powiedział następnie o pokusie „przemienienia kamienia w chleb”, co ma przerwać doskwierający nam i długi już post.
    Z drugiej strony jest pokusa „przemiany chleba w kamień”, aby rzucić nim w grzeszników, słabych i chorych, a więc uczynić z niego brzemię nie do uniesienia.
    „Dalej pokusa zejścia z krzyża, aby zadowolić ludzi, zamiast pozostać na nim, by wypełnić wolę Ojca; pokusa ulegania duchowi świata, zamiast oczyszczać go podporządkować Duchowi Bożemu” – powiedział Franciszek. „Dalej pokusa zaniedbywania depositum fidei – depozytu wiary, jakby się nie było jego stróżami, lecz właścicielami i panami. A z drugiej strony pokusa nie liczenia się z rzeczywistością, posługiwania się językiem bardzo skrupulatnym i gładkim, by mówiąc dużo niczego nie powiedzieć!” – stwierdził.
    Papież zaznaczył zarazem, że są to normalne pokusy, pokusy, bez których nie byłoby burzliwych dyskusji. Franciszek dodał, że trzeba wszystko przeżywać w pokoju, bo Synod odbywa się cum Petro et sub Petro – z Piotrem i pod Piotrem, a więc z papieżem. Ojciec Święty stwierdził, że to właśnie jego obowiązkiem jest zachowanie jedności Kościoła.
    Dodał też, że dokument końcowy wiernie odzwierciedla wypowiedzi i dyskusje na synodzie. Teraz zostanie przekazany episkopatom jako lineamenta do kolejnego synodu. Kościół czeka zatem rok duchowego rozeznania – powiedział Ojciec Święty.
    pac/radio watykańskie 20.10.2014, 17:24 papież Franciszek
    tradycjonaliści progresiści Synod Biskupów synod Watykan Kościół
    http://www.fronda.pl/a/franciszek-o-pokusach-tradycjonalistow-i-progresistow ,43015.html

    • Leszek said

      Moje spostrzeżenia co do powyższej wiadomości:
      1. Miałem całkowite zaufanie do Osoby i nauki Papieży JPII i BXVI, natomiast wobec Osoby i nauczania Franciszka mam ograniczone i coraz mniejsze zaufanie.
      2. Wielce zastanawiające jest na i po niedawno zakończonym Synodzie neutralne stanowisko Papieża (a przecież mowa tego sługi Pana nie powinna być równocześnie”tak, tak” i „nie, nie” (2Kor 1,17), który jak rozumiem „jest wolny od pokus”. Ciągle powołuje się na Ducha Świętego, często w miejscach, wypowiedziach Jego samego i ojców synodalnych, tam gdzie tegoż Ducha nie było i być nie mogło! Nie ma jak to wiele zwalać na Ducha Św., zwłaszcza tam, gdzie do jawnego głosu dochodzi Bestia podobna do baranka o dwóch rogach czyli masoneria kościelna (AP 13,11), której usilnym celem jest utworzenie nowego bożka, tzn. fałszywego Chrystusa i fałsz. Koscioła (Ap 13,15), mówiącej jak Smok (patrz wpis w poz. 31).
      3. Owszem papież Franciszek zatwierdził końcowe postanowienia Synodu (na którym uwidocznił sie wyraźny podział, który już niedługo osiągnie swoje apogeum), ale mam przeczucie, że gdyby owe zakwestionowane szatańskie paragrafy, ktorych autorami byli przecież nie kto inny, jak tylko konkretni purpuraci/książęta Kościoła, ale chyba tego fałszywego, przeszły głosami, to byłyby i one zatwierdzone przez tego Franciszka.
      4. W Radiu Maryja mówi się o prasie mętnego nurtu; w wypowiedziach, katechezach Franciszka spostrzegam często brak przejrzystości, jasności, graniczący z dwuznacznością tychże jego wypowiedzi, twierdzeń; co dla mnie nie jest przeszkodą w codziennej modlitwie za niego/w jego intencji dziesiątką Różańca Św., a jest nią 3-ia Tajemnica chwalebna, tj. Tajemnica zesłania Ducha Św., o którego asystencję w [posłudze Franciszka proszę w łączności duchowej z tymi braćmi i siostrami kościoła walczącego, trwających za niego na modlitwie, jako też zapraszając do niej szczególnie świętych, błogosławionych i cierpiących w czyśćcu Papieży i ich św. Aniołów stróżów, św. Józefa opiekuna Kościoła, św. Franciszka z Asyżu i św. Michała Archanioła.
      5. Wielce wątpliwą rzeczą wydaje mi się twierdzenie – po tym co słyszę z ust Faranciszka – że jest On jest tym, którym jest gwarantem jedności Kościoła. cdn

      • Dzieckonmp said

        Leszku bardzo trafne spostrzeżenie, z którymi się całkowicie zgadzam.Aby tak się wszystko potoczyło by Franciszek zrobił jak najmniej szkody Kościołowi Katolickiemu. Bo to że czyni szkody jest jasne jak słońce.

      • cox said

        Ja mam niestety podobne odczucia co do papieża Franciszka.

    • Leszek said

      cd.: 6. Franciszek dodał, że trzeba wszystko przeżywać w pokoju, bo Synod odbywa się cum Petro et sub Petro – z Piotrem i pod Piotrem, a więc z papieżem.

      Papież mówi o pokoju czyli innymi słowy mówi, jako fałszywy prorok: „bracia nic się szczególnego nie dzieje i nie stało, wszystko jest w porządku, Duch Św. nad wszystkim czuwa (owszem czuwa, aby wypełniły się Pisma, to, co Sam zapowiedział przez dawnych proroków i przypominając ich zapowiedzi zapowiada to przez dzisiejszych, współczesnych nam proroków, ale mało kto na to zważa i wierzy w to, zwłaszcza w duchowieństwie), ale jest to pokój zwodniczy, fałszywie pojmowany i z gruntu fałszywy, pozorny, bowiem tak o czasie tegoż „pokoju” mówi w jednym ze Swych Orędzi Matka Boża/ Matka Kościoła do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:

      … Kościół Jezusa dotknięty jest groźną zarazą niewierności i odstępstwa. P o z o r n i e wszystko wydaje się spokojne i ma się wrażenie, że wszystko jest w porządku. W rzeczywistości jednak ogarnia go coraz bardziej rozległy brak wiary i rozpowszechniające się wszędzie wielkie odstępstwo. Wielu Biskupów i Kapłanów, wiele osób zakonnych i świeckich już nie wierzy. Stracili prawdziwą wiarę w Jezusa i w Jego Ewangelię. Dlatego właśnie Kościół musi się oczyścić – w prześladowaniu i we krwi.
      Również brak jedności, podziały, walki i antagonizmy pojawiły się w Kościele. Siły ateizmu i masonerii, które przeniknęły do jego łona, doprowadziły do zniszczenia wewnętrznej jedności i zaciemnienia wspaniałości jego świętości. Są to czasy przeze Mnie zapowiedziane, kiedy Kardynałowie sprzeciwiają się Kardynałom, Biskupi – Biskupom, Kapłani – Kapłanom. Owczarnię Chrystusową rozrywają drapieżne wilki, które weszły do niej w szatach pozornie nieszkodliwych i łagodnych baranków. Znajdują się one pomiędzy tymi, którzy zajmują najbardziej odpowiedzialne stanowiska. Z powodu nich szatanowi udało się wejść i działać nawet na samym szczycie Kościoła… (332, 6.09.1986) oraz

      … Mój Kościół jest dziś dotknięty głębokim podziałem, zagrożony utratą wiary, przeszyty niewiernością, która staje się coraz większa. Kiedy Papież (Jan Paweł II) wypełni zadanie powierzone mu przez Jezusa i kiedy Ja zstąpię z Nieba, aby przyjąć jego ofiarę, wszystkich was ogarnie gęsta ciemność odstępstwa, które stanie się wtedy powszechne… (449, 13.05.1991) i
      … W Kościele osiągnie szczyt wielkie odstępstwo, które szerzy się na całym świecie. Rozłam dokona się poprzez całkowite odejście od Ewangelii i prawdziwej wiary (por. Łk 18,8!). Do Kościoła wejdzie człowiek nieprawy, który sprzeciwia się Chrystusowi i nosi w swoim łonie ohydę spustoszenia, popełniając w ten sposób straszliwe bluźnierstwo, o którym mówił prorok Daniel (Mt 24,15)… (539, Fatima, 11.03.1995)

      • Leszek said

        Podobnie o pozornym s(pokoju) można przeczytać w książce Ivana Nowotnego „Z Aniołem do Nowego Świata”:
        … – Jego (tj. Papieża Jana Pawła II – dop. mój) następca… Wielki Erudyta (człowiek wielkiej wiedzy, uczony, gruntownie wykształcony – dop. mój)… Apokaliptyczne „trzy i pół roku”… Wyjawię ci jego tajemnicę, jednak nie masz prawa tego zapisywać ani przekazywać innym. […] Jak widzisz, był to pontyfikat przełomu między starym i nowym światem.
        – A jego symboliczne imię De gloria olivae…?
        – Z czym tobie się ono kojarzy? Albo inaczej cię zapytam: czy pamiętasz jakieś przysłowia, odnoszące się do oliwy?
        – „Oliwa sprawiedliwa, na wierzch wypływa”… no i… „dolewać oliwy do ognia”…
        – Wiedziałem, że to od ciebie usłyszę. Oba te przysłowia można odnieść do tego właśnie papieża. Ale czy pamiętasz o użytku, jaki dawniej robiono z oliwy w czasie sztormów na morzu, zwłaszcza gdy trzeba było przybić do brzegu, a rozszalałe fale nie pozwalały na to? Marynarze wylewali z beczek oliwę i przez chwilę morze było w tym miejscu spokojne (tj. pozorny (s)pokój, była cisza przed mającą nadejść w Końcu Czasów zapowiadaną przez Pisma wielką burzą w Kościele, czyli podziałem, rozłamem, schizmą – dop. mój)…
        (z rozdz. 8 „U pustelnika”, str. 162)
        Właściwe znaczenie słów „dolewać oliwy do ognia” znajdujemy w tym samym, 8-ym rozdz. kilka stron dalej:
        … Wiemy, jak wyglądał i ile trwał okres największych zwycięstw duchów piekielnych, określany w Apokalipsie jako „trzy i pół roku”. A, co chyba najważniejsze, żyjemy w tym świecie, który opisującym go prorokom jawił się tak szczęśliwy i podobny do raju, że później wielu czytelników Biblii kręciło głowami mówiąc: „To niemożliwe, by te opisy dotyczyły ziemi, tu na pewno chodzi o absolutną pełnię czasów mesjańskich czyli o Niebo”.
        – Tak wtedy było, wiem o tym dobrze. Oliwy do ognia dolewali „prorocy” schyłku Starego Świata, których wypowiedzi drukowano w milionach egzemplarzy – wprowadzali taki zamęt do ludzkich umysłów, że już w końcu niewielu chciało słuchać kogokolwiek spośród wypowiadających się na te tematy! Niektórzy z nich twierdzili, że nadchodzi szczęśliwy okres, w którym nie będzie w ogóle grzechu ani śmierci…! (str. 171/172).

        • Leszek said

          Zapomniałem dodać, że tym następcą, o którym jest mowa w tej książce jest oczywiście Papież Benedykt XVI.

  41. Dawid said

    Najpierw przychodzę do tych, którzy są najmniej godni Mojego Miłosierdzia
    Orędzia Ostrzeżenia
    niedziela, 12 października 2014, godz. 21.20

    Moja wielce umiłowana córko, Ja Jestem Obrońcą wszystkich Bożych dzieci — każdego jednego z was, niezależnie od płci, wieku czy wyznania. Jestem Obrońcą Mojego Kościoła na ziemi i żaden człowiek go nie przemoże. Pozostanie on nienaruszony, chociaż wielu Mnie porzuci.

    Ci, którzy Mnie porzucają, którzy zmieniają Słowo Boże, nie mogą powiedzieć, że są z Mojego Kościoła, bo Ja nie mogę bronić kościoła, który nie mówi Prawdy. Prawdziwa próba waszej wiary już się rozpoczęła i wkrótce będziecie zdezorientowani, nie wiedząc, dokąd macie się zwrócić. Zapewniam was, że chociaż Jestem miłosierny, to nigdy nie będę stał bezczynnie, pozwalając zdrajcom na bezczeszczenie Mojego Ciała. Będą mogli oni posunąć się tylko do pewnych granic, zanim — jak grzmot — nie stanie się słyszalna interwencja Bożej Ręki.

    Musicie skupić się na Mnie i zaakceptować, że Ten Ucisk się nasilił i że musicie stać się świadkami wszystkich tych przepowiedzianych rzeczy. Tylko wtedy, kiedy proroctwa od Początku przekazywane Światu, staną się oczywiste, człowiek w pełni zrozumie, że Mój Czas prawie nieomal już nadszedł. Nigdy nie wolno się wam Mnie obawiać, bo Moja Miłość i Miłosierdzie są przeogromne. Bójcie się jedynie tych, którzy nie przychodzą ode Mnie, ponieważ to zły duch nimi kieruje, by czynili te okropne rzeczy. Już dzięki samej modlitwie możecie dopomóc w zadośćuczynieniu za ich grzechy i poprzez ten tak szczodrobliwy akt rozproszyć swąd szatana. Jego wyziewy pochłaniają w obecnym czasie świat, jednak zdać sobie sprawę z Jego obecności jest sprawą trudniejszą, niż moglibyście sobie wyobrazić. Jego oddziaływanie jest zawsze ukryte za maską troski, za humanitarnymi czynami i przejawia się w najbardziej nieoczekiwany, ale pełen respektu sposób. Człowiek, który jest pobłogosławiony darem rozeznania, zrozumie, jak działa szatan. Rozpozna on jego dokonania bez względu na to, jak starannie zawoalowane będą one prezentowane światu, który jest ślepy na Prawdę.

    Wkrótce Mój Głos przebudzi w ludzkich sercach ich duchowość; poczucie tego, kim oni są; zrozumienie, do kogo przynależą; oraz świadomość Życia Wiecznego, które im przyniosę. Wiedzcie, że kiedy to przebudzenie się rozpocznie, Moc Bożą będzie się odczuwać tak, jakby Boża Sprawiedliwość wydobywała się z popiołów i kiedy Światło odrodzi na nowo życie na ugorach, jakie w zdewastowanym stanie pozostawił po sobie diabeł. Mój Głos zostanie usłyszany i wielu będzie w szoku, kiedy nastanie ów dzień. Mój głos zadudni jak grzmot i każdy prawy człowiek w akcie uwielbienia odda hołd Bogu. Najpierw przychodzę do tych, którzy są najmniej godni Mojego Miłosierdzia. To są ci, którzy powinni być ostatnimi ze względu na to, w jaki sposób Mnie potraktowali. A jednak oni jako pierwsi zostaną przywołani do Mojego Królestwa. Sprawiedliwi przybędą jako ostatni. Nikczemnicy zostaną pominięci.

    Aż do ostatniej sekundy będzie robione wszystko, co możliwe, i ci, którzy będą wołać o Moje Miłosierdzie, otrzymają je. Ci, którzy Mnie przeklinają, zostaną przeklęci.

    Wasz Jezus

  42. Dawid said

    Klucze do Mojego nadchodzącego Królestwa — przyszłego świata — zostały przygotowane
    Orędzia Ostrzeżenia
    wtorek, 14 października 2014, godz. 18.15

    Moja wielce umiłowana córko, wypełni się wszystko, co objawiłem światu poprzez te orędzia. Niestety wielu z tych, którzy znają te orędzia, nadal będzie tłumić Moje Słowo. Inni — ci, którzy w te orędzia nie są wtajemniczeni — będą przeciwstawiać się Mojemu Słowu, danemu im w Świętych Ewangeliach.

    Wzywam was wszystkich, którzy kroczycie ze Mną po tej ziemi, i proszę was, zaufajcie Mi. Żyjcie według Mojego Słowa, a nie umrzecie. Przeżywajcie wasze życie zgodnie z Prawdą, a Ja wyleję wspaniałe Łaski na was i na tych, których imiona przede Mną wymieniacie. Kiedy świat pogrąży się w ciemności — kiedy wszędzie wybuchną wojny, a choroby i głód dopadną ludzkość — staniecie się świadkami Mojej Interwencji. Będę chronił wszystkich tych, którzy zawierzą się Mojemu Najświętszemu Sercu. Podźwignę tych, których serca mogą być przytłoczone, i przyniosę pokój i ukojenie duszy tym, którzy proszą Mnie o te Dary.

    Jedynie Ja, Jezus Chrystus, mogę uczynić lżejszym wasze brzemię. Jedynie Ja mogę pokonać waszych wrogów, którzy nadużywają władzy i wpływów, aby was zniszczyć dla swojego własnego pożytku. Tylko wy, Moi umiłowani wyznawcy, możecie Mi sprowadzić dusze tych, którzy Mnie odrzucają, którzy nie chcą Mnie przyjąć i którzy się Mnie wypierają. Wielu z nich nigdy do Mnie nie przyjdzie, chociaż Ja otwieram dla nich Moje Miłosierdzie.

    Musicie nadal posługiwać się modlitwami, które zostały wam dane. Bądźcie blisko Mnie, bo kiedy to czynicie, dana jest wam wszelka ochrona przed złem. Musicie być silni, odważni i zachować spokój, bo Ja zawsze pozostanę przy was. Będę was pocieszał. Obetrę każdą łzę, a za niedługo obejmę was i waszych najbliższych Moimi Kochającymi Ramionami.

    Klucze do Mojego nadchodzącego Królestwa — przyszłego świata — zostały przygotowane i są dostępne dla tych wszystkich, których imiona znajdują się w Księdze Życia. Ale Moje Miłosierdzie jest tak wielkie, że powitam w Moim Nowym Raju także tych, których imiona nie są w niej wymienione, jeżeli sprowadzicie Mi te dusze poprzez wasze modlitwy.

    Wasz umiłowany Jezus

  43. Dawid said

  44. Leszek said

    W kontekście dzisiejszego wspomnienia w Kościele nieodżałowanego śp. Jana Pawła II (w 36-ą rocznicę inauguracji jego pamiętnego pontyfikatu), a także stosownych wpisów na blogu, by się niejako w nie wkomponować przytaczam jeszcze raz poniższą tematyczną analizę Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów dot. właśnie Osoby i pontyfikatu JPII.
    Oto więc ta tematyczna analiza, będąca wypowiedziami Matki Bożej/Matki Kościoła:
    za: http://www.voxdomini.com.pl/gobbi/spis.htm
    I. Wybór na konklawe:

    1. … Dziś Moje Niepokalane Serce otrzymało od Jezusa nowego Papieża dla dobra Jego Kościoła. To syn cieszący się Moim szczególnym umiłowaniem, gdyż poświęcił się Mojemu Sercu już od początku swego kapłaństwa… Opatrzność Boża daje go wam… (162, 17.10.1978)
    2. … Szatan usiłował wśliznąć się do Kościoła, zagrażając nawet Skale, na której jest On zbudowany, ale mu w tym przeszkodziłam. Właśnie wtedy gdy szatan sądził, że już zwyciężył – po przyjęciu przez Boga ofiary Pawła VI i Jana Pawła I – otrzymałam od Boga dla Kościoła Papieża, którego przygotowałam i ukształtowałam. On poświęcił się Mojemu Niepokalanemu Sercu i uroczyście powierzył Mi Kościół, którego jestem Matką i Królową… (167, 1.01.1979)
    3. … Jan Paweł II jest największym darem, jaki Moje Niepokalane Serce otrzymało od Serca Jezusa dla waszego bolesnego czasu oczyszczenia. On jest Moim Papieżem. Uformowałam go… Ten Papież jest arcydziełem Mojej szczególnej miłości i spoczywa na nim wielkie zadanie udzielenia wszystkim daru Mojej macierzyńskiej czułości… (359, 13.08.1987)
    4. … To jest Mój Papież. To jest Papież ukształtowany przeze Mnie w największych głębinach Mojego Niepokalanego Serca… (385, 29.06.1988)
    5. … Dziś oznajmiam wam, że jest to Papież Mojej tajemnicy – Papież, o którym mówiły dzieci otrzymujące objawienia w Fatimie, Papież Mojej miłości i Mojego bólu… (449, 13.05.1991)
    6. … Ten Papież jest największym darem, jakiego udzieliło wam Moje Niepokalane Serce na czas oczyszczenia i wielkiego ucisku. Znaczna część Mojego orędzia i tajemnicy – ujawnionej przeze Mnie w Fatimie trojgu dzieciom, którym się ukazałam – dotyczy właśnie osoby i misji Papieża Jana Pawła II… (13.05.1995) cdn

    • Leszek said

      II. Zalecenia wobec Osoby Papieża i o jego przyszłości/pontyfikacie:

      1. …Musicie podtrzymywać go modlitwą, waszą miłością i wiernością. Powinniście iść za nim, realizując jak najdoskonalej wszystko, co postanowi dla dobra Kościoła. Dajcie pod tym względem dobry przykład wszystkim. Musicie go bronić w chwilach, kiedy Mój nieprzyjaciel rzuci się z wściekłością na niego. Szatan będzie zwodził Moich biednych synów, aby się przeciwstawiali Papieżowi… (162, 17.10.1978)

      2. … Kochajcie go, módlcie się za niego, słuchajcie go! Bądźcie mu we wszystkim posłuszni, nawet w noszeniu stroju duchownego – zgodnie z pragnieniem Mojego Serca i wolą Ojca Świętego, którą już dał wam poznać… (167, 1.01.1979)

      3. … słuchajcie Słowa Bożego, którego Kościół strzeże, które wyjaśnia i głosi. Papież ma dziś więcej światła niż kiedykolwiek, aby prowadzić was drogą jasności i prawdy… (173, 25.03.1979)

      4. … Patrzcie na wielkie światło, dane przez Moje Niepokalane Serce Kościołowi. Jest nim pierwszy z Moich umiłowanych synów, Papież Jan Paweł II. To światło będzie stawało się coraz intensywniejsze, w miarę jak walka będzie się zaostrzać. Ten Papież jest znakiem Mojej nadzwyczajnej obecności przy was. On jednak staje się kamieniem upadku dla wszystkich Moich wrogów (por. Łk 2,34), podwodną skałą, w zetknięciu z którą dokona się wielki rozłam… (207, 2.09.1980)
      … W Kościele osiągnie szczyt wielkie odstępstwo, które szerzy się na całym świecie. Rozłam dokona się poprzez całkowite odejście od Ewangelii i prawdziwej wiary. Do Kościoła wejdzie człowiek nieprawy, który sprzeciwia się Chrystusowi i nosi w swoim łonie ohydę spustoszenia, popełniając w ten sposób straszliwe bluźnierstwo, o którym mówił prorok Daniel (Mt 24,15)… (539, 11.03.1995)

      • Leszek said

        5. … Patrzcie na Papieża, on daje przykład modlitwy.
        Jego życie, całkowicie należące do Mnie, przeze Mnie zostało ukształtowane do ducha modlitwy nieustannej i ufnej. Jego głos przeszywa Niebiosa i – łącząc się z Moim matczynym wstawiennictwem – sprowadza dziś potoki łask na zagubioną ludzkość. Także i wy, wraz z Papieżem, utwórzcie silny łańcuch modlitewny, aby wypraszać nawrócenie grzeszników, powrót do Boga wielu oddalonych dzieci, pokój dla bardzo zagrożonej ludzkości i prawdziwą, wewnętrzną odnowę dla całego Kościoła.

        Papież daje przykład wierności.
        Jest wierny powołaniu otrzymanemu w chwili objęcia katedry Piotrowej. Jest wierny Jezusowi Chrystusowi, którego głosi słowem i świadectwem życia. Dzięki temu niesione przez niego wszędzie światło jest samym Światłem Ewangelii. Trwajcie wszyscy w jedności z nim, świadcząc życiem o Moim Synu Jezusie i głosząc wiernie prawdę Jego Ewangelii. Papieża często otacza wielka pustka. Odczuwa samotność. Jego słowa – to słowa proroka, lecz jakże często padają na ogromną pustynię. Stańcie się potężnym echem jego słów, które powinny być coraz bardziej rozpowszechniane, słuchane i wprowadzane w życie. Póki to światło jeszcze świeci (por. J 5,33.35), kroczcie wszyscy bezpiecznie szlakiem wyznaczonym przez wielki blask, ponieważ wkrótce ciemność nad światem i w Kościele może stać się jeszcze gęstsza.

        Papież daje przykład mocy.
        Idzie naprzód wszędzie, bez lęku, z mocą swej wielkiej miłości Pasterza powszechnego i Wikariusza Mojego Syna Jezusa. Nie boi się ani słów krytyki, ani przeszkód. Nie zatrzymuje się w obliczu gróźb i zamachów. Prowadzony i broniony przeze Mnie idzie drogą, którą mu wytyczyłam, jak dziecko pełne ufności i pozwalające się zawsze nosić w Moich ramionach. Każdego dnia wchodzi na Kalwarię cierpienia, niosąc wielki Krzyż dla dobra i zbawienia wszystkich. Przepowiedziałam mu już wszystko, co właśnie przeżywa. Pozostańcie zawsze z nim, najmilsi synowie – których gromadzę ze wszystkich stron świata w schronieniu Mego Niepokalanego Serca – i nieście dziś z nim wielki Krzyż całego Kościoła… (245, Fatima, 13.05.1982)

      • Leszek said

        6. … Na Piotrze Chrystus zbudował Swój Kościół. To za Piotra Jezus się modlił, by jego wiara pozostała zawsze nienaruszona. To Piotrowi Pan powierzył zadanie utwierdzania braci w wierze. zapraszam was wszystkich do spojrzenia dziś na następcę Piotra, Papieża Jana Pawła II. To jest Papież Mojego wielkiego światła w tych czasach największej ciemności.
        Wiarą Piotra oświetla on ziemię i utrzymuje cały Kościół w Prawdzie. Jako nowy Piotr Papież ponownie potwierdza dziś pełnię wiary w Chrystusa, Syna Bożego. Jako nowy Paweł przemierza wszystkie regiony świata, by odważnie głosić Jezusową Ewangelię zbawienia (zob. Mt 24,14). Podtrzymujcie Papieża waszą synowską jednością. Módlcie się za niego, cierpcie z nim, miłujcie go, otaczajcie potężną siłą pokornego i odważnego posłuszeństwa… (385, 29.06.1988)

        7. … Miejcie świadectwo Jezusa w tych czasach odstępstwa, aby być silnymi i odważnymi świadkami wiary. Oto dlaczego zapraszam was do coraz większej jedności z Papieżem, do podtrzymywania go waszą modlitwą i waszą miłością, do przyjmowania i rozpowszechniania jego nauczania. W ten sposób wskażecie duszom bezpieczną drogę do przejścia, aby pozostać w prawdziwej wierze… (408, 28.06.1989)

        8. …Dziś oznajmiam wam, że jest to Papież Mojej tajemnicy – Papież, o którym mówiły dzieci otrzymujące objawienia, Papież Mojej miłości i Mojego bólu. Z bardzo wielką odwagą i nadludzką siłą idzie on we wszystkie strony świata – nie zważając na zmęczenie i liczne zagrożenia – aby cały świat utwierdzić w wierze i wypełnić w ten sposób swą apostolską posługę Następcy Piotra, Wikariusza Chrystusa, powszechnego Pasterza Świętego Kościoła Katolickiego, zbudowanego na skale przez Mojego Syna Jezusa… (449, 13.05.1991)

        • Tomasz said

          Święty Papieżu Janie Pawle II – módl się za nami. Wielki i święty jest również jego żyjący następca Benedykt XVI

    • Leszek said

      III. Ukryty podział i szerzące się odstępstwo w Kościele za pontyfikatu Jana Pawła II:

      1. … Lekceważy się Papieża, którego Jezus ustanowił w Kościele fundamentem Jedności i stróżem Prawdy… (200, Kolonia/Niemcy, 13.05.1980)

      2. … Wkrótce odstępstwo stanie się jawne. Nie upadną w wierze jedynie ci, którzy pozostaną z Papieżem… (207, 2.09.1980)

      3. … Cnota, którą kocham najbardziej w Moich synach Kapłanach, to posłuszeństwo. Jakże to możliwe, że kiedy Papież mówi, wielu go już dziś nie słucha? Jak to się dzieje, że kiedy on wydaje zarządzenia, nie okazuje mu się już posłuszeństwa? Pierwszymi w nieposłuszeństwie mu są czasem niektórzy Moi synowie Biskupi i Kapłani! Przez to Kościół jest naprawdę zagrożony w Swej wewnętrznej jedności… (253, 20.11.1982)

      4 … zwiększa się liczba Biskupów pragnących iść swoją własną drogą, nie słuchających ani nie idących za Ojcem Świętym, którego Jezus uczynił fundamentem Kościoła. Ci nieposłuszni przygotowują inny, odłączony od Papieża Kościół, który wywoła zgorszenie bolesnego podziału… (273, St. Francis, USA, 15.09.1983)

      5. … Co rzuca dziś cień na piękno i wspaniałość Kościoła?
      • dym błędów, którymi osnuł go szatan. Są one coraz bardziej rozpowszechnione i prowadzą bardzo wiele dusz do utraty wiary. Co jest przyczyną tak wielkiego rozpowszechnienia się błędów i wielkiego odstępstwa? Niewierni pasterze. Milkną wtedy, kiedy powinni odważnie mówić, potępiać błędy i bronić Prawdy. Nie interweniują wtedy, gdy powinni demaskować drapieżne wilki, które w owczej skórze wśliznęły się do owczarni Chrystusa. To są milczące psy, pozwalające na rozszarpywanie stada.
      • głęboki podział – istniejący w łonie Kościoła i rosnący z dnia na dzień. Powinniście więc świadczyć o jedności przez mocną więź z Papieżem i Biskupami z nim zjednoczonymi. Nie idźcie za Biskupami przeciwstawiającymi się Papieżowi! Bądźcie odważnymi obrońcami Papieża i otwarcie demaskujcie tych, którzy odrzucają jego nauczanie i podają sprzeczne z nim nauki… (313, Fulda, Niemcy, 8.09.1985)

  45. szach said

    ciekawe z wikipedii na temat haplogrupy (myślałam ,że czegoś takiego nie ma) .

    R1a1 występuje w Europie najczęściej wśród Serbołużyczan (63%), a najwięcej jego nosicieli jest wśród Rosjan (47%, ponad 50 mln). Natomiast wariancja sekwencji rejonu mikrosatelitarnego chromosomu Y jest większa dla polskiej populacji niż kumulacyjnie dla reszty europejskiej populacji[7]. Rozprzestrzenienie R1a1 w Europie przedstawia mapa C[8] z publikacji Marijany Pericić[5]. Ona też znalazła datujące się na paleolit mikrosatelitarne zgrupowanie w badanej populacji w Macedonii, co świadczy że nosiciele R1a1 zamieszkiwali badany rejon od paleolitu. Mikrosatelitarna zmienność jest w Macedonii mniejsza niż w Polsce, a procentowy udział R1a1 trzykrotnie niższy. Badania te rzucają światło na aspekty ‚wędrówki ludów’ – tezy lansowanej szczególnie przez niemieckojęzycznych badaczy przełomu XIX i XX wieku, i ciągle silnie powtarzanej. Wędrówki te – o ile następowały – nie były tak masowe. Mikrosatelitarne klastry świadczą, że nosiciele R1a1 wędrowali po Eurazji, ale z Europy, a ponadto stale ich część pozostawała w badanej okolicy. Sekwencjonowanie rejonu mikrosatelitarnego chromosomu Y pozwala uzyskać dużo bardziej precyzyjne dane niż tylko mapowanie alleli. Badania te przeprowadza się jednocześnie. Chromosom Y dziedziczy się tylko w prostej linii od ojca, dziada, pradziada itd. Ten, u kogo po raz pierwszy wystąpiła haplogrupa R1a1, jest w 100% praojcem każdego mężczyzny, który posiada R1a1. R1a1 powstała w ewolucji ludzi tylko jeden raz u tylko jednego człowieka. Wszyscy posiadacze R1a1 to jego potomkowie w linii ojcowskiej.

    Również w krajach Europy północnej R1a1 występuje z częstością 10-20%, przy czym najwyższe częstości odnotowano w Norwegii i Islandii, ale jest to mniej niż połowa częstości jej występowania u Polaków. Istnieją przypuszczenia, iż ta haplogrupa została tam rozprzestrzeniona przez wikingów i Słowian.

    W Indiach haplogrupa R1a1 jest spotykana zarówno wśród populacji najwyższych kast (około 45%[9], wśród braminów w Uttar Pradesh, Biharze ponad 60 %, Bengalu Zachodnim ponad 70 % [10]) jak i plemion (12%-4%). Znacznie wyższe procenty są wśród ludów na północ od Indii[11], co może wskazywać na kierunek rozprzestrzeniania się R1a1 do Indii.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Haplogrupa_R1a1_%28Y-DNA%29

  46. MariuszInfo said

  47. MariuszInfo said

    Homilia Jana Pawła II — do tej pory ukrywana przed ludem wiernym — Eucharystia na klęcząco i do ust

    Wygłoszona w kościele rzymsko-katolickim pod wezwaniem Najświętszego Imienia Maryi

    Rzym, 1 marca 1989

    „Porządkowi obyczajowemu” pochodzącemu od Boga powinniśmy podporządkować całe nasze życie. Jego wola — najświętsza wola — powinna obejmować wszystko. Dotyczy to wewnętrznej harmonii życia. Tak naucza nas Jezus. Nikt nie może służyć dwom panom. Nie można służyć równocześnie Bogu i mamonie. W obecnych czasach ludzkość żyje tak, jakby Bóg w ogóle nie istniał, nie był Stwórcą i Panem wszechświata, jak również właścicielem wszelkiego bogactwa i skarbów w niebie i na ziemi. Człowiek wierzy, że wszystko zawdzięcza swojej pracy oraz że może wszystkiego zażądać. Jest dumny ze zdolności, którymi obdarzył go Nasz Pan, inaczej nie miałby ich! Jeśli człowiek wybiera innego boga lub innych idoli, to gardzi Bogiem. Może Go nawet nienawidzić, przez co pójdzie do piekła.

    A co jest przyczyną tego, że człowiek tak łatwo schodzi na złą drogę, traci orientację i gubi się? To brak pokory, gdyż przez to stajemy się bezwstydni i pełni pychy.

    Ludzie stawiają zbyt wielkie wymagania, bądź mają odwagę liczyć na Miłosierdzie Boga. Droga do Miłosierdzia stoi otworem jedynie wtedy, gdy zwyciężymy nasze ego. Może być ona jedynie darem dla pokornych, którym Pan obdarowuje swoich wiernych, jeśli o to proszą w modlitwie. Bóg chłoszcze tych, których umiłował. Bogobojni — to znaczy ci, którzy, pełni pokory, uznają, że Pan jest Stwórcą wszechświata i ziemi — oddają Mu należną cześć i wezmą na siebie z miłością chłostę i karę. Powinniśmy w przyszłości spodziewać się nowej chłosty, która będzie silniejsza niż wszelkie dotychczasowe kary. Nikt się przed nią nie uchroni, chyba że z miłością ją na siebie przyjmie. Zostanie wtedy zbawiony jak dobry łotr na krzyżu lub zostanie na zawsze stracony, jeśli się buntuje, tak jak drugi łotr, którego zgubiła pycha i bluźnierstwo. Najgorsze są bluźnierstwa w stosunku do pełnych miłości słów Boga, którymi obdarza naszą biedną ziemię poprzez Matkę i umiłowanego Syna.

    Dlatego konieczne jest okazanie pokory, gdyż nigdy nie powinniśmy zapomnieć o tym, Kto przed nami stoi! Tak jak w kontaktach międzyludzkich przyjęte są pewne formy uprzejmości, to w stosunku do Boga chcemy o nich zapomnieć? Dlatego ostrzegam ponownie przed wszelkimi formami braku należnego szacunku, jak np. zakazane w moim biskupstwie podawanie Komunii św. na dłoń oraz postawa stojąca podczas wielu części liturgii Mszy Świętej. Prowadzi to do utraty właściwego poczucia doniosłości tego zgromadzenia. To jest nic innego jak śmierć naszego Pana i Zbawcy, któremu wszystko zawdzięczamy. Zamartwiamy się o ludzką ocenę, boimy się, że zostaniemy wyśmiani, boimy się niekorzystnych dla nas skutków naszej oceny przez innych, a nie boimy się Boga? Nie odwołuję tego, co powiedział jeden z moich poprzedników: „dzieje się to na waszą odpowiedzialność. Drodzy biskupi zagranicznych biskupstw, modlę się za was, abyście na czas zrozumieli, że droga, którą obraliście, jest niewłaściwa”. W tym miejscu, moi umiłowani Kapłani, umiłowani Bracia i Siostry, dozwolone jest przyjmowanie komunii na język i w postawie klęczącej. Wszystko, co zostało wprowadzone i jest rozpowszechniane przez obcych, jest niedozwolone. Mówię to jako wasz Biskup!

    Jan Paweł II

    źródło:

    http://ostrzezenie.net/wordpress/swiety-jan-pawel-ii/

  48. Jurand said

    Też o tym myślałem już dawno.
    1. Między innymi Strabon, Tacyt i Ptolemeusz wymieniają Lugiów, lud zamieszkujący górne dorzecze Odry i Wisły już przed naszą erą i w pierwszych wiekach po Chrystusie. Naukowcy zastanawiają się nad etymologią tej nazwy tworząc dziwne hipotezy o bogu celtyckim a prawda jest moim zdaniem prosta – odkrywca, podróżnik, natrafiając na jakieś nieznane plemię, pyta: jak się nazywacie? I tu zwykle izolowane plemię nie ma swojej nazwy wyróżniającej na własny użytek, bo po co? Nazywają się po prostu ludźmi bo innych ludzi nie znają, lub tak rzadko spotykają że traktują ich jak inny gatunek. Tak więc podróżnicy z Rzymu natrafiwszy na plemię Lugiów pytają ich – „Jak się zwiecie, kim jesteście?” a oni odpowiadają – „jesteśmy ludzie”. Polskie słowiańskie „ludzie” było nazwą plemienia Lugiów! Potem rzymianie zgodnie z regułami swojego języka nieco to przekształcili żeby łatwiej było im wymawiać na Lugiowie, Lugii, Lygii, Lugiones, Luogi.
    2. Zwróćcie uwagę na zwyczaje w regionie świętokrzyskim. okolice kielc są znane ze zwyczaju wkładania małym dzieciom pod poduszkę głowni siekierki na szczęście. Otóż przed kilkoma tysiącami lat walutą nie były monety, tylko właśnie siekierki krzemowe a potem metalowe. Zagłębiem ich wyrobu był właśnie region Świętokrzyski, okolice Kielc. Był to jeden z największych regionów wydobycia tego materiału a potem także rud żelaza. Tak więc był to najbogatszy region w Europie. Pamięć o tym przetrwała do dziś wśród mieszkańców Kielecczyzny pod postacią owych siekierek wkładanych na szczęście pod poduszkę dzieciom. Jest to dowód że ten lud zamieszkuje te ziemie od co najmniej 4-5 tysięcy lat!!! A więc Polacy zamieszkują te ziemie od tysięcy lat!!! Niemcy chcąc zniszczyć polaków pod zaborami, i dać uzasadnienie swojej okupacji, próbowali promować teorię że to byli germanie, ale język i zwyczaje temu przeczą.

    Tak więc pozdrawiam Was drodzy Lugiowie, i nie zapomnijcie swojego języka polskiego i starożytnych korzeni swojego ludu!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: