Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Abp Paglia z Rady Rodziny: zmiany się zaczęły, nie ma odwrotu

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Październik 2014

Zmiany się zaczęły, nie ma od nich odwrotu – tak synod biskupów podsumował przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny arcybiskup Vincenzo Paglia. Jego zdaniem, protesty przeciwko otwarciu wobec rozwodników i homoseksualistów nie zatrzymają nowego kursu.

Włoski arcybiskup powiedział portalowi Vatican Insider, że biskupi zebrali się na synodzie, by dokonać analizy obecnych wyzwań i problemów ludzi, a nie „powtarzać doktrynę”.

Papież Franciszek „prosi o Kościół, który wyruszy w drogę, by przyjąć wszystkich i zgromadzić potrzebujących” – podkreślił arcybiskup Paglia. Wyraził przekonanie, że trzeba słuchać ludzi i szukać odpowiedzi na ich problemy.

– Nie możemy zamykać się w twierdzy, która okopuje się w surowości zakazów – stwierdził przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny. Ocenił, że droga zmian już się zaczęła właśnie dzięki synodowi w Watykanie. Doszło tam do starcia zwolenników większego otwarcia wobec homoseksualistów, a także wobec rozwodników, w tym dopuszczenia ich do komunii pod ściśle określonymi warunkami, oraz przedstawicieli frakcji konserwatywnej, protestującej przeciwko odchodzeniu od nauczania i dyscypliny Kościoła.

– Możemy powiedzieć, posługując się określeniami z motoryzacji, że w szczerej debacie nie wszystkie tłoki silnika działały harmonijnie. Machina synodalna trochę szarpała, ale rezultat ogólny jest taki, że potem ruszyła z miejsca, wyjechała z garażu na ulicę. To nie jest zamknięty, chroniony tor, ale drogi świata – stwierdził arcybiskup Vincenzo Paglia. Ocenił, że najbliższy rok dyskusji w Kościele, do następnego synodu na temat rodziny będzie decydujący dla kierunku zmian i przyszłych decyzji.

Już pod koniec pontyfikatu Benedykta XVI, tuż przed jego ustąpieniem z urzędu w 2013 roku abp Paglia mówił w wywiadzie prasowym, że homoseksualiści mają taką samą godność i wszyscy jako „dzieci Boże” zasługują na miłość. Oświadczył wówczas, że jest zwolennikiem otwarcia w dziedzinie przyznania praw cywilnych związkom osób tej samej płci, choć zastrzegł zarazem, że nie można w tym przypadku mówić o małżeństwie.

Źródlo: wp.pl

Odpowiedzi: 72 to “Abp Paglia z Rady Rodziny: zmiany się zaczęły, nie ma odwrotu”

  1. Dzieckonmp said

    SZOK!!! SZOK!!! SZOK!!! Wszystko idzie zgodnie z zaplanowaną linią. Wywiad ten miał miejsce już w kwietniu 2013 r.Zobaczcie jakie osoby ukrywały się w otoczeniu Jana Pawła II czy Benedykta XVI.
    Były mistrz ceremonii papieża Jana Pawła II przez długi czas, a także towarzyszył na początku pontyfikatu Benedyktowi XVI otwiera się na uznanie par homoseksualnych.
    „Konieczne jest, aby uznać małżeństwa osób tej samej płci, ponieważ istnieje wiele par, które cierpią, bo ich prawa obywatelskie nie są uznawane. Taki związek jest odpowiednikiem małżeństwa”.
    W wywiadzie opowiada o swojej relacji z Wojtyłą o wrażliwości polskiego Papieża. Mówi również o nowym Papieżu Franciszku. „To jest powiew świeżego powietrza, to jest otwarcie okna na wiosnę i otwarcie nadziei Byśmy oddychali powietrzem z nad bagien i mieli nieprzyjemny zapach”. Przy Franciszku mamy możliwość mówić o pozytywnych rzeczach. W raz z nowym Papieżem, jest inne powietrze wolności, kościół, który jest bliżej biednych i mniej problematyczny”.

    http://vaticaninsider.lastampa.it/en/the-vatican/detail/articolo/marini-cerimoniere-gay-24232/

    • Klara said

      ciężko uwierzyć,że takie wypowiedzi hierarchów mają miejsce…ufam jednak papieżowi, że nie pozwoli na daleko idące zmiany…

      • Zorrro said

        Ja tez ufam papieżowi..
        Benedyktowi.
        Bergolio – bongiorno juz dziś wyraźnie widać sam się exkomunikowal ipso facto z KK.. Śmiem twierdzić, że stało się to nawet przed wgramoleniem się na Piotrowy tron!
        Jego masońska słoma coraz bardziej wystaje z czarnych ( nie-papieskich) butów.

    • Vesper said

      Przeogromny musiał być ciężar krzyża jaki nosił papież Benedykt…

    • Leszek said

      Jest to kolejny głos spod znaku Drugiej Bestii podobnej do Baranka, mówiącej jak Smok (Ap 3,11).
      …wobec rozwodników, w tym dopuszczenia ich do komunii pod ściśle określonymi warunkami…
      Mamy do czynienie znowu z „powtórką z rozrywki”, bowiem już to słyszeliśmy, że następstwem metody faktów dokonanych pod ściśle określonymi warunkami (które w praktyce zostały złamane) dopuszczono „legalnie” w Kościele przyjmowanie Komunii Św. na rękę.
      Co zaś do tego fragmentu wypowiedzi owego włoskiego abpa:
      …homoseksualiści mają taką samą godność i wszyscy jako „dzieci Boże” zasługują na miłość…
      poleciłbym mu zajrzenie do Pisma Św., gdzie jest napisane:
      „8 Kto grzeszy/dopuszcza się i trwa w grzechu (a homoseksualizm jest grzechem śmiertelnym), jest dzieckiem diabła/pochodzi od diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu/jest grzesznikiem od początku. 9 Każdy, kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże (tj. łaska uświęcająca). 10 Dzięki temu/Po tym można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła” (1J 3,8a.9n).

      …zasługują na miłość… tak, jak zasługiwali na „miłość” mieszkańcy Sodomy i Gomory (Rdz 18,20n i 19, 1-29; Md 10,6n; 2P 2,6; Jud 7).

      Z Orędzia nr 354 {z 2.06.198} Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:

      …Jezus jest dzisiaj znowu wzgardzony, biczowany i raniony w Swoim Mistycznym Ciele. Jak bardzo rani Jego Boskie Serce postawa wielu Kapłanów pozwalających na wszystko i niektórych Biskupów, usprawiedliwiających nawet najgorsze czyny nieczyste! Szczególnie tu, w tym właśnie miejscu, gardzi się Sercem Jezusa, rani Je i znieważa przez popieranie tak wielu Moich biednych dzieci, opanowanych przez ten straszliwy nałóg i przez publiczne zachęcanie ich do kroczenia drogą grzechu nieczystego, przeciwnego naturze. Nieczyste akty przeciwne naturze są grzechami wołającymi o pomstę przed obliczem Boga. Te grzechy ściągają na was i na wasze narody płomienie Bożej Sprawiedliwości.
      W tym czasie trzeba wszystkim głosić jasno i odważnie, że szóste przykazanie dane przez Boga Mojżeszowi: «Nie popełniajcie czynów nieczystych» (Wj 20,14), zachowuje ciągle swą pełną ważność i powinno być przestrzegane także przez to zepsute i przewrotne pokolenie.
      Każdy Pasterz, który by w jakikolwiek sposób usprawiedliwiał te grzechy, ściąga na swoją osobę i na swoje życie płonący ogień Bożej sprawiedliwości. Kielich nieprawości jest już pełny, przepełniony i przelewa się ze wszystkich stron (por. Ps 75,9; Iz 51,17; Ha 2,16)…

      • Zorrro said

        Jestem pod wrażeniem orędzi x Gobbiego, czytałem.je w latach dziewięćdziesiątych, wtedy wydawały się wręcz fantastyką. Dziś okazuje się wypełniają się na naszych oczach

    • Leszek said

      cd.: To mówi Bóg Ojciec nt. homoseksualizmu w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny:

      …ci nieszczęśni nie tylko nie powściągają tej skłonności, lecz czynią jeszcze gorzej, popełniając przeklęty grzech przeciw naturze. Są jak ślepcy i szaleńcy! Światło ich intelektu gaśnie i nie widzą już zgnilizny i nędzy, w której są pogrążeni. Grzech ten jest tak obrzydliwy dla Mnie, który jestem najwyższą i wieczną czystością, że przez ten jeden grzech zniszczyłem pięć miast z wyroku mej boskiej sprawiedliwości (Rdz 19,24-25; Iz 13,19; Rz 9,29), która nie mogła go ścierpieć. Tak wstrętny był Mi ten grzech. I nie tylko Mnie, lecz i samym diabłom (których ci nieszczęśni obrali sobie za swych panów). Nie aby czuli odrazę do złego: nie lubią oni dobra, lecz z powodu swej natury, która była naturą anielską, odpycha ich widok tego potwornego grzechu, popełnianego obecnie. Wprawdzie rzucają oni zatrutą strzałę pożądliwości, lecz, gdy dochodzi do samego grzechu, uciekają z powodu, który ci podałem…

      Więcej i dalej: http://sienenka.blogspot.com/2011/02/mistyczne-cialo-swietego-kosciola-cxxiv.html

    • Nn said

    • KRYSTYNA said

      http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://vaticaninsider.lastampa.it/en/the-vatican/detail/articolo/marini-cerimoniere-gay-24232/&prev=/search%3Fq%3Dhttp://vaticaninsider.lastampa.it/en/the-vatican/detail/articolo/marini-cerimoniere-gay-24232/%26client%3Dfirefox-a%26hs%3D5z0%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26channel%3Dnts

  2. ... said

    „Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży a w końcu wybucha śmiechem.”

    Nicolás Gómez Dávila (1913-1994)

  3. gwiazdka said

    ….mam prośbę napiszcie proszę jaka jest różnica miedzy grekokatolikami a nasza Katolicka religia – albo wyślijcie link- proszę o konkrety

    • Leszek sas said

      Taka różnica.Jak po śmierci Panu Jezusowi powiesz jestem katolikiem jakie to będzie miało znaczenie,będziemy sadzeni z uczynków .

    • cox said

      Niema praktycznie żadnej różnicy. Może tylko poza tym, że grekokatolicy mają liturgię taką samą jak u prawosławnych. Poza tym niema innych różnic.

    • KRYSTYNA said

      http://mateusz.pl/pow/pow_990904.htm

    • gwiazdka said

      Jest różnica w tym,że Oni nie uznają prymatu biskupa i papieża,stało się to po schizmie. odrzuca też ideę odpustu, czyśćca, dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, dogmat o Wniebowzięciu Matki Bożej, nauczanie o grzechu pierworodnym Augustyna z Hippony oraz celibat niższego duchowieństwa (diakonów i prezbiterów). Według teologów Kościoła prawosławnego, Matka Boża została poczęta w sposób ludzki. Zakłada się także, iż zakończyła swoje ziemskie bytowanie w sposób ludzki, dołączając do swojego Syna w Niebie przez Zaśnięcie (obydwa stanowiska uznawane także przez doktrynę Kościoła katolickiego).U nich na I miejscu jest Ikona,a u nas SŁOWO BOGA . to dostałam na emalia

      w czasie wojny podjudzali, z góry dawali rozgrzeszenie za mordy, święcili noże i siekiery a po zbrodniach odprawiali msze dziękczynne – z takim kościołem ja się nie chce utożsamiać

      • cox said

        Tu mówisz o teologii prawosławnej. Grekokatolicy uznają nauczanie KK. To o czym wspomniałaś w ostatnim zdaniu miało miejsce na wschodnich kresach II RP i jest wstydliwą kartą zarówno narodu ukraińskiego, jak i tamtejszej cerkwii grekokatolickiej. ,,Nasi” neounici się, że tak powiem do tego nie mieszali.

  4. młody said

    Zauważyliście że nową swiatową religią staje sie czy już stał homoseksualizm?Dzien w dzień jesteśmy bombardowani tym zboczeniem w mediach.Telewizja mówi i promuje homozboczenie tak samo radio prasa i internet.Teatry i inne instytucje kulturalne przesiąknięte są homolobby podobnie jest w sporcie szkolnictwie i biznesie.Teraz do tej bandy dołącza Koscioł i wszyscy zaczynają mówić jednym głosem jak to homoseksualizm jest wspaniały.Normalnie zrobili z tego odchyłu boga a burdele dla pederastów to ich świątynia.Boże ratuj.

    • ... said

      Prowokacja w Święto Niepodległości. Tego dnia homoskandalista wystąpi w Warszawie

      Znany w środowisku homoseksualnym skandalista Mykki Blanco wystąpi 11 listopada na koncercie w Warszawie. Blanco na koncertach najczęściej występuje wymalowany szminką oraz ubrany w elementy damskiej garderoby.

      Mierzący dwa metry raper w damskich ciuszkach i makijażu wystąpi w dniu narodowego święta niepodległości 11 listopada w warszawskim Basenie – nieopodal Agrykoli, gdzie zgłoszona została manifestacja części uczestników Marszu Niepodległości.

      O prowokacyjnym charakterze występu rapera-geja informuje nawet magazyn K-MAG:

      „W tym dniu występ, reprezentującego środowisko i kulturę LGBTQ, rapera może stać się prowokacją. Koncert będzie miał jednak wymiar symboliczny. Mierzący dwa metry, czarnoskóry Mykki Blanco mógłby z powodzeniem spuścić łomot polskim wandalom w kapturach i celtyckich krzyżach. Nie chodzi jednak o to by cokolwiek załatwiać przy pomocy siły. Mykki otwarcie, za pomocą muzyki oraz wypowiedzi w mediach społecznościowych, protestuje przeciwko wszelkiej dyskryminacji” – czytamy na łamach kmag.pl

      Kontrowersyjny raper ma już na swoim koncie występ w Warszawie. Podczas swojej poprzedniej wizyty w stolicy Mykki Blanco, przebywający w Polsce na zaproszenie katowickiego Off Festivalu wspiął się na tęczę na Placu Zbawiciela. Co planuje tym razem?

      http://niezalezna.pl/60675-prowokacja-w-swieto-niepodleglosci-tego-dnia-homoskandalista-wystapi-w-warszawie

    • halina said

      No to wiemy już co maja zamiar robic i co robili reformatorzy kościoła na usługach piekła przez cały czas w ukryciu ….

      Do tej pory kosciół katolicki miał tych członków w swoich szeregach , którzy starali sie wywiązywać z zasad ustanowionych przez Założyciela Jezusa Chrystusa …
      . Od przyjęcia tych zasad nauki Chrystusa zależało to czy jest to chrześcijanin , katolik , który sercem pobiera nauki od Stwórcy by prawidłowo z Nim współpracować …. ,
      czy kosmopolita że jest tam gdzie jest mu lepiej i skąd lepsze korzyści otrzymuje dla ciała . .

      Członek koscioła Chrystusowego zachowywał zasady ustanowione przez Założyciela , powstrzymywał pokusy ciała by nie szkodziły duchowi …Skłaniał ciało by pracowało dla potrzeb ducha i by zabespieczyć mu szczęście i radośc na całą wieczność ..

      Ci co maja zamiar przejąc kościół i odciąc go od zasad i drogi wyznaczonej przez Jezusa , pogrążają ducha skazują go na wieczne cierpienie w niewoli szatańskiej , po to by ciało mogło robic to co chce przez te kilkanascie lat pobytu wśród świata .. By mogło realizowac bez ograniczeń wszelkie pokusy szatana zamieniając je w czyn by stawały sie rzeczywistościa .

      Do tej pory kościół Chrystusowy był tym co trzyma człowieka na Bożej drodze by podążać do Bożego celu a przez to osiągnąc szczęście wieczne i dawać szczęście i radośc Bogu Stwórcy …

      Teraz przewodnicy w Watykanie mają zamiar wepchnąc kosciół na droge by służył potrzebom i szczęsciu ciała , by szedł droga którą wyznacza szatan człowiekowi zyjącemu wśród świata . By zajmował sie tylko sprawami ciała , realizacją pokus które on serwuje i cieszy sie że człowiek w jego pułapke wpada …i idzie tam gdzie on chce i czyni to co on wyznacza … .A celem tej drogi są męczarnie przez całą wiecznośc w piekle i szczęście a radośc wielka dla szatana …

      Człowiek żyjący wśród świata wchodzący w skład kościoła katolickiego jest zmuszany do porzucenia Bozej Prawdy , tej która faktycznie jest prawdą .
      Jest spychany z drogi zmierzającej do osiagniecia Bozego celu .Z drogi na której jest Boża Prawda Boża Jasnośc Boże błogosławieństwo współpraca , prawda miłośc zgoda poszanowanie sprawiedliwośc spełnienie sie sens życia cel który osiągniety daje radosc szczęście zadowolenie ….

      A co jest na drodze na którą chce wejść kościół prowadzony przez Franciszka i spółke ?
      Podstęp kłamstwo zagmatwanie dezorientacja zaciemnienie odrzucenie głosu serca i mądrości która pochodzi od Boga , pozostanie samotnym bez pomocy i dorady Ducha św , jest sie skazanie na to by wróg Boga i człowieka bawił sie człowiekiem tak jak kot myszką niby to dając swobode ale gdy chce sie uciec to nie ma szans żadnych .Konsekwencje pójścia droga którą wyznacza sobie teraz kościół przez uleganie pokusom szatana to odcinanie sie od współpracy z Bogiem …..

      Czy jesteśmy świadomi rzeczywistości w której przyszło nam żyć .???

      Biskupie który powiedziałeś NIE tam na Watykanie czy zechcesz poprowadzic teraz naród Polski rozmodlony , by pod twoim przewodnictwem wykonał to co zleca mu Chrystus Król do wykonania by okopał sie i stał wiernie na swoim stanowisku gdy zaatakuje przeklety szatan wdzierając sie w wymiar kościoła i człowieka poprzez narzędzia którymi są ludzie pogrążeni w zniewoleniu błedzie egoizmie pysze i sa na usługach piekła , prowadzeni by łamać i niszczyć to co Boże jest i to co święte jest ….
      Czy naród Polski będzie miał swego generała z woli Boga który z wiarą ufnością i miłością będzie chciał służyć Bogu na wzór Wyszyńskiego i Wojtyły ??
      Czy pozostaniemy tylko z ks Natankiem , który uczy co tpo znaczy kochac Boga i życ wiarą katolicka . Który stara sie na swoim odcinku byc dobrym żołnierzem Chrystusa Króla i prowadzić swój batalion do walki z wrogiem Boga i człowieka , z szatanem ….

      Teraz nadchodzi decydujący bój w świecie duchowym , od wyniku którgo tak dużo zależy , a człowiek co robi , —

      Zajmuje sie sprawami ciała by zaspokoic wszystkie pokusy szatana i mieć czyste sumienie że jest usprawiedliwiony , bo ma na to przyzwolenie głowy koscioła …

      A co z duchem ????

      Czy już nikogo nie obchodzą sprawy ducha ???

      Co to czyżby teraz zaistniał inny człowiek który składa sie tylko z ciała ?? … Skąd to zaślepienie …. skąd ten błąd ,,,, skąd to parcie na szkodzenie duchowi i sobie po smierci …….
      Czy na opamietanie przyjdzie czas ???

      Tak wiele zależy od twojej decyzji człowieku żyjący wśród świata . Czy Ty zdajesz sobie sprawe z tego że od Twojego wyboru wszystko zależy ?? Jak zadecydujesz jak wybierzesz to tak sie wyspisz przez całą wiecznośc …
      Obudź sie człowieku ,,, czy nie widzisz że wróg jest już w progu Twego domu ??? … Cóż zrobisz gdy zajmie to co Twoje jest . Myślisz że będziesz szczęsliwym w jego towa\rzystwie ???
      Wróg to wróg , żadnej radości ani szczęścia ze sobą nie przyniesie . A co dopiero ten przeklęty wróg Twojego Boga Stworzyciela .
      To właśnie ten wróg po to by dokopać Bogu Stwórcy robi z Ciebie worek treningowy do wyładowania swojej nienawiści względem Boga . Bo on wie że jeżeli będzie tobie człowieku ból zadawał to tym będzie bardzo ranił Boga . Bo On szczerze ciebie kocha i cierpi wraz z tobą …..
      Jak Bóg może ci pomóc człowieku jeżeli to ty masz dokonac wyboru , i ty masz sam zadecydować o swoim losie ,.. a czy zastanawiasz sie nad tym co sie dzieje ???
      Myślisz że jeżeli przyjmiesz zasade że — wole nic nie wiedzieć , niczym sie nie interesować , to dobra decyzja ???
      Przecież to jest dobrowolne poddanie sie ….
      A gdzie Twój duch walki narodzie Polski . ….Przecież on w kazdym dżemie …

      Serce z bólu pęka gdy sie na to wszystko patrzy …..

      Boże ratuj bo giniemy

  5. Gossja said

    Jak to było? Na pół i potem znowu na pół?

    • Tomasz said

      Wielu zaklina rzeczywistość. Robili to w czasie synodu i po nim. Coś że „bramy piekielne Kościoła nie przemogą”, „Duch Święty prowadzi”. A przecież jest księga Daniela, Apokalipsa, bardzo liczne objawienia współćzesne które mówią wyraźnie co się stanie. Papież Benedykt XVI powiedział że „zrezygnował” wyraźnie czując taka Wolę Bożą. Pisma muszą się wypełnić. Zdrada Judasza też byłą zapisana co nie znaczy że nie ponosi on winy bo pisma muszą się wypełnić ale nie jest przeznaczone czyimi „rękami”.

      • Dzieckonmp said

        Bramy piekielne Go nie przemogą bo utrzyma się resztka Kościoła w podziemiu, prześladowana, zabijana, wyśmiewana dzięki temu że święty Duch prowadzi.
        Bo chyba nikt nie stwierdzi że ten kościół którego bramy piekielne nie przemogą to będzie ten kościół do którego wejdą moderniści, pedały, katolewacy, itp.

        • halina said

          Gdy zrozumieja swój błąd zaczną załować przeproszą Boga za to co złego czynili i postanowią poprawe szczerą , to wtedy mogą wejść .
          I wejdą tylko ludzie a nie ten kto wlazł z buciorami do ich serca i chce ich rękami przeszkadzać Bogu w realizacji Jego planów , jakie ma względem człowieka i swiata , W naprawadzaniu wymiaru świata ziemskiego na Bożą drogę by osiągał Bozy cel ..
          Muszą powiedzieć szatanowi NIE

          Nie tak jak chce ta grupa modernistów , by każdy wszedł bo ma do tego prawo ….Bo Bóg jest Miłosierny i wszystkich przyjmie tak jak leci …
          To prawda Jezus chce z każdym człowiekiem współpracować , dlatego szatan musi być odrzucony przez człowieka ….
          Nie ma innej drogi naprawy człowieka i swiata

  6. Bożena said

    Mnie tam wypowiedzi nie interesują liczą się dla mnie fakty faktem jest że w przyrodzie nie ma par samca z samcem bo co by z tego mieli żadnych nowych zwierzaków u ludzi jest podobnie więc po co dwóch mężczyzn lub dwie kobiety żyją razem .Po prostu to jest nienormalne i nie ma o czym rozmawiać a oczywiście kochać ich tak samo jak innych żyjących w normalnych związkach ale dyskusja o tym jest bezcelowa jeśli oni sami nie chcą się zmienić.Wiedzą dobrze że coś jest z nimi nie tak bo się ukrywają a wszystko co się ukrywa to jest to coś nie tak zawsze jak człowiek coś żle robi to to ukrywa na przykład jak coś ukradnie to nie chwali się tym wśród przyjaciół jak się rozwiedzie to też nie chodzi wtedy taki człowiek dumny z tego co zrobił jak ostatnio wracałam z Medjugorje to chyba w Austrii przejeżdżałam koło kasyna i był to budynak cały zakryty żadnych okien i hazardziści też się nie chwalą że grają w hazard w Cenacolo mówili że teraz jest najwięcej ludzi w Cenacolo z tym problemem hazardowym .

    • Leszek sas said

      Na wynaturzeniu zależy sługom Lucyfera,bo jemu służą .Zawsze trzeba sobie przypomnieć początek.Alfa. Stworzenie człowieka .Stworzony człowiek na obraz i podobieństwo Boże nie mniejszym od Aniołom.Tak obdarzył Pan Bóg człowieka godnością .Zazdrość tej godności człowieka Lucyfera(miejmy nadzieje ,że się Pojedna z Panem Bogiem) prowadzi do umniejszenia człowieka w oczch Pana Boga.Zobacz co stworzyłeś to nie człowiek

      • Leszek said

        …Lucyfera (miejmy nadzieje ,że się Pojedna z Panem Bogiem)…
        To nie jest możliwym i owe „pojednanie” nigdy nie będzie miało miejsca, albowiem Lucyfer i jego zbuntowani aniołowie usunięci z Nieba (Ap 12,8) odziedziczył/li przeznaczone im królestwo ciemności, rozpaczy i nienawiści (Łk 8,31) i trwa w utrwalonej, nieodwracalnej nienawiści wobec swego Stwórcy!
        Owe „pojednanie” nie jest nigdy możliwym, tak jak niemożliwym jest to, co powiedział Abraham bogaczowi, pogrążonemu w piekielnych mękach:
        „26 A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”
        (Łk 16,26).
        Zob. pkt 741 „Dz-czka” św. S. Faustyny i
        http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xxxviii.html

        • mirpap said

          Sen Nabuchodonozora o posągu
          Dn 2,nn
          43 To, że widziałeś żelazo zmieszane z mulistą gliną [oznacza, że] zmieszają się oni przez ludzkie nasienie, ale nie będą się odznaczać spoistością, podobnie jak żelazo nie da pomieszać się z gliną.

    • Atanazy said

      Są pary homoseksualne u gatunków zwierząt, gdzie nie ma dymorfizmu płciowego.
      Były awantury np. jak się okazało, że w ZOO dwa samce pingwiny zakładają gniazdo. Na próbę rozdzielenia przez opiekunów reagowali aktywiści gejowscy i byłą wielka awantura. Można łatwo „wygooglać” artykuły z internetu, żeby się trochę pośmiać.

      Oczywiście to niczego nie dowodzi. Zwierzęta uprawiają też kanibalizm. Nic z tego jednak nie wynika dla wyborów moralnych człowieka.

  7. Apostoł Różańca said

    Obficie obdarowani łaskami czciciele Królowej Różańca Świętego składają za pośrednictwem niniejszej książki świadectwa łask nowenny pompejańskiej. Skłania ich do tego miłość do Maryi i bliźnich.
    Byłoby zaniedbaniem wielkiego dobra, powstrzymywanie się od głoszenia łask otrzymanych przez Matkę Bożą. Głosimy te łaski poprzez czasopismo „Królowa Różańca Świętego”, strony internetowe, a także niniejszą książkę, do nabycia na tej stronie. ( Kupując tę książkę – wspierasz Fundację Królowej Różańca Św.!)

    http://pompejanska.rosemaria.pl/2014/09/najpiekniejsze-swiadectwa-nowenny-pompejanskiej/

    • krystynka said

      A ten znowu wyjeżdża z tą książką,czy ten blog ma służyć sprzedaży ? Apostole blog pomyliłeś,co to było gdyby wszyscy oferowaliby coś tu sprzedać .

    • czytający said

      a,moim zdaniem ,dobrze robi bo przypomina zarazem o różańcu i jego niesamowitej mocy,tego nigdy za wiele,tym bardziej w tym czasie,niech ludzie kupują i rozsławiaja wszędzie potęgę i moc Królowej Różańca Sw.Jeżeli kogoś drażni post Apostoła,wystarczy pominąc i nie czytać.

      • szafirek said

        Jestem tego samego zdania.W modlitwie dziękczynnej nowenny są słowa: „O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca świętego…” więc co złego robi Apostoł Różańca? Na stronie którą podaje jest mnóstwo świadectw, które zachęcają by rozpocząć nowenne. Ja sama dzięki temu,że Apostoł Różańca szerzy juz tyle czasu nabożeństwo do Różańca św. podając te stronę zaczęłam odmawiać jakiś czas temu nowenne, i powiem,że sie jakby uzależniłam🙂 bo odmawiam już którąś z kolei.
        Apostole Różańca pozdrawiam Ciebie i wszystkich serdecznie.

        AVE MARYJA!

        • krystynka said

          Szafirku chodzi mi o reklamę sprzedaży ksiązki a nie mówienie o samej nowennie.Książkę tę kupiłaś ? bo ja nie a jeśli chcę kupić jakieś książki to nie szukam ich na blogach religijnych.Chodzi mi o to co to by było gdyby każdy z nas coś by tutaj oferował na sprzedaż,masło maślane i tyle.

        • szafirek said

          Krystynko książka ta ma zawierać piękne świadectwa nowenny pompejańskiej.Kupi przeciez ten kto bedzie chciał.Można komuś podarować kto np. nie ma internetu ,a jak przeczyta to zacznie modlić sie na Różańcu ,jesli tego nie robił do tej pory,więc samo dobro z tego wypłynie. A co do reklamy tu na blogu, to mysle,ze gdyby P.Bronek miał cos przeciwko to juz by zwrócił uwagę,ale nie sądzę jestesmy przeciez na blogu Maryjnym, a książka przecież na chwałe Maryi.
          Pozdrawiam Cię serdecznie🙂

          Z Panem Bogiem i Maryją

        • cox said

          A jeśli ktoś tutaj się o niej dowie i ta książka go zaintryguje?

        • krystynka said

          Jeszcze słowo wtrącę na temat książek,ciekawe ile osób ma w domu Pismo Święte ?,bo z tego co obserwuję przez 50 lat to kilka osób je sobie kupiło,albo raczej dzieci dostały na pamiątkę sakramentu bierzmowania a wszyscy oczywiście katolicy.

        • Basia B said

          @Krystynka,myślę,że to jest jak 2×2,że większość z nas na blogu ma i czyta Pismo Św albo jestem naiwna:).

        • Gosia 3 said

          Tak Szafirku!!!! wszystko co na chwałę Maryi jest pięknym dziełem.🙂

  8. Cichykatolik said

    W poprzednim temacie Dana umieściła taki przepis

    LEKARSTWO MATKI BOŻEJ

    Moje kochane dzieci, Moja troska o was i o wasze dusze jest oznaką Mojego Macierzyństwa. Pamiętajcie jednak, że wypraszam dla was u Mojego Boskiego Syna łaski uzdrowienia dla ciała. Dałam temu wyraz podczas Moich objawień na wielu miejscach, ponieważ dobrze wiem, czego potrzebują Moje dzieci dla umocnienia ich wiary.
    Dlatego dzisiaj pragnę wam przekazać lekarstwo, abyście nie bali się żadnej epidemii, a we wszystkim zaufali Bogu. Przygotujcie następujący napój: suszone owoce głogu zalejcie szklanką gorącej wody. Dodajcie szczyptę imbiru oraz łyżeczkę miodu lipowego. Do tego dodajcie łyżeczkę soku z cytryny oraz łyżeczkę mocnego naparu z lipy. Podgrzejcie, ale tak, aby się cały napój nie zagotował i ciepłe pijcie rano i wieczorem. To was uchroni przed wszelkimi bakteriami. ”

    Ma ktoś może wiedzę skąd ten przepis, z jakich Objawień?

  9. Leszek sas said

    Kochani celem naszym jest życie wieczne.Oddać się bezgranicznie Jezusowi Chrystusowi Panu Naszemu.W modlitwie mówimy .Ty Wiesz ,znasz moje myśli moje pragnienia,moje problemy.Ja oddałem swoje życie Twojemu kierownictwu.Ty jesteś moim Panem

  10. KRYSTYNA said

    Analiza krytyczna papieskiego przemówienia na zakończenie synodu: brak jasności, droga środka przy rozmiękczaniu prawd wiary, zapowiedź zmiany praktyki Kościoła

    Tekst przemówienia z komentarzami.

    Rzym, 10 października 2014 roku

    Wasze Eminencje, Wasze Świątobliwości, Ekscelencje, Bracia i Siostry,

    Z sercem pełnym wdzięczności chciałbym wraz z Wami podziękować Panu, który światłem Ducha Świętego nam towarzyszył i prowadził nas w minionych dniach!

    Wypowiadając takie zdanie Franciszek potwierdza, że to, co było na synodzie, było jednoznacznie dziełem Ducha Świętego – to On miał prowadzić ojców synodalnych.
    Franciszek bardzo śmiało wyrokuje o tym, co było od Ducha, a co nie było. Nie jest to modlitewna prośba od Boga, jest to ocena.
    Tymczasem można mieć do tego poważne wątpliwości, ponieważ w roboczym dokumencie synodu znaleźliśmy fragmenty, które były przeciwne zdaniu większości ojców synodalnych oraz sprzeciwiały się nauce Kościoła. Była to próba przepchnięcia herezji i praktyki niezgodnej z Ewangelią – czy to jest od Ducha?
    Wprowadzona przez Franciszka cenzura (czy była od Ducha?), by nie publikować wypowiedzi uczestników synodu, została w rewolucyjnym tonie odrzucona przez ojców synodalnych.
    Ponadto w głosowaniu na koniec synodu, artykuły 52, 53 i 55, pomimo że je formalnie odrzucono, ze względu na nie uzyskanie 2/3 ważnych głosów, to jednak zostały poparte przez większość ojców synodalnych. Czy było to od Ducha Świętego, że większość ojców synodalnych głosowała za fragmentami wątpliwymi pod względem moralnym?
    Synod więc cały jest w wątpliwościach i walce. Gdzież ogólne prowadzenie Ducha?

    Serdecznie dziękuję księdzu kardynałowi Lorenzo Baldisseriemu, sekretarzowi generalnemu Synodu, jego ekscelencji biskupowi Fabio Fabene, podsekretarzowi, a wraz z nimi dziękuję relatorowi kard. Péterowi Erdő, który pracował tak bardzo, nawet w dniach żałoby w rodzinie, oraz sekretarzowi specjalnemu, abp Brunonowi Fortemu, trzem przewodniczącym delegowanym, pisarzom, konsultorom, tłumaczom i anonimowym osobom, wszystkim, którzy pracowali za kulisami z prawdziwą wiernością i całkowitym poświęceniem, bez wytchnienia dla Kościoła: Dziękuję bardzo!

    Dziękuję również wam wszystkim, drodzy ojcowie synodalni, delegaci bratnich Kościołów, audytorzy i audytorki oraz eksperci, za wasze czynne i owocne uczestnictwo. Będę o was pamiętał w modlitwie, prosząc Pana, aby wam wynagrodził obfitością swoich darów łaski.

    Piękne podziękowania. Sprawa oczywista i nawet formalna, kurtuazyjna.

    Mógłbym spokojnie powiedzieć, że w duchu kolegialności i synodalności przeżyliśmy naprawdę doświadczenie „Synodu”, procesu synodalnego, wspólnego pielgrzymowania.

    A ponieważ była to „pielgrzymka”, to podobnie jak na każdej pielgrzymce były chwile szybkiego marszu, jakby pragnienie pokonania czasu i jak najszybszego osiągnięcia celu. Były też chwile zmęczenia, jakby chciało się powiedzieć: dość. Były też inne chwile entuzjazmu i zapału. Były chwile głębokiego pocieszenia, kiedy słuchaliśmy świadectw prawdziwych pasterzy (por. J 10, i kan. 375, 386, 387), którzy roztropnie biorą sobie do serca radości i łzy swoich wiernych. Chwile pocieszenia, łaski i zadowolenia, kiedy słyszeliśmy świadectwa rodzin, które uczestniczyły w Synodzie i dzieliliby się z nami pięknem i radością swego małżeńskiego życia. Pielgrzymka, podczas której silniejszy czuł się zobowiązany do pomagania słabszemu, gdzie bardziej doświadczony gotów był służyć innym, także poprzez konfrontacje poglądów. A ponieważ była to pielgrzymka ludzi wraz z chwilami pocieszenia były też chwile przygnębienia, napięć i pokus. Można by wspomnieć o niektórych ewentualnościach:

    Piękne słowa na temat uczuć i nastrojów na synodzie. Ale co Franciszek wprost powiedziałby na temat spraw merytorycznych, na temat treści heretyckich zapisów, które próbowano wprowadzić? Dlaczego od wielu miesięcy ukrycie wspiera propozycje niezgodne z nauczaniem Kościoła, dlaczego je inspiruje zamiast je potępić? Milczenie sprzyja złu.

    – Pokusa nieprzyjaznej ostrości, to znaczy chęć zamknięcia się w obrębie tego, co napisane (litera), i nie dać się zaskoczyć Bogu, Bogu niespodzianek (duch); w obrębie prawa, pewności tego, co znamy a nie tego, czego powinniśmy się jeszcze nauczyć i osiągnąć. Od czasów Jezusa jest to pokusa osób gorliwych, skrupulatnych, opiekuńczych i tak zwanych dziś tradycjonalistów, również intelektualistów.

    Czy poprzez „nieprzyjazną ostrość” należałoby rozumieć ostry sprzeciw tych, którzy bronią nauczania Kościoła?
    A może Jezus, który mówił do obłudników albo z biczem ze sznurków powywracał stoły kupczących, też był nieprzyjaźnie ostry? Czy rozliczne przykłady świętych w historii Kościoła, którzy mocno, czasem nawet gwałtownie, stali przy Jego nauczaniu, też można określić takim mianem?
    Czy potwierdzanie i powtarzanie prawd wiary jest „zamykaniem się w literze”? Czy Bóg ma nas zaskoczyć przez wprowadzenie czegoś, co byłoby sprzeczne z literą, sprzeczne z prawem? Czy to, czego powinniśmy się nauczyć i co mielibyśmy osiągnąć, jest sprzeczne z prawem?
    Należy według Franciszka skończyć z intelektualizmem – czy to znaczy nie traktować spraw na poziomie intelektu, tylko emocji, serca, ducha bez intelektu?
    Nie ma w przemówieniu mowy o zbytnim intelektualizmie, tylko o intelektualizmie w ogóle – ale nawet, czy można byłoby w jakikolwiek sposób być za bardzo intelektualistą? Czy rozprawianie o prawdach wiary na sposób naprawdę intelektualny jest czymś zły?
    Czy tradycjonalizm jest czymś złym? Czy papież nie akceptuje w Kościele tradycjonalizmu i uważa to za pokusę? W tych słowach jednoznacznie stawia siebie na pozycji bardziej na lewo.
    Gorliwość, skrupulatność i opiekuńczość – wymienione tutaj od tak – są zawsze czymś złym?

    – Pokusa destruktywnego naiwnego optymizmu, który w imię zwodniczego miłosierdzia opatruje rany, nie gojąc ich wcześniej ani nie lecząc, ludzi leczących objawy, ale nie przyczyny i źródło choroby. Jest to pokusa „naiwnych optymistów”, ludzi lękliwych a także tak zwanych „progresistów i liberałów”.

    Bardzo słuszny akapit. Dlaczego tylko Franciszek nazywa to optymizmem. Ogólnie rozumiany optymizm tak w ogóle jest czymś dobrym, jasna sprawa. Dlaczego jednak wprost Franciszek nie potępi tych fragmentów, które są sprzeczne z wiarą i tak gdzie to rzeczywiście ma miejsce poglądu sprzecznego z wiarą nie nazwie błędnym, tylko „optymizmem”.
    „Progresiści i liberałowie” są w cudzysłowie, to są tzw. progresiści i liberałowie (bo w rzeczywistości nimi nie są?) – tradycja i intelektualizm są jednak z miejsca przekreślone, tak samo gorliwość i opiekuńczość, bez dopowiedzeń – to jest ewidentne zło, nie to co liberalizm, koniecznie w cudzysłowie.
    Franciszek bardzo dyplomatycznie poprzez ten wcześniejszy i obecny paragraf chce się ustawić w pozycji środkowej – czy jednak prawdy wiary katolickiej nie wymagają jednoznacznego opowiedzenia się za nimi, a nie balansowania, by na siłę wypaść na środek różnorodnych opinii, czy można używać dyplomacji gdy chodzi o sprawy wiary, i nie powiedzieć wprost prawdy, maskując się za dwuznacznymi hasłami, etykietami.
    Jest to też paragraf dla uciszenia i uspokojenia sumień tych, którzy mają obawy – wystarczy wyciągnąć ten paragraf z całej homilii i już mamy tradycyjnie myślącego papieża, gdy tymczasem wszystko inne mówi nam, że tak nie jest.

    – Pokusa przemienienia kamieni w chleb, aby przerwać długi, ciążący i bolesny post (por. Łk 4,1-4), a także przemienienia chleb w kamień, by rzucić nim na grzeszników, słabych i chorych (por. J 8,7), to znaczy, aby przekształcić go „w ciężary nie do uniesienia” (Łk 11,46).

    Zapewne zwolennicy Komunii Św. dla tzw. rozwodników żyjących w nowych związkach posługują się argumentem „ciężarów nie od uniesienia”. Rzeczywiście, właściwe przeżywanie seksualności nie jest łatwe – z łaską Boża jednak można uporządkować i te sprawy. Sakramentu małżeństwa dobrze przeżywany daje odpowiednią łaskę wytrwania razem. Także separacja jest ostatecznie jakimś rozwiązaniem. Wchodzenie jednak w nowy związek i całe budowanie życia wokół grzechu jest już czymś, co jest na przekór Bożej pomocy. Nie można powiedzieć, że wszyscy czy nawet większość rozwodników wchodzących w nowe związki ma ciężary nie do uniesienia. Bóg będzie sądził takich ludzi, nie my. Kościół jednak nigdy nie dopuszcza ich do Komunii Świętej, bo żyją w sytuacji zaprzeczenia Ewangelii.
    Ci, którzy potwierdzają nauczanie Kościoła w tym względzie, maja rzucać kamieniami, nawet duchowymi – skąd tak silne porównanie do fizycznej przemocy, gdy dotyczy to mówienia prawdy? Czy Jezus, mówiąc prawdę w ostrych słowach do ludzi, do faryzeuszów, do św. Piotra – konkretnie opowiadając się za prawdą – rzucał kamieniami?
    Czy ktokolwiek chce rzucać kamieniami w rozwodników, tak fizycznie? Czy haniebnie ustawiamy przeciwnika do bicia, wyciągając wyszukane frazy, by ich fałszywie pohańbić? Rozwodnikom należy współczuć i modlić się za nich – a tym bardziej głosić z powagą nauczanie Kościoła, z miłości do ich zbawienia.
    Znów wszystko to ogólnikowe frazy bez konkretów. Nie ma jasności co do prawd wiary, tylko jest opowiadanie na około i niechęć prostego powiedzenia swojego stanowiska w tych sprawach.
    Cały czas jest próba wyśrodkowania, zajęcia dyplomatycznej pozycji „między”, zamiast prostego opowiedzenia się za nauczaniem Chrystusa.

    – Pokusa, aby zejść z krzyża, aby zadowolić ludzi, a nie trwać na nim, żeby wypełnić wolę Ojca; pochylenia się przed duchem tego świata, zamiast go oczyścić i nagiąć do Ducha Bożego.

    Kolejny akapit łagodzący sumienia naiwnych. I wprost zawarta w nim nieprawda – czy ducha tego świata można oczyścić i nagiąć do Ducha Bożego? Bardzo wątpliwe. Byłoby to pójściem na kompromis. Budowaniem na pisaku. Duch Boży daje nowość, od podstaw. Należy zupełnie porzucić ducha świata, by przyjąć Ducha Bożego. Diabła chrzcić nie możemy.

    – Pokusa zaniedbywania „depozytu wiary”, gdy uważa się siebie nie za stróżów wiary, ale właścicieli i posiadaczy lub – z drugiej strony – pokusa ignorowania rzeczywistości i używania języka pedanterii i słownictwa wyszlifowanego, by powiedzieć wiele rzeczy i nie mówić nic! Nazywamy go „bizantynizmem”: sądzę, i tak dalej…

    Bardzo ładne łacińskie określenie depositum fidei, miód na serce tradycjonalistów. Cóż jednak te piękne słowa nam mówią, gdy Franciszek wprost unika przedstawienia tego depozytu wiary? Jest to nic innego jak mydlenie oczu.
    Z jednej strony pokusa zaniedbania depozytu wiary, który jest słuszny i święty, poprzez zbytnie trwanie przy nim? Czy to nam chce powiedzieć Franciszek? Depozyt wiary można wypaczać albo na prawo albo na lewo, ale przy trwaniu po jego stronie nie ma pokusy – jest wierność albo sprzeciw. Ci, co rozważnie strzegą depozytu wiary, nie mogą popaść w błąd, bo zawsze idą drogą prawdy przeciwko herezjom wynikającym z „nadmiaru lub niedomiaru”. A Franciszek zdaje się twierdzić, że ci, którzy wiernie strzegą depozytu wiary, mogą ignorować rzeczywistość. Nic bardziej mylnego! Strzeżenie depozytu wiary jest największym wyczuciem rzeczywistości.
    Tekst przemówienia jest tutaj nieco mętny, być może by nie powiedzieć nic mocniejszego o depozycie wiary, czym on jest – w kontekście debat synodalnych – a tylko powołać się na hasło, etykietkę, by uciszyć wątpiących w prawowierność Franciszka i nie wczytujących się w tekst.
    Znowu, zamiast opowiedzieć się po dobrej stronie, Franciszek stara się stać pośrodku – stara się zbalansować depozyt groźbą ignorowania rzeczywistości.
    Czy depozyt wiary nie posługuje się słownictwem wyszlifowanym? Czy jest w tym coś złego, by używać jasnych wyszlifowanych terminów, które jednak wymagają zrozumienia? Czy prawdy wiary można upraszczać? Czy można językiem chłopskim powiedzieć o różnicy między osobami a naturą w Trójcy Świętej? Czy można depozyt wiary naginać do języka, który będzie płytki i dwuznaczny?
    „Bizantynizm”, jeśli dobrze to tu rozumieć – wystawność, zawiłość, ozdobność? Cóż Franciszek ma tu na myśli? Niejasna etykieta, która tylko sugeruje odrzucenie często jednak nieodzownej zawiłości pewnych problemów teologicznych, by uprościć, dając niepełne, skrócone, może i przez to błędne rozwiązania? Czy scholastyka lub dokładne myślenie analityczne jest jest bizantynizmem? Teologia bizantyjska zasługuje na szerszą refleksję, tutaj jednak termin wkomponowuje się jakoś tylko w krytykę obrony prawd wiary.
    Krytyka i krytyka, negowanie i zaprzeczanie, pokusy i mętnie powiedziane, czego unikać – wszystko to jest wciąż obecne u Franciszka – a gdzie pozytywny w konkretach wykład dobrej teologii małżeństwa i potwierdzenia praktyki Kościoła?

    Drodzy bracia i siostry, pokusy nie powinny nas przerażać ani też konsternować, a tym bardziej zniechęcać, bo żaden uczeń nie jest większy od swego mistrza; jeśli więc Jezus był kuszony – a nawet wręcz nazwany Belzebubem (por. Mt 12,24) – to Jego uczniowie nie powinni się spodziewać
    lepszego traktowania.

    Ale Jezus odpowiadał na pokusy konkretem – słowem i decyzją – a Franciszek ani nie powie konkretu, nie potwierdzi prawdy wiary i praktyki Kościoła ani nie podejmie decyzji, które przybliża go do ludzi – będzie dalej otwierał się na dialog, nowość, będzie debatował z pokusą, zamiast wyrazić to, co słuszne.

    Osobiście byłbym bardzo zaniepokojony i zasmucony, gdyby nie było tych pokus i tych ożywionych dyskusji; tego poruszenia duchów, jak to nazwał św. Ignacy (EE 6), gdyby wszyscy byli zgodni czy też milczeli w fałszywym, apatycznym pokoju. Widziałem natomiast i słyszałem – z radością i wdzięcznością – przemówienia i wystąpienia pełne wiary, gorliwości duszpasterskiej i doktrynalnej, mądrości, szczerości, męstwa i otwartości. Dostrzegłem, że przed oczyma postawiono dobro Kościoła, rodzin oraz najwyższe prawo – zbawienie dusz (por. kan. 1752). Działo się to zawsze – jak już powiedzieliśmy tutaj, w tej auli – bez podważania fundamentalnej prawdy sakramentu małżeństwa: nierozerwalności, jedności, wierności i prokreacyjności, czyli otwartości na życie (por. kan. 1055, 1056 i Gaudium et spes, 48).

    Franciszek byłby zaniepokojony, gdyby kardynałowie i biskupi trwali mocno przy prawdach wiary, bez dyskusji nad ich prawdziwością? Czy wprowadzanie mętnych, błędnych poglądów do debat, tak że cały synod ojców o mały włos na nie przystał, jest czymś, z czego Franciszek jest zadowolony?
    Czy św. Ignacy nazwałby poruszeniem duchów wprowadzanie do rozważań na temat małżeństwa poglądów przeciwnych wierze katolickiej?
    Na co nam także same słowa Franciszka o nierozerwalności małżeństwa? Czy jest to dla potwierdzenie poglądów kard. Kaspera i kard. Marksa? Przecież i oni powołują się na te słowa – problemem soboru nie była czysta doktryna jako taka (w swoich oklepanych formułkach), ale próba wprowadzenia do Kościoła praktyki pod jej pozorem – praktyki, która jest sprzeczna z doktryną.
    Wszystko na soborze było dobre, czy na pewno?

    Taki jest Kościół, winnica Pańska, płodna Matka i troskliwa nauczycielka, który nie boi się zakasać rękawów, aby zalać ludzkie rany oliwą i winem (Łk 10,25-37); która nie patrzy na ludzkość ze szklanego zamku, by osądzać czy klasyfikować osoby. Jest to Kościół jeden, święty, katolicki, apostolski i składający się z grzeszników, potrzebujących Bożego miłosierdzia. To jest Kościół, prawdziwa Oblubienica Chrystusa, usiłująca być wierną swemu Oblubieńcowi i Jego nauczaniu. Jest to Kościół, który nie boi się jeść i pić z nierządnicami i celnikami (por. Łk 15). Kościół, który ma drzwi otwarte na oścież, by przyjmować potrzebujących, skruszonych, a nie tylko sprawiedliwych lub tych, którzy myślą, że są doskonali! Kościół nie wstydzi się upadłego brata i nie udaje, że go nie widzi, a wręcz czuje się zaangażowany i niemal zobowiązany, aby go podnieść i zachęcić, by podjął drogę na nowo i towarzyszy mu do ostatecznego spotkania ze swoim Oblubieńcem w niebieskim Jeruzalem.

    Piękne słowa o równości ludzi w Kościele, słowa prawdziwe, ale na te właśnie słowa w sposób szczególny powołują się ci, którzy zarzucają Kościołowi, że sztucznie stwarza granicę – na tych, co mogą przystępować do Komunii i na tych, którzy nie mogą – wszyscy bowiem jesteśmy komunią. Nie będziemy klasyfikować ludzi i osądzać osób – niech wszyscy przyjmują Komunię świętą?
    Dlaczego Franciszek nie obroni dotychczasowej praktyki Kościoła jako tej, która przepełniona jest miłosierdziem, gdy niektórzy próbują argumentować, że dopiero nowe praktyki (sprzeczne z Ewangelią) mogą wnieść miłosierdzie do Kościoła?
    Czym jest szklany zamek – zamek prawd wiary, czy tak? Dotychczasowy Kościół, Kościół Tradycji, był zamknięty w szklanym zamku?
    Czy w jakikolwiek dotychczasowym dokumencie Kościoła tzw. rozwodnicy żyjący w nowych związkach oraz homoseksualiści byli klasyfikowania jako inni w Kościele?
    Franciszku, poprosimy o konkrety, bo bez tego wpisujesz się w nurt liberalizmu, który przedstawia takie rozważania jak ty, tylko inni nie boi się mówić tego, co naprawdę myślą, a ty mówisz wszystko dookoła, by wprost nie powiedzieć.

    Taki jest Kościół, nasza Matka! A kiedy Kościół, w różnych swoich charyzmatach wyraża się w komunii, nie może się mylić: to jest piękno i moc „sensus fidei”, tego nadprzyrodzonego zmysłu wiary, który jest dany przez Ducha Świętego, abyśmy razem mogli wszyscy wejść w istotę Ewangelii i nauczyć się naśladować Jezusa w naszym życiu. Nie powinno to być postrzegane jako motyw zamętu i trudności.

    O wprowadzanie zamętu posądzano kard Marks i kard. Kaspera, postulujących wspominaną już zmianę praktyki Kościoła – czy Franciszek chce powiedzieć, że otwarci heretycy też posiadają sensus fidei?
    Ani razu Franciszek się im nie sprzeciwił i nie opowiedział się jasno za nauczaniem Kościoła w tym względzie.

    Wielu komentatorów lub wypowiadających się osób myślało, że zobaczą Kościół sprzeczający się, gdzie jedna strona przeciwna jest drugiej, powątpiewając nawet w Ducha Świętego, prawdziwego promotora i gwaranta jedności i harmonii w Kościele. Ten Duch Święty na przestrzeni dziejów zawsze prowadził łódź poprzez swoje sługi, nawet wtedy, gdy morze było bardzo wzburzone, a słudzy niewierni i grzeszni.

    Tak, ale to wielokrotnie dzięki odwadze tych sług, którzy nie mieli obaw i skrupułów mówić prawdy zgodnie z Ewangelią. Czy tym razem zdaniem Franciszka Duch Święty będzie na tyle hojny, by przystać na błędy i jasno nie dać im odporu?

    Tak jak ośmieliłem się powiedzieć wam na początku, trzeba wszystko to przeżywać ze spokojem, pokojem wewnętrznym, także dlatego, że Synod przebiega z Piotrem i pod kierunkiem Piotra (cum Petro et sub Petro), a obecność papieża jest dla wszystkich gwarancją.

    Tak, trzeba ze spokojem – a co jeszcze ważniejsze – także z potulnością i cichością przeżywać te sytuacje, w których nieprawdy niemalże wkraczają do oficjalnych dokumentów.
    Cóż nam po papieżu, który nadaje kierunek przyzwalania na błędy i niemalże gwarancję tego, że nikt kto błądzi nie zostanie pouczony?

    Powiedzmy teraz trochę o papieżu w relacji do biskupów… Zadaniem papieża jest zapewnienie jedności Kościoła; jest przypominanie pasterzom, że ich pierwszym obowiązkiem jest karmienie owiec, karmienie owczarni, którą powierzył im Pan, i staranie się, by gościnnie, po ojcowsku, miłosiernie, bez fałszywych lęków przyjąć owce zagubione. Pomyliłem się tutaj. Powiedziałem: gościnnie przyjąć, ale trzeba wyjść i szukać ich.

    Czy jest możliwa jedność bez prawdy?
    Czy owczarnię nie należy karmić prawdą?

    Jego zadaniem jest przypominanie wszystkim, że władza w Kościele jest służbą (por. Mk 9,33-35), jak to jasno wyjaśnił papież Benedykt XVI, w słowach, które cytuję: „Zgodnie ze swym powołaniem, Kościół stara się sprawować ten typ władzy, który jest posługą, nie we własnym imieniu, ale w imię Jezusa Chrystusa… poprzez pasterzy Kościoła: to On go prowadzi, chroni, upomina, bo go głęboko kocha. Pan Jezus, Najwyższy Pasterz naszych dusz, chciał jednak, żeby kolegium apostolskie, a dziś biskupi, w jedności z Następcą św. Piotra, i kapłani, ich najcenniejsi współpracownicy, uczestniczyli w tej Jego misji, otaczając opieką lud Boży, będąc wychowawcami w wierze, dając wskazówki, bodźce i wspierając wspólnotę chrześcijańską bądź — jak mówi Sobór — troszcząc się, «by każdy z wiernych został w Duchu Świętym doprowadzony do rozwoju własnego powołania według zasad Ewangelii, do szczerej i czynnej miłości oraz wolności, ku której wyswobodził nas Chrystus» (Presbyterorum ordinis, 6). Każdy pasterz jest zatem narzędziem miłości Chrystusa do ludzi: za pośrednictwem naszego urzędu — drodzy kapłani — i poprzez nas Pan dociera do dusz, poucza je, strzeże i je prowadzi. Św. Augustyn w swoim Komentarzu do Ewangelii św. Jana mówi: «Paść owce Pana ma być dowodem miłości» (123,5); najwyższą normą postępowania sług Bożych jest bezwarunkowa miłość, taka jak miłość Dobrego Pasterza, pełna radości, otwarta na wszystkich, wrażliwa na bliskich i troszcząca się o tych, którzy są daleko (por. św. Augustyn, Mowa 340,1; Mowa 46,15), z delikatnością podchodząca do najsłabszych, małych, prostych, grzeszników, by wyrazić nieskończone Boże miłosierdzie pocieszającymi słowami nadziei (por. św. Augustyn, List 95,1)”.

    Chrystusa upomina Kościół przez pasterzy, bo go głęboko kocha, jak pisze cytowany tutaj papież Benedykt XVI. Franciszek to powtórzy, lekko zmiękczając, szkoda jednak, że w praktyce swojego pontyfikatu tego nie czyni.
    Czy Franciszek jest zdolny upomnieć błądzących (grzeszących), jest to wszakże uczynek miłosierdzia co do duszy, i w ten sposób zakończyć zamęt i fałsz, zbierający swoje żniwo w Kościele?
    Czy upomnienie braterskie nie jest wyrazem miłości, Franciszku?

    Tak więc Kościół należy do Chrystusa – jest Jego Oblubienicą – a wszyscy biskupi w łączności z Następcą Piotra mają zadanie i obowiązek, by strzec go i służyć mu, nie jako władcy, ale jako słudzy. Papież, w tym kontekście, nie jest najwyższym władcą, lecz raczej najwyższym sługą – „servus servorum Dei” [sługą sług Bożych]; gwarantem posłuszeństwa i zgodności Kościoła z wolą Boga, Ewangelią Chrystusa i Tradycją Kościoła, odkładając na bok wszelkie osobiste osądy, choć jest, z woli samego Chrystusa „najwyższym Pasterzem i Nauczycielem wszystkich wiernych” (kan. 749) i cieszy się „najwyższą, pełną, bezpośrednią i powszechną władzą zwyczajną w Kościele” (por. kan. 331-334).

    Słowa prawdziwe. Ale czy Franciszek tak bardzo musi podkreślać swoją władzę? Czy jeśli zejdzie na drogę herezji też będzie oczekiwał posłuszeństwa?
    (Posłuszeństwo w Kościele nie należy się heretykom, którzy są przez to od razu ekskomunikowani, wyłączeni ze wspólnoty Kościoła.)

    Drodzy bracia i siostry, mamy teraz jeszcze rok na dojrzewanie, z prawdziwym rozeznaniem duchowym zaproponowanych idei i znalezienie praktycznych rozwiązań wielu trudności i niezliczonych wyzwań, którym muszą stawić czoła rodziny, by dać odpowiedzi na wiele zniechęceń, które zwodzą i gnębią rodziny.

    A więc to, co teraz synod postanowił, nie jest dojrzałe. Jest połową drogi albo nawet jakimś zaczątkiem.
    Dopiero teraz nadejdzie „prawdziwe rozeznanie duchowe zaproponowanych idei” – idee synodu muszą d o p i e r o zostać prawdziwie rozeznane?
    Odrzucono na synodzie praktyczne rozwiązania sprzeczne z Ewangelią – czy ten tekst należy tak rozumieć, że papież zamierza je jednak wprowadzić? Jakież to mogą być nowe praktyczne rozwiązania?

    Mamy rok, by pracować nad „Relacją Synodu”, będącą wiernym i jasnym podsumowaniem tego wszystkiego, co zostało powiedziane i przedstawione w tej auli oraz w mniejszych grupach. Będzie ona zaprezentowana Konferencjom Biskupim jako „Lineamenta”.

    Czy naprawdę „Relacja Synodu” zawiera wszystko, co zostało powiedziane, czy jest to tekst po części zmanipulowany, uwzględniający tylko radykalne liberalne pozycje, tak sformatowane byle tylko mieściły się jakoś w nauczaniu Kościoła. Zresztą ledwo wybroniono synod przez powiedzeniem poważnych błędów.

    Niech Pan nam towarzyszy, prowadzi nas na tej drodze ku chwale Jego imienia, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa! I proszę, nie zapominajcie, aby za mnie się modlić!

    Jakby Franciszek mówił:
    Niech Pan nas prowadzi na drodze rewolucyjnych zmian w Kościele i ciągłego rozważania możliwości twórczego dostosowania (czyt. przeinaczenia) prawd wiary. Podejmijmy tę drogę do końca, tak by wreszcie przepchnąć w Kościele to, co niektórzy proponują (a co jest przeciwko wierze), a bym ja nie musiał się opowiadać za tym wprost, tylko inspirować od drugiej strony, i dalej mógł mamić naiwnych katolików, myślących ze wszystko jest ok. Amen.

    za:http://franciszekfalszywyprorok.wordpress.com/2014/10/20/analiza-krytyczna-papieskiego-przemowienia-na-zakonczenie-synodu-brak-jasnosci-droga-srodka-przy-rozmiekczaniu-prawd-wiary-zapowiedz-zmiany-praktyki-kosciola/

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    __________________________________________________________

    • Tomasz said

      Mówi że siedzi okrakiem na barykadzie (nikogo nie faworyzuje) a robi coś innego (mianowanie 6 ultraliberałów podczas Synodu, degradacja kard. Burke, szykany wobec Franciszkanów Niepokalanej)

  11. Krzysztof said

    Abp Paglia z Rady Rodziny ma racje mówiąc, że Machina synodalna trochę szarpała, ale rezultat ogólny jest taki, że potem ruszyła z miejsca, wyjechała z garażu na ulicę.

    Zapomniał tylko dodać: piekielna Machina, jadąca w dół do Piekła !

    Po tym zlocie na Łysej Górze, widac tylko jeszcze wyrazniej , że stoimy w przededniu powrotu Jezusa Chrystusa.

    I dlatego można się mimo wszystko cieszyć.

    Co na to Sw. Piotr ?

    2 List św. Piotra: obłudnymi słowami was sprzedadzą ……Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował, a świnia umyta – do kałuży błota

    2 1 Znaleźli się jednak fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą wśród was zgubne herezje. Wyprą się oni Władcy, który ich nabył, a sprowadzą na siebie rychłą zgubę. 2 A wielu pójdzie za ich rozpustą, przez nich zaś droga prawdy będzie obrzucona bluźnierstwami;

    21 Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania

    Drugi List do Tesaloniczan

    Okoliczności powtórnego przyjścia Chrystusa

    Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, 12 aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość.

  12. Dawid said

    + 18, Donbas październik 2014, ofiary w ludności cywilnej,
    ogółem 500 od podpisania mińskiej umowy pokojowej a w ciągu ostatnich 10 dni – 200

    http://news-mail.by/2014/10/22/svodka-bo…..brya-utro/

  13. ... said

    Relacja III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów

    Relacja, jako „Lineamenta” służyć będzie przygotowaniom do przyszłorocznego XIV zgromadzenia zwyczajnego, który w dniach 4-25 października będzie obradował nad tematem: „Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym”.

    Obradujące w dniach od 5-19 października nad kwestią „Wyzwania duszpasterskie dla rodziny w kontekście nowej ewangelizacji” III Nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów wypracowało dwa dokumenty: Orędzie oraz Relację Synodu.

    Oto tekst Relacji Synodu w tłumaczeniu na język polski:

    „Relatio Synodi” III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów: „Wyzwania duszpasterskie dla rodziny w kontekście nowej ewangelizacji” (5-19 października 2014)

    Wprowadzenie

    Część I
    Słuchanie: kontekst i wyzwania dotyczące rodziny

    Kontekst społeczno-kulturowy
    Znaczenie życia emocjonalnego
    Wyzwanie dla duszpasterstwa

    Część II
    Spojrzenie na Chrystusa: Ewangelia rodziny

    Spojrzenie na Jezusa i boża pedagogika w historii zbawienia
    Rodzina w Bożym planie zbawienia
    Rodzina w dokumentach Kościoła
    Nierozerwalność małżeństwa i radość życia razem
    Prawda i piękno rodziny oraz współczucie wobec rodzin zranionych i kruchych

    Część III
    Porównanie: perspektywy duszpasterskie

    Głosić Ewangelię rodziny dzisiaj, w różnych kontekstach
    Prowadzenie narzeczonych w procesie przygotowania do małżeństwa
    Towarzyszenie w pierwszych lat życia małżeńskiego
    Duszpasterstwo osób żyjących w małżeństwie cywilnym lub konkubinacie
    Troska o rodziny zranione (osoby żyjące w separacji, rozwiedzeni, którzy nie zawarli nowego związku, rozwiedzeni, którzy zawarli nowy związek, osoby samotnie wychowujące dzieci)
    Troska duszpasterska o ludzi o orientacji homoseksualnej
    Przekazywanie życia i wyzwaniem spadku liczby urodzeń
    Wyzwanie edukacji oraz rola rodziny w ewangelizacji

    Wnioski

    ***

    Wprowadzenie
    1. Synod Biskupów zebranych wokół papieża kieruje swoją myśl do wszystkich rodzin świata, z ich radościami, trudnościami, ich nadziejami. Odczuwa szczególnie potrzebę, by podziękować Bogu za wielkoduszną wierność, z jaką wiele rodzin chrześcijańskich odpowiada na swoje powołanie i misję. Czynią to one z radością i wiarą, nawet wówczas, kiedy pielgrzymowanie rodzinne stawia je wobec przeszkód, nieporozumień i cierpień. Rodzinom tym należy się uznanie, wdzięczność i zachęta całego Kościoła oraz obecnego Synodu. Podczas czuwania modlitewnego, które miało miejsce na placu świętego Piotra w sobotę, 4 października 2014, w ramach przygotowań do synodu o rodzinie papież Franciszek w prosty sposób przypomniał o centralnym miejscu doświadczenia rodzinnego w życiu każdego człowieka, wyrażając się w następujący sposób: „Nad naszym zgromadzeniem zapada już zmierzch. O tej porze chętnie wracamy do domu, aby spotkać się przy tym samym stole, dzielić się miłością, dokonanym i otrzymanym dobrem, spotkaniami, rozpalającymi serce i je rozwijającymi, dobre wino, które w ludzkim życiu jest zapowiedzią święta, które nie zna zmierzchu. Jest to także najcięższa godzina dla tych, którzy są sam na sam ze swoją samotnością, w zgorzkniałym zmierzchu rozbitych planów i marzeń. Jak wiele osób spędza dni w ślepym zaułku rezygnacji, porzucenia, o ile nie żalu. W ilu domach zabrakło wina radości, a więc smaku – samej mądrości – życia […] Tego wieczoru staniemy się głosem jednych i drugich poprzez naszą modlitwę, modlitwę za wszystkich”.

    2. Rodzina, łono radości i prób, głębokich uczuć i czasami poranionych relacji jest „szkołą człowieczeństwa” (por. Gaudium et spes, 52), której potrzebę tak bardzo dostrzegamy. Pomimo wielu oznak kryzysu instytucji rodziny w różnych kontekstach „globalnej wioski”, pragnienie rodziny jest stale żywe, zwłaszcza wśród ludzi młodych i motywuje Kościół, mający bardzo wielkie doświadczenie w sprawach ludzkich i wierny swojej misji, do głoszenia nieustannie i z głębokim przekonaniem „Ewangelii rodziny”, która została mu powierzona wraz z objawieniem miłości Boga w Jezusie Chrystusie i nieprzerwanie nauczana przez Ojców Kościoła, mistrzów duchowości i Magisterium Kościoła. Rodzina ma dla Kościoła zupełnie wyjątkowe znaczenie, i w chwili kiedy wszyscy wierni są zachęceni do wyjścia ku innym, trzeba, aby rodzina odkryła siebie jako niezbywalny podmiot dla ewangelizacji. Nasza myśli biegnie ku świadectwu misyjnemu wielu rodzin.

    3. Do refleksji nad decydującą i cenną rzeczywistością rodziny Biskup Rzymu zwołał Synod Biskupów podczas jego Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego w październiku 2014 roku, a następnie dla pogłębienia refleksji Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne, które odbędzie się w październiku 2015 r. Ma temu również służyć cały rok upływający między dwoma wydarzeniami synodalnymi. „Już samo bycie jedno wokół Biskupa Rzymu jest wydarzeniem łaski, w którym kolegialność biskupia przejawia się w procesie rozeznania duchowego i duszpasterskiego” – tak papież Franciszek opisał doświadczenie synodalne, wskazując jego zadania w słuchaniu zarówno znaków Boga jak i ludzkiej historii oraz wynikającej z tego podwójnej wierności.

    4. W świetle tego samego przemówienia zebraliśmy wyniki naszych refleksji i naszych dialogów w trzech następujących częściach: słuchanie, aby spojrzeć na rzeczywistość rodziny dzisiaj w złożoności jej świateł i cieniów; spojrzenie utkwione w Chrystusa, aby przemyśleć z nową świeżością i entuzjazmem jak Objawienie, przekazane w wierze Kościoła, mówi nam o pięknie, o roli i godności rodziny; konfrontacja w świetle Pana Jezusa, aby dostrzec drogi na których trzeba odnawiać Kościół i społeczeństwo w ich zaangażowaniu na rzecz rodziny, opartej na małżeństwie mężczyzny i kobiety.

    CZĘŚĆ PIERWSZA
    Słuchanie: kontekst i wyzwania odnośnie do rodziny

    Kontekst społeczno-kulturowy
    5. Wierni nauczaniu Chrystusa spoglądamy na rzeczywistość współczesnej rodziny w całej jej złożoności, w jej światłach i cieniach. Myślimy o rodzicach, dziadkach, braciach i siostrach, o krewnych dalekich i bliskich oraz powiązaniu pomiędzy dwoma rodzinami, które tworzy każde małżeństwo. Zmiana antropologiczno-kulturowa wpływa dziś na wszystkie aspekty życia i wymaga podejścia analitycznego i zróżnicowanego. Należy podkreślić przede wszystkim aspekty pozytywne: większą swobodę wypowiedzi i pełniejsze uznanie praw kobiet i dzieci, przynajmniej w niektórych regionach. Ale z drugiej strony, musimy również wziąć pod uwagę rosnące zagrożenie stwarzane przez wybujały indywidualizm, który wynaturza więzi rodzinne i doprowadza do traktowania każdego członka rodziny jako samotnej wyspy, sprawiając dominację, w niektórych przypadkach idei podmiotu, który tworzy się zgodnie z własnymi pragnieniami traktowanymi jako absolut. Dołącza się do tego także kryzys wiary, który dotknął wielu katolików i który często tkwi u podstaw kryzysu małżeństwa i rodziny.

    6. Jedną z największych bied obecnej kultury jest samotność, owoc braku Boga w życiu ludzi i kruchości relacji. Istnieje również ogólne poczucie bezsilności w obliczu rzeczywistości społeczno-gospodarczej, które często prowadzi do zmiażdżenia rodzin. Tak się dzieje w przypadku rosnącego ubóstwa i braku bezpieczeństwa pracy, przeżywanych czasem jako prawdziwy koszmar, lub z powodu nazbyt ciążącego systemu podatkowego, które z pewnością nie zachęcają ludzi młodych do małżeństwa. Często rodziny czują się opuszczone ze względu na brak zainteresowania i małej uwagi ze strony instytucji. Konsekwencje negatywne z punktu widzenia organizacji społecznej są oczywiste: od kryzysu demograficznego po trudności edukacyjne, od trudności przyjęcia rodzącego się życia do postrzegania obecności osób starszych jako obciążenia, aż po rozprzestrzenianie się zaburzeń uczuciowych, co prowadzi niekiedy do przemocy. Obowiązkiem państwa jest stworzenie warunków ustawodawczych i pracowniczych, aby zapewnić ludziom młodym przyszłość i dopomóc im w realizacji planu założenia rodziny.

    7. Istnieją konteksty kulturowe i religijne, które stanowią szczególne wyzwanie. W niektórych społeczeństwach nadal utrzymuje się praktyka poligamii, a w niektórych kontekstach tradycyjnych zwyczaj „małżeństwa na etapy”. W innych kontekstach trwa nadal praktyka małżeństw aranżowanych. W krajach, w których Kościół katolicki jest mniejszością istnieje wiele małżeństw mieszanych wyznaniowo i religijnie, wraz z wszystkimi trudnościami, jakie one stanowią pod względem usytuowania prawnego, chrztu i wychowania dzieci oraz wzajemnego szacunku, z punktu widzenia różnicy wiary. W tych małżeństwach może zaistnieć niebezpieczeństwo relatywizmu lub indyferentyzmu, ale może być także możliwość promowania ducha ekumenicznego i dialogu międzyreligijnego w harmonijnej koegzystencji wspólnot żyjących w tym samym miejscu. W wielu sytuacjach, i to nie tylko w krajach Zachodu, rozprzestrzenia się szeroko praktyka współżycia przed ślubem, a nawet konkubinat nie nastawiony na przyjęcie formy więzi instytucjonalnej. Często dołącza się do tego ustawodawstwo cywilne, które podważa małżeństwo i rodzinę. Z powodu sekularyzacji w wielu częściach świata znacznie zmniejszyło się odniesienie do Boga, a wiara nie jest już zjawiskiem społecznym.

    8. Wiele dzieci rodzi się poza małżeństwem, zwłaszcza w niektórych krajach i wiele jest tych, które następnie dorastają tylko z jednym z rodziców czy też w poszerzonym lub przekształconym środowisku rodzinnym. Wzrasta liczba rozwodów i niczym niezwykłym są decyzje podyktowane wyłącznie względami ekonomicznymi. Dzieci są często przedmiotem sporu między rodzicami, będąc prawdziwymi ofiarami rozdarcia rodzinnego. Ojcowie są często nieobecni nie tylko ze powodów ekonomicznych, tymczasem odczuwa się potrzebę, aby podjęli oni wyraźniej odpowiedzialność za dzieci i za rodzinę. Godność kobiety nadal musi być chroniona i promowana. Dzisiaj bowiem w wielu sytuacjach kobiecość oznacza bycie przedmiotem dyskryminacji, a nawet dar macierzyństwa jest często raczej penalizowany, niż przedstawiany jako wartość. Nie można też zapominać o coraz częstszych przypadkach przemocy, których ofiarami są kobiety, niestety, czasem nawet w obrębie rodziny oraz poważne i rozpowszechnione okaleczania narządów płciowych kobiet w niektórych kulturach. Seksualne wykorzystywanie dzieci jest również jedną z najbardziej oburzających i podłych rzeczywistości współczesnego społeczeństwa. Także społeczeństwa doświadczające przemocy z powodu wojny, terroryzmu lub przestępczości zorganizowanej są świadkami degradacji sytuacji rodzinnych. Zwłaszcza w wielkich metropoliach i ich przedmieściach narasta zjawisko tak zwanych dzieci ulicy. Ponadto migracje są również innym znakiem czasów, który należy rozpatrzyć i zrozumieć, z całym brzemieniem konsekwencji dla życia rodzinnego.
    Znaczenie życia emocjonalnego
    9. W obliczu nakreślonego tła społecznego w wielu częściach świata stwierdzamy u poszczególnych osób większą potrzebę zatroszczenia się o swą osobę, poznania swego wnętrza, lepszego życia, w zgodzie ze swoimi emocjami i uczuciami, poszukiwania wartościowych relacji. Ta słuszna aspiracja może otworzyć na chęć zaangażowania się w budowanie relacji opartych na twórczym darze z siebie i wzajemności, nakłaniających do odpowiedzialności i solidarnych, takich jakimi są relacje rodzinne. Istotne jest niebezpieczeństwo indywidualizmu i zagrożenie życia w kluczu egoistycznym. Wyzwaniem dla Kościoła jest pomoc parom w dojrzewaniu wymiaru emocjonalnego i rozwoju emocjonalnego poprzez promowanie dialogu, prawości i zaufania w miłosierną miłość Boga. Pełne zaangażowanie wymagane w małżeństwie chrześcijańskim może być silnym antidotum na pokusę egoistycznego indywidualizmu.

    10. We współczesnym świecie nie brakuje tendencji kulturowych, zdających się narzucać pewną uczuciowość bez granic, której wszystkie aspekty pragnie się poznać, nawet najbardziej złożone. Rzeczywiście kwestia niestabilności emocjonalnej jest bardzo aktualna: emocjonalności narcystycznej, niestabilnej i niestałej, która nie zawsze pomaga podmiotom osiągnąć większą dojrzałość. Niepokoi pewna powszechność pornografii i komercjalizacji ciała, czemu sprzyja również wynaturzone korzystanie z internetu. Trzeba też ujawnić sytuację tych osób, które są zmuszone do uprawiania prostytucji. W tym kontekście małżonkowie są czasami niepewni, niezdecydowani i trudno im znaleźć sposoby rozwoju. Wielu jest tych, którzy mają tendencję do pozostawania na wczesnych etapach życia emocjonalnego i seksualnego. Kryzys pary małżeńskiej destabilizuje rodzinę i poprzez separację i rozwód może doprowadzić do poważnych konsekwencji dla dorosłych, dzieci i społeczeństwa, osłabiając jednostkę i więzy społeczne. Także spadek liczby ludności, spowodowany mentalnością antynatalistyczną i krzewiony przez globalne polityki zdrowia reprodukcyjnego, nie tylko determinuje sytuację, w której nie jest już zapewniona zastępowalność pokoleń, ale grozi doprowadzeniem z czasem do zubożenia gospodarczego i utraty nadziei na przyszłość. Rozwój biotechnologii ma również duży wpływ na przyrost naturalny.
    Wyzwania dla duszpasterstwa
    11. W tym kontekście Kościół dostrzega potrzebę, aby powiedzieć słowo prawdy i nadziei. Trzeba rozpocząć od przekonania, że człowiek pochodzi od Boga i że w związku z tym, refleksja zdolna do zaproponowania na nowo wielkich pytań o znaczenie bycia człowiekiem, może znaleźć podatny grunt w najgłębszych oczekiwaniach ludzkości. Wielkie wartości małżeństwa i rodziny chrześcijańskiej odpowiadają na poszukiwania przenikające ludzkie istnienie, także w czasie naznaczonym indywidualizmem i hedonizmem. Trzeba przyjmować ludzi z ich konkretną egzystencją, umieć wspierać ich poszukiwania, umacniać pragnienie Boga i wolę poczucia się w pełni częścią Kościoła, także w tych, którzy doświadczyli niepowodzenia czy znajdują się najróżniejszych sytuacjach. Orędzie chrześcijańskie zawsze zawiera w sobie rzeczywistość i dynamikę miłosierdzia i prawdy, które zbiegają się w Chrystusie.

    cdn.

    • ... said

      CZĘŚĆ II
      Spojrzenie na Chrystusa: Ewangelia rodziny

      Spojrzenie na Jezusa i boska pedagogia w historii zbawienia
      12. „Decydującym warunkiem weryfikacji naszego kroku na gruncie współczesnych wyzwań jest utkwienie naszego spojrzenia w Jezusa Chrystusa, zatrzymanie się w kontemplacji i adoracji Jego oblicza […]. Rzeczywiście, za każdym razem, gdy powracamy do źródeł doświadczenia chrześcijańskiego, otwierają się nowe drogi i niewyobrażalne możliwości” (Papież Franciszek, przemówienie z 4 października 2014 r.). Jezus spoglądał na spotykanych ludzi z miłością i czułością, towarzysząc ich krokom z prawdą, cierpliwością i miłosierdziem, głosząc wymagania Królestwa Bożego.

      13. Biorąc pod uwagę, że porządek stworzenia określony jest przez orientację na Chrystusa, trzeba odróżnić, nie rozdzielając ich jednak, różne stopnie, poprzez które Bóg przekazuje ludzkości łaskę Przymierza. Ze względu na boską pedagogię, według której ład stworzenia przeobraża się poprzez kolejne etapy w ład odkupienia, musimy zrozumieć nowość chrześcijańskiego sakramentu małżeństwa, będącego kontynuacją pierwotnego małżeństwa naturalnego. W ten sposób rozumiany jest tutaj sposób zbawczego działania Boga, zarówno w stworzeniu jak i w życiu chrześcijańskim. W stworzeniu, ponieważ wszystkie rzeczy zostały stworzone przez Chrystusa i ze względu na Niego (por Kol 1,16), chrześcijanie „z radością i szacunkiem odnajdują ukryte w nich ziarna słowa; równocześnie muszą zwracać uwagę na głębokie przemiany, jakie dokonują się pomiędzy narodami” (Ad gentes, 11). W życiu chrześcijańskim: o ile w chrzcie wierzący jest włączony w Kościół poprzez ten Kościół domowy, którym jest jego rodzina, to podejmuje on „proces dynamiczny, przebiegający powoli przez stopniowe włączanie darów Bożych” (Familiaris consortio, 9) przez nieustanne nawrócenie ku miłości zbawiającej od grzechu i dającej pełnię życia.

      14. Sam Jezus, odnosząc się do pierwotnego planu dotyczącego małżeństwa podkreśla nierozerwalną jedność między mężczyzną a kobietą, mówiąc, że „przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było”(Mt 19,8). Nierozerwalność małżeństwa („Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”, Mt 19,6), nie należy rozumieć jako „jarzmo” nałożone na ludzi, ale jako „dar” uczyniony przez osoby złączone w małżeństwie. W ten sposób Jezus ukazuje, jak „uniżanie się” Boga nieustannie towarzyszy ludzkiej pielgrzymce, uzdrawia i przemienia zatwardziałe serce swoją łaską, ukierunkowując je ku swej istocie, przez drogę krzyża. Z Ewangelii jasno wyłania się przykład Jezusa, który jest paradygmatem dla Kościoła. Jezus rzeczywiście postanowił żyć w rodzinie, rozpoczął znaki od wesela w Kanie, głosił orędzie o znaczeniu małżeństwa jako pełni objawienia, przywracające pierwotny plan Boga (Mt 19,3). Ale równocześnie praktycznie realizował głoszoną naukę, ukazując w ten sposób prawdziwe znaczenie miłosierdzia. Widać to wyraźnie w spotkaniach z Samarytanką (J 4,1-30) oraz z cudzołożnicą (J 8,1-11), w których Jezus, w postawie miłości wobec grzesznego człowieka, prowadzi do pokuty i nawrócenia („idź i nie grzesz więcej”), która jest warunkiem przebaczenia.
      Rodzina w zbawczym planie Boga
      15. Słowa życia wiecznego, które Jezus pozostawił swoim uczniom obejmowały naukę o małżeństwie i rodzinie. To nauczanie Jezusa pozwala nam wyróżnić trzy podstawowe etapy w planie Bożym wobec małżeństwa i rodziny. Na początku jest rodzina źródeł, gdy Bóg Stwórca ustanowił małżeństwo pierwotne Adama i Ewy, jako solidny fundament rodziny. Bóg nie tylko stworzył człowieka mężczyzną i kobietą (Rdz 1,27), ale również im pobłogosławił, aby byli płodni i rozmnażali się (Rdz 1,28). Dlatego „mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”(Rdz 2,24). Ta jedność została zniszczona przez grzech i stała się historyczną formą małżeństwa w Ludzie Bożym, i dlatego Mojżesz dał możliwość wystawienia listu rozwodowego (Pwt 24, 1 nn.). Ta forma była powszechna w czasach Jezusa. Wraz z Jego przyjściem i pojednaniem upadłego świata, dzięki dokonanemu przez Niego zbawieniu, zakończyła się era zainicjowana przez Mojżesza.

      16. Jezus, który pojednał wszystko w sobie, doprowadził małżeństwo i rodzinę do ich pierwotnej postaci (por. Mk 10,1-12). Rodzina i małżeństwo zostały odkupione przez Chrystusa (Ef 5,21-32), odtworzone na obraz Trójcy Świętej. Z tej tajemnicy wypływa wszelka prawdziwa miłość. Oblubieńcze przymierze, które zostało zainaugurowane w chwili stworzenia i objawione w historii zbawienia, otrzymuje pełne objawienie swego znaczenie w Chrystusie i Jego Kościele. Od Chrystusa za pośrednictwem Kościoła, małżeństwo i rodzina otrzymują niezbędną łaskę do świadczenia o miłości Boga i życia życiem komunii. Ewangelia rodziny przenika historię świata od stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1, 26-27), aż do wypełnienia tajemnicy Przymierza w Chrystusie na końcu czasów z Godami Baranka (Ap 19,7; Jan Paweł II, Katechezy na temat ludzkiej miłości).
      Rodzina w dokumentach Kościoła
      17. W ciągu wieków Kościół nieustannie nauczał o małżeństwie i rodzinie. Jednym z najwznioślejszych wyrazów tego Magisterium była propozycja Soboru Watykańskiego II w Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes, która poświęca cały rozdział promocji godności małżeństwa i rodziny (patrz: Gaudium et spes, 47-52). Określił on małżeństwo jako wspólnotę życia i miłości (por. Gaudium et spes, 48), stawiając miłość w centrum rodziny, ukazując jednocześnie prawdę tej miłości w obliczu różnych form redukcjonizmu obecnych w kulturze współczesnej. „Prawdziwa miłość między mężem a żoną” (Gaudium et spes, 49) zakłada wzajemny dar z siebie, włącza i zawiera wymiar płciowości i uczuciowości, odpowiadając planowi Bożemu (por. Gaudium et spes, 48-49). Ponadto, Gaudium et spes 48 podkreśla zakorzenienie małżonków w Chrystusie: Chrystus Pan „wychodzi na spotkanie małżonków chrześcijańskich w sakramencie małżeństwa” i z nimi pozostaje. We Wcieleniu przyjmuje On ludzką miłość, oczyszcza ją, doprowadza do pełni i daje małżonkom wraz ze Swoim Duchem zdolność by żyć nią, przenikając całe ich życie wiary, nadziei i miłości. W ten sposób małżonkowie są jakby konsekrowanymi i poprzez właściwą łaskę budują Ciało Chrystusa stanowiąc Kościół domowy (por. Lumen gentium, 11), tak, że Kościół, aby w pełni zrozumieć swoją tajemnicę, spogląda na rodzinę chrześcijańską, która ukazuje to w sposób autentyczny” (Instrumentum Laboris 4).

      18. „Idąc drogą wytyczoną przez II Sobór Watykański, Magisterium papieskie pogłębiło naukę o małżeństwie i rodzinie. W szczególności, Paweł VI w encyklice Humanae vitae podkreślił ścisły związek między miłością małżeńską a poczęciem nowego życia. Św. Jan Paweł II poświęcił szczególną uwagę rodzinie poprzez swoje katechezy o ludzkiej miłości, List do Rodzin (Gratissimam Sane), a zwłaszcza przez adhortację apostolską Familiaris consortio. W dokumentach tych papież nazwał rodzinę „drogą Kościoła”; przedstawił kompleksową wizję powołania mężczyzny i kobiety do miłości; zaproponował podstawowe wytyczne duszpasterstwa rodziny oraz obecności rodziny w społeczeństwie. W szczególności, pisząc o miłości małżeńskiej (Familiaris consortio por, 13), opisał w jaki sposób małżonkowie, w ich wzajemnej miłości otrzymują dar Ducha Chrystusa i żyją swoim powołaniem do świętości”(Instrumentum Laboris 4).

      19. „Benedykt XVI w encyklice Deus caritas est, podjął temat prawdy o miłości między mężczyzną a kobietą, która wyjaśnia się w pełni jedynie w świetle miłości Chrystusa ukrzyżowanego (por. Deus caritas est, 2). Podkreślił on, że: „Małżeństwo oparte na miłości wyłącznej i definitywnej staje się obrazem relacji Boga do Jego ludu, i odwrotnie: sposób, w jaki miłuje Bóg, staje się miarą ludzkiej miłości” (Deus caritas est, 11). Ponadto, w encyklice Caritas in veritate, wskazał znaczenie miłości jako zasady życia w społeczeństwie (por. Caritas in veritate, 44), miejsce uczenia się doświadczenia dobra wspólnego”(Instrumentum Laboris 4).

      20. „Papież Franciszek w encyklice „Lumen fidei” mówiąc o więzi między rodziną a wiarą napisał: „Spotkanie z Chrystusem, pozwolenie, by nas ujęła i prowadziła Jego miłość, poszerza horyzont życia, daje mu mocną nadzieję, która nie zawodzi. Wiara nie jest ucieczką dla ludzi mało odważnych, lecz poszerzaniem przestrzeni życia. Pozwala ona odkryć wielkie wezwanie, powołanie do miłości, i daje pewność, że ta miłość jest godna zaufania, że warto się jej powierzyć, ponieważ jej fundamentem jest wierność Boga, mocniejsza od wszystkich naszych słabości” (Lumen fidei, 53)” (Instrumentum Laboris 7).
      Nierozerwalność małżeństwa i radość życia razem
      21. Wzajemny dar, konstytutywny dla sakramentalnego małżeństwa jest zakorzeniony w łasce chrztu, ustanawiającego fundamentalne przymierze każdej osoby z Chrystusem w Kościele. Przyjmując siebie nawzajem i za łaską Chrystusa, nowożeńcy przyrzekają sobie całkowity dar, wierność i otwartość na życie. Uznają oni za elementy konstytutywne małżeństwa dary, jakimi obdarza ich Bóg, podejmując na serio swoje wzajemne zobowiązanie, w Jego imię i wobec Kościoła. Otóż w wierze możliwe jest podjęcie dóbr małżeństwa jako zobowiązania łatwiejszego do uniesienia dzięki pomocy łaski sakramentu. Bóg uświęca miłość małżonków i umacnia jej nierozerwalność, dając im pomoc, aby żyć wiernością, wzajemnym zintegrowaniem i otwartością na życie. Dlatego spojrzenie Kościoła kieruje się na małżonków, jako na serce całej rodziny, która także kieruje swoje spojrzenie ku Jezusowi.

      22. Z tej samej perspektywy, posługując się nauczaniem Apostoła, mówiącego, iż całe stworzenie przez Chrystusa i dla Niego zostało stworzone (por Kol 1,16), Sobór Watykański II zechciał wyrazić uznanie dla małżeństwa naturalnego i dla wartościowych elementów obecnych w innych religiach (por. Nostra aetate, 2) i kulturach, mimo ich ograniczeń i braków (por. Redemptoris missio, 55). Obecność ziarna słowa w kulturach (patrz: Ad gentes, 11) można byłoby zastosować w pewnym sensie, także do rzeczywistości małżeńskiej i rodzinnej wielu kultur i niechrześcijan. Istnieją więc elementy wartościowe także w niektórych formach poza małżeństwem chrześcijańskim – jednakże budowanych na stabilnej i prawdziwej relacji mężczyzny i kobiety – zawsze zmierzających jednak do małżeństwa. Kierując wzrok ku ludzkiej mądrości narodów i kultur, Kościół uznaje także taką rodzinę jako podstawową komórkę niezbędną i płodną ludzkiego współżycia.
      Prawda i piękno rodziny oraz miłosierdzie wobec rodzin zranionych i kruchych
      23. Z serdeczną i głęboką radością Kościół spogląda na rodziny, które pozostają wierne nauczaniu Ewangelii, dziękując im i zachęcając do dawania świadectwa. Dzięki nim, faktycznie zyskuje wiarygodność piękno małżeństwa nierozerwalnego i wiernego na zawsze. W rodzinie, którą można niejako „nazwać Kościołem domowym” (Lumen gentium, 11), dojrzewa pierwsze doświadczenie kościelne komunii między osobami, w której odzwierciedla się, dzięki łasce, tajemnica Trójcy Świętej. „To tutaj uczymy się wytrwałości i radości pracy, miłości braterskiej, wielkodusznego przebaczania, nawet wielokrotnego, a zwłaszcza oddawania czci Bogu przez modlitwę i ofiarę ze swego życia” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1657). Święta Rodzina z Nazaretu jest jej wspaniałym wzorem, w niej „widzimy potrzebę duchowego wyrobienia, jeśli chcemy iść za nauką Ewangelii i być uczniami Chrystusa” (Paweł VI, Przemówienie do Nazarecie, 5 stycznia 1964). Ewangelia rodziny karmi także te ziarna, które wciąż oczekują na dojrzewanie oraz musi troszczyć się o te drzewa, które stały się suche i nie mogą pozostać zaniedbane.

      24. Kościół, jako pewny nauczyciel i troskliwa matka, chociaż uznaje że dla ludzi ochrzczonych istnieje jedynie małżeństwo sakramentalne, a każde jego naruszenie jest niezgodne z wolą Boga, to ma również świadomość słabości wielu swoich dzieci, które z trudem podążają drogą wiary. „Dlatego też, nie pomniejszając wartości ewangelicznego ideału, należy z miłosierdziem i cierpliwością towarzyszyć możliwym etapom rozwoju osób formujących się dzień po dniu… Mały krok, pośród wielkich ludzkich ograniczeń, może bardziej podobać się Bogu niż poprawne na zewnątrz życie człowieka spędzającego dni bez stawiania czoła poważnym trudnościom. Do wszystkich powinna dotrzeć pociecha oraz impuls zbawczej miłości Boga, działającej tajemniczo w każdym człowieku, niezależnie od jego ułomności i upadków” (Evangelii gaudium, 44).

      25. By podejść duszpastersko do osób, które zawarły małżeństwo cywilne, rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, lub które jedynie mieszkają razem, obowiązkiem Kościoła jest ukazanie im Bożej pedagogii łaski w ich życiu i dopomożenie w osiągnięciu pełni planu Boga. Idąc za spojrzeniem Chrystusa, którego światło oświeca każdego człowieka (por. J 1,9; Gaudium et spes, 22), Kościół zwraca się z miłością do tych, którzy uczestniczą w Jego życiu w sposób niepełny, uznając, że łaska Boga działa również w ich życiu, dając im odwagę do czynienia dobra, troszczenia się z miłością jedno o drugie i służenia wspólnocie, w której żyją i pracują.

      26. Kościół patrzy z niepokojem na nieufność wielu ludzi młodych wobec zobowiązania małżeńskiego, cierpi z powodu pośpiechu, z jakim wielu wiernych decyduje się na położenie kresu zawartemu związkowi, zawierając inny. Ci wierni, którzy należą do Kościoła potrzebują miłosiernego i dodającego otuchy zainteresowania duszpasterskiego, rozróżniając odpowiednio poszczególne sytuacje. Młodzi ludzie ochrzczeni powinni być zachęcani, by nie wahali się wobec bogactwa jakie ich planom miłości zapewnia sakrament małżeństwa, silni wsparciem, jakie otrzymują z łaski Chrystusa i możliwości pełnego uczestnictwa w życiu Kościoła.

      27. Dlatego właśnie nowy wymiar duszpasterstwa rodzin polega dziś na zwróceniu uwagi na sprawę małżeństw cywilnych między mężczyznami a kobietami, na małżeństwa tradycyjne i, przy uwzględnieniu należnych różnic, także kohabitacje. Kiedy związek osiąga znaczną stabilność poprzez więź publiczną, charakteryzuje się głębokim uczuciem, odpowiedzialnością w odniesieniu do potomstwa, zdolnością do przezwyciężania prób, to może być przeżywany jako okazja, której należy towarzyszyć w rozwoju ku sakramentowi małżeństwa. Natomiast bardzo często kohabitacja stabilizuje się nie z perspektywą ewentualnego przyszłego małżeństwa, lecz bez zamiaru ustanowienia relacji instytucjonalnych.

      28. Zgodnie z miłosiernym spojrzeniem Jezusa, Kościół musi bacznie i z troską towarzyszyć swoim dzieciom najsłabszym, naznaczonym miłością zranioną i zagubioną, przywracając nadzieję i zaufanie, jak światło latarni morskiej czy też pochodnia wniesiona pośród ludzi, by oświecić tych, którzy stracili kurs czy też są w środku burzy. Będąc świadomymi, że największym miłosierdziem jest mówienie prawdy z miłością, wykraczamy poza współczucie. Miłosierna miłość, tak jak przyciąga i łączy, tak też przekształca i uwzniośla. Zachęca do nawrócenia. Podobnie, w ten sam sposób rozumiemy postawę Pana, który nie potępia cudzołożnicy, ale prosi, aby nie grzeszyła więcej (por. J 8,1-11).

      cdn.

  14. KRYSTYNA said

    Najpierw przychodzę do tych, którzy są najmniej godni Mojego Miłosierdzia

    niedziela, 12 października 2014, godz. 21.20

    Moja wielce umiłowana córko, Ja Jestem Obrońcą wszystkich Bożych dzieci — każdego jednego z was, niezależnie od płci, wieku czy wyznania. Jestem Obrońcą Mojego Kościoła na ziemi i żaden człowiek go nie przemoże. Pozostanie on nienaruszony, chociaż wielu Mnie porzuci.

    Ci, którzy Mnie porzucają, którzy zmieniają Słowo Boże, nie mogą powiedzieć, że są z Mojego Kościoła, bo Ja nie mogę bronić kościoła, który nie mówi Prawdy. Prawdziwa próba waszej wiary już się rozpoczęła i wkrótce będziecie zdezorientowani, nie wiedząc, dokąd macie się zwrócić. Zapewniam was, że chociaż Jestem miłosierny, to nigdy nie będę stał bezczynnie, pozwalając zdrajcom na bezczeszczenie Mojego Ciała. Będą mogli oni posunąć się tylko do pewnych granic, zanim — jak grzmot — nie stanie się słyszalna interwencja Bożej Ręki.

    Musicie skupić się na Mnie i zaakceptować, że Ten Ucisk się nasilił i że musicie stać się świadkami wszystkich tych przepowiedzianych rzeczy. Tylko wtedy, kiedy proroctwa od Początku przekazywane Światu, staną się oczywiste, człowiek w pełni zrozumie, że Mój Czas prawie nieomal już nadszedł. Nigdy nie wolno się wam Mnie obawiać, bo Moja Miłość i Miłosierdzie są przeogromne. Bójcie się jedynie tych, którzy nie przychodzą ode Mnie, ponieważ to zły duch nimi kieruje, by czynili te okropne rzeczy. Już dzięki samej modlitwie możecie dopomóc w zadośćuczynieniu za ich grzechy i poprzez ten tak szczodrobliwy akt rozproszyć swąd szatana. Jego wyziewy pochłaniają w obecnym czasie świat, jednak zdać sobie sprawę z Jego obecności jest sprawą trudniejszą, niż moglibyście sobie wyobrazić. Jego oddziaływanie jest zawsze ukryte za maską troski, za humanitarnymi czynami i przejawia się w najbardziej nieoczekiwany, ale pełen respektu sposób. Człowiek, który jest pobłogosławiony darem rozeznania, zrozumie, jak działa szatan. Rozpozna on jego dokonania bez względu na to, jak starannie zawoalowane będą one prezentowane światu, który jest ślepy na Prawdę.

    Wkrótce Mój Głos przebudzi w ludzkich sercach ich duchowość; poczucie tego, kim oni są; zrozumienie, do kogo przynależą; oraz świadomość Życia Wiecznego, które im przyniosę. Wiedzcie, że kiedy to przebudzenie się rozpocznie, Moc Bożą będzie się odczuwać tak, jakby Boża Sprawiedliwość wydobywała się z popiołów i kiedy Światło odrodzi na nowo życie na ugorach, jakie w zdewastowanym stanie pozostawił po sobie diabeł. Mój Głos zostanie usłyszany i wielu będzie w szoku, kiedy nastanie ów dzień. Mój głos zadudni jak grzmot i każdy prawy człowiek w akcie uwielbienia odda hołd Bogu. Najpierw przychodzę do tych, którzy są najmniej godni Mojego Miłosierdzia. To są ci, którzy powinni być ostatnimi ze względu na to, w jaki sposób Mnie potraktowali. A jednak oni jako pierwsi zostaną przywołani do Mojego Królestwa. Sprawiedliwi przybędą jako ostatni. Nikczemnicy zostaną pominięci.

    Aż do ostatniej sekundy będzie robione wszystko, co możliwe, i ci, którzy będą wołać o Moje Miłosierdzie, otrzymają je. Ci, którzy Mnie przeklinają, zostaną przeklęci.

    Wasz Jezus

    Klucze do Mojego nadchodzącego Królestwa — przyszłego świata — zostały przygotowane

    wtorek, 14 października 2014, godz. 18.15

    Moja wielce umiłowana córko, wypełni się wszystko, co objawiłem światu poprzez te orędzia. Niestety wielu z tych, którzy znają te orędzia, nadal będzie tłumić Moje Słowo. Inni — ci, którzy w te orędzia nie są wtajemniczeni — będą przeciwstawiać się Mojemu Słowu, danemu im w Świętych Ewangeliach.

    Wzywam was wszystkich, którzy kroczycie ze Mną po tej ziemi, i proszę was, zaufajcie Mi. Żyjcie według Mojego Słowa, a nie umrzecie. Przeżywajcie wasze życie zgodnie z Prawdą, a Ja wyleję wspaniałe Łaski na was i na tych, których imiona przede Mną wymieniacie. Kiedy świat pogrąży się w ciemności — kiedy wszędzie wybuchną wojny, a choroby i głód dopadną ludzkość — staniecie się świadkami Mojej Interwencji. Będę chronił wszystkich tych, którzy zawierzą się Mojemu Najświętszemu Sercu. Podźwignę tych, których serca mogą być przytłoczone, i przyniosę pokój i ukojenie duszy tym, którzy proszą Mnie o te Dary.

    Jedynie Ja, Jezus Chrystus, mogę uczynić lżejszym wasze brzemię. Jedynie Ja mogę pokonać waszych wrogów, którzy nadużywają władzy i wpływów, aby was zniszczyć dla swojego własnego pożytku. Tylko wy, Moi umiłowani wyznawcy, możecie Mi sprowadzić dusze tych, którzy Mnie odrzucają, którzy nie chcą Mnie przyjąć i którzy się Mnie wypierają. Wielu z nich nigdy do Mnie nie przyjdzie, chociaż Ja otwieram dla nich Moje Miłosierdzie.

    Musicie nadal posługiwać się modlitwami, które zostały wam dane. Bądźcie blisko Mnie, bo kiedy to czynicie, dana jest wam wszelka ochrona przed złem. Musicie być silni, odważni i zachować spokój, bo Ja zawsze pozostanę przy was. Będę was pocieszał. Obetrę każdą łzę, a za niedługo obejmę was i waszych najbliższych Moimi Kochającymi Ramionami.

    Klucze do Mojego nadchodzącego Królestwa — przyszłego świata — zostały przygotowane i są dostępne dla tych wszystkich, których imiona znajdują się w Księdze Życia. Ale Moje Miłosierdzie jest tak wielkie, że powitam w Moim Nowym Raju także tych, których imiona nie są w niej wymienione, jeżeli sprowadzicie Mi te dusze poprzez wasze modlitwy.

    Wasz umiłowany Jezus

    Tłumaczenie orędzi udzielanych w j. ang. Marii Bożego Miłosierdzia w Irlandii: http://www.thewarningsecondcoming.com/ . Tłumaczenia zamieszczone na stronach: http://www.ostrzezenie.net, http://www.paruzja.info/ oraz własne, wysyłającej.

    Aby wydrukować Pieczęć Boga Żywego w j. polskim: http://www.thewarningsecondcoming.com/wp-content/uploads/seals/Seal_Polish.pdf

    Aby napisać prośbę do Pana Jezusa [w każdym języku]: http://www.thewarningsecondcoming.com/prayer-request/

    Całodobowa Adoracja z Kościoła NMPanny z Irlandii: http://www.navanparish.ie/chapel-live.html lub http://74.142.49.38:8000/view/viewer_index.shtml?id=129687

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    __________________________________________________________

  15. anzelmik said

    Zauważyliście dlaczego żydzi tak promują homoseksualizm ???
    Zauważyliście że bardzo duży procent homoseksualistów to żydzi ???
    Poczytajcie o sekcie chabad lubicz ( czy jakoś tak) i o związkach homoseksualnych jakie tam panują …
    Warto też zauważyć ( o ty nie mówią media ) że pedofialia wśród rabinów jest chyba 4-5 razy większa niż wśród katolickich księży !
    Najpierw zaaprobujemy homosów, potem pedofili a potem nikomu nie będzie przeszkadzać małżeństwo z kozą czy kotem…
    Degeneracja społeczeństwa – to dla nich najważniejsze.
    Tylko od nas zależy czy to zaakceptujemy czy jednak będziemy z tym walczyć i tu nie chodzi o nas ale o nasze dzieci i wnuki !
    To jest walka o dzieci i wnuki !
    Oni nawet dzieci chcą zdegenerować od małego. Nauka o sexie w szkole podstawowej a nawet w przedszkolu…czy takich debili co to wprowadzają można akceptować ?
    W.Cejrowski mocno i celnie powiedział: Z głupkami się nie dyskutuje , głupków się ignoruje.
    Pozdrawiam
    Bóg Honor Ojczyzna – Na zawsze !

  16. ... said

    CZĘŚĆ III

    Konfrontacja: perspektywy duszpasterskie

    Głosić Ewangelię rodziny dzisiaj, w różnych kontekstach
    29. Dialog synodalny skoncentrował się na niektórych kwestiach najpilniejszych duszpastersko, których konkretyzacja powierzona będzie w poszczególnych Kościołach lokalnych w komunii „cum Petro et sub Petro” [z Piotrem i pod kierownictwem Piotra]. Głoszenie Ewangelii rodziny jest pilną potrzebą nowej ewangelizacji. Kościół jest wezwany do wdrożenia jej z czułością matki i jasnością nauczyciela (por. Ef 4,15), w wierności miłosiernej kenozie Chrystusa. Prawda ucieleśnia się w ludzkiej kruchości, nie po to, aby potępiać ludzkość, ale aby ją zbawiać (por. J 3.16 -17).

    30. Ewangelizacja jest obowiązkiem całego Ludu Bożego, każdego zgodnie z jego posługą i charyzmatem. Bez radosnego świadectwa małżeństw i rodzin, kościołów domowych, głoszeniu, nawet jeżeli będzie poprawne, może grozić niezrozumienie lub zanurzenie w morzu słów, charakteryzujących nasze społeczeństwo (por. Novo millennio ineunte, 50). Ojcowie synodalni wielokrotnie podkreślali, że rodziny katolickie na mocy łaski sakramentu małżeństwa, same są aktywnymi podmiotami duszpasterstwa rodzin.

    31. Decydujące znaczenie ma podkreślenie prymatu łaski, a więc możliwości jakie Duch daje w sakramencie. Chodzi o doświadczenie, że Ewangelia rodziny jest radością, która „napełnia serce i całe życie”, ponieważ w Chrystusie jesteśmy „wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji”( Evangelii gaudium, 1). W świetle przypowieści o siewcy (por. Mt 13,3), naszym zadaniem jest współpraca w siejbie: reszta jest dziełem Boga. Nie można też zapominać, że Kościół, który mówi o rodzinie jest znakiem sprzeciwu.

    32. Z tego względu cały Kościół potrzebuje nawrócenia misyjnego: nie wolno poprzestawać na głoszeniu czysto teoretycznym i wyizolowanym od rzeczywistych problemów ludzi. Nigdy nie należy zapominać, że kryzys wiary doprowadził do kryzysu małżeństwa i rodziny, w następstwie czego dochodziło często do przerwania przekazu wiary dzieciom przez rodziców. W obliczu silnej wiary narzucanie pewnych perspektyw kulturowych, które osłabiają rodzinę i małżeństwo nie ma żadnego wpływu.

    33. Potrzebna jest także zmiana języka, ponieważ okazuje się on rzeczywiście istotny. Głoszenie powinno umożliwiać doświadczenie, że Ewangelia rodziny jest odpowiedzią na najgłębsze pragnienia człowieka: jego godności i pełnej realizacji we wzajemności, w jedności i płodności. Nie chodzi tylko o przedstawienie jakiś normatyw, ale zaproponowanie wartości, odpowiadając na ich zapotrzebowanie, które stwierdzamy dziś także w krajach najbardziej zlaicyzowanych.

    34. Słowo Boże jest dla rodziny źródłem życia i duchowości. Całe duszpasterstwo rodzinne musi być kształtowane wewnętrznie i formować członków Kościoła domowego przez modlitewną i kościelną lekturę Pisma Świętego. Słowo Boże jest nie tylko dobrą nowiną dla życia prywatnego osób, ale również kryterium oceny i światłem, by rozeznać różne wyzwania przed którymi stają małżonkowie i rodziny.

    35. Równocześnie wielu ojców synodalnych nalegało na bardziej pozytywne podejście do bogactwa różnych doświadczeń religijnych, nie ukrywając trudności. W tych różnych rzeczywistościach religijnych i kulturowych, charakteryzujących narody powinno się docenić pozytywne możliwości i w ich świetle oceniać ograniczenia i braki.

    36. Małżeństwo chrześcijańskie jest powołaniem, które należy przyjmować z odpowiednim przygotowaniem w procesie rozwoju wiary, z dojrzałym rozeznaniem, a nie może być traktowane jedynie jako tradycja kulturowa, wymóg społeczny lub prawny. Dlatego trzeba realizować projekty towarzyszenia osobie i rodzinie, tak aby z przekazem treści wiary łączyło się doświadczenie życia, dawane przez całą wspólnotę kościelną.

    37. Wielokrotnie zwracano uwagę na konieczność radykalnej odnowy praktyki duszpasterskiej w świetle Ewangelii rodziny, przezwyciężając spojrzenie indywidualistyczne, które nadal ją cechują. Z tego względu wiele razy podkreślano potrzebę odnowy formacji kapłanów, diakonów, katechetów i innych pracowników duszpasterskich, poprzez większe zaangażowanie samych rodzin.

    38. Równocześnie podkreślono potrzebę takiej ewangelizacji, która otwarcie zwróciła by uwagę na uwarunkowania kulturowe, społeczne, polityczne i ekonomiczne, takie jak nadmierne przywiązywanie wagi do logiki rynku, uniemożliwiające prawdziwe życie rodzinne, powodujące dyskryminację, ubóstwo, wykluczenie i przemoc. Dlatego trzeba rozwijać dialog i prawdziwą współpracę ze strukturami społecznymi oraz zachęcać i wspierać osoby świeckie, które angażowały by się jako chrześcijanie, w dziedzinie kultury i życiu społeczno-politycznym.
    Prowadzenie narzeczonych na drodze przygotowania do małżeństwa
    39. Złożona rzeczywistość społeczna oraz wyzwania, przed jakimi stoi dziś rodzina wymagają większego zaangażowania całej wspólnoty chrześcijańskiej w przygotowanie narzeczonych do małżeństwa. Trzeba przypomnieć o znaczeniu cnót. Wśród nich czystość jest cennym warunkiem autentycznego rozwoju prawdziwej miłości międzyosobowej. W odniesieniu do tej potrzeby ojcowie synodalni byli zgodni podkreślając potrzebę większego zaangażowania całej wspólnoty, uprzywilejowując świadectwo samych rodzin, a także zakorzenienia przygotowania do małżeństwa w procesie inicjacji chrześcijańskiej, podkreślając powiązanie małżeństwa z chrztem oraz innymi sakramentami. Dostrzeżono także potrzebę specyficznych programów przygotowania do małżeństwa, które byłyby prawdziwym doświadczeniem uczestnictwa w życiu kościelnym i pogłębiałyby różne aspekty życia rodzinnego.
    Towarzyszenie w pierwszych latach życia małżeńskiego
    40. Pierwsze lata małżeństwa są okresem niezmiernie istotnym i ważnym, podczas którego małżonkowie wzrastają w świadomości wyzwań i znaczenia małżeństwa. Stąd wynika potrzeba towarzyszenia duszpasterskiego, które trwałoby po celebracji sakramentu (por. Familiaris consortio, część III). Bardzo wielkie znaczenie okazuje się mieć w tym duszpasterstwie obecność doświadczonych małżeństw. Parafia jest uważana za miejsce, w którym pary doświadczone mogą służyć młodszym, z ewentualnym współudziałem stowarzyszeń, ruchów kościelnych i nowych wspólnot. Powinno zachęcać się małżonków do fundamentalnej postawy przyjęcia wielkiego daru dzieci. Trzeba podkreślić znaczenie duchowości rodziny, modlitwy i uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii, zachęcając pary do regularnego spotykania się w celu krzewienia rozwoju życia duchowego i solidarności w konkretnych potrzebach życiowych. Wspomniano, że liturgie, nabożeństwa i Eucharystia sprawowane dla rodzin, zwłaszcza w rocznicę ślubu, mają istotne znaczenie dla promowania ewangelizacji przez rodzinę.
    Duszpasterstwo tych, którzy żyją w cywilnym związku małżeńskim lub w konkubinacie
    41. Synod, głosząc nadal i popierając małżeństwo chrześcijańskie, zachęca również do duszpasterskiego rozeznania sytuacji tych wszystkich, którzy nie żyją już w tej rzeczywistości. Ważne jest nawiązanie dialogu duszpasterskiego z takimi osobami, aby poznać elementy ich życia, które mogą prowadzić do większego otwarcia na Ewangelię małżeństwa w całej jej pełni. Duszpasterze winni rozpoznać te elementy, które mogą sprzyjać ewangelizacji oraz wzrostowi ludzkiemu i duchowemu. Nowa wrażliwość dzisiejszego duszpasterstwa polega na wydobyciu elementów pozytywnych, obecnych w małżeństwach cywilnych i – zachowując należne rozróżnienie – w konkubinatach. W propozycji kościelnej należy, potwierdzając jasno przesłanie chrześcijańskie, wskazywać także konstruktywne elementy tych sytuacji, które nie odpowiadają mu jeszcze albo już.

    42. Odnotowano również, że w wielu krajach „rosnąca liczba par współżyje «ad experimentum» [na próbę] bez żadnego małżeństwa ani kanonicznego, ani cywilnego” (Instrumentum laboris, 81). W niektórych krajach ma to miejsce zwłaszcza w małżeństwie tradycyjnym, uzgodnionym między rodzinami i często sprawowanym na różnych etapach. W innych krajach natomiast nadal wzrasta liczba tych, którzy po długim wspólnym pożyciu proszą o sprawowanie sakramentu małżeństwa w Kościele. Samo tylko współżycie jest często wyborem wynikającym z ogólnego sposobu myślenia, przeciwnego instytucjom i podejmowaniu ostatecznych zobowiązań, ale także z oczekiwania na bezpieczeństwo egzystencjalne (zapewniona praca i zarobek). W jeszcze innych krajach związki nieformalne są bardzo liczne nie tylko wskutek odrzucenia wartości rodziny i małżeństwa, ale przede wszystkim dlatego, że zawieranie małżeństwa jest postrzegane jako luksus, ze względu na uwarunkowania społeczne i tak to bieda materialna popycha do życia w związkach nieformalnych (faktycznych).

    43. Wszystkie te sytuacje są podejmowane w sposób konstruktywny, jako próba przekształcenia ich w możliwość podążania ku pełni małżeństwa i rodziny w świetle Ewangelii. Chodzi o przyjęcie i towarzyszenie jej cierpliwie i z delikatnością. W tym celu ważne jest pociągające świadectwo prawdziwych rodzin chrześcijańskich, jako podmiotów ewangelizacji rodziny.
    Troska o rodziny zranione (żyjące w separacji, rozwiedzeni, którzy nie zawarli nowych związków, rozwiedzeni w nowych związkach, rodziny z jednym rodzicem)
    44. Gdy małżonkowie doświadczają problemów w swych stosunkach wzajemnych, powinni móc liczyć na pomoc i towarzyszenie Kościoła. Duszpasterstwo miłości i miłosierdzia zmierza do odzyskania osób i relacji. Doświadczenie pokazuje, że dzięki właściwej pomocy i przez działanie pojednania łaski duży odsetek kryzysów małżeńskich udaje się przezwyciężyć w stopniu zadowalającym. Podstawowym doświadczeniem w życiu rodzinnym jest umiejętność przebaczenia i dania się przeprosić. Przebaczenie między małżonkami pozwala doświadczyć miłości, która trwa na zawsze i nigdy nie przemija (por. 1 Kor 13, 8). Często jednak trudno jest komuś, kto otrzymał przebaczenie od Boga, znaleźć w sobie siłę do prawdziwego przebaczenia, które odrodzi osobę.

    45. Na Synodzie mówiono jasno o konieczności odważnych decyzji duszpasterskich. Potwierdzając z całą mocą wierność Ewangelii rodziny i uznając, że separacja i rozwód są zawsze raną, powodującą pogłębienie cierpień małżonków, którzy to przeżywają oraz dzieci, ojcowie synodalni dostrzegli pilną konieczność nowych dróg duszpasterskich, wychodzących z istniejącej rzeczywistości kruchości rodzinnych, wiedząc, że często są one „znoszone” bardziej z cierpieniem niż decyzjami podejmowanymi w pełnej wolności. Chodzi o sytuacje różne ze względu na czynniki zarówno osobiste, jak i kulturowe oraz społeczno-gospodarcze. Potrzebne jest zróżnicowane spojrzenie, jak to sugerował św. Jan Paweł II (por. Familiaris consortio, 84).

    46. Każda rodzina musi być przede wszystkim wysłuchana z szacunkiem i miłością, stając się towarzyszami drogi, jak Chrystus z uczniami w drodze do Emaus. W sposób szczególny odnoszą się do tych sytuacji słowa papieża Franciszka: „Kościół będzie musiał wprowadzić swoich członków – kapłanów, zakonników i świeckich – do tej «sztuki towarzyszenia», aby wszyscy nauczyli się zawsze zdejmować sandały wobec świętej ziemi drugiego (por. Wj 3, 5). Musimy nadać naszej drodze zdrowy rytm bliskości, wraz ze spojrzeniem okazującym szacunek i pełnym współczucia, które jednak jednocześnie będzie leczyło, wyzwalało i zachęcało do dojrzewania w życiu chrześcijańskim” (Evangelii gaudium, 169).

    47. Szczególne rozeznanie jest niezbędne do duszpasterskiego towarzyszenia osobom żyjącym w separacji, rozwiedzionym i opuszczonym. Trzeba przede wszystkim wysłuchać i dowartościować cierpienie tych, którzy doświadczyli niesprawiedliwie separacji, rozwodu lub porzucenia lub zostali zmuszeni, wskutek maltretowania przez współmałżonka, do zerwania pożycia. Wybaczenie doznanej niesprawiedliwości nie jest łatwe, ale jest drogą, którą umożliwia łaska. Stąd wypływa konieczność duszpasterstwa pojednania i pośredniczenia także za pomocą wyspecjalizowanych ośrodków konsultacyjnych, które winny powstać w diecezjach. Równolegle trzeba zawsze podkreślać, że nieodzowne jest uczciwe i konstruktywne wzięcie na siebie skutków separacji lub rozwodu dla dzieci, które w każdym wypadku są niewinnymi ofiarami takiej sytuacji. Nie mogą one być „przedmiotem”, o który się walczy i należy szukać najlepszych form, aby mogły one przezwyciężyć uraz po rozpadzie rodziny i wzrastać w jak najspokojniejszy sposób. W każdym razie Kościół będzie musiał zawsze ukazywać niesprawiedliwość, wypływającą często z sytuacji rozwodu. Specjalną uwagę zwrócono na towarzyszenie rodzinom z jednym tylko rodzicem, a w sposób szczególny należy pomagać kobietom, które muszą same ponosić odpowiedzialność za dom i wychowanie dzieci.

    48. Duża liczba ojców synodalnych podkreślała konieczność uczynienia jeszcze bardziej dostępnymi i sprawnymi, być może całkowicie darmowymi procedur stwierdzenia przypadków nieważności[małżeństwa]. Wśród propozycji wymieniano: przezwyciężenie konieczności podwójnego zgodnego orzeczenia; pozostawienie możliwości określania drogi administracyjnej pod kierunkiem biskupa diecezjalnego; proces doraźny, który miałby być stosowany w przypadku oczywistej nieważności. Niektórzy ojcowie byli jednak przeciwni tym propozycjom, gdyż nie gwarantowały by one wiarygodnego orzeczenia. Trzeba podkreślić, że we wszystkich tych przypadkach chodzi o potwierdzenie prawdy co do ważności związku. Według innych propozycji należałoby uwzględnić możliwości uwypuklenia roli wiary narzeczonych w odniesieniu do ważności sakramentu małżeństwa, podkreślając przy tym, że wśród ochrzczonych wszystkie ważne małżeństwa są sakramentem.

    49. Gdy chodzi o sprawy małżeńskie, usprawnienie procedury, którego domaga się wielu, oprócz przygotowania odpowiednich dostatecznej liczby pracowników, duchownych i świeckich, poświęcających się temu pierwszoplanowo, wymaga podkreślenia odpowiedzialności biskupa diecezjalnego, który w swej diecezji mógłby powierzyć odpowiednio przygotowanym konsultantom zadanie bezpłatnego doradzania stronom w sprawach ważności ich małżeństwa. Tego rodzaju funkcja może być wypełniana przez urząd lub wykwalifikowane osoby (por. Dignitas Connubii, art. 113, 1).

    50. Osoby rozwiedzione, które jednak nie zawarły nowego związku małżeńskiego, będące często świadkami wierności małżeńskiej, trzeba zachęcać do znajdowania w Eucharystii pokarmu, który wspiera je w ich stanie. Lokalna wspólnota i duszpasterze winni towarzyszyć tym osobom troską, zwłaszcza wtedy, gdy są dziećmi lub są w trudnej sytuacji ubóstwa.

    51. Również sytuacje osób rozwiedzionych, które wstąpiły w nowe związki, wymagają uważnego rozeznania i towarzyszenia im z wielkim szacunkiem, unikając wszelkiego języka i postawy, które dałyby im odczuć, że są dyskryminowane oraz popierać ich udział w życiu wspólnoty. Troska o nich nie jest dla wspólnoty chrześcijańskiej osłabieniem jej wiary i jej świadectwa o nierozerwalności małżeńskiej, ale raczej w trosce tej wyraża swą miłość.

    52. Zastanawiano się również nad możliwością dostępu rozwiedzionych, którzy ponownie zawarli związki małżeńskie, do sakramentów Pokuty i Eucharystii. Różni ojcowie synodalni opowiadali się za utrzymaniem obecnej dyscypliny na mocy konstytutywnej więzi między udziałem w Eucharystii a komunią z Kościołem i jego nauczaniem o nierozerwalnym małżeństwie. Inni opowiadali się za nie uogólnianym przyjęciem do stołu eucharystycznego w pewnych szczególnych sytuacjach i pod ściśle określonymi warunkami, nade wszystko, kiedy chodzi o przypadki nieodwracalne i związane z zobowiązaniami moralnymi wobec dzieci, które mogłyby znosić niesprawiedliwe cierpienia. Ewentualny dostęp do sakramentów musiałby być poprzedzony procesem pokutnym pod kierunkiem biskupa diecezjalnego. Trzeba jeszcze pogłębić tę kwestia, pamiętając przy tym bardzo mocno o rozróżnieniu między obiektywną sytuacją grzechu a okolicznościami łagodzącymi, zważywszy że „poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione” na skutek różnych „czynników psychicznych lub społecznych” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1735).

    53. Niektórzy ojcowie utrzymywali, że osoby rozwiedzione, żyjący w nowych związkach małżeńskich, lub konkubenci mogą owocnie przystępować do Komunii św. duchowej. Inni ojcowie zastanawiali się, dlaczego w takim razie osoby te nie mogą przystępować do Komunii sakramentalnej. Trzeba więc zachęcać do pogłębienia tej tematyki, tak aby ukazać specyfikę obydwu form i ich powiązanie z teologią małżeństwa.

    54. Często w wypowiedziach ojców synodalnych powracały zagadnienia związane z małżeństwami mieszanymi. Różnorodność dyscypliny małżeńskiej Kościołów prawosławnych powoduje w niektórych kontekstach problemy, co do których konieczne jest wchodzenie w tematykę ekumeniczną. Podobnie w sprawie małżeństw międzyreligijnych ważny będzie wkład dialogu z religiami.

    Troska duszpasterska o osoby o skłonnościach homoseksualnych
    55. Niektóre rodziny przeżywają doświadczenie posiadania wśród siebie osób o skłonnościach homoseksualnych. W tej sprawie zastanawiano się, jaki rodzaj troski duszpasterskiej byłby stosowny wobec tej sytuacji, pamiętając o tym, czego uczy Kościół: „Nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny. (…) Niemniej, według nauczania Kościoła, mężczyźni i kobiety o skłonnościach homoseksualnych powinni być traktowani z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji” (Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi, 4).

    56. Całkowicie nie do przyjęcia jest, aby duszpasterze Kościoła ulegali naciskom w tej dziedzinie i aby organizacje międzynarodowe uwarunkowywały pomoc finansową dla krajów ubogich od wprowadzenia ustaw ustanawiających „małżeństwa” między osobami tej samej płci.
    Przekaz życia i wyzwanie spadku urodzeń
    57. Nietrudno stwierdzić szerzenie się mentalności, sprowadzającej rodzenie życia do zmiennej planowania indywidualnego lub pary małżeńskiej. Czynniki o charakterze ekonomicznym odgrywają rolę niekiedy rozstrzygającą, przyczyniając się do silnego spadku przyrostu naturalnego, co osłabia tkankę społeczną, zagraża więzi między pokoleniami i czyni mniej pewnym spojrzenie w przyszłość. Otwarcie na życie jest istotnym wymogiem miłości małżeńskiej. W świetle tego Kościół popiera rodziny przyjmujące, wychowujące i otaczające miłością dzieci inaczej uzdolnione.

    58. Również w tym kontekście należy wyjść od wysłuchania osób i przyznać słuszność pięknu i prawdzie bezwarunkowego otwarcia na życie jako tego, czego potrzebuje miłość ludzka, aby była przeżywana w pełni. To na tych podstawach może się wspierać właściwe nauczanie naturalnych metod odpowiedzialnego przekazywania życia. Pomaga to przeżywać w sposób zgodny i świadomy wspólnotę między małżonkami we wszystkich jej wymiarach, wraz z odpowiedzialnością za rodzenie. Odkryto na nowo orędzie encykliki Humanae vitae Pawła VI, która podkreśla potrzebę poszanowania godności osoby przy moralnej ocenie sposobów regulacji urodzin. Adopcja dzieci, sierot i porzuconych, przyjmowanych jak własne dzieci, jest szczególną formą apostolatu rodzinnego (por. Apostolicam actuositatem, III, 11), którą Urząd Nauczycielski wielokrotnie przywoływał i do której zachęcał (por. Familiaris consortio, III, II; Evangelium vitae, IV, 93). Wybór adopcji i zawierzenia wyraża szczególną płodność doświadczenia małżeńskiego, i to nie tylko wtedy, gdy jest ono naznaczone niepłodnością. Tego rodzaju wybór jest wymownym znakiem miłości rodzinnej oraz okazją do dania świadectwa własnej wiary i przywrócenia godności synowskiej temu, kto został jej pozbawiony.

    59. Należy pomagać w przeżywaniu uczuciowości, także w więzi małżeńskiej, jako drogi dojrzewania, w coraz głębszym przyjmowaniu kogoś innego i w coraz pełniejszym dawaniu samego siebie. Dlatego trzeba podkreślić konieczność proponowania dróg formacyjnych, ożywiających życie małżeńskie oraz doniosłość laikatu, który daje wsparcie jakim jest żywe świadectwo. Wielką pomocą jest przykład miłości wiernej i głębokiej, na którą składają się czułość i szacunek, zdolną do rozwoju w czasie i która w swym konkretnym otwieraniu się na rodzenie życia daje doświadczenie tajemnicy, która nas przekracza.
    Wyzwanie wychowania i rola rodziny w ewangelizacji
    60. Jednym z podstawowych wyzwań, stojących przed dzisiejszymi rodzinami, jest z pewnością sprawa wychowania, którą jeszcze bardziej zobowiązującą i złożoną czyni obecna rzeczywistość kulturowa i na którą wielki wpływ mają środki przekazu. Z należnym szacunkiem odniesiono się do wymagań i oczekiwań rodzin zdolnych do bycia w życiu codziennym miejscami rozwoju, konkretnego i istotnego przekazywania cnót, które nadają kształt istnieniu. Oznacza to, że rodzice mogą swobodnie wybierać rodzaj wychowania, jaki chcą przekazać dzieciom zgodnie ze swymi przekonaniami.

    61. Kościół odgrywa cenną rolę we wspieraniu rodzin, począwszy od inicjacji chrześcijańskiej przez gościnne wspólnoty. Wymaga się od niego, dziś jeszcze bardziej niż wczoraj, zarówno w sytuacjach złożonych, jak i w zwyczajnych wspierania rodziców w ich trudzie wychowawczym, towarzysząc dzieciom, dorastającym i młodzieży w ich wzrastaniu za pośrednictwem dróg spersonalizowanych, będących w stanie wprowadzić do pełnego sensu życia oraz wzbudzić decyzje odpowiedzialności, przeżywane w świetle Ewangelii. Maryja w swej czułości, miłosierdziu i macierzyńskiej wrażliwości może zaspokoić głód człowieczeństwa i życia, dlatego przywołują Ją rodziny i lud chrześcijański. Duszpasterstwo i pobożność maryjna są właściwym punktem wyjścia do głoszenia Ewangelii rodziny.
    Zakończenie
    62. Zaproponowane refleksje, będące owocem prac synodalnych, prowadzonych w wielkiej wolności i w stylu wzajemnego słuchania, pragną postawić zagadnienia i wskazać perspektywy, które winny być dojrzałe i uściślone przez refleksję Kościołów lokalnych w ciągu roku, jaki na dzieli od zwyczajnego zgromadzenia ogólnego Synodu Biskupów, przewidzianego na październik 2015 roku i poświęconego powołaniu i posłannictwu rodziny w Kościele i świecie współczesnym. Nie chodzi o podjęte już decyzje ani o łatwe perspektywy. Jednakże kolegialna droga biskupów i włączenie całego ludu Bożego pod działaniem Ducha Świętego, wpatrując się we wzorzec Świętej Rodziny, będą mogły doprowadzić nas do znalezienia dróg prawdy i miłosierdzia dla wszystkich. Jest to życzenie, jakie na początku naszych prac skierował do nas papież Franciszek, wzywając nas do odwagi wiary oraz do pokornego i uczciwego przyjęcia prawdy w miłości.

    2014-10-22 23:09
    tłum. kg, st (KAI) / Watykan, sg

    http://www.idziemy.pl/kosciol/relacja-iii-nadzwyczajnego-zgromadzenia-ogolnego-synodu-biskupow/

  17. Adrian said

    Kara już się rozpoczęła

    (…) Na 03:30 na rano, że „księżyc krwi” się działo (08 października 2014), po prostu otworzył moje oczy i zobaczyłem ten sam „Lady In Black”. Dzieliła się ze mną następujący komunikat:

    „Mój syn, kara już się rozpoczęła. Te pierwsze oznaki są krople deszczu, które widzisz. Grzech prawie wyprzedził serca ludzkości. Nie mogę dłużej powstrzymywać rękę mojego Syna. Niestety, spełnienie wszystkich moich wiadomości i rewelacje są teraz zbliża się do przejścia.

    Dałem moje ukochane dzieci, 30 dni, aby przygotować się duchowo na to, co przyjdzie na ludzkość za jej zła i niegodziwości. Jestem załamany dla moich dzieci, że nie posłuchał moich ostrzeżeń i którzy szukają złego zamiast mojej miłości. Będzie wiele katastrof na całym świecie, które zostały rozpoczęte i będzie nadal rosła. Ludzkość będzie narażony na znaczne zmiany w pogodzie, jak nigdy nie doświadczyłem od potopu.

    Nikt nie ucieknie grozę i mroki zła. Wielu zginie przerażające śmierci i moje namaszczeni święci będą cierpieć męczeństwo. Wielu zginie z rąk innych mężczyzn. Wojny będą eskalować na całym świecie. Głód, susze, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i zniszczenia miast na całym świecie ma miejsce. Chłód i ciemność okrywa ziemię.

    Zło i złowrogie mężczyźni i kobiety opracowali sztucznych plagi i zarazy, które obejmie cały świat. Plany są w ruchu dla inwazji wielu narodów. Stany Zjednoczone Ameryki będzie pierwszym celem.

    Szatan otrzyma pozwolenie, aby opróżnić swoje demony z piekła rodem. Antychryst ukaże się już wkrótce. Moi Ostoje całym świecie zostały już przygotowane, ale ludzkie oko nie może ich zobaczyć. W odpowiednim czasie, otworzę oczy duchowe wszystkich moich dzieci, którzy posłuchali moich wiadomości i słyszeli moje wezwanie. Proszę nadal modlić się i nie przestawaj modlić się. Ja jestem z każdym z was, a moja łaska chroni. Ja jestem zawsze z tobą i nigdy nie będzie opuszczony. Szukajcie wiarę w waszych modlitwach i proszę umieścić pełne zaufanie w moim Synu Jezusie. Wszyscy jesteśmy rodziną Bożą.

    Nie mogę dłużej powstrzymać dłoń mojego Pana. Kocham cię i jestem z tobą. Módlcie się, módlcie się, módlcie się. ”

    Nie było łatwo podzielić się z wami to, co usłyszałem w październiku, i co mam teraz dzielić. Wiele pisało i zapytał, kiedy może pojawić się ostrzeżenie, kara i inne wydarzenia. Moja odpowiedź jest taka sama: niech nas nie martw się, ale pozostanie w modlitwie i dobrych relacji z naszym Panem, a my dostrzec nasze własne preparaty i misje.

    Kiedyś zapytałem naszego Pana, gdy coś będzie miało miejsce. Pokazano mi gór. Następnie poproszono mnie, które po raz pierwszy zostały góry, drugi, trzeci, itp nie mogłem odpowiedzieć. Jak te pasma górskie, wydarzenia, które nadchodzą będą częścią krajobrazu naszych czasów-zauważalny, ale niemożliwe, aby dokładnie określić odległość. Jak biblijnych druhny, teraz musimy pozostać czujni i gotowi w ciemności.

    http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://choosing-him.blogspot.com/2013/07/this-comet-is-omen-of-bad-things-coming.html&prev=/search%3Fq%3Dhttp://choosing-him.blogspot.com/2013/07/this-comet-is-omen-of-bad-things-coming.html%26client%3Dfirefox-a%26hs%3DSRb%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official

  18. Dzieckonmp said

    Podczas spotkania z delegacją międzynarodowego stowarzyszenia prawa karnego mówił, że dożywocie to „zakamuflowana kara śmierci”, a najwyższy więzienny rygor można uznać za „tortury”
    W przemówieniu papież skierował apel o poprawę warunków w więzieniach

  19. małgosia MK said

    UWAGA! Przedstawiony poniżej artykuł, pochodzący z rosyjskiego portalu prawosławnego, a przedstawiający absolutny upadek Watykanu, niestety używa błędnych określeń w rodzaju „papież”, „katolicyzm”, itd., traktując powstałą nową judeochrześcijańską sektę soborową, będącą częścią NWO a nie mającą nic wspólnego z Jezusem Chrystusem i Jego nauczaniem, jako Kościół Katolicki. Kościół Katolicki pozostaje już jedynie w katakumbach, w przenośni i dosłownie, a organizacja, która podaje się za Kościół Katolicki jest w istocie Antykościołem, narzędziem zwodzenia i tumanienia mas nominalnych katolików. Trzeba ten fakt wziąć pod uwagę czytając poniższy artykuł.
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/quest-nazwala-przyjety-dokument-przelomem-uznaniu-2014-10
    Eurosodoma i niszczenie resztek chrześcijańskiego świata
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/eurosodoma-niszczenie-pozostalosci-chrzescijanskiego-swiata-2014-10

  20. Jutro będzie piątek, a Matka Boża w Medjugorie prosiła o post w każdą środę i każdy piątek, kto może, o chlebie i wodzie. Nie zapominajmy prosić u Boga wieczorem błogosławieństwa na taki post (lub jego złagodzenie, w razie potrzeby). Można się pościć w konkretnej intencji, ale o wiele lepiej i skutecznej (w tym – dla siebie i bliźnich) – w intencjach Trójcy Świętej (poprzez Niepokalane Serce Maryi, oczywiście).
    http://urbietorbi-apocalypse.net/post.pl.pdf

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: