Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Czas wreszcie powiedzieć: Non possumus!

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Październik 2014

nonTym, którzy nawołują do zrewidowania fundamentów naszej wiary i dostosowania ich do naszych czasów Kościół musi powiedzieć: Non possumus – nie możemy! – uważa ks. prof. Livio Melina. Brawo, księże profesorze!

Ks. prof. Livio Melina, prezes Papieskiego Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną, uczestniczył w prezentacji książki „La speranza della famiglia – nadzieja rodziny”, której autorem jest kard. Gerhard Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Na prezentacji wiele mówiono o ostatnim synodzie, bo książka ta miała być przyczynkiem do synodalnej debaty. Kard. Müller zauważył, że książką tą chciał zwrócić uwagę na centralny problem wiary, a raczej jej osłabienia. „Żyjemy w epoce sekularyzacji i niedowiarstwa, które osłabiły postrzeganie sakramentu” – powiedział szef watykańskiej kongregacji.

Z kolei Costanza Miriano, która relacjonowała obrady synodu dla włoskiej telewizji RAI, wyraziła zdumienie faktem, że biskupi bardzo dużo mówili o miłosierdziu dla rozwodników, a bardzo mało o miłosierdziu dla ich dzieci, które są głównymi ofiarami rozwodu. Dodała również, że w swej dziennikarskiej pracy spotkała się z wieloma różnymi rodzinami. Dzięki temu mogła zobaczyć, jak wielki jest rozdźwięk między moralnością chrześcijańską i modelem rodziny, który opiera się na wzorcach zaczerpniętych z telewizji i prowadzi do wielkich rozczarowań. W takiej sytuacji potrzebna jest walka ze swoistym analfabetyzmem rodzin, które nie znają prawdziwej miłości.

mod/Radio Watykańskie

Źródło: fronda.pl

Odpowiedzi: 18 to “Czas wreszcie powiedzieć: Non possumus!”

  1. MariuszInfo said

    Piękne…

  2. MariuszInfo said

    Sobota, 25 października 2014

    (Ef 4,7-16)
    Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. Dlatego mówi Pismo: Wstąpiwszy do góry wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary. Słowo zaś wstąpił cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić. I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi. Z Niego całe Ciało – zespalane i utrzymywane w łączności dzięki całej więzi umacniającej każdy z członków stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości.

    (Ps 122,1-2.4-5)
    REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

    Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
    „Pójdziemy do domu Pana”.
    Już stoją nasze stopy
    w twoich bramach, Jeruzalem.

    Do niego wstępuję pokolenia Pańskie,
    aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
    Tam ustawiono trony sędziowskie,
    trony domu Dawida.

    (Ez 33,11)
    Nie chcę śmierci grzesznika, lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie.

    (Łk 13,1-9)
    W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2014/

    • MariuszInfo said

      Bóg – jak właściciel winnicy z dzisiejszej Ewangelii – już wiele razy nie mógł znaleźć owoców dobra w gęstwinie spraw naszego życia. Jezus jednak ukazuje nam Bożą cierpliwość. Przekonuje, że Bóg nie przestaje nas pielęgnować – czyni to przez swoje słowo, sakramenty, przede wszystkim przez sakrament Eucharystii. Pragnie bowiem, abyśmy wszyscy doszli „do miary wielkości według Pełni Chrystusa”. Dziękując Mu za Jego dobroć, nawracajmy się co dzień ku Niemu.

      Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 103

      • pio0 said

        Niczym zasłużona szansa

        Wypadki, cierpienia, nieszczęścia nie są Bożą karą za grzechy, lecz skutkami naszych błędnych decyzji lub grzechów. Bardzo jasno pokazuje nam to dziś Jezus. Ci, którzy ucierpieli, nie byli większymi grzesznikami od innych. Na czym zatem polega nawrócenie? To coraz większa świadomość życia w Bożej obecności i gotowość spotkania z Nim przy końcu życia. A jaka jest postawa Boga wobec naszych słabości, niewierności, grzechu? To postawa troskliwego ogrodnika, który daje szansę nawet uschniętemu drzewu. Nie wymaga niemożliwego, lecz czyni wszystko, aby to drzewo ocalić poprzez konkretne czyny. Nawet w beznadziejnych sytuacjach Bóg nie traci nadziei.

        Modlitwa

        Jezu, mój boski Ogrodniku, zawierzam Twojej troskliwości uschnięte rzeczywistości mojego życia i to wszystko, co we mnie jeszcze nie przynosi owocu nawrócenia. Amen.

    • Leszek said

      …przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar… owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich…
      O kulisach i tła tych wydarzeń, dających więcej światła na ich zrozumienie, tak możemy przeczytać w kilku fragmentach dzieła opartych na widzeniach bł. A.K. Emmerich „Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa…”:

      1. Podczas, gdy takie rzeczy działy się w Macherus, bawił Jezus w Tenat Silo i tu od ludzi, wracających z Jerozolimy, dowiedział się o zaszłym tam wielkim nieszczęściu. Przy wielkiej budowie na górze świątyni zapadły się niedawno świeżo postawione mury, grzebiąc w swych gruzach mnóstwo robotników i osiemnastu budowniczych, przysłanych przez Herod (13,4). Jezus wyraził Swe współczucie dla niewinnie zasypanych ludzi; powiedział przy tym, że choć wielką jest w tym wypadku wina budowniczych, nie jest jednak większa od winy Faryzeuszów, Saduceuszów i tych wszystkich, którzy działają przeciw Jego królestwu. To też i oni zginą pod gruzami swej zdradliwej budowy. Budowla ta, o której mowa, ciągnęła się na przestrzeni kwadransa drogi, a miała służyć do tego, by skierować wodę, odpływającą ze stawu Betesda, na górę ku świątyni i nią spłukiwać z podwórza świątyni do jaru krew z ofiar. Staw leży w tymże jarze wyżej; zasila go woda ze źródła Gihon, a zbyteczna woda odpływa w jar. Budowa urządzona była tak, że trzy sklepione ganki wiodły pod górę, zaś przez dolinę od południa ku północy wiodły na górę długie arkady, dźwigające wodociąg. Ustawiono wysoką wieżę i za pomocą maszynerii kołowej wyciągano worami wodę na wierzch. Budowę prowadzono już długo, i dopiero ostatnimi czasy, gdy brakło odpowiedniego materiału i budowniczych, zwrócił się Piłat do Heroda za radą jednego z członków „Rady”, tajemnego Herodianina. Herod przysłał jako budowniczych również Herodian. Ci z polecenia Heroda umyślnie w ten sposób budowali, by wszystko się zawaliło, bo chcieli przez to jeszcze więcej rozjątrzyć Żydów na Piłata (by jeszcze powiększyć i tak już wielką nienawiść do Rzymian – dop. mój). Budowali więc na drewnianych rusztowaniach, u spodu szeroko, zostawiając próżnię w środku, zaś u góry coraz wężej, ale dając coraz cięższy materiał. Gdy już wszystko było gotowe, kazali usunąć rusztowania, podtrzymujące budowlę, twierdząc, że już wszystko stoi mocno. Sami stanęli tymczasem na tarasie naprzeciw budowli. Mnóstwo robotników pracowało podczas tego na wysokich sklepieniach. Zaledwie usunięto rusztowania, zaczęły się z trzaskiem walić olbrzymie mury. Rozległ się krzyk i jęki, nieszczęśliwi robotnicy zaczęli uciekać na wszystkie strony. Kłęby pyłu wzbiły się w górę, trzask i łomot rozległ się daleko, gruzy przywaliły wiele mniejszych pobliskich mieszkań, przy czym zginęło mnóstwo robotników i ludzi, mieszkających u stóp góry. Jednak i sprawcy tego nieszczęścia nie uszli kary. Od silnego wstrząśnięcia ziemi zawaliło się również rusztowanie, na którym stało osiemnastu zdrajców, grzebiąc ich wraz z innymi w gruzach. Wypadek ten zaszedł tuż przed uroczystym obchodem urodzin w Macherus i dlatego to nie pojawił się tam żaden z rzymskich oficerów i urzędników. Piłat rozzłościł się za to bardzo na Heroda i poprzysiągł mu w duszy zemstę; bo też była to ogromna budowa i niezmierną przez to wyrządzono szkodę. Od tego czasu gniewali się na siebie Piłat i Herod i pojednali się dopiero przy śmierci Jezusa, tj. przy zburzeniu prawdziwej świątyni (Łk 23,42). Tamto zawalenie się sprowadziło śmierć winnych i niewinnych, to ostatnie sprowadziło sąd na cały naród. Zawalona budowla zasypała cały wąwóz, skutkiem czego zatamował się odpływ stawu Betesda, a zatrzymana woda utworzyła jakby drugi staw. Zaraz po wypadku wysłał był rozgoryczony Piłat urzędników do Macherus, by Herod wytłumaczył się z tego, lecz ten wyparł się wszelkiego współudziału w tej sprawie. (Z rozdz. «Nawrócenie Magdaleny, popadłej powrotnie w grzechy, aż do oddanie kluczy Piotrowi», z p-ktu 5: ‘Jezus w Tenat-Silo i Antiparis’).

      • Leszek said

        2. …Z Betanii poszedł Jezus rano przez górę Oliwną do położonej w pobliżu osady, gdzie mieszkali robotnicy i murarze, znajdujący ciągłe zajęcie przy budowach koło świątyni. Ubogie niewiasty gotowały im lichą strawę na kilku wystawionych kuchniach. Między robotnikami było wielu z Galilei i takich, którym znana już była nauka Jezusa i cuda; byli i tacy, których Jezus uzdrowił. Niektórzy pochodzili z Giszala, z dóbr królika Serobabela, a najwięcej było ludzi z małej miejscowości położonej koło Tyberiady na północnym stoku wyżyny, okalającej dolinę Magdalum. Jezus uzdrowił tu wielu chorych. Wszyscy wywodzili przed Nim swe żale z powodu nieszczęścia, zaszłego przed 14 dniami przy zawaleniu się budowy, prosił i Go, by pomógł poranionym, którzy po tym wypadku pozostali jeszcze przy życiu. Jak mówili, straciło tam życie, oprócz owych 18 zdrajców, 93 ludzi. Jezus poszedł tam rzeczywiście, pocieszył i uzdrowił tych biedaków. Tych, którzy mieli rany na głowach, uzdrawiał przez namaszczenie oliwą i dotknięcie się zranionego miejsca. Niektórzy mieli zgniecione ręce, tak, że kawałki kości sterczały na zewnątrz; Jezus składał ułamane kości, pomazywał je i trzymał chwilę w ręce i zaraz kości się zrastały. Inni znowu mieli złamane ręce i trzymali je na temblaku; tym także pomazywał Jezus chore miejsce, trzymał je chwilę w ręku, a rana w tej chwili goiła się, chory mógł zdjąć temblak i swobodnie poruszać ręką. Podobnie uzdrawiał rany tych, którzy utracili jaki członek ciała. Zebrani żalili się przed Jezusem, że dawniej mieli choć jakąś pomoc w uzdrawiającej wodzie sadzawki Betesda, lecz teraz ustało to zupełnie, znikąd nie mają pomocy i nędzny muszą wlec żywot, a od dawna już nie słychać o żadnym uzdrowieniu. Jezus pocieszał ich i bardzo wzruszająco do nich przemawiał. Mówił, że większa jeszcze żałość będzie, gdy miecz spadnie na Galilejczyków. Upominał ich, by bez szemrania płacili cesarzowi podatki, a jeśli nie będą w stanie zapłacić, to niech poproszą Łazarza w Imię Jego, a pewnie im nie odmówi. Idąc z powrotem przez górę Oliwną, zapłakał Jezus i rzekł: „Jeśli miasto nie przyjmie zbawienia, zburzona zostanie świątynia, jako te budowle się zapadły, a mnóstwo ludzi zginie pod jej gruzami”. Zawalenie się wodociągu nazwał Jezus wyobrażeniem, mającym służyć za ciągłą przestrogę dla mieszkańców…
        (z rozdz. «Nawrócenie Magdaleny, popadłej powrotnie w grzechy, aż do oddanie kluczy Piotrowi», z p-ktu 6: ‘Jezus w Beteron i w Betanii’).

      • Leszek said

        3. …Łazarz wiedział już, że Jezus będzie u niego spożywał z uczniami baranka wielkanocnego, a wyszedł tu naprzeciw, by ostrzec Jezusa, Apostołów i uczniów przed obchodzeniem świąt w Jerozolimie. Jak mówił, miał podczas świąt wybuchnąć rokosz, a to z następującego powodu: Piłat chciał ustanowić nowy podatek od świątyni, by za to sporządzić kosztowny wizerunek cesarza i posłać mu go w darze; prócz tego zażądał na cześć cesarza pewnych ofiar i przyznania mu publicznie pewnych zaszczytnych tytułów. Żydzi oczywiście oparli się temu i przygotowali rokosz; wszcząć go mieli Galilejczycy pod wodzą niejakiego Judasza Gaulonity (Dz 5,37), który występując w swych naukach przeciw niewolnictwu i płaceniu podatków Rzymianom, cieszył się wielką popularnością. Dlatego radził Łazarz Jezusowi, by nie szedł na czas świąt do Jerozolimy, bo mogą powstać wielkie zamieszki. Jezus uspokoił obawy jego, mówiąc, że czas Jego jeszcze nie nadszedł i nic Mu się nie stanie. Rozruch ten będzie tylko typem o wiele większego rozruchu, który nastąpi za rok, gdy czas Jego nadejdzie, a Syn człowieczy wydany będzie w ręce grzeszników…( z rozdz. «Nawrócenie Magdaleny, popadłej powrotnie w grzechy, aż do oddanie kluczy Piotrowi», z p-ktu 20: ‘Piotr trzymuje klucze Królestwa niebieskiego’).

    • Leszek said

      4. …Jak przewidywano, wybuchł w Jerozolimie tuż przed zajściem szabatu rokosz, jak na teraz, tylko bierny. Piłat zasiadł na wyniosłym miejscu na murze zamku Antonia, w otoczeniu żołnierzy; lud zaś wszystek zgromadził się na rynku. Zamek Antonia leży u północno – zachodniego rogu świątyni na wystającym cyplu skalnym. Jeśli się wyjdzie z pałacu Piłata na lewo pod łuk i mija ratusz, ma się zamek po lewej ręce. Zasiadłszy tu, kazał Piłat czytać ludowi nowe prawa o podatku, nałożonym na świątynię, który miał być obrócony na zbudowanie wodociągu, prowadzącego do wielkiego rynku i do świątyni. Była także mowa o pewnych oznakach czci, tytułach i ofiarach dla cesarza. Zaraz po przeczytaniu dało się słyszeć między ludem głuche szemranie, które zmieniło się wkrótce w groźny krzyk i zamieszanie, a szczególnie tam, gdzie stali Galilejczycy; na szczęście jednak na tym się skończyło. Piłat pozostawił im czas do namysłu, przestrzegając przed złymi następstwami, a lud rozszedł się, szemrząc. Głównymi winowajcami byli tu Herodianie; podburzali oni lud, lecz nie można im było tego udowodnić, więc czuli się bezpiecznymi. W ich mocy był Judas Gaulonita (Dz 5,37), a ten znowu miał po swej stronie całą sektę Galilejczyków; tych więc podburzał zawsze przeciw płaceniu podatku cesarzowi i pod płaszczykiem spraw religijnych rozniecał w nich pragnienie wybicia się na wolność. Herodianie odgrywali w sprawie tej taką rolę, jak dziś wolnomularze i inne tajemne stowarzyszenia, które podburzają lud nieświadomy do rozruchów, nie znający całkiem powodów, i opłacający sprawki przywódców własną swą krwią. …Nazajutrz około dziesiątej z rana poszedł Jezus z Apostołami i około 30 uczniami przez Górę Oliwną i Ofel do świątyni. Wszyscy mieli na sobie brunatne płaszcze z pospolitej wełny, jakie zwykli nosić prości Galilejczycy. Jezus wyróżniał się tylko tym, że miał pas szerszy z głoskami. Orszak nie zwracał na się niczyjej uwagi, bo wiele podobnych gromad Galilejczyków szło w tą samą stronę. Ponieważ święta bliskie, więc w koło Jerozolimy powstało jakby drugie miasto szałasów i namiotów; tłumy ludu ciągną zewsząd. Przybywszy do świątyni, nauczał Jezus blisko godzinę w obecności uczniów i zebranych słuchaczów. Mównic było dosyć, a z każdej nauczał kto inny. Wszyscy zajęci byli przygotowaniami do świąt i rokoszem przeciw Piłatowi, więc żaden ze znaczniejszych kapłanów nie zwrócił uwagi na Jezusa; tylko kilku złośliwych Faryzeuszów zbliżyło się, pytając, jak śmie pojawiać się tutaj, jak długo jeszcze myśli w ten sposób występować, dodając, że wkrótce położą temu koniec. Jezus dal im taką odprawę, że ze wstydem odeszli, Sam zaś nauczał dalej bez przeszkody. Po nauce powrócił do Betanii a wieczorem poszedł jeszcze na Górę Oliwną. Dnia tego zebrał się znowu tłum ludu na rynku przed zamkiem Antonia, chcąc rozmówić się z Piłatem. Ten znał już i bez tego ich żądania, bo miał wśród tłumu szpiegów i przebranych żołnierzy. Do kroku tego nakłonili bowiem Judasza Gaulonitę i Galilejczyków Herodianie. Śmiało stanęli rokoszanie przed Piłatem i zażądali od niego, by zaniechał powziętego planu naruszenia skarbu świątyni. Niektórzy śmiałkowie zanadto zuchwałe się odzywali, więc Piłat kazał żołnierzom nagle ich otoczyć i około pięćdziesięciu uwięzić. Tego już było zanadto ludowi; wzburzony tłum rzucił się na eskortę, odbił pojmanych, a wziąwszy ich między siebie, rozproszył się. Straciło przy tym życie coś pięciu niewinnych Żydów i kilku rzymskich żołnierzy. Skutkiem tego cała sprawa tylko się jeszcze znacznie pogorszyła. Herod bawi obecnie także w Jerozolimie…
      (z rozdz. «O drugich świąt wielkanocnych do powrotu z Cypru», z p-ktu 1: ’Jezus w Betanii i Jerozolimie’).

      • Leszek said

        5. …W dzień po odejściu Jezusa z Jerozolimy wydał Piłat rozkaz, by żaden z rokoszan galilejskich nie ważył się pod karą śmierci wyjść z Jerozolimy, jak to mieli zamiar uczynić. Wielu z nich nawet pojmano jako zakładników za innych. Teraz wypuścił ich znowu na wolność, pozwolił złożyć ofiary i odejść do domu. Sam zaś około południa przygotował się do podróży do Cezarei. Uwolnieni Galilejczycy, uszczęśliwieni niespodzianym odzyskaniem wolności, pospieszyli zaraz do świątyni złożyć ofiarę przebłagalną, bo zawiniwszy, nie mogli byli złożyć zwykłej ofiary. Był także zwyczaj starodawny, że w dniach tych znoszono do świątyni różne podarki. Wielu kupowało bydło, wiodąc je potem na ofiarę do świątyni. Większość ludzi sprzedawała wszystko, bez czego tylko można się było obejść, a uzyskane pieniądze składała w skarbonach świątyni. Bogatsi składali nieraz ofiarę za uboższych. Widziałam trzy skrzynki ofiarne, do których ofiary składano; kapłani nauczali przy tym i odprawiali modły. Inni znowu zebrali się ze swym bydłem ofiarnym na placu, przeznaczonym do zabijania bydła. Sporo ludzi było w świątyni, ale zbytniego natłoku nie było. Tu i ówdzie widać było małe gromadki Izraelitów, ubranych w płaszcze pokutne, z głowami odsłoniętymi; jedni stali, pochyliwszy głowy, inni leżeli twarzą na ziemi. Judasz Gaulonita stał także wraz z swymi stronnikami przy skarbonie; byli to ci Galilejczycy, których Piłat uwięził, a teraz znowu wypuścił na wolność. Wszyscy oni byli narzędziem Herodian, częścią w dobrej wierze, częścią rozmyślnie. Wielu z nich było z Gaulon, sporo także z Tirzy i z okolicy i z innych siedlisk sekty Herodian. Przynieśli oni właśnie pieniądze ofiarne, i nie oglądając się nigdzie, pogrążyli się w gorącej modlitwie. Wtem z różnych stron zbliżyło się ku nim po cichutku około dziesięciu ludzi. Przyczołgawszy się do nie przeczuwających nic Galilejczyków, wyjęli z pod płaszczy trójkątne łokciowe miecze i na dany znak każdy utopił swój miecz w piersi najbliżej stojącemu. Wśród ciszy ogólnej rozległ się przeraźliwy krzyk. Bezbronni Galilejczycy zaczęli w przerażeniu uciekać na wszystkie strony. Wtem nadbiegli owi Izraelici, którzy dotychczas klęczeli, zasłonięci płaszczami. Byli to przebrani Rzymianie. Rzuciwszy się na pomoc owym dziesięciu, mordowali bez litości każdego, kto tylko się nawinął. Niektórzy rzucili się na rabowanie pozostałej skarbony i zaczęli wyciągać worki z pieniędzmi. Nie wszystko jednak mogli zabrać i większa część ocalała. W natłoku rozsypano mnóstwo pieniędzy na podłogę. Niektórzy Rzymianie pobiegli znowu na miejsce, gdzie zabijano bydło i zaczęli tam mordować zebranych Galilejczyków (Łk 13,1). Przewaga była po stronie Rzymian. Wciąż nowi żołnierze pojawiali się gdzieś z każdego kąta, i widziałam, że nawet oknami wchodzili i wychodzili. Na ogólny krzyk trwogi zbiegło się zewsząd mnóstwo ludzi, więc w popłochu poniosło śmierć także wielu niewinnych ludzi z Jerozolimy i tych, którzy sprzedawali żywność w podwórzach i pod murami. Niektórzy z Galilejczyków schronili się przed mordercami do ciemnego krużganka; kilku żołnierzy rzymskich pobiegło za nimi, lecz oni pokonali ich i zabrali im broń. Wtem nadbiegł ku nim Judasz Gaulonita, który także tą drogą szukał ocalenia. Galilejczycy, uważając go za Rzymianina, rzucili się na niego i przebili mieczami, nie zważając na krzyk jego, że jest Judaszem. Omyłka była bardzo możliwa, ponieważ żołnierze rzymscy mieli płaszcze podobne do galilejskich, więc w ogólnym zamieszaniu nie można było odróżnić przyjaciela od wroga. To też nieraz swoi rzucali się na swoich. Rzeź trwała blisko godzinę. Gdy wreszcie lud, uzbroiwszy się, przybył do świątyni, żołnierze cofnęli się do zamku Antonia, zamknąwszy za sobą bramy. Piłata nie było już. Załoga w mieście przybrała wszędzie groźną, obronną pozycję; wszystkie wejścia obsadzono i zamknięto, by zapobiec wszelkim niepotrzebnym zgromadzeniom i łączeniu się opornych. cdn

      • Leszek said

        cd. p-ktu 5-go:
        W wąskich ulicach miasta zrobił się ruch i krzątanina. Od domu do domu biegały zawodząc, niewiasty i dzieci, którym przyniesiono już wiadomość o pomordowaniu mężów i ojców; w zgiełku zginęło bowiem wielu biedaków, którzy mieszkali przy świątyni jako robotnicy i najemnicy. W świątyni trwało wciąż straszne zamieszanie; wszyscy uciekali z przestrachem, gdzie tylko znaleźli trochę wolnego miejsca. Po niejakim czasie nadeszła starszyzna, przełożeni i Faryzeusze, zebrawszy po drodze zbrojnych mężów, lecz ratować nie było już co. Podłoga świątyni zasłana była trupami, zalana krwią, wśród której błyszczały
        rozsypane pieniądze. Tu i ówdzie tarzali się we krwi własnej konający i charczeli ciężko ranni. Rodziny pomordowanych mieszkańców Jerozolimy zbiegły się na miejsce wypadku i nowe krzyki wściekłości, trwogi i narzekania odbiły się o mury świątyni. Faryzeusze i arcykapłani tracili głowy, nie wiedząc, co począć. Świątynia uległa zupełnemu zbezczeszczeniu; kapłan i nie śmieli się przybliżyć, by nie zanieczyścić się przez zetknięcie z trupami. Dla tych wypadków uroczystości świąteczne przerwano. Trupy tutejszych mieszkańców znieśli zaraz do miasta ich właśni krewni wśród jęków i zawodzeń. Trupy zamiejscowych kazano uprzątnąć niewolnikom niższego stopnia. Wszystko bydło, zapasy żywności i naczynia musiały pozostać w świątyni jako zanieczyszczone. Ludzie się rozpierzchli, pozostali tylko strażnicy i robotnicy. Poległych było tym razem więcej, niż przy zawaleniu się wodociągu. Oprócz niewinnie zamordowanych ludzi miejscowych, zginęło najwięcej stronników Judasza Gaulonity, którzy tak gorliwie powstawali przeciw płaceniu podatków cesarzowi i przeciw używaniu ofiarnych pieniędzy ze świątyni do budowy wodociągu. Oni to sprzeciwiali się najwięcej nowym rozporządzeniom Piłata i w rozruchu zabili kilku Rzymian. Piłat, korzystając ze sposobności, kiedy byli bezbronnymi, pomścił się w ten sposób na nich, a zarazem na Herodzie, jako na złośliwym sprawcy zawalenia się owej wieży. Między zamordowanymi było najwięcej ludzi z Tyberiady, Gaulon, Górnej Galilei, z Cezarei Filipa, głównie zaś z Tirzy. (z rozdz. «O drugich świąt wielkanocnych do powrotu z Cypru», z p-ktu 4: ‘Jezus w Atarot i na górze Tabor’)

        • Leszek said

          Adminie! Proszę znajdź i umieść w odpowiednim miejscu na blogu „zaginioną” (z g. 14.41) 1-ą cz. pkt-u 5 mojego dzisiejszego wpisu w poz. 2. Pozdr. w Panu + Dz 4,20.

      • Leszek said

        6. …Następnie opowiadał uczeń o rzezi, wykonanej przez żołnierzy Piłata w dzień przygotowań przed Świątkami, gdy Żydzi już złożyli ofiary w świątyni. Zginęło przy tym kilku przyjaciół Jezusa, krewnych Zachariasza, którzy będąc sługami świątyni, przypadkiem wmieszali się w tłum. Jezus wiedział już o ich śmierci i bardzo się nad nią smucił, teraz słysząc o tym powtórnie z opowiadania ucznia, znowu wraz z uczniami popuścił wodze smutkowi. Piłat już wieczorem dnia poprzedniego wyjechał był z miasta i zatrzymał się w Joppe w bok od drogi, gdzie posiadał swój zamek. Miał on wielką chęć zagarnąć dla siebie pieniądze, składane te święta w świątyni, by za nie wybudować długi wspaniały wodociąg; kazał też powywieszać na słupach u wszystkich drzwi świątyni obraz cesarza na spiżowych tablicach, a pod tym przybić manifest, wzywający do składania podatku. Lud rozjątrzony był wywieszeniem tych obrazów, a do tego Herodianie podburzyli przez swych stronników garstkę Galilejczyków z partii Judasza Gaulonity, który poległ przebity przy ostatnim rozruchu. Herod, bawiący potajemnie w Jerozolimie, wiedział dobrze o tym. – Podburzeni Galilejczycy wszczęli wieczorem rozruch na dobre, zerwali tablice, zohydzili i zbezcześcili portrety cesarskie, a szczątki z nich porzucili przed pretorium na rynku, z okrzykami: „Oto masz pieniądze ofiarne.” Wykonawszy to, rozbiegli się i nie zajmowano się tym więcej. Gdy jednak nazajutrz chcieli wychodzić z świątyni, wyjścia obsadzone już były przez żołnierzy Piłata, którzy w jego imieniu domagali się złożenia żądanych pieniędzy; tłum stawił opór, chciał przemocą się przedrzeć, a wtedy przebrani żołnierze, wmieszani w tłum, wyjęli krótkie miecze i rozpoczęli rzeź. Na krzyk powstały, nadbiegli owi dwaj słudzy świątyni i także polegli pod ciosami. W końcu jednak wzięli górę Żydzi i odparli żołnierzy aż do zamku Antonia…
        (z rozdz. «O drugich świąt wielkanocnych do powrotu z Cypru», z pktu ’20: ‘Jezus odwiedza osadę górniczą koło Chytrus’).

    • Leszek said

      …Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie…
      Z Księgi Mądrości Syracha:
      1. …Nie zwlekaj z nawróceniem do Pana, ani nie odkładaj tego z dnia na dzień: nagle bowiem gniew Jego przyjdzie i zginiesz w dniu wymiaru sprawiedliwości…
      2. …Przed Panem są zawsze drogi człowiecze i nie skryją się przed Jego oczami. Przed Nim nie zakryją się ich złe czyny i wszystkie ich grzechy są przed Panem. Nawróć się do Pana, porzuć grzechy… Jakże wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do Niego nawracają… (odpowiednio: Syr 5,7 i 17,15.20.25.29)
      Odrzucenie Osoby i publicznych wezwań Pana Jezusa w Ewangelii do nawrócenia Izraela, wywołało gniew Pański w postaci wydania narody wybranego w moc Rzymian.
      W odniesieniu do Końca Czasów, w którym to czasie dane jest nam żyć wołanie Pana do nawrócenia tego pokolenia w czasie narastającego Odstępstwa jest nader pilne, by zmniejszyć wymiar Gniewu Bożego w Dniu Pańskim (bo uniknąć już go się nie da), jak to Pan Jezus zapowiada w „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden:
      … Bliskie jest Moje Królestwo na ziemi… Mój Kościół zabrzmi pewnego dnia okrzykiem radości, gdyż w Mojej odwiecznej Miłości położę kres temu Odstępstwu szybciej, niż było to przewidziane.
      – A jednak to, co najgorsze, jeszcze nie nadeszło…
      – Najgorsze ma nadejść. Nic nie może się zrealizować nagle. Mój Ojciec ujawni ubogim Swą Potężną Rękę, lecz co do odstępców i Buntownika – spali ich burza ognia ze Wschodu, z powodu wszystkich okropności, jakich się dopuścili… Winny umrze z powodu swej winy (Ez 33,4n!). Gdyby się nawrócił przed Moim Dniem i naprawił to, co zniszczył, i uznał swój grzech, przebaczyłbym mu i żyłby, a nie umarł. Takie jest Moje Prawo, po trzykroć Święte… (18.12.1994)

  3. halina said

    To prawda że problem rodziny wziął sie z tego że nie ma w niej miłości prawdziwej , tej która rozpala i uszczęśliwia ognisko rodzinne .. .
    Że miłość która pchnęła dwoje ludzi na wspólną drogę życia w rodzinie , została zniszczona przez egoizm pychę , kłamstwo podstęp wykorzystanie oszustwo , przez uległośc podstępowi przeklętego szatana i pozwolenie mu włożyc swoje pięc groszy w rodzinę ,,,,…..

    To co rozbija rodzine to , sa wszystkie cechy które wprowadził w świat przeklęty szatan , te cechy charakteryzuja piekło .
    W towarzystwie piekielnych wartości nie może rozwijac sie Boża miłośc prawda sprawiedliwośc szczerośc chęć pomocy bezinteresownej , współpraca dla obopólnego szczęścia i zadowolenia …

    Jeżeli dwoje ludzi chce dawać z siebie na rzecz szczęścia i radości kochanej osoby , to w takim związku jest szczęście radośc poszanowanie , każdy członek rodziny może sie realizować , nikt nikomu w droge nie wchodzi , nikt nikomu nie przeszkadza , jest zrozumienie i wykorzystywanie każdej sytuacji aby przynosiła korzyści i dobro ….
    I taka rodzina jest stabilna i silna cechami które z nieba pochodżą
    Takiej właśnie miłości uczył i uczy Jezus Chrystus Król i Mateńka Maryja .. oraz dopomaga by sie rozwijała Duch św ..

    Gdy tylko pojawi sie egoizm i pycha które szatan pokusami pobudzi i zachęci by wpuścić je w rodzine , to tragedia , bo to cechy , które powodują to, że chce sie tylko korzystać w imie miłości a nie dawać nic z siebie by miłośc sie rozwijała , I po pewnym czasie miłośc zaniknie bo nie będzie miała energi by płonąć . Miłośc sie wypali . Ognisko rodzinne wygaśnie bo tylko jedno dorzucało , albo nikt nie dorzucał opału by miłość mogła trwać , a wszyscy chcieli korzystać z miłości , .
    Jest niesprawiedliwe gdy jedno dba o ciepłi rodzinne a drugie by pasożytowało i chciało tylko korzystać z tego ciepełka .
    To nie jest współpraca to pasożytnictwo , a ono bardzo szkodzi rodzinie bo burzy ład porządek harmonie jednośc jaka trwać powinna w rodzinie …

    Pasożytnictwo to nauka szatana , to metoda budowania zniewolenia unieszczęsliwienia wyzysku oszustwa podstępu dla swoich własnych korzyści , to metoda budowania swojego szczęścia kosztem drugiego …
    Niekiedy jest tak że więcej członków rodziny zachowuje sie beztrosko i robi to co chce i na co ma ochotę i nie zważa na to że to szkodzi miłości która powinna płonąć w rodzinie i rozgrzewać ognisko rodzinne .I w takiej sytuacji jest gehenna w takiej rodzinie przebywać i ją tworzyć ….Rodzina sie rozsypuje bo nie ma spoiwa które by ja łączyłow jedną całość .

    A w dodatku jest wszędzie widoczne parcie na to by to co powinno sie przyjąć bo jest dobre , odrzuca sie na korzyść seksy i wynaturzeń z tym związanych ….

    W świecie jest parcie by odciągnąć młode pokolenia jak najdalej od Bożej Prawdy , bo to z Bożej Prawdy wypływa dobra Boża droga wyjścia z problemów które mnoży szatan przez podstęp kłamstwo oszustwo .
    Gdy człowiek przyjmie błąd i podstęp jako prawde to nigdy nie znajdzie dobrej drogi wyjścia ..

    A teraz jest właśnie sewrowana metoda zamazywania i odrzucania Bożej Prawdy , by człowiek nic nie wiedział nic nie rozumiał by nie czynił tego co powinien aby naprawionym zostało to co zostało zepsute …

    By rodziny dobrze funkcjonowały , to muszą przyjąć cechy i wartości które charakteryzowały świętą rodzinę z Nazaretu … Nie ma innego wyjścia z tego w czym pogrążył człowieka i świat przeklety szatan…

  4. MM said

    @ Halina, lubię czytać Twoje wpisy, bo myślę podobnie. A tak przy okazji , dzisiaj przy sprzątaniu wpadła mi w ręce książeczka, a mianowicie „LIST do Rodzin Ojca Św. Jana Pawła II”.

    Kochani rok 1994 był Rokiem Rodziny ustanowionej przez naszego ukochanego Świętego Jana Pawła II ,a w 2014 roku, 20 lat póżniej jest degradacja rodziny. a promocja wiadomo czego.

    Papież Jan Paweł II i Benedykt XVI stawiali na rodzinę A teraz co się dzieje???? 20 lat póżniej robi się wszystko aby zniszczyć to co jest najlepsze.

    @ Halina ma rację, szatan robi wszystko aby zniszczyć nasze rodziny. Ma rację również w tym, że rodziny aby mogły funkcjonować, to muszą przyjąć cechy i wartości Św. Rodziny z Nazaretu. Ale sęk jest w tym , że nasze rządy robią wszystko, włącznie z tym, że promuje się rozbicie rodzin. Nawet są dodatki dla matek samotnie wychowujących dzieci i nie tylko. Mam na myśli sztuczne rozwody, aby tylko matki dostawały kasę a mieszkają razem. Dla mnie takie coś jest chore. Ale tak się niestety dzieje.

    Masz rację @ Halino, przeklęty szatan robi wszystko aby pogrążyć człowieka.

    • MM said

      Może dokończę, w ten sposób:
      przeklęty szatan robi wszystko aby pogrążyć człowieka, ale my mamy wiarę, nadzieję i miłość, a tego jemu brakuje .
      Wierzę że z Panem Bogiem przegra sromotnie.

      Króluj nam Chryste

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: