Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Październik 28th, 2014

Skutkiem Synodu – Za trzy, cztery dekady rodzina wyginie

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 października 2014


„Jeśli Kościół będzie tylko wychodził do świata, to przestanie być atrakcyjny, nie będzie już stawiał pytań” – tak włoski socjolog Roberto Volpi komentuje zakończony niedawno synod biskupów o rodzinie.

rodziJego zdaniem największego wsparcia potrzebują tak zwane rodziny o wysokim stopniu odpowiedzialności, czyli te, które decydują się na wychowanie dzieci. – One są dzisiaj najbardziej pokrzywdzone, a faktyczne zrównywanie ich z innymi związkami jest zgubne dla społeczeństwa – mówi Volpi dla agencji SIR .

Zastrzega, że nie ocenia synodu z pozycji „laickiej”. Przestrzega jednak biskupów, by nie łudzili się, że wolne związki zrekompensują brak małżeństw. Jego zdaniem równouprawnianie wszystkich związków sprawi, że za trzy, cztery dekady rodzina po prostu wyginie. „Dziś rodzina jest przegrana, trzeba przywrócić moc samej idei rodziny” – podkreśla Roberto Volpi.

ed/Radio Watykańskie 

Reklamy

Posted in Kościół, Nasz smutny czas | Otagowane: , , , | 34 Komentarze »

Duchowny z Opus Dei: prawo do życia to „prawda relatywna”!

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 października 2014


Ks. Carreras, wpływowy duchowny promujący inicjatywę „Katoliccy Blogerzy razem z Papieżem”,( skąd my to znamy)

Ks. Joan Carreras, członek prałatury personalnej Opus Dei, stwierdził w artykule, że „uparta obrona prawa do życia, tak jakby to była prawda absolutna, nie jest podejściem realistycznym i dlatego nie opiera się na Ewangelii. To prosta i zwyczajna ideologia”. Hiszpański duchowny zaatakował… obrońców życia.

Ks. Carreras, wpływowy duchowny promujący inicjatywę „Katoliccy Blogerzy razem z Papieżem”, opublikował na swoim blogu „Nupcias de Dios” wpis w którym przedstawia prawo do życia jako „prawdę relatywną”. „Absolutną” obronę życia określił jako ideologię, obrońców życia nazywając przy tym fundamentalistami.

Duchowny z Opus Dei argumentuje, że w katolicyzmie istnieje tylko jedna prawda absolutna: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). „Inne prawdy, włączając w to życie i prawo do życia, są relatywne. Tylko tak można zapobiec popadaniu wiernych w fundamentalizm, bez względu na jego charakter” – twierdzi ks. Carreras. Pytając o to, w jaki sposób społeczeństwo odwróciło się od życia, przestało dostrzegać horroru aborcji, duchowny udziela zaskakującej odpowiedzi. „Wyjaśnienia nie należy szukać tylko w rzeczywistości grzechu i zaciemnieniu świadomości, które przynosi. Należy go szukać także w upartej obronie prawa do życia, jakby to była prawda absolutna”.

„Życie nie jest prawdą absolutna. Absolutny charakter posiada znaczenie, jakie nadajemy życiu: otwarcie na wieczność, a tę może odnaleźć każdy, o ile rozumuje rozsądnie i nie jest zaślepiony ideologią tego, czy innego rodzaju” – kontynuuje. Ks. Joan Carreras tłumaczy przy tym, że „tak życie, jak i prawo do życia, są prawdami relatywnymi, które należy poruszać w kontekście ewangelizacji”. O jaki dokładnie kontekst chodzi? Jaki jest jego związek z Objawieniem i nauczaniem Kościoła na przestrzeni wieków? Tego duchowny nie tłumaczy, liczy się jedynie sprzeciw wobec „fundamentalistów” broniących tych, którzy sami obronić się nie mogą.

Duchowny stwierdza, że „w tych dniach obserwujemy ataki fundamentalistów na katolików, którzy z czystym sumieniem korzystają z politycznej wolności. Inni katolicy mówią im jak powinni bądź nie powinni głosować. Bądź wymagają od nich, by zrzekali się zajmowanych stanowisk i przywództwa w głównych partiach, które poddały się w zakresie obrony niewinnego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci”. W ten sposób Ks. Joan Carreras wspiera Partię Ludową, która złamała w ostatnim czasie jedną z przedwyborczych obietnic. Jak ogłosił premier Mariano Rajoy, projekt wprowadzający szerszą ochronę życia nienarodzonych dzieci nie zostanie nawet poddany pod głosowanie.

Sam artykuł opatrzony został… fotografią islamskiego bojownika. Przekaz jest bardzo prosty. Katolicy, którzy wymagają od katolickich polityków realizacji składanych obietnic i prezentowania spójnej postawy w życiu publicznym są jak… terroryści z Islamskiego Państwa. A to porównanie po które coraz częściej sięga „kościelna” lewica.

W perspektywie ks. Carrerasa katolicy od 2 tysięcy lat są „fundamentalistami”. Byli nimi święci, mistycy i papieże. „Fundamentalistą” był także św. Jan Paweł II. Wystarczy sięgnąć do Jego nauczania, na przykład do encykliki „Evangelium Vitae”, skierowanej do biskupów, kapłanów, świeckich i wszystkich ludzi… dobrej woli.

Jeśli tak wielką uwagę zwraca się na szacunek dla każdego życia, nawet dla życia przestępcy i niesprawiedliwego napastnika, to przykazanie „nie zabijaj” ma wartość absolutną w odniesieniu do osoby niewinnej, i to tym bardziej wówczas, gdy jest to człowiek słaby i bezbronny, który jedynie w absolutnej mocy Bożego przykazania znajduje radykalną obronę przed samowolą i przemocą innych.

Istotnie, absolutna nienaruszalność niewinnego życia ludzkiego jest prawdą moralną bezpośrednio wynikającą z nauczania Pisma Świętego, niezmiennie uznawaną przez Tradycję Kościoła i jednomyślnie głoszoną przez jego Magisterium – czytamy w „Evangelium Vitae”. Ta jednomyślność jest oczywistym owocem owego „nadprzyrodzonego zmysłu wiary”, wzbudzonego i umacnianego przez Ducha Świętego, który chroni od błędu Lud Boży, gdy „ujawnia on swą powszechną zgodność w sprawach wiary i obyczajów”.

Źródło: pch24.pl

Posted in Kościół | Otagowane: , , | 28 Komentarzy »

STYGMATYCZKA

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 października 2014


WANDA BONISZEWSKA

Urodziła się w 1907 roku. Trzy siostry Boniszewskiej wstąpiły do zgromadzenia ona też chciała. Wybrała siostry od aniołów. W Wielki Czwartek 1934 roku, gdy w nocy modliła się w łóżku, ujrzała Chrystusa konającego. Przed Bożym Narodzeniem poczuła podczas spowiedzi przeszywający ból w stopach, dłoniach i boku. Krew! Jedna z sióstr, Rozalia, przykładała do ran płótna sześć razy złożone, jednak i tak przesiąkały: „Widziałam, jak w czasie przeżyć z rąk i nóg krew żywo tryskała. Płynęła z oczu i często z głowy”. Otwierała się też rana na prawym boku, prawe ramię miała starte do krwi, a tułów, pokryty szramami. Mówią, że brała na siebie choroby innych (po uratowaniu kapłana przed powieszeniem miała, na szyi powróz), lewitowała podczas modlitwy, znała przyszłość, miesiącami nie jadała… Zgromadzenie nie, traktowało tego poważnie, i Siostry odnosiły się z rezerwą, matka przełożona radziła modlić się o cofnięcie ran.

Siostra Wanda Boniszewska obdarzona została przez Boga wieloma szczególnymi darami.. Szanowała każdego człowieka bez względu na to kim on był, bo Bóg go szanuje i kocha. Chyba szczególnie rozumiała słowa Chrystusa: „Coście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mniecie uczynili”. Na swoich, jakże słabych fizycznie ramionach, w swoim mizernym fizycznie ciele, nosiła przez całe długie, bardzo długie życie, cierpienie Chrystusa, by braciom najmniejszym ulżyć, by pomóc im do zbawienia. Podejrzewano też żylaki, nerwicę, psychozę na krzyż, nieznaną chorobę. W 1944 r. trafiła do przytułku dla nieuleczalnie chorych. W latach 1950 1956 (stygmaty pojawiały się już nieregularnie) siedziała w więzieniu w Wierchnij Uralu, gdzie kopano ją, bito, rażono prądem i drwiono: „Ot i święta, kuglarka”, „Wyleczyć was nie potrafi żadna medycyna”. W 1958 r., po repatriacji, skierowano ja do szpitala psychiatrycznego, a do akt dołączono fotografię rąk z podpisem: „Przejaw szarlatanerii”. W 1980 r. sama pisała: „Sześć lat nie było oznak, tylko rana boku i głowy pozostały ból także”. W 1988 r. zamieszkała w domu zgromadzenia w Konstancinie: o przeszłości milczano, ale siostry zauważyły na dłoniach małe ślady.

Lubiła nazywać siebie Konwalią. Od nielicznych, którzy znali jej tajemnicę, żądała milczenia. Dopóki żyje. W dworku sióstr od aniołów w największym pokoju była kaplica publiczna. Tutaj siostra Wanda składa na ołtarzu list do Jezusa (rok 1938). Niech znikną zewnętrzne objawy stygmatów, ból niech pozostanie.

Porządkowała kwiaty na ołtarzu; z naręczem zeschłych konwalii idzie do ogrodu. Nagle słyszy głos: – Oto jesteś własnością moją… Siostra Przełożona tak o Niej powie:
-„Specjalnego wrażenia nie zrobiła. Coś jednak wyróżniało ją od innych (…). Głowę i czarne oczy trzymała opuszczone w dół”.

Wielki Tydzień 1942 roku, siostra Wanda przez kwadrans jakby umierała. Rok później kapelan sumuje spostrzeżenia: całe ciało coraz bardziej bolesne, głowa w guzach, miejsca „gwoździ” tak ją bolą, że stąpać nie może. Ekstazy występują już nie tylko w czwartki i piątki, lecz co dzień. Od południa chora popada w stan półświadomości. Pokarmu nie spożywa, bo gdy coś zje, wymiotuje. Podczas ekstaz temperatura ciała lekko podwyższona. Puls przyspieszony. Żadnych grymasów, nienaturalnych spojrzeń, dziwacznych ruchów, charczeń, jęków, krzyków. Czasem zgrzyt zębów. Ogólnie odrętwiała, usta spieczone, nie biorą udziału w mowie, brak śliny, słowa gardłowe.
– Gdzie siostra jest w tej chwili?

– U stóp krzyża.

– Za kogo siostra dziś ma cierpieć?

– Za tych, co nie chcą przyjąć krzyża.
Pytana o swe przeżycia odpowiada powściągliwie: kiedy dusza łączy się z Chrystusem, to jest tak, jakby ujmowała rąbek nieba.
Jeszcze jako dziewczyna w wieku około 12 lat w kaplicy usłyszała głos

-„Mam zamiar uczynić z ciebie ofiarę”.
Na pierwszych stronach swego pamiętnika prosiła:

-„Duchu Święty, oświeć mój rozum”
Napisała wiersz

-„Ja depcę marne radości tej ziemi.
Odtrącam czarę słodyczy.
I tęsknię tylko za cierniami Twymi Twoich pożądam goryczy.
I w krwawe tylko przystrojona róże.
Na Twoje stanę wezwanie.
W wybranym umieścisz mię chórze.
Przy stopach Twoich o Panie”.

Szatan dręczy Ją coraz intensywniej ,miewa wizje. Zwątpienie napełnia jej duszę, Wanda słyszy zgrzyty, śmiechy… Myśli: to piekło się cieszy! Znów ciemność. Widzi księdza z Syberii, on chce popełnić samobójstwo, Wanda walczy o niego w modlitwie. Duszenie za gardło (na jej ciele znaleziono potem ślady – jakby po grubym sznurze). Szatan przekonuje ją, że jeśli chce oddalić grzechy od kapłanów, to ma je wziąć na siebie. Czyli… popełnić! Przeżywa okropne katusze. Trafia do więzienia stalinowskiego gdzie Ją bito i poniżano, błaga o przebaczenie dla swoich oprawców. Jeden w szczególny sposób znęca się nad siostra Wandą, potem gdy umiera Stalin, oprawca staje się więźniem. Za pomocą grypsu błaga Ją o przebaczenie. Niedługo potem w więzieniu słyszy głos Pana:

„-Chcę, abyś konała tak długo, jak długo można, aby przebłagać mój gniew. Gdy świat zachłyśnie się gorącą krwią, ja chcę zachłysnąć się pragnieniem świętości dusz mnie poświęconych. Konanie twoje przedłużę do ostatecznej męki… Cierp, moje Piórko”.

Tak rozumiała swoje powołanie: im więcej cierpienia, tym więcej łaski. Zmarła 2 marca 2003 roku w wieku 96 lat.

Kliknij i koniecznie oglądaj cały film

Kliknij i czytaj – Ukryta stygmatyczka , Siostra Wanda Boniszewska (1907 – 2003)

O Wandzie Boniszewskiej na naszym blogu w 2010 r.

Życie na krzyżuW trzecią rocznicę śmiercis. Wandy Boniszewskiej

Posted in Film, Objawienia, Patriotyzm, Proroctwa, Prześladowanie Chrześcijan | Otagowane: , | 61 Komentarzy »