Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Duchowny z Opus Dei: prawo do życia to „prawda relatywna”!

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Październik 2014

Ks. Carreras, wpływowy duchowny promujący inicjatywę „Katoliccy Blogerzy razem z Papieżem”,( skąd my to znamy)

Ks. Joan Carreras, członek prałatury personalnej Opus Dei, stwierdził w artykule, że „uparta obrona prawa do życia, tak jakby to była prawda absolutna, nie jest podejściem realistycznym i dlatego nie opiera się na Ewangelii. To prosta i zwyczajna ideologia”. Hiszpański duchowny zaatakował… obrońców życia.

Ks. Carreras, wpływowy duchowny promujący inicjatywę „Katoliccy Blogerzy razem z Papieżem”, opublikował na swoim blogu „Nupcias de Dios” wpis w którym przedstawia prawo do życia jako „prawdę relatywną”. „Absolutną” obronę życia określił jako ideologię, obrońców życia nazywając przy tym fundamentalistami.

Duchowny z Opus Dei argumentuje, że w katolicyzmie istnieje tylko jedna prawda absolutna: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). „Inne prawdy, włączając w to życie i prawo do życia, są relatywne. Tylko tak można zapobiec popadaniu wiernych w fundamentalizm, bez względu na jego charakter” – twierdzi ks. Carreras. Pytając o to, w jaki sposób społeczeństwo odwróciło się od życia, przestało dostrzegać horroru aborcji, duchowny udziela zaskakującej odpowiedzi. „Wyjaśnienia nie należy szukać tylko w rzeczywistości grzechu i zaciemnieniu świadomości, które przynosi. Należy go szukać także w upartej obronie prawa do życia, jakby to była prawda absolutna”.

„Życie nie jest prawdą absolutna. Absolutny charakter posiada znaczenie, jakie nadajemy życiu: otwarcie na wieczność, a tę może odnaleźć każdy, o ile rozumuje rozsądnie i nie jest zaślepiony ideologią tego, czy innego rodzaju” – kontynuuje. Ks. Joan Carreras tłumaczy przy tym, że „tak życie, jak i prawo do życia, są prawdami relatywnymi, które należy poruszać w kontekście ewangelizacji”. O jaki dokładnie kontekst chodzi? Jaki jest jego związek z Objawieniem i nauczaniem Kościoła na przestrzeni wieków? Tego duchowny nie tłumaczy, liczy się jedynie sprzeciw wobec „fundamentalistów” broniących tych, którzy sami obronić się nie mogą.

Duchowny stwierdza, że „w tych dniach obserwujemy ataki fundamentalistów na katolików, którzy z czystym sumieniem korzystają z politycznej wolności. Inni katolicy mówią im jak powinni bądź nie powinni głosować. Bądź wymagają od nich, by zrzekali się zajmowanych stanowisk i przywództwa w głównych partiach, które poddały się w zakresie obrony niewinnego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci”. W ten sposób Ks. Joan Carreras wspiera Partię Ludową, która złamała w ostatnim czasie jedną z przedwyborczych obietnic. Jak ogłosił premier Mariano Rajoy, projekt wprowadzający szerszą ochronę życia nienarodzonych dzieci nie zostanie nawet poddany pod głosowanie.

Sam artykuł opatrzony został… fotografią islamskiego bojownika. Przekaz jest bardzo prosty. Katolicy, którzy wymagają od katolickich polityków realizacji składanych obietnic i prezentowania spójnej postawy w życiu publicznym są jak… terroryści z Islamskiego Państwa. A to porównanie po które coraz częściej sięga „kościelna” lewica.

W perspektywie ks. Carrerasa katolicy od 2 tysięcy lat są „fundamentalistami”. Byli nimi święci, mistycy i papieże. „Fundamentalistą” był także św. Jan Paweł II. Wystarczy sięgnąć do Jego nauczania, na przykład do encykliki „Evangelium Vitae”, skierowanej do biskupów, kapłanów, świeckich i wszystkich ludzi… dobrej woli.

Jeśli tak wielką uwagę zwraca się na szacunek dla każdego życia, nawet dla życia przestępcy i niesprawiedliwego napastnika, to przykazanie „nie zabijaj” ma wartość absolutną w odniesieniu do osoby niewinnej, i to tym bardziej wówczas, gdy jest to człowiek słaby i bezbronny, który jedynie w absolutnej mocy Bożego przykazania znajduje radykalną obronę przed samowolą i przemocą innych.

Istotnie, absolutna nienaruszalność niewinnego życia ludzkiego jest prawdą moralną bezpośrednio wynikającą z nauczania Pisma Świętego, niezmiennie uznawaną przez Tradycję Kościoła i jednomyślnie głoszoną przez jego Magisterium – czytamy w „Evangelium Vitae”. Ta jednomyślność jest oczywistym owocem owego „nadprzyrodzonego zmysłu wiary”, wzbudzonego i umacnianego przez Ducha Świętego, który chroni od błędu Lud Boży, gdy „ujawnia on swą powszechną zgodność w sprawach wiary i obyczajów”.

Źródło: pch24.pl

Odpowiedzi: 28 to “Duchowny z Opus Dei: prawo do życia to „prawda relatywna”!”

  1. Dzieckonmp said

    Bardzo to smutne co Franciszek zrobił z naszym Kościołem.

    http://tnij.org/aubu4yl

    • mentronik said

      Rzeczywiscie oredzia Marii sprawdzaja sie na naszych oczach . Ja osobiscie sledze je od poltora roku i jestem pod ich ogromnym wrazeniem . Czuje ze pochodza od Najwyzszego bo sa przekazywane w tak piekny sposob . Z miloscia do nas marnych grzesznych istot ktore powolal do zycia . Bardzo boli to ze tak malo ludzi interesuje sie ich przekazem. Podziwiam admina za prowadzenie bloga mimo wielu przeszkod jakie spotyka na swojej drodze. A mimo to trwa wzmocniony przeciwnosciami losu bo wie ze uczestniczy w realizacji planu Bozego . Popieram ze z wynaturzeniami trzeba walczyc modlitwa bo co innego nam pozostaje . Mam nadzieje p. Bronku ze wszystkie te sprawy sadowe z pederastami w tle dobiegna konca zastopuja nekanie twojej osoby raz na zawsze. Pozdrawiam

    • Powiew ze wschodu said

      Znaczenie sakramentów Małżeństwa i Pierwszej Komunii Świętej
      środa, 6 lipca 2011, godz. 15.30
      Moja ukochana córko, spójrz, jak wiara Moich dzieci zaczyna rosnąć i kwitnąć. Chociaż istnieje wiele ciemności na świecie, to światło moich czcicieli jest coraz jaśniejsze z powodu płomienia Ducha Świętego, który zstąpił na cały świat. Moja córko, chcę, abyś przypominała wszystkim Moim zwolennikom o znaczeniu modlitwy, która może złagodzić cierpienia na świecie. Wasze modlitwy pomogą uniknąć przepowiedzianych globalnych katastrof. Modlitwa łagodzi najpotężniejsze zagrożenia, a jeśli jest odmawiana za innych, powoduje odzew.
      Choć jestem zadowolony z tych, którzy mają silną wiarę, to zasmucają Mnie ci, którzy nie chcą przyjąć Mojego Boskiego Światła i odrzucają prawdę. Dużo ludzi błądzi teraz po świecie jak odurzeni. Nic nie przynosi im pokoju. Nic nie przynosi im radości. Żadna ilość materialnych przyjemności nie łagodzi bólu. Ich puste dusze są zagubione. Proszę, módlcie się za nich.
      Moja córko, proszę o modlitwę za mojego zastępcę, papieża Benedykta, ponieważ jest otoczony przez masońskie siły, które teraz dokładają wszelkich starań, by go zdetronizować. Te złe siły infiltrują mój Kościół od II Soboru Watykańskiego i zniekształcają Moją naukę. Wiele ich praktyk zostało przyjętych, ranią Mnie one — szczególnie udzielanie Eucharystii przez laików. Przez te nowe regulacje, wprowadzone do współczesnego społeczeństwa, okazuje się Mnie i Mojemu Ojcu Przedwiecznemu tak wielki brak szacunku, że chce Mi się płakać z żalu.
      Najświętsza Eucharystia może być otrzymywana wyłącznie na język i nie może być udzielana przez nieczystego (nie kapłana) człowieka. Ale to właśnie Moi wyświęceni słudzy wprowadzili tu zmiany. Przepisy te nie zostały zatwierdzone z Mojego natchnienia. Moi kapłani wchodzą na drogę zła, czyniąc inaczej, niż nakazuje Moja nauka przekazana przez Apostołów.
      Dziś nie podchodzi się do ustanowionych Sakramentów zbyt poważnie, dotyczy to szczególnie przygotowujących się do ślubu i Pierwszej Komunii Świętej.
      Sakrament małżeństwa winien być traktowany bardzo poważnie. Nie zapominajcie, że jest Sakramentem zawieranym w obecności Boga Ojca. Dla wielu ślub obraca się wyłącznie wokół zewnętrznego blichtru i parady. Wiele osób, które zawierają Sakrament małżeństwa, nie rozpoznaje jego znaczenia. Wiele łamie złożone śluby tak łatwo. Dlaczego oni to robią? Dlaczego wypowiadają słowa przysięgi bez pokrycia ich później czynami i zawarłszy święty związek odchodzą od siebie?
      To jest kpina z tego wielkiego aktu zjednoczenia, któremu pobłogosławił Mój Ojciec Przedwieczny. Dużo ludzi nie przestrzega Woli Mojego Ojca, który zabrania rozbijania takiego związku. Tak wielu się rozwodzi, co jest prawem nieuznawanym przez Mojego Ojca. Rozwód to łatwy sposób, by uciec od swoich obowiązków. Wszystkie małżeństwa zapisywane są w niebie. Żaden człowiek nie może niszczyć tego związku bez ranienia Mojego Ojca.
      Pierwsza Komunia Święta
      Pierwsze przyjęcie Mojego Ciała w Sakramencie Eucharystii jest kolejnym przykładem, jak jestem wyśmiewany. Tak wielu rodziców nie pojmuje znaczenia faktu, że ich dzieci otrzymują Chleb Życia. Więcej zachodu i dbałości wkładają wcześniej w to, jak ich dzieci będą ubrane, niż w objaśnienie, jak Cudowny Dar otrzymają. Ten dar doprowadzi ich do zbawienia. Materialny aspekt, który otacza to zdarzenie, nie ma nic wspólnego z ich duszą. Smutkiem napawa Mnie to, że nikt nie mówi tym małym dzieciom o Mnie. Miłość, jaką mam dla nich, jest wszechogarniająca. Jeśli przyjmują Najświętszą Eucharystię ze świadomością jej znaczenia, wówczas ich dusze wzmacniają się i oczyszczają. Im częściej przyjmują Mnie w ten sposób, tym silniejsza będzie ich wiara.
      Nie zapominajcie, że bez sakramentów wasza wiara jest słaba. Po pewnym czasie, bez płynącego z nich Mojego błogosławieństwa, wasza dusza zapada w uśpienie. Cała wiara we Mnie i Mojego Ojca Przedwiecznego stopniowo zanika, pozostaje jedynie mała iskierka, która wybucha od czasu do czasu. Wróćcie do Mnie przez sakramenty. Złóżcie hołd i okażcie należny dla sakramentów szacunek, a znowu poczujecie Moją prawdziwą obecność. Nie zapominajcie, że sakramenty są pożywieniem niezbędnym waszym duszom do życia wiecznego — nie zostały ustanowione bez powodu. Bez nich wasza dusza umrze. Kocham was wszystkich. Proszę, przybliżajcie się do Mnie, okazując szacunek sakramentom, które są darem od Boga Ojca dla was.
      Wasz kochający Zbawiciel
      Jezus Chrystus
      Król ludzkości

    • Apostoł Różańca said

      UWAGA… rusza internetowe Radio Różaniec! Zapraszam! „RADIO RÓŻANIEC” NADAJE

      http://pompejanska.rosemaria.pl/2014/10/radio-rozaniec-nadaje/

  2. mentronik said

    Wklejam bo to bardzo interesujace poszukiwanie prawdy na temat hollywoodu ktory jest tak przesiakniety ideologia masonska . Wszystko na przykladzie filmu o wszystko mowiacym tytule Lucy.
    Cale to devilwood juz sie nie ukrywa z tym ze posrod nas zyja upadle anioly a mimo to niedospryt mozgowy dopada odbiorce takiego dziela jak ten film . Pozdrawiam kumatych w temacie . Z Bogiem

  3. KRYSTYNA said

    Franciszek i Kasper – współcześni faryzeusze

    Spór między faryzeuszami i Jezusem bywa przeinaczany. To faryzeusze, przez swoje techniczne zniekształcenia znaczenia słów prawa, opowiadali się za minimalistyczną zgodnością z prawem naturalnym i prawem Bożym. W rzeczywistości jednak to Jezus przyszedł, by zażądać bardziej rygorystycznego przestrzegania Prawa i Proroków.

    Być może masz doświadczenie podobnego ataku ad hominem, takiego, jak ja miałem, po tym, kiedy po prostu wypowiedziałem i broniłem bardzo prostego dogmatu o małżeństwie, który był podtrzymywany przez katolików wszędzie i zawsze (przynajmniej zanim gnostycka wyrocznia kardynała Kaspera zaczęła być szerzej znana). Małżeństwo to związek jednego mężczyzny i jednej kobiety, a więź ta jest przerwana jedynie przez śmierć jednego z małżonków. Nasi dziadkowie uważałby za wykluczone, że takie proste i podstawowe stwierdzenie może stać się źródłem kpin i prześladowań ze strony innych katolików. Jednak dzisiaj jest duże prawdopodobieństwo, że wypowiadając tę prawdę, będzie się miało do czynienia z czymś w rodzaju: „Jesteście jak faryzeusze. Chrystus przyszedł, aby przynieść miłosierdzie, a faryzeusze uparcie trzymali się litery prawa, nie przyjmując nowego Chrystusowego ducha miłosierdzia. Podobnie jak dawniej faryzeusze, uparcie odmawiacie prawa miłosierdzia, które Franciszek chce promować”.

    (źródło: początek artykułu Francis and Kasper: The Modern Pharisees autorstwa Brian M. McCall zamieszczonego w The Remnant. Cały artykuł po angielsku dostępny pod wskazanym linkiem.)

    http://franciszekfalszywyprorok.wordpress.com/2014/10/28/franciszek-i-kasper-wspolczesni-faryzeusze/#more-723

    CHRISTUS VINCIT, CHRISTUS REGNAT, CHRISTUS IMPERAT !!!
    ______________________________________________________

  4. Dawid said

    http://beforeitsnews.com/alternative/2014/10/obama-coup-prior-to-nov-4-election-white-house-lockdown-cover-for-installation-of-weapons-and-explosives-3051822.html

    W czasie wyborów biały dom może pierdyknąć…..

  5. nadzieja said

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Papiez-Franciszek-Bog-nie-ma-magicznej-rozdzki,wid,16993385,wiadomosc.html?ticaid=113b45&_ticrsn=3

  6. nadzieja said

    Bardzo proszę o modlitwę za mnie i za moją rodzinę, ponieważ dopadł mnie kryzys wiary.

    • KRYSTYNA said

      Ave Maria, gratia plena, Dominus Tecum, benedicta Tu in mulieribus et benedictus fructus ventris Tui, Jesus. Sancta Maria, Mater Dei ora pro nobis peccatoribus, nunc et in hora mortis nostrae. Amen.

    • małgosia MK said

      Nadzieja
      Proszę przeczytaj List do Hebrajczyków 11,1
      Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Hbr 11, 1
      http://fara.sanok.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=265:wiara-jest-pork-tych-dobr-ktorych-si-spodziewamy&catid=6:czytelnia
      Obiecuję Ci modlitwę!

    • kasia1 said

      będę Cię wspomagać modlitwą,ale ten kryzys to znak że myślisz,poszukujesz.Patrz na Krzyż.

    • Piotr2 said

      Święty Judo Tadeuszu, potężny mój Obrońco i opiekunie, w trosce i opuszczeniu oddaję się Twej cudownej opiece.
      Wdzięczny Ci jestem za wszystkie łaski, jakie dla mnie już wyjednałeś, a proszę Cię
      i nadal wspieraj mnie w pracy, pocieszaj w smutku, strzeż przed pokusą. Bądź moją mocą w trudnościach, osłoną w niebezpieczeństwach.
      Spraw, abym z Bogiem się budził i z Bogiem szedł na spoczynek.
      Dzień po dniu prowadź mnie coraz bliżej Serca Jezusowego, abym spoczął w Nim po trudach i walkach życia, a zamiast miłości własnej, pychy i zniechęcenia, niech w mym sercu zapanuje miłość, ofiarność i pokora. Amen.

      Bądź dobrej myśli i wiedz, że tutaj zawsze znajdziesz wsparcie.

      Króluj nam Chryste.

    • szafirek said

      Nadziejo, może to nie kryzys wiary a ciemność duszy,z resztą nie wiem czy to nie to samo? Każdy może to przechodzić. Nie wiem czy sama teraz tego nie przechodzę, czuje jakby mnie całkowicie Pan Bóg opuścił,wszystko,wszystko całkowicie wydaje mi się smutne i okropne i czuje sie jakbym całkiem sama była i w samej sobie widzę same złe rzeczy.Modlitwa ciężko idzie, bardzo ciężko i myslę po co się modlę jak taka modlitwa na siłę pewnie Boga obraża.Wszystko żle😦 chwilami jest okropnie.Jak przeczytałam wczoraj twój wpis chciałam Cie jakoś pocieszyć, na myśl przyszło właśnie ,że może to ciemność duszy,że sama tak jakos się czuje dziwnie i znalazłam takie opracowanie, przeczytaj, mnie troche podbudowało,ze to minie.
      Pozdrawiam serdecznie.Musi byc dobrze.
      Z Panem Bogiem i Maryją

      „NIE CZEKAJCIE, AŻ BĘDZIECIE LEPSI

      W zapiskach siostry Faustyny jest pewien tekst, który wstrząsa do głębi czytającym go człowiekiem. To nieprawdopodobne, że takie słowa zostały zapisane. Tekst nie jest krótki, nie jest zatem zapisem iluzji, czy chwilowego olśnienia. Jest to opis całej serii przeżyć, dokonany po pewnym czasie od chwili, kiedy się zdarzyły. Może gdy ktoś kiedyś spojrzy w swoje własne życiowe zapiski, zauważy pewne podobieństwa. Bo to, co w skondensowanej, intensywnej formie przeżyła siostra Faustyna, w gruncie rzeczy dotyczy każdego z nas. Idziemy do Boga takimi samymi ścieżkami, takimi samymi etapami. Może innymi co do formy, ale treść jest ta sama.

      PRZYGOTOWANIE

      Pisze siostra Faustyna: „W początku Bóg daje się poznać jako świętość, sprawiedliwość i dobroć, czyli miłosierdzie. Dusza nie naraz to wszystko poznaje, ale w poszczególnych błyskach, czyli zbliżeniach się Boga. I nie trwa to długo, bo nie zniosłaby tego światła.” *
      „Dusza” to siostra Faustyna, ona sama tak o sobie pisze. Taki jest wstęp, uwertura. Te „błyski” czasem bardzo przeszkadzają w modlitwie – w tej naszej „normalnej” modlitwie. Właściwie nie ma podstaw, by sądzić, że nie zdarzają się każdemu. Być może są jakieś osoby, które ich nie doświadczają, a może tylko trudno im je rozpoznać. U każdego z nas te doświadczenia wyglądają nieco inaczej. Skarżyła się kiedyś starsza osoba: modlę się na różańcu, mówię Ojcze nasz i w momencie kiedy wypowiadam: bądź wola Twoja, tak się zamyślam nad tymi słowami, że przerywam różaniec. I ta osoba martwiła się, że się nie modli. A właśnie wtedy się modliła.
      „Błyski” mogą więc u każdego inaczej wyglądać. Powoli jednak zastępują dawniejszą modlitwę. Może dojść do takiego natężenia owych przejaśnień, że człowiek daremnie będzie się silił i zmuszał do dawniejszej modlitwy. „Błysk” poznania Boga rozpala gorliwością, żarliwością i miłością do Boga. Nie ma wątpliwości, że jest to miłość i że jest to miłość do Boga. Istnieje jednak jeden problem. W tym samym błysku światła, w którym Bóg daje nam poznać Siebie, obnaża również nasze nieczyste wnętrze. Dusza czuje się więc zatrwożona. Warto zwrócić uwagę na słowa, które w opisie siostry Faustyny odmalowują stan psychiczny człowieka: zatrwożenie jest rzeczywiście wielkie, ale rozpalenie i porwanie ku Bogu również. W błyskach światła dusza coraz bardziej się krystalizuje. Światło staje się coraz bardziej przenikliwe, człowiek coraz bardziej przejrzysty. Nawet na tym wczesnym etapie potrzebne są wierność i męstwo. Męstwo po to, żeby wytrzymać zagrożenie: jak ja wyglądam, tam w środku.
      Kiedy mija ten etap pierwszego wprowadzenia, Bóg obdarza człowieka pociechami. Dusza wchodzi w wielką zażyłość z Bogiem i cieszy się niezmiernie. Myśli, że już osiągnęła „przeznaczony jej stopień doskonałości”. I teraz ważna uwaga siostry Faustyny: „bo błędy i wady są w niej uśpione, a ona myśli, że już ich nie ma. Nic jej się trudnym nie wydaje, na wszystko jest gotowa. Zaczyna się pogrążać w Bogu i kosztować rozkoszy z Bogiem.” Czas spędzony wówczas na modlitwie jest fantastyczny. Człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, że mogą przyjść próby i doświadczenia. Nie wie, że ten „miodowy miesiąc” nie trwa długo. Nadejdą wkrótce inne chwile.

      CIEMNOŚĆ
      Będą to chwile trudne. Miłość człowieka nie jest jeszcze wystarczająca, Bóg domaga się miłości wyższej. W opisie siostry Faustyny wygląda to tak: „Dusza nagle traci obecność Bożą. Powstają wtedy, podnoszą głowę wszystkie błędy i wady, z którymi musi toczyć zacięty bój. Wszystkie błędy podnoszą głowę, ale czujność jej jest wielka. Na miejsce dawnej obecności Bożej wstąpiła oschłość i posucha duchowa.”
      Teraz modlitwa już „nie smakuje”, różne praktyki, ćwiczenia duchowe „nie leżą” człowiekowi. Nie może się modlić ani tak jak dawniej, ani tak, jakby chciał w przyszłości. Rzuca się na wszystkie strony i nie znajduje zadowolenia. Bóg się przed nim ukrył. Po pierwszym zasmakowaniu Boga, to co stworzone, co ziemskie nie może zaspokoić ani pocieszyć. Stopniowo człowiek traci również poczucie darów Bożych. Najpierw stracił poczucie obecności Bożej, teraz traci poczucie darów Bożych. Ciemność zapada w całej duszy. Siostra Faustyna pisze, że w tym momencie zaczyna się udręka nie do pojęcia. „Dusza starała się przedstawić stan swej duszy spowiednikowi, lecz nie została zrozumiana. Zapada jeszcze w większe niepokoje”. Teraz następuje fragment, który przywodzi na myśl Księgę Hioba. „Szatan zaczyna swe dzieło. Wiara zostaje w ogniu i walka tu jest wielka, dusza robi wysiłki, trwa aktem woli przy Bogu”.
      Aktem woli. Czy wiemy, co to znaczy? To znaczy, że wszystko inne w środku wygasa. Nie ma nic: popiół, żużel, absolutna pustka, ciemność i jedyne co zostaje to owo: chcę Boga. Tylko akt woli: chcę, kocham, ufam. Nic więcej. „Szatan posuwa się z dopuszczenia Bożego jeszcze dalej. Nadzieja i miłość jest w doświadczeniu”. Zdania pisane krwią. „Duszę wspiera Bóg, niejako potajemnie, ona o tym nie wie, bo inaczej niepodobna jest ostać się.”

      Ktoś napisał, że są dwa rodzaje trudności życiowych w drodze do Boga: próba i pokusa. Nazwa nie jest ważna, jest umowna. Ważne jest, że zwycięskie przeżycie próby powoduje, że jesteśmy duży kawałek drogi do przodu. Natomiast po zwycięskim przeżyciu pokusy stwierdzamy, że jesteśmy piętro albo kilka pięter wyżej. Zmienia się poziom, na którym funkcjonujemy.

      Straszne są te pokusy, o których pisze Faustyna. Wielu może pomyśleć, że dialog z szatanem to fikcja. Ale są takie głosy w człowieku. „Szatan jej mówi – patrz, nikt cię nie zrozumie, po co mówić o tym wszystkim? Brzmią w jej uszach słowa, których ona się przeraża i zdaje się jej, że je wymawia przeciw Bogu. Widzi to, czego by widzieć nie chciała. Słyszy to, czego słyszeć nie chce, a jest to straszne w takich chwilach nie mieć doświadczonego spowiednika. Sama dźwiga całe brzemię: jednak o ile jest to w jej mocy, powinna starać się o światłego spowiednika, bo może załamać się pod ciężarem, i to często jest nad przepaścią.”
      Gdyby nie było poprzednich słodyczy, gdyby nie było tych chwil szczęścia z Bogiem, Bóg nie mógłby wprowadzić człowieka na ten drugi etap – etap oczyszczenia.

      PRÓBA NAD PRÓBAMI
      Ale jest jeszcze coś więcej. Jest jeszcze próba nad próbami – doświadczenie zupełnego odrzucenia od Boga. Coś, co siostra Faustyna przeżyła i o czym nas uczy. Dla nas to zapisała:
      „Kiedy dusza zwycięsko wychodzi z poprzednich prób i chociaż może się potknąć, ale mężnie walczy i z głęboką pokorą woła do Pana: Ratuj, bo ginę. – I jeszcze jest zdolna do walki. Teraz ogarnia duszę straszna ciemność. Dusza widzi w sobie tylko grzechy. Jej uczucie jest straszne. Widzi się zupełnie opuszczoną, czuje jakby była przedmiotem Jego nienawiści i jest jeden krok do rozpaczy. Broni się, jak może, próbuje obudzić ufność, lecz modlitwa jest dla niej jeszcze większą męką; jej się zdaje, że pobudza Boga do większego gniewu. Jest postawiona na niebosiężnym szczycie, który jest nad przepaścią. Dusza rwie się do Boga, a czuje się odepchnięta. Wszystkie męki i katusze świata są niczym w porównaniu z tym uczuciem, w którym ona jest cała pogrążona – to jest odepchnięcie od Boga. Nikt jej ulgi przynieść nie może. Widzi, że jest sama jedna, nikogo nie ma na swoją obronę. Wznosi oczy do nieba, ale wie, że to nie dla niej – wszystko dla niej stracone.”
      Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił. Dyskusje teologów, filozofów i nasze domysły to jest wielkie nic. Może trochę przesadzam, nie należy tak mówić. Ale słowa, nawet trafne, męki krzyża nie wypowiedzą. Opuszczenie przez Boga – a więc i tak może być.
      Każde zwrócenie się siostry Faustyny do Boga wiązało się z jeszcze większą męką. Szatan kontynuuje swe dzieło, pogłębia ból. Zwróćmy uwagę, że szatan nie dyskutuje z człowiekiem, ale drwi z niego: „Widzisz, czy dalej będziesz wierna? Oto masz zapłatę, jesteś w naszej mocy. (…) I cóż z tego żeś się umartwiała? I cóż z tego, żeś wierna regule? Po cóż te wszystkie wysiłki? Jesteś odrzucona od Boga.”
      I Faustyna pisze dalej: „To słowo odrzucona staje się ogniem, który przenika każdy nerw aż do szpiku kości, przeszywa na wskroś całą jej istotę. Nadchodzi największy moment doświadczenia. Dusza już nie szuka nigdzie pomocy, pogrąża się sama w sobie i traci wszystko sprzed oczu i niejako jakby się zgodziła na tę mękę odrzucenia. Jest to moment, któremu nie umiem nadać wyrazu. Jest to agonia duszy.”
      W jaki sposób Faustyna wyszła z tego doświadczenia? Została znaleziona w swojej celi klasztornej przez jedną z sióstr. Było to dziwne zjawisko, bo Faustyna w tym czasie była zupełnie zdrowa, rozchorowała się znacznie później, ale to wielkie cierpienie, które podczas tej próby przeżywała, spowodowało, że jej twarz, jej oczy nabiegły krwią. Było widać wielkie zmęczenie, znużenie walką, wyczerpanie. Siostra, która ją znalazła, zaalarmowała przełożonych. Tu zwrócę uwagę na wspaniały moment – życie zakonne to jest jednak życie – siostra przełożona przyszła i powiedziała: na mocy posłuszeństwa każę ci wstać. I Faustyna, która leżała na ziemi zupełnie bez życia – wstała. Skończyła się agonia duszy.

      ODPOCZYNEK W BOGU
      Niech ten opis siostry Faustyny zostanie tak jak jest, właściwie nietknięty analizą w swojej wielkiej głębi. Wynikają z niego dla nas pewne wnioski, ale zanim do nich przejdziemy, jeszcze jeden fragment: „Dusza, kiedy wyszła z tych utrapień, jest głęboko pokorna. Jej czystość jest wielka. Ona bez namysłu wie, co w danej chwili należy czynić, a co zaniechać. Wyczuwa najlżejsze dotknięcie łaski i jest bardzo wierna Bogu. Ona z daleka poznaje Boga i cieszy się nieustannie Bogiem. Ona Boga nader szybko odkrywa w duszach innych, w ogóle w otoczeniu. Dusza jest oczyszczona przez samego Boga. (…) W sposób duchowy obcuje ona z Panem w miłosnym odpocznieniu.”

      TACY JESTEŚMY
      Głód, pragnienie, tęsknota doskwierająca do żywego – oto reakcja na oddalenie Boga. Tego, co przeżyła siostra Faustyna w bardzo ukrytym życiu wewnętrznym, my możemy dostępować także poprzez oczyszczenie życia zewnętrznego, przez trudne okoliczności, przez jakiś rodzaj życiowej walki, trudu, starania.”

      całość: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/lepsi.html#

  7. Dawid said

    Papież: Jezus powiedziałby, że to hipokryci

    http://fakty.interia.pl/raport-nowy-papiez/aktualnosci/news-papiez-jezus-powiedzialby-ze-to-hipokryci,nId,1543404#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

    • Tomasz said

      Nie wiem czy to uprzedzenie ale wszystko co mówi Franciszek jest jakieś dziwne. Kompletnie nie czuję jego rozumowania. Jan Paweł II i Benedykt XVI to byli papieże za którymi można było w ogień pójść a wszystkie ich wypowiedzi miał w sobie Bożego Ducha. Byli prawdziwymi Ojcami Świętymi, sternikami, przewodnikami, wzorami. U Franciszka nie czuć tego ducha. Wszystko jest jakieś dziwne, poplątane, wzbudzające zamęt.

  8. młody said

    Opus Dei i wszystko jasne.Nigdy im nie ufałem.

  9. wiesia said

    To teraz zaczyna być walka na słowa.Słowo Boże zostaje tak interpretowane,aby pasowało człowiekowi.Robi się bardzo..,bardzo niebezpiecznie,bo robia to Ci,którzy mają stać na STRAŻY SŁOWA BOŻEGO.Najgorsze jest to,że wzrasta liczba hierarchów Kościoła,która sprzyja tej ideologii,bo nie czarujmy się to jest ideologia,co chcą zrobić,to jest tak, jak mówiłam wcześniej, poprawianie Pana Boga,.Przypominają mi się hasła komunistyczne.A jak doprowadzą na „pichcika” do Jednego Światowego Rządu,który nawiasem mówiąc będzie także 2 w 1 z Religią i to wcale nie Katolicką..,to wtedy nastąpi „pokój” ale pokój fałszywy,a zaraz potem nadejdzie komunizm.Smok już na ten moment czeka.Rosja i Chiny są pod rządami Antychrysta,on nimi steruje i niedługo połknie jak wieloryb rybkę UE.Rosja i Chiny to wieksza i gorsza bestia niż UE.Poczytajcie sobie dla przypomnienia:
    http://www.paruzja.info/luty-2012/537-14-02-2012-18-00-bog-ojciec-europa-bedzie-pierwszym-celem-czerwonego-smoka-kolejnym-beda-usa

    i dalej fragment z następnego Orędzia:
    „Ten pokojowy pakt obejmie świat zachodni dopóki Chiny i Rosja nie zaangażują się w sprawy świata.
    Będą one stanowić zagrożenie dla „Bestii z Dziesięcioma Rogami” – Europy i przejmą nad nią kontrolę, aby wprowadzić komunizm.
    „Czerwony smok” – Chiny, już zdobywają silną pozycję w świecie ze względu na ich kontrolę światowych finansów.
    „Czerwony smok” i „Niedźwiedź”, którym jest Rosja, nie kochają Boga.
    Są one kierowane przez antychrysta, który pochodzi ze Wschodu i ukrywa się za zamkniętymi drzwiami”
    http://www.paruzja.info/maj-2012/107-16-05-2012-03-10-druga-pieczec-iii-wojna-swiatowa

    i kolejne Orędzie:
    http://paruzja.info/oredzia-przeglad/41-kwiecien-2013/1046-21-04-2013-14-45-wieza-babel-zostanie-wzniesiona-po-raz-kolejny-i-zaprezentowana-jako-swiatynia-boga

    Bardzo się spieszą,aby to wszystko rozkręcić i raz dwa wprowadzić.Każde tłumaczenie,że jest to niezgodne z Nauką Chrystusa jest i będzie tępione i to na wszystkie sposoby.Krótko mówiąc piorą nam mózgi.I teraz,jak ktoś mi mówi ,że te Orędzia są fałszywką,że czytać należy Pismo Święte,to ja pytam, czy aby na pewno te osoby same czytały Pismo Święte??.Bo skoro wierzy się,że jest Ono Święte,to jakim prawem się je poprawia…,no jakim??i nadal w dodatku twierdzi się,że FP jest ok.,tylko my mamy nierówno pod sufitem.
    I jeszcze jedno,po tym poznajemy,że ktoś je czytał,że rozpoznaje owoce i czasy w jakich żyjemy.Jeszcze troszkę to powie się nam,że Święci,którzy zostawili nam swoje dzieła TYLKO TAK ŻARTOWALI,jak już ktoś powiedział o Panu Jezusie,że On żartował,czy też jak to poprawniej było przetłumaczone nam,że osoba,która tak powiedziała o naszym Chrystusie użyła słowa UDAWAŁ.To może lepiej już powiedzmy,że Pan Jezus udaje,że jest Drogą,Prawdą i Życiem??

  10. wiesia said

    Albo przyjmuję naukę wiary przekazaną przez Apostołów,albo jej zaprzeczam.Jeżeli zaczynają się po 2000 lat dziać takie rzeczy z taką mocą,to tylko świadczy o tym,że jest to poważny już kryzys WIARY,a co jest najsmutniejsze,to fakt,że problem mają z tym w Watykanie.Uffff! koszmarne czasy nastały.

    Jezus powiedział do swoich uczniów: „To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Wtedy Piotr zapytał: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?”

    Pan odpowiedział: „Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielał jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności.

    Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: «Mój pan ociąga się z powrotem», i zacznie bić sługi i służebnice, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce.

    Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą”.

    Czyli, że zło popełniane przy ograniczonej świadomości niesie ze sobą mniejszą winę, niż zło czynione z pełną świadomością.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: