Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Kardynał Raymond Leo Burke został oficjalnie zdjęty z urzędu prefekta Sygnatury Apostolskiej

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Listopad 2014

De-Ratzingerization

ratzin

.

Czystka również w Kongregacji Kultu Bożego: Cała naprzód

o tym tutaj

Ostrzegałem że „czystki uderzą z nową siłą”, ponieważ „oni wiedzą, że trzeba podjąć  wyścig z czasem.”

Wielu interpretuje to jako odpowiedź na jego jasne, konserwatywne stanowisko.

Kardynał Raymond Leo Burke został oficjalnie zdjęty z urzędu prefekta Sygnatury Apostolskiej. Watykan podał dziś informację o jego przeniesieniu na urząd patrona Zakonu Maltańskiego. Funkcja ta była w przeszłości powierzana zazwyczaj kardynałom emerytom lub kardynałom, którzy piastują zarazem jakąś inną istotną funkcję. Stąd decyzja w sprawie kard. Burke, mającego dopiero 66 lat, wywołała wiele spekulacji. Włoscy watykaniści wskazywali, że taka, a nie inna decyzja Stolicy Apostolskiej może być związana z wyjątkowo jasną, konserwatywną postawą kard. Burke.

Amerykańskiego purpurata na stanowisko prefekta Sygnatury Apostolskiej zastąpi arcybiskup Dominique Mamberti, dotychczasowi sekretarz ds. relacji z państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Abp Mamberti urodził się w 1952 roku w Maroko. Na poprzedni urząd został wprowadzony przez papieża Benedykta XVI. Wakat w Sekretariacie Stanu objął po nim abp Paul Gallagher.

burke1

Każdy może podziękować JE ks. kard. Raymondowi Leo Burke’owi za jego bezkompromisową postawę i odważny głos w obronie wszystkich poczętych dzieci i tradycyjnej rodziny.

Decyzją Ojca Świętego Franciszka ks. kard. Raymond Leo Burke przestanie pełnić funkcję prefekta Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej. Amerykański hierarcha został mianowany patronem Suwerennego Zakonu Kawalerów Maltańskich. Następcą kardynała Burkego na stanowisku szefa sądu najwyższego Kościoła katolickiego został ks. abp Dominique Mamberti, dotychczasowy sekretarz ds. relacji z państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej.

Już ponad 6 tys. internautów z całego świata podpisało się pod specjalnym listem dziękczynnym wystosowanym do ks. kard. Burkego. W ten sposób pragną oni podziękować za jego niestrudzoną i gorliwą postawę względem obrony nienarodzonych dzieci oraz rodzin.

W treści listu wyrażona została wdzięczność za wierną służbę jako prefekta Sygnatury Apostolskiej. „W szczególności pragnę podziękować za silny i bezkompromisowy głos w obronie prawd życia i rodziny” – czytamy w liście do kardynała, w którym dodano, że obrońcom życia i rodziny będzie brakowało silnego głosu hierarchy i jego obecności w Watykanie. Jednocześnie wyrażono przekonanie, że zmiana pełnionej funkcji nie odwiedzie ks. kard. Burkego od odważnego głoszenia Ewangelii Życia.

Sygnatariusze listu zaznaczają ponadto, że postawa hierarchy inspiruje ich do walki o prawdę, mimo kosztów. Jednocześnie internauci, którzy podpisują się pod listem, zobowiązują się do wzorowania się na nim.

Na zakończenie listu zapewniono kardynała o modlitwie. „Ofiaruję Eminencji swoją modlitwę i życzę wszystkiego dobrego. Niech Bóg Cię błogosławi” – czytamy.

Nazwiska sygnatariuszy listu zostaną przekazane kardynałowi w Rzymie.

Wzór bezkompromisowości

W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przeprowadzonej podczas III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, który odbywał się w Rzymie w październiku br., hierarcha otwarcie skrytykował tekst „Relatio post disceptationem”. – Dyskusja nad udzielaniem Komunii Świętej osobom rozwiedzionym jest bardzo niebezpieczna. Wprost podważa instytucję małżeństwa, jego nierozerwalność i świętość – powiedział hierarcha. Cała rozmowa z ks. kard. Raymondem Burkem dostępna jest TUTAJ.

Hierarcha wielokrotnie przestrzegał przed upraszczaniem procedur związanych z orzekaniem przez sądy kościelne nieważności małżeństwa. Zaznaczył, że w sprawach tych nie można kierować się „fałszywym miłosierdziem”, a orzeczenia o nieważności powinny być wydawane tak, jak wymaga tego obowiązujące prawo, przez dwie instancje. Przypominał, że małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci.

Amerykański hierarcha wykazuje się bezkompromisową postawą względem ochrony nienarodzonych dzieci, a także polityków, którzy wspierają cywilizację śmierci. W 2012 roku ks. kard. Burke otrzymał prestiżową Nagrodę Pro-Life Kardynała Johna J. O’Connora. Spośród biskupów całego świata został uznany za najbardziej żarliwego obrońcę Eucharystii przed świętokradczym przyjmowaniem jej przez proaborcyjnych polityków.

Konsekwentna i odważna postawa kardynała Burkego względem obrony życia i tradycyjnej rodziny zasługuje na podziękowanie. Nie zwlekaj i Ty wyraź swoją wdzięczność za jego niestrudzony głos. List dziękczynny dostępny jest TUTAJ.

Źródło: http://naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/107853,podziekuj-kardynalowi-burkemu.html

Odpowiedzi: 68 to “Kardynał Raymond Leo Burke został oficjalnie zdjęty z urzędu prefekta Sygnatury Apostolskiej”

  1. Dzieckonmp said

    W ciągu miesiąca Franciszek wymienił całe „dowództwo” tej Kongregacji, która była obstawiona „ratzingerianami”.
    Czystki, czystki bo zleci szybko i znów będzie debata na Synodzie.

    • Ostryga said

      Chciałam zazanczyć, że papież F. publicznie potwierdził i skonsolidował swoją władzę co do możliwości wyrzucania, usuwania czy zmuszania do emerytury biskupów, którzy będą mu po prostu nie na rękę. Oczywiście powód zawsze się znajdzie. Zaczynamy totalitarym w kościele, a kto wie , czy i nie kult jedynostki:

      http://cathnews.com/cathnews/19669-francis-formalises-pope-s-ability-to-sack-bishops

      http://ncronline.org/news/vatican/francis-codifies-popes-ability-effectively-fire-bishops

    • Tomasz said

      Ciekawe kiedy przyjdzie czas np. na abpa Gądeckiego. Episkopat włoski już ustawiony. Kuria Rzymska tak samo. Teraz czas na ostoję „wstecznictwa, zaścianka i tępego konserwatyzmu” czyli Polskę.

    • krystynka said

      Zauważcie,że zło też działa według jakiegoś swojego scenariusza,to nie jest działanie spontaniczne tylko jak najbardziej ze strony Franciszka przemyślane.Ta rozgrywka przypomina szachownicę a zło za wszelką cenę chce krzyknąć szach-mach tylko,że grają z samym Bogiem z twórcą tej właśnie gry.Gdyby drugim graczem był jakikolwiek człowiek już byłoby po partii szachów a tak to jest turniej a stawką zwycięstwa jest życie i byt gracza. Zwycięstwo może być tylko po jednej stronie. My już wiemy kto zwycięzca i kto przegrany. Zauważcie też,że to co jest złe to zawsze się śpieszy,złodziej szybko chce coś ukraść, bandyta gdy napadnie to też chce zamordować jak najszybciej,nawet gdy ktoś jedzie samochodem to jak jedzie szybciej to albo kogoś zabije albo sam siebie,napad na bank także trwa minuty a nie godziny.Dobro z kolei działa powoli,ciąża kobiety trwa aż 9 miesięcy,ziarno kiełkuje czasami kilka tygodni,nawet chmury ,które zbierają się na deszcz często nabrzmiewają parę godzin aby rolnik mógł zebrać zboże,a nasze dojrzewanie czyż też nie dokonuje się powoli ? Tak też działa Pan Bóg powoli,cichutko ale co też zamierzył ,to i się dokona.My mamy być tylko cierpliwi,przecież nie pogania się samego Boga !

      • Inka said

        Tak, macie rację, Franciszek rozgrywa swoją grę. Jakaś mała część ludzi to rozgryzła, natomiast większość jest zachwycona (nawet wśród duchowieństwa.)
        Czy słyszeliście przed październikowym Synodem, że za rok będzie następny?! Mi się wydaje, że Franciszek zdecydował o tym dopiero po „niepowodzeniu ” tego Synodu.
        I zobaczcie –
        1.) najpierw do wszystkich diecezji była rozsyłana ankieta z różnymi dziwnymi pytaniami na temat rodziny, związków, itd., – to znaczy czas na oswojenie ludzi, że by takie pytania mogły paść (pamiętacie, na tym blogu były już publikowane),
        2) potem Synod w październiku;
        3) teraz 1 rok na rozmiękczenie doktryny i usunięcie konserwatywnych duchownych;–to wyraźny znak – kto chce mieć posadę niech siedzi cicho!
        4) Synod za rok – gdzie przepchną SODOMSTWO. Wtedy będzie totalny podział wśród księży, biskupów itd.
        To teraz, ludzie będą nie dowierzali i będą strasznie zagubieni, inni pójdą za nowym „Kościołem”.
        A CO BĘDZIE ZA 20-30 LAT? KIEDY NOWE POKOLENIE URODZI SIĘ W TYM CHORYM ŚWIECIE?Ostatnią ostoją jest Kościół Katolicki, który powinien bronić prawdy.

  2. ... said

    Msza święta tabletowa

    Czyli nowe trendy w duszpasterstwie

    Czasami się zastanawiam, czy już widzieliśmy wszystko. Po czem dochodzę do wniosku, że nie. Posoborowie jest w stanie wymyślić i wdrożyć w liturgii dowolny idiotyzm. Im głupiej, im durniej, tym „lepiej”…

    Napisał Dextimus dnia 8.11.14

  3. Inka said

    Na wp tez piszą o cenniku niewolnic, ale ani słowa o pedofilii, jak też wykorzystywaniu seksualnemu tych biednych dzieci, napisane bardzo ogólnikowo – nie obrażać islamistów,

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,139954,title,Panstwo-Islamskie-opublikowalo-cennik-niewolnic-580-zl-za-9-letnia-chrzescijanke,wid,17018652,wiadomosc.html?ticaid=113c52

  4. Dawid said

    No i na synodzie 2015 przegłosują zmiany bo będą sami słudzy szatana…

  5. Dzieckonmp said

    Franciszek wydał edykt w którym otrzymał więcej praw skutecznego usuwania biskupów.

    Posunięcie, które Watykan ogłosił w środę , wydaje się być próbą Franciszka, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości co do władzy papieża, aby mieć możliwości zastąpić prałatów na całym świecie. Podczas gdy poprzednicy Franciszka też mogli usunąć biskupa, i miało miejsce skuteczne usunięcie w przeszłości, ich moc, aby to zrobić, nie była wcześniej tak jasno umocowana w prawach Kościoła.

    Środowa zmiana ogłoszona w krótkim edykcie zatwierdzonym przez Franciszka na prośbę kardynała Pietro Parolin, watykańskiego sekretarza stanu, składa się z siedmiu krótkich punktów, edykt dotyczy dymisji biskupów diecezjalnych i papieskich mianowanych.

    W sprawie rezygnacji na prośbę papieża, edykt stwierdza: „W pewnych szczególnych okolicznościach, właściwy organ może uznać, że należy zwrócić się do biskupa, aby on sam przedstawił swoją rezygnację z urzędu duszpasterskiego.

    Franciszek wzmacnia zdolność papieża do skutecznego usuwania biskupów

    http://cathnews.com/cathnews/19669-francis-formalises-pope-s-ability-to-sack-bishops

  6. MariuszInfo said

    9 listopada 2014, Niedziela, Święto rocznicy poświęcenia Bazyliki Laterańskiej

    (Ez 47,1-2.8-9.12)
    Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. A On rzekł do mnie: Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo.

    (Ps 46,2-3.5-6.8-9)
    REFREN: Bóg jest we wnętrzu swojego Kościoła

    Bóg jest dla nas ucieczką i siłą:
    najpewniejszą pomocą w trudnościach.
    Przeto nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia
    i góry zapadły w otchłań morza.

    Nurty rzeki rozweselają miasto Boże,
    najświętszy przybytek Najwyższego.
    Bóg jest w jego wnętrzu, więc się nie zachwieje,
    Bóg je wspomoże o świcie.

    Pan Zastępów jest z nami,
    Bóg Jakuba jest naszą obroną.
    Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Pana,
    zdumiewające dzieła, których dokonał na ziemi.

    (1 Kor 3,9b-11.16-17)
    Jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą. Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście.

    (2 Krl 7,16)
    Wybrałem i uświęciłem tę świątynię, aby moja obecność trwała tam na wieki.

    (J 2,13-22)
    Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz? Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. Powiedzieli do Niego Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni? On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2014/

    • MariuszInfo said

    • MariuszInfo said

      Obchodzimy rocznicę poświęcenia pierwszej chrześcijańskiej świątyni. Wydarzenie to miało miejsce w Rzymie, 9 listopada 324 roku. Dzisiejsze święto jest okazją do przypomnienia sobie o tym, że również każdy z nas jest Bożą świątynią. We chrzcie otrzymujemy dar przebywania w nas Trójcy Świętej. Jest to obecność realna, a nie tylko symboliczna. To dar największy z możliwych i wyraz naszej ludzkiej godności.

      Hieronim Kaczmarek OP, „Oremus” listopad 2008, s. 46

      • pio0 said

        Znak obecności

        Izrael miał jedną świątynię w Jerozolimie. Miała ona być znakiem obecności jedynego Boga. Ale nawet mając jedną świątynię, lud dopuszcza się składania hołdu obcym bożkom, tworząc w niej kult, który Bogu się nie podoba. Dlatego po znaku godów, kiedy Bóg poślubia na nowo swój lud (wesele w Kanie), Jezus wypełnia kolejny znak: oczyszczenie świątyni. Czyni to, aby wskazać na prawdziwy kult, którego Bóg pragnie, czyli czynienie miłosierdzia i okazywanie miłości, a nie nieskazitelność ofiar ze zwierząt. To dlatego Jezus ukazuje nową świątynię – swoje Ciało. To w niej dopełni się znak obecności Boga. Przez jej zniszczenie (śmierć) i odbudowanie (zmartwychwstanie) ta nowa świątynia staje się znakiem obecności Boga.

        Modlitwa

        W powierzchowności dzisiejszego świata, pośród wielości pozornych znaków miłości, spraw, Panie, aby moje ciało także stawało się świątynią Twej obecności. Amen.

  7. Nn said

    Arcybiskup Fulton J. Sheen

    Jeśli jesteśmy komuś coś winni, dług może zostać nam darowany, lecz sprawiedliwości nie stanie się zadość, jeśli nie spłacimy całkowicie długu. Pamiętam, że jako chłopiec często tłukłem szyby w oknie sąsiada. Czasem mówił mi: „zapomnij o tym”. Lecz z jakiegoś powodu nie chciałem, żeby mi darował. Szedłem do swojej świnki-skarbonki i wyciągałem swoje oszczędności, aby zapłacić za wybite okno. Nie chcemy, aby Pan Bóg nam po prostu darował. Mamy poczucie własnej godności i chcemy w jakiś sposób spłacić dług, który zaciągnęliśmy u Boga, choć nie jesteśmy w stanie go spłacić. Jednak dług ten musi zostać spłacony, jeśli sprawiedliwości i miłosierdziu ma się stać zadość. To dlatego Bóg musiał zostać człowiekiem.
    Źródło: „Through the Year with Fulton Sheen”, 1985r., str. 111-112.

  8. młody said

    Czystka w Kościele trwa w najlepsze i niestety nikt tego nie może powstrzymać.Skoro sytuacja tak się ma to szykujmy sie po Synodzie 2015 na najgorsze.

    • Chrobry.pl said

      Ciekawe jak zareagują wierni na przekwalifikowanie/zakłamanie prawd głoszonych przez Jezusa Chrystusa dotyczących np. małżeństwa. A propos – nie wolno zmieniać przecież treści Pisma Świętego – to jak hierarchowie kościelni wytłumaczą nam to ?

      • młody said

        Jestem sobie w stanie wyobrazić ze wierni KRK na całym świecie przyjmą nową doktrynę i naukę Koscioła bez większych problemów alee w Polsce już będzie to raczej nie do przyjęcia.Polski katolicyzm jest silny jak nigdzie indziej.U nas to nie przejdzie za dużo jest ludzi duchownych i świeckich prawdziwie wiernych Chrystusowi.Nasz Koscioł sie ostoi głębko w to wierze.Będziemy wzoreem katolicyzmu dla całego świata.Polska to czy to sie komus podoba czy nie Królestwo Pana Jezusa i Matki Bożej na wieki wieków.Amen.

        • krystynka said

          Święta prawda ! Amen.

        • Tomasz said

          W Polsce też jest wielu wilków w owczej skórze zwłaszcza wśród najwyższej hierarchii. Wśród szeregowych księży z tego co ja obserwuje to 90-99% ma dobrą wolę i chęci. Wielu dojrzewa do zmiany np. Fronda gdzie jeszcze niedawno ślepo zachwalali Franciszka a dziś już nie idą jak barany na rzeź.

        • Dzieckonmp said

          Musicie modlić się za tych, którzy nie mają siły ani ducha rozeznania i którzy źle wybiorą przy rozwidleniu dróg. Wielu, którzy pójdą za fałszywym prorokiem, będą starali się ściągnąć was na tę samą drogę. Brat będzie walczył przeciw bratu i siostrze, ojciec przeciw synowi, matka przeciw córce – wszystko w ramach poszukiwania Prawdy, ale tak wielu nie zobaczy błędów nauczania fałszywego proroka i zostaną dla Mnie straceni. Tylko dzielni i odważni spośród was, którzy najbardziej Mnie kochają będą tymi, którzy poprowadzą Moją armię do zbawienia.

        • Dzieckonmp said

          Ich posłuszeństwo wobec bestii wpłynie na wielu ludzi, a tych, którzy zostaną wprowadzeni w błąd, poprowadzą oni do więzienia ciemności.
          Podziały będą narastały, aż w końcu wszystkie dzieci Boga, będą musiały dokonać wyboru. Albo pójdą za fałszywym złudzeniem, przedstawionym przez fałszywego proroka, który powie, że mówi w Imię Boga, albo pójdą za Prawdą.
          Nigdy nie sądźcie, że będziecie na tyle silni, żeby przeciwstawić się naciskom tych fałszywych kapłanów, którzy będą reprezentować bestię. Ich wpływ będzie wielki. Bez Mojej pomocy, będziecie kuszeni do odwrócenia się od Mojego Nauczania.

        • gwiazdka said

          …wczoraj jak zapytałam Księży w mojej Para-fi co oni na te wszystkie zmiany w Kościele – usłyszałam ……przecież się nic nie dzieje… i to wszystko na ten temat….)

        • Dzieckonmp said

          standardowo tak to właśnie będzie wyglądało

        • krystynka said

          Księża to nie prostaki,rozum mają ale Kościół to silna organizacja ,której muszą się oni podporządkować ,,bezwarunkowo,,.No chyba,że ma się taką charyzmę jak ks.Natanek ale tu wyraźnie działa z siłą Duch Święty a któż może mu się przeciwstawić ? Pozostali to płotki pływające w jednym akwarium.Przysłuchajcie się w jakim tonie głoszą kazania księża dla swoich owieczek,czasami mam wrażenie,że raczej traktują nas jak tępe osły bez rozumu i głosu.Im jest tak też wygodniej,mają ciepłe posadki,odnowione plebanie za nasze złotówki,kościoły tez łśnią czystością,czego więcej chcieć jak sie jeżdzi furą lepszą od burmistrza.Wielu z nich chociaż mysli inaczej to i tak potakują łbami jak konie dla swoich przełożonych.Ja nie wierzę,że tak szybko zrezygnują z łatwego wygodnego życia.To naprawdę będzie wielka walka ,jak napisane jest w Apokalipsie na śmierć i życie.

        • Tomasz said

          Trudniej niż zrezygnować z wygody jest przyznać się do błędu. To wymaga pokory. Dlatego np. wowit zabrnal juz tak dalekozże bardzo ciężko będzie im zawrócić. To by wymagało przezwyciężenia pychy, przyznania się do błędu i przeprosin.

        • Beata said

          Adminie proszę podaj datę tych Orędzi, których fragmenty przytoczyłeś

        • Dzieckonmp said

          28,02,2013 i 04,11,2012

      • Margaretka said

        Franciszek już wyjaśniał, nie ma Boga katolickiego, ale boga-niespodzianek! My mamy dać się zaskoczyć! To są jego słowa, dla mnie najtrudniejszy do zrozumienia jest fakt, że są jeszcze ludzie, którzy mu ufają! Ogromna siła urzędu, bo gdyby tak samo wypowiadał się jakikolwiek świecki człowiek, nikt by nie uwierzył że jest on wierzący.

  9. Nn said

    Ziarno wlanych przez Boga cnót teologalnych, wiary, nadziei i miłości, ziarno, złożone dziś w ich sercach mocą Ducha Świętego, zawsze muszą być karmione Słowem Bożym i sakramentami, tak, aby te cnoty chrześcijańskie mogły wzrastać i osiągnąć pełną dojrzałość, aż do uczynienia każdego z nich prawdziwym świadkiem Pana. (Benedykt XVI)

  10. Dzieckonmp said

    – Sprawcami największej zbrodni na Majdanie (chodzi o masakrę z 20 lutego, w której zginęło ponad 100 osób – przyp.red.) w czasie ukraińskiej rewolucji nie byli ludzie Janukowycza, a sami opozycjoniści – przekonuje w rozmowie z Onetem Ivan Kaczanowski, politolog z Uniwersytetu w Ottawie, specjalista z zakresu polityki wschodnioeuropejskiej. Twórca kontrowersyjnej teorii nt. „krwawego czwartku” apeluje: – Przeprowadźmy w tej sprawie międzynarodowe śledztwo. To może nas uchronić przed konfliktem z Rosją na pełną skalę.

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ivan-kaczanowski-sledztwo-ws-krwawego-czwartku-moze-uchronic-przed-wojna/bhfvw

  11. ... said

    Prof K. Pawlowicz o antypolskim bezprawiu

  12. ... said

    Amerykański rząd finansuje homopropagandę i prostytucję

    „Legalna prostytucja byłaby bardzo korzystna dla osób prowadzących tryb życia LGBT” – takie oświadczenie zamieściła na swojej stronie internetowej organizacja Astraea Lesbian Foundation for Justice. To jeden z partnerów USAID, agendy rządu amerykańskiego, udzielającej pomocy krajom rozwijającym się.

    „Prostytucja powinna być zalegalizowana jako seks-praca” – napisali przedstawiciele Astrei. Według oficjalnych danych Astrea otrzymała w ub. roku ponad 1 mln dol. z funduszu USAID i ma dostać kolejne 3 mln dol. do 2016 roku.

    Fundacja krytykuje programy „exit-only”, pozwalające kobietom wyzwolić się z handlu seksem. Według Astrei, jest to „krzywdzące” dla kobiet. Równie krzywdzące jest nazywanie pań świadczących usługi seksualne za pieniądze prostytutkami, albo ofiarami procederu handlu ludźmi.

    Amerykańska agenda USAID finansuje także organizację Victory Institute uczącą polityków, jak skutecznie ubiegać się o urząd w administracji publicznej, koncentrując się na kwestii praw „wspólnoty LGBT”. Instytut oferuje szkolenia i programy rozwoju zawodowego dla polityków, rzeczników oraz biznesmenów. Szkolenia w Victory Institute przechodziła m.in. Annise Parker, burmistrzyni Houston, która uwikłana jest w skandal dotyczący wezwania do sądu duchownych, głoszących kazania antyhomoseksualne i sprzeciwili się skandalicznemu rozporządzeniu miasta, zezwalającemu transseksualistom na korzystanie z publicznych toalet, szatni dla kobiet itp.

    USAID pomaga również think-tankowi AUCLA, który szkoli sędziów w sprawach LGBT. AUCLA zleciła wykonanie badania, mającego potwierdzić, iż nie ma różnicy w poziomie rozwoju intelektualnego i emocjonalnego między dziećmi wychowywanymi przez homoseksualistów i transseksualistów a dziećmi z tradycyjnych rodzin.

    Inną organizacją homoseksualną wspieraną przez USAID jest biuro podróży Olivia, trudniące się organizowaniem wakacji dla lesbijek. Oficjalnie biuro reklamuje się jako „biuro podróży dla lesbijek!” i oferuje wycieczki dla 200 tys. kobiet „w towarzystwie kobiet w każdym wieku i każdej narodowości z całego świata”.

    To tylko niektóre z grup aktywnie wspieranych przez agendę rządu amerykańskiego. Prezydent Obama w 2012 r. wydał rozporządzenie, zobowiązujące USAID do faworyzowania i wspierania organizacji zwalczających ruch antyhomoseksualny na świecie.

    Walka z dyskryminacją na tle „orientacji seksualnej” jest priorytetem amerykańskiej polityki zagranicznej. USAID realizuje wytyczne m.in. uzależniając udzielenie pomocy finansowej krajom afrykańskim od zniesienia przepisów antyhomoseksualnych.

    W zeszłym tygodniu kraje te potępiły państwa udzielające pomocy krajom rozwijającym się, zarzucając im, że pod pretekstem ochrony praw człowieka usiłują zmusić biedniejsze państwa do zniesienia ustaw godzących w homoseksualistów.

    Źródło: c-fam.org., AS.

    http://www.pch24.pl/amerykanski-rzad-finansuje-homopropagande-i-prostytucje,32007,i.html

  13. Dawid said

    http://adnovumteam.wordpress.com/2014/11/09/wojna-domowa-na-ukrainie-9-11-1024r-65-dzien-rozejmu/

    http://pracownia4.wordpress.com/2014/11/09/tajne-armie-nato-w-europie/

    cmentarz zabitych powstańców

    https://vk.com/strelkov_info?w=wall-57424472_28204

  14. ... said

    Kard. Baldisseri: synod zgodny z zamysłem Papieża, blokujący w mniejszości

    Chrystus chciał, aby Jego Kościół był domem gościnnym, z zawsze otwartymi drzwiami dla wszystkich, nikogo nie wyłączając – powiedział kard. Lorenzo Baldisseri sekretarz generalny Synodu Biskupów, zdając relację z niedawnych obrad synodalnych. Uczynił to w Libanie, gdzie uczestniczy w kongresie duszpasterskim o sytuacji rodzin na Bliskim Wschodzie.

    Podkreślił on, że Papieżowi udało się w wzniecić dyskusję. „Myślę, że Kościół obiera nowy kierunek duszpasterski” – powiedział kard. Baldisseri. Dodał, że dokument końcowy synodu jest otwarty na wszystkie możliwości i otwiera rok dyskusji. „Doktryna pozostaje niezmieniona a wszystkie perspektywy mają charakter duszpasterski” – powiedział włoski purpurat. Zapewnił on również, że przebieg obrad był zgodny z zamysłem Papieża, a „blokujący” byli w mniejszości.

    kb/ rv

    http://pl.radiovaticana.va/news/2014/11/08/kard._baldisseri:_synod_zgodny_z_zamysłem_papieża,_blokujący_w/pol-835481

  15. ... said

    „Polska będzie albo wielka, albo powoli zwiędnie. UE jest zainteresowana jej demontażem”

    Chodzi o to, że Polska będzie albo wielka i zatriumfuje, albo skundlona i powoli zwiędnie. Nie ma innej opcji. Schowanie się pod „opiekę” Unii Europejskiej oznacza w rzeczywistości na krótką metę demobilizację polskości, a na długą jej demontaż. Unia nie będzie Polski – w znaczeniu tradycyjnym – bronić przed zewnętrznymi wrogami, ponieważ nie identyfikuje się z Polską jako państwem samodzielnym i jego interesami. UE może się interesować obszarem polskim z różnych względów, ale to nie to samo”.

    W obecnym układzie geopolitycznym miejsca na Polskę jako odrębnego i suwerennego gracza po prostu nie ma. W innym układzie, to inna sprawa. Ale trzeba wznieść się poza UE i wyobrazić inne możliwości. Ale aby cokolwiek takiego sobie wyobrazić, musi nastąpić kontrrewolucja w nas samych, której wynikiem będzie odnowa duchowa i zmiana paradygmatu.

    W nowym układzie geopolitycznym Polska może być potrzebna po to, aby stać się sworzniem, który zorganizuje Intermarium. Kultura polska ma w sobie potencjał uniwersalny, który zakwitł chwilowo w dobie Jagiellonów i I Rzeczypospolitej, niestety zabrakło dyscypliny i wizji na jego zrealizowanie. Potencjał dalej istnieje, choć prawie nikt nie śmie o nim śnić.

    Marek Jan Chodakiewicz, ”Między Wisłą a Potomakiem”

    http://niezlomni.com/?p=1320

    • krystynka said

      Bez Pana Boga to tylko byłoby dobicie i wyrżniecie nas w pień a juz i tak nie wiele brakuje,to nawet nie trzeba byc prorokiem aby to napisać.I tylko cud Boży może sprawić,że nasz los jeszcze sie odwróci.Gdybyś to napisał za 10 lat,to pewnie Polski by juz nawet na mapie nie było a byłoby po prostu juz po wszystkim,a tak to jeszcze jest nadzieja,bo ona umiera ostatnia.Dzieki Bogu,że chociaz jest garska ludzi,którzy błagaja w dzień i w noc o interwencje z nieba.

  16. Nn said

  17. Donald said

    Wygląda, że dokładnie spełnia się to orędzie: http://ostrzezenie.net/wordpress/2014/01/16/ta-nowa-i-szybko-utworzona-hierarchia-przejmie-moj-kosciol/

    Mój Kościół jest dyskretnie burzony od środka, a demontowana jest każda jego część. Podczas gdy hierarchie są rozmontowywane, a wierni słudzy wyrzucani — a następnie uznawani za dłużej już nieprzydatnych — przygotowywana jest droga dla głoszenia doktryn z piekła rodem.

    Ta nowa i szybko utworzona hierarchia przejmie Mój Kościół. Będą oni głosić oszustwa w Imię Boże i porwą za sobą wiele niewinnych dusz spośród wierzących. Gromadzącym się wiernym będzie bez ich wiedzy podawany zatruty kielich, niczym niewypełniony — poza chlebem. Święta Eucharystia nie będzie już dłużej syciła ich dusz. A wkrótce zaczną być karmieni homiliami, które będą kpiną ze Słowa Bożego, kiedy obwieszczą, że prawa człowieka są najważniejszą doktryną. A następnie ogłoszą największą herezję ze wszystkich, że człowiek otrzyma Życie Wieczne, niezależnie od tego, czy żałuje za swoje grzechy, czy też nie. I właśnie w ten sposób zniszczą oni dusze milionów.”

  18. Dawid said

    Kolejne zmiany w Kongregacji ds. Kultu Bożego

    Ks. Corrado Maggioni, bliski arcybiskupowi Piero Mariniemu, został nowym podsekretarzem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Pracę dla tej dykasterii zakończyli ks. Anthony Ward oraz ks. Juan Miguel Ferrer Grenesche – znani z sympatii dla tradycyjnej liturgii.

    Stanowisko prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów pozostaje wolne od września 2014 roku. Wówczas kard. Antonio Cañizares Llovera został mianowany arcybiskupem Walencji. 5 listopada w Biuletynie Dziennym Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej przedstawione zostały informacje o kolejnych zmianach personalnych w tej dykasterii.

    Nowym podsekretarzem został ks. Corrado Maggioni – przyjaciel arcybiskupa Piero Mariniego, bliski wrażliwości liturgicznej arcybiskupa Annibale Bugniniego. Na początku obecnego pontyfikatu ks. Maggioni rozpoczął pracę dla Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych.

    Z Kongregacją rozstali się dotychczasowi współpracownicy kard. Cañizaresa – ks. Anthony Ward oraz ks. Juan Miguel Ferrer Grenesche. Nie zostali potwierdzeni na zajmowanych dotąd stanowiskach. Ks. Ferrer Grenesche w przeszłości był wikariuszem generalnym archidiecezji Toledo, jest ekspertem w zakresie rytu mozarabskiego (starożytnego rytu poprzedzającego wprowadzenie tradycji rzymskiej na terenach Hiszpanii). Pracował z sukcesami nad naprawą szkód wyrządzonych tej tradycji liturgicznej w okresie posoborowym. Z kolei ks. Ward należy do grona znanych zwolenników „reformy reformy”.

    Read more: http://www.pch24.pl/kolejne-zmiany-w-kongregacji-ds–kultu-bozego,32021,i.html#ixzz3IZkaqRtu

  19. Dawid said

    W Katalonii głosują ws. niepodległości

    http://gosc.pl/doc/2237350.W-Katalonii-glosuja-ws-niepodleglosci

  20. Dawid said

    Od dnia 7 do 10 listopada w Brukseli odbywa się Targ Muzułmański. Zaproszono prelegentów związanych z Bractwem Muzułmańskim, którzy m.in. wyjaśniają, co to szariat i dżihad. Belgowie nie chcą promocji islamskiego ekstremizmu.

    Read more: http://www.pch24.pl/kontrowersje-wokol-targu-muzulmanskiego-w-brukseli,32022,i.html#ixzz3IZkjZ5Ve

  21. ... said

    Gorbaczow krytykuje Zachód: nie trzeba było drażnić Rosjan!

    Z okazji 25. rocznicy upadku muru berlińskiego w stolicy Niemiec gości ostatni przywódca ZSRR – Michaił Gorbaczow. Wezwał do zniesienia sankcji nałożonych na Rosję wskutek kryzysu ukraińskiego. Dodał, że stoimy na krawędzi „nowej Zimnej Wojny” apelując równocześnie o utrzymanie niemiecko-rosyjskiego partnerstwa.

    Michaił Gorbaczow wziął udział w obchodach 25. rocznicy upadku muru berlińskiego. Zaatakował przy okazji politykę Zachodu wobec Rosji i wezwał do zniesienia sankcji nałożonych na Kreml. Ostatni przywódca Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego wziął udział w konferencji zorganizowanej przez fundację Cinema for Peace.

    – Koniec zimnej wojny był okazją do stworzenia nowej Europy i bezpieczniejszego świata, wspólnego europejskiego domu – powiedział komunista. – Zamiast jednak stworzyć nowe mechanizmy, zbudować instytucje bezpieczeństwa europejskiego i doprowadzić do demilitaryzacji europejskiej polityki, Zachód (a w szczególności Stany Zjednoczone) ogłosiły się zwycięzcami zimnej wojny – dodał.

    Michaił Gorbaczow stwierdził, że państwa Zachodu nie powinny były… drażnić Rosjan. W jaki sposób? Między innymi przyjmując do Sojuszu Północnoatlantyckiego państwa należące poprzednio do Układu Warszawskiego i projektem tarczy antyrakietowej. Przyczyną obecnego kryzysu mają być zachodnie „dążenia do dominacji”.

    W trakcie wizyty w Berlinie Gorbaczow kilkakrotnie podkreślał, że międzynarodowe „napięcia” nie powinny rzutować na „partnerstwo” między Moskwą a Berlinem. Ma ono być… gwarancją bezpieczeństwa w Europie. Polityk wezwał do stopniowego zniesienia sankcji nałożonych na Rosję w związku z aneksją Krymu i destabilizacją wschodniej Ukrainy. Co warto zauważyć, dawny komunistyczny aparatczyk cieszy się w Niemczech dużą popularnością.

    To kolejne wypowiedzi Michaiła Gorbaczowa w obronie polityki Władimira Putina. Poprzednio w wywiadzie dla dziennika „La Repubblica” twierdził, że kryzys krymski był nieunikniony i społeczność międzynarodowa powinna teraz uznać, że półwysep należy do Rosji. Podkreślał wówczas, że „razem możemy uratować pokój”.

    Kulminacyjne uroczystości związane z upadkiem muru berlińskiego zaplanowano na niedzielę w pobliżu Bramy Brandenburskiej. Udział weźmie w nich kanclerz Angela Merkel oraz prezydent Joachim Gauck.

    Źródło: Money.pl, TVP

    http://www.pch24.pl/gorbaczow-krytykuje-zachod–nie-trzeba-bylo-draznic-rosjan-,32024,i.html

    • Wiktoria said

      jego obwiniaja w tym, ze doprowadzil on Zwiazek Radziecki do rozpadu, wedlug proroctw mialo to sie stac.Takie bylo Boze dopuszczenie, w 1991 r przyszedl koniec komunistycznej jednosci krajow Bylego ZSSR. Odrodzenie wiary mozna odliczac od tego momentu.

  22. ... said

    Praktyki homoseksualne niszczą homoseksualistów

    Od wielu lat media światowe prowadzą intensywną kampanię promującą homoseksualizm. Od kilku lat włączają się w tę kampanię media polskie i polskie instytucje publiczne. Homofile argumentują, że przecież „nikogo nie można wykluczać”.

    W ramach „niewykluczania” związki homoseksualne przedstawiane są jako równie dobre, a nawet lepsze niż związki małżeńskie (jedna z uczestniczek debaty stwierdziła nawet, że w związkach homoseksualnych rodzi się więcej dzieci). Informacje o opłakanych skutkach praktyk homoseksualnych określane są jako „nienaukowe”.

    Co słowo „nienaukowe” w tym kontekście znaczy, trudno powiedzieć, przyjrzyjmy się więc konkretnym argumentom i zbadajmy, czy zgodne są ze zdrowym rozsądkiem.

    1. Praktyki homoseksualne a zapadalność na groźne choroby.

    Bardzo często stosunki homoseksualne polegają na penetracji odbytu. W odróżnieniu od pochwy, odbyt nie jest przystosowany do takiej aktywności. W wyniku penetracji często dochodzi do zranienia cienkich ścianek odbytu. Na skutek tego, do krwi uczestnika dostają się zarazki znajdujące się w fekaliach, na penisie, czy w spermie drugiej osoby. Z tego powodu uczestnicy tego typu praktyk narażeni są na znacznie większe ryzyko zarażenia zapaleniem wątroby typu A, zarażeniem wirusem HIV, syfilisem i innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Około 80% nowych zakażeń HIV w USA dotyczy homoseksualnych mężczyzn.

    Ponieważ liczba homoseksualistów w populacji nie przekracza 4%, oznacza to, że ryzyko zakażenia wirusem HIV jest w przypadku homoseksualistów ok. 100 razy większe niż średnia statystyczna. W przypadku innych chorób przenoszonych drogą płciową jest podobnie. Ryzyko zwiększa fakt, że homoseksualiści mają przeciętnie kilkudziesięciu partnerów w ciągu roku.

    2. Homoseksualizm a problemy psychiczne i kryminalne.

    Badania brytyjskie, z roku 2007, opublikowane w British Journal of Psychiatry wskazują, że homoseksualiści dwukrotnie częściej cierpią na depresje, podejmują próby samobójcze, okaleczają się, popadają w uzależnienie od alkoholu. Statystyki te są podobne do wyników kilkudziesięciu innych badań przeprowadzonych w ostatnich trzydziestu latach. Liczne badania wskazują, że homoseksualiści znacznie częściej popełniają czyny kryminalne i znacznie częściej są czynów takich ofiarami. Sprawcami aktów przemocy wobec homoseksualistów są często inni homoseksualiści.

    3. Długość życia homoseksualistów.

    Wobec przedstawionych wyżej obserwacji nie dziwi fakt, że średnia długość życia homoseksualistów jest znacznie niższa niż średnia dla całej populacji. Dziwne byłoby raczej, że ludzie prowadzący tak niehigieniczny tryb życia, nie umierają przedwcześnie. Jednak przywołanie tego faktu przez jednego z uczestników debaty, wywołało agresywne ataki ze strony mediów masowych.

    Amerykański psychiatra, Paul Cameron, zajmujący się badaniem społecznych skutków homoseksualizmu, przeprowadził proste badanie długości życia homoseksualistów. Zbadał mianowicie 6737 nekrologów, które ukazały się w ciągu 13 lat w osiemnastu amerykańskich pismach dla homoseksualistów. Z nekrologów wynika, że średnia długość życia homoseksualistów nieznacznie przekracza 40 lat. Średnia wieku z nekrologów zamieszczanych w zwykłych gazetach, pokrywa się z danymi statystycznymi i znacznie przekracza 70 lat.

    Propaganda homoseksualna twierdzi, ze podawanie tego typu danych uderza w godność homoseksualistów i jest przejawem homofobii. Jest rzeczą oczywistą, że jest inaczej. Ukrywanie prawdziwych informacji o skutkach praktyk homoseksualnych jest wymierzone przeciwko ludziom, którzy chcieliby się od tej przypadłości uwolnić i wobec tych wszystkich ludzi, zwłaszcza młodych, którzy świadomi zagrożeń, mogliby się od takich zachowań powstrzymać.

    W istocie rzeczy nienawidzą homoseksualistów i odbierają im godność wszyscy ci, którzy ukrywają przed nimi prawdę o zagrożeniach. Emitowanie przez TVP spotów reklamujących związki jednopłciowe jest sprzeniewierzeniem się misji telewizji publicznej, której celem powinno być rzetelne informowanie odbiorcy.

    Autor: Mariusz Dzierżawski

    http://prawica.net/39843

  23. Asparagus said

    Proroctwo TB Joshua dla Polski http://www.youtube.com/watch?v=h_BGj4RD2IM

    • halina said

      Mówi o 16 …. a to dzień wyborów w polsce ….czyżby z wyborami było cos nie tak //?/??

  24. małgosia MK said

    Rewolucja w Brukseli – przewrócone samochody, policja użyła armatek wodnych.
    Ponad 100 tysięcy osób wyszło na ulice Brukseli aby wziąć udział w proteście przeciwko planom rządu. Protestujący sprzeciwiają się planom oszczędnościowym i podniesieniu wieku emerytalnego.
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rewolucja-w-brukseli-przewrocone-samochody-policja-uzyla-armatek-wodnych

  25. Wiktoria said

    Ja modle sie za kardynala Burke, by Bog umocnil go, darowal wszelki potrzebne laski, dzieki Bogu za to, ze sa tacy odwazni hierarchowie, oby do niego przylaczylo sie jak najwiecej zwierzchnikow Kosciola.

    • Wiesia said

      Módlmy się również o to,aby miejsce,które Jemu teraz przeznaczono,nie okazało się miejscem, w którym będzie „przerabiany”…..MÓDLMY SIĘ..,ABY TO WSZYSTKO WYTRZYMAŁ I DO KOŃCA BYŁ PANU BOGU WIERNY, POMIMO STRASZNYCH PRZECIWNOŚCI Z JAKIMI SIĘ TERAZ ZETKNIE.AMEN.

  26. Weronika said

    Łukasz Karpiel
    Polska z odciętą głową
    Data publikacji: 2014-11-06 13:00
    Data aktualizacji: 2014-11-09 09:41:00
    Polska z odciętą głową

    Wykrywacz min, peryskop odwracalny, wycieraczka, kamizelka kuloodporna, lampa naftowa, kasownik. To wszystko polskie wynalazki. Co jeszcze polski naród mógłby ofiarować światowej nauce i dziedzictwu kulturowemu, gdyby nie jego dekapitacja dokonana przez niemieckich i radzieckich najeźdźców?

    Jedną z popularniejszych teorii tłumaczących wymianę elit jest ta sformułowana niezależnie przez Vilfreda Pareto i Gaetana Moscę. Zgodnie z tą teorią istnieje cykliczny proces wymiany elit. Elita sprawując władzę „obrasta w tłuszcz” tracąc impet. Ludzie chcący stanowić elitę i posiadający odpowiednie predyspozycje, będąc w opozycji mobilizują się, aby dojść do władzy. Co zrobić jednak w przypadku niemal całkowitej eksterminacji elity? A przecież tego właśnie doświadczył polski naród! Na jej miejsce pojawiła się nowa, będąca jednak nośnikiem antywartości. Jej sowiecko-komunistyczne pochodzenie położyło się mrocznym cieniem nad społecznym i intelektualnym życiem naszego kraju.

    6 listopada przynosi dwie rocznice związane z pozbawianiem Polski jej „myślącej głowy”: siedemdziesiątą piątą Sonderaktion Krakau oraz sześćdziesiątą piątą powołania Konstantego Rokossowskiego na urząd polskiego Ministra Obrony Narodowej oraz mianowania go Marszałkiem Polski.

    Wszelka dyskusja jest wykluczona!

    Przeprowadzona w 1939 roku w Krakowie niemiecka Aktion gegen Univ. Professoren była jednym z wielu ciosów zadanych polskiej elicie intelektualnej. Podobne zadano praktycznie w każdym z regionów okupowanej Polski – na Pomorzu, Śląsku czy Mazowszu. 6 listopada gestapo aresztowało 184 wykładowców Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz innych uczelni, przybyłych na odczyt do gmachu Collegium Novum. Naukowcy – zamiast zapowiedzianego wykładu – usłyszeli krótkie oświadczenie sturmbannführera SS Brunona Müllera, dowódcy jednego z oddziałów Einsatzkommando stacjonującego w Krakowie: „Tutejszy uniwersytet rozpoczął rok szkolny bez wcześniejszego uzyskania zgody władz niemieckich. Jest to przejaw złej woli. Poza tym ogólnie wiadomo, że wykładowcy byli stale wrogo usposobieni do nauki niemieckiej. Z tego powodu wszyscy obecni, z wyjątkiem trzech kobiet, będziecie przewiezieni do obozu koncentracyjnego. Jakakolwiek dyskusja, a nawet jakakolwiek wypowiedź na ten temat jest wykluczona. Kto stawi opór przy wykonywaniu mego rozkazu, będzie zastrzelony”.

    Zatrzymanych osadzono w więzieniu na Montelupich, a następnie wywieziono do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Jedną z pierwszych śmiertelnych ofiar był profesor Akademii Górniczej Antoni Meyer, który zmarł 24 grudnia 1939 r., cztery dni później zmarł były rektor UJ Stanisław Estreicher. Po interwencjach Kościoła, opinii międzynarodowej, krajów neutralnych, a nawet samego Mussoliniego, na początku lutego 1940 r. zwolniono stu uczonych w wieku powyżej 40 lat. Niestety wielu wycieńczonych warunkami obozowymi zmarli w różnych okresach po zwolnieniu. Pozostałych na początku marca wywieziono do obozu koncentracyjnego Dachau.

    Będziem Polakami..

    – Dlaczego Marszałek Rokossowski ma takie wysokie brwi?

    – Zdziwił się jak się dowiedział, że jest Polakiem i tak już mu zostało…

    Gdy 6 listopada 1949 roku, na polecenie Stalina, Konstanty Rokossowski został powołany na urząd Ministra Obrony Narodowej oraz mianowany na stopień Marszałka Polski – sowietyzacja armii sięgnęła zenitu. Urodzony w Warszawie Rokossowski był synem polskiego kolejarza Ksawerego Wojciecha i nauczycielki z Pińska, Antoniny Owsiannikowej, pochodzącej z drobnej szlachty rosyjskiej. Jednak już w 1917 roku przyszły marszałek „Polski” wybrał drogę wiernej służby ojczyźnie proletariatu. Koniecznym stało się staranne kamuflowanie polskich korzeni. Rokossowski zmienia m.in. imię ojca – w carskim jeszcze wojsku był Konstantinem Ksawerowiczem, po akcesji do bolszewików zafałszował swoje „otczestwo” i stał się Konstantinem Konstantinowiczem. W okresie poprzedzającym nominację Rokossowskiego na marszałka dokonała się kolejna zmiana w pisowni jego nazwiska. Otóż by uczynić je bardziej polskobrzmiącym usunięto chwilowo z niego jedną literkę „s”. Polacy mieli uwierzyć, że nowy minister i marszałek jest ich rodakiem z krwi i kości. Kampanię propagandową mającą uwiarygodnić „bohatera” wojennego przygotował sam Jakub Berman. Jednak dla aresztowanych z nakazu podpisanego przez Rokossowskiego polskich oficerów podejrzewanych przez bezpiekę o wrogą działalność, jego ewentualne rozterki na tle swego pochodzenia nie miały jednak najmniejszego znaczenia.

    Rokossowski stanowił zaledwie wierzchołek góry lodowej, która stanowiła sowietyzacja polskiej armii i całego życia społecznego. Anegdotycznie brzmią relację radzieckich żołnierzy przebieranych w polskie mundury. Na rozkaz przełożonych stawali się Polakami, ich przełożonym nie przeszkadzała kiepska znajomość języka i nadwiślańskich realiów. Za jednym pociągnięciem pióra stawali się np. pochodzącymi spod Rzeszowa robotnikami rolnymi.

    Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy

    Cóż łączy te oddzielone dekadą wydarzenia? Są one kolejnymi odsłonami procesu pozbawiana polskiego narodu elit i zastępowania ich upiorną karykaturą. W efekcie planowej i systematycznej anihilacji elit przez komunistyczny i nazistowski totalitaryzm, Polska weszła w okres powojenny z „odciętą głową”. Główny beneficjentem tej dramatycznej sytuacji, w jakiej znaleźli się Polacy, byli oczywiście Sowieci. Pokonane Niemcy nie mogły już tej sytuacji wykorzystać. Rosjanie, wprawieni w instalowaniu we władzach ludzi całkowicie sobie podporządkowanych, szybko osiągali na tym polu sukcesy.

    Wwiezione na sowieckich czołgach pseudoelity szybko odnalazły się w nowej rzeczywistości. Nie musząc się konfrontować z konkurującą z nimi elitą potencjalną, tym bardziej ulegały jeszcze większej degrengoladzie. By stać się częścią elity, należało starać się je w sposób całkowicie uległy naśladować. Tak oto ówczesna „grupa trzymająca władzę” dokonywała koniecznego przecież poszerzania swoich szeregów. Nie ma się co oszukiwać, że mijające lata dyktatury komunistycznej w dużym stopniu zmodyfikowały ten mechanizm. Pozory „liberalizacji” systemu nie miały służyć realnym zmianom, ale przedłużaniu okresu trwania przy sterze. Mechanizmowi wprawionemu w ruch przez zbrodniarzy z Niemiec i Związku Radzieckiego „zawdzięczamy” katastrofalną jakość tzw. polskich elit, także tych nam bardzo współczesnych.

    Read more: http://www.pch24.pl/polska-z-odcieta-glowa,31984,i.html#ixzz3IaSOFBgI

    • Weronika said

      Zachecam do przeczytanie tego artykulu . Wyjasnia dlaczego Polacy nie moga byc gospodarzami we wlasnej Ojczyznie.

  27. Dawid said

    Polska premier E.Kopacz właśnie zapewniła nas, że można uprawiać politykę i debatę publiczną bez kłótni, a przecież to właśnie spór jest fundamentem demokracji i istotą polityki.

    Hasła, kochajmy się, razem i do przodu to tylko wyższa forma zakłamania i nowe PR-owskie pranie mózgów i kolejna pułapka zastawiona na opozycję. Okazuje się, że tu nad Wisłą ciągle obowiązuje zasada, że lepiej mieć niż być. Lepiej niewątpliwie jest mieć helikoptery Sikorsky w polskiej armii niż Sikorskiego w armii czy nawet w MSZ. Lepiej mieć kilkanaście groszy za kilogram sprzedanych jabłek niż być naiwnie wierzącym w zapewnienia MR M.Sawickiego, że wyeksportuje on polskie jabłka do Chin. Szef Sejmowej Komisji Obrony, poseł PO Sf.Niesiołowski, którego przodkowie podobno negocjowali już pod Grunwaldem nazywa przedstawicieli mediów i opozycji „PIS-owskimi śmieciami”.

    Ale, to przecież obecna ekipa PO-PSL ze śmieciami, tymi prawdziwymi ma ciągle ogromne problemy. Ponoć Ministerstwo Ochrony Środowiska szykuje już rozporządzenie, które przewiduje, że nasze śmieci domowe powinny być podpisane z adresem zamieszkania, ewentualnie adresem siedziby firmy itd. itp. Wiadomo ta obecna władza wie o nas jeszcze za mało i chce koniecznie wiedzieć więcej. Dopiero co OECD stwierdziła, że polski rynek pracy jest jednym z najgorszych wśród krajów należących do tej organizacji: zarobki jedne z najniższych w Europie, zadowolenie z pracy jedno z najgorszych, co lokuje nas gdzieś między Turcją, a Grecja.

    Mimo to PO-PSL chce nam koniecznie zafundować pracę w wolne soboty. I to pomimo, że 1,6 miliona Polaków ciągle pracuje na umowy śmieciowe. Dopiero co premier E.Kopacz ogłosiła epokowy sukces w związku z Paktem Klimatycznym, za który zapłacimy 100-150 mld zł lekką ręką i zagwarantowała nam, że ceny energii elektrycznej nie wzrosną, a natychmiast Jej wicepremier J.Piechociński oświadczył, że ceny jednak wzrosną.

    Były kiedyś kartki na mięso, teraz ponoć mają być kartki, a nawet książeczki na leczenie onkologiczne poza kolejnością. Związek Pracodawców Polskich absolutnie słusznie stwierdza, że przez pazerność, agresywną politykę fiskalną, w tym akcyzową i poważne błędy polskiego rządu traci on corocznie od 15 do 18 mld zł, co dodatkowo obciąża polskich podatników. Wychodzi na to, że kto pije i pali ten ratuje polski budżet i Polskę przed bankructwem. Wpływy bowiem z akcyzy od alkoholu i papierosów w sam raz starczają na razie na coroczną z rzutkę na koszty obsługi długu publicznego. Ale co będzie jak spadnie spożycie?

    Mimo to MF właśnie chce nam wpuścić nie byle jakiego szczura. W ramach przygotowywanej właśnie Ordynacji Podatkowej i tzw. Klauzuli Obejścia Prawa może się okazać, że mimo całkiem legalnych działań każdy przedsiębiorca już może się czuć potencjalnym przestępcą. Fiskus i władza nawet łamiąc Konstytucję RP chce dać popalić polskim przedsiębiorcom, bowiem tzw. „znaczna korzyść podatkowa powyżej 50 tys. zł” może zaprowadzić tych przedsiębiorczych ludzi prosto do bankructwa i kłopotów. Rządowe wróbelki już ćwierkają, a prof. R.Gwiazdowski z Centrum A.Smitha mówi wprost otwartym tekstem, że „trzeba zapomnieć o emeryturze w wieku 67 lat”.

    Widocznie dla obecnej władzy 67 lat, gdy idzie o wiek emerytalny to ciągle jeszcze za mało. Po wyborach, zwłaszcza tych parlamentarnych może się więc okazać, że słowo stanie się ciałem i nie tylko frank szwajcarski może być po 4zł, ale i wiek emerytalny da się podnieść np. do 71 lat, bo tyle przeciętnie żyje polski mężczyzna. Wtedy dopiero skutecznie zostanie rozwiązany problem ZUS-u i polskiego systemu emerytalnego.

    Różnica między Polską, a taką Szwecją czy Holandią polega na tym, że Szwed czy Holender pracują do emerytury, a Polak do śmierci. Gdzieś w głębokich szufladach MF zalegają już projekty podatku katastralnego – czyli podatku od rynkowej wartości nieruchomości i to przy stawce 0,5 – 1 proc. jej wartości. Skądś pieniądze władza będzie musiała pozyskać tyle, że już po wyborach. Będzie to jednak dla wielu Polaków bardziej podatek katastrofalny niż katastralny. I nawet z przysłowiowym laniem wody mogą być problemy, bo zaraz po wyborach samorządowych ruszą znaczące podwyżki cen za wodę i ścieki w miastach. Władza musi jakoś pokryć koszty mocno opóźnionych inwestycji wodno-kanalizacyjnych, których koszt jest szacowany na 20-30mld zł. Inaczej będą wysokie unijne kary i oddawanie euro do Brukseli.

    Kandydat na prezydenta Warszawy z PIS J.Sasin powinien otwarcie zadeklarować, że jeśli wygra wybory w Warszawie to nie podniesie cen wody i tego samego powinien zażądać od urzędującej prezydent HGW. A, jakby mimo tego wszystkiego było jeszcze za mało pieniędzy i za mało absurdów, to ZUS, któremu corocznie brakuje 30-40mld zł na emerytury i renty, poprzez swój Fundusz Rezerwy Demograficznej będzie teraz pożyczał pieniądze dużym bogatym spółkom giełdowym, np. energetycznym, wykupując obligacje firm i banków. I tak polscy emeryci ratując polskie finanse publiczne będą popierać rząd czynem i umierać przed terminem, bo na leki na pewno nie starczy.

    Janusz Szewczak

  28. Dawid said

    „Tak naprawdę to historia Ameryki zaczęła się w roku 1607, kiedy to London Company wysłała trzy statki do Nowego Świata z zadaniem założenia tam bazy wymiany handlowej. Po pięciu miesiącach żeglugi 104 osobowa ekspedycja dotarła do Cheseapeake Bay w kwietniu 1607 roku. Dalsze siedemnaście dni zajęło penetrowanie rzeki James River, celem wybrania odpowiedniego miejsca na bazę.
    Jak się wkrótce okazało nie był to szczęśliwy wybór. Miejsce okazało się nisko położone i bagniste. Brak jedzenia, paskudna woda, malaria, Indianie. Nawet pogoda okazała się paskudna. Było to – jak wyprawa na Księżyc – bez szans powodzenia.
    I tak to było… i tak zostało zapisane w historii.
    Ale, czy znamy prawdziwe przyczyny niepowodzenia misji i to w jaki sposób uratowano przedsięwzięcie?
    Ale to jest zupełnie inna historia…
    Kolonia Jamestown nie miała nawet roku, a już wydawało się że przestanie istnieć. Na szczęście kapitan John Smith, dowódca osadników zrozumiał, dlaczego przedsięwzięcie się wali. Jego towarzystwo złożone było z gentlemenów odważnych, chłonnych przygód i dzielnych, ale zupełnie nieprzygotowanych do zadań, jakie przed nimi postawiło życie. W raporcie wysłanym do sponsorów przedsięwzięcia napisał krotko: „Przyślijcie mi prawdziwych chłopów z jajami! Cieśli, murarzy i kowali. Wolę garstkę takich – niż tysiące nygusów – jakich posłaliście ze mną….”
    We wrześniu 1608 roku ze statku “Good Speed” na ląd zeszło sześciu barczystych mężczyzn. Grupa ratownicza! Z toporami na ramionach, razem z kapitanem Smithem nowi poszli w las poszukać lepszego miejsca na siedlisko. W trzy tygodnie przesieka była gotowa, zbudowany piec smolarski, a nowi cięli już sosnę i destylowali smołę i dziegć….było to pierwsza fabryka w Nowym Świecie.
    Następnie sześcioosobowa grupa ratownicza wybudowała warsztat do wyrobu mydła, i tartak. Gdzieś w październiku, w miesiąc po przyjeździe szóstki do Jamestown, inni koloniści podbudowani ich przykładem wzięli się do solidnej roboty. Według raportów i świadectwa kapitana John’a Smith’a pierwsza angielska kolonia w Ameryce ocalała tylko i wyłącznie dzięki sześciu morowym chłopom o nazwiskach:
    Michal Lowicki
    Zbigniew Stefanski
    Jur Mata
    Jan Bogdan
    Karol Zrenica
    Stanislaw Sadowski
    Bo tych sześciu morowych chłopów, którzy uratowali Jamestown, nauczyli i pokazali Anglikom, jak należy pracować… było Polakami. I zrobili to na dwanaście lat przed przybyciem “Mayflower”!
    Oto historia, jaka opowiedział mi nie byle kto, ale sam Paul Harvey, zapisana jest przez jego syna Paula Aurandt w książce pt. “More of Paul Harvey’s. The rest of the story” na str. 130… Dlatego wpadając w specyficzny styl Paula Harwey chcę dopisać resztę historii…
    Tak było.. tak opisał kapitan John Smith… ale nikt o tym nie pisze. Jeszcze mniej o tym wie. Nikt nigdzie nie wybudował żadnego pomnika sześciu Polakom – rzeczywistym Ojcom Budowniczym Ameryki!
    Ale to jest zupełnie inna historia…I zupełnie prosta. Otóż tak już jest, ze kto inny robi historię, kto inny ją pisze, kto inny potrafi wyciągnąć wnioski, a jeszcze zupełnie kto inny korzysta…. I o tym należy pamiętać!
    Dedykuję tę historyjkę wszystkim Polakom, a tym – którzy mienią się polskimi politykami w szczególności….
    Roman Kafel, Dallas 25 luty 2002 „

  29. Dawid said

    Ponad 3000 lat Państwa Polskiego

    Uważam, że każdy Polak powinien znać książkę Tadeusza Millera „3000 lat Państwa Polskiego”. Jest ona dostępna w gajówce.
    Poniższy artykuł jest oparty w dużej mierze właśnie na niej.
    Admin.

    Zapewne tytuł intryguje, ale nie jest bezpodstawny. Opieram sie tu – w tej krótkiej analizie na – na dostępnch (od niedawna) materiałach źródłowych opartych na bibliotekach Uniwersytetu Jagielońskiego i opracowaniach ‚wykletego’ historyka – Pana Tadeusza Millera.

    link do pobrania:

    http://przeklej.org/file/iuwIxz/3000-lat-panstwa-polskiego.zip

    Pisałem swego czasu o endemiczności polskiej krwi i fakcie sprzedawania jej poza granicę Polski. Krwiodawcy nie maja pojęcia, że ich krew – oddawana w dobrej wierze – jest sprzedawana za niepoślednie pieniądze za granicę. To są spore kwoty.

    Co to jest endemiczność?

    Otóż jest to coś przypisanego do danego obszaru – tam występujące. W sensie o którym mowa – znaczy to, że słabo mieszaliśmy się z innymi nacjami w sensie reprodukcyjnym. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest wyjątkowa ‚czystość’ i szlachetność naszej krwi w sensie dosłownym, ale nie tylko. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości co do wartości „mieszania krwi”, to proszę o zapoznanie się z polityką królewskich rodów w tym właśnie względzie. Bardzo wiele to wytłumaczy.
    No dobrze, ale do czego zmierzam?

    Ano tak pokrótce zamierzam opisać nasze dzieje prawdziwe. No bo czego uczy nas szkoła. Uczy nas, że byliśmy plemionami wędrownymi (a gdzie to wędrowaliśmy?) i nagle nastał z dupy wzięty „Mieszko I” (może nie nagle, bo to w końcu X wieków czy tam 966 lat…) i równie nagle staliśmy się państwem chrześcijańskim. Hmmm… – ciekawostka. Ale dobrze. Spójrzmy jak było.

    „Historia, to prawda o przeszłości pomagająca budować przyszłość. Zniekształcona staje się przyczyną błędnych poczynań i klęsk społeczeństwa.”

    Przypuszczano do niedawna, że nazwa – Słowianie pochodzi od słów: sława, słowo, swoi, nazwy jeziora lub rzeki, imienia naczelnika, a przyrostek – a nie wskazuje na nazwę terenu.

    Nazwa ta ma jednak inne pochodzenie i składa się z dwóch słów: słowiański – łęg – nizina i łacińskiego – venio – przychodzę. Oznacza ludzi przychodzących z nizin S-łę/g/-veni/ti.

    W mowie potocznej uległa ona skróceniu „uproszczeniu” dźwięk ł wyrażono dwoma literami – „ue” stąd – Sueveni.
    Również Vibius Sequester w swoim zestawieniu nazw plemion, mówiąc o Słowianach, dźwięk ł wyraża dwoma literami – ue – tak jak ją wymawiają zwykle Polacy, tj. Suevi.

    Wniosek powyższy o budowie n. „Słowianie” uwidacznia się też w zestawieniu różnych nazw Słowian i Polaków. Słę/g/veni/ti. n. słow.-łac. – przybyli z łęgów Słowenie Słowienie Słowianie Słowini.
    Sławini – od imienia Piasta – Sław. Jego poddani to Sławini, a państwo – Sławia.
    Źródła rzymskie najpierw nazywały Słowian – od przeszło dwóch tysięcy lat – Venetami, świadcząc tym o ciągłości istnienia narodu i państwa Wenetów . Później, w VI w. źródła greckie zaczęły nazywać Słowian – Sklawenami.
    Sclavenoi – niewolnicy –jest to greckie zniekształcenie przezwiskowe nazwy Słowian południowych.

    Hmm… jesteśmy niemal tak skomplikowani jak Sumerowie. Dobrze. Spójrzmy dalej. Ta wiedza już była dostępna – to tylko swego rodzaju ‚remake’.

    WENECI – WĘŻOWIE

    Pierwsze wiadomości o polskich plemionach, co jest niewątpliwie zaskakujące, podaje prawie przed trzema tysiącami lat historyk grecki, piszący o dziejach wojen grecko-perskich, Herodot z Halikarnasi. Tymczasem w historiografii toczą się od dawna dyskusje, próbujące ustalić, które z plemion Europy środkowej, wymienionych przez starożytnych historyków, można uznać za słowiańskie: Wenetów, Neurów, czy Sarmatów? Twierdzi się jednocześnie, że we wczesnym średniowieczu obszar Polski zamieszkiwały różne drobne plemiona słowiańskie, przemieszane z wędrownymi grupami ludności germańskiej, oraz mówi się, że Państwo Polskie jakoby stworzył i umocnił dopiero w X w. Mieszko I.

    Zwróćmy uwagę, że obecną nazwę – Polska – od X w. poprzedzały jeszcze inne nazwy. Na zachodzie nazwano ją – Sławią. Thietmar użył najpierw nazwy – Poleni, Polenia, później – Polonia. Na wschodzie plemiona ruskie nazywały Polaków – Lachami. Sądzi się również, że w użyciu była nazwa „Lędzice – Lędzianie, „lecz…zagadnienie lokalizacji Lędziców (albo Lędzian) wywołuje poważne dyskusje naukowe”… „Pogląd głoszący, że Lędzianie to późniejsi Polanie, kryje wiele niejasności, których nie potrafią obecnie oświetlić ani źródła pisane, ani archeologiczne” – pisze Krzysztof Dąbrowski w: „Przymierze z archeologią”.

    Nie należy się temu dziwić, że tę nową, sztucznie stworzoną nazwę, trudno powiązać z jakimkolwiek plemieniem.
    Litwini i Łotysze nazywają państwo polskie – Lenkas, a Węgrzy – Lengiel. Nie zauważono, że źródłem tej nazwy był naczelny gród – Łęck (Łuck), którego okolicznych mieszkańców nazywano Łęcanami (Nestora – Łuticzi). Z nimi najpierw, idąc ze wschodu, zetknęli się Węgrzy i od nazwy – Łęcanie, zaczęli nazywać ogół plemion polskich i Państwo Polskie.
    Nazwa – Łęck (Łuck) pochodzi od łęku – zakola rzeki Styru, gdzie został zbudowany. Stąd łęk – lenk – leng w węgierskiej i bałtyckiej nazwie Polski.

    Plemiona słowiańskie w średniowieczu i starożytności niewątpliwie nosiły jeszcze inne nazwy. Herodot, opisując Scytię, wspomina Neurów, których siedziby umieszcza po północnej stronie górnego Dniestru i pisze, że Nerowie musieli opuścić swoje pierwotne siedziby, z powodu nadmiernego rozmnożenia się Węży w ich dawnej ojczyźnieiv.

    Jak wiemy, plemiona słowiańskie przybierały zwykle nazwy od rzek, nad którymi mieszkały. Przykładem takim są Wężowie nazywani od nazwy rzeki – Wąż, obecnej Warty, której współczesna nazwa pochodzi od słowa łacińskiego – verto, obracam, zmieniam. Pozostawili ją kupcy rzymscy wędrujący do Polski po stal, miód, wosk, kadzidło i bursztyn nad Morze Bałtyckie. Kształt biegu tej rzeki ściśle odpowiada jej pierwotnej nazwie, gdyż wije się jak wielki wąż dziewięcioma zakolami, nim wpadnie do Odry.

    Nazwa Wężów – Węzów (mazurzenie) Wielkopolan, zapisana w wymowie łacińskiej przez starożytnych historyków: Pliniusza, Ptolemeusza, Tacyta przybrała formę – VENS w l.p., zaś w l.m. – VENETI, a w ustach Germanów – WENEDI. Nazwa tego plemienia występuje jako składnik wielu nazw na olbrzymim obszarze Europy: od Zatoki Biskajskiej (na zachodzie Francji), Wysp Brytyjskich po Dźwinę, Berezynę, i od Morza Północnego, Bałtyckiego, po Adriatyckie.
    Jeszcze starszym świadectwem dawnego istnienia plemienia Wenetów jest ich nazwa wymieniona około IX w. przed n. Chrystusa przez Homera – Henetoi (Wenetowie).

    Już VIII w. przed n. Chrystusa Słowianie-Wallowie (Weleci) i Weneci kolejno opanowywali Wyspy Brytyjskie. Ślady swej bytności pozostawili w postaci nazw: Cornwalia, Walia. Dzisiaj spotykamy tam wiele nazw osiedli ze słowiańską podstawą
    wal, went, biel np.:

    Wasali – Wallów wspólnota
    Wales – Wallowie
    Welshpool – kałuża Weletów
    Wallington – wallijski ród
    Walligsborough – Wallów miasteczko
    Welland – ziemia Weletów
    Wentor (w. White) – nie Wenetów
    Belfast – bagienna twierdza
    Bellingham – dom na bagnach
    Belford – bagienny bród
    Broadford – szeroki bród (ang.)

    O Belgach (Weletach) pisze Cezar w Ks. V. 12.v
    „Wewnętrzną część Brytanii zamieszkują ludy, które w oparciu o przekazaną u nich tradycję twierdzą, że są tubylcami na wyspie, a w części nadmorskiej te ludy, które dla grabieży i prowadzenia wojny przybyły z Belgii (…), a po wszczęciu wojny tu pozostały i w dodatku poczęły uprawiać rolę”.

    W Ks. II. 4. Cezar potwierdził panowanie Belgów (Weletów) w Brytanii:
    „Królem ich (Suesjonów) był, jeszcze za naszych czasów, Dywicjakus … który poza znaczną częścią tych obszarów dzierżył władzę także nad Brytanią”.

    Kliknij, aby powiększyć
    Kliknij, aby powiększyć
    Później Weneci podporządkowali sobie Wallów i poszli dalej na zachód. Zajęli dzisiejszą północną Francję, po rzekę Loarę. Stworzyli potężne imperium rozpostarte od Zatoki Biskajskiej, po Berezynę (Mapa II). Pomimo upływu ponad dwóch tysięcy lat wiele nazw na obszarze Francji zachowało słowiańskie brzmienie i znaczenie np.:

    Brenne – bagna między rzekami: Indre i Creuse
    Sambre – Sambr (zambr), żubr dopływ Mozy
    Brest – Brześć. Twierdza w Bretanii
    Orlean – Orlin
    Vend, vendresse, Vetoux, Vendome, Vendeuwre, Bellac, Belledonne, Bellegarde (dwa razy) bagienny gród, Belleme, Belley, Belvere, Vandea, Rennes, Lucotecia (luc-łęg, ł. tego – bronić), obronna wyspa. Breda – bród (hol.) Lacus Venetus – (Jezioro Weneckie).

    Na krańcach swego państwa Weneci zakładali silne twierdze np. Brest na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego w Bretanii, Brescia w północnych Włoszech, czy Brześć nad Bugiem (mapa II).

    Niezwykle ważnym świadectwem zamieszkiwania Wenetów w północnej Francji, jeszcze w I w. p.n.e., jest dokument napisany przez Gajusza Juliusza Cezara p. t. „Commentarii de bello Gallico” tj. „Sprawozdanie z wojny gallijskiej”. Pisał je jako wódz naczelny wojsk rzymskich, które podbiły Galję (późniejszą Francję). Stwierdza w niej, że Weneci zamieszkujący północne obszary Galii od rzeki Loary do Sekwany po wybrzeże Kanału La Manche i Ocean Atlantycki, nazywają siebie w swoim języku Aremoricae (are – przy, more – morze) tzn. Pomorzanie. A więc nazwa Pomorzan wbrew twierdzeniom znana była już przed dwoma tysiącami lat. Wybrzeża tej krainy nazywa Cezar weneckimi. Dalej stwierdza, że:

    „Plemię to cieszy się największym znaczeniem na całym morskim wybrzeżu w tych stronach, ponieważ Wenetowie mają bardzo wiele okrętów, na których zwykli żeglować do Brytanii, a wiedzą i doświadczeniem żeglarskim przewyższają inne plemiona”.

    Dzięki żeglarskim i wojskowym umiejętnościom Pomorzanie trwali jeszcze długo w Bretanii pod panowaniem Celtów, a później Rzymian. Nie może więc być mowy o zacofaniu i dzikości plemion słowiańskich w starożytności, tak jak to przedstawiają niektórzy dziejopisowie.

    Należy stwierdzić, że nazwa – Weneci, jest zrozumiałą polską nazwą plemienną ludu pierwotnie zamieszkującego Europę środkową, tj. jeszcze przed przybyciem Germanów do Skandynawii. Nazwa jest wymieniana w najstarszych opisach starożytnych ludów Europy.

    Ponadto: Według wiadomości pochodzących ze źródeł arabskich z IX w. na południowym wschodzie Polski, od górnego biegu Prutu na zachód, zamieszkiwali Chorwaci.

    Nazwa ich, której w etymologii dotąd nie wyjaśniono, od stuleci zaprząta uwagę historyków poszukujących odpowiedzi. Kim byli? Jakim plemieniem? Gdzie znajdowały się ich pierwotne siedziby? Co łączyło ich ze Słowianami zachodnimi?
    Nazwa „Chorwaci” powtarza się na Bałkanach, nad Adriatykiem, w Czechach, Polsce, po obu stronach Dunaju. Gdzież więc należałoby szukać miejsca jej narodzin?

    By znaleźć odpowiedź na powyższe pytania, trzeba cofnąć się daleko wstecz do czasów jedności terytorialnej – praojczyzny Słowian. Miejscem jej położenia zajmowali się dziejopisowie różnych narodowości, a m.in. Nestor, W. Kadłubek, J. Długosz.

    Według najbardziej znanych teorii praojczyzna Słowian znajdowała się nad średnim Dunajem, w środkowej Europie, częściowo na obszarze Rosji i Ukrainy. Ostatecznie, po stwierdzeniu bliskiego pokrewieństwa mowy słowiańskiej z litewską i germańską, praojczyznę umiejscowiono na północ od Karpat, na przestrzeni od Łaby do Wołgi, Turkiestanu, Morza Bałtyckiego i Czarnego. Powstały kolejne teorie, według których pierwotne siedziby Słowian znajdowały się na wschodzie lub zachodzie Polesia.

    Wg J. Kostrzewskiego i L. Kozłowskiego praojczyzna Słowian obejmowała kraje od Łaby po Bug, od Pomorza po Karpaty. Najnowsze badania polskie i radzieckie umiejscawiają ją między Odrą i Dnieprem, lecz ustalenia dotyczące granicy północnej budzą wątpliwości. Badania archeologiczne, antropologiczne, nazewnicze itp. pozwoliły rozszerzyć wiedzę na ten temat, jednak znaczna rozbieżność poglądów świadczy o tym, że zagadnienie to nie zostało jeszcze dostatecznie wyjaśnione. Najstarszymi śladami życia Słowian na obszarach Europy są nazwy cieków, jezior, gór, znaleziska archeologiczne.

    Nazwy rzek: Bug, Wisła, Odra, na ogół uznano za słowiańskie. I chociaż, próbowano, nie wyjaśniono dotąd dokładnie ich pochodzenia i znaczenia, zaś Dniepru, Dniestru, Donu i Dunaju oraz Łaby zaliczono do obcych.

    Z tym powierzchownym stanowiskiem nie można było się zgodzić, gdyż nie ulega wątpliwości, że większość wspomnianych rzek, jak również południowych dopływów Dunaju: Raby, Sawy, Drawy, Morawy, zachodnich dopływów Łaby oraz rzek: Wezery i Renu, są nazwami słowiańskimi.

    CELTOWIE

    Nazwa „Celtowie” – Keltowie, łac. Galli, wbrew dotychczasowym domysłom, jest pochodzenia słowiańskiego. Powstała w VI w. przed n.e., w okresie bezpośredniego sąsiedztwa z Wenetami. Z okresu tego sąsiedztwa pochodzą, być może, w mowie polskiej dźwięki: ę i ą.

    Gallii – Kallii oznacza „twardzi” od słów słow.: kalić, zakalić, skała, kaleczyć, kaliti, – hartować, stwardnieć, twardziel, uderzać twardym, utwardzać.

    Wielkim wydarzeniem w dziejach ludzkości stało się odkrycie, najprawdopodobniej przez Celtów, sposobu wytapiania z rud żelaza, utwardzania go (hartowania) i przetwarzania na stal. Spowodowało ono przełom w sposobach walki i w uprawie roli. Dzięki niemu Celtowie wyposażeni w nową broń, twardszą od brązu, rozpoczęli w VII w. p.n.e. podboje sąsiednich plemion i narodów. Pod ich ciosami cofnęło się imperium weneckie, sięgające w tym czasie Zatoki Biskajskiej, Morza Adriatyckiego, Skageraku, południowo zachodniej Szwecji i Norwegii, i Berezyny (Mapa III). W początkowej fazie swoich wypraw zdobywczych Celtowie opanowali całą Francję, Wyspy Brytyjskie.

    W IV w. p.n.e. za panowania Przemysła, Weneci zagrożeni dalszymi podbojami Celtów zbudowali w ważnych strategicznie miejscach, na obrzeżach państwa, szereg twierdz o nazwach – Przemyśl – noszących imię tego władcy, tj. dwie w północnej Bawarii, jedną w Turyngii, na wyspie Hrannie [„Ranie”, „Rugii”], nad Sanem, Horyniem, nad Oką koło Kaługi. Wyznaczają one zasięg, w tym czasie, imperium weneckiego (mapa III).

    Mapa 03
    Kliknij, aby powiększyć
    W następnej fazie wypraw Celtowie opanowali Półwysep Pirenejski, północne Włochy. Część z nich przesunęła się w II w. p.n.e. na ziemie po południowej stronie Dunaju, by ostatecznie przenieść się do Małej Azji. Tam utworzyli własne państwo – Galację.

    WALLOWIE – WELECI

    Osłabienie państwa Wenetów doprowadziło do sporów i walk wewnętrznych między ich książętami oraz z podbitymi plemionami słowiańskimi. Pierwsi Weleci, mieszkający między Renem i Wezerą, skorzystali z okazji uwolnienia się od dominacji Wenetów i dla wzmocnienia swych sił zaciągali do swych wojsk germańskich wojowników – Sasów [przezwisko słowiańskie], szukających zajęcia lub osiedlenia poza Skandynawią. Z czasem, po wzmocnieniu swojej obecności wśród Weletów, zaczęli osiedlać się na bardzo rzadko zaludnionym wybrzeżu M. Północnego, dając początek późniejszej Saksonii.
    Nazwa Wallowie –”Wieleci” pochodzi od największego, głównego ramienia delty rzeki Renu, dziś nazywanego – Waal tzn. słow. Walny – silny, Wali, Weli – wielki, nad którym siedzieli (mapa II).

    W dzisiejszych Niemczech pozostały po nich liczne nazwy miejscowości, gór, rzek rozrzuconych między Renem, i Łabą jak np.: Gorinchem – Gorzyń, Wuppertal (wupper – wyprzała, tal. germ. – dolina), Koblencja (słow. Kob. – łęg, styk łęgów, Mozeli i Renu), Zwolle (zwoleń), Bielefeld (słow. – topielisko, feld – germ. Pole), Osnabruck (osna słow. Ość, bruck – germ. most, Most na rzece Ośnie), Groningen (groń – słow. Grań, krawędź), Bremen (słow. Bremno od brzemię – ciężar, mno – wymiana, miejsce wymiany ładunków – port). Hamburg (serb. chum – wzgórze, burg germ. gród, grodowe Wzgórze). Solingen – słow. su – przy, ling – łęgi, Przy łęgach. Gronau – słow. groń – graniczny, au – germ. strumień. Lingen – Łęgi. Wipperfurt, wipper – słow. wyprzały, furt – germ. bród, Camen – kamień. Koesfeld, koes – słow. kos, feld – germ. pole, pole Kosa (ptaka – nazwisko). Kempen – kępy. Bieshaim, bies – słow. diabeł, heim – germ. siedlisko. Wipper – Wyprza – rzeka – od oparzelisk. Lippe – lipień – słow. ryba. Ost i West – falen – wschodni i zachodni Walowie – „Weleci”. Rothaar, rot – germ. czerwony, haar – słow. hary – góry. Hornisgrinde – górna grzęda (hora – góra, grinde – grzęda, grzbiet. Sarnensee (Szwajc.) sarnie jezioro i osiedle. Triberg – trzy góry. Bieler See – bielne jezioro. Stromberg, strom – stroma, berg – germ. góra. Straelen – os. Strzały nad rzeką Maas, 1. Dopł. Renu. Itd.

    Drobne plemiona zamieszkujące pomorze Zachodnie, między Odrą i Łabą, nazywane są niewłaściwie „Wieletami”, gdyż nazwy te dotyczą nie plemion, lecz panujących weleckich władców. Natomiast ogół plemion słowiańskich, mieszkających między tymi rzekami, oraz Hawelą i Sprewą, źródła łacińskie nazywały Obotrytami – Obodrzycami tzn. Przedwężami [Wężowie to Weneci].

    Celtowie zdobyli wielkie obszary imperium weneckiego, znacznie osłabiając to państwo. Germanie mieszkający w Skandynawii, wykorzystując dogodną sytuację, zasiedlali w II-III w. na północy imperium zachodnie wybrzeża Szwecji i Norwegii wyspy (dziś duńskie), następnie lesistą, nieurodzajną, bardzo rzadko zaludnioną zachodnią część weneckiego półwyspu „Jutlandzkiego”. Weneci jeszcze długo mieszkali na tych ziemiach pod panowaniem Germanów. Po Wenetach pozostały chociaż nieliczne, lecz wymowne topograficzne nazwy słowiańskie, jak: wielka wyspa na północy Danii – Wendsyssel – wyspa Wenedów – Wenetów, Zatoka bursztynowa Jam-mer Bucht, nazwy miejscowości: Horne – Górne, Tollestrup – słow. toł – schowek i trup – kłoda. Horby – Garby, Holen słow. gołe, sted – miejsce (polana). Torslev, torz – słow. tchórz. Draby – drabiny, Karby – Garby, Horne II – Górne. Sillende, su – słow. przy lena – leniwa (rzeka), ziemie przy Lenie – Leniwej. Na południowym cyplu wyspy – Angeland, miejscowość – Tryggelev, gdzie była świątynia słowiańskiego boga Trzygłowa.

    Na południowych wybrzeżach półwyspu, od nieurodzajnej strony zachodniej, pozostawali przez pewien czas Sasi, traktując ją jako pomost – drogę ze Skandynawii. Następnie miejsce po nich zajęli na krótko, również przybyli tą samą drogą ze Skandynawii, Anglowie, Danowie i Jutowie, którzy około roku 450 przenieśli się na opanowaną część Wielkiej Brytanii.
    Pomimo przemarszów różnych plemion germańskich przez tę część Półwyspu Jutlandzkiego i prób zasiedlania, zachowała się jeszcze długo ludność i nazwy topograficzne ziem po pierwotnej ludności weneckiej jak: rzeka Leck – Łęk, osiedle na łuku tej rzeki który potwierdza jej słowiańskość (podobnie jak rzeka i miasto Ełk pochodzi od dawnego – Łęk łęku). Rzeka Soholmer au, gdzie – so – jest słowiańskim – są tzn. przy, holmer – chełm, wzgórze (45 m n.p.m.) i germ. au – strumień. Au – jest objaśnieniem przedmiotu tj. niezrozumiałej słowiańskiej nazwy rzeki, która zatacza opasujący wzgórze łuk. Arlau – Orla rzeka. Garding – gród (marny). Bredebro – bre – słow. gadać, debro słow. wertep, gadający wertep. Grode – Gród, twierdza i inne.

    Należy zauważyć, że Słowianie Weneci-Chorwaci zasiedlili przed wiekami południowo-zachodnie obszary Skandynawii położone w dzisiejszej Szwecji i Norwegii, o czym świadczą zachowane Chorwackie-Harudów nazwy topograficzne np. Hordaland, Hardanger Fiord, Hardanger Fiell, rzeki Otra, właściwa pierwotna nazwa Odry, Sira zn. szeroka. Niss-an-nanizana na przeszkody, Nida (Nita, Nitka)

    SCYTOWIE
    W tym czasie, gdy na obszarze późniejszej Francji Celtowie rozpoczęli ekspansję, w VII w. przed n. Chrystusa, przeciw imperium weneckiemu, na wschodzie Europy zachodziły wielkie zmiany. Około połowy trzeciego tysiąclecia, przed n. Chrystusa, przesuwające się z Azji na zachód, ze stepów nadkaspijskich ludy koczownicze napotykały na swej drodze potężną, nie do przebycia, zaporę słowiańską. Wskutek tego przemieszczanie się tych ludów uzyskiwało określony kierunek: na północ lub południe Europy. Jeden z nich – Scytowie, usadowili się nad dolnym Dnieprem i Donem, a ze wzrostem swej potęgi opanowali Słowian wschodnich – Antów i dokonywali coraz śmielszych wypadów, zapuszczając się w głąb kraju Wenetów. Granice władztwa Scytów oparły się o imperium Weneckie.

    A teraz spora ciekawostka:

    GERMANIE

    Na północnym wschodzie Europy Weneci sąsiadowali z nielicznym ludem rolniczo-leśnym – Boudynami i Sarmatami (Bałtami) siedzącymi nad górnym Dnieprem, Sożą, Desną i Oką. (Ptolemeusz).

    W VI w. przed n. Chrystusa koczujący na stepach nadkaspijskich Germanie (pod naciskiem silniejszych ludów azjatyckich – Scytów) (Mapa II), zmuszeni byli do wędrówki na zachód i północ. Można przypuszczać, że wtedy na pewien czas opanowali Bałtów, a następnie – nie mogąc się przebić przez obszary słowiańskie – skierowali się na północ zajmując Wyżynę Wałdajską i okolice. Stąd na pograniczu słowiańsko-ugrofińskim występują liczne germańskie nazwy topograficzne i plemienne: Dudlebowie, Dregowicze, jeziora: Seliger, Ilmer … wydaje się, że germańskie wpływy noszą również imiona szlachty łotewskiej, litewskiej, jaćwieskiej itp. Wg uczonego niemieckiego – Fressela,

    Germanie mieszkali pierwotnie w Azji, w okolicach Samarkandy. Stąd przez stepy nadkaspijskie, wyżynę wschodnioeuropejską, Wałdajską dotarli nad Bałtyk. W dalszej wędrówce z brzegów Zatoki Fińskiej przedostali się po lodzie na Wyspy Alandzkie, a następnie przez Zatokę Botnicką – na Półwysep Skandynawski, w bardzo rzadko zaludnione okolice Sigtuny, Upsali i Birki, które stały się ich nowym miejscem osiedlenia. Na opanowanej krainie napotykali niezrozumiałe nazwy rzek, do których dodawali germańskie objaśnienie tj. – „an”, „au”, „elf’ (strumień, rzeka), co świadczy też o ich obcości na obszarze Skandynawii. Wkrótce zajęli znaczne, mało przydatne dla rolnictwa obszary. Ujarzmienie ugrofińskiej, słowiańskiej, czy też lapońskiej miejscowej nielicznej ludności, spowodowało wzrost liczebności i siły Germanów i doprowadziło, dzięki spokojowi i odosobnieniu tych ziem północy, do przeludnienia ubogiej w żywność krainy.

    Trudne warunki klimatyczne i żywnościowe zmuszały do gospodarności i szukania nowych miejsc osiedlenia dla szybko zwiększającej się liczebności plemienia, a łupieżcze wyprawy – do karności i posłuszeństwa. W VI w. przed n. Chrystusa próbowali oni zasiedlić wyspy i bardzo rzadko zaludnioną północną część półwyspu Weneckiego dziś nazywanego Jutlandzkim”, z którego rozpoczęli wyprawy na Europę Zachodnią. Wspominają o tym źródła łacińskie: „Gens Germaniae inter Rhenum, Moesium, Danuwium incolens, oriunda et profecta ex Chersoneso Cimbrica; Aednorum fines populantur, cum Ariowisto adwersus Caesarem pugnant” – to znaczy „Naród germański zamieszkujący między Renem, Menem, Dunajem rzekami, pochodzący w rzeczywistości z chersońskiego Cymbricum … (Jutlandii).”

    Tych wojowników północy ceniono za doświadczenie wojenne i organizacyjne. Korzystano też z pomocy drużyn germańskich w walkach z zewnętrznymi i wewnętrznymi przeciwnikami i nie raz powoływano na przywódców różnych rolniczych plemion słowiańskich.

    W starożytności wiele ludów otrzymało nazwy pochodzące od imienia lub narodowości swoich przywódców, książąt i królów, którzy uważani byli za właścicieli – panów rządzących przez nich krajów. Dlatego słowiańskie księstwa zachodniej i wschodniej Słowiańszczyzny, na czele z germańskimi dynastiami i drużynami, nazywali później obcy, starożytni historycy – Germanią.

    Nie było przecież możliwe, by uboga, rzadko zaludniona Skandynawia mogła wystawić olbrzymią armię, opanować ludną i bogatą Europę zachodnią i północną Afrykę.

    W późniejszych czasach podobnie też nazwano – Galię – rządzoną przez germańskich Franków – Francją, państwa wschodnich Słowian – Antów od nazwy ich germańskich książąt Russów – Rusią, a celtycką Brytanię od nazwy germańskich najeźdźców Anglów – Anglią itp. Kraje te nie utraciły swego pierwotnego narodowego charakteru, gdyż Germanie stanowili ułamek wśród, rządzonej przez nich ludności.

    W VI w. przed n. Chrystusa Celtowie, dzięki odkryciu sposobu wytapiania z rud żelaza i przerabiania na stal, wyparli Wenetów opanowali Aremorykę, oraz znaczną część Europy, powodując zmiany w równowadze sił politycznych i zamieszki wśród Słowian zachodnich. Sytuację wykorzystali skandynawscy Germanie, urządzając w III w. przed n. Chrystusem wyprawy łupieżcze i zdobywcze, szlakami wodnymi na południe, próbując usadowić się na północnych wybrzeżach Morza Północnego. Okazją do tego, po uwolnieniu się od dominacji Wenetów, stały się walki między Wallami o władzę.

    Przeciwnicy dla wzmocnienia swych sił wspierali się na germańskich wojownikach, którzy stopniowo sadowiąc się opanowali na stałe najpierw część bardzo rzadko zaludnionych wysp u ujścia Renu, następnie wybrzeża morskie między Renem a Wezerą. Zajęte obszary miały kształt wora-saka i od niego nazwano germańskich przybyszów po słowiańsku – sakami, co znaczy siedzący w worku. Później obszar ten z łacińska określano Saksonią. Odtąd, rozwinięty z biegiem czasu, wydłużony klin germański na pograniczu celtycko-słowiańskim, a w głównej swej masie słowiański, parł niepowstrzymanie na południe, wchłaniając stopniowo podległe i drobne, skłócone plemiona zachodnich Słowian, wreszcie wydłużył się aż do Alp, obejmując w V w. częściowo ziemie słowiańskie: Panonni, Kartynii i Bawarię.

    Jak już wspomniałem, wbrew przyjętemu w dziejopisarstwie przekonaniu, rzadko zaludniona Skandynawia nie była w stanie zagrozić kolosowi słowiańskiemu. Jednak współudział ludności słowiańskiej w wyprawach niepomiernie zwiększał siły najeźdźców, pozwalał zagarniać coraz większe obszary, ułatwiał germanizację i ostatecznie wchłonąć Słowian i ziemie słowiańskie Wallów, znajdujące się między Renem i Wezerą.

    Cezar w swym dziele „Commentarii de bello Gallico” nie odróżniał germanów od Słowian, chociaż wymieniał nazwy ich plemion (Harudes, Tribokowie, Weneci …) i podziwiał waleczność. Nazwy słowiańskie plemion weleckich uległy zatarciu, a określane imionami germańskich wodzów zatraciły pierwotne znaczenie i brzmienie.

    Marsz Germanów na wschód powstrzymało potężne państwo Chorwatów (Wenetów), obejmujące na zachodzie dorzecze rzeki Łaby. Co określił przed dwoma tysiącami lat Vibius Sequester słowami: „Albis Germanie Suewos a cervetiis dividit”
    tzn. „Łaba germańskich Słowian od Chorwatów oddziela”. Również wiadomość tę potwierdza w końcu VI w. Teofylakt Simokalta pisząc, że siedziby Słowian sięgały Morza Północnego.

    Słowianie zachodni pod rządami Germanów trwali jeszcze przez wieki. Tymczasem od wschodu, wzdłuż biegu Dunaju, powstał drugi potężny klin. Tędy bowiem przez ziemie słowiańskie, prowadziły drogi odwiecznych najazdów koczowników azjatyckich ze wschodu na Europę. Tędy szły główne wyprawy Scytów od X w. przed n. Chrystusa, Hunnów w IV w., germańskich Ostrogotów, Longobardów, Gepidów, następnie Awarów w VI w., Bułgarów w X w., później Węgrów, Połowców, Pieczyngów i na koniec Tatarów.

    Drużyny germańskich wojowników, wędrujące w różnych okresach z północy Dźwiną, Wisłą, Prypecią i Dnieprem ze Skandynawii na dłuższy pobyt na stepach czarnomorskich, choć niewielkie liczebnie, złożone przeważnie z młodzieży, dobrze uzbrojone, zorganizowane i wyćwiczone w ciągłych wyprawach łupieżczych, stanowiły groźną siłę. Tutaj następowała ich koncentracja i zwiększenie liczebności szeregów przez współdziałanie z miejscową ludnością. Potrafiły one na krótko opanować znaczne obszary, lecz po rozbiciu wycofywały się, lub rozpływały wśród tubylców.

    Kolejne fale najeźdźców, różnego pochodzenia przechodziły wzdłuż biegu Dunaju i zanikały, doprowadziły jednak do przerzedzenia lub wyniszczenia osiadłej tu spokojnej, rolniczej, pierwotnej ludności słowiańskiej, która po opanowaniu części kotliny naddunajskiej przez Awarów i ostatecznie Węgrów, przestała prawie istnieć, a wielki, jednolity obszar słowiański, sięgający od Bałtyku na południe po Grecję, Albanię, Włochy, M. Czarne, Alpy i M. Północne, ciągnący się od Renu do Dniepru – został rozcięty na dwie części: południową i północną. Najeźdźcy stali się władcami i przegrodą, a obcy kordon w kształcie pierścienia zamknął się trwale.

    Odizolowane grupy plemion słowiańskich na południu i północy Europy znalazły się pod wpływem różnych kultur, języków i ras. Słowianie południowi otrzymali w ciągu wieków znaczną domieszkę krwi śródziemnomorskiej – stąd ich śniadość, ciemne oczy i włosy. Słowianie północni – domieszkę krwi germańskiej, bałtyckiej i ugrofińskiej. Odtąd zmierzały one w odmiennych kierunkach.

    Warto w tym miejscu zanotować kilka spostrzeżeń. Zarośnięci, rudowłosi germańscy koczownicy, podobnie jak i inne wędrowne ludy pasterskie, trudniące się hodowlą i wypasem bydła, przez swą ruchliwość mieszali się ze sobą, uniemożliwiając wytworzenie zjawisk regionalnych. Natomiast Słowianie – rolnicy, pozostający na miejscu swego zamieszkania przez tysiące lat, wytworzyli niezwykle bogatą, różnorodną, miejscową kulturę materialną i duchową, przejawiającą się w zwyczajach, jednolitej mowie, niespotykanej u innych ludów, różnorodności strojów i pieśni ludowych.

    Cezar w swym dziele z I w. p.n.e. „De bello …”5 tak scharakteryzował Germanów: „Uprawą roli nie zajmują się, a pożywienie ich składa się po większej części z mleka, sera i mięsa. Nikt z nich nie ma ściśle wydzielonego pola albo posiadłości własnej … a po roku (naczelnicy) zmuszają do przejścia gdzie indziej… rozboju, którym się trudnią poza granicami swego kraju nie uważają za hańbę… zbożem niewiele się żywią lecz przeważnie mlekiem i mięsem … Wyrastają na ludzi o potężnej strukturze cielesnej, nie noszą innej odzieży poza skórami …”.

    Nie ulega więc wątpliwości, że jeszcze na początku nowej ery Germanie prowadzili życie na pół koczownicze, trudnili się wypasem bydła, odziewali w skóry i zmienili stale miejsce przebywania. Uprawą roli nie trudnili się, a niewielkie ilości zboża na swoje potrzeby kupowali lub zdobywali u plemion słowiańskich.

    Utrwaliła się więc niesłuszna opinia, że Słowianie zamieszkujący dogodne dla rolnictwa obszary Europy przejęli od Germanów ze Skandynawii, gdzie nigdy nie było warunków do uprawy ziemiopłodów, udoskonalone narzędzie do prac rolniczych tj. PŁUG, że jest to nazwa nie polska, lecz germańska. Wynikałoby z tego, że dawni koczownicy, później wojownicy, mieszkańcy nieprzydatnych dla uprawy zbóż ziem, byli jakoby mistrzami w tej dziedzinie, gdyż jak czytamy w Słowniku etymologicznym j. p. Al. Brücknera 1974ii – pług to: „Pożyczka słowiańska z niemieckiego – Pflug … z pierwotnego – plog, co znaczyło „kołek”.

    Zwróćmy uwagę, że pług to narzędzie płaskie, które otrzymało nazwę od swego kształtu tj. od słowiańskiego – plo, pło, pleso, co oznacza płaską, gładką przestrzeń, wodną, taflę; pas, płocha, płosk, płaski, płożyć się – rosnąć płasko. Przecież pług składa się zasadniczo z płaskich elementów tj. lemiesza i odkładnicy – i z kołkiem nie ma żadnego podobieństwa. Jest więc niewątpliwie nazwą słowiańską, przyswojoną, podobnie jak wiele słów, z mowy Słowian przez Germanów, przybyszów z zimnej Skandynawii. Np. jako koczownicy słowa – granica – nie znali. Wprowadzili je dopiero Krzyżacy biorąc z mowy polskiej jako – grenze – do języka niemieckiego (Al. Brückner).

    Słowiańskie narzędzia rolnicze to:
    brona – niem. Krahe
    grabie – niem. Harke
    łopata – Schaufel
    radło – słow.
    socha – słow. słup, stołp
    sierp – niem. Sichel
    kosa – Sense
    motyka – słowiańska nazwa motyki przeszła nawet do Anglii jako „mattoc”
    żniwo – słowo słowiańskie.

    BAŁTOWIE

    Odejście Germanów, pod naciskiem Scytów na północ, spowodowało odsłonięcie drobnych plemion „bałtyjskich” mieszkających na wschód od bagien poleskich, za Berezyną, wśród potężnych puszcz górnego dorzecza Dniepru, Soży, Desny i Oki. Byli to, nazwani, wg mapy Ptolemeusza – Boudynowie i Sarmaci. Napastowani i rabowani przez Scytów musieli się przenieść w bardziej spokojne okolice, na pogranicze wenecko-ugrofińskie, położone w dorzeczu Dźwiny i Niemna.

    Najpierw przywędrowali tam Boudynowie – bezpośredni sąsiedzi Wenetów. Następnie przeniosła się ich dalsza część (Sarmaci), mieszkająca dalej ku wschodowi (późniejsi Litwini) i zajęła ziemie między Dzwiną i Niemnem (mapy II i III). Śladem tej wędrówki są liczne nazwy „bałtyjskie”, pozostawione długim pasem od źródeł Dniepru, Soży, Desny i Oki, między Dzwiną i Berezyną, po obecną granicę łotewską i litewską.

    Nazwa „Boudynowie” ma charakter zachodniosłowiański i jest złożona z dwóch słów: Bou – i – dyno. Pierwsza oznacza – biele – a druga – dno. Boudynowie więc to lud siedzący za skrajem – dnem bagien poleskich. I rzeczywiście, Boudynowie mieszkali pierwotnie na obszarach położonych za bagnami Polesia i bagnistej doliny Berezyny – późniejsi Łotysze.
    Drugim plemieniem „bałtyjskim”, zajmującym ziemie bardziej na wschód, nad górną Desną i Oką, byli Sarmaci wymienieni przez Herodota, a później w IX w. przez króla Alfreda. Ich łacińska nazwa jest epitetem i oznacza wspólnotę biedaków, gdyż rzeczywiście, zamieszkiwali ubogą krainę i cierpieli niedostatek. Byli to przyszli Litwini i Jaćwingowie.

    Na północnym wschodzie terytoria słowiańskie sięgały klinem Dźwiny i Bałtyku. Z tych czasów nad morzem, przy ujściu rzeki Windawy przetrwał do XIII w. wśród „Bałtów” i Ugrofinów odłam Wenetów, odcięty przez przybyszów z jednej, a Finów z drugiej strony, z głównym grodem Wents-pils (gród Wenetów), którą to nazwę wprowadzili już przybyli Bałtowie.
    Na ziemiach opuszczonych przez Bałtów, jak podaje Herodot, osiedlili się w VI w. przed n. Chrystusa Neurowie, czyli Mazowszanie. Wg Powiest’i Wremiennych Let, Lachowie: tj. „Wiatycze i Radymicze”.

    Jest jeszcze wiele inny ciekawych powiązań i niezaprzeczalnych faktów. Dobrze, że nareszcie zaczyna się o tym mówić – a raczej pisać – to dobrze. Jeśli będzie zainteresowanie tematem postaram się o więcej faktów, informacji i źródeł. Ciekawe jest to, że przed 1917 r. cała ta wiedza była dostępna w powszechnym nauczaniu. Tak skuteczna jest indoktrynacja, że po jednym wieku nic o sobie – jako narodzie – nie wiemy.

    I jeszcze przyjeżdża jakiś popapraniec z pejsami i mówi młodzieży, że nieważna jest historia przed holokaustem i literatura w tym temacie. Przykre, jest to, że nikt mu w ryj nie pier…ął. OK, już hamuję.
    Pozdrawiam i do „naklikania.”

    Cryptologicon

    • Weronika said

      Ta para malpoludow ma swiadczyc o ewolucjonizmie? Nie ma form przejsciowych pomiedzy gatunkami , wiec ten obrazek utrwala w swiadomosci ludzi cos czego nie ma. Tylko kreacjonizm, czyli Boze stworzenie swiata ma sens oraz liczne dowody naukowe na to.
      Czy mozna wiec wierzyc tresciom zawartym w tym artykule ?

      • Dawid said

        jak bys troszke myslala to bys sie domyslila ze to chodzi o to ze nasi naukowcy kaza nam Wierzyc ze do 966 r pochodzilismt od malpy ale ty jestes……

        • Dana said

          Na tym zdjęciu są Słowianie czy Germanie i kto im zrobił zdjęcie ?Dawid nie było człowieka z małpią głową .

  30. AnnaB said

    http://www.fronda.pl/a/czy-zbliza-sie-czas-antychrysta,43774.html

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: