Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Posłuszeństwo czyli odmowa

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 Luty 2015

Artykuł publicystki katolickiej, wielokrotnie występującej w Radio Maryja, piszącej do Tygodnika Niedziela i innych.

Ewa Polak – Pałkiewicz

„…mamy więc nierzeczywistych mędrców oraz nierzeczywistych artystów i nierzeczywistych literatów pouczających nas, że nierzeczywistość jest rzeczywistością”, mówił w jednym z wywiadów w 2011 roku pisarz J. M. Rymkiewicz, próbując zanalizować zjawisko, które określił mianem likwidowania w naszym kraju polskości.*) Wypowiedź papieża Franciszka w samolocie lecącym z Filipin do Rzymu, w której odpowiednikiem człowieka – ludzkiego aktu przekazywania życia – jest królik i jego przysłowiowa zdolność rozrodcza, wstrząsnęła opinią publiczną w Polsce. Stała się też nieuniknionym źródłem wyjątkowej ilości dziennikarskich bon motów.

Zbyt wielu jednak ludzi wierzących poczuło się zdezorientowanych, by nie należało dostrzec wreszcie wielkiego niewypowiedzianego pytania, które unosi się nad tym wszystkim: czy nie mamy do czynienia z likwidowaniem katolicyzmu? Świadomym lub nie – bo nikt nie może kwestionować niczyjej wiary, ani być w tej sprawie lepiej poinformowanym niż sam papież – jak zdawali się sugerować niektórzy komentatorzy, przejęci grozą całej serii tych rzucanych tak lekko – w samolocie, na konferencjach prasowych – zdumiewajacych wypowiedzi Głowy Kościoła. Ta o królikach dokonała przełomu. Najpierw katolicka opinia publiczna starała się ich nie zauważać, potem jakoś nieporadnie usprawiedliwiać („wykorzystywane przez media”, „źle interpretowane”, „tendencyjnie naciągane”,„papież nie to miał na myśli”), aby je wreszcie zacząć wyjaśniać – najczęściej w duchu praw naturalnych.

Dysonans poznawczy budowany z rozmysłem?

J.M. Rymkiewicz zastanawiał się w cytowanym wywiadzie, czy owa „nowa nierzeczywistość” – nowa, w stosunku do tej peerelowskiej, z jaką mamy w Polsce do czynienia po 10 kwietnia 2010 roku – to rzeczywistość, „z którą trzeba się pogodzić i w którą trzeba uwierzyć – jeśli chce się jakoś żyć”. Zauważył zarazem, że wersja oficjalna, czyli „fikcyjna Polska tworzona przez producentów kupowanych za pieniądze”, jest wytwarzana nie tak jakoś przy okazji, przypadkowo, ale z rozmysłem i w konkretnym celu. Po to by przysłonić, uczynić niewidzialną albo całkowicie unieważnić Polskę rzeczywistą.

„Ci, którzy wyszukują właściwy przycisk pilota albo otwierają właściwą gazetę, dowiadują się, że żyją w bardzo miłym kraju, w którym żyje im się bardzo przyjemnie, a jeśli nawet w tym życiu pojawiają się jakieś nieprzyjemne problemy, to wiadomo, że nasz rząd jakoś sobie z nimi poradzi, bo jest bardzo miły”.

Nasz rząd jest bardzo miły… Nasz papież nie może nie być strażnikiem Prawdy... Jeden z komentatorów próbując wyprowadzać coś pozytywnego z coraz gęściej padających szokujących stwierdzeń Franciszka, doszedł do wniosku, że „każda z tych wypowiedzi, historii, opowieści jest oczywiście do wyjaśnienia i zrozumienia, każdą można w pełni po katolicku opowiedzieć.(…) Tyle tylko, że w takiej formie znaczą zupełnie co innego niż to, co papież mówi w innych okolicznościach”. **) Autor tych słów dodaje jednak na zakończenie swoich wywodów: „wbrew zaklinaniu rzeczywistości Franciszek ma potężny problem z komunikacją z wiernymi. Benedykt XVI, choć zdarzały mu się potknięcia, czy św. Jan Paweł II potrafili sprawnie i skutecznie komunikować wiernym w co powinni wierzyć”. I prognozuje, że mimo bijącej w oczy „niereformowalności” Głowy Kościoła w tej materii problem może zostać rozwiązany, gdy naprawi się „strategię medialną” papieża Franciszka.

„Tak się zastanawiam….”

Problem jednak leży gdzie indziej. Prawdziwy wymiar tego dramatu wynika stąd, że kryterium oceny słów Głowy Kościoła nie może być nasze przeświadczenie, czy coś jest dobrą – skuteczną – komunikacją, czy nią nie jest. Ani poczucie, że przez użycie przez Franciszka języka ulicy („katolik nie musi być jak królik”; „robić dzieci”; ”optymalna ilość dzieci to troje”) naruszone zostają przyjęte w naszej części świata normy kulturowe. Normy odmienne u nas, w Europie – jak sugeruje ten i wielu innych komentatorów – od tych w krajach południowo amerykańskich, co samo w sobie jest nieścisłością, bowiem kultura chrześcijańska to właśnie kultura europejska. Nie może być tym kryterium również ogólne poczucie przyzwoitości, które uważamy za coś naturalnego dla katolików, a nawet w ogóle ludzi cywilizowanych. Natura nie jest płaszczyzną odniesienia dla Kościoła. Nie może nią być także styl obydwu poprzednich papieży, przywoływanych jako pozytywne przykłady przez cytowanego autora. To wszystko za mało, bo Kościół nie jest jedną z wielu instytucji zaufania publicznego. Nie jest też instytucją naturalną jak rodzina czy państwo. Kościół jest dziełem Chrystusa, instytucją nadprzyrodzoną.

Jedynym kryterium jest w wypadku Kościoła kryterium nadprzyrodzone – z niego biorą się wszelkie naturalne normy. Kryterium Prawdy. Kryterium nadprzyrodzone to Bóg. Prawda o Bogu zawarta w Objawieniu i Tradycji Kościoła, w jego niezmiennym Magisterium.

Kiedy Franciszek w swojej katechezie mówi: „Tak się zastanawiam: dlaczego to głównie kobiety przekazują wiarę?” (kazanie w niedzielę, 26 stycznia, podczas Mszy św. w kaplicy Domu Św. Marty), to wprowadza w miejsce obiektywnego kryterium prawdy, której strażnikiem jest Kościół, kryterium zupełnie dowolne. Kryterium własnej opinii, prywatnego myślenia. Wysyła wiernym Kościoła komunikat: Pomyślę i odpowiem na to pytanie, zgodnie z tym, co mi podpowiada zdrowy rozsądek, z aktualnym stanem mojej pamięci, czy też nastrojem. I Franciszek odpowiada – nie powołując się na żaden z artykułów Magisterium Kościoła: „Jest tak po prostu dlatego, że tą, która przyniosła na świat Jezusa była również kobieta” (cyt. za KAI). I dodaje: „On chciał mieć matkę, a zatem i wiara przychodzi przez niewiasty, jak Jezus przez Maryję”. Papież wygłasza własną opinię, swój pogląd, podczas, gdy Kościół przez dwa tysiące lat uczył, że wiara jest łaską, a jej nauczycielem Kościół. Nauczycielami i strażnikami wiary są biskupi. Odpowiadają przed Bogiem za jej przekazywanie w nieskażonym stanie i zachowanie przez wiernych. Wykładają ją ludzie konsekrowani przez nich, kapłani. Prawda, którą głosi Kościół nie zmienia się w zależności od ideologicznych koniunktur, czy „warunków życia”, „trendów kulturowych”, czy fluktuacji obyczajów.

Z obfitości serca mówią usta (Mt 12, 34)

Jeżeli rzeczywistość i jej obraz – zawarty np. w nieadekwatnym opisie, komentarzu, błędnej diagnozie – są rozbieżne, a ktoś kto przedstawia nam nieprawdziwy obraz rzeczywistości jest dla nas autorytetem, mamy naturalną potrzebę, by naciągać usilnie te dwa bieguny w swojej głowie tak, by znalazły się bliżej siebie. Staramy się tę rozbieżność na różne sposoby zmniejszać lub usprawiedliwiać, by móc ją zaakceptować. Potrzeba ta jest silna zwłaszcza wtedy, gdy ten nieprawdziwy, jak to diagnozujemy, obraz rzeczywistości wytwarzany jest przez osobistość wyniesioną na wysoką pozycję społeczną. A gdy znajduje się ona na samym szczycie wtedy ów dysonans poznawczy, to rozszczepienie wewnątrz naszej świadomości jest najbardziej dramatycznym z możliwych doświadczeń. Do głębi rani ono człowieka. Godzi w jego wiarę i nadzieję. Może uniemożliwić wytrwanie w miłości Boga i człowieka. (Dlatego dzisiejszy kryzys Kościoła tak silnie powiązany jest z kryzysem ojcostwa, kryzysem ujawniającym się w tak wielu rodzinach). Umysł ludzki nie może akceptować sprzeczności, a mamy wszak naturę rozumną. Wola człowieka musi więc dokonać gwałtu na rozumie. Jak to sformułował o. Reginald Garrigou – Lagrange (jeszcze w 1945 r., już wówczas  dawała o sobie znać w Kościele tzw. nowa teologia): „Obecny kryzys w Kościele nie jest kryzysem wiary, ale bardzo poważną chorobą intelektu”. Efektem jest infantylizacja myślenia, gwałtowne zjeżdżanie w dół. I otwarta już droga, by ulegać bez sprzeciwu kolejnym manipulacjom.

Kryterium zawsze jest prawda. W Polsce jest bardzo silne przywiązanie do prawdy. Nade wszystko do Prawdy nadprzyrodzonej, objawionej. Tej, którą znamy z katechizmu. Dlatego trzeba zauważyć, że dyskusja publicystów tocząca się w naszym kraju wokół szokujących słów papieża jest dyskusją na wysokim poziomie. Niewypowiedzianym, a jednak odczuwalnie obecnym mottem tej dyskusji, jest pytanie: Kim jest obecny papież? Kim jest Franciszek?

Papież spotykając się w samolocie z dziennikarzami wypowiada się w taki sposób, że mamy wrażenie, iż jest to wypowiedź osoby prywatnej. Znanego celebryty. (Przysłowiowe już: „A kim ja jestem, żeby osądzać homoseksualistę…”).

Słowa, jakie wypowiadamy pochodzą z naszego wnętrza. Jeżeli wewnętrznie jesteśmy podzieleni, jeżeli nasze serce jest zajęte czymś innym, niż zadanie, jakie wyznacza nam Bóg, to nasze słowa nie będą nigdy jasne, jednoznaczne. Stają się zawiłe, poplątane, pełne sprzeczności. „Z obfitości serca mówią usta”. Zabicie Prawdy dokonuje się najpierw w sercu człowieka, w jego duszy. Usta tylko wyrażają to, co mieści się w sercu, przypominał bp Tihamér Tóth. Język to jak wskazówki zegara: jeśli wewnątrz wszystko jest w porządku, wskazówki idą dobrze, jeśli wskazówki pokazują źle – to znaczy, że w mechanizmie jest zło. O tym mówi Ewangelia wg św. Mateusza. Gdy słyszymy w publicznej sferze słowa odarte z blasku prostoty, jasności, pełni – nieadekwatne, niezrozumiałe, mówimy: nowomowa. Mamy na myśli coś, co nie jest mową prawdziwą. Jest mową ułomną nie oddającą prawdy. Niszczenie prawdy może się odbywać także nie bezpośrednio, nie przez nieprawidłowo użyte, nieadekwatne do treści słowa, ale przez nieodpowiedni kontekst, lekceważenie znaczenia miejsca, czasu, sytuacji, zastosowanie nieodpowiedniej niewerbalnej formy. (Przykład z jednego kościołów w Toruniu: Ksiądz po odprawieniu Mszy św. i adoracji Najświętszego Sakramentu zaprasza z ambony na koncert, jaki ma się tu odbyć za półtorej godziny i dodaje: „A teraz, w międzyczasie możecie zaliczyć knajpę…”. Inny, nie mniej drastyczny przykład z pielgrzymki do z San Giovanni Rotondo, gdy obecny na niej duchowny pozwala sobie na żarty z imienia Ojca Pio, żarty z gatunku knajackich. To tylko drobne przykłady destrukcyjnej metody, mocno dziś rozpowszechnionej).

Użycie takich słów zdradza lekceważenie miejsca i czasu oraz godności wypowiadającego się. Godności urzędu, który sprawuje. Kapłaństwo ministerialne to nie tylko forma urzędu, ale namaszczenie, sakrament, to niesłychanie wysoka godność wynikająca z tego, że kapłan jest Ofiarnikiem. Tym, który składa Ofiarę. On powoduje, że Bóg staje się prawdziwie obecny na ołtarzu. Te prawdy o istocie wiary, o istocie kapłaństwa nie mogły być sformułowane w języku, który podlega zmienności, jest językiem żywym.

Dlatego przez tyle wieków językiem urzędowym w Kościele była łacina – język martwy, niezmienny, doskonały – by nie skazić, nie zniekształcić w najmniejszym stopniu wypowiadanej prawdy o Bogu. I o Kościele oraz jego misji. W tym martwym języku formułowane były dogmaty, pisane encykliki, kodeksy prawa kanonicznego, wszelkie orzeczenia, noty dyplomatyczne. Kościół nauczający, strażnik i obrońca Prawdy Chrystusowej był zawsze – aż do soboru – świadom wagi wypowiadanych przez siebie słów. Tymczasem podczas obecnego pontyfikatu doświadczamy sytuacji, gdy w umysły ludzkie wprowadzany jest olbrzymi zamęt z powodu wypowiedzi Głowy Kościoła, których sensu musimy się domyślać, które są zagadkowe, dwuznaczne. Są dla ludzi wierzących niczym gąszcz splątanych haszczy. Człowiek czuje się w takim gąszczu źle, szuka wyjścia, drogi ucieczki. Jak ujął to jeden z watykanistów, Sandro Magister, „papież prowadzi grę na różnych płaszczyznach i często zaprzecza samemu sobie”. Jesteśmy zagubieni.

Obmowa jako gatunek dziennikarstwa

Nie łudźmy się. Wypowiedzi papieża Franciszka są dla katolików wielką próbą wiary. Papież jest papieżem, jego godność i cześć, jaka mu się należy nie wynika z tego, jaką jest osobą, ale z urzędu, który sprawuje. Próby upokorzenia, czy ośmieszenia Ojca Świętego są tylko odreagowaniem emocji, jakie powstają, gdy słyszy się zadziwiające rzeczy, które mówi. Próby te pokazują również, że ich autorzy nie rozumieją ani tego, co się dzieje, ani tego, o kim mówią. (Taki jest przypadek publicysty, który pozwolił sobie na publiczne obrażenie Ojca Świętego przez użycie złośliwego epitetu… Ja udowodnię, kim on jest! Ja wykażę…)

Wielu ludzi żyje z medialnych rewelacji, upaja się brutalnością newsów, które pozwalają im zabłysnąć w dowcipnym, paradoksalnym, ironicznym czy równie brutalnym komentarzu. Ale człowieka tak naprawdę interesuje niezmienność. I bardzo jej potrzebuje. Ponieważ cała jego natura, stworzona przez Boga wyrywa się ku swemu Stwórcy, który jest pełnią ładu i niezmienności.

W mediach od dawna panuje festiwal obmowy. Piętnowanie konkretnych ludzi po nazwiskach jest chlebem codziennym felietonistyki. Przytaczane garściami negatywne przykłady postaw ludzkich dogłębnie frustrują i zniechęcają. Wywołują z jednej strony apatię, wtrącają coraz więcej ludzi w stany depresyjne, z drugiej — powodują, że patrzymy na naszych bliźnich z coraz większą niechęcią, wręcz z odrazą, jak na osobistych wrogów. Podejrzewamy ich o najgorsze. Wchodzimy w ich intencje.

Coraz częściej stajemy się pośrednimi ofiarami takiego negatywnego komentarza dotyczącego osób. Oskarżając, bez odwołania się do Boga i powierzenia Mu konkretnego człowieka, stajemy się sędziami ludzi, a nie ich czynów. Stajemy się także w ten sposób częścią układu: mój domniemany lub rzeczywisty przeciwnik i ja. To swoiste sprzężenie zwrotne. Łatwo można stać się zakładnikami tego prostego systemu. Autor knajackiego epitetu na temat papieża Franciszka jest w Polsce znany jako autor książek i wieloletni felietonista wielonakładowych tygodników. Jego opinię o papieżu opatrzono ilustracją. Dwie wypowiedzi i dwa zdjęcia obok siebie. Jedno w tonacji niebiesko granatowej, drugie z przewagą bieli. Symetryczne. Równoważne. Ty mi tak, to ja ci tak. Mam krótką odpowiedź na królika. Równie dosadną, a nawet mocniejszą. Ale ty nosisz białą sutannę, ja sweter, więc moja musi być mocniejsza. Wet za wet.

W Polsce, czyli wśród ludzi katolickiej elity

Jednak w Polsce był to przypadek odosobniony. Natychmiast też został napiętnowany przez opinię katolicką (tą obecną w pismach świeckich). Wśród komentatorów kolejnego niepokojącego zdania papieża Franciszka odezwało się wielu ludzi autentycznie przejętych tym co usłyszeli. Nikt nie wykorzystał okazji i nie dał upustu niekontrolowanym emocjom, nie pozwolił sobie, by o papieżu mówić w sposób lekceważący czy uchybiający jego godności. Polscy katolicy okazali wielką klasę, jako ludzie wiary, świadomi, że to próba, przez którą trzeba przejść. W Polsce można się poczuć w takich sytuacjach jak wśród swoich, wśród prawdziwej elity. Jest godnie, jest elegancko. Dochodzi do głosu niepokój, ból, pojawia się coraz więcej poważnych pytań i mocnych, ale wyważonych komentarzy, które mogą być wzorem kultury katolickiej. A o to nie jest wcale łatwo, bo tam, gdzie są tak jaskrawe sprzeczności, brak logiki, gdzie podrywa się zaufanie do Kościoła, gdzie mnoży się wypowiedzi o zabarwieniu ironicznym czy żartobliwym w kwestiach najbardziej fundamentalnych, mają prawo pojawić się silne emocje. Katolicy w Polsce nie zapomnieli jednak o elementarnym wymogu chrześcijańskiej etyki, by bronić prawdy i modlić się za papieża

Metoda indukcyjna

Jeden z komentatorów, John Vennari, autor  interesujących analiz kryzysu w Kościele, starając się zobiektywizować spojrzenie na postać papieża Franciszka, zauważa, że tak jak wpływ modernizmu podczas ostatniego soboru ujawniał się w sferze doktryny i liturgii, tak dziś, podczas synodu o rodzinie koncentruje się on na sferze moralności katolickiej. Inicjatywy podejmowane przez postępowych hierarchów pod wodzą kard. Waltera Kaspera – nie od dziś – oparte są, jak pisze, „na modernistycznej koncepcji wedle której prawda katolicka może się zmieniać z biegiem czasu”. ***) Przedstawia się tę koncepcję w sposób miękki i zawoalowany, stosując maskujące hasła typu: „konieczność większej otwartości”, potrzeba „elastyczności”, „poszukiwania nowej równowagi”, ”uwypuklanie znaczenia miłosierdzia”, czy odpowiedniej „wrażliwości” lub „troski duszpasterskiej”. A nawet, jak to określił sam Franciszek: po to by „dać się zaskoczyć Bogu niespodzianek”. Ma to brzmieć zachęcająco. Dla Polaków – nie tylko zresztą dla nich – jednak brzmi faryzejsko. A o co chodzi tak naprawdę? Wyjaśniając sens specyficznego języka ojców synodu J. Vennarii przedstawia mało znaną szerszej opinii katolików tzw. metodę indukcyjną. Posługuje się nią postępowa część hierarchów Kościoła przekonanych, że katolicka prawda podlega zmienności w czasie. Użycie tej metody prowadzi właśnie do skutków tak niebywałych jak doszukiwanie się „pewnych pozytywnych aspektów konkubinatu i homoseksualizmu wyrażone w dokumencie roboczym opublikowanym 13 października 2014 r.”.

Na czym polega metoda indukcyjna? W dotychczas obowiązującej metodologii teologicznej wychodząc od dogmatu wiary, który jest niezmienny, nie podlega modyfikacjom i wypaczeniom, dochodzi się do zdrowej konkluzji na tym dogmacie opartej – czyli droga wiedzie zawsze w kierunku: „od zasad do ich konkretnych zastosowań”. Jest to tzw. metoda dedukcyjna. W przeciwieństwie do niej metoda indukcyjna przyjmuje za punkt wyjścia doświadczaną obecnie rzeczywistość, wraz z wynikającymi z niej problemami. Krok drugi to poszukiwanie „chrześcijańskiego rozwiązania tych problemów”. Autorem, który sprecyzował zasady tej metody jest zmarły w 2004 r. jezuita ks. Jacques Dupuis.

Pomijanie dogmatu katolickiego w metodzie indukcyjnej praktykuje również papież Franciszek, przestrzegając np, przy okazji ostatniego synodu o rodzinie, by nie ulegać „rygoryzmowi”.

„…wychodząc od tego żywego doświadczenia”, pisze o sposobie działania ojców synodu J. Vennari, „analizujemy różne dokumenty Kościoła i fragmenty Pisma św., by stworzyć teologię czy też wypracować różne techniki duszpasterskie, które brałyby pod uwagę owe doświadczenia z realnego życia”. Autor przypomina, że człowiek, który zaproponował ten sposób podejścia do tematyki moralnej w Kościele, czyli ks. Dupuis, jest autorem książki, w której wyłożył nową teologii w kwestii dialogu międzyreligijnego i ekumenizmu. Kard. J. Ratzinger w 2001 r. w specjalnej nocie ostrzegł przed kilkoma tezami zawartymi w tej pracy. „Chodziło o błędy dotyczące jedynego i powszechnego pośrednictwa zbawczego Jezusa Chrystusa; jedyności i pełności Objawienia Jezusa Chrystusa; powszechnego działania zbawczego Ducha Świętego; przyporządkowania wszystkich ludzi do Kościoła; wartości i funkcji zbawczych różnych tradycji religijnych”. Jednak w tej krytyce nie odniesiono się do metodologii indukcyjnej wyłożonej we wstępnych partiach książki, owej czysto modernistycznej wizji uporania się ze „sztywnością i anachronicznością” dogmatów. „Każdy posiadający zdrową formację seminarzysta czy kapłan ma świadomość, że zasady znajdują wyraz w konkretnym działaniu”, komentuje Vennari. „Jeśli zasady są złe, wynik musi być z konieczności zgubny. Tak więc potępić należy w pierwszym rzędzie szkodliwe zasady”. Jeśli tego nie ma pojawia się system myślenia, w którym Boże Objawienie dopasowuje się do aktualnych potrzeb, podporządkowuje się temu co nazywa się uwarunkowaniem historycznym, prawdziwą sytuacją ludzi, realiami naszych czasów etc. Nierzeczywistość pojawia się jako punkt odniesienia w miejsce rzeczywistości.

Zorientowani w tematyce komentatorzy bez trudu zauważyli, że ostatni synod o rodzinie jest wykwitem tego sposobu myślenia. „Jest on raczej indukcyjny niż dedukcyjny”, podkreślano. Kard. Walter Kasper w swoich propozycjach przedstawionych synodowi nie wychodził od niezmiennej doktryny katolickiej – podkreśla J. Vennari – „ale od żywego doświadczenia rozwiedzionych katolików, którzy zawarli związki cywilne. Inaczej mówiąc, posługując się słowami ks. Dupuis, powinniśmy >zreinterpretować objawione prawdy<, starając się wypracować rozwiązania duszpasterskie, które pozwoliłyby takim osobom przyjmować Komunię św.” Reinterpretacja objawionej prawdy, zdaniem J. Vennari, prostą drogą prowadzi także do konkluzji, „iż katolicy nie powinni osądzać homoseksualistów i okazywać im gościnność”.

To samo można powiedzieć w odniesieniu do katolików, którzy zapominają o VI i IX przykazaniu lub ignorują je – także i w Polsce przejawia się to plagą par żyjących „na próbę” – a skoro ma być to owa „żywa rzeczywistość” należy znaleźć dla niej uzasadnienie teologiczne, wynajdując „pozytywne aspekty” tych pozamałżeńskich związków, które np. mogłyby posiadać jakieś cechy trwałości. Jest to mgławica pobożnych życzeń, budowanie na piasku w miejsce jasnych wskazań moralnych samego Chrystusa i odartej z wszelkiego cieniowania, twardej nauki Kościoła o grzechu. Vennari wskazuje, jak w ślad za tymi błędnymi metodami postępuje eliminowanie z języka kościelnego określeń takich jak „życie w grzechu”, „wewnętrznie nieuporządkowane”, czy „mentalność antykoncepcyjna”. Temu ostatniemu najwyraźniej sprzeciwił się sam Franciszek w słynnej już wypowiedzi o królikach, „robieniu dzieci” i „optymalnej” ich liczbie. Zwierzył się też, że tak bardzo by pragnął, by unieważnianie małżeństwa było w Kościele bezpłatne, argumentując, że „bezpłatny jest Sakrament”.

Zreformować Kościół i świat

Przypomnijmy, że preludium do tego typu ocen papież Bergoglio dał już wcześniej, gdy definicje doktrynalne Kościoła określił mianem „sztywnych formułek, których uczy się na pamięć lub które ujmowane są w słowa wyrażające absolutnie niezmienną treść”, a tradycyjne reguły dyscyplinarne Kościoła nazywał „małostkowymi normami postępowania”. Ostatnio słyszeliśmy żarty z zakonnic klauzurowych; papież mówił o nich: „zbyt uduchowione” i kpił z ich, jak to określił, „uśmiechu stewardessy”.

Christopher A. Ferrara komentując pontyfikat Franciszka zwrócił uwagę na adhortację Ewangelium gaudium, której treść „zdaje się sugerować, że jej autor nosi się na poważnie z planem całościowego niemal >zreformowania< tak Kościoła, jak i świata”.****) Wskazują na to zawarte tam sformułowania: „nowy rozdział ewangelizacji”, „nowe drogi podróży Kościoła”, „nowe narracje i paradygmaty”, „nowy porządek stosunków międzyludzkich”, „nowy sposób życia wspólnego w wierności Ewangelii”, „nowy wkład do refleksji teologicznej”, „nowe kierunki dla ludzkości”, „nowe znaki i nowe symbole, sposoby przekazywania Słowa”, „nowa mentalność polityczna i ekonomiczna”, „nowe syntezy kulturowe”, „nowe procesy społeczne”, „nowe horyzonty myśli”…  Autor komentarza przytacza dyplomatyczną wypowiedź kard. Raymonda Leo Burke mocno skonfundowanego Evangelium gaudium, który powiedział, że adhortacja jest „innym rodzajem dokumentu i osobiście nie wiem, jak go scharakteryzować. Nie sądzę jednak, że pomyślany on został jako element magisterium papieskiego. Takie jest przynajmniej moje wrażenie”.

„Wroga nieustępliwość…” „tak zwanych tradycjonalistów”

Abp Marcel Lefebvre przewidział dramat, wobec którego stają dziś duchowni i ludzie świeccy na całym świecie, nie wiedząc co sądzić o Ojcu Świętym, w którym uznają Namiestnika Chrystusa, ani o próbach zmiany doktryny Kościoła pochodzących z jego wnętrza. Założyciel Bractwa św. Piusa X analizując sytuację w Kościele po Soborze watykańskim II zwracał uwagę na dramat duchowieństwa, któremu zabroniono odprawiać tzw. starej Mszy – Mszy św. Piusa V, zwanej Mszą Wszechczasów, Mszą trydencką. Arcybiskup świadom był, że wraz z przyjęciem przez sobór zasad wolności religijnej, pod pretekstem fałszywej miłości, która ma zjednoczyć wszystkich ludzi na ziemskim globie, Kościół katolicki nieuchronnie wchodzi na drogę protestantyzacji. Zasady protestantyzmu zbieżne są z postulatami modernizmu. Fundamentalne różnice, jakie dzielą jedyną prawdziwą religię i jej fałszywą heretycką „podróbkę” – jej faktyczne przeciwieństwo – której autorem był Luter, zostaną usprawiedliwione, zniesione i zatuszowane. Arcybiskup wiedział – nie był w tym zresztą w Kościele odosobniony – że protestantyzm nosi w sobie źródło wszystkich najpoważniejszych błędów teologicznych i filozoficznych, które pod postacią herezji modernistycznej wdzierają się do Kościoła już od połowy XIX w. Podkreślał „uderzające podobieństwo” ewangelickiej mszy Marcina Lutra „i nowinek liturgicznych sprzed 400 lat i obecnie promulgowanego nowego rytu Mszy, Novus Ordo Missae” – mówił o tym publicznie w 1985 roku. Zapowiadał, że proces wewnętrznego niszczenia Kościoła będzie się odbywał pod hasłami ekumenicznymi. „Aby doprowadzić do tego ekumenicznego pojednania i zjednoczenia poświęci się honor Kościoła, godność Piotra, godność katolickiego biskupstwa i nieporównywalne dostojeństwo katolickiego kapłaństwa, porzuci się mistyczne skarby liturgii, Ofiary i sakramentów. Nic się nie ostoi wobec tej szalonej żądzy fałszywego ekumenizmu…”, zapowiadał już trzydzieści lat temu.*****)

Francuski hierarcha konstatując to wszystko próbował odpowiedzieć na pytanie, co w tej sytuacji może być nazwane posłuszeństwem w Kościele? „Posłuszeństwo w takich okolicznościach – precyzował abp Marcel Lefebvre – może polegać jedynie na odmowie przyjęcia tych reform, a nie na ich akceptacji”.

Abp Lefebvre świadom był odpowiedzialności przed Bogiem za wiarę powierzonych mu dusz kapłanów i wiernych – a troszczyć się o ich wiarę to podstawowy obowiązek biskupa wynikający z jego święceń; nikt nie może go unieważnić. Gdyby odstąpił od tej odpowiedzialności zaciążyłby na nim grzech. Odprawiał wyłącznie Mszę trydencką, za co spotykały go nieprzeliczone szykany. Konsekrował czterech biskupów Bractwa Św. Piusa X – by zapewnić mu dalsze trwanie, świadom nadciągającego kresu życia – bez pozwolenia papieża. Zastał ukarany w 1988 roku ekskomuniką, którą odwołał w 2009 r. Benedykt XVI. Francuski hierarcha nigdy jednak nie pozwolił sobie na uwagi pod adresem Głowy Kościoła, które by w jakikolwiek sposób uwłaczały jego godności. Krytykował, ale z kulturą, powściągliwie, szanując urząd papieża, którego uznawał i za którego się modlił, wymagając tego solennie również od swoich księży. Wiele razy zwracał się do Pawła VI i do Jana Pawła II z prośbą o audiencję, o wysłuchanie, o rozważenie jego argumentów, w których zawsze nawoływał, a wręcz błagał o wierność Magisterium i Tradycji Kościoła.

Papież pozostaje papieżem. Nawet zły ojciec pozostaje ojcem. I należy mu się cześć, szacunek i miłość – z powodu godności urzędu, który sprawuje, nie z powodu zalet osobistych, osobistego autorytetu, czy faktu, że nie popełnia błędów. Chrześcijaństwo jest trudne także i w tym punkcie. Każe wierzyć, że Kościół jest święty i nie ulegnie zniszczeniu, mimo wielu prób, z których obecna jest jedną z największych. Jedyna prawdziwa religia nie jest religią infantylną. Nie obiecuje nagrody na ziemi. Nie zapewnia komfortu swym wyznawcom. Wierność Bogu zawsze kosztuje. Abp Lefebvre nie doczekał zdjęcia ekskomuniki. Bóg wychowuje przez przeprowadzanie człowieka przez tor przeszkód, z kategorii tych tylko dla orłów.

J.M.Rymkiewicz przypominał w swoim wywiadzie, że rozbiór naszego kraju zaczął się właśnie od „likwidowania polskości, od rzucania nas na kolana, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości i naszych bohaterów. Likwidacja polskości to jest krok pierwszy, drugim będzie likwidacja Polski”. W miejsce słów polskość, Polska można spokojnie wstawić dziś katolicyzm i Kościół.

„Musimy myśleć o tym, jak wszyscy razem mamy się uratować – jak uratować Polskę, której przyszłość jest zagrożona. Zniszczenie Wielkiej Ściemy [a słowo to jest pochodną ściemniania- EPP] – to jest pierwszy warunek i od tego trzeba zacząć”.

Żyć życiem suwerennym, a odnosić się, zgłębiać rozumem tylko to, co jest niezbędnie z punktu widzenia wiecznego celu życia człowieka. I czynić tylko to, co jest obowiązkiem stanu każdego z nas, obowiązkiem wobec Boga. Wytrwać w nienaruszalnych prawdach wiary i zasadach moralnych Kościoła. Tak zawsze uczył Kościół. Tak głosi katechizm. Mimo, że dziś niektórzy – daleko nie wszyscy na szczęście – w samym Kościele uznają, że tamto już nieaktualne, że to przeszłość, anachronizm.

A modlitwa za Ojca Świętego była zawsze mocną stroną Polaków. Potrzeba tej modlitwy, a dziś także pokornego, pełnego szacunku i synowskiego oddania upominania Brata, który jest Ojcem Świętym, jest dziś widoczna wyraźnie jak nigdy.

Abp Marcel Lefebvre nigdy nie zwątpił w skuteczną obronę Kościoła i wiernych, którzy są szczerzy w swej miłości Boga, przez Matkę Kościoła, Matkę Bożą Przeciwniczkę Wszelkich Herezji. Ona nie pozwoli, by przestała być odprawiana w Kościele prawdziwa Msza, prawdziwa Ofiara Pana Jezusa, która zawiera w sobie wszystkie prawdy wiary, wieczne i niezmienne, bo Ona, jak mówił, „jest niejako zwierciadłem Pana Jezusa Chrystusa. W Jej sercu wyryte jest Imię Jezusa i to Jezusa Ukrzyżowanego, gdyż Maryja towarzyszyła swojemu Synowi wszędzie, nawet w Ofierze Krzyża”.

Modernizm i liberalizm, wraz z podstępną metodą indukcyjną, która jest niczym innym jak próbą oszukania chrześcijan, beztroska zamiana grzechu na „samo życie”, w którym trzeba się nieustannie radować i reforma wszystkiego w Kościele pod hasłem niezbędności dialogu, który okazaje się i środkiem i celem, nigdy nie znajdą Jej akceptacji.

Dziwna rzecz, że odkrył to także G. K. Chesterton. W „Obronie rozumu” przywołał swoją podróż do Polski w latach 20. ubiegłego wieku. „…kiedy przebywając w Polsce znów usłyszałem polski hymn narodowy, powiedziałem moim gospodarzom, że w jego słowach brzmi echo innych słów, które były stare, kiedy wszystkie nasze pieśni były młode i będą młode, kiedy wszystkie nasze pieśni będą stare: Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem„.

Trzeba sprzeciwić się wszystkim tym fałszywym propozycjom z uwagi na Chrystusa. Odmówić z uwagi na Chrystusa. Tysiące chrześcijan oddają dziś życie za Chrystusa. Codziennie ktoś umiera, brutalnie, z nienawiścią zamęczony. Współcześni męczennicy zaprzeczają swoją śmiercią synodalnym przymiarkom do rzekomej konieczności zmiany doktryny i demaskują wewnątrzkościelne próby nakłonienia chrześcijan, by wierzyli w nie wiadomo co. Wierzą, że Chrystus oddał życie za Prawdę o Bogu. Ta Prawda ma cenę Jego krwi. Jest skarbem największym.

Strategia medialna papieża Franciszka musi ustąpić nawróceniu.

Źródło: ewapolak-palkiewicz.pl/posluszenstwo-czyli-odmowa/

Odpowiedzi: 60 to “Posłuszeństwo czyli odmowa”

  1. bozena2 said

    http://www.eprudnik.pl/egzorcyzm-malzenski/

  2. Tomasz said

    A co osoba słysząca od dzieciństwa Jezusa mówiła o papieżu Franciszku?

    • Marek said

      Siostra Frtanciszka wypowiada sie bardzo pochlebnie o Papiezu Franciszku i prosi sie za niego modlic.

      • Tomasz said

        Kto to jest „siostra Franciszka”? Jego rodzona siostra?
        To było pytanie do admina dotyczące jego komentarzy pod wcześniejszym wpisem. O ile w ogóle pytał o Franciszka.

  3. jamek said

    „Rockefellerowie należą do kilkunastu czołowych rodzin Iluminatów, które od stu lat rządzą światem.Europejskim odpowiednikiem klanu Rothschildów, władców Europy i „okolic”, są na gruncie amerykańskim Rockefellerowie. To klan arcybogatych, wpływowych satanistów dominujący w finansach imperium amerykańskiego, bastionu syjonizmu światowego. A satanistów dlatego, że uprawiają rytuały satanistyczne,”wyznają” okultyzm i kabałę. I dlatego, że stoją na czele wojny z chrześcijaństwem jako sponsorzy.”

    „Proszę nie rozśmieszajcie mnie swoją naiwnością bo tracę resztki wiary w ludzi.Wiadomo że tak nie powiedział w telewizji ale wiadomo też że on i jego rodzina oraz inne robią tak od dawna.Nie dostrzegacie ironii.Jak możesz prosić o oryginał przecież nikt nie przyzna się przed kamerami do takich czynów.Nie ma żadnej manipulacji kontrolują ropę rodzina Rotchildów banki wywołują kryzysy i sponsorowali Hitlera. Obama to ich marionetka.Bliski współpracownik Rockefellera to Mason Iluminata Zbigniew Brzeziński.Opamiętajcie się!!!! „

  4. Nn said

  5. Nn said

  6. Nn said

  7. Powiew ze wschodu said

    Król Lear w Teatrze Starym w Krakowie… za „nasze” pieniądze.
    Jan Klata postanowił być oryginalnym, ale niestety w konwencji mającej gwarantować poklask tzw. salonu. Jednym słowem – walimy w Kościół. A jak już walić, to „z rury” najgrubszej. Lear jest więc papieżem. Cała reszta jest temu wyjściowemu pomysłowi podporządkowana. A że z każdą minutą przedstawienia taka wizja deprecjonuje dramat i w ogóle ośmiesza biorących w tym udział aktorów, to pewnie wedle reżysera tym gorzej dla dramatu, a aktorzy w końcu „są do grania, jak…”.
    Powiedzmy szczerze, że ten karkołomny pomysł z watykańskim czy jakimś kurialnym anturażem nie musiał być porażką. Dwór Leara ubrany w sutanny; córki króla-papieża, z których tylko jedna jest kobietą, odniesienia do rzeczywistości osób konsekrowanych (ciekawe czy twórcy tego spektaklu znają to pojęcie?), wszystko to mogło być niesamowitą artystyczną prowokacją.
    więcej:
    http://www.pch24.pl/papierowy-tygrys-klata,33765,i.html

    • Dana said

      Klata chce zaistnieć i wybrał taki sposób.W Krakowie dzieją się okropne rzeczy.

    • Dana said

      Święty Józef
      od 300 lat Patron Miasta Krakowa
      1715 – 11 maja – 2015

      W kościele znajduje się słynący łaskami obraz św. Józefa – Patrona Królewskiego Miasta Krakowa. Niezwykle interesująca jest historia owego obrazu.

      http://rakowicka18.pl/swiety-jozef-patron-miasta-krakowa.html

      Módlmy się za wstawiennictwem Świętego Józefa o obronę Krakowa przed zgorszeniem.

    • Dana said

      Patroni Krakowa

      Kraków zwany niegdyś drugim Rzymem, tyle w nim było kościołów, może też poszczycić się znaczną liczbą patronów – świętych Kościoła katolickiego. Z Krakowem w różny sposób wiąże się ich wielu.

      To właśnie tu pełnił posługę kapłańską św. Stanisław ze Szczepanowa, biskup krakowski, który za wystąpienia przeciwko królowi Bolesławowi Śmiałemu został skazany na śmierć i zabity. Ciało biskupa zostało złożone w katedrze wawelskiej p.w. św. św. Stanisława i Wacława, a jego osoba stała się przedmiotem kultu. Pielgrzymka pokutna z Wawelu na Skałkę stała się elementem ceremoniału koronacyjnego władców Polski, a św. Stanisław stał się nie tylko patronem Krakowa, ale również Polski i wielu polskich diecezji.

      W katedrze znajdują się także relikwie św. Floriana, sprowadzone w XII wieku przez Kazimierza Sprawiedliwego, który ufundował też kościół pod jego wezwaniem. Od jego imienia Kazimierz Wielki nazwał osadę na północ od Krakowa Florencją (obecnie dzielnica Kleparz). Kult św. Floriana rozwinął się w Krakowie dopiero w XVI wieku po wielkim pożarze, kiedy to uznano, że dzięki opiece świętego nie spłonął cały Kleparz. Patron Krakowa i straży pożarnej – orędownik w czasie pożaru.

      Jan Kanty był uczniem i wykładowcą Akademii Krakowskiej, znanym z głębokiej wiedzy, świętości życia i uczynków miłosierdzia. O czasach, kiedy żył w Krakowie (XV wiek) mówiono o tym mieście Felix saeculum Cracoviae – szczęśliwy wiek Krakowa. Znana jest opowieść, jak Jan Kanty oddał zbójom pieniądze, zaszyte w ubraniu, na dowód szczerości. Jego relikwie spoczywają w kolegiacie św. Anny. Obrońca życia nienarodzonych dzieci. Patron Krakowa, Archidiecezji krakowskiej, „Caritasu”.

      Święty Jacek był Dominikaninem z rodu Odrowążów, być może także krewnym biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża. Habit dominikański otrzymał we Włoszech od samego św. Dominika, a w Krakowie ufundował klasztor tej reguły przy kościele św. Trójcy. Tam też znajdują się jego relikwie. Poza Krakowem patronuje także Archidiecezji Krakowskiej.

      Patronów ma więc Kraków aż pięciu, jednak świętych z nim związanych jest więcej. Mówiąc o nich nie można pominąć spoczywającej w katedrze wawelskiej, św. Jadwigi Królowej, a raczej Króla Polski, której relikwie umieszczone są w ołtarzu cudownego krucyfiksu, do którego Jadwiga często się modliła. Kult Jadwigi rozwinął się niemal natychmiast po jej przedwczesnej śmierci i do jej grobu szły liczne pielgrzymki wiernych, sławiących miłosierdzie, szlachetność i dobroć władczyni. Patronuje młodzieży żeńskiej.

      W klasztorze Norbertanek na Zwierzyńcu znajdują się relikwie św. Bronisławy, krewnej św. Jacka, w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach spoczywa św. Faustyna, a w kościele Karmelitów Bosych św. Brat Albert, Adam Chmielowski.

  8. szafirek said

  9. Wiesia said

    OSTRZEŻENIA DLA CAŁEGO ŚWIATA
    http://prorocykatolik.pl/Copied-OSTRZE%C5%BBENIA-DLA-CA%C5%81EGO-%C5%9AWIATA.php

    • bozena2 said

      …udręczenie maluczkich pójdą za wami, by was oskarżać przed Obliczem Trójcy Przenajświętszej, przed świętym sądem Bożym….
      za Zofią Nosko

      opis śmierci marszałka za siostrą Faustyną

      …”Lecz te zwłoki żyły i świadczyły przeciwko konającej duszy……Wreszcie na koniec wyłoniła się jakaś niewiasta, która w czymś podobnym do fartucha niosła łzy, i ta niewiasta świadczyła wiele przeciwko tej duszy….”

      „Pewnej chwili dnia 12 maja 1935 r. wieczorem, natychmiast po położeniu się do łóżka zasnęłam, ale jeżeli prędko zasnęłam, to jeszcze szybciej zostałam obudzona(…). Nieoczekiwanie ujrzałam pewną duszę, która oddzielała się od ciała wśród okropnych męczarni. O Jezu, pisząc to, drżę cała, po zobaczeniu okropności świadczących przeciwko tej duszy.

      Zobaczyłam wychodzące jakby z błotnistej przepaści dusze dzieci małych i nieco większych, koło 9 lat. Te dusze były odrażające i okropne, podobne do najbardziej przerażających potworów, do rozkładających się zwłok. Lecz te zwłoki żyły i świadczyły przeciwko konającej duszy. A dusza, którą widziałam w agonii jest duszą, którą świat czcił i uwielbiał, czego rezultatem jest próżnia i grzech. Wreszcie na koniec wyłoniła się jakaś niewiasta, która w czymś podobnym do fartucha niosła łzy, i ta niewiasta świadczyła wiele przeciwko tej duszy. O, straszna chwilo, w której trzeba będzie ujrzeć swe czyny w ich istocie i nędzy. Żaden z tych czynów nie będzie zapomniany i będą towarzyszyć wiernie przed sądem Bożym. Brak mi słów i porównań, aby wyrazić rzeczy tak okropne, i, chociaż wydaje mi się, że ta dusza nie będzie potępiona, to jednak jej męki nie różnią się niczym od męczarni w piekle. Jedyną różnicą jest to, że się w pewnej chwili skończą.”

      • miriam said

        opisane konanie Piłsudskiego-o czym mówił ks.Piotr

        • szach said

          Po śmierci Piłsudskiego Adolf Hitler ogłosił żałobę narodową w III Rzeszy i uczestniczył (po raz ostatni w życiu) we Mszy św. przy symbolicznej trumnie . Wraz z Goebbelsem . Po zajęciu Polski ,wystawił straż honorową przy grobie Piłsudskiego i złożyli wieniec. http://zhistorii.blogspot.com/2013/10/jak-iii-rzesza-opakiwaa-smierc.html

        • Tomasz said

          Różne odrażające persony były na pogrzebie św. Jana Pawła 2 np. Jose Rodriguez Zapatero. To o niczym nie świadczy.

        • szach said

          Tomaszu-mylisz fakty. To co innego iść na pogrzeb a co innego wysyłać do komór gazowych Polaków a ich przywódcy wystawiać straż honorową przy grobie i składać wieńce , ogłaszać w swoim kraju żałobę narodową, słać listy do rodziny zmarłego …Często idą na pogrzeb, bo tak wypada . Jak Korouski czy Tusk na pogrzeb Kaczyńskiego. Nie widzisz różnicy ? I wpisz w google, kto umarł dnia 12 maja 1935 r wieczorem . A dokładnie o godz 20:45. Wszystko się zgadza z Dzienniczkiem s.F.

        • cox said

          To dotyczy Piłsudskiego. Co do uhonorowania go przez Hitlera powiem tak- nigdy nie wiadomo co szaleńcowi chodzi po głowie. Historycy twierdzą, że Hitler bardzo szanował i cenił sobie Stalina na swój sposób go wielbił, a jednocześnie go nienawidził i z nim walczył.

        • Tomasz said

          Ja tylko apeluję żeby nie kalać własnego gniazda. Piłsudski był jaki był. Jego życie osobiste pozostawiało bardzo dużo do życzenia. Siostra Faustyna opisała jego sąd. Ale był polskim patriotą, twórca II RP. Jak będziemy wykopywać z grobów bohaterów którzy nie byli nieskazitelni to nikt się nie ostanie. Hitler robił różne rzeczy przed wojną pod publiczkę. Współpracował z Franco, z kościołami niemieckimi itp. Tutaj zrobił żałobę po Piłsudskim. Drobny epizod. Gdzieś w rosyjskich mediach taka informacja byłaby bardzo pożądana. Ten zły Piłsudski i Hitler czyli „durne” Polaki to faszyści. Niepodległa Polska to faszyzm.Trzeba tam wejść i ustanowić stolice w Moskwie.

        • szach said

          Absolutnie nieuprawnione wnioski. To tylko pokazuje,że obce mocarstwa mają wpływ na to, kto u nas rządzi. To po pierwsze. A po drugie- nasza historia jest tak zakłamana, że pomniki stawia się zdrajcom, a odmawia zwykłego nagrobka bohaterom .

        • cox said

          Piłsudski był jaki był. Czy był zdrajcą tego nie wiem. Załamanie nerwowe podczas bitwy Warszawskiej jeszcze o niczym nie świadczy. Faktem jest, że przywłaszczył sobie zwycięstwo, które odniósł gen Rozwadowski (to on był autorem planu bitwy i de facto wydawał rozkazy). Zresztą niedawno przyznano to nawet w TVP Historia. Co do Hitlera, to zgadzam się z Tomaszem.

    • Wiesia said

      BARDZO WAŻNE ORĘDZIE MATKI BOŻEJ
      ************************************************
      ZAPĘDY WOJENNE I ZNIEWAGI PRZENAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU
      Centuria – Orędzia Zbawienia Tom I

      66. (strona 144) Maj 1985r.

      Zapisz: Wesprzyjcie dzieci Moje, wesprzyjcie święte mury serc waszych. Nie dopuszczajcie w tych dniach działania złego ducha . W Bogu szukajcie umocnienia i schronienia. Nie patrzcie ani na wschód, ani na zachód. Bóg was ochroni swoją wielką prawicą. Ochroni was przed wielkim uciskiem. Ale wy módlcie się i pokutujcie, odmawiajcie święty Różaniec. Mężowie ze wschodu i zachodu knują nieprzyjaźń. Kłamstwem karmią się wzajemnie. Siadają do stołu, podejmują rozmowy ugo­dowe, a kindżały trzymają tajemnie, by ugodzić swego przeciwnika — rozmówcę, by go zaskoczyć i zdobyć jego arsenały, te grzeszne śmietniska broni. Ach, tak zasiadali od wieków i wrogość trzymali w sercach jedni do drugich. Ale dziś nie tylko wrogość cechuje ich serca i umysły ale i pragnienie zemsty, mordu i okrucieństwa. Ubierają wszystko we fałsz. A wszystko dlatego, że odstąpili od drogi, którą nakazał Bóg Święty w Trójcy Jedyny. Zasmakowali w drodze szatana, a on ich wie­dzie ku wiecznej zagładzie .Ja, wasza Matka Niepokala­na Dziewica Maryja Panna, Matka Syna Bożego, Jezusa Chrystusa upominam, proszę, przynaglam. Mężowie ca­łego świata, wezwijcie na swoje narady Syna Mojego Jezusa Chrystusa, weźcie Jego przykazania. Niech was jednoczy Krzyż święty Syna Boga Jezusa Chrystusa. Połóżcie przed sobą V-te przykazanie, wypiszcie w ser­cach i umysłach waszych; nie zabijaj, nie morduj, nie gazuj. To szatan każe wam mordować się wzajemnie i zabijać. Odstąpcie od ucisku biednego ludu, który przez was, mężowie nierozważni, jest dręczony. Gdy użyjecie broni nuklearnej, broni chemicznej, którą na rozkaz szatana wykonaliście, dużo biednego ludu wyniszczycie. Ucieszycie tym złego ducha. Wy też sami zginąć musicie. Zginiecie w sposób bardzo haniebny, a dusza wasza pójdzie na wieczne zatracenie. Mężowie świata, zegnijcie kolana swoje przed wielkością Stwórcy całego świata i wszechświata, przed mocą Boga Naj­świętszego. Proście Go o przebaczenie, o to, by pouczał was, byście zrozumieli prawdę Bożą. Bóg Święty prag­nie dać wszystkim narodom Królestwo święte Boże, oparte na miłości i pokoju. Ale musicie odstąpić od złego ducha, musicie wyrzec się jego wszelkich spraw. Nie będzie głodu, ziemia wam będzie rodzić sześciokrot­nie więcej, mleko i miód pić będziecie. Odstąpi od ziemi na zawsze głód, wszelka niemoc, ale ludzkość cała musi wyrzec się szatana, jego spraw, jego drogi. Opowiedzieć się musi sercem całym i umysłem, silną wiarą za Bogiem Świętym, Jedynym w Trójcy. Słuchajcie Mnie narody, słuchajcie! Niech wróci religia święta do wszystkich szkół na całym świecie. Niech we wszystkich więzie­niach będą kaplice z wizerunkiem Krzyża i Chrystusa Pana, w którym dusze zabłąkane znajdować będą moc do poprawy swego charakteru i wyrzeczenia się zła. Proszę, by w domach dziecka był pacierz, modlitwa święta, rano i wieczorem. W koszarach wojskowych Krzyż święty, modlitwa, śpiewana rano i wieczorem. Sądy wasze niech rozpoczną każdą sprawę z Chrys­tusem Ukrzyżowanym i Świętą Ewangelią.

      Do was też mówię, moi ukochani kapłani, synowie Bożego dziedzi­ctwa: Nie profanujcie niczym Najświętszej Ofiary Ciała Syna Mego. Nie zezwalajcie lekceważyć Chrystusa Pana pod postacią Przenajświętszego Sakramentu. Nikt nie jest godzien brać do rąk Chrystusa Pana. On jest Synem Świętego Boga, poczęty przez Ducha Świętego, w wiel­kim uwielbieniu i chwale przebywa w niebie z Ojcem swoim, Bogiem Najświętszym. Ciało i Krew Jego jest wiecznie święte, nade-wszystko święte. Nie wprowa­dzajcie innowacji, powstrzymajcie się od nich — to są inspiracje złego ducha. One niosą ohydę, szpetotę czasu ostatecznego spustoszenia. Odstąpcie od tego. Komunię świętą podawajcie do ust.
      Moje umiłowane dzieci. Ja będę was wspomagać, bo jestem waszą Matką. Każdemu z was błogosławię w tych bardzo ciężkich chwilach, gdzie ateizm i szatan pragnie zbrudzić największą świętość, wszędzie się wci­ska. Pamiętajcie, Bóg jest Świętością, I Ja was w Imie­niu Trójcy Przenajświętszej błogosławię. Amen.

  10. apostolat said

    Jurek Owsiak – każdy żak go zna!

    Niebywałe. Jerzy Owsiak trafił na karty podręcznika szkolnego dla uczniów trzeciej klasy podstawówki. Takie mali Polacy mają mieć autorytety?!

    Chodzi tu o podręcznik do trzeciej klasy podstawowej wydawnictwa MAC pt. „Odkrywam siebie i świat”, część 5.

    Aż dwie strony poświęcone są tam Jerzemu Owsiakowi oraz Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Dzieci czytają, że WOŚP organizowany jest w Polsce od dawna, TVP zawsze transmituje tę imprezę; książka proponuje też wierszyki, na przykład:

    „Od Kwidzyna aż po Kraków, gramy dzisiaj dla dzieciaków. Dajmy dzieciom znów nadzieję. Niech się dzieje, niech się dzieje”.

    Dorota Łosiewicz zauważa na łamach portalu wPolityce.pl, że autorzy szczęśliwie powstrzymali się od promowania hasła „Róbta co chceta”.

    Zamiast tego zaproponowali, by dzieci same ułożyły hasło promujące WOŚP. Tak brzmi jedno z poleceń: „Ułóż i napisz w zeszycie hasło promujące Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy”.

    Łosiewicz proponuje hasło w stylu: „WOŚP jak SB – żadnych rozliczeń”. „Chyba mogłoby się nauczycielowi w kluczu nie zmieścić…” – komentuje z przekąsem. I dodaje, że skoro Owsiak trafił już do podręczników, to najwyższy czas, by państwo zaczęło budować mu też pomniki.

    kad/wpolityce.pl

    http://www.fronda.pl/a/jurek-owsiak-kazdy-zak-go-zna,47162.html

  11. bozena2 said

    Szatan boi się Benedykta XVI
    Przeklęty powiedział: „Nowy Papież jest jeszcze potężniejszy niż poprzedni i wiele przez niego wycierpimy”.

    Posted by Włodek Kuliński – Wirtualna Polonia w dniu 2014-10-25

    Szatan boi się Benedykta XVI

    „Nienawidzę go, mam go dość: każde jego słowo, każdy jego gest i każde jego błogosławieństwo stanowią egzorcyzm”. Nie ma co mówić, Szatan nie może się z tym pogodzić: Papież krzyżuje mu plany, dręczy go i demaskuje, nieustannie upominając ludzkość, aby była ostrożna ze względu na jego działania i pokusy. A on, Zły, upadły anioł, potępiony na wieczność, wódz duchów piekielnych czuje się zapędzony w kozi róg, łamany i chłostany przez Josepha Ratzingera.

    Jako że współpracuję z pewnym egzorcystą, jestem bezpośrednim świadkiem dotkliwego cierpienia, które trawi Diabła na sam dźwięk imienia Benedykt XVI; krzyczy, wije się, płacze z bólu. Kilka dni temu na przykład, kiedy pewna kobieta była poddana modlitwie o uwolnienie w małym kościółku w prowincji Salerno, Szatan po raz kolejny poniósł klęskę. Tak jak czytaliście na początku tego artykułu – jest załamany, nie znosi Papieża i jego nieustającej katechezy wygłaszanej przeciwko Piekłu i zamieszkującym je duchom. Ale nie tylko to – Zło uważa każde jego słowo, każdy jego gest, każde jego błogosławieństwo za egzorcyzm.

    Z punktu widzenia ściśle teologicznego można powiedzieć, że Szatan nienawidzi Ojca Świętego dlatego, że Papież posiada władzę Namiestnika Chrystusa na Ziemi oraz powszechnego Pasterza Kościoła. Jest to logiczne, ale w przypadku Benedykta XVI niewystarczające, bowiem, najpierw jako profesor, potem jako arcybiskup, a w końcu jako kardynał i prefekt Kongregacji Nauki Wiary, Joseph Ratzinger nieustannie podkreślał realne istnienie Zła i Piekła, tak aby ludzie byli świadomi, że poprzez grzech ryzykują skazanie na wieczny ogień.

    Kardynał Ratzinger niezliczoną ilość razy wzywał także do tego, aby odrzucić wszelkie formy okultyzmu. Praktykowanie magii obraża Boga, a także otwiera wrota duszy i świata na tego, który będąc ojcem kłamstwa wmawia ludziom, że stanowi lekarstwo na wszelkie zło, tymczasem to on sam jest Złem w czystej postaci.

    Niekiedy wystarcza zwykłe czytanie kart tarota (nie mówiąc już o praktykach takich jak seanse spirytystyczne, czarne msze, przekleństwa, czary, czarnoksięstwo, konsekracja na rzecz Diabła), aby Szatan mógł posiąść duszę i ciało człowieka. W takim przypadku, jeśli człowiek prawdziwie chce się wyzwolić od nieproszonego gościa, konieczna jest pomoc egzorcysty.

    Egzorcyści w ostatnich czasach sporo się nasłuchali. Zło nieustannie narzeka. Benedykt XVI stał się jednym z jego najgorszych koszmarów. I choć Zły jest kłamcą, tym razem możemy mu wierzyć – wszelkie działania Papieża skupiają się na walce z Szatanem. Jak mówił nam kilka tygodni temu bp Andrea Gemma, Diabeł, od dnia wyboru Josepha Ratzingera na papieża, zaczął drżeć. Było to kilka dni po przybyciu Benedykta XVI do Bazyliki św. Piotra, kiedy podczas jednego z egzorcyzmów (oby było więcej takich biskupów jak bp Andrea Gemma, którzy sprawują tę posługę!) Przeklęty powiedział: „Nowy Papież jest jeszcze potężniejszy niż poprzedni i wiele przez niego wycierpimy”. Wydaje się, że tak właśnie jest.

    Ostatni ze swoich gestów wymierzonych przeciwko Lucyferowi Benedykt XVI wykonał zaledwie kilka dni temu, w poprzednią niedzielę wypowiadając następujące słowa: „Przeżywać Wielki Post znaczy stawić czoła i zwalczać przyczynę wszelkiego zła czyli samego Szatana, niosąc krzyż Chrystusa”. Esencja wojny duchowej wypowiedzianej Diabłu przez Kościół Ratzingera zawiera się jednak w słowach skierowanych w zeszłym roku przez samego Benedykta XVI do wiernych w pewnej parafii rzymskiej: „Dopóki grzeszymy nie wykazując żadnego żalu, jedyną perspektywą jest wieczne potępienie, Piekło. Przywiązanie do grzechu może bowiem doprowadzić do upadku naszej egzystencji. Jest to tragiczny los człowieka, który żyje w grzechu i nie zwraca się ku Bogu. Tylko Boże przebaczenie daje nam siłę do tego, aby oprzeć się złu i więcej nie grzeszyć. Jezus przyszedł na ziemię, aby nam powiedzieć, że pragnie, abyśmy wszyscy znaleźli się w Raju i że Piekło, o którym mało się mówi w naszych czasach, istnieje i jest wieczne dla tych, którzy zamykają serce na Jego miłość”. Nie ma na to rady: wobec siły Benedykta XVI, Szatan jest pokonany w przedbiegach. A znając jego pychę, łatwo sobie wyobrazić, że płacze gorzkimi łzami.

    Gianluca Barile

    Źródło: http://www.papanews.it/

    • Powiew ze wschodu said

      Coś jest na „rzeczy”.
      Gdy się modle przed Najświętszym Sakramentem i wymawiam imię Benedykt XVI (odmawiam po Litanii Loretańskiej Pod Twoją Obronę w Intencjach Papieża Benedykta XVI) słyszę z głębi Kościoła odgłosy jakie nieraz słyszałem w czasie odmawiania Egzorcyzmów.

  12. bozena2 said

    Przeciwstawia się przykazaniu:
    «Nie będziesz wzywał Imienia Pana nadaremno»

    i bluźni Bogu i Jego
    Chrystusowi. Czyni to bardzo
    wieloma podstępnymi i diabelskimi sposobami. Wprowadza się nawet Jego Imię w
    niestosowne nazwy produktów handlowych i realizuje świętokradzkie filmy o Jego życiu i Boskiej Osobie.
    Wbrew przykazaniu:
    «Pamiętaj, abyś dzień święty święcił»
    , masoneria przekształciła niedzielę w weekend, w
    dzień sportu, zabaw i rozrywek.
    Przykazaniu:
    «Czcij ojca swego i matkę swoją»
    , przeciwstawia ona nowy model rodziny, polegający na współżyciu nawet homoseksualistów.
    Na przekór przykazaniu:
    «Nie zabijaj», masonerii udało się zalegalizować wszędzie aborcję, doprowadzić do
    przyjęcia eutanazji i sprawić, że prawie zanikł szacunek dla wartości ludzkiego życia.
    Przeciwstawiając się przykazaniu:
    «Nie popełniaj grzechów nieczystych»,usprawiedliwia ona, wychwala i
    szerzy wszelkie formy nieczystości
    –usprawiedliwiając nawet akty przeciwne naturze.
    Wbrew przykazaniu:
    «Nie kradnij»
    , masoneria pracuje nad tym, by coraz bardziej rozszerzały się kradzieże,
    przemoc, uprowadzenia i rabunek.
    Przeciwstawiając się przykazaniu:
    «Nie mów fałszywego świadectwa»
    , stara się ona o coraz większe
    rozprzestrzenianie się i uprawomocnienie oszustwa, kłamstwa i obłudy.
    Na przekór przykazaniu:
    «Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej jego rzeczy»
    , masoneria usiłuje zepsuć
    do głębi sumienie, oszukując umysł i ludzkie serce.
    I tak popycha się dusze na zepsutą i złą drogę nieposłuszeństwa wobec Prawa Pańskiego. Pogrążają się one w
    grzechu i uniemożliwia się im przyjęcie daru Łaski i Bożego Życia.
    Siedmiu cnotom
    teologicznym i kardynalnym–będącym owocem życia w łasce Bożej–
    masoneria przeciwstawia
    siedem grzechów głównych
    , które są owocem ciągłego życia w stanie grzechu.
    I tak wierze przeciwstawia pychę;
    nadziei–rozwiązłość;
    miłości–chciwość;
    roztropności–gniew;
    męstwu–lenistwo;
    sprawiedliwości–zazdrość; umiarkowaniu-łakomstwo.
    Człowiek stający się ofiarą siedmiu grzechów głównych stopniowo jest prowadzony do odrzucenia kultu
    należnego Bogu, by oddawać cześć fałszywym bożkom, będącym uosobieniem wszystkich tych wad. Na tym
    polega największe i najstraszniejsze bluźnierstwo.
    Dlatego właśnie na każdej głowie Bestii wypisane jest imię bluźniercze. Każda loża masońska ma za
    zadanie doprowadzenie do adorowania innego bożka.
    Pierwsza głowa nosi
    bluźniercze imię pychy.
    Wada ta przeciwstawia się cnocie wiary i prowadzi do oddawania
    czci bożkowi, którym staje się ludzki rozum, wyniosłość, technika i postęp.
    Druga głowa nosi
    bluźniercze imię rozwiązłości.
    Przeciwstawia się cnocie nadziei i prowadzi do adorowania
    bożka seksualności i nieczystości.
    Trzecia głowa nosi
    bluźniercze imię chciwości
    .Przeciwstawia się cnocie miłości i szerzy wszędzie kult boga pieniądza.
    Czwarta głowa nosi bluźniercze imię gniewu.
    Przeciwstawia się cnocie roztropności i prowadzi do oddawania czci bogu niezgody i podziału.
    Piąta głowa nosi
    bluźniercze imię lenistwa
    .
    Przeciwstawia się cnocie męstwa i szerzy kult bożka strachu, opinii
    publicznej i wyzysku.
    Szósta głowa nosi
    bluźniercze imię zazdrości
    .
    Przeciwstawia
    się cnocie sprawiedliwości i prowadzi do
    oddawania czci bożkowi przemocy i wojny.
    Siódma głowa nosi
    bluźniercze imię braku umiaru w jedzeniu i piciu
    .
    Przeciwstawia się cnocie umiarkowania i
    prowadzi do oddawania czci bożkowi tak wychwalanego hedonizmu, materializmu i przyjemności.
    http://prorocykatolik.pl/documents/Ks.Gobbi-Apokalipsarozdz.13.pdf

    • bozena2 said

      Kościół jest prawdą, gdyż to jedynie jemu Jezus powierzył strzeżenie całego nienaruszalnego depozytu wiary.
      Powierzył to Kościołowi hierarchicznemu, czyli Papieżowi i zjednoczonym z nim Biskupom.
      Masoneria kościelna usiłuje zniszczyć tę rzeczywistość przez fałszywy ekumenizm
      , skłaniający od przyjęcia wszystkich Kościołów chrześcijańskich jako posiadających część prawdy. Masoneria kościelna opracowuje plan założenia jednego powszechnego Kościoła ekumenicznego, utworzonego przez zmieszanie wszystkich wyznań chrześcijańskich
      –w tym i Kościoła katolickiego http://prorocykatolik.pl/documents/Ks.Gobbi-Apokalipsarozdz.13.pdf

    • Nn said

      pch24.pl

  13. Józef Piotr said

    Niewyobrażalne barbarzyństwo!! (+ 18)
    Czasy szatańskie są na ukrainie !!
    Kijów swoich rannych żołmierzy ” patroszy ” i pobiera narządy na export
    http://novorus.info/news/policy/33096-odno-foto-kotoroe-govorit-bolshe-chem-tysyacha-slov-fakty-iz-tyla-vraga-18.html
    A tu już przetłumaczyli
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ukraina-szok-jedno-foto-za-tysiac-slow-18-2015-02

  14. bozena2 said

    Pan Jezus do Anny Argasińskiej

    PRAGNĘ BYĆ OGŁOSZONY PRZEZ KOŚCIÓŁ I RZĄD POLSKI CHRYSTUSEM KRÓLEM

    Orędzie Pana Jezusa, przekazane Annie Argasińskiej w Warszawie w czerwcu 2013 r.
    „Na końcu czasów wyleję mojego ducha na wszelkie ciało. Starzy będą śnić, a młodzi prorokować”.

    DZIECI KOŚCIOŁA – OBUDŹCIE SIĘ!

    Jezus: «W dziejach świata nigdy jeszcze tak nie było, żeby matki masowo zabijały w swoich łonach swe nienarodzone dzieci, zaś te [dzieci], które narodziły się, by były tak dalece demoralizowane od małego. Dlatego w poprzednich orędziach, które ci dyktowałem, nazwałem Europę rozkładającym się trupem.

    Pycha zwiodła człowieka do tego stopnia, że sam sobie ustanawia prawa, nie ludzkie a wyniszczające – mordercze, tak że jeden występuje przeciw drugiemu, a przy tym oszukują się nawzajem, zamiast jeden drugiemu być pomocnym.

    Bóg pragnie odnowić przymierze z narodem polskim, aby tenże naród stał się ludem Bożym, ale w zamian żąda, by naród polski zerwał z grzechem, podporządkowując się nauce Syna Bożego (Ewangelii) i Dekalogowi.

    Ogromny ciężar odpowiedzialności za ocalenie waszej ojczyzny poniesie władza państwowa i zwierzchnicy Kościoła Rzymskokatolickiego. A wy, dzieci Boże, nie wypuszczajcie z rąk Różańca w tej intencji, aby plan Ojca mógł się wypełnić. Jako lud Boży musicie dojrzeć do tego, aby pragnąć i uznać Moją władzę Królewską.

    We wszystkich książkach Anny przygotowywałem was wszystkich i każdego z osobna, wskazując drogę do osobistego nawrócenia się, podając przykłady cierpień jako owoców grzechowej śmierci i po nawróceniu się duszy – [przykłady wyjścia z kryzysu jako] owoców życia. Kto otworzył się na Moje słowo – ten otworzył swoje serce na Moją moc, która miłością Boga przemienia człowieka błądzącego.

    Król pragnie dla swoich poddanych, szlachetnych, czystych serc, aby te serca zostały zanurzone w Sercu Władcy Wszechświata, aby dzieci Boże miały swój udział w Królestwie Niebieskim.

    PRAGNĘ BYĆ OGŁOSZONY PRZEZ KOŚCIÓŁ I RZĄD POLSKI CHRYSTUSEM KRÓLEM. Aby Moje pragnienie mogło się ziścić, wszystkie dzieci Kościoła powinny o to zabiegać, używając potężnej broni, jaką jest Różaniec. W walce tym orężem jednoczycie się z Maryją Matką Kościoła, Matką wszystkich narodów, oraz potężnymi polskimi patronami: św. Maksymilianem Kolbem, ks. kard. Stefanem Wyszyńskim, bł. Janem Pawłem II, bł. ks. Jerzym Popiełuszką. Oni są przy tronie w Moim Królestwie, orędując za ludem polskim.

    Oto [skutki] zaciekłej walki szatana z ludzkością: wynaturzenia, straszne obrzydliwości, których dopuszcza się człowiek, oddając się szatanowi w niewolę i nazywając to „wolnością”. Popatrzcie, dzieci, do czego doprowadziliście: przestaliście oddawać cześć Jedynemu Stwórcy – Bogu, a kłaniacie się szatanowi, będąc na jego usługach. Kłamstwem zastąpiliście prawdę, zaś prawda jest wyśmiewana, poniżana. Człowiek zaprzedał swoją duszę za „garstkę soczewicy”. Jednak, dzieci Kościoła, obudźcie się i powstańcie: nadchodzi czas WIELKIEJ ERY KOŚCIOŁA – zwycięstwa dobra nad złem, zmartwychwstania nad śmiercią!

    Tak jak wcześniej zapowiadałem w książkach Anny – w III i IV części – że po śmierci Jana Pawła II Kościół będzie doświadczany, że świat będzie karmił was igrzyskami, a lud będzie pragnął chleba i pracy*, tak i teraz mówię, że lata następne będą dla świata [związane z] wielką walką, toczącą się pomiędzy dobrem a złem. Bogaci będą jeszcze bardziej się bogacić w sposób niegodziwy, kosztem słabszych od siebie. Biedni materialnie i słabsi duchowo będą sprzedawać swoje człowieczeństwo za ocalenie skóry. Nastanie czas ciemności, w którym będzie panowało zło. Oszuści w jeszcze większym stopniu będą uchodzić za prawdomównych, tak że trudno będzie wam odróżnić prawdę od kłamstwa.

    To będzie czas próby dla ludzkich sumień, aby w płomieniach ognia zostały oczyszczone dusze i dokonały wyboru w prawdzie. Przez krew i cierpienie, przez ofiary dobro zwycięży nad złem i ukaże się w swym olśniewającym blasku. Wielką cenę zapłacą ci, którzy w tym czasie dochowają wierności Bogu. To oni otrzymają palmę zwycięstwa. Choć wcześniej nie znajdą oparcia u nikogo i świat nimi wzgardzi, ale to oni zasiądą po Mojej prawicy.

    Jeżeli Polska padnie przede Mną na kolana, nawróci się i opowie za Moim zwierzchnictwem w urzędach państwowych, opierając się na prawie Bożym – na Dekalogu i na ewangelicznych zasadach życia – wówczas wkroczę na wasze ziemie jako Król Polski, jako Król Wszechświata. Polska będzie przewodzić wraz z Kolumbią, Węgrami i Chorwacją** pozostałym krajom, wszystkim kontynentom.

    Wiara ewangeliczna będzie przenikać serca i umysły ludzkości, tak że będzie służyć Bogu i sobie nawzajem. Wyleję całą swoją Miłość na lud Boży, do którego dołączą wszyscy poganie i ci, co dotychczas Mnie nie poznali. Nie będziecie już oddzielać wiary od prywatnego życia – wasza wiara będzie zakotwiczona w waszym wnętrzu i [obecna w] życiu publicznym. A Ja, wasz Król, będę błogosławił całemu rodzajowi ludzkiemu i pomnażał jego dobra.

    JEZUS CHRYSTUS, KRÓL WSZECHŚWIATA».

    _________________________________

    * Dotyczy to nie tylko obszaru ziem polskich.

    ** Pragnieniem Anny jest, aby to orędzie mogło dotrzeć, przetłumaczone na języki narodowe, do Kolumbii, na Węgry i do Chorwacji, ze względu na jego głębię i wagę. Liczy na pomoc Czytelników.

  15. bozena2 said

    http://www.skrzeszew.pl/app/arg_oredzie_pana.php

    Adoracja w kaplicy księży Pallotynów.
    Wigilia Uroczystości Chrystusa Króla.

    Jezus:

    – Moja córko, Moja ukochana córko, w wigilię Mego Święta pragnę mówić do ciebie i przez ciebie jako Król twojej Ojczyzny.

    Moje dzieci, Moi kochani synowie i córki narodu wybranego.

    Niech nie dziwią się wasze serca, że w dniu dzisiejszym nazywam Polskę narodem wybranym. Polskę, a nie Palestynę, bo do wszystkich Polaków będę teraz mówił.
    Moje dzieci, znajdujecie się w przededniu wielkich doświadczeń, które będą dotykały całego globu ziemskiego.
    W książce tej, w orędziach, które podyktowałem Annie na czasy ostatnie, chciałem przekazać w sposób najbardziej prosty to, co w tym czasie jest najważniejsze.
    Poprzez wielką walkę, jaka rozegrała się pomiędzy Anną a szatanem (o duszę Pawła), udzieliłem każdemu z was prostych wskazówek, co należy czynić w chwilach zagrożeń dusz, które w szczególny sposób będą poddawane pokusom zmaterializowanego świata, idącego w kierunku zagłady.
    Jednocześnie wylewam teraz, Moje dzieci, bardzo dużo łask; udzielam pomocy, jakby „koła ratunkowego”, które rzucam każdemu z was. Bardzo wiele dusz skorzysta z Mojej łaski.
    Tym „kołem ratunkowym” jest sam Duch Święty. Z potężną swą mocą jeszcze bardziej będzie wylany na naród polski i pozostałe ziemie, na wszystkie kontynenty, by każda dusza mogła uchwycić się tego „koła”.
    – Co to oznacza i jak należy rozumieć to uchwycenie!
    Wszystko jest bardzo proste. Potrzeba tylko otwarcia waszych serc na Ducha Świętego.
    Przyzywajcie Go, obecnego w Trójcy Przenajświętszej, a Duch Święty będzie mówił nie tylko do Anny i wielu innych proroków, powołanych na czasy ostatnie, ale i do każdego z was.
    Warunkiem [współpracy z Nim] jest ŁASKA, życie w ŁASCE UŚWIĘCAJĄCEJ.

    Jak ojciec prowadzi małe dziecko przez ruchliwą ulicę i to dziecko czuje się bezpieczne, tak i wy będziecie bezpieczni, bo prowadzeni Mocą Ducha Świętego. Każdy z was musi starać się żyć w ŁASCE UŚWIĘCAJĄCEJ (podkreśl, Anno), współpracować z ŁASKĄ na każdy dzień.
    Nie będziecie musieli pytać w czasach trudnych, czasach prób i doświadczeń, co robić, gdyż Duch Święty – On Sam – będzie was prowadził, zostaniecie oświeceni Jego Światłem.
    Rozmowa będzie odbywała się bez słów – nie będziecie słyszeć głosu, jednak z pomocą ŁASKI będziecie pewni, że każde wasze poczynanie i podjęta decyzja są zgodne z wola Boga – Jedynego Przyjaciela, który do końca was nie zawiedzie.

    Niech książka ta posłuży każdemu z was jako słowo z Nieba, Żywe Słowo, którego owoce dały się poznać w doświadczeniu osoby żywej z krwi i kości. Wygrała ona walkę o duszę Pawła, bo przyjęła wszystko, co jej dałem.
    Uczyłem ją w bólu i we łzach, karmiłem smutkiem, dopuszczałem też chwile rozpaczy – a wszystko po to, by Moja uczennica nauczyła się do końca zawierzać wszystkie swoje sprawy nie ludziom, lecz Mnie, Jedynemu Panu.
    I oto nadszedł czas zakończenia drugiej książki w przededniu wigilii Mego Święta.
    Moja sekretarka przyszła do Mnie, by prosić o SŁOWO na zakończenie książki.
    Nie wypowiedziała jeszcze swojej prośby, gdy powiedziałem: „Pisz, Moja córko”. Tak właśnie będę uprzedzał wasze myśli i kierował waszymi zamiarami, aby zawsze były zgodne z wolą Boga, jeśli pośród burz i doświadczeń będziecie Mi wierni.
    Tych, którzy zachowają wierność, względem Mnie i Mojej nauki, do końca, wywyższę w chwale Nieba jako Moich świętych.

    Dzieci, nie zostało dużo czasu – mówię to wam przez wielu tych, którzy otrzymali dar proroctwa.
    Słuchajcie głosu Mego, bo wołam samotny na pustyni. Przyłączcie się do Mnie wszyscy utrudzeni, Ja chcę was pocieszyć i uczynić apostołami na ostatnie czasy. Potrzeba Mi wielu, bardzo wielu wiernych apostołów.

    Wasze apostołowanie ma się odbywać poprzez:
    – nauczanie,
    – przyjmowanie (w sposób ukryty) cierpień będących ofiarą za dusze,
    – post,
    – modlitwę,
    – wyrzeczenie się tego, co najwięcej kosztuje, w duchu ofiary za ginące dusze.

    Apostołowie mogą składać ofiary każdego dnia. Imiona ich będą zapisane w Księdze Życia.
    Wystarczy przyjść do Mnie (na adorację) i powiedzieć:
    „Chcę Ci, Panie, pomóc w ratowaniu dusz, uczyń mnie swoim apostołem; TY SAM bądź, Panie, Moim Nauczycielem”.
    Jezus.

  16. bozena2 said

    Życie wieczne – DOM OJCA http://obrazmojegoserca2.blog.onet.pl/2013/08/16/czytaj-oredzia-jezeli-juz-przeczytales-biblie/

    Jezus: Nie chwilowe, ziemskie, ale wieczne. Ani bólu, ani łez, ani cierpienia. Pokój, cisza, harmonia, piękno w całej swojej naturze, w przepychu kolorów, światła, szlachetnych kamieni, zielonych łąk, nawodnionych stawów, krystalicznych źródeł wodnych, bujnej zie­leni i kwiatów, których wasze oczy nie oglądają na ziemi. A pośrod­ku wasze białe domy, tarasy, na których wypoczywacie po znoju ziemskiej wędrówki. W upragnionej ciszy subtelne chóry głosów anielskich, oddających chwałę Bogu.
    Czy nie warto wyzbyć się tej ziemskiej szarości, aby otrzymać dom w Królestwie Ojca?
    Robotnik, który w pocie czoła pracuje za dnia, wieczorem odczuwa znużenie. Jednakże ta jego praca czyni godnym jego życie i życie jego bliskich. Tak będzie i z tymi, którzy pracują dla Ojca, zapominając często o sobie.
    Zachęcajcie się wzajemnie do wstąpienia na drogę wyrzeczeń.

  17. przelkejka said

    Kolejne szczury uciekają z tonącego okrętu
    Jak niemieckie media donoszą
    http://biznes.onet.pl/emerytury/wiadomosci/zus-bez-prezesa-zbigniew-derdziuk-zlozyl-dymisje/bs96v

    Ewa Kopacz nie chce ujawnić wyników kontroli w ZUS. Co ukrywa KPRM?”3 grudnia 2014 r. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów podpisał wyniki kontroli w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych ”

    Co wykazała kontrola?
    System piramidy finansowej ZUS jest bankrutem

    • przelkejka said

      Jak niemieckie media donoszą
      http://wiadomosci.onet.pl/kraj/komendant-glowny-policji-marek-dzialoszynski-chce-odejsc/ekkvs
      Skoro sam Pan Komendant Główny daje nogę
      znaczy się szykuje się rozwiązanie siłowe
      Czyżby słynna uchwała sejmu
      Jeden Zero Sześćdziesiąt Sześć?
      Jak myślicie kogo przyślą do tłumienia zamieszek
      Holendrów czy może Niemców???

      • halina said

        Ciekawe sam odchodzi czy zostaje zmuszony by na tym stanowisku zasiadł wyznaczony przez tych którzy chcą zawładnąć krajem na cełego .

        Najlepszym dla nich byłby ten kto nie miałby sumienia i realizowałby ich plany bez sprzeciwu .
        Nie zważając wgóle na racje narodu .

        czas pokaże co w trawie piszczy .

      • obserwator said

        NIEWAŻNE CO SZYKUJĄ, JAKIE „ROZWIĄZANIA”, JAKIE PLANY MAJĄ, BO BÓG MA SWOJE WŁASNE PLANY!🙂 WSZYSTKO, CO ROBIĄ, OBRACA SIĘ PRZECIW NIM! SKĄD TAKI BRAK WIARY W OBIETNICĘ BOGA, A TAKA WIELKA WIARA W TO, ZE BESTIE JESZCZE COKOLWIEK MOGĄ?! ONI SĄ JUŻ SKOŃCZENI! WSZĘDZIE!🙂

        Człowiek patrzy zarówno na świat, jak i na wydarzenia w nim zachodzące, „po swojemu”, więc widzi je takimi, na jakie one POZORNIE wyglądają, podczas gdy Bóg zupełnie inaczej „WIDZI” to wszystko. Powinniśmy sobie ZAKODOWAĆ RAZ NA ZAWSZE, że TO, CO MĄDRE i SŁUSZNE DLA LUDZI, GŁUPOTĄ JEST, W CZACH BOGA. Dlatego nie interpretujmy świata i zachodzących w nim zdarzeń, „po swojemu”, ponieważ NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO z tym, jak to RZECZYWIŚCIE WYGLĄDA, „w oczach” Boga.

        Na potwierdzenie tego, może przytoczmy prosty przykład, który pomoże ZROZUMIEĆ tę „subtelną” różnicę w postrzeganiu i interpretowaniu zachodzących w świecie zdarzeń.

        Pamiętamy ten „słynny” wpis Komorowskiego, w którym pojawił się wyraz „BUL”? Wszyscy wtedy, rzuciliśmy się, do wyśmiewania Komorowskiego, jako nieuka, tępaka, osła, matoła, gdyż tak to właśnie – POZORNIE – wyglądało, z naszego „ziemskiego” punktu widzenia, że KOMOROWSKI TO po prostu MATOŁ SKOŃCZONY, KTÓRY SWOIM NIEUCTWEM ROBI NAM OBCIACH, JAKO TEN (POŻAL SIĘ) „NASZ PRZEDSTAWICIEL”. I taka retoryka, utkwiła, w naszych umysłach, po dziś dzień. Widzimy w Komorowskim JEDYNIE ćwierćinteligenta, do POZOWANIA w mediach, które to media, robią z niego tzw. MĘŻA STANU!🙂 bo przecież te wszystkie „słupki”, to ZWYKŁE PRANIE MÓZGU, jakie usiłują robić media, robiąc z „niczego” coś „wielkiego”, media to potrafią, gdyż od tego są, aby pokazywać naiwnym, że „czarne jest białe” i odwrotnie.

        Jednak dzisiaj, sytuacja „BULA” zaczyna wyglądać, ZUPEŁNIE INACZEJ! Okazuje się, że TO WCALE NIE BYŁ BŁĄD ORTOGRAFICZNY – TO BYŁA KOLEJNA PRZEPOWIEDNIA TEGO „PROROKA”!🙂 Pamiętamy, jak w jednym z wywiadów, „wyprorokował”, że: „prezydent gdzieś poleci i się wszystko zmieni”?! No i czy nie tak sie stało, jak to przePOwiedział nam publicznie Komorowski?! No nie da asie ukryć – TAK SIĘ PRZECIEŻ STAŁO, jak nam to ten prorok PRZEPOWIEDZIAŁ!
        To fakt, że non-stop pieprzy i bredzi, a mówiąc dokładniej NIKCZEMNIE KŁAMIE, że aż CUCHNIE, ale – jak na każdego kłamce przystało – czasem, pośród NOTORYCZNYCH KŁAMSTW, „wymsknie się” KAŻDEMU KŁAMCY (za sprawą Boga) ODROBINA PRAWDY, i tak było w przypadku Komorowskiego. Trzeba tylko spojrzeć, nieco inaczej, na to wszystko, z czym mamy do czynienia.

        Przypomnijmy sobie to Orędzie Gabriela do Narodu Polskiego, z 2010r. Pojawiło sie ono po „katastrofie”, ale jeszcze przed wyborem tego zbrodniarza, na – jak to mówią media – ten „najważniejszy urząd w Polsce”. W orędziu tym, padło mniej więcej, takie sformułowanie, że: LUDOBÓJCY są tak pewni siebie, że nie zakładają nawet porażki, a ta będzie okrutna i bezwzględna, ponieważ sami utopią się, w swoim własnym gównie…

        Dzisiaj, kiedy widzi się tę ich pewność siebie, to samouwielbienie, te oklaski i owacje na stojąco dla tego niezastąpionego „męża stanu”, kiedy widzimy to przekonanie, że zwyciężą, że taki jest ten ich JASNY CEL, to można powiedzieć i to już ze 100% -ową PEWNOŚCIĄ, że ten „BUL” należy WŁAŚNIE Z TYM SFORMUŁOWANIEM POWIĄZAĆ – Z UTOPIENIEM SIĘ TYCH LUDOBÓJCZYCH BESTII W SWOIM WŁASNYM GÓWNIE!🙂

        To o taki bul chodzi: https://www.youtube.com/watch?v=5zb63ki9Z8A – bul bul bul bul bul bul bul…. czyli oni WSZYSCY będą „POŁĄCZENI W BULU” – właśnie w takim bulu! 🙂 bo inny BUL W PRZYPADKU TYCH LUDOBÓJCZYCH BESTII NIE WYSTĘPUJE, NA CO TEŻ MAMY JEDNOZNACZNE DOWODY: https://www.youtube.com/watch?v=Ispxx3sAKgQ

        ONI SĄ PEWNI SIEBIE, BO NAWET NIE ZAKŁADAJĄ, ŻE BÓG MA INNE PLANY, CO DO POLSKI I ŚWIATA, NIŻ ONI.
        NIESTETY – DOKŁADNIE Z TEGO SAMEGO POWODU, NIEKTÓRZY Z NAS, POPADAJĄ W ZWĄTPIENIE…

        NO WIĘC ZAJARZMY TO WRESZCIE i NIECH TO DO WSZYSTKICH DOTRZE, ŻE BÓG MA SWOJE WŁASNE PLANY, KTÓRYM NIKT I NIC SIĘ NIE OPRZE, NIE PRZECIWSTAWI, PONIEWAŻ NIE MA TAKIEJ SIŁY, KTÓRA BYŁABY W STANIE OPRZEĆ SIĘ STWÓRCY!

        A to, że – zanim Bóg zrealizuje swoje plany – musimy doświadczyć „tego” czy „tamtego” (czegokolwiek), to NIE WYNIKA TO Z POTĘGI BĘKARTÓW SZATANA, TYLKO Z NASZEJ SŁABOŚCI/UŁOMNOŚCI/ŚLEPOTY, z której BÓG „LECZY NAS” POPRZEZ DOŚWIADCZENIE, gdyż człowiek uczy się życia, nie „z teorii”, ale właśnie poprzez doświadczenie.

  18. Adrian said

    Sejm odrzucił podniesienie kwoty wolnej od podatku – biedni ludzie zapłacą wysokie podatki

    Polski parlament postanowił utrzymać skandalicznie niską kwotę wolną od podatku w wysokości 3091 zł ROCZNIE. To oznacza, że w Polsce podatki płacą nawet najbiedniejsi, którzy utrzymują się tylko z pomocy społecznej, którą notabene przydziela im ten sam rząd.

    Dla porównania w Wielkiej Brytanii kwota wolna to 9440 funtów, czyli około 48 tysięcy złotych. U naszych zachodnich sąsiadów Niemców kwota wolna to 8130 euro, czyli około 34 tysięcy złotych. W niedawno przyjętej do Unii Europejskiej, Chorwacji kwota wolna od podatku wynosi około 14 tysięcy złotych. W Hiszpanii jest to już 74 tysiące złotych a na Cyprze 81 tysięcy złotych. Nawet pozostającej w fiskalnym ucisku Szwecji kwota wolna od podatku wynosi 9 tysięcy złotych.

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/sejm-odrzucil-podniesienie-kwoty-wolnej-podatku-biedni-ludzie-zaplaca-wysokie-podatki

    • Nn said

      TAKI MAMY KLIMAT!

      KARAC NA WIEZIENIE TRZEBA CHORYCH UMYSLOWO; CZY TEZ STRAJKUJACYCH; GLODUJACYCH, gdyz sluzba

      wiezienna musi miec miejsca pracy!!!

      Zlodziei z imuniteteami jest duzo wiecej, tylko sie dobrze maskuja.

      Jakby co to daja innym zlodzieja niskie kare, bo w razie co otrzymaja rownie niskie kary.

  19. MamOczy said

    Karygodne zachowanie młodej kobiety. Pluje na groby walczących o niepodlgełość Częstochowy.

    Jakie siano mają tacy ludzie w głowie! Właśnie taki jest poziom plucia z każdej strony na Polaków i jej historię !!! Taki przykład dają politycy , media i ”autorytety” ! Co za ohyda . Tak wygląda gdzie w szkole uczy się historii o starożytnym Egipcie czy Rzymie zamiast historii Polski i jej BOHATERÓW !

  20. Wiktoria said

    Mnie wydaje sie, ze w tygodniku Niedziela jest az nader duzo p. Franciszka. Z artykulem p. Ewy sie zgadzam. Miec otwarte oczy i uszy, zdrowa krytyka w duchu chrzescjanskim bez wysmiewania i obrazania.

    • Dana said

      Magdalena Ogórek, doktor nauk humanistycznych, historyk Kościoła, komentatorka telewizyjna, ma być kandydatką SLD w wyborach prezydenckich – na konferencji prasowej przedstawił ją szef SLD Leszek Miller.

      Podczas debaty z lata 2014 roku Magdalena Ogórek bardzo ostro sprzeciwiała się tezie, jakoby Kościół katolicki hamował rozwój nowoczesnej Polski. Kandydatka stwierdziła, że fundamentalnie się z nią nie zgadza. Jak sama stwierdziła, jej argumentacja pokrywała się z poglądami wygłoszonymi przez księdza Tomasza Dostatniego.

      http://pikio.pl/poglady-magdaleny-ogorek-na-temat-kosciola-katolickiego/

      • Dana said

        Zobaczymy czy zmieni światopogląd pod wpływem SLD.

      • Nn said

        Ogorkowa to cos w rodzaju kwintesencji tego co twierdzi wielki wodz Miller.

        ,,Prawdziwego mezczyzne poznajemy potym nie jak zaczyna ale jak konczy”

        Ogorek ma zerowe szanse.

        Wyglad slodkiej modelki – super, jednak bez wyrazu. Usmiecha sie tylko jakby sie czegos bala.

        co to ma byc.

        Miller szukal kobity, co by se z nia mogl porozmawiac.

        W jego wieku jest ciezko nawiazac kontakt z mloda.

        On jest w koncu jej mentorem, ktorego slucha jak swinia grzmotu.

        Soory, ale ona jest DR.-em, to powinna sie domyslec o co staremu lisowi chodzi.

      • Nn said

        SORRY DANA TO NIC przeciw TOBIE!

      • Józef Piotr said

        Pamietajcie że PALIKOT jest wychowankiem KUL’u

        A Ogórkowa to najlepsza jest zupa

  21. Dawid said

    Nowy Dziennik USA.

    Prezydent Barack Obama porównał okrucieństwa, jakich się dopuścili bojownicy z Państwa Islamskiego, do rozlewu krwi spowodowanego kilka wieków temu przez chrześcijan. Jego słowa wywołały burzę krytyki.

    „Wykorzystywanie religii jako przykrywki dla przemocy nie jest tylko domeną jednej religii. Pamiętajcie, że w trakcie krucjat i inkwizycji, chrześcijanie dopuszczali się okrutnych czynów w imię Chrystusa. W naszym własnym kraju, niewolnictwo i seria praw przeciwko ludności czarnej – Jim Crow – również zbyt często były usprawiedliwiane w imię Chrystusa” – powiedział prezydent Obama podczas czwartkowego National Prayer Breakfast, w którym uczestniczyło około 3600 duchownych różnych wyznań z całego świata.
    Słowa te Obama wypowiedział w kontekście aktów terrorystycznych dokonywanych pod płaszczykiem islamu. „Ostatnie miesiące pokazują, w jaki sposób wiara może być ‚przekręcana’ i nadużywana w imię Boga” – tłumaczył.
    „To, co powiedział prezydent, to najbardziej obraźliwa rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałem w życiu – powiedział Jim Gilmore, były republikański gubernator Wirginii. – Obraził każdego chrześcijanina w USA”.
    Konserwatywny prezenter radiowy nie pozostawił suchej nitki na Obamie w swoim programie radiowym, a goście w programie Megyn Kelly na Fox News przez 15 minut krytykowali prezydenta.
    Bill Donohue, prezes Ligi Katolickiej, oskarżył Obamę, że w ten sposób chciał „wybielić winy muzułmańskich szaleńców”. Stwierdził, że porównanie, którego użył prezydent, było „obraźliwe” i „szkodliwe”.
    Autor: AS, (R)

    Ten artykuł ukazał się w Nowym Dzienniku.

    Całość I komentarze przeczytasz tutaj:

    http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/obama-chrzescijanie-tez-nie-byli-swieci

  22. Dawid said

  23. Dawid said

    http://militarymaps.info/

    взяли станцию Дебальцево-СортировочнаяПлохойСолдат

    Stacja Kolejowa w Debalcewie już w rękach sił Donbasu

  24. Małgosia said

    WSZECHMOGĄCY BOŻE, OJCZE!

    Pozwól mi w tę wieczorną godzinę
    złożyć przed Tobą prośby,
    które z ludzkich serc do Ciebie płyną.
    Proszę o chleb na stole, potrawy i napój stosowny,
    o zdrowie, ubranie i życie bezpieczne,
    i dach nad głową dla każdego człowieka.
    Proszę Cię z serca:
    o światło dla oczu i głos, którym przemawiamy,
    o powietrze zdrowe, słońca ciepło,
    o deszcz czasu swego i plonów urodzaje.
    Jeszcze proszę o to, co tak bardzo potrzebujemy:
    o zgodę i życzliwość wśród ludzi,
    o wierność w przyjaźni,
    o wielkoduszność przebaczającą tym, co nas obrażaj
    i o miłość wzajemną w naszym otoczeniu.
    Dla dzieci o przyszłość bezpieczną proszę,
    o dni szczęśliwe dla starców,
    o radość w pracy,
    cierpliwość w prześladowaniu,
    o pokój na całej ziemi.
    Proszę jeszcze za tych,
    którzy nie mają tego, co do życia konieczne,
    o zdrowie dla chorych,
    o drogę pojednania dla poróżnionych,
    o siłę do wytrwania dla zawiedzionych,
    o uznanie praw dla pokrzywdzonych i upośledzonych.

    PROSZĘ CIĘ, OJCZE,
    byśmy się dobrem bliźnich kierowali,
    bronili prawdy a unikali kłamstwa,
    byśmy tych, którzy przeżywają trudności nie pozostawiali bez pocieszenia,
    byśmy nie szydzili z drugich,
    byśmy się nawzajem nie oczerniali.
    Dobry Boże, wysłuchaj tych moich próśb i uczyń,
    aby mógł robić to wszystko, co z Twego natchnienia pochodzi. Amen.

  25. Wiesia said

    Jak tak dalej pójdzie,to te wszystkie zmiany, doprowadzą do zamiany

    z Katolicyzmu na luterański protestantyzm.

    Wygląda na to,że ku temu zmierza dzisiaj Kościół..,ale na pewno nie jest to KOŚCIÓŁ CHRYSTUSOWY…i kto ma widzieć to widzi,a kto dmucha i chucha,to widocznie mu taki obecny stan rzeczy pasuje.

    http://www.ultramontes.pl/

    pozdrawiam
    Błogosławionej nocy
    z Panem Bogiem Trójjedynym i Niepokalaną Maryją zawsze Dziewicą!

  26. Mariusz said

    V niedziela zwykła, 8 lutego 2015

    (Hi 7,1-4.6-7)
    Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki. Położę się, mówiąc do siebie: Kiedyż zaświta i wstanę? Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku. Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna.

    (Ps 147,1-6)
    REFREN: Panie, Ty leczysz złamanych na duchu

    Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
    słodko jest Go wychwalać.
    Pan buduje Jeruzalem,
    gromadzi rozproszonych z Izraela.

    On leczy złamanych na duchu
    i przewiązuje im rany.
    On liczy wszystkie gwiazdy
    i każdej nadaje imię.

    Nasz Pan jest wielki i potężny,
    a Jego mądrość niewypowiedziana.
    Pan dźwiga pokornych,
    karki grzeszników zgina do ziemi.

    (1 Kor 9,16-19.22-23)
    Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział.

    (Mt 8,17)
    Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.

    (Mk 1,29-39)
    Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2015/

    • Mariusz said

    • Mariusz said

      „Jak trwoga, to do Boga” – kwitujemy czasem postawę kogoś, kto przypomina sobie o Bogu tylko w nieszczęściu. Jednak w dzisiejszej Ewangelii Jezus uzdrawia wielu chorych i opętanych, nie pytając o niczyją dojrzałość ani czystość motywacji. „On leczy złamanych na duchu i przewiązuje im rany” – śpiewamy w psalmie. I tylko świadectwo św. Pawła, oddającego całe życie dla Ewangelii, czy uzdrowionej teściowej Piotra, która służy innym, uświadamia nam, że prawdziwe spotkanie z miłością Boga domaga się od nas odpowiedzi.

      Mira Majdan, „Oremus” luty 2009, s. 36

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: