Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 5 marca, 2015

Straszna tajemnica człowieka, który uratował świat

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 marca 2015

 Fragmenty z książki Tajemnice Jana Pawła II

Zaraz po zamachu w 1981 roku, kiedy Jan Paweł II był jeszcze w szpitalu, podczas spotkania z przyjacielem Pavlem Hnilicą zwierzył mu się: „Zrozumiałem, że należy ratować ludzkość przed wojną światową i wojującym ateizmem”[2]. Próbował to robić na tysiące sposobów, pomimo że wielu pozostawało głuchych.

Jan Paweł II uCo takiego „wiedział” Jan Paweł II, czego my wszyscy nie wiemy? Już w swojej pierwszej encyklice Redemptor hominis, będącej manifestem jego pontyfikatu, mówił o tym, iż wytwory pracy ludzkiego umysłu „mogą stać się środkami i narzędziami jakiegoś wręcz niewyobrażalnego samozniszczenia, wobec którego wszystkie znane nam z dziejów kataklizmy i katastrofy zdają się blednąć” (nr 15).

Są to słowa bardzo jasne, które tylko potwierdzą inną, kontrowersyjną wypowiedź Papieża w Fuldzie. W listopadzie 1980 roku, podczas podróży do Niemiec, Jan Paweł II spotkał się z grupą wiernych, którzy zapytali go o trzecią tajemnicę fatimską i przyszłość ludzkości. Oto jak, według niemieckiego czasopisma „Stimme des Glaubens” (nr 10 z 1981) przebiegała rozmowa, która się między nimi wywiązała:

– Co zawiera tajemnica fatimska? Miała być opublikowana już w roku 1960. Dlaczego nadal nie jest znana ogółowi?

– Z uwagi na treść robiącą wielkie wrażenie, a także aby nie niepokoić zbytnio sił światowego komunizmu wrażliwych na ingerencję moi poprzednicy wybrali «dyplomatyczną relację» (z trzeciej tajemnicy – przyp. aut.). Ponadto każdemu chrześcijaninowi powinna wystarczyć taka wiedza: kiedy się czyta, że oceany zatopią całe kontynenty, że ludzie nagle zostaną pozbawieni życia, z minuty na minutę, i to milionami… Kiedy się to wie, nie należy domagać się publikacji tej tajemnicy. Wielu chce wiedzieć tylko z ciekawości lub żądzy sensacji, zapominając że wiedza niesie ze sobą także odpowiedzialność… Oni chcą tylko zaspokoić swoją ciekawość. To bardzo niebezpieczne, kiedy jednocześnie nic się nie czyni, mówiąc: to i tak na nic…

W tym miejscu, według przekazu, Papież wziął do ręki różaniec i pokazał go zebranym, mówiąc: „Oto lekarstwo na zło! Módlcie się, módlcie się i o nic więcej nie pytajcie. O całą resztę zwróćcie się do Maryi”.

– Co się stanie z Kościołem?

– Musimy być dobrze przygotowani na bliskie już wielkie próby, włącznie z poświęceniem naszego życia i naszym całkowitym oddaniem Chrystusowi i dla Chrystusa (sześć miesięcy później miał miejsce zamach Ali Agcy – przyp. aut.). Próby będą mogły być mniej dotkliwe na skutek naszych modlitw, ale nie można ich uniknąć, gdyż prawdziwa odnowa Kościoła będzie mogła nastąpić tylko w taki sposób. Tak jak wiele razy Kościół odradzał się z krwi, tak i tym razem nie będzie inaczej. Bądźmy silni i przygotowani, ufając Chrystusowi i Jego Matce. Odmawiajmy dużo i często święty różaniec”[1].

Zaraz po zamachu w 1981 roku, kiedy Jan Paweł II był jeszcze w szpitalu, podczas spotkania z przyjacielem Pavlem Hnilicą zwierzył mu się: „Zrozumiałem, że należy ratować ludzkość przed wojną światową i wojującym ateizmem”[2]. Próbował to robić na tysiące sposobów, pomimo że wielu pozostawało głuchych. W gruncie rzeczy, gdybyśmy go dobrze słuchali, to właściwie wszystko nam powiedział swoim wyrazistym, pełnym troski głosem 25 marca 1984 roku na Placu św. Piotra, kiedy przed figurą Matki Bożej Fatimskiej na zakończenie Jubileuszowego Roku Odkupienia (który sam ogłosił) wygłosił dramatyczne i uroczyste słowa poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi:

I dlatego, o Matko ludzi i ludów, Ty, która znasz wszystkie ich cierpienia i nadzieje, Ty, która czujesz po macierzyńsku wszystkie zmagania pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy światłością i ciemnością, jakie wstrząsają współczesnym światem – przyjmij nasze wołanie skierowane w Duchu Świętym wprost do Twojego Serca i ogarnij miłością Matki i Służebnicy ten nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy i poświęcamy, pełni niepokoju o doczesny i wieczny los ludzi i ludów. (…)

O Serce Niepokalane! Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości. Od głodu i wojny – wybaw nas!

I dodał, mocno akcentując słowa:

Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny – wybaw nas!

Od grzechów przeciw życiu człowieka od jego zarania – wybaw nas! Od nienawiści i podeptania godności dzieci Bożych – wybaw nas!

Przejęta troską modlitwa Ojca Świętego wyraziła cały ból i zło świata w słowach: „wybaw nas!”. I wreszcie:

Przyjmij, o Matko Chrystusa, to wołanie nabrzmiałe cierpieniem wszystkich ludzi!

Siostra Łucja, ostatnia wizjonerka z Fatimy, potwierdziła, że „poświęcenie z 1984 roku pozwoliło uniknąć wojny atomowej, która miała się rozpętać w 1985″[3]. Jak wiadomo, siostra Łucja nadal miała objawienia maryjne. Oficjalne jest objawienie z 1984 roku ogłoszone przez samego kardynała Bertone[4]: Maryja rozmawiała wówczas z Łucją o poświęceniu i przy tej okazji mistyczka dowiedziała się, że uniknięto wojny nuklearnej.

Zatem przez siostrę Łucję dotarło do nas nadprzyrodzone objawienie. Praktycznie wiemy teraz – dzięki objawieniu Maryi – że Jan Paweł II w tamtym czasie naprawdę uratował świat i ludzkość przed wojną atomową.

Taki przebieg wydarzeń, choć może się wydawać absurdalny dla kogoś, kto przesiąkł krótkowzroczną mentalnością pozytywistyczną (niedostrzegającą głębi rzeczy), ujawnia niezwykłą moc, moc rzeczywistą, na ziemi i w niebie, którą Jezus przekazał Piotrowi. To właśnie jemu, jak pokazuje Matka Boża Fatimska, powierzone są historyczne losy ludzkości.

Być może wyda się absurdem wyobrażanie sobie, że zwyczajna, bezbronna ludzka istota ma jakiś nadprzyrodzony wpływ na historię. Ale tu chodzi o Kościół i Piotra, i to sam Jezus w Ewangelii udzielił mu tej tajemniczej władzy. Zresztą, aby mieć bardzo wymowny empiryczny dowód na władzę Kościoła nawet nad szatanem, wystarczy uczestniczyć w egzorcyzmach i widzieć skutki rozkazów, jakie kapłan wydaje złym duchom, zbuntowanym aniołom.

Ślad niedoszłej wojny nuklearnej pomiędzy komunistycznym Wschodem a Zachodem można odnaleźć w testamencie Jana Pawła II, w którym napisał:

Od jesieni roku 1989 sytuacja ta uległa zmianie. Ostatnie dziesięciolecie ubiegłego stulecia wolne było od dawniejszych napięć, co nie znaczy, że nie przyniosło z sobą nowych problemów i trudności. Niech będą dzięki Bożej Opatrzności w sposób szczególny za to, że okres tzw. „zimnej wojny” zakończył się bez zbrojnego konfliktu nuklearnego, którego niebezpieczeństwo w minionym okresie wisiało nad światem[5].

Ale czy z historycznego punktu widzenia do przyjęcia jest konstatacja, że uniknięto wojny atomowej, która miała wybuchnąć w 1985 roku? I dlaczego właśnie wtedy? Szperając w kronikach z tamtego okresu i dokumentach historyków, dowiadujemy się, że właśnie w latach 1983-1984 maksymalnie wzrosło napięcie pomiędzy blokiem sowieckim i NATO. Ponadto odkrywamy, że istotnie, w tamtym okresie użycie broni nuklearnej było przedmiotem rozważań. Umieszczenie pocisków Pershing II i Cruise stało się najbardziej dramatycznym momentem całej zimnej wojny, wraz z inicjatywą obrony strategicznej SDI, tak zwanej tarczy kosmicznej. Napięcie rosło coraz bardziej, przy czym w Związku Sowieckim, na Kremlu, rosło też polityczne zamieszanie.

Z powodu choroby Jurij Andropow nie był już w stanie mocno trzymać steru władzy, w partii rozpętała się walka grup i Konstanty Czernienko, należący do skrzydła militarystycznego, już próbował zapewnić sobie sukcesję. Był to czas – powtarzam – sowieckiej inwazji na Afganistan. To wszystko dotyczyło potęgi nuklearnej bardzo agresywnej militarnie, a jednocześnie paranoicznej i obawiającej się wrogich ataków.

Były szpieg KGB Oleg Gordijewski 16 października 1988 roku ujawnił w „Sunday Telegraph”, że kiedy pomiędzy 2 a 11 listopada 1983 roku wojska NATO przeprowadziły manewry pod kryptonimem „Celny łucznik” symulujące atak nuklearny, wywołało to prawdziwy alarm. „Sowieci poważnie brali pod uwagę możliwość użycia broni nuklearnej przeciwko USA – stwierdził Gordijewski. – Zachodnie stacje nasłuchu odnotowały nagły wzrost częstotliwości i nagłości komunikatów pomiędzy Moskwą i jej agentami w Europie. Wydawało się, że kraje Paktu Warszawskiego naprawdę podejrzewają, iż atak nuklearny Zachodu jest bliski. A to dlatego, że dowództwo NATO zmieniło nagle kody komunikacyjne «Celnego łucznika». To wystarczyło, by postawić w stan alarmu Sowietów, którzy 8 i 9 listopada trzymali palec niebezpiecznie blisko atomowego guzika”.

Słowo „Ryan”, kryptonim operacji sowieckiej, było akronimem „Ataku pociskami nuklearnymi”. W tamtych okolicznościach tragedii udało się uniknąć w ostatniej chwili, dzięki dokładniejszym informacjom o ćwiczeniach NATO, jednakże niebezpieczeństwo nie znikło, przeciwnie, jeszcze zwiększyło się. Sowieci przygotowali bowiem tak zwaną „maszynę apokalipsy”, skomputeryzowany system automatycznej odpowiedzi na domniemane ataki, zdolny zasypać cały Zachód gradem pocisków interkontynentalnych z głowicami atomowymi, które obróciłyby wszystko w popiół.

Z nastaniem Czernienki w miejsce Andropowa sowieckie przywództwo było coraz bardziej przekonane, że wobec militarnej i gospodarczej presji Ameryki Reagana i NATO, Związek Sowiecki (niebędący w stanie dotrzymać kroku Stanom i poradzić sobie z wewnętrznymi sprzecznościami) może uratować władzę komunistyczną tylko za pomocą ataku prewencyjnego. 70 tysięcy pocisków nuklearnych, którymi wówczas dysponowano, zupełnie wystarczało, aby obrócić w perzynę całą planetę.

W tych doprawdy apokaliptycznych okolicznościach, 25 marca 1984 roku na Placu św. Piotra Jan Paweł II przed figurą Matki Bożej Fatimskiej, w jedności z biskupami, dokonał, korzystając również z telewizyjnego przekazu międzykontynentalnego, uroczystego aktu, wypowiadając dramatyczne słowa o bliskim nuklearnym samozniszczeniu.

Zobaczmy teraz w oparciu o fakty, jaka była odpowiedź Matki Bożej Fatimskiej na to pełne troski błaganie. Zaledwie dwa miesiące po tym tajemniczym obrzędzie, będącym czymś w rodzaju światowego egzorcyzmu dokonanego przez namiestnika Chrystusa, w sowieckiej bazie w Siewieromorsku na Morzu Północnym doszło do wypadku, który prawdopodobnie odsunął straszliwy miecz Damoklesa wiszący nad światem. W jego wyniku uległ zniszczeniu militarny potencjał sowiecki skierowany na Zachód. Alberto Leoni, ekspert historii wojskowej, napisał: „Bez tego systemu pocisków kontrolujących Atlantyk ZSRR nie miało już najmniejszych szans na zwycięstwo. Dlatego opcja militarna została przekreślona”[6].

Czy akt powierzenia się opiece Maryi z Fatimy naprawdę oddalił światową katastrofę? Być może to przypadek (jak podpowiada ludzka logika), że wybuch w Siewieromorsku miał miejsce właśnie 13 maja 1984 roku, w święto Matki Bożej Fatimskiej i rocznicę pierwszego objawienia (w 1917 roku) oraz zamachu na Papieża (w 1981 roku) również przez Nią uratowanego. Ślady prowadzą zadziwiająco wyraźnie ku Maryi.

Jeśli wierzyć siostrze Łucji (która, znajdując się w portugalskiej klauzurze, nie mogła znać tajnych spraw Kremla ani Siewieromorska ujawnionych wiele lat później), Opatrzność pozwoliła uniknąć tragedii. Decydujące według siostry Łucji było poświęcenie świata, a szczególnie Rosji, Niepokalanemu Sercu Maryi, o co sama poprosiła w Fatimie. Poświęcenia tego uroczyście dokonał Jan Paweł II 25 marca 1984 roku, na zakończenie Roku Odkupienia[7].

Zresztą po tym akcie poświęcenia zdarzył się nie tylko wypadek w Siewieromorsku, z opisanym tu natychmiastowym skutkiem, lecz faktycznie staliśmy się świadkami radykalnej zmiany strategii na przeżycie sowieckich przywódców.

Na początku 1985 roku umarł bowiem Czernienko, a wraz z nim idea podnoszenia głowy i grożenia Zachodowi na jego własnym terytorium. ZSRR nie wytrzymał trudności, system gospodarczy i przemysłowy znalazły się w zapaści (czego dowodem stała się wkrótce także katastrofa w Czarnobylu). Człowiekiem Kremla został wybrany ktoś nowy, Michaił Gorbaczow, który – w porozumieniu z najbardziej świadomymi elitami reżimu (przede wszystkim z KGB) – postawił wszystko na jedną kartę, wprowadzając rozpaczliwą reformę systemu sowieckiego, która szybko okazała się niemożliwa do zrealizowania i doprowadziła do stopniowego rozpadu imperium. Stało się tak również dlatego, że chcąc nie chcąc Gorbaczow wprowadził nieco więcej wolności (by spróbować odbudować gospodarkę i zyskać wiarygodność w oczach Zachodu), co w nieunikniony sposób doprowadziło do eksplozji wszelkiego rodzaju przeciwieństw, począwszy od wolnościowej bomby, której lont tlił się w Polsce od lat, czyli Solidarności, bez której reżim faktycznie nie mógł rządzić krajem, bo nie miał ani poparcia, ani wiarygodności.

Tutaj właśnie wyłania się fundamentalna rola Jana Pawła II w pokojowym przejściu od komunizmu, którego historię, słabe punkty oraz mechanizmy działania Papież dobrze znał ze względu na swoje osobiste doświadczenia. Rola, jaką odegrał, doprowadziła do upadku komunistyczne reżimy poprzez sprzyjanie nie gwałtownym, lecz pokojowym procesom dezintegracji. Jest to wydarzenie historyczne podwójnie niewytłumaczalne i mające wszelkie cechy cudu.

[1]   Watykańska służba prasowa zdementowała fakt tego spotkania, na co otrzymała odpowiedź, że istnieje nagranie przytoczonego dialogu. Jesienią 2007 roku kardynał Tarcisio Bertone, sekretarz stanu za Benedykta XVI, opublikował książkę-wywiad, w której po raz pierwszy oficjalnie potwierdził tamte deklaracje. Wypowiedź sekretarza stanu była następująca: „Nie zakładały one (te deklaracje – przyp. aut.) lektury tekstu Łucji (tekstu tajnego – przyp. aut.). Były ogólną oceną sytuacji Kościoła i trudności istniejących na tamtym etapie dziejów świata” (Tarcisio Bertone, Giuseppe de Carli, L’ultima veggente di Fatima, Rizzoli 2007, s. 60). To wyjaśnienie, odczytane dzisiaj na nowo, ze świadomością zjawisk mistycznych przeżywanych przez Jana Pawła II, mogłoby być rozwiązaniem zawiłej zagadki, której w przeciwnym razie, z odniesieniem do trzeciej tajemnicy fatimskiej, nie sposób wyjaśnić. To, że Papież „wiedział” (także o możliwości ataku na swoje życie), mogło pochodzić z innego rodzaju objawienia.

[2]   Świadectwo przytoczone w: Andrea Tornielli, Fatima, il segreto svelato, Gribaudi 2000, s. 117.

[3]   Takie oświadczenie znajduje się w wywiadzie telewizyjnym Carlosa Evaristo z 11 października 1992 roku (podczas spotkania z duchownymi spoza Portugalii) i potwierdzają je inne słowa siostry Łucji w Il Messaggio di Fatima (s. 54), gdzie dodaje, iż ta „wojna atomowa zniszczyłaby świat jeżeli nie całkowicie, to w znacznej części, zaś jakież szanse miałoby na przeżycie to, co by pozostało?” (wspomnienie zostało opublikowane przez Edizione Carmelo di Combra, Segretariato dei pastorelli, z imprimatur biskupa Leirii-Fatimy, ekscelencji Serafima de Sousa Ferreira e Silva).

[4]   W długim wywiadzie dla „La Repubblica” (17 lutego 2005), kiedy zmarła siostra Łucja, kardynał Bertone oświadczył: „Łucja miała wizję w 1984 roku, ostatnią «publiczną», o której nigdy się nie mówiło. Podczas tego objawienia Matka Boża podziękowała jej za poświęcenie, o które prosiła Ona sama i mistyczka”.

[5]   „L’Osservatore Romano”, nr 5/2005, s. 17.

[6]   Tygodnik „Il Domenicale” z 7 sierpnia 2004 roku.

[7]   „Zgodnie z tradycyjnym datowaniem Rok Odkupienia 1983-1984 wyznaczał 1950. rocznicę punktu zwrotnego w historii świata, zbawczej śmierci Jezusa Chrystusa. (…) Pius XI ogłosił Rok Święty w 1933 roku dla uczczenia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa – na ten właśnie precedens powołał się Jan Paweł II obwieszczając Rok Święty 1983-84” (George Weigel, Świadek nadziei, dz. cyt., s. 598).

Posted in Fatima, Jan Paweł II | Otagowane: , | 143 Komentarze »