Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” cz.2

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Marzec 2015

Na krzyżu, gdy mrok ogarnął całą ziemię udręczony do granic ludzkich możliwości Pan Jezus zawołał donośnym głosem: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”

Tak, to zostało opisane w ukazanych wizjach ukrzyżowania i męki Pana Jezusa przez

  • Marię Valtortę w ‘Poemacie Boga-Człowieka’:

Jezus zastyga na krzyżu… ku niebu zamkniętemu kieruje głośny krzykwoła: «Eloi, Eloi, lamma sebakteni!»

Żeby takim krzykiem dać poznać ojcowskie opuszczenie, musi czuć, że umiera – i to w całkowitym opuszczeniu przez Niebo. Ludzie śmieją się i drwią. Znieważają Jezusa. … Śmieją się jak hieny lub jak demony. …nikt z Nieba nie przychodzi Go pocieszyć. To agonia Wielkiej Ofiary: samotna, całkowita, okrutna, nadprzyrodzenie okrutna.

Rozpaczliwy ból, który przytłoczył Go już w Getsemani, nadciąga jak lawina. Zalew grzechów całego świata uderza niewinnego rozbitka, aby Go zalać goryczą. A przede wszystkim powraca odczucie, że Bóg opuścił Go, że Jego modlitwa nie wznosi się ku Niemu… Uczucie to jest bardziej krzyżujące niż sam krzyż, bardziej budzące rozpacz niż wszelka tortura. I to jest końcowa udręka: ta, która przyspiesza śmierć. Wyciska bowiem z porów ostatnie krople krwi, miażdży ostatnie włókna serca, dopełnia tego, co pierwsze poznanie tego opuszczenia rozpoczęło: śmierć.

To jest pierwsza przyczyna śmierci Jezusa, o Boże któryś uderzył Go z powodu nas! Czymże staje się stworzenie opuszczone przez Ciebie?… z powodu Twojego opuszczenia? Albo szaleje, albo umiera. Jezus nie mógł oszaleć, bo Jego inteligencja była Boska. Ta Jego duchowa inteligencja zwyciężyła nad całkowitym urazem Uderzonego przez Boga. Umarł więc. Śmierć, Najświętsza Śmierć, Śmierć całkowicie Niewinnego. Umarł Ten, Który był Życiem, zabity przez opuszczenie i przez nasze grzechy. Ciemność stała się jeszcze gęstsza. …”. ( z Księgi VI/29, str. 334/335)

  • Marię z Agredy w ‘Mistycznym Mieście Bożym’:

Przez te słowa nasz miłościwy Zbawiciel wyraził, że sprawia Mu niewysłowiony ból zupełny brak jakiejkolwiek pociechy w Jego cierpieniach i myśl o tych, którzy nie zechcą odnieść korzyści z Jego cierpienia( z rozdz. 41 Jezus na Krzyżu, str.256/257)i

Kiedy Jezus Chrystus zwrócił się do Ojca niebieskiego słowami: «Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?» złe duchy zrozumiały, że miłość Zbawiciela do wszystkich ludzi jest niezmierzona i że z miłości tej pragnie On cierpieć jak najbardziej, powstrzymując działanie Bóstwa na Swoją ludzką naturę. Złe duchy poznały powód smutku i smutek Zbawiciela, iż nie wszyscy ludzie będą zbawieni i że wielu Go opuści, choć był gotów dla nich cierpieć nawet jeszcze bardziej, gdyby taka była wola Ojca”.

(z rozdz. 43, Zwycięstwo ukrzyżowanego Jezusa nad piekłem, str. 265)

  • bł. A. K. Emmerich w „Żywocie i bolesnej męce Pana naszego Jezusa Chrystusa…”:

Jezus wisząc na krzyżu, odmawiał miejsca z psalmów, które spełniały się obecnie na Nim. Cierpiał tak niewypowiedziane męki, a do nich przyłączyło się jeszcze uczucie zupełnego opuszczenia i zwątpienia. Przechodził więc wszystkie straszne udręczenia człowieka biednego, skatowanego, przygnębionego, który znajduje się w największym opuszczeniu, bez ludzkiej i Bożej pociechy, kiedy to wiara, nadzieja i miłość błąkają się samotnie po pustyni próby, bez wytchnienia, bez bratniego oddźwięku, bez światła wszelkiego, zmuszone wyłącznie, tylko z siebie czerpać moc i siłę! Nad wyraz dręczące to uczucie.

Nowym tym cierpieniem wywalczał dla nas kochający Jezus siłę wywalczenia sobie zwycięstwa w takich chwilach ostatniego opuszczenia i zwątpienia, kiedy to rozrywają się wszystkie węzły i spójnie, łączące nas z życiem doczesnym, światem i przyrodą, i z naturą własną, i kiedy w ten sposób tracimy z oczu cel główny: nasze życie przyszłe, do którego pomostem jest życie doczesne. W takich to chwilach dopomagają nam do zwycięstwa nad sobą zasługi Chrystusa, zdobyte tym cierpieniem, gdy poczuł się tak strasznie od wszystkich opuszczonym. W tej chwili wyjednywał nam Jezus zasługę wytrwania w ostatniej naszej walce, w chwili skonania; Swą nędzę, ubóstwo, mękę i opuszczenie ofiarował za nas, nędznych grzeszników.

A więc człowiek złączony z Chrystusem w ciele Kościoła, nie powinien poddawać się zwątpieniu w ostatniej swej godzinie, gdy zmrok otacza go dookoła, gdy odchodzi odeń wszelka światłość, wszelka pociecha. Nie potrzebujemy i nie musimy już zapuszczać się samotni, narażeni na niebezpieczeństwo, w tę pustynię nocy duchowej. W otchłań gorzkiego morza naszego zwątpienia wlał Jezus zasługi Swego wewnętrznego i zewnętrznego opuszczenia na krzyżu, więc nie pozostawił już chrześcijanina samego w zwątpieniu przedśmiertnym, gdy gaśnie wszelka pociecha. Nie ma już dla chrześcijanina pustyni, osamotnienia, opuszczenia i zwątpienia w ostatniej chwili konania. Jezus, nasze światło, Droga i Prawda, przeszedł także tę ponurą drogę, błogosławiąc ją i poskramiając strachy piekielne, na tej puszczy naszej ścieżki życiowej postawił Swój Krzyż; więc czegóż mamy się lękać i wątpić?

Jezus, opuszczony zupełnie, umęczony, bezsilny, oddał za nas Siebie samego w nieskończonej miłości; a nawet to opuszczenie Swoje przemienił dla nas w skarb najdroższy, bo ofiarował Ojcu niebieskiemu Siebie, Swoje życie, pracę, miłość i mękę, i gorzkie uczucie naszej względem Niego niewdzięczności za naszą słabość i ubóstwo duchowe.

Spisał wobec Boga Swą ostatnią wolę, oddając wszystkie Swoje zasługi na rzecz Kościoła i grzeszników. Pamiętał o wszystkich; w Swym opuszczeniu był i jest przy boku wszystkich ludzi aż do skończenia świata. Nawet za tych modlił się, którzy błędnie mniemają, że On jako Bóg, nie odczuwał Swych mąk, że nie cierpiał, albo, że mniej cierpiał niż człowiek, ponoszący na Jego miejscu takie męki.

– Odczuwałam tę Jego modlitwę i podzielałam ją, gdy wtem zdawało mi się, jakoby Jezus rzekł: „Trzeba to przecież zrozumieć, że boleść tego opuszczenia zupełnego odczułem więcej i boleśniej, niżby to był w stanie odczuć jakikolwiek człowiek, jedność stanowiący z Bóstwem; Bóg i Człowiek zarazem, w Mym Człowieczeństwie, opuszczonym przez Boga, wychyliłem aż do dna ten gorzki kielich opuszczenia”.

Ok. trzeciej godziny zawołał Jezus głośno: „Boże mój, Boże Mój! Czemuś Mnie opuścił?” – Tak więc jawnymi słowy dał Jezus świadectwo Swego opuszczenia i przez to dał prawo wszystkim uciśnionym, uznającym Boga za Ojca, by w ucisku swym z ufnością udawali się do Niego ze skargą”.

(z cz. ’Gorzka męka i śmierć Pana naszego Jezusa Chrystusa’,

z rozdz. 53 ‹Opuszczenie Jezusa. Czwarte słowo Jezusa na krzyżu›)

Oddalenie od Bogapowie Pan Jezus M. Valtorcie w przytaczanym już dyktandzie z 15.02.1944r. {z księgi VI/4 „Poematu Boga-Człowieka”} – niesie ze sobą strach, niesie ze sobą przywiązanie do życia, niesie ze sobą osłabienie, zmęczenie, znużenie. Im jest głębsze, tym silniejsze są jego następstwa. Kiedy jest całkowite, prowadzi do rozpaczy. A im bardziej ktoś, na mocy Bożego dekretu (por. Hbr 2,9) , doświadcza tego oddalenia – nie zasłużywszy na to – tym bardziej z tego powodu cierpi, bo żywy duch odczuwa odłączenie od Boga, jak żywe ciało odczuwa odcięcie jakieś jego części. Jest bolesnym osłupieniem, przytłaczającym, którego nie pojmie ten, kto go nie doświadczył. Ja go doświadczyłem. Wszystko musiałem poznać, aby móc z powodu wszystkiego wstawiać się przed Ojcem w waszej obronie. Także wasze smutki. O, doświadczyłem tego, co znaczy: „Jestem sam. Wszyscy mnie, opuścili. Nawet Ojciec

Jak wiemy tego typu doświadczenie z dopustu Bożego było udziałem św. S. Faustyny, co ona opisuje w „Dzienniczku” (zob. p-kty:23-23 i 77, a zwłaszcza 98 i 101).

W kontekście powyższego, sprawa, którą próbowaliśmy zgłębić ma się następująco:

fiat Pana Jezusa na wolę Ojca Niebieskiego w Ogrójcu, a więc zgoda na wypicie podanego Mu kielicha miało swoją kontynuację, było wpisane w doświadczenie opuszczenie przez Ojca na krzyżu, będące szczytem zbawczej męki naszego Zbawiciela. Chrystus zgodził się na to doświadczenie z myślą o każdym z nas/grzeszników, którzy już odeszli, odchodzą i odchodzić będą do wieczności, by wszystkich ocalić od rozpaczy, w której szatan chciałby nas/każdego pogrążyć w ostatniej walce, w chwili śmierci, kiedy będzie nas oskarżał, wmawiając, że Bóg nas opuścił i będzie nam się tak wydawało, że tak rzeczywiście jest, z powodu naszych grzechów, byśmy nie stracili nadziei i ufności w Boże miłosierdzie, w tej najważniejszej chwili naszego życia.

Dobrze to oddaje rozmowa miłosiernego Boga z duszą w rozpaczy, zapisaną przez św. S. Faustynę w ‘Dzienniczku’ (pkt 1486; por. 1541):

Jezus: Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest Miłością i Miłosierdziem samym.

Lecz niestety, dusza pozostaje głucha na wołanie Boże i pogrąża się jeszcze w większych ciemnościach.

Jezus woła powtórnie: duszo, usłysz głos miłosiernego Ojca swego.

Budzi się w duszy odpowiedź: nie ma już dla mnie miłosierdzia. I wpada w jeszcze większą ciemność, w pewien rodzaj rozpaczy, który daje jej pewien przedsmak piekła i czyni ją całkowicie niezdolną do zbliżenia się do Boga.

Jezus trzeci raz mówi do duszy, lecz dusza jest głucha i ślepa, poczyna się utwierdzać w zatwardziałości i rozpaczy. Wtenczas zaczynają się niejako wysilać wnętrzności miłosierdzia Bożego (por. Iz 63,15) i bez żadnej współpracy duszy daje jej Bóg Swą ostateczną łaskę. Jeżeli nią wzgardzi, już ją Bóg pozostawi w stanie w jakim sama chce być na wieki.

Ta łaska wychodzi z miłosiernego Serca Jezusa i uderza swym światłem duszę i dusza zaczyna rozumieć wysiłek Boży, ale zwrócenie od niej zależy. Ona wie, że ta łaska jest dla niej ostatnia i jeżeli okaże jedno drgnienie dobrej woli – chociażby najmniejsze – to miłosierdzie Boże dokona reszty.

– Tu działa wszechmoc Mojego miłosierdzia, szczęśliwa dusza, która skorzysta z tej łaski.

Jezus: Jak wielką radością napełniło się Serce Moje, kiedy wracasz do Mnie. Widzę cię bardzo słabą, dlatego biorę cię na własne ramiona i niosę cię w dom Ojca Mojego.

Dusza jakby przebudzona. – Czy to możliwe, żeby jeszcze było dla mnie miłosierdzie – pyta się pełna trwogi.

Jezus: Właśnie ty, dziecię Moje, masz wyłączne prawo do Mojego miłosierdzia. Pozwól Memu miłosierdziu działać w tobie, pozwól niech wejdą do duszy promienie łaski, one wprowadzą światło, ciepło i życie.

Dusza: Jednak lęk mnie ogarnia na samo wspomnienie moich grzechów i ta straszna trwoga pobudza mnie do powątpiewania o Twojej dobroci.

Jezus: Wiedz duszo, że wszystkie grzechy twoje nie zraniły Mi tak boleśnie Serca, jak obecna twoja nieufność po tylu wysiłkach Mojej miłości i miłosierdzia nie dowierzasz Mojej dobroci.

Dusza: O Panie, ratuj mnie Sam, bo ginę, bądź mi Zbawicielem. O Panie, resztę wypowiedzieć nie jestem zdolna, rozdarte jest moje biedne serce, ale Ty Panie… czuję się zalana Twoją łaską, jak nowe życie wstąpiło we mnie, a nade wszystko czuję Twą miłość w mym sercu, to mi wystarcza. O Panie przez wieczność całą wysławiać będę wszechmoc miłosierdzia Twego… O Panie, teraz widzę całą swoją niewdzięczność i Twoją dobroć. …Teraz rozumiem miłosierdzie Twoje, które mnie osłania jak obłok świetlany i prowadzi w dom mojego Ojca, chroniąc mnie przed strasznym piekłem, na które nie raz, ale tysiąc razy zasłużyłam. O Panie, nie wystarczy mi wieczności na godne wysławianie Twojego niezgłębionego miłosierdzia, Twojej litości nade mną (Ps 86,12n)”.

W innym fragmencie ‘Dzienniczka’ (pkt 1698), S. Faustyna tak pisze/pisała:

Często towarzyszę duszom konającym i wypraszam im ufność w miłosierdzie Boże (zob. 1639 i 1797/8), i błagam Boga o wielkość łaski Bożej, która zawsze zwycięża. Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakby było wszystko stracone, lecz nie tak jest; dusza oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga przebaczenie i win i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku, ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy oni nie reagują. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale o zgrozo – są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże…”.

O istocie ufności w nieskończone miłosierdzie Boże w ostatniej godzinie człowieka, tak mówił Bóg Ojciec, św. Katarzynie ze Sieny (1347-1380) w «Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki»:

Są trzy napomnienia, których mówiła Moja Prawda (J 16,8). … Drugie napomnienie zjawia się w ostatniej godzinie śmierci, gdy już nie ma ratunku. Człowiek znajduje się u wrót śmierci i wtedy budzi się robak sumienia, którego nie czuł, oślepiony przez miłość własną; lecz teraz, w chwili śmierci, gdy człowiek widzi, że nie może ujść rąk Moich (por. Tb 13,2 i Mdr 16,15), robak zaczyna go toczyć wyrzutami z powodu tak wielkiego zła, do którego przywodzą dusze grzechy.

Gdyby dusza ta miała światło rozumu, którego potrzeba, aby poznać winę swą i bolała nad nią, nie z powodu męki piekielnej, która po niej następuje, lecz dlatego, że obraziła Mnie, Który jestem Najwyższą i Wieczną Dobrocią, jeszcze znalazłaby miłosierdzie. Lecz jeśli przekroczyła próg śmierci bez światła, tylko z wyrzutami sumienia, bez nadziei w krwi, przejęta własnym cierpieniem, bolejąc nad swą zgubą, a nie z powodu obrazy Mojej: dochodzi do potępienia wiecznego. Wtedy sprawiedliwość Moja oskarża ja surowo za niesprawiedliwość i fałszywy sąd, nie tylko w ogólności za niesprawiedliwości fałszywe sądy, lecz także i przede wszystkim za szczególną niesprawiedliwość, którą popełniła w ostatniej chwili i za fałszywy sąd, który wydała, uważając, że nędza jej jest większa, niż miłosierdzie Moje.

Oto grzech niewybaczalny, ani w tym życiu, ani w przyszłym. Dusza odtrąciła miłosierdzie Moje, wzgardziła nim i grzech ten jest cięższy, niż wszystkie inne grzechy, które popełniła (por. Mt 12,31-32). Toteż rozpacz Judasza była bardziej obraźliwa dla Mnie i boleśniejsza dla Syna Mojego, niż jego zdrada. Więc dusza oskarżona o ten fałszywy sąd, że uważała grzech swój za większy, niż Moje miłosierdzie i przeto jest karana z szatanami i dręczona wiecznie z nimi.

Jest też oskarżona o niesprawiedliwość, którą popełnia wtedy, gdy boleje bardziej z powodu swojej zguby, niż Mojej obrazy. Popełnia istotnie niesprawiedliwość, bo nie oddaje Mi tego, do czego mam prawo, ani sobie tego, co do niej należy. Mnie winna oddawać miłość i gorycz ze skruchą serca, którą winna ofiarować w obliczu Moim za zadaną Mi obrazę. A ona czyni przeciwnie, daje sobie całą miłość, współczuje tylko z sobą, boleje tylko z powodu kary, którą ściągnął na nią grzech”. ( z rozdz. ‘Nauka o Moście’, z p-ktu 37, str. 73/74) i

… „Z Mego miłosierdzia pozwalam grzesznikom mieć nadzieję na Moje miłosierdzie, ale nie po, by mogli grzeszyć, licząc na nie, lecz aby pogłębiali swą miłość poprzez rozważanie Mej dobroci. Lecz oni korzystają z niej odwrotnie, gdyż opierają się na nadziei w Moje miłosierdzie, aby Mnie obrażać. Jednak Ja podtrzymuję w nich nadzieję w Moje miłosierdzie, aby w ostatniej chwili mieli się czego chwycić i nie upadli pod brzemieniem wyrzutów sumienia, oddając się rozpaczy. Bo grzech rozpaczy obraża Mnie bardziej i jest dla nich zgubniejszy, niż wszystkie inne grzechy, które popełnili w całym swym życiu. A to dlatego, że inne grzechy popełniają/popełniali z podszeptu zmysłowości własnej i niekiedy żałują za nie i mogą zbudzić w sobie taką skruchę, że otrzymają Moje miłosierdzie. Lecz do grzechu rozpaczy nie popycha ich ułomność, nie pociąga doń żadna przyjemność, jest w nim tylko nieznośna męka. W rozpaczy tkwi pogarda dla Mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy niż miłosierdzie i dobroć Moja. Popadłszy w ten grzech, nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą Moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzona Mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne.

Jak widzisz, tylko ten występek prowadzi go do piekła, gdzie karany jest za ten grzech i za wszystkie inne, które popełnił. Gdyby czuł ból i żal z powodu obrazy, którą Mi wyrządził, gdyby był pokładał nadzieję w Moje miłosierdzie, otrzymałby je. Bo, jak ci rzekłem, miłosierdzie Moje jest bez porównania większe, niż wszystkie grzechy, które mogą popełnić wszystkie stworzenia razem {«Miłosierdzie odnosi triumf nad sądem» – wedle Jk 2,13 – dop. mój}. Toteż najsroższą obelgą, jaką można Mi zadać, jest twierdzenie, że występek stworzenia jest większy, niż dobroć Moja. Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym życiu, ani w tamtym (por. Mt 12,32.37; Łk 12,10).

Tak bardzo brzydzę się rozpaczą, że chciałbym, aby grzesznicy, w chwili śmierci, po zbrodniczo spędzonym życiu, nabrali zaufania do miłosierdzia Mego. Dlatego za ich życia używam słodkiego podstępu, każąc im ufać głęboko Memu miłosierdziu. Wykarmiwszy się wewnętrznie ufnością, mniej są skłonni porzucić ją w chwili śmierci dla surowych, odrażających nagan, czynionych przez diabłów, którzy aby nie wymknęli się z ich rąk, chcą doprowadzić ich do rozpaczy, siejąc zamęt w ich duszach, aby podzielili ich los, niż gdyby się nią nie wykarmili…”.

(z rozdz. ‘Mistyczne Ciało Świętego Kościoła’, z p-ktu 82, str. 250/251; Wydawnictwo

„W Drodze″ , Poznań 1987).

W komentarzu po wizji o obrzezaniu Jana Chrzciciela, Matka Boża w „Poemacie Boga-Człowieka” M. Valtory, tak m.in. mówi (www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-039.html):

«Bóg przebacza temu, kto ze skruchą uznaje swój grzech, nawraca się z niego i oskarża z pokorą i szczerym sercem. I nie tylko przebacza – wynagradza [takiego człowieka]. O! Jakże dobry jest Mój Pan dla pokornego i szczerego, dla człowieka, który w Niego wierzy i Jemu ufa! … Zbyt wiele sprawiacie Mi bólu, o dzieci, kiedy widzę, jak zza waszych twarzy ukazuje się Nieprzyjaciel – ten, który występuje przeciw Mojemu Jezusowi. Zbyt wiele cierpienia! … Zbliża się tajemnica Wielkiego Piątku. Wszystko w świątyniach ją przypomina i otacza czcią. Ale trzeba ją otaczać czcią i pamiętać o niej w waszych sercach. Trzeba bić się w piersi – jak ci, którzy zstępowali z Golgoty – i mówić: “Zaprawdę On jest Synem Bożym, Zbawicielem” (Łk 23,48). Trzeba mówić: “Jezu, zbaw nas ze względu na Twoje Imię”. Należy mówić: “Ojcze, przebacz nam”. Trzeba powtarzać bez końca: “Panie, nie jestem godzien. Ty jednak przebacz mi i przyjdź do mnie, a będzie uzdrowiona dusza moja. Nie chcę już, nie, nie chcę więcej grzeszyć, aby nie stać się znowu chorym i nienawidzącym Cię”. Módlcie się, dzieci, słowami Mojego Syna. Mówcie do Ojca, [mając na myśli] nieprzyjaciół: “Ojcze, przebacz im” (Łk 23,34a). Wzywajcie Ojca, który – rozgniewany waszymi grzechami – odwrócił się: “Ojcze, Ojcze, czemuś mnie opuścił? Jestem [wprawdzie] grzesznikiem, ale jeśli mnie opuścisz, zginę. Powróć więc Święty Ojcze, abym był zbawiony”.

Z tymi słowami Maryi współbrzmią słowa modlitwy Psalmów:

Panie, Swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odtrącaj w gniewie Twego sługi…nie odrzucaj mnie i nie opuszczaj mnie, Boże, moje Zbawienie!” (Ps 27,9)

2Panie, w gniewie Twoim nie karz mnie, w zapalczywości Twojej nie sróż się nade mną, 3bo ręka Twoja zaciążyła nade mną. …22 Nie opuszczaj mnie, Panie, Boże mój, nie oddalaj się ode mnie” (Ps 38,2-3.22)

Bóg go opuścił – mówią o mnie moi wrogowie – gońcie go, chwytajcie, bo nie ma nikogo kto by go (wyrwał z naszej mocy) ocalił” (Ps 71,11).

W kontekście istoty opuszczenia przez Boga, chciałbym poczynić w tym miejscu – myślę ważne – uzupełnienie do przytoczonego powyżej Ps 71,11.

Bóg go opuścił – mówią o mnie moi wrogowie – gońcie go, chwytajcie (tj. doprowadźcie do rozpaczy, niech utraci jakąkolwiek nadzieję na ocalenie; niech wie, że nie ma już dla niego żadnego ratunku – dop. mój), bo nie ma nikogo, kto by go ocalił (wyrwał z naszej mocy). {por. Ps 50,22}

To uzupełnienie stanowić będą stosowne zapiski z prowadzonego przez służebnicę Bożą S. Marię Józefę Menendez (1890-1923) ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusowego w Poitiers we Francji, zawarte w książce Apel Miłości. S. Józefa z woli naszego Zbawiciela była wybraną duszą wynagradzającą i pokutującą za dusze zakonne, za kapłanów i za różnych grzeszników, prześladowaną przez szatana, by nie poszli na wieczne zatracenie, mając z woli i dopuszczenia Bożego doświadczenie zstępowania do piekła, rzecz bardzo rzadko spotykana wśród świętych. Bóg pozwala szatanowi uprowadzać żywą do piekła. Spędzała tam długie godziny, czasem noc całą, w niewysłowionych katuszach. Ponad sto razy schodzi do tej otchłani niewyobrażalnego cierpienia, a zawsze zdawało się jej, że to po raz pierwszy i że trwa to od wieków. Z wyjątkiem nienawiści do Boga, przeżywa tam wszystkie piekielne męki, a nie najmniejszymi są wysłuchiwania bezskutecznych wyznań potępionych, krzyki ich wściekłości, bólu i rozpaczy. Bóg pozwala jej też widzieć w piekle wybuchy wściekłości szatana, na widok wymykających się dusz, których posiadania jest prawie pewien, a za które właśnie ona się poświęca.

W prowadzonych przez nią na polecenie Boże zapiskach, tak m.in. czytamy:

Pod koniec strasznej nocy, w niedzielę 4 grudnia doznaję nowych katuszy. Niewidzialny nieprzyjaciel wyrzucił mnie gwałtownie z łóżka na ziemię, okłada razami do utraty sił, wymyśla mi i miota najokropniejsze bluźnierstwa przeciw Panu Jezusowi i Jego Matce. Męczarnia ta ponawia się i wzmaga przez dwie następne noce. …Nagle usłyszałam jakby zgrzytanie zębami i krzyk wściekłości. Potem wszystko ucichło, a ja ujrzałam przed sobą Matkę Najświętszą, jakże piękną! Wypowiedziałam Jej mój strach przed szatanem. A Ona odpowiedziała mi: ‘Nie lękaj się niczego, Moja córko! Szatan może cię dręczyć, ale nie ma władzy, aby ci zaszkodzić. Wściekłość jego jest wielka, ponieważ wymykają mu się dusze… a dusze mają tak wielką wartość!… O, gdybyś znała cenę jednej duszy!…’ (por. Ps 49,8; 1P 1,18-19)

[z zapisku z rana 6 grudnia 1921r.] …

S. Józefa jest często obecna, kiedy szatan i jego słudzy usiłują zażarcie wydrzeć Miłosierdziu Bożemu dusze, które prawie były ich łupem. Zdaje się, że w planach Bożych jej cierpienia są wtedy okupem za te biedne dusze, które będą jej zawdzięczać łaskę nawrócenia w ostatniej chwili życia.

Szatanpisze w czwartek dnia 30 marca 1922r. – jest bardziej wściekły niż zwykle, gdyż chce zgubić trzy dusze. Krzyczał on z wściekłości do innych złych duchów: „Niech się tylko nie wymkną… masz, bo odchodzą… idźcie, idźcie uparcie!″ I słyszałam krzyki wściekłości, odpowiadające mu z daleka”. Dwa lub trzy dni z rzędu jest ona świadkiem tej walki.

Dnia 2 kwietnia, w Niedzielę Męki Pańskiej, pisze znowu:

Szatan krzyczał: „Nie puszczajcie ich! Uważajcie na wszystko, co może je zaniepokoić… Niech się tylko nie wymkną!… doprowadźcie je do rozpaczy!…″. Była to wrzawa krzyków i bluźnierstw. Nagle rycząc z wściekłości, wołał: „Mniejsza o to! Zostały mi jeszcze dwie. Zabierzcie im ufność!Zrozumiałam, że jedna z tych dusz wymknęła mu się na zawsze. „Prędko, prędko – ryczał – niech te dwie się nie wymkną! Chwytajcie je! wypełnijcie rozpaczą!… Prędzej… bo odchodzą!…″.

Wtedy powstało w piekle jakby zgrzytanie zębów i wśród nieopisanej wściekłości szatan ryczał: „O, co za Potęga!… Potęga tego Boga…, który jest silniejszy ode mnie!… (por. Ps 68,2). Pozostała mi jeszcze jedna… ale tej nie zdobędzie″.

Piekło stało się jednym okrzykiem bluźnierstwa, morzem skarg i jęków. Zrozumiałam, że te dwie dusze zostały uratowane. Serce moje napełnia radość, choć nie mogłam wzbudzić ani jednego aktu miłości…”.

Słyszałam, jak szatan, któremu wymknęła się pewna dusza, musiał wyznać swą bezsilność: „Wstyd! wstyd!… jak to, tyle dusz mi się wymyka? Były przecież moje!… (i tu wyliczał ich grzechy). Pracuję bez wytchnienia (por. 1P 5,8), a jednak mi się wymykają… To dlatego, że ktoś za nie cierpi i wynagradza!″ (15 stycznia 1923r.).

Szatan krzyczał z wściekłością, ponieważ jakaś dusza mu się wymykała:

Wzbudźcie w niej lęk! Doprowadźcie do rozpaczy! Ach, jeżeli ona zawierzy się miłosierdziu Tego… (i bluźnił Panu Jezusowi), jestem zgubiony! Ale nie! Napełnijcie trwogą, nie opuszczajcie jej na chwilę, a zwłaszcza doprowadźcie do rozpaczy!″. Wtedy w piekle słychać było jedynie okrzyki wściekłości”. (7-8 lutego 1923r.).

To, co nam Pan Jezus Chrystus wysłużył przez doświadczenie opuszczenia przez swego Ojca w Ogrójcu i na Golgocie, by nie pogrąży(a)ć się w rozpaczy może dot. też trudnych chwil mających miejsce w naszym ziemskim życiu, które niestety często prowadzą do samobójstw.

Otóż takie, oto znamienne słowa Pan Jezus polecił M. Valtorcie zapisać w dyktandzie z 16.X.19943r. zatyt. ‘Duch jest Panem waszego bytu’ w książce «Koniec Czasów» (str.128/9):

…Nauczyłem was, kogo wzywać w godzinach, w których ból was osacza i zdaje się wam, że wszyscy, nawet Bóg, was opuścili. Ja byłem – bo tego wymagało dzieło Odkupienia – istotnie opuszczony przez Ojca, a jednak Go wzywałem. Tak trzeba postępować, o dzieci, w godzinach próby i bólu. Nawet jeśli Bóg wydaje się wam daleki, wołajcie Go o pomoc. Okazujcie mu zawsze synowską miłość. On wam udzieli swych darów. może nie będą to te, o które prosiliście. Będą jednak inne, jeszcze pożyteczniejsze dla was. Ufajcie Panu i waszemu Ojcu. On was kocha i troszczy się o was. Zawsze w to wierzcie. Bóg nagradza tego, kto ufa Jego Dobroci…

Z tymi słowami Pana Jezusa, bardzo współbrzmi wypowiedź przymuszonego mocą Bożą w czasie egzorcyzmów (z 14.08.1975r.) wspomnianego już demona Akabora, z chóru Tronów:

Współdziałanie, współodkupienie z męką, życiem, z Odkupieniem musi trwać dalej, trwać aż do skończenia świata (por. Kol 1,24). Trzeba cierpieć jeden za drugiego i ofiarować cierpienie w Imię Krzyża Chrystusowego i Męki Chrystusowej, w zjednoczeniu z tymi cierpieniami… swoje cierpienie łączyć z tymi strasznymi cierpieniami Chrystusa na krzyżu, z cierpieniami na Górze Oliwnej. To musiał uczynić za was, a wy musicie Go naśladować.

Te cierpienia mają największą wartość, te cierpienia, te ciemności, to straszne opuszczenie, kiedy się myśli, że wszystko stracone i trzeba sobie odebrać życie…

Właśnie to cierpienie, w którym komuś się zdaje, że wszystko stracone, kiedy się czuje, że zostało się przez Boga opuszczonym i myśli się, że jest to ostatni krzyk, że czuje się ostatnim z ludzi… właśnie wtedy wyciąga Bóg swą pomocną rękę.

Te cierpienia, te straszne cierpienia, te ciemne cierpienia są jednym z tych najwartościowszych (krzyczy i wyje strasznie), jakie istnieją. Większość z ludzi o tym nie wie i to jest nasz triumf. … Wielu, a nawet większość odbiera sobie wtedy życie, kiedy myślą, że zostali opuszczeni przez Boga i są ostatnimi z ludzi, gdy jest już tak ciemno. Bóg jest jednak blisko nich, ale oni Go już nie odczuwają. Bóg jest jeszcze i wtedy, tylko tak, jak gdyby Go nie było. W tym momencie nie odczuwają Go przy sobie naprawdę.

A pomimo to muszą naśladować w cierpieniach Chrystusa w głównej mierze ci, których On powołał do wielu cierpień. Jest wielu takich, którzy myślą wtedy, że są oni może nawet nienormalni. Jest to jednak nasz wybieg. Poddajemy im myśli, aby udali się do klinik, lekarzy. A wtedy, kiedy widzimy albo przypuszczamy, że nie są oni już normalni, większość z nich jest jeszcze mianowicie pomimo to – wtedy podsuwamy im rozpacz, a oni wtedy myślą, że powinni by sobie odebrać życie, ponieważ nie są rozumiani przez ludzi. To jest nasz triumf. Większość z nich przychodzi do nieba, ale pomimo wszystko jest to nasz triumf, ponieważ… nie wykonali oni wtedy jeszcze swego zadania i powinni żyć dalej… Ona, Ta z Góry (NMP, wskazuje palcem opętanej w górę) każe powiedzieć: ześlę swym dzieciom cierpienia, cierpienia ciężkie i głębokie jak morze! Ludzie, którzy te straszne krzyże będą nieśli nie powinni się załamać. Te krzyże, o których właśnie mówiłem, stały się w międzyczasie krzyżami, które wydaja się niepotrzebne i niezgodne ze zdrowym rozumem. Mogą one doprowadzić aż do zwątpienia, rozpaczy. Praktycznie nie można ich już więcej nieść, ale są najwartościowsze. Ona chce (wskazuje ręką do góry) wszystkim tym niosącym te krzyże powiedzieć: Wytrwajcie i nie poddawajcie się! W krzyżu jest zbawienie, w krzyżu jest zwycięstwo. Krzyż jest mocniejszy od wojny! (14.08.1975r., str. 41/42)

Zakończeniem tych rozważań o istocie wymowy modlitwy/skargi naszego Zbawiciela na Jego opuszczenie przez Ojca na krzyżu, niech będzie ta końcowa modlitwa na zakończenie Litanii do miłosierdzia Bożego:

Boże Ojcze, w którym miłosierdzie jest niezgłębione, a skarby litości nieprzebrane, wejrzyj na nas łaskawie i pomnóż w nas ufność w miłosierdzie Twoje, byśmy nigdy, nawet w największych trudnościach, nie poddawali się rozpaczy, lecz zawsze ufnie zgadzali się z najświętszą wolą Twoją, która jest samym miłosierdziem. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Króla miłosierdzia, Który z Tobą i Duchem Świętym okazuje nam miłosierdzie teraz i na wieki. Amen”.

Odpowiedzi: 44 to “„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” cz.2”

  1. luke160 said

    Bardzo proszę o modlitwę za mojego brata który w dniu jutrzejszym będzie pisał ważny test, który jeśli zda i przejdzie dalej ułatwi mu jego ścieżkę naukową, wierzę że Duch Święty pomoże mu swoją mocą. Bóg zapłać.

    • Gosia 3 said

      Pomodliłam się Luke o Twojego brata i za Małgosi męża także. Śpijcie z Panem Bogiem

    • Zorrro said

      Czyzbym odzyskal nicka?

      • Piotr2 said

        09.02.2012, 15:00 – CUDZOŁÓSTWO, PORNOGRAFIA I PROSTYTUCJA, TO WSZYSTKO JEST GRZECHEM ŚMIERTELNYM
        Moja szczerze umiłowana córko, człowiek musi odwrócić się od grzechu i to szybko. Tak wiele grzechów dzisiaj nie jest już postrzeganych jako grzech.
        Tyle krzywd wyrządza się Mojemu Ojcu bez poczucia winy.
        Dzieci, musicie się zatrzymać. Niszczycie swoje życie. Szatan drwi ze Mnie, gdy chwali się tymi duszami, które Mi kradnie w każdej sekundzie.
        Gdybyście zobaczyli te dusze, miliony dusz, spadających w ogień wieczności, umarlibyście w szoku.
        Jak bardzo łamie Moje serce, gdy jestem świadkiem przerażenia tych dusz, które żyły w strasznym grzechu, gdy byli na ziemi, a które muszą cierpieć.
        Grzechy, których byli winni nie zawsze uważacie za grzechy śmiertelne.
        Mówię o cudzołóstwie tak łatwo akceptowanym w dzisiejszym świecie, uczestnictwie i oglądaniu pornografii, prostytucji i nadużyciach seksualnych.
        Chodzi też o nienawiść wobec innych, jak i o tych, którzy sprawiają ból i cierpienie tym, którzy mieli mniej szczęścia niż oni sami.
        Dotyczy to także grzechu bałwochwalstwa, gdy czcicie dobra materialne ponad wszystko, ale są one niczym innym, jak popiół.
        Czyż nie rozumiecie, że z chwilą, gdy w ten sposób zgrzeszycie, to z każdym dniem oddalacie się od Mnie? Wówczas uwolnienie się spod władzy narzuconej wam przez króla ciemności staje się bardzo trudne.
        Dzieci, obudźcie się. Uświadomcie sobie, że Piekło istnieje i bardzo bójcie się wejścia przez bramy wiecznego potępienia.
        Mówię wam o tym, nie aby was straszyć, lecz abyście zrozumieli, że grzech śmiertelny was tam zaprowadzi, chyba, że teraz powrócicie do Mnie.
        Modlitwa, wiele modlitw będzie potrzebnych, aby wrócić do Mnie, ale posłuchajcie tego. Tym z was, którzy są zrozpaczeni, zasmuceni i czują się bezradni z powodu otchłani grzechu w jakiej się znaleźli przebaczę, tylko o to poproście.
        Musicie okazać prawdziwą skruchę i iść teraz do spowiedzi. Jeśli nie możecie iść do spowiedzi, odmówcie Moją Modlitwę Krucjaty o odpust zupełny dla rozgrzeszenia przez okres siedmiu kolejnych dni.
        O Mój Jezu, jesteś światłem świata
        Jesteś płomieniem, który dotyka wszystkie dusze
        Twoje miłosierdzie i miłość nie znają granic
        Nie jesteśmy godni ofiary jakiej dokonałeś przez śmierć na krzyżu
        Wiemy jednak, że Twoja miłość do nas jest większa od tej miłości, którą darzymy Ciebie
        Udziel nam o Panie daru pokory, abyśmy zasługiwali na Twoje Nowe Królestwo
        Napełnij nas Duchem Świętym, abyśmy mogli maszerować naprzód i prowadzić Twoją armię
        aby głosić prawdę o Twoim Świętym Słowie i przygotować naszych braci i nasze siostry
        Na chwałę Twojego Powtórnego Przyjścia na ziemię
        Czcimy Ciebie
        Wysławiamy Ciebie
        Ofiarujemy samych siebie, nasze smutki, nasze cierpienia, jako dar dla Ciebie, aby ratować dusze
        Kochamy Cię Jezu
        Zmiłuj się nad wszystkimi Twoimi dziećmi, gdziekolwiek się znajdą.
        Amen.
        Nigdy nie porzucę grzeszników i żywię do nich specjalne uczucie.
        Kocham ich bardzo szczególnie, ale nienawidzę ich grzechów.
        Pomóżcie Mi uratować was, dzieci. Nie odkładajcie tego, aż będzie za późno.
        Wasz Ukochany Jezus.

        Króluj nam Chryste.

      • Piotr2 said

        Przepraszam, nie wiem jak to się stało, że mój post podczepił się tutaj.

        Króluj nam Chryste.

  2. inka0 said

    *******************zaczerpnięte z internetu

    „Wielu internautów przypomniało też o tradycji z czasów ZSRR, kiedy po śmierci kolejnego przywódcy komunistycznego, albo tragicznych historycznych wydarzeniu w telewizji puszczano balet „Jezioro łabędzie”.

    W wikipedii przykładowo podają przy haśle „Jezioro Łabędzie”, że:

    „Emisja sztuki w radzieckiej telewizji państwowej wczesnym rankiem 19 sierpnia 1991 r. poprzedziła komunikat o wprowadzeniu w ZSRR stanu wyjątkowego i przejęcia władzy w państwie przez samozwańczy komitet (Pucz Janajewa).”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jezioro_%C5%82ab%C4%99dzie

    Następnie mamy informację, iż w Londynie, w Royal Opera House, w dniu 17 marca wystawiony będzie balet „Jezioro Łabędzie”.

    http://www.roh.org.uk/events/ltcb9

    W związku z tym Jewgienij Cziczwarkin napisał o tym na Twitterze – „Przypadek – nie sądzę”.

    Londyn jest jedną z „głównych kwater” ludzi stojących za forsowaniem NWO na świecie.

    Ci z Was, którzy interesują się iluminatami, masonerią, Nowym Porządkiem Świata i tajną władzą, wiedzą, że oni uwielbiają takie „zabawy” w symbolikę i w ukryte znaczenia i przekazy.

    Być może wystawienie baletu Jezioro Łabędzie” w Londynie akurat teraz jest pewnego rodzaju sposobem na świętowanie dla nich, na uczczenie swojego zwycięstwa. Świętowanie usunięcia Putina i zmiany władzy w Rosji, która już podda się ich wpływom.

    Być może znaczenie jest także całkiem INNE!

    Nie mam teraz czasu aby dokładniej zagłębić się w symbolikę i mistykę całego baletu „Jezioro Łabędzi” ale z tego co przeczytałem opowiada ono o zwycięstwie zła i śmierci miłości (zakochanych), odrodzeniu się złego ducha, który na końcu tryumfuje.

    Występuje tam przykładowo „postać” puchacza, czyli sowy, a Ci z Was, którzy oglądali choćby na youtube film „Alex Jones – Dark Secrets Inside Bohemian Grove – Lektor PL”, wiedzą że dla iluminatów symbol sowy ma duże znaczenie.

    Zastanawiająca jest także informacja od nijakiego Benjamina Fulforda z 10.03.2015 roku. Człowiek ten przedstawia siebie jako stojącego po dobrej stronie i mającego dojścia do ważnych informacji o NWO. Czy to prawda, i po której stronie faktycznie on stoi – tego ja nie wiem. Chodzi o to, że napisał, że spodziewa się „wydarzenia czarnego lub białego łabędzia”.

    http://kochanezdrowie.blogspot.com/2015/03/benjamin-fulford-aktualizacja-10032015.html

    Także odnośnie daty wystawienia baletu w Londynie, czyli 17 marca, pojawił się jakis dziwaczny przekaz, tutaj:

    https://krystal28.wordpress.com/2015/03/10/dzien-wewnetrznego-resetu-17-marca-2015/

    Biorąc to wszystko pod uwagę, są dwie możliwości:

    1.Wszystko to nie ma sensu i jest daleko idącą interpretacja na siłę.

    2.Ma to jakieś znaczenie i w Rosji faktycznie coś się dzieje, co może mieć przełomowe znaczenie. Mógł być zamach stanu (wewnętrzny, ale przykładowo na polecenie iluminatów, czyli masonerii) i nastapi zmiana władzy w Rosji, która to władza już nie będzie sprzeciwiać się NWO, globalizmowi, i wprowadzeniu w przyszłości rządów Antychrysta, bo tym w istocie będzie władza NWO nad Ziemią.

    3.Cos sie dzieje innego, co teraz trudno zdefiniować.

    Może być też inaczej. Putin zostanie usunięty, a nowa władza będzie bardziej radykalna od niego, i zakończy sie to wszystko wojną NATO – Rosja, którą Putin jednak odwlekał.

    Mam nadzieję, że Putinowi nic nie jest, i że odpowiedź w punkcie 1 jest prawidłowa.

    A Wy przeczytacie to tylko jako ciekawostkę.

    Nie zaś ostrzeżenie i zapowiedź, że NWO przejęło właśnie Rosję, i wszyscy mamy problem.

    Może też oznaczać to coś, jak już napisałem, zupełnie innego. Równie dobrze oznaczać to może jakieś wydarzenie, które w rezultacie będzie miało pozytywny wymiar.

    Podsumowując – coś się dzieje.”

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/zmiana-wladzy-w-rosji-wladimir-putin-przeszedl-podobno-udar-mozgu

    • FAN JPII said

      Może miejsce Putina zajmie antychryst, który ma być ze wschodu i będzie przywódcą politycznym, który początkowo zaprowadzi pokój.

  3. Dzieckonmp said

    Widząca Vicka 10.03.2015 była z prywatną wizytą w San Giovanni Rotondo.
    Dzisiaj wieczorem Matka Boża objawiła się szczególnie radosna.Przywitała „Niech będzie pochwalony Jezus” Położyła ręce na wszystkich tutaj obecnych i modliła się za każdego z nich.POPROSIŁA ABYŚMY ZMAWIALI CODZIENNIE W RODZINIE TAJEMNICę CHWALEBNą RÓŻAŃCA NA KOLANACH W TYM CZASIE WIELKIEGO POSTU.Vicka poleciła Matce Bożej wszystkich a w sposób szczególny chorych.Matka Boża odeszła z pozdrowieniem”Idźcie w pokoju Bożym”

  4. Margaretka said

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/w-lutym-w-polsce-pospiesznie-przyjeto-kilka-aktow-prawnych-przygotowujacych-nas-wojny

  5. Andrzej C said

    Być za życiem
    Marcin B. Brixen – 13 Marca, 2015 – 18:36
    ———————————————
    Klasa trzecia a miała lekcje pod nazwą Przygotowanie Do Życia W Grupie Jednostek. Lekcje te nie odbywały się tylko w klasie, trzecia a często udawała się w różne miejsca aby zobaczyć jak to życie wygląda.
    Tego dnia udali się do szpitala.
    – No bo czy jest lepsze miejsce? – zapytała retorycznie pani pedagog. – Czy jest lepsze miejsce do nauki życia niż to, w którym się o to życie walczy?
    W szpitalu powitała ich młoda pani doktor.
    – My tutaj w szpitalu ratujemy życie. Czy ktoś z was wie na czym to polega?
    – Aborcja. Eutanazja – podały głosy z tłumu uczniów.
    – No nie, to nie do końca tak – nachmurzyła się pani doktor. – Teraz aborcja i eutanazja są passe. Teraz wszyscy są za życiem! Zaraz sami zobaczycie!
    I poprowadziła ich na oddział porodowy. Tam weszli do jakiegoś pokoju, w którym była cała ściana pełna małych drzwiczek. Na środku stał wielki stół, na którym leżało kilka niemowlaków.
    Trzecia a weszła razem z panią doktor i panią pedagog, a za nimi wszedł inny pan doktor z kolejnym niemowlakiem z ramionach. Ułożył je na stole obok pozostałych i powiedział do pani doktor:
    – Ostatnie.
    – Ile urodziła?
    – Sześć.
    – No to niech pan losuje.
    Pan doktor zaczął wskazywać palcem kolejne bobasy:
    – Trą, trą, misia bela, misia kasia kąfacela, misia a, misia be, misia kasią ką fa ce.
    Wybrał niemowlaka, wziął go i wyszedł do sąsiedniego pomieszczenia wołając:
    – Ma pani syna!
    Zza drzwi dobiegł gwar radosnych głosów.
    – I tak to właśnie wygląda! – pani doktor starannie zamknęła drzwi. – Czy jest coś piękniejszego? Ludzie latami starają się o dziecko, a my im to umożliwiamy! Dajemy im szczęście ojcostwa, radość macierzyństwa! Dajemy im życie! Jesteśmy za życiem!
    Trzecia a też się ucieszyła, ale krótko, bo ktoś spojrzał na stół i spytał co z pozostałymi bobasami.
    – No jak to co – odparła beztrosko pani doktor i poklepała jedno z drzwiczek. – Do lodówy i mrozimy.
    Zapadła cisza.
    – Co, nie cieszycie się? Przecież pacjentom urodziło się dziecko! Synek! Taki śliczny!
    – Tak, ale… Te tutaj…
    – Przecież to tylko zarodki, kupa komórek i tyle – machnęła ręką pani doktor. – Zamrozi się tak jak inne tutaj.
    – Na zawsze?
    – Medycyna nie zna pojęcia „na zawsze”. Jak rodzice się zdecydują na kolejne dziecko, to się któreś rozmrozi.
    – A jak nie?
    – To jak wygaśnie umowa zarodki się zutylizuje i tyle – wzruszyła ramionami pani doktor. – Co wy się tak tym przejmujecie? Przecież to nie człowiek. Głosować nie może, pracować nie może, nie siada, nie gada, nawet się wysrać samo nie potrafi. No, dalej, idziemy na spotkanie ze szczęśliwą rodziną, której się właśnie urodził syn. Życie! Zawsze trzeba być za życiem!
    Wrócił pan doktor, zatarł wesoło ręce i otworzył jedne z drzwiczek. Powiało okropnym mrozem. I wyszli.
    Agregat lodówki huczał wesoło.

    Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/marcin-b-brixen/byc-za-zyciem

    ©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy!🙂. <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle – blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

  6. Leszek said

    Tak w jednym z Orędzi na Wielki Piątek nr 323 {z 28.03.1986r.) zatyt. ‚Czemuś Mnie opuścił?’ mówi Ta, która stała pod Krzyżem, Matka Boża do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:

    Stoję dziś pod Krzyżem (J 19,25), na którym Jezus przeżywa godziny bolesnej agonii. W Moim Niepokalanym Sercu Matki, przytłoczonym bólem, słyszę krzyk Jego największej skargi: «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?»
    Posłuchajcie dziś ze Mną tego krzyku, synowie umiłowani. Jest on jakby szczytem Jego całego cierpienia, punktem kulminacyjnym wszelkiego bólu. Och, przeżyjcie ze Mną, zranioną i bolejącą Matką, te niewyrażalne chwile Jego bolesnej męki!

    Agonia w Getsemani, zdrada Judasza, opuszczenie przez uczniów, zaparcie się Piotra, zniewagi i skazanie przez trybunał religijny (Mt 26,64nn), sąd przed Piłatem; straszliwe biczowanie i ukoronowanie cierniem, Jego bolesne wejście na Kalwarię, skurcz dłoni i stóp przebitych gwoździami (Ps 22,17c) i przymocowanych do Krzyża – przez trzy długie godziny okrutnej agonii…
    Oto Baranek: milczy i pozwala się prowadzić na rzeź (Iz 53,7). Oto Prawdziwy Baranek Boży, który gładzi grzechy świata (J 1,29). Na sercu tego słodkiego ciała – żertwy złożonej w ofierze i ukrzyżowanej – ciążą wszystkie grzechy świata, cała nieprawość okupiona Jego ofiarą.
    «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?»
    Na tym Boskim Sercu, tak przygniecionym i zgnębionym, odczuwającym nawet opuszczenie przez Ojca, ciąży również wszelka niewierność i niewdzięczność Jego Kościoła, zrodzonego jako czysta Oblubienica, z łona tak wielkiego cierpienia.
    Dziś w Swoim Kościele Jezus nadal doświadcza opuszczenia, zaparcia się i zdrady.

    Zapierają się Go ci, którzy wolą własne wygody, poszukiwanie samych siebie (Flp 2,20n; 1Ko 10,24.33), przyjemność bycia słuchanym i oklaskiwanym. Pycha prowadzi wielu do zapierania się Go słowem i życiem: Nie znam tego Człowieka (Mk 14,71)!
    Zdradzają Go też ci Pasterze, którzy nie troszczą się o owczarnię powierzoną ich staraniu, którzy milkną ze strachu lub z wygodnictwa i nie bronią Prawdy przed zasadzkami błędów, nie chronią stada przed plagą drapieżnych wilków przebranych za baranki (Mt 7,15 i Dz 20,29).
    Opuszczony jest przez tylu Kapłanów i osoby zakonne, porzucające stan swego wzniosłego powołania lub nie żyjące w wierności swoim zobowiązaniom i pozwalające się zupełnie prowadzić przez ducha świata, w którym żyją.
    Jest On odrzucany i odpychany przez wielu wiernych, podążających za modnymi ideologiami, proponującymi wartości sprzeczne z Ewangelią i idącymi na kompromisy, aby móc zawsze uzyskać akceptację wszystkich.
    Naprawdę powtarza się dziś Wielki Piątek – w formie o wiele większej i powszechniejszej niż w chwili męki i śmierci Jezusa na Krzyżu. Jednemu zachowaniu z tamtego czasu, odpowiada dziś tysiąc podobnych gestów. I tak Jezus – w Kościele, Swym Mistycznym Ciele – ciągle powtarza Swój bolesny okrzyk: «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?»

    Również boleść waszej Niebieskiej Mamy odnawia się dziś, gdyż widzi, że Jezus ponownie doznaje w Kościele tych samych cierpień, których doświadczał w dniu Wielkiego Piątku.
    Popatrzcie, czy jest boleść podobna do Mojej! Bierzcie udział w Moim bólu wywoływanym przez rozszerzanie się grzechu, przez odstępstwo. Rośnie ono coraz bardziej z powodu utraty wiary przez wielu i z powodu niewierności, która wzrasta jak przypływ morza i zalewa dusze.

    O, Kościele, nigdy tak jak dziś nie przypominałeś twego ukrzyżowanego Oblubieńca! Dla ciebie też jest to godzina agonii, opuszczenia i bolesnej śmierci na krzyżu. Obok ciebie jednak, w twój Wielki Piątek, stoi Matka Bolesna. Pociesza cię i czuwa na modlitwie, z silną nadzieją na twe bliskie i chwalebne zmartwychwstanie.

  7. Dana said

    24 godziny dla Pana. Adoracja w naszych kościołach.

    Od godzin wieczornych w piątek do soboty, wierni na całym świecie będą modlić się w kościołach. Inicjatywę 24 godziny dla Pana zaproponowała Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji.

    Polega ona na zaproszeniu wiernych do skorzystania z sakramentu spowiedzi świętej oraz z możliwości adoracji eucharystycznej w wybranych kościołach, bez przerwy przez 24 godziny.

    • Dana said

      http://www.sadeczanin.info/kosciol-i-religia,10/24-godziny-dla-pana-bedziemy-modlic-sie-w-kosciolach,70125#.VQPjj-HAp2A

    • Wiesia said

      W Wielki Czwartek Ojciec Święty umyje nogi więźniom

      Dodano: 12.03.2015 [07:24]
      W Wielki Czwartek Ojciec Święty umyje nogi więźniom – niezalezna.pl
      foto: facebook.com/PopeFranciscus
      W Wielki Czwartek, w 10. rocznicę śmierci Jana Pawła II, Ojciec Święty umyje nogi więźniom. Będą wśród nich zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Papież Franciszek dokona tego w rzymskim zakładzie karnym Rebibbia, w którym Jan Paweł II spotkał się ze sprawcą zamachu na swoje życie, Ali Agcą – informuje Radio Watykańskie.

      „Dla więźniów ten gest Franciszka oznacza przede wszystkim zwrócenie uwagi Kościoła na ich los. Mówi się, że są oni nieszczęśnikami; w tym wypadku Franciszek ukaże że są dziećmi Boga, umiłowanymi przez Kościół i przez samego Papieża. Dla nich to jest coś bardzo ważnego – mówi kapelan więzienia ks. Sandro Spriano. – Co więcej, tego dnia Msza po raz pierwszy będzie sprawowana wspólnie dla więźniów i więźniarek, które z tej okazji zostaną przetransportowane do naszego zakładu karnego. Jestem przekonany, że obmycie nóg przez Papieża osadzonym będzie nie tylko wymownym gestem liturgicznym, ale także momentem silnych i pięknych emocji. To będzie bardzo osobista wizyta. Więźniowie potrzebują spotkania z kimś, kto ich dostrzeże, da im odczuć, że wciąż są częścią społeczeństwa i Kościoła. Tego właśnie oczekujemy od Papieża”.

      Zaraz po swym wyborze Franciszek odprawił Mszę Wieczerzy Pańskiej w rzymskim zakładzie karnym dla nieletnich Casal del Marmo, gdzie umył nogi również więźniom wyznania muzułmańskiego.

      http://niezalezna.pl/65012-w-wielki-czwartek-ojciec-swiety-umyje-nogi-wiezniom

      6 Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» 7 Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». 8 Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». 9 Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!». 10 Powiedział do niego Jezus:

      ***«Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty.***

      I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy»2.
      11 Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści».
      12 A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce3 przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? 13 Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem” i dobrze mówicie, bo nim jestem. 14 Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. 15 Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. 16 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał4. 17 Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. *18 Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem*;

      http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=352&werset=23#W23

      • Dana said

        Pan Jezus umył też nogi Judaszowi.
        W obecnej kontemplacji zwróćmy szczególną uwagę, że Jezus umywa nogi także Judaszowi. Judasz nie bronił się jednak przed tym niezwykłym gestem. Uniżenie się Mistrza przed nim było dla niego jeszcze jednym dowodem Jego bezradności. Judasz utwierdził się, iż nie może naśladować Kogoś tak naiwnego. Judasz reprezentuje postawę siły, życiowego sprytu, cwaniactwa, które każe mu na wszystkim zarabiać. Uczeń ten — korzystając ze swej wolności — zranił Jezusa w Jego miłości. Odrzucona miłość zawsze cierpi. Także odrzucona miłość Boga cierpi.

        Cyryllonas tak komentuje umycie nóg Judasza przez Jezusa: Jezus zbliżył się z miłością, tak samo do wszystkich. Przystąpił też do Judasza i umył mu nogi. Jękła ziemia, choć jest bez ust. Podniosły głos na ten widok kamienie w murach. Spuściłem głowę, usłyszałem głos płaczu. Przerażająca mowa wyszła z ust owieczek: co bardziej podziwiać i na kogo patrzeć. Podwójne zdziwienie w nas się rodzi. Czy o tym myśleć, który siedząc, knuje zabójstwo i zdradę, czy o tym, który pełen miłosierdzia myje nogi zbrodniarza. Dziwili się bardzo, gdy ręka Pańska tknęła zdrajcy. Nie wyjawił Mistrz jego złości, lecz odniósł się do niego jak do innych.

        http://mateusz.pl/ksiazki/ja-cd/ja-cd-305.htm

        • Wiesia said

          Chodziło mi @Dana raczej o „viri selecti”-płeć

        • Wiesia said

          A Judasz jawnie zdradził Pana Jezusa już po umyciu nóg.Nie chcę dyskutować na ten temat,bo ani nie jestem teologiem,ani nikim ważnym w Kosciele.Wiem tylko,że Pan Jezus tego nie robił.Na Naukach Chrystusa bywały także kobiety,między innymi Św.Maria Magdalena,Św.Marta i Jej siostra i inne,Im Pan Jezus nie mył nóg.I na to chciałam zwrócić uwagę,że wybrał ze swoich uczniów mężczyzn,to wszystko co mam do powiedzenia.

        • Gosia 3 said

          Ja także nie jestem teologiem i może nie powinnam się w tej kwestii wypowiadać. Ale moje serce czuje, że jeśli Jezus wybrał na Apostołów samych mężczyzn to miał w tym swój zamiar. Zesłał na nich Ducha Świętego i powiedział do nich komu grzechy zatrzymacie będą zatrzymane a komu odpuścicie będą odpuszczone. I właśnie im i tylko im obmywał nogi . A teraz na siłę kobiety i wyznawców innej wiary nie w Jezusa chce się na siłę przyrównać do Apostołów Kościoła Świętego. Nie na tym polega Miłosierdzie wobec bliźnich by zmieniać prawa boże i pod fałszywym miłosierdziem wprowadzać kobiety i innowierców do Przybytku Pana. Ja to tak rozumiem podobnie jak Wiesia i pod tym się podpisuję.

  8. Mariusz said

    Sobota, 14 marca 2015

    (Oz 6,1-6)
    Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię. Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń.

    (Ps 51,3-4.18-21a)
    REFREN: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

    Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
    w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
    Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
    i oczyść mnie z grzechu mojego.

    Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
    a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
    Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
    pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

    Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci:
    odbuduj mury Jeruzalem.
    Wówczas przyjmiesz ofiary prawe,
    dary i całopalenia.

    (Ps 95,8ab)
    Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

    (Łk 18,9-14)
    Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2015/

    • Mariusz said

      Bóg mówi nam o swoich pragnieniach. W obliczu naszej niestałości, głupoty, pychy – On otwiera swoje serce i mówi: pragnę miłości; pragnę, byś mnie poznał. Zdecydowanie bliższa tym Bożym pragnieniom jest postawa celnika, który „stoi z daleka i nie śmie nawet oczu wznieść ku niebu” (por. Łk 18,13), niż zamkniętego w swym zadowoleniu faryzeusza, nieodczuwającego żaru Boskiej tęsknoty.

      Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 99

    • Leszek said

      Trochę więcej też i o kulisach przypowieści faryzeuszu i celniku można dowiedzieć się z „Poematu Boga-Człowieka” M. Valtorty:
      http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-04-220.html

      A także warto poczytać w jakim kontekście Pan Jezus mówi o postawie celnika zanim zacznie/zaczął wyjaśniać istotę grzechu pierworodnego:
      http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-026.html

    • Leszek said

      Jakże pouczające wątki przypowieści o faryzeuszu i celniku pojawiają się również w „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden:

      http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=55
      1. – Jezu, przyoblecz mnie w pokorę, czystość i posłuszeństwo Twemu Prawu, ponieważ to podobać się będzie Ojcu.
      – Pokój niech będzie z tobą. Mówię ci na to: bądź jak c e l n i k.
      Wielu z was potępia bliźniego, zapominając, że jeszcze wczoraj wy również pogrążeni byliście w tym samym śnie. Nie mówcie: „Uprzątnąłem mój dom i przygotowałem go dla Pana. On może teraz w każdej chwili przyjść do mnie. Jestem gotowy, aby Go przyjąć. Nie jestem jak mój sąsiad, który nie pości, nie modli się i prowadzi złe życie”. Mówię wam: przejrzyjcie. Wasze wargi już was potępiły. Uleczcie najpierw samych siebie i nie potępiajcie tych, którzy nie potrafią odróżnić swej ręki prawej od leweju (zob. Pwt 1,39; jon 4,11; Rz 9,11 i Hbr 5,14). Przychodźcie do Mnie jak celnik, prosząc Mnie o miłosierdzie dla was, grzeszników, bo wszyscy podlegacie grzechowi. (22.10.1991)

      http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=73
      2. …Następnie Pan zwrócił się do grupy modlitewnej w Rodos:
      – Chcę, aby każdy przypominał sobie zawsze, że to Ja wyniosłem go przez łaskę. Nikt z nich nie zasłużył na żadną z Moich Łask. Chcę, aby przeczytali w Piśmie przypowieść o celniku i faryzeuszu,1763 aby ich gorliwość nie przekształciła się w bigoterię. Dowiedzcie się, że nikt nie jest dobry, tylko Pan.1764 Nikt z was nie jest jeszcze doskonały. Musicie się jeszcze wiele nauczyć. Musicie się nauczyć cierpliwości Ojca, miłości i łagodności, jaką Ja okazałem wam wszystkim, doskonałej świętości i czułości Mojego Świętego Ducha…. (19.08.1994)

      http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=79
      3. …Moje Królestwo dawane jest ubogim w duchu i tym, którzy wołają: «Boże, udziel mi Twego miłosierdzia, mnie, grzesznikowi»… (19.06.1995)

      • Leszek said

        http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=33
        4. …Błogosławiony człowiek – który zastanawia się nad tym, co mu dzisiaj daję; który bada swe serce i duszę – bowiem Ja go wywyższę. Błogosławieni Moi kapłani, biskupi i kardynałowie, którzy przychodzą do Mnie jak c e l n i c y uznający swą winę, bo Moje Słowo zapuści korzeń w tych sercach i wzrośnie. Zdejmę zasłonę z ich oczu (por. 2Kor 3,15n), aby mogli zobaczyć i zrozumieć swoim sercem, że wszystko – czego potrzebuję – to Miłość, Miłość i Uwielbienie. Ale niestety! Tak wielu z tych sług uległo urokowi szatana! Jakże mogę znieść ich formalizm i ich pseudopokorę, gdy tymczasem im samym brak jest miłości? Ilu ich pozostało jeszcze, by Mnie uwielbiać? Który z nich wszystkich jako pierwszy da przykład Moim dzieciom i przyjdzie z sercem przepełnionym miłością do Mnie, by upaść na twarz przed Moją Świętą Obecnością i uwielbiać Mnie w ciszy? Wszystko, czego wymagam, umiłowani, to szczera miłość. Poszukuję waszych serc… (3.06.1989)

    • Leszek said

      … Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, albo jak i ten celnik… (Łk 18,11)

      Z listów św. Pawła Apostoła do:
      1. Galatów:
      „Kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi/oszukuje samego siebie. Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby znajdzie tylko w sobie samym/jedynie z własnych uczynków, a nie w zestawieniu/porównaniu siebie z drugim” (Ga 6,3-4)

      2. Koryntian:
      „Nie mamy bowiem odwagi ani równać się, ani/lub stawiać obok siebie tych/porównywać się z tymi, którzy zachwalają/zalecają sami siebie; nie okazują wielkiego rozsądku/wykazują się brakiem rozumu, gdy siebie samych mierzą miarą własnej osoby…” (2Kor 10,12)

      3. Rzymian:
      „Każdy z nas o sobie samym/za siebie zda sprawę Bogu” (Rz 14,12)

  9. tomaszgd said

    Tak skończył Wałęsa:
    http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,17564794,Lecha_Walesy_zywot_w_sieci___W_takich_sprawach_Lechu.html

  10. halina said

    Do narodu Polskiego
    wybranego przez Boga na nowe Jeruzalem
    przyszedł Jezus Chrystus Zmartwychwstały
    do s Faustyny i wydał polecenie –namaluj to co widzisz —
    .Zażyczył sobie
    by czczono Go w obrazie z napisem JEZU UFAM TOBIE .
    Przyszedł do miasta królów Polskich do Krakowa
    w nadziei że naród Polski zapragnie mieć Króla z pradawnego rodu królewskiego , z rodu Dawida .
    .I czeka cierpliwie na reakcje narodu Polskiego .Czy tym razem założona zostanie Mu złota korona ?

    Za pierwszym razem gdy przyszedł Jezus Chrystus Syn Boga Zywego do wymiaru człowieka jako Dziecko , czekał aż człowiek przyjmie Go z miłośćią i będzie z Nim współpracował czyniąc to co z miłości wiary i prawdy wypływa .

    Jakież rozczarowanie i zawód spowodowali wówczas żyjący ludzie . Dali sie omotać szatanowi tak że stali sie użytecznymi narzędziami w ręku szatana do tego by niszczyć Najświętsze Ciało Jezusa , by została przelana Najdroższa Krew Jezusa . By Duch św Duch Boży zawarty w Najświętszym Ciele Jezusa nie mógł przebywać w wymiarze materii.By zabitą została Miłość z której i dla której Jezus Chrystus Syn Boga Zywego stal sie człowiekiem i zamieszkał w wymiarze materii aby wyprowadzić wszystko z zniewolenia szatańskiego .

    I teraz w 2000 lat po tych wydarzeniach sytuacja powtarza sie .
    Przychodzi Chrystus Zmartwychwstały do s Faustyny z ręką podniesioną do błogosławieństwa , z Sercem otwartym pełnym Miłości i przebaczenia .I czeka co tym razem człowiek uczyni .
    Czy zaufa , czy odpowie miłością szczerością , czy zechce z Nim współpracować . Czy odda Mu swoją wole i pełnie władzy jako Królowi .czy nałoży złotą korone , płaszcz królewski i do ręki włoży berło , symbol władzy królewskiej . Czy powie szatanowi NIE ?

    Czy naród Polski jest świadom tego że właśnie do niego przyszedł Jezus Chrystus po raz drugi i oczekuje żeby powołać Go Królem ?
    On jest Królem w swiecie duchowym , i chce byc Królem świata ziemskiego .Ale blokuje wejścia do wymiaru świata ziemskiego wolna wola człowieka i swiadomość człowieka
    Czy wolna wola człowieka i świadomośc człowieka umożliwi Mu zająć należne Mu miejsce ? Czy dobrowolnie z własnej nieprzymuszonej woli odda sie człowiek do Jego dyspozycji podporządkowując Jego Woli , pragnąc czynic to co potrzebne jest do realizacji Jego planów odbudowy Królestwa Miłości w cywilizacji smierci .?

    Czy w narodzie Polskim zrodziło sie pragnienie aby ukoronować Go na Króla Polski . By Polska miała Króla i Królową , Mateńkę i Jezusa .
    By Królem był Jezus Chrystus czczony w obrazie z napisem JEZU UFAM TOBIE .
    On jest Królem mego serca , dla Niego pracuję od lat , radością dla mego serca jest by zamieniać w czyn wszystkie Jego pragnienia i zyczenia , aby mogły stać sie rzeczywistością .

    A czy nie wskazane byłoby to, aby były poczynione kroki przez naszych Dusz Pasterzy ,aby papież przebywający w Polsce w Krakowie , nałożył Mu korone złotą i dał Mu insygnia królewskie ?

    Już teraz potrzeba by podjąć odpowiednie kroki ku temu .

    Papież JPII w Krakowie oddał Miłosierdziu Bożemu cały świat .

    Czy nie czas by teraz , w dobie antychrysta powołać Jezusa na Króla i schować sie chociażby w cieniu promieni wypływających z Jego Serca na czas przybycia Bożej Sprawiedliwości ?

    Co zrobia nasi Dusz Pasterze , czy zatroszczą sie o bezpieczeństwo naszych dusz i wprowadzą nas na drogę którą wskazuje drogowskaz KOCHAJ BOGA , na drogę prawidłowej współpracy z Bogiem w Trójcy św . Czy zajmą sie sprawami ciała i wyprowadzą naszego ducha na bezdroża , gdzie grasuje przeklety szatan i wciąga do piekła .

    Moim Królem jest Jezus Chrystus Zmartwychwstały .Królową Mateńka Maryja Królowa Polski .
    Wraz z Nimi idę przez Zycie i chcę sie utrzymać na drodze prawidłowej współpracy z Bogiem w Trójcy św . Bo na tej drodze jest pomoc łaska i błogosławieństwo Boże .Bo ta droga prowadzi do Bożego celu .

    Chryste Królu Zmartwychwstały , Zwycięzco śmierci piekła i szatana
    proszę dopomóż zbudować tutaj wśród Polski i świata Królestwo Twoje , Królestwo Miłości , które zachwyci Boga Ojca , które wypełni całkowicie Duch św. i zawrze w Bożej Jasności w zrozumieniu Bożej Prawdy
    Chryste Królu Zmartwychwstały proszę bądz Królem narodu Polskiego i świata całego i dopomóż nam wszystkim wyjść z tego w czym pogrążył wszystko i wszystkich przeklety szatan.
    Niechaj pełni sie Twoja wola teraz i zawsze ….

  11. Bożena said

    Fajnie nareszcie można pisać.

  12. atanazy99 said

    Błagam – niech teksty będą w kolorze czarnym.

    Dlaczego czcionka jest kolorowa niczym tęcza na pl. Zbawiciela?! Tego się czytać nie da

    • krystynka said

      Atanazy nie zapominaj,że to Pan Bóg dał nam tęczę jako znak przymierza,że nie będzie więcej potopu.Ktoś po prostu potem sobie przywłaszczył ją,ale ona nigdy nie była dla gejów,widać kto depcze Panu Bogu po piętach.A poza tym Pan Bóg rozliczy tych co drwią i szydzą z tęczy.

    • szafirek said

      (Rdz 9,8-15)
      Tak rzekł Bóg do Noego i do jego synów: Oto Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię. Po czym Bóg dodał: A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa.

      „Pozdrowienie Anielskie jest tęczą, znakiem przychylności i łaski, które Bóg dał światu (błogosławiony Alan).”

      „JAKIE JEST NIEBO?
      Gdyby to chcieć “po naszemu” wyrazić, trzeba by powiedzieć przede wszystkim, że Niebo jest — tęczowe. Wszystko tam, bowiem przetłumaczone jest na kolory… Świat zmysłowy zna zaledwie znikomą cząstkę istniejących we wszechświecie barw — tę, którą nasze śmiertelne oczy mogą rozpoznać. Wzrok duszy wyłapuje nieskończoną, nieobjętą ich ilość. Nasze ziemskie barwy w porównaniu z tamtymi są szare i brudne. Nie możemy sobie stworzyć nawet pojęcia o ich skali i bogactwie. Świętość nie jest ani mdła ani szara tylko radosna i tęczowa! Tak samo jak każdy pułk nosi na mundurach swoje barwy, tak tam, po odcieniu danego koloru, poznaje się, jakość, charakter, stopień i rodzaj świętości. Każda właściwość, cnota, zasługa znajduje swój odpowiednik w przebogatej skali niebiańskich barw… Dusze świętych, przenikając się nawzajem, poznają się po kolorach. Tak jak my wiemy, że mieszając farbę żółtą z niebieską otrzymamy kolor zielony, tak tam, po jakości aury otaczającej danego Świętego, poznają Duchy, jakie zalety złożyły się na jego świętość. Zestawienie i przewaga danych barw tworzą indywidualne, charakterystyczne światło każdego z Nich.
      I dlatego Niebo jest tęczowe. ”
      http://newage.pingwin.waw.pl/dokumenty/FULLA%20HORAK%20-%20ZASWIATY%20(NIEBO,%20CZYSCCIEC%20I%20PIEKLO)(1).pdf

    • Mariusz said

    • Leszek said

      Do Atanazego99:
      Może i masz rację, że rzeczywiście czcionka Wpisu powinna być w całości czarna, ale kolory maja też swoje znaczenie. Jeśli piszesz, że tego czytać się nie da, to gdybyś był naprawdę zainteresowany (nie mówię, że nie jesteś) tematem Gł. Wpisu, to na Twoim miejscu, skopiował bym sobie ten kolorowy tekst na plik do Worda, zrobił cały tekst na czarno i wedle swego uznania sformatował go, tj. zmienił czcionkę, jej rozmiary, powiększył itp.
      Nie da się natomiast czytać (bo jest ono doprawdy nie na miejscu) Twego, Atanazy porównania kolorystyki tekstu Gł. Wpisu, mając na uwadze jego jakże ważną dla naszego zbawienia i wiary treść do kolorystyki tęczy na Pl. Zbawiciela w Warszawie, nie mówiąc o jej wymowie.

  13. Tomasz said

    Czesc🙂 Lubię czytac Twoje wpisy, są naprawdę super🙂 Zagladam do Ciebie jak tylko mam czas, mimo, ze nie jest to zbyt często to staram się zagladac tutaj przynajmniej dwa-trzy razy w tygodniu🙂 Mam nadzieje, ze nie zamierzasz niedlugo konczyc swojej przygody z pisaniem? Pytam, bo robisz to naprawdę swietnie i byłaby to wielka strata😛

  14. Dlaczego nie widać moich komentarzy?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: