Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Marzec 2015

Orędzie dla Mirjany otrzymane 18,03,2015

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 marca 2015

Orędzie Matki Bożej z Medjugorie 18 marca 2015 przekazane widzącej Mirjanie:

„Drogie dzieci!
Z pełnym sercem proszę was – proszę was, dzieci – oczyśćcie wasze serca z grzechu i wyprostujcie je ku Bogu i ku życiu wiecznemu.
Proszę was, bądźcie czuwający i otwarci na prawdę.
Nie pozwólcie, aby wszystko, co jest z tej ziemi, oddalało was od prawdziwego poznania zadowolenia we wspólnocie z moim Synem.
Prowadzę was drogą prawdziwej mądrości, ponieważ tylko przy prawdziwej mądrości możecie poznać prawdziwy pokój i prawdziwe dobro.
Nie traćcie czasu, wypraszając u Ojca Niebieskiego znaki, ponieważ największy znak On już wam dał, a to jest mój Syn.
Dlatego, dzieci moje, módlcie się, by Duch Święty mógł was poprowadzić do prawdy, pomóc wam poznać ją i przez to poznanie prawdy będziecie jedno z Ojcem Niebieskim i moim Synem.
To jest poznanie, które daje szczęście na ziemi i otwiera bramy życia wiecznego i bezgranicznej miłości.
Dziękuję wam”.

Podczas objawienia razem przy Mirjanie był O.Petar który jest wybrany do ujawnienia tajemnic.

18,03

Reklamy

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , , , | 59 Komentarzy »

Wspaniały człowiek pośród piekła

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 marca 2015

Oglądając ten ten film łzy zostaną uruchomione. Wystarczy pomyśleć jaką ulgę,  te kobiety muszą czuć, kiedy dowiadują się, że jest człowiek, który chce je uwolnić, nie można  powstrzymać łez. Ten człowiek jest bohaterem, prawdziwym bohaterem, to święty człowiek żyjący w piekle Bliskiego Wschodu. Dlatego wstawiam to jako wpis niech nasza modlitwa pomaga mu w tym pięknym dziele. Podczas gdy wielu walczy  o pieniądze, status,urodę,  ten człowiek ryzykuje swoje życie, aby ratować  kobiety które terroryści z ISIS porywają i przeznaczają na niewolnice seksualne. Wydaje się, że bóg tego świata, tej ideologii jest bogiem niemoralności, bogiem pieniądza i seksu. Ale mimo to scenariusz dobra istnieje. Prawdziwy Bóg istnieje. Wszystko co robi ten Wielki człowiek pokazuje nam że trzeba  w to wierzyć.

Ryzykując swoje życie, wchodzi w regiony Iraku kontrolowane przez grupy terrorystyczne Islamskiego państwa  i wykupuje chrześcijańskie dziewczęta od muzułmanów, które są sprzedawane jako niewolnice seksualne. Po zapłaceniu pieniędzmi terrorystom i uwolnieniu, pomaga dziewczynom znaleźć ich rodziny. Pod koniec ubiegłego roku ukazał się film, gdzie można zobaczyć, jak przyprowadza  do domu młodą dziewczynę przekazując ją ojcu. Rodzina nie wiedziała, gdzie dziewczyna była, od kiedy została porwana przez członków ISIS. Nie Zapisuje żadnych danych na temat liczby dziewcząt, które uratował bo nie chce uznania świata, ale jego szlachetne gesty zaczynają być zauważane przez środki masowego przekazu. Człowiek ten wykupuje dziewczyny za własne pieniądze i oddaje je rodzinom za darmo.

Posted in Film, Nasz smutny czas, Prześladowanie Chrześcijan, Wielki Ucisk, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 34 Komentarze »

De Mattei o Franciszku: Praktyka przed prawdą

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 marca 2015

Matei

Według historyka Kościoła Roberta de Mattei papież Franciszek sygnalizuje głębokie pęknięcie w historii papiestwa. Przydaje bowiem pierwszeństwo nie prawdzie, ale praktyce.

Znany historyk Kościoła i katolicki intelektualista Roberto de Mattei ocenił, że po dwóch latach pontyfikat Franciszka jest „zagadkowy” i „pełen paradoksów”. Autor słynnej pracy poświęconej II Soborowi Watykańskiemu (wyd. polskie pt. Sobór Watykański II. Historia dotąd nieopowiedziana) uważa, że papież Franciszek dezorientuje Kościół, ale nie jest wcale tak lubiany, jak można byłoby się spodziewać.

Wywiad z de Matteim opublikowały trzy włoskie dzienniki (Il giorno, La Nazione, Il Resto del Carlino), przedrukowany następnie na włoskiej stronie robertodemattei.it.

Historyk został zapytany o słowa kard. Raymonda Leo Burke, który zapowiedział sprzeciw wobec papieża, jeżeli ten zmieniłby doktrynę. Zdaniem Roberta de Mattei kardynał „nie zapowiedział jednak żadnej schizmy. Powiedział tylko, że będzie sprzeciwiał się na synodzie jakiejkolwiek zmianie prawdy o małżeństwie. Wydaje mi się, że to szczerze i transparentne zachowanie”.

Na pytanie, czy papież Franciszek rzeczywiście zmieni nauczanie wiary, de Mattei odparł:

„Franciszek przedstawia się jako konserwatysta. Nie wypowiada się przeciwko dogmatom. Jego duszpasterska strategia jest jednak sama w sobie rewolucyjna, bo podporządkowuje prawdę praktyce, przede wszystkim w tak palącym temacie jak rodzina. W ten sposób sygnalizuje on głębokie zerwanie w historii papiestwa, jakiego nie było od 50 lat” – powiedział historyk.

Następnie wyjaśnił, czy Kościół jest gotowy na, jak określił to dziennikarz, taką „zmianę”.

„Nie chciałbym mówić o zmianie. Uważam, że właściwiej jest powiedzieć, że Franciszek dezorientuje kardynałów, biskupów, księży i parafie. Wystarczy przypomnieć o prośbie 120 tysięcy katolików z całego świata, którzy domagają się od Franciszka, by wypowiedział się wreszcie w jasny sposób o nierozerwalności małżeństwa. Ponadto także tolerancja drugiego małżeństwa poprzez otwarcie się na Komunię dla rozwodników w nowych związkach byłaby już atakiem na tradycyjne nauczanie Kościoła” – stwierdził de Mattei.

Dziennikarz zauważył następnie, że w związku z tą sprawą miniony synod stał się poważną wymianą ciosów pomiędzy progresistami a konserwatystami. „Powiedziałbym o pewnym pęknięciu” – odparł historyk. „Paragrafy dokumenty końcowego tyczące homoseksualistów i rozwodników w nowych związkach nie uzyskały potrzebnej liczby dwóch trzecich głosów poparcia. Rzeczywistą nowinką tego zgromadzenia była silna opozycja wobec reformy zaprezentowana przez afrykańskich i wschodnieuropejskich biskupów. Właśnie tych biskupów peryferii, których Bergoglio nie przestaje chwalić. To jeden z paradoksów tego pontyfikatu”  – dodał de Mattei.

Wyjaśnił następnie, jakie są inne paradoksy. „W minionym październiku papież przyjął przedstawicieli ruchu ludowego, jawiąc się jako peronista, bardzo bliski spraw socjalnych. Kogo zatrudnił jednak Watykan za tego papieża, by sprawdzić finanse Banku Watykańskiego (IOR)? Globalistyczno-kapitalistyczny instytut jak Ernst & Young. Dodatkowo Bergoglio mówi o decentralizacji władzy w Kościele, jednak w swoich decyzjach jawi się jako silny centralista” – mówił historyk.

Na koniec został zapytany, czy papież cieszy się dużym poparciem. „Tak, w mediach i poza Kościołem, gdzie, tak jak Wojtyła, ma ogromną popularność” – odparł de Mattei. „Jednak wewnątrz świata katolickiego jest o wiele mniej kochany. Spada także udział w Aniele Pańskim i na audiencjach generalnych na Placu św. Piotra” – zakończył historyk.

Źródło: fronda.pl

Posted in Franciszek | Otagowane: , , , | 42 Komentarze »

Ojciec Anonim: Miałem (…) rozmowę z przyjaciółmi księżmi. Wszyscy obawiamy się tego, co ma nadejść

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 marca 2015

List email od anonimowego księdza do redakcji dziennika „The Remnant”

Na całym świecie widzimy kardynałów, arcybiskupów i biskupów aprobujących zachowania, które są jednoznacznie potępione przez papieży i sobory z poprzednich wieków. Gdy słucham i oglądam te wydarzenia, w moim umyśle w kółko słyszę zdanie: „dym szatana wszedł do świątyni”. Czy to możliwe, że to wszystko, co się dzieje, to naprawdę dzieło szatana? Nie jestem gotowy, aby stwierdzić, że jest, ale w moim sercu obawiam się, że może być to prawdą. Jeśli jest, to prawdą może być również to, że wielu członków naszej hierarchii nie należy do Chrystusa.    
Miałem na temat tego wszystkiego rozmowę z przyjaciółmi księżmi. Wszyscy obawiamy się tego, co ma nadejść. Nikt z nas nie czuje, że dalej stoimy na doktrynalnych, solidnych podstawach. Wszyscy czujemy się zażenowani za każdym razem, kiedy Franciszek staje przed grupą dziennikarzy. Co jeszcze powie? Jak będzie strofować tych, którzy wiernie służą Chrystusowi? Jak będzie bił nas tym razem?

Jeden z moich przyjaciół księży zapytał mnie podczas rozmowy, co zrobię, jeśli Kościół formalnie zatwierdzi to, co wcześniej formalnie potępił. Musiałem przyznać szczerze, że prawdopodobnie będę musiał opuścić posługę kapłańską. Przyznał, że pewnie nie będzie miał wyboru, by zrobić to samo.

Moją najgłębszą obawą jest to, że jeśli papież Franciszek nadal będzie popychał Kościół ku herezji, to możemy przeżyć wojnę wśród wiernych, która sprawiłaby, że sprzeciw arcybiskupa Marcela Lefebvre’a po Soborze Watykańskim II będzie wydawał się prostym sprzeciwem!

Wiem, że zrozumiesz, dlaczego nie podpisuję się moim imieniem pod tym emailem.

Niech Bóg zachowa swój Święty Kościół od sił, widzialnych i niewidzialnych, wewnątrz i na zewnątrz, które dążą do zniszczenia Go. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi!

Ojciec Anonim

Życzymy tego wszystkim kapłanom, i przede wszystkim modlimy się nich, by mieli odwagę trwać przy nauczaniu Kościoła Chrystusowego, i aby nigdy nie odeszli od kapłańskiej posługi w prawdzie – choćby mieli zostać odtrąceni przez heretycką hierarchię, która sprzeciwiłaby się nauczaniu Kościoła.

(źródło: ‘Afraid of Pope Francis’: A Sobering Email from Father Anonymous)

Posted in Franciszek, Nasz smutny czas | Otagowane: , , , | 57 Komentarzy »

Rewolucja miłosierdzia w Kościele przyniesie wielki chaos

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 marca 2015

Błogosławieniem grzechu byłoby udzielanie rozgrzeszenia osobie żyjącej „w namiastce małżeństwa” wbrew sakramentowi wiążącemu nadal ją z inną osobą – powiedział prof. Stanisław Grygiel, występując dziś na 368. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu w Warszawie.

Prof. Stanisław Grygiel, ongiś bliski współpracownik Jana Pawła II, mówił do biskupów na temat nierozerwalności małżeństwa w kontekście propozycji dopuszczenia do Komunii św. osób w powtórnych związkach. Nakreślając tę kwestię z punktu widzenia katolickiej teologii małżeństwa i rodziny przypomniał, że każdy „sakrament jest tajemnicą przebywania osoby człowieka w Boskiej Osobie Chrystusa oraz w jego Kościele”. A istota sakramentu małżeństwa „wydarza się w trójkącie miłości: Ja-ty-Bóg”. I stąd przymierze zawarte pomiędzy kobietą a mężczyzną oraz Bogiem ma charakter nierozerwalny. „Osoby, które raz powiedziały jedna drugiej: Fiat mihi!, tak że stały się obecne jedna w drugiej i dla drugiej, nigdy się nierozłączą, nawet gdyby odeszły od siebie w i zmarnotrawiły tam otrzymane dary” – podkreślił. Dodał, że „sakrament małżeństwa nie poddaje się kalkulującemu rozumowi (ratio), jego tajemnicę można tylko musnąć intelektualną intuicją (intellectus), zdolną do umysłowego oglądu istoty tego, co się dzieje pomiędzy osobami”.

Odnosząc się natomiast do dyskusji na temat dopuszczenia osób rozwiedzionych i żyjących w ponownych związkach do Eucharystii, uczony przytoczył słowa Jana Pawła II, że znajdujemy się w sytuacji, w której człowiek się zagubił, kaznodzieje się zagubili, katecheci się zagubili i wychowawcy się zagubili. Zdaniem uczonego eschatologia stała się obca dzisiejszemu społeczeństwu, wskutek czego „manipuluje się miłością czy sprawiedliwością”, a w konsekwencji i człowiekiem. Manipuluje się także słowem miłosierdzie „nie bez winy naszych pasterzy, którzy nie wchodząc w treść tego słowa, włamują się nim jak wytrychem nawet do sakramentów”. Zauważył, że skutkuje to nieraz postawą traktowania tajemnicy sakramentów jako swego rodzaju „problemu, który może rozwiązać kalkulujący rozum (ratio). A tymczasem – zauważył: „dzieje sakramentalnego życia w osobie ludzkiej to dzieje szukania przez nią Źródła wszystkiego, co jest. A człowiek, który nie szuka tego Źródła skazuje się na duchową śmierć”.

Nawiązując do dominującego obecnie socjologicznego podejścia do sakramentu małżeństwa, dodał, że „błądzi ten, kto szuka zrozumienia muzyki miłości w podsumowaniach ankiet i na ich podstawie tworzy antropologię życia i rodziny, gdyż tak postępują z człowiekiem marksiści, według których praxis decyduje o prawdzie, a nie prawda o praxis”. Ostrzegł więc, że może to doprowadzić do sytuacji, iż pasterze porzucą głębokie teologiczne i duchowe myślenie (fanum) i będą działać „in pro-fano”. „Jeżeli bene-dicto peccati (dobre mówienie, błogosławienie) grzechu zadomowi się w duszpasterskiej praxis, Słowo Boga Żywego zostanie wtrącone do więzienia przez Wielkiego Inkwizytora Fiodora Dostojewskiego, a potem wygnane ze społeczeństwa z zakazem powrotu. Pozwoli to kapłanom rozgrzeszać człowieka nie tylko z grzechów popełnionych wczoraj, ale także z trwania z nich w przyszłości” – podkreślił odnosząc się w ten sposób bezpośrednio do propozycji udzielania Komunii św. osobom żyjących w ponownych związkach, których zadowala ten stan i które nie pragną już, ani nie czynią wysiłków, aby powrócić do swego faktycznego małżeństwa.

Prof. Grygiel wyjaśnił, że udzielanie rozgrzeszenia osobie żyjącej „w drugiej lub trzeciej namiastce małżeństwa, choćby po odbyciu bardzo ciężkiej pokuty, przy równoczesnym przyzwoleniu na trwanie w tej namiastce, wbrew sakramentowi wiążącemu nadal ją z inną osobą’ – byłoby właśnie owym „benedictio peccati” (błogosławieniem grzechu). Przypomniał w tym kontekście jasne słowa Jezusa, że małżonkowie są „jednym ciałem”, a „co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela!”

Uczony krytycznie odniósł się również do wysuwanych podczas dyskusji synodalnych propozycji uproszczenia procedur stwierdzania nieważności małżeństwa poprzez wysłanie listu do proboszcza lub biskupa przez jedną ze stron, co w przypadku niezgłoszenia zastrzeżeń przez drogą stronę, byłoby podstawą do ogłoszenia nieważności. Jego zdaniem, byłoby to cofnięciem się do instytucji „listu rozwodowego”, który Mojżesz pozwolił Żydom dawać żonie.

Prof. Grygiel poddał zdecydowanej krytyce coraz bardziej rozpowszechniony sposób interpretacji pojęcia „miłosierdzia”. Podkreślił, że „miłosierdzie polega nie na sentymentalnej litości, lecz na przypominaniu człowiekowi zapomnianej przez niego prawdy”. Wyjaśnił, że Chrystus współcierpiał z kobietą schwytaną na gorącym uczynku, ale przebaczając jej, powiedział wyraźnie: „Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!”. Zatem bezwzględne wezwanie do zerwania z grzechem jest postawą miłosierdzia, a nie akceptacja grzechu. „Kłamie zarówno ten, kto mówi część prawdy, jak i ten, kto, mówiąc cała prawdę, miesza ją z interesami” – zaznaczył.

Zdaniem prof. Grygla, mówienie o „rewolucji miłosierdzia w Kościele”, jaką ma przynieść dopuszczenie do Eucharystii osób rozwiedzionych a żyjących w ponownych związkach, spowoduje chaos. Przypomniał, że „św. siostra Faustyna mówiła o nawróceniu się do miłosiernego Boga, a nie o rewolucji miłosierdzia”. Skonstatował, że „wystarczą nam ostatnie rewolucje: francuska, bolszewicka i seksualna”, a „rewolucja w Kościele, która by miała polegać na odwróceniu się od przeszłości, a zwróceniu się ku przyszłości, skończy się fatalnie nie tylko dla Kościoła, ale także dla świata”.

Podkreślił przy tym, że „droga powrotna do małżeństwa trwającego na zawsze w Słowie wcielonym, wiedzie przez konfesjonał. A ten, kto próbuje wytrychem otworzyć drzwi do Eucharystii, usłyszy słowa: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?”.

Prof. Stanisław Grygiel, urodził się 10 grudnia 1934 r. w Zembrzycach k. Suchej Beskidzkiej. W 1961 r. uzyskał magisterium filologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1965 r. doktorat z filozofii na KUL. W latach 1966-67 studiował filozofię na Uniwersytecie w Louvain w Belgii.

W latach 1963-1980 był redaktorem miesięcznika „Znak” w Krakowie, a w latach 1970-1980 był też wykładowcą filozofii na tamtejszej Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (obecnie: Uniwersytet Papieski Jana Pawła II).

Od 1980 r. wraz z małżonką, Ludmiłą historykiem, pisarką i tłumaczką mieszka w Rzymie. W latach 1980-83 był dyrektorem Polskiego Instytutu Kultury Chrześcijańskiej, od 1981 wykładowcą filozofii człowieka na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. Był konsultorem Papieskiej Rady ds. Rodziny, uczestniczył w dwóch zgromadzeniach Synodu Biskupów dla Europy w 1991 i w 1999 roku. Kierował katedrą Karola Wojtyły na Papieskim Instytucie Jana Pawła II przy Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie.

Źródło: KAI

Za Rodzinakatolicka.pl

Posted in Franciszek | Otagowane: , , , | 65 Komentarzy »

Wspomnienia z Medjugorje sierpień 2014

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 marca 2015

Zobaczcie na samym początku 17 sekunda KTO z nami był w Medjugorje. Ale oglądnąć trzeba cały filmik bo są na nim cudowne momenty z festiwalu.

Niebo przyszło na ziemię a ludzie nie chcą tam pojechać. Będę musiał rozwiązać 4 blogową pielgrzymkę gdyż nikt się nie zgłasza. Zostało jeszcze tydzień na zgłoszenia. Nie zgłoszą się ludzie rozwiązuję pielgrzymkę , zwracam pieniążki tym co wpłacili, odwołuję zarezerwowany hotel.

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 66 Komentarzy »

Biskupi BiH z wizytą ad Limina w Rzymie

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 marca 2015

Biskupi z Bośni i Hercegowiny rozpoczęli wizytę ad limina w Rzymie . We wtorek i środę zastępca Sekretarza Stanu w Watykanie abp Angelo Beccium,  dyskutował z biskupami o zbliżającej się wizycie  Franciszka w Sarajewie w dniu 6 czerwca.

Wizyty ad limina potrwa do 17 marca. Przypadkowo w tym samym dniu pięć lat temu,  Stolica Apostolska ogłosiła utworzenie komisji do zbadania „zjawiska” z Medjugorje.

Biskupi mają się spotkać z  Franciszkiem jutro w poniedziałek, 16 marca.

Obserwatorzy  czekają, czy aby czasem wizyta ad limina zbiegnie się z  ogłoszeniem przez Stolicę Apostolską  wyników prac międzynarodowej komisji  wyznaczonej przez papieża Benedykta XVI,  w 2010 roku. Prace Komisji zostały ukończone w styczniu 2014 roku, i przekazane do Kongregacji Nauki Wiary do dalszych badań.

W grudniu ubiegłego roku kardynał Vinko Puljić, członek Komisji, arcybiskup Sarajewa, powiedział o Medziugorju: „Widzę, że wierni przybywają do Medziugorja  chodzą do spowiedzi, czynią pokutę, a wracając do domu zmieniają się. To miejsce jest największym konfesjonałem w Europie. Być może jest to najsilniejszy znak z Medjugore, nie objawienia, nie orędzia, ale wyznawanie credo. „

Wizyta ad limina obejmuje wszystkich biskupów Konferencji Episkopatu BiH: Franjo Komarica, Vinko Puljić, Duvanjsko, Tomo Vukšić, Pero Sudar i Mark Semren. Sekretarz generalny Konferencji Ivo Tomasevic, jest również obecny.

dzień po zakończeniu wizyty biskupów w Rzymie, 18 marca to dzień, w którym Mirjana Dragićević widząca otrzyma swe coroczne objawienie Najświętszej Maryi Panny.

Mimo, że w tym samym dniu wypada  dzień urodzin widzącej, Mirjana  mówi, że ta data objawienia nie ma związku z jej urodzinami, i że w przyszłym czasie świat zrozumie szczególne znaczenie  dnia 18 marca odnoszące się do Medziugorja.

• 18 marca miał być również dniem w którym widzący Ivan Dragićević z  Medjugorje miał dawać  świadectwo w USA. Wizyta ta  została  odwołana w ubiegłym tygodniu.

• Vicka Ivanković, kolejna z wizjonerek, w tym tygodniu przebywała  we Włoszech, pielgrzymując do sanktuariów – dwóch słynnych San Giovanni Rotundo i Monte Sant’Angelo.

• Kolejną ważną datą dla parafii z Medjugorje jest 16 marca. Jest to rocznica zakończenia budowy białego Krzyża w 1934 roku na Górze  Kriżevac z widokiem na wioskę, i obchody pierwszej mszy w historii pod krzyżem. 16 marca jest również planowaną datą spotkania  biskupów BiH,  z papieżem Franciszkiem w Watykanie.

• 25 marca jest również znaczącą datą w odniesieniu do Medziugorja, a także w kalendarzu Kościoła. To Święto Zwiastowania Pańskiego i dnia, gdy Matka Boża przekazuje orędzia dla świata przez wizjonerkę Mariję Pavlović-Lunetti.

• Wreszcie,  13 marca, był  wyjątkowym dniem dla  Franciszka. To druga rocznica jego wyboru na papieża.

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 72 Komentarze »

Medjugorje pod wodą – Trzecia tajemnica?

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 marca 2015

medjugorje pod wodąNiektórzy mówią, że czasami sny są przeczuciem, a czasami są to tylko nasze różne myśli, które mieszają nam sie w głowie. Na pewno i wam parę razy się zdarzyło śnić o czymś, a potem przeżyć to na jawie, albo może doznać tzw. dejavu, sytuację , którą zdaje się nam, że już kiedyś przeżyliśmy. Załóżmy, że sny są snami, a jawa jawą. Musimy postępować bardzo ostrożnie z tymi „sennymi przepowiedniami”, także dlatego, że to z nimi igra wróżbiarz, albo jakieś inne medium, których to wielu katolików odwiedza, mimo wyraźnych i licznych upomnieć Kościoła. Właśnie ta chęć, by wiedzieć, zrozumieć, przepowiedzieć przyszłość, jest od zawsze częścią człowieka. Najważniejsze jest nie zawierzać tym osobom, które na tych przepowiedniach chcą jedynie zarobić.

Niektórym jednak Pan Bóg udziela łaski przepowiadania. Wystarczy przejrzeć Pismo Święte, żeby zrozumieć,że od wieków otaczają nas prorocy.

Po tym wstępie chcę wam opowiedzieć coś, co zmusiło mnie do refleksji. Zadzwoniła do mnie pewna osoba, zrównoważona, zdrowa i poważna, jeden przyjaciel i powiedział mi: „Wiesz, śniło mi się coś. Przyśnił mi się znak widzialny dla wszystkich, który będzie na wzgórzu Podbordo, kiedy wyjawią się sekrety” . Odpowiedziałam mu: „ach tak, i co niby miałoby to być?”

Kto śledzi objawienia z Medjugorje wie,że jest 10 tzw. sekretów i że będą one wyjawione (dopiero na 3 dni przed ich wypełnieniem się) przez kapłana wybranego przez widzącą Mirjanę. Kiedyś wydawało się ,że to zadanie zostało powierzone Ojcu Peter Ljubicic, franciszkaninowi wybranemu przez widzącą. Mówiła o tym sama Mirjana”, to on będzie musiał wyjawić nam sekrety”. Ale ostatnio Mirjana mówi, że to Matka Boska wskaże kapłana, który to zrobi. Niezależnie od tego, wydaje się ,że pierwsze 2 sekrety będą dotyczyły nawrócenia się świata. Trzeci sekret zostanie wyjawiony oddzielnie, tak obiecała widzącym Matka Boska, a wszyscy oni są zgodni co do jego opisu:

” Będzie wielki znak na wzgórzu objawień – mówi Mirjana – jako dar dla nas wszystkich, aby zobaczono, że Matka Boska jest obecna wśród nas jako nasza mama. Będzie to bardzo piękny znak, którego nie można stworzyć ludzkimi rękami, niezniszczalny, który pozostanie na wzgórzu już na zawsze”.

Kto był w Medjogorje wie, że od dawna jest tam problem z wodą. Często brakuje jej i od zawsze stanowiło to problem. Od dawna próbowano znaleźć żyłę wodną, kopano w różnych punktach, ale z marnymi rezultatami. Tylko kamienie i czerwona ziemia twarda jak skała. Osobiście mieszkałem w Medjogorje 2 lata, mogę zapewnić, że przy uprawianiu ogródka potrzebny był kilof, aby ruszyć tą ziemię, która od gorąca stawała się twarda jak skała. Przypomnijmy znów, sekret mówi o „wielkim znaku na wzgórzu………. ……, który pozostanie na zawsze”.  Co go spowoduje? Naturalne wydarzenie sejsmiczne, czy też będzie to naprawdę znak nadprzyrodzony?

W Lourdes ujrzano na własne oczy jak wypływa woda w grocie, kiedy mała Bernadeta Soubirous drapała ziemię tam, gdzie jej zostało wskazane przez Panią, Matkę Boską Z Lourdes. Woda, która uzdrawia i liczni udają się do Lourdes po tą uzdrawiającą wodę. Często w miejscach pielgrzymek mamy do czynienia z wodą, fontanną, studnią. Ludzie mówią, że to zawsze woda cudowna, która oczyszcza serca i ciała. Ależ, czy rzeczywiście może Matka Boska aż tak się powtarzać? Starsi mawiają, że banalność i prostota są prawdą. My zaś wytężamy się by zrozumieć, a tu te rzeczy pojawiają się na świecie w sposób prosty i naturalny. Od wieków, także kiedy narodził się Jezus, syn Boga, ludzie myśleli, że zstąpi z nieba w szatach królewskich. On zaś narodził się w szopie i umarł na krzyżu i tylko nieliczni, ci prości, ale o wielkich sercach go rozpoznali. Nie opowiadałabym wam tego „nocnego proroctwa” jednego z moich przyjaciół, gdybym sobie nie przypomniała, że już słyszałam tą historię. Zaiste w jednej z książek siostry Emannueli ” Ukryte dziecko”. Zakonnica, która od wielu lat żyje w Medjogorje podaje świadectwo jednego „proroka”. Nazywał się Mate Sagoi, urodził się w 1901 roku. Nigdy nie chodził do szkoły, nie umiał ani pisać, ani czytać. Uprawiał mały kawałek ziemi, sypiał na ziemi, nie miał ani wody, ani prądu i pił dużo grappy ( rodzaj alkoholu). Był lubiany przez wielu we wsi Bijakovici. Zawsze uśmiechnięty i żartujący. Mieszkał u stóp wzgórza objawień Pobrodo. Pewnego dnia Mate zaczął opowiadać: „Kiedyś, będą tu wielkie schody, tuż za moim domem, z tyloma stopniami, ile jest dni w roku. Medjugorje będzie bardzo ważne, ludzie będą tu przybywać ze wszelkich zakątków świata. Przybędą się modlić. Kościół nie będzie mały jak teraz, ale o wiele większy i pełen ludzi.

Nie będzie mógł pomieścić tych wszystkich, którzy przybędą. Kiedy zapadnie się kościół z mojego dzieciństwa, tego dnia ja umrę. Będzie wiele ulic, wiele budynków, o wiele większych od naszych obecnych domków. Niektóre z nich będą olbrzymie. W tym momencie Mate Sego posmutniał: „Nasi sprzedadzą swoje ziemie obcym, którzy będą tam budować. Na mojej górze będzie tyle ludzi, że nocą nie będziecie mogli spać”. Na te słowa przyjaciele Mate roześmiali się i pytali go, czy czasami nie wypił za wiele grappy. Ale Mate kontynuował : „Nie zatracajcie swojej tradycji, módlcie się do Boga za innych i za siebie samych. Będzie tu źródło, które da wiele wody, tak wiele że będzie tu jezioro. Tutejsi będą mieli łódki, które będą cumować do wielkiej skały”. 

Św. Paweł nakazuje nam dążyć do darów duchowych, przede wszystkim do prorokowania, ale powtarzał też: „niedoskonałe jest nasze proroctwo”. Prawdą w tym wszystkim jest, że stary kościół istniał i że został zniszczony od trzęsienia ziemi, tak że wieża runęła. W 1978 roku został zrównany z ziemią i że znajdował się 300m od kościoła Św.Jakuba, blisko szkoły i że Mate odszedł dokładnie tego dnia. A zatem kilka lat wcześniej niż zaczęły się objawienia. Obecny kościół został otwarty i poświęcony w 1969 roku.

Mirjana przypomniała, że Matka Boska powtarza zawsze: „Nie rozmawiajcie o sekretach, ale módlcie się, a kto uznaje mnie jako Matkę, a Boga jako Ojca, niech się nie boi niczego”. Wszyscy mówimy o tym co wydarzy się w przyszłości, a przecież któż z nas może powiedzieć , że doczeka jutra? Nikt!. To czego uczy nas Matka Boska, to aby nie martwić się o jutro, ale żeby być w tym momencie gotowym na spotkanie z Panem i aby nie tracić czasu na rozmowy o sekretach i o takich rzeczach. Wszyscy są ciekawi, ale trzeba zrozumieć co jest naprawdę ważne. Ważne jest, abyśmy w każdym momencie byli gotowi, aby iść na spotkanie z Panem, a to wszystko co się dzieje, jeśli się dzieje, jest wolą Boga, której my nie możemy zmienić. Możemy zmienić tylko samych siebie. Amen
Źródło: lacrocequotidiano.it
Tłumaczyła : Justyna

Posted in Ciekawe, Cuda, Medziugorje | Otagowane: , , , , | 73 Komentarze »

„coś ważnego wydarzy się w ciągu następnych dni, może nawet już jutro”.

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 marca 2015

WAŻNY KOMUNIKAT

Biuro prasowe Kremla prosi o pozostanie przedstawicieli mediów w Moskwie JUTRO

Dodam od siebie że wiadomość jest z wczoraj

Przedstawiciele najważniejszych rosyjskich mediów zostali poproszeni przez biuro prasowe Kremla o to, by nie opuszczali w najbliższym czasie Moskwy, bo planowana jest w najbliższych dniach konferencja prasowa, na której ma zostać przekazany „bardzo ważny komunikat” – donosi rosyjski portal „Vlasti.net”.
Aleksiej Mukhin, szef Centrum informacji Politycznej w Moskwie potwierdził doniesienia portalu. Według niego „coś ważnego wydarzy się w ciągu następnych dni, może nawet już jutro”.

http://wpolityce.pl/swiat/237160-kreml-poprosil-przedstawicieli-mediow-by-nie-opuszczali-moskwy-bo-bedzie-mial-dla-nich-bardzo-wazny-komunikat-twierdzi-rosyjski-portal

Posted in Alert, KOMUNIKATY | Otagowane: , | 126 Komentarzy »

„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” cz.2

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 marca 2015

Na krzyżu, gdy mrok ogarnął całą ziemię udręczony do granic ludzkich możliwości Pan Jezus zawołał donośnym głosem: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”

Tak, to zostało opisane w ukazanych wizjach ukrzyżowania i męki Pana Jezusa przez

  • Marię Valtortę w ‘Poemacie Boga-Człowieka’:

Jezus zastyga na krzyżu… ku niebu zamkniętemu kieruje głośny krzykwoła: «Eloi, Eloi, lamma sebakteni!»

Żeby takim krzykiem dać poznać ojcowskie opuszczenie, musi czuć, że umiera – i to w całkowitym opuszczeniu przez Niebo. Ludzie śmieją się i drwią. Znieważają Jezusa. … Śmieją się jak hieny lub jak demony. …nikt z Nieba nie przychodzi Go pocieszyć. To agonia Wielkiej Ofiary: samotna, całkowita, okrutna, nadprzyrodzenie okrutna.

Rozpaczliwy ból, który przytłoczył Go już w Getsemani, nadciąga jak lawina. Zalew grzechów całego świata uderza niewinnego rozbitka, aby Go zalać goryczą. A przede wszystkim powraca odczucie, że Bóg opuścił Go, że Jego modlitwa nie wznosi się ku Niemu… Uczucie to jest bardziej krzyżujące niż sam krzyż, bardziej budzące rozpacz niż wszelka tortura. I to jest końcowa udręka: ta, która przyspiesza śmierć. Wyciska bowiem z porów ostatnie krople krwi, miażdży ostatnie włókna serca, dopełnia tego, co pierwsze poznanie tego opuszczenia rozpoczęło: śmierć.

To jest pierwsza przyczyna śmierci Jezusa, o Boże któryś uderzył Go z powodu nas! Czymże staje się stworzenie opuszczone przez Ciebie?… z powodu Twojego opuszczenia? Albo szaleje, albo umiera. Jezus nie mógł oszaleć, bo Jego inteligencja była Boska. Ta Jego duchowa inteligencja zwyciężyła nad całkowitym urazem Uderzonego przez Boga. Umarł więc. Śmierć, Najświętsza Śmierć, Śmierć całkowicie Niewinnego. Umarł Ten, Który był Życiem, zabity przez opuszczenie i przez nasze grzechy. Ciemność stała się jeszcze gęstsza. …”. ( z Księgi VI/29, str. 334/335)

  • Marię z Agredy w ‘Mistycznym Mieście Bożym’:

Przez te słowa nasz miłościwy Zbawiciel wyraził, że sprawia Mu niewysłowiony ból zupełny brak jakiejkolwiek pociechy w Jego cierpieniach i myśl o tych, którzy nie zechcą odnieść korzyści z Jego cierpienia( z rozdz. 41 Jezus na Krzyżu, str.256/257)i

Kiedy Jezus Chrystus zwrócił się do Ojca niebieskiego słowami: «Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?» złe duchy zrozumiały, że miłość Zbawiciela do wszystkich ludzi jest niezmierzona i że z miłości tej pragnie On cierpieć jak najbardziej, powstrzymując działanie Bóstwa na Swoją ludzką naturę. Złe duchy poznały powód smutku i smutek Zbawiciela, iż nie wszyscy ludzie będą zbawieni i że wielu Go opuści, choć był gotów dla nich cierpieć nawet jeszcze bardziej, gdyby taka była wola Ojca”.

(z rozdz. 43, Zwycięstwo ukrzyżowanego Jezusa nad piekłem, str. 265)

  • bł. A. K. Emmerich w „Żywocie i bolesnej męce Pana naszego Jezusa Chrystusa…”:

Jezus wisząc na krzyżu, odmawiał miejsca z psalmów, które spełniały się obecnie na Nim. Cierpiał tak niewypowiedziane męki, a do nich przyłączyło się jeszcze uczucie zupełnego opuszczenia i zwątpienia. Przechodził więc wszystkie straszne udręczenia człowieka biednego, skatowanego, przygnębionego, który znajduje się w największym opuszczeniu, bez ludzkiej i Bożej pociechy, kiedy to wiara, nadzieja i miłość błąkają się samotnie po pustyni próby, bez wytchnienia, bez bratniego oddźwięku, bez światła wszelkiego, zmuszone wyłącznie, tylko z siebie czerpać moc i siłę! Nad wyraz dręczące to uczucie.

Nowym tym cierpieniem wywalczał dla nas kochający Jezus siłę wywalczenia sobie zwycięstwa w takich chwilach ostatniego opuszczenia i zwątpienia, kiedy to rozrywają się wszystkie węzły i spójnie, łączące nas z życiem doczesnym, światem i przyrodą, i z naturą własną, i kiedy w ten sposób tracimy z oczu cel główny: nasze życie przyszłe, do którego pomostem jest życie doczesne. W takich to chwilach dopomagają nam do zwycięstwa nad sobą zasługi Chrystusa, zdobyte tym cierpieniem, gdy poczuł się tak strasznie od wszystkich opuszczonym. W tej chwili wyjednywał nam Jezus zasługę wytrwania w ostatniej naszej walce, w chwili skonania; Swą nędzę, ubóstwo, mękę i opuszczenie ofiarował za nas, nędznych grzeszników.

A więc człowiek złączony z Chrystusem w ciele Kościoła, nie powinien poddawać się zwątpieniu w ostatniej swej godzinie, gdy zmrok otacza go dookoła, gdy odchodzi odeń wszelka światłość, wszelka pociecha. Nie potrzebujemy i nie musimy już zapuszczać się samotni, narażeni na niebezpieczeństwo, w tę pustynię nocy duchowej. W otchłań gorzkiego morza naszego zwątpienia wlał Jezus zasługi Swego wewnętrznego i zewnętrznego opuszczenia na krzyżu, więc nie pozostawił już chrześcijanina samego w zwątpieniu przedśmiertnym, gdy gaśnie wszelka pociecha. Nie ma już dla chrześcijanina pustyni, osamotnienia, opuszczenia i zwątpienia w ostatniej chwili konania. Jezus, nasze światło, Droga i Prawda, przeszedł także tę ponurą drogę, błogosławiąc ją i poskramiając strachy piekielne, na tej puszczy naszej ścieżki życiowej postawił Swój Krzyż; więc czegóż mamy się lękać i wątpić?

Jezus, opuszczony zupełnie, umęczony, bezsilny, oddał za nas Siebie samego w nieskończonej miłości; a nawet to opuszczenie Swoje przemienił dla nas w skarb najdroższy, bo ofiarował Ojcu niebieskiemu Siebie, Swoje życie, pracę, miłość i mękę, i gorzkie uczucie naszej względem Niego niewdzięczności za naszą słabość i ubóstwo duchowe.

Spisał wobec Boga Swą ostatnią wolę, oddając wszystkie Swoje zasługi na rzecz Kościoła i grzeszników. Pamiętał o wszystkich; w Swym opuszczeniu był i jest przy boku wszystkich ludzi aż do skończenia świata. Nawet za tych modlił się, którzy błędnie mniemają, że On jako Bóg, nie odczuwał Swych mąk, że nie cierpiał, albo, że mniej cierpiał niż człowiek, ponoszący na Jego miejscu takie męki.

– Odczuwałam tę Jego modlitwę i podzielałam ją, gdy wtem zdawało mi się, jakoby Jezus rzekł: „Trzeba to przecież zrozumieć, że boleść tego opuszczenia zupełnego odczułem więcej i boleśniej, niżby to był w stanie odczuć jakikolwiek człowiek, jedność stanowiący z Bóstwem; Bóg i Człowiek zarazem, w Mym Człowieczeństwie, opuszczonym przez Boga, wychyliłem aż do dna ten gorzki kielich opuszczenia”.

Ok. trzeciej godziny zawołał Jezus głośno: „Boże mój, Boże Mój! Czemuś Mnie opuścił?” – Tak więc jawnymi słowy dał Jezus świadectwo Swego opuszczenia i przez to dał prawo wszystkim uciśnionym, uznającym Boga za Ojca, by w ucisku swym z ufnością udawali się do Niego ze skargą”.

(z cz. ’Gorzka męka i śmierć Pana naszego Jezusa Chrystusa’,

z rozdz. 53 ‹Opuszczenie Jezusa. Czwarte słowo Jezusa na krzyżu›)

Oddalenie od Bogapowie Pan Jezus M. Valtorcie w przytaczanym już dyktandzie z 15.02.1944r. {z księgi VI/4 „Poematu Boga-Człowieka”} – niesie ze sobą strach, niesie ze sobą przywiązanie do życia, niesie ze sobą osłabienie, zmęczenie, znużenie. Im jest głębsze, tym silniejsze są jego następstwa. Kiedy jest całkowite, prowadzi do rozpaczy. A im bardziej ktoś, na mocy Bożego dekretu (por. Hbr 2,9) , doświadcza tego oddalenia – nie zasłużywszy na to – tym bardziej z tego powodu cierpi, bo żywy duch odczuwa odłączenie od Boga, jak żywe ciało odczuwa odcięcie jakieś jego części. Jest bolesnym osłupieniem, przytłaczającym, którego nie pojmie ten, kto go nie doświadczył. Ja go doświadczyłem. Wszystko musiałem poznać, aby móc z powodu wszystkiego wstawiać się przed Ojcem w waszej obronie. Także wasze smutki. O, doświadczyłem tego, co znaczy: „Jestem sam. Wszyscy mnie, opuścili. Nawet Ojciec

Jak wiemy tego typu doświadczenie z dopustu Bożego było udziałem św. S. Faustyny, co ona opisuje w „Dzienniczku” (zob. p-kty:23-23 i 77, a zwłaszcza 98 i 101).

W kontekście powyższego, sprawa, którą próbowaliśmy zgłębić ma się następująco:

fiat Pana Jezusa na wolę Ojca Niebieskiego w Ogrójcu, a więc zgoda na wypicie podanego Mu kielicha miało swoją kontynuację, było wpisane w doświadczenie opuszczenie przez Ojca na krzyżu, będące szczytem zbawczej męki naszego Zbawiciela. Chrystus zgodził się na to doświadczenie z myślą o każdym z nas/grzeszników, którzy już odeszli, odchodzą i odchodzić będą do wieczności, by wszystkich ocalić od rozpaczy, w której szatan chciałby nas/każdego pogrążyć w ostatniej walce, w chwili śmierci, kiedy będzie nas oskarżał, wmawiając, że Bóg nas opuścił i będzie nam się tak wydawało, że tak rzeczywiście jest, z powodu naszych grzechów, byśmy nie stracili nadziei i ufności w Boże miłosierdzie, w tej najważniejszej chwili naszego życia.

Dobrze to oddaje rozmowa miłosiernego Boga z duszą w rozpaczy, zapisaną przez św. S. Faustynę w ‘Dzienniczku’ (pkt 1486; por. 1541):

Jezus: Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest Miłością i Miłosierdziem samym.

Lecz niestety, dusza pozostaje głucha na wołanie Boże i pogrąża się jeszcze w większych ciemnościach.

Jezus woła powtórnie: duszo, usłysz głos miłosiernego Ojca swego.

Budzi się w duszy odpowiedź: nie ma już dla mnie miłosierdzia. I wpada w jeszcze większą ciemność, w pewien rodzaj rozpaczy, który daje jej pewien przedsmak piekła i czyni ją całkowicie niezdolną do zbliżenia się do Boga.

Jezus trzeci raz mówi do duszy, lecz dusza jest głucha i ślepa, poczyna się utwierdzać w zatwardziałości i rozpaczy. Wtenczas zaczynają się niejako wysilać wnętrzności miłosierdzia Bożego (por. Iz 63,15) i bez żadnej współpracy duszy daje jej Bóg Swą ostateczną łaskę. Jeżeli nią wzgardzi, już ją Bóg pozostawi w stanie w jakim sama chce być na wieki.

Ta łaska wychodzi z miłosiernego Serca Jezusa i uderza swym światłem duszę i dusza zaczyna rozumieć wysiłek Boży, ale zwrócenie od niej zależy. Ona wie, że ta łaska jest dla niej ostatnia i jeżeli okaże jedno drgnienie dobrej woli – chociażby najmniejsze – to miłosierdzie Boże dokona reszty.

– Tu działa wszechmoc Mojego miłosierdzia, szczęśliwa dusza, która skorzysta z tej łaski.

Jezus: Jak wielką radością napełniło się Serce Moje, kiedy wracasz do Mnie. Widzę cię bardzo słabą, dlatego biorę cię na własne ramiona i niosę cię w dom Ojca Mojego.

Dusza jakby przebudzona. – Czy to możliwe, żeby jeszcze było dla mnie miłosierdzie – pyta się pełna trwogi.

Jezus: Właśnie ty, dziecię Moje, masz wyłączne prawo do Mojego miłosierdzia. Pozwól Memu miłosierdziu działać w tobie, pozwól niech wejdą do duszy promienie łaski, one wprowadzą światło, ciepło i życie.

Dusza: Jednak lęk mnie ogarnia na samo wspomnienie moich grzechów i ta straszna trwoga pobudza mnie do powątpiewania o Twojej dobroci.

Jezus: Wiedz duszo, że wszystkie grzechy twoje nie zraniły Mi tak boleśnie Serca, jak obecna twoja nieufność po tylu wysiłkach Mojej miłości i miłosierdzia nie dowierzasz Mojej dobroci.

Dusza: O Panie, ratuj mnie Sam, bo ginę, bądź mi Zbawicielem. O Panie, resztę wypowiedzieć nie jestem zdolna, rozdarte jest moje biedne serce, ale Ty Panie… czuję się zalana Twoją łaską, jak nowe życie wstąpiło we mnie, a nade wszystko czuję Twą miłość w mym sercu, to mi wystarcza. O Panie przez wieczność całą wysławiać będę wszechmoc miłosierdzia Twego… O Panie, teraz widzę całą swoją niewdzięczność i Twoją dobroć. …Teraz rozumiem miłosierdzie Twoje, które mnie osłania jak obłok świetlany i prowadzi w dom mojego Ojca, chroniąc mnie przed strasznym piekłem, na które nie raz, ale tysiąc razy zasłużyłam. O Panie, nie wystarczy mi wieczności na godne wysławianie Twojego niezgłębionego miłosierdzia, Twojej litości nade mną (Ps 86,12n)”.

W innym fragmencie ‘Dzienniczka’ (pkt 1698), S. Faustyna tak pisze/pisała:

Często towarzyszę duszom konającym i wypraszam im ufność w miłosierdzie Boże (zob. 1639 i 1797/8), i błagam Boga o wielkość łaski Bożej, która zawsze zwycięża. Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakby było wszystko stracone, lecz nie tak jest; dusza oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga przebaczenie i win i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku, ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy oni nie reagują. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale o zgrozo – są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże…”.

O istocie ufności w nieskończone miłosierdzie Boże w ostatniej godzinie człowieka, tak mówił Bóg Ojciec, św. Katarzynie ze Sieny (1347-1380) w «Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki»:

Są trzy napomnienia, których mówiła Moja Prawda (J 16,8). … Drugie napomnienie zjawia się w ostatniej godzinie śmierci, gdy już nie ma ratunku. Człowiek znajduje się u wrót śmierci i wtedy budzi się robak sumienia, którego nie czuł, oślepiony przez miłość własną; lecz teraz, w chwili śmierci, gdy człowiek widzi, że nie może ujść rąk Moich (por. Tb 13,2 i Mdr 16,15), robak zaczyna go toczyć wyrzutami z powodu tak wielkiego zła, do którego przywodzą dusze grzechy.

Gdyby dusza ta miała światło rozumu, którego potrzeba, aby poznać winę swą i bolała nad nią, nie z powodu męki piekielnej, która po niej następuje, lecz dlatego, że obraziła Mnie, Który jestem Najwyższą i Wieczną Dobrocią, jeszcze znalazłaby miłosierdzie. Lecz jeśli przekroczyła próg śmierci bez światła, tylko z wyrzutami sumienia, bez nadziei w krwi, przejęta własnym cierpieniem, bolejąc nad swą zgubą, a nie z powodu obrazy Mojej: dochodzi do potępienia wiecznego. Wtedy sprawiedliwość Moja oskarża ja surowo za niesprawiedliwość i fałszywy sąd, nie tylko w ogólności za niesprawiedliwości fałszywe sądy, lecz także i przede wszystkim za szczególną niesprawiedliwość, którą popełniła w ostatniej chwili i za fałszywy sąd, który wydała, uważając, że nędza jej jest większa, niż miłosierdzie Moje.

Oto grzech niewybaczalny, ani w tym życiu, ani w przyszłym. Dusza odtrąciła miłosierdzie Moje, wzgardziła nim i grzech ten jest cięższy, niż wszystkie inne grzechy, które popełniła (por. Mt 12,31-32). Toteż rozpacz Judasza była bardziej obraźliwa dla Mnie i boleśniejsza dla Syna Mojego, niż jego zdrada. Więc dusza oskarżona o ten fałszywy sąd, że uważała grzech swój za większy, niż Moje miłosierdzie i przeto jest karana z szatanami i dręczona wiecznie z nimi.

Jest też oskarżona o niesprawiedliwość, którą popełnia wtedy, gdy boleje bardziej z powodu swojej zguby, niż Mojej obrazy. Popełnia istotnie niesprawiedliwość, bo nie oddaje Mi tego, do czego mam prawo, ani sobie tego, co do niej należy. Mnie winna oddawać miłość i gorycz ze skruchą serca, którą winna ofiarować w obliczu Moim za zadaną Mi obrazę. A ona czyni przeciwnie, daje sobie całą miłość, współczuje tylko z sobą, boleje tylko z powodu kary, którą ściągnął na nią grzech”. ( z rozdz. ‘Nauka o Moście’, z p-ktu 37, str. 73/74) i

… „Z Mego miłosierdzia pozwalam grzesznikom mieć nadzieję na Moje miłosierdzie, ale nie po, by mogli grzeszyć, licząc na nie, lecz aby pogłębiali swą miłość poprzez rozważanie Mej dobroci. Lecz oni korzystają z niej odwrotnie, gdyż opierają się na nadziei w Moje miłosierdzie, aby Mnie obrażać. Jednak Ja podtrzymuję w nich nadzieję w Moje miłosierdzie, aby w ostatniej chwili mieli się czego chwycić i nie upadli pod brzemieniem wyrzutów sumienia, oddając się rozpaczy. Bo grzech rozpaczy obraża Mnie bardziej i jest dla nich zgubniejszy, niż wszystkie inne grzechy, które popełnili w całym swym życiu. A to dlatego, że inne grzechy popełniają/popełniali z podszeptu zmysłowości własnej i niekiedy żałują za nie i mogą zbudzić w sobie taką skruchę, że otrzymają Moje miłosierdzie. Lecz do grzechu rozpaczy nie popycha ich ułomność, nie pociąga doń żadna przyjemność, jest w nim tylko nieznośna męka. W rozpaczy tkwi pogarda dla Mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy niż miłosierdzie i dobroć Moja. Popadłszy w ten grzech, nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą Moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzona Mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne.

Jak widzisz, tylko ten występek prowadzi go do piekła, gdzie karany jest za ten grzech i za wszystkie inne, które popełnił. Gdyby czuł ból i żal z powodu obrazy, którą Mi wyrządził, gdyby był pokładał nadzieję w Moje miłosierdzie, otrzymałby je. Bo, jak ci rzekłem, miłosierdzie Moje jest bez porównania większe, niż wszystkie grzechy, które mogą popełnić wszystkie stworzenia razem {«Miłosierdzie odnosi triumf nad sądem» – wedle Jk 2,13 – dop. mój}. Toteż najsroższą obelgą, jaką można Mi zadać, jest twierdzenie, że występek stworzenia jest większy, niż dobroć Moja. Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym życiu, ani w tamtym (por. Mt 12,32.37; Łk 12,10).

Tak bardzo brzydzę się rozpaczą, że chciałbym, aby grzesznicy, w chwili śmierci, po zbrodniczo spędzonym życiu, nabrali zaufania do miłosierdzia Mego. Dlatego za ich życia używam słodkiego podstępu, każąc im ufać głęboko Memu miłosierdziu. Wykarmiwszy się wewnętrznie ufnością, mniej są skłonni porzucić ją w chwili śmierci dla surowych, odrażających nagan, czynionych przez diabłów, którzy aby nie wymknęli się z ich rąk, chcą doprowadzić ich do rozpaczy, siejąc zamęt w ich duszach, aby podzielili ich los, niż gdyby się nią nie wykarmili…”.

(z rozdz. ‘Mistyczne Ciało Świętego Kościoła’, z p-ktu 82, str. 250/251; Wydawnictwo

„W Drodze″ , Poznań 1987).

W komentarzu po wizji o obrzezaniu Jana Chrzciciela, Matka Boża w „Poemacie Boga-Człowieka” M. Valtory, tak m.in. mówi (www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-039.html):

«Bóg przebacza temu, kto ze skruchą uznaje swój grzech, nawraca się z niego i oskarża z pokorą i szczerym sercem. I nie tylko przebacza – wynagradza [takiego człowieka]. O! Jakże dobry jest Mój Pan dla pokornego i szczerego, dla człowieka, który w Niego wierzy i Jemu ufa! … Zbyt wiele sprawiacie Mi bólu, o dzieci, kiedy widzę, jak zza waszych twarzy ukazuje się Nieprzyjaciel – ten, który występuje przeciw Mojemu Jezusowi. Zbyt wiele cierpienia! … Zbliża się tajemnica Wielkiego Piątku. Wszystko w świątyniach ją przypomina i otacza czcią. Ale trzeba ją otaczać czcią i pamiętać o niej w waszych sercach. Trzeba bić się w piersi – jak ci, którzy zstępowali z Golgoty – i mówić: “Zaprawdę On jest Synem Bożym, Zbawicielem” (Łk 23,48). Trzeba mówić: “Jezu, zbaw nas ze względu na Twoje Imię”. Należy mówić: “Ojcze, przebacz nam”. Trzeba powtarzać bez końca: “Panie, nie jestem godzien. Ty jednak przebacz mi i przyjdź do mnie, a będzie uzdrowiona dusza moja. Nie chcę już, nie, nie chcę więcej grzeszyć, aby nie stać się znowu chorym i nienawidzącym Cię”. Módlcie się, dzieci, słowami Mojego Syna. Mówcie do Ojca, [mając na myśli] nieprzyjaciół: “Ojcze, przebacz im” (Łk 23,34a). Wzywajcie Ojca, który – rozgniewany waszymi grzechami – odwrócił się: “Ojcze, Ojcze, czemuś mnie opuścił? Jestem [wprawdzie] grzesznikiem, ale jeśli mnie opuścisz, zginę. Powróć więc Święty Ojcze, abym był zbawiony”.

Z tymi słowami Maryi współbrzmią słowa modlitwy Psalmów:

Panie, Swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odtrącaj w gniewie Twego sługi…nie odrzucaj mnie i nie opuszczaj mnie, Boże, moje Zbawienie!” (Ps 27,9)

2Panie, w gniewie Twoim nie karz mnie, w zapalczywości Twojej nie sróż się nade mną, 3bo ręka Twoja zaciążyła nade mną. …22 Nie opuszczaj mnie, Panie, Boże mój, nie oddalaj się ode mnie” (Ps 38,2-3.22)

Bóg go opuścił – mówią o mnie moi wrogowie – gońcie go, chwytajcie, bo nie ma nikogo kto by go (wyrwał z naszej mocy) ocalił” (Ps 71,11).

W kontekście istoty opuszczenia przez Boga, chciałbym poczynić w tym miejscu – myślę ważne – uzupełnienie do przytoczonego powyżej Ps 71,11.

Bóg go opuścił – mówią o mnie moi wrogowie – gońcie go, chwytajcie (tj. doprowadźcie do rozpaczy, niech utraci jakąkolwiek nadzieję na ocalenie; niech wie, że nie ma już dla niego żadnego ratunku – dop. mój), bo nie ma nikogo, kto by go ocalił (wyrwał z naszej mocy). {por. Ps 50,22}

To uzupełnienie stanowić będą stosowne zapiski z prowadzonego przez służebnicę Bożą S. Marię Józefę Menendez (1890-1923) ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusowego w Poitiers we Francji, zawarte w książce Apel Miłości. S. Józefa z woli naszego Zbawiciela była wybraną duszą wynagradzającą i pokutującą za dusze zakonne, za kapłanów i za różnych grzeszników, prześladowaną przez szatana, by nie poszli na wieczne zatracenie, mając z woli i dopuszczenia Bożego doświadczenie zstępowania do piekła, rzecz bardzo rzadko spotykana wśród świętych. Bóg pozwala szatanowi uprowadzać żywą do piekła. Spędzała tam długie godziny, czasem noc całą, w niewysłowionych katuszach. Ponad sto razy schodzi do tej otchłani niewyobrażalnego cierpienia, a zawsze zdawało się jej, że to po raz pierwszy i że trwa to od wieków. Z wyjątkiem nienawiści do Boga, przeżywa tam wszystkie piekielne męki, a nie najmniejszymi są wysłuchiwania bezskutecznych wyznań potępionych, krzyki ich wściekłości, bólu i rozpaczy. Bóg pozwala jej też widzieć w piekle wybuchy wściekłości szatana, na widok wymykających się dusz, których posiadania jest prawie pewien, a za które właśnie ona się poświęca.

W prowadzonych przez nią na polecenie Boże zapiskach, tak m.in. czytamy:

Pod koniec strasznej nocy, w niedzielę 4 grudnia doznaję nowych katuszy. Niewidzialny nieprzyjaciel wyrzucił mnie gwałtownie z łóżka na ziemię, okłada razami do utraty sił, wymyśla mi i miota najokropniejsze bluźnierstwa przeciw Panu Jezusowi i Jego Matce. Męczarnia ta ponawia się i wzmaga przez dwie następne noce. …Nagle usłyszałam jakby zgrzytanie zębami i krzyk wściekłości. Potem wszystko ucichło, a ja ujrzałam przed sobą Matkę Najświętszą, jakże piękną! Wypowiedziałam Jej mój strach przed szatanem. A Ona odpowiedziała mi: ‘Nie lękaj się niczego, Moja córko! Szatan może cię dręczyć, ale nie ma władzy, aby ci zaszkodzić. Wściekłość jego jest wielka, ponieważ wymykają mu się dusze… a dusze mają tak wielką wartość!… O, gdybyś znała cenę jednej duszy!…’ (por. Ps 49,8; 1P 1,18-19)

[z zapisku z rana 6 grudnia 1921r.] …

S. Józefa jest często obecna, kiedy szatan i jego słudzy usiłują zażarcie wydrzeć Miłosierdziu Bożemu dusze, które prawie były ich łupem. Zdaje się, że w planach Bożych jej cierpienia są wtedy okupem za te biedne dusze, które będą jej zawdzięczać łaskę nawrócenia w ostatniej chwili życia.

Szatanpisze w czwartek dnia 30 marca 1922r. – jest bardziej wściekły niż zwykle, gdyż chce zgubić trzy dusze. Krzyczał on z wściekłości do innych złych duchów: „Niech się tylko nie wymkną… masz, bo odchodzą… idźcie, idźcie uparcie!″ I słyszałam krzyki wściekłości, odpowiadające mu z daleka”. Dwa lub trzy dni z rzędu jest ona świadkiem tej walki.

Dnia 2 kwietnia, w Niedzielę Męki Pańskiej, pisze znowu:

Szatan krzyczał: „Nie puszczajcie ich! Uważajcie na wszystko, co może je zaniepokoić… Niech się tylko nie wymkną!… doprowadźcie je do rozpaczy!…″. Była to wrzawa krzyków i bluźnierstw. Nagle rycząc z wściekłości, wołał: „Mniejsza o to! Zostały mi jeszcze dwie. Zabierzcie im ufność!Zrozumiałam, że jedna z tych dusz wymknęła mu się na zawsze. „Prędko, prędko – ryczał – niech te dwie się nie wymkną! Chwytajcie je! wypełnijcie rozpaczą!… Prędzej… bo odchodzą!…″.

Wtedy powstało w piekle jakby zgrzytanie zębów i wśród nieopisanej wściekłości szatan ryczał: „O, co za Potęga!… Potęga tego Boga…, który jest silniejszy ode mnie!… (por. Ps 68,2). Pozostała mi jeszcze jedna… ale tej nie zdobędzie″.

Piekło stało się jednym okrzykiem bluźnierstwa, morzem skarg i jęków. Zrozumiałam, że te dwie dusze zostały uratowane. Serce moje napełnia radość, choć nie mogłam wzbudzić ani jednego aktu miłości…”.

Słyszałam, jak szatan, któremu wymknęła się pewna dusza, musiał wyznać swą bezsilność: „Wstyd! wstyd!… jak to, tyle dusz mi się wymyka? Były przecież moje!… (i tu wyliczał ich grzechy). Pracuję bez wytchnienia (por. 1P 5,8), a jednak mi się wymykają… To dlatego, że ktoś za nie cierpi i wynagradza!″ (15 stycznia 1923r.).

Szatan krzyczał z wściekłością, ponieważ jakaś dusza mu się wymykała:

Wzbudźcie w niej lęk! Doprowadźcie do rozpaczy! Ach, jeżeli ona zawierzy się miłosierdziu Tego… (i bluźnił Panu Jezusowi), jestem zgubiony! Ale nie! Napełnijcie trwogą, nie opuszczajcie jej na chwilę, a zwłaszcza doprowadźcie do rozpaczy!″. Wtedy w piekle słychać było jedynie okrzyki wściekłości”. (7-8 lutego 1923r.).

To, co nam Pan Jezus Chrystus wysłużył przez doświadczenie opuszczenia przez swego Ojca w Ogrójcu i na Golgocie, by nie pogrąży(a)ć się w rozpaczy może dot. też trudnych chwil mających miejsce w naszym ziemskim życiu, które niestety często prowadzą do samobójstw.

Otóż takie, oto znamienne słowa Pan Jezus polecił M. Valtorcie zapisać w dyktandzie z 16.X.19943r. zatyt. ‘Duch jest Panem waszego bytu’ w książce «Koniec Czasów» (str.128/9):

…Nauczyłem was, kogo wzywać w godzinach, w których ból was osacza i zdaje się wam, że wszyscy, nawet Bóg, was opuścili. Ja byłem – bo tego wymagało dzieło Odkupienia – istotnie opuszczony przez Ojca, a jednak Go wzywałem. Tak trzeba postępować, o dzieci, w godzinach próby i bólu. Nawet jeśli Bóg wydaje się wam daleki, wołajcie Go o pomoc. Okazujcie mu zawsze synowską miłość. On wam udzieli swych darów. może nie będą to te, o które prosiliście. Będą jednak inne, jeszcze pożyteczniejsze dla was. Ufajcie Panu i waszemu Ojcu. On was kocha i troszczy się o was. Zawsze w to wierzcie. Bóg nagradza tego, kto ufa Jego Dobroci…

Z tymi słowami Pana Jezusa, bardzo współbrzmi wypowiedź przymuszonego mocą Bożą w czasie egzorcyzmów (z 14.08.1975r.) wspomnianego już demona Akabora, z chóru Tronów:

Współdziałanie, współodkupienie z męką, życiem, z Odkupieniem musi trwać dalej, trwać aż do skończenia świata (por. Kol 1,24). Trzeba cierpieć jeden za drugiego i ofiarować cierpienie w Imię Krzyża Chrystusowego i Męki Chrystusowej, w zjednoczeniu z tymi cierpieniami… swoje cierpienie łączyć z tymi strasznymi cierpieniami Chrystusa na krzyżu, z cierpieniami na Górze Oliwnej. To musiał uczynić za was, a wy musicie Go naśladować.

Te cierpienia mają największą wartość, te cierpienia, te ciemności, to straszne opuszczenie, kiedy się myśli, że wszystko stracone i trzeba sobie odebrać życie…

Właśnie to cierpienie, w którym komuś się zdaje, że wszystko stracone, kiedy się czuje, że zostało się przez Boga opuszczonym i myśli się, że jest to ostatni krzyk, że czuje się ostatnim z ludzi… właśnie wtedy wyciąga Bóg swą pomocną rękę.

Te cierpienia, te straszne cierpienia, te ciemne cierpienia są jednym z tych najwartościowszych (krzyczy i wyje strasznie), jakie istnieją. Większość z ludzi o tym nie wie i to jest nasz triumf. … Wielu, a nawet większość odbiera sobie wtedy życie, kiedy myślą, że zostali opuszczeni przez Boga i są ostatnimi z ludzi, gdy jest już tak ciemno. Bóg jest jednak blisko nich, ale oni Go już nie odczuwają. Bóg jest jeszcze i wtedy, tylko tak, jak gdyby Go nie było. W tym momencie nie odczuwają Go przy sobie naprawdę.

A pomimo to muszą naśladować w cierpieniach Chrystusa w głównej mierze ci, których On powołał do wielu cierpień. Jest wielu takich, którzy myślą wtedy, że są oni może nawet nienormalni. Jest to jednak nasz wybieg. Poddajemy im myśli, aby udali się do klinik, lekarzy. A wtedy, kiedy widzimy albo przypuszczamy, że nie są oni już normalni, większość z nich jest jeszcze mianowicie pomimo to – wtedy podsuwamy im rozpacz, a oni wtedy myślą, że powinni by sobie odebrać życie, ponieważ nie są rozumiani przez ludzi. To jest nasz triumf. Większość z nich przychodzi do nieba, ale pomimo wszystko jest to nasz triumf, ponieważ… nie wykonali oni wtedy jeszcze swego zadania i powinni żyć dalej… Ona, Ta z Góry (NMP, wskazuje palcem opętanej w górę) każe powiedzieć: ześlę swym dzieciom cierpienia, cierpienia ciężkie i głębokie jak morze! Ludzie, którzy te straszne krzyże będą nieśli nie powinni się załamać. Te krzyże, o których właśnie mówiłem, stały się w międzyczasie krzyżami, które wydaja się niepotrzebne i niezgodne ze zdrowym rozumem. Mogą one doprowadzić aż do zwątpienia, rozpaczy. Praktycznie nie można ich już więcej nieść, ale są najwartościowsze. Ona chce (wskazuje ręką do góry) wszystkim tym niosącym te krzyże powiedzieć: Wytrwajcie i nie poddawajcie się! W krzyżu jest zbawienie, w krzyżu jest zwycięstwo. Krzyż jest mocniejszy od wojny! (14.08.1975r., str. 41/42)

Zakończeniem tych rozważań o istocie wymowy modlitwy/skargi naszego Zbawiciela na Jego opuszczenie przez Ojca na krzyżu, niech będzie ta końcowa modlitwa na zakończenie Litanii do miłosierdzia Bożego:

Boże Ojcze, w którym miłosierdzie jest niezgłębione, a skarby litości nieprzebrane, wejrzyj na nas łaskawie i pomnóż w nas ufność w miłosierdzie Twoje, byśmy nigdy, nawet w największych trudnościach, nie poddawali się rozpaczy, lecz zawsze ufnie zgadzali się z najświętszą wolą Twoją, która jest samym miłosierdziem. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Króla miłosierdzia, Który z Tobą i Duchem Świętym okazuje nam miłosierdzie teraz i na wieki. Amen”.

Posted in Warto wiedzieć | Otagowane: , | 44 Komentarze »

„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” cz.1

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 marca 2015

W poprzedni  piątek ukazał się na blogu (w tłumaczeniu Bożeny) ważny wpis zatytułowany

Luz De Maria doświadczyła już Ostrzeżenia.

W treści tego Głównego Wpisu jest mowa o trudnym do wyobrażenia sobie doświadczeniu opuszczenia przez Boga:

 …Bóg mnie opuścił, byłam „W CAŁKOWITYM BRAKU BOGA”. … Jest to moje osobiste doświadczenie OSTRZEŻENIA, samo zapisywanie tego to cierpienie z Jezusem. Powiedział mi On, że „TO WŁAŚNIE TAK BĘDĄ CZUĆ SIĘ DUSZE PODCZAS OSTRZEŻENIA, A JEST TO JEDYNIE KROPLĄ TEGO CO ON SAM PRZEŻYŁ W GETSEMANI ZA NASZE GRZECHY”.

Dziś również w piątek wpis o opuszczeniu przez Boga swego syna Jezusa. Artykuł który nadesłał Leszek.

Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (Ps 22,2; Mt 27,46; Mk 15,34)

Te słowa skargi/modlitwy wypowiedział Pan Jezus na Krzyżu, na Golgocie, w godzinie naszego zbawienia. Spróbujmy więc przystąpić do zgłębienia istoty/wyjaśnienia tajemnicy słów tej skargi/wołania Pana.

W czasie swej działalności publicznej Pan Jezus mówił, że – jak to czytamy w Ewangelii wg św. Jana: 16Ja nie jestem sam, bo ze Mną jest Ojciec , który Mnie posłał. … 29 Ten, który Mnie posłał jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”. (8,16.29)15Ojciec Mnie zna, a Ja znam Ojca. … 17 miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję. … 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (10,15.17.30)

23 Jezus powiedział: Nadeszła godzina, kiedy Syn Człowieczy ma być uwielbiony.

27Teraz dusza Moja jest zatrwożona i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny? Nie, bo właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę”(12,23.27)

1 Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca(13,1)

Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; teraz zaś opuszczam świat i wracam do Ojca (16,28)1Ojcze nadeszła godzina… 13 idę do Ciebie” (17,1.13).

32„Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że/gdy się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną”. (J 16,32)

45 Oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. … 56 Stało się to wszystko, żeby wypełniły się Pisma proroków. Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli. (Mt 26,45.56; Mk 14,50)

Gdy Pana Jezusa miano podstępem i wskutek zdrady pojmać w Ogrójcu, rzekł wtedy do tych w ręce, których miał zostać wydany: „wcześniej nie podnieśliście na Mnie rąk, lecz to jest wasza godzina i panowanie mocy ciemności” (Łk 22,53), godzina przewidziana w odwiecznych wyrokach/niepojętych zbawczych planach Opatrzności Bożej (Rz 11,33) dana nieprzyjacielowi Boga, szatanowi i jego sługom do rozporządzenia, by mogło się dokonać to, co Bóg zamierzył (Ps 33,11), też i poprzez opuszczenie Jezusa.

Ale, jeśli Pan Jezus zapewniał, że Jego miłujący Ojciec jest z Nim i nie pozostawi Go samego, nie opuści Go, to skąd zatem te, słowa Jego skargi z Krzyża skierowane do Boga Ojca?

Skoro Pan Jezus we wszystkim czynił to, co się Bogu Ojcu podobało – w przeciwieństwie do narodu wybranego, Izraela, nazwanego też Wybrańcem Bozym (Ps Iz 45,4) – i mimo, iż mówił, że nie jest sam, bo z Nim jest Ojciec, to jednak na Krzyżu Ojciec Go opuścił, zaznał doświadczenia opuszczenia przez swego Ojca, czyli zaznał na sobie mocy słusznego gniewu sprawiedliwego Boga. Czy zatem nie zachodzi tu jakaś sprzeczność? A jeśli nie zachodzi, bo nie zachodzi, to pozostaje pytanie:

„Dlaczego, z jakiego to powodu Ojciec opuścił swego Syna?”; dodać należy, że Syn z tego powodu nie miał pretensji do swego Ojca, nie czynił Mu wyrzutów.

Opuszczenie przez Ojca na Krzyżu było wpisane w dobrowolnie, z miłości do i za nas grzeszników wypowiedziane fiat Syna na wolę Ojca, w Ogrójcu, co było równoznaczne ze zgodzeniem się na wypicia podanego Mu kielicha (Ha 2,16b), aż do samego jego dna, aż do wysączenia jego mętów, osadów (zob. Ps 75,9! Jr 25,15.28; Ez 23,32-34!; Ap 14,10).

Żeby móc właściwie zrozumieć związek opuszczenia Syna przez Ojca na Krzyżu z zawartością kielicha na jego samym dnie, którą zgodził się wypić i wypił nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus, i co ona faktycznie oznaczała, to jest do jakiego krańcowego wymiaru naszego zbawienia miała odniesienie, trzeba wyjaśnić sobie istotę kielicha.

W św. Ewangelii czytamy, że synowie Zebedeusza, Jakub i Jan zwrócili się do Pana Jezusa z taką oto prośbą/żądaniem: Nauczycielu, spraw, żeby w Twojej chwale jeden z nas siedział po Twej prawicy, a drugi po Twej lewicy. Jezus im wtedy odrzekł:

Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić/pić będę?”.

Odpowiedzieli Mu: „Możemy″. Lecz Jezus rzekł do nich: „Kielich, który Ja mam pić/wypić, pić będziecie…” (Mk 10,35-39).

Wielki egzegeta i teolog z Aleksandrii Orygenes (185-254) w swoim komentarzu do Ewangelii wg św. Mateusza pisał: „Jeżeli zatem kielichem zbawienia jest kielich męczeństwa, trzeba, byśmy dla naszego zbawienia spełnili ten kielich do dna i, ponieważ jest to kielich zbawienia nic z niego nie uronili (Ps 116,13). Wypija kielich do dna ten, kto przyjmuje dla złożenia świadectwa wszelkie cierpienie, jakie mu będzie zadane. Wylewa zaś otrzymany kielich ten, kto będąc wezwany do męczeństwa, zapiera się wiary, by nie doznać cierpienia.

W Ogrodzie Oliwnym Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, powiedział do Piotra: „Czyż nie mam pić/wypić kielicha, który Mi podał Ojciec” (J 18,4.11).

Choć Jakub i Jan, wówczas nie pojmowali, jaki będzie ogrom goryczy kielicha Pana Jezusa, Męża wszelkich boleści i udręk, proroczo zapowiedzianych w czwartej pieśni Sługi Jahwe (Iz 52,13-53,12), to jednak Zbawiciel przepowiada im, że będą pili z Jego kielicha.

Będą pili z Jego kielicha (tak, jak te słowa Jezusa są właściwie przetłumaczone na str. 155 w Piśmie Świętym Nowego Testamentu, w przekładzie z Wulgaty na język polski ks. Eugeniusza Dąbrowskiego, dra nauk biblijnych; wg trzynastego, poprawionego wydania przez Księgarnię św. Wojciecha, Poznań 1966), a nie – jak tj. w licznych tłumaczeniach – Jego kielich. Albowiem nie było i nie jest możliwym, aby jakikolwiek człowiek mógł wypić cały kielich, podany Panu Jezusowi do wypicia przez Ojca.

Tak, zresztą o tym mówi Sam Zbawiciel W „Poemacie Boga-Człowieka: M. Valtorty:

W tłumaczeniach czyta się ‘Mój kielich’. Ja powiedziałem; ‘z Mojego kielicha’, a ‘nie Mój kielich’. Żaden człowiek nie mógłby pić Mojego kielicha. Ja sam, Odkupiciel, musiałem wypić cały Mój kielich. Moim uczniom, Moim naśladowcom i miłującym Mnie, z pewnością wolno pić z tego kielicha, z którego Ja piłem, jedną kroplę, jeden łyk lub kilka łyków, jakie szczególne umiłowanie Boże pozwala im wypić. Ale nigdy nikt nie będzie pił całego kielicha tak, jak Ja go piłem. Słusznie jest zatem powiedzieć: «z Mojego kielicha» a nie «Mój kielich»”. (z księgi V/38, str. 376).

Zaś w księdze 3-iej (3/166, str.261) „Poematu…” Maria Valtorta czyni takie, oto spostrzeżenie (http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-03-166.html):

„13 października 1955. Wczoraj wieczorem o godz. 23, gdy usiłowałam zasnąć i wypocząć, a wszyscy spali, ukazał mi się Jezus: Jest w białej, wełnianej szacie, jak zawsze gdy ukazuje się mnie samej. W prawej ręce trzyma kielich metalowy, długi i raczej wąski. Zbliża się do mnie z prawej strony łóżka. Uśmiecha się, ale jest smutny. Kładzie mi lewą rękę na lewym ramieniu i przyciąga do Siebie. Prawą natomiast przykłada mi kielich do warg mówiąc: «Pij».

Kielich jest pełen płynu, który wygląda jak czysta woda. Widzę go przez chwilę, kiedy Jezus mi go podaje nakłaniając mnie do picia. Piję. Co za gorycz!To jest woda goryczy tak odrażającej, jakiej żadne lekarstwo nie posiada. Piecze gardło, żołądek i budzi obrzydzenie. Wywołuje łzy w oczach, pali stale jak żrący kwas. Jezus daje mi wypić tylko jeden łyk…

A potem odsuwa kielich i wyjaśnia: «To jest kielich, który Ja piłem w Getsemani. Ale Ja wypiłem go cały, aż do dna. A gorycz na dnie jest jeszcze większa. To jest kielich, który ludzie napełniają codziennie grzechami, a potem wznoszą go aż do Nieba, abym wciąż pił z niego. Ale Ja mogę już pić tylko nieskończoną Miłość. Dlatego więc ofiarowuję go szczodrym umiłowanym. Dziękuję za ten jeden łyk! Teraz idę do innych drogich Mi dusz. Błogosławię cię w Imię Ojca, w Moje Imię i w Imię wiecznej Miłości». I odchodzi. Usta i żołądek pali mi jad, lecz duszę mam pełną pokoju”.

W Ogrodzie Oliwnym Pan Jezus trzykrotnie prosił swego Ojca o oddalenie od Siebie kielicha w słowach modlitwy:

Ojcze Mój! Jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Lecz niech się stanie nie tak, jak Ja chcę, ale tak, jak Ty. … Ojcze Mój, jeżeli ten kielich nie może Mnie ominąć i Ja muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!” (Mt 26,39.42.44) … „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe: zabierz/oddal ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie!” (Mk 14,36) … „Ojcze, jeżeli chcesz, zabierz/oddal ten kielich ode Mnie! Lecz nie Moja wola, a Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42).

O tym, co rozumiał Zbawiciel przez ten kielich, o którego oddalenie prosił swego Ojca, tak czytamy dalej w książce Marii z Agredy «Mistyczne Miasto Boże»:

Boski Zbawiciel miał na myśli tych złych ludzi, którzy przez swoje grzechy mieli udaremnić (uczynić wobec siebie daremną, bezskuteczną) Jego gorzką mękę i śmierć. Miał na myśli tych, którzy dlatego mieli iść na potępienie, że nie chcieli skorzystać z Jego miłości. Śmierć poniesiona za przyjaciół i wybrańców była Zbawicielowi miła; gorzkie i bolesne uczucia wywoływała w Nim myśl, że miał umrzeć za tych, co pójdą na potępienie, albowiem wobec tych śmierć Jego nie miała odnieść ostatecznego celu.

To bolesne i gorzkie uczucie Jezus nazwał kielichem i prosił swego Ojca, aby ten gorzki kielich umierania za (przyszłych) potępieńców był mu odjęty. A ponieważ śmierć Jego była nieunikniona, więc chociażby – o ile to możliwe – ani jeden człowiek nie poszedł na potępienie, gdyż Odkupienie, którego dokona, wystarczy aż nadto dla wszystkich; o ile mogłoby to zależeć od Niego, przekazuje swoje dzieło Odkupienia wszystkim ludziom bez wyjątku, aby wszyscy mogli z niego korzystać. Jeżeli Jego ostatnie życzenie nie może być spełnione, to poddaje Swą wolę woli Ojca Niebieskiego”. (z rozdz.37 Jezus na Górze Oliwnej, str. 230/231; Wydawnictwo Michalineum, Kraków/Warszawa 1985).

«Nie zastanawiacie się nad tym, jak bardzo Serce Syna Maryi było wrażliwe na uczucia. Sądzicie, że Moja udręka była tylko fizyczna. Najwyżej myślicie jeszcze o duchowej męce opuszczenia na końcu przez Ojca. Nie, dzieci. Doświadczyłem także wszystkich bolesnych ludzkich uczuć. … Cierpiałem myśląc, że mimo nieskończonej wartości Mojej Ofiary, Ofiary Boga, zbyt mało zostanie zbawionych (w porównaniu z liczbą tych, którzy zostaną potępieni, wybiorą wieczne potępienie – dop. mój; por. Mt 7,14). Miałem wtedy obecnych przed Sobą wszystkich – mówię wam – wszystkich, którzy przez wieki istnienia ziemi będą woleli śmierć niż życie wieczne, czyniąc próżną Moją Ofiarę. I z tą świadomością poszedłem na spotkanie śmierci»mówił Zbawiciel w dyktandzie (z 14.02.1944r.) do Marii Valtorty ukazując ogrom i rodzaj swych wielkich cierpień w Poemacie Boga-Człowieka, w księdze VI zatyt. ‘Męka Jezusa Chrystusa’; VI/3, str. 15-16).

W następnym zaś dyktandzie (z 15.02.1944r.) powiedział:

Byłem i jestem Synem Boga Najwyższego, ale byłem też Synem Człowieczym. … Nie było większego ani pełniejszego cierpienia niż Moje. Byłem jedno z Ojcem. Ukochał Mnie od wieków miłością, jaką tylko Bóg potrafi kochać. Upodobał Mnie sobie i znalazł we Mnie Swą Boską radość. I Ja kochałem Go, jak tylko Bóg może kochać, i znalazłem w zjednoczeniu z Nim Moją Boską radość Ale przed zbliżającą się męką czułem z godziny na godzinę, że wzrasta surowość Ojca wobec Mnie, Wynagradzającemu za grzechy – jak woda, która piętrzy się i napiera na wydmę. … Im bardziej zbliżała się godzina zadośćuczynienia, tym mocniej czułem Moje oddalenie od Ojca. …

W czwartkowy wieczór tylko Ja wiedziałem, jak potrzebowałem Ojca! Duchowo już konałem z powodu wysiłku, bo musiałem pokonać dwie formy największego bólu dla człowieka: pożegnanie z ukochaną Matką i bliskość niewiernego przyjaciela.Gdy Ojciec odchodził do Niebios, przyszedł szatan. Zbliżył się już na początku Mojej misji, aby spróbować Mnie od niej odciągnąć (Łk 4,1nn). Teraz powracał (Łk 4,13).

To była jego godzina (Łk 22,53b). … Przedstawił Mi opuszczenie przez Boga: Ojciec już Mnie nie kocha. Byłem obarczony grzechami świata (por. Mt 8,17 i 1J 2,2). Budziłem w Nim odrazę. Był nieobecny, pozostawił Mnie samego. Wystawił Mnie na pośmiewisko dzikiego tłumu (zob. Ps 22,7 i 69,12; Łk 23,11) i nie udzielił Mi nawet Swej Boskiej pociechy. Byłem sam, sam, sam! W owej chwili tylko szatan był przy Chrystusie. Bóg i ludzie byli nieobecni, bo nie kochali Mnie. Nienawidzili lub byli obojętni. Modliłem się, by Moją modlitwą zagłuszyć słowa szatana. Ale modlitwa Moja jakby nie wznosiła się już ku Bogu (zob. Ps 102,1-3).

Spadała na Mnie jak głazy kamieniowania i przygniatała Mnie swoim ciężarem. Modlitwa, która dla Mnie była zawsze pieszczotą okazywaną Ojcu, była teraz martwa, ciężka, wznoszona

bezużytecznie w stronę zamkniętych Niebios. Poczułem wtedy gorycz pozostałości kielicha (Ps 75,9). Smak rozpaczy. Tego pragnął szatan. Doprowadzić Mnie do rozpaczy, by uczynić ze Mnie swego niewolnika. Zwyciężyłem rozpacz i pokonałemMoimi siłami, bo chciałem ją pokonać. Samym wysiłkiem Człowieka, gdyż byłem wtedy jakby tylko człowiekiem – człowiekiem, któremu Bóg już nie pomaga. Kiedy Bóg pomaga, łatwo jest unieść świat i trzymać go jak dziecięcą zabawkę. Ale gdy Bóg nie pomaga, nawet ciężar kwiatu wywołuje zmęczenie. Zwyciężyłem rozpacz i jej sprawcę szatana, by służyć Bogu i wam, by dać wam Życie… (z Księgi VI/4, str.17.18-20.21/22)

Było powiedziane w Ewangelii, a o czym już Pan Jezus powyżej mówił, że z dopuszczenia Bożego „szatan/kusiciel odstąpił od Jezusa na pustyni aż do oznaczonego czasu(wedle Łk 4,13). Powrócił później, na początku męki Pana w Getsemani. Przyjrzyjmy się temu wydarzeniu z drugiej strony, tzn. jak to wyglądało z opisu szatana, w czasie egzorcyzmów nad pewną opętaną w latach siedemdziesiątych XX wieku. Egzorcyści (kilku kapłanów) otrzymali z Góry nakaz, polecenie spisywania wypowiedzi demonów, które zostały zawarte w książce O. Bonawentury Meyera, zatyt. „Ostrzeżenie z Zaświatów”:

  • Z wypowiedzi demona z chóru Tronów (Kol 1,16), Akabora:

Współdziałanie, współodkupienie z męką, życiem, z Odkupieniem musi trwać dalej, trwać aż do skończenia świata (por. Kol 1,24). Trzeba cierpieć jeden za drugiego i ofiarować cierpienie w Imię Krzyża Chrystusowego i Męki Chrystusowej, w zjednoczeniu z tymi cierpieniami… swoje cierpienie łączyć z tymi strasznymi cierpieniami Chrystusa na krzyżu, z cierpieniami na Górze Oliwnej. Były one straszniejsze aniżeli ludzie myślą. Chrystus cierpiał w Ogrodzie Oliwnym nie tylko jak wy może myślicie. Był On zmiażdżony Bożą Sprawiedliwością, jak by On sam był największym grzesznikiem i musiał sam iść do piekła. Musiał On cierpieć za was ludzi, ponieważ inaczej nie zostalibyście odkupieni. Musiał przeżyć najstraszniejsze cierpienia i myślał nawet (jak człowiek), że pójdzie do piekła! Cierpienia Jego były tak wielkie, że poczuł się całkowicie zgubiony i opuszczony przez Ojca. Został On tak zmiażdżony jakby był także największym grzesznikiem… (14.08.1975r., str. 41/42)

  • Z wypowiedzi demona, drugiego w hierarchii z chóru Archaniołów, Belzebuba:

E.(egzorcysta): Belzebubie mów coś o tajemniczych cierpieniach Chrystusa w Wielki Czwartek, jak to widziałeś! W Imię…!

My demoni, nie przyglądaliśmy się im zanadto! Nie chcieliśmy wcale tego widzieć. Unosiliśmy się tam (w powietrzu) dookoła jak strzały i raniliśmy się przy tym ze złości i wściekłości, i furii (krzyczy). My demoni strasznie Go prześladowaliśmy, my demoni w Ogrodzie Oliwnym. Widział On nas przychodzących w całej grozie. Przychodziliśmy w postaci grzechów, które ludzie później (w przyszłości) popełnią… Pokazywaliśmy Mu te okropności, aby Go zniechęcić i odebrać odwagę do tej męki.

Widział On straszną okropność tych grzechów, która wywołała krwawy pot. Myślał On:

Czy na co się zda Jego męka, kiedy i tak ludzie żyć nadal będą w tak okropnych ciemnościach i tak strasznie grzeszyć – odczuwał on to jako człowiek – naturalnie był On także Bogiem, ale wtedy odczuwał to i przeżywał w Swoim Człowieczeństwie

W rzeczywistości jednak kielich ten oznaczał przyjęcie męki. Wypiciem tego kielicha potwierdził On, że przyjmuje (zgadza się na) mękę i wypije go do dna (wzdycha). Przez to będziecie mogli wy przeklęte brudne nicponie osiągnąć kiedyś Niebo, które jest dla nas nieodwołalnie zamknięte (wścieka się)… (30.03.1976r., str. 113/114).

Podobnie opisuje (16.03.1945r.) M. Valtorta scenę pobytu Pana Jezusa w Getsemani, gdzie tak czytamy:

… Potem zaczyna jęczeć i szlochać głośno, niemal leży na ziemi, tak się słania. Wzywa Ojca z coraz większym niepokojem…

«O – mówi – zbyt gorzki jest ten kielich! Nie mogę! Nie mogę! Jest ponad Moje siły. Wszystko mogłem, lecz nie to… Oddal go, Ojcze, od Twego Syna! Litości dla Mnie! Cóż uczyniłem, aby na niego zasłużyć?» Potem opanowuje się i mówi: «Jednakże, Mój Ojcze, nie słuchaj Mojego głosu, jeśli prosi Cię o to, co sprzeczne jest z Twoją wolą. Nie pamiętaj, że jestem Twoim Synem, lecz tylko Twym sługą. Niech stanie się nie Moja wola, lecz Twoja».

Trwa tak przez chwilę, potem wydaje stłumiony okrzyk i podnosi zmienioną twarz. To trwa jeden moment, a potem upada na ziemię, z twarzą całkiem przy ziemi i tak pozostaje. To strzęp człowieka, na którym ciąży cały grzech świata (por. 1J 2,2), na którego wali się cała sprawiedliwość Ojca, na którego zstępują ciemności, proch, żółć, ta przerażająca, przerażająca rzecz, jaka jest opuszczenie przez Boga, podczas gdy szatan zadaje mękę (por. Ps

88,5-8) To dławienie się duszy, to bycie pogrzebanym żywcem w tym więzieniu, jakim jest świat, kiedy nie można już odczuć, że pomiędzy nami i Bogiem jest więź…

To jakby związanie łańcuchem, zakneblowanie, ukamienowanie własnymi modlitwami, które spadają na nas, najeżone kolcami i pełne ognia… To uderzanie w zamknięte Niebo, do którego nie dochodzi głos ani spojrzenie naszego niepokoju… To być osieroconym przez Boga, to szaleństwo, agonia, wątpliwość, że aż do dziś byliśmy oszukiwani… To przekonanie, że jesteśmy odrzuceni przez Boga, potępieni…To piekło!(z Księgi VI/38, str. 229 i 233-235).

Posted in Warto wiedzieć | Otagowane: , | 9 Komentarzy »

Najniebezpieczniejsza sytuacja geopolityczna od czasów II wojny światowej.

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 marca 2015

Lord Rothschild ostrzega inwestorów o „najniebezpieczniejszej sytuacji geopolitycznej od czasów II wojny światowej”.

Lord Jacob Rothschild ostrzegł inwestorów, że świat pogrążony jest w najniebezpieczniejszej sytuacji geopolitycznej od czasów II wojny światowej.78-letni przewodniczący RIT Capital Partners, trustu zarządzającego 2,3 miliardami funtów, w sprawozdaniu rocznym przestrzegł członków, że obecnie celem firmy będzie ochrona kapitału akcjonariuszy, a nie krótkoterminowe zyski.Rothschild napisał, że „sytuacja geopolityczna z jaką mamy do czynienia jest tak groźna jak za czasów II wojny światowej” i stworzyła „trudną sytuację gospodarczą” w której inwestorzy powinni być ostrożni.Rothschild, którego partnerami biznesowymi są Warren Buffett i Henry Kissinger, zrzucił winę na „chaos i ekstremizm na Bliskim Wschodzie, rosyjską agresję i ekspansję oraz osłabioną Europę zagrożoną przerażającym bezrobociem, w dużej mierze spowodowanym przez brak reform strukturalnych w wielu krajach,…

Źródło: alternews.pl

———————–

Skarbówka będzie kontrolować w domach

 

Ministerstwo Finansów chce aby urzędnicy skarbówki mogli kontrolować podatników w domach, posesjach, mieszkania i garażach. Ma to być tzw. możliwość „przeprowadzenia oględzin w ramach czynności sprawdzających dotyczących przedmiotu opodatkowania”.

Takie są zasady zmian wprowadzone do projektu nowej ordynacji podatkowej. W projekcie zapisano także, że za odmowę oględzin grozić będzie kara finansowa. Dodatkowo sejm zaostrzył wymogi dotyczące skargi na interpelacje podatkowe. W praktyce oznaczać to będzie, że w przypadku błędu karbówki żaden obywatel nie będzie samodzielnie w stanie wykazać takiej omyłki fiskusa. W przypadku sporu z urzędem obywatel będzie bezbronny wobec fiskusa.

Nowy projekt ustawy ma błogosławieństwo Bronisława Komorowskiego.

http://wgospodarce.pl/informacje/19018-skarbowka-wejdzie-do-domow-obywateli-czy-japonskie-wpadki-komorowskiego-mialy-przykryc-nadanie-fiskusowi-nowych-uprawnien

Posted in Alert, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , | 8 Komentarzy »

Debka informuje – Putin zmarł?

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 marca 2015

Niepotwierdzone plotki internetowe że  Władimir Putin jest już martwy, pisze o tym portal Izraelski Debka zawsze dobrze poinformowany.

http://www.debka.com/newsupdatepopup/10758/

 

Posted in Polityka | Otagowane: | 41 Komentarzy »

„Polsce potrzebni są ludzie sumienia, tacy jak Lech Kaczyński”

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 marca 2015

Msza w intencji ofiar Smoleńska

"Polsce potrzebni są ludzie sumienia, tacy jak Lech Kaczyński". Msza w intencji ofiar Smoleńska - niezalezna.pl

Setki ludzi zgromadziły się w warszawskiej archikatedrze na mszy św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. – Mijające lata uświadomiły nam, jak bardzo zasadny był niepokój Ojca Świętego o to, czy na czele państwa będą naprawdę ludzie sumienia – mówił w homilii ks. prałat Antoni Dębkowski.

Kazanie podczas mszy św., odprawianej przez proboszcza archikatedry ks. Bogdana Bartołda, wygłosił ks. Antoni Dębkowski, w latach 1983-2007 dziekan dekanatu bielańskiego, a następnie żoliborskiego. Opowiedział on ciekawą historię:

Przed laty z urzędowego obowiązku odwiedzałem parafie żoliborskie. Jest tam Parafia Dzieciątka Jezus, w której – żeby wejść do kancelarii – trzeba przejść przez kościół. Kilkakrotnie przechodząc poprzez pusty kościół, widziałem modlącego się w skupieniu człowieka. Sam jeden, przed tabernakulum, rozmawiał z Bogiem i z własnym sumieniem. Tym człowiekiem był Pan Lech Kaczyński, późniejszy prezydent RP.

Ks. prałat Dębkowski dodał: Wtedy mi się przypomniało wołanie i modlitwa Jana Pawła II o ludzi sumienia dla naszej Ojczyzny. Mijające lata uświadomiły nam, jak bardzo zasadna była to modlitwa i jak bardzo zasadny ten niepokój Ojca Świętego o to, czy na czele państwa będą naprawdę ludzie sumienia. Myślę, że Polacy niestety zapomnieli to nauczanie Ojca Świętego Jana Pawła II. A dobrze by było, gdyby sobie przypomnieli, czego pragnął dla swojej Ojczyzny i co prosił św. Jan Paweł II. Prosił o ludzi sumienia. 

W swojej homilii ks. Dębkowski nawiązał także do katastrofy smoleńskiej: Jedni nazwą to nieszczęściem, inni zbrodnią – i mają ku temu powody. Stało się coś złego, stała się tragedia. Ale i Jan Paweł II, i jego następca Benedykt XVI nauczali, że z każdego zła Pan Bóg jest w stanie wyprowadzić dobro. Pan Bóg i tylko Pan Bóg. Trzeba nam w to wierzyć. I trzeba nam się o to wytrwale modlić.

Źródło: niezalezna.pl
Czytelnicy bloga zaś wolą kandydatów którzy się chwalą różańcem, kandydatów którzy opowiadają jacy to oni wierzący, tych zaś co w cichości serca starają się z Jezusem prowadzić kraj są wyśmiewani. Nasz naród sam się domaga złego Prezydenta, bo nie docenia tego co jet dobre i potrafi się plecami od dobra odwracać chodząc do Kościoła.
Andrzej Duda na konwencji wyborczej:

Polacy oczekują, że dzieło Lecha Kaczyńskiego zostanie podjęte na nowo, że Polska znów będzie krajem sprawiedliwości, uczciwości i równych szans – mówił Andrzej Duda, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta, na sobotniej konwencji w Warszawie.

– 10 lat temu w Warszawie, w Sali Kongresowej na środku sceny stał prof. Lech Kaczyński i ogłosił, że będzie ubiegał się o urząd prezydenta – przypomniał Duda. Jak podkreślił, Lech Kaczyński „szedł po prezydenturę mając wizję państwa sprawiedliwego dla wszystkich, państwa, które równo traktuje swoich obywateli. Chciał dla Polaków Polski silnej, która będzie umiała obronić najsłabszych i nie będzie musiała bać się silnych – dodał.

Jak zaznaczył Duda, Lech Kaczyński „chciał, by w życiu publicznym, które wszystkich nas dotyczy, w życiu codziennym zwyciężała w naszym kraju uczciwość, a nie cynizm i draństwo”. – Okazało się, że to była nie tylko jego idea. Okazało się, że tego samego pragnęło wielu Polaków i dlatego – wbrew sondażom – prof. Lech Kaczyński zwyciężył wtedy i zaczął zmieniać Polskę – mówił kandydat PiS.

Jego misja nie została zakończona. Nie dokończył swojego dzieła, a dziś – wierzę w to z całego serca – Polacy oczekują, że tamto dzieło zostanie podjęte na nowo” – powiedział Duda. „Że Polska znów będzie się zmieniać w Polskę sprawiedliwości, uczciwości i równych szans, która dostrzega każdego swojego obywatela – dodał.

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , | 89 Komentarzy »

Orędzie dla Marii od Bożego przygotowania Serc

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 marca 2015

Orędzie nr. 859 otrzymane 1 Marzec 2015

” To jest ich wolna Wola, która blokuje Drogę do Mnie”

Moje Dziecko. Moje kochane Dziecko.Posłuchaj, co Ja, twoja kochająca Matka w Niebie chcę powiedzieć dzisiaj Ziemskim Dzieciom:
Przygotujcie się, gdyż mało Czasu wam pozostało, i jeżeli ktoś chce się uratować, MUSI powrócić do Mojego Syna, gdyż inaczej przepadnie i nigdy nie doświadczy Wspaniałości Boga. Nowe Królestwo zostanie dla niego zamknięte, i Owoców Raju nie zasmakuje.
Moje Dzieci. Opowiedzcie się za Jezusem, gdyż On jest Jedyną Drogą! WSZYSTKIE inne Drogi prowadzą do Wiecznego zatracenia.
Więc opowiedzcie się Moje Dzieci, i zróbcie pierwszy Krok. Jedno TAK dla Jezusa wystarczy, wyznać szczerze z Wiarą i Nadzieją, żeby wykonać pierwszy Krok.
Więc nie czekajcie już dłużej, Moje Dzieci, gdyż Czas Przygotowania wkrótce się skończy.
Moje Dzieci. Jezus jest waszą Drogą i jeżeli ktoś nie chce być utracony, to niech biegnie w Jego Ramiona, które On w pełnej Miłości do was wyciąga, żeby każdego z was przygarnąć, kiedy będziecie do Niego biec, was do Niego, wyznając waszego Zbawiciela i wyrzekając się szatana.
Moje Dzieci. Wykorzystajcie Post na wasze Przygotowanie, gdyż już wkrótce się skończy, i kiedy przyjdzie Jezus was zabrać ze sobą, musicie być Czyści i przygotowani, żeby nie zostać straconym dla Jego Przeciwnika, który krąży ze swoimi demonami i czeka tylko na to, aby was jednym pchnięciem wrzucić do niemiłosiernego Piekła. Amen.
Opowiedzcie się , Moje Dzieci, skoro jest jeszcze na to Czas, ale jeżeli ten Czas Przygotowania nic nie da, wkrótce nie będziecie mieć więcej żadnej innej Okazji.

„Przyjdźcie , Moje Dzieci, przyjdźcie, Mój Syn na was czeka. Noście ze sobą MOJĄ ŚWIĘTĄ PIECZĘĆ  (Pieczęć Boga Żywego), gdyż to was wyróżnia od Niewierzących. Noście przy sobie Moją Świętą Pieczęć, ponieważ zapewni wam Ochronę. Odróżni was od tych, którzy nie wierzą, którzy są niewierni i zaparli się Mojego Syna, i zapewni wam ochronę, tak jak wtedy chroniłem Mój Naród w Egipcie przez Znak Krwi.
Moje Dzieci. Idźcie za Moim Słowem, które ofiarowałem wam w tych i innych Orędziach przez Marie ( Bożą Matkę), gdyż to jest Mój Prezent dla was, żebyście nie przepadli i spędzili Życie Wieczne z Jezusem i przy Moim Boku.
Uwierzcie Moje Dzieci, i wytrzymajcie. Wkrótce wszystko się dopełni i Nowe Królestwo zostanie wam ofiarowane.
Odwagi! Zawsze będę przy was, ponieważ kocham was Moje Dzieci,  i wywyższę was, lecz musicie być wierne Jezusowi.
Kocham was. Odwagi.
Wasz kochający Ojciec w Niebie.
Stwórca wszystkich Dzieci Bożych i Stwórca wszystkich Bytów. Bóg Wszechmogący, TEN KTÓRY JEST.

Wkrótce zatrzymam Zło. Moja Ręka opadnie na Ziemie, i BIADA temu, kto nie trzyma się Mojego Syna.
Kocham was, wierne Dzieci Mojego Syna. Wytrzymajcie i Módlcie się.
Módlcie się o nawrócenie waszych Braci i Sióstr, gdyż Ja tez ich kocham z Głębokiego Serca i życzę, żeby zostali uratowani. To jest ich wolna Wola,która blokuje Drogę do Mnie. Amen.”

Moje Dziecko. Ojciec bardzo Cierpi. Proszę Dzieci, żebyście się dalej Modliły, gdyż Koniec jest blisko i wiele Modlitw jeszcze potrzeba, Amen.
W Miłości Twoja/wasza Matka w Niebie.
Matka wszystkich Bożych Dzieci i Matka Zbawienia. Amen.
„Wytrzymajcie”

Tłumaczyła: Magda

Posted in Orędzia Marii "od przygotowania serc" | Otagowane: , | 57 Komentarzy »

Relacje i sprawozdania z seminariów z Josephem Gabrielem

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 marca 2015

KSIĘGA PRAWDY
MARIA OD BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Relacje i sprawozdania z seminariów z Josephem Gabrielem
Warszawa, 14 lutego 2015 roku
Wrocław, 15 lutego 2015 roku
Opracowanie: redakcja strony ArmiaJezusaChrystusa.pl

.
Relacje powstały na podstawie zapisywanych podczas seminarium
odręcznych notatek (z dokonywanego na bieżąco polskiego tłumaczenia),
które zostały po czasie przepisane na komputer.

WARSZAWA
Sprawozdanie uczestniczki
Czas i miejsce
Seminarium miało miejsce 14 lutego 2015 roku, w Warszawie. Sala konferencyjna, z przodu stół przykryty zielonym suknem – na nim krzyż Trójcy Świętej; z prawej strony stołu okrągły postument – a na nim klasyczny krzyż z pasyjką; z lewej strony stołu ekran – na nim obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.
Prolog do seminarium stanowiła wspólna modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia i modlitwa do św. Michała Archanioła.
Rozpoczęcie seminarium: kilka spraw organizacyjnych, informacje co do tłumaczenia, problemy z mikrofonami. Joseph montuje swój miniaturowy mikrofonik, sytuacja opanowana.
Jeszcze żartuje sobie, że byłoby dziwne, gdyby nic nam nie przeszkadzało – w tę Misję wpisane są trudności, i już poważniej dodaje: a także krzyż.
Cały ten początek seminarium oraz prostota i kultura bycia Josepha i tłumacza wytworzyły, w moim odczuciu, taką ciepłą, serdeczną i bezpośrednią atmosferę na sali. Joseph i tłumacz cały czas mówili do nas w pozycji stojącej, a dokładniej – w chodzącej.
Treść wykładu
Joseph rozpoczął od stwierdzenia, że żyjemy w czasach ostatecznych. Demony z piekła zostały uwolnione i w wielkiej liczbie opadły na Ziemię. Dlaczego więc Bóg nie miałby przemówić w tych czasach do ludzi, gdy tak wielu z nich jest porywanych przez demony.
Ta Misja to Boża próba obudzenia ludzi. Ludzkość śpi, zapadła w sen przeciętności,
obojętności, letniości, złych zobowiązań oraz samozadowolenia (robię wystarczająco dużo – czasem chodzę na Mszę Św., trochę się modlę…).
W ogrodzie Getsemani Jezus był tylko z trzema, wybranymi z jedenastu. Mówił do nich:
„czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. Oni zasnęli, obudził ich, znów powiedział:
„módlcie się”, oni znów zasnęli. Nie modlili się, nie byli przygotowani przez modlitwę na czas próby – uciekli, Piotr się zaparł. Judasz zdradził.
Z mocą Joseph podkreślał: bez modlitwy jesteśmy niczym. Jezus upadł na twarz i się modlił.
Błagał Boga. Nie śpijmy! Nie ma miejsca na obojętność, na brak zaangażowania! Bez przygotowania przez modlitwę będziemy łatwo zabrani do piekła.
A Bóg chce, żebyśmy byli razem z Nim w Nowym Niebie i Nowej Ziemi, byśmy mieli z Nim głęboką relację. Bóg chce, żebyśmy byli żołnierzami Jego Armii – to jest, żebyśmy byli z Nim w szczególnej relacji; żebyśmy szukali Boga „z całego serca swego, z całej duszy swojej, ze wszystkich sił swoich” . A jak mamy Go szukać, gdy zajmują nas: telewizja, troski o pieniądze, o zdrowie, o dzieci… Żebyśmy poznawali Boga (Pismo Święte, Księga Prawdy); żebyśmy poznawali sposób działania szatana; żebyśmy rozeznawali w sercu, co pochodzi od Boga, a co nie.

Szatan działa w sposób bardzo wyrafinowany, subtelny i powolny. Jego zadaniem jest uśpienie nas i czuwanie, byśmy cały czas spali. Ukrywa się za cnotą. Nigdy nas nie zaszokuje. Stosuje tzw. metodę stopniowalności: do prawdy stopniowo dołącza kłamstwo – najpierw 10%, później kolejne 10% i następne 10%, aż w 100% społeczeństwo uśnie. Działanie szatana na człowieka można też porównać do gotowania homara. Gdy wrzuci się go do wrzącej wody, to w odruchu obronnym
homar wydziela z siebie substancję trującą, która przenika do mięsa, i homar nie nadaje się już do spożycia. Dlatego wrzuca się go do zimnej wody, stopniowo, powoli się ją podgrzewa, on się do niej przyzwyczaja i ani się spostrzeże, jak jest ugotowany.
Co się stało z sumieniem, że jest ono sparaliżowane i ogłupiałe? Przez to nasza wola się osłabia, zasypiamy, nasze serca są niewierne, rozwijamy sztuczną osobowość, tracimy wewnętrzne zmysły i zaufanie.
Jezus zwyciężył świat, zabiera nas do Domu, ale najpierw musi nas obudzić (przykład ze zbliżającym się do ognia dzieckiem, za którym ojciec woła: „stop! stop!”).
Pan Bóg chce nas uformować w taki sposób, żebyśmy widzieli odstępstwo – tj. brak wiary, ukryty błąd – ale żebyśmy nie potępiali świata. Tak wielu śpi. A odstępstwo już jest na świecie i w Kościele. To odstępstwo może być bardzo powolne i subtelne, podobnie jak rak – zaczyna się po cichu – czy zobaczymy symptomy zanim nas zabije?
Teraz jest czas wielkiego oszustwa – ludzkość nie jest w stanie odróżnić dobra od zła. Grzech przestał być grzechem, przykazania nie są ważne, homoseksualizm jest dozwolony, pozbywamy się małżeństw chrześcijańskich, decydujemy o tym, kiedy umrzemy.
W tym miejscu Joseph zadał pytanie: czy ktoś jeszcze zna Dziesięć Przykazań? Odpowiedź z sali chórem: my! I tłumacz z uśmiechem wyjaśnia: tu jest Polska. Joseph odpowiada: w Irlandii jest wielu Polaków, widzimy ich w kościołach, poznajemy ich po tym, że klękają.
Wkrótce Kościół powie nam, że grzech jest dla człowieka naturalny, a Jezus umarł za nasze grzechy i nie powinniśmy się nim przejmować; będzie nowa definicja grzechu, nie będzie winy, Chrystus będzie porzucony, będzie nowa ekumeniczna wiara, będzie nowa „wspaniała” ewangelizacja.
Wysłannicy szatana weszli do Kościoła i głoszą ewangelię „przystosowania”. Dzisiaj głosi się w naszym Kościele ewangelię „przystosowania”. Kiedy kapłan mówił wam o grzechu? Kiedy mówił wam, że macie być cicho w kościele – bo w kościele jest obecny Jezus? Kiedy widzieliście kapłana pełnego miłości do Jezusa i w skupieniu sprawującego Mszę Świętą?
Gdy pozbędziemy się pojęcia grzechu, wtedy odłączymy się od Krzyża Chrystusa. Żołnierz Armii Jezusa musi wybrać krzyż. Żołnierze ćwiczą się, żeby wytrwać w prześladowaniach. Musimy być wierni. Musimy nieść krzyż. Musimy chwalić Jezusa i dziękować Mu – bo jesteśmy na Królewskiej drodze, na Bożej drodze. A diabeł chce nas zabrać na łatwą drogę, bez krzyża.
Proponuje nam „feminizację” miłości w wersji „light” i „soft” – życie bez krzyża.
Po przerwie Joseph bardzo powściągliwie mówił najpierw o Marii od Bożego Miłosierdzia.
O przygotowywaniu Jej do tej Misji – słyszała wezwania do modlitwy: na różańcu, na adoracji.
W lutym 2010 r. miało miejsce pierwsze objawienie się Matki Bożej wobec Marii (w obecności trzech, może czterech innych osób). Trwało około dwudziestu minut, Matka Boża cały czas płakała.
Później jeszcze dziewięć razy Matka Boża ukazywała się Marii, za każdym razem w inny sposób, ale zawsze milcząca. Jednego razu przyszła z Bernadetą Soubirous, innym razem ze św. Patrykiem, a ostatni raz wraz z kilkoma innymi świętymi.
Po jakimś czasie zdarzyło się, że Maria w pokoju u siebie w domu zobaczyła na wizerunku Pana Jezusa poruszające się usta. I usłyszała wezwanie: pisz. Zaczęła pisać. Później zasnęła. Rano myślała, że niekoniecznie była to rzeczywistość, że być może to się działo we śnie. Gdy otworzyła oczy, ze zdziwieniem zobaczyła kartkę zapisaną swoim pismem – było na niej 760 słów. I usłyszała polecenie znalezienia kogoś zaufanego do pomocy.
Zwróciła się kolejno do pięciu księży, żaden jej nie uwierzył. Miała kierownika duchowego, ale ją zdradził. I wtedy Pan Jezus powiedział, że On sam będzie ją prowadził. I tak jest.
Wielki jest Bóg! Na początku Maria była sama, a teraz Orędzia są znane na całym świecie! – mówił Joseph.
A potem mówił o swoim „trafieniu” na Orędzia – znajomy drukarz, spotkany na weselu, powiedział mu, że ma rękopis (tekst niepublikowany), który może go zainteresuje. I tak się zaczęło jego nawrócenie, jego znajomość z Marią, przyjaźń, zaufanie i rozpowszechnianie Orędzi.
Joseph dalej podczas seminarium mówił o Orędziach. Podjął temat fałszywego proroka.
Powiedział, że teraz rządzą: Czerwony Smok – to jest komunizm (niewiara w Boga Ojca w Trójcy Jedynego) i Czarna Bestia – masoneria (bluźnierstwa Bogu i zaprzeczanie Jego przykazaniom).
Świat wielbi różnych bogów: ciało człowieka, zwłaszcza kobiety, wyuzdanie, sport, aborcje – tym się ludzkość zajmuje.
Prorok przygotowuje drogę Chrystusowi. Fałszywy prorok przygotowuje drogę antychrystowi.
Celem fałszywego proroka jest uchylić świętość wszystkich sakramentów. Bo gdy nastąpi ich desakralizacja, wówczas będzie mógł wkroczyć antychryst. W tym miejscu Joseph przywołał Orędzie z 13 lutego 2013 roku. Wszystkie religie utworzą jeden światowy Kościół, o którym będzie mowa na pierwszych stronach gazet. Kapłani będą zmuszani do nowej przysięgi, ale już nie Panu Jezusowi. Odmawiający złożenia tej przysięgi będą nazwani heretykami, a jeśli w dalszym ciągu będą odmawiali, to będą obłożeni ekskomuniką, ale zachowają Pana Jezusa!
Zostaną zmienione krzyże i naczynia liturgiczne, a słowa konsekracji będą puste – nie będzie Boga. Joseph przypomniał proroka Daniela: „ohyda ziejąca pustką”. Zmienią Pismo Święte, tak aby ludzie mogli grzeszyć. Zmienią sakramenty, poczynając od chrztu (już jest on zmieniany na Wyspach, tak aby nie wspominać w jego formule imienia diabła), poprzez bierzmowanie (w Irlandii chcą przesunąć je na późniejszy wiek), spowiedź (już zanika, coraz mniej osób z niej korzysta, już
tak im mówią: nie musicie się indywidualnie spowiadać). Jezus nie będzie obecny w Krwi i Ciele.
Tu Joseph przywołał Orędzie Matki Bożej z 10 maja 2012 r. oraz cuda Eucharystyczne w Lanciano i w Hiroszimie. Mówił też, że coraz mniej księży oddaje cześć Najświętszej Eucharystii, że starają się zminimalizować ofiarniczy charakter Mszy Świętej.
Celem diabła jest zniszczenie Kościoła katolickiego. Plany zniszczenia Kościoła Świętego były przygotowywane od dawna przez światową masonerię. Joseph wymienił kilka środków prowadzących do destrukcji Kościoła: zniesienie postu w piątki, sianie ziarna wątpliwości o Realnej Obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie, powstrzymanie klękania ludzi przed Najświętszym Sakramentem (w tym klękania kapłanów w czasie Mszy Św.), przyjmowanie na dłonie Najświętszego Sakramentu, wprowadzenie szafarzy świeckich i nadużycia z tym związane,
udzielanie Komunii Świętej wiernym zanim kapłan spożyje Ciało i Krew Pańską, usuwanie obrazów, niezachęcanie kobiet do nakrycia głowy (włosy są sexy), eliminowanie słowa „ojciec” w społeczeństwie (skutek taki, że mężczyźni niewieścieją, brak szacunku do ojcostwa i w konsekwencji do Boga Ojca), eliminowanie słowa „diabeł” i głoszenie, że on wcale nie istnieje,
propagowanie seksu (w miejscach publicznych obrazy związane z seksualnością, edukacja seksualna dzieci).
O tych i innych zagrożeniach dla Kościoła mówi Księga Prawdy. Joseph przypomniał też i krótko omówił inne, wcześniejsze objawienia, przestrzegające ludzkość przed niebezpieczeństwem i wzywające do nawrócenia: La Salette, Fatima, Akita – zatwierdzone przez Kościół. Także Garabandal. I pytał: czy wierzymy Maryi? Dlaczego Kościół nie chce słuchać tych orędzi, dlaczego je lekceważy? My musimy posłuchać i uwierzyć Maryi! Odwoływał się do tzw.
niebieskiej książki z objawień ks. Gobbiego.
W czasach Soboru Watykańskiego II dwóch teologów uznało, że Jezus nie jest prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie. Odpowiedzią Nieba było Garabandal. Ale jednocześnie, od czasu tego Soboru, czciciele diabła w szybkim tempie rozpoczęli realizację planów niszczenia Kościoła.
Będzie podróbka Kościoła, jak podróbka dolara, wytwarzana przez Rosjan i wprowadzana do obiegu w USA, dobrze wykonana i trudna do rozpoznania. Będą mogli ją rozróżnić od prawdziwego pieniądza tylko eksperci – ci, którzy produkują oryginały. W przypadku pieniędzy są to pracownicy mennicy. A ekspertami w sprawach Kościoła i jego podróbek będzie Armia Reszty Kościoła.
Pan Bóg poprzez Orędzia przygotowuje nas do bycia ekspertami. Oczekuje od nas przebudzenia się, rozpoznawania Go, szukania Go całym sercem i całą duszą, poznawania Go w nowy sposób, to jest uświadomienia sobie, że to, co mamy, nie wystarcza, trzeba przylgnąć do Niego całym sercem.
Joseph mówił: wiedzmy, że jeśli jesteśmy w Sercu Jezusa, to jesteśmy bezpieczni, nie niepokójmy się. My mamy taką szczególną relację z Jezusem – On mówi każdemu z nas, mówi mi, takie rzeczy, o których nikt inny nie wie – że jestem przez Niego kochany, że jestem na właściwej drodze – abym się rozradował w pokoju Jego Serca, aby mnie ogarnął Boży pokój i by nic go nie rozproszyło. Pan
Jezus czeka na nas cierpliwie, żebyśmy na nowo pokutowali, błagali o Łaski, których potrzebujemy.
Nic nie otrzymamy, jeśli Go nie poprosimy. Przez nasze modlitwy zbawiamy dusze. Przez nasze modlitwy możemy zmienić świat. Bóg, krok po kroku prowadzi nas do Domu!
Pod koniec spotkania Joseph odpowiadał też, rozważnie i oszczędnie, na pytania uczestników.
Seminarium zakończyło się podziękowaniem dla Josepha – modlitwą Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo.

Relacja uczestniczki
Zapis ten dedykujemy prelegentowi, Josephowi, w podziękowaniu za jego bezinteresowny trud oraz wielkie zaangażowanie w ratowanie dusz.
Spotkanie rozpoczęliśmy modlitwą do św. Michała Archanioła oraz Koronką do Bożego Miłosierdzia. Joseph, cały dzień stojąc, wprowadził nas w marszrutę swoich prelekcji po całym świecie. Rozpoczął od Melbourne w Australii, potem były Stany Zjednoczone, Kanada, Europa. Na jednym ze spotkań ukazał się Michał Anioł i postawił swoją stopę na głowie diabła. Dał tym do zrozumienia, że On jest tutaj, On tutaj czuwa i diabeł nie ma prawa tutaj być. Jestem absolutnie przekonany, powiedział Joseph, że ta misja jest prawdziwa, jeśli wszędzie na świecie ludzie doznają uzdrowienia.
Co mówi Pan? Podstawową rzeczą jest obudzić ludzi. Człowiek śpi. Ludzie nie chcą się dać obudzić. Pan Bóg mówi, że jest to duchowe spanie. Orędzia czynią nas niepewnymi. Czy możemy dalej ufać Kościołowi? Pan Bóg prosi nas, żebyśmy zaakceptowali tę niepewność. Duchowy sen wprowadzany jest przez diabła. Sen przeciętności, obojętności, złych zobowiązań, apatyczności.
Wszystko jest OK, ja nic nie robię. Czasami chodzę na Mszę Św., do spowiedzi. Duchowy sen jest stanem zadowolenia. Pan stara się nas obudzić. Musimy się z tego snu wybudzić. Po Ostatniej Wieczerzy Pan zabrał wszystkich Apostołów do Getsemani. Większość z nich pozostawił poza ogrodem. Trzech zabrał z sobą: „Zostańcie tutaj, módlcie się, czuwajcie”! Pocił się Krwią, upadł na Twarz, modlił się do Ojca, żeby zabrał ten Kielich. Wrócił do uczniów, a oni spali. Czy nie
mogliście czuwać? Czuwajcie, bo będziecie kuszeni. Powrócił i znowu się modlił, a uczniowie ponownie zasnęli. Gdy Judasz przyszedł, uczniowie nie byli przygotowani, uciekli, bo się nie modlili. Pan prosi nas, żebyśmy się przygotowali. Nie możemy zakładać, że zwyciężymy.
Będziemy niczym bez modlitwy. Jezus pokazuje nam, żebyśmy upadli na twarz i błagali o pomoc.
Ale nie możemy się modlić, jeżeli śpimy. Obojętność nie może mieć miejsca. Nie ma miejsca na brak zaangażowania. Jeżeli tacy będziemy, to umrzemy. Tak łatwo znajdziemy się w piekle. Pan mówi, jak obojętne dusze wpadają do piekła. Nie wiedzą, że są w piekle, zanim tam nie wejdą. Nie można ukrywać się przed rzeczywistością. Nie można uciekać przed Prawdą. Pan chce, żebyśmy
otrzymali nasze dziedzictwo. On pragnie uleczyć każdą duszę. On chce tej relacji, tej intymności.
Chce zabrać nas do domu, do Nowego Nieba. Diabeł chce, żebyśmy stracili nasze dziedzictwo.
Orędzia dla Marii od Bożego Miłosierdzia mówią, jak działa diabeł. Chodzimy do spowiedzi, ale potem grzeszymy. Bóg rozumie, jacy jesteśmy. Wyjaśnia nam, jak działa diabeł. Najważniejsza jest modlitwa. Jesteście Resztą, jeśli śpicie, to nie widzicie wroga. Musimy rozpracować przeciwnika, zobaczyć jak on działa, jak on zmienia rzeczy, jak jest ukryty – bo to jest jego największą bronią. Większość z tych, którzy idą do piekła, nie wierzy, że on istnieje, ukrywa się.
Św. Faustyna mówiła o piekle, o tym, że większość z tych, którzy tam byli, nie wierzyła, że piekło istnieje. My myślimy, że diabeł ujawnia się jako zło. Ale on objawia się jako czuły i kochający. Antychryst się teraz ujawni. Jest już na świecie. Udaje czułego, kochającego, mówi, jak będzie polepszał nam życie. Działa powoli, zawsze powoli, żebyśmy się nie obudzili, cały czas mamy spać, żebyśmy się nie spostrzegli. Nigdy nas niczym nie zaszokuje. Zawsze ukrywa się za cnotą. Do prawdy dokłada 10% kłamstwa, a potem dalszych 10% i następne 10%. Nikt się nie
Relacje i sprawozdania z seminariów z Josephem Gabrielem, obudzi, aż społeczeństwo będzie w 100% złe i wszyscy będą spali. W ludzkiej naturze leży, że
wierzymy, że coś jest dobre. Pan wzywa Armię do rozeznawania. Silna Armia to taka, która odda serce Bogu.
Teoria stopniowania – na przykładzie gotowania homara. Jeśli włożymy homara do gotującej wody, żeby go ugotować, to jego mięsa nie możemy jeść, bo homar wydzieli do niego truciznę.
Natomiast jeśli go włożymy do zimnej wody, a potem pomaleńku będziemy wodę podgrzewali – tak żeby się nie spostrzegł – aż do zagotowania, to mięso jego będzie wyśmienite.
Pan wzywa nas, żebyśmy się przebudzili, żebyśmy byli tymi, którzy będą umieli rozróżnić, którzy nie potępią swojego Kościoła, ale rozeznają zło w tym Kościele. Pan wzywa nas do specjalnej relacji. Kiedy się budzimy i mamy rozeznanie, to spostrzegamy, w jakich czasach żyjemy, widzimy to jasno i widzimy potrzebę oddania się Bogu.
Jak się obudzimy? Poprzez Łaskę Boga. Musimy szukać Boga. Mówi On o tym w Orędziach.
Każde Orędzie uczy nas Prawdy, ale musimy szukać Pana całym swoim sercem. Musimy prosić, błagać, żeby pokazał nam, czego od nas pragnie. Musimy się oddać w pełni, całą naszą duszą. Pan pragnie specjalnej relacji z każdym z nas. A jak to się ma stać, jeśli Go nie szukamy, jeśli oglądamy telewizję po sześć godzin dziennie? Jeśli chcemy tylko pieniędzy? Kto powiedział, że wszystko jest w porządku, jeśli oglądamy telewizję sześć godzin dziennie, jeśli oglądamy pornografię. Chcemy
pieniędzy – i oddajemy serce Bogu! Martwimy się o dzieci, o zdrowie, o rodzinę. Jeśli oddaję serce Bogu, to oddaję dzieci Bogu, a sam poszukuję Boga z całej duszy.
Żołnierze Reszty nie są obojętni. Bardzo niedługo tylko 1/3 ludzi na świecie będzie w stanie słuchać Boga. Pozostałe 2/3 będzie żyło w kłamstwie. Dlaczego Bóg dopuszcza działanie oszustwa?
Z drugiego listu św. Pawła do Tesaloniczan 2,9-12 (o antychryście): „Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, [działanie] z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość”.
Jaki to zaszczyt, że jesteście tutaj dzisiaj, że Bóg wzywa was po imieniu, zna odwagę
w waszych sercach. Żebyście nie byli zgubieni. Nie popadali w grzech, jak reszta świata. Dlaczego Księga Prawdy jest przekazywana? Pan Bóg chce zbawić tak wielu ludzi, jak tylko jest to możliwe.
Odstępstwo jest na świecie, w Kościele.
Co to jest apostazja? Definicja mówi, że jest to odstępstwo do wiary. Ale to jeszcze nie jest to.
To narasta bardzo wolno. Ludzie, których to dotyczy, nie wierzą w to. To jest jak rak. Czy zobaczymy jego symptomy, zanim nas zabije? Dlatego Pan Bóg chce, żebyśmy to dostrzegli.
Spojrzeć na świat nie oceniając. Odstępstwo jest pokazywane jako bardzo piękne. „To jest wszystko w porządku przyjąć grzech – dla dobra ludzkości”. To sprawi, że ludziom będzie się wydawać, że się bardzo kochają, ale również będą kochali grzech. Wyrugowanie biedy ze świata. Odstępstwo wygląda pięknie. Tylko Duch Święty po rozeznaniu pokaże nam to odstępstwo. Zobaczymy, czy przyjęliśmy odstępstwo naszym sercem. Ciemna mgła pokrywa całe społeczeństwo. Społeczeństwo Relacje i sprawozdania z seminariów z Josephem Gabrielem,
nie zdaje sobie sprawy z różnicy pomiędzy dobrem a złem. Apostazja to mówienie, że zło jest dobrem. Co się stało z sumieniem katolickim? Zostało sparaliżowane i ogłupione. „Numb and dumb” – odrętwiały i głupi.
Wtedy wola się osłabia. Serca stają się niewierne. Rozwijają sztuczną obojętność. Serca twardnieją. Bronimy się. Tracimy zaufanie. Mówimy wiele kłamstw. Przyznaję, że jestem dobry.
Jezus zwyciężył świat. Jezus zabiera nas do Domu, ale przedtem musi nas obudzić. Tak jak dziecko w ogrodzie, które bawi się ogniem. „Nie wkładaj ręki do ognia”. Pan stara się nas obudzić.
Pieczęcie Apokalipsy. Pierwsza i druga zostały otwarte. I biały koń – to odstępstwo. Ten człowiek na koniu ma łuk bez strzały, ona już uderza w głowę ludzkości. Ludzkość nie odróżnia dobra od zła.
Żyjemy w czasie wielkiego oszustwa, nie rozróżniamy pomiędzy dobrem a złem. Ludzie myślą, że są święci. Grzech jest obecny. Wiecie, że już nie grzeszymy? W porządku jest mordować.
Morderstwo na porządku dziennym, ale to jest OK, bo grzech już nie jest ważny. Przykazania już nie są ważne. Homoseksualizm obejmuje władzę nad światem. Pozbyto się małżeństwa kościelnego. Mamy prawo decydować, kiedy będziemy umierać. Staliśmy się bogami. Jako katolicy musimy wiedzieć, co jest grzechem powszednim, a co śmiertelnym. Czy potrafimy wyrecytować dziesięć przykazań? Będą nowe przepisy prawne, aby zalegalizować grzech. We Włoszech naciska
się na uznanie aborcji, zalegalizowanie małżeństw homoseksualistów. Łagodne postępowanie w kierunku uwierzenia, że wszystko jest dobre dla wszystkich. Aż ludzie uwierzą, że zło jest dobrem. Armia Reszty musi umieć rozeznać w sercu.
Wkrótce Kościół powie nam, że grzech jest naturalny. Chrystus umarł za grzech, a więc możemy grzeszyć. Grzech będzie na nowo zdefiniowany, sumienie umrze. Chrystus zostanie zagubiony. Powiedzą nam, że jest ekumenizm, wspaniała ewangelizacja, będą mówili językami, będą mówili, że Chrystus ich bardzo kocha. Kiedy w to uwierzymy, to wpadniemy w czeluść. Świat popada w ciemność. Ludzie nie będą w stanie znaleźć Boga. To wszystko zdąża w tym kierunku.
Diabeł chce odzwyczaić świat od poczucia grzechu. Pozbyć się chrześcijaństwa. Pozbyć się pojęcia grzechu, żeby ludzie mogli spełniać swoje chęci.
My, chrześcijanie, wiemy, co to jest Krzyż. My musimy wziąć ten Krzyż. Nie mamy wyboru, jeśli chcemy iść do Nieba, musimy wybrać Krzyż. Wbrew diabłu. Nie ma innej drogi do Nieba.
Żaden uczeń nie jest większy od Pana. Żołnierze się ćwiczą. My będziemy prześladowani. Musimy być wierni. Musimy dziękować. Ty, Panie, zwyciężyłeś! Dziękuję, że idę drogą Królewską. Moje brzemię jest lekkie, bo On jest z nami. Jesteśmy na Twojej Królewskiej drodze. Idziemy łatwą drogą. Życie jest krótkie.
W naszym Kościele wszyscy śpią. Nie potępiam nikogo. Nie wolno mi osądzać. Żołnierz musi rozeznawać. Matka Boża powiedziała, że agenci szatana wkroczyli do Kościoła.
Diabły będą się ukrywać pod postacią aniołów światła. Ewangelia przystosowania może doprowadzić was do krzyża, ale nigdy nie pomoże wam nieść krzyża. Musicie sami nieść krzyż. Taka jest prawda.
Przestudiujcie objawienia w La Salette i Garabandal. Jest tam mowa o tym, że Rzym stanie się Relacje i sprawozdania z seminariów z Josephem Gabrielem,
siedzibą antychrysta. O tym była już mowa blisko 170 lat temu. Czy nie wierzymy Matce Bożej?
Dlaczego Kościół ignoruje po tylu latach to, co powiedziała Matka Boża? Ona nie chce nas straszyć ani szokować. Fatima – szatanowi uda się wejść na szczyty Kościoła. Musimy słuchać, próbować rozsądzić. Akita – diabeł powstanie w szczególności przeciwko duszom poświęconym Bogu.
Ksiądz Gobbi otrzymywał orędzia prawie przez 20 lat. Celem masonerii jest usprawiedliwienie grzechu. Odrzucenie grzechu oznacza odrzucenie życia, jakie dał nam Jezus. Garabandal jest odpowiedzią na Sobór Watykański II. W czasie objawień na języku Conchity pojawiła się Przenajświętsza Eucharystia.
Czy wiemy, kim są masoni? Wyznawcami diabła, czczącymi diabła. Tutaj Joseph przytoczył i omówił początkowe punkty z dokumentu zawierającego opracowany przez masonerię plan dla zniszczenia Kościoła Katolickiego. Łącznie były 33 punkty, dokument został opublikowany w ostatnim dniu Soboru Watykańskiego II.
Stanowisko Kościoła wobec Marii od Bożego Miłosierdzia. Papież Urban VIII o tzw.
objawieniach prywatnych: „W podobnych przypadkach lepiej jest wierzyć, niż nie wierzyć, gdyż jeżeli wierzymy i zostaną [objawienia] uznane za prawdziwe – będziemy szczęśliwi, że uwierzyliśmy, gdyż o to prosiła Matka Najświętsza. Natomiast jeśli wierzymy i okażą się one fałszywe, otrzymamy wszystkie łaski, jakby były prawdziwe, gdyż uwierzyliśmy, że były prawdziwe”. Papież Paweł VI zezwolił na drukowanie i publikację pism i książek dotyczących prywatnych objawień bez imprimatur władz kościelnych.
Słyszałem – mówi Joseph – o Marii od Bożego Miłosierdzia na 4-5 miesięcy, zanim ją poznałem. Pojechałem na czyjś ślub i rozmawiałem z drukarzem, któremu dano książkę do wydrukowania. Powiedział, że to może mnie zainteresować i posłał mi potem ten manuskrypt do domu. Czytałem i wiedziałem, że Bóg mówi do mojego serca. Nie mogłem nie słyszeć.
Zrozumiałem, że całe życie oddalałem się od Prawdy, starałem się ją odrzucić. Skontaktowałem się z Marią od Bożego Miłosierdzia. Powiedziałem jej, że te słowa pochodzą od Boga. Ona odpowiedziała: „Duch Święty przysłał Cię do mnie”. Maria to jest zwykła kobieta. Nie praktykowała wiary katolickiej. Nie wiedziała, co się dzieje w Kościele. Rzadko chodziła do spowiedzi, na Mszę Św., nie interesowały ją święte obrazy. Jak wielki jest Bóg, że wybrał kogoś, kto nie praktykuje! Dzieci, bardzo dobra praca. Kobieta bez wiary.
Przyłączyła się do kilku osób, które zorganizowały wyjazd do miejsca objawień Matki Bożej w świętej grocie (możliwe, że było to Knock w Irlandii). Matka Boża objawiała jej się tam przez 20 minut. Bez słów. Płakała. „I ja płakałam przez 20 minut”, mówi Maria. Gdy wyszła, była całkowicie duchowo przemieniona. Matka Boża objawiła jej się siedem razy, zanim coś powiedziała.
Po raz pierwszy przemówiła, gdy objawiła jej się jako Królowa Nieba. W błękitnej sukni z koroną na głowie. Po raz wtóry objawiła się jako młoda dziewczyna, bardzo piękna. Po raz trzeci jako kobieta w ciąży, gdy nadchodził jej czas. Byli i inni święci, jako pierwsza św. Bernadeta z Lourdes dla podkreślenia znaczenia Różańca. Maria jej nie znała, nie wiedziała, kto to jest.
Następnie św. Faustyna, św. Teresa z Avila, św. Benedykt, św. Augustyn, św. Patryk, św. Józef oraz św. Jan Paweł II. Są to święci patroni tej misji oraz grup modlitewnych.
W dniu 8 listopada 2010 r. Matka Boża poprosiła, żeby Maria modliła się Różańcem i poszła do spowiedzi, adorowała Przenajświętszy Sakrament, modliła się sercem. Modliła się cały dzień Różańcem.
W nocy nagle wstała, żołądek się wywracał. O godzinie trzeciej w nocy Pan Jezus ze świętego obrazu nad łóżkiem powiedział do niej: „Pisz”! W siedem minut zapisała 760 słów. Jak wielki jest Nasz Bóg! Poszła spać wyczerpana. Rano myślała, że to był sen. Gdy otworzyła oczy, zobaczyła zapis Orędzia. Wpadła w panikę. Jezus powiedział do niej wtedy: „Uspokój się, zaufaj”!
Poszła do kościoła, rozmawiała z pięcioma różnymi księżmi, którzy wszystko odrzucili, mówiąc, że jest szalona. Ostatni kapłan obiecał, że przeczyta, i kiedy wróciła do niego po czasie, powiedział, że to czytał, ale ona otrzymała dar od Pana Boga, widziała serca ludzi. Powiedziała mu o tym, że nie czytał. Wyrzucił ją. W rodzinie nikt jej nie przyjął. Kościół był nieprzygotowany.
A tymczasem w ciągu czterech lat Orędzia rozeszły się po całym świecie. Cztery lata temu stała sama na ulicy. Czyli, co Bóg chce, to będzie.
Maria otrzymuje Orędzia dla świata. Opisuje Matkę Bożą, tak jak umie. Mówi: „wiem, kiedy przychodzi Matka Boża; wiem, że Ona kocha mnie tak, jak nikt inny; nawet sto razy więcej; mam robić to, co Ona mi poleca, mówi, na co mam przeznaczyć więcej czasu; zna każdy mój krok, wie co mam czynić, żeby iść do Nieba; chce, żebym postępowała za Nią krok w krok”.
Jak to może być, że Jezus przychodzi z Nieba? – spytał Marię Joseph. „Gdy Jezus przychodzi, ja jestem cała przepełniona miłością. Gdy przychodzi, mówi, że tęskni na mną. Jest bardzo delikatny, czeka, nie zmusza mojego serca. Jest nieśmiały. Mówi: «Stoję pod drzwiami i płaczę»”. Maria mówi: „Gdy otwieram serce, jestem cała przepełniona miłością. To już nie jestem ja, to jest Miłość”.
Bóg Ojciec przychodzi do Ciebie? – pytał ją Joseph. Tak, przychodzi. Sam Nasz Stwórca przychodzi do mnie. Moje ciało całe się trzęsie. Czy jest przestraszona? Maria odpowiada, że nie, że jej ciało wie, że to jest Stwórca. Trzęsie się z respektu. Pan Bóg przychodzi i siada, i płacze niepocieszonymi łzami za każdą straconą duszą.
Maria od Bożego Miłosierdzia stała się duszą ofiarną. Pan Jezus chciał tego. Poszła do księdza, wytłumaczył jej, że ten termin oznacza, iż będzie cierpiała. Maria poprosiła, żeby mogła nią być.
Już nie należała do świata, wiedziała o tym w swoim wnętrzu. Złe duchy prześladowały ją, wiedziała o tym poprzez wewnętrzne rozeznanie. Lekarze rozpoznali u niej raka piersi. Nie spowodowało to zaprzestania szerzenia przez nią Orędzi. Ani razu. Po ustaleniu terminu na usunięcie piersi Pan Jezus przyszedł i powiedział: „uratowałaś tysiące dusz”. I całkowicie ją uleczył. Ale później powiedział, że ma prośbę, żeby mimo wszystko poszła na operację, bo to
uratuje setki tysięcy ludzi. I tak zrobiła. Media okrzyknęły to samookaleczeniem. Byłam na wózku – mówi Maria – jechałam na operację i byłam pełna radości. Jak wielki jest Bóg! Cztery lata temu nawet się nie modliła. Niesamowite, co Bóg może zrobić!
Orędzia są dla każdego indywidualnego serca. Maria po prostu zapisuje Orędzia. Wiedziałem, że moje serce – mówi Joseph – nie spoczywa w Serca Jezusa. Nie odpoczywałem w Nim. Zacząłem się przyglądać swojemu sercu. Jak spojrzeć na to życie? Sięgnąłem po książkę ks. Gobbiego. Są dwie główne siły: Czerwony Smok i Czarna Bestia. Wiele milionów nie wie, że Bóg jest ich Ojcem.
Czarna Bestia – masoneria. Wierzą w Boga, ale spędzają czas, ubliżając Bogu. Zaprzeczają dziesięciu przykazaniom. Zastanawiałem się, jak to było, że żyłem tym kłamstwem. Zacząłem  przyglądać się dziesięciu przykazaniom. Mamy wierzyć. Masoni – wszystko inne, prócz Boga.
Bluźnierstwo jest największym zaprzeczeniem. Adorujemy pieniądze, siebie samych, ciało kobiety, ciało mężczyzny. Nadejdzie jeszcze więcej niegodziwości. Pan pokazał mi, że nie spoczywam w Jego Sercu. Obsesja na punkcie sportu. Jeśli nie masz skruchy w sercu, nie możesz doświadczyć Miłosierdzia. Matka Boża poleciła adoracje.
Fałszywy prorok przygotowuje drogę dla antychrysta. Przygotowuje nas na śmierć. Zbezcześci każdy kościół, wszystkie sakramenty, ażeby antychryst mógł wkroczyć do nowego Kościoła. Pan Jezus nam mówi: „Nie bójcie się!” Przypomnimy sobie fragment z Ewangelii o burzy na jeziorze.
To On panuje nad wszechświatem.
Jak fałszywy prorok zniszczy Kościół? Zaprosi kapłanów na rekolekcje. Utworzy wielki zjednoczony Kościół. Sprawi, że na świecie to nie Bóg będzie na pierwszym miejscu, ale ubóstwo.
Przysięga wierności kapłanów dla papieża, a nie dla Jezusa. Zobaczymy desakralizację Kościoła.
Nie będzie tam mowy o Jezusie. Duchowe uśpienie. Wielu kapłanów będzie jak uśpionych. Nie będą mieli gdzie uciekać. Brak zgody na przysięgę będzie jak skazanie na śmierć. Ale 1/3 kapłanów powie „nie”.
Każda modlitwa jest wysłuchiwana. Bóg słyszy każdą naszą modlitwę. Szło tornado na Filipiny, ludzie się modlili. Tornado się zatrzymało. Nieraz modlitwy są wysłuchiwane w inny sposób. Jezus prowadzi nas jak Dobry Pasterz. Pan Bóg chce na zabrać do Swojego Serca, żebyśmy byli bezpieczni. „Proście Mnie, a Ja odpowiem na wasze prośby. Jeśli Mi ufacie, to nie potrzebujecie niczego innego”. Ja, sam z siebie jestem niczym, bez nadziei. Musimy przygotować się duchowo.
Musimy znaleźć czas na modlitwę. Wyłączyć telewizję. Jego, naszego Pana, uczynić
najważniejszym. Przygotować się fizycznie. Starać się produkować własną żywność. Nie każdy będzie musiał iść do miejsc schronienia. Mamy Pieczęć Boga Żywego wiszącą na ścianie. Pan rozmnoży naszą żywność. Od czasu, kiedy zapanuje antychryst, pieniądze staną się bezużyteczne.
Jeśli możecie, przygotujcie się fizycznie. Jeśli możecie, przygotujcie miejsce schronienia. Biblia, modlitwy, świece, żywność. W miejscach schronienia będą kościoły, najważniejszą będzie tam adoracja. Doświadczymy tam Pana jak nigdy wcześniej. Opadną zasłony. Będziemy czcili Go duszą i ciałem. Będziemy szczęśliwsi niż kiedykolwiek. Tam przetrwamy Wielką Udrękę. Już teraz musimy się przygotować na to, że będziemy zmuszani do przyjęcia znamienia bestii.
Grupy Modlitewne. Silna Armia Reszty. Prawdziwa walcząca Armia. Są tak bardzo umiłowani przez Boga. Modlitwy Krucjaty są napisane przez Samego Boga. Nie przez Kościół, nie przez świętych, ale przez samego Pana Jezusa. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielka jest nam dana moc.
Wiele wydarzeń zostało powstrzymanych poprzez te Modlitwy. Bóg Ojciec jest bardzo zadowolony, że wydarzenia na świecie zostały odmienione.
Odbyłem wiele podróży po świecie z prelekcjami na temat Księgi Prawdy i Marii od Bożego Miłosierdzia. Dowiedziałem się o wielu cudach, które nastąpiły na skutek tych Modlitw. Człowiek był chory na raka prostaty, usłyszał w duszy, że ma odmawiać powoli trzy razy Modlitwę 94.
Lekarz stwierdził, że raka nie ma, prostata jest jak u 20-letniego mężczyzny.
Ilekroć mamy seminarium, zawsze coś się dzieje. Prośmy Jezusa o moc uzdrowienia tutaj.
Czasami ludzie mówią, że pachnie różami. Statuetka Matki Bożej przemienia się w złotą. Pan Jezus powiedział, że w grupach ludzie będą silni. Przez wspólną modlitwę staniecie się pełni mocy. Dusza musi być czysta, żeby mogła być przyciągnięta do Miłości Bożej. Pokora. Pokora jest tajemnicą zbawienia. Walczyć z sobą aż do zlikwidowania ostatniej rzeczy, od której jesteśmy uzależnieni.
Musimy się przygotować na wielki dar oczyszczenia. Pan nam pokaże, jak Go wyrzuciliśmy, jak udawaliśmy, że Go kochamy. Musimy zaakceptować oczyszczenie jako Dar. Pokora jest sekretem zbawienia. Modlitwa jest aktem pokory. Musimy przejść przez cierpienie. Pan Jezus bierze nas za rękę, żeby przeprowadzić nas przez to cierpienie. „Jeśli nie staniecie się jak małe dzieci!”
Popatrzcie na dziecko, jest całkowicie zależne od ojca, oddane rodzicom. Płacze i wie, że będzie wysłuchane. Nie uzależnia tego od siebie. Abba – Ojcze! Gdy grzeszymy, opuszczamy tę rękę.
Dziecko nie wie, co robić. On chce być naszym Ojcem, a my stańmy się jak dzieci. Wszystko, o co proszę, dostaję. Będę uwolniony od wszelkich ziemskich przywiązań. Ojciec kocha nas, chce, żebyśmy Mu się podporządkowali. Ja sam nie znam drogi do domu. Potrzebuję ręki Ojca. W grupach doświadczamy Go. Doświadczamy Jego obecności. On wyleje Swoją Miłość. Napełni nas
radością. Dzisiaj rozumiemy to, co zapisała św. Faustyna w swoim Dzienniczku:
„991 (316) 26 II 1937. Dziś ujrzałam, jak święte tajemnice były spełniane bez szat liturgicznych i po domach prywatnych, dla chwilowej burzy, i ujrzałam słońce, które wyszło z Najświętszego Sakramentu i zgasły, czyli zostały przyćmione inne światła, i wszyscy mieli zwrócone oczy ku temu światłu; lecz znaczenia nie rozumiem w tej chwili”.

Relacja uczestnika
Byłem obecny na seminarium w Warszawie.
Jedna najważniejsza rzecz – zostałem utwierdzony po tym spotkaniu, że droga, którą obrałem, przyjmując Orędzia, jest tą, którą powinienem kroczyć.
Joseph powiedział, że jest ufny w to, że każdego obecnego na tym spotkaniu Bóg powołał osobiście z imienia do swojej Armii.
Wszelkie spekulacje na temat miejsca spotkania, sali i innych nic nieznaczących rzeczy nie mają sensu. Trzeba przyjąć głęboko do serca to, co do nas mówi głos z Nieba.
Joseph wspomniał również o przygotowaniach do okresu prześladowań, zarówno w sferze duchowej, jak i materialnej (tzn. gromadzenie żywności, w miarę możliwości własna jej produkcja, zakup złota i srebra w miarę możliwości). Także stworzenie miejsc ochrony, które będą niewidoczne dla naszych prześladowców, w których będzie Pismo Święte, Modlitwy Krucjaty, Pieczęć Boga Żywego, woda święcona, różańce, pobłogosławione świece, czyli wszystko to, o czym wspomniane jest w Orędziach.
Co do Modlitw Krucjaty, Joseph mocno podkreślił, że ich codzienne odmawianie jest bardzo ważne, gdyż autorem tych modlitw jest sam Jezus Chrystus.
Relacje i sprawozdania z seminariów z Josephem Gabrielem.
Dodam jeszcze, że na spotkaniu nie padło żadne słowo, żadne stwierdzenie, które byłoby zbędne, niepotrzebne i bezsensowne. Była za to wspólna modlitwa i atmosfera jedności, jedności nas chrześcijan, którzy przebudzeni są ze snu duchowego, głosem z Nieba.
Pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem

Relacja uczestnika
Na zgromadzeniu w Warszawie ja też (i myślę, że nie tylko) miałem radość, gdy patrzyłem na tyle twarzy połączonych myślą o tej Misji. Wspaniała sprawa. Dlatego od razu chciałem, żeby Joseph obiecał, że jeszcze nas odwiedzi, na co odpowiedział, że z największą przyjemnością.

WROCŁAW
Relacja uczestniczki
Warto było pojechać (…) Joseph jest naprawdę sympatyczny. Opowiedział dużo o Orędziach i komentował, przytaczał również objawienia z Fatimy, La Salette i Garabandal oraz mówił o ojcu Gobbi. Opowiedział troszkę o sobie i o Marii od Bożego Miłosierdzia. Dużo tego i ciężko to streścić. Dużo opowiadał o Armii Reszty. Musimy w końcu się obudzić i prosić Pana o pomoc, by tę drogę, którą podążamy, ukończyć zwycięsko.

Relacja uczestnika
Zaczęliśmy spotkanie modlitwami – ze dwa egzorcyzmy prywatne, Koronka i modlitwa z Orędzi. Chwilę później pojawił się Joseph i rozpoczęło się spotkanie.
Praktycznie na wstępie powiedział, że zasadniczo niczego nowego nie powie, bo wszystko skądś tam już wiemy. I tak było faktycznie.
Głównym tematem pierwszej części była czujność, pozostawanie uważnym, nieustanne szukanie Boga, szukanie Go z całego serca, duszy i umysłu. Mówił też o stopniowym działaniu złego, jego usypiającym działaniu, niepostrzegalnym, przebiegłym i subtelnym.
Sporo wspominał o tym, jaki jest dobry żołnierz Armii Reszty Kościoła – czuwa, nie śpi, zna naukę Kościoła, czyta Pismo Święte, modli się Różańcem, Koronką i Modlitwami Krucjaty, powstaje, by modlić się za omamionych ludzi.
Co to znaczy spać? Chodzi o sen duchowy, gdzie nie zawracasz sobie specjalnie głowy Bogiem, wymaganiami, jakie stawia nasza wiara, żyjesz sobie przyjemnie mniej lub bardziej, nie czuwasz, masz swoje troski, sprawy, radości, znajomych i rodzinę, a Bóg tak naprawdę nie jest na pierwszym miejscu.

Relacja uczestniczki
Witam, właśnie wróciłam z seminarium we Wrocławiu.
Większość czasu Joseph poświęcił zagadnieniu Armii Reszty. Mówił o tym, czego oczekuje od nas Pan Jezus – jacy powinniśmy być jako żołnierze tej Armii, jak powinniśmy nauczyć się rozpoznawać wroga – szatana i jego pokrętne metody działania.
Na wasze postawione pytanie, czy Maria przystępuje do sakramentów, odpowiadam „tak”, gdyż zapytałam o to Josepha. Faktem jest, że z pięciu księży, którym mówiła o objawieniu, żaden ich nie przyjął. W tej chwili nie ma kierownika duchowego. Jest tak, jak ktoś napisał – opiekę duchową nad Marią sprawuje obecnie sam Pan Jezus.
Jeszcze jedna ważna kwestia. Autorem każdej Modlitwy Krucjaty jest również sam Pan Jezus.
Mocy Modlitw nie jesteśmy sobie w tej chwili wyobrazić. W każdym razie będzie nam ukazane, ile dusz zdołaliśmy ocalić dzięki ich odmawianiu.
Święci, którzy ukazali się Marii na początku, z których nie wszystkich rozpoznała, to byli: św. Bernadeta z Lourdes, św. Faustyna, św. Benedykt, św. Józef, św. Augustyn oraz św. Jan Paweł II.
Była mowa, krótko, o roli fałszywego proroka. Jego zadanie – zdesakralizowanie Kościoła katolickiego i przygotowanie drogi dla antychrysta. Spora część seminarium była poświęcona omówieniu Jednego Światowego Kościoła.
Wszystko ważniejsze, co było powiedziane w Orędziach, było powiedziane na seminarium, podparte cytatami z Biblii.
Ale o czym warto wspomnieć, na wszelkie pytania albo raczej wątpliwości osób (np. dotyczące gwiazdy pięcioramiennej wytłoczonej na medaliku, dlaczego akurat taka, czy aby nie masońska) – Józef odpowiadał, że on nie docieka, dlaczego taka, przyjmuje to tak, jak podyktowało to Niebo, a my jeśli chcemy przetrwać nadchodzące czasy, powinniśmy być jak dzieci ufające swoim rodzicom we wszystkim, w tym przypadku tym rodzicem i najlepszym Ojcem jest sam Bóg.
Jak powiedział Pan Jezus w jednym z ostatnich Orędzi, na co również zwrócił uwagę Joseph, tych odważnych duchownych, którzy twardo staną po stronie Prawdy, będzie zaledwie około 1/3 wszystkich księży, a w głównej mierze będą to duchowni katoliccy. Za to czeka ich ogromne prześladowanie, zmuszanie do przyjęcia kłamstw, a w konsekwencji ekskomunika.
Joseph nakreślił etapy tworzenia jednego światowego kościoła:
1) wszyscy duchowni zostaną wezwani do uczestnictwa w rekolekcjach i złożenia ślubowania.
Jak wiemy, nie będzie to ślubowanie na wierność prawdziwemu Kościołowi katolickiemu;
2) drugi etap to będzie przekonywanie przez fałszywego proroka, wszystkich księży i wiernych, że prawdziwie Jezus Chrystus jest Bogiem miłości dla wszystkich ludzi; dlatego w tym nowym jednym światowym kościele pojawią się muzułmanie, innowiercy, czarownicy, wróżbici, fałszywi prorocy oraz poganie; oczywiście nie zostanie powiedziane, że powinni oni przyjąć Pana Jezusa jako swojego Zbawiciela;
3) kolejny etap to przygotowanie wiernych i księży, i w konsekwencji złożenie nowej przysięgi wierności temu jednemu światowemu kościołowi;
4) później według Józefa nastąpią wszelkie zmiany we Mszy Świętej, ale będą one tak subtelne, że wielu z wiernych tego nie dostrzeże, a ten proces zakończy się, gdy zostanie zmieniona formuła konsekracji.
My, gdy tylko dostrzeżemy, że te zmiany nastąpiły, powinniśmy odejść i szukać miejsc, gdzie Msza Święta będzie sprawowana w niezmienionej formie.

Relacja uczestniczki
Mogę powiedzieć, że na mnie wrażenie zrobiły wszelkie przybliżone liczby, jakimi Joseph operował. To, że np. mastektomia Marii od Bożego Miłosierdzia zbawiła setki tysięcy osób, jej inne cierpienie, inne setki tysięcy. Że tysiące zbawiamy, odmawiając Koronkę i tym podobne. A 1/3 osób będzie w stanie zobaczyć prawdę, reszta, czyli 2/3 nie będą tego mogli zrobić. I 1/3 księży, po przemianach w Kościele katolickim, odnajdzie Armię Reszty.
Wrażenie zrobił na mnie także fakt i przypomnienie Josepha, że spowiadać należy się nawet z najmniejszych grzechów.
Patroni naszej Misji to sześciu świętych, którzy w kolejności objawiali się Marii od Bożego Miłosierdzia – pierwsza św. Bernadeta, dalej św. Faustyna, św. Benedykt, św Józef, św. Augustyn i św. Jan Paweł II.
Większość rzeczy, o których mówił Joseph, była dla nas, jako dla ludzi związanych
z objawieniami, znana, ale ja nie wiedziałam na przykład, że Czarna Bestia to masoneria, a Czerwony Smok to komunizm. Czarna Bestia wierzy w Boga, ale Mu bluźni, natomiast Czerwony Smok powoduje brak wiary u ludzi.
Bardzo fajnie, chronologicznie, Joseph ujął, jak będzie się w perspektywie lat zmieniać Kościół katolicki – od rekolekcji dla księży, po podpisanie przysięgi wierności. Jak wielu księży ucieknie następnie z Kościoła, reszta będzie przymuszana do podpisu, wyzywana od heretyków aż do ogłoszenia ekskomuniki na opornych. Na końcu Zjednoczony Kościół wyrzeknie się Jezusa, jako
przyczyny wszelkich nieszczęść i sporów ludzkich. Jezus będzie oskarżony o powodowanie wszystkich konfliktów międzyludzkich i wtedy chrześcijanie zaczną być prześladowani i zwalczani.
Joseph określił też ten Nowy Kościół jako podróbkę prawdziwego Kościoła katolickiego i świetnie wyjaśnił znaczenie słowa podróbka. Czyli podobieństwo do oryginału w tak wysokim stopniu, żeby nikt nie mógł odróżnić tego od oryginału. Przyrównał tę sytuację do rozpoznawania świetnie podrobionych przez Rosjan dolarów. Rozpoznać je umieli tylko specjaliści, którzy sami produkowali pieniądze. Sporo tego było…
Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz. Joseph opowiadał o pewnym chłopaku, który chorował na raka prostaty. Podczas odmawiania Modlitwy Krucjaty numer 94 (O uzdrowienie ciała, umysłu i duszy) usłyszał głos, żeby odmawiał ją bardzo powoli i w skupieniu. Chłopak tak zrobił i został uzdrowiony z raka! Także dla nas to zachęta, żeby starannie i powoli odmawiać modlitwy i to nie tylko Krucjaty, ale wszystkie inne.
Wspominał też o wielkiej mocy Koronki do Bożego Miłosierdzia oraz o tym, że naszym opiekunem i przywódcą jest sam św. Michał Archanioł. Po jednym z seminariów w Australii podeszła do Josepha jakaś kobieta i opowiedziała, że widziała, jak w sali stał Michał Archanioł i pod stopami jego leżał diabeł, którego serce przebijał włócznią.

Relacja uczestnika
Joseph rozpoczął od tego, że nigdy nie był dobrym mówcą, że na różnych uroczystościach zawsze siedział cicho. Dla niego było to zaskoczenie, że Bóg wzywa go do takiej posługi „misyjnej”. Jednak, jak zauważył, Bóg nie wybiera sobie ludzi uzdolnionych, lecz takich, którzy wydają się być niegodni – i tych właśnie uzdalnia do wykonywania powierzonych im zadań. Tak też uzdolnił jego do prowadzenia tych seminariów.
Dlatego też wezwał nas do Bożej Armii Reszty.
Kilkakrotnie mówił, aby codziennie szukać i wzywać imienia Boga, aby razem z nim pracować, że jako chrześcijanie jesteśmy do tego zobowiązani. Bóg uzdalnia i pomaga tym, którzy Go szukają.
Joseph powiedział, że znajdujemy się w czasach ostatecznych i Bóg chce nas poddać próbie.
Chce nas poddać prześladowaniu, ale robi to dlatego, aby nas później wywyższyć. Chce, abyśmy przeszli przez prześladowanie zwycięsko i abyśmy otrzymali potem za to Chwałę w Niebie.
Powiedział, że już wygraliśmy, ponieważ bez względu na wszystko stoimy po stronie Zwycięzcy. Wszystkie wydarzenia i prześladowania są pod kontrolą Boga.
Bóg dopuszcza, aby zło rozlało się na świecie, aby pokazało całą swoją potęgę po to, aby Bóg pokazał swoją potęgę, pokonując je.
Joseph bardzo zachęcał do odmawiania Różańca i Koronki. Mówił o ogromnej sile tych modlitw. Dopiero po śmierci się dowiemy, jak wiele dobrego uczyniliśmy swoimi modlitwami.
Bardzo zachęcał do odmawiania Modlitw Krucjaty i do formowania grup modlitewnych. Grupy Modlitewne Jezus do Ludzkości są według Josepha elitą modlitewną, która posługuje się modlitwami o potężnej mocy, które są modlitwami samego Jezusa. Nie są to modlitwy konkretnych świętych, lecz samego Zbawiciela, dlatego mają ogromną moc.
Mówił, że już teraz świat się zmienił w wyniku dotychczasowych modlitw tych grup. Wiele wydarzeń nie doszło do skutku ze względu na Modlitwy Krucjaty.
Mówił o śnie, jaki spowija świat. Diabeł dba, aby ludzie „spali”, aby było im dobrze, aby niczym się nie przejmowali. Aby w komfortowych warunkach dotrwali do swojej śmierci. Mówił, że ludzie w większości nie chcą obudzić się z tego snu. W tym śnie człowiek nie dostrzega, jak zło zaciska się wokół niego.
Przyrównał to do gotowania homara. Jeśli wrzucisz homara do gotującej wody, będzie on w takim szoku, że wydzieli truciznę, która zatruje mięso. Aby ugotować homara, należy wrzucić go do zimnej wody, w której jest mu dobrze, i następnie bardzo powoli tę wodę podgrzewać, aż do zagotowania. W ten sposób homar nie dozna szoku. W identyczny sposób diabeł, który jest niezwykle inteligentny, próbuje zniszczyć ludzkość. Diabeł poprzez swoje sługi (ja odczytałem tutaj
analogię do fałszywego proroka) mówi w taki sposób, że 90% z tego, co powie, jest prawdą, a tylko 10% jest kłamstwem. W ten sposób człowiek nie zauważa, że właśnie powiedziano mu 10% kłamstwa. Po pewnym czasie tych kłamstw jest już nie 10%, lecz 20%… aż w końcu wszystko stoi w kompletnej opozycji do prawdy. Diabeł jest niezwykle cierpliwy i bardzo długo może „podgrzewać tę wodę”. W ten sposób już teraz na świecie istnieje akceptacja dla takich grzechów jak aborcja, związki niesakramentalne, życie bez Boga, rozwody….
Joseph mówił też o masonach na szczytach władzy kościelnej. Pytał, dlaczego Kościół oficjalnie uznaje objawienia Maryjne, w których mowa jest o tym, że Kościół zostanie przejęty przez szatana, a jednocześnie wierzący zupełnie ignorują te przesłania.
Powiedział, żeby nie bać się tego, co ma się wydarzyć. Mówił, że u części osób Orędzia budzą strach. Przyrównał to do sytuacji, w której rodzic krzyczy do dziecka, które nieświadomie biegnie w kierunku pożaru. Pytał, który ojciec nie ruszy na pomoc swojemu dziecku, który bezczynnie będzie patrzył, jak dziecko zbliża się w kierunku śmiertelnego niebezpieczeństwa. Mówił o tym, że
każdy ojciec będzie krzyczał na takie dziecko, idące w ogień, nawet jeśli ono się przestraszy, ponieważ przede wszystkim zależy mu na tym, aby się ona zatrzymało i było ocalone. Tak właśnie postępuje Jezus, który z całego serca pragnie nas ocalić.
Joseph powiedział, że powstanie teraz jeden światowy Kościół, który zjednoczy wszystkie religie i będzie tolerancyjny dla grzechu. Mówił, że Kościół ten będzie podróbką Kościoła katolickiego, lecz będzie pozbawiony Jego fundamentu, którym jest Jezus Chrystus. Wspomniał, że podróbki mają to do siebie, że są doskonale podobne do oryginału. Powiedział, że kiedyś Rosjanie emitowali w Stanach Zjednoczonych bardzo dobrze podrobione dolary. Te pieniądze były tak
dobrze podrobione, że wyłącznie eksperci, pracownicy mennicy, byli zdolni rozpoznać fałszerstwo.
Mówił, że w Kościele będzie podobnie i ludzie z Armii Reszty będą tymi ekspertami, którzy rozpoznają podróbkę Kościoła katolickiego i którzy tej podróbki nie przyjmą. Mówił, że 1/3 kapłanów odrzuci nowy Kościół i przyłączy się do Bożej Armii, i że będą to wspaniali pasterze.
Wspomniał o widzeniach, cudach i o uzdrowieniach, które miały miejsce podczas podobnych seminariów na całym świecie.
Pominę to, co Joseph powiedział o Marii od Bożego Miłosierdzia, o tym, jak się rozpoczęły objawienia. Pominę poświęcenie ofiarne Marii i historię nawrócenia Josepha. Można było o tym poczytać wcześniej.

ArmiaJezusaChrystusa.pl

Posted in Ciekawe, Orędzia Ostrzeżenie, Proroctwa, schizma w kościele, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , | 142 Komentarze »

Matka Boża mówi: “Im więcej dzieci będziecie mieć, tym lepiej.”

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 marca 2015

Na wstępie prośba aby w ciągu 10 dni wszyscy którzy zadeklarowali że pojadą na pielgrzymkę do Medjugorje w czerwcu 2015 r zgłosili się na maila (dotyczy tych co się jeszcze nie zgłosili). Zadeklarowało się prawie 50 osób, a dotychczas zgłosiło się i wpłaciło tylko 10 osób. Jeśli pozostałe osoby się nie zgłoszą będę musiał odwołać pielgrzymkę, odwołać rezerwację hotelu i zwrócić pieniądze tym co wpłacili. Będzie to znaczyło że wprowadziliście mnie w błąd.

——-

(podczas dawania świadectw) Jakiś mężczyzna w tłumie zawołał:

Mirjana, co powiedziałabyś pannie młodej, która nie chce mieć dzieci?

–Posiadanie dzieci, to najpiękniejsza rzecz w świecie! Odpowiedziała Mirjana natychmiast, co wywołało falę oklasków.

Mężczyzna jest zadowolony z odpowiedzi, miał rację, teraz ma dowód, powie to tej pannie. Ale chce wiedzieć więcej… A jeśli ta panna powie, że boi się ona, gdyż przyszłość nie wygląda najlepiej i niebezpiecznie jest mieć dzieci w świecie takim jak dzisiejszy?

-Nie obawiaj się! Powierz swoje dzieci Bogu i Maryi. Matka Boża mówi, że to nie my decydujemy o losie naszych dzieci. “Ci, którzy uznają Boga jako Ojca, Kościół jako Dom, a Mnie jako Matkę”, powiedziała, “niczego nie muszą się obawiać”.

– Jednakże wiele dzisiejszych rodziców obawia się mieć dzieci…

– Maryja mówi: “Nie bójcie się mieć dzieci. Powinniście się raczej obawiać nie posiadania ich! Więcej dzieci to lepiej!”

Pielgrzymi zaczęli szemrać pomiędzy sobą. Nie oczekiwali takich mocnych słów od Najświętszej Dziewicy. A do tego coś całkowicie innego od obecnej mentalności społeczeństwa!

– Miriana, ale są Sekrety… Wiemy, że wiele z nich mówi o trudnych rzeczach… – Nie obawiajcie się Sekretów! Powierzcie dzieci Maryi a nie będą musiały bać się Sekretów. Co myślicie o tym, że ja mam już dwoje dzieci i mam nadzieję mieć więcej?

– Takie rozumowanie jest tak jasne jak błyskawica nocą, jest bezsporne, mówi więcej niż wszystkie księgi wzięte mówiące o końcu czasów, a których jest takie mnóstwo przy końcu tego millennium.

Kiedy grupa rozchodzi się jezdnią, która ma tyle dziur ile i kamieni pytam Mirjanę o więcej wyjaśnień dotyczących tej historii o dzieciach. – Wiesz, dla naszych zachodnich krajów, to co właśnie powiedziałaś jest jak bomba! Anuluje to wszystkie teorie, które wpływają na nas forsującą siłą od długich lat, a i media codziennie brzmią do naszej świadomości: rodzina rozpada się, dziecko to za dużo… Tutaj masz dominujący głos Maryi na tych, którzy kopią ludzkości grób..

– Przyjdź jutro! – Spotykamy się następnego dnia w jej pokoju gościnnym i z ołówkiem w ręku zapisuję parę słów, które padają. Mirjana rozróżnia bardzo wyraźnie to co powiedziała jej Nasza Pani od tego co mówi sama. Powtarza kolejno słowo po słowie, to co zostało powiedziane wczoraj, następnie kontynuujemy:

– Mirjana, czy to Nasza Pani powiedziała ci byś wyszła za mąż?

– Nie, Ona pozostawiła mi wolną wolę. Powiedziała mi jednakże, by słuchać głosu Boga, Woli Bożej w moim sercu. Ona zawsze powtarza: “Módl się, a będziesz wiedzieć w swoim sercu co masz robić”. W sercu nigdy nie miałam inspiracji by zostać zakonnicą. Marco znałam od zawsze, razem chodziliśmy do szkoły. Jeśli chodzi o mnie, Nasza Pani nigdy nie ukazała mi niczego co by nie było małżeństwem.

– Kiedy pięcioro z sześciu wizjonerów jest zamężnych czy nie myślisz, że Nasza Pani przykłada większe znaczenie dla dzisiejszej rodziny? Czy nie widzisz tego jako znaku?

-Nie, całkowicie się nie zgadzam! Nasza Pani mówi, że te dwa powołania są potrzebne w Kościele oraz że rodziny nie mogą istnieć bez kapłanów (i osób zakonnych), tak samo jak kapłani i osoby zakonne nie mogą żyć bez rodzin. Wizjonerzy to nie wzorce!

-Wczoraj wypowiedziałaś te mocne słowa Madonny. Na przykład, “Nie bójcie się mieć dzieci, lepiej mieć obawy, niż nie mieć dzieci.”

Tak powiedziała, I ty wiesz dlaczego tak powiedziała tak samo jak ja wiem… ale nie mogę powiedzieć ci nic więcej… A…! już wiesz…!

Mirjana uśmiechając się kiwa głową w pewności wyznania wiary.

– Kiedy Sekrety zostaną wyjawione zrozumiesz wagę posiadania dzieci. Wszyscy oczekujemy tryumfu Niepokalanego Serca Maryi!

– Moje serce skacze z radości, ponieważ nie zdając sobie z tego sprawy Mirjana potwierdza tajemniczą relację pomiędzy Fatimą i Medjugorje. Patrzę na nią i jestem przekonana, że Mirjana zobaczy na własne oczy ten tryumf. Być może ona także wie, że tak się stanie…?

– Jeśli rozumie ciebie dobrze, to jest coś pięknego co jest przygotowywane dla tych wszystkich dzieci o które prosi nas Dziewica, byśmy je mieli!

– Poczekaj, ale to nie dla ciebie! Mówi to tylko do małżeństw!

– To było z jej strony bardzo delikatne by dać mi zrozumieć, że tutaj kończy się nasza rozmowa, że nic więcej nie zostanie dopowiedziane.

Odeszła by przygotować posiłek swoim dzieciom, spotkamy się wkrótce.

Z książki: “Medjugorje – Tryumf Serca” Siostra Emmanuel

Tłumaczyła: Bożena

012 - Kopia

To jeszcze nie wszyscy, brakuje 25% stanu, ale przy tak licznej rodzinie ciężko się wszystkim zebrać w jednym czasie.

Posted in Ciekawe, Małżeństwo, Medziugorje, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , | 63 Komentarze »

Uratuję Tysiące a nawet Miliony Dusz!

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 marca 2015

Oredzie Nr.854 otrzymane 24 Luty 2015 przez Marię od Przygotowania Serc
Moje Dziecko. Moje kochane Dziecko. Powiedz dzisiaj Dzieciom Ziemi rzecz następującą:
Ten Czas jest blisko, gdzie wszystko będzie szybko się wypełniać, i nie będzie to dla was łatwe.
Moje Dzieci. Miejcie Odwagę i bądźcie wierne Jezusowi. Bądźcie z Nim,z waszym Zbawicielem, gdyż już wkrótce On przyjdzie, i biada temu, kto Jemu nie zaufał, kto nie poszedł za Jego Słowem, nie przygotował się i Nas i Jego „wyśmiał” !
Moje Dzieci. Co było przepowiedziane teraz się wypełnia. Jest już w trakcie, lecz wy tego nie widzicie albo się odwracacie nie chcąc widzieć, ale wszystkich was to dosięgnie, i tylko Mój Syn będzie waszym Ratunkiem ! Wiec wyznajcie Go i nie czekajcie już dłużej, gdyż Czas Przygotowania zbliża się do Końca, i kiedy Jezus przyjdzie was Ostrzec, musicie być przygotowani na to Wydarzenie, gdyż będzie bardzo przytłaczające, że nie będziecie ( mimo wszystko) mogli tego znieść, wywoła Szok, chęć Ucieczki i/lub waszą Śmierć fizyczną.
Dzieci, przygotujcie się, gdyż kto będzie przygotowany, to dla niego to Przeżycie będzie wspaniale, i jego Miłość do Jezusa się spotęguje. Lecz Ci, którzy się nie przygotowali, zostaną wytraceni, dlatego nauczcie się tej Modlitwy ( 32- „Modlitwa Uwolnienia”-(w godz. Śmierci);

Kochany Jezu. Ofiaruję całkowicie Tobie, siebie i moich najbliższych.Proszę przyjdź i uratuj mnie. Amen.) na te Dni, gdyż uratuje Tysiące a nawet Miliony Dusz, kiedy się nauczycie i przekażecie dalej. Amen.
Posłuchajcie Moich Słów, które zostały Mi zlecone od Boga, One uratują wasze Dusze. Amen.
Z matczyną Miłością,
Wasza matka w Niebie.
Matka wszystkich Bożych Dzieci i Matka Zbawienia. Amen.

Tłumaczyła: Magda

Posted in Orędzia Marii "od przygotowania serc" | Otagowane: , | 4 Komentarze »

Moi oddani Mi, wyświęceni słudzy, którzy pozostaną wierni wobec Mojego Słowa, powstaną i was poprowadzą

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 marca 2015

Orędzie Marii Bożego Miłosierdzia

środa, 4 marca 2015, godz. 22.12

Moja wielce umiłowana córko, Mój Głos został stłumiony przez ducha ciemności w czasie, gdy ludzkość najbardziej Mnie potrzebuje.

Walka duchowa jest zażarta i Moje Królestwo walczy przeciwko mocom diabła. Jednak wielu ludzi zapomniało o tym stanie rzeczy, ponieważ zły duch wylewa nową, fałszywą doktrynę, która przez wzgląd na swoją zewnętrzną otoczkę będzie postrzegana jako warta popularyzacji, podziwu i wyjścia jej naprzeciw, i której przyklasną ci, którzy twierdzą, że głoszą Moje Słowo, ale ono nie jest ode Mnie.

Diabeł jest ostrożny, sprytny i przewrotny, tak więc, skoro jego agenci przedstawiają nowe podejście do Mojego Nauczania, to możecie być pewni, że zostanie ono upiększone w sposób wywołujący podziw i jako takie będzie brane za słuszne. Panowanie Moich wrogów dusi Wiarę Mojego ludu i Mój lud nie widzi, co się mu proponuje.

Zamieszanie to nie pochodzi ode Mnie. Moje Słowo jest jasne, Moje Nauki są wieczne. Ludzkość przyjęła humanizm i ateizm jako substytut Mnie. Pozbyto się Mnie, a Moje Słowo jest uznawane jedynie częściowo, podczas gdy częściowo zostało Ono przeinaczone, aby dopasować Je do potrzeb grzeszników, którzy chcą usprawiedliwić swoje nieprawości. Mogą oni tolerować wśród siebie herezję, ale Ja Jestem wszystkowidzący i będę sądził chrześcijan za to, jak odrzucają Moje Słowo, i za działania, którym wyjdą naprzeciw, a które są skierowane przeciwko Mnie.

Chrześcijanie są szybko skazywani na wygnanie i ucierpią oni wielki ucisk z powodu nienawiści, jaka przeciwko Mnie istnieje na świecie. Mną pogardzają ci, którzy niegdyś Mnie znali, ale którzy teraz Mnie odrzucili. Jestem ledwie tolerowany przez tych, którzy wiedzą, Kim Ja Jestem, ale którzy odsuwają Moje Nauczanie, ponieważ Prawdę odczuwają jako coś niewygodnego.

Podczas Mojego Pobytu na ziemi wielu Mnie unikało, a w szczególności te wyniosłe dusze, które przewodziły Mojej Trzodzie w świątyniach. Głosili oni Słowo Boże, ale woleli nie słyszeć Prawdy z Moich Ust — Prawdziwego Mesjasza.

I dzisiaj istnieją Moi nielojalni słudzy, którzy nie trzymają się Prawdy. Wielu z nich nie akceptuje już Mojego Świętego Słowa, które jest przejrzyste jak krystaliczna, źródlana woda. Zmącili oni wodę, której źródłem jest Duch Święty, i niewinne dusze będą ją piły. Prawda zostanie wypaczona i wielu będzie zmuszonych przełknąć doktrynę ciemności, która będzie jaśnieć jaskrawo niczym olśniewająca gwiazda. Ta nowa, fałszywa doktryna nie będzie miała ze Mną nic wspólnego i tylko ci, którzy wierzą w Świętą Ewangelię i którzy odmówią odejścia od niej — znajdą Życie Wieczne.

Przyszedłem, aby wam przynieść Prawdę, aby was zbawić, a wy za to Mnie ukrzyżowaliście. Ale poprzez Moją śmierć na Krzyżu Ja śmierć pokonałem. Wszystko, co zrobiłem, zrobiłem dla was, i wszystko, co jest następstwem Mojego Zwycięstwa nad śmiercią, jest wasze. Życie w ciele staje się wasze, jeżeli we Mnie wierzycie, i wasza dusza będzie żyć na wieki. Jeżeli Mnie odrzucicie przed Moim Powtórnym Przyjściem, nie będziecie gotowi, aby Mnie przyjąć. Jeżeli przyjmiecie kłamstwa, mimo że już znacie Prawdę Mojego Słowa, popadniecie w rozpacz. A obecnie, choć Jestem krzyżowany raz jeszcze, Moje krzyżowane Ciało — Mój Kościół — nie będzie wzbudzało smutku, gdyż zostanę przez was opuszczony do czasu, aż przyjdę tego Wielkiego Dnia. Zostanę zapomniany, ale oszust będzie wielbiony, czczony i po królewsku pozdrawiany, podczas gdy Ja leżeć będę w rynsztoku i będę deptany.

Jedynie Mocą Ducha Świętego Moi prawdziwi wyznawcy będą w stanie przetrzymać tę bitwę o dusze, a Ja udzielam wam każdej Łaski, aby otworzyć wasze oczy na Prawdę i uchronić was od zostania pochłoniętym przez oszustwo.

Moi oddani Mi, wyświęceni słudzy, którzy pozostaną wierni wobec Mojego Słowa, powstaną i was poprowadzą Ścieżką Prawdy. Ci Moi odważni, wyświęceni Słudzy otrzymają nadzwyczajne Łaski, aby chrześcijanie byli w stanie wyraźnie widzieć różnicę pomiędzy dobrem a złem. Nabierzcie wszyscy otuchy i wiedzcie, że te Łaski są obecnie wylewane na owe Moje sługi, bo bez ich przywództwa byłoby wam trudno głosić Prawdę.

Kocham was wszystkich. Nigdy was nie opuszczę. Przyciągam was do Siebie i nalegam na was, abyście odmawiali Moje Krucjaty Modlitwy, aby otrzymać Błogosławieństwa, które są konieczne na tę podróż, która was oczekuje. Duch Święty spoczywa na was i zostaniecie napełnieni każdym możliwym Darem, aby wytrwać w waszym oddaniu dla Mnie.

Wzywajcie Mnie zawsze, abym wam pomagał, dawał wam odwagę, siłę i czynił was zdolnymi, abyście swoich wrogów traktowali z miłością i współczuciem, które są konieczne, jeżeli macie być Moimi prawdziwymi uczniami. Odczuwanie miłości dla Moich wrogów nie oznacza jednak, że zaakceptujecie herezję. Proszę was także, abyście unikali okazywania w Moje Święte Imię jakiejkolwiek nienawiści.

Głoście Moje Słowo. Nie jest konieczne, aby go bronić.

Wasz umiłowany Jezus Chrystus

Zbawiciel i Odkupiciel całej Ludzkości

Posted in Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: , | 6 Komentarzy »

W Malezji Matka Boża płacze

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 marca 2015

W miejscowości Kota Kinabalu, wysoka na 33 cm figura Matki Boskiej Królowej Pokoju, zaczęła ronić łzy wieczorem 1 marca 2015 r, powiedział właściciel figurki Michael George, lat 52.

Powiedział, że jego najmłodszy syn Melvin, lat 14, był pierwszym, który zauważył spływające z oczu łzy około godziny siedemnastej.

Nie uwierzyłem pierwszym słowom syna, aż faktycznie sam zobaczyłem łzy. Byłem zdumiony, nigdy nie spodziewałem się czegoś takiego.
„Czułem, że dzieje się coś cudownego”, powiedział Michael.

Siostra Melvina, powiedziała że kupiła figurkę podczas podróży do Filipin rok temu, i figurka była trzymana w szafie w domu. Dopiero niedawno, po remoncie domu  statuetka została poświęcona w ostatnią niedzielę przez arcybiskupa Jana Wong (głowa kościoła katolickiego w Sabah Sabah), podczas obchodów święta Matki Boskiej Królowej Pokoju w Kościele w Kampung Kobusak.

Asystent proboszcza ks Jefferi Gumu powiedział że kościół jest świadomy tego iż figurka płacze i posyła księdza do oceny sytuacji. Chcemy zwrócić się do właściciela figurki, aby rozważyć przeniesienie jej do pobliskiego kościoła, gdzie może być oglądana i nawiedzana przez wiernych.

malezja

.

malezja1

.

malezja2

.

Posted in Cuda, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , , | 79 Komentarzy »