Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Życzenia dla Kapłanów

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 Kwiecień 2015

Drodzy Kapłani!!!!

„ Kapłan jest tym, kto mimo upływającego czasu nie przestaje promieniować młodością ducha, jakby zarażając nią osoby, które spotyka na swojej drodze.” Tymi słowami  – w Wielki Czwartek- zwrócił się do Was w specjalnym liście Jan Paweł II.

Dzisiaj, kiedy nie ma Go wśród nas, słowa te nabierają wyjątkowej mocy i ponadczasowości. Z całego serca my, ludzie, dziękujemy Wam – kapłanom za Waszą obecność na naszej trudnej drodze odnajdywania istoty życia. Żadne słowa nie są w stanie wyrazić jak wielką, często niedostrzegalną wartość mają Wasze modlitwy i starania, słowa i gesty.

W tym szczególnym Dniu, w tej szczególnej chwili, w której, przed (dwoma tysiącami) 2000 lat, Chrystus ustanowił Sakrament Kapłaństwa i Eucharystii – przyjmijcie serdeczne życzenia byście zawsze byli kapłanami Serca Jezusowego. Dziękujemy za waszą obecność, głoszone Słowo Boże i modlitwę. Przepraszamy za niezrozumienie posługi i brak cierpliwości wyrażany w łatwych osądach.

kwiaty6

 

Odpowiedzi: 24 to “Życzenia dla Kapłanów”

  1. apostolat said

    Biskupi do kapłanów: dzielmy się z wiernymi odpowiedzialnością za Kościół

    Tym, co kojarzy się z życiem zakonnym jest charyzmat. „Twórcze połączenie sakramentalnego urzędu i charyzmatu jest właściwie zadaniem każdego kapłana, nie tylko zakonnego” – piszą biskupi w liście na Wielki Czwartek. Zachęcają duchownych do budzenia w wiernych współodpowiedzialności za Kościół.

    Kapłan a życie konsekrowane

    List biskupów polskich do kapłanów na Wielki Czwartek 2015 r.

    Drodzy Bracia Kapłani!

    Wszyscy potrzebujemy duchowego powrotu do Wieczernika. Do miejsca, w którym w Wielki Czwartek Chrystus podzielił się z Apostołami swoją świętością. To ona ma być naszą chrześcijańską i kapłańską tożsamością.

    Dlatego dziś my, kapłani Jezusa Chrystusa, pielgrzymujemy duchowo do Wieczernika po Jego świętość. Przypominając sobie dzień i miejsce swoich święceń kapłańskich, z wdzięcznością i radością wspominamy sakramentalny gest nałożenia rąk przez biskupa. Z całą pokorą i świadomością własnych grzechów, rozeznajemy w sobie potrzebę rozpalenia na nowo Bożego daru, zgodnie z zachętą Apostoła: Przypominam Ci, żebyś na nowo rozpalił charyzmat Boży, który otrzymałeś przez włożenie moich rąk. Bóg bowiem nie dał nam Ducha bojaźni, ale mocy, miłości i karności (2 Tm 1, 6n).

    1. Nasza wdzięczność wobec osób życia konsekrowanych

    Słowa te mówią o kapłaństwie nie tylko w kategoriach sakramentalnej godności, urzędu i funkcji (munus), ale również o szczególnej łasce Ducha Świętego – o charyzmacie. W roku obecnym, który – z inspiracji Ojca Świętego Franciszka przeżywamy w Kościele jako Rok Życia Konsekrowanego – wybrzmiewają one wyjątkowo silnie. Konsekracja i charyzmat są ściśle ze sobą związane. Życie oparte o praktykę ślubowanych rad ewangelicznych podejmowane jest przecież najczęściej we wspólnotach zjednoczonych konkretnym charyzmatem wielkich świadków wiary.

    Wielu z nas przeżywa swoje kapłaństwo, realizując je na drodze powołania zakonnego. Kapłaństwo i charyzmat stają się wówczas zadaniem jedności, która przekłada się na prawdę osoby i jej misji w Kościele. Wielki Czwartek stanowi dobrą okazję, aby podziękować Panu żniwa, że z obfitością wzbudza powołania kapłańskie we wspólnotach życia konsekrowanego. Jesteśmy wdzięczni kapłanom zakonnym za ich rozmaitą posługę, zarówno w duszpasterstwie parafialnym, jak i wynikającą z realizacji charyzmatu zgromadzenia. Dziękujemy za posługę i świadectwo życia rekolekcjonistom, spowiednikom, misjonarzom, kapelanom szpitalnym i więziennym, pedagogom i nauczycielom, opiekunom rozlicznych sanktuariów i pełniącym wiele dzieł miłosierdzia.

    Jako biskupi, kapłani diecezjalni i zakonni dziękujemy pozostałym osobom życia konsekrowanego – braciom i siostrom z wielu licznych zakonów, zgromadzeń oraz instytutów życia konsekrowanego, a także pustelnikom oraz konsekrowanym dziewicom i wdowom. Ich wieloraka posługa i ofiarna obecność w Kościele silnie wspiera naszą kapłańską misję. Rok Życia Konsekrowanego daje sposobność do publicznego wyrażenia naszej wdzięczności, co niniejszym czynimy, otaczając osoby konsekrowane serdeczną modlitwą. Pragniemy również podjąć refleksję nad życiem konsekrowanym w kontekście naszego kapłaństwa.

    2. Kapłaństwo – urząd i charyzmat

    Twórcze połączenie sakramentalnego urzędu i charyzmatu jest właściwie zadaniem każdego kapłana, nie tylko zakonnego. Każdy z nas może i powinien odkrywać swoje własne duchowe dary, posługi i działania (por. 1 Kor 12, 4-6). Możliwości w tym zakresie są tak nieskończone jak różnorodny potrafi być w swoich darach Duch Święty. To On sprawia, że jedni odkrywają w sobie szczególny dar przepowiadania Słowa, inni odnajdują się w dynamicznej posłudze ludziom młodym czy w towarzyszeniu starszym i chorym. Jeszcze inni są prawdziwie charyzmatycznymi katechetami, z oddaniem posługują rodzinom lub podejmują się indywidualnego kierownictwa duchowego bądź pracy dydaktycznej na wyższych uczelniach. Wielu z nas przeżywa swoje kapłaństwo, czerpiąc inspirację i siły z duchowości i charyzmatów wielu eklezjalnych ruchów i nowych wspólnot. Za to wszystko niech Pan będzie uwielbiony! Dziś szczególnie wsłuchujemy się w Jego słowa: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15, 12). Odnosimy je do wszystkich, którzy pomagają nam realizować rady ewangeliczne.

    Nasza misja we wspólnotach Kościoła (diecezjach, parafiach, zakonach, ruchach itd.) dokonuje się przez głoszenie Słowa, uświęcanie przez sakramenty i bycie pasterzami. To ostatnie zadanie, jak uczy soborowy dekret Presbyterorum ordinis, realizuje się przez skierowaną do całej wspólnoty posługę budowania jedności (nr 6). Jedność Kościoła ma zaś charakter głęboki i organiczny. Jest jednością Ciała, które składa się z wielu członków. Kapłani spełniają swoją funkcję pasterską in persona Christi Capitis wtedy, gdy wspierają wiernych i towarzyszą im modlitwą i radą, kiedy czynią wszystko, by odpowiednio uformować swoich braci i siostry do posługi w Kościele oraz z radością posłać ich do niej.

    Nie jest to ucieczka od odpowiedzialności, ale roztropna i radosna posługa towarzyszenia każdemu ochrzczonemu człowiekowi w odkrywaniu darów i zadań zleconych mu przez Ducha Świętego. To umiejętność dzielenia się odpowiedzialnością za Kościół, w którym każdy ma swój twórczy udział. Znamy radość wspólnego duchowego wędrowania z osobami odkrywającymi powołanie do życia zakonnego lub kapłańskiego czy też drogę życia w małżeństwie. Znamy wzniosłość i bliskość liturgii sprawowanej w pięknej harmonii różnorodnych posług i funkcji. Znamy też smak – nie zawsze łatwego, ale ostatecznie zawsze niezwykle owocnego – wspólnego podejmowania różnych dzieł apostolskich.

    Ten, kto sam w sobie rozpala charyzmat, jest pełen szacunku dla innych i nie będzie gasił Ducha (por. 1 Tes 5, 19). To właśnie Duch Święty sprawia, że wypowiadane przez nas słowa eucharystycznej konsekracji obejmują cały Kościół, całe Ciało Chrystusowe. Również każdy wierny składa Bogu ofiarę z samego siebie: swoje życie, modlitwę, pracę, odpoczynek, cierpienie, służbę na rzecz innych. Można więc powiedzieć, że Eucharystia jest codziennym, aktualnym momentem konsekracji każdego ochrzczonego i bierzmowanego. Pan codziennie czyni nas sługami konsekracji każdego z naszych braci i sióstr. Nasze służebne kapłaństwo ma służyć powszechnemu królewskiemu kapłaństwu wszystkich wiernych. W przywołanym już dekrecie Presbyterorum ordinis Sobór naucza, że tak rozumiana Eucharystia jest celem naszego życia, gdyż do tego właśnie zmierza i w tym się ostatecznie wypełnia cała posługa prezbiterów (nr 2). Sakramentalny znak sprawowanej przez nas Eucharystii zbiera to, co uczyniliśmy, aby wezwać wiernych do odkrycia tożsamości chrzcielnej, duchowych darów i obudzić w nich współodpowiedzialność za Kościół.

    3. Nasza służba w Kościele

    Zanim św. Paweł wezwie Tymoteusza do rozpalenia w sobie charyzmatu Bożego, przypomina mu, że wiarę przyjął od babki i matki, których jest dłużnikiem. Jego zadaniem jest zaś pomnażanie w sobie tego daru.

    Podobnie my – jesteśmy dłużnikami Kościoła, od którego otrzymaliśmy wiarę. Jest to jednak „dług miłości”, który zostaje spłacony przez miłość pasterską, o której św. Jan Paweł II pisał, że jest przede wszystkim darem z siebie, całkowitym darem z siebie dla Kościoła, na obraz daru Chrystusa i we współudziale z Nim (Pastores dabo vobis, 23). Naszym powołaniem jest służba na wzór Chrystusa – Kapłana i Sługi.

    Odczytując Ewangelię w świetle znaków współczesności, możemy coraz głębiej rozumieć ewangelizację świata. Ewangelizacja na wzór Chrystusa wymaga od nas codziennego i coraz bardziej intensywnego kontemplowania Jego twarzy, czyli Jego słów i czynów, Jego stylu bycia wśród ludzi. Trzeba wciąż od nowa porównywać naszą kapłańską posługę z Jego niedoścignionym przykładem i stawiać sobie konkretne pytania: Czy moje słowa, mój sposób myślenia, zachowanie, styl bycia są wyrazem Chrystusowej miłości? Czy moje kapłańskie życie odzwierciedla Chrystusowe błogosławieństwa i rady ewangeliczne? Tylko naśladowanie Pana pozwoli nam właściwie odpowiedzieć na aktualne wyzwania i kryzysy. Zwłaszcza dziś, w dobie próby sumień kapłanów i świeckich, musimy pamiętać, że ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości (Ps 126, 5).

    Prawdziwie Bożym darem dla nas będą zbliżające się Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, ale obejmujące swym zasięgiem także całą Polskę. Ich przygotowanie wymaga nie tylko osobistego zaangażowania każdego z nas, ale także wysiłku rozbudzenia i umacniania darów, posług i odpowiedzialności w innych, zwłaszcza w młodych członkach Kościoła. Doświadczenie tej radości budowania Ciała Kościoła stanowi wyjątkową łaskę.

    Drodzy Bracia, kończąc ten list, składamy Wam nasze ojcowskie i braterskie podziękowanie za każdy przejaw pasterskiej miłości do Kościoła. Modlimy się za kapłanów starszych, chorych i zmagających się z rozmaitymi kryzysami: Niech Pan cię błogosławi i strzeże. Niech rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską (Lb 6, 24). Pokornie prosimy też Maryję, Matkę Kapłanów, aby wyprosiła nam wszystkim wierną i radosną posługę w Kościele Jej Syna. Polecamy Was też ojcowskiemu wstawiennictwu świętych papieży Jana XXIII i Jana Pawła II oraz błogosławionego Pawła VI.

    Życzymy Wam głębokiego przeżycia Triduum Paschalnego i Niedzieli Bożego Miłosierdzia.

    Podpisali: Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi
    obecni na 368. Zebraniu Plenarnym
    Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie
    w dniu 12 marca 2015 r.

    http://ekai.pl/wydarzenia/x87766/biskupi-do-kaplanow-dzielmy-sie-z-wiernymi-odpowiedzialnoscia-za-kosciol/

  2. Wiesia said

    Pierwszeństwo oddaję Panu Jezusowi w Słowie:
    http://paruzja.info/pl/marzec-2013/995-17-03-2013-18-50-oredzie-do-kaplanow-i-tych-wszystkich-moich-wyswieconych-slug-ktorzy-oddali-swoje-zycie-mojej-swietej-sluzbie

    Życzę wszystkim Kapłanom,w tak ważnym dla Was dniu,dniu ustanowienia SAKRAMENTU KAPŁAŃSTWA,Bożej radości,życzliwości,odwagi w głoszeniu SŁOWA BOŻEGO i tylko BOŻEGO,aby nasza Ojczyzna była wierna DEKALOGOWI NA CO DZIEŃ,ogromnego wsparcia ze strony świeckich wiernych, oddanych Bogu,który jest jedyną DROGĄ KU NIEBU.AMEN.

  3. Mariusz said

    Wielki Czwartek, 2 kwietnia 2015

    Msza krzyżma

    (Iz 61,1-3a.6a.8b-9)
    Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej, i dzień pomsty naszego Boga; aby pocieszać wszystkich zasmuconych, , aby im wieniec dać zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty smutku, pieśń chwały zamiast zgnębienia na duchu. Wy zaś będziecie nazywani kapłanami Pana, mienić was będą sługami Boga naszego. Tak mowi Pan: oddam im nagrodę z całą wiernością i zawrę z nimi wieczyste przymierze. Plemię ich będzie znane wśród narodów i między ludami – ich potomstwo. Wszyscy, co ich zobaczą, uznają, że oni są błogosławionym szczepem Pana.

    (Ps 89,21-22.25.27)
    REFREN: Na wieki będę sławił łaski Pana

    Znalazłem Dawida, mojego sługę,
    namaściłem go moim świętym olejem,
    by ręka moja zawsze przy nim była
    i umacniało go moje ramię.

    Z nim moja wierność i łaska,
    a w moim imieniu jego moc wywyższona.
    On będzie wołał do Mnie: „Ty jesteś moim Ojcem,
    moim Bogiem, Opoką mego zbawienia”.

    (Ap 1,4-8)
    Łaska wam i pokój od Jezusa Chrystusa, Świadka Wiernego, Pierworodnego umarłych i Władcy królów ziemi. Temu, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem – kapłanami Bogu i Ojcu swojemu, Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen. Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Tak: Amen. Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący.

    (Iz 61,1)
    Duch Pański spoczywa na mnie, posłał mnie, abym ubogim głosił dobrą nowinę.

    (Łk 4,16-21)
    Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2015/

    • Mariusz said

      Paście owczarnię Bożą, która jest przy was – oto zadanie kapłanów. Zachować świadomość, że to naprawdę Boża owczarnia, nie nasza. Sakramenty, udzielane zawsze w imię Trójjedynego Boga, wydatnie o tym przypominają. Wszelka posługa w Kościele powinna być przeniknieta miłością. Kapłani zjednoczeni z biskupem, aby po Eucharystii zanieść poświęcony olej do swych parafii, maja na nowo odkrywać, że są sługami kościelnej komunii wśród sióstr i braci.

      o. Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 183

    • Dana said

      Tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moja pamiątkꔂ (l Kor 11,23-24).

  4. Mariusz said

  5. Wiesia said

    https://docs.google.com/document/d/11zl1KzHP0VZbN0lGGQm2d7WkdaJS_5ZCvhDK8QN4KSY/edit?pli=1

    ŻYCZĘ NAM WSZYSTKIM DOBREGO PRZEŻYWANIA
    TRIDUUM PASCHALNEGO.
    pozdrawiam i uciekam do obowiązków
    NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!

  6. Mariusz said

    Wielki Czwartek, 2 kwietnia 2015

    Msza Wieczerzy Pańskiej

    (Wj 12,1-8.11-14)
    Bóg powiedział do Mojżesza i Aarona w ziemi egipskiej: Miesiąc ten będzie dla was początkiem miesięcy, będzie pierwszym miesiącem roku! Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak: Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć. Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, spożyją je z chlebem niekwaszonym i gorzkimi ziołami. Tak zaś spożywać go będziecie: Biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana. Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu – Ja, Pan. Krew będzie wam służyła do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską. Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia – na zawsze w tym dniu świętować będziecie.

    (Ps 116,12-13.15-18)
    REFREN: Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

    Czym się Panu odpłacę
    za wszystko, co mi wyświadczył?
    Podniosę kielich zbawienia
    i wezwę imienia Pana.

    Cenna jest w oczach Pana
    śmierć Jego świętych.
    Jam sługa Twój, syn Twej służebnicy,
    Ty rozerwałeś moje kajdany.

    Tobie złożę ofiarę pochwalną
    i wezwę imienia Pana.
    Wypełnię me śluby dla Pana
    przed całym Jego ludem.

    (1 Kor 11,23-26)
    Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę! Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę! Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie.

    (J 13,34)
    Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

    (J 13,1-15)
    Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: Panie, Ty chcesz mi umyć nogi? Jezus mu odpowiedział: Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział. Rzekł do Niego Piotr: Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał. Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę. Powiedział do niego Jezus: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści. A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2015/

    • Mariusz said

      Na Eucharystii pozwalamy się nakarmić Panu Jego Ciałem i Krwią. Uczymy się mówić Mu o naszym głodzie prawdy i miłości. On zaś odpowiada na nasze prośby, sam też prosząc o gotowość podania chleba miłości ludziom, których spotkamy na naszej drodze. To chleb szacunku, troski i odpowiedzialności oraz prostego współczucia.

      o. Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 190

    • Dana said

      Msza Wieczerzy Pańskiej

      Msza Wieczerzy Pańskiej. Zastępuje ona nieszpory tego dnia i jest początkiem Triduum Paschalnego, które stanowi w swej istocie jedną, nierozerwalną całość, rozciągniętą jednak na trzy dni. To właśnie szczególnie w czasie tej celebracji przeżywamy to, o czym mówi znany hymn eucharystyczny, autorstwa św. Tomasza, zwany Pange lingua (Sław języku tajemnicę), śpiewany w czasie procesji do Ciemnicy: „W noc ostatnią przy wieczerzy, z tymi, których braćmi zwał, czyniąc wszystko jak należy, czego przepis prawny chciał, sam dwunastu się powierzył i za pokarm z rąk swych dał”. Jezus daje nam się w tym dniu poznać jako Pokarm; Pokarm na życie wieczne (J 6,35). Odchodzi, ale zostawia nam Siebie samego w postaciach eucharystycznych, dokonując, jako Najwyższy i Wiekuisty Kapłan; pierwszego przeistoczenia. I zaprasza nas na tą Świętą Ucztę: „Pan wieczernik przygotował, swój zaprasza lud, dla nas wszystkich dom otworzył i zastawił stół”.

    • szafirek said

      Modlitwa za duchowieństwo, aby pozostało silne i wierne Świętemu Słowu Bożemu

      O, drogi Jezu, pomóż Twoim wyświęconym sługom rozpoznać
      schizmę, która się rozwija w Twoim Kościele.
      Pomóż Twoim wyświęconym sługom pozostać silnymi i wiernymi Twojemu Świętemu Słowu.
      Nigdy nie pozwól, aby ziemskie ambicje przesłoniły im czystą miłość do Ciebie.
      Daj im łaski, aby pozostali czyści i pokorni przed Tobą
      i aby czcili Twoją Najświętszą Obecność w Eucharystii.
      Pomóż i prowadź te wszystkie wyświęcone sługi, którzy mogą być letni
      w miłości do Ciebie i cały czas rozpalaj na nowo w ich duszach ogień Ducha Świętego.
      Pomóż im rozpoznać pokusy, na które są wystawiani, żeby ich rozproszyć.
      Otwórz ich oczy, aby w każdej chwili mogli ujrzeć Prawdę.
      Błogosław ich, drogi Jezu, w tym czasie i osłoń ich Twoją
      Najdroższą Krwią, aby zapewnić im ochronę przed wszelką szkodą.
      Daj im siłę do odparcia kuszenia szatana, gdyby podsuwał im pokusę zaprzeczania istnienia grzechu.
      Amen.

  7. apostolat said

    10. rocznica śmierci św. Jana Pawła II. „Wpisał się w panteon polskich bohaterów narodowych”

    „Nasz Ojciec Święty powrócił do domu Ojca” – ogłosił 10 lat temu o godzinie 21:37 arcybiskup Leonardo Sandri. Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia 2005 r. w 9666. dniu pontyfikatu.

    Jan Paweł II urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach, zmarł 2 kwietnia 2005 w Watykanie. Był 264. papieżem (od 16 października 1978 do 2 kwietnia 2005). Został kanonizowany 27 kwietnia 2014 roku w Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Mszy św. kanonizacyjnej na placu św. Piotra przewodniczył papież Franciszek przy koncelebrze emerytowanego papieża Benedykta XVI.

    Jan Paweł II był jednym z najbardziej wpływowych przywódców XX wieku. Jego wybór na Stolicę Piotrową miał szczególny wpływ na wydarzenia w Europie Wschodniej i w Azji w latach 80. i 90. XX w. Znacznie poprawiał relacje Kościoła katolickiego z judaizmem, islamem, z Kościołem prawosławnym, Wspólnotą Anglikańską. Jego głównym celem, jak wielokrotnie podkreślał, było głoszenie całej ludzkości orędzia miłosierdzia Bożego, przekazanego przez Jezusa Chrystusa św. Faustynie Kowalskiej, a tym samym przygotowanie świata na ostateczne Jego przyjście.

    Podczas swojego 27-letniego pontyfikatu (przebył ponad 1,6 miliona kilometrów, co odpowiada 40-krotnemu okrążeniu Ziemi wokół równika i czterokrotnej odległości między Ziemią a Księżycem) odwiedził 129 krajów. Był papieżem, który najwięcej osób wyniósł na ołtarze, więcej niż wszyscy jego poprzednicy w okresie poprzednich pięciu wieków.

    Jego proces beatyfikacyjny był jednym z najkrótszych w historii Kościoła, rozpoczął się miesiąc po pogrzebie, a zakończył się sześć lat po śmierci, zaś proces kanonizacyjny zakończył się trzy lata po beatyfikacji, dziewięć lat po śmierci.

    Wierni zobaczyli Jana Pawła II po raz ostatni w środę 30 marca 2005 roku, gdy stanął w oknie o tradycyjnej porze audiencji generalnej. I znów pozdrowił wszystkich w milczeniu.

    31 marca wieczorem był już umierający. Lekarze stwierdzili wstrząs septyczny wraz z ciężką niewydolnością kardiologiczną. Jan Paweł II, zapytany wprost o to, czy chce pojechać znów do szpitala, wyraził pragnienie pozostania w Watykanie.

    „Papież Jan Paweł II poza tym, że jest świętym Kościoła katolickiego, niewątpliwie wpisał się w panteon polskich bohaterów narodowych. Uniwersalną rolę jako przywódcy duchowego łączył z klasycznie rozumianą polskością i pokazywał, że nie ma w tym żadnej sprzeczności. Ale jest rzeczą smutną, że choć dziedzictwo Jana Pawła II jest wciąż żywe wśród części Polaków, to zjawisko, o którym mówiono tuż po Jego śmierci – nazywane „pokoleniem JP2” – nie odegrało większej roli w zmienianiu otaczającego nas świata. Wypadki potoczyły się inaczej. Dziś to nie Polska chrystianizuje Europę, to raczej w Polsce pojawiły się tendencje skrajne, często silniejsze, niż w krajach zachodnich. Pozostaje mieć nadzieję, że to się zmieni, a Jego myśl – także ta polityczno-gospodarcza, jakże aktualna – zostanie doceniona – także przez niewierzących” – napisał o Janie Pawle II Zdzisław Krasnodębski.

    http://niezalezna.pl/65684-10-rocznica-smierci-sw-jana-pawla-ii-wpisal-sie-w-panteon-polskich-bohaterow-narodowych

  8. Barbara said

    JPII Módl się za naszą OJCZYZNĄ Polską….i za nami wszystkimi…Amen

  9. apostolat said

    Zbawienie w Chrystusie

    Niech w te Święta zmartwychwstanie w nas Chrystus. Nie przeciwko światu, ale właśnie dla świata. Bo już tylko On może wyzwolić nasz świat z korowodu śmierci

    Katastrofa, taka jak ostatnio z niemieckim airbusem, musiała się w końcu wydarzyć. Nie tylko ze względu na ryzykowne przepisy wprowadzone w lotnictwie pasażerskim po zamachach na Nowy Jork z 11 września 2011 r. Przed skutkami tych rozwiązań ostrzegał dwa miesiące temu holenderski pilot Jan Cocheret. Opisany przez niego scenariusz, w którym kapitan samolotu wychodzi do toalety i nie może już powrócić za stery z powodu zablokowania drzwi do kabiny przez drugiego pilota, został właśnie zrealizowany z morderczą precyzją. Ale katastrofa taka musiała się kiedyś wydarzyć również ze względu na obłęd, w którym coraz bardziej pogrąża się nasza cywilizacja.

    Pikujący w alpejskie zbocza samolot niemieckich linii Germanwings, za którego sterami zasiadał człowiek mający poważne zaburzenia w ocenie siebie i całej rzeczywistości, jest smutnym obrazem naszego świata. Dla zabarykadowanego w kokpicie pacjenta, który powinien być właśnie na zwolnieniu lekarskim, a nie za sterami samolotu, nie miały wówczas znaczenia wezwania do rozsądku ze strony kapitana, nawoływania kontrolerów lotu ani rozpaczliwe krzyki pasażerów, którzy nie chcieli ginąć wraz z nim. Fakt, że przebywali na pokładzie maszyny, której stery znalazły się dziwnym trafem w rękach szaleńca, nie oznacza przecież, że świadomie oddali mu władzę nad swoim życiem i śmiercią.

    A jednak ktoś mu tę władzę dał. Ktoś wydał temu człowiekowi licencję pilota, mimo jego wcześniej znanych problemów zdrowotnych. Z powodu depresji przecież przerwał na dłuższy czas szkolenie. Ktoś go wreszcie zatrudnił w liniach lotniczych. Ktoś nie poinformował pracodawcy o nawrocie problemów i jego zwolnieniu lekarskim, obejmującym również ten feralny dzień. Bo żyjemy w takim świecie, w którym wolność jednostki, choćby posunięta do obłędu, liczy się bardziej nawet niż cudze prawo do życia! Co więcej, tak rozumiana wolność nie chce się liczyć ani z prawdą, ani z prawami natury. A z Bogiem w szczególności.

    Żyjemy w świecie, w którym astmatyczka wygrywa ze zdrowymi zawodniczkami niezwykle forsowne zawody narciarskie. Zadeklarowani dyslektycy kończą studia na polonistyce i rozpoczynają pracę w szkołach. Małżeństwem usiłuje się nazywać coś, w czym nie ma męża i żony. Prawo do posiadania dziecka przyznaje się ludziom, którzy z natury nie mogą mieć potomstwa choćby ze względu na wiek potencjalnej matki (67 lat!) albo dlatego, że poczęcie nie następuje normalnie w kontaktach homoseksualnych. Oni chcą i to wydaje się najważniejsze. A każda niezgoda na ich chcenie jest przejawem fundamentalizmu, nietolerancji, homofobii, braku empatii i czego tam jeszcze. Natura niczego nie może w tym świecie ograniczać, nawet woli bycia mężczyzną lub kobietą. Dlaczego więc człowiek z problemami psychicznymi miałby nie pilotować samolotu? Przecież bardzo chciał.

    Co znaczą przestrogi przed katastrofą dla tych, którzy dzierżą stery naszego świata? Walec dyktatury relatywizmu toczy się obłędnie naprzód, jakby pchany szatańską mocą. Półtoramilionowe manifestacje na ulicach Paryża przeciwko zrównaniu związków homoseksualnych z małżeństwami i przyznaniu im prawa do adopcji dzieci nie zrobiły większego wrażenia na prezydencie François Hollandzie. Ostrzeżenia wybitnych prawników i ludzi Kościoła przed wymierzoną w tradycyjną rodzinę genderową ustawą o przemocy trafiają u nas w próżnię. Protesty lekarzy i duszpasterzy nie zatrzymały decyzji o wprowadzeniu do wolnej sprzedaży tabletki wczesnoporonnej. Mimo społecznego oporu aktualnie rządzący przygotowują właśnie ustawy uznające prawnie związki homoseksualne i kneblujące usta tym, którzy ośmielą się krytykować wynaturzenia w tej dziedzinie. Nasz świat nieuchronnie zmierza ku samozagładzie. Widać to po zatrważających wskaźnikach demograficznych i zalewającym nas nihilizmie. Potrzeba nam pilnie jakiegoś przebudzenia i powrotu do fundamentalnych wartości.

    Nie liczę na powrót do wartości i prawdy w przypadku ludzi, którzy już nie mają do czego wracać. Ale tym bardziej potrzeba dzisiaj jakiegoś przebudzenia, przynajmniej ze strony chrześcijan, którzy w tych dniach świętować będą Zmartwychwstanie Chrystusa. Potrzeba naszego przebudzenia w wierze i odwagi w codziennym świadczeniu o Prawdzie, która nie przemija. Niech w te Święta zmartwychwstanie w nas Chrystus. Nie przeciwko światu, ale właśnie dla świata. Bo już tylko On może wyzwolić nasz świat z korowodu śmierci.

    ks. Henryk Zieliński
    henryk.zielinski(at)idziemy.com.pl
    Idziemy nr 14 (497), 5 kwietnia 2015 r.

    http://www.idziemy.pl/komentarze/zbawienie-w-chrystusie

  10. pio0 said

    Święte Triduum Paschalne – Wielki Czwartek (audio)

    • pio0 said

      1. Zgromadzeni na modlitwie
      2. Ludu kapłański
      3. Gdzie miłość wzajemna i dobroć
      4. Adoro te devote
      5. To Ty, nasz Pan
      6. U drzwi Twoich

  11. Wiktoria said

    Сhcialabym zyczyc wszytkim kaplanom pogody ducha w ich nie latwej posludze, wszystkich lask i darow Ducha Swietego: wytrwajcie w wierze, nie zniechcecajcie sie, badzcie wierni Jezusowi i Ewangelii za wszelka cene. Ufajcie Panu – nie sobie, to On zwyciezyl swiat i pokona wszystkie trudnosci na waszej drodze, gdy pozostaniecie Mu wierni. To wy pierwsi powinni byc przykladem zawierzenia Bogu, gdyz o wlasnych silach dojsc do konca jest niemozliwe. Trzymajcie sie mocno Maryi, Krolowej Apostolow i najczulszej z Matek i nauczycielek kaplanow.

  12. apostolat said

    Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. Krzyżma

    „By moja ręka zawsze przy nim była i wspomagało go moje ramię” (Ps 88,22). Tak myśli Pan, gdy mówi: „Znalazłem Dawida, sługę mojego, namaściłem go świętym olejem moim” (w. 21). Tak myśli nasz Ojciec za każdym razem, kiedy „znajduje” kapłana. I dodaje jeszcze: „Z nim moja wierność i łaska… On będzie wołał do Mnie: «Ty jesteś moim Ojcem, Bogiem moim i Skałą mojego ocalenia»” (ww 25.27.).

    To wspaniale wejść, wraz z Psalmistą w to solilokwium naszego Boga. Mówi On o nas, swoich kapłanach, swoich księżach, ale w istocie nie jest to solilokwium, nie mówi On sam: jest Ojcem, który mówi do Jezusa: „Twoi przyjaciele, ci którzy Ciebie kochają mogą szczególnie mi powiedzieć: Ty jesteś moim Ojcem” (por. J 14,21). A jeśli Pan myśli i troszczy się tak bardzo o to, jak mógłby nam pomóc, to dzieje się tak ponieważ wie, iż zadanie namaszczenia ludu wiernego jest trudne. Prowadzi nas do zmęczenia i znużenia. Doświadczamy tego we wszystkich formach: od zwykłego zmęczenia codziennej pracy apostolskiej, aż po znużenie chorobą i śmierć, w tym spalanie się w męczeństwie.

    Zmęczenie kapłanów! Wiecie, ile razy o tym myślę: zmęczeniu was wszystkich? Dużo o tym myślę i często się modlę, zwłaszcza kiedy sam jestem zmęczony. Modlę się za was, którzy pracujecie pośród powierzonego wam wiernego ludu Bożego, przy tym wielu w miejscach dość opuszczonych i niebezpiecznych. A nasze zmęczenie, drodzy kapłani, jest jak kadzidło, które w milczeniu wznosi się do nieba (por. Ps 140,2; Ap 8,3- 4). Nasze zmęczenie idzie prosto do serca Ojca.

    Bądźcie pewni, że Matka Boża zdaje sobie sprawę z tego zmęczenia i natychmiast zwraca na to uwagę Panu. Ona, jako matka, potrafi zrozumieć, kiedy jej dzieci są zmęczone i nie myśli o niczym innym. „Witaj! Odpocznij mój synu. Porozmawiamy później… Czyż nie jestem tutaj ja, twoja Matka?” – powie nam zawsze, gdy do Niej przychodzimy (por. Evangelii gaudium, 286). A swojemu Synowi powie tak, jak w Kanie Galilejskiej: „Nie mają już wina” (J 2,3).

    Zdarza się również, że kiedy czujemy ciężar pracy duszpasterskiej, może pojawić się pokusa, by odpoczywać byle jak, jakby odpoczynek nie był Bożą rzeczą. Nie popadajmy w tę pokusę. Nasze zmęczenie jest cenne w oczach Jezusa, który nas przyjmuje i podnosi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Kiedy ktoś wie, że śmiertelnie zmęczony, może paść w adoracji, mówiąc: „Na dziś wystarczy, Panie” i skapitulować przed Ojcem, to wie on również, że nie pada, ale się odnawia, ponieważ tego, który namaścił olejkiem wesela wierny lud Boży, tego również namaszcza Pan, daje mu wieniec zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty smutku, pieśń chwały zamiast zgnębienia na duchu” (Iz 61,3).

    Dobrze zapamiętajmy, że kluczem owocności kapłańskiej jest to, jak odpoczywamy i jak odczuwamy, że Pan posługuje się naszym zmęczeniem. Jakże trudno nauczyć się odpoczynku! W grę wchodzi tutaj nasze zaufanie i nasza pamięć, że także i my jesteśmy owcami. Pod tym względem może nam pomóc kilka pytań.

    Czy potrafię odpoczywać przyjmując miłość, wdzięczność i całą serdeczność, jaką obdarza mnie wierny lud Boży? Czy też po pracy duszpasterskiej szukam odpoczynków bardziej wyrafinowanych, nie odpoczynków ludzi ubogich, ale tych, jakie oferuje społeczeństwo konsumpcyjne? Czy Duch Święty jest dla mnie naprawdę „w trudzie odpocznieniem?”, czy też jedynie Tym, który każe mi pracować? Czy potrafię prosić o pomoc jakiegoś mądrego kapłana? Czy potrafię odpocząć od siebie samego, od moich wymagań wobec siebie, samozadowolenia, obracania się wokół siebie? Czy potrafię rozmawiać z Jezusem, z Ojcem, z Maryją i świętym Józefem, z moimi przyjaciółmi – świętymi patronami, aby odpocząć w ich wymaganiach – które są słodkie i lekkie –, w ich upodobaniu – lubią być w moim towarzystwie –, w tym, co ich interesuje i jest przedmiotem ich odniesienia – interesuje ich jedynie większa chwała Boża – …? Czy potrafię odpoczywać od moich nieprzyjaciół pod ochroną Pana? Czy spieram się i intryguję w samym sobie, obmyślając wiele razy moją obronę, czy też powierzam się Duchowi Świętemu, który uczy mnie tego, co powinienem powiedzieć przy każdej okazji? Czy zbytnio się troszczę i niepokoję, czy też jak Paweł, znajduję wytchnienie, mówiąc: „wiem, komu uwierzyłem” (2 Tm 1,12)?

    Spójrzmy przez chwilę na obowiązki kapłanów, jakie dziś głosi nam liturgia: ubogim nieść dobrą nowinę, więźniom głosić wolność, a niewidomym przejrzenie; uciśnionych obdarzać wolnością i obwoływać rok łaski od Pana. Izajasz mówi również, by opatrywać rany serc złamanych i pocieszać zasmuconych.

    Nie są to łatwe zadania, zewnętrzne, takie jak czynności manualne – zbudować nowy dom parafialny, lub wytyczyć linie boiska do piłki nożnej dla młodych z oratorium…; zadania wymienione przez Jezusa wiążą się z naszą zdolnością do współczucia, to zadania, w których nasze serce jest „poruszone” i wzruszone. Radujemy się z narzeczonymi, którzy się pobierają, śmiejemy się z dzieckiem, które przynoszą do chrztu; towarzyszymy ludziom młodym, przygotowującym się do sakramentu małżeństwa i życia w rodzinie; smucimy się z tymi, którzy otrzymują namaszczenie na szpitalnym łóżku; płaczemy z tymi, którzy chowają ukochaną osobę… Tyle emocji, tyle uczuć, które trudzą serca duszpasterza. Dla nas, kapłanów historie naszych ludzi nie są kroniką aktualności: znamy naszych wiernych, możemy się domyślać, co dzieje się w ich sercach. A nasze serce, cierpiąc wraz z nimi, rozdziera się, dzieli się na tysiąc kawałków, jest wzruszone, zdaje się wręcz skonsumowane przez ludzi: bierzcie, jedzcie. To jest słowo, jakie kapłan Jezusa stale szepcze, troszcząc się o swój wierny lud: bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie… W ten sposób nasze kapłańskie życie dawane jest w służbie, w bliskości wiernemu Ludowi Bożemu…, to zawsze trudzi.

    Chciałbym teraz podzielić się z wami niektórymi zmęczeniami, nad którymi się zastanawiałem.

    Istnieje takie zmęczenie, które można nazwać „zmęczeniem ludźmi, tłumami”: Jak mówi Ewangelia, dla Pana, podobnie jak dla nas, było to wyczerpujące, ale jest to dobre zmęczenie, zmęczenie pełne owoców i radości. Ludzie, którzy za Nim szli, rodziny, które przynosiły Mu swoje dzieci, aby je błogosławił, ci którzy zostali uzdrowieni, którzy przychodzili ze swymi przyjaciółmi, ludzie młodzi, którzy zachwycali się Nauczycielem…, nie zostawiali Mu nawet czasu na jedzenie. Ale Pan nie męczył się przebywając z ludźmi. Wręcz przeciwnie: wydawało się, że odzyskiwał siły (por. Evangelii gaudium, 11). To zmęczenie pośród naszych działań jest zazwyczaj łaską, będącą w zasięgu ręki każdego z nas kapłanów (por. tamże, 279). Jakże to piękne: ludzie kochają, pragną i potrzebują swoich pasterzy! Wierny lud nie zostawia nas bez bezpośredniego zaangażowania, chyba że ktoś się ukrywa w biurze lub jedzie do miasta z przyciemnionymi szybami. I to zmęczenie jest dobre, jest zdrowe. Jest to zmęczenie kapłana z zapachem owiec…, ale z uśmiechem ojca, który podziwia swoje dzieci czy wnuki. Nie ma to nic wspólnego z tymi, którzy zaznają drogich perfum i patrzą na ciebie z wysoka i z daleka (por. tamże, 97). Jesteśmy przyjaciółmi Oblubieńca, to jest nasza radość. Jeśli Jezus pasie swoją owczarnię pośród nas, to nie możemy być pasterzami z kwaśną miną, narzekającymi, czy – co gorsze – pasterzami znudzonymi. Zapach owiec i uśmiech ojców… Mimo, że zmęczeni, ale z radością tych, którzy słuchają swego Pana mówiącego: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego” (Mt 25,34).

    Istnieje także „zmęczenie przeciwnikami”. Diabeł i ci, którzy za nim idą, nie śpią, a zważywszy, że ich uszy nie mogą znieść Słowa Bożego, niestrudzenie działają, aby je uciszyć, albo wypaczyć. Tutaj zmęczenie w stawianiu im czoła jest trudniejsze. Chodzi nie tylko o czynienie dobra, z całym wysiłkiem, jakie to za sobą pociąga, ale trzeba bronić owczarni i samych siebie od zła (por. Evangelii gaudium, 83). Zły jest bardziej przebiegły od nas i zdolny jest do zniszczenia w jednej chwili tego, co cierpliwie budowaliśmy przez długi czas. Tutaj musimy prosić o łaskę uczenia się i neutralizowania: neutralizować zło, nie wyrywać kąkolu, nie usiłować bronić jak supermen tego, co jedynie Pan musi obronić. Wszystko to pomaga uniknąć opuszczenia rąk przed ogromem nieprawości, przed szyderstwem niegodziwych. Słowo Pana dla takich sytuacji zmęczenia to: „Miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33).

    I wreszcie na końcu – żeby ta homilia was nie znużyła – jest też „zmęczenie samymi sobą” (por. Evangelii gaudium, 277). Jest ono być może najbardziej niebezpieczne. Ponieważ dwa pozostałe zmęczenia wypływają z faktu bycia narażonymi, wyjścia od siebie, aby namaścić i pracować (jesteśmy tymi, którzy otaczają troską). To zmęczenie jest natomiast bardziej skoncentrowane na sobie: jest rozczarowaniem samymi sobą, któremu nie stawiliśmy czoła, z pogodną radością tych, którzy odkrywają, że są grzesznikami, potrzebującymi przebaczenia: ci proszą o pomoc i idą dalej. Chodzi o zmęczenie, powodujące, że „chcę i nie chcę” postawić wszystko na jedną kartę, a potem żałować czosnku i cebuli w Egipcie – zabawa z iluzją, że jest się kimś innym. To zmęczenie chciałbym nazywać „flirtowaniem ze światowością duchową”. A kiedy zostajemy sami, zdajemy sobie sprawę, jak wiele dziedzin życia zostało przesączonych tą światowością, a nawet mamy wrażenie, że w żadnej kąpieli nie można jej oczyścić. Może to być tutaj złe zmęczenie. Słowo Apokalipsy wskazuje nam przyczynę tego zmęczenia: „Ty masz wytrwałość: i zniosłeś cierpienie dla imienia mego – niezmordowany. Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości” (2,3-4). Tylko miłość daje odpoczynek. To, czego się nie kocha, męczy, a na dłuższą metę męczy źle.

    Najgłębszym i najbardziej tajemniczym obrazem ukazującym, jak Pan traktuje nasze zmęczenie duszpasterskie są słowa: „umiłowawszy swoich… do końca ich umiłował” (J 13,1): scena obmycia stóp. Lubię je podziwiać jako obmycie naśladowania. Pan oczyszcza samo naśladowanie, On „angażuje siebie z nami” (Evangelii gaudium, 24), sam jako pierwszy czyści wszelkie plamy, ów smog światowości, tłusty, jaki do nas przylgnął podczas drogi, jaką przebyliśmy w Jego imię.

    Wiemy, że na stopach można zobaczyć, jaki jest stan całego naszego ciała. Po tym, jak idziemy za Panem ukazuje się, jak podąża nasze serce. Rany stóp, skręcenia i zmęczenie, są znakiem tego, jak za Nim szliśmy, jakimi drogami podążaliśmy, aby szukać Jego owiec zaginionych, starając się doprowadzić owczarnię do zielonych pastwisk i spokojnych wód (por. tamże 270). Pan nas obmywa i oczyszcza od tego wszystkiego, co zgromadziło się na naszych nogach, aby iść za Nim. To jest święte. Nie pozwólcie, aby trwało zaplamione. On całuje je jak rany wojny, w ten sposób obmywa je z brudu po pracy.

    Pójście za Jezusem obmywane jest przez samego Pana, abyśmy czuli, że mamy prawo czuć się „radosnymi”, „pełnymi”, „bez lęku i poczucia winy”, a w ten sposób mamy odwagę, aby wyjść i pójść „na krańce świata, na wszystkie peryferie”, by nieść tę dobrą nowinę do najbardziej opuszczonych, wiedząc, że „Jest On z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. I nauczymy się być zmęczonymi, ale dobrze zmęczonymi!

    Tłumaczenie: vatican.va

    http://www.radiomaryja.pl/

  13. Małgosia said

    Kapłanów swoich dał nam Bóg,
    By nas bronili z mocy złego,
    Aby z ciernistych wiedli dróg
    Zbłąkane owce wprost do Niego.
    Najświętsze Serce, ustrzeż ich
    We wszystkich życia chwilach złych.
    Niech czystym sercem służą Ci
    Przez życia swego wszystkie dni.

  14. Kasia1 said

    Ja Kapłanom dziękuję za to że udzielają Chrztu, wysłuchanie Spowiedzi Św, Komunię Świętą ,przygotowują do Bierzmowania,za Sakrament Małżeństwa,oraz za ostatnia posługę której przyjdzie im nam udzielić.Bez nich nie byłoby drogi do świętości.Dziękuję Dobry Boże za Kapłanów.

  15. Krystyna Sz said

    Dziekuje Kaplanom za Sakramenty Swiete, ktorych nam udzielaja, za dlugie godziny spedzane w konfesjonale wysluchujac Spowiedzi Sw., za to, ze tlumacza nam Slowo Boze, pomagaja odnalezc Prawde i droge do swietosci, ze prowadza nas do niej.
    Ojcze Wszechmogacy dziekuje za Kaplanow..
    Matko Najswietsza otaczaj Kaplanow swoja Macierzynska opieka.

  16. Krystyna Sz said

    Zycze wszystkim Kaplanom w tym uroczystym Dniu ustanowienia Sakramentu Kaplanstwa obfitych Lask Bozych, Bozej radosci, zyczliwosci, odwagi w gloszeniu Slowa Bozego i Prawdy,i tylko Prawdy.
    Aby Nasza Oczyzna byla wierna Dekalogowi, Bogu i Ewangelii, opieki Matki Najswietszej, wsparcia modlitewnego i pomocy wiernych Bogu swieckich. By Kaplani prowadzili nas droga do swietosci.

  17. cox21 said

    Przyłączam się do tych życzeń!

  18. eon said

    Za kapłanów, którzy sprzeniewieżyli sie powołaniu Boga. Ofiarujmy modlitwę.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: