Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Pierwsza święta z Ekwadoru

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Kwiecień 2015

Z miesięcznika  „Przymierze z Maryją”  dokładnie z przed pięciu lat (nr 51/2010).

Cierpienia Matki Marianny

Na przełomie XV i XVI wieku żyła w Quito, w Ekwadorze pewna zakonnica hiszpańska, której mało znane, ale niezwykłe życie ma związek z naszymi czasami. Matka Marianna Jesus Torres y Berriochoa była mniszką koncepcjonistką, która zdecydowała się wziąć na swoje ramiona niewyobrażalne cierpienia, by zadośćuczynić za grzechy XX wieku.
MariannaPewnego dnia 1582 roku młoda zakonnica modliła się przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy klasztoru sióstr koncepcjonistek w mieście Quito. Nagle usłyszała przerażający grzmot. Po chwili prawie w całej kaplicy zapadły ciemności. Tylko główny ołtarz pozostał oświetlony. Siostra ujrzała otwarte tabernakulum i wyłaniającego się z niego ukrzyżowanego Pana Jezusa. Obok Zbawiciela stali, jak na Golgocie: Najświętsza Maryja Panna, św. Jan Ewangelista i św. Maria Magdalena. Pan Jezus bardzo cierpiał.

Zakonnica usłyszała głos: – To jest kara dla XX wieku. Wówczas jej oczom ukazały się trzy miecze, unoszące się nad głową Zbawiciela z napisem na pierwszym z nich: „Będą karać herezje”, na drugim – „Będą karać bluźnierstwa” i na trzecim – „Będą karać grzechy nieczystości”. Potem Matka Boża zwróciła się do młodej mniszki tymi słowami: – Moja córko, czy chcesz poświęcić się za ludzi, którzy dopuszczą się tych grzechów w XX wieku?

Tak, jestem gotowa – odpowiedziała. I w tym samym momencie trzy miecze przebiły jej serce. Siostra Marianna padła martwa, doznając wcześniej ogromnej męki…

* * *
Przełożona zakonu, a także inne mniszki zaniepokojone nieobecnością siostry Marianny zaczęły jej szukać. Odnalazły ją, a właściwie jej zimne ciało w kaplicy. Siostry przeniosły je do celi, położyły na łóżku i natychmiast wezwały lekarza Don Sancho oraz braci franciszkanów, którzy w sposób szczególny byli związani z klasztorem. Lekarz potwierdził zgon młodziutkiej koncepcjonistki. Siostry rozpoczęły przygotowania do pogrzebu. Do drzwi klasztoru zaczęli dobijać się liczni mieszkańcy Quito, którzy po raz ostatni chcieli ujrzeć ciało ich ukochanej dobrodziejki. Siostra Marianna, mimo młodego wieku, słynęła bowiem już wtedy z niezwykłej świętości, dobroci oraz cudów.

Tymczasem, po przebiciu serca trzema mieczami, Marianna znalazła się przed obliczem Boskim. Bóg, nie znajdując w całym jej życiu żadnej niegodziwości, zwrócił się do niej tymi słowami: – Przyjdź do Mnie ukochana córko i odbierz wieniec, który ci przygotowałem u zarania świata.

Marianna1Jednocześnie, w tym samym czasie na ziemi trwały modlitwy sióstr, ojców franciszkanów oraz zwykłych ludzi, którzy zawodzili z powodu śmierci młodziutkiej mniszki. Wzdychając i płacząc, prosili Boga, aby przywrócił do życia ich „ukochanego anioła” i obrończynię przed siłami zła.

Chcąc się przychylić do tych modlitw płynących z ziemi, Chrystus przedstawił Mariannie dwie korony: jedną niebywałej piękności i drugą – z lilii przeplataną cierniami. Następnie kazał jej dokonać wyboru, przypominając, że ta pierwsza oznacza, iż pozostanie już na zawsze w chwale niebieskiej, a druga – że wróci na ziemię, by na nowo cierpieć. Siostra Marianna poprosiła Pana Jezusa, by to On dokonał za nią wyboru. Zbawiciel jednak odmówił. Wtedy przemówiła Matka Boża: – Opuściłam chwałę niebieską i wróciłam na ziemię, by chronić moje dzieci. Chcę, żebyś mnie naśladowała i wróciła na ziemię, bo twoja obecność tam jest niezbędna dla dobra mojego zakonu.

Matka Boża przepowiedziała również, że jeśli zabraknie osób, które tak jak ona poświęcą się dla zadośćuczynienia za grzechy XX wieku, wówczas Quito spotka straszna tragedia. Słysząc to, pokorna dziewica zgodziła się wrócić na ziemię i stała się ofiarą przebłagalną za grzechy herezji, bezbożności i nieczystości naszych czasów.

Zatem Bóg wrócił zakonnicę mieszkańcom Quito…

* * *
W nocy 17 września 1588 r. Marianna otrzymała stygmaty. Po tym zdarzeniu straszliwe chorowała i przez pięć miesięcy nie ruszała się z łóżka. W tym czasie kusił ją szatan, który wmawiał jej, że wszystko, co robi, nie ma sensu, że jej życie to jedno wielkie oszustwo. Krążył wokół jej łóżka, przybierając postać ohydnego węża, którego widziała już wcześniej podczas burzy, jaka się rozpętała na oceanie, gdy płynęła na statku z Hiszpanii do Ekwadoru. Pewnej nocy, nie mogąc już udźwignąć tej męki, zwróciła się o pomoc do Matki Bożej, by jej ulżyła w cierpieniu. Przez krótką chwilę mogła odetchnąć, podziwiając Piękną Panią…

W Wielką Sobotę 1589 r. – po straszliwych mękach, jakie siostra Marianna przechodziła w Wielki Piątek, gdy Bóg ukazał jej wizję herezji i nadużyć, które miały drążyć Kościół w naszych czasach – siostry ponownie wystawiły jej ciało w trumnie, przekonane, że odeszła do Pana. Jednak już następnego ranka siostra Marianna z woli Bożej znowu powróciła do życia, by dalej móc cierpieć dla Niego.

* * *
Życie mniszki pełne było niezwykłych wizji i zdarzeń. W 1589 r. została matką przełożoną klasztoru. Ale i tutaj borykała się z wieloma trudnościami.
Marianna22 lutego 1594 r. matka Marianna, modląc się długo w kaplicy chóralnej, ujrzała Piękną Panią, która kazała się tytułować Matką Bożą Dobrego Zdarzenia. Na lewej ręce trzymała Dzieciątko Jezus, a w prawej – pastorał wykonany z próby złota niespotykanej na ziemi. Matka Boża Dobrego Zdarzenia (Nuestra Seńora del Buen Suceso) wielokrotnie ukazywała się siostrze Mariannie, przepowiadając, że klasztor poświęcony Jej Niepokalanemu Poczęciu będzie chciał zniszczyć za wszelką cenę szatan, ale mu się to nie uda. Przepowiedziała bunty sióstr i wiele nieszczęść XX wieku, a także gwałtowną śmierć katolickiego prezydenta Ekwadoru, który miał poświęcić kraj Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Pocieszała Mariannę, mówiąc jej, jak bardzo podobają się Panu Jezusowi cierpienia znoszone za grzechy XX wieku i zapewniała ją, że nigdy nie straci odwagi.

Matka Boża miała powiedzieć, że w XIX wieku Ekwadorem będzie rządził prawdziwie chrześcijański prezydent i że zginie on śmiercią męczeńską na tym samym placu, gdzie znajduje się klasztor koncepcjonistek. Prezydent miał poświęcić republikę Ekwadoru Najświętszemu Sercu Jej Syna i dzięki temu poświęceniu przez wiele lat w kraju miała być zachowana wiara.

Przepowiednia Matki Bożej sprawdziła się co do joty. W 1859 r. prezydentem Ekwadoru został Gabriel Garcia Moreno. Człowiek niezwykle odważny, błyskotliwy i szczerze kochający Boga. W ciągu kilku lat swojego urzędowania wprowadził ważne reformy, które podniosły ten kraj pod każdym względem: moralnym, edukacyjnym, gospodarczym. Dokonał również publicznego aktu poświęcenia Ekwadoru Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. W czasie drugiej kadencji prezydent Moreno brał udział w procesji, która szła ulicami Quito w Wielki Piątek. Niósł ogromny drewniany krzyż. Wówczas to loża masońska podjęła decyzję o zamordowaniu katolickiego prezydenta. Gabriel Garcia Moreno zginął 6 sierpnia 1875 r., gdy wracał z Mszy św. do pałacu prezydenckiego. Zabójcy dopadli go na placu centralnym, gdzie znajduje się klasztor koncepcjonistek. Zanim wydał ostatnie tchnienie, zanurzył palec w swojej krwi i napisał na ziemi: „Dios no muere!” – „Bóg nie umiera!”. W tym samym czasie na obrazie z wizerunkiem Matki Bożej Dobrego Zdarzenia, znajdującym się w katedrze w Quito, pojawiły się łzy.

Matka Boża Dobrego Zdarzenia wielokrotnie ukazywała się siostrze Mariannie i przepowiadała dzieje XIX oraz XX wieku. Mówiła o bolesnym zepsuciu obyczajów, zniszczeniu niewinności dzieci i cnotliwości kobiet, panowaniu masońskich praw, o profanacjach, bluźnierstwach, o kryzysie Kościoła i duchowieństwa, jednocześnie zapowiadając, że w chwilach najgorszego zamętu, kiedy ludziom będzie się wydawało, że zło triumfuje, wtedy wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego szatana, zetrę go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego okrutnej tyranii.

Powiedziała także siostrze Mariannie, że dopiero po trzech wiekach od jej śmierci objawienia te będą na nowo odkryte, a nabożeństwo do Niej, zwłaszcza w XX wieku będzie cudownie owocować w sferze duchowej i doczesnej, kiedy zepsucie obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal zgaśnie.

Matka Marianna po przeżyciu pięciu lat straszliwych mąk dla wyzwolenia duszy zbuntowanej zakonnicy, które znosiła z anielskim posłuszeństwem, zmarła opatrzona świętymi sakramentami w 1635 r.
W 1906 r. podczas remontu klasztoru odnaleziono trumnę z jej ciałem, które było nienaruszone.

Agnieszka Stelmach

Źródło: miesięcznik  „Przymierze z Maryją”
———————–

Marianna Franciszka urodziła się w Hiszpanii 1563 roku jako pierwsze dziecko gorliwej katolickiej rodziny. Z powodu jej głębokiej pobożności, została dopuszczona do I Komunii już 8 grudnia 1572, kiedy miała zaledwie 9 lat2. Podczas Komunii Marianna otrzymała łaskę powołania oraz wewnętrzną pewność, że będzie przeznaczona na misje.

W 1577 roku opuściła Hiszpanię razem z ciotką, matką Marią de Jesús Taboada i czterema innymi zakonnicami, aby założyć klasztor w stolicy Ekwadoru. Rozpoczęła tam swe życie zakonne, które płynęło wedle ówczesnych zwyczajów w atmosferze surowych umartwień. Matki założycielki były zachwycone „doskonałym przestrzeganiem reguł zakonnych i praktyką cnót” młodej nowicjuszki, inne siostry jednak okazywały zazdrość, prześladowały ją i rozsiewały oszczerstwa. Dwukrotnie zmarła i powróciła do życia. Po śmierci pierwszej przełożonej w 1593 roku, została wybrana na przeoryszę. Było to w chwili, kiedy w Quito wybuchła rewolucja, której skutki miały dotknąć również zakony. Właśnie wówczas pewna zakonnica, zwana La Capitana, z pomocą niektórych duchownych zawiązała spisek przeciw przełożonej i razem z innymi siostrami domagała się złagodzenia reguły i zwolnienia od kierownictwa duchowego Ojców Franciszkanów, uważanych za bardzo gorliwych i surowych zakonników.

W tej trudnej sytuacji matka Marianna uciekła się do modlitwy. Wówczas Matka Boża ukazała się jej po raz pierwszy i powiedziała:

Jestem María del Buen Suceso, Królowa nieba i ziemi. Przyszłam, aby pocieszyć twoje udręczone serce! Szatan próbuje zniszczyć to Boże dzieło, posługując się Moimi niewiernymi córkami, lecz nie osiągnie celu, bo Ja jestem Królową zwycięstwa i Matką Dobrego Zdarzenia, i pod tym tytułem pragnę być znana dla zachowania Mego klasztoru i jego mieszkańców”.

Wkrótce po tej wizji wspólnota wybrała nową przełożoną, pod której rządami reguła zakonna została złagodzona; ścisłe milczenie zanikło. S. Marianna próbowała przekonać nową przełożoną o niebezpieczeństwach płynących z takiego postępowania, co ściągnęło na nią gniew pozostałych sióstr. Po raz kolejny dotknęły ją oszczerstwa i kłamstwa, a co gorsza, wikariusz generalny zgodził się na wysłanie jej do więzienia pod zarzutem nieposłuszeństwa. Dobre siostry, które ogromnie cierpiały z powodu tak rażącej niesprawiedliwości, również zostały uwięzione; było ich razem 25.

W ciągu następnych pięciu lat s. Marianna, która trzykrotnie została uwięziona na dłuższy czas, otrzymała wiele szczególnych łask, miała też wizje Matki Bożej, która pokazała jej przyszłość klasztoru oraz Ekwadoru. Kazała też wykonać figurę Matki Bożej Dobrego Zdarzenia i umieścić ją na tronie przełożonej zakonu na znak, że to ona jest Panią klasztoru: „W mojej prawej ręce umieść pastorał oraz klucze jako symbol mojej władzy oraz znak, że klasztor jest moją własnością”.

Na koniec matka przełożona zrozumiała niewłaściwość swojego postępowania wobec sióstr założycielek, uwolniła je i zrezygnowała ze swego urzędu. Wówczas biskup Quito kazał przeprowadzić przesłuchanie w sprawie oskarżeń przeciwko siostrom. Kiedy okazało się, że został wprowadzony w błąd przez oszczerstwa, kazał aresztować główną odpowiedzialną za zamęt – siostrę La Capitanę. Ta nie przyznała się jednak do winy, odmówiła przyjęcia pokarmu i poczęła bluźnić. Wtedy matka Marianna poprosiła biskupa o pozwolenie na przeniesienie zbuntowanej siostry do infirmerii klasztornej, gdzie sama opiekowała się nią, pomimo że w zamian doświadczała jedynie przekleństw i zniewag. Obawiając się o życie wieczne tej siostry, matka Marianna gorąco prosiła Pana Jezusa o uratowanie jej duszy. Zrozumiała wtedy, że jej prośba będzie wysłuchana, jeśli zgodzi się na przeżywanie duchowo pięciu lat kar piekielnych. Od razu wyraziła na to zgodę, a krótko później La Capitana nawróciła się, odbyła spowiedź generalną i stała się wzorem pokory i pobożności do końca życia. Zmarła rok po śmierci matki Marianny.

Tymczasem m. Marianna musiała wypełnić obietnicę: podczas pięciu lat czuła się jak potępiona i odrzucona przez Boga, którego tak bardzo umiłowała; przeżywała duchowo męki dusz potępionych.

Wizja profanacji Sakramentów świętych

20 stycznia 1610 roku Matka Boża objawiła się jej znowu i powiedziała między innymi: „Wiedz, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. Wykorzystując osoby posiadające władzę, diabeł starać się będzie zniszczyć sakrament spowiedzi (…) To samo będzie z Komunią świętą. Niestety! Jak bardzo zasmuca Mnie, że muszę ci wyjawić tak liczne i okropne świętokradztwa – tak publiczne jak i tajne – popełnione z powodu profanacji Najświętszej Eucharystii! W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła, często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”. Dalej mówi Matka Najświętsza o lekceważeniu sakramentu ostatniego namaszczenia, przez co wiele dusz pozbawionych będzie pocieszenia i łask w decydującej chwili śmierci. „Sakrament małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie przedmiotem ataków i profanacji w najściślejszym znaczeniu tego słowa. Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać, powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.

Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud, wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia dobrym pasterzom Kościoła.

Poza tym, w owych nieszczęśliwych czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach, ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć!”. Na koniec Matka Boża ponownie nakazała wykonać figury ku Jej czci.

Cudowna figura Matki Bożej del Buen Suceso

Zaraz po tym objawieniu matka Marianna prosiła biskupa Quito, aby jak najprędzej ustosunkował się do próśb Najświętszej Maryi Panny. Po otrzymaniu jego zgody, powierzyła wykonanie artyście Francisco del Castillo, który nie tylko był doświadczonym rzeźbiarzem, ale także człowiekiem wielkiej cnoty połączonej z głęboką pobożnością maryjną. Kiedy praca dobiegła do końca, zadecydował, że będzie musiał pojechać do Europy, aby znaleźć najlepsze farby do malowania twarzy Madonny. Obiecał powrócić do Quito przed 16 stycznia 1611 roku i ukończyć dzieło. Jednak w nocy przed jego przyjazdem twarz figury została w cudowny sposób pomalowana. Kiedy siostry przyszły wcześnie rankiem na jutrznię, kaplica wypełniona była niebieskim światłem, otaczającym posąg. Kiedy artysta przybył następnego ranka do klasztoru, aby ukończyć pracę, zawołał zaskoczony:

Co widzę? Ta wspaniała rzeźba – to nie moje dzieło. To jest dzieło anielskie, bo coś tak wspaniałego nie mogłoby być stworzone tu na ziemi przez ręce śmiertelnika. Żaden rzeźbiarz, choćby nie wiadomo jak uzdolniony, nie mógł stworzyć takiej doskonałości i nieziemskiej piękności”.

Rzeźbiarz potwierdził pod przysięgą autentyczność cudu. Pod spisanym przez niego oświadczeniem widnieje również podpis biskupa Quito, który wkrótce kazał przygotować się przez nowennę na uroczystą intronizację. 2 lutego 1611 roku poświęcił uroczyście cudowną figurę pod wezwaniem Matki Bożej Dobrego Zdarzenia. Rzeźba wniesiona została w uroczystej procesji na wyższy chór kościoła klasztornego na specjalnie przygotowanym tronie. Co roku przenoszona jest w procesji z chóru do głównego ołtarza podczas nowenny poprzedzającej święto Matki Bożej Dobrego Zdarzenia 2 lutego. W ostatnich latach posąg wystawiany jest dla wiernych także podczas miesiąca maryjnego (tj. w maju) i podczas miesiąca Różańca świętego (w październiku).

Główne objawienie: zgaśnięcie wiecznej lampki i jego znaczenie

Resztę życia matka Marianna spędziła na wewnętrznych i zewnętrznych umartwieniach i ofiarach: chciała stać się ofiarą dla XX wieku, jak o to prosiła ją Matka Najświętsza.

Najważniejsze objawienie siostra Marianna miała o poranku 2 lutego 1634 roku, kiedy to podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem nagle zgasła paląca się przed ołtarzem wieczna lampka. Kiedy siostra Marianna próbowała ją zapalić ponownie, Matka Boża objawiła się jej i powiedziała:

Przygotuj twoją duszę, aby coraz więcej oczyszczona mogła wstąpić w pełnię radości twojego Pana. O, gdyby śmiertelnicy, a szczególnie pobożne dusze poznały, czym jest niebo, co to jest posiadanie Boga, jakże inaczej żyłyby i nie odmawiałyby żadnej ofiary, aby Go posiadać.

Zgaśnięcie lampki klasztornej, które zobaczyłaś, ma wiele znaczeń:

Po pierwsze, przy końcu XIX wieku i podczas dużej części wieku XX powstanie zamęt w tym kraju, będącym wtedy wolną republiką. Wtedy cenne światło wiary zgaśnie w duszach z powodu prawie całkowitego zepsucia obyczajów. Podczas tego okresu będą wielkie fizyczne i moralne klęski, publiczne i prywatne. Niewielka grupa ludzi, która zachowa skarb wiary i cnoty, będzie doznawała okrutnych i niewymownych cierpień oraz przedłużonego męczeństwa. Aby wyzwolić ludzi z niewoli tych herezji, ci, których Mój Najświętszy Syn powołał do wykonania odnowy, potrzebują wielkiej siły woli, wytrwałości, odwagi i ufności w Bogu. Nadejdzie taki moment, kiedy wszystko wydawać się będzie stracone, a wszelkie wysiłki – nadaremne; stanie się tak dlatego, by poddać próbie wiarę i ufność sprawiedliwych, nastąpi wtedy szczęśliwy początek całkowitego odrodzenia.

Po drugie, Moje zgromadzenia opustoszeją, zatopione w otchłani oceanu goryczy i wydawać się będzie, że utoną one w tych różnych wodach nieszczęścia. Ileż prawdziwych powołań zostanie straconych przez nieumiejętne formowanie i brak duchowego kierownictwa!

Trzeci powód, dla którego lampka zgasła, to atmosfera tych czasów, przepełniona duchem nieczystości, jak ohydna powódź, która zaleje ulice, place i miejsca publiczne, do tego stopnia, że prawie już nie będzie na świecie dziewiczej duszy.

Czwartą przyczyną jest to, iż po infiltracji we wszystkich warstwach społecznych, masońskie sekty będą z wielką przebiegłością szerzyć swoje błędy w rodzinach, przede wszystkim po to, by zepsuć dzieci. W tych nieszczęśliwych czasach zło uderzy w dziecięcą niewinność, a w ten sposób powołana kapłańskie będą zaprzepaszczone. Jednak i wtedy będą zgromadzenia zakonne, które podtrzymują Kościół, oraz święci kapłani – ukryte i piękne dusze, którzy będą pracować z energią i bezinteresownym zapałem dla zbawienia dusz. Przeciw nim bezbożni będą toczyć okrutną wojnę, obrzucając ich oszczerstwami, obelgami i nękając, próbując zniechęcić do wypełniania ich obowiązków. Lecz oni, jak solidne kolumny, nie poddadzą się i stawią czoło temu wszystkiemu w duchu pokory i ofiary, w którego będą uzbrojeni mocą nieskończonych zasług Mojego Najświętszego Syna, miłującym ich w najbardziej wewnętrznych głębiach Jego Najświętszego i Najczulszego Serca. Jak bardzo Kościół będzie cierpieć w owej ciemnej nocy! Zabraknie prałata i ojca, który czuwałby z miłością, łagodnością, siłą i przezornością, a wielu utraci ducha Bożego, wystawiając swoją duszę na wielkie niebezpieczeństwo.

Módl się usilnie, wołaj niestrudzenie i płacz nieustannie gorzkimi łzami, w skrytości serca błagając naszego Ojca Niebieskiego, aby z miłości do Eucharystycznego Serca mojego Najświętszego Syna, dla Jego Najdroższej Krwi wylanej z taką hojnością oraz głębokiej goryczy i bólu Jego Męki i śmierci ulitował się nad Swoimi sługami i położył kres tym straszliwym czasom, oraz aby zesłał Kościołowi prałata, który odnowi ducha jego kapłanów.

Tego ukochanego syna, którego Mój Boski Syn i Ja otoczymy szczególną miłością i napełnimy wieloma łaskami: pokory serca, poddania się Bożym natchnieniom, siły, aby mógł bronić praw Kościoła. Damy mu czułe i współczujące serce, którym ogarnie jakby drugi Chrystus wielkich i maluczkich, nie gardząc najbardziej nieszczęśliwymi, którzy będą prosić go o światło i radę w ich zwątpieniach i trudnościach. W jego ręce złożone będą wymiary, by wszystko czynione było zgodnie z wagą i miarą, ku chwale Bożej.

Przed przybyciem tego prałata i ojca, wiele serc osób poświęconych Bogu w stanie kapłańskim i zakonnym wpadnie w oziębłość (…) Popełnione zostaną wszystkie rodzaje zbrodni pociągając za sobą wszelki rodzaj kary: zaraza, głód, konflikty społeczne wewnętrzne i zewnętrzne, apostazja, to wszystko przyczyni się do zatraty licznych dusz. Aby rozproszyć te czarne chmury, przeszkadzające Kościołowi cieszyć się jasnym dniem wolności, wybuchnie straszliwa wojna, w której popłynie krew swoich i obcych, kapłanów i zakonników. Noc ta będzie straszna do tego stopnia, że ludzie będą myśleć, iż zło zatryumfowało.

Wtedy wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego szatana, zetrę go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego okrutnej tyranii.

Piąty powód, dla którego zgasła lampa w klasztorze jest taki, że wpływowe osoby z obojętnością patrzeć będą na uciskany Kościół, prześladowaną cnotę i tryumfującego szatana, nie używając zgodnie z wolą Boga swoich wpływów w celu walki ze złem lub odnowy wiary. I tak ludzie będą stopniowo obojętnieć na żądania Boga, zaakceptują ducha zła i pozwolą się zmieść wszelkim rodzajom występku i grzechu.

Moja droga córko, gdyby przyszło ci żyć w tych okropnych czasach, umarłabyś z bólu widząc, że dokonuje się to, co ci objawiłam. Jednak miłość Mojego Najświętszego Syna i Moja do tej ziemi jest tak wielka, iż chcemy, aby od tej chwili twoje ofiary i dobre uczynki przyczyniły się do skrócenia czasu trwania tej strasznej katastrofy”.

Objawienie Najświętszego Serca Pana Jezusa o kryzysie w Kościele

W ostatnich dziesięciu miesiącach życia matki Marianny, która coraz częściej chorowała i cierpiała, Matka Boża objawiła się jej jeszcze kilkakrotnie. Matka Marianna była wzorem dla całej wspólnoty, ofiarowała wszystkie swoje udręki za Kościół, szczególnie w XX wieku. Pewnego dnia otrzymała łaskę wizji Najświętszego Serca Pana Jezusa, otoczonego małymi, przeszywającymi cierniami, które raniły Je okrutnie. Pan Jezus wytłumaczył jej ich znaczenie: „Rozumiej, że one [ciernie] oznaczają ciężkie i powszednie grzechy moich kapłanów i zakonników, których wyzwalam od świata i wprowadzam do klasztorów. To ich niewdzięczność i obojętność tak okrutnie rani Moje Serce.

Nadchodzą czasy, gdy [Moja] nauka będzie powszechnie znana uczonym i nieuczonym. Będzie się pisać wiele książek na tematy religijne, lecz praktykować te nauki i cnoty będzie niewiele dusz, święci będą rzadkością. Dlatego moi kapłani i zakonnicy popadną w zupełną obojętność. Ich oziębłość zgasi ogień Bożej miłości, w ten sposób ranią Moje Miłujące Serce tymi małymi cierniami, które widzisz. …

Wiedz także, że Boska Sprawiedliwość ześle straszne kary na całe narody, nie tylko za grzechy ludzi, ale także szczególnie za grzechy kapłanów i osób zakonnych – gdyż ci ostatni powołani są, przez doskonałość swego stanu, aby stali się solą ziemi, mistrzami prawdy, powstrzymującymi Boży gniew. Porzucając swą powierzoną przez Boga misję, poniżają siebie do tego stopnia, że w oczach Boga powiększają oni jeszcze surowość kar”.

Ostatnie objawienie Matki Bożej Dobrego Zdarzenia

Po raz ostatni Matka Boża objawiła się m. Marianie 8 grudnia 1634 roku, zapowiadając jej bliską śmierć. Ponownie z naciskiem mówiła o tym, jak ważne są spowiedź i Komunia święta, a także o ciężkiej odpowiedzialności kapłanów. Przepowiedziała różne wydarzenia, które mają mieć miejsce w XIX wieku. Mówiła również o roli klasztorów, w których zachowuje się czystość i umartwienie: „Oczyszczą one atmosferę skażoną przez tych, którzy oddają się najbardziej ohydnym grzechom i namiętnościom”. Na prośbę m. Marianny, aby jej imię pozostało nieznane, Matka Boża odpowiedziała, że dopiero po trzech stuleciach tajemniczego milczenia objawienia te oraz jej imię zostaną ponownie odkryte.

Na koniec ostrzegała, że nabożeństwo do Niej „będzie zwłaszcza w XX wieku owocować cudownie w sferze duchowej i doczesnej, ponieważ jest wolą Boga, aby zachować ten Mój tytuł oraz twoje życie dla owego wieku, kiedy zepsucie obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal zgaśnie”.

16 stycznia 1635 matka Marianna zmarła po przyjęciu ostatnich sakramentów. W 1906 r., podczas remontu klasztoru, została otwarta trumna, w której znaleziono jej nienaruszone ciało. Ω

O kościele w Quito, w którym miało miejsce objawienia Matki Bożej Dobrego Zdarzenia czytaj też na stronie www.ourladyofgoodsuccess.com, gdzie znajduje się m.in. sporo dużych zdjęć świątyni i innych ciekawych materiałów (strona w języku angielskim).

Benedykt XVI  kanonizował  siostrę Mariannę i odtąd jest pierwsza świętą z Ekwadoru.

Źródło: forumdlazycia.wordpress.com

———

PIĘĆ LAT W PIEKLE

Wyjątkowe doświadczenia Marianny de Torres

Marianna Franciszka de Jesús Torres y Berriochoa (1563-1635), przełożona klasztoru Niepokalanego Poczęcia w Quito (stolica Ekwadoru), jest bohaterką niezwykłej w historii świata opowieści. O piekle. Mogłaby nam dużo o nim powiedzieć, spędziła „tam” pięć lat swego świątobliwego życia.

Niezwykłe doświadczenie, które stało się udziałem przeoryszy z Quito, jest może jedynymw swoim rodzaju. Zazwyczaj spotykamy się z wizjami otchłani, w których niebo ukazuje nam los potępionych,by przestrzec przed nim człowieka. Tewizje zawsze są przepuszczane– tłumaczy Benedykt XVI – przez„filtr zmysłów”, dlatego różnią się od siebie znacząco. Każdy wizjoner potrzebuje innego, wpisanego w jego kulturę, języka wyobrażeń; nim właśnie posługuje się Bóg w przekazywaniu swego zbawczegoorędzia. Nie są to nigdy „fotografie”piekła, lecz jedynie symboliczne ilustracje odwołujące się doludzkich skojarzeń. W najstarszych wizjach były to obrazy nieczystości i cierpienia wprost związanego z popełnionymi grzechami. Wizje datowane na czasy średniowieczne i późniejsze pełne są ognia i siarki. Dziś językiem tłumaczącym rzeczywistość piekła jest samotność i pustka.

Z licznych świadectw dowiadujemy się też o innej formie objawiania rzeczywistości piekła – o jej nawiedzeniach przez świętych i wizjonerów.Tu również mamy do czynienia z symboliką opartą na „filtrze zmysłów”, a oprowadzanie po piekle (przewodnikiem jest zazwyczaj Najświętsza Maryja Panna,czasem anioł) ma cel dydaktyczny.

To radykalne ostrzeżenie przed dramatyczną klęską, jaka może czekać każdego z nas. Motywacja pozytywna nie zawsze wystarcza. Nie każdy gotów jest zmienić życie, by osiągnąć szczęście wieczne. Czasemlepszą motywacją jest strach…

W przypadku siostry Marianny de Torres mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Nie ma „poznania” piekła, ale jego „doświadczenie”. Nie ma też żadnej dydaktyki.Jest cierpienie czasowe, by drugą osobę uratować przed cierpieniemwiecznym.

Tym razem doświadczenie zmysłowe („filtr zmysłów”) Marianny było jedynie narzędziem do przeżycia możliwie doskonale tego, co cierpieć miała pewna zakonnica z jej klasztoru – osoba, która swoim życiem powiedziała Bogu „nie”. I tu mamy obrazy. Są one jednak bez znaczenia. Liczy się tylko ból, któryprzez nie staje się udziałem człowieka. Trwający pięć lat, które dla siostryde Torres były jak wieczność.

Niewiara w piekło

Zobaczyć piekło? Zamieszkać w nim? Dla współczesnego człowieka wydaje się to niemożliwe.

Czy dlatego, że nie do przyjęcia jest dla niego uznanie istnienia innej rzeczywistości niż wpisana w naszą czasoprzestrzeń? Otóż nie, okazuje się, że człowiek jest w stanie uwierzyć w rzeczy dla rozumu niepojęte– pod warunkiem, że wiedza ta nie jest dla niego zagrożeniem.Gdy nauka coraz głośniej sugeruje istnienie światów równoległych, ludzie są zdolni w to uwierzyć, nawet nie rozumiejąc zawiłych wywodów specjalistów od matematyki, fizyki, astronomii. Ale w równoległy świat nadprzyrodzoności, która w sposób istotny zahacza o naszą rzeczywistość, w świat Boga,aniołów i diabła, ci sami ludzie niepotrafią już uwierzyć…

Może to kolejny dowód na istnienietego świata? Dowód na inteligencjęSzatana, który w genialny sposób rodzi w ludzkich umysłach„mądrość” selekcyjnych wyborów. Zasada jest prosta: co jest wygodne– istnieje, co stawia wymagania – tego po prostu nie ma.

Atak „od wewnątrz”

Klasztor w Quito to jedno z tych miejsc na świecie, w których Bóg umieścił swój znak zwycięstwa związany z tajemniczą siłą bezgrzeszności Maryi. Został on zbudowany w wieku XVI na cześć Niepokalanego Poczęcia, a sama Niepokalana zapowiedziała, że trwające za jego murami modlitwa i pokuta będą przynosiły niekończące się owoce nawrócenia.

Stojący w stolicy Ekwadoru żeński klasztor był bastionem wiary i pokładania nadziei w Bogu, twierdzą nie do pokonania dla sił zła. Był źródłem bezsilnej nienawiści Szatana.

W końcu jednak diabeł znalazł sposób. Opracował podstępny plan zniszczenia świętego klasztoru od wewnątrz, przez zdradę jednej z jego mieszkanek. Jego cierpliwe wysiłki sprawiły, że pewna ekwadorska siostra zaczęła kwestionować autorytet przełożonej, jednocześnie kusząc inne zakonnice wizją lżejszego życia. La Capitana – jak nazywają ją historycy – domagała się rozluźnienia surowej reguły klasztoru. W końcu zdobyła posłuch… Na Mariannę złożyła fałszywy donos do biskupa i w konsekwencji sprawiła, że siostra de Torres wraz z innymi zakonnicami, które sprzeciwiły się decyzji złagodzenia reguły, znalazła się w klasztornym więzieniu.

Ujawnienie zła

Kiedy Marianna i wierne jej towarzyszki zostały w końcu wypuszczone, biskup zażądał nowych wyborów władz klasztoru. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Podczas głosowania La Capitana wpadła w coś na podobieństwo szatańskiej ekstazy i zaczęła triumfalnie domagać się dla siebie stanowiska przełożonej, jednocześnie oskarżając Mariannę o niewyobrażalne rzeczy. Trudno było nie rozpoznać diabelskiego źródła zachowania Capitany. Dlatego reakcja biskupa była zdecydowana: kazał zamknąć ją w tym samym karcerze, w którym wcześniej przebywała siostra Marianna. Miał nadzieję, żeczas i pokuta uświadomią zakonnicy, że stała się narzędziem diabła.

W tym czasie Marianna miała widzenie, w którym zobaczyła, że La Capitana stanowi już własność diabła i że czeka ją potępienie wieczne. Zaczęła więc błagać Jezusa o ocalenie współsiostry, On zaś zgodził się wyrwać Capitanę z niewoli Złego i zesłać do czyśćca, ale pod jednym warunkiem. Marianna w zamian za tę łaskę miała podjąć się szczególnej ekspiacji – przez pięć lat cierpieć męki piekła. Świątobliwamniszka wyraziła zgodę.

Ucieczka diabła

Nie upłynęło wiele czasu, gdy La Capitana popadła w obłęd. Marianna opiekowała się nią, ale zapiekła w nienawiści siostra odpłacała tylko przekleństwami i obelgami. Pewnego dnia zaczęła przeraźliwie krzyczeć, że umiera i że diabły ciągną jej duszę do piekła. Kiedy siostra de Torres pochyliła się nad umierającą zakonnicą, zauważyła dwa czarne stwory przyczajone pod ścianą w kącie pokoju, próbujące ukryć się przed nią. Przyszły zabrać duszę umierającej Capitany. Marianna, oburzona, zaczęła wołać do nich na cały głos: Dzikie i ohydne bestie, co wy tu robicie? Wracajcie do swojego okrutnego domu, bo to jest święte miejsce, dom modlitwy i pokuty. Wszystkie wysiłki, by wyrwać duszę mojej siostry, będą daremne. Jezus Chrystus umarł za nią i mimo waszych wysiłków, będzie zbawiona. Rozkazuję wam w imię tajemnic Trójcy Przenajświętszej, Bożej Eucharystii, Bożego Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny i chwalebnego Wniebowzięcia Jej ciałem i duszą do nieba, byście natychmiast opuściły to święte miejsce. Zostawcie je i nigdy więcej nie wracajcie dręczyć swą odrażającą obecnością którejkolwiek z moich sióstr. Diabły zniknęły, chora zakonnica nie umarła… Historia jej ostatnich dni jest niezwykła; pokazuje,do jakiego stopnia człowiek może stać się niewolnikiem Szatana, niezdolnymdo pojednania z ludźmi i z Bogiem, do odbycia spowiedzi i przyjęcia sakramentów. Tak było z La Capitaną, która chciała to uczynić, ale nie mogła… W końcu jednak zdołała przyjąć łaskę skruchy i zmarła pojednana z Bogiem i ludźmi.

Pięć długich lat

Jezus ukazał się Mariannie i przypomniał jej, że nadszedł czas, żeby zapłacić za zbawienie duszy opętanej współsiostry. Zapowiedział, że Marianna zamieszka w piekle następnego dnia po otrzymaniu Komunii Świętej. Gdy nazajutrz rano świątobliwa mniszka podeszła do Komunii Świętej, wiedziała, że za chwilę na okres pięciu lat straci kontakt z ukochanym Zbawicielem. Nie, nie wahała się ani minuty. A gdy tylko Eucharystyczny Chleb rozpuścił się w jej ustach, poczuła straszny ból, jakby jej serce zostało wyrwane z piersi. Od tego momentu stała się całkowicie niewrażliwa na Boga i Jego łaskę.

Miała pozostać w tym stanie przez pięć lat, straciła jednak zupełnie pojęcie czasu i była przekonana, że zanurzyła się w wieczność. Bo potępienie nie ma końca. Jej wielka miłość do Boga i Jego Najświętszej Matki zmieniła się w uczucie nienawiści, obrzydzenia i rozpaczy. Jej dusza cierpiała męki potępionych, zaś wszystkie zmysły ciała zostały poddane straszliwym torturom.

Siostra Marianna opisała ten stan w swej duchowej biografii.

Znowu napotykamy opis, w którym całe doświadczenie zostaje przefiltrowane przez aparat zmysłów człowieka. Zakonnica pisze, że jej ciało było jak rozżarzony węgiel, spalany bez końca pośród niewyobrażalnych cierpień. Że jej oczy widziały najstraszniejsze piekielne sceny, a uszy były wypełnione najokropniejszymi bluźnierstwami. Opisuje, jak zmysł węchu był nękany przez zapach wszelkiego rodzaju brudów ludzkości,a dotyk dręczony ostrymi ukłuciami przeszywającymi ją aż do serca. Jej zmysł smaku miał być torturowany przez straszne, nieznane smaki, a demony siłą wlewały jej dogardła roztopioną siarkę. A wszystko po to, by sprowokować ją do gniewu, rozpaczy i bluźnierstwa.Cierpiała męki piekła, wiodąc swe przykładne życie w klasztorze.

Nikt nie wiedział, co dzieje się w jej duszy. Pozostała przykładem delikatności, pokory i posłuszeństwa. Jedynym zewnętrznym znakiem jej cierpień był zmieniony wygląd. J ejtwarz straciła swój kolor i stała się ziemistej barwy, a Marianna pod koniec ekspiacyjnego cierpienia była „chodzącym trupem”. Dopiero po upływie pięciu lat ekspiacji Maryja powiedziała: „Dość!”. Bo w wizjach piekła i w spotkaniach z Szatanem to Ona właśnie ma moc zakończyć godzinę grozy.

Skąd wiemy o niezwykłym doświadczeniu

siostry Marianny de Torres?

Kierownik duchowy oraz biskup Quito nakazali jej pod posłuszeństwem spisać wszystko, co dotyczyło jej życia duchowego. Po śmierci wizjonerki jej kierownik duchowy i spowiednik, franciszkanin o. Michał Romero, napisał biografię zakonnicy. Dokumenty te znalazły się w wielkim tomie pt. „El Cuadernon” (razem z życiorysami innych sióstr założycielek klasztoru). Na podstawie tego źródła o. Manuel Souza Pereira, prowincjał ojców franciszkanów w Quito, napisał w 1790 roku książkę pt. „Cudowny żywot Matki Marianny de Jesús Torres, hiszpańskiej zakonnicy i jednej z założycielek Królewskiego Klasztoru Niepokalanego Poczęcia w mieście św. Franciszka

Artykuł ukazał się w kwietniowym numerze miesięcznika „Egzorcysta”.

 

Odpowiedzi: 34 to “Pierwsza święta z Ekwadoru”

  1. Zdravko said

    Szczęść Boże! Powoli zbliżamy się do końca Blogowej Nowenny Pompejańskiej za Ojczyznę (12.04.2015), Wielkie Bóg zapłać za dla wszystkich, którzy się zgłosili a także dla tych co odmawiali Nowennę według tajemnicy, którą wybrali w ankiecie. Łącznie zorganizowano aż 4 Nowenny, które wspólnie w duchowej łączności złożyliśmy na ręce Matki Boskiej za naszą nieszczęśliwą Ojczyznę. Mogłoby się wydawać, że to niewiele „co moja dziesiątka może zmienić”, jednakże pamiętajmy, że miłosierdzie Boga jest nieskończone, o czym przekonujemy się za każdym razem podczas sakramentu pokuty, kiedy Bóg nam wybacza grzechy, które nieraz popełniamy wielokrotnie.

    Pragnę nadmienić, że „Nowenna Pompejańska za Ojczyznę” będzie kontynuowana, rozpocznie się 13.04.2015 a skończy 5.06.2015. Zasady są takie same jak poprzednio. Zgłaszacie chęć uczestnictwa w Nowennie, wysyłając e-mail na n.pompejzaojczyzne@wp.pl a jak przydzielam wam daną tajemnicę, którą będziecie odmawiać przez 54 dni. Z racji tego, że Nowenna Pompejańska nie jest zwykłym różańcem, osoby, które kończą część różańca zobowiązane są do odmawiania modlitw końcowych. Przez pierwsze 27 dni „Błagalne”, a przez dalszy okres (czas zmiany – 10.05.2015) „Dziękczynne”. Ci co kategorycznie nie chcą odmawiać modlitw końcowych niech to wyraźnie zaznaczą, albo też przeciwnie, chętni na modlitwy końcowe mile widziane🙂 . Osoby, które uczestniczyły w pierwszej Nowennie (lub też w jakiejś innej) niech podadzą tajemnicę, którą odmawiali a ja podam inną, tak by np. ci co odmawiali „Jezusa Ukrzyżowanego” mogli też zobaczyć „Jezusa Zmartwychwstałego” . Zdaję sobie sprawę, że nie rozpoczęliśmy jednocześnie, dlatego też publikuje tą wiadomość z wyprzedzeniem. Wielka Prośba do admina by wrzucił wiadomość na główną najlepiej by ją przykleił przynajmniej do końca 12 kwietnia.

    W skrócie:
    Wiadomość wysyłamy na:

    n.pompejzaojczyzne@wp.pl

    Czas rozpoczęcia: 13.04.2015

    Zmiana modlitw końcowych: 10.05.2015

    Koniec Nowenny 5.06.2015

    Aha jeszcze coś każdy niech przed rozpoczęciem dziesiątki niech powie:

    „Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”

    Modlitwy końcowe:
    http://pompejanska.rosemaria.pl/2011/06/jak-odmawiac-nowenne-pompejanska-krok-po-kroku/

    Niech wam Bóg Błogosławi!

    • Jakub III said

      Gosia 3!
      Prześlij mi na jakub174@op.pl to orędzie, które Bronek wykasował.

      • Gosia 3 said

        Odpowiedz dla Jakuba III i Bożeny2 zainteresowanych tymi przesłaniami które wcześniej podałam. Otóż osoba , która mi je przekazała w formie nieco uproszczonej ( usunięto prywatne fragmenty przesłania, imię itp.) prosiła by nie przekazywać tego nikomu indywidualnie .Ja zrozumiałam ,że jest to przekaz dla Reszty Kościoła Polski.Jeśli pan Bronek uważa,że to ktoś sobie wymyślił to bierze to na siebie.. Pozdrawiam

        • Gosia 3 said

          Jeszcze podkreślę , to że ta osoba nie ma parcia na tzw szkło, jednak było to dla niej dużym obciążeniem by zatrzymywać to co dotyczy spraw polskich dla siebie. Dlatego postanowiła przerwać milczenie. Nikt nie musi czytać i w to wierzyć. Prawda sama by się obroniła ale teraz po decyzji Admina wszystko się samo rozwiązało.

        • Jakub III said

          Ja mam kilka e-maili od innych osób, które czekają na to orędzie. Nie będzie zatem to przekaz indywidualny.

        • szafirek said

          Ja nie rozumiem powodu dla którego przesłanie nie mogło być tu na blogu wyświetlone,czyli tego,że osoba mająca przekaz od Boga chce zostać anonimowa. Jaką gwarancje daje podpis pod przesłaniem na jego prawdziwość??? Dla mnie żadną .

        • BaGysz said

          Ja też proszę o to orędzie.

        • Rafał said

          Prosiłbym o podesłanie również do mnie matysiakrafal@gmail.com
          Z góry dziękuję.

        • cox21 said

          @Szafirek- Gdy Orędzie jest podpisane, to na tej podstawie napewno można na necie wygrzebać podstawowe informacje o wizjonerze. tak myślę.

      • Szczęść Boże!

        Ja także chciałabym prosić o to orędzie.

  2. Dana said

    NOWENNA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO .

    DZIEŃ PIĄTY

    [Słowa Pana Jezusa]
    „Dziś sprowadź Mi dusze braci odłączonych i zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego. W gorzkiej męce rozdzierali Mi ciało i Serce, to jest Kościół Mój.
    Kiedy wracają do jedności z Kościołem, goją się rany Moje i tym sposobem
    ulżą Mi w męce”.

    [Modlitwa siostry Faustyny]
    „Jezu najmiłosierniejszy, który jesteś dobrocią samą, Ty nie odmawiasz światła proszącym Ciebie, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze braci naszych odłączonych i pociągnij ich swym światłem do jedności z Kościołem, i nie wypuszczaj ich z mieszkania najlitościwszego Serca swego, ale spraw, aby i oni uwielbili hojność miłosierdzia Twego.

    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na dusze braci naszych odłączonych, zwłaszcza tych, którzy roztrwonili dobra Twoje i nadużyli łask Twoich, trwając uporczywie w swych błędach. Nie patrz na ich błędy, ale na miłość Syna swego i na gorzką mękę Jego, którą podjął dla nich, gdyż i oni są zamknięci w najlitościwszym Sercu Jezusa. Spraw niech i oni wysławiają wielkie miłosierdzie Twoje na wieki wieczne. Amen”.

    [Koronka do Bożego Miłosierdzia]

  3. Dana said

    Cytat :
    Moja droga córko, gdyby przyszło ci żyć w tych okropnych czasach, umarłabyś z bólu widząc, że dokonuje się to, co ci objawiłam. Jednak miłość Mojego Najświętszego Syna i Moja do tej ziemi jest tak wielka, iż chcemy, aby od tej chwili twoje ofiary i dobre uczynki przyczyniły się do skrócenia czasu trwania tej strasznej katastrofy”.

    • Dana said

      Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać, powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.

      Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud, wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia dobrym pasterzom Kościoła.

    • Wiesia said


      (70) Modlitwa za duchowieństwo, aby pozostało silne i wierne Świętemu Słowu Bożemu
      O, drogi Jezu, pomóż Twoim wyświęconym sługom rozpoznać schizmę, która się rozwija w Twoim
      Kościele. Pomóż Twoim wyświęconym sługom pozostać silnymi i wiernymi Twojemu Świętemu
      Słowu. Nigdy nie pozwól, aby ziemskie ambicje przesłoniły im czystą miłość do Ciebie. Daj im łaski,
      aby pozostali czyści i pokorni przed Tobą i aby czcili Twoją Najświętszą Obecność w Eucharystii.
      Pomóż i prowadź te wszystkie wyświęcone sługi, którzy mogą być letni w miłości do Ciebie i cały czas
      rozpalaj na nowo w ich duszach ogień Ducha Świętego. Pomóż im rozpoznać pokusy, na które są
      wystawiani, żeby ich rozproszyć. Otwórz ich oczy, aby w każdej chwili mogli ujrzeć Prawdę. Błogosław
      ich, drogi Jezu, w tym czasie i osłoń ich Twoją Najdroższą Krwią, aby zapewnić im ochronę przed
      wszelką szkodą. Daj im siłę do odparcia kuszenia szatana, gdyby podsuwał im pokusę zaprzeczania
      istnienia grzechu. Amen.

  4. Atanazy said

    Modlitwy i ofiary pobożnych i świętych dusz chyba wpłynęły na czas realizacji tych strasznych wizji. To nie w wieku XX, ale w XXI, w którym my żyjemy, następuje eksplozja tych wszystkich niegodziwości. Musimy stanąć do boju pod sztandarem Chrystusa Króla, zwycięskiego i nieustraszonego, który pokonał szatana, grzech i śmierć. Teraz prosi On o naszą pomoc, byśmy w nasz skromny sposób pomogli ratować jego cenne dusze:

    „Mój najdroższy Jezu, Ty, który tak bardzo nas kochasz, pozwól mi w mój skromny sposób pomóc uratować Twoje cenne dusze. Zmiłuj się nad wszystkimi grzesznikami bez względu na to, jak ciężko Ciebie obrażają.
    Pozwól mi przez modlitwę i cierpienie pomóc tym duszom, które mogą nie przeżyć Ostrzeżenia, by szukały miejsca obok Ciebie w Twoim Królestwie.
    Wysłuchaj mojej modlitwy, o słodki Jezu, by pomóc Ci zdobyć te dusze, za którymi tęsknisz.
    O Najświętsze Serce Jezusa, ślubuję moją wierność Twojej Najświętszej Woli w każdym czasie.”
    http://paruzja.info/pl/modlitwy-i-ich-podzial/8-wszystkie-modlitwy-krucjaty/9-modlitwa-krucjaty-1-moj-dar-dla-jezusa-aby-ratowac-dusze

  5. Dana said

    W dniu 12 kwietnia 2015 r. ( Niedziela Miłosierdzia Bożego)

    rozpocznie się piesza pielgrzymka z Łodzi do Watykanu, podczas której, wraz z Pielgrzymami Miłosierdzia, na specjalnie przygotowanym wózku z gablotą będzie pielgrzymował obraz Jezusa Miłosiernego
    o wymiarach 2,80 m na 1,60 m – z napisem „Jezu, ufam Tobie” w języku arabskim

    Przez kolejne trzy miesiące, czterech Pielgrzymów Bożego Miłosierdzia będzie pokonywało pieszo 1800 kilometrową drogę. Obraz Jezusa Miłosiernego zostanie przekazany Ojcu Świętemu jako dar modlitwy w intencji prześladowanych chrześcijan, pokoju na świecie i wierności Ewangelii.

    Słowa Pana Jezusa przekazane św. siostrze Faustynie:
    „Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia”Dz.83.
    „Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia mojego” Dz.699.

  6. Andrzej C said

    Jako odtrutka na dzisiejsze kłamstwa mediów głównego ścieku :
    To nie był wypadek Smoleńsk w ocenie byłego oficera CIA

  7. Andrzej C said

    http://demotywatory.pl/4480871/–No-moze-nie-bardzo-to-pomyslowe-ale-fajnie-ze-jest-o-pijanym-generale-Dajemy-to-do-naszej-gazetki-Nie-nie-tym-razem-do-radia-Ale-obiecuje-ze-przed-wyborami-parlamentarnymi-napisza-znow-cos-specjalnie-dla-ciebie

    • Dana said

      Skutek chyba będzie odwrotny do zamierzonego.

    • cox21 said

      Podstawowe pytanie. Gdzie znaleziono ciało śp gen Błasika? W kokpicie, jego okolicach, czy może w innym miejscu? Moim zdaniem to typowa wrzutka kampanijna i zdaje się, że nawet prokuratura się od tego dystansuje.

    • anzelmik said

      Chyba tylko skończony kretyn uwierzy w bajki jakie nam serwuje wojskowa prokuratura.
      Swoją drogą ile czasu można odczytywać czarne skrzynki ??? 5 lat ????
      A może 10 lat ??? 20 lat ???
      Prosta czynność którą można zrobić w jeden tydzień , wojskowym zajeła 5 lat !!!
      Strach sie bać o swoje bezpieczeństwo mając tak nieporadne wojsko !
      Co do katastrofy smoleńskiej to prawde poznamy wyłącznie po tym jak wrak wróci do kraju razem z czarnymi skrzynkami…Choć ja już wiem że te skrzynki nie będą miały orginalnego zapisu a wrak wróci (jeśli wróci…) w połowie i całkowicie wyczyszczony więc badać prawie nie będzie co…!?!

  8. halina said

    Zawsze miałam w świadomości to
    że to co dzieje sie w świecie ziemskim
    jest to pochodna wydarzeń
    które następują w świecie duchowym ,
    a w które zaangażowana jest wola świadomośc i czyn człowieka .

    Że wydarzenia w świecie ziemskim są konsekwencjami tego co wydarzyło sie w świecie duchowym przy udziale człowieka żyjącego wśród swiata .

    Że najwpierw musi sie wydarzyć coś w świecie duchowym ,
    aby potem mogło zaistnieć to w świecie ziemskim jako rzeczywistośc
    to co z tych wydarzeń świata duchowego wypływa.

    Że do tego co ma nastąpić w świecie ziemskim
    jest żmudne przygotowanie w świecie duchowym .

    Że to co ma nastąpić w świecie ziemskim
    jest sterowane z świata duchowego , przez zwierzchności duchowe .

    A że toczy sie cały czas walka miedzy Bogiem w Trójcy św a szatanem o to do kogo bedzie należał człowiek i swiat
    ,to sa ludzie którzy współpracują z Bogiem i podażają droga wskazaną przez Jezusa ,
    i są ludzie podążający mylna droga wyznaczona przez szatana , przeszkadzające Bogu w realizacji Jego planów
    odzyskania człowieka i swiata z rąk podstepnego kłamcy i złodzieja szatana a.

    Najtrudniej jest przenieśc rzeczywistośc świata duchowego na świat ziemski , bo ludzka wyobraźnia i swiadomośc nie jest w stanie tego pojąć i przetłumaczyć tego tak ,aby rozum mógł to zrozumieć i w tą rzeczywistość wejść .
    By cały człowiek z wolą świadomością rozumem ciałem , z wszystkim w co jest wyposażony , wszedł w zjednoczenie i dostosował sie do całej prawdy jaka faktycznie jest w swiecie duchowym , by przyjął kryteria Bożej Sprawiedliwości jako przepisy do bezpiecznego poruszania sie na autostradzie życia ,
    by siła napędową wszystkiego była Miłośc Boża , ta która wszystko prowadzi w Niebie .

    Jezus Chrystus Król i Mateńka Maryja robi wszystko to co potrzebne jest by wymiar człowieka i każdy człowiek nie został odciety od Bożej Miłosci .
    A przeklęty szatan robi wszystko by każdy człowiek i cały wymiar człowieka był odciety od Miłosci Bożej . Od Zyciodajnego Źródła .
    By został włączony w skład piekła , i by został zmuszony do tego aby pełnić wolę szatana

    Na tej drodze prawidłowej wyznaczonej przez Chrystusa Króla mają przewodzić duszpasterze wyróżnieni szczególną łaską i przywilejem od Założyciela Kościoła .Zostali oni wyposażeni w Bożą Jasnośc w specjalną łączność z Założycielem .
    Ale pozwolili sobie na to by szatan zgasił im ich pochodnie przez to , że zajął ich sprawami ciała i skłonił do pozostawienia na planie drugim spraw ducha , spraw Założyciela .
    W dużej mierze duszpasterze nie pracują dla Założyciela ,
    lecz dla siebie i wprowadzają powierzone im duszyczki w potrzask przygotowany przez szatana .

    A czym są teraz duszpasterze ?
    Ci którzy są powołani do wyznaczania drogi wypływającej z Bożej Prawdy , trzymającej sie zasad wypływających z kryteriów Bożej Sprawiedliwości , by były tworzone dogodne warunki do wzrostu rozwoju tryumfu Miłości do Boga ……
    Uwikłali sie w sprawy ciała i zamiast skupiać uwagę i swiadomośc ludzi na sprawach Bożych , na sprawach Chrystusa Króla , dopuszczaja sie wielkich odstępstw , tylko dlatego że nie rozumieja sercem wiary której są nauczycielami i źle nauczają . Bo żle ich nauczano w syminariach .
    Bo realizują swoje prywatne wizje kościoła wygodne dla ciała ,
    a spychające oczekiwania Założyciela na plan drugi .
    Powoduja dezorientacje
    bo z ich nauczania nie mozna wyciagnąc żadnej madrości życiowej .Bo bardzo często ich wypowiadane słowa powodują dezorientacje w sercu , zagubienie , zniechecenie , spłycenie wiary i zamazania Bożych Prawdy . Brak w nich wgłebiania sie w Boże sprawy .

    • halina said

      Na przestrzeni wieków zawsze był ktoś
      kto współpracował z Bogiem i był pośrednikiem miedzy Niebem i ziemia .
      Takim człowiekiem w swoim czasie był Noe , Abraham ,Salomon itd .
      Była Mateńka Maryja i Jezus Chrystus Król żyjąc na ziemi .
      A także ci którzy są członkami kościoła Chrystusowego i trwają na drodze prawidłowej współpracy z Bogiem .
      Każdy święty w kościele Chrystusowym miał na pierwszym względzie to , by czynić to co wypływa z miłości do Jezusa ,do Boga .
      Woleli cierpieć niż uczynić coś co byłoby przykrością dla Boga w Trójcy św .
      Cierpieli bo chcieli utrzymać sie na drodze prawidłowej współpracy z Bogiem .

      Duszpasterze powinni mieć serca rozpalone miłością do Boga .
      Powinni sercem rozumieć Bożą prawde i wskazywać drogę dla wszystkich członków kościoła , tą którą chce Założyciel by kosciół podążał .

      Wiedział doskonale szatan że
      jeżeli opanuje pasterzy to oni wprowadzą wszystkie owieczki do jego pułapki .
      Bo owieczki idą za pasterzami zgodnie z zyczeniem Założyciela .Wiedział doskonale także
      że jeżeli zgasi światła w kościele ,
      to nikt w tej ciemności nie zorientuje sie gdzie jest prawda podstęp pułapka .Wszyscy będą uśpieni w letargu jak to bywa nocą .

      No i jesteśmy w samym środku tych wydarzeń .
      Wszyscy są pogrążeni w letargu . Nikt nic nie widzi oczami serca , niczym sie nie zajmuje , zajmuje sie tylko sprawami ciała , rozwiązywaniem tych trudności które szatan pietrzy po to by nie było czasu ani siły do zajmowania sie sprawami ducha , współpracą z Chrystusem Królem .
      By nie było nikogo kto by chciał trwać na drodze prawidłowej współpracy z Bogiem .

      Przychodzi Mateńka Maryja , przychodzi Chrystus Król , przychodzi Duch św i robią wszystko by obudzić człowieka z tego letargu .
      By człowiek żyjący wśród świata miał zrozumienie sercem Bożej prawdy , by mimo przeszkód i trudności trwał na drodze prawidłowej współpracy z Bogiem .
      By mimo cierpień zadawanych przez szatana podążał drogą wyznaczoną przez Boga , by zmierzał do Bożego celu .
      By świadomość i wolę miał skupioną na sprawach Bożych .
      Na wykonywaniu tego co potrzebne jest aby tu i teraz wykonanym było na ziemi po to by cel Boga osiągnietym był .

      Przykre jest to że jeżeli są przekazy z Nieba , to są one ukrywane , tylko dlatego że ktoś sie boi , że dostanie sie pod obszczał i krytyke innych ludzi .Ze stanie na celowniku i szatan go zniszczy przez manipulacje ludzmi .

      Mam nadzieje że już za niedługo wszystko to co jest cenne w Oczach Boga będzie doceniane i poszukiwane . A zwalczane będzie to co pochodzi od szatana .
      Że nastanie czas że nasi przewodnicy duchowi będą jak te żywe pochodnie płonąc Miłością do Boga i wszystkie owieczki będą mogły od ich serc rozpalać swoje serca tak by wzniecał sie pożar świata miłością do Boga .By wszyscy mogli podążyć do Królestwa Jezusa Chrystusa Króla i wraz z Nim budować Królestwo Miłości .To które On chce zbudować w wymiarze materii .

  9. Szkoda, że w Katowicach nie ma żadnego teatru ani sali widowiskowej…
    …i przedstawienia teatralne o tematyce religijnej trzeba odstawiać w bazylice ojców franciszkanów w Panewnikach… Jak widać, nawet „stare” ornaty i dalmatyki się do czegoś przydały…
    https://plus.google.com/photos/101174185479332372410/albums/6131629170575274433
    http://breviarium.blogspot.com/2015/03/szkoda-ze-w-katowicach-nie-ma-zadnego.html

  10. bozena2 said

    http://pressmix.eu/2015/04/02/komorowski-jest-klamca-oto-dowody-2/

  11. Pesymista said

    Niebo to tylko umie mówić biada.”Biada dzieciom w owych dniach” Dzieci a zachodzie są od małego totalnie demoralizowane,a Bóg nic nie czyni by je ratować.Pewnie jeszcze je wrzuci do piekła.Szkoda gadać

    • cox21 said

      Bóg nikogo do piekła nie wrzuca. Bóg umarł za nas na krzyżu, ale my mamy wolną wolę i możemy Go odrzucić sami w ten sposób skazując się na piekło.

      • Pesymista said

        Tak tak te dzieci mają wolną wolę.Ciekawe czy ty Cox-sie 21 byłbyś gorliwym katolikiem gdyby cę wychowywała para sodomitów np.w takiej Holandii.Jeszcze dołóżmy, że mogli to by być ateiści.Założę się że o Biblii czy dogmatach katolickich w ogóle być nie usłyszał.Za to o seksualności wiedział być bardzo dużo.Te dzieci są już niestety stracone.W Polsce też nas to niedługo czeka.

  12. Szczęść Boże!
    Zaglądam na ten wartościowy blog nieregularnie, dlatego nie wiem czy strona, którą polecam jest dobrze znana. Zawiera wiele objawień i proroctw:

    http://prorocykatolik.pl

    Wiele orędzi o Polsce i dla Polaków jest w 4 tomach „Orędzi Zbawienia”, spisywanych od lat 80-tych przez Centurię.

    http://prorocykatolik.pl/Zofia-Nosko.php

    http://prorocykatolik.pl/documents/AniolStrozPolskistr.1.pdf

    http://katolik.d500.pl/media/kunena/attachments/67/ZofiaNosko-CENTURIA-ORDZIAZBAWIENIA_2011-01-17.pdf

    http://prorocykatolik.pl/Zofia-Nosko.php

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: