Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Prawdziwa genealogia Dudy

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Kwiecień 2015

„Przeszłość mojej rodziny to typowe losy dobrych Polaków z różnych grup społecznych” – mówi Andrzej Duda. Postanowiliśmy to sprawdzić. Dotarliśmy do dokumentów, zdjęć i historii rodzinnych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie…

Duda3Jan Duda i Janina Milewska poznali się w czasie studiów. Dzisiaj są profesorami Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jan, ojciec Andrzeja, miał wątpliwości, czy wiek 21 lat uprawnia go do podjęcia tak poważnej życiowej decyzji jak małżeństwo. Zasięgnął więc rady swojego ojca Alojzego, a ten odparł mu: „Pytanie nie brzmi: czy masz odpowiedni wiek, lecz czy poznałeś odpowiednią kobietę. Jeśli tak, to się żeń”. Dziadka Andrzeja Dudy charakteryzowała prosta ludowa mądrość. Jan Duda podobną mądrość i dobroć odnalazł również w swoim teściu Nikodemie Milewskim. Obie rodziny łączyło wiele, przede wszystkim podobne podejście do życia.

Po mieczu

Alojzy Duda, dziadek Andrzeja, był – według przekazów rodzinnych – prawnukiem osadnika wojskowego w Łącku niedaleko Nowego Sącza. Podczas poszukiwań genealogicznych natrafiliśmy na akty metrykalne, zdające się potwierdzać tę informację. Na cmentarzu parafialnym w Łącku udało się nam odnaleźć grób rodziców Alojzego – Jana i Rozalii, pradziadków Andrzeja, a w księgach parafii Zabrzeż – akt urodzenia dziadka Andrzeja. Z aktów tych dowiadujemy się, że był on synem Franciszka i Rozalii Kałużny. Odnalezienie aktu ślubu Franciszka Dudy z 1868 r. pozwoliło na ustalenie dalszych pokoleń rodziny. Jan Duda – ojciec Franciszka – jest najstarszym znanym przodkiem Andrzeja w linii męskiej.

Według przekazów rodzinnych Jan Duda, urodzony w czasie zaborów na Śląsku, służył w wojsku austriackim. Po latach służby otrzymał spory kawałek ziemi właśnie w Łącku. Była to rola trudna, położona na przełęczy i usytuowana najwyżej we wsi. Rozciągał się stamtąd wspaniały widok. Jan o przezwisku „Bławat”, od noszonego za uchem kwiatka, jako jedyny we wsi umiał czytać, często więc siadywał z sąsiadami na ławeczce przed domem i czytał im na głos artykuły z gazet. Według proboszcza z Zabrzeża Józef Duda, drugi syn Jana, był człowiekiem niezwykle aktywnym, udzielającym się społecznie.

Doprowadził m.in. do wybudowania mostu na Dunajcu. Był doskonałym konstruktorem i w obejściu swojego domu wykonał wiele inżynierskich usprawnień.

Jan miał jeszcze dziewięcioro innych dzieci. Niestety, pięcioro najmłodszych zmarło w czasie zarazy w 1905 r. Wówczas ksiądz poradził mu, aby nadał nowo narodzonemu dziecku imię patrona młodzieży i studentów – św. Alojzego Gonzagi. Alojzy po skończeniu czerech klas szkoły powszechnej został wysłany „do terminu” na praktykę kuśnierską. Jego pierwszy mistrz jednak nie traktował go dobrze i zwyczajnie głodził. Uciekł więc od niego do Nowego Sącza. W 1942 r. poznał swoją przyszłą żonę Kingę Rams i rok później ożenił się z nią. Pochodziła z patriotycznej, góralskiej rodziny z okolic Nowego Sącza i Czarnego Dunajca. Jej ojciec Adam Rams wykonywał drobne prace usługowe w okolicznych wsiach, a matka Katarzyna Majka uprawiała skromne poletko.

W 1943 r. rodzina Dudów przeżyła tragedię wojenną związaną z bratem Alojzego – Franciszkiem. Złożył on przysięgę w AK i walczył na Podkarpaciu. Oddział został zadenuncjowany i rozbity w obławie urządzonej przez gestapo, a nieliczni pozostali przy życiu partyzanci ujęci. W trakcie śledztwa Franciszek nie wydał nikogo i zginął zakatowany w więzieniu w Tarnowie. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.

Po kądzieli

Rodzina Milewskich, matki Andrzeja, także służyła krajowi zarówno w Powstaniu Listopadowym i Styczniowym, jak i w okresie I i II wojny światowej. Do AK należeli Nikodem, dziadek Andrzeja, oraz jego rodzeństwo. Nikodem Milewski w swoich obszernych pamiętnikach spisał wszystko, o czym dowiedział się z licznych przekazów na temat przeszłości rodziny.

Ród Milewskich wywodzi się z centralnej Polski. Najstarszą znaną osobą jest Grzegorz Milewski, inwalida wojenny, który w 1816 r. poślubił Mariannę Siewierską. Co ciekawe, akt ślubu został sporządzony w miejscowości Piątek, która obecnie jest geometrycznym centrum Polski. Według pamiętnika, teść Grzegorza był wojewodą siewierskim. Z aktu wynika jednak, że ojcem Marianny był Paweł Siewierski, ekonom. Jej matką była natomiast Zofia Dzierzbicka z parafii Modlna, gdzie właścicielem dwóch wsi był Szymon Dzierzbicki, wojewoda łęczycki. Szymon Dzierzbicki urodził się ok. roku 1720, mógł więc być dziadkiem Marianny. Jest bardzo prawdopodobne, że właśnie o niego chodzi w pamiętniku.

Grzegorz Milewski był typowym ówczesnym szlachcicem, jak wielu innych zubożałym po rozbiorach. Wąsaty, średniego wzrostu, uwielbiał dzieci, jeździł na karym koniu, był patriotą i duszą towarzystwa.

Jako weteran wojskowy był szanowany przez właścicieli ziemskich. Czy, jak czytamy w pamiętnikach, pochodził z Białostockiego, gdzie miał dwór – trudno zweryfikować. W Giecznie mógł być rezydentem, a może sam nabył w okolicach jakiś folwark. Dziewiętnastowieczny „Herbarz szlachty sieradzkiej” podaje, że był posesorem w miejscowości Socha.

Rodzinne dramaty

Grzegorz miał trzech synów – Nikodema, Leona i Ignacego, który po Powstaniu Listopadowym wyemigrował do Włoch, został księdzem, a następnie został wysłany do Ameryki.

Leon, syn Grzegorza, podobnie jak ojciec zajmował się administracją i doglądaniem dóbr właścicieli ziemskich. Los okrutnie go doświadczył: stracił dziesięcioro dzieci, które umierały zaraz po urodzeniu. Za namową miejscowego proboszcza wystawił więc kapliczkę na skrzyżowaniu dróg. Kolejne urodzone potem dzieci, Helena i Aleksy, przeżyły. Leon prawdopodobnie wziął udział w Powstaniu Styczniowym i zmarł wkrótce po jego upadku. Dzieci pozostały pod opieką stryja Nikodema. Niestety, w 1876 r. w majątku pojawił się rosyjski generał Szulgin. Majątek tak mu się spodobał, że na jego mieszkańców rzucono podejrzenie o udział w spisku i majątek skonfiskowano.

Sąsiadem rodziny Milewskich był Stanisław Kowalski, ojciec św. Faustyny, która właśnie tam, w rodzinnej miejscowości, doznała pierwszych objawień Jezusa Miłosiernego.

Córka Leona, Helena, wcześnie wyszła za mąż i wyprowadziła się do Warszawy. Gdy rodzinny majątek został skonfiskowany, jej brat przeniósł się do stolicy. Aleksy był dobrze wykształcony, a zaprzyjaźniony gospodarz wyuczył go także ślusarki, zdobył więc konkretny zawód. Dzięki temu łatwo znalazł pracę w zakładach w Pruszkowie. Poznał tu młodą wdowę, Joannę Mrozowską, córkę weterana Powstania Styczniowego, organisty. Aleksemu i Joannie urodziło się czworo dzieci, z których Nikodem jest dziadkiem Andrzeja Dudy.

Imię Nikodem wydaje się zresztą w rodzinie Milewskich charakterystyczne: np. Nikodem Milewski w połowie XVIII w. był proboszczem w Nasielsku, a inny – ekonomem w Mniewie.

Dziadek Andrzeja Dudy, Nikodem Milewski, urodził się w 1894 r. Uczył się w szkole kolejowej w Pruszkowie. W 1914 r. rodzice zostali ewakuowani do Charkowa, a następnie do Petersburga. Tam Nikodem wcielony został do wojska rosyjskiego. Zdezerterował ze 117 p.p. w Smoleńsku i dostał się do Petersburga, gdzie zmienił dokumenty. Zdał maturę w Polskiej Macierzy Szkolnej w 1917 r. Po wybuchu rewolucji rodzina wróciła do Warszawy.

Tam, już jako student, w Rembertowie w 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego i wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Służył w Zarządzie Kwatermistrzowskim i kierował elektrownią wojskową. Ukończył Kurs Oficerów Gospodarczych w stopniu podchorążego. W roku 1922 został zwolniony z wojska w celu dokończenia studiów. Do 1939 r. pracował w Urzędzie Statystycznym. Był wielbicielem Marszałka Piłsudskiego, człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej i wielkiej mądrości życiowej.

W czasie II wojny światowej wiele osób z rodziny Milewskich doświadczyło tragicznych losów. Matka Nikodema została wywieziona przez Niemców i jej losy do dzisiaj są nieznane. W 1940 r. zmarła na gruźlicę siostra Stefania. Brat Nikodema, Wiktor, walczył w partyzantce w województwie radomskim. Pod koniec wojny zaczął chorować i zmarł w 1949 r. Syn Nikodema, Lech, jako szesnastolatek walczył w Powstaniu Warszawskim. Osadzony w obozie koncentracyjnym w Mauthausen dożył wyzwolenia w 1945 r.

Po wojnie Nikodem ożenił się. Z tego małżeństwa urodziła się m.in. córka Janina, inżynier chemik. Dzisiaj Janina Duda z domu Milewska, podobnie jak jej mąż Jan Duda, są profesorami. Oboje, jak wielu Polaków, noszą w sobie historię przeszłych pokoleń, walki o wolność ojczyzny i trudnych, nieraz tragicznych losów.

Źródło: niezalezna.pl

Odpowiedzi: 53 to “Prawdziwa genealogia Dudy”

  1. Józef Piotr said

    To powinno być opublikowane i to w stopniu powszechnym co najmniej dwa miesiące temu !!!

    Jeśli to jest prawdziwe , a nie mam argumentów na nie , to jest o key!!!!

    Jest tylko drobna rzecz która nazywa się TEŚC !!

    Chciałbym wierzyć że pan Kornhałzer to osoba uczciwa

    Powodzenia !!

    • Dzieckonmp said

      Taka jest prawda. Ale być może rosyjska agentura za kilka dni podrzuci jakąś wrzutkę i katolicy uwierzą i będą rozsyłać miedzy sobą zatruwając mózgi innym. Takie dobro katolicy wykonują na zlecenie swoich własnych wrogów. Wróg się śmieje samo się wszystko robi bez kosztów, rękoma katolików.

    • cox21 said

      Miejmy nadzieję, że to uczciwy człowiek.

  2. Polska said

    Wkleiło się 3 rzy to samo – można edytować komentarz?

  3. apostolat said

  4. apostolat said

    Wspomnienie o świętej Faustynie

    Wywiad z panią Barbarą Dąbrowską.

    Pani Barbara jest krewną błogosławionej siostry Faustyny – patronki Łodzi. Zgodziła się przytoczyć wspomnienia jej matki, stryjecznej siostry świętej Faustyny.

    Jak bliski jest stopień pokrewieństwa między panią a św. Faustyną Kowalską?

    Mój dziadek i ojciec Faustyny (a właściwie Heleny – bo tak miała na imię) byli braćmi. Moja mama i św. Faustyna były stryjecznymi siostrami. Razem wzrastały i przyjaźniły się. Ja niestety nie mogłam poznać osobiście Faustyny (z racji wieku, urodziłam się już po śmierci Faustyny), ale bardzo dużo opowiadała mi o niej moja mama.

    Może coś o środowisku, w którym dorastała, miejscowości, ludziach?

    Urodziła się w Głogowcu, chrzczona w parafii Świnice Warckie, tam gdzie i ja. Nasza rodzina to rolnicy. Niestety posiadający mało ziemi a dużo dzieci. Warunki materialne były ciężkie.

    Jak wyglądała Faustyna wspominana przez mamę?

    Z całą pewnością nie była taką pięknością jak przedstawiają ją na niektórych obrazach i obrazkach. Moja mama pamięta ją jako zwyczajną, rudawą i nieco piegowatą dziewczynę o przeciętnej urodzie. To co było w niej pięknego zrozumiałam po słowach pewnego duchownego, który będąc w domu rodzinnym Faustyny oglądał jej fotografię, szepnął: „I po co oni tak Cię upiększają, przecież Ty i tak jesteś piękna”. Zrozumiałam wtedy, że piękno Faustyny polega na jej głębokiej wierze.

    Kiedy pani mama dostrzegła, że Faustynę jednak coś różni od jej rówieśniczek?

    Cała nasza rodzina była bardzo religijna, więc tym akurat się nie wyróżniała. Wyrywały jej się natomiast uwagi nietypowe dla jej wieku dotyczące nieba, gwiazd. Często jako mała dziewczynka patrzyła w niebo i mówiła do mojej mamy: „Zobacz jakie te gwiazdy są piękne”. Owszem, chodziła też na zabawy, ale tylko na te, które były połączone z akcjami charytatywnymi. Pierwsze objawienie miała w łódzkim parku Wenecja. Miała wtedy 22-23 lata. Było to właśnie podczas jakiejś zabawy. Tańczyła i w pewnym momencie ukazał jej się Pan Jezus i spytał – jak długo będzie Go jeszcze zwodzić? Faustyna od razu pobiegła do katedry, upadła krzyżem i modliła się.

    Jaka była reakcja rodziców na wiadomość, że ich córka chce wstąpić do zakonu?

    O, nie chcieli jej na to pozwolić! Wiadomo, że do zakonu trzeba było wnieść jakiś posag, a tam była raczej bieda. Ale Faustyna była uparta, sama postanowiła na to zapracować. Pracowała jako pomoc domowa w Aleksandrowie i w Łodzi.

    Czym kierowała się siostra Faustyna przy wyborze zakonu?

    Faustyna nie miała pojęcia do którego zakonu ma wstąpić. Stojąc na warszawskim peronie z bagażem zaczęła modlić się do Pana Jezusa o natchnienie, gdzie ma się udać. Jezus jej pomógł. Gdy udała się w kierunku przez Niego wskazanym napotkała na swej drodze kolejno trzy klasztory. W pierwszych dwóch usłyszała – no cóż, teraz nie ma przyjęć. Przykro nam. W trzecim klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Żytniej siostra też powiedziała, że przyjęć już nie ma. Jednak gdy Faustyna już odchodziła, nie wiadomo dlaczego, ale siostra krzyknęła żeby się zatrzymała i… została u nich.

    Jak dalej przebiegała jej droga zakonna?

    Została w Warszawie – tam odbyła nowicjat. Później była w Płocku (tam po raz pierwszy ujawniła jej się wizja Jezusa Miłosiernego uwieczniona później przez malarza według jej wskazówek) później jakiś czas przebywała w Wilnie – tam powstał ten święty obraz. Koniec swojego życia spędziła w Krakowskich Łagiewnikach, tamże zmarła.

    Czy wierzono w jej objawienia?

    Raczej spotykała się z niedowierzaniem. Wielu w nie wątpiło. Także jej spowiednik – ks. Sopoćko nie od razu jej uwierzył. Nawet była poddawana badaniom psychiatrycznym. Jednak objawienia nie znikały. Doznała ich nawet w dniu swojej śmierci. Miała wtedy 33 lata – tzw. Jezusowy wiek. Według tego, czego rodzina dowiedziała się o jej śmierci od sióstr, przyszła święta powiedziała do tych czuwających przy niej: „idźcie spać, ja jeszcze nie umrę”, więc odeszły. Potem zaczęła się modlić żaląc się Jezusowi, że ją opuścił. Wtedy Pan Jezus ukazał jej się…

    Wszystkie objawienia dotyczyły Jezusa?

    Nie. Miała jeszcze objawienie przed komunią, podczas podniesienia Sakramentu. Wtedy ukazała jej się Maryja, która daje jej Dzieciątko…
    Miała dużo objawień. Przewidziała nawet wybuch II wojny światowej. Właściwie, dopiero teraz te jej wizje układają się w jakąś całość.
    A wracając jeszcze do tego obrazu – Pan Jezus kazał jaj namalować go, ale ona odpowiedziała, że nie umie, nie potrafi. Wtedy usłyszała: „ważna jest piękność w sercu, nie w farbie”.

    Czy była pani obecna przy beatyfikacji i kanonizacji św. Faustyny?

    Św. Faustyna za życia potrafiła być w jednym miejscu i widzieć drugie. Potrafiła być w Łagiewnikach i w tym samym czasie widzieć Plac św. Piotra.
    Podczas kanonizacji umieszczony był telewizorek, na którym było widać Łagiewniki, modlących się tam ludzi. Ojciec Święty – Jan Paweł II patrząc na to, to tak się uśmiechał!…
    Pamiętam również jak podczas konsekracji Bazyliki w Łagiewnikach Ojciec Święty powiedział takie słowa: „Z tego miejsca rozejdzie się miłosierdzie na cały świat”.
    W pamięci mam również pobyt w Rzymie. Pojechałam tam razem z kuzynkami. Miejsce miałam bardzo daleko od ołtarza. Jeszcze było dużo czasu do rozpoczęcia uroczystości, więc podeszłam bliżej barierek. Zrobiło mi się smutno, że jestem tak daleko i zaczęłam płakać. Przy barierkach siedziały siostry. Jedna z nich spytała dlaczego płaczę? Odpowiedziałam, że jestem z rodziny Faustyny, ona zostaje świętą a ja jestem tak daleko, nie mam zaproszenia by być bliżej (bo trzeba było mieć) i bardzo mi smutno z tego powodu. Siostry uśmiechnęły się i wzięły mnie do siebie. Gdy przechodziła obok jedna z sióstr zajmujących się organizacją uroczystości, przemiłe zakonnice zawołały ją i opowiedziały jej o mnie. A ona otworzyła książeczkę i daje mi bilet, zaproszenie na górę do prezbiterium!…
    Wolontariuszka od razu mnie zaprowadziła tam na górę i siedziałam w drugim rzędzie, zaraz za kardynałami, na trzecim miejscu od Placu św. Piotra. Po jednej stronie siedział dowódca włoskich karabinierów, po drugiej ksiądz. Wytworzyła się nieco zabawna sytuacja, gdyż on myślał, że jestem Włoszką, a ja, że on jest Włochem! Dlatego w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy. Dopiero, gdy mruknęłam pod nosem jak szedł któryś z naszych polityków: „o, rząd polski idzie”, on zdziwiony pyta się mnie: „pani Polka?”
    Naszych łódzkich biskupów widziałam w koncelebrze: bp Ziółek, bp Lepa, ówczesny sekretarz i przyjaciel papieża – ks. Bp. Stanisław Dziwisz oraz Pierre Marini.
    Później okazało się, że z rodziny tylko ja byłam tam na górze, tak blisko kochanego Ojca Świętego. Moi kuzyni mieli miejsca mniej więcej tak jak ja na początku.
    Przydarzyła mi się jeszcze jedna zabawna historia. Przejęta miejscem w jakim się znajdowałam, uroczystością, bliskością naszego ukochanego papieża, zapomniałam się i wyciągnęłam rękę chcąc dotknąć szaty Jego świątobliwości. Jednak czujny gwardzista szwajcarski karcąco uderzył mnie po ręce, przypominając o niestosowności tego gestu.

    5 X każdego roku w Kościele powszechnym obchodzimy wspomnienie obowiązkowe św. Faustyny Kowalskiej, zakonnicy. Natomiast Kościół archidiecezji łódzkiej przeżywa tego dnia uroczystość z racji, że Świętą miasto obrało sobie za patronkę. Uroczystości odpustowe odbywają się w łódzkiej świątyni, której patronuje Faustyna.

    http://www.samaria.franciszkanie.pl/readarticle.php?article_id=2

  5. Atanazy said

    Jest cenzura w wątku?

  6. pio0 said

    Nie dla surogacji!

    http://www.protestuj.pl/nie-dla-surogacji-,38,k.html

  7. mentronik said

  8. Barbara said

    jak tusk sie cieszyl…….

  9. Józef Piotr said

    Nie znam się na Nostradamusie nie oceniam prawdziwości , ale wynalazłem w sieci coś nt USA i coś na styku USA i Krainy U .
    Sądzę że warto to znać gdyż to nasze czasy.
    Cytuję:
    wydarzenia w USA ,które MAJĄ SIĘ JESZCZE ROZEGRAĆ PRZED WYBUCHEM III WOJNY ŚWIATOWEJ,czyli dosłownie na „naszych oczach”.
    wydarzenia w USA!
    A oto dzisiaj kilka pierwszych przepowiedni:

    Przepowiednia;71,192 [czterowiersz]

    Dwie stare partie upadną,a dwie nowe się zrodzą,
    Obywatelska wyrośnie z herbaty,a bankierska z myśli Burka.
    U Atlantów dwa państwa,dwa ustroje,dwie armie i dwie stolice-/-
    staną się za przyczyną bezwzględnych rządów Datona!

    dotyczy zmian na scenie politycznej w USA i wojna domowa. Daton to nowy wodz który położy kres wojnie domowej
    >…………………………………………..

    Przepowiednia;104,109[czterowiersz]

    Rządy Bankiera zmienią oblicze Ameryki-
    Zaś jego następca doprowadzi lud do krwawego buntu,
    Wkrótce kraj Merkurego i Marsa zamieni się w kraj Orkusa-/-
    Po siedmiu latach trwogi odmieni los Semiramida…
    Chyba siedem lat będzie ta wojna domowa w USA
    ……………………………………………………………………..
    Przepowiednia;202,73 [sześciowiersz]

    Wielki Neptun odnajdzie swój trójząb u Scytów,
    Po krótkiej zwłoce otoczy kraj Niedźwiedzia.
    Jego armie wylądują wszędzie tam-
    gdzie wschód łączy się z zachodem,a zachód ze wschodem,
    Otoczona przez sąsiadów Ruś podpisze zgniły rozejm-
    Odtąd jej ziemie staną się rajem morderców i kanibali.

    USA zaangażuj a się na ukr i osaczą Rosję . Marny los czeka Rosję
    ……………………………………………………………………………………….

    Przepowiednia;23,67(czterowiersz);

    W lustrzanej sali haniebny rozejm!
    Wielki Rus przestraszony siłą;Neptuna i Smoka,
    odzyska tylko wschód potomków swoich osadników.
    Południe,Kijów i Krym we władzy nowej okrojonej Scytii.

    Oto czym się zakończą rozgrywki na ukrainie
    ………………………………………………………………………………

    • Zorrro said

      Józefie Piotrze, to są falszywki wprowadzane dla sensacji i kasy -numeracja prawdziwa Nostradamusa brzmi zawsze : cemturia VI wiersz 23 lub 6.23
      Tylko X centurii jest pewnych reszta jest b. watpliwa i dopisywana w kolejnych wiekach przez różne środowiska okultustyczne, bowiem każde wydanie książkowe rozchodzi się w milionowych wydaniach po świecie.
      Mogą te niby cztero i szesciowiersze zawierać okruchy prawdy, bowiem wspierać się mogą na trudnych do definiowania dodatkowych alanachow. (ok 146 )
      To co przytaczasz pochodzi od pewnego etatowego pracownika SB, który ukrywa się w sieci pod pseudonikem Arteusa lub Atraktor. Używa też innych nickow. Gromadzi on różne interpretacje i tlumaczenia poszczególnych czterowierszy, wyznacza to liczba po przecinku. Jest tego tak wiele bowiem od setek lat cigle pojawiają się nowe próby rzoszyfrowania. Dziś rzekomych czterowierszy poza wspomnianymi X Centuriami i almanachow nazbierało się juz ponad 15 tys. I wciąż przybywa.
      Ostrzegam też przed okultustką, tłumaczem Nostradamusa Ewą Seydlitz. Jej poglady są bardzo niebezpieczne i antykatolickie.

      • cox21 said

        Ja w ogóle podchodzę ostrożnie do tego typu przepowiedni.

        • Zorrro said

          Nostradamusem zajmuje się od 33 lat i widzę co się wokół niego dzieje. Szatan szaleje by zatrzeć wagę jego poslania…
          Podobnie traktowane jest La Salette i Fatima. Jeśli nie da się unicestwic prawdy to mnozy się opisy dodatkowe, bądź je redukuje, bądź wprowadza się falszywki, itp…

  10. Krystyna Sz said

    Kochani,Gosiu3,Kasiu, Krysiu, Szafirku,Black.Elizz, Bozenko, Dano, Mariuszku i Wszystkim, ktorzy sie za mnie modlili w dniu operacji serdecznie dziekuje.
    Czulam Wasza modlitwe. Modle sie rowniez za Was. Serdecznie Was pozdrawiam. Bog zaplac.Niech Wam Bog blogoslawi.
    Krystyna.

    .

  11. Dawid said

    Wceśniej od premierzycy (18 stycznia) do przyjmowania imigrantów z Afryki zachęcał
    Kard. Nycz:
    Nie zamykajmy się na emigrantów.
    Kilkunastu uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu uczestniczyło we mszy, którą w obchodzony przez Kościół katolicki Światowy Dzień Migranta odprawił w Warszawie kardynał Kazimierz Nycz.
    Wieczorem w stołecznej parafii świętego Szczepana kardynał zaapelował do Polaków, abyśmy – troszcząc się o uchodźców – dali tak świadectwo wiary i spłacili dług, jaki zaciągnęliśmy w czasach komunizmu, gdy sami wyjeżdżaliśmy „za chlebem”. (???!)

    http://fakty.interia.pl/religia/news-kard-nycz-nie-zamykajmy-sie-na-emigrantow,nId,1591758

  12. Dzieckonmp said

    Zmarł wyborca Komorowskiego. Tak się wypowiadał na niedawnej konwencji wyborczej Komorowskiego

    • tomaszgd said

      Zmarł osobnik o którym nasza wiara zabrania wypowiadania się. Człowiek który w później starości pluł na nas przy każdej okazji, nazywał bydłem itd. Mimo wszystko… zamilczmy. Niech mu ziemia lekka będzie.

      • Dzieckonmp said

        To on śmiał twierdzić, że podczas okupacji bardziej bał się na ulicach Warszawy Polaków jak Niemców, pewnie Niemcy za to zrobią mu wyjątkowy pogrzeb.

        • tomaszgd said

          Znam człowieka który zamiast krzyża miał… portret Bartoszewskiego. Nienawidzi on PiSu, Kościoła i wszystkiego co chrześcijańskie. Taki antybohater. Bardzo słaby zresztą. Ale ciszej nad ta trumną nie będziemy wyliczać teraz jego przewinień. Nakręcił on do nienawiści (świadomie czy dał sie tylko wykorzystać nie wiemy) i bardzo wielu w ostatnich latach ale…. to Bóg go osądzi.

      • cox21 said

        Dokładnie. Jeśli nie mamy o nim nic dobrego do powiedzenia, to lepiej zamilczmy.

        • Zorrro said

          Mamy prawo do oceny każdego, kto pełni funkcję społeczne, oficjalne… Niestety B. To pospolity polakozerca gardzący naszą ojczyzną i Polakami, czego dowód dał wielokrotmie i za co nigdy nie przeprosil.
          Wybaczam mu, ale nie zapomnę…

        • cox21 said

          Niby racja, ale jemu teraz jest bardziej potrzebna modlitwa.

    • krystynka said

      Ja zmówiłam zdrowaśkę za śp.Bartoszewskiego,to co mówił jak zył zostawiam bez komentarza,każdego będzie sądził Bóg !.Ja tłumaczyłam to,że ze starości pomieszało mu się w głowie.

    • tomaszgd said

      W tym materiale nie ma ale powiedział on że popiera Komorowskiego bo nie chce aby pochował go jakiś…. idiota! Cóż zmarł przed wyborami więc moze i to się sprawdzi że pochowa go Komor i przegra wybory.

    • anzelmik said

      Wykapował w obozie wysoko postawionych żołnierzy AK !
      Po jego wyjezdzie z obozu , ich rozstrzelano !
      Nie mam szacunku dla takich ludzi.

  13. Dzieckonmp said

    Znów nieudana wizyta Komorowskiego tym razem w Kielcach

    Tłum przeciwników, armia „borowików” i… garstka sympatyków oraz działaczy Platformy Obywatelskiej na spotkaniu z Bronisławem Komorowskim w Kielcach. Od razu było widać,że coś nie poszło tak.

    Chyba nie tego spodziewał się Bronisław Komorowski przyjeżdżając w piątek do Kielc. Że coś poszło nie tak, widać było od pierwszych minut wizyty prezydenta,

    http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20150424/WYBORYPREZYDENCKIE01/150429367

    • Pokręć said

      A i tak Komorowski wygra. Pytanie tylko, czy już w pierwszej turze, czy jednak ludzie WSI mają jeszcze resztki cienia przyzwoitości i dopuszczą przy liczeniu głosów do drugiej tury…

    • Beata said

      No przecież wczoraj media podały, że Komorowski ma już 50 % poparcie. Do wyborów pewnie zbliży się do setki. Zakłamane media.

  14. Moher said

    Dlaczego nie moge komentowac nie jestem zadnym agentem sowieckim czlowieku!!!!!!!!!!

  15. pio0 said

  16. pio0 said

  17. Józef Piotr said

    Życząc dobrych i prawych myśli na gruncie Wiary i Ojczyzny miłych mi uczestników niniejszego czyli inaczej Blogerów wyłączam się na dwa tygodnie. a później na dłużej. Obiecuję że będę śledził to co tutaj z doskoku
    Pozdrawiam dzielnego Admina życżac mu roztropności.
    Pozdrawiam dzielną Wiktorię na braterskiej Białorusi wiedzac to że będzie świadkiem niespodziewanych wydarzeń i oby jej otoczenie tkwiło w Wierze ojców bo co do niej to niemam najmniejszych wątpliwości.
    Pozdrowić muszę Danę bo jaki ubogi byłby bez niej blog.
    Pozdrawiam Osoby Duchowne goszczące tutaj przypadkiem . Szczęść Wam Boże.
    I cóż ? Trzeba by rzec : Na pohybel szatanom WOJNY którą nam szykują dookoła politykierzy.

  18. Krystyna Sz said

    Kochane Gosiu3, Szafirku i Kasiu serdecznie Wam dziekuje za Wasza troske, ktora mnie wzruszyla, za modlitwy i cieple slowa, ktore dodaja nadziei. Dobrze, ze jestescie Kochani.
    Szafirku, dziekuje za piekny utwor. 🙂 Powoli nabieram sil. Czekam jeszcze na wyniki za trzy tygodnie. Serdecznie Was pozdrawiam i Wszystkich. Blogoslawionej soboty dla Wszystkich, Waszych rodzin i przyjaciol.

    • Gosia 3 said

      Kochana Krystynko!!! nabieraj sił i wracaj do zdrowia i nie przerywaj Nowenny bo Ojczyzna tego potrzebuje. Szczęść Ci Boże w każdym następnym dniu!!!!!

  19. Krystyna Sz said

  20. serce333 said

    http://www.drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=75&t=50857

    Całą nadzieję pokładam w Maryi, Jezusie Miłosiernym w Trójcy Świętej i we wspomagających odrodzenie Polski męczennikach krwi i Świętych.
    Dlatego popieram całym sercem, wybierając w sercu osobę do poprowadzenia Polski – przyszłego Prezydenta Rzeczpospolitej Polski dr Andrzeja Dudę,
    człowieka, który jest moim zdaniem „iskrą, która z Polski wyjdzie”, i jest najbliżej Boga i jego odwiecznych praw
    A to dla mnie najważniejsze , bo z Bogiem i Maryją wszystko się musi udać, inni walczący z życiem i Bogiem odejdą w popłochu i wstydzie.

    Mam głębokie zaufanie do Bożego Planu, który moim zdaniem wypełnia się na naszych oczach w stosunku do naszej
    umęczonej i zakrwawianej Ojczyzny, przez tyle lat cierpień u ucisku.

    Oby dobry Bóg i Maryja ten piękny plan realizowali, z naszym zrozumieniem i wdzięcznością do Boga i Maryi.
    Amen.

    Przyszłość ma na imię Polska cz.I – w Radio Maryja dr Andrzej Duda – kandydat na Prezydenta RP
    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/przyszlosc-ma-na-imie-polska-cz-i/

    Bardzo polecam wysłuchać i podać link dalej do innych Patriotów, bliskich. Bóg zapłać za poświęcenie tej chwili czasu na obronę Ojczyzny.[/b]
    poseł dr Andrzej Duda – kandydat na Prezydenta RP

    Z Bogiem i Maryją

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: