Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Niezwykła procesja

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Czerwiec 2015

Osobiście patrzyłem kilkanaście razy na przepiękną procesję z Matką Bożą. Papież Franciszek wczoraj w Sarajewie mówił o tym że trzecia wojna światowa już trwa w kawałkach. Matko Boża zobacz jak ludzie Cię kochają, ratuj świat, nie dopuść do rozlewu tej wojny na kolejne kraje.

Odpowiedzi: 207 to “Niezwykła procesja”

  1. Mariusz said

    • Mariusz said

      X Niedziela zwykła, 7 czerwca 2015

      (Rdz 3, 9-15)
      Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.

      (Ps 130, 1-8)
      REFREN: U Pana łaska oraz odkupienie.

      Z głębokości wołam do Ciebie Panie,
      Panie, wysłuchaj głosu mego.
      Nachyl Twe ucho
      na głos mojego błagania.

      Jeśli zachowasz pamięć o grzechu, Panie,
      Panie, któż się ostoi?
      Ale Ty udzielasz przebaczenia,
      aby ze czcią Ci służono.

      Pokładam nadzieje w Panu,
      dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
      dusza moja oczekuje Pana.
      Bardziej niz straznicy poranka,
      niech Izrael wygląda Pana.

      U Pana jest bowiem łaska,
      u Niego obfite odkupienie.
      On odkupi Izraela
      ze wszystkich jego grzechów.

      (2 Kor 4, 13-5, 1)
      Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie.

      (J 12, 31-32)
      Teraz władca tego świata zostanie przecz wyrzucony, a Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

      (Mk 3, 20-35)
      Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów. Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy. Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. Mówili bowiem: Ma ducha nieczystego. Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i /którzy/ są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.

      źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2015/

      • pio0 said

        Zawierzyć się Jezusowi

        Dom, który jest wewnętrznie skłócony, nie może przetrwać. Dlatego chrześcijanin zaproszony jest do kształtowania i porządkowania świata. Dokonuje się ono zawsze przez pryzmat Ewangelii. Każda ludzka forma jest zawodna i krótkotrwała. Nie bójmy się zawierzać Jezusowi naszych rodzin, małżeństw i wspólnot. Chrystus po to przyszedł na świat, aby go odkupić. Dokonał tego w posłuszeństwie woli Ojca i dzięki pokorze serca. Ci wszyscy, którzy starają się wypełniać wolę Boga, stają się Jego braćmi, siostrami i matkami. A dobry brat zawsze będzie starał się troszczyć o swoje rodzeństwo i rodziców.

        Modlitwa

        Panie, powierzam Ci moje życie. Oddaję Ci także moich najbliższych i tych wszystkich, których powierzyłeś mojej opiece. Nie dopuść, abyśmy popadli w grzech i beznadzieje oddalili się od Ciebie na zawsze. Amen.

      • Leszek said

        Z dzisiejszej św. Ewangelii:
        …Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów. …Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką… spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka… Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest matką.
        Z „Poematu Boga-Człowieka”:
        1. http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-03-132.html
        … Piotr, Jan, Zelota oraz synowie Alfeusza, mówią do Jezusa:
        «Nauczycielu, Twoja Matka i Twoi bracia… Są tam, na drodze, i szukają Ciebie, bo chcą z Tobą pomówić. Nakaż tłumowi, żeby się rozstąpił i umożliwił im podejście do Ciebie, bo to z pewnością z ważnego powodu szukają Cię aż tutaj».
        Jezus podnosi głowę i widzi za ludźmi zatrwożoną twarz Swej Matki, która zmaga się, żeby zapanować nad łzami, podczas gdy Józef, syn Alfeusza, mówi coś do Niej bardzo wzburzony. Jezus dostrzega u Matki gesty zaprzeczania, powtarzające się, energiczne, pomimo natarczywości Józefa. Widzi też zakłopotane oblicze [kuzyna] Szymona, który jest wyraźnie zmartwiony i zasmucony… Ale Jezus nie uśmiecha się i nie wydaje polecenia. Pozostawia Zasmuconą Jej boleści, a Swych kuzynów – tam, gdzie są. …
        «Kto jest Moją Matką?…
        Mówi, wskazując szerokim gestem tłum, tłoczący się wokół Niego, w czerwonym świetle pochodni i w srebrzystym [blasku] księżyca prawie w pełni:
        «Oto Moja matka… Ci, którzy pełnią wolę Boga, są Moją matką. Nie mam innych. A Moi [krewni] staną się nimi [rzeczywiście], jeśli jako pierwsi i z większą doskonałością od wszystkich innych będą czynić wolę Boga, aż do całkowitej ofiary z wszelkich innych pragnień lub głosu krwi i uczuć».
        W tłumie słychać szmer jeszcze silniejszy, jak morze nagle wzburzone wiatrem. Uczeni w Piśmie rzucają się do ucieczki ze słowami: «To opętany! Wypiera się nawet własnej krwi!»
        Krewni podchodzą, mówiąc: «To szaleniec! Dręczy nawet własną Matkę!»…

        2. http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-06-003.html
        Jezus mówi:
        «Również tego bólu Maryi, Mojej Matki, nie zapomniałem, że musiałem patrzeć na Jej łzy. … Ona doświadczyła każdego bólu. Maryja cierpiała dla was. Dla was znosiła szyderstwa tłumu, uważającego Ją za Matkę obłąkanego/szaleńca. Dla was znosiła wymówki krewnych i znaczących osób. Dla was było to pozorne odsunięcie Jej przeze Mnie: “Moją Matką są ci, którzy pełnią wolę Bożą”. A któż bardziej od Niej spełniał tę wolę straszną, nakazującą Jej oglądanie Męki Syna? Dla was było Jej umęczenie podążania za Mną wszędzie. Dla was te ofiary: opuszczenie Jej domku i wmieszanie się w tłum, pozostawienie Galilei dla hałasu Jerozolimy. Dla was była konieczność obcowania z tym, który knuł w sercu zdradę. Dla was było cierpienie słuchania głosów oskarżających Mnie o diabelskie opętanie, o herezję. Wszystko, wszystko dla was. Nie wiecie, jak bardzo was kochała Moja Matka…

        http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-03-152.html
        …błogosławieni ci, którzy słuchają Słowa Bożego i wprowadzają je w życie… (por. Łk 8.21)
        «zaprawdę powiadam wam – w Niebie nie mierzy się miarami ziemi. I nawet Moja Matka będzie błogosławiona nie tyle dzięki Swej niepokalanej duszy, ile dzięki temu, że słuchała Słowa Bożego i posłusznie wprowadzała je w życie. „Niech powstanie dusza Maryi bez grzechu” – to cud Stworzyciela. Jemu więc należy się chwała. Ale „niech Mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,28) – to cud Mojej Matki. To jest więc Jej wielka zasługa. Tak wielka, że – dzięki temu słuchaniu Boga, przemawiającego przez usta Gabriela, i dzięki Jej woli wcielenia w życie słowa Bożego – przyszedł na świat Zbawiciel. Nie rozważała trudności ani boleści natychmiastowych oraz przyszłych, które spowoduje Jej zgoda. Widzicie więc, że Ona jest Moją błogosławioną Matką nie tylko dlatego, że Mnie zrodziła i wykarmiła, lecz dlatego, że słuchała Słowa Bożego i posłusznie je wykonywała…

      • Leszek said

        …uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy… (Mk 3,22)
        1. http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-03-127.html
        W rozmowie z Józefem i Szymonem, krewnymi Pana Jezusa, którzy byli owymi bliskimi, o których mówi dzisiejsza Ewangelia, to powiedział m.in. Judasz o Jezusie:
        …I poza tym ten upór w wyrzucaniu demonów… Chodzi pogłoska, że Jemu pomaga Belzebub…
        2. http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-03-152.html
        W tym fragmencie Pan Jezus wyjaśnia dlaczego w swojej publicznej działalności tak często wyrzucał z ludzi złe duchy.
        …Istnieje jednak nie tylko ta społeczność, o jakiej wy myślicie: społeczność należących do tego samego miasta lub do tej samej wioski albo do małej i drogiej społeczności rodziny. Jest społeczność większa, nieskończona: społeczność duchów. My wszyscy, którzy żyjemy, posiadamy duszę. Ta dusza nie umiera wraz z ciałem, lecz żyje na wieki. Zamiar Boga – Stwórcy, który dał człowiekowi duszę, był taki, żeby wszystkie dusze ludzkie zgromadziły się w jednym miejscu: w Niebie. Stanowić je miało Królestwo Niebieskie z Bogiem jako władcą. Błogosławionymi poddanymi mieli być ludzie po życiu świętym i spokojnym zaśnięciu. Szatan przyszedł jednak, żeby dzielić i wywracać, niszczyć i zadawać ból Bogu i duchom. Przyniósł grzech sercom, a wraz z nim – śmierć ciałom na końcu życia. Miał nadzieję uśmiercić też duchy. Ich śmiercią jest potępienie. Ono jest jeszcze istnieniem, tak, ale – istnieniem pozbawionym tego, co jest prawdziwym Życiem i radością wieczną; [jest istnieniem pozbawionym] błogosławionego oglądania Boga i wiecznego posiadania Go w wiekuistej światłości. Ludzkość podzieliła się w swych pragnieniach tak, jak społeczność dzieli się na przeciwne stronnictwa. I działając tak, doszła do swej ruiny. cdn

        • Leszek said

          cd.: Powiedziałem to gdzie indziej tym, którzy Mnie oskarżali o wypędzanie demonów z pomocą Belzebuba: „Każde królestwo wewnętrznie podzielone dojdzie do upadku”. I istotnie, gdyby szatan sam siebie przepędzał, upadłby on i jego mroczne królestwo. Ja – z powodu miłości, jaką Bóg ma dla stworzonej przez Siebie ludzkości – przyszedłem przypomnieć, że jedno jedyne Królestwo jest święte: królestwo Niebios. Przyszedłem głosić je, żeby najlepsi do niego doszli. O! Chciałbym, żeby wszyscy, nawet najgorsi doszli do niego przez nawrócenie, w y z w a l a j ą c się od demona, który trzyma ich w niewoli. [Czyni to] otwarcie w opętaniach cielesnych, oprócz duchowych, lub skrycie – w opętaniach tylko duchowych. To d l a t e g o chodzę – uzdrawiając chorych, wyrzucając demona z opętanych ciał, nawracając grzeszników… – żeby was przekonać Moją mocą, iż Bóg jest ze Mną…

    • Dana said

      (Rdz 3, 9-15) Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam.

  2. rafael said

    Ci ludzie mają jeszcze wiarę, nie co zgniły Zachód. Ojciec Święty Franciszek ma rację, że trzecia Wojna Światowa odbywa się w kawałkach, jednak irytuje mnie to, jak na audiencjach Ojciec Święty Franciszek mówi do wiernych ” Dzień dobry ” i Dobrego obiadu” . Powinno się witać po chrześcijańsku

    • Dana said

      Dzień dobry Panie Jezu .

      Modlitwa 4
      Drogi Panie Jezu,
      siądź przy stole z nami, jak kiedyś siadałeś ze swymi uczniami.
      Pobłogosław nas i te wszystkie dary,
      za które podziękowania Tobie składamy.
      Niech wszyscy głodni znajdą pożywienie,
      a ci, co odeszli, osiągną zbawienie.
      Amen

    • cox21 said

      Pełna zgoda!

    • Bożena said

      Mnie też to dobija dlatego nie oglądam Anioł Pański bo przez to dzień dobry i do widzenia mam popsuty humor potem więc lepiej jak nie patrzę moja sąsiadka starsza kobieta bardzo wierząca też nie patrzy no chyba że się coś zmieni kiedyś .

      • cox21 said

        Mnie też to irytuje.

      • Bożena said

        Matka Boża w Medjugorje mówi Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus jak przychodzi do widzących ,ksieża w Kościele do którego chodzę też tak mówią na początku Mszy Świętej.

    • KsiążePokoju said

      Nie zapominal ze franciszek to falszywy prorok

  3. Steven3052452 said

    A jednak Watykan wypowie się pomimo trwania objawień: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Papiez-wkrotce-stanowisko-Watykanu-ws-objawien-w-bosniackim-Medziugorie,wid,17607924,wiadomosc.html

    • Steven3052452 said

      Informację tą podają też serwisy katolickie: http://kosciol.wiara.pl/doc/2527590.W-drodze-do-Rzymu-niebawem-decyzje-w-sprawie-Medjugorie

      • halina said

        Czemu tego nie uczynił kościół przed wizytą Franciszka w tamtym rejonie ?

        Bo musiałby Franciszek odwiedzić Medjugorie .
        I oddać Mateńce pokłon i cześć .
        Musiałby do Niej zwrócić sie z miłościa wypływającą z serca .
        A widziałam w odniesieniu do Mateńki z Fatimy jak czynił oddanie Jej .
        Nie było miłości wogóle
        ani w słowach
        ani w gestach
        ani w czynach .
        Byłam zaskoczona i zrozpaczona .
        Bo to nie było to co byc powinno
        by całe Niebo było zadowolone .
        I by przyniosło to krocie łask z Nieba
        dla potrzebującego człowieka na ziemi

        Gdyby chcieli zatwierdzić
        – to uwolniono by ta figórkę która świeciła
        a tak to słuch po niej zaginął
        –to zorganizowano by wizytę Franciszka w Medjugorie .
        — to odniósłby sie wcześniej któryś z biskupów na ten temat
        pozytywnie z uznaniem .

        Nie śledzę tych wydarzeń .
        Ale podejrzewam że będzie to trochę nieprzychylne stanowisko i tak ustawione że nic z tego nie wyniknie .

        Może być w formie którą już znamy
        — jestem za a nawet i przeciw —–
        Daj Boże bym sie myliła .
        By kościół od Watykanu począwszy
        padł na kolana przed Mateńką i złożył Jej dziękczynienie
        za to co Ona robi dla człowieka i świata .

        Ona podprowadza człowieka wskazuje droge do Boga
        Ona uczy człowieka prawidłowej współpracy z Bogiem w Trójcy św
        Ona wyprowadza człowieka z pułapki w której zamknął człowieka podstępem szatan

        Tylko zaślepiony człowiek przez szatana tego nie widzi
        i za Nią iśc nie chce .
        Odrzuca Ją i zadaje Jej ból
        A przez to jest na drodze
        rozminiecia się z szczęściem do jakiego ma prawo
        i pogrąża sie w cierpieniu i bólu .
        W myśl zasady —- jak sobie pościelesz tak sie wyspisz .—-

        • Kasia1 said

          nie upadną na kolana ,gdyż maja je skutecznie wyprostowane przez niewiarę i pychę.

        • halina said

          Tak sie zastanawiam
          i tak rozważam
          wchodząc sercem w zrozumienie całej prawdy
          w której żyje

          Prawdą jest to że
          z świata duchowego płynie działanie na świat ziemski
          a człowiek sercem odbierając
          zamienia je w czyn
          by stało sie to rzeczywistością w wymiarze materii

          Problem tkwi własnie w tym
          że podstępem szatan podłącza sie od wydarzeń w raju
          i zleca człowiekowi swoje zadania
          i podsuwa rozwiązywanie problemów człowieka
          ze spojrzeniem od strony świata ziemskiego
          a człowiek w chwili podejmowania decyzji jest w wielkiej dezorientacji .
          bo nie wie co wybrać
          rozważa
          czy wybrać to co jest lepsze dla ciała na tu i teraz bo korzyści i przyjemności przynosi
          czy to co jest dobre dla ducha
          a jest to praca a potem
          zapłate bowiem otrzymuje sie po smierci .
          Człowiek bije sie z myślami nie wie co wybrać
          z którego rozwiązania skorzystać .
          A na domiar złego
          szatan swoimi pokusami i podstępem
          zabiera człowiekowi wolną wole
          zmusza go do podjęcia własnie takiej decyzji która jemu odpowiada i jemu służy
          i jest nachalny upierdliwy
          człowiek wygania go jednymi drzwiami a on drugimi wchodzi .

          Weźmy na przykład ostatnie wydarzenie ….
          Maja być zorganizowane młodzieżowe dni młodzieży w Krakowie
          na pamiątke tego żeJPII dał młodzieży krzyż
          i prosił by sie wokół niego gromadzili .
          No i młodzież sie gromadzi
          na polecenie JPII szuka Jezusa
          otwiera sie przed Jezusem .

          Wszystko byłoby dobrze ale ……
          ubzdurało sie szatanowi
          że on przejmie i to
          i uwłaszczy sie na tym co człowiek czyni dla Boga
          I robi to by to on przejmował ten zryw młodzieży .
          Staje na drodze człowieka do Boga
          Swoim znakiem zasłonił Znak Chrystusa .

          Podstępem wdarł sie w logo tych spotkań
          i przez to logo chce sie wedrzeć w struktury kościoła .
          [logo to — na krzyżu symbolu Chrześcijaństwa jest postawione oko w kolorze tęczy
          symbol zwolenników szatana …
          na krzyż Chrystusowy wszedł szatan z swoim okultystycznym znakiem .]
          I kościół to zatwierdził i na to pozwolił .

          Szatan to kłamca oszust złodziej
          Zawsze na tym co Boże jest
          szatan podstępem i kłamstwem sie uwłaszcza
          wychodzi na to
          i przypieczętowuje swoją pieczęcią okultystyczną
          tak by to wyglądało jako jego własnościa jest .
          Przy aprobacie człowieka gospodarza w wymiarze materii

          A zniewalając buduje cywilizacje śmierci
          na wzór jak piekło zbudowane jest .
          gdy tylko początek da sie mu zrobic
          to już dalszy plan zniewolenia podstepnego zrealizuje wykorzystując niewiedze niezrozumienie człowieka
          podstępem kłamstwem przebiegłością z piekła rodem

          A pierwszy krok zawsze jest taki niewinny
          nic nie znaczącym w spojrzeniu człowieka .
          Bo i cóż w tym dziwnego pomyśli człowiek
          patrząc chociażby na to logo .
          Zaakceptuje to bo to przecież nic złego
          w jego ocenie .
          Ale czy naprawdę ???

          Tak sie złożyło że zawisł w moim kościele plakat z Młodzieżowych dni młodzieży w kościele koło ołtarza .

          Będąc wczoraj w kosciele
          oniemiałam z wrażenia .

          Nie mogłam sie skupić
          a na podniesieniu
          czułam takie destrukcyjna działanie .

          Zaczęłam sie zastanawiać skąd to idzie .
          Było bowiem bardzo silne .
          To działanie chciało mnie oderwać od Chrystusa .
          By moja uwaga skupiła sie na tym logo .

          Więc zaczęłam prosic Boga o pomoc .
          bo ja tego nie chcę .
          Przecież przychodzę do kościoła by oddać cześć Najświętszemu Sakramentowi
          by oddać pokłon i cześć Chrystusowi Królowi i Mateńce Królowej
          by przeprosić Ich za wszystko to co nie jest tak jak byc powinno
          By powitać Boga w Trójcy św i przejąć z Ich Rąk pomoc i łaskę na cały dzień aby móc pracować dla Nich .

          Myślę –z świata duchowego przyszło działanie
          które spowodowało to
          że ręka człowieka wykonała to logo
          na polecenie piekła
          po to by szatan mógł wpełznąć do miejsca które w całości Boże jest .

          Prosiłam
          by skoro z świata duchowego przyszło to zlecenie
          by ręka człowieka to wykonała
          to niechaj Boża Sprawiedliwośc rozwiąze ten problem w swiecie duchowym .
          By to działanie nie szkodziło światu ziemskiemu zniewoleniem
          Bo ja człowiek tego nie chcę tutaj i powinno to zniknąc .
          Ja to odrzucam bo wybrałam Jezusa
          Niechaj Boża Sprawiedliwośc zadziała by nic z świata duchowego nie szkodziło w zjednoczeniu z Bogiem bo chcę dla Niego pracować .I budować jego ład i porządek

          I proszę sobie wyobrazić że dzisiaj w kościele będąc na Mszy św nie czułam żadnego działania było jakby za mgłą
          nie widziałam tego .

          Daj Boże by Boża Sprawiedliwośc zamknęła drogę
          dla tego co chciał wprowadzić szatan
          podstepemi oszustwem usypiając ludzką czujność i świadomośc
          i skłaniając człowieka do zaakceptowania tego podstępu jako rzecz oczywista
          Daj Boże by wymiar człowieka był odciety od szatana na zawsze już .
          By nikt i nic nie przeszkadzało człowiekowi w budowie Królestwa Miłości w wymiarze materii .
          Bo człowiek tego pragnie
          mimo iż przeszkadza szatan z piekielna mocą .

  4. Dana said

    Akiane Kramarik – Młoda wizjonerka

    Historia Akiane Kramarik jest inspirująca, ciekawa i tak niewiarygodna, że po prostu warto się z nią zapoznać. Dzieła, które tworzy przechodzą najśmielsze wyobrażenia o twórczości, nie mówiąc, że zaczęła tworzyć w tak młodym wieku, twierdząc, że jej nauczycielem jest sam Bóg Jezus Chrystus …

    http://chrystuskrol.esanok.pl/akiane-kramarik-mloda-wizjonerka/

    • Dana said

      Akiane Kramarik – wywiad z 10 letnią artystką

      • Byłabym baaardzo ostrożna jeśli chodzi o tę dziewczynkę. Niby wszystko ładnie, pięknie itp. itd. Jednak kilka drobnych szczególików nie daje mi spokoju. Pogooglowałam nieco i natrafiłam na wypowiedzi tej dziewczyny zalatujące troszkę New Age. Filmik powyżej jest stary, a dziewczynka jest już teraz dużo, dużo starsza. Może jestem w błędzie i moja ostrożność jest na wyrost.

        • Ola said

        • mentronik said

          HAHAHA wizytowala u tej calej Ophry satanistki i wyniosla z tego doswiadczenie . Dziekuje postoje .

        • szach42 said

          To co najmiej dziwe. Trzymajcie się od tego z daleka. Wywiad pod publikę. Odpowiedzi zbyt dojrzałe jak na 10 latkę. Widać,że wyuczone. Wszystkie tego typu cudowności zdarzają się u protestantów. Jakoś tak dziwie się składa,że ludzie Kościoła Rzymskokatolickiego są „normalni” i jak coś dobrego robią, to w trudzie i bólu . Właśnie sobie przypomniałam urywek z Traktatu o doskonałym nabożeństwie do NMP L.M.G.de Montfort , w którym przestrzega przed pragnieniem niezwykłych darów, cudowności itp. Lepiej być ostrożnym i raczej nie dowierzać niż naiwnym i łatwowiernym.

        • krystynka said

          Szachu ,więc co, zastanawiasz sie czy w ogóle dziewczynka maluje te obrazy ?,czy wszystko spreparowane pod publikę ? Okreslenie dziewczynka jest nieaktualne,bo panna ma juz 21 lat.

        • szach42 said

          zastaawiam się raczej, czyją mocą te obrazy powstają. Czytałam np. w książce „Życie po śmierci” ,że duchy zmarłych lekarzy ,rękami osób żyjących przeprowadzają budzące podziw operacje bez rozcinania skóry. Różne dziwy są na świecie. Może też być tak, że to oszustwo i obrazy maluje ktoś inny ,albo wszystko jest zmyślone.

    • bozena said

      Kiedys dawno dyskutowalismy tutaj o niej. trzeba byc bardzo ostroznym. Nalezy ona do tzw Dzieci Indygo – według teorii związanych z ruchem New Age, ludzie, którzy od wczesnego dzieciństwa charakteryzują się specyficznymi zdolnościami paranormalnymi. ( za wikipedia – Dana lubi wikipedie🙂 )
      Wzorce zachowania przypisywane „Dzieciom Indygo”

      Przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).
      Mają poczucie „zasługiwania, aby tutaj być” i są zaskoczone, kiedy inni go nie podzielają.
      Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, „kim są”.
      Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nieudzielającej wyjaśnień i niedającej możliwości wyboru).
      Po prostu nie robią pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.
      Frustrują je systemy oparte na rytuałach i niewymagające twórczego myślenia.
      Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być „pogromcami systemów” (przeciwnymi każdemu systemowi).
      Wydają się być nastawione antyspołecznie, o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie. Jeśli w ich otoczeniu nie ma osób o poziomie świadomości podobnym do ich poziomu, często zwracają się do swojego wnętrza, czując się, jakby nie rozumiał ich żaden człowiek. Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.
      Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu poczucia winy.
      Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzieci_Indygo

      • bozena said

        I jeszcze cos: „Przez ponad 10 lat, pani Kramarik budzi sie codziennie o 3 nad ranem, aby zebrać myśli i zacząć tworzyć kolejne ze swoich dzieł.”

      • Dana said

        Czy dziecko „indygo” ma duszę nieśmiertelną i czy powstało inaczej niż dzieci ” nie indygo”.

      • Dana said

        Jej obrazy są tu wklejane czasami .

  5. Beata said

    Powinniśmy bardziej otworzyć oczy na to co mówi Franciszek. Przeczytajcie uważnie, gdzie w tej jego poniższej wypowiedzi jest miejsce dla Chrystusa. Mówię otwarcie mnie to zasmuca, gdy słyszę ciągle głosy Franciszek to , Franciszek tamto, a on mówi wiele. Wiele z tego ubrane w piękne słówka, a widać jasno, że Chrystusa odstawia na dalszy plan.

    Oto jego znamienna wypowiedź, z której kto uważny wyczyta wiele.

    „Jakże chciałbym, aby Kościół w Rzymie okazywał się coraz bardziej uważną i troskliwą matką wobec słabych. Wszyscy mamy słabości. Jakże chciałbym, aby wspólnoty parafialne wraz z wejściem biednego do kościoła, przyklękały na znak czci w taki sam sposób, jak wtedy, gdy wchodzi Pan” – mówił papież w przesłaniu zamieszczonym w nagraniu wideo.

    Papież Franciszek powiedział, że chciałby, aby w Kościele klękano przed biednymi. „Kto pomyślał kiedyś, że bezdomny to ktoś, od kogoś można się czegoś nauczyć?” – zapytał w przesłaniu do uczestników inicjatywy rzymskiej Caritas

    Tylko troska o ubogich, piękne to, ale przypominam co o tym powiedział Pan Jezus :

    ” Powiedzą wam, że Ja, Jezus Chrystus, zawsze kochałem biednych. Problem jednak tkwi w tym: Ja poszukiwałem jako pierwszych biednych na duchu, aby uwolnić ich od utraty swojego życia. Ubodzy duchem – ci, którzy posiadają niewiele duchowych uczuć dla Boga – są tymi, za którymi Ja więdnę z tęsknoty. Błogosławieni są ci, którzy są biedakami w tym życiu i nie mają żadnego statusu, ale którzy Mnie kochają, gdyż ludzie ci w żadnym wypadku biedakami nie są. Ten, kto jest bogaty i nie ma dla Mnie żadnej miłości, bardziej potrzebuje Mojej Miłości, Mojego Miłosierdzia, Mojego Współczucia, niż ci, którzy są zmuszeni, by poszukiwać żywności, okrycia czy dachu nad głową”.

    „Zostanie wam niebawem powiedziane, żebyście wykorzystali swoją wiarę celem zorganizowania na całym świecie kampanii politycznej na rzecz ratowania ubogich – przy udziale przywódców w Moich Kościołach na całym świecie. Nic nie zostanie powiedziane, aby zachęcić was do przygotowania was na Moje Powtórne Przyjście, gdyż oni się nie będą mieli na tyle śmiałości, aby was przygotować na ten Wielki Dzień. Oni raczej oderwą wasze myśli ode Mnie, prosząc was, abyście spędzili więcej czasu na honorowaniu dzieł fałszywego proroka.” 06.10.2013

    Ten misterny plan jest właśnie wypełniany krok po kroku na naszych oczach, a artykuł jest tego najlepszym potwierdzeniem.

    A poza wszystkim to cześć oddajemy Bogu w Trójcy Jedynemu, a nie ludziom, kto słyszał aby cześć oddawać ludziom i w ogóle przyrównywać do jeszcze do czci oddawanej Bogu. Zgroza!!

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Papiez-Franciszek-do-wiernych-chcialbym-aby-w-Kosciele-klekano-przed-biednymi,wid,17493895,wiadomosc.html

    • Dana said

      Pan Jezus może przyjść w przebraniu ubogiego jak i w zwykłym .Każdy człowiek postawiony na naszej drodze może być posłańcem Boga.

      Jan Paweł II był całkowicie oddany Panu Bogu, w każdym człowieku widział Jego ślad. Aby szanować człowieka, to trzeba pamiętać o jednej rzeczy – kiedy matka i ojciec zdecydują się dać życie dziecku, gdy pod sercem matki jest pierwsza żywa komórka człowieka, wtedy z wizytą do Niego przychodzi sam Chrystus i obdarza Go duszą nieśmiertelną. Myślę, że Jan Paweł II o tym pamiętał. I dlatego dla każdego człowieka miał uśmiech i dobre słowo, troskę i życzliwość. Moim zdaniem, to był człowiek wielkiej służby i wielkiej pracy. A żeby odpowiadać za cały świat katolicki, to trzeba mieć – tak jak właśnie nasz Umiłowany Ojciec Święty – bardzo bliski kontakt z Panem Bogiem.

      Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/75703,jan-pawel-ii-czlowiek-wielkiej-pracy-i-sluzby.html

      • Anka said

        +
        To o czym piszesz Dano, jest absolutną prawdą, ale nie o tym pisała Beata. Chodzi o misterne pomieszanie kultu Boga z kultem jednostki.
        Kłopot w tym, że Bogu ta chwała należy się zawsze, a człowiekowi – nigdy. Dlatego św. Piotr powiedział: „.Wstań, ja też jestem człowiekiem.” ( Dz 10,26), a nasz Święty Papież bardzo pilnował, żeby przed nim nie klękać, a jak już to miało miejsce, to widać było wyrazne zażenowanie.
        Nawet wtedy, gdy doświadczamy dobra od ludzi, to chwałę za to oddajemy Bogu, bo to On sam w nich działa (beze Mnie nic dobrego uczynić nie możecie). A ludziom takim możemy oddać wdzięczność za to, że są powolnym narzędziami w Jego rękach. Wdzięczność, nie chwałę, bo to dwie różne rzeczy.
        Chwała jest wtedy, gdy Słowo Boże się ucieleśnia, w każdej dziedzinie i sytuacji życiowej, a wdzięczność to akceptacja, wspieranie, czasem tylko uśmiech, a najlepiej modlitwa za tych, przez których Swoją chwałę objawia Bóg.

        • Dzieckonmp said

          Otrzymałem takiego maila od Anki:
          W związku z tym co miało miejsce wczoraj na Pana blogu, a chodzi o akt ewidentnego oczernienia mnie przez @Tomaszgd, proszę o honorową przysługę. Mianowicie, napisałam prośbę do admina blogu, na którym rzekomo pisałam, prośbę o to aby, porównał adresy mailowe, czy ip i wysłał Panu potwierdzenie, że są różne, a co za tym idzie to nie ja. Jeżeli taka informacja do Pana dotrze, to bardzo proszę opublikować to na forum. Chodzi o oczyszczenie mnie z oszczerstwa.

          Admin tamtego blogu nic do mnie nie nadesłał.

          Od siebie napiszę że styl komentarzy na tamtym blogu osoby o nicku Anna jest całkiem inny od tego jak pisze u nas osoba o nicku Anka.
          tak więc osobiscie jestem pewny że inna osoba pisze tam a inna tutaj.

        • Anka said

          +
          Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli, czyli Tobie Adminie.

          Może Admin tamtego blogu jeszcze się odezwie, może nie. To teraz nie ma znaczenia, bo Bóg z tej sytuacji wyciągnął już dużo dobra.
          🙂

      • Beata said

        Dana zgadzam się ze słowami naszego papieża JPII, ale jak widzę ty zupełnie bez zrozumienia odczytałaś słowa Franciszka.
        Przykro mi ale nie dostrzegasz różnicy w tych wypowiedziach.

        • Dana said

          Ja dobrze odczytałam intencję .Czy ja napisałam ,żeby klękać .Franciszek zbyt gloryfikuje biednych .Nie każdy biedny jest święty ,wielu świętych pochodzi z książęcych rodów.

        • Dana said

          Czy ta moja odpowiedź jest prawidłowa ?

        • bozena2 said

          Taka prawda Dano niech najpierw nauczy Franciszek klękać przed Panem Jezusem, a potem zajmie się resztą, ale bez klękania , bo pokłon samemu Bogu.

        • Hoplita said

          Dana jak na ciebie to ta odpowiedź moze byc. Sa dwie mozliwosci albo nic nie lapiesz albo kluczysz.

        • Dana said

          Jak na ciebie Hoplito to się więcej nie spodziewam w komentarzu.

    • Wiktoria said

      Tak Beato, bardzo dobrze, ze zwracasz na te rzeczy uwage. Kiseza i ludzie podziwiaja papieza za jego niby krytyczne podejscie do pewnych zlych faktow i przypadkow w swiecie i Kosciele, nie zwracaja jednak uwage na pewne szczegoly i drobiazgi z jego wypowiedziach, ktore swiadcza o nim z innej strony.

      • szach42 said

        Ja w dyskusji z pewną osobą, katolikiem- w temacie księży pedofilów usłyszałam argument- skoro papież przeprasza, to coś jest na rzeczy. Bez powodu by nie przepraszał. Może w Polsce w małej skali (zapytałam ,czy zna jakiegoś księdza pedofila ,lub czy ktoś z rodziny z tym się spotkał ?), ale w świecie ? I tak to jedno słowo nierozważne idzie w świat i czyni w umysłach szkody.
        Trzeba więc wziąć pod uwagę i to,że Franciszek pochodzi z kraju, w którym nędza materialna jest na porządku dziennym. Wszystko więc przechodzi przez ten filtr nędzy materialnej, która generuje też nędzę duchową i wzajemnie. W Europie jest więcej nędzy duchowej, jednak jest i nędza materialna ,tylko jest lepiej ukryta , bo wstydliwa. Wygląda więc na to,że nie istnieje. I kiedy Franciszek patrzy na tych sytych europejczyków a ma w pamięci głodnych rodaków, skupia się na zaradzeniu ich biedzie. Nie bądźmy więc dla niego zbyt surowi w ocenach. Nie krytykujmy Go , bo to woda na młyn dla wrogów Kościoła. Ja również mam do Niego duże ale. Trzymam się jednak Kościoła jak mogę, i staram się rozmyślać nad pewnymi homiliami np. JPII . Może to grzech, ale Fraciszka nie słucham i mam spokojne sumienie i nerwy. To człowiek innej kultury i innej mentalności i ja nie potrafię rozszyfrować sensu jego słów. Może ja po prostu inaczej odczytuję słowa,czyli niezgodnie z intencją z jaką Fraciszek je wypowiada ? Po co mam się narażać na błądzenie ?

  6. Anka said

    +
    „A poza wszystkim to cześć oddajemy Bogu w Trójcy Jedynemu, a nie ludziom, kto słyszał aby cześć oddawać ludziom i w ogóle przyrównywać do jeszcze do czci oddawanej Bogu. Zgroza!!”

    Święte słowa! Jest ktoś jeszcze kto je do końca pojmuje? Patrząc na tak wiele dziedzin naszego życia zdominowanych szukaniem chwały w ludziach i w ludziach pokładających nadzieję, mam wrażenie, że niewielu. Papież o tym wie i tylko wykorzystuje podatny grunt.

    Ps. Ciekawe, czy obie zostaniemy posądzone o spisek, czy tylko mnie znów się oberwie.

    • Beata said

      Zdaję sobie sprawę Aniu, że posypie się na mnie grad słów krytyki, może i na ciebie, ale to co zostało powiedziane przez fp ,zostało, nic i nikt tego nie zmieni. Franciszek miesza Prawdę z kłamstwem, wynikiem będzie odwiedzenie czujności wielu, skierowanie ważności nauczania Chrystusowego na boczne tory.

      Mam tylko nadzieję, że już niedługo Pan Bóg zainterweniuje. Pozdrawiam życzę błogosławionej niedzieli dla Admina i wszystkich czytelników bloga.

    • Dana said

      Obie posiadacie gwiazdki w okularach (przy nickach ) jedna w słonecznych ,macie coś wspólnego .

  7. Jerzy said

    Dla Boga nie ma nic niemożliwego

    autor: Teresa Tyszkiewicz
    http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/dla_boga_nie_ma1.html

    Maria Teresa Carloni była jedną z największych mistyczek- stygmatyczek, którą Jezus wybrał i przygotował do wypełnienia wielkiej misji w swoim Kościele… Maria Teresa Carloni, włoska mistyczka-stygmatyczka, została wybrana przez Boga, aby nieść pomoc Kościołowi prześladowanemu na Wschodzie. Jej misja jest dowodem na to, że modlitwa i ofiara człowieka w zjednoczeniu z męką Jezusa Chrystusa może uruchomić wydarzenia cudowne.

    Urodziła się w 1919 r. w Urbanii, w środkowych Włoszech, w rodzinie arystokratycznej, w której żywe były tradycje religijne, szlachetność oraz miłosierdzie. Rodziców straciła bardzo młodo: gdy miała 3 lata, jej matka zmarła na raka, a ojciec odszedł trzy miesiące później, także na skutek choroby nowotworowej. Malutką Marią Teresą oraz jej o 6 lat starszym bratem Adolfem zaopiekowała się babka, osoba o surowych zasadach religijnych i moralnych, dbająca przede wszystkim o to, by powierzone jej dzieci zdobyły wysokie wykształcenie, odpowiadające ich pozycji społecznej.
    Jej metody wychowawcze natrafiały na bujny temperament i żelazną wolę wnuczki, co było źródłem częstych konfliktów. W dziecku rosła potrzeba miłości, ale – co ciekawe – bardziej jej dawania niż brania. „Kiedy miałam 5 lat, już śniłam o miłości. Zasypiałam, tuląc w ramionach brzydką lalkę, i płakałam, bo czułam się jej matką… Ta lalka pomogła mi zrozumieć, że należy cierpieć i kochać, nigdy o nic nie prosząc”.
    Babka, tak wymagająca wobec wnuków, nie dostrzegła, że wśród służby domowej są osoby mogące gorszyć lub zatruć bezbożnością. Mała Maria Teresa nie miała przed kim wyjawić zasianych przez te osoby wątpliwości; napotkani spowiednicy nie stanęli na wysokości zadania, lekceważąc niepokoje dziecięcego sumienia. Ta sytuacja zatruła dziewczynce dzień Pierwszej Komunii św. Wydawało się jej, że przyjęła ją świętokradzko.
    Kochała Pana Jezusa Eucharystycznego, ale bała się Go, bała się księży, spowiedzi, praktyk religijnych, nękały ją myśli samobójcze… Gdy miała 17 lat, postanowiła odbyć spowiedź generalną, ale trafiła fatalnie – na spowiednika, który nic nie zrozumiał. Uciekła od konfesjonału; już w drzwiach kościoła spojrzała na krucyfiks i rzuciła na pożegnanie słowa: „Jeszcze się spotkamy!”. I tak się stało. Ale droga powrotna Marii Teresy do Jezusa ukrzyżowanego nie była krótka…
    Lata II wojny światowej spędziła na studiach w Rzymie oraz na pracy pielęgniarskiej, której poświęcała się bez reszty. W tym okresie, sama niepraktykująca, modliła się oraz umartwiała heroicznie w intencji nawrócenia rannych i umierających: „Cóż mogłam zrobić ja, biedna latorośl odcięta od winnego krzewu? Bezsenne noce na zimnej podłodze przy chorych, którzy i tak mieli umrzeć, lecz byli nieświadomi i zbuntowani. Żeby przynajmniej mogli zaznać spokoju! Całymi miesiącami niemal zapominałam o śnie; noce spędzałam w pustej kaplicy, leżąc krzyżem przed Najświętszym Sakramentem. O co prosiłam? O nic dla siebie samej, ponieważ nie zaliczałam się do żyjących. Prosiłam za tych, którzy jeszcze nie zostali wyłączeni z Kościoła”.
    Znikąd nie miała duchowego wsparcia. Raz kapelan powiedział jej, że skoro nie chodzi na Mszę św. ani nie przystępuje do Komunii św., żyjąc w stanie grzechu ciężkiego, to wszystko, co robi, nie ma żadnej wartości. „Nikt mi nie powiedział, że Bóg jest miłosierny; nikt mi nie ukazał rąbka nadziei, że będę mogła się podnieść… Czułam, że im bardziej się oddalam od Boga, tym bardziej Go kocham”.
    Pracując podczas wojny w szpitalu, poznała młodego, ofiarnego lekarza, z którym połączyło ją głębokie uczucie. Niestety, spotkało ją kolejne nieszczęście: kiedy pewnego wieczoru, już z nastaniem godziny policyjnej, szli razem na nocny dyżur, zatrzymał ich patrol i zanim zdążyli okazać swoje przepustki, policjant strzelił do lekarza. Maria Teresa nie zdążyła przenieść rannego do szpitala – zmarł po drodze… Dla niej było to pożegnanie z myślą o miłości małżeńskiej.
    Kiedy wojna się skończyła, Maria Teresa miała 26 lat i nie bardzo wiedziała, co dalej ze sobą zrobić. Ukończyła studia pedagogiczne, ale praca nauczycielska jej nie odpowiadała, już wolała się poświęcić pracy pielęgniarskiej, bo wszystko, co robiła, chciała czynić z pasją. Jej dewizą życiową było: „Albo wszystko, albo nic; zrobiłam wszystko, co było możliwe, a co jest niemożliwe – jeszcze zrobię”.
    Rodzina Marii nie akceptowała jej pomysłu na pracę pielęgniarki, myślała o wydaniu jej za mąż. W tym czasie brat Marii, który założył już własną rodzinę, wyprowadził się z Urbanii, a jej babka akurat poważnie zachorowała. Maria Teresa zabiegała o to, aby chora, której dni były policzone, przed śmiercią zbliżyła się do Boga. Mógł jej w tym pomóc jakiś światły kapłan, więc zwróciła się do swego proboszcza, ks. Cristofora Campany’ego. Ten zajął się chorą, która w maju 1951 r. zmarła w pokoju serca.
    Maria Teresa została zupełnie sama, na rozdrożu. Przyszły pokusy samobójstwa… „Przygnieciona tym wszystkim, wyczerpana, owładnięta lękiem, że umrę, nie zrobiwszy nic, co miałoby jakąkolwiek wartość, rozpaczliwym aktem woli zdobyłam się na jeszcze jedną próbę spowiedzi, przysięgając, że to będzie ostatni raz” – wyznaje. „Przygotowywałam się cały tydzień, intensywną modlitwą i surowymi umartwieniami… To dziwne, ale prawdziwe: od razu zrozumiałam, że ów rozpaczliwy akt woli był łaską. Mój proboszcz wcale mnie nie odepchnął, jak się spodziewałam, wcale się nie zdziwił, wcale mnie nie potępił… Szesnastogodzinna spowiedź, podzielona na trzy etapy, pozwoliła mi wreszcie zrzucić z ramion ogromny ciężar i przywróciła mi spokój”.
    Po tej spowiedzi nastąpiły dalsze. Ksiądz Campany szybko się zorientował, że jego penitentka dąży do głębszego życia religijnego, do pokuty, do ofiary z siebie i zjednoczenia z Bogiem. Wyrażała pragnienie złożenia ślubu czystości, ale spowiednik ociągał się z przyzwoleniem, zważywszy na to, że Maria Teresa była młoda i bardzo urodziwa. W końcu jednak zezwolił. Wbrew woli swych krewnych Maria Teresa podjęła się pracy pielęgniarskiej w Fundacji im. św. Kamila w Mediolanie. Utrzymywała jednakże stały kontakt ze swoim kierownikiem duchowym w Urbanii, pisząc mu o wszystkim, co się z nią dzieje.
    Z początkiem 1952 r. w swych listach do niego zaczęła się zwierzać z nowych zjawisk w swoim życiu. W pewnych momentach stawała się zupełnie obojętna na świat ją otaczający, natomiast odczuwała w swoim wnętrzu obecność jakby drugiej osoby, która mówiła do niej. Działo się to we wtorki i piątki. Ten wewnętrzny głos z czasem stawał się tak intensywny, że musiała się wtedy zamknąć w swoim pokoju, aby nie zauważono, co się z nią dzieje. „Głos” mówił, a potem ona odpowiadała.
    Po zakończeniu pracy w dziełach kamiliańskich w Mediolanie oraz powrocie Marii Teresy do Urbanii ks. Campany sam stawał się świadkiem tych stanów swojej penitentki; nakazał jej staranne zapisywanie wszystkiego, co jej przekazywał „głos”. Tak opisał przebieg tego mistycznego dialogu, którego sam był świadkiem: „Kiedy rozmawiała ze mną, widziałem, jak przymyka oczy, staje się jakby nieobecna, prowadzi dialog z »kimś« niewidzialnym, lecz obecnym w jej wyobraźni. Trwało to około kwadransa albo pół godziny, a potem wszystko wracało do normy… Toczący się dialog zawsze miał charakter duchowy i przebiegał w całkowitej zgodności z nauczaniem Kościoła. Było to wezwanie do coraz intensywniejszej miłości Boga, wypowiadane w pierwszej i drugiej osobie: »ja« i »ty«”.
    „Głos” zwracał się też z poleceniami do kierownika duchowego, zawsze za pośrednictwem Marii Teresy. W marcu 1952 r. ksiądz usłyszał: „Pragnę powtórzyć w tej duszy moją mękę. Ty, będąc jej ojcem duchownym, możesz to przyjąć lub odrzucić, ponieważ sprawujesz władzę w moim imieniu, lecz wiedz, że taka jest moja wola”. „Ale kim jesteś?” – zapytałem, choć rozumiałem doskonale, Kto to był. „Jam jest Jezus – usłyszałem w odpowiedzi – ta dusza ofiarowała Mi się, a Ja przyjąłem jej ofiarę”.
    Krótko potem spowiednik, chcąc się przekonać, w jakim stopniu Maria Teresa jest świadoma i przygotowana na spełnienie woli Pana Jezusa, zadał jej pytanie, czy zgadza się, by zjednoczenie z Panem było zjednoczeniem w Jego męce. Maria Teresa odpowiedziała: „Gdyby tego ode mnie chciał – jestem gotowa”. Odtąd w każdy piątek między godziną 12 a 15 przeżywała 3 godziny agonii Pana Jezusa na krzyżu. Na polecenie spowiednika poddała się badaniu przez psychiatrę, ale lekarz nie stwierdził u niej żadnego odchylenia od normy. Jesienią 1952 r. wystąpiły u Marii Teresy stygmaty.
    Dwa miesiące później „głos” nakazał spowiednikowi sprowadzić Marię Teresę do pustej kaplicy przylegającej do kościoła na duchowe zaślubiny. Gdy uklękła przed ołtarzem, usłyszała, że: „Pan Jezus zgadza się być oblubieńcem, ale chce, by Jego oblubienica upodobniła się do Niego: będzie prześladowana, deptana, oczerniania, będzie cierpieć na ciele i duszy… Kiedy ludzie będą nią pogardzali, zostanie przyjęta przez Boga niczym najcenniejsza perła, nabyta i wydana jako zapłata za cenę nieba dla wielu dusz”. Do spowiednika zostały natomiast skierowane słowa: „Podejdź do ołtarza, weź złotą obrączkę, która leży pod obrusem, i załóż ją mojej oblubienicy, jako namacalny znak moich zaślubin”. Ksiądz tak uczynił; pod obrusem, przy tabernakulum, znalazł złotą obrączkę, której przedtem nigdy tam nie widział. Nałożył ją Marii Teresie, mówiąc: „To nie ode mnie. Ktoś daje ci tę obrączkę na znak swego zjednoczenia z tobą”. W ten oto sposób Maria Teresa została wybrana i przygotowana do tej wielkiej misji, jaką miała spełnić w Kościele.
    Jak wyglądał wstęp do tej misji? Oddajmy głos spowiednikowi Marii Teresy: „4 stycznia 1953 r. zmarła w Rosji Iwana Puszkin, wnuczka [raczej prawnuczka – przyp. mój: T.T.] wielkiego rosyjskiego poety. Potajemnie wyznawała ona wiarę katolicką, organizowała Kościół podziemny i ofiarowała swe życie za zbawienie Rosji, świadomie wykluczając duszę Stalina, gdyż przerażał ją ogrom popełnionych przez niego zbrodni. Pewnego piątku, podczas trzygodzinnej agonii Marii Teresy, zostałem powiadomiony o śmierci tej kobiety. Zostało mi przekazane, że mam zapytać Marię Teresę, czy zechciałaby przyjąć jej ofiarę w zastępstwie, wraz ze wszystkimi skutkami, jakie wiązały się z ofiarą za Rosję oraz, co oczywiste, za wszystkie kraje zdominowane przez Rosję, którym usiłowano narzucić doktrynę materializmu ateistycznego. Zapytałem ją o to, jeszcze zanim skończyły się trzy godziny cierpienia. Odpowiedziała mi: »Jeśli Pan tego chce i jeśli da mi potrzebną siłę, zgadzam się«. Od tej pory Maria Teresa czuła, jak cierpienia nasilają się stopniowo, przytłaczając jej ducha ogromnym smutkiem”.
    Do dotychczasowych cierpień fizycznych i moralnych doszły ataki szatana, który dokuczał jej fizycznie, kalecząc i raniąc, oraz krytyka i pomówienia ze strony otoczenia. Ponieważ widywano proboszcza często udającego się do niej, zaczęła krążyć plotka, że łączą go z Marią Teresą nie tylko potrzeby duszpasterskie. Ksiądz Campany zwrócił się nawet w tej sprawie do biskupa ordynariusza, a ten polecił nie zaprzestawać opieki duchowej nad mistyczką, skoro jest taka potrzeba.
    Oddajmy znów głos spowiednikowi: „Na początku marca podano wiadomość, że Stalin został dotknięty paraliżem i był bliski śmierci. W następny piątek, zanim zaczęło się trzygodzinne cierpienie, »ten sam głos« powiedział do mnie: »Teraz cię o coś poproszę, jeśli na to pozwolisz i jeśli zgodzi się ta istota. Zanim Stalin umrze, pomimo jego zbrodni chcę dać mu możliwość zbawienia, tak samo jak wszystkim duszom odkupionym. Jeśli wyrazicie zgodę, proszę cię o ofiarowanie tych trzech godzin za duszę Stalina. Ale niech nie przerażą ciebie cierpienia tej istoty«. Zapytałem Marię Teresę, czy zechce złożyć tę ofiarę: zgodziła się. Trzygodzinne cierpienie miało miejsce, jak zwykle, w tym samym ustronnym pokoju. Było to po południu. Przez cały czas byłem przy tym obecny. Nigdy nie zapomnę tych trzech godzin. Nigdy więcej nie widziałem podobnego cierpienia… także w sensie fizycznym… Płakałem z przerażenia i miałem ochotę krzyczeć: »Dosyć! Dosyć!«”.
    „Czy Stalin skorzystał z tej ostatniej łaski?” – pytał ks. Campany. Do ostatnich chwil życia Bóg daje człowiekowi możność żalu za grzechy i zwrócenia się do miłosierdzia Bożego. Otoczeniu może się wydawać, że nie ma z chorym żadnego kontaktu, ale Bóg ma swoje niewidoczne drogi. „Miłosierdzie Boże – pisała w swym Dzienniczku św. s. Faustyna – dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakoby wszystko było stracone, lecz nie tak jest; dusza, oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga przebaczenie win i kar. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale, o zgrozo! Są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremniają wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże” (Dz. 1698).
    Relacje z ostatnich chwil Stalina przekazała w swoich pamiętnikach jego córka Swietłana. Mieszkała w tym samym co ojciec apartamencie na Kremlu, ale kontaktu z nim nie miała łatwego, gdyż Ławrientij Beria, szykujący się do objęcia władzy po Stalinie, otaczał go pierścieniem ochrony tak ciasnym, że nawet córka nie mogła widywać ojca. Gdy dotarła do niej wieść, że jest poważnie chory, zdobyła się na odwagę i pokonawszy – groźbą, prośbą, a jak trzeba było, to również przy użyciu siły – poszczególne posterunki, dotarła do łoża ojca. Zaraz się zorientowała, że stan chorego jest bardzo ciężki. Stalin był nieprzytomny, oczy miał zamknięte. Swietłana usiadła przy jego łóżku i postanowiła nie ruszyć się stamtąd aż do końca. W pewnym momencie zauważyła, że umierający otworzył oczy i spojrzał na nią. I wtedy dostrzegła w tych oczach tak obłędny strach, że sama zmartwiała. Kilka chwil potem Stalin nie żył.
    Kościół Milczenia

    W systemie totalitarnym stworzonym przez Stalina poczesne miejsce zajmowała bezwzględna walka z religią, nazywaną „opium dla mas”. Żeby odciągnąć ludzi od Boga i praktyk religijnych, trzeba było najpierw zohydzić w ich oczach duchowieństwo, przedstawić duchownych jako wyzyskiwaczy, którzy sprawują magiczne obrzędy za odpowiednią zapłatą, oszukując prosty lud, naiwnie wierzący w takie zabobony. Duchowieństwo katolickie znów – to szpiedzy Watykanu, wrogowie ustroju, ludzie na usługach imperializmu. Wobec wiernych i duchownych obrządków unickich (których było wiele nie tylko na Ukrainie, ale też na Bałkanach) zastosowano osobną taktykę: uznając ich za odszczepieńców od prawosławia, urządzono pokazowe zjazdy „powrotu do jedności”, wcielając ich siłą do Kościoła prawosławnego i uniemożliwiając im wszelkie kontakty z Kościołem katolickim, a przede wszystkim ze Stolicą Apostolską. Kościół prawosławny natomiast podporządkowano władzy państwowej i starano się podobne enklawy tworzyć w Kościele katolickim, obiecując różne przywileje pod warunkiem lojalności wobec dyrektyw rządowych, a wyrzeczenia się posłuszeństwa Rzymowi. Udało się to przede wszystkim w Chinach; w Polsce taką próbą było stworzenie ruchu „księży patriotów”, która się nie udała.
    Komunizmowi nie wystarczyło uderzyć w duchowieństwo – chciał uderzyć w samą religię, w Boga, odzwyczaić ludzi od pacierza, cerkwi i nabożeństwa, aby uczynić obcymi same pojęcia: Bóg, wiara, życie wieczne.
    Walka z Bogiem zaczęła się w Związku Radzieckim razem z rewolucją październikową w 1917 r.; później przeniosła się ona wraz z ustrojem komunistycznym do krajów całego bloku, a więc do krajów demokracji ludowej oraz do Chin. W praktyce prześladowania religijne rozciągnęły się od wschodniej Europy do Oceanu Spokojnego. W Chinach trwają do dziś.
    Na tym polu śmierć Stalina w 1953 r. nie przyniosła zmian. Kościoły unickie były zdelegalizowane, wierni obrządków unickich ścigani za jakikolwiek przejaw życia religijnego lub próby szukania pomocy duchowej u księży katolickich. Kościół katolicki bardzo ograniczony na polu duszpasterskim, biskupi wygnani ze swoich diecezji, więzieni lub internowani; w ZSRR organizacja kościelna nie istnieje, księża w większości zesłani do łagrów, kościoły zamknięte… Wszystko działo się za „żelazną kurtyną” oddzielającą Związek Radziecki od krajów Zachodu; chodziło o to, aby zamknąć wszelkie kanały informacyjne mogące mówić wolnemu światu o tym, co się działo i co się dzieje tam, gdzie panuje ustrój komunistyczny. A wewnątrz „bloku” panował strach zamykający ludziom usta. W ZSRR nawet rodziny nie śmiały się dowiadywać o los swych aresztowanych członków. Prześladowany Kościół nie miał jak mówić o sobie; właśnie o to władzy chodziło, aby na temat Boga, wiary, skazanych czy zabitych kapłanów panowało milczenie. Taktykę milczenia stosowano częściej – znamy jej mechanizm użyty wobec zbrodni katyńskiej.

    Maria Teresa poznaje swoją misję

    W Jugosławii panował reżym komunistyczny oraz dyktatorskie rządy generała Broz-Tita. Arcybiskup Zagrzebia i prymas Chorwacji Alojzy Stepinac (dziś już błogosławiony) w pokazowym procesie został najpierw skazany na kilkanaście lat ciężkich robót, a w 1951 r. zmieniono mu tę karę na areszt domowy w Krasiciu, gdzie przebywał pod ścisłym nadzorem policyjnym. W całym kraju panowało prześladowanie religii, niemniej jednak do arcybiskupa dotarła wiadomość, że kilku księży z jego diecezji prowadzi konspiracyjną pracę duszpasterską, spotykając się małymi grupami wiernych. Biskup Stepinac bardzo zapragnął choć raz uczestniczyć w takim spotkaniu ze swymi owieczkami. Trudność stwarzała obstawa policyjna, ale także ciężka choroba nóg hierarchy, wyniesiona przezeń z obozu. Tym samym dotarcie piechotą do miejsca spotkania wymagałoby przezwyciężenia przez arcybiskupa nieopisanego bólu…
    I tu zaczęła się misja Marii Teresy. O pragnieniu arcybiskupa Stepinaca powiedział jej „głos” wewnętrzny, pytając, czyby nie przejęła bólu hierarchy na siebie, aby mógł on dotrzeć do swoich wiernych. Maria Teresa się na to zgodziła; przez kilka godzin cierpiała bardzo, ale arcybiskup dotarł na spotkanie i wrócił szczęśliwie, niezauważony przez strażników.
    Od tej pory, czyli od 1954 r., Maria Teresa na pytania „głosu” o zgodę odpowiadała, przyjmując cierpienia różnych męczenników Kościoła Milczenia. 6 grudnia 1954 r. otrzymała nowy dar wspomagania prześladowanego Kościoła.
    Dzięki bilokacji mogła znaleźć się w różnych miejscach odosobnienia, gdzie więziono księży, biskupów oraz wiernych, którzy w danym momencie potrzebowali duchowego wsparcia po doznanych udrękach albo mieli ważne informacje do przekazania. Maria Teresa, wezwana „głosem”, nigdy nie odmówiła swego udziału, a zjawisko bilokacji zaczęło być u niej coraz częstsze. Polegało ono na tym, że Maria Teresa, pozostająca fizycznie w swoim mieszkaniu w Urbanii, była dostrzegana w swej cielesnej postaci gdzie indziej (nieraz w miejscu odległym o tysiące kilometrów). Tam rozmawiała, czyniła różne rzeczy ponadnaturalne, na przykład przechodziła przez zamknięte bramy i zasieki z drutu kolczastego. Była widoczna tylko dla tych osób, do których została posłana. Każdy przypadek bilokacji był wynikiem wyraźnej interwencji nadprzyrodzonej.
    Drugim zjawiskiem cudownym, w którym uczestniczyła Maria Teresa, były słowne przekazy. Obok „głosu” mówiącego wewnętrznie zaczęły się do niej odzywać głosy różnych osób, głównie duchownych zza żelaznej kurtyny, proszących ją o taką czy inną formę pomocy. Maria Teresa przekazywała je swemu kierownikowi duchowemu, ks. Cristoforowi Campanie, który od początku jej przeżyć mistycznych czuwał nad nią, nad zgodnością przekazów z prawdami wiary i dobrem Kościoła. On tak tłumaczył zjawisko „przekazów nadprzyrodzonych”: „Osoba prowadząca rozmowę za pośrednictwem Marii Teresy czuła w swym umyśle przemożną siłę i doskonale rozumiała, że jest to potężne wezwanie Boga, który przez pośrednictwo Marii Teresy pozwala przekazywać informacje wyłącznie w tym jednym celu, jakim jest pomoc Kościołowi”. Większość przekazów była przeznaczona dla ks. Campany, aby je podał dalej, do Ojca Świętego włącznie. Wszystko musiało się odbywać w absolutnej dyskrecji, dla bezpieczeństwa osób korzystających z tego „mistycznego telefonu zaufania” i dla dobra całej sprawy. O problemach Kościoła Milczenia Ojciec Święty, a był nim wtedy Pius XII, dowiedział się dzięki Marii Teresie i jej spowiednikowi, więc to źródło informacji uznał za bezcenne.

    W służbie Kościoła Milczenia

    Misja Marii Teresy uzyskiwała coraz szersze wymiary. Spełniana dzięki darom mistycznym przybierała jednakże całkiem realną, konkretną, fizyczną postać. Tak doszły do skutku trzy podróże poświęcone pomocy dla Kościoła prześladowanego, w których Maria Teresa wzięła udział: do Innsbrucku od 5 do 7 czerwca 1955 r., Aten i Grecji od 28 lipca do 4 sierpnia tegoż roku oraz do Norymbergi od 27 maja do 16 czerwca 1956 r. W ich trakcie nastąpiły spotkania, narady oraz otworzyły się możliwości kontaktów i pomocy dla Kościoła w państwach bloku komunistycznego: ZSRR, Czechosłowacji, Węgier, Bułgarii, Jugosławii, Polski, Istrii, a nawet Chin i Indochin. Oczywiście bez darów mistycznych Marii Teresy to wszystko byłoby niemożliwe.
    Wielką rolę odegrali też kardynał Joseph Wendel, arcybiskup Monachium, gorliwy wspomożyciel Kościoła na Wschodzie, oraz przedziwna postać młodego działacza komunistycznego, wysoko cenionego przez reżymowe władze węgierskie, znanego tylko pod pseudonimem Filip Trotzki, którym był de facto młody ksiądz, a potem biskup; wykorzystywał on swoje wysokie stanowisko, ażeby pomagać uwięzionym hierarchom, pośredniczyć między nimi a wolnym światem, wyrabiać przepustki i paszporty. Maria Teresa poznała go podczas swoich podróży. Ten niezmordowany, bezgranicznie poświęcony konspiracyjny kapłan kilka lat po święceniach prezbiteratu, na polecenie Piusa XII wyświęcony na biskupa przez kardynała Mindszentyego, krótko po spotkaniu w Norymberdze zmarł z wycieńczenia na galopujące suchoty.
    Cokolwiek się działo na płaszczyźnie kontaktów z Kościołem Milczenia, było drobiazgowo przekazywane Ojcu Świętemu. Wiele spraw wymagało decyzji samego papieża, na przykład dyspensa od pewnych rygorów liturgicznych w potajemnym sprawowaniu sakramentów w obozach koncentracyjnych. A wszystko musiało być obwarowane ścisłą tajemnicą, tak aby przypadkiem, przez czyjąś nieostrożność, nie uległo dekonspiracji. Pośrednikiem między papieżem a Marią Teresą był jej kierownik duchowy ks. Campana.

    Cud eucharystyczny

    W pewnym momencie Pius XII zapragnął jednak osobistego poznania mistyczki. Audiencje, których w sumie było czternaście, zaczęły się w 1955 r., a skończyły w roku 1958, krótko przed śmiercią papieża. Termin poszczególnych audiencji był ustalany drogą duchową; trwały one nieraz wiele godzin, gdyż Ojciec Święty chciał być dokładnie poinformowany o wszystkim, co tylko Maria Teresa wiedziała o kimkolwiek z duchownych i Kościołów za żelazną kurtyną. Słysząc o formach więzienia i dręczenia, a także o heroizmie prześladowanych, papież nieraz płakał rzewnymi łzami.
    Ojciec Święty interesował się także życiem duchowym mistyczki. Jednego dnia, dowiedziawszy się, jak głęboko Maria Teresa przeżywa Eucharystię, postanowił się przekonać o tym osobiście. Kiedy spacerowali we dwoje w ogrodach watykańskich, papież wyjął cyborium z czterema komunikantami, prosząc Marię Teresę o to, aby wskazała, które z nich są konsekrowane, a które nie. Ona bez namysłu dwa usunęła, a o pozostałych powiedziała: „Te są konsekrowane”. Papież odparł: „Poprośmy Boga, aby dał nam znak tego, że te dwie hostie są rzeczywiście konsekrowane”. Wtedy na komunikantach wystąpiły plamy krwi, które stopniowo zabarwiły je całe. Ojciec Święty upadł na kolana, widząc ten dowód rzeczywistości eucharystycznej.
    Papież nakazywał ks. Campanie szczególną troskę o zdrowie i siły Marii Teresy, bo było widoczne, że szatan chciał utrudniać jej wizyty w Rzymie, gdyż podważały one imperium nienawiści i kłamstwa, które zbudował na Wschodzie. Z drugiej strony trwały jej doświadczenia mistyczne: stygmaty, godziny agonii, ekstazy – a wszystko to naznaczone wielkim cierpieniem. Każdą swoją bilokację opłacała Maria Teresa ogromnym wyczerpaniem fizycznym. Nachodziły ją także różne choroby i dolegliwości.
    Pomimo wszystko Maria Teresa nie folgowała sobie. Złożyła ślub ubóstwa i realizowała go w ten sposób, że cały przypadający na nią majątek rodzinny przekazała swojemu bratu, sama zostając bez żadnych dochodów. Pracować zawodowo nie miała możliwości. Żyła w skromnym mieszkaniu, w którym była zorganizowana mała kapliczka z Najświętszym Sakramentem, a także znajdował się pokój gościnny dla przyjezdnych. Żywiła się tym, co przynieśli jej odwiedzający: raz było tego dużo, raz nie było nic… Wszystko, co dostawała w prezencie, było przeznaczane na pomoc dla Kościoła za żelazną kurtyną; organizowała grupy osób zaangażowanych w tę misję, zbierających pieniądze i dary (żywność, pomoce religijne, książki), wysyłane potem przez okazje na Wschód. Gdy dziwiono się, że tak licho się odżywia, Maria Teresa odpowiadała, że ludzie na Wschodzie żywią się o wiele gorzej niż ona.
    Nikt się nie domyślał, że ta skromna, cicha, samotnie mieszkająca w Urbanii kobieta dźwiga na swych barkach tak ogromną i odpowiedzialną misję dla Kościoła.
    Ślub czystości Maria Teresa złożyła już wiele wcześniej, wtedy, gdy postanowiła swoje życie oddać całkowicie Bogu. Radę ewangeliczną posłuszeństwa rozumiała jako bezwzględne podporządkowanie się Ojcu Świętemu i spowiednikowi; z tym ostatnim uzgadniała odpowiedź na każde wezwanie otrzymywane drogą mistyczną.

    Misja w pełni

    Właśnie tą drogą przyszło w 1958 r. polecenie, aby Maria Teresa udała się do Związku Radzieckiego, ale normalnie, jako turystka. Jechała bardzo niechętnie, bała się różnych przeciwności, przewidywanych na terenie tego kraju ponurej legendy, która nie była – niestety – legendą. O jej wycieczce zostało powiadomionych przekazem duchowym wielu kapłanów i wiele grup religijnych w ZSRR.
    Wbrew początkowym obawom podróż przebiegła bardzo pomyślnie i przyniosła dobre owoce. Maria Teresa za dnia uczestniczyła w oficjalnym programie wycieczki (zwiedziła także mauzoleum Lenina), a wieczorem pracownicy hotelu z nocnej zmiany, wtajemniczeni katolicy, wyprowadzali ją na spotkania z biskupami, kapłanami i grupami świeckich katolików, działających w katakumbach XX wieku. Poznała wielu heroicznie poświęconych sprawom Bożym ludzi, zebrała bezcenne dla papieża informacje, zrobiła wiele zdjęć. Zdumiewała ją podziemna organizacja pracy duszpasterskiej na tak trudnym terenie, jakim był Związek Radziecki. Wszystkie uzyskane wieści, zgłaszane problemy, jak też własne obserwacje i doświadczenia musiała zanotować tylko w pamięci, bo jakiekolwiek zapiski mogły zostać przechwycone na granicy.
    Ta trwająca 11 dni podróż zapoczątkowała całą serię wojaży Marii Teresy po krajach bloku komunistycznego. Gdzie mogła się udać, jechała jako turystka, gdzie nie mogła, Bóg jej udzielał daru bilokacji. Musiała znaleźć się wszędzie tam, gdzie Opatrzność widziała potrzebę pomocy, podtrzymania nadziei, załatwienia spraw wymagających pośrednictwa osoby, umożliwienia Kościołowi choćby niewielkiego działania. Dla wiernych cierpiących pod terrorem komunistycznym przyjazdy Marii Teresy były widomym znakiem tego, że Kościół o nich nie zapomniał, że się modli, że pomaga, myśli, że wie o ich cierpieniach – jednym słowem, że jest z nimi jednym Ciałem Mistycznym Chrystusa. To był bardzo ważny aspekt misji danej przez Boga włoskiej mistyczce.
    Następca papieża Piusa XII, Jan XXIII, po zapoznaniu się z działalnością Marii Teresy poparł ją całym sercem. Dzięki temu udało się nawiązać szereg cennych więzi z Kościołem prześladowanym. Kardynał Stefan Wyszyński odzyskał wolność, a jako znawca systemu i metod komunistycznych, otrzymał od papieża specjalne pełnomocnictwa na obszar całego bloku komunistycznego. Papież uzyskał zwolnienie z łagru dla kardynała Josefa Slipyja, zwierzchnika Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie, i zezwolenie na jego wyjazd do Rzymu. W Zagrzebiu mógł żyć na wolności i działać w pewnym zakresie arcybiskup Franjo Šeper, bliski powiernik duchowy Marii Teresy. Wielu tych przedstawicieli Kościoła Milczenia Maria Teresa znała w sposób duchowy, więc gdy znaleźli się w Rzymie, chcieli koniecznie ją zobaczyć „na żywo”. Rozpoczynający się II sobór watykański stwarzał ku temu nowe możliwości.
    Były też i niepowetowane straty: w 1960 r. po długich cierpieniach zmarł kardynał Stepinac, prymas Chorwacji, dziś już błogosławiony. Ku wielkiemu żalowi Marii Teresy umarł też nagle w Monachium kardynał Joseph Wendel, niezmordowany w niesieniu pomocy Kościołowi na Wschodzie.

    Cena ofiary

    Kontakty, bilokacje, przekazywanie informacji i darów, organizowanie pomocy materialnej dla Kościoła Milczenia – wszystko to czyniła Maria Teresa z towarzyszeniem bezustannego cierpienia fizycznego i duchowego. Rozumiała, że w ten sposób uczestniczy w bólu i udrękach tych, którzy cierpią za wierność Chrystusowi. W roku 1959 pisała w swoich notatkach: „Widzę, jak nadchodzi zepsucie świata i sprawiedliwość Boga Ojca. Czuję, że nie mogę nic zrobić, bo ja również grzeszyłam zbyt wiele. Widzę burzliwe wydarzenia teraźniejsze i przyszłe, dostrzegam bezdenną otchłań zagłady, ale tę ciemną noc rozświetla jeszcze nikłe światełko miłosierdzia”.
    Korzystając z mistycznego pośrednictwa Marii Teresy, jej spowiednik ks. Campana, znający orędzia fatimskie, w 1975 r. zadał następujące pytanie: „Czy zbliża się czas triumfu Matki Bożej nad satanistycznym materializmem?”. Odpowiedź brzmiała: „Już wkrótce! Lecz to będzie straszne! Nie dojdzie do unicestwienia ludzkości, ale niewiele będzie do tego brakowało!”.
    Rok później, wobec wiadomości o ciągłych prześladowaniach, ks. Campana zapytał: „Czy krew tych męczenników pójdzie na marne?”. Odpowiedź była krótka: „Ani jedna kropla! Ani jedna kropla!”.
    W r. 1963 zmarł Ojciec Święty Jan XXIII. Maria Teresa przez bilokację odwiedziła umierającego, który powiedział jej na pożegnanie: „Ofiarowałem swoje życie za sobór i Kościół Milczenia. Teraz umieram, ale ty musisz żyć dalej. Na mojej śmierci zbuduj sens i cel swojego życia”.
    Jak życzył sobie błogosławiony Jan XXIII, sobór trwał nadal, a Maria Teresa, na zaproszenie kard. Stefana Wyszyńskiego, przyjechała do Polski

    W Polsce
    Maria Teresa była w Polsce dwa razy: w 1963 i 1965 r. Prymas Wyszyński zadbał o to, aby program tych wizyt dał jej obraz Polski, jej życia duchowego w warunkach tworzonych przez reżym komunistyczny. Maria Teresa zwiedziła poza Warszawą Laski, Częstochowę, Kraków, Gniezno i szlak piastowski. Swoje refleksje spisała po powrocie: „Naród polski doznał ogromnych krzywd, był poniżany i gnębiony (…). Aby dobrze poznać Polaków, nie można zatrzymywać się na chwili obecnej, lecz trzeba obiektywnie przyjrzeć się kalwarii, jaką przeszli… Naród polski wyrósł i został ukształtowany poprzez swe doświadczenia, ale jego siła tkwi także w tym, co stanowi jego cechę charakterystyczną, co odróżnia go od innych narodów, co go uformowało i co nim kieruje. Jest to jego dobroć i wiara (…). Taki jest Polak: mając świadomość, że jest katolikiem, nie zapomina, że jest jednocześnie obywatelem i osobą zasługującą na wolność i szacunek”.
    Częstochowa zrobiła na Marii Teresie szczególne wrażenie: „Obserwując ludzi wpatrzonych w oblicze Czarnej Madonny, naprawdę zrozumiałam, że na tej ziemi trzeba więcej heroizmu, żeby żyć, niż żeby umrzeć! Kto nie był w Polsce, nie może tego zrozumieć… Będąc w Częstochowie w okresie największego napływu pielgrzymów albo w święta maryjne, doznaje się czegoś nadzwyczajnego. Doświadcza się, co to znaczy »żyć« w pełnym tego słowa znaczeniu; można by rzec: po prostu się »żyje«”.
    Był też czas na długie rozmowy z prymasem, na poznanie nowych biskupów dla Wschodu, chwilowo przygotowujących się konspiracyjnie jako zwykli księża do tej misji pod okiem prymasa Wyszyńskiego. Na życzenie biskupa Slipyja zbierała informacje o sytuacji i warunkach egzystencji wiernych i kapłanów obrządku greckokatolickiego.

    Współpraca z Pawłem VI

    Współpraca z papieżem Pawłem VI układała się nieco inaczej niż z dwoma jego poprzednikami. Sam Ojciec Święty w pełni popierał działalność Marii Teresy. Gdy ją poznał, powiedział: „Wyrażam zgodę, błogosławię, zachęcam i błagam o kontynuację dzieła”.
    Utrudnienia przyszły ze strony urzędników watykańskich. Gdy Maria Teresa prosiła o audiencję u papieża, żądali składania prośby na piśmie z określeniem, kto ją składa, w jakiej sprawie i po co. A przecież wszystko musiało przebiegać i pozostawać w głębokiej tajemnicy, bo tego wymagali ci, w imieniu których mistyczka miała rozmawiać – i tylko papieżowi osobiście mogła wręczać powierzone sobie materiały.
    Paweł VI miał też inną koncepcję działania na rzecz Kościoła Milczenia. Chciał mianowicie uzyskać dla niego jakiś, choćby niewielki na początek, wycinek tolerancji, a drogą do tego miałoby być nawiązanie oficjalnych kontaktów z władzami państwowymi. Ojciec Święty nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że w systemie komunistycznym wszystko się obiecuje, ale niczego się nie dotrzymuje. Maria Teresa już znała na tyle warunki życia religijnego w tym systemie, że nie miała złudzeń, natomiast palącą dla niej sprawą była potrzeba niesienia pomocy doraźnej, natychmiastowej zagrożonym i prześladowanym.
    Po ostatniej sesji II soboru watykańskiego, w grudniu 1965 r., mistyczka odwiedziła przez bilokację [bilokacja mistyczna to równoczesna dostrzegalność „w cielesnej postaci” tej samej (żyjącej) osoby w 2 różnych miejscach – przyp. red.] Kościoły tych państw i krain, które nie były reprezentowane na soborze: Indochiny, Koreę, Syberię, Chiny, Ukrainę, NRD oraz kraje bałtyckie: Litwę, Łotwę i Estonię. Wszędzie działały małe grupki wiernych, gromadzące się na modlitwie i – jeśli znalazł się kapłan – na Eucharystii, a także pomagające sobie nawzajem w chwilach doświadczenia.

    Interwencje

    Tymczasem misja Marii Teresy wzbogacała się o nowe formy realizacji: przez kontakt mistyczny docierały do niej wezwania o pomoc, na które odpowiadała w zależności od zgłoszonej potrzeby.
    Czasem można było wysłać paczki żywnościowe do tych łagrów (zwłaszcza na Dalekiej Północy), gdzie przymierano już głodem. Ale w innych przypadkach przesyłka już nie wystarczała i Maria Teresa musiała się tam udać osobiście za pośrednictwem daru bilokacji.
    2 lutego 1976 r. wieczorem Maria Teresa zadzwoniła do swego ojca duchownego, ks. Campany, z informacją: „Jestem natarczywie wzywana do Rosji! Idę tam !”.
    W kopalni znajdującej się na pograniczu Litwy i Białorusi zawaliła się ściana, odcinając od wyjścia zatrudnionych w niej 27 więźniów pobliskiego łagru. Byli to Litwini i Rosjanie, katolicy i prawosławni, między innymi dwaj litewscy księża, jeden kapłan prawosławny i jeden subdiakon. Nic nie robiono, aby ich ratować, bo jako „religioznyje” i tak byli skazani na śmierć w tej kopalni, zawał też został wywołany w tym celu. Strażnicy, oddzieleni od skazańców zawaloną ścianą, ujrzeli nagle nieznaną kobietę zbliżającą się do nich. Czując coś niezwykłego, rzucili w nią ciężkimi nożycami do cięcia metalu. Gdy ona pochwyciła narzędzie, uciekli w popłochu, pewni, że mają do czynienia z „siłą nieczystą”. Maria Teresa, wiedziona nadprzyrodzoną mocą, uczyniła nożycami wyłom, przez który więźniowie uciekli z kopalni, a potem z terenu obozu, gdyż ich wyzwolicielka, posługując się zdobycznym narzędziem, poprzecinała w umówionych miejscach druty kolczaste okalające obóz, po czym „wróciła” do siebie, ale została wewnętrznie znów przynaglona do powrotu w stan i miejsce bilokacji, bo uciekinierom trzeba było pomóc trafić w bezpieczne miejsce.
    Władze obozu koncentracyjnego nie wszczęły pościgu za zbiegami, gdyż strażnicy z kopalni, chcąc ukryć fakt swojej ucieczki przed „nieczystą siłą”, zameldowali swoim przełożonym, że wszyscy więźniowie zginęli w zawale. Dostrzeżone później przejście wycięte w zasiekach okalających obóz i leżące obok nożyce utrzymali w tajemnicy, po cichu naprawili szkodę i wszystko wróciło do „normy”.
    Tymczasem Maria Teresa musiała zadbać o to, by uciekinierzy znaleźli schronienie u przyjaznych ludzi w okolicy. Litwini postanowili nocą zdążać ku litewskiej granicy, bo na terenie swego kraju mogli liczyć na bezpieczne ukrycie, pozostałych miejscowi ludzie przeprowadzali pieszo lub przewozili w furmankach w miejsca, gdzie mogliby się ukryć na czas dłuższy. Na posterunku granicznym z Litwą Maria Teresa odnalazła wojskowego, który był po kryjomu księdzem katolickim, i uzgodniła z nim, że w nocy uśpi swoich kolegów ze strażnicy i przepuści przez szlaban 16 zbiegów. Tylko ten kapłan w mundurze wiedział, że Maria Teresa jest tam na mocy daru bilokacji, pozostali brali ją za jakąś heroiczną Rosjankę ratującą uciekinierów. W ciągu kilku najbliższych dni wszyscy znaleźli się w rodzinach albo innych bezpiecznych miejscach. O szczęśliwym dotarciu tam wszystkich Maria Teresa została powiadomiona przez głosy wewnętrzne już w Urbanii.
    Krótko potem Maria Teresa i jej kierownik duchowy otrzymali audiencję u papieża Pawła VI. Wręczyli mu płótno haftowane przez Litwinów na Syberii, którzy w ten sposób chcieli podziękować za pomoc Kościoła. Wzruszony papież przyjął dar, który jego zdaniem miał wartość relikwii.
    W listopadzie 1976 r. głos wewnętrzny powiadomił mistyczkę o rozruchach na pograniczu Litwy i Łotwy, skutkom których musi zaradzić. Spowiednik tak opisał tę interwencję: „Aby uderzyć w rodziny katolickie, które nie chciały wyrzec się wiary, zabrano z domów jedenaścioro dzieci w wieku od 7 do 12 lat, załadowano je na ciężarówkę, a drzwi zaplombowano. Kierowca, któremu kazano wywieźć dzieci, miał w pewnym momencie wyskoczyć z pędzącego samochodu, tak by ten stoczył się w przepaść razem z dziećmi. Oznaczało to dla nich pewną śmierć. Wezwana przez ukrywającego się litewskiego kapłana, Maria Teresa znalazła się za kierownicą pojazdu w tym samym momencie, gdy kierowca wyskoczył z ciężarówki. Jadąc z wielką prędkością, przekroczyła granicę Łotwy i znalazła się na terytorium Litwy. Strażnicy nie zdążyli opuścić szlabanu ani przyjrzeć się kierowcy. Ledwie zdążyli odskoczyć, żeby nie zginąć pod kołami ciężarówki. Łotewskie dzieci zostały umieszczone w bezpiecznym miejscu u wspaniałych litewskich katolików.
    Ta bilokacja była dla Marii Teresy wyjątkowo wyczerpująca. Mimo że chodziło o zjawisko nadzwyczajne i cudowne, to i tak mistyczka musiała włożyć w nie potężny wysiłek, a to odbijało się na jej zdrowiu. Każda misja dojrzewała w czasie”.
    W bezmiarze prześladowań na Wschodzie interwencje Marii Teresy zdają się kroplą w morzu. Gdy mistyczka rozmawiała z Panem Jezusem o niemożności zaradzenia wszystkim potrzebom, Chrystus wyjaśnił jej, że cudowne działania Boże następują wtedy, gdy człowiek sam, swymi siłami i możliwościami już nie może dać rady. Ale najpierw muszą być wykorzystane przyrodzone środki.
    18 września 1977 r. wieczorem Maria Teresa zakomunikowała ks. Campanie: „Za kilka godzin idę na Litwę. Sześciu Litwinów uciekło z obozu w Rosji. Nie mogą przedostać się do kraju”. Byli to młodzi chłopcy, najstarszy miał 17 lat. Nie mogli przejść przez granicę zabezpieczoną grubymi zwojami drutu kolczastego. O ratunek dla nich prosił kapłan, który pozostał w obozie i drogą wewnętrzną wzywał pomocy mistyczki, zdając sobie sprawę, że strażnicy ich zabiją przy próbie nawet zbliżenia się do zasieków. Maria Teresa znalazła się w miejscu, gdzie ukryli się uciekinierzy, widoczna dla nich, a niewidoczna dla strażników; tym ostatnim ukryła karabiny i gdy ich szukali, uniosła zwoje drutu kolczastego tak, że chłopcy prześlizgnęli się pod nimi i rozbiegli po drugiej stronie.

    „Dla mnie żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk” (Flp 1, 21)

    Pan Jezus wiedział, że Maria Teresa jest u kresu sił i zdrowia, że gdyby nie Jego łaski – dawno powinna już nie żyć. Zaczął ograniczać jej zaangażowania, w tym też interwencje. Misja się kończyła: drogi kontaktu z Kościołem Milczenia, wydeptane przez mistyczkę, już były utrwalone, nominacje biskupów w miejsce męczenników dokonane, przez kraje bloku komunistycznego szedł już ferment, zapoczątkowany najpierw wyborem papieża z kraju „demokracji ludowej” – Jana Pawła II, a potem strajkami i powstaniem w Polsce Solidarności.
    Ustawały przeżycia i znaki mistyczne Marii Teresy, nasilały się natomiast jej choroby. Pomimo cierpień promieniała głębokim pokojem wewnętrznym. Starała się nadal pomagać Kościołowi na Wschodzie, posyłając paczki, książki, informując o jego potrzebach. Jej przykład pociągał innych.
    Przeżyła bardzo silnie śmierć dwóch kolejnych papieży: Pawła VI i Jana Pawła I – drogą mistyczną otrzymała upewnienie, że są w niebie.
    Wybór Jana Pawła II na stolicę Piotrową przyjęła z wielką radością. Kardynała Wojtyłę znała ze swoich wizyt w Polsce. Po zamachu na jego życie otrzymała znów dar bilokacji i mogła spędzić kilka godzin w klinice Gemelli przy łóżku papieża.
    Potem przyszła wieść o śmierci „Brata Stefana”, umiłowanego przez Marię Teresę prymasa Wyszyńskiego. Mistyczka czuła, że i jej godzina się zbliża.
    17 stycznia 1983 r. zmarła niestrudzona orędowniczka i wspomożycielka Kościoła Milczenia, wielka córka Kościoła powszechnego. Na jej pogrzebie biskup Jaroslav Skardvada z Pragi tak zwrócił się do zmarłej: „ Dziękuję Ci, Mario Tereso, za wszystko, co zrobiłaś dla mnie, dla nas wszystkich, dla naszych braci. Twoja ofiara i twoje cierpienia stały się ziarnem wydającym owoc wszędzie, gdzie kwitnie wiara, a jej wzrostu nikt nie powstrzyma”.

    Teresa Tyszkiewicz

    Źródło: Alberto Di Chio, Luciana Mirri: Maria Teresa Carloni – apostołka prześladowanego Kościoła, Warszawa 2009 Wyd. Sióstr Loretanek

    • Mariusz said

      Poniedziałek; Wspomnienie św. Jadwigi Królowej, 8 czerwca 2015

      (2 Kor 1,1-7)
      Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, i Tymoteusz, brat, do Kościoła Bożego, który jest w Koryncie, ze wszystkimi świętymi, jacy są w całej Achai. Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa. Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga. Jak bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy. Ale gdy znosimy udręki – to dla pociechy i zbawienia waszego; a gdy pocieszani jesteśmy – to dla waszej pociechy, sprawiającej, że z wytrwałością znosicie te same cierpienia, których i my doznajemy. A nadzieja nasza co do was jest silna, bo wiemy, że jak cierpień jesteście współuczestnikami, tak i naszej pociechy.

      (Ps 34,2-9)
      REFREN: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

      Będę błogosławił Pana po wieczne czasy.
      Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
      Dusza moja chlubi się Panem,
      niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

      Wysławiajcie razem ze mną Pana,
      wspólnie wywyższajmy Jego imię.
      Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
      i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

      Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
      oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
      Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
      i uwolnił od wszelkiego ucisku.

      Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
      aby ich ocalić.
      Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
      szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

      (Mt 5,12a)
      Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.

      (Mt 5,1-12)
      Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

      źródło: http://www.mateusz.pl/czytania/2015/

    • Mariusz said

    • Mariusz said

      Św. Jadwiga, węgierska królewna, w wieku 10 lat powołana na tron Polski, zrezygnowała z własnych pragnień i marzeń i zgodziła się na poślubienie wielkiego księcia litewskiego, Władysława Jagiełły, aby mógł dokonać się chrzest pogańskiej Litwy. Prowadziła głębokie życie religijne, angażowała się w sprawy państwowe, wspierała ubogich. Kiedy w wieku 25 lat umierała po porodzie, kazała się pochować z drewnianymi insygniami królewskimi, ponieważ wszystkie swoje klejnoty oddała na odnowienie Akademii Krakowskiej. Jej udziałem w niebie stała się pełnia błogosławieństwa obiecanego ubogim w duchu, spragnionym sprawiedliwości i czyniącym miłosierdzie – radość życia w Bogu, którą i nam wyprasza.

      Halina Świrska, „Oremus” czerwiec 2009, s. 37

      • Dana said

        Jadwiga była trzecią i najmłodszą córką króla Węgier i Polski, Ludwika Andegaweńskiego, i Elżbiety, księżniczki bośniackiej. Urodziła się prawdopodobnie 18 lutego 1374 roku.
        Z pamiątek po św. Jadwidze warto wymienić krzyż, który znajduje się w katedrze wawelskiej, uważany za cudowny, nazywany także „krzyżem Jadwigi”, gdyż przed nim królowa miała się często modlić. Według podania z tego krzyża Chrystus miał do niej przemówić. Tu wreszcie miała zapaść decyzja Jadwigi o rezygnacji ze szczęścia osobistego (i małżeństwa z Wilhelmem) na rzecz pozyskania dla Chrystusa Litwy.
        Od razu po śmierci Jadwigę uważano za świętą, chociaż lud często mieszał ją ze św. Jadwigą Śląską (+ 1243).

        W 1996 roku został ogłoszony dekret o heroiczności cnót Jadwigi, w którym napisano: „Kobietą dla Kościoła i dla Ojczyzny najbardziej zasłużoną była błogosławiona Jadwiga, królowa Polski, która sprawiedliwością i troskliwą miłością rządziła swoim narodem, popierała rozszerzanie wiary i kultury chrześcijańskiej i jak światło postawione na świeczniku świętością życia i dziełami ozdobiła wspólnotę kościelną i świecką. […] Wraz z mężem, który dochował obietnic złożonych przed zaślubinami, Jadwiga czynnie uczestniczyła w życiu Królestwa polsko-litewskiego; miała własny dwór i kancelarię, i podejmowała obowiązki administracyjne, popierając sprawiedliwość i pokój tak w sprawach wewnętrznych, jak i w załatwianiu spraw z innymi państwami. Prawo Boże było w jej życiu i działalności najwyższą wartością. […] Dla chorych założyła wiele szpitali i nie szczędziła pomocy biednym. Mimo młodego wieku zawsze działała z roztropnością, męstwem i łagodnością, mając na uwadze chwałę Boga, dobro Kościoła i swojego ludu. «Była zwierciadłem czystości, pokory i prostoty». Praktykowała umiarkowanie w używaniu dóbr ziemskich i post, unikała próżnej chwały i przepychu, swoją nadzieję złożyła w Bogu i pragnęła wiecznej nagrody”.
        Kanonizacji Jadwigi dokonał również św. Jan Paweł II – na krakowskich Błoniach, 8 czerwca 1997 r., w obecności ponad miliona ludzi, w 18. rocznicę pierwszej Mszy o bł. Jadwidze odprawionej w Krakowie. Z tej racji obchód ku czci św. Jadwigi przeniesiono z pierwotnego terminu (17 lipca, dies natalis Świętej) na dzień 8 czerwca. Była to pierwsza w dziejach kanonizacja na ziemi polskiej. W homilii Papież-Polak mówił m.in.: „Najgłębszym rysem jej krótkiego życia, a zarazem miarą jej wielkości, jest duch służby. Swoją pozycję społeczną, swoje talenty, całe swoje życie prywatne całkowicie oddała na służbę Chrystusa, a gdy przypadło jej w udziale zadanie królowania, oddała swe życie również na służbę powierzonego jej ludu”.

        http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-08a.php3

        W ikonografii św. Jadwiga przedstawiana jest w stroju królewskim.

      • pio0 said

        Włączeni w Chrystusowe cierpienie

        Naśladowanie Chrystusa w niektórych okolicznościach wymaga samozaparcia i odwagi. Trud, jaki temu towarzyszy, nie jest związany z beznadzieją. Jezus obiecuje tym, którzy wytrwają przy Nim do końca, „wielką zapłatę w niebie”. Syn Boży wziął na swoje ramiona krzyż, który odkupił ludzkość z grzechów. Uczniowie Chrystusa są w ten krzyż włączeni, tak jak włączeni są w Jego zmartwychwstanie i chwalebnie wstąpienie do nieba. Człowiek żyjący Chrystusem będzie powierzał Mu każde cierpienie, które go spotyka.

        Modlitwa

        Panie, naucz mnie przeżywać cierpienia, jakie mnie spotykają, zawsze w łączności z Tobą. Daj mi siłę, abym wytrwał przy Tobie do końca. Amen.

  8. Moher said

    No to chyba mamy to co było w orędziach, że zacznie się w Europie i Niemcy będą głównym prowoderem jak ostatnie dwa razy.

    http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/porozumienie-zalezy-od-grecji-europie,240,0,1821936.html

  9. Dzieckonmp said

    Wojna coraz bliżej

    • cox21 said

      Czyżby rosjanie podciągali swoje jednostki do granicy? A może to tylko gra nerwów?

    • Dzieckonmp said

      Zalecam obserwowanie przez najbliższe tygodnie sytuacji w Syrii. Znaczące wydarzenia mogą mieć tam miejsce w najbliższym czasie.

      • Znakinaniebie said

        W szczególności zdobycie Damaszku przez rebeliantów. Ponoć jego upadek został przepowiedziany w Biblii.

  10. Krystyna Sz said

    ….Wszyscy ci, ktorzy wezwa mnie imieniem Ojca – chocby tylko jeden raz – nie zgina, ale pewni beda zycia wiecznego razem z wybranymi.
    Boski Ojcze,slodka Nadziejo naszych dusz, badz znany, czczony i kochany przez ludzi!….
    http://wiecznosc3.blog.onet.pl/2013/01/22/prawdziwe-oblicze-boga-ojca-namalowane-wg-widzenia-matki-eugenii-ravasio/
    Blogoslawionej niedzieli dla Wszystkich!

    • Dana said

      Cytat :

      … Chciałbym zamieszkać na stałe w każdej rodzinie jak w swoim królestwie , aby każdy mógł powiedzieć z całą pewnością: ‘’ Mamy Ojca, który jest nieskończenie dobry ogromnie bogaty i niezwykle miłosierny. Myśli o nas i jest blisko nas , sam nas wspiera i da nam wszystko, czego nam brak, jeżeli Go poprosimy . Wszystkie Jego bogactwa będą nasze: będziemy mieć wszystko , czego potrzebujemy.’’ ‘’ Proście , a trzymacie wszystko , o co prosicie.’’…

    • Lucjusz said

      To ciekawe nawet Mojżesz nie widział oblicza a Boga a Eugenia tak. A jedna Pani z Polski też widziała i wspominała że ma blond loczki, druga także z Polski widziała oblicze Boga i opisała że ma ciemne loczki. U Eugenii ma blond proste, dobry fryzjer czy co?

      • Dana said

        Matka Boża też ma wiele wizerunków .Nie rozumiesz to lepiej nie kpij.

      • Anka said

        +
        „dobry fryzjer czy co?”

        Dlaczego nie? Myślisz, że Pana Boga nie stać na najlepszego fryzjera?

        Nie oburzaj się Dano. Bóg ma też nieskończone poczucie humoru.

      • marcogiani said

        Przeczytaj tą broszurke „Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci” i wątpliwości znikną. To jest „megakosmos”, który może pochodzić tylko od Boga. Nawet niewrażliwi uronią łzę bo słowo Boga ma moc.

  11. Dzieckonmp said

    klub Bilderberg zbiera się w tym tygodniu na obrady w Austrii koło Insbrucku. Głównym tematem obrad będzie szybkie zniesienie z obiegu gotówki na terenie państw UE i USA. Innym tematem będzie ocieplenie klimatu oraz dalsze znacznie większe otwarcie granic na emigrantów z Bliskiego Wschodu. .Potężne elity są już bliskie utworzenia planetarnego Reżimu.

    • Dana said

      Wirtualny pieniądz – ukradną hakerzy lub zabraknie prądu i wszyscy zastaną bez kasy.To jest jakieś szaleństwo.

      Największy cyberatak w historii? Hakerzy ukradli miliard dolarów

      http://www.tvp.info/18882929/najwiekszy-cyberatak-w-historii-hakerzy-ukradli-miliard-dolarow

    • Lucjusz said

      nie będzie żadnego pieniądza elektronicznego, nie siej adminie paniki… Właśnie wróciłem z Włoch i połowa tratorii i kafejek nie ma kas fiskalnych i terminali do obsługi kart płatniczych, nie wydają paragonów tylko na karteczce z zeszytu lub słownie dowiesz się ile cie kosztuje obiad czy kawa i tylko gotówką można zpłacić. Tacy cfani w niepłaceniu podatków jak grecy powoli i włochy padną mimo że są w G7…

      • pio0 said

        Jak nie będzie, jak już jest.
        Nam się wydaje, że to będzie trwało latami, że to nas nie dotyczy, a ja wam mówię, że nasze pokolenie jeszcze tego ujrzy w całej swej obrzydliwości, zobaczcie w jakim tempie jest wszystko wprowadzane, jeszcze nie tak dawno jak ktoś miał telefon kom.to było wielkie wow, a teraz?

        Sądzisz , że z takim szybkim postępem techniki nie dosięgnie nas to?
        Teraz zauważ ile jest fikcyjnych pieniędzy w obrocie, praktycznie 70 czy 80% ! Jakby przyszło teraz wypłacić wszystkim ludziom pieniądze to ich braknie, braknie 3/4 z pieniędzy wirtualnych, ta bańka finansowa puchnie i puchnie, aż w końcu pęknie.

        Daleko nie trzeba szukać, jak teraz większość transakcji jest bezgotówkowych, są już używane czytniki linii papilarnych, skanery siatkówek oczu czy chipy.
        Teraz praktycznie każdy paszport ma chip, karta bankomatowa, czy dowody osobiste.
        Na razie jest to przedstawiane na zasadzie korzyści dla ludzi, coś darmowego, przydatnego, potrzebnego, a dalej jak będzie?

        Ani się Lucjusz nie obejrzysz, a będzie to norma, standard, dla dzieci tego pokolenia to może być już jako coś normalnego.
        Wystarczy dać ludziom zniżkę, promocję, dopłatę czy inny dodatek, a człowiek to przyjmie.

    • Żona Radosława Sikorskiego weźmie udział w spotkaniu grupy Bilderberg. Nieformalny „rząd światowy” zbierze się w Austrii
      http://www.pch24.pl/zona-radoslawa-sikorskiego-wezmie-udzial-w-spotkaniu-grupy-bilderberg–nieformalny-rzad-swiatowy-zbierze-sie-w-austrii,36253,i.html

  12. tomaszgd said

    Podczas mszy na uroczystych obchodach VIII Święta Dziękczynienia na Polach Wilanowskich w Warszawie wiatr porwał hostię. Z ziemi podniósł ją prezydent – elekt.

    • tomaszgd said

      Polka 91.192.3.*
      14 minut temu

      Niemiecka wizjonerka przekazała,ze „młody człowiek z Krakowa dokona wielkich zmian w Polsce”

    • tomaszgd said

      Film:
      http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,andrzej-duda-ratuje-hostie-br-incydent-w-czasie-mszy-w-wilanowie,170793.html

      Kolejny szokujący wręcz „przypadek” z udziałem Pana Prezydenta. Jeszcze „przypadkowa” pieśń w tle.

      • tomaszgd said

        To absolutnie niesamowite i fenomenalne jakie znaki są wokół Prezydenta Andrzeja Dudy. To wszystko za parę lat będzie podawane jako wydarzenia niemal mistyczne przez takich autorów jak Łaszewski itp.
        Na naszych oczach dzieje się historia! A to dopiero preludium. To co zrobi podczas swojej prezydentury Andrzej Duda wprawi w jeszcze większe osłupienie. Powiedzmy sobie krótko i na temat: Tak, to jest ON. To jest ten władca „z Krakowa”. Ten który odrodzi Polskę. Ten który przywróci jej godność i dostojeństwo. Ten wymodlony przez miliony. Te wybłagany przelaną krwią pokoleń patriotów. Nie zasłużyliśmy sobie obecnym stanem społeczeństwa na takiego kogoś. Ale Bóg nie cofa obietnic. Ten Naród oddany Matce Bożej ma się odrodzić i się odrodzi. A stanie się to za przyczyną maryjnego człowieka z Krakowa który wbrew wszystkim i wszystkiemu został wybrany Prezydentem czyli Głową Państwa.

        • rafael said

          Daj Boże, że to On! nasz kochany wyczekiwany Prezydent!

        • AMEN, AMEN, AMEN

        • cox21 said

          Obyś miał rację!

        • Regina said

          Sam Bog chcial spoczac dloniach tego, w ktorego rece oddal ster wladzy. Przez to Bog chcial potwierdzic Swoje Blogoslawienstwo dla jego prezydentury. Kiedys namaszczony przez Myrne, teraz wyrozniony przez Boga.

          Po drugiej debacie, po dlugiej modlitwie zapytalam Pana Boga przez Pismo Swiete co nas czeka po wyborach i otworzylo mi sie na Ksiedze Psalmow:

          111 – Uznanie Bozych Dobrodziejstw, 112 – Szczescie Sprawiedliwego i 113 – Dobroc Boga wobec pokornych.

          Teraz nic tylko omadlac na Rozancu Pana Prezydenta Andrzeja Dude i naszych politykow a bedzie dobrze🙂

        • Regina said

          Kiedys Krol Kazimierz Wielki zastal Polske drewniana a zostawil murowana.

          Teraz Prezydent Andrzej Duda zastal Polske zrujnowana (moze lepiej; sprzedana) a zostawi odzyskana.

          Bo to Bozy Pomazaniec z Krakowa.

      • Andrzej C said

        Chciało by się rzec, podniósł Hostię, (która mogła by zostać zadeptana) podniesie i Polskę z kolan. Boże miej Go w swojej opiece!

      • Dana said

        Uważam ,że to znak dla Nycza.Podobnie jak zgaśnięcie świec dla Cyryla I .

        • Dana said

          Rok temu…

          VII Święto Dziękczynienia

          Zakończyły się obchody siódmego Święto Dziękczynienia. W tym roku, o szczególnym charakterze, gdyż dziękowaliśmy za kanonizację Świętego Jana Pawła II. Uroczysta procesja
          z relikwiami Świętego przeszła ulicami Traktu Królewskiego do Świątyni Opatrzności Bożej, gdzie odprawiono Mszę św., którą koncelebrował ks. Pietro Kardynał Parolin – Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. We Mszy św. uczestniczyli: Para Prezydencka oraz przybyli goście i tysiące wiernych z całej Polski.
          Po Mszy św. dla uczczenia 25-lat wolności, Prezydent RP, Bronisław Komorowski wraz z małżonką, przed Świątynią Opatrzności Bożej zasadził „Dąb Wolności.”
          Po oficjalnych uroczystościach otwarto Miasteczko dla Dzieci, „Teatrzyk XXI wieku dla Dzieci” oraz Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. Odbyły się także liczne koncerty, a całość zakończono nabożeństwem czerwcowym i iluminacją Świątyni.

          http://www.centrumopatrznosci.pl/vii-dd-blonia-cob/

        • Margaretka said

          http://wpolityce.pl/m/lifestyle/210204-usechl-dab-wolnosci-zasadzony-uroczyscie-przez-prezydenta-komorowskiego
          !!!!!

        • Dana said

          Nie ma „dobrej ręki ” .

      • Aga said

        jaka pieśń ? proszę napisz

        • tomaszgd said

          Słychac na filmie. W tym momencie gdy Andrzej Duda uratował Ciało Chrystusa przed zbeszczeszczeniem była grana pieśń”Bądźże pozdrowiona,Hostyjo żywa”. Ta pieśń:

          Bądźże pozdrowiona, Hostio żywa,
          W której Jezus Chrystus Bóstwo ukrywa!

          Ref.:
          Witaj Jezu, Synu Maryi,
          Tyś jest Bóg prawdziwy w świętej Hostyi!

          Niesamowity „przypadek” jak ten z Jasnej Góry gdy akurat gdy Andrzej Duda stanął przed obrazem Pani Jasnogórskiej była śpiewana „Z dawna Polski Tyś Królową” i zwrotka:
          Miej w opiece naród cały,
          Który żyje dla Twej chwały,
          Niech rozwija się wspaniały, Maryjo!

    • Donald said

      Faktycznie, to wyjątkowe zdarzenie. Co prawda w przepisach liturgicznych możemy bodajże wyczytać, że w przypadku gdy Hostia upadnie na ziemię, nie powinno się ją podnosić – ta czynność należy wyłącznie do kapłana. Jednak tu sytuacja jest najwyraźniej wyjątkowa… Hostię unoszą przez wiatr „łapie” i podnosi z ziemi prezydent elekt, po czym czeka chwilę nie bardzo wiedząc co zrobić. Najwyraźniej jednak żaden kapłan, w szczególności ten podający Pana Jezusa (miejmy nadzieję, że nie na rękę) nie zauważył tego zdarzenia (albo zauważył, ale dlaczego w takim razie nie podążył za Hostią)… W innym przypadku znalazłby się zaraz obok prezydenta elekta. Zdarzenie wyjątkowe!

      • Dana said

        Na tym zdjęciu widać same obojętne twarze.Tylko A.Duda był uważny.

        http://www.fakt.pl/polityka/andrzej-duda-uratowal-hostie-na-swiecie-dziekczynienia,artykuly,550419,1,1,6.html

      • Gosia 3 said

        Po głosowaniu na obecnego prezydenta elekta wciąż miałam wątpliwości czy nie powinnam zagłosować na Brauna. Ale jak to zobaczyłam wczoraj co się stało to Pan Bóg mnie utwierdził że to ten właściwy Prezydent. Przecież Hostia niesiona przez wiatr mogła wszędzie się przemieścić a trafiła prosto w ręce p. elekta. To Duch Św ją niósł. Takich przypadków nie ma.
        Bóg nas utwierdza że to on dokonał wyboru i każe nam to pielęgnować. Więc módlmy się żarliwie za niego, bo tylko Niebo może go osłonić. Co do Brauna to nie wykluczam póżniejszej współpracy dwóch panów na rzecz Polski. .

        • krystynka said

          Gosiu wyjęłaś mi te słowa z moich ust,dokładnie to chciałam napisać.Dopiszę jeszcze to,że na pewno Pan Bóg chciał publicznie pokazać nam niedowiarkom,to Mój umiłowany sługa jest Waszym Prezydentem z mojej woli i koniec spekulacji.Pamiętasz jak przy chrzcie Pana Jezusa tez z woli Bożej spoczął Duch Święty ,, Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».
          My modlimy się do Pana Boga i prosimy o znaki a Pan Bóg Nas wysłuchuje i znaki nam daje.

        • Gosia 3 said

          Tak Krystynko! nasze modlitwy są wysłuchiwane. I to jest znak nam ofiarowany przez Niebo. Niech zryw modlitewny trwa jeszcze z większą żarliwością i nie słabnie a będziemy teraz prowadzeni ręką Pana Boga. Jego wola musi się wypełnić zanim przyjdzie Pan Jezus. Pozdrawiam Cię.

        • Anka said

          +
          „Niech zryw modlitewny trwa…”

          Ofiarowuję jeden dziesiątek swojego codziennego Różańca za Was modlących się Nowenną, byście bezpiecznie trwali i szczęśliwie dotrwali do końca.
          Może ktoś się jeszcze dołączy? Jeśli tak, stworzy się swoisty klub ochroniarski.
          Skądinąd wiem, jak trudno czasami tym, którzy podejmują tę modlitwę.

        • Słavko said

          Od kiedy dołączyłem do Nowenny to codziennie zły duch próbuje się do mnie dobrać. Gosi padła klawiatura a mnie odcina internet kiedy tylko coś wpiszę na blogu. W przeciągu miesiąca najpierw mnie samochód wbił się w drzwi od kierowcy a drugi raz żonie na parkingu jedna pani uderzyła w tylny zderzak i błotnik. Mnie już nic nie dziwi ale żona ma już dość. Jest zmęczona pracą, szkołą dzieci, ogólnie wszystkim. Powiedziała wczoraj że najlepiej mogła by odejść z tego padołu skoro ma być jeszcze gorzej. Tłumaczę jej że trzeba zadbać o nawrócenie jak największej ilości dusz.
          Nie poddawajcie się!!! Co będzie to będzie.

        • Gosia 3 said

          Aniu! wielkie dzięki będziesz nas wspomagać, ale jest już oprócz Ciebie chyba 9 -ciu już takich wspaniałych żołnierzy ochraniających szeregi tej modlitwy. Pozdrowienia z nad Bystrzycy. Zostań z Panem Bogiem

        • Anka said

          +
          Czyli pomysł o stworzeniu klubu ochroniarskiego – proponuję nazwę: Prawo i Obowiązek (prawo do modlitwy i obowiązek jej odmawiania) jest trafiony w dziesiątkę. Tym bardziej, że ze skrótu wyjawia się nam mocarny Patron.
          Ktoś jeszcze dołączy do modlitwy wstawienniczej?

        • Gosia 3 said

          Do Słavko! pociesz ode mnie swoją żonę i powiedz jej że w jednym z przesłań do tej mojej znajomej Jezus powiedział: ” Wy chociaż dzieci mnie nie zawiedzcie bo nie będę miał po kogo przychodzić na Ziemię” To nie dosłowny cytat bo tak nie pamietam ale coś w tym rodzaju. Utkwiło mi to bardzo w głowie i dlatego Wam przekazuję. Mnie też wiele spraw przerasta z ZUS-em walki to nie koniec , złożył apelację, ale ja też złożyłam. Także zanim będzie z tego sprawiedliwy wyrok( o ile taki będzie) to nie wiem czy nie wcześniej może zastanie nas Ostrzeżenie. Widocznie ZUS ma ogrom pieniędzy bo jak przegra to musi ponieść koszty sądowe Ale dla nich to betka, główna wizytówka ZUS: aby odebrać i nie dać.Poza tym jak dzisiaj miałam rano wstać do pracy i inne takie sprawy w niej załatwiać to ogarnął mnie również smutek , a i duszy pokrewnej w niej nie doświadczysz. Nie ma z kim porozmawiać o Jezusie czy Maryi. Co kogo obchodzi , że gdzieś tam Pan Jezus poniewierany i może z wiatrem znależć się nawet na śmietniku.
          Także pozdrów Słavko żonę i powiedz jej że chciałabym byśmy kiedyś mieli blisko mieszkania koło siebie w Niebie. Ale sąsiadów z blogu chciałabym mieć więcej ale pytanie czy ja tam się dostanę?. Wszystkiego najlepszego dla wszystkich i pamiętam w modlitwie.

        • Gosia 3 said

          Aniu! to PO to nie zbyt trafiony skrót proponuję Prawo Boże i Sumienie Własne. Pozdrawiam i zachęcam także do modlitwy.

        • krystynka said

          Gosiu chyba Ani chodziło o skrót Pio,czyli jak Ojciec Pio,wielki święty XX wieku,zmarly nie tak dawno, bo w 1968 roku.Na początku też uderzyło mnie po oczach to PO ale jak dodałam i a to juz inny skrót,tym bardziej,że wspomniała o swiętym.Tak na marginesie Ojciec Pio jest moim patronem i duchowym opiekunem.

        • Słavko said

          Gosiu dziękuję za pozdrowienia i przekaże „dalej”. Trwajmy tak żeby nie zawieść Jezusa i co dzień się do niego zbliżać. Wspomogę Cię modlitwą w Twojej sprawie z ZUS. Wiem że masz ciężko bo wciągnęła Cię i walczysz z tą machiną która dręczy i okrada wszystkich rodaków.
          Mieszkanie jest przygotowane, sąsiedztwo też było by cudowne i tak by mi się marzyło ale czy będzie mi dane, tego nie wiem. Już tak mało zostało czasu a świat tak pędzi, żebyśmy mieli tego czasu dość na to co najważniejsze i nic złego nie zechciało tego przerwać i zepsuć. Nie lękać się i czynić miłosierdzie wobec braci i sióstr. Modląc się o dary Ducha Świętego wyprosimy łaski które pomogą nam rozeznać co jest dobre i pochodzi od Pana.
          Znaki dostajemy bardzo czytelne trzeba je umieć odczytać.
          Dziękuję Ci jeszcze raz za ciepłe słowo serdecznie pozdrawiam i łączę się w modlitwie.

          Wszystkiego dobrego na kolejny rozpoczęty tydzień dla wszystkich.

        • Anka said

          +
          „…chodziło o skrót Pio,czyli jak Ojciec Pio…”

          Dokładnie tak! Gratuluję czujności Krystynko. Chyba Twój patron Cię nakierował.😉
          Powinnam była napisać, o jaki skrót chodzi. Dla mnie to lekcja, że nie zawsze wyrażam się precyzyjnie. Postaram się o tym pamiętać na przyszłość.

        • Gosia 3 said

          Droga ANIU! to przepraszam ,że mi się tak zle skojarzyło. Ojciec PIO to ja też mam wobec niego wielkie zobowiązania. Jak najbardziej wspaniały patron.

        • Gosia 3 said

          Drogi! Słavko! znowu pisze na tej dotykowej i tak jakby mi brakowało prawej reki. Wkurzam się okropnie. Ale dla Ciebie Słavko warto się poświecić. Dziekuje bardzo że mnie wesprzesz modlitwą. Niech Ci Pan Bog w Trojcy Sw błogosławi i strzeże. Żebyś Ty widział jak mnie diabeł potrafi zaplątać Rozaniec.

        • Gosia 3 said

          Dodam jeszcze kilka słow do porwanej Hostii przez wiatr. Wg mnie Jezus pokazał nam jak jest poniewierany w naszym polskim kościele. Nie oszukujmy się jak kapłan mogł do tego dopuśić. ( gdy msza jest odprawiana na otwartej przestrzeni hostie powinny być przysłonięte- pytanie czy były ) . Jezus krzyknał wiec do świeckiego-do naszego p. elekta: ” Ty się tym zajmij i okryj mnie w polskim Kosciele w korym beszcześci się moje Ciało i Krew Panską”. Czy nasz prezydent elekt to zauważy. TAK zauważy gdy będziemy się modlić o natchnienie DuchaSw dla niego. O TYM obrażaniu BOGA w kościele mówił Jezus do mojej znajomej. Przypomnjcie sobie ostatni tytuł przesłania z 29.05.2015.

    • Anna said

      Msza święta odbywała się na zewnątrz świątyni, jak widac. Podmuch wiatru porwał hostię. Tylko katolik o bardzo czułym i wrażliwym sercu na Boga, tak się zachowa. Widac prawdziwie katolickie wychowanie w domu rodzinnym. Tą postawą prezydent elekt zdobył dziś moją sympatię i wdzięcznośc.
      Módlmy się za Niego, aby wypełnił Wolę Bożą w tym powołaniu ,na najwyższy urząd w naszej Ojczyźnie.

    • bozena said

      „Błogosławione narody, które Królową swą i Matką Ją wybierają.
      Błogosławiony jesteś, narodzie polski, bo Ona oręduje za tobą przed tronem Boga. Błogosławiony będziesz przez pokolenia, jeśli posłuszny pozostaniesz swojej Królowej.
      Maryja wciąż was ratuje i Ona wyprosiła wam udział w mojej służbie. Razem będziemy pracować nad odrodzeniem świata, gdyż Ja zawierzam Matce mojej i z Jej poręki w obronę was biorę. Dlatego nie zginiecie, a jako pierwszy naród staniecie się sługą zamierzeń moich. Naprawicie przeszłe błędy braci waszych, a współczesnemu światu przedstawicie wizję nową: obraz życia wspólnoty narodu postępującego drogami Pańskimi, współżyjącego z Bogiem swoim i budującego nowe przymierze pomiędzy Ojcem a dzieckiem Jego, człowiekiem.
      Błogosławieństwo Boga Najwyższego niech spocznie na tobie i na twoim narodzie.”
      Anna Dąmbska
      http://www.objawienia.pl/anna/spis-anna.html#s

  13. tomaszgd said

    Prezydent-elekt Andrzej Duda bierze udział w Uroczystości Dnia Dziękczynienia, które odbywają się w Świątyni Opatrzności Bożej. Po Mszy prezydent-elekt wziął udział w koncercie Arki Noego.

    Chciałem bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie, na te piękne uroczystości Dni Dziękczynienia, na Mszę Świętą, na ten koncert Arki Noego. Ja zawsze mam w uszach te niesamowite słowa: „Nie boję się, gdy ciemno jest, Ojciec za rękę prowadzi mnie”. „Chociaż bym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”. To jest po prostu absolutnie genialne. Dziękuję

    — mówił do uczestników koncertu.

    Następnie Andrzej Duda wraz z Arką Noego zaśpiewał „Taki duży, tak mały…” oraz tańczył z dziećmi na scenie.

    Lider zespołu Robert Friedrich Litza mówił w czasie piosenki:

    Mam pytanie, czy prezydent może być świętym? To musicie o tym pamiętać w codziennej modlitwie.

    http://wpolityce.pl/polityka/255249-prezydent-elekt-na-koncercie-arki-noego-mam-w-uszach-te-slowa-nie-boje-sie-gdy-ciemno-jest-ojciec-za-reke-prowadzi-mnie-to-absolutnie-genialne

    • karton2012 said

      Andrzej Duda zaśpiewał z Arką Noego. „Taki duży, taki mały może świętym być”

      • Dana said

        Tę piosenkę można by zaśpiewać Papieżowi Franciszkowi .Każdy może zostać świętym nie tylko biedny .

        • bozena said

          Ale bogatemu jest o wiele trudniej, sam P. Jezus powiedzial, „tak jak wielblądowi przejsc przez ucho igielne”….

        • Dana said

          Jednemu jest trudno , bo biedny – drugiemu trudno ,bo bogaty.Ale wyjątki się zdarzają.Przykładem jest św .Królowa Jadwiga .

  14. pio0 said

    Święty Epifaniusz biskup Cypru

    Święty Epifaniusz i to mawiał: „Bóg bardzo tanio sprzedaje usprawiedliwienie tym, którzy kwapią się je kupić: za kawałeczek chleba, za strzęp odzienia, za kubek wody, za grosz”.

    Abba Agaton

    Kiedyś abba Agaton poszedł do miasta sprzedać kilka koszy, a na drodze znalazł trędowatego. I pyta trędowaty: „Dokąd idziesz?” Abba Agaton odpowiedział: „Do miasta, sprzedawać kosze”. Tamten rzekł: „Zrób mi łaskę i zabierz mnie także”. Więc go poniósł i doszli do miasta, a trędowaty rzekł: „Tam mnie połóż, gdzie sprzedajesz kosze”. I tak uczynił, a kiedy sprzedał pierwszy kosz, trędowaty zapytał: „Za ile go sprzedałeś?” Starzec powiedział mu za ile, a tamten na to: „Więc kup mi ciastko” – i starzec kupił. Potem sprzedał drugi kosz i chory znowu pytał: „A ten za ile?” Starzec mu powiedział, a on znowu kazał sobie coś kupić, i starzec kupił. Kiedy już tak sprzedał wszystkie kosze i wybierał się z powrotem, trędowaty zapytał: „Idziesz już?” On odrzekł: „Idę”. A tamten: „To znowu zrób mi łaskę i zanieś mnie tam, skąd mnie wziąłeś”. Więc go poniósł i przyszli na to miejsce, a wtedy trędowaty rzekł: „Błogosławiony jesteś, Agatonie, przez Pana w niebie i na ziemi!” – a on, gdy podniósł oczy, nikogo już nie zobaczył. Bo był to anioł Pański, przysłany, żeby go wypróbować.

    Abba Izydor, kapłan

    Powiedział abba Izydor: „Jeżeli szukasz zbawienia, rób to, co do niego prowadzi”.

  15. bozena2 said

    http://www.vismaya-maitreya.pl/teorie_spiskowe_rdzenny_hawajczyk_omawia_szkody_wywolane_przez_smugi_chemiczne_geoinzynierie_napisy_pl_video.html

    • pio0 said

      Nie polecam tej strony. Wymieszanie modlitw, z medytajca, kundalini czy czakrami, odradzam wchodzenia i czytania.

    • Anka said

      +
      Chemtrails ma, między innymi, za zadanie napędzać przemysł farmaceutyczny. Ta pani, najwyrazniej, też. Jak dla mnie to szyte grubymi nićmi.

  16. bozena2 said


    Jesse Ventura wpada na trop niewiarygodnego eksperymentu. Jego owocem mają być przedziwne stworzenia, które zawładną światem – po części zwierzęta, po części ludzie… Czy powstanie nowy gatunek, który może zniszczyć Ziemię? Jesse podejmuje wyzwanie i ujawnia spisek zwierzoludzi…Mięso z zawartością ludzkiej tkanki trafia na stoły.

  17. bozena2 said

    W Warszawie odbył się turniej gejowskiej siatkówki. W… szkole podstawowej
    http://niezalezna.pl/67787-w-warszawie-odbyl-sie-turniej-gejowskiej-siatkowki-w-szkole-podstawowej

  18. bozena2 said

    Wywiad z A. Dudą:
    „Nie mogłam się doczekać wywiadu niepokornego dziennikarza Samuela Pereiry z prezydentem elektem” – oświadczyła Monika Olejnik, publikując listę pytań, które jej zdaniem powinny zostać mu zadane i jednocześnie atakując autora, co wywołało gorącą polemikę na naszych łamach. W związku ze zwiększonym zainteresowaniem wywiadem prezydenta Andrzeja Dudy dla „Gazety Polskiej” cytujemy go w całości. Miłej lektury.

    Nowy prezydent, który zostanie zaprzysiężony 6 sierpnia, przedstawia w nim swoją wizję prezydentury. Pytany jest między innymi o media publiczne, ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, jego przeżywanie wiary, relacje prezydent-rząd oraz o to jak zbuduje relacje z wyborcami, którzy go nie poparli. Przedstawia również popierane przez niego metody rozwoju Polski i komentuje powstanie nowej partii NowoczesnaPL, dorobek 25 lat transformacji. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” prezydent Duda pytany jest też o wizję swojej polityki historycznej, polityki zagranicznej w regionie, relacji z Niemcami, w tym o to jak przyjął depeszę od Angeli Merkel oraz o rozwój nauki, o współczesne ambicje ludzi młodych i to czy „Internet wygrał mu wybory”.

    Gdy otrzymał Pan oficjalny akt wyboru na prezydenta, zwrócił się Pan z prośbą do rządu i rządzącej w sejmie koalicji PO–PSL o wstrzymanie się z „poważnymi zmianami ustrojowymi” w okresie przejściowym między odejściem prezydenta Bronisława Komorowskiego a oficjalnym objęciem przez Pana tego urzędu. Szef klubu PO Rafał Grupiński uznał pańską prośbę za ingerencję w prace sejmu. To zwiastun trudnych relacji na linii prezydent–rząd?
    Jestem człowiekiem otwartym na dialog i stąd ta moja grzeczna prośba. Mandat prezydencki 24 maja przeszedł w moje ręce decyzją Narodu, Polaków. Obywatele oczekują ode mnie troski o ich interesy i prawa. Także w tym przejściowym okresie, gdy jestem prezydentem-elektem, mam taki obowiązek. Uważam, że obecnie nie jest wskazane, by podejmowane były jakieś radykalne zmiany o charakterze prawnoustrojowym. Żeby była jasność: absolutnie nie chodzi mi o bieżące prace parlamentu czy rządu. Chodzi o decyzje, które mogą ingerować zasadniczo w ustrojowe formy działania instytucji państwa – jak np. pospieszne zmiany dotyczące Trybunału Konstytucyjnego. Trudno nie odnieść wrażenia, że działania w tej kwestii zostały dziwnie przyspieszone po przegranych przez PO i Bronisława Komorowskiego wyborach.

    Premier Ewa Kopacz nazywa pański apel „zaskakującym”. Liczył Pan, że można ładnie poprosić, powołać się na mandat prezydencki i rząd na taką prośbę przystanie?
    Chciałbym, żeby została ona uszanowana. To też jest kwestia pewnej uczciwości w polityce. Gdybym zakładał, że będzie inaczej – nie wychodziłbym z takim apelem.

    27 maja koalicja rządząca uchwaliła nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, zabezpieczającą większość w tej instytucji na wypadek przegranej w wyborach parlamentarnych. W skrócie: PO i PSL zagwarantowały sobie wybór całego składu TK jeszcze za tej kadencji, która kończy się na jesieni. Jak Pan ocenia ten ruch?
    Sprawa tej ustawy jest ewidentna. Tak wygląda psucie państwa. W ten sposób Platforma z Trybunału czyni instytucję polityczną. Z instytucji, która powinna stać na straży konstytucji, w ostatniej chwili przed wyborami parlamentarnymi czyni się urząd polityczny. Niestety, trzeba być naiwnym jak dziecko, by nie zauważyć, że chodzi tutaj wyłącznie o zachowanie politycznych wpływów, nawet w sytuacji utraty władzy.

    Pańska wizyta na Jasnej Górze dzień po wyborach wzbudziła u niektórych bardzo negatywne emocje. To była decyzja wynikająca z wiary? Czuje się Pan osobą religijną?
    Nie tylko się czuję, ale jestem osobą religijną. W związku z tym było dla mnie naturalne, że pojadę do Częstochowy pomodlić się i podziękować Matce Najświętszej. Byłem tam w trakcie kampanii, modliłem się, dla mnie to też jest pewne zobowiązanie.

    Prezydent na klęczkach przed obrazem Maryi – niektórych to wystraszyło.
    Przecież ja nikomu nie każę się modlić, nie mam najmniejszego zamiaru tego robić. Każdy ma do tego prawo, chciałbym jednak, by mnie też nie odbierano prawa do przeżywania mojej wiary.

    Czy jest w ogóle możliwe łączenie polityki z głęboką wiarą? Ta pierwsza często wymaga kompromisów natury moralnej.
    Szukanie dobrych rozwiązań w polityce nie musi oznaczać poświęcenia moralności. Klucz tkwi w znalezieniu porozumienia, nie zatracając, nie odwracając się od swoich wartości. Pierwszym krokiem jest rozmowa. Dialog to jest to, czego dziś najbardziej w polskiej polityce brakuje.

    Może to trochę osobiste pytanie, ale dla wielu Polaków to ważny temat. Modli się Pan przed podjęciem ważnej decyzji politycznej?
    Trudno mi sobie przypomnieć taką jedną, konkretną decyzję. Wiele razy modliłem się do Ducha Świętego o mądrość, o to, by pomógł mi podejmować mądre decyzje. Jako człowiek wierzący modlę się codziennie.

    Wracając do kampanii, pański sztab wyborczy ostro krytykował działania Telewizji Publicznej, m.in. za brak pluralizmu i jednostronność. Czy to był jedynie problem zakończonej już kampanii, czy szerszy?
    Media publiczne wymagają generalnej naprawy. Przede wszystkim jeśli media są publiczne, są w dużym stopniu finansowane przez społeczeństwo – powinny być mediami obiektywnymi.

    Niedługo będzie miał Pan wpływ na media publiczne w Polsce. W przyszłym roku kończy się kadencja wszystkich pięciu członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, z czego dwóch nowych powoła Pan. Co konkretnie wymaga naprawy w mediach publicznych?
    Mogę powiedzieć dzisiaj na pewno, że chciałbym, aby telewizja wróciła na drogę działań misyjnych. Tego dzisiaj nie ma.

    Jak jednak połączyć misyjność z komercyjnością, z przynoszeniem zysku?
    To nie jest tak, że obecny system finansowania uniemożliwia realizowanie misji. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób się działa, jak się dysponuje środkami publicznymi.

    Spójrzmy teraz na internet. To on wygrał Panu wybory?
    Na pewno miał ogromne znaczenie. Zgodzę się tutaj z Pawłem Szefernakerem, szefem mojej kampanii internetowej, że rola internetu będzie wzrastać. Ilu ludzi dziś rezygnuje z tradycyjnej telewizji na rzecz mediów społecznościowych?

    Przyznaję – sam nie mam telewizora.
    Dokładnie. Spójrzmy, jak wzrosło znaczenie internetu od 2010 r. Gdy pracowałem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w większości nie mieliśmy internetu w komórkach. Dziś każdy może do niego sięgnąć w każdym właściwie momencie.

    Jest Pan również prezydentem tych, którzy – być może w wyniku działań kampanijnych konkurencji – boją się Pana. Jak chce Pan z nimi nawiązać kontakt?
    Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że ludzie, którzy próbują w polityce budować poparcie społeczne na strachu, są przeciwnikami naszej narodowej wspólnoty i tym samym wzmocnienia potencjału obywatelskiego. Do naprawy kraju niezbędne jest poczucie, że jako obywatele zależymy jeden od drugiego i razem mamy szansę budować lepszą Polskę. Deklaracje dialogu składałem już w trakcie kampanii, teraz chcę to udowodnić moim działaniem. Swoje zapewnienia co do szukania porozumienia już złożyłem, teraz chcę je zrealizować. Przez ostatnie osiem lat działano na siłę, referenda, projekty obywatelskie trafiały do kosza, a ich inicjatorzy byli atakowani. Jak powstał ruch „Zmielonych”? 750 tysięcy podpisów zwykłych ludzi zostało najnormalniej w świecie przez Platformę Obywatelską zmielone, a ludzie oszukani. Władza zapłaciła w tych wyborach cenę swojej arogancji.

    Tę arogancję zauważają również wyborcy PO, którzy piszą kolejne listy otwarte, a ich rozgoryczenie stara się dziś wyborczo zagospodarować były polityk Unii Wolności Ryszard Petru i środowisko Leszka Balcerowicza. Jak Pan ocenia inicjatywę utworzenia partii NowoczesnaPL?
    Ryszard Petru i Leszek Balcerowicz na czele „wkurzonych”? Oczywiście każdy ma prawo kolejny raz próbować swoich sił w polityce, ale Balcerowicz nie jest „nową twarzą” i Polacy powinni pamiętać, kto – przede wszystkim w sferze gospodarczej – doprowadził nasz kraj do obecnej sytuacji, kto chciał wszystko prywatyzować.

    Profesor Marek W. Kozak z Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN zwraca uwagę, że 80 proc. środków unijnych wydajemy na beton: drogi, chodniki, budynki, remonty. Takie stawianie przede wszystkim na infrastrukturę kosztem pozostałych dziedzin nazywa on „atrapą rozwoju”. Zgadza się Pan z taką opinią?
    Nie podzielam poglądu, że realizacja takich przedsięwzięć jak nowe drogi czy sieci kolejowe to betonowanie kraju. Rozwój komunikacyjny jest ściśle związany z rozwojem kraju. W Polsce wciąż mamy za mało dróg ekspresowych i autostrad, ponieważ tych planów inwestycyjnych, które zakładała Platforma, nie udało się zakończyć. Inna sprawa, jak przeprowadzano te inwestycje, ile kosztuje podatnika w Polsce kilometr drogi. Jeżeli u nas jest on droższy niż w Niemczech, to pokazuje absurdalny sposób wydawania publicznych pieniędzy. Wielkie firmy zachodnie budowały u nas drogi, po czym wywiozły te środki unijne, a polscy podwykonawcy tych pieniędzy nie dostali.

    Ktoś mógłby powiedzieć, że przynajmniej drogi nam zostały…
    Na tyle, na ile to możliwe, należało wykorzystać środki unijne prorozwojowo, czyli tak, by zostały w naszej gospodarce, w kieszeni polskich pracowników. Tak właśnie wygląda mądra polityka gospodarcza, której nam w ostatnich ośmiu latach brakuje.

    W kampanii mówił Pan o potrzebie wykorzystania nauki do rozwoju. Jak konkretnie miałoby to wyglądać?
    Kwestia wspierania finansowo polskiej nauki jest niezwykle istotna. Obecnie inwestuje się w nią, jednak wciąż mamy do czynienia z niespożytkowanym potencjałem. Jeżeli go nie wykorzystujemy, jeżeli te pieniądze nie dają impulsu rozwojowego, to są one zmarnowane. Współpraca państwa z uczelniami, ze środowiskiem naukowym powinna być podstawą rozwoju kraju, ale właśnie pod tym warunkiem: wykorzystania potencjału. Wyniki wielu prac naukowych trafiają dziś na półki, ich myśl nie jest wykorzystana w sposób efektywny.

    W depeszy gratulacyjnej do Pana od kanclerz Angeli Merkel pojawia się zwrot o „niemieckich zbrodniach dokonanych podczas drugiej wojny światowej”. Dla nas historycznie to zdanie jest oczywiste, jednak tutaj pada ono z ust kanclerz Niemiec. Pańskim zdaniem to sygnał większego szacunku w relacjach niemiecko-polskich?
    Bardzo mnie cieszy taka deklaracja pani kanclerz. W mojej ocenie z zasady relacje z naszymi sąsiadami powinniśmy wzmacniać, również ze względów gospodarczych, by dawać naszej przedsiębiorczości szanse rozwoju i gospodarczej ekspansji zagranicznej. Te sąsiedzkie relacje muszą jednak układać się na zasadach partnerskich i wzajemnego szacunku.

    Jak Pan odbiera to pismo, w kontekście naszych relacji na płaszczyźnie historycznej? Jeszcze niedawno dyrektor FBI James Comey postawił nas w jednej linii z Niemcami, jako naród sprawców Holokaustu.
    Niemcy od lat prowadzą bardzo skuteczną politykę historyczną. Można powiedzieć, że działając w sposób konsekwentny, realizują ją praktycznie od zakończenia II wojny światowej. My również powinniśmy konsekwentnie kształtować naszą politykę historyczną, prowadząc skuteczne działania na arenie międzynarodowej. Konieczne jest powołanie specjalnej instytucji, która będzie podejmować zdecydowane interwencje w związku z przypadkami dyfamacji Polski na świecie, z drogą procesową włącznie. Chciałbym, aby działała pod auspicjami prezydenta, choć nie przeszkadzałby mi trójpatronat prezydenta, ministra spraw zagranicznych i premiera. Musimy twardo walczyć o nasze prawa, jednocześnie prowadząc własną politykę historyczną na zewnątrz.

    W jaki konkretnie sposób Polska może ją prowadzić?
    Choćby w przestrzeni kultury, poprzez finansowanie filmów, które pokazywałyby prawdziwą historię Polski, pokazywałyby nasze zasługi dla Europy i świata. W tym jest ogromna rola prezydenta jako najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej na świecie. Jego obecność i głos w trakcie rozmaitych uroczystości podkreśla rangę i wartość naszego stanowiska, również w sferze historycznej.

    Bronisław Komorowski w trakcie swojej prezydentury powtarzał wciąż frazę „25 lat wolności”, przedstawiał transformację ustrojową w naszym kraju jako naszą wizytówkę. Z czym chciałby Pan, żeby Polska kojarzyła się na świecie, na koniec pańskiej prezydentury za pięć albo dziesięć lat?
    Polska jest krajem, który niezłomnie i bohatersko walczył o własną wolność, lecz także o wolność innych państw i narodów. Chciałbym, by świat widział Polskę przez pryzmat tego, co w naszej historii najbardziej pozytywne, czyli ludzi bohaterskich i oddanych Ojczyźnie. Spójrzmy chociażby na to, ile miast Europy zostało wyzwolonych przez polskich żołnierzy w czasie II wojny światowej. To jest nasz konkretny wkład w wolność naszego kontynentu, w zakończenie wojny.

    Publicysta Przemysław Piętak zwraca uwagę, że porównanie z PRL zastąpiło dziś u wyborców porównanie z krajami „starej Unii”. Czy to oznacza, że narracja o „25 latach wolności” nie przekonała Polaków?
    Młodzi Polacy widzą, że mimo zapewnień o sukcesie oni, ich znajomi, bliscy muszą wyjechać za granicę. Myślę, że przede wszystkim dlatego nie poparli prezydenta Komorowskiego. Oczywiście w wielu elementach te 25 lat to nasz sukces, jednak z pewnością nie jest tak, że można nazwać ten okres „złotym wiekiem” Polski. Gdyby społeczeństwo nie uważało, że naprawa i zmiana sytuacji w naszym kraju są potrzebne – podjęłoby inną decyzję w ostatnich wyborach. Pamiętając o korzyściach, jesteśmy na etapie, że nasz polski sukces wciąż musimy budować. Musimy też pamiętać, jak i kto rozpoczął demontaż systemu komunistycznego w naszym regionie. Nie zaczął się on upadkiem Muru Berlińskiego, rozpoczęła go polska Solidarność.

    Przed wyborami jeździł Pan po całym kraju. Czy w rozmowach z ludźmi potwierdziła się teza, że po 25 latach od transformacji wciąż więcej jest poszkodowanych przez system niż jego beneficjentów?
    Powiem więcej: wielu z tych, którzy uzyskali pewną pozycję finansową, zawdzięcza to często pracy ponad siły. Mam na myśli górników, hutników, lecz także ludzi pracujących w korporacjach. Oni mogą żyć na poziomie wyższym od przeciętnej, jednak dzieje się to ogromnym kosztem. Do tego dochodzi brak pewności zatrudnienia i związany z tym stres.

    Jakie zmiany proponuje Pan w tym zakresie?
    Konieczna jest zmiana choćby w zakresie przestrzegania prawa pracy czy tzw. umów śmieciowych. Warunkiem poprawy sytuacji w Polsce jest także poprawa warunków pracy. To był również przedmiot porozumienia z Komisją Krajową „Solidarność”.

    W kampanii wyborczej powoływał się Pan na dziedzictwo śp. Lecha Kaczyńskiego. Za jego prezydentury funkcjonował bardzo silny sojusz państw naszego regionu Europy i świata. Jak chce go Pan odbudować?
    Należy odbudować współpracę w ramach grupy wyszehradzkiej. Pojawia się problem obecnego prorosyjskiego stanowiska Węgier, odmiennego niż nasze i większości krajów Europy. Niezbędne jest, by mimo tych różnic szukać wspólnych interesów i je na arenie międzynarodowej realizować. Jako prezydent chcę dbać o stosunki z Litwą, niesąsiadującymi z nami: Łotwą i Estonią, lecz także Bułgarią i Rumunią. To są kraje, z którymi łączy nas doświadczenie komunizmu, a dziś budując regionalny sojusz – razem mamy szansę wzmocnienia naszej pozycji w Europie. To jest bardzo trudne zadanie, którego chcę się podjąć.

    Jarosław Kaczyński zapowiada przedstawienie w lipcu nie gabinetu cieni Prawa i Sprawiedliwości, lecz „ekipy”. Podobno ma ona liczyć około 150 osób, ekspertów – potencjalnych kandydatów do realizacji programu PiS po wygranej na jesieni. Jak, już jako prezydent, podchodzi Pan do tego pomysłu?
    Jako prezydent będę na pewno przyglądał się temu z dużym zainteresowaniem. To sprawa bardzo ważna także dla Polski i jestem przekonany, że pojawi się tam wielu interesujących kandydatów.

  19. krystynka said

    Kochani muszę Wam o czymś napisać,miałam sen a śnili mi się dzisiaj nieżyjący już rodzice.Ot powiecie nic wielkiego,tak ale po raz pierwszy śnili mi się obydwoje naraz.Bardzo realistycznie to wyglądało,porządkowali działkę,którą mam na wsi i wyglądali tak na oko jakby mieli z 40 lat.Pracowali bardzo raźnie,rozbierali starą szopę i stawiali nową, kazali mi przekazać wszystkim kogo spotkam,że mamy sie wziąć wszyscy za robotę.Powtórzę ,mama kilkakrotnie powtarzała,że mam tak sie na nią nie patrzeć zdziwiona,bo oni zyja i przekazują nam wszystkim,że mamy sie wziąć razem do pracy,bo idą wielkie zmiany.Ojciec zapracowany uwijał się aby szybciej skończyć ale też mówił nie patrzcie się tak tylko bierzcie się do pracy,czeka was dużo roboty i to już teraz,mamy nie zwlekać,razem zakasać rękawy.Powiedziałam o tym najbliższej rodzinie a wszyscy byli zdziwieni ,bo im też powiedziałam,że rodzice byli wyjątkowo radośni,szczęśliwi,robota paliła im się w rękach,żadnego zmęczenia i te wszechobecne szczęście jakie od nich emanowało zwalało mnie po prosu z nóg.A że jesteśmy blogową rodzina postanowiłam wam też przekazać bracia i siostry,że mamy się brać do roboty,bedę spała spokojnie,bo wykonałam polecenie mojej mamy a matki zawsze trzeba się słuchać!!!

    • halina said

      Prawidłowa praca człowieka
      to zadbanie o pożywienie
      to sianie sadzenie .
      Zabezpieczenie swoich potrzeb we własnym zakresie
      pod każdym względem i na każdej płaszczyźnie .
      To oderwanie sie od telewizora
      to skupienie sie na modlitwie
      to wykonywanie tego co potrzebne jest
      a unikanie tego co zbyteczne .

      Nawet gdy będą kombinować przy pieniądzu
      to i tak przertwamy bo sie sami wyżywimy ….
      I w jedności siłę stanowic będziemy
      Bo jeżeli jeden będzie w trudnej sytuacji
      to pomocną dłoń poda inny
      to sie szczerze z drugim podzieli .

      To nas własnie czeka
      współpraca i podawanie sobie nawzajem pomocnej dłoni .
      Byśmy my ubodzy pielgrzymi
      dotarli wszyscy do celu na spotkanie z Bogiem w Trójcy św .

      Następuje koniec tej cywilizacji
      pasożytnictwa wyzysku podstepu .

      Najtrudniej będzie wtedy gdy zanikną te relacje i powiązania które są
      gdy sie zawali handel i banki oraz rządy
      a nie powstana nowe rozwiązania
      oparte na szczerości współpracy prawdzie przyjaźni .
      na tym co potrzebne jest do budowania Królestwa Miłości
      by patrząc na nas Chrystus Król był zadowolony .
      Bo wszystko jest na Jego drodze
      i podąża do celu wyznaczonego przez Niego Króla .
      Będziemy w swoich środowisku budować swoją małą ojczyzne w której wszystkim będzie sie dobrze żyło .
      Gdzie jest wszystko dosłownie i dokładnie tak jak być powinno
      gdzie nie ma żadnych zakłóceń błędu zepsuć
      powodowanych zleceniami z świata duchowego przez wrogów Boga w Trójcy św

      Nie ma sie co martwić
      otrzymamy pomoc z nieba
      Oni nam podpowiedzą co mamy robić .
      Trzeba tylko chcieć z Nimi współpracować .
      Ich woli sie podporządkować
      Jest zasada i powiedzenie
      — pracowitemu Pan Bóg dopomaga
      a próżniaka bieda smaga .—
      Więc niechaj każdy z nas zapracuje na miano pracusia
      a wtedy w Polsce da sie żyć .

      • krystynka said

        Tak Halinka czego mamy się lękać i bać ,jak nawet zmarli będą nam pomagać.My tylko musimy zakasać rękawy i nie oglądać sie na nikogo,jesli przetrwalismy zabory,wojny to wszystko zniesiemy ale człowiek musi być bratem dla człowieka a nie wrogiem.Niebo nas przygotowuje na zmiany,one ida szkoda tylko ,że nie wielu ludzi to widzi.
        ps.zauwazyłaś,że mamy podobne ikonki

    • Piotr said

      I wkrótce się z nimi spotkasz,gdy nastanie nowe niebo i nowa ziemia, podobnie jak każdy z nas spotka bliskich, którzy już odeszli z tego świata.:) To będzie radosna chwila a wszyscy razem będą śpiewali na chwałę Bogu. Jezus jest bardzo blisko, a teraz możemy sie z Nim łączyć w Komunii Świętej, być z Nim cały czas, 24 h na dobę.

      • krystynka said

        Oj Piotrze tak bym chciała aby to było juz wczoraj, na pewno nie ja jedna tęsknie za innym światem a ten oby szybko prysnął jak bańka mydlana.Czuję się taka szczęśliwa,że nawet zmarli nam pomagają a z nas takie niedowiarki.Nawet we snie rodzice mnie zawstydzili swoja wiarą,pracowitościa,widać,że jeszcze daleko mi do nich.My juz tutaj na ziemi często z sił opadamy,zło podsuwa tam przerażenie,zwątpienie i brak perspektyw na lepsze życie a nas całe niebo wspiera z każdej strony.

    • Zorrro said

      To jest symboliczne przekazanie potwierdzenia o koniecznosci utrzymywania się z plonów ziemi, którą jeśli nie będziemy uprawiać to zginiemy.
      Nikt nie ostoi się wobec nadchodzącej dyktatury Antychrysta jeśli nie przygotuje się wg zaleceń Jezusa Chrystusa, przekazanych przez MBM.

  20. Adrian said

    Kazachstan – W ciągu dwóch tygodni z niewiadomych przyczyn zdechło ponad 120 tysięcy antylop europejskich, z tego 90 procent to samice, populacja liczyła zaledwie 300 tysięcy

    http://losyziemi.pl/kazachstan-w-ciagu-dwoch-tygodni-z-niewiadomych-przyczyn-zdechlo-ponad-120-tysiecy-antylop-europejskich-z-tego-90-procent-to-samice-populacja-liczyla-zaledwie-300-tysiecy

  21. Darek said

    Grzegorz Braun – intronizacja, prawo i porządek – 06.06.2015 – kongres w Poznaniu

    • halina said

      Totalne zaskoczenie i rozczarowanie ..

      Miałam cicha nadzieje
      że Braun na tym kongresie zawalczy
      o Chrystusa Króla w obrazie z napisem JEZU UFAM TOBIE .
      I poderwie naród do Króla Miłości i Miłosierdzia
      bo taki teraz przychodzi .

      A on zawalczył o swoją wizje .

      Miniemy sie z szcęściem jako naród
      które pisane jest Polsce
      bo nie ma nikogo na półkach
      tych którzy chcą przewodzić narodowi
      kto walczyłby o Króla Jezusa Miłosiernego .

      Jezus dla mnie jest Królem
      od blisko 40 lat w pełnym tego słowa znaczeniu
      i Nim pozostanie na zawsze .
      Dla Niego pracuję
      do Jego wskazań życie swe dostosowuję
      i chcę po wszystkie dni mego życia
      utrzymać sie na drodze prawidłowej współpracy z Chrystusem Królem Zmartwychwstałym Zwycięzcą śmierci i szatana .

      Szkoda tylko że nikt do tego dołączyć nie chce .

      Niechaj sie pełni wola Boga teraz i zawsze .

      Nie śledziłam tego spotkania więc pytanie
      — czy zainteresował sie ktoś i poruszył temat aby ukoronować w Krakowie obraz z napisem JEZU UFAM TOBIE ??

    • Dana said

      Pan Braun użył sformułowania;sam Akt Intronizacji…najwyższy, najpiękniejszy , przyrodzony porządek wszechrzeczy , który się domaga uznania …

      • halina said

        Na kongresie o intronizacje
        powinno było byc powiedziane to że ;

        człowiek składa sie z dwóch części
        z ciała i zamknietego w nim ducha
        po to by mogła byc pełniona wola Boga w materii
        by mógł działać Bóg w materii tak jak tego życzy sobie
        A człowiek narzędzie w Jego ręku
        by zamieniał w czyn wszystkie Jego pragnienia i życzenia
        by mogły stać sie rzeczywistością w wymiarze materii

        To że wszedł szatan w wymiar człowieka
        i umożliwił sobie podstępem i kłamstwem możnośc
        do zlecania człowiekowi zadania do wykonania
        sciąga c\złowieka z Bożej drogi
        ten fakt jest zakłóceniem w prawidłowym funkcjonowaniu człowieka
        Bo duch musi służyć ciału
        które na polecenie szatana
        wymyśla coraz to nowe zachcioły
        podsycane pokusą szatana
        i zmusza go do tych czynów
        bo wyznacza wolą i swiadomością
        że to wlaśnie teraz będzie realizowane i osiągane
        A duch swoje zadania zlecane przez Boga
        na czas pobytu wśród świata
        musi zostawiać na boku

        Szatan wdarł sie w materie i chce zniewolić ducha
        sprawami ciała

        Tylko Jeden Król świata duchowego i ziemskiego może spowodować to że duch i ciało będą pracować dla radości
        Stwórcy

        Tylko Jezus Chrystus król może spowodować to
        że droga ciała –wymiar materi świat ziemski
        będzie sie pokrywać
        z drogą ducha —- wymiar świata duchowego
        wyznaczoną przez Stwórce
        bo duch i ciało będą mieli jednakowe zadania do wykonania .
        Będą one zlecane przez Jednego Króla
        Prawowitego króla
        ustanowionego przez Boga Ojca Stworzyciela .

        Tylko jeden Król
        obydwu światów w których żyje człowiek
        może doprowadzić do zjednoczenie człowieka
        by mógł on pełnić wolę Boga tu na ziemi
        taak jak pełni ją Anioł w Niebie .

        Przychodzi Chrystus Król Zmartwychwstały
        Zwycięzca śmierci i szatana do s Faustyny
        po Dziele dokonanym na drzewie krzyża
        i oczekuje że człowiek uczyni Go Królem
        wymiaru materii — świata ziemskiego jako gospodarz
        by miał On władze w materi
        by było tak
        jak On jest Królem w świecie duchowym .

        Tylko ukoronowanie Jezusa na Króla Polski i swiata
        w obrazie z napisem JEZU UFAM TOBIE
        jest prawidłowym powitaniem
        przychodzącego Jezusa po raz drugi
        i oddanie Mu należnej czci i dziekczynienia
        po tym i za to
        co On uczynił na drzewie krzyża
        dla człowieka .

        W obrazie z napisem Jezu Ufam Tobie
        jest złączona wola Boga z wolą człowieka .

        Bo wola Boga jest przyść do człowieka
        z błogosławieństwem z pomoca i łaską
        [dowód ręka podniesiona do błogosławieństwa i wypływające promienie z Serca Jezusa ]

        A wolą człowieka jest
        powitać Go
        paść na kolana
        podporządkować sie Jego woli
        oddać Mu należną cześc jako Królowi
        Zwyciężcy szatana i smierci
        przypieczętowana jest to napisem
        JEZU UFAM TOBIE

        Tylko Jezus w orginale w zdjęciu
        jakie zostawił wśród świata s Faustynie
        [— namaluj co widzisz –]
        może być prawowitym Królem Polski .

        Przychodzi teraz do nas Jezus
        jako Król Miłości i Miłosierdzia .
        Gdy Go nie przyjmiemy
        tak jak On tego sobie życzy
        to spotkamy sie z Nim
        jako z Królem Sędzią Sprawiedliwym .
        A wówc\zas taryfy ulgowej nie będzie .
        Wybór należy do nas tu i teraz

        Takiego właśnie stanowiska
        i postawienia sprawy
        oczekiwałam od uczestników
        tego kongresu

        A skoro Braun mierzył na prezydenta
        reprezentanta narodu Polskiego
        i twierdził że będzie dążył
        do ukoronowania Jezusa na Króla Polski
        dlatego byłam zaskoczona i zasmucona
        że nie zawalczył o Chrystusa Króla
        że nie potraktował tego kongresu
        jako walke o Jezusa
        tylko jako promocje swoich własnych poglądów .
        Mimo iż wypływały one z wiary kościoła
        nie były one potrzebne w tym miejscu .

        Ale co kto ma w sercu
        to w słowach i czynach wypływa
        I stanowi świadectwo
        wielkości i mądrości .

        Mnie spotkało wielkie rozczarowanie

      • Dana said

        Przecież na Kongresie jest wiele osób .Braun ma sam przeprowadzić Intronizację ?

        • halina said

          Bo on startował na prezydenta .
          wiele zależało od jego zaangażowania i zrozumienia tematu .
          A wyszło tak jak wyszło .

          Nie ma komu walczyć o Chrystusa króla .

    • Dana said

      Cytat z „Dzienniczka” nr 881

      (252) 14 I 1937. Dziś wszedł Jezus do separatki w szacie jasnej, przepasany złotym pasem; wielki majestat bił od całej postaci Jego – i powiedział: Córko Moja, czemuż się oddajesz myślom trwożliwym? – Odpowiedziałam: O Panie, Ty wiesz czemu. – I rzekł mi: Czemu? – Dzieło to trwoży mnie, Ty wiesz, że jestem do spełnienia go niezdolna. – I rzekł mi: Czemu? – Widzisz, jestem niezdrowa, nie mam wykształcenia, nie mam pieniędzy, jestem przepaścią nędzy, boję się obcować z ludźmi. Jezu, ja Ciebie tylko pragnę, Ty możesz mnie uwolnić od tego. – I powiedział mi Pan: Córko Moja, coś powiedziała, prawdą jest. Jesteś bardzo nędzną, i spodobało Mi się przeprowadzić dzieło miłosierdzia właśnie przez ciebie, która jesteś nędzą samą. Nie bój się, nie pozostawię cię samą. Czyń w sprawie tej, co możesz, Ja dokonam wszystkiego, co ci nie dostawa; ty wiesz, co jest w mocy twojej – to czyń. Spojrzał się Pan w głąb istoty mojej z wielką łaskawością; myślałam, że skonam pod tym wejrzeniem z radości. Znikł Pan, pozostała w duszy mojej (253) radość, siła i moc do czynu, ale zdziwiłam się, że Pan mnie nie chce zwolnić i nic nie zmienia, co raz powiedział; i pomimo tych wszystkich radości zawsze jest cień boleści. Widzę, że miłość i boleść idą w parze.

    • kooool said

      Bez Miłości, Jedności i Pokoju w naszym narodzie, nie będzie intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski.

      Pan Jezus chce ratować Polskę przed upadkiem. Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym Królem. On tego sobie życzy. Polska w sposób wyjątkowy musi uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez intronizację. Intronizacja to nie tylko forma ofiarowania się, ale odrodzenie serc, poddanie pod słodkie panowanie Miłości
      Pan Jezus ma dobrowolnie panować w naszej ojczyźnie, a przez Polskę ma zawładnąć światem. Polska będzie silną potęgą (dziś cały świat nie tylko katolicki, patrzy na Polskę. Jesteśmy duchową tratwą świata.) najsilniejszą nie tylko w Europie, ale na całym świecie. (ten kto myśli przede wszystkim o marnościach, a zapomina o nieskończonej potędze ducha – błądzi)
      por. Rozalia Celakówna

      Intronizacja musi dokonać wpierw w naszych sercach przez panowanie Miłości, w każdym sercu Polaka. Serce Polaka otwórz się na Miłość. Tylko Miłość nawraca.

      • kooool said

        Intronizacja ma być potwierdzone porzuceniem grzechów i całkowitym zwrotem do Boga. Tylko w Panu Jezusie jest ratunek dla Polski.

        • kooool said

          Rządzący Narodem i Kościołem potrzebują naszego wsparcia by odważyli się zewnętrznie oddać cześć i zawierzyć Panu Jezusowi, bo taki akt zmieni myślenie i obudzi ducha nie tylko w Polsce, ale i Europie i na całym Świecie.
          Zaraźmy nasze serce i serca naszych bliskich, z którymi żyjemy Miłością i Dobrem, bo warto zawsze kochać i dobrym być.

          Każda najmniejsza, drobna zła myśl, słowo, czyn, złość, rozpacz, zdenerwowanie, niecierpliwość, obmowa, zwątpienie oddala nie tylko człowieka, ale i naród od Boga. Słowo Boga stało się Ciałem, nasze słowa też stają się i mają wpływ na rzeczywistość.

      • kooool said

        Zwierzęce życie władz sprowadziło na naród straszne nieszczęście (dotyczy wybuchu II WŚ)
        Czas ludzki nie jest czasem Bożym. Nasze serca są przygotowywane na błogosławiony czas Intronizacji P.Jezusa.
        por. Rozalia Celakówna

        „Kto wstąpi na górę Pana, kto stanie w Jego świętym miejscu? Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca” (Ps 24, 3-4).

        Jeszcze nie ma dramatu III WŚ w Polsce, ale już pogłoski o niej krążą, jeszcze mamy czas zaufać Panu Jezusowi. To właśnie teraz nasila się wołanie o Intronizację, gdy stajemy w przededniu kolejnego dramatu czy może już w nim uczestniczymy.

    • Jerzy said

      @ Halina, Dana, Kooool zapraszam na migawki z Kongresu. Co było w mojej mocy to zrobiłem, reszta w rękach Boga.
      http://pojednanie2.blogspot.com/2015/06/wrociem-z-kongresu-chrystusa-krola.html
      Zapraszam na na Świebodzińskie wzgórze 22 listopad 2015.

  22. tomaszgd said

    W mediach mainstreamowych prawie bez echa udział A. Dudy w Święcie Dziękczynienia. Tymczasem na czołówkach udział D. Tuska w spędzie G7 gdzie pełni on rolę kelnera-klauna. Tzw. szczyt za 300 mln euro żeby lansować osobników takich jak Tusk
    http://www.fakt.pl/polityka/tak-organizowano-szczyt-g7,artykuly,550406.html
    Wypłoszyli zwierzęta z lasów dla Tuska? Jak w Korei Północnej.

    • Dana said

      Było w TV , widziałam jak A.Duda śpiewa i tańczy z Aką Noego i plac zabaw obok Świątyni Dziękczynienia .

      • tomaszgd said

        Po takich wpisach widzę że jednak admin miał rację bardzo ostro moderujac wpisy różnych braunowco w korwinisto w czy też zwyklych trolli przed wyborami

      • Dana said

        Było w TV , widziałam jak A.Duda śpiewa i tańczy z Aką Noego…

        Arka Noego feat. Prezydent Andrzej Duda & Kazimierz kard. Nycz – Święty uśmiechnięty

  23. Andrzej C said


    http://demotywatory.pl/4511327/Coca-Cola-promuje-adopcje-dzieci-przez-osoby-homoseksualne

    • anzelmik said

      Byłem dziś świadkiem i widzem jak na ulicy w Warszawie szedł pewien młody pan w damskich butach na wysokim cienkim obcasie…Wyglądało to koszmarnie !!!
      W pierwszym odruchu wyśmiałem się do łez bo szedł pokracznie (ludzie spoglądali i śmieli się wszyscy) ale potem w duchu miałem już tylko do niego poczucie pełnego wspólczucia że można siebie doprowadzić do czegoś tak głupiego i obscenicznego (zapewne ten pan to homo)
      Po drugiej stronie stał kościół na który spojrzałem i w myślach pomodliłem się do pana Jezusa:
      – Panie Jezu , miej w opiece tego zatraconego człowieka bo zapewne nie wie co czyni albo jest opętany chorymi myślami.

  24. Andrzej C said


    http://demotywatory.pl/4511292/Fundusze-unijne

  25. Andrzej C said

    Kobieta, która wstrzymała pochód gejów i lesbijek

    Anna Kołakowska, radna miasta Gdańsk, nauczycielka historii, opozycjonistka z czasów PRL(najmłodsza internowana), a przede wszystkim żona i matka, podczas trójmiejskiego Marszu Równości, wraz z rodziną podjęła desperacką próbę zatrzymania gorszącego pochodu środowisk LGBT.

  26. mentronik said

    Naprawde wzruszajacy material opisujacy sytuacje kobiety po ostatnich bombardowaniach Doniecka przez hunte . Jej meza zabito ,corke rozerwalo na 2 kawalki a sama stracila reke . Wyglasza tez apel do spolecznosci miedzynarodowej o zastopowanie tego szalenstwa .

    Moze ktos by przetlumaczyl kto ma czas.

    • mentronik said

      ,,To Ania z dziećmi, tyle zostało z tej Rodziny.Nie da się tego wypowiedzieć słowami to zbrodnia.To dzieło ukraińskiego nazizmu wspieranego przez amerykański.Chciałem to pokazać, ale ja jestem żołnierzem i wracam na front, walki nasilają się.
      Będę pamiętał o tej Rodzinie.
      Trzeba zatrzymać tę wojnę i to co ona niesie ze sobą.”

  27. pio0 said

  28. pio0 said

  29. pio0 said

    Pilna Sprawa!
    Podpisz tę petycję teraz!

    Forsowanie ideologii gender i aborcji w kolejnym unijnym raporcie (M. Noichl)

    http://www.citizengo.org/pl/24931-forsowanie-ideologii-gender-i-aborcji-w-kolejnym-unijnym-raporcie-m-noichl?tc=ty&tcid=13218926

  30. apostolat said

  31. apostolat said

  32. krystynka said

    Na Onecie : ,,Andrzej Duda ratuje hostię podczas mszy świętej w Wilanowie,, i tak wielkimi literami piszą na pierwszej stronie.Na pewno wszyscy czytali ale to tak tylko dla niedowiarków piszę,można sprawdzić.

  33. Małgosia said

    Tak mi smutno,czuje sie opuszczona i taka samotna-mimo,ze wokol jest tyle osob..Prosze wspomnijcie o mnie w modlitwie.

    • Anka said

      +
      Wspomnę, Małgosiu. Pomódl się tą pieśnią o Ducha, którą na początku wątku wstawił Mariusz. Z niej idzie prawdziwe wylanie Ducha, a On Ciebie nie zawiedzie. Wypełni Cię tym, czego potrzebujesz.
      Ja też ją puszczę i będę nią prosić za Ciebie.

      A przy okazji chcę podziękować Mariuszowi, że ją wstawia.
      Ta pieśń powinna być zawsze, w każdym wątku na forum, bo to rewelacyjna pomoc dla ludzi dobrej woli i ratunek dla tych, którzy jej jeszcze w sobie nie obudzili.

      • Anka said

        +
        Ps. Chodzi o tę pierwszą od góry. Dopiero teraz zauważyłam, że są dwie.😉

      • Mariusz said

        @Aneczko, to zawsze będę wstawiał tą „pierwszą”, bo mam głos przewagi, a mi też się ona podoba bo zawiera więcej treści i jest prawdziwą modlitwą. Bóg zapłać!

        @Małgosiu droga, to może ja starym zwyczajem skontaktuję się z Tobą poza blogiem…

        • Anka said

          +
          🙂

        • Słavko said

          Mariusz Bóg Zapłać za Twoją codzienną „robotę”.

        • Mariusz said

          Slavko, chodzi Ci o słowo Boże. Na większą chwałę Bożą to czynię i dla każdego Blogowicza. Dziękuję, że docenienie mojej chyba 2-letniej pracy. Serdecznie pozdrawiam i trwajmy na modlitwie.

        • Słavko said

          Tak słowo Boże na każdy dzień. Dobrze jest to mieć tutaj podane jak się czasami opuści poranną Mszę. Pozdrawiam serdecznie.

    • szafirek said

      Małgosiu ja również pomodlę się za Ciebie.Nie jesteś sama.
      Pozdrawiam serdecznie.

    • krystynka said

      Małgosiu masz tyle bratnich dusz właśnie z tego bloga,więc jak możesz mówic o samotności,chrześcijanin szuka wyciszenia ale nigdy nie jest sam.Posyłam Ci na pocieszenie całe niebo,bo sie za Ciebie pomodliłam aby własnie całe niebo Cie wspierało.

    • bozena said

      Nie badz smutna…, wiele osob laczy sie z Toba duchowo, ofiaruj swoj smutek Maryi, Ona to zna bardzo dobrze

    • Gosia 3 said

      Małgoniu! ja także pomodlę się, a może byśmy wspomogli jej rodzine zbiorka pieniezną, co kto może, na pewno tego potrzebuje. Ja od niej nic nie wiem ale tak jakoś czuje. Małgosia tylko nie obraz sie na mnie, przecież, wszyscy jesteśmy bracmi. Ja cos Ci wysle po 10.

      • Mariusz said

        Witaj Gosiu 3, no tak, e-mail: malgosia40@interia.pl
        Ona sama nie poprosi o nic…
        Pozdrawiam.

        • Gosia 3 said

          Drogi Mariuszku! jak czasami tak mało trzeba dac aby stworzyc wielkie dzieło Miłosierdzia. Przykładowo niech 50 osob da po 20 zł a nasza siostra nie będzie głodna. Wstarczy włozyc w kopertę i wyslać. Gdy przyjdzie zawierucha dziejowa Bog nas nie zostawi i rozmnoży chleb. Nie zamykajmy naszych serc. Pozdrawiam. uff ta klawiatura.

        • Gosia 3 said

          Mariuszku! podeślij mi jeszcze raz na mój i-mail adres do Małgosi i od razu Krystynce Sz. bo ja coś juz do niej wysyłałam ale musiałabym przejrzeć całą pocztę.

        • Mariusz said

          Kochana, a szatan już Ci klawiaturę odblokował?

        • Mariusz said

          Gosiu 3, niestety nie posiadam adresu e-mail do Krystyny Sz
          Pozdrawiam serdecznie.

      • krystynka said

        Gosiu podaj adres Małgosi,to też jej pare zł podeslę,faktycznie jak grupa chocby 100 wysle po 10,to juz jest coś a my nie odczujemy tego.

  34. bozena2 said

    z netu:
    15 sierpnia 1963 r. w Ludźmierzu podczas procesji z ręki figury Matki Bożej wysunęło się berło, które pochwycił w powietrzu bp Karol Wojtyła. Po latach odczytano to zdarzenie jako proroctwo…

    Pamiętajmy, że to nie było jakieś tam berło, tylko Eucharystia, czyli Bóg. Co prawda, Pan Prezydent Andrzej Duda nie złapał, tylko podniósł Hostię (do tego, z jakim szacunkiem!). Mnóstwo osób było tam, a akurat to Pan Prezydent podniósł… Jeśli chodzi o Boga, to u Niego nie ma przypadków. Pożyjemy, zobaczymy czy było to kolejne proroctwo. Polska potrzebuje radykalnej zmiany, bardzo dużo ludzi modli się za Nią i nowego Prezydenta, moim skromnym zdaniem jest to proroctwo.

    KUKIZ ROZPRACOWANY PRZEZ MATKE KURKE!
    http://kontrowersje.net/zacznijcie_si_mia_z_antysystemowego_kukiza_bo_za_chwil_b_dziecie_p_aka
    do niezaleznej – piszcie o tym prosze tak jak z owsiakiem jesli wam zalezy na wyborach w jesieni!!

  35. Dana said

    Nowena do Najświętszego Serca Pana Jezusa (wer. I)

    Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny

    Boże, Ty raczyłeś nam dać największy Dar – Najświętsze Serce Twego Syna; udziel nam jeszcze tej łaski, abyśmy się z całego serca nawrócili do Serca Jezusa, abyś Ty był zawsze naszym Bogiem, a my Twoim ludem na wieki. Amen.

    Dzień 6
    Serce Jezusa naszym najlepszym Lekarzem
    O Najsłodsze Serce Jezusa, liczne choroby nękają moją duszę. Potrzebuję lekarza, który by uleczył rany mojej duszy zadane przez grzech. Ciebie obieram za swego Lekarza, Najsłodsze Serce, bo żaden ziemski lekarz uleczyć mnie nie zdoła. Błagam Cię z pokorą, racz mnie uzdrowić ze wszystkich chorób i słabości mojej duszy i ciała. Ty jesteś Wszechmocny, więc wszystko możesz. Ty jesteś pełen miłosierdzia, więc nie odrzucisz mej prośby. O Jezu, Ty przeszedłeś przez ten świat czyniąc dobrze, więc ulituj się nad moją niemocą, wejrzyj na mnie w swym miłosierdziu i uzdrów mnie, grzesznego. A ja za Twoją dobroć i zmiłowanie będę Ci składać nieskończone dziękczynienie przez całe życie i przez wieczność całą. Amen.

  36. Dana said

    Modlitwa na każdy dzień
    Najświętsze Serce Zbawiciela, w moich tak wielu troskach i cierpieniach zwracam się do Ciebie z dziecięcą ufnością i błagam o pomoc i ratunek. Mam nadzieję, że mnie wysłuchasz, gdyż powiedziałeś: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Dlatego przychodzę do Ciebie i błagam przez zasługi Twej Męki, za przyczyną Matki Najświętszej i wszystkich Twoich Świętych, udziel mi łaski, o którą Cię proszę…

    Dzień 6
    Boskie Serce Jezusa, Tyś dla naszego zbawienia ofiarowało się swemu Ojcu za nasze grzechy. Racz napełnić moje serce ofiarną miłością. Niech nie będę obojętny na potrzeby Kościoła i bliźnich, lecz w miarę moich możliwości niech służę im pomocą. Amen.
    Serce Jezusa, ofiaro za nasze grzechy, obdarz mnie duchem ofiary i poświęcenia.

  37. Wiktoria said

    Na czym polega nasza wolność?
    Ojca Leona słów kilka

    Na czym więc polega wolność w Polsce w XXI wieku?
    http://ps-po.pl/na-czym-polega-nasza-wolnosc/

  38. De Mattei: koniec „ery komisarza Volpiego”
    Włoski historyk przypomina, iż w lutym 2014 r. tygodnik „Corrispondenza Romana” dostarczył do Watykanu osiem tysięcy podpisów osób domagających się dymisji zakonnika ze stanowiska komisarza Franciszkanów Niepokalanej. „W ciągu pięciu miesięcy ojciec Volpi rozbił instytut wywołując chaos i cierpienie wielu osób, a także zgorszenie wśród wiernych, krytykę w prasie oraz strach w łonie samego Kościoła” – czytamy w liście.
    „Ojciec Volpi nie został jednak powstrzymany przez swych przełożonych z watykańskiej Kongregacji, ale przez niezbadane wyroki Bożej Opatrzności” – zauważa de Mattei.
    Read more: http://www.pch24.pl/de-mattei–koniec-ery-komisarza-volpiego,35751,i.html#ixzz3cTxSIBgA
    Zmarł o. Fidenzio Volpi OFM Cap. Niech spoczywa w pokoju
    http://www.pch24.pl/zmarl-o–fidenzio-volpi-ofm-cap–niech-spoczywa-w-pokoju,36241,i.html

  39. pio0 said

    8 czerwca – Święta Jadwiga Królowa, – królowa Polski,apostołka Litwy.

    Patronka: Polski, Radomska, Tczewa, Nieszawy i Inowrocławia

    http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-08a.php3

    Modlitwa

    O Panie Wszechmogący i Wszechpotężny, spraw niech powstanie Jadwiga nasza w aureoli świętości, by krajem naszym się opiekowała, jak niegdyś niezgodnych godziła, ubogich pocieszała, wiarę w nas wzmacniała i do świętości, do Boga lud swój prowadziła. Amen

    Modlitwy do świętej Jadwigi Królowej

    Święta Królowo Patronko nasza, którą Bóg obdarzył żarliwością o zbawienie dusz ludzkich i użył do utwierdzenia Prawdy w naszym narodzie, wyjednaj, prosimy Cię, aby Bóg zachował od szkody ziarno wiary, ku Swojej Chwale i zbawieniu dusz naszych. Święta Jadwigo! Królowo świątobliwa i bogobojna Pani, która słyniesz różnymi cudami, która byłaś opiekunką i orędowniczką wszystkich sierot, ubogich i nieszczęśliwych; która tak ukochałaś Twój kraj, że dla jego szczęścia i dla rozszerzenia wiary w prawdziwego i jedynego Boga wszystko poświęciłaś. Do Ciebie udajemy się z prośbami naszymi; racz je wysłuchać i wstawić się do Jezusa Chrystusa, jedynego Syna Boga Ojca. Przede wszystkim błagamy Cię, święta Jadwigo, byś Ojczyźnie naszej dała szczęście, jakim się cieszyła będąc pod Twoim panowaniem. Ufamy Tobie, święta Królowo Jadwigo, że nie zawiedziesz serc naszych i dzisiaj znowu, jak za dawnych czasów, powiesz te słowa: Panie, któż im łzy powróci? A Jezus wysłucha głosu Służebnicy Swojej, i jak niegdyś na Wawelu, skłoni Swą świętą głowę na znak, że to On jeden uczynić potrafi; wejrzy na lud skruszony i osuszy łzy dzieci Swoich darząc pociechą, nadzieją, radością, zdrowiem. Tobie to zawdzięczać będziemy, do Ciebie też z gorącą prośbą się zwracamy: ŚWIĘTA JADWIGO, PATRONKO NASZA- MÓDL SIĘ ZA NAMI! Amen.

    • bozena2 said

      Orędzie 8 czerwca 2012- otrzymał Adam-Człowiek

      Świętej Jadwigi Królowej Polski

      OTRZYMAŁ ADAM-CZŁOWIEK.
      KOREKTA I ADJUSTACJA TEOLOGICZNA. – KS. ADAM SKWARCZYŃSKI
      ___________________________________________________________
      Wiara w prywatne orędzia nie jest obowiązkiem, a publikujący je nie zamierza uprzedzać osądu kompetentnych władz kościelnych.
      ___________________________________________________________

      „Naznaczając Polskę krzyżem Bóg zapragnął, aby z waszego narodu wyszła modlitwa uwielbienia. Adorując krzyż i broniąc godności jego miejsca w waszym narodzie, dajecie świadectwo Kościołowi, sobie nawzajem i innym narodom”.

      Jasność ogarnęła mnie i nagle zauważyłem, że znajduję się katedrze na Wawelu. W jasnym obłoku ukazała się postać wysokiej kobiety, ubranej w płaszcz królewski. W prawej ręce trzymała duży drewniany krzyż, a w lewej berło królewskie. Tuż obok mnie ukazał się Anioł Ave i powiedział, abym odmówił trzy razy Chwała Ojcu na cześć Krzyża Świętego. Kiedy modliłem się, widziałem, jak królowa razem ze mną powtarza modlitwę. Anioł położył rękę na moim ramieniu i powiedział, że to jest Królowa Jadwiga. Wtedy spojrzała na mnie i powiedziała:

      ŚWIĘTA JADWIGA KRÓLOWA: «Człowiecze, pochyl głowę i uczcij krzyż Chrystusa, znak zwycięstwa. Tutaj klękałam przed krzyżem, aby uczyć się ofiarnej miłości, a Pan wlał w moje serce mądrość oraz światło, aby umacniać wiarę w Narodzie. Ta mądrość spłynęła do mojego serca z tajemnicy krzyża i nauczyła mnie naśladować mojego Mistrza i Pana w tym, że panować znaczy służyć.
      Dzisiaj z łaskawości Boga przychodzę do was, umiłowani Polacy, aby przypomnieć wam, że w krzyżu – w tajemnicy jego zwycięstwa i chwały – odnajdziecie prawdziwą wolność dzieci Bożych. W niego wpisana jest historia tego narodu, aż po zmartwychwstanie. Zanim nastąpi zapowiedziane „dziejowe bierzmowanie” tego narodu, musicie wejść w tajemnicę krzyża, bronić jego godności i czci. Tylko wtedy będziecie mogli stać się prawdziwymi, dojrzałymi rycerzami.
      Naznaczając Polskę krzyżem Bóg zapragnął, aby z waszego narodu wyszła modlitwa uwielbienia. Adorując krzyż i broniąc jego godności i miejsca w waszym narodzie, dajecie świadectwo Kościołowi, sobie nawzajem i innym narodom. Krzyż określa waszą tożsamość narodową, a przed blaskiem jego chwały, mocy i potęgi każdy władca musi okazać swoje uniżenie i pokorę. W tym znaku pokonane zostaną wszystkie przeciwności, a zajaśnieć może tylko sprawiedliwość.
      Polacy, abyście mogli z dojrzałą wiarą przyjąć błogosławieństwo krzyża, musicie zrozumieć, czym jest służba wobec Kościoła i narodu. „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by chciał między wami stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.” *
      W swojej Opatrzności Bóg powierzył mi wasz naród i udzielił ogromu łask, a Duch Święty wpływał całą mocą skutecznego działania, aby przyłączone [zostały] narody sąsiednie i ochrzczone w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Teraz Bóg chce, abyście dali świadectwo wiary i mądrości. I chociaż dziś wróg jest silny, próbując wszelkimi dostępnymi mu środkami zniszczyć wasz naród i osłabić wiarę Kościoła, to wiedzcie, że moc nie pochodzi z ziemskiej władzy, ale z siły ducha i mądrości serca. Mądrość i nauka krzyża wypływa z Ewangelii i wierności wobec niej, choć głupstwem jest dla tych, którzy jej nie poznali i nie chcą poznać.
      Bądźcie pewni, że macie we mnie waszą orędowniczkę przed Tronem Bożym. Modlę się za was, abyście wytrwali na drodze powołania. Zanoszę moje błagalne modlitwy wraz z innymi świętymi, abyście na nowo odkryli mądrość i budowali pokój oparty na zasadach określonych przez Największego Prawodawcę, Pana i Króla wszystkich królów. Jeśli wytrwacie do końca i rozpalać będziecie w sobie ducha gorliwości i szczerego oddania, spełnią się słowa obietnicy Chrystusa, kiedy nadejdzie jeszcze większy ucisk i prześladowanie: „Nie tak będzie u was”.
      Człowiecze, zachowaj te słowa w swoim sercu i wiedz, że ten, którego Bóg namaścił i wybrał, będzie prowadzony światłem Ducha Świętego. Nie w ziemskich zaszczytach leży moc i panowanie, lecz w działaniu i łasce Ducha Bożego. Jego [Namaszczonego] koroną będzie całkowite oddanie się Bogu, jego berłem – poddanie Chrystusowi i Jego władzy, a jego miecz będzie symbolem siły prawdy, przekazanej przez Słowo Boże. Módlcie się za niego i pocieszajcie się wzajemnie w modlitwie.
      Dziękujcie Bogu za wszystko i wysławiajcie Jego wielkie Miłosierdzie».

      *( Mt 20, 25-26)

      KOMENTARZEM dobrym do tego przesłania może być wiersz Juliusza Słowackiego:

      „A jednak ja nie wątpię – bo się pora zbliża,
      Że się to wielkie światło na niebie zapali,
      I Polski Ty, o Boże, nie odepniesz z krzyża,
      Aż będziesz wiedział, że się jako trup nie zwali.
      Dzięki Ci więc, o Boże – że już byłeś blisko,
      A jeszcze twojej złotej nie odsłonił twarzy,
      Aleś nas, syny twoje, dał na pośmiewisko,
      Byśmy rośli jak kłosy pod deszczem potwarzy.
      Takiej chwały od czasu, jak na wiatrach stoi
      Glob ziemski – na żadnego nie włożyłeś ducha,
      Że się cichości naszej cała ziemia boi
      I sądzi się, że wolna jak dziecko, a słucha”.
      „Wielkie światło na niebie” możemy sobie kojarzyć z opisem jaśniejącego krzyża, pozostawionym nam przez św. Faustynę Kowalską. Możliwe, że dopiero wtedy, przy powtórnym przyjściu Chrystusa, Polska zostanie zdjęta ze swojego krzyża, a wcześniejsze próby i usiłowania uwolnienia się od niego ludzkimi siłami muszą kończyć się fiaskiem. „Deszcz potwarzy”, którego wciąż doświadczamy, nie jest klęską, lecz dobrodziejstwem – ma nas oczyszczać i przyczyniać się do naszego duchowego wzrostu, zaś nasz krzyż ma być naszą podporą aż do dnia narodowego zmartwychwstania (ks. A.S.).

  40. pio0 said

  41. Krystyna Sz said

    Gosiu3. Goraco prosze o podanie adresu Malgosi na moj e-mail. Gosiu, nie martw sie, pomodle sie w Twojej sprawie z ZUS, za Malgosie, za Mariusza. U mnie w rodzinie tez jedna trudna sprawa po drugiej, odkad modle sie nowenna.
    Serdecznie Cie pozdrawiam Gosiu 🙂 i Wszystkich!
    Dziekuje Kochani, ze jestescie! Wasza obecnosc i cieple, dobre slowa dodaja otuchy.
    Blogoslawionej nocy dla Wszystkich.

  42. Krystyna Sz said

    Gosiu3. Niestety,poczta zwrocila moja prosbe o adres domowy Malgosi, ktora wyslalam na podany na blogu e-mail. Prosze Cie, jesli znajdziesz chwile czasu, wez moj e-mail od Pana Bronka, ( bo nie bardzo chce go podawac na blogu ) i przeslij mi na niego adres domowy Malgosi. Serdecznie Cie pozdrawiam 🙂 i Wszystkich Krystyna

    • Gosia 3 said

      Kochana Krysiu! rozumiem Cię załatwimy to ale na razie ja go też nie mam tylko ten i-mail od Mariusza. Kiedyś miałam ale na razie nie mam czasu go poszukać. Pewnie Mariusz nam w tym pomoże bo ma z Małgosią stały kontakt. Bardzo Ci dziękuję , że odpowiedziałaś na mój apel. 🙂

      • Małgosia said

        Modlitwa za przyjaciół
        Ojcze, proszę Cię, byś pobłogosławił mych przyjaciół.
        Proszę Cię, abyś udzielił łaski ich duszom w tej właśnie chwili.
        Gdzie jest ból, daj im swój pokój i miłosierdzie.
        Gdzie jest zwątpienie, udziel na nowo ufności w Twoją moc działania przez nich.
        Gdzie jest zmęczenie lub wyczerpanie, proszę Cię,
        byś udzielił im zrozumienia, cierpliwości i siły,
        gdy będą uczyli się poddawania się Twojemu prowadzeniu.
        Gdzie jest duchowy zastój, proszę Cię,
        byś ich odnowił przez objawienie Twojej bliskości
        i przez pociągnięcie ich ku większej zażyłości z Tobą.
        Gdzie jest strach, objaw Twoją miłość i udziel im Twojej odwagi.
        Gdzie jest grzech, który ich blokuje, ujawnij go
        i zerwij jego panowanie nad życiem mojego przyjaciela.

        Udziel im także swojego błogosławieństwa,
        aby nie doznali niedostatku, daj im szersze spojrzenie
        i powołaj przywódców i przyjaciół, aby ich wspierali i dodawali odwagi.
        Daj każdemu z nich dar rozróżniania, by rozpoznawali siły zła wokół nich,
        a także objawiaj moc, którą mają w Tobie, by je pokonywać…..Bog Zaplac Kochani

    • Mariusz said

      Krysiu Sz napisz do mnie jezusdlaludzkosci@wp.pl
      Pozdrawiam serdecznie – Mariusz

  43. Cztery tomy akt śledztwa w sprawie „afery taśmowej” w Internecie. Będą kolejne
    Na facebookowym profilu Zbigniewa Stonogi udostępniona została pełna dokumentacja śledztwa w sprawie tzw. afery taśmowej. Światło dzienne ujrzały cztery tomy akt, czyli łącznie około 3000 stron. Stonoga zapowiada dalsze publikacje, które mają być jeszcze boleśniejsze dla świata polityki i biznesu.
    Na nagraniu zamieszczonym wczoraj w sieci Stonoga powiedział: Dobry wieczór, komuniści. Witam was złodzieje z Wiejskiej. Jak tam humorki? Dobre? Bo mój jest wyśmienity. (…) Piąty i szósty tom wiecie, że dobijający.
    Read more: http://www.pch24.pl/cztery-tomy-akt-sledztwa-w-sprawie-afery-tasmowej-w-internecie–beda-kolejne,36269,i.html#ixzz3cYsaqi2P

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: