Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Trybunał Konstytucyjny naruszył Konstytucję

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 Grudzień 2015

Wprowadzenie przez parlament miesięcznego terminu, w którym prezydent musi rozpoznać wniosek Krajowej Rady Sądownictwa o powołanie sędziego, narusza konstytucję – orzekł w 2012 r  Trybunał Konstytucyjny.

Nie ma innego wyjścia niż podanie się całego Trybunału Konstytucyjnego do dymisji. Sędziowie Trybunału łamiący Konstytucję bez zwłoki powinni podać się do dymisji.

Poniżej  fotografia Gazety Prawnej (przecież nie pisowskiej tylko POwskiej). Fotografia artykułu z 2012 r.

kon

kon1

Odpowiedzi: 266 to “Trybunał Konstytucyjny naruszył Konstytucję”

  1. Szejk said

    w obronie Piotrowskiego proszę minusować albo plusować
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/piotrowicz-nie-zaluje-ze-bylem-w-pzpr/h5gqgz

  2. Ewa said

    Juz jutro otrzymamy GODZINE LASKI i wiekszosc z nas ma juz przygotowane po pare a czasami kilka intencji i bedziemy prosic, a moze ktos zdecyduje sie na wyspiewanie Jej chwaly aby tylko Ja uwielbic i oddac czesc. Ot takie mile te – a – te. Wymarzone do tego sa:

    G O D Z I N K I
    O NIEPOKALANEM POCZECIU NASWIETSZEJ MARII PANNY

    Uwaga o Godzinkach.
    Nazwisko Godzinek pochodzi ztad, ze sie w ukladzie i podziale ich czesci, nasladuje podzial Koscielnych pacierzy Kaplanskich na Godziny, tak zwane Kanoniczne, ktorych jest siedm: JUTRZNIA, czyli pacierze nocne, albo ranne przed wschodem slonca; cztery godzinny dzienne, na pamiatke czterech czesci dnia, na ktore sie u dawnych Izraelitow rozdzielal: PRIMA (godzina pierwsza), TERLIA (godzina trzecia), SEXTA (godzina szosta) i NONA (godzina dziewiata; dalej NIESZPORY, czyli pacierze wieczorne i na koniec KOMPLETA, czyli pacierze ostatnie przed udaniem sie na spoczynek, dopelniajace nabozenstwa dziennego. Wszystkie te Godziny zlozone sa z Psalmow, Piesni, Hymnow, Antyfon i wyjatkow z Pisma Swietego.
    Niniejsze Godzinki o Niepokalanem Poczeciu Najswietszej Maryi Panny, ulozone zostaly w XI wieku we Francyi, rymowym wierszem lacinskim i ztamtad w wieku XVI wytlumaczone na jezyk polski, przez znakomitego rymotworce, Samuela Twardowskiego ze Skrzypnej.

    NA JUTRZNIE

    Zacznijcie wargi nasze chwalic Panne Swieta,
    Zacznijcie opowiadac czesc Jej niepojeta.
    Przybadz nam, milosciwa Panno ku pomocy,
    A wybaw nas z poteznych nieprzyjaciol mocy.
    hwala Ojcu, Synowi Jego Przedwiecznemu,
    I rownemu Im w Bostwie Duchowi Swietemu,
    Jak byla na poczatku, i zawsze i nynie,
    Niech Bog w Trojcy Jedyny na wiek wiekow slynie.

    HYMN
    Witaj nam pelna laski, bez zmazy poczeta,
    Niepokalana, Czysta, Uwielbiona, Swieta,
    Oredowniczko ziemi, Niebios Krolowa,
    Witaj Maryjo Panno, Corko Dawidowa,
    Matko Zbawienia, Zorzo Niebieskiej swiatlosci,
    Witaj, i w pomoc ku nam pospiesz z wysokosci!
    Ciebie Stworzyciel swiata od wiekow, swojemu
    Za Matke obral Slowu Jednorodzonemu,
    Przez ktore ziemski okrag i Nieba ogniste,
    I powietrze i wody stworzyl przezroczyste,
    Ciebie, Oblubienice, przyozdobil sobie,
    Bo przestepstwo Adama nie ma prawa w Tobie.
    V. Przejrzal Ja Bog i wybral Ja sobie.
    R. I wzial Ja na mieszkanie do przybytku swego.
    V. Panie, wysluchaj modlitwe nasza.
    R. A wolanie nasze niech przyjdzie do Ciebie.

    MODLMY SIE.

    Swieta Maryo, Krolowo Niebieska, Matko Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i Pani swieta, ktora nikogo nieopuszczasz i nikim nie gardzisz; wejrzyj na nas, Pani nasza, laskawym okiem milosierdzia Twego, a upros nam u Syna Twego milego, odpuszczenie wszystkich grzechow naszych; abysmy, ktorzy teraz Swiete Twoje i Niepokalane poczecie naboznem sercem rozpamietywamy, wiecznego blogoslawienstwa zaplate w Niebie otrzymac mogli. Co niechaj nam da Ten, ktoregos Ty Panno porodzila, Pan nasz, Jezus Chrystus, ktory z Ojcem i z Duchem Swietym zyje i kroluje w Trojcy Jedyny Bog na wieki wiekow. Amen.
    V. Panie, wysluchaj modlitwe nasza.
    R. A wolanie nasze niech przyjdzie do Ciebie.
    V. Blogoslawmy Panu.
    R. Bogu Chwala.
    V. A dusze wiernych zmarlych, przez milosierdzie Boze, niech odpoczywaja w pokoju wiecznym.
    R. Amen.

    NA PRIME
    Przybadz nam milosciwa Panno, itd. …………..
    Chwala Ojcu, itd. ……………….

    HYMN

    Witaj Panno ozdobna cnoty wszelakiemi.
    Zywy Przybytku Boga zywego na ziemi.
    Od wszelkiej zarazy swiata ochroniona,
    Pierwej swieta w zywocie Matki niz zrodzona,
    Tys dla wszystkich nas grzesznych Matka odrodzenia,
    Tys dla wszystkich Swietych brama do zbawienia.
    Tys jest Pania Aniolow, Ty piekielne mocy
    Zwyciezasz i nam ludziom dodajesz pomocy.
    W Tobie jest ufnosc nasza, Twego zlitowania
    Zebrzem, wspieraj nas w zyciu i w chwili skonania!
    V. Sam ja stworztl w Duchu swietym.
    R. I wywyzszyl Ja nad wszystkie dziela rak swoich.
    V. Panie, wysluchaj modlitwe nasza.
    R. A wolanie nasze itd. ………………

    MODLMY SIE.
    Swieta Maryo, Krolowo Niebieska, itd. ……………..

    NA TERCYE
    Przybadz nam, milosciwa Panno, itd. ………….
    Chwala Ojcu i Synowi, itd. ……………..

    HYMN

    Witaj Arko Przymierza, Teczo przebaczenia,
    Zakonie Laski, w ktorym nic sie nie odmienia.
    Bog sie w swietle swej Prawdy objawil przez Ciebie,
    Jak niegdys w gorejacym krzaku na Horebie:
    Z Ciebie zakwitl dla swiata, kwiat nadziei nowej,
    Jak z onej cudotwornej Rozdzki Aronowej;
    Przez Cie ziemia obfita Laska napelniona,
    Jako Niebieska rosa Runo Gedeona;
    Tys dala ludziom pokarm sily i slodyczy,
    Jak ow Samsona miodu Plaster tajemniczy;
    O! dozwolze nam ufac Twej swietej przyczynie,
    Ze i nas uczestnictwo tych lask nie ominie.
    V. Ja mieszkam na wysokosciach.
    R. A Tron moj jest w slupie obloku.
    V. Panie wysluchaj modlitwe nasza.
    R. A wolanie nasze niech przyjdzie do Ciebie.

    MODLMY SIE.
    Swieta Maryo, Krolowo Niebieska, itd ………….

    NA SEXTE
    Przybadz nam, milosciwa Panno, itd. …………
    Chwala Ojcu, itd. ………………..

    HYMN

    Witaj godna Swiatyni Trojcy Tajemniczej,
    Matko pokory, wzorze skromnosci dziewiczej,
    Zdroju Boskiej pociechy, Ogrodzie pieknosci,
    O! Palmo cierpliwosci! O! Cedrze czystosci!
    Tys jest Winnica Panska i blogoslawiona,
    Zkad rozlala sie na swiat radosc nieskonczona.
    Pelna laski i wolna od przestepstwa Ewy,
    Ublagaj za nas grzesznych sluszne Boga gniewy,
    Azebysmy Go w Tobie w kazdej wielbiac chwili,
    Na nowy przez Cie zywot, w Nim sie odrodzili.
    V. Jak lilija miedzy cierniem
    R. Tak przyjaciolka moja miedzy Corkami Adamowemi.
    V. Pani wysluchaj modlitwe nasza.
    R. A wolanie nasze niech przyjdzie do Ciebie.

    MODLMY SIE.
    Swieta Maryo, Krolowo Niebieska itd. …………..

    NA NONE
    Przybadz nam, milosciwa Panno, itd. …………
    Chwala Ojcu, itd. ………………

    HYMN

    Witaj Miasto ucieczki, Twierdzo, po za ktora
    Walczym bezpiecznie z czartem i grzeszna natura;
    Bron nas, prosim, abysmy nie upadli sami.
    O! Najblogoslawiensza miedzy niewiastami!
    Niezyciezona Judyth! cos z moca z wysoka,
    Zdeptala w prochu glowe piekielnego smoka;
    Posluszna Panu Ester! od wiekow wybrana
    Zbawic lud swoj i zniszczyc podstepy szatana;
    Czula Rachelo! Matko niepojetej chwaly,
    Ktorej Syn, Bog, nasycil i zbawil swiat caly.
    V. Wszystkas piekna jest, przyjaciolko moja.
    R. A zmaza pierworodna nigdy w Tobie nie byla.
    V. Pani, wysluchaj modlitwe nasza.
    R. A wolanie nasze niech przyjdzie do Ciebie.

    MODLMY SIE.
    Swieta Maryo, Krolowo Niebieska, itd. ………….

    NA NIESZPOR
    Przybadz nam, milosciwa Panno, itd. …………..
    Chwala Ojcu, itd. ………………

    HYMN

    Witaj Zegarze, w ktorym slowo wszechmogace,
    Wcielajac sie, znizylo, jak ku ziemi slonce.
    By rod ludzki z grzechowych podzwignac padolow,
    Najubozuchnym z ludzi, stal sie Krol Aniolow.
    Maryo! Tys jest dla nas Zorza tego Slonca,
    Tys Lilija czystosci nad swiatem kwitnaca!
    Oswiec ze nas tem swiatlem Laski niepojetej,
    A napelnij wonnoscia niewinnosci swietej;
    Bysmy Bogu, wraz z Toba, w chwale wiekuistej;
    Niesli hold czci powinnej i milosci czystej.
    V. Jam sprawila to na niebie, aby wschodzila swiatlosc nieustajaca,
    R. I jako mgla okrylam wszystka ziemie.
    V. Pani wysluchaj modlitwy nasze.
    R. A wolanie nasze niech przyjdzie do Ciebie.

    MODLMY SIE.
    Swieta Maryo, Krolowo Niebieska, itd. …………

    NA KOMPLETE
    Niech nas Panno Twa prosba do siebie nawroci.
    Jezus Syn Twoj, a swoj gniew niech od nas odwroci.
    Prybadz nam, milosciwa Panno, itd. …………….
    Chwala Ojcu, itd. ………….

    HYMN

    Witaj Matko najswietsza w panienskiej czystosci,
    Gwiazdami uwienczona, Pani laskawosci,
    Niepokalana, czystsza nizli Aniolowie,
    Po prawej rece Krola stoisz w zlotoglowie.
    O! Rodzicielko laski, nadziejo grzeszacych.
    O! jasna Gwiazdo morska! O! Porcie tonacych.
    Bramo rajska! niemocnych zdrowie w Twej obronie,
    Niech Boga ogladamy na gornym Syonie.
    V. Olej wylany o Maryo! Imie Twoje,
    R. A sludzy Twoi rozkochali sie bardzo w Tobie.
    V. Pani wysluchaj modlitwy nasze.
    R. A wolanie nasze niech przyjdzie do Ciebie.

    MODLMY SIE.
    Swieta Maryo, Krolowo Niebieska, itd. ……………

    OFIAROWANIE GODZINEK
    Z poklonem Panno swieta, ofiarujem Tobie
    Te godzinki ku Twej chwale i ozdobie.
    Proszac, bys nas zbawienna droga prowadzila,
    A przy smierci nam slodka Marya przybyla.

    ANTYFONA
    Tac jest rozdzka, w ktorej ani znak pierworodnej zmazy, ani skaza uczynkowej winy nie powstala.
    V. W poczeciu Twojem, Panno niezmazanas byla.
    R. Modl sie za nami do Boga Ojca, ktoregos Syna porodzila.

    MODLITWA PO GODZINKACH

    Najchwalebniejsza Panno Maryo, Niepokalanie poczeta, Rodzicielko Jezusowa, Krolowo Niebieska, Pani swiata, Ucieczko i Patronko wszystkich grzesznych, Matko nieprzebranago milosierdzia, prosze Cie, abys mnie w poczet wiernych slug Twoich policzyc raczyla, a mna sluga Twoim i niewolnikiem wiecznym nie pogardzila.
    Przez najdrozsza Krew Syna Twego Jezusa Chrystusa i przez niepokalane, ze wszech miar swiete poczecie Twoje, ktorego ja na kazdym miejscu zawsze bede mocno bronil. Kieruj mna swieta Panno, Dobrodziejko moja!
    Wspomnij na mnie Matko milosciwa, w godzine smierci mojej! Przybadz na ratunek w ostatniej przy skonaniu potrzebie; kiedy oczy moje nie beda widziec wyobrazenia meki Jezusowej; ani jezyk zdretwialy nie bedzie mogl wzywac najslodszych Imion: Jezus, Marya. Natenczas, swieta Panno bron od sidel szatanskich, uchowaj od potepienia wiecznego, a doprowadz dusze nasze do Krolestwa Niebieskiego, o najlaskawsza Dziewico, Maryo. Amen.

    • Basia B said

      @Ewa,gdy teraz sobie odczytałam/odmówiłam te Godzinki,poczułam łączność z tym Kościołem z 11 wieku i tymi ludźmi,którzy w ten sposób wielbili Maryję na przestrzeni dziejów.Dotyka to głębin ducha i wszystko zaczyna wydawać się mgłą,która okrywa całą ziemię.Zadaję sobie pytanie w takiej chwili,czym my żyjemy,kto nas tak zdeprawował-budzi się łaknienie duszy o pokarm i wołanie: daj mi Jezusa Maryjo! Niech Ci Bóg błogosławi-dziękuję.

    • Krystyna said

      Ewuniu, piekne sa Twoje Godzinki. Odmowilam je.Wielki Ci Bog zaplac! 🙂

      • Ewa said

        Ciesze sie drogie Panie i polecam ten sposob ubostwiania NMP jak najczesciej. Armia z Krolem J. Sobieskim zmierzajaca pod Wieden spiewala je codziennie.

  3. Mariusz said

    Poniedziałek; Wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła, 7 grudnia 2015

    (Iz 35,1-10)
    Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale na trzcinę z sitowiem. Będzie tam droga czysta, którą nazwą Drogą Świętą. Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach: osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.

    (Ps 85,9-14)
    REFREN: Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić

    Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
    Oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
    Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych,
    którzy się Go boją,
    i chwała zamieszka w naszej ziemi.

    Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
    ucałują się sprawiedliwość i pokój.
    Wierność z ziemi wyrośnie,
    a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

    Pan sam obdarzy szczęściem,
    a nasza ziemia wyda swój owoc.
    Przed Nim kroczyć będzie sprawiedliwość,
    a śladami Jego kroków zbawienie.

    Oto przyjdzie Król, Pan ziemi, i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

    (Łk 5,17-26)
    Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga? Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj.

    http://www.mateusz.pl/czytania/2015/

    • pio0 said

      Pomóc drugiemu

      Sparaliżowanego człowieka musieli przynieść do Jezusa inni ludzie, gdyż sam nie był w stanie iść. Wokół Jezusa był tak duży tłum, że nie można było się do Niego dostać. Dlatego niosący wpadli na pomysł, aby spuścić paralityka na noszach przez dach. Zadali sobie zatem trud, aby wciągnąć go najpierw na taras, a następnie na szczyt domu. Zrobili otwór w dachu i spuścili paralityka w dół. Tyle trudu! Ale było warto. Człowiek ten został uzdrowiony. Nie bójmy się zadawać sobie trudu, gdy chodzi o pomoc drugiemu człowiekowi. To jest jedyna rzecz, którą naprawdę warto robić. Pomagać bliźniemu. Z miłości i bezinteresownie. Bogu takie gesty są szczególnie miłe.

      Modlitwa

      Panie Boże, proszę Cię o zdolność przełamywania w sobie egoizmu i wygodnictwa. Tak, abym umiał pomagać ludziom i wychodzić im naprzeciw z pomocną dłonią, prowadząc ich do Ciebie. Amen

    • 7 dzień miesiąca. Gdy będziecie dziś na Mszy Św. choćby westchnijcie dziękczynnie Bogu Ojcu.

  4. Prof. Bartyzel: Demoniczność teatru
    Myliłby się ten, kto by sądził, że takie ekscesy, jak porno-sztuka we Wrocławiu to tylko wytwór zboczonych inklinacji stukniętej reżyserki, która zresztą otwarcie wyznaje, że pornografia i wszelkie „nienormatywne zachowania seksualne” ją fascynują. To jest wierzchołek góry lodowej (a raczej siarczanej), szerszego zjawiska i świadomego przedsięwzięcia, którego poletkiem eksperymentalnym stał się w ostatnich dekadach teatr, bynajmniej nie tylko polski.
    więcej:
    http://myslkonserwatywna.pl/prof-bartyzel-demonicznosc-teatru/

  5. barbara said

    3 Dzien Nowenny do Św.Jana od Krzyża

    Święty Janie od Krzyża, rozmiłowany w Jezusie Chrystusie, dla ciebie jest On tym, który objawia ci nieskończoną dobroć Ojca. Zachowywanie Jego nauki – Ewangelii jest u podstaw zjednoczenia w miłości z Trójcą Świętą. Chrystus jest Oblubieńcem, o którym piszesz w swych dziełach, a szczególnie w „Pieśni du­chowej”. W Jezusie Chrystusie odnajdujesz wszystko. „On jest moim – jak piszesz – i w Nim ziemia jest moja, i niebo jest moje, i aniołowie są moi, i Matka Boża jest moja”. Chrystus jest objawieniem miłości Ojca, Jego najdoskonalszym obrazem, jest prawdziwie „drogą, prawdą i życiem” (J 14, 6). Jeśli ktoś nie jest podobny do Jezusa – pouczasz – Ojciec nie uzna go za swego.

    Módlmy się: Prosimy cię, święty Janie, dla siebie i dla tych, za których modlimy się w tej nowennie, abyśmy – jak nas pouczasz – zawsze mieli Jezusa Chrystusa przed oczyma, nieustannie rozważali Jego życie, co pozwoli nam Go naśladować i jak On postępować we wszystkim. Tak staniemy się synami w Synu.

    Ojcze Nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
    Św. Janie od Krzyża, módl się za nami!

    • Basia B said

      @Barbara
      Jakie to niesamowite,że możemy tutaj na blogu być ze Świętymi ,którzy już są w niebie.Zapraszanie ich do naszego życia,tworzy wspólnotę z nimi.Przed chwilą pisałam do Ewy,że czuję łączność z Kościołem Triumfującym.Duch Święty wylewa się na nas wszystkich gdziekolwiek jesteśmy.Fula Horak,która miała łaskę obcowania ze Świętymi,zachęca,by ich poprzez nowenny zapraszać do swej codzienności.Oni się o to proszą,tak bardzo chcą nam pomagać w naszym życiu.Podpowiada jak się z nimi zaprzyjaźnić.Jest jej książka pt Święta Pani.O ile dobrze pamiętam,to chyba otwarto jej proces beatyfikacyjny.Pozdrawiam Cię Basiu.

  6. Józef Piotr said

    Nadzieje jak i obawy mamy wszyscy . Serca Polskie chciałyby jak najlepiej i jak najpomyślniej dla naszej Katolickiej Polski.
    Toteż staramy się sledzić wydarzenia interpretując je najkorzystniej . nieraz wbrew temu co widzimy lub słyszymy.___________________________——_________________________________________
    Ostatnie doniesienia mówią o Polityce pana Waszczykowskiego.
    – wrogość i popieranie aghresywnych poczynań Anglosasów wobec Rosji chociaż wiemy że ci anglosasi wiele raz Polskę wydymali Ostatni raz „resetem z Rosją ” 17.09.2009 co stworzyło klimat do 10.04.2010
    – mówienie przez jakiegoś vice ministra MON o bombie atomowej w Polskiej Armii -wkurzające Rosję
    – Jednak niedokładna weryfikacja kadr w gronie PiS umiejscawia w jego strukturach „szczurów” a inaczej zdrajców

    a na dodatek wstawiam zdjęcie:

    Czy to nie prominentna osoba z PiS-u

  7. pio0 said

    ANIOŁ PAŃSKI

    Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi.
    I poczęła z Ducha Świętego.

    Zdrowaś Maryjo…

    Oto ja Służebnica Pańska.
    Niech mi się stanie według słowa twego.

    Zdrowaś Maryjo…

    A Słowo Ciałem się stało.
    I mieszkało między nami.

    Zdrowaś Maryjo…

    Módl się za nami święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

    Módlmy się
    Łaskę Twoją prosimy Cię Panie racz wlać w serca nasze, abyśmy, którzy przez Zwiastowanie anielskie, Wcielenie Chrystusa Syna Twojego poznali przez mękę Jego i krzyż do chwały zmartwychwstania zostali doprowadzeni. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
    ————————————-
    3x Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu…
    Wieczne odpoczywanie raz zmarłym dać Panie…

    • pio0 said

      W intencjach Maryi + (można jeszcze dodać swoje własne intencje)

      • pio0 said

        Intencja własna:
        O pomyślne rozwiązanie spraw sądowych Admina tego bloga.

        • Gosia 3 said

          O błogosławieństwo Boże dla p. Bronisława w wiadomej sprawie, oraz dla wszystkich blogowiczów bez wyjątku dużo zdrowia i opieki Maryi a najwięcej łask dla moich wrogów. Składam również dziękczynienie za wiadomość otrzymaną od lekarza. Niech Maryja prowadzi nas do Swojego Syna- Kochanego Jezusa.

        • Krystyna said

          O opieke dla p. Admina i Blogoslawienstwo Boze oraz zdrowie dla Szafirka,Mariusza i Jego mamy,Gosi3, Ewy, Milli,Powiewa ze Wschodu, Pio0, Krystynki,Kasi1 i ich rodzin,dla mojej rodziny, o wyjscie z przeziebienia przeze mnie, o blogoslawienstwo dla Ojczyzny,P.Prezydenta,Rzadu, dla Kaplanow i ich swietosc, o pokoj.

        • Mariusz said

          Za Kasię1 i Jej syna, Krysię o zdrowie i błogosławieństwo dla Jej rodziny, Małgosię i Jej rodzinę, o dach nad głową, Szafirka i zdrowie dla niej, siłę i łaski dla Gosi 3, Monię i Jej rodzinę, Millę, Bezę, Milkę, Powiewa ze Wschodu, Lidkę z mamą i Jej córkę, Wiesię, Pio0, Admin… za Ojczyznę, Prezydenta i rząd, oraz wszystkich, którzy potrzebują wsparcia modlitewnego.

          Bóg zapłać tym, którzy się za mnie modlą.

      • Beza said

        Dzisiaj modliłam się w intencji naszej rodziny blogowej, a szczególnie Admina o pomyślne rozwiązanie jego spraw, za wszystkich modlących się za mnie, o dach nad głową dla Małgosi , wszystkich chorych i cierpiących.

        Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy modlą się za mnie, Bóg zapłać.

        • Krystyna said

          Bezo, Bog zaplac za modlitwe.

        • Beza said

          Krysiu, czy dostałaś już Medaliki Zbawienia, ja też zamówiłam w ostatni czwartek, ale jeszcze nie dostałam.
          Z Panem Bogiem Kochana !

        • Krystyna said

          Kochana Bezo, ja w ogole nie moglam wyslac d nich maila, kilka razy probowalam i wyswietlalo sie,ze niewazny ich email adres.Prosze Cie, napisz, na jaki email wysylalas do nich zamowienie na Medaliki Zbawienia, to sprobuje jeszcze raz napisac email. Serdecznie dziekuje Ci i pozdrawiam 🙂 .

        • Beza said

          Krysiu, ja nie wysyłałam maila, złożyłam zamówienie w sklepiku pod tym linkiem
          http://www.orante.pl/index.php?route=account/login
          W pierwszej kolejności musisz założyć sobie konto, a później zostaniesz pokierowana jak złożyć zamówienie, Można też wybrać formę zapłaty. Ja zamówiłam też Księgę Prawdy i dostanę przesyłkę kurierem. Dostałam na pocztę link i mogę śledzić stan mojej przesyłki, myślałam, że dzisiaj najpóźniej dostanę, ale nie dostałam. Gdybyś jeszcze czegoś nie wiedziała to pisz, pomogę Ci. Zdrówka Ci życzę, kuruj się moja droga.
          Pozdrawiam 🙂

      • pio0 said

        Bóg zapłać za każdy akt modlitwy.

        Krystyna – kup i zażywaj wit,D +wit K2 oraz Wit C
        Naturalne antybiotyki: czosnek, cebula, miód, imbir, szałwia.
        Zdrowia życzę😉

        • Krystyna said

          Pio0, serdeczne dziekuje i Bog zaplac. 🙂 Czesc medykamentow zaproponowanych przez Ciebie zazywam, reszte musze dokupic.
          Bog zaplac za modlitwe Mariuszowi i wszystkim, kto sie modli za mnie.

      • Lucyna said

        Za zdrowie Asi i Piotra.

      • cox21 said

        O dar Życia Wiecznego dla mojego sąsiada Zygmunta, który w piątek odszedł do Domu Ojca.

    • szafirek said

      • szafirek said

        Mateńko Najświętsza,proszę o zdrowie i potrzebne łaski dla najblizszych i CAŁEJ rodziny blogowej,dla Beaty,Wiesi,Krystyny,Krystynki,Mariusza,Pio0,Powiewa ze Wschodu,Rafała,Millki,Milli,Lucyny i jej taty,Kasi1,Gosi3,Pana Bronka,Leszka,dla Wioli i Ani…Dla małej Moniczki,a także małego Mikołajka i Nastki i siły dla ich mamy.

        Kochani chcę Wam powiedzieć,że WYNIK DOBRY!🙂 Rozpoznanie kliniczne: nowotwór niezłośliwy🙂

        Maryjo Mateńko Najukochańsza! Panie Jezu Najdroższy kocham Was! DZIĘKUJĘ!!! Dziekuję Ci Jezu za dobry wynik,za Twoją opiekę i za dobrego lekarza!
        Kochani dziekuję Wam za modlitwę i wsparcie! Wielki Bóg zapłać!
        Pozdrawiam serdecznie Wszystkich.

        Ave Maryja!
        Króluj nam Panie Jezu Chryste!

        • Krystyna said

          Kochany Szafirku, dopiero teraz odnalazlam Twoj komentarz i ciesze sie razem z Toba z Twojej radosci, ze wynik jest dobry. 🙂
          Niech Ci Bog blogoslawi Szafirku a Matka Najswietsza ma zawsze w swojej czulej opiece.
          Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Wszystkich. Blogoslawionej nocy dla Wszystkich.

        • Krystyna said

          Szafirku, Bog zaplac za modlitwe!

        • Sławik said

          Bardzo mnie to cieszy.🙂

          Niechaj będzie błogosławiona Maryja zawsze dziewica!!!

          Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,
          Jak była na początku, teraz i zawsze
          i na wieki wieków. Amen.

        • cox21 said

          Bogu niech będą dzięki!

      • Gosia 3 said

        Dziękuję Ci Św Ojcze Pio za to, że wysłuchałeś mojej modlitwy. Szafirku cieszę się razem z Tobą. Niech Ci Pan Bóg błogosławi i Maryja strzeże każdego dnia. 🙂

      • Kasia1 said

        Bóg zapłać za pamięc w modlitwie.Szafirku dobrą nowinę podałaś.Bogu dzięki.

      • Wiesia said

        Bóg zapłać Wszystkim za pamięć i modlitwę,ja jestem także z Wami zawsze w modlitwie,chociaż tego nie pisałam.Pozdrawiam ,niech Wam Pan Bóg Błogosławi.

      • szafirek said

        Kochani dziękuję ,że cieszycie się razem ze mną🙂 Pozdrawiam serdecznie Was i całą rodzinę blogową.
        Chwała Panu!
        Ave Maryja!

    • szafirek said

      Panie Bronku,bardzo proszę,niech pan wydobędzie mój komentarz ze spamu.Dziękuję.

      • szafirek said

        Trzy razy wstawiałam i nie ma😦 Panie Bronku,jak już Pan znajdzie chwilkę to wystarczy jeden jak Pan wyjmie ze spamu,bo trzy razy to samo pisałam.

  8. Wiesia said

    Skarżyła się na nękających ją imigrantów. Mer wyrzucił ją z mieszkania!

    http://www.pch24.pl/skarzyla-sie-na-nekajacych-ja-imigrantow–mer-wyrzucil-ja-z-mieszkania-,39825,i.html

  9. mentronik said

    Moze warto wrzucic jako nowy temat na glowna ?

  10. Darek said

    dostałem na pocztę.

    Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

    Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły: Wiara w skuteczność odmawiania różańca świętego, ( Kontemplacja Maryi s.63-64, 9-11-2013 )

    Matka Boża: Pragnę, aby Moja miłość do Polski była doceniona. Nie oczekuję hołdów ponad stan, chciałabym tylko posłuszeństwa w pełnieniu Mojej woli.
    (…) Odmawianie różańca jest również łaską, którą można wyprosić dla całego narodu. Fatima przemieniła Portugalię, aby poprzez nią ocalić cały świat. Dziś Moje oczy skierowane są na Polskę. Łaska, która została wam powierzona, tajemnice, którymi Niebo podzieliło się z wami, są zobowiązujące. Musicie modlić się z wiarą, aby cała Polska chwyciła za różańce. Niech różańce, które ofiarujecie Mi w intencji Intronizacji, będą jak najlepiej odmawiane, a wówczas Moja pomoc stanie się bardziej widoczna. Wiara czyni cuda. Módlcie się także, aby cała Polska zwróciła się w stronę różańca. Wiecie, Moje dzieci, że Mogę tego dokonać, wystarczy Mi wola i szczera ofiara. Jerycha różańcowe, na które zawsze oczekuję z radością, niech będą dla was świętym czasem. Świat zmienił się przez tajemnice zawarte w różańcu. Jeśli chcecie go zmienić teraz, pozostaje wam różaniec. Już nie rozmowy, nie oczekiwania, proszę was o modlitwę całym sercem. Nie proszę was o więcej, proszę was o „gorliwiej”. Gdyby różańce, które odmawiacie, były odmawiane w większym skupieniu, miałyby dużo większą moc. Do tego służą wam te rozważania. Mocą tych tajemnic i mocą zawartych w nich ofiar, Ofiary Boga – Mojego Syna, z ofiarą człowieka – Moją, odradza się dobro w świecie, a zmniejszeniu, osłabieniu ulega zło. Wierzcie Mi, że jeden, odmówiony dobrze, różaniec ma moc zmienić historię. Dlatego odmawiając wasze różańce, nie czyńcie tego mechanicznie, ale wkładajcie w to całe serce i wiarę, że światu, a szczególnie Mnie, nie jest obojętne, czy go odmówicie, czy nie.
    Wasz różaniec może zaważyć na losach świata i waszej Ojczyzny, może sprawić, że wiele innych osób otrzyma łaskę odnalezienia Mnie przez różaniec. Wasze różańce są na wagę złota, są tym ziarnem oddzielanym od plew, który przynosi obfity plon, są owocem zasadzonych przeze Mnie drzew. Pamiętajcie, to tak ważne i pamiętajcie, aby nie marnować więcej okazji do przemienienia świata waszą ofiarą, pamiętajcie o wierze, która przenosi góry, miejcie ją. Różaniec uczy wiary i ufności w to, że Słowo Boże zawsze przynosi obiecany owoc i obietnice, które w swojej wspaniałomyślności składa Bóg, zawsze się wypełniają. Przychodzę, aby was zachęcić do dalszych ofiar i do poświęcenia się odmawianiu różańca całym sercem. To jest złoto, za które kupię wam wolność. Amen.

    Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

    POZA GROBEM -. ŻYCIE TRWA DALEJ

    22.09. 1975r.

    Pan Jezus: Synu, trzeba wiedzieć o tym wyraźnie że życie trwa nadal poza grobem.
    Ci Wszyscy, którzy wyprzedzili was ze znakiem wiary, czy są w Czyśćcu, czy w Niebie, kochają was nadal miłością czystszą, źywszą i większą. Pragną oni bardzo pomóc wam znieść ciężkie próby życiowe, by pomóc wam osiągnąć – tak jak oni już osiągnęli – wielki cel końca życia. Znają oni dobrze wszystkie niebezpieczeństwa i zasadzki grożące waszym duszom. Ich pomoc dla was jest mocno uwarunkowana waszą wiarą i dobrą wolą dążenia z nimi z modlitwą i ufnością w ich skuteczne wstawiennictwo u Boga i Najświętszej Maryi Panny.
    Jeśli kapłan i wierni są ożywieni żywą wiarą w niewyczerpane pomoce łaski, oraz w pomoc i dary, które mogą zaczerpnąć z dogmatu Świętych Obcowania, zobaczą że ich moc nad siłami złego ducha stokrotnie się powiększy.
    Wzbogacę Moją wielką Rodzinę niezgłębionym bogactwem i mocą, a wzmacniam ją jeszcze niezwyciężoną mocą nieskończonej i wiecznej miłości.

    ŚWIĘTYCH OBCOWANIE -OLBRZYMIE ŹRÓDŁO NIEUŻYTE

    Pan Jezus: Niech Moi kapłani pouczają wiernych słowami prostymi i jasnymi, że wasi bracia, którzy już dokonali na ziemi podróży życia doczesnego, nie odłączają się od was i nie są od was daleko.
    Mówcie, że nie są oni bezczynni i bierni względem was, lecz że w nowym stanie życia, doskonalszym od waszego, są oni przy was i kochają was. Biorą oni udział, w miarę i stosownie do osiągniętej przez nich doskonałości, we wszystkich kłopotach Mego Ciała Mistycznego.
    Powtarzam wam, że dusze zmarłych nie mogą usunąć waszej wolnej woli, ale gdy wasza wiara i wezwanie zwracają się do nich, są wtedy przy was i pomagają w walce z diabłem.
    Patrzą oni na was, idą za wami i wspomagają zgodnie z waszą wiarą i wolną wolą.
    Mój synu, ileż to olbrzymich skarbów Ojciec Mój przygotował dla Was! Jakie olbrzymie źródła nieużyte! Ile zmarnowanego na próżno – dobra!
    Twierdzą, że wierzą ale nie postępują zgodnie z tym co rozgłaszają.
    Błogosławię Cię. Kochaj Mnie!

    http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły: Zawierzcie się Mojemu Niepokalanemu Sercu – wezwanie Matki Bożej do kapłanów, ( Kontemplacja Maryi s.101-106, 8-09-2011 )

      Matka Boża: Słowa, które chcę ci przekazać, są bardzo ważne. Zapisz więc. Chcę ci powiedzieć o Moich synach, kapłanach, którzy idą drogą prawdy i sprawiedliwości. Będą bardzo prześladowani. Bóg pragnie odbierać swoje ofiary z ich rąk, z rąk swoich wybranych, swoich namaszczonych Duchem Świętym synów. Ofiary ludzi są zawsze Bogu miłe, ale najmilej są widziane, kiedy składa je na ołtarzu kapłan, dlatego Bóg powołał kapłanów, aby zanosili ludzkie modlitwy i błagania przed Jego Tron. Bóg schodzi na Ziemię i błogosławi swoim poddanym poprzez kapłanów. Nie możecie więc ich w żadnym razie w niczym pomijać. To ich rękoma dokona się przebłaganie Syna Bożego i ich rękoma Bóg pobłogosławi wam w ucisku.
      Każdy kapłan, który powierzył się Mojemu Niepokalanemu Sercu i w głębi duszy dokonał tego aktu szczerze, zostanie przeze Mnie obdarzony specjalnymi łaskami, szczególnym światłem w tych dniach ciemności, aby mógł prowadzić zbłąkane dusze ku prawdzie, ku Chrystusowi, który jest jedyną Prawdą. Każdy kapłan, który oddał się w Moje ręce, będzie ocalony przed zepsuciem i zbłądzeniem. Będę otaczała go Moją ochroną i w żadnych doświadczeniach nie będzie opuszczony, bo łaska Boża będzie podążać za nim zawsze i wszędzie. Ja powołuję was dzisiaj do szczególnego zawierzenia się Mojemu Sercu, abym sama mogła was prowadzić, abyście nie ulegli pokusie i jasno rozpoznawali, co jest Wolą Bożą. Taką opiekę i taki przywilej pragnę dać Moim kapłanom. Ścieżka Boża jest zawsze ścieżką trudniejszą i bolesną, jednak wypełniona pociechami i doznaniami, jakich nie można doświadczyć, nie podążając drogą cierpienia. Dlatego każdy kapłan, który Mi zaufa i podda się Mojemu prowadzeniu, zawierzając się Mojemu Niepokalanemu Sercu, doświadczy wielu pociech i nie będzie odczuwał zagubienia i osamotnienia, jakiego będą doświadczać inni kapłani.
      Chcę, abyście czerpali łaskę, którą Mój Syn zezwolił Mi rozdawać komu zechcę. W tych trudnych czasach, kiedy ciemność ogarnęła Ziemię, wielu pobłądzi i zagubi ścieżkę Bożą. Szatan jest bardzo przebiegły wobec ludzi pobożnych, ale największą chytrość wykazuje wobec was, Moi umiłowani kapłani. Księża są uznani przez Szatana za największych wrogów, dlatego czasem latami obmyśla plan, jakby ich zgubić. Jego obrzydzenie względem kapłana jest ogromne, jednak radość, choć to nieodpowiednie słowo, raczej wściekła, nienawistna uciecha z potępienia duszy kapłańskiej, jest jeszcze większa, dlatego zbliża się do tych dusz zuchwale i używa całej swojej przebiegłości dla zwabienia i zmylenia kapłanów. Człowiek, nawet kapłan, z łatwością może być przez Szatana oszukany. Bez pomocy Nieba jesteście zupełnie bezbronni. Modlitwa, sakramenty i pokuta oddalają go, ale najpewniej unikniecie jego zasadzek, chroniąc się w Moim Sercu.
      Święty Kościół katolicki również przeżywa czas wielkiej ciemności. Zagubione owce same nie wiedzą co mają począć i za którym pasterzem podążać. Proszę was, abyście prowadzili ludzi swoją miłością, aby miłość była dla nich drogowskazem. Każdy człowiek pragnie miłości, ponieważ Bóg jest Miłością, a każdy człowiek został stworzony przez Boga i dla Boga, dlatego miłość zawsze przyciąga dusze i poprzez miłość rozpoznają, gdzie leży prawda. Szatan nie potrafi użyć tego drogowskazu, ponieważ nie umie udawać miłości. Może udawać, że ją posiada, dlatego dusze kapłańskie, które nie posiadają miłości, starają się udowodnić swoje oddanie ludziom poprzez hojność wobec nich, poprzez zainteresowanie ich sprawami, nawet tymi, które zupełnie nie dotyczą kapłana, poprzez podlizywanie się, przymilanie w rozmaity sposób. To jednak nie jest miłość.
      Kapłan, który zawsze wam schlebia, nie mówi w imieniu Boga, ponieważ Bóg jest sprawiedliwy. Miłość żąda wzajemności i ofiary, dlatego ten, kto ma Ducha Bożego, będzie mówił prawdę niewygodną, będzie nieraz godził w serca ludzi, aby je przebudzić. Miłość objawia się w trosce o Zbawienie duszy, dlatego kapłan, który piętnuje grzech i unosi się gniewem wobec nieposłuszeństwa Bożym przykazaniom, w istocie objawia swoją miłość wobec Boga i człowieka, ten zaś, który jest pobłażliwy względem ludzi, uważa, aby kogoś nie zranić, nie obrazić, nie dotknąć zbyt ostrym słowem i przez to nie piętnuje należycie grzechu, przymyka oko na zło, które go otacza, nie daje szansy duszom, aby zawróciły z błędnej ścieżki. Być może najpierw ta dusza oddali się, być może będzie się nawet mściła, ale kiedy jej grzech zostanie głośno nazwany, może ona doznać łaski nawrócenia i z prawdziwą skruchą powrócić do Boga, zaprzestać obrażania Boskiego Majestatu. Ta łaska nie zawsze uderza natychmiast, czasem dopiero po latach, latami dojrzewa, ale zanim jest za późno, Bóg pozwoli duszy dojrzeć i przejrzeć. Dusza, która jest wyłącznie chwalona, a jej złe uczynki nie są jej ukazywane i karcone, sama zatraca świadomość grzechu i zdaje się jej, że żyje bezkarnie, bezgrzesznie, uważa się za osobę bez skazy i zatraca swoją duszę.
      Jeśli kapłan tak postępuje, nie czyni tego z miłości do dusz, ponieważ nie zapobiega ich zatraceniu, a trzeba mieć serce z kamienia, aby widzieć grzechy dusz tak wyraźnie, jak widzi je kapłan Boży i nie zapobiegać zatraceniu się duszy. Kapłan, który tak postępuje, nie kocha również Boga, ponieważ pozwala ludziom, aby Go obrażali. Jeśli miałby wiarę, nie mógłby spokojnie patrzeć jak Bóg jest raniony. Jaki syn będzie patrzył spokojnie, jak jego ojciec jest obrażany, uderzany i raniony i stanie po stronie oprawcy, aby go nie urazić? Syn taki nie kocha ani ojca, ani tego, który jest jego katem, ponieważ nie zapobiega cierpieniu ojca i śmierci kata. Taki syn kocha tylko siebie. Nie sądźcie więc, że ksiądz, który jest surowy, nie posiada miłości, albo, że ten, który jest zawsze miły, posiada ją. Patrzcie głębiej w serce, aby dostrzec, jakie są pobudki do działania tej duszy.
      Zawsze patrzcie z uwagą na to, jak postępował Mój Syn. Czy był pobłażliwy względem grzechu, czy raczej gromił ludzi za ich nieposłuszeństwo i lekceważenie przykazań Bożych? To, że przebywał z grzesznikami nie oznaczało, że akceptował ich grzech. Samo otwarcie się grzesznika na przyjęcie Jezusa do swego domu było już aktem skruchy, zatem nie musiał On ukazywać swojego gniewu wobec tych, którzy dostrzegali swoje grzechy. Mój Syn nie był nigdy delikatny, mówiąc o grzechu. Mówił o nim zawsze jasno, ukazując jego rozległy charakter i konsekwencje. Dlatego człowiek grzeszny przystępując do Niego, odczuwał głęboką skruchę i pragnął przemiany życia. Wobec tych jednak, którzy nie chcieli zauważyć swojego grzechu, był zawsze bardzo surowy i wprost publicznie piętnował ich ślepotę i obłudę, a wobec niektórych okazywał gniew, broniąc czci swego Ojca w Jego przybytku.Sami więc widzicie, że miłość nie zawsze ukazuje się poprzez łagodność. Czasem właśnie poprzez bycie surowym i bezwzględnym wobec zła. Nie ulegajcie pokusie bycia po środku. Bądźcie zawsze po stronie dobra i strońcie od zła, piętnując je i ukazując jego brzydotę. Kompromis jest już złem. W kompromisie ukryty jest Szatan.
      Pragnę przestrzec wszystkich Moich synów, aby nie ulegali pokusie pozostawania na uboczu, ponieważ w ten sposób nie dostaną się do Nieba. Zapewniam was, że tchórzostwo nie popłaca i płaci się za nie dużo ciężej w Czyśćcu niż [za odwagę] na Ziemi. Tutaj macie Mnie do pomocy. Ochraniam was i zapewniam opiekę. Wasz Ojciec chroni was, abyście mogli nawracać do Niego Jego dzieci, posiadacie więc potężną pomoc z Nieba. Narażacie się za to bardzo Szatanowi, który jest jednak zupełnie bezbronny wobec Bożej mocy, dlatego mimo jego wszelkich wysiłków pozostaniecie w łasce Bożej, jeśli tylko nie ulegniecie pokusie lęku i wygody. Zapewniam was jeszcze raz, że odwaga jest przez Boga bardzo wysoko ceniona, ponieważ wiąże się ściśle z ufnością. Kto ufa, nie będzie się lękał.
      Duch Święty posiada ten dar , aby wam go rozdawać. Nie potrzebuje go dla siebie, Moje dzieci, a więc rozdaje chętnie, wystarczy poprosić. Nie bójcie się utraty wszelkich dóbr na tej ziemi, czy to będzie dobre imię, czy poparcie ludzi, na których wam zależy, czy szacunek i podziw. Naprawdę, wyzbądźcie się tych pragnień jak najszybciej, aby nie przesłaniały wam prawdy. To jest ostateczna walka. Moce ciemności wytężają się, aby was zwabić, Ja jednak przybywam wam z pomocą, abyście poznali, co jest prawdą i podążyli w Moim kierunku. Ja ukażę wam prawdę i poprowadzę do Zbawienia.
      Nie lękajcie się zawierzyć Mojemu Niepokalanemu Sercu. Wówczas poprowadzę was, ujmę za rękę każdego z Moich synów, tak że wśród wszelkich niepokojów ujrzy prawdę wyraźnie i nie będzie się więcej wahał. Wyproszę wam laski, o które zwrócicie się do mnie. Będę wam błogosławioną Latarnią w tych czasach mroku, abyście podążali drogą pańską zgodnie z Wolą Bożą. Nie lękajcie się tego uczynić. Nawet jeśli nie jesteście pewni co do tych słów, ponieważ nie jesteście pewni co do ich źródła, ofiarujcie się Mojemu Niepokalanemu Sercu, schrońcie się w Nim, a wówczas Ja ukażę wam prawdę i poznacie prawdę. Oddając się Mi, nigdy nie możecie popełnić błędu i ulec Szatanowi, ponieważ jest to wbrew jego woli, a więc nie może pochodzić od złego, który spośród wszystkich stworzeń najwięcej nienawidzi Mnie. Teraz błogosławię was wszystkich, Moi umiłowani kapłani. Otwieram Moje Serce, aby was do niego przyjąć. Wypatruję was i czekam na wasze wielkie zawierzenie. Pragnę was wszystkich zgromadzić w Moim Sercu, abyście nie ulegli pokusie. Amen.

      Znaczenie rozważań na różańcu. 10-10-2013

      Matka Boża: Moje słowa dotyczyć będą różańca o który was proszę. Ta modlitwa ma potężną moc. Tym potężniejszą im silniej złączona jest z życiem Mojego Syna i Moim, a tym silniej jest złączona, im silniej człowiek stara się wniknąć w tajemnice różańca. Duch Boży prowadzi duszę w tej modlitwie, aby mogła przylgnąć do Mojego Serca i do Serca Mojego Syna i współprzeżywać wszystkie nasze cierpienia i radości.
      Chcę zwrócić waszą uwagę na tę tajemnicę. Różaniec ma moc zawartą w tajemnicach. Do tajemnic należy podchodzić z wielką pokorą, aby zostały objawione. Pokora jest w odmawianiu kolejnych dziesiątków różańca, w powtarzaniu słów modlitwy „Pozdrowienia Anielskiego”. Te dziesiątki przygotowują duszę do wkroczenia w głąb różańca, gdzie znajduje się skarbnica łask. Musicie tam koniecznie wejść, aby wziąć to wszystko, co przygotowała wam wasza Matka. Chcę nauczyć was czerpać łaski z różańca.
      Odmawianie różańca powinno być dla was oderwaniem od waszych spraw, waszych problemów życia ziemskiego i przeniesieniem w życie Moje i w życie Mojego Syna. Historia Zbawienia świata dokonała się w ciszy i tajemnicy, dopiero ostatni jej wymiar został ukazany zarówno wiernym, jak i niewiernym. Ale historia Zbawienia rozpoczęła się dużo wcześniej i o tej historii, od początku do końca, mówi różaniec. Dopiero kiedy przyjmie się ją od początku, możliwe jest właściwe przeżycie jej kulminacyjnego punktu, właściwej ofiary – Męki Mojego Syna. Abym była zdolna towarzyszyć Bogu w Jego dziele, objawił Mi swoje tajemnice i przygotowywał do ich przyjęcia przez długie lata. Dlatego również tajemnice różańcowe przygotowują duszę do wniknięcia w głąb tajemnicy Odkupienia i przyjęcia jej w swoim życiu. Różaniec zawiera zbiór tajemnic, począwszy od powołania człowieka aż do wypełnienia się jego powołania. Zawiera wszystkie tajemnice potrzebne do pełnego poznania tajemnicy Odkupienia. Będę wprowadzać was w te tajemnice każdego dnia począwszy od dziś. Musicie zrozumieć, że prawdziwe zjednoczenie człowieka z Bogiem musi iść drogą ponowienia w sobie zaszczytnych zasług Mesjasza. Mój przykład daje wam nadzieję, że człowiek dzięki łasce Bożej zdolny jest do naśladowania Boga. Jestem waszą Matką, choć nie zostałam ugodzona piętnem grzechu, podzielam waszą niedolę w Moim Niepokalanym Sercu, współcierpiąc z każdym z Moich dzieci. Jako Matka przejmuję się waszym losem i wasza walka jest Moją walką. Wzywam was do ponownego wysłuchania Mojego głosu. Pragnę objaśnić wam raz jeszcze tajemnicę różańca i wezwać was do odmawiania go całym sercem, z rękoma i ustami odmawiającymi kolejne modlitwy, z sercami i oczyma utkwionymi w niebieskich tajemnicach. ( Kontemplacja Maryi s.61-62 )

      Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

      GODNA CELEBRACJA -ZBAWIENIEM ŚWIATA
      10.1.1976 r.

      Don Ottavio: Gdybyśmy kapłani, odprawiali Mszę Świętą tak, jak powinniśmy ją celebrować, świat nie stałby się takim, jakim jest. Szatan nie miałby żadnej mocy i o wiele więcej dusz zbawiłoby się.
      Męka potępionego księdza będzie inna niż reszty potępionych. Może się ona równać tylko rozpaczy Judasza, który mógł być dzięki swym darom naturalnym, w połączeniu z darami nadprzyrodzonymi bardzo wielkim apostołem. Kapłani, którzy celebrujecie Mszę Św. świętokradzko, wy jecie i pijecie codziennie własne potępienie.

      Nie odkładajcie z dnia na dzień, waszego nawrócenia. Nie czekajcie dłużej. Jutro, może być za późno! Wielki akt pokory, jakiego Judasz nigdy nie chciał dokonać, gorliwe wezwanie do N.M.P., ucieczki grzeszników, przemieniłyby wasze istnienie i zmieniły los wieczny.
      Bracia w kapłaństwie, czyście nigdy nie rozważali snu – widzenia św. Jana Bosco „ o dwóch kolumnach”? Przeczytajcie to, a zdacie sobie sprawę, że przeżywamy teraz to proroctwo. Ostatnia część jego zapowiada czasy, które nastąpią po wydarzeniach aktualnych. Te czasy się zbliżają powinniśmy przygotować się do nich w modlitwie i pokucie.
      Nie bądźcie sceptyczni i niewierzący. Wierzmy, a zobaczymy i zrozumiemy! Nie pozwalajcie padać w próżnię natchnieniom łask, które pukają do drzwi waszego serca.
      Niech Miłosierne Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi zbawią nas i pobłogosławią nam.

      http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, Tajemnica Mszy świętej według św. Ojca Pio s.75-77

      Rozmyślania Męki Pańskiej we Mszy św. Trydenckiej.

      Gdy kapłan idzie do Ołtarza – Chrystus idzie do Ogrójca na modlitwę.

      Gdy kapłan zaczyna Mszę świętą – Chrystus modli się w Ogrójcu.

      Gdy kapłan mówi: Spowiedź powszechną – Chrystus Krwią się poci i upada na twarz w Ogrójcu.

      Gdy kapłan całuje Ołtarz – Judasz – zdrajca, pocałunkiem wydaje Chrystusa Żydom.

      Gdy kapłan idzie na koniec Ołtarza – Chrystusa prowadzą do Annasza.

      Gdy kapłan czyta: Introit – antyfonę na wejście – Policzkują Chrystusa w domu Annasza.

      Gdy kapłan mówi; „Panie zmiłuj się nad nami…” – Chrystusa prowadzą do Kajfasza, a Piotr się Go wypiera.

      Gdy kapłan mówi: „Pan z wami” – Piotr za wejrzeniem nań Chrystusa – nawraca się.

      Gdy kapłan czyta Kolektę – modlitwę przed czytaniem Słowa Bożego – Chrystusa prowadzą do Piłata – Starosty Rzymskiego.

      Gdy kapłan idzie na środek Ołtarza – Chrystusa od Piłata prowadzą do Heroda.

      Gdy kapłan czyta Ewangelię – Chrystusa od Heroda prowadzą do Piłata – Sąd nad Jezusem.

      Gdy kapłan rozbiera kielich – Obnażenie Chrystusa do biczowania.

      Gdy kielich rozebrany na Ołtarzu stoi – Chrystusa u słupa biczują.

      Gdy kapłan palką nakrywa kielich – Chrystusa cierniowa koroną koronują.

      Gdy kapłan obmywa palce u rąk – Piłat umywając ręce, tym sposobem niewinność swoją oświadcza i wydaje wyrok na niewinnego Jezusa.

      Gdy kapłan mówi do ludu: „Módlcie się, aby moją …” Piłat pokazuje ludowi Chrystusa, mówiąc: „Oto człowiek”.

      Gdy kapłan mówi modlitwę: „Święty, święty” przed przeistoczeniem – Chrystusa na śmierć krzyżową deklarują.

      Gdy kapłan czyni ( modli się ) pamiątkę za żywych – Chrystus wychodzi z Krzyżem z miasta.

      Gdy kapłan trzyma ręce nad kielichem – Weronika zastępuje drogę Chrystusowi i ociera Jego twarz.

      Gdy kapłan czyni Krzyż na ofiarę – Chrystusa do Krzyża przybijają.

      Gdy kapłan podnosi Hostię – Chrystusa z Krzyżem podnoszą.

      Gdy kapłan podnosi Kielich – Krew z Ran Chrystusa płynie.

      Gdy kapłan czyni pamiątkę za zmarłych – Chrystus na Krzyżu modli się cicho za naród ludzki.

      Gdy kapłan mówi „Ojcze nasz…” – Siedem słów Chrystusa na Krzyżu.

      Gdy kapłan łamie Hostię na dwie części – Chrystus na Krzyżu umiera.

      Gdy kapłan komunikuje – Pogrzeb Chrystusa.

      Gdy kapłan po Komunii świętej umywa ręce – Ciało Chrystusa drogimi maściami namaszczają.

      Gdy kapłan po Komunii świętej idzie na koniec Ołtarza – Chrystus Zmartwychwstaje.

      Gdy kapłan mówi „Pan z wami” – Chrystus pokazuje się uczniom swoim.

      Gdy kapłan czyta ostatnią modlitwę, Postcomunio – Chrystus przez 40 dni zostaje z uczniami swymi.

      Gdy kapłan mówi ostatnie „Pan z wami” – Chrystus wstępuje do Nieba.

      Gdy kapłan błogosławi lud – Chrystus posyła na uczniów Ducha Świętego.

      Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

      DYM SZATANA

      8-12-1976

      Pan Jezus: Pisz, synu mój. Ile już razy powtarzałem słowa papieża:

      „Dym piekielny wszedł do Mego Kościoła.”

      Mój Wikary, Paweł VI, rzekł te słowa najprawdziwsze, straszliwie prawdziwe, lecz nie zwrócono na nie uwagi. Należało zacząć rozważać te słowa. Powinni zastanawiać się nad nimi biskupi, bo oni są głównym filarem Kościoła, tworzą jego kręgosłup. Toteż należało według logiki rozumu i wiary, by właśnie oni przyjęli te słowa Ojca Św., zastanowili się nad nimi i rozważyli je, by potem przejść do czynu praktycznego. Powinni zapytać się samych siebie, własnego sumienia, zbadać je do głębi i zorientować się, czy słowa papieża nie były poważnym wołaniem, odważnym i surowym napomnieniem dla nich właśnie. Synu, jeszcze raz mówię ci dla uniknięcia nieporozumienia, że wśród Moich biskupów nie brak świętych, choć nie są oni liczni. Jednak większość albo nie słucha słów papieża, albo przyjmuje jego słowa, nie dotyczące ich osobiście. Woleli nie zastanawiać się co papież chciał przez to powiedzieć.

      DYM PYCHY

      Pan Jezus: Wytłumaczę ci to Ja, Jezus. Otóż według waszego sądu ludzkiego, mało jest win równających się wielkości winy jawnogrzesznicy. Nie chcę tłumaczyć żadnego grzechu, gdyż każdy grzech jest zawsze wielkim złem. Jednak nawet w złym jest stopniowanie. Oto obraz z Ewangelii: chciano ukamienować cudzołożnicę. Był to ciężki grzech. Lecz mówię ci, że grzech, w sercu tych, którzy skazali ją na ukamienowanie, był o wiele, wiele cięższy, ponieważ grzechy pychy są grzechami szatana.

      Co więc oznaczały słowa Ojca Św., że dym piekielny wszedł do Kościoła? Dym zaciemnia, dym plami, dym przeszkadza w dobrym patrzeniu, bo gryzie w oczy i zamyka się je mimo woli. Pycha jest dymem, który wszedł do Mego Kościoła i dlatego wielu duszpasterzy i kapłanów nie widzi i nie rozumie ogromu zamieszania i sprzeciwu w jakich żyją. Tego chciał diabeł i to spowodowała jago szkodliwa czynność. Nie rozumieli samych siebie sędziowie jawnogrzesznicy. Nie rozumieją również siebie liczni biskupi i kapłani, dlatego nie widzą przepaści, jaka otwiera się pod ich stopami.

      ERA POKOJU I MIŁOŚCI

      9-12-1976

      Pan Jezus: Bóg jest wyrozumiały, dobry, cierpliwy i miłosierny podczas, gdy niewdzięczni ludzie nadużywają tej nieskończonej dobroci. Dzisiejsi ludzie są igraszką szatana i podążają ku przepaści, która ich pochłonie.

      Wyrzekli się i wyrzekają nadal prawdy i światła, lecz kto idzie w ciemności, nie zauważy otchłani, do której wpadnie.

      W tej przerażająco tragicznej sytuacji nieprawość jest bezgraniczna, a przewrotność diabelska szatana z jego niepojętą nienawiścią i mocą piekielną tyranizuje biedną ludzkość, nie wyłączając Mego Kościoła. Nie chce się zwrócić uwagi na tę tragiczną sytuację, ani w nią wierzyć i dlatego ponosi się najgorsze następstwa.

      Don Ottavio: Jezu mój, czy więc nienawiść weźmie górę nad miłością? Czy więc światło nie zapanuje nad ciemnością? Czy błąd zapanuje nad prawdą?

      Pan Jezus: Nie, mój synu. To ludzie wywołają nieuchronny konflikt. Ja sam spowoduję upadek mocy zła przed dobrem. Moja Matka, N.M.P., zgniecie łeb węża dając tym początek nowej erze pokoju. Będzie to chwila przyjścia Mego Królowania na ziemi oraz powrót Ducha Św. na nowe Zielone Święta. Moja miłość miłosierna zwycięży nienawiść szatana. Prawda i sprawiedliwość zwyciężą herezję i niesprawiedliwość. A Światłość przepędzi ciemności piekielne.

      Błogosławię cię, synu. Kochaj Mnie!

      http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, Kompendium V s.69-74

      Błędy w rozumieniu Mszy świętej i zmiany w liturgii.

      27-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Ofiara Chrystusa jest zakończona. Ale nie nasza. Dla nas rozpoczyna się czas cudu, do jakiego wzywa nas Chrystus. Aby przeżyć ten cud, należy oddać Chrystusowi wszystko, całe życie i w zamian przyjąć całe Jego życie. Całe Jego ofiarowane Ojcu na krzyżu życie możemy posiąść poprzez przyjęcie Najświętszego Sakramentu. Jezus uobecnia swoje zasługi i swoje życie w Najświętszym Sakramencie. Kiedy Go przyjmiemy stajemy się zjednoczeni z Jezusem poprzez zasługę Jego Męki wobec Ojca. Utracone w człowieku życie wieczne wraca, Chrystus ożywia każdą komórkę swoją Krwią, czyni nas nowym stworzeniem na wzór Doskonałości, aby nas w końcu całkowicie przemienić w siebie. Chrystus nie jest jednak natarczywy. Zajmie w duszy tyle miejsca, ile dostanie. Jeśli będzie to lichy kącik, ucieszy się również nim i tam będzie czekał na więcej.
      Im bardziej oddamy się w Komunii świętej Chrystusowi, tym bardziej Jego Ofiara nas przebóstwi. Przyjmując święty Pokarm, sami stajemy się święci, wypełnieni światłem i przeznaczeni do wiecznej chwały. Człowiek powstał z tchnienia Boga. Proch i pył, którego użył Stwórca, ma nam ukazać, że całe nasze człowieczeństwo, w swej wyższej istocie, pochodzi od Boga. Człowiek jest niczym, a wszystkim jest Bóg. Tak jak Bóg Ojciec przy stworzeniu tchnął życie w proch i stał się człowiek, tak dziś Chrystus tchnie [nowe życie] w nas w Komunii świętej. Pozostaliśmy prochem i pyłem, ale teraz, proch ten i pył zyskał życie wieczne i jest wieczny, posiadając w sobie Boga. Przyjmowanie Komunii świętej przekształca nas w nowe stworzenie, stworzenie według zamysłu Ojca. Jezus, zjednoczony z pierwotnym zamysłem Ojca, urzeczywistnia Jego Wolę w każdej przyjmującej Go duszy, oddając chwałę Bogu w swojej pokorze poprzez człowieka, z wnętrza ludzkiej duszy.
      Poprzez Komunię świętą Bóg jest uwielbiony najdoskonalej, ponieważ uwielbia Go sam Chrystus, zjednoczony z człowiekiem w Komunii świętej. Akt Komunii świętej nie jest więc tylko pocałunkiem miłości duszy i jej Zbawiciela, ale najściślejszym, mistycznym uściskiem całej Przenajświętszej Trójcy z duszą ludzką. Chrystus wchodząc do duszy, oczyszcza ją i przygotowuje do pełnego zjednoczenia z Przenajświętszą Trójcą. Istota miłości, jaka zawiera się w tym Sakramencie, jest uobecniona i spełniona poprzez wspólną ofiarę, Ofiarę Chrystusa i ofiarę duszy, która tę Ofiarę Boga przyjmuje i łączy z nią jej własną, małą ofiarę, na miarę jej możliwości, a jednak im ta ofiara jest hojniejsza, tym bardziej się Bogu podoba. Im więcej oddamy Bogu, tym więcej nas wypełni sobą, a więc sprawi, że nasze ofiary staną się podobne Jego Ofierze, Ofierze Chrystusa. To tyle o Komunii świętej, abyście znali jej wieczny i pozaziemski wymiar.

      28-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Co do Komunii świętej, powiedziałem ci już chyba wszystko, co chciałem powiedzieć. Nie będę ci mówił o tym, jak postępują ludzie i co robią z tym wielkim darem. To bardzo bolesne. Powiem ci teraz o tym, co potem, o błogosławieństwie kapłana. Ludzie w kościele czasem wychodzą przed błogosławieństwem, czasem zupełnie na nie czekają, bo go nie pragną. Nie pojmują, co im daje i dlaczego jest udzielane. Widzisz, Chrystus odchodząc z Ziemi, pobłogosławił ją, pobłogosławił uczniów i obdarzył ich swoim pokojem. Ten pokój, który pozostawił, jest zaczątkiem Nieba. Pozostawia w duszy tęsknotę za nieskazitelnym, wiecznym pokojem.
      Pokój w Bogu jaki osiągamy na Ziemi, jest niedoskonały, bo zależy w dużej mierze od nas samych, ale jeśli nawet w walce będziemy się modlić o pokój, otrzymamy go. Tyczy się to pokoju duszy, w którym przebywa on w połączeniu z Chrystusem. Pokój ten jest silniejszy od ataków złego ducha i może być zachowany głęboko w duszy, nawet kiedy wszystko wokół pełne jest niepokoju. Ziemia nie trwa w pokoju. Im więcej pokoju w nas, tym bardziej szatan zdaje się ten pokój zabijać, jednak Duch Święty przymnaża nam tej łaski, kiedy jej bardziej potrzebujemy. Chrześcijanie nie powinni obawiać się żadnych wydarzeń, bo są objęci łaską Chrystusa. Ta łaska, która ich chroni, umacnia i czyni niezależnymi od świata, wypływa z błogosławieństwa. Poprzez znak krzyża jaki kapłan czyni nad wiernymi, Duch Święty udziela łaski na miarę otwarcia duszy na tę łaskę i w zależności od Woli Bożej, spływa ona różnie na różne dusze.
      Jezus odchodząc, pobłogosławił uczniów, aby zanieśli Jego pokój do swoich domów. Ten pokój to trwanie w Nim. Tylko taki pokój jest trwały. Błogosławieństwo udziela nam łaski obecności Chrystusa, który w tym błogosławieństwie działa mocą Ducha Świętego. Bez tego błogosławieństwa Boga nie moglibyśmy nic uczynić. Każde błogosławieństwo, które wynosimy po Mszy świętej, wydostaje się z Nieba w świat i działa, działa, przemieniając, kształtując świat na obraz Boży.
      Droga każdego błogosławieństwa jest dalekosiężna w skutkach, dociera czasem bardzo daleko i sprowadza dobro tam, gdzie się go zupełnie nie można spodziewać. Dlatego bierzcie błogosławieństwo zawsze, proście o nie, błogosławieństwo jest bezpośrednim ściąganiem łaski z Nieba dla naszych potrzeb, naszych nędz i niepokojów, to Boży pokój, który zstępując, przemienia świat. Chciałbym, abyście dalej przekazywali błogosławieństwa, które otrzymujecie od kapłanów. Nie tylko oni mogą błogosławić. W imię Boże Duch udziela się tym, którzy wierzą i szuka tylko spragnionych Jego łaski dusz. Błogosławieństwo otacza tych, którzy o nie proszą i przyjmują je z miłością. Błogosławię cię, córko. Amen.

      Owoce Mszy świętej.
      29-06-2013

      Św. Ojciec Pio: To już nasze przedostatnie spotkanie, dlatego chciałbym ci opowiedzieć o owocach Mszy świętej. Owoce, o których mówię, to łaska Boża, która jest udzielana tym, którzy pragną ją przyjąć. Msza święta jest Ofiarą Golgoty, a więc jej owocem jest Życie. Przeżywanie Męki Chrystusa, nieustanne towarzyszenie Mu pod krzyżem, uwrażliwia duszę i czyni ją zdolną do przyjmowania kolejnych łask. A kolejne łaski to pokora, miłosierdzie względem bliźnich, to ufność w Wolę Bożą, to pragnienie pokuty i w końcu przemieniania całkowicie swojego życia. Jezus nie wzywa pod swój krzyż tych, których nie pragnie mieć na swojej krzyżowej drodze. Jesteście skazani na towarzyszenie Jezusowi wszędzie. Owocem Mszy świętej jest również i ta łaska, łaska oddawania chwały Bogu poprzez nieustanne zwracanie się do Niego myślą i zauważanie wymiaru Golgoty we własnym życiu.
      Każde cierpienie, które jest poświęcone Bogu, staje się ofiarą przed Bożym Majestatem i może być przebłaganiem za grzechy ludzkości. Ofiara człowieka nie jest bezwartościowa, jeśli ofiarowana Bogu, ale poprzez łączenie jej w sercu i myślach z Ofiarą Jezusa, wkraczamy w Jego wymiar Golgoty i karmimy się owocami Jego cierpienia. A są to: wytrwałość w znoszeniu doświadczeń, cierpliwość w cierpieniu, ufność w miłosierdzie Boże, ofiarność i miłość.
      Życie życiem i śmiercią Jezusa, uczy nas traktowania naszego życia jak próby, jak czasu ofiary, w którym możemy zadośćuczynić Bogu za wszystkie nasze grzechy i za grzechy całego świata. Dobre uczestniczenie we Mszy świętej zmienia widzenie świata. Świat przestaje być areną walki o byt, a zaczyna być ołtarzem ofiarnym, na którym pokorna ofiara tylko poddaje się Woli Bożej, nie walczy o swoje, nie zabiega o nic, bo jest w rękach najwyższego Kapłana, który dba o to, aby ofiara była godna i podobała się Bogu. Ileż czasu na Ziemi wygramy dzięki uczestnictwu we Mszy świętej.
      Każda Msza święta pozostawia w duszy niezatarty ślad. Ile razy godnie w niej uczestniczymy, tyle razy Bóg jest w niej uwielbiony przez nas. Nie może dusza zapomnieć o swoim Stwórcy, bo owoce tej Ofiary są stałe. Nie możemy oddać chwały Bogu, prosząc aby nas ukrzyżowano zaraz obok Jezusa, to dziś odbywa się inaczej. Aby uczestniczyć w owocach Męki Chrystusa, musimy wejść w Jego Mękę i w niej uczestniczyć, nie w naszą własną. W cierpieniu Jezusa jest siła i łaska, nie w naszym. Chcąc być nowymi Chrystusami, nie możemy cierpieć na własną rękę. Bóg zawsze przyjmuje ofiarę przez Jezusa i z Jezusem. Nie próbujmy nigdy cierpieć bez Niego, bo to nie podoba się Bogu.

      Msza święta jest Ofiarą Chrystusa, On jest jej centrum jako przebłaganie za nasze grzechy. Tę Ofiarę musimy teraz przenieść w codzienność, a więc uczynić Ofiarę Chrystusa centrum każdego dnia, a wszystko podporządkować tej Ofierze i temu Ofiarnikowi. Niech więc nie będzie ani jednego cierpienia, którego nie złączymy z krzyżem Chrystusa, ani jednej kpiny, której nie złożymy u stóp Jezusa koronowanego cierniem, ani jednej pokusy, której nie ubiczujemy w sobie na wzór cierpień, jakie zniósł dla nas Jezus, kiedy Go biczowano. Każda minuta każdego dnia może być święta. W każdej minucie naszego dnia Bóg może być uwielbiany, a Jego gniew łagodzony, serca grzeszników przemieniane i nasze dusze unoszone ku wiecznej nagrodzie. Jednak, aby to się stało, każdą minutę naszego dnia musimy zanieść pod krzyż Chrystusa i oglądać ją i przeżywać z tej perspektywy, z perspektywy krzyża Jezusa, aby dostrzec, jak bardzo za sprawą łaski Bożej nasze życie – staje się życiem Chrystusa, nasza ofiara – Ofiarą Chrystusa i nasza nagroda, w co wierzymy, – nagrodą Chrystusa. Amen.

      Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

      WYTRWAJCIE – STRZEŻCIE SIĘ ZASADZEK NIEPRZYJACIELA. 3.12.1975 r.

      Don Ottavio: Proszę o szczególne błogosławieństwo dla proboszczów i księży, jak też dla należących do Pobożnego Stowarzyszenia, którzy jutro 4.12.1975 – I czwartek miesiąca – rozpoczną adorację Jezusa jak On tego żąda gorąco.

      Pan Jezus: Pisz: Synu, moją rozkoszą i radością jest być z wami. Ukochałem was od wieków, od zawsze jesteście przedmiotem Mojej Miłości. Dlatego chciałem was mieć tutaj, chcę was mieć tu teraz i na zawsze. Zbyt wielu zapomina Mnie, zbyt wielu obraża Mnie i znieważa, zdradza i przebija.

      Miłość Moja nie znajduje odpowiedniej odpowiedzi i Ja, Bóg, szukam jej u was, którzyście odpowiedzieli dobrze na Moje wezwanie.
      Jeśli wy również kochacie Mnie tak, jak Ja was kocham, nowe stosunki przyjaźni nawiążą się między nami.
      Ofiaruję wam moją przyjaźń, Ja Bóg, wasz Stwórca i Pan, wasze wszystko Alfa i Omega. Czyż mogę wam ofiarować coś drogocenniejszego i większego?
      Przyjdźcie tutaj wszyscy przynajmniej raz na miesiąc, by pozostać razem, jak przyjaciele.

      Przyjdźcie by się modlić i wynagradzać za tych, którzy odrzucają moją przyjaźń.

      Bądźcie wytrwali, strzeżcie się zasadzek nieprzyjaciela, który czyni wszystko, by wam przeszkodzić.
      Przyjdźcie z sercem otwartym, a Ja napełnię je Moimi łaskami i darami.
      Synu, jak to będzie pięknie – znaleźć się tu z waszym Jezusem!

      http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, Kompendium V s.62-69

      Błędy w rozumieniu Mszy świętej i zmiany w liturgii.

      26-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Wczoraj mówiliśmy o miejscu kobiety wobec Kościoła, jej roli w kształtowaniu kapłanów. Większość świętych kapłanów narodziło się ze świętych matek. Większość świętych kapłanów, już w dzieciństwie obrało Maryję za Matkę. Droga do Serca Boga prowadzi przez Jej matczyne Serce. Oto rola kobiety – prowadzić do Boga, umacniać, pocieszać i wspierać swoją modlitwą. Duchowa miłość, kiedy nie jest związana z ciałem, rozwija się z nadprzyrodzoną siłą, jest w niej Bóg, który poprzez swoje w niej uczestnictwo przemienia człowieka z ciała i krwi w anioła. Zdaje się, że [człowiek] zapomniał o swoim ciele i krwi. Miłość duchowa uwalnia i kształtuje wyższy stopień miłości, miłości pragnącej się ofiarować.
      Nie będę więcej mówił o roli kobiety i rażących nadużyciach wobec niej. Oczywiście, gdyby kobiety nie pragnęły funkcji kościelnych, nie byłyby w nie wprowadzone, jednak odpowiedzialność za tę anomalię ponoszą kapłani, którzy do tego dopuszczają. Jest to niedopuszczalne. Mężczyzna z łatwością uwodzi kobietę, w której nie żyje Duch Boży i to dzieje się wobec kobiet, które nie są świadome co czynią, przybliżając się do Bożych tajemnic i co gorsza, Ołtarzy. Ciężki grzech spoczywa na tych, którzy do tego dopuszczają ku zgorszeniu wiernych. Zaufanie, jakim lud darzy kapłana, ciąży na tym kapłanie. Ponosi pełną odpowiedzialność za każde zgorszenie, bez względu na swoje obawy wobec przełożonych. Z tego powodu wielu kapłanów pójdzie na potępienie, bo dopuścili się profanacji, pozwalając nieczystym rękom dotykać się Boga. Grzechy przeciwko Eucharystii są bardzo ciężko karane.
      Ofiarowanie. W ofiarowaniu Bóg przyjmuje Ofiarę swojego Syna poprzez modlitwę kapłana. Jezus przygotowuje się do tego, co przyjdzie Mu przeżyć. Całkowicie poddaje się wobec Woli Ojca i okrucieństwa człowieka. Teraz rozpoczyna się powolne i długotrwałe męczenie Jego Duszy i Ciała. Im bardziej bolesne, tym bardziej długie zdają się te męczarnie. Kapłan przygotowuje się do złożenia Ofiary, przygotowuje się również do wydania samego siebie. Wykonując czynności liturgiczne, powinien czynić to w wielkiej zadumie. Zawsze, w każdej Mszy świętej, tej codziennej i tej uroczystej, Ofiara jest ta sama i jest nią sam Bóg.
      Naczynia, których dotyka, są święte, należy obchodzić się z nimi z szacunkiem, ponieważ są własnością Boga i tak jak dłonie kapłana, dotykają Chrystusa w czasie Jego Ofiary. Nie należy powierzać ich dotykania ministrantom, którzy nie są w stanie łaski uświęcającej. Ministrant, który służy do Mszy świętej, a nie jest w stanie łaski, kala świętą Ofiarę. To dopuszczenie szatana pod sam krzyż i postawienie go na równi z aniołami przy Panu. Jezus cierpi, odczuwając odrazę, a będąc poddanym, cierpi ją bezbronnie. Naczynia również nie mogą być dotykane przez osoby przypadkowe, ponieważ zawierają już w sobie znamię świętości, które nigdy nie zniknie. W przypadku profanacji, [naczynie] jest profanowane, ale nadal pozostaje świętym. Obecny w dzisiejszych czasach handel rzeczami świętymi jest jawną obrazą Boga, świętokradztwem. Nie wolno wyprzedawać świętych naczyń poza Kościół katolicki. Nie mogą się wydostawać z konsekrowanych rąk w ręce niekonsekrowane, a co dopiero w ręce pogan i bezbożników. Kościół zapłaci i za to nadużycie, za wyprzedawanie świętości, własności Boga, tak jakby to była własność człowieka. W czasie wojen ludzie ginęli dla świętych naczyń, aby nie dostały się w ręce innowierców. Ci ludzie otrzymali swoje nagrody. Tak i ci, którzy wyprzedają święte naczynia, będą ponosili słuszne kary. Żadna nędza nie jest tak wielka, aby opłacało się człowiekowi wyprzedać własność Boga, która jest święta na zawsze, ponieważ, choćby raz, była użyta w czasie świętej Eucharystii.
      Ofiarowanie jest również czasem ofiarowania się wiernych. Ofiarę własną należy łączyć z Ofiarą Jezusa. Wszystko poświęcić Bogu i liczyć na Jego miłosierdzie. Chrystus powiedział, że kto odda Mu swoje życie z Jego powodu, zyska życie wieczne. Chrześcijanin dziś nie umiera na arenach, rozszarpywany przez dzikie zwierzęta, ale umiera codziennie, poprzez walkę na śmierć i życie z otaczającym go zewsząd światem zła. Dlatego w czasie ofiarowania każdy człowiek może ofiarować Bogu swoje życie, codziennie je ofiarować i codziennie je tracić dla Chrystusa według Jego Woli tak, jak On zechce i kiedy On zechce. A jednak gotowość przyjęcia męczeństwa, choćby to było tylko męczeństwo ducha, jest przyjmowana tak, jakby ofiara ta się dokonała, nawet gdyby się koniec końców nie dokonała, bowiem czyste serce i szczera intencja są przyjmowane przez Boga, nie krew i ból, ale pragnienie wydania się i stania się krwią i bólem dla Niego, z miłości do Niego. Dlatego ofiarę z naszego życia możemy składać Bogu codziennie i jeśli jest to czynione ze szczerą intencją, Bóg ją przyjmuje tak, jakbyśmy codziennie ponosili dla Niego męczeństwo. Nasze możliwości składania Bogu ofiary z samych siebie i wydawania Mu swego życia z miłości do Niego są dla nas nieograniczone.
      Po prefacji Chrystus przyjmuje swój krzyż. Idzie ulicami Jerozolimy, ale zanim wyruszy w ten bolesny pochód, świat okrzyknie Go zdrajcą, godnym śmierci krzyżowej. Usta, które pragnie karmić, policzki, które pragnie ocierać z łez, wszystko to zmienia się w straszne oblicza morderców, którzy we wściekłym szale, jak żarłoczne wilki, żądają Krwi Niewinnego. Tłum morderców, przerażający w sile tej nienawiści, przeraża Piłata. Poddaje się, wydaje Krew niewinną. Całe Niebo upada na twarz, bo zapadł wyrok i Bóg został wydany bluźniercom, został wydany na pastwę grzeszników, aby znęcali się nad Jego biednym Ciałem i niszczyli je wszelkimi sposobami. O, jakże jest święty i niewinny Ten, który został wydany, jak cieszą się miliony aniołów, że przyjął to cierpienie i wypełni Wolę Ojca, otworzy Niebo zagubionym duszom i wprowadzi je na powrót do raju, ale ile jeszcze łez będzie wylanych, zanim to nastąpi.
      Chrystus jest wychwalany pod Niebo, pod Niebo unosi się uwielbienie i śpiew duszy bolejącej Matki. Jak wielki jest Ten, w którym nie ma ani odrobiny goryczy i żalu wobec Ojca, choć przyjmuje największą karę niewinnie. Nasze „Święty, święty” powinno być odśpiewane na cześć tego Króla, który wyrusza w anielskim pochodzie pełen godności, choć po ludzku zrównany ze zwierzęciem i gnany na śmierć nieludzką. Poprzez ten śpiew dołączamy się do śpiewu aniołów, którzy wprawdzie bolejąc, uwielbiają Chrystusa za Jego niewinność i czystość, z jaką przyjmuje nienawiść całego świata, wymierzoną przeciwko sobie. Nasze „Święty, święty” rzuca kwiaty pod stopy kroczącego Chrystusa, śle Mu jedwab pod stopy, pocałunki w zranione oblicze, uwielbienie Kościoła, Jego rodzącej się w bólu Oblubienicy.
      Kiedy Chrystus przybijany jest do krzyża, nasze myśli winne być wówczas przy Nim. Należy złączyć z Jego Ofiarą własną bezsilność, w której nie potrafimy wykonać żadnego ruchu. Jeszcze jedno „fiat” – bądź Wola Twoja w mojej niemocy, chorobie, głupocie, grzeszności, słabości, poddaję to wszystko Tobie, Boże, i liczę na Twoje miłosierdzie, bo w rękach tych „nieprzyjaciół” jestem bezsilny. Uderzenia młotem niech będą dla nas uderzeniami w nasze serca, niech nami wstrząsną, abyśmy nie przedrzemali swego życia. Po każdym uderzeniu Chrystusa – cichy jęk, ale trwanie. Niech ten sam jęk wydobywa się z naszych serc, ale nigdy nie porzucajmy Bożej drogi przez ból, bo Bóg przyniesie ulgę, tylko należy prosić z ufnością.
      Te wszystkie wydarzenia dzieją się naprawdę, choć ich nie widzimy, widzimy tylko znaki, przez które wchodzimy w święte tajemnice, jednak ofiara nasza powinna być świadoma. Jezus na krzyżu nie może być sam. Skoro przychodzimy pod krzyż musimy z Nim współcierpieć, musimy być Mu wdzięczni i musimy nasze serca unosić do Jego Serca, aby zakryć przed Nim obraz ohydy, bluźnierstw i zniewag świata. Jesteśmy, jako Kościół, pociechą Matki Najświętszej, pociechą płaczącego Jana, Magdaleny i świętych niewiast, tych nielicznych pod krzyżem, którzy płakali. Należy pamiętać, że nie wystarczy stanąć pod krzyżem, aby być zbawionym. Trzeba współcierpieć, pocieszać, współczuć i prosić, żałować za grzechy i kochać, przede wszystkim kochać. Przychodząc na Mszę świętą i stając obojętnie wobec konającego Boga, zmieniamy się w próżnych gapiów, okrutnych w swej obojętności, przydajemy bólu Chrystusowi, zamiast Mu współczuć, a grzesząc choćby myślami, dołączamy do katów. Będąc tak blisko krzyża, trzeba być najrozważniejszym, bo tutaj ważą się losy świata. Jesteśmy najbliżej miłości Boga i najbardziej możemy ją zranić, dlatego nikt, tak jak Kościół, nie może pocieszyć lub przydać bólu Zbawicielowi, bo nikt nie został dopuszczony bliżej krzyża i Zbawiciela.

      W tej chwili muszę zwrócić wasze oczy na was i pokazać wam, co widzi Jezus ze swojego krzyża. Nie mówię tu o zbrodniach świata, ale o was, którzy stoicie pod krzyżem. Jezus szuka przyjaciół, rozgląda się, pragnąc znaleźć jakąkolwiek, choćby najmniejszą pociechę, która doda Mu otuchy i siły. Wśród nielicznych, zgromadzonych pod krzyżem, widzi jednak zaledwie kilka dusz, a i to jest rzadkie. Ludzie pełni nieświadomości i niewiary rozmyślają o swoich problemach, czekając na koniec Mszy świętej. To tak jakby mówili: „Kiedyż On w końcu skona?” Ministranci zaczepiają się nawzajem, kapłan myli słowa modlitwy, rozlega się skrzypnięcie, oczy wszystkich zwracają się w stronę dźwięku, pustka, martwota, nicość. W momencie podniesienia Jezus widzi tych wszystkich, którzy udają, że klęczą, przykucając, z obawy przed zgorszeniem i potępieniem ze strony ludzi, klękają ze względu na ludzi, nie na Boga. Jezus szuka, pragnie się spotkać ze wzrokiem kochającej Go duszy, ale nikt na Niego nie patrzy. Jedni uspokajają dzieci; inni spuszczają głowy, ale zapominają, po co to czynią; inni poprawiają ubranie, czy próbują dogodzić swoim kolanom, aby nie odczuwały nie komfortu; jeszcze inni szukają wzrokiem czegoś godniejszego zainteresowania. Cały kościół popada w pewnego rodzaju marazm, wiedząc, że dzieje się coś, ze względu na co powinni zachować się szczególniej, ale nie wiedzą właściwie jak. Odczekują więc tę chwilę i wracają, ożywiają się dopiero na słowa kapłana, który wzywa ich do wspólnej modlitwy „Ojcze nasz”. Kapłani skuszeni przez złego ducha, wybiegają już często myślami w przyszłość, planują swoje obowiązki i sprawy, a unosząc Jezusa, czynią to mechanicznie, bez miłości i bez wiary, nie dając Mu możności odebrania należnej chwały. Tak jakby ten moment był i dla kapłana niewygodny i niezrozumiały, on również pragnie, aby ta dziwna chwila, w której nie bardzo wie, co powinien odczuwać i mówić, już się skończyła.
      Modlitwa „Ojcze nasz”, która ma ogromną siłę, bo wypowiadana jest wraz z modlitwą Chrystusa na krzyżu, odśpiewywana jest pospiesznie, bez zastanowienia. Gdyby każdy skupił się choć na jednej z próśb, aby wypowiedzieć ją sercem, jak wielkie pole działania dla Nieba. Moment śmierci Zbawiciela przechodzi wśród wiernych niezauważony, bezboleśnie i bez refleksji, ponieważ umysł człowieka jest wówczas odwrócony od Boga i skierowany w stronę człowieka. W chwili, kiedy Chrystus żegna się ze światem i dochodzi do szczytu swego cierpienia, kiedy Jego Męka i trwoga przekraczają próg wytrzymałości nawet dla Boga, wtedy kiedy właśnie najbardziej potrzebuje naszej modlitwy i współczucia, my odwracamy się od Niego, tak, że zostaje zupełnie sam, kona w samotności, niezauważony i nieuwielbiony.
      Oto siła waszej reformy, pozostawić Go samego, aby zwrócić się do człowieka, na człowieka i kłaniać człowiekowi. Wolą Chrystusa nie był o nigdy to, aby w momencie Jego śmierci człowiek zostawił Go samego, a szukał aprobaty i akceptacji człowieka. Mówię o waszych uściskach i potrząsaniu dłońmi. Kiedy wasze oczy winny być skierowane ku Bogu, wówczas zostały one właśnie odwrócone od Niego, właśnie wtedy. Stara liturgia nie przewidywała przekazywania sobie „znaku pokoju” i znak ten czym jest? Znakiem dla kogo? To Chrystus umierając, zostawił nam swój pokój. My, łącząc się z Chrystusem, zyskujemy pokój. W tej chwili nie możemy mieć w sobie żadnej nienawiści, bo Chrystus przez nią właśnie umiera. Wszystkie krzywdy powinniśmy wybaczyć i stać się naczyniem pokoju Chrystusa, przyjąć Chrystusa wraz z Jego pokojem do serca, bo za chwilę to stanie się realne. Pokój w nas niech będzie całkowitym wybaczeniem i gotowością bycia Chrystusem, zastępowaniem Go pośród ludzi, kiedy On już umarł na krzyżu, my winniśmy kontynuować Jego dzieło, kiedy odchodzi z tego świata, ale nie ma to nic wspólnego z ściskaniem rąk wszystkich tych, dla których czujemy sympatię. Ten zwyczaj stał się ukłonem w stronę człowieka i próbą odwrócenia, właściwe odwróceniem uwagi od Jezusa. Pokój ma być w sercu i w woli, w pojednaniu i w wybaczeniu. Znak, który wprowadziła reforma, nie ma podłoża teologicznego i jest kolejną próbą odwrócenia uwagi człowieka od Boga i zwróceniu go ku czynom wobec człowieka, a nie wobec Boga.

      Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

      JEZUS – JESTEM ZASMUCONY
      19.11.1975 r.
      Pan Jezus: Synu, wołaj głośno, wołaj do tych wszystkich kapłanów, że są oni poza planem zbawienia, że nie są narzędziami odkupienia, lecz wygasłymi ogniskami.
      Moi kapłani nie znajdują 5 minut na przygotowanie się do Mszy świętej. Nie mogą się zdobyć na 5 minut dziękczynienia.
      Właściwie jest to logiczne. Za co mają Mi dziękować, jeśli ze Mszy świętej nie odnieśli żadnego owocu? A potem spędzają cały dzień i część nocy na rzeczach próżnych, niepożytecznych i dość często grzesznych.
      Jakże szatan nie miałby skorzystać z tej przerażającej rzeczywistości?
      Powiedz to wszystkim, bez niedomówienia, że katastrofalne następstwa należy przypisać po większej części Moim kapłanom. Czyż można będzie się dziwić, jeśli jutro krew ich zabarwi ziemię na czerwono…?
      Powiedziałem ci: sytuacja Mego Kościoła byłaby zupełnie inna, gdyby Moi kapłani rozwijali w swej duszy życie wewnętrzne.
      Jestem zasmucony!
      To nie Mnie trzeba będzie przypisać wielkie cierpienie zbliżającej się godziny.
      Błogosławię cię, a wraz z tobą błogosławię drogie tobie osoby.

      JEZUS – DROGĄ ZBAWIENIA

      13.7.1976 r

      Pan Jezus: Mówiłem wyraźnie o losie wojska, w którym dowódcy, oficerowie i szeregowcy nie wierzą w siłę nieprzyjaciela, w jego potęgę i przebiegłość. Jest to powodem położenia dzisiejszego Kościoła.
      Aby widzieć i zrozumieć tragiczne położenie Kościoła, trzeba patrzeć na Mnie, Syna Bożego i na Moją Matkę Najświętszą, inaczej nigdy nie wyjdziecie z tej złej sytuacji.
      Pokorą, ubóstwem i modlitwą stawiliśmy czoło nieprzyjacielowi.
      Teraz jest godzina Mego Ciała Mistycznego: albo wejdziecie na drogę jedynie słuszną – Ja jestem Drogą! – albo lawina was rozproszy!
      Błogosławię cię, synu, i nie bój się! Prawda nie powinna niczego się obawiać.

      http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, Kompendium V s.58-62

      Błędy w rozumieniu Mszy świętej i zmiany w liturgii.
      25-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Mówiłem ci o tajemnicy Mszy świętej i jej poszczególnych etapach, a teraz chciałbym uzmysłowić ci, jak świat zewnętrzny odnosi się do tych tajemnic, co dzieje się na Mszy świętej, obok jej wielkich tajemnic, tak bardzo dziś niezrozumiałych. Nie chcę powiedzieć, że ludzie moich czasów wszyscy przychodzili do kościoła ze świadomością, co się tam wydarzy, ale jednak przychodzili do kościoła ukierunkowani na Boga, zapatrzeni w Boga, teraz to się zmieniło. Powstały ruchy, które szukają w Kościele łask, nadprzyrodzonych darów, zjednoczenia z człowiekiem i wielu innych rzeczy, ale nie Boga samego w sobie, nie Boga jako tajemnicy ukrytej w Chrystusie i Odkupicielu. Pierwszy stopień przystępowania do Boga i Jego tajemnic to szczery żal za grzechy i prawdziwa pokora. Tego dziś tak bardzo brakuje. Wśród zmian, jakie nastąpiły i nasiliły się wyraźnie od mojego odejścia z Ziemi, widzę przede wszystkim rosnący tron człowieka na miejscu tronu Boga, tak, że ten pierwszy zaczyna przesłaniać ten jedyny i prawdziwy. Dzieje się to w wielu dziedzinach w Kościele, ale szczególnie widoczne jest w zmianach, jakie dokonały się w Mszy świętej od strony uczestnictwa w niej wiernych. Również kapłan został odsunięty od tych tajemnic i zwrócony w stronę człowieka.
      W całym swoim życiu zabiegałem o człowieka i starałem się, na ile to tylko możliwe, być mu pomocny, ponieważ Chrystus tego właśnie od nas żądał. Kapłan oddaje się na służbę Bogu w ludziach. O tego Boga dba, o Niego zabiega, uzdrawiając dusze i pomagając im dostrzec i pokochać tego Boga, którego w sobie noszą. Aby to jednak czynić, kapłan sam musi być bezgranicznie oddany Bogu i wręcz nie zauważać człowieka, dbając wyłącznie o potrzeby Boga. Z tego powodu kapłan został zwolniony z odpowiedzialności za rodzinę, aby troszczył się tylko i wyłącznie o Boga. W innym razie diabeł skutecznie manipuluje uczuciami kapłana, aby odsunąć go od jedności z Bogiem i osłabić jego umiejętności słuchania Bożych natchnień. Kapłan służy człowiekowi dla Boga, ale żeby umiał służyć człowiekowi, musi być zupełnie oddany Bogu i czerpać z Niego swoją siłę. To tak jak ręce człowieka, kiedy oczy i umysł człowieka wpatrują się w Boga, ręce składają się same w akcie pokory. Na skutek Bożego działania, Jego obecności, kolana człowieka same się uginają i tak samo jest z czynami. Kiedy dusza człowieka wpatrzona jest w Boga, czyny przychodzą same i czyni się dobro na rzecz człowieka, a jest to skutkiem zapatrzenia się w Boga, a nie w człowieka i jego potrzeby, ale w Boga i Jego miłość.

      Tutaj nastąpił właśnie błąd, który zbiera swoje żniwo w Kościele. Kościół, aby pełnić swoją służbę wobec człowieka, przestał wpatrywać się w Boga, ale rzekomo, aby służyć lepiej człowiekowi, zaczął wpatrywać się w niego i w jego potrzeby. Kapłan odwrócił się od Boga i zwrócił do człowieka. Jest to symbol zawarty w Mszy świętej, który rzuca się w oczy już na samym początku. Kapłan zapomina więc, że całą Ofiarę Mszy świętej sprawuje dla Boga, ale poczyna to czynić dla człowieka. Wymawiając słowa skierowane do Boga Ojca, wpatrzony jest jednak w człowieka i mówi je najczęściej zupełnie bezwiednie, sądząc wręcz, że tę Ofiarę sprawuje dla człowieka, aby sprowadzić dla człowieka Boga, aby Bóg obdarzył go łaskami. To podstawowy błąd, który pociąga za sobą następne. Kapłan sprawuje Ofiarę dla Boga, aby ofiarować Bogu Ojcu Mękę naszego Pana, Jezusa Chrystusa i przeprosić Boga za grzechy swoje i całej ludzkości, a szczególnie tych, za których sprawowana jest Msza święta i tych, którzy są na niej obecni, ale wymiar Mszy świętej pozostaje ten sam. Najświętsza Ofiara Chrystusa ofiarowana jest przez kapłana Ojcu Niebieskiemu na uśmierzenie Jego sprawiedliwego gniewu z powodu naszych grzechów. Bóg Ojciec przyjmując tę Ofiarę, na skutek wszystkich próśb Zbawiciela na krzyżu, udziela nam łask. Taka jest prawda, która jest niezmienna. Msza święta jest Ofiarą dla Boga.
      Ten błąd, wprowadzony do myślenia kapłanów i wiernych, jest ukryty już na samym początku Mszy świętej, kiedy kapłan wchodzi po stopniach Ołtarza, a jego twarz i jego myśli są skierowane ku ludziom, a nie ku Bogu, do którego przychodzi. Pozdrowienia, jakie kapłan kieruje do wiernych, winny być w całości skierowane do Boga, bo nie przyszedł tu, aby spotkać się z ludźmi, ale z Bogiem. Powtarzam to jeszcze raz, bo to bardzo ważne. Aby uzyskać przebłaganie i łaski dla ludzkości, kapłan musi być wpatrzony w Boga i mieć świadomość, że dla jego miłości skierowanej do Boga, Bóg udzieli mu łask dla ludzi, ale nie odwrotnie. Dlatego pozdrowienia powinny być pozostawione na czas po Mszy świętej, ale pierwszy niech będzie Bóg. Człowiek również, dzięki takiemu postępowaniu kapłanów, uważa, że Msza święta jest dla niego i on jest w Kościele najważniejszy, oczekuje zwracania się do niego, podczas gdy Bóg musi spokojnie odczekać ten czas, aż zacznie się właściwa liturgia, która jeszcze nie daje możliwości zwracania się do człowieka. Aby to zrozumieć należy wspomnieć na liturgię Mszy świętej trydenckiej, gdzie kapłan, postępując w stronę Ołtarza, już zwracał się słowami psalmów do Boga. Podchodząc ku świętemu miejscu, zawierzał swoją duszę Bogu w głębokiej pokorze. Kiedy teraz znajdzie na to czas?
      Chciałbym również powiedzieć o czytaniach i psalmie, które są Słowem Bożym skierowanym do człowieka w odpowiednim czasie, właśnie kiedy są mu najbardziej potrzebne. Słowa Bożego trzeba słuchać z takim nastawieniem i od razu wnosić je do swojego życia, pozwolić mu wpłynąć do umysłu, do serca, obnażyć fałsz, zakłamanie, wszelką obłudę. To najważniejsze. Jeżeli po wysłuchaniu Słowa Bożego zostaje w nas to poruszenie, niepokój o pełnienie Woli Bożej, jest to błogosławiony niepokój, który ukazuje nam, gdzie w duszy posiadamy jeszcze uległość wobec złego ducha. Ten niepokój jest powodowany właśnie rozbieżnością miedzy Słowem Bożym i naszym postępowaniem. Trzeba go [niepokój] zauważyć i rozprawić się z nim, zmieniając swoje postępowanie w rzeczy, która nas dotknęła. Słowo Boże jest żywe, działa w duszy, wchodzi jak miecz i rani wszystko to, co z Boga nie jest. Pozwólmy mu działać. Prośmy Ducha Świętego, aby działał z mocą w naszych duszach.
      Słowo Boże jest samo w sobie doskonałe, dlatego również należy zwrócić na to uwagę, aby nie próbować go w jakikolwiek sposób urozmaicać. Jest to obraźliwe wobec Boga, który zawsze daje rzeczy w doskonałych formach. Dlatego Słowo Boże winno być czytane w sposób godny, przez osoby godne. Wprowadzenie kobiet do tego zaszczytu jest błędem i ukłonem w stronę człowieka, a nie w stronę Boga. Matka Boża ustępowała miejsca Apostołom, a co dopiero święte niewiasty, a co dopiero nieświęte niewiasty. Nie jest powołaniem kobiety sprawowanie funkcji kościelnych. Rolą kobiety jest otoczyć Kościół miłością, ciepłem, radą, ale jeśli jest to Wolą Bożą.
      Kobieta winna postępować zawsze jak matka. Ewa stała u boku Adama, a nie Adam u boku Ewy. Kiedy Ewa przestąpiła ten próg, wyszła ze swojej pozycji wobec Adama, pogrążyła i siebie i jego. Tak samo jest z kobietami w Kościele. Ich rolą jest modlitwa, cierpienie i pomnażanie Bożej mądrości, aby mogły być ostoją i umocnieniem dla kapłanów. Do tego dane są nam – kapłanom matki, siostry i dusze kobiet, które Bóg stawia na drodze kapłanom, aby ich przez nie umacniać. Wielu świętych kapłanów wspierało się na pomocy ze strony kobiet, pomocy duchowej. Bóg lubi, zdaje się, obdarzać właśnie kobiety swoimi darami, aby poprzez nie wspierać swój Kościół.
      Chrystus zawsze w swojej największej ciemności i cierpieniu, po swoim Ojcu, zaraz zwracał się do swojej Matki i u Niej szukał pocieszenia. Czyniąc kapłana drugim Chrystusem, Bóg obdarza go zazwyczaj również duszą, która dostaje łaskę umacniania go, bądź modlitwą, bądź radą, w zależności od tego, jak wielkie są Boże wymagania wobec tego kapłana. Kobieta jednak, która przekracza tę rolę, a nie daj Boże, sama przybliża się do Ołtarza, oddala się od Boga i staje się Ewą, pierwszą Ewą, przekreślając drugą Ewę. Uczyńmy świat na sposób w jaki widzi go Chrystus, uczyńmy porządek na wzór porządku, jaki On wprowadził, a wszystko będzie w odpowiednim miejscu i doskonale będzie pełnić tę rolę.

      GŁÓWNA KONIECZNOŚĆ – ZJEDNOCZENIE Z CHRYSTUSEM

      29.07.1975 r.

      Pan Jezus: Dlaczego odchodzi się aż tak daleko? Dzieje się tak, gdy ktoś oddala się od źródła światła, pozostaje najpierw w cieniu, a potem wchodzi w ciemność. W miarę jak się oddała od źródła ciepła (miłości), do duszy przenika chłód i mróz, czyniąc ją nieczułą na każde Moje wezwanie.
      Mój synu, trzeba się łączyć ze Mną coraz to ściślej i głębiej tak, jak Moja Matka była i jest zjednoczona ze Mną w ofierze. Dlatego nie powinieneś się dziwić temu, czego żądam od was tak usilnie. Akt wiary, akt nadziei, akt miłości i oddania się, wynagradzają Mi za obrazy, zniewagi i świętokradztwa dokonujące się nieustannie.
      Pragnę przyciągnąć do Siebie dusze, które tak bardzo kocham, nieskończoną mocą Mojej miłości. Chcę pociągnąć do Nieba te dusze i utrzymać je przy Sobie – oto dlaczego żądam, by oddały Mi się całkowicie, spełniając Moją wolę za przykładem Mojej i waszej Matki. Pragnę, by dusze do Mnie dążyły, we dnie i w nocy, w zjednoczeniu, które powinno przemienić się w doskonałą komunię. Staje się to wtedy, gdy miłość do Mnie jest prawdziwa, wielka i gorąca. Wtedy dążenie do Mnie aktami wiary, nadziei, ufności i ofiary, stanie się jakby drugą naturą, potrzebą i waszą główną koniecznością. Jak nie można żyć bez oddychania, nie będzie się mogło żyć beze Mnie.
      Synu Mój, pamiętaj, że Ja jestem Miłością, Miłością wiekuistą i Niestworzoną, która zawsze pochylała się nad wami. Mam prawo być przez was kochanym, bo jestem Miłością. Stworzyłem was z miłości, z miłości odkupiłem i wezwałem, również z miłości zdobyłem was na nowo.

      TABERNAKULUM – MIEJSCE BOGA ŻYWEGO
      30.09.1975r.
      Pan Jezus: Mój synu, gdyby to przynajmniej kapłani mieli mocne przekonanie, że Ja, Syn Boga, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, punkt spotkania grzesznej ludzkości z Moim Ojcem Niebieskim, jestem zawsze z wami, pośrodku was we dnie i w nocy jako Ofiara.
      Gdyby przynajmniej kapłani byli przekonani, że zamykają w tabernakulum Mnie – Wszechmogącego Boga, Stwórcę Nieba i Ziemi, Odkupiciela i Zbawcę wówczas w ich sercach wzrastałaby ich miłość ku Mnie. Niestety ich dusze nie rozważają tej nadprzyrodzonej Rzeczywistości.
      Opuścili Moje drogi i ścieżki, i nie mają czasu szukać Mnie w tabernakulum Wiara prawdziwa, przeżywana z godziny na godzinę w ciągłej ofierze, rozpaliłaby oczyszczający pożar w całym Moim Kościele. Byłaby ona zdolna ukoić Sprawiedliwość Bożą i zatrzymać dusze w drodze do wiecznej zguby.
      Jak ogromna jest odpowiedzialność kapłanów, którzy mając możliwość i środki skuteczne do Współpracy ze Mną w dziele zbawienia dusz, nie korzystają z tego!

      WIELKI CZAS ZAPOBIEC ZŁU
      23.1O.1975r.
      Pan Jezus: Mój synu, mówię o tym z wielką goryczą. Wielki jest czas, by przygotować dusze modlitwą i pokutą do zbliżającej się niebezpiecznej sytuacji.
      Miłosierdzie ma ustąpić miejsca Sprawiedliwości. Trzeba więc przynajmniej przygotować dusze, dając im do zrozumienia, że nie należy oskarżać Mojego Ojca za zbliżające się niebezpieczeństwa, lecz wina leży w grzechach i braku właściwego uzbrojenia wobec sił zła.
      Trzeba działać niezwłocznie, by wiele dusz nie zostało pochłoniętych mrokami nocy, które już się rozpoczęły.
      Nie lękaj się! Wołaj głośno, że ludzie mają uszy do słuchania, a nie słyszą. Mają oczy do patrzenia, a nie widzą. Światło zgasło w ich sercach…
      Lecz moce zła nie zwyciężą! Kościół Mój zostanie oczyszczony z szaleństw pychy ludzkiej. Wreszcie miłość Mojej i waszej Matki zniweczy moce zła.
      Błogosławię cię, synu. Módl się, módl się i ofiaruj Mi swoje cierpienia.

      http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, Kompendium V s.54- 57

      Znaczenie i symbolika poszczególnych części Mszy świętej.
      23-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Chciałbym pokazać wam od początku, co dzieje się podczas Mszy świętej i jak działają symbole, ukryte we Mszy świętej, symbole, które nie są dziś zupełnie rozumiane. Zaczyna się wszystko od wstąpienia kapłana na Gorę Golgoty, tzn. na stopnie Ołtarza, a więc oznacza to gotowość do złożenie Ofiary, cierpienia Boga, połączonego z cierpieniem własnym. Kapłan wstępując na stopnie Ołtarza, musi mieć świadomość, że sam staje się ofiarą dla Boga, ponieważ Chrystus, czyniąc go kapłanem, uczynił się Ofiarą w tym kapłanie i jego ciało służy Chrystusowi jako Arka Przymierza na Ziemi. Tym stał się każdy kapłan chodzący po Ziemi, mieszkaniem dla żywego Boga, który w nim działa, cierpi, naucza i umiera. A więc wstępując na stopnie Ołtarza, kapłan powinien wyznawać w sercu gotowość poniesienia cierpień wraz z Jezusem. Każdy członek Kościoła winien przychodzić na Mszę świętą z pragnieniem współuczestniczenia i gotowością przyjęcia choć części cierpienia Zbawiciela, a przynajmniej ulżenia Mu w cierpieniu poprzez szczere współczucie.

      Pocałunek, składany na Ołtarzu, oznacza potwierdzenie tej gotowości kapłana, zjednoczonego z Chrystusem. Kapłan, składając pocałunek na Ołtarzu, wyznaje Bogu swoje „fiat” – „Bądź Wola Twoja” i wówczas rozpoczyna się Męka naszego Pana. Od samego początku Mszy świętej uczestniczymy w niezwykłym wydarzeniu – Chrystus, przyjmując kolejne cierpienia, przygotowuje się do Ofiary najwyższej. Tak jak baranek, który przed złożeniem go w ofierze zostaje oczyszczony, tak Chrystus przechodzi kolejne cierpienia, w których Jego Dusza oczyszcza się z grzechów, które świadomie za nas przyjął. Każde cierpienie ofiaruje za inny grzech, każdą zniewagę za inne bluźnierstwo. Jak wiele grzechów, tak wiele cierpień jest zadawanych Jezusowi, który świadomie gromadzi je wszystkie w swoim Sercu, jako ofiarę za grzechy ludzkości. Ciało Boga staje się areną popisów najokrutniejszych katów, pod których postaciami kryją się wszystkie nasze grzechy. Katami dla Jezusa są nawet drobne kobiety, które podniósł z ich upadku, i dzieci, nie mające umiaru w popisywaniu się przed sobą. Cała droga Męki Pana jest przygotowaniem do szczytu cierpienia i hańby , do krzyża.
      W całej tej drodze Chrystus musi znosić ogromne cierpienia, a także wielką ilość tych drobnych, mniej bolesnych uderzeń, ale jednak, przez swoją mnogość bardzo uciążliwych, dlatego nie wolno nam ignorować nawet drobnych grzechów. Wszystkie musimy przynieść na Mszę świętą i przeprosić za nie Boga. W duszy zrobić rachunek sumienia od ostatniej Mszy świętej i przeprosić, żałować, i prosić Boga o pomoc w zwalczaniu tych słabości.

      Przeistoczenie jest właściwym czasem, w którym następuje autentyczne połączenie Nieba i Ziemi. Otwiera się Niebo wraz z całym mnóstwem łask, z których największą jest obecność Boga. Chrystus cierpiący ukazuje się pod postacią Chleba i Wina. Męka Pańska przechodzi teraz w swój najwyższy i najstraszniejszy etap – krzyż. Chrystus zawieszony na krzyżu, ukryty z Ciałem i Krwią, czyni swoje przebłaganie za każda ludzką duszę. Jak wąż na pustyni, tak Chrystus na krzyżu czyni cud uzdrowienia całej ludzkości. Jak izraelici mieli patrzeć na obraz wywyższonego węża, tak chrześcijanie winni patrzeć na wywyższonego dla nich na krzyżu Chrystusa. Niewidzialny na sposób ludzki, a realnie obecny w Chlebie eucharystycznym, jest wywyższany dla nas przez dzisiejszego Mojżesza, przez kapłana, który czyni za ludzkość przebłaganie. Chrystus na krzyżu pragnie być czczony, pragnie, aby schorzałe ludzkie oczy zwróciły się ku Niemu, aby odzyskać wzrok duszy, zdrowie ducha i być uleczonym. Jezus nie cierpi swojej skrajnej nędzy, aby być ukrytym, nie, On zostaje zawieszony na drzewie w swojej największej nędzy, aby na Niego patrzono. Chce, aby ludzkie oczy słały Mu uwielbienie, wpatrując się z miłością w Tego, który swój Majestat pozwolił upokorzyć i znieważyć. Patrzmy z miłością, wpatrujmy się w Niego, aby uzyskać uzdrowienie, ludzie powinni liczyć na to uzdrowienie i kochać, z całego serca kochać Boga w Człowieku, w Chrystusie ukrzyżowanym.

      Po przeistoczeniu następuje czas, w którym towarzyszymy wraz z Matką Najświętszą Jezusowi w Jego najgorszych godzinach, godzinach największej ciemności i Męki na krzyżu, kiedy Jego Ciało i Dusza konały w boleści, ale Jego usta wciąż szeptały psalmy przebłagania. Konajmy z żałości wraz z Nim, pocieszajmy Jego Matkę, łącząc naszą modlitwę z modlitwą Chrystusa na krzyżu, modlitwą za całą ludzkość, modlitwą uwielbienia Ojca w modlitwie „Ojcze nasz”. Teraz niech wybrzmią słowa Jezusa, Jego ostatnie słowa do Ojca, wyszeptane nad nami, za nas. Nie o swoją Duszę błagał Chrystus, ale o duszę świata, duszę całej ludzkości, duszę Kościoła i duszę kapłańską.
      Kiedy więc kapłan odmawia modlitwy za Kościół, za żywych i zmarłych, my również powinniśmy dołączać tę intencję, nie pozwalać uciekać myślom, ale szeptać w duchu nasze modlitwy, zjednoczone z modlitwami kapłana.

      Po tych modlitwach, które mają największa moc, ponieważ są wypowiadane ostatkiem sił Duszy i Ciała przez Chrystusa, następuje czas ostateczny. Jezus oddaje swego Ducha Ojcu. Przed Jego oczyma zupełna ciemność, w Duszy zupełne resztki nadziei, rozpaczliwe wzywanie Matki, rozpaczliwa prośba o ufność, konanie, ostatnie oddechy i cisza. Jezus umiera. Ta chwila żąda ciszy. Ta chwila żąda łez. Ta chwila żąda skupienia i całej miłości, i wdzięczności, na jaką nas stać. Dopiero po chwili rozlega się bolesne zawodzenie niewiast i płacz Matki, w której miecz dopełnia swego ciosu, przebijając Jej Serce. Nasze usta i nasze serca winny łączyć się w tej chwili z cierpieniem Matki, wyznając dopełnioną Ofiarę w Chrystusie i błagając Boga słowami: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami”. Te słowa oznaczają, że otwieramy się zupełnie na łaskę Boga, wlewaną do naszych serc przez Ofiarę Chrystusa. Ta dopełniona Ofiara stała się dla nas, abyśmy mogli teraz, pełni ufności, wzywać tego Boga, który przed chwilą konał na naszych oczach, tego samego Chrystusa, wyznając w Nim Boga, już na wysokościach, już obleczonego w Majestat i chwałę, błagajmy o miłosierdzie nad nami grzesznymi, aby raczył obdarzyć nas owocami swej Męki. Tym jest modlitwa „Agnus Dei”.

      Komunia święta. Serce oczyszczone, serce pełne żalu za grzechy, serce pragnące poprawy i serce głodne Boga, jest dla umęczonego Chrystusa nagrodą i pociechą za wszystkie cierpienia. Serce człowieka winno być więc czyste, pełne wiary w skuteczność tak wielkiej Ofiary, pełne ufności w Boże Miłosierdzie i pełne miłości, i wdzięczności wobec Chrystusa. Serce człowieka staje się centrum Wszechświata, goszcząc w sobie Boga. Teraz jest czas, aby podziękować, pocieszyć i prosić o miłosierdzie dla siebie i całego świata, aby owoc, wydany w takich cierpieniach, nie zmarnował się w nas.

      Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

      23.11.1975 r. JEŚLI NIE BĘDZIECIE CZYNIĆ POKUTY..

      Pan Jezus: Największy kryzys wiary od stworzenia człowieka aż do dzisiaj, jest to kryzys aktualny. Zwyczaje formalistyczne życia chrześcijańskiego trzymają wielu w złudzeniu, że są na dobrej drodze. Wielu kapłanów uważa się, że są w porządku, tak jak to sądzili kapłani, faryzeusze i inni za czasów, kiedy Ja byłem na ziemi, w Moim widzialnym Człowieczeństwie.
      W każdym czasie i miejscu walka między dobrem, a złem wygląda bez zmiany tak samo. Jeśli dzisiejsza ludzkość ateistyczna nie będzie się starała powstać i nie będzie usiłowała otrząsnąć się z kurzu i dymu, który kopci jej duszę, zginie jej większa część.
      To nie wyśmiewanie, ani ironia pseudo-teologów, księży nieświadomych i pysznych, to nie sztuczne wysiłki zepsucia na wszystkich odcinkach życia prywatnego i publicznego pomogą uniknąć ruin, jakie człowiek tak niemądrze szykuje na siebie. Mów głośno, że czas jest policzony. Wołaj głośno, jak Jonasz:
      „Jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy zginiecie”!
      Mów głośno, że się nie naśmiewa z Boga bezkarnie.
      Wołaj głośno, że Bóg nie chce tej godziny ciemności, lecz spowodowali ją sami ludzie.
      Wołaj głośno, że moja Matka tyle już uczyniła, by oddalić od świata katastrofę.
      Przypomnij wszystkim: Lourdes, Fatima i tysiące innych wstawiennictw, tak często zagłuszanych przez tych, którzy mieli obowiązek wydać o tym sąd z większym obiektywizmem i mniejszym względem ludzkim. Bali się oni tylko osądu świata…

      Na tym polega ich wina: nie szukali oni prawdy, ale zajmowali się sobą. A teraz mówią o Miłosierdziu Bożym, a nie o swojej odpowiedzialności.
      Nawet w sądzie wydanym o obecnych posłannictwach czy odrzucą znowu Moje światło?
      Ja chcę ich wszystkich zbawić, lecz oni opierają się temu. Kochają ciemności, więc zginą w nich. Ty nie bój się i bądź Mi nadal wiernym. Jesteś w moim Sercu i tam nikt nie może cię ruszyć, ani zadrasnąć!
      Błogosławię cię, synu. Kochaj Mnie i idź prosto przede Mną. Ja jestem Drogą, po której wielu nie chce iść.

      20.1.1976 r. JEZUS – JESTEM OSOBĄ ŻYJĄCĄ

      Pan Jezus: Synu, mów wszystkimi nie dbaj zupełnie o reakcje, jakie mogą zaistnieć. Ja, Jezus, chcę tego i nakazuję. Mów głośno, że dosyć już jest tej pseudo-roztropności, która sprawia, że obawia się mówienia ludziom, że Ja, Jezus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, jestem Osobą Żyjącą i prawdziwą tak jak wy, bardziej niż wy. Mam zupełne prawo i obowiązek mówić do kogo chcę, jak i kiedy chcę, lub też kontaktować się sposobem – jakim chcę.
      Mów, synu, że mam prawo i moc powoływać kogo chcę, kiedy i jak chcę, do wypełnienia każdego posłannictwa w Moim Kościele. Niech będą pewni, że to Ja ich wybrałem, by zostali kapłanami.
      Niektórzy z kapłanów zostaną biskupami. Tak jak ich wezwałem, mogę jeszcze i mam moc wybrać z pośród kapłanów takich, którym powierzę szczególne posłannictwo do wykonania w sposób i w czasie przeze Mnie postanowionym.
      Nie ustawaj w modlitwie i ofierze. Cierpienia twe zwiększyły się, ale ty wiesz, że są one miarą twej Miłości ku Mnie.
      Błogosławię cię, synu, a wraz z tobą błogosławię wszystkich, którzy w duchu prawdziwej pokory, potrafią przyjąć naglące wezwanie Boga Człowieka, który chce wszystkich zbawić.

      • Krystyna said

        Darku! Wielki Bog zaplac za slowa Sw. O. Pio przyblizajace nam opis Meki i Ofiary Pana Jezusa podczas sprawowania kazdej Mszy Swietej!

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, Kompendium V s.47- 53

      20-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Musisz pamiętać że Msza święta ma swój wewnętrzny wymiar, który przerasta swoim splendorem i doniosłością wymiar zewnętrzny. Zubażając wymiar zewnętrzny Mszy świętej: liturgii, Ołtarza, zubaża się też niestety jej wymiar wewnętrzny w duszach i dlatego wasze myśli wciąż uciekają spod krzyża Pana. Jezus jednak wciąż, przez cały okres trwania Mszy świętej jest obecny na Golgocie. Jeśli odchodzimy od Ołtarza naszymi myślami, tym samym pozostawiamy Go tam samego.

      21-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Mówiłem Ci już o tym, że poprzez jej [Mszy świętej] zubożenie, ludzie utracili wiarę, bo zostali pozbawieni tajemnicy i lęku, świętego lęku przed tajemnicą Boga. Zyskali pewność, że mogą kontrolować działanie Boga w obrębie Jego Kościoła, a także całego świata. Bóg pozornie pozwala na to wszystko, ale wdzięczny jest bardzo tym, którzy nie dali się zwieść. Znajduje w nich prawdziwą pociechę. Reforma liturgiczna wprowadziła bardzo wiele ograniczeń dla działania łaski Bożej i pomnażania wiary, ale jeszcze więcej nadużyć, jakimi są dowolne interpretacje tej reformy i próbowanie jej wobec wiernych, na ile da się ją [Mszę świętą] oszpecić, aby wciąż podobała się wiernym.

      Przygotowanie do Mszy świętej.
      21-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Chciałbym w tych moich rozważaniach zacząć od samego początku, od nastawienia z jakim powinno się iść na spotkanie z Bogiem. Po pierwsze serce człowieka musi być czyste. Najbardziej szpecą Mszę świętą ci, którzy przychodzą na nią w stanie grzechu śmiertelnego i nie szukają pomocy, nie pragną skruchy, ale utracili poczucie winy, zyskali zatwardziałe sumienia na skutek wielości grzechów i nie zamierzają wcale żałować i wyznawać swoich win. Oni są istotną zakałą Kościoła, dlatego, aby nie powiększać tej znacznej liczby, każdy prawdziwy katolik powinien przed Mszą świętą zastanowić się, czy jest godny w obecnym stanie duszy wejść na Górę Golgoty i patrzeć Zbawicielowi w twarz. Jeśli są w nas ciężkie grzechy, nie będziemy w stanie tego zrobić.
      Grzechy lekkie należy rozpatrywać inaczej. Trzeba się zastanowić czy są to grzechy przypadkowe, które zdarzają się rzadko, a wynikają z okoliczności i słabości, czy są to grzechy stałe, które wrosły w nasze dusze i do których przywykliśmy. Te są najbardziej niebezpieczne, bo skoro przyzwyczaimy się do nich i zaczynamy je akceptować, uważamy że Bóg postąpi tak samo. Tak nie jest. Im dłużej zezwalamy grzechom na ich obecność i powtarzanie się, tym stają się one mocniejsze i bardziej szpetne. Należy powziąć decyzję o walce z takim grzechem i prosić Boga o pomoc. W zależności od tego, w jakim stanie jest nasza dusza, tak również będziemy zdolni współczuć Zbawicielowi na krzyżu.
      Jeżeli w naszym sumieniu znajdziemy jakąkolwiek zadrę, spór z którymś z bliźnich, trzeba zrobić wszystko co możliwe aby doszło do pojednania. Aby uprosić łaskę przebaczenia win, trzeba samemu przebaczać. Ludzie, którzy trwają w nienawiści i w których nie ma przebaczenia, przychodzą pod krzyż Jezusa na darmo. Nie uzyskają przebaczenia, ponieważ sami nie przebaczyli. Musicie więcej i częściej przebaczać. Jeżeli nie w sercu, to w umyśle, jeżeli jeszcze nie w uczuciach, to w woli. To wystarczy. Po takim rozliczeniu można dopiero wejść na tę Świętą Górę, na której będziemy świadkami cudu Przemienienia, cudu Śmierci i cudu Zmartwychwstania.
      Każdy człowiek powinien uświadomić sobie wagę tej podniosłej chwili, kiedy wstępuje pod krzyż Boga. Podczas Mszy świętej otrzymujemy łaskę spotkania się z Bogiem twarzą w twarz, więcej nawet, ponieważ tylko nielicznym dana była możliwość przeżywania Męki naszego Pana za Jego życia, teraz Bóg przeżywa ją podczas każdej Mszy świętej tak, aby każdy człowiek mógł przenieść się niejako w czasie, do tej chwili, gdy Chrystus stąpał po Ziemi, aby nikt nie posądził Boga o niesprawiedliwość.

      Wszyscy dostąpiliśmy tej łaski, ponieważ jest to największa łaska dana rodzajowi ludzkiemu i każdy chrześcijanin może w pełni uczestniczyć i współcierpieć z Bogiem w chwili, w której zbawiał świat, chwili która będzie trwać na wieki we wszystkich Mszach świętych, jakie były, są i będą odprawiane.

      Wiara podstawą przeżywania Mszy świętej.
      22-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Msza święta jest cudem nad cudami, jest urzeczywistnieniem Ofiary Golgoty, Misterium Męki Pańskiej na Ziemi, tu i teraz dzieje się to, co działo się wówczas, kiedy nie było mnie jeszcze na Ziemi. Wiadomo, że przeszkodą w odpowiednim przeżywaniu Mszy świętej jest brak wiary. Wtedy wszystko zdaje się niezrozumiałe i puste. Tę pustkę i niezrozumienie może wypełnić tylko wiara. Kościół tutaj popełnił największy błąd, sądząc, że pustkę i niezrozumienie da się wypełnić, wprowadzając zrozumienie i skracając niezrozumiałe części Mszy świętej, a także wprowadzając nowe, bardziej ciekawe dla wiernych formy. Skutek tego działania jest jednak odwrotny, ponieważ , jak już wspominałem, potrzeba tu wiary. Radykalne zmiany które miały otworzyć Kościół na cały świat i uczynić go przystępnym, i otwartym dla każdego sprawiły, że wierni zatracili poczucie sacrum, tajemnicy. Dziś nikt już nie idzie na Mszę świętą, aby dać się ukrzyżować wraz z Chrystusem. Idzie się na Mszę świętą, aby posłuchać Słowa Bożego, aby otrzymać łaski, aby posłuchać księdza, aby załatwić swoje sprawy z Bogiem, idzie się z poczucia obowiązku, ale nie z potrzeby współuczestnictwa w karze, jaką został obarczony nasz Zbawiciel, za grzechy całego świata.

      Msza święta – Misterium Męki Pańskiej.
      22-06-2013

      Św. Ojciec Pio: Ofiara Golgoty pozostała ta sama. Krzyż Jezusa stoi w tym samym miejscu; w tym samym miejscu klęczy Najświętsza Maryja Panna; w ten sam sposób upadają na twarz aniołowie; w taki sam sposób płaczą pod krzyżem święte niewiasty; w taki sam sposób Bóg Ojciec otwiera ramiona, aby przyjąć umęczonego Ducha swego Syna. Krew, która spływa z Najświętszego Ciała jest ta sama; ból Zbawiciela jest ten sam; Jego trwoga jest ta sama i niezmierzony smutek odrzucenia i samotności, jaki przeżywa Chrystus, jest ten sam. Jego rany rozdzierają się tak samo, Jego cierpienie odbywa się tak samo, wszystko dzieje się dziś na Ołtarzu tak samo jak wówczas, ponieważ dzisiejsza Męka Chrystusa na naszych oczach nie różni się od tej, przeżywanej przed wiekami. To jest jedna i ta sama Ofiara. To my jesteśmy odrywani od rzeczywistości ziemskiej i przenoszeni pod krzyż. Jezus przychodzi w tym sensie, że pozwala się nam odkryć, ale to my jesteśmy uwolnieni z naszych ograniczeń, aby moc być tam, wtedy, pod krzyżem i pocieszyć naszego Zbawiciela. Jako wierzący chrześcijanie mamy prawo stanąć pod krzyżem i zbierać w naczynia naszych Serc drogocenną Krew Jezusa. Kapłan, wstępując więc na stopnie Ołtarza, urzeczywistnia tę Ofiarę, otwiera drzwi, odsuwa kotarę czasu i przestrzeni, abyśmy mogli być tam, wówczas, z Nim.
      Krzyż Jezusa nie uległ więc zmianie, jednak okoliczności, w jakich umiera Chrystus, otoczenie, w jakim się znajduje, jest inne. Ludzie, których odkupił swoją Krwią, przychodzą pod krzyż, ale wcale Mu nie współczują, przychodzą, ale wcale nie po to, aby Mu dziękować i okazywać wdzięczność za to, że przyjął te straszną karę, aby nie była wylana na nas. Ludzie przychodzą pod krzyż, aby bezwiednie odstać czas konania Chrystusa i rozejść się do swoich, jakże zajmujących zajęć. Każda Msza święta jest wstrząsem dla nieba i Ziemi. Cierpienie Chrystusa dokonuje się ku ratunkowi i pokrzepieniu świata, ku napełnieniu spichlerzy Kościoła, a w duszach dla których Jezus cierpi, nie dokonuje się żadna zmiana, ponieważ marnują tę łaskę, biernie przyglądając się śmierci Boga, nie pocieszając Go, nie współczując i nie współcierpiąc z Nim. Ludzie są jak osły, postawione pod krzyżem i dostają tyle co osły, za zasługi równe zasługom osłów. Jezus umiera dla człowieka, a człowiek w tym czasie nie jest zdolny do okazania współczucia i wypowiedzenia najprostszego: „Dziękuję”. Chrystus łapie ostatnie oddechy, Jego twarz staje się sina, a w tym czasie kobiety rozmyślają o swoich kremach, a mężczyźni o swoich urządzeniach, jakie nabędą lub nabyli. Wierzcie mi, konsumpcja wyparła Boga i jest to proces bardzo trudny do odwrócenia.
      Konsumpcja wrosła w dusze ludzkie i nawet społeczeństwa, które są bardzo ubogie, żyją konsumpcją w swoich snach, w swoich marzeniach są konsumpcyjne, mimo skrajnego ubóstwa. Do tego doprowadził współczesny świat. Kiedy Jezus kona, powinniśmy Mu dziękować za to, co cierpi, abyśmy my nie cierpieli; powinniśmy ofiarować Mu swoje życie za to, że On oddał swoje i powinniśmy prosić o łaskę godnego przezywania Jego Męki, aby jej owoce doprowadziły nas do Zbawienia.
      Dla dusz, które tak przeżywają Mszę świętą, Jezus z radością postępował ku Golgocie, właśnie dla tych dusz, które docenią Jego Mękę.
      A dziś, cóż, mało jest kapłanów, którzy świadomie wchodzą na tę świętą Górę Golgoty i wyciągają swoje ramiona dla Jezusa. Jeszcze mniej jest tych, którzy nakłaniają dusze, aby czyniły to samo. Bóg czeka na dusze, na ich nawrócenie, ale Bóg w swoim Synu dokonał już wszystkiego. Nie może cierpieć już bardziej i nie może cierpieć po raz drugi, ponieważ to, co się dokonało w Bogu, trwa, nie ma początku i końca, nie może być powtórzone, ponieważ trwa. To trudne do zrozumienia dla człowieka. Trzeba nam wierzyć. Pod krzyżem Jezus dokonał wszystkiego, czego mógł dokonać, aby pomóc nam dojść do tych łask, jakie nam wyprosił. Otrzymaliśmy Matkę, otrzymaliśmy Orędowniczkę i Pocieszycielkę. Zyskaliśmy pomoc Bożej Rodzicielki i dobro i łagodność Jej Serca, które od tej pory zawsze z niewyobrażalną troskliwością troszczy się o każdą duszę. Teraz dalsze losy zależą już od człowieka, ponieważ Bóg uczynił już wszystko.

      Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

      16.6.1976 r.
      SPRZECZNOŚCI W REALIZOWANIU POWOŁANIA KAPŁAŃSKIEGO

      Pan Jezus: Dziś piekło nie boi się ani biskupów, ani kapłanów (chyba z nielicznymi wyjątkami), bo nie mają oni najmniejszej wizji, a więc i przekonania, że podstawowym problemem Kościoła jest zbawienie waszych dusz i prowadzenie walki z tymi, którzy chcą ich zguby. Reagują nawet negatywnie wobec tych rzeczywistości duchowych i wobec Moich wymagań.
      Oznacza to, że nie szukają oni dusz, ale siebie samych, w swej subtelnej i ukrytej zarozumiałości.
      Reagują oni negatywnie wobec Moich nawoływań i tym sposobem utwierdzają się w swej nieuleczalnej ślepocie. Co za sprzeczność wobec powołania, którego pragnęli nie dla dobra dusz, ale dla własnych interesów, czyli dla własnej pychy. Ponieważ jesteście zakorzenieni w postawie antypastoralnej, teraz konieczną jest postawa wielkiej pokory, by wyjść z tej sytuacji. Akt dobrej woli postawi was na słusznym poziomie.
      Mówicie, że dla niezwykłych chorób są potrzebne niezwykłe lekarstwa. Otóż, mówię wam: będzie naprawdę niezwykłym lekarstwem i rzeczą naprawdę trudną dla biskupa postanowienie spotkania się ze swoimi kapłanami, by powiedzieć im:

      „Synowie moi, byliśmy wszyscy nieco zwiedzieni, bo ulegliśmy wpływom naszych niezmiennych nieprzyjaciół duchowych. Udało się im odwieść nasze starania i naszą uwagę od żywotnego problemu duszpasterstwa, jakim jest zwrócenie całej czynności ku wizji słuszniejszej, bardziej odpowiadającej potrzebom i interesom dusz.
      Jako pasterz dusz, będę odtąd bliższy tym, którzy cierpią z winy ciemnych mocy piekła. Będę bardziej czujnym w opiekowaniu się moją trzodą, używając środków, jakie Boski Mistrz wskazał nam swym przykładem i słowami.”

      http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, z 17-01-2012r. Kompendium III s.42-43

      Pan Jezus:

      (…) Kościół to nie tylko ludzie, Kościół to sakramenty, Kościół to łaska i prawo, ale Kościół to przede wszystkim Ja. To Ja jestem jego Głową, a więc jestem jego Centrum, Ja jestem Winnym Krzewem, a wy Moimi latoroślami. Ja posiadam pełną władzę w Kościele, bo Ja go ustanowiłem dla chwały Mojego Ojca w Niebie. Chciwość ludzi, ich przebiegłość i głupota, a przede wszystkim pycha doprowadziły do tego, że Kościół zdaje się zapominać o swoim Założycielu i Uświęcicielu. Jestem pomijany i odsuwany, odsuwany tak samo jak ty. Człowiek zdaje się sobie nieomylny, a przecież wszyscy, od chrzczonego dziecka wstępującego do Mojego Kościoła, aż po biskupów i kardynałów jesteście potomkami Adama i Ewy, skalanymi przez grzech pierworodny.
      Podlegacie nieustannym pokusom i atakom złego ducha. Dlatego decyzje Kościoła, który usuwa z centrum swoją Głowę zaczynają tracić sens i przybierać formę wrogości wobec tych, którzy są żyzną ziemią dla Kościoła, tych w których łaska może się zakorzenić i wydać owoc.

      Bardzo Mnie to zasmuca, dlatego chcę ci powiedzieć, że Kościół cię kocha córko, Ja jestem Kościołem wraz z Moimi członkami. Ale ani Ja sam, bez moich członków nie jestem Kościołem w pełni, ani Moje członki beze Mnie nie stanowią Kościoła, tak więc decyzje przez Kościół podjęte wbrew Mojej Woli nie są dla was obligatoryjne. Moje dzieci, dopuszczam na was te ciemności, owszem, jest to pokuta, ciężka pokuta, ponieważ poddaję udręce waszą miłość do Mnie i do wszystkiego, co należy do Mnie i w czym przejawiam się tu na ziemi. Ta pokuta jednak jest oczyszczeniem nie tylko dla was, ale i dla wszystkich członków Mojego Ciała. Potrzebuję to Ciało oczyścić. Poddawajcie się więc Moim zabiegom, bo są to zabiegi konieczne i choć bolesne, pamiętajcie o ich charakterze, są to zabiegi miłosne. Nie doświadczam tych których nie ukocham szczególnie.
      Ci, którzy niosą swoje prześladowanie i odrzucenie, zdają się sami sobie odrzuceni od Mojego Serca, tak jednak nie jest. Właśnie w Moim Sercu macie najpewniejsze i stałe schronienie, a jego drzwi są dla was stale otwarte. Pokładajcie ufność w Moich słowach. Wiem, że słowa waszych pasterzy są rzadko obecnie Moimi słowami. Wiem, że wielu z nich zabrania wam słuchać Mojego głosu. Czynią to z powodu wielu fałszywych objawień, z troski o wasze dusze, ale również ze strachu i nie znajomości Mojego głosu, bo kto zna Mój głos, rozpoznaje go w Moich uczniach, a kto tego głosu nie zna, nie rozpozna was i będzie was prześladował.
      Moje dzieci, nie lękajcie się, bo czy ja nie zostałem wyklęty przez ówczesnych „świętych” Izraela? Czy według ich obowiązującego prawa nie zostałem zhańbiony i z hańbą odrzucony w imię Boga? Przecież to oni właśnie byli sprawcami Mojej śmierci, to kapłani, Sanhedryn podjudzał ludzi, aby wydali na mnie wyrok, wyrok najokrutniejszy i najbardziej hańbiący. Moja córko, musicie uświadomić sobie, że kto zawisł na drzewie krzyża, ten uważany był za przeklętego wobec ludzi i wobec Boga. Ja, Syn Boży zostałem przez tych niedowiarków przeklęty w imię Boże, wydali na Mnie wyrok w imieniu Mojego Ojca, który Mnie posłał na krzyż i w imieniu tego Ojca zostałem przeklęty. Czy teraz rozumiesz? Wasza droga nie różni się od Mojej drogi. Wasza droga prowadzi po Moich śladach.
      Wasza droga wymaga heroicznego zaufania i tego zaufania od was żądam. Bójcie się Boga, a nie ludzi, bójcie się Mnie obrazić i nie wątpcie czy o słuszną sprawę walczycie, kiedy klękacie pod groźbą wyklęcia. Dzieci, czy ten kto przede Mną klęka ma być wyklęty? Czy słuszne są te wyroki? Czy Mój Ojciec przychyli się do tego głosu i wyklnie was za to, że nie byliście posłuszni tym, którzy zabraniali oddawać Mi chwałę? Moje córki, Moje synowie, weźcie sobie do serca Moje słowa i rozważcie jaka to by była wina, za którą miałbym was potępić? Czego się dopuściliście wobec Mnie, jakiej zbrodni, za którą miałbym usunąć was spośród Mojego ludu? Czy nie przebywam między wami podczas waszych modlitw? Czy nie czujecie Mojej opieki i łaski? Czy nie odczuwacie Mojego Ducha, który was jednoczy, łączy i napełnia nadzieją?
      Jestem pośród was. Nie odszedłem i nie zmuszą Mnie do tego decyzje przestraszonych pasterzy, którzy nie rozumieją co się dzieje. Są przerażeni, ponieważ znaleźli się ci, którzy w Moje imię wznoszą światło oświetlające wszystkie błędy i niedomagania w Mojej świątyni. Gdyby wsłuchali się w Mój głos w osobie Mojego przedstawiciela* na ziemi, nie mieli by tak zdumionych spojrzeń, ponieważ papież wskazuje tę samą drogę, o której was nauczam. Ponieważ jednak nie wsłuchują się w jego głos, Ja sam muszę was pouczać, Ja sam muszę stawać przed wami, aby was oświecać i dać wam siłę.
      Pasterze Mojego kościoła, mówię do was ze wszystkich stron! Przebudźcie się! Jestem nad wami w postaci Mojego najwyższego kapłana, jakiego ustanowiłem, aby was prowadził. Jestem pod wami w postaci Moich najmniejszych sług, dzieci Bożych, najuboższych, najmniejszych i najbardziej opuszczonych i Mówię do was te same słowa! Przebudźcie się! Przychodzę do was wchodząc w wasze szeregi i mówiąc również do waszych braci kapłanów, ale wy nadal nie słyszycie Mojego wołania.
      Jesteście zewsząd otoczeni Moją łaską i Moim głosem, który jest jeden i ten sam. Otwórzcie uszy, przestańcie się lękać. Ja jestem sprawiedliwością i wobec Mnie będziecie odpowiadać za nieposłuszeństwo Mojej Woli, Moim nakazom i moim pragnieniom! To Ja was osądzę za nieposłuszeństwo i wówczas będziecie srogo żałować za waszą obojętność wobec Mojego słowa.

      Ponownie chcecie Mnie sądzić, ponownie chcecie Mnie skazać i ponownie mam być ukrzyżowany i wykluczony z pośród świętych Izraela. Bądźcie ostrożni, ostrzegam was, bądźcie bardzo rozważni, bo każdy z was zapłaci za swoją winę i za swój osąd. Nie będzie zbiorowego sądu i zbiorowej kary, nie, każdy stanie przede Mną nagi i ujrzy wszystkie konsekwencje swoich decyzji. Bójcie się Mnie prześladować, bo uczynię was współwinnymi Mojej śmierci. Bądźcie świadomi, że walcząc ze Mną, walczycie ze swoim zbawieniem.

      Zastanówcie się zanim wypowiecie słowa, których nie da się już cofnąć. Zatrzymajcie się i módlcie, abyście nie postąpili wobec Mnie niegodziwie. Oświadczam wam Moi synowie, że to Ja, wasz Pan, Jezus Chrystus, któremu przysięgaliście wiernie służyć mówię do was dziś poprzez te orędzia. Nie zamykajcie waszych uszu. Powróćcie do nieskalanych wnętrz waszych serc, które ze łzami w oczach przysięgały Mi wierność, powróćcie do waszych młodzieńczych ideałów, modlitw odmawianych sercem, ducha bojaźni i męstwa.

      Wzywam was, abyście bali się Mnie prześladować i nie zamykali Mi ust. Będę mówił, a jeśli głosu Mojego nie usłuchacie, kamienie mówić będą. Późno będzie wówczas aby naprawić błędy, wynagrodzić zło i wyjednać sobie Moje przebaczenie i odpuszczenie win, kiedy spostrzeżecie jak wielkie zło przeszło niepohamowane przez waszą tchórzliwość i bojaźń wobec ludzi. Nie każę wam bezrozumnie iść za każdym kto mówi : „jestem prorokiem”, nie, ale nakazuję wsłuchać się w Mój głos, rozpoznać go i podążyć za nim. Jeśli uderzacie w Moje dzieci, a ich cierpienia nie gaszą ich zapału, ale napełniają miłością i gorliwością, jakiemu Panu służą? Odpowiedzcie sobie na to pytanie, z Kim walczycie zakazując im czcić Mnie w Moim Kościele?

      Jestem pośród was Moi uczniowie, tak samo odsuwany, tak samo wzgardzony i poniżony. Nie odejdę. Kto może Mi nakazać, abym was porzucił? Kto może Mi zakazać abym wam błogosławił? Czas tego buntu przeminie, czas prześladowań przyniesie wiosnę w Moim Kościele. Jego piękno oświeci wszystkie dusze. Nie bójcie się podążać Moją drogą, bo jestem z wami po wszystkie czasy. Amen.

      Mojego przedstawiciela* – świętobliwy papież Benedykt XVI

      Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

      Męka duchownego w piekle jest zwielokrotniona / s.353 – 354 /.

      Pan Jezus:

      Jak mam nie mówić, synu mój, o prawdziwie smutnym położeniu, człowieka rozpaczliwie walczącego, a z walką tą związane jest jego zbawienie lub potępienie wieczne? Wówczas byłoby tak, że mówiąc ogólnie o człowieku, pominąłbym milczeniem jego pochodzenie i strukturę duchowo – cielesną, chociaż wspominałem o tym wcześniej. Innymi słowy: ty wiesz, że twoim specyficznym posłannictwem jest objaśnianie przyczyny zła oraz wskazanie odpowiedzialnych za nie z powodu, którego cierpi Kościół i tyle dusz będzie zgubionych. Swoje posłannictwo masz spełnić dokładnie i dogłębnie. Wszyscy ludzie winni wiedzieć, że Kościół otrzymał wszelkie atrybuty potrzebne dla spełnienia swego zadania w świecie.
      Powiedziałem wszystko dlatego dałem Kościołowi i daję nadal Siebie Samego. Ze Mną zaś nie może mu niczego brakować i nie brakuje. Trzeba znać cień i światło, by każdy mógł odrzucić nękające zło i korzystać ze środków obrony, jakie ma do wykorzystania.

      Biada tym, którzy opuszczają swoje odpowiedzialne stanowiska, przechodząc na stronę nieprzyjaciela.

      Lecz jeszcze gorzej, gdy ktoś trwa zewnętrznie na stanowisku, a potem zdradza je i służy nieprzyjacielowi w jego burzliwym dziele zguby. Lepiej gdyby taki człowiek wcale nie narodził się. Bo jego męka w piekle, pisz bez obawy wyraz: w piekle będzie stokrotnie większa od męki zwykłych potępieńców!

      Jak widzisz synu, jest nie tylko ciemność, ale i jasne światło dla tych, którzy kochają Światło!

      Błogosławię cię synu, a ze Mną błogosławi cię Moja Matka i św. Józef. Błogosławimy też Zgromadzenie i osoby drogie tobie.

      http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, z 16-08-2011r. Kompendium III s.37-38

      Pan Jezus: Ja nie jestem pasterzem, który prowadzi owce grając na piszczałkach. Ja jestem Pasterzem, który wnosi powagę i pokorę do domu Ojca, który zdejmuje sandały przed składaniem Mu ofiary. Ja jestem Pasterzem, który pragnie sprawiedliwości, którego odnajduje się w ciszy. Zabierzcie te wszystkie hałaśliwe wrzaski sprzed moich oczu.

      Nie chcę ich widzieć w Moim Kościele. Ja jestem Bogiem cichym i pokornym. Pragnę uwielbienia. Pragnę tylko i wyłącznie oddawania Mi chwały. Brzydzę się śpiewem i tańcem nie oddającym Mi czci. Brzydzę się tymi, którzy odbierają Mi chwałę w Moim Kościele ukazując swoją [chwałę] przed Moimi owcami. Przychodzicie do Mojego domu odebrać Mi cześć? Przychodzicie uczynić samych siebie bogami? Ja nie chcę śpiewu bez serca. Jeśli twoja mowa nie jest mową twojej duszy, zabierz ją sprzed Moich ołtarzy, bo nie będę jej znosił. Tak, wasz śpiew jest Mi obrzydliwy, bo przynosi chwałę wam samym, a nie Mnie.

      Zapatrzyliście się w siebie i sądzicie, że śpiewając o Mnie stajecie się święci, a wszyscy patrząc na was krzyczą: „Chwała!” Ale komu? Czy to dla Mnie wołacie? Ja was nie słyszę. Wy nie słyszycie Mnie. Jest Mi przykro. Obłuda i fałszywa ideologia przechadzają się przed Moimi oczyma. Na Moich ołtarzach przelewa się Moja Krew, wśród waszych radosnych okrzyków: „Chwała!” Komu chwała? Płaczę, cierpię, umieram, a wy wołacie radośnie: „Panie! Chcę współcierpienia! Chcę zjednoczenia w bólu! Niech się lękają ci, co przychodzą do Mnie, co przychodzą do Mojego domu i zasłaniają Mnie swoją pychą. Znam wasze serca. Rozpoznaję wasze myśli. Nie odbierajcie Mi Mojej chwały w Moim domu. W Moim domu macie być niczym, abym Ja mógł być wszystkim. Takie są proporcje między nami. Abym mógł zaistnieć w pełni pomiędzy wami, wy musicie stać się niczym, upaść przede Mną i wszystko Mi oddać, a wy używacie Mojego domu, aby się chełpić Moimi talentami. To nie jest dla Mnie. Ja tego nie potrzebuję. Ja, Ja i jeszcze raz Ja chcę być podmiotem uwielbienia i podziwu w Moim własnym domu. (…) O Mnie myślcie, do Mnie się módlcie, stawajcie się świętymi. Pozostawcie daleko wszystko, co może odebrać Mi należną chwałę. Kiedy przychodzicie do Mnie bądźcie nędzarzami, bądźcie nadzy, abym Ja mógł was przyodziać i obdarować. Nie przychodźcie pokazywać się i chełpić. Wszystko co macie, może być wam zabrane, jeśli nie przestaniecie się wywyższać przede Mną.
      To mówię Ja, wasz Bóg i Pan. (…) Pokazuję ci męki Mojej Duszy, która nie znosi obłudy. Jestem Bogiem gniewliwym dla tych, którzy wciąż, mimo tak wielu łask, nie uginają przede Mną kolan i nie rezygnują z podobania się światu. Świat, przed którym się uginacie, przed którym pozujecie i wdzięczycie się, będzie wam katem. Ten, kto pragnie uwielbienia od świata, dostanie je, ale później przyjdzie mu za nie zapłacić. Jestem Bogiem sprawiedliwym i wydaję sprawiedliwe wyroki. Jeśli kto Mnie nie posłucha, dokonam aktu Mojego Miłosierdzia i uczynię was poddanymi, odbierając wam to, czym chcecie się wywyższać. Nie chcę was w Moim domu. Nawróćcie się, a wtedy ulituję się nad wami. Teraz jednak, pokażę wam Moją sprawiedliwość.

      Z Orędzi na czasy ostateczne, które właśnie nadeszły, z 16-07-2012r.
      t. 18, s.58 – 64 / fragmenty wybrane /.

      Bóg Ojciec: (…) Jestem Miłością. Od początku stworzenia człowieka obdarzyłem go miłością i ta miłość zaprowadziła Mnie na krzyż, ponieważ postanowiłem nie rezygnować z człowieka, ale ukazać mu całą potęgę Mojej miłości, miłości najczystszej, wolnej i prawdziwej. Zapragnąłem uczynić człowieka Moim dzieckiem i jako Ojciec być ukochany przez Moje potomstwo. Objawiłem człowiekowi Moją Wolę, ale nie od razu.
      Przez wszystkie wieki Starego Przymierza i przez wszystkie wieki chrześcijaństwa wzywałem dusze ludzkie z miłością nie szczędząc ludzkości znaków i proroków, którzy objaśniali ludziom te znaki. Zawsze wybierałem sobie dusze, aby mogły Mnie poznać i uwielbić, świadcząc o Mojej miłości. Człowiek jednak zwiedziony i skalany przez pierwszy grzech musiał odbyć bardzo daleką drogę przez wszystkie pokolenia, abym mógł przygotować jego duszę na przyjęcie prawdy o Mojej najprawdziwszej naturze Boga, który jest doskonałością, łącząc w sobie wszystko w doskonałym wymiarze. Jestem więc Miłością, która wypełnia się w sprawiedliwości. Człowiek wolałby, abym był miłością bez sprawiedliwości, nie wie jednak, że życzenie to jest złudne i jest prostą drogą do odsunięcia Mnie od Mojego stworzenia i Mojego prawa jako Stwórcy. Gdybym był samą miłością, która nie jest sprawiedliwością, nie byłbym również miłością. Miłość, która nie jest sprawiedliwa, nie może być nazwana miłością. Czy niesprawiedliwość godzi się nazywać tym imieniem? Czy nie jest dobrem sprawiedliwy osąd? Czy tą samą nagrodę ma pobierać występny i sprawiedliwy? Jaka miłość nie wymaga ofiary i nie żąda szczerości? Tak Ja, kochając, nie mogę pozwolić własnemu potomstwu na zbezczeszczenie Mojej godności w człowieku. Nie mogę przyjąć i usadzić na tronach chwały zwierząt, ogłaszając je Moimi synami, ponieważ jestem Bogiem, nie zwierzęciem. Słusznym jest więc, aby Miłość stawiała warunki dla zachowania czystości i prawości, inaczej niszczyłaby sama siebie i nie mogłaby istnieć. Nic nie dzieje się samo przez się, ale wszystko wypełnione jest ukrytym sensem, który istniał przed stworzeniem człowieka i który został człowiekowi udostępniony, aby również rozumowo mógł odkrywać swojego Boga. Moja sprawiedliwość i Moja miłość, zostały światu objawione przez te wszystkie wieki, kiedy mówiłem do człowieka poprzez Moich proroków. Teraz chcę wam objawić, dlaczego najpierw objawiłem światu sprawiedliwość, a dopiero potem Moją miłość. Pragnę, aby człowiek pamiętał o Mojej sprawiedliwości. Od początku czasów objawiałem się człowiekowi poprzez Moje znaki, Moją potęgę i moc, aby człowiek uwierzył i uznał, że Ja jestem Panem. Nikt nie ma władzy poza Mną, a ten, kto będzie Mi posłuszny i wierny, otrzyma nagrodę. Lud ten, który napełniał Ziemię, czcił wielu bogów dla korzyści, jakie sobie po tym kulcie obiecywał, albo z lęku przed gniewem, czy zemstą tych mocy. Jednak mówienie człowiekowi o miłości, aby czcił Boga ze względu na Jego miłość, było daleko zbyt wczesne. Najpierw musiałem przemówić jako Władca, jako Pan Nieba i Ziemi, przed którym nie ma nic i po którym nic nie istnieje. Musiałem objawić się jako Ten, który panuje nad innymi bogami, za których wówczas uważano liczne złe duchy rozsiane po Ziemi. Człowiek walczący o przetrwanie, szukający zaspokojenia dóbr materialnych, nie byłby w stanie przyjąć świata ducha, który pragnie miłości.
      Ten dystans między człowiekiem a Bogiem na przestrzeni dziejów coraz bardziej był przeze Mnie zmniejszany. Słuszną karą za grzech pierworodny jest odsunięcie człowieka od Boga, ale słusznym jest także przebaczenie i przyciągnięcie go z powrotem do miejsca, z którego był wygnany, w czym objawiam swoje miłosierdzie. Przyciągałem więc ludzkość do siebie, pouczając ją o Mojej mocy, Mojej potędze i sprawiedliwości, ucząc ją bojaźni, aby na koniec pozostała i wyłoniła się miłość, abym znów mógł obcować z człowiekiem tak blisko i bezpośrednio, jak czyniłem to obcując z Adamem. Kiedy więc człowiek nauczył się Mnie czcić przez wzgląd na Mój majestat, Moją potęgę i chwałę, kiedy lękał się Mojego gniewu i zaprzestał czynienia nieprawości, aby nie utracić Mojej łaski, dopiero wówczas mogłem objawić prawdę o Mojej sprawiedliwości, że za sprawiedliwością ukryta jest miłość. To Miłość żąda sprawiedliwości, Miłość przynosi sprawiedliwość i Miłość płaci słuszną cenę za sprawiedliwość. Ludowi, który nauczył się oddawać Mi chwałę i przestrzegać Mojego prawa, mogłem i musiałem objawić prawdę o istocie tego prawa, którą jest miłość.

      Zrodziłem więc Mojego Syna, aby przez nieskalane wnętrze najczystszej i najpiękniejszej Istoty, jaką jest Maryja, przyszedł na świat Odkupiciel rodzaju ludzkiego i zadośćuczynił Mojej sprawiedliwości. I tak poprzez sprawiedliwość przyszła na świat Miłość, aby poprzez nią objawiła się Moja sprawiedliwość.

      Chrystus objawił wam Serce Boga, Jego najczystszą i najwznioślejszą miłość. Sam przyjął na siebie karę, aby oczyścić w swojej Krwi ugodzone strzałą śmierci potomstwo Adama. Miłość objawiła się, zajaśniała i wypełniła wszystko, co zapowiedziałem przez proroków. Słuszne jest więc, aby Ten, który przyniósł na świat miłość, odebrał w naznaczonym czasie wieniec sprawiedliwości. Poprzez Mojego Syna ofiarowałem światu wszystko, obnażyłem się i wydałem swe Ciało za wasze ciała, aby ich grzech został zgładzony. Tak się stało. Syn człowieczy został na Ziemi jako Miłość, pod postacią Chleba i Wina, którymi karmię was, abyście mając życie w sobie, nie umarli, ale dotrwali w ciemności do czasu, kiedy wezwę wasze dusze do światła. Jezus nie zmienił jednak prawa, ale je wypełnił. Nie usunął sprawiedliwości, ale jej zadośćuczynił. Teraz więc, kiedy człowiek poznał Mojego Syna, mogłem ukazać mu Moje Ojcostwo, ponieważ Jezus poprzez bramę swojego Serca przeprowadził do Mnie Moje wybrane dzieci, wszystkich, którzy zechcą do tego Serca wejść. Poprzez swoje cierpienie Mój Syn, odwieczne Słowo Boże, wydobył z czeluści śmierci dusze ludzi, wykupując je za cenę swojej Krwi, spłacił zupełnie ich długi i zwrócił Mi je jako nieskalane potomstwo. Odtąd pragnę, aby dusze, za które Mój Syn zapłacił najwyższą cenę, wołały do Mnie imieniem Ojca, ponieważ prawdziwie jestem waszym Ojcem, a Jezus, Najwyższy Bóg, zjednoczony ze Mną i Duchem Świętym w Przenajświętszej Trójcy, wasz Odkupiciel, jest waszym Bratem. Kiedy ta cena została spłacona, Moje Serce otwarło się dla was i pozostaje otwarte. Odtąd wzywam was z miłością, nie jako Ten, który wymierza sprawiedliwość, ale jako Ten, który kocha. Jestem przepełniony pragnieniem bycia kochanym. Miłość pragnie jednego – wzajemności. (…) Tak więc na przestrzeni dziejów, pisanych Moją wszechmocną ręką, objawiłem się wam w prawdzie, jaką jest Moja miłość, wyłaniająca się z tajemnicy sprawiedliwości.Kiedy obnażyłem wam całą Moją miłość, Moje dzieło zostało dokonane. I tak, jak Moje dzieci powrócą do Mego niebieskiego łona, tak miłość powróci do łona sprawiedliwości . Miłość przynosi sprawiedliwość. Sprawiedliwość nadchodzi i dla prawych sercem będzie chwilą chwały, ponieważ ten, kto posiada miłość, oczekuje sprawiedliwości. Sprawiedliwości obawia się ten, kto nie posiada miłości, kto miłości nie poznał, nie chce również poznać sprawiedliwości. Świat zapomniał, że Ten, który stworzył Niebo i Ziemię jest sprawiedliwy i sprawiedliwość tę objawił już wielokrotnie. Jezus Chrystus jest Moim obliczem miłości, ale jest również obliczem Mojej sprawiedliwości. Tu wypełnia się historia człowieka i historia Boga. Powiodłem was przez wszystkie czasy, abyście poznali Moją prawdziwą istotę. Jestem, Który Jestem, bez początku i bez końca. Przychodzę i odchodzę trwając. Nie posiadam niczego, sam będąc wszystkim i posiadam wszystko, niczego nie potrzebując. Przyjmijcie więc Moją sprawiedliwość z miłością, z jaką przyjęliście Moją miłość, bo nie jestem innym Bogiem, niż Ten, który was kocha. Kochajcie Mnie w Mojej sprawiedliwości, bo kocha Mnie prawdziwie ten, kto Mnie kocha w Mojej miłości i w Mojej sprawiedliwości. Błogosławię cię i wszystkie Moje dzieci. Amen.

  11. Darek said

    Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

    Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły: Tajemnica Mszy świętej według św. Ojca Pio s.61-73

    1. Święte postacie. 15-01-2012

    Pan Jezus: Jestem w Chlebie konsekrowanym i jestem obecny pod postacią Mojej świętej Krwi. Jest i pozostaje Moją Krwią mimo, że spożywają ją osoby tego niegodne. Jestem obecny w Najświętszym Chlebie aż do czasu, kiedy ulega on rozpuszczeniu. Ach, gdybym wchodził i wychodził dowolnie ze świętych postaci, czy byłbym Bogiem wiernym? Zastanówcie się? Czy pozostawałbym w tabernakulum mimo Mojej samotności? Czasem latami samotności? Czy sądzicie, że nie byłoby Mi wygodniej wychodzić i wchodzić do konsekrowanej Hostii tylko wtedy, kiedy przyjdzie do Mnie pobożna dusza, aby Mnie adorować? Nie byłoby wówczas Boga na ziemi. Na tym polega Moja ofiara, że oddałem się wam i pozostaję z wami, mimo waszej niewdzięczności.

    Akty samowoli podczas rozdawania Mojego Najświętszego Ciała ranią Mnie i obrażają, doświadczam aktów profanacji, ale jest to cena, jaką zapłaciłem i nadal płacę za Moją miłość. Jakim byłbym Bogiem, gdybym oddawał się tylko tym, którzy Mnie kochają? Nie, Ja oddaję się każdemu. Przychodzę do dobrych i do złych, słabych i grzesznych, chcę leczyć dusze. ( Kościele obudź się! Rok wiary, Grzechynia 2012/2013,…s.103-104 )

    2. Moc i ofiara Krwi Chrystusa. 17-12-2011

    Pan Jezus: Lekarstwem na bardzo wiele dolegliwości fizycznych i duchowych jest uświadamianie sobie Mojej obecności w duszy i ciele i uwielbianie jej. Po Komunii świętej Moje Ciało i Moja Krew znajduje się w waszym ciele. Moja Krew łączy się z waszą krwią i krąży po całym ciele. Macie w sobie najwyższe dobro, źródło życia wiecznego, uświęcającą siłę, której kropla zbawia i uzdrawia miliony dusz. Moc Mojej Krwi jest dla was nie do wyobrażenia. Wszystko, co udaje się wam uzyskać od Mojego Wszechmogącego Ojca, uzyskujecie dzięki tej Krwi, na mocy której zostały wam otwarte bramy Nieba i łaski Nieba. Każda prośba, jest prośbą o Moją Krew, bo to ona wyprosiła wam wszystko. Moje dzieci, wasze winy zostały obmyte, wasze długi spłacone, ale również wszystkie dobrodziejstwa, o które prosicie Mojego Ojca, musiały być dla was kupione. Kto inny mógłby za nie zapłacić, jeśli nie Ja? Moja Ofiara jest nieskończona i niewyczerpywalna. Jej zasługa trwa na wieki i na wieki możecie czerpać z tego źródła, które zostało dla was otwarte. Bądźcie więc świadomi, przyjmując Mnie w Komunii świętej, Kto w was przebywa i jaka jest moc Jego obecności. Podczas każdej Mszy świętej znajdujecie się pod Moim krzyżem. Z tego krzyża płyną na was strumienie Mojej drogocennej Krwi. Kto pod tym krzyżem stanie i z uwielbieniem będzie tej Krwi oczekiwał, uzyska przebłaganie mocą tej świętej Krwi… Moja Krew jest obecna faktycznie podczas każdej ofiary Mszy świętej, ale Ofiara Moja dokonuje się w sposób niematerialny. To oznacza, że prawdziwie cierpię, ale w wymiarze ponadludzkim… Krew, którą spożywa kapłan, jest materialna, ale nie spływa ona z Moich Ran w sposób materialny, materializuje się dopiero dla was, abyście prawdziwie mogli ją spożyć… Moja prawdziwa Krew jest w Moim Ciele, które otrzymuje każdy wierny. Spożywanie Mojej Krwi z kielicha winno być wyłącznym przywilejem kapłana, ponieważ nie chodzi tu tyle o spożycie Mojej Krwi, ale o wymiar ofiary, o tę czystą, przelaną Krew, która jest Odkupieniem. Krew tę ofiarowuję kapłanowi bezpośrednio z Moich Ran, aby poprzez jego duszę ofiarować ją Ojcu. Jest to część ofiary kapłana. On użycza Mi swojej duszy, aby ta Krew prosto z krzyża przelała się najpierw przez jego duszę, uświęcając ją do jego świętej posługi, dopiero przez duszę kapłana ofiarowana jest Ojcu. On ją dla Mnie przyjmuje w imieniu całej ludzkości. On ją bierze na siebie, aby później rozdzielać jej zasługi pośród wiernych. Inny jest cel tego obrzędu, niż tylko spożycie, dlatego błędem jest rozdawanie tej konsekrowanej Krwi między wiernych, ponieważ jej zasługa nie jest wykorzystywana do końca. Ja chcę rozdawać Moje dary poprzez kapłanów, chcę od nich i przez nich dokonywać tę Ofiarę. Człowiek świecki przyjmuje tę świętą Krew bez świadomości jej mocy, nie ofiarowuje jej Ojcu i nie pomnaża jej mocy swoją ofiarą. To wyłączny przywilej kapłana. ( Kościele obudź się!… s.105-107 )

    3. Tajemnica Komunii świętej. 19-02-2012

    Pan Jezus: Moja córko, chcę przybliżyć ci zrozumienie tego wzniosłego aktu, jakim jest nasze połączenie w czasie Komunii świętej. Córko, chcę, abyś zrozumiała i dojrzała to, że w czasie Komunii świętej dokonuje się rzecz zupełnie niezwykła i niebywała. Wstępuję do twojej duszy i do twojego ciała jako Bóg i jako Człowiek, bowiem przyjmujesz Moją Duszę i Bóstwo, ale także Moje Ciało i Moją Krew, która łączy się z twoją krwią. Jestem połączony z tobą w sposób ścisły i realny. Odczuwasz błogość posiadając w sobie najwyższą Świętość i Moc. Wykorzystuj tę chwilę i proś Mnie gorąco o co tylko chcesz, bo wiesz, że wówczas nie mogę ci niczego odmówić. Jestem poddany tobie poprzez miłość i radość, jaką odczuwam przebywając w tobie… Ta radość i szczęście jakie odczuwam przebywając w miłującej Mnie duszy nie równa się z niczym. Jestem wówczas najbliżej kochającego serca, które Mnie pragnie. Jeśli dusza oddaje się w Moje władanie, i nie zastrzega sobie żadnych praw, radość ta jest pełna i przeradza się w zupełną rozkosz. Dla duszy która Mnie tak uszczęśliwia, gotów jestem dokonać rzeczy wielkich, rzeczy niemożliwych, dlatego proś Mnie wówczas, bo zniewalasz Moje Serce i uśmierzasz Mój gniew. ( Kościele obudź się!… s.108 )

    4. W moim domu macie być niczym, abym Ja mógł być wszystkim. 16-08-2011

    Pan Jezus: Ja nie jestem pasterzem, który prowadzi owce grając na piszczałkach. Ja jestem Pasterzem, który wnosi powagę i pokorę do domu Ojca, który zdejmuje sandały przed składaniem Mu ofiary. Ja jestem Pasterzem, który pragnie sprawiedliwości, którego odnajduje się w ciszy. Zabierzcie te wszystkie hałaśliwe wrzaski sprzed moich oczu. Nie chcę ich widzieć w Moim Kościele. Ja jestem Bogiem cichym i pokornym. Pragnę uwielbienia. Pragnę tylko i wyłącznie oddawania Mi chwały. Brzydzę się śpiewem i tańcem nie oddającym Mi czci. Brzydzę się tymi, którzy odbierają Mi chwałę w Moim Kościele, ukazując swoją [chwałę] przed Moimi owcami. Przychodzicie do Mojego domu odebrać Mi cześć? Przychodzicie uczynić samych siebie bogami? Ja nie chcę śpiewu bez serca. Jeśli twoja mowa nie jest mową twojej duszy, zabierz ją sprzed Moich Ołtarzy, bo nie będę jej znosił. Tak, wasz śpiew jest Mi obrzydliwy, bo przynosi chwałę wam samym, a nie Mnie. Zapatrzyliście się w siebie i sądzicie, że śpiewając o Mnie stajecie się święci, a wszyscy patrząc na was krzyczą: „Chwała!” Ale komu? Czy to dla Mnie wołacie? Ja was nie słyszę. Wy nie słyszycie Mnie. Jest Mi przykro. Obłuda i fałszywa ideologia przechadzają się przed Moimi oczyma. Na Moich Ołtarzach przelewa się Moja Krew, wśród waszych radosnych okrzyków: „Chwała!” Komu chwała? Płaczę, cierpię, umieram, a wy wołacie radośnie: „Panie! Chcę współcierpienia! Chcę zjednoczenia w bólu! Niech się lękają ci, co przychodzą do Mnie, co przychodzą do Mojego domu i zasłaniają Mnie swoją pychą. Znam wasze serca. Rozpoznaję wasze myśli. Nie odbierajcie Mi Mojej chwały w Moim domu. W Moim domu macie być niczym, abym Ja mógł być wszystkim. Takie są proporcje między nami. Abym mógł zaistnieć w pełni pomiędzy wami, wy musicie stać się niczym, upaść przede Mną i wszystko Mi oddać, a wy używacie Mojego domu, aby się chełpić Moimi talentami. To nie jest dla Mnie. Ja tego nie potrzebuję. Ja, Ja i jeszcze raz Ja chcę być podmiotem uwielbienia i podziwu w Moim własnym domu. (…) O Mnie myślcie, do Mnie się módlcie, stawajcie się świętymi. Pozostawcie daleko wszystko, co może odebrać Mi należną chwałę. Kiedy przychodzicie do Mnie bądźcie nędzarzami, bądźcie nadzy, abym Ja mógł was przyodziać i obdarować. Nie przychodźcie pokazywać się i chełpić. Wszystko co macie, może być wam zabrane, jeśli nie przestaniecie się wywyższać przede Mną. To mówię Ja, wasz Bóg i Pan (…) pokazuję ci męki Mojej Duszy, która nie znosi obłudy. Jestem Bogiem gniewnym dla tych, którzy wciąż, mimo tak wielu łask, nie uginają przede Mną kolan i nie rezygnują z podobania się światu. Świat, przed którym się uginacie, przed którym pozujecie i wdzięczycie się, będzie wam katem. Ten, kto pragnie uwielbienia od świata, dostanie je, ale później przyjdzie mu za nie zapłacić. Jestem Bogiem sprawiedliwym i wydaję sprawiedliwe wyroki. Jeśli kto Mnie nie posłucha, dokonam aktu Mojego miłosierdzia i uczynię was poddanymi, odbierając wam to, czym chcecie się wywyższać. Nie chcę was w Moim domu. Nawróćcie się, a wtedy ulituję się nad wami. Teraz jednak, pokażę wam Moją sprawiedliwość. (Kościele obudź się!… s.13-15)

    5. Tajemnica sakramentu Kapłaństwa. 1-10-2011

    Pan Jezus: Zabiegajcie o dusze waszych kapłanów, bo oni mają moc rozlewania łaski na świat. Kiedy oni przestaną przyzywać Mojego Imienia dla was, wasz los będzie przesądzony. Bez Mojej łaski zginiecie. Nie macie większej troski niż troska o dusze kapłańskie. Wy uświęćcie dla Mnie kapłanów poprzez swoją ofiarę, a Ja uświęcę waszych synów poprzez ich ofiarę. Nie odwrotnie. Nigdy odwrotnie. Kapłan jest Moim największym skarbem dla was na ziemi. Jest Moją wielką tajemnicą. W ciele kapłana Ja sam przebywam, Ja sam kocham i pragnę waszych dusz. W ciele kapłana jestem realnie obecny i poprzez niego działam, w nim błogosławię i w nim przeklinam. Nie znacie tej tajemnicy.

    Tajemnica kapłaństwa jest najpiękniejszą tajemnicą, w której objawiam wam swoją miłość. Kocham kapłanów. Każdą duszę kapłańską wybrałem sam. Sam stworzyłem i sam przygotowałem. Są dla Mnie najbliżsi, najmilsi, te dusze wybrałem, aby w nich żyć, aby w nich przebywać, te dusze kocham najpiękniej, jednoczę się z nimi już za życia. Są święci, są wywyższeni Moją obecnością. Pozwalam im codziennie, aby Mnie dotykali, aby spożywali Moje Ciało i pożywiali się Moją świętą Krwią. Pozwalam, aby brali Mnie w dłonie i ukazywali całemu światu. Ja, Bóg, niepokonany, niezwyciężony, potężny i straszliwy, który swoją świętością i czystością oślepiam najczystszą duszę, pozwalam im brać Mnie w dłonie, pozwalam im dzielić Moje Ciało na części, pozwalam im robić ze Mną wszystko dla was. Wybrałem te ręce, one Mnie dotykają, ich dotyku pragnę, ponieważ są to Moi święci synowie, którym ufam, którym się ofiarowałem, których wybrałem spośród wszystkich synów ludzkich na Moich jedynych oblubieńców. Ja oddałem im swoją Duszę i Ciało, aby Mnie posiadali, oni oddali Mi swoje dusze i ciała, abym mógł w nich istnieć na ziemi.

    Kiedy jestem obecny na Ołtarzu, z całą Moją mocą oddaję się w ręce kapłana. Pozwalam, aby on rozporządzał Mną jako Ofiarą, aby on złożył Mnie Ojcu w ofierze. Jestem bezbronny, jestem mały. Uczyniłem się mniejszy od człowieka, aby wywyższyć go i dać mu Siebie. Kiedy Mnie wówczas bierze w swoje dłonie, pragnę, aby to czynił z miłością, ponieważ to jestem Ja, Ja Bóg, Ofiara za człowieka. Jestem pełen miłości, jak w chwili, kiedy wypowiedziałem słowo: „pragnę”, tak i teraz pragnę, pragnę wszystkich dusz do szaleństwa krzyża, pragnę waszej miłości i waszego zbawienia. Dajcie Mi wówczas odczuć waszą miłość Moi wybrani synowie, Moi umiłowani oblubieńcy. Wywyższam was i obdarzam wówczas największym zaufaniem. Jestem obnażony z szat i odarty z mocy, jestem w waszych dłoniach niczym niewinny baranek, którego składacie w ofierze. Ja umieram na waszych rękach, kochajcie Mnie, kiedy konam, myślcie o Mnie, pragnijcie Mnie. Jak ranią Mnie dusze, które wówczas nie dbają o Mnie. Ja cierpię. Patrzcie na Mnie, mówcie do Mnie, potrzebuję miłości i pociechy, kiedy dla was umieram.

    Ulgę, pociechę znajduję dopiero w duszy, która Mnie przyjmie z miłością, która ułoży Mnie w swojej czystej i uświęconej duszy i tam otuli Mnie swoją czystą miłością. Nie myślcie wówczas o sobie, tylko o Mnie, wynagradzajcie Mi Moje cierpienie, Moją śmierć, waszą miłością i oddaniem. Oddajcie Mi się wówczas cali, z całym waszym cierpieniem. Połączymy nasze dusze i ciała. Moja Krew najświętsza rozchodzi się po całym ciele i całej duszy, udoskonalając ją, oczyszczając z wszelkich win grzechów powszednich. Tak, każda Komunia święta udoskonala duszę, daje jej cząstkę Mnie i czyni ją świętą, ponieważ posiada Boga.

    Kapłanie, w twojej duszy chcę odpocząć, chcę znaleźć odpoczniecie. Składamy razem te ofiarę Ojcu. Wezwałem cię, abyś Mi towarzyszył na całej drodze Mojej Męki, od Ogrójca do Góry Kalwarii. Trwaj złączony ze Mną przez cały czas trwania Mszy świętej. Nie mam chwili, w której pragnąłbym pozostać sam. Cały czas chcę być połączony z tobą. Nie opuszczaj Mnie jedną swoją myślą, bądź przy Mnie. Razem jesteśmy ofiarami dla Mojego Ojca. Ja jestem Ofiarą Najwyższą, ty jesteś Moim ofiarnikiem. Niesiesz Mnie na swoich ramionach jako ofiarę przebłagalną za cały świat i wszystkie ludzkie grzechy. Kochaj Mnie. Przez cały pozostały czas to Ja niosę ciebie, jako Moją ofiarę dla ludzkości, którą chcę sprawić radość Ojcu. Ja unoszę cię do Mojej czci, do Mojej chwały. Jesteś Moją własnością, jesteś Mną pośród Mojego ludu. Jednocz się ze Mną w czasie Mojej Ofiary, a Ja zjednoczę się z tobą, podczas twojej ofiary, twojego ziemskiego życia. Ja Bóg, pragnę znajdować w tobie odpoczniecie po złożonej Ofierze. Zatrzymaj się więc w czasie adoracji i kochaj Mnie, dziękuj Mi za całą Moją miłość. Kiedy się razem ofiarujemy, wówczas jesteśmy połączeni, pozwól Mi wniknąć do twojej duszy i twojego ciała. Ukryj Mnie i kochaj, wynagradzaj Mi za tę Mękę, którą wciąż na nowo przeżywam dla waszego zbawienia. Ofiaruję się zawsze z miłością i z miłością obdarowuję Mną dusze. To, czego od was pragnę, to miłość. Obchodźcie się ze Mną z miłością i przyjmujcie Mnie z miłością. Oddajcie Mi się wówczas, zapominając o całym świecie, nie spieszcie się, zapomnijcie o ludziach. Moment waszej Komunii świętej to dla Mnie najpiękniejsza chwila, którą pocieszam się w czasie Mojej Męki. Nie zabierajcie Mi więc tego świętego czasu Mojej radości i Mojej rozkoszy. Niech lud wówczas modli się za was, abyście jeszcze ściślej zjednoczyli się ze Mną, a wy myślcie wówczas tylko o Mnie.

    Rozdawajcie Moje Ciało z miłością, pamiętajcie, że to wciąż Ja, Ten sam, który pragnie wynagrodzenia i czci od każdej duszy. Teraz jest Mój święty moment, jaki dzielę z innymi duszami. Wśród nich są dusze ofiar i pokutników, które wraz ze Mną przeszły całą Kalwarię, ofiarując Mi swoje cierpienia. Bądźcie dla nich święci, Ja pragnę tych dusz, bądźcie wobec nich pełni miłości. Pozwólcie Mojemu ludowi oddawać Mi cześć, pozwólcie im przyjmować Mnie w uniżeniu, z czcią, na kolanach. Ja się uniżam stając się bezbronnym kawałkiem Chleba, a wy musielibyście umniejszyć się do ziarnka piasku, aby zadośćuczynić Mi za Moje uniżenie, a i to nie byłoby proporcjonalną ofiarą. Pozwólcie więc im chociaż symbolicznie klękać, aby mogli przez to wyrazić, Kogo przyjmują, aby mogli okazać Mi, że i oni pragną się dla Mnie poniżyć i wiedzą, że choć skryłem się w małej cząstce chleba, jestem ich Panem i Królem i żądam uniżenia i czci.
    Błogosławcie Moimi rękoma, bo wasze ręce nie należą do was, są Moje. Niech lud czci wasze dłonie, bo nie są waszą własnością.
    Teraz Ja błogosławię was Moi najmilsi synowie. Wysłuchajcie Moich słów z uwagą, nie zatraćcie w świecie wielkiej tajemnicy, w jakiej was umiłowałem. Bądźcie świadomi waszego wybrania i waszej odpowiedzialności. Niech Mój Duch przeniknie wasze dusze, abyście pojęli Moje słowa i oddali Mi chwałę, jakiej pragnę na ziemi. Amen. ( Kościele obudź się!… s.1015-119 )

  12. Darek said

    Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

    Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, Kompendium V s.75-77

    Reforma posoborowa i droga ocalenia dla polskiego Kościoła.
    30-06-2013

    Św. Ojciec Pio: Córko, mówiliśmy już o owocach Mszy świętej, a teraz, na koniec, chciałbym ci powiedzieć o dramatycznych zmianach, jakie wprowadził Sobór watykański, a jakich nie przewidziały ówczesne władze kościelne. Diabeł maczał palce w wielu reformach i zrobił to bardzo inteligentnie, pozostawiając wszędzie swoje furtki. Same normy i przepisy nie mają w sobie nic złego, ale pootwierały mnóstwo drzwi, przez które weszło mnóstwo nieprawidłowości.
    Widzisz, córko, wielu buntuje się i oburza na te słowa, ale przypomnę wam inne słowa, słowa Jezusa, który powiedział: „Poznacie ich po owocach”. A więc przypatrzcie się dobrze owocom tych zmian, aby poznać, że nie pochodzą one od Boga. Wiara u ludzi zmniejszyła się; postąpił ogólny rozkład moralny w społeczeństwach; całe narody wyrzekły się wiary; część grzechów została uprawomocniona; Kościół katolicki podzielił się i skłócił wewnątrz; papież utracił swoją pozycję; stan kapłański stracił szacunek i poważanie, wręcz swoją pozycje społeczną; domy zakonne popadły w marazm, a później w zupełną ruinę; wiele klasztorów upadło, a wiele zakonów jest na wykończeniu przez brak nowych powołań; w wielu krajach młodzi ludzie nie otrzymują już łaski powołania; kościoły, budowane przez wyrzeczenia i pracę naszych przodków, teraz są wyprzedawane przez ich dzieci i wnuki – ci, którzy odbierali sobie od ust, aby oddać chwałę Bogu, przewracają się w grobach, widząc, czemu teraz służy ich praca; liturgia uległa rozwodnieniu i wszechogarniającej nijakości; całe społeczności odeszły od Boga: dzieci, młodzież, młode małżeństwa i samotnicy. Wszyscy oni niegdyś karmieni byli przez Kościół i w nim szukali wsparcia i pociechy. Teraz tę funkcję, którą pełnił Kościół, pełni telewizja.
    Dewastacja liturgii doszła do tego stopnia, że w pewnych, niegdyś katolickich narodach, dochodzi do pogańskich zwyczajów wprowadzanych w środek liturgii Kościoła katolickiego. Narody, tkwiące swymi korzeniami w Chrystusie, nie wiedzą dziś, Kim jest Chrystus, jakie są podstawowe prawa, jakie głosił, jakie są przykazania i co to jest Zbawienie wieczne. Cały Kościół i jego głoszoną, i uświęcona krwią męczenników naukę uważa się za jedną z wielu wymyślonych rzeczywistości, w którą pewna słaba część społeczeństwa chce wierzyć. Mówię więc z pełną świadomością, że niestety są to tylko niektóre z owoców reformy posoborowej.
    Odbudowanie zniszczonego Królestwa jest już o wiele trudniejsze niż tworzenie nowego z radosnym „hura”. Mówię o Królestwie Boga na Ziemi, jakim jest Kościół. Wszystkiemu winna jest pycha tych, którzy te reformy tworzyli i tych, którzy ich pragnęli, aby zmienić to, co przez wieki utworzyły i ugruntowały święte i natchnione umysły Kościoła. Teraz to wszystko ruina, moja córko. Naród polski wciąż dziwi się jeszcze tym słowom, bo mimo wszystko w Polsce, za sprawą Matki Bożej, dewastacja ta nie postąpiła jeszcze tak daleko, dlatego ludzie są omamieni dobrobytem i uśpieni wobec nadchodzącego zła. Ono jeszcze do was nie przyszło w takiej formie, w jakiej jest już obecne w innych krajach Europy, ale postępuje wciąż zuchwalej, czego macie widoczne znaki co jakiś czas. Napad na najświętszy obraz Królowej Polski jest tylko jednym z nich. Gdyby uczyniono to z wizerunkiem prezydenta, byłaby z tego wielka afera i daleko idące konsekwencje, a Maryja jest przecież waszą Królową. Społeczeństwo jest przygotowywane na obrażanie Matki Najświętszej. Jeśli wobec takiego aktu społeczeństwo nie poruszyło się, nie będzie skłonne zrobić tego również wobec innych działań. Jesteście sondowani jak króliki, aby sprawdzić, jak mocno śpicie. Małymi krokami również wam postarają się zabrać wszystko. Jeśli jednak zabiorą wam nawet wszystko, ale nie oddacie waszej Królowej, to się im nie uda.
    Ta reforma dewastacji postąpiła wszędzie tam, gdzie nie było Matki Bożej. Tam gdzie jest czczona, tam jest Prawda. Ona musi być w centrum Kościoła w Polsce. Tak było przez ostatnie kilkadziesiąt lat i dlatego polski Kościół nie upadł tak nisko jak inne, ale również się chyli i to mocno. Daję wam więc teraz podpowiedź, jaka jest jedyna droga powstrzymania tej nawałnicy zepsucia jaka ogarnia Kościół. W centrum Kościoła polskiego musi nadal stać Matka Najświętsza, w każdym Kościele musi być Jej wizerunek, w każdym katolickim domu Jej obraz, a główna modlitwa Polaków –różaniec. Jeśli w porę „okopiecie się” za pośrednictwem Maryi, nie uda się zabić polskiej wiary.
    Wszystko co wam mówiłem, co się tyczy Mszy świętej ma na celu uwrażliwić was na jej przeżywanie, abyście nie przyjmowali nieświadomie zmian, jakie się wprowadza dla ujednolicenia zwyczajów w Kościele. Nie przyjmujcie ich, trwając w świadomości ich demoralizatorskich skutków. Jednak nie chcę was zostawiać w smutku, dlatego podaje wam też rozwiązanie i drogę ucieczki od tych zmian, a jest to oparcie całego Kościoła w Polsce na Matce Bożej. To wszystko, co chciałem wam powiedzieć. Powiększajcie na miarę waszych możliwości waszą cześć dla Matki Najświętszej, jak działa – rozstawiajcie Jej figury i miejcie na ustach „Zdrowaś Maryjo”, a wszystko dobrze się skończy. Błogosławię was wszystkich w imię Jezusa ukrzyżowanego, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

    Z Orędzi Pana Jezusa Chrystusa do Kapłanów. Ks. Ottavio Michellini.

    PŁACZ NIE JEST OZNAKĄ SŁABOŚCI
    30.09.1975r.

    Pan Jezus: Synu, ja też płakałem i to nie raz, jak sądzą niektórzy. Płakałem patrząc na miasto, przedmiot mojej wielkiej miłości. Te łzy płynęły z nadmiaru bólu, jakiego Serce Moje nie mogło już powstrzymać. Płakałem więc nie ze słabości, lecz na widok ran i rozwiązłości umiłowanego miasta oraz jego losu postanowionego przez Sprawiedliwość Bożą. Jakże są niemądrzy ci, którzy z uporem sądzą, że mogą lekceważyć Boga, lub inni, którzy trwają nadal w grzechach licząc na Miłosierdzie Boże.
    Zapominają, że w Bogu – jak to już mówiłem – Miłosierdzie jest nierozłączne ze Sprawiedliwością, bo tworzą jedność.
    Synu, płakałem nie tylko raz nad miastem umiłowanym, ale wielokrotnie nad ruiną dusz tak umiłowanych, że nie wahałem się poświęcić za nie, jako Ofiara wynagradzająca i błagalna na Kalwarii i na ołtarzach. Płakałem z powodu Judasza, jak to już wiesz, ale nie tylko z powodu jego zdrady względem Mnie, ile nad zgubą jego pysznej, rozpustnej i niepokutującej duszy. Judasz opierał się mojej Miłości i każdemu natchnieniu Mej łaski. Gdyby się zdobył na akt skruchy, z radością zbawiłbym go. Powinni to dobrze rozważyć Judasze, którzy rozmnożyli się teraz stokrotnie, a także Moi liczni synowie opierający się mojej Łasce. Tak więc, łzy moje nie były i nie są słabością, lecz zbytnim bólem Mego Serca, zranionego śmiertelnie ruiną tylu dusz, z których wiele poświęciło się Mnie.

    MATKA BOŻA NADAL PŁACZE

    Pan Jezus: Moja Matka, ta najodważniejsza ze wszystkich ludzi, płakała również. Wylewała gorzkie łzy dawniej i teraz, wobec prawie całkowitej nieczułości wielu kapłanów i wiernych.
    Maryja zna dobrze obecny poważny kryzys Mego Kościoła i całego świata, głuchego na wszelkie wezwanie Mego Miłosiernego Serca. Kościół i świat są pogrążone w ciemnościach i rychło nadejdzie kara.
    Nie śmiejcie się, synowie grzechu! Nie śmiejcie się, synowie ciemności! Miecz Bożej Sprawiedliwości już wisi nad waszymi głowami!
    Synu, cóż mogłem uczynić dla mego drogiego miasta? Powiedziałem wtedy: Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamienujesz posłanych do ciebie. Ileż to razy chciałem zebrać twe dzieci, jak kura gromadzi swe kurczęta, a ty nie chciałeś! Dom twój pozostanie pusty i nie pozostanie z ciebie kamień na kamieniu.

    SYNAGOGA TRWA 15.11.1978 r.

    Pan Jezus: Chcę mówić dalej. Poprzednie orędzie wykazało, jak ludzie i narody tych ostatnich pokoleń zostały wciągnięte w kolosalne i olbrzymie uniwersalne omamienie, które sprowadziło całą ludzkość na drogę niesłychanej ruiny.
    Nie tylko ludy ziemi, ale cały Mój Kościół umieszczony w centrum ludów, by nie być jego Kierowniczką i Mistrzynią, został zarażony ogólnym złem. Zachował żywotność taką, że nie upada, bo Ja, Jezus, jestem z Nim… Lecz jest straszna pokusa zawładnięcia Nim, zniszczenia silnym duszącym objęciem!
    Jak to mogło się stać, jasnym jest dla każdego, kto ma oczy do patrzenia i uszy do słuchania. Bowiem wróg upatrzył sobie osoby znaczniejsze: duszpasterzy i teologów… A przez nich zaatakował struktury wewnętrzne: Doktrynę, Wiarę i Prawo.
    Wróg – ukrytym i stałym działaniem wykreślił wartości nadprzyrodzone, sprowadzając Kościół do zwykłej instytucji ludzkiej i postąpił z Kościołem tak, jak synagoga obeszła się ze Mną. Lecz synagoga nie zginęła, ona tylko ukrywa się! Judasz sprzedał Mnie synagodze za 30 srebrników. Dziś nowi Judasze sprzedali Mój Kościół synagodze, by zaspokoić swe pragnienie władzy. Ja, Jezus byłem zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstałem. Synagoga mści się na Moim Ciele Mistycznym, które powstanie piękniejsze i wspanialsze niż było kiedykolwiek w przeszłości.

    AMBICJA ZAMIENIA SIĘ W ZDRADĘ

    Pan Jezus: Muszę wyjaśnić ciemny punkt jak to znaczniejsi i zdolniejsi ludzie wśród różnych narodów mogli ulec tak kolosalnemu otumanieniu, gdyż dotknęła ich pycha szatana. Może to być mniej więcej zrozumiale i wytłumaczalne, ale, że ulegli również znaczniejsi mężowie Kościoła, którzy otrzymali wielkie dary, jest nie tylko dziwne, ale jest zupełnie niezrozumiałe. Jest to największa wina, jaką można popełnić na ziemi.
    Wy jesteście światłem świata… a to światło chce zgasnąć, by stać się ciemnością! Idźcie i głoście Moją Ewangelię, która jest życiem. Ale wy wolicie głosić swoje słowa kłamstwa i śmierci. Ambicja ludzka chce się wznieść ponad Boga, by znieść Jego plany i zmienia się w bunt, który staje się zdradą. Nie waha się bowiem dla zaspokojenia własnego pragnienia władzy przygotowywać spiski za spiskami, by zniszczyć Moje Ciało Mistyczne.
    Na teraz dosyć. Módl się i ofiaruj Mi swe cierpienie. Błogosławię cię, a tobą wszystkie drogie osoby.

    http://www.duchprawdy.com/ks_don_ottavio_michelini_oredzia_I-III.htm

  13. Darek said

    Z Orędzi na czasy ostateczne, które właśnie nadeszły z 18-10-2012r. / Kompendium IV s.108 – 110 /.

    Pan Jezus:
    Moja córko, zapisuj Moje słowa pospiesznie. Pragnę powiedzieć ci o Moim Sercu, które jest żądne miłości świata. Chciałbym, aby kochał mnie tak, jak ja go miłuję. Czy wiesz, jak wielkim cierpieniem muszę doświadczyć świat, aby umiłował Mnie choć nikłym światłem tej miłości jakiej pożądam?

    O Panie, dlaczego tak jest?

    Dlatego, że świat uczyniłem wolnym, aby wybrał pana, jakiego pożąda. Nie Ja zostałem wybrany panem, nie Mnie okrzyknęli królem, nie przede Mną składają pokłony, nie dla Mnie cierpią i znoszą wszelkie trudności, nie, wszystko to ofiarują temu, który pragnie ich zguby. Odwrócił się ode Mnie świat i upokorzył Mnie ponownie przed księciem ciemności, wybierając jego rządy i mówiąc do Mnie jego słowami. Nie zdajecie sobie sprawy, że wybierając szatana panem swego życia, wybieracie go również panem na resztę swego życia, ponieważ to właśnie tu, na Ziemi, ważą się wasze losy, wasza wieczność.

    Teraz więc posłuchajcie Mnie uważnie: ktokolwiek nie wie, kto jest jego panem, niechaj zdecyduje o tym za życia. Jeśli służycie złemu, wyrzeknijcie się go na zawsze. Jeśli wasze serca będą przy tym szczere, udzielę wam swej łaski. Otrzymacie pomoc, dzięki której zwalczycie zło w waszym życiu. Pragnę, aby każdy człowiek obrał swego pana. Zanim wyciągnę rękę przeciw narodom Ziemi i ukażę je w Moim gniewie, pragnę ujrzeć was w prawdzie. Wyjdźcie przed Moje oblicze i wyznajcie, kogo dziś obieracie swym panem. Jeżeli ktoś z was nie uczynił Mnie Królem w swym domu, niech nie liczy na jego ocalenie.

    Upominam was, abyście wszyscy, którzy pragniecie waszego Zbawienia, radowali Moje Serce, wyrzekając się rządów szatana, odwracając się od tego świata i wybierając Moją potęgę ponad wszystko co stworzone. Obierzcie Mnie Królem, a przyjdę tam, gdzie zostanę zaproszony i ukażę wam Moją moc nad wami. Ten, kto przyzna się do Mnie przed światem, ten kto uzna Mnie Panem na tej ziemi, zostanie przeze Mnie otoczony opieką i troską. Mój Duch nie opuści swoich wybrańców i będzie wspomagał tych, którzy wybrali Go swoim Panem.

    Słowa, które wam dziś daję, płyną z głębi Mojego miłosiernego Serca. Odnówcie wasze przyrzeczenia wobec Mnie. Ponownie ogłoście Mnie swoim Królem, abym poznał, jak duże jest Moje Królestwo, aby Moi aniołowie zdołali policzyć dusze, które oddały się Mojej władzy i pragną, abym je wziął w obronę. Przypominajcie Mi, wierne dusze, że wybraliście Mnie na wieczność na tej ziemi i pragniecie Mojej opieki.
    Odnówcie wasze przyrzeczenia, zaprzysięgnijcie wierność waszemu Królowi, aby poznał, że prawdziwie Go miłujecie, w Jego potędze, w Jego opuszczeniu, w Jego władzy i w Jego poniżeniu.

    Dla tych, którzy Mnie prawdziwie miłują, Jestem i pozostaję Królem, niezależnie od tego, czy zasiadam na ziemskim tronie, czy jestem z niego podstępnie usunięty. Detronizacja już się dokonała, jednak Moja władza królewska nie pochodzi z tego świata, nie świat więc będzie Mi ją odbierał i dawał, ale Mój Ojciec, który jest Królem od początków świata. Ten, kto Mnie miłuje, uzna Mnie Królem i pójdzie za Mną tam, gdzie Ja pójdę, będzie mieszkał, gdzie Ja mieszkam, i będzie czerpał z Mojego bogactwa. Zabiorę was tam, gdzie jedyna władza należy do Mnie i będziecie jedli, co Ja jem, i będziecie pili, co Ja piję. Wasze oczy ujrzą, co Ja oglądam, wasze usta zakrzykną w zachwycie. Poznacie wspaniałomyślność waszego Pana.

    Kocham was, uległe istoty. Dajcie się poprowadzić waszemu Bogu na wojnę z całym złem świata, aby poznał, że godząc na Moje życie, unicestwia swoje. Wojna, którą Ja poprowadzę, zaprowadzi was na wyżyny Królestwa Niebieskiego. Choć cierpi wasze ciało, raduje się w was Duch, gdyż wiedzie swe dzieci do domu Ojca. Zanim powrócę do Mojej władzy, zginie wielu spośród was, abym Ja mógł panować. Będziecie walczyć o Moje Królestwo i zwyciężycie. Będą walczyć przeciwko wam wszystkie narody świata, lecz na koniec poniosą klęskę. Nie lękajcie się głosić Mnie Królem, bo Mojemu Sercu jesteście ulgą nad ulgami. Szukałem wiernych przyjaciół i odnalazłem ich.

    Wierność Moich przyjaciół jest Mi słodką otuchą przed walką, jaką przyjdzie Mi stoczyć z nieprzyjacielem waszych dusz. W walce tej poddam wasze ciała, ale nie poddam waszych serc. Tajemnicą ich niezwyciężoności będę Ja sam, który przebywając w ich wnętrzach, będę je wspierał mocą Boską tak, że staną się niepokonane, niezwyciężone i nieugięte w świadczeniu o prawdzie Mojego Królestwa.
    Niech Mój Duch króluje w waszych sercach, w waszych umysłach i w waszych domach na zawsze. Amen.

  14. Darek said

    POLSKA BŁĄDZI!!!

    MATKA BOŻA OZNAJMIA SWOJĄ WOLĘ WOBEC POLSKI

    Orędzie z 16 lipca 2011 r.

    Chcę oznajmić światu Moją Wolę względem Polski, którą wybrałam i która Mnie kocha bardziej niż inne narody. Moje królestwo jest całe pokryte mgłą. Moi synowie nie widzą nawałnicy, jaka się do niego zbliża. Jesteście jakby uśpieni. Wasze serca są polskie, są Moje, ale wasze oczy nie nalezą już do Mnie, wasze usta mówią przeciwko Mnie.

    Polacy, Moje umiłowane dzieci, przebudźcie się. Musicie przejrzeć i zwrócić się do Mnie w modlitwie. Nie chcę być Matką i Królową narodu, który nie oddaje należnej czci Mojemu Synowi. Bądźcie wierni wierze waszych ojców. Nie idźcie za modą światową, bo nigdy jeszcze nie przyniosła wam nic dobrego. Polska zawsze była ostoją dla zbłąkanych, gdzie mogli odnaleźć prawdę i wiarę w żywego Boga. Teraz sami jesteście zbłąkani i idziecie w błędnym kierunku. Ja, Matka wasza przychodzę do was na tę ziemię, aby was upomnieć i ostrzec. Nie jestem Matką tylko po to, aby za wami orędować, ale również po to, aby was zganić, kiedy nie słuchacie Mego głosu. Choć Polska jest Moją ukochaną córką, muszę wypowiedzieć do niej słowa nagany i upomnienia.

    Córko najmilsza [Polsko], jestem ci Matką od tylu już pokoleń, a ty teraz zapierasz się Mnie? Porzucasz własną Matkę dla błyskotek? Córko, powróć do Mnie i wybierz sobie dary z Mojego, matczynego skarbca. Nie bierz od twoich nieprzyjaciół, bo oni szukają twojej zguby. Nieprzyjaciele Mojego Syna szukają u ciebie łupów, a ty w swojej naiwności i zaślepieniu nie myślisz wcale o konsekwencjach swojej beztroski. Córko jedyna, orędowałam za tobą zawsze i nie porzucę cię nawet wówczas, gdy będziesz Mnie obrażała, bo raz pokochawszy cię Moją matczyna miłością, przez wzgląd na wierność twoich przodków, zachowam cię w Moim Sercu, jednak musisz przejrzeć.

    Same Moje wysiłki nie wystarczą. Bez was Moje dzieci nic nie mogę zrobić. Polska jest wybrana i uprzywilejowane w łasce. Ta łaska nie może być zaprzepaszczona. Mówię do całego narodu polskiego. Serce Polski jest w Moim Sercu. Zapierając się własnej Matki stajecie się gorsi od pogan, którzy nie poznali Mojej matczynej troski. O was troszczę się od wieków i oręduję u Boga za waszymi dziećmi.

    Szukaj twoich dzieci Polsko, ratuj je, bo przynoszą ci hańbę w obcych krajach wyrzekając się własnej wiary i przyjmując zwyczaje pogańskie. Szatan zdobywa z łatwością te zagubione dusze. Odzyskaj twoje dzieci Polsko, bo zbyt łatwo pozwoliłaś im odejść do obcych Bogów, przeczących wierze w Chrystusa. Zbyt mało cenisz twoją krew, zbyt mało kochasz twoje dzieci. Ofiaruj Mi twoje dzieci, bo chcę je wszystkie zgromadzić przy Mnie. Chcę, aby powróciły do domu i nie oddawały się więcej zgubnym praktykom na obczyźnie. Nie wypuszczajcie waszych dzieci na zgubę. Ochraniajcie nowe pokolenie. Powracajcie do domów. Wasze serca nie są takie, jak ich serca. Nigdy nie zaznacie szczęścia na obczyźnie. Serce Polaka zawsze należy do Mnie i pośród wszystkich Moich dzieci rozpoznaję zawsze wasze serca, tak zagubione i oszukane. Powracajcie do waszych korzeni. Moje dzieci, choćbyście udawały że jesteście takie same jak inni, których pragniecie we wszystkim naśladować, nie jesteście takimi i nigdy nie będziecie. Budujcie własne państwo, zamiast wyprzedawać swoje dziedzictwo za garść srebrników. Polsko, bądź Mi wierna.

    Pragnę zgromadzić wszystkie wasze serca przy Mnie. Chcę was zjednoczyć i pobudzić do działania. W Moim imieniu pójdziecie do narodów świata i będziecie głosić chwałę Mojego Syna i Jego prawowitą, królewską cześć. W Moim imieniu będzie głosić i przekraczać wszystkie mosty. Chcę, abyście pamiętali, że kiedy działacie w Moim imieniu, zawsze macie Mnie jako swoją Matkę i orędowniczkę u Boga.

    (…) Powiedz księdzu, aby wyznaczył dzień modlitwy za Ojczyznę. W tym dniu Ofiarujcie Mi wszyscy post, modlitwę i Komunię świętą w intencji waszej ojczyzny. Pragnę wam wszystkim dopomóc. Jestem gotowa wałczyć o Moje królestwo, aż do chwili jego całkowitego wyzwolenia. Wykonujcie Moje polecenia, a będę was prowadziła do zwycięstwa nad wszystkimi waszymi wrogami i wrogami Boga w Trójcy Jedynego.(…) Błogosławię wasz naród i wszystkie jego dzieci, te zgromadzone w kraju i te zagubione na obczyźnie.

    Niech Bóg Wszechmogący jednoczy wasze serca i umacnia je w łasce, abyście jej nie zaprzepaścili i w pełni zjednoczeni orędowali u Mnie za innymi narodami całego świata. Amen.

    .

    ŹRÓDŁO: http://www.regnumchristi.com.pl/index.php?pa=1&nID=1967

    • Darek said

      Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

      Z Orędzi na czasy ostateczne które właśnie nadeszły, z 23-07-2011r. t. 13, s.135-136

      Pan Jezus:
      Przez całe wieki święci zachowywali posłuszeństwo wobec przełożonych. Było to powodowane wiernością i pokorą wobec praw Kościoła. Kościół jednak bardzo się zmienił od tamtych czasów. Dziś Kościół nie stara się być ostrożny, bo ostrożność oznacza badanie Mojego Słowa, nie zaś odrzucanie go. Posłuszeństwo ma dwojaki wymiar. Obowiązuje wobec Boga i wobec ludzi upoważnionych przez Boga do sprawowania władzy. Dziś mówię wam jednak jasno: Judasz sprawuje władzę w tej świątyni i jego synowie grabią Moje włości. Poznajcie, że jestem zdradzony. Zostałem wykorzystany i uciszony dekretem.
      To Mnie karzecie, to Mnie prześladujecie, to o Mnie mówicie kłamliwie. Ja jestem Bogiem i Ja chcę zadośćuczynienia, to Ja żądam czci dla Mojej królewskiej godności, to Ja żądam abyście wyrzekli się władzy na Moją korzyść, to Ja żądam klękania, to Ja żądam szacunku i uniżenia w Moich świątyniach, to Ja żądam godności w ubiorze, to Ja żądam posłuszeństwa wobec Mojego Słowa, to Ja żądam postów, to Ja żądam modlitw, to Ja żądam świadectwa, to Ja żądam pokuty, to Ja potępiam nieprawą władzę, to Ja upominam zwierzchników Kościoła, to Ja nazywam tchórzami letnich kapłanów, to Ja wytykam wam niewiarę i bezbożność, to Ja zakazuję wam przebywać z grzesznikami, to Ja żądam od was wierności papieżowi [ Benedyktowi XVI ], to Ja ganię was za lenistwo wobec Moich nakazów, to Ja was w nim kocham, to Ja was w nim rozgrzeszam, to Ja przez niego grzmię na ten naród i na te bezbożne pokolenie. Nawracajcie się i nie wińcie tego kapłana [ ks. Piotra Natanka ], bo jego winą jest to, że oddał Mi swoje życie (…)

      W rozdziale „Wiara konieczną drogą Zbawienia” s.77 – Mistyczna natura Kościoła

      Pan Jezus:
      (…) Żal Mi tych wszystkich, którzy zasiewają złe ziarno, bo kiedy ono wykiełkuje, będzie już za późno, aby je zatrzymać. Przyniesie zły owoc, a owoc ten będzie mnogi, zapełni serca, które pragnęły Mnie poznać, gdybym mógł ich dotknąć. Zasłaniacie Mi te serca. Obyście się opamiętali, aby odbyć swoją pokutę, w przeciwnym razie będzie to pokuta wieczna.

      Z Orędzi na czasy ostateczne, które właśnie nadeszły, z 26-08-2012r. t. 18, s.168 – 170

      Matka Boża:
      (…) Pragnę zapłakać dziś nad zatwardziałością waszych serc. Mój Syn uczyni cud dla tych, którzy uczynią wszystko co im poleci. Jednak wasze imiona, imiona książąt i władców, popadną w niesławę. Nie uratuje się wasze mienie, wasz honor i wasze zaszczyty, a cały naród ujrzy, żeście go zdradzili, nie przestrzegając przed grożącym niebezpieczeństwem, nie zakazując im pogańskich zwyczajów i nie zmuszając ich do posłuszeństwa ich Bogu. Pasterze i arcypasterze, wam powierzono pasienie tego narodu, który sobie wybrałam. Te dusze, które są powierzone waszej opiece są tak liczne, że potępienie tak wielu z pośród nich pogrąży was w wiecznej ciemności. Przyjmijcie prawdę, o której wam mówię, ponieważ grozi wam śmiertelne niebezpieczeństwo. Syn mój polecił wam, abyście uczynili go Królem nad wami. Król wieków, Król ziemi i Król Nieba posiada władzę ponad wszelką mocą i posiada Serce zdolne do okazania miłosierdzia nawet tym, którzy sprzedają własną Matkę, przyjmując więc waszą skruchę i błaganie, uczyni was szczęśliwym i wolnym narodem, wyniosłym ponad narodami, przeznaczonym Bogu samemu i Jego chwale. Pozwólcie dzieciom czcić tego Boga, pełniąc Jego Wolę. Cóż dziś czynicie z tymi, którzy są Mi posłuszni i czynią to co im Chrystus nakazał? Wstydźcie się! Pokutujcie za to zło, którego jesteście świadkami, i którego nie próbujecie nawet pokonać!

      Ci nieliczni, którzy posłyszeli słowa Jezusa, pragną cudu dla siebie i dla was. Pragną być ocaleni od wiecznego pragnienia i pragną napoić was, nierozumni pasterze, abyście żyli i panowali nad nimi. Dlaczego gardzicie chlebem podawanym przez najmniejszych? Wasze obficie zastawione stoły pełne są trucizny, podczas, gdy pokarm tych najmniejszych pełny jest łaski i błogosławieństwa. Prowadzę Mój mały naród w narodzie wielkim, aby ukazał wam drogę do zwycięstwa nad nieprzyjacielem Boga. Gardząc nimi, gardzicie Boską łaską, Boskim cudem, pierwszym cudem jakiego chce dokonać Bóg.
      Tę ziemię, uświęconą krwią tak wielu Polaków, wybrał Bóg na ustanowienie swego Królestwa. Na tej ziemi postawił swój tron, aby na nim zasiąść w odpowiednim czasie i w swoim miłosierdziu dokonać cudu odnowy tej ziemi, nawrócenia serc i uświęcenia tej ziemi. Po tym cudzie, który należny jest tej ziemi za wszystkie lata posłuszeństwa swojej Matce, za wszystkie błagania i cierpienia synów tego narodu, Bóg zapragnął uczynić cuda na całej ziemi, aby obudzić i odrodzić inne, umarłe narody, aby chodzić po całej Ziemi, uzdrawiając i wyrzucając liczne złe duchy. Czy nie pojmujecie pism?
      Dlaczego wasze umysły są tak skostniałe? Nie brońcie sługom uczynić wszystkiego, co polecił im Mój Syn i pozwólcie im przynieść sobie wybornego wina, wina, które przemieni wasze skostniałe serca, obudzi wasze umysły i przejrzycie aby błogosławić Jezusa.

      Gdybyście wiedzieli jak gorąco oręduję za wami. Dziś, w dniu Mojego święta wzywam was, abyście nie oddawali Mi chwały bezowocnie, ponieważ słowa nie zastąpią czynów. Usta, które głoszą słowa, a nie wypełniają ich, są ustami bluźniercy, który drwi ze swego Boga. Proszę was jeszcze raz i napominam, niech Moje słowa rozbrzmiewają w waszych umysłach: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie!”
      Uczyńcie Go Królem tej ziemi, a ocalicie wasze dobre imię i uratujecie mnóstwo dusz przed wiecznym potępieniem. Nie zważajcie na inne narody, bo od nich nie uzyskacie pomocy. Jedynie one mogą uzyskać pomoc od was, jeśli się nawrócicie. Amen.

      Z Orędzi na czasy ostateczne, które właśnie nadeszły z 13-11-2012r. t.19, s.138-140

      Pan Jezus:
      Moja córko, nie przyszedłem aby mówić z tobą, ale wyrażę Moje życzenie wobec Mojego sługi[ ks. Piotra Natanka ]. Chcę, aby Mnie słuchał i w swojej udręce wzywał Mojego imienia. Kiedy się korzy przede Mną, napawa Mnie radością. Niech w swoim posłuszeństwie zawsze będzie tak poddany, a staje się Moją rozkoszą na Ziemi i patrzę na niego łagodnie. Niech pozna Mój syn, że nie jest Moją Wolą, aby postępował według planów ludzkich, ale niech czyni, co Ja mu poleciłem. Chcą go nakłonić do ugody, aby zrezygnował z miecza i aby ustała jego mowa. Czy mają Ci ogłosić, które spośród Moich słów będziesz wypowiadał, a które zataisz? Czy tak postępują Moje usta? Czy Bóg ma wzgląd na człowieka w wygłaszaniu swojej mowy? Poznaj, że sam pragnę dobierać słów Mojej mowie i sam będę decydował, kiedy milczę i kiedy przemawiam. Wybrałem cię, abyś był Moimi ustami. Nie uczyniłem cię ofiarą za Mój Kościół, która spłonie w nikłym płomieniu ukryta w swojej izbie. Mój synu, poznaj że twoja ofiara podoba Mi się najbardziej, bo jest podobna Mojej. Twoja ofiara płonie na oczach wszystkich, którzy ci złorzeczą, a ludzie przechodząc, potrząsają głowami. Kocham cię w tym podobieństwie, jakie pozwoliłeś Mi uczynić w twojej duszy. Nie lękaj się, dałem ci Moje Słowo i napełniłem cię mocą, abyś przywabiał do Mnie zagubione dusze. Ja będę sądził te słowa, ale nie według słów ludzkich, które oceniają cię tak surowo, Ja będę cię sądził według Mojego Słowa, czy zachowałeś mu wierność.

      Słowa, za które pragną cię ukamienować, wkładam do twoich ust, a są to słowa miłości, w których wzywam Moją owczarnię do nawrócenia. Słowa, za które pragną cię ukamienować, są tymi słowami, za które Ja wyniosę cię do wiecznej chwały. Gdy ulękniesz się swoich wrogów, Ja zapamiętam twój lęk. Gdy odbierzesz moc Mojemu Słowu, pragnąc oszczędzić swoją duszę, słowa, którymi przypodobasz się synagodze, odbiorą ci Moją chwałę. Dlatego nie lękaj się. Kiedy spytają cię, jakim prawem mówisz do nich w ten sposób, odpowiesz, że prawem jakie nadał ci Kościół, do głoszenia prawdy i trwania w prawdzie. Jeden jest twój Pan i Jemu będziesz posłuszny. Nie lękaj się, bo pragnę twojego ocalenia. Nie wydam twej duszy żarłocznym wilkom, ale chronić ją będę w Moim kołczanie. Zapisz córko, jeśli pragnie złożyć świadectwo tego, że jest z prawdy, niech stanie przed nimi, a będę z nim. Jego dusza jest przede Mną bez skazy i będę mu błogosławił. Niech pozna, że cierpienie, jakie przyjdzie mu znosić, Ja przyjmę i Ja ubogacę, będę wraz z nim na krzyżu. On i Ja, na zawsze pozostaniemy w jedności, ponieważ przywarłem do niego całą Moją Istotą i szukam ukojenia w jego ranach. Powiedz mu więc, córko, że jego schronieniem niech będą Moje zranienia. Kiedy więc doznaje bólu, niech myśli o Moim, a Ja będę myślał o jego. Niech Mi współczuje, a Ja będę jemu współczuł. I tak będziemy razem, związani naszą miłością do całego rodzaju ludzkiego.
      Mój współodkupicielu, przybądź i weź w ramiona twego Boga. Nieś Moją misję na twoich ramionach, a uczynię je niepokonanymi przez moce ziemskie i tajemne.Poznaj, że głosząc prawdę, stajesz się silny Moją siłą, ponieważ daję temu, kto przyjmuje z Mojej ręki wszystko. Uczynię więc jego krzyż słodkim i lekkim, cierpiąc wraz z nim jego poniżenie.
      Dobrze więc, pójdę z tobą. Złóż swoje świadectwo na swoją chwałę, na swoją przyszłą chwałę, synu, nie na ziemską. Tutaj myśl tylko o Mojej chwale, ponieważ brakuje Mi jej na Ziemi i każdy, kto Mi ją tu odbiera, czyni to na swoje potępienie. Żyj już tylko dla Mnie. Przymnożę ci dóbr, których potrzebujesz, abyś kroczył bezpiecznie. Jestem z tobą we wszystkim, co uznasz za słuszne. Pragnę, abyś zawsze o tym pamiętał. Amen.

      • Ewa said

        Darku. Oredzia, ktore tu wstawiles kazdy katolik powinien czytac dzien i noc, aby ich nauczyc sie na pamiec. I tak brak prawidlowej Mszy Swietej doprowadzi do zguby nasz swiat. Tak naprawde to wiekszosc z nas uczestniczy w Novus Ordo, a ta Msza jest ekskomunikowana., poniewaz w dokumentach Soboru Trydenckiego zawarto stwierdzenie, ze tylko Msza Trydencka (pospolicie zwana lacinska) jest Msza wszechczasow, a kto dopusci sie jakichkolwiek zmian niech bedzie przeklety. To przeklenstwo nigdy nie zostalo zdjete. I tak w czasie II Soboru Watykanskiego jeden opetany, masonski kardynal Bugnini i paru (jesli sie nie myle 5) holenderskich protestantow otumanilo caly Kosciol. Bugnini na kolanie w resteuracji pisal schemat NO. Kardynalowie, ktorzy stawiali veto odprawieni zostali do domow i szybko zamknieto im buzie slowem – posluszenstwo.
        Na zachodzie Msze trwaja od 17 do 20 minut. Jak w tym czasie mozna zmiescic poszczegolne czesci, ktore sa wymienione w Mszy Sw. Trydenckiej? Na „Swiety, swiety ….. ” kiedy cale Niebo pada na twarz tu juz nikt nie kleka, czesto nawet nie wstaje. Najtragiczniejsza zmiana dotyczy w czasie przelamania Hostii, w tym momencie Chrystus Pan umiera, natomiast ludzie cali w usmiechach sciskaja sobie raczki pozdrawiajac sie i cos tam klepia o pokoju, (w Polsce tez) a jest to moment, w ktorym cale Niebo zamarlo w ciszy. Nie jest to Msza oddajaca chwale Chrstusowi. Jest to miejsce kazni. Obecnie juz Pan Jezus, Najswietsza Maryja i wszyscy Swieci zwracaja sie bezposrednio do ludzi, a nie do ludzi Kosciola. Daje to wiele do myslenia.
        Wcale nie jest lepiej w Polsce, Koscioly sa coraz bardziej bezszczeszczone nieodpowiednia muzyka, klaskaniem, wyrzucaniem tabernakulum do naw bocznych, dzieci w czasie Mszy rozkladaja korporaly na oltarzu, szafarze, wiele starych, pieknych obrazow znika a zawieszone zostaja bazgroly, krzyze z oltarza znikaja, modlitwy coraz krotsze a ogloszenia o przebudowie kosciola coraz dluzsze itd., itd.

        Jestem pewna, ze wiara w Polsce przetrwa, ale Kosciol jaki w obecnym stanie znamy nie, ale zanim to nastapi bedzie wiele bolu.

        • Basia B said

          @Ewa,możesz pisać orędzia.

        • Wiesia said

          @Darku bardzo dziękuję.@Ewa jest po prostu świadomym Katolikiem @Basiu.Jako dziecko uczestniczyłam we Mszach Trydenckich i to nie tylko w Dzień Pański,bo w tygodniu.A teraz,…teraz u mnie jest na tydzień jedna taka Msza Św.Trydencka w Niedzielę,w tygodniu nie ma.Czytałam kilka lat temu Cataliny Rivas Tajemnicę Mszy Świętej,Matka Boża powiedziała,jak powinna wyglądać Ofiara Św.,pokazała,jak całe Niebo schodzi,jak klęczy,a mnie stanęła wtedy przed oczami moja postawa,która była wcześniej na mnie wymuszona.Kiedy to przeczytałam,przypomniały mi się moje lata dzieciństwa.Inaczej już nie potrafię się zachować w Kościele,bo zdałam sobie sprawę,że moja postawa powinna być inna,niż ta którą mi się narzuca.Przeczytałam również Tajemnicę Spowiedzi Świętej,ba spowiadałam się tak na Generalnej.Pozdrawiam
          Któż,jak Bóg!
          http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1110&werset=9#W9

        • Wiesia said

          spam🙂

        • Wiesia said

          Nie przyszło ze spamu.Więc krótko teraz. @Ewa napisała to wszystko,co każdy świadomy Katolik wie,napisała całą prawdę na temat naszej wiary,na temat świadectwa jakie dajemy światu przed Bogiem i na temat naszego świadectwa,jakie składamy względem Pana Boga.Bo nasze życie pokazuje,jak jesteśmy gorliwi,przytomni i prawdziwi.To ksiega naszego życia,księga każdego z nas.
          Nie pojawił się mój komentarz,więc jeszcze raz bardzo Ci Darku dziekuję za Przesłania(dają mocno do myślenia,obyśmy wszyscy się opamiętali) i Tobie Ewo za Twoje świadectwo,bo jest to świadectwo.🙂
          Błogosławionej nocy!

        • BULLA QUO PRIMUM TEMPORE USTANOWIENIE WIECZNEGO KANONU MSZY ŚW.
          Konstytucja Apostolska Jego Świątobliwości Papieża św. Piusa V
          14 lipca 1570 r. (fragmenty)
          Dlatego więc, aby wszyscy i wszędzie zaadaptowali i przestrzegali tego, co zostało im przekazane przez Święty Kościół Rzymski, Matkę i Nauczycielkę wszystkich innych Kościołów, będzie odtąd bezprawiem na zawsze w całym świecie chrześcijańskim śpiewanie albo recytowanie Mszy św. według formuły innej, niż ta przez Nas wydana; nakaz ten ma zastosowanie do wszystkich kościołów i kaplic,
          Ponadto, na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy św. w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy św. w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną, pomimo wcześniejszych konstytucji lub edyktów zgromadzeń prowincjalnych bądź synodalnych, i pomimo zwyczajów ww. kościołów, ustanowionych bardzo dawnym lub odwiecznym nakazem, zachowując tylko zwyczaje mające ponad 200 lat.
          Ponadto, aby wymieniony Mszał był zachowany od skazy i utrzymany wolny od defektów i błędów, karą za nieprzestrzeganie niniejszego w przypadku wszystkich drukarń na obszarze bezpośrednio lub pośrednio podległym Nam, bądź Świętemu Kościołowi Rzymskiemu, będzie konfiskata ich książek i grzywna w wysokości 100 dukatów w złocie płatna ipso facto do Apostolskiego Skarbca. W przypadku siedziby w innych częściach świata, karą będzie ekskomunika latae sententiae i inne kary według Naszego uznania;
          Podobnie, nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, polecenia, skierowania, przyznania, indultu, deklaracji, woli, dekretu i zakazu. Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.
          http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/91

        • Ewa said

          Wiesiu chcialabym Ci najpiekniej jak umiem podziekowac, to ogromny komplement. Troche na wyrost, bo ja rowniez sie nieraz gubie i strzelam niezla gafe. Wowczas dziekuje Bogu za lekcje, bo to wzmacnia pokore.

          Niechaj dzisiaj NPM uzyczy Ci wszelkich lask i zawsze ma w swojej opiece.

      • bozena2 said

        Darku, bardzo bardzo dziękuję, piękna i tak prawdziwa mowa naszego Pana.

        • Gosia 3 said

          Darku! bardzo Ci dziękuję za te przekazy. To co Święty Ojciec Pio mówi na temat liturgii to wiele pokrywa się z przesłaniami od Pana Jezusa do mojej znajomej.
          Przepraszam nie jestem w temacie do kogo są te przekazy z 2013 roku od Św Ojca Pio?
          A poza tym to dzisiaj pisze już 7 raz i kasuje mi się wszystko a chciałam napisać coś bardzo ciekawego na temat jak poniewiera się mieszkaniem Pana Jezusa w Tabernakulum. Ale to może innym razem , bo ktoś śledzi moje pisanie.
          Pozdrawiam wszystkich. Błogosławionego Dnia w Dniu Uroczystości Niepokalanego Poczęcia Maryi Panny.

        • Darek said

          Gosiu do pani Agnieszki co jest przy ks. Piotrze Marii Natanek.
          Słowa które przekazuje pani Agnieszka są skierowane do nas wszystkich.
          To Słowo jest niestety prześladowane i to bardzo jak pani Agnieszka i ks. Piotr.

  15. Tomasz said

    Pederasta Biedroń walczy z Bożym Narodzeniem:
    http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,19305354,robert-biedron-nie-postawi-w-slupsku-choinki-nie-pozwoli.html

    • Beata said

      Jeszcze „ekologizm” czy już antychrystianizm? W Słupsku nie będzie tradycyjnej choinki.

      Prezydent Słupska Robert Biedroń zapowiedział, że w rządzonym przez niego mieście nie stanie w tym roku tradycyjna, bożonarodzeniowa choinka. Znany głównie z obnoszenia się ze swym homoseksualizmem włodarz miasta stwierdził, że nie postawi kojarzącego się z chrześcijańskimi świętami symbolu, gdyż „nie chce ścinać drzew”.

      Do tej pory każdego roku na słupskim placu Zwycięstwa ustawiano kilkumetrową choinkę. Zgodnie ze zwyczajem obowiązującym w większości polskich miast drzewo wycinali leśnicy, a służby miejskie przygotowywały dekorację. Teraz ma się to zmienić – choć choinka ma pojawić się w mieście rządzonym przez Biedronia, ale „w innym kształcie”.

      Urzędnicy ratusza początkowo milczeli o tym, jak będzie wyglądała i z czego zostanie zrobiona choinka w Słupsku. Po kilku godzinach odpowiedzieli jednak, że światełkami mają być przyozdobione świerki rosnące wokół placu.

      Jeden z radnych PiS Robert Kujawski, mówi wprost, że brak choinki to „nic innego jak walka z tradycją”. – Dobrze by było, żeby pewne tradycje, które były w mieście przed objęciem urzędu przez prezydenta Roberta Biedronia, były przez niego tolerowane – donosi Radio Słupsk.

      Część mieszkańców miasta oburzyła się pomysłem Roberta Biedronia. Organizują się na facebooku i nawzajem zachęcają do samodzielnego ustawienia choinki. Mieszkańcy mają ruszyć na ratusz 20 grudnia i sami ustawić drzewko.
      Obrońca drzew Robert Biedroń stoczył też uszczypliwą „bitwę na twitty” z posłanką PiS z regionu, Jolantą Szczypińską. Na Twitterze posłanka zapytała prezydenta Słupska kiedy bożonarodzeniowe drzewko stanie na miejskim placu. Biedroń stwierdził, że się pojawi, ale szuka wsparcia finansowego i zapytał, czy posłanka „dołoży się” do choinki. Szczypińska napisała: „Panie Prezydencie, przecież to naprawdę wstyd, aby po roku Pana rządów nawet na choinkę Słupska stać nie było!”.

      http://www.pch24.pl/jeszcze-ekologizm-czy-juz-antychrystianizm–w-slupsku-nie-bedzie-tradycyjnej-choinki,39855,i.html#ixzz3teesOwbc

      Można by powiedzieć kolokwialnie ” widziały gały kogo wybierały”

      Mimo tego szkoda mi mieszkańców Słupska, nie wszyscy głosowali na tego wywrotowca. U nas mimo, że 24 tysięczne miasto, na głównym placu 6 metrowa choinka, a dodatkowo kolejne w newralgicznych punktach miasta i wszystkie latarnie przyozdobione iluminacjami.

  16. Wiesia said

    Arcybiskup Sassari Paolo Atzei nie został wpuszczony do jednej z sardyńskich szkół podstawowych. Chciał odwiedzić uczniów przed Bożym Narodzeniem, ale dyrektorka uznała, że byłoby to niezgodne z zasadami promowanego przez placówkę multukulturalizmu i… zamknęła przed nim drzwi.

    http://www.pch24.pl/szkola-nie-wpuscila-biskupa–dyrektorka-nie-chciala-podpasc-muzulmanom-,39822,i.html

    • Basia B said

      Biedna kobieta,jeszcze będzie ze świecą w ręku szukać tego biskupa.

      • Wiesia said

        Szatanowi udało się opanować tych,co się nie modlą.Dlatego Pan Bóg prosi nas o modlitwy,bo jad szatana się rozprzestrzenia po świecie.
        Przypomniały mi się Słowa:
        „Czy wy wiecie,że jesteście świątynią,świątynią w której mieszka Święty Duch”

      • Wiesia said

        Wejdz na 43 komentarz,luknij proszę do tego linka.

        • Basia B said

          @Wiesiu,czytałam.przeczytaj co pisze Ewa (godz 19.12).Naprawdę czekam na obfite wylanie Ducha Św na każde ciało,bo dech zamiera w piersi.Mogę o sobie powiedzieć za Psalmistą-jak łania pragnie wody ze strumieni,tak moja dusza pragnie Ciebie….
          U mnie w parafii też się dzieje,choć „czujek” jeszcze nie było mi dane widzieć.No cóż,wszystko przed nami,ale jak my to będziemy znosili?

      • Wiesia said

        Widzisz @Basiu B,tam jest to już oficjalnie(Niemcy,Francja,Włochy i inne),a u nas jest po cichu.To,że się nie pisze,co u nas się dzieje jest o wiele gorsze.Otóż dotarło do mnie,że w wielu miejscach w naszej Ojczyznie,do Kościołów przychodzą czujki z kajecikami.Interesują się kazaniami księży i ogłoszeniami.Czujki te mocno pilnują,aby Katolicy mieli w wielu sprawach związane ręce i zakneblowane usta.Nic nie można przygotować na rzecz budowy wiary u nas,bo czujki tego pilnują.Tak,że uważam,że mamy gorszego wroga niż ten,który tam działa,bo jest jawny,…u nas niestety jest ukryty,ale nie tak do końca ukryty.

        • Krystyna said

          Wiesiu, jesli mozesz to potwierdz – czujki =masoneria?

        • Wiesia said

          Tak,są wszędzie.

        • Krystyna said

          Dziekuje Wiesiu. Az serce zamiera, co bedzie z Kosciolem dalej.

        • Wiesia said

          Kościół Chrystusowy przetrwa.

          Czy wy wiecie, że jesteście świątynią?
          Czy wy wiecie, że jesteście świątynią?
          Czy wy wiecie, że jesteście świątynią?
          Świątynią, w której mieszka Święty Duch.

          Ref.
          Pełni mocy, wdzięczności i chwały.
          Pełni mocy, wdzięczności i chwały.
          Pełni mocy, wdzięczności i chwały.
          Świątynią, w której mieszka Święty Duch.

          2. Tak, my wiemy, że jesteśmy świątynią.
          Tak, my wiemy, że jesteśmy świątynią.
          Tak, my wiemy, że jesteśmy świątynią.
          Świątynią, w której mieszka Święty Duch.

          Moc w słabości się doskonali
          =========================

  17. Józef Piotr said

    https://wirtualnapolonia.files.wordpress.com/2015/12/wojna-na-calego.gif?w=450&h=338

  18. Tomasz said

    Szwecja: SAMOZAGŁADA
    http://www.fronda.pl/a/polka-ze-szwecji-szwecja-skazana-jest-na-zaglade-mocny-wywiad,61783.html

  19. Dana said

    Godzina Łaski, 8 grudnia od 12.00 do 13.00

    Matka Boża, objawiając się w Święto Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia 1947 r., pielęgniarce Pierinie Gilli w Montichiari we Włoszech powiedziała:

    „Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia, w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata.
    Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała.

    Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga.

    Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich.

    Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona.

    Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny łaski.

    Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu”

  20. szach42 said

    Moi mili. Chcę was podtrzymać na duchu . Wczoraj sama żaliłam się Bogu, dlaczego ciągle przegrywamy bitwy ze złem ? Świadomość, że ostatecznie zwycięży Dobro, nie była mi wielką pociechą, jeśli całe moje życie miałoby upłynąć w Polsce pokroju II RP. Widzę przecież, że znowu ogromny atak na rząd i p. prezydenta. A ponieważ moje dziecko chodzi na zajęcia , na które swoje dzieci posyła też elita (prawnicy, lekarze, nauczyciele…) to czasem wypływają ich poglądy. I to niestety nie cieszy, bo to są te z tv . Uświadomiłam sobie, że ich dzieci będą na takich samych „wartościach” jak obecna PO się opierać a to Polsce wróży tyle, że nie mamy szansy na tryumf Prawdy i Sprawiedliwości. I tak mijał mi wczorajszy dzien do czasu, gdy w TV Trwam usłyszałam ks. prof. T.Guza. Tematem były słowa wypowiedziane na krzyżu w rozważaniach sł.b.ks.M.Sopoćki . Ale w odpowiedzi na tel widza, ks.prof mówił o Konstytucji. I wtedy mnie olśniło. I pojęłam, że to wszystko Bóg dopuszcza na nas po to, by doszło do zmiany Konstytucji, i to takiej, że Chrystus Król będzie tam uznany władcą Najwyższym naszego Narodu i panstwa. Przeciwnicy Boga= Narodu Polskiego, muszą tak się znieprawić, żeby Polacy bez mrugnięcia okiem pozbawili ich urzędów . I Patrzcie, co się dzieje. Wypływają coraz to nowe fakty dotyczące TK. jeszcze się miotają, jeszcze jeżdżą na skargę do Brukseli, ale razem z Tuskiem toną. Może kiedyś zobaczymy , że wszystko co Bóg dopuszcza na nas, przyczyni się do tryumfu dobra. I wprawdzie Komorowski usunął krzyż z Krakowskiego Przedmieścia spod pałacu prezydenckiego. Ale wbrew swej woli , przyczynił się do tego, że tam stanie pomnik Chrystusa Króla Polski = Najwyższego zwierzchnika Narodu Polskiego . I każdy przyszły prezydent ,gdy wyjrzy przez okno , to zobaczy, do kogo należy w Polsce władza. I mam takie wewnętrzne przekonanie, że dobro w Polsce zwycięży . I już mnie nie martwią żadne kłamstwa PO i przybudówek. Szkoda tylko, że nie powróciliśmy do Mszy św. za Ojczyznę. Ale nie ustawajmy w modlitwach i ofiarach, a na pewno zwyciężymy z Bogiem , wszelkie siły zła.
    Mędrcy tego świata są głupcami w oczach Bożych.

    PO i koalicję , według mnie, popierają trzy typy ludzi.
    1). ludzie żli ,którzy przystają do bandy, żeby mieć udział w rabunkach
    2) tzw. pożyteczni idioci, którzy nie potrafią rozpoznać prawdziwego oblicza tych partii bo nie chce im się szukać prawdy
    3) ci, co chcą przechytrzyć diabła i wydaje im się, że pod tym sztandarem zdobędą wpływy na rzeczywistość ,którą potem będą kształtować po bożemu.

    Pan Bóg wszystko przewidział i każdego człowieka prowadzi w sposób dla niego właściwy . Historie poszczególnych ludzi przeplatają się ze sobą

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: