Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Archive for Październik 2016

O istocie wiecznego odpoczynku

Posted by Dzieckonmp w dniu 31 października 2016


Jahwe da odpoczynek po wędrówce …w niebieskiej ojczyźnie. …

Spieszmy więc wejść do owego odpoczynku ”.

(Pwt 3,20 i Hbr 11,16a i 4,11)

 

Zbliża się listopad, miesiąc szczególnej refleksji nad prawdami ostatecznymi, krótkością i przemijalnością tego życia, ale też jest to czas częstszej niż zazwyczaj modlitwy za tych, którzy już przed nami – niedawno bądź jakiś czas temu – odeszli w oczekiwaniu na wejście do domu Pana, gdzie mieszkań jest wiele (J 14,2).

Prawdą naszej chrześcijańskiej wiary jest to, że ten kto odszedł z tego świata w stanie łaski uświęcającej, w nadziei zmartwychwstania, kto zasnął w Panu (1Tes 4,13) nie umarł, lecz żyje w innym duchowym świecie. I to powinno byś pocieszeniem naszego serca. A jeśli jest w przedsionku Domu Pana, w czyśćcu, to oczekuje od nas – jeszcze żyjących w ciele – nie ciągłego lamentu i płaczu nad nim, lecz konkretnej duchowej pomocy, by mógł jak najszybciej wejść z czystą duszą do tego Domu. A najlepszą pomocą, którą możemy mu ofiarować jest zamówiona Msza Święta oraz modlitwa, do czego zachęca nas Kościół, opierając się na słowach zachęty Pisma Świętego:

Gdyby bowiem Juda nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda – była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożona ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu (1Mch 12,44n).

Po Mszy Świętej, która jest uobecnieniem ofiary przebłagalnej, którą za nasze grzechy i nasze zbawienie złożył na Krzyżu nasz Zbawiciel, Pan Jezus Chrystus (1J 2,2) wielką pomocą dla naszych bliźnich, którzy odeszli już do wieczności i sami sobie nie mogą nic pomóc, jest m o d l i t w a, szczególnie ta połączona z odpustami. I może w tym miejscu kilka słów nt. właśnie odpustów (zob. KKK 1471 i 1478).

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wierni w następstwie popełnionych grzechów wykonywać musieli bardzo wiele i to twardych uczynków pokutnych, często publicznych. Kościół św. z biegiem czasu odstąpił od tej surowej praktyki, opierając się na nieskończonych zasługach Pana Jezusa, Najświętszej Maryi Panny i świętych czczonych publicznie i tych nieznanych, prowadzących życie świątobliwie. Równocześnie jednak Kościół nawiązuje przy udzielaniu odpustów do pierwszych lat chrześcijaństwa w ten sposób, że udzielając nam np. 100 lub 300 dni czy 500 dni odpustu, znosi nam tyle kar doczesnych, ile byśmy ich zgładzili , gdybyśmy przez 100, 300 czy 500 dni pokutować musieli wg przepisów obowiązujących w Kościele Pierwotnym.

Odpust można zyskać dla siebie, można go także ofiarować za zmarłych w czyśćcu cierpiących, wtedy jest on formą wypływającą z miłości bliźniego naszego wstawiennictwa za nimi u Boga. Bardzo trudno jest uzyskać odpust zupełny, o wiele zaś łatwiej odpust cząstkowy, który przykładowo można uzyskać za:

  • Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen. (500 dni odpustu),

  • Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament: teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen. (300 dni odpustu),

  • Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. (500 dni odpustu),

  • Anioł Pański – a w okresie wielkanocnym: Wesel się Królowo – (po 10 lat odpustu za 3x dziennie odmówioną tą modlitwę),

zaś za:

  • Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niech im świeci. Niech odpoczywają w pokoju. Amen; bądź: Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie (300 dni odpustu).

Wielu pytanym przeze mnie osobom: O co, my tak naprawdę modlimy się za zmarłych, mówiąc: Wieczny odpoczynek racz im dać Panie’, czy jak to ma np. miejsce w Godzinkach ku czci Najśw. Maryi Panny Niepokalanie Poczętej: ‘A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju i na czym ich ów wieczny odpoczynek polega – niemały kłopot sprawia udzielenie odpowiedzi na te zdawałoby się proste pytania. Wobec tego spróbujmy jej poszukać, przejdźmy zatem do wyjaśniania natury owego wiecznego odpoczynku czy też spoczywania.

Z zamysłu i woli Boga w Trójcy Jedynego zostaliśmy – my ludzie – stworzeni na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1,26n i 5,1n; Syr 17,3). Zatem, nasuwa się pytanie:

W czym miałyby się przejawiać i czym być – ten obraz i podobieństwo do Boga?’ Najpełniejszą odpowiedzią na to pytanie jest sama Osoba Syna Człowieczego, Boga Człowieka, naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

To, co możemy się o Nim dowiedzieć, zapisane jest w Piśmie Świętym. Mianowicie to, że Bóg objawił nam się właśnie w Nim – swoim Synu, Jezusie Chrystusie który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty (Hbr 1,3); że tenże Syn jest obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1,15; 2Kor 4,4), zamieszkującego światłość niedostępną, Którego żaden z ludzi nie widział i nie może zobaczyć/widzieć (1Tm 6,16); że kto Jego widzi, to widzi także Boga Ojca (J 14,9); że On Sam jest Bogiem (J 5,18 i 10,33), że z Ojcem są jednością (J 10,30) tzn. że są jednym i tym samym Bogiem, co do natury i wszystkich innych przymiotów Bogu właściwych. \

Powiedziane jest też w Piśmie, że Bóg jest Miłością (1J 4,8.16). A zatem, Syn i Ojciec mają tę samą naturę. A, co stanowi jej istotę? Bezinteresowne miłowanie. więc wspólnotą miłości. Odwiecznym zamysłem Boga Ojca było więc to, byśmy się stali na wzór obrazu Jego Syna (Rz 8,29; Ef 1,4), podobnymi do Niego w miłowaniu, abyśmy tworzyli wspólnotę miłości.

Potwierdzeniem tej prawdy, są te oto słowa Pana, przekazane Annie, w książce ‘Pozwólcie ogarnąć się miłości’:

Wolą Moją jest, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja miłuję was. Waszą wolą możecie przyjąć Wolę Boga lub – odrzucić Ją. … Miłość Moja jest dziedzictwem waszym. Tylko zechciejcie ją przyjąć i posługiwać się nią. Miłość Moja to nie emocje, tym bardziej nie – pożądanie; to wola darzenia dobrem. Ja – jestem udzielaniem się, darzeniem, miłowaniem. Wy – możecie w sobie wzbudzić, jeśli zechcecie, silną i zdecydowaną wolę darzenia bliźnich waszych. Wtedy, w tej woli, jednoczycie się ze Mną i Natura Moja – miłość może się wam udzielić… Miłość wasza wyraża się w czynieniu dobra – wedle waszej możności – tym, którym uczynić dobro możecie: waszej rodzinie, otoczeniu, przyjaciołom, współpracownikom, podwładnym, uczniom, pomocnikom. Ale to nie wszystko. Każdy z was potrafi odpłacić miłością za miłość, bo cieszy go, że jest kochany. … Miłość nie kocha – za coś, bowiem nie dla korzyści własnej kocha. Prawdziwa Miłość – pragnie darzyć, oddać sama siebie, uszczęśliwić. Naturą Miłości jest bezinteresowne darzenie z własnej pełni. Jestem Pełnią Nieskończoności – Miłość Moja jest bezgraniczna, istnieje w wieczności poza wszelkimi ograniczeniami, niezmienna”.

Podobieństwo do Boga, będące zdolnością do miłowania, w szczególny sposób znajduje swój wyraz, przejawia się w służbie, rzecz jasna na wzór Jezusa, który powiedział o Sobie:

Ja jestem pośród was, jak ten, kto służy” (Łk 22, 27), kto przyszedł służyć (Mt 20,28) i

Kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną , a gdzie Ja jestem, tam będzie i Mój sługa.

A jeśli ktoś Mi służy, uczci go Mój Ojciec” (J 12,26).

W tą służbę wpisany jest krzyż (wedle Mt 10,38 i 16,24), a ten, kto – mówi Pan – uczestniczy w Moich cierpieniach, będzie miał także udział w Mojej chwale. Dlatego w Księdze Apokalipsy, czytamy: „Błogosławieni, którzy w Panu umierają – już teraz. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny (14,13). Św. Paweł Apostoł przyrównuje służbę Chrystusowi w głoszeniu św. Ewangelii do zaciągnięcia się do służby wojskowej (2Tm 1,8-11 i 2,3n; por. Dz 20,19).

W zrozumieniu wagi służenia – w oczach Bożych – powinny nam pomóc, te oto jeszcze słowa miłości Boga, przekazane Annie, w cytowanej już książce ‘Pozwólcie ogarnąć się miłości’:

W przewidywaniu waszego powrotu ku Mnie obdarzyłem was – od początku waszego istnienia – nieprzeliczonym bogactwem Moich Darów abyście mieli czym s ł u ż y ć, a więc

o b d a r z a ć. [Podobnie mówi Bóg Ojciec, św. Katarzynie ze Sieny w ‘Dialogu o Bożej Opatrzności, czyli Księdze Boskiej Nauki’: „Co do dóbr duchowych i doczesnych, w rzeczach koniecznych dla życia człowieka, rozdzieliłem je w wielkiej rozmaitości; nie chciałem, by każdy posiadał wszystko, co jest mu potrzebne, ażeby ludzie mieli sposobność świadczyć miłość względem siebie. Mogłem obdarzyć ludzi tym wszystkim, czego im potrzeba dla duszy i ciała; lecz chciałem, aby jedni potrzebowali drugich (por. Rz 12, 4n; 1Kor 12,12nn) i aby byli Moimi sługami dla udzielania łask i darów, które otrzymali ode Mnie. I zaiste jeżeli czyn nie jest spełniony z miłości do Mnie, nie ma on żadnej wartości nadprzyrodzonej. Widzisz więc, że chcąc, aby ludzie spełniali cnotę miłości, ustanowiłem ich sługami Moimi oraz umieściłem ich w różnych stanach i na różnych stanowiskach. To wykazuje wam, że „w domu Ojca Mego jest mieszkań wiele” (J 14,2), oraz, że nie chcę niczego innego, tylko miłości”. – z rozdz. ‘Nauka o doskonałości’]

W darach tych odnaleźć możecie Moje zaufanie do was. Nadzieję, że jako dzieci Moje zechcecie ich użyć właściwie – darzyć nimi – na podobieństwo Moje, a nie obracać ich wyłącznie na korzyść własną. (…). Jest w was ukryte podobieństwo do Ojca, które przejawia się w twórczości. To przemożne dążenie do porządkowania, organizowania, ulepszania, uszlachetniania waszego otoczenia, świata, w którym życie przejawia się w każdym z was wedle jego sposobu miłowania. (…). W każdym z was jest ukryte podobieństwo do Mnie – pragnienie darzenia, poszukiwanie tego, co nazywacie szczęściem spełnienia; jest to ukryty głód bycia kochanym i odwzajemniania miłości. …

Nie chcąc zawstydzać dzieci Moich w wieczności, niewidoczny pomagam im rozdawać Moje, dane im dobra, gdy tego zapragną. Wspomagam każde dziecko Moje zawsze, we wszystkim, co robią nie dla siebie. Układam im warunki i okoliczności, w których może rozwinąć się w nich dobro. Pragnę obudzić w nich radość darzenia, pomagania. Ten, kto ryzykuje życie i oddaje je za życie lub dobro przyjaciół swoich, oddaje je za Mnie Samego, ukrytego w nich.

Kto służy bliźnim swoim z całego serca, Mnie służy, choć o tym nie wie; i spotkam go, objawię mu radość swoją i odrzucony nie będzie. Raduje Mnie każdy wasz dobry czyn, każdy gest, każde słowo, gdy jest życzliwe. Kto działa dla dobra braci swoich, łączy się ze Mną. Bardziej litościwy dlań jestem, chociażby nienawidził Mnie – nie znając Mnie – niż dla tych w Kościele Moim, którzy wołają, że służą Mi – służąc sobie i na własną chwałę pracując.

Uśmiech, życzliwe słowo, pomoc innym w najmniejszych drobiazgach, pamięć o nich, rozmowa, telefon lub list, najmniejszy dowód, że zauważacie bliźnich waszych, że robicie, co tylko możecie – to wszystko ma niesłychaną wagę w oczach Moich. (…). Usiłujcie żyć ze Mną w bliskiej przyjaźni na co dzień – tam, gdzie teraz jesteście – starając się być dla innych ludziom podobieństwem Moim. Jak Ja służyłem wam, chętnie, bez zapłaty i nagrody, bez dbałości o swoją wygodę, powodzenie, uznanie – dlatego, że potrzebowaliście Mnie, tak służcie i wy; z dnia na dzień starając się dawać z siebie więcej, lepiej, służąc pomocą, radą, cierpliwie wysłuchując skarg, pocieszając, orędując – wedle charyzmatów Moich w was złożonych (1P 4,10n; Rz 12,4nn) . A Ja o was nie zapomnę, gdyż nie schodzicie nigdy z oczu Moich. (…)

Otóż dla Mnie i dla was istotne jest tylko to: czy chcecie darzyć? I jak to czynicie? Szczodrze, z całego serca, bezinteresownie, zawsze i dla każdego, z kim was w ciągu każdego dnia spotykam, czy też skąpo, niechętnie, czasami, z wyższością, z łaski i tylko tym, których lubicie, którzy się wam odwdzięczą albo są wam przydatni lub wiele wiedzą A może na pokaz? (…). Pragnę, abyście zrozumieli, że wszystko, co was otacza i wy sami – wasze istnienie i to, czym was ubogaciłem – jest MOIM DAREM. Dar jest DOBREM ofiarowanym ku pożytkowi obdarowanego. … Mnie o was chodzi, dzieci, nie zaś o to, co wam dałem. Dary Moje służyć wam mają dla osiągnięcia szczęścia wiecznego. Umożliwiają wam służbę dla dobra bliźnich waszych.

Dają wam zatem szansę przeżycia czasu życia pełniej, szczodrze i wspanialej, przez co i radość wasza w Domu Moim większa będzie, bogata we wdzięczność tych wszystkich, którym wejść weń dopomogliście; pełna też szlachetnej dumy z pracy waszej wykonanej dzięki darom Moim – wykorzystanym właściwie”.

To, co zostało powyżej powiedziane (i co mogło by być jeszcze powiedziane), jest już wystarczające, by odpowiedzieć sobie na pytanie: co jest tak naprawdę istotą wiecznego odpoczynku? Znając tę odpowiedź, będziemy mogli zrozumieć, o co tak naprawdę, prosimy w modlitwie Pana Boga, by udzielił tym, za których orędujemy owego wiecznego odpoczynku.

Otóż tym odpoczynkiem w wieczności, wiecznym odpoczynkiem szabatowym jest wieczna służba we wspólnocie miłości w Królestwie Bożym, które Przedwieczny Ojciec (Ps 90,2) przygotował od stworzenia świata (Mt 25,34)! Zatem o wejście dla nich, do takiej właśnie służby we wspólnocie miłości świętych w Niebie prosimy!!!

Co sprawiło, że doszedłem do powyższego wniosku, gdy szukałem odpowiedzi na pytanie: jaka to rzeczywistość kryje się za słowami modlitwy «Wieczny odpoczynek/spoczywanie…»?

Najpierw poniższe słowo Pana Jezusa (słowo, które mnie zainspirowało bym zajął się tematem owego wiecznego odpoczynku) skierowane do uczestników obozu biblijnego, w którym uczestniczyłem we wrześniu 1992r., w klasztorze S. Urszulanek, w Parafii p.w. Opatrzności Bożej, w miejscowości Wesoła k/W-wy Wsch.:

Moje kochane dzieci! W Niebie nie ma odpoczynku takiego, o jakim myślicie. Jest n i e u s t a n n a s ł u ż b a, a Ja nieustannie stwarzam i wciąż służę. Chcę żebyście weszli w Mój świat służby na zawsze, a znajdziecie w i e c z n ą r a d o ś ć, tak jak Ja raduję się w Mojej Miłości (z tym fragmentem, skojarzyły mi się słowa z Ewangelii: ‘Wejdź do /miej udział w/ radości twego Pana’ – z Mt 25,21.23). Chcę dać każdemu z was szansę ofiarnej miłości, która służy innym. Przychodźcie do Mnie, bo pragnę dać wam nowe życie na zawsze. Prawdziwe szczęście – to w i e c z n a s ł u ż b a i radość w odpoczynku we wspólnocie miłości, którą Jestem na wieki. Zapraszam was do udziału we wspólnocie ze Mną [zob. w podanej kolejności p-kty z „Dz-czka” św. S. Faustyny: 1292, 482, 1567, 281 i 1605]. Chcę, abyście zawsze chodzili w światłości (por. 1J 1,7 i 2,10) zanurzeni cali we Mnie, Który was kocham, stwarzam i przenikam. Amen”. (8.09.1992).

Opracowując ten temat potwierdzenie rzeczywistości tej prawdy o wiecznym odpoczynku, powiązanym z prawdą wiary o Świętych Obcowaniu, znalazłem później w „Świadkach Bożego Miłosierdzia” Anny:

Kościół powszechny w jego części chwalebnej – to nieśmiertelne królestwo miłości, wspólnota świętych w żywocie wiecznym. Tu się jest bratem i przyjacielem wszystkich, żyje się wspólnie, tj. szeroko, nie dla siebie, bo ma się wszystko ze wspólnej miłości, żyje się pragnieniem poszerzania miłości (por. Ps 119,32), objęcia nią wszystkiego, co jest jeszcze nieobjęte, przede wszystkim – was. Pragnienie podzielenia się z wami, dopomożenia wam, ułatwienie zrozumienie i zbliżenia do Boga jest jedną z naszych najgorętszych potrzeb serca. My – to i wy w przyszłości. Po przyjściu do nas, na swoje czekające was miejsca, zwiększycie naszą siłę i naszą miłość – sobą, a pracy naszej wspólnej nadacie większą jeszcze potęgę. Królestwo nasze wspólne rośnie nieustannie i jego siła pomocy jest ogromna. …

W królestwie Chrystusa łączy nas jedynie prawo miłości. Miłość dąży do rozszerzania się, udzielania, wymiany – w miarę jak tu królestwo Jego rośnie. …

W Jego królestwie jest tylko miłość, a miłość to obdarzanie się wzajemne wszelkim potrzebnym nam dobrem – pomoc, dzielenie się, udzielanie, bliskość, dobroć; nieustanna wymiana. Stąd radość, poczucie szczęścia, jak gdyby nieustannej młodości (por. Ps 103,5), entuzjazmu, pragnienia dawania. … My żyjemy w Miłości, w stanie miłości. Istniejąc w pełni szczęścia odczuwamy więź miłości i braterstwa. …Nie można prawdziwie poznać miłości bez doświadczenie jej, bez wejścia w życie miłości, która jest energią duchową, życiem świata duchowego, nieustanną wymianą pomiędzy bytami stworzonymi a Stwórcą, który je kreował z miłości ku nim. W świecie duchowym żyjącym w prawdzie odpowiedzią stworzonych jest miłość wedle pełni ich możliwości kochania” (z cz.1)

i z cz.2: W Niebie jesteśmy udzielającą się sobie, kochającą wspólnotą. …Cieszymy się wzajemnie naszym szczęściem i udzielamy się sobie. Każdy pragnie podzielić się z innymi tym wszystkim, co ma w sobie z dóbr, jakie umieścił w nim Bóg. (…).

To mówi Pan: ‘Niebo – to Ja w otoczeniu przyjaciół Moich. A cóż łączy przyjaciół, jeśli nie miłość: obopólna, wzajemna, oparta na zrozumieniu i wspólnocie we wszystkim. Tu Ja dzielę się z wami nieskończonością dóbr Moich, tak, jak wy na ziemi w trudzie i pomimo wszystko stawaliście się Moimi rękoma, Moim głosem, Moim sercem … Niebo jest wspólnotą miłości. Nie mogą tam wejść ci, którzy kochali wyłącznie siebie, gdyż w takim wypadku jest to postawienie siebie na miejscu Boga, a w skutku jest to nienawiść, pogarda lub obojętność dla wszystkich innych ludzi: inaczej, jest to odmówienie swoim bliźnim należnej im troski, współczucia, litości, pomocy. … ‘Moje dzieci, Niebo jest nieustającą wymianą miłości. Całe nasycone jest miłością Boga do Jego dzieci i radością bytów duchowych przyjmujących tę miłość i odpowiadających na nią. Im więcej Mojej miłości wchłaniają , tym większe staje się ich pragnienie darzenia. Dlatego ogarniają miłością nieba wszystko, co istnieje poza nim – oprócz piekła – czyli wszystkie byty duchowe dorastające powoli i z wysiłkiem ku niebu. …Wszyscy jesteście kochani. Za każdego z was proszą Mnie, orędują, tłumaczą was i każdemu gotowi są służyć pomocą, jeżeli o pomoc prosi się ich, czyli jeżeli istnieje w was wola przyjęcia miłości waszych starszych braci, dojrzałych w miłości. Moją wolą jest, abyście się łączyli we wspólnej miłości, aby potęga miłowania mogła udzielać się wam, walczącym w ciemnościach materii z przeciwnikiem, takim jak szatan’.

Niebo jest więc życiem w nieustającej wymianie miłości pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, Ojcem a dziećmi.Niebo to nie bezruch i bezczynność, i nie ma tam mowy o żadnej nudzie” – czytamy na str. 176 w „Świętej Pani” S.F. Horak.

Zatem zauważmy, że jak ci nasi bracia i siostry, którzy są już w Niebie, gotowi są nas wspomagać i wstawiają się za nami, którzy jeszcze trwamy, w tym co dziś się zwie, gdy trwa jeszcze dla nas obietnica wejścia do odpoczynku Pana (Hbr 4,1nn) byśmy mieli udział w ich dziedzictwie i szczęściu wiecznym, we wspólnocie służby i miłości, tak i my o to samo prosimy Pana też i poprzez modlitwę Wieczny odpoczynek…” za tych naszych braci, którzy są w czyśćcu, w przedsionku Nieba, by i oni mogli wejść w tą wieczną służbę, w ów wieczny odpoczynek, co niechaj sprawi nasz Pana Jezus Chrystus, który żyje i króluje z Ojcem w jedności z Duchem Świętym Bóg na wieki wieków. Amen.

Opracował Leszek

Posted in Kościół | Otagowane: , | 102 komentarze »

Poddani w Królestwie Jezusa Chrystusa

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 października 2016


Zdecydowana większość Polaków na tę chwilę uważa, że można zabijać .
Aż 62 proc. Polaków pytanych w październiku przez CBOS uważa, że nie należy zmieniać obecnie obowiązujących przepisów dotyczących aborcji. Z kolei 23 proc. uważa, że prawo powinno poszerzyć dopuszczalność aborcji, a tylko 7 proc. wolałoby, aby wprowadzić szerszą ochronę dzieci nienarodzonych. Największymi zwolennikami obowiązującej ustawy z 1993 r. są najmłodsi respondenci, natomiast osoby w średnim wieku i starsze częściej opowiadają się za zmianą – w jedną bądź drugą stronę.
Prawie powszechnie uznawana jest dopuszczalność aborcji w przypadku zagrożenia życia (86 proc.) lub zdrowia matki (77 proc.), a także jeśli ciąża jest wynikiem czynu zabronionego (79 proc.).
Nieco mniej badanych, chociaż także zdecydowana większość (60 proc.), uważa, że zabicie dziecka powinno być dozwolone, jeśli wiadomo, że urodzi się ono upośledzone.
W komunikacie z badania analitycy CBOS zauważają, że od początku lat 90. można zaobserwować trend zmniejszania się społecznego przyzwolenia dla aborcji. Szczególnie widoczna zmiana nastąpiła w 2012 r., gdy odnotowano znaczący spadek poparcia dla dopuszczalności przerywania ciąży niemal w każdym przypadku.
W tym kontekście wyniki październikowego sondażu wydają się szczególnie interesujące. W porównaniu z poprzednim badaniem (z marca br.)Długoletni choć powolny trend w dobrą stronę się odwrócił przyzwolenie na aborcję wzrosło niemal w każdej kategorii. Wprawdzie wzrost wskazań nie jest gwałtowny (maksymalnie 7-punktowy), jednak zdaniem CBOS trzeba zwrócić uwagę na fakt, że stanowi to odwrócenie dotychczasowego trendu.
Szczegółowe porównanie odpowiedzi z marca i października 2016 r. pozwala ustalić, w jakich kategoriach nastąpiły zmiany w stosunku do badania sprzed 7 miesięcy.
Największą zmianą jest znacznie wyższy odsetek osób zdecydowanie popierających prawo do przerywania ciąży w okolicznościach przewidzianych w ustawie. Jednocześnie w tych samych przypadkach zmalała liczba respondentów odpowiadających „raczej tak” i „trudno powiedzieć”, co wskazuje na umocnienie się w poglądach tych osób, które już wcześniej skłonne były dopuszczać aborcję w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia matki, gwałtu, kazirodztwa oraz upośledzenia płodu. Można też zauważyć niewielkie zmniejszenie się liczby przeciwników przerywania ciąży w tych przypadkach.
Przesunięcie opinii w kierunku zdecydowanego poparcia dopuszczalności aborcji jest jednakowo duże w przypadku każdej z okoliczności przewidzianych w ustawie (wzrost od 10 do 12 punktów procentowych), niezależnie od ogólnego poparcia ich słuszności.
Można też zaobserwować wzrost poparcia dla przerwania ciąży w przypadku ciężkiej sytuacji materialnej lub osobistej kobiety. Nie jest on jednak tak zdecydowany (dotyczy głównie odpowiedzi „raczej tak” i wynosi 4-5 pkt proc.) jak w przypadkach przewidzianych w obowiązującej ustawie. Jedyną kategorią, w której w stosunku do marca nie nastąpiła żadna istotna zmiana, jest dopuszczalność aborcji w sytuacji, gdy kobieta po prostu nie chce mieć dziecka.
W ciągu czterech lat znacząco wzrosło poparcie dla utrzymania status quo (z 49 proc. do 62 proc.). W 2012 r. ponad jedna trzecia badanych opowiadała się za poszerzeniem dopuszczalności przerywaniu ciąży (34 proc.), natomiast obecnie jest to mniej niż jedna czwarta respondentów (23 proc.). Udział zwolenników szerszej ochrony dzieci nienarodzonych ustawy, grupy zdecydowanie najmniej licznej, pozostał na niemal niezmienionym poziomie (spadek z 9 proc. do 7 proc.).
Tak więc drogi czytelniku bloga, Radosławie , anzelmiku i wielu innych: w was tkwi fałsz. To wy oświadczaliście tu na blogu zdecydowanie iż nigdy już nie zagłosujecie na PIS.Walczycie razem z frontem genderowym , z frontem liberalno masońskim z Polakami , walczycie przeciw Polsce odbieracie nadzieję tej małej gromadce tęskniącej za normalnością. Uderzacie z niby prawej strony żeby bardziej bolało. Otóż zafascynowaliście się zebranymi podpisami pod ustawą zakazującą aborcji przez Ordo Iuris. Tak zebrali podpisy w tym ja pewnie też się podpisałem. Ale w jakim celu działali dla kogo pracowali? PIS miał dobre zamiary względem osób związanych z tą Instytucją. Już przy tworzeniu Rządu powołał Prezesa tego instytutu pana Aleksandra Stępkowskiego na stanowisko wiceministra Spraw Zagranicznych. A co wniósł ten Prezes Ordo Iuris do Rządu? Ano miał pomysł na załatwienie sporu o Trybunał Konstytucyjny poprzez wniesienie wniosku do Komisji Weneckiej aby ta zbadała nasze prawo o TK. Sprawił tym wiele kłopotów naszym rządzącym o czym mogliśmy się dowiedzieć słuchając wiadomości już od roku. Według Prezesa Aleksandra Stępkowskiego  to za mało kłopotów i postanowił wnieść do Sejmu projekt dotyczący aborcji mimo próśb osób z kierownictwa PIS aby nie składał tego wniosku teraz gdy jest wielki konflikt jeszcze nie rozwiązany. Prezes Aleksander Stępkowski nie posłuchał wniosek złożył. Przecież paliwo związane z TK co wskazywało mogło by się wypalić i trzeba podłożyć do pieca by dym cały czas szedł. Dobrze że Beata Szydło się poznała i zdymisjonowała tego szkodnika. Tak lewactwo ma wtyczki i atakuje, kopie przeciwnika z każdej strony. Dzięki niezwykle wielkim wyczuciu Prezesa Jarosława Kaczyńskiego udało się wywalić projekt Ordo Iuris do kosza a tym samym nadal mamy jeszcze Rząd nasz. Gdyby nie dojrzałość polityczna, wielka przenikliwość Jarosława Kaczyńskiego pewnie już dziś albo najdłużej za miesiąc mielibyśmy już Rząd tymczasowy z premierem Rzeplinskim na czele, a już w przyszłym roku uchwalona przez PIS ustawa zakazująca aborcji zostałaby zmieniona na dopuszczenie aborcji na żądanie. Jarosław  Kaczyński wziął ten ciężar na siebie i uratował dzieci  przed śmiercią. Za to moi czytelnicy w tym Radosław Anzelmik, Thomas, Bonitas, Pola, bit czy o nicku dziwnym „…” i inni  nienawidzą Kaczyńskiego i cały PIS. Wydali dekret że nigdy już nie zagłosują za Polską czyli za PIS. Odmroźcie sobie uszy a może nawet i nos lub coś bardziej intymnego to może dojrzeją wam komórki w głowie. Królestwo Jezusa skłócone, nienawidzące najlepszych Polaków, w zdecydowanej większości popierające zabijanie dzieci.  Jest jednak mała iskierka w tym Królestwie. Tą iskierka jest nasz Rząd który jako pierwszy od 1989 roku poważnie podchodzi do swojej roli by dbać o najsłabszych, o rodziny o swoich poddanych. Już po roku rządów zrobił więcej niż PO przez 8 lat.
Mimo wrzawy targowicy, mimo ataków zagranicy

212

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wielkie podziękowania dla Rządu, dla PISu i Prezydenta za Dobrą Zmianę, za to że postanowiliście zatroszczyć o najsłabszych o zwykłych szarych ludzi. Wielkie podziękowanie za roztropność, za to że postanowiliście zrobić coś większego niż ustawa zakazująca aborcji, czyli pracę na rzecz ustaw które (wiążą się z wysiłkiem finansowym ) maja sprawić by dana matka nie uciekała się do zabójstwa swego dziecka. Ten pomysł jest bardzo piękny i dużo bardziej podoba się Jezusowi niż zakaz aborcji. W społeczeństwie które w tak znacznej większości jest za zabijaniem dzieci nic nie pomoże ustawa, potrzeba zaś

Posted in Aborcja, Dziwny jest ten świat | Otagowane: | 197 komentarzy »

Facebook usunął główne profile narodowców. Zniknął Marsz Niepodległości, ONR i inne

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 października 2016


marszniepodleglosci

Administracja Facebooka usunęła profile Marszu Niepodległości, Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego i Ruchu Narodowego. Blokuje także profile ich działaczy. 

Na Facebooku nie ma już żadnej strony dużych organizacji narodowo-radykalnych z Polski. Skasowali profile z setkami tysięcy obserwujących i wielomilionowymi zasięgami. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości – 250 tys. fanów. Ruch Narodowy – 170 tys. Młodzież Wszechpolska – 80 tys – napisał na Twitterze prezes Ruchu Narodowego i poseł Robert Winnicki. W ubiegłym tygodniu zniknęły ostatnie: przywrócona Młodzieży Wszechpolskiej i czwarta już wersja strony Marszu Niepodległości – powiedział Witold Tumanowicz ze stowarzyszenia, które organizuje marsz. Cenzurując nas, tak naprawdę nas wzmacniają. Zresztą, to tylko profile. Jesteśmy wszędzie, akcje są każdego dnia. Przyszłość należy do nas! – napisał z kolei Tomasz Dorosz, zastępca kierownika głównego ONR.

Procres usuwania profili trwał przez kilka ostatnich miesięcy. Strony były usuwane, a narodowcy bezskutecznie starali się je przywrócić. Jednocześnie administratorzy zbanowali profile niektórych działaczy narodowych. Narodowcy przekonują, że żadne z publikowanych przez nich treści nie naruszały standardów FB.

Źródło: wyborcza.pl

 

Posted in Nasz smutny czas, Zdrajcy Polski | Otagowane: , | 143 komentarze »

Halloween

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 października 2016


Pobierz i wydrukuj plakat.

Możesz powiesić na bloku, w klatce schodowej.

zagrożenie Halloween-plakatA4

Posted in KOMUNIKATY, Szatan | Otagowane: | 41 komentarzy »

Lech Wałęsa atakuje Radio Maryja

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 października 2016


walesa4Najpierw nawoływanie do pałowania związkowców, a teraz atak na katolicką rozgłośnię. Były prezydent Lech Wałęsa stwierdził we wtorek, że Radia Maryja należałoby uczyć porządku młotkiem.

– Nieszczęście PiS-u, który dziś rządzi krajem, jest tak wielkie, że trzeba coś tu zrobić. Trzeba jak najszybciej odsunąć ich od władzy, bo nie pozbieramy się długie lata. A jeszcze do tego ludzie z Torunia włączyli się i wiarę jeszcze włączają – mówił dziś u boku szefa Platformy Obywatelskiej były prezydent.

We wtorek w Gdańsku Wałęsa oficjalnie rozpoczął współpracę z PO. [czytaj więcej]

Na tym jednak nie koniec. Na pytanie dziennikarza TV Trwam o powody tej współpracy („Czym przekonał pana przewodniczący?”) Lech Wałęsa odpowiedział:

Tym, że Toruń za dużo ma do powiedzenia. Szkoda słów. Ich nie nauczy… Młotkiem trzeba by, to może by nauczył ich porządku – stwierdził były prezydent.

To nie pierwszy raz kiedy Lech Wałęsa mówi o przemocy – teraz zrobił to wobec Radia Maryja, a kilka lat wcześniej nawoływał do pałowania związkowców, którzy protestowali przeciwko polityce rządu PO-PSL.

Posted in Zdrajcy Polski | Otagowane: | 85 komentarzy »

Orędzie z Medjugorje 25.10.2016 r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 października 2016


„Drogie dzieci! Dziś was wzywam: módlcie się o pokój! Porzućcie egoizm i żyjcie orędziami, które wam daję. Bez nich nie możecie zmienić swojego życia. Żyjąc modlitwą będziecie mieć pokój. Żyjąc w pokoju odczujecie potrzebę dawania świadectwa, bo odkryjecie Boga, o którym teraz myślicie, że jest daleko. Dlatego, dziatki, módlcie się, módlcie się, módlcie się i pozwólcie Bogu, by wszedł do waszych serc. Powróćcie do postu i spowiedzi, abyście zwyciężyli zło w was i wokół was. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 29 komentarzy »

Prezydent Peru poświęca swój kraj Najświętszemu Sercu Jezusa i Maryi

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 października 2016


28 lipca tego roku Polak Pedro Pablo Kuczyński po wygranych wyborach został zaprzysiężony na nowego prezydenta Peru. Polak w wyborach pokonał córkę byłego dyktatora Keiko Fujimori. 77-letni prezydent ma polskie korzenie. Jego dziadkowie byli Polakami i mieszkali w okolicach Poznania skąd wyemigrowali do Niemiec. Kuczyński, urodził się w 1938 roku w Limie. Ma za sobą długą karierę polityczną w Peru. W latach 80. był ministrem ds. energii, dwukrotnie ministrem finansów (2001-2002 i 2004-2005), a w latach 2005-2006 sprawował urząd premiera w administracji prezydenta Alejandro Toledo. W tym roku w wyborach prezydenckich zmierzył się z córką byłego prezydenta Peru Alberta Fujimoriego, który odsiaduje aktualnie wyrok 25 lat więzienia za popełnione zbrodnie i korupcję. Kuczyński wywodzi się z prawicowej partii Peruwiańczycy na rzecz Zmiany – hiszpański skrót to PPK. Chce walczyć z przestępczością w Peru oraz zapowiada obniżenie podatków w celu ożywienia gospodarki. Popiera łączenie inwestycji prywatnych z państwowymi w celu stworzenia większej liczby miejsc pracy. Po 3 miesiącach urzędowania Prezydent Kuczyński 21 października tego roku zorganizował poświęcenie kraju, jego rodziny i jego samego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanego serca Maryi. Kuczyński, jako Prezydent, odmówił modlitwę poświęcenia przygotowaną przez grupę Misja miłości Bożej dla świata.

Prezydent Peru umieścił w rękach Serca Jezusa i Maryi „cały rząd ze wszystkimi jego pracownikami i wszystkich obywateli, którzy są pod jego odpowiedzialnością. Wszechmogący Boże wysłuchaj mojej prośby i wszystkie decyzje prezydenta, wykorzystaj je dla dobra naszego kraju”.

Podczas uroczystości dnia 21 października prezydent Peru przeprosił także Boga „za wszystkie grzechy  popełnione w przeszłości,  i za wszystkie te decyzje podjęte które były przeciw Bożym przykazaniom i poprosił o pomoc, aby miał siły zmienić wszystko, co oddziela nas Boga. „

Pełny tekst konsekracji, którą odczytał prezydent Pedro Pablo Kuczynski:Yo, Pedro Pablo Kuczynski, Presidente de la República del Perú, con la autoridad que se me ha otorgado, hago un acto de consagración de mi persona, mi familia, aquí presente mi esposa, y la República del Perú al amor y protección de Dios Todopoderoso a través de la intercesión del Sagrado Corazón de Jesús y del Inmaculado Corazón de María.

Pongo en sus manos amorosas mi gobierno con todos sus trabajadores y ciudadanos que están bajo mi responsabilidad. Ofrezco a Dios Todopoderoso mis pensamientos y decisiones como Presidente para que los utilice para el bien de nuestro país y siempre estar consciente de los Diez Mandamientos al gobernarlo. Le pido a Dios que, a través de la intercesión del Sagrado Corazón de Jesús y del Inmaculado Corazón de María, escuche y acepte mi acto de consagración y cubra a nuestro país con su especial protección.

Al hacer esta plegaria le pido a Dios perdón por todas las transgresiones que haya cometido en el pasado, todas las que se hayan hecho en el pasado de la República y por todas aquellas decisiones que se hayan tomado estando en contra de sus mandamientos y le pido su ayuda para cambiar todo lo que nos separa de Él. Yo, Pedro Pablo Kuczynski, como Presidente de la República del Perú, declaro este juramento solemne ante Dios y los ciudadanos de nuestro país hoy 21 de octubre de 2016.

Źródło: aciprensa.com

Posted in Ciekawe, Jezus Król Polski, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 60 komentarzy »

Biskup Czaja: W obliczu zagrożeń dla Polski módlmy się o ducha jedności narodu

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 października 2016


czaja

„U podstaw naszego pielgrzymowania była wdzięczność za Chrzest Polski i za Jubileusz Miłosierdzia. Dziękowaliśmy za całe dziedzictwo Chrztu, za kulturę chrześcijańską na której przez wszystkie wieki budowała nasza ojczyzna i Kościół w Polsce” – mówi uczestniczący w narodowym pielgrzymowaniu bp Andrzej Czaja. Ordynariusz opolski wskazuje, że wszystkie słowa nauczania, które padły na pątniczym szlaku powinny zostać teraz przepracowane. „Wdzięczności nie może w nas nigdy zabraknąć. Musimy jednak realistycznie spojrzeć w przyszłość i mieć świadomość zagrożeń, które przed nami stają” – mówi bp Czaja.

„Niewątpliwie możemy się cieszyć, że w trudnych czasach i ojczyzna się ostała i Kościół sprostał wielu trudnym wyzwaniom, ale to nas nie chroni przed tym, co przyniesie jutro. Musimy sobie najpierw umieć jasno powiedzieć w czym niedostajemy. I to jest niewątpliwie ważne zadanie na już. Musimy umieć realistycznie ocenić sytuację Kościoła w Polsce oraz sytuację w naszej ojczyźnie – mówi Radiu Watykańskiemu bp Czaja. – Zacząłbym wręcz od intensywnej modlitwy: o Bożego ducha pośród nas kapłanów, o ducha jedności, ducha dialogu w Kościele w Polsce i ducha pokoju i pojednania w naszej ojczyźnie. Uważam, że w tych intencjach są też zawarte ważne wyzwania, a jedną z dróg bardzo ważnych do pokonania, jest niewątpliwie to co nam Papież Franciszek powiedział: dialog, dialog i jeszcze raz dialog. Dialog z poszanowaniem drugiej strony, z wsłuchaniem się w to, co mi druga strona komunikuje, bez stawiania po kątach człowieka, który ma inne zdanie; to że ktoś ma inne zdanie nie znaczy, że jest moim przeciwnikiem, tym bardziej nie jest moim wrogiem. Tej postawy dialogu i takiej autentycznej troski o dobro wspólne i w ojczyźnie i w Kościele potrzeba jak najwięcej”.

Ordynariusz opolski zauważa, że ważnym krokiem jubileuszowych obchodów jest też związany z uroczystością Chrystusa Króla Wszechświata, akt przyjęcia Jezusa za króla i Pana. „W moim przekonaniu jest to bardzo mocne uderzenie w dzwon, by te dwa wielkie jubileusze Chrztu i Miłosierdzia nie były tylko odhaczone w annałach i zapisane w kronikach, ale żeby rzeczywiście zaowocowały podjęciem dzieła ewangelizacji. Jakby na to nie spojrzeć ma ono prowadzić do tego, że naprawdę przyjmiemy Jezusa za króla, Pana i  Zbawiciela, że On znowu będzie mógł bardziej królować w naszych sercach, w naszych rodzinach, w naszym Kościele, w naszym społeczeństwie, narodzie i ojczyźnie. To też jakoś wyrasta z dziedzictwa Jana Pawła II” – podkreśla bp Czaja.

Źródło: fronda.pl

Posted in Jezus Król Polski | Otagowane: , , , | 74 komentarze »

Główną Misja Rozalii Celak którą jest doprowadzenie w Polsce do uznania Jezusa za swego Króla.

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 października 2016


Tylko 27 dni do Intronizacji Jezusa. Potrzeba by przyjechało bardzo dużo Polaków.

Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla

Począwszy do roku 1930, Pan Jezus zaczyna domagać się przez Rozalię od Polski, uznania Go za swego Króla. Poucza Rozalię, że jest to sprawa ogromnej wagi i że w tej intencji trzeba się wiele modlić
i wiele cierpieć. Przynaglana jakąś wielką siłą wewnętrzną, oznajmia swojemu kierownikowi duchowemu, żeby napisał list do Jego Eminencji ks. Kard. Hlonda i prosił go o podjęcie działań, mających na celu
wypełnienie żądań Pana Jezusa, przez realizację których Pan Jezus chce ratować Polskę przed upadkiem. W liście wyłuszcza żądania Pana Jezusa w następujący sposób:
„Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym królem, On tego sobie życzy. Polska musi w sposób wyjątkowy, uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez Intronizację (…)
Intronizacja to nie tylko forma ofiarowania się, ale odrodzenie serc, poddanie ich pod słodkie panowanie Miłości!”.
Intronizacja nie jest koronacją Jezusa na Króla ani nadaniem Panu Jezusowi godności królewskiej czy tytułu, ale jest tak w przypadku pojedynczej osoby jak i całych narodów, uznaniem nad nami Jego królewskiej władzy, jest fundamentalnym aktem wiary w Boga i aktem wyboru nad nami Jego panowania (Światło dla Polski s. 19/20). W obecnym czasie wielkiego odstępstwa od Boga i jawnego sprzeniewierzania się Bożym prawom, zarówno jednostek jak i całych narodów, świadomy, dobrowolny i szczery Akt Intronizacji jest drogą powrotu do Boga i przyjęcia Jego praw.
W czasach Rozalii, w roku 1925, papież Pius XI ustanowił encykliką  Quas Primas, w całym Kościele Powszechnym Święto Chrystusa Króla. Ustanowienie tego święta, zmierzające do ukazania Kościołowi królewskiej godności Jezusa i Jego prawa do panowania nad wszystkimi narodami, było podyktowane koniecznością przeciwstawienia się światowej masonerii, która rugowała obecność Jezusa i Jego prawa
z życia społeczeństw i całych narodów.
Choć w Kościele Powszechnym w czasach Rozalii było obecne pojęcie Chrystusa Króla, to jednak pojawienie się żądania Pana Jezusa, by Polska uznała w sposób oficjalny i uroczysty przez Akt Intronizacji
Jezusa swym Królem, zaskakiwało swą oryginalnością i wiązało się z ogromnymi trudnościami w jego realizacji. Od września 1937 r. Rozalia otrzymuje szereg proroczych wizji, w których żądania Pana Jezusa wobec Polski i świata zostały bardzo wyraźnie sprecyzowane.
Od spełnienia tych żądań Bóg uzależniał los naszej Ojczyzny i innych narodów.
Istotę tych objawień można sprowadzić do warunku:
„jeśli Polska chce ocalić siebie, musi uznać Jezusa swym Królem w całym tego słowa znaczeniu poprzez
Akt Intronizacji. Ma być on dokonany przez cały Naród, a w szczególności przez władze państwowe i kościelne, które w imieniu Narodu mają wspólnie dokonać w sposób uroczysty tego Aktu”.
W następstwie za przykładem Polski pójdą inne narody i także one dokonają Aktu Intronizacji Jezusa na swego Króla.
Wszystkie narody, które nie uznają Jezusa swym Królem, zginą.
Całość objawień udzielonych Rozalii, a związanych z powyższym żądaniem Jezusa Króla, można podzielić na dwie zasadnicze części. Dotyczą one bowiem wydarzeń związanych z II wojną światową,
której rocznicę wybuchu również we wrześniu wspominamy, oraz wydarzeń związanych z III wojną światową.
Na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej w wizji udzielonej Rozalii pojawia się zapowiedź tej wojny oraz warunek:
„jeśli Polska uzna Jezusa za swego Króla i Boga, do wojny i związanych z nią zniszczeń niej dojdzie”.
Jeszcze na dwa dni przed wybuchem II wojny światowej, w sierpniu 1939 roku, Pan Jezus wzywał
przez Rozalię Kościół i rząd do dokonania Aktu Intronizacji:
„Sam fakt ofiarowania Polski poprzez Intronizację –mówił Pan Jezus – Memu Sercu przyniesie zbawienne korzyści, bo przez to bardzo dużo dusz nawróci się szczerze do Pana Boga,
poddając się Jego prawu. Powiedz, moje dziecko, ojcu, by napisał w tej sprawie do Prymasa Polski”. Rozalia pisze: „Ludzie zobaczą skutki, ile Intronizacja wleje siły i mocy w cały nasz Naród”.
Pan Jezus nie postawił nam żadnych warunków, jakie musimy spełnić przed dokonaniem Intronizacji. Nie muszą więc być przeprowadzone gruntowne reformy, odnowy, naprawy czy zmiany na szeroką
i głęboką skalę. „Porządkowanie rzeczywistości ma być konsekwencją Intronizacji, a nie drogą do niej. Intronizacja nie jest celem, do którego mamy dojść ale właściwym punktem wyjścia, od którego mamy zacząć.
Trzeba nam tylko zwrócić się i powrócić do Boga, zawiązać bądź odnowić i umocnić relację z Nim (tam że s. 30).
Jednak niepowodzeniem zakończyły się starania o Intronizację Jezusa na Króla Polski przed wybuchem II wojny światowej, w wyniku czego Polska i wiele krajów świata uległo zniszczeniu. Czy zatem misja powierzona Rozalii także zakończyła się niepowodzeniem?
Przez jakiś czas tak wydawało się samej Rozalii. Jej dotychczasowym staraniom o Intronizację przyświecała myśl: teraz albo nigdy. Gdy po wybuchu wojny rozmyślała nad tymi słowami uważając, że czas łaski dany Polsce został zaprzepaszczony, usłyszała głos Jezusa:
„Czy czas u Boga jest czasem ludzkim?
Czyż nie przygotowuję serc ludzkich do tej wzniosłej chwili, jaką ma być Intronizacja? Czy sądzisz, jakoby ma zapowiedź nie dała się spełnić?”.
W lipcu 1938 r. Rozalia otrzymała proroczą wizję i pouczenie, dotyczące wtedy jeszcze dość dalekiej przyszłości, ale dla nas dziś żyjących, wydaje się, że już bardzo bliskiej, dotyczącej bowiem III wojny światowej. Pisze:
„Trzeba wszystko czynić, by Intronizacja była przeprowadzona.
Jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie czasy!
Pytam z bojaźnią tę osobę, czy Polska się ostoi? Odpowiada mi:
Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeśli się podporządkuje pod Prawo Boże, pod prawo Jego miłości. Inaczej, moje dziecko, nie ostoi się (…) Przyjdzie straszna katastrofa na świat – mówił – jak zaraz zobaczysz. W tej chwili powstał straszliwy huk. Owa kula pękła. Z jej wnętrza wybuchnął ogromny ogień, za nim polała się obrzydliwa lawa jak z wulkanu, niszcząc
doszczętnie wszystkie państwa, które nie uznały Chrystusa”.
Króluj nam Chryste! – zawsze i wszędzie!
Źródło; Echo Medziugorja

Posted in Jezus Król Polski | Otagowane: , | 107 komentarzy »

Benedykt XVI: Ostatni papież starej epoki

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 października 2016


Ksiądz John Zuhlsdorf pisze.

beCzytam włoskie wydanie książki tzw.wywiad z Benedyktem XVI z niemieckiego dziennikarza Petera Seewalda. Czytając natknąłem się na interesującą część.

Dalej w języku angielskim. Bardzo proszę czytelników o dokładne pzretłumaczenie i wysłanie na mojego maila treści wówczas podmienię.

SEEWALD: Do you see yourself as the last Pope of the old world or the first of the new?

BENEDICT: I would say both.

SEEWALD: As a bridge, a kind of connecting element between the two worlds?

BENEDICT: I don’t belong to the old world anymore, but the new one in reality hasn’t yet begun.

SEEWALD: The election of Pope Francis is perhaps an exterior sign of a epochal turning point?  With his does a new era begin definitively?

BENEDICT: The temporal divisions were always decisive a posteriori: only in a second time is it established that here began the Middle Ages or there began the modern era.  Only a posteriori is it seen how movements developed.  For this reason I won’t hazard a like affirmation now.  Nevertheless, it is evident that the Church has been abandoning more and more the old traditional structures of European life and, hence, changes appearance and lives new forms.  It’s clear above all that the dechristianization of Europe progresses, that the Christian element is vanishing more and more from the fabric of society.  Consequently, the Church must find a new form of presence, must change its way of presenting itself.  There are epochal upheavals underway, but one doesn’t yet know to what point it can be said with precision that one or the other begins.

SEEWALD: You know the prophecy of Malachy, that in the Middle Ages compiled a list of future pontiffs, foreseeing also the end of the world, or at least the end of the Church.  According to such a list the papacy would terminate with your pontificate. And if you were effectively the last to represent the figure of the Pope as we have known up to now?

BENEDICT: Anything is possible.  This prophecy was probably born in circles around Philip Neri.  In that time Protestants sustained that the papacy was finished, and he wanted only to demonstrate, with a very long list of Popes, that, instead, that was not the case.  It is not for this reason, however, that one must conclude that it will in fact end.  Rather, that his list wasn’t long enough!

Seewald deftly worked up to the Malachy question, didn’t he?be1

In any event, I found Benedict’s answer quite interesting.  He wouldn’t be pinned down, but he suspects that he a kind of liminal figure, if not a bridge.  Bridge has additional connotations, of course, when talking about the papacy.

I was interested to read his diagnosis of the Church and of Europe, especially in light of his earlier thoughts about the identity of Europe, the Christian Catholic dimension which made Europe Europe.  He seems resigned to the fact that Europe is gone.  Indeed, he seems resigned to the fact that what the Church was, in Europe, is gone.

As I read this, however, a little bell chimed in my head way back in my memory palace.  I went hunting to find where it was ringing.

I think I found it in the prophecies of Garabandal.  Conchita seems to have received a message that

“After His Holiness Paul VI, there will be only two more popes before the end of the present period (el fin de los tiempos) which is not the end of the world. The Blessed Virgin told me so, but I do not know what that means.”

So, if we count the Pope everyone forgets to remember, John Paul I of the 33 days, then John Paul II was the last Pope before “el fin de los tiempos”.  Not being a native speaker of the Spanish of tiny villages of Northern Spain in the 60’s and 70’s before TV homogenized everything, I want to be a little cautious about what “el fin de los tiempos” means.  I think that Spanish handles possessives a little differently than Italian does, and because Italian dominates my ear, I tread carefully.  Spanish speakers of Spanish might help me out here, but I have a strong inclination to render “fin del los tiempos” as “the end of an era”, not just “the end of times”, in some apocalyptic sense.

If I am right, and I welcome some Spanish Spanish speakers to jump in, this “fin del los tiempos” sounds rather like what Benedict says to Seewald.

A couple more thoughts.

First, Benedict’s name-sake, St. Joseph, was also a liminal figure, standing astride the two covenants, old and new.  He, too, was a “humble laborer”, and, in the pages of Scripture at least, pretty quiet, but decisive when he was directed from above.  He tried to keep his family safe.

Second, another liminal figure would be St. John the Baptist.  I can’t help but think of Benedict’s great attachment to the work of St. Augustine, who has a profound explanation of the figure of the Baptist in relation to Christ, as the forerunner to the Word.  Augustine’s exploration of Voice and Word is amazing.

Third, St. Benedict himself is a liminal figure in late antiquity, standing between the classical age and the medieval period.  His influence in the development of Christendom and Europe itself was foundational.

Furthermore, Summorum Pontificum remains of immense importance.  Is some ways it may be the most important contribution of the pontificate because it concerns the starting point and the ending point of all initiatives … all successful initiatives … in the Church, worship, liturgical worship, of God.  The knock-on effects are slowly accumulating.  But of these things I have written extensively elsewhere.

In any event, I found this passage in the new book to be interesting.

Źródło: wdtprs.com

 

Posted in Franciszek, Kościół, Proroctwa, Z prasy, Znaki czasu, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 142 komentarze »

Potężna liczba urodzeń w 2016. To absolutny rekord

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 października 2016


Najwięcej porodów jest w szpitalu świętej Zofii

dziec

Warszawa zanotowała wyraźny wzrost urodzeń. Tylko w pierwszym półroczu 2016 na świat przyszło blisko 18 tysięcy warszawiaków.

To absolutny rekord. Jeśli tak dalej pójdzie, to w tym roku urodzi się zdecydowanie najwięcej maluchów od lat. Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent stolicy odpowiedzialny między innymi za politykę rodzinną, informuje, że średnio rocznik dzieci przedszkolnych liczy obecnie niespełna 20 tysięcy dzieci.

Tylko w szpitalu świętej Zofii na Woli od stycznia na świat przyszło 4800 maluchów. Dyrektor placówki Wojciech Puzyna nie kryje radości i widzi praktyczny efekt. – Jest to wkład w przyszłość Polaków i emerytury – ocenia dyrektor.

W Warszawie dzieci przychodzą na świat w 17 oddziałach położniczo – ginekologicznych. Najwięcej porodów odnotowano w szpitalach przy Madalińskiego, Karowej oraz Inflanckiej.

Źródło: IAR/RDC

http://wawalove.pl

Posted in Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , , | 102 komentarze »

O Lechu Kaczyńskim i tragicznej śmierci 96 Polaków pod Smoleńskiem mówi kapelan ś.p. Prezydenta

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 października 2016


O swoich doświadczeniach, wspomnieniach i refleksjach związanych z osobą pana Prezydenta i katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem opowiadał podczas spotkania z mieszkańcami ks. major Mateusz Hebda. Relacja TV z wydarzenia jakie miało miejsce w ramach Dni Kultury Chrześcijańskiej w Brzesku.

Polecam do końca wysłuchać jest tam wiele szczegółów bardzo ważnych pokazujących jak wielkim człowiekiem był Lech Kaczyński. Wielu czytelników powinno ciągle zdobywać wiedzę aby nie ppisać na blogu głupot, nie walczyć z Polakami. A to się cały czas zdarza i to u czytelników mieniących się katolikami.

Posted in Film, Nasz smutny czas, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , | 79 komentarzy »

Wojciech Sumliński: Opowiem wam, jak zginął

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 października 2016


sumlinski

Chciałbym Państwu opowiedzieć o drodze dziennikarza śledczego. To bardzo osobista opowieść o mojej osobistej drodze zmierzającej do odkrycia prawdy i wielu tajemnic dotyczących najgłośniejszej i zarazem najbardziej tajemniczej zbrodni w powojennej Polsce. Zbrodni, która nie jest historią, lecz czymś, co wciąż trwa. Być może niektórzy a priori nazwą mnie kłamcą, ale to właśnie kłamcy zawłaszczyli najnowsze fragmenty historii Polski, a wcześniej niejednokrotnie mordowali tych, którzy podążali za prawdą.
Moja pierwsza styczność z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką miała miejsce wiele lat temu, gdy byłem młodym człowiekiem i miałem ten przywilej, że mogłem systematycznie uczestniczyć w odprawianych przez niego mszach świętych. Jako 15-letni młodzieniec, uczęszczałem na te msze nieomal codziennie, rankiem, przed nauką w żoliborskim liceum. Na te króciutkie msze, podczas których ksiądz Jerzy zawsze mówił coś od siebie, co zawsze mocno zapadało w serce. Zapamiętałem błogosławionego kapelana Solidarności jako człowieka, który był głosem tych, którym wtedy odmawiano prawa głosu, i był tym, który Polaków jednoczył. Bo świątynia żoliborska to było to miejsce, do którego przybywali ludzie bardzo różni – prości robotnicy i rolnicy, ale też ludzie nauki, artyści czy lekarze, wierzący, ale też dopiero szukający Boga. Gdybym najkrócej miał powiedzieć, jaki obraz księdza Jerzego zachowałem z tamtych czasów w oparciu o wspomnienia własne i relacje innych ludzi, którzy mieli z nim kontakt bliższy niż ja, powiedziałbym, że ksiądz Jerzy był człowiekiem, który zawsze miał czas.

 

Jako człowiek, który przegrywa walkę z czasem, nie potrafię tego wyjaśnić, ale tak właśnie było – ksiądz Jerzy Popiełuszko zawsze znajdywał czas dla drugiego człowieka i nigdy się nie spieszył. A jeżeli tego czasu akurat w danym momencie naprawdę nie miał, bo np. szedł na mszę świętą, prosił, by rozmowa mogła się odbyć bezpośrednio po mszy – ale nigdy nikogo nie zbył stwierdzeniem: „Nie mam czasu”. Takim go zapamiętamy. To, że tu jestem, uważam za zaszczyt. Odbieram to zaproszenie jako potwierdzenie, że nie jest tak, jak mówią ateiści, iż nadzieja umiera ostatnia, a jest raczej tak, jak powiedzą ludzie wiary: że nadzieja z Panem Bogiem nie umiera nigdy. Dla mnie dzisiejsza obecność tutaj u państwa jest potwierdzeniem tych słów, którym zawierzyłem. Prawdopodobnie nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie postać Andrzeja Witkowskiego, którego postać chciałbym państwu przybliżyć. W moim przekonaniu to postać kluczowa dla zrozumienia i wyjaśnienia sprawy, o której tu dziś mówimy. Kiedy myślę o prokuratorze Witkowskim, przed oczyma mam człowieka wielkiej wiary, który każde swoje działanie odnosił do Pana Boga i zawsze wierzył, że prawo ma chronić – nie niszczyć. Pamiętam, jak mówił, że gdyby miał oskarżyć jednego człowieka i ten okazałby się później niewinnym, to on, prokurator, nie znalazłby sobie miejsca na tej ziemi. „Żeby pójść z aktem oskarżenia do sądu, muszę mieć sto procent pewności, że oskarżany przeze mnie człowiek jest winny.

 

Jeżeli mam choć gram wątpliwości, nigdy nie sporządzę aktu oskarżenia. Bo wolę ‚odpuścić’ dziewięćdziesięciu dziewięciu winnym, aniżeli oskarżyć jednego niewinnego”. Podejście jakże inne od większości prokuratorów, zwłaszcza tych, których często miałem wątpliwą przyjemność poznać, a którzy oskarżają ludzi na prawo i lewo, nie patrząc na ludzkie cierpienie. Nie patrząc, że proces karny to olbrzymi stres dla oskarżonego i dla wszystkich jego bliskich. Większość prokuratorów postępuje w myśl zasady: jeśli dowody nie są jednoznaczne, bo coś wskazuje na winę, a coś na jego niewinność, niech rozstrzygnie sąd. Witkowski tak nie działał nigdy – jako oskarżyciel musiał być przekonany o winie na sto procent. I dopiero wtedy miał odwagę przekonywać o tym sąd. Tak było zresztą w każdej dziedzinie, bo to człowiek, który na serio traktował słowa: „Bądźcie zimni albo gorący, nigdy letni”. Mając takie podejście, uczciwe i profesjonalne, a zarazem po prostu ludzkie, mógł osiągnąć sukces, polegający na tym, że nigdy w życiu nie przegrał żadnej sprawy w sądzie. Prokurator Witkowski oskarżał w ponad trzystu procesach. Przeważnie były to sprawy o zbrodnie, bardzo trudne śledztwa, i nigdy nie przegrał żadnej z nich. Prawdopodobnie to najskuteczniejszy prokurator w Polsce. I jest tylko jedna sprawa, której nie pozwolono mu dokończyć: sprawa wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Andrzej Witkowski już na samym początku tego śledztwa odkrył rzecz, która powinna zmienić jego bieg i jego historię. Odkrył mianowicie, że na miejscu uprowadzenia księdza Jerzego, feralnego wieczora 19 października 1984 roku, było sześciu oficerów Wojskowej Służby Wewnętrznej, czyli wojskowych służb specjalnych PRL. Już tylko ten fakt powinien zmienić wszystko, co wiemy dziś o tej zbrodni. Pewnego rodzaju paradoksem jest, że tzw. „wersja toruńska”, w której prawdziwość nie wierzy dziś nikt – bo wszyscy wiedzą, że był to pierwszy w Polsce reality show – jest wersją dotąd obowiązującą. Jedyną wersją alternatywną dla niej jest ta ustalona przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego.

 

 

Początki jego wersji powstały w 1991 roku, gdy Witkowski odkrył, że na miejscu zbrodni byli oficerowie WSW. Jakim sposobem ci ludzie znaleźli się tego wieczora w miejscu, z którego ksiądz Jerzy został uprowadzony? Przecież nie zbierali grzybów! Konkluzja była oczywista: ktoś musiał ich tam wysłać. Jedyną osobą, która mogła wydać taki rozkaz, był generał Czesław Kiszczak. Andrzej Witkowski dotarł do tych oficerów WSW – byli już wtedy w WSI – i poddał ich przesłuchaniu. Tu dygresja: gdy mówię o Witkowskim, w rzeczywistości mam na myśli cały zespół śledczy, którym prokurator kierował. W jego skład weszło kilku innych prokuratorów, policjantów i biegłych, którzy zajmowali się kwerendą dokumentów. To nie był zespół, któremu przyświecał jakikolwiek cel polityczny, a po prostu specjaliści, których interesowało wyjaśnienie wszystkich aspektów zbrodni jako takiej i wyjaśniali ją krok po kroku. Wracając do sprawy – troje z przesłuchanych oficerów WSI (troje, bo wśród nich była jedna kobieta) zadeklarowało, że opowiedzą prawdę o tej zbrodni, ale proszą o jedno: by państwo polskie zagwarantowało bezpieczeństwo im oraz ich bliskim. Andrzej Witkowski pojechał do swojego przełożonego, ministra Wiesława Chrzanowskiego oraz jego zastępcy, Stanisława Iwanickiego, prosząc o wsparcie. Jakimże szokiem musiało być dla tego prawego człowieka, gdy dowiedział się, że zamiast otrzymania wsparcia, utraci prowadzone śledztwo? Trudno to pojąć. Odebrane śledztwo pocięto następnie na drobne kawałki. To tak, jakbyście mieli państwo przed oczami całą układankę złożoną z puzzli, po czym rozrzucili poszczególne elementy po całym pokoju. To zrobiono z tym śledztwem. Zamącono je, by nic nie można było zobaczyć. Gdy powstał Instytut Pamięci Narodowej, opinia publiczna domagała się przywrócenia Witkowskiego do śledztwa. Przywrócono więc prokuratora do najważniejszej sprawy jego życia. Od nowa zmontował zespół śledczy, ale nauczony doświadczeniem wiedział już, że to sprawa inna niż wszystkie. Wiedział, że są w niej ciemne i niewidzialne siły, których początkowo nie brał pod uwagę. Po trzech latach prowadzonego przez siebie śledztwa był bliski finału, ale wtenczas zaczęto mu rzucać kłody pod nogi, na niebywałą skalę. Najpierw odebrano mu wszystkich współpracowników, przeniesiono ich do innych spraw, o których zdecydowano, że „są ważniejsze”.

 

Następnie odebrano prokuratorowi kierowcę, by został sam, i na niebywałą skalę zaczęto niszczyć mu reputację. Ale on, pomimo wszystko, wciąż szedł do przodu. Nie zatrzymano go nawet wtedy, gdy obciążono go dodatkowymi sprawami mówiąc: „Śledztwo dotyczące okoliczności śmierci księdza Jerzego nie jest jedynym”. Zajmował się nowymi sprawami, ani na moment nie zwalniając prowadzonego przez siebie śledztwa w sprawie wyjaśnienia okoliczności śmierci księdza Popiełuszki. I cały czas szedł do przodu. Pracował po 20 godzin na dobę, prawie nie spał. Wreszcie jesienią 2004 roku, niemal w dwudziestą rocznicę zbrodni, był już prawie gotów, by iść do sądu i w związku ze zbrodnią na księdzu Jerzym oskarżyć ponad dwadzieścia osób. Wiedział, że za chwilę mu to śledztwo odbiorą, bo do tego przecież wszystko zmierzało. Liczył jednak, że po wywołaniu reakcji łańcuchowej opinia publiczna ochroni go – bo ludzie chcą znać prawdę. Pozostawał tylko jeden problem: został zobligowany do przedstawienia listy potencjalnych oskarżonych swoim przełożonym, profesorowi Leonowi Kieresowi, prezesowi IPN, i profesorowi Witoldowi Kuleszy, szefowi pionu śledczego IPN. Nie miał wyjścia i musiał przełożonym przedstawić dokumenty. Gdy przełożeni zobaczyli skład przyszłej ławy oskarżonych, na której mieli się znaleźć generałowie Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak, a u ich boku autorytety III RP, Witkowski został wezwany z Lublina do Warszawy i, podobnie jak 13 lat wcześniej, pozbawiony śledztwa. Dokumenty przekazano do Torunia, a później do Warszawy. Potem krążyły od jednego prokuratora do drugiego, aż utknęły na lata zapomniane, w zapomnianej szafie, w zapomnianym archiwum nierozwiązanych spraw. Do dziś śledztwo to nie zostało zamknięte.

 

Prawdopodobnie jest to najdłużej trwające śledztwo w Polsce. W tym roku mija 31 lat od zbrodni, a śledztwo wciąż trwa – oczywiście tylko w sposób formalny, bo od lat nic się w tej sprawie nie dzieje. Po prostu każdy, kto zapoznał się z aktami, wie, jak olbrzymi potencjał w nich drzemie i dlatego nikt nie chce wziąć na siebie umorzenia. Z drugiej strony, dla tych samych powodów i oczywiście wskutek działania niewidzialnych mocy, nikt nie ma odwagi, by spuentować śledztwo aktem oskarżenia. Więc tak sobie trwa, zamrożone, zapomniane, nikomu niepotrzebne. Czy aby jednak na pewno nikomu? Prokurator Andrzej Witkowski jest jedyną osobą, która może tę sprawę wyjaśnić i zamknąć. Bo nawet wtedy, gdy formalnie się nią nie zajmował, był zwornikiem wiedzy. To do niego spływały informacje, w sposób formalny i nieformalny. Jego uczciwość, krystaliczność i profesjonalizm były i są gwarantem, że ta sprawa może zostać wyjaśniona. Jaka jest stawka? Chodzi nie „tylko” o wyjaśnienie wszystkich okoliczności śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, lecz o coś znacznie więcej – o przywrócenie nam w prawdzie wielkich zakłamanych obszarów najnowszej historii Polski. Na kanwie tej historii zbudowano bowiem wiele faktów i mitów, a wielkie autorytety III RP zawarły pakty i układy z tymi, którzy wydali rozkaz zamordowania księdza Jerzego. Na kanwie tej zbrodni zamordowano świadków, łącznie 17 osób. Byli to ludzie, którzy mieli odwagę podważać w zeznaniach wersje procesu toruńskiego i nie doczekali wyjaśnienia prawdy. To wszystko, o czym tu mówię, działo się już w III RP.

Służby specjalne maja długie ręce…
Pamiętam swoją rozmowę z policjantem z zespołu śledczego prokuratora Andrzeja Witkowskiego – z Janem Samborskim. Pamiętam, jak ten twardy policjant z przerażeniem mówił, że nic nie powie w sądzie, bo ma jedyną córkę, której zagrożono śmiercią. A on wie, że ludzie, którzy to mówili, nie blefowali. Wiedząc to i owo o służbach specjalnych uwierzyłem, że mówi prawdę. O wielu rzeczach nie mogę tu państwu opowiedzieć. Bo to nie jest historia, lecz coś, co wciąż trwa. I w zasadzie każdy, kto się tą sprawą zajmował, prędzej niż później odczuł to na własnej skórze. Chciałbym, abyście państwo wiedzieli, że męczeństwo księdza Jerzego było wielokrotnie większe, niż nam się wydaje. W zeznaniach odbieranych przez prokuratora Witkowskiego widać, jak wielkie było to męczeństwo. Widać to w zeznaniach setek osób. Nie chodziło tylko o sam akt męczeństwa. Chodziło o to, co z księdzem Jerzym służby specjalne robiły już wcześniej. Może znacie państwo film mojego kolegi Rafała Wieczyńskiego pt. „Popiełuszko, wolność jest w nas”. Występuje tam ksiądz prymas Józef Glemp, który rozmawia z księdzem Jerzym w ciepły, ojcowski sposób: „Ksiądz zawsze może do mnie przyjść, zawsze znajdę dla księdza czas”. Niestety, nie tak te rozmowy wyglądały. To były bardzo trudne, bardzo smutne rozmowy. Gdy ksiądz Jerzy wracał z Pałacu Mostowskich, z Komendy Stołecznej Milicji, wracał z podniesioną głową: „Możecie ze mnie szydzić, ale mam Pana Boga i nic mi nie możecie zrobić. Bo któż, jak nie Bóg!”.

 

Gdy jednak wracał od księdza prymasa, zachodził do mieszkania państwa Janiszewskich – serdecznych przyjaciół, lekarzy mieszkających przy ulicy generała Zajączka w Warszawie, opodal kościoła św. Stanisława Kostki – siadał na krześle i jak zeznali w śledztwie ci ludzie, a których relacje potwierdziło wiele innych osób, m.in. sędzina Jadwiga Sokół, siadał na krześle i na podłogę leciały mu łzy wielkości grochu. Pytał: czemu mój ojciec mi to robi ? A co robił ów „ojciec”? Krzyczał, że ksiądz jest karierowiczem, który zostanie wysłany na wieś bez prawa głoszenia kazań, bo wykorzystuje robotników, bo zawłaszcza dary z Zachodu, bo minął się z powołaniem i nie powinien być kapłanem. Każde z tych oskarżeń było jak cięcie mieczem. Ale nie oceniajcie państwo księdza prymasa zbyt pochopnie i zbyt surowo, bo to nie jego tu oskarżam. Do księdza prymasa przychodziło wiele osób, którym ksiądz prymas ufał. I ci ludzie, w rzeczywistości agenci służb specjalnych, przedstawiali przed prymasem spójny, a zarazem kłamliwy i straszny wizerunek księdza Jerzego. Wyobraź- my sobie, że do kogoś z państwa podchodzi 10 osób, którym ufacie. I wszystkie mówią coś o innej osobie – w zasadzie mówią to samo. Czy nie uwierzylibyście im, gdyby ci często nieznający się nawzajem ludzie, mówiący pozornie spójnie i logicznie, przedstawili wam w fałszywym świetle odmalowany obraz innej osoby? Sądzę, że każdy z nas by uwierzył. Bo skąd niby mielibyśmy wiedzieć, iż w rzeczywistości ludzie ci są agenturą służb specjalnych? To właśnie robiono z księdzem Jerzym. Zanim go zamordowali, w oczach wielu zniszczyli jego wizerunek, zamordowali go za życia. Dziś wielu chciałoby zapomnieć o tym, że uwierzyli w kłamstwo. Ale fakty nie wymagają interpretacji, bo są, jakie są. I jest faktem, że ksiądz Jerzy straszliwie cierpiał z tego powodu – to widać w relacjach jego przyjaciół.

 

Dlaczego opowiadam o tym wszystkim? By pokazać te straszne siły i metody służb specjalnych, które były i są! W efekcie działania tych sił ksiądz Jerzy poszedł na śmierć w samotności, otoczony zewsząd zdrajcami, zdradzony nawet przez najbliższego przyjaciela. Andrzej Witkowski chciał to wszystko udowodnić i pokazać w sądzie. Także to, że ksiądz Jerzy odchodził w poczuciu osamotnienia i niezrozumienia ze strony swoich przełożonych. Bo ksiądz Jerzy nie wiedział, że służby specjalne PRL wykonują aż tak straszną „pracę” i tak bardzo niszczą jego wizerunek w oczach przełożonych. Nie wiedział tego – mógł się tylko pewnych rzeczy domyślać, ale nie miał świadomości, jak potężna była skala tych działań. Zamknijcie więc oczy i wyobraźcie sobie państwo męczeństwo księdza Jerzego. Czy widzicie je? Mam wrażenie, że dopiero po latach jego pełnię zobaczył ksiądz prymas, z którym ongiś miałem bardzo długą rozmowę, prowadzoną zresztą wespół z Andrzejem Witkowskim. Było to w roku 2005. Po tym, co ksiądz prymas od nas usłyszał, powiedział: „Teraz dopiero rozumiem, jak wielkie było męczeństwo księdza Jerzego, nie tylko zresztą fizyczne”. W jakiejś mierze to, co robiono z księdzem Jerzym, później robiono z ludźmi, którzy próbowali wyjaśnić tę zbrodnię. Jakie szykany spadały na mojego przyjaciela, księdza Stanisława Małkowskiego, który także miał zginąć! Nie zdążono go zamordować, ale były takie plany. Pamiętam, że kiedy w roku 2005 dotarłem do mojego kolegi, Sławomira Jóźwika, dyrektora Agencji Filmowej Telewizji Polskiej, a także do Andrzeja Urbańskiego, prezesa TVP, przekonywałem ich: – Teraz jest moment, teraz jest czas, by pokazać Polakom prawdę o tej zbrodni.

 

Bo książkę przeczyta kilkadziesiąt, może sto tysięcy ludzi, ale film obejrzą miliony. Zróbmy więc film, pokażmy całą prawdę, pokażmy nie tylko okoliczności śmierci księdza Jerzego, ale to wszystko, co zrobiono z tą zbrodnią później. Ile kłamstw, mitów, fałszywych autorytetów. Zapamiętałem pierwsze zdanie Sławka Jóźwika: – Ale chyba nie jest to oparte o śledztwo szaleńca Witkowskiego? Zapytałem: – Dlaczego szaleńca? – Bo na mieście się tak mówi… Proszę państwa, co to znaczy, że „na mieście się tak mówi?” Co znaczy plotka? Jest jak rozpruta poduszka na wietrze, z której każde pióro leci w inną stronę. Są nie do wyłapania. To właśnie zrobiono z Andrzejem Witkowskim – w jakiejś mierze to samo, co wcześniej zrobiono z księdzem Jerzym i wieloma innymi. Robiono to setki razy. Podważano wiarygodność, podważano zaufanie. Pamiętam, że gdy pojechałem do Jarosława Kaczyńskiego w roku 2005, w tym samym roku, w którym odbyłem spotkanie z księdzem prymasem Józefem Glempem, i poprosiłem, by pomógł w przywróceniu śledztwa prokuratorowi Witkowskiemu, Jarosław Kaczyński odpowiedział, że szanuje prokuratora Witkowskiego, ale ludzie, którym ufa twierdzą, że ciąży na nim „rys mitomani”. Zapytałem, czy ci, którzy tak twierdzą, to aby na pewno ludzie godni zaufania? Jarosław Kaczyński obiecał mi, że jeszcze raz podda weryfikacji wszystko, co mówili. Minęły dwa lata. Spotykamy się przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, w siedzibie PiS, i w mojej obecności Jarosław Kaczyński zwraca się do Andrzeja Witkowskiego: – Panie prokuratorze, strasznie mnie na pana temat okłamano. To byli ludzie, którym ufałem, a którzy okazali się niegodni zaufania. Oczernili pana straszliwie i dziś wiem, że jest pan jedynym człowiekiem, który może wyjaśnić tę zbrodnię.

 

Dlatego obiecuję panu, że w tym roku wróci pan do swojego śledztwa. Niestety, nie dane było spełnić premierowi tej obietnicy, bo jesienią 2007 roku zmieniła się w Polsce władza i zaczęły się rządy Platformy Obywatelskiej. Ale być może teraz nadchodzi czas, by tę sprawę dokończyć. Głęboko w to wierzę. Będziemy prosić o wsparcie pana Jarosława Kaczyńskiego, pana ministra Zbigniewa Ziobrę, będziemy kierować petycję do prezydenta Andrzeja Dudy. Jeżeli państwo uznacie, że warto ją poprzeć, bardzo o to proszę! Bo jeżeli nie teraz, to kiedy? Jeżeli nie ksiądz Jerzy zasługuje na prawdę – to kto? O co dziś prosi prokurator Andrzej Witkowski i o co proszę ja w jego imieniu? O sześć miesięcy zaufania, tylko tyle! Andrzej Witkowski powiedział publicznie: „Przywróćcie mi śledztwo na sześć miesięcy, a ja pokażę całą prawdę o tej zbrodni i wszystkich jej następstwach, albo zamilknę na zawsze”. Czy nie warto zaufać prokuratorowi, który prosi o tak niewiele? Czy nie warto zaryzykować – choć to żadne ryzyko! – by przywrócić nam wszystkim najnowszą historię Polski, ukazaną w prawdzie? Nie chodzi tu przecież „tylko” o wyjaśnienie wszystkich okoliczności śmierci księdza Jerzego – chodzi o znacznie więcej, o przywrócenie najnowszej historii Polski w prawdzie. Pamiętam, jak Krzysztof Wyszkowski zeznawał przed prokuratorem Witkowskim takimi mniej więcej słowy: – Gdy jeszcze ufałem Lechowi Wałęsie, prezydentowi Polski, poszedłem do niego i powiedziałem: „Lechu docierają do mnie informacje, że z tą zbrodnią wszystko było inaczej, niż nam się to przedstawia.

 

Ty masz narzędzia, żeby coś z tym zrobić”. I jak relacjonował Wyszkowski, Lech Wałęsa miał mu odpowiedzieć: – Nie dotknę się tego, bo gdybym zajął się tą sprawą, Polska rozpadłaby się na kawałki. Krzysztof Wyszkowski w swoich zeznaniach, które są w IPN, puentuje: – Jaka to sprawa, której prezydent Polski bał się dotknąć i był przerażony, jak małe dziecko? Apeluję do państwa w tym miejscu: nie bójmy się prawdy! Pamiętam, jak kiedyś, jako dziennikarz TVP, pojechałem do przyjaciela księdza Jerzego Popiełuszki, dyrektora muzeum archidiecezji warszawskiej, księdza Andrzeja Przekazińskiego. W pierwszym zdaniu mówi do mnie: – Jeżeli mamy rozmawiać, niech pan wyłączy kamerę. W następnym zdaniu dodaje: – Nie grzebcie się w tej sprawie. Zostawcie ją, bo zablokujecie beatyfikację Jurka. Odpowiedziałem, że nawet Jan Paweł II prosił i apelował, by wyjaśnić sprawę śmierci księdza Jerzego, bo prawda o niej nie została dotąd wyjaśniona. To jest testament Ojca Świętego Jana Pawła II. Czy prawda może czemukolwiek szkodzić? – Czemu ksiądz tak mówi? – pytałem. Ale ksiądz Andrzej Przekaziński nie słuchał i powtarzał tylko, jak mantrę: – Zostawcie tę sprawę! Zostałem przy swoim zdaniu, ksiądz Andrzej przy swoim. Minęły dwa lata. IPN publikuje dokumenty, z których wynika, że ksiądz Andrzej Przekaziński donosił na swojego przyjaciela i był współpracownikiem służb specjalnych PRL. Nie chodziło mu zatem o to, że dociekając prawdy można niechcący zablokować proces beatyfikacyjny czy kanonizacyjny. Chodziło o to, że przy okazji badania sprawy można dowiedzieć się wielu niewygodnych faktów o wielu wpływowych osobach, które wciąż trzymają rękę na pulsie. Nie bójmy się prawdy!

 
Dawno temu, w 1987 roku, jako młody chłopak, byłem na mszy świętej na Westerplatte odprawianej przez Ojca Świętego. Pojechaliśmy z Warszawy z grupą przyjaciół. Zapamiętałem słowa Jana Pawła II, który mówił: „Każdy z nas powinien mieć takie swoje Westerplatte, którego będzie bronić bez względu na koszty”. Myślę, że to jest takie Westerplatte. Pytam zatem: jak długo jeszcze będziemy traktowani jak dzieci, przed którymi ukrywa się prawdę? W imię jakich racji? Bo jest zbyt szokująca? Czy dlatego pytania mają przechodzić z pokolenia na pokolenie, z ojca na syna, bez końca? Proszę państwa, abyście poparli tę sprawę. Jeżeli Andrzej Witkowski nie poprowadzi tego śledztwa, prawda ujrzy światło dzienne może dopiero za wiele lat, kiedy nas już nie będzie na świecie. My wszyscy, jak tu jesteśmy, już jej nie poznamy i może dopiero gdzieś, kiedyś w przyszłości historycy sięgną do zapomnianych, okrytych kurzem akt, dla następnych pokoleń…

 
By na koniec unaocznić państwu, jak bardzo ta sprawa nie jest historyczną, lecz jest historią, która trwa, opowiem o jednym wydarzeniu. Miało miejsce podczas mojej sądowej potyczki z Waldemarem Chrostowskim, która poprzez sąd okręgowy i apelacyjny trafiła do Sądu Najwyższego, a ten stwierdził w swojej sentencji: „Nie jesteśmy w stanie ocenić, czy Waldemar Chrostowski był agentem SB, czy nie, ponieważ nie udostępniono nam do wglądu najważniejszych dokumentów, które skierowano do zbioru zastrzeżonego”. Co ostatecznie Sąd Najwyższy zapisał w sentencji wyroku tej sprawy? Że prawdę o niej pokaże historia! Pytałem potem wielu prawników, czy znają inną sprawę, w której Sąd Najwyższy odesłałby nas do historii. Odpowiadali zgodnie, że nie ma takiej drugiej sprawy i takiego drugiego wyroku, w których Sąd Najwyższy powiedziałby: „My nie wiemy, niech to oceni historia”. Ja nie chciałbym, żebyście państwo, żeby Polacy zostali odesłani do historii. Mamy niepowtarzalną szansę pokazania tej sprawy i przywrócenia nam najnowszej historii Polski w prawdzie. Zróbmy to więc – zróbmy to razem!

Wojciech Sumliński

(Zapis wystąpienia autora w PE w Brukseli, stanowiący fragment książki pt. „Pogorzelisko”)

sumlinski.pl

Posted in Dziwny jest ten świat, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 27 komentarzy »

Adoracja Krzyża w Medjugorje 14.10.2016

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 października 2016


Królowa Pokoju prosi aby modlić się pod Krzyżem. Zapraszam do wyciszenia się i modlitwy sercem. Jest to bardzo potrzebne w tych czasach jakich żyjemy, czasach przełomu epok. Stara jeszcze nie odeszła a nowa nie ukształtowała się.

Adoracja tłumaczona na język polski

Posted in Medziugorje, Modlitwa | Otagowane: , | 55 komentarzy »

Nowy cud w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 października 2016


Młody Darren lat 24 z Irlandii, uwięziony na wózku inwalidzkim, bez żadnych perspektyw, od wielu lat wraz z matką przyjeżdżał do Medjugorje. Niektórzy pielgrzymi na pewno mieli okazję go zobaczyć, gdyż zawsze gdy przebywali w Medjugorje przychodzili na wieczorne nabożeństwo i zajmowali miejsce z przodu tuż przed pierwszym rzędem ławek.

c

Na początku czerwca 2016 roku Daren wraz z mamą znów przybyli do Medjugorje. 2 czerwca byli na Podbrdo w czasie objawienia Królowej Pokoju Mirjanie. Po objawieniu Mirjana wręczyła chłopakowi różaniec w formie bransoletki.  Od tego czasu w życiu Darena nastąpiła diametralna zmiana. Daren wstał z wózka inwalidzkiego i zaczął chodzić. Zobacz pierwsze kroki oraz wielką radość Darena .

 

 Chcesz dowiedzieć się więcej to posłuchaj wywiadu z mamą Darena po angielsku i podziel się zdobytą wiedzą z czytelnikami.

Kliknij poniżej w link

Fruit of Medjugorje

 

Posted in Medziugorje, Uzdrowienia | Otagowane: , , | 85 komentarzy »

Jasna Góra: Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 października 2016


Na zakończenie Mszy św. sprawowanej na Jasnej Górze w ramach Wielkiej Pokuty abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski odczytał Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana.

Czestochowa 15.10.2016 Jasna Gora. Wielka Pokuta-spotkanie modlitewne pod klasztorem jasnogorskim.N/z . Fot.Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Częstochowa 15.10.2016 Jasna Góra. Wielka Pokuta-spotkanie modlitewne pod klasztorem jasnogórskim.

Metropolita poznański zachęcił wiernych, by potraktowali ten akt jako wstęp i przygotowanie do uroczystości, która będzie miała miejsce w Krakowie-Łagiewnikach 19 listopada. Wówczas to Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana zostanie uroczyście proklamowany w wigilię zakończenia Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia.

Natomiast w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, obchodzoną 20 listopada, we wszystkich świątyniach Kościoła katolickiego w Polsce każdy będzie mógł osobiście dokonać aktu przyjęcia Jezusa za Króla i Pana.

W całodniowej modlitwie przebłagalnej za grzechy z prośbą o miłosierdzie dla naszego narodu uczestniczyło dziś ponad 100 tys. osób z Polski i zagranicy. Modlitwa zakończyła się o 21.00.

Na program całodniowej modlitwy składało się: dziękczynienie za to co dokonało się w historii Polski, część pokutna ze świadectwami i adoracją Najświętszego Sakramentu oraz Msza św. celebrowana przez abp Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Episkopatu Polski.

Metropolita poznański podkreślił w homilii potrzebę publicznej pokuty za publicznie popełnione grzechy, „za które odpowiada społeczeństwo, bo je pochwala, nie protestuje przeciwko nim, nic nie czyni w tym kierunku, aby nie działa się niesprawiedliwość, różne zbrodnie, zupełne lekceważenie Pana Boga. Nikt się na to nie oburza. Na tym polega społeczny grzech” – apelował abp Gądecki.

Konferencje i modlitwy prowadzili ks. Piotr Glas, egzorcysta i ojcowie Antonello Cadeddu i Henrique Porcu), misjonarze z Brazylii, przełożeni wspólnoty Przymierze Miłosierdzia.

.

 

Posted in Aborcja, Jezus Król Polski, Modlitwa | Otagowane: , | 93 komentarze »

Polscy biskupi: przyjmijmy Chrystusa za Króla i całym życiem uznajmy Jego władzę

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 października 2016


O znaczeniu jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana, który zostanie proklamowany w Łagiewnikach w przededniu uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata piszą w liście pasterskim polscy biskupi. Dokument został przyjęty podczas 374. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski.

 

 

Publikujemy list pasterski Episkopatu Polski w sprawie Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana, który zostanie odczytany w kościołach w niedzielę, 16 października:

Drogie Siostry i Drodzy Bracia!

W dzisiejszej Ewangelii wybrzmiało ważne pytanie Pana Jezusa o naszą wiarę: „Czy (…) Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18,8). Bez wiary, jak zaznacza autor Litu do Hebrajczyków, „nie można podobać się Bogu” (11,6). Wcześniej usłyszeliśmy, że inaczej niż niesprawiedliwy sędzia z przypowieści, Pan Bóg bez ociągania bierze w obronę tych, którzy dniem i nocą do Niego wołają. Ma więc sens nasza wytrwała modlitwa. Trzeba więc o łaskę wiary stale prosić, ale też mężnie wiarę wyznawać i razem z innymi ją manifestować. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie i poprzedzające je Dni Misyjne w diecezjach pokazały, że dzieje się wówczas zbawienie, doświadczamy obecności i bliskości Boga.

W nadchodzących dniach szczególnym aktem wiary i modlitwy będzie Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, którego treść została zatwierdzona przez Konferencję Episkopatu Polski, a jego uroczysta proklamacja odbędzie się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 19 listopada br. – w przeddzień uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Nazajutrz akt ten zostanie odmówiony we wszystkich świątyniach Kościoła katolickiego w Polsce. Pragniemy, żeby był on znaczącym krokiem w procesie przywracania Jezusowi należnego Mu miejsca w naszym życiu osobistym, zawodowym i społecznym. Dlatego zachęcamy do podjęcia trudu duchowego przygotowania do niego i realizacji płynących z niego zobowiązań.

1. Prezentacja wydarzenia i dzieła przyjęcia Jezusa za Pana i Króla

W bulli Misericordiae vultus (nr 5) papież Franciszek podpowiada, by zamykając Drzwi Święte Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, powierzyć Chrystusowi Panu „życie Kościoła, całej ludzkości i ogromnego kosmosu, prosząc o wylanie Jego miłosierdzia jak rosy porannej, aby owocna stała się historia, którą mamy tworzyć w najbliższej przyszłości”. W nawiązaniu do tych słów i w jedności z papieżem chcemy wołać, w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata i dzień wcześniej w Krakowie-Łagiewnikach: „Chryste Królu, z ufnością zawierzamy Twemu Miłosierdziu wszystko, co Polskę stanowi. […] wszystkie narody świata, a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża. Spraw, by rozpoznały w Tobie swego prawowitego Pana i Króla, i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Twojemu panowaniu”. Jubileuszowy Akt ma też bardzo czytelne odniesienie do obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski, w formie wyznania wiary i wyrzeczenia się złego: „Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. […] Wyrzekamy się złego ducha i wszystkich jego spraw”.

Zasadniczym celem do konania aktu jest uznanie z wiarą panowania Jezusa, poddanie i zawierzenie Mu życia osobistego, rodzinnego i narodowego we wszelkich jego wymiarach i kształtowanie go według Bożego prawa. Jesteśmy bowiem świadkami wielorakiego pozostawiania Boga na marginesie życia, czy wręcz odchodzenia od Boga. W naszym życiu ma nieraz miejsce swego rodzaju detronizacja Jezusa, pozbawianie Go należnego Mu miejsca i czci, możliwości wpływu na nasze życie i postępowanie. A przecież, „Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano, istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,9-11).

Nie trzeba więc Chrystusa intronizować w znaczeniu wynoszenia Go na tron i nadawania Mu władzy ani też ogłaszać Go Królem. On przecież jest Królem królów i Panem panów na wieki (por. Ap 19,16; 1Tm 6,15n). Natomiast naszym wielkim zadaniem jest podjęcie dzieła intronizacji Jezusa w znaczeniu uznawania Jego królewskiej godności i władzy całym życiem i postępowaniem. Parafrazując myśl papieża Piusa XI z encykliki „Quas Primas”, można powiedzieć krótko: trzeba robić wszystko, by Chrystus panował. Tak określone zadanie domaga się uznania Chrystusa za swego i naszego Króla, uznania Jego panowania nad nami, czyli dobrowolnego poddania się Prawu Bożemu, Jego władzy, okazania Mu posłuszeństwa, celem uporządkowania, ułożenia po Bożemu życia osobistego i społecznego.

Dlatego Jubileuszowy Akt jest nade wszystko aktem wiary, który potwierdza wybór Chrystusa i obliguje nas do życia na miarę zawartego z Nim przymierza, jest aktem sprawiedliwości, w znaczeniu oddania Mu tego, co Jemu należne i aktem posłuszeństwa w odpowiedzi na Jego Miłość. W proklamacji aktu nie chodzi tylko o jakiś wyraz zewnętrznego uznania Jezusa Królem i Panem, ale postawę głęboko wewnętrzną, duchową, która ma swoje konsekwencje w życiu i promieniuje na wszystkie sfery życia, na innych ludzi i owocuje w społeczeństwie. O to właśnie wołał św. Jan Paweł II w homilii inaugurującej swój pontyfikat: „Nie lękajcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych oraz kierunków cywilizacyjnych”.

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana trzeba zatem widzieć szerzej, jako początek realizacji wielkiego dzieła otwarcia Jezusowi drzwi: naszych domów i serc, świątyń i miejsc pracy. Chodzi o dzieło umiłowania Jezusa do końca, oddania Mu życia, zawierzenia Mu siebie, swej przyszłości i pracy nad sobą, podejmowania posługi miłości miłosiernej ze względu na Niego oraz realizacji Ewangelii we wszelkich sferach życia, również społecznej, ekonomicznej i politycznej.

2. Zaproszenie do czynnego udziału w wydarzeniu i dziele intronizacji

W trakcie rozeznawania dążeń tzw. ruchów intronizacyjnych i w ramach wymiany myśli z ich przedstawicielami okazało się, że wspólny ich cel jest zbieżny z dążeniem wielu wspólnot i stowarzyszeń Kościoła w Polsce, m.in. środowiska oazowego i charyzmatycznego. Jest też u podstaw spotkań młodzieży w Lednicy. Oznacza to, że od wielu lat dojrzewa w naszym Kościele myśl i pragnienie, aby uznać Chrystusa Panem i Zbawicielem, uznać Go Królem i poddać się Jego Prawu. Dlatego bez obaw i z ufnością wobec Ducha Świętego, który przemawia wspólnym głosem ludu Bożego, zwracamy się do wszystkich wiernych z prośbą o zaangażowanie się w realizację tego dzieła.

U jego podstaw jest proklamacja Jubileuszowego Aktu. Do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach zapraszamy Was wszystkich, także wiernych ze środowisk polonijnych na całym świecie. Szczególne zaproszenie kierujemy do członków ruchów, wspólnot i stowarzyszeń kościelnych oraz do polskiej młodzieży. Zapraszamy zwłaszcza Was, którzy pielgrzymujecie na Lednickie Pola, którzy braliście udział w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie i którzy z różnych powodów zostaliście w domu. Zostawcie „kanapę” i ruszcie w drogę, zabierając z sobą cały entuzjazm wiary. Bądźcie otwarci na prośby i sugestie Waszych duszpasterzy. Potrzebujemy w Łagiewnikach młodych siewców nadziei. Realizacja dzieła intronizacji, czyli wywyższenia Jezusa w naszym życiu osobistym, rodzinnym, kościelnym i narodowym, nie będzie bowiem czymś łatwym i dlatego wydarzenie w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia musi być jak mocne uderzenie w dzwon, byśmy się obudzili i z radością podjęli trudne zadanie, przekonani o jego nieodzowności.

Uroczystość rozpocznie się 19 listopada br., o godz. 10.00. Jej kulminacyjnym punktem będzie liturgia Mszy św. o godz. 12.00. Jubileuszowy Akt będzie proklamowany przed Panem Jezusem wystawionym w Najświętszym Sakramencie. Ci z nas, którzy nie wybiorą się do Łagiewnik, będą mogli śledzić to ważne wydarzenie w mediach.

Natomiast w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, we wszystkich świątyniach Kościoła katolickiego w Polsce, każdy będzie mógł osobiście i razem z domownikami, we wspólnocie zgromadzenia liturgicznego, dokonać aktu przyjęcia Jezusa za Króla i Pana. Oczywiście owocność naszego włączenia się w Jubileuszowy Akt będzie zależała od wcześniejszego przygotowania swego wnętrza i zaangażowania, od obudzenia naszej wiary.

Dlatego trzeba, byśmy wszyscy od zaraz podjęli trud duchowego przygotowania. Nie można bowiem sprowadzić Jubileuszowego Aktu tylko do wypowiedzenia formuły słownej. Trzeba treść Aktu poznać, w sercu rozważyć i przyjąć. By zaś dobrze zaowocował w naszym życiu, należy zadbać o stan łaski uświęcającej, a więc o serce czyste, pojednane z Bogiem i z bliźnimi. Konieczny jest wysiłek ożywienia osobistej więzi z Jezusem, by mógł działać i zaprowadzać Swe Królestwo w poszczególnych wymiarach naszego życia. Stąd też, pierwszym nakazem chwili jest modlitwa do Ducha Świętego, ponieważ bez Jego pomocy nikt nie jest w stanie wyznać, iż „Panem jest Jezus” (1Kor 12,3).

Już dzisiaj bardzo prosimy, aby proklamację Jubileuszowego Aktu poprzedziła nowenna, odmawiana w naszych świątyniach, klasztorach i seminariach. Odmawiajmy również w naszych domach „Modlitwę do Jezusa, naszego Króla i Pana”, którą dołączamy do tego listu.

Na czas przygotowań do Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce
obecni na 374. Zebraniu Plenarnym
Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie
w dniu 5 października 2016 r.

*****
Modlitwa do Jezusa naszego Króla i Pana

Jezu Chryste, Królu Wszechświata, Panie nasz i Boże,
Odkupicielu rodzaju ludzkiego, nasz Zbawicielu!
Ty, który mówiłeś, że Królestwo Twoje nie jest z tego świata,
który wzywałeś nas do szukania Królestwa Bożego
i nauczyłeś nas prosić w modlitwie do Ojca: „przyjdź Królestwo Twoje”,
wejrzyj na nas stojących przed Twoim Majestatem.
Wywyższamy Cię, oddajemy Ci cześć i uwielbienie.
Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu.
Świadomi naszych win i zniewag zadanych Twemu Sercu
przepraszamy za wszelkie nasze grzechy i zaniedbane dobro.
Wyrażamy naszą skruchę i prosimy o zmiłowanie.
Przyrzekamy zabiegać o pomnożenie Twojej Chwały,
dziękować za nieskończone Miłosierdzie, które okazujesz z pokolenia na pokolenie,
wiernością i posłuszeństwem odpowiadać na Twoją Miłość.
Boski Królu naszych serc, niech Twój Święty Duch,
wspiera nas w realizacji tych zobowiązań, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia.
Niech pomaga nam porządkować całe nasze życie i posłannictwo Kościoła.
Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie,
na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi.
Spraw, aby nasze rodziny, wioski, miasta i świat cały objęło Twe Królestwo:
królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski,
królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju,
teraz i na wieki wieków Amen.

Źródło: KAI

Posted in Jezus Król Polski | Otagowane: , , | Możliwość komentowania Polscy biskupi: przyjmijmy Chrystusa za Króla i całym życiem uznajmy Jego władzę została wyłączona

Wielka Pokuta w Częstochowie – przyjedź.

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 października 2016


Zapraszamy na Jasną Górę, na Wielką Pokutę za wszystkie grzechy popełnione w Polsce.

To jest wydarzenie całego kościoła. Łączy wszystkie duchowości, wspólnoty, organizacje. Wszyscy czujcie się zaproszeni.

Naród Polski jest podzielony, dużo jest złości i zawiści. Wielu żyje w lęku, niepewności, w nałogach. To są skutki grzechów, które popełniliśmy, my i nasi przodkowie.

Przez wspólną „Wielką Pokutę” możemy zmienić bieg historii. Historii każdego z nas i całego świata. To jest czas potężnej walki cywilizacji życia z cywilizacją śmierci. To chwila wymagająca szybkiej i jasnej odpowiedzi każdego z nas.

Spotkanie poprowadzi ks. Dominik Chmielewski, konferencje i modlitwę ojcowie Antonello Cadeddu i Henrique Porcu misjonarze z Brazylii oraz ks. Piotr Glas.

Mszę Święta będzie celebrował Jego Ekscelencja ks. abp Stanisław Gądecki.

Zaproś najbliższych, znajomych, niech to będzie wyjątkowy czas dla każdego z Nas.

W przypadku wspólnot, zorganizowanych grup prosimy o kontakt mailowy.

Zaczynamy 15 października o godzinie 11:00 pod murami Jasnej Góry na Błoniach. Msza Święta będzie celebrowana na ołtarzu polowym.

11:00 – 13: 30 – dwie konferencje ojców Antonello i Henrique

13:30 – 15:00 – przerwa na obiad

15:00 – 16:30 – koronka oraz konferencja ks. Piotra Glasa.

16:30 – 18:00 – Msza Święta

18:00 – 20:00 – część pokutna ze świadectwami modlitwą i adoracją

20:00 – 21:00 – czuwanie pokutne

Kliknij w ten link i zapisz się na wyjazd autobusem organizowany w Twoim mieście.

 

Zadanie Polski dla Europy i świata .

Ojcowie Antonello Cadeddu i Enrique Porcu poprowadzą pierwszą część Wielkiej Pokuty.
Zapraszają na wydarzenie – posłuchajcie!

Na WIELKĄ POKUTĘ do Częstochowy zaprasza również ks. Dominik Chmielewski

Posted in Apel, Prośba o modlitwę | Otagowane: | Możliwość komentowania Wielka Pokuta w Częstochowie – przyjedź. została wyłączona

Kochamy Was

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 października 2016


Ks. Henryk Zieliński  o zespole wartości, jaki chce zniszczyć lewica.

To, co się stało, to skutek – wspólny sukces lewicy i skrajnych ugrupowań prawicowych. Mówię też z wyrzutem do ludzi Kościoła. (…) Co do projektu Ordo Iuris – przywołanie hasła karania kobiet musiało się źle skończyć. Również tym ludziom udało się uruchomić negatywny czarny protest – panowie, nie wiem, czy o to wam chodziło

——————————

Dyskusji na blogu już nie będzie gdyż nie mogę pozwolić aby mój blog stał się areną walki z Polską i Polakami. Nie mogę pozwolić aby mój blog przyczyniał się do powrotu do Rządu ludzi innych narodów mówiących tylko po polsku. Blog nie będzie areną niszczenia patriotów. Za pewien okres nastąpi likwidowanie wszystkich wpisów. Jeśli kogoś jeszcze interesują niektóre tematy to mają czas na kopię.  Wszystkim zaczadzonym czytelnikom, którzy być może nieświadomie stoją ramię w ramię z ideologiczną lewicą. Wszelkim Radosławom, Julkom itp mówię: Wielkie brawa dla PIS za ten wybieg! Teraz mówią, że PIS jest cyniczny do kwadratu, w takim razie nasza opozycja jest cyniczna do sześcianu, bo najpierw organizuje czarny masz przeciwko ustawie aborcyjnej, a potem w Sejmie głosuje ZA!!! Weżniemy w obronę nienarodzone niewiniątka, bo opozycja na czarcim marszu pokazała nam swoje kły! Nie było innego wyjścia, tą grę trzeba było przerwać!!! Zaczynamy od nowa, bo życia będziemy bronić!
Pomóż nam, Panie, wiernie iść za Tobą
Krzyż swój dźwigając, jak Ty go dźwigałeś,
Aby wypełnić wolę Twego Ojca,
Który Cię posłał.
Przemień swą łaską ból raniących cierni
W źródło nadziei i wiary pokornej.
Jeśli tak zechcesz, mroki wkrótce miną
I radość wróci.
Pomóż nam widzieć we wschodzącym słońcu
Obraz światłości prawdziwej ojczyzny,
Którą znajdziemy na odległym brzegu
Pełnym pokoju.
Nakarm nas, Panie, Twoim świętym ciałem,
Napój kielichem Twojej krwi życiodajnej,
Obdarz siłami, byśmy nie ustali
Dążąc Twym śladem.
Baranku Boży, Zbawicielu świata,
Tobie a Twym Ojcem i Duchem Najświętszym
Chwała niech będzie, cześć i panowanie
Teraz i zawsze! Amen.

pis

 

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , , | Możliwość komentowania Kochamy Was została wyłączona

Według wielu czytelników bloga Rosja jest obrońcą chrześcijan

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 października 2016


Aleppo: w bombardowaniach zniszczono 20 kościołów. Winni? Rzekomi wyzwoliciele chrześcijan

allepoWskutek rosyjskich bombardowań syryjskiego Aleppo zabito około 300 osób, w tym 100 dzieci, niszcząc dodatkowo przynajmniej 20 kościołów. Potwierdził to rzecznik rosyjskich sił zbrojnych.

Rosyjskie siły powietrzne wspierają wysiłki syryjskiego rządu Baszara al-Assada nakierowane na odzyskanie pełnej władzy  w kraju. W Aleppo Rosjanie prowadzą dużą ofensywę od końca września, w ogóle działając w Syrii od przeszło roku.

W prowadzonej obecnie dużej kampanii chodzi o odbicie z rąk rebeliantów wschodniej części Aleppo, kontrolowanej przez nich od czterech lat.

Sytuacja humanitarna w bombardowanym mieście jest bardzo trudna. Wskutek ostatnich nalotów życie straciło około 300 osób, w tym aż setka dzieci. Dodatkowo dziesiątki tysięcy cywilów są odcięte od dostępu do prądu i bieżącej wody, niełatwo jest też o pożywienie.

W bombardowaniach cierpią nie tylko ludzie i infrastruktura mieszkalna czy publiczna, ale także kościoły. Jak potwierdził rzecznik rosyjskich sił zbrojnych, w nalotach zniszczono już około 20 chrześcijańskich kościołów.

Obecne bombardowania są najcięższymi ze wszystkich, jakie przeszło Aleppo od wybuchu wojny syryjskiej w 2011 roku.

Źródło: pch24.pl

A o co chodzi z wojną w Syrii??

Rosyjski generał: To nie dla walki z ISIS wysłaliśmy wojsko do Syrii.

Generał-pułkownik rezerwy Leonid Iwaszow – były dyrektor departamentu współpracy międzynarodowej rosyjskiego MON oraz prezes Akademii Problemów Geopolitycznych podczas audycji w telewizji Rossija 1 przyznał, że Władimir Putin zdecydował o zaangażowaniu się w wojnę w Syrii przede wszystkim z powodu chęci zabezpieczenia interesów Gazpromu, a nie żeby walczyć z ISIS:

– Jeśli Rosja nie wsparłaby militarnie rządu Baszara al-Asada, to dziś mielibyśmy do czynienia z poważnym pytaniem o przetrwanie budżetu centralnego. Ta wojna toczy się o gazociągi. W Katarze i Iranie są olbrzymie rezerwy gazu. Najlepszy rynek zbytu dla tego surowca to Europa. Najlepszym wariantem jego transportu jest gazociąg przez Syrię nad Morze Śródziemne – powiedział generał Iwaszow.

W nawiązaniu do słów generała prowadzący program spytał:

– Wplataliśmy się w wojnę w Syrii, by zapewnić Gazpromowi sprzedaż? – spytał prowadzący program.

– Tak – odpowiedział mu generał.

Rurociąg Iran-Irak-Syria (zwany Rurociągiem Przyjaźni przez rządy zaangażowanych państw) ma liczyć 5600 km długości. W lipcu 2011 r. Iran, Irak i Syria podpisały wstępne porozumienie i określiły koszt budowy na ok. 6 mld dolarów (obecnie raczej 10 mld). Irak podpisał w czerwcu 2013 r. porozumienie z Iranem dotyczące odbioru gazu ziemnego jako paliwa irackich elektrowni w Bagdadzie i Diyala. Plany budowy zostały jednak opóźnione z powodu syryjskiej wojny domowej.

Rurociąg będzie konkurentem dla gazociągu Nabucco z Azerbejdżanu do Europy. Jest również alternatywą dla rurociągu budowanego przez Katar i Turcję, który został zaproponowany przez Katar, a mający biec do Europy z Arabii Saudyjskiej przez Jordanię, Syrię i Turcję. Syria odrzuciła jednak ten wariant „w celu ochrony interesów [jej] rosyjskiego sojusznika, który jest największym europejskim dostawcą gazu ziemnego.”

Posted in Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | Możliwość komentowania Według wielu czytelników bloga Rosja jest obrońcą chrześcijan została wyłączona