Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Zagadka Karola Wojtyły cz.5 ostatnia

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 grudnia 2016


Co  sanktuarium  leżące w  Bośni   i  Hercegowinie mogło  mieć  wspólnego z rzekomym  cudem  z Krakowa,  powiązanym  w jakiś  sposób  z papieżem  Janem Pawłem II?

uzdrowicielCzy mogę o coś zapytać?

– Czy mogę o coś zapytać? – Ależ proszę
– odpowiedział  perfekcyjną  włoszczyzną.
– Jak trafił tu ten obraz?
– To cud, zdarzył się cud. Prosił o niego papież Jan Paweł  II i cud się dokonał, wielki cud. To dlatego  ten  obraz  tutaj  jest.
– Ale  jaki  cud,  gdzie?
– We  Włoszech.  No  pięknie,  pomyślałem.
W  Krakowie   dowiaduję   się   o  jakimś   cudzie,  potem  jadę  do Bośni  i Hercegowiny,  a na końcu okazuje się, że zdarzył się on, że  tak  powiem,  pod  moim  nosem.
–  Co  się  wtedy    stało?
Kapłan    pokręcił    głową.
– Przykro  mi,  Ojciec  Święty…
– Tak,  tak,  Ojciec Święty nie chce, żeby o tym mówić.  Ale ja nikomu nie powiem. On jednak upierał się przy swoim.
– Przykro mi.
Spróbowałem  raz  jeszcze  i  patrząc  na niego  przenikliwym  wzrokiem,  powiedziałem:
– Nie wiem, czy ksiądz mi uwierzy, ale ja mówię prawdę. W Krakowie  dowiedziałem  się,  jak  drogie  Papieżowi  jest  orędzie   o  Bożym   miłosierdziu,   a  pewien  Żyd  powiedział  mi,  że  wydarzył  się  cud.
– Żyd?
– Tak,  w dawnej  dzielnicy  żydowskiej  w Krakowie,  w Polsce.  Od tej  pory  szukam    wszędzie    śladów    tego    cudu.
– A kto  panu  powiedział,  żeby  szukać  akurat   w  Medziugorju?
–  Pewien   polski  ksiądz. Zaśmiał się krótko.
– Już prawie panu uwierzyłem, ale teraz pan kłamie.
– Ten  ksiądz  miał  ogromne  nieprzyjemności,  tylko  dlatego,  że  zapytał  kogoś  o  ten  cud.
–  I  to  on  przysłał  pana  do  mnie?
–  Nie,  ograniczył  się  jedynie  do tego,  że  z wielkim  oporem  zapisał  mi  na  kartce  nazwę  Medziugorje.
– W to  akurat  wierzę.  Czasami    zupełnie    nie    rozumiem    Kościoła.  Zwłaszcza  wielu  Polaków  traktuje  nas  jak  bandę   przestępców,   kłamców   i  oszustów,  którzy  hańbią  Matkę  Bożą.  Czy  wie  pan, ile  osób  tu  przyjechało,  żeby  zapobiec  zawieszeniu   tego   obrazu?
–  Mogę   to   sobie  wyobrazić.
– To  ma  coś  wspólnego  z Papieżem.  Gdyby  choć  raz  mógł  tu  przyjechać.   Skończyłoby   się   wtedy   całe   to  zamieszanie.  A był  już  przecież  tak  blisko,  w Banja  Luce.
– Tak,  wiem  – odpowiedziałem – też tam wtedy byłem.
Papież Jan Paweł II zawitał do Banja Luki  22 czerwca 2003 roku, jednak nie przyjął  wtedy  zaproszenia  do oddalonego  o dwieście  pięćdziesiąt  kilometrów  sanktuarium   maryjnego   w  Medziugorju.   –  Nie  przyjechał  przez  wzgląd  na biskupów,  którzy nas nienawidzą. – Wiem jednak, że Papieża  bardzo  ciekawiło,  co  tu  się  stało.
– A skąd pan wie? – zapytał.
– Opowiedział  mi o tym kiedyś jego rzecznik Joaquín Navarro -Valls.  – Co  panu  powiedział?  Proszę, niech  pan  usiądzie.  Usiadłem  ponownie  w ławce,  a on  przysiadł  obok.
– O czym  opowiedział    panu    papieski    rzecznik?
– Spędzali  wtedy  wakacje  w górach,  kiedy  do  uszu   rzecznika   dotarła   informacja,   że  „Widzący”  usłyszeli  od Matki  Bożej  przepowiednię  dotyczącą  Papieża.  Powiedział  wtedy   do  niego:   „Wasza   Świątobliwość,  dzisiaj  w Medziugorju  rozeszło  się  orędzie Matki  Bożej  dotyczące  Papieża”.
– I co  Papież  na to?  – Zapytał  Navarro -Vallsa,  co  to  za orędzie, a rzecznik obiecał, że się do wie.
– I co  było  potem?
– Navarro -Valls  zapomniał  o tym,  za to  dzień  później  przyszedł  do niego  Papież  i powiedział:  „Jakiego   mam   rzecznika,   skoro   zapomina o Papieżu  i o orędziu  z Medziugorja”.
–Ico dalej?
– Rzecznik  przeprosił  Go  i chciał się zająć tą sprawą, ale znowu zapomniał.  Kiedy  po urlopie  lecieli  już  z powrotem  do Rzymu,  Papież  podszedł  w samolocie   do  Navarro -Vallsa   i  zapytał:
„Czym sobie na to zasłużyłem, że pan zupełnie  o mnie  nie  myśli?”.  Rzecznikowi  zrobiło   się   oczywiście   strasznie   głupio.
Przeprosił,  a następnego  dnia  Papież  miał  już  na swoim  biurku  wszystkie  szczegóły.
– Pamiętam  tamto  orędzie.  Zapowiadało,  że   Papież   będzie   musiał   w  przyszłości  wiele  wycierpieć.
– Zgadza  się.  Popatrzył  na mnie.
– Ufam  panu.  Istnieje  świadek  tamtego  cudu,  ksiądz.  Nazywa  się  Renato  Tisot. Odnajdzie go pan w Trento.
Po powrocie  do Rzymu   natychmiast  ruszyłem  na poszukiwanie.  Tyle  że  on  ciągle był w rozjazdach, miało się wrażenie,  że  podróżuje  po całym  świecie.  Musiałem  więc  zaczekać.  Tymczasem  zadzwoniłem  do przyjaciela  pracującego  w Prefekturze  Domu  Papieskiego  z pytaniem,  czy  mówi  mu  coś  nazwisko  Renato  Tisot.  – Jestem  pod wrażeniem  – odparł  zdumiony.
– Ty  go znasz?
– Nie – odparłem. – Nie znam go.  Nigdy  nie  widziałem  go  na  oczy.
–  Myślę,  że  w  Rzymie  jest  niewielu   duchownych   tak   drogich   Papieżowi   jak  ksiądz Tisot.
– Skąd wiesz?
– Stało się coś niesamowitego. Dawno  temu,  gdzieś  na początku  lat  dziewięćdziesiątych.  Pewien  człowiek  cierpiał  na nieuleczalną  chorobę,  to  było  chyba  stwardnienie   rozsiane.   Podczas   audiencji  generalnej  podwieziono  go  na wózku  do Papieża.   Miał   przy  sobie   obrazek   z  Jezusem  z wizji  siostry  Faustyny.  Papież  podszedł  do niego, a on powiedział: „Proszę mi pomóc!”.  I  wiesz,  co  mu  Papież  odpowiedział?   „Nie   potrzebujesz   mojej   pomocy,  trzymasz   obraz   Jezusa   Miłosiernego.   Ja  nie   jestem   ci   potrzebny.   Zwróć   się  do świętej Faustyny, ona wstawi się za tobą  u Boga”.
– I co  było  potem?
– Potem  wysłał  go  do tego  Renato  Tisota  w Trento.
Powiedział  temu  człowiekowi  na wózku,  żeby jechał tam pełen dobrej wiary.
– I co  się tam stało?
– Nie mam pojęcia.
Ksiądz Renato Tisot  wrócił  kilka  tygodni  później.  Jego  głos  w słuchawce  brzmiał  żwawo  i energicznie.
– Ksiądz  widział  cud,  prawda?   Zamilkł   na  moment.   Potem   powiedział cicho:
– Tak, widziałem cud.
– Papież Jan Paweł II wysłał do księdza pewnego  człowieka  cierpiącego  na stwardnienie  rozsiane.
– Tak, to był Ugo Festa.
– Dlaczego  wysłał  tego  chorego  właśnie  do księdza?
–  Ugo   Festa   był   na  audiencji   generalnej  u  Papieża.   Trzymał   na  kolanach   obrazek  z Jezusem  Miłosiernym.
– Tak,  wiem,  a Papież  powiedział  do niego:  „Po co  ci  moja  pomoc,  zwróć  się  do  świętej  Faustyny”.
Znam już ten fragment historii. Ale dla czego Papież wysłał go do księdza do Trento?
– To proste. W tamtym czasie byliśmy  jedyną  w  całych  Włoszech  parafią  pod wezwaniem  Bożego  Miłosierdzia.  Lub,  jak   pan   woli,   byliśmy   jedynym   miejscem  we  Włoszech,  gdzie  oddawano  cześć  temu  wizerunkowi.
– I co  się  wtedy  stało?
– Uga  Festę   przepełniała   nienawiść.   Miał   wtedy  trzydzieści   dziewięć  lat  i chorował  od dziecka. Cierpiał nie tylko na SM, ale dodatkowo  na epilepsję  i jeszcze  wiele  innych  chorób.
– I co dalej?
– Zaczął się modlić. W swoim  wózku   inwalidzkim   spędził   wiele   godzin  przed obrazem  Jezusa  Miłosiernego,  a potem to się stało.
– Co?
– W dniu 3 sierpnia  1990  roku  siedział  w wózku  w naszej  kaplicy.  Prosił  Jezusa:  „Jeżeli  jest  to  w Twojej mocy, podnieś mnie, podnieś mnie z tego  wózka  i  pozwól  mi  chodzić”.  Powiedział  mi  potem,  że  wydarzyło  się  wtedy  coś  niezwykłego.  Jak  gdyby  Jezus  zstąpił  z obrazu,  podszedł  do niego  i podawszy  rękę,  pomógł  wstać  z  wózka.  Od  tamtego  dnia znów mógł chodzić.
Z początku  myśleliśmy,  że  to  przypadek,  ale  doktor  Marcella  Piazza,  szefowa  oddziału  neurologicznego  ze  szpitala  Santa  Chiara  w Trento,  zbadała  go  i powiedziała,  że  nie da  się  tego  wyjaśnić  od strony  medycznej.   Niestety,   była   niewierząca.   Nie  odnalazła    jeszcze   Boga.   Mimo   to   stwierdziła,  że  to  cud.  Dopiero  wtedy  zgłosiliśmy  wszystko   biskupowi   Giovanniemu   Sartoriemu.  Zbadał  on  cud  i wysłał  dokumenty  również   do  Krakowa.   Ale   najważniejsze  było…
– Co takiego?
– Ugo Festa przyszedł  19 sierpnia 1990 roku na audiencję do Papieża  o własnych  siłach.  Podziękował  Janowi  Pawłowi  II,  a potem  postanowił  w jakiś   konkretny   sposób   odwdzięczyć   się  za  cud,   którego   doświadczył.   Pojechał  do Kalkuty,  do Matki  Teresy,  i tam  dla  niej  pracował.  W 2004  roku  Festa  zajmował  się  wspólnotą   młodych   narkomanów.   Mieszkał z nimi pod jednym dachem, ale 22 maja  2005  roku  został  zabity  podczas  snu  przez  jednego  z podopiecznych.  W Trento  czci się go jako męczennika.

„Uzdrowiciel.   Cuda   świętego   Jana  Pawła  II”.
Zamówienia,
Wydawnictwo   WAM:   tel.   12/6293260,
zamowienia@wydawnictwo wam.pl

Reklamy

Komentarzy 12 to “Zagadka Karola Wojtyły cz.5 ostatnia”

  1. kondzi said

    Posłuchajcie jakie KOD śpiewa piosenki po pijaku

    • Bożena said

      Jak ktoś pije to ma podpowiedzi diabła wtedy ciężko o mądrość, mądrość człowieka jest jakby zamglona.

  2. mentronik said

  3. Konarski said

    Zła wróżba dla świata. W Neapolu nie skropliła się krew św. Januarego

    Cud krwi świętego Januarego, patrona Neapolu, wydarza się zazwyczaj regularnie trzy razy do roku. Najpierw w sobotę przed pierwszą niedzielą maja, potem 19 września (w dzień męczeństwa świętego), wreszcie 16 grudnia – w rocznicę wybuchu Wezuwiusza. W tym roku cud się jednak nie zdarzył. Włosi uważają, że to bardzo zły znak.

    Cud polega na przemianie zakrzepniętej krwi w postać ciekłą. Zdarza się regularnie od XIV wieku, a prawdopodobnie wydarzał się już wcześniej. Włosi uważają, że gdy krew się nie przemieni, jest to zapowiedź groźnych wydarzeń. I mają na to dowody…

    Krew nie przemieniła się w roku 1939 – gdy wybuchła II wojna światowa. Nie przemieniła się również rok później, gdy Rzym przystąpił do wojny po stronie Hitlera. Nie zakrzepła również w 1943 roku, gdy Niemcy zajęły Włochy. Wreszcie cud nie wystąpił takze w roku 1973, kiedy w Neapolu wybuchła epidemia cholery.

    Także w odleglejszej przeszłości brak cudu zapowiadał rozmaite tragiczne wydarzenia – prześladowania religijne, wybuch Wezuwuiusza, rewolucje, śmierć Ojca Świętego…

    Podczas wizyty Papieża Franciszka w Neapolu w marcu 2015 roku krew uległa tylko częściowemu skropleniu. Co to wszystko oznacza? Tego nie wiemy. Biskup Neaopolu apeluje do Włochów o spokój i nadzieję. Lud jednak przeczuwa jakąś tragedię…

    ol/pch24.pl, fronda.pl

    • Adrian said

      Czyli coś się wydarzy okropnego we Włoszech, od wybuchu Wezuwuiusza, Etny , albo bardzo inna potężna katastrofa………….

    • józek said

      Podczas wizyty Papieża Franciszka w Neapolu w marcu 2015 roku krew uległa tylko częściowemu skropleniu. Co to wszystko oznacza/???
      mysle że podział kościoła na dwie czesci

  4. mentronik said

  5. mentronik said

    Kodziarze sie ogrzewaja

  6. Konarski said

    Ukraina – Czarne Boże Narodzenie

    „A wasze Boże Narodzenie będzie czarne” – mówi mnich ze Świętej Góry Athos o Ukrainie.

    Szanowni rodacy! Myślałam przez trzy dni czy napisać o tej informacji. Nawet nocą się budziłam i wpatrywałam się w śpiącą córkę, prosiłam ją w myślach o odpowiedź. No i ostatecznie zdecydowałam się napisać.

    Mam, z dawna, pewnego przyjaciela. Prawosławny, na Athos jeździ już od 15 lat. Modli się, przystępuje do Eucharystii, przestrzega postów. Ma żonę, troje dzieci, prowadzi praktycznie, w naszym rozumieniu, święte życie. Tym razem otrzymał on pozwolenie przyjazdu na Athos do jednego z trzech mnichów, którzy przepowiedzieli obalenie Janukowycza, rozłam Ukrainy i , w rzeczywistości, początek wojny domowej. Wtedy Janukowycz nie uwierzył mu, nie chciał zmienić zasad swoich rządów, no a rezultat już sami znacie.

    Tak więc trzy dni temu mój przyjaciel powrócił z Athosu. Patrząc na niego zrozumiałam, że dowiedział się czegoś niezwykłego. Przyjaciel opowiedział mi co następuje. Mnich, u którego on był, znajduje się w całkowitym zamknięciu, obsługuje go jedynie monasterski służka. Na pytanie o Ukrainę, asceta odpowiedział, że Pascha na Ukrainie była jasna, była szansa przywrócenia pokoju i zjednoczenia kraju. Trójca była zalana krwią i to była krew niewinna.

    „A co będzie dalej?” – zapytał mój przyjaciel. Mnich spojrzał na niego uważnie i cicho odpowiedział: „A WASZE BOŻE NARODZENIE BĘDZIE CZARNE”. Mój przyjaciel nie zdążył jeszcze otworzyć ust żeby dokładniej się wypytać, nie wierząc własnym uszom usłyszał jak starzec go uprzedził: „Ty możesz i tysiąc razy mnie dopytywać ale otrzymasz taką samą odpowiedź – A WASZE BOŻE NARODZENIE BĘDZIE CZARNE”.

    Mój przyjaciel jest z Kijowa. Wnioski, szanowni rodacy, wyciągajcie sami.
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ukraina-czarne-boze-narodzenie-2016-11

  7. mentronik said

    http://wpolityce.pl/polityka/320114-nasz-news-sedzia-trybunalu-konstytucyjnego-andrzej-wrobel-wybrany-w-2011-roku-glosami-po-i-sld-rezygnuje-wraca-do-sadu-najwyzszego

  8. ena said

    https://www.youtube.com/watch?v=kxHL2oIQGss Wiem , że nie lubicie Wrońskiego , ale warto obejrzeć.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: