Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 kwietnia 2017

Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Ps 22,2; Mt 27,46; Mk 15,34)

Te słowa skargi/modlitwy wypowiedział Pan Jezus na Krzyżu, na Golgocie, w godzinie naszego zbawienia. Spróbujmy więc przystąpić do zgłębienia istoty/wyjaśnienia tajemnicy słów tej skargi/wołania Pana.

W czasie swej działalności publicznej Pan Jezus mówił, że – jak to czytamy w Ewangelii wg św. Jana:

16„Ja nie jestem sam, bo ze Mną jest Ojciec , który Mnie posłał. … 29 Ten, który Mnie posłał jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”. (8,16.29)

23 Jezus powiedział: Nadeszła godzina, kiedy Syn Człowieczy ma być uwielbiony.

27Teraz dusza Moja jest zatrwożona i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny? Nie, bo właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (12,23.27)

32„Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że/gdy się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną”. (16,32)

Jeśli Pan Jezus zapewniał, że Jego miłujący Ojciec jest z Nim i nie pozostawi Go samego, nie opuści Go, to skąd zatem te, słowa Jego skargi z Krzyża skierowane do Boga Ojca?

Skoro Pan Jezus we wszystkim czynił to, co się Bogu Ojcu podobało – w przeciwieństwie do narodu wybranego, Izraela (zob. np.: Pwt 31,16-18.17; Dn 3,25-32), nazwanego też Wybrańcem Bożym (Iz 45,4) – i mimo, iż mówił, że nie jest sam, bo z Nim jest Ojciec, to jednak na Krzyżu Ojciec Go opuścił, zaznał doświadczenia opuszczenia przez swego Ojca, czyli zaznał na sobie mocy słusznego gniewu sprawiedliwego Boga. Czy zatem nie zachodzi tu jakaś sprzeczność? A jeśli nie zachodzi, bo nie zachodzi, to pozostaje pytanie:

„Dlaczego, z jakiego to powodu Ojciec opuścił swego Syna?”. W czym zatem Syn, Wybraniec Boży (Łk 23,35) „podpadł” Ojcu, że Go opuścił?

Opuszczenie przez Ojca na Krzyżu było wpisane w dobrowolnie, z miłości do i za nas grzeszników wypowiedziane fiat Syna na wolę Ojca, w Ogrójcu, co było równoznaczne ze zgodzeniem się na wypicia podanego Mu kielicha aż do samego jego dna, aż do wysączenia jego mętów, osadów (zob. Ps 75,9! Ap 14,10).

Żeby móc właściwie zrozumieć związek opuszczenia Syna przez Ojca na Krzyżu z zawartością kielicha na jego samym dnie, którą zgodził się wypić i wypił nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus, i co ona faktycznie oznaczała, to jest do jakiego krańcowego wymiaru naszego zbawienia miała odniesienie, trzeba wyjaśnić sobie istotę kielicha.

W św. Ewangelii czytamy, że synowie Zebedeusza, Jakub i Jan zwrócili się do Pana Jezusa z taką oto prośbą/żądaniem:

Nauczycielu, spraw, żeby w Twojej chwale jeden z nas siedział po Twej prawicy, a drugi po Twej lewicy. Jezus im wtedy odrzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić/pić będę?”. Odpowiedzieli Mu: „Możemy″. Lecz Jezus rzekł do nich: „Kielich, który Ja mam pić/wypić, pić będziecie…” (Mk 10,35-39).

Znany w starożytności chrześcijańskiej egzegeta i teolog z Aleksandrii Orygenes (185-254) w swoim komentarzu do Ewangelii wg św. Mateusza pisał: „Jeżeli zatem kielichem zbawienia jest kielich męczeństwa, trzeba, byśmy dla naszego zbawienia spełnili ten kielich do dna i, ponieważ jest to kielich zbawienia nic z niego nie uronili (Ps 116,13). Wypija kielich do dna ten, kto przyjmuje dla złożenia świadectwa wszelkie cierpienie, jakie mu będzie zadane. Wylewa zaś otrzymany kielich ten, kto będąc wezwany do męczeństwa, zapiera się wiary, by nie doznać cierpienia” .

Choć Jakub i Jan, wówczas nie pojmowali, jaki będzie ogrom goryczy kielicha Pana Jezusa, Męża wszelkich boleści i udręk, proroczo zapowiedzianych w czwartej pieśni Sługi Jahwe (Iz 52,13-53,12), to jednak Zbawiciel przepowiada im, że będą pili z Jego kielicha.

Będą pili z Jego kielicha, a nie – jak tj. w licznych tłumaczeniach, choć nie we wszystkich – Jego kielich. Albowiem nie było i nie jest możliwym, aby jakikolwiek człowiek mógł wypić cały kielich, podany Panu Jezusowi do wypicia przez Ojca.

Tak, zresztą o tym mówi Sam Zbawiciel W „Poemacie Boga-Człowieka: M. Valtorty:

W tłumaczeniach czyta się ‘Mój kielich’. Ja powiedziałem; ‘z Mojego kielicha’, a ‘nie Mój kielich’. Żaden człowiek nie mógłby pić Mojego kielicha. Ja sam, Odkupiciel, musiałem wypić cały Mój kielich. Moim uczniom, Moim naśladowcom i miłującym Mnie, z pewnością wolno pić z tego kielicha, z którego Ja piłem, jedną kroplę, jeden łyk lub kilka łyków, jakie szczególne umiłowanie Boże pozwala im wypić. Ale nigdy nikt nie będzie pił całego kielicha tak, jak Ja go piłem. Słusznie jest zatem powiedzieć: «z Mojego kielicha» a nie «Mój kielich»”. (z księgi V/38, str. 376).

Zaś w księdze 3-iej (3/166, str.261) „Poematu…” Maria Valtorta czyni takie, oto spostrzeżenie (http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-03-166.html):

„13 października 1955. Wczoraj wieczorem o godz. 23, gdy usiłowałam zasnąć i wypocząć, a wszyscy spali, ukazał mi się Jezus: Jest w białej, wełnianej szacie, jak zawsze gdy ukazuje się mnie samej. W prawej ręce trzyma kielich metalowy, długi i raczej wąski. Zbliża się do mnie z prawej strony łóżka. Uśmiecha się, ale jest smutny. Kładzie mi lewą rękę na lewym ramieniu i przyciąga do Siebie. Prawą natomiast przykłada mi kielich do warg mówiąc: «Pij».

Kielich jest pełen płynu, który wygląda jak czysta woda. Widzę go przez chwilę, kiedy Jezus mi go podaje nakłaniając mnie do picia. Piję. Co za gorycz!… To jest woda goryczy tak odrażającej, jakiej żadne lekarstwo nie posiada. Piecze gardło, żołądek i budzi obrzydzenie. Wywołuje łzy w oczach, pali stale jak żrący kwas. Jezus daje mi wypić tylko jeden łyk… A potem odsuwa kielich i wyjaśnia: «To jest kielich, który Ja piłem w Getsemani. Ale Ja wypiłem go cały, aż do dna. A gorycz na dnie jest jeszcze większa. To jest kielich, który ludzie napełniają codziennie grzechami, a potem wznoszą go aż do Nieba, abym wciąż pił z niego. Ale Ja mogę już pić tylko nieskończoną Miłość. Dlatego więc ofiarowuję go szczodrym umiłowanym. Dziękuję za ten jeden łyk! Teraz idę do innych drogich Mi dusz. Błogosławię cię w Imię Ojca, w Moje Imię i w Imię wiecznej Miłości». I odchodzi. Usta i żołądek pali mi jad, lecz duszę mam pełną pokoju”.

O wymowie i „smaku” opuszczenia przez Swego Ojca, Pan Jezus mówi w Księdze VI/4, zatyt. ‘Męka Jezusa Chrystusa’, w dyktandzie z 15.02.1944r.:

Byłem i jestem Synem Boga Najwyższego, ale byłem też Synem Człowieczym. … Nie było większego ani pełniejszego cierpienia niż Moje. Byłem jedno z Ojcem. Ukochał Mnie od wieków miłością, jaką tylko Bóg potrafi kochać. Upodobał Mnie sobie i znalazł we Mnie Swą Boską radość. I Ja kochałem Go, jak tylko Bóg może kochać, i znalazłem w zjednoczeniu z Nim Moją Boską radość Ale przed zbliżającą się męką czułem z godziny na godzinę, że wzrasta surowość Ojca wobec Mnie, Wynagradzającemu za grzechy – jak woda, która piętrzy się i napiera na wydmę. … Im bardziej zbliżała się godzina zadośćuczynienia, tym mocniej czułem Moje oddalenie od Ojca. …

W czwartkowy wieczór tylko Ja wiedziałem, jak potrzebowałem Ojca! Duchowo już konałem z powodu wysiłku, bo musiałem pokonać dwie formy największego bólu dla człowieka: pożegnanie z ukochaną Matką i bliskość niewiernego przyjaciela.Gdy Ojciec odchodził do Niebios, przyszedł szatan. Zbliżył się już na początku Mojej misji, aby spróbować Mnie od niej odciągnąć (Łk 4,1nn). Teraz powracał (Łk 4,13).

To była jego godzina (Łk 22,53b). … Przedstawił Mi opuszczenie przez Boga: Ojciec już Mnie nie kocha. Byłem obarczony grzechami świata (por. Mt 8,17 i 1J 2,2). Budziłem w Nim odrazę. Był nieobecny, pozostawił Mnie samego. Wystawił Mnie na pośmiewisko dzikiego tłumu (zob. Ps 22,7 i 69,12; Łk 23,11) i nie udzielił Mi nawet Swej Boskiej pociechy. Byłem sam, sam, sam! W owej chwili tylko szatan był przy Chrystusie. Bóg i ludzie byli nieobecni, bo nie kochali Mnie. Nienawidzili lub byli obojętni. Modliłem się, by Moją modlitwą zagłuszyć słowa szatana. Ale modlitwa Moja jakby nie wznosiła się już ku Bogu (zob. Ps 102,1-3).

Spadała na Mnie jak głazy kamieniowania i przygniatała Mnie swoim ciężarem. Modlitwa, która dla Mnie była zawsze pieszczotą okazywaną Ojcu, była teraz martwa, ciężka, wznoszona

bezużytecznie w stronę zamkniętych Niebios. Poczułem wtedy gorycz pozostałości kielicha (Ps 75,9). Smak rozpaczy. Tego pragnął szatan. Doprowadzić Mnie do rozpaczy, by uczynić ze Mnie swego niewolnika. Zwyciężyłem rozpacz i pokonałem ją Moimi siłami, bo chciałem ją pokonać. Samym wysiłkiem Człowieka, gdyż byłem wtedy jakby tylko człowiekiem – człowiekiem, któremu Bóg już nie pomaga. Kiedy Bóg pomaga, łatwo jest unieść świat i trzymać go jak dziecięcą zabawkę. Ale gdy Bóg nie pomaga, nawet ciężar kwiatu wywołuje zmęczenie. Zwyciężyłem rozpacz i jej sprawcę szatana, by służyć Bogu i wam, by dać wam Życie… (str.17.18-20.21/22).

Było powiedziane w Ewangelii, a o czym już Pan Jezus powyżej mówił, że z dopuszczenia Bożego „szatan/kusiciel odstąpił od Jezusa na pustyni aż do oznaczonego czasu” (Łk 4,13). Powrócił później, na początku męki Pana w Getsemani. Przyjrzyjmy się temu wydarzeniu z drugiej strony, tzn. jak to wyglądało z opisu szatana, w czasie egzorcyzmów nad pewną opętaną w latach siedemdziesiątych XX wieku. Egzorcyści otrzymali z Góry nakaz, polecenie spisywania wypowiedzi demonów, które zostały zawarte w książce O. Bonawentury Meyera, zatyt. „Ostrzeżenie z Zaświatów”:

  • Z wypowiedzi demona z chóru Tronów (Kol 1,16), Akabora:

Współdziałanie, współodkupienie z męką, życiem, z Odkupieniem musi trwać dalej, trwać aż do skończenia świata (por. Kol 1,24). Trzeba cierpieć jeden za drugiego i ofiarować cierpienie w Imię Krzyża Chrystusowego i Męki Chrystusowej, w zjednoczeniu z tymi cierpieniami… swoje cierpienie łączyć z tymi strasznymi cierpieniami Chrystusa na krzyżu, z cierpieniami na Górze Oliwnej. Były one straszniejsze aniżeli ludzie myślą. Chrystus cierpiał w Ogrodzie Oliwnym nie tylko jak wy może myślicie. Był On zmiażdżony Bożą Sprawiedliwością, jak by On sam był największym grzesznikiem i musiał sam iść do piekła. Musiał On cierpieć za was ludzi, ponieważ inaczej nie zostalibyście odkupieni. Musiał przeżyć najstraszniejsze cierpienia i myślał nawet (jak człowiek), że pójdzie do piekła! Cierpienia Jego były tak wielkie, że poczuł się całkowicie zgubiony i opuszczony przez Ojca. Został On tak zmiażdżony jakby był także największym grzesznikiem… (14.08.1975r., str. 41/42)

  • Z wypowiedzi demona, drugiego w hierarchii z chóru Archaniołów, Belzebuba:

E.(egzorcysta): Belzebubie mów coś o tajemniczych cierpieniach Chrystusa w Wielki Czwartek, jak to widziałeś! W Imię…!

My demoni unoszący się w powietrzu, strasznie Go prześladowaliśmy, my demoni w Ogrodzie Oliwnym. Widział On nas przychodzących w całej grozie. Przychodziliśmy w postaci grzechów, które ludzie później (w przyszłości) popełnią… Pokazywaliśmy Mu te okropności, aby Go zniechęcić i odebrać odwagę do tej męki.

Widział On straszną okropność tych grzechów, która wywołała krwawy pot. Myślał On:

Czy na co się zda Jego męka, kiedy i tak ludzie żyć nadal będą w tak okropnych ciemnościach i tak strasznie grzeszyć – odczuwał on to jako człowiek – naturalnie był On także Bogiem, ale wtedy odczuwał to i przeżywał w Swoim Człowieczeństwie

W rzeczywistości jednak kielich ten oznaczał przyjęcie męki. Wypiciem tego kielicha potwierdził On, że przyjmuje (zgadza się na) mękę i wypije go do dna (wzdycha). Przez to będziecie mogli wy przeklęte brudne nicponie osiągnąć kiedyś Niebo, które jest dla nas nieodwołalnie zamknięte (wścieka się)… (30.03.1976r., str. 113/114).

Podobnie opisuje (16.03.1945r.) M. Valtorta scenę pobytu Pana Jezusa w Getsemani, gdzie tak czytamy: … potem upada na ziemię, z twarzą całkiem przy ziemi i tak pozostaje. To strzęp człowieka, na którym ciąży cały grzech świata (por. 1J 2,2), na którego wali się cała sprawiedliwość Ojca, na którego zstępują ciemności, proch, żółć, ta przerażająca, przerażająca rzecz, jaka jest opuszczenie przez Boga, podczas gdy szatan zadaje mękę (por. Ps

88,5-8) To dławienie się duszy, to bycie pogrzebanym żywcem w tym więzieniu, jakim jest świat, kiedy nie można już odczuć, że pomiędzy nami i Bogiem jest więź…

To jakby związanie łańcuchem, zakneblowanie, ukamienowanie własnymi modlitwami, które spadają na nas, najeżone kolcami i pełne ognia… To uderzanie w zamknięte Niebo, do którego nie dochodzi głos ani spojrzenie naszego niepokoju… To być osieroconym przez Boga, to szaleństwo, agonia, wątpliwość, że aż do dziś byliśmy oszukiwani… To przekonanie, że jesteśmy odrzuceni przez Boga, potępieni…To piekło!(z Księgi VI/38, str. 229 i 233-235).

Na krzyżu, gdy mrok ogarnął całą ziemię udręczony do granic ludzkich możliwości Pan Jezus zawołał donośnym głosem: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”

Tak, to zostało opisane w ukazanych wizjach ukrzyżowania i męki Pana Jezusa przez

  • Marię Valtortę w ‘Poemacie Boga-Człowieka’:

Jezus zastyga na krzyżu… ku niebu zamkniętemu kieruje głośny krzyk… woła: «Eloi, Eloi, lamma sebakteni!»

Żeby takim krzykiem dać poznać ojcowskie opuszczenie, musi czuć, że umiera – i to w całkowitym opuszczeniu przez Niebo. Ludzie śmieją się i drwią. Znieważają Jezusa. … Śmieją się jak hieny lub jak demony. …nikt z Nieba nie przychodzi Go pocieszyć. To agonia Wielkiej Ofiary: samotna, całkowita, okrutna, nadprzyrodzenie okrutna.

Rozpaczliwy ból, który przytłoczył Go już w Getsemani, nadciąga jak lawina. Zalew grzechów całego świata uderza niewinnego rozbitka, aby Go zalać goryczą. A przede wszystkim powraca odczucie, że Bóg opuścił Go, że Jego modlitwa nie wznosi się ku Niemu… Uczucie to jest bardziej krzyżujące niż sam krzyż, bardziej budzące rozpacz niż wszelka tortura. I to jest końcowa udręka: ta, która przyspiesza śmierć. Wyciska bowiem z porów ostatnie krople krwi, miażdży ostatnie włókna serca, dopełnia tego, co pierwsze poznanie tego opuszczenia rozpoczęło: śmierć.

To jest pierwsza przyczyna śmierci Jezusa, o Boże któryś uderzył Go z powodu nas! Czymże staje się stworzenie opuszczone przez Ciebie?… z powodu Twojego opuszczenia? Albo szaleje, albo umiera. Jezus nie mógł oszaleć, bo Jego inteligencja była Boska. Ta Jego duchowa inteligencja zwyciężyła nad całkowitym urazem Uderzonego przez Boga. Umarł więc. Śmierć, Najświętsza Śmierć, Śmierć całkowicie Niewinnego. Umarł Ten, Który był Życiem, zabity przez opuszczenie i przez nasze grzechy. Ciemność stała się jeszcze gęstsza. …”. (z Księgi VI/29, str. 334/335)

  • bł. A. K. Emmerich w „Żywocie i bolesnej męce Pana naszego Jezusa Chrystusa…”:

Jezus wisząc na krzyżu, odmawiał miejsca z psalmów, które spełniały się obecnie na Nim. Cierpiał tak niewypowiedziane męki, a do nich przyłączyło się jeszcze uczucie zupełnego opuszczenia i zwątpienia. Przechodził więc wszystkie straszne udręczenia człowieka biednego, skatowanego, przygnębionego, który znajduje się w największym opuszczeniu, bez ludzkiej i Bożej pociechy, kiedy to wiara, nadzieja i miłość błąkają się samotnie po pustyni próby, bez wytchnienia, bez bratniego oddźwięku, bez światła wszelkiego, zmuszone wyłącznie, tylko z siebie czerpać moc i siłę! Nad wyraz dręczące to uczucie.

Nowym tym cierpieniem wywalczał dla nas kochający Jezus siłę wywalczenia sobie zwycięstwa w takich chwilach ostatniego opuszczenia i zwątpienia, kiedy to rozrywają się wszystkie węzły i spójnie, łączące nas z życiem doczesnym, światem i przyrodą, i z naturą własną, i kiedy w ten sposób tracimy z oczu cel główny: nasze życie przyszłe, do którego pomostem jest życie doczesne. W takich to chwilach dopomagają nam do zwycięstwa nad sobą zasługi Chrystusa, zdobyte tym cierpieniem, gdy poczuł się tak strasznie od wszystkich opuszczonym. W tej chwili wyjednywał nam Jezus zasługę wytrwania w ostatniej naszej walce, w chwili skonania; Swą nędzę, ubóstwo, mękę i opuszczenie ofiarował za nas, nędznych grzeszników.

A więc człowiek złączony z Chrystusem w ciele Kościoła, nie powinien poddawać się zwątpieniu w ostatniej swej godzinie, gdy zmrok otacza go dookoła, gdy odchodzi odeń wszelka światłość, wszelka pociecha. Nie potrzebujemy i nie musimy już zapuszczać się samotni, narażeni na niebezpieczeństwo, w tę pustynię nocy duchowej. W otchłań gorzkiego morza naszego zwątpienia wlał Jezus zasługi Swego wewnętrznego i zewnętrznego opuszczenia na krzyżu, więc nie pozostawił już chrześcijanina samego w zwątpieniu przedśmiertnym, gdy gaśnie wszelka pociecha. Nie ma już dla chrześcijanina pustyni, osamotnienia, opuszczenia i zwątpienia w ostatniej chwili konania. Jezus, nasze światło, Droga i Prawda, przeszedł także tę ponurą drogę, błogosławiąc ją i poskramiając strachy piekielne, na tej puszczy naszej ścieżki życiowej postawił Swój Krzyż; więc czegóż mamy się lękać i wątpić?

Jezus, opuszczony zupełnie, umęczony, bezsilny, oddał za nas Siebie samego w nieskończonej miłości; a nawet to opuszczenie Swoje przemienił dla nas w skarb najdroższy, bo ofiarował Ojcu niebieskiemu Siebie, Swoje życie, pracę, miłość i mękę, i gorzkie uczucie naszej względem Niego niewdzięczności za naszą słabość i ubóstwo duchowe. Spisał wobec Boga Swą ostatnią wolę, oddając wszystkie Swoje zasługi na rzecz Kościoła i grzeszników. Pamiętał o wszystkich; w Swym opuszczeniu był i jest przy boku wszystkich ludzi aż do skończenia świata. Nawet za tych modlił się, którzy błędnie mniemają, że On jako Bóg, nie odczuwał Swych mąk, że nie cierpiał, albo, że mniej cierpiał niż człowiek, ponoszący na Jego miejscu takie męki.

– Odczuwałam tę Jego modlitwę i podzielałam ją, gdy wtem zdawało mi się, jakoby Jezus rzekł: „Trzeba to przecież zrozumieć, że boleść tego opuszczenia zupełnego odczułem więcej i boleśniej, niżby to był w stanie odczuć jakikolwiek człowiek, jedność stanowiący z Bóstwem; Bóg i Człowiek zarazem, w Mym Człowieczeństwie, opuszczonym przez Boga, wychyliłem aż do dna ten gorzki kielich opuszczenia”.

Ok. trzeciej godziny zawołał Jezus głośno: „Boże mój, Boże Mój! Czemuś Mnie opuścił?” – Tak więc jawnymi słowy dał Jezus świadectwo Swego opuszczenia i przez to dał prawo wszystkim uciśnionym, uznającym Boga za Ojca, by w ucisku swym z ufnością udawali się do Niego ze skargą”.

(z cz. ’Gorzka męka i śmierć Pana naszego Jezusa Chrystusa’,

z rozdz. 53 ‹Opuszczenie Jezusa. Czwarte słowo Jezusa na krzyżu›)

Oddalenie od Bogapowie Pan Jezus M. Valtorcie w przytaczanym już dyktandzie z 15.02.1944r. [z księgi VI/4 „Poematu Boga-Człowieka”] – niesie ze sobą strach, niesie ze sobą przywiązanie do życia, niesie ze sobą osłabienie, zmęczenie, znużenie. Im jest głębsze, tym silniejsze są jego następstwa. Kiedy jest całkowite, prowadzi do rozpaczy. A im bardziej ktoś, na mocy Bożego dekretu (por. Hbr 2,9) , doświadcza tego oddalenia – nie zasłużywszy na to – tym bardziej z tego powodu cierpi, bo żywy duch odczuwa odłączenie od Boga, jak żywe ciało odczuwa odcięcie jakieś jego części. Jest bolesnym osłupieniem, przytłaczającym, którego nie pojmie ten, kto go nie doświadczył. Ja go doświadczyłem. Wszystko musiałem poznać, aby móc z powodu wszystkiego wstawiać się przed Ojcem w waszej obronie. Także wasze smutki. O, doświadczyłem tego, co znaczy: „Jestem sam. Wszyscy mnie, opuścili. Nawet Ojciec

Tego typu doświadczenie z dopustu Bożego było udziałem św. S. Faustyny, co ona opisuje w „Dzienniczku” (zob. p-kty:23-23 i 77, a zwłaszcza 98 i 101).

W kontekście powyższego, sprawa, którą próbowaliśmy zgłębić ma się następująco:

fiat Pana Jezusa na wolę Ojca Niebieskiego w Ogrójcu, a więc zgoda na wypicie podanego Mu kielicha miało swoją kontynuację, było wpisane w doświadczenie opuszczenie przez Ojca na krzyżu, będące szczytem zbawczej męki naszego Zbawiciela. Chrystus zgodził się na to doświadczenie z myślą o każdym z nas/grzeszników, którzy już odeszli, odchodzą i odchodzić będą do wieczności, by wszystkich ocalić od rozpaczy, w której szatan chciałby nas/każdego pogrążyć w ostatniej walce, w chwili śmierci, kiedy będzie nas oskarżał, wmawiając, że Bóg nas opuścił i będzie nam się tak wydawało, że tak rzeczywiście jest, z powodu naszych grzechów, byśmy nie stracili nadziei i ufności w Boże miłosierdzie, w tej najważniejszej chwili naszego życia.

Dobrze to oddaje rozmowa miłosiernego Boga z duszą w rozpaczy, zapisaną przez św. S. Faustynę w ‘Dzienniczku’ (zob.: pkt 1486; por. 1541).

O rozpaczy, stojącej po przeciwnej stronie ufności w Boże miłosierdzie w ostatniej godzinie człowieka, tak mówił Bóg Ojciec, św. Katarzynie ze Sieny (1347-1380) w «Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki»:

http://sienenka.blogspot.com/2011/02/mistyczne-ciao-swietego-koscioa-cxxxii.html

… „Z Mego miłosierdzia pozwalam grzesznikom mieć nadzieję na Moje miłosierdzie, ale nie po, by mogli grzeszyć, licząc na nie, lecz aby pogłębiali swą miłość poprzez rozważanie Mej dobroci. Lecz oni korzystają z niej odwrotnie, gdyż opierają się na nadziei w Moje miłosierdzie, aby Mnie obrażać. Jednak Ja podtrzymuję w nich nadzieję w Moje miłosierdzie, aby w ostatniej chwili mieli się czego chwycić i nie upadli pod brzemieniem wyrzutów sumienia, oddając się rozpaczy. Bo grzech rozpaczy obraża Mnie bardziej i jest dla nich zgubniejszy, niż wszystkie inne grzechy, które popełnili w całym swym życiu. A to dlatego, że inne grzechy popełniają/popełniali z podszeptu zmysłowości własnej i niekiedy żałują za nie i mogą zbudzić w sobie taką skruchę, że otrzymają Moje miłosierdzie. Lecz do grzechu rozpaczy nie popycha ich ułomność, nie pociąga doń żadna przyjemność, jest w nim tylko nieznośna męka. W rozpaczy tkwi pogarda dla Mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy niż miłosierdzie i dobroć Moja. Popadłszy w ten grzech, nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą Moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzona Mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne.

Jak widzisz, tylko ten występek prowadzi go do piekła, gdzie karany jest za ten grzech i za wszystkie inne, które popełnił. Gdyby czuł ból i żal z powodu obrazy, którą Mi wyrządził, gdyby był pokładał nadzieję w Moje miłosierdzie, otrzymałby je. Bo, jak ci rzekłem, miłosierdzie Moje jest bez porównania większe, niż wszystkie grzechy, które mogą popełnić wszystkie stworzenia razem {«Miłosierdzie odnosi triumf nad sądem» – wedle Jk 2,13 – dop. mój}. Toteż najsroższą obelgą, jaką można Mi zadać, jest twierdzenie, że występek stworzenia jest większy, niż dobroć Moja. Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym życiu, ani w tamtym (por. Mt 12,32.37; Łk 12,10).

Tak bardzo brzydzę się rozpaczą, że chciałbym, aby grzesznicy, w chwili śmierci, po zbrodniczo spędzonym życiu, nabrali zaufania do miłosierdzia Mego. Dlatego za ich życia używam słodkiego podstępu, każąc im ufać głęboko Memu miłosierdziu. Wykarmiwszy się wewnętrznie tą ufnością, mniej są skłonni porzucić ją w chwili śmierci dla surowych, odrażających nagan, czynionych przez diabłów, którzy aby nie wymknęli się z ich rąk, chcą doprowadzić ich do rozpaczy, siejąc zamęt w ich duszach, aby podzielili ich los, niż gdyby się nią nie wykarmili…”.

(z rozdz. ‘Mistyczne Ciało Świętego Kościoła’)

W komentarzu po wizji o obrzezaniu Jana Chrzciciela, Matka Boża w „Poemacie Boga-Człowieka” M. Valtory, tak m.in. mówi:

www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-039.html

«Zbliża się tajemnica Wielkiego Piątku. Wszystko w świątyniach ją przypomina i otacza czcią. Ale trzeba ją otaczać czcią i pamiętać o niej w waszych sercach. Trzeba bić się w piersi – jak ci, którzy zstępowali z Golgoty – i mówić: “Zaprawdę On jest Synem Bożym, Zbawicielem” (Łk 23,48). Trzeba mówić: “Jezu, zbaw nas ze względu na Twoje Imię”.

Należy mówić: “Ojcze, przebacz nam”. Trzeba powtarzać bez końca: “Panie, nie jestem godzien. Ty jednak przebacz mi i przyjdź do mnie, a będzie uzdrowiona dusza moja. Nie chcę już, nie, nie chcę więcej grzeszyć, aby nie stać się znowu chorym i nienawidzącym Cię”. Módlcie się, dzieci, słowami Mojego Syna. Mówcie do Ojca, [mając na myśli] nieprzyjaciół: “Ojcze, przebacz im” (Łk 23,34a). Wzywajcie Ojca, który – rozgniewany waszymi grzechami – odwrócił się: “Ojcze, Ojcze, czemuś mnie opuścił? Jestem [wprawdzie] grzesznikiem, ale jeśli mnie opuścisz, zginę. Powróć więc Święty Ojcze, abym był zbawiony”.

Z tymi słowami Maryi współbrzmią słowa modlitwy Psalmów:

Panie, Swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odtrącaj w gniewie Twego sługi…nie odrzucaj mnie i nie opuszczaj mnie, Boże, moje Zbawienie!” (Ps 27,9)

2Panie, w gniewie Twoim nie karz mnie, w zapalczywości Twojej nie sróż się nade mną, 3bo ręka Twoja zaciążyła nade mną. …22 Nie opuszczaj mnie, Panie, Boże mój, nie oddalaj się ode mnie” (Ps 38,2-3.22)

Bóg go opuścił – mówią o mnie moi wrogowie – gońcie go, chwytajcie, bo nie ma nikogo kto by go (wyrwał z naszej mocy) ocalił” (Ps 71,11).

W kontekście istoty opuszczenia przez Boga, chciałbym poczynić w tym miejscu – myślę b. ważne – uzupełnienie do przytoczonego powyżej Ps 71,11.

Bóg go opuścił – mówią o mnie moi wrogowie – gońcie go, chwytajcie (tj. doprowadźcie do rozpaczy, niech utraci jakąkolwiek nadzieję na ocalenie; niech wie, że nie ma już dla niego żadnego ratunku – dop. mój), bo nie ma nikogo, kto by go ocalił (wyrwał z naszej mocy). {por. Ps 50,22}

To uzupełnienie stanowić będą stosowne zapiski z prowadzonego przez służebnicę Bożą S. Marię Józefę Menendez (1890-1923) ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusowego w Poitiers we Francji, zawarte w książce Apel Miłości. S. Józefa z woli naszego Zbawiciela była wybraną duszą wynagradzającą i pokutującą za dusze zakonne, za kapłanów i za różnych grzeszników, prześladowaną przez szatana, by nie poszli na wieczne zatracenie, mając z woli i dopuszczenia Bożego doświadczenie zstępowania do piekła, rzecz bardzo rzadko spotykana wśród świętych. Bóg pozwala szatanowi uprowadzać ją żywą do piekła. Spędzała tam długie godziny, czasem noc całą, w niewysłowionych katuszach.

Z wyjątkiem nienawiści do Boga, przeżywa tam wszystkie piekielne męki, a nie najmniejszymi są wysłuchiwania bezskutecznych wyznań potępionych, krzyki ich wściekłości, bólu i rozpaczy. Bóg pozwala jej też widzieć w piekle wybuchy wściekłości szatana, na widok wymykających się dusz, których posiadania jest prawie pewien, a za które właśnie ona się poświęca.

S. Józefa jest często obecna, kiedy szatan i jego słudzy usiłują zażarcie wydrzeć Miłosierdziu Bożemu dusze, które prawie były ich łupem. Zdaje się, że w planach Bożych jej cierpienia są wtedy okupem za te biedne dusze, które będą jej zawdzięczać łaskę nawrócenia w ostatniej chwili życia. W prowadzonych przez nią na polecenie Boże zapiskach, tak m.in. czytamy:

Dnia 2 kwietnia, w Niedzielę Męki Pańskiej:

Szatan krzyczał: „Nie puszczajcie ich! Uważajcie na wszystko, co może je zaniepokoić… Niech się tylko nie wymkną!… doprowadźcie je do rozpaczy!…″. Była to wrzawa krzyków i bluźnierstw. Nagle rycząc z wściekłości, wołał: „Mniejsza o to! Zostały mi jeszcze dwie. Zabierzcie im ufność!″ Zrozumiałam, że jedna z tych dusz wymknęła mu się na zawsze. „Prędko, prędko – ryczał – niech te dwie się nie wymkną! Chwytajcie je! wypełnijcie rozpaczą!… Prędzej… bo odchodzą!…″.

Wtedy powstało w piekle jakby zgrzytanie zębów i wśród nieopisanej wściekłości szatan ryczał: „O, co za Potęga!… Potęga tego Boga…, który jest silniejszy ode mnie!… (por. Ps 68,2). Pozostała mi jeszcze jedna… ale tej nie zdobędzie″.

Piekło stało się jednym okrzykiem bluźnierstwa, morzem skarg i jęków. Zrozumiałam, że te dwie dusze zostały uratowane. Serce moje napełnia radość, choć nie mogłam wzbudzić ani jednego aktu miłości…”.

Słyszałam, jak szatan, któremu wymknęła się pewna dusza, musiał wyznać swą bezsilność: „Wstyd! wstyd!… jak to, tyle dusz mi się wymyka? Były przecież moje!… (i tu wyliczał ich grzechy). Pracuję bez wytchnienia (por. 1P 5,8), a jednak mi się wymykają… To dlatego, że ktoś za nie cierpi i wynagradza!″ (15 stycznia 1923r.).

„Szatan krzyczał z wściekłością, ponieważ jakaś dusza mu się wymykała:

Wzbudźcie w niej lęk! Doprowadźcie ją do rozpaczy! Ach, jeżeli ona zawierzy się miłosierdziu Tego… (i bluźnił Panu Jezusowi), jestem zgubiony! Ale nie! Napełnijcie ją trwogą, nie opuszczajcie jej na chwilę, a zwłaszcza doprowadźcie ją do rozpaczy!″. Wtedy w piekle słychać było jedynie okrzyki wściekłości”. (7-8 lutego 1923r.).

To, co nam Pan Jezus Chrystus wysłużył przez doświadczenie opuszczenia przez swego Ojca w Ogrójcu i na Golgocie, by nie pogrąży(a)ć się w rozpaczy może dot. też trudnych chwil mających miejsce w naszym ziemskim życiu, które niestety często prowadzą do samobójstw.

Otóż takie, oto znamienne słowa Pan Jezus polecił M. Valtorcie zapisać w dyktandzie z 16.X.19943r. zatyt. ‘Duch jest Panem waszego bytu’ w książce «Koniec Czasów» (str.128/9):

…Nauczyłem was, kogo wzywać w godzinach, w których ból was osacza i zdaje się wam, że wszyscy, nawet Bóg, was opuścili. Ja byłem – bo tego wymagało dzieło Odkupienia – istotnie opuszczony przez Ojca, a jednak Go wzywałem. Tak trzeba postępować, o dzieci, w godzinach próby i bólu. Nawet jeśli Bóg wydaje się wam daleki, wołajcie Go o pomoc. Okazujcie mu zawsze synowską miłość. On wam udzieli swych darów. może nie będą to te, o które prosiliście. Będą jednak inne, jeszcze pożyteczniejsze dla was. Ufajcie Panu i waszemu Ojcu. On was kocha i troszczy się o was. Zawsze w to wierzcie. Bóg nagradza tego, kto ufa Jego Dobroci…

Z tymi słowami Pana Jezusa, bardzo współbrzmi wypowiedź przymuszonego mocą Bożą w czasie egzorcyzmów (z 14.08.1975r.) wspomnianego już demona Akabora, z chóru Tronów:

Współdziałanie, współodkupienie z męką, życiem, z Odkupieniem musi trwać dalej, trwać aż do skończenia świata (por. Kol 1,24). Trzeba cierpieć jeden za drugiego i ofiarować cierpienie w Imię Krzyża Chrystusowego i Męki Chrystusowej, w zjednoczeniu z tymi cierpieniami… swoje cierpienie łączyć z tymi strasznymi cierpieniami Chrystusa na krzyżu, z cierpieniami na Górze Oliwnej. To musiał uczynić za was, a wy musicie Go naśladować.

Te cierpienia mają największą wartość, te cierpienia, te ciemności, to straszne opuszczenie, kiedy się myśli, że wszystko stracone i trzeba sobie odebrać życie…

Właśnie to cierpienie, w którym komuś się zdaje, że wszystko stracone, kiedy się czuje, że zostało się przez Boga opuszczonym i myśli się, że jest to ostatni krzyk, że czuje się ostatnim z ludzi… właśnie wtedy wyciąga Bóg swą pomocną rękę.

Te cierpienia, te straszne cierpienia, te ciemne cierpienia są jednym z tych najwartościowszych (krzyczy i wyje strasznie), jakie istnieją. Większość z ludzi o tym nie wie i to jest nasz triumf. … Wielu, a nawet większość odbiera sobie wtedy życie, kiedy myślą, że zostali opuszczeni przez Boga i są ostatnimi z ludzi, gdy jest już tak ciemno. Bóg jest jednak blisko nich, ale oni Go już nie odczuwają. Bóg jest jeszcze i wtedy, tylko tak, jak gdyby Go nie było. W tym momencie nie odczuwają Go przy sobie naprawdę.

A pomimo to muszą naśladować w cierpieniach Chrystusa w głównej mierze ci, których On powołał do wielu cierpień. Jest wielu takich, którzy myślą wtedy, że są oni może nawet nienormalni. Jest to jednak nasz wybieg. Poddajemy im myśli, aby udali się do klinik, lekarzy. A wtedy, kiedy widzimy albo przypuszczamy, że nie są oni już normalni, większość z nich jest jeszcze mianowicie pomimo to – wtedy podsuwamy im rozpacz, a oni wtedy myślą, że powinni by sobie odebrać życie, ponieważ nie są rozumiani przez ludzi. To jest nasz triumf. Większość z nich przychodzi do nieba, ale pomimo wszystko jest to nasz triumf, ponieważ… nie wykonali oni wtedy jeszcze swego zadania i powinni żyć dalej… Ona, Ta z Góry (NMP, wskazuje palcem opętanej w górę) każe powiedzieć: ześlę swym dzieciom cierpienia, cierpienia ciężkie i głębokie jak morze! Ludzie, którzy te straszne krzyże będą nieśli nie powinni się załamać. Te krzyże, o których właśnie mówiłem, stały się w międzyczasie krzyżami, które wydaja się niepotrzebne i niezgodne ze zdrowym rozumem. Mogą one doprowadzić aż do zwątpienia, rozpaczy. Praktycznie nie można ich już więcej nieść, ale są najwartościowsze. Ona chce (wskazuje ręką do góry) wszystkim tym niosącym te krzyże powiedzieć: Wytrwajcie i nie poddawajcie się! W krzyżu jest zbawienie, w krzyżu jest zwycięstwo. Krzyż jest mocniejszy od wojny! (14.08.1975r., str. 41/42)

Zakończeniem tych rozważań o istocie wymowy modlitwy/skargi naszego Zbawiciela na Jego opuszczenie przez Ojca na krzyżu, niech będzie ta końcowa modlitwa na zakończenie Litanii do miłosierdzia Bożego:

Boże Ojcze, w którym miłosierdzie jest niezgłębione, a skarby litości nieprzebrane, wejrzyj na nas łaskawie i pomnóż w nas ufność w miłosierdzie Twoje, byśmy nigdy, nawet w największych trudnościach, nie poddawali się rozpaczy, lecz zawsze ufnie zgadzali się z najświętszą wolą Twoją, która jest samym miłosierdziem. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Króla miłosierdzia, Który z Tobą i Duchem Świętym okazuje nam miłosierdzie teraz i na wieki. Amen”.

Opracował Leszek

Advertisements

komentarze 92 to “„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?””

  1. Eliezer said

    kto idzie za grzechami, a nie za Zmartwychwstałym wybiera zatracenie :
    ” I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki ” – 1 list apostoła Jana 2:17 , http://mieczducha888.blogspot.com/2016/10/jak-diabe-zwodzi-i-zwiedzie-wielu.html

    ,

  2. optymista said

    BOŻE MÓJ BOŻE CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ?
    To się dzieje tu i teraz, na każdej Mszy Świętej. Pan Jezus umiera na Krzyżu samotny jak palec. Gdzie są więc ludzie? W tym czasie adorują samych siebie przekazując tzw. znak pokoju. Chytre pciągnięcie modernistów na Soborze Watykańskim II. W tym momencie Mszy Świętej diabeł drwi sobie z Pana Jezusa.
    Heleno, Krystyno, Piotrze [ można wpisać imię] czemuś Mnie opuścił?

    Niebo jest wysłane dobrymi uczynkami. COKOLWIEK BYŚCIE UCZYNILI JEDNEMU Z TYCH NAJMNIEJSZYCH, MNIEŚCIE UCZYNILI.Zauważmy jak łatwo można uczynić dobry uczynek bezpośrednio dla Pana Jezusa. Zamiast przekazywać tzw. znak pokoju, wystarczy w tym czasie na kolanach być pod Krzyżem i adorować Jezusa aby nie był sam w chwili Swojej śmierci. Większym uczynkiem jest tylko to, gdy ktoś oddaje swoje życie za innych.

    Zauważmy jak wspaniały jest Pan Jezus, gdy zostawił nam Ofiarę Mszy Świętej, która jest dla nas prostą drogą do nieba. Amen

    • przeklejka said

      optymista said
      Pan Jezus umiera na Krzyżu samotny jak palec. Gdzie są więc ludzie? W tym czasie adorują samych siebie przekazując tzw. znak pokoju. Chytre pociągnięcie modernistów na Soborze Watykańskim II. W tym momencie Mszy Świętej diabeł drwi sobie z Pana Jezusa.

      Znak pokoju i podawanie rąk uśmiechanie???
      To szyderstwo z śmierci Chrystusa
      Szatański przekręt z Soboru Watykańskiego II
      Ludzie się uśmiechają a Chrystus umiera
      Ja w tym momencie klęczę chyba sam w Kościele

      Te szydercze uśmiechy to te same które towarzyszyły agonii
      Chrystusa 2000 lat temu

      Zapamiętajcie to
      Kto może niech uklęknie
      Pamiętajcie przełamanie hostii w tym momencie
      to moment śmierci naszego Zbawiciela

      • Kasia 1 said

        Ja i mój mąż klękamy w Tym momencie Śmierci Zbawiciela.Patrzą na nas ,co robimy,niektórzy biorą z nas przykład.

        • przeklejka said

          To że ludzie patrzą nie ważne
          bo to jest ten moment
          Złożenie ofiary

          I ostanie słowa Chrystusa na krzyżu
          „Wykonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha”

          To trzeba wewnętrznie przeżywać
          i z pewnością nie na stojąco

      • cox21 said

        Ja też wtedy klęczę.

    • Leszek said

      Z Orędzia na Wielki Piątek (z 28.03.1986r.) nr 323, zatyt. «Czemuś Mnie opuścił?» Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:

      Stoję dziś pod Krzyżem (J 19,25), na którym Jezus przeżywa godziny bolesnej agonii. W Moim Niepokalanym Sercu Matki, przytłoczonym bólem, słyszę krzyk Jego największej skargi: «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?»
      Posłuchajcie dziś ze Mną tego krzyku, synowie umiłowani. Jest on jakby szczytem Jego całego cierpienia, punktem kulminacyjnym wszelkiego bólu. Och, przeżyjcie ze Mną, zranioną i bolejącą Matką, te niewyrażalne chwile Jego bolesnej męki!
      Agonia w Getsemani, zdrada Judasza, opuszczenie przez uczniów, zaparcie się Piotra, zniewagi i skazanie przez trybunał religijny, sąd przed Piłatem; straszliwe biczowanie i ukoronowanie cierniem, Jego bolesne wejście na Kalwarię, skurcz dłoni i stóp przebitych gwoździami (Ps 22,17c) i przymocowanych do Krzyża – przez trzy długie godziny okrutnej agonii…
      Oto Baranek: milczy i pozwala się prowadzić na rzeź (Iz 53,7). Oto Prawdziwy Baranek Boży, który gładzi grzechy świata (J 1,29). Na sercu tego słodkiego ciała – żertwy złożonej w ofierze i ukrzyżowanej – ciążą wszystkie grzechy świata, cała nieprawość okupiona Jego ofiarą.
      «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?»
      Na tym Boskim Sercu, tak przygniecionym i zgnębionym, odczuwającym nawet opuszczenie przez Ojca, ciąży również wszelka niewierność i niewdzięczność Jego Kościoła, zrodzonego jako czysta Oblubienica, z łona tak wielkiego cierpienia.
      Dziś w Swoim Kościele Jezus nadal doświadcza opuszczenia, zaparcia się i zdrady.
      Zapierają się Go ci, którzy wolą własne wygody, poszukiwanie samych siebie, przyjemność bycia słuchanym i oklaskiwanym. Pycha prowadzi wielu do zapierania się Go słowem i życiem: Nie znam tego Człowieka! (Mt 26,72.74; Mk 14,71)
      Zdradzają Go też ci Pasterze, którzy nie troszczą się o owczarnię powierzoną ich staraniu, którzy milkną ze strachu lub z wygodnictwa i nie bronią Prawdy przed zasadzkami błędów, nie chronią stada przed plagą drapieżnych wilków przebranych za baranki (Mt 7,17; Dz 20,29n).
      Opuszczony jest przez tylu Kapłanów i osoby zakonne, porzucające stan swego wzniosłego powołania lub nie żyjące w wierności swoim zobowiązaniom i pozwalające się zupełnie prowadzić przez ducha świata, w którym żyją.
      Jest On odrzucany i odpychany przez wielu wiernych, podążających za modnymi ideologiami, proponującymi wartości sprzeczne z Ewangelią i idącymi na kompromisy, aby móc zawsze uzyskać akceptację wszystkich.

      Naprawdę powtarza się dziś Wielki Piątek – w formie o wiele większej i powszechniejszej niż w chwili męki i śmierci Jezusa na Krzyżu. Jednemu zachowaniu z tamtego czasu, odpowiada dziś tysiąc podobnych gestów. I tak Jezus – w Kościele, Swym Mistycznym Ciele – ciągle powtarza Swój bolesny okrzyk: «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?» (Mk 15,34)
      Również boleść waszej Niebieskiej Mamy odnawia się dziś, gdyż widzi, że Jezus ponownie doznaje w Kościele tych samych cierpień, których doświadczał w dniu Wielkiego Piątku.
      Popatrzcie, czy jest boleść podobna do Mojej! (Lm 1,12). Bierzcie udział w Moim bólu wywoływanym przez rozszerzanie się grzechu, przez odstępstwo. Rośnie ono coraz bardziej z powodu utraty wiary przez wielu i z powodu niewierności, która wzrasta jak przypływ morza i zalewa dusze.
      O, Kościele, nigdy tak jak dziś nie przypominałeś twego ukrzyżowanego Oblubieńca! Dla ciebie też jest to godzina agonii, opuszczenia i bolesnej śmierci na krzyżu. Obok ciebie jednak, w twój Wielki Piątek, stoi Matka Bolesna. Pociesza cię i czuwa na modlitwie, z silną nadzieją na twe bliskie i chwalebne zmartwychwstanie.

    • Leszek said

      Ponownie podejmuję próbę – z nadzieją, że tym razem się uda – umieszczenia wysł., ale „zaginionego” wczorajszego wpisu z nadzieja, że może uda się teraz opublikować korespondującego z tematem Gł. Wpisu: Orędzia nr 323 zatyt. „Czemuś Mnie opuścił?” Matki Bożej z Wielkiego Piątku [z 28.03.1986r.] do Jej umiłowanych synów, Kapłanów (To Orędzie jest cyklu: dziś jest jak tak samo, a może jeszcze gorzej jak wczoraj; w swojej wymowie mówi o powadze sytuacji, jaką ocenia sama, najlepiej zorientowana Matka Kościoła):

      Stoję dziś pod Krzyżem (J 19,25), na którym Jezus przeżywa godziny bolesnej agonii. W Moim Niepokalanym Sercu Matki, przytłoczonym bólem, słyszę krzyk Jego największej skargi: «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?»
      Posłuchajcie dziś ze Mną tego krzyku, synowie umiłowani. Jest on jakby szczytem Jego całego cierpienia, punktem kulminacyjnym wszelkiego bólu. Och, przeżyjcie ze Mną, zranioną i bolejącą Matką, te niewyrażalne chwile Jego bolesnej męki!
      Agonia w Getsemani, zdrada Judasza, opuszczenie przez uczniów, zaparcie się Piotra, zniewagi i skazanie przez trybunał religijny, sąd przed Piłatem; straszliwe biczowanie i ukoronowanie cierniem, Jego bolesne wejście na Kalwarię, skurcz dłoni i stóp przebitych gwoździami (Ps 22,17c) i przymocowanych do Krzyża – przez trzy długie godziny okrutnej agonii…
      Oto Baranek: milczy i pozwala się prowadzić na rzeź (Iz 53,7). Oto Prawdziwy Baranek Boży, który gładzi grzechy świata (J 1,29). Na sercu tego słodkiego ciała – żertwy złożonej w ofierze i ukrzyżowanej – ciążą wszystkie grzechy świata, cała nieprawość okupiona Jego ofiarą.
      «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?»
      Na tym Boskim Sercu, tak przygniecionym i zgnębionym, odczuwającym nawet opuszczenie przez Ojca, ciąży również wszelka niewierność i niewdzięczność Jego Kościoła, zrodzonego jako czysta Oblubienica, z łona tak wielkiego cierpienia.

      D z i ś w Swoim Kościele Jezus nadal doświadcza opuszczenia, zaparcia się i zdrady.
      Zapierają się Go ci, którzy wolą własne wygody, poszukiwanie samych siebie, przyjemność bycia słuchanym i oklaskiwanym. Pycha prowadzi wielu do zapierania się Go słowem i życiem: Nie znam tego Człowieka! (Mt 26,72.74; Mk 14,71)
      Zdradzają Go też ci Pasterze, którzy nie troszczą się o owczarnię powierzoną ich staraniu (por. 1P 5,2), którzy milkną ze strachu lub z wygodnictwa i nie bronią Prawdy przed zasadzkami błędów, nie chronią stada przed plagą drapieżnych wilków przebranych za baranki (Mt 7,17; Dz 20,29n).
      Opuszczony jest przez tylu Kapłanów i osoby zakonne, porzucające stan swego wzniosłego powołania lub nie żyjące w wierności swoim zobowiązaniom i pozwalające się zupełnie prowadzić przez ducha świata, w którym żyją.
      Jest On odrzucany i odpychany przez wielu wiernych, podążających za modnymi ideologiami, proponującymi wartości sprzeczne z Ewangelią i idącymi na kompromisy, aby móc zawsze uzyskać akceptację wszystkich.

      Naprawdę powtarza się d z i ś Wielki Piątek – w formie o wiele większej i powszechniejszej niż w chwili męki i śmierci Jezusa na Krzyżu. Jednemu zachowaniu z tamtego czasu, odpowiada dziś tysiąc podobnych gestów. I tak Jezus – w Kościele, Swym Mistycznym Ciele – ciągle powtarza Swój bolesny okrzyk: «Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?»

      Również boleść waszej Niebieskiej Mamy odnawia się dziś, gdyż widzi, że Jezus ponownie doznaje w Kościele tych samych cierpień, których doświadczał w dniu Wielkiego Piątku.
      Popatrzcie, czy jest boleść podobna do Mojej! (por. Lm 1,12). Bierzcie udział w Moim bólu wywoływanym przez rozszerzanie się grzechu, przez odstępstwo. Rośnie ono coraz bardziej z powodu utraty wiary przez wielu i z powodu niewierności, która wzrasta jak przypływ morza i zalewa dusze.
      O, Kościele, nigdy tak jak dziś nie przypominałeś twego ukrzyżowanego Oblubieńca! Dla ciebie też jest to godzina agonii, opuszczenia i bolesnej śmierci na krzyżu. Obok ciebie jednak, w twój Wielki Piątek, stoi Matka Bolesna. Pociesza cię i czuwa na modlitwie, z silną nadzieją na twe bliskie i chwalebne zmartwychwstanie.

    • Leszek said

      Nie wiem, jaka jest przeszkoda, Bronisławie, ale moje dwukrotne próby (pierwsza z nich miała miejsce wczoraj, a druga ponowiona chwilę temu) umieszczenia w poz.1 mojego wysł. i „zaginionego” wpisu korespondującego z tematem Gł. Wpisu. Może uda Ci się, Bronisławie go odnaleźć, a jeśli tak, to proszę umieść go (może ten dzisiejszy już, wysł. po północy, w Wielką Sobotę).
      Dziękuje i pozdr. w Panu.

  3. cox21 said

    Ludu mój ludu

  4. Siedem najważniejszych relikwii związanych z Męką i Śmiercią Chrystusa
    Wielki Tydzień to szczególny czas, kiedy warto jeszcze głębiej rozważać tajemnicę Męki i Śmierci Chrystusa. Jednym ze sposobów by to uczynić, obok lektury Ewangelii i uczestnictwa w nabożeństwach pasyjnych, jest zapoznanie się z materialnymi dowodami na historyczną obecność Zbawiciela na ziemi. Takimi świadectwami są relikwie pasyjne.
    Do dnia dzisiejszego zachowały się wszystkie najważniejsze z nich: zarówno narzędzia Męki Pańskiej, jak i płótna pogrzebowe, w które zwinięto umęczone Ciało Pana. Poddawane na przestrzeni lat rozlicznym ekspertyzom naukowym zdumiewały tych badaczy – często ateistów bądź agnostyków – którzy usilnie starali się kwestionować ich autentyczność, zaś chrześcijan, którzy mieli z nimi styczność, jeszcze bardziej umacniały w wierze. Oto historia 7 z tych relikwii.
    WIĘCEJ:
    Read more: http://www.pch24.pl/siedem-najwazniejszych-relikwii-zwiazanych-z-meka-i-smiercia-chrystusa,50642,i.html#ixzz4eD0G6263

  5. katolik said

    W końcu cos mądrego. Wesołych Świąt

  6. Babcia cioteczna said

    Ukryte Męki Pana Jezusa w Ciemnicy

    Kiedy w nocy w Wielki Czwartek pojmano Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, wtedy Apostołowie przestraszyli się i wszyscy pouciekali.
    Dlatego źródła oficjalne, jak Ewangelie, nie wspominają nic o torturach Pana Jezusa wycierpianych w nocy.
    Pachołki znając nienawiść kapłanów i faryzeuszów do Jezusa, prześcigali się w torturowaniu, aby się przypodobać swoim mocodawcom. Jezus zdany był na łaskę i niełaskę pachołków. Służebnica Najświętszej Maryi Panny, siostra Nastalowa, miała wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej i jej to uchylił Pan Jezus rąbka tej tajemnicy:
    „Ile w ciemnicy wycierpiałem jest tajemnicą, bo tam nie miałem świadka. Siepacze wśród ciemności rozpoczęli straszną igraszkę: rzucali Mną z całej siły, ciągnęli za ręce w przeciwne strony, wbijali w Ciało Moje ostre igły i szydła, deptali w różny sposób, ściskali sznurami, usiłowali wyłamać mi palce z rąk, związali Mi oczy i bili kułakami, uderzali głową Moja o kamienny słup.
    Szatańska wściekłość popychała ich do coraz to nowych okrucieństw.
    W Moim Sercu jednak była dobroć i litość. Składałem te męczarnie w ofierze za wszystkich ludzi, za świat cały”.
    To nabożeństwo do ukrytych Mąk Pana Jezusa zyskało imprimatur Kościoła i bardzo było polecane przez Papieża Klemensa II (1730-40 r.).
    Druga dusza mistyczna (kapucynka) Bł. Maria Magdalena żyjąca w wieku XVIII (Włochy), także miała wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej. Pragnęła poznać męki, jakie Pan Jezus wycierpiał w nocy przed Swoją śmiercią. Jej to Pan Jezus objawił 15 ukrytych Mąk, jakie wycierpiał w ciemnicy.
    Oto co Pan Jezus jej powiedział:

    „Żydzi uważali Mnie za największego złoczyńcę i znęcali się nade Mną w następujący sposób:

    1. Powiązali liną nogi i ciągnęli Mnie po kamiennych schodach do lochu. Wrzucili Mnie do cuchnącej ciemnicy pełnej nieczystości.
    2. Zdarli ze Mnie szaty i kłuli Mnie żelaznymi szpikulcami.
    3. Związanego sznurami ciągnęli po ziemi, rzucając od ściany do ściany.
    4. Zawiesili Mnie na belce, a luźnym węźle, który się rozwiązał i spadłem na ziemię. Tą torturą rozbity płakałem krwawymi łzami.
    5. Przywiązali Mnie do słupa i ranili Moje Ciało na różne sposoby. Rzucali we Mnie kamienie i przypalali rozżarzonymi węglami i pochodniami.
    6. Przebijali mnie szydłami, szpikulcami, włóczniami, rozrywali mi skórę i ciało.
    7. Przywiązanemu do słupa podsuwali pod bose nogi kawałki rozżarzonego żelaza.
    8. Na głowę wgnietli Mi żelazną obręcz i oczy zawiązali Mi brudną szmatą.
    9. Posadzili Mnie na siedzenie pokryte gwoździami, które wyryły na Moim Ciele głębokie dziury.
    10. Na Moje Ciało wyleli rozpalony ołów i żywicę, potem gnietli Mnie na stołku pełnym gwoździ, które coraz głębiej wbijały się w Moje Ciało.
    11. Na Moje poniżenie i udrękę, na miejsce wyrwanej brody powtykali druty.
    12. Rzucili Mnie na belkę i przywiązali Mnie do niej tak ciasno, że zupełnie nie mogłem oddychać.
    13. Gdy tak leżałem na ziemi, deptali po Mnie, a jeden z nich stawiając nogę na Mojej piersi, przebił Mi cierniem język.
    14. Do ust wlali mi najohydniejsze wydzieliny i obsypali najohydniejszymi zniewagami.
    15. Związawszy Mi na plecach ręce, rózgami wypędzili Mnie z więzienia.

    Te moje ukryte cierpienia ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzechy ukryte, które bardzo ranią Serce Moje, szczególnie, gdy dusze ukrywają je przy spowiedzi.
    Córko moja, pragnę, abyś te Moje 15 ukrytych Tortur dała wszystkim poznać, aby każdą z nich uczczono.
    Każdy, kto codziennie jedną t tych tortur z miłością ofiaruje i gorliwie odmówi następującą modlitwę, otrzyma nagrodę w dzień Sądu.”

    • Leszek said

      Modlitwa
      Panie mój i Boże, pragnę stale czcić Twoje nieznane 15 tortur i Twoją Przenajdroższą Krew tam przelaną.
      Ile ziaren piasku na ziemi,
      ziaren zboża na polach,
      źdźbeł trawy na łąkach,
      liści na drzewach,
      kwiatów w ogrodach,
      gwiazd na niebie
      i stworzeń na ziemi,
      tylekroć tysięcy razy bądź uwielbiony, pochwalony i uczczony mój Panie Jezu, miłości najgodniejszy.
      Niech tyle tysięcy razy Najświętsza Maryja Panna, chwalebne Chóry Aniołów i wszyscy Święci, czczą Ciebie, Twoje Serce Przenajświętsze, Twoją Krew Najdroższą, Twoją ofiarę za ludzkość i Twój Przenajświętszy Sakrament.
      Chwałę, cześć i uwielbienie niech oddadzą Ci wszyscy ludzie i teraz i na wieki.
      Tyleż razy o mój Jezu, pragnę Ci dziękować, składać cześć i uwielbienie, na wynagrodzone Ci za wszystkie przez Ciebie doznane zniewagi i chcę do Ciebie należeć ciałem i duszą.
      Tyleż razy żałuję za moje grzechy.
      Przepraszam Ciebie o mój Jezu, Panie i Boże mój i proszę o przebaczenie i miłosierdzie nad nami.
      Twoje nieskończone zasługi ofiaruję Ojcu Przedwiecznemu na wynagrodzenie za moje grzechy i za kary zasłużone przeze mnie. Mocno postanawiam zmienić moje życie i proszę o Panie, aby ostatnia godzina mojego życia, moich najbliższych, oraz wszystkich grzeszników całego świata, była pełna szczęśliwego pokoju.
      Proszę także o uwolnienie dusz czyśćcowych, tych mi najbliższych, jak i wszystkich w czyśćcu cierpiących.
      To miłosne uwielbienie i wynagrodzenie ponawiać pragnę każdej godziny dnia i nocy, aż do ostatniej chwili mojego życia.
      Proszę Cię mój Najukochańszy Jezu, byś to moje szczere pragnienie w Niebie zatwierdził i nie pozwól, aby ani ludzie, ani szatan w tym mi nie przeszkodził. Amen.
      Przepuść nam, Panie
      Wysłuchaj nas, Panie
      Zmiłuj się nad nami

    • Leszek said

      Koronka na uczczenie 15 Tortur Pana Jezusa w Ciemnicy
      Na początku Różańca:
      Ojcze Niebieski, ofiaruję Ci ukryte Męki, jakie Pan Jezus wycierpiał w nocy przed Swoją śmiercią – na wynagrodzenie za grzechy moje i za grzeszników całego świata.
      Zamiast Ojcze nasz:
      Najsłodszy Jezu, racz przyjąć skromną daninę mojej miłości, prze którą pragnę Cię pocieszyć.
      Zamiast Zdrowaś Maryjo:
      O mój Jezu kocham Cię i uwielbiam za twoje Tortury i Krew przelaną w Ciemnicy.
      Na zakończenie:
      Któryś za nas cierpiał rany…

  7. Beza said

    MÓDLMY SIĘ O POKÓJ W POLSCE I NA ŚWIECIE !!!!!!

    Modlitwa Krucjaty (27) Modlitwa o pokój na świecie
    O Mój Jezu, ja błagam o Miłosierdzie dla tych, którzy cierpią z powodu straszliwych wojen.
    Ja proszę, żeby pośród tych torturowanych narodów, które są ślepe na prawdę o Twoim istnieniu, został zaprowadzony pokój.
    Proszę, okryj te narody mocą Ducha Świętego,
    aby powstrzymały swoje dążenie do władzy nad niewinnymi duszami.
    Miej Miłosierdzie nad wszystkimi Twoimi krajami, które są bezsilne wobec złych okrucieństw, jakie ogarniają cały świat!
    Amen.

    Modlitwa Krucjaty (120) Zatrzymaj szerzenie się wojny
    O Mój Słodki Jezu, ukróć wojny,​ ​które niszczą ludzkość.
    Ustrzeż niewinnych od cierpienia.
    Chroń dusze, które próbują​ ​wnosić prawdziwy pokój.
    Otwórz serca tych, ​których dotknęło spowodowane wojną cierpienie.
    Chroń młodych i wrażliwych.
    Uratuj wszystkie dusze,​ których życie​ zostało zniszczone wojną.
    Umocnij nas wszystkich, drogi Jezu – tych, którzy modlą się za dusze
    wszystkich Bożych dzieci i obdarz nas Łaską, aby znieść cierpienia,
    które mogą zostać nam zadane​ w czasie tych wojennych konfliktów.
    Błagamy Cię, zatrzymaj szerzenie się wojny ​ i doprowadź dusze
    ​do Najświętszej Ostoi Twojego Serca ​.
    Amen.

    ZA DUCHOWIEŃSTWO W POLSCE I NA ŚWIECIE

    Modlitwa Krucjaty (70) Modlitwa za duchowieństwo, aby pozostało silne i wierne Świętemu Słowu Bożemu
    O, drogi Jezu, pomóż Twoim wyświęconym sługom rozpoznać
    schizmę, która się rozwija w Twoim Kościele.
    Pomóż Twoim wyświęconym sługom, pozostać silnymi i wiernymi Twojemu​ ​
    Świętemu Słowu.
    Nigdy nie pozwól, aby ziemskie ambicje przesłoniły im czystą miłość do Ciebie.
    Daj im łaski, aby pozostali czyści i pokorni przed Tobą
    i aby czcili Twoją Najświętszą Obecność w Eucharystii.
    Pomóż i prowadź te wszystkie wyświęcone sługi, którzy mogą być letni
    w miłości do Ciebie i cały czas rozpalaj na nowo w ich duszach ogień Ducha Świętego.
    Pomóż im rozpoznać pokusy, na które są wystawiani, żeby ich rozproszyć.
    Otwórz ich oczy, aby w każdej chwili mogli ujrzeć Prawdę.
    Błogosław ich w tym czasie i osłoń ich Twoją
    Najdroższą Krwią, aby zapewnić im ochronę przed wszelką szkodą.
    Daj im siłę do odparcia kuszenia szatana, gdyby podsuwał im pokusę zaprzeczania istnienia grzechu.
    Amen.
    http://www.internetgebetskreis.com/pl

    MODLITWA ZA KOŚCIÓŁ I KAPŁANÓW:
    Z Dzienniczka Św. Siostry Faustyny

    O Jezu mój, proszę Cię za Kościół cały, udziel mu miłości i światła Ducha swego, daj moc słowom kapłańskim, aby serca zatwardziałe kruszyły się i wróciły do Ciebie, Panie.
    Panie, daj nam świętych kapłanów, Ty sam ich utrzymuj w świętości. O Boski i Najwyższy Kapłanie, niech moc miłosierdzia Twego towarzyszy im wszędzie i chroni ich od zasadzek i sideł diabelskich, które ustawicznie zastawia na dusze kapłana. Niechaj moc miłosierdzia Twego, o Panie, kruszy i wniwecz obraca wszystko to, co by mogło przyćmić świętość kapłana, – bo Ty wszystko możesz (1052).

    MODLITWA O INTRONIZACJĘ JEZUSA CHRYSTUSA NA KRÓLA POLSKI
    Jezus Chrystus: Oto Ja przekazuję wam szczególną łaskę, abyście mogli wyprosić Intronizację Mojej Osoby w Polskim Narodzie i państwie. Wołajcie do Mojego Ojca w taki oto sposób:

    Ojcze Niebieski błagamy Cię i prosimy, wysłuchaj naszego wołania, wołania całego Polskiego Narodu. Tak bardzo pragniemy, aby Nasz Pan i Zbawca Jezus Chrystus został uznany Królem naszego Narodu i państwa.Polecamy Ci wszystkich tych, którzy mają zamknięte serca i nie chcą przyjąć królowania Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Błagamy Cię Ojcze Niebieski, wysłuchaj naszego wołania i dotknij wszystkich tych serc, aby się otworzyły na wielką Miłość Bożą, aby zapragnęły przyjąć Pana i Zbawcę, Twojego Syna Jezusa Chrystusa. Oto my dzieci Twoje błagamy Cię o tę wielką łaskę, aby Twój Syn był przyjęty przez cały Polski Naród, aby został uznany Panem i Władcą, aby ludzkie serca uwielbiały Jego Święte Imię. Ojcze Niebieski wysłuchaj naszego wołania i spraw, aby to się mogło dokonać, aby te wszystkie łaski przygotowane dla naszego Narodu, mogły na nas spłynąć. Abyśmy się stali Królestwem Twego Syna, aby On mógł nas prowadzić do wiecznej szczęśliwości, abyśmy tam doszli i spotkali się z Tobą na wieki. Amen.

    M O D L I T W A do CHRYSTUSA KRÓLA.
    ( podyktowana przez Pana Jezusa)
    Panie Jezu Chryste – KRÓLU nasz i całego świata – zmiłuj się nad Twym wiernym ludem,
    który pragnie Cię wywyższać każdego dnia; który pragnie Cię widzieć KRÓLEM Wiecznej
    Chwały, KRÓLEM Człowiekiem, KRÓLEM Bogiem Wszechmogącym, KRÓLEM życia i śmierci.
    Wysławiamy Cię, cześć Ci oddajemy, jako KRÓLOWI POLSKI i WSZECHŚWIATA i kochamy Cię ! Przemień serca wszystkich ludzi, aby panował w nich pokój i szacunek do wszystkiego, co stworzyłeś – tak nam dopomóż Bóg po wszystkie czasy, na wieki wieków. Amen

    POTĘŻNY EGZORCYZM ŚWIĘTEGO MICHAŁA ARCHANIOŁA

    BOŻE W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNY,
    błagam Cię pokornie i proszę za wstawiennictwem Bogurodzicy Dziewicy Maryi,
    Świętego Michała Archanioła, wszystkich Aniołów i Świętych
    o tę wielką łaskę pokonania sił ciemności na polskiej ziemi i w całym świecie.
    Odwołujemy się do zasług MĘKI PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA,
    Jego Przenajdroższej Krwi przelanej za nas i Jego Świętych Ran,
    Agonii na Krzyżu i wszystkich cierpień poniesionych podczas Męki
    i przez całe ŻYCIE PANA NASZEGO I ZBAWCY.
    Prosimy Cię Jezu Chryste, wyślij Swoich Aniołów,
    aby strąciły złe moce do czeluści piekielnych,
    aby na polskiej ziemi i na całym świecie nastało BOŻE KRÓLESTWO.
    Aby łaska Boża mogła się rozlać na każde ludzkie serce,
    aby nasz Naród i wszystkie narody całego świata mogły doświadczyć BOŻEGO POKOJU.
    Nasza PANI I KRÓLOWO, błagamy Cię gorąco,
    poślij swoich Aniołów, aby strąciły do czeluści piekielnych,
    wszystkie te złe duchy, które mają być strącone.
    A Ty Wodzu Niebieskich Zastępów dokonaj tego dzieła,
    aby łaska Boża mogła nam nieustannie towarzyszyć.
    Poprowadź wszystkie Zastępy Niebieskie,
    aby złe moce zostały strącone do czeluści piekielnych.
    Użyj całej Swej mocy, aby pokonać Lucyfera i jego aniołów,
    którzy się sprzeniewierzyli Woli Bożej i teraz chcą niszczyć dusze ludzkie.
    Pokonaj ich, albowiem masz taką władzę a nam wyproś łaskę pokoju
    i Bożej Miłości abyśmy podążali za CHRYSTUSEM do KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO.
    AMEN.
    KAŻDORAZOWE ODMÓWIENIE TEJ MODLITWY SPOWODUJE STRĄCENIE DO CZELUŚCI PIEKIELNYCH 50 TYSIĘCY ZŁYCH DUCHÓW. To wielka łaska, Pamiętajcie o tym, aby odmawiać tę modlitwę jak najczęściej. Za każdym razem, taka liczba złych duchów będzie strącona do czeluści piekielnych. Oto wielki dar od Boga przekazany przeze Mnie, Świętego Michała Archanioła w tym szczególnym dniu. Oto moce piekielne będą drżały na tę modlitwę, albowiem wielka rzesza złych duchów będzie musiała być strącona do czeluści piekielnych. To spowoduje wielkie uwolnienie w całym Polskim Narodzie i w wielu miejscach na całym świecie. /Święty Michał Archanioł w dniu 29.09.2011

    • Beza said

      Modlitwa Krucjaty 87
      Chroń nasz naród od zła
      O Ojcze, przez wzgląd na Twojego Syna, zachowaj nas od komunizmu.
      Zachowaj nas od dyktatury.
      Chroń nasz naród przed pogaństwem.
      Zachowaj nasze dzieci od krzywdy.
      Pomóż nam ujrzeć Światło Boga.
      Otwórz nasze serca na Nauczanie Twojego Syna.
      Pomóż wszystkim kościołom pozostać wiernymi Słowu Bożemu.
      Błagamy Cię, abyś zachował nasze narody od prześladowań.
      Najdroższy Panie, spójrz na nas z Miłosierdziem, bez względu na to, jak bardzo Cię obrażamy.
      Jezu, Synu Człowieczy, okryj nas Swoją Najdroższą Krwią.
      Ratuj nas od sideł złego ducha.
      Błagamy Cię, drogi Boże, abyś zainterweniował w tym czasie i powstrzymał zło od pochłonięcia świata.
      Amen.

      Modlitwa Krucjaty 113
      O pokonanie zła w naszym kraju
      O Matko Zbawienia, przyjdź pomiędzy nas i okryj nasz kraj Swoją ochroną.
      Zmiażdż głowę bestii i powstrzymaj jego zły wpływ pośród nas.
      Pomóż Swoim biednym zagubionym dzieciom powstać i głosić Prawdę, gdy jesteśmy otoczeni przez kłamstwa.
      Proszę, o Matko Boga, chroń nasz kraj i zachowaj nas silnymi, abyśmy mogli pozostać wierni Twojemu Synowi, gdy będziemy prześladowani.
      Amen.

      Modlitwa Krucjaty 164
      Modlitwa o pokój dla narodów
      Matka Zbawienia: „Proszę, abyście każdego dnia odmawiali za swoje narody tę Modlitwę Krucjaty, modlitwę o pokój”.
      O Jezu, przynieś mi pokój.
      Przynieś pokój mojemu narodowi i wszystkim krajom rozdzieranym z powodu wojen i podziałów.
      Zasiej ziarno pokoju wśród tych zatwardziałych serc, które zadają innym cierpienie w imię sprawiedliwości.
      Daj wszystkim dzieciom Bożym Łaski, by otrzymały Twój Pokój, tak żeby miłość i harmonia mogły rozkwitać;
      tak by miłość do Boga zatriumfowała nad złem i by dusze mogły zostać uratowane przed skażeniem fałszem, okrucieństwem i złymi ambicjami.
      Niech pokój zapanuje nad tymi wszystkimi, którzy poświęcają swoje życie Prawdzie Twojego świętego Słowa, i nad tymi, którzy zupełnie Cię nie znają.
      Amen.

      Modlitwa Krucjaty 13
      Modlitwa o Ochronę
      Bóg Ojciec: „Moja uroczysta obietnica, dzieci, dla was wszystkich, którzy wzywacie Mnie w Imię Mojego Syna umiłowanego, Jezusa Chrystusa, abym zbawił waszych braci i siostry, jest taka, że zostanie im [tym braciom i siostrom] udzielona natychmiastowa Ochrona. Szczególne Łaski zostaną dane każdemu z was, kto zobowiąże się do całego miesiąca modlitwy za ich dusze. Proszę was, byście to odmawiali”.

      O Ojcze Niebieski, przez Miłość Twojego Syna umiłowanego, Jezusa Chrystusa, Którego Męka na Krzyżu wybawiła nas od grzechu, proszę, zbaw tych wszystkich, którzy nadal odrzucają Jego Rękę Miłosierdzia.
      Obdarz ich dusze, drogi Ojcze, znakiem Twojej Miłości.
      Błagam Cię, Ojcze Niebieski, wysłuchaj mojej modlitwy i zachowaj te dusze od wiecznego potępienia.
      W Swoim Miłosierdziu pozwól im, by mogły jako pierwsze wejść do Nowej Ery Pokoju na ziemi.
      Amen.

    • Kasia 1 said

      Amen

  8. Beza said

    Krucjata Modlitwy (75)
    Przekazuję Ci moje cierpienie,
    drogi Jezu
    Jezu, łączę mój ból i cierpienie z tym,
    które Ty przecierpiałeś
    w czasie Swej Agonii na Kalwarii.
    Każde urąganie i każdy słowny atak,
    przez które cierpię, ofiaruję Tobie
    w hołdzie
    dla Ukoronowania Ciebie Cierniami.
    Każdą niesprawiedliwą krytykę
    mojej osoby
    ofiaruję Tobie
    na cześć Twojego upokorzenia
    przed Piłatem.
    Każde fizyczne cierpienie,
    zadawane mi rękami innych,
    ofiaruję Tobie
    na cześć Twojego biczowania przy Słupie.
    Każdą obelgę, która mnie dotyka,
    ofiaruję Tobie
    na cześć okrutnej fizycznej tortury,
    którą przecierpiałeś
    w czasie Ukoronowania Cierniem,
    kiedy przeszyte zostało Twoje Oko.
    Za każdym razem,
    gdy staję się Twoim odbiciem,
    udziel mi Twojej Nauki,
    a kiedy ze mnie drwią,
    pozwól mi pomóc Ci
    w drodze na Kalwarię.
    Dopomóż mi wykorzenić z siebie pychę
    i nigdy mi nie pozwól bać się przyznać,
    że Cię kocham, drogi Jezu.
    A kiedy wszystko wydaje się być
    w moim życiu beznadziejne, drogi Jezu,
    wesprzyj mnie odwagą, przypominając mi,
    że dobrowolnie pozwoliłeś
    Siebie ukrzyżować
    w tak nikczemny i okrutny sposób.
    Pomóż mi powstać i być poczytywanym
    za prawdziwego Chrześcijanina,
    prawdziwego żołnierza w Twojej armii,
    pokornego i o skruszonym sercu
    na pamiątkę Ofiary,
    jakiej dokonałeś dla mnie.
    Trzymaj mnie za rękę, drogi Jezu,
    i pokaż mi, jak moje własne cierpienie
    może natchnąć innych,
    aby włączyli się do Twojej armii dusz,
    które myślą podobnie i Ciebie kochają.
    Pomóż mi przyjąć cierpienie
    i ofiarować je Tobie jako dar,
    aby ocalić dusze w tej ostatecznej bitwie
    przeciwko tyranii złego.
    Amen.
    http://ostrzezenie.net/wordpress/wp-content/uploads/2013/10/Krucjaty-Modlitwy-1-170-+-Litanie-1-63.pdf

  9. Sylwester said

  10. Sylwester said

  11. Dzieckonmp said

    Konflikt może wybuchnąć w każdym momencie. Lotniskowiec USA zbliża się do granic Korei Północnej, zaś 150 tys żołnierzy wraz z uzbrojeniem przerzucają Chiny na granicę Korei Północnej.

    • przeklejka said

      Coś się niewątpliwie kroi
      W święto pokonania śmierci poprzez zmartwychwstanie
      Chrystusa w tym właśnie jubileuszowym roku 2017
      nie wykluczone że diabeł i ludzie mu służący
      przygotowali coś wyjątkowego

    • Józef Piotr said

      1917
      2017
      Pirwszy rok to rok Szatańskiej Żydobolszewickiej Rewolucji w Rosji wg znawców tematu to utwierdzenia władzy Szatana
      nad Światem która miała trwać wg Wizji Leona XIII 100 lat
      Nakłada to się na 100 lecie FATIMY
      Mamy teraz 2017
      Rózne straszne rzeczy mogą się dziać w tle obalania władzy Szatana.
      Korea płn jest symbolem i skrajnością a jednocześnie ogniskiem światowego bezbożnego zła.
      Koreę Płn wyhodowała Rosja z USA po społu a kwiatkiem użyźniającym szatańskie władanie były dopiero co wzrastające komunistyczne Chiny które też pod patronatem żydosowieti i amerykańskiego satanistycznego kapitalizmu były chodowane aż do dzisiaj I nie wiem czy przypadkiem nie na zgubę Bożego Świata
      Możliwe jest to że gdzie zaczęło się przymierze trzech poteg z diabłem :CCCP , USASYJON , CHRL zagotuje się jak w piekielnym kotle że aż rozżarzona smoła wylewać się będzie na świat.

  12. Sylwester said

  13. Apostolat said

    – Dopiero postawienie Boga na pierwszym miejscu zaczęło układać trudne sytuacje mojego życia – powiedział aktor Redbad Klijnstra. – Życie jest wielkim cudem, trzeba w nie wierzyć, bo faktycznie się zdarzają – stwierdził aktor Marcin Kwaśny.

    https://vod.tvp.pl/29635560/13042017

    Minęła dwudziesta
    13.04.2017

  14. Apostolat said

    Polski aktor, który zagrał w „Pasji”, o historii swojego nawrócenia

    Pił alkohol, stoczył się na dno, stał się bezdomnym. Trzy słowa wypowiedziane przez przypadkową osobę odmieniły jego życie. „Bóg Cię kocha” – usłyszał. Po nawróceniu zagrał w „Pasji” Mela Gibsona. Był oprawcą Chrystusa, a w programie opowiada o swojej burzliwej historii i o współpracy z Gibsonem.

    Romuald Kłos w programie „Gość Dnia” w Salve TV opowiada między innymi o tym, czy wymodlił sobie rolę w „Pasji”.

    http://gosc.pl/doc/3658940.Polski-aktor-ktory-zagral-w-Pasji-o-historii-swojego-nawrocenia

  15. Babcia cioteczna said

  16. Babcia cioteczna said

    W Wielki Piątek rozpoczyna się nowenna przed świętem Miłosierdzia Bożego. Pan Jezus prosił św. Faustynę, aby przez tę nowennę, która polega na odmawianiu przez dziewięć dni Koronki do Miłosierdzia Bożego, przygotować się do uroczystości, w której czcimy Boga w tajemnicy Jego niezgłębionego miłosierdzia.

    • Babcia cioteczna said

      Z Dzienniczka:
      „Nowenna do Miłosierdzia Bożego,

      którą mi kazał Jezus napisać i odprawiać przed świętem Miłosierdzia. Rozpoczyna się w Wielki Piątek.

      – Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju Mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca Mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia Mojego. A Ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca Mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia Mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca Mojego przez gorzką mękę Moją o łaski dla tych dusz.

      – Odpowiedziałam: Jezu, nie wiem, jak tę nowennę odprawiać i jakie dusze wpierw wprowadzić w najlitościwsze Serce Twoje. – I odpowiedział mi Jezus, że powie mi na każdy dzień, jakie mam dusze wprowadzić w Serce Jego.”

      Dzienniczek, 1209

    • Babcia cioteczna said

      Wielki Piątek

      Dzień pierwszy: Dusze grzeszników i cała ludzkość

      Dziś sprowadź mi ludzkość całą, i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia Mojego. A tym pocieszysz mnie w gorzkim smutku, w jaki mnie pogrąża utrata dusz.

      Jezu najmiłosierniejszy, którego właściwością jest litować się nad nami i przebaczać nam, nie patrz na grzechy nasze, ale na ufność naszą, jaką mamy w nieskończoną dobroć Twoją, i przyjmij nas do mieszkania najlitościwszego Serca swego, i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię przez miłość Twoją, która Cię łączy z Ojcem i Duchem Świętym.

      O wszechmocy miłosierdzia Bożego,
      Ratunku dla człowieka grzesznego,
      Tyś miłosierdziem i litości morze,
      Wspomagasz tego, kto Cię uprasza w pokorze.

      Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na ludzkość całą – a szczególnie na biednych grzeszników – która jest zamknięta w najlitościwszym Sercu Jezusa, i dla Jego bolesnej męki okaż nam miłosierdzie swoje, abyśmy wszechmoc miłosierdzia Twego wysławiali na wieki wieków. Amen. (1210-1211)

      Koronka do Miłosierdzia Bożego

    • Babcia cioteczna said

    • GODZINA MIŁOSIERDZIA – MODLITWA DO NIEZGŁĘBIONEGO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
      (na ostatnie czasy)
      Królu i Panie Niezgłębionego Miłosierdzia Bożego. Z wielką ufnością podamy do Twych stóp i błagamy za grzesznikami całego świata – ratuj ich i uwalniaj od sideł szatańskich. Jezu Miłosierny, niech promień Twej Miłości i Miłosierdzia ogarnie ich, aby nie zginęli w grzechu nie pojednawszy się z Tobą i nie wezwawszy Imienia Twego. Jezu, Ty wszystko możesz, błagamy Ciebie, ratuj nas i cały świat przez Miłosierdzie Twoje, Kto na ziemi więcej kocha nas jak Ty Jezu? Więc błagamy za grzesznikami całego świata, przyjdź im z pomocą Okazywałeś Miłosierdzie przez Tyle wieków, okaż i teraz w te ostatnie czasy. Jezu, niech ta wylana krew ich obmyje, ta Krew, która wytrysnęła z Serca Twego dla nich. Dlatego błagamy Ciebie o słodki Jezu i wołamy tysiąckrotnie – ratuj ich. Wiemy, że Twe Ojcowskie Serce boleje nad tymi upadłymi duszami. Nie pozwól, aby szatan się cieszył z tak wielkiej liczby dusz. Ty jesteś Królem i Panem Nieba i ziemi, okaż Swoją Wszechmoc przez Miłosierdzie Boże dla świata grzesznego. Jezu Ufamy Ci i ufać nie przestaniemy. Ofiarę składamy z siebie u Twych Stóp, jako Mali Rycerze Miłosierdzia Bożego zjednoczeni z Twym Miłosierdziem, aby Ci pomagać w zbawieniu świata. Amen.

      • AKT ZAWIERZENIA ŚWIATA BOŻEMU MIŁOSIERDZIU
        Boże, Ojcze miłosierny,
        który objawiłeś swoją miłość
        w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
        i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
        Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka.
        Pochyl się nad nami grzesznymi,
        ulecz naszą słabość,
        przezwycięż wszelkie zło,
        pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi
        doświadczyć Twojego miłosierdzia,
        aby w Tobie, trójjedyny Boże,
        zawsze odnajdywali źródło nadziei.
        Ojcze przedwieczny,
        dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna,
        miej miłosierdzie dla nas i całego świata!
        Amen.
        Jan Paweł II, Kraków-Łagiewniki, 17.08.2002
        http://www.milosierdzieboze.pl/akt.php

  17. Babcia cioteczna said

  18. kpiz said

    Jak krakowscy Pijarzy kopią sobie grób za pomocą Grobu Pańskiego
    http://fakty.interia.pl/galerie/religia/nietypowy-grob-panski-u-krakowskich-pijarow-zdjecie,iId,2292325,iAId,246255

  19. OSTOJA said

    W jednej trumnie dwie głowy, trzy nogi i cztery miednice.

    Makabryczne doniesienia na temat ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej! W jednej z trumien znajdowały się dwie głowy, trzy nogi i cztery miednice.

    Koszmarne informacje przekazał portal wpolityce.pl. Portal nie podał, której trumny dotyczyła informacja o dwóch głowach. Komentarza nie udzieliła w tej sprawie prokuratura. Już wcześniej zresztą informowano o zamianach dwóch ciał i przypadkach pochowania szczątków do niewłaściwego grobu.

    http://www.fronda.pl/a/w-jednej-trumnie-dwie-glowy-trzy-nogi-i-cztery-miednice,91162.html

    • Dzieckonmp said

      To śledztwo popycha sprawców do szału. Zapowiadają otwartą wojnę domową z uzyciem broni.

      Zapowiedział rozdanie 150 sztuk broni palnej i wystąpienie przeciwko rządowi. Prasa informuje o szokujących kulisach spotkania w ,,Czerwonym Wieprzu”

      Jak informuje Warszawska Gazeta, byli szefowie Komendy Stołecznej Policji, oficer kontrwywiadu i wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL brali udział w spotkaniu na którym omawiano plany zbrojnego wystąpienia przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości. Znajomy byłego szefa stołecznej komendy w obecności sędziego Piotra Kluzy zapowiedział rozdanie 150 sztuk broni palnej i wystąpienie przeciwko rządowi.
      Restauracja „Czerwony Wieprz” na warszawskim Śródmieściu swoim stylem nawiązuje do „najjaśniejszych” lat PRL. Restauracja zawdzięcza swoją nazwę „czerwonym” bywalcom lokalu. Lenin, Dzierżyński oraz Marchlewski to „elita” klienteli tego lokalu.

      4 kwietnia br. odbyło się spotkanie które zapewni „Czerwonemu Wieprzowi” słuszne miejsce obok takich restauracji jak „Sowa i Przyjaciele” czy „Amber Room”. Na zamkniętej imprezie suto zakrapianej alkoholem bawiła się cała wierchuszka poprzedniego układu siłowo-politycznego. Był Wojciech Janas – były oficer wojskowego i cywilnego kontrwywiadu, szef bezpieczeństwa PGNiG. Kolejnym znamienitym gościem był Adam Mularz – oficer policji, który w latach 2008-2012 pełnił funkcję Komendanta Stołecznego Policji. Nie zabrakło Jacka Zalewskiego – byłego szefa stołecznej drogówki. Na spotkaniu nie zabrakło przedstawicieli środowiska sędziowskiego. Jednym z obecnych na imprezie był wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL tj. sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Piotr Kluz. Inni obecni to między innymi Wojciech Dydek były płk. ABW oraz oficer policji Mariusz Świderski. Na całe nieszczęście dla obecnych spotkanie było rejestrowane.

      Jak informuje gazeta, jednym z najbardziej aktywnych uczestników spotkania był Wojciech Janas. To były oficer wojskowego i cywilnego kontrwywiadu. Podczas imprezy z 4 kwietnia br. Janas będąc pod wpływem alkoholu twierdził publicznie, że posiada 47 sztuk broni palnej. Co więcej według Janas funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji sami zwrócili się do niego z propozycją określenia ile sztuk broni chce jeszcze posiadać. Janas miał określić się na 150 sztuk. Jednak bardziej przerażające jest to co Janas zapowiedział, że zrobi z nią. Według niego, jeżeli Prawo i Sprawiedliwość będzie „dalej tak nam robić” to uzbroi w broń ludzi i wywoła zbrojne powstanie.

      Więcej w najnowszym wydaniu „Warszawskiej Gazety”

      • krystynka said

        ale szatański wprost z piekła rodem pomysł…pisałam kiedyś ale nie tak dawno do Pio,że miałam sen , w którym to widziałam rannego na ulicy Prezydenta, nie chciałam tu pisać na blogu, bo był drastyczny, spokojnie Prezydent przezył ale zgineli ochroniarze…sen wysłałam 28.12.2016 i spytałam co mysli o odmawianiu na blogu Nowenny za zycie Prezydenta…

        po tym snie prosiłam Pana Boga Wszechmogącego , Naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, Ducha Swiętego , aby poplątali plany i rozumy dla tych ludzi, którzy planują zamach na AD, prosiłam Naszą Mateczkę Przenajswiętszą aby w sercu miała AD i ochraniała Go jak własnego syna i Św. Michała Archanioła aby ochraniał swoim płaszczem AD…

      • przeklejka said

        Frustracja zakłamanej i złodziejskiej
        formacji dochodzi do zenitu
        Oni to chcą na prawdę zrobić
        Zbrojnie odebrać władzę
        Zapomnieli że po 19 listopada 2016r
        Polska nie należy już do nich
        W końcu padną strzały
        Ale i z tego nic nie wyjdzie
        Bo człowiek strzela
        A to Bóg kule nosi
        Wszelkie zło i nienawiść Bóg
        zamieni w dobro lub śmieszność

      • Józef Piotr said

        Polacy nie mają broni ale cała diaspora lodowata uzbroiła się już w latach przełomu lat 90 – tych. Każdy z nich ma broń

      • cox21 said

        Gdzie jest policja i służby specjalne? Przecież do tych gości powinni o 6 rano wpaść policyjni komandosi i wywlec ich z domów.

        • Pro Publico Bono said

          Tu jest odpowiedź dlaczego wykreowano aferę z panem „M”, odpowiedź na bulwersujące plotki mające skompromitować zarówno A.Macierewicza jak i cały rząd PiS. Dlatego tak ważna była interwencja Prezesa J. Kaczyńskiego.
          Mam nadzieję, że tym razem @Szach będzie czytała ze zrozumieniem. Bo to nie plotki były problemem, problemem są konsekwencje tych plotek. Plotka zawsze trafia do podświadomości, dlatego nie należy się bać ich komentowania. W ten sposób można zapobiec przykrym następstwom, konsekwencjom w postaci zniesławienia, wyeliminowania z życia społecznego, publicznego. Siła rażenia [to dla osób, które nie mają świadomości skutków] jest niewyobrażalna – to podważenie wiarygodności, uczciwości, moralności …..

        • EWA DM said

          Chyba wasze poprzednie wypowiedzi nie stały w sprzeczności, tylko się uzupełniały.
          Szach napisała, żeby nie powtarzać plotek i na ich podstawie nie osądzać. Dodała, że te plotki mają zagłuszyć takie sprawy, jak film o Smoleńsku. Ty zauważasz kreowanie personalnej afery, w celu osiągnięcia konkretnego celu kompromitacji przeciwników politycznych. Obydwoje zapewne macie rację.

        • Pro Publico Bono said

          @Ewa DM – tyle, że to nie film o Smoleńsku był na celowniku, a konkretny, zdefiniowany cel – A.Macierewicz, rząd Pani Beaty Szydło, konsekwencja i determinacja działania.

  20. maczek said

  21. Babcia cioteczna said

  22. OSTOJA said

    • OSTOJA said

      PIEŚŃ IV.
      W czasie całowania krzyża. Urągania
      Z łacińskiego: Popule meus. — Melodyja jak: Zbliżam się

      Ludu mój ludu, cóżem ci uczynił?
      W czemem zasmucił, albo w czem zawinił?
      Jam cię wyzwolił z mocy Faraona,
      A tyś przyrządził krzyż na me ramiona.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam cię wprowadził w kraj miodem płynący,
      Tyś mi zgotował śmierci znak hańbiący.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam ciebie szczepił winnico wybrana,
      A tyś mnie octem poił swego Pana.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam dla cię spuszczał na Egipt karanie,
      A tyś mnie wydał na ubiczowanie.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam Faraona dał w odmęt bałwanów,
      A tyś mnie wydał xiążętom kapłanów.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Morzem otworzył, byś szedł suchą nogą,
      A tyś mi włócznią bok otworzył srogą.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam ci był wodzem w kolumnie obłoku,
      Tyś mnie wiódł słuchać Piłata wyroku.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam ciebie karmił manny rozkoszami,
      Tyś mnie odpłacił policzkowaniami.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam ci ze skały dobył wodę zdrową,
      A tyś mnie poił goryczą żółciową.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam dał że zbici Chanaan królowie,
      A ty zaś trzciną biłeś mnie po głowie.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam ci dał berło Judzie powierzone,
      A tyś mnie wtłoczył cierniową koronę.

      Ludu mój ludu, i t. d.
      Jam cię wywyższył między narodami,
      Tyś mnie na krzyżu podwyższył z łotrami.

  23. Babcia cioteczna said

  24. Melita said

    ADORACJA NAJSWIĘTSZYCH RAN JEZUSA CHRYSTUSA

    (Modlitwa za Kościół Święty)

    W zjednoczeniu z Niepokalanym Sercem Maryi pozdrawiam i adoruję, o Jezu, Twoją Świętą Ranę Twej prawej Ręki. W tej Ranie składam wszystkich kapłanów Twego Świętego Kościoła. Daj im Ty, o Jezu, ilekroć sprawują Twoją Świętą Ofiarę, Płomień Twojej Boskiej Miłości, aby Go mogli dalej podawać powierzonym sobie duszom.

    Chwała Ojcu…

    Pozdrawiam i adoruję Świętą Ranę Twej lewej Ręki. W tej Ranie powierzam Ci, o Jezu, wszystkich heretyków i niewierzących, tych najbiedniejszych, którzy Cię nie znają. I ze względu na te dusze ześlij, o Jezu, wielu dobrych pracowników do Twojej Winnicy, aby oni wszyscy znaleźli drogę do Twego Najświętszego Serca.

    Chwała Ojcu…

    Pozdrawiam i adoruję Święte Rany Twej Najświętszej Głowy i w tych Ranach powierzam Ci, o Jezu, wrogów Świętego Kościoła, tych wszystkich, którzy dziś jeszcze zadają Ci krwawe Rany i prześladują Ciebie w Twoim Mistycznym Ciele. Proszę Cię, o Jezu, nawróć ich, wezwij ich, jak wezwałeś Szawła i uczyniłeś zeń Pawła, aby co prędzej nastała jedna Owczarnia i jeden Pasterz.

    Chwała Ojcu.. Pozdrawiam i adoruję Święte Rany Twych Świętych Nóg i w tych Ranach przekazuję Ci, Jezu, zatwardziałych grzeszników, którzy kochają więcej świat niż Ciebie, a szczególnie powierzymy Ci tych, którzy muszą się już rozstać z tym ziemskim życiem. Nie dozwól, Najdroższy Jezu, by Twoja Drogocenna Krew była dla nich zmarnowana.

    Chwała Ojcu…

    Pozdrawiam i adoruję Ranę Twego Najświętszego Serca i w tej Ranie powierzam Ci, Jezu, moją duszę oraz tych, za których Ty chcesz, bym się modlił, a szczególnie za wszystkich cierpiących i uciśnionych, za wszystkich prześladowanych i opuszczonych. Użycz, o Najświętsze Serce Jezusa, wszystkiego Twego Światła i Twej Łaski. Napełnij nas wszystkich Twoją Miłością i Twoim Pokojem.

    Chwała Ojcu…
    ____________________

    Powyższą modlitwę dał Zbawiciel mistyczce Marii Graf. Powiedział: Moja droga, mała duszo, gdybyś wiedziała, jak bardzo miła Mi jest ta modlitwa, to częściej byś ją odmawiała. Możecie nią świat uratować!

  25. Józef Piotr said

    http://www.cyprianpolakwiara.blogspot.se

    Wtorek 7.03.2017

    (…)
    Uznajcie swoje winy, tego chcę. Jako ludzie i jako Polacy. Wykonujcie wiernie moją wolę. Wynagradzajcie mi za ojczyznę, za siebie i za innych.

    W waszym narodzie najbardziej grzesznym miejscem jest Warszawa. Wyrok, ku opamiętaniu Polaków, na nią zapada. Może jednak zostać jeszcze cofnięty. Wszystko zależy od was. Od waszego nawrócenia.

    (…)
    Rozmyślałeś o Warszawie dzisiaj i przed moim przekazem i po nim.
    Tak dziecko, musi przyjść opamiętanie.
    Nie chcę śmierci tak wielu ludzi, jednakże wielu sprawiedliwych jej uniknie.
    W tym i dzięki Orędziom, które do Ciebie będę kierował gdy wyrok na Warszawę zapadnie. Ale powtarzam: Jeszcze nie zapadł. Zatem módl i Ty się o to miejsce skropione krwią męczenników.
    Rosja wie, że USA nie zechcą i nie odważą się rzucić (wystrzelić) w odwecie bomby na Moskwę, czy Petersburg, ani żaden inny kraj tego nie uczyni.
    Od was to Polacy zależy czy to się stanie, czy też nie.
    Od modlitwy waszej i nawrócenia.
    Podaję wam środki mogące odwrócić klęskę i karę bez rozlewu krwi i przemocy, a nawet znacznych pieniędzy i środków.
    Jednak nie korzystacie.
    I wylewa się krew niewinnych (obok winnych).
    Teraz jednakże Warszawa jest w większym niż kiedykolwiek stopniu zainfekowana liberalizmem, ukrytym satanizmem i innym złem.
    Trudno w sposób pokojowy byłoby ją oczyścić. U Boga jest to możliwe, ale jest to bardzo trudne.
    Złu się można przeciwstawić mając mnie Chrystusa, ale jeśli nie chcą..
    Jednakże, jak wiesz, ten akt będzie klęską Rosji.
    W Polsce zostanie zniszczona i upokorzona Warszawa, ale Rosja zostanie upokorzona w o wiele większym stopniu ze strony Chin.
    Odwet nastąpi szybko. Zaś Rosja straci swą potęgę na zawsze i nigdy się nie podniesie.
    Tak się stanie i to jest nieodwołalne.
    Gdy Rosja zaatakuje w sposób wymierny Polskę, jak poprzez rzucenie bomby atomowej na Warszawę, zaatakują ją Chiny.. Zadadzą wielkie straty i cierpienia narodowi rosyjskiemu. Okrucieństwa Chińczyków przewyższą te z II wojny a ich mściwość i zaciekłość i zajadłość przejdzie wszelkie oczekiwania.
    Tak się stanie.
    Warszawa zostanie odbudowana po trzech dniach ciemności.
    To co jest w wizjach to jest właśnie wtedy.
    Po 3 dniach ciemności nie będzie też śladów promieniowania atomowego ani innych skażeń. Wszystko będzie odnowione i oczyszczone.
    Ale powiadam (jeszcze) stać się nie musi.
    Warszawa może być uratowana.
    – Panie Jezu takie zniszczenie Warszawy przypomina Sodomę i Gomorę.
    – W istocie. W taki sam sposób zostały zniszczone. Ogniem i siarką.
    – Panie Jezu to wszystko ważne, ale Ty jesteś najważniejszy.
    – Oczywiście. Ja jednak jestem we wszystkim. Troszczę się o człowieka i o Polskę szczególnie, a jak widzisz po sobie wchodzę i w Twoje sprawy nieraz szczegółowo.

    10.03.2017

    Aby uratować Warszawę potrzebne są modlitwy i ekspiacje. Za grzechy tego miasta, za grzechy wszystkich w tym księży i biskupów, w tym zwłaszcza wynagradzanie za satanizm jaki jest w tym mieście. Satanizm praktykowany także przez pasterzy.

    Dopóki jednak tego nie będzie wyrok na Warszawę będzie zapadał. Wstrzymać go jednak mogą, nie całkiem odwrócić, opóźnić, publiczne modlitwy świeckich przepraszających za satanizm praktykowany w Warszawie, w tym przez pasterzy i kapłanów.
    To mniej trudne, ale też trudne.
    Spodziewajcie się znacznych problemów i utrudnień wobec zorganizowania takiej procesji pokutnej.
    Jednak nie lękajcie się. Ja jestem z wami.
    To co jest ukryte musi stać się jawne.
    Jeśliby choć jedna taka procesja odbyła się do jesieni, do października włącznie to wyrok na Warszawę będzie odłożony w czasie. Będzie więcej czasu na pokutę, nawrócenie i uratowanie się sprawiedliwych.
    Nie bójcie się na manifestacji transparentów typu: „Stop satanizmowi w Kościele”, „Stop satanizmowi w kościele warszawskim”.
    Jednakże ci, którzy będą je nieśli niech sami będą o tym przekonani. Nie można tego robić „dla efektu”, dla zabawy tym bardziej.
    Ci którzy wezmą udział w takiej manifestacji winni być czyści, niech nie żyją w stałym grzechu ciężkim, bo mogą doznać skutków rozwścieczenia szatana.
    Niedługo będzie chciał działać jawnie, ale wie, że jeszcze nie może. Toteż go to rozwścieczy.
    Przed procesją (manifestacją) należy się modlić we własnym zakresie i najlepiej uczestniczyć we mszy i przyjąć Komunię Świętą.
    Nazywam to procesją bo ma mieć charakter procesji. Niemniej będzie prowadzona przez świeckich. Wypełniona pieśniami pokutnymi, różańcem jako egzorcyzmem, bez okrzyków i haseł. Intencja podana publicznie. Hasła mogą być jedynie na transparentach. Bez nazwiska, czy godności żadnego pasterza czy księdza.
    Pamiętajcie o wizerunku Matki Bożej Ostrobramskiej, patronki na Czasy Ostatnie.

    • Znawca 2012 said

      W Warszawie jest tylko 4% rodowitych Warszawiaków co stanowi ok 40 tys.ludzi. Reszta to hołota przyjezdna, do której nic nie dociera. W większości Warszawiacy z uwagi na przyjezdne chamstwo wyprowadzili się poza Warszawę. Słoiki kłamią, za nic mają sumienie, panoszą się wpychają się na stanowiska i są zwykłymi podatnymi sprzedajnymi szubrawcami. Po II wojnie Warszawa liczyła tylko 60 tys. Za komuny pod koniec lat 70-tych zaczęła gwałtownie puchnąć. Pojawiali się nowi notable z koziej wólki a oni ściągali swoich. Dla przyjezdnych hunów trzeba było szybko oddawać budowane mieszkania. Reszta latami mogła czekać bez końca. Teraz jeszcze szybciej Warszawa puchnie. Wystarczy kupić przez „wysłodka” mieszkanie i zacząć go wynajmować. Nie ma zakazu meldunku.
      Ja miałem szczęście. Po wojnie uczyli mnie wartościowi nauczyciele. Niestety to pokolenie dawno wymarło. Czerwoni wielu przyzwoitym ludziom nie dali się rozwinąć z uwagi na to, ze nie należeli do ich klanu. I kto teraz chce pcha się do „Warsiowy’. Nie wspomnę ilu mamy ukrytych tu deprawujących eskimosów.
      Mam nadzieję, że gdyby coś miało się dziać zostanę ostrzeżony (kilka razy już byłem ostrzegany). Szczęść Panie Boże ludziom wierzącym i uczciwym.

      • Znawca 2012 said

        Zapomniałem napisać, że w Warszawie w czasie II wojny było największe getto w Polsce i najwięcej parchatych sprzedajnych policjantów w tym getcie, którzy musieli swoich wysłać do gazu. Wrócili aby dokraść co się jeszcze da. Nad tym czuwała eskimoska Hanna Gronkiewicz Waltz-niejaka Hajka Grudbaum ze swoja świtą eskimosów. Te 3 grupy kompradorskie trzymają cały czas Warszawę w swoich parszywych łapach. Za komuny lubił czerwone dywany niejaki eskimos Zarzycki. To hazaria przywieziona i zasiedlona po II wojnie. Też czekam aby zniknęli raz na zawsze. Z nich zgodnie z Apokalipsą może do nieba wejść z 12 pokoleń po 12 tysięcy ale jak widać to do nich nie trafia, w to nie wierzą i się tym nie przejmują.

        .

      • kpiz said

        To skąd tysiące ludzi na wczorajszej drodze krzyżowej w W-wie?
        http://www.rp.pl/Kosciol/170419364-23-Centralna-Droga-Krzyzowa-na-ulicach-Warszawy.html

    • bozena2 said

      [73] 24.09.2009 Warszawa kościół św. Anny
      Po Komunii świętej ukazał się ponad ołtarzem Anioł otoczony światłością, który trzymał w
      jednej ręce strzałę, a w drugiej lancę. Na jego białej tunice, na piersiach widoczne było
      godło Polski. Spojrzał na mnie potem dostojnie spojrzał wokoło i powiedział:

      ŚWIĘTY ANIOŁ: Pochyl swoją głowę człowiecze i pisz, aby dać świadectwo prawdzie.
      Jestem Anioł ….[ wewnętrznie zrozumiałem, że to nie jest czas, aby podać publicznie jego
      imię], Aniołem Stróżem Warszawy – miasta, które upada w moralności i grzechu.
      WARSZAWO, WARSZAWO! Tyle razy Bóg okazywał ci, swoją Miłość i Miłosierdzie, a ty
      uparcie powracałaś do swoich grzechów. Wielokrotnie Bóg ukazywał tobie, jak wielką
      odpowiedzialność dźwigasz na swoich ramionach jako pierwsze miasto Rzeczypospolitej.
      Zanim Maryja, Królowa Polski, objęła swój tron na Jasnej Górze, już tutaj otrzymała koronę,
      a całe miasto złożyło Jej śluby i pozdrowiło Maryję Dziewicę. Czy nie widzisz, że Bóg cię
      wybrał?! Dał ci tak wiele znaków i talentów, które ty zakopałaś, ponieważ otoczyłaś się pychą i
      nie poskromiłaś swojego karku. Przez tak wiele stuleci obcowałaś z tymi, którzy zdradzili
      Boga i nadal walczą przeciwko Niemu.
      Maryja pozostała jednak wierna i nie opuściła was, nawet wtedy, gdy sprawiedliwość
      domagała się od was krwi, poświęcenia i zadośćuczynienia. Maryja jest przy tobie, Warszawo,
      lecz musisz pamiętać, że grzechy twoje przypominają bałwochwalstwo większe niż kapłanów
      Beliala. Przyczyniasz się do zdrady i wpuszczasz do swojego łoża zdrajców, którzy jak pantera
      i lew rozchodzą się po całym kraju przynosząc szkodę i moralne zniszczenie. Co stało się z
      twoją duszą – ty, która byłaś poddana Łaskawej Dziewicy Niepokalanej? Zdradzałaś Boga i
      Jego prawa wobec całego narodu i dlatego Bóg nałożył na twoje ramiona krzyż, cierpienie i
      łzy.
      WARSZAWO, nie powtarzaj błędów przeszłości! Nie wpuszczaj do siebie
      wrogów Kościoła i ludu. Nie cudzołóż więcej z tymi, którzy zostali tutaj
      przysłani, by zniszczyć nie tylko ciebie, ale cały naród. Nie ubieraj się więcej w
      bisiory i modne szaty, bo ta sława przeminie. Otwórz się na Boga i jego prawo,
      spójrz na twojego Oblubieńca, który przybijał ciebie do Swojego krzyża, a
      zobaczysz, że w wytrwałej modlitwie pokonasz swoich wrogów.
      WARSZAWO, nie ulegaj pokusie, bo już i tak daleko odeszłaś w swojej pysze.
      Przypominam ci słowa, które Maryja skierowała w swoim objawieniu podczas
      ostatniej wojny, że gdy twoje dzieci będą szły śladami Maryi, nie zginą. Także
      Chrystus wypowiedział znamienne słowa, abyś Go broniła, Warszawo, wtedy i
      On ciebie obroni. Czy rozumiesz ten czas i te słowa? Twój czas świetności już
      dawno przeminął, ponieważ ty wybrałaś ziemskie uciechy. Jeśli się nie
      nawrócisz Bóg ogołoci cię i już więcej nie będziesz przewodzić narodowi, bo
      odebrana zostanie tobie korona. Przyoblecz się w pokorę i uniż się przed
      majestatem Boga.
      Módlcie się, bo czas jest bliski. Bóg ześle wam w niedługim czasie znak, aby
      przypomnieć o Swojej obecności i wierności Maryi wobec dzieci Jej poświęconych.
      Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
      ___________________________________________________________________________
      Oto czynię wszystko nowe adam-czlowiek.blogspot.com rok 2009

    • bozena2 said

      Józefie, studiuję te orędzia,które wkleiłeś co o nich sądzisz?

    • Leszek said

      W „Dzienniczku” św. S.Faustyny też znajduje zapowiedź kary Bożej na Warszawę, która jak wiadomo została zburzona w r. 1944 przez bomby burzące i zapalające (ogień spadający z Nieba):
      http://www.zaufaj.com/dzienniczek-swietej/529.html?task=view
      Św.W. FAUSTYNA MODLI SIĘ ZA POLSKIE MIASTO, NA KTÓRE PAN JEZUS
      MIAŁ ZESŁAĆ SŁUSZNĄ KARĘ
      + Pewnego dnia powiedział mi Jezus, że spuści karę na jedno miasto, które jest
      najpiękniejsze w Ojczyźnie naszej (przypuszcza się, że miała to być Warszawa). Kara ta miała być – jaka Bóg ukarał Sodomę i Gomorę. Widziałam wielkie zagniewanie Boże i dreszcz napełnił, przeszył mi serce. Milczeniem modliłam się. Po chwili powiedział mi Jezus: Dziecię Moje, łącz się ściśle w czasie Ofiary ze Mną i ofiaruj Ojcu Niebieskiemu Krew i Rany Moje na przebłaganie za grzechy miasta tego. Powtarzaj to bez przestanku przez całą Mszę św. czyń to przez siedem dni. – Siódmego dnia ujrzałam Jezusa w obłoku jasnym i
      zaczęłam prosić, ażeby Jezus spojrzał na miasto i na kraj nasz cały. Jezus spojrzał się łaskawie. Kiedy spostrzegłam życzliwość Jezusa, zaczęłam Go błagać o błogosławieństw.
      Wtem rzekł Jezus: Dla ciebie błogosławię krajowi całemu – i uczynił duży znak krzyża ręką nad Ojczyzna naszą. Radość wielka napełniła duszę moją widząc dobroć Boga. (Dz 39)

      O mającej karze Bożej (z powodu przedwojennej wielkiej niemoralności jej elit i mieszkańców) na Warszawę wspominała również Służebnica Boża Rozalia Celakówna.

    • Leszek said

      Co zaś się tyczy agresji Rosji na Polskę, to Pan Jezus wspomina(ł)/zapowiada(ł) to Żywemu Płomieniowi (którego Orędzia pomału, w ramach możliwości czasowych dokładnie studiuję; choć wiem, że na blogu sporo osób miało czy też ma wobec niego negatywne zdanie, ale ja sam chcę sobie wyrobić zdanie ntt.).
      Z dotychczasowych (do początku r. 1995) moich studiów,pojawiły się dwie takie zapowiedzi :
      . …Już policzone są godziny do wybuchu wielkiej agresji Rosji na Polskę.
      Zaraz po tym wojenne żniwo ruszy na świat, siejąc śmierć i zniszczenie. Jeżeli Polacy się nie opamiętają, to zginie ich bardzo dużo i wielu z tej liczby pójdzie na wieczne potępienie. Podczas napaści Rosji, poproście Trójcę Świętą o dodatkowych Aniołów, aby wszyscy chronili was i wasz wszelki dobytek…
      (z przekazu nr 64, z 4.01.93)
      … Już wkrótce w Polsce zacznie się głód. Nastąpi niedługo fala podwyżek. Przez świat przesunie się fala śmierci. Anioł Śmierci już zaczął w niektórych rejonach świata swoje żniwo. Niedługo w Polsce wydarzą się trzy kataklizmy na średnią skalę. Będzie to jedno z ostrzeżeń dla Polaków. Stanie się to jeszcze przed atakiem Rosji na Polskę. Niedługo powstanie w Polsce epidemia choroby, której w kraju jeszcze nie było, aczkolwiek na świecie już się pojawiła… (z przekazu nr 132, z 16.01.1995r.)
      Zatem rzecz wydaje się możliwa, na co zadaje się mieć wpływ obecne sprowadzanie wojsk amerykańskich do naszego kraju przez „oświeconych i dbających o bezpieczeństwo Polski” polityków nie tylko z szeregów elit rządzących.

      • bozena2 said

        Też wiem ze źródła księdza charyzmatyka, że w Polsce najpierw tj. prze USA będzie głód.

  26. Inka0 said

    Mamy do czynienia z autentycznym miejscem pochówku Jezusa

    Jest w tym miejscu przedziwna siła spokoju i cisza – mówi o Bożym Grobie w Jerozolimie o. Narcyz Klimas OFM. Zakonnik, który od niemal 30 lat mieszka w Ziemi Świętej i pracuje jako archiwista franciszkańskiej Kustodii, poświęcił znaczną część naukowej działalności badaniom autentyczności Bożego Grobu. W rozmowie z KAI przyznaje, że najświętsze miejsce chrześcijaństwa wciąż budzi jego wzruszenie i zachwyt.

    o. Narcyz Klimas OFM: – Kamień. Ten kamień, który widziałem i naprawdę go dotknąłem. Kiedyś byłem zdania, że jest 99 procent pewności, iż mamy do czynienia z autentycznym miejscem pochówku Jezusa. Dziś mówię, że pewność mamy na 100 procent. Ktoś, kto dotknął tego miejsca, nie ma żadnych wątpliwości, że jest ono święte.
    KAI: Ale pielgrzymi, którzy przybywają do Bazyliki Grobu Bożego, dotykają marmurowej płyty, która osłania kamień grobu. Ojciec jest w uprzywilejowanej, wąskiej grupie tych, którzy go naprawdę widzieli.
    – Ilekroć wchodzę do środka kaplicy, przypomina mi się moja Msza prymicyjna, którą odprawiałem na płycie grobu Pańskiego. Byłem pod tak wielkim wrażeniem tego miejsca, że zapomniałem o końcowym błogosławieństwie. Uczestnicy Mszy zawrócili mnie, a ja – nadal przejęty i wzruszony – udzieliłem tego błogosławieństwa… lewą ręką. Jestem leworęczny, ale zawsze pamiętam o tym, by błogosławić prawą ręką. Wtedy, pod wpływem oszołomienia i zachwytu nad tym, gdzie jestem, kompletnie o tym zapomniałem.
    – Co się wydarzyło w tej kaplicy w październiku 2016 roku?
    – – Dokładnie tego dnia ściągnięto marmurową płytę, której na co dzień dotykamy. Był wieczór, kiedy już zamykano bazylikę. Pielgrzymi nie mogli wejść do środka, obecni byli tylko przedstawiciele duchowieństwa prawosławnego, ormiańskiego i katolicy oraz koptowie. Wszyscy czekaliśmy. Najpierw przyszedł patriarcha grecki, potem przedstawiciel Kustodii Ziemi Świętej, następnie patriarcha ormiański i biskup koptyjski. Każdy z nich po kolei wchodził do grobu, mieli na głowach ochronne kaski, a my na zewnątrz kaplicy w ciszy czekaliśmy, co się stanie. To był pierwszy moment, kiedy zadrżało mi serce, bo miny osób wychodzących z grobu były niepewne, zmieszane. Oczekiwali, że zobaczą skałę. Nie zobaczyli jej i to było widać na ich twarzach.
    – Rozczarowanie?
    – – Rozczarowanie, że to nie jest to. Modliłem się wówczas: „Panie Boże, nie możesz mi tego zrobić!”. Dużą część mojej aktywności naukowej poświęciłem na udowadnianie, że mamy do czynienia z autentycznym Grobem Bożym. Potwierdzały to wszystkie źródła, do których dotarłem, a tymczasem widzę wielki zawód na twarzach osób, które ten kamień miały zobaczyć – i nie zobaczyły. Co się stało? Ostrzegano nas wcześniej, że Grecy prawosławni mogli wyciąć tę skałę, więc myślałem, że rzeczywiście tak się stało i miejsce jest autentyczne, tylko kamienia, na którym spoczywało ciało Jezusa, nie ma. Wróciliśmy do klasztoru, ale na drugi dzień zawołano nas znów. Pobiegliśmy do Bożego Grobu tak szybko, jak niewiasty w Ewangelii z Niedzieli Zmartwychwstania. Weszliśmy do środka – i rzeczywiście. Ten kamień tam był, odsłonięty z gruzów. I wciąż jest!
    – Od jakiego czasu datuje się kult Bożego Grobu? Od samego początku?
    – – Tak. Potwierdzenie tego mamy już w Ewangelii opisującej reakcje uczniów Jezusa, którzy na widok pustego grobu uwierzyli. To miejsce jest dla nich nadzwyczajne. Późniejsze ustne przekazy, potem zapisane w tekstach apokryficznych i judeochrześcijańskich, mówiły o odbywających się tam pielgrzymkach, rozwijającym się kulcie, a także niosły opis pamiątek.
    – Jakie to są pamiątki?
    – – Napisy. Znaleziono je, gdy remontowano wzgórze Golgoty w 1984 roku. Pochodzą one z I wieku po Chrystusie, datowane mniej więcej na okres, gdy powstawał Nowy Testament.
    – To wielki paradoks, z którym trudno się pogodzić, że najświętsze miejsce chrześcijaństwa jest zarazem miejscem podziału i konfliktów między chrześcijanami różnych wyznań. Jak ten paradoks wytłumaczyć?
    – – Wielkim pragnieniem wyłącznego posiadania tego miejsca. Tylko w ten sposób można to wytłumaczyć. Każdy chce mieć Boży Grób na własność, mieć swobodę sprawowania tam liturgii, udostępniania tego miejsca pielgrzymom. To stąd wzięła się zazdrość Greków, którzy przyszli do Ziemi Świętej razem z okupacją turecką i różnymi sposobami starali się wyrzucać franciszkanów z tych świętych miejsc.
    – Dodajmy: nie zawsze godnymi sposobami.
    – – Oczywiście. W grę wchodziły podstępy czy przekupstwo sułtana w Stambule. Wiek XIV, XV, do początku wieku XVI – w tym czasie głównymi gospodarzami Bożego Grobu byli franciszkanie, którzy nie zabraniali innym sprawować liturgii. Mamy czternastowieczne opisy, które mówią o dziewięciu różnych wspólnotach chrześcijańskich, które sprawowały w tym czasie liturgię w Bożym Grobie. Nie było żadnego problemu. Problem zaczął się, kiedy do Ziemi Świętej napłynęło duchowieństwo pochodzenia greckiego. Nie sprawiali i nie sprawiają kłopotów prawosławni narodowości arabskiej.
    – Utrzymywane od XIX wieku status quo jest szczęśliwym rozwiązaniem tej sytuacji czy ciągle powodem napięć?
    – – Ten kompromis nie jest szczęśliwy dla nas, bo większość praw w Bożym Grobie mają Grecy prawosławni. Wiele wieków walczyliśmy o to miejsce, dbaliśmy o nie, odnawialiśmy je, a dziś mamy tylko możliwość sprawowania Eucharystii w Bożym Grobie od 4.30 do 8.15 rano. Poza tym opiekę nad Bożym Grobem sprawują Grecy, którzy mają prawo kontrolowania pielgrzymów wchodzących do kaplicy, poza tym sprawują swoją liturgię o północy. Potem, od 2.30 do 4.30 do Bożego Grobu wchodzą Ormianie, którzy mają do dyspozycji jeszcze mniej czasu niż my.
    – Ojciec mieszka w Ziemi Świętej od niemal 30 lat i z pewnością był świadkiem wielu ważnych chwil i wzruszeń osób, które pielgrzymowały do Bożego Grobu. Czy są takie, które szczególnie zapadają w pamięć?
    – – Widziałem w Bożym Grobie prezydentów światowych mocarstw, królów, głów naszego państwa. Ci, którzy wierzą, przychodzą, by się pomodlić. Pozostali – by oddać szacunek religii, która zrodziła się w tym miejscu i jest wciąż żywa.
    – Są też tysiące zwykłych pielgrzymów…
    – – I na ich twarzach widać najpierw ogromne napięcie, silne pragnienie wejścia do Bożego Grobu, a nawet lęk, że to może się nie udać. To najwięcej, co pielgrzym może osiągnąć w Ziemi Świętej: wejść do Bożego Grobu i uczcić miejsce pochówku i zmartwychwstania Jezusa. Widzę tych ludzi, gdy wychodzą z kaplicy. W ich oczach jest radość, spokój i ulga, że cel został osiągnięty. Dlatego nie dziwię się św. Janowi Pawłowi II, który nie chciał stąd wyjeżdżać bez dotknięcia tego świętego miejsca. Mówimy: być w Rzymie i nie widzieć papieża. Podobnie jest tutaj. Być w Jerozolimie i nie dotknąć Bożego Grobu to tak, jakby stać się tylko zwykłym turystą, podziwiającym budynki z zewnątrz.
    Jest w tym miejscu przedziwna siła spokoju. W samej bazylice bowiem nierzadko panuje zgiełk, ciasnota, ludzie się przepychają i niecierpliwią, a w Bożym Grobie jest absolutna cisza. To tak, jakbyśmy weszli w inny świat. Jakby nas coś wyrwało z kontekstu naszego życia, ze współczesnego świata.
    – Jest pewnym cudem w dziejach świata, że to miejsce się zachowało pomimo burzliwej historii i przemian, które w Ziemi Świętej ciągle się dokonują.
    – Tak, to jest prawdziwy cud. Przypomnijmy sobie kalifa Omara, który zajął Jerozolimę w VII wieku. On wszedł do Bożego Grobu, kiedy nadchodził czas modlitwy muzułmańskiej. Zwrócił się wtedy do patriarchy Sofroniusza, a ten wskazał mu na modlitwę właśnie to miejsce. Ale kalif Omar odpowiedział wprost: „Jeśli ja w tym miejscu się pomodlę, moi naśladowcy zabiorą wam to miejsce”. I wyszedł na zewnątrz, by pomodlić się przed bazyliką, tam gdzie dziś stoi meczet Omara, naprzeciwko naszej świątyni. Stało się więc tak, jak zapowiedział, że na pamiątkę jego modlitwy powstanie meczet. Gdyby pomodlił się w Bożym Grobie, dziś już tego miejsca byśmy nie mieli. Moglibyśmy wejść jako turyści i go zwiedzić, ale na pewno nie wolno by nam było się modlić.
    Drugim takim cudem w historii było zburzenie Bożego Grobu przez kalifa al-Hakima. To burzenie rozpoczęto od góry i spadające w dół gruzy sprawiły, że półka skalna – grób Chrystusa się zachował. Ruiny ochroniły to miejsce. Potem przyszli krzyżowcy i odbudowali bazylikę.
    – Naukowcy alarmują, że bazylika Bożego Grobu wymaga głębokich prac renowacyjnych. Jak stróżowie tego miejsca myślą o jego przyszłości?
    – – Naukowcy trochę przesadzają. Słyszeliśmy wypowiedzi nie archeologów, ale architekta, inżyniera budowlanego, który patrzy na ten problem pod innym kątem. Stwierdzono na przykład, że budynek stoi na 15-metrowej warstwie gruzów. To nie jest prawdą. Tam jest półtora metra gruzu, a pod nim znajduje się twarda, lita skała, na której stoją kolumny. Trzęsienie ziemi oczywiście obróciłoby wszystko w perzynę, ale nie ma zagrożenia, że budynek bazyliki nagle się zawali. Zakładam, że ta przesada wypływa z dobrych intencji i chęci poruszenia świata, by odnowić posadzkę, by zejść w głąb i zobaczyć, jaka jest struktura budynku. Chodzi o mobilizację wspólnot opiekujących się Bożym Grobem, by pracowały i współdziałały dalej.
    – Jest nadzieja, że tak będzie?
    – – Tak. Jej potwierdzeniem jest wspólne Orędzie Wielkanocne zwierzchników Kościołów w Ziemi Świętej. Renowacja kaplicy Grobu Bożego i dalsze plany związane z odnowieniem bazyliki są w ich zgodnej opinii znakiem ducha ekumenizmu i jedności, do której wszyscy dążymy.
    http://www.niedziela.pl/artykul/28300/Mamy-do-czynienia-z-autentycznym-miejscem

    • Wróciłem dwa tygodnie temu z Ziemi Świętej.
      Przez kilka dni bywałem w Bazylice Grobu. Święte miejsce to się czuje.Byłem w samej Kaplicy Grobu, w środku widziałem Pieczęć Boga Żywego w języku angielskim.
      Cała Ziemia Święta „tętni” Bogiem.
      Mało jest tam obecnie mieszkających chrześcijan, choć jest mnóstwo sladów obecności Chrystusa, Maryi, Świętych Pańskich. Np w Ein Karem (przedmieścia Jerozolimy), gdzie mieszkałem, na miejscu domu Narodzenia św Jana Chrzciciela, chrześcijanie stanowią 2%.
      Stare Miasto 2/3 to muzułmanie. Kaplica Wniebowstapienia z Kamieniem Wniebowstąpienia- zostały tylko ruiny Kościoła obecnie Meczet, w samej kaplicy która łaskawie udostępniają muzułmanie, żadnego symbolu chrześcijańskiego.
      Betania obecnie miejscowość muzułmańska, Minaret/meczet wybudowany przy grobie Łazarza góruje nad Kościołem św Łazarza.
      Betlejem większość muzułmanie.
      Nazareth tuz przy bazylice Minaret, przy ścianie bazyliki napis wielkimi literami: Allah jest bogiem a Jezus jest jego prorokiem (szatan stawia się wyżej od Boga Jedynego).
      Wzgórze Świątynne w starej Jerozolimie. Miałem stara mapę rekonstrukcję starej świątyni, lokalizacji Świętego Świętych. Bóg opuścił to miejsce po Ukrzyżowaniu (Ohyda spustoszenia) i… stoi tam Meczet! W strefie dawnego Święte Świętych. Jak tylko Bóg opuszcza jakieś miejsce to wciska się szatan.
      U Mari Valtorty czytamy iż Faryzeusze próbowali pochwycić i ukarać Jezusa w Świątyni parokrotnie i Chrystus został wyprowadzany starym podziemnym tunelem.
      Odkryto je niedawno i udostępniono zwiedzającym przeszedłem nim pod starym miastem wchodzi się w dzielnicy zydowskiej przy ścianie płaczu a wychodzi po drugiej stronie starej Jerozolimy na Via Dolorosa na przeciw Kościoła Biczowania.
      Niestety jakie my dajemy świadectwo.
      Polska pielgrzymka do Ziemi Świętej w Kustodii Franciszkanów Terra Sancta w miejscu Narodzenia Jana Chrzciciela. Wielki post, piątek siedzę w kuchni ziadłem chleb z wodą, przychodzi grupka „pielgrzymów” z Polski z dwoma księżmi. Rozmowa-pokazuje obraz, który kupiłem przedstawiający oblicze z całunu turyńskiego mówią że maja film o chuście z Manopello (sw Weroniki), ale nie mogą go obejrzeć pomagam im udostępniając pamięć masową. Po chwili wyciągają butelkę wódki rozstawiają kieliszki piją tez księża mnie częstują-odmawiam bez dodatkowych słów.

  27. Ewa said

    WIELKA SOBOTA

    Wielka Sobota jest dniem najwiekszej zaloby, w ktorym Kosciol skupia sie przy Grobie Zbawiciela rozwazajac Jego Meke i Smierc. W tym dniu Kosciol powstrzymuje sie od Ofiary Eucharystycznej. Mamy bowiem odczuc rzeczywistosc smierci Chrystusa, pojac groze tej chwili, gdy zadlo smierci dosieglo Dawce zycia, wczuc sie w nastroj tej soboty, ktora byla dniem tryumfu wrogow Chrystusa i ostatnim dniem mocy ciemnosci.
    W niektorych kosciolach odprawia sie w Wielka Sobote przed poludniem wstepna czesc obrzedow Chrztu sw., ktora symbolizuje smierc starego czlowieka.
    Dla wiernych dawniej ochrzczonych Wielka Sobota jest przypomnieniem, ze przez Sakrament Chrztu zostali wszczepieni w uczestnictwo smierci Chrystusa, i dniem rachunku sumienia z przebytej drogi. Wierni gromadza sie przy Bozym Grobie, aby w ciszy rozwazac tajemnice smierci i grzechu.
    Nawiedzajacy Najswietszy Sakrament wystawiony w Bozym Grobie moga uzyskac odpust zupelny pod zwyklymi warunkami.

    • Ewa said

      OREDZIE WIELKANOCNE

      Racz pobłogosławić, Ojcze.
      Pan niechaj będzie w sercu twoim i na wargach twoich: abyś godnie i należycie wygłosił wielkanocne orędzie: w imię Ojca i Syna ☩ i Ducha Świętego.
      Amen.
      Weselcie się już, zastępy Aniołów w niebie! Weselcie się, słudzy Boży! Na zwycięstwo tak wielkiego Króla niech zabrzmi trąba wieszcząca zbawienie! Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem! Oświecona jasnością Króla wieków, wolnaś jest od mroku, co świat okrywa! Zdobny blaskiem takiej światłości raduj się, Kościele święty, Matko nasza! Ta zaś świątynia niech zabrzmi potężnym głosem ludu! Wy przeto, bracia najmilsi, którzy stoicie tutaj, podziwiając jasność tego świętego płomienia, wzywajcie razem ze mną miłosierdzia wszechmogącego Boga. Ten, który bez moich zasług raczył mię zaliczyć w poczet lewitów, niech mnie napełni światłem Swojej jasności i pozwoli godnie wyśpiewać pochwałę tej świecy. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Swojego, który z Nim żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg: przez wszystkie wieki wieków.
      R. Amen.

      • Ewa said

        V. Pan z wami.
        R. I z duchem twoim.
        V. W górę serca.
        R. Wznieśliśmy je ku Panu.
        V. Dzięki składajmy Panu Bogu naszemu.
        V. Godne to i sprawiedliwe.
        Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, abyśmy z całego serca i z całej duszy pełnym głosem sławili niewidzialnego Boga, Ojca wszechmogącego, oraz Jednorodzonego Syna Jego Jezusa Chrystusa, Pana naszego. On bowiem spłacił za nas Ojcu Przedwiecznemu dług Adama i krwią serdeczną zmazał dłużny zapis starodawnej winy.
        Te są bowiem święta paschalne, w czasie których zabija się owego prawdziwego Baranka, a Jego krwią poświęca podwoje wierzących.
        Jest to ta noc, w którą niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu i przeprowadziłeś suchą nogą przez Morze Czerwone. Jest to zatem ta noc, która rozproszyła mroki grzechów światłem ognistego słupa.
        Oto noc, która wierzących obecnie w Chrystusa na całej ziemi uwalnia od zepsucia świata i ciemności grzechów, przywraca do łaski i gromadzi w społeczności świętych.

        • Ewa said

          Tej właśnie nocy Chrystus, skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani. Bezużyteczny byłby dla nas dar życia, gdyby nie stało łaski Odkupienia.
          O jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O jak niepojęty wybór miłości: aby wykupić niewolnika, wydałeś Syna!
          O zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa!
          O szczęśliwa wino, któraś zasłużyła mieć takiego i tak potężnego Odkupiciela!
          O zaiste błogosławiona noc, co jedyna była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa. O tej to nocy napisano: «A noc jako dzień zajaśnieje i noc będzie mi światłem i radością».
          Uświęcająca moc tej nocy oddala zbrodnie, zmywa winy, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym. Rozprasza nienawiść, usposabia do zgody i ugina potęgi.
          W tę noc pełną łaski przyjmij, Ojcze Święty, wieczorną ofiarę tego światła, którą Ci składa Kościół święty uroczyście ofiarując przez ręce swoich sług tę świecę, owoc pracy pszczół. Znamy już wymowę tej woskowej kolumny, którą na chwałę Boga zapalił złocisty płomień.
          Chociaż dzieli się on użyczając światła, nie doznaje jednak uszczerbku. Żywi się bowiem strugami wosku, który dla utworzenia tej cennej pochodni wydała twórcza pszczoła.
          O zaiste błogosławiona noc, która wydarła łupy Egipcjanom, wzbogaciła Hebrajczyków. Noc, w której łączą się sprawy niebieskie z ziemskimi, Boże z ludzkimi.

        • Ewa said

          Prosimy Cię przeto, Panie, niech ta świeca poświęcona na chwałę Twojego imienia nieustannie płonie, aby rozproszyć mroki tej nocy. Przyjęta jako woń przyjemna, niechaj się złączy ze światłami nieba. Niechaj jej płomień zastanie ranny brzask Słońca, tego Słońca, które nie zna zachodu, które wróciwszy z otchłani pogodnie zajaśniało ludzkości.
          Błagamy Cię więc, o Panie, racz nam udzielić dni spokojnych i wśród tych wielkanocnych radości racz kierować i zachować w nieustannej opiece nas sługi Twoje, całe duchowieństwo i oddany Ci lud razem z Ojcem świętym papieżem N. i biskupem naszym N.
          Wejrzyj również na tych, którzy sprawują rządy nad nami, i w niewymownej Twojej dobroci i miłosierdziu kieruj ich myśli ku sprawiedliwości i pokojowi, aby po ziemskiej działalności przeszli do ojczyzny niebieskiej z całym Twym ludem. Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków.
          R. Amen.

  28. przeklejka said

    Żebyśmy się nie obudzili kiedy będzie
    już za późno. Wtedy już naprawdę nic się nie da zrobić.

  29. Babcia cioteczna said

    Dziś Wielka Sobota, oczekiwanie na przyjście zmartwychwstałego Chrystusa.

    Wielka Sobota jest dniem wyciszenia i oczekiwania na przyjście Jezusa Chrystusa. Od wczesnych godzin rannych katolicy adorują Najświętszy Sakrament w przygotowanej do tego celu kaplicy zwanej Grobem Pańskim. Wierni przychodzą do kościoła by poświęcić pokarmy, które znajdą się na świątecznym stole. Tym samym w Kościele katolickim kończy się czas postu.

    Obchody zmartwychwstania Jezusa Chrystusa rozpoczynają się po zapadnięciu zmroku. Przed kościołem rozpala się ognisko, którego płomienie zostają poświęcone przez kapłana, ubranego w białe szaty. Następnie od poświęconego ognia zapala się paschał (dużą świecę), symbolizujący Chrystusa, czyli Światłość świata, co ma uzmysławiać, że dokonała się Pascha, przejście z mroku do jasności, ze śmierci do życia.

    W uroczystej procesji paschał zostaje wniesiony do świątyni i umieszczony w ozdobnym świeczniku. Po trzykrotnym śpiewie kapłana: „Światło Chrystusa” i odpowiedzi wiernych: „Bogu niech będą dzięki” — zgromadzeni mogą zapalić swoje świece. Liturgia światła kończy się odśpiewaniem tzw. Orędzia paschalnego, czyli modlitwy dziękczynno-uwielbiającej, która wysławia łaskę zbawienia.

    • Babcia cioteczna said

    • Babcia cioteczna said

      Z Ewangelii według Św. Jana (J 19, 41-42)

      A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.

      Właśnie tutaj uczniowie Jezusa składają Jego ciało.

      Ten Jezus, nie tak dawno rozpoznawany jako Bóg, który stał człowiekiem, a tutaj, martwe ciało. W głuchej samotności czują się zagubieni, nie wiedzą, co robić, jak się zachować. Nie pozostaje im nic innego, jak pocieszać się wzajemnie, dodawać sił jeden drugiemu, zacieśnić swój krąg. Ale właśnie tutaj w uczniach dojrzewa zmysł wiary, wspomnienie tego, co Jezus powiedział i uczynił, kiedy przebywał pośród nich, i świadomość, że zrozumieli tylko niewielką część Jego przekazu.

      Już w grobie ciało złożono,
      Lecz wkrótce grób pusty będzie.

  30. przeklejka said

    Plaga 1.Rak – odcinek 3 „CZYNNIKI”

  31. Babcia cioteczna said

    Nowenna do Miłosierdzia Bożego

    Dzień drugi

    Dziś sprowadź Mi dusze kapłańskie i zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu Moim. One dały Mi moc przetrwania gorzkiej męki; przez nie, jak przez kanały, spływa na ludzkość miłosierdzie Moje.

    Jezu najmiłosierniejszy, od którego wszystko co dobre pochodzi, pomnóż w nas łaskę, abyśmy spełniali godne uczynki miłosierdzia, by ci, co na nas patrzą, chwalili Ojca miłosierdzia, który jest w niebie.

    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na grono wybranych w winnicy swojej, na dusze kapłańskie i zakonne, i obdarz ich mocą błogosławieństwa swego, a dla uczuć Serca Syna swego, w którym te dusze są zamknięte, udziel im mocy i światła swego, aby mogli przewodzić innym na drogach zbawienia, by wspólnie śpiewać cześć niezgłębionemu miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen.

  32. przeklejka said

    Islam zniszczy świat jaki znamy?
    Witold Gadowski

    Co trzeba zrobić w tej sytuacji
    dr Jan Przybył „Europa jest trupem”

  33. Bonitas said

    Dodam do tych rozważań inny punkt widzenia, prezentowany przez księdza prof Waldemara Chrostowskiego. Pan Jezus modlił się słowami Psalmu 22… i przez wymowę całej treści Psalmu należy rozumieć te słowa. Tak jak my dzisiaj modlimy się słowami modlitwy „Zdrowaś Maryjo…” i w godzinie śmierci wypowiedział by ktoś tylko początek tej modlitwy, to dziś wszyscy by wiedzieli, że konajacy zwracał się do Maryi Panny całą treścią tej modlitwy.
    Złym torem byłyby rozważania na temat, do jakiej Marysi zwracał się konający…

  34. Leszek said

    Siódmym, a zarazem ostatnimi słowami wypowiedzianymi przez konającego Pana Jezusa, naszego Zbawiciela i Odkupiciela na Krzyżu/z Krzyża wg św. Ewangelii (jako też w widzeniach bł. A. K. Emmerich) były: „Ojcze, w ręce Twoje oddaję/powierzam ducha Mego!” (Łk 23,46; Ps 31,6), powiązanymi ściśle ze słowami „Boże mój,… czemuś Mnie opuścił”.
    Przymierzałem się, do opracowania istoty powyższych słów, wypowiedzianych donośnym głosem, po których Pan wyzionął ducha, ale sprawa została na jakiś czas odłożona. Póki co, przywołam odniesienia się Pana Jezusa do tych Jego własnych słów modlitwy, w oparciu o nast. źródła:
    I. z księgi I „Poematu Boga-Człowieka” M. Valtorty:
    http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-071.html
    …Śmierć (Ps 40,2) traci wszelką surowość, gdy przychodzi w Moich ramionach. Wierzcie w to. Nie mogę usuwać śmierci, ale czynię ją łagodną dla tego, kto umiera ufając Mi (Syr 41,3-4a).
    Dla was wszystkich Chrystus powiedział, na Swoim Krzyżu, te słowa: “Panie, Tobie oddaję ducha Mego”. Powiedział to, myśląc – w czasie Swojego konania – o waszych agoniach, o waszym przerażeniu, o waszych błędach, o waszych lękach, o waszym pragnieniu przebaczenia. Powiedział to z sercem rozdartym udręką, zanim jeszcze je przebito. Wypowiedział te słowa w udręce duchowej większej niż męka fizyczna, ażeby Pan złagodził agonie tych, którzy umierają myśląc o Nim, i aby ich duch przechodził ze śmierci do życia, z cierpienia do radości na wieczność.

    II. dyktanda [napis. 16.X.1943r.] zatyt. „Duch jest panem wszem bytu”w książce „Koniec Czasów” M. Valtorty:
    Dziś chcę powiedzieć o zdaniu, które wypowiedziałem na Krzyżu. Wszystko bowiem, co mówię, odnosi się do kosztownego kamienia, który jest w was: do ducha. Duch bowiem to Pan waszego bytu. Wy jednak często robicie z niego niewolnika. Jest to winą, za którą odpowiecie. To, że go depczecie i zabijacie, nie zmienia jednak jego charakteru Pana waszego bytu. Chcę skierować twą uwagę na zdanie, które wypowiedziałem na Krzyżu. (…). A teraz pomówmy o zdaniu, jakie wypowiedziałem na Krzyżu. Skoro pośród słów Mądrości nie ma ani jednego, które nie byłoby pożyteczne dla ducha, to cóż można powiedzieć o słowach wypowiedzianych przeze Mnie, Boską Mądrość? Na Krzyżu dopełniłem Mojej misji Odkupiciela, ale także – Nauczyciela. (…).
    Nauczyłem was, Kogo wzywać w godzinach, w których ból was osacza i zdaje się
    wam, że wszyscy, nawet Bóg, was opuścili. Ja byłem – bo tego wymagało dzieło
    Odkupienia – istotnie o p u s z c z o n y przez Ojca, a jednak Go wzywałem. Tak trzeba postępować, o dzieci, w godzinach próby i bólu. Nawet jeśli Bóg wydaje się wam daleki, wołajcie Go na pomoc. Okazujcie Mu zawsze synowską miłość. On wam
    udzieli swych darów. Może nie będą to te, o które prosiliście. Będą jednak inne,
    jeszcze pożyteczniejsze dla was. Ufajcie Panu i waszemu Ojcu. On was kocha i
    troszczy się o was.
    Zawsze w to wierzcie. Bóg nagradza tego, kto ufa Jego Dobroci. Ale przed wymówieniem ostatniego słowa – w którym z dręczącym bólem śmierci była połączona radość zyskiwania dla was Życia – wypowiedziałem zdanie, o którym chcę ci powiedzieć: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”.

    Widzicie, o drogie dzieci, jaką wartość ma duch? Moja ostatnia myśl jest o nim, a
    by go oddać w ręce Ojca. Duch ma wartość niezmierzoną w naszym ludzkim życiu.
    Mówię: w „naszym”, bo Ten, który umierał na krzyżu, był prawdziwym Człowiekiem
    oprócz tego, że był prawdziwym Bogiem i dlatego jest do was podobny w ludzkiej
    naturze. Moja ostatnia troska obejmuje mojego ducha, bardzo bliskiego wyzwolenia się z ciała, aby wrócić do Początku, z którego przyszedł.
    Duch Chrystusa nie potrzebował Boskiej litości. Był on bowiem Boskim i niewinnym duchem Syna Ojca i Niepokalanej. Ale Ja chciałem was pouczyć, że czymś jedynym cennym w życiu i cenniejszym ponad życie jest duch. Jemu należy poświęcić wszystkie wasze troski za życia i całą waszą zapobiegliwość w godzinie śmierci.

    Wszystko, co posiadacie na ziemi, umiera wraz z ciałem. Nic nie podąża za wami
    w przyszłe życie. Lecz duch pozostaje, duch idzie przed wami. On staje przed Sędzią i
    otrzymuje pierwszy wyrok. To on poruszy ciałem w dniu ostatniego Sądu i przywróci mu życie, aby wysłuchało wyroku, który je uczyni szczęśliwym wraz z duchem lub przeklętym wraz z nim. Ciało pozna wieki lub chwile śmierci przed swoim zmartwychwstaniem, lecz duch pozna tylko śmierć, z której nie powstanie.
    Biada duchom umarłym, które zadadzą śmierć ciału, w którym zamieszkają! „Druga śmierć” (Ap 2,11 i 206.14 i 21,8), która nie zna zmartwychwstania, jest tą, której powinniście się lękać również ze względu na ciało, kochane przez was bardziej niż duch, o ludzie głupi i wywracający hierarchię wartości.
    Próbujcie ulitować się nad sobą, nie z punktu widzenia ludzkiego, ale – nadprzyrodzonego. Okażcie litość temu, co nie umiera tak jak ciało, ale może umrzeć na sposób ducha, tracąc Światło Boże tutaj na ziemi, a oglądanie oraz posiadanie Boga -w moim Niebie. Szukajcie. A ponieważ jesteście słabi z powodu kuszącego was ciała, w potrzasku pokusy szatana powierzajcie waszego ducha, w życiu i w śmierci, Bogu potężnemu, świętemu, miłosiernemu.
    Kiedy was uczyłem (Mt 6,9nn), żebyście mówili: „Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”, czy was nie pouczałem o tym, byście powierzali swego ducha Ojcu,
    który was stworzył i który się nie wypiera swego ojcostwa, chociaż wy się wypieracie waszego synostwa?
    Duchowi, który siebie powierza Bogu, niewiele może zaszkodzić szatan na ziemi.
    Duchowi, który konając wzywa Boga, zostaną oszczędzone lęki, które Bestia wzbudza, by po raz ostatni się zemścić. Duchowi, który wydaje ostatnie tchnienie w Bogu, zostanie otwarte Serce Boga i przez śmierć przejdzie do życia wiecznego, świętego, szczęśliwego
    http://www.mocmodlitwy.info.pl/files/Maria_Valtorta-KONIEC_CZASOW.pdf

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: