Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Listopad 2017

Niezwykłe objawienia w Siekierkach

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 listopada 2017


Przypominamy historię niezwykłych objawień, jakie stały się udziałem Władysławy Fronczakówny (Papis).

Matka Boża Łaskawa, obrana w 1652 roku Patronką Warszawy i Strażniczką Polski [pełen tytuł warszawskiej Madonny, przyp. red.] w 1943 roku ukazała się w Warszawie, na osadzie Siekierki, by uprzedzić swój lud o grożącym nieszczęściu. Maryja przybywa, aby miasto, któremu od 291 lat patronuje, nie podzieliło losu dopalającego się w tym czasie żydowskiego get­ta. Mistyczka Bronisława Kuczewska (1907-1989) tak wspomina swoje pierwsze spotkania z Matką Bożą na Siekierkach: 28 kwietnia 1943 roku Matka Boża objawiła mi się w domu rodzinnym w Nowym Dobrem i powiedziała: Dziecino, nie będziesz już do Mnie przychodzić do Przygód i do Budzieszyna. Wybieram sobie inne miejsce, w Warszawie, na Siekierkach. Będziesz miała tylko 3 kilometry od tramwaju, z ulicy Czerniakowskiej, i tam masz przychodzić. Ujrzałam wiśnię i dziewczynkę. Jak się później okazało, była nią 13-letnia Władysława Fronczakówna [obecnie Papis przyp.aut.], której Matka Najświętsza objawi się 3 maja 1943 roku.

Bogurodzica, niebiańsko piękna, ukazała się wśród zieleni, na drzewie wiśni obsypanym kwiatami. Jej słowa były poważne i brzmiały złowieszczo: Módlcie się, bo idzie na was WIELKA KARA, CIĘŻKI KRZYŻ. Nie mogę powstrzymać gniewu Syna mojego, bo lud się nie nawraca. Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi rato­wać przed zagładą. Bóg żąda nawrócenia!

Bronisława relacjonuje dalej: 4 maja 1943 roku przyjechał do mnie mąż i powie­dział, że w Warszawie na Siekierkach było objawienie [Bogurodzicy] 3 maja. Ja mu na to odpowiedziałam, że wiem o tym, bo Matka Boża powiedziała mi o tym 5 dni wcześniej. 5 maja 1943 roku urodziłam syna Janusza. 28 maja 1943 roku pojechałam z mężem i małym dzieckiem [23-dniowym niemowlęciem] na Siekierki, gdzie 3 maja objawiła się Matka Boża, i miałam z Nią tam po raz pierwszy objawienie. Odtąd chodziłam na Siekierki i tam otrzymywałam od Matki Bożej polecenia do wyko­nania przez 38 lat, aż do 1981 roku. Kilka razy w mie­siącu nawiedzałam to miejsce, a szczególnie każdego 3 i 28 dnia miesiąca oraz w uroczystości Matki Bożej.

3 czerwca 1943 roku poszłam z synkiem na ręku na Siekierki. Ujrzałam Matkę Najświętszą, która powiedziała mi, że pragnie, aby na tym miejscu wybudować klasztor. Powiedziała też, że to będzie jakby druga Częstochowa dla War­szawy, że ludność nie będzie musiała tak daleko jeździć, względnie chodzić. Będą mogli przychodzić na Siekierki.

W lipcu 1943 roku w Orzywole, gdzie pojechałam na rozkaz Matki Najświętszej, po modlitwie, miałam widzenie Pana Jezusa, który trzymał rózgę nad War­szawą. Wiedziałam, że Warszawę czeka wielka kara.

W okresie międzywojnia sytuacja moralna społe­czeństwa polskiego była, oględnie mówiąc, nienajlepsza. Dlatego Jezus Chrystus prosił wizjonerów św. siostrę Faustynę, Sługi Boże: Rozalię Celakównę, Leonię Nastał, Kunegundę (Kundusię) Siwiec o modlitwy wynagradzające za grzechy rozwiązłości: Strasznie ranią moje Serce Najświętsze grzechy nieczyste. Żądam ekspiacji!
Nasz Pan szczególnie prosił o modlitwy za warszawian: stolica odrodzonej Polski, nie chciała pamiętać o Dekalogu. Wystarczy zajrzeć do pamiętników i wspomnień z tego okresu. Luminarze życia społecznego i kulturalnego prowadzili ostentacyjnie, nader rozwiązłe życie, zarażając tym stylem życia otoczenie, a szczególnie podatną na wpływy młodzież.

Masoni zdawali sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć powszechne rozluźnienie obyczajów potrzebna jest demoralizacja. Starali się, aby romanse i rozwody sławnych ludzi były nagłaśniane w bulwarowej prasie tak, by te niemoralne zachowania przestały bulwersować, by spowszedniały i powoli stały się obowiązującą normą. Postarali się także, by swobodę obyczajów lansowali pisarze i dziennikarze, sami żyjący według tego wzorca, tak długo, aż stanie się ona normą i nastąpi wyparcie z powszechnej świadomości zarówno pojęcia grzechu, jak i jego skutków [w książce autorzy zamieścili m. in. cytaty z autobiografii Ireny Krzywickiej, o znamiennym tytule: Wyznania Gorszycielki, gdzie bez żenady opowiada o sobie (pisarce, matce dwóch synów), mężu (znanym warszawskim adwokacie Jerzym Krzywickim) i… wieloletnim kochanku, żonatym pisarzu i krytyku teatralnym Tadeuszu Boyu-Żeleńskim]. świadectwa rozwiązłości znajdziemy nie tylko we wspomnieniach Krzywickiej. Z długiej listy książek lansujących „nowy moralny ład” wybija się książka Tadeusza Wittlina Pieśniarka Warszawy. Biografia. Hanna Ordonówna i jej świat (Wydawnictwo POLONIA, Warszawa 1990). Jej autor na 300 stronach (małym drukiem!) relacjonuje życie gwiazdy, tzn. omawia trwające do ostatnich miesięcy życia romanse zamężnej artystki, podając bardzo szczegółowo źródła każdej informacji (por. także: Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena. Z pamiętnika niemłodej już mężatki.

Dzięki aktywnym propagatorkom wolności seksualnej masoni stopniowo osiągnęli cel, jakim było doprowadzenie do tego, że większa część społeczeństwa polskiego odrzuci chrześcijańskie zasady moralne, tj. prawa Dekalogu. Masoni przyjęli roztropną taktykę: „wyciszenia religii katolickiej nie rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”.

W roku 1936, po osiemnastu latach niepodległości, masoni mogli się wykazać znacznymi osiągnięciami w demoralizacji społeczeństwa. [Tu opuszczam fragmenty książki Sławomira Kopera Życie prywatne elit Drugiej Rzeczy­pospolitej (Bellona Rytm, Warszawa, 2009, md]

Katolicki pisarz Gilbert Keith Chesterton w roku 1923 napisał: Rozwód to coś, co dzisiejsze gazety nie tylko reklamują, ale wręcz zalecają, zupełnie jakby to była przyjemność sama w sobie.

Ks. kard. August Hlond konkluduje: Fala wszelkiego rodzaju nowinkarstwa zabagnia dziedzinę obyczajów. Podkopuje nie tylko moralność chrześcijańską, ale godzi wprost w etykę naturalną, szerzy nieobyczajność wśród młodzieży i dorosłych. Celem tej propagandy jest zachwianie idei katolickiej, aby zastąpić naukę chrześcijańską „masońskim naturalizmem”. Koła liberalne i masońskie przypuściły atak na małżeństwa chrześcijańskie, sprowadzając je tylko do rangi kontraktu cywilnego, pozbawiając je wszelkiej nadprzyrodzoności.

Zapoczątkowany przed II wojną światową proces upadku moralności doprowadził do tego, że w pierw­szej dekadzie XXI wieku, już nikt nie ośmieli się przypomnieć „nowożeńcom z odzysku”, zawierającym kontrakt małżeński (w urzędzie Stanu Cywilnego), że w świetle prawa kanonicznego popełniają cudzołóstwo (gdy któreś z nich jest nadal związane sakramentem małżeństwa). Czyli zaczynają, świadomie i dobrowolnie, tzw. nowe życie w grzechu ciężkim, co prowadzi prostą drogą do piekła!

Wygodny eufemizm, używany w kościele – „związek niesakramentalny” – zgrabnie ukrywa złowieszczą perspektywę. Autor wielokrotnie rozmawiał w konfesjonale z kobietami, które dla swoich dzieci, związanych sakramentem małżeństwa, a rozwiedzionych w świetle prawa cywilnego, modlą się o… założenie nowej, szczęśliwej rodziny! Sądzą one, że jest to intencja słuszna! Te „pobożne” matki realizują plan masonów, którzy chcą zniszczyć chrześcijaństwo… rękami samych katolików!
Trwająca od dziesięcioleci promocja wszelkiej wolności seksualnej i zanik społecznego ostracyzmu w stosunku do tzw. „związków partnerskich” doprowadził, zdaniem księdza profesora Jerzego Bajdy, do: Zniszczenia moralnych, religijnych, społecznych i ekonomicznych podstaw rodziny i fałszowania jej struktury personalistycznej. Profesor przestrzega: Jeżeli proces niszczenia rodziny będzie się dalej toczył tak, jak tego chcą promotorzy rewolucji obyczajowej – a właściwie promotorzy rozwiązłości, […] wkrótce może zupełnie zniknąć ta formuła antropologiczna, której na imię naród, a społeczeństwo nie będzie się niczym różniło od stada zwierząt, chyba tylko strojem. Choć i pod tym względem różnica systematycznie maleje.

Czyny, których nikt nie ośmieliłby się publicznie nazwać grzechem, a więc nierząd, cudzołóstwo, lesbijstwo i homoseksualizm – nadal wywołują, określone w Piśmie świętym, konsekwencje. […]

Bóg Ojciec, chcąc ocalić Warszawę przed zasłużoną karą pozwala, by Matka Łaskawa ostrzegła swój lud, by żądała nawrócenia, całkowitego odwrócenia się od grzesznego życia i wynagrodzenia za dotychczas popełnione grzechy: rozwiązłości, cudzołóstwa i te najstraszniejsze – grzechy dzieciobójstwa. Trzeba bo­wiem wiedzieć, że w okresie międzywojennym prze­ciętna liczba umyślnych poronień wynosiła rocznie, według oficjalnych statystyk: przeciętnie od 100 do 130 tysięcy.

Kiedy Maryja przybędzie na Siekierki, orędzia będzie otrzymywać nie tylko trzynastoletnia Władysława Fronczakówna, ale przede wszystkim Jej ulubienica, trzydziestosześcioletnia Bronisława Kuczewska: Od 9 kwietnia przestałam chodzić do Budzieszyna, natomiast od 28 maja 1943 roku zaczęłam chodzić na Siekierki, gdzie otrzymywałam polecenia od Matki Bożej do wykonania, przez okres 38 lat, do 21 sierpnia 1981 roku [tj. od święta Maryi Królowej Polski do wigilii święta Matki Bożej Królowej].
Maryja, Matka Łaskawa Patronka Warszawy, za pośrednictwem Broni Kuczewskiej i Fronczakówny będzie apelować do ludu stolicy, aby przez przemianę życia, respektowanie praw Dekalogu i pokutę odwrócił wiszące nad miastem nieszczęście.
Prosi warszawian o modlitwę powszechną, czyli taką jak w 1920 roku, kiedy to lud stolicy żarliwie błagał Boga i Patronkę Warszawy o ocalenie przed bolszewikami [rozdziały 15 i 16 cytowanej książki przyp. red.] i wymodlił cud Jej publicznego ukazania się, które w konsekwencji zmieniło zdawałoby się już przesądzony wynik wojny i ocaliło Polskę!

Po 23 latach, w roku 1943 – czwartym roku okupacji niemieckiej, sytuacja jest diametralnie różna: to nie lud błaga Maryję, Patronkę Warszawy i Strażniczkę Polski o ustanie okropieństw wojny, lecz Ona Sama schodzi z nieba i osobiście wzywa do modlitwy o pokój, błagając Swój lud o nawrócenie i pokutę!!! Najłaskawsza z Matek chce odwrócić od miasta zapowiedzianą karę! Podejmuje się tej niewdzięcznej misji, by nie doszło do tragedii: Jeśli się nie nawrócicie, to wszyscy zginiecie!

Pomimo ośmieszania i deprecjonowania objawień wiadomości o nich rozchodzą się po mieście. Dzieje się tak dzięki niestrudzonej Broni Kuczewskiej, która dociera z nimi do warszawskich księży, oraz życzliwym mieszkankom Siekierek, które rozwożąc mleko i warzywa „na gospody”, opowiadają w mieście o objawieniach.

Mimo wielu wysiłków przestrogi Maryi nie dotrą do ogółu warszawian. Główną przyczyną jest brak zainteresowania objawieniami ze strony kleru.

Wydawało się oczywiste, że księża Zmartwychwstańcy z parafii św. Bonifacego na Czerniakowie, pełniący posługę w osadzie, dopomogą w upowszechnieniu orędzi i że słowa Bogurodzicy, uprzedzające o mającej nadejść na miasto karze, będą głoszone ze wszystkich ambon stolicy. Niestety, Zmartwychwstańcy nie tylko nie traktowali objawień poważnie, ale negowali wszystko, co miało z nimi związek, m.in. odmówili poświęcenia malutkiej kapliczki, umiejscowionej przy drzewie, na którym ukazała się Matka Boża. Bronisława Kuczewska napisze: Po postawieniu kapliczki Pan Jezus dał mi polecenie, abym poszła do księdza do parafii św. Kazimierza na ul. Chełmską. Kiedy przyszłam i powiedziałam, że Pan Jezus życzy sobie, aby poświęcić kapliczkę, ksiądz wysłał mnie do parafii św. Jakuba [na Ochocie, przyp. aut.]. Było tam 5 księży. Wypyty­wali mnie o objawienia na Siekierkach. Opowiadałam im o nich przez około 4 godziny. Potem wysłali mnie z powrotem do parafii św. Kazimierza [Dolny Mokotów, przyp. aut.]. Ksiądz jednak nadal nie chciał wyrazić zgody na poświęcenie kapliczki. Powiedział, że nie ma pozwolenia, bo trzeba iść z procesją i on nie może tego wykonać. Wróciłam więc do domu [przy ul. Jasnej, przyp. aut.], a że byłam zmęczona, położyłam się. I wtem słyszę głos Pana Jezusa: Idź Dziecino do księdza po raz trzeci, i powiedz, żeby poszedł z kościelnym, bez ludzi i bez procesji, i poświęcił kapliczkę. Powiesz, że taka jest Wola Moja i Matki Mojej, ażeby kapliczka była poświęcona, bo jest bardzo znieważana.
Kiedy poszłam po raz trzeci do księdza, chciał mi drzwi zamknąć przed nosem, ale ja przytrzymałam je nogą i powtórzyłam to, co mi Pan Jezus powiedział. Ksiądz jednak nie wykonał tego polecenia. Dopiero jedna z wiernych przyprowadziła, po kryjomu, księdza jezuitę, ojca Antoniego Kozłow­skiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej i wiedział o moich objawieniach, i on poświęcił kapliczkę.

Wokół siostry Bronisławy, profeski III Zakonu św. Franciszka, spontanicznie gromadzili się ludzie i wkrótce zawiązała się wspólnota, której Sama Bogurodzica nadała nazwę Grono Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego. Jej członkowie, osoby świeckie, pomagały mistyczce w wykonywaniu poleceń z Nieba. Grono podejmowało także cotygodniowe modlitwy o nawrócenie Warszawy i upowszechniało orędzia Maryi i Pana Jezusa w swoich środowiskach.

Misja ostrzeżenia Warszawy przed mającym wy­buchnąć za 16 miesięcy powstaniem wymagała od Kuczewskiej heroizmu i zaparcia: W sierpniu 1943 roku [rok przed wybuchem powstania] na modlitwie u pani Teofili Ciecierskiej, przy ul. Płockiej 25, miałam objawienie Matki Najświętszej. Maryja ukazała mi okropny widok Warszawy w czasie Powstania. Widziałam masowe aresztowania, rozstrzeliwania, palące się domy. Zobaczyłam też dom, w którym modliliśmy się. Matka Boża powiedziała mi, że ten dom będzie podlany benzyną i podpalony od dołu przez Niemców. W widzeniu widziałam, jak matki wyskakiwały z dziećmi z płonącego domu. Zaraz powiedziałam o tym widzeniu obecnym, ale nie chcieli mi uwierzyć. Huknęli na mnie, że opowiadam głupstwa, bo Niemcy będą liczyć się z nami. [W innym miejscu Bronisława mówi o tym wydarzeniu w ten sposób: Powiedzieli, żebym nie plotła głupstw i zajęła się robotą, a nie plotkami, że Niemcy będą się z nami liczyć].

Trzy dni przed Powstaniem Matka Boża dała mi polecenie, abym zabrała dzieci i wyjechała z Warszawy w rodzinne strony, do Dobrego. Kiedy po Powstaniu wróciłam do Warszawy, dom, który miałam ukazany przez Matkę Bożą przy ul. Płockiej 25 – był spalony. W domu tym i w sąsiednich zabito 300 ludzi. Ludzie mówili, że matki wyrzucały swoje dzieci przez okna, a za nimi same wyskakiwały. Dzisiaj widnieje w tym miejscu tablica pamiątkowa mówiąca, że zginęło tu ok. 300 osób.

Proroctwa nie lekceważcie – pisze św. Paweł w Liście do Tesaloniczan (1 Tes 5,20). Proroctwo o całkowitym zniszczeniu Warszawy zostało lekceważone. Przestroga, jaką w imieniu Boga Najwyższego, Bogurodzica przeka­zała warszawianom: Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi ratować przed zagładą. Żąda nawrócenia! – do nich nie dotrze…

Powstanie Warszawskie wybuchnie po szesnastu miesiącach od pierwszych objawień i ostrzeżeń Maryi. W sierpniu 1944 roku młodych warszawian rozpiera chęć walki ze znienawidzonym wrogiem, ruszą więc naprzeciw potędze militarnej Niemców z gorącymi sercami, z butelkami napełnionymi benzyną, ale… bez błogosławieństwa Bogurodzicy.

Dowództwo nie czuło potrzeby oficjalnego zawierzenia akcji zbrojnej Patronce miasta. Owszem, indywidualnie zawierzano się Maryi Łaskawej, modlono się na różańcu, przyjmowano sakramenty, uczestniczono w polowych Mszach świętych (co w swojej książce wspomina s. Maria Okońska), lecz oficjalnego – jak za Marszałka Piłsudskiego – zawierzenia akcji zbrojnej Bogu Najwyższemu nie było! Po 47 latach w dniu święta Najświętszego Imienia Maryi, 12.09.1991r., w Sastin, Narodowym Sanktuarium Słowacji, w orędziu skierowanym do ks. Stefano Gobbi’ego Maryja dobitnie wyjaśni kwestię oficjalnego zawierzenia na przykładzie odsieczy wiedeńskiej: Turcy zostali pokonani, gdy oblegali Wiedeń i grozili zniszczeniem całego chrześcijańskiego świata. Przewyższali żołnierzy świętej Ligi liczbą, siłą, uzbrojeniem i czuli, że do nich należy zwycięstwo, ale: wezwano Mnie publicznie, i publicznie proszono o pomoc, Moje Imię zostało wypisane na proporcach i było wzywane przez wszystkich żołnierzy. To za Moim wstawiennictwem miał miejsce cud zwycięstwa, który uratował świat chrześcijański.

Matka Łaskawa w ciągu 16 miesięcy wielokrotnie uprzedzała, że jedynym sposobem na pokój i zakończenie wojny jest nawrócenie, modlitwa i pokuta, nie zaś pięści i butelki z benzyną.

Młodzi warszawianie jednakże bezgranicznie ufali w moc pięści i nie widzieli powodu, by w swoje plany wtajemniczać Boga. Stolica w obliczu godziny W zachowała się tak, jak zachowują się przemądrzałe dzieci, które chcą wszystko robić same, bez pomocy Mamy i Taty!

Nie chciano pamiętać, że to, co dzieli zwycięstwo od klęski, to nie moc oręża, przeważające siły czy strategia nawet najgenialniejszych dowódców, lecz wola Boga Najwyższego, który zawsze i wszędzie Sam o wszystkim decyduje!
Nie chciano pamiętać, że to jedynie od Niego zależy, czy ludzkie plany zaowocują sukcesem, czy zakończą się porażką.
Miał tą świadomość lud Warszawy w sierpniu 1920 roku, kiedy leżał krzyżem przed Patronką Stolicy i Strażniczką Polski, błagając o ocalenie stolicy, ocalenie Polski.

W 1920 roku warszawianie mieli świadomość, że współpracując z Najwyższym, będą w stanie pokonać pięciokrotnie liczniejszych i zdeterminowanych bolszewików. Wiedzieli, że gdy współpracują z Bogiem, siła i moc są po ich stronie. Bo: Jeśli Bóg jest z nami, to kto przeciwko nam?

1 sierpnia 1944 roku, w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, Hitler wspólnie z Himmlerem wydał rozkaz, który przesądzi o losie „zbuntowanej” Warszawy: Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią. W ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy.

Po drugiej stronie Wisły stały wojska radzieckie, Sowieci jednak nie kiwnęli palcem, by konającej Warszawie przybyć z odsieczą. Stalin zdawał sobie sprawę, że skupione w Warszawie młode pokolenie polskiej inteligencji zagraża jego koncepcji utworzenia w Polsce rządu totalitarnego. Dlatego nie przeszkadzał w zbrodni, która dokonywała się niemieckimi rękami w zbuntowanym mieście.
Sowieci, zgrupowani na drugim brzegu Wisły, z zimną krwią przyglądali się agonii Warszawy, miasta, którego nie udało się im zdobyć i złupić w 1920 roku:

1 sierpnia 1944 roku o godzinie „W” nastąpiło zderzenie młodzieńczego zapału, młodzieńczych wizji, z realnymi możliwościami, ergo brutalną rzeczywistością. Akcja zbrojna, podjęta bez wsparcia się na Bogu i Maryi, po dwóch miesiącach zakończyła się totalną, niewyobrażalną klęską, jakiej w historii Polski i narodu jeszcze nie było. Daremny był trud żołnierzy, daremna ofiara z życia i krwi osób cywilnych.

Czas gorzki, zły, zwątpienia czas podchodzi nam pod gardło,
Czy wszyscy zapomnieli nas, czekając, by miasto padło?…
Na barykadach wciąż czekamy, licząc ostatnie chwile,
Tak się powoli dopalają warszawskie Termopile…

Tylko na Woli w dniach 3-5 sierpnia bestialsko za­mordowano pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Ogółem zginało pół miliona ludzi (wg szacunku historyka Norberta Boratyna). Z pewnością nie taki los w zamyśle Bożym miał spotkać lud Warszawy, gdyby usłuchał ostrzeżeń swej Łaskawej Matki, swej Patronki!

Nurtuje pytanie: co w ciągu dwudziestu czterech lat, które upłynęły od bitwy warszawskiej, mogło tak bardzo odmienić serca i umysły mieszkańców stolicy, że bez oficjalnego zawierzenia Bożej Opatrzności podjęli się walki z przeważającym wrogiem? Skąd pomysł, by własnymi, wątłymi siłami, bez Bożego błogosławieństwa próbować oswobodzić stolicę? Nie od dziś wiadomo, że: jeśli Pan miasta nie strzeże, daremnie czuwają straże (Ps 127,1).

Chrystus Pan uprzedzał: beze Mnie nic dobrego uczynić nie możecie (J 15,5). Skąd więc ta krótkowzroczność w Polsce, która w owym czasie uważała się za kraj katolicki? Gdyby orędzia Bogurodzicy zostały przyjęte, gdyby podjęto powszechne modlitwy przebłagalne w intencji pokoju (jak w 1920 roku), gdyby lud Warszawy zreflektował się i podjął przemianę życia, to losy Powstania z pewnością potoczyłyby się inaczej! Tak ocalała Niniwa, której mieszkańcy posłuchali proroka Jonasza i nawrócili się, żałując za dawne grzechy. Niniwici mieli czterdzieści dni na zmianę postępowania, a warszawianie… prawie półtora roku! Tak ocalał Rzym dwa miesiące wcześniej (5. VI.44). Dzięki modlitwie uratowało się zaminowane przez Niemców miasto, miliony ludzi ocaliły życie, o czym piszemy dalej.

Dowódcom AK nie brakowało bojowej odwagi, ale zabrakło im wiary, by los powstania oficjalnie, przez ręce Maryi, powierzyć Bogu Najwyższemu. Ze słów Matki Bożej, które padły na Siekierkach, wybraliśmy te z listopada 1943 roku, są one bowiem kluczem do zrozumienia przyczyny klęski Powstania Warszaw­skiego: Jak wy jesteście ze Mną, to i Ja jestem z wami i nic się wam nie stanie!
Dowódcy Armii Krajowej nie poszli w bój z Jej błogosławieństwem, okryci płaszczem Jej opieki. Nie prosili Patronki Warszawy, by skruszyła strzały Bożego gniewu godzące w miasto, nie prosili, by odrzucała, jak ongiś w Wólce Radzymińskiej, wrogie pociski, które teraz bezkarnie burzyły dom po domu. Nie byli z Maryją, więc nie mogli doświadczyć skutków Jej solennej obietnicy: i nic się wam nie stanie! Dlatego nie może nikogo dziwić, że w sierpniu 1944 roku, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nie powtórzył się Cud nad Wisłą z 1920 roku, nie pokonano i nie przepędzono okupanta ze stolicy!

Nie może nikogo dziwić, że wszystko dookoła leżało w gruzach. Wszystko było zburzone i wszystko się paliło. Między jednym a drugim schronem przekopy były zniszczone. Nie było możliwości życia. Bomby padały i burzyły ulicę po ulicy, dom po domu.
Po sześćdziesięciu trzech dniach powstanie poniosło druzgoczącą klęskę, a Warszawa została totalnie zrujnowana, wręcz starta z powierzchni ziemi. Stało się tak, jak zaplanował Hitler: Warszawa [została] zrównana z ziemią, [by] w ten sposób [stworzyć] zastraszający przykład dla całej Europy. Warschau caput! ! !

Pół miliona niewinnych ludzi straciło życie. Słusznie zauważa ks. Kazimierz Góral: Gdy zlekceważy się przestrogi Maryi, przychodzi tylko czekać na zapowiadaną otchłań rozpaczy!

Ponawiamy pytanie, czy tak się musiało stać? Odpowiadamy: na pewno nie! Wystarczy przyjrzeć się analogicznej sytuacji, jaka w tym samym czasie miała miejsce w okupowanym Rzymie: Rzym, maj 1944 roku. Front szybko zbliżał się do Wiecznego Miasta. Walki toczyły się zaledwie o 12 kilometrów od centrum, w pobliżu miejscowości Castel di Leva. Papież Pius XII zatroskany o bezpieczeństwo cudownego, starożytnego obrazu Madonny Bożej Miłości, nakazał przeniesienie go do rzymskiej bazyliki św. Ignacego.

W końcu maja, gdy działania wojenne objęły przedmieścia, Papież polecił, by przed obrazem Madonny dei Divino Amore została podjęta nowenna o ocalenie miasta. Sam w imieniu mieszkańców Rzymu złożył Maryi ślubowanie. Przyrzekł, że jeśli Madonna ocali miasto, to na ruinach zamku Castel di Leva zostanie zbudowana dla cudownego obrazu nowa świątynia i zostaną erygowane organizacje religijne i charytatywne Jej imienia.

4 czerwca 1944 roku czołgi generała Alexandra ruszyły do ataku. Niemcy byli przygotowani do zdetonowania założonych ładunków i wysadzenia w powietrze miasta. Chcieli pozostawić po sobie pamiątkę: spaloną ziemię i rumowisko gruzów (takie samo, jakie w 3 miesiące później pozostawili w Warszawie i jakie chcieli pozostawić po sobie na Jasnej Górze, w styczniu 1945 roku).
Lud Rzymu, odmiennie niż lud Warszawy, nie sposobił się do akcji zbrojnej. Jego mieszkańcy trwali na modlitwie dzień i noc na placu przed bazyliką świętego Ignacego. Zawierzali Matce Bożej Miłości los Wiecznego Miasta, a władze magistratu oficjalnie potwierdziły gotowość wypełnienia ślubów, jakie w ich imieniu złożył Madonnie Ojciec święty.
I oto tego samego dnia, w nocy z 4 na 5 czerwca, Niemcy nagle, z niewiadomych przyczyn, opuścili Rzym, nie detonując założonych ładunków. Nikt nie mógł pojąć, jak to się właściwie stało i dlaczego? Wszystkich: cywilów, wojskowych i polityków zadziwił ten cudowny obrót sprawy! Winston Churchill dał wyraz zdumieniu, pisząc: „Rzym zdobyto w sposób całkowicie nieoczekiwany!”

12 czerwca 1944 r. „L’ Osservatore Romano” poinformował swoich czytelników: 11 czerwca dziesiątki tysięcy ludzi zebrały się przed Bazyliką Sant Ignazio, a wielu z nich przyszło tutaj boso. Przybyły rodziny, instytucje i szkoły. W procesji bez końca podchodzono, by ucałować obraz Madonny Bożej Miłości, by podziękować i oddać Jej cześć. Wśród rzeszy pątników znajdował się także Papież Pius XIL który przemówi! do Maryi w imieniu zgromadzonych, wyrażając Jej wdzięczność za cud bezkrwawego oswobodzenia Rzymu! Następnego dnia nieprzebrane tłumy odprowadziły procesyjnie cudowny obraz Madonny dei Divino Amore do jej siedziby w Castel di Leva.

Rzymianie nie chcieli rozstać się ze swoją dobrodziejką! W ścianach rzymskich kamienic wykuwano nisze, gdzie wśród kwiatów i płonących lampek kró­lował obraz ich umiłowanej Matki! Magistrat Rzymu wkrótce wywiązał się ze złożonych obietnic: Czym się odpłacimy Maryi, za wszystko co nam wyświadczyła? Wypełnimy nasze śluby dla Niej, przed ludem Rzymu!

Porównajmy skuteczność sposobów zastosowanych dla wyzwolenia dwóch europejskich stolic latem 1944 roku:
. lud Wiecznego Miasta sposobił się do wyzwolenia stolicy, nie chwytając za broń i nie wzniecając powstania. Pod przewodnictwem swego biskupa, ojca świętego Piusa XII, złożył Bogurodzicy ślubowania i … trwał na ufnej modlitwie przed Jej obliczem;
. papież, Głowa Kościoła katolickiego i jednocześnie biskup Rzymu, mimo realnie istniejącego śmiertelnego niebezpieczeństwa (zaminowane miasto miało być lada chwila wysadzone w powietrze!) nie opuścił miasta, by ratować życie, lecz jak Dobry Pasterz pozostał ze swoimi owcami. I był promotorem ocalenia miasta, które dokonało się w sposób duchowy, bez użycia broni i przelewu krwi. Bo jak siłą armii jest wódz, tak siłą wierzącego ludu są jego pasterze;
ˇ prymas Polski, kard. Hlond opuścił Polskę i swoją owczarnię już we wrześniu 1939 roku;
. w Warszawie słowa ostrzeżeń Matki Bożej, nawołujące do pokuty i modlitwy, zostały praktycznie zignorowane, trafiając jedynie do znikomej części warszawian;
. Mater Gratiarum odwrotnie niż Madonna dei Divino Amore nie została oficjalnie zaproszona do współpracy! Pozbawione Jej matczynej opieki Powstanie upadło, hitlerowcy stolicę Polski spalili i wymordowali pół miliona jej mieszkańców;
. rzymianie postawili na MARYJĘ i… uratowali miasto;
. warszawianie postawili na SIEBIE i… ponieśli totalną klęskę;
. nie chciano pamiętać, że: lepiej uciekać się do Pana, niźli pokładać ufność w człowieku (Ps 118);
. zapomniano, że : bez Boga ani do proga!

Fragment książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą, czyli prawdziwa historia Bitwy Warszawskiej, rozdz. pt.: Rok 1943 Matka Łaskawa objawia się na Siekierkach, czyli S.O.S dla Warszawy.

Wpis ten był już na blogu 4 grudnia 2010 roku

https://dzieckonmp.wordpress.com/2010/12/04/objawienia-w-siekierkach-w-1943-roku-odnoszace-sie-do-powstania-warszawskiego/

 

Reklamy

Posted in Objawienia, Patriotyzm | Otagowane: , , | 41 Komentarzy »

ISIS obiecuje „świąteczną krew”, wypuszcza zdjęcie propagandowe ściętego papieża Franciszka

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 listopada 2017


.

ISIS obiecuje w okresie Bożego Narodzenia 2017 r  „świąteczną krew” wraz z wydaniem nowej propagandowej fotografii przedstawiającej ściętego papieża Franciszka.

Na groteskowym zdjęciu, Papież Rzymski leży ścięty w pomarańczowym kombinezonie, standardowa szafa takich ofiar, a dominujący bojownik ISIS stoi nad jego zwłokami. Podpis w pobliżu brzmi „Jorge Mario Bergoglio” .

Według  obserwatorów terrorystów, wizerunek  papieża Franciszka pojawił się w zeszłym tygodniu w anonimowym komunikatorze Telegram. Plakat niekoniecznie musi oznaczać bezpośrednie zagrożenie dla papieża, ale raczej jako wezwanie do działania dla samotnych wilków.

Jak donosi Daily Mail, „analitycy ostrzegają przed możliwym wzrostem liczby ataków ISIS w Europie po upadku ich tak zwanego kalifatu na Bliskim Wschodzie” Grupa terrorystyczna zazwyczaj wykorzystuje takie ataki jako środek zasiania strachu, kiedy ich moc się zmniejsza. „

 

Źródło: http://www.dailywire.com/news/23799/isis-group-releases-propaganda-photo-beheaded-pope-paul-bois

https://pamelageller.com/2017/11/beheaded-pope.html/

Posted in Alert, Apokalipsa | Otagowane: , , | 13 Komentarzy »

Wizja Jana Pawła II: „Islam zaatakuje Europę”

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 listopada 2017


„Widzę kościół trzeciego tysiąclecia dotknięty śmiertelną plagą, nazywa się to islamem. Zaatakują Europę. Widziałem hordy pochodzące z Zachodu po wschód: od Maroka po Libię, od Egiptu po kraje wschodnie. To szokująca wizja św. Jana Pawła II, nigdy wcześniej nie publikowana. Świadkiem opowiadanej historii jest prałat Mauro Longhi z  Prałatury Opus Dei, który bardzo często był w bliskim kontakcie z Papieżem Polskim podczas jego długiego pontyfikatu. Mauro Longhi ujawnił ten epizod w Biennie Val Camonica na konferencji zorganizowanej dla uczczenia  pamięci Jana Pawła II 22 października tego roku, w dniu, w którym Kościół celebruje pamięć liturgiczną świętego Jana Pawła II. Mauro Longhi cieszył się osobistym szacunkiem nie tylko Jana Pawła II, ale także Benedykta XVI, do tego stopnia, że ​​został powołany w 1997 r. do Rady Watykańskiej Kongregacji ds.Duchowieństwa.

W latach 1985-1995 młody ekonomista, Mauro Longhi (który otrzymał święcenia kapłańskie w 1995 r. ), towarzyszył i gościł Papieża Wojtyłę podczas jego narciarskich i górskich wędrówek, regularnie, cztery do pięciu razy w roku przez dziesięć lat, i robił to w  Międzynarodowym Seminarium Prałatury Opus Dei, gdzie przygotowywałem się do kapłaństwa studiując teologię, ale także w prostym wiejskim domu. Jest to w prowincji L’Aquila, około 800 metrów, w kierunku Piana delle Rocche. Ojciec Święty przyjeżdżał z Rzymu, małym samochodem  jego sekretarza Stanisława Dziwisza razem z kilkoma polskimi przyjaciółmi, a w czasie jazdy po autostradzie – jedyne miejsce, w którym każdy mógł go rozpoznać – zwykle udawał, że czyta i trzymał gazetę przed twarzą.

Ale to z pewnością mistyczny Karol Wojtyła,  wielki protagonista jednego z najdłuższych pontyfikatów Kościoła. To Papież, którego Mauro Longhi spotkał nocą w kaplicy górskiego domu, klęczącego godzinami na niewygodnych drewnianych ławach przed Tabernakulum. I to Papież, który w nocy przebywając w Abruzji, słyszał Najświętszą Maryję Pannę, czasami razem z Panem Jezusem.

Tak mówi Longhi: Jan Paweł II  „Ma dar widzenia” – powiedział mi Andrzej Deskur. Zapytałem go, co to znaczy. „On rozmawia z Bogiem wcielonym, Jezusem, widzi jego twarz i widzi twarz jego matki”. Od kiedy? „Od swojej pierwszej Mszy 2 listopada 1946 r.  Był w krypcie San Leonardo w katedrze na Wawelu w Krakowie, gdzie odprawił swoją pierwszą mszę ofiarując ją za duszę swego ojca. „ Mauro Longhi dodaje, że sekret ujawniony przez kardynała Deskura – to oczy Boga, które są przed Wojtyłą za każdym razem, gdy wznosi kielich i hostię. Można to paradoksalnie zrozumieć, czytając ostatnią encyklikę Jana Pawła II, Ecclesia de Eucharistia . Rozdział 59 tej encykliki który jest jej konkluzją, tak brzmi:

Ave, verum corpus natum de Maria Virgine! Kilka lat temu obchodziłem pięćdziesiątą rocznicę moich święceń kapłańskich. Doznaję dziś łaski, że dane mi jest ofiarować Kościołowi tę Encyklikę o Eucharystii w Wielki Czwartek przypadający w dwudziestym piątym roku mojej posługi Piotrowej. Czynię to z sercem pełnym wdzięczności. Od ponad pół wieku, począwszy od pamiętnego 2 listopada 1946 roku, gdy sprawowałem moją pierwszą Mszę św. w krypcie św.Leonarda w krakowskiej katedrze na Wawelu, mój wzrok spoczywa każdego dnia na białej hostii i kielichu, w których czas i przestrzeń jakby «skupiają się», a dramat Golgoty powtarza się na żywo, ujawniając swoją tajemniczą «teraźniejszość». Każdego dnia dane mi było z wiarą rozpoznawać w konsekrowanym chlebie i winie Boskiego Wędrowca, który kiedyś stanął obok dwóch uczniów z Emaus, ażeby otworzyć im oczy na światło, a serce na nadzieję (por. Łk 24,13-35).

Pozwólcie, umiłowani Bracia i Siostry, że w świetle waszej wiary i ku jej umocnieniu przekażę Wam to moje świadectwo wiary w Najświętszą Eucharystię. Ave, verum corpus natum de Maria Virgine, vere passum, immolatum, in cruce pro homine! Oto skarb Kościoła, serce świata, zadatek celu, do którego każdy człowiek, nawet nieświadomie, podąża. Wielka tajemnica, która z pewnością nas przerasta i wystawia na wielką próbę zdolność naszego rozumu do wychodzenia poza pozorną rzeczywistość. Tutaj nasze zmysły nie dostają – visus, tactus, gustus in te fallitur, jak to jest powiedziane w hymnie Adoro te devote, lecz wystarcza nam sama wiara, zakorzeniona w Słowie Chrystusa i przekazana nam przez Apostołów. Pozwólcie że, podobnie jak Piotr pod koniec mowy eucharystycznej w Janowej Ewangelii, w imieniu całego Kościoła, w imieniu każdego i każdej z Was powtórzę Chrystusowi: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego» (J 6,68).

Pośród wielu opowiedzianych zdarzeń, epizod, który najbardziej wpłynął na publiczność biorącą udział w konferencji zorganizowanej dla uczczenia  pamięci Jana Pawła II 22 października tego roku, epizod który pasuje do jednego z wielu spacerów górskich wypraw na Gran Sasso Massif, jest niewątpliwie ten, co mówi o ogniu i islamie w Europie. Fragment Msgr. Longhi z jego podejściem do straszliwej mistycznej wizji Papieża musi zatem zostać w pełni zrelacjonowany (konferencja odbywa się na YouTube, od 48 minuty można oglądać ten fragment, o którym tu piszemy.

lanuovabq.it

Oto  tekst tłumaczony translatorem.Słowa jakie padają na tej konferencji są bardzo ważne. Wszystkich znających język włoski prosimy o zreferowanie treści konferencji :

Oboje opierają się o kamień, będąc naprzeciw siebie , jedzą kanapkę i czekają na przybycie grupy.

„Patrzyłem na niego myśląc, że może czegoś potrzebować,i zdałem sobie sprawę, że trzęsą mu się ręce, to był początek choroby Parkinsona. „Drogi Mauro, to starość …” i od razu powiedziałem: „Nie, Świątobliwość,  jesteś młody!” Kiedy w pewnych rozmowach rodzinnych zaprzeczyła, stała się bestią. „To nie prawda! Mówię, że jestem stary, bo jestem stary! Opinia prałata jest właśnie upływem czasu, wraz z wprowadzeniem choroby, aby papież odczuł pilną potrzebę przekazania tej mistycznej wizji. „No cóż, Wojtyła zmienia ton i głos” – kontynuuje prałat – „i biorąc udział w jednej z jego nocnych wizji, mówi do mnie:” Pamiętajcie o tych, których spotkacie w Kościele trzeciego tysiąclecia. Widzę Kościół dotknięty śmiertelną plagą. Głębiej, bardziej boleśnie niż w tym tysiącleciu „, odnosząc się do nazistowskiego komunizmu i totalitaryzmu. „Nazywa się islam. Zaatakują Europę. Widziałem, jak hordy przybywają z Zachodu na Wschód „i przedstawiają one jeden do jednego opis krajów: od Maroka po Libię do Egiptu, i tak dalej do wschodniej. Ojciec Święty dodaje: „Najeżdżając Europę, Europa będzie piwnicą, starymi reliktami, półmrokiem, pajęczynami. Wspomnienia rodzinne. Ty, kościół trzeciego tysiąclecia, musisz powstrzymać inwazję. Ale nie za pomocą broni, broń nie wystarczy, a twoja wiara żyła w uczciwości.

To jest cenne świadectwo tego, kto od lat był w bliskim kontakcie z Ojcem Świętym, a z tymi wielokrotnie występował w koncelebrze. Nie trzeba chyba podkreślać, jak spowiedź papieża Wojtyły pochodzi z marca 1993 r., A 24 lata temu obraz społeczny i liczba islamskiej obecności w Europie były bardzo różne. Nie jest zbiegiem okoliczności, że w zapomnianej dziś adhortacji apostolskiej z 2003 roku, Ecclesia in Europe , Jan Paweł II wyraźnie mówił o związku z islamem, który miał być „właściwy”, prowadzony z „roztropnością, jasnością poglądów na temat jego możliwości i ograniczeń „, świadomy” znacznej przepaści między kulturą europejską, która ma głębokie chrześcijańskie korzenie, a muzułmańskim myśleniem „(nr 57). Chociaż z językiem dokumentu magistra, ze swej natury, wydawało się, że Ojciec Święty domagał się ustanowienia „obiektywnej” wiedzy muzułmańskiej (nr 54). Paradygmat i wrażliwość są zatem jasne i jednoznaczne, zwłaszcza gdy rozważamy inny fragment Ecclesia in Europe, w którym papież Wojtyła – po napiętnowaniu „frustracji chrześcijan, którzy przyjmują z zadowoleniem” i że w wielu krajach islamskich „Widać uwielbienie kultu chrześcijańskiego” (nr 57) – mówienie o przepływach migracyjnych nawet tłumiło „stanowcze represje nadużyć” (nr 101).

Należy zauważyć, że mamy do czynienia z policzkowo niepoprawnym odczytaniem islamskiego zjawiska przez papieża kanonizowanego przez Kościół katolicki; pierwsze „prorockie”, a następnie lektury magisterskie (nie trudno wyobrazić sobie, że szokująca młoda wizja prorocka wpłynęła na twórczość Ecclesia w Europie ). „Islam nas zaatakuje.” Może on już to robi. Choć jest nieubłagany, oświetla chrześcijańską Europę, sprowadzając ją do piwnicy pełnej starych reliktów i pajęczyn. Mówił „Karol Wielki”, do dzisiaj wzywa nas do stawiania oporu inwazji z wiarą przeżywaną w całości.

 

 

Posted in Apokalipsa, III wojna światowa, Jan Paweł II, Nasz smutny czas, Proroctwa, Prześladowanie Chrześcijan | Otagowane: , , , , , | 86 Komentarzy »

Szokująca przepowiednia Jana Pawła II ujawniona! „To co zapowiada przeraża”

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 listopada 2017


Jan Paweł II bez wątpienia jest jednym z najbardziej znanych Polaków na świecie. Papieża większość osób kojarzy jak uśmiechniętego i przepełnionego radością człowieka,który cieszył się każdą chwilą. Tymczasem mało kto wie że Karol Wojtyła nie zawsze taki był, a pewne wydarzenie które go spotkało sprawiło,że Papież zapłakał i błagał o ratunek – jednak nie dla siebie.

Pewnego wieczoru sekretarz Papierza usłyszał z jego apartamentu słowa: Proszę o miłosierdzie dla Polski. Gdy sekretarz wszedł do pokoju zobaczył iż Jan Paweł II ma oczy ukryte w dłoniachi i widać było, że płakał.

Duchowny był zaniepokojny zachowaniem papieża sądząc, że być może Karol Wojtyła źle się poczuł. Jan Paweł II zaprzeczył iź źle się czuje na co sekratarz zapytał,a więc z jakiego powodu Papież płacze – Czy coś się może stało? Ojciec Święty odpowiedział wtedy iż Gdyby On również zobaczył to co On także by płakał.

I teraz pozostaje pytanie – Co stało się tego dnia w apartamencie Papieża. Czy możliwe, że ktoś objawił się Papieżowi – Jezus,a może Maryja? Sądząc że słów Ojca Świętego (Proszę o miłosierdzie dla Polski i Gdybyś zobaczył to co ja też byś płakał) bardzo możliwe, że ktoś ukazał Papieżowi jakąś katastrofę, która czeka cały świat i dlatego Karol Wojtyła błagał o litość dla przynajmniej Polski. Warto też wspomnieć, że po tym wydarzeniu Jan Paweł II miał zacząć szczególnie interweniować o przetłumaczenie Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej.

Co prawda opis przepowiedni Jana Pawła II pojawił się już w książce z 1995 roku pt. Dotknięcie Boga, jednak dopiero kilka miesięcy temu zrobiło się o tym głośno. Co o tym wszystkim sądzicie? Czy Jan Paweł II mógł mieć wtedy jakąś wizje?

Wszelkie szczegóły w nagraniu poniżej:

Źródło :zjawiskax.pl

Powyższy materiał zobaczyłem mimo iż nie przepadam za tego typu portalami i  zauważyłem że nie ma odpowiedzi na postawione pytanie: Co stało się tego dnia w apartamencie Papieża?

Zacząłem szukać w internecie aby znaleźć odpowiedź i mogę powiedzieć że odpowiedź tą znalazłem. Odpowiedź poraża gdyż tak blisko już jest tych wydarzeń które zobaczył tego dnia Jan Paweł II.

Ale o tym w następnym wpisie który się niebawem ukaże

Posted in Jan Paweł II, Proroctwa | Otagowane: , , , | 30 Komentarzy »

Centrum Polska ☧

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 listopada 2017


Polska będzie Wielka a inne narody będą tu przyjeżdżać aby się od nas uczyć. Cudowne plany księdza Tomasza Jegierskiego, 3000 marketów we wszystkich miastach w Polsce ze zdrowa polska żywnością. Tak Jezus Król Polski zmienia oblicze naszej ziemi. Warto wysłuchać co ksiądz mówi. Przypomnę że około rok temu wstawiałem konferencję tego księdza na temat wiary w Kanadzie.

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , | 36 Komentarzy »

Taka jest Polska mimo tylu zdrajców

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 listopada 2017


Jeszcze zostało troszkę Medalików chroniących przed Karami Bożymi Jezusa Króla Wszystkich Narodów. Aby zakupić informacja jest na głównej stronie u góry po lewej stronie

Brytyjczyk TOMMY ROBINSON

11. 11. 2017 roku odwiedził Polskę.

Jakie odniósł wrażenie i jaki ma przekaz dla krajów Europy Zachodniej, warto posłuchać

 

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , | 158 Komentarzy »

Zdrajcy Polski

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 listopada 2017


Wypisujcie tu w komentarzach wszystkich którzy obecnie sa zdrajcami Polski. Myśle że będzie bardzo wiele komentarzy

Posted in Zdrajcy Polski | Otagowane: | 132 Komentarze »

„W tym roku nastąpi triumf Niepokalanego Serca”

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 listopada 2017


Wczoraj umieściłem taką prośbę w komentarzu

 

24 października 2017 roku miało miejsce nabożeństwo z kardynałem Shonborn w Wiedniu w którym uczestniczyła widząca z Medjugorje Marija. Chciałbym aby ktoś kto zna bardzo dobrze język włoski lub angielski przetłumaczył mi co mówi Marija od 1:27 minuty (1 godzina 27 minut) na tym filmie który jest relacją ze spotkania

http://marytv.tv/?page_id=2620

Wieczorem odpowiedziała na mój komentarz czytelniczka PinkBo

W linku pod video jest transkrypcja 3 stronicowa tego co powiedziała Marija, to o co prosisz to przedostatni akapit, w samym środku „And I belive that this year the Immaculate Heart of Mary will triumf” (1:27:04 min) (Wierze, ze w tym roku Niepokalane Serce Maryi zatriumfuje)
Wcześniej Marija mówi, że „Różaniec jest większą bronią od bomby nuklearnej. My w to wierzymy i dlatego modlimy sie.”

Posted in Ciekawe, Medziugorje, Warto wiedzieć, Znaki czasu | Otagowane: , | 158 Komentarzy »

Kard. Müller ostrzega: Decyzja papieża zagraża jedności Kościoła

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 listopada 2017


Jedność Kościoła może zostać zniszczona, jeżeli to konferencje episkopatów będą miały ostatnie słowo w sprawie tłumaczenia tekstów liturgicznych – przestrzega w dramatycznym tonie kardynał Gerhard Ludwig Müller, do niedawna kierujący Kongregacją Nauki Wiary.

„Ostateczny autorytet w wątpliwych sprawach nie może być przy konferencjach episkopatów, co zniszczy jedność Kościoła katolickiego w wierze, wyznawaniu i modlitwie” – powiedział kardynał w rozmowie z niemieckimi mediami.

W ten sposób odniósł się do sporu między papieżem Franciszkiem a kardynałem Robertem Sarahiem, prefektem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Niedawno kard. Sarah wystosował oświadczenie, według którego to nadal Stolica Apostolska rozstrzyga ostatecznie o tłumaczeniu tekstów liturgiczych na języki lokalne.

Według Saraha wiosenne motu proprio ,,Magnum principium” papieża Franciszka niczego tu nie zmienia. Jednak wkrótce papież Francisze… stwierdził, że kard. Sarah wprowadził w błąd i powinien sprostować swoje słowa, bo Watykan musi ,,odejść od narzucania” tłumaczeń tekstów liturgicznych.

To fatalny krok, uważa Müller. ,,Wielkrotnie doświadczyłem, że tłumaczenia biskupów rozmywały biblijne i liturgiczne teksty pod pretekstem lepszego rozumienia”.

Mówiąc krótko, kard. Müller ostrzega, że wskutek papieskiej reformy może dojść na poziomie lokalnym do zakłamywania nauczania Kościoła katolickiego. To wyjątkowo poważne ostrzeżenie.

fronda.pl

Posted in Franciszek, schizma w kościele | Otagowane: | 75 Komentarzy »

Kłamcy Tuska

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 listopada 2017


Jak tworzono kłamstwo o generale Andrzeju Błasiku.

SKANDALICZNE MANIPULACJE KOMISJI MILLERA ODNOŚNIE GEN. BŁASIKA [STENOGRAM]

Posted in Zdrajcy Polski | Otagowane: , , , | 15 Komentarzy »

Jak KGB forsują nam przyszłego kandydata na Prezydenta

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 listopada 2017


Zobaczcie sobie najpierw co usilnie zamiatałem do kosza jak się pojawiało w komentarzach na moim blogu. Tak udające prawicowe portale jak wrealu24.pl jak Telewizja narodowa Eugeniusza którego kiedyś już demaskowałem jak razem z Marszem pederastów się kumpluje, promują  Hrabiego Jana Zbigniewa Potockiego.

A teraz jak już tak zafascynowani jesteście Hrabią Potockim, to zobaczcie sobie kto to jest Hrabia Potocki i dlaczego ja kasuję wszystkie linki z jego wypowiedziami. Chcę zaznaczyć że dla wielu czytelników Hrabia Potocki wielkim autorytetem. Starsi czytelnicy zobaczą w Potockim kopię Tyminskiego. Taką samą rolę spełnia pan Jabłonowski którym tez tutejsi czytelnicy się zachwycają.Zobaczcie też w jakie tony uderza Hrabia, zagospodarowywuje hasła PIS.

Szatan krąży jak Lew Ryczący

Posted in Zdrajcy Polski, złodzieje | Otagowane: , | 203 Komentarze »

Marsz Niepodległości 2017 r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 listopada 2017


Dziś z mediów zagranicznych jak i niektórych polskojęzycznych dowiedziałem się ze jestem faszystą.

Lewacka prasa międzynarodowa pisze że 60 tys faszystów demonstrowało w Warszawie. Trochę się pomylili bo według moich szacunków, a ja się nie mylę w zadaniach matematycznych było nas około 150 tys.

Posted in Patriotyzm | Otagowane: | 32 Komentarze »

Polska będzie wyspą pokoju gdy świat naokoło płonąć będzie

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 listopada 2017


Na moim kanale youTube te konferencje sa już od 2014 roku ale ciągle mało osób je wysłuchało. Ksiądz profesor Jan Sieg w 1995 roku wygłosił konferencję o Planie Bożym oczyszczenia świata na podstawie objawień Anny. Bardzo polecam gdyż profesor nie żyjący już bardzo precyzyjnie opowiada o szczegółach oczyszczenia świata. Umieszczam cz.3 . Na moim kanale wszystkich części jest 4.

.

no może jeszcze cz.4

Posted in Patriotyzm, Proroctwa | Otagowane: , , , | 144 Komentarze »

Bundeswehra ćwiczy rozpad EU i scenariusze wojny z Polską

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 listopada 2017


„Der Spiegel„ informuje, że dotarł do tajnych raportów Byndeswehry z których wynika, że niemiecka armia ćwiczy gry wojenne zakładające rozpad EU, NATO i konflikt miedzy krajami Grupy Vyszechrad 4 a Niemcami.

Niemcy zakładają różne scenariusze konfliktu z państwami Europy Środkowej. Jeden z nich to opuszczenie EU jednocześnie przez wiele państw. Inny wariant to konflikt miedzy Niemcami a krajami Europy Środkowej które organizują się we własny blok obronny nazywany Międzymorzem lub Grupą Wyszechradzką.

Analizując niemieckie scenariusze wojenne dochodzimy do wniosku, że zagrożeniem dla Niemiec jest każda sytuacja w której Niemcy nie będą w stanie kontrolować tej częsci Europy.

Dotyczy to także sytuacji w której państwa Europy Środkowej będą próbowały prowadzić suwerenną politykę niezależną od Berlina. Niemieckie koncepcje zakładają, że rozpad EU jest bardzo prawdopodobnym scenariuszem a niemiecka armia będzie walczyć z krajami Grupy Wyszechradzkiej która będzie konkurentem dla Berlina.

W ramach tych scenariuszy Bundeswehra prowadzi wielowariantowe manewry wojskowe. Te tajne plany Niemiec niestety mijają się z oficjalnymi projektami NATO oraz z oficjalnymi planami utworzenia armii EU do czego nawołuje szef KE Jean-Claude Juncker.

Informacje podawane przez najbardziej opiniotwórczy niemiecki dziennik sa wysoce niepokojące dla Polski gdyż zakładają, że Niemcy ćwiczą potajemne ataki na Polskę a po wtóre zakładają, że fundamentem wielkości Niemiec jest sprawowanie kontroli nad krajami Europy Środkowej. Analiza dotychczasowych stosunków polsko-niemieckich ewidentnie dowodzi, że jedynym realnym niebezpieczeństwem dla Polski na najbliższych kilkanaście lat jest zagrożenie ze strony Niemiec.

Raport nosi nazwę „ Prognoza strategiczna 20140”

Grzegorz Nowak

Serwis giełdowy amerbroker.pl

Posted in Alert, III wojna światowa, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 142 Komentarze »

WYWIAD Z PREZYDENTEM RP ANDRZEJEM DUDĄ

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 listopada 2017


Warto posłuchać  bo wszystko staje się jaśniejsze. Teraz juz poleci jak z płatka. Reforma Sądów tuż tuż.

Posted in Polityka | Otagowane: , | 77 Komentarzy »

Obłąkany bp.Pieronek – „Duchowieństwo i biskupi dążą do tworzenia Kościoła partyjnego”

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 listopada 2017


TW Feliks Pieronek ostatnio mocno sie udziela walcząc z Dobrą zmianą. Rozkazy z WSI które nadeszły wykonuje z należytą starannością. Stare kiejkuty mówią – wy tu Pieronek musicie na każdym kroku zwalczać ten okrutny PIS szczególnie u MONISI,- chyba że chcecie biskupie aby prawda wyszła na jaw- no to jak pomożecie? To mówi biskup KK – Gorszące słowa, samobójstwo to krok do świętości według tego mędrca.

To jest desperacki akt odwagi. Nie można się przyczepić do żadnego stwierdzenia, które zostało tam napisane

– powiedział biskup Tadeusz Pieronek w programie „Kropka nad i” w TVN24.

Hierarcha komentował w ten sposób samospalenie Piotra Szczęsnego, który popełnił samobójstwo pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie.

Po raz trzeci spotykam się z takim wypadkiem. Pierwszy był na Stadionie Dziesięciolecia, drugi na rynku w Krakowie i trzeci chyba najbardziej wyrazisty, bo pozostawił po sobie przesłanie, które jest bardzo logiczne

– powiedział bp Pieronek.

Biskup komentując treść listu zostawionego przez Szczęsnego, nazwał samospalenie aktem odwagi.

Z tego tekstu wynika, że jego umysł był świeży i pełen mądrości. Trudno podważyć jakiekolwiek słowo. To jest desperacki akt odwagi. Nie można się przyczepić do żadnego stwierdzenia, które zostało tam napisane

– mówił.

Pytany o to, czy można porównać obecną sytuację do czasów dyktatur komunistycznych, odparł:

Wydaje mi się, że ja bym tego nie zrobił, bo jestem za słaby. Ale człowiek, który ma wrażliwość i decyduje się na taki czyn jest dla mnie bohaterem. Człowiek, który upomina się w imieniu całego narodu, no może nie całego…

– powiedział.

To desperacki, ale bohaterski czyn

– dodał.

Mam wielką obawę, że w Polsce duchowieństwo i biskupi, jak gdyby zmierzali do tego, żeby pozbawić Kościół Katolicki tej cechy powszechności. Dążą do tworzenia Kościoła partyjnego, to jest wielki dramat, który jest chyba największym niebezpieczeństwem dla Kościoła – powiedział biskup. Pytany, czy jest jakiś autorytet teraz w kościele, odpowiedział: – Bardzo często mówi się, że tych autorytetów w kościele nie ma. Są autorytety, tylko nikt nie chce tych autorytetów słuchać. „Robimy głupstwa na poziomie wójta gminy” Biskup Tadeusz Pieronek został też zapytany w „Kropce nad i ” o spór wokół słów szefowej niemieckiego MON Ursuli von der Leyen, która w czwartek 2 listopada w talkshow w ZDF [2. programie publicznej telewizji] uznała za istotne, by wspierać „zdrowy demokratyczny opór” młodej generacji w Polsce. Minister stwierdziła również, że chciałaby „wziąć w obronę kraje wschodnioeuropejskie”.
Dopytywany, czy Polska się w ten sposób nie ośmiesza, odparł, że „odcina się od tego, że Polska się ośmiesza”. – Jeżeli się ośmiesza rząd, to niech za to ponosi odpowiedzialność. Proszę nie obarczać Polski tymi głupstwami, które się dzieją – podkreślał. „Odpowiedź Ukraińców na te polskie wybryki była bardzo dobra” Szef MSZ Witold Waszczykowski w ubiegłym tygodniu oświadczył, że Polska uruchamia „procedury, które nie dopuszczą ludzi, którzy zachowują skrajnie antypolskie stanowisko, do przyjazdu do Polski”. Dodał, że konsekwencje poniosą również osoby, które na poziomie administracyjnym nie dopuszczają do kontynuowania ekshumacji [chodzi o prace poszukiwawcze IPN] i renowacji polskich miejsc pamięci. Minister zapowiedział również, że będzie się zastanawiał, „czy rekomendować polskiemu prezydentowi wizytę na Ukrainie”

Posted in Zdrajcy Polski | Otagowane: , | 88 Komentarzy »

Media: Papież chce debaty o zniesieniu celibatu w Brazylii.

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 listopada 2017


Bedzie to może zwieńczenie jego pontyfikatu. Odważny, rewolucyjny i oczekiwany przez wielu akord choć wielce ryzykowny…

 

W najbliższych miesiącach może odbyć się debata watykańskich i brazylijskich duchownych ws. zniesienia celibatu w niektórych regionach Ameryki Południowej. Do posługi kapłańskiej mieliby być dopuszczani żonaci mężczyźni.

Papież Franciszek chce debaty na temat zezwolenia żonatym mężczyznom wykonywania kapłańskich praktyk w brazylijskim regionie Amazonii – podaje nieoficjalnie „The Telegraph”.

 

Z propozycją debaty w tej sprawie miał zwrócić się do papieża brazylijski duchowny Claudio Hummes. Jednym z argumentów jest niewielka liczba duchownych w odległych społecznościach Amazonii, a także rosnąca liczba sekt wypierających Chrześcijaństwo. Wiadomo, że żonaci kapłani nie składaliby ślubów czystości, nie wiadomo jednak, jakie dokładnie mieliby uprawnienia i zakres obowiązków. 

Papież sugerował już wcześniej, że Kościół powinien rozważyć dopuszczenie żonatych mężczyzn posługi kapłańskiej w wyjątkowych okolicznościach. Takimi ma być właśnie sytuacja w Amazonii, gdzie jeden kapłan przypada na 10 tys. Katolików. Według Franciszka celibat dla księży jest dobrym rozwiązaniem, ale jednocześnie wychodzi z założenia, że to temat do dyskusji.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22600377,media-papiez-chce-debaty-o-zniesieniu-celibatu-w-brazylii.html#BoxNewsLinkImg&a=167&c=96

Posted in Ciekawe, Franciszek | Otagowane: , | 138 Komentarzy »

Zapomniana rzeź Pragi

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 listopada 2017


Niepozorny czarny metalowy krzyż, jakich tysiące zobaczymy w całej Polsce. Ten postawiono przy cerkwi św. Marii Magdaleny przy ul. Jagiellońskiej w Warszawie. Latem, gdy wtopi się w zieleń rozrośniętego żywopłotu, jest prawie niewidoczny. Trzeba podejść bliżej, aby przeczytać niewielką tabliczkę: „Zginęli, bo byli Polakami. Mieszkańcom Pragi pomordowanym przez wojska Suworowa. 4 listopada 1794 roku. Rodacy”. Tylko tyle. O godne upamiętnienie tysięcy dobitych rannych żołnierzy, kobiet, dzieci, starców, wszystkich pomordowanych w okrutny sposób nie zdążyli zadbać nasi przodkowie w okresie II Rzeczypospolitej. Tym bardziej nie uczyniliśmy tego i my w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. A w dwusetną rocznicę moskiewskiego mordu pierwszy ordynariusz warszawsko-praski ks. bp Kazimierz Romaniuk wzywał: „Umierając, z pewnością liczyli na to, że pamięć o nich trwać będzie w świadomości przyszłych pokoleń. Nie wolno nam dopuścić do tego, by zawiedli się w naszych oczekiwaniach”. To wtedy w kościele Najświętszej Matki Bożej Loretańskiej, na miejscu dawnego klasztoru bernardynów, gdzie pogrzebano wiele ofiar, poświęcono skromną tablicę: „Mieszkańcom Pragi w 200-lecie rzezi ofiarom rosyjskiego ludobójstwa. Gdybyśmy o nich zapomnieć mieli, Ty, Boże, zapomnij o nas. Polacy”.
„Jeszcze nie syt Moskal srogi”
Pamiętał o nich Adam Mickiewicz, stawiając im literacki pomnik w koncercie Jankiela: Słychać tysiące coraz głośniejszych hałasów, Takt marszu, wojna, atak, szturm, słychać wystrzały, Jęk dzieci, płacze matek. – Tak mistrz doskonały Wydał okropność szturmu, że wieśniaczki drżały, Przypominając sobie ze łzami boleści Rzeź Pragi którą znały z pieśni i z powieści… A kilkadziesiąt lat później przypomniała w jednym z wierszy Maria Konopnicka: Zaszło słońce w krwawe morze – Błysnął bagnet, błysły noże, Suworowa pałasz nagi – Błysnął hasłem na rzeź Pragi! Rzuci się zajadła tłuszcza, Siwym starcom nie przepuszcza, Przed oczyma ojca, matki Rozrywają żywcem dziatki. W każdym domu trupy leżą, Pluszczą progi krwią ich świeżą Po ulicach krwi się fala Aż ku Wiśle gdzieś przewala. Jeszcze nie syt Moskal srogi Wydał hasło do pożogi – Staje Praga w ogniach cała, Pożar na jej dachach pała. Po ulicach wichr przegania Kłęby dymów, jęk konania, Okrzyk zgrozy w niebo leci, Skwierczą w ogniu ciała dzieci! W żadnej ludzkiej świata mowie Mąk tych słowo nie wypowie I nikt nie ma dość odwagi, By opisać tę rzeź Pragi Dymią zgliszcza i krew dymi, W jeden mordu stos olbrzymi, A przez trupy do Warszawy Sam Suworow wchodzi krwawy Suworowie! Póki żyjesz Krwi tej z rąk twych nie obmyjesz! Imię będziesz miał u świata, Nie żołnierza – ale kata! Aleksander Suworow rozpoczął służbę w rosyjskiej armii od szeregowca, awansując na kolejne stopnie. Z Polakami walczył już w czasie konfederacji barskiej, bo to jego żołnierze oblegali Wawel i okupowali Kraków. Tłumił skutecznie powstanie Pugaczowa i wielokrotnie pokonywał wojska tureckie. Rosła jego sława, a jego nazwisko budziło strach. Po zdobyciu twierdzy izmaiłowskiej podlegli mu żołnierze wymordowali ponad 10 tysięcy cywili. Gdy wybuchła Insurekcja Kościuszkowska, jego wojska uczestniczyły w jej stłumieniu.
Wyrzynaj wroga na ulicach…
Na początku października 1794 roku po bitwie pod Maciejowicami, w której wojska polskie zostały pokonane, a ranny Kościuszko dostał się do niewoli, losy powstania zostały przesądzone. Rosjanom pozostało jeszcze zdobycie Warszawy. „Zgnieść ich [Polaków] doszczętnie, a dla budzącego zgrozę widoku wiarołomnej stolicy zatknąć tam sztandary najpotężniejszej monarchini – taki jest wielki cel” – pisał Suworow do generała Schwerina. Na początku listopada Rosjanie, 25 tysięcy żołnierzy z ponad 80 armatami, podeszli pod Pragę, która jak wspominał Jędrzej Kitowicz, „lepiej była opatrzona okopami i wilczymi dołami niż Warszawa”. Broniło jej niespełna 15 tysięcy żołnierzy. Nad ranem 3 listopada Moskale rozpoczęli całodzienny ostrzał artyleryjski Pragi, polskie armaty skutecznie odpowiadały. Oficerowie wydali ostatnie rozkazy i instrukcje. Sam Suworow dawał swym podwładnym „naukę ustną” spisaną już po powrocie do Rosji w dziele „Nauka zwyciężania”: „Gdy nieprzyjaciel ucieka do miasta, zwróć na niego armaty, strzelaj gwałtownie w ulice, wal żwawo: nie ma czasu go ścigać… Wyrzynaj wroga na ulicach, kawaleria niech rąbie… Gdy mury zostały opanowane, bierz łupy… Łup jest rzeczą świętą. Zdobędziesz obóz – wszystko twoje; zdobędziesz fortecę – wszystko twoje”. Dla zachęty rozdano większe racje wódki. Nazajutrz – 4 listopada 1794 roku – jeszcze przed świtem, o piątej rano wystrzelono rakietę sygnałową i kolumny rosyjskie podeszły do polskich okopów broniących Pragi. Huk armat zbudził miasto na drugim brzegu. Mieszkańcy wylegli na ulicę w przerażeniu, że Rosjanie już wdarli się do stolicy. Tymczasem walka trwała na Pradze, gdzie pierwszy atak powstrzymano kartaczami. Rosjanie ruszyli jednak ponownie i wdarli się na szańce. Przez godzinę trwał bój na zbroczonych krwią wałach. Ludność rzuciła się ku mostom, chcąc przedostać się na drugi brzeg Wisły. Lekko ranny generał Józef Zajączek, odpowiedzialny za złe przygotowanie Pragi do obrony, dał rozkaz do wycofania się generałowi Jakubowi Jasińskiemu. Ten jednak odrzekł: „Po co rozpaczać w tej chwili, kiedy nas tylu gotowych do walki. Hańba z bitwy uchodzić!”. Zajączek odpowiedział: „Lecz jeśli chcesz umrzeć, zostań tutaj” i zawrócił konia w stronę mostu wśród krzyków „Zdrajca!”. Generał Jasiński, wśród tylu innych obrońców, zginął śmiercią żołnierza. Szańce zostały przełamane, a walka przeniosła się na ulice Pragi, gdzie „żołdactwo, zaprawione w izmaiłowskich mordach, sprawiało rzeź okrutną”.
„By nie urosły do zemsty”
Nie oszczędzano nikogo. „Oderwane od piersi matek niemowlęta brano na spisy, by nie urosły do zemsty; zakonnice, zamknięte w klasztorze Bernardynek, zgwałcono i zarżnięto; dziewiętnastu Bernardynów i siedmiu starców kalek, rezydujących w klasztorze, poniosło śmierć męczeńską. Z domów wywlekano nieszczęsnych, by wśród pijackiej uciechy wymyślną zadać im śmierć. Niebawem place zasłane były ohydnie zsiekanymi trupami, bez odzieży, w jednej przerażającej masie wtłoczonych w błoto, bezkształtnych, a jednak drgających jeszcze niekiedy spazmami życia gromad i zwalisk. Z pośród kul świstu i huku pękających bomb wydobywały się jęki i wołania, co przerażały serca i sięgały aż do nieba. Obok ciał ludzkich piętrzyły się stosy bezładnie porzuconych sprzętów, krwawiły się pokaleczone trupy koni, psów, kotów, nierogacizny, gdyż rozjuszone widokiem krwi żołdactwo nie przepuszczało nawet zwierzętom. Zapalona od kul i kozackich żagwi Praga stanęła w płomieniach i dymie, dachy zawalały się z trzaskiem wśród przeraźliwego wycia zdobywców” – opisywał Henryk Mościcki. W Warszawie słychać było krzyki mordowanych i złowrogie rosyjskie „ura!”. Na oczach ludu stolicy dokonywał się ostateczny pogrom. Już o ósmej rosyjska artyleria zaczęła strzelać z praskiego brzegu, a żołnierze zaczęli wkraczać na most, którym uciekali ocaleni. Wtedy od strony Warszawy garstka mieszczan i żołnierzy rzuciła się z siekierami, aby rąbać most. Wówczas „artyleria rosyjska skierowała swój ogień na zajętych pracą, a od pocisków armatnich zajęły się tu i ówdzie rusztowania i most płonący z trzaskiem zapadał się w Wisłę… Część pozostałych na Pradze żołnierzy i garść ludności cywilnej, gnana panicznym strachem, dopadła brzegów Wisły. Ujrzawszy most w ogniu, rzuciła się do wody i wpław próbowała dostać się do Warszawy. Wielu oszalałych nieszczęśników dosięgały kule moskiewskie, a wszystkich pochłonęły zimne fale Wisły” – czytamy u Mościckiego. Gdy przeprawa runęła, ludzie rzucali się wpław do rzeki i do łódek. Te przepełnione i wolno płynące stały się łatwym celem. „W topieli tysiące znalazły śmierć, aż szara Wisła spłonęła czerwienią, chłonąc w swych nurtach poranione ciała wzywających na próżno ratunku”. Nawet niektórzy rosyjscy oficerowie wyrażali dystans wobec rzezi cywilnej ludności Pragi. „Do samej Wisły na każdym kroku spotkać się dawali zabici i umierający różnego stanu ludzie; na brzegu rzeki piętrzyły się stosy żołnierzy, cywilnych, Żydów, księży, zakonników, kobiet i dzieci. Na widok tego wszystkiego serce zamierało w człowieku, a obmierzłość obrazu duszę jego oburzała. W czasie bitwy człowiek nie tylko nie czuje w sobie żadnej litości, ale rozzwierzęca się jeszcze, lecz morderstwa po bitwie to hańba” – wspominał świadek wydarzeń, dowódca jednego z pułków Lew Engelhard. Podobne świadectwo pozostawił jeden z Prusaków: „Widok Pragi był okropny, ludzie obojej płci, starcy i niemowlęta u piersi matek pomordowane leżały na kupie; krwią zbroczone i obnażone ciała żołnierzy, połamane wozy, pozabijane konie, psy, koty, nawet świnie. Tu i ówdzie drgały jeszcze członki umierających. Całe miasto Praga stało w płomieniach i w dymie, a dachy zawalały się z trzaskiem, któremu odpowiadało przeraźliwe wycie kozaków, klątwa rozjuszonego żołdactwa”. Wedle różnych źródeł zostało zamordowanych od 15 do 25 tysięcy osób. Święty Klemens Hofbauer, który dał początek Zgromadzeniu Redemptorystów w Polsce i organizował pomoc dla sierot Pragi, w liście do swego przełożonego generalnego pisał: „Ciężkie nieszczęścia napełniły nas trwogą… Po zdobyciu przedmieścia Praga zostało wymordowanych ponad 16000 ludzi – mężczyzn, kobiet i dzieci. Musieliśmy patrzeć na te okrutne sceny, gdyż działo się to naprzeciw naszego domu”.
Z orderem kata Pragi przeciw Polsce
Sam Suworow raportował carycy Katarzynie: „Po przezwyciężeniu wszystkich trudności i przełamaniu zaciekłej obrony nieprzyjaciela nasze wojska, przełamawszy trzy linie umocnień, wdarły się na Pragę. Straszny był przelew krwi, place zasłane były trupami, ostatnia i najstraszniejsza rzeź dokonała się na brzegu Wisły w oczach ludu warszawskiego. Na ten straszny widok zadrżeli Polacy… Na Pradze ulice i place zasłane były ciałami zabitych, krew lała się strumieniem, zaczerwienione wody Wisły niosły ciała tych, którzy szukając ratunku, utonęli w jej nurtach. Widząc swą straszną hańbę, zadrżała wiarołomna stolica”. Utopiona we krwi Praga przeraziła warszawiaków i wymusiła rozpoczęcie rozmów kapitulacyjnych. Delegacja mająca omówić jej warunki wyruszyła jeszcze wieczorem, 4 listopada, na Pragę, ale po drodze została okradziona przez kozaków z zegarków, sygnetów… Powstanie Kościuszkowskie upadło, a wraz z nim państwo polskie, które niedługo potem na przeszło wiek zniknęło z mapy Europy. Suworow już po rzezi Pragi został odznaczony przez Stanisława Augusta Poniatowskiego najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego. W 1942 roku w Związku Sowieckim ustanowiono order imienia Suworowa. Wśród odznaczonych nim nie brakuje tych, którzy kontynuowali dzieło rosyjskiego generała. Order zawisł na mundurach m.in.: Siemiona Budionnego, który w 1920 roku ze swą 1. Armią Konną szedł na Polskę; Siemiona Moisiejewicza Kriwoszeina, przyjmującego wspólnie z gen. Heinzem Guderianem sowiecko-niemiecką defiladę w Brześciu po agresji we wrześniu 1939 roku; Klimienta Jefriemowicza Woroszyłowa, jednego z podpisanych pod rozkazem z 5 marca 1940 r., nakazującym wymordować ponad 21 tysięcy polskich jeńców; Iwana Czerniachowskiego – kata wileńskiej Armii Krajowej; Iwana Sierowa z NKWD (po wojnie szefa KGB i GRU), lista jego zbrodni jest długa, ale znany jest głównie z aresztowania przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, sądzonych następnie w moskiewskim procesie szesnastu. Order Suworowa otrzymał również sam Stalin. Jego dar dla „narodu polskiego”, Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, nadal rzuca potężny cień nie tylko na skromny krzyż ofiar rzezi Pragi… Dysproporcja pomiędzy zapomnianym, praskim krzyżem a sowiecką, szpecącą Warszawę budowlą, z której uczyniono symbol stolicy i przede wszystkim zgoda Polaków na ten stan, wskazuje, jak długa droga dzieli nas od wskrzeszenia niepodległego, polskiego ducha.
Dr Jarosław Szarek, IPN Kraków

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/106839,zapomniana-rzez-pragi.html

Posted in Patriotyzm, Warto wiedzieć, Z prasy | 40 Komentarzy »

Holenderski bankier mówi o rytualnych mordach dokonywanych na dzieciach przez elity finansowe

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 listopada 2017


Wywiad z kwietnia 2017, w którym Ronald Bernard, bankier mówi o tym jak zaszedł na szczyt i kto tak naprawdę rządzi, mówi o satanistach. Wielu z was powinno całość zobaczyć i otworzyć umysł aby zrozumieć w jakich warunkach pracuje nasz Rząd który jako jedyny w Europie zapowiedział „Dobrą zmianę” i ją realizuje. Coś takiego nie wydarzyło się w żadnym europejskim kraju. A jeśli nie rozumiecie świata to  przynajmniej nie bierzcie udziału w krytykowaniu, podkopywaniu naszego polskiego Rządu, bo wrócą znów POlszewiki i zrealizują swój program ostatecznego demontażu Polski. A zniesmaczona jakoś nie była zniesmaczona jak biliony złoty kradł układ proniemiecki, jak wyrzucał mieszkańców z mieszkań w Warszawie i wielu innych miastach, zniesmaczona jest teraz jak się przywraca te kamienice tym którzy tam mieszkali, jak się ściga złodziei których jedynym celem było ukraść jak najwięcej. Ależ mi się czytelnicy znaleźli. Toż to FSB i volksdoutsche.

.

Posted in Dziwny jest ten świat, Polityka, Religia, Szatan, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 113 Komentarzy »

Orędzie Matki Bożej dla Mirjany z 2 listopada 2017

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 listopada 2017


 
 


, Drogie dzieci, patrząc na was wszystkich, zgromadzonych wokół mnie, swojej Matki, widzę wiele czystych dusz, poszukujących miłości i pociechy, której nikt im nie daje. Widzę również tych, którzy czynią zło, gdyż nie mają dobrych przykładów. Nie poznali mojego Syna. To dobro, które jest milczące, szerzy się poprzez czyste dusze i jest siłą podtrzymującą ten świat. Jest wiele grzechów ale jest też miłość. Mój Syn posyła wam mnie, Matkę, tę samą dla was wszystkich, abym nauczyła was miłować, byście zrozumieli, że jesteście braćmi. Pragnę wam pomóc. Apostołowie mojej miłości, wystarczy żywe pragnienie wiary i miłości, a mój Syn je przyjmie, lecz musicie być godni, mieć dobrą wolę i otwarte serce. Mój Syn przychodzi do otwartych serc. Ja, jako Matka pragnę, abyście jak najlepiej poznali mojego Syna, Boga zrodzonego z Boga, abyście poznali wielkość Jego miłości, której tak bardzo potrzebujecie. On wziął na siebie wasze grzechy, uzyskał dla was odkupienie, a w zamian żąda byście się wzajemnie miłowali. Mój Syn jest miłością. On, nie czyniąc różnicy, kocha wszystkich ludzi ze wszystkich krajów i narodów. Gdybyście, moje dzieci, żyli miłością mojego Syna, Jego Królestwo już byłoby na ziemi. Dlatego więc apostołowie mojej miłości, módlcie się. Módlcie się, aby mój Syn i Jego miłość była jak najbliżej was, abyście stali się przykładem miłości i pomogli tym wszystkim, którzy nie poznali mojego Syna. Nigdy nie zapominajcie, że mój Syn w Trójcy Świętej jedyny, kocha was. Miłujcie swoich pasterzy i módlcie się za nich. Dziękuję wam.

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 35 Komentarzy »