Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Sierpień 2018

Kard. Gerhard Müller: Papież zwolnił z Kongregacji Nauki Wiary księdza, który zajmował się walką z pedofilią w Kościele

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 sierpnia 2018

Zaskakujące informacje przekazał kardynał Gerhard Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary w wywiadzie-rzece, który przeprowadził z nim Paweł Lisicki.

Kardynał Gerhard Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, zapytany przez Lisickiego o kwestię nie przedłużenia mu przez papieża Franciszka kadencji na kolejnych pięć lat urzędowania, co nastąpiło w ostatniej minucie audiencji, odpowiedział:

„No cóż, takie są po prosu fakty, którym nie można zaprzeczyć. To prawda, że papież poinformował mnie o tym, że moja misja kończy się ostatniego dnia pięcioletniej kadencji, nie podając żadnych przyczyn swojej decyzji. Zresztą nie można mówić o żadnych obiektywnych przyczynach. Obiektywne przyczyny mogłyby polegać na tym, że nie dorosłem do sprawowania tej funkcji albo że miałem całkiem fałszywe rozumienie swoich zadań, albo że wykazałbym się brakiem lojalności wobec papieża. O czymś takim nie może być w żadnym wypadku mowy. Wszyscy znawcy wskazywali, że jestem jednym z tych teologów, którzy najpełniej i najlepiej potrafili objaśnić znaczenie i sens papiestwa”.

Podkreśla, że na urząd ten powołał go papież Benedykt XVI, który wcześniej sam sprawował ową funkcję. Wskazuje, że jedynym nieporozumieniem w tym kontekście, które mogło się pojawić w tle, była kwestia trzech księży, którzy byli wykwalifikowanymi współpracownikami Kongregacji, wcześniej chwalonymi przez Ojca Świętego, ale później zwolnionymi bez podania przyczyn.

Kardynał podkreśla:

„I to ten styl, w którym ich zwolniono – nie chodziło o nieprzedłużenie mojej kadencji – nazwałem nieakceptowalnym. To zaprzecza przecież zasadom katolickiej nauki społecznej, kiedy bez żadnego uzasadnienia z dnia na dzień zwalnia się trzech wybitnych teologów, wybitnie wykształconych i znających się na rzeczy. Jak to pogodzić z troską o godność osoby? Nawet w normalnych światowych warunkach mówimy, że człowiek nie jest jednodniowym pracownikiem najemnym, którego można nająć jednego dnia i następnego po prostu zwolnić. Domagamy się przecież, żeby w przypadku zwolnienia podać jego przyczyny”.

Zaznaczał jednocześnie:

„Słyszałem wprawdzie, że do papieża dotarły informacje na ich temat, że mieli się krytycznie wypowiadać o jego pontyfikacie, ale trudno mi uwierzyć, żeby takie fałszywe plotki mogły być przyczyną decyzji”.

Przypomina, że papież w ogóle nie ma do czynienia z personelem na tym poziomie i odpowiada za nich wyłącznie prefekt. Dalej dodawał:

„W każdym razie wspieram papieża Franciszka w jego zamiarze reformy kurii. Jednak jej elementem powinno też być stosowanie wobec osób zatrudnionych w rzymskiej kurii doktryny społecznej Kościoła. Nikogo nie wolno zwolnić bez podania przyczyn lub bez prawa do obrony przed zarzutami. Gdyż anonimowi dostarczyciele informacji o rzekomo nagannym postępowaniu współbraci mają na celu jedynie zdobycie wynagrodzenia, a nie dobro Stolicy Świętej”.

Kardynał zawraca też uwagę na rzecz bardzo istotną:

„Sam papież nazwał jednego z tych kapłanów bravissima persona, a była to osoba z tej trójki najważniejsza, kierownik sekcji dyscyplinarnej, która musi zajmować się też przypadkami kryminalnej pedofilii wśród księży. Dlaczego tym w najwyższym stopniu kompetentnym współpracownikom i wzorowym księżom sprawiono tyle cierpienia i poniżenia? – odpowiedź na to pytanie przekracza moje pojęcie”.

Kardynał mówi też:

„Rzeczywiście, od początku wszyscy liberałowie i media chwalili Franciszka, chwalili go nawet zwolennicy aborcji, wolnomularze i ci wszyscy, którzy przedtem nienawidzili i zwalczali Kościół. Nastąpiła niespodziana zmiana, do Franciszka zaczęli się przyznawać ci, którzy przedtem atakowali katolicyzm. Charakterystycznym przypadkiem były wywiady z Eugenio Scalfarim, naczelnym ateistą Włoch, który od lat głosi hasło dechrystianizacji Włoch”.

Zadaje też pytanie, co w zasadzie wynika z tego wszystkiego dla wiary katolickiej i Kościoła, kiedy jest chwalony przez nieprzyjaciół.

„Co z tego wszystkiego ma wiara? To tak jakby Piłat i Herod nagle ogłosili się przyjaciółmi Jezusa”

 

– mówił Gerhard Müller.

Źródło: fronda.pl

Reklamy

Posted in Franciszek, Kościół, schizma w kościele | Otagowane: , | 133 Komentarze »

w Watykanie wybuchła bomba atomowa

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 sierpnia 2018

list księdza arcybiskupa Vigano

 

Publikujemy poniżej tłumaczenie opublikowanego w niedzielę na łamach portalu Life Site News listu księdza arcybiskupa Carla Marii Viganò. Były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych ujawnił bulwersujące okoliczności ukrywania przez wysokich hierarchów Kościoła nadużyć obyczajowych, których dopuszczali się niektórzy duchowni.

 

 

 

Świadectwo

Jego Ekscelencji Carlo Maria Viganò,

tytularnego arcybiskupa Ulpiany,

nuncjusza apostolskiego

W tej tragicznej dla Kościoła chwili w różnych częściach świata – w Stanach Zjednoczonych, Chile, Hondurasie, Australii etc. – na biskupach spoczywa bardzo poważna odpowiedzialność. Myślę w szczególności o Stanach Zjednoczonych Ameryki, dokąd papież Benedykt XVI wysłał mnie jako nuncjusza apostolskiego 19 października 2011 roku, w święto upamiętniające pierwszych męczenników Ameryki Północnej. Biskupi Stanów Zjednoczonych, a ja wraz z nimi, są powołani do naśladowania przykładu tych pierwszych męczenników, którzy przynieśli Ewangelię na ziemie Ameryki, do tego, by być wiarygodnymi świadkami bezmiernej miłości Chrystusa, Drogi, Prawdy i Życia.

 

Biskupi i księża, nadużywając swoje władzy, dopuścili się obrzydliwych przestępstw ze szkodą dla swoich wiernych, nieletnich, niewinnych ofiar oraz młodych ludzi gotowych poświęcić swoje życie dla Kościoła albo swoim milczeniem nie zapobiegli popełnianiu takich przestępstw.

 

Aby przywrócić piękno świętości obliczu Oblubienicy Chrystusa, która jest okropnie oszpecona tak wieloma wstrętnymi przestępstwami i jeśli naprawdę chcemy uwolnić Kościół od cuchnącego bagna, do którego wpadł, musimy mieć odwagę zburzyć kulturę tajemnicy i publicznie wyznać prawdy, które były trzymane w ukryciu. Musimy zburzyć spisek milczenia, przy pomocy którego biskupi i księża chronili siebie samych kosztem swoich wiernych, spisek milczenia, który w oczach świata grozi Kościołowi tym, że będzie wyglądać jak sekta, spisek milczenia nie tak odmienny od tego, który panuje w mafii. „Wszystko, co powiedzieliście w mroku, (…) głoszone będzie na dachach” (Łk 12,3).

 

Zawsze wierzyłem w to i miałem nadzieję na to, że hierarchia Kościoła odnajdzie w sobie duchowe środki i siłę do powiedzenia całej prawdy, by się zmienić na lepsze i odnowić. To dlatego, chociaż nieustannie mnie o to proszono, zawsze unikałem wygłaszania oświadczeń dla mediów, nawet kiedy byłoby to moim prawem, by tak zrobić, by bronić się przed kalumniami publikowanymi na mój temat, nawet przez wysokich prałatów Kurii Rzymskiej. Ale teraz, kiedy zepsucie dotarło do samej góry hierarchii kościelnej, moje sumienie mówi mi, bym wyjawił te prawdy o rozdzierającym serce przypadku emerytowanego arcybiskupa Waszyngtonu, Thodore’a McCarricka, które poznałem w trakcie pełnienia moich obowiązków powierzonych mi przez św. Jana Pawła II, jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich od roku 1998 do roku 2009 oraz powierzonych mi przez papieża Benedykta XVI, jako nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych Ameryki od 19 października 2011 roku do końca maja 2016.

 

Jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich w Sekretariacie Stanu miałem obowiązki, które nie ograniczały się do nuncjatur apostolich, ale także obejmowały personel Kurii Rzymskiej (zatrudnienie, awanse, procesy informacyjne dotyczące kandydatów do episkopatu itd.) oraz badanie delikatnych przypadków, w tym dotyczących kardynałów i biskupów, które były powierzane delegatowi przez kardynała sekretarza stanu albo substytuta Sekretariatu Stanu.

 

Aby rozproszyć podejrzenia insynuowane w kilku ostatnich artykułach, od razu powiem, że nuncjusze apostolscy w Stanach Zjednoczonych, Gabriel Montalvo i Pietro Sambi, obaj przedwcześnie zmarli, nie zaniedbali poinformowania Stolicy Apostolskiej natychmiast, gdy tylko dowiedzieli się o ogromnie niemoralnym zachowaniu arcybiskupa McCarricka w stosunku do kleryków i księży. Tak naprawdę, zgodnie z tym, co nuncjusz Pietro Sambi napisał, list ojca Bonifacego Ramseya OP, datowany na 22 listopada 2000 roku, został sporządzony na prośbę zmarłego nuncjusza Montalvo. W liście o. Ramsey, który był profesorem w seminarium diecezjalnym w Newark od końca lat 80-tych do roku 1996, potwierdza, że w seminarium powtarzały się plotki, iż arcybiskup „dzielił łóżko z klerykami”, zapraszając pięciu na raz, by spędzili weekend z nim w jego domu na plaży. I dodał, że znał pewną liczbę kleryków, z których niektórzy byli wyświęceni na księży w archidiecezji Newark, a którzy byli zapraszani do tego domu na plaży i dzielili łóżko z arcybiskupem.

 

Urząd, który piastowałem w tamtym czasie, nie był informowany o jakichkolwiek środkach podjętych przez Stolicę Apostolską po przedstawieniu tych oskarżeń przez nuncjusza Monatalvo pod koniec roku 2000, kiedy kardynał Angelo Sodano był sekretarzem stanu.

 

Podobnie nuncjusz Sambi przekazał kardynałowi sekretarzowi stanu Tarcisio Bertone zawiadomienie o oskarżeniu przeciwko McCarrickowi ze strony księdza Gregory’ego Littletona z diecezji Charlotte, który został przeniesiony do stanu świeckiego za gwałt na nieletnich, wraz z dwoma dokumentami od tego samego księdza, w których opisał swoją tragiczną historię wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego arcybiskupa Newark oraz kilku innych księży i kleryków. Nuncjusz dodawał, że Littleton już przekazał swoje zawiadomienie około dwudziestu ludziom, w tym sądowym władzom cywilnym i kościelnym, policji i prawnikom w czerwcu 2006 i że w związku z tym jest bardzo prawdopodobne, że wiadomość wkrótce zostanie upubliczniona. W związku z tym domagał się natychmiastowej interwencji Stolicy Apostolskiej.

 

Pisząc notatkę służbową[1] na temat tych dokumentów, które zostały mi powierzone jako delegatowi ds. przedstawiciel papieskich 6 grudnia 2006 roku, napisałem do moich przełożonych, kardynała Tarcisio Bertone i substytuta Leonardo Sandriego, że fakty przypisywane McCarrickowi przez Littletona były na tyle poważne i ohydne, że wywołały konsternację, poczucie obrzydzenia, głęboki smutek i gorycz u czytelnika i że stanowiły one takie przestępstwa jak: uwiedzenie, domagania się czynów zdeprawowanych od kleryków i księży, dokonywanych wielokrotnie i równocześnie przy udziale kilku osób, drwiny z młodych kleryków, którzy usiłowali przeciwstawić się uwodzeniu przez arcybiskupa w obecności dwóch innych księży, rozgrzeszenie współsprawców tych zdeprawowanych czynów, świętokradcze odprawianie Eucharystii z tymi samymi księżmi po popełnieniu takich czynów.

 

W swojej notatce służbowej, którą dostarczyłem tego samego 6 grudnia 2006 roku do mojego bezpośredniego przełożonego, substytuta Leonardo Sandriego, zaproponowałem moim przełożonym następujące okoliczności i tryb postępowania:

  • Wziąwszy pod uwagę, że wydawało się, iż nowy skandal o szczególnej powadze, gdyż dotyczył on kardynała, zostanie dołączony do wielu skandali związanych z Kościołem w Stanach Zjednoczonych
  • oraz z tego powodu, że sprawa ta miała związek z kardynałem, a według kanonu 1405 § 1, nr 2: „ipsius Romani Pontificis dumtaxat ius est iudicandi”;
  • zaproponowałem, by podjęto przykładne środki przeciwko kardynałowi, które mogłyby pełnić funkcję leczniczą, aby zapobiec przyszłym nadużyciom wobec niewinnych ofiar i złagodzić skutki tego bardzo poważnego zgorszenia dla wiernych, którzy mimo wszystko wciąż kochają i wierzą w Kościół.

 

Dodałem, że byłoby zbawienne, gdyby tym razem władze kościelne interweniowały przed władzami cywilnymi, a jeśli to możliwe nim skandal wybuchnie w prasie. Mogłoby to przywrócić jakąś godność Kościołowi tak boleśnie doświadczonemu i upokorzonemu przez tak wiele ohydnych czynów ze strony niektórych duszpasterzy. Gdyby to zrobiono, władze cywilne nie musiałyby już sądzić kardynała, ale duszpasterza, wobec którego Kościół już podjął stosowne środki, by zapobiec nadużywaniu władzy przez kardynała i nieustannego niszczenia przez niego niewinnych ofiar.

 

Moja notatka służbowa z 6 grudnia 2006 roku została zatrzymana przez moich zwierzchników i nigdy do mnie nie wróciła z informacją o jakiejś rzeczywistej decyzji przełożonych odnośnie tej kwestii.

 

Później, około 21-23 kwietnia 2008 roku, Richard Sipe opublikował w Internecie na stronie richardsipe.com Oświadczenie dla papieża Benedykta XVI na temat wzorca kryzysu wykorzystywania seksualnego w Stanach Zjednoczonych. 24 kwietnia zostało ono przekazane przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kardynała Williama Levadę, kardynałowi sekretarzowi stanu Tarcisio Bertone. Zostało ono przesłane mi miesiąc później – 24 maja 2008 roku.

 

Następnego dnia dostarczyłem nowemu substytutowi, Fernando Filoniemu, nową notatkę służbową,  która zawierała moją poprzednią notatkę z 6 grudnia 2006 roku. W niej streściłem dokument Richarda Sipe’a, który kończył się tym pełnym szacunku i serdecznym apelem do papieża Benedykta XVI: „Zwracam się do Waszej Świątobliwości z należnym szacunkiem, ale z tym samym przejęciem, jakie kierowało Piotrem Damianim, gdy przedstawiał przed Waszym poprzednikiem, papieżem Leonem IX, opis stanu duchowieństwa w swoich czasach. Problemy, o których mówi, są podobne i równie ogromne teraz w Stanach Zjednoczonych, jak były w Rzymie. Jeśli Wasza Świątobliwość zechce, osobiście dostarczę Waszej Świątobliwości dokumentację na temat, o którym mówię”.

 

Zakończyłem swoją notatkę służbową powtórzeniem moim zwierzchnikom, że uważam za konieczne, by interweniować tak szybko, jak to możliwe, zdejmując kardynalski kapelusz z głowy kardynała McCarricka i że powinien on być poddany sankcjom stanowionym przez Kodeks Prawa Kanonicznego, który również przewiduje zdegradowanie do stanu świeckiego.

 

Ta moja druga notatka służbowa również nigdy nie została zwrócona do Biura Personelu i byłem ogromnie zaniepokojony niewyobrażalnym brakiem jakichkolwiek działań ze strony moich zwierzchników wobec kardynała i nieustannym brakiem jakiegokolwiek porozumienia ze mną od chwili mojej pierwszej notatki służbowej z grudnia 2006 roku.

 

Jednak w końcu dowiedziałem się z całą pewnością, przez kardynała Giovanniego Battistę Re, wówczas prefekta Kongregacji ds. Biskupów, że odważne i chwalebne Oświadczenie wydało upragniony rezultat. Papież Benedykt nałożył na kardynała McCarricka sankcje podobne do tych, jakie teraz narzucił mu papież Franciszek: kardynał miał opuścić seminarium, w którym mieszkał i zabroniono mu publicznego odprawiania [Mszy], uczestnictwa w spotkaniach publicznych, wygłaszania wykładów, podróżowania, oraz obowiązek poświęcenia się życiu modlitewnemu i pokucie.

 

Nie wiem, kiedy papież Benedykt podjął te środki wobec McCarricka, czy w roku 2009 czy 2010, ponieważ w międzyczasie zostałem przeniesiony do Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, tak jak również nie wiem, kto był odpowiedzialny za to niewiarygodne opóźnienie. Nie wierzę w rzeczywistości w to, że był to papież Benedykt, który jako kardynał nieustannie ostro krytykował zepsucie obecne w Kościele, a już w pierwszych miesiącach swojego pontyfikatu zajął mocne stanowisko przeciwko przyjmowaniu do seminarium młodych ludzi o głęboko zakorzenionych skłonnościach homoseksualnych. Sądzę, że było to spowodowane przez pierwszego współpracownika papieża w tamtym czasie, kardynała Tarcisio Bertone, który był znany z tego, że faworyzował promowanie homoseksualistów na odpowiedzialne stanowiska i miał zwyczaj zarządzania, które informacje uważał za właściwe by przekazać je papieżowi.

 

W każdym razie jest pewne, że papież Benedykt nałożył powyższe sankcje kanoniczne na McCarricka i że zostały one przekazane mu przez nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych, Pietro Sambiego. Monsinior Jean-François Lantheaume, wówczas pierwszy doradca nuncjatury w Waszyngtonie oraz chargé d’affaires ad interim po nieoczekiwanej śmierci nuncjusza Sambiego w Baltimore, powiedział mi, kiedy przybyłem do Waszyngtonu – i jest gotów o tym zaświadczyć – o burzliwej rozmowie, trwającej ponad godzinę, jaką nuncjusz Sambi miał z kardynałem McCarrickiem, którego wezwał do nuncjatury. Monsinior Lantheaume powiedział mi, że „głos nuncjusza można było usłyszeć aż na korytarzu”.

 

Te same zarządzenia papieża Benedykta zostały wówczas także przekazane mi przez nowego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Marca Ouelleta w listopadzie 2011 roku, w rozmowie przed moim wyjazdem do Waszyngtonu i włączone do instrukcji tej samej Kongregacji dla nowego nuncjusza.

 

Z kolei powtórzyłem je kardynałowi McCarrickowi w trakcie mojego pierwszego z nim spotkania w nuncjaturze. Kardynał, mamrocząc w ledwo zrozumiały sposób, przyznał, że być może popełnił błąd śpiąc w tym samym łóżku z niektórymi klerykami w swoim domu na plaży, ale powiedział to tak, jakby nie miało to żadnego znaczenia.

 

Wierni niezmiennie zastanawiają się, jak to możliwe, że został on nominowany do Waszyngtonu i jako kardynał i mają wszelkie prawo wiedzieć, kto wiedział o jego poważnych wykroczeniach i kto je ukrywał. Jest zatem moim obowiązkiem wyjawić to, co wiem na ten temat, zaczynając od Kurii Rzymskiej.

 

Kardynał Angelo Sodano był sekretarzem stanu do września 2006: wszystkie informacje były mu przekazywane. W listopadzie 2000 roku nuncjusz Montalvo wysłał mu swój raport, przekazując mu wspomniany wyżej list od o. Bonifacego Ramseya, w którym krytykował on poważne nadużycia popełnione przez McCarricka.

 

Wiadomo, że Sodano usiłował tuszować skandal ks. Maciela do samego końca. Nawet usunął nuncjusza z Meksyku, Justo Mullorego, który odmówił bycia wspólnikiem w jego planie osłaniania Maciela, i w jego miejsce powołał Sandriego, wówczas nuncjusza Wenezueli, który był gotów współpracować w tuszowaniu sprawy. Sodano nawet posunął się do tego, że wydał oświadczenie dla watykańskiego biura prasowego, w którym stwierdzano fałsz, to znaczy, że papież Benedykt zdecydował, iż przypadek Maciela powinien być uważany za zamknięty. Benedykt zareagował, mimo niestrudzonej obrony ze strony Sodano, i Maciel został uznany za winnego i nieodwołalnie skazany.

 

Czy powołanie McCarricka do Waszyngtonu i jako kardynała było dziełem Sodano, kiedy Jan Paweł II był już bardzo chory? Nie jest dane nam to wiedzieć. Jednakże taka myśl jest uprawniona, choć nie sądzę, by był jedynym za to odpowiedzialnym. McCarrick często jeździł do Rzymu i wszędzie zdobywał przyjaciół, na wszystkich poziomach Kurii. Jeśli Sodano chronił Maciela, jak wydaje się pewne, nie ma powodu, dla którego nie zrobiłby tego w przypadku McCarricka, który według wielu posiadł środki finansowe, by wpływać na decyzje. Jego nominacja do Waszyngtonu spotka się ze sprzeciwem ówczesnego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Giovanniego Battistę Re. W nuncjaturze w Waszyngtonie jest notatka, napisana jego ręką, w której kardynał Re odcina się od tej nominacji i oświadcza, że McCarrick był 14. na liście do Waszyngtonu.

 

Raport nuncjusza Sambiego, wraz ze wszystkimi załącznikami, został wysłany do kardynała Tarcisio Bertone jako sekretarza stanu. Moje wspomniane powyżej notatki służbowe z 6 grudnia 2006 i 25 maja 2008 roku zostały także przypuszczalnie przekazane mu przez substytuta. Jak już wspomniano, kardynał nie miał żadnych trudności, by uparcie przedstawiać episkopatowi kandydatów znanych jako czynni homoseksualiści – przytaczam jedynie dobrze znany przypadek Vincenzo de Mauro, który został powołany na arcybiskupa-biskupa Vigevano, a później usunięty, gdyż przedstawiał w złym świetle swoich kleryków – i by filtrować informacje przekazywane papieżowi Benedyktowi i nimi manipulować.

 

Kardynał Pietro Parolin, obecny sekretarz stanu, był także współwinny tuszowania występków McCarricka, który po wyborze papieża Franciszka otwarcie przechwalał się swoimi podróżami i misjami na różnych kontynentach. W kwietniu 2014 roku „Washington Times” zamieścił na pierwszej stronie reportaż o podróży McCarricka do Republiki Środkowej Afryki i to ni mniej, ni więcej tylko w imieniu Departamentu Stanu. Będąc nuncjuszem w Waszyngtonie napisałem do kardynała Parolina, pytając go, czy sankcje nałożone na McCarricka przez papieża Benedykta wciąż obowiązywały. Ça va sans dire, że mój list nigdy nie otrzymał odpowiedzi!

 

To samo można powiedzieć o kardynale Williamie Levadzie, byłym prefekcie Kongregacji Nauki Wiary, kardynale Marcu Ouellet, prefekcie Kongregacji ds. Biskupów, Lorenzzo Baldisserim, byłym sekretarzu tej samej Kongregacji ds. Biskupów, oraz arcybiskupie Ilsonie de Jesus Montanarim, obecnym sekretarzu tej samej Kongregacji. Wszyscy oni z powodu piastowania swoich urzędów mieli świadomość sankcji nałożonych przez papieża Benedykta na McCarricka.

 

Kardynałowie Leonardo Sandri, Fernando Filoni oraz Angelo Becciu, jako substytutowie sekretariatu stanu, znali w każdym szczególe sytuację dotyczącą kardynała McCarricka.

Niemożliwe także, by kardynałowie Giovanni Lajolo i Dominique Mamberti nic nie wiedzieli. Jako sekretarze ds. relacji z państwami uczestniczyli oni kilka razy w tygodniu w kolegialnych spotkaniach z sekretarzem stanu.

 

Jeśli chodzi o Kurię Rzymską, w tej chwili poprzestanę na tym, nawet jeśli imiona innych prałatów w Watykanie są dobrze znane, nawet kilku bardzo bliskich papieża Franciszka, takich jak kardynał Francesco Coccopalmerio i arcybiskup Vincenzo Paglia, którzy należą do nurtu homoseksualnego dążącego do obalenia katolickiej nauki o homoseksualizmie, nurtu już krytykowanego ostro w roku 1986 przez kardynała Josepha Ratzingera, wówczas prefekta Kongregacji Nauki Wiary, w Liście do biskupów Kościoła katolickiego na temat duszpasterstwa osób homoseksualnych. Kardynałowie Edwin Frederick O’Brien i Renato Raffaele Martino także należą do tego samego nurtu, chociaż wyznając inną ideologię. Inni należący do tego nurtu nawet mieszkają w Domus Sanctae Marthae.

 

Teraz, jeśli chodzi o Stany Zjednoczone: Oczywiście pierwszym, który został poinformowany o środkach podjętych przez papieża Bendedykta, był następca McCarricka w stolicy waszyngtońskiej, kardynał Donald Wuerl, którego sytuacja jest obecnie całkowicie skompromitowana przez ostatnie rewelacje dotyczące jego zachowania jako biskupa Pittsburgha.

 

Jest zupełnie nieprawdopodobne, by nuncjusz Sambi, który był niezwykle odpowiedzialną osobą, lojalną, bezpośrednią i jednoznaczną w swoim sposobie bycia (prawdziwy syn Romanii) nie rozmawiał z nim na ten temat. W każdym razie sam podjąłem temat z kardynałem Wuerlem przy kilku okazjach i z pewnością nie musiałem wdawać się w szczegóły, gdyż od razu było dla mnie jasne, że jest w pełni tego świadom. Pamiętam w szczególności fakt, że musiałem zwrócić na to jego uwagę, gdyż uświadomiłem sobie, że w publikacji archidiecezji, na tylnej okładce znajdowało się barwne ogłoszenie zapraszające młodych ludzi myślących, że mają powołanie do kapłaństwa, na spotkanie z kardynałem McCarrickiem. Natychmiast zadzwoniłem do kardynała Wuerla, który wyraził przede mną zdziwienie, mówiąc mi, że nie wiedział nic o tym ogłoszeniu i że odwoła je. Jeśli, jak teraz nieustannie oświadcza, nie wiedział nic na temat nadużyć popełnionych przez McCarricka oraz środkach podjętych przez papieża Benedykta, jak można wytłumaczyć jego odpowiedź?

Jego ostatnie oświadczenia, że nie wiedział nic na ten temat, nawet jeśli z początku sprytnie wspomniał od odszkodowaniach dla dwóch ofiar, są śmiechu warte. Kardynał bezwstydnie kłamie i nakłania swojego kanclerza, monsinior Antonicelliego, by również kłamał.

 

Kardynał Wuerl także wyraźnie kłamał przy innej okazji. W następstwie niedopuszczalnego wydarzenia autoryzowanego przez władze akademickie Georgetown University, zwróciłem nań uwagę przewodniczącego dr Johna DeGiogia, wysyłając mu dwa kolejne listy. Nim przesłałem je adresatowi, aby właściwie załatwić tę sprawę, osobiście dałem ich kopie kardynałowi wraz z towarzyszącym listem, który napisałem. Kardynał powiedział mi, że nie wie nic na ten temat. Jednakże nie potwierdził otrzymania moich dwóch listów, przeciwnie do tego, co zazwyczaj robił. Później dowiedziałem się, że wydarzenie to odbywało się w Georgetown od siedmiu lat. Ale kardynał nic na ten temat nie wiedział!

 

Kardynał Wuerl, dobrze wiedząc o nieustannych nadużyciach popełnianych przez kardynała McCarricka i sankcjach nałożonych na niego przez papieża Benedykta, przekraczając polecenie papieża, także pozwolił mu na mieszkanie w seminarium w Waszyngtonie. Postępując w ten sposób, narażał innych kleryków na ryzyko.

 

Biskup Paul Bootkoski, emerytowany ordynariusz Metuchen, oraz arcybiskup John Myers, emerytowany arcybiskup Newark, tuszowali nadużycia popełniane przez McCarricka w ich diecezjach i wypłacili odszkodowania dwóm jego ofiarom. Nie mogą temu zaprzeczyć i należy ich przesłuchać, aby wyjawić wszelkie okoliczności i odpowiedzialność w tej sprawie.

Kardynał Kevin Farrell, z którym media ostatnio przeprowadziły wywiady, także mówił, że nie ma najmniejszego pojęcia o nadużyciach popełnianych przez McCarricka. Wziąwszy pod uwagę jego urzędowanie w Waszyngtonie, Dallas i Rzymie, myślę, że nikt nie może szczerze mu wierzyć. Nie wiem, czy kiedykolwiek spytano go, czy wiedział o przestępstwach Maciela. Gdyby temu zaprzeczył, czy ktoś by mu uwierzył, wziąwszy pod uwagę, że zajmował odpowiedzialne stanowisko jako członek Legionu Chrystusa?

 

Jeśli chodzi o kardynała Seana O’Malley’a, powiedziałbym po prostu, że jego ostatnie oświadczenia na temat przypadku McCarricka są zawstydzające i kładą się całkowitym cieniem na jego przejrzystości i wiarygodności.

 

* * *

Moje sumienie wymaga ode mnie także wyjawienia faktów, jakich doświadczyłem osobiście, dotyczących papieża Franciszka, mających dramatyczne znaczenie, a które nie pozwalają mi zachowywać milczenia jako biskupowi, mającemu udział w kolegialnej odpowiedzialności wszystkich biskupów Kościoła powszechnego i które stwierdzam tutaj, gotów potwierdzić je pod przysięgą, wzywając Boga na mojego świadka.

 

W ostatnich miesiącach swojego pontyfikatu papież Benedykt XVI zwołał spotkanie wszystkich nuncjuszy apostolskich w Rzymie, tak jak przy kilku okazjach zrobili to Paweł VI i św. Jan Paweł II. Data wyznaczona na audiencję z papieżem to piątek 21 czerwca 2013 roku. Papież Franciszek dotrzymał zobowiązania podjętego przez swojego poprzednika. Oczywiście ja także przyjechałem z Waszyngtonu do Rzymu. Było to moje pierwsze spotkanie z nowym papieżem wybranym ledwo trzy miesiące wcześniej, po rezygnacji papieża Benedykta.

 

Rankiem, w czwartek 20 czerwca 2013 roku, udałem się do Domus Sanctae Marthae, by dołączyć do moich kolegów, którzy tam się zatrzymali. Gdy tylko wszedłem do holu, spotkałem kardynała McCarricka, który był ubrany w ozdobioną czerwienią sutannę . Powitałem go z szacunkiem, jak to zawsze robiłem. Od razu powiedział mi, tonem na wpół dwuznacznym, na wpół triumfalnym: „Papież przyjął mnie wczoraj, jutro jadę do Chin”.

 

Nie wiedziałem wówczas o jego wieloletniej przyjaźni z kardynałem Bergoglio i o ważnej roli, jaką odegrał w ostatnim wyborze, jak to sam McCarrick później wyjawi w wykładzie w Villanova University oraz w wywiadzie dla „National Catholic Reporter”. Nie myślałem też nigdy o tym fakcie, że uczestniczył we wstępnych spotkaniach ostatniego konklawe, ani o roli, jaką mógł mieć jako kardynał elektor w konklawe roku 2005. A zatem nie pojąłem od razu sensu tej zaszyfrowanej wiadomości, jaką McCarrick mi przekazał, ale stanie się ona jasna w ciągu dni, które zaraz potem nastąpiły.

 

Nazajutrz odbyła się audiencja z papieżem Franciszkiem. Po jego przemówieniu, które było częściowo czytane, a częściowo wygłoszone bez przygotowania, papież zapragnął powitać wszystkich nuncjuszy po kolei. Pamiętam, że w jednym rzędzie należałem do ostatnich. Kiedy przyszła moja kolej, miałem tylko czas powiedzieć mu: „Jestem nuncjuszem w Stanach Zjednoczonych”. Natychmiast zaatakował mnie tonem wyrzutu, używając następujących słów: „Biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować! Muszą być pasterzami!” Oczywiście nie byłem w stanie poprosić o wyjaśnienie sensu jego słów i agresywnego sposobu, w jaki mnie skarcił. Miałem w ręku książkę po portugalsku, którą kardynał O’Malley wysłał mi dla papieża kilka dni wcześniej, mówiąc: „Aby mógł powtórzyć swój portugalski, nim pojedzie na Światowy Dzień Młodzieży w Rio”. Podałem mu ją od razu, uwalniając się w ten sposób od niezmiernie kłopotliwej i żenującej sytuacji.

 

Pod koniec audiencji papież ogłosił: „Ci z was, którzy wciąż będą w Rzymie w najbliższą niedzielę, są zaproszeni do koncelebracji ze mną w Domus Sanctae Marthae. Rzecz jasna pomyślałem o tym, by zostać i wyjaśnić tak szybko, jak tylko możliwe, co papież zamierzał mi powiedzieć.

 

W niedzielę 23 czerwca, przed koncelebrą z papieżem, spytałem monsiniora Ricca, który jako osoba odpowiedzialna za dom pomagał nam nałożyć szaty liturgiczne, czy nie mógłby zapytać się papieża, czy znalazłby jakiś czas w następnym tygodniu, by mnie przyjąć. Jak mogłem wrócić do Waszyngtonu bez wyjaśnienia, czego papież ode mnie chce? Pod koniec Mszy, kiedy papież powitał parę ostatnich obecnych osób, monsinior Fabian Pedacchio, jego argentyński sekretarz, podszedł do mnie i powiedział: „Papież powiedział mi, bym spytał, czy jesteś teraz wolny!”. Oczywiście odpowiedziałem, że jestem do dyspozycji papieża i że dziękuję mu za przyjęcie mnie od razu. Papież zabrał mnie na drugie piętro do swojego mieszkania i powiedział: „Mamy 40 minut przed Aniołem Pańskim”.

 

Zacząłem rozmowę od spytania papieża, co zamierzał mi powiedzieć słowami, z jakimi zwrócił się do mnie, kiedy przywitałem się z nim w miniony piątek. A papież w zupełnie inny, przyjacielski, niemal czuły ton powiedział mi: „Tak, biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować, nie powinni być prawicowi, jak arcybiskup Filadelfii (papież nie podał mi imienia arcybiskupa), muszą byś pasterzami, i nie powinni być lewicowi – dodał, podnosząc oba ramiona – a kiedy mówię lewicowi, mam na myśli homoseksualni”. Oczywiście logika współzależności pomiędzy byciem lewicowym a byciem homoseksualistą jakoś mi umknęła, ale nie dodałem nic więcej.

Bezpośrednio potem papież spytał mnie oszukańczo: „Jaki jest kardynał McCarrick?”.

 

Odpowiedziałem mu z całkowitą szczerością i – jeśli tak chcecie – z wielką naiwnością: „Ojcze święty, nie wiem, czy znasz kardynała McCarricka, ale jeśli spytasz Kongregację ds. Biskupów, to znajduje się tam grube dossier na jego temat. Psuł pokolenia kleryków i księży, a papież Benedykt polecił mu wycofać się do życia na modlitwie i pokucie”. Papież nie wygłosił najmniejszego komentarza do tych moich bardzo poważnych słów i nie okazał na twarzy żadnego wyrazu zdziwienia, jakby już znał tę sprawę od jakiegoś czasu i od razu zmienił temat. Ale zatem, jaki był cel w zadaniu mi przez papieża tego pytania: „Jaki jest kardynał McCarrick?”. Wyraźnie chciał dowiedzieć się, czy jestem sojusznikiem McCarricka, czy nie.

 

Kiedy wróciłem do Waszyngtonu, wszystko stało się dla mnie bardzo jasne, także dzięki nowemu wydarzeniu, do jakiego doszło ledwo parę dni po moim spotkaniu z papieżem Franciszkiem. Kiedy nowy biskup, Mark Seitz, objął diecezję w El Paso 9 lipca 2013 roku, wysłałem tam pierwszego doradcę, monisinior Jean-François Lantheaume’a, podczas gdy pojechałem do Dallas tego samego dnia na międzynarodowe spotkanie o bioetyce. Kiedy wróciłem, monsinior Lantheaume powiedział mi, że w El Paso spotkał kardynała McCarricka, który wziąwszy go na stronę, powiedział mu niemal te same słowa, jakie papież powiedział mi w Rzymie: „Biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować, nie powinni być prawicowi, powinni być pasterzami…” Byłem zdumiony! Było zatem jasne, że słowa wyrzutu, jakie papież Franciszek skierował do mnie 21 czerwca 2013 roku, włożył mu w usta dzień wcześniej kardynał McCarrick. Także wzmiankę papieża: „Nie jak arcybiskup Filadelfii” można wywieść od McCarricka, ponieważ obaj mocno nie zgadzali się ze sobą w kwestii dopuszczenia polityków proaborcyjnych do Komunii. W swoim przekazie do biskupów McCarrick manipulował listem ówczesnego kardynała Ratzingera, który zakazywał udzielania takim politykom Komunii. W istocie ja także wiedziałem o tym, jak pewni kardynałowie, tacy jak Mahony, Levada i Wuerl, byli blisko powiązani z McCarrickiem; sprzeciwiali się oni ostatnim nominacjom papieża Benedykta dla takich ważnych stanowisk, jak Filadelfia, Baltimore, Denver i San Francisco.

Nie będąc zadowolony z pułapki, jaką zastawił na mnie 23 czerwca 2013 roku, kiedy spytał mnie o McCarricka, ledwo parę miesięcy później, na audiencji, której mi udzielił 10 października 2013 roku, papież Franciszek zastawił na mnie drugą, tym razem dotyczącą jego protegowanego, kardynała Donalda Wuerla. Spytał mnie: „Jaki jest kardynał Wuerl, jest on dobry czy zły?” Odpowiedziałem: „Ojcze święty, nie powiem ci, czy jest dobry, czy zły, ale opowiem ci o dwóch faktach”. Są to fakty, o których już wspomniałem wyżej, które dotyczą duszpasterskiej niefrasobliwości kardynała odnośnie zaskakujących dewiacji na Georgetown University oraz zaproszenia skierowanego przez archidiecezję Waszyngtonu do młodych pretendentów do kapłaństwa na spotkanie z McCarrickiem! Ponownie papież nie okazał żadnej reakcji.

 

Było także jasne, że od czasu wyboru papieża Franciszka McCarrick, teraz wolny od wszelkich ograniczeń, czuł się wolny, by nieustannie podróżować i wygłaszać wykłady i udzielać wywiadów. Działając zespołowo z kardynałem Rodriguezem Maradiagą, stał się osobą wpływową w przypadku nominacji w Kurii i w Stanach Zjednoczonych oraz najbardziej słuchanym doradcą w watykańskich relacjach z administracją Obamy. Oto, jak można wyjaśnić, że jako członka Kongregacji ds. Biskupów papież zastąpił kardynała Burke’a kardynałem Wuerlem i natychmiast powołał Cupicha tuż po tym, jak został on kardynałem. Wraz z tymi nominacjami nuncjatura w Waszyngtonie została wyeliminowana z uczestnictwa w nominacji biskupów. Na dodatek powołał Brazylijczyka Ilsona de Jesus Montanariego – wielkiego przyjaciela swojego prywatnego argentyńskiego sekretarza Fabiana Pedaccio – na sekretarza tej samej Kongregacji ds. Biskupów i sekretarza Kolegium Kardynałów, awansując go jednym posunięciem z prostego urzędnika tego departamentu na arcybiskupa sekretarza. Coś bezprecedensowego w przypadku tak ważnego stanowiska!

 

Nominacje Blase’a Cupicha do Chicago i Josepha W. Tobina do Newark zostały zorganizowane przez McCarricka, Maradiagę i Wuerla, zjednoczonych nikczemnym paktem nadużyć tego pierwszego i przynajmniej tuszowaniem nadużyć przez pozostałych dwóch. Ich imiona nie znalazły się wśród tych, jakie nuncjatura przedstawiła dla Chicago i Newark.

 

Jeśli chodzi o Cupicha, nie można nie zauważyć jego ostentacyjnej arogancji i bezczelności, z jaką zaprzecza dowodom, jakie są teraz jasne dla wszystkich: że 80% odkrytych nadużyć było popełnianych przeciwko młodym dorosłym przez homoseksualistów, którzy znajdowali się w sytuacji władzy nad swoimi ofiarami.

 

Podczas przemówienia, jakie wygłosił, kiedy objął stolicę biskupią w Chicago, w czasie którego byłem obecny jako przedstawiciel papieża, Cupich zażartował, że z pewnością nie powinno się oczekiwać od nowego arcybiskupa, że będzie chodził po wodzie. Być może wystarczyłoby, gdy potrafił pozostać obiema nogami na ziemi i nie próbował wywrócić rzeczywistości do góry nogami, zaślepiony swoją pro-homoseksualną ideologią, jaką wyraził w niedawnym wywiadzie dla „America Magazine”.

 

Wychwalając swoją kompetencję w tej kwestii, jako przewodniczący Komitetu ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że głównym problemem w kryzysie wykorzystywania seksualnego przez duchowieństwo nie jest homoseksualizm, zauważając, że jest to jedynie sposób odwrócenia uwagi od rzeczywistego problemu, którym jest klerykalizm. Na poparcie swoich tez Cupich „dziwnie” nawiązał do wyników badania przeprowadzonego w apogeum kryzysu wykorzystywania seksualnego nieletnich w pierwszych latach roku 2000, jednocześnie „szczerze” zlekceważył to, że wyniki tego dochodzenia zostały całkowicie zakwestionowane przez późniejsze niezależne raporty John Jay College of Criminal Justice w roku 2014 i 2011, które stwierdzały, że w przypadkach wykorzystywania seksualnego 81% ofiar było płci męskiej. W rzeczywistości o. Hans Zolnner SJ, prorektor Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, przewodniczący Centrum ds. Ochrony Dzieci oraz członek Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich, niedawno powiedział gazecie „La Stampa”, że „w większości przypadków jest to kwestia wykorzystywania homoseksualnego”.

 

Nominacja McElroya w San Diego była także zorganizowana z góry, wraz z zaszyfrowanym kategorycznym poleceniem do mnie jako nuncjusza ze strony kardynała Parolina: „Zachować stolicę biskupią San Diego dla McElroya”. McElroy także zdawał sobie dobrze sprawę z nadużyć McCarricka, jak można zauważyć na podstawie listu wysłanego do niego przez Richarda Sipe 28 lipca 2016 roku.

Postaci te są blisko powiązane z osobami należącymi w szczególności do sprzeniewierzonego skrzydła Towarzystwa Jezusowego, niestety dzisiaj w większości, które już stało się przyczyną poważnego zmartwienia dla Pawła VI i późniejszych papieży. Wystarczy, że jedynie weźmiemy pod uwagę o. Roberta Drinana SJ, który został wybrany cztery razy do Izby Reprezentantów i był zagorzałym zwolennikiem aborcji; czy o. Vincentego O’Keefe SJ, jednego z głównych promotorów The Land O’Lake Statement z roku 1967, który to dokument poważnie naraził na szwank katolicką tożsamość uniwersytetów i college’ów w Stanach Zjednoczonych. Należy zauważyć, że McCarrick, ówczesny przewodniczący Katolickiego Uniwersytetu Puerto Rico, także uczestniczył w tym złowieszczym przedsięwzięciu, które było tak szkodliwe dla kształtowania sumień amerykańskiej młodzieży, blisko powiązanego ze sprzeniewierzonym skrzydłem Jezuitów.

 

Ojciec James Martin SJ, darzony uznaniem przez ludzi wspomnianych wyżej, w szczególności Cupicha, Tobina, Farrella i McElroya, powołany na doradcę Sekretariatu ds. Komunikacji, dobrze znany aktywista, który promuje agendę LGBT, wybrany, by psuć młodzież, która wkrótce zbierze się w Dublinie na Światowe Spotkanie Rodzin, jest niczym innym, jak smutnym najnowszym przykładem tego sprzeniewierzonego skrzydła Towarzystwa Jezusowego.

 

Papież Franciszek wciąż na nowo prosił o całkowitą przejrzystość w Kościele oraz by biskupi i wierni działali z parezją. Wierni na całym świecie także domagali się tego od niego w przykładny sposób. Musi uczciwie powiedzieć, kiedy po raz pierwszy dowiedział się o przestępstwach popełnionych przez McCarricka, który nadużywał swojej władzy w przypadku kleryków i księży.

 

W każdym razie papież dowiedział się o tym ode mnie 23 czerwca 2013 roku i nie przestawał tej sprawy dla niego tuszować. Nie wziął pod uwagę sankcji, jakie papież Benedykt nałożył na niego, i uczynił go zaufanym doradcą wraz z Maradiagą.

 

Ten ostatni [Maradiaga] jest tak pewny ochrony ze strony papieża, że może zbywać jako „plotki” gorące apele dziesiątków kleryków, którzy zdobyli się na odwagę napisania do niego po tym, jak jeden z nich usiłował popełnić samobójstwo w związku z wykorzystywaniem homoseksualnym w seminarium.

 

Teraz wierni dobrze rozumieją strategię Maradiagi: obrazić ofiary, by ocalić siebie, kłamać do ostatka, aby przykryć otchłań nadużywania władzy, złego zarządzania administracją kościelnej własności i finansowych katastrof nawet wobec bliskich przyjaciół, jak w przypadku ambasadora Hondurasu, Alejandro Valladaresa, byłego dziekana Korpusu Dyplomatycznego w Stolicy Apostolskiej.

 

W przypadku byłego biskupa pomocniczego Juana José Pinedy, po artykule opublikowanym we [włoskim] tygodniku „L’Espresso” w lutym, Maradiaga oświadczył w gazecie „Avvenire”: „To mój biskup pomocniczy Pineda poprosił mnie o wizytę, aby oczyścić jego imię po tym, jak spotkał się ze sporą dawką oszczerstw”. Jeśli chodzi natomiast o Pinedę, jedyną rzeczą, jaką upubliczniono, to fakt, że jego rezygnacja została po prostu przyjęta, tym samym sprawiając, że jakakolwiek możliwa odpowiedzialność jego i Maradiagi rozpływa się w próżni.

 

W imię przejrzystości, tak chwalonej przez papieża, raport, który wizytator, argentyński biskup Alcides Casaretto, dostarczył ponad rok temu jedynie i bezpośrednio papieżowi, musi zostać podany do publicznej wiadomości.

 

Wreszcie ostatnia nominacja na substytuta arcybiskupa Egara Peña Parry, jest także powiązana z Hondurasem, to znaczy z Maradiagą. Od roku 2003 do 2007 Peña Parra pracował jako doradca w nuncjaturze w Tegucigalpie. Jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich otrzymałem o nim niepokojącą informację.

 

W Hondurasie ma właśnie powtórzyć się skandal równie duży, jak ten w Chile. Papież broni tego człowieka, kardynała Rodrigueza Maradiagę, do ostatka, tak jak robił to w Chile w przypadku biskupa Juana de la Cruz Barrosa, którego sam mianował biskupem Osorno wbrew radzie chilijskich biskupów. Najpierw obrażał ofiary wykorzystywania seksualnego. Następnie, dopiero wówczas, kiedy został zmuszony przez media i bunt chilijskich ofiar oraz wiernych, faktycznie przyznał się do błędu i przeprosił, jednocześnie twierdząc, że był wprowadzany w błąd, stwarzając katastrofalną sytuację dla Kościoła w Chile, ale wciąż chroniąc dwóch chilijskich kardynałów: Errazuriza i Ezzatiego.

 

Nawet w przypadku tragicznej sprawy McCarricka zachowanie papieża nie było inne. Wiedział przynajmniej od 23 czerwca 2013 roku, że McCarrick był osobą, która seryjnie napastowała seksualnie. Chociaż wiedział, że jest on człowiekiem zepsutym, tuszował sprawę w jego przypadku do samego końca; w istocie potraktował jako swoją własną radę McCarricka, która z pewnością nie była motywowana zdrowymi zamiarami i miłością do Kościoła. Dopiero wówczas, gdy został zmuszony do tego raportem o molestowaniu nieletnich, ponownie na podstawie uwagi, jaką środki masowego przekazu poświęciły tematowi, podjął działania [odnośnie McCarricka], by ocalić swój wizerunek w mediach.

 

Obecnie w Stanach Zjednoczonych podnosi się chór głosów, szczególnie ze strony świeckich wiernych, a ostatnio przyłączyło się do niego kilku biskupów i księży, proszący tych wszystkich, którzy swoim milczeniem tuszowali kryminalne zachowanie McCarricka albo wykorzystywali go do zabiegania o swoją karierę czy działania na rzecz swoich zamiarów, ambicji i władzy w Kościele, aby złożyli rezygnację.

 

Jednak to nie wystarczy, aby uzdrowić sytuację skrajnie i poważnie niemoralnego zachowania ze strony duchowieństwa: biskupów i księży. Należy obwieścić czas nawrócenia i pokuty. Należy przywrócić cnotę czystości wśród duchowieństwa i w seminariach. Należy walczyć z korupcją w postaci niewłaściwego wykorzystania środków i ofiar wiernych. Należy potępić powagę homoseksualnego zachowania. Siatki homoseksualne obecne w Kościele muszą zostać wyplenione, jak Janet Smith, profesor teologii moralnej z Seminarium Najświętszego Serca w Detroit ostatnio napisała: „Problemu nadużyć duchowieństwa – stwierdziła – nie można rozwiązać po prostu poprzez złożenie rezygnacji przez niektórych biskupów, a tym mniej przez biurokratyczne dyrektywy. Głębszy problem tkwi w siatkach homoseksualnych wśród duchowieństwa, które należy wyplenić”. Te siatki homoseksualne, które teraz są rozpowszechnione w wielu diecezjach, seminariach, zakonach religijnych itd., działają pod przykrywką tajemnicy i kłamstw, z mocą macek ośmiornicy duszą niewinne ofiary i powołania kapłańskie oraz cały Kościół.

 

Błagam wszystkich, w szczególności biskupów, by zabrali głos, by zwalczyć ten spisek milczenia, który jest tak powszechny i donosić o przypadkach nadużyć, o których wiedzą, do mediów i władz cywilnych.

 

Posłuchajmy najpotężniejszego przesłania, jakie św. Jan Paweł II pozostawił nam w spadku: Nie lękajcie się! Nie lękajcie się!

 

W swojej homilii z roku 2008, wygłoszonej w święto Objawienia Pańskiego, papież Benedykt przypomniał nam, że Ojcowski plan zbawienia został w pełni objawiony i zrealizowany w tajemnicy śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, ale musi on być przyjęty w historii człowieka, która jest zawsze historią wierności po stronie Boga i niestety także niewierności po stronie nas, ludzi. Kościół, depozytariusz błogosławieństwa Nowego Przymierza, przypieczętowanego krwią Baranka, jest święty, ale składa się z grzeszników, jak napisał św. Ambroży: Kościół jest „immaculata ex maculatis”, jest on święty i bez skazy chociaż – w swojej ziemskiej podróży – składa się z ludzi skażonych grzechem.

 

Chciałbym przypomnieć bezbłędną prawdę o świętości Kościoła wielu ludziom, którzy byli tak głęboko zgorszeni ohydnym i świętokradczym zachowaniem byłego arcybiskupa Waszyngtonu, Theodore’a McCarricka, poważnym, niepokojącym i grzesznym postępowaniem papieża Franciszka i spiskiem milczenia tak wielu duszpasterzy, a których to ludzi kusi, by porzucić Kościół oszpecony tak wieloma haniebnymi czynami. W czasie modlitwy Anioł Pański w niedzielę 12 sierpnia 2018 roku papież Franciszek powiedział te słowa: „Każdy jest winny z powodu dobra, które mógł zrobić, a którego nie zrobił (…). Jeśli nie przeciwstawiamy się złu, po cichu je karmimy. Musimy interweniować tam, gdzie zło się szerzy; gdyż zło szerzy się tam, gdzie brak odważnych chrześcijan, którzy przeciwstawiają się złu”. Jeśli słusznie należy to uważać za poważną moralną odpowiedzialność każdego wierzącego, to o ile poważniejsza odpowiedzialność spoczywa na najwyższym duszpasterzu Kościoła, który w przypadku McCarricka nie tylko nie przeciwstawił się złu, ale związał się w czynieniu zła z kimś, o kim wiedział, że jest głęboko zepsuty. Kierował się radą kogoś, o kim wiedział dobrze, że jest dewiantem, pomnażając w ten sposób w postępie geometrycznym swoją najwyższą władzą zło, jakie czynił McCarrick. A jak wielu innych złych duszpasterzy Franciszek wciąż nieustannie wspiera w ich czynnym niszczeniu Kościoła!

Franciszek zrzeka się pełnomocnictwa, jaki Chrystus dał Piotrowi, by utwierdzał swoich braci. W istocie swoim działaniem podzielił ich, doprowadził do błędu i zachęcił wilki, by kontynuowały rozdzieranie owiec z trzody Chrystusa.

 

W tej dramatycznej dla Kościoła powszechnego chwili musi przyznać się do swoich błędów i zachowując głoszoną zasadę zera tolerancji papież Franciszek musi stać się pierwszym dającym dobry przykład kardynałom i biskupom, którzy tuszowali nadużycia McCarricka, i złożyć rezygnację wraz z nimi wszystkimi.

 

Nawet w przerażeniu i smutku wywołanych potwornością tego, co się dzieje, nie traćmy nadziei! Bardzo dobrze wiemy, że znacząca większość naszych duszpasterzy przeżywa swoje kapłańskie powołanie z wiernością i poświęceniem.

 

To w chwilach wielkiej udręki łaska Pana objawia się w obfitości i sprawia, że Jego bezkresne miłosierdzie staje się dostępne wszystkim; jednak otrzymują je tylko ci, którzy prawdziwie okazują skruchę i szczerze zamierzają zmienić swoje życie. To sprzyjający czas, by Kościół wyznał swoje grzechy, nawrócił się i czynił pokutę.

 

Módlmy się wszyscy za Kościół i papieża, pamiętajmy, jak wiele razy prosił nas o to, abyśmy modlili się za niego!

 

Odnówmy wiarę w Kościele, naszej Matce: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół!”

 

Chrystus nigdy nie porzuci swojego Kościoła! Zrodził go w swojej Krwi i nieustannie rozbudza swoim Duchem!

 

Maryjo, Matko Kościoła, módl się za nami!

 

Maryjo, Dziewico i Królowo, Matko Króla Chwały, módl się za nas!

 

 

Rzym, 22 sierpnia 2018

Królowanie Najświętszej Maryi Panny

 

Carlo Maria Viganò

 

Źródło: LifeSiteNews

Tłum. z języka angielskiego: Jan J. Franczak

 

 

[1] Wszystkie notatki służbowe, listy i inna dokumentacja tu wspomniana są dostępne Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej i Nuncjaturze Apostolskiej w Waszyngtonie.

Źródło: pch24.pl

Posted in Apokalipsa, Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, schizma w kościele, Z prasy | Otagowane: , , | 136 Komentarzy »

Orędzie z Medziugorje, 25. sierpień 2018r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 sierpnia 2018

„Drogie dzieci! To jest czas łaski. Dziatki, więcej się módlcie, mniej mówcie i pozwólcie Bogu, by was prowadził drogą nawrócenia. Jestem z wami i kocham was moją matczyną miłością. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ”

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 17 Komentarzy »

Abp H. Hoser o Medjugorie: Tutaj dokonują się głębokie nawrócenia

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 sierpnia 2018

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 153 Komentarze »

Wykonać dzieło Boga

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 sierpnia 2018

Homilia ks. Arcybiskupa Henryka Hosera na zakończenie 29 Festiwalu Młodych – 5.08.2018 r.

Wasza Ekscelencjo, Nuncjuszu Apostolski, Drodzy Kapłani, tak licznie dziś przybyli i jeszcze liczniejsi pielgrzymi, i wy wszyscy parafianie Medziugorja – niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga? Drodzy młodzi przyjaciele, oto pytanie, które zadajemy sobie na końcu naszego Festiwalu, pełnego doświadczeń, intensywnych chwil jakie przeżyliście podczas waszych spotkań, pełnego znajomości, które umocniły się również na przyszłość. Co powinniśmy czynić, by wykonywać dzieła Boga?
Dziś, tak jak i na każdej Mszy Świętej, Pan wzywa nas, abyśmy wzięli Jego dary rozłożone na dwóch stołach – na stole Jego Słowa i na stole Jego Eucharystii. Oba stoły są absolutnie potrzebne, aby kontynuować naszą drogę życiową, drogę, która prowadzi nas do celu ostatecznego.
W Afryce mądrość ludowa mówi, że jeśli zgubiłeś swoją drogę i nie wiesz dokąd dalej iść, to przypomnij sobie skąd przyszedłeś. Wy przybyliście z całego świata, z różnych kontynentów i wielu krajów. Różnice między wami są ogromne.
Dokument przygotowawczy do Synodu poświęconego młodzieży, który odbędzie się w październiku (2018) w Rzymie mówi: wielkie nierówności społeczne i ekonomiczne, tworzą klimat wielkiej przemocy i zachęcają poszczególnych młodych ludzi, którzy weszli w objęcia podziemia i handlu narkotykami. System polityczny zdominowany przez korupcję, podważający zaufanie do instytucji, który legalizuje fatalizm i zwalnia z odpowiedzialności, stan wojny, skrajne ubóstwo – skłaniają do emigracji w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Na poszczególnych obszarach ciężarem staje się nieuznawanie podstawowych praw do wolności, nawet w sferze wyznaniowej, jak i brak niezależności osobistej, narzucone ze strony państwa.
Podczas gdy w innych miejscach rządzą wyłączność społeczna i przygnębienie, które zachęcają część młodzieży do wejścia w zamknięty krąg uzależnień – w narkotyki, a w szczególny sposób w alkohol – oraz do izolacji społecznej.
W wielu miejscach bieda, brak zatrudnienia, odrzucenie na margines społeczny, zwiększają liczbę młodych, którzy żyją w warunkach niepewności, zarówno materialnej jak i społecznej, i politycznej.
Wszyscy znamy dramat wielu uchodźców, imigrantów na świecie, a ich liczba sięga milionów.
Z drugiej strony mamy tak zwane kraje rozwinięte, gdzie żyje się w sytości dóbr materialnych i przesadnej mentalności konsumenckiej, w prawdziwej mentalności rynku, luksusowej modzie, która jest ideałem życia egoistycznego i niewrażliwego, bo nie czułego na innych.
Rodziny się rozpadają i łatwo tworzą na nowo, bez troski o los dzieci, które są narażone na trudne sytuacje i nędzę psychologiczną i duchową. Te obszary stają się niestety pustyniami duchowymi, gdzie samotność, zatracenie sensu i wartości życia, wpędzają młodzież w smutek, w depresję a czasami i w samobójstwo. Takie życie jest prawdziwie pogańskim życiem. Święty Paweł nie miał wątpliwości w związku z takim zachowaniem. Dziś słyszeliśmy jego słowa: „to mówię i zaklinam się na Pana, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie z ich próżnym myśleniem” i zachęca nas porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych rządz, odnawiać się duchem w naszym myśleniu i przyoblec się w człowieka nowego, stworzonego na obraz Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.
Droga Młodzieży, przybyliście ze świata, który was z jednej strony przyciąga, a z drugiej strony jest dla was odrażający. Przyciąga was z powodu licznych sugestii, wszechobecnych reklam, propozycji tego jak żyć. Odrażające, jest wiele wątpliwości, kto mówi prawdę a kto kłamie? Która propozycja i oferta jest dobra, a która niebezpieczna? Komu wierzyć i do kogo mieć zaufanie?
Czas młodości jest relatywnie krótki, po dzieciństwie a przed wiekiem dorosłości, a później starości. To krótki czas, ale być może najważniejszy, bo jest to czas podstawowych wyborów i decyzji, które są determinujące na całe późniejsze życie.
Jeśli chodzi o nas chrześcijan, my odkrywamy naszego Nauczyciela Jezusa Chrystusa, który gdy jeden z uczniów zadał Mu pytanie, jaką możemy iść drogą, mówi: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem, Ja jestem Chlebem Życia”. Odpowiedź jest zwięzła, ale zawiera wszystko. Mam więc nadzieję, że podczas tego Festiwalu mogliście intuicyjnie poczuć choć początek drogi, którą powinniście iść.
Osoba Jezusa jest naprawdę fascynująca, pod warunkiem, że wcześniej Go spotkamy i poznamy.
Posłuchajcie więc tej rozmowy. Dwaj uczniowie usłyszeli jak mówił i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim rzekł do nich: „Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi, to znaczy Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli gdzie mieszka i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej”.
Dziś o siódmej wieczorem Jezus odwraca się do nas i powtarza to samo pytanie: Czego szukacie? Kogo szukacie? I dlaczego Go szukacie?
Jezus jest Nauczycielem pewnym, nie zwlekajcie aby zapisać się do Jego szkoły. W tej samej szkole znajdziecie też Nauczycielkę, Maryję Matkę Bożą, Maryję Wychowawczynię i Królową Pokoju. Taka szkoła jest więcej warta niż najlepsze uniwersytety na świecie. Maryja nie męczy się powtarzaniem, odnosząc się do swojego Syna: „uczyńcie wszystko cokolwiek wam powie”. To jest odpowiedź na pytanie zadane na początku: cóż mamy uczynić, aby wykonywać dzieła Boga? Amen.

Posted in Homilie, Medziugorje | Otagowane: , , | 61 Komentarzy »

Kiedy małżonek, małżonka odmawia seksu

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 sierpnia 2018

W katolickim Sakramencie małżeństwa naturalne związki małżeńskie otwarte na życie są prawem małżonków. I każdy z małżonków ma obowiązek wobec sumienia i Boga, współżyć ze swoim partnerem. Głównym celem małżeństwa jest prokreacja, która zachodzi w relacjach małżeńskich. A seks w małżeństwie ma inne cele: wyrażanie miłości, wzmacnianie więzi małżeńskiej, pomaganie małżonkom w unikaniu grzechu seksualnego i pozostawanie sobie wiernymi oraz uciszenie pożądania. Jeśli więc jeden z małżonków odmawia współżycia z drugim małżonkiem, przez dłuższy czas, bez powodu proporcjonalnej wagi, ten współmałżonek grzeszy.

Dług małżeński

Stosunki małżeńskie to przywilej, prawo i obowiązek związku małżeńskiego.
Papież Pius XI: „Przez tę samą miłość konieczne jest, aby wszystkie inne prawa i obowiązki związku małżeńskiego były uregulowane zgodnie ze słowami Apostoła:” „Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi” (1 List do Koryntian 7:3).

Termin „dług małżeński” odnosi się do wzajemnego zobowiązania małżonka do angażowania się w naturalny związek małżeński otwarty na życie. Obowiązek ten jest wzajemny, ponieważ jest wymogiem prawa moralnego, to jest prawem sprawiedliwości. Mąż i żona są równi przed prawem moralnym. Powody powstania długu małżeńskiego, tj. obowiązku współżycia małżonków ze sobą, są liczne. Po pierwsze, ludzkość była by na wymarciu bez stosunków seksualnych prowadzących do prokreacji dzieci. A dzieciom najlepiej służy poczęcie i urodzenie w rodzinie z ojcem i matką. Nacisk w nowoczesnym społeczeństwie świeckim na stosunek seksualny który służy przyjemności doprowadził do spadku wskaźnika urodzeń w wielu krajach poniżej poziomu niezbędnego do utrzymania populacji.
Po drugie, współżycie małżeńskie prowadzi do umacniania małżeństwa oraz przywiązania do siebie i utrzymywania pary zjednoczonej w umyśle i sercu poprzez zewnętrzną ekspresję ciała. Współżycie małżeńskie jest jednoczące oferuje dobro dla małżeństwa oprócz dobra prokreacji dzieci.
Po trzecie, wyżej wymienione zalety, przynoszą korzyść mężowi i żonie, przynoszą korzyści także całej rodzinie. Gdy bowiem małżonkowie regularnie wyrażają i umacniają swoją miłość, nawet w tym cielesnym sposobie, korzyści dla ich dusz również przynoszą korzyść całej rodzinie.
Po czwarte, relacje małżeńskie uspokajają pożądanie, chroniąc w ten sposób małżonków przed niebezpieczeństwami grzechów seksualnych, w tym grzechów w umyśle i sercu, a także w grzechach cielesnych, takich jak masturbacja lub cudzołóstwo. Ten cel relacji małżeńskich, choć z pewnością drugorzędny względem pierwotnego celu małżeńskiego, jednoczącego i prokreacyjnego, jest jednak tak ważny (dla nas biednych grzeszników żyjących w grzesznym świecie), że Apostoł Paweł podkreśla to, mówiąc o małżeństwie w Piśmie Świętym.

[1 List do Koryntian]
{7: 1} Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą.
{7: 2} Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża.
{7: 3} Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi.
{7: 4} Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona.
{7: 5} Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby – wskutek niewstrzemięźliwości waszej – nie kusił was szatan.
Pismo rozpoczyna ten fragment od stwierdzenia prawdy, również niezawodnie nauczanej przez Sobór Trydencki, że dziewictwo i celibat są lepsze od małżeństwa. Ale, jak uczył także nasz Pan (Mt 19,12), niektóre osoby są powołane do niższego stanu małżeństwa, a inne osoby są powołane do wyższego stanu czystości jako jedna osoba.
W związku małżeńskim naturalne stosunki seksualne to nie tylko prawo i przywilej przysługujący osobom zamężnym, to także obowiązek. Mąż i żona mają wobec siebie wzajemne zobowiązania, czasami reprezentowane pod postacią spłacanego długu, do angażowania się w związki małżeńskie dla dobra drugiej osoby. Powodem tego długu małżeńskiego nie jest upewnienie się, że oboje małżonkowie mają wystarczającą przyjemność seksualną w swoim życiu, ale raczej, aby wszystkie dobra naturalnych stosunków małżeńskich przyniosły korzyść zarówno małżonkom, jak i rodzinie oraz ludzkości.

[1 List do Koryntian]
{7: 6} To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.
{7: 7} Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki.
{7: 8} Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja.
{7: 9} Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć.

Nikt nie może być zmuszony do wyboru stanu małżeńskiego; nie ma przykazania, że jakakolwiek konkretna osoba ma wyjść za mąż. Paweł przez którego Chrystus przemawia do nas mówi, aby wierni wybrali wyższy stan dziewictwa i celibatu nad niższym stanem świętego małżeństwa. Ale ten dar nie jest przeznaczony dla wszystkich osób. Każda osoba ma własne dary i własne powołanie, niektóre do małżeństwa, a niektóre do dziewictwa i celibatu.
Jeśli jakiekolwiek osoby, ze względu na własną grzeszność, uznają dziewictwo i celibat za zbyt trudne, wtedy powinni się pobrać. Lepiej bowiem być małżeństwem, tj. Być w niższym, ale wciąż świętym stanie życia, niż palić się pragnieniem, które prowadzi do grzechu, a które ostatecznie może doprowadzić do spalenia w piekle. Nielegalne akty seksualne są zawsze poważnie niemoralne, a więc niebezpieczeństwo Piekielnego Ognia powinno nas ostrzec w tej dziedzinie życia. Ten, kto głosi nieskrępowane praktyki seksualne, szkodzi świętemu sakramentowi małżeństwa i zagraża wielu duszom.

Proporcjonalność

Jeden z małżonków może odmówić drugiemu małżonkowi, przy jakiejś konkretnej okazji. Odmowa na umiarkowany czas wymaga przyczyny tylko umiarkowanej wagi, takiej jak choroba lub obecny stan konfliktu w małżeństwie. Odmowa na dłuższy okres lub stała odmowa wymaga jednak poważnego powodu. Jeśli życie żony jest zagrożone przez ciążę, byłby to wystarczający poważny powód dla ciągłej odmowy seksu. Gdyby poczęte dziecko podlegało poważnej wadzie wrodzonej, byłoby to również wystarczająco poważna przyczyna. Choroba, która powoduje, że seks jest bolesny, również byłaby poważnym powodem.
Bez poważnego powodu, długotrwała lub ciągła odmowa stosunku płciowego przez jednego z małżonków, bez wzajemnej zgody drugiego, byłaby poważnym grzechem. Jest to grzech przeciwko miłości, ponieważ naraża on drugiego małżonka na niebezpieczeństwo śmiertelnych grzechów seksualnych, szkodzi małżeństwu, a więc pośrednio rodzinie, i jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła dotyczącym długu małżeńskiego. Małżonek, który odmawia współżycia seksualnego przez dłuższy okres bez poważnego powodu, popełnia obiektywny grzech śmiertelny.
Stała odmowa seksu jest ciężkim grzechem, jeśli pojawia się na początku małżeństwa, zanim para zrodzi dzieci. Prokreacja jest głównym celem małżeństwa. Kiedy ta odmowa ma miejsce później w małżeństwie, po tym, jak para poczęła już dzieci i je wychowała (lub je wychowuje), to grzech nadal jest śmiertelny, ale jest mniej poważny.

Co zrobić….

Co może zrobić mąż lub żona, jeśli ich współmałżonek odmawia seksu bezterminowo, bez ważnego powodu? Być może jest to problem medyczny i muszą zobaczyć się z lekarzem. Być może jest to problem psychologiczny i muszą pójść do terapeuty. Być może problem leży w związku, i trzeba zobaczyć się z doradcą małżeńskim. Ale kiedy te środki zawiodą to, co można zrobić?
Czy obrażony małżonek może uzyskać rozwód cywilny, pozostawiając więź z Najświętszym Sakramentem? Ten rodzaj rozwodu jest dozwolony przez Kościół tylko z poważnego powodu, jeśli wszystkie inne alternatywy są wyczerpane. Odmowa współżycia małżeńskiego może być ciężkim grzechem, a poważny grzech jest co najmniej punktem wyjścia do wniosku o rozwód cywilny. Problem polega na tym, że rozwód cywilny nie rozwiązuje problemu, ponieważ rozwiedziony poszkodowany małżonek nadal nie może mieć stosunków seksualnych. On lub ona nie może ponownie wyjść za mąż i nie może uprawiać seksu poza małżeństwem. Rozwód cywilny sprawia, że ​​pojednanie i wszelkie rzeczywiste remedia tego problemu są bardziej odległe.
Rozwód cywilny jest prawdopodobnie opcją, jeśli są inne poważne problemy w małżeństwie, a dzieci nie zostaną poszkodowane przez rozwód. Jednakże groźba rozwodu może wystarczyć, aby skłonić obrażającego małżonka do wizyty u lekarza, terapeuty lub doradcy lub w celu rozważenia zmiany serca. Ogólnie rzecz biorąc, powiedziałbym, że nawet sama groźba rozwodu jest niemądra w większości tych przypadków.
Biorąc pod uwagę tę nieustającą ciężką niesprawiedliwość, poszkodowany małżonek byłby usprawiedliwiony z powodu wstrzymania części swoich obowiązków małżeńskich, powstrzymania się od nie-seksualnych rodzajów fizycznego uczucia lub wstrzymania innych korzyści, które otrzymuje odmawiający współżycia małżonek. Małżeństwo jest rodzajem umowy, a gdy jedna strona poważnie narusza tę umowę, druga strona zmniejsza co najmniej obowiązki. Może to jednak pogorszyć sytuację i doprowadzić do rozwodu.
Być może, dzięki modlitwie i samozaparciu, obrażający małżonek zmieni zdanie. I pamiętajcie, że ta odmowa jest grzechem śmiertelnym. Małżonkowi należy uświadomić, że jest to grzech ciężki i należy go poprosić o rozważenie zmiany serca. Z drugiej jednak strony ciągłe kłótnie na ten temat mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

Streszczenie wykładu teologa Ronald L. Conte

Posted in Małżeństwo | Otagowane: , , , | 163 Komentarze »

Serce goreje w czasie pobytu w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 sierpnia 2018

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 47 Komentarzy »

Medjugorje – refleksja z Festiwalu Młodych

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 sierpnia 2018

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 485 Komentarzy »

Orędzie Matki Bożej dla Mirjany z 2.08.2018

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 sierpnia 2018

Drogie dzieci, Z matczyną miłością wzywam was, byście otworzyli serca na pokój, byście otworzyli serca na mojego Syna, aby w waszych sercach zabrzmiała pieśń miłości do mojego Syna, gdyż pokój jedynie przez tę miłość przychodzi do duszy. Moje dzieci, wiem, że jest w was dobroć, wiem, że miłujecie miłością miłosierną. Jednakże wiele moich dzieci jeszcze ma zamknięte serca. Myślą, że mogą działać bez skierowania swoich myśli ku Ojcu Niebieskiemu, który oświeca, ku mojemu Synowi, który wciąż od nowa jest z wami w Eucharystii i pragnie was słuchać. Moje dzieci, dlaczego do Niego nie mówicie? Życie każdego z was jest ważne i drogocenne, gdyż jest darem Ojca Niebieskiego na wieczność. Dlatego nigdy nie zapominajcie o dziękczynieniu, mówcie do Niego. Moje dzieci, wiem, że nieznane jest wam to, co się dzieje potem ( po życiu), ale kiedy nadejdzie to wasze potem, otrzymacie odpowiedź na każde pytanie. Moja matczyna miłość pragnie, abyście byli gotowi. Moje dzieci, niech wasze życie pozostawia dobre uczucia w sercach ludzi, których spotykacie, uczucie pokoju, dobroci i przebaczenia. Na modlitwie nasłuchujcie co mówi do was mój Syn i czyńcie to. Ponownie wzywam was do modlitwy za swoich pasterzy, za tych, których mój Syn powołał. Pamiętajcie, że oni potrzebują modlitwy i miłości. Dziękuję wam.

 

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 121 Komentarzy »