Wczoraj była rocznica rzezi Woli. Historycy szacują, że w ciągu 3 dni Niemcy zamordowali około 60 tysięcy ludzi.

Nie było w dziejach świata aż tak skoncentrowanego ludobójstwa. Czy to rzeź Kartaginy, czy Konstantynopola, czy masakra Ormian, japońskie zbrodnie w Chinach, czy wreszcie Holocaust – nikt nie zabił aż tylu ludzi w 3 dni w jednym mieście, ba, w jednej dzielnicy.

Zagłada getta warszawskiego zabrała niemieckim okupantom parę miesięcy, dziennie po kilka tysięcy zabitych. W 1944 roku machina ludobójstwa zrobiła postęp.

O ile ludobójstwo na Polakach z Wołynia nie miało sobie równych w okrucieństwie, to ludobójstwo na Woli przebijało wszelkie inne koncentracją i skalą.

Świat o tym mało wie, a i Polska już zapominała, dobrze że akcja Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z Muzeum i powstańczymi obchodami odświeżyła nam pamięć, mam nadzieję, że trwale.

I mało kto poza Polską wie, że herszt tego ludobójstwa, generał SS Heinz Reinefarth był po wojnie burmistrzem w Niemczech i posłem do landtagu, a umarł w 1979 roku jako szanowany obywatel. Tam gdzie umarł, martwią się teraz, żeby w Polsce nie odrodził się faszyzm…