Na co czeka premier Kopacz? Powinna się podać natychmiast do dymisji razem z całą tą zbieraniną imitującą rząd

PO3

Rok temu taśmy z „Sowa&Przyjaciele” doprowadziły do panicznej ucieczki premiera Donalda Tuska na z góry upatrzone europejskie pozycje. Premier Kopacz jest w dużo gorszej sytuacji, nie bardzo jest gdzie wiać. A wyciek z tak zwanego śledztwa prowadzonego przez tak zwaną niezależną prokuraturę zmiecie ją bez dwóch zdań. Zwlekanie nic tu nie da. Muszą mieć miejsce bardzo poważne starcia jeśli dochodzi nawet do wymiany ambasadora Stanów Zjednoczonych.

Gdy się słyszy, że Platforma planuje wydać 50 milionów na kampanię, w której między innymi hejtem w internecie ma ratować swój wizerunek, to złość w człowieka wstępuje. Ta zgraja kłamców, nieudaczników, złodziei, wszelkiego gatunku malwersantów, a pewnie i zdrajców, zamiast zabrać swoje przebrzydłe fizjonomię i modlić się o łagodne wyroki, bezczelnie próbuje skorzystać z naszych wspólnych pieniędzy, by się przechować na budżetowych fuszkach.

Każdego dnia szkoda, by tolerować ten niby rząd w tym przegniłym postpeerelu, który nam zgotowali. Czekanie do jesieni by się ich pozbyć jest „czekaniem na Godota”. Wybory powinny być rozpisane jak najszybciej. Wakacje nie wakacje, nie ma na co czekać. Ciarki przechodzą gdy się patrzy na tego gościa, który podaje się za marszałka sejmu, gdy bezrefleksyjnie oświadcza, że wyciek materiałów ze śledztwa „to jest demolowanie instytucji państwa”. Demolowaniem instytucji państwa jest to, że ktoś tak mierny mógł w Rzeczypospolitej dojść do takich niezasłużonych  w żaden sposób zaszczytów.

Tym bardziej, że jest bohaterem „taśm prawdy” i biesiadował za publiczne pieniądze. Łaskawie za wino miał oddać, którym się raczył w knajpie, bo „wyżera” za darmo mu się należała.

Bezpretensjonalna arogancja tych person jest wręcz godna podziwu. Pani premier jak gdyby nigdy nic pełni swoje obowiązki. Ma posiedzenie rządu. Podwyższa płace minimalną. Realizuje spotykania na szczeblu. Rządzimy przecież, o co chodzi?

W zasadzie to trzeba przyznać, że nerwy ma jak Hans Kloss. Nie jedna osoba na jej miejscu już by przechodziła odprawę na Okęciu z biletem do kraju, z którym Polska nie ma umowy ekstradycyjnej. A jaka jest gwarancja, że zaraz nie zaczną fruwać kwity ze Smoleńska?

Znaleźliśmy się w jakieś fantastycznej wręcz rzeczywistości, gdzie nie wiadomo kto pociąga za sznurki. Kto kogo rozgrywa i z jakich pozycji. Co więcej nie wiadomo kto tu tak naprawdę rządzi?

Prezydenta chwilowo nie ma. Andrzej Duda nie objął jeszcze stanowiska, a Bronisław Komorowski praktycznie zrejterował po dotkliwym laniu. Łabędzim śpiewem propaganda ostrzega, że Jarosław Kaczyński i tak będzie rządził z tylnego siedzenia.

To byłoby szczęście dla Polski. Bo teraz zupełnie  nie wiadomo kto tu wydaje dyspozycje. Premier sprawia wrażenie żałosnej marionetki porzuconej nawet przez Tuska.

Czy my mamy w ogóle coś takiego jak instytucje państwa, gdy bożyszcze Internetu Zbigniew Stonoga jest w stanie zatrząść prokuraturą, służbami, rządem, sejmem? I co więcej jest nie do ruszenia nawet w ramach tego zbójeckiego systemu.

Kiedyś na rzeczy były „ruskie serwery”, teraz ważna rolę odgrywają „chińskie serwery”, bo na nich zawieszono wyciek. A w ogóle czemu te taśmy z knajpianych dialogów są utajnione?

Nagrano je w miejscu publicznym, rozmawiały osoby publiczne o sprawach publicznych, rachunki regulowano z środków publicznych i ponoć korzystano czasami z usług pań z domów publicznych. Wszystko powinno być jasne.

Tak jasne jak to, że czas już rozstać się z całą ta rozbestwioną hałastrą. Pani Ewo śmiało! Tego się nie da uratować. Jedyne co pani może zrobić to podać się dzisiaj do dymisji.

Źródło: wpolityce.pl