Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for the ‘Nasz smutny czas’ Category

Co się wydarzy po uwolnieniu Asi Bibi

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 listopada 2018

Wczoraj w komentarzach pisałem że uwolnienie Asi Bibi jest zagrożeniem do zdestabilizowania sytuacji w państwie atomowym jakim jest Pakistan. Wstawiam ciekawą rozmowę  o tym, co może się wydarzyć z dr. Szewko. Niestety, czarny scenariusz chyba zaczyna być realizowany. Cały czas trwają w wielu miastach ostre zamieszki.

Reklamy

Posted in Apokalipsa, Dzieła szatana w swiecie, Nasz smutny czas, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan, Warto wiedzieć, Znaki czasu | Otagowane: , , | 84 Komentarze »

Papież Dyktator w języku polskim

Posted by Dzieckonmp w dniu 31 października 2018

Papież dyktator

Czy Franciszek jest dyktatorem?

Polskie wydanie bestsellerowej książki The Dictator Pope ukazującej faktyczne oblicze Bergoglia

Książka będzie dostępna w wersji papierowej oraz e-bookach w drugiej dekadzie listopada 2018 roku.

Początek pierwszego rozdziału książki zatytułowanego „Mafia z St. Gallen”

Papież niespodzianek

Jeśli porozmawiasz z katolikami z Buenos Aires, opowiedzą ci o cudownej przemianie, jaka dotknęła Jorge Maria Bergoglia. Ich posępny arcybiskup o twarzy bez uśmiechu w jedną noc zmienił się w promiennego, wesołego papieża Franciszka, idola ludzi, z którymi tak bardzo się identyfikuje. Jeśli porozmawiasz z kimkolwiek pracującym w Watykanie, powie ci o odwrotnym cudzie. Kiedy kamery przestają go nagrywać, papież Franciszek zmienia się w inną osobę – jest arogancki, odrzuca ludzi, nie przebiera w słowach, a z wybuchów furii jest znany każdemu od kardynałów po kierowców.

Tego wieczoru, kiedy został wybrany na biskupa Rzymu, Franciszek sam powiedział, że wydaje się, iż na konklawe z marca 2013 roku kardynałowie zdecydowali się podążyć na „krańce świata”, aby wybrać swojego papieża – jednak teraz zaczyna być oczywiste, że nie trudzili się, aby sprawdzić, co kupują. Na początku zdawało się, że będzie on powiewem świeżego powietrza, a odrzucanie przez niego konwenansów sygnalizowało, że jest człowiekiem, który rozpocznie dogłębną, radykalną reformę Kościoła. Po pięciu latach jego pontyfikatu staje się jednak coraz jaśniejsze, że taka reforma nie jest przeprowadzana. Przeciwnie, mamy do czynienia z rewolucją w stylu bycia, taką jednak, z której nie cieszy się ani jeden z katolików poważających ten najświętszy urząd na ziemi. Konserwatywni katolicy martwią się zmianami w nauczaniu moralnym, które Franciszek – jak się zdaje – wprowadza, z kolei liberałowie są rozczarowani, ponieważ te zmiany są niejasno wyrażane i nie idą zbyt daleko.

Ważniejsze od tych obaw są jednak zaniedbania, które powinny poruszyć katolików zatroskanych o integralność Kościoła i urzędu papieskiego. Pięć lat pontyfikatu Franciszka pokazuje, że nie jest on demokratycznym, liberalnym rządzącym, jak myśleli o nim kardynałowie, wybierając go w 2013 roku, ale papieżem tyranem, jakiego nie widziano od stuleci. Choć to oskarżenie może być szokujące, jest poparte niezaprzeczalnymi dowodami. W tej książce prześledzono zaniechanie reform, które zniweczyło nadzieje pokładane we Franciszku, i opisano w szczegółach rządy strachu w Watykanie, jakie wprowadził papież z Argentyny.

Po pięciu latach od początku pontyfikatu Franciszka mówi się coraz częściej i coraz bardziej otwarcie, że ta dziwna sytuacja w dzisiejszym Watykanie mocno przypomina stworzoną dla zysku kiepskiej jakości powieść Dana Browna, wypełnioną spiskami wpływowych ludzi Kościoła, skandalami seksualnymi i finansowymi, a także ciemnymi interesami międzynarodowych bankierów. Choć wielu oczekuje z nadzieją, że Franciszek rozluźni tradycyjne nauczanie i praktyki Kościoła, zadziwiająco mało uwagi poświęca się wypowiedzi jednego z najbardziej prominentnych i najpotężniejszych dostojników kościelnych świata zachodniego, który powiedział, że ten papież został wybrany przez liberalną „mafię” – grupę progresywnych biskupów i kardynałów od lat podejmujących wysiłki, aby wprowadzić w życie dokładnie to, co ma teraz miejsce.

Streszczenie książki

Rozdział pierwszy opisuje, jak grupa liberalnych kardynałów (m.in. Kasper, Martini i Danneels), która sama siebie określiła „mafią”, wcześniej ideologicznie walcząca w Kościele od wewnątrz z Janem Pawłem II i Josephem Ratzingerem/Benedyktem XVI, stworzyła – wbrew kanonicznym przepisom regulującym zasady konklawe – progresistowskie stronnictwo na rzecz wyboru Bergoglia na papieża. Starania mające na celu wyniesienie go na urząd Piotrowy zakończyły się powodzeniem właśnie dzięki tym nieuczciwym, zabronionym w prawie Kościoła działaniom, za które później, podczas pontyfikatu Franciszka, zostali nagrodzeni.

W rozdziale drugim czytamy o karierze Bergoglia w strukturach kościelnych w Argentynie, oraz – między innymi – o jego zmienności politycznej, nieposłuszeństwie wobec przełożonego, peronistycznych zasadach postępowania oraz podziałach i konfliktach, jakie nieustannie wywoływał.

Rozdział trzeci przybliża zaniechanie przez Franciszka przeprowadzenia reform finansowych i administracyjnych w Kurii Rzymskiej – dramatyczna sytuacja w Watykanie podczas jego pontyfikatu tylko się pogorszyła ze względu na podejmowane przez papieża gierki polityczne i brak szczerych działań na rzecz reformy. Bergoglio złagodził także podejście do zboczeńców seksualnych w szeregach duchowieństwa (na przekór restrykcyjnej zasadzie „zera tolerancji” sformułowanej wcześniej przez Ratzingera), co przyczyniło się do wybuchu kolejnych skandali.

W rozdziale czwartym znajdziemy świetne, zwięzłe omówienie działań manipulacyjnych podejmowanych podczas synodów poświęconych rodzinie w latach 2014 i 2015, to jest próby narzucenia większości ojców synodalnych liberalnych poglądów – akcji, która mogła być jedynie zaaprobowana albo nawet celowo zaplanowana przez samego Franciszka – między innymi dopuszczenia rozwodników trwających w nowych związkach do Komunii świętej oraz liberalizacji podejścia Kościoła do homoseksualistów. Autor opisuje także, jak konserwatywne watykańskie instytucje mające bronić rodziny i nauczania Kościoła ulegają rozpadowi i przeobrażeniu w środowiska liberalne, mętne i pluralistyczne poglądowo, a ich nowi członkowie nawet wprost sprzeciwiają się nauczaniu Kościoła.

Rozdział piąty dokumentuje świadome zniszczenie przez ekipę Franciszka (i za jego przyzwoleniem) prężnie rozwijającego się tradycjonalistycznego zgromadzenia Franciszkanów Niepokalanej oraz podeptanie suwerennego Zakonu Maltańskiego, do którego należy autor książki.

Czytając rozdział szósty, dowiadujemy się o dyktatorskiej postawie Franciszka w wielu obszarach jego działalności, zarówno w sprawach personalnych, jak i w odniesieniu do poglądów. Widzimy, że w Watykanie zostały wprowadzone rządy strachu. Autor snuje też refleksje na temat historycznego znaczenia obecnego tragicznego pontyfikatu i apeluje do kardynałów o rozsądek na czas kolejnego konklawe.

Notka biograficzna autora książki

Autor Papieża dyktatora skrywał się początkowo pod pseudonimem, jednak po kilku miesiącach od publikacji książki postanowił ujawnić swoje prawdziwe nazwisko – to Henry Sire, brytyjski historyk urodzony w roku 1949 w Barcelonie, w rodzinie o francuskim pochodzeniu. Henry Sire kształcił się w brytyjskim Stonyhurst College prowadzonym przez jezuitów oraz studiował historię współczesną w Oxfordzie. Jest konserwatywnym katolikiem i członkiem Zakonu Maltańskiego, a także autorem kilku historycznych i biograficznych książek.

Papież dyktator to jeden z owoców czteroletniego pobytu autora w Rzymie – w latach 2013-2017 przebywał on w siedzibie swojego zakonu, w Palazzo Malta niedaleko Watykanu, prowadząc różne prace badawcze z zakresu historii. Henry Sire bardzo dobrze zna realia watykańskie, dzięki czemu jego relacje są wiarygodne. W czasie pobytu w Rzymie nawiązał kontakt z wieloma osobistościami pracującymi w Watykanie, między innymi kardynałami i urzędnikami kurialnymi, a także dziennikarzami specjalizującymi się w sprawach watykańskich.

O powstaniu książki i reakcji Watykanu

Książka Papież dyktator po raz pierwszy została opublikowana po włosku (Il Papa Dittatore) jesienią 2017 roku w formie elektronicznej pod pseudonimem Marcantonio Colonna i była sprzedawana za pośrednictwem Amazona. Szybko zyskała popularność między innymi przez to, że nie stanowi taniej sensacji, ale rzetelnie i w oparciu o źródła ukazuje fakty. W kolejnych miesiącach autor postanowił znacząco uaktualnić książkę, uzupełniając jej treść – w kwietniu 2018 roku w USA ukazało się drugie, angielskie wydanie książki, tym razem także w wersji tradycyjnej, papierowej. Właśnie ta edycja została teraz przetłumaczona na język polski oraz uzupełniona o przypisy aktualizujące stan rzeczy.

The Dictator Pope odbił się szerokim echem w świecie anglojęzycznym. Jest komentowany w licznych mediach, nie tylko konserwatywnych. Po polsku natomiast pisano o książce w Internecie i rodzimych czasopismach, bazując dotychczas na jej angielskim wydaniu.

Marcantonio Colonna napisał w Papieżu dyktatorze: „[…] warto też skomentować książkę, którą trzymają Państwo w rękach. Wcześniejsza, włoska wersja, Il Papa Dittatore, została opublikowana w formie elektronicznej 21 listopada 2017 roku, a reakcja Watykanu na nią stanowi nowy przykład zarówno troski papieża o swój wizerunek, jak i jego zwyczaju utrzymywania nad wszystkim ścisłej kontroli. Przez kilka pierwszych dni w Watykanie myślano, że udało się zidentyfikować autora kryjącego się pod pseudonimem – dżentelmena żyjącego w Anglii – i zaczął on być nękany telefonami. Kiedy okazało się, że to fałszywy trop, poszukiwanie kontynuowano i 12 grudnia pewien watykański dziennikarz przekazał mi wiadomość, że papieżowi została przedstawiona krótka lista sześciu możliwych autorów”.

Ostatecznie w marcu 2018 roku autor książki zdecydował się ujawnić swoje prawdziwe nazwisko – wiedział, że wcześniej czy później i tak zostałby wykryty. Ponadto ujawnienie autorstwa było konieczne do wydania papierowej wersji publikacji.

Po ujawnieniu swojego nazwiska Henry Sire został pośpiesznie suspendowany przez osoby pełniące w jego zakonie ważne funkcje – odbyło się to, jak sam twierdzi, z ewidentnym pogwałceniem przepisów prawa, przez co nie jest skuteczne.

Wywiad z autorem książki Papież dyktator

Wywiad w języku angielskim z dnia 26 marca 2018 roku
przeprowadzony dla „National Catholic Register”

Poniżej znajduje się polskie tłumaczenie wywiadu.

Jakie były motywy napisania książki i czego się pan po niej spodziewa?

Napisałem tę książkę, ponieważ mieszkałem w Rzymie i bardzo szybko zdałem sobie sprawę z rozbieżności, jak była pomiędzy obrazem papieża Franciszka przedstawianym w mediach, a tym, jaki Franciszek jest w rzeczywistości – jakiego znają ludzie w Watykanie. Oczywiście pomyślałem, że należy to upublicznić. Co spodziewam się osiągnąć? Dobrze by było, gdyby ludzie powiedzieli papieżowi Franciszkowi: „To nie jest to, czego oczekujemy”. Nie sądzę, by to było prawdopodobne, ale przynajmniej chciałem ostrzec kolejne konklawe, żeby następnym razem nie popełniało tego samego błędu, wybierając zupełnie nieznanego kardynała, który okazuje się całkiem inny, niż się spodziewano.

Dlaczego wybrał pan tytuł Papież dyktator?

Moimi celem było pokazanie, że Franciszek działa jak dyktator i wskazanie – także poprzez prześledzenie jego kariery w Argentynie – że w rzeczywistości jest uformowany jako peronista. Stał się nim w czasach Peróna i jest bardzo mocno zakorzeniony w argentyńskiej tradycji peronizmu. Juan Perón był radykalnym oportunistą. Objął władzę przede wszystkim jako prawicowy rządzący, a kiedy bardziej mu to odpowiadało, stał się skrajnym lewicowcem i przyjął zasady antyklerykała. Na tym właśnie polega tradycja peronizmu – w Argentynie nie jest on ani prawicowy, ani lewicowy: zawiera w sobie oba te światopoglądy. Peroniści są radykalnymi oportunistami. Tak samo można podsumować Franciszka.

Dlaczego na początku zdecydował się pan pozostać anonimowy, a teraz ujawnił pan swoją prawdziwą tożsamość?

Autorytarne rządy papieża Franciszka słyną z odwetów przeciwko każdemu, kto go krytykuje. Chciałem się przed tym chronić, a zwłaszcza ochronić ludzi, których Watykan mógłby uznać za związanych ze mną. Nigdy nie sądziłem, że to mogłoby potrwać dłużej. Byłem przekonany, że Watykan bardzo szybko odkryje moją tożsamość. W każdym razie dla celów związanych z wydaniem papierowej edycji książki konieczne było ujawnienie mojego prawdziwego nazwiska.

Z jaką reakcją na książkę się pan spotkał?

Najbardziej cenne jest dla mnie to, że wiem, iż książkę przeczytało wielu ludzi na wysokich stanowiskach w Kościele, w tym kardynałowie. Wykazali wielkie zainteresowanie nią. A ci, którym znane są te kwestie, są świadomi tego, że rzeczywiście ujawnia ona prawdę o Watykanie.

Co nowego trafiło do drukowanej edycji książki?

Jedną z historii, która została ostatnio ujawniona, jest sytuacja w diecezji kardynała Rodrígueza Maradiagi, który jest prawą ręką papieża. Coraz lepiej wiadomo, że jego diecezja jest jedną z najbardziej skorumpowanych w całym Kościele, zarówno w kwestiach finansowych, jak i moralnych. Te fakty wychodzą teraz na jaw i myślę, że będą lepiej znane w najbliższych miesiącach.

Krytycy mówili, że książka jest niewyważona i tendencyjna. Jak pan na to odpowie?

Książka nie miała na celu przedstawienia wyważonego obrazu papieża Franciszka. Moim zamiarem było podniesienie alarmu w Kościele. Kiedy krzyczy się „ogień”, gdy pali się dom, nikt nie mówi, że ogień tak naprawdę jest potrzebny w kuchni, by ugotować kurczaka. Nigdy nie zamierzałem stworzyć zrównoważonego obrazu papieża Franciszka. Chciałem przedstawić argentyńskie tło pontyfikatu i ukazać portret psychologiczny papieża. Nie wydaje mi się, żebym był niesprawiedliwy w tych kwestiach. Mam tu na myśli choćby to, że sięgnąłem do raportu napisanego przez ojca Kolvenbacha, kiedy pojawiła się propozycja, by Bergolgio został biskupem. W tym raporcie generał jezuitów stwierdził, że ze względu na rozliczne trudności natury emocjonalnej Bergoglio nie jest odpowiednim kandydatem na tę funkcję. Niektórzy ludzie postrzegają to jako zamach na charakter, ale w rzeczywistości jest to dobre studium przypadku. Jezuici są naprawdę dobrymi psychologami i jeśli spojrzy się na to, co napisał ojciec Kolvenbach, można zrozumieć, jakim człowiekiem naprawdę jest Bergoglio.

Które aspekty ujawnianych przez pana spraw powinny najszybciej dotrzeć do opinii publicznej?

Przede wszystkim fakt, że papież jest politykiem i polega na działaniach wizerunkowych, oraz to, że posługuje się nimi bardzo skutecznie. Książka mówi także, że ludzie muszą zajrzeć poza tę fasadę i zwrócić uwagę na to, kim papież Franciszek naprawdę jest i czego dokonał. Bo jeśli spojrzysz na jego dokonania z perspektywy reform, absolutnie nie jawi się jako reformator.

Dlaczego papież Franciszek uczynił tak małe postępy w sprawach reformy finansowej?

Kiedy został papieżem, nie miał zamiaru sprzeciwiać się reformie finansowej. Przed swoim wyborem nie był zaangażowany w całą tę machinerię watykańską. Z pewnością zgadzał się na reformy, które były zalecane. Ale władza polityczna jest dla niego ważniejsza niż reformy i zorientował się, że kardynał Pell, którego umieścił na ważnym stanowisku, nie należy do osób uległych, a takie Franciszek lubi mieć koło siebie.

Ostatecznie okazało się, że robi się niezręcznie, kiedy kardynał Pell bada różne sprawy i wyjawia niewygodne tajemnice. Franciszek sprzymierzył się ze starą gwardią watykańską i przywrócił układ, który funkcjonował przed jego wyborem.

Dlaczego osoby wierne Kościołowi za czasów papieża Franciszka często bywały wykluczane lub zsyłane na wygnanie?

Jest to naprawdę kluczowa sprawa. Papież Franciszek był kandydatem lobby z St. Gallen, którego celem była zmiana nauczania Kościoła i rozluźnienie dyscypliny w sprawach moralności seksualnej. Właśnie te postulaty wprowadza papież Franciszek. Jest oczywiste, że katolicy, którzy wierzą w niezmienność doktryny katolickiej, bardzo się tym martwią.

Czy jest pan „lefebrystą” krytykującym Sobór Watykański II?

Jestem krytyczny wobec soboru, a swoje przekonania zawarłem w wydanej w 2015 roku książce Phoenix from ashes („Feniks z popiołów”). Moją intencją w tej książce jest przedstawienie tego, czym był katolicyzm do wczesnych lat 60. Jeśli niektórym wydaje się, że to jest skrajna postawa, muszą uznać, że wszyscy albo prawie wszyscy katolicy do wczesnych lat 60. byli ekstremistami. Ale wydaje mi się, że to raczej obecne czasy powinny być oceniane w świetle nieprzemijającej filozofii katolickiej niż na odwrót.

Czy ten pontyfikat cechuje się manipulacją i oszustwem?

Oczywiście. Widzieliśmy to chociażby w ostatnim tygodniu. W jednym ze swoich listów papież Benedykt XVI przedstawił wyraźnie krytyczne stanowisko wobec książek, o skomentowanie których go poproszono, a ksiądz Dario Viganò [prezentujący list – przyp. red.] przedstawił go jako głos poparcia dla Franciszka – w ten sposób Watykan manipuluje mediami podczas obecnego pontyfikatu.

Czy to wpisuje się w proces tworzenia bardziej otwartego i kolegialnego Kościoła?

Nie sądzę, aby tego rodzaju manipulacje stanowiły sposób na uczynienie Kościoła bardziej otwartym. Jeśli chcemy mieć bardziej otwarty Kościół, to należy zachować równowagę między frakcjami – z pewnością nie jest to coś, czym zajmuje się papież Franciszek. Kiedy rozmawia się z biskupami i kardynałami w Rzymie, mówią, że papież Franciszek w ogóle nie postępuje z nimi w duchu kolegialnym. Benedykt XVI był wobec nich o wiele bardziej kolegialny. Franciszek, jak już powiedziałem, jest dyktatorem.

Dlaczego więc Benedykt XVI mówi, że pontyfikat Franciszka stanowi „wewnętrzną kontynuację” jego pontyfikatu?

Benedykt był po prostu w oczywisty sposób uprzejmy. Nie studiowałem formacji Bergoglia w szczegółach. Wskazuję jedynie na zwyczajną formację jezuitów w Argentynie w tamtym czasie – mało kto będzie polemizował ze stwierdzeniem, że Bergoglio nigdy nie wyróżniał się jako teolog. Benedykt był po prostu uprzejmy.

Czy jest możliwe, że myli się pan, przypisując Franciszkowi brak teologicznych kwalifikacji – coś, co Benedykt XVI nazwał „głupim uprzedzeniem”?

Wydaje mi się, że niektórzy katolicy postrzegają Franciszka jako zupełnie nieznającego się na rzeczy. Nie podzielam tego przekonania. Nie sądzę, że jest on głupcem w jakikolwiek sposób. Zawsze sprawia wrażenie bardzo bystrego. Jestem przekonany, że gdy był odpowiedzialny za te kwestie, w odpowiedni sposób czuwał nad formacją jezuitów. Niemniej trzeba też zauważyć, że okazał się ignorantem w sprawach niektórych punktów doktryny katolickiej i powiedział kilka rzeczy, które są zupełnie nie na miejscu.

Jak ocenia pan – jako historyk – ten pontyfikat w porównaniu z poprzednim?

Można rozpatrywać sprawę w dwóch aspektach. Pierwszy jest doktrynalny i tu jedynym porównaniem jest pontyfikat Pawła VI. Z osobistego punktu widzenia uważam Franciszka za przykład jednego z bardzo nielicznych niepoprawnych papieży, jakich zna historia, którzy byli wybrany bez namysłu i zachowywali się w sposób niedorzeczny. Byli oni krytykowani w swoich czasach i wydaje mi się, że to samo dzieje się obecnie.

Czy uważa pan, że ta książka, będąc wyrazem miłości wobec Franciszka, może mu pomóc?

Czy mogłaby mu pomóc? Możliwe, ale musiałby ją przeczytać. Nie sądzę, by to się stało. Mam na względzie Kościół. Nie wydaje mi się, bym był w stanie pomóc samemu Franciszkowi. Jak mówię, nie wiem, czy książka może stanowić lekarstwo. Mam jednak nadzieję, że pomoże kardynałom w czasie następnego konklawe uniknąć podobnego błędu.

Jaka jest pana odpowiedź na suspendowanie pana jako członka Zakonu Rycerzy Maltańskich z powodu książki?

Spodziewałem się tego. Ale chciałbym zwrócić uwagę na jedną szczególną rzecz. Jeśli Zakon Maltański chce mnie suspendować, musi to uczynić zgodnie z prawem. Dokumenty dotyczące suspensy, które otrzymałem, wskazują, że została ona podjęta przez Wielkiego Kanclerza barona Boeselagera, który obecnie faktycznie rządzi w zakonie, w sposób nieprawidłowy. Ale dzięki temu można tę suspensę podważyć. Jeśli nałożenie suspensy ma być legalne, zakon powinien dokonać tego zgodnie z prawem.

Czy mógłby pan powiedzieć nam nieco więcej o swojej młodości i formacji?

Przez dziesięć lat uczyłem się w jezuickiej szkole. Znam tradycję jezuicką. Znam ją taką, jaka była przed latami sześćdziesiątymi, kiedy została zdeformowana. Napisałem biografię słynnego angielskiego jezuity ojca Martina Darcy, który przez pięć lat był prowincjałem angielskich jezuitów, co było jedną z jego najmniejszych zasług. Miałem wujka, który był jezuitą, i faktycznie był socjuszem, a nawet sekretarzem ojca Darcy przez te lata. A więc dobra tradycja jezuicka – taka, jaka kiedyś istniała – jest mi bliska. Zepsucie jej stanowi dla mnie ogromną tragedię. A jest faktem, że Franciszek wychował się w całkowicie zniekształconej tradycji jezuickiej i bez wątpienia jest jej najgorszym przykładem.

Jest też owocem bardzo złego okresu w Towarzystwie Jezusowym i nagannej tradycji politycznej w Argentynie. To nam pomaga wytłumaczyć, dlaczego jest tak daleki od tradycji papiestwa i od papieży jakich oczekujemy.

Ile to ma wspólnego z Ameryką Łacińską i tamtejszym sposobem myślenia, różnym od naszego?

Papież Franciszek nie jest popularny w Argentynie. Znają go tam z czasów, gdy był arcybiskupem Buenos Aires. Jeśli w Ameryce Łacińskiej standardy są tak niskie, że Franciszek się w nie wpisuje – a mam nadzieję, że tak nie jest – z pewnością nie stanowi to dobrej wiadomości dla reszty świata.

W jaki sposób – pana zdaniem – ten pontyfikat zapisze się w historii?

Jako jeden z najbardziej katastrofalnych pontyfikatów. Wiadomo, że niektórzy papieże byli zupełnymi pomyłkami. Franciszek różni się od nich tym, że nie tylko jako osoba jest pomyłką na tym stanowisku, ale też stara się poprowadzić cały Kościół w kierunku, którzy odrzuca tradycję. Żaden z nikczemnych papieży, których wspominam w książce, nie usiłował tego zrobić. Tak więc mamy do czynienia z dwoma elementami niebezpieczeństwa, jakie płynie ze strony papieża Franciszka.

Opis wydawniczy

Czy Franciszek mógłby być najbardziej despotycznym i pozbawionym skrupułów papieżem w czasach nowożytnych? Tak twierdzi historyk Marcantonio Colonna w swojej nowej książce Papież dyktator – publikacji kontrowersyjnej, lecz przemyślanej i rzeczowej.

Kardynał Jorge Bergoglio z Argentyny został wybrany na papieża w 2013 roku i natychmiast okrzyknięto go reformatorem, jednak sam zablokował właśnie te reformy, których przeprowadzenia spodziewano się po jego pontyfikacie. Nie był dobrze znany kolegium kardynalskiemu, które go wybrało. Jest postrzegany jako liberał, choć niekoniecznie nim jest – uważni obserwatorzy z jego kraju ojczystego już dawno uznali go za dopuszczającego się manipulacji polityka umiejętnie promującego swoją własną osobę i za ucznia populistycznego dyktatora Juana Peróna.

Pod maską sympatycznego człowieka otwartego na ludzi widzimy papieża, który szokująco mało troszczy się o teologię i liturgię, ma natomiast obsesję na punkcie swojej władzy. Sprzymierzając się z najbardziej skorumpowanymi środowiskami w Watykanie, Franciszek rządzi poprzez strach. Próbował także zmienić nauczanie Kościoła, uciekając się do podstępu.

Z książki Papież dyktator dowiemy się między innymi następujących faktów:

– głowa jezuitów, własnego zakonu Franciszka, generał Kolvenbach, uważał, że Bergoglio nie powinien zostać biskupem;

– liberalni kardynałowie z krajów zachodnich, walczący z kardynałem Ratzingerem i sprzeciwiający się Janowi Pawłowi II, skrycie promowali Jorge Maria Bergoglia i utorowali mu drogę do papiestwa z nadzieją, że unowocześni Kościół i zmieni jego doktrynę;

– możliwe, że Franciszek nadużył funduszy Kościoła i zmienił ich przeznaczenie, wspierając kampanię prezydencką Hillary Clinton;

– prawdziwi reformatorzy Kościoła zostali ukarani przez papieża i jego sprzymierzeńców;

– Franciszek sam zastanawiał się nad tym, czy mógłby stać się przyczyną schizmy w Kościele;

– duchowni w Watykanie przeszli od lekceważenia go jako „klauna” do lęku przed nim jako dyktatorem.

Marcantonio Colonna w wyczerpujący sposób wykorzystał swoje szerokie kontakty w Watykanie, aby stworzyć prowokującą i odkrywczą relację na temat prawdziwych motywacji papieża Franciszka. Papież dyktator jest lekturą niezbędną dla zrozumienia jednej z najbardziej enigmatycznych, ale też niebezpiecznych osobowości, jakie zasiadały na tronie św. Piotra. Stanowi podsumowanie pięciu lat pontyfikatu Franciszka i podstawę do wyjaśnienia jego obecnych działań.

Tytuł książki jest mocny, niemniej jej treść jest rozsądna i wyważona. Autor nie wybiela działań papieża poprzez skrywanie informacji lub pomijanie trudności. Książka stanowi ostrzeżenie dla Kościoła. Nie należy do kategorii taniej sensacji, ale rzetelnie ukazuje fakty. Papież dyktator zawiera dokumentację źródeł w formie przypisów oraz indeks rzeczowy. Stanowi obowiązkową lekturę dla wszystkich, którzy nie chcąc bazować na plotkach z Internetu i powierzchownym obrazie medialnym, pragną wyrobić sobie wyważoną opinię na temat tego pontyfikatu.

W sprawach dystrybucji, zwłaszcza hurtowej, oraz propozycji współpracy
info@papiezdyktator.pl
tel. 505 616 403

Źródło: http://papiezdyktator.pl/

Posted in Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas | Otagowane: , , | 75 Komentarzy »

Brutalność policji w Lublinie

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 października 2018

Na zakończenie swojej kadencji Prezydent Lublina przypomniał spokojnemu miastu Lublin jak wyglądał stan wojenny. Policja dziś była niesłychanie brutalna tylko w stosunku do tych którzy bronili normalnej rodziny. W pełni wyposażona we wszystkie środki bojowe w tym prawdziwa amunicję strzelała do nas, polewała armatkami wodnymi, używała pałek i na wielka skalę gazu. Ja przed chwilą wróciłem zagazowany. Byłem dwa razy poczęstowany gazem ale pierwsze jakoś szybko mi przeszło, zaś drugie już uniemożliwiło w dalszym proteście. Władza Lublina z PO sprawiła że po 30 latach znów poczęstowano mnie gazem. Ostatnio policja poczęstowała mnie w 1988 roku. Taka mała rocznica i przypomnienie czasów stanu wojennego. Dlatego teraz tylko zajawka tego co się działo w Lublinie bo słabo widzę. Później dołożę filmiki i zdjęcia. Pedałów uczestniczących w marszu było około tysiąca, większość przyjezdnych z Warszawy. Nawet spotkałem tego co nagrywa filmy dla KOD w Warszawie. Jestem dumny z młodzież Lublina, przyszło ich około 3-4 tysięcy i bardzo odważnie walczyli aby nie przepuścić marsz. Mamy w Lubinie piękną młodzież.

Niestety swoich filmów nie umieszczę gdyż YouTube mi zablokowało możliwość przesyłania filmów. BLOKADA!! A poniewaz ciągle byłem w samym centrum na pograniczu policji i Polaków to mam pokazaną brutalność policji no ale nie da ardę wstawić.

Tu nagrana cała manifestacja przez onet

warto zobaczyć od 22 do 33 minuty

Posted in Dzieła szatana w swiecie, Dziwny jest ten świat, Nasz smutny czas, Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , | 105 Komentarzy »

Uwaga ! Podmieniają nam Kościół i prawie nikt tego nie widzi.

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 października 2018

Ks. Włodzimierz Małota CM Szokujący wykład wygłoszony 15 września 2018 w Niepokalanowie podczas konferencji zorganizowanej w trosce o wiarę katolicką w naszej Ojczyźnie – „Kościół Katolicki w czasach zamętu. Elementy diagnozy i remedia”. Tytuł wykładu ,,Antykatolicki sojusz wszystkich ze wszystkimi, z majorem KBW w tle. Co robił Zygmunt Bauman we wrześniu 2016 roku, w Asyżu, na honorowym miejscu przy stole Biskupa Rzymu?”

Posiadam jeszcze kilkadziesiąt Medalików Jezusa Chrystusa Króla wszystkich Narodów. Chętni nie piszą na maila aniaa111@icloud.com. Czas szybko zmierza do wydarzeń apokaliptycznych, dlatego warto taki Medalik mieć przy sobie. Już w tym W 2018 roku mamy do czynienia z tym przed czym Jan Paweł II nas ostrzegał, to jest największą i ostateczną historyczną konfrontacją, którą ludzkość przechodzi. A Kościół i jego wrogowie – anty-Kościół – są w centrum bitwy.

Posted in Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, schizma w kościele | Otagowane: , | 128 Komentarzy »

Smutne czasy: polski film o znęcaniu się nad kościołem ustanawia rekord

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 października 2018

 

Polski film fabularny o nadużyciach Kościoła Rzymskokatolickiego ustanawia rekordy frekwencji w kinach.

Tytuł „Kler” – którego odpowiednikiem po polsku jest słowo „Duchowieństwo” – w ten weekend przyciągnął ponad 935 000 widzów, co jest najlepszym otwarciem w kraju  w ciągu ostatnich 30 lat, jak podaje Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Film, który bada tematykę krzywdzenia dzieci, romantycznych związków, korupcji, chciwości i alkoholizmu ze strony duchownych, został ostro skrytykowany przez konserwatywny rząd Polski bliski Kościołowi. 

Tak się robi propagandę z malutkiej Igły można zrobić diabelskie widły. Polacy zaś tym razem nie zdali egzaminu i jak stado baranów poleciało do kina. Wydaje się iż jesteśmy narodem bez przyszłości. Jesteśmy na ustach całego świata że i w Polsce niby katolickiej udało się Polaków pociągnąć do uczestnictwa  w nagonce na Kościół i duchowieństwo. Gazety się zachwycają wielki rekordem jaki pobiliśmy, nie wspominając otwarcie o tym iż program ogłupienia Polaków przynosi wielkie sukcesy.

Posted in Apokalipsa, Dzieła szatana w swiecie, Dziwny jest ten świat, Film, Nasz smutny czas, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan | Otagowane: , | 92 Komentarze »

Ks. Stanisław Małkowski dla Frondy: Biała sutanna Benedykta XVI. Czy Kościół czeka rychła kontrrewolucja?

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 września 2018

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Atak na Kościół trwał, trwa i trwać będzie – jednak jak to jest możliwe, że w Polsce – jeszcze, póki co kraju katolickim – powstają nieprawdziwe, obrażające Kościół filmy typu „kler” i cieszą się popularnością?

Ks. Stanisław Małkowski, kapelan „Solidarności”: Film ten bardziej nagłaśniany w niektórych mediach niż popularny sam z siebie, dobrze też, że są w Polsce media, które piszą o nim prawdziwe recenzje.

To znaczy jakie?

Takie, w których jasno napisane jest, że jest to film po prostu antykatolicki i przedstawia obraz duchowieństwa, który nie istnieje. Podobne mechanizmy kompromitujące Kościół, księży w świadomości społeczeństwa stosowano kiedyś w Niemczech. Robili to też komuniści, którzy starali się obniżyć autorytet Kościoła poprzez przypisywanie księżom różnego rodzaju nieprawości. Czterdzieści sześć lat jestem księdzem, mam wielu znajomych wśród duchowieństwa, którzy posługują w różnych miejscach i muszę powiedzieć, że prawie w ogóle nie spotkałem się z tym, aby któryś z nich zachowywał się nie tak, jak na duchownego przystało.

Prawie w ogóle? Czyli jednak coś jest na rzeczy?

Podejrzewałem o pedofilię dwóch księży, nie zdołałem potwierdzić swoich przypuszczeń na sto procent, gdyż zanim zbadałem sprawę, obaj zostali zamordowani. Na około kilkuset duchownych, których miałem okazję poznać, właśnie podejrzewałem (tylko, a może aż) tamtych dwóch, reszta była w porządku, stąd wybieranie poszczególnych przypadków i uogólnianie jest po prostu oszczerstwem wobec duchowieństwa.

Podejrzewam, że nieprzypadkowo reżyser tego filmu udzielił niedawno wywiadu, w którym mówi, że będzie popierać wszelkie inicjatywy mające na celu wyprowadzenie Kościoła ze szkół. Czyli jego zdaniem powinno w istocie mieć miejsce?

Wyprowadzenie religii ze szkół oznaczałoby wyprowadzenie młodych ludzi z Kościoła. Poza tym obecne władze w imię fałszywie rozumianej demokracji traktują nieraz niechętnie katolików, którzy mocno przekonani są o zgodności życia z Tradycją, w wierze i moralności i dającym temu wyraz publiczny, a tolerują różnego rodzaju dewiantów, którzy robią co chcą w imię zasady „mamy demokrację, to niech robią co chcą”. Natomiast demokracja rozumiana jako równouprawnienie zła i dobra, z pewnym przechyłem w stronę zła kosztem dobra prowadzi do totalitaryzmu. Przyznam, że nie jestem zadowolony z „dobrej zmiany”, gdyż rząd bardziej popiera i propaguje zło niż dobro.

W jakim stanie obecnie jest polski Kościół? Czy duchowieństwo przeżywa kryzys? Pytam w kontekście rzekomego lobby homoseksualnego, które podobno ma w strukturze polskiego kościoła sporo do powiedzenia.

O homoseksualnym lobby pisze w swojej niedawno wydanej książce ex ksiądz Jacek Międlar. Przyznam, że nie mam podstaw by podważać jego obserwacje. Natomiast podczas całego mojego życia kapłańskiego nigdy nie natknąłem się na zachowania duchowieństwa, które mogłyby świadczyć o istnieniu lobby homoseksualnego. Jeżeli natomiast niektórzy je zauważają i jest to zgodne z prawdą, to oczywiście sensowne byłoby je zwalczyć. Jeżeli natomiast istnieje to lobby i jest na tyle marginesowe, że jak ktoś sam w nie, nie wdepnie, to można przeżyć dziesiątki lat w kapłaństwie – jak ja – i w ogóle o czymś takim nie wiedzieć. Sam, po raz pierwszy o lobby gejowskim w Kościele, dowiedziałem się właściwie z mediów.

Co natomiast z aferami dotyczących pedofilii u księży i braku działania papieża w tej sprawie?

Papież wypowiadał się na ten temat. Natomiast, czy za tymi słowami idą konkretne decyzje, np. personalne. Czy papież jest gotów zmienić ludzi w swoim najbliższym otoczeniu – wątpię. W moim odczuciu papież Franciszek jest niekonsekwentny, a nawet pokazuje sprzeczność – mówi jedno a robi drugie.

Co Ksiądz ma na myśli mówiąc, że jest on niekonsekwentny?

Oczywiście, że publicznie papież wypowiada się przeciwko pedofilii – jest to zło podpadające nie tylko pod prawo kościele, ale i karne. Kościół powinien mieć wewnętrzne instrumenty, by skutecznie zwalczać pedofilię. Każdy przypadek księdza pedofila powinien być szybko uchwycony, a taki ksiądz natychmiast powinien spotkać się z karą.

W Stanach Zjednoczonych istnieje proceder wydobywania z ludzi dojrzałych, dorosłych informacji, że byli wykorzystywani, gwałceni przez jakiegoś księdza np. czterdzieści lat temu. Propozycja prawnika, który zajął się taką sprawą jest taka, że oskarżający księdza człowiek dostanie za składanie fałszywych zeznań część wypłaconego przez Kościół zadośćuczynienia. Zatem okazuje się, że – przynajmniej jak na razie w USA – rzekomych molestowanych, wykorzystanych itp. jest coraz więcej, trzeba jednak jasno podkreślić, że nie jest to liczba rzeczywistych osób po przykrych doświadczeniach w kontakcie z duchownymi – tu po prostu chodzi o łatwy zysk -za coś jednak trzeba żyć- stąd takich prób wyłudzeń będzie z pewnością wiele.

Wypowiedzi, wypowiedziami, co natomiast z działaniem? Czy papież Franciszek je podejmuje, czy chociaż mobilizuje do rozwiazywania problemu?

Wiele o sprawie mówi to, jakimi ludźmi otacza się papież, z jakimi teologami się liczy a których nie chce słuchać. Sprawa ta jest tak znana i powszechna, że nawet do mnie – człowieka, który szczególnie nie interesuje się tym co dzieje się w Watykanie – docierają pewne echa. Całe szczęście – choć rzadko – pojawiają się opinie teologów, którzy nie boją się wytknąć papieżowi jego błędy.

Czy papież liczy się z ich krytyką, opinią?

Sądzę, że nie.

To nieciekawie.

Warto zwrócić uwagę, że coraz częściej pojawiają się publikacje naukowe, w których autorzy katoliccy kwestionują ważność wyborów Franciszka, podważają tym samym zasadność jego papiestwo.

Jacy to autorzy? Kto konkretnie?

Antonio Socci napisał książkę, w której używa licznych argumentów, które wskazują na to, że Franciszek został wybrany niezgodnie z prawem kościelnym i pełni swoją posługę nie będąc w gruncie rzeczy papieżem. Franciszek widział tę książkę i w ogóle się do niej nie odniósł – milczy.

Jeżeli faktycznie okaże się, że Franciszek nie jest papieżem, to prędzej czy później świat się o tym dowie. Pozwoli pan, że przytoczę tutaj anegdotę, w której jeden z kardynałów pyta papieża Benedykta, dlaczego ciągle chodzi w białej sutannie, na co ten odpowiada „bo innej nie mam”.

Wszystko jasne. Czy Franciszek swoją działalnością, swoimi wypowiedziami nie burzy dziś tego co z wielkim trudem budował Jan Paweł II a po nim Benedykt XVI?

Oczywiście, że tak. Ortodoksyjna nauka Benedykta XVI spotykała się z tak mocnym sprzeciwem różnych hierarchów – przede wszystkim niemieckich – że ten nie mając siły w pewnym sensie zrezygnował z pełnienia funkcji publicznych papiestwa. Nie może być tak, że z dnia na dzień ktoś przestaje być papieżem, bo ludziom nie podoba się nauka jaką głosi.

Krytyka pewnej postawy, zainteresowań czy wypowiedzi papieża Franciszka to jedno a kwestionowanie faktu, że jest papieżem to drugie. Z historii Kościoła wiemy, że papieże popełniali różne błędy – choć w ostatnich stuleciach Duch Święty dawał nam bardzo mądrych, świętych papieży. Niestety papież Franciszek taki nie jest – bywali jednak gorsi niż on, a Duch Święty wyprowadzał Kościół nieraz z bardzo trudnych sytuacji. Błędy papieży, grzechy duchowieństwa – choć procentowo dużo jest ich mniej niż wśród ludzi z innych niż kościele środowisk – nie zmieniają faktu, że Kościół jest święty, apostolski prowadzony przez Ducha Świętego i Matkę Najświętszą.  Atakuje się jednak przede wszystkim Kościół, środowiska antykościelne robią wszystko, aby wyprowadzić ze Wspólnoty ludzi młodych – pytanie tylko gdzie i po co?

Pozwoli ksiądz, że jeszcze dopytam o jedną kwestię, która wydaje się być niejasna. Co stałoby się, gdyby faktycznie okazało się, iż obecny papież w istocie papieżem nie jest?

W historii Kościoła bywało, że mieliśmy antypapieży – było i tak, że biskupi mieszkający w trzech różnych miastach jednocześnie twierdzili, że stoją na czele Kościoła. Duch Święty w czasie rozwiązywał te zawiłości. Całe szczęście Benedykt XVI udziela wywiadów, pisze książki. Rozwiązanie sprawy mogłoby zatem być takie, że wakat Franciszka, jego działalność nie byłaby brana pod uwagę. Antymoralna reformacja, różnego rodzaju afery pedofilskie, homoseksualne i brak działań papieża zmierzających do zmiany ludzi w swoim otoczeniu mogą pobudzić wewnątrz Kościoła kontrreformację. Moralni i gorliwi katolicy mogą wziąć w końcu sprawy w swoje ręce i zwalczą nieprawości, które nie prowadzą do niczego dobrego.

Dziękuję za rozmowę.

fronda.pl

Posted in Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, schizma w kościele | Otagowane: , , , , | 65 Komentarzy »

Stan wojenny!!! Trump planuje masowe aresztowania, trybunały wojskowe dla zdrajców takich jak Clinton i Obama

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 września 2018

Czy Obama, Clinton skończą za kratkami z powodu zdrady?

Czy spełni się od dawna powtarzana teza że w USA dojdzie do wojny domowej?

Jeden z największych alternatywnych serwisów informacyjnych w Ameryce, Natural News, pisze na podstawie oficjalnych dokumentów, że prezydent Trump przygotowuje aresztowanie niektórych czołowych członków rządu cieni. Wśród nich ma być były prezydent Barack Obama, James Comey i Robert Mueller, a być może także Hillary Clinton. Są oni podejrzani o zdradę stanu z powodu ich nielegalnych działań mających na celu podważenie urzędującego, demokratycznie wybranego prezydenta i jego rządu, a zatem będą musieli stawić się przed trybunałem wojskowym po ich aresztowaniu.

Według naczelnego redakcji Natural News, Mike’a Adamsa, Pentagon i Prezydent  Trump, już  20 grudnia 2017 roku ogłosili stan wyjątkowy, by zmierzyć się ze zdrajcami USA.Trump postanowił całkowicie zniszczyć antyamerykańskie Głębokie Państwo, które dewastuje ten kraj od lat i naszą narodową suwerenność” – pisze Adams. „To będzie jego dziedzictwo. Może nawet nie startować  na reelekcję w 2020 roku, ponieważ jego cały plan polega na aresztowaniu tych zdrajców i przywróceniu „rządów prawa” w Ameryce.

Aby to osiągnąć, Trump będzie musiał tymczasowo ogłosić stan wojenny. Będzie potrzebował wsparcia ludzi, aby utrzymać porządek i cywilizację w całym kraju, gdy tylko nastąpi aresztowanie. Musimy jednak oczekiwać ogromnej przemocy i chaosu prowokowanej przez lewactwo Stanów Zjednoczonych, zgodnie ze schematem komunistycznych powstań i przewrotów.

Adams przytacza niektóre oficjalne dokumenty, aby udowodnić swoje śmiałe twierdzenia. W dniu 20 grudnia 2017 r. Trump wydał postanowienie wykonawcze 13838 , mające na celu zamrożenie aktywów osób zaangażowanych w poważne naruszenia praw człowieka lub korupcję, oraz o uznanie tych osób za „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”. W tym dokumencie opisano zbrodnie Hillary Clinton, Baracka Obamy, Jamesa Comeya i Roberta Muellera, takie jak skandal z uranem Clintonów, a także wielomiliardowy skandal z Obamą, który umożliwił Iranowi dalszy rozwój broni jądrowej.

Nakaz wykonawczy 13825, który nastąpił 1 marca 2018 r. Dało to rządowi prawo do ścigania  zdrady stanu i konspiracji przeciwko Stanom Zjednoczonym oraz postawienia sprawców przed trybunałem wojskowym, w ten sposób kKorupcyjne sądownictwo, które zostało zinfiltrowane od wewnątrz i przejęte przez skrajne lewicowe siły, tak jak w Europie Zachodniej, można pominąć. (Niedawnym przykładem tej korupcji w Holandii jest wyjątkowo lekka kara dla afgańskiego migranta, który zgwałcił  18-letnią dziewczynę, ponieważ sędzia chciał zapobiec jego wydaleniu.

„Hillary Clinton, Barack Obama, John Brennan, Andrew McCabe, Loretta Lynch, Peter Strzok i długa lista innych zdrajców zaprzysięgły się od lat, by zniszczyć Amerykę od wewnątrz i zastąpić ją komunistycznym reżimem kontrolowanym przez autorytarnych globalistów. Potencjalni giganci jak Apple, Google i Facebook pracują nad tym planem. Dlatego wszyscy trzej ściśle współpracują z Chinami, aby rozwinąć system techno-tyranii na całym świecie, aby każdy obywatel świata był bezsilnym i posłusznym niewolnikiem globalistycznego „rządu jednego świata”.

Aby powstrzymać ten dyktatorski zamach, Trump rozpoczął od wydania dokumentów  pokazujących tę masową zdradę ustalonego porządku. FBI i Ministerstwo Sprawiedliwości próbują teraz temu zapobiec z całą mocą, ponieważ wielu ich pracowników jest narażonych i może zostać aresztowanych.

Jak tylko to się stanie, policja wojskowa aresztuje tysiące zdrajców z Deep State w całym kraju. Poniżej znajdują się setki pracowników FBI i różnych ministerstw, a także skorumpowanych sędziów federalnych. Adams: „Wielu zdrajców spróbuje oczywiście uciec z kraju (podejrzewamy, że wielu tych zdrajców zostanie przyjętych  przez lewicową światową Europę, gdzie niewątpliwie zostaną powitani z otwartymi ramionami) , ale będą musieli być wyśledzeni i jak poprzednio nazistowscy zbrodniarze wojenni zostaną postawieni przed sądem „.

Walka za kulisami i tak prowadzi do kulminacji.

Przeczytaj całość  pod linkiem

https://www.naturalnews.com/2018-09-23-emergency-report-signed-executive-orders-reveal-trump-is-planning-mass-arrests-military-tribunals-for-deep-state-traitors-like-comey-clinton-and-obama.html

Posted in Alert, Dziwny jest ten świat, Nasz smutny czas, Polityka, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , , | 143 Komentarze »

w Watykanie wybuchła bomba atomowa

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 sierpnia 2018

list księdza arcybiskupa Vigano

 

Publikujemy poniżej tłumaczenie opublikowanego w niedzielę na łamach portalu Life Site News listu księdza arcybiskupa Carla Marii Viganò. Były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych ujawnił bulwersujące okoliczności ukrywania przez wysokich hierarchów Kościoła nadużyć obyczajowych, których dopuszczali się niektórzy duchowni.

 

 

 

Świadectwo

Jego Ekscelencji Carlo Maria Viganò,

tytularnego arcybiskupa Ulpiany,

nuncjusza apostolskiego

W tej tragicznej dla Kościoła chwili w różnych częściach świata – w Stanach Zjednoczonych, Chile, Hondurasie, Australii etc. – na biskupach spoczywa bardzo poważna odpowiedzialność. Myślę w szczególności o Stanach Zjednoczonych Ameryki, dokąd papież Benedykt XVI wysłał mnie jako nuncjusza apostolskiego 19 października 2011 roku, w święto upamiętniające pierwszych męczenników Ameryki Północnej. Biskupi Stanów Zjednoczonych, a ja wraz z nimi, są powołani do naśladowania przykładu tych pierwszych męczenników, którzy przynieśli Ewangelię na ziemie Ameryki, do tego, by być wiarygodnymi świadkami bezmiernej miłości Chrystusa, Drogi, Prawdy i Życia.

 

Biskupi i księża, nadużywając swoje władzy, dopuścili się obrzydliwych przestępstw ze szkodą dla swoich wiernych, nieletnich, niewinnych ofiar oraz młodych ludzi gotowych poświęcić swoje życie dla Kościoła albo swoim milczeniem nie zapobiegli popełnianiu takich przestępstw.

 

Aby przywrócić piękno świętości obliczu Oblubienicy Chrystusa, która jest okropnie oszpecona tak wieloma wstrętnymi przestępstwami i jeśli naprawdę chcemy uwolnić Kościół od cuchnącego bagna, do którego wpadł, musimy mieć odwagę zburzyć kulturę tajemnicy i publicznie wyznać prawdy, które były trzymane w ukryciu. Musimy zburzyć spisek milczenia, przy pomocy którego biskupi i księża chronili siebie samych kosztem swoich wiernych, spisek milczenia, który w oczach świata grozi Kościołowi tym, że będzie wyglądać jak sekta, spisek milczenia nie tak odmienny od tego, który panuje w mafii. „Wszystko, co powiedzieliście w mroku, (…) głoszone będzie na dachach” (Łk 12,3).

 

Zawsze wierzyłem w to i miałem nadzieję na to, że hierarchia Kościoła odnajdzie w sobie duchowe środki i siłę do powiedzenia całej prawdy, by się zmienić na lepsze i odnowić. To dlatego, chociaż nieustannie mnie o to proszono, zawsze unikałem wygłaszania oświadczeń dla mediów, nawet kiedy byłoby to moim prawem, by tak zrobić, by bronić się przed kalumniami publikowanymi na mój temat, nawet przez wysokich prałatów Kurii Rzymskiej. Ale teraz, kiedy zepsucie dotarło do samej góry hierarchii kościelnej, moje sumienie mówi mi, bym wyjawił te prawdy o rozdzierającym serce przypadku emerytowanego arcybiskupa Waszyngtonu, Thodore’a McCarricka, które poznałem w trakcie pełnienia moich obowiązków powierzonych mi przez św. Jana Pawła II, jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich od roku 1998 do roku 2009 oraz powierzonych mi przez papieża Benedykta XVI, jako nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych Ameryki od 19 października 2011 roku do końca maja 2016.

 

Jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich w Sekretariacie Stanu miałem obowiązki, które nie ograniczały się do nuncjatur apostolich, ale także obejmowały personel Kurii Rzymskiej (zatrudnienie, awanse, procesy informacyjne dotyczące kandydatów do episkopatu itd.) oraz badanie delikatnych przypadków, w tym dotyczących kardynałów i biskupów, które były powierzane delegatowi przez kardynała sekretarza stanu albo substytuta Sekretariatu Stanu.

 

Aby rozproszyć podejrzenia insynuowane w kilku ostatnich artykułach, od razu powiem, że nuncjusze apostolscy w Stanach Zjednoczonych, Gabriel Montalvo i Pietro Sambi, obaj przedwcześnie zmarli, nie zaniedbali poinformowania Stolicy Apostolskiej natychmiast, gdy tylko dowiedzieli się o ogromnie niemoralnym zachowaniu arcybiskupa McCarricka w stosunku do kleryków i księży. Tak naprawdę, zgodnie z tym, co nuncjusz Pietro Sambi napisał, list ojca Bonifacego Ramseya OP, datowany na 22 listopada 2000 roku, został sporządzony na prośbę zmarłego nuncjusza Montalvo. W liście o. Ramsey, który był profesorem w seminarium diecezjalnym w Newark od końca lat 80-tych do roku 1996, potwierdza, że w seminarium powtarzały się plotki, iż arcybiskup „dzielił łóżko z klerykami”, zapraszając pięciu na raz, by spędzili weekend z nim w jego domu na plaży. I dodał, że znał pewną liczbę kleryków, z których niektórzy byli wyświęceni na księży w archidiecezji Newark, a którzy byli zapraszani do tego domu na plaży i dzielili łóżko z arcybiskupem.

 

Urząd, który piastowałem w tamtym czasie, nie był informowany o jakichkolwiek środkach podjętych przez Stolicę Apostolską po przedstawieniu tych oskarżeń przez nuncjusza Monatalvo pod koniec roku 2000, kiedy kardynał Angelo Sodano był sekretarzem stanu.

 

Podobnie nuncjusz Sambi przekazał kardynałowi sekretarzowi stanu Tarcisio Bertone zawiadomienie o oskarżeniu przeciwko McCarrickowi ze strony księdza Gregory’ego Littletona z diecezji Charlotte, który został przeniesiony do stanu świeckiego za gwałt na nieletnich, wraz z dwoma dokumentami od tego samego księdza, w których opisał swoją tragiczną historię wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego arcybiskupa Newark oraz kilku innych księży i kleryków. Nuncjusz dodawał, że Littleton już przekazał swoje zawiadomienie około dwudziestu ludziom, w tym sądowym władzom cywilnym i kościelnym, policji i prawnikom w czerwcu 2006 i że w związku z tym jest bardzo prawdopodobne, że wiadomość wkrótce zostanie upubliczniona. W związku z tym domagał się natychmiastowej interwencji Stolicy Apostolskiej.

 

Pisząc notatkę służbową[1] na temat tych dokumentów, które zostały mi powierzone jako delegatowi ds. przedstawiciel papieskich 6 grudnia 2006 roku, napisałem do moich przełożonych, kardynała Tarcisio Bertone i substytuta Leonardo Sandriego, że fakty przypisywane McCarrickowi przez Littletona były na tyle poważne i ohydne, że wywołały konsternację, poczucie obrzydzenia, głęboki smutek i gorycz u czytelnika i że stanowiły one takie przestępstwa jak: uwiedzenie, domagania się czynów zdeprawowanych od kleryków i księży, dokonywanych wielokrotnie i równocześnie przy udziale kilku osób, drwiny z młodych kleryków, którzy usiłowali przeciwstawić się uwodzeniu przez arcybiskupa w obecności dwóch innych księży, rozgrzeszenie współsprawców tych zdeprawowanych czynów, świętokradcze odprawianie Eucharystii z tymi samymi księżmi po popełnieniu takich czynów.

 

W swojej notatce służbowej, którą dostarczyłem tego samego 6 grudnia 2006 roku do mojego bezpośredniego przełożonego, substytuta Leonardo Sandriego, zaproponowałem moim przełożonym następujące okoliczności i tryb postępowania:

  • Wziąwszy pod uwagę, że wydawało się, iż nowy skandal o szczególnej powadze, gdyż dotyczył on kardynała, zostanie dołączony do wielu skandali związanych z Kościołem w Stanach Zjednoczonych
  • oraz z tego powodu, że sprawa ta miała związek z kardynałem, a według kanonu 1405 § 1, nr 2: „ipsius Romani Pontificis dumtaxat ius est iudicandi”;
  • zaproponowałem, by podjęto przykładne środki przeciwko kardynałowi, które mogłyby pełnić funkcję leczniczą, aby zapobiec przyszłym nadużyciom wobec niewinnych ofiar i złagodzić skutki tego bardzo poważnego zgorszenia dla wiernych, którzy mimo wszystko wciąż kochają i wierzą w Kościół.

 

Dodałem, że byłoby zbawienne, gdyby tym razem władze kościelne interweniowały przed władzami cywilnymi, a jeśli to możliwe nim skandal wybuchnie w prasie. Mogłoby to przywrócić jakąś godność Kościołowi tak boleśnie doświadczonemu i upokorzonemu przez tak wiele ohydnych czynów ze strony niektórych duszpasterzy. Gdyby to zrobiono, władze cywilne nie musiałyby już sądzić kardynała, ale duszpasterza, wobec którego Kościół już podjął stosowne środki, by zapobiec nadużywaniu władzy przez kardynała i nieustannego niszczenia przez niego niewinnych ofiar.

 

Moja notatka służbowa z 6 grudnia 2006 roku została zatrzymana przez moich zwierzchników i nigdy do mnie nie wróciła z informacją o jakiejś rzeczywistej decyzji przełożonych odnośnie tej kwestii.

 

Później, około 21-23 kwietnia 2008 roku, Richard Sipe opublikował w Internecie na stronie richardsipe.com Oświadczenie dla papieża Benedykta XVI na temat wzorca kryzysu wykorzystywania seksualnego w Stanach Zjednoczonych. 24 kwietnia zostało ono przekazane przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kardynała Williama Levadę, kardynałowi sekretarzowi stanu Tarcisio Bertone. Zostało ono przesłane mi miesiąc później – 24 maja 2008 roku.

 

Następnego dnia dostarczyłem nowemu substytutowi, Fernando Filoniemu, nową notatkę służbową,  która zawierała moją poprzednią notatkę z 6 grudnia 2006 roku. W niej streściłem dokument Richarda Sipe’a, który kończył się tym pełnym szacunku i serdecznym apelem do papieża Benedykta XVI: „Zwracam się do Waszej Świątobliwości z należnym szacunkiem, ale z tym samym przejęciem, jakie kierowało Piotrem Damianim, gdy przedstawiał przed Waszym poprzednikiem, papieżem Leonem IX, opis stanu duchowieństwa w swoich czasach. Problemy, o których mówi, są podobne i równie ogromne teraz w Stanach Zjednoczonych, jak były w Rzymie. Jeśli Wasza Świątobliwość zechce, osobiście dostarczę Waszej Świątobliwości dokumentację na temat, o którym mówię”.

 

Zakończyłem swoją notatkę służbową powtórzeniem moim zwierzchnikom, że uważam za konieczne, by interweniować tak szybko, jak to możliwe, zdejmując kardynalski kapelusz z głowy kardynała McCarricka i że powinien on być poddany sankcjom stanowionym przez Kodeks Prawa Kanonicznego, który również przewiduje zdegradowanie do stanu świeckiego.

 

Ta moja druga notatka służbowa również nigdy nie została zwrócona do Biura Personelu i byłem ogromnie zaniepokojony niewyobrażalnym brakiem jakichkolwiek działań ze strony moich zwierzchników wobec kardynała i nieustannym brakiem jakiegokolwiek porozumienia ze mną od chwili mojej pierwszej notatki służbowej z grudnia 2006 roku.

 

Jednak w końcu dowiedziałem się z całą pewnością, przez kardynała Giovanniego Battistę Re, wówczas prefekta Kongregacji ds. Biskupów, że odważne i chwalebne Oświadczenie wydało upragniony rezultat. Papież Benedykt nałożył na kardynała McCarricka sankcje podobne do tych, jakie teraz narzucił mu papież Franciszek: kardynał miał opuścić seminarium, w którym mieszkał i zabroniono mu publicznego odprawiania [Mszy], uczestnictwa w spotkaniach publicznych, wygłaszania wykładów, podróżowania, oraz obowiązek poświęcenia się życiu modlitewnemu i pokucie.

 

Nie wiem, kiedy papież Benedykt podjął te środki wobec McCarricka, czy w roku 2009 czy 2010, ponieważ w międzyczasie zostałem przeniesiony do Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, tak jak również nie wiem, kto był odpowiedzialny za to niewiarygodne opóźnienie. Nie wierzę w rzeczywistości w to, że był to papież Benedykt, który jako kardynał nieustannie ostro krytykował zepsucie obecne w Kościele, a już w pierwszych miesiącach swojego pontyfikatu zajął mocne stanowisko przeciwko przyjmowaniu do seminarium młodych ludzi o głęboko zakorzenionych skłonnościach homoseksualnych. Sądzę, że było to spowodowane przez pierwszego współpracownika papieża w tamtym czasie, kardynała Tarcisio Bertone, który był znany z tego, że faworyzował promowanie homoseksualistów na odpowiedzialne stanowiska i miał zwyczaj zarządzania, które informacje uważał za właściwe by przekazać je papieżowi.

 

W każdym razie jest pewne, że papież Benedykt nałożył powyższe sankcje kanoniczne na McCarricka i że zostały one przekazane mu przez nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych, Pietro Sambiego. Monsinior Jean-François Lantheaume, wówczas pierwszy doradca nuncjatury w Waszyngtonie oraz chargé d’affaires ad interim po nieoczekiwanej śmierci nuncjusza Sambiego w Baltimore, powiedział mi, kiedy przybyłem do Waszyngtonu – i jest gotów o tym zaświadczyć – o burzliwej rozmowie, trwającej ponad godzinę, jaką nuncjusz Sambi miał z kardynałem McCarrickiem, którego wezwał do nuncjatury. Monsinior Lantheaume powiedział mi, że „głos nuncjusza można było usłyszeć aż na korytarzu”.

 

Te same zarządzenia papieża Benedykta zostały wówczas także przekazane mi przez nowego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Marca Ouelleta w listopadzie 2011 roku, w rozmowie przed moim wyjazdem do Waszyngtonu i włączone do instrukcji tej samej Kongregacji dla nowego nuncjusza.

 

Z kolei powtórzyłem je kardynałowi McCarrickowi w trakcie mojego pierwszego z nim spotkania w nuncjaturze. Kardynał, mamrocząc w ledwo zrozumiały sposób, przyznał, że być może popełnił błąd śpiąc w tym samym łóżku z niektórymi klerykami w swoim domu na plaży, ale powiedział to tak, jakby nie miało to żadnego znaczenia.

 

Wierni niezmiennie zastanawiają się, jak to możliwe, że został on nominowany do Waszyngtonu i jako kardynał i mają wszelkie prawo wiedzieć, kto wiedział o jego poważnych wykroczeniach i kto je ukrywał. Jest zatem moim obowiązkiem wyjawić to, co wiem na ten temat, zaczynając od Kurii Rzymskiej.

 

Kardynał Angelo Sodano był sekretarzem stanu do września 2006: wszystkie informacje były mu przekazywane. W listopadzie 2000 roku nuncjusz Montalvo wysłał mu swój raport, przekazując mu wspomniany wyżej list od o. Bonifacego Ramseya, w którym krytykował on poważne nadużycia popełnione przez McCarricka.

 

Wiadomo, że Sodano usiłował tuszować skandal ks. Maciela do samego końca. Nawet usunął nuncjusza z Meksyku, Justo Mullorego, który odmówił bycia wspólnikiem w jego planie osłaniania Maciela, i w jego miejsce powołał Sandriego, wówczas nuncjusza Wenezueli, który był gotów współpracować w tuszowaniu sprawy. Sodano nawet posunął się do tego, że wydał oświadczenie dla watykańskiego biura prasowego, w którym stwierdzano fałsz, to znaczy, że papież Benedykt zdecydował, iż przypadek Maciela powinien być uważany za zamknięty. Benedykt zareagował, mimo niestrudzonej obrony ze strony Sodano, i Maciel został uznany za winnego i nieodwołalnie skazany.

 

Czy powołanie McCarricka do Waszyngtonu i jako kardynała było dziełem Sodano, kiedy Jan Paweł II był już bardzo chory? Nie jest dane nam to wiedzieć. Jednakże taka myśl jest uprawniona, choć nie sądzę, by był jedynym za to odpowiedzialnym. McCarrick często jeździł do Rzymu i wszędzie zdobywał przyjaciół, na wszystkich poziomach Kurii. Jeśli Sodano chronił Maciela, jak wydaje się pewne, nie ma powodu, dla którego nie zrobiłby tego w przypadku McCarricka, który według wielu posiadł środki finansowe, by wpływać na decyzje. Jego nominacja do Waszyngtonu spotka się ze sprzeciwem ówczesnego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Giovanniego Battistę Re. W nuncjaturze w Waszyngtonie jest notatka, napisana jego ręką, w której kardynał Re odcina się od tej nominacji i oświadcza, że McCarrick był 14. na liście do Waszyngtonu.

 

Raport nuncjusza Sambiego, wraz ze wszystkimi załącznikami, został wysłany do kardynała Tarcisio Bertone jako sekretarza stanu. Moje wspomniane powyżej notatki służbowe z 6 grudnia 2006 i 25 maja 2008 roku zostały także przypuszczalnie przekazane mu przez substytuta. Jak już wspomniano, kardynał nie miał żadnych trudności, by uparcie przedstawiać episkopatowi kandydatów znanych jako czynni homoseksualiści – przytaczam jedynie dobrze znany przypadek Vincenzo de Mauro, który został powołany na arcybiskupa-biskupa Vigevano, a później usunięty, gdyż przedstawiał w złym świetle swoich kleryków – i by filtrować informacje przekazywane papieżowi Benedyktowi i nimi manipulować.

 

Kardynał Pietro Parolin, obecny sekretarz stanu, był także współwinny tuszowania występków McCarricka, który po wyborze papieża Franciszka otwarcie przechwalał się swoimi podróżami i misjami na różnych kontynentach. W kwietniu 2014 roku „Washington Times” zamieścił na pierwszej stronie reportaż o podróży McCarricka do Republiki Środkowej Afryki i to ni mniej, ni więcej tylko w imieniu Departamentu Stanu. Będąc nuncjuszem w Waszyngtonie napisałem do kardynała Parolina, pytając go, czy sankcje nałożone na McCarricka przez papieża Benedykta wciąż obowiązywały. Ça va sans dire, że mój list nigdy nie otrzymał odpowiedzi!

 

To samo można powiedzieć o kardynale Williamie Levadzie, byłym prefekcie Kongregacji Nauki Wiary, kardynale Marcu Ouellet, prefekcie Kongregacji ds. Biskupów, Lorenzzo Baldisserim, byłym sekretarzu tej samej Kongregacji ds. Biskupów, oraz arcybiskupie Ilsonie de Jesus Montanarim, obecnym sekretarzu tej samej Kongregacji. Wszyscy oni z powodu piastowania swoich urzędów mieli świadomość sankcji nałożonych przez papieża Benedykta na McCarricka.

 

Kardynałowie Leonardo Sandri, Fernando Filoni oraz Angelo Becciu, jako substytutowie sekretariatu stanu, znali w każdym szczególe sytuację dotyczącą kardynała McCarricka.

Niemożliwe także, by kardynałowie Giovanni Lajolo i Dominique Mamberti nic nie wiedzieli. Jako sekretarze ds. relacji z państwami uczestniczyli oni kilka razy w tygodniu w kolegialnych spotkaniach z sekretarzem stanu.

 

Jeśli chodzi o Kurię Rzymską, w tej chwili poprzestanę na tym, nawet jeśli imiona innych prałatów w Watykanie są dobrze znane, nawet kilku bardzo bliskich papieża Franciszka, takich jak kardynał Francesco Coccopalmerio i arcybiskup Vincenzo Paglia, którzy należą do nurtu homoseksualnego dążącego do obalenia katolickiej nauki o homoseksualizmie, nurtu już krytykowanego ostro w roku 1986 przez kardynała Josepha Ratzingera, wówczas prefekta Kongregacji Nauki Wiary, w Liście do biskupów Kościoła katolickiego na temat duszpasterstwa osób homoseksualnych. Kardynałowie Edwin Frederick O’Brien i Renato Raffaele Martino także należą do tego samego nurtu, chociaż wyznając inną ideologię. Inni należący do tego nurtu nawet mieszkają w Domus Sanctae Marthae.

 

Teraz, jeśli chodzi o Stany Zjednoczone: Oczywiście pierwszym, który został poinformowany o środkach podjętych przez papieża Bendedykta, był następca McCarricka w stolicy waszyngtońskiej, kardynał Donald Wuerl, którego sytuacja jest obecnie całkowicie skompromitowana przez ostatnie rewelacje dotyczące jego zachowania jako biskupa Pittsburgha.

 

Jest zupełnie nieprawdopodobne, by nuncjusz Sambi, który był niezwykle odpowiedzialną osobą, lojalną, bezpośrednią i jednoznaczną w swoim sposobie bycia (prawdziwy syn Romanii) nie rozmawiał z nim na ten temat. W każdym razie sam podjąłem temat z kardynałem Wuerlem przy kilku okazjach i z pewnością nie musiałem wdawać się w szczegóły, gdyż od razu było dla mnie jasne, że jest w pełni tego świadom. Pamiętam w szczególności fakt, że musiałem zwrócić na to jego uwagę, gdyż uświadomiłem sobie, że w publikacji archidiecezji, na tylnej okładce znajdowało się barwne ogłoszenie zapraszające młodych ludzi myślących, że mają powołanie do kapłaństwa, na spotkanie z kardynałem McCarrickiem. Natychmiast zadzwoniłem do kardynała Wuerla, który wyraził przede mną zdziwienie, mówiąc mi, że nie wiedział nic o tym ogłoszeniu i że odwoła je. Jeśli, jak teraz nieustannie oświadcza, nie wiedział nic na temat nadużyć popełnionych przez McCarricka oraz środkach podjętych przez papieża Benedykta, jak można wytłumaczyć jego odpowiedź?

Jego ostatnie oświadczenia, że nie wiedział nic na ten temat, nawet jeśli z początku sprytnie wspomniał od odszkodowaniach dla dwóch ofiar, są śmiechu warte. Kardynał bezwstydnie kłamie i nakłania swojego kanclerza, monsinior Antonicelliego, by również kłamał.

 

Kardynał Wuerl także wyraźnie kłamał przy innej okazji. W następstwie niedopuszczalnego wydarzenia autoryzowanego przez władze akademickie Georgetown University, zwróciłem nań uwagę przewodniczącego dr Johna DeGiogia, wysyłając mu dwa kolejne listy. Nim przesłałem je adresatowi, aby właściwie załatwić tę sprawę, osobiście dałem ich kopie kardynałowi wraz z towarzyszącym listem, który napisałem. Kardynał powiedział mi, że nie wie nic na ten temat. Jednakże nie potwierdził otrzymania moich dwóch listów, przeciwnie do tego, co zazwyczaj robił. Później dowiedziałem się, że wydarzenie to odbywało się w Georgetown od siedmiu lat. Ale kardynał nic na ten temat nie wiedział!

 

Kardynał Wuerl, dobrze wiedząc o nieustannych nadużyciach popełnianych przez kardynała McCarricka i sankcjach nałożonych na niego przez papieża Benedykta, przekraczając polecenie papieża, także pozwolił mu na mieszkanie w seminarium w Waszyngtonie. Postępując w ten sposób, narażał innych kleryków na ryzyko.

 

Biskup Paul Bootkoski, emerytowany ordynariusz Metuchen, oraz arcybiskup John Myers, emerytowany arcybiskup Newark, tuszowali nadużycia popełniane przez McCarricka w ich diecezjach i wypłacili odszkodowania dwóm jego ofiarom. Nie mogą temu zaprzeczyć i należy ich przesłuchać, aby wyjawić wszelkie okoliczności i odpowiedzialność w tej sprawie.

Kardynał Kevin Farrell, z którym media ostatnio przeprowadziły wywiady, także mówił, że nie ma najmniejszego pojęcia o nadużyciach popełnianych przez McCarricka. Wziąwszy pod uwagę jego urzędowanie w Waszyngtonie, Dallas i Rzymie, myślę, że nikt nie może szczerze mu wierzyć. Nie wiem, czy kiedykolwiek spytano go, czy wiedział o przestępstwach Maciela. Gdyby temu zaprzeczył, czy ktoś by mu uwierzył, wziąwszy pod uwagę, że zajmował odpowiedzialne stanowisko jako członek Legionu Chrystusa?

 

Jeśli chodzi o kardynała Seana O’Malley’a, powiedziałbym po prostu, że jego ostatnie oświadczenia na temat przypadku McCarricka są zawstydzające i kładą się całkowitym cieniem na jego przejrzystości i wiarygodności.

 

* * *

Moje sumienie wymaga ode mnie także wyjawienia faktów, jakich doświadczyłem osobiście, dotyczących papieża Franciszka, mających dramatyczne znaczenie, a które nie pozwalają mi zachowywać milczenia jako biskupowi, mającemu udział w kolegialnej odpowiedzialności wszystkich biskupów Kościoła powszechnego i które stwierdzam tutaj, gotów potwierdzić je pod przysięgą, wzywając Boga na mojego świadka.

 

W ostatnich miesiącach swojego pontyfikatu papież Benedykt XVI zwołał spotkanie wszystkich nuncjuszy apostolskich w Rzymie, tak jak przy kilku okazjach zrobili to Paweł VI i św. Jan Paweł II. Data wyznaczona na audiencję z papieżem to piątek 21 czerwca 2013 roku. Papież Franciszek dotrzymał zobowiązania podjętego przez swojego poprzednika. Oczywiście ja także przyjechałem z Waszyngtonu do Rzymu. Było to moje pierwsze spotkanie z nowym papieżem wybranym ledwo trzy miesiące wcześniej, po rezygnacji papieża Benedykta.

 

Rankiem, w czwartek 20 czerwca 2013 roku, udałem się do Domus Sanctae Marthae, by dołączyć do moich kolegów, którzy tam się zatrzymali. Gdy tylko wszedłem do holu, spotkałem kardynała McCarricka, który był ubrany w ozdobioną czerwienią sutannę . Powitałem go z szacunkiem, jak to zawsze robiłem. Od razu powiedział mi, tonem na wpół dwuznacznym, na wpół triumfalnym: „Papież przyjął mnie wczoraj, jutro jadę do Chin”.

 

Nie wiedziałem wówczas o jego wieloletniej przyjaźni z kardynałem Bergoglio i o ważnej roli, jaką odegrał w ostatnim wyborze, jak to sam McCarrick później wyjawi w wykładzie w Villanova University oraz w wywiadzie dla „National Catholic Reporter”. Nie myślałem też nigdy o tym fakcie, że uczestniczył we wstępnych spotkaniach ostatniego konklawe, ani o roli, jaką mógł mieć jako kardynał elektor w konklawe roku 2005. A zatem nie pojąłem od razu sensu tej zaszyfrowanej wiadomości, jaką McCarrick mi przekazał, ale stanie się ona jasna w ciągu dni, które zaraz potem nastąpiły.

 

Nazajutrz odbyła się audiencja z papieżem Franciszkiem. Po jego przemówieniu, które było częściowo czytane, a częściowo wygłoszone bez przygotowania, papież zapragnął powitać wszystkich nuncjuszy po kolei. Pamiętam, że w jednym rzędzie należałem do ostatnich. Kiedy przyszła moja kolej, miałem tylko czas powiedzieć mu: „Jestem nuncjuszem w Stanach Zjednoczonych”. Natychmiast zaatakował mnie tonem wyrzutu, używając następujących słów: „Biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować! Muszą być pasterzami!” Oczywiście nie byłem w stanie poprosić o wyjaśnienie sensu jego słów i agresywnego sposobu, w jaki mnie skarcił. Miałem w ręku książkę po portugalsku, którą kardynał O’Malley wysłał mi dla papieża kilka dni wcześniej, mówiąc: „Aby mógł powtórzyć swój portugalski, nim pojedzie na Światowy Dzień Młodzieży w Rio”. Podałem mu ją od razu, uwalniając się w ten sposób od niezmiernie kłopotliwej i żenującej sytuacji.

 

Pod koniec audiencji papież ogłosił: „Ci z was, którzy wciąż będą w Rzymie w najbliższą niedzielę, są zaproszeni do koncelebracji ze mną w Domus Sanctae Marthae. Rzecz jasna pomyślałem o tym, by zostać i wyjaśnić tak szybko, jak tylko możliwe, co papież zamierzał mi powiedzieć.

 

W niedzielę 23 czerwca, przed koncelebrą z papieżem, spytałem monsiniora Ricca, który jako osoba odpowiedzialna za dom pomagał nam nałożyć szaty liturgiczne, czy nie mógłby zapytać się papieża, czy znalazłby jakiś czas w następnym tygodniu, by mnie przyjąć. Jak mogłem wrócić do Waszyngtonu bez wyjaśnienia, czego papież ode mnie chce? Pod koniec Mszy, kiedy papież powitał parę ostatnich obecnych osób, monsinior Fabian Pedacchio, jego argentyński sekretarz, podszedł do mnie i powiedział: „Papież powiedział mi, bym spytał, czy jesteś teraz wolny!”. Oczywiście odpowiedziałem, że jestem do dyspozycji papieża i że dziękuję mu za przyjęcie mnie od razu. Papież zabrał mnie na drugie piętro do swojego mieszkania i powiedział: „Mamy 40 minut przed Aniołem Pańskim”.

 

Zacząłem rozmowę od spytania papieża, co zamierzał mi powiedzieć słowami, z jakimi zwrócił się do mnie, kiedy przywitałem się z nim w miniony piątek. A papież w zupełnie inny, przyjacielski, niemal czuły ton powiedział mi: „Tak, biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować, nie powinni być prawicowi, jak arcybiskup Filadelfii (papież nie podał mi imienia arcybiskupa), muszą byś pasterzami, i nie powinni być lewicowi – dodał, podnosząc oba ramiona – a kiedy mówię lewicowi, mam na myśli homoseksualni”. Oczywiście logika współzależności pomiędzy byciem lewicowym a byciem homoseksualistą jakoś mi umknęła, ale nie dodałem nic więcej.

Bezpośrednio potem papież spytał mnie oszukańczo: „Jaki jest kardynał McCarrick?”.

 

Odpowiedziałem mu z całkowitą szczerością i – jeśli tak chcecie – z wielką naiwnością: „Ojcze święty, nie wiem, czy znasz kardynała McCarricka, ale jeśli spytasz Kongregację ds. Biskupów, to znajduje się tam grube dossier na jego temat. Psuł pokolenia kleryków i księży, a papież Benedykt polecił mu wycofać się do życia na modlitwie i pokucie”. Papież nie wygłosił najmniejszego komentarza do tych moich bardzo poważnych słów i nie okazał na twarzy żadnego wyrazu zdziwienia, jakby już znał tę sprawę od jakiegoś czasu i od razu zmienił temat. Ale zatem, jaki był cel w zadaniu mi przez papieża tego pytania: „Jaki jest kardynał McCarrick?”. Wyraźnie chciał dowiedzieć się, czy jestem sojusznikiem McCarricka, czy nie.

 

Kiedy wróciłem do Waszyngtonu, wszystko stało się dla mnie bardzo jasne, także dzięki nowemu wydarzeniu, do jakiego doszło ledwo parę dni po moim spotkaniu z papieżem Franciszkiem. Kiedy nowy biskup, Mark Seitz, objął diecezję w El Paso 9 lipca 2013 roku, wysłałem tam pierwszego doradcę, monisinior Jean-François Lantheaume’a, podczas gdy pojechałem do Dallas tego samego dnia na międzynarodowe spotkanie o bioetyce. Kiedy wróciłem, monsinior Lantheaume powiedział mi, że w El Paso spotkał kardynała McCarricka, który wziąwszy go na stronę, powiedział mu niemal te same słowa, jakie papież powiedział mi w Rzymie: „Biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować, nie powinni być prawicowi, powinni być pasterzami…” Byłem zdumiony! Było zatem jasne, że słowa wyrzutu, jakie papież Franciszek skierował do mnie 21 czerwca 2013 roku, włożył mu w usta dzień wcześniej kardynał McCarrick. Także wzmiankę papieża: „Nie jak arcybiskup Filadelfii” można wywieść od McCarricka, ponieważ obaj mocno nie zgadzali się ze sobą w kwestii dopuszczenia polityków proaborcyjnych do Komunii. W swoim przekazie do biskupów McCarrick manipulował listem ówczesnego kardynała Ratzingera, który zakazywał udzielania takim politykom Komunii. W istocie ja także wiedziałem o tym, jak pewni kardynałowie, tacy jak Mahony, Levada i Wuerl, byli blisko powiązani z McCarrickiem; sprzeciwiali się oni ostatnim nominacjom papieża Benedykta dla takich ważnych stanowisk, jak Filadelfia, Baltimore, Denver i San Francisco.

Nie będąc zadowolony z pułapki, jaką zastawił na mnie 23 czerwca 2013 roku, kiedy spytał mnie o McCarricka, ledwo parę miesięcy później, na audiencji, której mi udzielił 10 października 2013 roku, papież Franciszek zastawił na mnie drugą, tym razem dotyczącą jego protegowanego, kardynała Donalda Wuerla. Spytał mnie: „Jaki jest kardynał Wuerl, jest on dobry czy zły?” Odpowiedziałem: „Ojcze święty, nie powiem ci, czy jest dobry, czy zły, ale opowiem ci o dwóch faktach”. Są to fakty, o których już wspomniałem wyżej, które dotyczą duszpasterskiej niefrasobliwości kardynała odnośnie zaskakujących dewiacji na Georgetown University oraz zaproszenia skierowanego przez archidiecezję Waszyngtonu do młodych pretendentów do kapłaństwa na spotkanie z McCarrickiem! Ponownie papież nie okazał żadnej reakcji.

 

Było także jasne, że od czasu wyboru papieża Franciszka McCarrick, teraz wolny od wszelkich ograniczeń, czuł się wolny, by nieustannie podróżować i wygłaszać wykłady i udzielać wywiadów. Działając zespołowo z kardynałem Rodriguezem Maradiagą, stał się osobą wpływową w przypadku nominacji w Kurii i w Stanach Zjednoczonych oraz najbardziej słuchanym doradcą w watykańskich relacjach z administracją Obamy. Oto, jak można wyjaśnić, że jako członka Kongregacji ds. Biskupów papież zastąpił kardynała Burke’a kardynałem Wuerlem i natychmiast powołał Cupicha tuż po tym, jak został on kardynałem. Wraz z tymi nominacjami nuncjatura w Waszyngtonie została wyeliminowana z uczestnictwa w nominacji biskupów. Na dodatek powołał Brazylijczyka Ilsona de Jesus Montanariego – wielkiego przyjaciela swojego prywatnego argentyńskiego sekretarza Fabiana Pedaccio – na sekretarza tej samej Kongregacji ds. Biskupów i sekretarza Kolegium Kardynałów, awansując go jednym posunięciem z prostego urzędnika tego departamentu na arcybiskupa sekretarza. Coś bezprecedensowego w przypadku tak ważnego stanowiska!

 

Nominacje Blase’a Cupicha do Chicago i Josepha W. Tobina do Newark zostały zorganizowane przez McCarricka, Maradiagę i Wuerla, zjednoczonych nikczemnym paktem nadużyć tego pierwszego i przynajmniej tuszowaniem nadużyć przez pozostałych dwóch. Ich imiona nie znalazły się wśród tych, jakie nuncjatura przedstawiła dla Chicago i Newark.

 

Jeśli chodzi o Cupicha, nie można nie zauważyć jego ostentacyjnej arogancji i bezczelności, z jaką zaprzecza dowodom, jakie są teraz jasne dla wszystkich: że 80% odkrytych nadużyć było popełnianych przeciwko młodym dorosłym przez homoseksualistów, którzy znajdowali się w sytuacji władzy nad swoimi ofiarami.

 

Podczas przemówienia, jakie wygłosił, kiedy objął stolicę biskupią w Chicago, w czasie którego byłem obecny jako przedstawiciel papieża, Cupich zażartował, że z pewnością nie powinno się oczekiwać od nowego arcybiskupa, że będzie chodził po wodzie. Być może wystarczyłoby, gdy potrafił pozostać obiema nogami na ziemi i nie próbował wywrócić rzeczywistości do góry nogami, zaślepiony swoją pro-homoseksualną ideologią, jaką wyraził w niedawnym wywiadzie dla „America Magazine”.

 

Wychwalając swoją kompetencję w tej kwestii, jako przewodniczący Komitetu ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że głównym problemem w kryzysie wykorzystywania seksualnego przez duchowieństwo nie jest homoseksualizm, zauważając, że jest to jedynie sposób odwrócenia uwagi od rzeczywistego problemu, którym jest klerykalizm. Na poparcie swoich tez Cupich „dziwnie” nawiązał do wyników badania przeprowadzonego w apogeum kryzysu wykorzystywania seksualnego nieletnich w pierwszych latach roku 2000, jednocześnie „szczerze” zlekceważył to, że wyniki tego dochodzenia zostały całkowicie zakwestionowane przez późniejsze niezależne raporty John Jay College of Criminal Justice w roku 2014 i 2011, które stwierdzały, że w przypadkach wykorzystywania seksualnego 81% ofiar było płci męskiej. W rzeczywistości o. Hans Zolnner SJ, prorektor Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, przewodniczący Centrum ds. Ochrony Dzieci oraz członek Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich, niedawno powiedział gazecie „La Stampa”, że „w większości przypadków jest to kwestia wykorzystywania homoseksualnego”.

 

Nominacja McElroya w San Diego była także zorganizowana z góry, wraz z zaszyfrowanym kategorycznym poleceniem do mnie jako nuncjusza ze strony kardynała Parolina: „Zachować stolicę biskupią San Diego dla McElroya”. McElroy także zdawał sobie dobrze sprawę z nadużyć McCarricka, jak można zauważyć na podstawie listu wysłanego do niego przez Richarda Sipe 28 lipca 2016 roku.

Postaci te są blisko powiązane z osobami należącymi w szczególności do sprzeniewierzonego skrzydła Towarzystwa Jezusowego, niestety dzisiaj w większości, które już stało się przyczyną poważnego zmartwienia dla Pawła VI i późniejszych papieży. Wystarczy, że jedynie weźmiemy pod uwagę o. Roberta Drinana SJ, który został wybrany cztery razy do Izby Reprezentantów i był zagorzałym zwolennikiem aborcji; czy o. Vincentego O’Keefe SJ, jednego z głównych promotorów The Land O’Lake Statement z roku 1967, który to dokument poważnie naraził na szwank katolicką tożsamość uniwersytetów i college’ów w Stanach Zjednoczonych. Należy zauważyć, że McCarrick, ówczesny przewodniczący Katolickiego Uniwersytetu Puerto Rico, także uczestniczył w tym złowieszczym przedsięwzięciu, które było tak szkodliwe dla kształtowania sumień amerykańskiej młodzieży, blisko powiązanego ze sprzeniewierzonym skrzydłem Jezuitów.

 

Ojciec James Martin SJ, darzony uznaniem przez ludzi wspomnianych wyżej, w szczególności Cupicha, Tobina, Farrella i McElroya, powołany na doradcę Sekretariatu ds. Komunikacji, dobrze znany aktywista, który promuje agendę LGBT, wybrany, by psuć młodzież, która wkrótce zbierze się w Dublinie na Światowe Spotkanie Rodzin, jest niczym innym, jak smutnym najnowszym przykładem tego sprzeniewierzonego skrzydła Towarzystwa Jezusowego.

 

Papież Franciszek wciąż na nowo prosił o całkowitą przejrzystość w Kościele oraz by biskupi i wierni działali z parezją. Wierni na całym świecie także domagali się tego od niego w przykładny sposób. Musi uczciwie powiedzieć, kiedy po raz pierwszy dowiedział się o przestępstwach popełnionych przez McCarricka, który nadużywał swojej władzy w przypadku kleryków i księży.

 

W każdym razie papież dowiedział się o tym ode mnie 23 czerwca 2013 roku i nie przestawał tej sprawy dla niego tuszować. Nie wziął pod uwagę sankcji, jakie papież Benedykt nałożył na niego, i uczynił go zaufanym doradcą wraz z Maradiagą.

 

Ten ostatni [Maradiaga] jest tak pewny ochrony ze strony papieża, że może zbywać jako „plotki” gorące apele dziesiątków kleryków, którzy zdobyli się na odwagę napisania do niego po tym, jak jeden z nich usiłował popełnić samobójstwo w związku z wykorzystywaniem homoseksualnym w seminarium.

 

Teraz wierni dobrze rozumieją strategię Maradiagi: obrazić ofiary, by ocalić siebie, kłamać do ostatka, aby przykryć otchłań nadużywania władzy, złego zarządzania administracją kościelnej własności i finansowych katastrof nawet wobec bliskich przyjaciół, jak w przypadku ambasadora Hondurasu, Alejandro Valladaresa, byłego dziekana Korpusu Dyplomatycznego w Stolicy Apostolskiej.

 

W przypadku byłego biskupa pomocniczego Juana José Pinedy, po artykule opublikowanym we [włoskim] tygodniku „L’Espresso” w lutym, Maradiaga oświadczył w gazecie „Avvenire”: „To mój biskup pomocniczy Pineda poprosił mnie o wizytę, aby oczyścić jego imię po tym, jak spotkał się ze sporą dawką oszczerstw”. Jeśli chodzi natomiast o Pinedę, jedyną rzeczą, jaką upubliczniono, to fakt, że jego rezygnacja została po prostu przyjęta, tym samym sprawiając, że jakakolwiek możliwa odpowiedzialność jego i Maradiagi rozpływa się w próżni.

 

W imię przejrzystości, tak chwalonej przez papieża, raport, który wizytator, argentyński biskup Alcides Casaretto, dostarczył ponad rok temu jedynie i bezpośrednio papieżowi, musi zostać podany do publicznej wiadomości.

 

Wreszcie ostatnia nominacja na substytuta arcybiskupa Egara Peña Parry, jest także powiązana z Hondurasem, to znaczy z Maradiagą. Od roku 2003 do 2007 Peña Parra pracował jako doradca w nuncjaturze w Tegucigalpie. Jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich otrzymałem o nim niepokojącą informację.

 

W Hondurasie ma właśnie powtórzyć się skandal równie duży, jak ten w Chile. Papież broni tego człowieka, kardynała Rodrigueza Maradiagę, do ostatka, tak jak robił to w Chile w przypadku biskupa Juana de la Cruz Barrosa, którego sam mianował biskupem Osorno wbrew radzie chilijskich biskupów. Najpierw obrażał ofiary wykorzystywania seksualnego. Następnie, dopiero wówczas, kiedy został zmuszony przez media i bunt chilijskich ofiar oraz wiernych, faktycznie przyznał się do błędu i przeprosił, jednocześnie twierdząc, że był wprowadzany w błąd, stwarzając katastrofalną sytuację dla Kościoła w Chile, ale wciąż chroniąc dwóch chilijskich kardynałów: Errazuriza i Ezzatiego.

 

Nawet w przypadku tragicznej sprawy McCarricka zachowanie papieża nie było inne. Wiedział przynajmniej od 23 czerwca 2013 roku, że McCarrick był osobą, która seryjnie napastowała seksualnie. Chociaż wiedział, że jest on człowiekiem zepsutym, tuszował sprawę w jego przypadku do samego końca; w istocie potraktował jako swoją własną radę McCarricka, która z pewnością nie była motywowana zdrowymi zamiarami i miłością do Kościoła. Dopiero wówczas, gdy został zmuszony do tego raportem o molestowaniu nieletnich, ponownie na podstawie uwagi, jaką środki masowego przekazu poświęciły tematowi, podjął działania [odnośnie McCarricka], by ocalić swój wizerunek w mediach.

 

Obecnie w Stanach Zjednoczonych podnosi się chór głosów, szczególnie ze strony świeckich wiernych, a ostatnio przyłączyło się do niego kilku biskupów i księży, proszący tych wszystkich, którzy swoim milczeniem tuszowali kryminalne zachowanie McCarricka albo wykorzystywali go do zabiegania o swoją karierę czy działania na rzecz swoich zamiarów, ambicji i władzy w Kościele, aby złożyli rezygnację.

 

Jednak to nie wystarczy, aby uzdrowić sytuację skrajnie i poważnie niemoralnego zachowania ze strony duchowieństwa: biskupów i księży. Należy obwieścić czas nawrócenia i pokuty. Należy przywrócić cnotę czystości wśród duchowieństwa i w seminariach. Należy walczyć z korupcją w postaci niewłaściwego wykorzystania środków i ofiar wiernych. Należy potępić powagę homoseksualnego zachowania. Siatki homoseksualne obecne w Kościele muszą zostać wyplenione, jak Janet Smith, profesor teologii moralnej z Seminarium Najświętszego Serca w Detroit ostatnio napisała: „Problemu nadużyć duchowieństwa – stwierdziła – nie można rozwiązać po prostu poprzez złożenie rezygnacji przez niektórych biskupów, a tym mniej przez biurokratyczne dyrektywy. Głębszy problem tkwi w siatkach homoseksualnych wśród duchowieństwa, które należy wyplenić”. Te siatki homoseksualne, które teraz są rozpowszechnione w wielu diecezjach, seminariach, zakonach religijnych itd., działają pod przykrywką tajemnicy i kłamstw, z mocą macek ośmiornicy duszą niewinne ofiary i powołania kapłańskie oraz cały Kościół.

 

Błagam wszystkich, w szczególności biskupów, by zabrali głos, by zwalczyć ten spisek milczenia, który jest tak powszechny i donosić o przypadkach nadużyć, o których wiedzą, do mediów i władz cywilnych.

 

Posłuchajmy najpotężniejszego przesłania, jakie św. Jan Paweł II pozostawił nam w spadku: Nie lękajcie się! Nie lękajcie się!

 

W swojej homilii z roku 2008, wygłoszonej w święto Objawienia Pańskiego, papież Benedykt przypomniał nam, że Ojcowski plan zbawienia został w pełni objawiony i zrealizowany w tajemnicy śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, ale musi on być przyjęty w historii człowieka, która jest zawsze historią wierności po stronie Boga i niestety także niewierności po stronie nas, ludzi. Kościół, depozytariusz błogosławieństwa Nowego Przymierza, przypieczętowanego krwią Baranka, jest święty, ale składa się z grzeszników, jak napisał św. Ambroży: Kościół jest „immaculata ex maculatis”, jest on święty i bez skazy chociaż – w swojej ziemskiej podróży – składa się z ludzi skażonych grzechem.

 

Chciałbym przypomnieć bezbłędną prawdę o świętości Kościoła wielu ludziom, którzy byli tak głęboko zgorszeni ohydnym i świętokradczym zachowaniem byłego arcybiskupa Waszyngtonu, Theodore’a McCarricka, poważnym, niepokojącym i grzesznym postępowaniem papieża Franciszka i spiskiem milczenia tak wielu duszpasterzy, a których to ludzi kusi, by porzucić Kościół oszpecony tak wieloma haniebnymi czynami. W czasie modlitwy Anioł Pański w niedzielę 12 sierpnia 2018 roku papież Franciszek powiedział te słowa: „Każdy jest winny z powodu dobra, które mógł zrobić, a którego nie zrobił (…). Jeśli nie przeciwstawiamy się złu, po cichu je karmimy. Musimy interweniować tam, gdzie zło się szerzy; gdyż zło szerzy się tam, gdzie brak odważnych chrześcijan, którzy przeciwstawiają się złu”. Jeśli słusznie należy to uważać za poważną moralną odpowiedzialność każdego wierzącego, to o ile poważniejsza odpowiedzialność spoczywa na najwyższym duszpasterzu Kościoła, który w przypadku McCarricka nie tylko nie przeciwstawił się złu, ale związał się w czynieniu zła z kimś, o kim wiedział, że jest głęboko zepsuty. Kierował się radą kogoś, o kim wiedział dobrze, że jest dewiantem, pomnażając w ten sposób w postępie geometrycznym swoją najwyższą władzą zło, jakie czynił McCarrick. A jak wielu innych złych duszpasterzy Franciszek wciąż nieustannie wspiera w ich czynnym niszczeniu Kościoła!

Franciszek zrzeka się pełnomocnictwa, jaki Chrystus dał Piotrowi, by utwierdzał swoich braci. W istocie swoim działaniem podzielił ich, doprowadził do błędu i zachęcił wilki, by kontynuowały rozdzieranie owiec z trzody Chrystusa.

 

W tej dramatycznej dla Kościoła powszechnego chwili musi przyznać się do swoich błędów i zachowując głoszoną zasadę zera tolerancji papież Franciszek musi stać się pierwszym dającym dobry przykład kardynałom i biskupom, którzy tuszowali nadużycia McCarricka, i złożyć rezygnację wraz z nimi wszystkimi.

 

Nawet w przerażeniu i smutku wywołanych potwornością tego, co się dzieje, nie traćmy nadziei! Bardzo dobrze wiemy, że znacząca większość naszych duszpasterzy przeżywa swoje kapłańskie powołanie z wiernością i poświęceniem.

 

To w chwilach wielkiej udręki łaska Pana objawia się w obfitości i sprawia, że Jego bezkresne miłosierdzie staje się dostępne wszystkim; jednak otrzymują je tylko ci, którzy prawdziwie okazują skruchę i szczerze zamierzają zmienić swoje życie. To sprzyjający czas, by Kościół wyznał swoje grzechy, nawrócił się i czynił pokutę.

 

Módlmy się wszyscy za Kościół i papieża, pamiętajmy, jak wiele razy prosił nas o to, abyśmy modlili się za niego!

 

Odnówmy wiarę w Kościele, naszej Matce: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół!”

 

Chrystus nigdy nie porzuci swojego Kościoła! Zrodził go w swojej Krwi i nieustannie rozbudza swoim Duchem!

 

Maryjo, Matko Kościoła, módl się za nami!

 

Maryjo, Dziewico i Królowo, Matko Króla Chwały, módl się za nas!

 

 

Rzym, 22 sierpnia 2018

Królowanie Najświętszej Maryi Panny

 

Carlo Maria Viganò

 

Źródło: LifeSiteNews

Tłum. z języka angielskiego: Jan J. Franczak

 

 

[1] Wszystkie notatki służbowe, listy i inna dokumentacja tu wspomniana są dostępne Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej i Nuncjaturze Apostolskiej w Waszyngtonie.

Źródło: pch24.pl

Posted in Apokalipsa, Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, schizma w kościele, Z prasy | Otagowane: , , | 136 Komentarzy »

Szturm granicy chorwackiej przez imigrantów

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 czerwca 2018

Kilka dni temu grupa około 200 imigrantów nie posiadających ważnych dokumentów przez cały dzień próbowała przedostać się przez granicę z BiH do Chorwacji w miejscowości Velika Kladuša. Przez cały dzień  przejście graniczne było zablokowane przez siły bezpieczeństwa z Bośni i Hercegowiny. Migranci krzyczeli że nie chcą do Chorwacji tylko do Niemiec. Oczywiście w tej grupie około 200 osób na pokaz było tez kilka kobiet które wystawiano na czoło do przejścia przez potoczek aby policjanci chorwaccy starli się z nimi. A więc wszystko zaczyna się od nowa! podziękujmy Merkel! Szkoda małej Chorwacji. U nas w Polsce zaś Caritas i Prezydenci miast przyjmują uchodźców omijając instytucje państwowe.

Posted in Dziwny jest ten świat, Nasz smutny czas | Otagowane: , , | Możliwość komentowania Szturm granicy chorwackiej przez imigrantów została wyłączona

Polska liderem w spadku religijności

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 czerwca 2018

W Stanach Zjednoczonych młodzi są teraz znacznie mniej religijni niż starsi. Ostatnie badania wykazały, że młodsi są znacznie mniej skłonni niż starsze pokolenia do identyfikowania się z religią, wiarą w Boga lub angażowania się w różne praktyki religijne.

Ale nie jest to wyłącznie zjawisko amerykańskie. Niższa religijna obserwacja wśród młodych jest powszechna na całym świecie, według nowej analizy badań Pew Research Center przeprowadzonych w ponad 100 krajach i terytoriach w ciągu ostatniej dekady.

Na przykład młodzi poniżej 40 roku życia rzadziej niż starsi stwierdzają, że religia jest „bardzo ważna” w ich życiu nie tylko w bogatych i względnie świeckich krajach, takich jak Kanada, Japonia i Szwajcaria, ale także w krajach mniej zamożnych i bardziej religijnych, takich jak Iran, Polska i Nigeria.

Ten sam wzorzec widoczny w wielu miarach zaangażowania religijnego

Ogólnie rzecz biorąc, osoby w wieku od 18 do 39 lat rzadziej niż osoby w wieku powyżej 40 lat  twierdzą, że religia jest dla nich bardzo ważna w 46 z 106 krajów badanych przez Pew Research Center w ciągu ostatniej dekady. W 58 krajach w tej kwestii nie ma znaczących różnic między młodszymi i starszymi osobami. I tylko dwa kraje – dawna sowiecka republika Gruzji i Ghana – mają młodych, którzy są przeciętnie bardziej religijni niż starsi.

Według tych badań odsetek młodych w Polsce, którzy modlą się codziennie, jest poniżej europejskiej średniej. Wbrew przekonaniu, że Polska jest bastionem chrześcijaństwa postępuje błyskawiczna laicyzacja. Pomimo ogromnej obecności religii w życiu publicznym i szkołach, różnica religijności między młodszymi a starszymi Polkami i Polakami jest NAJWIĘKSZA ze 108 przebadanych państw

Ze wszystkich przebadanych państw, największy spadek religijności – z generacji na generację – nastąpił w Polsce.

Przynajmniej w tym jednym jesteśmy globalnym liderem!

Młodzi Polacy nie chodzą do kościoła

Religijność wśród młodszych i starszych była mierzona czterema pytaniami:

  1. Czy czujesz się związana/y z religią?
  2. Czy chodzisz co niedzielę do świątyni?
  3. Czy religia jest dla ciebie bardzo ważna?
  4. Czy codziennie się modlisz?

Spośród tych czterech kategorii, na 108 przebadanych państw, Polska była globalnym liderem spadku z generacji na generację w dwóch kategoriach (2. udział w mszach co najmniej raz w tygodniu, i 3. w deklaracjach, że religia jest bardzo ważna) oraz na drugim miejscu na świecie w 4 kategorii – spadku częstości codziennej modlitwy.

Cotygodniowe uczestnictwo w mszach deklaruje 55 proc. Polaków i Polek powyżej 40 roku życia. Wśród młodszych – tylko 26 proc. Różnica aż 29 punktów procentowych!

To zdecydowanie największy generacyjny spadek spośród wszystkich 108 przebadanych państw:

Ogólnie w 41 krajach osoby poniżej 40 lat znacznie rzadziej niż starsi identyfikują się z grupą religijną, natomiast tylko w dwóch krajach (Czad i Ghana) młodzi częściej identyfikują się z grupą religijną niż starsi. W 63 krajach nie ma statystycznie istotnych różnic w tym zakresie.

Młodzi rzadziej modlą się codziennie w 71 ze 105 krajów, podczas gdy częściej modlą się codziennie w dwóch krajach (Czad i Liberia). Młodzi w wieku poniżej 40 lat rzadziej korzystają z kultu religijnego co tydzień w 53 ze 102 krajów; odwrotnie jest tylko w trzech krajach (Armenii, Liberii i Ruandzie).

Religia ważna zaledwie dla 16 proc. młodych

Religia jest „bardzo ważna” dla 40 proc. starszych i zaledwie dla 16 proc. młodych. To generacyjny spadek o 23 punkty procentowe!

Na tym wykresie pokazano 45 państw, wśród których pomiędzy generacjami nastąpił istotny spadek odsetka osób, dla których religia jest bardzo ważna. Jak widać, Polska dumnie prezentuje się na samym czele rankingu:

W Polsce codziennie modli się 39 proc. starszych i tylko 14 proc. młodszych. To generacyjny spadek o 25 punktów procentowych. Większy zanotowała tylko Japonia.

O ile starsze pokolenie Polaków jest zdecydowanie bardziej religijne od reszty Europy, o tyle młodzi Polacy nie odbiegają zbytnio od europejskiej średniej.

Widać więc, że tezy o rzekomej religijności polskiej młodzieży można włożyć między bajki. Pokolenie JPII nigdy nie istniało.

Religijność na pokaz

Co ciekawe, religijność Polaków przed czterdziestką można określić jako „na pokaz”:

jesteśmy jedynym krajem w Europie, gdzie wyraźnie więcej młodych chodzi do Kościoła niż codziennie się modli.

Polecam poczytać całość dokumentu nad którym pracowano całe 10 lat, który znajduje się pod tym linkiem

http://www.pewforum.org/2018/06/13/the-age-gap-in-religion-around-the-world/

 

Posted in Alert, Kościół, Nasz smutny czas | Otagowane: , | 135 Komentarzy »

Przegrywamy Prawdę

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 czerwca 2018

Warszawa w 2018 roku. 9 czerwca parada równości zaś 10 czerwca Marsz za życiem. dwie propozycje dla świata, dla Polaków, dla Warszawiaków, jedna Boża druga szatańska. Co my jako naród wybieramy? Patrząc na Warszawę ciśnie się na usta słowo przegraliśmy, przyszłość stracona. Śledziłem oba marsze. Sobotni mnóstwo młodzieży, wręcz dzieciaków 15-20 lat. Również liczebnie dużo, może 20 tys z hasłami „pedały mają pedalskie zadania”. Marsz za życiem i garstka ludzi co zobaczycie na filmie który będzie poniżej. Nie możemy „żyć dalej” tylko musimy harować, żeby szkody i straty były jak najmniejsze. Bo jak się poddamy to przegramy naprawdę – w wiecznej perspektywie. „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. Poruszam tą smutną prawdę bo wielu jest samo zadowolonych że naród rozmodlony, ceni zasady moralne itp. Ja powtarzam przegrywamy. Oni z Platformy to wiedzą. W internecie natrafiłem na dyskusję tych najgłośniejszych z platformy którzy podpowiadają Trzaskowskiemu kandydatowi PO na Prezydenta Warszawy by opowiadał się śmiało za pedałami bo (dosłownie) tych moralnych chodzących jeszcze do kościoła jest poniżej 25 %. Tylko nowoczesne hasła dadzą ci zwycięstwo. Przyszłość naszych dzieci będzie nie do pozazdroszczenia. 

Wielka część uczestników Parady Równości to były dzieci. Tu nie ma się z czego śmiać. Tu jest nad czym zapłakać. Dokąd zmierzasz Polsko? Czemu wystawiasz własne dzieci na łatwy łup? Dzieci nie są świadome zagrożenia. Taka jest specyfika dzieci. Quo vadis

Jeżeli prawa strona nie napisze historii i wszystkich definicji na nowo to przegramy. Nie wygramy w świecie, który jest kształtowany przez lewicowo-liberalne elity. My mówimy ich językiem. Nie mamy swojego

Marsz dla życia w Warszawie. Macie Państwo porównanie, cywilizacja życia w zestawieniu z sobotnim promowaniem cywilizacji śmierci, czy czarnymi marszami.

.

Parada Równości 2018 Warszawa

Mniejsze miasta spisały się lepiej, ale zdecydowana większość nie chce walczyć dla Chrystusa. Większość woli siedzieć przed telewizorem, komputerem na wygodnej kanapie.  te dni pokazały jak ogromną rację miałem od dana pisząc że wiara bez uczynków jest martwa. Nie wystarczy modlitwa gdyż sama modlitwa bez uczynków nie zmienia świata. Cicho i spokojnie sobie siedzimy na kanapach a oblicze Polski dynamicznie zmienia zasady moralności. Dziś prawie każdy jest w grzechu bo przekroczył Przykazania Boże dokonując grzechu zaniedbania, grzechu lenistwa, wygodnictwa. Trzeba sobie z tego zdać sprawę przy rachunku sumienia. Taki niepokojący obraz Polski mamy.

Posted in Aborcja, Alert, Dzieła szatana w swiecie, Nasz smutny czas, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 173 Komentarze »

Bp Pieronek dla francuskiej TV pluje na Polskę i śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Maj 2018

Bp Tadeusz Pieronek znów szokuje. Wypowiadając się dla francuskiej telewizji przed sarkofagiem pary prezydenckiej śp. Marii i Lecha Kaczyńskich stwierdził, że w Polsce nie ma demokracji, a jedynie jej pozory, a rządy są autorytarne. Biskup Pieronek udziela wywiadu kanałowi francuskiemu przed grobem Lecha Kaczyńskiego i skarży się, że jest on pochowany na Wawelu. Następnie mówi, że Polska jest złudzeniem demokracji.
Jak biskup może mieć takie uwagi przy grobie zmarłego i krytykować decyzję kardynała Dziwisza?

Pod linkiem film ze zdrajcą Polski donosicielem nieprawdy o Polsce za granicę. Tacy tez byli biskupi przed rozbiorami Polski. Poniżej wykaz zdrajców Polski którzy doprowadzili do rozbiorów.

https://www.francetvinfo.fr/replay-magazine/france-3/avenue-de-l-europe/video-il-n-y-a-plus-de-democratie-en-pologne-l-eveque-de-cracovie-denonce-la-derive-autoritaire-du-regime_2751849.html

Komentarz:

Panie Biskup, bo słowo ksiądz nie może mnie przejść przez gardło. gdyby w Polsce istotnie, tak jak to Pan mówisz – nie było demokracji, już dzisiaj jak w krajach Afryki czy Ameryki Pd, gniłby Pan w pierdlu, albo Pana truchło dziobałyby ptaki na wysypisku. Tak bowiem w krajach, gdzie demokracja jest fasadą tyranii, władze postępują z krytykami władzy. A tymczasem, w tej rzekomo zagrożonej demokracji, może Pan publicznie opowiadać farmazony, lżyć pamięć zmarłych, krzywdzić rodzinę ofiar tragicznej katastrofy. Skoro śp. L. Kaczyński i jego małżonka, jako Prezydent RP, uosabiający najwyższy majestat Rzeczypospolitej Panu Pieronkowi przeszkadzają, to może razem z nim usunąć z krypty Piłsudskiego, Mickiewicza, Słowackiego za ich różne grzechy i odstępstwo od wiary katolickiej, co by nie mówić dla własnych korzyści. Zwracam też Panu, Panie Pieronek uwagę, że jako człowiek, zakładam, że katolik (choć w świetle Pańskich wypowiedzi to założenie dosyć ryzykowne) i na dodatek wyświęcony na księdza, winien właśnie Pan stosować się do Chrystusowego przykazania miłości. A tak okazuje się, że jesteś Pan zwykłym purpurowym nominatem, który z Ewangelii bierze tylko to co jest mu w danym momencie wygodne. Wstyd Panie Pieronek.

Posted in Dzieła szatana w swiecie, Nasz smutny czas, Zdrajcy Polski | Otagowane: , , | 140 Komentarzy »

Wojciech Sumliński ZATRZYMANY na lotnisku w Londynie!

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Maj 2018

Wojciech Sumliński  z lotniska LONDYN LUTON:

„Potraktowano mnie jak pospolitego PRZESTĘPCĘ! Już na początku zapytali, czy mam przy sobie KSIĄŻKĘ O MAFII, czy będę o niej mówił, wmawiając, że zawarte są w niej treści „EKSTREMISTYCZNE”! Przede zaś wszystkim – „oskarżano” o poglądy PRAWICOWE, jak gdyby stanowiło to przestępstwo.

Ponad 30 razy zadawano pytania „CZY JEST PAN PRAWICOWCEM” – różnie to pytanie ujmując, próbujac wmówić, że są to poglądy w Wielkiej Brytanii niepożądane!

Podobnie wypowiadano się też o wydanej niedawno książce TO TYLKO MAFIA, dopytując, czy to własnie jej promocja jest celem podróży. Jeden z Funkcjonariuszy wskazał, że otrzymano w jej sprawie KILKA OSTRZEGAWCZYCH TELEFONÓW Z POLSKI.

Pytanie – kto dzwonił?”

Mój komentarz:

Tu chodzi o to jak mocno nastąpił Pan na odcisk kanaliom (czyt. Komorowskiemu, Tuskowi etc) że ruszyli swoje koneksje i nawet tam Pana dręczą. W końcu musimy sobie uświadomić że nie Żydzi, Anglicy czy Niemcy są naszymi wrogami (oni nas mają gdzieś). To tacy ludzie jak Tusk, Komor i ich wspólnicy są wrogami.

Posted in Dziwny jest ten świat, Nasz smutny czas, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | Możliwość komentowania Wojciech Sumliński ZATRZYMANY na lotnisku w Londynie! została wyłączona

Kościół przechodzi ostatnią próbę przed przyjściem Chrystusa? Prymas Belgii chce ”ceremonii” dla homoseksualistów

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 Maj 2018

Nieprawdopodobne słowa Prymasa Belgii, kardynała De Kesela. Chce on ceremonii religijnej dla osób żyjących w związkach jednopłciowych. Apeluje jednocześnie o… poszanowanie sposobu, w jaki osoby LGBT przeżywają „swoją seksualność”.

Do słów prymasa, które padły w ubiegłym tygodniu podczas jego spotkania z przedstawicielami flamandzkich środowisk LGBT odniósł się Prymas Holandii, kardynał Willem Eijk, który zastanawia się nad tym, czy w Kościele nie nastał czas apostazji.

Deklaracje stołecznego arcybiskupa Belgii w sposób jednoznaczny sprzeciwiają się nauczaniu Kościoła oraz biblijnej antropologii. Nie słabną wobec tego w Belgii dyskusje po jego kontrowersyjnych deklaracjach. Kardynał De Kesel miał powiedzieć w trakcie spotkania z przedstawicielami flamandzkich środowisk LGBT, że Kościół powinien ich bardziej respektować – również to, w jaki sposób przeżywają swoją seksualność.

Co więcej – opowiedział się za ceremonią religijną dla par jednopłciowych, choć co prawda zaznaczył, że nie chodzi o błogosławieństwo ani wymianę obrączek, aby związku takiego nie mylić z małżeństwem. Oczywistym jest jednak, że działanie do którego nawołuje kardynał to zatarcie pojęcia grzechu, który zostałby niejako zaakceptowany przez Kościół poprzez taką ceremonię.

Dla Prymasa Belgii problemem zaś nie jest podejście do homoseksualizmu, ale… Afryka, Azja i przede wszystkim – niektóre kraje Europy Wschodniej, które pozostają nadal w tyle. Nietrudno domyślić się, że poprzez to sformułowanie rozumie również Polskę.

Najpierw do słów tych podchodzono z wielką ostrożnością jako że przytoczone został przez jego rozmówców. Jednak w komentarzu rzecznika prasowego brukselskiej archidiecezji słowa kardynała nie zostały zdementowane, co więcej – potwierdzono postulowaną przez Prymasa ceremonię dla par jednopłciowych.

Belgijskie media przedstawiają Kardynała De Kesela jako człowieka otwarcia. Z kolei Prymas Holandii właśnie w kontekście owej wypowiedzi wydał oświadczenie, w którym ostro skrytykował tak decyzję niemieckiego episkopatu dotyczącą interkomunii, jak i proponowane przez niektórych kardynałów błogosławienie związków homoseksualnych.

Jak podkreśla Krzysztof Brank na łamach Vatican News:

„To właśnie w nawiązaniu do tej sytuacji padają dramatyczne i bezprecedensowe słowa kard. Willema Eijka, który przyznaje, że sytuacja ta przywodzi mu na myśl to, co Katechizm (n. 675) pisze o końcowej próbie, którą ma przejść Kościół przed ostatecznym przyjściem Chrystusa, kiedy to zachwieje się wiara wielu wierzących, a oszukańcza religia da ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy”.

dam/vaticannews.va/pl,Fronda.pl

Posted in Apokalipsa, Franciszek, Nasz smutny czas, schizma w kościele, Szatan, Znaki czasu | Otagowane: , , , | Możliwość komentowania Kościół przechodzi ostatnią próbę przed przyjściem Chrystusa? Prymas Belgii chce ”ceremonii” dla homoseksualistów została wyłączona

Prezydent Francji wzywa do budowy Eurafryki: 200 milionów migrantów do Europy

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 kwietnia 2018

„Jesteśmy dopiero na początku bezprecedensowych powszechnych przesiedleń, które paradoksalnie są wynikiem zachodniej pomocy rozwojowej dla Afryki” – „Europejczycy muszą stać się rasą wymieszaną przez Afrykanów” – „To oznacza koniec zabezpieczenia społecznego w Europie „

Francuski prezydent Macron, jedna z czołowych postaci skrajnie lewicowego, globalistycznego hałasu, po raz kolejny pokazał swoje prawdziwe oblicze, mówiąc w wywiadzie telewizyjnym w ubiegłą sobotę, że Europa musi przygotować się na „bezprecedensową liczbę” imigrantów z Afryki, ponieważ losy Europy i Afryki są „połączone”. W skrócie: Macron chce stworzyć „Eurafryke” i w tym kontekście nawiązuje do francusko-amerykańskiego dziennikarza Stephena Smitha, który według prezydenta opisuje „wielkie dobro”, jak w ciągu najbliższych 30 lat przyniesie przyjęcie od 150 do 200 milionów Afrykanów  do Europy .

„Zjawisko migracji, które już się zaczęło a będzie zwielokrotnione, będzie historyczne” – powiedział Macron, argumentując, że skrajne ubóstwo, zmiana klimatu i konflikty geopolityczne doprowadzą setki milionów Afrykanów do Europy. I jest to w porządku, a nawet pożądane według niego.

„Właśnie zaczęły się bezprecedensowe pospolite przesiedlenia”

„Afrykanie przybywają głównie do Europy, ponieważ kontynent nie jest wyspą ze względu na nasze położenie i dlatego, że los Europy i Afryki jest połączony”. Doskonałym wzorem dla Macrona jest Stephen Smith, autor książki „The Rush to Europe”, w której ten profesor na Duke University pisze, że w Europie jesteśmy dopiero na początku bezprecedensowych powszechnych przesiedleń.

Mieszana rasa, koniec zabezpieczenia społecznego

Smith przewiduje wiele możliwych scenariuszy, nazywając „Eurafryke” najbardziej optymistyczną. W tym przypadku populacja europejska przyjmuje masową imigrację i staje się „pożądaną, wielokulturową Europą, która w pełni akceptuje mieszaną rasę”.

Według niego oznacza to koniec zabezpieczenia społecznego w Europie, ponieważ jest to niemożliwe do osiągnięcia dzięki przybyciu tak niesłychanie wielu upośledzonych Afrykanów. Oznacza to również, że poziom życia w Europie spadnie gwałtownie, a ubóstwo będzie powszechne, o czym ostrzegałem od lat na tej stronie, ale wielu ludzi nadal nie wierzy, ponieważ nie mogą sobie tego wyobrazić ” nasi politycy europejscy na pewno zrobią to swoim wyborcom.

Chciałbym zwrócić uwagę, że wszystko co czynią politycy europejscy, w przeciwieństwie do tego, co nieraz twierdzą, nie mają na celu ograniczenia napływu migrantów, ale są „ofertami we właściwym kierunku”, aby promować migrację.

Przewodniczący KE Jean-Claude Juncker, pod koniec zeszłego roku, powiedział, że Europa „ma wyraźną potrzebę” tej masowej imigracji z Afryki, a UE zrobi wszystko, co w jej mocy, aby jak największa liczba Afrykanów legalnie dostała się do Europy.

Średni europejski urlop Umvolkung niech się stanie

Wniosek jest taki, że w Brukseli, Paryżu, Londynie, Berlinie i Rzymie (Watykan) istnieją zjadliwe antyeuropejskie reżimy, które są zdeterminowane, aby pozostać nienaruszone na swoich stanowiskach przez swoich wyborców rdzennych Europejczyków, którzy będą musieli  zrobić miejsce dla przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu w szczególności. Innymi słowy: Ta klika polityczna zdaje sobie sprawę, że przeciętny obywatel nie zamierza przeciwstawiać się temu masowo, że jedynie może się  pojawić  w kabinie do głosowania.

 Czy nasze  dzieci wkrótce będą szczęśliwe, że odstąpiliśmy nasz stabilny i dostatni kontynent bez walki z tą totalitarną, nienawidzącą Europy lewicową dyktaturą, i że nasze całkowicie zislamizowane, bardzo zubożałe kraje zawalą się dzięki nim. Nawet status Trzeciego Świata jest bardzo wątpliwy. Polacy opamiętajcie się i nigdy nie głosujcie na liberałów z PO, PSL, SLD, Nowoczesnej. te partie powinny już lata temu zginąć z braku poparcia Rodaków. My Polacy nawet jak się uratujemy to będziemy mieć za sąsiadów te zislamizowane państwa. Zagrożenie będzie permanentne i stałe. Miejmy nadzieję że PIS który postawił na szybkie unowocześnienie i zakupy najlepszego uzbrojenia wypchnie nas na bardzo sine państwo z którym się trzeba liczyć.  

Źródło: http://www.breitbart.com/london/2018/04/17/macron-europe-migration-destiny-africa/

 

Posted in Alert, Apokalipsa, Dzieła szatana w swiecie, Nasz smutny czas, Polityka, Szatan, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk, Znaki czasu | Otagowane: , , , | 227 Komentarzy »

Sondaż: Kto wygra w Warszawie? Miażdżąca przewaga

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 kwietnia 2018

Nie wiadomo jeszcze oficjalnie, kto będzie kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Warszawy. W piątek radio RMF FM poinformowało, że na 90 proc. będzie nim Patryk Jaki.

Według badania przeprowadzongo przez Kantar Public dla 300polityka.pl to dobry wybór, bo Jaki ma większe poparcie od rozważanego też Michała Dworczyka. Obaj jednak już w pierwszej turze przegrywają z kandydatem Zjednoczonej Opozycji, Rafałem Trzaskowskim z PO.

W badaniu w pojedynku z Michałem Dworczykiem, obecnie szefem Kancelarii Premiera, Trzaskowski wygrywa stosunkiem 66 do 28 procent. W starciu z Patrykiem Jakim, wiceministrem sprawiedliwości znanym głównie z prac nad wyjaśnieniem afery reprywatyzacyjnej, kandydat Platformy również wygra, ale przewaga jest już nieco mniejsza – to 60 do 34 procent.

Tak czy inaczej Warszawiacy stawiają na Platformę. Wydawałoby się, że po aferze reprywatyzacyjnej ta partia powinna być ostatnią, na którą mieszkańcy stolicy będą gotowi zagłosować. A jednak antypisowskie uprzedzenia i miłość do postępactwa przeważa i to właśnie peowski kandydat Rafał Trzaskowski cieszy się największym poparciem.

Cóż, mamy nadzieję, że to się jeszcze zmieni. Stolica Polski powinna być rządzona przez odpowiedzialną, propolską władzę, a nie przez członka partii, która w ogóle nie reagowała na gigantyczne afery.

fronda.pl

Posted in Nasz smutny czas, Patriotyzm | Otagowane: , , , | 93 Komentarze »

Jak się zakończy? – GLOBALIZM

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 kwietnia 2018

Warto szukając odpowiedzi co dalej po dzisiejszych nalotach na Syrię przeczytać to oto orędzie w którym jest przedstawiona przyszłość co dalej.

 

24.09.2013, 11:18 – Cztery części świata, o których wspominam, to cztery wielkie mocarstwa – USA, Rosja, Europa i Chiny

Moja szczerze umiłowana córko, cztery części świata, o których wspominam, to cztery wielkie mocarstwa – USA, Rosja, Europa i Chiny. Wszystkie przepowiedziane proroctwa dotyczą zaangażowania się tych mocarstw, wokół których nastąpią wszystkie te wstrząsy w strukturach politycznych i religijnych.
Syria i Egipt poprzez zamieszki w swoich krajach staną się katalizatorami większej wojny, która obejmie cztery wielkie mocarstwa. Wszystkie te mocarstwa połączą się, aby utworzyć zjednoczony rząd, który będzie miał pod kontrolą zasoby globalne i zaludnienie.
Wojna religijna będzie miała kluczowe znaczenie dla tej władzy, a wyznaczeni przywódcy w Moich Kościołach chrześcijańskich zostaną pokonani i zniszczeni w ramach przygotowania dla bestii, który przejmie władzę nad wszystkimi czterema imperiami. Żaden z władców, który przeciwstawi się Słowu Bożemu lub który będzie się starał zniszczyć Jego dzieci, nie otrzyma władzy od Boga, by siłą zabrać tych, których imiona są w Księdze Życia. A gdy mówię o chrześcijanach i o potrzebie, by pozostali Mi wierni, to nawiązuję również do Żydów, ponieważ ich obrońca, Michał Archanioł, będzie czuwał nad nimi i pomoże im przetrwać prześladowania, które, jako naród wybrany przez Boga, będą musieli wycierpieć.
Boży Plan został stworzony i wszyscy aniołowie oraz święci w Niebie przygotowują się teraz, aby pomóc Mi w Mojej Misji zjednoczenia wszystkich i ochrony tych, którzy Mnie kochają, przed wielkim podstępem, jaki został przygotowany, aby oszukać świat. Nigdy wcześniej niegodziwość wobec Boga nie była dokonana przez ludzką rasę w tak skoordynowanych działaniach, jak to ma miejsce obecnie. Nigdy wcześniej śmiertelny człowiek nie był w stanie zadać tyle cierpienia, poprzez przejęcie władzy w celu uzyskania kontroli, jak to się dzieje w tym momencie w historii. Wielkie prześladowanie dzieci Bożych, przygotowane przez szatana przy pełnym gotowości wsparciu niegodziwych, żądnych władzy mężczyzn i kobiet, na najwyższych stanowiskach, rozwija się na waszych oczach. Mimo to, wielu z was tego nie widzi, gdyż zostaliście oszukani.
Wasz Jezus

Posted in III wojna światowa, Nasz smutny czas | Otagowane: , , | 121 Komentarzy »

Franciszek wierzy czy nie wierzy w piekło

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 kwietnia 2018

W ciągu ostatnich kilku dni, po opublikowaniu w gazecie La Republika rozmowy między Franciszkiem a ateistą Scalfarim w wielu w tradycyjnych katolickich mediach , jak i na naszym blogu rozgorzała dyskusja osób które są bardzo zaniepokojone tym co głosi Franciszek i tych którym trudno przychodzi przejrzeć na oczy i zrozumieć co się dzieje w Kościele Franciszka.

Czy Franciszek wyraźnie zaprzeczył istnieniu piekła, czy nie?

Powiedziałbym, że istnieje dobry powód, by sądzić, że odpowiedź jest taka, że ​​prawdopodobnie to zrobił; 

Jeśli rzeczywiście tak powiedział … Jeśli wierzy w to … Papież Franciszek jest heretykiem. I nie pomoże ta pełna furii obrona niektórych czytelników na tym blogu.

W rzeczy samej! Następną oczywistą kwestią, która nasuwa się jest pytanie na które należy sobie odpowiedzieć,  jest to, czy takiego człowieka można uznać za katolika, a tym bardziej papieża.

  Próbując dojść do prawdy o tym, czy Franciszek w rozmowie ze Scalfarim zaprzeczył istnieniu piekła czy nie zaprzeczył, może skupmy się na tym, co wiemy na temat dotychczasowego podejścia do tego problemu Franciszka. Na przykład weźmy pod uwagę słowa przekazane światu na piśmie, podpisane przez Franciszka, i inne niezbite dowody, wyraźnie potwierdzające, które katolickie doktryny akceptuje a które odrzuca.

Na przykład na temat piekła nie pozostawił miejsca na debatę na temat tego, w co wierzy, pisząc i podpisując Adhortację Amoris Laetitia.  Co więcej, zdecydowanie  zamierza skłonić innych do wiary w swoje nauczanie, stwierdzając:

„Nikt nie może być skazany na zawsze, bo to nie jest logika Ewangelii! Nie mam na myśli tylko rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach, ale wszystkich niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdują.”

Nikt, wszyscy; tj. nie ma wyjątków.

Ludzie, to jest rażące i jednoznaczne zaprzeczenie istnienia piekła, jakie kiedykolwiek mogliśmy zobaczyć, i jest to tylko jedna z wielu herezji przedstawionych w Amoris Laetitia;

Link do dokumentu Amoris Laetita – http://gosc.pl/doc/3076352.Adhortacja-Amoris-laetitia-pelny-tekst/31

 

A jednak w komfortowym świecie  są tacy, którzy – mimo że Franciszek odrzucił apelację po apelacji, by potwierdzić prawdziwą wiarę – nie mogą dojść do stwierdzenia oczywistości:

Franciszek jest bez jakiegokolwiek pytania formalnym heretykiem.

Ci z nas, którzy mają głos w mediach, mają poważny obowiązek mówienia tej prawdy w jasny sposób, ostrzegając wszystkich, aby usłyszeli o tym  obecnym niebezpieczeństwie; mimo że wiemy bardzo dobrze, że robienie tego pociąga za sobą pewien koszt.

Dlaczego?

Po prostu: Dla chwały Bożej i zbawienia dusz.

Jest jeszcze wiele niezbitych dowodów na heretyckie wypowiedzi Franciszka, ale uwypuklam tylko tą jedną bardzo istotną.

Posted in Alert, Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas | Otagowane: , , | 159 Komentarzy »

Zamieszanie z piekłem – jest znakiem charakterystycznym tego pontyfikatu

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 kwietnia 2018

Okay, papież Franciszek prawdopodobnie nie powiedział: „Nie ma piekła”. Ale to są nagłówki tego Wielkiego Czwartku. A jeśli Scalfari jest prawdopodobnie odpowiedzialny za niedokładny cytat, to sam papież odpowiada za zamieszanie, które się pojawiło.

Watykan oczywiście wkroczył z „wyjaśnieniem”. Trzeba jednak zauważyć, że deklaracja Watykanu nie zaprzecza, że ​​papież Franciszek wypowiedział te słowa. Ponieważ prawda jest taka, że ​​nikt nie wie dokładnie, co powiedział.

Oto oświadczenie przypisane Papieżowi, w artykule w La Repubblica , o losie nie wynagradzających grzeszników:

Nie są karani. Ci, którzy pokutują, otrzymują przebaczenie Boga i dołączają do szeregów dusz, które kontemplują Go. Ale ci, którzy nie żałują, a zatem nie mogą otrzymać przebaczenia, znikają. Nie ma piekła, jest zniknięcie grzesznych dusz.

Cytat ten pojawił się w artykule Eugeniusza Scalfariego, który przeprowadził wywiad, bardziej trafnie byłoby powiedzieć „który spotkał się piąty już raz i rozmawiał z nim,” Ojciec Święty na początku wielkiego tygodnia. Zgodnie ze swoją zwykłą praktyką Scalfari nie nagrał sesji i nawet nie zrobił notatek. Dziennikarz-weteran, który, nawiasem mówiąc, zbliża się do swoich 94. urodzin, polegał na pamięci, by zrekonstruować rozmowę. Tak więc słowa, które były w cudzysłowie w jego artykule mogą lub nie mogą być słowami papieża Franciszka.

Dzisiejsza deklaracja Watykanu jest zatem prawdziwa: „Żaden cytat z powyższego artykułu nie może być zatem uważany za wierną transkrypcję słów Ojca Świętego”.

Ale to niezaprzeczenie pozostawia dwa pytania bez odpowiedzi:

 

1. Czy Papież wypowiedział te słowa – czy powiedział coś na tyle blisko, że cytat Scalfariego nie jest całkowicie niedokładny?
3. Dlaczego Papież poddał się rozmowie z dziennikarzem, który nie zacytował go poprawnie?

 

Należy pamiętać, że Scalfari nie po raz pierwszy przeprowadził wywiad z papieżem , ani też nie po raz pierwszy jego artykuły wywołały sensacyjne tytuły, oparte na szokujących „cytatach” Papieża. W rzeczywistości jest to piąta rozmowa Scalfariego, a Watykańska public relations-maszyna dostarczała wyjaśnień, przypominając niepokojonym katolikom, że cytaty mogą nie być dokładne.

Ale tym razem może się okazać, że cytaty są dokładne. W 2015 roku, w podobnym raporcie, Scalfari poinformował, że papież zaprzeczył rzeczywistości piekła. Jeśli ten raport był niedokładny, dlaczego Papież Franciszek nie poprawił go w kolejnych rozmowach, aby nie popełnił tego samego błędu? Poza tym, dlaczego Papież nie składa w tej chwili deklaracji, że wierzy w piekło? Na tym etapie trudno zaprzeczyć, że albo Scalfari celowo zniekształca wypowiedzi Papieża – w takim przypadku z pewnością nie powinno się udzielać mu wywiadów – albo papież wydaje oświadczenia, które uzasadniają relacje w mediach.

Papież Franciszek najwyraźniej widzi Scalfariego jako przyjaciela i na pewno ma prawo swobodnie rozmawiać z przyjaciółmi. Ale dlaczego miałby mówić, jeśli wie, że raport zostanie zniekształcony? Mogę tylko wywnioskować, że papież Franciszek – papież, który zachęcał młodych katolików do ” przeżywania rabanu ” – celowo wprowadza zamieszanie.

W The Lost Shepherd napisałem: „Zamęt w Amoris Laetitia nie jest błędem ; to cecha. „
Papież Franciszek uświadomił sobie, że nie może bezpośrednio zaprzeczyć odwiecznemu nauczaniu Kościoła , tak jasno sformułowanemu przez św. Jana Pawła II i Benedykta XVI!. Ale może wprowadzić zamieszanie w tę naukę i uczynił to , dając nową przestrzeń manewru tym, którzy nie są zadowoleni ze stanowiska Kościoła.

Zgodnie z tą samą logiką, papież Franciszek nie może zaprzeczyć istnieniu piekła bez bezpośredniego sprzeciwu wobec nauczania Kościoła. Ale może wywołać zamieszanie i zrobił to ponownie. Czy zaprzeczył, a przynajmniej zakwestionował istnienie piekła? Nie wiemy tego.

Tysiące zakłopotanych ludzi usłyszało, że papież wierzy, że nie ma piekła. Być może został źle zinterpretowany; być może zamierzał przekazać inne przesłanie.
Ale wiemy, KTÓREJ wiadomości nie wysłał . Gdy świat chrześcijański wchodził w Triduum Paschalne, upamiętniające mękę Chrystusa, tytuły NIE MÓWIŁY: „Papież mówi, że Jezus umarł, aby ocalić nas od naszych grzechów”.

Czemu może służyć ten wywiad ze Scalfari, jeśli nie pomyleniu wiary katolickiej?

http://www.catholicculture.org

Mój komentarz:

Szczątki, które spadły w piątek w Bazylice Św.Piotra wydają się znakiem katastrofalnej Wielkanocy 2018 r. papieża Franciszka i Jego ponurego pontyfikatu. Chciał głośno przekazać że jest „rewolucyjnym papieżem” jak sam siebie nazwał, i był to bardzo poważny błąd. Rozmową ze Scalfarim spowodował wybuch. Od tego momentu duch impeachmentu będzie unosić się nad Franciszkiem. Strach chyba jest wielki bo prawie wszystkie włoskie media nie piszą o tym, zaś światowe bardzo szeroko. Czy bomba wybuchła?

Posted in Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , , | 101 Komentarzy »

Papież Franciszek: „Nie ma piekła”

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 marca 2018

„NIE MA PIEKŁA” – nowe objawienie Franciszka dla ateistycznego dziennikarza w samą porę na Wielki Piątek

W kolejnym  wywiadzie ze swoim wieloletnim przyjacielem ateistą, Eugenio Scalfari, papież Franciszek twierdzi, że piekło nie istnieje i że potępione dusze po prostu „znikają”. Jest to negacja 2000-letniej nauki Kościoła katolickiego na temat rzeczywistości piekła i wiecznego istnienia duszy.

Rozmowa pomiędzy Scalfarim i papieżem została opublikowana 28 marca 2018 r. W La Repubblica . Odpowiednia sekcja o piekle została niedokładnie przetłumaczona translatorem.

….

Scalfari mówi do papieża: „Wasza Świątobliwość, podczas naszego poprzedniego spotkania powiedziałeś mi, że nasz gatunek zniknie w pewnym momencie i że Bóg, z Jego twórczą siłą, stworzy nowe gatunki. Nigdy nie rozmawiałeś ze mną o duszach, które umarły w grzechu i pójdą do piekła, aby cierpieć  przez całą wieczność, ale  mówiłeś mi o dobrych duszach, przyjętych do kontemplacji Boga, ale co z tymi złymi duszami? Gdzie będą karane? „

Papież Franciszek mówi: „Nie będą karani, ci, którzy się nawracają, otrzymują przebaczenie Boga i wchodzą w szeregi dusz, które go kontemplują, ale ci, którzy nie żałują i nie mogą otrzymać  odpuszczenia win, znikają. Nie ma piekła, jest zniknięcie grzesznych dusz „.

[Scalfari:] Your Holiness, in our previous meeting you told me that our species will disappear in a certain moment and that God, still out of his creative force, will create new species. You have never spoken to me about the souls who died in sin and will go to hell to suffer it for eternity. You have however spoken to me of good souls, admitted to the contemplation of God. But what about bad souls? Where are they punished?

 

[Francis:] „They are not punished, those who repent obtain the forgiveness of God and enter the rank of souls who contemplate him, but those who do not repent and cannot therefore be forgiven disappear. There is no hell, there is the disappearance of sinful souls.”

12.01.2014, 20:28 – Wkrótce Piekło zostanie formalnie uznane za miejsce, które nie istnieje

Moja szczerze umiłowana córko, gdyby nie Ja, Jezus Chrystus, który mówię do świata w tym czasie, wiele dusz nigdy nie przeszłoby przez Bramy Raju.
Tyle niewdzięcznych dusz już nie przestrzega Moich Praw i tworzą swoją własną interpretację, która jest dla Mnie odrażająca. Zasady odnoszące się do Prawdy zostały przekazane, jako Dar dla ludzkości, jako sposób umożliwiający człowiekowi osiągnięcie prawa do zbawienia. Czyż nie wiecie, że nie możecie żyć według waszej wersji Bożych Praw, a potem spodziewać się wejścia do Raju?
Zuchwałość człowieka przewyższyła ducha pokory. Człowiek nie służy już Bogu w taki sposób, w jaki mu nakazano. Zamiast tego z własnej wyobraźni bierze wizję tego, co uważa za Niebo. Dzisiaj żaden Mój sługa – powołany, by Mi służyć – nigdy nie nawiązuje do istnienia Piekła. Samo wspomnienie słowa Piekło wprawia w zakłopotanie Moje wyświęcone sługi, gdyż boją się oni ośmieszenia, które by ich spotkało ze strony świeckiego społeczeństwa, które zostało oszukane. Piekło jest domem dla wielu biednych dusz i jak bardzo boli Mnie, gdy widzę niczego nie podejrzewające dusze, które wpadają w otchłań przerażenia, w chwili brania przez nich ostatniego oddechu.
Dzieciom Bożym trzeba mówić teraz o pilności modlitwy za dusze, które są ślepe na Prawdę. Wkrótce Piekło zostanie formalnie uznane za miejsce, które nie istnieje. Duszom będzie mówiło się że wszystkie dzieci Boże, gdy żyją rozsądnym i godnym życiem – niezależnie od tego czy wierzą w Boga czy nie, otrzymają Życie Wieczne. Ale to będzie kłamstwo. Nie ma powrotu z piekła. Ono jest na wieczność.
Wiele dusz, które otwarcie Mnie odrzuciły, zarówno prywatnie jak i publicznie, usychają w Piekle. Ich gorzki żal pogarsza straszliwie bolesne cierpienie i nienawiść szatana. Gdy już znajdą się w Piekle, szatan ujawnia się im wszystkim w swojej nikczemnej i podłej formie, a jego nienawiść do nich wypełnia ich w każdym momencie. Ich wstręt do niego – tej samej bestii, której oddawali hołd podczas swojego życia na Ziemi – już sam w sobie jest przyczyną ich wielkiego bólu. Jednak największe cierpienie sprawia im oddzielenie ode Mnie i ból ciemności, którego doświadczają.
Jeśli ktokolwiek mówi w Moje Imię, że Piekło nie istnieje, to nie zależy mu na tym, aby pomóc wam ratować swoje dusze. Kiedy jesteście przekonani, że Piekło nie istnieje, to błędnie zakładacie, że grzech nie ma znaczenia.
Nie możecie Mi służyć, jeśli uważacie, że grzech nie istnieje. Nie będziecie mogli żyć chwalebnym życiem na wieczność w Moim Królestwie, jeśli nie poprosicie Mnie o przebaczenie wam waszych grzechów. To jest istotą nowej doktryny, która wkrótce ma być wprowadzona, a was zmuszą do jej przełknięcia. Wtedy to podstępnie sprawią, że zaniedbacie przygotowania swoich dusz na Wielki Dzień Pana, gdy przyjdę domagać się was, jako swojej własności.
Mówię wam to, aby was ostrzec – nie straszyć. Błagam was, abyście zaakceptowali grzech, jako część swojego życia, ale zachęcam was do dalszego unikania siedmiu grzechów śmiertelnych, bo gdy tak uczynicie, będziecie w Mojej Łasce. Zawsze musicie wyznawać swoje grzechy. Róbcie to codziennie. Mówcie do Mnie i proście Mnie o wybaczenie. Ci z was, którzy nie mogą otrzymać Sakramentu Spowiedzi – jeśli pochodzicie z różnych wyznań i religii, musicie przyjąć Dar Odpustu Zupełnego, który wam dałem. http://paruzja.info/modlitwy-krucjaty/11-modlitwa-krucjaty-24-odpust-zupelny-dla-rozgrzeszenia
Dbajcie o swoje dusze, bo wasze dusze będą żyły wiecznie. Będziecie żyli tylko w jednym z dwóch miejsc na wieczność – w Piekle lub w Moim Królestwie.
Wasz Jezus

 

Posted in Franciszek, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , , | 105 Komentarzy »